|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Chcę globalnego ocieplenia!
Despite popular demand, małe FAQ o globalnym ociepleniu.
1. Naukowcy mają w tej sprawie różne zdania. Tak działa nauka. Jeszcze w dwadzieścia lat po Millikanie ukazywały się prace kwestionujące istnienie elektronów. Ba, w dwadzieścia lat po Einsteinie Millikan bronił teorii eteru. Istotą metody naukowej jest „peer review”, czyli wzajemna kontrola kolegów po fachu. W praktyce polega to na tym, że nowe odkrycie powoduje spór, po którym przez jakieś dwie dekady uciera się pewien konsensus podzielany przez większość (rzadko całość). W pewnym momencie stało się nim istnienie elektronów i wirus HIV jako przyczyna AIDS. Oraz globalne ocieplenie. 2. Przecież niedawno naukowcy straszyli oziębieniem! Nieprawda, oto pełna lista naukowych publikacji rozważających tę hipotezę. To już więcej będzie tych o nieistnieniu elektronów. 3. Podobno para wodna silniej działa jako gaz cieplarniany? Tylko pod bezchmurnym niebem. Para wodna ma tendencję do skraplania się (może zauważyłeś ostatnio?), a powstające w ten sposób chmury zwiększają ziemskie albedo, czyli procent energii odbijanej w kosmos. Całościowy wpływ wody na ziemskie temperatury jest złożony: co nas trochę podgrzeje to nas trochę ochłodzi. Z dwutlenkiem węgla tak niestety nie jest. 4. Meteorolodzy mierzą fikcyjny wzrost ciepła, bo stacje pomiarowe leżą na obszarach ulegających w XX wieku urbanizacji (czyli tzw. „wyspach ciepła”). Ciekawy argument, ale obalony przez tych, którzy go wysunęli. Anthony Watts, amerykański meteorolog, zainicjował wielki społeczny audyt stacji pomiarowych. Okazało się, że wzrost temperatur zaobserwowały i te leżące na „wyspach ciepła” i te leżące na odludziu. W nauce nazywa się to „koroboracją” - im więcej nieudanych prób obalenia danej hipotezy, tym większy budzi ona respekt. 5. Nie ma stuprocentowej pewności, że ocieplenie spowodował człowiek. Stuprocentowa pewność występuje tylko w religii (a i to tylko dla wierzących). Nauka zadowala się najczęściej sakramentalną formułą p=0,05, czyli pewnością na 95%. To prawda, że argumenty przemawiające za antropogennością ocieplenia biorą się głównie z analizy statystycznej i modelowania klimatu, ale to samo dotyczy wielu działów nauki. Postęp w farmakologii też polega na statystycznej analizie danych - czy z tego powodu boisz się leków? 6. Ale skoro to wszystko takie niepewne, to czy warto wydawać tyle pieniędzy na walkę z emisją CO2? Tu nie ma wyboru „wydawać czy nie wydawać”. Skutki ocieplenia będą (i już zaczynają być) bolesne i kosztowne. Kwestia sprowadza się więc do zarządzania ryzykiem - albo się buli za auto casco albo za naprawy. Analizy pokazują, że stosunkowo niewielkie wydatki na ochronę klimatu mogą chronić nas przed większymi wydatkami związanymi z atmosferycznymi kataklizmami. 7. Zimno mi! Chcę globalnego ocieplenia! Wzrost temperatury sam w sobie jest niewielki, rzędu pojedynczych stopni na stulecie. Różnicy między 2,3 czy 3,1 celsjusza praktycznie nie zauważysz. Zauważysz natomiast, jak w powodzi stracisz samochód a w huraganie dach nad głową. Nawet taki jeden stopień różnicy w skali całej planety to już potężny zastrzyk energii dla atmosfery, żeby se mogła poszaleć. I wygląda na to, że atmosfera już korzysta. środa, 14 października 2009, wo
TrackBack
Przerywam zmowę milczenia! Gorąca i boleśnie prawdziwa cała prawda o Wykopie
z pattern recognition
Pod godną polecenia notką Wojtka Orlińskiego na temat zmian klimatu pozdro600 z podtopionego Szczecina, 3h do roboty dziś jechałem i wróciłem pociągiem jeden z blogonautów napisał: Eksperyment wyszedł tak: twoja notka dostała na Wykopie 12 ... » Wysłany 2009/10/15 23:02:34
Często zadawane pytania
z Doskonale Szare
Wczoraj wyguglałem kilka toczonych w internecie dyskusji na temat zmian klimatu i lekko się przeraziłem: większość osób o poglądach sceptycznych wciąż zmaga się z podstawami i zgłasza wątpliwosci, na które nauka odpowiedziała jakieś pół wieku temu. ... » Wysłany 2010/12/07 13:26:59
Komentarze
2009/10/14 12:21:04
Damn! Mylą mi się te tagi z gazety, bloksa i innych. Czy Autor bloga mógłby doprowadzić mój komentarz do porządku?
2009/10/14 12:24:08
im więcej nieudanych prób obalenia danej hipotezy, tym większy budzi ona respekt.
To Ty co prawda jesteś fachowcem od języka, ale respekt jednak kojarzy się z jakimś onieśmieleniem, obawą. Jak piszesz slangowo, to rzuć lepiej swojskim szacunem:) 2009/10/14 12:28:24
Zimno mi!
Chcę... ...chcę wiedzieć, czy można być Polakiem Patriotą i jednocześnie wierzyć w globalne ocieplenie? A może to już jest w pakiecie? 2009/10/14 12:32:39
@ztrewq
"Czy Autor bloga mógłby doprowadzić mój komentarz do porządku?" Mogę tylko skasować i ponownie wkleić, użerając się ze spamołapem. Uciekam się do tej metody tylko w ostateczności, typu niedomknięta kursywa lecąca przez wszystkie późniejsze komentarze. Cieszę się, że się do niczego nie czepnąłeś merytorycznie - a w pierwotnej wersji coś mnie zaćmiło i pisałem o 99,95 procentowej pewności, na szczęście zauważyłem nim kliknąłem na "publikuj" :-) @bartoszcze "To Ty co prawda jesteś fachowcem od języka, ale respekt jednak kojarzy się z jakimś onieśmieleniem, obawą. " Ale w nauce trochę tak jest. Im potężniej skorroborowana teoria, tym bardziej się boisz, że wypadniesz na świra jak zaczniesz ją kwestionować. Stąd z kolei liczne w historii nauki sytuacje, w których ktoś coś obserwował, ale się wstydził do tego przyznać (np. dyfrakcja elektronów przed de Broglie). 2009/10/14 12:32:54
@jhenri
"chcę wiedzieć, czy można być Polakiem Patriotą i jednocześnie wierzyć w globalne ocieplenie?" Nie. Patrioci polscy orientują się w opozycji do lewicy. Jeśli nagle zakwestionowalibyśmy globalne ocieplenie to by się okazało że coś w tym musi być. 2009/10/14 12:58:52
95% pewności czego konkretnie? Że człowiek wpływa na temperaturę? Że człowiek wpływa na CO2? Że CO2 wpływa na temperaturę. Że temperatura wzrasta?
Czy że 95% wzrostu temperatury wywołuje człowiek? Czy że 95% wzrostu CO2 wywołuje człowiek? Czy że 95% wzrostu temperatury wywołuje CO2? Na część tych pytań odpowiada twierdząco nawet Bush, a na częśc odpowiada przecząco nawet Al Gore. Raport MIT, który cytujesz twierdzi, że z 95% prawdopodobieństwem temperatura w ciągu 100 lat wzrośnie choćbyśmy wydawali miliardy dolarów na walkę z oclepleniem. 2009/10/14 13:05:07
Z prawdopodobieństwem nawet znacznie powyżej 95% można przyjąć, że klimat to z definicji zjawisko zmienne:)
2009/10/14 13:15:42
Punkt siódmy jest IMO najważniejszy: nie będzie żadnego globalnego ocieplenia, będą globalne zmiany klimatu. To jest piękny przykład na to jak język kształtuje świadomość. Się potem ludziom wyobraża, że problemem będzie to, że lód stopnieje i zaleje NY. Ten kto wymyślił tę bzdurę powinien za to szczekać pod stołem.
2009/10/14 13:43:31
@inz.mruwnica:
nie będzie żadnego globalnego ocieplenia, będą globalne zmiany klimatu. Obawiam się, że się mylisz, przynajmniej częściowo. Ocieplenie, przynajmniej na krótszą metę będzie (już jest), lądolody topnieją (ot, niedawno pokazała się kolejna praca na ten temat), poziom wody się podniesie. Extreme ice survey też chyba reklamować nie muszę. To jednak nie oznacza, że w bezpośrednim odczuciu lata będą cieplejsze, śnieg przestanie padać w Polsce itd. W latach czterdziestych, wbrew trendowi dla całej planety, północna półkula oziębiała się (szybko tą różnicę jednak nadgoniła). Tak mi się wydaje na podstawie tego, co czytałem w Nature/Science i w Waercie. Myślę, że doskonaleszare mógłby tu udzielić obszerniejszej odpowiedzi. 2009/10/14 13:54:15
@ztrewq
"Obawiam się, że się mylisz, przynajmniej częściowo" Spokojnie, nie przypisuj Inzynierowi Mruwnicy denializmu. Być może on sam mnie negatywnie zaskoczy w następnych komentarzach, ale na razie rozumiem jego wypowiedź tak, że nazwa "globalne ocieplenie" jest pijarowo fatalna. Bo na pierwszy rzut oka brzmi to jak coś fajnego, zwłaszcza z polskiej perspektywy. Hej, kto by nie chciał mieć w Bałtyku wreszcie temperatury nadającej się do kąpieli? Historycznie rzecz biorąc, jeśli porównać występowanie określeń "global warming" i "climate change", to pierwsze pojawia się w latach 80. I wydaje mi się, że trzymając się go zbyt kurczowo, będziemy w takiej sytuacji, jakbyśmy przyjęli określenie "morderstwo nienarodzonych dzieci". Na starcie robimy pijarowy prezent stronie przeciwnej. 2009/10/14 14:22:31
A co z modną ostatnio teorią, że to wszystko jest jedynie dobrze ukartowaną zmową? Nawet BBC dementuje w niedawnym reportażu prawdziwość teorii globalnego ocieplenia.
2009/10/14 14:26:11
@algoth
"A co z modną ostatnio teorią, że to wszystko jest jedynie dobrze ukartowaną zmową? " Ale chodzi Ci o tą z humanoidalnymi jaszczurami czy z kontrolowanymi wyburzeniami? "Nawet BBC dementuje w niedawnym reportażu prawdziwość teorii globalnego ocieplenia." Argumentując mniej więcej jak? 2009/10/14 14:26:17
Ostatnio zacząłem śledzić komenty na Wykopie (dla mnie to ciekawsze niż prawicowe blogi) i muszę przyznać, że to, co tam ludzie piszą o ociepleniu, jest powalające. Oczywiście wykopywane są tylko te "informacje", które w jakiś sposób zgadzają się z opinią Korwina na ten temat.
W każdym razie, wrzuciłem tam tę notkę, z ciekawości zobaczenia, jakie będą różnice w popularności między nią, a tekstami z Onetu typu "Mit globalnego ocieplenia upadł! Jedna pogodynka z Londynu ma przeczucie, że to kwestia aktywności Słońca!". 2009/10/14 14:28:34
A propos BBC.
news.bbc.co.uk/2/hi/science/nature/8299079.stm Ten artykuł był na Wykopie, podpisany mniej więcej jako "Koniec zmowy milczenia!!!! Spisek ekoterrorystów wychodzi na jaw!". No cóż... 2009/10/14 14:38:54
@ogozo
"Ostatnio zacząłem śledzić komenty na Wykopie (dla mnie to ciekawsze niż prawicowe blogi) i muszę przyznać, że to, co tam ludzie piszą o ociepleniu, jest powalające." Więc ja się ostatnio robię coraz bardziej nietolerancyjny dla internetowej szarlatanerii, bo z niepokojem obserwuję, że wyrasta nam pokolenie bezmyślnych freetardów, dla których głównym źródłem wiedzy jest portalowy fajans - niusy bezmyślnie i błędnie tłumaczone przez dziennikarzy za dychę (patrz eliwurman.wordpress.com/2009/10/13/bezwstydnicy ). I co dla mnie osobiście jest przykre, potem piszą "przeczytałem to w Gazecie Wyborczej", choć zwykle chodzi o jakąś bzdurę rzuconą przez wszystkie portale za źle przetłumaczoną bzdurą z PAP lub IAR. W efekcie ci ludzie nawet nie mają gdzie poznać na przykład rzetelnych informacji, bo pierwsze co im wyskoczyło w guglu to teorie spiskowe. Przecież jak wpiszesz do gugla coś o leczeniu raka, jako pierwsze wyskoczy ci jakieś picie moczu metodą Zwajcewa - i to właśnie zabiło ich ulubionego piosenkarza od tej piosenki o biednych wilczkach. Trzeba się na serio zabrać za tłuczenie buców. 2009/10/14 14:44:53
@ogozo
"Ten artykuł był na Wykopie, podpisany mniej więcej jako "Koniec zmowy milczenia!!!! Spisek ekoterrorystów wychodzi na jaw!". No cóż..." O rany. Chodzi o ten wykres: www.metoffice.gov.uk/corporate/pressoffice/2008/images/latest_rankings_jan_to_nov.gif i rzeczywiście, można go zinterpretować tak, że najcieplej było w 1998 a potem się zaczęło oziębiać, ale po to są właśnie krótkie kolokwia przed laborką, żeby studenta tak interpretującego dane pomiarowe wyrzucić z sali zanim zrobi komuś krzywdę. Bottom line jest taki, że rok 2008 należy do pierwszej dziesiątki najcielplejszych od 1850. 2009/10/14 14:47:59
doskonaleszare.blox.pl/2009/10/Znow-bedzie-ad-hominem.html
Tutaj była dyskusja o tym, dlaczego "nauka" wygrywa w mediach z nauką. Trudno jest mi coś dodać. Taka jest po prostu specyfika świata obecnie. Jedyne, co można robić, to chyba przeklejać do znudzenia teksty naukowe, albo oparte na wiarygodnych źródłach, żeby zakatrupić oszołomów ilościowo. Ale to jest jakaś misja dla szaleńca... 2009/10/14 14:52:03
Zasysanie komentarzy przez RSS jest bardzo wygodne, ma jednak tę wadę, że czyta się je z półgodzinnym opóźnieniem. W efekcie kiedy chcę wpaść i wyzwać kogoś od kretynów, okazuje się, że inni zrobili już to za mnie.
2009/10/14 14:54:17
@wyspy ciepła
Był gdzieś wspominany jeszcze jeden czynnik potencjalnie generujący fałszywe ocieplenie. Chodziło mniej więcej o to, że obecnie pomiar temperatury wody morskiej robi się zanurzając sondę w wodzie, czyli niejako bezpośrednio. Kiedyś wrzucało się do wody wiaderko, wyciągało na pokład statku, i wsadzało termometr. W czasie wyciągania wiaderko woda miała ciut ostygnąć (chodzi o rejony gdzie jest cieplejsza od powietrza, oczywiście, Arktyki jakieś) i to miało zaniżać stare pomiary. Czy komuś coś wiadomo o dalszych losach tego zarzutu? 2009/10/14 14:55:51
@ogozo
"Trudno jest mi coś dodać." No właśnie ja dodaję znakomity wpis z blogu Eli Wurmana, który wyczaił, że nasz ukochany Lolketman Gniewomir poszukuje właśnie "dziennikarzy" do nowo powstającego portalu, oferując im dychę (as in, 10 PLN, nie żadna tam metafora) za niusa. No i wiesz już mniej więcej, kim był łosiu z PAP-u, którego nieznajomości angielskiego zawdzięczamy ostatnią sensację wykopu, że 15 milionów lat temu było tyle samo CO2!!!11!111! Był kolesiem tak zdesperowanym, że chciału mi się stukać w klawiaturę za takie stawki. Aż żal w niego rzucić kamieniem, w sumie. Tylko że takie właśnie portalowe łosie kształtują umysły freetardów. 2009/10/14 15:36:50
Globalne ocieplenie pewnie będzie ofiarą syndromu Y2K - jeżeli zapobiegnie się skutecznie poważnemu problemowi w efekcie pojawią się wątpiący w ogóle w realność zagrożenia, a w efekcie w sensowność działań zapobiegających.
Być może gdyby nie wysiłki w ograniczaniu gazów cieplarnianych podejmowane w przeszłości dzisiaj już nikt nie wątpił by w globalne ocieplenie. 2009/10/14 15:38:46
@wo
Dlaczego "despite"? Jest popular demand, a ty, mimo to, robisz FAQ? 2009/10/14 15:42:42
@mig watch
"Dlaczego "despite"? Jest popular demand, a ty, mimo to, robisz FAQ?" "Popular demand" sprowadzał się tu do jednego upierdliwego kolesia o zniechęcającej ksywce :-). 2009/10/14 15:48:15
@kay_84:
To jest w ogóle syndrom hydraulika - jak wszystko zrobi dobrze, to nikt nic nie powie, a jak źle, to popłynie gówno. Podobnie będzie chociażby ze świńską grypą. 2009/10/14 15:48:24
@kay_84
Syndrom Y2K: przecież dziura ozonowa o której nikt już dziś nie pamięta. 2009/10/14 15:51:18
Mimo wszystko, jeżeli "pop demand" jest ironiczne, to tym bardziej ironiczny byłby początek, że oto spełniasz oczekiwania masowej publiki i podajesz FAQ nt global warming, a nie robisz to, pomimo istnienia pop demandu.
Eeeee, zaraz wyjdę na pokolenie onet.pl i trolli na gazeta.pl, co pod artykulem o deficycie budżetowym robią flejmy o to, że autor źle przecinek postawił. 2009/10/14 15:55:54
@mig_watch
Tu pomoże tylko Radziecka Inwersja: to przecinek źle stawia autora. Auch: co to jest pokolenie onet.pl? To jest temat dla jakiejś kolejnej Pauliny Wilk na poważny i do bólu szczery skrobaniec do rzepy? 2009/10/14 15:56:22
A jak tam wygląda sprawa przejmowania się emisją CO2 w pewnych dwóch krajach odpowiedzialnych w sumie za ponad 40% światowej emisji? Nadal mają to w głębokim poważaniu?
2009/10/14 16:01:05
@eli
To takie wolne skojarzenie powstałe na podstawie jakości komentarzy pod newsami publikowanymi przez onet. Nigdy nie czytałem nic autorstwa Pauliny Wilk, wiec nie wiem czy "pokolenie onet.pl" to coś dla niej, czy nie. 2009/10/14 16:14:06
Negowanie zmiany klimatu zawsze mi się kojarzy z ta sceną filmową:
www.youtube.com/watch?v=e1fKzw05Q5A @pentaprism "przejmowania się emisją CO2 w pewnych dwóch krajach" Tiu schodzisz na inny temat. Co innego są naukowe fakty, a co innego kto i jak na nich chce zrobić pieniądze. 2009/10/14 16:16:47
2009/10/14 16:21:05
@login
"Negowanie zmiany klimatu zawsze mi się kojarzy z ta sceną filmową:" Mi się kojarzy z denialistami AIDS umierającymi na AIDS: www.aidstruth.org/denialism/dead_denialists @mig "Mimo wszystko, jeżeli "pop demand" jest ironiczne, to tym bardziej ironiczny byłby początek, że oto spełniasz oczekiwania masowej publiki i podajesz FAQ nt global warming, a nie robisz to, pomimo istnienia pop demandu. " Ale w ogóle lubię formułę "despite popular demand" - w zastosowaniach typu: "Back despite popular demand... SUPERGRUPA DE MONO!". 2009/10/14 16:48:49
@wo
"Mi się kojarzy z denialistami AIDS umierającymi na AIDS" Byłem w sobotę na weselu i zamordowałem dwa stoliki opowieścią o tym, jak zniknęło czasopismo denialistów AIDS. 2009/10/14 16:49:14
@wo:
"Spokojnie, nie przypisuj Inzynierowi Mruwnicy denializmu. Być może on sam mnie negatywnie zaskoczy w następnych komentarzach, ale na razie rozumiem jego wypowiedź tak, że nazwa "globalne ocieplenie" jest pijarowo fatalna." Oczywiście nie przypisuję mu denializmu. I ponieważ jest to spór o (ważne!) nazwy, a ja się na tym zupełnie nie znam, to nie będę się kłócił. 2009/10/14 16:52:05
@eli:
"Byłem w sobotę na weselu i zamordowałem dwa stoliki opowieścią o tym, jak zniknęło czasopismo denialistów AIDS." Nie znam, prawda? 2009/10/14 16:55:11
@ztrewq
"For example, the magazine Continuum, which consistently denied the existence of HIV/AIDS, shut down when its editors all died of AIDS-related causes." tutaj 2009/10/14 16:55:17
Coś namieszałem, sorry. Najwidoczniej blox nie lubi cytatów ze znaków większy/mniejszy.
