|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Migalski w obronie krzyża
Moralnym obowiązkiem nieprzyjaciela PiS jest nagłaśnianie wypowiedzi Marka Migalskiego. Im więcej Migalskiego w mediach, tym mniejsza groźba reelekcji Kaczyńskiego.
Wybitny pisowski politolog poparł protest swojego prezydenta przeciwko wyrokowi ECHR proponując, by „poważnie rozważyć opuszczenie przez nasz kraj Rady Europy”. Bo lepiej z krzyżem w Azji niż bez krzyża w Europie. Poseł jest świadom tego, że taka propozycja grozi kompromitacją wizerunkową, ale „woli ją, niz katastrofę cywilizacyjną...”. Zanim zajmiemy się tym, jak prawica rozumie wyrok ECHR, najpierw wyjaśnijmy, jak to wygląda naprawdę. Naprawdę wygląda to tak, że obecność krzyży w włoskich szkołach jest obowiązkowa i wynika z przepisów prawnych pochodzących z lat 20., które wprowadził jeszcze Mussolini. EHCR uznał, że OBOWIĄZKOWE wieszanie krzyży w szkołach (ja wprawdzie z francuskiego jestem taki sobie, ale tak rozumiem słowo „obligatoire” w oryginalnym uzasadnieniu; w angielskim skrócie jest „compulsory”) łamie zapisy o wolności religijnej w europejskiej konwencji praw człowieka. Być może czytają tego bloga osoby o poglądach prawicowych, więc na wszelki wypadek napiszę jeszcze raz, ale powoli: OBOWIĄZKOWE. Przełożenie tego wyroku na polskie realia jest więc właściwie żadne. U nas takiego obowiązku PiS nie zdążył wprowadzić, więc nie potrzebujemy EHCR, żeby go unieważniać. Krzyże w polskich szkołach wiszą na tej samej prawnej podstawie, na jakiej wisi tam tablica czy zasłony w oknach - na mocy decyzji dyrekcji. Decyzji dyrekcji do Strasburga zaskarżyć nie można, bo ECHR rozpatruje wyłącznie skargi przeciwko państwom członkowskim. Ewentualny wojujący ateista musiałby więc najpierw wyczerpać lokalną drogę prawną. Odmowną decyzję dyrekcji zaskarżyć w kuratorium, odmowną decyzję kuratorium do sądu administracyjnego i tak dalej. Na mojego czuja ECHR go spławi, bo jest subtelna różnica między skargą na NAKAZ a skargą na BRAK ZAKAZU. Ludzie inteligentni przeważnie rozumieją takie subtelne różnice, a teraz przejdźmy do tego, jak to rozumie polska prawica. Sądząc po wypowiedziach Kaczyńskiego, Migalskiego i najrozmaitszych Eminencji i Ekscelencji, zrozumienie tej różnicy ich przerasta. Przykład pierwszy z brzegu - przemówienie prezydenta w dzień niepodległości. „Nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży”. Tyle prezydent z tego zrozumiał, że „nie wolno wieszać”. Zamiast poprawnie: „nie wolno zmuszać do wieszania”. To jest jednak interesujące, że ci ludzie krzyczą „dyskryminacja!” od razu, kiedy tracą możliwość dyskryminowania innych. wtorek, 17 listopada 2009, wo
TrackBack
Wata cukrowa dla ludu
z pattern recognition
Jakoś nie miałem dziś siły włączyć się do flejma pod notką Wojtka Orlińskiego , ale uwagę moją zwróciła wypowiedź autora z 10:53:01: W ustroju kapitalistycznym i tak nie rządzi Kościół, tylko jak wiadomo Błogosławiona Visa i Święty Mastercard. ... » Wysłany 2009/11/18 23:27:27
Komentarze
2009/11/17 15:28:10
"Ludzie inteligentni przeważnie rozumieją takie subtelne różnice, a teraz przejdźmy do tego, jak to rozumie polska prawica."
Wojtek, to zdanie to perelka. W konkursie na Mistrza Mowy Polskiej (or compatibile) w tym roku masz moj glos. 2009/11/17 15:30:37
wo:
Moralnym obowiązkiem nieprzyjaciela PiS jest nagłaśnianie wypowiedzi Marka Migalskiego. Im więcej Migalskiego w mediach, tym mniejsza groźba reelekcji Kaczyńskiego. LOL. Ja tak mówię o Macieju "wyliczę tonaż Arki Noego" Giertychu i kreacjonistach. Migalski mądry nie jest, ale jakoś mię ominęła najbardziej smakowita część afery -- czyli to, że nawet pan prezydent nie zrozumiał, o co chodzi. Chociaż nie, mnie się nie wydaje, żeby prezydent-prawnik był funkcjonalnym analfabetą. Raczej, co gorsza, zrozumiał, ale dla dobra sprawy, działając w interesie wyższym powiedział to, co powiedział. Makabra. 2009/11/17 15:36:22
P.S. @wo:
Natomiast mylisz się sądząc, że tylko prawica takich niuansów nie dostrzega. Twórcy listu do prezydenta najwyraźniej albo też tego nie dostrzegają, albo nie chcą dostrzec. 2009/11/17 15:43:20
@notka
10/10 @ztrewq "Chociaż nie, mnie się nie wydaje, żeby prezydent-prawnik był funkcjonalnym analfabetą." Mnie tez sie nie wydaje. Wydaje mi sie natomiast, ze nie zrobil riserczu (jego kancelaria z przerostem zatrudnienia nie zrobila) zanim zaczal klapac dziobem w sytuacji jakby nie bylo oficjalnej. 2009/11/17 15:43:42
@WO
"ja wprawdzie z francuskiego jestem taki sobie, ale tak rozumiem słowo obligatoire w oryginalnym uzasadnieniu; w angielskim skrócie jest compulsory"" Dobrze rozumiesz. W sumie w anglojęzycznej wersji mogłoby być "obligatory", methinks, łatwiej by się tłumaczyło. 2009/11/17 15:45:53
Off topic: polecam Les Negresses Vertes - Face a La Mer (Massive Attack Remix - full version) jeśli WO nie słyszał:)
2009/11/17 16:11:46
@mnie się nie wydaje, żeby prezydent-prawnik był funkcjonalnym analfabetą.
Jeśli dobrze pamiętam, to jego partyjny kolega, eks-eks-eks-minister sprawiedliwości, też prawnik, miał kłopot z odróżnieniem aresztowania od zatrzymania. @Raczej, co gorsza, zrozumiał, ale dla dobra sprawy, działając w interesie wyższym powiedział to, co powiedział. ... ale tak, też obstawiam tę wersję. Chyba ze względów estetycznych wolę wierzyć, że ludzie na eksponowanych stanowiskach są tak wyrachowani niż tak głupi. 2009/11/17 16:13:22
@wo
Miałem dziś wieczorem pichcić notkę o tym samym do Marek Migalski Watch, ale skoro mnie wyręczyłeś, to pozwolisz, że zalinkuję tylko do twojego tekstu? Na forum KP PiS i tak kiedyś znalazłem tezę, że MM Watch to twoje dzieło :-) 2009/11/17 16:17:56
Cichcem liczę na to, że w swej bezmiernej bezmyślności PiS i połowa PO przegłosują nakaz wieszania krzyży. Po pierwsze: obrzydzi to PiS i PO. Po drugie: będzie można go zasądzić przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
2009/11/17 16:22:19
@offtop
Ja tak z offtopa pociągne z ciekawości, bo maintop MM mi jest przejedzony okrucieńsko. Obcykane masz już lirycznie 200 lat hipokryzji, wo? (dodam, że nie miałem jeszcze czasu przedrzeć sie przez komcie do tegoż notala z serii En lecture) 2009/11/17 16:44:48
@wo
"Bo lepiej z krzyżem w Azji niż bez krzyża w Europie." O przynależności do Europy (kulturowej, geograficznej... żadnej) nie decyduje udział w UE, RE czy jakiejkolwiek innej organizacji. Na dodatek, sam krzyż jest bardzo europejskim motywem. 2009/11/17 16:48:06
Generalnie racja co pisze WO, chociaż jak się peczyta argumentację ETPC to spokojnie na jej podstawie można by skazać państwo za samo tolerowanie obecności symboli jednego tylko wyznania w klasach.
Natomiast mam jedną dużą wątpliwość - czy u nas w ogóle istnieje problem krzyży w klasach? Ja z mojego liceum pamiętam, że krzyż był tylko w salce przeznaczanej na religię. No ale ta nie była obowiązkowa (ok, wiadomo jak to jest z "nieobowiązkowości" religii). I czy to moja szkoła była taka laicka, czy jednak jest taki standard, że te krzyże to ew. są tylko w tych salach co religia? Jak to wygląda w salach szkół waszych dzieci? Bo nie wydaje mi się, żeby standardem był krzyż w każdej klasie (jak to niby miało być we Włoszech) czy może jednak się mylę? 2009/11/17 16:49:04
@konto
"O przynależności do Europy (kulturowej, geograficznej... żadnej) nie decyduje udział w UE, RE czy jakiejkolwiek innej organizacji. " Se kup mapę samochodową Europy i dojedź na jej podstawie do Astrachania. @martin "Obcykane masz już lirycznie 200 lat hipokryzji, wo? " Bardzo pomocny się okazał w tej dyskusji komentator Larsen1. @migwatch "Miałem dziś wieczorem pichcić notkę o tym samym do Marek Migalski Watch, ale skoro mnie wyręczyłeś, to pozwolisz, że zalinkuję tylko do twojego tekstu? " Bardzo proszę. @piotr "Po drugie: będzie można go zasądzić przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka." Nie będzie można, bo z całą pewnością uwali to przedtem polski TK. @amputechre "Off topic: polecam Les Negresses Vertes - Face a La Mer (Massive Attack Remix - full version) jeśli WO nie słyszał:)" No przecież piszę w notce, że mam płytę "10 Remixes". To są moje dwa pięciogwiazdkowce z tej płyty. 2009/11/17 16:52:32
@tymczasowe
"O przynależności do Europy (kulturowej, geograficznej... żadnej) nie decyduje udział w UE, RE czy jakiejkolwiek innej organizacji." Pewnie, że nie. ŻYDZI DECYDUJĄ!!! 2009/11/17 16:56:07
@ piotr.mikolajski
"Cichcem liczę na to, że w swej bezmiernej bezmyślności PiS i połowa PO przegłosują nakaz wieszania krzyży. Po pierwsze: obrzydzi to PiS i PO. Po drugie: będzie można go zasądzić przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka." Ależ przecież bycie skazanym przez ETPC w obronie krzyża to mokry sen każdego członka PiS. Taki wyrok to dla nas mogłaby być katastrofa a PO pewnie zmusiłoby do dalsze gowinizacji, ze szkodą dla nasz wszystkich. Przeciętny Polak to pewnie tak se jest wierzący, ale akurat symbolika chrześcijańska trzyma się mocno (święta, śluby, pogrzeby, krzyże, kult JPII i takie tam). 2009/11/17 16:57:02
@kay
"I czy to moja szkoła była taka laicka, czy jednak jest taki standard, że te krzyże to ew. są tylko w tych salach co religia? " U mnie wisiał wszędzie, a w podstawówce przez jakieś 2-3 lata na początku lat 90 wewspólnie odmawialiśmy modlitwę przed pierwszą lekcją i po ostatniej. Teraz chodzę na kurs prawa jazdy, szkoła jazdy wynajmuje salę katechetyczną w liceum im. Kuronia (tym, o którego nazwanie awantury za PiS-u były) i jest cała oblepiona różniastymi katoendeckimi hasłami, m.in. tym o powiązaniu katolicyzmu z polskością by Dmowski. Na korytarzu wisi wystawa "wycieczki szkolne" ze zdjęciami z dwóch wycieczek: na Grunwald i do Częstochowy. 2009/11/17 17:14:44
@kay
"przecież bycie skazanym przez ETPC" Bardzo proszę o unikanie prawicowego rozumienia prawa. 2009/11/17 17:24:03
@ WO
"Bardzo proszę o unikanie prawicowego rozumienia prawa." Ale jak przedstawiać rozumienie prawa (czy też ich wyobrażenia na ten temat) przez prawicowców nie odwołując się do prawicowego rozumienia prawa? 2009/11/17 17:24:27
@kay 84
U mnie na wsi krzyz wisial w kazdej klasie, a ksiadz mogl kopnac ucznia na lekcji i uszlo mu to na sucho. Then again, wuefiscie macanie uczennic po cyckach tez uchodzilo na sucho. Ditto dyrektorowi mojego liceum (tamto bylo podstawowka) prowadzenie lekcji w stanie wskazujacym. To teraz jakby ktos sie czepial czemu jestem taki glupi, to juz wie :D @wo Szkoda ze to jest tak jak napisales. Nie czytalem dokladnie o co chodzi i mialem nadzieje, ze ten wyrok wymusi na nas usuniecie krzyzy ze szkol. Ech. 2009/11/17 17:30:09
@Szkoda ze to jest tak jak napisales. Nie czytalem dokladnie o co chodzi i mialem nadzieje, ze ten wyrok wymusi na nas usuniecie krzyzy ze szkol. Ech.
Własnie dużo lepiej. teraz można polecieć do dyrekcji z petycją w sprawie zdjęcia krzyża bo uraża uczucia i narusza neutralność (dziecka chyba ze szkoły za to nie wyrzucą?) i MOŻE gdzieniegdzie zdejmą? Inicjatywa obywatelska - a nie, że Evil EU kazała Krzyż pognębić 2009/11/17 17:36:18
@ kay
przez całą edukację żadnych krzyży, ani w podstawówce, ani w liceum, poza salkami do katechezy, aktualnie w podstawówce mojej żony też nie, tylko w jednej salce. Z tym, że krzyż to serio mały pikuś przy gonieniu bachorów na jakieś ćwiczenia z tańca chochołów, typu rekolekcje czy msze z okazji - bo tu już prawie każda dyrekcja boi się spuścić katechetów prostym wypierdalać. 2009/11/17 17:38:33
@urbane.abuse
"Własnie dużo lepiej. teraz można polecieć do dyrekcji z petycją w sprawie zdjęcia krzyża bo uraża uczucia i narusza neutralność (dziecka chyba ze szkoły za to nie wyrzucą?) i MOŻE gdzieniegdzie zdejmą?" Bardziej prawdopodobne jest, ze narazisz swoje dziecko na nieprzyjemnosci. 2009/11/17 17:51:38
"Bo lepiej z krzyżem w Azji niż bez krzyża w Europie" :)
No nie wiem, czy będziemy pasować do Azji z krzyżem ;) Jak nie szintoiści i inni taoiści to muzułmanie albo hinduiści... Słuszna uwaga, że polskie realia są inne. Szkoda, że Lech Kaczyński tego nie zauważył i jako prezydent naruszył był parę artykułów Konstytucji mówiąc co powiedział 11 listopada roku bieżącego. Zresztą, współorganizuję protest przeciw tej wypowiedzi pana prezydenta, któremu do końca kadencji zostało mało czasu, na szczęście. Z Polską jest taki problem, że niby wszystko jest w porządku i przyczepić się można najwyżej do Konkordatu (a raczej trybu jego podpisania i ratyfikacji), czy lekcji religii w szkołach, ale już reszta wynika tylko z praktyki, a nie z tego co stanowi prawo. A tak przy okazji, dlaczego żaden publicysta nie rzucił się na smakowity kąsek jakim było naruszenie przez prezydenta dwóch artykułów Konstytucji w jednym zdaniu? :) 2009/11/17 17:51:40
W czerwcu, gdy polityk MM udzielił kilku wywiadów i zaczął bloga prowadzić, naprawdę się przestraszyłem. Bo mogłem się nie zgadzać z tym co MM pisze/mówi, ale formę wypowiedzi miał lepszą od 90% polityków w ogóle i 133% polityków PiS.
Facet jak widać szybko ewoluuje i już za chwilę osiągnie poziom sir Richarda Henry'ego. Pana Prezesa trzeba umieć zadowolić. A numer z Hessami kapitalny - jak miałem 13 lat też myślałem, ze chodzi o jednego człowieka. 2009/11/17 17:54:24
@wo
'"Nie będzie można, bo z całą pewnością uwali to przedtem polski TK. " Tak, jak od 20 lat uwala Komisję Majątkową? 2009/11/17 17:57:22
@Inicjatywa obywatelska - a nie, że Evil EU kazała Krzyż pognębić
Znając realia - srynicjatywa. 2009/11/17 17:59:14
@ztrewq
"Natomiast mylisz się sądząc, że tylko prawica takich niuansów nie dostrzega. Twórcy listu do prezydenta najwyraźniej albo też tego nie dostrzegają, albo nie chcą dostrzec." Ale najważniejsze w liście jest chyba to, że Kaczyński pieprzy głupoty twierdząc, że "nikt w Polsce nie przyjmie do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży." 2009/11/17 18:16:40
@ausir
"Tak, jak od 20 lat uwala Komisję Majątkową?" A kto ja zaskarzyl do TK? 2009/11/17 18:18:39
@piotr
"Po drugie: będzie można go zasądzić przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka." @ WO "Nie będzie można, bo z całą pewnością uwali to przedtem polski TK." Znowu bede jeczal. Szanse na to, ze TK (as in Trybunal Klerykalizacyjny) uwalilby cokolwiek, co jest drogie sercu Ich Fluorescencji z Episkopatu sa imho bliskie zeru. A im dluzej w Sejmie wiekszosc beda mialy rozne odmiany prawicy, tym wiecej prawicowych intelektualistow bedzie tam trafiac. Wystarczy przypomniec linie orzecznictwa Trybunalu po 1989 roku: religia w szkolach publicznych ok, oplacanie katechetow z pieniedzy panstwa ok, liberalizacja ustawy antyabo - po trupie Autoryteta Moralnego Zolla, a w sprawie krzyzy w szkolach polecam wywiad z sedzia Stepniem w Wyborczej (nie chce mi sie szukac linka): no alez w czym problem, zeby krzyz wisial w klasie, w publicznym szpitalu, w urzedzie, poza tym usuniecie krzyza to totalitarnokomunistyczna nietolerancja, dialog, dialog, dialog, dialog, chrzescijanskie korzenie Europy, blablabla. 2009/11/17 18:35:05
@wo
"Se kup mapę samochodową Europy i dojedź na jej podstawie do Astrachania." Uspokoiłeś mnie -- Warszawa na mapie jest. Zachowam ten atlas, pokażę dzieciom, że w czasach przed GPS-em i UE też byliśmy w Europie. 2009/11/17 18:38:19
Zastanawiajace jest to, ze pobiezna lektura artykulow na ten temat w gazecie.pl prowadzi do wniosku, ze trybunal zakazal wieszac krzyzy, a z komentarzy w tonie uspokajajacym wynika tylko, ze nie mamy sie co martwic, bo mozna sie jeszcze odwolac...
Wyglada na to, ze wiekszosc korespondentow PAP i autorow portalu (ale tez i Wyborczej) tez nie rozumie, o co ETPC chodzilo. Dopiero z piatego w kolejnosci losowej przeczytanego tekstu Ewy Siedleckiej udalo mi sie dowiedziec, ze o zakaz nakazu, a nie odwrotnie. Wniosek moze byc taki, ze kancelaria prezydenta nie dosc ze przygotowuje prasowki z Wyborczej, to jeszcze po lebkach ;) 2009/11/17 18:56:18
@wo
"Na mojego czuja EHCR go spławi, bo jest subtelna różnica między skargą na NAKAZ a skargą na BRAK ZAKAZU." A właśnie że go nie spławi. Bo - skoro już o subtelnościach mowa - przedmiotem skargi do strasburskiego Trybunału są nie przepisy (owe nakazy i zakazy), lecz konkretne naruszenia praw człowieka przewidzianych przez konwencję. Słusznie zauważasz, że wieszanie krzyży nie jest u nas obligatoryjne, a rozporządzenie ministra edukacji stwarza jedynie taką furtkę. Nie stoi nic jednak na przeszkodzie, aby mama Jasia, wyczerpawszy krajową drogę prawną, poskarżyła się skutecznie do Strasburga na tej samej podstawie, co owa Finka w owym słynnym wyroku. A mianowicie, że krzyż wiszący nad tablica godzi w jej prawo do wychowania dziecka zgodnie z jej cywilizacyjnośmierciowym światopoglądem. Wciąż skarżone będzie państwo polskie, bo to na nim ciąży obowiązek zapewnienia, by do takich gwałtów na prawach nie dochodziło (poza tym ETPCz ma tendencję do szerokiego rozumienia "państwa"). ETPCz to nie TK. Trzymając się notkowego toku myślenia, nie mógłbyś się poskarżyć przed Trybunałem na to, że pobili cię na komisariacie, bo "przecież w kpku stoi, że jest zakaz tortur, więc o co come on?". Zresztą, w świetle orzeczenia Trybunału można spokojnie uznać, że sama możliwość wieszania krzyża jest niezgodna ze standardem praw człowieka, jeśli nie można bez nadmiernych trudności posłać dziecka do szkoły, gdzie będzie chronione przed widokiem Dżizuska. 2009/11/17 19:07:21
@krolik
"A kto ja zaskarzyl do TK?" Z tego co gdzieś czytałem, to ktoś zaskarżył, ale Komisja od lat odkłada rozpatrzenie tej kwestii. A może chodziło o religę w szkołach? Tak czy siak na jedno wychodzi. 2009/11/17 19:20:25
@ausir
Takich rzeczy to nawet TK nie może ;) Nie da się odwlekać rozpatrzenia skargi w nieskończoność. Co do komisji majątkowej, to dopiero niedawno znalazł się ktoś z cojones, w sensie prezydent Majchrowski. Niestety, radni zachowali czujność i uwalili jego wniosek. miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,7126095,Majchrowski__Nie_odpuszczam_Komisji_Majatkowej_.html 2009/11/17 19:20:31
@wo
"Ludzie inteligentni przeważnie rozumieją takie subtelne różnice," O ile da im się takie szanse. wyborcza.pl/1,76842,7217738,W_szkolach_krzyzy_wieszac_nie_nalezy.html Nie ma tu o tych (moim zdaniem bardzo ważnych) subtelnościach ani słowa. Człowiek inteligentny nie jest w stanie i nie ma najmniejszej potrzeby sprawdzać w źródłach takie rzeczy, jak wyroki Trybunału. Ma prawo zakładać, że inteligentni dziennikarze w Twojej gazecie wypunktują to, co najważniejsze. Podobnie w rozmaitych dyskusjach zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy tego wyroku nie wspomnieli o tym. Czyżby wszyscy publicyści zapraszani do TOK FM - od prawa do lewa - nie byli inteligentni? @ dzikowy "Dawnymi czasy w czasie studiów teologicznych dyskutowaliśmy o obecności nie krzyży, ale lekcji religii w szkołach. Wniosek być w zasadzie spójny - religia w szkołach to najlepszy sposób na obrzydzenie religijności w ogóle." Kto i KIEDY napisał te słowa: "religia nie ma silniejszego wroga, niż nauczanie jej w szkole","Szkolna nauka religii nie tylko odbiera religię, ale obrzydza ją. Komu nie da rady Stary Testament, temu poradzi dogmatyka, kogo nie wykończy dogmatyka, z tym upora się straszliwa 'etyka'". Zdaje się, że wasze dyskusje w czasie studiów można porównać z wynajdywaniem koła. 2009/11/17 19:34:37
@magister.sauer
"Takich rzeczy to nawet TK nie może ;) Nie da się odwlekać rozpatrzenia skargi w nieskończoność." No ja czytałem gdzieś (możliwe, że w "Nie"), że właśnie odwleka tego typu sprawy tyle, ile tylko się da. 2009/11/17 19:45:21
@ausir
W regulaminie TK stoi, że liczy się kolejność wpływu wniosków. Co prawda jest tez mowa o "uzasadnionych przypadkach" pozwalających na odwleczenie, ale nie słyszałem, aby sprawy czekały dłużej niż maks. 1,5-2 lata. 2009/11/17 20:06:25
@barts
W sumie w anglojęzycznej wersji mogłoby być "obligatory", methinks, łatwiej by się tłumaczyło IMHO 'compulsory' jest nieco silniejsze, takie bardziej podkreślające przymus. Ale generalnie to synonimy. 2009/11/17 20:16:06
Tak w kwestii prawicowego rozumienia prawa ciekawi mnie jaką stójką na dwunastnicy łączy się Migalskiemu Strasburg z Radą Europy. Chociażbyśmy z RE wystąpili i jutro to nie przestaniemy być sygnatariuszem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jeżeli chcemy mieć bezpieczeństwo ze strony Strasburskich orzeczeń powinniśmy wypowiedzieć Konwencję. Wtedy nas zresztą RE wyrzucą jakby automatycznie ;). Swoją drogą zabrakło mi i w Wyborczej wyjaśnienia co to jest ten Strasburg i co tak naprawdę robi bo jak słucham dziennikarzy to mi się włos jeży na głowie. A najciekawszy koncept to łączenie ETPC z Unią Europejską i naszym tam wstąpieniem. Sygnatariuszem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka jesteśmy od 93 r. Groza.
2009/11/17 20:22:24
Myślę, że doskonale zdajesz sobie sprawę, że problem nie leży w niezrozumieniu tego wyroku, tylko w jego nieprzeczytaniu. Zarówno przez polityków PiS, SLD i PO jak i dziennikarzy :)
2009/11/17 20:40:58
@ ausir
Mogłeś też czytać tu politbiuro.gazeta.pl/politbiuro/1,85402,7249883,Mrozonki___specjalnosc_Trybunalu.html Przy czym z tekstu wynika, że nie ma jakieś zobowiązującej procedury rozpatrywania związanej z kolejnością wpływu. TK może sobie rozpatrywać co chce i w jakiej kolejności chce. Mam wrażenie, że najchętniej niektóre sprawy by zamiótł pod dywan. @ marchewa i tomek_hardyk Bez bicia przyznaję się, że w małym stopniu zapoznałem się z orzeczeniem. Problem dotyczy też niektórych blogerów. Na szczęście marchewa już mnie naprostował :) 2009/11/17 21:01:45
Panie Wojtku,
jak zwykle, 105% racji. To pewnie zbyteczne, ale utwierdził mnie Pan w przekonaniu, że lektura Pańskiego bloga dałaby wiele (dobrego) prawakom. @ tomek_hardyk "Myślę, że doskonale zdajesz sobie sprawę, że problem nie leży w niezrozumieniu tego wyroku, tylko w jego nieprzeczytaniu. Zarówno przez polityków PiS, SLD i PO jak i dziennikarzy :)" (pogrubienie - A.B.) Ipsissimo facto, czyli w rzeczy najsamszej. Choć pewnie są i tacy, którzy jednak przeczytali, a nie pojęli oraz ci, którzy przeczytali, a pojęli coś, jak moja ulubiona członek bez członka Super Luzaków i Dup. Panie Wojtku, ja tam nie wiem, ile jest w tym prawdy, że podobno decyzje obecnego rządu podejmowane są po części w oparciu o sondowanie opinii publicznej. Jeśli jest coś na rzeczy, to czy Pan, jako pracownik silnego medium, mógłby szepnąć, gdzie trzeba, słówko o przesondowaniu ochlosu? Niech naród postanowi, czy DJ T. ma ustawą zakazać wieszania krzyży w szkołach. Czy dałoby radę pchnąć pod sondowanie również kwestię legalizacji "gry w zielone"? PiS, podobno, podczas ostatniej kampanii parlamentarnej, kiedy chciał pozyskać głosy młodzieżowych, obiecał legalizację Zionom, których zaciągnął do wspólnej walki o owych młodzieżowych. Obiecywał, ale oczywiście dotrzymać nie mógł, a że głupich nie sieją, wiemy jak zakończyła się kampania piosenką "PiS and justice". Ad rem, bo to wszystko tylko tłem. Legalizujemy czy nie, Panie Wojtku? 2009/11/17 21:01:50
@jhenri
"Czyżby wszyscy publicyści zapraszani do TOK FM - od prawa do lewa - nie byli inteligentni?" Moje kontakty z TOK FM są dość rzadkie, a zawsze jak natrafię na audycję z cyklu "zapasy publicystów w kisielu", z niesmakiem zmieniam kanał. @mgrsauer "A właśnie że go nie spławi." Pażiwiom, uwidzim. 2009/11/17 21:11:32
Trochę sobie poczytałem uzasadnienie wyrok i trochę jest tak jak mówi WO, i trochę nie.
Bo to prawda, że wyrok jako sprzeczne z konwencją uznaje obowiązkową obecność symbolii religijnych w klasach. Ale stwierdza też, że na państwie ciąży obowiązek powstrzymywania się od narzucania, choćby pośrednio, wierzeń w miejscach, w miejscach w których ludzie są zależni od państwa lub w miejscach w których są wyjątkowo wrażliwi na wpływ. Pytanie jak daleko się będzie rozumieć tą "pośredniość" bo można by sobie wyobrazić argumentacją, że nie zapopieganie wieszaniu krzyży przez państwo, czy też milczące aprobowanie ich wieszania w klasach jest już pośrednim narzucaniem. Szczególnie, że wolność wyznania jest wykładana dosyć mocno, w szczególności aspekt negatywny (czyli wolność od narzucania innych wyznań): "wolność (wyznania) w aspekcie negatywnym nie jest ograniczona do usług (service) religijnych lub nauczania religijnego. Rozciąga się również na praktyki i symbole wyrażające, w szczególności lub generalnie, wierzenie, religię lub ateizm(!)" "Wystawienie jednego lub więcej symboli religijnych nie może być uzasadnione przez żądanie innych rodziców życzących sobie edukacji religijnie zgodnej z ich wierzeniami". Tak więc sam fakt, że u nas nie ma nakazu wieszania nie oznacza jeszcze, że reperkusje orzeczenia z czasem nas jakoś nie dosięgną. Więc jest nadzieja:) 2009/11/17 21:19:46
@ anichwili.tegonieradze
"Wojtek, to zdanie to perelka. W konkursie na Mistrza Mowy Polskiej (or compatibile) w tym roku masz moj glos. (pogrubienie - A.B.)" Chłopie, Ty się uspokój! Kolegę sobie znalazłeś?! Trochę szacunku, do Pana Wojtka, powodów przecież tysiące, by nie rzec, miliony, a podam jeden z nich: nie jesteś, chłopie, Panem Wojtkiem. @WO Pan, Panie Wojtku, raczy wybaczyć, że komentarz nie na temat i w bliskim sąsiedztwie poprzedniego, jeno postanowiłem w końcu skończyć z tym chamstwem, co się szerzy, a z którym Panu, jako gospodarzowi i człowiekowi o wysokiej kulturze bytu walczyć nie wypada. Słyszeli wszyscy? Per "ty" to można do własnej rzyci (sic!), ale w żadnym razie do Pana Wojtka. 2009/11/17 21:23:06
@kay
"Tak więc sam fakt, że u nas nie ma nakazu wieszania nie oznacza jeszcze, że reperkusje orzeczenia z czasem nas jakoś nie dosięgną. " Znaczy, na pewno nie dosięgną nas reperkusje tego konkretnie, bo to nie działa automatycznie. Natomiast sam będę ciekaw wyniku analogicznego pozwu z Polski. Mamy tu konflikt dwóch wartości i o ile w przypadku obecności obligatoryjnej sprawa jest dość oczywista, to zderzenie wolności pozytywnej większości pro-krzyżowej i wolności negatywnej mniejszości anty-krzyżowej wymaga wyboru między dwiema wartościami. Moja prywatna opinia jest taka, że państwo nie powinno ani zabraniać ani nakazywać (czyli że krzyż powinien zostać decyzją rodziców/dyrekcji). 2009/11/17 21:24:52
@intel-e-gent
O właśnie, chodziło jednak o wliczanie religii do średniej (ale czytałem o tym na pewno na papierze, nie w sieci, więc pewnie w "Nie"). Fakt, że akurat na Komisję Rabunkową nikomu się jeszcze skargi złożyć nie udało. A skargę na religię w szkołach Trybunał bodajże odrzucił. W każdym razie kolejność składania skarg jak widać nie obowiązuje, bo przecież kwestie np. sporu kompetecyjnego między prezydentem a premierem TK rozpatrzył prawie od razu. Czy w ogóle jakakolwiek kwestia związana z klerykalizacją państwa: 1) została skutecznie zgłoszona do TK 2) nie została odwleczona na nie wiadomo kiedy 3) została rozpatrzona przez TK zgodnie z neutralnością światopoglądową państwa? Szczerze mówiąc sam sobie takiej nie przypominam. A jeśli nie, to nie mam pojęcia skąd ta pewność WO. 2009/11/17 21:37:46
@ ausir
Kiedy zbierałem materiały do artykułu, korzystając z NIE, między innymi, to nie znalazłem informacji, aby TK kiedykolwiek zrobił cokolwiek w tej kwestii. Aha, bo intel-e-gent i autor tego artykułu to ta sama osoba ;) Moim zdaniem TK boi się rozpatrywać skargi zgodnie z neutralnością światopoglądową i dlatego dokonuje łamańców godnych gimnastyków ;) Jestem niemal pewien, że 2 XII przekonamy się, że TK uzna za zgodne z Konstytucją to sławetne rozporządzenie i tylko jestem ciekaw uzasadnienia... :] 2009/11/17 21:39:20
no to się przebiłem przez serię "503 Service Temporarily Unavailable" i spróbuję jeszcze raz
@wo Moja prywatna opinia jest taka, że państwo nie powinno ani zabraniać ani nakazywać (czyli że krzyż powinien zostać decyzją rodziców/dyrekcji). A jeśli jest rozbieżność opinii wewnątrz rodziców, albo między rodzicami a dyrekcją? I rozumiem, że cały czas mówimy o szkołach publicznych wyłącznie? 2009/11/17 21:52:32
@ wo
Ja rozumiem Twoją prywatną opinię, ale pozwolę się z nią nie zgodzić. W szkołach publicznych nie ma, moim zdaniem, miejsca na jakiekolwiek symbole religijne czy ideologiczne poza flagą i godłem państwowym. Tu chodzi o zachowanie neutralności światopoglądowej, jak i troskę o prawa mniejszości. Co innego szkoły prywatne. I będę się również sprzeciwiał zabranianiu noszenia krzyży czy innych symboli przez uczniów i nauczycieli. Niech noszą, co to przeszkadza? Jedyny wyjątek to to taki ubiór, który uniemożliwia identyfikację, ale tu też na pewno da się znaleźć jakiś kompromis. 2009/11/17 22:18:44
@a.bazakbal
Mamy niekompatybilne poczucie humoru. Mam uprzejmą prośbę, żebyś sobie darował. A jak nie możesz darować, to poszedł stąd sobie po dobroci. Już raz Cię plonkowałem, pod wpływem Twojego uprzejmego maila cofnąłem decyzję (bo szkoda pięknej ksywki). Teraz już nie cofnę. 2009/11/17 22:22:25
@intelegent
"W szkołach publicznych nie ma, moim zdaniem, miejsca na jakiekolwiek symbole religijne czy ideologiczne poza flagą i godłem państwowym. Tu chodzi o zachowanie neutralności światopoglądowej, jak i troskę o prawa mniejszości" Owszem, ale wygrywa tu dla mnie zwykły utylitaryzm. Zaznaczam jednak, że to tylko moje prywatne zdanie. 2009/11/17 22:45:45
@wo
"Przełożenie tego wyroku na polskie realia jest więc właściwie żadne." "Natomiast sam będę ciekaw wyniku analogicznego pozwu z Polski." (tak, wiem, trochę wyrwane z kontekstu, ale nie mogłem się oprzeć) Jakkolwiek dostrzegam zmiękczenie stanowiska w kwestii znaczenia wyroku ETPCz dla losu krucyfiksów w szkołach polskich, to zdaje się, że wciąż upierasz się przy podkreślaniu doniosłości rozróżnienia między włoską obligatoryjnością a naszą fakultatywnością. IMHO, nie w tym sęk. Jeśli uważasz za oczywiste rozstrzygnięcie, według którego krzyż w publicznej placówce jest przejawem opresji ze strony władzy publicznej i narusza wolność od religii, to bądź konsekwentny. Czym się różni krzywda dziecka-ateisty/agnostyka we włoskiej szkole od krzywdy takiego samego dziecka w Pipidówku, gdzie ciało rodzicielskie w jedynej szkole w promieniu kilkunastu kmów większością 10:1 uchwaliło, że krzyż jest ok? 2009/11/17 22:53:18
"A tak przy okazji, dlaczego żaden publicysta nie rzucił się na smakowity kąsek jakim było naruszenie przez prezydenta dwóch artykułów Konstytucji w jednym zdaniu? :) "
Niebywale ??? Dwoch artykulow Konstytucji !!! Moze o Wolnosci Slowa ... 2009/11/17 23:01:46
@wo
"Owszem, ale wygrywa tu dla mnie zwykły utylitaryzm." Mi się, też prywatnie, nie podoba ten utylitaryzm, bo oznacza on zgodę na deptanie przez chrześcijańską większość praw niechrześcijańskiej mniejszości. Dla religijnego Żyda uczenie się pod znakiem krzyża nie musi być przyjemne. 2009/11/17 23:03:53
@krwawy_krolik
Dla religijnego Żyda To co robi w Polsce? Jest Izrael, nie? Jako fanaberii "nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości". 2009/11/17 23:05:01
@mgrsauer
"Jakkolwiek dostrzegam zmiękczenie stanowiska w kwestii znaczenia wyroku ETPCz dla losu krucyfiksów w szkołach polskich" Stanowisko jest sztywne o tyle, że ten wyrok dla Polski nie ma żadnego znaczenia. Ewentualny polski protest - jak to piszę w notce - będzie musiał startować od zera i nie musi mieć takiego samego rezultatu. "Czym się różni krzywda dziecka-ateisty/agnostyka we włoskiej szkole od krzywdy takiego samego dziecka w Pipidówku, gdzie ciało rodzicielskie w jedynej szkole w promieniu kilkunastu kmów większością 10:1 uchwaliło, że krzyż jest ok?" Nie jestem pewien, czy EHCR zajmuje się pomiarem krzywdy dziecka w kiloszlochach. Jest chyba wiele takich krzywd, którymi trybunał w ogóle by się nie zainteresował. Wydaje mi się, że EHCR zajmuje się wypełnianiem przez dane państwo europejskiej konwencji praw człowieka. Że religijny przymus ze strony państwa ją łamie, to sprawa bezsporna. Ale czy złamiemy ją raczej gwałcąc uczucia tej dziesięciokrotnej większości czy tej mniejszości, to już można debatować. @qwestmp "Niebywale ???" Proszę na moim blogu nie stawiać spacji przed znakiem przestankowym (za to stawiać po) i unikać wielokrotnych pytajników i wykrzykników. 2009/11/17 23:06:44
@krolik
"Mi się, też prywatnie, nie podoba ten utylitaryzm, bo oznacza on zgodę na deptanie przez chrześcijańską większość praw niechrześcijańskiej mniejszości" Ktoś kogoś musi podeptać, taki lajf. "Dla religijnego Żyda uczenie się pod znakiem krzyża nie musi być przyjemne" Jeśli pojawi się taki probem, to byłbym za rozwiązaniem go przez dowieszenie kolejnego symbolu religijnego. 2009/11/17 23:11:55
@wo
"Ktoś kogoś musi podeptać, taki lajf. " Moim zdaniem to państwo powinno podeptać grupę która chce narzucać swoje symbole religijne jednostce. Jak Ty właściwie w tym momencie widzisz laickość państwa? Bo taka neutralność, że państwo nie musi sponsorować dominującej religii, bo ochoczo pozwala grupom obywateli narzucać ją mniejszościom tej religii nie wyznającej, to kiszka a nie laickość. "Jeśli pojawi się taki probem, to byłbym za rozwiązaniem go przez dowieszenie kolejnego symbolu religijnego." A jak to będzie ateista, to portret Dawkinsa? 2009/11/17 23:12:09
@wo
Jeśli pojawi się taki probem, to byłbym za rozwiązaniem go przez dowieszenie kolejnego symbolu religijnego A to coś rozwiąże? Moje rozumienie jest takie, że problemem jest obecność krzyża, a nie nieobecność sześciogwiazdy, czy nieobecność znaku ateizmu, gdyby taki był. 2009/11/17 23:13:32
@miskidomleka
"Moje rozumienie jest takie, że problemem jest obecność krzyża, a nie nieobecność sześciogwiazdy, czy nieobecność znaku ateizmu, gdyby taki był. " No tak, bo to w sumie dla Żyda jest symbol religii wyznawanej przez ludzi, która 70 lat temu pakowała jego przodków do komór gazowych. 2009/11/17 23:17:13
@krwawy
o to chodzi - żeby tylko te komory gazowe, przez wcześniejsze paręset lat też się działo. 2009/11/17 23:20:51
@miskidomleka
A z drugiej strony, to jednak trochę głupio im musi być, że przyszedł facet, opowiadał co myśli o życiu i śmierci, a oni go tak po chamsku ukrzyżowali. 2009/11/17 23:24:32
@wo
"Już raz Cię plonkowałem, pod wpływem Twojego uprzejmego maila cofnąłem decyzję (bo szkoda pięknej ksywki)." Świat jest pełen dramatów, o których nie mamy pojęcia. @miski "o to chodzi - żeby tylko te komory gazowe, przez wcześniejsze paręset lat też się działo." Juz nie przesadzaj - Kościół był najpierw bierny, a potem aktywny przy przerzucaniu nazioli do Urugwaju, ale korzenie nazizmu były jednak raczej pogańskie. Za to Żydzi i tak mają uraz, owszem. 2009/11/17 23:26:10
@wo
"Jeśli pojawi się taki probem, to byłbym za rozwiązaniem go przez dowieszenie kolejnego symbolu religijnego" Mógłby pojawić się nawet taki szlachetny snobizm, kto ma fajniejszy symbol (i oczywiście Cthulhu wygra, przed Szatanem). 2009/11/17 23:26:33
"Jeśli pojawi się taki probem, to byłbym za rozwiązaniem go przez dowieszenie kolejnego symbolu religijnego."
