Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Bajka o polskim Gatesie
Steve Jobs ma takie fajne powiedzonko „real artists ship”. Oznacza ono, że to się nie liczy, jak bardzo nowatorskie, oryginalne i wyprzedzające swoją epokę urządzenie sobie wymyśliłeś. Nie liczą się schematy i prototypy. Liczy się tylko to, czy potrafisz wprowadzić urządzenie na rynek.
Jeśli tutaj zawiodłeś, to nie usprawiedliwiaj się, że „a no bo mi złe części dostarczyli” albo „firma źle zrealizowała zamówienie”. Nie umiałeś tego dopilnować? To Twoja wina.
Takie surowe kryteria obowiązują w kapitalizmie, ale w PRL mieliśmy dziwaczny kult inżynierów-nieudaczników. Stefan Bratkowski uwielbiał lansować niedocenionych geniuszy, co to, panie, takie piękne prototypy i takie genialne pomysły, ale zgnoili bezduszni biurokraci.
Co jakiś czas ktoś przypomina sobie o ulubieńcu Bratkowskiego, doktorze Jacku Karpińskim, konstruktorze komputera K-202, co to go komuniści zgnoili. Teraz przypomniał sobie o nim Piotr Lipiński w „Dużym Formacie”, przedtem Karpiński opowiadał o swoich prześladowcach w „Pulsie Biznesu” i magazynie „CRN Polska”, story o nim robił też Rafał Geremek w wołkowym „Życiu”.
W wersji Karpińskiego i jego przyjaciół narracja wygląda tak: K-202 był konstrukcją genialną i wyprzedzającą swoją epokę, ale komunistyczne zakłady MERA wolały postawić na mniej wydajny, lecz standardowy w RWPG system RIAD, skopiowany z przestarzałego IBM/3x0. Oburzony wynalazca wyemigrował, co było wielką stratą dla polskiego przemysłu.
Ale co się działo z Karpińskim już po wyemigrowaniu? W Szwajcarii inżynier Kudelski - niewątpliwy „real artist” w sensie Jobsa - pomagał mu stawiać pierwsze kroki. Karpiński założył własną firmę.
Przeklejam hagiograficzny tekst z „Pulsu Biznesu”: „Zrobił robota sterowanego głosem. Już miał rozpocząć produkcję. Nie zdążył. Zbankrutował. Potem wymyślił Pen-Readera, skaner do wczytywania tekstu. W 1990 r. wrócił do Polski z zamiarem jego produkcji. Nie starczyło pieniędzy. Wyprodukował 500 sztuk, zanim  BRE Bank położył rękę na produkcji i jego domu w Aninie. Kredyt okazał się zabójczy. 120 procent odsetek. Karnych”.
Potem Karpiński się zabrał za produkcję kas fiskalnych, co w wywiadzie opisywał tak: „Próby nawiązania współpracy w produkcji moich kas z Libellą i Apatorem zakończyły się fiaskiem. Libella pozbyła się mnie, jak tylko zorganizowałem zakład i uruchomiłem produkcję. Apator dokumentnie spieprzył mój projekt. Z mojego punktu widzenia to był ewidentny sabotaż”.
Jednym słowem, czy Karpiński działał w Polsce czy w Szwajcarii, czy w komunizmie czy w kapitalizmie, tam może i konstruował rzeczy ciekawe na etapie prototypu, ale próba uruchomienia produkcji kończyła się zawsze fatalnie. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że literalnie za każdym razem było to z winy sabotażu międzynarodowego spisku banków, kooperantów i bezdusznych biurokratów. Ale zwolennicy legendy o „polskim Billu Gatesie” łykają taką wersję bez popijania.
Samo określenie „polski Bill Gates” mógł wymyślić tylko ktoś nie mający pojęcia o IT. Bill Gates to nie jest konstruktor ciekawych prototypów - to jest człowiek, który potrafił dopilnować kooperantów i zjednać sobie biurokratów. Słowem, całkowite przeciwieństwo Karpinskiego. Mentalnie nigdy nie wyrośniemy z PRL, dopóki u nas taki ktoś będzie się cieszyć mniejszą estymą od inżyniera-nieudacznika prześladowanego przez spiski.
wtorek, 21 kwietnia 2009, wo

Polecane wpisy

  • Wellman kontra Piekara

    Jest taki blogasek nienawisc.pl, który - mimo obciachowej nazwy - obserwuję zazwyczaj życzliwie (choćby już za samą ekscentryczność decyzji o założeniu bloga w

  • Smorgasbords have no bottom

    Najlepszy polityczny ebook roku jest do ściągnięcia za darmo z serwera nowojorskiego sądu (linka wynorała twitteronautka Sarah Mei , w moim bąbelku rozpropagowa

  • Zabić wszystkie normiki

    Panie, panowie i osoby niebinarne - niniejszym ogłaszam kolejną lekturę obowiązkową w ekskursyjnym klubie książki. To „Kill All Normies” Angeli Nagl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/21 13:57:30
Ok, zgadzam się, że kolesiowi nie poszło tam, gdzie, podług wszelakiego prawdopodobieństwa, musiało mu się udać jeśli miał genialny prototyp. Ale w PRL? Czy są w ogole jakieś udane historie wynalazków technicznych z PRL?
-
2009/04/21 13:58:13
tja. w tym artykule wątek "dlaczego biurokracja PRL-u nie lubiła Karpińskiego", zdaje się najciekawszy, jest tylko ledwie zarysowany i zbyty hasłem "a bo to złe zazdrosne gupie komuchy były".
-
2009/04/21 14:03:41
@K-202 był konstrukcją genialną i wyprzedzającą swoją epokę, ale komunistyczne zakłady MERA wolały postawić na mniej wydajny, lecz standardowy w RWPG system RIAD, skopiowany z przestarzałego IBM/3x0.

to bzdura.

k-202 nigdzie nie lezalo na tej samej polce, co 'duze' riad-y, bedace faktycznie kopia ibm, natomiast konkurowalo z minikomputerami sm, zerznietymi z pdp-11.
o ile wiem, konstrukcja karpinskiego byla faktycznie nowatorska i pdp-11 sie pod tym wzgledem nie umywal. mera-400, bedaca bladym cieniem k-202 lala na glowe (w konkurencji nowatorskosc i elastycznosc) minikomputery sm.

ale... pdp-11 wszedl do produkcji w 1970 roku i od tego czasu byl jednym z najlepiej sprzedawanych urzadzen w swojej klasie. natomiast k-202 nie wszedl do produkcji w 1971 roku, gdy juz bylo pozamiatane.

dodam jako ciekawostke, ze informatycy akademiccy w owych latach karpinskiego nie za bardzo. taki profesor w. m. turski napisal w latach 70. ksiazke popularyzujaca informatyke, a w niej caly rozdzial ('bajka o budowaniu piramid od czubka') poswiecony wysmiewaniu projektu k-202 (ale bez podawania nazwisk...)
-
2009/04/21 14:10:03
Kult nieudaczników faktycznie trzeba zwalczać a nie pisać im hagiografie, choć z czysto ludzkiego punktu widzenia faceta szkoda. Ja wolę żebyśmy potrafili wzorem Chin z zyskiem kopiować niż poświęcać czas i pieniądze na konstruowanie prototypów może i genialnych ale nie do produkcji. Ale co do Jobsa to jego kariera po Apple i zabawa w Next też do sukcesów zaliczyć nie można. Ale nauka jak widać nie poszła w las.

Zna ktoś jakieś pozytywne przykłady rodaków którym się w IT komercyjnie udało (chodzi o sprzęt nie programy)?
-
wo
2009/04/21 14:20:12
@czescjacek
"tja. w tym artykule wątek "dlaczego biurokracja PRL-u nie lubiła Karpińskiego", zdaje się najciekawszy, jest tylko ledwie zarysowany i zbyty hasłem "a bo to złe zazdrosne gupie komuchy były"."

Autorowi najwyraźniej wystarcza sama odpowiedź, że komuchy go nienawidziły za patriotyczną działalność. Precz sko munom, precz sko munom! A mi się wyłania z tych relacji po prostu obraz strasznie konfliktowego faceta, który się nie potrafi dogadać, niezależnie od ustroju.

@janek
"dodam jako ciekawostke, ze informatycy akademiccy w owych latach karpinskiego nie za bardzo."

Wildsteina na nich trzeba!

@marchewa
"Ale co do Jobsa to jego kariera po Apple i zabawa w Next też do sukcesów zaliczyć nie można."

Niekoniecznie - nawet jeśli NeXT zdawał się porażką, to daj mi panie Boże takie porażki życiowe, że w efekcie moja firma zostanie wykupiona za miliard baksów przez Apple, by Apple zyskało dostęp do mojej technologii.

"Zna ktoś jakieś pozytywne przykłady rodaków którym się w IT komercyjnie udało (chodzi o sprzęt nie programy)?"

The Other Steve? :-)
-
2009/04/21 14:27:22
@Karpiński w Szwajcarii
W GW i Wiki znajduję informacje, że wyemigrował do Szwajcarii w pierwszej połowie lat 80-tych, czyli mając co najmniej 53 lata. Naprawdę trudno oczekiwać, żeby człowiek w tym wieku po całym życiu spędzonym w zupełnie innym systemie gospodarczo-społecznym odniósł nagle komercyjny sukces, czy w ogóle jako tako odnalazł się w roli przedsiębiorcy-menadżera. Nie traktowałbym tego etapu jego życia jako dowód na cokolwiek ponad to, że po pięćdziesiątce to już jest trochę późno na zaczynanie kariery.
-
wo
2009/04/21 14:38:09
@m3
"Naprawdę trudno oczekiwać, żeby człowiek w tym wieku po całym życiu"

Parsing error. Nie całe życie spędził w PRL, choćby dlatego, że jest starszy.

"Nie traktowałbym tego etapu jego życia jako dowód na cokolwiek ponad to, że po pięćdziesiątce to już jest trochę późno na zaczynanie kariery."

Pojawia się jednak pytanie o to, skąd ten uporczywy pęd do popełniania ciągle tego samego błędu. Pasję do IT można realizować na wiele sposobów - Karpiński byłby zapewne dobrym wykladowcą, popularyzatorem, serwisantem wreszcie. Dlaczego uparcie chciał ciągle być szefem zespołu wprowadzającego na rynek jakiś wynalazek? Sugeruje mi to odpowiednik grafomanii, tzn. upartego robienia czegoś, do czego najwyrazniej brak talentu.
-
2009/04/21 14:41:59
@Zna ktoś jakieś pozytywne przykłady rodaków którym się w IT komercyjnie udało (chodzi o sprzęt nie programy)?

zle pytanie.
od lat 90 branza it jest w zasadzie zamrozona i iirc nikomu nowemu sie komercyjnie nie udalo ze sprzetem.

mozna zapytac, czy komukolwiek kiedykolwiek w polsce udalo sie przebic w jakiejkolwiek branzy high-tech.
odpowiedz - tak, w polsce przedwojennej, ale tylko do etapu wymagajacego duzych kapitalow. wtedy sie zawieszalo.
-
wo
2009/04/21 14:49:43
@janek
"odpowiedz - tak, w polsce przedwojennej, ale tylko do etapu wymagajacego duzych kapitalow. wtedy sie zawieszalo."

Tak naprawdę odpowiedź sprowadza się do definicji rodaka. Czy rodak, którego prawdziwe nazwisko to Aaron Bucholzstein to jeszcze rodak czy już nie? Ja uważam, że jeśli ktoś przyszedł na świat jako Idek Trzmiel w Łodzi w roku 1928, to jak najbardziej nasz rodak. Nawet jeśli po przeżyciu Auschwitz i emigracji do USA posługiwał się nazwiskiem Jack Tramiel.
-
2009/04/21 14:49:47
@wo
Parsing error. Nie całe życie spędził w PRL, choćby dlatego, że jest starszy.

Jak ktoś napisze "całe życie robił w hucie a do huty dokładali" to też się czepniesz, że nie całe, bo dopiero od skończenia zawodówki. Zgadłem?

Ziew.

Pojawia się jednak pytanie o to, skąd ten uporczywy pęd do popełniania ciągle tego samego błędu. Pasję do IT można realizować na wiele sposobów - Karpiński byłby zapewne dobrym wykladowcą, popularyzatorem, serwisantem wreszcie. Dlaczego uparcie chciał ciągle być szefem zespołu wprowadzającego na rynek jakiś wynalazek? Sugeruje mi to odpowiednik grafomanii, tzn. upartego robienia czegoś, do czego najwyrazniej brak talentu.

100% zgoda.
-
2009/04/21 14:57:09
@Czy rodak, którego prawdziwe nazwisko to Aaron Bucholzstein to jeszcze rodak czy już nie?

a, przy takiej interpretacji masz oczywiscie racje.

moja odpowiedz byla udzielona przy nieswiadomym doprecyzowaniu, ze chodzi o 'rodaka dzialajacego gospodarczo w polsce', co automatycznie zaweza nas do okresow 1920 - 1939 i 1990+

@Dlaczego uparcie chciał ciągle być szefem zespołu wprowadzającego na rynek jakiś wynalazek?

kiedy to byloby calkiem niezle miejsce, pod warunkiem jednak, ze ograniczylby sie do wynalazku, sprawy rynkowe zostawiajac komus, komu to charakterologicznie lepiej pasuje.
-
wo
2009/04/21 15:01:23
@janek
"kiedy to byloby calkiem niezle miejsce, pod warunkiem jednak, ze ograniczylby sie do wynalazku, sprawy rynkowe zostawiajac komus, komu to charakterologicznie lepiej pasuje."

Wygląda jednak na to, że Karpiński ma też problem na innym etapie - przejścia od prototypu do seryjnej produkcji. Zawsze się okazywało, że producent nie umiał zrealizować jego projektu ("kompletnie spieprzyli, to był sabotaż"). To sugeruje problem na etapie wymyślania pod kątem realistycznej implementacji (nie sztuka zaprojektować coś, co będzie działało jak się ręcznie wszystko polutuje rzemieślniczymi metodami; sztuka zaprojektować coś o akcepowalnej awaryjności przy produkcji seryjnej).
-
2009/04/21 15:06:33
Och, już widzę jak ten artykuł leci cipasem na wykop.pl, gdzie młodzieńcy będą się brandzlować "duszeniem genialnych pomysłów" (później napiszę dlaczego).

Ja właśnie mam pomysł na wynalazek i mam problem, bo (1) mogę po prostu ogłosić pomysł w internetach i czekać na to jak bardzo wszyscy będą mili mnie w dupie (2) zbudować prototyp i (2a) latać z prototypem po firmach czekając aż ktoś mnie wydyma (2b) opatentować, wrzucić tubkę do sieci dla promocji i modlić się, żeby udało mi się znaleźć producenta przez rok dopóki mam ochronę na cały świat (2c) wziąć kredyt, zatrudnić inżynierów, designerów, ekonomistów, prawników i kurde księgową i budzić się codziennie rano z koszmaru w którym subiekt bankowy próbuje odrąbać mi penisa siekierą. W takim razie, jak mawia Eli, mam na to wyjebane, raczej...
-
2009/04/21 15:07:53
@czekać na to jak bardzo wszyscy będą *mili* mnie w dupie

frojdowka?
-
2009/04/21 15:11:37
(3) zmontowac konsorcjum z osobistymi znajomymi, którzy szukaja dobrej lokaty kapitalu. sugeruje zaczac od gospodarza tego bloga...
-
2009/04/21 15:12:10
hehe :-) uroki spelczekera. A nawet specjalnie wsadziłem tego subiekta, siekierę i penisa, żeby było frojdowo.
-
2009/04/21 15:13:46
@wo
Tak naprawdę odpowiedź sprowadza się do definicji rodaka. (...)Ja uważam, że jeśli ktoś przyszedł na świat jako Idek Trzmiel w Łodzi w roku 1928, to jak najbardziej nasz rodak. Nawet jeśli po przeżyciu Auschwitz i emigracji do USA posługiwał się nazwiskiem Jack Tramiel.

No co Pan. Ja nie jestem rolnikiem.

Mnie osobiście to często obserwowane w mediach wywlekanie komuś (przy okazji jego błyśnięcia na firmamencie sław) polskich korzeni (często jakieś grube pokolenia wstecz) tak jakoś niezmiennie i dogłębnie żenuje. Rozumiem (i popieram) podpinanie się pod Kamińskiego czy Kilara, ale często dotyczy to przypadków, które w życiu nie widziały Polski na oczy i o nią nie dbają (bo i dlaczego mieliby).

Zawsze to lepiej wygląda, jak mają przynajmniej coś od siebie do powiedzenia (jak Alan Tudyk w jednym z pytań wywiadu: www.moviesonline.ca/movienews_12730.html - LOL).
-
2009/04/21 15:13:54
@hoool: zmontowac konsorcjum z osobistymi znajomymi, którzy szukaja dobrej lokaty kapitalu

Czyli wersja (2c') ze znajomymi zamiast banku? To już wolę, żeby mnie subiekt ganiał niż pozbywać się znajomych.
-
2009/04/21 15:16:10
Mie chodzi o to, czy genialny wynalazca to w PRL mógł cokolwiek zdziałać? Załózmy że ten Karpiński mial genialny prototyp i nie próbował się z nikim kłócić po tygodniu. Czy miałby szanse w komunie?

Bo to, że jego prototyp był cienki to w Szwajcarii wyszło na wierzch szast-prast.
-
wo
2009/04/21 15:17:08
@inz.mru
Sugeruję wariant (4): zachować się jak nowoczesny Europejczyk i skorzystać z pomocy odpowiedniej unijnej agendy, która zafunduje Ci koszty ochrony patentowej, a przy pomyślnej opinii pomoże także we wdrożeniu.
-
2009/04/21 15:25:42
@WO:

No Unia ma niezaprzeczalnie pewne zalety (ostatnio sypnęli mi kilka kPLN na drobne wydatki, bo jestem miły i dobrze się zapowiadam :-) ), ale niestety na studium wykonalności niezbędnym przy składaniu jakichkolwiek wniosków o finansowanie celowe w UE trzeba mieć niejakie oszczędności do wyrzygania (około 30kPLN taka przyjemność).

I jeszcze -- to jest serio raczej (4), czy raczej (2d) w tej UE (nie pytam oczywiście o konkretne namiary na agendy, tylko tak rzucam drwa do flejma)? To znaczy bez budowy prototypu? Nie wydaje mnie się...
-
2009/04/21 15:29:55
Wojtek, nie każdy się nadaje na jednoczesne bycie wynalazcą i całym wianuszkiem postaci odpowiedzialnych za kolejne etapy wdrożenia. Ale to na marginesie, bo tak naprawdę nie znamy _dokładnie_ całej historii, więc zarówno łatwo z tego polewać, jak i się bezkrytycznie zachwycać.

A co do spieprzenia projektu - sabotażu, to mi się przypomniał stary żydowski kawał.

Żebrak Icek chodząc po domach został zaproszony na ucztę u bogacza. Najadł się porządnie, a i dostał żarcie dla rodziny. Po powrocie opowiada o wszystkim żonie i opisuje świetną babkę. Salcie mu na to:
- Przynieś przepis, to ci upiekę taką samą.
Następnego dnia Icek pognał po przepis. Przyniósł i zaczyna się dialog:
- Weź kilogram czystej białej mąki.
- A skąd ja ci człowieku takiej mąki wezmę? Może być krupczatka.
- Weź ćwierć kilo masła.
- Nie stać nas na masło, mogę tam dać ćwierć kilo łoju.
- Weź 12 jajek.
- Zgłupiałeś? Mogę dać jedno, ostatecznie dwa.
- Wsyp rodzynek i bakalii.
- Nie mamy takich rzeczy, mogę wsypać trochę ziarna.
- Całość wsadź do wysmarowanej masłem formy.
- Chyba kompletnie straciłeś rozum, przecież my nie tylko nie mamy masła, ale i formy. Mogę to upiec na popiele.
Jak Salcie rzekła, tak zrobiła. Po godzinie wyjęła produkt, ukroiła kawałek,wsadziła do ust i natychmiast wypluła z obrzydzeniem:
- Że też bogacze mogą jeść takie paskudztwo.
-
2009/04/21 15:30:33
@wo "Polski Bill Gates" to mój pomysł. Na dodatek napisałem, że "pasł świnie". Śmiem przy tym twierdzić, że na IT znam się dużo lepiej niż Szanowny Gospodarz. www.manageria.pl/manageria/1,85811,5061578.html
-
wo
2009/04/21 15:32:09
@inz.mru
"(około 30kPLN taka przyjemność)."

Dla przedsiębiorczego młodego człowieka, to jest kilka miesięcy ciężkiego zapieprzu choćby w Ju Kej.

"To znaczy bez budowy prototypu? Nie wydaje mnie się..."

Mi się wydaje, że tak, ale weź se sam to zriserczuj (jak chcesz, to mogę popytać ludzi, którzy to wiedzą na sto procent, ale ja Cię przyczerdżuję za taką usługę, więc raczej sprawdź to sam).
-
2009/04/21 15:33:35
czytalem oryginalny artykul z pb w dniu ukazania sie i pamietam ze napisano w nim troche o synie pana Karpinskiego. Jego syn byl w pelni swiadomy bledow ktore popelnil ojciec ale nie chcial rozmawiac na ich temat (wspomnial jeszcze o tym ze nie zgadaz sie z ojcem w wielu kwestiach). Z tego wynika ze wersja proponowana przez wo jest zdecydowanie blizsza prawdy niz spisek ub na czele ktorego stal maleszka.
-
wo
2009/04/21 15:34:00
@pwrzosin
"Śmiem przy tym twierdzić, że na IT znam się dużo lepiej niż Szanowny Gospodarz."

Ty śmiesz, a ja się śmieję. Fajn baj mi.

@pm
"Wojtek, nie każdy się nadaje na jednoczesne bycie wynalazcą i całym wianuszkiem postaci odpowiedzialnych za kolejne etapy wdrożenia"

Dlatego on nigdy nie powinien być _szefem_, tylko najwyżej jednym z członków zespołu. Ale cała jego biografia pokazuje, że on tego właśnie nie potrafił (każdy jego szef to dla niego "wredny ubek i kawał drania").
-
2009/04/21 15:57:29
@WO: Dla przedsiębiorczego młodego człowieka, to jest kilka miesięcy ciężkiego zapieprzu choćby w Ju Kej.

OK, tylko co innego wsadzić te 30kPLN w budowę prototypu, a co innego w biurokrację z duża ewentualnością, że to będzie w błoto. No i ja nie chcę być "polskiem Billem Gatesem" i się jakoś starsznie na tym obłowić, to nawet nie jest moja dziedzina -- wystarczy mi sama realizacja i jakieś drobne tantiemy, czy nawet kudos, bo serio rozważam nawet opcję (1) wrzucenia tego w sieć pro publico bono, tylko, że mam przytłaczającą świadomość infinitezymalności skutku.

@: Mi się wydaje, że tak, ale weź se sam to zriserczuj

Nie no, ja mam nawet wiedzę z pierwszej ręki tylko tyle, że anegdotyczną. Projekt miał być właśnie na prototyp, ale mieliśmy działający i przebadany zmniejszony model. Tak całkiem na papierze żeby coś wrzucić to raczej tak sobie (chyba, że to nie jest wynalazek).
-
2009/04/21 16:02:52
@wo
To teraz jeszcze wyjaśnię dlaczego się mylisz. Otóz Bill Gates był sprytnym wynalazcą. Na biznesie nie znał się i nie zna się (według współpracowników z MS) do tej pory. Jest technicznym geniuszem. Biznesem zajął się za niego Steve Ballmer, pierwszy zatrudniony przez MS "business manager", nb. zatrudniony jako dwudziesta czwarta osoba w Microsofcie.
Karpiński nie mógł mieć swojego Ballmera, być może także ze względu na osobowość, ale raczej ze względu na otoczenie.
To zresztą problem większości technologicznych "starupów" - brak Ballmera. Tyle jeśli chodzi o IT. Wolę jak piszesz o kulturze, na tym się znasz dużo lepiej. Albo o polityce, na tym znają się podobno wszyscy.
-
2009/04/21 16:06:13
@hooolighan: mozna zapytac, czy komukolwiek kiedykolwiek w polsce udalo sie przebic w jakiejkolwiek branzy high-tech.

Może Wilk? www.realitynet.pl/e107_plugins/content/content.php?content.346 - tylko że to dostawca podzespołów, a nie wizjoner Karpiński.
-
2009/04/21 16:26:26
@pwrzosin
"Otóz Bill Gates był sprytnym wynalazcą."
Ciekawe, a co konkretnie wynalazł?
-
2009/04/21 16:43:54
@WO
opowieść o inżynierze nieudaczniku, świetnie ilustruje podejście częste w humanistyce i naukach społecznych do problemów techniki i "hard science". Większość humanistów pracuje w pojedynkę uzbrojona w ołówek, papier i rzadko kiedy gumkę do mazania. Oobraz ten rzutują na ich wizje techniki i technologii. We wspólczesnych nurtach STS - Science Technology Studies oraz w pokrewnej teorii aktora-sieci Latoura obraz jest zupełnie inny. Podobnie jak w distribituve cognition Hutchinsa liczy się zapośredniczenie, mediator aktor, sieć aktorów, którzy sprawiają, że coś działa. Nie ma tesktu WO bez prądu w gniazdku i faceta z w berecie antenką, który kopie rowyaby ten prąd był. Upraszczając wynalazek to sieć oddziaływań, sieć powiązana w misterny układ. W opisie Latoura sukces Pasteura to "pasteryzacja Francji" czyli takie przekształcenie całego społeczeństwa francuskiego, od farm wiejskich aż kulturę, aby wynalazek szczepionki się "przyjął". Stąd, skracając wątek i puentując znienacka, hołdowanie wizji inżyniera nieudacznika to niestety powszechny w Polsce przykład braku solidnej socjologii nauki podczas procesu edukacji.
-
2009/04/21 16:50:27
@adegie
@pwrzosin
"Otóz Bill Gates był sprytnym wynalazcą."
Ciekawe, a co konkretnie wynalazł?


Ballmera :-)
-
2009/04/21 16:52:00
@ adegie
a co konkretnie wynalazł?

No jak to co? Sprytnie wynalazł jak zrobić sprytny biznes i zarobić sprytną kasę.

@ pwrzosin
zatrudniony jako dwudziesta czwarta osoba w Microsofcie.

