Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Żegnaj Farrah
Śmierć Michaela Jacksona nie wzbudziła we mnie jakichś większych emocji - rzadko się zdarza, żebym tak konsekwentnie jakiejś gwiazdy pop po prostu i całkowicie nie lubił. Nie przemawia tu przeze mnie snobizm, bez bicia się przyznam, że lubię pojedyncze utwory Kylie Minogue i Britney Spears - ale dorobku Jacksona nie trawię bez wyjątku w całości.
Bardziej mnie już obeszła śmierć Farrah Fawcett, choćby dlatego, że - no cóż - byłem wtedy małym chłopcem. Oboje mają ze sobą coś wspólnego, co sprawia, że w tej notce zwrócę się z pytaniem do swoich czytelników.
Najsłynniejsze zdjęcia Jacksona i Farrah są w nienaturalny sposób błyszczące, jakby negatyw spryskano lakierem brokatowym. Gdyby takie zdjęcie niechcący mi wyszło moim amatorskim aparatem, uznałbym je za technicznie skopane i usiłowałbym te rozbłyski redukować manipulując suwaczkiem „highlights” w iPhoto.
Wygląda na to, że taki błyszczący sposób robienia zdjęć był jakąś standardową modą fotografowania celebrytów w latach 70. i 80. Na przykład zdjęcia Engelberta Humperdincka i Toma Sellecka w albumie o najbardziej kiczowatych przykładach urody męskiej z tamtej epoki, o którym tutaj kiedyś pisałem, też mają takie przesadzone hajlajty.
Jak wynikało to z różnych dyskusji, w gronie moich stałych komentatorów są ludzie pasjonujący się fotografią. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić przyczyny wzlotu i upadku mody na takie brokatowe zdjęcia? Jak to robili od strony technicznej? Czy jest taki filtr do Photoshopa, „cheesy 80's publicity shoot”? A jak go nie ma, to czy można sztucznie to emulować bawiąc się jakimiś suwaczkami?
I co najważniejsze: co należy robić, żeby tego uniknąć?
piątek, 26 czerwca 2009, wo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/06/26 17:44:46
Serio? Nie ma jednego kawałka MJ, który by Cię nie ruszał? Jednego miłego wspomnienia? Nie interesuje Cię nawet jako koleś, który siebie tak wymyślił (with a little help from his friends), że aż przekombinował? Twoja negacja jest naprawdę totalna, czy tylko muzycznie go nie trawisz? P.S. Wiem, że zalatuje to lekkim emo, ale po prostu nie wierzę, że totalnie go zlewasz.
-
wo
2009/06/26 17:50:21
@ktrout
"Twoja negacja jest naprawdę totalna, czy tylko muzycznie go nie trawisz?"

Z tego co wiem, totalna - jego "wymyślanie i przekombinowanie" też jest dla mnie okropnie. Szkoda mi go ze względu na choroby i trudne dzieciństwo, ale właśnie najpozytywniejsze uczucie, jakie do niego mam, to współczucie. Tej kreacji też nie cierpię.
-
2009/06/26 18:07:31
Dzięki za odpowiedź. A co do meritum, to wie ktoś kiedy ta brokatowa moda właściwie się skończyła? Kto ostatni przesadnie "rozbłysnął" na zdjęciu?
-
2009/06/26 18:30:26
Co do Farach to moim zdaniem poprawnie naświetlona fotka, może trochę bardziej na światła robiona niż na cienie, nie widzę potrzeby zatrudniania tu PSa, żeby taki efekt uzyskać. Co do Jacksona myślę że była tam ostra obróbka w ciemni, nie mam pomysłu jak ustawić światło żeby uzyskać podobny efekt w "jednej" klatce. Do uzyskania bez problemu w PSie, trochę zabawy na warstwach i gotowe. Może ktoś wie jak oni zrobili to w czasach analoga?
-
2009/06/26 18:42:27
Takie efekty uzyskiwało się za pomocą filtrów (nie takich z Photoshopa, tylko takich nakręcanych na obiektyw) i odpowiednich lamp studyjnych. Jakie czary może robić ze światłem dobry fachowiec, to widać choćby w teatrze. A taki efekt mglistej jasnej poświaty to prawdopodobnie filtr rozpraszający (diffuser).
Choćby pierwszy przyklad tu .
-
wo
2009/06/26 18:44:44
@pgolik
"A taki efekt mglistej jasnej poświaty to prawdopodobnie filtr rozpraszający (diffuser)."

Dzięki! To chyba to. Pozostaje pytanie - po co. Ja instynktownie powiem, że lepsze jest zdjęcie bez (znaczy, gdyby mi przypadkiem wyszło takie i takie, to to bez bym zostawił, a to z filtrem bym wykasował).
-
2009/06/26 18:52:31
@ wo

pierwsze primo - po długim czytaniu pierwszy raz się odzywam
drugie primo - ad rem - efekt pończochy Ireny Dziedzic?
-
2009/06/26 19:00:17
Akurat zdjęcia są dość odmienne technicznie. Jackson jest studyjny a Farrah zrobiona w plenerze przy naturalnym świetle.
Kolorystyczna zbieżność wynika zapewne z charakterystyki ówczesnych filmów Kodaka. Podobny efekt można uzyskać wtyczką Alien Skin Exposure.
-
2009/06/26 20:14:40
@grimperpl

"Kolorystyczna zbieżność wynika zapewne z charakterystyki ówczesnych filmów Kodaka. Podobny efekt można uzyskać wtyczką Alien Skin Exposure."

Do tego trzeba dołożyć fakt, że nie wiemy, na ile cytowane podglądy zgodne są z oryginalnymi fotografiami. Ówczesna reprodukcja, zmiana charakterystyki farb drukarskich, czy starych materiałów fotograficznych, plus wtórna digitalizacja mogły sumarycznie wprowadzić sporo zmian wobec oryginałów. A efekt "przepalenia" hajlajtów mógł służyć zatarciu problemów technicznych ze zdjęciami, czy drukiem.
-
2009/06/26 20:53:45
@A efekt "przepalenia" hajlajtów mógł służyć zatarciu problemów technicznych ze zdjęciami, czy drukiem.