Oczyma duszy widze taki piekny obrazek: klase szkolna, w ktorej na scianie wisi sobie gwiazda Dawida (no bo w klasie jest dziecko, ktore ma rodzicow wyznania mojzeszowego) i swastyka (z powodu obecnosci w klasie dziecka religijnych Hindusow). 2009/11/17 23:28:06
2009/11/17 23:29:33
@krwawy_krolik
Pomijając pytanie, komu przypisać odpowiedzialność i winę, Żydzi mają w razie czego usprawiedliwienie w Biblii. Bóg im kazał, nie? No ale chyba nie przypisujesz niechęci do uczenia się pod krzyżem temu, że czują się głupio bo ubili takiego miłego faceta? @urbane.abuse pogański nazizm Toż ja w zasadzie o tym: wcześniejsze paręset lat to były prześladowania bardziej religijne, naziści (dlaczego już nie mówi się faszyści?) najwyżej wyrośli na gruncie w temacie Endlösung przygotowanym przez chrześcijan. 2009/11/17 23:31:04
@miskidomleka
"No ale chyba nie przypisujesz niechęci do uczenia się pod krzyżem temu, że czują się głupio bo ubili takiego miłego faceta? " Zastanawiam sie (serio), na ile ich stosunek do krzyża jako symbolu jest podyktowany poczuciem winy, za represje wobec innej religii. 2009/11/17 23:31:57
@miskidomleka
A to coś rozwiąże? Moje rozumienie jest takie, że problemem jest obecność krzyża, a nie nieobecność sześciogwiazdy, czy nieobecność znaku ateizmu, gdyby taki był. Nie ma znaku ateizmu który mógłbyś emocjonalnie popierać, więc lejesz z góry na potencjalną symbolikę - równocześnie zabraniając innym powieszenia znaku, który dla nich reprezentuje istotną wartość symboliczną. Zajrzyj może do pokoju profesora Gedankena i weź udział w jego eksperymencie. Wykonypuj sobie jakiś wartościowy symbol, bo ja wiem, japko, buźkę Britnej Spirs czy "Walkę Śniegu Z Mrówkami" (kolejność przypadkowa) i wyobraź sobie, że nie pozwalają Ci przykleić tego w miejscu, w którym uważasz że powinno się to znaleźć. Granda, nie? Z tego względu jestem tego samego zdania co WO - dowieszanie rozwiązuje problem. Uśmiechnięta buzia Dawkinsa powinna w oczach każdego gorliwego ateisty znosić ufockie promieniowanie dwóch skrzyżowanych kawałków drewna z inkrustacją. @rabbit No tak, bo to w sumie dla Żyda jest symbol religii wyznawanej przez ludzi, która 70 lat temu pakowała jego przodków do komór gazowych. Morda w kubeł i niech siedzi cicho. Przecież to on z kolegami zabił nam Pana Jezusa. (ogólnie uważam, że dałeś retorycznego ciała z tym przykładem) 2009/11/17 23:34:34
@miskidomleka
"dlaczego już nie mówi się faszyści?" Zeby odróżnić Niemców z ich ciulatą wówczas architekturą od np. Włochów z ich fajną wówczas architekturą. 2009/11/17 23:35:43
@wo
"Jeśli pojawi się taki probem, to byłbym za rozwiązaniem go przez dowieszenie kolejnego symbolu religijnego." I tu się zgadzam w całej rozciągłości. Czyli z grubsza coś, co proponuje prezes Stępień. W swoich poprzednich wywodach starałem się pokazać, że absolutyzowanie negatywnego aspektu wolności religijnej może jednak nas za daleko zaprowadzić. Zamiast totalnie rugować symbolikę religijną z przestrzeni publicznej i doszukiwać się czysto abstrakcyjnych naruszeń (krzyż nad tablicą od podstawówki po liceum nie naruszył mojej integralności agnostyka), stwórzmy przestrzeń, w której w pełni uszanujemy pozytywną wolność religijną. Po równo i tolerancyjnie czy - jak kto woli - ekumenicznie. Reasumując, dam na mszę, żeby Wielka Izba ETPCz zmieniłą orzeczenie w sprawie Lautsy v. Włochy ;) 2009/11/17 23:36:07
@krwawy_krolik
"Zastanawiam sie (serio), na ile ich stosunek do krzyża jako symbolu jest podyktowany poczuciem winy, za represje wobec innej religii." Idąc tym tropem mamy rozkoszne sprzężenie zwrotne dodatnie. Nie chcę gwiazdy Dawida na ścianie mojej szkoły bo mój dziad z mieczykiem Chrobrego bił Żydów. Mój wnuk będzie mógł paląc synagogi mówić, że zwalcza swoje poczucie winy za zrzucanie gwaizdy przeze mnie. 2009/11/17 23:36:28
@ogólnie uważam, że dałeś retorycznego ciała z tym przykładem
ZAWSZE ten kto pierwszy wyjeżdża z Godwinem przegrywa 2009/11/17 23:36:34
@ wo
Mnie właśnie utylitaryzm sugeruje osiągnięcie neutralności poprzez brak, bo możemy dojść do absurdu, w którym na ścianie obok krzyża katolickiego będą wisiały - prawosławny i protestancki (różnią się, podobno ;) ), następnie symbole odłamów islamu, symbol judaizmu, symbole Latającego Potwora Spaghetti (jest taka religia) itp. Ściany nie wystarczy... 2009/11/17 23:38:06
@ "ale korzenie nazizmu były jednak raczej pogańskie"
A ustawy norymberskie tylko przypadkiem byly wzorowane na wewnetrznych przepisach jezuitow (przepisy dotyczyly tego, do ilu pokolen wstecz kandydat do zakonu nie moze miec wsrod przodkow Zyda). Also, zeby nie dowalac tylko katolikom. Pomysl na spalenie wszystkich synagog i wygnanie z Niemiec wszystkich Zydow to patent wielebnego Herr Doktora Martina Lutra. 2009/11/17 23:43:31
@symbole na ścianie
To się da załatwić. Przez time-sharing. Wieszamy na ścianie LCD TV i przez % czasu odpowiadający % uczniów-katolików wyświetlamy krzyż, później półksiężyc etc. Ateistom wyświetlamy obrazki wybrane w głosowaniu. Wszyscy będą zadowoleni, no i nie ma niebezpieczeństwa, że się jakieś symbole pogryzą. Okres powtarzania rzędu 15 minut pozwoli każdemu napawać się według potrzeb. 2009/11/17 23:44:20
@e-intelygent
Mnie właśnie utylitaryzm sugeruje osiągnięcie neutralności poprzez brak, bo możemy dojść do absurdu, w którym na ścianie obok krzyża katolickiego będą wisiały - prawosławny i protestancki (...) następnie symbole odłamów islamu, symbol judaizmu, symbole Latającego Potwora Spaghetti (...) Ściany nie wystarczy... Gdyby przeprowadzić w tym temacie wywiad z babcią Statystyką, to pewnie powiedziałaby takiemu redaktorowi, że wg jej prywatnego zdania szanse na zaistnienie takiego rozkładu w typowej grupie społecznej są jednak niewielkie. 2009/11/17 23:46:48
@ benzodiazepiny
Statystycznie rzecz ujmując, mam z osobą siedzącą mi na kolanach po jednym jajniku, po jednym jądrze i po połowie macicy oraz penisa. ;p 2009/11/17 23:54:24
@benzodiazepiny
"Uśmiechnięta buzia Dawkinsa powinna w oczach każdego gorliwego ateisty znosić ufockie promieniowanie dwóch skrzyżowanych kawałków drewna z inkrustacją. " W dwóch osobach on ci jest moronail.net/img/606_DR_Richard_Dawkins_Emma_Watson_movies 2009/11/17 23:56:32
@magister.sauer: stwórzmy przestrzeń, w której w pełni uszanujemy pozytywną wolność religijną. Po równo i tolerancyjnie
Taka przestrzeń już istnieje, jest tolerancyjnie, choć nie po równo (świątynie rozmaitych kultów i inne urządzenia do uprawiania wolności religijnej). Pytanie natomiast, czemu religia miałaby się wpieprzać we wszystkie dziedziny życia, w szczególności w przestrzeń wspólną/państwową (samorządową -- w sensie podległości szkół publicznych). Jakoś nie pada tu pytanie, po co w ogóle ten jeden wyróżniony symbol religijny (krzyż) albo i inne symbole ma (mają) wisieć w klasie. Dla ozdoby? Więc proponowałbym poćwiczyć zagadnienie przemocy (władzy) symbolicznej lub zagadnienie "użytku perswazyjnego" z symboli (politycznego użytku, trzeba dodać). Żeby było łatwiej, można poćwiczyć na szalikach kibolskich czy tego typu symbolach, nieuwikłanych w uzasadnienia metafizyczne. 2009/11/17 23:57:04
@rpyzel
W dwóch osobach on ci jest Jakby się kto pytał, wybieram tego z prawej. 2009/11/18 00:01:15
@krolik
"No tak, bo to w sumie dla Żyda jest symbol religii wyznawanej przez ludzi, która 70 lat temu pakowała jego przodków do komór gazowych." Nie ma takiej religii, której wyznawcy nie zrobiliby kuku wyznawcom innej religii. Trudno. Ateiści też mają sporo za uszami. "Moim zdaniem to państwo powinno podeptać grupę która chce narzucać swoje symbole religijne jednostce" W tym wypadku - większość społeczeństwa? Pomysł może i interesujący, ale cholernie trudny do wprowadzenia w życie. Państwa depczące grupę stanowiącą większość zwykle mają przed sobą krótką przyszłość. "Jak Ty właściwie w tym momencie widzisz laickość państwa?" Ja w ogólności mam taką postawę, że dla mnie dramatyczne pytanie "a co z fafpastością państwa" mi zawsze zwisa i powiewa. Interesuje mnie raczej pragmatyczne szukanie konkretnych rozwiązań konkretnych problemów. @mgrsauer "Reasumując, dam na mszę, żeby Wielka Izba ETPCz zmieniłą orzeczenie w sprawie Lautsy v. Włochy ;)" Nie ma powodu. Nadal z Twoją ekumeniczną wizją sprzeczny będzie przymus wieszania symboli jednego z wyznań. 2009/11/18 00:01:27
@nameste
"po co w ogóle ten jeden wyróżniony symbol religijny (krzyż) albo i inne symbole ma (mają) wisieć w klasie. Dla ozdoby?" Przecież szkoła to jedna z emanacji Władzy (ja was uczyć każę!). A jak się nauczyciel ogrzeje w blasku Autorytetu wiszącego na ścianie, to może mu nawet kosza na głowę nie założą. 2009/11/18 00:11:05
@krolik
"A z drugiej strony, to jednak trochę głupio im musi być, że przyszedł facet, opowiadał co myśli o życiu i śmierci, a oni go tak po chamsku ukrzyżowali." Przecież nie oni tylko Rzymianie, więc jeśli w ogole ktoś powinien odczuwać dyskomfort wobec krzyża z tego powodu, to tylko Włosi. Oh wait. @intelegent "Ściany nie wystarczy..." Nie sądzę. Ile ich jest tych wszystkich religii na świecie z osobnymi symbolami? I jakie jest prawdopodobieństwo, ze w jednej szkole będzie więcej niż 5 różnych wyznań? @nameste "Pytanie natomiast, czemu religia miałaby się wpieprzać we wszystkie dziedziny życia, w szczególności w przestrzeń wspólną/państwową (samorządową -- w sensie podległości szkół publicznych)." Religia jest tanią pociechą dla tych, którym niesie pociechę. Kosztuje stosunkowo niewiele. Na zasadzie czystego utylitaryzmu, nie zamierzam utrudniać szukania tej pociechy tym, którym na tym zależy. Skoro dla mnie to jest obojętne, a dla kogoś innego to niesie jakoś wartość pozytywną, to dość oczywiste będzie rozwiązanie optymalne z punktu widzenia zimnego, cynicznego utylitaryzmu. 2009/11/18 00:19:50
@wo: Religia jest tanią pociechą dla tych, którym niesie pociechę. [...] Skoro dla mnie to jest obojętne, a dla kogoś innego to niesie jakoś wartość pozytywną, to dość oczywiste będzie rozwiązanie optymalne z punktu widzenia zimnego, cynicznego utylitaryzmu.
Krzyż w klasie ma się nijak do pocieszycielskiej roli religii (zwłaszcza dla uczniów, heh). Ma się natomiast -- i mówię to z zimnym, cynicznym dostrzeganiem utylitaryzmu(ów) -- mocno do działalności akwizycyjnej. Problem jest taki: czy ma się wpuszczać do przestrzeni szkolnej jednego, uprzywilejowanego akwizytora towaru Xianstwo-katolskie (c), czy wielu (co musi doprowadzić do walki konkurencyjnej), czy też wieszamy ogłoszenie "Akwizytorom dziękujemy". 2009/11/18 00:25:39
@wo
"Interesuje mnie raczej pragmatyczne szukanie konkretnych rozwiązań konkretnych problemów." Przecież to jest narracja Pragmatycznie Naukowego Balcerowicza. Musisz w końcu dokonać wyboru komu ten pragmatyzm ma służyć, bankierom czy marksistom, księżom czy lesbijkom, "obrońcom życia" czy kobiecie w niechcianej ciąży, i będzie to wybór podyktowany ideologią. Myślałem, że jako lewicowiec jesteś zwolennikiem państwa laickiego, stąd moje zdziwienie. "Religia jest tanią pociechą dla tych, którym niesie pociechę. " Przecież ten krzyż w klasie nie jest li tylko po to, żeby nieść pociechę katolickiemu dziecku które dostało pałę z matmy, ale po to żeby wysłać mesydż "my tu kurna rządzimy, ateisto/poganinie". 2009/11/18 00:28:38
@nameste
"Krzyż w klasie ma się nijak do pocieszycielskiej roli religii (zwłaszcza dla uczniów, heh)." Nie gniewaj się, ale nie uznaję Twoich kompetencji do orzekania o tym, co się dzieje w duszy człowieka wierzącego (zwłaszcza ucznia, heh). @intelegent "Statystycznie rzecz ujmując, mam z osobą siedzącą mi na kolanach po jednym jajniku, po jednym jądrze i po połowie macicy oraz penisa." Mój drogi, jesteś tu nowy, więc mała porada, jeśli chcesz tu wytrzymać dość długo, by być nie-nowym. To nie jest Salon24 ani forum portalu Agory. Tutaj wiele osób miało na studiach statystykę i wie jak działa. Skoro ten głupawy dowcip z brodą wydaje Ci się zabawny, to Ty prawdopodobnie nie wiesz jak to działa. Mała korepetycyjeczka: statystyka operuje na dużych populacjach. O ile nie siedzi Ci na kolanach naprawdę duża populacja osób, to robisz właśnie błąd wystarczający do wyrzucenia za drzwi studenta na wstępnym kolokwium przed laborką. Na zasadną uwagę urbane abuse zripostowałeś czymś w stylu "najmniejszej linii oporu". Nie rób tego więcej. Z góry zakładaj, że takie stare dowcipy słyszeliśmy dziesiątki razy. 2009/11/18 00:29:58
@rabbit
Przecież ten krzyż w klasie nie jest li tylko po to, żeby nieść pociechę katolickiemu dziecku które dostało pałę z matmy, ale po to żeby wysłać mesydż "my tu kurna rządzimy, ateisto/poganinie". No ok, ale w wersji wo przekaz idzie wielokanałowo - my/i my/i my/i my/i my tu kurna rządzimy, ateisto/poganinie/teisto. Same diff. 2009/11/18 00:31:26
@krolik
"Musisz w końcu dokonać wyboru komu ten pragmatyzm ma służyć," Społeczeństwu, ofkors. "Myślałem, że jako lewicowiec jesteś zwolennikiem państwa laickiego, stąd moje zdziwienie" Nie jako wartości autotelicznej przecież. "Przecież ten krzyż w klasie nie jest li tylko po to, żeby nieść pociechę katolickiemu dziecku które dostało pałę z matmy, ale po to żeby wysłać mesydż "my tu kurna rządzimy, ateisto/poganinie"." To Twoja interpretacja, równie dobra jak "wisi tak naprawdę po to, żeby pokazywać humanoidalnym jaszczurom gdzie mają lądować". 2009/11/18 00:40:32
@wo: Nie gniewaj się, ale nie uznaję Twoich kompetencji do orzekania o tym, co się dzieje w duszy człowieka wierzącego (zwłaszcza ucznia, heh).
Nie gniewam się, przecież to działa symetrycznie. (Duszy? duszy nie ma.) 2009/11/18 00:41:27
@ wo
"Nie sądzę. Ile ich jest tych wszystkich religii na świecie z osobnymi symbolami? I jakie jest prawdopodobieństwo, ze w jednej szkole będzie więcej niż 5 różnych wyznań?" Zapewne poniżej promila. Nie zanosi się, aby w najbliższych latach Polska miała się stać ziemią obiecaną dla imigrantów. Niemniej nie sądzę, aby umieszczanie jakichkolwiek symboli ideologicznych, poza godłem i flagą, w przestrzeni publicznej (z doprecyzowaniem, że chodzi o szkoły, przedszkola i urzędy publiczne) było zasadne. PS W jednej z klas w moim liceum były reprezentowane, jak mi się wydaje, co najmniej 4 światpoglądy a było to zwykłe warszawskie liceum. Ponieważ nie wnikałem co kto wyznaje - stąd zastrzeżenie "jak mi się wydaje". W mojej klasie, tego jestem pewien, były reprezentowane minimum 3. Co oznacza, że jest to jednak możliwe, choć, jak możemy się domyślać, mało prawdopodobne. 2009/11/18 00:46:36
@krwawy_krolik: Myślałem, że jako lewicowiec itd.
No ale przecież KK ma Chigurha z tomfą. 2009/11/18 00:47:20
@nameste
przemoc symboliczna Ten argument po prostu po mnie spływa. Póki są gwarancje pluralizmu (zgoda, że u nas KK jest w zbyt wielu sferach uprzywilejowany zanadto), mnie - agnostykowi - zupełnie nie przeszkadza obecność w przestrzeni publicznej symboli religijnych. Podobnie jak WO uważam, że skoro to ważne dla jakiejś istotnej grupy, to ok, zmieścimy się wszyscy. Tak na marginesie: przypomniało mi się, że przy migawkach tv z procesu Fritzla widać było chrześcijański krzyż na stole sędziowskim. Coś, co by się chyba nie zmieściło nawet w głowie red. Terlikowskiego ;) @wo "Nadal z Twoją ekumeniczną wizją sprzeczny będzie przymus wieszania symboli jednego z wyznań." Ja konsekwentnie uważam, że wyrok Trybunału w dalszym skutku może doprowadzić do uznania takiej praktyki, na jaką się godzisz (tzn. wieszanie krzyża z inicjatywy/za zgodą rodziców) za również godzącą w prawa człowieka. Tak, państwa rozlicza się ze stosowania konwencji, ale miarą wywiązywania się z tego zobowiązania jest właśnie ilość naruszeń praw człowieka przewidzianych w konwencji i rozumianych tak, jak chce tego ETPCz. Liczą się nie przepisy, co rzeczywista praktyka. 2009/11/18 00:52:03
@magister.sauer: Póki są gwarancje pluralizmu (zgoda, że u nas KK jest w zbyt wielu sferach uprzywilejowany zanadto)
Werbalne (więc się nie dziwię, że poczułeś się zmuszony do dopisku w nawiasie). 2009/11/18 00:54:29
@wo
"Społeczeństwu, ofkors. " Nigga, plz. To jest frazes. "To Twoja interpretacja, równie dobra jak "wisi tak naprawdę po to, żeby pokazywać humanoidalnym jaszczurom gdzie mają lądować". " Poparta tym, co mieli na transparentach obrońcy tzw. krzyża na żwirowisku: "Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska będzie Polską a Polak Polakiem". Ergo, niekatolicy są najwyżej tolerowanymi gośćmi w Katolickiej Republice Bolandy. @magister.sauer "Póki są gwarancje pluralizmu " W Polsce ich nie ma. Spróbuj powiesić w klasie cokolwiek innego, niż krzyż. 2009/11/18 01:00:20
@magister.sauer
"Ja konsekwentnie uważam, że wyrok Trybunału w dalszym skutku może doprowadzić do uznania takiej praktyki, na jaką się godzisz (tzn. wieszanie krzyża z inicjatywy/za zgodą rodziców) za również godzącą w prawa człowieka." A ja konsekwentnie przypominam że wyrok ETPC miał charakter indywidualny. Wszystkim się wydaje że ETPC ma charakter nad-trybunału konstytucyjnego. Tak nie jest. ETPC działa tylko w zakresie przewidzianym w Konwencji. I dlatego Włochy mają zapłacić 5000 eurosów za straty moralne ale ETPC nie dał np. terminu dla zmiany ustawy jak w przypadku rodzimego Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście naciski na taką zmianę mogą mieć charakter nieformalny (i tu rola np. Rady Europy) ale na dobra sprawę jeżeli Włochy powiedzą ze całą sprawę mają w poważaniu i będą płacić odszkodowania to ETPC może im skoczyć. Polecam lekturę art. 2 Prot. 1 i art. 9 Konwencji. Jak dla mnie ETPC poszedł w ich interpretacji co najmniej o dwa kroki za daleko. Zobaczymy co będzie przy apelacji. Aha i w wariancie radykalnym Włochy mogą przecież wypowiedzieć Konwencję albo tylko Protokół 1. Jest to możliwe chociaż sobie tego nie wyobrażam. 2009/11/18 01:20:54
Ogólnie, to przyklaskuję "akwizytorom dziękujemy" namastego. Symbolic violence is violence.
Ale nawet podchodząc do dowieszania symboli pragmatycznie, to się nie da. Jaki symbol ma gdzie wisieć? Krzyż nad drzwiami, a gwiazda po jego prawicy? A dlaczego nie islamski na honorowym? Na jakiej podstawie by dowieszano nowe symbole? Po zgłoszeniach od uczniów/rodziców? (A jak rodzic na siłe dzieciakowi wepchnie krzyż, a on wcale nie chce tego?) Nie każdy by się zgłaszał, bo to z jednej strony bzdura, a z drugiej ludzie nie chcą się wychylać, robić specjalnie kłopotu. I druga strona medalu, z łatwością można by to wyeksploitować for teh lulz. No normalnie nie trafi się wiele odłamów religii w szkole, ale wystaczy inicjatywa grupki uczniów i już nagle jest 20 nowych wyznawców różnych religii. I kiedy by zdejmowane symble? Permamentnie by były wieszane? Raz siętrafił wiccanin, to do końca będzie wisiał pentagram? Czy będzie zdejmowany po tym, jak uczeń skończy szkołę? Dla mnie to raczej kiepsko utylitarne. @magister.sauer "że skoro to ważne dla jakiejś istotnej grupy, to ok, zmieścimy się wszyscy." Przecież to nie jest zakaz noszenia tego na sobie, wieszaniu w domu, czy whatever. Tylko w budynku instytucji państwowej. Ważna dla Zenka jest wygrana Wisły Toruń, dla jezsuchrystusa zatopienie Ameryki w 2012, a dla matki mojego sąsiada szerzenie nowiny wegańskiej. So what? Wszystkich mamy zaprosić na specjalna ścianę Ważnych Rzeczy? Co innego jest nawet właśnie dekoracja klasy, że uczniowie się spikają i ją sami urządzają, tam to sobie mogą wieszać przecież i pentagram i krzyż i zdjęcie majtek Dody. Ale żeby Państwo to wieszało? Pfff @statystyka Na jakichś filologiach może jej nie być, ale nie wyobrażam sobie żadnych innych kierunków, żeby jej nie było w programie. Serio się ją tak rzadko uczy? Bo może nawet nie na poziomie, żeby ją 'tworzyć', brać wzory i obliczać, ale żeby zrozumieć podstawy, to pół semestru wystarczy jak bum cyk cyk. To naprawdę jakaś wiedza tajemna? Nie chce brzmieć jak uuu, jak prezydent typ "Nadęty Bufon" z Tropico, no ale serio. Miliardy ludzi nie ogarniają nic a nic (i do opowieści o psach i strażakach są zawsze pierwsi), a jednocześnie są po jakichś studiach. I ja nie wiem jakie studia nie potrzebują statystyki i jak to jest, że jej nie uczą. 2009/11/18 01:21:47
@ Ateistom wyświetlamy obrazki wybrane w głosowaniu
Bobry. Na pamiątkę Vonneguta. 2009/11/18 01:24:47
@intelegent
"W jednej z klas w moim liceum były reprezentowane, jak mi się wydaje, co najmniej 4 światpoglądy a było to zwykłe warszawskie liceum." Zatem standardowa ściana wystarczy na spoko. @mgrsauer "Ja konsekwentnie uważam, że wyrok Trybunału w dalszym skutku może doprowadzić do uznania takiej praktyki, na jaką się godzisz (tzn. wieszanie krzyża z inicjatywy/za zgodą rodziców) za również godzącą w prawa człowieka." Sięzobaczy. Nie mówię, że na pewno nie, ale mówię, że z tego wyroku nie wynika jeszcze wyrok taki o jakim mówisz, bo nawet pomijając to, że to nie działa w systemie precedensowym, to jednak sprawy są inne. @krolik "Nigga, plz. To jest frazes. " As opposed to what, "państwo laickie"? Sam chcesz dyskutować o Podstawach Fundamentów Podwalin Założeń, no to chcesz dyskutować o frazesach. Takich jak "państwo laickie". "Poparta tym, co mieli na transparentach obrońcy tzw. krzyża na żwirowisku:" Akurat ich za ekscentryczną mniejszość traktowała także większość katolików. Ale to nie dlatego słaby argument. Argument "tak naprawdę chodzi o" jest z zasady nieważny, bo nigdy nie wiadomo, o co chodzi "tak naprawdę". Nie da się wykazać, że nie chodzi tak naprawdę o dominację humanoidalnych jaszczurów. @marchewa "Wszystkim się wydaje że ETPC ma charakter nad-trybunału konstytucyjnego." Wypraszam sobie. Co ja takiego napisałem, co uzasadnia taką interpretację? 2009/11/18 01:29:12
@fan terlika
"Symbolic violence is violence" Video games violence is violence. BAN VIDEO GAMES!!!!!!!!1!1!one! "I druga strona medalu, z łatwością można by to wyeksploitować for teh lulz." Tego się akurat obawiam najmniej. "Dla mnie to raczej kiepsko utylitarne" Przymusowe zdejmowanie krzyża wbrew woli większości jakby tym bardziej, bo nawet powiedziałbym, że trudno wykonywalne. "Ale żeby Państwo to wieszało?" A jeśli nie Państwo, tylko oddolnie nauczyciele lub rodzice, to już OK? No to mamy śliczny kompromis, bo tamtej stronie chyba niespecjalnie na tej państwowości zależy. 2009/11/18 01:31:48
Teza o nieprzystawalności wyroku do polskich realiów nie jest uzasadniona. Inteligencja (której braki u Migalskiego i innych pacjentów nietrudno zauważyć; jak powiada wujaszek Mill "nie każdy konserwatysta jest koniecznie głupi, ale większość głupców to konserwatyści") ani znajomość słówka "compulsory" jednak nie wystarczy. Dla ilustracji: nakazu tortur ani nawet ich dopuszczalności nie znajdziesz w tureckim k.k. ani k.p.k., a jednak spraw o naruszenie art. 3 Turcja przegrała od groma. Gdyby Trybunał oceniał tylko niezgodność z Konwencją aktów ustawowych, cóż byłoby prostszego niż wszystko co mogłoby naruszać Konwencję regulować krajowym "soft law" (jakimiś ministerialnymi okólnikami". W sprawie Latusi nie miało znaczenia, czy krucyfiksy musiały się znaleźć w każdej klasie (mocą ustawy), ale to, że się w jednej z klas znalazły, a szkoła (publiczna) odmówiła ich usunięcia, a władze nie nakazały szkole ich usunięcia. Wykazanie "state action" było łatwiejsze (tu masz rację, że w Polsce byłoby trudniej wskazać, że to RP wiesza krzyże a nie uczniowie; ale w praktyce nie będzie to miało znaczenia - RP odpowiada za to co się dzieje w publicznej szkole)
Trybunał stwierdził naruszenie art. 2 zdanie drugie I Protokołu dodatkowego ("Wykonując swoje funkcje w dziedzinie wychowania i nauczania, Państwo uznaje prawo rodziców do zapewnienia tego wychowania i nauczania zgodnie z ich własnymi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi.") w związku z art. 9 Konwencji ("Każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo to obejmuje wolność zmiany wyznania lub przekonań oraz wolność uzewnętrzniania indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swego wyznania lub przekonań przez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i czynności rytualne. 2 Wolność uzewnętrzniania wyznania lub przekonań może podlegać jedynie takim ograniczeniom, które są przewidziane przez ustawę i konieczne w społeczeństwie demokratycznym z uwagi na interesy bezpieczeństwa publicznego, ochronę porządku publicznego, zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób."). Czyli warunkiem dopuszczalności ograniczenia wolności sumienia jest spełnienie następujących przesłanek (łącznie): (i) wprowadzenie ich przepisem rangi ustawowej, (ii) enumeratywna lista wartości chronionych ograniczeniem. 2009/11/18 01:35:46
PS. Dajcie mi dobrego poszkodowanego w PL i jakieś 5 lat, a będziemy mieli taki sam wyrok ETPC.
PPS. WO masz rację co do tego, że trzeba będzie przejść całą drogę w PL - zwrócić się do szkoły/szpitala, odbić się, pójść do sądu, odbić się, apelacja, kasacja i dopiero Strasburg. Ale takie rzeczy robić warto. Podobnie Latusi - musiała przejśc przez procedurę krajową (i nic jej nie pomogło, że skarżyła stosowanie przepisu ustawy, a nie działanie komitetu rodzicielskiego w Przasnyszu). 2009/11/18 01:39:27
@wo: Przymusowe zdejmowanie krzyża wbrew woli większości
Tak naprawdę nie mamy pojęcia o woli większości w tej sprawie. BTW, wiele krzyży powieszono równie przymusowo, poczynając od obśmianego przez Ciebie Aktu Wieszalnego w parlamencie. 2009/11/18 01:44:42
@wo
"Mamy niekompatybilne poczucie humoru. Mam uprzejmą prośbę, żebyś sobie darował. A jak nie możesz darować, to poszedł stąd sobie po dobroci. Już raz Cię plonkowałem, pod wpływem Twojego uprzejmego maila cofnąłem decyzję (bo szkoda pięknej ksywki). Teraz już nie cofnę." Zgoda, być może mamy niekompatybilne poczucie humoru, ale czy to powód do zwady? Ostatnim razem zasłużyłem na bana, pisząc bzdurny post pod bzdurnym postem. Przeprosiłem, a proszę mi wierzyć, uważam, że to słowo zobowiązuje. A skoro tak, moja próba dołączenia do zacnego grona Pańskich komentatorów jest próbą faktyczną, a na pewno nie dla hecy, zwały, jak zwał tak zwał. Co do darowania sobie. Może to zabrzmieć głupio lub nieautentycznie, ale nie do końca wiem, o co chodzi. Pozwolę sobie zapytać, mając przypuszczenia wynikające z pewnych mych przywar. Ale zanim, podpowiem, że do zrozumienia ex-zadżebistego atanazego koniecznym jest wiedzieć, że lubi Y.Rysiowe "Wszystko jest blagą" oraz że kiedyś, w pewnych kręgach zwano go człowiek-glukoza, bo kadził, czasem do przesady. Jeśli chodzi Panu o kadzenie, to sorry, ale to nie jest takie łatwe, jak się wydaje. Myśli Pan, że nie staram się z tym walczyć?! A Pan chciałby mieć ksywkę glukoza albo glutek? Luz, postaram się, to mogę Panu obiecać. Jeśli boli Pana, że doczepiłem się do faktu, że tu ktoś do Pana per "ty", to przepraszam, ale ja naprawdę jestem zdania, że per "Wojtek" to kaliszowa przesada, no chyba, że zna Pan tego kogoś osobiście czy jakoś tak. A przecież nie trza per pan, wszak mamy tu zadżebistą formę WO. Np. "WO, masz rację!" Luz, dla mnie zwrot poufały, ale w porządku. Ale w sumie to pewnie chodzi o Helę, bo jak nie wiadomo, o co chodzi, trza szukać przyczyny w kobiecie. Dołuje mnie jeno, że dorobiliśmy się przykrej dla mnie sytuacji, kiedy mej osoby broni rzekomo fajna ksywka, chociaż cała reszta jest fe. Niby zero lipy, ale lipa jest. 2009/11/18 02:25:53
@WO religia jako pocieszenie
Ale to nie tylko tak. Religia daje pocieszenie, ale też power do walki o zakaz aborcji czy o brak wychowania seksualnego. A to już ma wpływ na życie ludzi (wierzących i niewierzących), np. zgwałconej dziewczyny, która nie będzie mogła zrobić legalnej aborcji. Dlaczego nie może w Bolandzie zrobić aborcji? Ano dlatego, że zbyt wielu ludzi lubi się pocieszać religią katolicką. I fajnie, że ludzie się pocieszyli, ale gdy próbujesz z nimi rozmawiać - krzywda kobiety, morula to jeszcze nie człowiek itd. to w odpowiedzi słyszył: ksionc mówił, że panbu powiedział, że aborcja jest be. Ja po prostu myślenie religijne uważam za szkodliwe dla otoczenia i jestem za rzucaniem kłód pod nogi takiemu myśleniu, tam gdzie się da (of kors bez represji, bo to nieestetyczne i przeciwskuteczne). Stąd też uważam, że najlepiej by było nic nie wieszać, aby krzyżowi nie nadawać statusu oficjalności (bo głównie krzyż będzie wisiał, chyba, że niektórzy uczniowie będą przepychać FSM lub Jedi). Gdybyśmy żyli w kraju bardziej multi-kulti to bym czniał moje emo o fafarafa laickości państwa - bo sytuacja, w której człowiek widzi na równorzędnym miejscu kilka różnych symboli religijnych, gdzie każda religia mówi "to my mamy monopol na prawdę" jest najlepszym sposobem na nauczenie sporego dystansu do religii. Ale w Polsce pewnie skończy się na samym krzyżu. 2009/11/18 02:30:45
wo:
Mała korepetycyjeczka: statystyka operuje na dużych populacjach. O ile nie siedzi Ci na kolanach naprawdę duża populacja osób, to robisz właśnie błąd wystarczający do wyrzucenia za drzwi studenta na wstępnym kolokwium przed laborką. Mała korepetycyjeczka: statystyka operuje na dużych, średnich albo małych populacjach, jak tylko sobie życzysz. Średnią i wariancję można policzyć nawet dla wielkości próby dwa (i tak, czasem ma to sens, i tak, czasem się tak robi), a trzy to już panie! Ho ho i jeszcze trochę. A nawet palcem nie tknęliśmy jeszcze Bayesa czy innych świństw. Wszystko zależy od kontekstu. Zresztą, czy naprawdę sądzisz, że twierdzenie "przeciętny Polak ma jedno jądro" (inny wariant tego dowcipu) jest mądrzejsze mimo znacznie większej próby? Naprawdę sądzisz, że dowcip nabierze sensu, gdy na kolanach usiądzie mu tuzin osób płci obojga? (bardzo małych, zapewne, osób...) Well. Ja w takich sytuacjach za drzwi nie wyrzucałem, ale dawałem Meaningful Look. Nie ma to nic wspólnego z niezrozumieniem centralnego twierdzenia granicznego i w ogóle tego, czym są rozkłady losowe, a to jest chyba sedno tego głupawego dowcipu. Dowcip sugeruje, że statystyka jest ślepa na "rzeczywiste" rozkłady, bo wszystko sprowadza do "średniej na głowę", a to jest nieprawda. Zresztą, ściślej rzecz biorąc, to taka "średnia" (mamy pół macicy...) jest w tej konkretnej sytuacji zupełnie prawidłowa, ponieważ średnią "pół macicy na osobę" można rozumieć jako "częstość występowania macicy w badanej próbie losowej wynosi 0.5" -- co jest całkowicie zgodne z prawdą i nawet nie brzmi absurdalnie. Czasem nie można bezpośrednio policzyć częstości np. występowania samic, i zamiast tego liczy się, bo ja wiem, częstość występowania chromosomu X w mieszaninie komórek męskich i żeńskich. Nb. szczególnie często ten dowcip słyszałem od fizyków oraz -- sorry, Winnetou! -- chemików, a zwłaszcza tych, którzy w swojej pracy mają do czynienia wyłącznie z błędem pomiaru, ale nie z naturalną zmiennością próby (z czym na codzień mają do czynienia biolodzy). Nie odróżniają zmienności od oszacowania zmienności, nie widzą różnicy między rozkładem wartości średnich zmiennej losowej (a ten wraz z wzrostem liczności próby losowej dąży do normalnego zgodnie z centralnym twierdzeniem granicznym) a rozkładem w populacji (który może być różny, normalny, dwumianowy, poprzeczny, podłużny) itd. P.S. Tak, wiem, upraszczam, ani razu nie użyłem słowa "estymator" 2009/11/18 02:41:28
Dwie skromne uwagi. Przemoc symboliczna działa, to nie jest akademicki dyskurs. Wchodzi nowy uczeń wyznania X do klasy, w której wisi symbol wyznania Y i ma do wyboru: (a) wystąpić przed szereg i grzecznie zawnioskować o dowieszenie swojego znaku; (b) to samo, ale bez "grzecznie", ewentualnie w towarzystwie mamy/taty/adwokata; (c) stulić uszy i udawać, że nie widzi tego, co właśnie do niego dotarło. Trochę zależy od charakteru, ale bardzo często uczeń w tej sytuacji wybierze (c).
Państwo ma zdaje się pełnić jakąś rolę w eliminowaniu wykluczenia, prawda? Po drugie nie jestem przekonany, że wieszanie krzyża przez nauczyciela jest mniej groźne (mniej wykluczające) niż wieszanie krzyża w imieniu państwa. W tym drugim przypadku może być tak, że wieszamy, bo musimy, ale myślimy swoje, jak zawsze. Za to w przypadku pierwszym, jeśli do klasy wchodzi nauczyciel dajmy-na-to polskiego i wiesza krzyż - wtedy zanim podyktował temat pierwszej lekcji cała klasa wie, jak pisać wypracowania do samej matury. Bo wtedy it's personal. 2009/11/18 02:50:59
I ja nie wiem jakie studia nie potrzebują statystyki i jak to jest, że jej nie uczą.
Ty... nawet... nie wiesz... jak to jest. --- powiedział january przez zaciśnięte zęby. W poprzednim komentarzu chwaliłem się, że biolodzy odróżniają zmienność próby losowej od zmienności populacji od oszacowania zmienności populacji. Kłamałem. Wśród biologów (i psychologów!) tacy trafiają się częściej, niż wśród fizyków czy chemików. Ale sporo biologów, chemików, biochemików, informatyków, biotechnologów (z tymi kierunkami miałem do czynienia) nie miało porządnej statystyki w ogóle. Jak to jest możliwe -- nie wiem. In the world of mules, there are no rules, życie jest z natury swojej zmienne, a biologia polega w dużej mierze na planowaniu eksperymentów. W momencie, gdy statystykę sprowadza się do wzoru na błąd standardowy, testu studenta, prostej korelacji i prostej regresji liniowej, to wielu takim czy innym odpowiedzialnym za program studiów wydaje się, że na dobrą sprawę statystyka nie potrzebna jest jako dodatkowy kurs. Starczy, że matematyk na zajęciach wspomni. Matematyk, jak to matematyk. Będzie chciał zacząć ab ovo, zacznie od prawdopodobieństwa, wyprowadzi jakiś dwumian i opowie o rzucaniu monetą. Może zdefiniuje estymator, ale nikt tego nie zrozumie. W skrypcie znajdą się rzeczone wzory, a dużo później, na praktykach studenci będą liczyć pod okiem równie niedouczonych asystentów regresję myląc ją z korelacją. Do końca życia będą liczyli dla wszystkich danych, jakie tylko dostaną, odchylenie standardowe. Albo współczynnik korelacji Pearsona. Na szczęście, m.in. dzięki różnym rodzajom technik high throughput i popularności bioinformatyki to się bardzo zmienia. Ale to temat na dłuższą notkę. 2009/11/18 02:51:20
@dowcipy o statystyce:
mnie też nie do końca śmieszą bo: 1. po pierwsze primo są to dowcipy albo o złej statystyce albo o statystyce obejmującą tylko średnią, każdy średnio rozgarnięty człowiek po kursie statystyki jak zobaczy przy wartości średniej napis "n=2, 2009/11/18 03:02:50
[sorry za wcześnie się wysłało]
..."n=2" to będzie wiedział, co taki opis jest warty. 2. po drugie primo - problemem, który utrudnia jakąkolwiek rzeczową dyskusję, czy to na poziomie stanowienia prawa, czy na na poziomie przypiwkowym jest powszechny brak zrozumienia statystyki i wnioskowania statystycznego. Więc robienie "uhahaha panie, co mi tu wyjeżdżasz z mądralińskimi liczbami, siostrzeńcowi kumpla sąsiada dziecko ozdrowiało po lekach homeopatycznych, więc homeopatia działa". Statystykę trzeba kochać i szanować. 2009/11/18 03:07:36
@jhenri
Zdaje się, że wasze dyskusje w czasie studiów można porównać z wynajdywaniem koła. Słusznie, ale zauważ, że dyskusja toczyła się między osobami, które w dużej mierze będą miały wpływ na przyszłą politykę Kościołów (to były bardzo ekumeniczne zajęcia). A skoro cytaty, przytoczę Konfucjusza: "Powiedz mi, a zapomnę, pokaż, a zapamiętam, pozwól mi działać, a zrozumiem" 2009/11/18 03:09:02
" problemem, który utrudnia jakąkolwiek rzeczową dyskusję, czy to na poziomie stanowienia prawa, czy na na poziomie przypiwkowym jest powszechny brak zrozumienia statystyki i wnioskowania statystycznego. Więc robienie "uhahaha panie, co mi tu wyjeżdżasz z mądralińskimi liczbami, siostrzeńcowi kumpla sąsiada dziecko ozdrowiało po lekach homeopatycznych, więc homeopatia działa".
Statystykę trzeba kochać i szanować." W ogóle to www.youtube.com/watch?v=cgEuUzHYvOY 2009/11/18 03:25:39
@wo
Moja prywatna opinia jest taka, że państwo nie powinno ani zabraniać ani nakazywać (czyli że krzyż powinien zostać decyzją rodziców/dyrekcji). Podzielam i nie podzielam. Dobrze byłoby, gdyby faktycznie decyzję o obecności symboli w swoim otoczeniu (jakichkolwiek, nie tylko religijnych) decydowały osoby, które bezpośrednio się z nimi stykają. Ale z wniosków, które odnośnie do wyroku i wypowiedzi prezydenta wyciągnął Pan we wpisie można podejrzewać, że w praktyce niewiele by się zmieniło, szczególnie że dziś zdarzają się pojedyncze przypadki szkół (byłem w jednej takiej), w których krzyży na ścianach nie ma w ogóle i tylko na czas lekcji religii jeden stawiany jest na biurku, a w innych rozpoczęcie roku szkolnego celebruje się mszą mimo sprzeciwu rodziców i nauczycieli (uczniów nikt o zdanie nie pyta). 2009/11/18 04:19:11
Tak jak nameste, chciałbym się dowiedzieć, po co właściwie symbole religijne mają być obecne w szkołach i urzędach, dlaczego / do czego są potrzebne (tym, którym są). Zadałem to pytanie w paru wątkach okołopsychiatrycznych i nie doczekałem się żadnej odpowiedzi. Sam sobie odpowiadając mogę się mylić, ale myślę sobie, że mniej-więcej wiemy po co i dlaczego wisi godło państwowe. Ano po to, żeby było jasne, że nauczyciel czy prokurator nie stawia ocen i nie oskarża przed sądem w imieniu własnym i swoich kolegów (albo, co ważne, w imieniu swojej społeczności lokalnej) ale w imieniu państwa. Ze każdy inny nauczyciel postawiłby taką samą dwóję, a inny prokurator teoretycznie podpisałby taki sam akt oskarżenia. Że to państwo działa w pewien sprawiedliwy (ha!) i ustandaryzowany sposób, taki sam dla wszystkich.