@wo "Popular demand" sprowadzał się tu do jednego upierdliwego kolesia o zniechęcającej ksywce :-). Prawie jak dedykacja, wzruszyłem się ;) Zupełnie serio: IIRC kiedyś zapowiadałeś kiedyś większy tekst na temat globalnego ocieplenia (lub zmiany klimatu), który miałeś przygotowywać do druku i liczyłem, że napiszesz coś większego, a jednocześnie na tyle lekkiego, że będzie można swobodnie linkować w różnych dyskusjach, ale żeby nie było -- doceniam i dziękuję. "Tu nie ma wyboru wydawać czy nie wydawać." Nie, no, jednak jest. Często kto inny poniesie koszt tropikalnego huraganu (np. Jamajka), kto inny ograniczenia emisji CO2 (np. Polska). "Całościowy wpływ wody na ziemskie temperatury jest złożony: co nas trochę podgrzeje to nas trochę ochłodzi. Z dwutlenkiem węgla tak niestety nie jest" Bardziej chyba chodzi o to, że co para wodna ma wchłonąć i wypromieniować jako ciepło to już wchłania i wypromieniowuje, natomiast CO2 może jeszcze dodatkowo zacząć pochłaniać fale o innych długościach dorzucając się do bilansu. Z takich popularnych (w agregatorach przynajmniej) zarzutów pominąłeś ten o kitraniu danych: www.theregister.co.uk/2009/08/13/cru_missing/ @inz.mruwnica "Się potem ludziom wyobraża, że problemem będzie to, że lód stopnieje i zaleje NY. Ten kto wymyślił tę bzdurę powinien za to szczekać pod stołem." To akurat jest dość realne zagrożenie, może nie dla Nowego Jorku, ale dla biedniejszych wyspiarzy, którzy mają metr, a czasem i nie, ziemi pod stopami, już tak. Ich domy rzeczywiście mogą się stać atrakcją dla nurków. 2009/10/14 16:57:01
Już trzeci raz nie będę poprawiał, przepraszam za lekko chaotyczną formę i rozjechanie linka.
2009/10/14 17:00:38
@wo
"No właśnie ja dodaję znakomity wpis z blogu Eli Wurmana, który wyczaił, że nasz ukochany Lolketman Gniewomir poszukuje właśnie "dziennikarzy" do nowo powstającego portalu, oferując im dychę (as in, 10 PLN, nie żadna tam metafora) za niusa. No i wiesz już mniej więcej, kim był łosiu z PAP-u, którego nieznajomości angielskiego zawdzięczamy ostatnią sensację wykopu, że 15 milionów lat temu było tyle samo CO2!!!11!111! Był kolesiem tak zdesperowanym, że chciału mi się stukać w klawiaturę za takie stawki. Aż żal w niego rzucić kamieniem, w sumie. Tylko że takie właśnie portalowe łosie kształtują umysły freetardów." I to nawet niekoniecznie musi chodzić o łosiów nie mających naukowej wiedzy, dlatego źle tłumaczących teksty o jakichś badaniach naukowych. Wystarczy, że jakiś łoś, dajmy na to dziennikarzyna Rzepy, przeczyta gdzieś, że National Health Service pisze o opiekunach "guardians" i napisze, że polityczna poprawność zakazuje w szkockich szpitalach mówić "mama" i "tata", a każe mówić "strażnik". Takiego właśnie newsa przeczytałem kiedyś w Rzepie. Jeśli dobrze pamiętam autorem był niejaki Zychowicz, który jeszcze kilka razy "wykazał się" w podobny sposób. Also: Fronda informowała wczoraj, że UNESCO nakazuje uczyć pięcioletnie dzieci o masturbacji 2009/10/14 17:02:06
@ztrewq
"Nie znam, prawda?" Czasopismo to może za mocno powiedziane, to był newsletter, w którym ludzie u których wykryto HIV pocieszali się nawzajem publikując teksty denialistów. Najbardziej makabryczna jest lektura epitafiów, które sobie kolejno wypisywali - oczywiście, do końca żaden się nie przyznał, że jego przyjaciel umarł na AIDS. Aż w końcu zmarł ostatni członek redakcji (Huw Christie). Jeśli masz ochotę na odrobinę makabrycznego humoru, tutaj jego epitafium - oczywiście, nadal denialistyczne. www.virusmyth.com/aids/hiv/mbobituaryhc.htm 2009/10/14 17:09:00
@tymczasowe
" Najwidoczniej blox nie lubi cytatów ze znaków większy/mniejszy. " OK, teraz już Ci wierzę, że jesteś tutaj nowy. Znaki większy/mniejszy generalnie skutkują posłaniem komcia w kosmos. "Zupełnie serio: IIRC kiedyś zapowiadałeś kiedyś większy tekst na temat globalnego ocieplenia (lub zmiany klimatu), który miałeś przygotowywać do druku" Tak naprawdę, to był to odprysk przygotowań do wyprawy do osady Poland - wyprawy nie ma, to i tekstu nie będzie (a myślałem o podobnym FAQ, ale wypełniającym na przykład dwie kolumny w Dużym Formacie). "Często kto inny poniesie koszt tropikalnego huraganu (np. Jamajka), kto inny ograniczenia emisji CO2 (np. Polska). " Nie da się tego tak prosto przewidzieć. Nie możemy się pocieszać, że ekstremalne zjawiska nas nie dotyczą. Owszem, nie grozi nam tropikalny huragan, ale mazowieckie równiny się całkiem nieźle nadają na klasycznego twisterka. Nawet takiego z ofiarami w ludziach. A choćby i nawet z wyłączeniem prądu dla sporej części aglomeracji, to też kosztuje. 2009/10/14 17:37:17
"mazowieckie równiny się całkiem nieźle nadają na klasycznego twisterka"
Nawet nie trzeba twisterków, żeby było źle. Niech się tylko zeschnie poza granicę tolerancji upraw, będzie nieciekawie. 2009/10/14 17:47:18
@dziennikarstwo pseudonaukowe:
Rodzynek Zdziś: według Onetu udało się wreszcie znaleźć pierwszy wyraźny dowód na kontrowersyjną teorię ewolucji. Kiedy to przeczytałem na Blipie kol. Asmoetha, to mi stopniała twarz, jak temu gościu w Poszukiwaczach. 2009/10/14 18:10:45
Łał, widzę że lektura doskonaleszergo nie poszła na marne.
"3. Podobno para wodna silniej działa jako gaz cieplarniany? Tylko pod bezchmurnym niebem. Para wodna ma tendencję do skraplania się (może zauważyłeś ostatnio?), a powstające w ten sposób chmury zwiększają ziemskie albedo, czyli procent energii odbijanej w kosmos." To jest jeden aspekt, ale drugi jest taki, że para wodna nie może stanowić tzw. brzydko wymuszenia (forcing, lepiej byłoby jednak tłumaczyć np. jako impuls albo jakoś tak), a tylko uczestniczy w sprzężeniach zwrotnych (feedback). Klimat nie zmienia się sam z siebie, coś musi zadziałać jako forcing. A przy danej temperaturze atmosfery emisja pary wodnej nie zwiększy jej temperatury, tylko spowoduje, że gdzieś wystąpią opady -- prosta termodynamika. Poza tym, pary wodnej nie produkujemy. A CO2 wprowadzamy do zbilansowanego od milionów lat cyklu jako rosnącą nadwyżkę, a ten gaz przekłada się już na odpowiednie wymuszenie (wymuszenie radiacyjne, przez zwiększenie efektu cieplarnianego). "5. Nie ma stuprocentowej pewności, że ocieplenie spowodował człowiek. Stuprocentowa pewność występuje tylko w religii (a i to tylko dla wierzących). Nauka zadowala się najczęściej sakramentalną formułą p=0,05, czyli pewnością na 95%. To prawda, że argumenty przemawiające za antropogennością ocieplenia biorą się głównie z analizy statystycznej i modelowania klimatu" Nie tylko. Obserwowane zmiany składu izotopowego węgla zawartego w atmosefrycznym CO2 nie zgadzają się z hipotezą o naturalnym pochodzeniu nadwyżki CO2 w atmosferze, za to pasują do paliw kopalnych jako jej źródła. Nawet taki prosty fakcik, że nadwyżka CO2 najpierw pojawia się nad uprzemysłowioną półkulą północną, a potem nad oceaniczną południową, nie pasuje do hipotez o naturalnym pochodzeniu tegoż CO2 (chyba już jedyne w tej chwili choćby na wpół poważnie traktowane wskazują na oceany jako źródło nadwyżki). No i nie zapominajmy, że nie musimy sobie budować teorii na temat ludzkich emisji: po prostu wiemy, ile emitujemy, rządowe agendy zajmują się starannym rejestrowaniem wielkości emisji i rekonstrukcją emisji historycznych. A po doskonaleszarym warto przejść do matki wszystkich blogów klimatycznych, z dobrą obsadą naukową: www.realclimate.org. 2009/10/14 19:41:21
To ja jeszcze przypomnę Stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w sprawie globalnego ocieplenia z lutego 2009:
www.kngeol.pan.pl/images/stories/pliki/2.Stanowisko%20KNG%20w%20sprawie%20zmian%20klimatu.pdf Swojego stanowiska nie mam, bo jestem dyletantem, ale stanowisko niedyletantów z PAN też nie jest jednoznaczne i każe mi powądpiewać w jedną najprawdziwszą prawdę o globalnym ociepleniu. 2009/10/14 19:56:58
Przepraszam za podwójny wpis, ale zapomniałem dodać po co to stanowisko przytaczam. Komitet PAN pisze tam:
"6. W ciągu ostatnich 400 tysięcy lat jeszcze bez udziału człowieka zawartość CO2 w powietrzu, jak tego dowodzą rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-krotnie była podobna, a nawet wyższa od wartości obecnej. Przy końcu ostatniego zlodowacenia(!), w ciągu kilkuset lat, średnia roczna temperatura globu zmieniała się parokrotnie, w sumie wzrosła prawie o 10°C(!!) na półkuli północnej a więc były to zmiany nieporównanie bardziej drastyczne niż dziś obserwowane." Może koleś z PAP-u źle tłumaczy, ale nie zmienia to faktu, że zanim powstały fabryki, samochody itp. poziom CO2 bywał wyższy niż obecnie (choć nie było to 15 milionów lat temu) i potwierdzają to nie tylko portalowe łosie. 2009/10/14 19:59:12
@mirek.bartold
"To ja jeszcze przypomnę Stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w sprawie globalnego ocieplenia z lutego 2009 To słynne stanowisko - baczność! -- komitetu PAN -- spocznij? doskonaleszare.blox.pl/2009/02/Ignorancja-Komitetu-Nauk-Geologicznych-PAN.html Swojego stanowiska nie mam, bo jestem dyletantem, ale stanowisko niedyletantów z PAN "Niedyletantów", którzy nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem wyników cudzych badań? No cóż, fajne sobie wybrałeś autorytety. 2009/10/14 20:11:56
@bart
"według Onetu udało się wreszcie znaleźć pierwszy wyraźny dowód na kontrowersyjną teorię ewolucji." Ja się tam nie znam, ale po mojemu nie chodzi o teorię sensu largo, tylko o tzw. modularną ewolucję, szybką i wielowątkową. Może ktoś zna się bardziej i wyelaboruje? 2009/10/14 20:33:27
Ok, nie wiedziałem, że Polska Akademia Nauk wykazała się w tym liście niekompetencją. I pewnie 90 proc. ludzi, którzy o tym stanowisku słyszeli, też o tym nie wie.
2009/10/14 20:37:47
@gstaniak-gazeta
""Niedyletantów", którzy nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem wyników cudzych badań? No cóż, fajne sobie wybrałeś autorytety." A Ty go nazwiesz bucem i nieukiem, bo uwierzył akurat tym "autorytetom". No cóż, ja oczywiście mogę uwierzyć w argumentację kolegi Doskonale Szarego, ale skąd mam wiedzieć, że to on przeczytał te wyniki ze zrozumieniem? Tak więc hamuj się trochę z tym ironizowaniem. Nieuków z KNG PAN powinno się wypieprzać z katedr, ale póki tam są, zwiodą jeszcze niejednego. W nich wal, nie w zmąconych zwykłych ludzi. 2009/10/14 21:02:51
@jhenri
A Ty go nazwiesz bucem i nieukiem, bo uwierzył akurat tym "autorytetom". No cóż, ja oczywiście mogę uwierzyć w argumentację kolegi Doskonale Szarego, ale skąd mam wiedzieć, że to on przeczytał te wyniki ze zrozumieniem? A to akurat bardzo prostem, wystarczy skorzystać ze źródeł, które zresztą doskonaleszary podaje, np. tego: www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/luethi2008/luethi2008.html To JEST elementarz paleoklimatologii. Każdy, kto choćby tylko interesuje się klimatem wie od ładnych paru lat, że właśnie dane z rdzeni lodowych potwierdzają wyjątkowość obecnych stężeń CO2 zarówno jeśli chodzi o ich wartości, jak i tempo wzrostu -- w ciągu 150 lat podbiliśmy stężenie CO2 o 120 ppmv. Dla porównania, w ostatnim cyklu holoceńskim napędzane przez zmiany temperatur (cykl zlodowacenie-interglacjał) zmiany stężenia CO2 odbywały się w tempie np. 20 ppmv na kilka tysięcy lat. 2009/10/14 21:03:43
@gstaniak
"To jest jeden aspekt, ale drugi jest taki, że para wodna nie może stanowić tzw. brzydko wymuszenia (forcing, lepiej byłoby jednak tłumaczyć np. jako impuls albo jakoś tak), a tylko uczestniczy w sprzężeniach zwrotnych (feedback" Łaknącym dokładniejszego opisu dałem przecież linka. Notka i tak jest za długa jak na moje wymagania. @mirek.bartold "Komitetu Nauk Geologicznych" (...) "stanowisko niedyletantów z PAN" Bardzo mi przykro, ale Komitet Nauk Geologicznych w sprawie modelowania klimatu jest porównywalnie dyletancki jak - dajmy na to - Instytut Badań Literackich PAN. "Może koleś z PAP-u źle tłumaczy, ale nie zmienia to faktu, że zanim powstały fabryki, samochody itp. poziom CO2 bywał wyższy niż obecnie (choć nie było to 15 milionów lat temu) i potwierdzają to nie tylko portalowe łosie." Skup się, bo będzie ważne i trudne. W całej historii naszej planety znajdziesz oczywiście okresy, w których klimat jeszcze bardziej odbiegał od obecnego. Nie potrzebujesz stanowisk komitetów, żeby o tym wiedzieć. Tylko że mówisz teraz o sytuacji, w której przeciętny egzemplarz homo sapiens potrzebowałby skafandra kosmicznego do spacerowania po planecie Ziema. Podoba Ci się perspektywa wyeliminowania nas z biosfery? "I pewnie 90 proc. ludzi, którzy o tym stanowisku słyszeli, też o tym nie wie." To jest możliwe. Mamy w Polsce generalny kryzys popularyzacji nauk. @jhenri "No cóż, ja oczywiście mogę uwierzyć w argumentację kolegi Doskonale Szarego, ale skąd mam wiedzieć, że to on przeczytał te wyniki ze zrozumieniem? " Oczywiście, ponieważ jesteśmy Polakami (państwo jesteście Polakami? ratuuujcie mnieee!), to mamy naturalny odruch sympatyzowania ze stanowiskiem Polskiej Akademii Nauk. Gdybyś jednak miał taką sytuację, że masz opinię ośrodków naukowych należących do consensusu - typu United States National Academy of Sciences czy American Association for the Advancement of Science, a przeciw temu pojedyncze głosy sprzeciwu z ośrodków takich jak Burundi Academy of Science, to komu uwierzysz? To tak dużo zmieni, jak "Burundi" podstawisz przez "Bolanda"? 2009/10/14 21:36:33
@wo:
"Tylko że mówisz teraz o sytuacji, w której przeciętny egzemplarz homo sapiens potrzebowałby skafandra kosmicznego do spacerowania po planecie Ziema. Podoba Ci się perspektywa wyeliminowania nas z biosfery? " Racja, ale ja mówiłem o przyczynach, a nie efektach - zacytowałem KNG PAN, bo według stanowiska komitetu przyczyną obecnej sytuacji klimatycznej jest nie tylko człowiek. Według Komitetu te zmiany sprzed 400 tys. lat są na to dowodem. Dlatego też w dalszej części komentarza napisałem, że "zanim powstały fabryki, samochody itp. poziom CO2 bywał wyższy niż obecnie". Już się przekonałem, że argumenty PAN są nieprawdziwe, i już to przyznałem. "Skup się, bo będzie ważne i trudne." Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem ten trudny akapit. 2009/10/14 21:43:50
@tymczasowekontonagazetcie
To akurat jest dość realne zagrożenie, może nie dla Nowego Jorku, ale dla biedniejszych wyspiarzy, którzy mają metr, a czasem i nie, ziemi pod stopami, już tak. Ich domy rzeczywiście mogą się stać atrakcją dla nurków. Przecież tam chodzi o to, że dno oceaniczne pod tymi wyspami się zapada. @wo Owszem, nie grozi nam tropikalny huragan, ale mazowieckie równiny się całkiem nieźle nadają na klasycznego twisterka. Nawet takiego z ofiarami w ludziach. Geograficznie to one się właśnie bardzo słabo nadają na twisterka - od południa blokada, od wschodu brak zagrożenia, od północy za małe morze, by się twister rozkręcił, a od zachodu za długi kawał lądu, by do nas twister dotarł. Nawiasem mówiąc kiedyś się czytało o tym, że huragany w takim Bangdladeszu wcale nie są drastycznie silniejsze od najgorszych wichur w Polsce pod względem mocy. Tam po prostu chatki są tak wątłe w porównaniu do mazowieckich domków, że taka sama siła jak u nas, u nich wywołuje bez porównania większe straty. 2009/10/14 21:51:44
@mirek.bartold
"Dlatego też w dalszej części komentarza napisałem, że "zanim powstały fabryki, samochody itp. poziom CO2 bywał wyższy niż obecnie". " Skup się, bo będzie jeszcze ważniejsze i jeszcze trudniejsze. CO2 to jest typowy składnik atmosfery martwej planety. Teza, że poziom CO2 był wyższy niż obecnie zanim pojawiły się samochody i fabryki jest oczywista - powiem więcej,był znacznie wyższy zanim pojawiły się rośliny, bo to one na masową skalę zaczęły przerabiać CO2 na swoją biomasę. Tę biomasę zaczęły zżerać zwierzęta, których biomasa z kolei zamieniła się (trochę skracając) w płyn, który sobie wlewamy do samochodów, inna biomasa z kolei zmieniła się w czarne kloce, którymi w osiemnastym wieku zaczęliśmy na skalę przemysłową dymić w kominach. A ja czasem kawałkami stosunkowo świeżo usuniętmi prosto z biosfery palę sobie w kominku. Z rur wydechowych i kominów wpuszczamy więc do atmosfery z powrotem ten sam CO2, który z atmosfery zaczął znikać w proterozoiku. Krótko mówiąc, nie musisz się powoływać na oświadczenia jakichś komitetów by nas przekonać, że CO2 w ziemskiej atmosferze był jeszcze zanim pojawiły się fabryki i samochody. My to wiemy. Na Wenus to nadal 96% atmosfery. 2009/10/14 21:58:04
@wo
"To jest możliwe. Mamy w Polsce generalny kryzys popularyzacji nauk." Oczywiście możemy biadać nad śmiercią Kurka i Kamińskiego, co mi się czasem zdarza, ale to zjawisko bardziej globalne i imho związane z upadkiem CCCP. To zacięta rywalizacja technologiczna i prestiżowa na polu intelektualnym stanowiła boost dla rozwoju nauk. Miliardy, czy biliony $ pompowanych w potrzebne oraz zupełnie nieużyteczne badania podstawowe owocowało ciągłym strumieniem spektakularnych odkryć i było postrzegane jako wielki triumf współczesnej nauki, a bycie ścisłowcem nie tylko popłacało, ale nawet w pewnym okresie stało się trendy. Nauka co prawda nie stanęła nagle w miejscu, ale straciła ten boost z dekad powojennych. Bez spektakularnych wyników nie przykuwa już tak uwagi zwykłych zjadaczy chleba, a co za tym idzie również mediów. @jhenri "Nieuków z KNG PAN powinno się wypieprzać z katedr, ale póki tam są, zwiodą jeszcze niejednego. W nich wal, nie w zmąconych zwykłych ludzi." Przekrój ostatnio pisał: W ustawie wylicza bezlitośnie: na 190 członków rzeczywistych PAN aż 146 (czyli 70 procent) skończyło 75. rok życia. Mniej niż 65 lat ma tylko sześciu członków (3,15 procent). Przyznam, że opadła mi szczena, bo choć słyszałem o gerontokracji, to liczb nie znałem. Wygląda na to, że stanowisko w PAN, to odpowiednik renty, czy emerytury. 2009/10/14 22:51:17
Wszystkie dywagacje na temat czy globalne ocieplenie jest czy nie są bez sensu, bo i tak bez udziału krajów rozwijających się, jak Chiny czy Indie, mozna zapomnieć o walce ze zmianami klimatycznymi.
