Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Co oni mogą zrobić?

Mam w pracy kolegę, który gorąco sympatyzuje z poglądami Jarosława Lipszyca na prawo autorskie. Zresztą, mam ich w pracy więcej, dlatego te poglądy regularnie są nagłaśniane. Ale ten konkretny do którego piję mówił mi niedawno o swoim wielkim odkryciu, jakim jest programik do obchodzenia zabezpieczeń Google Books - zabezpieczenia pozwalają na przeczytanie tylko fragmentu książki, ale programik sprytnie udaje osobnych użytkowników i ściąga całość.
„Co oni mogą zrobić, żeby to zablokować?” - pytał ów kolega, a mi dreszcze przechodziły z wrażenia, bo jajakomarksista generalnie spoglądam na kapitalizm tak, że z góry zakładam, że oni tak w skrócie to mogą wszystko. Powinniśmy się zawsze cieszyć, że ludzki koncern nie zabił, a miał brzytwę.
Więc gdy ktoś zadaje pytanie „co oni mogą zrobić”, boję się, że oni zaraz udzielą odpowiedzi, tyleż precyzyjnej co bolesnej.
W tym przypadku odpowiedzią jest ekranik, który się pojawia, gdy ktoś u mnie w pracy chce skorzystać z Google Books. Nie wiem jaki będzie dalszy ciąg, ale każdy scenariusz będzie dla zwykłego użytkownika przykry. Albo Google Books nigdy tu nie będzie działać (bo co nas zdejmą z czarnej listy, to ktoś znowu zapuści sprytny programik). Albo administratorzy użyją jakichś brutalnych metod zaradczych. Albo w ogóle skasują publiczne WiFi.
Tak czy siak, znowu filozofia „co oni mogą zrobić?” doprowadziła do nieszczęścia.
Przy okazji zamknięcia serwisu „odsiebie”, Jarosław Lipszyc ponownie wyłożył w „Gazecie” swoje credo - że większość internautów chce łamać prawo autorskie i nie zamierza z tego rezygnować, więc „biznes, dopóki tego nie zrozumie, wciąż będzie na kursie kolizyjnym z użytkownikami kultury”.
Biznes to rozumie od początku, nie rozumieją tego jeszcze wszyscy politycy. Im dokładniej Lipszyc im wyjaśni, że wybór jest prosty, albo swoboda internautów albo interesy koncernów - tym gorzej dla swobody internautów.
Prawdopodobnie rzeczywiście wygląda na to, że bez brutalnego odcinania od poszczególnych usług, a w ostateczności w ogóle od Internetu, interesów przemysłu medialno-rozrywkowego nie da się zabezpieczyć. Kto wierzy, że politycy się powstrzymają przed wprowadzeniem takich przepisów, ten jest osobą tak naiwną, że mam jej do zaoferowania wysoką kolumnę w centrum Warszawy, na szczycie której stoi pomnik jakiegoś kolesia. Naprawdę tanio sprzedam, Jarku.
czwartek, 12 listopada 2009, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/11/12 00:30:58
@wo
"Prawdopodobnie rzeczywiście wygląda na to, że bez brutalnego odcinania od poszczególnych usług, a w ostateczności w ogóle od Internetu, interesów przemysłu medialno-rozrywkowego nie da się zabezpieczyć."

Jesteś zwolennikiem Prawa Trzech Strajków? Jak tak to jezusmaria

A tak poza tym to jednej rzeczy nie rozumiem - jak juz piracić książki, to nie z googla który daje darmową, użyteczną usługę. Jest wiele innych dedykowanych źródeł które nie blokują i są łatwiejsze w obsłudze niż sprytne programiki.
-
wo
2009/11/12 00:33:29
@grenade
"Jesteś zwolennikiem Prawa Trzech Strajków? Jak tak to jezusmaria"

Nie jestem, ale obawiam się, że to jest Historical Inevitability. Dla marksisty to jest odpowiednik Antona Chigurha - archetypalna niepowstrzymana siła, która jak już ruszy, to się mozna tylko modlić, żeby nie być na jej trajektorii.
-
2009/11/12 00:37:15
Oj, moga wiele. Kolezanka corki (a raczej jej ojciec) dostala list od dostawcy internetu, ze jak nie przestana sciagania nielegalnej muzyki i filmow, dostep do internetu zostanie im odciety.
Ja przyznam, ze mam nadziej iz biznes i internauci spotkaja sie gdzies w pol drogi i ze tresc bez nisnika bedzie dostepna latwo i tanio. Bardzo bym na przyklad lubila miec opcje w Google Books sciagniecia tanio pdf. Link do Amazona nie jest wystarczajaco dobrym rozwiazaniem. Z reguly jak juz szukam jakiejs tresci, jest mi ona potrzebna natychmiast.
Nie wspomne juz o bazach typu Jstor - bardzo, bardzo bym lubila miec dostep do jakiegos indywidualnego artykulu za przystepna cene, bez subskrypcji.
-
2009/11/12 00:38:18
Czymże jest zrobienie dobrze przemysłowi rozrywkowo-medialnemu przy zrobieniu źle masie pojedynczych jumaczy? Im nie wytłumaczysz dlaczego za ściągnięcie filmu należy im się odcięcie netu. Strata głosu w wyborach jest więc całkiem realna. No chyba że uda się przerzucić ciężar odpowiedzialności na Unie, ale i tak coś mi się zdaje, że nie prędko politycy zdecydują się na podpadnięcie masie polskich drobnych jumaczy.

Anyway, mam nadzieję że do momentu, kiedy za jumanie zacznie coś realnie grozić iTunesy będą już u nas dostępne a poziom własnych zarobków będzie wystarczający by się przerzucić na legalną kulturę bez większej straty na ilości.
-
2009/11/12 00:44:24
@wo
"Nie jestem, ale obawiam się, że to jest Historical Inevitability. Dla marksisty to jest odpowiednik Antona Chigurha - archetypalna niepowstrzymana siła, która jak już ruszy, to się mozna tylko modlić, żeby nie być na jej trajektorii."

Na razie ominęła Polskę i trafiła Francję, bedziemy mogli sobie poobserwować z bezpiecznej odległości co z duzym zainteresowaniem uczynię.

@vierablu
Kolezanka corki (a raczej jej ojciec) dostala list od dostawcy internetu, ze jak nie przestana sciagania nielegalnej muzyki i filmow, dostep do internetu zostanie im odciety.

Za to mój ISP (UPC) jeszcze w miarę niedawno reklamował pakiety dodatkowego uploadu, he he he
-
wo
2009/11/12 00:45:23
@kay
"Im nie wytłumaczysz dlaczego za ściągnięcie filmu należy im się odcięcie netu"

Firma Tonfa produkuje gadżety, którymi można wytłumaczyć nawet kibicom piłkarskim, że powinni trochę przybastować.

"Strata głosu w wyborach jest więc całkiem realna"

Przypuszczam, że jest silna korelacja między jumactwem a absencjonizmem. To jest trochę tak, jak apele "BOJKOT GAZETY WYBORCZEJ!!!!" wysuwane przez ludzi, którzy i tak jej nie kupują.

"Anyway, mam nadzieję że do momentu, kiedy za jumanie zacznie coś realnie grozić iTunesy będą już u nas dostępne a poziom własnych zarobków będzie wystarczający by się przerzucić na legalną kulturę bez większej straty na ilości."

Powiem szczerze, że nie rozumiem tego czekania na iTunesy. Przecież jest już znakomity sklep Nokia Music Store. Podobno równie dobry a nawet lepszy. Ja nie używam, bo Nokia to szajs, a Windowsy to system, który odpalam wyłącznie do gier. Ale ludzie nie mający oporów przed Nokią i Windowsami - jak rozumiem, większość? - już powinni na potęgę ściągać z Nokii i mieć gdzieś iTunes. What's wrong with you, people?
-
wo
2009/11/12 00:46:44
@grenade
"Na razie ominęła Polskę i trafiła Francję, "

W jakim sensie "ominęła"? Po prostu jesteśmy trochę za Francją w tej materii (nie tylko w tej zresztą).
-
2009/11/12 00:52:07
@Nokia Music Store
"Nokia Music nie obsługuje obecnie przeglądarki Apple Safari (Mac OS X) w Twoim systemie operacyjnym" i "Obsługiwane systemy to obecnie Microsoft Windows XP lub Vista" i "Obsługiwane przeglądarki działające w powyższych systemach to Microsoft Internet Explorer 6 i nowsze wersje". To ja nadal będę jeździł na zdrapkach, thankyouverymuch.
-
2009/11/12 00:55:08
Trafił swój na swego - Gugiel też łamie prawa autorskie chińskich pisarzy. :-P
-
2009/11/12 01:07:46
@wo "Przecież jest już znakomity sklep Nokia Music Store."

Też zło, piosenka wyceniona jest na 3,50 zł, album na 35 zł i do tego na pliki założony jest jakiś paskudny DRM. Ostatnio Sony i EMI zaczęło wydawać takie fajne packi albumów, gdzie koszt jednego albumu wynosi 25/27 zł. Widziałem m.in. Royksopp, Chemical Brothers, Daft Punk, Bowiego. Do tego czasami (to widziałem akurat w Zlotych Tarasach) niektóre plytki pojawiają się za 20 zł - tak se kupiłem Debut Bjork i Fatboy Slima. Muzyka może być tania, tylko trzeba trochę za nią się zakręcić, no ale wytłumacz to gniewomirom...
-
2009/11/12 01:16:37
@wo
W jakim sensie "ominęła"? Po prostu jesteśmy trochę za Francją w tej materii (nie tylko w tej zresztą).

Nie no, naturalnie, mamy w końcu "bonus" za bycie w głębi Azji. Chodzi mi bardziej o to, że zanim ktoś u nas nawet poważnie pomysli na ten temat, to poobserwujemy sobie jak to dziala na żywym francuskim organiźmie i to da nam dane empiryczne na temat podejścia hardkorowego.
-
2009/11/12 01:22:38
na Łi'resory bezboleśnie pomaga jakaś inna wyszukiwarka choćby w okienku wyszukiwarek firefoxa, która odpala się niezależnie w bocznym panelu, korzystając z mechanizmów googla (weapon of choice: addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/9488 - ma jeszcze parę innych ładnych ficzerów zdjęciowo obrazkowych), a jumanie książek z google books, to jak na razie urbańska legenda, wszystkie softy zaczynają sobie radzić powoli z full view (czyli tak właściwie tym materiałem, co jest choćby na guttenbergu całkiem bezwysiłkowo, bo to raczej dzieła z domeny publicznej, to samo można osiągnąć naciskają kompulsywnie print screen co stronę, tylko po co), natomiast nie są w stanie nic wyciągnąć z abstraktów, bo tekstu fizycznie nie ma.
-
2009/11/12 01:24:29
Mnie najbardziej zaciekawia, że nie pojawiają się głosy nawołujące do bojkotu legalnego obrotu. Tacy to piraci jak z koziej dupy trąbki.
-
2009/11/12 01:36:58
@to raczej dzieła z domeny publicznej

Dzieła z domeny publicznej to mają na Google Books przycisk "Download".
-
2009/11/12 01:38:37
Zajrzałem do Nokia Music Store. Pomysł, że najpierw mam sobie zainstalować coś co chce mieć 500 MB na dysku, a dopiero później będę mógł się dowiedzieć, czy jest w tym sklepie choć 1 MB, który mógłby mnie zainteresować wydał mi się jednak nieco zbyt ekstrawagancki.
-
2009/11/12 01:39:21
@"Im dokładniej Lipszyc im wyjaśni, że wybór jest prosty, albo swoboda internautów albo interesy koncernów - tym gorzej dla swobody internautów."

To jest interes _niektórych_ koncernów. Wielu ISP-ów nie jest zbyt radykalnie nastawionych przeciwko "jumaniu". Google z ich Booksami są raczej na kolizyjnym kursie z różnymi organizacjami autorów czy wydawcami.
-
2009/11/12 01:40:34
Dawno temu zobaczyłem podobne okienko (krótkotrwałe przyblokowanie) podczas zabawy technikami podobnymi do opisanych w tym artykule PC World - Hakuj z Google , ale klikałem w linki jak młodociany hakier i nic dziwnego, że Google wziął mnie za złego bota.
-
2009/11/12 01:41:06
@marekkrukowski
"Mnie najbardziej zaciekawia, że nie pojawiają się głosy nawołujące do bojkotu legalnego obrotu. Tacy to piraci jak z koziej dupy trąbki."

Nie trzeba nikogo specjalnie namawiać ;)
-
2009/11/12 01:48:11
Ludzie nie będą piracić wtedy kiedy będą mieli jakąś sensowną alternatywę. Jak muzykę będzie można natychmiast ściągnąć bez idiotycznych zabezpieczeń i tysiąca programów to skłonność do zapłaty będzie większa. A jak taki MS chce za swój system 150 dolców i jeszcze oczekuje pójścia do sklepu po bajeranckie pudełko to sorry...

Dlatego kto nie pójdzie w taką dystrybucję jak np. Steam ten zginie w dramatycznej walce z rzeczywistością...
-
2009/11/12 02:16:56
@wo:

Po pierwsze to muszę przyznać, że dokładnie tak jak przewidywałeś, a wbrew temu co mi się wydawało, antypirackie zmiany w prawie nabierają niepokojącej dynamiki.

"bo jajakomarksista generalnie spoglądam na kapitalizm tak, że z góry zakładam, że oni tak w skrócie to mogą wszystko."

To jak wam się udało wprowadzić zakaz zatrudniania dzieci, płatne urlopy i związki zawodowe?

"Nie wiem jaki będzie dalszy ciąg, ale każdy scenariusz będzie dla zwykłego użytkownika przykry."

Ja cały czas uważam, że sprawę rozstrzygną kwestie technologiczne, a nie prawne. Kształt dwudziestowiecznego showbiznesu i sposób działania związanych z nim przedsiębiorstw był kształtowany przez kolejne osiągnięcia techniki (gramofon, radio, kinematograf, telewizja, magnetowid), a te ostatnio dały konsumentom możliwość szybkiego wykonywania bezstratnych kopii. I tego się już nie odkręci.
Ograniczenia prawne wygenerują co najwyżej jakąś rywalizację pomiędzy tarczą a mieczem, uczynią dzielenie się plikami bardziej upierdliwym - ale nie na tyle, żeby kupowanie na obecnych zasadach było atrakcyjną alternatywą. Swój filmozbiór (ok. 150 filmów) mam mniej więcej w połowie kupiony (głównie jako dodatki do gazet bez gazet) a w połowie przegrany. Nigdy nie miałem potrzeby zainstalowania sobie żadnego klienta p2p - jestem piratem-pasożytem.
Ja ratunek dla producentów widziałbym właśnie w technologii - filmy 3D, dystrybucje steamopodobne czy produkty wymagające ciągłej interakcji z centralnym serwerem.
-
2009/11/12 02:40:55
@ lapacz

"Ja ratunek dla producentów widziałbym właśnie w technologii - filmy 3D, dystrybucje steamopodobne czy produkty wymagające ciągłej interakcji z centralnym serwerem."

Myślę, że największą szansą jest wylansowanie lansu oryginałem. W interesie korporacji powinno być, żeby każdy miał po 10 000 płyt spiraconych do badań nad muzyką i po 100 oryginalnych do lansu. Korporacje wolą, by każdy miał po 10 oryginalnych ale broń boże żadnej spiraconej.
-
2009/11/12 02:44:45
@ konto

"Nie trzeba nikogo specjalnie namawiać ;)"

I to właśnie pozwala koncernom lansować takie akcje jak we Francji. Bo piratów chyba bardziej kręci, że mogą ściągnąć droższe, skoro nie próbują wykorzystać swego istnienia jako elementu nacisku.
-
2009/11/12 03:47:53
sopherss:
"Ludzie nie będą piracić wtedy kiedy będą mieli jakąś sensowną alternatywę. Jak muzykę będzie można natychmiast ściągnąć bez idiotycznych zabezpieczeń i tysiąca programów to skłonność do zapłaty będzie większa."

Taka alternatywa tu i ówdzie już jest dostępna. Nazywa się np. amazon, wymagana jest instalacja ważącego 1.66MB (tak! ciut ponad jedną dyskietkę 3.5 cala) programu, i to tylko jeśli chcesz kupować albumy, pojedyncze tracki można ściągać od tak. Program ściąga i dodaje do biblioteki WMP i iTunes. Ściezki są w mp3 porządnej jakości bez DRM.

Są jeszcze obsuwy, niedawno kupowałem album mp3 który był droższy niż własny odpowiednik CD. Czyli gorsza (wprawdzie niesłyszalnie dla 99.9% populacji) jakość, brak pudełka, książeczki, fizycznego nośnika stanowiącego backup, jedyna zaleta to dostawa natychmiast a nie za parę dni - i jednak drożej.

W ogóle kwestia książeczek wymaga jakiegoś pomysłu, bo mnie sama okładka wklejona w mp3 raczej nie raduje.

I teraz pytanie - jest amazon, jest (są?) itunes - czy w krajach gdzie są, jumalność i torrentowość się zmniejszyły? Ktoś wie? Na ile jest przestrzegany zakaz dzielenia się zakupionym trackiem ze znajomymi?



A protesty przeciwko karom dla jumaczy (niespecjalnie drakońskim, odcięcie od sieci na rok? kaman, za kradzież KK przewiduje 3 miesiące do 5 lat) sprowadzające się do żądań faktycznej niekaralności jakoś mi się kojarzą z takim przepisem co to był kiedyś w PL. Że przejeżdżka cudzym samochodem to była jakoś marnie czy praktycznie wcale karalna. I wszyscy złapani złodzieje tylko chcieli się przejechać. To co, zrobimy przepis: za "ja tylko chciałem przesłuchać/zagrać/wypróbować a potem skasować a nawet może kupić" karą niech będzie pogrożenie paluszkiem?
-
2009/11/12 06:48:29
Jestem uczciwa: słucham mp3, ale kupuję płyty ripuję je i kopiuję pliki np. na telefon. Bardzo chętnie kupowałabym pliki w postaci mp3 taniej niż w empiku czy merlinie (bo bez książeczki) z możliwością wyboru poszczególnych piosenek z albumu.
Ale na polskim rynku istnieje obecnie jeden sklep z MP3 (soho.pl) a w nim same starocie i zespoły, których nikt nie słucha.
I dlatego nie podnieca mnie iTunes czy Nokia (swoją drogą też weszłam i pomysł instalowania przed obejrzeniem oferty mnie odrzucił).
Po prostu wiem, że żadna z płyt, które ostatnio kupiłam, nie jest sprzedawana cyfrowo. A może się mylę ? może gdzieś można legalnie ściągnąć za umiarkowaną opłatą happysad ? Wyszkoni ? składankę z Nohawicą ? Kult ? Hey ?
-
2009/11/12 06:52:42
Protesty są przede wszystkim przeciwko odcinaniu od sieci bez wyroku sądu i w związku z tym, że będzie to w zasadzie odpowiedzialność zbiorowa - np. za jumanie empetrójek przez nastoletniego syna odcięci od sieci będą też rodzice. To tak, jakby za jazdę syna po pijaku zabierać prawo jazdy również rodzicom.
-
wo
2009/11/12 07:12:28
@ausir
" To tak, jakby za jazdę syna po pijaku zabierać prawo jazdy również rodzicom."

Przecież nie "zabierać prawo jazdy", tylko nałożyć karę finansową, bo rodzice w tej sytuacji będą po prostu musieli zainwestować w innego ISP. Nie chcę, żeby to wpływało na Twoje decyzje prokreacyjne, ale generalnie za szkody spowodowane przez dzieci odpowiadają rodzice.

@konto
"To jest interes _niektórych_ koncernów."

Tak sie składa, że tych dużych i potężnych.

@sopherss
"Ludzie nie będą piracić wtedy kiedy będą mieli jakąś sensowną alternatywę."

Ludzie nie będą piracić wtedy kiedy się będą bali konsekwencji.

@lapacz
"To jak wam się udało wprowadzić zakaz zatrudniania dzieci, płatne urlopy i związki zawodowe?"

A udało się? Kosztem wielu ofiar w ludziach udało się najwyżej CZĘŚCIOWO ograniczyć samowolę kapitalistów w USA i Europie Zachodniej, ale właśnie obserwujemy, jak udało im się to elegancko obejść po prostu przez likwidację ograniczeń w handlu międzynarodowym, ktora pozwala na tanie i łatwe przenoszenie produkcji z USA i Europy Zachodniej do krajów, w których takich ograniczeń nie ma i nie będzie. U siebie tymczasem kapitaliści spychają coraz więcej ludzi do sektorów gównianego zatrudnienia pozwalającego obchodzić te wszystkie ograniczenia. W Polsce prawo pracy chroni może mnie, ale nie Ziutka z Pierdziszewa.
-
2009/11/12 07:28:50
@Kosztem wielu ofiar w ludziach udało się najwyżej CZĘŚCIOWO ograniczyć samowolę kapitalistów w USA i Europie Zachodniej

Czego jednak nie rozumiem, to Twojej postawy pokornego przygięcia kolan wobec wladztwa krwiopijców. No i mam wrażenie, że traktujesz jako synonimy "interes wielkich koncernów" i "prawo autorskie". Ja mam w dupie interes wielkich koncernów (a jeśli to synonimy, to tamże mam prawo autorskie).
-
2009/11/12 07:55:22
No i mam wrażenie, że traktujesz jako synonimy "interes wielkich koncernów" i "prawo autorskie".
Jak ostatnio Kazik się wyrażał bardzpo niepochlebnie na temat tych, którzy zjumali mu jeszcze niewprowadzoną do sklepów płytę, to on też jest Wielki Koncern?
-
2009/11/12 08:04:16
@bartoszcze: moje wrażenie jest adresowane konkretnie, a nie ogólnie do wszechświata
-
2009/11/12 08:19:04
@magdalaena1977 i soho.pl

Nie, no fajna ta strona soho.pl, oto ich komunikat powitalny:
"Database error: Invalid SQL: SELECT id, numer, nazwa FROM gatunek ORDER BY nazwa
Interbase Error: 1 (deadlock )
Session halted."

@Starocie i zespoły, których nikt nie słucha -- WTF?
Na amazonie są i starocie, i "zespoły, których nikt nie słucha". I dlatego amazon jest taki fajny.
-
2009/11/12 08:23:57
Ja tylko z małą uwagą że póki co te wszystkie reformy prawa i represje niespecjalnie nadążają na postępem techniki. Najpierw zamknęli Napstera kiedy już serwisów P2P były dziesiątki. Potem zabrali się za Kazę i Osiołka w momencie kiedy liczył się jedynie BT. Kolejnym krokiem było wzięcie się za BT ale poza zatoką piratów sukcesy w tej materii równierz umiarkowane. Teraz kolej na serwisy hostingowe ale tu póki co niemrawo chociaż wobec łatwego identyfikowania użytkowników spodziewałbym się większych sukcesów.Zastanawiam (tu musiałby mi odpowiedzieć informatyk) się czy ten sukces prawny jest w ogóle przesuwalny na rzeczywistość bo czy operatorom ujawnianie tego typu danych się opłaca?

Z drugiej strony na AXN można już za darmo oglądać niektóre seriale a SPI chce za darmo pokazywać filmy z reklamami. Więc nie jest tak ze wszyscy kapitaliści jadą restrykcjami. Zgadzam się że kapitalistyczni krwiopijcy będą próbować dobrać się "jumaczom" do czterech liter ale jak na tyle lat starań to chyba znikome sukcesy?

Swoją droga ciekawe ze jako przykładu Wojtku użyłeś G Books bo to chyba najlepszy przykład tego jak bardzo prawo autorskie w ogóle nie podąża za rzeczywistością. I tego jak korporacja (Google) może mieć całe prawo autorskie w poważaniu w punkcie w którym im nie pasuje.
-
2009/11/12 08:30:50
@nameste
Czyli konkretnie, to Twoja zjumać dobrze, a ogólnie to Ci zwisa?
-
2009/11/12 08:33:50
@bartoszcze: oj, weźże jeszcze raz uważnie przeczytaj, co (i do kogo) napisałem
-
wo
2009/11/12 08:41:59
@nameste
"Ja mam w dupie interes wielkich koncernów (a jeśli to synonimy, to tamże mam prawo autorskie)."

To akurat truizm - gdy ma miejsce jakiś konflikt, to wszyscy mają nawzajem gdzieś swoje interesy. Ty gdzieś masz ich interes, oni mają Twój. Twój problem polega tylko na tym, że Twój cichutki pisk "STANOWCZO PROTESTUJĘ!" nic nie zmieni.

@marchewa
"Ja tylko z małą uwagą że póki co te wszystkie reformy prawa i represje niespecjalnie nadążają na postępem techniki."

A ponieważ co oni mogą zrobić? Przecież nie wprowadzą odcinania? To tak będzie zawsze.

"Zastanawiam (tu musiałby mi odpowiedzieć informatyk) się czy ten sukces prawny jest w ogóle przesuwalny na rzeczywistość bo czy operatorom ujawnianie tego typu danych się opłaca? "

A co ma do tego informatyk? To dość logiczne, że walka z jumactwem spowoduje spadek bandwidtha, więc ISP będą kosili tę samą kasę za miesięczny abonament, mając do administrowania mniejsze strumienie. Czysty zysk.

" I tego jak korporacja (Google) może mieć całe prawo autorskie w poważaniu w punkcie w którym im nie pasuje."

W dniu, w którym uświadomisz sobie, że kapitalizm polega właśnie na tym, że wielka korporacja (Google) może całe prawo (nie tylko autorskie przecież!) w poważaniu w punkcie w którym im nie pasuje, staniesz się marksistą.
-
2009/11/12 08:48:51
@wo: W dniu, w którym uświadomisz sobie, że kapitalizm polega właśnie na tym, że wielka korporacja (Google) może całe prawo (nie tylko autorskie przecież!) w poważaniu w punkcie w którym im nie pasuje, staniesz się marksistą.

Ale się pytałem, czy obowiązkową pozycją marksisty są pokornie ugięte kolana.
-
2009/11/12 08:51:28
@wo
"W dniu, w którym uświadomisz sobie, że kapitalizm polega właśnie na tym, że wielka korporacja (Google) może całe prawo (nie tylko autorskie przecież!) w poważaniu w punkcie w którym im nie pasuje, staniesz się marksistą."

To zasada działania demokracji. I to tylko tej "dojrzałej", kiedy lobbyści już wiedzą pod którymi drzwiami się ustawić.
-
wo
2009/11/12 08:55:47
@nameste
"Ale się pytałem, czy obowiązkową pozycją marksisty są pokornie ugięte kolana."

Ale ja się pytałem, czy obowiązkową pozycją freetarda są głupkowate pytania z uwikłanymi założeniami.

@konto
"I to tylko tej "dojrzałej", kiedy lobbyści już wiedzą pod którymi drzwiami się ustawić. "

Każda jest taka. Nie będziesz chyba na moim blogu odwoływać się do utopii "kiedyś było inaczej, bo demokracja była taka prawdziwie prawdziwa"? Czy początki nowożytnej demokracji będziesz wywodzić z ateńskich właścicieli niewolników, czy oligarchów takich jak Beniamin Franklin, wniosek będzie z grubsza ten sam: demokrację zawsze tworzyli wyzyskiwacze.
-
2009/11/12 08:56:01
@wo: "Ludzie nie będą piracić wtedy kiedy się będą bali konsekwencji"

Tja, doświadczenia z 18 poprawką doskonale to potwierdzają.
-
wo
2009/11/12 09:00:20
@superbarman
"Tja, doświadczenia z 18 poprawką doskonale to potwierdzają"

Przecież nie chodzi o zabronienie słuchania muzyki, tylko o przymuszenie do płacenia 3,50 za piosenkę.
-
2009/11/12 09:03:30
@wo: Ale ja się pytałem, czy obowiązkową pozycją freetarda są głupkowate pytania z uwikłanymi założeniami.

Cóż, Ty masz tu (powyżej) proste założenie, ale ssane z sufitu: gdzieś się deklarowałem jako freetard?

Generalnie są co najmniej trzy plany: (1) realne władztwo korpo-krwiopijcy, który bezwzględnie realizuje swojej interesy, (2) plan sankcji prawnych, (3) plan postulowanej etyki ("jumanie to ZUO"). Ty się przemieszczasz z prędkością światła między tymi planami, co powoduje wrażenie, że dla Ciebie to ujęcia synonimiczne.

I jeszcze mówisz o "uwikłanych założeniach", heh.
-
wo
2009/11/12 09:09:24
@nameste
"Ty się przemieszczasz z prędkością światła między tymi planami, co powoduje wrażenie, że dla Ciebie to ujęcia synonimiczne."

(1) to dla mnie baza, (3) to nadbudowa, (2) to środek utrwalania (1). Tak to z grubsza wygląda po marksistowsku.
-
2009/11/12 09:15:10
Tzn. kiedy zamkną "Popcornera"?
-
wo
2009/11/12 09:17:38
@mrw
Hauehelszudajnou?
-
2009/11/12 09:23:57
@wo: (1) to dla mnie baza, (3) to nadbudowa, (2) to środek utrwalania (1).

Jasne. Na (1) żaden "cienki pisk" nie pomoże, ale wobec (3) możliwe są narracje konkurencyjne ("jumanie": 70 lat obowiązywania ochrony materialnej? więcej? a może mniej? zakres "dozwolonego użytku własnego"? zawężać czy rozszerzać? i tu np. Lipszyc), a w sprawie (2) można uruchamiać, zgodnie z demokratyczną procedurą, konkurencyjny nacisk.

Schemat (1,2,3) dotyczy wielu sytuacji, w tym także tych, które historycznie odchodzą w przeszłość (niewolnictwo, prawa kobiet itd.). Siła opisowa schematu nie implikuje jeszcze konieczności gięcia kolan.
-
wo
2009/11/12 09:33:11
@nameste
"Jasne. Na (1) żaden "cienki pisk" nie pomoże, ale wobec (3) możliwe są narracje konkurencyjne ("jumanie": 70 lat obowiązywania ochrony materialnej? więcej? a może mniej? zakres "dozwolonego użytku własnego"? zawężać czy rozszerzać? i tu np. Lipszyc), a w sprawie (2) można uruchamiać, zgodnie z demokratyczną procedurą, konkurencyjny nacisk"

Marksizm mówi, że jeśli (1) to baza, to wobec (3) nie uda się żadnej "narracji konkurencyjnej" nadać statusu wychodzącego poza cichutki pisk oszołoma. Typu "ludzie przebudżcie się humanoidalne jaszczury porywają was na badania analne w nieoznakowanych helikopterach". Czasem nazywamy to "dyskursem dominującym". Co za tym idzie, demokratyczny nacisk na (2) może najwyżej przybrać formę startu w wyborach prezydenckich faceta od wkładek do butów. 0,003 procent.

Baza to Anton Chigurh.
-
2009/11/12 09:35:23
Zrobić trochę mogą, ale akurat spora szansa, że wprowadzone zabezpieczenie da się obejść np. Torem czy jakimś open proxy. Przynajmniej na razie.

W odcinanie od sieci trochę nie wierzę - globalnie gospodarczo może to powodować więcej strat, niż zysków. Na pewno ucierpią ISP (nikt, kto będzie wiedział, że będzie odcięty, nie wykupi abonamentu), po drugie, klęknie reklama w sieci i usługi, które sieci wymagają (ot, choćby gry online warte rocznie kilkaset zł odetną małolatowi, który ściągnął album, za kikanaście zł). Poza tym, wymagane byłoby doktoryzowanie się wszystkich użytkowników z zabezpieczania urządzeń dostępowych i komputerów, bo inaczej przewiduję, że popularne stanie się korzystanie z cudzych połączeń (bezprzewodowo, trudne do udowodnienia, czy po prostu trojan), czy to w celu piracenia, czy w celu spowodowania wyłączenia łącza sąsiadowi (albo konkurencji). Co z kartami prepaid i netem? Co ze spadkiem liczby transakcji (do ilu rzeczy nie byłoby dostępu, czyli nie byłyby kupione, gdyby nie sprzedaż online)? Produkcja sprzętu elektronicznego też pewnie ucierpi.

Z kolei powstaną trudne do kontrolowania sieci prywatne (albo absurdalne zakazy łączenia telefonu z komputerem). Poza tym, nie sieć jest problemem, a możliwość wykonania wiernej kopii. Piractwo miało się dobrze w czasach dostępu wdzwanianego, nośników CD czy wymiany programów na taśmach, a cyfrowe przechowywanie danych mocno zmieniło świat. I szczerze mówiąc nie wydaje mi się, by przemysł medialny jakoś stracił w ostatnich kilkunastu latach. A wręcz przeciwnie...
-
2009/11/12 09:36:14
@wo: "Ludzie nie będą piracić wtedy kiedy się będą bali konsekwencji"

Na podobnej zasadzie to Jarek Kaczyński ze swoim funflem Zbysiem Ziobro próbowali w latach 2005-2007 całe państwo zorganizować.

Restrykcje to nie jest najlepsze rozwiązanie; im więcej ograniczeń, kar i obostrzeń tym więcej sposobów na ich obchodzenie, unikanie. To jak zatykanie cieknącej tamy - nie rozwiązuje istoty problemu.

Na konfrontacyjnej, symetryczna relacji biznes - internauci tracą i jedni drudzy; ci pierwsi potencjalną kasę, ci drudzy komfort dostępu do interesujących dóbr a ponadto ryzykują sankcjami karnymi. Wszystkich nie da się odciąć od internetu, wszystkich serwisów umożliwiających jumanie nie da się zamknąć. 20 wieczne myślenie o prawach autorskich i dostępie do tego co nimi objęte po prostu nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. I to się nie zmieni a raczej pogłębi, a restrykcje w niczym tu nie pomogą.

-
2009/11/12 09:38:42
troche offtopicznie, ale mamy udany debiucik na topliscie prawicowych pojebow.
prpaństwa oto Dobrodziej Paramita:
www.goldenline.pl/forum/dziennikarstwo/1286448/s/1#24859718
-
wo
2009/11/12 09:39:43
@rozieblox
"Zrobić trochę mogą, ale akurat spora szansa, że wprowadzone zabezpieczenie da się obejść np. Torem czy jakimś open proxy. Przynajmniej na razie. "

Taaa, Tor i open proxy są nie do ruszenia. Co oni mogą zrobić? Przecież nie zabronią. Artykuł 107a na pewno będzie zawierał zastrzeżenie "no chyba że chodzi o tora, przecież tego nie zabronimy".

"(nikt, kto będzie wiedział, że będzie odcięty, nie wykupi abonamentu)"

Ta, no jasne. Mnie rzeczywiście kurna to bardzo powstrzyma.

"klęknie reklama w sieci"

Jumacze przeważnie używają też Adblocka, więc są do gównianym targetem.

"Poza tym, wymagane byłoby doktoryzowanie się wszystkich użytkowników z zabezpieczania urządzeń dostępowych i komputerów"

W praktyce - tak jak to często jest z kartami kredytowymi - użytkownik zgodzi się na semi-dobrowoną dopłatę 9,99 PLN do miesięcznego abonamentu za to, że ISP za niego będzie monitorować traffic i brać na siebie odpowiedzialność. Złoty interes.

" Co ze spadkiem liczby transakcji (do ilu rzeczy nie byłoby dostępu, czyli nie byłyby kupione, gdyby nie sprzedaż online)? "

No jasne, bo jumacze bardzo dużo kupują.

"Produkcja sprzętu elektronicznego też pewnie ucierpi. "

No jasne, nie kupię nowego Macbooka, bo jumacze cierpią.

" I szczerze mówiąc nie wydaje mi się, by przemysł medialny jakoś stracił w ostatnich kilkunastu latach. "

Znaczy, nie słyszałeś o masowych zwolnieniach?
-
2009/11/12 09:41:36
@wo: Marksizm mówi, że jeśli (1) to baza, to wobec (3) nie uda się żadnej "narracji konkurencyjnej" nadać statusu wychodzącego poza cichutki pisk oszołoma.

Albo to definicja bazy (i wtedy np. niewolnictwo jako urządzenie społeczno-ekonomiczne nigdy nie miało miejsca, czyli definicja jest o kant), albo to twierdzenie (i wtedy fałszywe, bo jednak niewolnictwo miało miejsce).
-
2009/11/12 09:41:49
@nameste
przeczytaj, co (i do kogo) napisałem
Jeżeli uważasz, że to do kogo napisałeś, nadaje sens temu co napisałeś, to mogę się tylko podpisać pod recenzją adresata.
-
wo
2009/11/12 09:42:27
@sophers
"Na podobnej zasadzie to Jarek Kaczyński ze swoim funflem Zbysiem Ziobro próbowali w latach 2005-2007 całe państwo zorganizować. "

Moim zdaniem, na zupełnie innej.

"Restrykcje to nie jest najlepsze rozwiązanie; im więcej ograniczeń, kar i obostrzeń tym więcej sposobów na ich obchodzenie, unikanie. "

Zobaczymy jak to zadziała na przykładzie Francji. Moim zdaniem, to już będzie nie do obejścia.

"Wszystkich nie da się odciąć od internetu,"

Ale dlaczego uważasz, że "wszyscy" jumają? Jak przyjdą odcinać Lipszyca, ja się tylko szeroko uśmiechnę i powiem "selawi mą szer ami". Przecież nie odetną wszystkich. Ja będę się cieszył, że mi neostrada śmiga, bo nie będą mi bandwidtha przytykać jumający sąsiedzi.
-
wo
2009/11/12 09:44:06
@nameste
"Albo to definicja bazy (i wtedy np. niewolnictwo jako urządzenie społeczno-ekonomiczne nigdy nie miało miejsca, czyli definicja jest o kant), albo to twierdzenie (i wtedy fałszywe, bo jednak niewolnictwo miało miejsce)."

Raz na setki lat zdarza się fetyszyzowana w marksizmie Sytuacja Rewolucyjna, czyli totalne załamanie bazy. Niestety, kredyt subprime to nie są najazdy Gotów, kapitalizm ma się dużo lepiej od Imperium Rzymskiego w V wieku.
-
wo
2009/11/12 09:45:21
@latajacy_czestmir

Plonk warning za posiadanie konta na goldenline. Jeszcze mi się gościu przyznaj do konta na Niższej Klasie!
-
2009/11/12 09:47:03
@wo: Raz na setki lat zdarza się fetyszyzowana w marksizmie Sytuacja Rewolucyjna, czyli totalne załamanie bazy.

To się przerzucam na Sytuację Ewolucyjną i będę ćwiczyć prawa kobiet.
-
wo
2009/11/12 09:56:56
@nameste
"To się przerzucam na Sytuację Ewolucyjną i będę ćwiczyć prawa kobiet."

