Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Jak oszukać sceptyka

Kwietniowy ranking od czapy poświęcam horrorom, które mnie naprawdę przestraszyły. I nie mam tu na myśli podskoczenia na fotelu, kiedy Sadako wyłazi z telewizora albo odwrócenia wzroku z obrzydzeniem od jakichś gdrzdyli w „Evil Dead”, mam na myśli taką autentyczną trzęsiączkę wzdłużną utrzymującą się nawet już po upragnionym napisie „The End”.
Największe wrażenie zrobił na mnie film, który niektórzy uważają raczej za pastisz horroru. To bardzo współczesne, należycie po-mo ironiczne odczytanie mitologii Lovecrafta, z Tajemniczym Miasteczkiem W Nowej Anglii, które założyli przed stuleciami czciciele kultu Niewypowiedzianego Zła. Do tego miasteczka trafia bardzo racjonalny i sceptyczny detektyw (życiowa rola Sama Neilla), którego śledztwo w sprawie zaginięcia autora poczytnych horrorów doprowadzi w końcu do wariatkowa.

„Królestwo” Larsa Von Triera tak jak film Carpentera przeraził mnie zapewne właśnie dzięki swojej komediowości. Śmiech to najlepsza broń w walce z przerażeniem. Reżyser potrafiący sprawnie manipulować emocjami widza potrafi więc wykorzystać zwykły „comic relief” (powiedzmy, szwedzki szowinizm doktora Helmera) właśnie tak, żeby widza łupnąć duchem w windzie właśnie kiedy ten przestanie się śmiać i nie zdąży przeładować swojej jedynej broni.

Z rankingu wyłania się przewidywalny wniosek, że żeby przestraszyć sceptyka opowieścią o duchach trzeba go oszukać - na przykład odwracając uwagę albo podrzucając fałszywy trop. Mistrzowsko to kiedyś zrobił Sean Cunningham oryginalnym „Piątkiem trzynastego”.
Oglądałem go z pirackiego VHS na początku lat 80. w pogrążonej w traumie stanu wojennego Polsce. Siepacze Jaruzelskiego dość skutecznie odcinali mnie od globalnej popkultury, więc zakończenie mnie naprawdę zaskoczyło. Dziś każde dziecko wie, kto to Jason Voorhees, ale ja oglądałem ten film widząc tylko kolejne ofiary zabójcy pokazywane z subiektywnej kamery. Kompletnie dałem się więc nabrać na fałszywy happy end, w którym zabójcą okazuje się być pani Voorhees - a więc już myślimy, że to happy end, że Final Girl bezpiecznie dotrze do już czekających na nią policjantów, aż tu nagle...
Jako honorejbl menszyns - „Zemsta po latach” czyli „The Changeling”. Film, który dzisiaj by pewnie mnie już raczej nie przestraszył, ale oglądałem go jako bardzo młody człowiek - więc scena z wózkiem inwalidzkim, scena z piłeczką i oczywiście scena z topieniem w wannie na zawsze zostaną w mojej pamięci. No i wreszcie „Lśnienie” Kubricka może nie wprawiło mnie aż w trzęsiączkę wzdłużną, ale zrobiło wrażenie większe od przeciętnego „Whatevera żywych trupów”.
piątek, 17 kwietnia 2009, wo

Polecane wpisy

  • Metafora leminga

    W moim bąbelku panują skrajnie przeciwstawne opinie na temat nowego serialu HBO „Ślepnąc od świateł” - jedni zachwyceni, drudzy zniesmaczeni. Nie mo

  • Notka o Niepodległości

    Notkę na stulecie niepodległości przygotowałem od pewnego czasu - czy ja wyglądam na prezydenta, żeby w takich sprawach improwizować? - więc niestety, znowu o p