No nie, to akurat bez sensu - przepalenie jako takie jest (ogólnie) właśnie problemem technicznym i błędem, a nie jego rozwiązaniem. Dopóki, oczywiście, nie staje się wątpliwym środkiem wyrazu w formie białej mgieły, jak na okładce Jacksona.

Możesz wo spać spokojnie, efekt praktycznie nie do uzyskania przez przypadek :)
-
2009/06/26 21:08:09
"Pozostaje pytanie - po co?"

Zeby nie dawac na okladke plyty zdjecia reporterskiego a cos co niesie jakas dodatkowa informacje. Tutaj fotograf chcial "odrealnic" i "uduchowic" Jacksona.
Dodatkowy faktor, to okres, z ktorego pochodzi ta plyta. Koronki, falbanki i brokat. Brrrr.
-
2009/06/26 21:22:14
"My Prerogative"? Seriously? Przecież to cover.
-
2009/06/26 22:35:08
mam wrażenie, wo, że postrzegasz majkela poprzez pryzmat dokonan z lat '90. otoz, jesli tak, blednie. chyba trudno znalezc lepiej wyprodukowany album niz thriller majkela. to jest ścisła czołówka wszechczasów. dodam jeszcze, ze slowo "wyprodukowany" nie oznacza dla mnie audiofilskiej podniety. tam są hity. jest pop, jak madonna czy prince. zaś "merytorycznie" płyta zajmuje istotne miejsce w ewolucji "czarnych brzmień".

zwracam tez uwage na fakt, ze producentem tego albumu jest tak nietuzinkowa postac jak quincy jones. polecam przyjrzec sie jego biografii muzycznej. co wiecej, sam majkel tez bral udzial w produkcji, co swiadczy o jego niegdysiejszym (dzis juz doslownie) talencie.
-
2009/06/26 22:36:59
@WO
Jak to - po co? To były czasy czystego bling :-) Brokat, cekin, kula disco, błyszczący lakierek. Nie dziwi więc, że i Jacko nabłyszczyli...

Słuchaj Panie Wojtku, a Jackson 5 też nie lubisz...? Nic, zupełnie...?
-
2009/06/26 22:48:07
@ densmasens
"co wiecej, sam majkel tez bral udzial w produkcji, co swiadczy o jego niegdysiejszym (dzis juz doslownie) talencie. "

Heh, do dzisiaj byłem przekonany, że Jackson to głównie świetny głos i świetny showman, a nawet jeśli czasem coś tam napisał, to muzykę za niego co do zasady robili inni. I dopiero dzisiaj sobie uświadomiłem, że większość moich jego ulubionych kawałków napisał i zaaranżował sam. Czyli np Dirty Diana albo Who Is It. W klipie do tego drugiego za kamerą stoi niejaki David Fincher, tak btw.
A generalnie to siem wzruszyłem, bo to była moja pierwsza fascynacja muzyczna i pierwsze kasety kupowane po ok. 15 000 zł.
-
2009/06/26 23:11:00
@densmasens
"mam wrażenie, wo, że postrzegasz majkela poprzez pryzmat..."

Nie, no... WO po prostu woli Brygadę Kryzys. Takie jego porno.
-
2009/06/26 23:11:19
Co do zdjęcia Jacksona, to prawdopodobnie jest to filtr duto lub inny dyfuzyjny. Możliwe, że pończocha nałożona na obiektyw. Zwykle takie rozwiązania stosuje się żeby złagodzić zmarszczki, albo dodać do zdjęć romantyczności.

Jeżeli ktoś chce zobaczyć, jak obecnie w telewizji stosuje się takie filtry to polecam Elżbietę Jaworowicz w ,Sprawie dla reportera''.
-
wo
2009/06/26 23:12:38
@kay
"Heh, do dzisiaj byłem przekonany, że Jackson to głównie świetny głos i świetny showman,"

No właśnie ja go nienawidziłem głównie za ten piskliwy głosik (z tym trejdmarkowym hiiii-hiii) na czele. No i oczywiście w związku z tym całe to showmaństwo budowane na udawaniu Bardzo Głośnego Gangstera (oooh, I'm baad, really really baaad, so just beat it, hiiii hiiii) było kretyńskie - jak ktoś, kto robi hiiiii-hiii, pi pi pi, może wyglądać groźnie? Co z niego za gangster? Najwyżej taki jak z komediowej kreacji Johna Turturro z Lebowskiego.

"A generalnie to siem wzruszyłem, bo to była moja pierwsza fascynacja muzyczna i pierwsze kasety kupowane po ok. 15 000 zł."

Jaki jest sens kupowanie muzyki, którą do ostatecznego wyrzygu w kółko puszczają w radiu?
@dagmara
""My Prerogative"? Seriously? Przecież to cover."

No tak - a przecież jak wiadomo ja słynę z ogólnej niechęci do coverów.

@densmasens
"mam wrażenie, wo, że postrzegasz majkela poprzez pryzmat dokonan z lat '90. otoz, jesli tak, blednie. chyba trudno znalezc lepiej wyprodukowany album niz thriller majkela."

W latach 80. nienawidziłem go jeszcze bardziej, bo byłem wtedy subkulturowym młodzieńcem. A to ciągle puszczali w radiu, no i za Jacksonem przepadały wszystkie przygłupiaste dziewczyny z czasów mojej młodości (wiadomo - syndrom "non-threatening masculinity", jak dzisiaj grupa Feel albo wtedy Shakin' Stevens). Dopiero w latach 90. moja niechęć do Jacksona zrobiła się więc niechęcią z dystansu. Dekadę wcześniej to było bardzo osobiste, jak to u nastolatka.

"zwracam tez uwage na fakt, ze producentem tego albumu jest tak nietuzinkowa postac jak quincy jones."

Właśnie też nie przepadam. Jako subkulturowy nastolatek klasyfikowałem to jako "szajs, który puszcza Niedźwiedzki".

@makeva
"Słuchaj Panie Wojtku, a Jackson 5 też nie lubisz...? Nic, zupełnie...?"

Nic z tego co słyszałem (nie słyszałem oczywiście wszystkiego).
-
2009/06/26 23:36:09
@kay
"pierwsze kasety kupowane po ok. 15 000 zł."
Czyżby firmy Takt?

