Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Blogonotka znaleziona w Saragossie
Poszedł wreszcie mój hiszpański reportaż, ilustrowany komiksowym kolażem w wykonaniu Trusta. Dla nielicznych zainteresowanych, miniaturki fotek, z których Trust czerpał inspirację.

Nad całością górują Trzej Bracia, czyli góra nazywana przez tubylców Los Hermanos - od skał wyglądających jak bracia. Być może tę nazwę zasłyszał hrabia Potocki i albo ktoś jemu wcisnął bajkę o bandzie trzech braci-zbójców, albo sam to sobie dokonfabulował. Jako koneser ruin i miejsc porzuconych, kadruję Los Hermanos z ruin nieczynnego kompleksu górniczo-hutniczego.

Kolejny detal: zamek kabalisty. Czyli mauretańska forteca wzniesiona w 967 roku przez niejakiego Al-Hakama II. Na szczęście dla nas, gdy wojska chrześcijańskie przekroczyły Sierra Morena, załoga fortecy po prostu dała nogę, dzięki temu zabytek zachował się do dzisiejszych czasów.

Studnia, która jest właściwie po prostu obmurowaną grotą - jej pozostałe ściany to już skała, a zamiast podłogi jest głęboki zbiornik pełen zimnej, czystej wody.

A oto typowa ulica utopijnego oświeceniowego miasteczka, w którym wszystkie domki miały być jednakowe, a wszystkie ulice proste jak przy linijce. Mieszkańcy kombinują jak mogą, żeby te domki urozmaicić o jakąś nadbudówkę czy ogródek, nie zawsze to jednak możliwe.

Na koniec zdjęcie, którego Trust nie wykorzystał - zbiornik wodny, na dnie którego być może spoczęły szczątki gospody Venta Quemada. Proszę zwrócić uwagę na totalny brak ludzkiej duszy w zasięgu wzroku. Z prawej po lekkiej wspinaczce można wprawdzie dotrzeć do miejscowości oznaczonej na mapie jako La Lancha, ale tak naprawdę to są po prostu ruiny osiedla budowniczych tamy, nikt tam nie mieszka. Poza, ofkorsjalistycznie, duchami.
niedziela, 14 czerwca 2009, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/06/15 00:39:06
Muchos gracias, seor! Tak za reportaż, jak i za notkę. Jakiś następna podróż śladem ... się szykuje?
-
2009/06/15 00:40:11
Żeby nie było zbyt pięknie, blox oczywiście zjadł hiszpańskie ń w senor. :/
-
2009/06/15 01:45:05
Czaiłem się na ten tekst, a wydrukowali jak mnie w kraju nie było :/
A na marginesie - czy ktoś w końcu wyda w Polsce tę nową wersję Rękopisu zmajstrowaną niedawno przez Francuzów?
-
2009/06/15 08:57:32
El fajnos reportażos. Brakuje mi większej ilości rozmów z tambylcami (z La Caroliny przykładowo), za to zdecydowanie na plus konstrukcja formalna.

Drobra errata (nie żeby ten błąd w czymkolwiek miał obniżać wartość tekstu, bo to naprawdę drobiażdżek, ale tak jakoś mi się rzuciło w oczy):
Powinienem tu raczej znaleźć turystyczny czerwony szlak, a nie drogę przejezdną dla samochodu - w Polsce kolory szlaków nie są i nigdy nie były związane z trudnością. Kiedyś (chyba jeszcze jakiś czas po wojnie) szlaki były przypisane do ich charakteru, czerwony w tym systemie były szlakami długodystansowymi, ale zarzucono to, gdy wraz z gęstnieniem sieci szlaków pojawiła się groźba, że będą się krzyżowały szlaki tego samego koloru, a tego PTTK chciał uniknąć (m/z niesłusznie, ale to już inna sprawa). Po tym okresie zostało faktycznie trochę szlaków czerwonych długodystansowych, któe w górach biegną często grzbietami (np. Główny Szlak Beskidzki czy Sudecki), ale równie dobrze można na grzbietach znaleźć każdy inny kolor.
-
2009/06/15 09:04:18
@ w Polsce kolory szlaków nie są i nigdy nie były związane z trudnością.