W Bolandzie musiałby czekać na 44 miejsce. Może to jest wyjaśnienie dlaczego doktorowi nigdy nie wychodzi?
-
2009/04/21 16:56:58
@bartopatrol
"No jak to co? Sprytnie wynalazł jak zrobić sprytny biznes i zarobić sprytną kasę. "
Ale jak to? Przecież pwrzosin twierdzi, że "współpracownicy z MS" twierdzą, że Bill się nie zna na biznesie.

No chyba, że pwrzosin pieprzy głupoty, ale to niemożliwe, bo mówi, że się zna.
-
2009/04/21 17:07:03
Liczy się moment, fuks i dostęp do możliwości. Gates miał szczęście urodzić się w dobrym czasie i miejscu, oraz to, że "wynalazł" współpracowników, którzy pracują na jego sukces.
Ostatnio parę niezłych przykładów tego jak uwarunkowany jest suckes i porażka dał Malcolm Gladwell w swojej nowej książce. Pewnie przydałoby się gdyby przeczytał Bourdieu ale książka i tak jest całkiem przyzwoita.
-
2009/04/21 17:22:11
@"polski Bill Gejc"

Do krucjaty przeciwko rymowanym tytułom, dołożyłbym walkę z tytułami
o schemacie " X -polski/warszawki/etc bolandzki Y." w stylu Natalia Kukulska
- polska Whitney Houston.
Nie wiem wg jakich zasad się to odbywa, że ciągle jacyś dziennikarze dochodzą
do wniosku że to jest fajny zabieg stylistyczny, gdy tymczasem z Natalii Kukulskiej to
taka łojezu W.H. jak z Rokity mąż stanu. Do tego przymiotnik "polski" w takim wydaniu automatycznie dewaluuje sie do skojarzenia z substytutem i namiastką, bez akurat uzasadnionej tu potrzeby

-
2009/04/21 17:31:03
@mick
"Nie wiem wg jakich zasad się to odbywa, że ciągle jacyś dziennikarze dochodzą
do wniosku że to jest fajny zabieg stylistyczny"
Uczą ich tego na studiach. Kojarzycie rysunek Raczkowskiego o egzaminie? "Opad śniegu zaskoczyły drogowców ale ucieszył amatorów białego szaleństwa"[parafraza] i tak dalej? :)
-
2009/04/21 17:44:46
@"Polski Bill Gates" to mój pomysł. Na dodatek napisałem, że "pasł świnie". Śmiem przy tym twierdzić, że na IT znam się dużo lepiej niż Szanowny Gospodarz.

ja bym sie do tak gupiego pomyslu nie przyznawal.

@Mało kto wie, że polski inżynier stworzył w 1970 roku minikomputer szybszy niż wprowadzony dziesięć lat później IBM PC.

ibm pc nie byl demonem predkosci i nie za to go kochamy.
a k-202 mial faktycznie bardzo przyzwoite parametry. moze nawet ciut lepsze od wprowadzonego w tym samym roku dec pdp-11. za to nie mial niestety szans na podobny sukces. bo nie mial...

od gospodarza, to sie moze i na it znasz lepiej, ale ode mnie nie.

@inz.mruwnica
"Kilka lat później ożeniłem się z młodą, bardzo fajną matematyczką - opowiada. - Wydzierżawiłem chałupę poniemiecką, kilkanaście hektarów ziemi. Miałem 50 kur, jajka sprzedawałem. Miałem trzy świniaki. I jedną krowę, którą doiła moja żona. A ja karmiłem kury i świnie."

moze to jest droga do realizacji twojego wynalazku? znajdz fajna matematyczke, hoduj swinie i za zarobione pieniadze rozkrec produkcje swojej temperowki montowanej w pepku czy co tam wynalazles.

-
2009/04/21 17:48:16
@Załózmy że ten Karpiński mial genialny prototyp i nie próbował się z nikim kłócić po tygodniu. Czy miałby szanse w komunie?

raczej nie.
najwiekszym (w sensie sukcesy rynkowego) wynalazkiem w prl byl chyba plyn do mycia naczyn 'ludwik', ktorego recepture opracowal podobno w latach 60. wilczek, minister przemyslu w rzadzie rakowskiego.
-
2009/04/21 17:54:45
Hoolighan+inz.mru
"znajdz fajna matematyczke, hoduj swinie"
A jeśli prosiaków nie lubisz (niesłusznie, miłe są), to z matematyczką hodujcie króliki metodą Lejzorka Rojtszwańca.
-
2009/04/21 18:00:05
@polski Gates
Od prawie wieku wiadomo, że demokracja ludowa, radziecka obrona pokoju, polski Oscar czy Brad Pitt są nieco gorsi od Bradów Pittów i Oscarów normalnych.
I jeszcze nikt nie pisze o tym, że Gates był bogaty z domu, skurczybyk, co na pewno mu nie zaszkodziło.
-
2009/04/21 18:06:24
No dobra, to ja powiem, że warto poszukać pewnych informacji o Janie Czochralskim. To jeśli chodzi o prawdziwych geniuszy.
Po drugie- my (czyli Polacy znaczy się) jesteśmy dobrzy do pewnego poziomu. Tzn. możemy fajnie napisać algorytm, fajnie go odchudzić.... i tyle. Nie możemy go sprzedać. Nie mamy pomysłu na fajny biznes, nasza kreatywność jest na poziomie ameby. U nas albo ktoś jest informatykiem, i "nie widzi brunetek i blondynek, ale zera i jedynki"- łazi w koszuli flanelowej, ma brodę, i wali mu z klapków, albo wymuskanym dupkiem po embiejach i innych esgechach, jeżdżącym ekstra furaczem i pachnącym Dżiordzio Armanim. No ten dupek sprzeda coś innym dupkom, a następnie musi to wdrożyć ten biedak. I na końcu wychodzi kiszka... Nie ma komunikacji pomiędzy tymi, co gadają w realnym świecie, z tymi, co to piszą....
Nie mówiąc już o tym, że ten wymuskany dupek chce tylko zarobić w biały c&*j pieniędzy. Jemu tam ryba- dziś sprzedaje serwery, jutro majtki, po jutrze jogurt.
....i znów napisałem nie to, co chciałem, ale idę do domu, i nie chce mi się już poprawiać :-)
-
2009/04/21 18:18:33
@polski

Nie znacie mema "Polski, czyli biedacki"?
-
2009/04/21 18:20:45
@stalowyszczur
get a life, see real people. Bo na razie to, co zostawiłeś idąc do domu, to jakiś crap, po zapachu sądząc.
-
2009/04/21 18:36:25
@:Może Wilk?

O shi... Więc ten Good RAM to jest polskie... więc to by wiele tłumaczyło. Sprzedawca w Saturnie nawet słowem się do mnie nie odezwał, tylko pisał jakiś kwit, a na koniec rzucił "proszę z tym pójść do kasy i kupić coś w tej samej cenie lub droższego".
-
2009/04/21 19:08:52
@pwrzosin
"To teraz jeszcze wyjaśnię dlaczego się mylisz. Otóz Bill Gates był sprytnym wynalazcą. Na biznesie nie znał się i nie zna się (według współpracowników z MS) do tej pory. Jest technicznym geniuszem."

Uwielbiam, jak przychodzi jakiś pajac i zaczyna się mądrzyć w stylu ulubionego autora grzesie2k-a: stary, jak zaczniesz kumać, że mieliśmy lata 90 (o zgrepowanie lat 80 i 70 nie proszę, jeśli dobrze wygooglałem jesteś teologiem meteorologii) to oczywiście możesz zacząć marudzić o geniuszu technologicznym Gatesa. Póki jednak przychodzisz tu tylko ze swoim emo: skorzystam z mojego prawa do nazwania Cię bucem.

@stalowyszczur
"jeżdżącym ekstra furaczem i pachnącym Dżiordzio Armanim."

Odwal się od perfum Armaniego, co? Generalnie, srsly, ludzie: przecież dupiatość biznesu w Polsce wynika z bardzo małego zaufania (się to u meteorologów teologii nazywa kapitał społeczny?) - objawia się m.in. właśnie pieprzeniem, że, hoho, te wymuskane gogusie to się na niczym nie znają, po co nam marketing, prawnik, sprzedaż, itd.
-
2009/04/21 19:12:03
@Good RAM

Kingstony też już w Polsce produkują. Ciekawe gdzie, ale pewnie też u Wilka.
-
2009/04/21 19:39:15
Faktycznie, nazywanie Karpińskiego polskim Gatesem zakrawa na ironię. Bo aż kusi się zrozumieć to dokładnie; jaki kraj, taki, kurde, "Bill Gates". Środowisko polskich akademików idealnie sportretował w kilku swoich książkach Lem; skłóceni i niezorganizowani niemal co do jednego. Pracowałem w latach 90tych w firmie IT prowadzonej przez takiego właśnie uznanego akademika i muszę przyznać, że z perspektywy mojej późniejszej kariery w normalniejszych biznesach to było po prostu wariatkowo. W wielu polskich firmach nie rozumiano w latach 90tych, że firmę prowadzi menedżer, a nie inżynier, i przez to mało które projekty wychodziły tym firmom inaczej, niż bokiem.
-
wo
2009/04/21 19:49:26
@pwrzosin
"To teraz jeszcze wyjaśnię dlaczego się mylisz. Otóz Bill Gates był sprytnym wynalazcą."

To teraz jeszcze wyjaśnię dlaczego się mylisz. Trzy kluczowe produkty, które zapewniły Microsoftowi monopolistyczną pozycją, to - w kolejności chronologicznej - interpreter Basica, karta kompatybilności z CP/M dla Apple II i system operacyjny MS-DOS. Nie wiem, który z nich wydaje Ci się sprytnym wynalazkiem, ale według mojej wiedzy, opartej lekturą licznych książek o historii Microsoftu i Krzemowej Doliny jako takiej, żaden z nich nie miał cech wynalazczych.

Oczywiście, dopuszczam taką możliwość, że amerykańscy autorzy się mylą, a w Polsce samotny geniusz Pwrzosin, pisujący do prestiżowego serwisu Menadżeria, wie lepiej jak było naprawdę. Bardzo proszę, zaskocz mnie, napisz albo coś o jakimś "sprytnym wynalazku" Gatesa o którym nic mi nie wiadomo, albo uzasadnij, dlaczego np. interpreter Basica uważasz za "sprytny wynalazek".
-
2009/04/21 19:56:52
@hooolighan "wilczek opracował Ludwika"

Wilczek był dyrektorem w przemyśle chemicznym, więc pewnie w Ludwiku też maczał palce. Znany jest jednak jako "Ojciec IXI", które to jako opatentował, gdyż jako dyrektor wiedział że warto patentować produkty opracowane przez swoich podwładnych. Opracowane oczywiście na podstawie danych zdobytych przez wywiad PRL.
-
2009/04/21 20:02:08
Sukces proszku IXI oznacza, że tytuł "polskiego Gatesa" zdecydowanie bardziej pasuje do Wilczka niż do Karpińskiego. Choć oczywiście w gospodarce niedoboru PRL każdy produkt osiągał sukces, jeśli tylko ktoś go wyprodukował.
-
2009/04/21 20:35:08
@cz1t3r
Comarch?
-
jsw
2009/04/21 21:09:53
A mnie się wydaje, że jest inaczej. Jakoś nie widzę by inżynier, niechby i nieudacznik, był wzorcem w Polsce kapitalistycznej, którego chce się naśladować, iść jego śladem, czy choćby tylko poważać. Czy, pomijając historię Karpińskiego, historię przecież głębokiego komunizmu, znacie jakąś postać inżyniera, lansowaną w minionym 20-to leciu, jako godną choćby tylko publicznej wzmianki. Ja nie kojarzę. Nie widzę również by taka postać była dla kogokolwiek wzorem do naśladowania. Jakoś studia inżynierskie nie cieszą się specjalnym prestiżem, w przeciwieństwie do wszelkiej maści pseudouczelni mającej w nazwie słowo manager, w których już drugie pokolenie młodzieży marnuje sobie przyszłość. Twierdze, że fałszywym wzorcem, który nie pozwala nam dokonać niczego odkrywczego na miarę przytaczanych przykładów, jest mit kapitalisty selfmeidmena, który startując od przysłowiowego pucybuta staje się z czasem milionerem. Nie powiem, żeby to nie była ze wszystkim prawda. Wyrosło w podobny sposób kilka fortun w minionym 20-to leciu i nie twierdzę, że to źle, że są dla wielu przykładem do naśladowania. Tyle, że nie wyrośniemy z III RP jeśli nasze wzorce bedą ograniczać się do robienia biznesu na handlu iPodami albo innymi pecetami, a ze wzgardliwym pobłażaniem patrzeć bedziemy na inżynierów klecących w swoich piwnicach prymitywne prototypy.

Od historii o Jacku Karpińskim debiutował w Przeglądzie Technicznym Michał Ogórek w bodaj 1981r
-
2009/04/21 21:10:25
@wo Tak bywa, kiedy się czyta wikipedię napisaną 33 lata pózniej i udaje znawstwo na jej podstawie. Dlatego też nie lubię podręczników historii :) Można wtedy pomyśleć na przykład, że stworzenie programowego emulatora Altair'a i przetłumaczenie na nową platformę BASICa w dwa tygodnie to nie jest nic takiego. Albo, że stworzenie na bazie podobnego systemu czegoś, co stało się wkrótce najpopularniejszym systemem operacyjnym na rynku (myślę o MS-DOS) było niczym specjalnym.
O geniuszu Gatesa świadczy choćby to, że jego wersja BASICa stała się standardem na rynku, standardem, który trudno było poprawić o czym przekonali się użytkownicy ZX Spectrum. Nikt nie był lepszy.
Mi byłoby trudno kwitować wzruszeniem ramion zdolności faceta, który kierował rozwijaniem produktów, które kolejno dominowały rynek PC. Nawet, gdybym korzystał tylko z komputera Mac. Ale oczywiście Gates nie zarobił milionów tylko dlatego, że był geniuszem, tylko dlatego, że Ballmer wymyślił genialną politykę licencyjną.

Prawdopodobnie amerykański Karpinski jako Gates bez swojego Ballmera stałby się odpowiednikiem Woz'a od Maców - poważanym hakerem-guru, zamiast najbogatszym facetem na świecie. Niestety Karpinski zamiast Ballmera miał świnie. Te, które mu podkładano i te, które wypasał. To chyba różnica kulturowa.

@reszta gości: cieszę się, jeśli poprawiam Wam samopoczucie. Z pewnością jesteście mądrzejsi i lepsi.
-
wo
2009/04/21 21:27:41
@pwrzosin
"Dlatego też nie lubię podręczników historii :)"

Prawdopodobnie w ogóle nie lubisz książek. Zgadłem, prawda?

"Można wtedy pomyśleć na przykład, że stworzenie programowego emulatora Altair'a i przetłumaczenie na nową platformę BASICa w dwa tygodnie to nie jest nic takiego"

Na pewno nie jest to "sprytny wynalazek".

"Albo, że stworzenie na bazie podobnego systemu czegoś, co stało się wkrótce najpopularniejszym systemem operacyjnym na rynku (myślę o MS-DOS) było niczym specjalnym."

Microsoft kupił system operacyjny od Tima Patersona (znany początkowo jako Q-DOS, potem jako 86-DOS) i zaproponował go IBM-owi. Oczywiście, było to genialne posunięcie biznesowe, temu nikt nie przeczy - kupić taniej, drogo sprzedać, to jakby podręcznikowa definicja dobrego biznesu. Ale nie był to ze strony Gatesa ani Microsoftu "sprytny wynalazek".

"Mi byłoby trudno kwitować wzruszeniem ramion zdolności faceta, który kierował rozwijaniem produktów, które kolejno dominowały rynek PC."

Ja nie kwituję "wzruszeniem ramion". Ja się zgadzam, że Bill Gates był bardzo dobrym biznesmenem. Ale Ty kontrafaktycznie twierdzisz, że był też "sprytnym wynalazcą", a to bzdura.

"Prawdopodobnie amerykański Karpinski jako Gates bez swojego Ballmera stałby się odpowiednikiem Woz'a od Maców"

Nie wiem dlaczego wydaje Ci się, że Woz miał cokolwiek wspólnego z Makami. Znaczy, tak naprawdę, to wiem dlaczego - bo nie masz pojęcia o IT. Za pisanie do tej calej "menadżerii" ktoś Ci płaci? Mam wrażenie, że okradasz tego kogoś.

"cieszę się, jeśli poprawiam Wam samopoczucie. Z pewnością jesteście mądrzejsi i lepsi."

Zgoda. Ale to w ogóle proste - kiedyś dla odmiany przeczytaj jakąś książkę, a zdziwisz się, jak bardzo to rozwija.
-
2009/04/21 21:31:33
...dobra, do Czochralskiego dorzucam Kudelskiego, z jego "Nagrą".
A dlaczego nie mamy teraz takich strzałów? Bo genialny programista rzadko kiedy jest specjalistą od PR. Popatrzcie na iPoda- odtwarzacz opakowany toną PR-u. Cisco nie robi wiele lepszych gratów od HP, ale w dziedzinie sieciówki ma znacznie lepszy PR. Toyota Prius? 10% technologii, i 90% PR (z resztą- cała ta szopka z hybrydami to czysty PR, nie mający związku z ekologią). Odnoszą sukces Ci, którzy potrafili produkt lepiej sprzedać, i tyle. Sukces odnosi nie ten, który ma brzydki jak kupa produkt, ale z genialnym wnętrzem, ale komputerowe odpowiedniki Dody. Jeśli nie zrozumiemy jaka siła tkwi w marketingu, to czeka nas los Xeroxa- z genialnymi produktami ginie w mrokach historii.
-
2009/04/21 21:32:21
bajka o polskim gatesie zawiera jednak odrobinę prawdy, propozycje biznesowe (które jako patriota odrzucił) były przecież realne czyli jego pomysły miały jakąś wartość, karpiński nawet jeżeli nie miał szansy na bycie prawdziwym gatesem to w normalnej gospodarce mógł być przynajmniej zdolnym wicegatesem-hackerem w jakiejś prężnej firmie i mógł zmienić losy technologii a tak to się chłop orobił niepotrzebnie i wszystko poszło do kosza.
-
2009/04/21 21:35:06
@stalowyszczur
"Sukces odnosi nie ten, który ma brzydki jak kupa produkt, ale z genialnym wnętrzem, ale komputerowe odpowiedniki Dody."
A Ty gościu nie mylisz po prostu marketingu z interfejsem użytkownika?
-
2009/04/21 21:38:06
@pwrzosin
"@reszta gości: cieszę się, jeśli poprawiam Wam samopoczucie. Z pewnością jesteście mądrzejsi i lepsi."
Wiesz, tak jakby to Ty dysponując dyplomem z socjologii i mało imponującym dorobkiem "dziennikarskim" wyjechałeś jaki to z Ciebie ekspert IT i zacząłeś pieprzyć o Bill'u wynalazcy nie rozumiejąc co to w ogóle wynalazek, więc nie odwalaj teraz skrzywdzonej sierotki Marysi.
-
2009/04/21 21:43:11
@fronesis
"Malcolm Gladwell w swojej nowej książce. Pewnie przydałoby się gdyby przeczytał Bourdieu ale książka i tak jest całkiem przyzwoita."

Srsly? Jak słyszałem w tokfm Makarenkę, który jarał się odkryciem Gladwella, że dzieciaki z profesorskiego domu mają inną motywację do nauki i lepsze warunki do rozwoju intelektualnego niż młodzi imigranci z getta to zrobiło mi się niedobrze.
-
2009/04/21 21:44:05
@pwrzosin
"Prawdopodobnie amerykański Karpinski jako Gates bez swojego Ballmera stałby się odpowiednikiem Woz'a od Maców - poważanym hakerem-guru, zamiast najbogatszym facetem na świecie."

Albo skończyłby jako rzesza bezimiennych członków zespołów R&D. Ale takim gdybaniem chcesz wykazać że?

"cieszę się, jeśli poprawiam Wam samopoczucie."

Może spróbuj sił w rozrywce? No wiesz, plotek, pudelek?

@wo
"Na pewno nie jest to "sprytny wynalazek"."

Onet.pl sprytnym wynalazkiem Kluski!
-
wo
2009/04/21 21:50:51
@stalowyszczur
"Popatrzcie na iPoda- odtwarzacz opakowany toną PR-u"

No jednak plus dizajn, plus ergonomia, plus łatwość użycia. Dla takiego człowieka jak ja (a tacy ludzie się liczą, bo ich stać na te zabawki a nie tylko na branzlerskie wpisy na blogach) to, że podłączam i resztą się zajmują krasnoludki, to podstawowy argument przy zakupie.

@szu
"bajka o polskim gatesie zawiera jednak odrobinę prawdy, propozycje biznesowe (które jako patriota odrzucił) były przecież realne czyli jego pomysły miały jakąś wartość,"

To prawda, ale właśnie Gates to dokładna odwrotność tej sytuacji - to facet, który pomysły miał wyłącznie biznesowe. Na przykład wiedział, że IBM potrzebuje systemu i wiedział, kto ma taki system, ale potrafił wystąpić w roli pośrednika kładącego łapę na wszystkim. Więc jeśli w ogóle Karpiński ma być polskim kimkolwiek, to raczej którąś z podobnych przegranych legend Krzemowej Doliny - na przykład z Garym Kildallem. Choć to też naciagane, bo Kildall jednak miał jakieś tam sukces, poza swoim Epic Fail.
-
2009/04/21 21:59:28
@ adegie
...jaki jest interface użytkownika w ruterach Cisco, bo zapomniałem? Dodatkowo... mogę wymienić ze 20 seriali w których bez przerwy widać telefony Cisco, a ani jednego z telefonami Avaya :-).
@WO- łatwość rzecz fajna. Ostatnio jestem karany za popieranie polskiej myśli technicznej pod postacią odtwarzacza A10... Nie chce gadać ze mną i już.
Ale co do iPoda- myślę, że że namiętny lans w większości hollyłódzkich produkcji (ach te białe słuchawki, w których zakochała się Lisa Simpson) też ma znaczenie....
-
2009/04/21 21:59:38
@wo
Słabo zgadujesz, za to dobrze Ci wychodzą argumenty ad personam. Odwróć te umiejętności. By wszystkim żyło się lepiej.

OK, przyznam, że "sprytny wynalazek" może słabo opisywać dokonania Gatesa. Jednak nadal nie rozumiem, czemu przypisujesz Williamowi geniusz biznesowy, kiedy on naprawdę jest od technologii. Kasę załatwiał ten grubszy, bez okularów.

Co do WoZ'a no cóż, to tylko skrót myślowy. Gates z 76 roku też nie był od Windows. A duet dwóch Stefanów w Apple wydaje mi się bardzo podobny do układu Gatesa z Ballmerem. Z tą różnicą, że pierwszy się nieszczęśliwie skończył, a drugi trwa.

BTW: Naprawdę myślisz, że Twoi czytelnicy zareagują na etykietkowanie w stylu "jesteś głupi, złodziej i się nie znasz"? Przyznam, że dla mnie to lekko żenujące.
-
2009/04/21 22:05:03
@stalowyszczur
"...jaki jest interface użytkownika w ruterach Cisco, bo zapomniałem?"
taki albo taki?

Chodzilo mi o to, że odniosłem wrażenie, że wszystko to co nie jest "bebehami" urządzenia (ergonomia, design, UI) określasz właśnie "marketingiem".
-
2009/04/21 22:07:45
@adegie: ależ mogę być nawet sierotką Marysią po SGGW, to i tak nie zmieni faktu, że szef tego bloga myli się umieszczając Gatesa po stronie "biznesmenów".
-
2009/04/21 22:13:01
@pwrzosin
"@adegie: ależ mogę być nawet sierotką Marysią po SGGW, to i tak nie zmieni faktu, że szef tego bloga myli się umieszczając Gatesa po stronie "biznesmenów"."
Tak się składa, że ja też BG klasyfikowałbym raczej jako biznesmena niźli wynalazcę. A bycie po SGGW czy innej socjologii jest o tyle istotne że najwyraźniej nie ułatwia Ci zrozumienia ani zagadnień biznesowych ani technologicznych.
-
wo
2009/04/21 22:13:42
@pwrzosin
"Słabo zgadujesz, za to dobrze Ci wychodzą argumenty ad personam. Odwróć te umiejętności"

Po co?

"Jednak nadal nie rozumiem, czemu przypisujesz Williamowi geniusz biznesowy, kiedy on naprawdę jest od technologii. "

A jak już coś o tym przeczytasz, to zrozumiesz.

"Gates z 76 roku też nie był od Windows."

Toteż nikt tutaj czegoś takiego nie twierdzi, choć nie wiem co o tym pisali w serwisie "Menadżeria".

"A duet dwóch Stefanów w Apple wydaje mi się bardzo podobny do układu Gatesa z Ballmerem."

A to oczywiście dlatego, że w swej ignorancji nawet nie wiesz, kto to jest Markjula (złośliwie zapisałem nazwisko fonetycznie, żebyś nie mógł teraz pośpiesznie wyguglać).

"Naprawdę myślisz, że Twoi czytelnicy zareagują na etykietkowanie w stylu "jesteś głupi, złodziej i się nie znasz"?"

Moi czytelnicy górują nad Tobą wiedzą w tej materii podobnie jak ja, a my niestety lubimy zbiorową polewkę z takiego wannabe eksperta. W tej dyskusji po prostu ośmieszyleś się niewiedzą, rozumiem Twoje uczucie zażenowania, ale jeśli będziesz się tu dalej produkował, znajdą się chętni do szyderstwa. Mój blog to niebezpieczne miejsce dla bibliofobów.

@stalowyszczur
"Ale co do iPoda- myślę, że że namiętny lans w większości hollyłódzkich produkcji (ach te białe słuchawki, w których zakochała się Lisa Simpson) też ma znaczenie.."

Na pewno też - ale choćby historia Sony pokazuje, że namiętny lans nie wystarczy gdy produkt nie deliweruje ani nie performuje, sou tu spik.
-
2009/04/21 22:18:18
@stalowyJeśli nie zrozumiemy jaka siła tkwi w marketingu, to czeka nas los Xeroxa- z genialnymi produktami ginie w mrokach historii.