@densmasens
nonie, najlepiej wyprodukowany to jest dangerous, bez dwóch zdań.
-
2009/06/26 23:52:51
Cóż można jeszcze dodać, poza tym, że "Thriller" to jedna z najlepszych płyt z muzyką rozrywkową wszechczasów. To nie jest podpucha, to nie jest subiektywna opinia, to jest stwierdzenie faktu :)
-
2009/06/27 00:07:49
@ wo
"No właśnie ja go nienawidziłem głównie za ten piskliwy głosik (z tym trejdmarkowym hiiii-hiii) na czele."

Też dopiero dzisiaj się doczytałem, że rzekomo tatuś dorastającego majkela szprycował żeńskimi hormonami co by mu mutacja głosu nie zniszczyła. Dlatego ponoć z tej piskliwości nie wyrósł, a skutkami ubocznymi miało być to, że nigdy nie przybrał męskiego ciała no i że mu zryło psyche.

"No i oczywiście w związku z tym całe to showmaństwo budowane na udawaniu Bardzo Głośnego Gangstera"

Wersja gangsta to o ile pamiętam była raczej na potrzeby klipów, na koncertach była inna bajka, co nie znaczy, że bardziej strawna. No był tandeciarz, co zrobić.

"Jaki jest sens kupowanie muzyki, którą do ostatecznego wyrzygu w kółko puszczają w radiu?"

Nie no, w wieku lat ośmiu posiadać SWOJE kasety, którymi jeszcze czasem zainteresował się jakiś DOROSŁY to było coś. Raczej dziecięca chęć posiadania i kolekcjonowania niż cokolwiek innego.

@ pafcio.gazeta
"Czyżby firmy Takt?"
Tych firm było zdaje się parę, ale Takt był chyba największym potentatem w tych radosnych czasach:). Kreatywność ludzi się tym zajmujących też mnie z czasem urzekła, standardem były kasety na których kolejność czy w ogóle lista kawałków znacznie różniła się od oryginałów, nie mówiąc o zupełnie nigdzie indziej nieznanych składankach danego artysty, obowiązkowo zaopatrzonych we własnego artworka. Taki artwork nierzadko wyglądał niegorzej niż artworki oryginalnych płyt.
-
wo
2009/06/27 00:22:17
@kay
"Też dopiero dzisiaj się doczytałem, że rzekomo tatuś dorastającego majkela szprycował żeńskimi hormonami co by mu mutacja głosu nie zniszczyła. Dlatego ponoć z tej piskliwości nie wyrósł, a skutkami ubocznymi miało być to, że nigdy nie przybrał męskiego ciała no i że mu zryło psyche."

No więc ja rozumiem kategorię typu "Michael Jackson jako ofiara przemocy w rodzinie", chociaż usprawiedliwianie despotycznym tatusiem tego, że co roku robił sobie nową operację plastyczną nosa, wydaje mi się naciągane. Nie rozumiem tylko kategorii "dobrowolne kupowanie takiej muzyki". Jeśli chodzi o okazanie litości, mógłbym coś ewentualnie wpłacić na fundusz pomocy ofiarom przemocy, ale kupić sobie "Thrillera"? No way.

"Nie no, w wieku lat ośmiu posiadać SWOJE kasety, którymi jeszcze czasem zainteresował się jakiś DOROSŁY to było coś."

To brzmi niepokojąco, dziecko, którego kasetami z Jacksonem interesuje się dorosły.
-
2009/06/27 00:50:07
@Nic z tego co słyszałem (nie słyszałem oczywiście wszystkiego).

ABC? Na mashapie?
-
2009/06/27 00:53:07
@Farrah

Farrah 4Ever, ale jej śmierć była jednak smutnie banalna (jeśli śledziłeś i wiedziałeś, że prędzej czy później). Jackson to jest kompletny szokers jednak.
-
2009/06/27 01:23:22
@ wo
"W latach 80. nienawidziłem go jeszcze bardziej"
Ja też ale chyba obaj od tego czasu trochę dorośliśmy i nabraliśmy dystansu. No chyba że nie ;)

@ mrw & ABC
Matko jedyna, chyba po raz pierwszy zgadzam się ze szczecińskim desantem. Nic dodać, nić ująć.
-
2009/06/27 02:25:27
@2zeta-w-kiosku

Wojtek, ale przecież bieda wersją Something Awful et consortes jest ten gówniany Joemonster (ciekawe kiedy dotrą doń Sławki), a nie Grono. Z kolei polski 4chan (eris) to jedna wielka epicko żenująca kalka językowa (it's almost awesum).
-
2009/06/27 10:47:06
Zastanawiam się teraz jak szybko powstanie film o Jacksonie i rozwiążą sprawę obsady głównego bohatera. Kilku aktorów?, 'heavy edit job'?, 3D?

Do MJ mam taki stosunek jak do całych lat '80 kiedy to byłem szczęśliwym dzieckiem szczęśliwych rodziców. Nic nie mąciło radosnego odbioru świata i nawet Warszawa siermiężna natenczas jeszcze, robiła na mnie wrażenie metropolii ii widziałem ją dokładnie w taki sam sposób jak ją sportretował Kobas Laksa. http://picasaweb.google.com/kobaslaksa/Projekt_miejski_WARSZAWACity_project_WARSAW#
Wszechobecna szarość z ew. akcentami z palety kolorów Orwo rozświetlana była kodakiem i technicolorem popkultury amerykańskiej. Mit Ameryki - raju - który juz pamiętaja chyba tylko najstarsi górale z Jackowa, umocniany był swiętującym wówczas tryumf kinem familijnym - pierwszorzędnymi filmami drugorzędnymi - gdzie zawsze zimą mrugały choinki w ogródkach, w lodówkach był sok pomarańczowy, a zło miało niewątpliwy urok: gangsterzy mówili po angielsku, nosili garnitury albo przynajmniej mieli fajne kurtki i kolczyk...