  • Pisowcy - oszukano was

    Jak wiecie, podglądam was na waszych blogowiskach i z satysfakcją zauważyłem, że także do was dotarło, że komisja ds. Amber Gold zakończyła swoją działalność bl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/17 18:55:15
Widziałeś w końcu "Funny Games"?
-
2009/04/17 19:56:05
Mnie porządnie nastraszyli stosując sławetną elongację czasu, kiedy to sympatyczny damski głos informuje Ripley, że niestety musi się zmywać. W ogóle "Alien" to dla mnie najlepszy horror sci-fi.
-
2009/04/17 20:17:57
Mnie zjeżyło włosy na całym ciele. kiedy w "Egzorcyzmach Emily Rose" demon powiedział "I am Belial".
-
2009/04/17 21:12:16
inny akademicki przykład ekwiwokacji grozy w następstwie zmanipulowania widzem to "Głeboka Czerwień" Dario Argento. www.youtube.com/watch?v=mzOJ_63u3mM

odnośnie wspomnianego Carpentera, odświeżyłem sobie po kilkunastu latach "Księcia Ciemności" i muszę powiedzieć, że od czasu vhsów z kolekcji Amarota nic mnie tak nie zmroziło ;)
-
2009/04/17 21:38:12
Od linka do linka i znalazłem się na tej stronie: "The 100 Greatest Scary Moments from film, TV, advertising and pop."

Oczywiście, lista jest nieznośnie anglo-saxonocentryczna. Z perspektywy wielu bywalców tego bloga, czyż telewizyjny poranek 13.XII.1981 nie powinien być w pierwszej dziesiątce?
-
2009/04/17 22:20:34
In the Mouth of Madness ma jedna scenę, która wbija w glebę za każdym razem, nawet jak sie ten film widziało naście razy - króciutka sprzeczka pomiędzy panią a panem, na temat tego z którego okna powinno dać się zobaczyć kościół w miasteczku pisarza. Kilkadziesiąt sekund absolutnej perfekcji, którym dorównuje chyba tylko wejście Pierwszego Pana z Siekierą w tym filmie.

Rozgryzłeś może kiedy, czemu się to uznaje ogólnie za jeden z najsłabszych filmów w dorobku reżysera?
-
wo
2009/04/17 22:29:56
@migwatch
"Z perspektywy wielu bywalców tego bloga, czyż telewizyjny poranek 13.XII.1981 nie powinien być w pierwszej dziesiątce?"

A ktoś z bywalców się naprawdę 13 grudnia czegoś przestraszył? Domyślam się, że gdyby to był blog Leskiego, to zaraz by poleciały jakieś wspominki typu "broniłem siedziby Regionu Mazowsze rzucając koktajlami Mołotowa w atakujące czołgi", ale tutaj? Ja najpierw się wściekłem, że nie będzie AC/DC, a potem się bardzo ucieszyłem, że nie będzie szkoły. Ktoś się _bał_?
-
2009/04/17 22:57:45
@Ktoś się _bał_?

ja.
po pierwsze, ze cholera wi co teraz bedzie.
po drugie, ze zabraknie pradu, chleba etc.

ale nie ogladalem tego w telewizji. czy ja w ogole mialem wtedy telewizor? poznalem ze cos jest nie tak, gdy budzik odpalajacy radiowa trojke zadzialal, a w glosnikach cisza...
-
2009/04/17 23:25:20
@wojtek

a czemu nie masz żadnego cronenberga w zestawie? nie wystrzaszył cie nigdy? mnie na maxa. ale chyba ja po prostu za mały byłem jak to oglądałem (np. scannersów). oprocz cronenberga to jeszcze carrie, christine (kultowy film dziecinstwa - wszystkie resoraki wydawaly mi sie potem potworami :)), omeny, dziecko rosemary... no w sumie klasyka.
-
2009/04/17 23:58:11
"The Conversation" Coppoli.
-
2009/04/18 01:49:52
Horrory mnie jakoś nie ruszają, ale spoty reklamowe PiS-u są za to naprawdę przerażające.
-
2009/04/18 10:35:07
Mi się przypomniała scena, która mnie przestraszyła, choć się jej spodziewałem. Mulholland Drive - Davida Lyncha, lepszy (może poza muzyką) od Lost Highway, wbrew temu co wszyscy twierdzą, miał taką scenę, gdy kamera oddala się na zaplecze baru, napięcie powoli rośnie no i... No i sam nie wiem, może dlatego, że byłem na kacu, wtedy człowiek wrażliwszy na sztukę he he, a może ponieważ myślałem, że to powolne narastanie napięcia Lynch rozwiąże pokazując figę, zrobi woltę w ostatniej chwili, aby odbić w inną stronę. Klasyczny prosty jednak w wykonaniu mistrza z Shaolin jest tak niespodziewany, że scena wbiła mnie w kinowy fotel.
-
2009/04/18 11:12:09
@mrw
no na maxa
-
2009/04/18 11:29:05
@wo