A kraje te uważają, że im się należy, więc po ich trupie ograniczą emisje. Jak zwykle ludzie albo nie zrozumieją zagrozenia, albo zrozumieją po fakcie. Jakie to szczęście że nie mieszkam nad morzem. 2009/10/14 22:57:03
@grenade
"Wszystkie dywagacje na temat czy globalne ocieplenie jest czy nie są bez sensu, bo i tak bez udziału krajów rozwijających się, jak Chiny czy Indie, mozna zapomnieć o walce ze zmianami klimatycznymi" Trochę jednak trudno będzie te kraje przekonać bez uprzedniego wprowadzenia ograniczeń u nas. Proponujesz rozpieprzyć planetę w myśl hasła, że co ja się będę pocierał, niech sąsiad się pociera? 2009/10/14 23:09:21
@wo "Ale skoro to wszystko takie niepewne, to czy warto wydawać tyle pieniędzy na walkę z emisją CO2?"
Ja to sobie tłumaczę, że w ten sposób uzyskujemy dostęp do fajniejszych i bardziej finezyjnych technologii. @jakas1 "Przecież tam chodzi o to, że dno oceaniczne pod tymi wyspami się zapada. " Mu i Lemuria! @bantus "Przyznam, że opadła mi szczena, bo choć słyszałem o gerontokracji, to liczb nie znałem. Wygląda na to, że stanowisko w PAN, to odpowiednik renty, czy emerytury." Ostatnio mieliśmy ubaw, bo PAN dla swoich doktorantów robił inaugurację roku akademickiego. Ależ te profesury ich nęcą! 2009/10/14 23:11:48
jakas1
od północy za małe morze, by się twister rozkręcił, a od zachodu za długi kawał lądu, by do nas twister dotarł. Bo jak wiadomo tornado to zjawisko wyłącznie nadmorskie. 2009/10/14 23:51:32
@wo:
"Z rur wydechowych i kominów wpuszczamy więc do atmosfery z powrotem ten sam CO2, który z atmosfery zaczął znikać w proterozoiku. Krótko mówiąc, nie musisz się powoływać na oświadczenia jakichś komitetów by nas przekonać, że CO2 w ziemskiej atmosferze był jeszcze zanim pojawiły się fabryki i samochody. My to wiemy." Nie mówiłem o czasach, kiedy na Ziemi rodziło się życie, tylko o czasach kiedy już sobie istniało od ponad 2 miliardów lat. Po drugie KNG napisał, iż 400 tys. lat temu było WIĘCEJ CO2 w atmosferze (a nie że CO2 był sobie po prostu). Przy takim stwierdzeniu wolę się już powołać na komitet. A teraz nie musisz się skupiać, bo będzie bardzo proste i bardzo łatwe: Jeśli grupa naukowców (czyli ludzi, którzy powinni siedzieć w temacie po uszy) mówi mi, że 400 tys lat temu (czyli kiedy już było życie na Ziemi) w czasie ZLODOWACENIA(!) CO2 było więcej, a życie sobie żyło, to ja* myślę sobie, że to CO2 wcale takie straszne nie jest, bo nawet jeśli jest go więcej niż teraz, to i tak może przyjść zima zła, a nie ocieplenie. A jeśli nawet przyjdzie ocieplenie, to nie dlatego że jest więcej CO2, bo według KNG ten gaz ma mniejszy wpływ na ocieplenie (czy tam zmianę) klimatu niż np para wodna. Jako że uważam siebie za przedstawiciela prostego ludu, to domniemam, iż inni prości ludzie też pomyśleli sobie tak, jak ja. I pomyśleli tak właśnie na podstawie stanowiska KNG PAN. Tak naprawdę, żeby to stanowisko podważyć musiałbym mieć wiedzę, którą ma np. autor doskonale szarego bloga (czyli znajomość najnowszych publikacji naukowych). Jeśli tej wiedzy nie mam, to sam sobie nie wymyślę, że jedna z najbardziej znanych w Polsce placówek naukowych mówi bzdury. A nie mam czasu na weryfikację tych informacji, bo jestem kasjerem, budowlańcem, dentystą, sprzątaczką, adminem, astrofizykiem, aktorem... i swój czas poświęcam na wykonywanie swojego zawodu, a nie na weryfikację stanowisk specjalistów opłacanych z moich pieniędzy. Stoję tu w obronie wszystkich tych, którzy dali się wkręcić, bo sądzę, że mądrzejsi ode mnie też należą do tego grona. *ja - ktoś, komu nie trzeba wyraźnie zaznaczać kiedy musi się skupić, kiedy musi się skupić bardzo, a kiedy w ogóle nie musi się skupiać. Takie ćwiczenia umysłowe staram się wykonywać samodzielnie :P 2009/10/15 00:22:18
@mirek.bartold
"Jeśli grupa naukowców (czyli ludzi, którzy powinni siedzieć w temacie po uszy) mówi mi, że 400 tys lat temu (czyli kiedy już było życie na Ziemi) w czasie ZLODOWACENIA(!) CO2 było więcej, a życie sobie żyło, to ja* myślę sobie, że to CO2 wcale takie straszne nie jest, bo nawet jeśli jest go więcej niż teraz, to i tak może przyjść zima zła, a nie ocieplenie. " A jeśli grupa naukowców (czyli ludzi, którzy powinni siedzieć w temacie po uszy) powie Ci, że wirus HIV jest nieszkodliwy, to też im uwierzysz? Grono denialistów AIDS jest już bardzo skromne, ale ciągle jeszcze znajdziesz kilku żywych. I z wykształcenia będą to biolodzy, jak Peter Duesberg. W nauce rzadko zdarza się pełna jednomyślność, niemniej jednak po pewnym czasie sytuacja robi się taka, że najbardziej prestiżowe jednostki naukowe na świecie zaczynają podzielać pewien konsensus, a denializm egzystuje na peryferiach. Dajmy na to, w jakimś tam komitecie jakiejś tam akademii jakiegoś tam kraju. " Po drugie KNG napisał, iż 400 tys. lat temu było WIĘCEJ CO2 w atmosferze (a nie że CO2 był sobie po prostu)." Tripati et al są innego zdania i ja wierzę im, bo to są poważni naukowcy publikujący w bardzo prestiżowym czasopismie. "Stoję tu w obronie wszystkich tych, którzy dali się wkręcić, bo sądzę, że mądrzejsi ode mnie też należą do tego grona." Wiesz, ich nie należy bronić, ich należy oświecić. Mniej więcej po to napisałem tę notkę. 2009/10/15 00:36:17
@mirek.bartold "(czyli ludzi, którzy powinni siedzieć w temacie po uszy) mówi mi, że 400 tys lat temu (czyli kiedy już było życie na Ziemi) w czasie ZLODOWACENIA(!) CO2 było więcej,"
Oj chyba nie do końca tak mówią. Co nie zmienia faktu, że geolodzy (ale czwartorzędowcy raczej nie) mają często wyjebane na problem zmian klimatycznych, gdyż klimat zmieniał się tyle razy, bla bla bla, a w Kredzie to nawet bla bla bla. 2009/10/15 01:01:25
@wo
Trochę jednak trudno będzie te kraje przekonać bez uprzedniego wprowadzenia ograniczeń u nas. Proponujesz rozpieprzyć planetę w myśl hasła, że co ja się będę pocierał, niech sąsiad się pociera? No i jak na razie sytuacja wygląda tak, że my wprowadziliśmy u siebie ograniczenia, a Chiny zapowiadają wzrost emisji CO2. Jak myślisz - jaki będzie bilans (ekonomiczny i ekologiczny) całej tej zabawy? Praktyka pokazuje też, że niektórych krajów (USA) nie da się przekonać do ograniczenia emisji CO2 poprzez wprowadzenie takich ograniczeń u nas. Nie wiadomo czy Chiny nie pójdą tą samą drogą. 2009/10/15 01:19:14
@urbane.abuse
po mojemu nie chodzi o teorię sensu largo Chodzi o kretynizm tłumoka z Onetu. W tłumaczeniu konkurencyjnym: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7143694,Znalezli_szczatki_latajacego_gada__ktory_zyl_160_mln.html @wo Podoba Ci się perspektywa wyeliminowania nas z biosfery? Robimy co możemy, żeby się wyeliminować. Docieplanie świata to naprawdę najmniej istotny ze sposobów. Proponujesz rozpieprzyć planetę Zaś nie popadaj w megalomanię. Jak rozpieprzymy siebie samych, to planeta bez nas jakieś parę gigalat wytrzyma. 2009/10/15 01:43:08
@wo
"Trochę jednak trudno będzie te kraje przekonać bez uprzedniego wprowadzenia ograniczeń u nas." To jest w ogóle skomplikowane ze względu na elementarne pojęcie globalnej sprawiedliwości. Bo gdyby Chiny czy Indie miały wprowadzać ograniczenia w miarę równocześnie z zachodem, to by wynikało z tego, że przerzucamy konsekwencje naszego dynamicznego rozwoju z przeszłości na kraje, które wiatr w żagle złapały stosunkowo niedawno. Dochodzi jeszcze do tego jeszcze np. przeliczenie emisji CO2 na mieszkańca, a Indie, Chiny, Indonezja, Brazylia itd. to łącznie pewnie połowa mieszkańców planety. Moim zdaniem wygląda na to, że w przypadku gdy zmiana klimatu jest być może pierwszym palącym problem politycznym, który po prostu musi być rozwiązany globalnie, kraje rozwinięte wiszą coś krajom rozwijającym i być może dług za kolonialny wyzysk zostanie w przyszłości spłacony właśnie np. w postaci czystych technologii. 2009/10/15 01:53:55
@wo
"Ja wierzę im, bo to są poważni naukowcy publikujący w bardzo prestiżowym czasopismie." Mnie dodatkowo przekonuje to, że w pakiecie z poglądem "globalne ocieplenie to jakiś bullshit" znajduje się też często "nakaz zapinania pasów w samochodzie to faszystowsko-lewacki zamach na wolność jednostki". 2009/10/15 02:37:28
@erm.land
"Moim zdaniem wygląda na to, że w przypadku gdy zmiana klimatu jest być może pierwszym palącym problem politycznym, który po prostu musi być rozwiązany globalnie, kraje rozwinięte wiszą coś krajom rozwijającym i być może dług za kolonialny wyzysk zostanie w przyszłości spłacony właśnie np. w postaci czystych technologii. " IMVHO idealizujesz. Zwrot w polityce USA w kierunku aktywnego rozwiązywania problemów związanych z klimatem (nie chodzi o samego Obamę, już się zaczyna bipartisanship: blog.algore.com/2009/10/bipartisanship.html) jest związany z konstatacją, że w dziedzinie technologii Stany nadal mogą wiele zaoferować -- nie chodzi jednak bynajmniej o spłacanie długów, a wręcz przeciwnie, o otrzymanie sowitej zapłaty (blog.algore.com/2009/09/1_trillion.html). Kiedy Obama zebrał największe brawa podczas przemowy inauguracyjnej? Kiedy podleczył rosnący kompleks Amerykanów mówiąc "we are ready to lead once more". Co to oznacza w kontekście "poltyki klimatycznej"? Mniej więcej: zamiast bojkotować Kyoto et al, będziemy aktywnie i gorliwie ustalać standardy, promować traktaty, a jednocześnie sprzedawać technologie umożliwiające dostosowanie się do tych standardów. Bipartisans już to rozumieją: "We are also convinced that we have found both a framework for climate legislation to pass Congress and the blueprint for a clean-energy future that will revitalize our economy, protect current jobs and create new ones, safeguard our national security and reduce pollution. Economy na pierwszym miejscu, pollution na ostatnim. 2009/10/15 09:05:44
@miskidomleka
Bo jak wiadomo tornado to zjawisko wyłącznie nadmorskie. Nie nadmorskie, ale z całą pewnością mają tendencję do wiania w lewo. Więc zagrożenie będzie, jak któryś z nich jakimś cudem znad Korei przedrze się przez Syberię i dotrze do nas. Ale warunku p=0,05 to raczej nie spełnia. Podobnie jak to, że zawróci nagle znad Azorów i wbrew sile Coriolisa uderzy na wschód. 2009/10/15 09:34:35
@jakas1
Weź Ty obejrzyj film fajne efekty w filmie "Twister" (to jest tornado), a potem przeczytaj fajną sensacyjną książkę Huragan (1966; Wyatt's Hurricane) Desmond Bagley'a (cyklon, tajfun, huragan - zależnie od regionu świata) i może skumasz różnicę 2009/10/15 09:36:53
@erm.land
"że w pakiecie z poglądem "globalne ocieplenie to jakiś bullshit" znajduje się też często "nakaz zapinania pasów w samochodzie to faszystowsko-lewacki zamach na wolność jednostki"" No i cakiem często w tym pakiecie jest też bonus gratis "żydzi żądzą ,światem". To jest tak czytelny symptom, że hej. 2009/10/15 10:42:23
@erm.land
"Mnie dodatkowo przekonuje to, że w pakiecie z poglądem "globalne ocieplenie to jakiś bullshit" znajduje się też często "nakaz zapinania pasów w samochodzie to faszystowsko-lewacki zamach na wolność jednostki"." Bo to jest fenomen dowolnego denializmu - przez pewien czas, dopóki jeszcze ich publikacje mają szansę na druk w normalnych pismach branżowych (bo sprawa uważana jest za nierozstrzygniętą), to są w miarę normalni naukowcy. Na przykład w latach 80. nie musiałeś jeszcze być oszołomem, żeby mieć wątpliwości co do wirusa HIV, w latach 90. już raczej tak. Więc na samym końcu masz getto oszołomów, w którym razem zgodnie siedzą denialista HIV, denialista globalnego ocieplenia i kreacjonista. @zer00 "No i cakiem często w tym pakiecie jest też bonus gratis "żydzi żądzą ,światem"." Zważywszy, że marcowi docenci mają dzisiaj coś tak koło siedemdziesiątki, to może tłumaczyć popularność wariackich teorii wśród emerytów z PAN. Nie dadzą sobie narzucać żydowskiej pseudonauki ze zgenerowanego Zachodu. 2009/10/15 10:59:14
@wo
"marcowi docenci mają dzisiaj coś tak koło siedemdziesiątki" Osiemdziesiątki raczej. Co jednak niewiele zmienia. 2009/10/15 11:09:08
Tak krótko i podsumowywawczo o co mi chodzi.
