Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Konrad Niklewicz kontra Agora
Konrad Niklewicz ostro wziął się za łamanie przez Agorę SA artykułu 36 traktatu europejskiego. Prowadzony przez tę firmę Kulturalny Sklep w większości wypadków odmawia wysyłania książek i płyt poza granice Polski, co jasno opisuje w swoim FAQ.
Oczywiście Agora - jak każda prywatna firma - ma prawo swobodnie podejmować decyzje biznesowe. Jest jednak pewien istotny haczyk. Jeśli spółka (jakakolwiek spółka!) decyduje się sprzedawać jakiś produkt bądź usługę w jednym kraju UE - to nie może zabraniać sprzedaży konsumentom w innych krajach. Tako rzecze traktat UE - pisze Konrad na swoim blogu.
Próbowałem mu zwrócić uwagę na to, że każde wydawnictwo oferujące książki czy muzykę płaci właścicielowi praw autorskich za licencję na konkretne pole eksploatacji, z reguły określone terytorialnie. Nie można więc zapewnić unijnej swobody przepływu książek i płyt bez jednego z dwóch bardzo radykalnych rozwiązań - właścicieli praw autorskich trzeba albo prymusowo wywłaszczyć (uznając, że jeśli ktoś udzielił praw na jeden kraj unijny, to tym samym udzielił na wszytkie), albo od nich ryczałtowo te prawa wykupić.
Konrad odpowiedział mi na to: „Wojtek, sedno problemu tkwi gdzie indziej, Agora i jej obrońcy zdają sie tego nie widzieć, jesteśmy w Unii Europejskiej i poniższy zapis powinien być stosowany: Article 36, CHAPTER 3 (...) oczywiście, wiem, że nie tylko Agora ma za uszamu, ale właśnie ta firma, z całą swoją otoczką people friendliness, powinna zwracać uwagę na takie "szczegóły" najbardziej (...) Owszem, domagam się tego, że jeśli jakaś piosenka jest przedawana na rynku brytyjskim, to musi być też sprzedawana na rynku bułgarskim
Jeśli ktoś zechce kliknąć na podane linki to zauważy oczywiście, że Konrad pisał o firmie Apple, którą ja złośliwie w tych cytatach zastąpiłem Agorą. Jednak w swoim tekście podkreślał, że jego zdaniem, artykuł 36 traktatu europejskiego obowiązuje „jakąkolwiek spółkę” oferującą dane towary w jednym z krajów unijnych. Dlaczego więc jego tyrady mają nie dotyczyć akurat Agory? Przecież też jest na literę „A”.
Apple kiedyś tam zapewne otworzy polski muzyczny sklep iTunes - jak już się im to będzie opłacać. Z moich skromnych pogaduszek z Pascalem Cagni (nie zapomnę nigdy rozmowy, w której udało mi się mu wytłumaczyć, co jest i skąd się wzięła „klawiatura programisty”) wynika, że nie ma sensu na to liczyć przed naszym przejściem na euro. Najlepszym dowodem na to, że to się nie opłaca jest to, że nikt inny, ani Sony ani Microsoft, nie próbuje zająć tej luki rynkowej.
Jednak nawet kiedy ruszy polski iTMS, to nie będzie miało nic wspólnego ze swobodą przepływu usług na rynku europejskim. To nadal będzie polski iTMS z ofertą inną niż w brytyjskim czy niemieckim iTMS. Wiele piosenek po prostu trafia do Apple z licencją na określone terytorium, dlatego ludzie także na Zachodzie kombinują z kartami-zdrapkami.
Nie twierdzę, że rozumiem traktat europejski lepiej od Konrada. Wygląda jednak na to, że ludzi rozumiejących go tak jak ja - że to nie dotyczy pól eksploatacji praw autorskich - jest całkiem sporo. Także w firmie zatrudniającej mnie i Konrada.
wtorek, 10 marca 2009, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Apple - iTunes: mogą, ale nie chcą? z blogUE
Nie chcę zapełniać kolejnych notek, ba, ekranów całych teoretyzowaniem o  8221 polach eksploatacji 8221 oraz o porównywaniem Apple-iTunes do mojego pracodawcy to pozostawiam 1. honorowemu rzecznikowi Appla w Polsce, WO . Zamiast wymądrzać się, ... »
Wysłany 2009/03/11 12:02:53
Komentarze
2009/03/10 14:50:15
Już parę razy zwróciłem uwagę na to, że ludzie gardłujący "dlaczego nie możemy kupować w iTMS" najczęściej w ogóle nie zdają sobie sprawy z tego, że nie ma czegoś takiego jak globalny iTMS, tylko są lokalne iTMS-y i w każdym z nich oferta trochę się różni (np. w niemieckim nie ma w ogóle sekcji "FREE ON iTunes") a restrykcje adresowe są przestrzegane tak samo jak w stosunku do Polaków.
-
2009/03/10 15:50:17
@wo
Nie można więc zapewnić unijnej swobody przepływu książek i płyt bez jednego z dwóch bardzo radykalnych rozwiązań - właścicieli praw autorskich trzeba albo prymusowo wywłaszczyć (uznając, że jeśli ktoś udzielił praw na jeden kraj unijny, to tym samym udzielił na wszytkie)

I takie rozwiązanie uważam za słuszne. Nie jest też znowu aż tak bardzo radykalne: w porównaniu do (także słusznej) likwidacji suwerenności państw narodowych w zakresie polityki handlowej czy monetarnej - to wręcz pikuś.
-
2009/03/10 15:52:05
Jeżeli problem wysyłania książek za granicę będzie narastał, to pewnie prędzej czy później powstanie jakiś nasz odpowiednik Polamer, Inc.
I wszyscy będą zadowoleni: sklep sprzeda więcej, a klient będzie sobie mógł kupić ulubioną książkę niezależnie od tego gdzie mieszka. Tylko właściciele praw autorskich sobie trochę popłaczą, ale pewnie szybko im przejdzie.
-
2009/03/10 15:55:41
Jak nikt nie próbuje wejść w tą niszę?

www.muzodajnia.pl

Na razie skromnie, ale ma się rozrastać, a chłopaki mają ambitne plany :-)
-
2009/03/10 16:00:06
@wo:

"Prowadzony przez tę firmę Kulturalny Sklep w większości wypadków odmawia wysyłania książek i płyt poza granice Polski, co jasno opisuje w swoim FAQ."

Mylisz dwie kompletnie różne rzeczy. Uniemożliwienie dokonania zakupu ze względu na 'przynależność terytorialną klienta' z ograniczeniami dostawy. Brytyjczyk czy Niemiec najprawdopodobniej mogą bez problemu kupić towary z Kulturalnego Sklepu płacąc za nie przy użyciu eCardu swoimi kartami płatniczymi.

"Nie można więc zapewnić unijnej swobody przepływu książek i płyt bez jednego z dwóch bardzo radykalnych rozwiązań - właścicieli praw autorskich trzeba albo prymusowo wywłaszczyć (uznając, że jeśli ktoś udzielił praw na jeden kraj unijny, to tym samym udzielił na wszytkie), albo od nich ryczałtowo te prawa wykupić."

Można też uznać, że miejscem zawarcia transakcji jest siedziba sprzedawcy i tym samym zrównać akt zakupu płyty w iTMS z zakupem płyty w zwykłym sklepie gdzie, niezależnie od lokalizacji sklepu, dopóki da się kartę obciążyć stosowną sumą nikt nie docieka w jakim kraju karta została wydana.

"sedno problemu tkwi gdzie indziej, Agora i jej obrońcy zdają sie tego nie widzieć, jesteśmy w Unii Europejskiej i poniższy zapis powinien być stosowany: Article 36, CHAPTER 3 (...)"

Bo faktycznie, mimo mojej umiarkowanej symaptii dla traktatu europejskiego, uważam że to smutna jest sytuacja, w której trzeba przyznać, że znajduje się w nim zapis, którego działanie jest uchylane z powodu sprzeczności z prawem autorskim.

"Najlepszym dowodem na to, że to się nie opłaca jest to, że nikt inny, ani Sony ani Microsoft, nie próbuje zająć tej luki rynkowej."

Najlepszym dowodem, że problem z opłacalnością wynika nie z chudości polskich porfeli, konieczności spolonizowania interfejsu tylko z nieprzystającej do rzeczywistości koncepcji praw autorskich, jest to że moimi pieniędzmi mogę zapłacić bez problemu w amazon.com czy ebay.com.
-
wo
2009/03/10 16:03:28
@luster
Jej, adresami typu nieciekawefajansy.pl, voduyen.pl, sklepmuzyczny.wp.pl czy niszowefrajerstwowogg.org to się możemy przerzucać. Ale gdyby oferta iTMS była równie żałosna, to w ogóle nikt by nie jęczał, że tego jeszcze nie ma w Polsce.

@kamnez
"Nie jest też znowu aż tak bardzo radykalne: w porównaniu do (także słusznej) likwidacji suwerenności państw narodowych w zakresie polityki handlowej czy monetarnej - to wręcz pikuś."

Jajako osoba żyjąca z eksploatacji majątkowych praw autorskich jestem oczywiście przeciw, bo to by oznaczało, że ktoś mi coś zabiera. I ja sam to nadal pikuś, ale już jeśli to potraktować jako całą grupę ludzi żyjących z eksploatacji majątkowych praw autorskich, to stanowim lobby dość potężne, żeby ci nakopać do rzyci.
-
wo
2009/03/10 16:07:05
@lapacz
"Mylisz dwie kompletnie różne rzeczy. Uniemożliwienie dokonania zakupu ze względu na 'przynależność terytorialną klienta' z ograniczeniami dostawy. Brytyjczyk czy Niemiec najprawdopodobniej mogą bez problemu kupić towary z Kulturalnego Sklepu płacąc za nie przy użyciu eCardu swoimi kartami płatniczymi. "

Mylisz dwie stosunkowo podobne rzeczy - ograniczanie dostępu brytyjskiego klienta do fizycznie istniejacej płyty i jego dostępu do pliku przesłanego internetem.