Ależ rozumiemy! Problem polega na braku specjalistów od marketingu umiejących coś więcej niż promocja samego siebie. Przykro mi, ktoś kto twierdzi, że bez problemu może przenieść się od sprzedaży IT do armatury jest amatorem.
-
2009/04/21 22:25:55
@cziter
"firmę prowadzi menedżer, a nie inżynier"

Hewlett z Packardem oraz Page z Brinem pewnie zgłosiliby votum separatum. I tak, wiem, że CEO Google'a jest Eric Schmidt, tylko tak się składa, że on również z wykształcenia jest... inżynierem.
-
2009/04/21 22:30:52
@pwrzosin
"OK, przyznam, że "sprytny wynalazek" może słabo opisywać dokonania Gatesa." i "Co do WoZ'a no cóż, to tylko skrót myślowy."

O, zauważyłeś swój pierwszy błąd: brak precyzji.

@rakoski
"Hewlett z Packardem oraz Page z Brinem pewnie zgłosiliby votum separatum. I tak, wiem, że CEO Google'a jest Eric Schmidt, tylko tak się składa, że on również z wykształcenia jest... inżynierem."

No ale to przecież chodzi o to, że jak się połączy zdolności inżynierskie z biznesowymi to wtedy jest sukces. A nie wtedy, kiedy jakiś koleś stwierdza: mamy produkt który zrobi rewolucję, olać model biznesowy, olać problemy prawne, olać marketing i pr.
-
2009/04/21 22:34:52
@adegie
No właśnie nie całkiem. Uważam, że obydwa produkty (tzn. sieciówka Cisco i HP) są porównywalne pod względem ergonomii, GUI itp. Ale- większość szefów IT woli kupić Cisco, bo o nim słyszała. Z tego powodu np. się badziewna telefonia Cisco sprzedaje w Polsce znacznie lepiej niż Avaya....
@jarek_w3
...to pisałem wcześniej. Wykwalifikowany sprzedawca sprzeda wszytko- ale zostawi po sobie smród i niesmak ;-)
@WO- a Sony przespało rewolucję cyfrową, uważając, że płyty CD będą wieczne- i to skutki....
-
2009/04/21 22:35:26
@wo Widzę, że masz problemy z operacją Copy+Paste, fragmenty Ci znikają.

Oczywiście zgadzam się, że wielu czytelników tego bloga i wszystkich innych stron w interwebsie góruje nade mną we wszelakich dziedzinach. Ale taka wiedza a nawet doświadczenie jest postrzegana jako niebezpieczna tylko przez niedowartościowanych bufonów.

Wracając do tematu, jeśli dobrze zrozumiałem, Twoim zdaniem Gates nie posiada wybitnych zdolności technicznych i niczego specjalnego na polu technologicznym nie osiągnął. Jest za to świetnym biznesmenem. Jeśli tak wygląda to w Twojej wizji świata, OK akceptuję. Może kiedyś przeczytasz coś, co uwspólni naszą wiedzę o tym kawałku świata. Albo ja zobaczę w telewizji, żeby nie wybijać Cię z konwencji.
-
2009/04/21 22:42:03
@pwrzosin
"Ale taka wiedza a nawet doświadczenie jest postrzegana jako niebezpieczna tylko przez niedowartościowanych bufonów."
Tak naprawdę, to chciałeś iść na psychologię, prawda?
-
wo
2009/04/21 22:42:16
@pwrzosin
" Widzę, że masz problemy z operacją Copy+Paste, fragmenty Ci znikają. "

Przeciwnie, u mnie działa znakomicie.

" Ale taka wiedza a nawet doświadczenie jest postrzegana jako niebezpieczna tylko przez niedowartościowanych bufonów. "

Toteż nie postrzegamy ich jako niebezpiecznych. Pewnie dlatego właśnie nie boimy się książek.

"Wracając do tematu, jeśli dobrze zrozumiałem, Twoim zdaniem Gates nie posiada wybitnych zdolności technicznych i niczego specjalnego na polu technologicznym nie osiągnął."

Nie zgadzam się przypisywaniem mu statusu "sprytnego wynalazcy". Wynalazek to coś, co nie wynika w sposób oczywisty z istniejącego stanu techniki. Gdy stan techniki obejmuje istnienie języka programowania Basic i mikrokomputera Altair, napisanie intepretera Basika na Altaira nie jest wynalazkiem w ogóle (a już zwłaszcza sprytnym).

Podobnie wyciągnięcie z wiadomości o tym, że IBM szuka systemu operacyjnego wniosku, że trzeba go natychmiast kupić od Tima Patersona (oczywiście, nie mówiąc mu o co chodzi, bo wtedy sam zadzwoni do IBM-a) i zrobić to tak szybko, żeby IBM się nie dogadał z Kildallem. To nie jest "wynalazek". To jest z pewnością błystkotliwe posunięcie biznesowe, ale nie wynalazek.
-
2009/04/21 22:45:14
@stalowyszczur i Czochralski
To akurat niezły przykład, tylko podejrzewam że tu mało osób się interesuje technologiami półprzewodnikowymi na tyle, żeby kojarzyć to nazwisko.

@ adegie
"@cz1t3r
Comarch?
"
Zwany w branży Koszmarchiem. To tez niezły przykład, bo to trochę jak z Krapińskim - co i rusz jakiś pismak robi hagiograficzne wywiady z Filipiakiem lub przyznaje nagrody biznesowe (nawet moja "Polityka", urk), a osoby po Koszmarchu przeklinają tę firmę w cholerę. Słynne powiedzenie Filipiaka, że dowolnego informatyka-specjalistę da się zastąpić skończoną liczbą studentow, czy też rozmaite nieprzyjemne praktyki w firmie powodują, że jak tylko pojawia się okazja to ludzie stamtąd wieją w te pędy.

@pwrzosin
"jego wersja BASICa stała się standardem na rynku, standardem, który trudno było poprawić o czym przekonali się użytkownicy ZX Spectrum"
Rze co? A mógłbyś rozwinąć tę interesującą myśl? W jaki sposób BASIC stał się standartem na rynku i jak to się ma do ZX Spectrum, bo jak siedzę od lat w informatyce od tamtych czasów, tak związku między BASICiem PCtowym i Spectrumowym nie widzę.

"Śmiem przy tym twierdzić, że na IT znam się dużo lepiej niż Szanowny Gospodarz."
Jest to śmiałe stwierdzenie, ale nie wygląda mi na to. Znanie się na IT udowodnione linkiem do menażeria.pl wygląda dosyć komicznie, a jest na tym blogu parę osób które na IT znają się całkiem nieźle i na nie argument z autorytetu może podziałać co najwyżej rozluźniająco.

@meritum
Był kiedyś w "Polityce" interesujący wywiad z niejakim Stecem z PAN, który mniej więcej podobnie diagnozował stan nauki i biznesu w Polsce - że szwankuje u nas innowacyjność, że inżynierowie za mało patentują, że nie myślą jak wyprodukować masowo i spieniężyć swoje produkty i przechodzą im koło nosa niezłe pieniądze, a pomysły komercjalizowane są za granicą, i tak dalej i tak dalej. Dosyć to pasuje do rozważań WO o jednostkowym przypadku, jakim jest Karpiński - przypadku dosyć jednak symptomatycznego dla polskiego styku nauki i biznesu.
-
2009/04/21 22:46:21
@adegie nie jestem pewien, czy jakiekolwiek wykształcenie pomaga Marysi w zrozumieniu zagadnień biznesowych. Pewnie nikt tego nie liczył na poważnie, ale z biografii "znanych ludzi sukcesu", włącznie z opisywanymi wyżej, zadziwiająco często wynika sugestia, żeby przerwać studia zanim będzie za poźno.

Z technologią jest inaczej, przy czym mi zwykle brakuje matematyki żeby szybko zrozumieć jak coś tam działa (zwykle staram się skumać coś tam internetowo-software'owego). Nie jestem więc pewien, czy Politechnika pomogłaby Marysi, ale kurs matematyki na pewno.

Co przypomina mi faceta, którego francuskie łapki nadzwyczaj inteligentnie trzymały papierosa.
-
2009/04/21 22:47:10
@barts_706
"Krapińskim"

To celowo czy literówka? ;)
-
2009/04/21 22:55:09
@barts: W wersji SinclairBASIC "ułatwili" wprowadzając skróty klawiszowe do wpisywania komend. Zapamiętanie tych skrótów było trudne, odszukiwanie komend wypisanych na klawiaturze bardziej skomplikowane niż wpisywanie ich z palca. Za to klawiatura była ładna, z kolorowymi napisami.

A jak się stał standardem to nie mam pojęcia, ja wtedy w pieluchach chodziłem. Pewnie był najłatwiejszy do nauczenia się i wystarczający do większości zastosowań. Trzeba spytać starszych, albo przeczytać, jak słusznie radzi WO.
-
2009/04/21 22:56:19
@pwrzosin
"włącznie z opisywanymi wyżej, zadziwiająco często wynika sugestia, żeby przerwać studia zanim będzie za poźno"

Och, już widzę jak Jacek Studencki chowa dyplom za szafą. No i mocno zmitologizowany motyw Gatesa rzucającego studia.

"Co przypomina mi faceta, którego francuskie łapki nadzwyczaj inteligentnie trzymały papierosa."

Piłeś, prawda?
-
2009/04/21 22:57:08
@barts_706
Ha! No i tu Comarchu bronić będę. Ze względu na trzy rzeczy. Pierwszą- telko. Ilu polskich dostawców ma produktu wdrożone od Albanii, przez Jemen aż po Dubaj?
Po drugie- lojalność (nie pracowników, ale produkt :-)). Np. całe europejskie BP. Że o Wschodzie nie wspomnę. Taka "Malina" to jak Vitaj+Statoil+5PLus+ jakieś supermarkety... i to do sześcianu...
Po trzecie- ECOD
-
2009/04/21 22:57:39
@adegie
"SGGW czy innej socjologii"
No ale ja jednak proszę nie obrażać tutaj socjologii takimi porównaniami:D
-
2009/04/21 23:00:23
@eli.wurman no nie tylko Gates, Branson też na przykład. Albo Solorz, który chyba nawet nie zaczął studiować. :)
A to drugie, to zrozumiesz kiedyś.

-
2009/04/21 23:02:23
@pafcio.gazeta na SGGW jest kierunek socjologia.
-
wo
2009/04/21 23:03:08
@pwrzosin
"A jak się stał standardem to nie mam pojęcia, ja wtedy w pieluchach chodziłem"

Och, mnie nie bylo na świecie, kiedy hrabia Jan Potocki jechał dyliżansem z Venta Quemada do Andujar. No ale jest trochę książek na ten temat. Po prostu coś o tym kiedyś poczytaj.

"Pewnie był najłatwiejszy do nauczenia się i wystarczający do większości zastosowań."

Absolutnie nie byl najłatwiejszy i użytkownicy go nienawidzili. Po prostu przychodził razem z komputerem. To jednak o czymś świadczy, że Basic Gatesa był tak nieatrakcyjny, że choć nabywca C-64 dostawał go razem z kompem, to jednak wielką popularnością cieszył się komercyjny alternatywny Simon's Basic. A już Basic Gatesa na Amidze to w ogóle totalna porażka.
-
wo
2009/04/21 23:05:43
@barts
"tak związku między BASICiem PCtowym i Spectrumowym nie widzę. "

Chłopaczkowi najwyraźniej się wydaje (lub wydawało do tej dyskusji), że Gates w ogóle wynalazł język Basic. Byłby to zapewne jeden z jego bardzo "sprytnych wynalazków". Gdyby był.
-
2009/04/21 23:07:35
@pwrzosin
"A to drugie, to zrozumiesz kiedyś."

Rozumiem, że przyjdzie mi to razem z umiejętnością dekodowania takich bredni:

Warto studiować to co nas interesuje.
W każdej dziedzinie znajdziesz pracę jeśli masz do niej pasję. W każdej dziedzinie można też stracić masę czasu a potem nie mieć szansy na pracę. Każde studia uniwersyteckie rozwijają, pod warunkiem, że aktywnie korzystamy z możliwości dawanych przez Uniwersytet. Każde studia można tez przespać nic na nich nie zyskując. Dlatego wybierajmy to co nas kręci, wtedy skorzystamy.
?
-
2009/04/21 23:14:15
Wracając do meritum - zapewne pan Krapiński to przykład rozpowszechnionego w naszym kraju typu który uważa że wszystko najlepiej zrobi sam, czy się na tym zna czy nie (a raczej bo taki jest zajebisty ze zna się na wszystkim), no a jak co nie wychodzi to zawsze wina ubecji lub cyklistów a w ogóle to precz sko munom. Po co to w ogóle o takich rzeczach pisać, jeszcze na psychiatryku to rozumiem, ale w normalnej gazecie?

Generalnie to jakby go jakiś szef dobrze spacyfikował to jako członek, nawet i ponad-szeregowy jakiegoś R&D to pewnie by się ten gość sprawdził. Gdyby ktoś mógł zamiast niego zrobić rzeczy których on nie jest w stanie (czyli na przykład zracjonalizować konstrukcję pod względem łatwości produkcji). Ale samemu to taki gość zawsze skończy pasąc świniaki. W ogóle to temat dla psychologa czemu tak jest że w Polsce takich Krapińskich jest masa a Gatesów czy Ballmerów wcale, coś musi być zjebane u nas na etapie wychowywania dzieci chyba.
-
2009/04/21 23:14:42
@eli.wurman umiejętność rozpoznawania cytatów przychodzi z ogólnym rozwojem kulturowym. Mogłeś wygooglać niezrozumiały tekst, zamiast szukać "haka". Ale dzięki za republikację, maturzyści pewnie tez czytają WO.
-
2009/04/21 23:17:37
@pwrzosin
"A jak się stał standardem to nie mam pojęcia, ja wtedy w pieluchach chodziłem."

Przez lenistwo użytkowników. Do dziś ludzie używają IE 6 i Outlook Expressa, bo były już z Windows. Tylko dlatego.
-
2009/04/21 23:17:44
@wo LOL, masz tam Erystykę Shopenhauera przy klawiaturze? Co jeszcze Twoim zdaniem mi się wydaje? Chłopaczku?
-
2009/04/21 23:20:29
@pwrzosin
"Mogłeś wygooglać niezrozumiały tekst, zamiast szukać "haka""
Ja nie szukam haków, ja szukam lol-kontentu. Po prostu nie spodziewam się, żeby za jakimś twoim memem kryło się cokolwiek co mnie ubawi.

"Ale dzięki za republikację, maturzyści pewnie tez czytają WO."
Rada z kategorii "jeśli Cię swędzi to się podrap" jest maturzystom zapewne bardzo potrzebna.
-
2009/04/21 23:22:43
@rpyzel AFAIK w początkach historii ludzie sami sobie kopiowali tego BASICA od Microsoftu. Co zresztą wkurzyło Billa, nieświadomego potencjału biznesowego pirackich kopii (oraz tego, że od tej pory nikt go nie będzie lubił).
Ale jak widać ja żyje w innej rzeczywistości niż obowiązująca.
-
wo
2009/04/21 23:23:58
@pwrzosin
"LOL, masz tam Erystykę Shopenhauera przy klawiaturze? Co jeszcze Twoim zdaniem mi się wydaje? Chłopaczku?"

Chciałbym Cię prosić o małą rekapitulację. Wskoczyłeś do tej dyskusji deklaracją "Śmiem przy tym twierdzić, że na IT znam się dużo lepiej niż Szanowny Gospodarz". Rozwijałeś to potem w formie "To teraz jeszcze wyjaśnię dlaczego się mylisz. Otóz Bill Gates był sprytnym wynalazcą", posuwając się do insynuacji jakobym swoją wiedzę o historii Microsoftu czerpał z Wikipedii ("Tak bywa, kiedy się czyta wikipedię napisaną 33 lata pózniej...").

Mimo tego chamstwa potraktowałem Cię początkowo uprzejmie - cierpliwie Ci wyjaśniając, jakie trzy produkty dały Microsoftowi pozycję monopolisty. Potem nawet wyjaśniłem, dlaczego to nie są wynalazki. Jakoś niestety nie podejmujesz ani merytorycznej dyskusji, ani nie wycofujesz się ze swojej tezy, nie mówiąc już o przeproszeniu mnie za początkowe insynuacje, zamiast tego coraz energiczniej wchodzisz w dyskusje na inne tematy.

Mógłbyś się jakoś odnieść do meritum sporu, zamiast narzekać na to, jak Cię tu źle potraktowano?
-
2009/04/21 23:39:28
@wo z radością. W blogonotce zwanej wpisem odniosłeś się do porównania mojego autorstwa (przepisanego przez kogoś tam w DF), sugerując, że świadczy o nieznajomości rzeczy. Ponieważ poczuwam się do znajomości rzeczy jak i do polskiego Billa, to pozwalam sobie zajmować Ci piksele.

Bill Gates być może nie jest "sprytnym wynalazcą", ale z pewnością jest geniuszem technologii bardziej niż biznesu. W ostateczności: być może jest geniuszem pogranicza tych dwóch dziedzin. Biznesem w MS od początku zajmował się Steve Ballmer. Gates był od "produktów". Stąd porównanie dwóch "technicznych" jest +/- dorzeczne. A na dodatek sprawdza się jako chwytliwy tytuł.

Nie narzekam na nic, sam tu wlazłem. Natomiast słabą erystykę warto obnażać, właśnie dla wartości dyskusji. Wątki poboczne pojawiają się, kiedy są związane z moimi wypowiedziami bywa, że się angażuję.

Jeśli czujesz się urażony sugestią korzystania z Wikipedii, z przyjemnością przepraszam, oraz polecam ją jako całkiem niezłe źródło.
-
2009/04/21 23:42:39
@stalowy + Comarch
"Po drugie- lojalność (nie pracowników, ale produkt :-)). Np. całe europejskie BP. Że o Wschodzie nie wspomnę. Taka "Malina" to jak Vitaj+Statoil+5PLus+ jakieś supermarkety... i to do sześcianu..."

Lojalność do Comarchu wynika z tego, że jak już kupisz od nich produkt i zostanie od wdrożony, to koniec, systemu przez długie lata nie zmienisz. Każdy manager IT będzie wdrożenie systemu wspominał z taką zgrozą, że wdrażać nowego systemu na miejsce starego już nie będzie chciał przechodzić. Tak się składa, że styczność z Comarchem mam prawie codziennie i jestem do tego nastawiony jak najgorzej. O Comarchu też się mówi - "Nikt ci tyle nie da, ile my możemy ci obiecać."
-
2009/04/21 23:44:30
@wo
Przyznaj się, ty sam ich produkujesz ;-) Co kilka postów w dyskusji pojawia się typ, który pobredza albo mąci tak, że od początku wiadomo, że to jego pierwszy i ostatni wątek. Zmieniają się detale, raz jest tymczasowym nickiem, innym razem kreskówkową emo, tym razem objawił się "specjalista IT" z menażerii, ale trzon pozostaje taki sam. Dalszy scenariusz też jest zwykle podobny: dajesz się wyszaleć po czym pod koniec dyskusji banujesz. Robisz to żeby nabić sobie komentarzy? Masz jakiś soft do generowania takich botów? Ale to chyba nie Gates go pisał, bo są naprawdę niezłe, myślę że przeszłyby test Turinga bez problemu ;-)
-
2009/04/21 23:46:45
@carstein
...mówię o produkcie.... np. czymś takim:
www.comarch.pl/pl/industries/trade/products/cim/loyalty
-
2009/04/21 23:50:24
@szczur
"Ha! No i tu Comarchu bronić będę. Ze względu na trzy rzeczy. Pierwszą- telko. Ilu polskich dostawców ma produktu wdrożone od Albanii, przez Jemen aż po Dubaj?"

Etam, sam pracowałem w firmie, która miała swoje rozwiązanie wdrożone od Niemiec, przez całą Europę Środkowo-Wschodnią, Rosję, aż po Turcję. Fakt, że był to soft dla wąskiej branży, ale firemka liczyła może ze 20 osób w porywach, więc twój Comarch nie robi na mnie wrażenia...
-
2009/04/21 23:57:48
@pwrzosin
Podaj przykłady na geniusz techniczny Gatesa w IT, bo na razie to kiepsko ci to idzie. Coś jak Jarkowi udowadnianie istnienia układu. I pliss nigga nie wyskakuj tutaj z basicem albo windowsami, bo to są sukcesy komercyjne. Chodzi mi o rzeczy kalibru wynalezienie koła, pizzy itp.
-
2009/04/21 23:58:18
@ rakoski
.....i? Pytanie było nie o to, żeby zrobić wrażenie na tobie, tylko kto może powalczyć. Nie ja zaproponowałem Comarch. Ja rzuciłem tylko nieco produktów. Nie mam zdrowia na to, żeby na kimś robić wrażenie. Nie chce mi się.... Skomentuj może moją wypowiedź, np. lojaność jest Ok, a ECOD paskudny, bo ma np. olbrzymie wymagania sprzętowe. To jest konkret.
-
2009/04/22 00:04:21
@embracadero
W ogóle to temat dla psychologa czemu tak jest że w Polsce takich Krapińskich jest masa a Gatesów czy Ballmerów wcale, coś musi być zjebane u nas na etapie wychowywania dzieci chyba.

[a="media.wp.pl/kat,38214,wid,11024893,wiadomosc.html?ticaid=17e47]Polak Polakowi Polakiem
[/a] prof. Czapiński bije na alarm ilekroć wyniki Diagnozy Społecznej zobaczy.
Podobny artykuł był w ostatniej Polityce Grzechy szkolne




-
2009/04/22 00:05:12
@szczur
"...i?"

I tyle, że posiadanie wdrożeń nawet we wszystkich krajach Unii Afrykańskiej jeszcze nie dowodzi sukcesu zbudowanego na innowacji. Produktów Comarchu komentował nie będę, jako że ich nie znam, a o samej firmie słyszałem tylko to, co już tu zacytowano ("skończona liczba studentów", "nikt nie da ci tyle...").
-
2009/04/22 00:16:15
@general_specific ale ja porównywałem do Gatesa faceta który zrobił nieco szybszy komputer, nieco wcześniej niż inni. No i jakby na to nie patrzeć Windows jednak jest jak (mrożona) pizza. Łatwy w użyciu system operacyjny dla mas. Moja kwestia nie brzmi: "Gates wiellkim człoiwiekiem jest", tylko "Gates zajmował się technologią bardziej niż biznesem". Jak już mam skończyć jako fall boy dzisiejszego odcinka, to chociaż za słuszną sprawę.
-
2009/04/22 00:22:33
@pwrzosin
"No i jakby na to nie patrzeć Windows jednak jest jak (mrożona) pizza. Łatwy w użyciu system operacyjny dla mas."

Ty w'ogle masz pojęcie jak wyglądała historia powstania i rozwoju Windows, czy tak tylko sobie bredzisz na podstawie tego, co Ci się wydaje?

"Moja kwestia nie brzmi: "Gates wiellkim człoiwiekiem jest", tylko "Gates zajmował się technologią bardziej niż biznesem""

Kiedy z tych dwóch rzeczy bardziej pasuje "Gates jest wielki" hare hare, (patrz fundacja Billa i Melindy).
-
2009/04/22 00:28:39
@eli.wurman nie trolluj.
-
2009/04/22 00:30:12
Natalia Kukulska - polska Whitney Houston.
To już parę dekad temu drwił z takiej maniery Andrzej Poniedzielski (acz na innym przykładzie), ale może i Kukulska przypomina WH "barwą głosu, głębią interpretacji, lub wzrostem".
-
2009/04/22 00:31:39
@pwrzosin
"nie trolluj"
To jest serio pytanie: tak postawionaa teza o Windows jest zupełnie nie do obrony (co zauważysz jak zgrepujesz lata 90).

Poza tym: strollował Cię Twój stary.
-
2009/04/22 00:39:34
@eli.wurman jaka teza Ci nie pasuje? Chodzi Ci o "profesjonalne" windowsy i one nie jak pizza? a w pracy nie zamawiasz pizzy? Obie (albo nawet wszystkie trzy) ścieżki rozwoju systemów Windows roku mają być masowe, tyle, że je pozycjonują inaczej. A systemy dla użytkowników domowych to produkt Gatesa który napędza rynek komputerów PC. Jeśli chcesz ze mną dyskutować o Windowsach, napisz maila, albo zajrzyj na wnet.
-
2009/04/22 00:46:17
@pwrzosin
Ja oczywiście mogę mieć daleko do łba, ale wydaje mi się, że postawiłeś Windows jako potwierdzenie tezy o technologicznym kozactwie Gatesa. Co jednak wymaga spojrzenia w przeszłość. Dużo dalszą niż Windows XP Home/Pro/Server.

"A systemy dla użytkowników domowych to produkt Gatesa który napędza rynek komputerów PC"

Co jest dowodem na technologiczną przewagę czy raczej inne okoliczności? Poza tym zupełnie pomijasz inne platformy/systemy.

"napisz maila"
Po tym co tu zaprezentowałeś nie miałbym ochoty ubić z Tobą muchy w kiblu, a gdzie tam maile pisać.
-
2009/04/22 01:05:07
@eli.wurman trafna samoocena.
Co do muchy pełna zgoda, propozycja była z tych grzecznościowych.
-
2009/04/22 01:12:35
@pwrzosin
"trafna samoocena."

Jakim bucem trzeba być żeby pomylić autodiagnozę z samooceną?

"propozycja była z tych grzecznościowych"

A po jaki wał?
-
2009/04/22 01:19:53
@pwrzosin
ten Niemiec, którego nazwiska zapominasz, nazywał się Schopenhauer. Nie rzucaj nazwiskami, jeśli tylko o nich słyszałeś.

@stalowy
...jeśli idzie o Comarch, to nie spotkałem nikogo, kto chciałby wrócić do tej firmy.

Jak to szło? Ścieżka kariery w Comarchu: młodszy programista, programista, starszy programista, programista Motoroli?
-
2009/04/22 01:27:10
"Microsoft kupił system operacyjny od Tima Patersona (znany początkowo jako Q-DOS, potem jako 86-DOS) i zaproponował go IBM-owi. Oczywiście, było to genialne posunięcie biznesowe, temu nikt nie przeczy - kupić taniej, drogo sprzedać, to jakby podręcznikowa definicja dobrego biznesu. Ale nie był to ze strony Gatesa ani Microsoftu "sprytny wynalazek". "

Geniusz Gates'a objawil sie nie w tym ze "kupil tanio a sprzedal drogo", to to kazdy umie, ale w tym ze nie sprzedal ale zalicencjonowal IBM-owi MS-DOS. I to bodajze z osobna na kazdy pecet. Byly w tym czasie komputery znacznie lepsze od peceta, ale "nobody gonna get fired for buying IBM" i pecet wszedl tak szerokim frontem do businesu ze IBM dbajacy o wsteczna kompatybilnosc nowych wersji nigdy sie juz nie wyplatal z tych licencji. Trzeba na dodatek pamietac ze Gates wykonal ten genialny manewr bedac praktycznie dzieckiem, dwadziescia cos lat.