Pewne prawa kobiet są zgodne z bazą i do przeforsowania, czego przykładem Europa Zachodnia. Stosunkowo łatwo jest przewalczyć prawo nakładające regulacje chroniące dobrze opłacaną prawniczkę z middle class przed molesotwaniem seksualnym. Przegwizdane są tylko prawa Ziutki z Pierdziszewa, która ręcznie rozpakowuje europalety w Biedronce (nie mówiąc już o prawach Ziut-Ziut Ciang-Cing z Pierdzi-Szang-Ciang, która w sweatshopie wyprodukowała towary na tych paletach). Co do tych pierwszych, nie wątpię w Twój sukces. Co do tych drugich, gratulacje choćby za tę odrobinę szlachetnej hipokryzji, która sprawi, że przez kwadrans będziesz udawać, że dajesz latającego faka.
-
2009/11/12 10:01:39
@WO
plnk warning biore po mesku na klate a na NK konta nie mam :)
-
2009/11/12 10:03:58
@baza

Koncerny medialne to nie jest jeszcze cała baza. Mogą się pojawić pro-jumackie albo para-jumackie modele zarabiania pieniędzy.
-
2009/11/12 10:04:32
(Albo raczej rozwinąć, bo już się pojawiły).
-
2009/11/12 10:06:31
mig_watch "Starocie i zespoły, których nikt nie słucha -- WTF? Na amazonie są i starocie, i "zespoły, których nikt nie słucha". I dlatego amazon jest taki fajny."
Ale są też nowości i hity. A polskich popularnych piosenek nie można kupić w wersji elektronicznej. W żadnym sklepie.
-
wo
2009/11/12 10:16:54
@czescjacek
"Koncerny medialne to nie jest jeszcze cała baza. Mogą się pojawić pro-jumackie albo para-jumackie modele zarabiania pieniędzy."

Freetardzi mają przeciwko sobie giganty takie, jak Microsoft, Sony, Apple, Time-Warner czy Disney, których roczne obroty mierzy się w dziesiątkach gigabaksów. Jumackie modele zarabiania pieniędzy z samej natury jumactwa, będą może mierzone w dziesiątkach kilozłotych. No, niech stracę, megazłotych. Wszysto jedno, to są różnice rzędów wielkości.
-
2009/11/12 10:25:01
@wo: Pewne prawa kobiet są zgodne z bazą i do przeforsowania, czego przykładem Europa Zachodnia.

Przywołałem prawa kobiet jako kontrprzykład na tezę, że każda narracja próbująca konkurować z narracją dominującą jest skazana na marginalizację jako "pisk oszołoma".

Realna sytuacja Ziuty z Pierdziszewa jest rzeczywiście gorsza niż sytuacja Józia z Pierdziszewa. Niemniej, na planie (2) czyli prawnym jest ona chroniona tak samo, jak Józefina z DC. Trudno to przedstawić jako porażkę narracji równościowej, mimo że [realnie] do sukcesu jeszcze daleko.

Krótko: fatalizm typu "baza ani drgnie" nadziewa się jednak na rozmaite kontrprzykłady. I pewne rzeczy nie tyle "są zgodne z bazą", ile baza jednak daje się przesunąć, tak że zmienia się zakres zgodności.
-
wo
2009/11/12 10:27:32
@nameste
" Niemniej, na planie (2) czyli prawnym jest ona chroniona tak samo, jak Józefina z DC. Trudno to przedstawić jako porażkę narracji równościowej, mimo że [realnie] do sukcesu jeszcze daleko. "

A moim zdaniem bardzo łatwo, bo skoro de facto Ziuta z Pierdziszewa ma status niewolnicy, to jej status de iure równy Józefinie Szmal-Bogackiej tylko utrudnia kwestię emancypacji. Trudniej walczyć z nierównością ukrytą.

"Krótko: fatalizm typu "baza ani drgnie" nadziewa się jednak na rozmaite kontrprzykłady."

Prawdopodobieństwo napotkania takiego kontrprzykładu w naszym życiu jest zaniedbywalne, skoro to się zdarza raz na kilkaset lat.
-
2009/11/12 10:32:14
@wo
"[kolega] mówił mi niedawno o swoim wielkim odkryciu, jakim jest programik do obchodzenia zabezpieczeń Google Books - zabezpieczenia pozwalają na przeczytanie tylko fragmentu książki, ale programik sprytnie udaje osobnych użytkowników i ściąga całość."

Ok, jestem leniem i nie sprawdzałem, ale zawsze wydawało mi się, że bycie freetardem (ksiązkowym, muzycznym, łotewa) to pochodna kiepskiego stanu konta. A to jednak jest jakby stan umysłu, skoro kolega z Agory jara się jakimś obciachowym programikiem. No, chyba że zarabia 2K. ;-)

Generalnie jumanie książek z netu to już jest freetardyzm absolutny. Przeca biorąc pod uwagę relację cena/jakość, trwałość, juzer friendliness etc to ze świecą szukać podobnego towaru.
-
2009/11/12 10:39:50
@wo
"Marksizm mówi (...) Baza to Anton Chigurh."

Jaki ten marksizm się zrobił konserwatywny ostatnimi czasy.
-
2009/11/12 10:44:24
@wo: A moim zdaniem bardzo łatwo, bo skoro de facto Ziuta z Pierdziszewa ma status niewolnicy, to jej status de iure równy Józefinie Szmal-Bogackiej tylko utrudnia kwestię emancypacji.

I dlatego (to mój odbiór) przejmujesz&propagujesz ideolo korpo-krwiopijcy? ("jumanie to ZUO")
-
wo
2009/11/12 10:44:42
@migwatch
"Ok, jestem leniem i nie sprawdzałem, ale zawsze wydawało mi się, że bycie freetardem (ksiązkowym, muzycznym, łotewa) to pochodna kiepskiego stanu konta. A to jednak jest jakby stan umysłu, skoro kolega z Agory jara się jakimś obciachowym programikiem"

Pomijam już to, że naprawdę nie wiem skąd się bierze to przekonanie, że w Agorze wszyscy bardzo dużo zarabiają - jest odwrotnie, właśnie przedsięwzięcia typu "Dziennik" składają kuszące propozycje typu "będziesz miał u nas parę kafli więcej", bo to jest właśnie konieczność finansowego zrekompensowania pewnej ogólnej syfiastości oferty. Ale tutaj decyduje inny problem, niestety znany każdemu intelektualiście - CHCĘ MIEĆ TĘ KSIĄŻKĘ JUŻ TERAZ ZARAZ A NIE KURNA CZEKAĆ MIESIĄC NA AMAZONA. Nie ukrywam, że to jest problem znany mi także z autopsji.
-
wo
2009/11/12 10:47:13
@erm
"Jaki ten marksizm się zrobił konserwatywny ostatnimi czasy."

Zawsze był. Pogadaj z jakimś zwolennikiem Bakunina, oni toczą ten spór od cirka ebałt 140 lat.

@namaste
"I dlatego (to mój odbiór) przejmujesz&propagujesz ideolo korpo-krwiopijcy? ("jumanie to ZUO")"

Dobro i zło to pojęcia relatywne, określone danym etapem rozwoju historii. Co innego było złem w Rzymie Cezarów, co innego w Rzymie Borgiów, co innego w Rzymie Berlusconiego.
-
2009/11/12 10:47:59
@mig
"Generalnie jumanie książek z netu to już jest freetardyzm absolutny. "

Moja konkubina namiętnie juma szitową fantasy. Ma przy tym niesamowity przemiał, jest w stanie zmęczyć po kilka książek dziennie. Forma elektroniczna jest w tym wypadku jedyną praktyczną - nie trzeba tachać dziesiątek tomów z Koszyków i nie zalegają potem w mieszkaniu.
-
2009/11/12 10:52:10
@wo & zarobki w Agorze

Wcale nie pisałem, że w Agorze wszyscy zarabiacie super. ale z pewnością nie zarabiacie tak chujowo, żeby jarać się pryszczersko-freetardowym tweakiem do google books.

@ ksiązkę teraz!
"CHCĘ MIEĆ TĘ KSIĄŻKĘ JUŻ TERAZ ZARAZ A NIE KURNA CZEKAĆ MIESIĄC NA AMAZONA. Nie ukrywam, że to jest problem znany mi także z autopsji"

Jest Ci znany -- ale czy jumasz? Nie, więc odczekasz ten miesiąc. Freetard zajuma bo ma umysł freetarda.

A tak bajdełej, to np przez księgarnie amrykańską w GalMoku to też miesiąc by trwało?
-
2009/11/12 10:57:42
@wo: Dobro i zło to pojęcia relatywne, określone danym etapem rozwoju historii. Co innego było złem w Rzymie Cezarów, co innego w Rzymie Borgiów, co innego w Rzymie Berlusconiego.

Jasne. Niemniej, widzę różnicę między "korpo-krwiopijca przedstawia naruszanie swoich interesów [przez "jumaczy"] jako ZUO moralne" (co jest truizmem) a "OMG, źli jumacze, źli i głupi". Ty wydajesz się mówić naraz jedno i drugie.
-
2009/11/12 10:58:14
@wo
"Zawsze był. Pogadaj z jakimś zwolennikiem Bakunina, oni toczą ten spór od cirka ebałt 140 lat.

Ale co to za narzędzie analizy rzeczywistości, gdzie punktem wyjścia jest założenie "tak czy siak jesteśmy w głębokiej dupie", a cała praca interpretacyjna to szukanie argumentów podpierających?
-
wo
2009/11/12 11:02:49
@migwatch
"Jest Ci znany -- ale czy jumasz? Nie, więc odczekasz ten miesiąc. Freetard zajuma bo ma umysł freetarda."

Tutaj dotykasz sedna prawdy - rzeczywiście, zbyt długotrwałe zadawanie się z freetardami może skutkować takim efektem psychologicznym, że człowiek zaczyna się jarać tekstami typu "genialny młody student z finlandii napisał skrypcik, który obchodzi te zabezpieczenia".
-
2009/11/12 11:05:38
@wo
Żeby nie było, że jestem święty. Całkiem solidne pokłady freetardyzmu wciąz u mnie zalegaja. Jednakowoż kurczą się. Zapewne to efekt zbliżania się do 40-stki :-)
-
wo
2009/11/12 11:06:10
@erm.land
"Ale co to za narzędzie analizy rzeczywistości, gdzie punktem wyjścia jest założenie "tak czy siak jesteśmy w głębokiej dupie", a cała praca interpretacyjna to szukanie argumentów podpierających?"

Wiesz, XIX-wieczny ruch socjalistyczny to przestawiło z rozumowania per "zakładajmy utopijne komuny gdzie będziemy mieć wspólne żony!" do rozumowania "zakładajmy związki zawodowe i strajkami domagajmy się podwyżek i ograniczenia czasu pracy". To narzędzie pozwala odróżniać postulaty realistyczne (chrońmy dobrze zarabiające kobiety z klasy średniej przed molestowaniem seksualnym) od nierealistycznych (zalegalizować jumanie).

@nameste
""OMG, źli jumacze, źli i głupi". Ty wydajesz się mówić naraz jedno i drugie."

No właśnie mówię tylko że głupi. To drugie już sobie sam dopisujesz. Nie oceniam moralnie, bo moralność jest jak pupa, każdy ma swoją.
-
2009/11/12 11:13:11
@meritum

Jest jeszcze jeden problem - nie odnosi się może do s-f czy też innych lektur "dla przyjemności", ale jeśli znajdziecie fragment książki na google books, z której w celach naukowych/zawodowych interesują was np. 2 rozdziały, a najbliższa biblioteka, w której można ją znaleźć znajduje się w Wiedniu/Berlinie/Londynie, to nie chcielibyście mieć narzędzia pt. "wyślij sms za 5 zł + VAT, a my udostępnimy interesujący cię fragment na 24h"? I naprawdę miesiąc czekania na wysyłkę z Amazona nie rozwiązuje problemu.
-
2009/11/12 11:16:21
@wo: Nie oceniam moralnie, bo moralność jest jak pupa, każdy ma swoją.

No to dobrze. Byłoby (imo) nieteges, gdyby się przejmowało korpo-krwiopijcze gmeranie przy normach moralnych (i prawnych; oba typy szersze niż "każdy ma swoje") na zasadzie jakiegoś automatyzmu.
-
2009/11/12 11:18:40
@wo
"od nierealistycznych (zalegalizować jumanie)."

Ale nawet Lipszyc nie stawia sprawy w ten sposób. Podobnym uproszczeniem jest stwierdzenie, że wyzysk został tak po prostu wyeksportowany do trzeciego świata, gdzie nic, tylko same sweatshopy i niewolnictwo. Tego typu myślenie jest przekształcaniem skrótu myślowego - "bogata północ, biedne południe" w manichejski stereotyp.

"chrońmy dobrze zarabiające kobiety z klasy średniej przed molestowaniem seksualnym"

Że niby ochrona tych z klasy niższej to postulat utopijny?
-
2009/11/12 11:21:03
@No właśnie mówię tylko że głupi

Ale! Przecież się wyrażasz niepochlebnie też o jumaczach tylko jumających, a nie mówiących, że tak będzie zawsze.
-
2009/11/12 11:24:02
Offtop: Dziennik Gazeta Prawna

To już drugi dzień z rzędu, kiedy do mojej redakcji przychodzi, oprócz prenumerowanych Rzepy i Pulsu Biznesu, darmowy Dziennik Gazeta Prawna. Czy to właśnie tak nabija się te liczby w rubryce "rozpowszechnianie płatne razem"? He, he, he.
-
wo
2009/11/12 11:25:27
@erm.land
"Że niby ochrona tych z klasy niższej to postulat utopijny?"

Fajnie to ilustruje film/powieść "Millennium". Jego akcja dzieje się w Szwecji, w której teoretycznie panuje totalna politycznie poprawna relatywistycznie moralna lewicowo liberalna cywilizacja śmierci. Ale zawsze będą istnieć kobiety z racji swojej ekonomicznej podległości całkowicie bezbronne wobec mecenasa Bjurmana, nie mowiąc już o tym, kogo nie zaspojluję.

Żeby NAPRAWDĘ zagwarantować prawa tym kobietom, musiałbyś najpierw obronić je nie jako kobiety, ale jako istoty ludzkie na rynku pracy. Czyli, w praktyce, zmienić ustrój.

@erm
"Ale nawet Lipszyc nie stawia sprawy w ten sposób."

Zalegalizować wszelkie niekomercyjne formy jumania - to dokładnie jego postulat.

"Podobnym uproszczeniem jest stwierdzenie, że wyzysk został tak po prostu wyeksportowany do trzeciego świata, gdzie nic, tylko same sweatshopy i niewolnictwo. "

Nie, nie tylko, masz go też przecież sporo w pierdziszewskim sklepie sieci Żabka.
-
wo
2009/11/12 11:27:49
@czescjacek
"Przecież się wyrażasz niepochlebnie też o jumaczach tylko jumających, a nie mówiących, że tak będzie zawsze."

Ale przecież nie per "to co robicie jest Obiektywnie Złe" tylko "to co robicie jest sprzeczne z moim interesami ekonomicznymi, więc mam czysto egoistyczną nadzieję, że koncerny medialno-rozrywkowe was należycie spałują".
-
2009/11/12 11:31:28
@wo
"Taaa, Tor i open proxy są nie do ruszenia. Co oni mogą zrobić? Przecież nie zabronią. Artykuł 107a na pewno będzie zawierał zastrzeżenie "no chyba że chodzi o tora, przecież tego nie zabronimy"."

Oczywiście, że mogą zabronić. Zabronić nie problem. Problem wyegzekwować zakaz. I wyraźnie piszę, że na razie jest to rozwiązanie. Dodatkowo utożsamiasz firmy z państwem. Tak podchodząc, to w ogóle totalna kontrola i Matrix.

"Ta, no jasne. Mnie rzeczywiście kurna to bardzo powstrzyma."

Zakładasz, że będziesz odcięty? Wyraźnie pisałem o tych, którzy z założenia chcą piracić.

"Jumacze przeważnie używają też Adblocka, więc są do gównianym targetem."

Fajny argument, ale źródło to zapewne sufit?

" W praktyce - tak jak to często jest z kartami kredytowymi - użytkownik zgodzi się na semi-dobrowoną dopłatę 9,99 PLN do miesięcznego abonamentu za to, że ISP za niego będzie monitorować traffic i brać na siebie odpowiedzialność. Złoty interes."

Czyli w praktyce sprowadza się to do opłaty 9,99 zł za zgodę na piracenie bez ograniczeń. Wszak odpowiedzialność leży po stronie ISP, który sam siebie nie odetnie. A user wykupił sobie właśnie immunitet. Nawiasem, taki abonament na piractwo jest jednym z proponowanych rozwiązań.

"No jasne, bo jumacze bardzo dużo kupują."

Ja piszę teraz o materialnych rzeczach. "Jumacze" jak ich nazywasz (rozumiem, że user obchodzący licencję OEM też się tu wlicza) to gigantyczna większość.

"No jasne, nie kupię nowego Macbooka, bo jumacze cierpią."

Myślę, że będzie Ci ciężko zapełnić lukę tak, żeby Apple (które jest i tak tylko jednym z graczy na rynku) miało niezmienione dochody. A im mniej sprzętu sprzedają, tym jednostkowy koszt designu, R&D itp. wyższy. Aż do granicy opłacalności.

"Znaczy, nie słyszałeś o masowych zwolnieniach?"

Znaczy, zwolnienia mnie nie interesują. Zrób sobie zestawienie zysków generowanych przez filmy w latach. takie znalazłem na szybko. Najdroższe produkcje są co prawda z lat dziewięćdziesiątych, ale obecna dekada jakoś specjalnie nie odstaje (cóż, może więcej rzeczy cyfrowo się daje zrobić? albo koszt efektów spadł? no i w końcu mamy wszędzie kryzys, czemu na filmach nie mieli by oszczędzać?), podobnie jak największe zyski (to akurat proste do wytłumaczenia - "pracowały" o 10 lat dłużej, a nowsze jeszcze nie zrobiły pełnego cyklu zarobkowego).
-
wo
2009/11/12 11:35:29
@rozieblox
"Dodatkowo utożsamiasz firmy z państwem. Tak podchodząc, to w ogóle totalna kontrola i Matrix."

To nie jest utożsamienie, bo oczywiście linia transmisyjna jest skomplikowana i przetransmitowanie trwa z dziesięć, piętnaście lat. Ale tak do tego podchodzę, a Matrix mi się zawsze wydawał fajną popkulturową metaforą marksistowskiego pojęcia "nadbudowy".

"Czyli w praktyce sprowadza się to do opłaty 9,99 zł za zgodę na piracenie bez ograniczeń. Wszak odpowiedzialność leży po stronie ISP, który sam siebie nie odetnie."

Absolutnie nie. Abonament oznaczałby monitorowanie ruchu i blokowanie określonych usług. Internauta wyrażałby zgodę na to, że ISP jest jego zewnętrznym firewallem, blokującym co chce i kiedy chce.

"Znaczy, zwolnienia mnie nie interesują"

Twoja sprawa, ale nie kłam, że koncerny medialno-rozrywkowe nie są w plecy na piractwie.
-
2009/11/12 11:39:50
@wo
"to co robicie jest sprzeczne z moim interesami ekonomicznymi"

No właśnie trochę nie rozumiem, dlaczego. Znaczy: zgadywałbym, że za teksty, które piszesz, nie dostajesz royalties zależnych od liczby legalnie rozprowadzonych egzemplarzy, tylko kaskę jednorazowo "za napisanie". A wystawianie tekstów przez gazety za darmo w sieci chyba się umiarkowanie wiąże z piractwem?
-
wo
2009/11/12 11:44:59
@czescjacek
"znaczy: zgadywałbym, że za teksty, które piszesz, nie dostajesz royalties zależnych od liczby legalnie rozprowadzonych egzemplarzy, tylko kaskę jednorazowo "za napisanie".

Ale przecież nie chodzi mi o ochronę moich tekstów. Chodzi o to, że ekonomiczny byt koncernów medialnych zależy m.in. od tego, czy reklamują się w nich koncerny rozrywkowe. Samo swoje miejsce pracy pośrednio zawdzięczam temu, że powstają filmy takie jak "Władca pierścieni". Generalnie w moim interesie jest popieranie wszystkiego, co się wiąże z wykupywaniem powierzchni ogłoszeniowej.
-
2009/11/12 11:47:13
@wo

Szczęśliwi niewolnicy są największą przeszkodą na drodze do wolności. Użytkownik broniący praw kapitalistów to nie żaden marksista tylko łamistrajk.

80 lat temu przemysł płytowy protestował przeciw radiu, które rozprowadzało muzykę za darmo. Potem narzekano na kasety magnetofonowe, na kopiowanie CD a nawet na kserokopiarki, że pozwalają da darmo rabować prawa autorskie.
Jeszcze wcześniej właściciele teatrów narzekali tak samo na kino (no bo jak to! ktoś rabuje sztukę! raz nagrana scenka z aktorami możne być powielona i pokazana na całym świecie). Później właściciele kin i radia narzekali, że video kills the radio star, i tak dalej i tak dalej ...

Na szczęście za każdym razem historia pokazała, że monopolistyczne interesy jakiejś tam grupki kapitalistów nie są w stanie powstrzymać rozwoju technologi bo (UWAGA!) ta nowa technologia przynosi pieniądze innym kapitalistom, którzy dopasowali do niej swój business model.

Ale ty dalej możesz opowiadać się w obronie istniejących praw autorskich, bo zanim zmienią się prawa autorskie upłynie jeszcze wiele lat, i wtedy nikt nie będzie pamiętał, jakie bzdury pisałeś na blogu na ten temat.
-
2009/11/12 11:48:06
@wo

OK, thx
-
wo
2009/11/12 11:51:34
@login
"Szczęśliwi niewolnicy są największą przeszkodą na drodze do wolności."

No to ze mną droga wolności nie ma żadnych problemów, bo ja jestem z natury raczej niewolnikiem pesymistyczno-melancholijnym.

"Użytkownik broniący praw kapitalistów to nie żaden marksista tylko łamistrajk"

Żeby mówić o łamistrajku, najpierw musi być jakiś strajk. Jest? Nie ma. Dziękuję, nie mam więcej pytań.

"Ale ty dalej możesz opowiadać się w obronie istniejących praw autorskich, bo zanim zmienią się prawa autorskie upłynie jeszcze wiele lat, i wtedy nikt nie będzie pamiętał, jakie bzdury pisałeś na blogu na ten temat."

Przecież gugiel co najmniej do 2038 będzie pamiętać nie tylko co kto pisał na blogu, ale także że wyszukiwał porno z gołymi grubymi włochatymi papieżami w ogniu.
-
2009/11/12 11:57:10
@wo
"Absolutnie nie. Abonament oznaczałby monitorowanie ruchu i blokowanie określonych usług. Internauta wyrażałby zgodę na to, że ISP jest jego zewnętrznym firewallem, blokującym co chce i kiedy chce."

Pod warunkiem działania usługi (dostępu do sieci, jakby nie był okrojony), jednak. Monitoring tego typu kosztuje kupę kasy i nie jest w 100% skuteczny. Czyli dalej będzie to wyścig p2p - szyfrowane p2p - szyfrowane obscufowane p2p - szyfrowane tunelowane p2p itd. itp. Było już p2p oparte o konta pocztowe (peer2mail), są hostingi teraz. Technicznie sprawa jest przegrana.
A nawet jak jakimś cudem zablokujesz sieć (nie wiem jak, bo nie tylko oficjalny ISP to sieć) i zabronisz szyfrowania, to jeszcze są szybkie, tanie, kilkunastugigabajtowe dyskietki w postaci kart flash.

"Twoja sprawa, ale nie kłam, że koncerny medialno-rozrywkowe nie są w plecy na piractwie."

Ależ są w plecy - teoretycznie. I zarabiają najlepiej w swojej historii - praktycznie. Paradoks, co nie?
-
wo
2009/11/12 12:02:20
@rozieblox
"Czyli dalej będzie to wyścig p2p - szyfrowane p2p - szyfrowane obscufowane p2p - szyfrowane tunelowane p2p itd. itp."

Wystarczy ten wyścig doprowadzić do punktu, w którym piractwo wymagać będzie zaawansowanego mastah haksorstwa tak, by potrafiło to robić np. tylko 5% populacji. Resztę zastraszyć paroma spektakularnymi odcięciami od sieci, żeby szlochy pechowców ("panie, jak to tak można, skąd ja mogłam wiedzieć, co mój wnuczek robi na komputerze...") podziałały na resztę populacji.

"A nawet jak jakimś cudem zablokujesz sieć (nie wiem jak, bo nie tylko oficjalny ISP to sieć)"

Sorki, ale nie możesz do sieci wchodzić znikąd. Zawsze wchodzisz jako ktoś. Idea zmierza do nałożenia na tego kogoś obowiązku m.in. odcinania dostępu do czarnej listy układanej przez UKE.

"i zabronisz szyfrowania, to jeszcze są szybkie, tanie, kilkunastugigabajtowe dyskietki w postaci kart flash"

I wymienianie z rąsi do rąsi na stadionie? To już jest akceptowalne dla koncernów, bo po prostu wolne i upierdliwe.

"Ależ są w plecy - teoretycznie. I zarabiają najlepiej w swojej historii - praktycznie. Paradoks, co nie?"

To się nazywa "inflacja".
-
2009/11/12 12:03:24
@wo

Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że zmiana praw autorskich i jakaś tam forma zalegalizowania tego co chwilowo powszechnie nazywa się "jumaniem" to tylko kwestia czasu?
Nie powstrzymasz technologi, bo tak naprawdę to wojna nowego kapitału ze starym kapitałem. Tak jak we wszystkich powyżej przytoczonych prze ze mnie przykładach.

"porno z gołymi grubymi włochatymi papieżami w ogniu."

Jest coś takiego? Daj linka, żebym nie musiał szukać w googlu.
-
2009/11/12 12:08:15
@login
"Jest coś takiego?"

I tak kolejna osoba odkryła BdB.
-
wo
2009/11/12 12:08:58
@login
"Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że zmiana praw autorskich i jakaś tam forma zalegalizowania tego co chwilowo powszechnie nazywa się "jumaniem" to tylko kwestia czasu?"

Zdaję sobie sprawę z tego, że wprowadzenie u nas czegoś w rodzaju HADOPI (trzy ostrzeżenia i do widzenia) oraz postulowanego art 170a (obowiązek odcinania od usług internetowych na czarnej liście UKE), to kwestia czasu. A to moim zdaniem rozwiąże problem.

"Nie powstrzymasz technologi, bo tak naprawdę to wojna nowego kapitału ze starym kapitałem. "

Nowy kapitał (czyli koncerny zbudowane na technologii, jak Microsoft czy Apple) są tutaj po tej samej stronie, co stary kapitał. Bardzo mi przykro, ale za freetardami nie stoi dokładnie nic, co można by nazwać "kapitałem". Fundacja Electronic Frontier to nie kapitał.
-
wo
2009/11/12 12:12:34
@login
"Jest coś takiego? Daj linka, żebym nie musiał szukać w googlu."

blogdebart.pl/referral-fun/
-
2009/11/12 12:20:59
@Wystarczy ten wyścig doprowadzić do punktu, w którym piractwo wymagać będzie zaawansowanego mastah haksorstwa tak, by potrafiło to robić np. tylko 5% populacji.

To wystarczy zamknąć serwisy z napisami.
-
2009/11/12 12:22:22
@mrw
"serwisy z napisami"

Bah, kto jeszcze używa serwisów z napisami.
-
2009/11/12 12:28:34
@wo
"Nowy kapitał (czyli koncerny zbudowane na technologii, jak Microsoft czy Apple) są tutaj po tej samej stronie, co stary kapitał. Bardzo mi przykro, ale za freetardami nie stoi dokładnie nic, co można by nazwać "kapitałem". Fundacja Electronic Frontier to nie kapitał."

Przez nowy kapitał rozumiałbym m.in. Google. W branży internetowej Microsoft i Apple to jednak dinozaury. Prorok ze mnie żaden, ale wydaje mi się, że jedynie kwestią czasu jest pojawienie się kolejnego giganta, który będzie opierał swój model biznesowy na tanim, ale masowym sprzedawaniu dostępu do dóbr chronionych prawami autorskimi. Chyba, że właśnie Google to zrobi wcześniej.
-
wo
2009/11/12 12:32:29
@gkubek
"Przez nowy kapitał rozumiałbym m.in. Google."

I masz jakieś powody by przypuszczać, że Google nie akceptuje inicjatyw typu HADOPI/DADVSI? O ile mi wiadomo, freetardzi protestują społecznie, nie popiera ich żadna duża firma.

"Prorok ze mnie żaden, ale wydaje mi się, że jedynie kwestią czasu jest pojawienie się kolejnego giganta, który będzie opierał swój model biznesowy na tanim, ale masowym sprzedawaniu dostępu do dóbr chronionych prawami autorskimi. "

No ale on też będzie potrzebował praw autorskich, zeby chronić swoje interesy.
-
2009/11/12 12:37:26
@ Wystarczy ten wyścig doprowadzić do punktu, w którym piractwo wymagać będzie zaawansowanego mastah haksorstwa

nie, że jakoś się szczególnie wkręcam po raz kolejny, ale na razie wszystko wskazuje na to, że wszystkie mastah haksorskie techniki pozwalające 'coś obejść', w miesiąc później stają się wygodnym pluginem do przeglądarki, albo jakimś drobny softem, do obsłużenia przez myszy po lobotomii, klikające na ślepo. W tym momencie postulujesz trochę akcję, że skoro na jutubie są nielegalne materiały, to utrudnijmy ich odtwarzanie. Ile czasu minie, zanim ktoś napisze parę linijek kodu, od którego całe utrudnianie weźmie w łeb?

Przy okazji bardzo też polecam zwrócić szanowna uwagę na Opera Unite (www.opera.com/press/releases/2009/06/16/) - do dziś założenie ftp-a przekraczało możliwości zwykłego lamera, tu robi sie to automatycznie. cały obkopirajtowany materiał może zniknąć z powierzchni sieci, bo da się go tym przesyłać bez potrzeby linkowania, tworzenia torrentów, przepakowywania plików 700 mb w paczki po 100mb. Prawo już w tym momencie zajmuje się technologią w stadium schyłkowym - p2p, torrentami, serwisami hostingowymi, które dzięki takim wynalazkom (nie mówiąc już o przesyłaniu via komunikatory - skype, gtalk), w ciągu paru lat zamienią się po prostu w listę adresową ludzi, z którymi będziesz się wymieniał. To, że trzy strajki utrudnią mi korzystanie z torrentów, tak właściwie mnie absolutnie jebe, przez lata freetardyzowania każdy wyrabia taką sieć kontaktów, że wymiana 1:1, z dysku na dysk nie zajmuje więcej czasu, niż wklepanie w wyszukiwarkę "tytuł" +rapidshare. Baza takiej wymiany powstaje już dzisiaj, doskonale zarabiają na tym producenci dysków, cała paranoja trzystrajkowa prowadzi do organizowanych na szybko pomysłów - no to skoro ostatnie dni wolności, to zassajmy cały internet: popkulturalny.blog.polityka.pl/?p=993 - idiotyzm, ale spowodowany tylko i wyłacznie równie idiotycznym pokrzykiwaniem korpów), a samej potrzeby wymieniania się dobrem kulturowym w ludziach nie zabijesz, bo nawet przy o wiele ostrzejszych karach zawsze miałeś szaleńców, którym chciało się w majtkach przewozić manuskrypty Miłosza, albo -dziś - naziolskie/komunistyczne pamflety. Tyle, że Miłosz czy naziole interesowali nielicznych, stąd maniaków było niewielu, współczesny blockbuster, dzięki mechanizmom promocji interesuje olbrzymią rzeszę, więc i skłonnych do narażenia się będzie więcej.
-
wo
2009/11/12 12:41:47
@braineater
"nie, że jakoś się szczególnie wkręcam po raz kolejny, ale na razie wszystko wskazuje na to, że wszystkie mastah haksorskie techniki pozwalające 'coś obejść', w miesiąc później stają się wygodnym pluginem do przeglądarki, albo jakimś drobny softem, do obsłużenia przez myszy po lobotomii, klikające na ślepo"

...i wtedy wysyłają jakiś powtarzalny, łatwy do zidentyfikowania sygnał (np. korzystają z konkretnego porta), który provider będzie miał obowiązek zablokować. Haksorstwo masowo wykonywane przez ludzi z hasłem "1234" jest łatwe do wykrycia.

"do dziś założenie ftp-a przekraczało możliwości zwykłego lamera, "

NAPRAWDE NA PECECIE Z TYM JEST JAKIŚ PROBLEM? Nie macie odpowiednika tablicy kontrolnej Sharing/File Sharing? Na Maku to literalnie trzy kliknięcia.

"niż wklepanie w wyszukiwarkę "tytuł" +rapidshare"

No, rapidshare poleci w pierwszej kolejności, to dosć oczywiste - oni już mają kłopoty.
-
2009/11/12 12:43:49
@wo
"za freetardami nie stoi dokładnie nic"

ISP maja dobre zyski dzięki jumaniu. Ba! po co komu potrzebne prywatnie VDSL, jeśli nie do jumania torrentow lub torrentawania jumanego.
Gogglowi nie zależy na tym by, ktoś kupował książki w amazonie. Gogglowi nawet nie zależy na tym by ktoś placil za Wall Street Journal. Nawet Apple też nie za bardzo zależny na tym, by firmy płytowe sprzedawały krążki. Nie wspomnę anwet, na czym zależy youtube.
Konflikty rosną jak grzybki po deszczu

A co dopiero będzie, gdy zmieni się prawa autorskie. Wtedy powstaną cale rzesze kopiowaczy, rozprowadzaczy, piratebyow i napsterow a za nimi cale rzesze ISP, hosterow, data centrow.

@all

Może ktoś mi wytłumaczyć "CZEKAĆ MIESIĄC NA AMAZONA". Czy to jakaś Polska specyficzność, czy może chodzi o super-nowości w oryginale? Ja już raz w życiu czekałem dłużej niz 48h na paczkę z amazona, ale to było na wigilię, więc bylem wyrozumiały.

@czescjacek

Ja to myślę, że na GoogleCampus to siedzi cala trupa wykwalifikowanych redaktorów i marketingowców, którzy edytują Google Analytic Licorei Barta i wypisują tam takie głupoty, żeby było śmiesznie w polskim internecie.
-
wo
2009/11/12 12:47:00
@login
"ISP maja dobre zyski dzięki jumaniu"

Nie zgadzam się. ISP maja dobre zyski dzięki temu, że internet jest potrzebny wszystkim na codzień. To przecież nie jest tak, że ludzie jak nie będą jumać, to nie będą potrzebowali internetu.

"Gogglowi nie zależy na tym by, ktoś kupował książki w amazonie. Gogglowi nawet nie zależy na tym by ktoś placil za Wall Street Journal. Nawet Apple też nie za bardzo zależny na tym, by firmy płytowe sprzedawały krążki. "

Ale kogo obchodzą krążki - Google i Apple jednak mają wspólny interes w tym, żeby dopaść jumaczy. PS. Youtube to Google.

"Czy to jakaś Polska specyficzność, czy może chodzi o super-nowości w oryginale?"

Właśnie raczej super starości. Nigdy nie potrzebowałeś książki, która ma "availability in 2-3 weeks"?
-
2009/11/12 12:49:29
@nowe media nowy biznes na torrentach

Z dychę można zarobić:
technologie.gazeta.pl/technologie/1,93066,7245968.html
-
2009/11/12 12:49:56
@wo
"No ale on też będzie potrzebował praw autorskich, zeby chronić swoje interesy."

Ale przecież tu nie chodzi o zalegalizowanie jumactwa tylko kompromis, który leży gdzieś pośrodku. Ja całkiem na poważnie uważam postulaty szwedzkiej pirate party (uwaga nie mylić: nie jestem zwolennikiem tej partii) za dobry kompromis: skrócenie praw autorskich do np. czterech lat.
-
2009/11/12 12:51:23
@ NAPRAWDE NA PECECIE Z TYM JEST JAKIŚ PROBLEM?

Coby nie ocyganić, to nigdy nie próbowałem, powtarzam tylko lamerską legendę, która streszcza się w prostym forumowym okrzyku kurwa, ten wasz jebany tutorial nie działa, jak się stawia eftepa?!?!?!? !?1

@ rapidshare poleci w pierwszej kolejności

krzyżyk na drogę i tak spora grupa tru tru freetardów kładzie na nich lachę, bo od jakiś paru miesięcy mają dobrą sprzedaż kodów dostępu, więc coraz częściej pojawia się komunikat all slots bla bla, kup se dostęp. A na walkę kropów i kopirajtowców z hostingami z Rosji (ifile), Czech (leteckaposta), Chin (wstaw se krzaczki) i innych dzikich krain, które w głębokiej dupie maja to, co sobie przepłacone cipy z Ivy League wymyślają na temat kopirajtów naprawdę będę patrzył, jak na sparring Foremana z Muhhamadem Alim. Plus, nawet jeśli przegrają (obłożenie całego kraju embargiem kulturowym - yummy), to patrz wyżej - te serwisy przestają być potrzebne.
-
2009/11/12 12:52:07
@wo

"I masz jakieś powody by przypuszczać, że Google nie akceptuje inicjatyw typu HADOPI/DADVSI?"

Nie mam pojęcia. Biorąc jednak pod uwagę, że firma żyje z przetwarzania informacji, nie z jej wytwarzania, to masowy dostęp do danych w sieci (co generuje duży ruch i duże zyski w tym biznesie) jest jej na rękę. Po co zresztą braliby się za kopiowanie książek? Prawa autorskie z punktu widzenia tej firmy są raczej przeszkodą.

"No ale on też będzie potrzebował praw autorskich, zeby chronić swoje interesy."

Pośrednik? Raczej dobrego marketingu.
-
wo
2009/11/12 12:54:58
@login
"Ale przecież tu nie chodzi o zalegalizowanie jumactwa tylko kompromis, który leży gdzieś pośrodku. "

Ale dlaczego uważasz, że Google będzie zainteresowane takim kompromisem? Co miałoby biznesowo zyskać np. na skróceniu ochrony praw majątkowych? Nie rozumiem, dlaczego z prostego faktu, że kontent zmienia sposób dystrybucji (z płyt na krążkach do plików w iTunes Music Store) wyciągasz wniosek, że ten nowy dystrybutor CHCIAŁBY osłabienia ochrony praw autorskich. Po cholerę? Co na tym zyska?

" Ja całkiem na poważnie uważam postulaty szwedzkiej pirate party (uwaga nie mylić: nie jestem zwolennikiem tej partii) za dobry kompromis: skrócenie praw autorskich do np. czterech lat."

Ale kto tu ma z kim zawierać kompromis? Kompromisy zawierają dwie w miarę równorzędne siły, jak już obie sobie uświadomią, że nie mogą sobie nawzajem narzucić tego o co im naprawdę chodzi. Po jednej stronie masz potężne koncerny, po drugiej paru pryszczatych chłopaczków. Tu nigdy nie będzie "kompromisu". Kompromis owszem, może zawierać Google z wydawcami. Ale - saprajs saprajs - dotyczy warunków zbiorowej ugody, a nie skracania praw autorskich. Skoro Google zapłacił grubą kapuchę za te prawa, to w jego interesie nie leży dobrowolne ich skracanie.
-
2009/11/12 12:56:11
"No ale on też będzie potrzebował praw autorskich, zeby chronić swoje interes"

A może wystarczy mu technologia. Jak widać na załączonym obrazku działa całkiem nieźle. The code is the law.
-
2009/11/12 12:56:54
@wo
"ISP maja dobre zyski dzięki temu, że internet jest potrzebny wszystkim na codzień"

Nie prawda. ISP miały dobre zyski. Teraz rynek jest już nasycony złączami do internetu i chodzi o sprzedaż szybszych/wydajniejszych dostępów, no wiec w tej chwili ISP muszą promować duży obrót i duży content w internecie.
-
2009/11/12 12:59:22
@mrw

Ale co? rozwiń, bo ja z tej top-10 nie umiem wyciągnąć żadnych wniosków.
-
wo
2009/11/12 12:59:39
@gkubek
"Biorąc jednak pod uwagę, że firma żyje z przetwarzania informacji, nie z jej wytwarzania, to masowy dostęp do danych w sieci (co generuje duży ruch i duże zyski w tym biznesie) jest jej na rękę."