O globalnym ociepleniu można mówić na co najmniej dwóch poziomach -- równie ważnych: debaty naukowej i debaty publicznej. W obrębie debaty naukowej "globalne ocieplenie" już jest i oznacza tyle co pewną poddziedzinę klimatologii. Natomiast jako zjawisko fizyczne, to paaaanie... jak to w nauce, sprawa rozbija się o wielomiesięczne literatury study po których ma się obraz zagadnienia i zapewne nie jest on tak prosty jak liczba kelwinów na stulecie. Taki przykład w, nomen omen, pigułce mieliśmy teraz z tą rzekomą szczepionką na HIV co to miała mieć 31% skuteczności. To nie jest tak, że to nieprawda, ona taką skuteczność miała, ale... każdy rozgarnięty w statystyce licealista zrozumie, że obraz tej skuteczności jest cokolwiek bardziej subtelny niż liczba 31%. Podobnie przy globalnym ociepleniu -- coś się tam podgrzewa, jest jakiś zaburzony bilans energetyczny planety, ale w szczegółach to są jakieś estymacje estymacji i ogólne modele do dyskusji w kuluarach konferencji. Zatem jako zjawisko fizyczne "globalne ocieplenie" już się w nauce nie pojawi -- to znaczy nie będzie sensacyjnego papieru "potwierdzono globalne ocieplenie" w Inter. Jour. of Climat. and Mete. Rev. B., bo natychmiast nasuwa się pytanie "w jakim sensie"?. Może będzie w Scientific American (ale też wątpię). Generał publiczny rzadko wgłębia się w istotę zagadnienia. Nawet od rzeczy typu "31% skuteczności" beret mu płonie -- najlepiej rozumie skuteczna/nieskuteczna i mierzy to anegdotycznymi przypadkami "wyleczonych" znajomych. W debacie publicznej zatem też nie będzie żadnego globalnego ocieplenia. Owszem będą jakieś znikające lodowce, może podtopione wyspy, ale raz, że to żadne ocieplenie tylko lodowce i wyspy, a dwa, że to będzie tak rozłożone w czasie, że generał publiczny niczego nie zauważy (w znaczeniu _ocieplenia_). PR-disaster wynika z tego, że jeżeli naukowcy dalej będą pohukiwać o "globalnym ociepleniu" (rozumiejąc je bardziej jako dziedzinę nauki, a nie kelwiny na stulecie) tym bardziej generał publiczny będzie jak "WTF? Śnieg w październiku!!!1!!11". I coraz bardziej będzie narastać przekonanie, że to naukowy humbug. A naukowcy potrafią wytłumaczyć subtelności "globalnego ocieplenia" tylko innym naukowcom. Obopólna frustracja będzie narastać. A tu się przecież kółko zamyka -- prasa jako pas transmisyjny do mas przenosi rewelacje naukowców po drodze wprowadzając nieporozumienie, masy wywierają (lub nie) nacisk na polityków, politycy kalkulując czy im się opłaca podnosić ogon kierują środkami w kierunku naukowców (lub nie). Natomiast to co będzie to zmiany klimatu. To będzie w newsach i będzie w namacalnych statystykach. Ciekawe jak długo tylko jeszcze zajmie nam zgrepowanie, że te tornada to jest właśnie to co przewiduje Teoria Globalnego Ocieplenia. (Natomiast co do możliwości zahamowania tego bajzlu to jestem sceptyczny -- nasza cywilizacja miała na tyle powera, żeby wykopać coś z domku z kart, ale raczej nie tyle, żeby ten domek stabilizować w trakcie upadku) 2009/10/15 12:00:20
@inz.mru
"Ciekawe jak długo tylko jeszcze zajmie nam zgrepowanie, że te tornada to jest właśnie to co przewiduje Teoria Globalnego Ocieplenia" W ogóle to najzabawniejsze we wczorajszym kataklizmie pogodowym - wichura wyłączyła prąd tysiącom Polaków. Przekonanych, że skoro zrobiło się na parę dni zimno (zaraz po paru dniach wyjątkowo gorących, gdy rekord ciepła jest tysiąc kilometrów na wschód), to na pewno dowodzi, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia. 2009/10/15 12:16:16
@wo
To własnie po tym, jak zmarzłem w czerwcu, jadąc z Ursynowa do Śródmieścia, RAZ zapodał, że on też zmarzł, ergo nie ma global warming, skąd. 2009/10/15 12:17:31
@wo
"W ogóle to najzabawniejsze we wczorajszym kataklizmie pogodowym - wichura wyłączyła prąd tysiącom Polaków." Nie wichura, ani tym bardziej nie "globalne ocieplenie", tylko rząd Tuska jest winien: deser.pl/deser/1,97052,7147979,Kurski___Cofka__z_Baltyku_to_wina___.html 2009/10/15 12:30:17
@inz.mruwnica
Generał publiczny rzadko wgłębia się w istotę zagadnienia. Nawet od rzeczy typu "31% skuteczności" beret mu płonie -- najlepiej rozumie skuteczna/nieskuteczna i mierzy to anegdotycznymi przypadkami "wyleczonych" znajomych. W debacie publicznej zatem też nie będzie żadnego globalnego ocieplenia. Jaja sobie robisz. Ono już jest i na pewno będzie, tyle że publika złożona z laików będzie dokonywała dość bezpodstawnych wyborów na zasadzie plebiscytu czy konkursu piękności: ludzie z genami liberalnymi będą wierzyć w realność AGW i popierać działania zapobiegawcze, chociaż nie będą w stanie w pełni uzasadnić dlaczego wierzą i popierają, a ludzie z genami konserwatyzmu będą nie wierzyć i nie popierać, również nie umiejąc tego wyjaśnić (poza plotkami i mitami). To samo co w tysiącu innych spraw. (Natomiast co do możliwości zahamowania tego bajzlu to jestem sceptyczny -- nasza cywilizacja miała na tyle powera, żeby wykopać coś z domku z kart, ale raczej nie tyle, żeby ten domek stabilizować w trakcie upadku) E tam. Nie trzeba koniecznie wyhamowywać emisji do zera, wystarczy ograniczyć, a potem zwiększyć sekwestrację -- np. przez zalesienie Sahary i australijskiego interioru: www.springerlink.com/content/55436u2122u77525/ 2009/10/15 13:39:49
Ze stanowiskiem geologów to było tak:
Na posiedzeniu KNG listopadzie ubiegłego roku prof. L. Marks omawiał finalizowanie przez IUGS zmiany stratygrafii neogenu, tj. definicji czwartorzędu i plejstocenu (coś a'la kontrowersje związane ze statusem Plutona wśród astronomów, sprawa przeciągała się przez kilka lat i została ostatecznie przyklepana w lipcu). Ze sprawozdania z posiedzenia: "W dyskusji nad oboma wystąpieniami udział wzięli profesorowie: J. Kotlarczyk, A. Żelaźniewicz, L. Marks, R. Marcinowski, K. Piotrowska, M. Lewandowski, K. Jaworowski, J. Żaba, G. Racki, K. Jakubowski oraz I. Bojakowska. Zastanawiano się nad przyczynami spadku liczebności geologów na świecie oraz stopniowego zmniejszania się popularności tej dziedziny nauki, a także nad sposobami odwrócenia tych niekorzystnych tendencji. Wyrażano też opinie odnośnie nowej, dolnej granicy czwartorzędu. Jednak główny wątek dyskusji dotyczył przyczyn ocieplania się klimatu oraz wzrostu zawartości CO2 w atmosferze. Zgodzono się, iż procesy te mają charakter przede wszystkim naturalny. Rzeczywisty wkład człowieka w obserwowane obecnie zmiany jest niewielki. Dostarczycielem CO2 do atmosfery jest nie tylko przemysł ale i hodowla zwierząt rzeźnych, z której trudno rezygnować. Zauważono, że podejmowane globalne działania, prowadzące do ograniczenia emisji CO2, mają głównie wydźwięk polityczny, a proponowane kary za przekroczenie limitów mogą mieć dramatyczne konsekwencje dla polskiej gospodarki. Ustalono, że społeczność geologów, którą reprezentuje KNG, powinna aktywnie włączyć się do publicznej dyskusji, wskazując na faktyczne przyczyny zachodzących procesów. Postanowiono, że Komitet sformułuje swoje stanowisko w sprawie zmian klimatu oraz zagrożenia globalnym ociepleniem oraz zadba o możliwie najszersze jego rozpowszechnienie." Wyróżnienie moje. Jak widać, inicjatywa powstała spontanicznie, na drodze "ustaleń" kilku osób które coś tam piąte przez dziesiąte słyszały o globalnym ociepleniu, i niestety postanowiły podzielić się swoimi refleksjami z resztą społeczeństwa. W ciągu kilku tygodni powstała pierwsza wersja stanowiska (opublikowana potem na stronie Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego). Nie wiem, kto był jego autorem, ale z dokumentu wynika że osoba ta ostatni kontakt ze stratygrafią czwartorzędu miała w latach sześćdziesiątych. Potem dokument ten został poprawiony (zapewne przez Marksa, który poprawił kilka bzdur ze swojej działki) i opublikowany na stronie KNG. Łatwo jest domyślić się, skad wziął się punkt o poziomach CO2. Autor stanowiska wygooglał obrazek podobny do tego: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/77/Vostok_420ky_4curves_insolation.jpg i zinterpretował lewą część wykresu jako stan na "teraz", choć w rzeczywistości najmłodszy punkt datowany jest na rok ~2350 BP: ftp://ftp.ncdc.noaa.gov/pub/data/paleo/icecore/antarctica/vostok/co2nat.txt No i jeśli okazuje się, że takiego bubola nie wychwycił członek KNG teoretycznie najlepiej zorientowany w temacie, czyli prof. Marks, to co powiedzieć o reszcie Komitetu? Zresztą, jak pisałem tutaj: doskonaleszare.blox.pl/2009/10/Znow-bedzie-ad-hominem.html także i prof. Marks lubi się wypowiadać na tematy, o których ma zerowe pojęcie. Dla porównania, możecie przeczytać jak wygląda procedura tworzenia "position statements" w największej naukowej organizacji geologów w USA: www.geosociety.org/positions/ oraz jak wygląda draft, który obecnie przechodzi procedurę recenzji i akceptacji: www.geosociety.org/positions/pos10_climateChange-DRAFT.pdf Jedno trzeba polskim geologom przyznać - udało im się "jak najszersze rozpowszechnienie", przez co jest to najbardziej znane (również za granicą) stanowisko polskiego środowiska naukowego w kwestii globalnego ocieplenia. 2009/10/15 13:41:58
Przydałby się jeszcze FAQ pt.: co ja mogę zrobić dla uratowania Nowego Jorku. Bo najczęstsza odpowiedź brzmi mniej więcej: wystawić pytę przez okno i rozbujać (zawsze to jakiś wiatr, ergo ochłodzenie). A cała istotna emisja idzie z przemysłu i transportu, więc ta stuwatowa żarówka, którą mi Unia zabrała, to i tak nie robi(ła).
2009/10/15 13:53:03
@bradko
"no ale przecież się da" Wiem, wtedy też się dało. Ja niestety odróżniam się od moich kolegów reporterów tym, że wolę się czuć bezpiecznie i w miarę komfortowo. Kiedy w miarę normalna linia lotnicza ogłasza, że nieremontowany od pół wieku pas startowy nie nadaje się już do użytku i likwiduje połączenie, to ja już nie wsiądę w "twin engine turbo prop" oferowany przez firmę Te Mauri Travel. No taki już jestem, najbardziej lubię takie tematy, do których da się dolecieć normalnym samolotem, ewentualnie wypożyczając normalny samochód w normalnej wypożyczalni. @radekjak "Przydałby się jeszcze FAQ pt.: co ja mogę zrobić dla uratowania Nowego Jorku. " A co Cię obchodzi Nowy Jork, wczorajsza anomalia Cię nijak nie zaniepokoiła? 2009/10/15 13:58:55
Żart oczywiście, chodziło mi o: co ja mogę zrobić w sprawie zmian klimatycznych.
A co do wczorajszej anomalii, to rano się fachowiec w Tok Fm wypowiadał, że to żadna anomalia, tylko standard (dla specjalisty oczywiście, bo inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia zwykłego użytkownika klimatu). 2009/10/15 13:59:46
@perfectgreybody "W dyskusji nad oboma wystąpieniami udział wzięli profesorowie: J. Kotlarczyk, A. Żelaźniewicz, L. Marks, R. Marcinowski, K. Piotrowska, M. Lewandowski, K. Jaworowski, J. Żaba, G. Racki, K. Jakubowski oraz I. Bojakowska."
Z tego co sie orientuję to tu najbardziej byłby kompetentny Marks, reszta to rozrzucona jest po całej tabeli stratygraficznej. "Jedno trzeba polskim geologom przyznać - udało im się "jak najszersze rozpowszechnienie", przez co jest to najbardziej znane (również za granicą) stanowisko polskiego środowiska naukowego w kwestii globalnego ocieplenia." Że Marcinowski czy Lewandowski pod czymś takim się podpisali... 2009/10/15 14:02:40
@radekjak
"A co do wczorajszej anomalii, to rano się fachowiec w Tok Fm wypowiadał, że to żadna anomalia, tylko standard (dla specjalisty oczywiście, bo inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia zwykłego użytkownika klimatu)." Bo też i nie jest to anomalia w sensie "nigdy dotąd tak nie było" - chodzi jednak o to, że zjawiska ekstremalne, typu duże skoki w krótkim czasie i duże różnice na niewielkim dystansie, będą coraz częstsze. I coraz bardziej upierdliwie skutkując, na przykład, wyłączeniem prądu na sporym obszarze. 2009/10/15 16:21:53
@ Offtop
Przepraszam za offtopa, ale tekst traktuje o problemie parokrotnie juz na blogu poruszanym, wiec nie moglem sie powstrzymac (no dobra, licze na to, ze albo teraz, albo kiedy indziej, jak wo zrobi kolejna notke o wychowywaniu dzieci albo ograniczeniach umyslowych polskich prawicowcow, to przyplacze sie choc jeden wzburzony prawak i bedziemy mogli sobie porechotac). wyborcza.pl/1,75476,7148143,Klaps_oglupia.html A tu link do strony goscia, ktory prowadzil badania opisane w artykule, gdyby komus sie chcialo siegnac do zrodel: pubpages.unh.edu/~mas2/CP-Empirical.htm Tradycyjnie przepraszam za brak polskich znakow. 2009/10/15 17:54:18
Eksperyment wyszedł tak: twoja notka dostała na Wykopie 12 wykopów (notka pt. "BBC przerywa zmowę milczenia! Globalnego ocieplenia nie ma!" dostała wykopów 500). Większość ludzi odrzuciła notkę jako "informację nieprawdziwą" (20 zakopów notki WO - 7 zakopów "informacji" z BBC).
Ciekawe zjawisko zachodzi w komentarzach. Na Wykopie można je "plusować" i "minusować". Dość dziwny jest dla mnie fakt, że komentarze typu "no co wy, wierzyliście w globalne ocieplenie? 31 000 naukowców jest przeciwko!" dostają plusy, natomiast odpowiedzi typu "to nieprawda, oto wytłumaczenie krok po kroku, dlaczego ten twój link to kłamstwo..." dostają minusy. Świat mnie przygnębia. 2009/10/15 17:57:26
@WO
"W całej historii naszej planety znajdziesz oczywiście okresy, w których klimat jeszcze bardziej odbiegał od obecnego. Nie potrzebujesz stanowisk komitetów, żeby o tym wiedzieć. Tylko że mówisz teraz o sytuacji, w której przeciętny egzemplarz homo sapiens potrzebowałby skafandra kosmicznego do spacerowania po planecie Ziema." na początek prosty wykres: www.americanthinker.com/printpage/?url=http://www.americanthinker.com/2009/01/co2_fairytales_in_global_warmi.html A teraz pytanie. Kto o zdrowych zmysłach uwierzy że choćby 100mln lat temu atmosfera ziemska nie nadawała się do oddychania? Napisałbym więcej ale ogólnie znudziły mnie już dyskusje o zmianach klimatu :) 2009/10/15 18:01:41
Jednak z tego szumu, czasem wynika coś dobrego. Np. Akcja którą często szczycą się dokumenty na Planete. Kręcą dokument obliczają ile CO2 wypuścili do atmosfery i za to dają pieniądze by wykupowano lasy w Hameryce Południowej. Czyli z kolei coś za czym jestem bardzo ZA
Straszenie ludzi globalnym ociepleniem może okazać się owocne i z korzyścią dla wszystkich, bez względu na to, czy Globalne ocieplenie to prawda, czy fałsz. Pożyjemy, zobaczymy. Ale jeśli Cała ta wrzawa ma służyć temu że moje dzieci mają szansę oddychać ciut świeższym powietrzem... Cóż czasem warto być obłudnym. Z góry przepraszam za infantylność spostrzeżenia 2009/10/15 18:17:20
@qseft
"A teraz pytanie. Kto o zdrowych zmysłach uwierzy że choćby 100mln lat temu atmosfera ziemska nie nadawała się do oddychania?" Ja mam lepsze pytanie. Kto przy zdrowych zmysłach mając opinię wyrażoną przez zespół specjalistów na łamach magazynu "Science" przeciwko opinii wyrażonej przez felistonistę na stronie internetowej poświęconej propagowaniu konserwatyzmu, wybierze feliestonistę konserwatywnej stronie internetowej? Chłopie, może zamiast linkować do serwisu "American Thinker" podlinkujesz od razu bloga jakiegoś świra z Psychiatryka24? 2009/10/15 18:20:46
@ogozo
"Eksperyment wyszedł tak: twoja notka dostała na Wykopie 12 wykopów (notka pt. "BBC przerywa zmowę milczenia! Globalnego ocieplenia nie ma!" dostała wykopów 500). Większość ludzi odrzuciła notkę jako "informację nieprawdziwą" (20 zakopów notki WO - 7 zakopów "informacji" z BBC)" Bo to jest tak - ja jako lewicowo-liberalna relatywistycznie moralna cywilizacja śmierci wyrażam swoje poglądy na łamach dużej gazety codziennej, w zamian za co dostaję pieniądze może bez żadnej rewelacji, ale jako-tako da się z tego wyżyć. Polska prawicowa psycholia wyraża swoje poglądy pisząc blogowe apele typu "PRZESTAŃCIE SZKODZIĆ POLSCE!!!111!" i popierając się nawzajem na twitterze czy wykopie. I sami dopłacają do tego interesu, wysyłając taśmowo esemesy na jakieś fajansiarskie konkursy. Patrząc z tej perspektywy, nie ma im czego zazdrościć. A niech se wykopują. 2009/10/15 18:51:51
@jakas1
no, słuchaj rpyzel. Albo przeczytaj sobie nawet w wiki: pl.wikipedia.org/wiki/Cyklon_tropikalny pl.wikipedia.org/wiki/Tornado 2009/10/15 20:22:27
Niektórzy jednakowoż przyjmują obecne wydarzenia pogodowe z wesołością.
(Czy tylko ja mam takie głupie skojarzenia?) 2009/10/15 20:39:40
qseft: ""Kto o zdrowych zmysłach uwierzy że choćby 100mln lat temu atmosfera ziemska nie nadawała się do oddychania? ""
Oczywiście nikt, przecież dobrze wiadomo ,że świat istnieje tylko 6000 lat!!1! 2009/10/15 21:01:24
@wo
No, na razie to tak wygląda. Ale myślę, że tak samo jak ja ty też obawiasz się, że taka sytuacja niedługo się zmieni. Nikogo nie będzie stać na profesjonalnych dziennikarzy, więc dziennikarstwo zejdzie na poziom "kto chce, ten pisze". Może to trochę czarnowidztwo, no ale jak się popatrzy na zmiany, jakie zaszły w ciągu ostatnich 10 lat... 2009/10/15 21:06:16
@ogozo
"Nikogo nie będzie stać na profesjonalnych dziennikarzy, więc dziennikarstwo zejdzie na poziom "kto chce, ten pisze". " Ale wtedy serwisy internetowe też będą musiały wprowadzić selekcję - choćby taką jak na Slashdocie, gdzie istnieje jakaś metamoderacja. 2009/10/15 21:12:05
W ustawie wylicza bezlitośnie: na 190 członków rzeczywistych PAN aż 146 (czyli 70 procent) skończyło 75. rok życia. Mniej niż 65 lat ma tylko sześciu członków (3,15 procent).