Trochę musiałem Ci dodać latek, a tymczasem ty w 1981 byłeś wczesnonastoletnim gówniarzem, więc faktycznie nie miałeś się czego bać.

Nonetheless, taki hoolighan się jednak bał.

The Jaruzelski entry na 100 scary moments mógłby brzmieć tak:

On a brisk morning of December 13, 1981, millions of young Poles were denied their traditional Sunday lie-in in front of the telly. The usual kids' program gave way to a bespectacled man in a uniform. The man was reading from a bunch of papers about something that Polish kids could hardly grasp at the time, yet a look at their parents' saddened faces was enough to guess that something really bad was going on. 28 years later, those who became truly scared would join the right-wing electorate.
-
2009/04/18 11:31:12
O, pardonsik. Nie tak miało brzmieć. Trudno, już nie będę poprawiał.
-
2009/04/18 11:33:44
@maciek_r10
"W ogóle "Alien" to dla mnie najlepszy horror sci-fi."

Etam. Obcy czający się na załogę w czeluściach statku kosmicznego to pikuś przy czającym się W samej załodze. A lodowa pustka Antarktydy jako sceneria też jakoś robi większe wrażenie niż sunące przez pustkę blaszane pudło. Jednym słowem: "The thing" rządzi. Zdaje się, że nazwisko John Carpenter już dzisiaj padło...
-
2009/04/18 13:56:52
@maciek_r10

""W ogóle "Alien" to dla mnie najlepszy horror sci-fi." "

Ja się chyba najbardziej bałem na "Event horizon". Tu też Sam Neill dał radę.

Poza tym Chucky oraz wszystkie clowny, nie ma nic straszniejszego niż clown.
-
2009/04/18 14:51:30
Do mnie kiedyś wleciał gołąb przez otwarte okno. Rozbijał się z minutę! Belive me, that's scary. Nikt tego nie nakręcił.
Ten kombinował, ale to były tylko efekty specjalne.
www.youtube.com/watch?v=a3KtCH2v7IU
-
wo
2009/04/18 14:57:01
@kuba
"oprocz cronenberga to jeszcze carrie, christine (kultowy film dziecinstwa - wszystkie resoraki wydawaly mi sie potem potworami :)), omeny, dziecko rosemary... no w sumie klasyka."

No właśnie te filmy mnie jakoś w ogóle nie przestraszyły w sensie, żebym aż jakiś czas po seansie odczuwał zwiększony niepokój. Od wszelakich demonów czuję się tam bezpiecznie odseparowany pancerzem po-mo ("ach, a więc oglądam po prostu metaforę naturalnych napadów lękowych kobiety w ciaży"), a już "Christine" odebrałem w ogóle jako campowy hołd dla estetyki złotych lat rokendrola, nawet nie kojarzę żadnego momentu takiego podskoku z przerażenia, jak na japońszczyznie. A "Christine" oglądałem chyba mniej więcej w tym samym wieku co np. "Piątek trzynastego" ("Christine" w kinie, "Piątek" z VHS).

@wojtekr
"Ja się chyba najbardziej bałem na "Event horizon"."

A mnie ten film wkurzał - Sam Neill autoplagiatował swoją rolę z "Paszczy szaleństwa" właśnie, a scenariusz plagiatował "Solaris".