W to wszystko bardzo udatnie wpisywał się Jackson - zajebiście campowy typ jakby dziś się na to spojrzeć. Płyta Bad była pierwszą płytą jaką dostałem w życiu w wieku lat 11 i nagle poczułem że OMG! koniec z nagrywaniem na Grundiga Niedżwiedzkiego w piątek. Oblolane "hee hee i'm bad oooouch' przyjmowałem z oczywistą konstatacją że tak właśnie się winno czynić, tym bardziej że jak wynikało z filmów wszyscy młodzi w ameryce byli w jakchiś gangach i/lub w jakichś kapelach grających kawałki w stylu "we built this city on rock and roll". Płyta Bad służyła mi też do nauki angielskiego bo na koszulce były wydrukowane wszystkie teksty które studiowałem puzzling over the words such as "gonna" and "ain't".

Oczywiście jakiś czas potem kiedy zacząłem się bardziej interesować przekazem werbalnym w muzyce Cały Jackson poleciał w kąt i nienawidziłem go za tej jeo piskliwy głosik (z tym trejdmarkowym hiiii-hiii) na czele. No i oczywiście w związku z tym całe to showmaństwo budowane na udawaniu Bardzo Głośnego Gangstera.

Dziś został mi plakatowy sentyment do murzyna(!) gangstera szpanera, obok którego żywię nieustające uznanie za genialne groovy i taniec.




-
wo
2009/06/27 11:09:39
@mrw
"ABC? Na mashapie?"

Musiałem sprawdzić co to jest w iTMS - 30-sekundowy snippet z niczym mi się nie kojarzy, ale też jest to kawałek, po ktorym bym zmienił kanał w radiu (nie wszystkie mashupy mi się podobają). W ogóle nie lubię formuły typu "śłodkie dzieciaćki śłodko śpiewają", pawiuję też od śłodkich dzieciaćków Pośpiesialśkiego.

"Wojtek, ale przecież bieda wersją Something Awful et consortes jest ten gówniany Joemonster (ciekawe kiedy dotrą doń Sławki), a nie Grono."

Nie będę się o to spierał, ale najważniejsze jest to, że o ile SA kreuje memy (podobno tam wymyślili lolcaty), to JM je tylko podchwytuje jako któreś tam ogniwo memetyczne.

@mick
"Płyta Bad była pierwszą płytą jaką dostałem w życiu w wieku lat 11"

I nie miałeś żadnych bardziej cool znajomych, którzy w tym wieku by już znali punk rocka czy chociażby new romantic? Wyśmialiby Twojego Jacksona i puściliby Ci chociażby Yazoo, jeśli nie od razu Dead Kennedys? Jak słowo daję, trudno mi w takim razie uwierzyć, że mieszkałeś w Warszawie.
-
2009/06/27 11:24:04
@"I nie miałeś żadnych bardziej cool znajomych, którzy w tym wieku by już znali punk rocka czy chociażby new romantic? Wyśmialiby Twojego Jacksona i puściliby Ci chociażby Yazoo, jeśli nie od razu Dead Kennedys? Jak słowo daję, trudno mi w takim razie uwierzyć, że mieszkałeś w Warszawie."

Słuchałeś dead kennedys jak mialeś 11lat ? To może starszego brata masz? Zacząlem tego słuchać dopiero w wieku 'gimnazjalnym' czyli 13 lat.
-
2009/06/27 11:45:11
Panie Wojtku, a ten lynchowski maszap? A "Do the Bartman"? (MJ nie śpiewa tam wprawdzie, ale współpisał i produkował).
-
2009/06/27 12:10:33
@Nie będę się o to spierał, ale najważniejsze jest to, że o ile SA kreuje memy (podobno tam wymyślili lolcaty), to JM je tylko podchwytuje jako któreś tam ogniwo memetyczne.

We flejmie o (nie)syfiastości JM-u coś innego mówiłeś, ale to było like w innym flejmie, więc ok.

No i powiem nieskromnie, że parę naszych polskich memów wspólnymi siłami blogusia i okolic się udało wykreować.

@ABC

Przecież ten gówniany film Kevina Smitha, z którego Ty i Alex dowiedzieliście się o A2M, miał musicalowy numer pod ten kawałem.
-
wo
2009/06/27 12:37:14
@mick
"Słuchałeś dead kennedys jak mialeś 11lat?"

W tym konkretnie wieku słuchałem AC/DC (tudzież Iron Maiden, Judas Priest i TSA - ich szczyt kariery to moje 11 lat!). Nie tak czadowe jak Dead Kennedys, ale jednak antypody Wacky Jacko.

@karborund
"Panie Wojtku, a ten lynchowski maszap"

Nie kojarzę.

"A "Do the Bartman"? (MJ nie śpiewa tam wprawdzie, ale współpisał i produkował)."

Paw totalny. Zresztą wystarczy spojrzeć na ten filmik - Bart Simpson, BART SIMPSON! - klasyczny przykład brutalnej przedinicjacyjnej męskości, która powoduje, że dziewczynki ze Springfield fantazjują o Jacksonie czy gwiazdach bojsbendów - puszcza własną muzykę. Człowiek spodziewalby się, że z głośników pójdzie coś czadowego, coś z wykurwem - ostry rock albo chociaż brutalny hiphop. Niechby chociaż Eminem, nie moje porno ale przynajmniej ma akceptowalny poziom wykurwu.

A co leci z głośników? Pi-pi-pi, ajm baaad ajm baaaaad, ajm so baad my testicles were surgically removed and there's not a single molecule of testosteron in my bloodstream. I ja mam uwierzyć, że taką piosenkę by puścił archetypalny Niegrzeczny Chłopiec? To nie jest "Do The Bartman", to jest "Please Please Lisa".

@mrw
"We flejmie o (nie)syfiastości JM-u coś innego mówiłeś, ale to było like w innym flejmie, więc ok. "

Ale nie mów, że aż się upierałem czy coś. Czy ja mam nalepkę Joe Monster na samochodzie, obok jabłuszka?

"Przecież ten gówniany film Kevina Smitha, z którego Ty i Alex dowiedzieliście się o A2M, miał musicalowy numer pod ten kawałem."

Większość wspomnień wyparłem (a i tak pójdę na to nowe, choćby żeby schlastać w Esensji). Słuchaj, bardzo możliwe też, że do taktu jakiejś piosenki Jacksona kolejną ofiarę zabija Patrick Bateman w "American Psycho", ale tych piosenek też przecież nie zapamiętałem, muzyczne komentarze w "American Psycho" podobają mi się właśnie dlatego, że tam leci wszystko to, czego nienawidziłem w latach 80. (i wpada mi to do pojemnej szufladki z napisem "Szajs, który podoba się Niedźwiedzkiemu... i Batemanowi").

www.youtube.com/watch?v=qwicLgOGJOI
-
2009/06/27 12:58:37
@Ale nie mów, że aż się upierałem czy coś.