Zgadzajac sie w 100% z opinia autora na temat Karpinskiego, chcialbym dorzucic ciekawostke na temat tego komputera. Otoz o ile pamiec mnie nie zawodzi zrobiony byl na tranzystorach typu (chyba) TG 20 (taki chlam ze mialem trudnosci zrobic na nim radio jednotranzystorowe i musialem sie wykosztowywac na zachodnioniemiecke OC70). Otoz Karpinski pracowicie selekcjonowal te tranzystory germanowe wybierajac takie ktore nadal byly zle ale za to nadawaly sie na flip flopy, ktore to flip flopy byly tak zbudowane ze dzialaly nawet, a moze wlasnie wtedy, gdy TG 20 "dzwonily". Osiagniecie techniczne duzej klasy.

Aopen

-
2009/04/22 06:58:53
@: Mój blog to niebezpieczne miejsce dla bibliofobów.

Mam taki offtop (doś mocny, ale a propos i chyba dość ciekawy) o "niebezpieczeństwie". Miałem taką nieuświadomioną zasadę, którą sobie właśnie uświadomiłem, że w teh intertubsach nie wypowiadam się na rzeczach z których żyję. Jeżeli ktoś mnie przyłapie na tym, że pobredzam o filozofii (jak to np. zrobił wczoraj Nameste u Barta) to mnie to grzeje -- mogę nawet iść w zaparte, ale w sprawach poważnych wypowiadam się tylko w trybach peer review & materiały zamówione.

I teraz do sedna: łeb-2.0 zrobił straszną krzywdę młodym wannabe specjalistom dając mesydż: "jesteś młody i ambitny, ale nie masz jeszcze wyrobionej pozycji? napisz tekst na nasz internetowy portal fachofcuf, wprawdzie za darmo, ale zabłyśniesz, wyrobisz się, ktoś cię zauważy" Brzmi świetnie, co? WRONG. A Google pamięta...
-
2009/04/22 07:16:29
@BASIC i C-64

A jego syfiastość nie wynikała w jakiś sposób z syfiastości C-64? W systemach wspieranych przez MS (PC, MSX) BASIC był bardzo fajny i wygodny.
-
2009/04/22 07:19:32
@inz.mruwnica
"napisz tekst na nasz internetowy portal fachofcuf, wprawdzie za darmo, ale zabłyśniesz, wyrobisz się, ktoś cię zauważy"

Ja jeszcze od siebie dodam, że takie podejście odsuwa moment pojawienia się jakiegokolwiek cywilizowanego przychodu z tego tytułu w jakąś cholernie odległą przyszłość. No i - mało się przewinęło start-upów z juserdżenerejted-kontentem jako "w ten sposób zmaksymalizujemy przychód z reklam"?
-
2009/04/22 08:18:41
@mrwisniewski
A jego syfiastość nie wynikała w jakiś sposób z syfiastości C-64? W systemach wspieranych przez MS (PC, MSX) BASIC był bardzo fajny i wygodny.

C-64 idealnym komputerem nie był (np. żałosna współpraca z pamięciami zewnętrznymi OOTB), ale nie przeszkodziło to w wypuszczeniu na ten sprzęt innych fajnych implementacji BASICa np. Simons' BASIC czy Warsaw Basic.
-
2009/04/22 09:03:36
@C-64 idealnym komputerem nie był

To na pewno był dobry komputer (patrząc na gry i dema), ale chodzi mi o to, że elementem syfiastości m.in był kiepski BASIC na pokładzie: czy była to wina MS, czy Commodore, biorąc pod uwagę, że MS *potrafił* zrobić dobrą implementacje.
-
2009/04/22 09:09:18
@Jak Salcie rzekła, tak zrobiła. Po godzinie wyjęła produkt, ukroiła kawałek,wsadziła do ust i natychmiast wypluła z obrzydzeniem:
- Że też bogacze mogą jeść takie paskudztwo.

ciekawe. wlasnie te anegdote przytaczal prof. turski, aby wyjasnic, dlaczego wdrazanie informatyki w prl idzie tak kiepsko, bylo w tej samej ksiazce, w ktorej wysmial projekt k-202.
pamieta ktos tytul? moj egzemplarz jest daleko stad.

@zrobiony byl na tranzystorach typu (chyba) TG 20

oj, k-202 byl juz na ukladach scalonych. zreszta importowanych w 100%.
-
2009/04/22 09:43:49
@ pwrzosin

Starczy roboty na jedno ludzkie życie. Wiesz na co?
-
wo
2009/04/22 10:00:12
@pwrzosin
"Biznesem w MS od początku zajmował się Steve Ballmer. Gates był od "produktów"."

Nie był od "produktów" (sprawdź może kiedyś, kto to byl Paul Allen), tylko był po prostu od wszystkiego. Gates to człowiek, który potrafił (bo nie wiem, czy nadal potrafi) podejmować trafne i szybkie decyzje oraz cieszyć się takim zaufaniem swojego zespołu, żeby te decyzje akceptował bez deliberacji. Był zatem przeciwieństwem Karpińskiego, którego biznesowe decyzje przeważnie były katastrofalne (zawsze jakoś tak się składało, że Karpiński wybrał złego dostawcę, złego wykonawcę, zły bank itd). Gdy Gates rzeczywiście wymyślił sobie jakiś produkt i lansował go z uporem godnym lepszej sprawy, kończyło się to katastrofą - jednym z nielicznych produktów Microsoftu rzeczywiście wymyślonych przez Gatesa (i mających cechy wynalazku) był Microsoft Bob. Na szczęście Gates miał też dość samokrytycyzmu, żeby unikać sytuacji, w których jego ukochany wynalazek zatopiłby całą firmę.

"Natomiast słabą erystykę warto obnażać"

To jeszcze raz, co konkretnie w mojej odpowiedzi uważasz/uważałeś za "słabą erystykę", którą "obnażyłeś"? Poproszę o konkretną odpowiedź, bo jak będzie coś ogólnikowego, uznam za wykręcanie się przed odpowiedzią, a więc wybor bana.

"Jeśli czujesz się urażony sugestią korzystania z Wikipedii, z przyjemnością przepraszam, oraz polecam ją jako całkiem niezłe źródło."

A ja polecam książki. Nie wyobrażasz sobie, co z nich można wyczytać.

"ale ja porównywałem do Gatesa faceta który zrobił nieco szybszy komputer, nieco wcześniej niż inni. No i jakby na to nie patrzeć Windows jednak jest jak (mrożona) pizza. Łatwy w użyciu system operacyjny dla mas."

Ale to też sukces biznesowy, a nie technologiczny - jedyną zaletą Windows w porównaniu z innymi systemami operacyjnymi na pecety była gwarancja zdolności z MS-DOS. Nie był ani łatwiejszy ani przyjaźniejszy od np. GEM.

@mrw
'W systemach wspieranych przez MS (PC, MSX) BASIC był bardzo fajny i wygodny."

Na pececie był nadal syfiasty i jak ktoś naprawdę chciał coś pisać w Basiku na pecety, używał produktów Borlanda. Na MSX natomiast owe "X" oznacza, że po raz pierwszy Microsoft łaskawie zgodził się zauważyć, że ośmiobitowce mają swoje specyficzne potrzeby i zaimplementować parę wynalazków, które już od dawna były w różnych Simonsach.
-
2009/04/22 10:01:34
@pwrzosin
JEST: Shopenhauera
WINNO BYĆ: Schopenhauera [PWND!]

@general_specific
JEST: nigga pliss
WINNO BYĆ: nigga pliiz

@ eli.wurman
JEST: w'ogle
WINNO BYĆ: wog'le

---------------------------------
Grammar Police
To Correct and to Serve
-
2009/04/22 10:17:45
@Na pececie był nadal syfiasty i jak ktoś naprawdę chciał coś pisać w Basiku na pecety, używał produktów Borlanda. Na MSX natomiast owe "X" oznacza, że po raz pierwszy Microsoft łaskawie zgodził się zauważyć, że ośmiobitowce mają swoje specyficzne potrzeby i zaimplementować parę wynalazków, które już od dawna były w różnych Simonsach.

Huh? MSX to standard z 1983, MSX BASIC to rozwojówka pecetowego GW BASIC by MS, rozwiniętego potem w QBASIC, którym bawiłem się chwilę, ale nie był zły (innych BASIC-ów na piecu nie widziałem). A Simon był kiedy? W 83, też mi od dawna, zwłaszcza że miał kiepską (w porównaniu do bundle) dystrybucję.
-
2009/04/22 10:22:37
@grammar.police
"@ eli.wurman
JEST: w'ogle
WINNO BYĆ: wog'le "

Nie. Ale nie chce mi się tłumaczyć botowi "dlaczego".
-
2009/04/22 10:47:59
@rakoski
:D

@pwrzosin
"W wersji SinclairBASIC "ułatwili" wprowadzając skróty klawiszowe do wpisywania komend."
No owszem, ale to według ciebie jest ulepszenie BASICa? I w ogóle jak to ma udowadniać tezę, że MSowy Basic był standartem nie do ulepszenia?

@WO
"Chłopaczkowi najwyraźniej się wydaje, że Gates w ogóle wynalazł język Basic."
No ale niechby nawet, to gdzie Rzym gdzie Krym, co ma BASIC Sinclairowy wspólnego z MSowym? I jak niby to, że Sir Clive wpadł na poroniony pomysł żeby każda komenda była sobie oddzielnie na klawiszu, ma udowadniać, że MSowy BASIC stał się standartem?

@stainlesssteelrat i obrona Koszmarchu
Ja tam się kłócił nie będę, mówię tylko że ludzie po tej firmie mają uraz. Z wieloma zn ich rozmawiałem u nas w firmie ("programista Motoroli") i znam te opowieści z pierwszej ręki, przykładami służę.

@MRW i BASIC syfiasty verus niesyfiasty
A na czym polegał mniejsza syfiastość BASICa MSXowego w porównaniu z Commodorowym, jeśli wolno spytać?
-
2009/04/22 10:51:17
k-202 ponoć byl na ukladach scalonych importowanych w 100%, i niektorzy wskazuja to jako posrednia przyczyne EPIC FAIL projektu.
-
2009/04/22 11:02:01
@ Barts_706
JEST: standart
WINNO BYĆ: standard

-----------------------
Grammar Police
To Correct and to Serve



-
2009/04/22 11:05:22
@A na czym polegał mniejsza syfiastość BASICa MSXowego w porównaniu z Commodorowym, jeśli wolno spytać?

W MSX BASIC można było cokolwiek zrobić, actually. Np. zaprogramować sprajty, grafikę, muzykę (bardzo wygodny mikrokod), zdarzenia interwałowe - miałem kilka *komercyjnych* gier zrobionych w BASIC-u. Na C64 nie było głupiego CLS, tylko jakieś dziwne znaczki i ogólnie piko poko (peek and poke).
-
2009/04/22 11:27:39
@grammar.police
Masz rację. My bad. A poza tym strasznie wkurzające są te twoje posty.

@mrw
Hmm, no to faktycznie jest różnica, nie wiedziałem. A teraz pochwalę się: na Spectrum mieliśmy CLS. Jedna rzecz w której ZX przebijał C64! :)
-
wo
2009/04/22 11:28:01
@barts
"A na czym polegał mniejsza syfiastość BASICa MSXowego w porównaniu z Commodorowym, jeśli wolno spytać?"

Standardowy Basic Microsoftu był implementacją Basika z komputerów mainframe, więc w ogóle nie uwzględniał specyfiki ośmiobitowców - nie miał np. literalnie żadnych poleceń związanych z grafiką, nawet nie pozwalał na zmianę kolorków. To co się na spektrusiu robiło poleceniami PAPER, BORDER i PEN, w standardowym basiku Microsoftu wymagało sięgania po polecenie "poke" (a zmiana koloru czcionki to było coś jeszcze durniejszego, mianowicie print "hgw", za hgw podstawiasz odpowiednie shift coś tam zrobione klawiaturą).

MSX, czyli Microsoft Extended, to po prostu Basic Microsoftu uwzględniający specyfikę ośmiobitowca. Po raz pierwszy, choć firma zajmowała się tym od dobrych ośmiu lat.
-
wo
2009/04/22 11:29:25
@barts
" Jedna rzecz w której ZX przebijał C64! :)"

Na ZX miałeś prawdopodobnie jakieś polecenie BEEP czy SOUND, a na C64 w najlepszym wypadku PRINT CHR$(7). Niech mi ktoś powie, że pomyliłem kod ASCII, bo to żenada pamiętać takie coś przez 30 lat.
-
2009/04/22 11:31:14
@WO
Dzięks, nie wiedziałem tego, bo jakoś z C64 się w ogóle w tamtych czasach nie zetknąłem. Czytałem Twojego pierwszego posta na tym blogu (POKE cośtam), ale jakoś nie domyśliłem się że tak trzeba było wszystko okołograficzne robić.
-
2009/04/22 11:33:22
@wo "Absolutnie nie byl najłatwiejszy i użytkownicy go nienawidzili. Po prostu przychodził razem z komputerem. To jednak o czymś świadczy, że Basic Gatesa był tak nieatrakcyjny, że choć nabywca C-64 dostawał go razem z kompem, to jednak wielką popularnością cieszył się komercyjny alternatywny Simon's Basic. A już Basic Gatesa na Amidze to w ogóle totalna porażka."

To było jednak bardziej skomplikowane. Z C64 przychodził żałośnie ubogi Basic 2.0, którego sensownie używać po prostu nie szło, stąd Simon's Basic (który był, skądinąd, potwornie bałaganiarskim dialektem).

Basic był popularny po prostu dlatego, że jako jeden z niewielu języków (poza może Forthem, który odstraszał składnią) pozwalał wepchnąć minimalne środowisko do programowania w 4/8/12KB ROM, i nie zależało to szczególnie od tego, czy była to wersja MS (jak w PC czy C64/128), czy własna producenta (Speccy, Atari czy Apple Integer Basic Woza). Co ciekawe, na komputerach z własnym dialektem MS Basic był często popularny jako add-on, ze względu na standaryzację oraz niezłą jakość procedur zmiennoprzecinkowych.
-
2009/04/22 13:12:54
@aopen: "Geniusz Gates'a [...]"

Propozycja dla gospodarza -- a może by tak banować z automatu wszystkich, którzy nie potrafią stosować poprawnej odmiany nazwisk i podpierają się zbędnym apostrofem?

Jedyny problem, że dyskusja zdechnie z braku obiektów do sponiewierania.
-
2009/04/22 13:18:17
a ZX miałeś prawdopodobnie jakieś polecenie BEEP czy SOUND

Geez. No ja bardzo Cię proszę. BEEP miałeś na spectrumowatych, SOUND to Atari Basic.

Hrmpf.
-
2009/04/22 13:26:54
@a na C64 w najlepszym wypadku PRINT CHR$(7). Niech mi ktoś powie, że pomyliłem kod ASCII,

nic nie pomyliles - ascii 7 znaczy wlasnie dzwoneczek.
-
2009/04/22 13:41:41
@Geez. No ja bardzo Cię proszę. BEEP miałeś na spectrumowatych, SOUND to Atari Basic.

Z kolei na MSX był BEEP (odpowiednik print chr$(7)), SOUND i jeszcze PLAY.

@MSX, czyli Microsoft Extended, to po prostu Basic Microsoftu uwzględniający specyfikę ośmiobitowca

Którego ośmiobitowca?
-
2009/04/22 13:53:06
@Commodore BASIC

Jego syfiastość nie była winą Microsoftu: "Commodore licensed BASIC from Microsoft on a "pay once, no royalties" basis. Commodore took the source code of the flat-fee BASIC and further developed it internally for all their other 8-bit home computers." en.wikipedia.org/wiki/Commodore_BASIC
-
2009/04/22 14:10:13
@MRW

Dlaczego Basic Commodore i Atari był żenujący? Bo miał się zmieścić w 9/8 kB ROM. Dlaczego Spectrum i Msx był nieżenujący? Bo mieścił się w 16 kB ROM.
-
2009/04/22 14:33:21
@tenzygzak

"Dlaczego Basic Commodore i Atari był żenujący? Bo miał się zmieścić w 9/8 kB ROM."

Bzzzt, wrong. Basic Atari był o dwa rzędy mniej żenujący niż Basic Commodore.
-
2009/04/22 14:47:33
@Tarhim
Z tego że był o dwa rzędy mniej żenujący [1] nie wynika że nie był żenujący.

[1] choć jako były użytkownik Atari Basic nie bardzo jestem w stanie to uwierzyć. Ten z Commodore to chyba chociaż bez problemu obsługiwał stację dysków? (szybkość pomińmy)
-
2009/04/22 15:03:53
@tenzygzak

Ja nie mówię że nie był żenujący, ale pod tym względem i Sinclair Basicowi wiele nie brakowało. Niemniej jednak ten na C64 był mistrzostwem żenady właśnie przez swoje okrojenie.

"Ten z Commodore to chyba chociaż bez problemu obsługiwał stację dysków?"

Taaa, normalnie cud, miód i pełna intuicja:

If the disk contains more than one major program you can usually find what the names of the other programs are by typing: load"$",8. Then you can type the word LIST to see the directory of all programs on the disk. If the list of programs scrolls too fast press the CTRL key to slow it down or the RUN/STTOP key to stop the scrolling. Before trying to load a program type NEW and then press the RETURN. To load a program from the directory type: load"program",8,1 or load"program",8

Do dzisiaj mną wstrząsa jak to sobie przypomnę. Większa żenada to chyba było tylko wczytywanie programów z taśmy na Atari.
-
2009/04/22 15:16:09
@WO: Niech mi ktoś powie, że pomyliłem kod ASCII, bo to żenada pamiętać takie coś przez 30 lat.

Ja, wprawdzie tylko przez 18 lat (2/3 życia!), pamiętam PEEK(53279) z Atarynki.

@: Basic C64

Jednakowoż po dołożeniu odpowiedniego tzw. kardridża Basic na C64 miał syn-te-za-tor-mo-wy!!!
-
wo
2009/04/22 15:24:58
@tarhim
" Większa żenada to chyba było tylko wczytywanie programów z taśmy na Atari."

Przecież wczytywanie z taśmy na C-64 było jeszcze idiotyczniejsze - najpierw trzeba było wczytać tzw. "turbo", bo domyślny algorytm kompresji był absurdalnie niewydajny. W ogóle obcowanie z C-64 to linuksiarstwo pełną gębą, bo przypominam, że wiele rzeczy trzeba było robić odpowiednim pokiem. Wszystkie bajty znalem do tego stopnia, że mogłeś mnie pytać na wyrywki - ileś tam ileś tam, a ja odpowiem, że to trzeci bajt bufora klawiatury.
-
2009/04/22 15:48:40
@WO: najpierw trzeba było wczytać tzw. "turbo", bo domyślny algorytm kompresji był absurdalnie niewydajny.

Przypominam, że do Atari turbo trzeba było dorobić co objawiało się dodatkowym drutem lecącym z wtyczki do magnetofonu. I jeszcze mi się przypomniało, że to 53279 pamiętam dlatego, że Basic nie miał INKEY$. Pamiętam, że wersja była taka, że to specjalnie po to, żeby używać joysticka zamiast klawiatury. I nawet w to wierzyłem! BTW: ciekawy flejm -- dawni użytkownicy 8-bitowców prześcigają się w udowadnianiu czyj był gorszy, hmm...
-
2009/04/22 16:30:28
@basic
Panowie a kto używał tego wynalazku na poważnie? Zdobywało się mapę pamięci i zaczynało dłubać w assemblerze.
-
2009/04/22 16:32:44
@Wczytywanie programów z taśmy.
Czy mnie się to mogło śnić czy naprawdę pod koniec lat 80 i/lub na początku lat 90 można było na niektórych stacjach radiowych znaleźć audycje, podczas których kolo puszczał te szumy i trzaski, coby je publika nagrywała?
-
2009/04/22 16:39:08
@inz.mrownica

"BTW: ciekawy flejm -- dawni użytkownicy 8-bitowców prześcigają się w udowadnianiu czyj był gorszy, hmm..."

A co mają się prześcigać w udowadnianiu czyj był lepszy? Ok moja ostatnia spektrumna /już z plusem/ miała rozszerzony ram, reset, joystick, fajoski duży monitor z dotykową klawiaturą i tunerem TV /marki "Jowisz"/, a pamięć masowa, odkąd padł "Kasprzak" była japońska, miała equalizer i odczepiane kolumny!

Co nie zmienia faktu, że jak ktoś trzasnął drzwiami pod koniec wgrywania Knight Lore to nawet wtedy całość zdawała się cokolwiek obsysać. Ale i tak Meritum było bardziej żenujące /i nawet CP/M udający, że na nim pracuje nie pomagał/.
-
2009/04/22 16:50:59
@zrobiony byl na tranzystorach typu (chyba) TG 20

oj, k-202 byl juz na ukladach scalonych. zreszta importowanych w 100%.
yigael

Musi pamiec mnie zawodzi. Bylem przekonany ze to co widzialem w Fizyce na Hozej, zrobione na TG 20, to byl ten slynny K202. Wyrazniej poprzednia generacja tegoz. I tak mi sie zdaje lepsza od Mery 300, z ktora mysmy sie meczyli.

Aopen
-
2009/04/22 17:05:19
@mig
"Czy mnie się to mogło śnić czy naprawdę pod koniec lat 80 i/lub na początku lat 90 można było na niektórych stacjach radiowych znaleźć audycje, podczas których kolo puszczał te szumy i trzaski, coby je publika nagrywała?"

tego to nei wiem, ale widziałem kiedyś u dziadków czarną płytę - bodajże Papa Dance, żeby było śmieszniej - z programem komputerowym do zgrania na kasetę o_0
-
2009/04/22 17:13:54
"Czy mnie się to mogło śnić czy naprawdę pod koniec lat 80 i/lub na początku lat 90 można było na niektórych stacjach radiowych znaleźć audycje, podczas których kolo puszczał te szumy i trzaski, coby je publika nagrywała?"

Rozgłośnia Harcerska, ok 14.00, po liście. Długo nie wiedziałem o co chodzi.
-
2009/04/22 19:05:28
@A co mają się prześcigać w udowadnianiu czyj był lepszy?

Ja mojego do dziś używam, więc nie narzekam.
-
2009/04/22 20:31:08
@atari basic

Atari Basic był fajny. W szczególności miał świetną obsługę tablic tekstowych.
-
2009/04/22 20:47:46
@Ja mojego do dziś używam, więc nie narzekam.

msx spectravideo, tak? no to fajny on był.
w sumie jego jedyna konkurencja byl amstrad 6128 - dwa najfajniejsze osmiobitowce.
-
2009/04/22 21:49:03
@Przecież wczytywanie z taśmy na C-64 było jeszcze idiotyczniejsze - najpierw trzeba było wczytać tzw. "turbo", bo domyślny algorytm kompresji był absurdalnie niewydajny.

Trochę przesada. Prawie każdy dostępny na polskim rynku cartridge miał turbo i nic nie trzeba było już wczytywać.

@odpowiedniego tzw. kardridża Basic na C64 miał syn-te-za-tor-mo-wy!!!

Ba:) Żeby tylko:)
-
2009/04/22 22:38:14
Nie znam się na technicznych rzeczach, ale jedno wiem na pewno: niedobre bo polskie.
-
2009/04/22 23:50:15
A pamiętacie turbinkę Kowalskiego? Nie wiedzieć czemu do dziś pamiętam ten materiał z Teleexpressu o tym, że to genialny wynalazek, tylko nieokreślone siły (nie pamiętam niestety jakie) blokują jego masowe wdrożenie. Szybki gugiel nie udzielił mi Ostatecznej Odpowiedzi czy to działa, ale raczej ze wskazaniem na: owszem działa, w okolicach błędu statystycznego. Tak czy owak ustrojstwo i dziś można nabyć na Allegro.
-
2009/04/23 00:20:30
@amstrad 6128
Tam był pascal i stacja dyskietek, to był czad...
-
2009/04/23 00:26:10
@migwatch i tomba1
"Czy mnie się to mogło śnić czy naprawdę pod koniec lat 80 i/lub na początku lat 90 można było na niektórych stacjach radiowych znaleźć audycje, podczas których kolo puszczał te szumy i trzaski, coby je publika nagrywała?"

TAK! Tak właśnie było, nie przyśniło Ci się. Pisałem o tym kiedys na Slashdocie:

On the funny note, I can vaguely remember that in the eighties the Polish radio would broadcast ZX Spectrum programs and games, so that anyone with tape recorder could record it on the tape and use. How about that, American imperialists? We shared everything in the communist period (tee hee), and come to think of it, one might consider it to be a rough equivalent of the government warez (or BBS). Gives all new meaning to the term 'radio connection'.

@hoolighan
"w sumie jego jedyna konkurencja byl amstrad 6128 - dwa najfajniejsze osmiobitowce."
MSX'a nie miałem nigdy, za to Amstrada uwielbiałem i zgadzam się, że 6128 to była świetna maszyna. W 2001 roku jeszcze w laboratorium maszyn przepływowych na Politechnice Łódzkiej używaliśmy go do obliczeń na ćwiczeniach.