I prawie sto procent to mężczyźni, o ile mnie pamięć nie zawodzi. Mam jeszcze jedną anegdotę do sprzedania -- c&p z komentarza do bloga doskonaleszare: Kiedy studiowałem, był na mojej uczelni pewien facet, który niesamowicie wpłynął na mój obraz świata i nauki. Otóż kiedyś ten pan opowiadał anegdotę, że gdy tylko został wybrany członkiem PAN, wygłosił na posiedzeniu członków PAN odczyt treści mniej więcej takiej, że PAN jest obsolete, bezproduktywna i powinno się ją rozwiązać. Oczywiście, nie spotkało się to z ciepłym przyjęciem. Natomiast później, w garderobie, jeden z krytykujących go profesorów podszedł do niego i rzekł: Wie pan, ja w zasadzie mam to samo zdanie. Ale sam pan rozumie, że nie mogłem czegoś takiego publicznie powiedzieć... 2009/10/15 21:38:25
@ztrewq
"Natomiast później, w garderobie, jeden z krytykujących go profesorów podszedł do niego i rzekł: Wie pan, ja w zasadzie mam to samo zdanie. Ale sam pan rozumie, że nie mogłem czegoś takiego publicznie powiedzieć..." Moja działalność w radzie wydziału jako przedstawiciela studentów przypadała na Burzliwe Czasy Przełomu (TM). A jak to w czasach przełomu, na UW powróciła nieśmiertelna sprawa Józefa Piłsudskiego jako patrona uczelni. Temat stanął na radzie wydziału. Głos zabierali różni profesorowie. Wszyscy byli za, bo Marszałek to wielki polski patriota, który przywrócił Ojczyźnie naszej niepodległość i samotrzeć rozgromił bolszewika, sraty-taty-pierdaty-precz-sko-munom. Nikt nie zabrał głosu przeciwnego, że jednak Brześć, że jednak proba zamordowania Dołęgi-Mostowicza, że jednak Bereza. Od razu powiem: ja też się nie odważyłem, życie studenta i jest ciężkie i bez wpierniczania się w politykę. Potem było tajne głosowanie, w którym znakomitą większością wygrali przeciwnicy Piłsudskiego jako patrona. Wygrali-śmy, bym dodał, gdyby nie niezręczność całej sytuacji :-) 2009/10/15 22:42:54
@wo:
Od razu powiem: ja też się nie odważyłem, życie studenta i jest ciężkie i bez wpierniczania się w politykę. To ja dodam jeszcze kontekst anegdoty. Na kursie statystyki dla biologów (mogę od razu napisać, że mowa o Adamie Łomnickim, w końcu on swoje tezy o PANie rozgłaszał podówczas w prasie) mieliśmy sobie wymyślić jakieś badanie. Ja sobie wybrałem badanie uczciwości studentów w opiniach o profesorach i vice versa. Poszedłem spytać się o pozwolenie (w końcu, nie mogę robić bydła, a potem mówić że to na kurs pana tego i tego). Łomnicki kategorycznie mi zabronił, ale w sposób taki: opowiedział przytoczoną przeze mnie powyżej anegdotę, i dodał: "jak pan chce mieć taką dozę konformizmu w wieku lat sześćdziesięciu, to musi pan wcześnie zaczynać". No i zgryz, bo to była podła prowokacja. Na etapie planowania eksperymentu projekt w swojej ambitnej postaci jednak upadł, bo wyszło mi, że przez miesiąc musiałbym nie robić nic innego, tylko ankietować ludzi i to w sposób, który wymagałby licznych uprzejmości ze strony dziekanatu (not in my lifetime). W efekcie i tak zrobiłem te badania, ale nic istotnego w nich nie wyszło (bo nie mogło). 2009/10/15 22:54:46
@ztrewq
"W efekcie i tak zrobiłem te badania" Byliśmy chyba ostatnim pokoleniem, które w takiej sytuacji nie mogło po prostu zaspamować internetu apelem "Elo ziomale, pomóżcie mi w napisaniu pracy i wypełnijcie moją ankietę - piszę pracę na temat 'wulgaryzmy, jakimi najczęściej internauci znieważają żałosnych palantów spamujących internet swoimi chędożonymi ankietkami'". 2009/10/15 23:46:26
elo ziomale, skoro poruszyliście wcześniej ten temat, to wyjaśnijcie mi czemu wykop jest taki prawicowy i spiskowy, kiedy jego angielski pierwowzór ma wprost przeciwnie? wydawałoby się że geeki wszystkich krajów to siła z którą należy się liczyć, tymczasem na wykopie zaszedł jakiś kompletny takeover.
poza tym, Guardian ma fantastyczną cotygodniową kolumnę "Bad Science", gdzie autor notabene również fajnego bloga urządza sobie szyderę lub częściej rwanie włosów z głowy nad fuszerkami w medialnych obrazach nauki. GW gorsza, nie może mieć czegoś podobnego? 2009/10/15 23:59:41
@sojowemleko
"GW gorsza, nie może mieć czegoś podobnego?" Być może coś ma do rzeczy fakt, że Guardian nie dodaje gratisów w rodzaju "Cuda Jana Pawła Wielkiego" albo "Zbierz kolekcję najpiekniejszych Madonn polskich". Guardian to teh pinkos and proud of it, a GW... a bo ja wiem? 2009/10/16 00:57:09
Proste pytanie. Czy te wykresy kłamią czy nie? Wiek ktoś? Czy jeśli kłamią czy potraficie przedstawić prawdziwe?
biocab.org/Carbon_Dioxide_Geological.jpg www.barackobaminations.com/tag/ice-ages/ 2009/10/16 01:02:44
@ qseft
Prosta odpowiedź: prawdopodobnie nie kłamią. Proste pytanie: ale co te wykresy mają do zmian klimatu tu i teraz? 2009/10/16 01:54:36
@denialiści AIDS
Zawsze fascynowali mnie ludzie, którzy z jednej strony są uznanymi naukowcami w jednej dziedzinie, a z drugiej są nawiedzonymi denialistami w innej. Serge Lang jako przykład --- dobry matematyk, zatwardziały przeciwnik tezy o związku HIV z AIDS. Jak to się mogło w tej głowie naraz pomieścić? 2009/10/16 02:42:53
to skomplikowana sprawa, ale rzecz może zasadzać się na tym, że na wydziałach fizyki, matematyki i logiki jest zdaje się najwięcej nerdów. wielu z nich niesamowicie lubi obracać w głowie teoriami i jednocześnie rzadko konfrontuje je z rzeczywistością, więc są paradoksalnie podatni na różne wirusy memowe.
tak przynajmniej mnie się wydaje. ponadto zaproponuję obserwację, że na tych wydziałach jest większy odsetek prawicowców niż wśród przyrodników i humanistów (za wyjątkiem historyków). rzecz do zbadania. 2009/10/16 08:18:42
Ben Goldacre z Guardiana nie tylko ma fajna kolumne i bloga, ale nawet wydal ksiazke. Przyznam, ze lektura to troche smiech przez lzy. Z jednej strony gosc pisze blyskotliwie i zabawnie, a z drugiej uswiadamia ilu ludzi jest swiecie przekonanych, ze Zla Szczepionka Spowoduje Autyzm Mojego Dziecka, Na Wszystko Sa Dobre Antyoksydanty i jak wiele ofiar smiertelnych pochlanal denializm w RPA, a wszystko za sprawa kilku zachodnich bucow weszacych zysk i slawe.
W porownaniu z ludzmi rozpowszechniajacymi bzdury medyczne zaprzeczacze globalnemu ociepleniu przynamniej mniej szkodza - przecietny oszolom, ktory im uwierzy przynajmniej niewiele moze zrobic na wlasna reke... @ztrweq: Tez mialam statystyke dla biologow z Lomnickim i chociaz z jakiegos powodu nie moglismy sobie wybierac badan tylko wszyscy jak jeden maz mierzylismy jakies obwody drzew i ilosc ptakow w parku, to facet tez wywarl spory wplyw na moje myslenie - jak dotychczas byl jedyna osoba, ktora potrafila w prostych i dosadnych slowach wylozyc o co w tym wszystkim biega i czego sie wystrzegac. Niestety na naszym roku nie opowiadal az tak smakowitych anegdot ;) 2009/10/16 09:40:54
@ qseft
Te wykresy są (mniej więcej, źródła na podstawie których powstały podam poniżej) poprawne, natomiast wyciągane wnioski już nie bardzo. Pierwsza kwestia, którą już tutaj omawiano, to mem "przecież kiedyś było więcej CO2/panowały wyższe temperatury, i nic się nie stało". No i jest to oczywiście prawda, co nie zmienia faktu że koszty adaptacji naszej cywilizacji do warunków które panowały przed milionami lat, będą bardzo wysokie. Drugi powiązany problem -- czy chcemy dodawać do listy TODO dla przyszłych pokoleń "rekonstrukcję bioróżnorodności utraconej po największym wymieraniu od K-T". Kolejna kwestia przypomina trochę argument kreacjonistów "nie potraficie wyjaśnić pochodzenia cechy X więc teoria ewolucji jest do kitu". Chodzi o występowanie zlodowaceń w czasach, kiedy poziom CO2 był wielokrotnie wyższy od obecnego. Czy w jakiś sposób dowodzi to, że CO2 nie jest gazem cieplarnianym? Nie, ponieważ: 1. W późnym ordowiku Słońce świeciło nieco (~4,5%) słabiej niż dzisiaj. Przekłada się to na jakieś ~10 W/m^2 wymuszenia radiacyjnego, co odpowiada mniej więcej trzem podwojeniom zawartości CO2. Oznacza to, że jeśli np. dzisiaj granicznym poziomem, powyżej którego tracimy obie czapy polarne, jest ~500 ppm, to 440 mln lat temu było to 3000-4000 ppm. 2. Poziom gazów cieplarnianych nie jest jedynym czynnikiem regulującym klimat. Inicjacja zlodowacenia zależy m. in. od położenia mas kontynentalnych (porównaj odmienne historie klimatu Anatarktydy i Arktyki), a paleogeografia ordowiku prawdopodobnie podniosła graniczny poziom CO2 jeszcze wyżej. 3. Historia składu atmosfery sprzed setek milionów lat jest poznana z bardzo słabą rozdzielczością czasową (kilka punktów proxy plus wyniki z modelu GEOCARB III), a zlodowacenie późnego ordowiku (hirnant) trwało mniej niż 3 miliony lat. Jest całkiem możliwe, że w wyniku jakichś procesów geologicznych czy biochemicznych doszło do "szybkiego" spadku poziomu CO2 poniżej granicznego, co spowodowało zlodowacenie. Do poczytania na ten temat: stephenschneider.stanford.edu/Publications/PDF_Papers/CrowleyBaum1995.pdf droyer.web.wesleyan.edu/PhanCO2%28GCA%29.pdf darchive.mblwhoilibrary.org/bitstream/handle/1912/1942/doney_schimel_arer_revised_final.pdf www.geocraft.com/WVFossils/Reference_Docs/Geocarb_III-Berner.pdf wesfiles.wesleyan.edu/home/droyer/web/KurschnerCommentary%282008%29.pdf wesfiles.wesleyan.edu/home/droyer/web/climate_sensitivity.pdf 2009/10/16 10:36:17
@dziennikarze za 10 PLN
Ciekawe, czy Radio Koszalin płaci dziennikarzom równie dobrze, co Gniewomir: www.youtube.com/watch?v=p_rfzjXTpLM 2009/10/16 10:57:15
@wo: "byliśmy ostatnim pokoleniem..."
To nie tylko o to chodziło -- rzecz bardzo upraszczając, chciałem przetestować hipotezę, czy konkretni profesorowie / profesorki oceniają lepiej / gorzej atraktycjne / mało atrakcyjne studentki / studentów; po drugie, czy gorsi studenci częściej narzekają na stronniczość profesorów. W tym celu potrzebowałem więcej tylko niż dobrowolnej ankiety. Średnia ocen co prawda wisiała dostępna dla wszystkich w hallu przed dziekanatem, ale tylko dla tych, którzy dostawali stypendium. I tak dalej. @konishiko: Jakie obwody drzew! PIERśNICE :-) A poza tym, jak to, zadanie domowe na chi^2 było "z nadania"? Nie wydaje mi się! Jestem pewien, że można było sobie wybrać temat (oczywiście, mało kto ograniczał się do wariantu "2 x 2"). Co do anegdot -- hm, za moich czasów Łomnicki był stosunkowo miernym wykładowcą -- jego talent rozwijał się w całym przygotowaniu i schemacie kursu, powykładowych dyskusjach. Dlatego chyba zawsze opowiadał o tym, że on jest jak płatny morderca: tzn. płacą mu za to, żeby zawsze dla studentów być i mieć czas z nimi pogadać. I rzeczywiście, zawsze miał czas. No i można było z tego korzystać, a można było nie korzystać :-) Przyznam się, że gdy pracowałem na uczelni i miałem studentów, nieudolnie naśladywałem jego podejście i nastawienie do studentów. 2009/10/16 11:16:56
@perfectgreybody
"No i jest to oczywiście prawda, co nie zmienia faktu że koszty adaptacji naszej cywilizacji do warunków które panowały przed milionami lat, będą bardzo wysokie" W przeciwieństwie do bardzo niskich kosztów jakie zapłacimy przy rachunku za prąd. Co śmieszniejsze to absolutnie nie wpłynie na światową emisję CO2, która to emisja ma niemal zerowy, a w "najlepszym" przypadku nieznany wpływ na klimat. "2. Poziom gazów cieplarnianych nie jest jedynym czynnikiem regulującym klimat." Serio? "Jest całkiem możliwe, że w wyniku jakichś procesów geologicznych czy biochemicznych doszło do "szybkiego" spadku poziomu CO2 poniżej granicznego, co spowodowało zlodowacenie." Ojej... tak mało wiemy, a mimo wszystko wciąż u nas wiara, że jak zamiast 30mld ton na rok będziemy emitowali 25mld to coś to zmieni. Normalnie nie wierzę że ktoś może w to wierzyć. 2009/10/16 11:27:43
qseft: ""Normalnie nie wierzę że ktoś może w to wierzyć.""
Stary , to jeszcze nic !Reptilianie usiłją nas wytruć wszyskich szepionkami i kodeksem alimentariusem!1! Ma zostać tylko 500 milionów niewolników new eworld ordere . 2009/10/16 11:38:20
A jaszczury będą ich zmuszać do palenia krzyży słowami: "screamo crust!"
2009/10/16 11:52:44
@qseft
"W przeciwieństwie do bardzo niskich kosztów jakie zapłacimy przy rachunku za prąd." Tym bardziej powinno Cię to skłonić do korzystania z energooszczędnych sprzętów i technologii. 2009/10/16 11:59:33
@gseft "Serio? "
Serio, oczym zdają się nie wiedzieć goście porównywujący stężenie CO2 sprzed 400 Ma czy tam 15 Ma z tym dzisiejszym. "Ojej... tak mało wiemy, a mimo wszystko wciąż u nas wiara, że jak zamiast 30mld ton na rok będziemy emitowali 25mld to coś to zmieni." Prawda, lepiej struć się od razu i użwyać dolnozaworowców rodem z "Syrenki" zamiast finezyjnych dieselków z jakiegoś japończyka. 2009/10/16 12:15:21
"W przeciwieństwie do bardzo niskich kosztów jakie zapłacimy przy rachunku za prąd."
Dokładnie. Rachunek zysków i strat podpowiada, jaką strategię postępowania wybrać. "Co śmieszniejsze to absolutnie nie wpłynie na światową emisję CO2, która to emisja ma niemal zerowy, a w "najlepszym" przypadku nieznany wpływ na klimat." "Nieznany" osobom takim jak Ty, które o temacie nic nie wiedzą, a swoje opinie opierają o zasłyszane gdzieś faktoidy. "Serio?" Tak, serio. Dept of Obvious Research odkrył to dawno temu. "Ojej... tak mało wiemy, a mimo wszystko wciąż u nas wiara, że jak zamiast 30mld ton na rok będziemy emitowali 25mld to coś to zmieni." Widzisz, tylko że nasze luki w wiedzy co do przyczyn zmian klimatu sprzed pół miliarda lat mają znaczenie wyłącznie akademickie. To tak jakbyś utrzymywał, że dopóki nie znamy przyczyn Czarnej Śmierci w XIV wieku, nie możemy skutecznie leczyć współczesnych chorób. Nie potrzebujemy wehikułu czasu by poznać dokładnie obecne rozmieszczenie kontynentów, wartości albeda, rozkład biomasy roślinnej, lodowców, itd. Poza tym, zmiany klimatu to nie initial value problem, atmosfera i oceany nie pamiętają tego, co działo się w ordowiku. I masz rację, jeśli będziemy emitować 25 mld zamiast 30 mld, to zmieni to niewiele. Rzecz w tym, że strategie mitygacyjne obejmują znacznie większą redukcję emisji (efektywnie całkowitą dekarbonizację ekonomii do końca XXI wieku), tyle że oczywiście nie ma mowy by wprowadzić ją od razu. 2009/10/16 12:24:18
@sojowemleko
"GW gorsza, nie może mieć czegoś podobnego?" Nie mam pojęcia, dobrze byłoby w tej sprawie podrążyć kogoś mającego coś do powiedzenia w sprawie strategii rozwoju oferty internetowej w Agorze. @anonimowy.los "Jak to się mogło w tej głowie naraz pomieścić?" Bardzo łatwo! Naukowiec trzyma się metody naukowej nie dlatego, że to lubi (tak na codzień trzymanie się tej metody może być wręcz nieprzyjemne, bo na przykład wymaga to upierdliwego powtarzania tych samych czynności, nawet jeśli już bardzo ci sie nie chce i jesteś przekonany, że to niepotrzebne). Po prostu musi - bo go wywalą z uczelni, bo mu uwalą publikację, bo jak go przyłapią to smród będzie się ciągnął do końca życia itd. Co za tym idzie, zawodowo możesz być sprawnym naukowcem (na przykład mieć wartościowe publikacje z fizyki), a jednocześnie pierdzielić farmazony o HIV. Bo to pierwsze robisz w czasopismach "peer reviewed", a to drugie w blogosferze albo na łamach serwisu "Prawicowy Pojeb Codzienny". @qseft "W przeciwieństwie do bardzo niskich kosztów jakie zapłacimy przy rachunku za prąd." Tak to właśnie wygląda w większości symulacji. Czy pojęcie "zarządzania ryzykiem" coś Ci mówi, czy to za trudne? "Serio?" No, jak masz takie luki w wiedzy, to lepiej nie dyskutuj na takie tematy, tylko słuchaj co mówią mądrzejsi. "Ojej... tak mało wiemy, a mimo wszystko wciąż u nas wiara, że jak zamiast 30mld ton na rok będziemy emitowali 25mld to coś to zmieni. Normalnie nie wierzę że ktoś może w to wierzyć." O ludzkim organizmie ciągle wiemy przygnębiająco mało, a mimo to z ogromną dozą pewności możemy przewidzieć skutki zażycia niektórych substancji. 2009/10/16 12:27:25
@plasot
Prawda, lepiej struć się od razu i użwyać dolnozaworowców rodem z "Syrenki" zamiast finezyjnych dieselków z jakiegoś japończyka. Syrenka nie miała dolnozaworowca, a diesle przyspieszają peak oil. :- 2009/10/16 12:45:05
@tarhim "Syrenka nie miała dolnozaworowca, a diesle przyspieszają peak oil. :- "
A nitpickinig alert, to co? 2009/10/16 13:33:15
"O ludzkim organizmie ciągle wiemy przygnębiająco mało, a mimo to z ogromną dozą pewności możemy przewidzieć skutki zażycia niektórych substancji."
Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności nie ma dyskusji w necie na temat działania sprawdzonych leków albo poprawności reakcji chemicznych. Ludzie z nauką nie dyskutują. Pomysł ograniczenia emisji CO2 nic z nauką wspólnego nie ma i dlatego prowokuje dyskusje i rodzi kontrowersje. 2009/10/16 13:39:00
@qseft
A blogasek Barta kogo tłucze od roku? Ekipę debili, którzy kwestionują działanie sprawdzonych leków, homeopatię tłumaczą fizyką kwantową. Also: uważają, że naturalne witaminy czy minerały mają inne spiny niż te uzyskiwane sztucznie; również: ONZ rozsiewa chemtrailsy po niebie, żeby kontrolować umysły (takoż fluor w wodzie). I jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności, jak jakiś debil kwestionuje globalne zmiany klimatyczne (spowodowane globalbym ociepleniem) to się okazuje, że jest z tego kółka. Albo - jak skrajni konserwatyści - że Ziemia jest oddana ludziom do używania, mamy czynić sobie poddaną, a więc albo będzie dobrze, a jak nie będzie - cóż, to znak apokalipsy. 2009/10/16 13:40:28
@qseft
"Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności nie ma dyskusji w necie na temat działania sprawdzonych leków albo poprawności reakcji chemicznych" Akurat pojeby od "szczepionki powodują autyzm!!!!1!!!" i od "to nie HIV powoduje AIDS!!!!1!!" to teraz w dużym stopniu te same grona od denializmu klimatycznego. "Ludzie z nauką nie dyskutują." Teza tak absurdalnie nieprawdziwa, że muszę Cię poprosić o jej rozwinięcie. Twierdzisz, że w tej chwili (as we speak) nigdzie na całym świecie nie ma ani jednego świra kwestionującego np. standardowy model fizyki wysokich energii? A kim jest w takim razie odkrywca nowych cząstek elementarnych metodą prof. Bazijewa? "Pomysł ograniczenia emisji CO2 nic z nauką wspólnego nie ma" Ja się poważnie obawiam, że Ty za mało wiesz o nauce, żeby formułować takie oceny. "i dlatego prowokuje dyskusje i rodzi kontrowersje" Aha. A wirus HIV "prowokuje dyskusje i rodzi kontrowersje" dlatego że...? A teoria względności "prowokuje dyskusje i rodzi kontrowersje" dlatego że...? 2009/10/16 13:42:33
@qseft
"nie ma dyskusji w necie na temat działania sprawdzonych leków" Oj zdziwiłbyś się :) 2009/10/16 13:43:45
@zer00
"Oj zdziwiłbyś się :)" Fajnie jest mieć oponentów tak zabawnie się samokompromitujących :-) 2009/10/16 14:00:08
@qseft
Pomysł ograniczenia emisji CO2 nic z nauką wspólnego nie ma i dlatego prowokuje dyskusje i rodzi kontrowersje. No skąd, jasne że nic nie ma wspólnego z nauką. Wrzuciliśmy do atmosfery 500 Gt węgla z pokładów kopalnych, z czego 200 Gt nadal w niej się znajduje, ale to przecież prawicowy, naturalny węgiel, gdzieżby mu w głowie nawet powstało, żeby zwiększać efekt cieplarniany, musiałby jakimś lewakiem zostać czy cóś. Każdy Prawdziwy Polak wie, że z nauką o wieeele więcej ma wspólnego pomysł, że nadwyżka CO2, jednego z głównych gazów cieplarnianych, wprowadzona do atmosfery w tempie kilkudziesięciokrotnie przwyższającym naturalne, nie zwiększa efektu cieplarnianego. Bo tak. A jak się komuś nie podoba, to Prawdziwy Polak może tupnąć, zamachać rękami, albo użyć słowa "lewactwo". 2009/10/16 14:03:26
@perfectgerymody
"rekonstrukcję bioróżnorodności utraconej po największym wymieraniu od K-T" Taaaa. Proszę, nie martwmy się o bioróżnorodność, Mateczka Natura sobie naprawdę poradzi. Przecież global warming nie zagraża życiu na Ziemi, tylko aktualnemu składowi, liczebności i rozmieszczeniu gatunków, including Homo sapiens. Co zmienia się od przez miliony lat nieustająco. 2009/10/16 14:09:12
@gstaniak
"Każdy Prawdziwy Polak wie, że z nauką o wieeele więcej ma wspólnego pomysł, że nadwyżka CO2, jednego z głównych gazów cieplarnianych, wprowadzona do atmosfery w tempie kilkudziesięciokrotnie przwyższającym naturalne, nie zwiększa efektu cieplarnianego." Ponadto zresztą każdy Prawdziwy Polak już wie, że szczepionki są szkodliwe, bo to też Naukowcy Ustalili. Polak to w Internecie wyczytał, więc to musi być prawda. 2009/10/16 14:28:23
"Taaaa. Proszę, nie martwmy się o bioróżnorodność, Mateczka Natura sobie naprawdę poradzi."