Jakoś mi z tego wynika podejrzenie, że rola krzyża może być podobna. Dwa symbole - dwa ośrodki władzy, nie przymierzając jak dwa obywatelstwa pewnego nieustającego ministra. Minister jednego z nich się pozbył i chyba słusznie zrobił. A ja bym chciał wiedzieć (i nie mieć co do tego najmniejszych wątpliwości), że ocenia mnie nauczyciel-fizyk, a paragrafów szuka na mnie prokurator a nie muzułmanin czy katolik. Bo przecież bywa już tak: "Wojciech Groszyk z prokuratury krajowej napisał. "Nawet bez odwoływania się do norm prawa stanowionego uznać należy, że pana postępowanie naruszyło także normy uniwersalne. Przecież budowa domu na nieruchomości stanowiącej własność innych osób bez ich zgody jest niczym innym jak naruszeniem siódmego przykazania Dekalogu - napisał prokurator." I ten cytat z artykułu w Gazecie jest chyba mocnym argumentem za niewieszaniem żadnych niepaństwowych symboli. Bo nawet jeśli prokurator Groszyk nadal będzie aresztował za dekalog, to przynajmniej będzie jasne, że robi to bezprawnie. Ale jeśli nad jego biurkiem wisi krzyż, to już przestaje być oczywiste. 2009/11/18 04:51:53
po pierwsze primo są to dowcipy albo o złej statystyce albo o statystyce obejmującą tylko średnią
Wedle starego dowcipu o statytyce, dowcipy o statystyce są złe, jeśli rozumieją je nawet studenci pierwszego roku :-) Ale tak poza tym, to dowcipy o statystyce mogą choć częściowo wyjaśniać na czym polegają błędy naiwnego rozumienia statystyki. Podobno to Mandelbrot powiedział, że skoro urodził się w Polsce, a uczył we Francji, to średnio jest Niemcem. P.S. Na czym polega potrójnie ślepa próba? Pacjenci nie wiedzą, czy dostają lek, czy placebo; pielęgniarki nie wiedzą, w której grupie jest który pacjent; lekarze nie wiedzą co czynią. P.S. 2 The statistics dpt. Where mean is normal, and deviation standard. P.S. 3 koty rozumieją 2009/11/18 09:29:50
Muszę przyznać, że bliskie mi jest podejście utylitarne WO. Dwie sprawy:
- przemoc symboliczna: samo wieszanie krzyża dla ateisty to niebezpieczna przemoc? To mi trochę pachnie zarażaniem homoseksualizmem. Wstydźcie się. - konflikt symboliczny: to co innego. Jeśli ten sam symbol dla dwóch grup społecznych oznacza sprzeczne wartości, wtedy dopiero powstaje problem. Jak dla tradycyjnego żyda, dla którego krzyż nie jest symbolem Boga, tylko symbolem hańby i śmierci (nie chodzi tu, a w każdym razie nie musi chodzić, o bęcki sprawiane żydom przez chrześcijan). I wtedy... ponieważ nie mówimy o prawnym przymusie ani nakazie w żadną stronę, taki hipotetyczny żyd z rodziną może spróbować rozwiązać sprawę kompromisowo. W idealnie sferycznej nieważkiej szkole bez tarcia miejscowi chrześcijanie zgodzą się zdjąć krzyż, albo ustawić go gdzieś z boku, żeby nie urażać uczuć swojego kolegi klasowego (jeśli kolega da do zrozumienia, że rzeczywiście ten symbol go uraża, jak np. niektórych swastyka). Bo brak krzyża chrześcijan też razić nie powinien; może ich najwyżej urazić żądanie zdjęcia go wyrażone bez szacunku dla ich uczuć. Podsumowując kupę truizmów, jak się ludzie szanują, dojdą do porozumienia bez potrzeby odgórnych decyzji. A jak się nie szanują, to każdy każdemu znajdzie milion sposobów na dopieprzenie i żaden ETPC temu nie zdoła zapobiec. Dlatego właśnie główna rola tutaj należy do nauczycieli czy innego dyrektora, żeby w przypadku pojawienia się takiego konfliktu zdołali doprowadzić do takiego rezultatu, przy którym każdy poczuje się traktowany z szacunkiem, niezależnie od tego, co i gdzie w końcu będzie wisieć. 2009/11/18 09:33:46
@ wo
W tym wypadku by wystarczyła nawet ściana w salce katechetycznej w moim liceum :) (rozmiary salki: 3 na 4 metry) Ale... ale... ale. art 53 ustęp 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi: Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania. To oznacza, że decydując się na utylitarne podejście musimy zmienić Konstytucję, bo to będzie oznaczało konieczność ujawniania światopoglądu. Bez ujawnienia światpodoglądu nie zawiesimy swojego symbolu, prawda? a że artykuł 25 ustęp 2 twierdzi nam, że (wyboldowałem to co dla mnie najistotniejsze): Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. To, moim zdaniem wynika z tego fakt, że symboli religijnych nie powinno być na "publicznych" ścianach, ale również wynika z tego to, że w żaden sposób nie można zabronić ani uczniowi, ani nauczycielowi noszenia symboli religijnych/światopoglądowych. Niech więc tylko ktoś spróbuje zakazać noszenia chust, to będzie można go potraktować naszą Konsytytucją ;) 2009/11/18 10:18:03
@intel-e-gent "art 53 ustęp 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi:
Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania." I tym uzasadniasz, że nie może na ścianie być krzyża (na zasadzie "póki nikomu nie przeszkadza")? To jest już ad absurdum i chyba nie wytrzymuje krytyki prawnej. Dyrektor szkoły (dyskusyjne, czy jest organem władzy publicznej, imho nie jest) nie nakazuje nikomu ujawniać swojego światopoglądu, podobnie jak nie nakazuje tego prokuratura przez istnienie ściganego z powództwa prywatnego (tak to się chyba nazywa?) przepisu o urażaniu uczuć religijnych. Ujawnienie, czemu krzyż uraża jest potrzebne po to, żeby osiągnąć jakiś kompromis, ale nie jest to wymuszenie administracyjne. 2009/11/18 10:18:08
Bardzo ważne wyjaśnienie. Z tym że nawet zakładając, że znaliby je wcześniej prezydent albo jego doradcy oraz pisowscy propagandyści i kościelni bigoci i histerycy, to przecież naiwnością byłoby sądzić, że wszyscy oni razem i z osobna zrezygnowaliby z kolejnej okazji zademonstrowania - na pokaz albo z zakutej głupoty, względnie jednego i drugiego razem - świętego oburzenia.
2009/11/18 10:29:38
@nameste
"No ale przecież KK ma Chigurha z tomfą." Właśnie cały dżouk w tym, że to my go mamy. Anton Chigurh zlaicyzował Czechy, zlaicyzuje też Polskę. To historyczna nieuchronność, sztucznie u nas zamrożona na okres pontyfikatu JP2. "Tak naprawdę nie mamy pojęcia o woli większości w tej sprawie." Tak naprawdę mamy, bo wystarczy poruszyć ten temat na byle wywiadówce. @a.bazakbal "Zgoda, być może mamy niekompatybilne poczucie humoru, ale czy to powód do zwady?" Tak, bo ja czytam wszystkie komentarze, więc komentarze przykre w lekturze mi przeszkadzają. W tym wypadku przeszkadza mi to, że autor sili się na niestrawny dla mnie dowcip. Tobie najwyraźniej się wydaje, że wszystko co rozwlekłe i przegadane, jest dowcipne - po prostu ludzie, którzy to czytają, pokładają się ze śmiechu, kiedy już tylko wpadniesz w dygresję typu "do zrozumienia ex-zadżebistego atanazego koniecznym jest wiedzieć, że lubi Y.Rysia". Może i gdzieś są tacy ludzie, ja im nie bronię. Ja tylko chcę, żebyś sobie do nich poszedł, odpowiednio rozwlekle im opowiadając, jak to niedobry WO Cię splonkował. Pa. 2009/11/18 10:29:47
Ma pan racje oczywiscie jesli chodzi o to orzeczenie. Nie zmienia to jednak faktu, ze podobna argumentacja moze byc uzyta jesli krzyz znajdowalby sie nie z racji dekretu pastwowego, ale z racji administracyjnej danej szkoly. Tak wiec argumentacja p. Migalskiego nie jest calkowicie chybiona
2009/11/18 10:37:06
@utylitarne podejście:
Może przeoczyłem w komentarzach tę część dyskusji, ale co z takim punktem widzenia: nie chodzi o urażanie uczuć religijnych dorosłych ludzi, tylko o wyobcowywanie pewnej grupy dzieci? Jestem sobie ateistą / muzułmaninem w klasie złożonej w 99% z katolików. Oczywiście, że z automatu jestem trochę wyobcowany, nie ma rady. Kumple chodzący na religię mi o tym już przypomną. Ale co, jeśli na dodatek przypomina sama instytucja szkoły? "E, stary, nie jesteś u siebie, tak jak twoi kumple; jesteś tu gościem, my tu trzymamy sztamę z resztą twoich kumpli; ty jesteś zdany na samego siebie, to jest chrześcijańska szkoła". Siedemnastolatek może sprawdzi konstytucję, może będzie miał trzeźwy, zdystansowany pogląd na różne sprawy, może nawet będzie się dobrze czuł w roli outsidera. Ale nie siedmiolatek. Szkoła powinna jakoś chyba budować tożsamość grupową, poczucie przynależności do klasy, starać się, żeby o ile się to tylko da, nikogo nie alienować. (Nie wiem, piszę teoretycznie, bo ja tam zawsze byłem choć częściowo wyalienowany, żadnej tożsamości grupowej nie odczuwałem, chyba że w sensie negatywnym). Powtórzę - problem nie tkwi w owym niewielkim procencie tych "innych", w tym sensie, że krzyż "uraża" ich uczucia (a)religijne. Problem nie tkwi nawet w pozostałych 99% praktykujących katolików, bo oni i tak będą tych innych w mniejszym czy większym stopniu alienować (bo tacy jesteśmy). Problem tkwi w budowaniu zaufania dziecka-outsidera do samej instytucji szkoły jako takiej. Zabijecie mnie śmiechem, ale owszem, może być tak, że człowiek jest outsiderem, i jest traktowany jako outsider, ale mimo to wie, że miejsce, w którym jest, należy do niego tak, jak należy do innych. Jeśli jest się outsiderem ze względu na wyznanie (bądź jego brak), i jeśli szkoła przez wieszanie krzyży deklaruje się po stronie większości, to nie ma gdzie uciekać. Coś jak być fanem Cracovii z dziada pradziada i chodzić do szkoły, gdzie 99% jest za Wisłą, łącznie z nauczycielami, a na dodatek na ścianie jest wyszprejowane przez dyrektora "Wisła pany". Ucieszę się, jeśli mi ktoś wytłumaczy, że się mylę i że to wszystko to jest strasznie naiwne, pretensjonalne i głupie. Że siedmio- czy dziewięciolatek nie odbierze krzyża wiszącego na ścianie jako deklarację szkoły, że należy do jednej ze stron. Bardzo się ucieszę. j. 2009/11/18 10:37:52
@Przecież nie oni tylko Rzymianie
Guzik tam Rzymianie. Fizycznie, owszem, bo trudno żeby okupowany kraj miał własną policję (chociaż bardziej prawdopodobne, że byli to żołnierze z prowincji, jeszcze przed nadaniem obywatelstwa, bo rzecz działa się za Augusta), ale rzymski prokurator przecież powiedział, że on nie chce mieć z tym nic wspólnego. Wyrok wydał Sanchedryn. 2009/11/18 10:42:30
@ztrewq
"Ale co, jeśli na dodatek przypomina sama instytucja szkoły?" MSZ to jest za subtelne rozumowanie dla ludzi, którzy tego jeszcze nie zrozumieli. No bo krzyż jest dobry, więc jak może z niego co złego wynikać. 2009/11/18 10:43:28
@intelengent
"To oznacza, że decydując się na utylitarne podejście musimy zmienić Konstytucję, bo to będzie oznaczało konieczność ujawniania światopoglądu." Bzdura. Możliwość powieszenia symbolu nie oznacza konieczności ujawnienia. Zdaje się, że zajączkuje Ci się "nakaz" z "brakiem zakazu". @pinkunicorn "Ja po prostu myślenie religijne uważam za szkodliwe dla otoczenia i jestem za rzucaniem kłód pod nogi takiemu myśleniu, tam gdzie się da (of kors bez represji, bo to nieestetyczne i przeciwskuteczne)" Ja uważam, że źle diagnozujesz wroga. Reżim Ceausescu był ateistyczny, a jednak zabraniał aborcji i antykoncepcji. Moim zdaniem, problemem jest mizogynizm, który owszem, może znajdować ujście w postaci mizogynizmu uzasadnionego religijnie, ale równie dobrze może się wyrażać na sposób świecko-ateistyczny. @pierwszywprawo " Przemoc symboliczna działa, to nie jest akademicki dyskurs. " Działa tak samo jak deprawowanie przez publiczne obnoszenie się z homoseksualizmem. Bo ktoś musi patrzeć akurat na to, co go drażni. "Państwo ma zdaje się pełnić jakąś rolę w eliminowaniu wykluczenia, prawda? " Ale nie przez wykluczanie większości. @rudy "Dlatego właśnie główna rola tutaj należy do nauczycieli czy innego dyrektora, żeby w przypadku pojawienia się takiego konfliktu zdołali doprowadzić do takiego rezultatu, przy którym każdy poczuje się traktowany z szacunkiem, niezależnie od tego, co i gdzie w końcu będzie wisieć." Dlatego ja jestem za maksymalną decentralizacją sprawy, pozostawieniem decyzji szkole lub rodzicom. 2009/11/18 10:44:15
@ztrewq
"Jestem sobie ateistą / muzułmaninem w klasie złożonej w 99% z katolików." Ale u nas nie ma takich dużych klas. NB - fajny tekst Z.Mikołejko na temat w Polityce 2009/11/18 10:53:01
@kch
"rzymski prokurator przecież powiedział, że on nie chce mieć z tym nic wspólnego" Taka deklaracja nie ma mocy prawnej. Nie można okupować teroryrium i ogłosić, że się nie ma nic wspólnego z tym, kto tam kogo i jak morduje. @ztrewq "Szkoła powinna jakoś chyba budować tożsamość grupową, poczucie przynależności do klasy, starać się, żeby o ile się to tylko da, nikogo nie alienować" Ja się boję takiego rozumowania, bo "staranie się, o ile się tylko da, nikogo nie alienować" prowadzi do niealienowania na siłę. Na przykład do ubierania dzieci w jednakowe mundurki, żeby bogatsze nie alienowaly biedniejszych (to było główne uzasadnienie). W ustroju kapitalistycznym i tak nie rządzi Kościół, tylko jak wiadomo Błogosławiona Visa i Święty Mastercard. Zanim dziecko dotrze do szkoły, mija wielkie billboardy reklamujące jak nie Ajfona to wczasy w Hiszpanii. I to one tak naprawdę mówią, kto w tym kraju rządzi - ci, których na to stać. I od co najmniej 1843 roku wiadomo, czemu służy krzyż "tak naprawdę". Jest narkozą dla tych, których nie stać. Das Opium des Volkes. Chcesz im zabronić nawet tego? To nieludzkie. 2009/11/18 10:55:01
@ rudy013
Tak, tym uzasadniam mój brak zgody na utylitarne podejście polegające na tym "wieszajmy na podstawie deklaracji". I tylko to. @ wo Ale, aby zawiesić symbol swojej religii należy zdeklarować jakiej religii się jest. Trzeba pójść do dyrektora i powiedzieć "jestem xxxx, wyznaję xxxx" proszę o powieszenie symboli mojej religii obok symboli już wiszących. Jak dla mnie oznacza to ujawnienie się. Chyba, że będziemy robić anonimowe ankiety wyznania w szkołach i taki sposób uzyskiwania informacji o tym jakie symbole wieszać miałeś na myśli. Wtedy zgoda, mój argument robi się bzdurny, w tym konkretnym przypadku. 2009/11/18 10:55:39
@SanHedryn
Rajt. Za wcześnie, za wcześnie. @Krystyno H. Bardzo śmieszne. 2009/11/18 10:58:21
@urbane: może on sam jest zaledwie niepewny światopoglądowo ;
@ztrewq: Ale wiesz, problem wykluczenia chłopaka innego od całej reszty jest z gruntu nierozwiązywalny w zbiorowej instytucji typu szkoła, niezależnie od źródeł tej odmienności... Jedyną radą jest redukcja tej odmienności w jakiś sposób. Jeśli ta redukcja będzie polegała na przekonaniu ateisty, że jako uczeń niczym się nie różni w traktowaniu od chrześcijan i vice versa, jakieś dodatkowe symbole przestaną mu przeszkadzać. Symbol wykluczenia nie jest problemem, problemem jest samo wykluczenie. Równie dobrze problemem może być dla ucznia klaustrofobia albo ADHD, które nie pozwolą mu siedzieć w zamkniętej klasie albo w ogóle się skupić. Albo dla siedmiolatka brak kocyka bezpieczeństwa. Cokolwiek. I w każdym przypadku trzeba się pochylić nad problemem (nieprzystosowanie), a nie nad jego przejawem (tęsknota za kocykiem), 2009/11/18 11:00:20
@intelegent
"Jak dla mnie oznacza to ujawnienie się." Ale dobrowolne. Czy konstytucja zabrania dobrowolnego ujawniania? Ajdontfakinfynksou. @kch & migwatch Słuchajcie, a ktoś mógłby łopatologicznie wyjaśnić (albo rzucić urla), dlaczego San(c)hedryn skazał na rzymską karę, zamiast - jak ojcowie ojców ojców naszych ojców - po żydowsku ukamienować? Worse? How could it be worse? Jehovah, Jehovah, Jehovah! 2009/11/18 11:05:23
Z punktu widzenia marketingowego, to kosciol sobie sam strzela w kolano wieszajac krzyze w szkolach. To jest klasyczny przyklad 'brand dilution'. Tak samo jak BMW nie zyczyloby sobie swojego logo w objszczanym warsztacie samochodowym pana Zenka, tak i kosciol katolicki powinien sie bronic przed wykorzystywaniem ich brandu w tak parszywych miejscach, jak przecietna polska podstawowka. Ludzie buduja swoje nastawienie do symboli i idei na podstawie skojarzen. Jesli chca w jakis sposob opoznic proces laicyzacji Bolandy, powinni po pierwsze spojnie, a po drugie oszczednie wykorzystywac swoje symbole - i to tylko tam, gdzie sie beda konsumentom tej ideologii dobrze kojarzyc. Marketing 101.
2009/11/18 11:08:45
@wo: o ile pamiętam, w rządzonej przez Rzymian Judei Żydom nie było wolno wykonywać wyroków śmierci. Wyroki Sanhedrynu podlegały zatwierdzeniu przez procuratora.
2009/11/18 11:10:44
@cziter
"Jesli chca w jakis sposob opoznic proces laicyzacji Bolandy, powinni po pierwsze spojnie, a po drugie oszczednie wykorzystywac swoje symbole - i to tylko tam, gdzie sie beda konsumentom tej ideologii dobrze kojarzyc. " Tak samo to postrzegam. Walka z krzyżami będzie opóźniać laicyzację. Niech Anton Chigurh robi swoje, nie próbujmy mu pomagać w pracy, bo będziemy go tylko spowalniać. Jak mawiają marksiści, jeśli Historical Inevitability jest po naszej stronie, to któż może być przeciw nam. 2009/11/18 11:12:50
@rudy
"Wyroki Sanhedrynu podlegały zatwierdzeniu przez procuratora." No właśnie dlatego "gest Piłata" ja interpretuję jako totalną ściemę, odmowę wzięcia na siebie odpowiedzialności przez kogoś, kto i tak formalnie ponosi odpowiedzialność. Coś na zasadzie "więźniowie Gulagtanamo tak naprawdę są poza terytorium USA, więc nie obowiązuje ich amerykańskie prawo". 2009/11/18 11:13:41
@ wo
Dobrowolne w sytuacji, moim zdaniem, do pewnego stopnia przymusowej. Ale dość, wygrywasz na punkty w tej dyspucie, więc wycofam się nim rozmażesz mnie po deskach. :) 2009/11/18 11:17:29
@Taka deklaracja nie ma mocy prawnej. Nie można okupować teroryrium i ogłosić, że się nie ma nic wspólnego z tym, kto tam kogo i jak morduje.
Że what? Taka deklaracja miała głównie moc prawną - najwyższy przedstawiciel cesarstwa na miejscu zadeklarował, że w świetle prawa rzymskiego oskarżony nie popełnił żadnego przestępstwa i nie będzie go skazywał. Tyle że nastroje społeczne były, jakie były, więc żeby uniknąć rozruchów, oddał im delikwenta, żeby go osądzili zgodnie ze swoim prawem (które, technicznie rzecz biorąc, faktycznie naruszył, chyba że ktoś uznałby precedens "w przypadku bycia synem bożym powyższe artykuły nie mają zastosowania"). 2009/11/18 11:19:49
@cziter: Z punktu widzenia marketingowego, to kosciol sobie sam strzela w kolano wieszajac krzyze w szkolach
Przecież to nie KK powiesił. W ogóle KK dość słabo kontroluje wykorzystanie swojego znaku firmowego, każdy może sobie wystrugać z patyka i to często jest przecież problem dla oficjeli. Świtoniem na żwirowisku niektórzy biskupi się jarali, ale poczucie że impreza jest szkodliwa dla interesów KK było IMO nawet w episkopacie. 2009/11/18 11:20:48
@wo: no przecież w teologii chrześcijańskiej Piłata bynajmniej się nie uniewinnia. Gest "umywania rąk" w tradycji jest przecież rozumiany jako ściema "patrzcie, zdejmuję z siebie odpowiedzialność".
Pod względem psychologicznym dość wiarygodnie wygląda wersja opisana w "Mistrzu i Małgorzacie" - Piłat mógłby nie zatwierdzić wyroku, ryzykując rozruchy (i być może karierę), ale nie zrobił tego, bo ryzykować nie chciał. 2009/11/18 11:24:15
@kch
"oddał im" Zacytowałem kluczowe. Naprawdę uważasz, że taka linia obrony utrzymałaby się w sądzie? @rudy "no przecież w teologii chrześcijańskiej Piłata bynajmniej się nie uniewinnia." Ja teraz nie do teologii nawiązuję, tylko do krysiowego "nie Rzymianie". Jak nie Rzymianie, jak Rzymianie. "Piłat mógłby nie zatwierdzić wyroku, ryzykując rozruchy (i być może karierę)" A i tak doszło do rozruchów i kariera poszła w drebiezgi, więc to w ogóle żałosny typek, ten Piłat cały. 2009/11/18 11:31:17
Z dowieszaniem symboli na ścianach podstawówek i gimnazjów może być ten problem, że przeciętny uczen to, co wisi nad drzwiami ma generalnie w dupie.
W podstawówce teoretyczny/a Jaś/Joanna ma na głowie tyle problemów, że nie ma czasu nawet zastanawiać się o co B z tym kawałkiem drewna na ścianie. Jego czas bez reszty pochłania zastanawianie się nad sposobami skłonienia Pani od Techniki do odpierdolenia się od niego i jego domku dla ptaków, poszukiwanie nowych technik gry w Państwa (w tym poszukiwanie sposbu na wprawne oparcie ciężaru ciała na kciuku i małym palcu co pozwoliłoby mu zakreślić pół pola gry za jednym zamachem), odkrywanie nowych baz w pobliskich krzakach czy też zbieranie obrazków z gum Turbo i pilnowanie bieżących kursów wymiany samochodów na motory (wiem że ostatni przykład może być nieco przestarzały, no ale zawsze są jakieś Pokemony). Dodatkowo w niektórych przypadkach Jaś musi również skupić uwagę jakby tu nie dostać obiecanego wpierdolu od Grzesia z Trzeciej A na Górce po Szkole. Tutaj inicjatywę o dowieszenie kolejnego trójkąta obok wiszącego krzyżyka może podjąć tylko rodzic, co automatycznie powiększa Jasiowy zbiór Problemów ("stary, Twoja matka znowu coś odpiernicza na zebraniu") We współczesnym gimnazjum ideologiczne wartości śmieci na ścianie zyskują nieco na ważności, ale szybko są tłumione przez gwałtownie powiększające się cycki koleżanek czy też nowe sposoby oglądania pornoli aby starzy się nie skapli. Joanna zaś zauważa, że Jaś zaczął przejawiać zainteresowanie jej cyckami, więc większość czasu poświęci na dyskusję w gronie koleżanek nad konsekwencjami tego faktu. Tak więc moim skromnym zdaniem dyskusja ma zastosowanie jedynie w przypadku liceum. A tutaj mamy już ucznia zdolnego do dyskusji w sprawie drewna na ścianie. 2009/11/18 11:36:20
Przecież to nie KK powiesił. W ogóle KK dość słabo
kontroluje wykorzystanie swojego znaku firmowego, Raz, ze kontrolowac moglby a dwa, ze oni sa w wiekszosci zdecydowanie blizszi aktywnemu wspieraniu ludzi, ktorzy krzyze gdzie popadnie. Problem ich marketingu bierze sie z przyjecia blednego zalozenia, ze sa monopolista na rynku. Ich rynek od dawna jest otwarty a konkurencja nie zabiega o to, zeby jej marki kojarzyly sie z odpowiedzia przy tablicy czy wasatymi, puculowatymi politykami wieszczacymi rychly koniec swiata. 2009/11/18 11:43:56
wo:
W ustroju kapitalistycznym i tak nie rządzi Kościół, tylko jak wiadomo Błogosławiona Visa i Święty Mastercard. Zanim dziecko dotrze do szkoły, mija wielkie billboardy reklamujące jak nie Ajfona to wczasy w Hiszpanii. No OK, to jest pewien argument. Co prawda, moje doświadczenia są inne -- chodziłem przez jakiś czas do szkoły w kraju okrzepłego kapitalizmu i to akurat nie rzucało się w oczy, ale może jako dziecko komuny i outsider par excellance nie kumałem wszystkich niuansów. W szkole komunistycznej rozkład był wybitnie leptokurtyczny. Istotniejsze są jednak inne kwestie. Po pierwsze tutaj nie mamy do czynienia z podziałem dyskretnym. Po drugie, ten podział nie dzieli grupy na zdecydowaną większość "tych z iPhonem" i jednego "bez". Po trzecie i najważniejsze -- szkoła nie wiesza zdjęcia iPhona obok tablicy sugerując, że kto nie ma iPhona, ten nie jest nasz. Dlatego przykład z mundurkami jest nipricziom, bo szkoła jako instytucja nie opowiada się (a w każdym razie nie tak ostentacyjnie) po stronie większości, (np. tych, których stać na lepszy / modniejszy strój). Pisałem przecież, że nie chodzi mi o "tagowanie" które robią same dzieci, bo tego chyba nie można uniknąć, tylko o stosowaniu jednego, konkretnego tagu (i to w dodatku przynależącego do przytłaczającej większości) przez samą instytucję. 2009/11/18 11:44:08
@wo
"Walka z krzyżami będzie opóźniać laicyzację." No nie wiem. Chyba się zgadzamy, że polski katolicyzm przypomina pustą wydmuszkę? No i myślę, że skorupka sama nie pęknie, trzeba ją pęknąć. 2009/11/18 11:47:05
@cz1ter: Raz, ze kontrolowac moglby
No bez jaj. Że to niby tylko ich symbol? A wyobraź sobie zjednoczenie ekumeniczne wsyzstkich wyznań chrześcijańskich w celu zarządzania wykorzystaniem wizerunku krzyża. Z tym na emblematach PCK włącznie. @wo: nie pamiętam dobrze historii tamtego okresu, ale czy te rozruchy to nie były jednak znacząco później i niekoniecznie już za Piłata? W 33 roku to on musiał się martwić kolejnymi humorami Tyberiusza, zburzenie Jerozolimy itd. to -dzieścia lat i x cesarzy później. A żałosny Piłat, cóż. Jak zwykle jednokierunkową optykę łatwo przyjmować, jak gość jest już tylko zestawem znaczków w kilku zestawach kronik. 2009/11/18 11:51:55
@wmichal
"W podstawówce teoretyczny/a Jaś/Joanna ma na głowie tyle problemów, że nie ma czasu nawet zastanawiać się o co B z tym kawałkiem drewna na ścianie." Ale chyba o to chodzi - żeby się nie zastanawiać, po co to tam wisi i jakich wartości broni. Wisi: tak jest naturalnie. 2009/11/18 11:53:25
@wo
"dlaczego San(c)hedryn skazał na rzymską karę, zamiast - jak ojcowie ojców ojców naszych ojców - po żydowsku ukamienować?" To jest faktycznie dziwne i jedyną dobrą odpowiedzią jest, że w zasadzie to diabli wiedzą. Z wersji wydarzeń przedstawionej w Biblii wynikają jednocześnie dwie rzeczy - że Jezus został skazany jako heretyk, a zginął jak polityczny agitator (ukrzyżowanie było popularną karą dla buntowników). Jedynym elementem, który potencjalnie łączy te dwie sprzeczności jest wzmianka o tym, że zgromadzony tłum wznosił okrzyki, domagając się ukrzyżowania przestępcy. Teraz - nie jestem pewna, czy prokurator byłby skłonny ot tak, wydać nakaz ukrzyżowania dla człowieka, którego uważał za niewinnego, ale sytuacja w Jerozolimie, zdaje się, była bardzo napięta, a z Biblii wynika, że cała sprawa mogła się potencjalnie oprzeć o samego cezara. Niewykluczone więc, że procurator był skłonny pójść Żydom na rękę w kwestii rodzaju śmierci, byleby tylko zachować spokój. Dlaczego Żydom tak na tym zależało - nie mam pojęcia, może po to żeby uwiarygodnić ten wyrok jako przeprowadzony przez kogoś, kto trzyma większą pałkę, poza tym z opisu wynika, że tak się trochę przerzucali tym wyrokiem jak gorącym kartoflem. @rudy "o ile pamiętam, w rządzonej przez Rzymian Judei Żydom nie było wolno wykonywać wyroków śmierci. Wyroki Sanhedrynu podlegały zatwierdzeniu przez procuratora." Tak twierdzi św. Jan, ale on pisał to już po powstaniu żydowskim, niektórzy twierdzą, że wcześniej jak najbardziej mieli taką możliwość. Potwierdza to choćby scena z ludźmi, których Jezus przyłapał na kamienowaniu jawnogrzesznicy - z Biblii wynika, że zrobili to praktycznie od ręki (OK - mogła to być oddolna inicjatywa). 2009/11/18 11:57:03
@ztrewq
"Po trzecie i najważniejsze -- szkoła nie wiesza zdjęcia iPhona obok tablicy sugerując, że kto nie ma iPhona, ten nie jest nasz" Błędnie zakładasz, że uwaga dziecka zafiksowana jest na tablicy, a nie na Playstation Portable u kolegi. "Dlatego przykład z mundurkami jest nipricziom, bo szkoła jako instytucja nie opowiada się (a w każdym razie nie tak ostentacyjnie) po stronie większości, (np. tych, których stać na lepszy / modniejszy strój)" Dziatwę masz ZTCP jeszcze w wieku przed-szkolnym, więc nawet nie wiesz, jak to działa. Drobny przykład: bardzo popularnym tematem pierwszej pracy domowej z języka polskiego w klasach 1-6 jest "co robiłem na wakacjach". To jest od razu narzędzie alienowania dzieci, bo co ma napisać dziecko z bezrobotnej rodziny? "Siedziałem na balkonie i gapiłem się na nie dający nam po nocy spać billboard reklamujący wczasy w Cyprze"? Zwróć uwagę, że to jest przykład przymusowego samoujawnienia ze strony szkoły, mimo wszystko nie ma jeszcze prac domowych typu "czy jesteś wierzący", ale już masz przymusowo egzekwowane "na jakie wakacje stać Twoich rodziców". No i oczywiście od grzmota prac domowych typu "znajdź informacje na temat Puszczy Kampinoskiej". Tu jest taki klasowy paradoks, że ja ganiam swoje dzieci, żeby nie zrobily po prostu wydruku z Wikipedii, tylko ręcznie coś przepisały z książki, bo jako MMC nie chcę ich wychować na freetardów (klasistowski kapitał kulturowy). Dzieci z LMC spuszczają Wiki na kolorowej atramentówce i praca odwalona. Dzieci z LC - demonstrują, że są z LC, bo nie mają w domu ani Wiki z atramentówką, ani bogatego księgozbioru. I tak dalej. I podkreślam raz jeszcze, że to jest właśnie "tagowanie przez instytucję", bo to wykonywanie bezpośredniego polecenia nauczyciela, a nie jakieś pośrednie skutki tego, co gdzie wisi. Strasznie przepraszam, ale jeśli ktoś w tej sytuacji za najbardziej alienujący problem uważa przemoc ze strony krzyża na ścianie, to ja go kwalifikuję jako osobę z syndromem pierdolca religijnego. 2009/11/18 12:03:29
@ "Mała korepetycyjeczka: statystyka operuje na dużych populacjach. O ile nie siedzi Ci na kolanach naprawdę duża populacja osób, to robisz właśnie błąd wystarczający do wyrzucenia za drzwi studenta na wstępnym kolokwium przed laborką. "
W naukach biomedycznych próbka o liczebności 5 jest dość powszechnie spotykana. @ "Brak krzyża w klasie jest dyskryminacją większości" Nie wiem, jak to jest być w większości, bo całe moje życie byłam w dyskryminowanej mniejszości. Sytuacja dziecka z niewierzącej/innowierczej rodziny w polskiej szkole nie jest specjalnie wesoła i przyjemna, co akurat sprawdziłam na własnej skórze. Acz może dobrze, że krzyże wiszą, bo przynajmniej człowiek oswaja się z tym, że państwo nie ma dla niego żadnej "oferty" jako obywatela i co najwyżej może usłyszeć, że nie jest prawdziwym Polakiem albo jest członkiem Cywilizacji Śmierci. Ot, taki zimny prysznic na wstępie i wiemy, na czym stoimy. Dla mnie rozmowa o braku krzyży przynajmniej sygnalizuje problem tych kilku procent ludzi nie identyfikujących się z chrześcijaństwem, którym też trzeba zaproponować coś w sferze publicznej za wyjątkiem nieśmiertelnego "morda w kubeł". 2009/11/18 12:03:54
@krystyna.ch: Co prawda inna rzecz to kamieniowanie gdzieś w małym miasteczku, i to (wybacz) kobiety, a co innego oficjalny wyrok poprzedzony akcją policyjną i uwięzieniem w Jerozolimie. Co prawda przychodzi mi do głowy inne wytłumaczenie - po prostu święta były :
2009/11/18 12:04:11
@Jak nie Rzymianie, jak Rzymianie.
Tacy tam Rzymianie. Żydzi wnieśli oskarżenie, doprowadzili oskarżonego przed procuratora i wymogli zatwierdzenie wyroku. Rzymianin co najwyżej klepnął na tym pieczątkę, myśląc sobie: "Wprawdzie nie do końca kumam, o co tu chodzi, ale widać ten barbarzyński lud ma takie zwyczaje". Jasne, że ocena moralna tego czynu według klasycznej teologii jest raczej surowa, ale jako motywistka zawsze jestem gotowa zapolemizować z tezą: "Nie Żydzi, a Rzymianie." 2009/11/18 12:04:56
@rudy
"nie pamiętam dobrze historii tamtego okresu, ale czy te rozruchy to nie były jednak znacząco później i niekoniecznie już za Piłata?" Fascynującym paradoksem Nowego Testamentu jest to, że postacie drugoplanowe tego dramatu są solidnie historycznie udokumentowane, a główny bohater - nie. O ile nie wiadomo więc nawet, czy Jezus Chrystus w ogóle istniał, czy też był fikcyjną postacią wymyśloną przez esseńczyków (lubię tę teorię), o tyle na pewno wiadomo, kim był Piłat i jak skończyła się jego kariera. 36 n.e., rozruchy na tle religijnym - Samarytanie poszli za prorokiem, którym im obiecał cud, jeśli zgromadzą się na górze Garizim. Piłat wysłał wojsko, wyniknęło z tego mnóstwo kilotrupsów, Samarytanie poskarżyli się namiestnikowi Witeliuszowi i Piłata odwołano do Rzymu. Opisuje to Flawiusz. 2009/11/18 12:09:51
OFFTOP:
The Men Who Stare at Goats przetłumaczyli na Czarujący szpieg. Pffff. www.filmweb.pl/f490321/Czaruj%C4%85cy+szpieg,2009 2009/11/18 12:12:28
@kch
"co najwyżej klepnął na tym pieczątkę," Mniej więcej na tym polega wydanie wyroku i wzięcie na siebie odpowiedzialności. 2009/11/18 12:21:59
@wo: nie żebym chciał się wikłać w dyskusję na temat autentyczności lub nie Jezusa, ale nie widzę absolutnie nic dziwnego w tym, że lepiej udokumentowane są wśród ówczesnych historyków - a więc Rzymian - dzieje rzymskiego obywatela i wysokiego urzędnika, niż jakiegośtam mistyka z peryferyjnej prowincji, którego wpływ stał się znaczący dopiero ponad 30 lat po śmierci. Natomiast względem odwołania Piłata, to cóż, zmylił mnie efekt skali - jakiśtam protest wniesiony przez Samarytan (a nie Żydów, więc narażanie się Kajfaszowi w sprawie Jezusa nic do tego mieć nie mogło) to jednak nic w porównaniu z tym, czym zakończyły się rozruchy w 69, które bardziej mi utkwiły w pamięci jako wydarzenie historyczne.