Dzisiaj noszę emulator Amstrada w kieszeni, na PSP, z obowiązkowym zielonym wyświetlaniem:
www.bartsnews.net/2007/12/little-wishes-comes-true.html
-
2009/04/23 00:40:02
A pamiętacie program w tefałenie pod tytułem "nie do wiary", gdzie ze "strefy 11" (co za zonk sam w sobie i ipso facto, a nawet stricte) nadawano, że "można by to włożyć między bajki, gdyby nie kilka faktów". Tam się sporo dziwnych rarogów - oczywiście nie mam w tym przypadku standardowych ufologów, jasnowidzów czy innych matek Joann od aniołów - przewaliło, między innymi wynalazca genialnego zderzaka, przeczącego III Zasadzie Dynamiki Newtona (nb, koncerny samochodowe gremialnie wypły się na geniusza właśnie z tych właśnie dogmatycznych względów, nie to, żeby wynalazek był wyciągnięty z dupy i nie działał, broń Boże).
W sprawie zaś ośmiobitowców - nic nie może przywrócić straconego dzieciństwa, a pierwszym komputerem, który miałem w domu na stałe był jakiś tam PC/XT ze wspaniałym monochromatycznym herculesem, napędem 5 i 1/4", absolutnie niemożliwym do zapomnienia PC Speakerem (zdolność tego "sprytnego wynalazku" do generowania przypadłości natury stomatologicznej do dziś jest dla mnie nieprzeniknioną tajemnicą, godną red. Trojanowskiego). Było toto wyposażone w maksymalnie wkurwiający czternastocalowy bursztynowy monitor - znaczy, wkurwiająca była bursztynowość, nie czternastocalowość, bo ta bursztynowość wyrażała się kolorem wyjątkowo paskudnej sraczki. Tak czy inaczej, zaczynanie od ikściaka (z MS-DOSem którymś tam) odebrało mi tę część dzieciństwa, w której mogłem podniecać się użytkowaniem jakiejkolwiek implementacji BASICa, na ikściaku bytował sobie kompilator Turbo Pascal, którego użytkowanie próbował mi tatuś wbić do różnych części ciała metodami wildsteinowskimi (znaczy, nie laniem kablem po mordzie, tylko "wykpiwaniem braków w edukacji"). Żeby było śmieszniej, przez tę traumę z pascalem z prawdziwą ulgą i zadowoleniem podjąłem naukę C.
-
2009/04/23 01:11:03
Ale "Prince of Persia" i "Defender of the Crown" to moje ówczesne miłości życia. I to właśnie w monochromie, bo cegłowe szesnastokolorowe wersje budziły u mnie głęboki dizgajs.
-
2009/04/23 01:42:21
Szanowny Panie Orliński.

Ma Pan 100 % racji pisząc, że najważniejsza jest umiejętność wprowadzenia produktu na rynek i jego sprzedaż. Niestety, jest to jedyna rzecz z Pańskiego wpisu do bloga, z którą mogę się zgodzić.
Uważam, że stwierdzenia o "inżynierach-nieudacznikach", etc. są niesprawiedliwe wobec ludzi takich jak, wspominany w tym wpisie, inżynier Karpiński. To, że ten człowiek być może nie miał czy to talentów organizatorskich, czy do biznesu, nie oznacza jeszcze tego, że był "inżynierem-nieudacznikiem". Określenie takie, jest tak samo niesprawiedliwe, jakbym np. ja Pana określił za "dziennikarza-nieudacznika" tylko na podstawie tego, że na jakiejś dziedzinie niezwiązanej z Pańskim zawodem Pan się nie zna. Bo przecież nikt nie jest idealny i nie ma człowieka, który by znał się na wszystkim. I chyba dobrze byłoby mieć to na uwadze, zwłaszcza jeśli jest się dziennikarzem, który z racji wykonywanego zawodu powinien starać się zachować obiektywizm, zanim napisze się coś takiego, co Pan napisał pod adresem tego inżyniera? Na pewno zdaje Pan sobie sprawę jak wielki sztab ludzi, o wysokim stopniu specjalizacji w swoich zawodach, pracuje nad całym cyklem życia danego produktu, od jego projektu po reklamę, sprzedaż i w końcu wycofanie z rynku. Inżynierów Microsoftu, Apple, Lockheeda, Samsunga czy jakiejkolwiek innej firmy, odpowiedzialnych za stworzenie nowego produktu, poza konsultacjami z innymi działami firmy, nie interesuje nic innego poza ich wycinkiem pracy, o całą resztę martwią się zatrudnieni fachowcy z innych dziedzin związanych z cyklem życia produktu. No, chyba, że uważa Pan, że ludzie tacy jak Gates, Jobs, czy właściciele podobnych ale dużo mniejszych firm, sami wszystko robią. Pytanie tylko: po co w takim razie zatrudniają dziesiątki, setki i tysiące ludzi? I jakoś z Pańskiej strony, to, że zatrudniają oni kogoś do wykonania określonych zadań, nie powoduje automatycznej oceny ich jako "inżynierów-nieudaczników". Wydaje się Pan nie brać również pod uwagę, że te sztaby ludzi czasami ponoszą porażkę i produkt źle się sprzedaje, lub nawet w ogóle nie wychodzi poza prototyp. I także nie oznacza to, że ludzie nad nim pracujący byli nieudacznikami. Cóż, z wpisu do blogu można odnieść wrażenie, że ta etykietka jest zarezerwowana jedynie dla Karpińskiego i jemu podobnych. Delikatnie mówiąc, nie grzeszy to obiektywizmem. A insynuacje o wierze w "sabotaż międzynarodowego spisku banków, kooperantów i bezdusznych biurokratów" także są moim zdaniem dalece chybione. Życie jest takie jakie jest, biznes rządzi się bezlitosnymi regułami gry i to, że Karpiński im nie sprostał, nie czyni jeszcze z niego nieudacznika w jego dziedzinie. Chyba, że "inżynierem-nieudacznikiem" jest także ktoś taki jak Tim Paterson -twórca QDOS, który sprzedał prawa do tego systemu Billowi Gatesowi i na bazie tego produktu stworzono MS-DOS, co umożliwiło Microsoftowi dalszy rozwój i podstawę do potęgi, jaką jest on obecnie. Owszem, to Gates ze współpracownikami rozwinął QDOS do MS-DOS i to Gates go sprzedawał na całym świecie, nie można mu odmówić tego, że trafił w dziesiątkę i, że potrafił do tego doprowadzić. Ale to Paterson stworzył podstawę. Bez niej Gates i Microsoft być może nigdy nie osiągnęliby takiej pozycji, a jeśli już, to na pewno odbyłoby się to w inny sposób. Moim, zdaniem Paterson pod tym względem jest kimś podobnym do Karpińskiego. I żaden z nich nie zasługuje na miano nieudacznika w dziedzinie odpowiednio programowania i inżynierii. Nie mają talentu do dalszego poprowadzenia produktu. Ale nie czyni ich to nieudacznikami.
-
2009/04/23 01:44:51
@self
Wiem, że nie było wersji cegłowych i mono samych gier na PC. Chodzi mi o porównanie wrażeń estetycznych czterobitowej grafiki CGA i tej dwubitowej, doświadczanej w domu - choćby przy binarnym wyborze: "czarny/słynna praczka".
A z jakimkolwiek interpreterem pierwszą styczność wymuszono na mnie na studiach, gdzie w ramach ćwiczenia wydajności algorytmów zasadzono nas na pythona. Co zresztą wspominam z niejedną łezką w oku, bo był to ICM, gdzie każdy student miał nieograniczony dostęp do sprzęta, choćby miał napisać ino wypracowanie, niezależnie od pory dnia i nocy, a przy okazji, niedaleko był pokoik crayów, na które można sobie było popatrzeć, a których instalacja chłodząca miała jeszcze rezerwę mocy na parę puszek piwa dla biednych studentów (mimo rozmaitych otulin na rurach pod podłogą z podnoszonymi panelami temperatura nie wzrastała pow. 4 stopni Celsjusza, co było mierzone przez ICM-owskich paranoików) rżnących w jakiegoś dooma2 (rok był 1998, stacje tamże, te zawsze dostępne dla studenciaków to były Silicon Graphics Indigo, postawione na jakimś sunowskim uniksie). Zresztą, zbieraliśmy się tam wtedy nawet w celu zagrania w klasycznego, papierowo-gadanego erpega.
-
2009/04/23 02:18:23
@kowalski0
"Określenie takie, jest tak samo niesprawiedliwe, jakbym np. ja Pana określił za "dziennikarza-nieudacznika" tylko na podstawie tego, że na jakiejś dziedzinie niezwiązanej z Pańskim zawodem Pan się nie zna. Bo przecież nikt nie jest idealny i nie ma człowieka, który by znał się na wszystkim. Bo przecież nikt nie jest idealny i nie ma człowieka, który by znał się na wszystkim".
Oczywiście, że nikt nie jest i że nie ma i że nikt nie podoła. I nikt temu nie zaprzeczył. Co więcej, nikt nie zaprzeczył funkcjonalności k-202. Negowane jest tu osobiste stanowisko pana inż. Karpińskiego, który kreuje się na ofiarę zmowy Pewnych Wód na Określone Młyny - co znamienne, w każdej możliwej sytuacji.
Do tej postawy można mieć kilka przynajmniej zastrzeżeń. Przede wszystkim, wielu specjalistom wykształconym w Polsce na różnych Politechnikach takich czy siakich udało się "za kumuny" wyemigrować i potem uczestniczyć w pracach nad różnymi ważnymi wynalazkami, np. nad długo wyczekiwanym półprzewodnikowym niebieskim laserem.
Po drugie, kult wycyckanego kolegi. Tak jak w przypadku solidarycy Janiszewskiego - Rany Boskie! Ja miałem pierwszą szesnastobitową architekturę! Ale nikt się nie poznał!
Po trzecie, kult autorytetu widziany z drugiej strony: "To ja jestem autorytetem, to ja tu żondzem, K od Karpiński, 202, żeby lepiej od 102 Rudy, a niech cały świat klęka, pierdolić ośmiobitowe dzieciaki".
-
2009/04/23 02:32:40
@który tam to wspominałeś o k-202 na FUWie? Kiedy to było? FUW na hożej nie jest przesadnie nowoczesnym ośrodkiem, ale za mojej tamój bytności (czy może bywalności) to jednak jakieś pecety bywały dostępne. Nawet na pracowni nikt nie kazał nam uczyć się praktycznego zastosowania lamp elektronowych. Fakt, że kazano nam sepulkować bez żony.
-
2009/04/23 02:37:55
@self
Co do analogiiz Janiszewskim to składam samokrytykę, totalnie nietrafiona analogia.
-
2009/04/23 02:42:00
@Kowalski

Dziennikarz, który by nie umiał sprzedać tekstu, to niezależnie jakim cudnym byłby piórem, klawiaturem i cienkopisem, byłby nieudacznikiem.
-
2009/04/23 03:13:00
@mrw
Kurde, masz rację, a przy okazji pomijasz specyfikę WO. Znaczyt się, w gazecie nietrudno zamieścić teksta wspomnianego typu "opady śniegu zaskoczyły drogowców i ucieszyły amatorów białego szaleństwa" (dodam tu tekst, który dopadłem w gazecie.pl, gdzie Apple w co drugim akapicie jest określana jako "firma z Cupertino", co kocham w podobnym stopniu jak "giganta z Redmond").
Treść mojej zawiłej i mętnej myśli jest taka: niezrozumiałym jest dla mnie, dlaczego do publikacji mają dostęp "białe szaleństwa, polskie noble, polskie gatesy, znów na topie" itp. - bo to urąga czytelnikowi. Z drugiej- czuję duży szacun dla wo, że ma wbrew tej tandetnej sztampie do uprawiania borderowej interpretacji popkultury w stylu "prawicowe porno" zamiast "kolejne szokujące fakty z życia Dody podczas opadów śniegu, które wyzwoliły w niej białe szaleństwo - miała majtki??!?!!!!?".
-
2009/04/23 03:24:33
@logic
"Znaczyt się, w gazecie nietrudno zamieścić teksta wspomnianego typu "opady śniegu zaskoczyły drogowców i ucieszyły amatorów białego szaleństwa""

W sensie, że zastanawia Cię, że w prasie jest mnóstwo "oczywistości", takich rzeczy, które powtarza się co roku (jak zima zaskakująca drogowców, służby znów nie dały rady, pan Józef nie dojechał do pracy a rzecznik ZDM tłumaczy, że jak napieprza śniegiem to się w sumie niewiele da się zrobić)?

No to ja to widzę tak: po pierwsze - pisze się o tym od zawsze i piszą o tym wszyscy, a do tego funkcja informacyjna, jakby np. ktoś leżał w ciepłym łóżku i nie miał możliwości sprawdzić, czy drogi są przejezdne czy nie, może o tym przeczytać; po drugie: coś jak wypełniacz w proszku: jeśli gazeta jest powierzchnią reklamową, to gdzieś trzeba upchnąć te reklamy, najlepiej w taki sposób, by nie przypominało to wyglądem słupa ogłoszeniowego.

"kolejne szokujące fakty z życia Dody"

No ale o Dodzie też można napisać ciekawie, zwłaszcza traktując ją jako punkt wyjścia.

"bo to urąga czytelnikowi"

Nic tak nie urąga jak artykuły inspirowane tekstami Daily Mail.

@kowalski
Jest mi z powodu Twojego emo bardzo wszystko jedno.
-
2009/04/23 03:46:03
@eli
Nie razi mnie masa oczywistości, tylko powtarzanie najbardziej ogranych od samego początku świata związków frazeologiczno-semantycznych: "młodość musi się wyszumieć", "zima zaskoczyła drogowców", "białe szaleństwo" itp. Podobnie wkurwiają mnie jakieś pozornie opisowe określenia typu "firma z Cupertino" (gdyby chociaż "Firma" a nie "firma", jakby w ponadpięćdziesięciotysięcznym mieście istniała tylko jedna firma) lub "gigant z Redmond". Aż się prosi tutaj neosemantyzm "popularny" w znaczeniu "będący często, acz niekoniecznie właściwie stosowanym określeniem" - czyli właśnie "popularnym".
-
2009/04/23 03:52:02
@logic
A, rozumiem i przypomina mi to metodę na tytuł artykułu: $rzeczownik + "pod specjalnym nadzorem", o której pisał już wo.
-
2009/04/23 03:52:33
@eli
Stawiam diamenty przeciw orzechom (jak torzekł śp. Bonhart), że da się o niej napisać mnóstwo zajebiście ciekawych rzeczy. Co z tego, skoro nikt nie próbuje?
@teksty w "Daily Mail"
Do różnych, kurew żeż mać się dąży, drogi Eli Wurmanie.
@zupełnie osobista wycieczka:
Wciąż czekam na okazję, by Ci rzec: "eli eli lamma sabachtani", postaraj się bardziej :)
-
2009/04/23 03:53:17
@eli
Ano, chodzi o to właśnie :)
-
2009/04/23 04:13:01
@logic
"Co z tego, skoro nikt nie próbuje?"

Ale to przecież ani dla mnie ani dla Ciebie nie jest powód do tego, żeby mieć jakieś emo. No wiesz: Ci, którzy interesują się Dodą i przyległościami - są zaspokojeni pudelkowo-plotkowymi niusami.

"Wciąż czekam na okazję, by Ci rzec: "eli eli lamma sabachtani", postaraj się bardziej :)"

Cierpliwości.
-
2009/04/23 04:18:06
I jeszcze ktoś tam napisał, że dziennikarzy uczy się tego na studiach - nie pamiętam kto, a nie chce mi się szukać po dwustu komciach wstecz.
W każdym razie ten ktoś popełnił dwa kardynalne błędy:
1. że na studiach dziennikarskich ktokolwiek kogokolwiek uczy czegokolwiek;
2. że dziennikarska kariera ma cokolwiek wspólnego z ukończeniem dziennikarstwa.
Ad 1. Rozwiewam wszelkie wątpliwości. A raczej nie tyle wszelkie, co te merytoryczne. Studia na dziennikarstwie mogą (choć nie muszą) uczyć co najwyżej arogancji związanej z ignorancją. Przy tym - w kwestii "białych szaleństw", " mistrzów krótkiej piłki" i "nienegowanych królów kamery", to akurat językoznawców będę bronił. "Święty Braal", czyli szef Zakładu Języka Mediów IDUW, prof. Jerzy Bralczyk nienawidzi sztamp językowych.
-
2009/04/23 04:20:47
@eli
"Ale to przecież ani dla mnie ani dla Ciebie nie jest powód do tego, żeby mieć jakieś emo"
Toteż nie mam i bardzo sobie toi chwalę :)
@Cierpliwości
Tak jak Mesjasza - oczekuję okazji, bu Ci to powiedzieć.
-
2009/04/23 04:39:58
@eli
Właściwie, to nawet nie wiem, co to jest emo po totalnie niszczącym spotkaniu z prof. Morinem, takim szkieletowato-nietoperzowatym profesorem z MMF UW, któren to stwierdził, że sam wykształcił już wystarczająco wielu kretynów, by zakazać każdemu z nich kształcenia mnie.
-
2009/04/23 04:46:12
errata:
było: MMF UW;
powinno być MMF FUW.

----------------------------------------------------------------------
jaja, tifetife: tó serw und tó poprawiatchch
-
2009/04/23 04:52:19
@logic
"że dziennikarska kariera ma cokolwiek wspólnego z ukończeniem dziennikarstwa" + "tylko powtarzanie najbardziej ogranych od samego początku świata związków frazeologiczno-semantycznych"

Ostatnio w Wiadomościach TVP był jakiś materiał odnośnie par żyjących bez ślubu z nieśmiertelnym pytaniem "co powoduje taki stan rzeczy" - oprócz różnych okoliczności często wymieniana była "kariera". I ja się zastanawiam: o co, do cholery, chodzi z tą "karierą", kiedy jakaś zdecydowana większość ludzi po prostu pracuje te 8 godzin. (Jak sobie przypominam, materiał Anny Morawskiej, specjalistki od naprotechnologii).
-
2009/04/23 05:09:06
@eli
Jeśli chcesz znać moje zdanie względem interferencji "kariery" i "związku": Kariera może być entuzjastycznie realizowana celem skonsumowania związku, związek może być entuzjastycznie konsumowany celem realizowania kariery.A tak poza tymi dwoma modelami zachowania istnieją jeszcze inne. Znaczyt się takie, które konsumują związki bez ślubu i bez związku z karierą, a nawet z Anną Morawską, której nie mam przyjemności znać.
-
2009/04/23 05:19:41
@eli
A tak naprawdę, to nie widzę bezpośrednich linków między Twymi przykładami a IDUW. Ukączylem tamże studium ze stopniem maestra dwa lata temu. I był to najmniej prężny wydział UW, a zarazem najbardziej arogancki (może poza Historią, bo Nauki Polityczne to też WDiNP, czyli w wolnej interpretacji Wódka Dziwki i Naprawdę Popierdoleni).
-
2009/04/23 05:29:48
@eli
Anna Morawska jest ładną dziewczyną,ale, Gott im Himmel, mam ładniejszą :D
-
2009/04/23 08:13:50
@logic
"maksymalnie wkurwiający czternastocalowy bursztynowy monitor - znaczy, wkurwiająca była bursztynowość, nie czternastocalowość, bo ta bursztynowość wyrażała się kolorem wyjątkowo paskudnej sraczki."

De gustibus, drogi logicu, bo mnie na przykład bardzo żal tamtej ery bursztynowych monitorów. Wzrok mi męczyły mniej niż LCDki obecnie, a ten ciepły, midodowozłoty kolor zupełnie nie wywoływał we mnie skatologicznych skojarzeń.
-
2009/04/23 08:39:27
@eli
"I ja się zastanawiam: o co, do cholery, chodzi z tą "karierą", kiedy jakaś zdecydowana większość ludzi po prostu pracuje te 8 godzin."

bo baby nie chcą sprzątać.
-
2009/04/23 08:53:25
@logic
"I jeszcze ktoś tam napisał, że dziennikarzy uczy się tego na studiach - nie pamiętam kto, a nie chce mi się szukać po dwustu komciach wstecz."
ja?
"W każdym razie ten ktoś popełnił dwa kardynalne błędy:(...)"
Dlatego właśnie napisałem to śmiertelnie poważnie a nie przywołując satyryczny komiks Marka Raczkowskiego.
-
2009/04/23 09:04:08
@barts
Po pierwsze primo wolałem mój bursztyn od cegieł, co juz napisałem :) Po drugie primo, pewnie się zdziwisz, alem kochał szmaragd zielonych monitorów, co nie pozostalo bez wpływu na mój zadziwiający mię samego sętymęt do bloga szanownego gospodarza - poza wszelkimi innymi zaletami itp. wazeliniarstwo.
@adegie
Po pierwsze primo przepraszam, żem zapomł że to Ty (po pierwsze primo, mało co kojarzsz/ i zapomniałeś rozpoznać mojej twarzy). Po drugie primo, weź Ty weź czasem poprawkę na mój wrodzony kretynizm (po drugie primo, powtarzam jeszcze raz/ że w jednej budzie spędzałeś ze mną czas).
-
2009/04/23 09:04:19
@De gustibus, drogi logicu, bo mnie na przykład bardzo żal tamtej ery bursztynowych monitorów.

Ach, to Ty jesteś jednym z tych monotardów, dla których w monitorach Philipsa montowano przycisk "zielono mi".

@Wzrok mi męczyły mniej niż LCDki obecnie

A to to już zwyczajny bulshit. Promieniowanie, bombardowanie itp. to pies?
-
2009/04/23 09:04:59
@dziennikarzy uczy się tego na studiach

Dziennikarz po studiach dziennikarskich? Błehehehe.
-
2009/04/23 09:14:33
@mrw
Cokolwiek po studiach dziennikarskich? Mamusia szanowna lekkich obyczajów, dyplom tegoż wydziału powinien sam w sobie załatwiać papiery o trwałej niezdolności do odpowiadania za własne czyny. A w każdym razie powinni wydawać razem z dyplomem jakieś zaświadczenie typu "posiadacz niniejszego dyplomu uczelni wyższej nie jest odpowiedzialny za fakt, że ktoś mu go wydał. Nie należy od niego oczekiwać wiedzy na jakikolwiek temat, a jeśli jakąś posiada, to nie jest to winą Uniwersytetu Warszawskiego, a w szczególności Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych".
-
2009/04/23 09:17:50
@mrw
"A to to już zwyczajny bulshit. Promieniowanie, bombardowanie itp. to pies? "
A ja się, biedny rzuczek do tej pory męczę na jakimś badziewiu CRT, bo mie rzal tej szpszentowej kalibracji koloruff.
-
2009/04/23 09:30:34
@mrw
I - nie ukrywam - kasy, jką na tę spsentowom kalibracje koloruff wyłożyłem.
-
2009/04/23 09:39:18
@mrw
Już nie mówiąc że bursztynowe monitory mają się do "zielono mi" jak moja ciężka niedyspozycja żołądka do ipierścionka zaręczynowego z białego złota ze szmaragdem wielkości limety.
-
wo
2009/04/23 10:21:55
@kowalski
" Określenie takie, jest tak samo niesprawiedliwe, jakbym np. ja Pana określił za "dziennikarza-nieudacznika" tylko na podstawie tego, że na jakiejś dziedzinie niezwiązanej z Pańskim zawodem Pan się nie zna. "

Błędna analogia. Dziennikarz-nieudacznik analogiczny do Karpińskiego to byłby taki, który nie umie współpracować z żadną redakcją, z wszystkich go wywalają, bo "tamten redaktor to był wredny ubek", a jeszcze inny redaktor to był idiota, a jeszcze inny redaktor się na niego uwziął i tak dalej. Takich ludzi akurat całkiem sporo szwenda się na peryferiach świata mediów - i tak jak Karpiński są głęboko przekonani, że w ogóle są absolutnie genialni i mają światu dużo do powiedzenia, tylko nie mają szansy się wykazać, bo nie są w Układzie itd.

" który z racji wykonywanego zawodu powinien starać się zachować obiektywizm"

Przeciwnie, z racji wykonywanego zawodu powienienem się starać zachować subiektywizm.

" No, chyba, że uważa Pan, że ludzie tacy jak Gates, Jobs, czy właściciele podobnych ale dużo mniejszych firm, sami wszystko robią"

Jobs akurat miał fazę micromanagementu, z którego na szczęście wyrósł.

" I jakoś z Pańskiej strony, to, że zatrudniają oni kogoś do wykonania określonych zadań, nie powoduje automatycznej oceny ich jako "inżynierów-nieudaczników"."

Nie powoduje, bo oni potrafią wprowadzić produkt na rynek. Karpiński potrafi? Nie potrafi. End of story.

"Cóż, z wpisu do blogu można odnieść wrażenie, że ta etykietka jest zarezerwowana jedynie dla Karpińskiego i jemu podobnych."

Ogólnie jest zarezerwowana dla kolesi, którzy na każdym kroku, niezależnie od tego w jakim są kraju i w jakim ustroju, padają ofiarą Spisku, Nieuczciwych Kontrahentów, Wrednych Biurokratów itd. Ja rozumiem, że raz można paść ofiarą Spisku. No, dwa razy. Ale tak ciągle i ciągle?
-
wo
2009/04/23 10:32:15
@pohjois
"Tam był pascal i stacja dyskietek, to był czad..."

Ale te dyski były niekompatybilne z resztą świata. Pan Alan M. Sugar kupił prawa do jakiegoś nieudanego standardu, więc dyski z Amstrada pasowały tylko do Amstrada. Po pewnym czasie te specjalne dyski do Amstrada były absurdalnie kosztowne, zwłaszcza że mieściło się na nich jakieś śmieszne, IIRC, 170 kilobajtów or sth. A stacja 5.25" kosztowała krocie.

@logic
"Rany Boskie! Ja miałem pierwszą szesnastobitową architekturę! Ale nikt się nie poznał! "

Co jest w dodatku bajką, która można wcisnąć Bratkowskiemu czy Lipińskiemu, bo i tak nie zweryfikują. Ale szesnastobitową architekturę miały wspomniane tutaj już przez Janka komputery PDP i Nova, na rynku od 1968-1969. W ogóle jak ktoś coś czytał o PDP - a ja czytałem, bo czytałem o historii Uniksa i o historii Krzemowej Doliny - to K-202 nie robi na nim wrażenia.

"Z drugiej- czuję duży szacun dla wo, że ma wbrew tej tandetnej sztampie do uprawiania borderowej interpretacji popkultury w stylu "prawicowe porno" zamiast "kolejne szokujące fakty z życia Dody podczas opadów śniegu, które wyzwoliły w niej białe szaleństwo - miała majtki??!?!!!!?". "

Nie ma za co, to co ja robię jest przede wszystkim lepiej płatne od tego, co robią serwisy typu pudelek/plotek/menadżeria, dlatego czasem aż mi jest głupio nabijać się z takiego portalowego dziennikarstwa.
-
2009/04/23 10:42:50
@logic
"Po pierwsze primo wolałem mój bursztyn od cegieł, co juz napisałem :) "
Chyba każdy wolał mono od tych różowo-niebieskich szkaradzieństw, z tym że na moim Herculesie używałem jakiegoś [pryszczerskiego] tricku żeby emulować CGA w mono, bo inaczej nie dało się pograć np. w Colorado, Targhana, Metal Mutant czy inne wczesne Silmarilsy.

"Po drugie primo, pewnie się zdziwisz, alem kochał szmaragd zielonych monitorów"
Nie zdziwię się, w przypadku wściekłych kolorów 8bitowców wolałem dystyngowane mono, a szmaragdowe tony Amstradowego monitora pozostały moją słabością do tego stopnia, że (jak to było opisane w linku poniżej) autor emulatora Amstrada na PSP dorobił do niego wyświetlanie w takiej właśnie palecie barw.