Mylisz się. Google żyje z tego samego co koncern medialny, czyli z REKLAM. W interesie Googla jest więc sprawne funkcjonowane koncernów rozrywkowych, z tego samego powodu, z jakiego jest w moim. Serwis "jumanie torrentów" nie będzie nigdy miał takiego budżetu na promocję jak koncern Disneya.

"Po co zresztą braliby się za kopiowanie książek?"

Więcej okazji do sprzedawania linków sponsorowanych. Między innymi wydawcom, na których wymusili sprzedaż praw autorskich.

"Pośrednik? Raczej dobrego marketingu."

Jednego i drugiego.
-
wo
2009/11/12 13:00:54
@login
"Teraz rynek jest już nasycony złączami do internetu i chodzi o sprzedaż szybszych/wydajniejszych dostępów, no wiec w tej chwili ISP muszą promować duży obrót i duży content w internecie."

Błędnie zakładasz, że szybki dostęp potrzebny jest tylko jumaczom. Ja nie jumam, ale zawsze się ucieszę np. z szybszego ściągania applowskich updatów albo z lepszego działania Steama.
-
2009/11/12 13:06:13
@Ale co? rozwiń, bo ja z tej top-10 nie umiem wyciągnąć żadnych wniosków.

Dychę dostał gniewomir, który przygotował "artykuł". Also: popcorner.
-
2009/11/12 13:13:24
Wystarczy pierwszy przelew z jakiegokolwiek zaiksu, żeby zdecydowany zwolennik Darmowego Dostępu do Wszystkiego Wszędzie zakrzyknął "Płaćcie, płaćcie!".
-
2009/11/12 13:19:26
@wo

Po pierwsze Google przecież cały czas stoi na bakier z właścicielami praw autorskich. Czy to youtube, czy skanowanie książek, czy tez najnowsze kłótnie z Murdochem, i ugina sie dopiero wtedy, kiedy inni maja na niego hebel. To nie jest sprawa jakiejś arogancji Googla, czy popierania fretardow.

Ja to widzę tak:
Ludzie po prostu są skłonni wydać na content pewna sumę pieniędzy, i problem leży w tym, kto te pieniądze zgarnie: konstruktor, który opatentował pomysł, handlarz, który ma siec dystrybucji czy chińska fabryka, która potrafi tanio i szybko powielać.
W miarę rozwoju technologi można coraz łatwiej zastąpić konstruktora i coraz taniej powielać, no wiec równowaga przenosi się w stronę kopiowacza.

To, że Goggle zależy na funkcjonowaniu przemysłu rozrywkowego jest jasne, ale pytanie kto zgarnie nadwyżkę pieniędzy. Google nie odbierze kasy Murdochowi przez założenie własnej konkurencyjnej gazety, lecz przez nowe innowatorskie business modele, w których prowizja zostaje inaczej podzielona. Niestety (dla Googla) aktualni monopoliści zabezpieczyli się przeciw takiemu przebiegowi zdarzeń poprzez wprowadzenie stycznych barier w postaci np. praw autorskich na 70 lat.
-
2009/11/12 13:19:48
@ pierwszy przelew z jakiegokolwiek zaiksu, żeby zdecydowany zwolennik Darmowego Dostępu do Wszystkiego Wszędzie zakrzyknął "Płaćcie, płaćcie!"

mhmm i dlatego coraz większa liczba twórców, jest w stanie otwartej wojny z organizacjami od chronienie kopirajtów. Model się zmienia - większość oczekuje i owszem płaćcie, płaćcie, dodając przy tym - olejcie pośrednika.
-
2009/11/12 13:24:53
@login99195
Może ktoś mi wytłumaczyć "CZEKAĆ MIESIĄC NA AMAZONA". Czy to jakaś Polska specyficzność, czy może chodzi o super-nowości w oryginale?

Odwrotnie. O nisze. Już przy co rzadszych płytach z jazzowego mainstreamu czekanie ok 2 tygodnie to norma.
-
2009/11/12 13:28:53
@ braineater

To chyba kwestia wynegocjowania właściwej stawki za usługę monitorowania i egzekwowania; mam na myśli nie tyle sytuację umowy "zapłacimy x % z zysku z każdego sprzedanego egzemplarza", ile skutecznej kontroli owego zysku i nakładu. Jednakowoż wierzę, że jakiś zaiks, będący w gruncie rzeczy firmą egzekucyjną, ma takie rzeczy lepiej opanowane, niż przeciętny autor czegokolwiek
-
2009/11/12 13:29:06
Ktoś powyżej zahaczył temat, że jumacze bardzo dużo kupują:
smellslikedonkey.com/wordpress/?page_id=274
-
wo
2009/11/12 13:29:42
@braineater
"mhmm i dlatego coraz większa liczba twórców, jest w stanie otwartej wojny z organizacjami od chronienie kopirajtów. "

Kłócą się o podział kasy, nie o przyzwolenie na ściąganie.

@login
"To nie jest sprawa jakiejś arogancji Googla, czy popierania fretardow."

To jest kwestia kłótni o podział kasy, nie popierania freetardów.

"Google nie odbierze kasy Murdochowi przez założenie własnej konkurencyjnej gazety, lecz przez nowe innowatorskie business modele, w których prowizja zostaje inaczej podzielona."

Nie wyjasniasz ciągle dlaczego wydaje Ci się, że Google poprze freetardów (i będzie to konflikt starego kapitału z nowym, a nie kapitału z samotnymi freetardami).
-
2009/11/12 13:30:08
Argument ze "piratow jest duzo" nie jest pozbawiony sensu, ale IMHO jest olbrzymie pole do kompromisu: wywalenie DRM, wprowadzenie sprzedazy na abonament czy tez mikroplatnosci za wypozyczenie piosenki. Koncerny przede wszystkim boja sie sytuacji w ktorej mozna miec muzyke za absolutne friko, i na to nigdy sie nie zgodza.
-
2009/11/12 13:35:58
Mam wrażenie że mieszają się dwie sprawy: hardkorowy freetardyzm i przekonanie, że dotychczasowy model dystrybucji dóbr kultury upadnie, a będzie inny, nie darmowy, ale skuteczniej wykorzystujący technologię i lepiej dostosowany do sposobu użytkowania dóbr (i może przy okazji tańszy dla endjuzera).
-
2009/11/12 13:36:17
@wo

"Więcej okazji do sprzedawania linków sponsorowanych. Między innymi wydawcom, na których wymusili sprzedaż praw autorskich."

Ano właśnie. Dlaczego nie mieliby tego robić dalej, sięgając po kolejne nośniki treści?
-
2009/11/12 13:39:24
@czescjacek

No wlasnie, np. stary sposob (dystrybucja na fizycznych nosnikach) oznaczal, ze po 10-20 latach plyta jest nie do sluchania, bo sie fizycznie zniszczyla. Dotyczy to w prawie ze rownym stopniu CD co plyt analogowych. Dystrybucja w postaci elektronicznej powinna oznaczac, ze nie musze sie bac utraty raz zakupionej muzyki.
-
wo
2009/11/12 13:41:45
@gkubek
"Dlaczego nie mieliby tego robić dalej, sięgając po kolejne nośniki treści?"

Bo łosiu wpisujący do gugla "avatar movie torrent" to nieatrakcyjny target. Jakie linki sponsorowane można mu sprzedać? Co innego gościu wpisujący "showtime tickets" albo po prostu "avatar movie", tego możesz przekierować choćby na oficjalną stronę filmu (za co grubą kapuchę płaci dystrybutor). Więc gugiel też woli lepiej żyć z dystrybutorem niż z jumaczem z Pierdziszewa.

@czescjacek
"Mam wrażenie że mieszają się dwie sprawy: hardkorowy freetardyzm i przekonanie, że dotychczasowy model dystrybucji dóbr kultury upadnie, a będzie inny, nie darmowy, ale skuteczniej wykorzystujący technologię i lepiej dostosowany do sposobu użytkowania dóbr (i może przy okazji tańszy dla endjuzera)."

Nie mieszają się. Nikt tu nie twierdzi, że ocaleją książki, fizyczne płyty czy nawet papierowe gazety. To jasne, że przyszłość należy do systemów dystrytucji typu Steam, iTunes, Kindle itd. Hardkorowy freetardyzm propaguje jednak konkretnie np. Lipszyc, domagając się pełnej legalizacji piractwa niekomercyjnego.

-
2009/11/12 13:46:12
@Hardkorowy freetardyzm propaguje jednak konkretnie np. Lipszyc, domagając się pełnej legalizacji piractwa niekomercyjnego.

Tak, ale Lipszyca nie ma w tej dyskusji, za to są np. Braineater albo Królik, którzy głoszą z tego co rozumiem jakiś model mieszany - że piractwa się nie zwalczy, więc powstaną sposoby zarabiania od niego niezależne.
-
2009/11/12 13:52:43
@czescjacek

Ja, jeśli już, to należę do tej drugiej grupy. Nie jumam, a jak jumam to sie wstydzę.
Ale tak jak napisał wo: nikt tu nie twierdzi, że ocaleją książki, fizyczne płyty czy nawet papierowe gazety. Moja wymiana zdań z wo to raczej kwestia, czy razem z upadkiem nośników zmieni się (albo: musi się zmienić) też prawo autorskie.
-
wo
2009/11/12 13:53:17
@czescjacek
"Tak, ale Lipszyca nie ma w tej dyskusji, za to są np. Braineater albo Królik, którzy głoszą z tego co rozumiem jakiś model mieszany - że piractwa się nie zwalczy, więc powstaną sposoby zarabiania od niego niezależne."

Ale Lipszyc jest w blogonotce, która jest polemiką ze stanowiskiem tego środowiska. Z polemizowaniem z tezą "PŁYTY NA KRĄŻKACH NA PEWNO PRZETRWAJĄC" chciałbym zaprosić na bloga kogoś, kto tak twierdzi.
-
2009/11/12 13:54:14
@Generalnie jumanie książek z netu to już jest freetardyzm absolutny.

Springerów po 100 euro też?
-
2009/11/12 13:56:42
@wo
"Z polemizowaniem z tezą "PŁYTY NA KRĄŻKACH NA PEWNO PRZETRWAJĄC" chciałbym zaprosić na bloga kogoś, kto tak twierdzi."

Ale takie zaproszenie powinieneś chyba skierować do kogoś, kto z taką tezą chce polemizować?
-
wo
2009/11/12 13:58:33
@login
"Moja wymiana zdań z wo to raczej kwestia, czy razem z upadkiem nośników zmieni się (albo: musi się zmienić) też prawo autorskie."

Nie ma powodów. Właściciele tych przyszłościowych form dystrybucji, jak Steam czy iTunes, są dokładnie tak samo za ściganiem piratów.
-
2009/11/12 13:59:23
@arturjac

Co to są "Springery po 100 euro"?
-
2009/11/12 14:02:46
@Co to są "Springery po 100 euro"?
zupełnie nie to, co myślisz
-
2009/11/12 14:04:27
@wo
"Nie wyjasniasz ciągle dlaczego wydaje Ci się, że Google poprze freetardów"

Google zarobi też pieniądze na książkach po zmianie praw autorskich. Wydawcy nie.
Youtube zarobi też pieniądze na filmach po zmianie praw autorskich. MGM trochę mniej.

"i będzie to konflikt starego kapitału z nowym, a nie kapitału z samotnymi freetardami"

Bo walka innowacyjnych startupów z ociężałymi monopolami to zawsze konflikt starego kapitału z nowym.
-
2009/11/12 14:07:42
No i bo tak bylo we wszyskich podanych prze ze mnie przypadkach: radio vs. plyta, kino vs. teatr, telewizja vs. kino, video vs telewizja, kaseta vs. plyta ...
-
2009/11/12 14:09:26
@czescjacek

"Tak, ale Lipszyca nie ma w tej dyskusji, za to są np. Braineater albo Królik, którzy głoszą z tego co rozumiem jakiś model mieszany - że piractwa się nie zwalczy, więc powstaną sposoby zarabiania od niego niezależne."

Nie, mi chodzi o to, ze jak juz prawnie sie zalatwi piractwo (rozumiane jako jumanie kontentu bez placenia ani grosza), i koncerny poczuja ze ich tylki sa chronione przez prawo i policyjna pale, a nie upierdliwe wynalazki typu DRM, to beda znacznie bardziej sklonni do pojscia na reke klientom w kwestii sposobu dystrybucji, rezygnacji z uciazliwych zabezpieczen, trwalosci zakupionych kopii, czy chocby i poziomu cen. Apple nie tylko domaga sie przylania piratom pala, ale rowniez sprzedaje cale albumy ponizej 10.
-
2009/11/12 14:10:46
@wo

Trzymając się modelu biznesowego funkcjonującego obecnie, masz rację. Czasy się zmieniają i model się zmienia.
Google zarabia kasę na reklamach pokazywanych przy okazji wyszukiwania treści. Dlaczego nie miałby zarabiać na reklamach pokazywanych przy okazji konsumpcji owych treści? Wtedy efekt skali (zakładając, że treści są darmowe) powoduje, że biznes jest opłacalny dla twórcy i pośrednika. Prawa autorskie są, ale w warstwie niewidocznej dla konsumenta. Oczywiście dotyczy to treści konsumowanych masowo. Rzeczy dla wybranych (dajmy na to "Wywiad rzeka z Barnimem Regalicą") musiałyby pozostać płatne.
Zresztą analogiczny proces miał miejsce w przejściu teatr- film- telewizja, o którym ktoś już tutaj wspominał.
-
2009/11/12 14:12:58
@A tak bajdełej, to np przez księgarnie amrykańską w GalMoku to też miesiąc by trwało?

Dłużej :)
No dobrze, żartuję z tym, że dłużej, ale tak ze trzy tygodnie. Rekordowo długo czekałam za to na książkę w księgarni anglojęzycznej Co-liber - jakieś sześć i pół miesiąca.

@nie chcielibyście mieć narzędzia pt. "wyślij sms za 5 zł + VAT, a my udostępnimy interesujący cię fragment na 24h"?

Z takim narzędziem jest jak z wolterowskim Bogiem - jeśli go nie ma, to ktoś wcześniej czy później będzie musiał je wymyślić. I tak - byłby to ratowacz życia.
-
2009/11/12 14:13:04
@ model mieszany

Żaden model mieszany. Ja chcę kupować, kupuję jak mam możliwość zrobienia tego oneklikiem i natychmiastową dostawę towaru na dysk (dziś zapłaciłem panom od The Man From Earth równowartość biletu kinowego w amerykańskim przeliczniku, bo nie dość, że dali mi bardzo dobry film, to jeszcze dali mi go w sposób zupełnie bezwysiłkowy, musiałem sobie tylko zassać torrenta). To samo z muzyką czy książkami - zlewam kupowanie płyt, razem z tym całym zbędnym szitem typu pudełka czy książeczki, które i tak od razu wywalałem do kartonu w piwnicy, ale nie raz, nie dwa zdarzyło mi się klikać na donate na stronach artystów, których płyty wcześniej zassałem z rapidów. Z wszystkich pomysłów pasuje mi najbardziej abonament, ale przeciwko wersji ty mi muzę, książkę film, ja ci grosik - albo taki jaki sobie zażyczysz, albo co łaska, jeśli nie masz odwagi podać swojej ceny, też nic nie mam. Dla mnie takim testem na freetardyzm było Radiohead z pierwszą propozycją Pay what You Want. Płyta momentalnie była też w drugim obiegu, ale jak jesteś normalny, to w sytuacji gdy ktoś ci coś daje mówiąc spodoba się, to wpłać ile uważasz, nie lecisz w chuja i nie bierzesz tego darmo. Uznałem, że chetnie bym płyty z ciekawości posłuchał, ale - a) nie interesuje mnie Rhead na tyle, żeby im płacić, b) nie jestem aż tak niezaspokojony, żeby sprawdzać za darmo. Ostatecznie po jakimś czasie przeklikałem się przez wszystkie kawałki wbite w jutuba...
-
2009/11/12 14:16:42
@krolik: Apple sprzedaje cale albumy ponizej 10

W kraju, w którym to samo można często mieć z półki za 5 - bessęsu. Z iTunes zrezygnowałem w przedbiegach bo się okazało, że płyty z Amaznona/Foppa/Oxfamu etc. są tańsze (no i jest książeczka!).
-
2009/11/12 14:17:37
@eater
No ale właśnie opisałeś model mieszany :)
-
wo
2009/11/12 14:19:38
@login
"Google zarobi też pieniądze na książkach po zmianie praw autorskich. Wydawcy nie"

Google też nie, bo po takiej zmianie praw autorskich, która eliminuje zarobek wydawcy - przestaną powstawać dochodowe książki.

"No i bo tak bylo we wszyskich podanych prze ze mnie przypadkach: radio vs. plyta, kino vs. teatr, telewizja vs. kino, video vs telewizja, kaseta vs. plyta ..."

Żaden z tych przypadków nie powodował liberalizacji prawa autorskiego, wprost przeciwnie. Poglad, że wydawca kaset wideo będzie mniej skłonny ścigać piractwo niż dystrybutor filmów, jest absurdalny. Będzie tak samo: zmieni się sposób dystrybucji, ale nie prawo.

"Bo walka innowacyjnych startupów z ociężałymi monopolami to zawsze konflikt starego kapitału z nowym."

Pokaż te innowacyjne startupy albo przyznaj, że fantazjujesz. Kindle, iTunes ani Steam to nie są dzieła innowacyjnych startupó.

@gkubek
"Google zarabia kasę na reklamach pokazywanych przy okazji wyszukiwania treści. Dlaczego nie miałby zarabiać na reklamach pokazywanych przy okazji konsumpcji owych treści?"

Telewizje komercyjne zarabiają na reklamach pokazywanych przy okazji konsumpcji owych treści. Zgodnie z Twoim rozumowaniem, telewizje komercyjne powinny być za likwidacją prawa autorskiego. Jakoś kurna od 50 lat wcale nie są. Dlaczego?

"Zresztą analogiczny proces miał miejsce w przejściu teatr- film- telewizja, o którym ktoś już tutaj wspominał."

Ale ten ktoś był za mało inteligentny żeby zauważyć, że temu przejściu nie towarzyszyła nigdy likwidacja (czy nawet liberalizacja) prawa autorskiego.
-
2009/11/12 14:24:39
@krystyna.ch
"Z takim narzędziem ... byłby to ratowacz życia."

A to nie jest to: www.paperspine.com/ albo to www.bookswim.com/ ?
Myślałem nawet, że coś takiego ma już amazon na kindle?
-
2009/11/12 14:32:41
by the way: placenie SMSsami to chyba cos dla uzytkownikow telefonu "Nokia Ericsson". Na iPhonie płaci się w iTunes, Amazonie albo ewentualnie wchodzi na stronę internetowa banku i i robi przekaz.
-
2009/11/12 14:32:44
@ No ale właśnie opisałeś model mieszany

A co tu jest mieszanego, dear, wytłumacz mi prostym słowem? Najprostsza kapitalistyczna sytuacja ever - ty piszesz książkę (załóżmy), ja chcę ją przeczytać. ty ją zamieszczasz gdzieś tam i dajesz adnotację - zeżarło mi to tyle a tyle czasu, wyceniam mój czas i wartość tej książki na powiedzmy 5 zeta egzemplarz. I wtedy pojawiam się ja i dokonuje kalkulacji, całkiem prostej - czy lubię cię na tyle, żeby uszanować twój wysiłek i kupić tę książkę, czy też mam cię w dupie, razem z książką, szkoda mi łącza żeby to ściągać. Jeśli b, to problemu nie ma, jeśli a, to niczego nie mieszamy, płacę Wytwórcy za Towar, zostaję legalnym Odbiorcą.
-
2009/11/12 14:33:06
@wo
"Wystarczy ten wyścig doprowadzić do punktu, w którym piractwo wymagać będzie zaawansowanego mastah haksorstwa tak, by potrafiło to robić np. tylko 5% populacji. Resztę zastraszyć paroma spektakularnymi odcięciami od sieci, żeby szlochy pechowców ("panie, jak to tak można, skąd ja mogłam wiedzieć, co mój wnuczek robi na komputerze...") podziałały na resztę populacji."

To, to masz teraz. P2P nigdy nie było jakieś powszechne. I - jak trafnie zauważa braineater, to się drastycznie upraszcza.

"Sorki, ale nie możesz do sieci wchodzić znikąd. Zawsze wchodzisz jako ktoś. Idea zmierza do nałożenia na tego kogoś obowiązku m.in. odcinania dostępu do czarnej listy układanej przez UKE."

Czarna lista nakładana przez UKE jest totalnie nieskuteczna już w momencie pisania założeń. Ani po IP nie wytniesz, ani po domenie. To, co sugerujesz, że port jest charakterystyczny, to też fikcja (weźmy taki port 80...). Jeśli wprowadzą, to najpewniej okaże się, że zaczną blokować usługi typu blox, blip, twitter czy poczta na WP, bo zrobią jakiś (mikro)blogowy odpowiednik p2mail (botnety były na twitterze, więc narzędzia są gotowe). I całą ekonomię sieci diabli wzięli.
Plus, pisałem o własnych sieciach, więc nigdzie nie musisz "wchodzić". OLPC miał tworzyć mesh network właśnie. Standard dopiero wchodzi.
Poza tym, nie musisz się łączyć z żadnym charakterystycznym punktem centeralnym, który można odciąć. Sieć jest budowana od samego początku tak, by działała bez punktu centralnego, właśnie. Wszystkie leżące u podstaw protokoły (ot, choćby BGP) opierają się o sąsiadów i informacje od nich uzyskane, a nie "serwer UKE". To się bez problemu adaptuje wyżej.

"I wymienianie z rąsi do rąsi na stadionie? To już jest akceptowalne dla koncernów, bo po prostu wolne i upierdliwe."

To było nieakceptowalne już w momencie wolnych taśm czy wolnego wypalania CD. Biblioteki, wypożyczalnie video (DVD) - to nie zniknęło, zauważ. Problemem nie jest szybkość kopiowania (tu i tak rozbija się o dobę mającą 24h, a film trwający 2h oglądasz zawsze 2h, niezależnie od prędkości łącza/whatever), tylko wierność kopii, łatwość kopiowania i odtwarzania.

"To się nazywa "inflacja"."

Pudło. Tam jest także adjusted[/a] cost i gross. A tu tabelka z wyboldowanym adjusted gross (była w linkach, ale pewnie nie chciałeś widzieć). 18 filmów z roku 2000 i później, 16 z 1990 do 1999, 12 z 1980 do 1989, 20 z 1970 do 1979, 16 z lat 60-tych, 10 z 50-tych. Co prawda USA only i tylko wpływ z biletów, ale nie sądzę, by to jakoś drastycznie wypaczało. W każdym razie nie pisz bzdur, że nie uwzględniam inflacji.
-
2009/11/12 14:34:10
@mig_watch

www.springer.com
-
2009/11/12 14:35:04
@wo

"Telewizje komercyjne zarabiają na reklamach pokazywanych przy okazji konsumpcji owych treści. Zgodnie z Twoim rozumowaniem, telewizje komercyjne powinny być za likwidacją prawa autorskiego. Jakoś kurna od 50 lat wcale nie są. Dlaczego?"

Moim? Gdzie? Dla ich modelu biznesowego prawo jest wystarczające, więc po co je zmieniać?

"Ale ten ktoś był za mało inteligentny żeby zauważyć, że temu przejściu nie towarzyszyła nigdy likwidacja (czy nawet liberalizacja) prawa autorskiego."

Tyle, że do naszych czasów nigdy nie było takiej dostępności treści. Różnica polega na zmianie nośnika, a w zasadzie jego likwidacji.
-
2009/11/12 14:35:28
@eater
"A co tu jest mieszanego, dear, wytłumacz mi prostym słowem?"

Że żeby się to kręciło, to nie trzeba ancyradykalnie zablokować piractwa.
-
2009/11/12 14:40:41
@ zablokować piractwa.

no nie, wystarczy wdrukować ludziom przekonanie, że w sytuacji 1:1 Wytwórca:Odbiorca, jedyną osobą jaka robisz w pręta jumając pliki, jest właśnie ten wytwórca, który w dodatku zrobił wszystko, żeby ułatwić ci dostęp do treści na twoich warunkach. Ergo: jesteś chujem. Ale to nas wraca do tego pingponga, który parę dni temu odbyliśmy na Bdb, czyli niemożliwej idei na zresetowanie obiegów kultury.
-
2009/11/12 14:44:51
@wo
"Błędnie zakładasz, że szybki dostęp potrzebny jest tylko jumaczom. Ja nie jumam, ale zawsze się ucieszę np. z szybszego ściągania applowskich updatów albo z lepszego działania Steama."

A to proszę porozmawiać z reprezentantem Agory na PLNOG (nazwiska nie pomnę, niestety), który nie dalej jak rok temu twierdził, że "nie da się legalnie wykorzystać łącza szybszego niż megabit, bo po prostu nie ma contentu" (czy tam 2 megabity, niech stracę, bo pewien nie jestem).

W ogóle to mam wrażenie, że jumaczom totalnie nie zależy na szybkości dostępu (i tak będzie szybciej, niż w kinach w Polsce, o DVD nie wspominając). Ograniczenie 5GB transferu na miesiąc nawet im nie przeszkadzało (a biło w legalnych userów).
-
2009/11/12 14:45:05
@wo
"Żaden z tych przypadków nie powodował liberalizacji prawa autorskiego"

Nie manipuluj. To były przykłady na walkę starego kapitału z nowym w przemyśle medialnym.

"Kindle, iTunes ani Steam to nie są dzieła innowacyjnych startupów."

Tak się nie dogadamy. Ja o Google, ty o Apple, ja o konflikcie Google kontra Wydawcy, ty o Apple, Ja o nowych business modelach ty o Apple.
Obudź się! Apple to firma z lat siedemdziesiątych. To nie jest firma nowego pokolenia, to coś dla dziadków jak ja i ty. Młodsze pokolenia wierzą w youtube, kazaa i facebook.
-
2009/11/12 14:48:02
@ login99195

link: Cezary+Pazura+na+czele+SAFT

Jeśli ci chodzi o to, że co chwila jakiś przegrany były gwiazdor sobie z kumplami wymyślą nowy sposób, żeby strzyc kasę, to ja na to, że on będzie miał za mało klientów, by sensownie funkcjonować (koszty obsługi prawnej etc.), więc da tyłu, i wtedy jego kumple i on sam przeniosą się do tego, kto działa lepiej. To pewnie kiepsko zabrzmi, ale ja naprawdę uważam, że duży może więcej.

@ rem

IMHO, cały problem z finansową stroną praw autorskich leży w tym, że bardzo mały procent wpłacanych kwot trafia do autorów. U źródeł ruchu freetardów, poza chęcią zajumania wszystkiego jak leci, leżała też kwestia walki z globalnymi firmami, żerującymi na wyzysku kiepsko opłacanych twórców. A ponieważ model "Trójek Pawlaka" w realnym świecie nie ma szans, wymyślili sobie niepłacenie jako broń przeciw wyzyskowi. Pewnie pomysł RHead, czy Perfectu ze sprzedażą za co łaska, albo za drobne, był ruchem twórców podążających tym tropem.
-
2009/11/12 14:55:34
@wo
"Nowy kapitał (czyli koncerny zbudowane na technologii, jak Microsoft czy Apple) są tutaj po tej samej stronie, co stary kapitał. Bardzo mi przykro, ale za freetardami nie stoi dokładnie nic, co można by nazwać "kapitałem". Fundacja Electronic Frontier to nie kapitał."

Doprawdy? Telcosy rozliczaja sie miedzy soba za ruch transferowy. Nie jest w ich interesie ani producentow sprzetu sieciowego zmiejszenie natezenia ruchu, ktore niewatpliwie nastapiloby, gdyby zapadla jednomyslnosc w sprawie tepienia piractwa w sieci.

Jesli ktokolwiek ma watpliwosci co do tego, kto ma wieksza sile razenia, powinien porownac dla przykladu przychody wielkiej czworki z tylko jednym producentem sprzetu - cisco.

-
2009/11/12 14:57:42
@limes
Może Pazura, Kondrat i Linda są przegranymi byłymi gwiazdorami, nie znam się, ale chyba nie byli nimi w 2001 kiedy powstał SAFT.
-
2009/11/12 15:00:54
@atrq
"producentow sprzetu sieciowego"

O to to właśnie. Kupiłem wczoraj tajwański gadżet o cenie około 1200 zloty. Ten dings ma w systemie zintegrowanego klienta do torrenta!
-
2009/11/12 15:07:30
@ login

Takie decyzje się chyba podejmuje wyprzedzająco
-
wo
2009/11/12 15:09:31
@rozieblox
"P2P nigdy nie było jakieś powszechne."

No to tym bardziej nikt nie będzie szlochał za odłączaniem użytkowników P2P.

"Ani po IP nie wytniesz, ani po domenie"

Na piratebay wystarczy.

"A to proszę porozmawiać z reprezentantem Agory na PLNOG (nazwiska nie pomnę, niestety), który nie dalej jak rok temu twierdził, że "nie da się legalnie wykorzystać łącza szybszego niż megabit, bo po prostu nie ma contentu" (czy tam 2 megabity, niech stracę, bo pewien nie jestem)"

A to proszę porozmawiać ze swoją starą. Wywalę Cię stąd, jak będziesz mi kazał szukać widmowych rozmówców - nie wiadomo kto nie wiadomo gdzie, ale nie wiadomo dlaczego ja mam go szukać.

@gkubek
"Moim? Gdzie? Dla ich modelu biznesowego prawo jest wystarczające, więc po co je zmieniać? "

Otóż twierdzisz, że google po przestawieniu się na taki model biznesowy uzna, że prawo jest niewysatrczające i będą chcieć je zmieniać. Ja twierdzę, że google nie ma interesu w zmienianiu prawa. Dokładnie tak samo jak telewizje komercyjne.

@login
"Nie manipuluj. To były przykłady na walkę starego kapitału z nowym w przemyśle medialnym."

Nie manipuluj. Ja twierdzę, że obecny konflikt to konflikt samotnych fretardów przeciwko zjednoczonemu frontowi kapitału starego i nowego. Ty twierdzisz, że to jest konflikt starego kapitału z nowym, ale nie umiesz tego wykazać, tylko sam się pultasz w zeznaniach.

"Tak się nie dogadamy. Ja o Google, ty o Apple, ja o konflikcie Google kontra Wydawcy, ty o Apple, Ja o nowych business modelach ty o Apple. "

To nie moja wina, że się plączesz w zeznaniach. Ja twierdzę, że w sprawie prawa autorskiego konflikt "starego kapitalu z nowym" nie ma znaczenia, bo i stary kapitał i nowy kapitał są jednakowo zainteresowane zachowaniem prawa autorskiego.
-
2009/11/12 15:18:07
@ wo i jumacze
Twoją wizję problemu, że pozwolę sobie zauważyć, mydli używane z lubością kategorie "jumaczy" czy "freetardów". Nie ma "jumaczy", są tylko internet usersi. Na swoją małą skalę każdy (czyli like 95%) juma, jak nie sam, to od kogoś (ok, zgodnie z prawem bo nie udostępnia, ale jednak bierze udział w całym procesie) kto juma. Więc skala przedsięwzięcia (odcinania od netu) musiałaby być naprawdę ogromna (i kosztowna), żeby chociaż uderzyć w przykładowe 5% które już narobią stracha reszcie i skłonią ich do odstąpienia od jumactwa.

Natomiast racją jest, i w tym kierunku walka z piractwem byłaby skuteczniejsza, by kolejno zwalczać systemy udostępniania plików. Wystarczy by ściągnięcie nielegalnego stuffu wymagało zalogowania się na jakieś przyczajone forum speców-jumaczy, by proceder zdecydowanie zmalał (serio, znam mnóstwo osób, które mają problem z opanowaniem torrentów). A jeżeli alternatywą byłby łatwo dostępny iTunes z kawałkiem dostępnym za powiedzmy 2 zł (ostatecznie kiedyś dolar prawie tyle był wart, więc why not?) to może by się i dało skłonić większość do przejścia na legalną stronę mocy. Ale teraz niestety łatwiej jest zajumać niż kupić, a ryzyko żadne.

Ale pomijając wszystko, wydaje mi się, że szkody w mentalności userów kultury spowodowane przez dziesięciolecie wolnego dostępu do zasobów faktycznie sprawią, że powrotu do ograniczenia obiegu muzyki (co do filmów i oprogramowania nie jestem pewien) do form wyłącznie odpłatnych już chyba nie ma, a wygra ten kto stworzy model bizensowy zarabiania na wolno udostępnianiej muzyce, jak ktoś wyżej słusznie zauważył.
-
2009/11/12 15:18:19
@magadaleana1977

"Po prostu wiem, że żadna z płyt, które ostatnio kupiłam, nie jest sprzedawana cyfrowo. A może się mylę ? może gdzieś można legalnie ściągnąć za umiarkowaną opłatą happysad ? Wyszkoni ? składankę z Nohawicą ? Kult ? Hey ?"

1. Nie stawiamy spacji przed pytajnikiem.
2. Żadna? itunes.apple.com/us/album/id110978656
itunes.apple.com/us/album/ikarus/id299145722
itunes.apple.com/us/artist/jaromir-nohavica/id33430222
-
2009/11/12 15:32:49
@wo

"Otóż twierdzisz, że google po przestawieniu się na taki model biznesowy uzna, że prawo jest niewysatrczające i będą chcieć je zmieniać. Ja twierdzę, że google nie ma interesu w zmienianiu prawa. Dokładnie tak samo jak telewizje komercyjne. "

Nie twierdzę. Nie mam pojęcia jakie zmiany w prawie autorskim Google uznaje za konieczne, ani czy w ogóle uznaje. Wydaje mi się, że przy obecnie obowiązującym może funkcjonować w modelu, o którym pisałem. I chyba powoli zmierza w tym kierunku. Twierdzę, że prawo się zmieni, bo realia rynkowe się zmienią.
-
wo
2009/11/12 15:32:50
@kay
"Nie ma "jumaczy", są tylko internet usersi."

To jakbyś napisał, że nie ma piratów drogowych, są tylko droga usersi. Jedni jednak starają się trzymać PORD, inni uważają, że PORD jest przestarzałe i skoro większośc i tak choć raz coś naruszyła, to trzeba skasować.

"ok, zgodnie z prawem bo nie udostępnia, ale"

No to skoro zgodnie z prawem, to nie ma ale.

"A jeżeli alternatywą byłby łatwo dostępny iTunes z kawałkiem dostępnym za powiedzmy 2 zł (ostatecznie kiedyś dolar prawie tyle był wart, więc why not?"

Bo my nie będziemy przeliczani z dolara tylko z euro. To będzie raczej 3,50.

"a wygra ten kto stworzy model bizensowy zarabiania na wolno udostępnianiej muzyce, jak ktoś wyżej słusznie zauważył."

Ale ten ktoś też będzie za utrzymaniem prawa autorskiego w obecnym kształcie, więc nie wiem co to ma do tematu blogonotki.
-
wo
2009/11/12 15:35:14
@gkubek
" Twierdzę, że prawo się zmieni, bo realia rynkowe się zmienią."

Szkoda tylko, że gdy Cię proszę o uzasadnienie, wchodzisz w jakieś bredotki o Google, które - jak się okazuje - nie mają nic do tematu, bo zgadzasz się, że nie ma powodu by sądzić, że Google będzie chcialo zmieniać prawo autorskie. Realia rynkowe się zmienią tak samo jak przy poprzednich technologicznych przewrotach, przy których prawo autorskie zmieniano tylko w kierunku jego zaostrzania, nigdy liberalizacji.
-
2009/11/12 15:39:18
A Google to niech się nie zesra, na ten przykład jak szukałem sklepu z jedną grą na Playstation to pierwsze 3 strony to były rapidy, warezy i torrenty.
-
2009/11/12 15:41:23
@wo
"Plonk warning za posiadanie konta na goldenline. Jeszcze mi się gościu przyznaj do konta na Niższej Klasie!"

A Marszałkowską też nie chadzasz bo chadzają nią dresiarze i kibice legii? :)
-
wo
2009/11/12 15:43:13
@szybkowar
"A Marszałkowską też nie chadzasz bo chadzają nią dresiarze i kibice legii? :)"

Goldenline to w tej analogii raczej sam stadion piłkarski. For krain aut laud, poproszę o przykład sensownego człowieka z kontem na Goldenline. To jest wylęgarnia Gniewomirów.
-
2009/11/12 15:44:34
@ pierwsze 3 strony to były rapidy, warezy i torrenty.

jak masz któryś z enchancerów, refinementsów czy innego mambo jumbo z firefoxem, to on ci po prostu uprzejmie uzupełni wyszukiwanie o to, co sam zwykle wpisywałeś i ustawi w ten właśnie sposób:)
-
2009/11/12 15:46:13
@wo

"Szkoda tylko, że gdy Cię proszę o uzasadnienie, wchodzisz w jakieś bredotki o Google, które - jak się okazuje - nie mają nic do tematu, bo zgadzasz się, że nie ma powodu by sądzić, że Google będzie chcialo zmieniać prawo autorskie."

Twierdzenie przypisałeś mi Ty, więc sam je uzasadniaj.

"Realia rynkowe się zmienią tak samo jak przy poprzednich technologicznych przewrotach, przy których prawo autorskie zmieniano tylko w kierunku jego zaostrzania, nigdy liberalizacji."

Śmiem twierdzić, że ten przewrót technologiczny wymusi liberalizację.
-
2009/11/12 15:47:46
Fajne proroctwa. Mają takie same szanse spełnienia się jak prognozy zablokowania sprzedaży pianol i gramofonów przez lobby najemnych muzyków, zablokowania sprzedaży kserokopiarek przez połączone siły autorów i wydawców książek, zniszczenia wstrętnego, japońskiego "dusiciela z Bostonu" w postaci odtwarzacza wideo przez MPAA i okolice z panem Valentim na czele i inne tego typu znane z historii wizje -- czyli tak mniej więcej zerowe. Rynek wykonuje właśnie obrót, czyli rewolucję, i nie wróci już do statusu rynku producenta. Pojawią się zapewne alternatywne w stosunku do status quo przepływy pieniędzy -- abonamenty na piracenie, blankietowe licencje, narzuty na nośniki itd. itp. -- ale starego modelu obronić się nie da, o czym kartel medialny doskonale wie. W tej chwili jest to już tylko gra o kolejne naście czy dziesiąt miliardów dolarów "po staremu", a nie o zatrzymanie zmian. Ameryka zadecyduje, a Amerykanie nie dadzą się dymać "trzema strajkami" i odłączaniem bez orzeczeń sądowych (czytaj: kosztów dla kartelu medialnego przewyższających korzyści).
-
wo
2009/11/12 15:50:08
@gkubek
"Twierdzenie przypisałeś mi Ty, więc sam je uzasadniaj"

No jasne, zatem te bzdury o Google pisałeś tutaj tak po prostu pod wpływem pragnienia pisania bzdur o Google. Bez związku z tematem liberalizacji prawa autorskiego.