2009/11/18 12:28:02
@rudy
"jednak nic w porównaniu z tym, czym zakończyły się rozruchy w 69, które bardziej mi utkwiły w pamięci" Gratuluję zdrowia! 2009/11/18 12:42:22
@Jeszua Ha-Nocri i Poncjusz Piłat
Istnienie Jezusa uważam za prawdopodobne, a Piłata za pewne. Ale na podstawie dostępnych źródeł (głównie Ewangelii) nie da się stwierdzić, co między nimi zaszło roku pamiętnego w przeddzień święta Paschy. Wszelkie dywagacje na temat psychicznej konstrukcji Piłata czy narodowości odpowiedzialnych za egzekucję są kompletnie bezpodstawne. @"Samarytanie poskarżyli się namiestnikowi Witeliuszowi i Piłata odwołano do Rzymu" Nie dotarł tam za życia cesarza. Dalszy jego los jest nieznany, niewykluczone, że w zamieszaniu się mu upiekło. 2009/11/18 12:42:35
@ztrewq: "Ucieszę się, jeśli mi ktoś wytłumaczy, że się mylę i że to wszystko to jest strasznie naiwne, pretensjonalne i głupie. Że siedmio- czy dziewięciolatek nie odbierze krzyża wiszącego na ścianie jako deklarację szkoły, że należy do jednej ze stron. Bardzo się ucieszę. "
Nie jest tak źle. Mam dokładnie ośmiolatka w szkole, w niewielkiej gminnej pipidówie. Młody nie chodzi na religię, zamiast tego ma indywidualne zajęcia z wychowawczynią. Młody wie co to krzyż, kościół, religia (na ile wiek mu pozwala to rozumieć), wie, że ma wolne, bo inni mają jakieś rekolekcje i tak dalej. Z tego, co dostrzegam nie jest to ani jego problemem, ani inni z tego powodu problemów nie robią. Jak ktoś tutaj już napisał, dzieciaki mają inne problemy, niż zastanawianie się co oznacza wiszący krzyż w klasie, i nie bardziej ich ten krzyż obchodzi, niż spotykane po drodze inne krzyże w rowach i na drzewach które nie uważały wychodząc pod koła pojazdów. Niespecjalnie się to też różni (w szkole) od czasów, gdy ja byłem w tym wieku (też nie chodziłem na religię), co prawda religia była poza szkołą, ale i tak wszyscy przecież wiedzieli, kto chodzi a kto nie. 2009/11/18 12:53:35
@WO błędna identyfikacja wroga
Ja myślenie religijne widzę rozumiem jako "myślenie odporne na dyskusję". Ceauşescu, komunizm itd. mi się w to wpisuje. Więc generalnie się zgadzam. Natomiast tylko pół-na-pół zgadzam się z kwestią, że kawałek drewna nad tablicą gówno znaczy dla uczniów, bo PSP, bo billboardy, bo iPhone, bo inne (był nawet głos, że taki kawałek drewna w każdym miejscu jest przeciwskuteczny). Szacunek dla "chrześcijańskich wartości" jest zbyt szeroko w tym kraju rozpowszechniony. Politycy nie potrafią normalnie dyskutować o pewnych sprawach, bo mają poczucie, że naruszają tabu, że biskup się obrazi itd. A mem szacunku replikuje się przez liczne małe pierdoły - a bo jak nie poślę dziecka na komunię, to sąsiedzi się obrażą (ciekawe, czy tak myślących jest większość); a bo po co robić problem z takim krzyżem w szkole itd. Więc zgadzam się z czescjacek, że skorupce trzeba pomóc pęknąć. "Ło, zdjęli krzyże w szkole, a słońce nadal świeci, piorun nie zabił woźnego, który krzyż zdjął - więc da się funkcjonować w ten sposób. A ksiądz, który się o to pieklił dość śmiesznie wyglądał - może jest po prostu idiotą?" Inaczej mówiąc - pokazanie ludziom, że zmiana defaultu (krzyż jest wszędzie) nie niesie negatywnych konsekwencji może okazać się bardzo zdrowe. Więc zgadzając się z WO, że proces laicyzacji jest nieunikniony, uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten proces przyspieszać, tam gdzie się da. 2009/11/18 12:57:15
@pinkunicorn
"Ja myślenie religijne widzę rozumiem jako "myślenie odporne na dyskusję". Ceauşescu, komunizm itd. mi się w to wpisuje." Popadasz w ten sposób w klasyczny błąd prawdziwego Szkota. Ateistę, który Ci się nie podoba, klasyfikujesz jako coś w rodzaju "myślenia religijnego" (i domyślam się, że to działa w drugą stronę - chrześcijanin pro-choice jest dla Ciebie de facto ateistą). To jest myślenie odporne na dyskusję. "Więc zgadzając się z WO, że proces laicyzacji jest nieunikniony, uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten proces przyspieszać, tam gdzie się da." Walcząc z krzyżem, spowalniasz. Nic tak nie opóźni laicyzacji, jak rodzice broniący krzyży w szkołach przed interweniującą policją. A takie będziesz miał wtedy obrazki w mediach. 2009/11/18 12:59:29
wo:
Błędnie zakładasz, że uwaga dziecka zafiksowana jest na tablicy, a nie na Playstation Portable u kolegi. Nic takiego nie zakładam, co byś może dostrzegł, gdybyś się mniej skupiał na wykrywaniu u innych "pierdolca religijnego". Ponadto w tym kontekście sugerujesz, że to właśnie ja "za najbardziej alienujący problem" uważam "przemoc ze strony krzyża na ścianie". Żeby uniknąć nieporozumień: nic takiego nie twierdzę. Nie jest to nawet na liście "top twenty" rzeczy, które uważam za najbardziej alienujące w szkole. W ogóle to owszem, mam emo na punkcie outsiderów i outcastów (zresztą, brak forsy zalicza Cię raczej do większości niż do outsiderów), ale nie sądzę, żeby wieszanie (lub nie) krzyży było tutaj rozstrzygające albo bardzo ważne. Po prostu widzę problem krzyży w szkołach z tej konkretnie perspektywy. A to, że ta konkretna perspektywa namierza inne problemy, to już jest szersza kwestia. Drobny przykład: bardzo popularnym tematem pierwszej pracy domowej z języka polskiego w klasach 1-6 jest "co robiłem na wakacjach". To jest od razu narzędzie alienowania dzieci, bo co ma napisać dziecko z bezrobotnej rodziny? OK, to (i reszta tekstu) już jest kontrargument do mojej tezy (w przeciwieństwie do mundurków). Z tym się zgodzę, to jest (nieuniknione) tagowanie ze strony instytucji. Ale nadal podtrzymuję, że po pierwsze, podział jest tutaj ciągły, a po drugie, nie mamy do czynienia z proporcją 100:1. 2009/11/18 13:06:09
@amatil
"Wszelkie dywagacje na temat psychicznej konstrukcji Piłata czy narodowości odpowiedzialnych za egzekucję są kompletnie bezpodstawne". Albo zwyczajnie, zgodnie z Twoim @nagłówkiem, należą do literatury pięknej. 2009/11/18 13:06:14
@wo
Jestem oburzony twoją dziwną tolerancją dla krzyża w szkole. Pytanie "a co z fafpastością państwa" też mi najczęściej powiewa, ale kształcenie dzieci to jedno z podstawowych zadań państwa. Nie jestem w stanie ani kawałka w tej sprawie ustąpić. Kościół katolicki to dla mnie ta sama kategoria co Scientology - sekta próbująca poprzez burze mózgów i na koszt nauki (tolerancji, oświecenia, rozsądku ...) manipulować ludźmi. Nie chce, aby zarówno w szkole, do której chodzi moje dziecko, jak i w dowolnej szkole, z której może wyrosnąć pielęgniarka wycierająca na starość moja dupę, wisiał krzyżyk Rona Hubbarda. Nie bez powodu mamy też w języku polskim piękne słowo "oświata". Tu chodzi o oświecenie ludzi i zwalczanie ciemnogrodu. I to nie w naiwnym sensie pozytywizmu, tylko z czysto praktycznych powodów. Poza tym, jak sam napisałeś, religia jest opium dla ludu. Dopóki ten lud będzie się faszerowało tym opium, dopóty ... Ach, co z ciebie kuźwa za marksista! @urbane.abuse & cziter: "Z punktu widzenia marketingowego, to kosciol sobie sam strzela w kolano wieszajac krzyze w szkolach" Jest takie opowiadanie SF autora A. Eschenbacha, w którym pewien prawnik proponuje bin Ladenowi potraktowanie marki "Al Quaida" jako brandu. Końcowy efekt jest taki, że terroryzm wymiera bo nikt o nim mówi. Być może to jest prawidłowe rozwiązanie. 2009/11/18 13:08:58
Fajny artykuł w temacie naszej dyskusji był jakiś czas temu w Polityce - o historii "rozdziału" kościoła od państwa w III RP. Oczywiście, nie ze wszystkim się zgadzam:
"Kogo wysłuchiwać w polskim Kościele, z kim się intelektualnie spierać i debatować? A jeszcze nie tak dawno stamtąd płynęły słowa i myśli, które nakazywały nawet najbardziej zagorzałemu ateiście zatrzymać się choć na chwilę." - bo ja takich słów nie pamiętam,ale wymowę artykułu świetnie oddaje wstęp: Na początku tego roku szkolnego, w jednej ze szkół podstawowych w Warszawie, rodzice zauważyli, że w planie lekcji pierwszej klasy przybyło godzin religii, a ubyło wychowania fizycznego. Wielce oburzeni i gotowi do walki poszli na wywiadówkę, a tam zastali księdza katechetę. Pytanie, na jakie było ich w tej sytuacji stać, było nagle ciche i brzmiało: czy nie można by dodać trochę lekcji wuefu? Sam artykuł wydaje mi się próbą naruszenia skorupki, o której pisał czescjacek. Zbyt rzadko się zdarza, by mający w Polsce władzę polityk odważył się powiedzieć "sprawdzam" - czyli co się stanie, gdyby po prostu zlać zdanie biskupów (paradoksalnie jednym z niewielu wyjątków jest endek ze Stalowej Woli). 2009/11/18 13:09:32
@ztrewq
"W ogóle to owszem, mam emo na punkcie outsiderów i outcastów (zresztą, brak forsy zalicza Cię raczej do większości niż do outsiderów" To nie jest takie proste. Przede wszystkim brak kasy jest czymś, co się wstydliwie ukrywa. W szkole objawia się to tym, że Naprawdę Dziana Dziunia otoczona jest wianuszkiem wyznawczyń, które po prostu się chcą podczepić pod prestiż NDD. Draco Malfoy w Hogwarcie liczy się nie jako sztuk jeden, tylko jako sztuk trzy, bo zawsze towarzyszą mu Crabbe i Goyle. Towarzyszy temu zresztą znane zjawisko ostentacji w Lower Middle Class. Moje dzieci często mają ciuchy z second-handu, bo w moim środowisku to jest szpan , wyczaić coś supertaniego i superfajnego w lumpeksie (czy lurka nas Mpaulk i zechce potwierdzić swym autorytetem?). Więc w praktyce dziecko z ubogiej rodziny czuje się jako stłamszona mniejszość, bo wokół siebie widzi (pozorną) większość lepiej sytuowanych. Którzy albo symulują, albo się podczepiają. "Ale nadal podtrzymuję, że po pierwsze, podział jest tutaj ciągły" A religijny nie? To nie jest przecież proste wierzący/niewierzący. My tutaj w tej dyskusji sami niewierzący, a zobacz jakie prezentujemy continuum niewiary. 2009/11/18 13:09:35
2009/11/18 13:16:35
@login
"Kościół katolicki to dla mnie ta sama kategoria co Scientology - sekta próbująca poprzez burze mózgów i na koszt nauki (tolerancji, oświecenia, rozsądku ...) manipulować ludźmi" Scjentologom można postawić konkretne zarzuty prokuratorskie związane z wyłudzaniem pieniędzy w zamian za bezwartościową terapię. Mainstreamowy KK to jednak inna kategoria. "Poza tym, jak sam napisałeś, religia jest opium dla ludu. Dopóki ten lud będzie się faszerowało tym opium, dopóty ... Ach, co z ciebie kuźwa za marksista!" Pesymistyczny. Nie wierzę w happy end (wyzwalającą rewolucję przynoszącą utopię powszechnego raju), wierzę w walkę klas. Gdybym był katolikiem, to byłoby coś jak katolicyzm pustego raju. Wszyscy i tak skończymy w piekle, więc odrobinka opium po drodze to po prostu paliatywna konieczność. 2009/11/18 13:16:35
wo:
To nie jest takie proste. (...) Z tym się prawie zawsze zgodzę. A tutaj jeszcze przemawiają do mnie Twoje argumenty. A religijny nie? To nie jest przecież proste wierzący/niewierzący. Whoah, whoah, mówimy nagle o wierze? No moment. Ja mówiłem o wyznaniu bądź jego braku. To już jest dość dyskretny podział (o ile takie są możliwe). 2009/11/18 13:17:02
OBOWIĄZKIEM MORALNYM ATEISTY W POLSCE JEST WOJUJĄCY ANTYKLERYKALIZM.
2009/11/18 13:20:23
@ztrewq
"Ja mówiłem o wyznaniu bądź jego braku. To już jest dość dyskretny podział " Nie jest. To biurokratyczna iluzja, tak naprawdę deklaracja "jestem katolikiem" oznacza od grzyba różnych postaw życiowych. Traktując to ściśle biurokratycznie, tłumy ludzi w tej dyskusji formalnie liczy się jako "wyznanie katolickie", bo widnieją w rejestrach kościelnych (ja widnieję jako Adalbertus, który wierze w Boga zaprzecza - strasznie chciałbym odszukać ten tekst po łacinie). 2009/11/18 13:21:16
Jej, jest biznes do zrobienia. W Polityce dziś LOLkontent naprawdę pierwsza klasa o Rycerzach Kolumba. Bronią dzieci nienarodzonych, krzewią wiarę, te sprawy, ale przede wszystkim kręcą biznes ubezpieczeniowy wśród braci. Za zwerbowanie brata jest 500punktów, za 3 braci dostajesz różaniec, za czterech 12-calowy krzyż (a propos), za 20 bluzę polarową. Czad.
2009/11/18 13:21:20
@mrw
"OBOWIĄZKIEM MORALNYM ATEISTY W POLSCE JEST WOJUJĄCY ANTYKLERYKALIZM" To ja w takim razie jestem tylko agnostykiem. 2009/11/18 13:23:17
@wo
"tłumy ludzi w tej dyskusji formalnie liczy się jako "wyznanie katolickie"" Się sprzeciwiam propagowaniu mema, że zapisanie przez Twoją Starą do Pierdziszewskiego Towarzystwa Lizania Soksów oznacza formalną przynależność do Pierdziszewskiego Stowarzyszenia Lizania Soksów. 2009/11/18 13:24:37
@wo
" Drobny przykład: bardzo popularnym tematem pierwszej pracy domowej z języka polskiego w klasach 1-6 jest "co robiłem na wakacjach". To jest od razu narzędzie alienowania dzieci, bo co ma napisać dziecko z bezrobotnej rodziny? "Siedziałem na balkonie i gapiłem się na nie dający nam po nocy spać billboard reklamujący wczasy w Cyprze"? Zwróć uwagę, że to jest przykład przymusowego samoujawnienia ze strony szkoły,........" " Dzieci z LMC spuszczają Wiki na kolorowej atramentówce i praca odwalona. Dzieci z LC - demonstrują, że są z LC, bo nie mają w domu ani Wiki z atramentówką, ani bogatego księgozbioru. I tak dalej." Poruszyl Pan aktualny i ciekawy temat, zapewne wart felietonu. Z moich obserwacji z daleka, w Polsce bolesnie aktualny. Pozdrawiam 2009/11/18 13:25:12
@wo: To biurokratyczna iluzja, tak naprawdę deklaracja "jestem katolikiem" oznacza od grzyba różnych postaw życiowych.
W szkole? W szkole chodzi o to, kto chodzi na katechezę ("lekcje" religii) i rekolekcje, czy jak to się tam nazywa. 2009/11/18 13:26:16
@wo
"Scjentologom można postawić konkretne zarzuty prokuratorskie związane z wyłudzaniem pieniędzy w zamian za bezwartościową terapię. Mainstreamowy KK to jednak inna kategoria." No tak, w końcu mainstreamowemu KK w Polsce nie da się postawić zarzutów prokuratorskich, niezależnie ile pieniędzy wyłudzi. 2009/11/18 13:26:20
@czescjacek: e, to nie mem, to interpretacja. Oczywiście jednostronna, bo opierająca się na wierze chrześcijańskiej (i np. stwierdzeniu, że chrzest jest niezmywalny). Ale żaden mem, po prostu pogląd.
2009/11/18 13:27:03
@mrw: OBOWIĄZKIEM MORALNYM ATEISTY W POLSCE JEST WOJUJĄCY ANTYKLERYKALIZM.
W Polsce domognięcie się praw konstytucyjnych jest od razu "wojującym antyklerykalizmem". 2009/11/18 13:28:49
@ausir
"No tak, w końcu mainstreamowemu KK w Polsce nie da się postawić zarzutów prokuratorskich, niezależnie ile pieniędzy wyłudzi" i TO jest prawdziwa umiejętność! Szacun 2009/11/18 13:29:21
@WO
Ateistę, który Ci się nie podoba, klasyfikujesz jako coś w rodzaju "myślenia religijnego" (i domyślam się, że to działa w drugą stronę - chrześcijanin pro-choice jest dla Ciebie de facto ateistą). To jest myślenie odporne na dyskusję. Wynika to wieloznaczności pojęcia ateizm. Ale przyjmując definicję "ateista, to ktoś, kto uważa, że nie ma nadprzyrodzonej istoty, która wpływa lub wpłynęła na nasz los", to stwierdzam - tak, istnieją źli ateiści. Tyle, że jeżeli ktoś zamiast "nadprzyrodzonej istoty" w sferze niedyskutowalności ma "walkę klas", "Stalina", "czystość rasową" to dla mnie naprawdę różnica jest niewielka. Objawy są podobne. Ale, rozumiejąc Twój argument, zamiast "ateista" będę tu mówił "osoba niedogmatyczna, opierająca swoje przekonania na racjonalnych przesłankach" czy coś w tym stylu (ergo - chyba brakuje dobrego słowa na to, np. "racjonalista" ma IMHO zbyt wiele negatywnych konotacji). A chrześcijanin z przykładu nie jest w moim rozumienia ateizmu ateistą, jest osobą o bardzo niekonsekwentnych poglądach. A co do efektów walki z krzyżem - to może masz rację, a może nie masz. Może śmieszność walki garstki obrońców krzyża sprawi, że wiele osób pomyśli "nie po drodze mi z tymi ludkami"? Ale szczerze - nie wiem jak takie akcje mogą się skończyć, daleki jestem jednak od jednoznacznego stwierdzenia, że na pewno obrońcy krzyży na tym tylko zyskają. 2009/11/18 13:30:35
@urbane.abuse
No więc WO ma rację, KK to zupełnie inna kategoria (wagowa). Scjentologia mu pod tym względem do pięt nie dorasta. 2009/11/18 13:31:11
@czescjacek
"Się sprzeciwiam propagowaniu mema, że zapisanie przez Twoją Starą do Pierdziszewskiego Towarzystwa Lizania Soksów oznacza formalną przynależność do Pierdziszewskiego Stowarzyszenia Lizania Soksów." Się sprzeciwiaj Januaremu, to on uważa, że to jest dyskretne. @nameste "W szkole? W szkole chodzi o to, kto chodzi na katechezę ("lekcje" religii) i rekolekcje, czy jak to się tam nazywa." Nieprawda. Masz jeszcze "chodzi, ale się deklaruje jako niewierzący". "Chodzi, ale się deklaruje jako niekatolik". No i oczywiście "chodzi, ale nieregularnie i ogólnie olewa sprawę". A z drugiej strony "chodzi jako katolik, ale poza tym olewa propozycje dobrowolnego zaangażowania" i "chodzi, a poza tym należy do Oazy, Neokatechumenatu, Rycerzy Kolumba i Wspólnoty Ducha Świętego, oraz zalicza wszystkie pielgrzymki". Itd. @ausir "No tak, w końcu mainstreamowemu KK w Polsce nie da się postawić zarzutów prokuratorskich, niezależnie ile pieniędzy wyłudzi." Jak ich przyłapiesz na wyłudzaniu w zamian za konkretną korzyść, to ich masz. Ale są chyba mniej bezczelni od scjentologów. 2009/11/18 13:31:15
@pink
""racjonalista" ma IMHO zbyt wiele negatywnych konotacji" Chyba "racjonalista.pl". 2009/11/18 13:32:34
@wo
"Jak ich przyłapiesz na wyłudzaniu w zamian za konkretną korzyść, to ich masz. Ale są chyba mniej bezczelni od scjentologów." Mało to się naczytałeś o przekrętach związanych np. z wyceną nieruchomości na potrzeby Komisji Majątkowej? 2009/11/18 13:35:02
@pinkunicorn
"A chrześcijanin z przykładu nie jest w moim rozumienia ateizmu ateistą, jest osobą o bardzo niekonsekwentnych poglądach. " I od razu go lubię, bo najbardziej się należy bać ludzi o niebezpiecznie konsekwentnych poglądach. "Może śmieszność walki garstki obrońców krzyża sprawi, że wiele osób pomyśli "nie po drodze mi z tymi ludkami"?" Na pewno tak było ze żwirowiskiem, Genevive Zubrzycki w "The Crosses of Auschwitz. Nationalism and Religion in Post-Communist Poland" (University of Chicago Press, 2006) stawia tezę, że właśnie Świtoń zaprosił Chigurha, bo od jego kompromitacji zaczął się rozkład zbitki "Polak - katolik". Dajmy Chigurhowi działać w spokoju. 2009/11/18 13:35:04
@wo
"Się sprzeciwiaj Januaremu, to on uważa, że to jest dyskretne. " Choćby niedźwiedź, to dostoję! 2009/11/18 13:35:43
@ausir
"Mało to się naczytałeś o przekrętach związanych np. z wyceną nieruchomości na potrzeby Komisji Majątkowej?" To nie jest "wyłudzanie". Rany, nie róbmy z tego bloga Migalskiego, pliz. 2009/11/18 13:37:53
@To nie jest "wyłudzanie". Rany, nie róbmy z tego bloga Migalskiego, pliz.
Właśnie szacun za to,że KK jest w stanie doprowadzić do tego, że inni działają dla jego korzyści do tego stopnia, że uchwalają skandaliczne prawo a potem bronią go przed weryfikacją zgodności z konstytucją (TK). KK sobie stoi z boku i miło się uśmiecha. 2009/11/18 13:41:27
@urbane
"Właśnie szacun za to,że KK jest w stanie doprowadzić do tego, że inni działają dla jego korzyści do tego stopnia, że uchwalają skandaliczne prawo a potem bronią go przed weryfikacją zgodności z konstytucją (TK). KK sobie stoi z boku i miło się uśmiecha." Egzaktly. Inne paragrafy. Przypominam, że oni są kryci umową międzynarodową, więc nie muszą się rozdrabniać na wyłudzenia. 2009/11/18 13:42:36
@mrw CAPSY
no wszystko fajnie, tylko, że jak chce się żyć w kraju, gdzie można skorzystać z prawa do aborcji, to pewnie trochę tego wojowania jest potrzebne (tak, wiem, emigracja też jest wyjściem). Punkt, z którego lulzujesz jest bliski postawie "a co mnie obchodzi kto w co wierzy, jest to i tak niezwiązane z rzeczywistością" z konsekwencją uchwalania ustaw przez osoby niezwiązane z rzeczywistością (bo nikt się nie sprzeciwi, przecież nie będziemy robić płytkiego ANTYKLERYKALIZMU). 2009/11/18 13:44:46
@pink
Myślę, że MRW chciał powiedzieć, że OBOWIĄZKIEM MORALNYM ATEISTY W POLSCE JEST WOJUJĄCY ANTYKLERYKALIZM. 2009/11/18 13:45:40
@wo
Czyli o tym, że nie są, jak Scjentologia, "sektą próbująca poprzez burze mózgów i na koszt nauki (tolerancji, oświecenia, rozsądku ...) manipulować ludźmi" decyduje to, że kryją ich umowy międzynarodowe i nie muszą się rozdrabniać? 2009/11/18 13:46:23
@pinkunicorn
"uchwalania ustaw przez osoby niezwiązane z rzeczywistością" Wszyscy są w jakiś sposób związani z rzeczywistością. Nie rozumiem tej formuły. Chodzi o jakieś hiphopowe kipowanie itrila? 2009/11/18 13:46:24
@pinkunicorn
"przyjmując definicję "ateista, to ktoś, kto uważa, że nie ma nadprzyrodzonej istoty, która wpływa lub wpłynęła na nasz los", [...] zamiast "ateista" będę tu mówił "osoba niedogmatyczna, opierająca swoje przekonania na racjonalnych przesłankach"" No przykro mi, ale nie ma żadnych racjonalnych przesłanek do kategorycznego stwierdzenia, że "nie ma nadprzyrodzonej istoty, która wpływa lub wpłynęła na nasz los". Osoba naprawdę "niedogmatyczna, opierająca swoje przekonania na racjonalnych przesłankach" w kwestii istnienia owej osoby może co najwyżej powiedzieć: "Szczerze? Nie wiem!" ewentualnie "ale dlaczego właściwie miał(a)bym się nad tym problemem zastanawiać i zajmować jakiekolwiek stanowisko?" 2009/11/18 13:47:13
@ausir
"Czyli o tym, że nie są, jak Scjentologia, "sektą próbująca poprzez burze mózgów i na koszt nauki (tolerancji, oświecenia, rozsądku ...) manipulować ludźmi" decyduje to, że kryją ich umowy międzynarodowe i nie muszą się rozdrabniać?" Manipulują w sposób prawnie dopuszczalny, tak jak np. firma Apple albo Microsoft. 2009/11/18 13:49:35
@wo
Ja też go bardziej lubię. Wolę mieć za sąsiada niekonsekwentnego w swoich poglądach katolika pro-choice niż konsekwentnego wyznawcę Allaha pro-Jihad. Co najwyżej temu pierwszemu będę robił czasem lulzy, czemu olewa przykazania swojego Boga o grzeszności jedzenia ostryg. Do drugiego nie będę się raczej odzywał. Co nie zmienia faktu, że niekonsekwentny w swoich poglądach katolik jest niekonsekwentny w swoich poglądach. 2009/11/18 13:50:50
@wo
"Nieprawda. Masz jeszcze..." No i jeszcze są tacy, co ostatni raz drewnianą budkę widzieli z bliska przed bierzmowaniem, czyli w czasach najbardziej dla drewnianej budki cool, doceniają literaturę piękną, ale jak sobie pomyślą, że będą mieli problem w przypadku smutnej konieczności postawienia nagrobka swoim bliskim - literaturą piękną żyjącym prawdziwiej, to się zastanawiają, czy już kłaść łeb pod tramwaj, czy jeszcze poczekać ;). 2009/11/18 13:51:02
@wo
"Scjentologom można postawić konkretne zarzuty prokuratorskie związane z wyłudzaniem pieniędzy w zamian za bezwartościową terapię. Mainstreamowy KK to jednak inna kategoria." Właściwie ausir już odpowiedział. Nie widzę za bardzo różnicy, poza tym, że jeszcze nikt się nie odważył postawić KK tego zarzutu. Tak poważnie, to nie masz racji. Konkretne zarzuty prokuratorskie można postawić konkretnym osobom, które złamały prawo. Scientology jako organizacji można przedstawić te same zarzuty, co nacjonalistom, komunistom i Kościołowi Katolickiemu, czyli coś w stylu dążenia do zmiany ustroju, bądź podważanie demokracji. Swoja droga, nie wiem która z tych dwóch sekt jest bardziej wiarygodna: moronail.net/img/80_CHRISTIANITY_The_belief_that_a_cosmic_Jewish_religion 2009/11/18 13:51:25
@wo
brak związania z rzeczywistością: "nie można robić aborcji, bo tak duch święty powiedział papieżowi. koniec dyskusji!" 2009/11/18 13:55:07
@wo
"Manipulują w sposób prawnie dopuszczalny, tak jak np. firma Apple albo Microsoft." Jeśli zignorować konstytucję, to owszem, dopuszczalny. Na szczęście dla nich, od 20 lat nie udało się doprowadzić Komisji przed Trybunał. I jest mnóstwo innych przykładów, gdzie prawo ewidentnie przedstawiciele KK złamali, ale nikt nie ma jaj, żeby postawić im jakiekolwiek zarzuty. Czy to też łapie się pod "w sposób prawnie dopuszczalny"? 2009/11/18 13:58:02
@pinkunicorn
"brak związania z rzeczywistością: "nie można robić aborcji, bo tak duch święty powiedział papieżowi. koniec dyskusji!"" Jeżeli chodzi Ci o "opieranie się o aprioryczne założenia" (tak to zrozumiałem), to przecież każda decyzja w sprawie ustawy antyaborcyjnej się musi do nich odwoływać. Nasze (zygota to jeszcze nie człowiek) jest tak samo aprioryczne jak ich (zygota to już człowiek). No i oczywiście ponieważ jest aprioryczne, to niedyskutowalne. Nie chcesz chyba pojechać prymitywnym "nasze stanowisko jest naukowo obiektywnie racjonalne"? "Co nie zmienia faktu, że niekonsekwentny w swoich poglądach katolik jest niekonsekwentny w swoich poglądach. " Wszyscy przyzwoici ludzie sąniekonsekwentni w swoich poglądach. 2009/11/18 13:58:04
pink
"Co nie zmienia faktu, że niekonsekwentny w swoich poglądach katolik jest niekonsekwentny w swoich poglądach." Bo wszyscy inni to są kurewsko konsekwentni, co do jednego. W niekonsekwencji cała uroda życia. @ausir "Czy to też łapie się pod "w sposób prawnie dopuszczalny"? Tak, to własnie tak działa. O zgodności z konstytucją orzeka TK, nie ausir albo urbane. 2009/11/18 13:58:33
@ausir
" nikt nie ma jaj, żeby postawić im jakiekolwiek zarzuty. Czy to też łapie się pod "w sposób prawnie dopuszczalny"?" Law is whatever law enforcement enforces. 2009/11/18 13:59:12
@ pink
Przy całej niechęci do KK, ten rozziew między PRowym 99,99% Polaków to katolicy, lansowanym przez LPR, a większością wierzących-niepraktykujących ma tę jedną drobną zaletę, że nie zachęca "młodszych braci w wierze" do zakładania u nas filii, jak bardziej laickich Francji, UK, czy Danii. 2009/11/18 13:59:17
@login:
Jest takie opowiadanie SF autora A. Eschenbacha, w którym pewien prawnik proponuje bin Ladenowi potraktowanie marki "Al Quaida" jako brandu. Końcowy efekt jest taki, że terroryzm wymiera bo nikt o nim mówi. Być może to jest prawidłowe rozwiązanie. Opowiadania nie czytalem, ale z racji zboczen zawodowych postrzegam wiekszosc symboli pojawiajacych sie w sferze kultury popularnej wlasnie jako brandy, ktore maja swoje equity i ludzi, ktore o jego zachowanie dbaja bo maja w tym interes. Al Quaeda idzie na dno przez to, ze przestala byc kojarzona jako organizacja mordujaca niewiernych, a zaczyna byc kojarzona jako organizacja ktora morduje przede wszystkim muzulmanow. W dobie powierzchownego przekazu i natloku roznych symboli proste, spojne i czesto powtarzane skojarzenia sa kluczowe tak dla brandow rozumianych tradycyjnie, jak i dla organizacji ktore za uznanie ich symboli brandami gotowe sa zabic. 2009/11/18 13:59:32
@jhenri
Ależ zgadzam się całkowicie i nie zgadzam. Problem powstaje na styku "definicja słownikowa", "powszechne rozumienie", "praktyczne zastosowanie". Ze słownikowego punktu widzenia jestem agnostykiem - nie da się stwierdzić, że czegoś na 100% nie ma. Z tymże, podobny pogląd jak w kwestii boga mam w kwestii krasnoludków. Nie ma żadnych rozsądnych przesłanek, więc wiem prawie na pewno, że takich nie ma. Co więcej - każdego zwykłego poranka będę czynił takie założenie (bo inne podejście doprowadziło by nas do szajby, spróbuj przy każdym kroku zakładać, że nie ma pewności, czy nie ma boga, który zaraz for teh lulz wyłączy grawitację). Stąd, w codziennym (niesłownikowym) rozumieniu agnostyk to dla mnie ktoś, kto mówi "nie wiem, jak jest z tym bogiem, może jest, może nie ma, szanse jakoś tak pół na pół". A czemu osoba racjonalna ma zajmować w tej sprawie stanowisko? Bo nie chodzi o to, czy bóg istnieje czy nie, tylko o konsekwencje przekonania o jego istnieniu licznych ludzi dookoła. Te są jak najbardziej realne i nas dotykają. 2009/11/18 14:01:44
@cz1t3r
"z racji zboczen zawodowych postrzegam wiekszosc symboli pojawiajacych sie w sferze kultury popularnej wlasnie jako brandy, ktore maja swoje equity i ludzi, ktore o jego zachowanie dbaja bo maja w tym interes" FFffuuu.. To Cię trochę zubaża, wiesz? 2009/11/18 14:02:41
@wo
"Manipulują w sposób prawnie dopuszczalny, tak jak np. firma Apple albo Microsoft." Nic nie pisałem o "nielegalnym" manipulowaniu. Homeopatia też jest legalna, ale uważam, że należy ja zwalczać. Microsoft też jest za to zwalczany. Problem w tym, że ryzyko zrobienia komuś obiektywnej krzywdy homeopatią bądź religią jest większa i trudniej mierzalna niż przez zły OS. 2009/11/18 14:03:42
@wo
Ale w jaki niby sposób to, czy praktyki danej religii są tolerowane przez dane państwo czy nie zmienia cokolwiek w kwestii tego, czy jest "sektą próbująca poprzez burze mózgów i na koszt nauki (tolerancji, oświecenia, rozsądku ...) manipulować ludźmi"? I czy to znaczy, że w Polsce nie jest, a w krajach, które takich praktyk KK nie dopuszczają prawnie jest? 2009/11/18 14:06:11
@wo
Nie chcesz chyba pojechać prymitywnym "nasze stanowisko jest naukowo obiektywnie racjonalne"? Never, nie w takiej kwestii. To jest temat ciągły. Dylemat aborcji (który tydzień) nie ma dobrego, jednoznacznego rozwiązania. Ale gdy odrzucam założenie "duch święty powiedział papieżowi" łatwiej jest dość do kompromisu, który będzie wyborem jakiegoś tam zła, ale jednak mniejszego. Pinker o tym świetnie pisał, postaram się to odgrzebać i przytoczyć, podobała mi się jego argumentacja. Wszyscy przyzwoici ludzie są niekonsekwentni w swoich poglądach. Absolutnie true. 2009/11/18 14:07:32
@ausir
"nie zmienia cokolwiek w kwestii tego, czy jest "sektą próbująca poprzez burze mózgów i na koszt nauki (tolerancji, oświecenia, rozsądku ...) manipulować ludźmi"? Zmienia to w kwestii oceny tego "manipulowania". Wszyscy manipulujemy. Ty jako wikipedysta, ja jako felietonista, ktoś inny jako filatelista. Pewne akty manipulacji są ścigane przez prawo i na to łapie się scjentologia. KK już nie. @pinkunicorn "Bo nie chodzi o to, czy bóg istnieje czy nie, tylko o konsekwencje przekonania o jego istnieniu licznych ludzi dookoła." Właśnie to jest przereklamowane. Wyobraź sobie, że ja jutro uwierzę. Zmienię od tego zdanie na temat aborcji? Nie sądzę. Wyobraź sobie, że ktoś inny straci wiarę. Przestanie go przerażać śmierć słodkiej małej pluszowej zygotki? Też nie. W takich sporach najmniej istotne jest istnienie nadprzyrodzonych istot. 2009/11/18 14:08:27
@pinkunicorn
" Ale gdy odrzucam założenie "duch święty powiedział papieżowi" łatwiej jest dość do kompromisu, który będzie wyborem jakiegoś tam zła, ale jednak mniejszego. " Nie ma mowy. Nigdy nie będzie kompromisu między "zygota to człowiek" a "zygota to nie człowiek". Tutaj po prostu jedna strona może drugą przegłosować i to wszystko. 2009/11/18 14:10:42
@sekta a kościół
Gdzieś kiedyś czytałem artykuł (może znów Polityka), że nie da się zrobić dobrego prawa przeciw sektom, bo kościół katolicki też zawsze podpada pod takie paragrafy. @MRW sorki, odebrałem CAPSY jako lulzy. 2009/11/18 14:11:02
@"racjonalista" i "negatywne konotacje"
Pozwolę sobie przytoczyć z blogu inz.mruwnicy: Ja: "Ty jako racjonalista..." On: "No przyszedł mnie obrażać do mnie do domu normalnie... " 2009/11/18 14:12:33
@wo
"Zmienia to w kwestii oceny tego "manipulowania". Wszyscy manipulujemy. Ty jako wikipedysta, ja jako felietonista, ktoś inny jako filatelista. Pewne akty manipulacji są ścigane przez prawo i na to łapie się scjentologia. KK już nie. " Ale przecież nie mówimy o tym, jak te akty manipulacji ocenia prawo, tylko jak ocenia je login czy ja. A pewne (te same) akty manipulacji są ścigane przez prawo w przypadku Scjentologii, ale już nie w przypadku KK. Uważasz, że różne traktowanie przez państwo tych samych aktów manipulacji w obu przypadkach jest OK? 2009/11/18 14:13:18
@wo - ja zmieniłem. byłem sobie katolikiem, byłem przeciw aborcji. przestałem być katolikiem - zmieniło mi się podejście (bo przestałem wierzyć w duszę wnikającą do zygoty). ale może jestem wyjątkowy.
2009/11/18 14:13:33
@pinkunicorn:
Ale ty misujesz zupełnie pointa. Nie jest prawdą, że w Polsce dopuszczalność aborcji jest, jaka jest dlatego, że papież tak powiedział. Dopuszczalność aborcji w Polsce jest jaka jest dlatego, że większość społeczeństwa uważa, że takie prawo wystarczy i nie chce mu się ruszyć tyłka, żeby to zmienić. Z różnych powodów, z których jednym jest pogląd, że państwo, w którym w zgodzie z prawem zabija się iluśtygodniowe płody z błahych przyczyn to złe państwo. Śmiem podejrzewać, że choć na ten ostatni pogląd KK ma bez wątpienia duży wpływ (i w ogóle chrześcijaństwo), to gdybyś je całkiem wykasował, i tak byłaby spora grupa zgadzająca się z tym poglądem. Jeśli chcesz się bić o zmianę tej optyki, to bij się z tym poglądem, a nie z istnieniem Boga, bo prawo i wybory są jakby bliżej ziemi. 2009/11/18 14:15:36
@wo
"Pewne akty manipulacji są ścigane przez prawo i na to łapie się scjentologia. KK już nie. " Co nie zmienia faktu, że obie manipulacje nie są w moim, ausira i chyba twoim interesie i powinniśmy je konsekwentnie zwalczać. Wręcz przeciwnie, jeśli Scjentologią zajmują się już organy ścigania to mission completed, lets go to the next level. 2009/11/18 14:17:07
@konotacje racjonalisty
wiele osób uważa (autopsja), że racjonalista to ktoś nieemocjonalny, nie lubiący wręcz uczuć itd. dla mnie to negatywna konotacja. 2009/11/18 14:20:08
@wo
w mojej głowie jest kompromis w sprawie zygoty i stanów następnych. to jest coś pośredniego. człowieczeństwo nie jest stanem 0/1, można raczej mówić, że można osiągać jakiś stopień ww. I zygota jest na tyle małoprocentowo człowiecza, że można ją spuścić do kibla (IMHO). 2009/11/18 14:23:51
@pinkunicorn
"w mojej głowie jest kompromis w sprawie zygoty i stanów następnych. to jest coś pośredniego. " Nie obchodzi mnie to, co masz w swojej głowie, chodzi mi o banalny fakt, że to jest niedyskutowalne. Więc nie pitol tu proszę o "ludziach nierzeczywistych", czy jak Ty to nazwałeś. Jesteś w tej sprawie dokładnie tak samo "człowiekiem wierzącym" jak biskup Życiński. "przestałem być katolikiem - zmieniło mi się podejście (bo przestałem wierzyć w duszę wnikającą do zygoty). ale może jestem wyjątkowy." O rany. Żarliwy ateistyczny neofita. @login "Co nie zmienia faktu, że obie manipulacje nie są w moim, ausira i chyba twoim interesie i powinniśmy je konsekwentnie zwalczać" Zatem nie należy ułatwiać im ich manipulacji pijarowym prezentem w postaci medialnych obrazków rodziców broniących krzyży w szkołach przed policją. 2009/11/18 14:24:50
@ wo i "naukowo obiektywnie racjonalne"
Zgoda, zgodzisz sięjednak, że stanowisko wiążące człowieczeństwo płodu z jakimś przyjęty apriorycznie stopniem rozwoju układu nerwowego jest przynajmniej praktycznie weryfikowalne (na poziomie sprawdzenia czy konkretny przypadek spełnia jej warunki). Definicja KK pt. "zygota to człowiek, bo od 'chwili poczęcia', ponieważ ma 'duszę', jest z gruntu nieweryfikowalna. 2009/11/18 14:29:05
@mike.mob
"Zgoda, zgodzisz sięjednak, że stanowisko wiążące człowieczeństwo płodu z jakimś przyjęty apriorycznie stopniem rozwoju układu nerwowego jest przynajmniej praktycznie weryfikowalne (na poziomie sprawdzenia czy konkretny przypadek spełnia jej warunki). Definicja KK pt. "zygota to człowiek, bo od 'chwili poczęcia', ponieważ ma 'duszę', jest z gruntu nieweryfikowalna." Obie sytuacje są identyczne. "Poczęcie" jest weryfikowalne dokładnie tak samo jak "stopień rozwoju układu nerwowego". Za to decyzja wiązania człowieczeństwa z jednym lub z drugim jest totalnie aprioryczna. Nie ma nic "naukowego" w wiązaniu człowieczeństwa z "określonym stopniem układu nerwowego". 2009/11/18 14:47:30
@pinkunicorn
"przestałem być katolikiem - zmieniło mi się podejście (bo przestałem wierzyć w duszę wnikającą do zygoty). ale może jestem wyjątkowy." Masz okazję się nawrócić w takim razie, bo np. św. Augustyn miał nieco inny pogląd. humanizm.free.ngo.pl/srednio.htm "Większość teologów wyznawała pogląd o opóźnionym uczłowieczeniu. Zgadzali się w zasadzie, że uczłowieczenie ma miejsce po 40 dniach od chwili poczęcia u płodu płci męskiej oraz po 80 dniach u płodu płci żeńskiej-przy czym takie rozróżnienie wprowadził także św. Augustyn." W ogóle, to fakt, że kodeks prawa kanonicznego od 1140 do 1917 (kiedy wyszedł nowy) mówił "aborcja jest zabójstwem jedynie wówczas, gdy płód jest uformowany", powinien być częściej podkreślany. Sprawa aborcji jest w takim świetle areligijna, zależy tylko od tego, co wo określił jako aprioryczne przyjęcie czy zygota to już człowiek, czy jeszcze nie. 2009/11/18 14:48:16
wo: ""Wyobraź sobie, że ja jutro uwierzę. Zmienię od tego zdanie na temat aborcji? Nie sądzę.""
Zakładasz tu, że byłbyś takim samym postmodernistycznym cywilizacjośmierciowym relatywistycznym katolikiem jak dziś jesteś agnostykiem, ale przecież gdybyś naprawdę Uwierzył, to byś nie tylko zmienił zdanie na temat aborcji, ale nawet przeniósł bloga na Frondę i dopisywał sobie do nicka "też Najfeld". Inna rzecz, że p.c.r. agnostycy wydają się dość odporni na Uwierzenie przez naprawdę duże U. ""Wyobraź sobie, że ktoś inny straci wiarę. Przestanie go przerażać śmierć słodkiej małej pluszowej zygotki? Też nie."" Dlaczego? Być może mu po prostu przestanie zależeć, jako na duchu świętym tak i na zygotkach. Jeżeli jego prolajferstwo opiera się w dużej części na duszym objawieniu to szanse na to są spore. 2009/11/18 14:51:02
"Zgoda, zgodzisz sięjednak, że stanowisko wiążące człowieczeństwo płodu z jakimś przyjęty apriorycznie stopniem rozwoju układu nerwowego jest przynajmniej praktycznie weryfikowalne (na poziomie sprawdzenia czy konkretny przypadek spełnia jej warunki). Definicja KK pt. "zygota to człowiek, bo od 'chwili poczęcia', ponieważ ma 'duszę', jest z gruntu nieweryfikowalna."
Obie sytuacje są identyczne. "Poczęcie" jest weryfikowalne dokładnie tak samo jak "stopień rozwoju układu nerwowego". IMO nie są. Poczęcia nie da się zobserwować bez ingerencji, zgoda, ale różnice w rozwoju układu nerwowego 2 płodów w takim samym wieku (z dokładnościa oczywiście do błędu oszacowania momentu zapłodnienia) nie będą przecież na tyle duże, aby nie można było powiązać stopnia rozwoju UN z "wiekiem" płodu na potrzeby weryfikacji. Nie mówię, że nie da się skonstruować jakiejś absurdalnej definicji stopnia rozwoju UN w świetle której ten błąd oszacowania wieku płodu mógłby zrobić jakąć rożnicę, ale moje założenie jest takie, że definicja będzie tworzona ze świadomością praktycznej możliwości jej zastosowania. W przypadku duszy nie ma żadnego sposobu, mniej lub bardziej dokładnego. Za to decyzja wiązania człowieczeństwa z jednym lub z drugim jest totalnie aprioryczna. Nie ma nic "naukowego" w wiązaniu człowieczeństwa z "określonym stopniem układu nerwowego". Nie ma i nic takiego nie sugerowałem - zgadzam się w 100% 2009/11/18 14:52:42
@moist
" ale przecież gdybyś naprawdę Uwierzył, to byś nie tylko zmienił zdanie na temat aborcji, ale nawet przeniósł bloga na Frondę i dopisywał sobie do nicka "też Najfeld"" Z kolei gdybym naprawdę Nie Wierzył, to bym jak jakiś totalny ateistyczny świr protestował przeciwko każdemu "Merry Christmas". "Dlaczego?" Bo nadal będzie uważał, że to człowiek. "Jeżeli jego prolajferstwo opiera się w dużej części na duszym objawieniu to szanse na to są spore." Gdyby się na tym opierało, to nie działaliby propagandowo per "patrzcie, serduszko bije". 2009/11/18 14:53:59
@ @wo i Krystyna Ch.