@mrwisniewski
"Ach, to Ty jesteś jednym z tych monotardów, dla których w monitorach Philipsa montowano przycisk "zielono mi"."
Jam ci. Chociaż nie rozumiem dlaczego miałoby to mnie czynić tardem, no ale jak tam sobie chcesz.

"A to to już zwyczajny bulshit. Promieniowanie, bombardowanie itp. to pies?"
Może pies, może nie pies, czy Ty jesteś w stanie wyczuć bombardowanie? Bo subiektywne wrażenie po przesiedzeniu 8h bez przerwy było takie, że moje oczy nie były zmęczone, a jak przesiedzę teraz 8h w pracy na niby ergonomicznym i zdrowym LCD, to mi oczy wypływają.
-
2009/04/23 10:48:55
@barts
"Bo subiektywne wrażenie po przesiedzeniu 8h bez przerwy było takie, że moje oczy nie były zmęczone, a jak przesiedzę teraz 8h w pracy na niby ergonomicznym i zdrowym LCD, to mi oczy wypływają."

zastosuj kropelki homeopatyczne.
-
2009/04/23 10:50:47
@wo
"Po pewnym czasie te specjalne dyski do Amstrada były absurdalnie kosztowne, zwłaszcza że mieściło się na nich jakieś śmieszne, IIRC, 170 kilobajtów or sth."

Ahem, tako rzecze wikipedia:
en.wikipedia.org/wiki/Amstrad_CPC#Floppy_disk_drive

The sides were termed "A" and "B", with each one commonly formatted to 180 kB (in AMSDOS format, comprising 2 kB directory and 178 kB storage) for a total of 360 kB per disc.

Czyli dobrze pamiętasz, sto siedemdziesiąt z groszem, ale dwustronna, co przy pamięci RAM Amstrada 64kb lub 128 kb, to jednak oznaczało całkiem sporo miejsca. Ja pamiętam że Fruity Frank, Ghosts'n'Goblins i The Way of The Exploding Fist mieściły się na jednej takiej dwustronnej dyskietce. Dla kasetowego spectrumowca to był shocking, tyle gier i tak szybko się ładują...
-
wo
2009/04/23 10:52:00
@barts
"Bo subiektywne wrażenie po przesiedzeniu 8h bez przerwy było takie, że moje oczy nie były zmęczone, a jak przesiedzę teraz 8h w pracy na niby ergonomicznym i zdrowym LCD, to mi oczy wypływają."

A jakbyś porównał jakie mialeś ciśnienie wtedy i teraz, to już w ogóle masakra.
-
2009/04/23 10:54:11
@czescjacek
"zastosuj kropelki homeopatyczne"
Heh, i moje oczy powrócą do homeostazy or something. :)

A kropelki stosuję, ino że nie homeo, a Systane.
-
2009/04/23 10:54:37
@wo
"A jakbyś porównał jakie mialeś ciśnienie wtedy i teraz, to już w ogóle masakra."
Młodszy byłem. :)
-
2009/04/23 10:57:08
@Pan Alan M. Sugar kupił prawa do jakiegoś nieudanego standardu, więc dyski z Amstrada pasowały tylko do Amstrada.

nie tyle nieudanego, co przegranego.
slyszalem inna wersje - amstrad nic nie kupil, to amstradowi doplacano za promowanie formatu 3". zaslyszane, nie zweryfikowane.

@szesnastobitową architekturę miały komputery PDP i Nova, na rynku od 1968-1969.

pragne zauwazyc, ze komputery lat 60. mialy architekture z dlugimi slowami. co najmniej 32 do 60 bitow. minikomputery ze swoja architektura 16-bitowa byly wlasnie downgradem 'prawdziwych' komputerow.
osmiobitowce pojawily sie znacznie pozniej w segmencie amatorskim jako przelotny powiew historii. jaranie sie tym, ze cokolwiek *juz* w roku owym mialo *az* 16 bitow dowodzi kompletnej niewiedzy.

-
2009/04/23 10:57:44
@barts_706 "że moje oczy nie były zmęczone, a (...) teraz (...) to mi oczy wypływają."

Wszystko z czasem parszywieje, nawet oczy.
-
2009/04/23 10:59:31
@barts
sztobys ty znał kakaja łza misię ikazała wew oku na widok minigierki w falloucie trzecim, gdzie to w ramach hackowania komputera był jakiś debilny master mind, w dodatku ograniczony skillem do granic nieprzegrywalności, ale za to na zielonym interfejsie tekstowym....
@wo
A ja sobie na przykład cenię portalowe dziennikarstwo agorowego gamecornera. Daje mi multum informacji i wskazówek na temat tego, czy chcę daną grę kupić, czy się bez niej bez problemu obejdę. I nawet nie chodzi o to, że te chłopaki mają taki sam gust do gier jak ja, tylko o to, że dobrze wyczuwam stosunek ratingu. Nie ma to, rzecz jaszna, żadnego odniesienia do jakości dziennikarstwa. Raczej coś w rodzaju Konrada J. Zarębskiego, który ongi brylował w "Telewizyjnej" jako gwiazdkodawacz, streszczacz i felietonista (o zgrozo). Wówczas również jakoś tak wyczuwałem po odcieniach niesmaku KJZ, które jedno- i dwugwiazdkowe filmy warto obejrzeć. Bo co do maksogwiazdkowych to i tak było wiadomo, co zacz.
Btw, na "Walc z Baszirem" ktoś się pofatygował?
-
2009/04/23 11:00:11
@BillG

Dyskutantom przekonanym o tym, że BillG to tylko sprytny i bezwzględny biznesmen polecam relację z pierwszej ręki
www.joelonsoftware.com/items/2006/06/16.html
Wyraźnie sugeruje ona, że demolowany przez was pwrzosin nie bredzi kompletnie. Moja zawodna pamięć sugeruje (zgodnie z linkowanym tekstem), że BillG w początkach firmy bardzo mocno i głęboko siedział w technikaliach.

-
2009/04/23 11:01:02
@wo
"Takich ludzi akurat całkiem sporo szwenda się na peryferiach świata mediów - i tak jak Karpiński są głęboko przekonani, że w ogóle są absolutnie genialni i mają światu dużo do powiedzenia, tylko nie mają szansy się wykazać, bo nie są w Układzie itd. "

Czyli sądzi Pan i wierzy Pan w to, że media - szczególnie te mainstream'owe - nie są zależne od Układu, że same nie stanowią jego kluczowej części?
-
2009/04/23 11:04:30
@Czyli dobrze pamiętasz, sto siedemdziesiąt z groszem, ale dwustronna,

360 to ja mam na MSX-ie bez łachy na wbudowanej 3,5", taniej, dostępnej i czytanej przez MS-DOS.
-
2009/04/23 11:04:46
@że BillG w początkach firmy bardzo mocno i głęboko siedział w technikaliach.

1991 rok to poczatki firmy?!?
-
2009/04/23 11:08:13
@360 to ja mam na MSX-ie bez łachy na wbudowanej 3,5", taniej, dostępnej i czytanej przez MS-DOS.

zgoda, ale msx byl projektowany ladnych kilka lat pozniej niz 6128.

gdy na rynku pojawil sie 6128:

1. naprawde nie bylo wiadomo, co wygra: 3" czy 3.5"
2. dyskietki 3.5" tez - iirc - mialy 160 kb.

amstrad obstawil przegranego konia (albo przegrany kon czepnal sie amstrada) - bywa.
-
2009/04/23 11:08:47
@wo
Błędna analogia. Dziennikarz-nieudacznik analogiczny do Karpińskiego to byłby taki, który nie umie współpracować z żadną redakcją, z wszystkich go wywalają, bo "tamten redaktor to był wredny ubek", a jeszcze inny redaktor to był idiota, a jeszcze inny redaktor się na niego uwziął i tak dalej. Takich ludzi akurat całkiem sporo szwenda się na peryferiach świata mediów - i tak jak Karpiński są głęboko przekonani, że w ogóle są absolutnie genialni i mają światu dużo do powiedzenia, tylko nie mają szansy się wykazać, bo nie są w Układzie itd.

Wypisz wymaluj poprzedni bohater Dużego Formatu - poeta Podsiadło.
-
2009/04/23 11:12:17
@barts_706
Bo subiektywne wrażenie po przesiedzeniu 8h bez przerwy było takie, że moje oczy nie były zmęczone, a jak przesiedzę teraz 8h w pracy na niby ergonomicznym i zdrowym LCD, to mi oczy wypływają.

Moje subiektywne wrażenie jest takie, że Twoje oczy są po prostu obiektywnie o 20 lat starsze.
-
2009/04/23 11:13:35
reminder: dziś o 14.00 Program I TVP pokaże w cyklu "Zagadki tamtych lat" film dokumentalny Piotra Lipińskiego o inżynierze Jacku Karpińskim.

a w tym artykule
www.idg.pl/artykuly/41477/Inwazja.minikomputerow.html
jest napisane, że "Nadchodziły dalsze zamówienia, gdy nieoczekiwanie sytuacja uległa dramatycznemu odwróceniu. Najpierw Anglicy wytoczyli proces o naruszenie praw patentowych, bowiem K-202 został opatentowany właśnie w Wlk. Brytanii".

nie widziałem innych źródeł które by to potwierdzały; ale też ich głęboko nie szukałem.
-
2009/04/23 11:13:57
@truthisotuthere
"Czyli sądzi Pan i wierzy Pan w to, że media - szczególnie te mainstream'owe - nie są zależne od Układu, że same nie stanowią jego kluczowej części?"
Ależ wierzymy Panu. Nawet należymy do spisku. A teraz proszę się położyć i pozwolić zrobić siostrze zastrzyk. To Panu dobrze zrobi, ba, sprawi Panu przyjemność! I w ogóle nie będzie bolało.
-
2009/04/23 11:15:20
@mrwisniewski
"360 to ja mam na MSX-ie bez łachy na wbudowanej 3,5", taniej, dostępnej i czytanej przez MS-DOS."
Primo, że to jednak późniejsza konstrukcja, jak Ci to wytknął hoolighan, a secundo, że ponieważ była popularniejsza, to teraz jest tania i dostępna. Pogadamy za dziesięć lat o tej dostępności.
-
2009/04/23 11:22:49
@WO

dyskietki 3" były podobne do 3.5", i dość wygodne w użyciu. Ale fakt, że były drogie jak piorun. Ale po co komu dużo dyskietek, jak nie można jumać?
-
2009/04/23 11:24:00
"Ależ wierzymy Panu. Nawet należymy do spisku. A teraz proszę się położyć i pozwolić zrobić siostrze zastrzyk. To Panu dobrze zrobi, ba, sprawi Panu przyjemność! I w ogóle nie będzie bolało."

Sugestia, że z mediami w Polsce jest coś nie tak (a że jest - to chyba każdy się zgodzi) i od razu wysyłają człowieka do psychiatryka. Prawie jak w ZSRR, ciekawe...
-
2009/04/23 11:27:42
@truthisoutthere
"Sugestia, że z mediami w Polsce jest coś nie tak (a że jest - to chyba każdy się zgodzi) i od razu wysyłają człowieka do psychiatryka. Prawie jak w ZSRR, ciekawe..."
Fakt, zdziwiłbyś się, CZŁOWIEKU, gdybyś zobaczył moją legitymację służbową. Ale nie zobaczysz.
-
2009/04/23 11:29:24
@findoutmore
"Sugestia, że z mediami w Polsce jest coś nie tak (a że jest - to chyba każdy się zgodzi) i od razu wysyłają człowieka do psychiatryka. Prawie jak w ZSRR, ciekawe..."

Nie, po prostu logic wyśmiał Twoje emo, czego nie zauważyłeś, bo jesteś człowiekiem z prawdą (taka rozwinięta wersja małpy z brzytwą). Oczywiście możesz przedstawić analizę tego, co z mediami (zwłaszcza mainstreamowymi) jest nie tak.

@barts
"jak przesiedzę teraz 8h w pracy na niby ergonomicznym i zdrowym LCD, to mi oczy wypływają."

Jej, jak siadam do czegokolwiek z kineskopem to mam ochotę wydłubać sobie oczy.
-
wo
2009/04/23 11:30:01
@pohjois
"Moja zawodna pamięć sugeruje (zgodnie z linkowanym tekstem), że BillG w początkach firmy bardzo mocno"

Ta, w początkach firmy - "On June 17, 1991, I started working for Microsoft on the Excel team.". Mój niezawodny iCal sugeruje, że Twoja stara wtedy była z Tobą na macierzyńskim.

@m3
"Wypisz wymaluj poprzedni bohater Dużego Formatu - poeta Podsiadło."

Na pewno dobry przykład, ale każdy człowiek siedzący w mediach przytoczy Ci więcej. W ogóle rzeczywiście ten typ człowieka kiedyś genialnie opisał Lem jako Chloryana Teorycego Klapostoła, którego najpierw nie chcieli drukować, a jak już wydrukowali, to literówka wszystko przepaściła (miało być o wszechmocniku, wydrukowali o wszechnocniku). No spisek i sabotaż po prostu.

@findoutmore
"Czyli sądzi Pan i wierzy Pan w to, że media - szczególnie te mainstream'owe - nie są zależne od Układu, że same nie stanowią jego kluczowej części?"

Ojejku, dawno tu takich gości nie byłi (podlinkowali mnie na portalu czy co?). Ogólnie nie wierzę w jeden Układ przez duże "U" - nawet gdyby taki zaistniał, to zaraz by się rozpadł z kłótni o podział łupów, taka jest natura Lucka. Istnieją oczywiście liczne małe układziki, także w mediach. Swój układ na pewno mają popierający się nawzajem prawicowcy z NZS i pampersów - któż by zatrudnił Semkę, jeśli nie jakiś jego kumpelino? - swój układ próbuje budować Sierakowski, more power to him, itd.
-
wo
2009/04/23 11:31:15
@findoutmore
"Sugestia, że z mediami w Polsce jest coś nie tak (a że jest - to chyba każdy się zgodzi) i od razu wysyłają człowieka do psychiatryka"

Wiara w potężny wszechogarniający spisek rzeczywiście jest objawem pewnej jednostki chorobowej. Choć oczywiście z drugiej strony just because you're paranoid doesn't mean they are not after you.
-
2009/04/23 11:37:07
@wo
ja się zaczynam platać w podejrzeniach, że Ty ich naprawdę sam piszesz :D
-
2009/04/23 11:39:30
tym bardziej, że tu sie naprawdę często - prawie jak w CCCP - wysyła ludzi do psychiatryka. A przynajmniej do psychiatryka24.
-
2009/04/23 11:41:59
@logic
Podsyła ich Układ, aby skompromitować przeciwników Układu.

@meritum
Z kim właściwie Karpiński miał rozwijać swoje projekty, nawet gdyby miał lepsze social skills? Peerelowskie odpowiedniki Ballmersa nosiły kurtki ze skaju i wąsy, a system przewidywał dla nich ścieżki kariery adekwantne do tego stroju. Z kimś takim porządny inżynier się nie zadawał, no chyba, że sprzedawał im wieprzowinę.
-
2009/04/23 11:46:17
@amatil
Jakich "Ich"? przecziez to wszystko My, czyli wo, czyli ELEM, czyli Maleszka.
-
2009/04/23 11:49:31
@amati
przecież nawt Ty jesteś botem, nie oglądałeś (o czytanie nawet boję się pytać) "Blade Runnera"?
-
2009/04/23 11:59:15
Jeśli Układ jest after you i w dodatku jest to agregat Elem, no to jednak rację mieli Chemical Brothers w Believe. Tylko jak takie duże ustrojstwo pisze na takiej małej klawiaturze, obsmarowując swoich wrogów w "mainstream'owych" mediach?
BTW czy Rzepa jest "mainstream'owa"?
-
2009/04/23 11:59:16
@logic "przecież nawet Ty jesteś botem"
Engine bloxa kilka razy się zorientował
BTW, czytać Blade Runnera? Znaczy scenariusz? Po co?
-
2009/04/23 12:01:48
@amatil, meritum
gdyby szanowny Karpiński został zgładzony TYLKO przez system PRL, a potem w Szwajcarii przywitano go w stylu "zbawco, mesjaszu, mordo ty moja", a sir Clive Sinclair pognałby na jego spotkanie układając po drodze mowę, jakim sam był idiotą, to twoje "meritum" może miałoby sens...
-
2009/04/23 12:03:23
@ poeta Podsiadło.

ej no, przecież poetę ktoś czyta, jakoś się te jego tomiki sprzedają, nawet mu lanserskie Oeuvres wydali o ile dobrze pamiętam i do podręczników trafił też, więc na polu zawodowym chyba się nie łapie na nieudacznika. A że lajfstajlowo sobie zapodaje horror show, to już osobna osobność. Poeta chyba ma właśnie wręcz przeciwnie, niż ten staruszek nad którym się pastwicie.
-
2009/04/23 12:07:06
@sir Clive Sinclair

sam zbankrutowal...
-
2009/04/23 12:08:16
@amatil
Błądzę, przyznaję, podaję tytuł filmu i podejrzewam, że tajemniczy tytuł książki "Do Androids Dream of Electric Sheep?" jest znany odbiorcy. Mój błąd, moja kulpa. A po co czytać scenariusz filmu? Można z wielu powodów, np. celem obserwowania odejścia od scenariusza w realizacji.
-
2009/04/23 12:12:04
@hoolighan
Widzisz, tak się plota ludzkie losy... A my przez to będziemy do końca świata przeżuwać chujowe CPU Intela...
-
2009/04/23 12:19:50
@logic
owce
@hoolighan
"sam zbankrutowal..."
But first he delivered. Coś tam jednak osiągnął, np. to, że moim pierwszym komputerem do Manic Minera i Knight Lore był spectrum48k
-
2009/04/23 12:21:53
@logic
Jak juz ktoś pisał, do Szwajcarii to on trafił po piędziesiątce. Może gdyby został w Stanach jako młody czlowiek,osiągnąłby więcej. Może nie. W PRL w każdym razie nie miał szans.

@braineater "(Podsiadło) sobie zapodaje horror show"
i synowi.
-
2009/04/23 12:26:24
Też. Nie bronię go w sensie, że mu się życiowo udało, bo nie, ale zawodowo i owszem. trzymając się analogii, to jest raczej tak, jakby ten pan inżynier zrobił tego kompa, czy co to tam się kryje pod tymi tajemnymi nazwami, sprzedał, odniósł sukces w jakieś średniej mikro-skali a potem kompletnie nie potrafił tego przełożyć na poprawę warunków swojego życia
-
2009/04/23 12:37:34
@Podsiadło
a nie jest to przypadek KJP? On przecież lubi głodny chodzić. Natomiast syn w relacji ojca sobie życzy empeczwórę, czyli prawdopodobnie jest linuksiarzem, czyli ma za swoje.
-
2009/04/23 12:44:58
mam wrażenie, że KJP się kończy w chwili, kiedy w jego skład wchodzi wbijanie się na krzywy ryj na zupę z cebuli, tudzież egzystowanie na kasie żony. Choć może faktycznie to lubi (tyle, że wtedy musi do swojego porno wciągać ludzi, którym niekoniecznie musi to odpowiadać).
-
2009/04/23 12:50:53
@ zupę z cebuli

A wy musicie ciągle o jedzeniu?
-
2009/04/23 12:58:47
@braineater
jej, ale trzyma swoją kobietę w piwnicy i zabiera jej kasę? Może ona tak chce? Oczywiście, to co robi Podsiadło jest całkowicie tzw. niemęskie i w kontrze do filozofii życiowej WO jednocześnie, no ale wciąż jeszcze jest legalne.
BTW do jakiegoś stopnia się z nim zgadzam,kiedy mówi, że dziś brakuje nam sposobów na potwierdzenie własnej wartości. Ludzie pracują w matriksie i często nic z tych ich roboczogodzin nie wynika. Stąd przywiązanie do kasy i szukanie sensu w konsumpcji. Kompletnie nie rozumiem, czemu wszyscy pracują nad "projektami". Kumpel marketingowiec pracował parę lat temu w Kolonii nad projektem promocji Forda Ka za pomocą żelków Haribo. WTF??? Projekt to robię ja, architektoniczny. Najpierw koncepcja, a potem dokumentacja urzędowa (pozwolenia etc.) w końcu realizacyjna. To do czegoś prowadzi, kończy się jakimś namacalnym rezultatem. Promocja żelków nie jest projektem, przynajmniej dla mnie. Za to żelki dobre, polecam (np z chili).
-
2009/04/23 13:11:20
kiedy mnie o żadną niemęskość nie chodzi tak właściwie, a radykalny mieszczanizm WO to też nie do końca moja bajka, tylko o jakiś choćby minimalny poziom odpowiedzialności za siebie, czyli żyj sobie według własnego porno, ale tylko do chwili, gdy nie polega ono w dużej mierze na wyciąganiu łapy po pomoc gdzie i kiedy tylko się da, w dodatku w sytuacji, gdy masz wszystko, co potrzebne (wszystkie kończyny i łeb), żeby sobie samemu poradzić. A w tym przypadku właśnie tak jest, z rozciągnięciem tego jeszcze na brak odpowiedzialności za rodzinę - sytuacje przy której automatycznie mi się włącza red light - bo skoro wiedziałeś, że twoim porno jest nieradzenie sobie w życiu, to jaki sens ma zakładanie rodziny?
-
2009/04/23 13:14:27
@podsiadło
Ja się jedynie do jego kariery "prasowej" odnosiłem, jak to go, bidoka, kolejno z każdej redakcji układ, spisek, albo inni idioci wyrzucali. Jak to wyglądało w rzeczywistości - relacje drugiej strony można łatwo wygooglać.
-
wo
2009/04/23 13:30:02
@urbane
"Oczywiście, to co robi Podsiadło jest całkowicie tzw. niemęskie i w kontrze do filozofii życiowej WO jednocześnie, no ale wciąż jeszcze jest legalne."

Głośne bekanie po posiłku też jest legalne, chodzi raczej o to, że to jest obrzydliwe.
-
2009/04/23 13:34:56
@dziś brakuje nam sposobów na potwierdzenie własnej wartości.[...] Stąd przywiązanie do kasy i szukanie sensu w konsumpcji.

bzdura.
zeby wychowac w rozsadnych warunkach chocby dwojke dzieci, zaspokajac ich spolecznie rozsadne potrzeby, wyjezdzac na rozsadne wakacje w niezasyfione miejsca i poruszac sie rozsadnie bezpiecznym i niezawodnym pojazdem trzeba zarabiac pewne minimum. nie mowiac juz o tzw. samorealizacji...
rzekome 'przywiazanie do kasy' wynika stad, ze aby zarobic na w/w rozsadne minimum trzeba - przynajmniej u nas zapieprzac w dobrze platnej pracy jak maly samochodzik, a i tak jest ciezko.
-
2009/04/23 13:35:16
@urbane.abuse
"To do czegoś prowadzi, kończy się jakimś namacalnym rezultatem. Promocja żelków nie jest projektem, przynajmniej dla mnie. "
Thus spokes wikipedia:
en.wikipedia.org/wiki/Project_management
A project is a finite endeavor (having specific start and completion dates) undertaken to create a unique product or service which brings about beneficial change or added value.

Zatem promocja Forda przez żelki Haribo, a niechby i kondomy Durex, jest projektem w rozumieniu takiej definicji.
-
2009/04/23 13:37:07
@wo
ależ racja, i dla mnie Podsiadło też nie jest szczególnie estetyczny, tyle że bym go nie zagarniał do jednej zagrody z Wildsteinem i spółką. Teksty o nim w opolskiej Gazecie nie są szczególnie prześmiewcze, np to: miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,6086276,Paranoiczne_powody_zwolnienia_Podsiadly.html
-
2009/04/23 13:42:13
@barts_706
przecież nie będę się kopał z koniem, znaczy z resztą świata przekonaną, że promocja Forda żelkami jest projektem. Ja tylko ujawniłem osobiste emo wynikające z niezgody na taki pojęciowy szacher-macher. Also sprach urbane.
-
wo
2009/04/23 13:42:39
@urbane
"ależ racja, i dla mnie Podsiadło też nie jest szczególnie estetyczny, tyle że bym go nie zagarniał do jednej zagrody z Wildsteinem i spółką."

Ale nikt tak nie zagarnia! O Wildsteinie powiedziałbym (i powiedziałem) dużo przykrych rzeczy, ale na pewno nie zarzuciłbym mu nieudacznictwa. To kuty na cztery łapy cwaniak, który zawsze wie, gdzie leżą konfitury i jak się dobrać do koryta. To w końcu Ty i ja płacimy podatki/abonament na jego utrzymanie, a nie on na nasze - i to już samo w sobie rozstrzyga dyskusję.
-
2009/04/23 13:51:35
@wo
A jednak kiedy widzę Wildsteina, niechby i obżerającego się konfiturami przy korycie, to widzę jakiś taki amatorski model człowieka i egzystencjalny epic fail. Nawet jeśli za nasze pieniądze, to nie zazdroszczę.
-
2009/04/23 13:55:46
@WO & hool 1991

A miałem dopisać zdanie -"i jak widać przetrwało to nawet do 91 roku, kiedy BillG był już miliarderem". Moja naiwna wiara w ludzi kazała mi ten fragment skreślić, bo po co uprawiać łopatologię na forum ludzi inteligentnych. Jakże mi przykro, że mój optymizm i wiara w ludzką inteligencję została tak brutalnie podważona przez gospodarza i prominentnego gościa.

@WO
Musisz sobie przekalibrować iCala. On June 17 1991 to ja się szykowałem do ślubu.


-
2009/04/23 14:20:34
@wo, oftopicznie
Wiem że masz alergię na gości z gitarami przy ognisku i w związku z tym jak zobaczyłem ten żart, to jakoś od razu pomyślałem o Tobie:
www.wulffmorgenthaler.com/default.aspx?id=f1e16430-a16e-4000-b6dd-1450f9d10b9b
-
2009/04/23 14:43:08
Wulff już nie jest taki fajny jak przed wojną... Ale to jest trochę na temat: www.wulffmorgenthaler.com/default.aspx?id=89c5aff0-0d8e-480c-a5a2-4fd88962da9f
-
2009/04/23 14:54:32
@hooolighan

sam zbankrutowal...