Jasne, że sobie poradzi. Ba, możesz walnąć w Ziemię asteroidą, wybić 90% gatunków fauny i flory, wrócić za 20 milionów lat i nie zauważyć większej różnicy. Co nie oznacza, że chcesz być tym pokoleniem, które zamieszkuje planetę w chwili zero, prawda? "Przecież global warming nie zagraża życiu na Ziemi, tylko aktualnemu składowi, liczebności i rozmieszczeniu gatunków, including Homo sapiens." Toż napisałem: bioróżnorodności? 2009/10/16 14:37:56
Toż napisałem: bioróżnorodności?
A to z modeli klimatycznych wynika, że na skutek ocieplenia gatunki nie będą się tworzyć, zmieniać i przemieszczać, a tylko wymierać na miejscu? Co nie oznacza, że chcesz być tym pokoleniem, które zamieszkuje planetę w chwili zero, prawda? Sure. Ale co to ma do bioróżnorodności? 2009/10/16 14:38:49
@bartoszcze
Proszę, nie martwmy się o bioróżnorodność, Mateczka Natura sobie naprawdę poradzi. Skąd wiesz? Bo zawsze sobie radziła? No to sprawdź sobie, jak sobie radziła. Tak, miliony lat po wielkich wymieraniach nowe gatunki wchodziły w puste nisze ekologiczne. Naprawdę chcesz usprawiedliwić beztroskę w traktowaniu biosfery założeniem, że co tam, najwyżej co sobie nie rady to wymrze, ale zawsze potem coś wejdzie na jego miejsce? 2009/10/16 14:45:33
Naprawdę chcesz usprawiedliwić beztroskę w traktowaniu biosfery
Did I say so? założeniem, że co tam, najwyżej co sobie nie rady to wymrze, ale zawsze potem coś wejdzie na jego miejsce? Niektórzy mówią, że to się nazywa ewolucja czy cóś podobnego. Natomiast - jak pisałem przed chwilą - chciałbym zobaczyć rzetelną analizę katastrofalnego wpływu wzrostu stężenia CO2 na życie na Ziemi. Bo akurat antropogenicznych zagrożeń dla jakości i różnorodności życia jest dużo więcej, a zwalanie wszystkiego na global warming to zabawa w stylu prawicowym. 2009/10/16 14:56:42
""Ludzie z nauką nie dyskutują."
Teza tak absurdalnie nieprawdziwa, że muszę Cię poprosić o jej rozwinięcie" Przecież wiadomo że chodzi o skalę dyskusji. Świat, ludzie i również naukowcy są w tej kwestii podzieleni. I nie chodzi o kwestię czy klimat się zmienia, bo wiadomo że się zmienia, tylko o to, jaki ma sens redukcja emisji CO2. Wiadomo że pewnie gdzieś tam toczy się dyskusja czy ziemia jest płaska. Ktoś wspomniał o homeopatii i muszę przyznać, że widzę tu właśnie doskonałą analogię. Powszechnie wiadomo że w "lekach" homeopatycznych nic nie ma. Nawet nie trzeba robić żadnych badań bo to oficjalnie wiadomo. A wystarczy się udać na forum homeopatów by zarzucili cię tonami badań naukowych przeprowadzonych przez rozmaite instytuty. Co tam dla nich fakty skoro homeopatia leczy i już. Z CO2 jest podobnie. Co tam wykres pokazujący jak CO2 zmieniało się przez miliony lat. Co tam wiedza historyczna, że w średniowieczu regularnie Bałtyk zamarzał a w Anglii były piękne winnice. Co tam że 2500 lat temu afryka północna była cała żyzna i zielona i była spichlerzem Rzymu. Ignorujmy dalej te fakty i dalej twierdźmy, że to ludzka emisja CO2 powoduje zmiany klimatu. Nie wierzysz? Wyjrzyj przez okno i zobacz jak zimno, a w ogóle to zobacz ilu naukowców tak twierdzi i jakie to wspaniałe badania potwierdzają tę tezę... 2009/10/16 15:01:07
@bartoszcze
"co tam, najwyżej co sobie nie rady to wymrze, ale zawsze potem coś wejdzie na jego miejsce?" "Niektórzy mówią, że to się nazywa ewolucja czy cóś podobnego." I co ci daje nazwanie tego w ten sposób? Że niby: mamy tu naturalne procesy ewolucji, a przygłupy chcą je kontestować? Wobec tego po co chronić Ziemię przed asteroidami, przecież to ewolucja w pigułce, nie? Skokowe zmiany tego typu w kierunku których zmierzamy będą się musiały wiązać z wielkim wymieraniem, bo skokowe zmiany po prostu takie mają skutki. Naprawdę chcesz na następne pokolenia zrzucić ciężar radzenia sobie z nimi, w imię jakiegoś "o co ten cały hałas, to tylko ewolucja"? Natomiast - jak pisałem przed chwilą - chciałbym zobaczyć rzetelną analizę katastrofalnego wpływu wzrostu stężenia CO2 na życie na Ziemi. A próbowałeś ją znaleźć, skoro chciałbyś? Może zacznij od: www.ipcc.ch/ipccreports/ar4-wg2.htm 2009/10/16 15:08:39
@qseft
"Ktoś wspomniał o homeopatii i muszę przyznać, że widzę tu właśnie doskonałą analogię." I o dziwo nawet masz rację, tylko strony ci się pomyliły. Tzw. "sceptycy" to odpowiednik zwolenników homeopatii, produkujący mity na podstawie przeinaczeń, anegdot i zwykłej dezinformacji takiej jak twoje rewelacje na temat Bałtyku, winnic w Anglii itp. Po prostu nie rozumiesz o czym mówisz. W związku z czym nawet jeśli fakty ci się zgadzają, to wnioski z nich są już guzik warte. Że już nie wspomnę o bullszicie typu brak konsensusu. Wyjmij głowę z tego miejsca gdzie ją trzymasz i po prostu sprawdź kto ze "sceptyków" i w jakich ilościach publikuje w prasie naukowej. Nie, spisek uczonych i wydawców nie jest wytłumaczeniem tego zjawiska. W każdym razie nigdzie poza oszołomskimi blogami. 2009/10/16 15:32:32
@gstaniak
A Ty przeczytałeś, o czym ja naprawdę piszę? Bo nie o tym, że global warming nie będzie mieć wpływu na biosferę. Skokowe zmiany tego typu w kierunku których zmierzamy będą się musiały wiązać z wielkim wymieraniem, Najbardziej dotkliwą dla biosfery skokową zmianą jest szaleńczy, bezprzykładnie ekpansywny rozwój gatunku Homo sapiens. Czy w ramach łagodzenia skutków tej zmiany zamierzasz się przykładnie eksterminować? Może zacznij od Nie wiem czy sam czytałeś, co polecasz, więc pierwszy znaleziony passus do tematu: "Changes in biological systems: abundance: within the range of some plants and animals, population sizes have changed, increasing in some areas and declining in others" Normalnie Overkill. W przyrodzie zmiana jest rzeczą normalną, a nie katastrofą. I akurat nawet niekorzystne zmiany dla bioróżnorodności, w najmniejszym stopniu zależą od stężenia CO2. 2009/10/16 15:38:38
@gstaniak
"Naprawdę chcesz na następne pokolenia zrzucić ciężar radzenia sobie z nimi, w imię jakiegoś "o co ten cały hałas, to tylko ewolucja"? " A właściwie mógłby mi ktoś wyjaśnić, dlaczego mają mnie obchodzić "następne pokolenia"? 2009/10/16 15:45:09
"Po prostu nie rozumiesz o czym mówisz. W związku z czym nawet jeśli fakty ci się zgadzają, to wnioski z nich są już guzik warte"
OK przekonałeś. Jetem zmuszony ulec pod siłą argumentu takiego argumentu. 2009/10/16 16:02:37
"A to z modeli klimatycznych wynika, że na skutek ocieplenia gatunki nie będą się tworzyć, zmieniać i przemieszczać, a tylko wymierać na miejscu?"
W ciągu 100-200 lat tworzyć, zmieniać i przemieszczać? No nie bardzo, takich cudów to w przyrodzie nie ma. "Sure. Ale co to ma do bioróżnorodności?" To, że mówimy właśnie o jej redukcji, którą Ty pomyliłeś z "zagrożeniem życiu na Ziemi"? "Niektórzy mówią, że to się nazywa ewolucja czy cóś podobnego. Natomiast - jak pisałem przed chwilą - chciałbym zobaczyć rzetelną analizę katastrofalnego wpływu wzrostu stężenia CO2 na życie na Ziemi." Zacznij od refów podanych np. tu en.wikipedia.org/wiki/Extinction_risk_from_climate_change "Bo akurat antropogenicznych zagrożeń dla jakości i różnorodności życia jest dużo więcej, a zwalanie wszystkiego na global warming to zabawa w stylu prawicowym." Bardziej w stylu prawicowym jest wystawianie głupiego chochoła. Nikt nie zwala wszystkiego na zmiany klimatu, natomiast nie da się ukryć, że mogą być one gwoździem do trumny wielu ekosystemów, które już teraz mają problemy wobec innych antropogenicznych zagrożeń, o których piszesz. 2009/10/16 16:03:43
@bartoszcze
"A Ty przeczytałeś, o czym ja naprawdę piszę? Bo nie o tym, że global warming nie będzie mieć wpływu na biosferę." Więc o czym? Zacząłeś od tego, żeby się nie martwić o bioróżnorodność, bo natura sobie poradzi. Może więc tak jak pisałem przestańmy się też martwić asteroidami, w końcu po nich też natura sobie poradzi, czego niejednokrotnie dowiodła? [ciach głupkowata demagogia] W przyrodzie zmiana jest rzeczą normalną, a nie katastrofą. Gwałtowna zmiana jest katastrofą. I akurat nawet niekorzystne zmiany dla bioróżnorodności, w najmniejszym stopniu zależą od stężenia CO2. Po pierwsze, od skokowych zmian globalnych temperatur -- bo do tego zmierzają dzisiejsze tendencje -- wcale nie zależą "w najmniejszym stopniu", a po drugie, ten czynnik tym różni się od reszty, że mamy na niego wpływ. A co do wniosków IPCC, doczytaj jednak całość. Rozdział 4, "Ecosystems, their properties, goods and services": By 2100, ecosystems will be exposed to atmospheric CO2 levels substantially higher than in the past 650,000 years, and global temperatures at least among the highest of those experienced in the past 740,000 years (very high confidence) [4.2, 4.4.10, 4.4.11; Jansen et al., 2007]. This will alter the structure, reduce biodiversity and perturb functioning of most ecosystems, and compromise the services they currently provide (high confidence) [4.2, 4.4.1, 4.4.2-4.4.9, 4.4.10, 4.4.11, Figure 4.4, Table 4.1]. Present and future land-use change and associated landscape fragmentation are very likely to impede species migration and thus impair natural adaptation via geographical range shifts (very high confidence) [4.1.2, 4.2.2, 4.4.5, 4.4.10]. 2009/10/16 16:06:09
@qseft
OK przekonałeś. Jetem zmuszony ulec pod siłą argumentu takiego argumentu.[i/] Zanim sobie nie doczytasz podstaw, nie zrozumiesz argumentów. 2009/10/16 17:05:09
@wanilla.ajs
"A właściwie mógłby mi ktoś wyjaśnić, dlaczego mają mnie obchodzić "następne pokolenia"?" A właściwie dlaczago masz nas obchodzić Ty? @qseft "również naukowcy są w tej kwestii podzieleni." Naukowcy już nie. Głos nauki w ścisłym znaczeniu (czyli naukowych periodyków typu peer review oraz opinie liczących się międzynarodowych ośrodków naukowych) jest już jednomyślny tak jak np. w przypadku wirusa HIV. Głosy sprzeciwu są już pojedynczymi głosami spoza głównego nurtu, takimi samymi jak odkrywców nowych cząstek elementarnych metodą prof. Bazijewa. "Ktoś wspomniał o homeopatii i muszę przyznać, że widzę tu właśnie doskonałą analogię." Zgoda, tylko że zachodzi odwrotnie niż byś chciał. W przypadku homeopatii masz konsensus naukowców odrzucających ją i fringe oszołomów, gdzie króluje powoływanie się na badania nierzetelne lub nieaktualne. W przypadku zmiany klimatycznej masz konsensus naukowców akceptujących ją i fringe oszołomów, wciąż idących w denializm. Dlatego właśnie nie jesteś w stanie przytoczyć przykładu tekstu krytykującego zmianę klimatyczną z poważnego czasopisma _naukowego_ - jesteś skazany na politycznie zaangażowane serwisy typu "Obamination". "Wyjrzyj przez okno i zobacz jak zimno," Wzrost temperatury sam w sobie jest niewielki, rzędu pojedynczych stopni na stulecie. Różnicy między 2,3 czy 3,1 celsjusza praktycznie nie zauważysz. Teoria przewiduje raczej, że atmosfera zasilona dodatkową energią będzie miała więcej możliwości do niszczycielskiego działania. Będą bardziej gwałtowne wichury (np. wyłączające prąd na sporych obszarach), gwałtowne skoki temperatur, bardziej niszczycielskie powodzie i cofki na obszarach nadmorskich. Zupełnie nie to widzimy za oknem, no nie? @bartoszcze " Przecież global warming nie zagraża życiu na Ziemi, tylko aktualnemu składowi, liczebności i rozmieszczeniu gatunków, including Homo sapiens." Zgoda, ale właśnie dlatego w egoistycznym interesie homo sapiens jest niedopuszczanie do zmian zagrażających jego liczebności. "Czy w ramach łagodzenia skutków tej zmiany zamierzasz się przykładnie eksterminować? " Przecież właśnie NIE łagodząc się wyeksterminujemy. Miocen to był raj dla gadów, nie dla nas. 2009/10/16 17:27:16
@wo
"A właściwie dlaczago masz nas obchodzić Ty?" Właściwie dla niczego. Przyjazne dla środowiska technologie ograniczające emisję CO2 są drogie i nikt nie da ich nam za darmo. Dlaczego ja mam ponosić te koszty, podczas gdy korzyści z tego będą czerpali inni w czasach, gdy mnie nie będzie już na świecie? 2009/10/16 17:33:26
@wanila
" Dlaczego ja mam ponosić te koszty, podczas gdy korzyści z tego będą czerpali inni w czasach, gdy mnie nie będzie już na świecie?" *MNIE* obchodzi to dlatego, że mam dzieci, zapewne będę też miał wnuki itd. A Ty mnie obchodzisz tyle co pyłek strzepnięty z pyty. 2009/10/16 17:48:11
@wo:
Miocen to był raj dla gadów, nie dla nas. Erm, miocen to akurat późny trzeciorzęd, czyli czas ssaków (początek neogenu), oraz "nasz" czas, czyli czas najstarszych małp człekokształtnych. Mylisz chyba z Mezozoikiem. 2009/10/16 17:50:20
@wo
"*MNIE* obchodzi to dlatego, że mam dzieci, zapewne będę też miał wnuki itd. " I to mówi koleś, który jest za 90% podatkiem spadkowym, żeby przypadkiem czyjeś dzieci nie miały za dobrze na starcie. Cóż, nie ty jeden masz dzieci. Ale nasze dzieci tak czy owak będą musiały się zmagać z różnymi problemami tego świata. Jak nie zmiany klimatyczne, to będzie co innego - świat nie jest doskonały. Za to jeśli mam ponieść jakieś koszty, to wypadałoby, żebym też coś z tego miał. A jak mają zyskać dopiero moje dzieci (a i to nie wiadomo), to ja pieprzę taki interes, bo nie czuję się wyłącznie pojemnikiem dla genów. 2009/10/16 17:56:23
@wanilla
"I to mówi koleś, który jest za 90% podatkiem spadkowym, żeby przypadkiem czyjeś dzieci nie miały za dobrze na starcie" A bo co mnie obchodzą dzieci tego kogoś? Obchodzą mnie moje. "Ale nasze dzieci tak czy owak będą musiały się zmagać z różnymi problemami tego świata. Jak nie zmiany klimatyczne, to będzie co innego" Błąd w rozumowaniu. "Co innego" będą miały i tak. To nie jest tak, że jak dostaniesz raka, to już przynajmniej nie zginiesz w wypadku samochodowym, jedne nieszczęścia nie unieważniają innych. Ponieważ wiem, że moje dzieci i wnuki będą miały też "co innego", to chociaż chcę im oszczędzić skutków zmian klimatycznych. "Za to jeśli mam ponieść jakieś koszty, to wypadałoby, żebym też coś z tego miał." Ponieważ na szczęście w lewicowo-liberalnej relatywistycznie-moralnej cywilizacjośmierciowej Unii Jewropejskiej prawo stanowią ludzie myślący raczej tak jak ja niż tak jak Ty, mogę Ci nawet powiedzieć, co będziesz z tego miał. Że jak się będziesz stosował do stanowionego przez nas prawa, to nie pójdziesz do pierdla. Mi w zupełności wystarcza taka metoda przekonywania tego typu osobników. "A jak mają zyskać dopiero moje dzieci (a i to nie wiadomo), to ja pieprzę taki interes, bo nie czuję się wyłącznie pojemnikiem dla genów." Nie ma wynikania. Ja nie czuję się wyłącznie pojemnikiem dla genów, a mimo to zależy mi na jak najlepszym życiu dla moich dzieci, wnuków, prawnuków i tak dalej. 2009/10/16 18:12:31
@perfectgreybody
W ciągu 100-200 lat tworzyć, zmieniać i przemieszczać? Tworzyć i zmieniać się gatunki potrafią w różnym tempie, w zależności od możliwości. Im szybsze zmiany otoczenia, tym lepsze warunki do zmian gatunkowych, bo jest czynnik promujący zmiany. Więc why not. A jeśli idzie o przemieszczanie, to zmiany klimatu jedne środowiska czynią trudniejszymi, otwierając zarazem nowe. A poza tym, przewidujemy koniec świata za 100-200 lat? To, że mówimy właśnie o jej [bioróżnorodności] redukcji W aktualnym kształcie. Istnieją jakieś powody, żeby przyjmować, że nie dojdzie do wzrostu bioróżnorodności na skutek zmian? Nikt nie zwala wszystkiego na zmiany klimatu, natomiast nie da się ukryć, że mogą być one gwoździem do trumny wielu ekosystemów Sure. A nie wytworzą się nowe? Sukces ewolucyjny człowieka jest podobno silnie związany ze zmianami klimatu i związaną z tym ekspansją traw. @gstaniak Gwałtowna zmiana jest katastrofą. Więc przyjmij do wiadomości, że katastrofę już wywołaliśmy swoim rozmnożeniem w ciągu ostatniego wieku czy dwóch, a Ziemia dalej istnieje. Skup się lepiej na pilnowaniu asteroid. A co do wniosków IPCC, doczytaj jednak całość. Więc doczytaj tam też o wpływie czynników nieklimatycznych i zastanów się, czy cokolwiek w tym raporcie wyklucza rozwój ekosystemów w innym kształcie, niż dzisiaj. @wo właśnie dlatego w egoistycznym interesie homo sapiens Bingo. Greenhouse effect zagraża naszemu światu takiemu, do jakiego się przyzwyczailiśmy, z misiem polarnym, tygrysem bengalskim, pingwinami i liczydłem górskim. Być może za spraw zmian klimatu, będziesz wnukom opowiadać nie że na północy "mieszkają" białe niedźwiedzie, tylko że "mieszkały". Etc, etc. To, że ileś tam gatunków wyrżnęliśmy w taki czy inny sposób for greater good, albo przypadkiem, nie da się zwalić na emisję CO2. A może nasze dzieci będą opowiadać naszym wnukom o rysiach bengalskich? Pewnie, że szkoda tysięcy gatunków endemicznych, ale nie takie Overkille Matka Natura już przeżyła i sobie z bioróżnorodnością poradzi. Będą nowe gatunki, nawet jeśli my ich nie zobaczymy. 2009/10/16 18:39:07
"Tworzyć i zmieniać się gatunki potrafią w różnym tempie, w zależności od możliwości. Im szybsze zmiany otoczenia, tym lepsze warunki do zmian gatunkowych, bo jest czynnik promujący zmiany. Więc why not."