@migwatch
"Nonetheless, taki hoolighan się jednak bał. "

Pewnie rzeczywiście to kwestia tych kluczowych paru lat - historycznie rzecz biorąc, mieli rację ci co się bali, bo faktycznie, nie wiadomo było co z tego wyniknie. Dla wczesnonastolatka to jednak był iwent z kategorii "ale jaja".
-
2009/04/18 15:37:10
@Do mnie kiedyś wleciał gołąb przez otwarte okno

Do mnie też. Ledwom go z paszczy czterech uratował.

@No właśnie te filmy mnie jakoś w ogóle nie przestraszyły w sensie, żebym aż jakiś czas po seansie odczuwał zwiększony niepokój

No a ja do dziś się boję że coś z kibla wypłynie.

Panie Wojciechu, a dlaczego pan jako autor horroru i znany ateista (or compatible) sięgnął pan do repertuaru strachów judeochrześcijańskich?
-
2009/04/18 17:42:50
@rakoski
Jednym słowem: "The thing" rządzi.

A dla mnie to było jedno z największych filmowych rozczarowań. Raz, że nie przestraszył ani trochę, dwa, że strasznie wynudził. Zupełnie nie rozumiem, co ludzie w tym filmie widzą.
-
2009/04/18 17:55:18
@Do mnie też. Ledwom go z paszczy czterech uratował.
Radomir, jak ja cię nie lubię.
-
2009/04/18 18:20:51
Pierwsze skojarzenie na temat najbardziej przerażających horrorów - "Nie oglądaj się teraz" z Donaldem Sutherlandem i Julie Christie. Wyludniona, opustoszała Wenecja, niewidoma kobieta-wróżka, niesamowite napięcie i doskonała muzyka. Oczywiście zgadzam się z tym, że najbardziej straszą nas filmy oglądane w dzieciństwie, ale dobrze dobrana muzyka może solidnie przerazić w każdym wieku. Właśnie muzyka ma dla mnie kluczowe znaczenie w poziomie grozy filmu. Dlatego do dziś wielkie wrażenie robi na mnie np. scena snu Jamesa Stewarta w "Vertigo" Hitchcocka.
-
2009/04/18 20:19:52
@roo72
"Horrory mnie jakoś nie ruszają, ale spoty reklamowe PiS-u są za to naprawdę przerażające."

Tylko kogoś kto daje faka na przepychanki jednych spin-ziomów z drugimi spin-ziomami.

@czarny.iwan
"A dla mnie to było jedno z największych filmowych rozczarowań. Raz, że nie przestraszył ani trochę, dwa, że strasznie wynudził. Zupełnie nie rozumiem, co ludzie w tym filmie widzą."

Jej, ja do dziś mam tak, że jak spacer przez jakieś pola/łąki grubą zimą i pies przebiegnie to mi wraca strach. Zresztą: przecież tam strach wynika nie z tego, że sobie nagle wyskakuje jakiś alien z ciemnego zaułka, ale z tego, co świetnie oddaje ten cytat:

Watching Norris in there gave me the idea that maybe every part of you bastards is a whole. Every piece of you is self-sufficient, an animal unto itself. When a man bleeds, it's just tissue. But blood from one of you Things won't obey. It's a newly formed individual with a built-in desire to protect its own life. When attacked, your blood will try and survive - and crawl away from a hot needle, say.

No i dodać muszę, że raz w życiu gra zadziałała u mnie terapeutycznie: The Thing - teraz już się nie boję.
-
2009/04/18 23:19:28
Mnie się jednak "W paszczy szaleństwa" oglądało trochę jak dokument z Very Disco o Lovecrafcie - na zimno. Aczkolwiek w rzecz samej był to bardzo dobrze pomyślany kawałek.

Zgadzam się co do "The Thing". Jeden z nielicznych filmów, które przysparzają mnie o długotrwały dreszcz ostatnią sceną. Utrwalił mi się nieźle w pamięci za sprawą pewnego kota. Młodzieńcem będąc wracałem po projekcji o 2-3 w nocy przez opustoszałe miasto i gdy tak szedłem zamyślony, na klapę metalowego kosza dwa metry ode mnie zeskoczył kot. Do dziś pamiętam ten dźwięk.