"dlaczego San(c)hedryn skazał na rzymską karę, zamiast - jak ojcowie ojców ojców naszych ojców - po żydowsku ukamienować?" To jest faktycznie dziwne i jedyną dobrą odpowiedzią jest, że w zasadzie to diabli wiedzą." tinyurl.com/y9cpdmq Nudne trochę, ale dość łopatologiczne 2009/11/18 14:56:41
@mike.mob
"Poczęcia nie da się zobserwować bez ingerencji, zgoda, ale różnice w rozwoju układu nerwowego 2 płodów w takim samym wieku (z dokładnościa oczywiście do błędu oszacowania momentu zapłodnienia) nie będą przecież na tyle duże, aby nie można było powiązać stopnia rozwoju UN z "wiekiem" płodu na potrzeby weryfikacji" Nie będziesz miał 100 procent pewności co do "rozwoju układu nerwowego dwóch płodów" bez przeprowadzenia ich sekcji. Dokąd zmierza ta absurdalna dygresja właściwie? Przecież w prawie i tak będzie coś w stylu "do trzech tygodni" a nie "jeśli uklad nerwowy jest odpowiednio rozwinięty". "W przypadku duszy nie ma żadnego sposobu, mniej lub bardziej dokładnego. " Ale nie potrzebujesz sprawdzania, czy jest dusza - wystarczy sprawdzenie, czy jest poczęcie. To równie łatwe lub równie trudne, jak rozwój układu nerwowego (pełną wiedzę da dopiero sekcja). 2009/11/18 14:57:43
@braineater
"Nudne trochę, ale dość łopatologiczne" Wiedziałem! Jednak Rzymianie. Idę zdemolować jakąś pizzerię w odwecie za to, co zrobili Panu Naszemu. 2009/11/18 14:59:30
@mrwisniewski
"OBOWIĄZKIEM MORALNYM ATEISTY W POLSCE JEST WOJUJĄCY ANTYKLERYKALIZM." W zasadzie się z Tobą nie zgadzam, ale jak widzę w GW takie palenie diabłu świecy i kościołowi ogarka, to się w tym niezgadzaniu zaczynam wahać: wyborcza.pl/1,95892,7264167,_Gazeta__szczepionek_i_gejow__Odpowiedz_na_list.html "Wstrzemięźliwość przedmałżeńska to idea godna szacunku, tyle że nie dla wszystkich jest to wartość, dla której warto poświęcić chwile intymności." Naprawdę? Godna szacunku? Może jeszcze heroiczna? "Ci, dla których homoseksualizm to dewiacja, sodomia etc., chętnie podpierają się nauczaniem Kościoła, zgodnie z którym "akty homoseksualne są grzeszne". Zapewnienia ludzi Kościoła, że homoseksualistów nie wolno potępiać, są mniej słyszalne." To jest taki pisk "przecież nawet KK się z nami zgadza". "Myli się Pan, pisząc, "adopcja dzieci przez pary homoseksualne to nieunikniony postulat". Znam wiele osób homoseksualnych, które o tym w ogóle nie myślą." Chyba jednak nieunikniony, prawda Eli? 2009/11/18 15:03:33
@jhenri
"W zasadzie się z Tobą nie zgadzam, ale jak widzę w GW takie palenie diabłu świecy i kościołowi ogarka, to się w tym niezgadzaniu zaczynam wahać:" Walcz walcz, stary. Może się samospal, albo cuś. 2009/11/18 15:05:51
@wo
"Walcz walcz, stary. Może się samospal, albo cuś." Nooo, poczekam raczej, co MRW zaleci. 2009/11/18 15:13:35
@jhenri
Nieunikniony, oczywiście. Ale nie w tym sensie, że nagle wszystkie pedryle się rzucą na posiadanie dzieci. Najpierw zalegalizują ci, którzy już mają, potem dopiero nieśmiało się będzie ruszać w kwestii adopcji z domów dziecka np. No i oczywiście nie należy spodziewać się masowego ruchu gejów-rodziców (może trochę silniej u lesbijek, ale to niech one się wypowiedzą). Also: nie wiem skąd to oczekiwanie, że Gazeta Wyborcza będzie broniła tru-lewicowych poglądów? Przecież to pismo centrowe, nastawione na dialog (a więc do autora listu mówi w taki sposób, żeby go nie zniechęcić) - a nie na napierdalanie bucy. 2009/11/18 15:14:32
@wo
"Nie obchodzi mnie to, co masz w swojej głowie, chodzi mi o banalny fakt, że to jest niedyskutowalne. Więc nie pitol tu proszę o "ludziach nierzeczywistych", czy jak Ty to nazwałeś. Jesteś w tej sprawie dokładnie tak samo "człowiekiem wierzącym" jak biskup Życiński." No moim zdaniem jest dyskutowalne - ale dochodzimy do takiego miejsca, że chyba po prostu wygodniej uznać, że mamy w tej kwestii odmienne zdanie. Mi chodzi o konsekwencję faktu, że człowiekiem stajemy się w sposób płynny (podłączają się kolejne obwody nerwowe itd.). Tobie pewnie o to, że trudno nam taki fakt zaakceptować intuicyjnie - w naszej intuicji człowieczeństwo jest 0/1. Co do bycia jak biskup - to oczywiście możemy dojść do absurdu, że wierzę w to, że widzę przed sobą lapa, w którego klawisze stukam (czy wierzę, że to robię) - i nawet dałoby się to wybronić. Jednak, mimo wszystko, ciąg myślowy: "mamy sporo przesłanek twierdzić, że nasza świadomość i inne funkcje mózgowe bliskie temu, co się rozumie człowieczeństwu są efektem takiej a nie innej budowy i działania naszego mózgu, więc brak mózgu lub mózg w powijakach można określić jako brak/ograniczony stopień człowieczeństwa" wydaje mi się bliższy rzeczywistości niż ciąg myślowy: "Kilka tysięcy lat temu dzikie plemię pastuchów zaczęło spisywać różne legendy, nie mając pojęcia czym jest życie, mechanizm rozmnażania itd. Następnie przez ostatnie 2 tysiące lat grupa facetów (przez ostatnie tysiąc teoretycznie przynajmniej nie mających nic wspólnego z praktyczną stroną rozmnażania się) przemieliła te legendy i koniec końców uznała, że aborcja jest be, a zygota to człowiek". Ale to tylko taki pogląd prymitywnoracjonalistycznego neofickiego ateisty, każdy ma prawo do swojego. "O rany. Żarliwy ateistyczny neofita." Wiedziałem, że się wystawię :) Nie bój się, moje "nawrócenie" było dość dawno. Nikogo nie "nawracam", natomiast z chęcią poszerzam swoje horyzonty o dyskusje takie jak ta. Nadal jest zdolny zmieniać swoje poglądy. Rly. @l-s Kolejność nie ta. nie przestałem wierzyć w bozię przez tak lub nie za aborcją. przestałem wierzyć i w konsekwencji zacząłem pragmatyczniej podchodzić do kwestii aborcji. Z resztą cytat który przywołujesz bardzo mnie zawsze bawi - ciekawe jak obrońcy życia by zareagowali na tenże. @rudy103 z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że nie tak koniecznie jest nam daleko. uważam kk za istotny czynnik, ale też nie jedyny. Innym ważnym jest to, że intuicyjnie "życie", "świadomość", "człowieczeństwo" uważamy za podstawowe, niedyskutowalne (ergo: "nierozbieralne") tematy, tymczasem w rzeczywistości są one efektem działania skomplikowanych mechanizmów. 2009/11/18 15:19:58
@moist
"Inna rzecz, że p.c.r. agnostycy wydają się dość odporni na Uwierzenie przez naprawdę duże U." Bo kiedy spojrzysz na całą imprezę z boku (jak na tym obrazku z monoraila) to nie da się tego brać poważnie. No chyba że Cię w pewnym momencie obleci np. Wielki Strach Przed Śmiercią. W panice się nie takie rzeczy robi. 2009/11/18 15:20:57
@wo
"Zatem nie należy ułatwiać im ich manipulacji pijarowym prezentem w postaci ..." Zatem nie należy ułatwiać im ich manipulacji pisząc na blogu "krzyż powinien zostać decyzją rodziców/dyrekcji" albo "Jeśli pojawi się taki problem, to byłbym za rozwiązaniem go przez dowieszenie kolejnego symbolu religijnego" "...medialnych obrazków rodziców broniących krzyży w szkołach przed policją." Ale przecież ja nie o policji. Ja po prostu kiedy będę miał okazję, wstanę na zebraniu rodzicow i powiem: nie życzę sobie wieszania krzyża w klasach, do których uczęszcza moje dziecko, tak jak nie życzę sobie scjentologicznych podręcznikowy oraz homeopatycznych leków na złamanie ręki. Dotychczas miałem nadzieję, że ty w tej sytuacji powiesz: ja także. "ateistyczny świr protestował przeciwko każdemu "Merry Christmas" " Tu się z tobą całkowicie zgadzam, ale dlaczego tak brzydko o kolegach z ttdkn? inzmru.blox.pl/2009/11/Wszystkich-Zmarlych.html 2009/11/18 15:21:49
@pinkunicorn
"Tobie pewnie o to, że trudno nam taki fakt" To nie jest fakt. To jest Twoje religijne założenie, którego nie możesz udowodnić. Szanuję Twoją religię, ale jej nie podzielam. "wydaje mi się bliższy rzeczywistości niż ciąg myślowy: " Kluczowe słowo to oczywiście "wydaje ci się". A tak naprawdę: chcesz tak to widzieć, bo tak mówi Twoja religia. Szanuję Twoją religię, ale jej nie podzielam. 2009/11/18 15:22:08
@wo
"Gdyby się na tym opierało, to nie działaliby propagandowo per "patrzcie, serduszko bije"." A tu chyba niesłusznie zakładasz, że ich pogląd na sprawę jest konsekwentny i racjonalny. Dla mnie to bardziej mocne wewnętrzne przekonanie oparte jedynie intuicji i kazaniach w kościele, więc chętnie szukające potwierdzeń na innych polach (tu: emo bitego serduszka). Czyli: "patrzcie, może jeszcze Jezus was nie oświecił, ale skoro centralny argument jest ci niedostępny, to chociaż posłuchaj jak serduszko puka". 2009/11/18 15:24:14
@login
"Zatem nie należy ułatwiać im ich manipulacji pisząc na blogu "krzyż powinien zostać decyzją rodziców/dyrekcji" albo "Jeśli pojawi się taki problem, to byłbym za rozwiązaniem go przez dowieszenie kolejnego symbolu religijnego" " Moim zdaniem, utrudniam im. "Ja po prostu kiedy będę miał okazję, wstanę na zebraniu rodzicow" Teraz się pogubiłem. W końcu jesteś za tym czy przeciw temu, żeby to była decyzja "zebrania rodziców"? "Tu się z tobą całkowicie zgadzam, ale dlaczego tak brzydko o kolegach z ttdkn?" Dlaczego obrażasz Inzyniera Mruwnicę sugerując, że on protestuje przeciwko każdemu "Merry Christmas"? 2009/11/18 15:24:44
wo: ""Bo nadal będzie uważał, że to człowiek. ""
Jeśli od "Bogu na Sądzie Ostatecznym też powiesz, że w niego nie wierzyłeś" przejdzie szybko do "Czy może stworzyć kamień, którego nie umie podnieść" to i Terlikowskiego zamieni na Singera. Jeśli pomału zjedzie sobie do agnostycyzmu to i szanse na przyjęcie do wiadomości uznaniowości momentu "początku osoby" też IMO wzrastają. ""Gdyby się na tym opierało, to nie działaliby propagandowo per "patrzcie, serduszko bije"."" Opiera się i na duszym objawieniu, i na przekonaniu o świętości zygoty, jedno przekonanie wspiera drugie. Gdy wspierająca moc duszego objawienia zaniknie, przekonanie o nienaruszalności zygoty raczej nie padnie od razu, ale będzie znacznie podatniejsze na zachwianie. 2009/11/18 15:25:25
@pinkunicorn
"A tu chyba niesłusznie zakładasz, że ich pogląd na sprawę jest konsekwentny i racjonalny. " Po prostu wyciągam wnioski z tego, jakie ich hasło jest najbardziej nośne propagandowo. Oceniałbym, że porównanie "patrzcie! bije serduszko!" do "bo papież", to jak 10:1. 2009/11/18 15:26:24
@wo
pytam serio - czy zakładasz też, że wierzysz w istnienie klawiszy, w które stukasz? czy uważasz, że są? lub: czy możesz w jednym, dwóch zdaniach napisać, dlaczego pojęcie "od kiedy jest człowiek" jest niedyskutowalne dla Ciebie? Pomoże mi to uporządkować w głowie naszą dyskusję. 2009/11/18 15:27:45
@No moim zdaniem jest dyskutowalne vs człowiekiem stajemy się w sposób płynny vs trudno nam taki fakt zaakceptować intuicyjnie vs no to jest dyskutowalne, czy nie?
"Idea, że połączone komórki jajowa i plemnik stają się człowiekiem w momencie inkorporacji duszy, co następuje pod wpływem bezpośredniej boskiej interwencji, zmusza do pytania: kiedy taki akt ma miejsce? Odpowiedź na to pytanie ma już charakter mniej abstrakcyjny, bo skoro już będziemy wiedzieli, od którego momentu mamy do czynienia z człowiekiem, jasne staną się rozstrzygnięcia dotyczące na przykład aborcji lub eksperymentów na embrionach ludzkich. Jeśli embrion jest istotą ludzką i obdarzony osobową godnością, to rzecz jasna, że na jego szkodę działać nie można. Problem w tym, jak dostrzega coraz więcej teologów zaangażowanych w badania naukowe, że ta interwencjonistyczna wizja przemiany kilku komórek w osobę coraz trudniej daje się pogodzić z obrazem istoty ludzkiej i jej rozwoju od chwili poczęcia, jaki dostarcza nauka. Otóż nie mamy tu do czynienia z sekwencją jasno określonych momentów, lecz z ciągłym procesem, w wyniku którego dochodzi do zapłodnienia, osadzenia zygoty w ścianie macicy i tak dalej." Znaczy, jakby z biskupa Bendyka pociągnąć, to nie jest dyskutowalne 2009/11/18 15:30:12
@wo
Przecież w prawie i tak będzie coś w stylu "do trzech tygodni" a nie "jeśli uklad nerwowy jest odpowiednio rozwinięty". I do tego zmierzałem, ale OK, masz rację - w końcu skoro zakładamy, że stopień nas interesujący jest osiągany po jakimś czasie, to tym bardziej płód jest już poczęty. Ale nie potrzebujesz sprawdzania, czy jest dusza - wystarczy sprawdzenie, czy jest poczęcie. To równie łatwe lub równie trudne, jak rozwój układu nerwowego (pełną wiedzę da dopiero sekcja). Najpierw KK musiałby ustalić sam ze sobą, kiedy dokładnie następuje to poczęcie... Zapewne w momencie powstania tych dwóch konkrenych gamet łączących się później w zygotę. 2009/11/18 15:34:43
@mike.mob
"Najpierw KK musiałby ustalić sam ze sobą, kiedy dokładnie następuje to poczęcie..." A Ty jesteś w stanie zaproponować taką definicję "osiągnięcia określonego stopnia rozwoju układu nerwowego", która zapewnia większą dokładność od "plus minus parę dni"? Zamieniam sie w słuch. @pinkunicorn "pytam serio - czy zakładasz też, że wierzysz w istnienie klawiszy, w które stukasz? czy uważasz, że są?" Odrzucenie solipsyzmu wymaga oczywiście aktu wiary. To wiadomo co najmniej od czasów Fichtego. "czy możesz w jednym, dwóch zdaniach napisać, dlaczego pojęcie "od kiedy jest człowiek" jest niedyskutowalne dla Ciebie?" Bo "definicja człowieka" jest kwestią arbitralnego wyboru światopoglądowego. Arbitralne wybory są niedyskutowalne - jedyną odpowiedzią "czemu tak wybierasz" jest "car tel est notre bon plaisir". 2009/11/18 15:39:15
Panie Orliński. Szydzi Pan zdrowo z Migalskiego, prawicy i reszty hałastry, dowodzi co też oznacza wyrok sądu/trybunało, a pomija (celowo?) istotę sprawy.
Rozchodzi się mianowicie o to, że wyrok trybunało nie dotyczył zobowiązania Włoch do usunięcia zapisy zobowiązującego do wieszania krzyży, tylko NAKAZAŁ zdjąć krzyż i zapłacić odszkodowanie, ze to, że do tej pory wisiał. Gdyby problem dotyczył tylko tego podnoszonego przez Pana obowiązku, to wyrok wiązałby się ze zobowiązaniem Włoch do zmziany prawa. I wtedy nikt by może środowiskami radiomaryjnymi szat nie rozdzierał, chrześcijanie nie domagają się w większości sojuszu tronu o ołtarza usankcjonowanego prawnie. Jest nakaz zdjęcia krzyża i kara za to że wisiał. To jest istota problemu, a nie że w prawie włoskim jeszcze taki dziwaczny zapis figuruje. Załóżmy, że Włochy prawo zmienią i WIĘKSZOŚĆ w danej szkole zadecyduje sobie, że krzyże mają wisieć. Co wtedy, jeśli znjadzie się jakaś krzykliwa mniejszość, która będzie żądała usunięcia krzyży, bo krzyżuznawany przez chrześciajan za symbol odkupienia i miłości Boga do człowieka ich OBRAŻA? Co wtedy? Czy krzyż dalej będzie mógł wisieć? Jak na razie poszczególne kraje europejskie dążą do wyrugania wszelkich przejawów chrześcijaństwa ze sfery publicznej. Okazuje się, że pukający inaczej mogą głosić swoje poglądy, że to co nienormalne jest normalne, ba! staje sie to oficjalnym elementem programów nauczania, a manifestować innych poglądów nie wolno, bo obrażają innych. Chrześcijan można obrażać nachalna propagandą homoseksualną, natomiast wystarczy wspomnieć że wg Pisma Świętego akt homoseksualny jest grzeszny i jest się cywilnie skończonym, można zapomnieć o objęciu najwyższych czy choćby średnio-niskich urzędach w strukturach unijnych. Można zacząć sprzedawać kwiatki pod PE. To się nazywa tolerancja po europejsku. 2009/11/18 15:44:15
@wojo.b
"tylko NAKAZAŁ zdjąć krzyż" Jak już pisałem, słabo znam francuski, ale wydaje mi się, że napisałeś nieprawdę. Gdzie to dokładnie jest w wyroku, to spróbuję tłumaczenie skonsultować z kimś bardziej biegłym? 2009/11/18 15:44:36
@wo
A Ty jesteś w stanie zaproponować taką definicję "osiągnięcia określonego stopnia rozwoju układu nerwowego", która zapewnia większą dokładność od "plus minus parę dni"? Zamieniam sie w słuch. Ależ ja tylko polewam, że KK zamienił sprawdzenie niesprawdzalnego (czyli istnienia duszy) na fakt poczęcia, nieweryfikowalny ponieważ nie ma jednoznacznej definicji tego momentu, którą w ogóle można by próbować weryfikować empirycznie. W kwestii rozwoju układu już Ci przyznałem rację. 2009/11/18 15:45:36
@wo
Ok, nie ma sporu, mówimy z innych założeń. Solipsyzm jest fajny i zamiast rzeczywistość czasem ujmuję jako "dzieje się to na tyle spójnie i często, że warto założyć, że tak będzie dalej". W ramach rozwoju intelektualnego - masz swoją definicję "człowieka"? 2009/11/18 15:50:00
@"wystarczy wspomnieć że wg Pisma Świętego akt homoseksualny jest grzeszny i jest się cywilnie skończonym, można zapomnieć o objęciu najwyższych czy choćby średnio-niskich urzędach w strukturach unijnych. Można zacząć sprzedawać kwiatki pod PE.
To się nazywa tolerancja po europejsku". Prawdopodobnie nigdy o tym nie słyszeli, a już na pewno dużo lepiej od nich znasz Starą i Nową Księgę i się boją dyskusji. Możesz budować swoje europejskie środowisko. David Cameron awaits you. 2009/11/18 15:50:23
@pinkunicorn
"W ramach rozwoju intelektualnego - masz swoją definicję "człowieka"?" Dwunogie zwierzę z płaskimi paznokciami, ofkors. @mike.mob "na fakt poczęcia, nieweryfikowalny ponieważ nie ma jednoznacznej definicji tego momentu, którą w ogóle można by próbować weryfikować empirycznie" Jak to nie ma? Się najwyżej w zakresie tych kilkudziesięciu godzin można spierać, czy to powinno być zagnieżdżenie czy reakcja akrosomowa (a w jej ramach, rozpoczęcie lub zakończenie tejże). Probujesz ich zajść od fatalnej mańki, bo akurat dużo prościej zdefiniować "poczęcie" od osiągnięcia dowolnej fazy rozwoju układu nerwowego. Akurat to oni mają tę przewagę nad nami, że proponują stosunkowo łatwe do zdefiniowania kryterium (bo jednak czy początek czy koniec reakcji akrosomowej, to akademickie detale). 2009/11/18 15:53:51
@pinkunicorn:
Ja uważam, że patrzenie na to jako na postulat religijny zaćmiewa (tobie? wam?) nieco jasność osądu. Kwestia tego, że uznajemy życie płodu za wartościowe NIE MA wewnętrznie i bezpośrednio nic wspólnego z istnieniem Boga. Zapomnij o tym. Owszem, Kosciół i chrześcijaństwo bardzo długo pracowali nad emo całej Europy, ale teraz i w tym momencie główną rzeczą, z którą się mierzysz, jest właśnie prywatne emo, a nie prywatna wiara w Boga. Emo, które mówi 'z tego będzie człowiek, tu mu serduszko bije albo będzie biło', które powoduje, że jako wartość rzeczywistą traktujemy wartość potencjalną płodu. Jeśli chcesz zmienić prawo do aborcji, musisz to emo zwalczyć swoim pt. 'to tylko zlepek komórek', hiperbolizując, rzecz jasna, bo są zapewne łagodniejsze wersje tego stanowiska. Powtarzając: walka jest nie o to, w którym abstrakcyjnie momencie uważamy płód za człowieka, tylko o to, czy w ogóle przypisujemy płodowi wartość - i czy jest większa od wartości kolejno: komfortu rodziców, chęci rodziców, zdrowia rodziców, życia rodziców. Tyle w wymiarze moralnym. W wymiarze praktycznym pytanie natomiast brzmi: jeśli podjęliśmy już decyzję moralną, jak powinno wyglądać prawo? Co wcale jednoznacznie się nie przekłada jedno na drugie. Moglibyśmy się pewnie zgodzić co do efektu prawnego. Pewnie moglibyśmy się różnić co do ustaleń moralnych. Natomiast moim zdaniem mieszanie do tego istnienia bądź nie Boga i wynikającego z tego ustalenia punktu 'od kiedy jest człowiek' jest całkowicie bezcelowe. Choćby dlatego, że nawet zatwardziali katolicy nie proponują, żeby płodowi przyznać 100% praw obywatelskich - więc masz stopniowanie. 2009/11/18 15:54:57
@wo
Maj folt- nie doczytałem notki do końca, co już się więcej nie powtórzy :). Jeśli jest Pan fanem francuskiej muzyki polecam wszystkie płyty Bertranda Burgalata- niedocenionego geniusza francuskiej sceny muzycznej 2009/11/18 15:55:15
@wo
"Moim zdaniem, utrudniam im." Gdybym chciał być złośliwy, zaczął bym następne zdanie od "Szkoda, że brak Ci klasy, żeby przyznać, że ...". Teraz się pogubiłem. W końcu jesteś za tym czy przeciw temu, żeby to była decyzja "zebrania rodziców"? Jestem za pokazaniem innym rodzicom, że decyzje na zebraniach są bessensu i mogą być dlań niekorzystne. "Dlaczego obrażasz Inzyniera Mruwnicę sugerując, że on protestuje przeciwko każdemu "Merry Christmas"?" Masz rację, cofam tę wypowiedz. On protestuje tylko przeciw jednemu konkretnemu "Merry Christmas". 2009/11/18 15:56:06
@wojo.b
a wspominanie o fakcie, że jedzenie ostryg jest zabronione przez pismo święte też naraża na śmierć cywilną? 2009/11/18 15:59:59
@wszyscy
Proszę nie dyskutować z kolegą Wojo.B, dopóki albo nie odszczeka, albo nie uzasadni tego, co uznał za fundament sprawy, czyli rzekomego "nakazu" zdjęcia krzyża. @login "Jestem za pokazaniem innym rodzicom, że decyzje na zebraniach są bessensu i mogą być dlań niekorzystne" No to pokazuj. Na pewno jeśli wstaniesz i oznajmisz, że Sobie Nie Życzysz, oni uświadomią sobie, że to dla nich bardzo niekorzystne. 2009/11/18 16:01:34
@rudy103
Problem w tym, że IMHO dla wierzących ten temat ma mnóstwo wspólnego z istnieniem Boga. Uważam, że dyskusję/rozważania jakie proponujesz w swoim poście (z kierunkiem się zgadzam) znacznie łatwiej się prowadzi, gdy jedna strona nie wali po głowie "panbu zabrania". Słuszna uwaga, że tu walczymy z własnym emo - bardzo trudno to rozdzielić. 2009/11/18 16:01:48
@wojo.b
A jakbyś tak na chwilę przestał się emocjonować i napisał sensownie i składnie o co ci chodzi? Bo wiesz, mam ci coś bardzo ważnego do powiedzenia, ale trudno mi to będzie umotywować, jeśli nie będę miał spokojnej treści do której mogę się odnieść. 2009/11/18 16:05:02
@pinkunicorn
"Problem w tym, że IMHO dla wierzących ten temat ma mnóstwo wspólnego z istnieniem Boga." Skoro problem jest w tym, że masz jakieś błędne IMHO, to je zmień i problem z głowy. Ty masz takie IMHO, ja mam swoje IMHO. Szanuję Twoje, ale go nie podzielam. 2009/11/18 16:06:21
Jak to nie ma? Się najwyżej w zakresie tych kilkudziesięciu godzin można spierać, czy to powinno być zagnieżdżenie czy reakcja akrosomowa (a w jej ramach, rozpoczęcie lub zakończenie tejże). Probujesz ich zajść od fatalnej mańki, bo akurat dużo prościej zdefiniować "poczęcie" od osiągnięcia dowolnej fazy rozwoju układu nerwowego. Akurat to oni mają tę przewagę nad nami, że proponują stosunkowo łatwe do zdefiniowania kryterium (bo jednak czy początek czy koniec reakcji akrosomowej, to akademickie detale).
Obawiam się, że w takie naukowe niuanse wchodzą jedynie naukowcy, a KK nie ma sprecyzowanego stanowiska (IMHO w celu uniknięcia dyskusji na dość grząskim IMHO gruncie). Aczkowiek zainteresowałeś mnie i zbadam temat. 2009/11/18 16:14:18
Co do krzyża, to w zasadzie przychylam się do stanowiska, żeby wieszać coś własnego - ale co? Fajnie byłoby mieć jakiś ogólnie uznawany symbol, ale na razie żadnego nie ma. Darwina? Dawkinsa? Kretyński rysunek atomu z elektronami na orbitach?
A teraz OT, bo się właśnie uchachałem. Nowy HP Envy 15 kopiuje Macbooka Pro gdzie tylko daje radę. Natomiast mój znajomy (tru mastah hax0r), który na swoim blogu go omawia, stwierdza: Trackpad too clever for me Microsoft jest po prostu swoim własnym najgorszym wrogiem :-) 2009/11/18 16:15:44
@wkochano
"Fajnie byłoby mieć jakiś ogólnie uznawany symbol, ale na razie żadnego nie ma." Mój światopogląd doskonale symbolizuje pusta ściana, więc czuję się akurat usatysfakcjonowany. 2009/11/18 16:21:10
@sanciasancia
"W naukach biomedycznych próbka o liczebności 5 jest dość powszechnie spotykana." Na pewnym wykładzie z systems neuroscience "In systems neuroscience, one monkey is an anecdote, two monkeys are eternal truth" A co do granicy, czy KK wyraził był jakiś pogląd na bliźnięta jednojajowe, które się wszak robią dopiero na etapie blastocysty? Czy bóg w momencie zapłodnienia (jak je tam określić, może jednak pierwszy podział zygoty bo dopiero wówczas dochodzi do +/- kontaktu matczynego i ojcowskiego genomu, wcześniej siedzą w oddzielnych przedjądrzach) wkłada dwie dusze przewidując późniejszy podział węzła zarodkowego w blastocyście? 2009/11/18 16:24:54
@ mike.mob
Obawiam się, że w takie naukowe niuanse wchodzą jedynie naukowcy, a KK nie ma sprecyzowanego stanowiska (IMHO w celu uniknięcia dyskusji na dość grząskim IMHO gruncie). Aczkowiek zainteresowałeś mnie i zbadam temat. IMHO KK będzie dążył do stanowiska, że życie ludzkie zaczyna się w chwili, gdy chłopiec i dziewczynka postanawiają iść do łózka. 2009/11/18 16:29:06
@all i "rzymianie czy żydzi"
Ależ wy dyskutujecie totalnie niepotrzebna sprawę. Jezusa nikt nie zamordował. Sprawa wyglądała tak: 1) Józef z Arymatei przepłacił żołnierzy, aby podali Jezusowi środek usypiający (Mt 27,48: "jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.") 2) następnie wykupił jego niby-zwłoki i zdeponował w swoim grobowcu. (Mt 27,57: "Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. 59 Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno 60 i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale.") 3) a w nocy kazal swoim ludziom wyciagnac go z grobowca. (Mk 16 "Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. 5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 6 Lecz on rzekł do nich: Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyl") 4) W następnych dniach przebywał u Józefa w przebraniu ogrodnika (J 20,15 "Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała ...") 5) Aż wreszcie pojawił się wszystkim kumplom na party zorganizowanym przez niego z okazji tego przepięknego happeningu. (J 20,19 "Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam!") ot cała historia i tyle. (przez te pięć cytatów z biblii na blogu wo umarło pięć czarnych kotków, ja natomiast zostałem blogerem śledczym) 2009/11/18 16:29:33
@wo
"Mój światopogląd doskonale symbolizuje pusta ściana, więc czuję się akurat usatysfakcjonowany" Ale bo ulegasz katopropagandzie, że ściana bez symboli religijnych jest jakimś znakiem ideologicznym; jest nim tylko jeśli pamiętać, że przed chwilą wisiał na niej krzyż, a teraz już nie wisi. Ale po jakimś (chyba krótkim) czasie niewiszenia staje się tylko ścianą, tak jak np. szkolna ławka nieoznaczona krzyżem nie jest deklaracją ateistyczną. 2009/11/18 16:30:32
@wojo.b
"natomiast wystarczy wspomnieć że wg Pisma Świętego akt homoseksualny jest grzeszny i jest się cywilnie skończonym," You forgot shrimps. Kpł 11, 10-12 2009/11/18 16:34:12
@(J 20,15 "Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała ...")
Zaczyna się obiecująco...może "Reborn for porn"? 2009/11/18 16:36:17
@czescjacek
"Ale bo ulegasz katopropagandzie, że ściana bez symboli religijnych jest jakimś znakiem ideologicznym; jest nim tylko jeśli pamiętać, że przed chwilą wisiał na niej krzyż, a teraz już nie wisi" Nieprawda. Wszystko jest symbolem, jeśli chcesz by było symbolem. Symbol klawisza "command" w mekintoszu wziął się ze skandynawskich wakacji Susan Kare. @miskidomleka "A co do granicy, czy KK wyraził był jakiś pogląd na bliźnięta jednojajowe, które się wszak robią dopiero na etapie blastocysty" To taki infantylny ateizm, jak "czy Bóg moze stworzyć kamień". Bóg wie, że to będą bliźnięta, więc od razu wkłada dwie duszyczki. Proste? Proste. Try harder. 2009/11/18 16:39:02
@wo
"Wszystko jest symbolem, jeśli chcesz by było symbolem." No przecież mówię właśnie. 2009/11/18 16:41:01
@czescjacek
"No przecież mówię właśnie." Mówisz właśnie, że po jakimś czasie pusta ściana przestaje być symbolem niewiary. Nie jest, bo ja mówię, że nie jest. To wystarczy. 2009/11/18 16:41:03
@wo
Wyjmuję blastocystę, manipulacją in vitro doprowadzam do podziału na bliźnięta, implantuję. Bóg z góry wiedział, że wyjmę i podzielę? Gdzie moja wolna wola? Hm, chyba wróciłem do dużego kamienia. 2009/11/18 16:41:43
Nawet jeśli ściana będzie pusta, to zawsze można jeszcze na niej (a będzie brudna, bo jesteśmy w Polsce) dostrzec Matkę Boską.
2009/11/18 16:44:39
@wo
błędnym IMHO jest w Twoim mniemaniu, że wierzący myślą tak a nie inaczej, bo ich zdaniem bóg tego od nich wymaga? 2009/11/18 16:46:18
@limes_superior
Egzaktli, chyba że in vitro albo klonowanie, wtedy gdy naukowiec postanawia włożyć ehm. pipetę do probówki ;) 2009/11/18 16:49:09
@pinkunicorn
"błędnym IMHO jest w Twoim mniemaniu, że wierzący myślą tak a nie inaczej, bo ich zdaniem bóg tego od nich wymaga?" Oczywiście. @miskidomleka "Bóg z góry wiedział, że wyjmę i podzielę?" Oczywiście. "Gdzie moja wolna wola? " W tym, że nie rozumiesz tego pojęcia tak jak Bóg, ofkors. "Hm, chyba wróciłem do dużego kamienia." Egzaktly. 2009/11/18 16:49:32
@ symbole
A czy cały ten szum wokół wyroku nie wynika po prostu z tego, że Polacy lubują się w symbolach, i sprawa odbierana jest jako zamach na "polski symbol", ale bez konotacji religijnych? 2009/11/18 16:53:06
@wo
W tym, że nie rozumiesz tego pojęcia tak jak Bóg Najwyraźniej. Ale jak pytam wierzących to mówią, że to nie jest do rozumienia. @limes Ano właśnie, krzyż w polskiej publicznej szkole, w Sejmie, na poczcie - to forma powtarzania wierszyka "Tylko pod tym znakiem". Dlatego ja jestem za pustymi ścianami (z wyjątkiem godła) 2009/11/18 16:53:58
@wo
"Mówisz właśnie, że po jakimś czasie pusta ściana przestaje być symbolem niewiary. Nie jest, bo ja mówię, że nie jest. To wystarczy." Mówię, że to, iż chcesz, aby pusta szkolna ściana była symbolem religijnym, jest przejawem twojego zmuzłumanienia przez katopropagandę. 2009/11/18 16:54:49
@wo
skoro twierdzisz, że wyobrażenie boga nie ma wpływu na postępowanie osoby wierzącej, to cóż, chyba trzeba pozostać przy uszanowaniu naszych religii i nie zgadzaniu się. 2009/11/18 16:54:55
@miskidomleka
chyba wróciłem do dużego kamienia Dlaczego uważasz, że istota wszechmogąca nie poradzi sobie z taką pierdołą jak jednoczesna wszechwiedza i zachowanie wolnej woli? 2009/11/18 16:54:58
@reakcja akrosomowa a Kościół
Kościół to olewa z przyczyn stuprocentowo praktycznych. I tak o fakcie dowiadujesz się później. Ale ponieważ mowa jest o tym, że chroni się zarodek od chwili zapłodnienia, to implikuje, że po zapłodnieniu, czyli stawiałbym na zakończenie reakcji, jeśli rzeczywiście KK uzna to kiedyś za problem wart jakiegoś oficjalnego rozstrzygnięcia. @bliźnięta Problem momentu implantacji duszy nie jest tym problemem. Kościół zakłada, że Bóg sobie z tym jakoś poradzi. Niezależnie od tego Kościół uważa, że życie poczęte (a więc i przed podziałem) należy chronić. Więc bliźnięta nie tworzą problemu *moralnego* @wolna wola Wszechwiedza Boga (która oznacza, że wie, ile duszyczek przygotować) nie jest w żaden sposób sprzeczna z naszą wolną wolą (która oznacza, że Bóg w żaden sposób naszej decyzji nie ogranicza). 2009/11/18 16:58:16
@pinkunicorn
"skoro twierdzisz, że wyobrażenie boga nie ma wpływu na postępowanie osoby wierzącej, to cóż, chyba trzeba pozostać przy uszanowaniu naszych religii i nie zgadzaniu się" Z błędami logicznymi typu mylenie tezy "nie wszystkie poglądy człowieka wierzącego wynikają z jego wiary" oraz "wiara nie ma wpływu na postępowanie osoby wierzącej", proponowałbym Ci przeniesienie się na jakieś inne blogi. @czescjacek "Mówię, że to, iż chcesz, aby pusta szkolna ściana była symbolem religijnym, jest przejawem twojego zmuzłumanienia przez katopropagandę." A ja mówię, że to bzdura. @miskidomleka "Najwyraźniej. Ale jak pytam wierzących to mówią, że to nie jest do rozumienia. " I mają rację. 2009/11/18 16:58:43
@mike.mob
Dlaczego uważasz, że istota wszechmogąca nie poradzi sobie z taką pierdołą jak jednoczesna wszechwiedza i zachowanie wolnej woli? Zrozumienie tego to za duży kamień dla mnie. @rudy013 j.w. mój prosty rozum mówi mi, że liczba potrzebnych duszyczek zależy do mojej decyzji, jeśli przeto liczba potrzebnych duszyczek jest znana a priori, to i moja decyzja jest znana a priori, przeto nie jest (wolną) decyzją. Za duży kamień, panie, za duży 2009/11/18 17:04:25
@wo
o, i teraz jaśniej. czasem deafaultowo zakładamy kwantyfikatory, bywa, że niesłusznie, sorki. dyskusja pewnie powinna się pewnie teraz toczyć co w jakim stopniu wpływa, ale mi już chyba wszystko jedno na dziś. 2009/11/18 17:12:28
@miskidomleka: decyzja znana to nie jest decyzja niewolna, to raz, To jest decyzja znana. Dwa, że przecież wszechwiedzę można rozumieć też nieco inaczej - jako świadomość wszystkich możliwych konsekwencji ludzkiego wyboru.
2009/11/18 17:12:36
@"symbol ateizmu"
Jest przecież, ale nikt go nie bierze na poważnie: en.wikipedia.org/wiki/File:Invisible_pink_unicorn.svg @"natomiast wystarczy wspomnieć że wg Pisma Świętego akt homoseksualny jest grzeszny" T akurat jest bzdura. Proszę nie utożsamiać "Pisma Świętego" za "mylną zacofaną katolicką interpretacją Pisma Świętego". U protestantów nie jest, w Izraelu też nie jest, a obje religie bazują na niemal tym samym starym testamencie. 2009/11/18 17:14:29
"chrześcijanin pro-choice"
O, to chyba o mnie. "I od razu go lubię, bo najbardziej się należy bać ludzi o niebezpiecznie konsekwentnych poglądach" Pełna zgoda, najgorsi są konsekwentni fanatycy. Jak np. Terlik, albo Zarquavi, toutes proportions guardees... "Żarliwy ateistyczny neofita" ...też by się łapał, ale akurat różowego jednorożca bym tak nie zakwalifikował. "W ogóle, to fakt, że kodeks prawa kanonicznego od 1140 do 1917 (kiedy wyszedł nowy) mówił "aborcja jest zabójstwem jedynie wówczas, gdy płód jest uformowany", powinien być częściej podkreślany." Pewnie że powinien, bo ja na przykład pierwszy raz to słyszę, a to bardzo dobry nabój do rewolweru mojego chrześcijańskiego stanowiska pro-choice. " tinyurl.com/y9cpdmq Nudne trochę, ale dość łopatologiczne " Też pouczająca lektura. 2009/11/18 17:16:33
@rudy013
decyzja znana to nie jest decyzja niewolna, to raz, To jest decyzja znana Yyy rozwiń? Ja z pokrętności teologicznych słaby jestem, i nie mogę udźwignąć kamienia pt. decyzja, której wynik jest znany a priori, ale może byc podjęta tak czy siak. jako świadomość wszystkich możliwych konsekwencji ludzkiego wyboru Świadomość wszystkich konsekwencji dla mnie wyglądałaby tak: Mdm może podzieli tą blastocystę, a może nie. Będzie potrzebna jedna dusza albo dwie. To ja poczekam ze stwarzaniem aż on się wreszcie zdecyduje. 2009/11/18 17:16:40
@pinkunicorn
"o, i teraz jaśniej. czasem deafaultowo zakładamy kwantyfikatory, bywa, że niesłusznie, sorki." Ja cały czas wypowiadam się jasno. Czasem mam tu różnych komentatorów. @miskidomleka "mój prosty rozum mówi mi, że liczba potrzebnych duszyczek zależy do mojej decyzji" Twój prosty rozum wysiada już przy zrozumieniu prostej dyfrakcji elektronów. Ewolucja nie stworzyła go do rozumienia mechaniki kwantowej ani fizyki relatywistycznej, stworzyła go do skakania po gałęziach. Nie można więc oczekiwać rozumienia fundamentów filozofii. 2009/11/18 17:22:26
@wo
"A ja mówię, że to bzdura. " Ale w tej optyce ewentualne zdjęcie krzyża ze ściany nie jest stworzeniem przestrzeni neutralnej religijnie, lecz promocją ateizmu, tak jak wciskają to księża i ich pachołki. 2009/11/18 17:22:33
# pusta ściana
Skoro na ścianie wisi krzyż, to nie jest pusta; żeby była pusta, musisz domagać się zdjęcia krzyża. Nie jest to więc dobry symbol, o który można wnioskować na wywiadówce. # IPU jako symbol Nikt tego nie zna. Ateiści z amerykańskiej armii zdaje się przyjęli jednak ten symbol atomku na nagrobku. W sumie lepsze to niż nic. 2009/11/18 17:23:46
barts_706: "ja na przykład pierwszy raz to słyszę, a to bardzo dobry nabój do rewolweru mojego chrześcijańskiego stanowiska pro-choice"
To jeszcze dołóż do tego św. Tomasza z Akwinu, który za Arystotelesem powtarzał, że dusza w płód męski wstępuje w 40-tym dniu ciąży, a w płód żeński 50 dni później. 2009/11/18 17:24:22
@login99195
Proszę nie utożsamiać "Pisma Świętego" za "mylną zacofaną katolicką interpretacją Pisma Świętego". Leviticus 20:13 New King James Version If a man lies with a male as he lies with a woman, both of them have committed an abomination. They shall surely be put to death. Their blood shall be upon them New International Version If a man lies with a man as one lies with a woman, both of them have done what is detestable. They must be put to death; their blood will be on their own heads. English Standard Version If a man lies with a male as with a woman, both of them have committed an abomination; they shall surely be put to death; their blood is upon them Young's literal translation And a man who lieth with a male as one lieth with a woman; abomination both of them have done; they are certainly put to death; their blood [is] on them. Holman Christian Standard Bible If a man sleeps with a man as with a woman, they have both committed an abomination. They must be put to death; their blood is on their own hands King James version If a man also lie with mankind, as he lieth with a woman, both of them have committed an abomination: they shall surely be put to death; their blood shall be upon them To wszystko są katolickie wersje? 2009/11/18 17:24:31
@login99195
"T akurat jest bzdura. Proszę nie utożsamiać "Pisma Świętego" za "mylną zacofaną katolicką interpretacją Pisma Świętego". U protestantów nie jest, w Izraelu też nie jest, a obje religie bazują na niemal tym samym starym testamencie." eee, czy to jest kwestia interpretacji? Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość! (Kpł 18,22) Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. (Kpł 20, 13) Więc nie wiem, jak interpretacje, ale pismo święte jest dość jednoznaczne w tym zakresie. 2009/11/18 17:26:43
@czescjacek
"Ale w tej optyce ewentualne zdjęcie krzyża ze ściany nie jest stworzeniem przestrzeni neutralnej religijnie, lecz promocją ateizmu, tak jak wciskają to księża i ich pachołki" Kółko to w matematyce symbol zera, w Ajfonie symbol braku połączenia z Internetem, a w Bolandzie damskiej ubikacji. @wkochano "Ateiści z amerykańskiej armii zdaje się przyjęli jednak ten symbol atomku na nagrobku. W sumie lepsze to niż nic." Co jest złego w imieniu, nazwisku i stosownych datach? 2009/11/18 17:31:14
@miskidomleka:
1. Bóg zna, a ty wybierasz. Ponieważ ty nie znasz, więc wolność masz. Bo Bóg cię nie powstrzyma, choćby wiedział, że wybierzesz źle, to jedna wizja. 2. Wyobraź to sobie kwantowo ; Bóg widzi przestrzeń fazową wszystkich możliwych wyborów od teraz do wieczności, ty masz moc zawężania jej w konkretnej chwili czasu do pojedyńczego wyboru (btw. to, że ewentualny Bóg zna tę przestrzeń też zaburza ci koncepcję wolności wyboru?) 2009/11/18 17:31:33
@symbole na ateistycznych nagrobkach
dla mnie brak symbolu tu będzie wystarczająco wymowny. większość religii jest tak mocno splątana ze śmiercią (i życiem po niej), że mówi to samo za siebie. 2009/11/18 17:31:53
@wo: "Co jest złego w imieniu, nazwisku i stosownych datach?"