"Najlepszym dowodem, że problem z opłacalnością wynika nie z chudości polskich porfeli, konieczności spolonizowania interfejsu tylko z nieprzystającej do rzeczywistości koncepcji praw autorskich, jest to że moimi pieniędzmi mogę zapłacić bez problemu w amazon.com czy ebay.com. "

Najlepszym dowodem, że sedno Twojej pomyłki tkwi dokładnie tam, gdzie to zdiagnozowałem w powyższym swoim akapicie jest to, że znowu mylisz zakup fizycznego egzemplarza utworu razem z nośnikiem i pliku z utworem. Jak już kiedyś zamiast tylko o tym fantazjować zaczniesz naprawdę kupować w Amazonie, to spróbuj kupić tam sobie swoimi polskimi pieniędzmi ebooka do Kindle'a.
-
2009/03/10 16:21:13
Hm....mam wrażenie, że muzyka jest traktowana przez sprzedawców....jak im wygodnie :-) (przepraszam z góry za ten mało wyszukany wstęp). Z jednej strony- jesteśmy obciążani kosztami "ukrytymi" podczas zakupów nagrywarek, płyt itp.- bowiem "wszyscy wiedzą, że i tak będziemy jumać muzykę, więc od razu zapłaćcie". Z drugiej- nie możemy np. kupić jednej muzyki w sklepie bo nie ma licencji- ale co to oznacza? Że jak sobie kupię płytę za granicą, to mi ją celnik powinien zabrać? A z trzeciej- są takie figielki jak www.bopaboo.com/ , pozwalające sprzedawać "używane" pliki MP3.....
Ja tam wolałbym, żeby traktować to jak zwykłą kiełbasę (i co- licencje na kiełbasę dawać może :-)), sprzedawać gdzie i jak się da....
-
2009/03/10 16:23:43
...a gdybym się wyraził mętnie- mam wrażenie, że wszyscy chcą mnie wyruchać, bo sobie chciałem posłuchać jakiejśtam muzyczki :-)
-
wo
2009/03/10 16:24:17
@stalowyszczur
"Hm....mam wrażenie, że muzyka jest traktowana przez sprzedawców....jak im wygodnie :-)"

Ja bym to uogólnił. Wszyscy (w tym dziennikarze i blogokomentatorzy) traktują wszystko tak jak im wygodnie, bo ludzie to ogólnie chciwe i leniwe bestie.

"Że jak sobie kupię płytę za granicą, to mi ją celnik powinien zabrać?"

Nie, bo fizycznie ją kupiłeś za granicą.

"Ja tam wolałbym, żeby traktować to jak zwykłą kiełbasę (i co- licencje na kiełbasę dawać może :-)), sprzedawać gdzie i jak się da...."

Po tym bełkocie wnoszę, że masz niewielkie szanse stworzyć cokolwiek, co da się eksploatować majątkowo jako Twoje dzielo - więc nie dziwi mnie to, że byś tak wolał. Masz prawo sobie oczywiście wszystko woleć, tego Ci nie odbieram, ale na szczęście w kapitalizmie decydują interesy mojej grupy.
-
wo
2009/03/10 16:24:42
@stalowyszczur
"mam wrażenie, że wszyscy chcą mnie wyruchać,"

Prawdopodobnie przesadne, ale wklej fotkę.
-
2009/03/10 16:45:14
@wo
Jajako osoba żyjąca z eksploatacji majątkowych praw autorskich jestem oczywiście przeciw, bo to by oznaczało, że ktoś mi coś zabiera.

Tylko w jakiejś korwinistycznej abstrakcji. Rozszerzenie (nawet przymusowe) pola eksploatacji praw autorskich akurat *autorom* ujmy nie przyniesie, bo będą czerpać profity z tych nowych obszarów. No OK, nie wynegocjują sobie różnych umów dla różnych rynków krajowych, by korzystać z segmentacji rynku. I bardzo dobrze. Co innego wydawnictwa/wytwórnie - im faktycznie zabiera się coś bardzo realnego. Z przyjemnością będę na to patrzył ;)

I ja sam to nadal pikuś, ale już jeśli to potraktować jako całą grupę ludzi żyjących z eksploatacji majątkowych praw autorskich, to stanowim lobby dość potężne, żeby ci nakopać do rzyci.

No owszem, zwłaszcza, że mają (jeszcze) dużo pieniędzy na swój lobbing. Jajako demokrata wierzę jednak, że interes o wiele bardziej dominującej liczebnie grupy konsumentów przeważy nad zachłannością bogatej mniejszości :o)

Zresztą i tak gajowy Torrent przepędzi całe to towarzystwo do wszystkich diabłów.
-
2009/03/10 16:48:36
...jestem stary, gruby i siwy ;-)
Przepraszam za moją niedyspozycję mentalną- ciśnienie, czy też inna cholera.
Ale meritumując- wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego u nas (znaczy w Polsce) płyty/muzyka kosztują jakieś koszmarne pieniądze, znaczne większe niż "za granicą", mimo że jak widać tam (znaczy za granicą) chyba zarabiają na życie....
I więcej nie będę wymyślać, bo w pracy jestem.
-
2009/03/10 16:57:18
"Jak już kiedyś zamiast tylko o tym fantazjować zaczniesz naprawdę kupować w Amazonie, to spróbuj kupić tam sobie swoimi polskimi pieniędzmi ebooka do Kindle'a."

Ba, zwykłą ępetróję spróbuj kupić.
-
2009/03/10 17:00:26
@wo:Jajako osoba żyjąca z eksploatacji majątkowych praw autorskich jestem oczywiście przeciw, bo to by oznaczało, że ktoś mi coś zabiera.

Serio? O jakim konkretnie przedmiocie praw autorskich mowa w Twoim przypadku? Rzeczywiście istnieje coś, co licencjonujesz jedynie w PL, a co miałoby zbyt gdzie indziej?

"I ja sam to nadal pikuś, ale już jeśli to potraktować jako całą grupę ludzi żyjących z eksploatacji majątkowych praw autorskich, to stanowim lobby dość potężne, żeby ci nakopać do rzyci."

Jako człowiek żyjący z eksploatacji majątkowych praw autorskich wcale nie mam ochoty zapisywać się do tego konkretnego lobby.
-
2009/03/10 17:17:38
Trzymam w rękach grę komputerową wyprodukowaną przez "Take 2 Interactive, Saxon House, 2-4 Victoria Street, Windsor, Berkshire, SL4 1EN, England", na której pudełku (zaraz nad brytyjskikm EAN-em) widnieje adnotacja "Not For Supply in the UK". Dla redaktora Niklewicza to musi być chyba zupełnie niepojęte.

@Wygląda jednak na to, że ludzi rozumiejących go tak jak ja - że to nie dotyczy pól eksploatacji praw autorskich - jest całkiem sporo.

E, może po prostu kalkulują, że łamanie art. 36 bardziej się opłaca. W końcu najważniejsze chyba jest, jak ten artykuł zrozumie jakiś tam sąd czy inna komisja?
-
2009/03/10 17:42:53
@Jajako osoba żyjąca z eksploatacji majątkowych praw autorskich jestem oczywiście przeciw, bo to by oznaczało, że ktoś mi coś zabiera.

wytlumacz mi prosze jak krowie na miedzy, co konkretny ty bys konkretnie stracil.

powiedzmy, ze napisales megasuperhiperbestseller, od ktorego mdleja nastolatki, mlode geje i gejki. i wszyscy, wszyscy go chca przeczytac, bo jest dzezi kul i trendy.

powiedzmy ze podpisales z jakas firma umowe na dystrybucje wspomnianego dziela w formie ebuka na polske, w wyniku czego dostajesz dzialke od kazdego sprzedanego 'egzemplarza'.

jaka konkretna, wymierna w gotowce szkode bys ponisol, gdyby wprowadzone w ue prawo, na mocy ktorego twoj dystybutor nie moglby odmowic sprzedazy francuzowi, niemcowi etc.?
-
2009/03/10 18:51:53
@hooolighan

Możesz sobie zażądać innej opłaty od sprzedanego egzemplarza w zależności od tego komu sprzedajesz. Pozwala to teoretycznie wyciągnąć o ileś tam procent większą kasę z dzieła.
-
2009/03/10 19:09:07
@ hooligan:

W twoim przykładzie strata pewnie nie byłaby taka duża. Jednak, gdybyś był np. takim Waglewskim, który kiedyś w wywiadzie wyznał, że już nie podpisuje kontraktów "od egzemplarza", tylko nagrywa płytę za niemałą choć konkretną i ustaloną cenę, i gdyby nagle taka płyta stała się światowym hitem world music, to mógłbyś co najwyżej dorobić się światową trasą koncertową.
-
2009/03/10 19:13:50
Jajako osoba żyjąca z eksploatacji majątkowych praw autorskich jestem oczywiście przeciw, bo to by oznaczało, że ktoś mi coś zabiera.

Zabiera prawo odmowy dystrybucji w innych krajach, mniej więcej?
Ale przecież np. prawo odmowy udostępniania Twoich tekstow w bibliotekach
też Ci chyba odebrano. W sumie co to za wywłaszczenie, jeśli nadal pobierasz
tantiemy - tylko z kraju gdzie stoi serwer. A sprzeczności nie takie potrafią być w prawie, ostatecznie traktat miedzynarodowy jest chyba nadrzędny?
-
wo
2009/03/10 19:22:22
@stalowyszczur
"Ale meritumując- wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego u nas (znaczy w Polsce) płyty/muzyka kosztują jakieś koszmarne pieniądze, znaczne większe niż "za granicą",

Zależy którą. Więcej niż na Ukrainie, ale mniej niż w Londynie.

@kamnez
"Rozszerzenie (nawet przymusowe) pola eksploatacji praw autorskich akurat *autorom* ujmy nie przyniesie, bo będą czerpać profity z tych nowych obszarów."