"Śmiem twierdzić, że ten przewrót technologiczny wymusi liberalizację."

I chociaż nie zrobił tego żaden w dotychczasowej historii - to ten będzie akurat tym pierwszym. I nie masz na to żadnego uzasadnienia, poza bredotkami o Google, które (jak sam przyznajesz) nie są związane z tematem. OK, nie ma sprawy, twierdź se.
-
2009/11/12 15:51:10
@jak masz któryś z enchancerów, refinementsów czy innego mambo jumbo z firefoxem,

Skądże znów, waniliowe Chrome.
-
wo
2009/11/12 15:52:43
@gstaniak
"Rynek wykonuje właśnie obrót, czyli rewolucję, i nie wróci już do statusu rynku producent"

Śmiałe proroctwo. Mają takie same szanse spełnienia się jak prognozy zablokowania sprzedaży pianol i gramofonów przez lobby najemnych muzyków, zablokowania sprzedaży kserokopiarek przez połączone siły autorów i wydawców książek, zniszczenia wstrętnego, japońskiego "dusiciela z Bostonu" w postaci odtwarzacza wideo przez MPAA i okolice z panem Valentim na czele i inne tego typu znane z historii wizje -- czyli tak mniej więcej zerowe.
-
wo
2009/11/12 15:53:18
@mrw
"Skądże znów, waniliowe Chrome."

Ale gugiel zna całą Twoją historię wyszukiwań i na tej podstawie profiluje.
-
2009/11/12 15:55:21
@Ale gugiel zna całą Twoją historię wyszukiwań i na tej podstawie profiluje.

Raczej całego mojego osiedla (pewnego dnia okazało się, że mam banana na 4chana).
-
2009/11/12 15:59:01
@ wo
"To jakbyś napisał, że nie ma piratów drogowych, są tylko droga usersi. Jedni jednak starają się trzymać PORD, inni uważają, że PORD jest przestarzałe i skoro większośc i tak choć raz coś naruszyła, to trzeba skasować."

No chyba, że pod terminem "jumacz" masz na myśli jumających hurtem co się tylko nawinie. Bo pewnie osób które nigdy nic nie zajumały jest mniej więcej tyle, ile osób, które nigdy nie przekroczyły dozwolonej prędkości. Zauważ jednak, że przekroczenie dozwolonej prędkości czy inne małe wykroczenie przeciw kodeksowi drogowemu są obłożone stosunkowo niewielką sankcją, a sankcja rośnie w miarę wagi przewienienia.
Jeśli chodzi o odcinanie od netu mowa jest o bardzo ostrych sankcjach nawet za niewielkie przewinienie (zdaje się, że nie ma żadnych ograniczeń, że odcinanie będzie dotyczyć tylko "hurtowników" ale i detalistów wystarczając głupich by po dwóch ostrzeżeniach zajmumać kolejny odcinek house'a)

"No to skoro zgodnie z prawem, to nie ma ale."

Jest jest, bo chodzi o całą kulturę jumania. Co w całej sytuacji zmienia, że ściąganie z rapidshare i podobnych jest legalne? Czy osoba wycwaniona na tyle, by ściągać bez udostępniania już dla Ciebie nie zasługuje na łatkę freetarda i jumacza?

"Bo my nie będziemy przeliczani z dolara tylko z euro. To będzie raczej 3,50."

No iTunes z kawałkiem za 3,5 czyli płytą za 35 PLN pewnie będzie umiarkowanym sukcesem, obawiam się.

W ogóle z muzyką jest ten problem, że ciągle z dziwnych powodów wydaje się większości nieproporcjonalnie droga. 20 zeta za bilet do kina jakoś nikogo (czy też większości) nie boli, takowoż 100 zł za grę a na dodatek jumanie w tychże kategoriach odbija się znacząco na jakości odbioru, tak jakoś powszechnie utyskuje się na 60 zł za płytę pudełkową i niestety utyskiwać się będzie na 40 zł za mp3 z itunesa, skoro jumana treść jest niemal identyczna z tą płatną. 20 zł to byłoby mocne uderzenie w kulturę jumania, ale pewnie faktycznie marzenie ściętej głowy.
-
2009/11/12 15:59:55
@wo
poproszę o przykład sensownego człowieka z kontem na Goldenline

generalnie zgadzając się co do Goldenline, ale jednak: www.goldenline.pl/maciej-kuzmicz
-
wo
2009/11/12 16:04:31
@czerwoneiczarne
"generalnie zgadzając się co do Goldenline, ale jednak: www.goldenline.pl/maciej-kuzmicz"

No fakt. Co gorsza Darek Ćwiklak... czego on tam szuka, lepszej pracy? Ale uznaję kontrargument i wycofuję ostrzeżenie.

@key
"Zauważ jednak, że przekroczenie dozwolonej prędkości czy inne małe wykroczenie przeciw kodeksowi drogowemu są obłożone stosunkowo niewielką sankcją, a sankcja rośnie w miarę wagi przewienienia. Jeśli chodzi o odcinanie od netu mowa jest o bardzo ostrych sankcjach nawet za niewielkie przewinienie"

Nieprawda. Koszt przesiadki do innego ISP to przeciętnie będzie parę stówek - czyli tyle co przeciętny mandat.

"No iTunes z kawałkiem za 3,5 czyli płytą za 35 PLN pewnie będzie umiarkowanym sukcesem, obawiam się."

Apple jest podobnego zdania i dlatego uznaje, że w tym złodziejskim kraju mu się nie opłaca.

"W ogóle z muzyką jest ten problem, że ciągle z dziwnych powodów wydaje się większości nieproporcjonalnie droga."

Dlatego jumacze potrzebują wyjaśnienia gadżetem marki Tonfa, że wcale nie.
-
2009/11/12 16:06:26
@wo
"poproszę o przykład sensownego człowieka z kontem na Goldenline"
Wydaje mi się że jest ich cale mnóstwo. To ludzie którzy zamieszczają tam coś w formie CV, niekoniecznie dlatego ze są nieporadni i nie mogą znaleźć pracy, tylko zdają sobie sprawę, że różne haery robią tam swój risercz. A praca niemal zawsze może być lepsza.
Być może patrzysz na to z punktu widzenia dość małego i zamkniętego środowiska dziennikarzy. Mnie konto na GL też by się nie przydało, ale moim znajomym HR-ówkom przydaje się stale.
-
2009/11/12 16:06:41
@wo
"Ja twierdzę, że obecny konflikt to konflikt samotnych fretardów przeciwko zjednoczonemu frontowi kapitału starego i nowego."

Google po stronie freetardow? Proszę bardzo:
www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601204&sid=aX5gGOvGesPo
Google przeciwko copyrightom? Proszę bardzo:
www.guardian.co.uk/media/2006/jul/06/pressandpublishing.digitalmedia

Ja ciebi enie przekonam, ty mnie tez nie. Pożyjem uwidjem.

@mrw
"A Google to niech się nie zesra"

Tu coś trochę innego, ale czasem tez przydatne aby odfiltrować złom:
www.startupbin.com/google-google/
-
wo
2009/11/12 16:19:05
@login
"Google przeciwko copyrightom? Proszę bardzo:
www.guardian.co.uk/media/2006/jul/06/pressandpublishing.digitalmedia "

Musisz poprosić kogoś, kto umie czytać po angielsku, żeby Ci wyjaśnił o co chodzi w tym artykule. Nie o "przeciw copyrightom" tylko o podział kasy. Czyli jak zawsze.

"Ja ciebi enie przekonam, ty mnie tez nie."

Szkoda, że brak Ci klasy, żeby przyznać, że Twoja teza "zmiana praw autorskich i jakaś tam forma zalegalizowania (...) to wojna nowego kapitału ze starym kapitałem" poszła się kochać. Wojna nowego kapitału ze starym ma się nijak do zmiany praw autorskich.

@szybkowar
"Być może patrzysz na to z punktu widzenia dość małego i zamkniętego środowiska dziennikarzy"

Głownie chodzi mi o to, że ilekroć chcę sprawdzić "kim jest ten palant?" (bo jakiś palant mnie wyjątkowo zaszokuje), to jego konto w goldenline wyskakuje jako pierwsze. W eurowyborach na przykład jakiś łosiu - nie pamiętam kto - się strasznie namolnie w Warszawie promował. Co było pierwsze w guglu? Konto w Goldenline ze zdjęciem kolesia o aparycji agenta nieruchomości. Brrrr.


-
2009/11/12 16:37:27
@"to jego konto w goldenline wyskakuje jako pierwsze."

Co świadczy tylko o tym, że Golden Line ma wysoki page rank. Wyszukiwanie "Maciej Kuźmicz" też wyświetla profil w GL na pierwszej pozycji, więc co dopiero w przypadku człowieka, który nie publikuje pod nazwiskiem.
-
2009/11/12 16:38:48
@wo
"No to tym bardziej nikt nie będzie szlochał za odłączaniem użytkowników P2P."

Skype to też p2p (i jako technologia, i jako warez z tego co tu pisano).

"Na piratebay wystarczy."

Okazało się, że nie bardzo. Raz, że jest google torrent search mashable.com/2009/04/20/google-torrent-search/, dwa, że chyba nie przyjąłeś do wiadomości, że są rozwiązania - nawet torrentowe - beztrackerowe. Choćby apt-p2p coś takiego wykorzystuje (do aktualizacji pakietów). No i TPB działa, z tego co widzę.

"A to proszę porozmawiać ze swoją starą. Wywalę Cię stąd, jak będziesz mi kazał szukać widmowych rozmówców - nie wiadomo kto nie wiadomo gdzie, ale nie wiadomo dlaczego ja mam go szukać."

Sądziłem, że orientujesz się, kto tam czym się u was zajmuje. Gdzie - napisałem. plnog.pl/spotkanie-3-wrzesien/prelegenci/maciej-lopacinski/ - o tego człowieka mi chodzi (a tu
www.goldenline.pl/maciej-lopacinski sobie taką fotę wstawił, że go nie poznałem).

I w ogóle umyka gdzieś sedno, że zaostrzenie kontroli, wprowadzanie DRM itd. zmierza do zaostrzenia obecnego prawa w zakresie własności intelektualnej. Raz przez wydłużenie czasu obowiązywania autorskich praw majątkowych, dwa, przez to, że DRM uniemożliwia - legalne obecnie - udostępnienie utworu koledze, pożyczenie książki itp. IIRC pożyczający książki byli już nazywani na syffie złodziejami, przez chciwego pisarza.
-
2009/11/12 16:39:27
@wo
"Nie o "przeciw copyrightom" tylko o podział kasy"

Ale przecież ja to właśnie tak opisałem powyżej. Nawet dwukrotnie. Nowy podział kasy pomiędzy monopolem a nowymi business modelami przy pomocy podważenia prawa autorskiego.

"Szkoda, że brak Ci klasy, żeby przyznać, że Twoja teza ... poszła się kochać."

Klasy to ja bym nie miał, gdybym w imię podlizywania się autorowi bloga nagle zmienił zdanie. Ale jak ci tak bardzo na tam zależy: Moja teza poszła się kochać. Zmiażdżyłeś mnie twoimi powalającymi argumentami, których podałeś ... ile? bo nie pamiętam.
-
2009/11/12 16:45:38
@login: Ja całkiem na poważnie uważam postulaty szwedzkiej pirate party (uwaga nie mylić: nie jestem zwolennikiem tej partii) za dobry kompromis: skrócenie praw autorskich do np. czterech lat.

Puknij się w czoło. Przeciętnie zwrot z inwestycji w film fabularny uzyskuje się po 7 latach od premiery. Twój genialny pomysł zarzyna więc istotny fragment rynku, a przede wszystkim sztuki (2012 może się zwróci). Zresztą PP to OIDP proponuje 12 lat, a nie 4.

Dodajmy, że w przypadku pisarzy czy autorów piosenek rzadko zdarza się, aby trzymali formę przez całe życie, a rynek interesował się ich całą twórczością w równym stopniu. Żyją więc głównie z jednego, dwóch bestsellerów (pisarze) lub kilku hitów (tekściarze i muzycy). Dzięki temu mają pieniądze na pisanie nowych rzeczy, czasem słabszych, a czasem lepszych, ale mniej chodliwych. Twój pomysł pozbawia ich tej możliwości skazując na etat nauczyciela, redaktora czy innego kopyrajtera.

@login: Google zarobi też pieniądze na książkach po zmianie praw autorskich. Wydawcy nie. Youtube zarobi też pieniądze na filmach po zmianie praw autorskich. MGM trochę mniej.

Bez wydawców Google nic nie zarobi. To się nazywa klęska urodzaju. Bez selekcji i redakcji, czyli tego, co robią wydawcy, zaleje nas może totalnego chłamu i nawet Google z jego algorytmami nie da rady oddzielić ziarna od plew.
O MGM się nie martw, kino 3D otwiera nowe perspektywy, których YT jeszcze długo nie pogrzebie.

@gkubek: Google zarabia kasę na reklamach pokazywanych przy okazji wyszukiwania treści. Dlaczego nie miałby zarabiać na reklamach pokazywanych przy okazji konsumpcji owych treści?

Kiedy ostatnio byłeś na YT?

@kay: Na swoją małą skalę każdy (czyli like 95%) juma, jak nie sam, to od kogoś (ok, zgodnie z prawem bo nie udostępnia, ale jednak bierze udział w całym procesie) kto juma.

Masz na to jakieś badania, czy takie dane pasują Ci do tezy? Co nazywasz "jumaniem" w tym przypadku? Sesję na YT, czy słuchanie last.fm? No i na czym polega "jumanie od kogoś" oraz czym się różni od "jumania samemu"?
-
2009/11/12 16:52:57
@plopli: Co nazywasz "jumaniem" w tym przypadku?

No właśnie, połowa tej dyskusji jest rozmyta, bo sens znika za mętnością "jumania". "Ci piraci słuchający last.fm", "ci złodzieje nagrywający z last.fm" itp.
-
2009/11/12 16:53:23
@wo
"Rynek wykonuje właśnie obrót, czyli rewolucję, i nie wróci już do statusu rynku producenta."
Śmiałe proroctwo.

Jakość rozmowy traci kiedy usiłujesz dyskutować ze wszystkimi naraz, czyli przechodzić w ilość. Ping-pong to nie jest odpowiedź. Fałszujesz sam problem, bo nie chodzi o żadnych "samotnych freetardów" vs. reszta świata, tylko ogół użytkowników Internetu -- którzy w ogromnej większości chętnie zapłacą za szybki, łatwy, nieograniczony dostęp do "treści". Nie widzą powodu, dla którego film na wieczór, muzyka, książka miałaby być dalej od nich niż jedno kliknięcie. W komputerze, telewizorze, telefonie, gdziekolwiek. Technologia już to umożliwia i tak samo jak MPAA nie zatrzymało kopiowania filmów na taśmy, a tylko znalazło sposób na zarobienie na tym pieniędzy, tak samo pojawi się odpowiednia oferta mediów dostępnych zewsząd po jednym kliknięciu. Pierwsze nieśmiałe próby już są, np. Keychest Disneya, teraz jeszcze wyobraź to sobie z powszechnie dostępnym katalogiem produkcji, dostępne globalnie, a zobaczysz nową, ogromną górę pieniędzy do zarobienia przez kartel medialny (i telekomy przy okazji). Ideologia cię niestety zaślepia, więc rezygnujesz z myślenia w imię dowalania urojonym freetardom, którzy nie mają znaczenia, bo nie płacą. Nowy rynek powstaje na klientach gotowych płacić odpowiedni abonament w imię wygody. Nie mam wątpliwości, że za kilka lat to ja się będę śmiał z twoich dzisiejszych proroctw, a nie odwrotnie, bo walka o której opowiadasz to jest walka z własnymi klientami, a tego jeszcze nikt nie wygrał.
-
2009/11/12 16:57:04
@wo
"Nieprawda. Koszt przesiadki do innego ISP to przeciętnie będzie parę stówek - czyli tyle co przeciętny mandat."

Przyznam, ze nie specjalnie wczytywalem sie w propozycje zabojadow, wiec jesli bladze prosze mnie odgonic pacnieciem w nos, ale w czy tam nie chodzilo o odcinanie od internetu w ogole?

Tzn. globalna (w skali kraju) lista ukaranych odcieciem duszyczek, na ktora zagladac musza ISP i nie wolno im takiej osobie uruchomic uslugi?
-
2009/11/12 16:58:00
@nameste "i piraci słuchający last.fm"

i twoja stara, jak to się tu mówi. Ja płacę za last.fm.
-
2009/11/12 17:03:56
@amatil: Ja płacę za last.fm.

Zwłaszcza od czasu, gdy je kupił CBS. Ale właśnie o to idzie: taki z Ciebie jumacz, jak ze słuchacza Trójki (no chyba że nie płaci abonamentu rtv ;p)

-
2009/11/12 17:05:55
@amatil
"i piraci słuchający last.fm"
i twoja stara, jak to się tu mówi. Ja płacę za last.fm

Duża wódka dla pana/pani. Płacę za last.fm, jak coś mi się spodoba płacę za to na 7digital, teraz niech mi ktoś jeszcze da sposób na płacenie płaskiego abonamentu za łatwy dostęp do tego co mnie interesuje to będę płacił z uśmiechem co miesiąc. Ustawianie rozmowy w kategoriach "freetardzi vs. koncerny" jest głupotą, chodzi o zagospodarowanie ogromnej rzeszy ludzi skłonnych do wydania pieniędzy, ale w imię wygody, a nie karania ich przez kartel medialny coraz nowymi kłodami rzucanymi pod nogi (DRMy i cała reszta zabawy).
-
wo
2009/11/12 17:05:58
@rozieblox
"Sądziłem, że orientujesz się, kto tam czym się u was zajmuje."

Ja nie wiem, czy ja chcę tu mieć dyskutantów tak inteligentnych, że im się wydaje, że ja znam towarzysko każdego z kilku tysięcy pracowników i doskonale wiem, który gdzie występuje. Kim ja jestem według Ciebie, dyrektorem do spraw HR?

@login
"Nowy podział kasy pomiędzy monopolem a nowymi business modelami przy pomocy podważenia prawa autorskiego. "

Nie.

" Zmiażdżyłeś mnie twoimi powalającymi argumentami, których podałeś ... ile? bo nie pamiętam."

Też nie liczyłem, za dużo tego.

@gstaniak
"Jakość rozmowy traci kiedy usiłujesz dyskutować ze wszystkimi naraz, czyli przechodzić w ilość."

Jakość rozmowy traci kiedy pojawia się dyskutant twierdzący JEDNOCZEŚNIE że nowe metody dystrybucji w praktyce niewiele zmieniają i JEDNOCZEŚNIE że właśnie pojawiły się nowe metody dystrybucji, które na pewno spowodują rewolucję. I jest zbyt tępawy żeby zauważyć tę sprzeczność.

@adegie
"Przyznam, ze nie specjalnie wczytywalem sie w propozycje zabojadow, wiec jesli bladze prosze mnie odgonic pacnieciem w nos, ale w czy tam nie chodzilo o odcinanie od internetu w ogole?"

Wszystko na raz. ISP mają odcinać pewne usługi, a poza tym mają grozić (za trzecim razem skutecznie) odcinaniem internautom. Nożyczki po obu stronach kabla.
-
2009/11/12 17:12:28
@wo
"Wszystko na raz."
No ale to w takim razie z tego sie nie robi malutka sankcja porownywalna z mandatem za przekroczenie predkosci, ale sankcja podobna do tej zastosowanej wzgledem Mitnicka na skutek popelnienia przez niego jednak bardziej kosmatych czynow.
-
2009/11/12 17:14:41
@plopli
"Puknij się w czoło. Przeciętnie zwrot z inwestycji w film fabularny uzyskuje się po 7 latach od premiery."

Heee? Jakich inwestycji? Coca-Cola dla Georga Clooney jest taka droga, czy co?
Przypomnę tylko, że taki "Blair Witch Project" przyniósł w ciągu pierwszych kilku lat zyski wysokości 10.000%.

"Żyją więc głównie z jednego, dwóch bestsellerów (pisarze) lub kilku hitów (tekściarze i muzycy)."

No i co z tego wynika? Że za te kilka dni pracy cały świat ma im sfinansować wygodną rentę? Poza tym który z twórców czepie korzyści ze swoich utworów po 70 latach.
To jest akurat argument totalnie od czapy wymyślony przez naiwniaka.

Jedyny sensownym argumentem za prawami autorskimi jest to, co podałeś w pierwszym zdaniu. Zwrot kosztów inwestycji twórcy i dystrybutora. Dlatego można porozmawiać czy to maja być cztery lata, czy może osiem. Albo może nawet osiem z możliwością odpłatnego przedłużenia na szesnaście.
-
wo
2009/11/12 17:15:11
@adegie
"No ale to w takim razie z tego sie nie robi malutka sankcja porownywalna z mandatem za przekroczenie predkosci, ale sankcja podobna do tej zastosowanej wzgledem Mitnicka na skutek popelnienia przez niego jednak bardziej kosmatych czynow. "

Dlaczego? Ty jako szary miś najwyżej zmieniasz ISP (koszt średnio jednak niewielki). Chyba, że jesteś właścicielem Pirate Bay, no ale wtedy jesteś jak Mitnick.
-
2009/11/12 17:17:37
@wo
"Dlaczego? Ty jako szary miś najwyżej zmieniasz ISP (koszt średnio jednak niewielki)."
No, ale wlasnie chyba nie: Ja jako szary mis po trzech strajkach jestem wyautowany przez Glowny Urzad Odcinania Od Sieci Jumaczy na rok i moge sobie co najwyzej isc do sasiada poprosic, czy nie moglbym jeszcze jednego komcia u wo zostawic korzystajac z jego lacza.
-
2009/11/12 17:19:38
@wo
Jakość rozmowy traci kiedy pojawia się dyskutant twierdzący JEDNOCZEŚNIE że nowe metody dystrybucji w praktyce niewiele zmieniają i JEDNOCZEŚNIE że właśnie pojawiły się nowe metody dystrybucji, które na pewno spowodują rewolucję.

Tradycyjnie już poplątałeś rozmówców, czas na bonmocik w stylu "a bo wy freetardzi jesteście wszyscy tacy sami". Miłego babrania się w idoelogii. Google nas na szczęście indeksuje, może jeszcze kiedyś przypomnę ci te proroctwa, kiedyś, kiedy będą mogły wywołać jedynie szyderę.
-
2009/11/12 17:24:00
To jeszcze male biblio: wiki "The connection owner is blacklisted and third party ISPs are prevented to provide him an internet connection."
-
2009/11/12 17:24:55
ISP chyba oddcial mi mozliwosc wklejania linkow na bloxie. Errata link.
-
wo
2009/11/12 17:25:02
@gstaniak
"Tradycyjnie już poplątałeś rozmówców, czas na bonmocik w stylu "a bo wy freetardzi jesteście wszyscy tacy sami". "

Nieprawda, to Ty przytoczyłeś anegdotę o tym, jak to takie prognozy nie mają wartości, bo się nie sprawdziły "prognozy zablokowania sprzedaży pianol". A potem sam walnąłeś własną, że "rynek wykonuje właśnie obrót, czyli rewolucję, i nie wróci już do statusu rynku producenta". Jedno i drugie to cytaty z Twoich wypowiedzi.

"Ja jako szary mis po trzech strajkach jestem wyautowany przez Glowny Urzad Odcinania Od Sieci Jumaczy na rok"

Eee, tak źle nie jest.
-
wo
2009/11/12 17:25:52
@adegie
"To jeszcze male biblio: wiki "The connection owner is blacklisted and third party ISPs are prevented to provide him an internet connection.""

A, no to fakt, przyznaję rację. Les pauvhes fheetahds, jak mi ich strasznie szkoda biedaczków.
-
2009/11/12 17:27:39
I jeszcze male emo: Dla mnie francuski trojstrajk to naduzycie, pogwalcenie i naruszenie tego i siamtego i zobowiazuje sie z takimi pomyslami walczyc do ostatniego VPN'a.
-
2009/11/12 17:28:46
@wo
Nieprawda, to Ty przytoczyłeś anegdotę o tym, jak to takie prognozy nie mają wartości, bo się nie sprawdziły "prognozy zablokowania sprzedaży pianol". A potem sam walnąłeś własną, że "rynek wykonuje właśnie obrót, czyli rewolucję, i nie wróci już do statusu rynku producenta".

To są obserwacje, a nie prognozy. Otwórz niebieskie oczęta i zastanów się po co przykładowy Disney uruchamia przykładowego Keychesta.
-
wo
2009/11/12 17:33:06
@gstaniak
"To są obserwacje, a nie prognozy"

W zdaniu: "Rynek wykonuje właśnie obrót, czyli rewolucję, i nie wróci już do statusu rynku producenta" pierwsza część to nie jest obserwacja, tylko deklaracja ideologiczna, a druga część to explicite prognoza ([rynek] nie wróci już do statusu; cholera wie, może wróci, może nie wróci, ale niewątpliwie to jest prognoza).

@adegie
" Dla mnie francuski trojstrajk to naduzycie, pogwalcenie i naruszenie tego i siamtego i zobowiazuje sie z takimi pomyslami walczyc do ostatniego VPN'a."

Anton Chigurh się bardzo przejmie Twoim emo.
-
2009/11/12 17:34:50
@login: Poza tym który z twórców czepie korzyści ze swoich utworów po 70 latach.

Nie dość, że nie rozumiesz, to jeszcze sobie dodajesz. Gdzie napisałem o 70 latach? Wyjaśnię Ci przy okazji, że majątkowe prawa autorskie obowiązują, co do zasady 70 lat _po śmierci twórcy_.

Różnica pomiędzy rozsądną propozycją reformy a głupkowatym pomysłem z internetowej dyskusji leży gdzieś między Twoimi 4 latami i obecnymi 70 od śmierci.

Przykład BWP jest z dupy wyjęty. Wyjątek nie tworzy reguły.
-
2009/11/12 17:35:41
@wo
"Anton Chigurh się bardzo przejmie Twoim emo"
W sieci kryptografia wygrywa z pneumatyka.
-
2009/11/12 17:55:05
@wo

"poproszę o przykład sensownego człowieka z kontem na Goldenline"

www.goldenline.pl/jaroslaw-lipszyc
-
2009/11/12 18:06:25
@plopli
"Przykład BWP jest z dupy wyjęty."

Z dupy wyjęte to jest twoje hasło o zwracaniu się kosztów filmu po 7 latach. Koszty filmu mogą się zwrócić po 1 dniu albo po stu latach. To przecież zależy od tysiąca faktorów, a głownie od tego jaki jest dobry i jak to sobie zaplanował producent.
Świat wygląda trochę inaczej, moje dziecko. Producent szacuje ile może zarobić na filmie i z tego wylicza ile może wydać na produkcje, a nie odwrotnie.

"Wyjaśnię Ci przy okazji, ..."

To może ja ci wyjaśnię. Siedemdziesiąt lat po śmierci twórcy dotyczy dzieł podlegających pod Sonny Bono Act czyli stworzonych po 78 roku. I nawet to z wyjątkami, bo np. nie dotyczy dzieła stworzonego pod pseudonimem. Sytuacja wiec jest bardziej skomplikowana aby ja opisywac w detalach. 70 lat było podane jako przykład.

Po drugie, w dziedzinie publikacji liczy się return on investment szacowany na trzy lata. Dlatego jeśli chodzi o książki cztery lata nie są wcale taką bzdurą.

Po trzecie, twierdze, ze proponowane przed piratów cztery lata są dobra podstawa do dyskusji. Przecież napisałem, że może to być osiem albo nawet szesnaście. (Sensowna liczbę trzeba by najpierw wyliczyć na podstawie dokładnych danych)

I wreszcie po czwarte, nie zaczynaj dyskusji na podstawie wiedzy, która przeczytałeś na onet.pl albo filmweb.pl
-
2009/11/12 18:09:15
@wo
Prognoza o tym, że nie sprawdzą się prognozy podobne do tych, które jak dotąd nigdy się nie sprawdziły jakoś nie wydaje mi się czymś specjalnie ryzykownym. Zabawne, że jak zwykle w samym temacie masz niewiele do powiedzenia, znacznie bardziej interesuje cię ideolo. "Freetardzi" vs. "zjednoczony front kapitału" to zupełnie fałszywa karykatura problemu. Piraci i okolice nie mają żadnego znaczenia.
-
2009/11/12 18:10:34
@wo

Ale gugiel zna całą Twoją historię wyszukiwań i na tej podstawie profiluje.

Czyją zna, tę zna. Mojej np. nie.
-
2009/11/12 18:16:31
@wo
"Ja nie wiem, czy ja chcę tu mieć dyskutantów tak inteligentnych, że im się wydaje, że ja znam towarzysko każdego z kilku tysięcy pracowników i doskonale wiem, który gdzie występuje. Kim ja jestem według Ciebie, dyrektorem do spraw HR? "

Nie towarzysko, tylko jak najbardziej chodziło mi o oficjalne poglądy firmy (działu IT) prezentowane na jednej z ważniejszych - jeśli nie najważniejszej - konferencji branżowej (sieć). I nie każdy z kilku tysięcy, tylko jakby górne 1-2%. To myślałem, że znasz.
Tak czy inaczej, poglądy już znasz i wiesz kto je zaprezentował. Jakieś ustosunkowanie się do nich, może?
-
2009/11/12 18:25:06
@ plopli
"Masz na to jakieś badania, czy takie dane pasują Ci do tezy? Co nazywasz "jumaniem" w tym przypadku? Sesję na YT, czy słuchanie last.fm? No i na czym polega "jumanie od kogoś" oraz czym się różni od "jumania samemu"?"

Jumaniem dla mnie jest już obejrzenie filmu w DivXie, przesłuchanie mp3 za którą się nie zapłaciło. Ok, osoby, które się podłączyły do sieci żeby założyć konto na N-K mogą zaniżać procent jumaczy nawet wg tej definicji. Ale poza nimi myślę, że osoby nienależące do tej kategorii to już pojedyncze wyjątki.

Jumanie samemu od jumania od kogoś różni się zasadniczon, jeśli sam ściągasz z P2P to jesteś zgodnie z literą prawa jumacz, jeśli jednak jesteś akurat skrajnym debilem nie radzącym sobie z torrentami i nowe House'y przegrywasz od znajomego, to już zgodnie z literą prawa jesteś ok.

Ale mentalnie jesteś jumaczem tak czy inaczej - jumanie is a state of mind.
I to stanem umysłu, który ciężko będzie zmienić. Stąd moje duże wątpliwości odnośnie wszystkich akcji typu odcinanie netu. Mleko się rozlało i trzeba szukać innej drogi.
Albo zbiorowy zarząd wszechświatowy i płacimy wszyscy w cenie usług providerskich, albo ew. itunes z płytą za dumpingową ceną (like 20 PLN).
-
2009/11/12 18:44:01
@kay_84
"itunes z płytą za dumpingową ceną (like 20 PLN)"

Jezu ja to chyba jestem niekomercyjny jakiś. Najpierw wo i 3m musieli mi wytłumaczyć, że w amazon można czekać na książkę parę tygodni, a teraz ty nazywasz 20PLN dumpingowa ceną.
To ile ty płacisz? Ja ostatnio kupiłem Franz Ferdynand za poniżej 30zl a w tej chwili mam przed oczami reklamę iTunsa "Robbie Williams : Greatest Hists za 5,99 EUR" czyli 19 utworów za 25 zloty. Przecież to jak za darmo, nawet taniej niż jumac!
-
2009/11/12 18:51:04
@plopli
"zaleje nas może"

Ała.
-
2009/11/12 18:54:10
Wow, ale piękny wątek. Nie wiem od czego zacząć, więc chciałem podziękować za uwagę jaką na tym blogu poświęca się moim tezom. Szkoda że WO przypisuje mi poglądy, których ja nie podzielam, ale w sumie już się przyzwyczaiłem że to on wie lepiej, co ja sobie myślę i głoszę :-)
1. Masowe zwolnienia w przemyślę medialnym to jednak chyba kwestia maksymalizacji zysków, bo w ciągu ostatnich lat wartość rynku filmowego rośnie, wartość rynku muzycznego rośnie, zmieniają się tylko źródła przychodów. Owszem, sprzedaż CD-ków leży, podobnie jak sprzedaż kaset. So what, ważne że kasa płynie szerokim strumieniem. Podobnie prasa drukowana leży i kwiczy, ale nie przez jumanie bynajmniej, tylko przez wzrost konkurencji na rynku. Kiedyś GW to sobie konkurowała tylko z innymi gazetami, a teraz musi i z gazetami, i z Onetem, i z Facebookiem. No nie jest łatwo, i wielu gigantów prasy nie przetrwa, łączę się w bólu. Ale tym się jako prawdziwy kapitalista nie powinieneś chyba martwić?
2. Teza, że można zalegalizować niekomercyjne wykorzystania poprzez wprowadzenie opłaty abonamentowej nie wydaje mi się specjalnie rewolucyjna. Nie ma też nic wspólnego z bezwarunkowym ponoć freetardyzmem. W tym modelu działają radia, jak Organizacje Zbiorowego Zarządzania trochę powęszą, to sądzę że poczują tutaj swój interes. Stały przypływ gotówki do autorów w tym modelu jest jasno widoczny, trudno więc mówić o niezabezpieczeniu interesów twórców. W sumie tylko ci, którzy ciągle jeszcze koniecznie upierają przy modelu dostępu do kultury w formie "kup pan cegłę" mają z tym problem, ale z czasem to też minie, szczególnie jak twórcy zaczną odkrywać, że w sumie wydawcy nie są im szczególnie potrzebni, bardziej przydaje się dobry agent, a rynek reklamy w internecie przeskoczy nie tylko prasę, ale i telewizję (już przeskoczył w UK, więc i u nas to się stanie, kwestia czasu). Nie wiem, czy ten model ma szanse - OZZ-ety nigdy o tym poważnie nie myślały, ale wybór pomiędzy "zaróbmy kasę" a "narzekajmy na tych wstrętnych piratów" może im się wydać atrakcyjny. Pożyjemy - zobaczymy.
3. Jakoś zupełnie inaczej oceniam też polityczne szanse związane z kształtem społeczeństwa informacyjnego. W DE Partia Piratów ma obecnie dotacje z budżetu, bo przekroczyła próg. W SE wprowadziła dwóch posłów do parlamentu. Na rynek polityczny wchodzi całe pokolenie dzieci neostrady, które ma głęboko w czterech literach lustrację czy nawet aborcję, natomiast sprawa komunikacji z kolegami i zakres ich praw w tym zakresie głęboko im leży na sercu. Nie śpieszyłbym się więc z ferowaniem sądów a'propos konieczności dziejowej, wróżenie z fusów to zadanie ambitne, ale to rzeczywistość zweryfikuje takie sądy.
-
2009/11/12 18:54:37
@gstaniak
Mam pytanie, czy 7digital jest dostawcą empetrójek któremu można zaufać na tyle, żeby podać numer karty kredytowej?

Przepraszam, że głupio pytam, ale namnożyło się w sieci różnych serwisiątek, które twierdzą, że u nich są legalne empetrójki, a potem się okazuje, że to rosyjski serwer.

A jeżeli to jest coś legalnego, oficjalnego i z niezłymi cenami, to jak u nich jest z A) łatwością ściagania, B) DRMem, C) dostępnością z PL?
-
2009/11/12 18:55:53
Ja mam takie pytanie w kwestii formalnej - jak można odciąć obywatela od sieci w dobie udostępniania internetu przez operatorów telefonii komórkowej? I to pre-paidy są, żadnych tam kwitów i abonamentów.
-
2009/11/12 18:58:07
@kay_84: Jumaniem dla mnie jest już obejrzenie filmu w DivXie, przesłuchanie mp3 za którą się nie zapłaciło

...pożyczenie książki z wypożyczalni lub znajomego.
-
2009/11/12 19:00:25
*od znajomego
-
2009/11/12 19:02:03
4. Moje tezy dotyczące reform prawa autorskiego wyłożyłem przystępnie na Kongresie Kultury, można sobie obejrzeć www.kongreskultury.pl/title,23_09_09_Dzien_1,pid,49,oid,3549,cid,40.html (polecam obejrzenie całości, bo fajnie widać z kim musiałem debatować :-) i przeczytać www.krytykapolityczna.pl/Opinie/Lipszyc-W-strone-nowego-prawa-autorskiego/menu-id-197.html . Najbardziej radykalną moją tezą było chyba skrócenie czasu trwania praw autorskich do 50 lat po śmierci twórcy, czyli minimum wymaganego przez Konwencję Berneńską. Tylko do tego zobowiązują nas międzynarodowe umowy, i leży to całkowicie w naszym (w skali EU) zasięgu. Jak widać są tutaj więksi radykałowie :-)
-
2009/11/12 19:23:56
@radekjak
'Ja mam takie pytanie w kwestii formalnej - jak można odciąć obywatela od sieci w dobie udostępniania internetu przez operatorów telefonii komórkowej? I to pre-paidy są, żadnych tam kwitów i abonamentów."

Prosto. Wystarczy, że nie sprzedadzą zestawu aktywacyjnego (brzydko mówiąc - numeru) bez dokumentu określającego tożsamość. Całkowicie wykonalne. Nawet jak się uprą, to po IMEI mogą aparaty blokować (znaczy i numer, i aparat).

Co oczywiście nie zmienia faktu, że będą jakieś słabo zabezpieczone sieci, jakieś hotspoty itp. Plus, masa fałszywych pozytywów z okazji trojanów itp. A już całkiem śmiesznie będzie, jak zaczną firmy odcinać. Ot, wyobraźmy sobie choćby zamiast blokady przez Googla z notki, blokadę całej klasy adresowej Agory na powiedzmy 2 dni, bo jakiś pracownik czytał pdf na Google. IMO nikt przy zdrowych zmysłach nie proponuje tego poważnie.
-
2009/11/12 19:34:31
@rekrutacja
Bardzo ciekawa prezentacja.

W kwestii formalnej: "W DE Partia Piratów ma obecnie dotacje z budżetu, bo przekroczyła próg" nie jest zbyt precyzyjne. W DE partia Piratów (tak jak i wiele innych partii) przekroczyła próg, od którego otrzymuje się zwrot kosztów kampanii, czyli uzyskała 0.5%. Nie mylić z progiem wyborczym.

-
2009/11/12 19:35:00
@rozie
Wiadomo, ale przecież kartę może kumpel nabyć na swój dowód. A nowy modem na allegro, albo co.
-
2009/11/12 19:49:15
@radekjak
"Wiadomo, ale przecież kartę może kumpel nabyć na swój dowód. A nowy modem na allegro, albo co."