Nie budują poczucia wspólnoty. 2009/11/18 17:32:16
@czescjacek
Jakoś od kilku postów stosujesz na WO przemoc symbliczną. Co z niego za ateista, skoro nie potrzebuje symbolu! 2009/11/18 17:34:22
@rudy013
Bóg widzi przestrzeń fazową wszystkich możliwych wyborów od teraz do wieczności, ty masz moc zawężania jej w konkretnej chwili czasu do pojedyńczego wyboru No. Widzi przestrzeń (dlaczego fazową) wszystkich wyborów a nie moje zawężenie. Ponieważ ty nie znasz, więc wolność masz. A jak zamknę oczy, świat znika. 2009/11/18 17:36:08
@WO
"Co jest złego w imieniu, nazwisku i stosownych datach?" Można jeszcze dodać parę słów od siebie gay_vietnam_veterns_tombstone_pic 2009/11/18 17:36:11
@elektrobob
"Nie budują poczucia wspólnoty." Bo wszyscy ateiści to jedna rodzina, Staśka Lema i Józka Stalina? 2009/11/18 17:38:40
@walki na cytaty z biblii
pomocnym źródłem dla fanów tego sportu jest www.skepticsannotatedbible.com/ polskie, bardziej lulzowate: www.cytatybiblijne.pl/ W tym pl znalazłem z resztą kolejny argument poddający w wątpliwość obecną wykładnię KK w kwestii aborcji: 22 Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to winny zostanie ukarany grzywną, jaką na nich nałoży mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych. 23 Jeżeli zaś ona poniesie jakąś szkodę, wówczas on odda życie za życie(Wj 21, 22-23) "poronienie, ale bez szkody" - to chyba nie do końca po linii KK 2009/11/18 17:41:47
# Bo wszyscy ateiści to jedna rodzina, Staśka Lema i Józka Stalina?
Podobnie nie wszyscy chrześcijanie to nie jedna rodzina, a jednak krzyż im się przydaje bardzo, choćby jako corporate logo. 2009/11/18 17:44:08
@wkochano
jajako oświadczam, że nie mam potrzeby posiadania wspólnego logo ze Lemem, PZ Myersem i Dżugaszwili 2009/11/18 17:44:24
@wkochano
"Podobnie nie wszyscy chrześcijanie to nie jedna rodzina, " Coś tam ich jednak łączy, znakomitą większość credo nicejskie choćby. Ja nie mam cienia ochoty na bycie członkiem Wielkiej Wspólnoty Niewierzących. Po prostu se nie wierzę i cześć. 2009/11/18 17:48:07
@wkochano
ja nie chciał takiego symbolu (dla_wszystkich_ateistów_świata). to jednak jakaś droga do ateizmu dogmatycznego, apriorycznego. ateiści różnią się bardzo między sobą. 2009/11/18 17:49:38
@wo: "Bo wszyscy ateiści to jedna rodzina, Staśka Lema i Józka Stalina?"
A co to ma do rzeczy? Przecież z religiami jest tak samo, podstaw sobie Pinocheta i, no nie wiem, Popiełuszkę czy kogoś. Przecież "budowanie poczucia wspólnoty" nie oznacza, że "wszyscy są tacy sami". Chodzi tylko o możliwość czytelnego i zwięzłego komunikowania pewnych treści, stąd takie parcie na symbol. BTW, w tym sporze jestem akurat po Twojej stronie - dla mnie pusta ściana jest super - ale rozumiem postulaty tych wszystkich cześćjacków, którzy chcą mieć symbol. 2009/11/18 17:51:52
@rudy
"Co z niego za ateista, skoro nie potrzebuje symbolu!" Bo kiedy jak to właśnie on potrzebuje! Tylko czemu ma to być ściana!? 2009/11/18 17:54:42
@miskidomleka:
Chyba jest dla ciebie jasne, że jeśli cię nie ma, to nie masz wolności wyboru? Ech, wikłamy się w filozofię dość głęboko, ale czym wobec ciebie jest możliwość wyboru? Że nikt nie przewidzi, co wybierzesz? Chyba nie, chyba raczej, że nikt nie wymusi na tobie konkretnego wyboru. Cudza wiedza o tym, co wybierzesz, nie ma tu nic do rzeczy. Wolność z samej swojej istoty jest związana ze świadomością: jeśli czujesz się wolny, to jesteś wolny. Nie jest ograniczeniem fakt, że nigdy nie spróbujesz wolności w jakimś kierunku. A względem drugiego pomysłu na wszechwiedzę, to jako definicja nie podlega dyskusji i nie może być ze sbą sprzeczna. hyhy. Więc owszem, fakt, że Bóg nie przewidzi, którą konkretnie możliwość wybierzesz. nie przeczy jego wszechwiedzy. Zbliżona koncepcja filozoficzna jest w "Ainulindale" u Tolkiena, gdzie Jedyny podaje tematy muzyczne rozwijane przez jego dzieci, ale czyni to tak, że cokolwiek stworzą, komponuje się w jedną harmonijną całość i kończy akordem. On to zaplanował i jedyny widzi w pełni konstrukcję, chociaż działalność twórczą oddelegował do podwykonawców. 2009/11/18 17:57:21
@czescjacek: jak mówił Słonimski, ja rozumiem, że Polak może mieć tylko jedną ojczyznę, ale dlaczego akurat Egipt?
...w mojej optyce jednak Wojtek stwierdza wyraźnie, że pusta ściana jest OK, a krzyż mu nie przeszkadza; co implikuje, że brak pustej ściany też jest OK, czyli Wojtek nie potrzebuje dla swojego ateizmu (agnostycyzmu?) symbolu, który by pokazywał, że Nad Tą Klasą Czuwa Postępowy Duch. 2009/11/18 18:01:35
Jeśli ktoś ma bezbłędną aprioryczną wiedzę na temat mojego wyboru, czym różnię się od byka Delgado?
wireheading.com/jose-delgado.html 2009/11/18 18:08:03
@miskidomleka: ciągle mylisz wiedzę z kontrolą. Wiem, że słońce zajdzie, ale to nie ja to spowodowałem.
Oops, zapomniałem, że Bóg prócz tego stworzył wszechświat ; W tym sensie Bóg spowodował każdy wybór człowieka, ponieważ dzięki Niemu człowiek istnieje. Ale wyprowadzanie z tego braku wolnej woli wymaga... no właśnie, wymaga specyficznej definicji wolnej woli. Jeszcze raz, jaka jest twoja? 2009/11/18 18:15:15
@miskidomleka & pinkunicorn
Ojej, ale pierdzielicie. Ja też znam Pismo Święte i wiem co tam pisze. Jakbyście nie zauważyli, to ze starym testamentem to jest tak, że od kilku tysięcy lat co chwilę ktoś go na nowo interpretuje obojętnie, czy to chrześcijanie, Luther czy Świadkowie Jehowy. Sposób czytania katolików jest przy tym dosyć porąbany: czytamy jak w oryginale, przy czym zmiany i selekcja porobiona przez ojców kościoła jest ważniejsza, a calosc interpretujemy w rozumieniu wspolczesnym. Inne religie mówią: w biblii nie znano homoseksualizmu we współczesnym znaczeniu, wiec nie może tam być do niego odniesienia. To tak samo jak ktoś powyżej podał z tymi shrimpsami. Autor Ksiąg Mojżeszowych nie zabrania jedzenia shrimpsow, tylko wtedy jeszcze ich nie umiano zaklasyfikować. Na to, że katolicka interpretacja jest po prostu głupia jest wiele dowodów. Na przykład Lucyfer jest po prostu błędnym tłumaczeniem z hebrajskiego, a katolicy ciągle w niego wieża. 2009/11/18 18:20:36
@login
"Na to, że katolicka interpretacja jest po prostu głupia jest wiele dowodów." Czego? Dowodów? W religii? Ci się umawiają tak, tamci się umawiają inaczej. Katolicy czytają Biblię pod dyktando księży bo w tej korporacji jest akurat taka procedura. masz jakąś "naukową" propozycję jak to należy robić? @Ja też znam Pismo Święte i wiem co tam pisze. Najwyższy czas, żebyś założył Prawdziwy Jedynie Słuszny Kościół Biblijny 2009/11/18 18:27:14
@ eli.wurman
"Also: nie wiem skąd to oczekiwanie, że Gazeta Wyborcza będzie broniła tru-lewicowych poglądów? " Jakich znów lewicowych? Nie jestem lewicą (ani prawicą) i żadnych lewicowych poglądów nie oczekuję. Więcej - protestuję przeciwko zawłaszczaniu sobie przez lewicę libertyńskiego poglądu, iż czystość przedślubna nie jest żadną wartości, nie ma w niej ani piękna, ani czystości, a wyłącznie bezsensowne umartwianie się w imię niczego. Zdeklarowani lewicowcy, gdy 'zhańbiono' im córkę, potrafili robić raban nie gorszy, niż konserwatywna, katolicka lewica! @mrw "Tradycyjnie, tłuc buca. " Czy autorka odpowiedzi na listy do redakcji, którą cytowałem, już się kwalifikuje? 2009/11/18 18:31:53
@jhenri
"Zdeklarowani lewicowcy, gdy 'zhańbiono' im córkę, potrafili robić raban nie gorszy, niż konserwatywna, katolicka lewica! " Chyba 100 lat temu. Albo przez "zhańbiono" masz na myśli, bo ja wiem, "zgwałcono". 2009/11/18 18:36:10
@login99195
to znaczy, że tłumaczenia, które Ci przytoczono, są błędne? że w oryginalne nie stoi, że obcowanie (mężczyzny) z mężczyzną jest obrzydliwością lub jakoś tak spejoratyzowane i nagrodą za to ma być śmierć? jeżeli znasz oryginał, to daj tłumaczenie najbliższe prawdzie. 2009/11/18 18:41:07
@WO
W orzeczeniu ECHR jest slowo 'compulsory', ale tylko tam. W skardze takiego slowa nie ma, mowa jest natomiast o obecnosci krzyza w ogole. Nie jestem ekspertem, natomiast zastanawia mnie, jaka role ma ECHR. W tym wypadku wyglada mi na to, ze wypowiedzial sie w sprawie innej skargi, niz zostala zlozona. Jesli pani Lautsi poskarzylaby sie na obowiazkowe wieszanie krzyzy, to ten werdykt moglby pasc. Natomiast tu wyglada na to, ze trybunal dokonal re-interpretacji. Moim natomiast zdaniem powinien odpowiedziec dokladnie na zadane pytanie, a nie na inne. Ale, jak mowie, moze sie myle, bo nie wiem, czym szacowne grono sie zajmuje. 2009/11/18 18:45:06
@czescjacek
"Chyba 100 lat temu. Albo przez "zhańbiono" masz na myśli, bo ja wiem, "zgwałcono"." Zhańbiono, to zhańbiono. Pozbawiono dziewictwa za jej wiedzą i pełną zgodą. Mamy się przerzucać dowodami anegdotycznymi? @ja.sam "konserwatywna, katolicka lewica! " Miało być oczywiście "prawica". Przepraszam, jest mi zwyczajnie i po ludzku głupio. 2009/11/18 19:07:49
Link wydaje mi dosc ontopiczny.
www.guardian.co.uk/commentisfree/belief/2009/nov/18/atheist-bus-campaign 2009/11/18 20:16:11
@jhenri "Mamy się przerzucać dowodami anegdotycznymi?"
Dlaczego przerzucać? To twoja teza, więc ciężar dowodów jest po twojej stronie. Poza tym sama teza jest nudna, ale dowody mogłyby być ciekawe. 2009/11/18 20:40:43
@babol1970:
ak ktoś tutaj już napisał, dzieciaki mają inne problemy, niż zastanawianie się co oznacza wiszący krzyż w klasie, i nie bardziej ich ten krzyż obchodzi, niż spotykane po drodze inne krzyże w rowach i na drzewach które nie uważały wychodząc pod koła pojazdów. Well, no to mnie faktycznie pociesza :-) Dziękuję. 2009/11/18 20:43:42
@wo
miskidomleka:Czy bóg w momencie zapłodnienia wkłada dwie dusze przewidując późniejszy podział węzła zarodkowego w blastocyście? WO:"To taki infantylny ateizm, jak "czy Bóg moze stworzyć kamień". Bóg wie, że to będą bliźnięta, więc od razu wkłada dwie duszyczki. miskidomleka: "Bóg z góry wiedział, że wyjmę i podzielę?" WO:"Oczywiście." To bóg z góry wiedział o aborcji i duszyczki nie wkładał. 2009/11/18 20:49:31
HEHE
tak jakoś się trafiło w temacie: katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7268484,Absurd__Ostrzegaja__ze_slynny_muzyk_jest_scjentologiem.html - Nie przeczę, że Corea jest wielkim muzykiem. Ale faktem jest, że należy do groźnej sekty. I organizatorzy muszą wziąć to pod uwagę - upiera się Nowak. Ale jak Corea miałby propagować na scenie poglądy Kościoła Scjentologicznego, skoro nie jest wokalistą, a instrumentalistą? - Dobre pytanie - przyznaje Nowak. - Na koncercie to może faktycznie nie będzie tego robił, ale co się będzie działo przed i po występie? Może subtelnie przemycać groźne treści. Jestem przekonany, że jest dość czasu, by władze Bielska-Białej mogły podjąć odpowiednią decyzję. A może być tylko jedna właściwa: odwołanie koncertu - uważa Co wskazuje na to, że przy dobrym prawie o sektach można by było udupić koncerty praktycznie każdego wykonawcy, z Rubikiem na czele. Chyba mam cel w życiu - walka o całkowicie ateistyczną muzykę. 2009/11/18 21:18:16
@sekta Nowaka
nazwa Komitetu p. Nowaka zawsze wywołuje u mnie niekontrolowany wkurw, ale ogólnie uważam - więcej takich! Im bardziej śmieszni będą, tym mniej ludzi będzie chciało stać w pobliżu. 2009/11/18 21:29:06
@wo, brain
"Wiedziałem! Jednak Rzymianie." Jako motywistka, itd. (zresztą nawet sam zainteresowany twierdził, że: "większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie" (J 19, 11)). Poza tym dwie rzeczy: autor tekstu argumentuje, że "Rzymianie", bo tak mu pasuje do symbolicznego mambo-dżambo ("A Roman death demonstrates that contempt for the Messiah was a rejection by the world"), po drugie, nie wiem, na ile można wierzyć człowiekowi, który pisze, że Jezus został ukrzyżowany nago, bo mam wrażenie, że skazańcom pozwalano zatrzymać przepaskę biodrową (ale pewności nie mam, być może to tylko wpływ licznych obrazów). Tak przy okazji, ciekawy przyczynek do sprawy Nieznalskiej: "Zbigniew Libera wspomina w wywiadzie dla Opcitu koncepcję Leo Steinberga, który zauważa, że malarstwo renesansowe eksponowało z powodów teologicznych penisa Jezusa. Miał to być dowód na pełną inkarnację. Dlatego biodrowa przepaska Ukrzyżowanego bywała uformowana tak, aby sugerować genitalia. Minęło dwieście lat i wszyscy zapomnieli o tym. Teraz, jak patrzymy na obraz Cranacha, mamy przed sobą wielkiego penisa na pół obrazu, ale go nie widzimy mówi artysta." "Gdyby przyjąć interpretację Zbigniewa Libery, należałoby uznać, że Nieznalska rzeczywiście złamała tabu. Ale nie tak, jak chcą jej oskarżyciele poprzez zawieszenie genitaliów na krzyżu, a tak, jak Steinberg poprzez odkrycie, że te genitalia wiszą na krzyżu już kilkaset lat" Całość tu. 2009/11/18 21:33:28
miskidomleka: "Bóg z góry wiedział, że wyjmę i podzielę?"
WO:"Oczywiście." Sigmadelta"To bóg z góry wiedział o aborcji i duszyczki nie wkładał. A może włożył, a potem wyjął ks. prof. Alfons Skowronek w GW Karl Rahner w ciekawy sposób poradził sobie z problemem świętokradztwa. - Tak, ktoś zapytał go na wykładzie, co się dzieje, gdy człowiek świadomie bezcześci np. komunię świętą. Rahner uśmiechnął się i odparł: "To takie proste, Chrystus wtedy wycofuje swoją obecność z tej hostii, nie pozwoli z siebie drwić". 2009/11/18 21:40:31
@krystyna.ch
"Teraz, jak patrzymy na obraz Cranacha, mamy przed sobą wielkiego penisa na pół obrazu, ale go nie widzimy mówi artysta."" d1shzm2uca9f83.cloudfront.net/large/cranach_kruisiging.jpg Wygląda to na kolejne zadanie dla prof. Roberta Langdona :-) 2009/11/18 21:41:25
@urbane.abuse
"Najwyższy czas, żebyś założył Prawdziwy Jedynie Słuszny Kościół Biblijny" Nigga plz. Czytaj ze zrozumieniem i nie nadinterpretuj. Napisałem "wiem co tam pisze" a nie "wiem najlepiej jak to interpretować". Czytałem też ogólną teorie względności i wiem co tam pisze, ale to nie znaczy, że zrozumiałem wszystkie jej niuanse. "Czego? Dowodów?" Oczywiście, że mam obiektywne dowody. Jeden z nich podałem powyżej. Słowo "lucyfer" jest błędem tłumaczenia Ez 28,14 z hebrajskiego, a KK nadal wciska bajki o lucyferze. Inny przykład to pojęcie szatana. Szatan to z hebrajskiego oskarżyciel, przeciwnik. W judaizmie to abstrakcyjne pojecie przedstawiające kogoś o odmiennym do boga zdaniu (por. Ks.Hioba). Katolicy zrobili z tego uosobionego demona. "masz jakąś "naukową" propozycję jak to należy robić? " Nie. Alewiemże ... Nie chce mi się sprawdzać, ale teksty przytoczone w temacie homoseksualizmu to któraś księga mojżeszowa, czyli jakieś 500 lat pne. Katolicy podchodzą do tego tak: najpierw odrzucono 500 lat oryginalnej interpretacji z judaizmu, następnie przez pięćset lat kilku filozofów dowolnie w tym przebierało i interpretowało według aktualnej sytuacji politycznej. Później przez jakieś 1000 lat gnojono każdego, kto je inaczej interpretował i wreszcie przez ostatnie paręset lat ignorowano wszystkie odkrycia naukowe od Darwina do Einsteina. Sorry, ale moim zdaniem to nie jest godna zaufania metoda. 2009/11/18 21:46:14
@pinkunicorn
"to znaczy, że tłumaczenia, które Ci przytoczono, są błędne? że w oryginalne nie stoi, ..." Stoi, to u twojej Starej flaszka do łobalenia. To znaczy, że ich interpretacja może być rożna zależnie od podejścia do dwa i pół tysiąca lat starego tekstu. 2009/11/18 21:56:25
@wkochano:Co do krzyża, to w zasadzie przychylam się do stanowiska, żeby wieszać coś własnego - ale co?
Np. ten obraz Marii: gandt.blogs.brynmawr.edu/files/2009/03/playboy.jpg Byłby dym. Znowu. 2009/11/18 21:58:28
Wy tu prawie 350 postów, a tymczasem PiS sobie znów spektakularnie w stopę strzela, robiąc awanturę że sejm nie chce w 100. rocznicę śmierci ogłosić Roku Marii Konopnickiej - Patriotki i Wzorcowej Matki Polki. Biedaczyska nie załapali że poza napisaniem "Roty" pani Maria była też poważną emancypantką i - najprawdopodobniej - kochała inaczej...
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7268741,Poslowie_nie_chca_ustanowienia_roku_2010_Rokiem_Marii.html 2009/11/18 22:01:47
@login99195
"teksty przytoczone w temacie homoseksualizmu to któraś księga mojżeszowa" Księga kapłańska 20: 13. Poza tym jest tam mnóstwo praktycznych wskazówek dotyczących odżywienia (zakaz spożywania np. świń i zajęcy, z grubsza wyłożone zasady kaszrutu), zakaz noszenia ubrań utkanych z mieszanych włókien i mnóstwo wytycznych precyzujących, jakie składniki ma zawierać ciasto ofiarne, albo za jaki grzech ile i czego należy zarzezać. 2009/11/18 22:05:56
@krystyna.ch
Tam też chyba jest coś o mężczyznach z jednym jądrem i płaskim członkiem. 2009/11/18 22:19:53
@myself
Pomyliłem trzecia księgę z piąta, ale jest: Pwt 23,2 "Nikt, kto ma zgniecione jądra lub odcięty członek, nie wejdzie do zgromadzenia Pana". 2009/11/18 22:20:06
wo: ""Bo "definicja człowieka" jest kwestią arbitralnego wyboru światopoglądowego. Arbitralne wybory są niedyskutowalne - jedyną odpowiedzią "czemu tak wybierasz" jest "car tel est notre bon plaisir".""
To nie do końca tak: dla Ciebie definicja człowieka jest arbitralna, ale czy dla Terlikowskiego też? Na ile się wczytywałem w prolajferstwo to właśnie nie: oni są przekonani, że to musi być Obiektywna Obiektywność i prędzej prolajfer pojedzie do Szanghaju na zupkę niż przyzna, że po prostu taki światopogląd mu odpowiada i koniec. 2009/11/18 22:37:25
@mrw
Jak nacisnąłem "Wyślij", to wiedziałem, że ktoś się przyczepi. Nie wiedziałem tylko kto. Ale niestety masz racje. 2009/11/18 23:21:23
@moist
"To nie do końca tak: dla Ciebie definicja człowieka jest arbitralna, ale czy dla Terlikowskiego też? " Wiem, że on nie przyzna, ale z kolei dla mnie arbitralność takich wyborów jest elementem mojego światopoglądu, jako podwalina światopoglądu postmodernistycznego. Chrześcijaństwo zresztą bardzo szanuję, bo właśnie próby interpretacji Biblii doprowadziły mniej więcej do nietzcheańskiego przewrotu, że tekst ma tyle znaczeń, ilu interpretatorów. @rpyzel "A może włożył, a potem wyjął" Biblia potępia Onana. @rudy "czyli Wojtek nie potrzebuje dla swojego ateizmu (agnostycyzmu?) symbolu, który by pokazywał, że Nad Tą Klasą Czuwa Postępowy Duch." Powiem więcej: to ja jestem tym strasznym lewakiem, którym w Psychiatryku straszy się małe dzieci - i ja się w pełni identyfikuję z symbolem gwiazdek w kółku na niebieskim tle. Mam z nim wyłącznie przyjemne skojarzenia - autostrady, Nutella i relatywizm moralny. 2009/11/18 23:33:38
@rudy013
ciągle mylisz wiedzę z kontrolą Nie mówię nic o kontroli. Jeszcze raz, jaka jest twoja? No jak to. Jeśli przed podjęciem przeze mnie decyzji gdziekolwiek istnieje niezawodna (a tak naprawdę, wystarczy że prawdziwa z prawdopodobieństwem znacząco różnym od przypadkowego) informacja o wyniku tej decyzji, to nie ma wolnej woli. Nie ma tu znaczenia to, czy mnie się wydaje że decyzja została podjęta niezależnie. Byk Delgado może też myślał, że się zatrzymał z własnej woli. 2009/11/18 23:41:36
miski: "Jeśli przed podjęciem przeze mnie decyzji gdziekolwiek istnieje niezawodna (...) informacja o wyniku tej decyzji, to nie ma wolnej woli. "
A co jeśli Pambuk jest kontramotem? 2009/11/18 23:45:23
@miskidomleka
"to nie ma wolnej woli" A skoro elektron przelazł przez tę dziurkę, to nie mógł jednocześnie przełazić tamtą, a więc nie ma żadnej pieprzonej dyfrakcji. 2009/11/19 01:02:56
@wo: Wyobraź sobie, że ja jutro uwierzę. Zmienię od tego zdanie na temat aborcji? Nie sądzę. Wyobraź sobie, że ktoś inny straci wiarę. Przestanie go przerażać śmierć słodkiej małej pluszowej zygotki? Też nie.
To jest fantastyczny temat do badań socjologicznych. Cholernie mnie ciekawi, jak z tym jest. Bo na pierwszy rzut oka się z Tobą zgodziłem, ale z drugiej strony... kiedy Cat Stevens przedzierzgnął się w Yusufa Islama, przestał śpiewać i grać. Może to nie to samo co zmiana głębokich, pozaracjonalnych przekonań, ale przecież olbrzymie emocjonalne wyrzeczenie. Zmiany tego rodzaju raczej nie następują z dnia na dzień (poza przypadkami nagłych tragedii itp.), więc jak najbardziej mogą im towarzyszyć przewartościowania etyczne. 2009/11/19 01:08:50
@pierwszywprawo
"Zmiany tego rodzaju raczej nie następują z dnia na dzień (poza przypadkami nagłych tragedii itp.), więc jak najbardziej mogą im towarzyszyć przewartościowania etyczne. " Tylko że przewartościowania etyczne mogą też towarzyszyć temu, że się poznało bimbo-blondie na dyskotece, że przypomnę casus wybitnego polityka narodowo-chrześcijańskiego, przykładnego ojca i męża, bożyszcze tabloidów i ostatnią szansę na PO-PiS, Kazimierza Marcinkiewicza. 2009/11/19 02:10:01
@miskidomleka:
No to mamy nieredukowalną różnicę w definicji wolnej woli, oczywiście. Dla mojej filozofii samo istnienie jakiejkolwiek informacji (czyli kwestia poznawalności) w żaden sposób nie musi wpływać na kwestię wolnej woli (czyli kwestii kontroli i cudzej sprawczości mojego wyboru). Ty natomiast definiujesz wolną wolę jako niepoznawalność. Nawet rozumiem taką religię, filozoficznie sprowadza się to do przypisania człowiekowi atrybutu boskiego (esencjalna nieodgadnioność w sensie z "Dobrego Omenu"), jest to bardzo fajne i materialistyczne, tylko nie do końca łapię, czemu akurat nazywać to "wolną wolą". Etymologicznie mi to nie pasuje ;) I oczywiście samo istnienie istoty jakiejkolwiek istoty niezlokalizowanej w czasie, już niekoniecznie nawet wszechwiedzcej, ale w ogóle zdolnej do obserwacji, przeczy twojej definicji. Znaczy, jeśli patrzy na ciebie jakiś kontramot, to nie masz wolnej woli. 2009/11/19 02:17:32
@miskidomleka
poprawka: nie "przeczy definicji", tylko sprawia, że nie ma wolnej woli według twojej definicji. 2009/11/19 03:00:38
@wo:
A skoro elektron przelazł przez tę dziurkę, to nie mógł jednocześnie przełazić tamtą, a więc nie ma żadnej pieprzonej dyfrakcji. O elektronach """wiedzących""" co leci drugą dziurką, efektach tunelowych, zakrzywieniach przestrzeni, rozciągnięciach czasu itd. mogę sobie poczytać u mądrych ludzi, którzy swoje koncepcje potwierdzają eksperymentalnie. Nie przypominam sobie eksperymentalnego potwierdzenia przewidywania rzeczy niezdeterminowanych. Wróżki jakoś nie rozbijąją co tydzień banku w Lotto. @rudy013 Dla mojej filozofii samo istnienie jakiejkolwiek informacji (czyli kwestia poznawalności) w żaden sposób nie musi wpływać na kwestię wolnej woli (czyli kwestii kontroli i cudzej sprawczości mojego wyboru). Interesujące. Żeby nie było nieporozumień: jeśli brodaty pan na chmurach lub magister Wróżka już w poniedziałek wie jaką decyzję podejmiesz we wtorek, i ta prognoza zawsze się sprawdza, twoja decyzja jest nadal przejawem wolnej woli? Mimo, że nie może być podjęta inaczej, niż ją w końcu podejmujesz? Istnienie poza czasem, czyli poza związkami przyczynowo-skutkowymi to też za duży kamień. Soreczki. PS. Co to jest kontramot? 2009/11/19 03:04:16
@miskidomleka:
Wolna wola. Czyli moja decyzja. Podjęta na podstawie własnych chęci, nie sterowanych. Nie widzę tu nigdzie założenia "nikt o tym nie wie", to już należy do cechy "niepoznawalność". Kontramot to istota poruszająca się wstecz strumienia czasu ("Poniedziałek zaczyna się w sobotę", Strugaccy). 2009/11/19 03:13:38
@miskidomleka:
Generalnie według ciebie wolnej woli przeczy w ogóle możliwość przesłania informacji wstecz w czasie, wydaje mi się, że jak na razie nie wykluczana przez fizykę. Natomiast jeszcze w kwestii dyplomowanej wróżki, wizja, że ktoś jest w stanie przewidzieć wszystkie twoje ruchy mniej przeszkadza, gdy nie chodzi o panią Zosię, która dorabia po godzinach w kamienicy obok, tylko istotę, która jest jedyna i stanowi element nadrzędny wobec konstrukcji wszechświata. Or compatible. Gdy bierze się pod uwagę istnienie Boga w takiej skali w jakiej się bierze pod uwagę istnienie wszechświata, to człowiek przestaje mieć pretensje do okrucieństw wyrządzanych mu przez fizykę, metaforycznie rzecz ujmując. Przecież cały twój problem z akceptacją wolnej woli pomimo przewidywalności twoich poczynań - ale tylko przez ten byt absolutny - jest natury emocjonalnej. 2009/11/19 03:31:06
Podjęta na podstawie własnych chęci, nie sterowanych
Ale przecież jeśli wcześniej wiadomo, jaką decyzję podejmiesz, to tylko wydaje ci się, że podstawą były twoje chęci. Podstawą była, poniekąd, ta wiedza. Ewentualnie twoje chęci były sterowane ;-). Nie chodzi tak naprawdę o fakt, że ktoś wie, to jest niejako wtórne. Chodzi o to, że jeśli wynik decyzji gdzieś (np. w czyjejś wiedzy) istnieje zanim została ona podjęta, to nie ma faktycznego podjęcia decyzji, tylko (nieświadome) dostosowanie się do istniejącego już wyniku. "Poniedziałku" akurat nie czytałem, miałem nawet dołożyć przy ostatnim zamówieniu książkowym, ale w gigancie akurat nie mieli. Się nadrobi. Generalnie według ciebie wolnej woli przeczy w ogóle możliwość przesłania informacji wstecz w czasie, wydaje mi się, że jak na razie nie wykluczana przez fizykę. Na pewno nie wykluczana? A jeśli nawet zostałaby potwierdzona, to raczej przekona mnie to o nieistnieniu wolnej woli, niż o możliwości współistnienia wolnej woli i boskiej (czy wróżkowej) prekognicji. Jeśli chodzi o prawa przyrody, nie robi mi różnicy czy dane prawo falsyfikuję prekognicją w wykonaniu pani Zosi zwalczanej przez Turskiego, czy przez jedyną istotę, byt absolutny, or watewa. Tak czy owak nie przeszkadzałoby mi to samo w sobie, zmieniłbym poglądy - ale wtedy musiałbym konsekwentnie zanegować istnienie wolnej woli. (i nie twierdzę, że jej istnienie jest dla mnie pewne, ale to inna kwestia). Problem nie jest emocjonalny, wynika raczej - jak sądzę - z mojego widzenia związków przyczynowo skutkowych. 2009/11/19 03:55:26
@miskidomleka
Problem nie jest emocjonalny, wynika raczej - jak sądzę - z mojego widzenia związków przyczynowo skutkowych. Czytałem twoje komentarze. Doszedłem do momentu, w którym dostałeś odpowiedź od rudy103, że to twoje emo woła poprzez ciszę i pomyślałem "Oho! Rękę dam sobie uciąć, że odpowie coś w rodzaju Nie, to nie emo, to coś innego. Ukradłem ci wolną wolę? 2009/11/19 06:58:36
@miskidomleka
"O elektronach """wiedzących""" co leci drugą dziurką, efektach tunelowych, zakrzywieniach przestrzeni, rozciągnięciach czasu itd. mogę sobie poczytać u mądrych ludzi, którzy swoje koncepcje potwierdzają eksperymentalnie." Chwila chwila, przecież nie chodzi o argumentację za istnieniem Pana Boga tylko o tezę dużo skromniejszą. Skoro czytasz u mądrych ludzi o zjawiskach sprzecznych z intuicjami Twojego prostego rozumu to ogólnie oznacza, że akceptujesz jego poznawcze ograniczenia wykraczające poza analizę tego, co jest dostępne Twoim zmysłom (a więc np. zjawiska zachodzące w skali bardzo mikro albo bardzo makro). Co za tym idzie, nie powinieneś akceptować argumentacji typu "Bóg wszechmogący jest sprzeczny z intuicjami Twojego prostego rozumu", bo niby dlaczego elektronowi to nie przeszkadza, a Boga to ma już unieważnić. @rudy "Generalnie według ciebie wolnej woli przeczy w ogóle możliwość przesłania informacji wstecz w czasie, " Nawet nie "wstecz w czasie" tylko po prostu w bok. Bóg - gdyby był - nie musi, a nawet z definicji nie powinien, być ograniczony naszymi wymiarami i zwłaszcza naszą strzałką czasu. Dla niego nie ma przedtem i potem, w górę i w dół. 2009/11/19 07:02:14
Panie Wojciechu, z lektury Gazety wynika, że w podobnym do Migalskiego tonie pobredzają Pana koledzy po piórze. Chyba więc czas najwyższy ich uświadomić, względnie uzgodnić wspólną wersję.
2009/11/19 07:08:48
@pigrieche
"Panie Wojciechu, z lektury Gazety wynika, że w podobnym do Migalskiego tonie pobredzają Pana koledzy po piórze." Jakoś nie kojarzę tekstu wzywającego do wystąpienia z Rady Europy. 2009/11/19 08:20:59
@krystyna
"malarstwo renesansowe eksponowało z powodów teologicznych penisa Jezusa" Mnie ktoś wmawiał, że nie dość że penisy, to jeszcze w wisielczym megawzwodzie. Ale fakt - nie widzę :( 2009/11/19 08:23:55
@miskidomleka
Tak mi jeszcze do głowy przyszło - a co z długoletnimi związkami, w których partnerzy znają się na wylot i mogą z prawdopodobieństwem zliżającym się do pewności określić zachowanie drugiej strony w 99% sytuacji? Wówczas przecież: "wynik decyzji gdzieś (np. w czyjejś wiedzy) istnieje zanim została ona podjęta, to nie ma faktycznego podjęcia decyzji, tylko (nieświadome) dostosowanie się do istniejącego już wyniku." Także nie ma wolnej woli? A dyskutanci walczący na słowa, gdy jeden z nich ma bogate doświadczenie, drugi to nowicjusz dający się kontrolować emocjom? Wówczas ten pierwszy będzie mógł z ogromnym prawdopodobieństwem przewidywać ruchy drugiego. Tak myślę, że zgodna z twoją definicją wolna wola nie istnieje. OTOH chochonie zgodne z moją - istnieją. 2009/11/19 09:16:56
@wo
"przewartościowania etyczne mogą też towarzyszyć temu, że się poznało bimbo-blondie na dyskotece," Jeśli ją poznał tam,to znaczy że zbłądził już wcześniej, w ogóle idąc w takie grzeszne miejsce. W ciasnej przestrzeni podrywu na dyskotece nie ma miejsca na przewartościowania, najwyżej hipokryzja się tam komuś pomnie i co nieco odsłoni. 2009/11/19 09:33:20
o_O
Krzyże bronione w Sejmie Projekt uchwały sejmowej potępiającej orzeczenie Trybunały Strasburskiego w sprawie krzyży przedstawiło wczoraj koło Polska Plus. Podpisali się pod nią głównie posłowie PO i PSL wyborcza.pl/1,75248,7268542,Krzyze_bronione_w_Sejmie.html ŻeMichłą "złota brama" Ujazdowski ma takie jazdy to zrozumiałe, Gowin też, ale Schetyna? Ciekawe czy jest gdzieś pełna lista tych wynalazków co podpisali. Bardzo chciałbym wiedzieć, czy nie ma jakiegoś (p)osła z mojego okręgu. 2009/11/19 09:57:37
@urbane.abuse: "Jeśli ją poznał tam,to znaczy że zbłądził już wcześniej, w ogóle idąc w takie grzeszne miejsce."