Zależy jak mieli dotąd sformułowane umowy. Bywa tak, że masz procent od egzemplarza, bywa tak, że za jednorazową sumę udzieliłeś licencji za pięć lat. W dniu, w którym wejdzie Lex Kamnezi nagle się okaże, że udzieliłeś licencji na całe UE - a kasę dostałeś tylko za PL.

@praptak
"Rzeczywiście istnieje coś, co licencjonujesz jedynie w PL, a co miałoby zbyt gdzie indziej?"

Oczywiście, zbyt mojej książki gdzie indziej byłby symboliczny, więc jestem gotów na to machnąć ręką. Ale po pierwsze, to nie jest moja ostatnia ksiażka (mam nadzieję), a po drugie, prędzej odczuję empatię do autora np. austriackiego czy czeskiego, którego książka mogłaby mieć zbyt na nowych polach eksploatacji, niż do jakiegoś linuksiarskiego freetarda.

@arturjac
" W końcu najważniejsze chyba jest, jak ten artykuł zrozumie jakiś tam sąd czy inna komisja?"

Jajako marksistwa uważam, że zrozumie to tak, żeby to przynosiło korzyści posiadaczom środków produkcji.

@janek
"wytlumacz mi prosze jak krowie na miedzy, co konkretny ty bys konkretnie stracil. "

Ja konkretnie na przykład nigdy nie zrobiłbym wywiadu z Barbarą Orbison:

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,96856,6191830,Zasady_Roya_Orbisona.html

...a więc byłbym w plecy na honorarium. Zrobiłem ten wywiad tylko dlatego, że agorowe wydawnictwo wypuściło składankę Orbisona. Sony BMG nigdy by się nie zgodziło na wypuszczenie takiej składanki z licencją na całą Unię, bo agorowa składanka kosztuje osiem zyka. Cały deal z Agorą polega na tym, że licencja jest wyłącznie na Polskę. Zauważ, że w tym konkretnym przypadku licencja terytorialna opłaca się także posiadaczowi praw autorskich - skoro zgodził się na taki ekskluzywny dil z Polską to dlatego, że Agora zapłaciła mu odpowiednio dużo, więcej niż by tu miał ze sprzedaży ekskluzywnego boxed set w metalowym pudełku za 19,90 euro, które rzuca na resztę Unii.
-
2009/03/10 19:23:24
Mnie jeszcze jedno zastanawia. Licencja na sprzedaż plików mp3 wyłącznie osobom rasy kaukaskiej byłaby nieważna, choćby podpisał ją pułk prawników. A nawet, mniej kontrowersyjnie, umowa zezwalająca na sprzedaż wyłącznie mieszkańcom miejscowości pow. 50 tys. mieszkańców.

To czemu w przypadku licencji niezgodnych z Traktatem Europejskim nic się nie da zrobić?
-
wo
2009/03/10 19:25:13
@alesso
"Ale przecież np. prawo odmowy udostępniania Twoich tekstow w bibliotekach
też Ci chyba odebrano."

Nigdy go nie miałem, więc oczywiście umowę negocjowałem od razu z góry z taką świadomością.

"W sumie co to za wywłaszczenie, jeśli nadal pobierasz
tantiemy - tylko z kraju gdzie stoi serwer."

Umowy są różne. Czasem masz procent od sprzedaży, czasem masz jednorazową kasiorę. Przy czym jednorazowa kasiora w praktyce jest korzystniejsza dla autora, bo lepiej mieć 20.000 w jednym przelewie niż tak po parę kafli co roku (plus całe ryzyko przeniesione na wydawcę).
-
wo
2009/03/10 19:26:38
@amatil
"To czemu w przypadku licencji niezgodnych z Traktatem Europejskim nic się nie da zrobić?"

Bo kapitalizm to nie jest ustrój, w którym panuje ciuciu muciu miziu mizu tylko ustrój, w którym wszystkie instytucje publiczne w ostatecznym rozrachunku służą gwarantowaniu interesów właścicieli środków produkcji.
-
2009/03/10 19:58:34
"w którym wszystkie instytucje publiczne w ostatecznym rozrachunku służą gwarantowaniu interesów właścicieli środków produkcji."

Najpierw sprawiedliwie podzielić środki produkcji, a potem dać gwarancję, że sie ich nie odbierze?
-
2009/03/10 20:03:34
@wo
Zależy jak mieli dotąd sformułowane umowy. Bywa tak, że masz procent od egzemplarza, bywa tak, że za jednorazową sumę udzieliłeś licencji za pięć lat.

A co za problem zmusić prawnie wydawców, by dzielili się z autorami przychodami uzyskanymi na nowych rynkach, niezależnie od zapisów w umowach?

Albo - gdyby ktoś chciał tłumaczyć jaka to strasznie skomplikowana operacja by była - wersja kompromisowa: uznać, że każda nowa umowa wydawnicza zawarta w UE przekazuje prawa autorskie na obszarze całego terytorium Unii.
-
2009/03/10 20:04:33
Czy może towarzysze mają jakiś inny pomysł?
-
wo
2009/03/10 20:21:52
@kamnez
"A co za problem zmusić prawnie wydawców, by dzielili się z autorami przychodami uzyskanymi na nowych rynkach, niezależnie od zapisów w umowach?"

Zasadniczy problem prawny. Nie wyobrażam sobie ustawy, która by takie coś mogła uregulować. Tobie się chyba wydaje, że jest jakiś standardowy sposób rozliczania się twórcy z wydawcą. W rzeczywistości jest pełne spektrum postaw, od bardzo nieatrakcyjnej dla autora formuły "przeniesienia całości praw" (z jednej strony powiedziałbym, że nigdy nie należy się na to zgadzać, ale z drugiej strony, gdyby chodziło o megabaksa za jedną książkę, to zgodzę się od razu) aż po niby bardzo atrakcyjną, ale rozkładającą zarobek na lata formułę "procentu od sprzedaży".

Przyjęcie Lex Kamnezi oznaczałoby ogromną dyskryminację dla autorów, którzy podpisali umowę z jednorazowym wynagrodzeniem. Bo nagle po prostu by się dowiedzieli, że część praw im przymusowo odebrano. No i oczywiście Agora by się nagle strasznie wzbogaciła dysponując prawami do dzieł zebranych Queen na całą Europę (o Jeziu, może by nawet z tej okazji dywidenda poszła).

"Albo - gdyby ktoś chciał tłumaczyć jaka to strasznie skomplikowana operacja by była - wersja kompromisowa: uznać, że każda nowa umowa wydawnicza zawarta w UE przekazuje prawa autorskie na obszarze całego terytorium Unii."

No fajnie, ale przecież wtedy aż do 2079 roku miałbyś taką sytuację, że różne iTMS się różnią ofertą - stopniowo wyrównywaną w miarę wymierania autorów podpisujących umowy przed 2009.
-
2009/03/10 20:25:04
Apple otworzy iTunes w Polsce za ~10 lat. Na razie roczny dochod na glowe w Polsce to $10,000, wiec...
-
wo
2009/03/10 20:33:26
@wo
"No fajnie, ale przecież wtedy aż do 2079 roku miałbyś taką sytuację, że różne iTMS się różnią ofertą - stopniowo wyrównywaną w miarę wymierania autorów podpisujących umowy przed 2009."

Rety, moja idiotyczna pomyłka. Wymieranie ZACZNIE przynosić skutki w 2079, a potrwa oczywiście tyle, ile żyć będzie najdłużej żyjący artysta, zapewne członek jakiegoś chóru dziecięcego, który kojfnie gdzieś na początku XXII stulecia, do tego plus 70 lat, czyli jakieś lata 2190. Opłaca się robić taki bajzel tylko dla wyrównania ofert iTunes Music Store na przełomie XXII i XXIII wieku?
-
2009/03/10 20:38:41
@amatil
Mnie jeszcze jedno zastanawia. Licencja na sprzedaż plików mp3 wyłącznie osobom rasy kaukaskiej byłaby nieważna, choćby podpisał ją pułk prawników. A nawet, mniej kontrowersyjnie, umowa zezwalająca na sprzedaż wyłącznie mieszkańcom miejscowości pow. 50 tys. mieszkańców.

Dlatego, że bycie rezydentem jakiegoś kraju to kryterium inne gatunkowo, niż bycie osobą rasy kaukaskiej albo mieszkańcem miejscowości pow. 50 tys. mieszkańców. Jeśli nie wierzysz to przyjrzyj się wnioskowi o kredyt (albo nawet konto) w dowolnym banku i powiedz mi, które z dwóch pól tam znalazłeś: a) rezydent, b) białas.
-
2009/03/10 20:56:40
Opłaca się robić taki bajzel tylko dla wyrównania ofert iTunes Music Store na przełomie XXII i XXIII wieku?

Po pierwsze, żaden to bajzel. Po drugie, opłaca się, nie dla wyrównania ofert za ileś tam lat, tylko dlatego, że już bardzo niedługo katalogi iTMS otwarte dla wszystkich obywateli UE zaczęłyby się szybko zapełniać. Po trzecie, być może rozpoczął się czas, w którym beneficjenci ochrony praw autorskich mają ostatnią szansę na wynegocjowanie kompromisowych rozwiązań. Inaczej zostaną wywłaszczeni na rzecz właścicieli serwerów/serwisów netowych, czyli właścicieli dużo bardziej nowoczesnych środków produkcji.