No, może. I jak zblokują, a będzie centralna baza zbanowanych userów (kolejna rzecz, której wprowadzenia nie wyobrażam sobie), to żadnego netu nie podłączy przez np. rok. Nigdzie. Oczywiście część ludzi będzie to miała głęboko, ale tak czy inaczej aktywne karty raczej byłyby stosunkowo drogie...
Podobnie z nowym modemem na allegro. Drastycznie podnosi koszt całej operacji i komplikuje ją. Już prościej wymieniać się kartami microSD.

Tak czy inaczej, całe to zamieszanie przypomina zawracanie rzeki kijem. Równie dobrze możemy napisać, że wprowadźmy opłaty za czytanie artykułów w sieci, wszelkie publikacje (w tym blogi) traktujmy jak wydawnictwa, dorzućmy obowiązek ich rejestracji i opłaty, a uratujemy papierową prasę. Get real, to nie przejdzie.
-
2009/11/12 19:54:09
Dużo jeszcze macie pod deklami tej fantastyki o metodach odcinania, czy może dacie faka żeby poszukać, jak to ma być rozwiązane?
-
2009/11/12 19:56:50
@login
"To może ja ci wyjaśnię. Siedemdziesiąt lat po śmierci twórcy dotyczy dzieł podlegających pod Sonny Bono Act czyli stworzonych po 78 roku".

To może ja Ci wyjaśnie. Amerykańskocentryczność nie jest tu specjalnie uzasadniona. W Polsce na ten przykład, jest to 70 lat po śmierci twórcy, bez wyjątków, czyli z dniem 1 stycznia 2010 do domeny publicznej przejdą utwory zmarłych w 1939 r. Podobnie sprawa kształtuje się w całej UE. A jak można sprawdzić tu na przykład takie Wybrzeże Kości Słoniowej wprowadziło dłużej trwającą ochronę.
-
2009/11/12 20:01:33
Tak czytam te fantazje i się dziwię, że jeszcze nie padł przykład Szwecji gdzie wprowadzone w kwietniu przepisy po prostu zadziałały. Ruch w sieci spadł o 40% i gwałtownie wzrosła sprzedaż, nie tylko zresztą cyfrowa. Co jakby znaczy, że wszystkie te brednie o VPNie w każdym domu są funta kłaków warte: elyta haksiorstwa może nie, ale jak do zwykłego usera dojdzie, że za piracenie może beknąć to przestaje piracić i grzecznie idzie kupować.
-
2009/11/12 20:08:36
@ Jedyny sensownym argumentem za prawami autorskimi jest to, co podałeś w pierwszym zdaniu. Zwrot kosztów inwestycji twórcy i dystrybutora. Dlatego można porozmawiać czy to maja być cztery lata, czy może osiem. Albo może nawet osiem z możliwością odpłatnego przedłużenia na szesnaście.

Dyszka - idealne rozwiązanie. Druga dyszka przy powiedzmy wznowieniu za pay what you want, print-on-demandy i takie tam, potem - domena publiczna.

A argument, że nie będa mieli zarobków, przekwalifikują się na nauczycieli etc, jest przezabawny. Jak jesteś producentem czegoś, za co nikt nie chce płacić, to weź się przekwalifikuj. Robota w produkowaniu treści nie jest dla miękkich.
-
2009/11/12 20:09:00
@bballman
"W Polsce na ten przykład..."

Ale przecież kuźwa ja to wiem. Jeśli ktoś chce na ten temat rozmawiać, to musi najpierw powiedzieć o jaki kraj mu chodzi, z którego roku jest utwór, czy to utwór muzyczny, czy może program telewizyjny, czy autor zrzekł się prawa na rzecz wydawcy, czy pisał pod pseudonimem, czy umarł itd. itp.
Odpowiedz była do @plopli który/która przypierdzielił się do liczby 70 krzycząc z podniesionym palcem, że to nie "70" tylko "70 po śmierci".
-
2009/11/12 20:13:16
@ bbalman

Za to cała Azja (Japonia, Korea, Tajlandia etc) mają +50. Czyli jak widać można skrócić i świat się nie wali. A może nawet wręcz przeciwnie.
-
2009/11/12 20:17:29
Swoja droga zadziwia mnie, jak gladko zwolennikom majatkowych praw autorskich - do ktorych w praktyce zalicza sie wiekszosc tutejszych bywalcow - przychodzi zaakceptowac roszczenia ludzi kultury (masowej i nie), podczas gdy innej grupie tworcow wartosci abstrakcyjnych odmawiaja - w znaczniej mierze nieswiadomie - tego samego poziomu zabezpieczen korzysci majatkowych.

Ciekawe, gdzie dzisiaj bylaby kultura masowa, gdyby kazdy musial placic za uzywanie kodów korekcyjnych R-S.
-
2009/11/12 20:17:46
@login
Teraz przesadziłeś w drugą stronę. Może i tak jest w US, ale u nas jedynym kryterium jest upływ 70 roku po śmierci twórcy/ostatniego z współtwórców, i nieważne czy to jest piosenka, film, projekt architektoniczny czy też utwór lutniczy.

@rekrutacja
Zgoda, jak dla mnie czerpanie przez prawnuków korzyści z Dzieła pradziadka jest co najmniej wątpliwe, i gdyby to ode mnie zależało to ustawiłbym granicę najwyżej na +/- 15 lat po śmierci twórcy, a argument ekonomiczny o okresie zwrotu też do mnie trafia w odniesieniu do pewnych utworów, w tworzenie których zamieszana jest nie wiadomo jak duża liczba współtwórców (filmy, programy komputerowe).
-
2009/11/12 20:18:02
@braintrainer
"Dyszka - idealne rozwiązanie."

Ale to się da wyliczyć, żeby wilk był syty i owca cala. Wydawcy/Producenci muzyczni znają swój przeciętny ROI, wiec dolna granica jest znana. Przy każdej granicy powyżej tej kreski już nikt nie splajtuje.
A żeby taki Dan Brown nie był stratny, mógł by sobie np. wykupić podwójną długość za opłacenie odpowiedniej sumy dla ministra kultury.

-
2009/11/12 20:21:50
-
2009/11/12 20:28:00
@login
ok, got me there.
-
2009/11/12 20:45:31
Byly proby ustalenia najbardziej efektywnego okresu praw autorskich - tj. takiego, ktory gwarantuje zwrot nakladow, a jednoczesnie umozliwia budowanie na bazie domeny publicznej nowych utworow (czytaj: wiecej tworczosci, wiecej inwestycji, wiecej pieniedzy). Wyszlo, ze z makroekonomicznego punktu widzenia jest to ok. 14 lat. Tutaj zrodlo: www.rufuspollock.org/economics/papers/optimal_copyright.pdf

Zabawne, kiedy mowilem o tych badaniach na kongresie zarzucono mi publicznie, ze nie ma takich zrodel. Osobiscie rozdalem wizytowki i obiecalem wyslac kopie tego dokumentu do kazdego kto ma watpliwosci. Zgadnijcie ile prosb o przeslanie raportu dostalem :-) ?

Oczywiscie byly tez badania, ile mozna zyskac z jednego utworu, i wtedy wyszlo (niespodzianka, niespodzianka!), ze optymalny czas obowiazywania to nieskonczonosc.
-
2009/11/12 20:52:55
A żeby było zupełnie śmiesznie pierwszymi którzy omawiali optymalny czas trwania praw autorskich byli Thomas Jefferson i James Madison: onlinebooks.library.upenn.edu/webbin/bparchive?year=1999&post=1999-02-11$2

Im z kolei wyszło 19 lat. Od stworzenia dzieła, a nie śmierci autora, oczywiście.
-
2009/11/12 21:17:20
@barts-706
Jak dotąd, po wielu zakupach w 7digital nie miałem jeszcze żadnych problemów, ale z drugiej strony używam wyłącznie mbankowej karty "wirtualnej", na którą środki zawsze ładuję chwilę przed transakcją i rozładowuję wolne środki chwilę po. Staram się dmuchać na zimne, na razie żadnych sygnałów o zakusach na moją kartę nie miałem, ale to nie znaczy, że temu sprzedawcy jakoś szczególnie ufam.
-
2009/11/12 21:20:08
@barts_706
Przepraszam, przegapiłem dalsze pytania. Do ściągnięcia są pliki MP3 bez DRM, działa z Polski, jest względnie tanio (choć ja grzebię zwykle po starociach, to może mieć znaczenie), transfery u mnie -- żadna rewelacja, ale da się żyć.
-
2009/11/12 21:22:57
@login
W odniesieniu do utworów starszych proponuję lekturę tego , ze szczególnym uwzględnieniem art. 124 ust. 1 pkt 3
-
2009/11/12 21:45:51
@kay_84
W ogóle z muzyką jest ten problem, że ciągle z dziwnych powodów wydaje się większości nieproporcjonalnie droga. 20 zeta za bilet do kina jakoś nikogo (czy też większości) nie boli, takowoż 100 zł za grę a na dodatek jumanie w tychże kategoriach odbija się znacząco na jakości odbioru, tak jakoś powszechnie utyskuje się na 60 zł za płytę pudełkową i niestety utyskiwać się będzie na 40 zł za mp3 z itunesa, skoro jumana treść jest niemal identyczna z tą płatną. 20 zł to byłoby mocne uderzenie w kulturę jumania, ale pewnie faktycznie marzenie ściętej głowy.

W'ogle dopóki na iTMS muszę zapłacić 20 za dwupłytowy album w stratnie sformatowanych plikach a w Amazonie mogę go mieć za 12 na CD z 89-stronicową książeczką z librettem w 4 językach to całe to gadanie o rewolucji iTMS można sobie do rzyci włożyć. A przy okazji pokazuje to, że ciągle jeszcze jest miejsce na zbicie z ceny płyty CD, skoro nadal dinozaurom dystrybucji muzyki opłaca się sprzedawać taniej, niż młodym plikotardom.
-
2009/11/12 22:01:31
@barts
Fakt boli.

@login
W Bolandzie to ja mam w głębokim poważaniu, jak skutecznym lobbystą w Hameryce jest myszka miki. My tu są w unii, a ta już w dyrektywie 93/98/EWG wprowadziła 70-letnią ochronę. W u.p.a.p.p. od 2000 r.

Nigdzie nie pisałem o 7 latach w przypadku książek, ale to jak zwykle sobie dodałeś.
-
2009/11/12 22:04:59
@wo
"Ale kogo obchodzą krążki - Google i Apple jednak mają wspólny interes w tym, żeby dopaść jumaczy. PS. Youtube to Google."

A WO jest jumaczem dramatycznym dzięki swoim regularnym rankingom od czapy i cyklowi "Now playing". Co gorsza, rozpowszechnia w ten sposób utwory audiowizualne, więc ryzykuje roszczeniami o wynagrodzenie z art. 70 ust. 2[1] pr. aut. Paradoksalnie jumanie u WO ma miejsce dzięki Guglowi, któremu zależy(?) na tym, żeby jumaczy ścigać.

Ale bloga fajnie się czyta. Tylko czy wolno mi włączać te tjubki, skoro zaraz ktoś mi powie, że oglądając je jestem jumaczem?

Swoją drogą, my tu gadu gadu, a niedługo prawa artystów wykonawców będą chronione w UE przez 95 lat od publikacji, bo "50 lat to za mało, bo artyści żyją długo". Czyli Mick Jagger będzie mógł cieszyć się dostatnim życiem z tantiem do mniej więcej 160 roku życia. O, wróć, nie Mick Jagger, tylko majorsy. Ale kogo to obchodzi...
-
2009/11/12 22:14:56
Oficjalne stanowisko WO jest takie, ze to legalny serwis :-))) Na moje to on jest mniej wiecej tak samo legalny, jak odsiebie.pl, ale wiadomo: co wolno wojewodzie... Na szczescie w wizji swiata wg WO to jest OK, ze zamyka sie do aresztu kolesi z Wro, a megakorpo z CA dziala sobie spokojnie, bo tzw. oni mogą wszystko zrobić, a komu się to nie podoba, ten jest freetardem i jumaczem. Wiec szafa gra, co najwyzej jak WO otrzyma od pani profesor Traple wezwanie do uiszczenia oplat z tytulu wykorzystania, to wyraze schadenfreude.
-
2009/11/12 22:19:20
@wyrons
"Tylko czy wolno mi włączać te tjubki, skoro zaraz ktoś mi powie, że oglądając je jestem jumaczem? "

Nie przejmuj się, Bill Gates kiedyś powiedział, że ogląda na youtube stare mecze koszykówki (a status prawny tych filmów był niejasny), po trzech zacytowaniach wyszło, że sam big boss juma filmy z sieci.
-
2009/11/12 22:26:05
@po trzech zacytowaniach wyszło, że sam big boss juma filmy z sieci.

najnowsze hollywoodzkie superprodukcje
-
2009/11/12 22:26:38
@rpyzel

Jego stać nawet na amerykańskie statutory damages. I na punitive damages też.
-
2009/11/12 22:28:12
@bballman: W odniesieniu do utworów starszych proponuję lekturę tego , ze szczególnym uwzględnieniem art. 124 ust. 1 pkt 3.

I jeszcze dodam, że w kwestii utworów autorów obcych to proponuję poczytać o zasadzie asymilacji w Konwencji Berneńskiej.
-
2009/11/12 22:30:02
@mmm
"A przy okazji pokazuje to, że ciągle jeszcze jest miejsce na zbicie z ceny płyty CD, skoro nadal dinozaurom dystrybucji muzyki opłaca się sprzedawać taniej, niż młodym plikotardom."
Ja tam się obawiam, że to czyszczenie magazynów. Sam kupuję trochę płyt, i podoba mi się, że sporo fajnych - w tym nowych - rzeczy chodzi obecnie w Polszcze na poziomie 30zeta - tylko kto się przyzna, czy przy takich cenach jeszcze zarabia? Ale przecież to kapitaliści, chyba nie tracą.
NB utwory architektoniczne również są chronione 70 lat od momentu śmierci ostatniego z autorów. I ja naprawdę nie rozumiem, po cholerę tak długo. Gdyby się już uprzeć przy tych cyferkach, może być ewentualnie 70 lat od powstania - czy prawnuki naprawdę muszą żyć z dokonań pradziadka?
-
2009/11/12 22:45:25
@urbane.abuse
Bo ochrona po więcej niż 10 latach od śmieci autora (lub, powiedzmy, 25 lat od powstania utworu, w zależności, co nastąpi później) nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego lub moralnego jeśli sięgać do źródeł prawa autorskiego. Twórca już zadomowił się w lepszym ze światów, jego dzieci odebrały przyzwoitą edukację. Cel - jakim jest zachęcanie ludzi do wysiłku intelektualnego lub artystycznego - został osiągnięty.

Reszta to skuteczny lobbing Disneya, który mimo pasożytowania na Pixarze nadal żyje głównie z Myszki Miki i Kubusia Puchatka (przepraszam, Winnie the Pooh).

Teoretycznie w Ojropie to wygląda nieco inaczej, bo Niemcy sobie wymyślili inne prawo autorskie niż np. Francuzi i potem im wyszło, że trzeba prawo Unii dostosować do ich prawa, ale to wszystko bajki na użytek gawiedzi. Na końcu i tak chodzi o pieniądze, a nie jakieś tam prawa osobiste.
-
2009/11/12 23:05:51
@urbane.abuse
Ja tam się obawiam, że to czyszczenie magazynów.

Więc jeśli się opłaca sprzedawać płyty po tak dumpingowych cenach, żeby tylko sczyścić magazyny, to tym bardziej prowokuje pytanie, dlaczego świeżo wydana płyta w iTMS jest raptem 2 tańsza od CD przy o tyle niższych kosztach "produkcji egzemplarza", stratnej jakości i zerowych kosztach "magazynów", które potem trzeba czyścić.

Ja nie jestem z tych co by gardłowali, że płyta CD jest droga. Kupowałem płyty już w 1997 z kieszonkowego studenta. Ale to, że dzisiejsze ceny plików nie są nijak konkurencyjne w stosunku do CD (pod warunkiem kupowania pełnych albumów, a kupowanie pojedynczych piosenek to jest ZUPEŁNIE INNY RYNEK i tu nie mam nic do zarzucenia) to jest jednak epic fail.
-
wo
2009/11/12 23:08:54
@gstaniak
"Prognoza o tym, że nie sprawdzą się prognozy podobne do tych, które jak dotąd nigdy się nie sprawdziły jakoś nie wydaje mi się czymś specjalnie ryzykownym."

Dlatego właśnie Twoja ma wartośc zerową. Jak dotąd nigdy coś takiego się nie sprawdziło.

@rozieblox
"Wystarczy, że nie sprzedadzą zestawu aktywacyjnego (brzydko mówiąc - numeru) bez dokumentu określającego tożsamość. Całkowicie wykonalne. "

Już teraz tak jest we Włoszech.

"Nie towarzysko, tylko jak najbardziej chodziło mi o oficjalne poglądy firmy (działu IT) prezentowane na jednej z ważniejszych - jeśli nie najważniejszej - konferencji branżowej (sieć)."

Kompletnie mnie nie interesują konferencje branżowe (sieć) ani oficjalne poglądy działu IT. Więc może już mnie tym nie zanudzaj, OK?

@rekrutacja
"Szkoda że WO przypisuje mi poglądy, których ja nie podzielam, ale w sumie już się przyzwyczaiłem że to on wie lepiej, co ja sobie myślę i głoszę :-) "

Polemizuję z tymi, które wyraziłeś w wywiadzie, który linkuję w notce ("Napiszmy wprost: legalizujemy każde niekomercyjne wykorzystanie kultury,").
-
2009/11/12 23:12:37
@login99195
"A to nie jest to: www.paperspine.com/ albo to www.bookswim.com"

Hm? Przecież to są online'owe wypożyczalnie/kluby taniej książki, a ja mówiłam o przypadku: "Za dodatkową opłatą nasz pokładowy trubadur pokaże państwu wybrane strony określonej książki". Nie policzę, ile razy zdarzało się, że googlebooks wycinał właśnie fragment, który był mi najbardziej potrzebny. No i znowu kwestia, że jak szukam takich rzeczy po googlebooks, to najchętniej miałabym je natychmiast, bo jak mam czekać choćby tydzień, to już prościej kopnąć się nazajutrz do jakiegoś BUWu, choć tego własnie próbowałam uniknąć.

@Myślałem nawet, że coś takiego ma już amazon na kindle?

Amazon może i ma, ale ja na razie mam z tego dokładnie nic. Choć, oczywiście, jest to krok w dobrym kierunku.
-
wo
2009/11/12 23:15:53
@rekrutacja
"Zabawne, kiedy mowilem o tych badaniach na kongresie zarzucono mi publicznie, ze nie ma takich zrodel. Osobiscie rozdalem wizytowki i obiecalem wyslac kopie tego dokumentu do kazdego kto ma watpliwosci. Zgadnijcie ile prosb o przeslanie raportu dostalem :-) ?"

Dla inteligentnego człowieka takie rozważania są przecież równie absurdalne, jak "gdyby jednak istniało perpetuum mobile, to na jaki kolor je pomalować". Prawa majątkowe do któregoś tam roku stanowią istotny element majątku koncernów medialnych. Gdyby przeszła ustawa skracająca te prawa (np. tak jak to se wyliczyłeś, "12 lat od stworzenia"), ich majątek ulega nagłemu uszczupleniu. A że to są przeważnie spółki publiczne, giełda leci na ryło, bo to zawsze jest tak, że jak leci duża część indeksu, to w końcu leci wszystko, efekt domina.

Więc jakie są szanse na tak radykalne skrócenie? Żadne. Dziękuję, czy są jeszcze jakieś pytania?
-
wo
2009/11/12 23:20:30
@3m
"Ale to, że dzisiejsze ceny plików nie są nijak konkurencyjne w stosunku do CD (pod warunkiem kupowania pełnych albumów, a kupowanie pojedynczych piosenek to jest ZUPEŁNIE INNY RYNEK i tu nie mam nic do zarzucenia) to jest jednak epic fail."

Po prostu kiedyś pliki konkurowały z wszechobecnymi CD, teraz kupno CD robi się wyczynem. Empiki redukują przestrzeń poświęconą na płyty, zostaje kilka półek na których są tylko superhiciory. Już zniknęło z moich zagranicznych wojaży takie coś, jak buszowanie w Virgin czy Tower na Times Square czy Piccadilly. Nie ma tych sklepów. Coraz częściej plik po prostu kupisz łatwiej i szybciej. Więc nie ma powodu być taniej.
-
2009/11/12 23:20:45
WO, sluchaj uchem, a nie brzuchem. Ja postuluje skrócenie do 50 post mortem.
-
wo
2009/11/12 23:25:13
@rekrutacja
"WO, sluchaj uchem, a nie brzuchem. Ja postuluje skrócenie do 50 post mortem"

W takim razie doszło do skandalu - w tak zwanym wywiadzie z Tobą ktoś Ci przypisał słowa "Napiszmy wprost: legalizujemy każde niekomercyjne wykorzystanie kultury". To skandal, powinieneś zażądać przeprosin, sprostowania i sporego odszkodowania za robienie z Ciebie wariata.
-
2009/11/12 23:26:09
@ WO

Polemizuję z tymi, które wyraziłeś w wywiadzie, który linkuję w notce
("Napiszmy wprost: legalizujemy każde niekomercyjne wykorzystanie
kultury,").

No, teraz to uprawiasz prawicowe cytowanie. Wycinamy co nam pasuje do wizji totalnego freetarda, a kolejne zdania ("Warto wrócić do pomysłu opłaty abonamentowej, na kształt abonamentu radiowo-telewizyjnego. Sądzę, że społeczna akceptacja takiego rozwiązania, w zamian za zdjęcie odium przestępcy, byłaby dość wysoka. Skuteczniej za to ścigajmy naruszających prawo dla osiągnięcia zysku finansowego") wycinamy. I po kłopocie. Wizja jest bezpieczna.
-
2009/11/12 23:28:11
@wo
""Wystarczy, że nie sprzedadzą zestawu aktywacyjnego (brzydko mówiąc - numeru) bez dokumentu określającego tożsamość. Całkowicie wykonalne. "

Już teraz tak jest we Włoszech. "

Tak, ale ... nie ma problemu żeby wysłać babcię po 4 startery - po jednym dla każdego ze zbanowanych wnuczków.

"Prawa majątkowe do któregoś tam roku stanowią istotny element majątku koncernów medialnych."
Tak, ale ... tylko do tych utworów, które koncerny medialne wcześniej nabyły. Tymczasem zachowanie obecnego okresu ochrony lub jego wydłużanie nie rozwiązuje problemu utworów porzuconych. Przekonuje się również do ochrony utworów po śmierci autora w sposób zbliżony do ochrony patentowej - jeśli Disneyowi tak zależy na Myszce Miki, to niech zapłacą $BIGNUM, a ochrona niech trwa i gazylion lat. A wszyscy skorzystaliby na możliwości korzystania z pozostałych dzieł.

@rekrutacja
A tak w zasadzie jaka jest różnica między sytuacją, że również prawnuki dołożą sobie do emerytury z utworów pradziadka, a nie tylko wnuki z utworów dziadka? Istotna różnica wystąpiłąby dopiero przy skróceniu ochrony do +/- 15 lat post mortem, z tym zastrzeżeniem (o czym wyżej), że jak jego przodek stworzył supermegadochodowy utwór (lub też zmarł młodo) to za odpowiednią opłatą przedłużymy okres ochrony. System ochrony nie byłby bardziej skomplikowany niż jest obecnie.
-
2009/11/12 23:31:17
@wo
Po prostu kiedyś pliki konkurowały z wszechobecnymi CD, teraz kupno CD robi się wyczynem. Empiki redukują przestrzeń poświęconą na płyty, zostaje kilka półek na których są tylko superhiciory. Już zniknęło z moich zagranicznych wojaży takie coś, jak buszowanie w Virgin czy Tower na Times Square czy Piccadilly. Nie ma tych sklepów.

Oj, to prawda. Przy okazji ostatniej bytności we Wro jak zobaczyłem do jakich rozmiarów zostało zredukowane stoisko z powagą w eMPiKu na Rynku (nieobecności Bemoliki to już nawet nie wspominam) to mnie serce zabolało.

Coraz częściej plik po prostu kupisz łatwiej i szybciej. Więc nie ma powodu być taniej.

W popie nie ma. W powadze czy jazzie, czy choćby ambitniejszym rocku - nadal powinno. Bo przecież nie chodzi o to, gdzie kupujemy (sam chętniej kupuję online - nie lubię łażenia po sklepach), tylko co kupujemy. I tu jest właśnie ten paradoks - chętnie kupuję muzykę w plikach sprzedawaną tak, jak to robi Deutsche Grammophon - pliki bezstratne, do tego full okładka i wkładka w PDF. I za to jestem w stanie zapłacić taką ceną jak za CD. A Amazon czy iTMS oferują jakieś gówniane substytuty za cenę wyższą niż CD.

I tu się właśnie zastanawiam, jak to się dalej rozwinie. Bo sklepy w stylu DG jednak radzą sobie na rynku kiepsko. Sprzedają towar zbyt elitarny. Z drugiej strony, jeśli ostatecznie w dystrybucji cyfrowej wygra opcja iTMS, to rodzi szansę dla dość prężnego rynku dla takich losless-fullcoverandlibretto-tardów jak ja.
-
2009/11/12 23:31:38
@ WO
Poza tym co ma wspólnego rozszerzenie zakresu dozwolonego użytku osobistego ze skróceniem czasu trwania monopolu prawnoautorskiego? Przecież to są dwa niezależne od siebie tematy. Jeden oznacza szybsze przechodzenie utworów do domeny publicznej. Drugi rozszerzenie zakresu twoich praw związanych z utworami objętymi ochroną prawno autorską. Jedno w żaden sposób nie wynika z drugiego, Powtórzę więc: skróćmy do 50, na tyle pozwala Konwencja Berneńska. Zalegalizujmy niekomercyjne wykorzystanie, a OZZ-ety poradzą sobie z transferem kasy do uprawnionych.
-
wo
2009/11/12 23:34:59
@bballman
"Tak, ale ... nie ma problemu żeby wysłać babcię po 4 startery - po jednym dla każdego ze zbanowanych wnuczków"

No i te 4 za chwilę będą zablokowane, a ile takich babć wnuczki znajdą?

@rekrutacja
"No, teraz to uprawiasz prawicowe cytowanie. "

No, teraz to uprawiasz prawicową manipulację. Dopisanie rozwlekłego opisu idei abonamentu nie psuje wizji tępego freetarda, bo ta wizja jest zwyczajnie głupia (hint: nie chodzi o interesy Zaiksu, chodzi o interesy Disneya). Za to okazuje się, że kłamałeś pisząc "ja postuluje skrócenie do 50 post mortem". Otóż postulujesz też różne inne ciężkie idiotyzmy i z nimi właśnie polemizuję.
-
wo
2009/11/12 23:36:55
@rekrutacja
"Poza tym co ma wspólnego rozszerzenie zakresu dozwolonego użytku osobistego ze skróceniem czasu trwania monopolu prawnoautorskiego"

Bingo. Skoro zadaleś sobie to pytanie, to teraz sam siebie zabanuj za tego offtopa.

"Zalegalizujmy niekomercyjne wykorzystanie, a OZZ-ety poradzą sobie z transferem kasy do uprawnionych."

Disney jest innego zdania, a tak się składa, że zdanie takich firm (a nie OZZ-etów) tu decyduje.
-
2009/11/12 23:37:03
@rekrutacja: Poza tym co ma wspólnego rozszerzenie zakresu dozwolonego użytku osobistego ze skróceniem czasu trwania monopolu prawnoautorskiego?

Ma to, że ktoś będzie musiał za ten lancz zapłacić.
-
2009/11/12 23:37:16
@kay_84
"jeśli [...] nowe House'y przegrywasz od znajomego, to już zgodnie z literą prawa jesteś ok.
Ale mentalnie jesteś jumaczem tak czy inaczej - jumanie is a state of mind."

A co z kupowaniem używanych płyt?
-
2009/11/12 23:38:52
@ bbalman

Różnica pomiędzy 70 a 50 jest gigantyczna, jeśli np. pomyślisz o bibliotekach internetowych udostępniających to wszystko, co w praktyce i tak już dawna nie ma żadnej wartości komercyjnej. Od 1 stycznia będziemy mogli udostępniać dzieła Witkacego. Gdyby okres ochrony był o te 20 lat krótszy, to moglibyśmy zamieszczać na takich Wolnych Lekturach (wolnelektury.pl/) większość poezji i prozy przedwojennej, np. z futuryzmu czekalibyśmy do 1 stycznia na Stanisława Młodożeńca (zm. 1959). Teraz nie możemy legalnie, dzieła Młodożeńca znajdziesz tylko na różnych stronach domowych i blogach, legalne instytucje tego nie mają. W praktyce więc warto walczyć o każdy rok.
-
2009/11/12 23:39:40
@krystyna
"A co z kupowaniem używanych płyt?"

Nic, tak samo jak z używaną książką. Kupując nośnik, nie nabywasz praw autorskich tylko nośnik, i możesz go sprzedać tak samo jak samochód, pralkę czy żelazko.
-
2009/11/12 23:44:42
@wo: Disney jest innego zdania, a tak się składa, że zdanie takich firm (a nie OZZ-etów) tu decyduje.

OZZ mają takie samo zdanie, nawet jeśli nie mówią o tym wprost. Wystarczy skonstatować dwie rzeczy. Co dzieje się z pieniędzmi, których nikt nie odbierze od OZZ? Jaki wpływ ma czas trwania praw autorskich na odsetek nieodebranych tantiem?

Nie twierdzę, że to złoty interes, bo jednak mówimy o długim ogonie, ale jakiś grosz "na cele statutowe" zawsze wpadnie.
-
2009/11/12 23:45:59
@rekrutacja

Z tej perspektywy zgoda, ale chodziło mi raczej o uzasadnienie wpływów spadkobierców twórców z tytułu przyznanego okresu ochrony. Z drugiej strony utwory przywołanego przez Ciebie S. Młodożeńca były już w domenie publicznej - w okresie od 01.01.1985 do 24.05.1994, po czym dzięki przywołanemu już art. 124 ustawy z 1994 zostały ponownie objęte ochroną
-
2009/11/12 23:47:42
@bballman
"Kupując nośnik, nie nabywasz praw autorskich"

Jakich znowu praw autorskich, na boba? Ja tylko przeprowadzam eksperyment myślowy: skoro zgodne z prawem przegranie filmu od znajomego jest mentalnym jumactwem (bo twórca nie ma z tego żadnego zysku), to może kupienie używanego filmu (jw) również, a jeżeli nie, to dlaczego nie?
-
2009/11/12 23:48:41
@WO
Proszę o odrobinę choć higieny intelektualnej. Najpierw twierdzisz, że postuluję skrócenie czasu trwania do 12 lat. Kiedy wykazuję, że to nieprawda (zupełnie kto inny postulował na tym blogu tak duże skróty, ja wnoszę o 50 lat po śmierci autora) zaczynasz kręcić, że chodziło ci o coś innego, i że tak ogólnie sobie ze mną sobie debatujesz, a przy okazji zarzucasz mi kłamstwo (może się przyczepi, taktyka zgapiona od Jacka Kurskiego jak mniemam). No i oczywiście zaczynasz twierdzić, że skoro wnoszę o wprowadzenie opłaty abonamentowej, to tak naprawdę o nią nie wnoszę. No sorry, naprawdę mam wrażenie że debatujesz głównie sam ze sobą, a nie ze mną.

Natomiast w Polsce i Europie OZZ mogą w dziedzinie praw autorskich bardzo dużo, i wszędzie tam gdzie nie wchodzimy na grunt międzynarodowych traktatów jest bardzo duże pole do manewru.
-
2009/11/12 23:53:33
@krystyna

Może dlatego, że jak kupisz od niego płytę/książkę, to on już tej płyty/książki nie ma? (sprawdzić, czy nie zripował/skserował)
-
2009/11/12 23:55:11
@ plopli
Nie na cele statutowe, tylko do podziału według rozdzielnika pomiędzy uprawnionych. I podobno jedni uprawnieni bywają bardziej uprawnieni niż inni. W sumie dobry dziennikarz powinien dotrzeć do członków komisji repartycji i popytać. Zwłaszcza byłych członków.
-
2009/11/13 00:18:16
@rekrutacja: W sumie dobry dziennikarz powinien dotrzeć do członków komisji repartycji i popytać.

Repartycja to w ogóle jest materiał na świetny tekst w DF. Nie gorszy niż relacje z wycieczek Hugo-Badera czy naszego Gospodarza (no offence). Można by zacząć od tego jak wyglądało wypełnianie tabel do ZAiKSu w komunie i dlaczego np. wszyscy grali Annę Jantar. A potem opisać, jak to w świetle danych ZAiKS przed erą playlisty w polskich stacjach radiowych ze świeczką trzeba było szukać zagranicznej muzyki, a na dyskotekach w połowie lat 90-tych królowali wykonawcy z poprzedniej dekady, bo o boysbandach i disco polo to tam nikt, Panie, nie słyszał. I jak się artyści zaczęli w obecnej dekadzie orientować, że oto ZAiKS trzyma na swoich kontach pieniądze, za które co zdolniejsi mogą np. zbudować sobie domy, etc. I w ogóle o tym, jak ZAiKS powoli z towarzystwa wzajemnej adoracji przekształca się w normalny biznes i jak wiele jeszcze pozostało w nim z owego towarzystwa.
-
2009/11/13 00:28:44
Tak, to byłby bardzo ciekawy tekst. Tylko kto go napisze?
-
2009/11/13 00:42:58
Kontynuując watek o bazie: Czy przemysł muzyczy i filmowy jest naprawdę taki wielki? Ile to będzie w procencie wytwarzanego PKB. Pojedyncze procenty? Ułamek procenta? Jak się ma do przemysłu elektrowniczego i telekomów z którymi potencjalnie może mieć sprzeczne interesy? Nie znam liczb i jestem za leniwy aby tego poszukać, ale nie zdziwiłbym się gdyby stosunek przychodów był gorszy jak 1 do 10 na niekorzyść rozrywki. Jeżeli weźmie się to pod uwagę to zmiana obcego statua quo wydaje się znowuż nie taka mało prawdopodobna.
-
2009/11/13 01:12:18
@ajednaksiekreci
Value Added by Industry as a Percentage of Gross Domestic Product, 2007
Publishing industries (includes software) .........................1.0
Motion picture and sound recording industries .................0.3
Broadcasting and telecommunications .............................2.5
Information and data processing services ........................0.4

Za: www.bea.gov/
-
2009/11/13 01:13:55
@ajednaksiekreci
Value Added by Industry as a Percentage of Gross Domestic Product, 2007
Publishing industries (includes software) ..............1.0
Motion picture and sound recording industries ......0.3
Broadcasting and telecommunications .................2.5
Information and data processing services ............0.4

WO, usuń proszę rozjechany post powyżej.
-
2009/11/13 05:39:44
@plopli
"Nigdzie nie pisałem o 7 latach w przypadku książek, ale to jak zwykle sobie dodałeś."

Ja też nigdzie nie pisałem o 7 latach w przypadku książek. Czytaj ze zrozumieniem albo sie odwal.

"Nigdzie nie pisałem o 7 latach w przypadku książek, ale to jak zwykle sobie dodałeś."

Odpowiedziałem na twoje dwie bzdurne zaczepki. W real live za oszczerstwo połączone w tym wypadku ze zwrotem "jak zwykle" dostał byś w mordę.


@wo
"Prawa majątkowe do któregoś tam roku stanowią istotny element majątku koncernów medialnych. Gdyby przeszła ustawa skracająca te prawa ... ich majątek ulega nagłemu uszczupleniu. A że to są przeważnie spółki publiczne, giełda leci na ryło.

Przecież ten argument jest od czapy. Niemal każda zmiana podatków czy prawa gospodarczego - czy to jest wprowadzenie podatku od dochodów kapitałowych, czy pobieranie VATu od OZZ czy wprowadzenie ustawy hazardowej - powoduje uszczuplenie jakiegoś majątku, ale hu kers.

"giełda leci na ryło"

Nie wiem jak to jest w Polsce albo w USA ale w niemieckim DAXie nie ma ani jednej firmy medialnej. Największa niemiecka firma w tej branży, czyli Bertelsmann nie jest notowana na giełdzie.
-
2009/11/13 08:55:13
@miasto-masa-maszyna
"Więc jeśli się opłaca sprzedawać płyty po tak dumpingowych cenach, żeby tylko sczyścić magazyny, to tym bardziej prowokuje pytanie, dlaczego świeżo wydana płyta w iTMS jest raptem 2 tańsza od CD przy o tyle niższych kosztach "produkcji egzemplarza", stratnej jakości i zerowych kosztach "magazynów", które potem trzeba czyścić."

Strata jakości na poziomie słyszalnym? Bo każda digitalizacja muzyki analogowej jest stratna... I ostrożnie z tym argumentem o jakości, bo jakość nie jest wyznacznikiem (przynajmniej obecnie) ochrony praw autorskich. Mp3 96kbit jest takim samym piratem, jak WAV.
Koszty magazynowania nie są zerowe - sorry, ale serwer kosztuje. Obniża je technologia p2p, gdzie każdy odbiorca jest też trochę magazynem/nadawcą. iTVP chwaliło się, że wykorzystują p2p do obniżenia kosztów transmisji na żywo w sieci i całkiem zadowoleni z efektów byli.

@bballman
"Może dlatego, że jak kupisz od niego płytę/książkę, to on już tej płyty/książki nie ma? (sprawdzić, czy nie zripował/skserował)"

Ale nie kupi nowego egzemplarza, więc wydawca jest stratny. ;-) Poza tym, weźmy film zamiast książki/muzyki i wypożyczalnie - takie odsprzedanie/wypożyczanie to bezpośrednia konkurencja dla wypożyczalni (które wydawcom płacą). No i zazwyczaj filmu nie ogląda się wielokrotnie (książki też w sumie nie, chociaż jest to mniej wyraźne i zależy od typu książki), więc po co mu ten film na płycie?
No i ostatecznie w całych tych prawach autorskich nie chodzi o nośnik, przynajmniej z założenia. W praktyce właśnie o oderwanie od nośnika poszło.
-
2009/11/13 09:06:16
@wo
"A że to są przeważnie spółki publiczne, giełda leci na ryło, bo to zawsze jest tak, że jak leci duża część indeksu, to w końcu leci wszystko, efekt domina."

No przyznaj sie, ze zrobiles risercz ziemkiewiczowski :)
-
2009/11/13 09:33:42
@rozieblox
"No i ostatecznie w całych tych prawach autorskich nie chodzi o nośnik, przynajmniej z założenia. W praktyce właśnie o oderwanie od nośnika poszło."

Tak, ale... akurat nie w tym przykładzie. A argument o jedno/wielokrotności jest zupełnie oderwany od zasad prawa autorskiego.
-
2009/11/13 10:11:20
@bballman
"Tak, ale... akurat nie w tym przykładzie. A argument o jedno/wielokrotności jest zupełnie oderwany od zasad prawa autorskiego."