Naprawdę? Zawsze miałem takie wrażenie i czarny szlak co miałem w pobliskim lesie był najtrudniejszy.
-
wo
2009/06/15 09:19:19
@tmkl
"Powinienem tu raczej znaleźć turystyczny czerwony szlak, a nie drogę przejezdną dla samochodu - w Polsce kolory szlaków nie są i nigdy nie były związane z trudnością. Kiedyś (chyba jeszcze jakiś czas po wojnie) szlaki były przypisane do ich charakteru, czerwony w tym systemie były szlakami długodystansowymi,"

No właśnie odwołuję się do tego znaczenia. Droga oznaczona na mapach jako JM-5003 i JM-5005 nie jest trudna (w końcu da się ją przejechać samochodem), ale biegnie w większości granią gór, z pięknymi widokami w lewo i w prawo. Coś mi się kołacze ze studenckich czasów, że takie szlaki biegnące granią w Polsce bywały właśnie oznaczone czerwono, nie w sensie że trudne, tylko w sensie że tak się lezie i lezie, w odróżnieniu od szlaków służących wlezieniu na coś konkretnego i zlezieniu do schroniska.

"Po tym okresie zostało faktycznie trochę szlaków czerwonych długodystansowych, któe w górach biegną często grzbietami (np. Główny Szlak Beskidzki czy Sudecki), ale równie dobrze można na grzbietach znaleźć każdy inny kolor"

Faktycznie nie jestem w tym na bieżąco.
-
2009/06/15 09:34:42
@mrwisniewski
czarny szlak co miałem w pobliskim lesie był najtrudniejszy

W moim lesie taki jest zielony :-)

@wo
Systematyka kiedyś była taka: czerwony - szlaki długodystansowe, w górach prowadzące często grzbietami głównymi, niebieski - pozostałe szlaki grzbietowe, czarny - łącznikowe, zielony i żółty - reszta. Ale od dawna wali się tylko tak, żeby nie krzyżować ze szlakiem tego samego koloru.
-
2009/06/15 09:44:11
Tacy Słowacy się nie przejmują tym, że krzyżują się dwa czerwone szlaki. A i w polskich górach jest, o ile pamiętam, jedno takie miejsce (poda ktoś bez guglania gdzie?).
-
2009/06/15 09:49:01
@szlaki: Oczywiście jeśli ktoś jeździ na nartach, to ma prawo mu się to wszystko mylić, bo kolory szlaków narciarskich są jak najbardziej związane z ich trudnością.
-
wo
2009/06/15 10:13:44
@airborell
"Tacy Słowacy się nie przejmują tym, że krzyżują się dwa czerwone szlaki"

Szwajcarzy z kolei w ogóle się nie opieprzają i mają jeden kolor, którym uniwersalnie oznaczają "Wanderweg". Tam nie możesz tak jak w Polsce się odprężyć i iść pamiętając, że idziesz żółtym a na skrzyżowaniu skręcasz w niebieski; tam po prostu musisz pamiętać, odkąd dokąd idziesz, pilnować drogowskazów, skrzyżowań itd. Chyba jedyny przypadek, w którym uznałem, że coś u nas jest lepiej zorganizowane.
-
2009/06/15 11:20:32
@airborell
Polska to jedyny znany mi kraj z takimi zasadami znakowania.