-
2009/03/10 21:07:01
@wo
Można, gdzieś jeszcze zdobyć twój tekst "W cieniu Fukuyamy"?
-
2009/03/10 21:09:24
Próbowałem mu zwrócić uwagę na to, że każde wydawnictwo oferujące książki czy muzykę płaci właścicielowi praw autorskich za licencję na konkretne pole eksploatacji, z reguły określone terytorialnie. Nie można więc zapewnić unijnej swobody przepływu książek i płyt bez jednego z dwóch bardzo radykalnych rozwiązań - właścicieli praw autorskich trzeba albo prymusowo wywłaszczyć (uznając, że jeśli ktoś udzielił praw na jeden kraj unijny, to tym samym udzielił na wszytkie), albo od nich ryczałtowo te prawa wykupić.
Ciekawe. Taki amazon.com, albo amazon.co.uk, albo dvdcrave.com, itp. wysyłają filmy i książki do Polski bez miauknięcia. Które z powyższych "radykalnych" rozwiązań stosują właściciele?
. Z moich skromnych pogaduszek z Pascalem Cagni wynika, że nie ma sensu na to liczyć przed naszym przejściem na euro.
Ciekawe. Normalne wysyłkowe sklepy są w stanie ze mnie ściągnąć opłatę w dolarach, euro, funtach, dolarach australijskich, jenach itp. walutach. To dlaczego Apple nie? W czym problem?
-
2009/03/10 21:16:17
@wo: Zastanawiam sie na ile to prawo autorskie jest tylko wygodnym parawanem. Bo dlaczego Sklep Kulturalny nie moze wysylac ksiazek do UK, a taki polski Merlin chetnie je wysyla nawet poza Europe. Amazon, zarowno brytyjski jak i amerykanski tez z ksiazkami czy plytami nie robi problemow (ale klopoty sa np. z oprogramowaniem).
-
2009/03/10 21:17:03
We Wrocławiu na dawnym Dworcu Świebodzkim mamy już stoisko z plikami mp3 z różnych lokacji.
www.skyscrapercity.com/showpost.php?p=33311226&postcount=523
A poważnie to odnoszę wrażenie, że prawo autorskie dotyczące muzyki jest w dużej mierze martwe i zdechnie zupełnie jeszcze za naszego życia.
Rozwój piractwa spowodował, że płyty w tzw "polskiej cenie" kosztują ok 28-30 PLN chociaż jeszcze kilka lat temu przedstawiciele wielkich koncernów zarzekali się że nie mogą być tańsze niż co najmniej 50 PLN bo inaczej będą dopłacali do interesu. I jakoś się udało. I podobnie będzie z innymi koncernami którym teraz się nie opłaca.
Mnie ten itunes do niczego nie jest potrzebny bo słucham muzyki głównie w samochodzie, ale nie rozumiem czemu nie mogą zrobić polskiej wersji z polskimi wykonawcami, z nimi chyba można łatwiej dogadać w kwestii praw autorskich ?
-
2009/03/10 21:34:10
@wo,
Niemiec i Brytyjczyk moga, w ostateczności, kupić książkę wydawaną przez Agorę w jej sklepie firmowym.
Polak nie może kupić czterech wybranych piosenek z iTunes w Wielkiej Brytanii.

Zresztą w czasie, kiedy ty się popisywałeś erudycją na blogu, ja wykonałem niewdzięczną robotę i zadzwoniłem do organizacji zarządzania zbiorowego oraz do najwiekszego na polskim rynku majorsa, bu sprawdzić, czy iTunes wogóle PRÓBOWAŁ wejści na polski rynek (lub zaczął przygotowania).
No i nie mam, akolito Appla, dobrych wiadomości. Tak jak napisałem w pierwszej notce - Apple ma nasz rynek głęboko w doopie, traktuje nas jak odbirców II kategorii.

Szczegóły jutro. nawiązując do starego kawału, ciekaw jestem jak z tego zrobisz tramwaj.
pozdro


-
2009/03/10 21:42:33
"Polak nie może kupić czterech wybranych piosenek z iTunes w Wielkiej Brytanii. "

Jak również z Amazon w Wielkiej Brytanii (nie wspominając o Amazon USA, ale to inna, nie EUowska bajka). Więc to naprawdę nie wygląda na złośliwość lub majośćwdupność Appla.
-
2009/03/10 21:45:14
@wo:"Ale po pierwsze, to nie jest moja ostatnia ksiażka (mam nadzieję), "

Zakładając, że hipotetyczne prawo wchodzi w życie, licencję na hipotetyczną następną książkę obie strony negocjują przecież ze świadomością rozszerzenia pola eksploatacji. Fair game, IMO.

"a po drugie, prędzej odczuję empatię do autora np. austriackiego czy czeskiego, którego książka mogłaby mieć zbyt na nowych polach eksploatacji, niż do jakiegoś linuksiarskiego freetarda."

Każdemu jego sympatia , ale nazywanie freetardem kogoś, kto chce _zapłacić_ za prawo obcowania z tzw. własnością intelektualną to już chyba przesada?
-
2009/03/10 21:48:34
@tierralatina
Bo dlaczego Sklep Kulturalny nie moze wysylac ksiazek do UK, a taki polski Merlin chetnie je wysyla nawet poza Europe. Amazon, zarowno brytyjski jak i amerykanski tez z ksiazkami czy plytami nie robi problemow

Bo dlatego, że musi je fizycznie do Polski wysłać, więc potencjalna cena wysyłki w jakiś tam sposób "uszczelnia lukę" w obszarze dystrybucji powodując np., że przy różnicy cen rzędu 2$ na płycie wciąż będzie Ci się opłacało kupić u lokalnego dystrybutora niż za granicą. W przypadku plików nie ma tego problemu i stąd gdyby każdy mógł kupować wszędzie to przecież żaden debil nie używałby iTMS Deutschland płacąc za piosenkę 1, skoro mógłby ją kupić w iTMS USA za 1$.
-
2009/03/10 21:52:15
@konrad.niklewicz
Niemiec i Brytyjczyk moga, w ostateczności, kupić książkę wydawaną przez Agorę w jej sklepie firmowym.
Zaś Polak zaś może kupić książkę na amazonie.co.uk albo amazonie.de.

Polak nie może kupić czterech wybranych piosenek z iTunes w Wielkiej Brytanii.
Zaś Niemiec i Brytyjczyk nie mogą kupić czterech wybranych piosenek z iTunes w USA.

Powoli Ci świta, dlaczego Twoja analogia wali w próżnię?
-
wo
2009/03/10 21:54:06
@konrad
"Polak nie może kupić czterech wybranych piosenek z iTunes w Wielkiej Brytanii. "

Ma takie same możliwości, jak Brytyjczyk. Jak się specjalnie pofatyguje, żeby zrobić zakupy osobiście na danym terytorium, to se kupi.

"Zresztą w czasie, kiedy ty się popisywałeś erudycją na blogu, ja wykonałem niewdzięczną robotę"

Zdziwiłbym się, gdyby było odwrotnie.

"Tak jak napisałem w pierwszej notce - Apple ma nasz rynek głęboko w doopie, traktuje nas jak odbirców II kategorii. "

Ja przecież nie twierdzę, że Apple uważa polski rynek za coś niebywale istotnego w swoich planach marketingowych. Ja tylko twierdzę, że Twoja interpretacja Art 36 TE jest radykalnie odmienna od tej, która stanowi podstawę modelu biznesowego Agory SA.

@mamik
"Mnie ten itunes do niczego nie jest potrzebny bo słucham muzyki głównie w samochodzie,"

Ja też! Jak wypożyczałem samochód, żeby pojechać na pustynię, to moje absolutnie pierwsze pytanie do kolesi od Hertza brzmiało "gdzie tu się podłącza iPoda" :-)

@tierralatina
" Bo dlaczego Sklep Kulturalny nie moze wysylac ksiazek do UK, a taki polski Merlin chetnie je wysyla nawet poza Europe. "

Bo wysyła inne, z reguły znacznie droższe od tych ze Sklepu Kulturalnego.

@troll
"Ciekawe. Normalne wysyłkowe sklepy są w stanie ze mnie ściągnąć opłatę w dolarach, euro, funtach, dolarach australijskich, jenach itp. walutach. To dlaczego Apple nie? W czym problem?"

Ba! Apple ode mnie też regularnie ściąga różne opłaty w euro. Jeśli wydaje Ci się, że problem jest w przeliczaniu walut, to musisz poprosić o pomoc kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem i ma do Ciebie cierpliwość, ja nie mam.

@bantus
"Można, gdzieś jeszcze zdobyć twój tekst "W cieniu Fukuyamy"?"

A najbardziej to ja lubię kolesi, którym się wydaje, że ja skojarzę każdy z pierdyliarda napisanych przeze mnie tekstów po tytule.

@kamnez
"Po pierwsze, żaden to bajzel. "

Spory zamiąch prawny, w każdym razie - i konieczność i dla twórców i dla wydawców obmyślenia nowych stawek i nowych formuł.

"Inaczej zostaną wywłaszczeni na rzecz właścicieli serwerów/serwisów netowych, czyli właścicieli dużo bardziej nowoczesnych środków produkcji. "

Freetardy, którym się za bardzo wydaje, że piractwo rozwiąże problem, doczekają się odcinania od internetu za p2p. Nie podoba mi się to rozwiązanie, ale przyznasz, że bardzo radykalnie rozwiąże ono ten problem w krótkim czasie.
-
wo
2009/03/10 21:57:44
@praptak
"Zakładając, że hipotetyczne prawo wchodzi w życie, licencję na hipotetyczną następną książkę obie strony negocjują przecież ze świadomością rozszerzenia pola eksploatacji. Fair game, IMO."

Zakładając, że hipotetyczne prawo brzmi "...od dziś wszystkie umowy mają brzmieć tak...", to jego skutki będzie się odczuwać w pełni dopiero na przełomie XXII i XXIII stulecia, a na razie przez sto kilkadziesiąt lat katalogi różnych unijnych iTMS będą odmienne.
-
2009/03/10 22:11:20
@m-m-m: "Jeśli nie wierzysz to przyjrzyj się wnioskowi o kredyt (albo nawet konto) w dowolnym banku i powiedz mi, które z dwóch pól tam znalazłeś: a) rezydent, b) białas."

Znaczy, nie założę konta, jeśli jestem zameldowany na wsi? Bzdura

@2079
Musieliby podpisać umowy z wytwórniami juz teraz, albo bwana kubwa z UK i De zostaliby pozbawieni nowości. No a skoro już prawnicy z Apple znaleźliby Polskę i Bułgarię na mapie, to nic nie stałoby na przeszkodzie w napisaniu aneksów do wcześniejszych umów.