We flejmie? Upierałeś? Ffffffffffffffffffffffffffffffff

@Większość wspomnień wyparłem (a i tak pójdę na to nowe, choćby żeby schlastać w Esensji).

Esensja twierdzi, że Ci się film bardz podobał!

@Słuchaj, bardzo możliwe też, że do taktu jakiejś piosenki Jacksona kolejną ofiarę zabija Patrick Bateman

NOOOO NIE, on słychał Genesis i Huey Lewis and the News, którego nienawidzisz za piosenki z filmu, którego nienawidzisz (tj. Powrót do przyszłości).
-
wo
2009/06/27 13:01:17
@mrw
"Ffffffffffffffffffffffffffffffff"

A właśnie, skąd jest ten mem, tzn. kto pierwszy narysował tego faceta od "ffff!"?

"Esensja twierdzi, że Ci się film bardz podobał!"

Widocznie to też wyparłem.

"NOOOO NIE, on słychał Genesis i Huey Lewis and the News, którego nienawidzisz za piosenki z filmu, którego nienawidzisz (tj. Powrót do przyszłości)."

A nie wiem, jakoś ogólnie nienawidzę tej estetyki, takiej niedźwiecko - batemanowo - pończochonakamerowej.
-
2009/06/27 13:21:58
@A właśnie, skąd jest ten mem, tzn. kto pierwszy narysował tego faceta od "ffff!"?

AFAIK Anonim z /b/.

@A nie wiem, jakoś ogólnie nienawidzę tej estetyki, takiej niedźwiecko - batemanowo - pończochonakamerowej.

Ogólnie nienawidzisz kolorów z 80s, które powinny przecież być ponure jak cień Bomby.
-
2009/06/27 13:43:40
@heee-heee i inne wstawki
Odczapisty ranking wokalistów wykonujących różne wstawki dla ozdoby piosenek (no właśnie te wszystkiie heee-heee, yeah i jakieś niewyrażne mruczenie):
1. Morrison. Mistrz, ale w szczególności za "yeah" pośrodku Alabama Song
2. David Yow. Całokształt, ale w szczególności za "Rub it on me, Duaneeee" w "Nub"
3. Johnny Rotten za "I am an Antichrist-a!"
-
2009/06/27 14:41:05
@ j_niezgoda

"przepalenie jako takie jest (ogólnie) właśnie problemem technicznym i błędem, a nie jego rozwiązaniem."

błędem - tak, ale mogącym ukryć większy błąd, jak na przykład brak powtarzalności koloru w druku przy mało nasyconych szarościach z CMY - wtedy lepiej przepalić płyty i udać, że nic tam nie ma, niż tłumaczyć się, że na półce sklepowej leży cała tęcza okładek
-
2009/06/27 16:34:19
@wo
"No właśnie ja go nienawidziłem głównie za ten piskliwy głosik (z tym trejdmarkowym hiiii-hiii) na czele. No i oczywiście w związku z tym całe to showmaństwo budowane na udawaniu Bardzo Głośnego Gangstera (oooh, I'm baad, really really baaad, so just beat it, hiiii hiiii)"

Jestem ciekaw, kiedy w sieci pojawi się wersja z "I'm dead, I'm dead, really dead".

Mnie kwestie wizerunkowe nigdy tak nie poruszały. Jackson tańczący (czy co tam robi) na dworze faraona, granego przez Murphy'ego, też był dla mnie poza skalą autentyzmu;)

Podobnie z Princem, szczególnie w filmie "Purple Rain".

Widocznie byłem mlało alt-nastolatkiem.

"[Quincy Jones] Właśnie też nie przepadam. Jako subkulturowy nastolatek klasyfikowałem to jako "szajs, który puszcza Niedźwiedzki".

Poniekąd słusznie, bo zdaje się, on wyprodukował sporo muzyki z kategorii "smooth jazz". Ale jednak, talenta ma duże, kto wie, może "Thriller" umieszcza go gdzieś blisko Phila Spectora w lidze producentów.

Wracajac na chwile do Majkela - mialem w liceum kolege, ktory (jeszcze w tym wieku) nosił plezerę a la Michael, miał też w pokoju, prócz wielu plakatów z idolem, dwie poduszki-jaśki z podobizną Króla. To już nawet nie jest emo.
-
2009/06/27 16:57:14
@bad wo

to dosyć ciekawe, że ktoś, kto płacze przy teledyskach the muse i chlubi się swoim po-mo nawiasem, równocześnie nie może ścierpieć kolejnego błazeństwa kultury masowej.

@densmasens
Poniekąd słusznie, bo zdaje się, on wyprodukował sporo muzyki z kategorii "smooth jazz".


a więc jednak Niedźwiedzki?
-
wo
2009/06/27 17:32:25
@epicthread
"to dosyć ciekawe, że ktoś, kto płacze przy teledyskach the muse i chlubi się swoim po-mo nawiasem, równocześnie nie może ścierpieć kolejnego błazeństwa kultury masowej."

Jeśli jesteś tak głupi, że uważasz, że podobają mi się wszystkie błazeństwa kultury masowej, to nie jest blog dla Ciebie.

@densmasens
"Mnie kwestie wizerunkowe nigdy tak nie poruszały"

Mi chodzi o same piskliwe głosiki jako takie, chrzaniąc nawet wizerunek. Na przykład nie wiem, jaki wizerunek ma ten Człowiek Piszczałka, który piszczał z Vangelisem, ale też nie znoszę. Ideałem męskiego głosu jest dla mnie Jarvis. Albo Nick Cave. Z Polaków może być John Porter :-).

"Poniekąd słusznie, bo zdaje się, on wyprodukował sporo muzyki z kategorii "smooth jazz"."

Towarzysko znam tylko jedną osobę, która uwielbia smooth jazz. Jednocześnie jest to jedyny polityk PiS, którego znam towarzysko (szczebla lokalnego, więc nie ma co pytać, czy to Gosiu czy Szczypińska).