A propos - ktoś kiedyś przeprowadził fajną dedukcję kto jest kim w ostatniej scenie "The Thing":

groups.google.pl/group/pl.rec.film/browse_frm/thread/9790164a0c233c29/418b9ef4876f7639?hl=pl&lnk=gst&q=Childs+kurtka#418b9ef4876f7639
-
2009/04/18 23:27:59
Większość horrorów pozostawia mnie obojętnym, ot parę sztuczek filmowych. Jeden jednak mnie zdrowo wystraszył klasyczny "Egzorcysta" Friedkina. Jak na ogół horrory zapominam następnego dnia, ten zapamiętałem, zwłaszcza scenę schodzenia "pająkiem" po schodach i obrót głowy Lindy Blair o 180 stopni.

www.youtube.com/watch?v=HLyCVsTKGbo&NR=1
-
wo
2009/04/19 00:09:18
@mrw
"Panie Wojciechu, a dlaczego pan jako autor horroru i znany ateista (or compatible) sięgnął pan do repertuaru strachów judeochrześcijańskich?"

Po pierwsze, bo mój bohater jest Młodym Polskim Prawicowcem, więc co ma mu się zwidywać, jako nie diaboł. Po drugie, ja w ogóle lubię diabła jako metaforę. Dlatego "Lost Highway" mnie wprawdzie nie przestraszyło, ale kiwnąłem głową z aprobatą, gdy diabeł mówi do Billa Pullmana "nie jest moim zwyczajem przychodzić bez zaproszenia".
-
2009/04/19 10:08:32
@Panie Wojciechu, a dlaczego pan jako autor horroru i znany ateista (or compatible) sięgnął pan do repertuaru strachów judeochrześcijańskich?

cos przeoczylem? mam skleroze?
o jakim horrorze mowa?
-
2009/04/19 10:39:29
O "Diable warszawskim".
-
2009/04/19 13:28:14
bardzo, bardzo dobre opowiadanie.

ale...

@mój bohater jest Młodym Polskim Prawicowcem, więc co ma mu się zwidywać, jako nie diaboł.

w wieku niecalych siedmiu lat jest prawicowcem? "genetycznym" chyba.

"Impreza zorganizowana przez Tomka z okazji jego osiemnastych urodzin[...]ku uciesze swoich gości wyciągał komórkę wówczas gadżet ultranowoczesny"

popros kogos, kto zna najnowsza historie polski, fizjologie kobiet i umie liczyc, zeby wyliczyl, kiedy odbyla sie ta impreza.
otoz komorka jako taka wowczas juz nie byla - w kazdym razie nie w warszawskim liceum - "ultranowoczesnym gadzetem".
owszem, smarkacze licytowali sie, kto ma fajniejsza komorke, ale jakas tam mial kazdy. no, moze oprocz paru frajerow, ktorych tomek i tak by nie zaprosil na urodziny.
-
2009/04/19 14:14:34
@wojtek
kumam, ale ja po prostu byłem za mały jak oglądałem te filmy i żadne tego typu interpretacje nie wchodziły w grę. po prostu oglądałem bardziej obrazki i jako obrazki (wtedy straszne i niewytłumaczalne) to mi zostało w głowie na dłużej.
z takich traumatycznych "obrazków" to jeszcze muszę dorzucic moment jak w pilocie pirxie robotowi urywają się ręce. no to mi się potem dłuuugo śniło :)

aha, polecam jeszcze końcówkę "society" briana yuzny! koniecznie!
-
2009/04/19 18:36:32
@: otoz komorka jako taka wowczas juz nie byla - w kazdym razie nie w warszawskim liceum - "ultranowoczesnym gadzetem".