@kontrad.niklewicz: "Apple ma nasz rynek głęboko w doopie"

Także Komisja Europejska ma nas w doopie, bo łatwo odpuściła. Roamingu jakoś nie odpuścili, choć przecież "Bo kapitalizm to jest ustrój (...) w którym wszystkie instytucje publiczne w ostatecznym rozrachunku służą gwarantowaniu interesów właścicieli środków produkcji".

Rządy RP także mają w doopie polskich potencjalnych użytkowników iTunes, bo nie wymusili na UE działania. Jak trzeba było wynegocjować dopuszczenie do obrotu małych ogórków, to się dało (przed akcesją). Poniekąd słusznie, więcej wyborców je korniszony, niż chciałoby ściągać legalne .aac.
-
2009/03/10 22:20:46
@amatil
Znaczy, nie założę konta, jeśli jestem zameldowany na wsi? Bzdura

Znaczy, nie zrozumiałeś przykładu. Trudno.
-
2009/03/10 22:20:52
@kamnez
"A co za problem zmusić prawnie wydawców, by dzielili się z autorami przychodami uzyskanymi na nowych rynkach, niezależnie od zapisów w umowach?"

Przede wszystkim z powodu zasady swobodnego kształtowania treści umów, która istnieje bodajże w każdym systemie prawa cywilnego w Europie. Ograniczeniom podlega ze względu na ochronę uzasadnionych interesów stron. Oznacza, to że zapisy umów mogą być nieważne, jeżeli naruszają słuszne interesy stron. Ja akurat prawa autorskie do mojej pracy przenoszę na pracodawcę z chwilą powstania utworu, ale spytaj WO czy jego umowa licencyjna z określonym geograficznie polem eksploatacji narusza jego interesy. Sądzę, że nie.

Odnośnie wywłaszczenia - to można zrobić tylko za odszkodowaniem, czyli i tak zapłacimy za to wszyscy. A raczej nie zapłacimy.
-
2009/03/10 22:28:11
@wo
Chodziło o artykuł "W cieniu Fukuyamy" z pierwszego i dawno wyczerpanego numeru Lewą Nogą. Miałem dopisać, ale pomyślałem, to był na tyle ważny tekst, że będziesz wiedział i wcisnąłem Wyślij.
-
2009/03/10 22:41:33
@wo
Freetardy, którym się za bardzo wydaje, że piractwo rozwiąże problem, doczekają się odcinania od internetu za p2p.

A następnie obudzą się cali spoceni.
-
wo
2009/03/10 22:43:45
@pentaprism
"A następnie obudzą się cali spoceni."

Przeforsowanie tych ustaw wydaje mi się znacznie bardziej realne od tego, co się marzy Kamnezowi, albo nawet od przyjęcia takiej rujnującej dla Agory interpretacji traktatu europejskiego, jaką prezentuje Konrad Niklewicz. Nie mówię, że mnie to cieszy, ale te ustawy mają akurat bardzo solidnych zwolenników.
-
2009/03/10 22:52:55
@wo:
"Jak już kiedyś zamiast tylko o tym fantazjować zaczniesz naprawdę kupować w Amazonie, to spróbuj kupić tam sobie swoimi polskimi pieniędzmi ebooka do Kindle'a."

Oczywiście ograniczenia regionalne przy sprzedaży produktów w amazonie są równie smutne, co w iTMS, różnica polega na tym, że w amazonie dotyczy to niewielkiej części oferty, a w iTMS całości.

"Opłaca się robić taki bajzel tylko dla wyrównania ofert iTunes Music Store na przełomie XXII i XXIII wieku?"

Hej, odrobina wiary w kapitalizm i państwo prawa. Poważne potraktowanie zapisów traktatu skutkowałoby tym, ża Apple stanęłoby przed wyborem:
1. Kontynuować sprzedaż różnicując ofertę dla różnych krajów i narazić się na interwencję instytucji UE
2. Kontynuować sprzedaż zrównując ofertę dla wszystkich krajów UE i narazić się na pozwy ze strony właścicieli praw autorskich
3. Wstrzymać sprzedaż muzyki
Jestem dziwnie spokojny, że znalezienie rozwiązania numer 4 nie zajęłoby dużo czasu.

"Jajako osoba żyjąca z eksploatacji majątkowych praw autorskich jestem oczywiście przeciw (...)"

Ta Twoja obrona praw autorskich z pozycji Twórcy przypomina mi obronę biznesmena Jana Kulczyka przed 90% podatkiem od najbogatszych z pozycji biznesmena-lakiernika Zenona Kołoty. Trochę to zabawne, ale oczywiście w niczym nie umniejsza mojej wdzięczności, za to że najbardziej atrakcyjną część swojej twórczości decydujesz się udostępniać za darmo, bez ograniczeń regionalnych, dodając gratis unikalną wartość w postaci kontaktu z odbiorcami.

O kwestii praw autorskich, ciekawie, sensowniej i też z perspektywy twórcy pisze na swoim blogu niejaki Miąsik
-
2009/03/10 22:54:42
@wo
Ja też! Jak wypożyczałem samochód, żeby pojechać na pustynię, to moje absolutnie pierwsze pytanie do kolesi od Hertza brzmiało "gdzie tu się podłącza iPoda" :-)

I potrafisz wybierać utwory w ipodzie prowadząc samochód ? To bezpieczne ? ;-)
Jednak zostanę przy CD.
-
2009/03/10 23:07:24
@ Freetardy, którym się za bardzo wydaje, że piractwo rozwiąże problem, doczekają się odcinania od internetu za p2p. Nie podoba mi się to rozwiązanie, ale przyznasz, że bardzo radykalnie rozwiąże ono ten problem w krótkim czasie.

E tam. Przecież odwieczna zabawa w policjantów i złodziei zdążyła już przerobić również ten problem, także w Polsce: już dzisiaj wielu dostawców internetu ogranicza P2P w swoich sieciach, umyślnie dławiąc ruch na odpowiednich protokołach (wygląda to tak, że łącze hula z prędkością przykładowo 2 Mb/s, jeśli przeglądasz strony/ściągasz pocztę/whatever, ale tylko 0,5 Mb/s, jeśli ściągasz coś z torrentów). Użytkownicy obchodzą to dość prosto: zamiast ściągać z torrentów, ściągają z rapidshare (or compatible, bo podobnych serwisów jest fafnaście) - a tego provider już dławić nie może, bo równocześnie zdławiłby przeglądanie wszystkich stron WWW.

Jak już providerzy znajdą sposób na dławienie rapidshare bez dotykania reszty WWW, to użytkownicy znajdą kolejną metodę obejścia - i tak w kółko do usranej śmierci. Słynnego Napstera też swego czasu zneutralizowano, a jednak kompletnie nic to nie dało.
-
2009/03/10 23:29:27
Panie Wojtku!

Proponuję lekturę ustawy o PrAut:

"Wprowadzenie do obrotu oryginału albo egzemplarza utworu na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego wyczerpuje prawo do zezwalania na dalszy obrót takim egzemplarzem na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, z wyjątkiem
jego najmu lub użyczenia."

Oznacza to mniej więcej tyle, że w momencie, kiedy wprowadzimy do obrotu książkę na naszym rynku, następuje tzw. wyczerpanie prawa do egzemplarza utworu - każdy może z tym egzemplarzem zrobić co chce, przesłać go do dowolnego kraju EOG.

Poza tym pod pojęciem "pola ekspolatacji" nie określa się terytorium, lecz przede wszystkim technikę utrwalania, zwielokrotniania, wykonywania, wystawiania itd...

pozdrawiam!
TC
-
2009/03/10 23:43:49
@ heretique

I ciekawe jak polskie prawo autorskie zadziała na licencję udzieloną w UK na mp3 sprzedawane w UK?
-
2009/03/10 23:55:31
Nie bardzo rozumiem o co kaman z oburzaniem się na apple'a, i jeszcze powoływanie się przy tym na prawo UE.
To jest przecież czysty rachunek ekonomiczny i nie ma żadnych barier prawnych stojących na przeszkodzie temu, żeby Polak sobie ściągał muzykę z iTunesa, choćby i brytyjskiego. Wystarczyłoby tylko, żeby Apple wybulił na licencję na PL, co mu się po prostu nie kalkuluje. Co zresztą nie powinno dziwić, bo iTunes jak na razie na pewno cieszyłby się u nas umiarkowaną popularnością, mającą się nijak do nakładów jakie trzeba by poczynić na wykupienie licencji na wystarczająco dużą liczbę utworów.

Zasada, że licencje daje się ograniczone obszarowo nie stoi na przeszkodzie by dany twórca udzielił licencji na eksploatację ogólnoświatową swojego dzieła. Przyjęło się jednak udzielać na kraje, chociaż również dobrze można by i zawężyć dalej obszar udzielanej licencji.

Więc w czym problem? Nie jesteśmy mentalnie gotowi na bulenie za em pe trójki to i Apple nas olewa. Dorośniemy, to i będziemy mieć iTunesy. No chyba, że do tego czasu nielegalny obrót em pe trójkami wywróci rynek, upadną koncerny wydawnicze, muzyka stanie się wolna a zespoły ograniczą się do zarabiania koncertami i sprzedaży CD na zasadzie edycji kolekcjonerskich. (ok, ale szansa, że Polaki dorosną do płacenia za mp3 też jest mała:)

A tak BTW, nie ma "traktatu europejskiego", jest "traktat ustanawiający Unię Europejską" (TUE) i "traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską" (TWE), ten drugi ważniejszy. A art. 36 od traktatu nicejskiego, który zmieniał TWE jest już art. 30 TWE, który to zresztą przepis wiąże państwa a nie przedsiębiorców prywatnych.
-
2009/03/11 00:03:08
@wo
Freetardy, którym się za bardzo wydaje, że piractwo rozwiąże problem, doczekają się odcinania od internetu za p2p. Nie podoba mi się to rozwiązanie, ale przyznasz, że bardzo radykalnie rozwiąże ono ten problem w krótkim czasie.

Nie będzie żadnego odcinania (na istotną skalę).

Nie mówię, że mnie to cieszy, ale te ustawy mają akurat bardzo solidnych zwolenników.