Właśnie nie jest oderwany. Widzisz, cały problem w tym, że całe to prawo autorskie było wymyślane w czasach, kiedy o bezstratnych kopiach, oderwaniu od nośnika (przynajmniej kosztowym), powszechnej, łatwej i taniej łączności się ludziom nie śniło. Nie śniło się też o łatwej i taniej możliwości kontroli, ile kto razy film obejrzał, książkę przeczytał, utworu wysłuchał i możliwości pobrania opłat za to.
Więc z jednej strony prawo nie przystaje do rzeczywistości, bo są techniczne możliwości, by rozrywka/sztuka była tańsza. Z drugiej strony nie przystaje, bo są też możliwości, by rozrywka/sztuka była drastycznie droższa. I ogólnie cały model się sypie (pojawiają się niespójności) i to szybko, szczególnie u nas w kraju, gdzie z jednej strony wytwórcy są dotowani z pieniędzy podatników (od szkół przez produkcję), z drugiej strony jest parcie koncernów na zupełnie kapitalistyczne podejście. Ot, choćby producenci wymyślili sobie, że ustawienie utworu jako dzwonka w komórce to publiczne odtworzenie i należy się opłata.
Z trzeciej strony, łatwość zostania twórcą (publikacji) drastycznie wzrosła. Ludzie masowo wrzucają zdjęcia do sieci, filmiki, utwory. Tekstów też jest wiele... I wszystko to powinno podlegać takiej samej ochronie, jak cała (komercyjna) reszta, z takimi samymi zabezpieczeniami i możliwością rozporządzania przez autora/właściciela praw majątkowych.
-
2009/11/13 10:22:34
@rosieblox
I ostrożnie z tym argumentem o jakości

Ale jakim argumentem?

bo jakość nie jest wyznacznikiem (przynajmniej obecnie) ochrony praw autorskich. Mp3 96kbit jest takim samym piratem, jak WAV.

Och, dzięki Ci kapitanie Obwiesiu. Ale z kim w tej kwestii polemizujesz? Bo chyba nie ze mną.
-
2009/11/13 10:26:59
@wo

"A że to są przeważnie spółki publiczne, giełda leci na ryło, bo to zawsze jest tak, że jak leci duża część indeksu, to w końcu leci wszystko, efekt domina."

Jak spada kapitalizacja spolki ktora jest w indeksie wzgledem reszty gieldy, to sie ja wywala z indeksu i zastepuje inna.
-
2009/11/13 10:33:11
Nie mogę się doczekać, kiedy WO przestanie okraszać swoją twórczość materiałami, do których nie ma żadnych praw (na zasadzie: a co oni mi zrobią, przecież to jest na youtube). Nie twoje, nie ruszaj. Od złodziei nikogo wyzywał nie będę, bo... o nieładnie.
-
2009/11/13 10:47:39
@ krystyna.ch
"A co z kupowaniem używanych płyt?"

Po pierwsze to jest kupowanie, po drugie ktoś wcześniej za tą płytę zapłacił, a więc autor został wynagrodzony. Podobnie na bezpośredni zysk autora przekłada się wypożyczanie książki (wcześniej kupiła ją biblioteka), oglądanie filmu w tv czy słuchanie radia (poprzed odbieranie reklam).
Po prostu nie lubię wycwanionych jumaczy, którzy są niesamowicie dumni z faktu, że tak się znają na prawie autorskim, że aż wiedzą, że jak ściągają z rapidshare'a czy wyłączają udostępnianie to są w porządku. Cóż, zgodnie z literą prawa tak ale mentalnie to jest jumactwo. Struktura prawa autorskiego po prostu nie jest dostosowana do masowego rozpowszechniania utworów drogą elektroniczną.
Inna kwestia, że jumactwo też się potrafi przekładać na zysk twórcy, ja np. staram się redukować dysonans kupując bilety na koncerty zespołów które poznałem dzięki jumaniu.
-
wo
2009/11/13 10:55:42
@mybox
"Nie twoje, nie ruszaj"

Nie podoba się, spadaj.

@krolik
"Jak spada kapitalizacja spolki ktora jest w indeksie wzgledem reszty gieldy, to sie ja wywala z indeksu i zastepuje inna."

Genialny sposób na zapobieganie kryzysom: codziennie zmieniać skład indeksu.

@rozieblox
"Z drugiej strony nie przystaje, bo są też możliwości, by rozrywka/sztuka była drastycznie droższa. "

No właśnie tutaj Twoje rozumowanie się sypie. Skoro technologia daje możliwość "atwej i taniej możliwości kontroli, ile kto razy film obejrzał, książkę przeczytał, utworu wysłuchał", to rekompensuje utratę kontroli właścicieli kontentu poprzez istnienie bezstronnych kopii. Technologiczny kij ma dwa końce.

@login
"Niemal każda zmiana podatków czy prawa gospodarczego - czy to jest wprowadzenie podatku od dochodów kapitałowych, czy pobieranie VATu od OZZ czy wprowadzenie ustawy hazardowej - powoduje uszczuplenie jakiegoś majątku, ale hu kers"

Hu? Wielkie koncerny. Prędzej przejdzie reforma podatków niekorzystna dla nauczycielki z prowincji niż dla Kulczyka czy Gatesa.

@ajednaksiekreci
"Jak się ma do przemysłu elektrowniczego i telekomów z którymi potencjalnie może mieć sprzeczne interesy?"

To jest próżna nadzieja. Sprzeczne interesy? Telekomy same chcąc ograniczać bandwidth lubią narzucać użytkownikom limity transferów (i robiliby to częściej, gdyby UKE im pozwalało). Telekomy są tutaj po tej samej stronie co przemysł rozrywkowy.

@rekrutacja
"Najpierw twierdzisz, że postuluję skrócenie czasu trwania do 12 lat."

Nie "twierdzę że postulujesz", tylko żartobliwie proponuję, żebyś zbanował siebie za tego offtopa - w ktory wskoczyłeś przecieź energicznie, choćby anegdotą o tym, jak rozdawałeś wizytówki i jak nikt nie chciał słuchać, dlaczego czas należy skrócić do 12 lat (lub jakiejś podobnej liczby, nie chce mi się w tym grzebać). Tak czy siak, nic dziwnego, że ludzie wyrzucili Twoje wizytówki do kosza, bo to tak bzdurne, że nikogo nie obchodzi. Ja też o tym nie chcę słuchać.

" No i oczywiście zaczynasz twierdzić, że skoro wnoszę o wprowadzenie opłaty abonamentowej, to tak naprawdę o nią nie wnoszę."

Nie twierdzę, że nie wnosisz, tylko szydzę z tego, że to idiotyczna propozycja bardzo radykalnych freetardów. Czemu nigdy nie przejdzie, to już wyjaśniłem.
-
2009/11/13 11:26:29
@wo
"Hu? Wielkie koncerny. Prędzej przejdzie reforma podatków niekorzystna dla nauczycielki z prowincji niż dla Kulczyka czy Gatesa."

OK. Z tym się zgadzam, tym bardziej, że Gates faktycznie czerpie duże korzyści z prawa do elektronicznej reprodukcji. Ale to jest argument, że ta branża ma silne lobby, ale nie, że parlament nie może takiej ustawy wprowadzić w życie.
To samo przecież dotyczy ustawy hazardowej nie mówiąc już o wealth tax (nie wiem jak to się nazywa po polsku).


@all czepiający się wo za youtube

Ludzie ale wy pierdzielicie. Przemyślcie proszę co piszecie, zanim naciśniecie "Wyślij". Co ma oglądanie youtube do jumania? To tak jakbym oglądając Kubisia Puchatka miał być winny temu, że Disney nie zapłacił podatków.

@krwawy_krolik
"Jak spada kapitalizacja spolki ktora jest w indeksie wzgledem reszty gieldy, to sie ja wywala z indeksu i zastepuje inna."

Super, to czemu indeksy w ogóle spadają? Można codziennie wziąć top ten performers. Coś ci się chyba pomyliło.
-
2009/11/13 11:29:12
@kay_84 "Po pierwsze to jest kupowanie, po drugie ktoś wcześniej za tą płytę zapłacił, a więc autor został wynagrodzony."

Tak, ale co jakiś czas ktoś znowu dochodzi do wniosku że to ciągle za mało i znowu wpada na pomysł ograniczenia rynku wtórnego - po muzyce przyszła pora na gry komputerowe.

"Cóż, zgodnie z literą prawa tak ale mentalnie to jest jumactwo."

Ja wychodzę z założenia, że jak już za coś raz zapłaciłem, czy to w abonamencie jak w przypadku filmów, czy to kupując na innym nośniku jak w przypadku muzyki, mogę to zaciągnąć (nie łamiąc prawa przy okazji, oczywiście). Będzie to jumactwo, czy nie?
-
wo
2009/11/13 11:31:54
@login
"Ale to jest argument, że ta branża ma silne lobby, ale nie, że parlament nie może takiej ustawy wprowadzić w życie"

Z pierwszego wynika jednak, że na drugie szanse są zaniedbywalne. Zgodnie z tradycją bloga odwołam się do metafory futbolowej. To jest jak mecz piłkarski, w której z jednej strony startuje amatorska drużyna z Lipszycem, Bendykiem i tymi, którzy na tym blogu wypowiadali się anoniowo - wizualizujemy sobie bardzo bojowych chłopaczków w krótkich spodenkach, którzy dodają sobie nawzajem otuchy cytatami motywacyjnymi z Cory Doctorowa - przeciwko koncernom medialnym. Które nawet na ten mecz nie przyjadą, przyślą w zastępstwie najepszych graczy, jakich mogą kupić na światowych rynkach za swoje gigabaksy. Więc to jest Rinaldo, Rivaldo, Ronaldo, Rivaldinho i Ronaldinho przeciwko kilku chłopaczkom. Moim zdaniem, wyni meczu jest przesądzony.
-
2009/11/13 11:37:50
@miasto-masa-maszyna
"Ale jakim argumentem?"

Pisałeś o stratnej jakości w kontekście sklepu online, czy mi się zdawało?

"Och, dzięki Ci kapitanie Obwiesiu. Ale z kim w tej kwestii polemizujesz? Bo chyba nie ze mną."

Nie polemizuję. Tekst o "stratnej jakości" w sklepie jest po prostu zbędny, jeśli nie był to argument za CD audio.

@wo

"No właśnie tutaj Twoje rozumowanie się sypie. Skoro technologia daje możliwość "atwej i taniej możliwości kontroli, ile kto razy film obejrzał, książkę przeczytał, utworu wysłuchał", to rekompensuje utratę kontroli właścicieli kontentu poprzez istnienie bezstronnych kopii. Technologiczny kij ma dwa końce."

Tylko pod warunkiem jednoczesnej legalizacji stratnych kopii (w tym cyfrowych, w tym przesyłanych przez sieć). Dlaczego rozwój technologii ma być korzystny tylko dla jednej strony? I gdzie tu ochrona praw paru mln userów N-K, którzy publikują swoją radosną twórczość? Prawo to takie zwierzę, które powinno być równe dla wszystkich. Chwilowo ciążenie jest w stronę, by technologia chroniła tylko koncerny, nie userów.
-
2009/11/13 11:38:33
-
2009/11/13 11:42:29
@plasot
"Ja wychodzę z założenia, że jak już za coś raz zapłaciłem, czy to w abonamencie jak w przypadku filmów, czy to kupując na innym nośniku jak w przypadku muzyki, mogę to zaciągnąć (nie łamiąc prawa przy okazji, oczywiście). Będzie to jumactwo, czy nie?"

W abonamencie zapłaciłeś za prawa autorskie do filmów? WHAT?! Tak samo z przykrością muszę stwierdzić, że z faktu, iż w Twojej piwnicy leży zakurzona płyta Led Zeppelin z 1975 roku, nie oznacza, że możesz podciągnąć ją ponownie, tym razem jako mp3/wav/flac/whateva.
-
2009/11/13 11:49:28
Co ma oglądanie youtube do jumania?

Dokładnie tyle samo, co ściąganie z rapidshare.

Fajna dyskusja (była, dopóki wo miał argumenty), tylko nie rozumiem, dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na jeden istotny szczegół, a mianowicie kosmiczną absurdalność argumentacji pt. "JA mam utrudnienia w korzystaniu z sieci przez wrednych jumaczy, wobec czego to jumacze ucierpią na większej ilości takich utrudnień a ja się będę śmiał". Jesteś tego pewien? Really?
-
2009/11/13 11:51:25
@ WO
jak mecz to ten: www.youtube.com/watch?v=cJBAFXeQFC8

sam ponakładaj drużynom koszulki :)
-
2009/11/13 11:51:30
@WO

www.youtube.com/watch?v=8hVg7F8al3g, 6:30, bardzo ciekawa wymiana zdań.

Trochę mi cię żal, bo ty nie masz pomysłu na rozwiązywanie problemu, masz tylko pomysł na władzę i siłę. Pałka firmy Tonfa. To strasznie słabe stanowisko jest, nie tylko moralnie, ale w dłuższej perspektywie także praktycznie.
-
wo
2009/11/13 11:51:36
@rozieblox
"Dlaczego rozwój technologii ma być korzystny tylko dla jednej strony?"

Sam sobie zadaj to pytanie - Twoje rozumowanie przecież streszcza się do "rozwój technologii wymusi liberalizację". Dlaczego?

" I gdzie tu ochrona praw paru mln userów N-K, którzy publikują swoją radosną twórczość?"

Ich radosna twórczość jest przeważnie warta 0,00 PLN. Oczywiście ochrona im przez cały czas przysługuje, ale w znakomitej większości przypadków, nie opłaca się iść z tym do sądu.

"Prawo to takie zwierzę, które powinno być równe dla wszystkich"

Formalnie prawa Ziutka z Naszej Klasy do praw majątkowych z jego wpisu na Naszej Klasie są takie same jak prawa Jamesa Camerona do praw majątkowych z filmu "Avatar". Tylko że te drugie są trochę więcej warte, więc w ogóle opłaca się je chronić. Łapiesz mniej więcej taką konstrukcję, jak prawo, ktorego nie opłaca się bronić w sądzie? Typu - szkoda na wartosć 2,34 PLN?
-
wo
2009/11/13 11:55:57
@roar
"Jesteś tego pewien? Really?"

Pewien to ja jestem tego, że umrę i że zapłacę podatek dochodowy za rok 2009. Jako dorosły człowiek, steruję swoim życiem wybierając opcje, które wydają mi się bardziej lub mniej prawdopodobne. Co do HADOPI, mi w *najgorszym* wypadku groziłoby pierwsze ostrzeżenie, po którym oczywiście natychmiast podejmę działania zaradcze. Ale nawet to wydaje mi się mało prawdopodobne.

@rekrutacja
"Trochę mi cię żal, bo ty nie masz pomysłu na rozwiązywanie problemu, masz tylko pomysł na władzę i siłę. "

Mniej więcej od czasu budowy piramid egipskich ludzkość już wie, że władza i siła to całkiem niezłe rozwiązanie wielu problemów, pozornie czysto technicznych (np. transportowanie dużej ilości materiału budowlanego).

"To strasznie słabe stanowisko jest, nie tylko moralnie, ale w dłuższej perspektywie także praktycznie."

Co do tego pierwszego, to obaj mamy swoją moralność i zerowe szanse by ją narzucić oponentowi. Co do drugiego, to pustosłowie - co jest niepraktycznego w moim stanowisku?
-
2009/11/13 11:58:29
@wo
"przyślą w zastępstwie najepszych graczy, jakich mogą kupić na światowych rynkach"

Eee tam. Chyba nie widziałeś Erin Brockovich.

Myślał bym tak samo jak ty, gdybym nie słyszał o partii zielonych w Niemczech. Oni jeszcze trzydzieści lat temu też byli wariatami rzucającymi kamieniami w policję, których nikt nie brał na poważnie.
-
2009/11/13 12:01:32
@bballman "W abonamencie zapłaciłeś za prawa autorskie do filmów? WHAT?! Tak samo z przykrością muszę stwierdzić, że z faktu, iż w Twojej piwnicy leży zakurzona płyta Led Zeppelin z 1975 roku, nie oznacza, że możesz podciągnąć ją ponownie, tym razem jako mp3/wav/flac/whateva."

Ale, ale, mogę sobie stosując rożne dynksy i dzinksy wykonać kopię przekazu TV, czego nikt mi nie zabrania, jak również zrzucić zakurzonych Zeppelinów na mp3. A że jestem leniwa bestia stosuję metodę na skróty i zassysam to z netu. Może być?
-
wo
2009/11/13 12:01:57
@login
"Eee tam. Chyba nie widziałeś Erin Brockovich"

Widziałem, a także znam porównanie wersji filmowej do rzeczywistej. Czy ja naprawdę na swoim blogu mam dyskutantów wierzących w hollywoodzkie simulacrum?

"Oni jeszcze trzydzieści lat temu też byli wariatami rzucającymi kamieniami w policję, których nikt nie brał na poważnie. "

Tylko że oni zawsze mieli ugodową i kompromisową frakcję "realos" i tą drugą, nawet nie pamiętam jak się nazywała. W każdym razie, szlag ją trafił i przepadła w pomroce dziejów. Do rządu weszli już jako "realos", z realistycznie ugodowym programem. Hej, ja też jestem za tym, żeby przy budowie autostrady rekompensować obszary Natura 2000.
-
2009/11/13 12:06:29
@rosieblox
Pisałeś o stratnej jakości w kontekście sklepu online, czy mi się zdawało?

Nie zdawało Ci się. Ale zdawało Ci się, że używałem stratnej jakości jako argumentu w kontekście piracenia.

Tekst o "stratnej jakości" w sklepie jest po prostu zbędny, jeśli nie był to argument za CD audio.

To był argument za tym, żeby stratne pliki w sklepach internetowych nie były droższe od CD audio. W tej chwili w iTMS w wielu przypadkach są (pod warunkiem, że kupujesz całe płyty).
-
2009/11/13 12:06:56
@wo
"Ich radosna twórczość jest przeważnie warta 0,00 PLN."

nasza-klasa.pl/profile/10480508 - no nie wiem... ponad 1.3 mln widzów. ciekawe co byłoby, gdyby wrzucił reklamę nowego iPhone'a.
-
2009/11/13 12:07:18
@ plasot
"Może być?"

No właśnie nie bardzo może, choć szansa, że ktoś Cię będzie za to ścigać jest przyzerowa. Ale jeżeli przestajemy mówić o naruszeniach, a zaczynamy mówić o prawdopodobieństwie poniesienia odpowiedzialności za naruszenia, to jednak jest to inna dyskusja.
-
2009/11/13 12:08:19
zapomniałem dać jeszcze linka do freeconomy w praktyce - czepialski.blox.pl/2009/10/Freeconomy-w-praktyce.html
-
2009/11/13 12:10:33
@nasza-klasa.pl/profile/10480508 - no nie wiem... ponad 1.3 mln widzów. ciekawe co byłoby, gdyby wrzucił reklamę nowego iPhone'a.

A kupi go gimbus, wąsacz czy tipsiara?
-
wo
2009/11/13 12:13:49
@radek.zaleski
"nasza-klasa.pl/profile/10480508 - no nie wiem... ponad 1.3 mln widzów. ciekawe co byłoby, gdyby wrzucił reklamę nowego iPhone'a."

Tylko nie jestem pewien, czy to ma przełożenie na majątkowe prawa autorskie. Cały problem wydaje mi się sztuczny: przecież prawa twórcy wpisu na Naszej Klasie są takie same jak moje, mi się w praktyce by nie chciało dochodzić ewentualnego plagiatu (wolę raczej wyszydzić przyłapane na tym pisowskie pismo "Nowe Państwo"). Tym bardziej raczej by się to nie opłacało "twórcy" z Naszej Klasy. Ale przecież droga wolna, ma wszystkie swoje prawa majątkowe i moralne, więc w czym w ogóle jest problem?

"zapomniałem dać jeszcze linka do freeconomy w praktyce"

O rany, przerwałem lektuę po pierwszym zdaniu: "Informacja chce być wolna". Tekst, zaczynający się od takiego zdania, musi być debilny. Informacja, drogi panie kolego, przede wszystkim nie chce być antropomorfizowana.
-
2009/11/13 12:16:25
@mrw
zdziwiłbyś się
-
2009/11/13 12:23:52
@wo
"Tylko nie jestem pewien, czy to ma przełożenie na majątkowe prawa autorskie. Cały problem wydaje mi się sztuczny: przecież prawa twórcy wpisu na Naszej Klasie są takie same jak moje"

No nie wiem. Właściciel tego konta nie ma "praw autorskich" do wizerunku JPII. Zapewne nie ma praw do fotki. Jego jedyną "twórczością" jest efektywne zapraszanie ludzi do znajomych. Podobnie jest z najpopularniejszym profilami na Chomikuju, gdzie "twórczość" polega na możliwie najskuteczniejszym wrzucaniu nowych hitów i pornoli.

A jednak, w logice internetowej, ten profil jest równie dobrą przestrzenią reklamową co Twój blog i Twoja twórczość. Co jeszcze ciekawsze - wszystkie te "przestrzenie twórczości" należą do dużych firm, które je (mniej lub bardziej skutecznie) monetyzują.
-
2009/11/13 12:44:17
@ plasot, bballman i ściąganie płyty, którą mam w oryginale.

Nie no, przede wszystkim pytanie jak ściągasz. Jeśli ściągasz w sposób, który Cię włącza w system udostępniania dalszego ściąganej treści (np. torrent) to przyczyniasz się też, choćbyś nie był tego świadom, do udostępniania tejże płyty innym, poza zakresem dozwolonego użytku (inaczej niż gdybyś zgrane mp3 rozdawał na płycie znajomym). Jeśli pociągniesz z rapidshare'a albo wyłączysz udostępnianie ściąganych rzeczy jesteś czysty, a w przeciwieństwie do cwanych jumaczy masz też czyste sumienie, bo jednak kiedyś tam oryginalną płytę zakupiłeś.
-
2009/11/13 12:47:07
@wo
"Sam sobie zadaj to pytanie - Twoje rozumowanie przecież streszcza się do "rozwój technologii wymusi liberalizację". Dlaczego?"

Niezupełnie. Moje rozumowanie streszcza się do "utrzymanie starych zasad". Czemu nagle zabrania się użytkownikom wymiany plików z rodziną przez sieć? Nagrywania wszystkiego tego, co oglądają na telewizorze? Starych zasad nie ma, ani w przypadku rozrywki/sztuki, ani tym bardziej w przypadku oprogramowania (i np. licencji OEM, przywiązanej sztucznie do sprzętu), którego jednak nie chciałbym mieszać, bo to jednak ciut inna bajka jest.

"Ich radosna twórczość jest przeważnie warta 0,00 PLN. Oczywiście ochrona im przez cały czas przysługuje, ale w znakomitej większości przypadków, nie opłaca się iść z tym do sądu."

Znaczenie więcej warta jest. I dlaczego w przypadku pojedynczego użytkownika ma decydować sąd, a już w przypadku korporacji ISP (nie sąd?)? Kolesia oglądającego (czy tam linkującego) do pirackich materiałów na YT też się sądownie nie opłaca ścigać, właśnie.

"Tylko że te drugie są trochę więcej warte, więc w ogóle opłaca się je chronić. Łapiesz mniej więcej taką konstrukcję, jak prawo, ktorego nie opłaca się bronić w sądzie? Typu - szkoda na wartosć 2,34 PLN?"

Oczywiście, że łapię. Dlatego czemu chcesz ścigać (i karać, bez sądu!) kolesia, który spiraci (albo i nie spiraci, bo od znajomego weźmie) jedną mp3, kosztującą 3 zł (czy ile tam ona)? Same shit...
-
2009/11/13 12:51:28
@kay_84
"Po pierwsze to jest kupowanie,"

Kupowanie - tak, ale po pierwsze - taniej, jak to zwykle używane rzeczy, po drugie - bez dodatkowych zysków dla twórcy. Dlatego próbowałam wysondować, czy ludzie kupujący używane filmy i książki to w zasadzie też mentalni jumacze, którzy tylko próbują udawać przed sobą, że w zasadzie są OK, czy nie. A mówiąc poważnie, rzeczywiście trochę obawiam się podpartych takim podejściem zakusów na rynek wtórny, bo to byłby np. koniec ze starą fantastyką, którą regularnie zamawiam sobie z ebaya po dolarze za sztukę. Argument za wtórnym obiegiem mógłby być dla mnie np. taki, że jeśli nabywca legalnych filmów/muzyki będzie miał możliwość odsprzedania niepotrzebnych egzemplarzy, to może kupi sobie za to więcej nowych.

"po drugie ktoś wcześniej za tą płytę zapłacił, a więc autor został wynagrodzony."

Ale jeśli ktoś przegrywa sezony House'a od znajomego (zakładam, ze legalne), to twórcy również zostają wynagrodzeni, bo znajomy je wcześniej kupił i technicznie nie ma dla nich większego znaczenia, czy ktoś je przegrywa, czy pożycza sobie na pół roku, dlatego dozwolony użytek w jakiejś formie musi zostać, żeby bez sensu nie robić przestępców z 90 procent społeczeństwa.
-
2009/11/13 12:54:06
@ wo

Formalnie prawa Ziutka z Naszej Klasy do praw majątkowych z jego wpisu na Naszej Klasie są takie same jak prawa Jamesa Camerona do praw majątkowych z filmu "Avatar". Tylko że te drugie są trochę więcej warte, więc w ogóle opłaca się je chronić. Łapiesz mniej więcej taką konstrukcję, jak prawo, ktorego nie opłaca się bronić w sądzie? Typu - szkoda na wartość 2,34 PLN?

Nasze władze skarbowe ścigają babcie za 6 groszy, argumentując to równością wszystkich wobec prawa. W dyskusji o Polańskim wszyscy się zgadzają, że prawo powinno być jednakowe dla wszystkich, i wszyscy powinni być równi wobec prawa. Więc _opłacalność_ ścigania nie powinna mieć tu nic do rzeczy - prawo jest prawo. Chyba, że duralex, sed lexus
-
2009/11/13 12:59:11
#"Informacja chce być wolna"

Informacja chce, żeby jej zapłacić!
-
2009/11/13 13:02:04
@kay
"Jeśli pociągniesz z rapidshare'a albo wyłączysz udostępnianie ściąganych rzeczy jesteś czysty"
Tak, ale ... nie ma tu znaczenia czy kupiłeś wcześniej nośnik czy nie.

"a w przeciwieństwie do cwanych jumaczy masz też czyste sumienie, bo jednak kiedyś tam oryginalną płytę zakupiłeś"

Moralnie może i tak, choć ja nie mam w takiej sytuacji czystego sumienia, wszak kupując nośnik, nie nabywasz bezterminowego prawa do uzyskania zamieszonych na nim utworów w każdym opracowanym formacie. A to że prawdopodobnie w ramach dozwolonego użytku możesz sobie zripować, to jednak nie to samo.
-
wo
2009/11/13 13:04:01
@limes
"Więc _opłacalność_ ścigania nie powinna mieć tu nic do rzeczy - prawo jest prawo"

Wrzuciłeś tutaj do jednego worka postępowanie skarbowe, prawo karne i prawo cywilne - to jest tak głupie, że aż nie chce mi się robić korepetycji. Dorzuć jeszcze parę legend miejskich z wykopu.

@rozieblox
"Czemu nagle zabrania się użytkownikom wymiany plików z rodziną przez sieć?"

Bardzo odpowiadają mi tutaj rozwiązania przyjęte przez iTunes Store. Jest specjalna funkcja powalająca na dzielenie się zakupionym kontentem w ramach jednego gospodarstwa rodzinnego, bez jednak jumactwa typu "przekażę to w ramach dozwolonego użytku kuzynowi Warezowi Kazaa". Więc ja w ogóle nie czuję, że applowski DRM uniemożliwia mi wymienianie plików z rodziną przez sieć.

"Znaczenie więcej warta jest."

Skoro tak, to niech ją spróbują komuś sprzedać. Jeśli nie znajdą kupca gotowego dać 0,01 PLN, to jednak jest warta 0,00 PLN.

"I dlaczego w przypadku pojedynczego użytkownika ma decydować sąd, a już w przypadku korporacji ISP (nie sąd?)?"

Bo to inny paragraf będzie.

"Dlatego czemu chcesz ścigać (i karać, bez sądu!) kolesia, który spiraci (albo i nie spiraci, bo od znajomego weźmie) jedną mp3, kosztującą 3 zł (czy ile tam ona)?"

O ile to dobrze rozumiem, ściganie i karanie będzie nie za ściągnięcie tylko za rozpowszechnienie.
-
2009/11/13 13:06:16
@ krystyna.ch
"A mówiąc poważnie, rzeczywiście trochę obawiam się podpartych takim podejściem zakusów na rynek wtórny,"

Nie nie, tutaj nie ma mowy o zakusach na rynek wtórny. Tutaj wchodzi w grę podstawa instytucja prawa autorskiego tj. wyczerpania prawa. Po wprowadzeniu do obrotu egzemplarza, dalszy nim obrót nie narusza już praw autorskich.
I ta zasada nie jest ani dyskusyjna ani kontrowersyjna. Tyle, że oczywiście nijak nie przystaje do obrotu elektronicznego i dotyczy tylko fizycznych egzemplarzy.

"Ale jeśli ktoś przegrywa sezony House'a od znajomego (zakładam, ze legalne), to twórcy również zostają wynagrodzeni, bo znajomy je wcześniej kupił i technicznie nie ma dla nich większego znaczenia, czy ktoś je przegrywa, czy pożycza sobie na pół roku, dlatego dozwolony użytek w jakiejś formie musi zostać, żeby bez sensu nie robić przestępców z 90 procent społeczeństwa."

No ale też raczej nikt nie postoluje zawężenia dozwolonego użytku? W twoim przykładzie, kopiowanie housa z oryginalnych dvd kumpla jest w 100% ok. To już prędzej są, freetardzkie jakby to WO nazwał, postulaty rozszerzenia dozwolonego użytku by nim objąć ruch w sieci.
-
wo
2009/11/13 13:06:43
@radek
"zdziwiłbyś się"

Ba! A wyobraź sobie, jaki byłbym zaskoczony naprawdę spotykając w Roswell ufoka. Ale jako dorosły człowiek, umiem szacować prawdopodobieństwa.

"No nie wiem. Właściciel tego konta nie ma "praw autorskich" do wizerunku JPII. Zapewne nie ma praw do fotki. Jego jedyną "twórczością" jest efektywne zapraszanie ludzi do znajomych. "

Skoro wiesz, że "jego jedyną "twórczością" jest efektywne zapraszanie ludzi do znajomych", to nie możesz pisać "no nie wiem", kiedy ktoś mądry Ci tłumaczy, że tu nie chodzi o prawo autorskie.
-
2009/11/13 13:07:53
@wo
"O rany, przerwałem lektuę po pierwszym zdaniu: "Informacja chce być wolna". Tekst, zaczynający się od takiego zdania, musi być debilny. Informacja, drogi panie kolego, przede wszystkim nie chce być antropomorfizowana."

www.futrega.org/wk/02.html - ja tylko Bendyka cytuję (który cytuje za Brandem)
-
2009/11/13 13:13:32
@wo
"Jest specjalna funkcja powalająca na dzielenie się zakupionym kontentem w ramach jednego gospodarstwa rodzinnego, bez jednak jumactwa typu "przekażę to w ramach dozwolonego użytku kuzynowi Warezowi Kazaa". Więc ja w ogóle nie czuję, że applowski DRM uniemożliwia mi wymienianie plików z rodziną przez sieć."

To, że MMC dziennikarz w średnim wieku, funkcjonujący w modelowym gospodarstwie rodzinnym wraz z dziećmi ma ochotę dobrowolnie ograniczyć zakres swego dozwolonego użytku to w końcu jego porno. Ale dla mnie jako człowieka żyjącego w trochę bardziej dynamicznej sytuacji życiowej nieco uciążliwe byłoby zapraszanie każdego bliskiego znajomego (w tym tu komentujących) po to by na czas wspólnego oglądania filmu/wypicia piwa, stali się na potrzeby iTunes członkami "mojego gospodarstwa rodzinnego". I tak, uważam, że zgodnie z prawem mogę podzielić się piosenką z kimś z kim o ulubionych zespołach przegadałem długie godziny, przeżyłem razem kilkanaście koncertów, a że obecnie nie mieszkamy (i już raczej nigdy nie zamieszkamy) pod jednym adresem nie powinno wyłączać tej możliwości.
-
wo
2009/11/13 13:21:12
@zalega
"www.futrega.org/wk/02.html - ja tylko Bendyka cytuję (który cytuje za Brandem)"

Największy problem z linuksiarstwem jest taki, że wszystkie parodie linuksiarstwa i tak wymiękają w porównaniu z realem. Ileż razy pisałem żartobliwe satyry o Lipszycu cytującym Bendyka cytującym Doctorowa cytującym Lessiga cytującym Stallmana. A tu proszę, parodia w realu.

@bballman
"I tak, uważam, że zgodnie z prawem mogę podzielić się piosenką z kimś z kim o ulubionych zespołach przegadałem długie godziny, przeżyłem razem kilkanaście koncertów, a że obecnie nie mieszkamy (i już raczej nigdy nie zamieszkamy) pod jednym adresem nie powinno wyłączać tej możliwości."

Jeśli masz do tych ludzi stuprocentowe zaufanie, to nie powinieneś się obawiać watermarków w Twoich plikach - nie zrobią Ci świństwa i nie wpuszczą tego na torrenty. To przyjaciele, prawda?
-
2009/11/13 13:22:45
@ wo
auch: załóżmy, że do Twojego syna przyjdzie kolega ze szkoły, i będą chcieli wymienić się kilkoma ulubionymi piosenkami. Powiesz im: "Nie róbcie tego, w końcu nasze iTunesowe DRM jest tak fajne, że kolega nie może tego dostać, no chyba że zapłaci Apple'owi 1$ za każdą piosenkę."?
-
wo
2009/11/13 13:22:54
@kay
"To już prędzej są, freetardzkie jakby to WO nazwał, postulaty rozszerzenia dozwolonego użytku by nim objąć ruch w sieci."

Całkowicie niekontrolowany ruch, dodam. Zaszyfrowany zip na rapidshare, do którego klucz dasz tylko autentycznym znajomym, a potem skasujesz - jeszcze byłby dla mnie do akceptacji.
-
wo
2009/11/13 13:23:52
@bballman
" Powiesz im: "Nie róbcie tego, w końcu nasze iTunesowe DRM jest tak fajne, że kolega nie może tego dostać, no chyba że zapłaci Apple'owi 1$ za każdą piosenkę."?"

Naprawdę to sobie tak wyobrażasz, ża ja tego JESZCZE nie powiedziałem?
-
2009/11/13 13:25:17
@ wo

Wrzuciłeś tutaj do jednego worka postępowanie skarbowe, prawo karne i prawo cywilne - to jest tak głupie, że aż nie chce mi się robić korepetycji.

Albo prawo ma obowiązywać wszystkich, i zawsze, i tak samo, albo nie. To jakie gałęzie prawa przywołałem w przykładach, akurat w rzeczonej kwestii nie ma znaczenia.
Chyba że odróżniamy marksistowską teorię od kapitalistycznej praktyki, ale wtedy IMHO szkoda czasu na pisanie prawa, wystarczy przywoływana przez Ciebie Tonfa.
-
2009/11/13 13:26:14
@ bballman
"Moralnie może i tak, choć ja nie mam w takiej sytuacji czystego sumienia, wszak kupując nośnik, nie nabywasz bezterminowego prawa do uzyskania zamieszonych na nim utworów w każdym opracowanym formacie. A to że prawdopodobnie w ramach dozwolonego użytku możesz sobie zripować, to jednak nie to samo."

No ale uzyskiwanie utworów w formacie elektronicznym, niepołączone z udostępnianiem, jest zawsze dozwolona. Więc niejako bezterminowe prawo do uzyskania dowolnego utworu w każdym opracowanym formacie ma każdy. Dopóki go nie udostępni innym.
A chyba nie ma kontrowersji co do tego, że zripowanie płyty to dozwolony użytek osobisty?
-
2009/11/13 13:30:38
@kay
"A chyba nie ma kontrowersji co do tego, że zripowanie płyty to dozwolony użytek osobisty?"
Z tego co się orientuje to art. 23 ustawy obejmuje korzystanie z utworu, a nie jego zwielokrotnienie, więc z niechęcią, ale wydaje mi się, że spokojnie można uzasadnić, że ripowanie to nie dozwolony użytek osobisty.

@wo
"to sobie tak wyobrażasz, że ja tego JESZCZE nie powiedziałem"

A legalnie nabyte filmy na dvd mogą sobie pożyczać?
-
2009/11/13 13:36:57
@myself
Doczytałem, wycofuje się z odpowiedzi, że ripowanie to nie DUO.
-
2009/11/13 13:44:22
@bballman
Z tego co się orientuje to art. 23 ustawy obejmuje korzystanie z utworu, a nie jego zwielokrotnienie, więc z niechęcią, ale wydaje mi się, że spokojnie można uzasadnić, że ripowanie to nie dozwolony użytek osobisty.

Aha. Czyli dochodzimy do sytuacji, w której nawet zripowanie legalnego CD żeby wrzucić muzykę na iPoda jest łamaniem prawa? Wspaniały nowy świat.
-
wo
2009/11/13 13:44:25
@bballman
"A legalnie nabyte filmy na dvd mogą sobie pożyczać?"

A dlaczego nie?

@limes
"Albo prawo ma obowiązywać wszystkich, i zawsze, i tak samo, albo nie. "

Obowiązuje wszystkich i zawsze, ale nie zawsze się opłaca dochodzić. Na przykład jeśli teraz napiszę "głupi jesteś", to teoretycznie naruszę Twoje prawa i będziesz mógł je bronić zarówno karnie jak i cywilnie, ale w praktyce nie będzie Ci się chciało. Co więcej, wizja prokuratora polującego na każde "głupi jesteś" jest absurdalna, bo nie mialby czasu zajmować się ważniejszymi rzeczami. To nie oznacza, że nie masz prawa do obrony godności osobistej, to tylko oznacza, że nie zawsze chce Ci się je egzekwować.
-
2009/11/13 13:44:50
@bballman
Uff.
-
2009/11/13 13:46:13
@wo
Mniej więcej od czasu budowy piramid egipskich ludzkość już wie, że władza i siła to całkiem niezłe rozwiązanie wielu problemów, pozornie czysto technicznych (np. transportowanie dużej ilości materiału budowlanego.
A tak mi się przypomniało:
moronail.net/img/49_SLAVERY_GETS_SHIT_DONE?search=slavery&no=1
-
2009/11/13 13:50:24
@wo
"Co do HADOPI,"

No OK, co do HADOPI rozumowanie bez zarzutu; tyle że właśnie do tego piłem, że zakładasz zaistnienie tylko takich skutków ubocznych, które tobie osobiście nie zaszkodzą.
-
wo
2009/11/13 13:50:47
@pinkunicorn
"moronail.net/img/49_SLAVERY_GETS_SHIT_DONE?search=slavery&no=1"

Ja od miesiąca się chichram z wyłożenia marksistowskiej wizji struktury społecznej :-)

moronail.net/img/2083_coach_class_first_class
-
wo
2009/11/13 13:52:35
@roar
"No OK, co do HADOPI rozumowanie bez zarzutu; tyle że właśnie do tego piłem, że zakładasz zaistnienie tylko takich skutków ubocznych, które tobie osobiście nie zaszkodzą."