@wo
Pochodziłbyś po górach Niemiec, to doceniłbyś szwajcarski ascetyzm ;-) Tam dla odmiany masz trylion najróżniejszych systemów - dwubarwne kwadraciki, paski jak u nas, cyfry na drzewach, różnokolorowe misie, romby, półkola na białym tle, szlaki oznakowane tylko tabliczkami z nazwą szlaku, szlaki oznakowane gołymi drogowskazami und so weiter. I koniec końców i tak tylko mapa zostaje. W górach Szwajcarii jeszcze (niestety) nie byłem, ale taki system testowałem dość intensywnie w Czarnogórze i jest całkiem oki. Natomiast tak ogólnie to polsko-czesko-słowacki wypośrodkowany system jest chyba najlepszy.
-
2009/06/15 13:26:05
@znakowanie szlaków

Polecam północną Skandynawię. Główny szlak jest oznakowany tabliczkami z odpowiednim napisem. Bardzo elegancko. Ale już szlaki odchodzące w bok są oznakowane wyłącznie na rozstajach albo i nie. Wtedy pomaga przewodnik w stylu "za trzecim strumieniem będą takie deseczki położone w poprzek bagna i tam skręć" albo dokładna mapa topo w GPS. Zepsuty komfortem polskich szlaków, gdzie co sto metrów mam kolorowy pasek na białym tle, musiałem się dokładniej rozglądać. Przestawienie mentalne obejmowało również to, że przez trzy godziny nie spotkałem na bocznym szlaku poza komarami i ptakami innej żywej istoty, w odróżnieniu od przypominającego Krupówki fragmentu Kungsleden.
-
2009/06/15 16:39:25
@szlaki

Za to szlaki rowerowe są u nas znakowane całkowicie od czapy i tam gdzie malującemu było wygodnie. W związku z tym na prostym odcinku gdzie nie ma żadnych odejść znaków nie brakuje, a na skrzyżowaniach trzeba rzucać monetą lub zdać się na często zawodzącą intuicję. Pomijam fakt poważnego rozmijania się znaków z tym co jest na mapach (jeśli w ogóle na mapie jakimś cudem szlak jest). Niby jest super, gminy się chwalą jakie to szlaki rowerowe wspaniałe mają, ale za tablicą ze schematyczną mapą szlaku zaczyna się bolandzka bieda. Bez dobrej mapy topograficznej i GPSa lepiej się szlaki rowerowe nie wybierać na dłuższe wyprawy, bo można nie dojechać.
-
2009/06/15 18:01:36
WO, obiecałam Ci kiedyś w jakiejś blogowej dyskusji (chyba u inż Mruwnicy), że wytknę Ci błąd rzeczowy w Twoim tekście, ponieważ sugerowałeś w tejże dyskusji, że nie zdarza Ci się (w przciwieństwie do rozmówców) takowych popełniać. I oto mam, jest. W 'Reportażu znalezionym w Saragossie'.

Otóż pierwsze zdanie Rękopisu znalezionego w Saragossie Potockiego brzmi: 'Jako oficer wojsk francuskich uczestniczyłem w oblężeniu Saragossy.' (jest to 'przedmowa', która jednakowoż stanowi integralną część powieści, a nie jest wstępem autora, co uwzględnił nawet Has w filmie). To, co cytujesz, to początek 'Dnia pierwszego' wspomnień Alfonsa van Worden.

Niby drobiazg, ale w tamtej dyskusji czepiałeś się (głównie Anuszki) również o drobiazgi. I nie przyjmowałeś do wiadomości, że errare humanum est. Pan Bóg nierychliwy...
-
wo
2009/06/15 18:19:09
@drakaina
" ponieważ sugerowałeś w tejże dyskusji, że nie zdarza Ci się (w przciwieństwie do rozmówców) takowych popełniać."

Kwestionowałem zdanie, cytuję, "w tekstach o popkulturze zdarzało się nader często". Od tezy "zdarza się stosunkowo rzadko" do tezy "nie zdarza się wcale" jest dość daleko. Jeśli przerasta Cię zrozumienie tej różnicy, to niekoniecznie jest blog dla Ciebie, bo ja tutaj jednak wymagam łapania podstaw logiki.