Nieee no, poznali się przecież na lotnisku. Co wy ludzie, Vivy nie czytacie? 2009/11/19 10:13:15
@wo
Dla niego nie ma przedtem i potem, w górę i w dół. Furda tam wolna wola - ale co z odpowiedzialnością? Bóg dawno temu skompilował kernela, żeby uzyskać na ekranie to swoje 42, ale jako że jest wszechmogący (a więc przypadkiem zapewne też wszechwiedzący) to co powinien zrobić w sprawie wszystkich tych collateral damage, którzy biorą udział w jego projekcie, ale zamiast do obiecanej mety w raju trafią za sprawą swoich uczynków (according to plan) w zupełnie inne miejsce? Wszystko ok? 2009/11/19 10:13:29
@f_crane
"Bardzo chciałbym wiedzieć, czy nie ma jakiegoś (p)osła z mojego okręgu." Pyszny kalambur, a jaki oryginalny. Moja propozycja: dajcie mi deputat, a nie deputowanego! @elektrobob Nie mam pojęcia co oni i kiedy, ja tylko jeden wiersz wybranki Kazimierza czytałem. 2009/11/19 10:15:23
@benzo
" co powinien zrobić w sprawie wszystkich tych collateral damage, którzy biorą udział w jego projekcie." Od czasów Leibniza wiemy, że Bóg wybrał optymalny wariant. No już lepiej się nie dało po prostu. 2009/11/19 10:23:52
@u.abuser
Od czasów Leibniza wiemy, że Bóg wybrał optymalny wariant. No już lepiej się nie dało po prostu. Jak w każdym porządnym projekcie - istniała granica, za którą każda dalsza optymalizacja wychodziłaby za drogo. 2009/11/19 10:28:50
@benzo
"granica, za którą każda dalsza optymalizacja wychodziłaby za drogo." Np. siedem płci u człowieka, z odpowiednią komplikacją tego kto-z-kim 2009/11/19 10:50:36
@mrw
"Już naprawdę nie macie o czym flejmować." I widzisz co, kurde, narobiłeś! Teraz będą teodyceę przerabiać. 2009/11/19 12:11:17
@martin.slenderlink
"Daleko mieszkasz?" W jakim układzie odniesienia? 2009/11/19 13:25:15
@Krystyna
Pomyślałem sobie, że wpadłbym "na książki", ale i tak bym się chyba wstydził ;). 2009/11/19 13:45:25
@wo
Panie Wojciechu, z lektury Gazety wynika, że w podobnym do Migalskiego tonie pobredzają Pana koledzy po piórze. Jakoś nie kojarzę tekstu wzywającego do wystąpienia z Rady Europy. A ja jakoś nie zauważyłem, żeby Pana notatka traktowała tylko o tym. Napisał Pan również: "Zanim zajmiemy się tym, jak prawica rozumie wyrok EHCR, najpierw wyjaśnijmy, jak to wygląda naprawdę [i dalej:] "EHCR uznał, że OBOWIĄZKOWE wieszanie krzyży w szkołach [...] łamie zapisy o wolności religijnej w europejskiej konwencji praw człowieka." [i dalej:] "jest subtelna różnica między skargą na NAKAZ a skargą na BRAK ZAKAZU. Ludzie inteligentni przeważnie rozumieją takie subtelne różnice, a teraz przejdźmy do tego, jak to rozumie polska prawica. Sądząc po wypowiedziach Kaczyńskiego, Migalskiego i najrozmaitszych Eminencji i Ekscelencji, zrozumienie tej różnicy ich przerasta." Tak więc - stosowne teksty z Wyborczej do wygooglania - wygląda na to, że tę różnicę nie wszyscy Pana koledzy i koleżanki z redakcji rozumieją. Zatem, Panie Wojciechu, skoro "w podobnym do Migalskiego tonie pobredzają Pana koledzy po piórze..." Ale to już przecież pisałem. 2009/11/19 14:08:45
@pigrieche
Zacznij poprawnie cytować, bo tak jak to teraz zrobiłeś, nie wiadomo nawet co piszesz Ty, a co piszę ja. Ponadto jak masz do kogoś jakieś wąty, to napisz konkretnie do kogo - a najlepiej w ogóle napisz to na jego blogu, a nie na moim. Nie będzie następnego ostrzeżenia, więc jeśli chcesz tu jeszcze kiedyś komentować, pomyśl przed kliknięciem na "wyślij". 2009/11/19 14:41:22
@wo
moglbys rozwazyc przeczytanie mojego poprzedniego posta, bo ciekawy jestem opinii. 2009/11/19 14:49:35
@f1
"moglbys rozwazyc przeczytanie mojego poprzedniego posta, bo ciekawy jestem opinii." Nie mam nic ciekawego do powiedzenia - interesująca uwaga, ale też nie jestem ekspertem. Ktoś bardziej kumaty od nas obu powinien to skomentować. 2009/11/19 15:06:04
pytam, poniewaz moim zdaniem z logicznego punktu widzenia mozna dopuscic nastepujace przypadki:
1. EHCR ma obowiazek odpowiadac na zadane pytanie, a nie na inne. W takim razie 1a. Zakladamy, ze wyrok spelnia to kryterium, a w takim razie dotyczy wieszania krzyzy w ogole, a nie wieszania obowiazkowego, pomimo wystepowania w nim slowa 'compulsory'. 1b. Zakladamy, ze wyrok nie spelnia tego kryterium, wiec jest niewazny. 2. EHCR moze odpowiadac na dowolne wybrane przez siebie pytanie luzno zwiazane ze zlozona skarga. W takim razie nie wydaje tylko werdyktow, ale jego rola jest rowniez aktywne zmienianie prawa. 2009/11/19 15:11:32
@wo
bo niby dlaczego elektronowi to nie przeszkadza, a Boga to ma już unieważnić. Po pierwsze primo, mój pogląd w tej sprawie nie jest unieważnieniem Boga, jest unieważnieniem koniunkcji "Bóg lub ktokolwiek zna wynik przyszłej decyzji osoby X" i "X podejmując tę decyzję ma wolną, nieskrępowaną wolę". Mam wątpliwości co do istnienia wolnej woli, ale z innych przyczyn. Po drugie primo. W kwestii elektron tu i tam vs. wszechwiedza współistniejącą z wolną wolą moje myślenie jest następujące (trochę się powtórzę, ale widać trzeba). Oba są niedostępne "prostemu rozumowi", jednak w kwestii elektronu mogę się podeprzeć autorytetem fizyków wspartym wynikami doświadczeń. Nie muszę tego rozumieć (a nawet może nie mogę, duży kamień), ale mogę sobie zobaczyć, że peer review przepuściło, inni fizycy się zgadzają, i to jest as good as I can get. Nie są mi znane podobnie mocno wsparte argumenty w kwestii współistnienia prekognicji i wolnej woli. Tak jak ja to rozumiem (może naiwnie, ale na razie nie dotarło do mnie wyjaśnienie przenoszące mnie na mniej naiwny poziom w tej kwestii), zdanie skutek (wynik decyzji) istnieje (w umyśle boga lub wróżki) przed przyczyną (podjęciem decyzji) jest wewnętrznie sprzeczne, na poziomie zwykłego rachunku zdań. Bo zwrot czasu (relacje przed/po) jest wyznaczony przez zwrot relacji przyczyna/skutek. tylko po prostu w bok [od czasu] Znaczy czas wielowymiarowy? Czy co? To stwierdzenie ma coś konkretnego znaczyć, stoi za nim coś głębszego, czy to tylko taki czysto retoryczny wytrych a la Moon i homeopatia działa bo wszechświat ma budowę fraktalną? @dzejes Nosz jak wiadomo z góry co zrobię (np. bo jestem prostym dyskutantem który na zarzut emo zawsze odpowiada !emo, czy raczej ~emo), to gdzie moja wolna wola - zawsze tak robię, nie mogę/umiem wybrać inaczej. To jak doszukiwanie się wolnej woli w odruchu kolanowym. 2009/11/19 15:12:20
@f1
"pytam" I super, ale dlaczego akurat mnie i dlaczego akurat na moim blogu? Idź sobie z tym gdzieś, gdzie ktoś ma coś więcej do powiedzenia. 2009/11/19 15:19:40
@wo
"I super, ale dlaczego akurat mnie i dlaczego akurat na moim blogu?" Ano dlatego, ze w zaleznosci od odpowiedzi Twoja blogonotka albo ma sens, albo go nie ma. Mowiac, ze nie znasz odpowiedzi stwierdziles tyle, ze sam tego nie wiesz. 2009/11/19 15:21:13
@f1
"Ano dlatego, ze w zaleznosci od odpowiedzi Twoja blogonotka albo ma sens, albo go nie ma." Więc jak już będziesz znał odpowiedź, to wtedy mi zawracaj gitarę. OK? 2009/11/19 15:38:06
@miski
"Po pierwsze primo, mój pogląd w tej sprawie nie jest unieważnieniem Boga, jest unieważnieniem koniunkcji "Bóg lub ktokolwiek zna wynik przyszłej decyzji osoby X" i "X podejmując tę decyzję ma wolną, nieskrępowaną wolę"." Nic nie unieważniasz, bo robisz błąd, jakoby dla Boga było coś "przyszłe" lub "przeszłe". Z definicji nie jest. " W kwestii elektron tu i tam vs. wszechwiedza współistniejącą z wolną wolą moje myślenie jest następujące " Jest nie na temat. Wszyscy się mogą podpierać Opiniami Autorytetów, jakichś se mogą wyskrobać nawet antyszczepionkowcy. To bezwartościowy argument. To Twoja prywatna sprawa, kto dla Ciebie jest autorytetem, to nie ma wartości intersubiektywnej. "może naiwnie, ale na razie nie dotarło do mnie wyjaśnienie przenoszące mnie na mniej naiwny poziom w tej kwesti" Będziesz mniej naiwny w chwili, w której zrezygnujesz z naiwnego antropomorfizowania Boga. 2009/11/19 16:07:31
@miskidomleka: mój pogląd w tej sprawie nie jest unieważnieniem Boga
No i to raczej gdzieś tutaj wykazujesz się naiwnością. Operacja "unieważniania" na "bogu" może mieć sens tylko wtedy, gdy jest jakoś określony przedmiot (i zakres) "unieważniania". Tymczasem samo pojęcie "Boga" [piszę wielką, bo chodzi o tego monoboga, którego wyposaża się w atrybucje z prefiksem "wszech-"] to Matka Wszystkich Mamb-Dżamb, czyli Gigantyczne Nadużycie Językowe (z Tradycjami). Pytaj raczej o powody, dla których miałoby się "uważnić" Boga. 2009/11/19 16:56:51
@nameste
Dla uproszczenia dyskusji pomijam to oczywiste zastrzeżenie. Patrz zresztą niżej. @wo Będziesz mniej naiwny w chwili, w której zrezygnujesz z naiwnego antropomorfizowania Boga. Przecież ja się w ogóle nie odnoszę do Boga. Tzn mówię o nim w przykładach, ale sedno leży w relacji skutek-przyczyna-czas. Jest nie na temat. Wszyscy się mogą podpierać Opiniami Autorytetów, jakichś se mogą wyskrobać nawet antyszczepionkowcy. To bezwartościowy argument. No kaman. Czasy kiedy po przeczytaniu 4 książek i rozejrzeniu się co lata po podwórku człowiek wiedział wszystko co jest, minęły paręset lat temu. Bez autorytetów (=ludzi, którzy za mnie sprawdzą jak się ma to i to, i mi powiedzą) ani rusz. Za autorytetem fizyków stoi metoda naukowa, falsyfikowanie teorii, peer review, powtarzalne eksperymenty. I to, że bez niezrozumiałych dla mnie fizycznych hokusów pokusów nie działałyby urządzenia, za pomocą których piszę i publikuję te słowa. Oczywiście to niczego nie dowodzi w sposób absolutny. Ale co stoi za Moon opowiadającą o fraktalnej homeopatii i za WO opowiadającym o Bogu z boku czasu? Zbieżność taka, że ich twierdzenia są niepojęte dla "zdrowego rozsądku" oraz twierdzenia, bo ja wiem, Schrödingera są niepojęte dla "zdrowego rozsądku". Ale za panem S stoi jakby więcej. Nic nie unieważniasz, bo robisz błąd, jakoby dla Boga było coś "przyszłe" lub "przeszłe". Jest przeszłe i przyszłe dla decydującego. To wystarcza. Jeśli w chwili przeszłej (dla decydującego) względem podjęcia decyzji jest prawdą, że istnieje Bóg, który ma wiedzę, jaka to będzie decyzja, wtedy decyzja nie jest wolna, tylko zdeterminowana. 2009/11/19 17:04:35
@miskidomleka
"Tzn mówię o nim w przykładach, ale sedno leży w relacji skutek-przyczyna-czas. " Ale czas to tylko jeden z wymiarów, dla Ciebie uprzywilejowany tzw. strzałą czasu, dla Boga nie. "Bez autorytetów (=ludzi, którzy za mnie sprawdzą jak się ma to i to, i mi powiedzą) ani rusz." Arbitralny wybór. Mój jest podobny do Twojego, ale widzę jego arbitralność. "Jest przeszłe i przyszłe dla decydującego. To wystarcza." Wystarcza żeby decydujący nie mógł zrozumieć pojęcia "wolnej woli". 2009/11/19 17:34:29
@miskidomleka:
Widzisz, jeden błąd robisz na gruncie fizycznym. Piszesz: "sedno leży w relacji skutek-przyczyna-czas" tymczasem to, że przyczyna leży czasowo przed skutkiem nie jest nigdzie fizycznie uzasadnione. Jest to problem otwarty, choć na pewno wszyscy fizycy byliby bardzo nieszczęśliwi, gdyby rzeczywiście zaobserwowali zaburzenie tej zasady. Jednak jest ona czysto empiryczna. Swoją drogą, czy bylibyśmy w ogóle w stanie zaobserwować jej naruszenie? 2009/11/19 17:50:48
@myself:
Bardzo krótki gugiel zresztą pokazuje, że owszem, fizycy odkrywają zaburzenie zasady przyczynowości, co prawda nie w formie "przyczyna następuje po skutku", tylko nieco łagodniejszej "istnieją zdarzenia akazualne". Wzmacnia tę obserwację fakt, że nawet na gruncie teoretycznym nie widzimy możliwości, by jakaś dodatkowa wiedza pomogła nam znaleźć przyczynę takich zdarzeń... Świat jest dziwniejszy, niż się ścisłym deterministom wydawało. 2009/11/19 17:55:48
@rudy103
"to, że przyczyna leży czasowo przed skutkiem nie jest nigdzie fizycznie uzasadnione" Nie no, jednak Teoria Względności dosyć to jasno określa, coś słaby był ten Twój gugiel. A Akauzalność to jakby ździebko co innego, niemożność wskazania przyczyny nie oznacza jej braku bądź odwrócenia kolejności. 2009/11/19 18:07:16
@rudy103
"Bardzo krótki gugiel zresztą pokazuje, że owszem, fizycy odkrywają zaburzenie zasady przyczynowości, co prawda nie w formie "przyczyna następuje po skutku", tylko nieco łagodniejszej "istnieją zdarzenia akazualne"." Podzielisz sie fantem? Bo jajakoeksfizyk sie dziwie Twoim opiniom. 2009/11/19 18:09:44
@ miskidomleka
Litości! Wolna wola i jaźń to zjawiska należące całkowicie do obszaru emo. Nie warto tracić czasu na rozważania wyciąganie wniosków z tego, co się komu roi na ich temat, bo to nie są żadne wnioski tylko kolejne warstwy emo. 2009/11/19 18:33:01
@krwawy: znaczy, źródłem co do istnienia zdarzeń akauzalnych? Tu: www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/ograniczenia11.htm jest to ładnie opisane (nie przeraźcie się wspominaniem papieża, sam fizyczny opis wygląda dość solidnie). Że zasada przyczynowości nie jest w fizyce dowiedziona? Tak mi się wydawało, ale przyznaję się bez bicia, że TW nie pamiętam (w szczególności OTW znam bardzo pobieżnie), ale czy jednak tam nie ma rozumowania typu "nie można przekroczyć prędkości światła, bo zasada przyczynowości"? Bo jeśli tak, to ta zasada jest jednak traktowana jak dogmat, a nie zasada wyprowadzona z innych. Nie żebym z tego powodu miał zaraz przestać w nią wierzyć ;
2009/11/19 19:10:17
@rudy
"a zasada jest jednak traktowana jak dogmat, a nie zasada wyprowadzona z innych" To znaczy z jakich? Zawsze gdzieś trzeba rozpocząć budowanie teorii, wszystkie się sprowadzają do 'dogmatów'. Wybieramy te, które działają. 2009/11/19 19:20:52
@wojtekrr: toteż ja nie mam nic przeciwko zasadzie przyczynowości. Ale ponieważ ona nie jest *wnioskiem* z TW, tylko jedną z jej podstaw/założeń, to ewentualne naruszenie przyczynowości nie oznacza, że TW jest błędna, tylko że nie wszędzie stosowalna. Co oczywiście jest straszną abstrakcją, bo naruszenie tak podstawowej zasady dla naszego sposobu wnioskowania jak zasada przyczynowości to walnięcie z tak grubej rury, że chyba wszystkie istniejące teorie naukowe się przy tym chwieją :
2009/11/19 19:24:50
@rudy013: sam fizyczny opis wygląda dość solidnie
No właśnie nie wygląda. Jajako laik mogę, oczywiście, tylko zeznać swoje mgliste wrażenia. Wolałbym, żeby kompetentny specjalista jak najprościej wyjaśnił, na czym polega ściema Jacyny (albo ktoś powiedział, gdzie takie wyjaśnienie dla laików leży). Niemniej, nie wygląda: "Ewolucja tej fali prawdopodobieństwa jest ściśle zdeterminowana przez równania teorii kwantów. [...] Ten proces urzeczywistnienia (aktualizacji) nie ma charakteru procesu zdeterminowanego przez prawa teorii kwantów, które są w stanie określić tylko prawdopodobieństwo takiej, czy innej, aktualizacji." Dopytać, co rozumie przez "ściśle zdeterminowane" zaraz obok "nie zdeterminowane [bo tylko prawdopodobieństwo]" (sprawdzić, czy nie bredzi). 2009/11/19 21:20:16
@nameste, rudy103, wojtekrr
Jacyna, w dosc pogmatwany sposob, odnosi sie do rzeczywistego problemu mechaniki kwantowej: braku kompletnej teorii pomiaru ("Wiemy, że taki atom prędzej czy później wyśle w jakimś kierunku elektron. Nie potrafimy jednak podać żadnej przyczyny, dla której wysyła on elektron właśnie teraz, a nie wcześniej lub później i właśnie w tym kierunku, a nie w innym."). "Z eksperymentów, które możemy wykonać z tym atomem wynika, że nie mogą istnieć inne charakterystyki tego atomu poza tymi, które znamy." -- tu byc moze chodzi mu o nierownosci Bella i doswiadczenia Aspecta. "To jeszcze nie wszystko. Przed wykryciem, przez odpowiednią makroskopową aparaturę pomiarową, emisji elektronu przez atom w danym kierunku, elektron, jak już wspomniałem, był reprezentowany przez falę prawdopodobieństwa. Falę tę można przedstawić jako liniową superpozycję wszystkich możliwych do realizacji położeń elektronu. Ewolucja tej fali prawdopodobieństwa jest ściśle zdeterminowana przez równania teorii kwantów. W momencie wykrycia elektronu przez odpowiednią aparaturę pomiarową, ze wszystkich możliwych położeń elektronów, określonych przez fale prawdopodobieństwa, zostaje nagle (skokowo) urzeczywistnione (w idealnym przypadku) tylko jedno położenie. Ten proces urzeczywistnienia (aktualizacji) nie ma charakteru procesu zdeterminowanego przez prawa teorii kwantów, które są w stanie określić tylko prawdopodobieństwo takiej, czy innej, aktualizacji." -- to jest wszystko OK, znany problem mechaniki kwantowej. "Proces urzeczywistnienia danej możliwości wydaje się wyraźnie ograniczać zakres stosowalności zasady przyczynowości w mikroświecie." -- a tu sam nie wiem, czy ma racje czy nie. Zalezy, jak dokladnie rozumiec termin "zasada przyczynowosci". 2009/11/19 21:27:54
@nameste
"Wolałbym, żeby kompetentny specjalista jak najprościej wyjaśnił," Sounds like a perfect job for captain WO! Sprawa wydaje mi się w sam raz dla średnio przygotowanego studenta. Chodzi ogólnie o to, że zarówno TW jak i mechanika kwantowa odwołują się do pewnych wzajemnie wykluczających się uproszczeń. Żeby dostać taką postać równania Schroedingera, jaką możesz sobie rozwiązać na tyle, żeby policzyć coś praktycznego typu częstotliwości widma H2+, musisz najpierw odrzucić relatywistykę, a potem w dodatku przyjąć dodatkowe założenia (w praktyce cokolwiek możesz policzyć dopiero rozpatrując abstrakcyjny przypadek pojedynczej molekuły we wszechświecie, w którym nie płynie czas!). Z kolei do relatywistyki musisz odrzucać założenia mechaniki kwantowej. Może kiedyś wynajdą Jednolitą Teorię Pola. A moze nie. W każdym razie, paradoksy typu "kwanty nam mówią o tym atomie to, a relatywistyka mówi śmo" biorą się z tego, że obie teorie nie mówią o takim wszechświecie jaki jest, tylko obie przyjmują pewne uproszczenia. Możesz oczywiście pominąć wszystkie uproszczenia i powiedzieć, że oto niniejszym rozpatruję grawitacyjne oddziaływania pojedynczych hadronów, ale nie wyjdziesz poza pacnięcie kilku symboli kredą na tablicy. Go ahead, Prawdziwi Fizycy, zglanujcie mnie, chętnie się dowiem czegoś nowego. 2009/11/19 21:38:08
@wo
"Żeby dostać taką postać równania Schroedingera, jaką możesz sobie rozwiązać na tyle, żeby policzyć coś praktycznego typu częstotliwości widma H2+, musisz najpierw odrzucić relatywistykę" Eee, nie calkiem -- zostaje Ci sprzezenie spin-orbita. "w praktyce cokolwiek możesz policzyć dopiero rozpatrując abstrakcyjny przypadek pojedynczej molekuły we wszechświecie, w którym nie płynie czas!" Licza tez dynamike duzych czastek (bialka), ale oczywiscie z dodatkowymi uproszczeniami. "Z kolei do relatywistyki musisz odrzucać założenia mechaniki kwantowej." No nie, od czasow Feynmana mamy juz QED i inne branze kwantowej teorii pola, ktore dzielnie lacza relatywistyke z kwantami. Schody sie zaczynaja przy laczeniu Ogolnej (w przeciwienstwie do Szczegolnej) Teorii Wzglednosci z kwantami, bo tu sie zupelnie rozjezdzaja dogmaty. "Możesz oczywiście pominąć wszystkie uproszczenia i powiedzieć, że oto niniejszym rozpatruję grawitacyjne oddziaływania pojedynczych hadronów, ale nie wyjdziesz poza pacnięcie kilku symboli kredą na tablicy. " Przede wszystkim, bedziesz badal cos czego nie da sie zmierzyc, wiec mozesz nastawic ile symboli chcesz, nic z nich nie wyniknie. 2009/11/19 22:10:24
@krwawy_krolik
A co z moim trzecim akapitem? (Tym, gdzie jest "sprawdzić czy nie bredzi".) 2009/11/19 22:20:47
@krolik
"Eee, nie calkiem -- zostaje Ci sprzezenie spin-orbita." Jajakochemik uczony byłem traktować spin po prostu jako liczbę kwantową, bez wnikania w tzw. sens fizyczny. Więc zakaz Pauliego oznaczał dla mnie fenomen czysto matematyczny, że macierz będzie osobliwa, a to jest Bad Thing (TM). "Schody sie zaczynaja przy laczeniu Ogolnej (w przeciwienstwie do Szczegolnej) Teorii Wzglednosci z kwantami, bo tu sie zupelnie rozjezdzaja dogmaty" No więc ja z fizyki wiem z grubsza tyle, ile mówią chemikom, ale wydaje mi się, że żeby "przewidzieć, kiedy i w jakim kierunku będzie wysłany elektron" - jak tego chce prof. Jacyna - potrzebujemy kwantowo-relatywistycznego modelu jądra. Znaczy, musimy wiedzieć który gluon przeskakuje na który poziom kwantowy, jak to się ma do defektu masy oraz do oddziaływań elektrosłabych powodujących rozpad beta. Potrzebujemy więc jednocześnie modelu kwantowego (bo opisujemy coś, co się dzieje między hadronami a leptonami) i modelu relatywistycznego (bo opisujemy coś, co daje makroskopowo obserwowalny defekt masy). A więc jak w mordę strzelił, potrzebujemy modelu, dla którego i OTW i kwanty są uproszczonymi przypadkami. I być może nigdy go nie będziemy mieć, bo wbrew naiwnym rojeniom pewnego żydokomunisty, Pan Bóg nie jest specjalnie wyrafinowany, ale za to to kawał złośliwego skurczybyka. 2009/11/19 22:23:58
@nameste
"sprawdzić czy nie bredzi" Jeśli przez aktualizację on rozumie 'kolaps' funkcji falowej, to jak królik napisał, wszystko jest w porządku. Funkcja falowe zachowuje się zgodnie z prawami mechaniki kwantowej, problem jest z pomiarem, którego wynik określić można jedynie z pewnym prawdopodobieństwem (ale też ściśle określonym). @wo Niezgodność OTW z mechaniką kwantową czy konieczność stosowania przybliżeń to jedno, ale problem wyniku pomiaru określonego jedynie z pewnym prawdopodobieństwem jest jakby fundamentalny dla mechaniki kwantowej i roztrząsany od jej samego początku przez największych (Bóg grający w kości). Może się coś z tym uda zrobić, może nie. 2009/11/19 22:25:32
@WO
egzamin z chemii kwantowej już dawno temu był, nieprawdaż? Trochę ci się pozajączkowało. H2+ to sobie możesz bez efektów relatywistycznych rozwiązać analitycznie. Natomiast jak zaczynasz liczyć numerycznie (HF, MP itd) to efekty relatywistyczne uwzględniasz pośrednio przez funkcje bazowe, które są inne dla atomów lekkich a inne dla ciężkich (na odpowiadających sobie orbitalach) dlatego właśnie, że na głębszych powłokach zaczynają odgrywać rolę efekty relatywistyczne. Z drugiej strony ludzie rozwiązują równanie Schroedingera zależne od czasu, chociaż tylko dla małych układów. @królik dynamika białek owszem, ale to jest faktycznie w przybliżeniu adiabatycznym (elektrony się w każdym kroku relaksują idealnie) - czylie de facto tam nie ma równania Schroedingera zależnego od czasu a jedynie dynamika klasyczna na kwantowym potencjale od czasu. 2009/11/19 22:31:37
@ale wydaje mi się, że żeby "przewidzieć, kiedy i w jakim kierunku będzie wysłany elektron" - jak tego chce prof. Jacyna - potrzebujemy kwantowo-relatywistycznego modelu jądra.
Kwantowo relatywistyczny model jądra nic nam nie da, bo nadal będzie to model probabilistyczny. Żeby dostać takie przewidywanie musiałbyś mieć model mechanistyczny (zmienne ukryte) a jak wiadomo, taki model jest z mechaniką kwantową niezgodny. 2009/11/19 22:44:47
@pohjois: Kwantowo relatywistyczny model jądra nic nam nie da, bo nadal będzie to model probabilistyczny. Żeby dostać takie przewidywanie musiałbyś mieć model mechanistyczny (zmienne ukryte) a jak wiadomo, taki model jest z mechaniką kwantową niezgodny.
No i właśnie gdzieś w tych okolicach jest moja wątpliwość dot. wywodu Jacyny, którą fachowcy po prostu spuścili z wodą ;). A ja nadal nie mogę pojąć wieloznaczności terminu "determinizm", jaka zdaje się wynikać z przytoczonych fragmentów pana J. Opis probablistyczny wg niego jest "ściśle zdeterminowany przez równania". Ale nadal jest probablistyczny. A potem J. ma pretensje, że "prawa mogą tylko orzekać o prawdopodobieństwie" (aktualizacji). Ja już tutaj nie rozumiem, sorry. 2009/11/19 23:02:48
@nameste
Nie wiem, co wiesz, więc może spróbuję od początku. Mechanika kwantowa opiera się m.in. na Równaniu Schroedingera, najczęściej rozwiązywanym w wersji stacjonarnej (niezależnej od czasu). Z takiego rozwiązania (najczęściej przybliżonego) dostajemy energię cząstek (na której nam zazwyczaj zależy), oraz funkcję falową (amplitudę prawdopodobieństwa), której kwadrat modułu określa prawdopodobieństwo znalezienia cząstki (np. orbitale atomu wodoru są takim rozkładem prawdopodobieństwa). RS z czasem pozwala śledzić ewolucję funkcji falowej w czasie. W tym sensie jest to deterministyczne. Prawdopodobieństwo wchodzi w momencie pomiaru, elektron jest albo w jednej, albo w drugiej szczelinie, kot żyje albo umarł, fifty-fifty. I to jest problem. 2009/11/19 23:10:56
@wojtekrr
Dzięks :) W zasadzie to wiem, co opisałeś (w zasadzie, bo ogólnie i może błędnie). Ale nadal nie rozumiem problemu. RS jest pewnym opisem, pomiar jest pewnym "zdarzeniem". Opis nie potrafi przewidzieć konsekwencji zdarzenia. No i? Gdzie tu się chwieje przyczynowość? 2009/11/19 23:18:40
@all: no i jak będziecie mieli dość mojej tępoty (zwł. gdyby miał jej dość WO), to się nie obrażę za EOT/łotewer. Temat jest bardzo OT.
2009/11/19 23:30:36
@nameste
Nie przejmuj się. Tego nikt nie rozumie. Ale tak właśnie jest. Można to opisać matematycznie. Można robić przewidywania, ale jedynie statystyczne. Tzn, możemy zrobić eksperyment - puszczamy elektrony przez dwie szczeliny na ekran. Możemy określić z (niemal) dowolną dokładnością jaki odsetek elektronów przepuszczanych przez dwie dziurki wyląduje w którym miejscu ekranu. Ale nigdy nie przewidzimy, gdzie trafi konkretny elektron. 2009/11/19 23:30:58
@nameste
"Gdzie tu się chwieje przyczynowość?" Dla mnie nie tu, dopiero na następnej stronie tego tekstu www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/ograniczenia12.htm i przy tym ja wymiękam, nielokalność mechaniki kwantowej jest sama w sobie fascynująca, obserwacja stanu splątanego przez obserwatorów poruszających się z dużymi prędkościami chyba mnie przerasta. Stan splątany dwóch fotonów jest stanem, w którym wynik się jeszcze nie wylosował, jeśli teraz zmierzymy stan jednego z nich, to drugi natychmiast się też określi, niezależnie od odległości między nimi. I teraz obserwator, z w zależności od tego, w którą stronę się będzie poruszał, zaobserwuje najpierw albo akt obserwacji pierwszego fotonu, albo drugiego, czyli raz przyczyną będzie obserwacja pierwszego, raz drugiego, w zależności od obserwatora. I to jakby zaburza przyczynowość. Ale czy naprawdę? Znowu ten sam problem, co się właściwie dzieje podczas pomiaru? 2009/11/19 23:35:08
@królik @ myself
'dynamika klasyczna na kwantowym potencjale od czasu.' powinno być 'dynamika klasyczna na kwantowym potencjale liczonym z równania Schroedingera niezależnego od czasu'. 2009/11/19 23:44:04
Wiecie, że to jest zwykłe świństwo żeby pod notką z takim tytułem dyskutować o takich rzeczach.
2009/11/19 23:47:32
@pohjois: Ale nigdy nie przewidzimy, gdzie trafi konkretny elektron.
W sensie, że ta niemożność jest immanentna, nie techniczna (?). Jak się leje zwykłą wodę z kranu, dokładne ustalenie losu pojedynczej molekuły wody też wydaje się cokolwiek trudne. @wojtekrr: "stan splątany" No tak, tu jest pies. Bo konsekwencje, a właściwie rozmaite spekulacje nad konsekwencjami, z panembogiem jako koniecznym obserwatorem włącznie, to ja znam ze słyszenia. Ale nigdy nie byłem w stanie powiedzieć "chwilunia, sprawdzam" i pewnie nigdy nie będę. Dobrze byłoby wiedzieć, że jest jakiś ktoś, kto mógłby. 2009/11/19 23:55:41
@nameste
"ta niemożność jest immanentna, nie techniczna (?)" Ta niemożność jest immanentna dla techniki opisu świata, jaką jest mechanika kwantowa. Tak działa ten model, przynajmniej na razie. 2009/11/20 00:07:59
a moze wlasnie o to chodzi , ze mozna zrobic spory szum multimedialny, nie bedac przy okazji zmuszony do jakiegokolwiek czynu i tak naprawde krzyczec glosono wiedziac, ze nie grozi to zadnymi sankcjami ?
jak przyjda Marsjanie to mamy wystarczajaco silna armie, aby zniszczyc ich doszczetnie, oni o tym wiedza i nie przyjda, bo sie boja ! nawet nie podejrzewam Lecha Kaczynskiego o cynizm polityczny, mu sie zapewne fantazje zlewaja ciagle z realiami, ale wlasnie taki jest skutek 2009/11/20 00:34:51
@nameste
"no i jak będziecie mieli dość mojej tępoty (zwł. gdyby miał jej dość WO)," No, ja to czytam z zafascynowaniem. "W sensie, że ta niemożność jest immanentna, nie techniczna (?)." Znowu wskoczę, ze swoją niepełną i niedokładnie zapamiętaną wiedzą ze studiów (dzięki pohjois, wojtekr et al za korygowanie). Pytanie, które teraz zadałeś, to pytanie o interpretację mechaniki kwantowej. Interpretacja kopenhaska - zdroworoządkowa i najpopularniejsza jest taka, że gdyby był Pan Bóg, to by to mógł wszystko pomierzyć, ale go nie ma ew. on nie odpowiada na telefony, więc my biedaczki nie zmierzymy. Ale tak naprawdę, to jednak istnieją konkretne wartości niemierzalnych dla nas parametrów. W interpretacji kopenhaskiej słynny kot Schroedingera jest albo żywy albo martwy, tylko jeszcze tego nie wiemy. Niezależnie od tego są intepretacje bardziej pojechane. *Być może* Bóg był na tyle złośliwy, że nigdy nie wyjdziemy poza zgadywanki i musimy się zadowolić, że nie wiemy o co tu chodzi, ale przynajmniej mozna z tego zbudować teorię ciała stałego i na jej podstawie budować lepsze układy graficzne do napindalanek 3D. 2009/11/20 00:53:40
...a mi się zawsze wtrynianie działalności Boga, czy raczej ograniczanie jej wyłącznie do efektów kwantowo nieoznaczonych zdawało jakieś takie... prymitywne. Bardziej chodziło mi po prostu o przykład fragmentu współczesnej nauki, która bardzo nas gryzie w intuicję przyczynowości (a tak naprawdę w intuicję determinizmu).
Względem jeszcze tej wolnej woli... pomińmy w ogóle Boga w wersji chrześcijańskiej. Pewnym podzbiorem tej oncepcji jest koncepcja animistyczna: Bóg to Wszechświat, tzn. wiara w boską istotę całości stworzenia (cokolwiek to by miało znaczyć). W takim ujęciu rzeczony absolut też "wie", co wybierzesz, bo stanowisz jego część. Jeśli według ciebie nie masz przez to wolnej woli, wychodzi na to, że wolna wola jest jedynie kwestią twojej prywatnej optyki wszechświata... ergo, jesteś wolny, jeśli czujesz się wolny. CBDO. 2009/11/20 00:59:58
@wo
"*Być może* Bóg był na tyle złośliwy, że nigdy nie wyjdziemy poza zgadywanki i musimy się zadowolić, że nie wiemy o co tu chodzi, ale przynajmniej mozna z tego zbudować teorię ciała stałego i na jej podstawie budować lepsze układy graficzne do napindalanek 3D." Z tym zdaniem się zgadzam w pełni :-). 2009/11/20 05:28:59
@wo
Wystarcza żeby decydujący nie mógł zrozumieć pojęcia "wolnej woli". A jaką TY masz definicję wolnej woli? Jak rozumiesz to pojęcie? @rudy013 tymczasem to, że przyczyna leży czasowo przed skutkiem nie jest nigdzie fizycznie uzasadnione A nie jest tak, że jest uzasadnione logicznie? Że zwrot czasu to to, co wynika z relacji przyczyny i skutku? @krwawy_krolik Licza tez dynamike duzych czastek (bialka), A jak im w dzisiejszych czasach idzie do liczenie białek? Bo kiedyś byłem na wykładzie o tym, i wyniosłem wrażenie, że jak podstawisz pod swoje białko to, co z metod nieobliczeniowych wiesz o innych białkach mających podobne domeny, to jeszcze jako tako, ale jak uczciwie liczysz od zera, to wyniki są pozbawione odniesienia do rzeczywistości. Ale to było doooobre parę lat temu. @rudy013 W takim ujęciu rzeczony absolut też "wie", co wybierzesz, bo stanowisz jego część. Hm, stuprocentowu determinizm? Czyli Boga/Wszechświata nieoznaczoność kwantowa nie dotyczy twoim zdaniem? ergo, jesteś wolny, jeśli czujesz się wolny. CBDO. Wróc do byka Delgado. Może też czuł się wolny. Był? 2009/11/20 06:58:42
@WO
"Zacznij poprawnie cytować, bo tak jak to teraz zrobiłeś, nie wiadomo nawet co piszesz Ty, a co piszę ja." Wstawiłem znaki cytowania " " i " " ale po wysłaniu zobaczyłem, że ich nie widać. Nie miałem pojęcia, że są automatycznie wycinane. Jednak nie da się ukryć, to moja wina, na pewno gdzies jest opisane, jak obsługiwane są na bloxie komentarze. Tak więc przepraszam i mam nadzieję, że teraz już ok. "[WO] Ponadto jak masz do kogoś jakieś wąty, to napisz konkretnie do kogo" Nie mam wątów. Stwierdzam tylko, że Twoje dwriny z Migalskiego odnieść można spokojnie do większego grona komentujących wyrok EHCR, w tym dziennikarzy Wyborczej. Mnie na przykład Twoja argumentacja przekonuje i wierzę Ci na słowo, że "EHCR uznał, że OBOWIĄZKOWE wieszanie krzyży w szkołach [...] łamie zapisy o wolności religijnej w europejskiej konwencji praw człowieka." i że kluczowe tutaj jest słowo obligatoire. Szkoda więc, że ta oczywista-oczywistość jest tak słabo rozpropagowana. Dlatego powtórzę: "Panie Wojciechu, skoro "w podobnym do Migalskiego tonie pobredzają Pana koledzy po piórze..." Ale oczywiście kulturalne "odp....ol się" - "Jakoś nie kojarzę tekstu wzywającego do wystąpienia z Rady Europy." grzecznie przyjmuję. - a najlepiej w ogóle napisz to na jego blogu, a nie na moim. Mam swój blog, więc propozycję mógłbym teoretycznie rozważyć. Jak jednak może się domyślasz, wolę sam wybierać tematy notatek. W końcu to taka zabawe te całe blogowanie. "[WO] Nie będzie następnego ostrzeżenia, więc jeśli chcesz tu jeszcze kiedyś komentować, pomyśl przed kliknięciem na "wyślij"." Dziękuję za ostrzeżenie i cenne rady. Jesteś tu gospodarzem, Ty decydujesz. 2009/11/20 07:03:03
@pigrieche""Wstawiłem znaki cytowania " " i " ""
No proszę, znów nie pomyślałem. Greater-Than Sign (pojedynczy i podwójny)jest niewidoczny. Teraz zapamiętam. 2009/11/20 08:37:12
@adam81w
"Nie można zrobić tła tego bloga nie na czarno? Oczy bolą." Nie można czytać w zamian innego bloga? Ależ można. 2009/11/20 09:08:05
@nameste
"A co z moim trzecim akapitem? (Tym, gdzie jest "sprawdzić czy nie bredzi".)" Nie bredzi, bo "ściśle zdeterminowana" odnosi się do CIĄGŁEJ ewolucji funkcji falowej, a "nie ma charakteru procesu zdeterminowanego" odnosi się do SKOKOWEJ zmiany stanu kwantowego. Pierwsze jest opisane przez równanie Schroedingera, drugie nie. @wo "Więc zakaz Pauliego oznaczał dla mnie fenomen czysto matematyczny, że macierz będzie osobliwa" O jakiej macierzy mówisz? "ale wydaje mi się, że żeby "przewidzieć, kiedy i w jakim kierunku będzie wysłany elektron" - jak tego chce prof. Jacyna - potrzebujemy kwantowo-relatywistycznego modelu jądra" Gorzej, potrzebujemy czegoś wykraczającego poza paradygmat mechaniki kwantowej. Z drugiej strony, kto powiedział, że na poziomie mikroświata "kiedy i w jakim kierunku będzie wysłany elektron" ma być sensownym pytaniem? Jacyna używa dość "makroskopowego" języka do opisu zjawisko w skali mikro. Then again, en.wikipedia.org/wiki/Quantum_chromodynamics "Ale tak naprawdę, to jednak istnieją konkretne wartości niemierzalnych dla nas parametrów." Gdyby one były niemierzalne, to pomiarem nie mógłbyś zmusić układu do kolapsu. "W interpretacji kopenhaskiej słynny kot Schroedingera jest albo żywy albo martwy, tylko jeszcze tego nie wiemy. " Nie nie nie, pomyliłeś superpozycję ze stanem mieszanym! @pohjois "czylie de facto tam nie ma równania Schroedingera zależnego od czasu a jedynie dynamika klasyczna na kwantowym potencjale od czasu" A co z fazą Berry'ego? @nielokalność a przyczynowość Nielokalność nie zaburza przyczynowości, bo na początku doświadczenia fotony/spiny były obok siebie i zostały odpowiednio spreparowane. 2009/11/20 09:09:51
@wo (Sorry za double post)
"ale przynajmniej mozna z tego zbudować teorię ciała stałego i na jej podstawie budować lepsze układy graficzne do napindalanek 3D" Dodo w tym siedzi, i jak jej zaglądam przez ramię, to widzę że oni szybko dochodzą do granic mechaniki kwantowej, nawet w tak stosowanej teorii jak ciało stałe. 2009/11/20 09:59:59
@rudy
"...a mi się zawsze wtrynianie działalności Boga, czy raczej ograniczanie jej wyłącznie do efektów kwantowo nieoznaczonych zdawało jakieś takie... prymitywne." Ja go wtryniam wyłącznie jako Stwórcę, tzn. osobę, do której należy kierować zażalenia za to, że tak trudno opisać jądro atomu. @pigrieche " Stwierdzam tylko, że Twoje dwriny z Migalskiego odnieść można spokojnie do większego grona komentujących wyrok EHCR, w tym dziennikarzy Wyborczej. " Ale akurat Migalskiego pomyłka doprowadziła do groteskowej propozycji secesji, więc był bardziej wdzięcznym tematem do czepienia się. "Dziennikarz czegoś nie zrozumiał", to żadna sensacja. "Ignorancja europosła doprowadziła go do propozycji wystąpienia Polski z instytucji europejskich", to już zabawniejsze. Przynajmniej dla mnie, na Twoim blogu może być oczywiście odwrotnie. "Mam swój blog, więc propozycję mógłbym teoretycznie rozważyć." Skoro chcesz propagować różne rzeczy, to podczep urla pod swojego logina. @miskidomleka "A jaką TY masz definicję wolnej woli? Jak rozumiesz to pojęcie? " W ogóle, przecież to jest pojęcie religijne. Ja traktuję wszystkie systemy religijne z zewnątrz, jako struktury narracyjne. Nie muszę rozumieć co to jest Fuka-Puka, żeby opisać religię plemienia Bolanda-Kristo tak, że oni wierzą, że Wielki Kardzumpel dał im Fuka-Puka. Ale automatycznie tak samo śmieszą mnie ludzie próbujący doszukiwać się w takich systemach sprzeczności i mówiących, że to oszustwo z tym Kardzumplem, bo Fuka nie puka. @adam "Nie można zrobić tła tego bloga nie na czarno? Oczy bolą." Nie mozna kliknać na wyjaśnienie obok, zamiast gospodarzowi głowę zawracać? @krolik "O jakiej macierzy mówisz? " Wstyd - dokładnie nie pamiętam :-). Pamiętam w każdym razie, że wyprowadzenie zakazu Pauliego u nas wyglądało tak, że się rozpisuje macierz, w której widniały, eeee, funkcje falowe? i potem jej wyznacznik będzie zero, jeśli dwa elektrony zajmą ten sam stan kwantowy. Ale już jakbym teraz na to spojrzał, to pewnie bym nic nie zrozumiał, może poza znaczeniem symboli. 2009/11/20 10:24:08
@krolik
Dzięki! Ach, młodość. Słucham "Route 66" Depeche Mode - absolutna nowość, dodatek do singla "Behind The Wheel", przeboju ze znakomitej płyty "Music For The Masses" i marzę, żeby kiedys się wydostać z tego kraju i móc swobodnie podróżować przez prerie. I w tym celu wkuwam kwanty, bo jeszcze nie wiem, że komuna upadnie za rok i będą prostsze sposoby. 2009/11/20 10:30:11
@krwawy_krolik: Nie bredzi, bo "ściśle zdeterminowana" odnosi się do CIĄGŁEJ ewolucji funkcji falowej
A ja bredzę, sądząc, że "ciągła ewolucja funkcji falowej" pozostaje wewnątrz opisu probabilistycznego? Czy to nie (nad)użycie jak w: "postać pierwiastka funkcji kwadratowej jest ściśle zdeterminowana wartością tzw. wyróżnika" -- co ma do tego determinizm? 2009/11/20 10:40:55
@nameste: jeśli mówisz o funkcji falowej, to mówisz o prawdopodobieństwie. Deterministycznie określone są jego "granice", tak ja to rozumiem.