Natomiast posłowie mają swoich wyborców.

@frontbrzozowa
Przede wszystkim z powodu zasady swobodnego kształtowania treści umów, która istnieje bodajże w każdym systemie prawa cywilnego w Europie. Ograniczeniom podlega ze względu na ochronę uzasadnionych interesów stron.

A takim ograniczeniem nie mogą być prawa osób trzecich lub interes publiczny?

-
wo
2009/03/11 00:21:04
@lapacz
"Oczywiście ograniczenia regionalne przy sprzedaży produktów w amazonie są równie smutne, co w iTMS, różnica polega na tym, że w amazonie dotyczy to niewielkiej części oferty, a w iTMS całości. "

Różnica polega na tym, że iTMS nie oferuje ksiażek ani płyt na fizycznych nośnikach. Tam, gdzie chodzi o sprzedaż plików, tam ograniczenia są dokładnie identyczne.

"Hej, odrobina wiary w kapitalizm i państwo prawa"

Nie ten blog.

"Trochę to zabawne, ale oczywiście w niczym nie umniejsza mojej wdzięczności, za to że najbardziej atrakcyjną część swojej twórczości decydujesz się udostępniać za darmo, bez ograniczeń regionalnych, dodając gratis unikalną wartość w postaci kontaktu z odbiorcami. "

Bo też i ta część wydaje mi się póki co niesprzedawalna, ale na szczęście z tego, co jestem w stanie sprzedać, jakoś tam mi wystarcza do pierwszego.

@mamik
"I potrafisz wybierać utwory w ipodzie prowadząc samochód ? To bezpieczne ? ;-)
Jednak zostanę przy CD."

I potrafisz ze stosu kompaktów wybrać właściwy prowadząc samochód? To bezpieczne? Ja jednak zostanę przy iPodzie i plejlistach.

@bantus
"Chodziło o artykuł "W cieniu Fukuyamy" z pierwszego i dawno wyczerpanego numeru Lewą Nogą."

No nie wiem co poradzić, allegro? Ja w każdym razie tego w żadnej postaci nie mam.

@heretique
"każdy może z tym egzemplarzem zrobić co chce, przesłać go do dowolnego kraju EOG. "

A ktoś tu mówi, że nie możesz książek z Kulturalnego Sklepu opchnąć na ebayu?

@kamnez
"Nie będzie żadnego odcinania (na istotną skalę). "

Podobnie jak Twojego Lex Kamnezi. Przecież fantazjujemy. Tyle, że odcinanie to fantazja realna, coś jak Gattaca, a Twoje Lex Kamnezi to dilithium i handwavium.

"Natomiast posłowie mają swoich wyborców."

Wyborczy grzecznie zagłosują na to, co oligopol ma im do podsunięcia - PiS albo PO, czyli Coca-Cola albo Pepsi Cola. A PiS i PO mają sponsorów kampanii wyborczej i to oni majtają sznureczkami przyczepionymi do tych marionetek.

Oczywiście, dla innych krajów Europy oligopol wygląda trochę inaczej, niekoniecznie PiS i PO, może np. Labour i Tory, ale zasady gry z grubsza te same.
-
2009/03/11 02:12:31
Ratunku!!!

Jaki śmieszny flejm! Przecież na last.fm jet prawie wszytko (i sporo więcej niszowych) a programik LastSharp elegancko wszytko na mojego iPoda wgrywa, średnio 24 godziny muzy na 24 godziny w necie. O co bić pianę? Okładeczki, tagi, itp, wszystko się elegancko ładuje na Poda. Mógłbym im nawet płacić, ale nie chcą. Gluty z iTMS mi nie potrzebne skoro mnie i mojej karty kredytowej tam nie chcą.
-
2009/03/11 02:29:17
@mapple
Ratunku!!!
Jaki głupi wpis! Przecież ani last.fm, ani - tym bardziej - twórcy LastSharp nie opłacają licencji za zwielokrotnianie kopii udostępnianych utworów przez użytkowników. O co bić pianę? Prawa autorskie, wykonawcze, producenckie, wszystko się pięknie narusza. Można by działać legalnie, ale po co. Lepiej pochwalić się publicznie, jaki ma się szacunek dla prawa i cudzej własności.
-
2009/03/11 08:41:17
wo:
""mają sponsorów kampanii wyborczej i to oni majtają sznureczkami przyczepionymi do tych marionetek. ""

Czy to oznacza, że w parlamencie europejskim, który najpierw odrzucił patenty softwarowe a niedawno odcinanie internetu za piractwo najwięcej sznureczków pociągają freetardzi?
-
2009/03/11 10:38:22
@wo w notce
'właścicieli praw autorskich trzeba albo prymusowo wywłaszczyć'

Bardzo fajnie to 'prymusowo' wygląda.
-
2009/03/11 11:07:37
@wo
Tyle, że odcinanie to fantazja realna, coś jak Gattaca, a Twoje Lex Kamnezi to dilithium i handwavium.

Jeszcze bardziej realne jest to, że za 10 lat każdy będzie miał darmowy dostęp do wszystkiego, a profity z ochrony praw autorskich będą archiwalną pozycją w guglach.

A PiS i PO mają sponsorów kampanii wyborczej i to oni majtają sznureczkami przyczepionymi do tych marionetek.

Kiedy PiS lustrował, fotygował i rydzykował, to waliłeś w Kaczora, nie jego sponsorów. Chciało Ci się tyle energii tracić na marionetki? Poza tym nie wiem dlaczego zakładasz, że na krachu ochrony praw autorskich nie zarobią inne bardzo_znaczące_korporacje.
-
2009/03/11 11:09:55
@kamnez
"Jeszcze bardziej realne jest to, że za 10 lat każdy będzie miał darmowy dostęp do wszystkiego, a profity z ochrony praw autorskich będą archiwalną pozycją w guglach. "

Only in your wicked dreams.
-
2009/03/11 11:24:04
@muzodajnia: poza debilnym adresem to oni mają ofertę majors w cenach dumpingowych, więc nie narzekaj wo. Zresztą, jak ktoś inteligentny, to sobie może bez trudu założyć konto na emusic.com i tam dobrą muzykę (a nie shit komercyjny) w niezłej cenie (choć nie tak tanio jak w muzodajni) kupować w mp3. Na pewno jest tam taniej niż w itunes.
Zresztą, jeśli ktoś parle francais, to bez trudu znajdzie sklepy oferujące nieograniczone pobieranie za abonamentem 10 euro miesięcznie, niestety w formatach zabezpieczonych DRM. Dostępne na Polskę bez problemu.
-
2009/03/11 12:39:14
@muzodajnia

Tak, ceny mają atrakcyjne (zwłaszcza dla abonentów Plusa), ale ofertę dość mizerną. Z majorsów jest tylko Universal, choć podobno rozmawiają też z innymi. Mimo wszystko z racji bycia Plusiakiem, skusiłem się na miesięczny abonament 5-złotowy (w ramach którego jest 25 piosenek), choć czasami ciężko jest wykorzystać ten limit z powodu małego wyboru. Ale Killersów czy Portishead słucham dzięki nim :) Dodatkowy minus to straszny interfejs.
-
2009/03/11 13:27:56
@ obywatelkane1 i muzoszajsnia

Ofertę muzodajni to możesz sobie wsadzić za majty. Szybki search na tym żałosnym produkcie: zero wyników dla Dead Kennedys, the Jesus Lizard, the Residents itd itp.

Powiesz, że szukałem jakichś bendów, których słucha trzech nerdów na krzyż? To wpisz te nazwy w Amazonie, w dziale MP3 downloads. Jestem przekonany, że są również na iTunes.

I na tym polega różnica, że muzoszajsni jest szajs, a na Amazonie jest wszystko.

@wo i inni, pardon, to nie ja, to kopypasta maila, jaki przyslal Kpt. Obwieś. No, ale fani muzodajni pewnych rzeczy nie wiedzą, no bo skąd?
-
2009/03/11 13:57:45
@ Dlaczego więc jego tyrady mają nie dotyczyć akurat Agory? Przecież też jest na literę A.

Argentyna i Andrychów też są na "A".
Lecę se kupić jakiś stream, a za resztę dokupię parę bajtów nerdowego wykonawcy...

Ech...


-
2009/03/11 14:04:27
Przecież ani last.fm, ani - tym bardziej - twórcy LastSharp nie opłacają licencji za zwielokrotnianie kopii udostępnianych utworów przez użytkowników. O co bić pianę? Prawa autorskie, wykonawcze, producenckie, wszystko się pięknie narusza.

Nagrywanie piosenek z radia jest legalne - nielegalne jest dopiero
ich rozpowszechnianie (i właśnie dlatego ścigają za p2p).

Można by działać legalnie, ale po co. Lepiej pochwalić się publicznie,
jaki ma się szacunek dla prawa i cudzej własności.


Nie chodzi o własność, tylko prawa. Producent ma swoje a konsument swoje.
-
2009/03/11 14:33:21
@mig_watch

To sobie na iTMS poszukaj Bitelsów, albo AC/DC.

TSD

Breaking News! Chińczycy złamali algorytm generowanie kodów do gift cards do iTMS.
-
2009/03/11 14:37:07
@alesso
Nagrywanie piosenek z radia jest legalne

No właśnie, gdybyś NAGRYWAŁ z wyjścia audio a nie kopiował stream, to można by to jeszcze od biedy nazwać nagrywaniem z radia.

@weirdnik
Mp3 Beatlesów nie znajdziesz na żadnym legalnym serwisie. Niereprezentatywny przykład.
-
2009/03/11 14:46:53
@3m

Wiem, dlatego jest to *reprezentatywny* przykład na brak serwisów ze *wszystkim*. Poza, oczywiście, bittorrentem i osiołem.
-
2009/03/11 15:04:29
No właśnie, gdybyś NAGRYWAŁ z wyjścia audio a nie
kopiował stream, to można by to jeszcze od biedy
nazwać nagrywaniem z radia.