Ciekawe swoją drogą, jak bardzo błędnie zrozumiałaś padające potem zdanie "gdy ktoś wytknie mi tego typu błąd (błąd dotyczący weryfikowalnego faktu, a nie kwestii "czy Deckard jest replikantem"), zawsze przyjmuję to do wiadomości i nie upieram się przy błędnej wersji". Zrozumiałaś je tak, że dotyczy sytuacji czysto hipotetycznej? To dlaczego według Ciebie nie ma tu trybu warunkowego?

"Niby drobiazg, ale w tamtej dyskusji czepiałeś się (głównie Anuszki) również o drobiazgi. I nie przyjmowałeś do wiadomości, że errare humanum est. "

Odwrotnie - to ona nie przyjmowała, tylko na uprzejme zwrócenie uwagi na jej błąd odpowiadała bardzo upartym upieraniem się przy błędnej wersji. Przecież gdyby przyjęła, nie byłoby sporu. I nie uważam pomylenia "Poradnika domowego" z serwisem trader.com za "drobiazg".
-
2009/06/15 19:34:12
", dla badaczy tajemnic, spiskow etc pozycja obowiazkowa. A i sam Otorowski to skadinad bardzo ciekawa postac...
www.biblionetka.pl/book.aspx?id=97310
-
2009/06/15 19:35:28
Oooops, a mowila mamy by nie uzywac ostrych nawiasow tam gdzie nie trzeba. Streszczajac uciety poczatek komentarza: ksiazka fajna o rekopisie, polecam.
-
2009/06/15 20:32:39
Może i OT, ale taki smaczny cytat, że nie mogę pozwolić, żeby poszedł w zapomnienie: "Nie wypada, by zakonnicy produkowali piwo, które w dodatku nazywa się Klasztorne. W dodatku byli ze 2 mln zł do tyłu."
Jak pamiętam z mojego ulubionego dowcipu o synagodze, tam wszyscy byli jak należy, do przodu.
-
2009/06/15 22:34:17
We mnie reportaż pozostawił uczucie niedosytu, tak jakoś urwał się znienacka. BTW - "Rękopis" jest w kręgach NLP stawiany jako wzór "nested loops".
-
2009/06/16 01:59:54
Jeśli chodzi o reportaż, sam wymyśliłeś historyjkę o dyliżansie? Niezła, ale szybko się sypie, jak ktoś zna angielski.

BTW, "krzyżujących się pod kątem prostych uliczkach" to sprawka redakcji? A na zdjęciu Cybulski jest z prawej.
-
2009/06/16 08:19:49
@ arturjac
"BTW, "krzyżujących się pod kątem prostych uliczkach" to sprawka redakcji?"
A od kiedy to krzyże są jedynie prostokątne? Św. Andrzej miał taki skośny bardziej.
-
2009/06/16 09:04:29
@BTW, "krzyżujących się pod kątem prostych uliczkach" to sprawka redakcji?

Mogą się przecież łączyć się w celu uzyskania potomstwa (ścieżek rowerowych?).
-
2009/06/16 09:17:18
@mrw
"Mogą się przecież łączyć się w celu uzyskania potomstwa (ścieżek rowerowych?)."
Ale to by się raczej pokątnie, a nie podkątnie krzyżowały
-
2009/06/16 16:03:13
Kij tam z uliczkami, ale czy nie jest możliwe na maku napisanie prawidłowej wersji nazwy miasta Andújar bez prawicowego apostrofu?
-
wo
2009/06/16 16:26:00
@jakas
"Kij tam z uliczkami, ale czy nie jest możliwe na maku napisanie prawidłowej wersji nazwy miasta Andújar bez prawicowego apostrofu?"

Apostrofy z całą pewnością powstały na portalowych pecetach. Ich chyba zresztą nie ma w ogóle w papierowej wersji?
-
2009/06/16 16:54:49
W papierowej wersji są OK.