-
2009/06/27 18:11:45
@"W tym konkretnie wieku słuchałem AC/DC (tudzież Iron Maiden, Judas Priest i TSA - ich szczyt kariery to moje 11 lat!). Nie tak czadowe jak Dead Kennedys, ale jednak antypody Wacky Jacko."

sztąpri, od acdc się odczepię ale reszta to flejm czyj obciach jest fajniejszy: wacko jacko czy blusawohejwimetalowe zawodzenia spoconych pudli w obcislakach :)
-
2009/06/27 20:34:53
Mick akurat WO pudli nie wymienił (w sensie Kiss, Motley Crue czy coś w ten deseń;))
-
2009/06/27 21:07:33
@newromantic

Toż to znacznie bardziej obciachowa bździna niż Jacko. Remember Polish version called "Universe"? To dopiero piszczenie.

@Quincy

Quincy produkował i aranżował więcej niż tylko smutdżezy, jako kilkunastoletni szczyl ustawiał bigbandy w sposób naprawdę stylowy. Xavier Cugat na prochach. Poszukajcie sobie Soul Bossanova (nie ma na jutubce, ale chyba jest na wrzucie), potem Dream Warriors zrobiło z tego sampla do hiciora My Definition. Ale oryginał bardziej wymiata. I bardziej wymiata niż idole moich enerdowskich kolegów z kolonii, czyli Judas Priest :P

Potem Quincy grał jeszcze inne rzeczy całkiem niezłe, robił świetną muzykę do filmów (np. Sidneya Lumeta), ale niestety potem już było milusio i niedźwiedzko. No ale 26 nagród Grammy, c'mon!
-
2009/06/27 22:02:37
@ lynchowski maszap

Colatron - I'll Be There In Twin Peaks (Badalamenti + Jackson 5 + Leona Lewis). Na YT już nie ma, więc: www.mashedinplastic.co.uk/audio.html
-
wo
2009/06/27 23:43:20
@obywatelkane
"Toż to znacznie bardziej obciachowa bździna niż Jacko."

Yazoo było fajne.

"Ale oryginał bardziej wymiata."

No właśnie wolę "My Definition".

"No ale 26 nagród Grammy, c'mon!"

Niejaki Jimmi Sturr ma jeszcze więcej, bo jest królem polki. A Grammy mają też kategorię "best polka album award". Skoro mają kategorię "best Niedźwiedzki style szajs award", no to nic dziwnego, że Quincy Jones je zgarnia.
-
2009/06/27 23:56:18
@wo

Yazoo było do zniesienia, ale Universe tudzież Urszula z latawcami, dmuchawcami spowodowały, że new romantic powoduje u mnie mentalne mdłości. Na równi z progresywną muzyką uduchowionego Tomka Beksińskiego, ale takie moje porno, nie lubię metroseksualnej młodzieży.

@Quincy

Niestety, wo, on nie ma tych Grammy w kategoriach smutów, tylko przede wszystkim aranżacji i produkcji (dowód tu). W tym za "Miles & Quincy in Montreau", które jest przepięknie zrobione, prawie lepiej niż Gil Evans.

Właśnie sobie słucham jego wczesnych nagrań dla wytwórni Mercury, tam przepięknie cały band swinguje. Widać ładnie, jak przechodzi od brzmienia w stylu West Coast do bardziej wyrazistego, trochę a la wczesne nagrania Tito Puente czy Lalo Schifrina. Ale to jest moje porno, słucham wykopaliskowego popu na duże zespoły z dęciakami, bo w końcu jaki ma sens kupowanie płyt z czymś, co leci w radio?
-
wo
2009/06/28 00:03:19
@obywatelkane
"Yazoo było do zniesienia, ale Universe tudzież Urszula z latawcami, dmuchawcami spowodowały, że new romantic powoduje u mnie mentalne mdłości."

Universe to były gitarowe ballady typu "dosięgło cię aż pięć kól, by zadać śmiertelny bul". Z kimś ich mylisz. Urszuli też bym w życiu nie zakwalifikował jako polskiego klona new romantic. New romantic to było - poza Yazoo - np. Duran Duran, Ultravox, Visage i Soft Cell. Jedyną ich polską imitacją był niejaki Kapitan Nemo (faktycznie obciachowy, jak to polskie imitacje czegokolwiek).
-
2009/06/28 00:25:48
Nie no, Wojtek, sikaj zdrów na grób MJ-a, ale zostaw w spokoju Kapitana.
-
2009/06/28 00:52:59
@wo

Ja się nie chcę spierać o etykietki, ale miałem kiedyś polską kasetę wydaną przez jakiś tonpress z napisem "new romantic", a na kasecie dominowali piszczący goście z Universe, Urszula (ale ta z dmuchawców tylko) i jakieś inne potworności. Po prostu wtedy dziecięciem będąc uwierzyłem, aha, to jest ten dźwięk, którego nie cierpię. Do tego tapir i legginsy. Pewnie padłem ofiarą kłamstwa peerelowskiej fonografii ;)

Kapitan Nemo kiedyś kręcił teledysk przed moją podstawówką. I był obciachowy, choć może nie aż tak jak Majka Jeżowska ;)
-
2009/06/28 01:10:33
@etykietki fun

Z tego, co pamiętam, Urszula była raczej przymiarką do polskiego pop-rocka (to wit: "Malinowy król" vs. "Moonlight Shadow"), przynajmniej kiedy ją wymyślali (potem trochę się wpuściła w klimaty bardziej rockawe, myślę, że nie bez wpływu śp. męża, hejwi-rzeźbiarza na gitarze). Natomiast Kpt. Nemo byłby jakoś tak przymiarką do polskiego synth-popu.