To niemal jak w tym dowcipie o ośle, którego ktoś chciał odzwyczaić od jedzenia. Prawie się udało, tylko że zdechł. "A jeśli idzie o przemieszczanie, to zmiany klimatu jedne środowiska czynią trudniejszymi, otwierając zarazem nowe." Otwierają albo i nie. Trudno sobie wyobrazić, by ekosystem dorzecza Amazonki przeniósł się w inne miejsce po tym, jak cały region ulegnie stepowieniu, albo by rafy koralowe uciekły gdzieś gdzie jest inne pH. "A poza tym, przewidujemy koniec świata za 100-200 lat?" Nie, tylko masowe wymieranie. Nic, co by się nie zdarzyło w przeszłości, i czego nie przetrwałoby życie na Ziemi. "W aktualnym kształcie. Istnieją jakieś powody, żeby przyjmować, że nie dojdzie do wzrostu bioróżnorodności na skutek zmian? Sure. A nie wytworzą się nowe? Sukces ewolucyjny człowieka jest podobno silnie związany ze zmianami klimatu i związaną z tym ekspansją traw." Tak, wytworzą się nowe. Za kilka milionów lat. Tak jak i po dowolnej katastrofie o zasięgu globalnym, np. upadku asteroidy. Takie zagrożenie też byś zbagatelizował, bo przecież to nic nowego, i nie ma powodu by przypuszczać że życie takiego zdarzenia nie przetrwa? @wanila.ajs "A właściwie mógłby mi ktoś wyjaśnić, dlaczego mają mnie obchodzić "następne pokolenia"?" Ponieważ "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" należy do uniwersalnych zasad moralnych. Co sądziłbyś o sytuacji, gdyby to Tobie ktoś wyciął taki numer? Np. gdyby Twój dziadek zadłużył się, by użyć życia, przerzucając spłatę długu na swoje dzieci i wnuki? Możesz powiedzieć, że frajer tego nie zrobił i jego strata, a przyszłe pokolenia mają ograniczone możliwości odwetowe wobec Twoich dzisiejszych działań. Ale jak napisał WO nawet w takiej sytuacji musisz skalkulować czy opłaca Ci się naruszać normy ustanowione przez innych ludzi, którzy mają trochę odmienny pogląd na tę kwestię. 2009/10/16 18:56:04
@bartoszcze
Gwałtowna zmiana jest katastrofą. Więc przyjmij do wiadomości, że katastrofę już wywołaliśmy swoim rozmnożeniem w ciągu ostatniego wieku czy dwóch, a Ziemia dalej istnieje. A kto postuluje/postulował zniknięcie Ziemi, wierny czytelniku "Poradnika Małego Manipulanta"? Chcesz udowadniać, że gwałtowny wzrost populacji homo sapiens nie miał i nie ma negatywnego wpływu na bioróżnorodność? A jeśli ma, a "Ziema nadal istnieje", to czy to ma być jakiś argument przeciwko ograniczaniu naszego dalszego na nią wpływu? Na zasadzie "eee, skoro już gościowi wybiłem zęby i złamałem rękę a żyje, to mogę mu jeszcze poskakać po klacie"? Więc doczytaj tam też o wpływie czynników nieklimatycznych i zastanów się, czy cokolwiek w tym raporcie wyklucza rozwój ekosystemów w innym kształcie, niż dzisiaj. Mi wystarczy zagrożenie dla takich, jakie istnieją dzisiaj: Approximately 20 to 30% of plant and animal species assessed so far (in an unbiased sample) are likely to be at increasingly high risk of extinction as global mean temperatures exceed a warming of 2 to 3°C above preindustrial levels (medium confidence). 2009/10/16 19:41:50
@bartoszcze
" Greenhouse effect zagraża naszemu światu takiemu, do jakiego się przyzwyczailiśmy, z misiem polarnym, tygrysem bengalskim, pingwinami i liczydłem górskim. Być może za spraw zmian klimatu, będziesz wnukom opowiadać nie że na północy "mieszkają" białe niedźwiedzie, tylko że "mieszkały"." I właśnie po takich błędach widać ile racji jest w uwadze inżyniera Mruwnicy, że trzeba przestać używać określenia "globalne ocieplenie", bo prowadzi ludzi do błędów takich jaki robisz teraz. Stary, chranić tygrysy bengalskie, sam nie jestem jakimś przesadnym ekologistą i przeważnie jestem za tym, żeby budować autostradę lejąc ciepłym parabolicznym na miejsca lęgowe ptaków. January może Ci zacytować, co ja myślę o ginących gatunkach. Efekt cieplarniany na codzień objawiać się będzie dla nas (i naszych dzieci) tym, co się wydarzyło w ciągu ostatnich paru dni. Gwałtowniejsze wichury, gwałtowne skoki temperaturowe, niszczycielskie nagłe ataki opadów czy bałtycka cofka. Ja się teraz cieszę, że mam prąd (a więc nadal mam wszystko to, co się składa na cywilizowane życie w domku na przedmieściu), ale to kwestia zwykłego farta, wiele podwarszawskich miejscowości nie ma jeszcze ciągle prądu. Oczywiście, jestem w stanie przebudować swój dom tak, by go uodparniać - kupić agregat, oczywiście marki ELEM, zainwestować w redundantną instalację c/o, żeby nie było tak jak teraz, że gdy sterująca elektronika nie dostaje prądu to sama wygasza piec itd. Ale to potworna kupa forsy. Z elementarnego zarządzania ryzykiem wynika, że bardziej mi się opłaca po prostu popierać politykę zmierzającą do redukcji ryzyka. Też kosztuje, ale per saldo mniej. 2009/10/16 19:45:38
@perfectgreybody
To niemal jak w tym dowcipie o ośle Niemal. Trudno sobie wyobrazić, by ekosystem dorzecza Amazonki przeniósł się w inne miejsce I ekosystem tundry też, ale niewątpliwie na jego miejscu wytworzy się inny. Nie napisałem "każdy ekosystem się przeniesie". Jeden zaniknie, drugi się przesunie, trzeci się zmieni, czwarty się może wytworzy. Na pewno będzie inaczej. Tak, wytworzą się nowe. Za kilka milionów lat Polemizowałbym z tym, ale mam wrażenie że żaden z nas nie ma rozstrzygającego dowodu:) Ekosystem na Krakatau odtworzył się w ciągu paru dekad. @gstaniak wierny czytelniku "Poradnika Małego Manipulanta", czy to ma być jakiś argument przeciwko ograniczaniu naszego dalszego na nią wpływu Już wiem skąd bierzesz te bzdury. Staraj się jednak nie wkładać mi w usta czegoś, czego nie powiedziałem, bo to nieuprzejme. 2009/10/16 19:49:31
@bartoszcze
"I ekosystem tundry też, ale niewątpliwie na jego miejscu wytworzy się inny" Co dla mieszkających tam ludzi będzie z całą pewnością procesem przykrym i kosztownym. Oczywiście, ja też mam ich gdzieś, ale pilnowanie granic przed uchodźcami też nie jest całkiem za friko. 2009/10/16 20:02:26
@wo
Stary, chranić tygrysy bengalskie. Efekt cieplarniany na codzień objawiać się będzie dla nas (i naszych dzieci) tym, co się wydarzyło w ciągu ostatnich paru dni. OK, man, ale rozmawialiśmy tu o wpływie zmian klimatu na bioróżnorodność, i na ile ma to w ogóle znaczenie. I nawet nie o tym, czy warto robić cokolwiek i co konkretnie. 2009/10/16 20:08:08
@bartoszcze
"OK, man, ale rozmawialiśmy tu o wpływie zmian klimatu na bioróżnorodność, i na ile ma to w ogóle znaczenie. I nawet nie o tym, czy warto robić cokolwiek i co konkretnie. " Zrozumiałem - nie tylko ja przecież? - że argumentujesz w stylu "nie przejmujmy się zmianami klimatu, bioróżnorodność przetrwa". W związku z tym dostałeś serię odpowiedzi typu "sou fakin uot?". Mnie akurat najmniej w tej sprawie interesuje bioróżnorodność. I chyba nie tylko mnie przecież. Więc może daruj sobie ten temat? 2009/10/16 20:17:19
@bartoszcze
"Staraj się jednak nie wkładać mi w usta czegoś, czego nie powiedziałem, bo to nieuprzejme." Bardzo mało mnie obchodzą twoje opinie na temat uprzejmości lub jej braku. Nie wkładam ci w usta niczego, co nie wynika w prosty sposób z twoich -- powiedzmy sobie szczerze: niezbyt jasnych czy przemyślanych -- wypowiedzi. Argumenty typu "człowiek i tak już narobił szkód, a Ziemia dalej istnieje" to rozumowanie na poziomie przedszkolaka, bez żadnego związku z zagrożeniem wywoływanym przez nasz wpływ na klimat. 2009/10/16 20:19:24
@wo
W stylu późne rokokoko. Pisałem, że bioróżnorodność przetrwa i że zmiany klimatu są dla niej najmniejszym zagrożeniem, ale dopisywanie do tego, że mamy się zmianami klimatu nie przejmować, to już tylko jakiś schemat myślowy wywołany napisaniem czegoś pod prąd. Read my lips, not your thoughts. 2009/10/16 20:21:19
@gstaniak
"Nie wkładam ci w usta niczego, co nie wynika w prosty sposób z twoich -- powiedzmy sobie szczerze: niezbyt jasnych czy przemyślanych -- wypowiedzi." No nie wiem, teraz on nagle wyjechał z tekstem, że cały czas chodziło mu po prostu o zaznaczenie, że przyroda jako taka (a w każdym razie bioróżnorodność) przetrwa. W ostatnim komentarzu jakby nawet wprost zadeklarował, że nie chodzi mu nic praktycznego. Może on nas uznał za Stowarzyszenie Osób Wyrąbiście Zainteresowanych Bioróżnorodnością i chciał nas pocieszyć, że ta mimo wszystko przetrwa? Dzięki stary. Jesteśmy już pocieszeni, wszyscy się bardzo martwiliśmy osobliwie właśnie bioróżnorodnością. Coś jeszcze nam chciałeś przekazać? 2009/10/16 20:22:31
@gstaniak
Argumenty typu "człowiek i tak już narobił szkód, To Twoje argumenty. Człowiek już narobił szkód na X sposobów, które pozostają aktualne, dlatego X+1-szy sposób nadaje się tylko do straszenia przedszkolaków. To moje argumenty. 2009/10/16 20:23:24
@bartoszcze
"Pisałem, że bioróżnorodność przetrwa" A pies jej mordę lizał. Czy ja wyglądam na autora bloga o bioróżnorodności? "Read my lips, not your thoughts." A jak już zupełnie chcesz dostać plonka za nudne offtopy, to napisz coś jeszcze o ostatniej kolejce ligowej. 2009/10/16 20:27:14
@wo
czy chcemy dodawać do listy TODO dla przyszłych pokoleń "rekonstrukcję bioróżnorodności utraconej po największym wymieraniu od K-T", napisał perfectgreybody long time ago... EOT:) 2009/10/16 20:28:09
@: Pisałem, że bioróżnorodność przetrwa i że zmiany klimatu są dla niej najmniejszym zagrożeniem
Ale to też przecież nieprawda. Ostatecznie przecież całą wodę na Ziemi odparuje Słońce wchodzące w fazę czerwonego olbrzyma. I wcale tu nie nitpikinguję. Sensem "przetrwa" jest jakaś skala czasowa tego "przetrwa". W skali miliardów lat nie przetrwa, w skali milionów przetrwa, ale to są skale, które mogą obchodzić tylko kogoś mocno odlecianego w stronę Alfy Centauri. W skali, w której jest sens mówić o przetrwa/nie przetrwa, czyli setek/tysięcy lat -- nie przetrwa. To znaczy: nie zdąży się odbudować. 2009/10/16 21:00:30
@bartoszcze
Człowiek już narobił szkód na X sposobów, które pozostają aktualne, dlatego X+1-szy sposób nadaje się tylko do straszenia przedszkolaków. To moje argumenty. Te argumenty nie trzymają pionu -- w sensie, są nielogiczne. To jest prawie dokładnie "powybijałem już gościowi zęby i połamałem ręce, więc czym tu się przejmować, że mu jeszcze po klacie poskaczę". Nie ma logicznego przejścia od "jest już X zagrożeń" do "zagrożeniem X+1 nie ma się co przejmować". Równie dobrze X+1 może być najgroźniejszym z dotychczasowych. 2009/10/16 21:07:03
"Pisałem, że bioróżnorodność przetrwa"
Bo nie rozumiesz tego terminu. Bioróżnorodność jest miarą różnorodności gatunkowej ekosystemów, i kiedy pisałem o "utracie bioróżnorodności" nie miałem na myśli, tak jak to zrozumiałeś, zagłady życia na Ziemi, lecz zmniejszenie się liczby gatunków wskutek zniszczenia najbardziej bogatych ekosystemów na Ziemi. I możesz co prawda jak gospodarz blogu może nie płakać po misiach polarnych i nie dawać faka jeśli chodzi o zagładę raf koralowych, ale nawet z czysto ekonomicznego punktu widzenia zniszczenie np. lasów tropikalnych jest bardzo złym pomysłem (chociażby ze względu na samą masę węgla, który pójdzie do atmosfery). 2009/10/16 22:39:48
@wo
"przeważnie jestem za tym, żeby budować autostradę lejąc ciepłym parabolicznym na miejsca lęgowe ptaków" Ale już nie przeważnie, ale zawsze jesteś za stosowaniem się do reguł prawa stanowionego, które to prawo w tej chwili w UE mówi, że nie można lać ciepłym parabolicznym na miejsca lęgowe ptaków przy budowie autostrady. Za lat kilkanaście jest szansa, że już będzie Ci wszystko jedno, czy bronisz miejsc lęgowych bo tak każe prawo, czy bronisz ich, bo tak. I o to chodzi. 2009/10/16 22:44:13
@perfectgreybody
Nie chcę nadużywać cierpliwości gospodarza dla bioróżnorodności:) więc pozwolisz, że dokończymy u Ciebie? doskonaleszare.blox.pl/2009/10/Tripati-et-al-for-dummies.html @gstaniak Jak zwykle prawie masz rację. Check what EOT stands for. @inżynier Dyskusja była IMHO raczej w kontekście stuleci. 2009/10/16 23:26:50
@mig watch
"Ale już nie przeważnie, ale zawsze jesteś za stosowaniem się do reguł prawa stanowionego, które to prawo w tej chwili w UE mówi, że nie można lać ciepłym parabolicznym na miejsca lęgowe ptaków przy budowie autostrady." Zgoda! Uważam, że w takich sprawach legalizm jest najprostszą odpowiedzią na pytania typu "ale jak przekonać mieszkańców Augostowa". Wdawanie się z mieszkańcami Augustowa w pogaduszki typu "ale ludzie, polubcie te żabki" wydaje mi się stratą czasu, bo i tak nie dotrze. Prawidłowa odpowiedź to według mnie "bo takie jest prawo i jak się komuś nie podoba prawo, to zawsze można mu przylutować pałą". 2009/10/17 08:31:48
@wo
No tak, ale co z drugą kwestią w moim komciu? Czy jak za kilkanaście lat ktoś zacznie nawoływać do zmiany prawa tak, żeby jednak można było podać autostradę przez, czy ja wiem, ujście Warty albo dolinę Rospudy, to napiszesz na blogu "brawo ten Pan!" czy "znowu chcą betonować! precz sko!"? Z jednej strony dopuszczacz ciepły paraboliczny na ptaszki przy autobanie, a z drugiej, wydaje się, że uważasz prawo zabraniające tegoż ciepłego parabolicznego za niegłupie. Zapewne za jakiś czas zinternalizujesz te przepisy prawa na tyle, że pogubią ci się legalizm z ekologizmem :-) 2009/10/17 11:11:55
@bartoszcze
Będą nowe gatunki, nawet jeśli my ich nie zobaczymy. Możemy też zobaczyć takie, których zupełnie nie chcieliśmy, Zmiany temperatur i wilgotności powietrza mogą sprawić, że twój lekarz będzie musiał się dokształcić jak rozpoznać n.p. Gorączkę Zachodniego Nilu lub inne ,egzotyczne do tej pory, paskudztwo. 2009/10/17 12:25:06
@mig watch
"Z jednej strony dopuszczacz ciepły paraboliczny na ptaszki przy autobanie, a z drugiej, wydaje się, że uważasz prawo zabraniające tegoż ciepłego parabolicznego za niegłupie. Zapewne za jakiś czas zinternalizujesz te przepisy prawa na tyle, że pogubią ci się legalizm z ekologizmem :-)" Nie ma takiego ryzyka. Nie jestem dzieckiem w zakładzie opiekuńczym (ani nawet działaczem społecznym przejmującym się dziećmi w zakładach opiekuńczych), ale uważam prawo zabraniające bić dzieci w zakładach opiekuńczych za niegłupie. Wydaje mi się, że Ty z kolei zinternalizowałeś sobie głupie hasło polskich korwinistów, że skoro się czymś przejmujesz to działaj jako działacz społeczny, ale nie popieraj prawa zajmującego się tym w sposób instytucjonalny na koszt podatników. Jest mnóstwo rzeczy, którymi ja się "przejmuję" tylko na takiej zasadzie, że się cieszę, że są jakieś przepisy i jakieś instytucje odpowiadające za sprawę - choć zasadniczo nie moją. 2009/10/17 13:03:56
@wo
Przecież nie napisałem, że staniesz sie społecznym działaczem eko tylko z powodu internalizacji przepisów prawa ochrony środowiska do tego stopnia, że będziesz skłonny flekować tych, którzy będą dążyć do jego zmian. 2009/10/17 13:08:14
@wo
Po prostu jeśli uważasz, że dyrektywa ptasia jest niegłupia, więc -- mam nadzieje -- uważasz też, że idea ochrony ptaszków jest również niegłupia. I jesteś eko, ale takim eko bez konieczności wajrakowania. 2009/10/17 15:31:27
@rpyzel
twój lekarz będzie musiał się dokształcić jak rozpoznać n.p. Gorączkę Zachodniego Nilu lub inne ,egzotyczne do tej pory, paskudztwo A HIV i AH1N1 to też wina zmian klimatycznych? Świat się globalizuje, podobno. 2009/10/17 15:36:34
@bartoszcze
"A HIV i AH1N1 to też wina zmian klimatycznych? " Mój drogi, wielokrotnie już Ci tu wykazywano błędność rozumowania na zasadzie "zagrożenie X sprawia, że nie grozi mi zagrożenie X+1". To nie jest tak, że jak już masz HIV to nie musisz zapinać pasów w samochodzie. Bardzo uprzejmie proszę, żeby to był ostatni przykład zastosowania tego rozumowania w Twoim komentarzu na moim blogu. 2009/10/17 16:03:55
@wo
Po prostu nie lubię rozumowania, w myśl którego zagrożenie X odpowiada za wszystko, z wyjątkiem trzęsień ziemi i kokluszu (bo za gradobicie już jak najbardziej), przez co możemy pominąć X+1. Jak Tobie nie przeszkadza, no problem, postaram się być bardziej powściągliwy. 2009/10/17 16:14:50
@bartoszcze
"Po prostu nie lubię rozumowania, w myśl którego zagrożenie X odpowiada za wszystko" Nikt nie twierdzi, że globalne ocieplenie odpowiada za "wszystko", więc daruj sobie taki sarkazm z Psychiatryka. 2009/10/17 16:49:25
@wo
Nikt nie twierdzi, że globalne ocieplenie odpowiada za "wszystko" Yeah. Ale kiedy sugeruję, że na bioróżnorodność lub rozprzestrzenianie się chorób ma wpływ co najwyżej częściowy, to wychodzę na denialistę. Czy ja gdziekolwiek w tej dyskusji napisałem, że zmiany klimatyczne należy generalnie ciepłym parabolicznym? 2009/10/17 17:44:34
@bartoszcze
Nikt nie twierdzi, że globalne ocieplenie odpowiada za "wszystko" Yeah. Ale kiedy sugeruję, że na bioróżnorodność lub rozprzestrzenianie się chorób ma wpływ co najwyżej częściowy, to wychodzę na denialistę. Może po prostu dlatego, że takie sugestie przeczą opiniom ludzi znacznie lepiej poinformowanych. I nie, "za miliony lat i tak się wszystko odtworzy" to nie jest wpływ "co najwyżej częściowy". 2009/10/17 19:35:21
@gstaniak
"za miliony lat i tak się wszystko odtworzy" I znowu masz prawie rację, bo prawie takiego argumentu użyłem. 2009/10/17 19:59:25
@bartoszcze
"za miliony lat i tak się wszystko odtworzy" I znowu masz prawie rację, bo prawie takiego argumentu użyłem. Rzuciłeś twierdzeniem, które do tego się sprowadza (nie martwmy się o bioróżnorodność, Mateczka Natura sobie naprawdę poradzi). To, że nie widzisz konsekwencji tego co mówisz to już nie jest mój problem. 2009/10/17 20:06:48
@gstaniak
I to jest właśnie przypisywanie innym własnych myśli. Zachęcam do prześledzenia dyskusji, better late than never. 2009/10/17 21:29:44
@bartoszcze
Nie, to jest wskazanie na proste konsekwencje twoich wypowiedzi. "Mateczka Natura sobie poradzi" w zestawieniu z potencjałem zaburzeń jakie możemy wprowadzić, to jest dokładnie pocieszanie się, że za milion lat bioróżnorodność wróci do obecnego poziomu. 2009/10/20 16:34:03
@ bantus
"Przyznam, że opadła mi szczena, bo choć słyszałem o gerontokracji, to liczb nie znałem. Wygląda na to, że stanowisko w PAN, to odpowiednik renty, czy emerytury." I bardzo dobrze! gerontokracja = większa szansa na "cure for cancer" pozdr. Piotr 2009/10/28 22:35:41
Nie ma wystarczających dowodów na to, że globalne ocieplenie jest spowodowane bezpośrednio działalnością człowieka.