W ustawie jest warunek o wyjściu audio, albo analogu?
Bo nie wiem jak inaczej chcesz zdefiniować różnicę
w rejestrowaniu odebranej transmisji.

PS. Sorry za zaśmiecanie bloga zrypanym lejałtem,
blox mi to rozjeżdża czy puszczam ciurkem czy
stawiam na siłę entery (a na podglądzie jest ok)
- z gmailem mam tę samą porażkę.
-
2009/03/11 15:17:56
@all
A jak to jest z 7digital.com? Daje się kupić polską kartą, sklep wygląda na legalny, a oferta na pierwszy rzut oka niezła. Test mig_watcha zdaje - ma coś każdego z tych wykonawców. Oczywiście jak ktoś spróbował wygody zakupów w iTMS, to 7digital wydaje się strasznie toporny, ale kupić się da. To oni mają prawo a apple nie? Czy to jakaś ściema (serio pytam, nie trolluję, sam chciałbym wiedzieć jak od strony prawnej wygląda kupowanie mp3 w 7digital w PL).
-
2009/03/11 15:22:37
@weirdnik
"To sobie na iTMS poszukaj Bitelsów"
To sobie pogooglaj, dlaczego jeśli ktokolwiek będzie golił empetrójki Bitelsów to będzie to iTMS.
-
2009/03/11 15:22:58
@alesso
"Nagrywanie piosenek z radia jest legalne - nielegalne jest dopiero ich rozpowszechnianie (i właśnie dlatego ścigają za p2p)."
Chcesz mnie przekonać, że mieści się w granicach dozwolonego użytku? Mnie to nie przekonuje w świetle art. 23 i 35 pr. aut., ale oczywiście wiem, że niektórych przekonuje.

"Nie chodzi o własność, tylko prawa. Producent ma swoje a konsument swoje."
1. A czym jest własność?
2. Jaki producent? My tutaj o twórcach piszemy!
-
2009/03/11 15:37:32
@plopli

"A czym jest własność?"

Znów Kpt. Obwieś przysłał maila: własność jest kradzieżą :-)

Wracając do zapomnianego wątku przy innej notce, o Lodge'u. Jest świetna scena jak bohemiasty i bogaty scenarzysta wchodzi do swojego kondominium, a w bramie leży jakiś menel i na dictum, że to prywatna posesja, menel odpowiada, że "własność jest kradzieżą, to powiedział Prudą, sprawdziłem to".
-
2009/03/11 15:58:53
"Nagrywanie piosenek z radia jest legalne - nielegalne jest
dopiero ich rozpowszechnianie (i właśnie dlatego ścigają za p2p)."
Chcesz mnie przekonać, że mieści się w granicach dozwolonego
użytku? Mnie to nie przekonuje w świetle art. 23 i 35 pr. aut.,
ale oczywiście wiem, że niektórych przekonuje.


Spoko, sądy przekonuje. W praktyce to czepiają się jeśli
treści audiowizualne były w katalogu emule/incoming
(or compatible), oczywiście nie dotyczy to programów.

"Nie chodzi o własność, tylko prawa."
1. A czym jest własność?


No ciekaw jestem tej drogi wnioskowania,
że jakieś prawo to własność.

"Producent ma swoje a konsument swoje."
2. Jaki producent? My tutaj o twórcach piszemy!


No tak, każde lobby ma swój mit założycielski.
Niech będzie, mi tam za jedno.
-
2009/03/11 16:01:04
@ wo

marksista żyjący z praw autorskich, z których nie daje się wywłaszczyć? dobre ;)
-
2009/03/11 16:26:52
No inputs/outputs:
CalculateInboundOrderFacts
CalculateOutboundOrderFacts
ResetSignatureContext


Sagi ciąg dalszy:
blogue.blox.pl/2009/03/Apple-iTunes-moga-ale-nie-chca.html

BTW. co sądzicie o tym co zrobił w Europie Steam? Czy waszym zdaniem ma się to jakoś do art 36.? (notabene kilku użytkowników powiadomiło komisję europejską o naruszeniu przez Steam art. 36. i otrzymało informacje, że sprawa będzie badana).
Gdyby ktoś nie wiedział, to Steam oferuje te same gry w całej Europie - a wiec zakladam ze ma prawa/licencje na oferowanie tych gier w calej Europie, wiec teoretycznie nie powinno być żadnego dostępu z równym dostępem wszystkich obywateli UE do gier na steamie. Gry sciaga sie przez internet, wiec koszt wysylki/nośnika jest żaden i w teorii cena gier mogłaby być taka sama w całej UE. Tak jednak nie jest.
Otóż przy okazji "wprowadzenia lokalnych walut" (tak Steam nazwał konwersję cen gier na euro po kursie 1 dolar = 1 euro) z grubsza podzielono europejskich klientów steam na dwie grupy:
1) Mieszkańcy Wielkiej Brytanii - mają ceny w funtach które są dużo niższe od cen w Euro, a niejednokrotnie niższe nawet od cen w USA (co jest w ogole ewenementem).
2) Cała reszta (wliczając w to kraje które nie sa członkami UE i/lub nie używają euro) - cała reszta płaci w euro z grubsza po kursie 1$=1euro, co powoduje ze nowe gry na steamie kosztuja skromne 50 euro (w ogole ceny na europejskim steamie sa srednio o ok 40% wyższe od cen w sklepach gdzie dostajemy plytke pudelko i wydrukowana instrukcje - www.steamrepowered.eu/ - tu można porównać ceny.

Cały wic polega na tym, że użytkownicy nie mieszkający w Wielkiej Brytanii nie mogą kupić taniej gier na brytyjskim steamie, bo podczas autoryzacji transakcji sprawdzana jest lokalizacja IP komputera (popularne proxy tez chyba wykrywa) a także adres na karcie kredytowej/konto paypal musi wskazywać na Wielką Brytanię.
Jestem ciekaw czy da się tutaj zastosowac art. 36 i czy sa szanse na zmuszenie Steama do umożliwienia wszystkim mieszkańcom UE zakupów w brytyjskim sklepie.
-
2009/03/11 16:27:33
Prosze zignorowac pierwsze 4 linijki mojego posta, wkleily mi sie jakies dziwne rzeczy tam.
-
2009/03/11 16:33:28
@alesso
"Spoko, sądy przekonuje. W praktyce to czepiają się jeśli treści audiowizualne były w katalogu emule/incoming (or compatible), oczywiście nie dotyczy to programów."
A słyszałeś, żeby sądy rozstrzygały przypadki rejestracji przekazu realizowanego w streamingu? Dodajmy, sądy cywilne, a nie karne (czyn bezprawny to nie zawsze przestępstwo).

"No ciekaw jestem tej drogi wnioskowania, że jakieś prawo to własność."
Raczej własność to prawo, z czym w tym zdaniu: Nie chodzi o własność, tylko prawa. zdajesz się przeczyć.
-
2009/03/11 16:45:50
@3M

"No właśnie, gdybyś NAGRYWAŁ z wyjścia audio a nie kopiował stream, to można by to jeszcze od biedy nazwać nagrywaniem z radia."

To jakaś bzdura. Nagrywam od razu na iPoda podłączonego przez USB i dock.

Według Ciebie mam z optycznego wyjścia audio zgrywać to najpierw na minidisc a dopiero potem na iPoda? Wtedy jest git?

Chcesz mi powiedzieć, że to ma znaczenie dla ustawodawcy i sądu czy nagrywam radio cyfrowe na nośniku cyfrowym w celu odsłuchania go potem w warunkach domowych i bez zamiaru rozpowszechniania, czy nagrywam poprzez, dajmy na to, kabel cinch na nośniku analogowym?

Spróbuj zracjonalizować swój przedziwny wpis. Najlepiej przy pomocy jakiegoś przytoczonego paragrafu.

Do głosów gardłujących, że nagrywanie z radia na użytek domowy jest nielegalne nie warto się nawet odnosić, bo to jakieś fantazmaty wyssane z brudnego kciuka.
-
2009/03/11 17:17:44
@mapple
Według Ciebie mam z optycznego wyjścia audio zgrywać to najpierw na minidisc a dopiero potem na iPoda? Wtedy jest git?

Według mnie nazywanie ripowania streamu do pliku nagrywaniem to takie samo nadużycie semantyczne jak nazywanie piractwa kradzieżą. That's all.
-
2009/03/11 17:50:32
@3M

Czym według Ciebie różni się nagranie na cyfrowym nośniku radia analogowego bądź cyfrowego z satelity od nagrania z last.fm?
-
2009/03/11 18:08:05
@mapple
Ponieważ używasz pojęcia "nagrywanie" jako synonimu zarówno nagrywania jak i dumpowania danych ze streamu do pliku, czyli kopiowania cyfrowych danych w stosunku 1:1, Twoje pytanie jest logicznie sprzeczne.
-
2009/03/11 18:21:47
@miasto-masa-maszyna

Gdzie dokładnie leży ta granica między kopiowaniem i nagrywaniem?
Czy jak będę sobie przed zrzuceniem na dysk rekodował strumień z formatu A na B to będzie to już nagrywanie, czy jeszcze kopiowanie?
-
2009/03/11 18:35:35
@3M

Proszę, oświeć mnie czym jest "nagranie" na cyfrowy nośnik (jakiś sobie wybierz: CD, DVD, flash drive, SD) z cyfrowego radia satelitarnego, bądź z analogowego w świetle ustawy która chroni prawa autorskie i wyjaśnij dlaczego miałoby przez sąd być traktowane inaczej niż nagranie na analogową taśmę magnetyczną. W obu przypadkach do użytku domowego a nie rozpowszechniania.

Czym się różni stream który wysyła satelita do mojego tunera cyfrowego od streamu wysyłanego przez radio internetowe?
-
2009/03/11 18:50:09
Podobne dyskusje toczyły się ok. 50 lat temu gdy wprowadzano na rynek magnetofony.
Mam gdzieś książkę gdzie są takie rozważania prawnicze. Konkluzji nie pamiętam, ale generalnie było o tym że prawo nie nadąża za życiem
-
2009/03/11 18:53:18
A słyszałeś, żeby sądy rozstrzygały przypadki
rejestracji przekazu realizowanego w streamingu?