W to, że istniała kaseta, na której i jedna, i drugi byli podpisani "New Romantic", jestem w stanie uwierzyć bez napinania wyobraźni. W końcu w Polsce w 80-tych były różne przecuda, był np. zespół RAP, którego członkowie nie rapowali ni huhu.
-
2009/06/28 01:42:05
Towarzysko znam tylko jedną osobę, która uwielbia smooth jazz

Surprise. Myślałem, że masz chociaż ciocię w Pabianicach, albo teścia w Ostrowcu. Gros ludzi w wieku 55-80, którzy z opóźnieniem odkryli fenomen CD składanek kocha Pana Marka. Chyba cała jazda z tymi płytami best of... coś tam coś tam, dla prowincjonalnych nowobogackich melomanów z tymi dość potwornymi obrazkami na obwolutach wzięła się z tych smufdżezowych wynalazków Niedźwiedzkiego. I moim zdaniem nie jest to żadne zboczenie. Ja właśnie mam ambiwalentny stosunek do NIedźwiedzkiego, bo z jednej strony wypromował masę chłamu, ale z drugiej wydaje mi się że w 80-tych to jednak tylko dzięki Trójce ludzie słuchali czegoś innego (poza MJ R.I.P.) niż to co leciało w innych kanałach radiowych, jak to się niekiedy wówczas nazywało. Nie każdy miał kontakty w jukeju albo na giełdach, by kupować longplaye, a co jeszcze ważniejsze dla mnie, nie każdy miał chęć szukania czegoś innego. No i przejście od Shakin Stevensa do składanek Niedźwiedzkiego ma imho swoją wagę. Ciekaw jestem czy Niedźwiedź jako DJ w "normalnych" czasach zrobiły karierę, albo Kaczkowski, czy był przypisany do czasu i miejsca i wykorzystał to optymalnie. Jednocześnie jest to jedyny polityk PiS, którego znam towarzysko
Dawaj go!

(szczebla lokalnego, więc nie ma co pytać, czy to Gosiu czy Szczypińska)
Dyskryminujesz swoich własnych ziomali?
-
2009/06/28 01:44:08
W powyższym komciu blok mi "wrypał" interpunkcję i spacje. Sorryy
-
2009/06/28 10:20:07
Co do Jacksona, to gadzam sie w stu procentach z autorem.
-
wo
2009/06/28 12:12:04
@fin
"Gros ludzi w wieku 55-80, którzy z opóźnieniem odkryli fenomen CD składanek kocha Pana Marka."

Gros ludzi używających powiedzonka "gros" omija na szczęście mojego bloga. Zawsze mi się ono kojarzyło z czyms w stylu "prowincjonalny nauczyciel, który w zasłudze za wieloletnią działalność w ZChN dostanie od Kaczyńskiego tekę premiera, a potem się ośmieszy tabloidowym romansem z jakąś równie prowincjonalną dziewanną".

Kopaliński podaje znaczenie "główna część, większość", zaznaczając przy tym, ze jest "przest.". Twierdzisz, że "główna część, większość ludzi w wieku 55-80" kocha pana Marka? Sic i pfuj, to nieobiektywne.

"dla prowincjonalnych nowobogackich melomanów z tymi dość potwornymi obrazkami na obwolutach wzięła się z tych smufdżezowych wynalazków Niedźwiedzkiego."

Prowincjonalni nowobogaccy melomani to akurat przepadają za składankami "Hotel Costes"/Buddha Bar" (a ja razem z nimi). Pieprzyć Niedźwiedzkiego, Pompougnac is the king (jeśli chodzi o coś, co ma lecieć w tle towarzyskiej konserwacji przy long island ice tea).

@obywatelkane
"Ja się nie chcę spierać o etykietki, ale miałem kiedyś polską kasetę wydaną przez jakiś tonpress z napisem "new romantic", a na kasecie dominowali piszczący goście z Universe, Urszula (ale ta z dmuchawców tylko) i jakieś inne potworności."

Zatem facet z Tonpressu był idiotą. I?
-
2009/06/28 19:59:50
Majkel to ikona popkultury ze wszystkim co jest w niej obecnie fascynujace i co mnie od niej odrzuca, tym calym freak show i medialno-komercyjnym produktem muzycznym. To lustrzane odbicie Marylina Mansona, tylko to bardziej smutne, bo nieswiadome. Bez wspolczucia jednak, to facet ktory zepchnal muzyke rockowa ze szczytu once and for all.
-
2009/06/28 21:03:17
@wojtek

natychmiast idź do kiosku i obejrzyj sobie okładki wszystkich kolorowych czasopism to zobaczysz całe galaktyki dziwacznych hajlajtów. ostatni hit: rozgwieżdżone spojrzenie piaska. to nie jest tylko domena ejtisów. to ewoluuje, często w bardzo groteskowy sposób.
no chyba że chodzi ci o takie zmiękczenie obrazu, taką neonową poświatę - to fakt, w ejtisach było tego pełno. laser i neon to było to. taką mglisto-neonową atmosferę typu blade runner wszyscy lubimy na maxa. no ale sądząc po zdjęciu farrach chodziło ci raczej o coś innego ;)
-
2009/06/28 21:12:03
@majkel

wszystkim przeciwnikom majkela rzucam w twarz bas do billy jean
-
2009/06/28 22:45:32
ha! zamilkli i tańczą!
-
2009/06/28 23:00:12
@k_wandachowicz
"ha! zamilkli i tańczą!"
Nie, opatrujemy twarze po basie z Billy Jean. Zebrać w pysk gitarą to nie wczasy w Ciechocinku.
-
2009/06/28 23:41:29
@wo

No i nic, żyłem w mylnym błędzie, ale jakoś nigdy nie udało mi się zapamiętać ani jednego kawałka Duran Duran czy Ultravox, wpisywało mi się w tę plastikową estetykę z tej koszmarnej składanki. Pewnie nie mam odpowiedniej rozdzielczości receptorów akustycznych, ale szczerze mówiąc wczesny MJ jest dla mnie zdecydowanie bardziej znośny ("bad" jest już na granicy tolerancji). Jeśli mówimy już o Trójce, to ja od dziecięcych lat jestem fanem Manna i Chojnackiego, a nie Niedźwieckiego czy Beksińskiego.
-
wo
2009/06/28 23:50:50
@kuba
"wszystkim przeciwnikom majkela rzucam w twarz bas do billy jean"

Wszystkim, którym ten bas się wydaje odkrywczy i jedyny w swoim rodzaju, rzucam w twarz bas do "Studni bez wody" Blackoutu. Nasi inżynierowie już w 1967 mieli prototyp basu światowej klasy, ale ich odkrycia zaprzepaścili biurokraci i musieliśmy potem importować bas Quincy Jonesa.
-
wo
2009/06/28 23:58:54
@obywatelkane
"jakoś nigdy nie udało mi się zapamiętać ani jednego kawałka Duran Duran czy Ultravox,"

Ja wiele pamiętam i wiele uważam nawet za wybitne, np. cały album "Rage In Eden". To jest muzyka taneczna dla ludzi inteligentnych:

www.youtube.com/watch?v=yYGx00779f8
-
2009/06/29 00:11:23
@wo
"Gros ludzi używających powiedzonka "gros" omija na szczęście mojego bloga. Zawsze mi się ono kojarzyło z czyms w stylu "prowincjonalny nauczyciel, który w zasłudze za wieloletnią działalność w ZChN dostanie od Kaczyńskiego tekę premiera, a potem się ośmieszy tabloidowym romansem z jakąś równie prowincjonalną dziewanną"."