Tak właśnie zakładam. Oczywiście, nie mogę być tego pewien, ale ja niczego nie jestem pewien poza listą enumeratywnych wyjątków. Potwierdzam, że chłodna analiza prowadzi mnie do wniosku, że skutki uboczne dla mnie będą raczej wyłącznie pozytywne (moar bandwidth 4 me). Ale bardzo proszę, zaproponuj realistyczny scenariusz skutków ubocznych negatywnych dla mnie.
-
2009/11/13 13:53:46
@ wo
""A legalnie nabyte filmy na dvd mogą sobie pożyczać?"

A dlaczego nie? "

eee, na prawdę nie widzisz jak strasznie nie przystaje pojęcie egzemplarza do obrotu w sieci? Czym się różni ściągnięcie płyty z iTunesa od kupienia krążka?
Bo w pierwszej sytuacji możesz przyjacielowi wypalić płytkę znajomemu, a już w drugim przypadku nie.
(chociaż tutaj na 100% nie jestem pewien, czy dozwolony użytek obejmuje czy nie mp3. ale niestety art. 23 ust. 2 ogranicza dozwolony użytek do pojedynczych egzemplarzy, a pojedynczy plik egzemplarzem nie jest, więc raczej nie).
Kolejny przykład, że zamiast dostosowywać rzeczywistość do prawa, należałoby dostować prawo do rzeczywistości:)
-
wo
2009/11/13 13:56:22
@kay
"Czym się różni ściągnięcie płyty z iTunesa od kupienia krążka? "

Powielaniem. iTunesowe ograniczenia służą odtworzeniu sytuacji z krążkiem - jeśli daję Ci ten film, to sam go nie mogę mieć. Kiedy pożyczam komuś krążek, to sam go nie mam. Kiedy powielam plik, to powielam.

"Bo w pierwszej sytuacji możesz przyjacielowi wypalić płytkę znajomemu, a już w drugim przypadku nie. "

Ależ mogę! iTunesowe ograniczenia pozwalają mi na wypalenie płytki Audio CD i tak mogę dać piosenkę znajomemu (albo moje dzieci swoim znajomym).
-
2009/11/13 14:00:47
@wo
"jeśli daję Ci ten film, to sam go nie mogę mieć"
Ale ja go mogę skopiować i Tobie oddać. I masz powielanie.

"iTunesowe ograniczenia pozwalają mi na wypalenie płytki Audio CD i tak mogę dać piosenkę znajomemu "
Cudownie. I ten znajomy zripuje sobie do mp3, więc dlaczego nie dać mu od razu mp3?
-
wo
2009/11/13 14:05:57
@bballman
"Ale ja go mogę skopiować i Tobie oddać. I masz powielanie"

Ale wtedy Ty jesteś nie w porządku, nie ja.

"Cudownie. I ten znajomy zripuje sobie do mp3, więc dlaczego nie dać mu od razu mp3?"

Jak to "od razu"? Ja przecież nie mam mp3.
-
2009/11/13 14:06:09
@ wo
wizja prokuratora polującego na każde "głupi jesteś" jest absurdalna, bo nie mialby czasu zajmować się ważniejszymi rzeczami. To nie oznacza, że nie masz prawa do obrony godności osobistej, to tylko oznacza, że nie zawsze chce Ci się je egzekwować.

I tu IMHO dochodzimy do subtelności zaszytej w słowie "ważniejszymi". Czyli jednak Tonfa. Tylko wciąż nie wiem, czy to dobrze czy źle.
-
2009/11/13 14:09:49
@wo
"Ale wtedy Ty jesteś nie w porządku, nie ja."
W jaki sposób jestem nie w porządku?

"Jak to "od razu"? Ja przecież nie mam mp3."
No to masz AAC. I skoro konwertujesz w audio CD, to równie dobrze mógłbyś skonwertować w mp3.
-
wo
2009/11/13 14:11:19
@bballman
"W jaki sposób jestem nie w porządku?"

Powielasz.

"No to masz AAC. I skoro konwertujesz w audio CD, to równie dobrze mógłbyś skonwertować w mp3."

Nie móglbym. Nie mam takiej opcji.
-
wo
2009/11/13 14:12:19
@limes
"Tylko wciąż nie wiem, czy to dobrze czy źle."

Law isn't about "right" or "wrong". It's about law.
-
2009/11/13 14:14:27
@wo
"Powielasz."

A ty nagrywając audio CD to co robisz? Bo jak dla mnie, dzięki szerokiemu wachlarzowi opcji udostępnionych przez Apple nie dość, że powielasz, ale jeszcze zmieniasz format. A to zuo.
-
wo
2009/11/13 14:18:56
@bballman
" Bo jak dla mnie, dzięki szerokiemu wachlarzowi opcji udostępnionych przez Apple nie dość, że powielasz, ale jeszcze zmieniasz format. A to zuo."

Mnie interesuje (a) jak dla prokuratora, (b) jak dla Apple. "Jak dla Bballmana" jest dla mnie tak nieistotne, że nie zasługuje nawet dla (z), może coś by się dało wykombinować z chińskimi ideogramami.
-
2009/11/13 14:19:14
@ wo
"Powielaniem. iTunesowe ograniczenia służą odtworzeniu sytuacji z krążkiem - jeśli daję Ci ten film, to sam go nie mogę mieć. Kiedy pożyczam komuś krążek, to sam go nie mam. Kiedy powielam plik, to powielam."

Eee no nie bardzo. W ramach dozwolonego użytku możesz znajomemu tą płytę skopiować po prostu, a oryginał sobie zostawić - a mp3 nie.

"Ależ mogę! iTunesowe ograniczenia pozwalają mi na wypalenie płytki Audio CD i tak mogę dać piosenkę znajomemu (albo moje dzieci swoim znajomym)."

Ok, chociaż mam wątpliwości czy dozwolony użytek obejmuje mp3 bo one nie są egzemplarzem. Ale z powodów praktyczny jednak chyba trzeba przyjąć, że tak bo inaczej mielibyśmy absurdalną sytuację.
Wtedy ok, możesz wypalać płytki, ale możesz też po prostu skopiować swoje mp3 komuś. Ale DRM Ci to uniemożliwia, a więc blokuje Ci użytek osobisty do którego masz prawo.
-
2009/11/13 14:27:01
@bballman
Cudownie. I ten znajomy zripuje sobie do mp3

Czyli przekompresuje z formatu stratnego na stratny, kosztem kolejnej utraty jakości. Coś jak kopiowanie kaset.
-
2009/11/13 14:51:49
@wo
"Z pierwszego wynika jednak, że na drugie szanse są zaniedbywalne."

Przypomnę, że początkowo porównywałeś możliwość zmian czasu trwania praw autorskich do perpetuum mobile, a teraz piszesz "szanse są zaniedbywalne".

Rozumiem, że udało mi się przekonać cię do zmiany zdania w tym temacie z początkowego "niemożliwe, bo niezgodne z prawami fizyki" na "moim zdaniem zaniedbywalne, bo moim zdaniem znikome".
Jesteś na dobrej drodze.

"Tylko że oni zawsze mieli ugodową i kompromisową frakcję "realos""

Akurat główna różnica miedzy "realos" i "fundi" polegała na tym, że cie drudzy byli dodatkowo marksistami. Jarosław Lipszyc jest napewno bardziej ugodowi niż zieloni realos. A mówiąc o rzucaniu kamieniami w policję miałem na myśli Joszkę Fiszer.


@roar
"Co ma oglądanie youtube do jumania?
Dokładnie tyle samo, co ściąganie z rapidshare."

Youtube to oficjalna legalna platforma internetowa, która być może jeszcze nie uiściła wszystkich należnych jej opłat rozpowszechnianie - z naciskiem na "być może". Kiedy saąy definitywnie rozstrzygną sprawę youtube albo nadpłaci te sumę, albo komornik dobierze się do googla. Nie rozumiem dlaczego ja miał bym się tym przejmować. Pod jaki paragraf mógł bym podpaść?

Tak jak powiedziałem, sprawa wygląda tak samo jak gdyby Disney nie zapłacił podatku.

Nie mam pojęcia o statusie rapidshera. Myślę ze używanie rapidshera jest też legalne. Nielegalne jest rozpowszechnianie nim nielegalnych kopii, a dowload takich kopi jest wspieraniem czynu karalnego.
-
wo
2009/11/13 14:54:39
@login
"Rozumiem, że udało mi się przekonać cię do zmiany zdania w tym temacie z początkowego "niemożliwe, bo niezgodne z prawami fizyki" na "moim zdaniem zaniedbywalne, bo moim zdaniem znikome". "

Praw fizyki nie znamy przecież do końca, więc ja nie wykluczam, że ktoś kiedyś wynajdze perpetuum mobile. Oceniam te szanse identycznie. W _praktyce_ to niemożliwe, ale oczywiście pewnym na sto procent jestem tylko własnej śmierci.

"A mówiąc o rzucaniu kamieniami w policję miałem na myśli Joszkę Fiszer. "

Phi, ja w czasach studenckich byłem wegetarianinem nawet. Z pewnych rzeczy się wyrasta.

"dowload takich kopi jest wspieraniem czynu karalnego. "

Wolno wspierać czyny karalne - prawo nie zabrania napisania eseju "pochwała zabójstwa".
-
2009/11/13 15:03:57
@ kay_84

Ciekawy (i przy okazji bardzo zabawny) wątek na temat "czy plik na dysku jest egzemplarzem" masz tutaj: prawo.vagla.pl/node/8745
-
2009/11/13 15:17:00
@wo
"Wolno wspierać czyny karalne"

OK. Nie wiem jak to się po polsku poprawnie nazywa. Jest to coś, co w języku potocznym nazywa się "paserstwem". Nie wiem też jak polski sad by to interpretował, ale myślę że w przypadku youtube wyszedł by z zasady dobrej wiary a w przepadku rapidshare zaniechałeś obowiązku zapytania osoby publikującej, czy nabył prawa autorskie.
-
2009/11/13 15:18:31
@wo

Wikipedia pomoże "nabycie rzeczy uzyskanej za pomocą czynu zabronionego".
-
wo
2009/11/13 15:21:50
@login
"Nie wiem też jak polski sad by to interpretował, "

Niemożliwe. W innych dyskusjach robisz zbyt dobre wrażenie, zebyś nie umiał tutaj rozumować zdroworozsądkowo. Widzisz, metaforycznie często uzywamy pojęć takich jak "kradzież", "paserstwo" czy "morderstwo", ale sąd generalnie kieruje się ustawami. Możesz ściągnięcie z rapidshare potępić MORALNIE, ale nie możesz mieć poziomu rozumiwania chłopaczka z wykopu i zakładać, że da się sądowo udowodnić, że to "paserstwo".

@rekrutacja
"Ciekawy (i przy okazji bardzo zabawny) wątek"

Moim zdaniem, nudny jak cholera. Co jak co, ale zwięzłość nie należy do zalet Vagli.
-
wo
2009/11/13 15:22:38
@login
"Wikipedia pomoże"

Wysoki Sądzie! Jak mówi polska wikipedia...
-
2009/11/13 15:35:37
@wo

"Wolno wspierać czyny karalne - prawo nie zabrania napisania eseju "pochwała zabójstwa"."

Za to "pochwała nazizmu" już niekoniecznie.
-
2009/11/13 15:41:30
@wo
"Wysoki Sądzie! Jak mówi polska wikipedia..."

W tym temacie: "prawo.vagla.pl/node/8206
-
wo
2009/11/13 15:45:40
@ausir
"Za to "pochwała nazizmu" już niekoniecznie."

Dopiero od stosunkowo niedawna i ja - jak już wielokrotnie pisałem - jestem stanowczo przeciw temu zakazowi.

@bballman
"W tym temacie: "prawo.vagla.pl/node/8206"

Oszszszfak, tusze, ale nie wiedziałem, że jest tak źle.
-
2009/11/13 15:58:30
@wo
"sąd generalnie kieruje się ustawam"

Ale to nie ma z tym nic wspólnego. Powtarzam, nie wiem jak to konkretnie zinterpretuje polski sędzia, ale w Niemczech jest to mniej więcej tak:

Jako użytkownik internetu powinieneś wiedzieć (a jeśli nie to twoja wina), że youtube to platforma rozprowadzająca video content za która stoi potężna firma. Masz wiec prawo spodziewać się, że zatroszczyła się o prawa autorskie, lub jeśli nie to poinformuje cie, że ty to masz zrobić. W przypadku rapidshare, który jest zwykłym hosterem, powinieneś domyślać się, że mogą się tam znajdować nielegalne dane, i sprawdzić, czy nie popierasz paserstwa.
Ustawy zatem są te same, różnica jest w "content provider != hoster" i ogólnie znany google to nie to samo ogólnie znany wspieracz file sharingu. Jak policja przyłapie cie w burdelu to też nie możesz twierdzić, że myślałeś, że to dworzec kolejowy.
Tak czy inaczej, czy któryś z tych czynów był by w praktyce karalny, to inna sprawa.



"Wysoki Sądzie! Jak mówi polska wikipedia..."
Nie śmiej się. Ja naprawdę mam kłopoty ze znalezieniem niektórych słów i z braku fachowego słownika pod ręka muszę wesprzeć się Wikipedia. Z jakieś dziesięć lat temu też się z takich rzeczy nabijałem, że to szpanerstwo ale skleroza nie wybiera.
-
wo
2009/11/13 16:00:53
@login
"Nie śmiej się"

No, w międzyczasie Ballman przyszedł na odsiecz i się okazalo, że the joke is on me.
-
2009/11/13 16:02:10
@wo, login
Co nie zmienia faktu, że w celu ustalenia definicji paserstwa sąd do wikipedii nie sięgnie.
-
2009/11/13 16:03:14
@ wo

Law isn't about "right" or "wrong". It's about law.

Jeżeli chodzi Ci o to, że z prawem się nie dyskutuje, to - owszem, w zasadzie nie. Piszę "w zasadzie", bo jest jeszcze coś takiego, jak interpretacja.
Jednak prawa można zmieniać. I, co więcej, zgadzam się z tezą, że prawa dyktują wielcy dla małych, raczej nigdy odwrotnie. Piszę "raczej", bo zdarzają się rewolucje, a wtedy punkt widzenia zależy od tego, po której stronie wylotu lufy schmeissera się stoi. I taka Komisja Do Odcinania Netu będzie działać dopóty, dopóki freetardzi, czy też zwykli userzy nie zrobią sobie akcji bezpośredniej pt. Spalmy tę KDDN, czy łotewer. I wtedy Tonfa, czy schmeisser już nie wystarczy
-
wo
2009/11/13 16:11:52
@limes
" Piszę "w zasadzie", bo jest jeszcze coś takiego, jak interpretacja. "

No więc interpretacja w tym wypadku (ochrona praw majątkowych twórcy na Naszej Klasie versus ochrona praw majątkowych twórcy w Hollywood) jest taka, że prawa majątkowe twórcy na Naszej Klasie mają niewielką wartość. Praktycznie przyzerową. Dlatego prokuratora prędzej zainteresuje łamanie praw majątkowych Jamesa Camerona. I tak POWINNO być, tzn. prokuratorę POWINNO bardziej interesować poważne przestępstwo od drobnej utarczki typu "splagiatowałeś mój wpis". Niezależnie od tego, że prawa gimbusa z Naszej Klasy są formalnie równe prawom Jamesa Camerona.

Ani ja ani Ty nie chcielibyśmy żyć w świecie, w którym prokurator tyle samo uwagi poświęca _wszystkiemu_ na co jest paragraf.

"I wtedy Tonfa, czy schmeisser już nie wystarczy"

Na miejscu Lipszyca bym się więc bardzo o siebie martwił, bo historia pokazuje, że Robespierre'a zawsze powinien się bardziej najbać Danton (a Stalina Trocki, etc.). Ja tam bezpiecznie sobie gdzieś spindolę, albo zaoferuję swoje usługi nowemu reżimowi niczym Maksym Gorki. Rewolucji linuksiarskiej najbardziej powinni się bać linuksiarze.
-
wo
2009/11/13 16:16:07
"bardziej najbać"

#facepalm
-
2009/11/13 16:17:48
@bballman

Jak się na tym znasz (to znaczy jesteś prawnikiem w Polsce), to powiedz coś sensownego, a nie tak z kroplówki.
-
2009/11/13 16:22:38
@wo
"Rewolucji linuksiarskiej najbardziej powinni się bać linuksiarze."

No przecież linux jak na razie, to powymiatał z rynku wszystkie unixy, z czego ciesz się tylko Gates.
-
2009/11/13 16:30:08
@ wo

Ani ja ani Ty nie chcielibyśmy żyć w świecie, w którym prokurator tyle samo uwagi poświęca _wszystkiemu_ na co jest paragraf.

Tylko zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu. "Są prawa/sprawy/ludzie/idee/biznesy istotniejsze i mniej istotne". Będzie tak samo, jak teraz, tylko łatwiej i prościej, bo nazwane wprost i po imieniu. Nie chciałbyś żyć w takim świecie?
-
wo
2009/11/13 16:32:55
@limes
"Tylko zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu. "Są prawa/sprawy/ludzie/idee/biznesy istotniejsze i mniej istotne". Będzie tak samo, jak teraz, tylko łatwiej i prościej, bo nazwane wprost i po imieniu"

Będzie tak samo jak teraz, bo teraz też to jest oczywiste, że są prawa/sprawy/ludzie/idee/biznesy istotniejsze i mniej istotne.
-
wo
2009/11/13 16:33:54
@login
"No przecież linux jak na razie, to powymiatał z rynku wszystkie unixy, z czego ciesz się tylko Gates."

To mi przypomina, że muszę w swoim MacOS X przegrepować parę gzipów, zaptować gepta i skernelować kompila.
-
2009/11/13 16:38:46
@ paserstwo
Ktoś rzucił temat ścigania za paserstwo to tylko dodam, że nijak nie widzę możliwości zakwalifikowania pliku jako rzeczy. Odpadają więc typy art. 291 i 292 k.k. Plik nie jest też programem komputerowy, więc i typ szczególny z art. 293 k.k. też odpada.
-
2009/11/13 16:45:32
@login

Wszystko co chciałem powiedzieć to to, że paserstwo jest czynem zabronionym określonym w art. 291-294 kodeksu karnego, i o ile zdarza się, że sądy używają wikipedii zamiast słowników w celu wyjaśnienia pojęć, nazwijmy to, "technicznych", o tyle do wyjaśnienia pojęć prawnych stosują inne narzędzia, w szczególności orzecznictwo i komentarze doktryny. Nie znam wystarczająco dobrze orzecznictwa i doktryny nt. paserstwa by stwierdzić z odpowiednią dozą pewności, czy za paserstwo można uznać korzystanie z rapidshare. Nie mam też w tej chwili czasu żeby to zgłębiać, ale w wolnej chwili mogę się nad tym zastanowić. Choć duży opór we mnie budzi stosowanie środków prawnokarnych w celu ścigania naruszeń prawa autorskiego, w sytuacji, gdy mamy do dyspozycji tyle wygodnych środków cywilnoprawnych (see: zadośćuczynienie w potrójnej wysokości). Tyle, że w razie czynów zabronionych liczy się na to, że robotę wykona prokurator, a w wypadku procesu cywilnego, trzeba się trochę postarać (auch: wynająć prawnika, który się na tym zna)
-
2009/11/13 16:49:03
@ wo

@limes
Będzie tak samo jak teraz, bo teraz też to jest oczywiste

Dopóki preambuły są pełne frazesów o równości - nie jest. Albowiem zawsze można się próbować powołać na definicję napisaną językiem "poprawności", i wyciągać z niej wnioski odwrotne do rzeczywistości. Vide: "dozwolony użytek" w ustach freetardów.

-
2009/11/13 16:50:04
@wo
Ach zapomniałem, że ty też używasz Linuxa, ... nie linuxa tylko jak to się tam nazywało, no tego niszowego Unixa od Apple, a już wiem MacIxa. Nie przejmuj się tu ci pomogą: www.osxgnu.org/
-
wo
2009/11/13 16:52:41
@limes
"Dopóki preambuły są pełne frazesów o równości - nie jest."

Zawsze jestem za wypieprzaniem frazesów z preambuł. Polska konstytucja byłaby całkiem fajna, gdyby preambułę wywalić w całości w cholerę. Niezależnie od tego, źle rozumiesz słowo "równość". Może być na przykład tak, że Ty zadzwonisz na policję, bo Cię pobito, a ja zadzwonię na policję, że sąsiad zakłóca ciszę nocną. Obaj będziemy równi, ale Ty będziesz miał ważniejszą sprawę. Trybisz?
-
2009/11/13 16:56:42
@wo

Całą Twoją polemikę z Lipszycem można zredukować do tego, że Ty zakładasz, że Disney i jego kohorci mają na UE/regulatora w Polsce niezmienny i dominujący wpływ, zakładasz tez, że jest to oczywiste dla każdego dziecka w Lubartowie i że tylko tępi freetardzi w to nie wierzą. Problem w tym, że sytuacja na boisku się nieco zmieniła, tym razem z koncernami pogrywa cała masa nieźle wyedukowanych userów internetu z Europy Zachodniej i Stanów, a nie jacyś przegrywacze CDeków z Kazachstanu. Ta masa jest raczej bierna i słabo zorganizowana, ale jej wpływ rośnie w nieprzewidywalnym dla nas tempie i zaczynają ćwierkać jaskółki zmian w modelu, który wydaje Ci się nieśmiertelny.
-
2009/11/13 16:58:24
@bballman
"Tyle, że w razie czynów zabronionych liczy się na to, że robotę wykona prokurator, a w wypadku procesu cywilnego, trzeba się trochę postarać (auch: wynająć prawnika, który się na tym zna)"

Można zwalić niewdzięczną robotę policji i prokuraturze, a potem zgłosić po kasę
Internauci ściągający gry, filmy czy muzykę dostają pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo. Adresy i nazwiska internautów prawnicy dostają od policjantów
-
2009/11/13 17:01:55
@kai & bballman

To ja w kwestii sprostowania: z tym paserstwem to oczywiście było tylko takie luźne przypuszczenie. Chętnie pozwolę się poprawić. Sens moich wypowiedzi miał być:
1) wbrew wygłaszanym tu herezją, oglądanie youtube nie jest sprzeczne z prawem
2) sąd mógł by widzieć różnicę między youtube a rapidsharem
-
wo
2009/11/13 17:05:15
@blatny
"zakładasz tez, że jest to oczywiste dla każdego dziecka w Lubartowie"

Do tego momentu rekonstruowałeś dobrze, ale nie rozumiem, skąd Ci się wzięło to co teraz cytuję.

"Problem w tym, że sytuacja na boisku się nieco zmieniła, tym razem z koncernami pogrywa cała masa nieźle wyedukowanych userów internetu"

Halo halo, ja nie oskarżam Lipszyca z Bendykiem o kiepską edukację. W przypadku mojego kolegi z roku byłoby to głupie :-). Zakładam, że niezłe wyedukowanie nic im nie da.

" zaczynają ćwierkać jaskółki zmian w modelu, który wydaje Ci się nieśmiertelny."

Jak to mówił Grzegorz Staniak? Mało ryzykowne wydaje mi się to, że ta prognoza zawiedzie tak jak wszystkie poprzednie. Gdybym dostał złotówkę za każdą nietrafioną prognozę niechronnego upadku kapitalizmu sformułowaną od 1848 roku...
-
2009/11/13 17:33:37
@ wo

Trybię. Wkurza mnie tylko, że zamiast "idźże się zastrzel", bardzie kul, okej i politycznie jest rzucić jakimś "zgrepuj glocka", albo inną ideoloemo, albo obrzucić wykopem.
Ale bez rozwiązłości semantycznej nie powstałyby długie dysputy.
-
wo
2009/11/13 17:36:51
@limes
"Trybię. Wkurza mnie tylko, że zamiast "idźże się zastrzel", bardzie kul, okej i politycznie jest rzucić jakimś "zgrepuj glocka", albo inną ideoloemo, albo obrzucić wykopem. "

Janek Rudziński jak popadnie w ekstremalne marudzenie lubi używać jakiejś formuły z wieszaniem się na lejcach w stajni (?).
-
2009/11/13 17:39:55
@login
Abstrahując od twoich niespodziewanych herezji ortograficznych, jeżeli uznamy, zgodnie z głosem, który zdaje się dominować, że sprzeczne z prawem nie jest pobieranie, lecz udostępnianie, to sytuacja jest identyczna wobec youtube jak i rapidshare - jako oglądający/ściągający nie naruszasz prawa, jako embedujący/zamieszczający możesz naruszyć, jeżeli zamieszczasz utwór, a: a) nie jesteś twórcą, b) twórca nie przeniósł na ciebie autorskich praw majątkowych, c) twórca nie udzielił ci licencji, d) nie działasz w ramach wyłączenia ustawowego, w tym dozwolonego użytku osobistego, e) utwór nie należy do domeny publicznej. Z punktu widzenia embedującego istotna jest jeszcze kwestia kręgu osób, którym udostępniasz. Zupełnie tak samo, jakbyś zostawił w punkcie ksero książkę i a) powiedział znajomym, że mogą zrobić sobie kopie, b) ogłosił na 3 stronie "Gazety", że każdy kto przyjdzie do punktu X, może zrobić sobie kopie. Punkt a) nie będzie raczej naruszeniem. Punkt b) jak najbardziej. Czym jeszcze innym jest ewentualna odpowiedzialność YT/RS za zamieszczony content - ale o tym może innym razem.
-
2009/11/13 17:43:46
@ wo

Niektórzy tak mają przy tym.
A to dla mnie wesoły, energetyczny i kręcący kawałek jest. Semantyka?
-
wo
2009/11/13 17:50:23
@limes
"Niektórzy tak mają przy tym"

Ach, Dead Can Dance. Kiedy moją wrażliwą duszyczkę zanadto zdołuje nadmiar Zua na tym świecie, znajduję pocieszenie w piosence This Mortal Coil o jubilerze, który poleruje stare monety. www.youtube.com/watch?v=eLNKjlMYvIA&feature=related
-
2009/11/13 17:52:14
@wo

"Genialny sposób na zapobieganie kryzysom: codziennie zmieniać skład indeksu. "

Nie zrozumiales: indeks zawiera spolki o najwiekszej kapitalizacji. Jezeli jest kryzys, to kapitalizacja spada wszystkim, i zmiana indeksu nie zapobiega spadkom. Natomiast wywalanie spolek z indeksu zapobiega wplywom kryzysow branzowych na wartosc indeksu ktory ma odzwierciedlac ogolna koniunkture na gieldzie.

W ogole to zmiany w indeksach robi sie rzadko, bo jest wiele instytucji ktore robia sie nerwowe przez te zmiany, np. fundusze inwestycyjne sledzace indeksy (no i same spolki wchodzace w sklad indeksu - usuniecie spolki z indeksu powoduje spadek ceny jej akcji).
-
2009/11/13 18:07:09
@ wo

Nazbyt... rytmiczne; oto lek idealny .

zdravim

PS. Wielokropek użyty rozmyślnie, za co przepraszam.
-
2009/11/13 18:29:57
@wo
"Ale bardzo proszę, zaproponuj realistyczny scenariusz skutków ubocznych negatywnych dla mnie."

No ale przecież sam rzuciłeś taki w notce. Wiem, że marne to skutki negatywne, nie działające Google Books, ale zakładam, że skoro przykład wystarczająco istotny, żeby na nim oprzeć notkę, to na potrzeby dyskusji pod notką tym bardziej wystarczy.

Ogólnie postuluję, że w zwalczaniu jumania opcje są dwie:
1) Heurystyka wykluczająca false positives (a la HADOPI gdzie, zakładamy, muszą być najpierw jakieś dowody, co sprowadza ją w praktyce do lekkiego przyspieszenia istniejących mechanizmów sądowych) - czyli generalnie jesteś bezpieczny, ale jumacze poza paroma nieszczęśliwymi przypadkami też (a w razie czego prewencyjnie zmieniają technologię na bardziej obfuskującą).
2) Wszelakie heurystyki dopuszczające false positives, z wyłączaniem/zakazywaniem jakiejś technologii hurtem dla wszystkich włącznie - tutaj może i jest jakaś szansa na sukces, ale musisz się liczyć z tym, że trafi na ciebie albo ogólnie na coś, czego używasz i ci się przydaje albo przydać by mogło (a jumacze w razie czego i tak zmieniają technologię na bardziej obfuskującą łamane przez jeszcze nie zakazaną).

Jest też opcja permanentnej i totalnej inwigilacji, ale raczej póki co kompletnie nie jest realistyczna.
-
2009/11/13 18:39:12
@WO
"Janek Rudziński jak popadnie w ekstremalne marudzenie lubi używać jakiejś formuły z wieszaniem się na lejcach w stajni (?)."

Sapkowskiego nie poznajesz?
-
wo
2009/11/13 20:06:42
@rpyzel
"Sapkowskiego nie poznajesz?"

Nie pamiętam oryginalnego cytatu. W ogóle dawno nie odświeżałem.

@roar
"Wiem, że marne to skutki negatywne, nie działające Google Books, "

Wiesz, wyłączono je niezabezpieczonej sieci WiFi, a nie mi jako takiemu (tzn. nie mi w domu), więc tak bardzo mnie to nie walnęło.

"Jest też opcja permanentnej i totalnej inwigilacji, ale raczej póki co kompletnie nie jest realistyczna."

Ponieważ albowiem? Moim zdaniem, do tego doprowadzą freetardzi.
-
2009/11/13 20:17:28
@rudziński/sapkowski
o tu: sapkowski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=414
ctrl/japko+f "lejcach" x2
bardzo ładna metafora zalecenia niewciągania innych w swoje emo.
-
2009/11/13 21:32:23
@Ani ja ani Ty nie chcielibyśmy żyć w świecie, w którym prokurator tyle samo uwagi poświęca _wszystkiemu_ na co jest paragraf.

To jest nawet skodyfikowane przepisami procedur, w zasadach tychże procedur. Na przykład w postępowaniu karnym zasada oportunizmu organ procesowy może nie wszczynać postępowania jeżeli wzgląd na interes społeczny czyni w danej sprawie postępowanie karne z oskarżenia publicznego niecelowym. Zresztą nie tylko w procedurach. Więc faktycznie płacz, że "prawo powinno być równe dla wszystkich" to jest płacz dotyczący innego porządku pojęć w tym konkretnym przypadku.
-
2009/11/13 21:42:27
@bballman
"Abstrahując od twoich niespodziewanych herezji ortograficznych, "

Sorry. Sam się wstydzę. Mam taki ciulaty add-on do firefoxa, który czasem nawet zrobi "ą" z "om" i tym razem w pospiechu nie sprawdziłem.

"jako embedujący/zamieszczający możesz naruszyć,"

Nie mówmy o rozprowadzaniu, bo tu sprawa jest raczej znana i oczywista.
Chodzi mi w pierwszej kolejności o porównania w kwestii prawnej youtube do rapidshare (ktoś powyżej twierdził, że to jest to samo).

"sytuacja jest identyczna wobec youtube jak i rapidshare"

Ja będę się upierał przy tym, że nie. Oczywiście można wchodzić w detale, według jakiego prawa w jakiej sytuacji itd., ale nie w tym sęk.

Otóż youtube to platforma video, i jej obowiązkiem jest aktywne monitorowanie i sprawdzanie legalność transmitowanych treści. Dlatego youtube dyskutuje z OZZ-ami czy innymi podobnymi organizacjami o finansowej regulacji tej sprawy.

Rapidshare jest hosterem, który udostępnia swój twardy dysk. Nie ma obowiązku zaglądania do wszystkich zipow i rarow i sprawdzania co w nich jest.
Hoster ma taki obowiązek tylko w przypadku, kiedy wie o łamaniu prawa, na przykład kiedy ktoś go o takim konkretnym przypadku poinformuje.
Szybki google potwierdzi ci, że mam rację. Punktem wyjścia oskarżenia rapidshare przez GEMA było nie udostępnianie, lecz reklamowanie się tym (argumentacja: reklamował czyli wiedział, wiedział a nie usunął).

Co z tego wynika dla użytkownika/jumacza? Prawdopodobnie nic, ale... Tendencja z wyroków sądowych w zachodniej europie w ostatnich latach jest taka: sądy wychodzą z założenia, że jumanie jest sprawą powszechnie znaną i obowiązkiem użytkownika przed np. ściągnięciem pliku, udostępnieniem WiFi, linkowaniem na blogu itd., jest poinformować się, czy czasem nie narusza prawa.
I tu uwaga: nie mówię, że jest to karalne, tylko że jeśli ewentualnie cokolwiek, to tylko do tego w ostateczności można by sie uczepić. Jako przeciwieństwo do użytkownika youtube, przy którym zupełnie nie ma się do czego doczepić.
-
2009/11/13 23:00:15
@login
Nie odpowiem teraz, tylko pewnie rano.
Natomiast @notka, chciałbym wskazać na ten link, z którego można wnosić, że np. w Turcji zdarza się odgórne banowanie youtube'a. Czyli wypisz wymaluj sankcja, o której była tu mowa, a wo twierdził, że nie będzie to dla niego uciążliwe.
-
2009/11/13 23:42:05
@ WO
A tak z ciekawości: jak już zaczną wprowadzać tą totalną kontrolę, to będziesz protestował? Czy raczej na pohybel freetardom poświęcisz własną wolność i prywatność?
-
2009/11/13 23:44:52
@ Kay_84

- Mp3 to nie egzemplarz

Ależ jak najbardziej egzemplarz. Egzemplarz utworu to utwór utrwalony na nośniku, a empetrójka nie lata sobie w powietrzu tylko jest zapisana na dysku.
-
2009/11/13 23:58:56
@bballman
"Nie odpowiem teraz, tylko pewnie rano. "

Ależ nie musisz. Przecież i tak mam rację, nawet jak przez całą noc będziesz robić risercz ;-)
-
wo
2009/11/14 00:02:37
@rekrutacja
"A tak z ciekawości: jak już zaczną wprowadzać tą totalną kontrolę, to będziesz protestował? Czy raczej na pohybel freetardom poświęcisz własną wolność i prywatność?"

Zwróć uwagę na błąd w rozumowaniu: to tak jakbym "protestując" miał "nie poświęcić". To jest Anton Chigurh, jego nie zatrzymasz protestami (mam nadzieję, że zajumałeś z torrenta ten znakomity film i rozumiesz tę metaforę). Więc proszę bardzo, mogę Stanowczo Zaprotestować, ale to już się dzieje. My już nie mamy prywatności. Nie mamy czego poświęcać.
-
2009/11/14 00:10:32
KIEDY PRZYSZLI PO UDOSTĘPNIAJĄCYCH NA ODSIEBIE, NIE PROTESTOWAŁEM BO NIE UDOSTĘPNIAŁEM NA ODSIEBIE.
-
2009/11/14 00:37:33
@bbalman
"że np. w Turcji zdarza się odgórne banowanie youtube'a. "

Nie tylko w Turcji
"Turk Telekom, największy dostawca usług internetowych, zablokował dostęp do serwisu z klipami wideo YouTube, aby klienci nie mogli obejrzeć filmu obrażającego ojca narodu Ataturka."

"Film pod tytułem Fitna, nakręcony przez holenderskiego polityka Geerta Wildersa stał się powodem zablokowania w Indonezji serwisu YouTube.
Dzieło, którego tytuł oznacza walkę lub konflikt widzi w naukach Koranu źródło przemocy stosowanej przez wyznawców islamu. Film, dostępny na YouTube skłonił co najmniej czterech indonezyjskich dostawców internetu do zablokowania dostępu do tego serwisu."
-
2009/11/14 01:48:09
@moist.von.lipwig
No sorry, jak sięgam pamięcią kolega Niemoeller jest u WO głównie bazą do dissów.
-
2009/11/14 02:15:19
@login99195

"Otóż youtube to platforma video, i jej obowiązkiem jest aktywne monitorowanie i sprawdzanie legalność transmitowanych treści."

Otóż nie. YouTube w tej kwestii działa identycznie jak Rapidshare. Sami nie monitorują treści i nie muszą tego robić. Nie mają takiego obowiązku. Wystarczy, że będą reagować na zgłoszenia właścicieli praw autorskich żądających usunięcia konkretnych materiałów oraz blokować kolejne próby umieszczania tych samych materiałów.
-
2009/11/14 02:31:16
Dyskusja o ściąganiu i udostępnianiu - przynajmniej jeśli chodzi o muzykę - jest trochę passe. Powie to każdy użytkownik Spotify, który ma dostęp do milionów utworów bez konieczności ich ściągania - tak, jakby były na dysku jego komputera. A jeśli ktoś chce mieć jakiś album na własność, może kupić CD lub AAC w iTunes. Rok czy dwa i tak samo będzie z filmami.

Po co ściągać cokolwiek, skoro dzięki mobilnej wersji Spotify, dostępnej dla iPhone, Symbiana i Androida: www.youtube.com/watch?v=QNCb1IdmJ_0 można mieć w każdym miejscu z 3G lub WiFi dostęp do prawie całego muzycznego dorobku ostatnich kilkudziesięciu lat? Oczywiście można zgrać sobie też wybrane albumy czy utwory aby posłuchać ich np. na pokładzie samolotu...
-
wo
2009/11/14 09:31:34
@michala
"A jeśli ktoś chce mieć jakiś album na własność, może kupić CD lub AAC w iTunes."

3,50 za piosenkę? ZA DROGO!!!!!!11!1one!1

"Po co ściągać cokolwiek, skoro dzięki mobilnej wersji Spotify, dostępnej dla iPhone, Symbiana i Androida: www.youtube.com/watch?v=QNCb1IdmJ_0 można mieć w każdym miejscu z 3G lub WiFi dostęp do prawie całego muzycznego dorobku ostatnich kilkudziesięciu lat?"

Telekomy - rzekomo sojusznik w walce o prawo do ściągania - jakoś kurna lubią narzucać w mobilnych abonamentach limity transferu danych.

@benzo
"No sorry, jak sięgam pamięcią kolega Niemoeller jest u WO głównie bazą do dissów."

A to nie był sarkastyczny diss? To po co capsy?
-
2009/11/14 12:00:05
@wo
"Telekomy ... lubią narzucać w mobilnych abonamentach limity transferu danych."

Bzdura. Wstydź się.
Telekomy lubią tylko za dodatkowy transfer pobierać dodatkową opłatę, ewentualnie przy flatrate ograniczać prędkość złącza. Jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby ktoś powiedział mam kasę i chce więcej downloadować a telekom mu odmówił.
-
2009/11/14 12:01:41
@michala1
"Dyskusja o ściąganiu i udostępnianiu - przynajmniej jeśli chodzi o muzykę - jest trochę passe. Powie to każdy użytkownik Spotify, który ma dostęp do milionów utworów bez konieczności ich ściągania"

spotify to fantastyczna usluga, ale jej przyszlosc jest niepewna. Poki co tworcy ponosza duze straty finansowe. Poza tym model biznesowy praktycznie wyklucza launch w biednych krajach srodkowej europy. Zgaduje, ze nawet jesli spotify bedzie sie dalej rozwijac i opanowywac wieksze rynki, to do pl raczej w sensownie bliskiej przyszlosci nie zawita, niestety.
-
2009/11/14 12:06:10
@michala1
"Otóż nie. YouTube w tej kwestii działa identycznie jak Rapidshare."