To nie naukowiec - Al Gore, a polityk Al Gore "zasuwa" z międzynarodową krucjatą. I, o ile pamiętam - nie otrzymał nagrody nobla za studia w tym zakresie, jeno za upowszechnianie swojej wizji politycznej. Należy zadać sobie pytanie: od ilu lat człowiek prowadzi rejestrację temperatur z różnych zakątków świata? 100? 200? dobra, przyjmijmy że od 500 (choć jest to nadużycie) Od ilu lat działalność człowieka wpływa, rzekomo, na zmiany klimatyczne? Przyjmijmy, że od 200. czyli od okresu globalnych przemian związanych z industrializacją. OK. Pytanie - skąd człowiek może wiedzieć, jak kształtował się klimat Ziemi na przełomie setek tysiącleci? Czy globalne oziębienie (epoka lodowcowa) spowodował człowiek? Czy globalne ocieplenie, które w końcu nadeszło po epoce lodowcowej - było działalnością człowieka? Czy nie jest czasem tak, że te przemiany są okresowe i, tak naprawdę, mamy o nich ZNIKOME pojęcie? A wszelkie dowody są, co najmniej, poszlakowe? I wynikają raczej z próby udowodnienia, założonej wcześniej, tezy. 2009/10/28 22:42:26
@death
"Nie ma wystarczających dowodów na to, że globalne ocieplenie jest spowodowane bezpośrednio działalnością człowieka." Bzdura. "To nie naukowiec - Al Gore, a polityk Al Gore "zasuwa" z międzynarodową krucjatą" Nie obchodzi mnie Al Gore, obchodzi mnie opinia naukowców. "Należy zadać sobie pytanie: od ilu lat człowiek prowadzi rejestrację temperatur z różnych zakątków świata? " Nie musisz "prowadzić rejestracji", żeby z grubsza wiedzieć, jakie były temperatury w miocenie. "Pytanie - skąd człowiek może wiedzieć, jak kształtował się klimat Ziemi na przełomie setek tysiącleci?" Chłopie, jeśli Ty masz takie elementarne braki w edukacji, to Ty nie powinieneś o tym dyskutować, tylko się dokształcić. "A wszelkie dowody są, co najmniej, poszlakowe? I wynikają raczej z próby udowodnienia, założonej wcześniej, tezy." Masz zbyt małą wiedzę, żeby stawiać takie tezy. 2009/10/29 01:11:46
@wo:
Powtórzę może swoją wypowiedź, która zamieściłem również na blogu jednego z, działających tu, blogowiczów: Od razu mówię, że nie neguję faktu ISTNIENIA globalnego ocieplenia. Twierdzę jednak, że nie ma wystarczających przesłanek ku temu, by źródło owego przypisać ingerencji ludzkiej. Ponieważ nie zajmujemy się tutaj (mam nadzieję) WIARĄ w teorie, prosiłbym o definitywny dowód, ponieważ - nawet w cytowanych i przytaczanych źródłach znajduje się sformułowanie "likely" albo "most likely". Cytuję za wikipedią: "Human activity is most likely responsible for climate warming. Most of the climatic warming over the last 50 years is likely to have been caused by increased concentrations of greenhouse gases in the atmosphere" źródło: en.wikipedia.org/wiki/Scientific_opinion_on_climate_change#Statements_by_concurring_organizations Mnie interesuje FAKTYCZNY wpływ człowieka na emisję CO2. Jeśli bowiem przyjrzymy się takiemu oto opracowaniu (pierwsze z brzegu, ale widziałem już inne. Szacunki były niemal identyczne. Na życzenie - poguglam): www.geocraft.com/WVFossils/greenhouse_data.html to otrzymamy następującą informację: "Just how much of the "Greenhouse Effect" is caused by human activity? It is about 0.28%, if water vapor is taken into account-- about 5.53%, if not." Czyli.. Emisja CO2 do atmosfery, spowodowana działalnością człowieka stanowi jedynie 0.28% (!) całego CO2 tamże emitowanego.. Pomijany jest fakt, że większość CO2 ulatniającego się do atmosfery to efekt parowania oceanów, w którym się owo CO2 znajduje. i dalej: "Water vapor constitutes Earth's most significant greenhouse gas, accounting for about 95% of Earth's greenhouse effect (4). Interestingly, many "facts and figures' regarding global warming completely ignore the powerful effects of water vapor in the greenhouse system, carelessly (perhaps, deliberately) overstating human impacts as much as 20-fold. Water vapor is 99.999% of natural origin. Other atmospheric greenhouse gases, carbon dioxide (CO2), methane (CH4), nitrous oxide (N2O), and miscellaneous other gases (CFC's, etc.), are also mostly of natural origin (except for the latter, which is mostly anthropogenic). Human activites contribute slightly to greenhouse gas concentrations through farming, manufacturing, power generation, and transportation. However, these emissions are so dwarfed in comparison to emissions from natural sources we can do nothing about, that even the most costly efforts to limit human emissions would have a very small-- perhaps undetectable-- effect on global climate." Dlatego proszę o podanie sensownego opracowania (być może innego źródła). Wszelkie artykuły, które traktowały o faktycznym wpływie człowieka na % CO2 znajdujący się w atmosferze. Przytaczanie tutaj odnośników do opracowań, traktujących o wpływie różnych czynników zewnętrznych, zachodzących na przełomie tysiącleci (zmiana orbity ziemskiej wokół Słońca, porównania zawartości C02 w różnych warstwach lądolodów, itp), po wyczerpaniu których, w końcu przykleja się gębę szkodnika człowiekowi (no bo - komuż innemu?) - jest zwyczajnym nadużyciem. 2009/10/29 03:00:34
tfu, autopoprawka:
"Emisja CO2 do atmosfery, spowodowana działalnością człowieka stanowi jedynie 0.28% (!) całego CO2 tamże emitowanego.. Pomijany jest fakt, że większość CO2 ulatniającego się do atmosfery to efekt parowania oceanów, w którym się owo CO2 znajduje. " miało być: 0.28% to nasz wkład w całościowo ujęty efekt cieplarniany. 2009/10/29 03:11:36
@deathnoise
"prosiłbym o definitywny dowód" Takie rzeczy masz w kościołach. "Mnie interesuje FAKTYCZNY wpływ człowieka na emisję CO2." Ale, srsly, uważasz, że nie produkujemy tyle co2 ile się podaje? "efekt parowania oceanów, w którym się owo CO2 znajduje." Ja tam orłem z chemii nie byłem, ale jak z parującego h2o się robi co2? "0.28% to nasz wkład w całościowo ujęty efekt cieplarniany." No i spoko, zredukowanie tego przez kilkadziesiąt lat do jakiegoś 0,16 to już będzie duży postęp. Pytanie przecież brzmi: czy te zero-cośtam rok w rok nie prowadzi do zaburzenia naturalnych cykli; również: problemem jest to, że trochę cieplej = więcej energii a więc bardziej gwałtowne zjawiska pogodowe, więc większe koszty. To już lepiej wrzucić w ograniczenie, niż potem zmagać się z koszmarnymi cenami ubezpieczeń. 2009/10/29 03:31:26
@eli.wurman
"Takie rzeczy masz w kościołach. " Byłem pewien, że dowodzeniem zajmuje się nauka :) "Ale, srsly, uważasz, że nie produkujemy tyle co2 ile się podaje? " Bynajmniej. Interesuje mnie procentowy udział w emisji C02 przez człowieka w stosunku do naturalnej emisji CO2 do atmosfery i przełożenie (całościowi) tego czynnika na efekt cieplarniany (na który, spory udział mają inne czynniki, jak np. parowanie wody) "Ja tam orłem z chemii nie byłem, ale jak z parującego h2o się robi co2? " Oceany pełnią również rolę naturalnych magazynów CO2 (im są chłodniejsze, tym więcej CO2 magazynują). Prócz samego efektu parowania wody do atmosfery i wpływu pary wodnej na wzmocnienie efektu cieplarnianego, ciekaw jestem jaki procent tego zmagazynowanego CO2 w oceanach, jest uwalniany - właśnie z racji ocieplania się owych zbiorników (jak się powszechnie twierdzi.) 2009/10/29 03:42:33
@deathnoise
"Byłem pewien, że dowodzeniem zajmuje się nauka :)" A przepraszam, teologia to też jakaś nauka. "Interesuje mnie procentowy udział w emisji C02 przez człowieka w stosunku do naturalnej emisji CO2 do atmosfery" Zerodwadzieściasześć. "i przełożenie (całościowi) tego czynnika na efekt cieplarniany" Nie dość, że jestem dupa z chemii, to jeszcze nie umiem liczyć: ale jeśli mam ssać palucha to powiedziałbym że całościowe ujęcie człowieczej emisji co2 będziemy sobie mogli rozważać w XXIV wieku. Póki co możemy obserwować, zauważać różnice i łączyć je z naszym wpływem. "na który, spory udział mają inne czynniki, jak np. parowanie wody" O, chyba zaczynasz kumać: taka drobna duperela jak zerocośtam wyemitowane do atmosfery ma z kolei wpływ na ogrzewanie się oceanów, większe parowanie, a potem - to trochę jak domino. "Oceany pełnią również rolę naturalnych magazynów CO2" No okay, ale nie odpowiedziałeś na moje proste, laickie pytanie: jak to się dzieje, że to co2 się uwalnia. 2009/10/29 10:09:13
@deathnoise
"Twierdzę jednak, że nie ma wystarczających przesłanek ku temu, by źródło owego przypisać ingerencji ludzkiej" Obu nas łączy to, że brak nam kompetencji do formułowania takich ocen. Jeden z nas jest jednak dość mądry, żeby w tej materii ufać ogółowi fachowców. Drugi mimo braku komnetencji, coś se twierdzi. A twierdź se, jeśli uważasz, że masz mocne argumenty, to zgłoś publikację do "Nature". Jeśli Twoje argumenty przejdą procedurę "peer review", będzie mi się chciało je czytać. Nie przeszły? Tak mi przykro, pomóc panu odnaleźć drogę do drzwi czy sam pan trafi? 2009/11/01 17:12:38
Wyjaśniałem to co prawda u siebie, ale widzę że pierwotna dyskusja z deathnoise miała miejsce tutaj. Więc jeszcze tylko w jednej kwestii merytorycznej:
"Jeśli bowiem przyjrzymy się takiemu oto opracowaniu (pierwsze z brzegu, ale widziałem już inne. Szacunki były niemal identyczne. Na życzenie - poguglam): www.geocraft.com/WVFossils/greenhouse_data.html " Nic dziwnego, że szacunki były identyczne, bo ich źródłem była właśnie ta strona internetowa. Denialiści cytowali ją tak często, że w końcu z samej obfitości cytowań wywnioskowali, iż wyliczenia muszą być poprawne. Bo przecież gdyby nie były poprawne, to nie wyskakiwałyby tak często w googlach, nie? A szacunki z tego "opracowania" są o kant d... potłuc, jak napisałem tutaj. 2009/12/05 22:22:46
Para wodna jest najważniejszym gazem cieplarnianym. Naukowcy to wiedzą i uwzgledniaja w obliczeniach. Czemu wiec jej nie widać w np. tym strasznie znanym wykresie z IPCC:
www.erikturner.net/images/figures/IPCC_2007_Syn_Fig2_4_Forcing_gasses.png Ano dlatego, że para wodna na pewno nie jest gazem anrtopogenicznym (emitowanym przez ludzi) a ten wykres zajmuje się takowymi - naszym wpływem na bilans radiacyjny. Nawet gdybyśmy usiłowali emitować do atmosfery pare z czajników to po prostu by się skropliła tworząc niskie chmury. A jak słusznie napisano powyżej chmury chłodzą (szczególnie niskie) więc efekt byłby odwrotny do zamierzonego. Nawet proponowano coś podobnego (rozpylanie mgły wodnej) jako mechanizm zapobiegania ociepleniu. Para wodna ma jednak tę ciekawa własność, że im cieplejsza atmosfera tym więcej jej się tam zmieści. Zatem jeśli ogrzejemy atmosferę w jakikolwiek sposób (przez dodanie CO2, zmianę jasności słońca czy oczyszczenie atmosfery z dymów (aerozolu)), w każdym wypadku ocieplenie będzie wzmocnione zwiększeniem koncentracji pary wodnej. Nazywamy to sprzężeniem zwrotnym dodatnim. Teraz już łatwo odpowiedzieć gdzie jest efekt pary wodnej na wykresach takich jak zlinkowany powyżej: występuje w praktycznie wszystkich słupkach (i tych dodatnich i ujemnych jak aerozole) jako ich część. Po prostu to już uwzględniono w obliczeniach. 2009/12/16 01:32:58
@WO
Witajcie po dłuższej przerwie. Wracam przyciągnięty oszołomstwem antyociepleniowym które jak widać wystawia łeb wszędzie. WO, bardzo miła mi Twoja notka jest. Jak Joda z wrażenia aż mówię ja. Nie to żebym wątpił że dasz się nabrać na ściemę denajalistów, ale tytuł tej notki przyprawił mnie o szybsze bicie seraca. Pytanie: czy pamiętasz zastrzyk z płynem Lugola po Czernobylu? Dostałeś swój? Wiesz kto podjął decyzję o jego aplikacji? Guru polskich denajalistów klimatycznych, prof. Jaworowski. Now, did I just get you scared or what? 2009/12/16 07:16:52
@uenifeu
"Pytanie: czy pamiętasz zastrzyk z płynem Lugola po Czernobylu?" ZASTRZYK? To było do picia. "Wiesz kto podjął decyzję o jego aplikacji? Guru polskich denajalistów klimatycznych, prof. Jaworowski" Przecież wielu denialistów może tak poza tym znać się na tym czy owym. 2009/12/16 12:46:21
Tak to było do picia masz rację, nie w formie zastrzyku który byłby śmiertelny ;) (sprawdziłem)
Na karb mojej niepamięci mogę zrzucić fakt ze byłem wtedy bardzo młodym szczylem i wizyty w szpitalu obowiązkowa była mocnym przeżyciem. Ja mam szczerą nadzieję że on się zna przynajmniej na medycynie! Bo to co gada o klimacie, to jest brednie postzaborowego mesjanisty nauki polskiej. 2009/12/16 19:53:44
@uenifeu
Ja mam szczerą nadzieję że on się zna przynajmniej na medycynie! Bo to co gada o klimacie No ale przecież 99% naukojebów z tytułami to właśnie kolesie, którzy znają się dość dobrze na tym czego się uczyli, ale na boku, błyskając naiwniakom przed oczyma tytułem naukowym, za niezłą kasiorkę od Astromaria Books Inc. pieprzą głupoty w zupełnie innych dziedzinach. 2009/12/18 00:11:23
Oby tak było...
W kwestii ocieplenia klimatycznego to sie wszyscy wypowiadają. Od historyków, geologów po lekarzy i hudraulików. I każdy węszy spisek. |
|
Sceptycy starają się robić wrażenie, że proporcje naukowców "za ociepleniem" i "przeciw" są mniej więcej 1:1, a tak było może kilkadziesiąt lat temu. Modele klimatologiczne to też nie to samo, co dajmy na to dwadzieścia lat temu. Teraz nikt nie zastanawia się, czy istnieje wpływ człowieka (bo wartość p dla tego stwierdzenia jest znacznie niższa niż 0.05, że to tak metaforycznie ujmę), tylko raczej: czy przekroczyliśmy granicę, spoza której się nie wraca, czy jeszcze nie? Wiele wskazuje na to, że szacunki modeli [url=www.nature.com/news/2009/090429/full/4581091a.html]były zbyt ostrożne[/url].