Janek ma racje a Wojtek befuje. :-) Tez na to zwróciłem uwagę, ale pomyłka jest co najwyżej o dwa lata i 200km.
-
2009/04/19 18:39:27
@offt:
To chyba byłoby postmodernistyczne podejście do ciężkich brzmień: Oxes jeśli o czymś takim można mówić. Nie jest to nowe, ale miło się słucha. ;)
-
2009/04/19 18:56:36
@pomyłka jest co najwyżej o dwa lata i 200km.

powiedzialbym raczej cztery lata, ale o co chodzi z tymi kilometrami?
-
2009/04/19 19:17:47
Że na prowincji, a nie w Warszawie.
-
2009/04/19 21:18:00
Trochę mnie dziwi, że jeszcze nikt tu nie wspomniał jakiegoś filmu Shyamalana.
Ja co prawda nie lobię horrorów, więc może mam nietypowy gust, ale dla mnie geniuszem jest M. Night Shyamalan. W jego filmach tak naprawdę nie ma nic strasznego (znaczy żadnych psychopatów ociekających krwią), a ja mimo to na "Signs", "The Village" a nawet na "Lady in the Water" zamykałem oczy ze strachu.
("Lady in the Water" odważyłem się obejrzeć do końca dopiero żeby obejrzeć zapodaną przez wo autoironię krytyka filmowego)

@ "Zemsta po Latach" & "Lśnienie"
Na "Zemsta po Latach" też się jako dzieciak strasznie balem gdy piłeczka spadała po schodach, ale Lśnienie oglądałem raczej spokojnie i zastanawiałem się raczej nad aktorstwem Nicholsona.

Sidetopic:
@ "nie jest moim zwyczajem przychodzić bez zaproszenia"

Już raz kiedyś ten link podałem, ale jak jest okazja, to zawsze chętnie powtórzę, bo to genialna płyta z mashupami: www.mashedinplastic.co.uk/
(jest tez w ajtunsach ale nie mam linka pod ręką)
-
2009/04/19 21:38:06
@"nie jest moim zwyczajem przychodzić bez zaproszenia":

Diaboł dawno przestał już być sztraszno-mroczny. Mam jednak swoje typy i numerem jeden jest kreacja Ala Pacino w Devils Advocate choć film jest słaby.
-
2009/04/19 23:16:48
@bantus
A Robert De Niro w Harry Angel? Skądinąd, mnie do dzisiaj niepokoi widok kręcących się wentylatorów.
-
2009/04/20 09:06:31
@doctor_who
Ja do dzisiaj, patrząc na obrane do golasa ugotowane jajko mam skojarzenie i sobie myślę, że wcale nie jestem taki zły. Dopiero potem zjadam.
-
wo
2009/04/20 12:49:31
@doctor who
"A Robert De Niro w Harry Angel?"

Jaaa pierdykam, czyżbym spotkał pierwszą znaną mi osobę, której te oczy świecące się na czerwono nie rozśmieszyły?
-
2009/04/20 13:22:12
@wo
BTW to chyba życiowa rola Rurki?
-
2009/04/21 01:07:41
Najbardziej to się bałem jako pięciolatek na "Akademii Pana Kleksa". Potem się tego wstydziłem, ale jak po latach zobaczyłem "Marsz wilków" na jutjubce to się rozgrzeszyłem.
A później to chyba "Lśnienie", "Autostopowicz", pierwszy "Poltergeist" - z przedmiotów codziennego użytku największy potencjał straszący miał dla nastoletniego mnie telewizor, i bezapelacyjnie "Miasteczko Twin Peaks". Las, proszę państwa, las to jest coś strasznego po prostu.
Aha, no i "Coś", zdecydowanie bardziej niż "Alien".
-
2009/04/21 09:52:22
-
2009/04/21 11:13:31
@mrwisniewski
"sympatyczny Czesio z kreskówki Włatcy móch"?! Nie wstyd ci linkować na tym blogu takie bezeceństwa?! ;)
-
2009/04/21 11:20:28
@rakoski
No przecież jest sympatyczny. Tylko że go wsadzili do durnej historyjki i mają target 12-17.