Dla mnie słówko jak słówko, trochę archaizm, ale w tekstach w GW się pojawia, paru moich znajomych go czasem używa. No jak Tobie się to powiedzonko(?) kojarzy z Marcinkiewiczem to KJP.

"Twierdzisz, że "główna część, większość ludzi w wieku 55-80" kocha pana Marka?"

Że dla większości ludzi w tym wieku, KTÓRZY KUPUJĄ SKŁADANKI, liczy się zdanie kochanego pana Marka. Ii jak kupowali Best Smooth Jazz Ever, tak kupują kolejne best "cośtamcośtam" ever i inne polecane przezeń. Bo, że się dobrze sprzedają to widać było po wynikach sprzedaży.

"Sic i pfuj, to nieobiektywne."

No pewnie, danych dotyczących wieku i poglądów o Niedźwiedzkim wśród nabywców składanek nie znam. Poza tym to jasne, że obiektywne jest tylko to, że Apple rulez, a każda inna opinia jest subiektywna.

"Prowincjonalni nowobogaccy melomani to akurat przepadają za składankami "Hotel Costes"/Buddha Bar""

No wydaje mi się, że prowincjonalni niekoniecznie. Ale we wczorajszym dodatku do Dziennika napisali, że słuchanie "Buddha Bar" to element "dobrego życia, w którym nie ma nic złego" więc może zaczną za tym przepadać.
-
2009/06/29 00:38:50
@wojtek
"bas Quincy Jonesa"

W Billie Jean nie ma basu Quincy Jonesa, jest bas Michaela Jacksona:
pl.wikipedia.org/wiki/Billie_Jean#Historia
-
wo
2009/06/29 00:43:10
@kuba
"W Billie Jean nie ma basu Quincy Jonesa, jest bas Michaela Jacksona:"

Wszystko jedno, polscy inżynierowie mieli prototyp jeszcze zanim przyszedłem na świat.
-
2009/06/29 01:36:00
właśnie przed chwilą obejrzałem tę studnię. polscy inżynierowie zbudowali ją bardzo solidnie, lecz niezwykle topornie. no i źle wymierzyli miejsce (i jeszcze narzekają, że wody nie ma!).
gdzie ty mi te trzy dźwięki chcesz porównywac do misternego węzła, jaki uplótł majkel!
-
2009/06/29 10:11:12
@wo
"Wszystko jedno, polscy inżynierowie mieli prototyp jeszcze zanim przyszedłem na świat."

Tylko im nieco nie wyszło, jak temu polskiemu Gatesowi? Kolejna bajeczka z cyklu genialne wynalazki polskich inżynierów zmarnowane przez bezdusznych biurokratów? - że pozwolę sobie zacytować niejakiego wo. ;-)

Bas w Billie Jean rządzi. Basta.
-
wo
2009/06/29 10:26:58
@resistance
"Tylko im nieco nie wyszło, jak temu polskiemu Gatesowi? Kolejna bajeczka z cyklu genialne wynalazki polskich inżynierów zmarnowane przez bezdusznych biurokratów? - że pozwolę sobie zacytować niejakiego wo. ;-) "

Ojej, ojej, ktoś zrozumiał dowcip. Jakich ja mam inteligentnych komentatorów!

@kuba
"gdzie ty mi te trzy dźwięki chcesz porównywac do misternego węzła, jaki uplótł majkel!"

Skoro nawet w Polsce da się znaleźć jakiś prior art, to co dopiero w szerokim świecie.
-
2009/06/29 10:58:30
blox mnie pokonał i dopiero teraz chyba będzie wersja poprawna. Przepraszam za zamieszanie.

@wo
Jedyną ich polską imitacją był niejaki Kapitan Nemo (faktycznie obciachowy, jak to polskie imitacje czegokolwiek).

Ale on już był tak daleko za granicą obciachu, żę stawał się fajny i moja gęba sama się śmiała na widok jego beretu. Zresztą ;)

@wo
Ja wiele pamiętam i wiele uważam nawet za wybitne, np. cały album "Rage In Eden".

O to, to. New romantic zostawił po sobie kilka albumów, które były albo bardzo dobre, albo wybitne (np Systems of Romance czy wspomniany Rage in Eden Ultravox, selftitle Visage, The Garden Johna Foxxa by wspomnieć te najbardziej oczywiste) i które jak się okazało doskonale zniosły próbę czasu.

@obywatelkane1
ale jakoś nigdy nie udało mi się zapamiętać ani jednego kawałka Duran Duran czy Ultravox, wpisywało mi się w tę plastikową estetykę z tej koszmarnej składanki.

To też Ci się wpisze w tą "plastikową" estetykę? To, że Tobie new romantic kojarzy się głównie z marnej jakości polską podróbką to już nie mój problem.
-
2009/06/29 13:18:37
@wojtek
"Skoro nawet w Polsce da się znaleźć jakiś prior art, to co dopiero w szerokim świecie."

zamiast szukac tego świętego graala wolę se potańczyc.
-
2009/06/29 13:20:04
@gothmucha
"The Garden Johna Foxxa by wspomnieć te najbardziej oczywiste"

dla mnie bardziej oczywiste jest metamatic
-
2009/06/29 13:51:04
Obiektywnie "Metamatic" jest lepsze, ale "The Garden" bardziej pasuje do stylu no i tam są petardy typu 'Dancing like a gun' i 'Systems of romance', że o tytułowym nie wspomnę.