Otóż nie. Rapidshare jest firmą niemiecka-szwajcarską a tam jest to wyraźnie zdefiniowane:
Der Content-Provider ist nach den allgemeinen Gesetzen für die von ihm zu verantwortenden Inhalte voll verantwortlich, insoweit ergeben sich keine Unterschiede zu Offline-Medien. Der Host-Provider muss sich für die von ihm für einen Anderen bereitgestellten fremden Inhalte (jedenfalls auf Unterlassung, sonst vgl. die Ausschlussregelung in § 7 Abs. 2 TMG) verantworten, wenn er von ihrer Rechtswidrigkeit Kenntnis hat oder nach den von der Rechtsprechung entwickelten Grundsätzen der so genannten Prüfpflicht von ihrer Rechtswidrigkeit hätte Kenntnis haben müssen.
W USA jest podobnie. Znajdź sobie kogoś, kto ci przetłumaczy.
-
wo
2009/11/14 12:11:00
@bmatt
"Zgaduje, ze nawet jesli spotify bedzie sie dalej rozwijac i opanowywac wieksze rynki, to do pl raczej w sensownie bliskiej przyszlosci nie zawita, niestety."

Tak samo jak iTunes zresztą. Zbyt popularne tutaj jest jumactwo. Najpierw jumaczom trzeba jakoś wytłumaczyć, że za muzykę powinni jednak płacić - i najlepiej będzie to przez outsourcing zlecić firmie Tonfa - dopiero potem będzie się tu opłacało uruchomić iTunes Music Store.
-
2009/11/14 12:11:38
@wo et.al. i komentarze na temat paserstwa.

Doinformowałem się. Oczywiście, że plik na nośniku to rzecz. Problem polega na zupełnie czym innym. Filesharing względem prawa to po prostu nie jest kradzież, to "tylko" łamanie praw autorskich.
Wniosek: jeśli jakiś prawnik brał w tej dyskusji, to jest z niego dupa wołowa a nie prawnik.
-
2009/11/14 12:27:31
@wo: "Tak samo jak iTunes zresztą. Zbyt popularne tutaj jest jumactwo."

jumactwo to wazny czynnik. ale jeszcze wazniejsze sa potencjalne wplywy z reklam - spotify finansuje swoj darmowy wariant uslugi streamingu reklamami wrzucanymi co jakis czas pomiedzy utwory. w pl i innych biednych krajach nie ma odpowiedniego targetu.
-
2009/11/14 12:31:15
@zamorano

"Na przykład w postępowaniu karnym zasada oportunizmu organ procesowy może nie wszczynać postępowania jeżeli wzgląd na interes społeczny czyni w danej sprawie postępowanie karne z oskarżenia publicznego niecelowym."

A gdzieżeś to wyczytał?
-
2009/11/14 13:57:49
@peer2

Wyczytał dobrze, bo to element oportunizmu właściwego w postępowaniu karnym. Zapomniał tylko dodać, że w PL zasada ta nie występuje.
-
2009/11/14 15:38:26
@wo
"Jest specjalna funkcja powalająca na dzielenie się zakupionym kontentem w ramach jednego gospodarstwa rodzinnego, bez jednak jumactwa typu "przekażę to w ramach dozwolonego użytku kuzynowi Warezowi Kazaa". Więc ja w ogóle nie czuję, że applowski DRM uniemożliwia mi wymienianie plików z rodziną przez sieć."

Jesteś niereprezentatywny, z wielu względów. Ja mam (no dobrze, z rodziną, czyli mamy) najbliższych znajomych/rodzinę w połowie Polski, ćwierci Europy i dwóch kontynentach. Oraz nie zamierzam korzystać akurat z rozwiązań Apple. Podaj przykład czegoś, co będzie zabezpieczać i będzie mi dawać swobodę analogiczną do obecnego prawa polskiego w zakresie praw autorskich.

"Jeśli masz do tych ludzi stuprocentowe zaufanie, to nie powinieneś się obawiać watermarków w Twoich plikach - nie zrobią Ci świństwa i nie wpuszczą tego na torrenty. To przyjaciele, prawda?"

Jaki problem dla puszczającego na torrenty usunąć watermarki? Bierze dwie wersje, sprawdza, czym się różnią... Format pliku jest znany (albo zaraz znany będzie, patrz sprawa 09 F9 - en.wikipedia.org/wiki/AACS_encryption_key_controversy ).

No właśnie, i tu pojawia się problem. Bo wychodzi, że musiałbyś odgórnie zabronić publikowania kodu źródłowego aplikacji, algorytmów, pisania oprogramowania i lutowania sprzętu na własny użytek (i udostępniania go na wolnych licencjach). Monopol państwowy na przetwarzanie informacji cyfrowych?

Nawiasem, z podaniem Google jako tego, który dąży do zabezpieczenia praw autorskich chybiłeś okrutnie. YT to taka wrzuta, czy odsiebie. Jedyne co im się nie podobało, to automat. Kolega manualnie mógłby sobie ściągać całość do woli, bo Google ma prawa autorskie tak głęboko, że dało możliwość przeczytania całości (algorytm, który zapobiega wyciekowi całości treści napisze zapewne licealista po jednym semestrze informatyki).
-
2009/11/14 17:37:03
Te applowskie torrenty uniemozliwajace launch, kurna. Piekny jest jezyk polski
-
2009/11/14 18:04:05
@rozieblox

"No właśnie, i tu pojawia się problem. Bo wychodzi, że musiałbyś odgórnie zabronić publikowania kodu źródłowego aplikacji, algorytmów, pisania oprogramowania i lutowania sprzętu na własny użytek (i udostępniania go na wolnych licencjach). Monopol państwowy na przetwarzanie informacji cyfrowych? "

Po pierwsze, DMCA.

Po drugie, nieskrępowana swoboda przetwarzania informacji to bardzo świeża idea. Niby dlaczego mamy mieć tę swobodę, skoro "od zawsze" państwa nakładały różne ograniczenia na tę aktywność?
-
2009/11/14 20:07:12
@login
Oczywiście, że plik na nośniku to rzecz
A gdzie się, eh, doinformowałeś? Nośnik to rzecz, to zgoda. Plik na tym nośniku nie staje się rzeczą w żaden sposób (przynajmniej na gruncie Polish law).
-
2009/11/14 22:04:11
@bartoszcze

Nudzi mnie już ten temat i podałem zbyt wiele konkretnych informacji, żeby mi się chciało odpowiadać na zaczepki w stylu "A gdzie się, eh, doinformowałeś?".
O teraz ignoruję wszystkie odpowiedzi, które nie zaczynają się od "Jestem prawnikiem. Mam doświadczenie w tym temacie od ... lat".

Ze względu na twój blog zrobię jeszcze jeden wyjątek: przeczytaj sobie KK, rozdział XXXV Art. 291 i 292 oraz 293 §1 (paserstwo) albo Art 278 §2, albo czego nie rozumiesz w zdaniu "Przepisy art. 291 i 292 stosuje się odpowiednio do programu komputerowego".
-
wo
2009/11/14 22:16:01
@rozieblox
"Jaki problem dla puszczającego na torrenty usunąć watermarki?"

Zgadzam się, że niewielki - z tego logiczny wniosek jest taki, że skutecznym rozwiązaniem będzie dopiero HADOPI.

"Nawiasem, z podaniem Google jako tego, który dąży do zabezpieczenia praw autorskich chybiłeś okrutnie. "

Przecież nie chodzi o to, że oni dążą o zabezpieczenie praw autorskich tak w ogóle, jako szlachetnej idei, którą będą bronić jako non-profit NGO. Chodzi o to, że oni dążą o zabezpieczenie tych, które zdobyli.

A że zdobyli je na rympał i że za takie numery już dawno zamknięto by małą firemkę typu "paru ziomali z osiedla"? Na tym, mon cher ami, polega kapitalizm. Realny kapitalizm, a nie jakaś bzdurna utopia, o której bajeczki opowiadali Ci w latach 90.
-
2009/11/15 13:47:13
@wo

Jadąc offtopowo po bandzie, złożyłeś już pozew o zdjęcie krzyża w szkole Twojego potomstwa? :D

Fajne jechanie po 2012 w GW, idiotyczne filmy są idiotyczne.
-
2009/11/15 16:45:19
"A że zdobyli je na rympał i że za takie numery już dawno zamknięto by małą firemkę typu "paru ziomali z osiedla"? Na tym, mon cher ami, polega kapitalizm. Realny kapitalizm, a nie jakaś bzdurna utopia, o której bajeczki opowiadali Ci w latach 90."

I właśnie za to kochamy kapitalizm. Ile czasu zajęłoby państwu dostosowanie prawa do nowych uwarunkowań technologicznych? A tu proszę, prywatna firma dostarcza mi zajumaną treść i nie muszę się obawiać WO odgrażającego się Tonfą.

Dużo bardziej podoba mi się metoda Google (zajumać treść - a potem "szukać kompromisu" z instytucjami, które uważały się za jej właścicieli) niż metoda Disneya (przekonywać ustawodawców do wydłużania czasu obowiązywania praw autorskich).
-
wo
2009/11/15 17:52:37
@lapacz
"A tu proszę, prywatna firma dostarcza mi zajumaną treść i nie muszę się obawiać WO odgrażającego się Tonfą"

Ale ona przecież dostarcza Ci fragmenty treści, a nie treść. A jeśli spróbujesz nadużywać warunków narzuconego Ci układu, nie zawahają się przed odłączeniem całej instytucji, całej sieci osiedlowej, całej miejscowości być może. To jest właśnie Tonfa, o ktorej mówię. To nie ja Ci ją grożę, ja tylko uświadamiam Ci, że ona istnieje, a Ty masz tak mózg zlasowany propagandą, że jej nie dostrzegasz - wystarczy Ci pałka pomalowana w wesołe kolorki i napis "we are not evil" na koszulce tego, co ją trzyma, żeby Ci się wydawało, że jej nie ma.

"Dużo bardziej podoba mi się metoda Google (zajumać treść - a potem "szukać kompromisu" z instytucjami, które uważały się za jej właścicieli)"

Ale oni przecież tak samo "szukają kompromisu" z Tobą jako końcowym użytkownikiem. W tej samej kiszce mają Twoje prawa.
-
2009/11/15 19:13:51
"Ale ona przecież dostarcza Ci fragmenty treści, a nie treść."

Akurat książki zajumali w miarę samodzielnie więc nie dziwne, że mniej chętnie dzielą się owocami swojej pracy. Właśnie obejrzałem sobie kilka odcinków skinsów, dzieciaki regularnie oglądają Tom&Jerry czy Krecika. Dostarczają mnóstwo użytecznych usług i to wszystko jedynie za zrzeczenie się prywatności.

"To jest właśnie Tonfa, o ktorej mówię. To nie ja Ci ją grożę, ja tylko uświadamiam Ci, że ona istnieje"

Powiedzmy, że kibicujesz pałkarzom.

"Najpierw jumaczom trzeba jakoś wytłumaczyć, że za muzykę powinni jednak płacić - i najlepiej będzie to przez outsourcing zlecić firmie Tonfa - dopiero potem będzie się tu opłacało uruchomić iTunes Music Store."

Najpierw trzeba zajumać co się da i pokazać ludziom, że mogą mieć treści za darmo - i najlepiej będzie to przez outsourcing zlecić firmie Google - dopiero potem będzie czas na rozmawianie o jakichś opłatach.

"wystarczy Ci pałka pomalowana w wesołe kolorki i napis "we are not evil" na koszulce tego, co ją trzyma, żeby Ci się wydawało, że jej nie ma."

Wystarczy mi, że uznaję usługi za użyteczne. Kiedy zmienię zdanie skorzystam z prawa do zaprzestania ich używania.
-
2009/11/15 20:01:59
@login
For Your pleasure: jestem prawnikiem, mam doświadczenie od sirka ebałt nastu lat.
And now - pytanie nie brzmiało, czy jumanie/paserstwo programu komputerowego jest przestępstwem, tylko "czy plik na nośniku jest rzeczą?". Nośnik zasadniczo jest. Plik na nośniku się nią nie staje, bo rzeczą jest cały czas ten sam nośnik. Tak samo jak nie są rzeczą litery wydrukowane na kartce papieru, tylko sama kartka, z literami czy bez (choć przykład nieperfekcyjny, bo jak ktoś zacznie zdrapywać toner z kartki, to jeszcze się doszuka substratu materialnego..).
-
2009/11/15 20:02:50
@rozieblok

"Ja mam (no dobrze, z rodziną, czyli mamy) najbliższych znajomych/rodzinę w połowie Polski, ćwierci Europy i dwóch kontynentach. Oraz nie zamierzam korzystać akurat z rozwiązań Apple. Podaj przykład czegoś, co będzie zabezpieczać i będzie mi dawać swobodę analogiczną do obecnego prawa polskiego w zakresie praw autorskich. "

Już spieszę z pomocą: www.simplifymedia.com/
(dzielenie się muzyką i zdjęciami z rodziną i znajomymi, a także z... samym sobą - jeśli ktoś korzysta z paru komputerów i/lub iPhone)
-
2009/11/15 20:22:15
@bartoszcze
"For Your pleasure: jestem prawnikiem, mam doświadczenie..."

Dzięki. To znaczy, że znasz się na tym lepiej ode mnie. Chętnie pozwolę się pouczyć i zasięgnę jeszcze raz opinii u mojego źródła.

"Nośnik zasadniczo jest. Plik na nośniku się nią nie staje, bo rzeczą jest cały czas ten sam nośnik."

W takim razie moja pomyłka polegała prawdopodobnie na nierozróżnianiu pomiędzy "mienie" a "rzecz". (Rozdział XXXV. Przestępstwa przeciwko mieniu). W takim razie, czy ktoś, kto umyślnie zniszczy pliki na cudzym dysku: a) nie zniszczył żadnej rzeczy b) mimo to popełnił przestępstwo przeciwko mieniu. Czy tak?

OK. Pomimo tej drobnej pomyłki, czy zgadza się, że rozprowadzanie pliku pobranego z rapidshare nie było by nigdy paserstwem, bo łamanie praw autorskich nie jest kradzieżą?
-
2009/11/15 21:49:51
@login99195
"W takim razie, czy ktoś, kto umyślnie zniszczy pliki na cudzym dysku: a) nie zniszczył żadnej rzeczy b) mimo to popełnił przestępstwo przeciwko mieniu. Czy tak? "

Jako prawny lajkonik powiem tylko, że już dwa razy znowelizowano kodeks karny w tej dziedzinie i na to jest po prostu osobny paragraf.
-
2009/11/15 22:54:24
@login
Nie zniszczył rzeczy, mógł popełnić przestępstwo przeciwko mieniu.
-
wo
2009/11/16 08:49:26
@lapacz
"Właśnie obejrzałem sobie kilka odcinków skinsów, dzieciaki regularnie oglądają Tom&Jerry czy Krecika. Dostarczają mnóstwo użytecznych usług i to wszystko jedynie za zrzeczenie się prywatności."

Nie tylko prywatności. Zacznij działalność gospodarczą, to staniesz przed problemem faktycznego przymusu wykupywania reklamy w google.

"Powiedzmy, że kibicujesz pałkarzom."

PowiedzMY, że kibicujeMY. Tylko że ja świadomie, a Ty nieświadomie. Bo wydaje Ci się, że jak są tacy milutcy i "dostarczają ci produktu, z którego jesteś zadowolony", to nie są pałkarzami.

" i najlepiej będzie to przez outsourcing zlecić firmie Google"

Problem freetardów jest taki, że ich nie stać na zlecenie czegokolwiek firmie Google. Ja nawet nie jestem pewien, czy stać na zlecenie czegokolwiek komukolwiek, oni bazują na wolontariacie. Natomiast Apple, Disneya, Microsoft i Sony na pewno stać na zlecenie rożnych rzeczy różnym dość groźnym firmom zajmującym się, na przykład, egzekucją praw.

"Kiedy zmienię zdanie skorzystam z prawa do zaprzestania ich używania."

Nikt nie ma prawa do zaprzestania używania Google. W tym cały urok bycia wrednym monopolistą.
-
2009/11/16 09:59:09
-
2009/11/16 10:13:05
@rpyzel
Łomatko.
-
2009/11/16 10:38:52
@wo

"W tym cały urok bycia wrednym monopolistą."

Phi, AT&T tez kiedys bylo monopolista.

-
wo
2009/11/16 10:39:09
@rpyzel
O rety, nie pogniewasz się, jak wykorzystam to do felietonu?
-
wo
2009/11/16 10:43:22
@krolik
"Phi, AT&T tez kiedys bylo monopolista"

Tylko że to były czasy, w których zdominowana przez żydomasońską lewicę administracja amerykańska układała się z monopolistą tak, żeby jego działalność służyła ogółowi (OK, tolerujemy wasz monopol, ale w zamian za to wszelka własność intelektualna oddawana jest Społeczeństwu - więc jak na przykład wynajdziecie w swoich laboratoriach jakiś fajoski system operacyjny, macie obowiązek rozdawania kodu źródłowego naukowcom). Microsoft i Google rozkwitały w polu ogólnego bezhołowia dzięki dominacji dyskursu neoliberalnego.

Prawdę mówiąc, rozwiązanie w stylu kontrolowanego monopolu AT&T uważam za idealne i tak bym najchętniej widział rozwiązanie problemu medialnych koncernów. Przedstawić sprawę tak: OK, tolerujemy wasze przywileje tutaj, tutaj i śmutaj. Ale w zamain za to odpłacacie się Społeczeństwu przez [i tutaj lista do przedyskutowania - niekomercyjne wykorzystanie w bibliotekach, finansowanie digitalizacji archiwów itd.].
-
2009/11/16 10:48:31
@WO
"O rety, nie pogniewasz się, jak wykorzystam to do felietonu?'

Będę zaszczycony.
-
2009/11/16 10:58:51
@monopol

Tak na marginesie: mam wrażenie, że wszelkie usługi internetowe mają naturalną tendencję do rozwijania się w monopol. Trochę to niepokojące zdaje mi się.
-
2009/11/16 11:05:44
@Tak off-topicznie, wczoraj w Empiku wpadła mi w oczy Prawdziwa historia trudnej miłości, która dojrzewała na portalu nasza-klasa.pl.

Ojezu, widziałem reklamę tego w telewizji, mało nie zemdlałem.
-
wo
2009/11/16 12:03:31
@czescjacek
"Tak na marginesie: mam wrażenie, że wszelkie usługi internetowe mają naturalną tendencję do rozwijania się w monopol. Trochę to niepokojące zdaje mi się."

W kapitalizmie WSZYSTKO ma naturalną tendencję do rozwijania się w monopol/oligopol. Większe ryby pożerają mniejsze aż zostanie tylko jedna gruba ryba albo kilka się dogada, że lepiej im działać w zmowie. Na drodze monopolom może stanąć tylko interwencja państwa. Za sprawą dominującej ideologii, nikt nawet nie chciał stawać na drodze Microsoftu czy Google.
-
2009/11/16 12:15:26
@monopol Microsoftu

Ktos zauwazyl (nie pamietam kto, moze Joel Spolsky), ze w latach 80-tych bylo na rynku oprogramowania kilku graczy o porownywalnej kapitalizacji. Obecnie jest Microsoft, i tylko Microsoft -- wszystkie inne firmy (Oracle, Apple, SAS...) sa znacznie mniejsze.
-
wo
2009/11/16 12:28:50
@krolik
"Ktos zauwazyl (nie pamietam kto, moze Joel Spolsky), ze w latach 80-tych bylo na rynku oprogramowania kilku graczy o porownywalnej kapitalizacji. Obecnie jest Microsoft, i tylko Microsoft -- wszystkie inne firmy (Oracle, Apple, SAS...) sa znacznie mniejsze."

Jestem dosć stary żeby pamiętać czasy, w których były różne wyszukiwarki.
-
2009/11/16 12:42:37
@wo
"W kapitalizmie WSZYSTKO ma naturalną tendencję do rozwijania się w monopol/oligopol."

Ale różnica jest zdaje się taka, że przynajmniej na razie monopole internetowe są wygodniejsze dla użytkowników, niż nie-monopole. Wygodniej wszystkich mieć na Facebooku i ze wszystkimi rozmawiać przez Skype'a, niż się przełączać między witrynami i programami.
-
2009/11/16 12:44:35
@czescjacek
Wygodniej jest też mieć w każdym województwie taką samą wtyczkę do prądu, zamiast brać przejściówkę wybierając się do Krakowa.
-
2009/11/16 12:48:56
@bartoszcze
"Wygodniej jest też mieć w każdym województwie taką samą wtyczkę do prądu, zamiast brać przejściówkę wybierając się do Krakowa."

No ba! Właśnie o to chodzi! Się to monopol naturalny nawet nazywa. Tylko że o ile wtyczki do prądu i rozstaw szyn kolejowych są regulowane przez państwo, o tyle standardy internetowe raczej przez firmy.
-
wo
2009/11/16 12:55:00
@czescjacek
"Ale różnica jest zdaje się taka, że przynajmniej na razie monopole internetowe są wygodniejsze dla użytkowników, niż nie-monopole. "

Monopol zawsze jest wygodniejszy dla użytkownika. Państwo z nimi walczy nie dlatego, że są niewygodne tylko dlatego, że użytownik przepłaca. Gdy chcesz znaleźć szybko jakiegoś usługodawcę w swojej okolicy, prawdopodobnie korzystasz z Googla. Użytkownicy Ajfonów już mają taki odruch, wpisać "sushi" w google maps i znaleźć najbliższe geograficznie.

Ale ponieważ google premiuje w wyszukiwaniu tych, którzy wykupują linki sponsorowane - a google ogloszeniodawców traktuje jak typowy bandycki monopolista, że nigdy nie wiedzą ile płacą i właściwie za co - to prędzej znajdziesz droższe i gorsze, ale płacące haracz monopoliście, niż tańsze i lepsze, ale nieguglalne.

Chociaż więc pozornie dla Ciebie gugiel jest fajny i milusi, bo ma takie ładne kolorki i jest pozornie darmowy, koniec końców i tak Ty za to płacisz jako konsument.
-
2009/11/16 13:04:54
@wo
"Monopol zawsze jest wygodniejszy dla użytkownika."

Serio? Ekonomii co prawda tylko trochę liznąłem przez jeden semestr, ale pamiętam rodzaje monopolów i że korzystny dla użytkownika jest tylko "naturalny"; jakie korzyści dawałoby, gdyby na rynku była tylko jedna marka dajmy na to serków topionych?

"Ale ponieważ google premiuje w wyszukiwaniu tych, którzy wykupują linki sponsorowane"

Hę? Masz na myśli, że w bezpłatnych wynikach promują tych, którzy się reklamują? Google się zarzeka, że tak nie robi.
-
wo
2009/11/16 13:27:09
@czescjacek
"jakie korzyści dawałoby, gdyby na rynku była tylko jedna marka dajmy na to serków topionych?"

Unikałbyś sytuacji typu "jak się to cholerstwo otwiera", przed ktorą często staje człowiek w obliczu Nieznanego (Serka Topionego).

"Hę? Masz na myśli, że w bezpłatnych wynikach promują tych, którzy się reklamują? Google się zarzeka, że tak nie robi."

Google się zarzeka, że algorytm jest ich tajemnicą handlową, więc nigdy nie powiedza prawdy. Natomiast znam z autopsji ludzi, którzy w dniu wycofania reklamy z pierwszego miesjca na liście wyników zlatywali na trzecią stronę. Wierzę im, a nie monopoliście, który ma prawo w tej sprawie kłamać i nie ma powodu, by z tego prawa nie skorzystać.
-
2009/11/16 13:35:05
@czescjacek
"jakie korzyści dawałoby, gdyby na rynku była tylko jedna marka dajmy na to serków topionych?"

Unikałbyś sytuacji typu "jak się to cholerstwo otwiera", przed ktorą często staje człowiek w obliczu Nieznanego (Serka Topionego).

Jak również nie zastanawiałbyś się, czy ten serek musi kosztować 3,50, czy może dałoby się go kupić za 2,50.
-
2009/11/16 13:36:14
@wo
"Unikałbyś sytuacji typu "jak się to cholerstwo otwiera", przed ktorą często staje człowiek w obliczu Nieznanego (Serka Topionego). "

Ale wyższa jakość, niższa cena i brak konieczności zakupu wyspecjalizowanego otwieracza do serków topionych (TM) to jednak dość jawne korzyści z konkurencji, na tyle przewyższające ew. korzyści z monopolu, że mówienie, że monopol jest korzystny, wydaje mi się trochę na wyrost. (BTW serki w "kiełbaskach" to wymysł Szatana).

"Wierzę im, a nie monopoliście, który ma prawo w tej sprawie kłamać i nie ma powodu, by z tego prawa nie skorzystać."

Możliwe, ale też widzę tu wewnątrzgooglowy konflikt interesów: żeby Google odnosiło korzyści z takiego podstępu, podstęp musiałby być powszechnie znany; więc liczą, że się rozniesie na word of mouth?
-
2009/11/16 13:57:21
@wo

"Natomiast znam z autopsji ludzi"

Kondolencje.

OT: www.skytopia.com/project/fractal/mandelbulb.html

@czescjacek

Na forach programistow czytalem niejedna debate "za co ja wlasciwie place Google?". Pageranking to jeden problem (Google kiwa, ale firmy umieszczajace strony w internecie tez kiwaja Google -- poszukaj hasla "search engine optimization" w $SEARCH_ENGINE). Drugi problem, to "click fraud" i czy Google cos z nim robi, czy ma to w dupie.
-
2009/11/16 14:19:59
@wo

Unikałbyś sytuacji typu "jak się to cholerstwo otwiera", przed ktorą często staje człowiek w obliczu Nieznanego (Serka Topionego).

Spoken like True Apple User.
-
wo
2009/11/16 14:27:00
@czescjacek
"Możliwe, ale też widzę tu wewnątrzgooglowy konflikt interesów: żeby Google odnosiło korzyści z takiego podstępu, podstęp musiałby być powszechnie znany; więc liczą, że się rozniesie na word of mouth?"

To jak Tonfa, roznosi się na bruise of ass. Po prostu wystarczy, że zrezygnujesz z reklamy i bardzo boleśnie się dowiesz, że to była głupia decyzja. Dżast traj.

@krolik
"Kondolencje. "

Znam też z autopsji ufoki i mam nawet zdjęcie na dowód.

@tarhim
"Spoken like True Apple User."

W srodowiskach makówkarskich lulzem tygodnia jest myszka dla linuksiarzy:

blog.fotogenia.info/2009/11/06/to-jest-dopiero-magia/
-
2009/11/16 14:55:21
A jeszcze wracając do naturalnej monopolizacji informatycznej: zupełnie nie czaję, jaki interes Microsoft miał we wprowadzaniu otwartych formatów Office'a.
-
2009/11/16 15:09:46
@wo

W srodowiskach makówkarskich lulzem tygodnia jest myszka dla linuksiarzy

Typowy produkt niszowy, jak Das Keyboard Ultimate, tylko bardziej użyteczna. Potraktuj to jako rewanż za lulza jaki mieli pececiarze ogólnie, jak Apple z hukiem odkryło prawy przycisk myszy.

@czescjacek

zupełnie nie czaję, jaki interes Microsoft miał we wprowadzaniu otwartych formatów Office'a.

Ucieczka do przodu. A poza tym to są MS-otwarte formaty.
-
2009/11/16 15:10:43
@Ucieczka do przodu

Ale przed kim? Przecież nie przed .odt. Właśnie to mnie dziwi.
-
2009/11/16 15:15:43
@czescjacek

1. Zeby sie Komisja Europejska od nich odczepila.
2. Przejscie na nowe formaty mialo sens techniczny, bo stare byly do dupy. Z drugiej strony, zmiana formatu to zlamanie kompatybilnosci wstecz, ktora jest oczkiem w glowie Microsoftu (nie bez powodu). Wiec wprowadzenie otwartego formatu jest pewnym oslodzeniem uzytkownikom klopotu z kompatyblinoscia wstecz, bo beda mogli latwiej wyslac plik Worda temu przyglupiemu kuzynkowi, ktory sie upiera przy Open Office (latwiej, w sensie: plik zostanie mniej zmasakrowany przy imporcie).
3. Microsoft nie jest glupi. Oni zawsze wygrywali na tworzeniu nie tylko swoich produktow jako takich, ale rowniez srodowiska w ktorym funkcjonowaly inne firmy. To zachecalo klientow do kupowania produktow Microsoft, bo wiedzieli, ze nie sa skazani na oferte jednej firmy, ale maja mrowie innych producentow ktorzy sa zgodni z Microsotem ("Developers, developers, developers!").
4. Monopol Microsoftu nie jest dla nich tak istotny jak by sie wydawalo, bo glownym konkurentem Microsoftu jest... Microsoft. Mnostwo firm nadal uzywa Windows XP i Office 2003, bo nie mialy zadnego powodu, zeby kupowac nowsze wersje. Ergo, od wielu lat nie zaplacily Gatesowi ani dolara. Co pewien czas Microsoft przebakuje o modelu sprzedazy oprogramowania za abonament, ale jakos nie udalo im sie tego przepchnac (mimo bycia monopolista).
-
2009/11/16 15:29:39
@królik
"Zeby sie Komisja Europejska od nich odczepila. "

Heh, zabawne, bo akurat o Office 2007 miałem mnóstwo tłumaczeń, więc myślałem, że jestem jako-tako obcykany (i odpuściłem sobie risercz przed wyrażeniem zdziwienia), a tu się okazuje, że o istotnej przyczynie otwartości formatów w ogóle nie wspomnieli :)

"kompatybilnosci wstecz, ktora jest oczkiem w glowie Microsoftu"

Wot? Przecież Office 2000 wewogle nie był kompatybilny z 97.

"latwiej, w sensie: plik zostanie mniej zmasakrowany przy imporcie"

No właśnie w mojej branży to jest rozkosz: koniec z masakrowaniem plików przez CAT-y!
Chociaż samemu MS-owi zdarza się przesyłać pliki do tłumaczenia w zabezpieczonym PDF-e, teh lolz.
-
2009/11/16 15:37:21
@Wot? Przecież Office 2000 wewogle nie był kompatybilny z 97.

No tak, zapomnialem. Ale to bylo dawno temu.
-
2009/11/16 15:47:22
@No tak, zapomnialem. Ale to bylo dawno temu.

Ale w serdcu mym pozostał smutek, żal. Opóźniło nam się wydanie gazetki szkolnej przez to.
-
2009/11/16 22:48:42
@ mysz dla linuksiarzy

A bo w ogóle te wszystkie myszy i klawiatury są od dupy strony wymyślone. Przecież dla każdego powinno być oczywiste, że jedynym sensownym rozwiązaniem są dwie myszy pięcioprzyciskowe plus dwa jednoprzyciskowe pedały.
-
2009/11/17 00:05:53
Kierownica! Wystarczy kierownica. I od razu uczy zachowania na drodze, co w kraju takim jak Polska jest bezcenne.
-
2009/11/17 00:20:14
@dwie myszy pięcioprzyciskowe

Ile masz rąk?
-
2009/11/17 10:25:02
@arturjac

Pewnie gra w RTS-y.
-
2009/11/18 07:57:58
@moist.von.lipwig
"Tak czytam te fantazje i się dziwię, że jeszcze nie padł przykład Szwecji gdzie wprowadzone w kwietniu przepisy po prostu zadziałały. Ruch w sieci spadł o 40% i gwałtownie wzrosła sprzedaż, nie tylko zresztą cyfrowa. Co jakby znaczy, że wszystkie te brednie o VPNie w każdym domu są funta kłaków warte: elyta haksiorstwa może nie, ale jak do zwykłego usera dojdzie, że za piracenie może beknąć to przestaje piracić i grzecznie idzie kupować."

Sorry, jak widzę dzisiejszego newsa to fakty temu przeczą - di.com.pl/news/29535,1,0,Szwecja_Ruch_w_sieci_wrocil_do_normy.html - początkowo ruch spadł, ale systematycznie wzrastał i obecnie osiągnął wartość z kwietnia. Czyli można przyjąć, że "działa" to pół roku, maksymalnie rok. Ludzie wolą nawet płacić za anonimowość i piracić (czyli dają pracę, nośnik, łącze, kasę na soft, płacą za ryzyko i nadal wychodzi taniej), niż zrezygnować z piracenia.
-
2009/11/27 22:34:55
[Warto czasem zajrzeć na stare wątki...]
rozie: ""początkowo ruch spadł, ale systematycznie wzrastał i obecnie osiągnął wartość z kwietnia'"

Wzrastał i przed kwietniem mniej więcej w takim samym tempie jak po kwietniu więc małe szanse, żeby to był tylko czy nawet głównie ten powód. No ale jak się powtarza po DI a nie weryfikuje informacji...

"Czyli można przyjąć, że "działa" to pół roku, maksymalnie rok. Ludzie wolą nawet płacić za anonimowość i piracić"

No więc gdybyś przeczytał (ale już wiemy, że nie czytasz) choćby niusa na TF to byś wiedział, że z takich rozwiązań korzysta ok. 7% userów. Możesz teraz wziąć kalkulator i spróbować wyliczyć ile zostanie po następnych kilku zmianach gdy płacić za anonimowość będzie już można tylko Ruskim i Chińczykom.
-
2009/11/28 08:44:24
@moist.von.lipwig
"Wzrastał i przed kwietniem mniej więcej w takim samym tempie jak po kwietniu więc małe szanse, żeby to był tylko czy nawet głównie ten powód. No ale jak się powtarza po DI a nie weryfikuje informacji..."

Widzisz, na torrentfreak.com/swedish-internet-traffic-recovers-after-initial-ipred-scare-091113/ jest wykres. Jakbyś umiał cokolwiek z niego odczytać, to byś widział, że od listopada do marca jest wzrost ok. 20 GB, a od kwietnia do października - ok. 60 GB. Nie wnikając w ogólne trendy roczne - wzrost jest większy średnio o 50% w danym trzymiesięcznym okresie (a w ostatnim kwartale jeszcze większy).

Na przyszłość uwaga - jak zrobisz sobie kreskę po szczytach (czy dolinkach) wykresu w danym okresie i porównasz nachylenie w różnych okresach, to masz szansę nie pleść takich bzdur, że "rośnie w tym samym tempie".

"No więc gdybyś przeczytał (ale już wiemy, że nie czytasz) choćby niusa na TF to byś wiedział, że z takich rozwiązań korzysta ok. 7% userów. Możesz teraz wziąć kalkulator i spróbować wyliczyć ile zostanie po następnych kilku zmianach gdy płacić za anonimowość będzie już można tylko Ruskim i Chińczykom."

"Takich rozwiązań"? Nie ma tam słowa o tym, że korzystają z rozwiązań płatnych. Istnieją też rozwiązania darmowe (freenet, gnunet, bitblinder, tor). I sądzę, że zapotrzebowanie na tego typu usługi raczej wzrośnie, niż spadnie. Pożyjemy - zobaczymy.
-
2009/12/05 20:53:28
rozie: "Widzisz, na torrentfreak.com/swedish-internet-traffic-recovers-after-initial-ipred-scare-091113/ jest wykres. Jakbyś umiał cokolwiek z niego odczytać"

Wybacz, zapomniałem, że piszę do przygłupiastego wegekorwinisty. Powinieneś pajacyku porównać ten sam okres rok wcześniej a nie okres zupełnie inny. Że na TF tego nie wiedzą, to się nie dziwię, ale że Ty... w sumie też nie.

"Nie wnikając w ogólne trendy roczne - wzrost jest większy średnio o 50% w danym trzymiesięcznym okresie (a w ostatnim kwartale jeszcze większy). "

Czasem warto pownikać, bo o ile rzeczywiście w ostatnim kwartale jest nieco większy niż rok wcześniej to daleko do tych 50%. Plus: w ostatnich tygodniach spada, czyżby ktoś właśnie dostał wyrok?

""Takich rozwiązań"? Nie ma tam słowa o tym, że korzystają z rozwiązań płatnych."

Z wszystkich. Także: to przecież wzmacnia moją tezę, jak będzie trzeba płacić to chętnych będzie mniej.
-
2009/12/05 21:03:06
@self: "rzeczywiście w ostatnim kwartale jest nieco większy niż rok wcześniej to daleko do tych 50%"

Wróć, w kwartale sierpień-październik jest akurat większy. No ale reszty to i tak nie zmienia :-)
-
2009/12/06 10:20:11
@moist.von.lipwig
"Powinieneś pajacyku porównać ten sam okres rok wcześniej a nie okres zupełnie inny. Że na TF tego nie wiedzą, to się nie dziwię, ale że Ty... w sumie też nie."

Proszę, na stats.autonomica.se/mrtg/sums/All.html masz także 2 lata. Jakbyś umiał interpretować wykresy, pajacyku, to byś zauważył, że spadek w listopad/grudzień miał miejsce także rok temu. I prawdopodobnie 2 lata temu.
-
2009/12/06 12:32:32
rozie: "Jakbyś umiał interpretować wykresy, pajacyku, to byś zauważył, że spadek w listopad/grudzień miał miejsce także rok temu. "

Wow, renifer rozie ratuje święta. Tylko że jak spojrzysz dokładniej to po prostu w tym roku są większe nachylenia, w obie strony. Więc wnioskowanie, że prawo antypirackie nie działa jest godne co najwyżej wegekorwinisty. Oh well, zapomniałem.
-
2009/12/06 14:32:35
@moist.von.lipwig
Wow, renifer rozie ratuje święta. Tylko że jak spojrzysz dokładniej to po prostu w tym roku są większe nachylenia, w obie strony.

Och, sokole oko się znalazł. Widzi "większe nachylenia, w obie strony", gdy spadek widoczny jest na jakichś pięciu pikselach (odczytach). Ja bym się jednak nie wygłupiał z wyciąganiem wniosków na podstawie tak nikłej ilości danych i poczekał przynajmniej do połowy stycznia.

"Więc wnioskowanie, że prawo antypirackie nie działa jest godne co najwyżej wegekorwinisty. Oh well, zapomniałem."

Jasne, jeśli chwilowy spadek uważasz za "działanie", to pewnie, że działa. IMO widać jednak, że na dłuższą metę nie bardzo działa. Zresztą, jak napisałem już "można przyjąć, że "działa" to pół roku, maksymalnie rok". Specjalnie dla Ciebie powtórzę, bo widać, że masz problem z przyswajaniem informacji. Dla mnie EOT do połowy stycznia, bo teraz nie ma o czym dyskutować.
-
2009/12/06 20:11:45
rozie: "Ja bym się jednak nie wygłupiał z wyciąganiem wniosków na podstawie tak nikłej ilości danych i poczekał przynajmniej do połowy stycznia. "

Wow, TY byś się nie wygłupiał? Trzeba było podjąć tą decyzję zanim zacząłeś, teraz już jesteś obiektem polewania ludzi inteligentnych.

"IMO widać jednak, że na dłuższą metę nie bardzo działa. Zresztą, jak napisałem już "można przyjąć, że "działa" to pół roku, maksymalnie rok"."

Cóż, wiele odkryć jeszcze Cię czeka, możesz zacząć od tego, ze wzrost w czasie jest całkiem naturalny.

"nie ma o czym dyskutować."

Toteż już od dawna nie dyskutuję tylko polewam z przygłupa wegekorwinisty powołującego się na DI piszące za TF.