Do tego poziomu zdaje się nigdy się jemu ani Sinclair Research nie udało dojść. Co najwyżej trwonił własny majątek.
-
wo
2009/04/23 14:58:09
@pohjois
"A miałem dopisać zdanie -"i jak widać przetrwało to nawet do 91 roku, kiedy BillG był już miliarderem""

Błędnie, bo prawidłowość jest inna - na fali sukcesów CEO wierzy, że rzeczywiście zna się na wszystkim lepiej od swoich podwładnych i popada w micromanagement. Steve Jobs tę fazę przeszedł w NeXT na przykład, ale Gatesa też to dopadło w latach 90., na szczęście na mniejszą skalę. W każdym razie, wynikiem uporu Gatesa przy lansowaniu pewnego swojego wynalazku (a właściwie wynalazku jego przyszłej żony) był projekt Microsoft Bob. Który zmaterializował się kochanym przez wszystkich windowsiarzy Panem Spinaczem.

Zatem to nie jest "przetrwało do 1991 roku" tylko "już w 1991 miał ostrą fazę".

@barts
"Wiem że masz alergię na gości z gitarami przy ognisku"

A następna blogonotka będzie właśnie o piosence śpiewanej przy gitarze akustycznej z filozoficznym tekstem o tym, że Życie Jest Straszne! Bardzo mi wpadła w ucho.

@urbane
"A jednak kiedy widzę Wildsteina, niechby i obżerającego się konfiturami przy korycie, to widzę jakiś taki amatorski model człowieka i egzystencjalny epic fail. Nawet jeśli za nasze pieniądze, to nie zazdroszczę."

Nie ma żadnego "a jednak" - Widsteinem i jego korytem się brzydzę, nieudacznikom takim jak Karpiński natomiast wspólczuję bez obrzydzenia.
-
wo
2009/04/23 15:04:45
@amatil
"Z kim właściwie Karpiński miał rozwijać swoje projekty, nawet gdyby miał lepsze social skills? Peerelowskie odpowiedniki Ballmersa nosiły kurtki ze skaju i wąsy, a system przewidywał dla nich ścieżki kariery adekwantne do tego stroju. Z kimś takim porządny inżynier się nie zadawał, no chyba, że sprzedawał im wieprzowinę."

Przepraszam, że to przegapiłem i dopiero teraz odpowiadam. Masz oczywiście rację, ale właśnie dlatego cały ten kult pięknych prototypów wydaje mi się bezsensowny. W PRL wybor był prosty. Chcesz wprowadzać na rynek lśniące nowe zabawki? Emigruj do kraju, w którym takie coś produkują. Jesteś patriotą, który chce rozwijać kulturę techniczną swojego kraju? Skupiaj się na realistycznych celach, czyli na "wynalazczości pana Czesia, złotej rączki". Zaimplementuj Uniksa na RIAD-y, wykładaj o zachodnich technologiach studentom polibudy, serwisuj komputery sprowadzane z Zachodu itd. Ten ustrój nie potrzebował konstruktorów pięknych prototypów, potrzebował najwyżej kogoś, kto będzie umiał lawirować w gospodarce niedoboru - pozwoli wykorzystać ukryte zasoby (kompatybilność RIAD z System/360 była przecież SZANSĄ, zwłaszcza wobec liberalnego stosunku do burżuazyjnej własności intelektualnej) albo ochronić te co są, choćby przykryje folią obrabiarki sprowadzone za gierkowskie kredyty stojące pod gołym niebem z powodu problemów logistycznych.
-
2009/04/23 15:22:57
@ logic (nienotowany)
JEST: głęboki dizgajs
WINNO BYĆ: głęboki disgast [in-joke? sprawdzić, czy nie ksiądz]
---
@findoutmore (nienotowany)
JEST: mainstreamowe
WINNO BYĆ: mainstreamowe
---
@barts706 (notowany: 1 raz)
JEST: Thus spokes wikipedia
WINNO BYĆ: Thus spake (the) wikipedia
-----------------------
Grammar Police
To Correct and to Serve
-
2009/04/23 15:23:17
Zawsze wydawało mi się, że Lipiński pisze o historii w sposób dobrze zriserczowany i krytyczny. Jak to trudno wyjść z własnej niszy i nie dać ciała.
A z Podsiadło to niestety kontynuacja tematu o mediach publicznych, bo z takich go zdaje się wysiudali. Woda na młyn gospodarza, nie dotykać, sprywatyzować i zaorać.

@WO
Imieninowe sto lat
-
2009/04/23 15:34:22
@grammar
"JEST: mainstreamowe
WINNO BYĆ: mainstreamowe "

zaiste dokładny jest Twój spelczek.
-
2009/04/23 15:52:26
@logic "który tam to wspominałeś o k-202 na FUWie? Kiedy to było? FUW na hożej nie jest przesadnie nowoczesnym ośrodkiem, ale za mojej tamój bytności (czy może bywalności) to jednak jakieś pecety bywały dostępne."

Karpinski zrobil K202 w 71 roku (jesli wierzyc webowi). O tych i nieco pozniejszych czasach pisalem. Pecety IBM zaczal robic w okolicach 80 roku. Wyobrazam sobie ze wtedy juz Karpinskiego komputer zezlomowano.

Aopen
-
2009/04/23 16:03:41
"Ten ustrój nie potrzebował konstruktorów pięknych prototypów, potrzebował najwyżej kogoś, kto będzie umiał lawirować w gospodarce niedoboru - pozwoli wykorzystać ukryte zasoby (kompatybilność RIAD z System/360 była przecież SZANSĄ, zwłaszcza wobec liberalnego stosunku do burżuazyjnej własności intelektualnej) ..."

Zgadzajac sie w 100% z intencja chcialbym sprostowac ta rzekoma liberalnosc. O ile mnie pamiec nie myli, IBM sprzedawal hardware a software dorzucal za darmo. Sadem wymuszono na IBMie zeby zaczal sprzedawac hardware osobno i software osobno. Dopiero ten wyrok sadowy dal poczatek przemyslowi softwarowemu. A hardware, jak sie teraz okazuje, wyslalo na Taiwan.
-
wo
2009/04/23 16:16:59
@aopen
"O ile mnie pamiec nie myli, IBM sprzedawal hardware a software dorzucal za darmo."

Myli Cię tak bardzo, że jak się będziesz chciał przy tym upierać, po prostu zabanuję jak ostatniego korwinistę. W ogóle mylisz się wiążąc początek przemysłu software z IBM PC - najwyraźniej Twoja niewiedza sięga tak daleko, że w ogóle nie wiesz nic o tym co się działo na tym rynku w latach 1975-1981. Weź czytnij o tym jakąś książkę albo cuś, ale nie dyskutuj z ludźmi, którzy więcej wiedzą od Ciebie.
-
2009/04/23 16:22:21
Strasznie plujecie na tego Krapińskiego. Czy naprawdę tak bolą was sukcesy jednego z Nas, Polaka? Facet miał ciężkie życie, walczył ze spadającymi z każdej strony ciosami. Życie wynalazcy nie jest łatwe w Polsce, zarówno tej zwanej PRL, jak i III RP. Czy bycie Polakiem to powód do wstydu?
-
wo
2009/04/23 16:23:23
@findoutmore
"Strasznie plujecie na tego Krapińskiego"

Hahaha, zdradziłeś się :-)
-
2009/04/23 16:38:03
@wo

Strasznie plujesz na tego findoutmore. Czy naprawdę tak bolą Cię sukcesy jednego z Nas, blogokomentatorów? Facet ma ciężkie życie, walczy ze spadającymi z każdej strony ciosami. Życie internauty nie jest łatwe w Polsce, zarówno tej zwanej PRL, jak i III RP. Czy bycie blogokomentatorem to powód do wstydu?
-
2009/04/23 17:13:08
@wo "Myli Cię tak bardzo, że jak się będziesz chciał przy tym upierać, po prostu zabanuję jak ostatniego korwinistę. W ogóle mylisz się wiążąc początek przemysłu software z IBM PC - najwyraźniej Twoja niewiedza sięga tak daleko, że w ogóle nie wiesz nic o tym co się działo na tym rynku w latach 1975-1981. Weź czytnij o tym jakąś książkę albo cuś, ale nie dyskutuj z ludźmi, którzy więcej wiedzą od Ciebie."

Poniewaz pisales o IBM360 (Riady) ja pisalem o tych wlasnie czasach.
To unbundling mialo miejsce okolo 69 roku.
Taki link mi wyskoczyl:
findarticles.com/p/articles/mi_m0SMG/is_n4_v9/ai_7131826/

IBM robil maszyny przed pecetem.

Piszesz o Karpinskim, K202, Riadach, IBM360 - to sie nie wqwiaj na ludzi co te czasy o ktorych piszesz pamietaja zawodowo.

Aopen
-
2009/04/23 17:18:48
@czescjacek
"Życie internauty nie jest łatwe w Polsce, zarówno tej zwanej PRL, jak i III RP."
W PRL nie było internetu chociaż i w tym obszarze mają miejsce komunistyczne złogi. Dlaczego Polska domena to .pl, co brzmi prawie jak .prl, a nie .rp ? Mimo wszystko to i tak lepiej niż u Rosjan, u których wciąż rejestrują domeny .su. Podobno cieszą się rosnącą popularnością. Czyż to nie jest jawny i oczywisty symbol imperialistycznych zapędów władców Kremla?
-
2009/04/23 17:19:31
@jest projektem w rozumieniu takiej definicji

Podstawowy błąd: jest projectem.
-
2009/04/23 17:26:27
@findoutmore
Strasznie plujecie na tego Krapińskiego. Czy naprawdę tak bolą was sukcesy jednego z Nas, Polaka?

Tzn. jakie niby sukcesy?

Dlaczego Polska domena to .pl, co brzmi prawie jak .prl, a nie .rp ?

O, widzę, że mem wedle którego skrót PL pochodzi od "Poland Ludowand", żyje. Pamiętam wąsaczy w żółwikach na początku lat 90-tych, którzy sobie na maluchach dumnie naklejali nalepki z literami RP.
-
2009/04/23 17:38:34
@WO
Zatem to nie jest "przetrwało do 1991 roku" tylko "już w 1991 miał ostrą fazę".

No i widać, że nie przeczytałeś zapodanego linka, bo historia tam zapodana jest dokładnie ortogonalna z twoimi tezami i zgodna z moją zawodną pamięcią. Wniosek z historii jest taki, że przesłuchania, takie jak opisane miały swoją dłuuuugą tradycję i BillG
nie narzucał w nich nikomu swojego widzimisia, ale chciał mieć pewność, że ludzie wiedzą co robią i dlaczego to robią.
-
2009/04/23 17:49:53
Tak sobie czytam, wspominam, już nawet nie chce mi się poprawiać tego, że w Spectrum ustawiało się kolor czcionki kombinacją osiemnastu klawiszy, z których wyskakiwało INK, nie PEN. Na pierwszych pecetach (IBM PC i XT) Basic był w ROM-ie. Ten ROM w chińskich klonach należało wypalić samodzielnie. Na płycie było pięć podstawek na EPROM-y po 8kB. Ostatnia zawierała BIOS. Cztery były puste. Skądś się kradło dumpa hex czterech pozostałych EPROM-ów i po wypaleniu można było używać peceta bez dyskietki - ROM-Basic startował sam. Tyle tylko, że nie było na czym zapisać programu, bo był on przystosowany do kaset magnetofonowych, ale tego interfejsu Chnińczycy (rozsądnie) nie skopiowali.

Dostałem zajadów i bólu przepony po przeczytaniu w powyższych komentarzach logu z procesu zglanowania jakiegoś portalowego eksperta. Na przyszłość muszę sobie zapamiętać, by nie zażywać zbyt dużych porcji komentarzy na raz.

Aczkolwiek (albo azaliż) palmę pierwszeństwa w dzisiejszej polewce dzierży niezawodny S24. Chcecie wiedzieć, dlaczego wyskakuje 404 i 503? To poczytajcie. Oczywiście, jeśli trzycyfrowe numerki pozwolą.

zbigniewszczesny.salon24.pl/626186.html

Kliniczny przypadek profesjonalnego prowadzenia projektów IT. Jakbym widział swoją (bardzo) byłą firmę.
-
2009/04/23 18:14:39
@urbane.abuse
"Ja tylko ujawniłem osobiste emo wynikające z niezgody na taki pojęciowy szacher-macher."
Wiem, wiem, ale że akurat project managment leży blisko moich obowiązków służbowych, to i z automatu pojechałem definicją.

"Wulff już nie jest taki fajny jak przed wojną..."
No nie jest, ale i tak daje radę.

@wo
"A następna blogonotka będzie właśnie o piosence śpiewanej przy gitarze akustycznej z filozoficznym tekstem o tym, że Życie Jest Straszne!"
...i przez chujków z IPNu jednak nie jest.

""Krapińskiego"
Hahaha, zdradziłeś się :-)"
Jeśli to picie do mojej wcześniejszej zamiany 'r' i 'a', to śpieszę donieść że to nie ja troluję pod innym nickiem.

@grammar.police
"@barts706 (notowany: 1 raz)"
Wiki podaje "Thus spoke Zarathustra" jako tytuł artykułu, "Thus spake..." jest na drugim miejscu. Można czepiać się 's' na końcu, ale to już jest analne nitpickerstwo, więc ogólnie tnij bazie.

@arturjac
"Podstawowy błąd: jest projectem."
Też pracujesz w korporacji? :)
-
2009/04/23 18:31:13
@barts
"Też pracujesz w korporacji?"
To jakaś choroba, chyba, czy ludzie już nie mogą spokojnie pracować w warsztacie swojego wujka czy w warzywniaku stryjenki?
@aopen
Spoko, ja po prostu trochę młodszy jestem. A na Hożej trzymają parę przerażających aparatów sprzed Rewolucji Francuskiej, żeby Królikowski mógł się znęcać nad pierwszoroczniakami, więc może nawet nie zezłomowali. Ba, może nawet sprezentowali Gajowi, by mógł się cieszyć, co to, panie, ten prund może, jak to jest w jego zwyczaju (Boże, jak ja nienawidzę tego dementywnego dziada!).
@truthisoutthere
Ja to jakąś meliskę silnie zalecam. Tak na początek. Potem zaś pieprznięcie się w łeb czymś ciężkim na otrzeźwienie.
-
2009/04/23 18:38:03
@Też pracujesz w korporacji? :)

Wręcz przeciwnie, ale przez pewien czas pracowałem w dziale projektów/projektowym/HGW.

Nie w tym jednak rzecz, bo nie wiem, czy się rozumiemy. urbane zżymał się na nazywanie promocji Fordów żelkami projektem, a ty dałeś link do hasła "Project management" w anglojęzycznej Wikipedii.
-
2009/04/23 18:54:44
@barts_706 ""następna blogonotka (...) o piosence (...) że Życie Jest Straszne!" ...i przez chujków z IPNu jednak nie jest. "

Toż przecież piosenka Kaczmarskiego jest właśnie o życiu strasznym Brunona.
-
2009/04/23 19:33:06
@logic "Spoko, ja po prostu trochę młodszy jestem."

Nie tylko Ty, tak wyglada. Wlasnie zostalem skopany przez WO za znajomosc istotnych wydarzen sprzed 1980 roku. Nie za to ze wiem za duzo ale ze zapomnialem za malo.

Aopen
-
wo
2009/04/23 20:53:50
@aopen
"Poniewaz pisales o IBM360 (Riady) ja pisalem o tych wlasnie czasach.
To unbundling mialo miejsce okolo 69 roku."

Sorki, dopisałem sobie w myślach coś, czego nie napisałeś. Jak tak, to oczywiście masz rację.

"Wlasnie zostalem skopany przez WO za znajomosc istotnych wydarzen sprzed 1980 roku. Nie za to ze wiem za duzo ale ze zapomnialem za malo. "

Spoko spoko, nadinterpretowałem, przepraszam.

@prorock & barts
To nie jest notka, której szukacie - tamta będzie z cyklu Now Playing, a ta jest interwencją w sprawie bieżączki.
-
2009/04/23 21:26:34
@wo najpierw meta-dyskusja:

erystyka

Szkoda mi czasu na gruntowną analizę, nie mam też przy sobie książeczki o erystyce Schopenhauera. Który zresztą jak widać wyżej myli mi się z Chopinem :)

Zauważ jednak, że nawet w tej wypowiedzi próbujesz wpłynąć na moje emocje przez grubiańskie zachowanie (Sposób 8), oraz odwoływanie się do niezwiązanego z meritum argumentu bana (Sposób 18).

W innych wypowiedziach oczywiście jest znacznie wiecej takich słabych tricków.
Rozszerzasz np. dyskusję poza jej naturalne granice (sposób 1) - kiedy rozmawiamy o tym, czy Gates był "techniczny" czy "biznesowy" - jak twierdzisz w notce, próbujesz rozmawiać o zaletach produktów Microsoftu. Tymczasem nawet gdyby Gates zakończył karierę na opracowaniu programu do tic-tac-toe, to ja miałbym rację.

Sposób 18 stosujesz praktycznie od początku dyskusji, koncentrując się nie na rzeczowości porównania ale na: definicji "sprytnego wynalazku", a następnie na omawianiu sposobu dystrybucji oprogramowania Microsoft.

W bardzo zabawny sposób łączysz też argumentum ad verecundiam z argumentum ad personam, twierdząc, że (w przeciwieństwie do mnie) czytujesz książki. To sposoby 30 i 32. Przy okazji posługujesz się też argumentem "ostatnim" - czyli piszesz do mnie jak ostatni buc, którym zapewne nie jesteś. No i dodatkowo, piszesz nieprawdę o rzeczach, o których nie mają pojęcia Twoi czytelnicy - można to tłumaczyć niewiedzą, ale można pomyśleć, że to argumentum ad auditorem.

Chyba wystarczy.

Jak pewnie kiedyś czytałeś, dyskusja powinna dązyć do ustalenia wspólnego zdania na temat przedmiotu sporu. Tymczasem Ty za wszelką ceną próbujesz udowodnić, że jesteś "mundry". To nie jest przedmiotem sporu. Z mojego punktu widzenia zmieniasz potencjalnie wartościową rozmowe w żałosne popisy niedowartościowanego gówniarza.

A przecież Ty nie jesteś gówniarzem, jesteś bystry facet, lubię Cię czytać.
Świetnie tłumaczysz uniwersalną kulturę czytelnikom prowincjonalnej, ale niezłej, gazety w prowincjonalnym, ale pięknym, języku (wolę ten język niż bezsensowne makaronizmy wtrącane na blogu). Żałuję, że nie "okradasz" tych czytelników na tyle, żeby bez oszczedzania kupić sobie zestaw płyt z ulubionym serialem.

Nic jednak nie poradzimy na to, że o IT wiesz tyle, ile wyczytałeś, a jak widać nie wyczytałeś zbyt wiele. Za każdym razem kiedy piszesz o komputerach PC i Apple, czy o współczesnych systemach operacyjnych wykazujesz się wiedzą i elokwencją wygadanego cwaniaczka spod budki z piwem. Nie znasz się także na telefonach komórkowych (żenujący wpis o tłumaczeniach interfejsów w urządzeniach Nokia), oraz o ile wiem samochodach (ja też się nie znam).

Mam jednak teorię, lecząca mój dysonans poznawczy.

Moim zdaniem po prostu nie masz czasu na gruntowne badanie tematów, na które się wypowiadasz. Za to pragniesz podtrzymać swój autorytet i nie chcesz przyznac się do błędu. Ponieważ jednak nikt nie zna się na wszystkim, oraz masz tu zbyt dużo przypadkowych czytelników, ktorzy wytykają oczywiste błędy, musisz uciekać się do tej niskiej formy dyskusji. Twoi fani próbują Cię naśladować, jednak z powodu ograniczonej inteligencji i wiedzy wypadają jeszcze gorzej - vide: @eli.wurtzman.
-
2009/04/23 21:30:03

Jeśli jeszcze mnie nie zbanowałeś, to teraz ad rem.

Nie był od "produktów" (sprawdź może kiedyś, kto to byl Paul Allen)...

W Microsofcie oprócz Gatesa i Allena jest jeszcze wielu innych utalentowanych technicznie ludzi. W niektórych firmach to się zdarza. BTW to też beznadziejny chwyt erystyczny, prawda?

potrafił (bo nie wiem, czy nadal potrafi) podejmować trafne i szybkie decyzje oraz cieszyć się takim zaufaniem swojego zespołu

Widzisz, gdybyś znał historię Karpińskiego lepiej, niż tylko z "książek", wiedziałbyś, że w 1981 roku pracownicy jego zakładu chcieli by zostal dyrektorem MERY. To tak a propos zaufania zespołu.

Z kolei Gates... Jego decyzje to m.in. opóźnione wejście MS w Internet, inwestowanie w rozwój urządzeń Web TV, wiara w komputery-terminale. Obsesja szczegółów i wtrącanie się w szczegóły rozwiązań produktów, oraz totalna kontrola (włącznie z akceptowaniem wydatków Ballmera). Zaufanie zespołu? Owszem, Gates jada w tej samej stołówce i jest na Ty z pracownikami. Wszyscy wiedzą, że jest geniuszem (technicznym). Jednak w rozmowach o pracy wzbudzał raczej strach niż zaufanie inzynierów, zaś z "menadżerami" od biznesu po prostu się kłócił i tylko świr Ballmer mógł nad tym zapanować.

A ja polecam książki. Nie wyobrażasz sobie, co z nich można wyczytać.

To przeczytaj taką cegłę Jacka Wasilewskiego, "Retoryka dominacji". Może zrozumiesz dlaczego jesteś żenujący pisząc takie bzdety.

Ale to też sukces biznesowy, a nie technologiczny - jedyną zaletą Windows w porównaniu z innymi systemami operacyjnymi na pecety była gwarancja zdolności z MS-DOS. Nie był ani łatwiejszy ani przyjaźniejszy od np. GEM.

Zgodności chyba. Nie dyskutujemy o tym, co zożyło się na sukces Microsoftu, tylko o tym, czy Gates to programista czy marketer. Zapewniam Cię, że jednak programista. Pewnie w ksiązkach też cos o tym znajdziesz.

Dla mnie EOT, nie musisz odpisywać. O Jasieńskim napisałeś znacznie lepiej.

@eli.wurtzman: nie chce mi się gadać z anonimowym obszczyblogiem. Nigdy nie będziesz jak WO :)
@grammar.police et al: PWND owszem. Wszystko przez Chopina.
@barts_706: nie twierdzę, że ulepszyli cokolwiek w SinclairBASIC, ale chcieli, żeby ten dialekt był lepszy. I nie był. Produkty MS nigdy nie były tak złe, jak źle o nich pisano. Standardem się stały głównie dlatego, ze ludzie je sobie sami kopiowali, wbrew temu co pisze WO. Zresztą, kto z Was nie widzial nielegalnej kopii produktu MS? I nigdy nie powiedziałem, ze cokolwiek jest nie do ulepszenia. Ja w ogóle nie o tym, to dygresje są.
@pohjois: daj spokój, oni wiedzą lepiej :)
-
2009/04/23 21:56:44
@pwrzosin
Stary. Jesteś po prostu tępakiem. Przekręcasz mój nick w sposób który pokazuje, że jesteś kompletnym kołkiem. Twoja [a="esensja.pl/tworczosc/poezja/tekst.html?id=523]poezja jest marna[a] (cmd+f Wrzosiński), a menadżerię wam zamknęli, bo jesteś nieudacznikiem.

Dlatego chciałbym Cię serdecznie pozdrowić słowami: spierdalaj bucu.
-
2009/04/23 22:08:33
@eli.wurstman no przeciez nie masz nic wspólnego z Alem Pacino. Ani z żadnym reporterem. Obrażam Cię i nie muszę w tym celu przeklinać, może dlatego, że kiedyś robiłem takie collage z Hłaski. Wiesz kto to był Hłasko? :)
-
wo
2009/04/23 22:21:41
@pwrzosin
"BTW to też beznadziejny chwyt erystyczny, prawda?"

"Sprawdź kto to był Paul Allen"? Dlaczego?

"O Jasieńskim napisałeś znacznie lepiej."

Chciałbym się zrewanżować podobym komplementem, ale jakoś nie przychodzi mi do głowy nic niefajansiarskiego Twojego pióra.

"Nic jednak nie poradzimy na to, że o IT wiesz tyle, ile wyczytałeś, a jak widać nie wyczytałeś zbyt wiele. "

Nie ma czegoś takiego, jak "wyczytać zbyt wiele", a więc ja też nie "wyczytałem zbyt wiele"; natomiast same moje obszerne lektury sprawiają, że wiem o tym więcej od Ciebie, co pokazała niniejsza dyskusja.

"Mam jednak teorię, lecząca mój dysonans poznawczy."

Ja mam jeszcze prostszą - ja znam fakty, Ty ich nie znasz. To idealnie tłumaczy przebieg całej tej rozmowy.
-
2009/04/23 22:30:19
@wo:
Paula Allena Ty chciałeś sprawdzać.
Też nie mam najwyższej opinii o swoim pisaniu.
Zgoda co do zbyt wiele.
Nie wiem co pokazała dyskusja, a propos stanu wiedzy, natomiast mam nadzieję, że wiesz już, że Gates to programista bardziej niż biznesmen.
A ostatnie zdanie doskonale pasuje do mojej racjonalizacji dysonansu, nawet jeśli jest fałszywa.
Do przeczytania.
-
2009/04/23 22:39:55
@pwrzosin
Zamiast bełkotu zaprezentuj może jakieś fakty? Przykład programistycznego geniuszu Billa?
-
wo
2009/04/23 22:41:41
@pwrzosin
"Nie wiem co pokazała dyskusja, a propos stanu wiedzy, natomiast mam nadzieję, że wiesz już, że Gates to programista bardziej niż biznesmen."

Ja niczego nowego się od Ciebie nie dowiedziałem, poza tym, że teraz stosujesz bardzo fajansiarską erystykę do bronienia absurdalnej tezy. Czy ja jestem bardziej chemikiem czy dziennikarzem?
-
2009/04/23 22:53:35
@pwrzosin
"Obrażam Cię i nie muszę w tym celu przeklinać"

No nie wiem, jeśli ktokolwiek czuje się tu obrażony to chyba Twoja stara.

Kiedy wyciągnąłeś motyw Windowsa jako przykład technicznego kozactwa Gatesa poprosiłem, żebyś zerknął sobie trochę bardziej w historię Windows, no wiesz Windows 1.0, 2.0, 3.0, 3.1, 3.11, CE, zupełnie olałeś temat. Jakoś nie widzę, żebyś błyszczał wiedzą w tym temacie, zwłaszcza o tym, jakim problemem było dla MS stworzenie używalnego GUI.