A co do byka, to nie sądzę, żeby miał pojęcie "wolna wola" w swoim słowniku pojęć, więc pytanie o to, czy ją ma, nie ma odpowiedzi. To pojęcie po prostu się do niego nie stosuje. Ja postuluję, że "wolna wola" to stan umysłu, który prowadzi do pewnego odbioru rzeczywistości, a nie cecha rzeczywistości. Przecież fizyczna wizja wolnej woli jako np. 'to JA mam siłę sprawczą wobec wyboru różnych stanów kwantowych' nie ma wielkiego sensu... a, jeszcze względem "Boga ma nie obowiązywać determinizm": jeśli ten "myślący wszechświat" bedziesz traktował czterowymiarowo, to "wszechświat" pojęciowo obejmie i całą możliwą przyszłość. Jeśli odpowiednio dobierzesz pojęcia, wolną wolę masz, jak je dobierzesz inaczej, to jej nie masz. Cóż za zdziw. ;> 2009/11/20 10:45:12
@rudy013: Deterministycznie określone są "granice" [prawdopodobieństwa]
Ale co to, na litość, miałoby znaczyć? 2009/11/20 10:53:11
@nameste
"Ale co to, na litość, miałoby znaczyć?" Wydaje mi się, że to znowu nieporozumienie wynikające z traktowania zbyt serio modeli heurystycznych. Orbitale w podręcznikach rysowane są jako małe chmurki, czasem z obwarzankiem. To ważne, by znać kształ tej chmurki, bo z tego wynika symetria orbitalu, a więc od razu pytanie, czy może on tworzyć wiązanie sigma, pi czy może mój ulubiony rodzaj wiązania chemicznego, depi-pepi (lubię wszystko co ma głupkowatą nazwę). ALE niezależnie od tego, tak naprawdę każdy orbital ma dziedzinę od minus nieskończoności do plus nieskończoności, a więc tak naprawdę nie ma granic, poza oczywiście tabliczką "KONIEC WSZECHŚWIATA. WSTĘP TYLKO DLA OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO ZA OKAZANIEM PRZEPUSTKI". Chmurka pokazuje kształt, w którym kończy się prawdopodobieństwo np. p=0,05. Zdaje się, że taką granicę miał na myśli Rudy. I oczywiście jeśli odrzucić model probablistyczny, to rysowanie chmurek nie ma sensu, bo te chmurki to funkcje wyprowadzone z przyjęcia mnóstwa założeń. 2009/11/20 10:54:02
@wo
"I w tym celu wkuwam kwanty, bo jeszcze nie wiem, że komuna upadnie za rok i będą prostsze sposoby." Heh, a ja wlasnie dzieki kwantom ;-) @nameste "A ja bredzę, sądząc, że "ciągła ewolucja funkcji falowej" pozostaje wewnątrz opisu probabilistycznego?" Upraszczajac, mechanika kwantowa zadaje deterministyczna ewolucje rozkladu prawdopodobienstwa (i nie tylko). @rudy103 "jeśli mówisz o funkcji falowej, to mówisz o prawdopodobieństwie" O *wielu* rozkladach prawdopodobienstwa. Kazda obserwabla (wielkosc mierzalna) ma swoj, i wszystkie sa okreslone przez te sama funkcje falowa. Tak naprawde to nie sama funkcja falowa okresla te rozklady, ale funkcja falowa + reprezentacja obserwabli na przestrzeni Hilberta, do ktorej nalezy ta funkcja falowa. To w ogolnosci nie musi byc ciagla funkcja, np. informatyka kwantowa zadowala sie skonczenie wymiarowymi wektorami, a QFT uzywa funkcjonalow (funkcji okreslonych na funkcjach). 2009/11/20 11:03:47
@wo: niezależnie od tego, tak naprawdę każdy orbital ma dziedzinę od minus nieskończoności do plus nieskończoności
Sęks, to akurat jest intuicyjnie pojmowalne (razem z powodami, dla których sensownie jest gdzieś tę nieskończoność ciachnąć [p=0.05]. Ale gdy czytam zdanie: mechanika kwantowa zadaje deterministyczna ewolucje rozkladu prawdopodobienstwa (i nie tylko) (krwawy_krolik) to tępieję, z automatu wyskakuje mi question: "as opposed to..." 2009/11/20 11:22:35
@nameste
Generalnie chodzi o to, ze jezeli znam rozklad p-stwa dla stanow badanego ukladu w chwili t, to moge go obliczyc dla jakiejsc chwili t' > t. 2009/11/20 11:22:41
@nameste
"to tępieję, z automatu wyskakuje mi question: "as opposed to..."" Tak się będę wyrywał z interpretacjami cudzych tekstów, bo sam jestem ciekaw, ile z tego jeszcze pamiętam. Ja rozumiem wypowiedź Królika tak, że to jest "as opposed to..." ewolucja indeterministyczna. Bóg mógł być wobec nas jeszcze bardziej wredny i zrobić to tak, żeby zmiany funkcji falowych były indeterministyczne (albo miały niepojęte dla nas mechanizmy przyczynowe). Taki wredny nie był (a miał brzytwę). Wprawdzie zachowanie elektronu w tych chmurkach prawdopodobieństwa jest niedeterministyczne, ale wiemy, że jak go punkniemy kwantem o określonej częstotliwości, to on w sposób ŚCIŚLE DETERMINISTYCZNY, nie ma to tamto, przeskoczy z orbitala p na orbital d. I będzie latał po innych chmurkach, nawet po tej fajnej z obwarzankiem. W ogóle po to nam jest ta cała funkcja falowa, żeby całą tą niedeterministyczność szczelnie opakować w jednej całce i dzięki temu miec już konkretne cyferki do wklepywania do kalkulatora. Na zewnatrz tej całki jesteśmy już w obszarze bezpiecznego determinizmu, kopnij tego atoma prądem a się zaświeci. 2009/11/20 11:23:22
@myself
Stoopid rabbit. Oczywiscie, musze znac funkcje falowa, a nie tylko rozklady p-stwa. 2009/11/20 11:32:22
@wo
"Bóg mógł być wobec nas jeszcze bardziej wredny i zrobić to tak, żeby zmiany funkcji falowych były indeterministyczne Ale wtedy albo: a) sa niedeterministyczne ze okreslonym rozkladem p-stwa, a wtedy po prostu musimy zmienic nasza teorie tak, zeby obejmowala rowniez ewolucje *tego* rozkladu p-stwa, i wracamy do standardowej sytuacji albo b) nie maja okreslonego rozkladu p-stwa, bo ewolucja czasowa stanu fizycznego ukladu okazuje sie nie byc procesem Markowa (ale sa na to sposoby, wymyslone przez ludzi zajmujacych sie matematyka finansowa). "(albo miały niepojęte dla nas mechanizmy przyczynowe)." No ale to po prostu znaczy, ze musimy bardziej sie starac pojmowac, i moze sie uda. "Wprawdzie zachowanie elektronu w tych chmurkach prawdopodobieństwa jest niedeterministyczne, ale wiemy, że jak go punkniemy kwantem o określonej częstotliwości, to on w sposób ŚCIŚLE DETERMINISTYCZNY, nie ma to tamto, przeskoczy z orbitala p na orbital d." Ale, in principle, nie wiemy kiedy :) 2009/11/20 11:41:18
@krwawy_krolik
Czyli zasadniczo jesteś optymistą poznawczym (a ściślej: nie jesteś pesymistą). A co ze stanem splątanym (i spekulacjami nad konsekwencjami)? Niedobory opisu czy Tajemniczka Wszechświata? 2009/11/20 11:47:32
@nameste
"Czyli zasadniczo jesteś optymistą poznawczym (a ściślej: nie jesteś pesymistą)." Znowu odpowiem choć pytanie nie do mnie. Ja jestem pesymistycznym agnostykiem. Uważam, że po pierwsze to są wszystko pytania dla mojego ulubionego filozofa Łajdefaka Szudajgiwedamna, wystarczy mi, że coś tam jednak fizyka może z jakąś tam pewnością wyliczyć, nie obchodzą mnie pytania Ale Jak To Jest Tak Naprawdę. A po drugie, spodziewam się, że nasze poznanie musi napotkać na nieuchronną barierę wyznaczoną np. tym, że przetestowanie jakiejś hipotezy wymagałoby od nas przekroczenia nieprzekraczalnej granicy. Na przykład budowy akceleratora pochłaniającego Wszystkie Dolary We Wszechświecie. Dlatego wierzę, że pewnych rzeczy nigdy nie poznamy i trudno. To prowadzi mnie zresztą do odrzucenia naiwnego sokalizmu i do akceptacji tezy, że "atomy są konstruktem społecznym". Bo tak naprawdę, to przecież też tylko model upraszczający rzeczywistość. 2009/11/20 12:06:01
@wo
Łajdefak bywa notorycznie zaskakiwany; dlaczego miałby Giwedamnąć na QT, a teraz zadowolony, bo napindalanki w 3D. "Dlatego wierzę, że pewnych rzeczy nigdy nie poznamy i trudno." Ja nie wierzę, że poznamy (a już zwłaszcza ja sam) wszystkie rzeczy. Włącznie z "trudno". (Zawsze jak mogę zamienić jakieś "wierzę" na "nie wierzę", to wolę.) Ale tak naprawdę to i owo interesuje mnie nie ze względu na "ale jako to jest Tak Naprawdę", tylko ze względu na "to cholernie ciekawe". Nie mówiąc już o tym, że gdy widzi się np. próby przemycenia panaboga w ontologię via mechanika kwantowa, to się pyta o narzędzia celne. 2009/11/20 12:18:50
@nameste
"Nie mówiąc już o tym, że gdy widzi się np. próby przemycenia panaboga w ontologię via mechanika kwantowa, to się pyta o narzędzia celne." Tak samo goopie jak proba "naukowego dowodu, ze boga nie ma". Dawkins vs Jacyna, to bylby deathmatch! 2009/11/20 12:27:23
"Łajdefak bywa notorycznie zaskakiwany; dlaczego miałby Giwedamnąć na QT, a teraz zadowolony, bo napindalanki w 3D."
Mało uważnie śledzę dyskusję, jeszcze mniej z niej rozumiem, ale za ten tekst doliczam koledze +10. 2009/11/20 12:30:20
@lrwawy_krolik" Tak samo goopie jak proba "naukowego dowodu, ze boga nie ma"
A skąd. To tylko pytanie o szlifierkę do ostrzenia brzytwy Ockhama. 2009/11/20 12:37:31
@nameste
"Łajdefak bywa notorycznie zaskakiwany; dlaczego miałby Giwedamnąć na QT, a teraz zadowolony, bo napindalanki w 3D" To jest całkowicie ahistoryczne ujęcie. Wyobrażasz to sobie chyba tak, że teoria kwantów wzięła się z abstrakcyjnych rozważań, tymczasem od samego początku była próbą odpowiedzi na praktyczne pytania, takie jak widma emisyjne i efekt fotoelektryczny. "Ale tak naprawdę to i owo interesuje mnie nie ze względu na "ale jako to jest Tak Naprawdę", tylko ze względu na "to cholernie ciekawe"." To prawda, ale to samo dotyczy Żiżka i Lacana :-) "brzytwy Ockhama" Jedno z najlepszych osiągnięć teologii zresztą. 2009/11/20 12:57:07
@brzytwa Ockhama
Się nie znam, ale czemu nie uciął nią Ducha Św.? 2009/11/20 13:03:29
@wo:
"Wydaje mi się, że to znowu nieporozumienie wynikające z traktowania zbyt serio modeli heurystycznych" Nie, to tylko zbędne uproszczenie z mojej strony, napisałem 'granice' tam, gdzie powinienem napisać 'rozkłady'. Co mi zresztą uzupełnił krwawy rabbit. 2009/11/20 13:05:50
@urbane
"Się nie znam, ale czemu nie uciął nią Ducha Św.?" Bo to postulat, a brzytwę stosujemy do wniosków. 2009/11/20 13:09:49
@nameste:
"gdy widzi się np. próby przemycenia panaboga w ontologię via mechanika kwantowa, to się pyta o narzędzia celne." No ale to też jest głupie. Jak się ma na tapecie istotę, która jest z definicji tak wszech- jak Bóg, to narzędzia naukowe są absolutnie zbędne, mniej więcej tak jak konstrukcje z zapałek w przypadku powodzi. Nie ma i nigdy nie będzie naukowego dowodu, że nie istnieje postać do tego stopnia z definicji nie związana naszymi regułami, bo my od tych reguł (np. od zasady przyczynowości) musimy zacząć, żeby zrozumieć *cokolwiek*. Dlatego jedynym narzędziem, jakim można "odcinać" istnienie Boga, jest narzędzie typu brzytwy Ockhama - ale to jest dobrze stosowalna heurystyka, a nie dowód :) 2009/11/20 13:34:29
@rudy013: jedynym narzędziem, jakim można "odcinać" istnienie Boga, jest narzędzie typu brzytwy Ockhama - ale to jest dobrze stosowalna heurystyka, a nie dowód :)
Ale bo ja nie szukam dowodów, jeszcze nie zwariowałem, żeby próbować dowieść nieistnienia fikcji literackiej (vel. filozoficznej) :). 2009/11/20 13:45:13
@nameste
"Ale bo ja nie szukam dowodów, jeszcze nie zwariowałem, żeby próbować dowieść nieistnienia fikcji literackiej" Prawdę mówiąc, jeden z najlepszych popularnonaukowych tekstów Karola Sabatha (oszszsz fak, taka by była fajna notka na Święto Zmarłych...) jaki w życiu czytałem, dotyczył Niemożności Istnienia Godzilli. 2009/11/20 16:43:28
@wo
W ogóle, przecież to jest pojęcie religijne.[...] Ale automatycznie tak samo śmieszą mnie ludzie próbujący doszukiwać się w takich systemach sprzeczności Przecież można to traktować jako punkt wyjścia do rozważań ciekawszych niż spór z puka. N.p. do rozmowy o przyczynowości, która leży chyba u podstaw naszego myślenia, ale czy świata? Patrz ten wątek. @rudy013 A co do byka, to nie sądzę, żeby miał pojęcie "wolna wola" w swoim słowniku pojęć, więc pytanie o to, czy ją ma, nie ma odpowiedzi. To pojęcie po prostu się do niego nie stosuje. O rany, to podstaw sobie że wszczepiasz elektrody swojej cioci. Nie mówiąc już o tym, że dlaczego fakt posiadania takiej czy innej cechy ma zależeć od posiadania odpowiedniego pojęcia w swoim słowniku pojęć. Przypuszczam, że większość ludzi nie ma w swoim słowniku pojęcia "pętla fonologiczna pamięci roboczej", i co? Ja postuluję, że "wolna wola" to stan umysłu, który prowadzi do pewnego odbioru rzeczywistości, a nie cecha rzeczywistości. Czyli może być to złudzenie? Przecież fizyczna wizja wolnej woli jako np. 'to JA mam siłę sprawczą wobec wyboru różnych stanów kwantowych' nie ma wielkiego sensu... Nie ma. Ale ja raczej składniam się ku skromniejszej wizji "nieprzewidywalność decyzji". Jeśli odpowiednio dobierzesz pojęcia, wolną wolę masz, jak je dobierzesz inaczej, to jej nie masz. Cóż za zdziw. ; Cóż za. Dlatego należało zacząć tę dyskusję od uwspólnienia podstawowych pojęć. Co chyba nie zaszło. 2009/11/20 16:53:59
@miskidomleka
"Przecież można to traktować jako punkt wyjścia do rozważań ciekawszych niż spór z puka. N.p. do rozmowy o przyczynowości, która leży chyba u podstaw naszego myślenia, ale czy świata? Patrz ten wątek." Owszem, tylko nie należy być Peweksem i mieszać dwa systemy pojęciowe. Jeśli się religię traktuje jako punkt *wyjścia*, to nie należy potem robić błędów i przykładać jakieś świeckie, intuicyjne rozumienie "wolnej woli" do rozumienia religijnego. Ja ogólnie uważam, że mój światopogląd - światopogląd świeckiego humanizmu - dużo zawdzięcza chrześcijańskiemu aparatowi pojęciowemu. Nasze wiązanie człowieczeństwa ze świadomością nie jest przecież dalekie od chrześcijańskiego wiązania go z duszą. Za tandetną igraszkę uważam natomiast pozorne paradoksy polegające na tym, że bierzemy świeckiego potomka jakiegoś pojęcia i przykładamy go do znaczenia religijnego. Jak już zrobiliśmy wyjście z punktu wyjścia, to już w nim nie jesteśmy. 2009/11/20 16:58:10
[...]do rozmowy o przyczynowości, która leży chyba u podstaw naszego myślenia, ale czy świata? Patrz ten wątek.
Nie leży u podstaw myślenia jeśli: zdania o niezdeterminowanych procesach mogą być fałszywe lub prawdziwe. Jakoś. Czyli jeśli prawdziwe jest zdanie, że np. zdanie "nic nie muszę, ale chcę" może być fałszywe lub prawdziwe. Bo wtedy jak najbardziej można myśleć przynajmniej o czymś, co nie tkwi w ciągu przyczynowo-skutkowym. 2009/11/20 17:01:16
@mejakmyself
Czyli jeśli prawdziwe jest zdanie, że np. zdanie "nic nie muszę, ale chcę" może być fałszywe lub prawdziwe. Wróć: Czyli jeśli fałszywe lub prawdziwe może być zdanie itepe. 2009/11/20 18:12:55
@wo
"Nasze wiązanie człowieczeństwa ze świadomością nie jest przecież dalekie od chrześcijańskiego wiązania go z duszą." Patrz D. Lodge "Myśląc..." 2009/11/20 20:24:34
@WO
[pigrieche]"Stwierdzam tylko, że Twoje dwriny z Migalskiego odnieść można spokojnie do większego grona komentujących wyrok EHCR, w tym dziennikarzy Wyborczej. " [WO ] "Ale akurat Migalskiego pomyłka doprowadziła do groteskowej propozycji secesji, więc był bardziej wdzięcznym tematem do czepienia się. Jasne, że temat wdzięczny. Odniosłem jednak wrażenie, że sednem Twojego artykułu był jednak nie Migalski, ale błędne rozumienie wyroku tak EHCR w ogóle. Ja na przykład nie miałem pojęcia, że wyrok dotyczy obowiązkowego wieszania krzyży, dopiero od Ciebie się tego dowiedziałem. Wcześniejsza lektura tekstów na ten temat (w tym z GW) nie wskazywała, że prawidłowe odczytanie tego wyroku jest czymś powszechym. Stąd mój komentarz. "Dziennikarz czegoś nie zrozumiał", to żadna sensacja." Nie da się ukryć ;-) ""Ignorancja europosła doprowadziła go do propozycji wystąpienia Polski z instytucji europejskich", to już zabawniejsze. Pełna zgoda. "Przynajmniej dla mnie, na Twoim blogu może być oczywiście odwrotnie. " Tak, przyznaję, że na moim blogu ignorancja kolegów z redakcji WO mogłaby być zabawniejsza. [pigrieche]"Mam swój blog, więc propozycję mógłbym teoretycznie rozważyć." [WO] "Skoro chcesz propagować różne rzeczy, to podczep urla pod swojego logina." Dzięki. Chociażby tylko ze względu na popularność Twojego blogu to bardzo kusząca propozycja. Gdybym więc kiedyś chciał propagować tutaj różne rzeczy, pewnie podczepie url pod swojego logina i skorzystam. 2009/11/20 20:44:44
@pigrieche
"Odniosłem jednak wrażenie, że sednem Twojego artykułu był jednak nie Migalski," Błędne. "Tak, przyznaję, że na moim blogu ignorancja kolegów z redakcji WO mogłaby być zabawniejsza" W ogóle byłaby zabawniejsza, gdybyś zamiast podsrywać tak abstrakcyjnie nie bardzo wiadomo komu i nie bardzo wiadomo za co, byś stawiał konkretne zarzuty. Najlepiej tej osobie, do której masz konkretne zarzuty, bo ja banuję za używanie mojego bloga jako skrzynki pocztowej "Agory tak w ogóle". Proponuję więc, żebyś sobie polazł na blogi tych osób, do których masz wąty, ewentualnie skrytykował je z dowolną brutalnością na swoim blogu, ale tutaj nie blokował metaforycznego bandwidtha ludziom mającym coś ciekawego do powiedzenia. Bo Ty jakoś kurna najwyraźniej nie masz. 2009/11/20 23:40:21
Chyba najlepiej ujął znaczenie krzyża powieszonego obok symboli państwowych (a o tym idzie dyskusja, nie o symbolice krzyża jako takiego) czołowy humanista Psychiatryka 24 Adolf H Nicpoń: "Ateiści wypierdalać, tu rzondzom 98% katole". Nie widzę powodów, by się z nim w tej kwestii nie zgadzać, poza niewielkim zastrzeżeniem, że być może nie 98% a 3%.
Kolega Rudy coś tam pisał o obawie przed homoseksualnym zarażeniem. Otóż gdyby obok orła w koronie w instytucji państwowej wisiała sobie jeszcze lambda i jedynie lambda, to znaczenie tego zestawienia też by nie pozostawiało wiele możliwości interpretacyjnych. I jeszcze raz kolega Rudy, proponujący przeciwnikom krzyża (lub czegoś innego z tej beczki) demokratyczne, większościowe go usuwanie - coś w rodzaju - dlaczego się nie skrzykniecie itd. Przypomnieć więc należy koledze Rudemu, że Kościół, jak diabeł święconej wody, obawia się przeprowadzania swych postulatów politycznych drogą demokratyczną, mimo 98% potencjalnego poparcia. Ani akcja wieszania krzyży w szkołach i innych instytucjach państwowych, ani zakaz aborcji nie były poddawane procedurze demokratycznej. Wygląda na to, że Kościół (mądrze) nie jest bynajmniej pewien choćby nawet 50% poparcia i przepycha swoje postulaty za pomocą znacznie skuteczniejszego szantażu politycznego, mówiąc swoim partnerom: "Jak nam nie dacie, to obniżymy wam słupki o 0,5%" Groźba jak najbardziej realna i argument nie do odparcia dla polityków. W kraju, w którym mieszkam, do niedawna istniała religia państwowa. W jakiś sposób przyczyniłem się do reformy konstytucyjnej, na miarę własnych możliwości. Teraz przede mną już tylko obalenie monarchii i likwidacja dopłat do prasy. 2009/11/21 00:50:15
Koledze @leje-sie należało by wytknąć, że używa nie do końca przyjętych na tym blogu form towarzyskich. Mnie też, podobnie jak WO, nieco to drzaźni.
Poważniej, nie zrozumiałem cię w punkcie "gdyby obok orła w koronie w instytucji państwowej wisiała sobie jeszcze lambda i jedynie lambda, to znaczenie tego zestawienia też by nie pozostawiało wiele możliwości interpretacyjnych". Pewnie nie, ale co z tego? Dla mnie mogłaby wisieć tam nawet Susan. A gdyby mi - jako rodzicowi - jej widok nie odpowiadał, poszedłbym do nauczyciela i postarał się rzecz dyskretnie załatwić. Wiedząc, że jakakolwiek eskalacja, w wyniku której dyrektor czy nauczyciel poczułby się zmuszony do zdjęcia ze ściany Susan, prawdopodobnie skończyłoby się to dla mojego dziecka koniecznością zmiany szkoły. Sęk w tym, żeby dyrektora przekonać, a nie zaszantażować policjantem. I to odpowiada też na twoje z kolei niezrozumienie. Ja nie proponuję i nie postuluję, że "skoro chcecie, to się skrzyknijcie". To jest całkowicie błędne pojmowanie moich wypowiedzi, nie śmiem przypuszczać, że ze złą wolą. Śmiem za to zauważyć, że w przedstawionej przeze mnie sytuacji, gdy rodzic negocjuje zdjęcie czegoś, co go razi to uczucia mniejszości wygrywają. O co mi chodziło, jeszcze raz? O to, że w małej lokalnej społeczności próba wymuszenia przez mniejszość egzekwowania swoich praw prowadzi do rozbicia i izolacji. Dlatego tak naprawdę rozwiązaniem na dłużej jest takie współtworzenie społeczności, żeby respektowała cudze uczucia nawet, kiedy są w mniejszości. I w dobrych społecznościach, w fajnych szkołach po prostu tak jest. A ty sobie, nie wiedzieć czemu, dośpiewałeś resztę według tego, co ci w duszy grało. 2009/11/21 01:10:23
@miskidomleka et. al. i "wolna wola"
nie chciałem przerywać tego ciekawego repetytoriom z fizyki, wale wracając do początku tej dyskusji: miskidomleka robi już chyba błąd o krok wcześniej, zakładając że przewidywanie przeszłości ma coś wspólnego z kauzalnością. Dopóki Bóg tylko przewiduje przyszłość nie ingerując w życie/decyzje człowieka, to nie ma tu sprzeczności z kauzalnością. Ta sprzeczności powstaje dopiero przez założenie, że niedeterministyczne zachowanie umysłu jest efektem zjawisk kwantowych. 2009/11/21 01:40:14
@login99195
Dopóki Bóg tylko przewiduje przyszłość nie ingerując w życie/decyzje człowieka, to nie ma tu sprzeczności z kauzalnością No widzisz, ja to może jakiś głupi jestem, ale dla mnie jest. Nieważne, czy zaingerował Bóg aktem przewidywania, którym - na przykład - "ustabilizował" nieokreśloną do chwili aktu przyszłość, czy też przyszłość była cały czas "zapisana" w jakieś strukturze świata (chociażby przez prymitywny determinizm), i sobie odczytał to co było. Ale - jak już wiele razy pisałem - jeśli wynik decyzji był zawczasu przewidziany/znany/dostępny do poznania = zafiksowany, jak można ją nazywać wolną decyzja? 2009/11/21 08:05:43
@login99195, miskidomleka:
Wygląda na to, że dyskusja ws. "wolnej woli" się lokalnie zapętliła. Poszedłem do en.wikipedia.org/wiki/Free_will po odświeżenie przeglądu stanowisk i stwierdzam, ze jest to zapętlenie gdzieś między Arystotelesem a Ockhamem (św. Augustynem a Tomaszem z A.), bardzo z grubsza. W takiej dyskusji albo jest się oryginalnym, albo się "wpada" do jakiegoś obozu. Oryginalnym można być albo nieświadomie (ktoś z intuicji i/lub geniuszu zajmuje stanowisko jeszcze nie obsadzone w kulturze), albo świadomie (do tego trzeba przejrzeć wszystkie dotychczasowe stanowiska, zająć jeszcze inne i nadać mu przynajmniej pozór uzasadnienia np. odpadłoby stanowisko "człowiek ma wolną wolę, bo księżyc jest z zielonego sera"). Natomiast stwierdzić, czy dane stanowisko jest oryginalne, można tylko po zbadaniu istniejących. Podobnie jest z "wpadaniem" do jakiegoś już istniejącego obozu. Też można wpaść nieświadomie albo świadomie. Ale stwierdzenie, czy się wpadło czy nie, wymaga pełnego rozpoznania j.w. Zysk dla obserwatora pełnej (tj. zawierającej rozpoznanie wszystkich dotąd sformułowanych stanowisk) dyskusji może być "tylko" poznawczy ale wtedy może lepiej poczytać lepiej zredagowane, niż jest to możliwe w internetowej dyskusji, opisy. Albo zysk może być istotny, wtedy gdy zostanie tutaj, u WO, sformułowane stanowisko oryginalne. (Jak oceniacie szanse?) Kończę tl;dr'a zastrzeżeniem, że powyższe rozumowanie ma sens tylko wtedy, gdy uznaje się problem "wolnej woli" za uniwersalny. Bo jeśli niektórzy mają "wolną wolę", a inni nie, tzn. gdy wolno-decyzyjność jest cechą osobniczą, sprawy komplikują się dramatycznie bardziej. A zatem: czy warto kontynuować? ;) 2009/11/21 08:44:49
@WO
[pigrieche] "Odniosłem jednak wrażenie, że sednem Twojego artykułu był jednak nie Migalski," [WO] Błędne. W takim razie pozostaje mi tylko przeprosić, że nieopatrznie i nieroztropnie potraktowałem go tak rozszerzająco. 2009/11/21 17:46:05
@ nameste
& en.wikipedia.org/wiki/Free_will Hej, ale ten artykuł niekompletny. Np. brakuje w nim dowodu J. H. Conway'a, ze nie można udowodnić istnienia, bądź nie-istnienia wolnej woli w żaden racjonalny sposób; natomiast jeśli weźmie się ją za założenie ad-hoc, to w sposób nieunikniony, da lwszystkich sensownych definicji wolnej woli, musiałyby ją mieć tak samo byty ożywione i cząstki elementarne (co Conway własnie udowodnił) więc pojęcie jest w sumie bez sensu. paw.princeton.edu/issues/2009/07/15/pages/6596/index.xml (sprawa jest stara, www.cs.auckland.ac.nz/~jas/one/freewill-theorem.html ale w 2009 nakręcono DVD z wykładami, dostępne online) 2009/11/21 17:51:39
BTW, o tym, ze pojęcie wolnej woli jest bez sensu wiedzieli już Hume i Hobbes, plato.stanford.edu/entries/compatibilism/
2009/11/21 18:01:11
@foofer
Nie pisałem, że ten przegląd w wiki jest kompletny, nie mam kompetencji do orzekania o kompletności. Ale na dzieńdobry wystarczy. 2009/11/21 18:02:18
@nameste
okej, nie zauważyłem, ze co prawda nie wymienione, al podlinkowane to to jest w artykule en.wikipedia.org/wiki/Free_will_theorem 2009/11/21 18:10:17
@nameste
Oryginalnym można być albo nieświadomie (ktoś z intuicji i/lub geniuszu zajmuje stanowisko jeszcze nie obsadzone w kulturze), To się nie może tu zdarzyć, na pewno nie w tak przemłóconym temacie. Odezwałem się do logina jeno celem przypomnienia, albowiem miałem wrażenie, że zignorował/przeoczył moje wcześniejsze wyjaśnienia. Może nie, może po prostu z innych założeń wyszedł i wszystko inaczej rozumiał. Watewa, czas kończyć, tym bardziej, że przy 500 prawie komciach szanse, że przyjdzie tu świeża krew intelektualna są nie za duże. Na dobranoc: jeśli ktoś jeszcze nie widział, Glemp zwyzywał nielubiących publicznych krzyży od Leninów, i "Wskazał, że krzyż, rozumiany jako "życiowe kłopoty i znoje" jest czymś nieuniknionym dla człowieka - zarówno wierzącego, jak i niewierzącego" To może kurna syzyfa z kamieniem będziemy wieszać? wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7278382,Prymas_o_krzyzach__czyzby_cien_Lenina_znowu_odzywal_.html 2009/11/21 23:44:15
@wojtekrr
Dodo mi wyjaśniła o co biega ze splątaniem i przyczynowością. Splątanie i kolaps w żaden sposób nie naruszają zasady przyczynowości. Wytłumaczę na przykładzie doświadczenia, które od lat wstrząsało moim (i nie tylko) światopoglądem. W skrócie: kolesie splątali fotony, rozdzielili je o parę kilometrów i, wykonując pomiary ich polaryzacji niemal jednocześnie (tak, że światło nie miałoby żadnych szans przelecieć tych paru kilometrów w czasie, który upłynął pomiędzy pomiarami), uzyskali 100% korelację wyników. Ergo, pomiary nie były niezależne od siebie, mimo że są rozdzielone przestrzennie, więc zmiana układu odniesienia może odwrócić ich kolejność w czasie. Paradoks? Einstein mówi że tak, Dodo (i współczesna fizyka) mówią, że nie! Odpowiedź brzmi: niezależnie od tego, w jakim układzie odniesienia jesteś, to nie wynik pomiaru A determinuje wynik pomiaru B, ani też wynik pomiaru B nie determinuje wyniku pomiaru A. Układ kolapsuje (tzn. fotony określają jednoznacznie swoją polaryzację) jako całość, bo jego ewolucja w czasie doprowadziła go w sposób deterministyczny do punktu kolapsu (ludzie mówią też, że ten kolaps to nie kolaps, tylko ciągła -- ale bardzo szybka -- zmiana stanu układu kwantowego, którą widzimy jako nieciągłą i losową, bo nie mamy pełnej informacji o układzie -- widzimy stan mieszany, a nie prawdziwy stan kwantowy (uwaga dla postmodernistów: niezależnie od tego, czy uważamy że "obiektywna rzeczywistość" istnieje czy nie, to uprawiając naukę, przyjmujemy założenie, że istnieje; get used to it). Wpływ doświadczalnika na stan układu to po prostu część tej ewolucji. Dla pełniejszego zrozumienia tego zjawiska, Dodo poleca, żeby zainteresowani przeczytali sobie jak Yu Shi z uniwersytetu w Cambridge wyjaśnia doświadczenie Younga (na podst. realizacji Remke) przy pomocy splątania kwantowego oraz doświadczenie GHZ (to jest to, czego u Gisina Dodziowi brakowało, choć opis z Wiki jest zbyt pobieżny). 2009/11/22 00:45:20
@krolik
Dzięki (i podziękuj Dodo), doczytam sobie jeszcze, ale pewnie nie teraz, bo to dosyć skomplikowane jest. 2009/11/22 01:24:24
@krwawy_krolik:
Od rana biegam (no, rączym ślimakiem) po rozmaitych łatwo dostępnych źródłach, w szczeg. wiki, próbując pojąć coś więcej, więc tłumaczenie Dodo jak znalazł. Choć -- nie do końca. Nie udało mi się dotąd ustalić (i z tego Twojego/Dodo skrótu też nie wynika), na czym polega "splątanie fotonów" i jak kolesie to osiągają, ot tak, na zawołanie (?) I ta dość (przyznam) tajemnicza interpretacja tw. Bella, że mechanika kwantowa nie jest teorią realistyczną *i* lokalną, choć nie wiadomo, który z czynników koniunkcji zawodzi. Słowem, jakieś luki jeszcze są (mówię, ofc, o "dużych" lukach i "jak na moje zdolności rozumienia"). 2009/11/22 12:00:28
@nameste
"Nie udało mi się dotąd ustalić (i z tego Twojego/Dodo skrótu też nie wynika), na czym polega "splątanie fotonów" i jak kolesie to osiągają, ot tak, na zawołanie (?) " Ja wyjaśnię, ja wyjaśnie (a potem ew. będę skorygowany). No po prostu puszczasz jednego dużego fotona przez odpowiedni kryszał i robią się tam z niego dwa mniejsze. Teoretyczny opis takiego procesu jest prosty dopóki zakładasz, że to wszystko jest lokalne. Wtedy to jest kinda sorta oczywiste, że ich stany kwantowe są sprzężone, bo tak samo nie szokuje Cię sprzężenie stanów kwantowych w jednej małej probówce. Jaja zaczynają się, kiedy te fotony już odlecą na jakieś parę kilometrów. Jeden fte, drugi wefte. Tutaj zaczyna się poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, czy ich sprzężenie było tylko skutkiem uproszczenia szeregu pojęć i pozornym artefaktem pojawiającym się z algebry (że inaczej Wyznaczkik Się Wyzeruje a Tak Nie Można etc.), czy jednak było czymś takim naprawdę prawdziwie prawdziwym. A na czym polega splątanie? No właśnie - przynajmniej z punktu widzenia chemika - na algebrze. Z punktu widzenia chemika kwantowego, opisuje je macierzowa funkcja falowa. Jak ten zrobi "jou", to tamten musi zrobić "madafaka", bo one nie są same sobie sterem, żeglarzem, okrętem, tylko ponieważ powstały z jednego fotonu, no to są jakby dalszym ciągiem przekształceń jego funkcji falowej, tylko że teraz rozpisanej na dwa głosy. 2009/11/22 13:46:12
@wo
Sęks. Kontrolnie: duży/dwa małe fotony dotyczy ich energii, rajt? W wiadomościach dotąd powziętych podkreśla się, że para fotonów splątanych jest jednym układem i stąd te dalsze cuda-wianki. Ja już się (oczywiście) pogodziłem, że w skali odp. ziarnistości stałej Plancka możliwe są wszelkie cuda-wianki, ale te "parę kilometrów" ciągle jeszcze szokuje (podobnie jak ongiś krolika). 2009/11/22 16:10:06
@ale te "parę kilometrów" ciągle jeszcze szokuje
A to nie z tego się robi ansibla? Co jest szokującego w ansiblu, toż to dawno przewidziana technologia. 2009/11/22 16:48:48
@mrw: "ansibl"
W czasach gdy czytałem LeGuin godzilem się na rozmaite magic technologies. No i: nawet splątane fotony podróżują z max prędkością c (a może nie?) 2009/11/22 17:33:31
@nameste
"Ja już się (oczywiście) pogodziłem, że w skali odp. ziarnistości stałej Plancka możliwe są wszelkie cuda-wianki, ale te "parę kilometrów" ciągle jeszcze szokuje (podobnie jak ongiś krolika)." Pozwala zbadać, czy kwantowe paradoksy opisują coś realnego (as in, Prawdziwie Prawdziwe Zjawiska) czy są matematycznym uproszczeniem. "nawet splątane fotony podróżują z max prędkością c (a może nie?)" Wykluczone. Max prędkosć c dotyczy próżni doskonałej, fotony idą po światłowodach, więc ich prędkosć to współczynnik załamania w danym ośrodku razy c. Doświadczenie jest, he he, nie do przeprowadzenia w próżni doskonałej. 2009/11/22 17:43:58
@mrw
"A to nie z tego się robi ansibla?" Też tak myślałem, ale jednak nie do końca. @nameste "nawet splątane fotony podróżują z max prędkością c" Owszem, ale wic w tym, że ich stan się zmienia natychmiast, niezależnie od odległości. Tylko tak się niestety nie da przesyłać informacji :-(. 2009/11/23 01:15:38
@WO
"fotony idą po światłowodach, więc ich prędkość to współczynnik załamania w danym ośrodku razy c" A nie c podzielone przez współczynnik załamania? 2009/11/23 10:26:27
@miskidomleka
Faktycznie mój ostatni komentarz był bez sensu. Skróciłem tak bardzo, ze na koniec nie wniósł nic nowego. No wiec jeszcze raz. "jeśli wynik decyzji był zawczasu przewidziany/znany/dostępny do poznania = zafiksowany, jak można ją nazywać wolną decyzja? " To nie jest jedyne rozwiązanie. Bóg mógł również przygotować inna równoległą rzeczywistość dla każdej twojej decyzji. Jeszcze inne rozwiązanie: dla Boga nie ma "zawczasu". On porusza się dowolnie po linii czasu. Jak to funkcjonuje? Nie wiemy i nigdy nie będziemy wiedzieć, bo nasz umysł nie został skonstruowany do rozwiązania tego typu problemu. Poza tym: z punktu widzenia matematyczno-fizycznego konflikt wolnej woli i wszechwiedzącego Boga sprowadza się do trzech pytań: a) "wolna wola" - czy istnieje niedeterministyczny generator liczb losowych. b) "wszechwiedzącego Bóg" - czy w ogóle istnieje możliwość obliczenia przyszłości ze stanu początkowego. c) "konflikt" - czy istnieje taka para hipotez do a) i b) , która nie jest w sobie sprzeczna. Dyskusja wo-krolik-wojtekr dotyczy głównie pierwszego punktu, a raczej pytania "czy człowiek może skonstruować wolną wolę". Przy punkcie drugim trzeba jednak przyjąć już takie założenia, że determinizm staje się najmniejszym problemem. 2009/11/23 10:34:14
@zero
"A nie c podzielone przez współczynnik załamania?" Pewnie masz rację. @login "Nie wiemy i nigdy nie będziemy wiedzieć, bo nasz umysł nie został skonstruowany do rozwiązania tego typu problemu." Właśnie to jest zabawne, że Miskidomleka stosunkowo łatwo może się pogodzić z Bogiem pozostającym poza trzema "zwykłymi" wymiarami i nie dziwuje się np. że Bóg Australijczyków musi wisieć głową w dół, a to niepraktyczne z tą siwą brodą itd. Za to upiera się przy tym, że Boga musi obowiązywać "przedtem" i "potem". 2009/11/23 10:46:20
@nameste
"W takiej dyskusji albo jest się oryginalnym, albo ..." Nie no, bez przesady, chyba nie rościmy sobie prawa do lepszego zrozumienia świata on najmądrzejszych filozofów historii - to nie psychiatryk24. Dyskusja jest tylko o tym kto ile z tych filozofów zrozumiał i co na ten temat przeczytał poza wikipedią. @wo "pozostającym poza trzema "zwykłymi" wymiarami" Mało tego, jeśli Bóg "oblicza" przyszłość, to albo musi mieć drugi wszechświat do symulacji i trzeci, w którym on sam się znajduje, albo robi to uproszczonym modelem i ogranicza się tylko do zjawisk makroskopijnych. 2009/11/23 10:53:26
@wo: Za to upiera się przy tym, że Boga musi obowiązywać "przedtem" i "potem".
W B-pojęcie można wrzucić doprawdy wszystko co się żywnie podoba. Zabawne, że ktokolwiek traci czas na roztrząsanie ew. konsekwencji. @login99195 Zrozumienie świata przez "najmądrzejszych filozofów historii" ma w większości znaczenie historyczne. 2009/11/23 11:40:34
@nameste
"W B-pojęcie można wrzucić doprawdy wszystko co się żywnie podoba." No ale przecież to nie przeczy żadnej wiedzy naukowej a wręcz jest bardziej zdroworozsądkowe od np fizyki kwantowej. W końcu COŚ musi być tam gdzie wszechświat się kończy. Dlatego dla mnie wiara w boga jak u Spectowskiego (modlić się do Boga - tak, ale jeśli już to ma to tylko sens wzmocnione potężną anteną) nie jest czymś absurdalnym. Mnie tylko śmieszy ten absurdalny sposób, w jaki to robią chrześcijanie. 2009/11/23 11:58:30
@nameste
"W B-pojęcie można wrzucić doprawdy wszystko co się żywnie podoba. Zabawne, że ktokolwiek traci czas na roztrząsanie ew. konsekwencji." No, przez jakieś półtora tysiąclecia te roztrząsania dały nam szereg uzytecznych narzędzi poznawczych, z naszą ulubioną Brzytwą Ockhama na czele. Trzeba być bardzo zaślepionym antyklerykałem, żeby negować historyczny dorobek teologii. Co do mnie, ja unikam mieszania dwóch porządków walutowych. Wiem, że jeśli mowa o Bogu, to pojęcia takie jak "wolna wola" czy "miłosierdzie" oznaczają co innego niż w świecie doczesnym. Więc jak chcesz ze mną gadać o "wolnej woli" w znaczeniu świeckim to powiem od razu, że jestem wobec niej sceptyczny, człowiek wydaje mi się raczej bezwolną ofiarą instynktów, popędów i tego, co nieświadome. Free will is overrated. Aż tak bardzo nie różnimy się od zwierząt, jak byśmy to sobie chcieli przypisać. A w znaczeniu teologicznym oczywiście to jest fuka-puka, które daje nam Wielki Kardzumpel. 2009/11/23 12:02:08
@login99195
"W końcu COŚ musi być tam gdzie wszechświat się kończy." A jeśli nie ma żadnego "tam"? Jeśli zgrabniej jest sobie fizykę osadzić w jakiejś przestrzeni nielokalnej (gdzie pojęcie punktu nie ma geometrycznego sensu)? Ale mnie nie pytaj o szczegóły. Może bardziej ode mnie kompetentni (bloody rabbit czy wojtekrr) będą w stanie coś powiedzieć o tym (np. o tym nowym ujęciu niekomutatywnym/nieprzemiennym)? |
|
Na szczęście internet chroni przed linczem, ale kilka epitetów się pojawiło pod moim adresem, od wojującego ateisty (gdzie ateista w zestawieniu z moją osobą to oksymoron) po świadka Jehowy (j.w.).
Dobry temat zastępczy w okresie podsumowań półmetkowo-kadencyjnych. Panu Migalskiemu gratuluję przykładania się do reelekcji tzw. liberałów.