Dlatego będą sobie lolał z Tego co piszesz.
-
2009/04/23 22:58:03
@tatamaxa: dla mnie już to jego pierwsze "kółko i krzyżyk" jest wystarczającym przykładem. Miał 13 lat jak to zrobił.
@wo: obstawiam dziennikarza, zajmujesz się chemią też?
Żeby już nie przedłużać, napisałeś:
"Bill Gates to nie jest konstruktor ciekawych prototypów - to jest człowiek, który potrafił dopilnować kooperantów i zjednać sobie biurokratów".
IMO powinno być coś jak (nawet nie próbuję naśladować lotnego pióra):
"BG to nie tylko programista i innowator, ale także człowiek, który dobrał sobie partnerów, którzy dopilnowali kooperantów i zwalczyli biurokratów"

Tylko wtedy już nie jest takim przeciwieństwem, bo Jacek Karpiński też miał swoich protektorów, tyle, że oni nie dali rady polskim i radzieckim biurokratom i kooperantom.
Nie wiem, czy dało się to zrozumieć w ogólnej młócce, ale właśnie o tą wcale nie tak wielką różnicę się spieramy. Tzn. ja się spieram, bo większość dyskutantów raczej o swoją samoocenę walczy.
-
2009/04/23 23:10:40
@pwrzosiński

Przychodzisz na blog WO uzbrojony w "Erystykę" Schopenhauera ?
To o tobie jest ten dowcip?
Trzeci problem Turków na dyskotece
-
2009/04/23 23:10:48
@eli.wurman: jak chcesz to potrafisz.
Po pierwsze primo, ja nie jestem tu na sprawdzianie z historii informatyki. Kompletnie mnie grzeje co myślisz o moich umiejętnościach, nie proponuję Ci żadnych usług.

Po drugie primo, kompletnie nie widzę związku problemów z wynalezieniem czegokolwiek z osobistymi umiejętnościami Gatesa. Zwłaszcza jeśli chodzi o GUI - Windows 1.01 był pierwszym GUI dla PC w ogóle, to właśnie Gates wymyślił ten produkt (pewnie pod wpływem jabłek) i katował programistów 3 lata zanim mu wyprodukowali coś, co dało się pokazać ludziom, było wielozadaniowe i stabilne. A Windowsa 1.0 to w ogóle nie było.
-
2009/04/23 23:17:29
@rpyzel jest gorzej, ja nawet tej książki nie mam.
-
wo
2009/04/23 23:18:53
@pwrzosin
" Windows 1.01 był pierwszym GUI dla PC w ogóle,"

Premiera Windows 1.0.1 - 20 listopada 1985. Premiera GEM/1 dla 8086 - 28 luty 1985 (ale beta była sensacją COMDEX w 1984).
-
2009/04/23 23:24:41
@pwrzosin
"Kompletnie mnie grzeje co myślisz o moich umiejętnościach, nie proponuję Ci żadnych usług."

O, jak fajnie. Kolejny, któremu działalność "biznesowa" rozszerza się o blogokomcie.

"Zwłaszcza jeśli chodzi o GUI - Windows 1.01 był pierwszym GUI dla PC w ogóle"

+1 do obsługi Wikipedii. -5 do lansu jestem specem od IT.

"jak chcesz to potrafisz." + "bo większość dyskutantów raczej o swoją samoocenę walczy."

Stary, zaakceptuj to, że nie w każdej dziedzinie można być kozakiem, że można czasem po prostu poczytać książki, zdobyć wiedzę zanim pojedzie się ze swoim emo: Twoja samoocena się ustabilizuje.
-
2009/04/23 23:32:10
@grammar.police: bezsensowne, drogi półbocie. Jak mam wymieniać chwyty erystyczne, to klepię jak zapamiętałem.
poza tym była też wersja wurstman.

@wo: trafiony. przy czym Windowsa pokazywali na Comdex już w 1983. No i ta wspaniała wielozadaniowość, GEM mógł mieć tylko jedną aplikację, prawda? Tak czy owak to bez związku z rozmową o podobieństwie Gatesa do Karpińskiego.
-
2009/04/23 23:39:56
@eli.wurman: z tą działalnością to zabawne. -5 Google?
Jeśli znalazłeś błąd w Wikipedii to go popraw. Przy okazji przeczytaj hasło "projekcja_(psychologia)". Bo poza tym, to ostatni akapit masz całkiem trafny.

-
wo
2009/04/23 23:48:06
@grammar police
Musiałem skasować, bo nie domknąłeś taga i się kaszaniło. Engine bloksa ogólnie zniechęca do boldowania, kursywowania, linkowania itd.

@pwrzosin
"No i ta wspaniała wielozadaniowość, GEM mógł mieć tylko jedną aplikację, prawda?"

Napisałeś, cytuję, "Windows 1.01 był pierwszym GUI dla PC w ogóle, to właśnie Gates wymyślił ten produkt". Oczywiście, przed zarzutem napisania bzdury możesz się bronić dodając teraz dodatkowe warunki, np. "pierwszym GUI z wielozadaniowością i nazwą zaczynającą się na wu", w ramach swojej fajansiarskiej erystyki.

"Tak czy owak to bez związku z rozmową o podobieństwie Gatesa do Karpińskiego"

O tyle ze związkiem, że cała Twoja teza o podobieństwie opiera się na robieniu z Gatesa już to sprytnego wynalazcy, już to innowatora. Wszystkie próby uzasadnienia tej tezy prowadzą do Twojej kompromitacji. Moim zdaniem - wyrażonym w blogonotce i w tej dyskusji - podobieństwa nie ma, a teza o Gatesie-innowatorze nadaje się być może do plotka, pudelka, menadżerii czy jak-oni-nazwali-to-o-turystyce?, ale nie na mojego bloga, pliz.
-
2009/04/23 23:59:22
@pwrzosin
"z tą działalnością to zabawne"

E? O ile kojarzę, to napisałeś: "nie proponuję Ci żadnych usług". Więc to Ty wplotłeś sobie działalność "biznesową", weź sobie jakąś minimalną blogoodpowiedzialność za to, co rozsiewasz po internetach.

"Przy okazji przeczytaj hasło "projekcja_(psychologia)"

Przy okazji pozdrów swoją starą.
-
2009/04/24 00:07:07
@wo nie dyskutuję z tym GEM, tam znak zapytania jest. Rozumiem, że potwierdzasz różnicę. Ja potwierdzam pierwszeństwo. Nie potwierdzam kompromitacji, nie jestem guru od historii komputerów, snobuję się na inne rzeczy.

Wracając do tematu: Nie wydaje Ci się, że usilnie zaprzeczając technicznym zdolnościom szefa Microsoftu, oraz stawiając go po stronie marketerów wchodzisz jednak w konflikt z rzeczywistością? Nawet gdyby przyznać (co IMO nie jest prawdą): Gates robił tylko nędzne klony, za jego czasów nic w MS nie wymyślili, to mało zdolny programista.

Z drugiej strony masz rację, możesz sobie snuć na blogu dowolne opowieści. To o turystyce nazywało się Kolumber.
-
wo
2009/04/24 00:12:17
@pwrzosin
"Nie potwierdzam kompromitacji, nie jestem guru od historii komputerów,"

A mimo to zadebiutowałeś w tej dyskusji tekstem "Śmiem przy tym twierdzić, że na IT znam się dużo lepiej niż Szanowny Gospodarz", potem jeszcze wielokrotnie przypisując sobie wiedzę lepszą od mojej - mimo ciągłych wpadek tego typu.

"Nie wydaje Ci się, że usilnie zaprzeczając technicznym zdolnościom szefa Microsoftu, oraz stawiając go po stronie marketerów wchodzisz jednak w konflikt z rzeczywistością"

Gdybyś miał rzeczywiście jakieś zaczerpnięte z rzeczywistości argumenty przedstawiające Gatesa jako "sprytnego wynalazcę" albo choćby "innowatora", to byś je już wreszcie przedstawił. A tak to co przedstawiałeś, to wchodziło właśnie w konflikt z rzeczywistością (MS Windows jako pierwszy GUI dla PC, itd.).

"To o turystyce nazywało się Kolumber."

A jeszcze istnieje? Mieli tam/mają tam jakiegoś łosia równie kompetentnego jak Ty, który napisał straszliwe bzdury o Disneylandzie. Też obśmiane na tym blogu.

-
2009/04/24 00:14:10
@eli.wurman
Chyba minął Ci szczyt możliwości intelektualnych. Kiedy ktoś pisze "nie robię czegoś tam", to zwykle znaczy, że tego nie robi, a przynajmniej chce, żebyś tak pomyślał w danym momencie.
Lubisz myśleć o matkach swoich znajomych? To normalne, ale powinno przejść koło 15 roku życia.
-
2009/04/24 00:25:28
pwrzosin, ty chciałbyś zjeść ciastko i je mieć. Do wo piszesz językiem Wysokich Układających Się Stron -- oh - ah - oh la la -- "Panie Redaktorze, jestem rozczarowany, mniemałem, że prowadzmy dialog metodą sokratejskiej heurezy", a chwilę potem dosrywasz wurmanowi przy pomocy argumentów ad personam, ad hominem, ad nominem, ad kiełbasam oraz starego, dobrego chamstwa.

To już tak na marginesie, w kwestii stylu - pomijam twój ogólny epic fail w tej dyskusji.
-
2009/04/24 00:25:57
@wo Owszem. Jak dobrze wiesz Drogi Gospodarzu, IT to dość szeroka specjalizacja, na dodatek bardzo zmienna. Muzeum Techniki to jakby inna kategoria, choć równie ciekawa, to pewnie mniej przydatna - o ile nie jest się dzisiejszym odpowiednikiem Karpińskiego.

A propos Kolumbera: nie mam pojęcia, czy ktoś się tym opiekuje, ale strona wisi. Tam chyba użytkownicy sami sobie wpisują opowieści. Pewnie obśmialiście kogoś, kto przeżył przygodę życia wydając półroczne zarobki.
-
2009/04/24 00:27:41
@eli
Dowiaduję się o Tobie strasznie kompromitujących rzeczy. Mam gdzieś pozaprzeszłe szczytowanie intelektualne, ale że jesteś znajomym pwrzosina? Wstydź się albo szybko zdementuj.
-
2009/04/24 00:29:16
@pwrzosin
"Pewnie obśmialiście kogoś, kto przeżył przygodę życia wydając półroczne zarobki"
Zaraz się chyba popłaczę z żalu, smutku wielkiego i ogólnej egzystencjalnej beznadziei.
-
2009/04/24 00:30:38
@semafor.semafor inaczej rozmawiam z osobami, które jestem w stanie zidentyfikować, a inaczej z anonimowymi podgryzaczami. Zwłaszcza, kiedy Ci anonimowi swoimi wypowiedziami od początku pukają w dno od spodu.
Pomijając fakt, że ja pisałem swój komentarz do notki WO, zaś zdanie eli.wurmana, mistrza elegancji, jakoś niespecjalnie mnie interesowało. Nawet, jeśli byłyby to zdania identyczne.
-
2009/04/24 00:31:38
@logic: ale to nie Twoją podróż obśmiano? :)
-
wo
2009/04/24 00:34:01
@pwrzosin
"Jak dobrze wiesz Drogi Gospodarzu, IT to dość szeroka specjalizacja, na dodatek bardzo zmienna. Muzeum Techniki to jakby inna kategoria"

Problem polega na tym, że w spór wchodzisz właśnie w tej kategorii - Twoją tezę o Gatesie jako "sprytnym wynalazcy" lub choćby "innowatorze" mogłyby wspierać tylko eksponaty z Muzeum Techniki, które uznalibyśmy za wynalazek Gatesa lub innowację Gatesa. Jak to tutaj eksponat po eksponacie wyjaśnialiśmy, od Basika na Altaira przez kartę kompatybilności z CP/M do Apple II aż po PC-DOS, nie ma mowy o wynalazku ani innowacji. Natomiast owszem, mamy błyskotliwe posunięcia biznesowe, takie jak choćby droga w której Q-DOS stał się PC-DOS-em (a nie stał się nim CP/M-86).

"Pewnie obśmialiście kogoś, kto przeżył przygodę życia wydając półroczne zarobki."

Niemożliwe - błędy, które obśmialem w swojej blogonotce, mógł zrobić tylko ktoś, kto tam po prostu nigdy nie był, za to nieporadnie coś usiłował przełożyć z angielskiego:

wo.blox.pl/2008/07/Kolacja-z-Myszka-Miki.html
-
2009/04/24 00:38:44
@pwrzosin
"ale to nie Twoją podróż obśmiano? :)"
A co ja bede Twoje lenistwo dokarmiał, sprawdź se, wyszukaj, obejrzyj na jutubce moje emo pt. "Leave logic alone". I jak koniecznie chcesz, to se sprawdź jaką część dochodów wydałem na jakąkolwiek podróż, ale mnie w to nie angażuj, plz.
-
2009/04/24 00:46:50
pwrzosin, szkoda z tobą gadać. Jak powiedział znany ci poeta,

"Spod zmrużonych powiek
Do widzenia".
-
2009/04/24 00:53:39
@wo: racja. Tylko, że nieinnowacyjny Bill Gates (pewnie coś tam by się znalazło jednak innowacyjnego, ale trudno za cienki jestem i nie chce mi się szukać), nadal pozostaje bliżej Karpińskiego, niż powiedzmy Buffetta (można wstawić jakiegoś innego faceta od obracania kasą). Microsoftowym gościem od liczenia pieniędzy był od 1980 roku Steve Ballmer i to on stał za decyzjami takimi jak sposób dystrybucji oprogramowania czy negocjacje kontraktu na PC-DOS o którym piszesz. Powiedzmy, że to jest mój punkt widzenia, to nie będzie trzeba dalej wałkować.

To coś co obśmiałeś to jest jeszcze inny serwis. Faktycznie zabawny, ale zabity w lutym.
-
2009/04/24 01:17:23
@pwrzosin
Niechaj no zrekapituluję: wjeżdżasz z tekstem, że "leave Karpiński alone!!!!!!!!!", na wstępie zaznaczasz, że znasz się na IT lepiej niż gospodarz, rzucasz "sprytnego wynalazcę" i "innowatora", następnie imputujesz innym komciotwórcom jakieś braki w dziedzinie inteligencji i marudzisz o poziomie dyskusji, a przyciśnięty stwierdzasz: "pewnie coś tam by się znalazło jednak innowacyjnego, ale trudno za cienki jestem i nie chce mi się szukać".
To ja Ci, koleś, powiem tak: spadaj na bambus, sprawdzić, czy Cię tam nie ma i wróć ewentualnie, kiedy już będzie Ci się chciało czegoś poszukać, coś sprawdzić, czymkolwiek podeprzeć swoje tezy itd. Pokazem chamstwa na nikim wrażenia tu nie zrobisz, bo to i my umiemy. Arogancją na nikim wrażenia nie zrobisz również, powoływaniem się na Szopena Hauera takoż. Pouczasz ludzi o poziomie prowadzenia dyskusji, a sam w tej materii najwyraźniej za bardzo się nie łapiesz i łapać nie zamierzasz, bo "nie chce Ci się szukać". Jak się nie chce, to trudno, nie szukaj, ale nie truj dupy, nie rozkładaj ogona i nie nadymaj wola, bo w ogonie nie masz nawet trzech piór, a wole świadczy co najwyżej o niewydolności tarczycy.
-
2009/04/24 01:48:42
@ logic

Nie no, bądźmy fair - nie jakiegoś Szopena Hauera, tylko "Shopena" Hauera. Fryderyk Shopen, Artur Shopenhauer - podobieństwo jest łudzące, o błąd nietrudno.
-
2009/04/24 02:15:37
@pwrzosin
"Chyba minął Ci szczyt możliwości intelektualnych"

Przypomnę Ci co jest moim porno w tej rozmowie: lolanie z buców którzy sieją swoje emo po komciach. Takie tanie zaczepki mi nie robią, wyraziłem się już o tym pisząc, że nie masz memów, które mogłyby mnie rozbawić.

""nie robię czegoś tam", to zwykle znaczy, że tego nie robi, a przynajmniej chce, żebyś tak pomyślał w danym momencie."

Ale to Ty wyciągnąłeś motyw z działalnością "biznesową", nie ja. Ja mam na Twoje biz-emo kompletnie wyjebane, co najwyżej Twoja autopromocja (farma nicków na wykopie) jest dla mnie tematem do lolania.

"zaś zdanie eli.wurmana, mistrza elegancji"

Najmocniejszy punkt Twojego argumentu z mistrza elegancji leży w tym, że sobie lolam z Ciebie jako kolesia, który przychodzi ze swoim emo specjalisty IT. Tyle, że uprawianie lolingu nijak nie jest przykładaniem Ontometru Mruwnicy do intelektu czy elegancji. Co byś wiedział, gdybyś nie był bucem.
-
2009/04/24 07:18:26
"@grammar police
Musiałem skasować, bo nie domknąłeś taga i się kaszaniło."
grammar.police - notowany 1 raz :D
-
2009/04/24 08:36:40
z artykulu o karpińskim:

"Tata [Karpińskiego] wymyślił dolnopłat - samolot, który skrzydła ma pod kadłubem, a nie nad nim. Ale polscy urzędnicy uparli się, że nie da się czegoś takiego zrobić, ponieważ samolot przewróci się w powietrzu. Trzy lata później taki samolot skonstruowali Niemcy. "

czy bywajacy tu znawcy historii lotnictwa mogliby potwierdzic, zaprzeczyc badz z_alowac (niby prawda, ale...) powyzsze?
-
wo
2009/04/24 09:34:42
@pwrzosin
" racja. Tylko, że nieinnowacyjny Bill Gates (pewnie coś tam by się znalazło jednak innowacyjnego, ale trudno za cienki jestem i nie chce mi się szukać), nadal pozostaje bliżej Karpińskiego, niż powiedzmy Buffetta "

Nieinnowacyjny Bill Gates pozostaje na tyle daleki od Karpińskiego, że tylko człowiek nie mający zielonego pojęcia o historii IT nazwałby Karpińskiego "polskim Gatesem". Oczywiście dla dowolnej ludzkiej pary A i B da się znaleźć takie C, że B pozostaje mimo wszystko bliżej A niż C. Na przykład Buffett pozostaje mimo wszystko bliżej Karpinskiego, niż powiedzmy Jennifer Lopez. Zatem dawaj, kontynuując swą błyskotliwą karierę w serwisie fajanseria.pl możesz napisać tekst "polski Warren Bufett pasł świnie".
-
2009/04/24 16:53:50
Co do ojca i dolnopłata:

Znawcą lotnictwa nijak nie jestem, ale z tego co wiem to dolnopłat pierwszy wymyślił Hugo Junkers w 1915, i był to dość słynny Junkers J1 który również był pierwszym samolotem z metalu, więc nie był to jakiś tam projekt o którym nikt nie wiedział tylko sprawa dość epokowa znana wszystkim zainteresowanym. Jako że w artykule stoi że Krapiński senior wymyślił dolnopłat, następnie odrzucili go "polscy urzędnicy" a 3 lata później wymyślili go Niemcy, a nijak nie umiem sobie wyobrazić polskich urzędników w 1912 już nie mówiąc o projektowaniu samolotów w Polsce w 1912 (choć to prawda że pierwsze towarzystwo lotnicze i lotnisko na polach mokotowskich istniało od 1910) więc raczej jest to taka sama prawda jak cała reszta tej bajki. A raczej rodzinna legenda.
-
2009/04/24 17:25:25
To jeszcze dodam. Ojciec miał na imię Adam i jako student PW skonstruował jakiś, nie ważne tu jaki, szybowiec, w 1923 roku. Więc o tym dolnopłacie to na 100% radio Erewań. Czego można się było oczywiście spodziewać.
-
2009/04/25 08:42:56
geniusze są naiwni z zasady. zawsze idą prostą drogą do celu nie zwracając uwagi na na towarzyskie układy, które zawsze są pokrętne i pogmatwane z zasady.. ;)
-
2009/04/25 08:52:28
@1teston
"geniusze są naiwni z zasady"
Rozumiem, że chodzi Ci tu o takiego Edisona, Bohra, Hawkinga, Plancka, Heisenberga i masz na swoją tezę jakieś fajne cytaty, które możesz rzucić?
-
jsn
2009/04/25 08:58:09
nareszcie przytomny głos
-
2009/04/25 11:34:10
@Gates

Niejaki Joel Spolsky, facet który zaprojektował Basic dla Excela, pisał w swoim felietonie, że Gates był zawodowym programistą, który bardzo dobrze rozumiał techniczne problemy z którymi borykali się jego podwładni - i pozostawiał im ich rozwiązywanie, samemu odpytując z wyników.

@w.m. turski

Śmieszne, że specjalizacją obu braci profesorów Turskich wydaje się być wyśmiewanie innych.

@pionierzy lotnictwa

pl.wikipedia.org/wiki/Czes%C5%82aw_Ta%C5%84ski
-
wo
2009/04/26 17:05:12
@teston
"geniusze są naiwni z zasady. zawsze idą prostą drogą do celu nie zwracając uwagi na na towarzyskie układy, które zawsze są pokrętne i pogmatwane z zasady.. ;)"

Bzdura.
-
2009/04/26 17:17:38
@gates jako programista

czytając o czymś zupełnie innym trafiłem na zdanie:

"It is reported that the Model 100 featured the last code that Bill Gates ever wrote."

en.wikipedia.org/wiki/TRS-80
-
2009/04/26 17:21:59
@embrecośtam
"Junkers J1"

na oko to jest to średniopłat. chociaż jasne, że przesunięcie płata w dół nie wydaje się jakąś radykalnie rewolucyjną koncepcją.
-
2009/04/26 17:41:04
@gates programista
Co to ma do dyskusji o tym, czy Gates największe sukcesy odnosił jako wynalazca czy jako biznesmen?
-
2009/04/26 18:00:45
@adegie

tyle ile znajdziesz w serdcu.
-
2009/04/26 18:19:06
Myślę, że jeśli już snujemy podobne analogie, inż. Karpińskiego można od biedy porównywać nie go Gatesa tylko do Sinclaira. Sir Clive miał w końcu na koncie kilka legendarnych dizajnowych bubli. Gdyby nie to, że rząd Thatcher ratował raz i drugi jego firmę bo chciał mieć "swój, brytyjski" przemysł elektroniczny i komputerowy, Sinclair mógł chyba splajtować już przy okazji Black Watcha, a tak padł dopiero przy C5. Gdyby więc w Polsce znalazł się jakiś czynnik oficjalny, który z przyczyn ambicjonalnych pompowałby kasę w pomysły Karpińskiego i nie rozliczał go z efektów, to może, kto wie, wyszedł by z tego w końcu jakiś sukces na skalę RWPG. Albo i nie.
-
2009/04/27 11:49:29
@seweryn groza
Jeśli chcesz porównywać Karpińskiego do Sinclaira, to podaj mi proszę jakiś jego produkt, który się sprzedał w milionach sztuk. Czy istnieje emulator K202 na peceta?
A może jest jakaś strona opisująca K202 podobna do
www.worldofspectrum.org/
Bo może źle szukałem?

Zaliczenie epic fail na skuterku, QL, telewizorku itp. nie oznacza, że się jest kompletnym nieudacznikiem (gdzieś w Wikipedii widziałem wyniki firmy Sinclaira - były lata, gdy tłukli grube miliony).
-
2009/04/27 13:28:22
@oszust1

Przecież nie twierdzę, że Karpiński to był "polski Sinclair" (kretynizm podobnych porównań został już tu wyśmiany). Pomyślałem tylko, że jeśli już z kimś porównywać* Karpińskiego to raczej z innym inżynierem a nie z gościem od software'u.

Stwierdziłem też, że gdyby państwo dotowało jego pomysły tak jak Thatcher firmy sir Clive'a to może do czegoś by doszedł. Nigdzie nie sugerowałem, że K202 to mógł być sukces na miarę ZX Spectrum. Zdaje mi się (ale nie wiem dużo o k202) że mógłby to być może jakiś RWPG-owski QL (w naszej skali byłoby to jakieś osiągnięcie).

Nie sugerowałem też, że sir Clive był nieudacznikiem; pomijając już pomysły i zdolności inżynierskie umiał przecież operować na styku polityki i biznesu i załatwić sobie jakoś te dotacje i szlachecki tytuł.

BTW, pierwszy komputer którym się bawiłem to był Sinclair QL mojego dziadka ;)

*Porównywać w sensie: zestawiać.
-
2009/04/27 21:14:51
Wg tego hasła w wiki Sinclair zarobił na czysto parę milionów funtów i przez ponad 20 lat bawił się wynalazkami. Też bym tak chciał, facet roxx.

@adegie

Po pierwsze, Gates jak najbardziej był wynalazcą, modelu biznesowego.
-
2009/04/28 00:01:55
@Sinclair roxx

O, tak! No i wymyślił wybuchające zegarki.
-
2009/05/01 13:39:04
"Raczej coś w rodzaju Konrada J. Zarębskiego, który ongi brylował w "Telewizyjnej" jako gwiazdkodawacz, streszczacz i felietonista (o zgrozo)."

Czy Konrad J. Zarębski to ten od "łubudu"?
-
2015/09/26 14:54:50
(położę w celach archiwalnych, gdyby ktoś odkopał cała tę dyskusję przy dowolnej okazji)
Ciekawy komentarz, potwierdzający tylko hipotezę WO, dodał ostatnio (26.09.2015) Bogdan Miś, któremu trudno zarzucić nieznajomość realiów PRL-owskiego IT:

"Przy całej mojej sympatii dla Jacka i jego wielkiego talentu konstruktorskiego: warto spojrzeć na sprawę nieco głębiej, jak Polskie Towarzystwo Informatyczne niedawno zrobiło. Obawiam się, że ulegamy stereotypom i nie rozumiemy już istoty ówczesnych konfliktów biznesowo-personalnych. Nie politycznych wcale..."

(www.facebook.com/suchodolski/posts/10206801382127099?comment_id=10206803071569334&offset=0&total_comments=2&comment_tracking={%22tn%22%3A%22R%22})

Prawdopodobnie p. Misiowi chodziło o ten dokument:

www.biuletyn.pti.org.pl/biuletyn-pti/historia-informatyki/437-historia-komputera-k-202

lub/i o ten:

www.pti.org.pl/index.php/content/download/5010/40588/version/1/file/Mowią+Wieki+-+list.pdf