Dziwnie to sobie wyobrażasz, dowodem w sprawie
jest zapis na nośniku. Biegły pisze w opinii, że nie
da się bezsprzecznie ustalić w jaki konkretnie sposób
się on tam znalazł, i sprawdza się przede wszystkim
czy mogło dojść do rozpowszechniania.

własność to prawo, z czym w tym zdaniu: Nie
chodzi o własność, tylko prawa. zdajesz się przeczyć.


Nagrywanie piosenek z radia (swojego) nie ma
nic wspólnego z cudzą własnością - co najwyżej
z cudzymi prawami autorskimi.
-
2009/03/11 18:54:55
Mam jeszcze pytanie z góry przepraszam że śmieszne. Ale czy wg Apple można sobie skopiować na dysk legalnie kupiona płytę CD i wgrać do ipoda ? Czy też na ipodzie legalnie można mieć tylko pliki kupione itunes store ?
-
2009/03/11 18:58:32
@mamik

można, to domyślna akcja przy włożeniu cd-audio, jeszcze ci nazwy tracków posprawdza, i źle dobierze okładkę
-
2009/03/11 19:03:04
No to nie takie złe to Apple, mogli zezwolić tylko na pliki ze swojego sklepu
-
2009/03/11 19:25:00
@pentaprism
Gdzie dokładnie leży ta granica między kopiowaniem i nagrywaniem?

Jej, mam Ci semantykę języka polskiego wykładać? Nie chce mi się.

@mapple
Proszę, oświeć mnie czym jest "nagranie" na cyfrowy nośnik (jakiś sobie wybierz: CD, DVD, flash drive, SD) z cyfrowego radia satelitarnego

Jest nagraniem z radia. Stream z last.fm/youtube/etc. zdumpowany do pliku nie jest a) nagraniem z b) radia.

EOT na dzisiaj.
-
2009/03/11 20:00:47
@mmm
"Stream z last.fm/youtube/etc. zdumpowany do pliku nie jest a) nagraniem z b) radia."

A jakie to właściwie ma znaczenie dla legalności danej akcji w świetle polskiego prawa? Podobno u nas karalne jest udostępnianie, a nie ściąganie/kopiowanie/dumpowanie.
-
2009/03/11 20:36:54
@czarny.iwan
A jakie to właściwie ma znaczenie dla legalności danej akcji w świetle polskiego prawa?

Absolutnie żadnego. Przecież jumanie mp3 z RapidShare też jest w Polsce legalne.
-
2009/03/11 20:40:34
@ czarny iwan, 3m

art. 23 i 35 prawa autorskiego, tj. wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego (np. nagrać sobie z radia/streamu itp.) pod warunkiem, że nie narusza to normalnego korzystania z utworu lub godzi w słuszne interesy twórcy.

Tyle ustawa, reszta to kwestia a) praktyki, b) interpretacji.
Jeśli chodzi o praktykę to póki co nikt nie próbuje nawet ścigać, takich co konwertują streamy, gdyż (i tu przechodzimy do interpretacji) nie można jednoznacznie powiedzieć, że jest to naruszenie normalnego korzystania z utworu lub godzenie w słuszne interesy twórcy.
-
2009/03/11 21:59:13
@bballman

Przede wszystkim, nie można jednoznacznie powiedzieć, czy ripowanie mieści się w granicach art. 23 pr. aut. Potem, czy nie narusza art. 35 pr. aut.

Do tego dochodzi obchodzenie zabezpieczeń technicznych przez ripowanie streamu, które jest w całej UE traktowane byłoby samo w sobie jako bezprawne, ale nie w PL, bo tutaj najpierw trzeba sobie odpowiedzieć twierdząco na kwestie 1. lub 2.

@alesso
Ja sobie nie wyobrażam. Zresztą to, co piszesz dotyczy spraw karnych, a w nich nikt nie wdaje się w dywagacje nad ograniczeniami wynikającymi z art. 35 pr. aut.
-
2009/03/11 21:59:20
@3M

"Absolutnie żadnego. Przecież jumanie mp3 z RapidShare też jest w Polsce legalne."

Legalne w sensie jakim? Ściągnięcie pliku na upartego może i legalne, ale umieszczenie utworu chronionego prawem autorskim na rapidopodobnym serwerze jest jego ROZPOWSZECHNIANIEM i jest nielegalne jak najbardziej. Tymczasem w radio typu last.fm utwory są udostępniane jak najbardziej legalnie (w każdym razie w założeniu serwis tego pilnuje) i przeznaczone do słuchania przez dowolną osobę która nie rozpowszechnia ich dalej. W jaki sposób chciałbyś dowieść, że nielegalne jest nagranie/zapisanie na nośniku muzyki którą chcę sobie odsłuchać w jakimś innym momencie? Dokładnie tak jak nagrywam sobie film z HBO na twardym dysku nagrywarki, żeby obejrzeć go w innym niż czas nadawania momencie. Nagrywarka ma opcje "upakowania" pliku w kilku jakościach obrazu, zatem też przetwarza stream nadawany z satelity. To jest też kradzież/piractwo czy jak tam to zwiesz?
-
2009/03/11 22:06:31
@plopli

"Do tego dochodzi obchodzenie zabezpieczeń technicznych przez ripowanie streamu, które jest w całej UE traktowane byłoby samo w sobie jako bezprawne"

What?

Skąd to wytrzasnąłeś? Poprzyj to jakimś dokumentem UE, bo to co piszesz nijak się ma do praktyki. Każda nagrywarka video z twardym dyskiem w takiej sytuacji byłaby "narzędziem zbrodni" bo nagrywa stream i konwertuje go do zadanych właściwości.

Sugerujesz także, że nagranie sobie last.fm na analogowym nośniku podłączonym do wyjścia audio w kompie jest git a na cyfrowym be?
-
2009/03/11 22:14:29
@mapple
Twoje kolejne komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że Ty w ogóle nawet nie czytasz, co się do Ciebie pisze. Podtrzymuję EOT.
-
wo
2009/03/11 22:48:31
@obywatelkane
"Zresztą, jak ktoś inteligentny, to sobie może bez trudu założyć konto na emusic.com"

Jak ktoś inteligentny, to ciepłym parabolicznym traktuje oferty z prenumeratą.

@migwatch
" Jest świetna scena jak bohemiasty i bogaty scenarzysta wchodzi do swojego kondominium, "

...bohemiasty i bogaty, ale cierpiący na depresję, bo IIRC cytujesz "Terapię". Kocham!

@simplex
" Czy waszym zdaniem ma się to jakoś do art 36.? "

*Moim zdaniem* Konrad Niklewicz błędnie rozumie ten artykuł, tzn. konkretnie błąd robi zakładając, że dotyczy też licencji na eksploatację praw autorskich.

@moist
"Czy to oznacza, że w parlamencie europejskim, który najpierw odrzucił patenty softwarowe a niedawno odcinanie internetu za piractwo najwięcej sznureczków pociągają freetardzi?"

To oznacza, że jeśli komuś się wydaje, że parlament europejski "odrzucił patenty", czyli uniemożliwił EPO w Monachium wydawanie patentów na wynalazki z zastosowaniem komputera, to już nawet nie jest freetardem tylko po prostu retardem.

@kamnez
"Kiedy PiS lustrował, fotygował i rydzykował, to waliłeś w Kaczora, nie jego sponsorów. Chciało Ci się tyle energii tracić na marionetki?"

Bo w tej akurat sprawie interesy posiadaczy środków produkcji były ortogonalne. Możesz mieć kapitalizm zamordystyczny i konserwatywny, możesz liberalny i progresywny. Da się przeforsować prawo do aborcji i równe prawa dla gejów. Nie da się tylko przeforsować np. opodatkowania lepiej traktującego człowieka pracy niż biznesmena.
-
wo
2009/03/11 22:51:19
@mamik
"Czy też na ipodzie legalnie można mieć tylko pliki kupione itunes store ?"

Są takie pytania, że pasuje do nich spacja przed pytajnikiem.
-
2009/03/11 22:58:29
@mapple
Skąd to wytrzasnąłeś? Poprzyj to jakimś dokumentem UE
Dyrektywa 2001/29/WE
-
2009/03/11 23:47:49
@Dyrektywa 2001/29/WE

Pomijając fakt, że to jest dyrektywa i nie wynika z niej które państwa ją wprowadziły w formie prawa obowiązującego, to przytocz mi fragment który wspiera w jakikolwiek twoją tezę. Przy czym jako jej członka, Bolandę tak samo dotyczy ta dyrektywa jak każdy inny kraj UE.

Tam raczej zalecają by prawo w dużym stopniu dokonywało, gdzie się da, wyjątków w ochronie prawa autorskiego kiedy chodzi o użytek prywatny. Także w kwestii narzędzi stosowanych do takiego prywatnego odtwarzania.

Chętnie jednak poznam fragment z którego wywiodłeś swoje twierdzenie.
-
wo
2009/03/11 23:50:43
@dominiqus
"marksista żyjący z praw autorskich, z których nie daje się wywłaszczyć? dobre ;)"

Jeśli masz coś przeciwko temu, aby twórcy byli marksistami (albo marksiści twórcami), to bądź łaskaw to dokladniej wyjaśnić. Za takie debilne onelinery zarobisz w końcu bana.
-
2009/03/12 00:18:05
@mapple
Nie chce mi się, ale odsyłam np. do W. Machała "DRM a prawo własności intelektualnej", Prawo Nowych Technologii, Nr 1/2008.
Potem będziemy mogli toczyć zażarte dyskusje o możliwości zastosowania pojęcia "skuteczne zabezpieczenia techniczne" do technologii stosowanej przez last.fm i pojęcia "obejście" dla technologii LastSharp.
-
2009/03/12 00:58:47
@mig_watch
"Ofertę muzodajni to możesz sobie wsadzić za majty. Szybki search na tym żałosnym produkcie: zero wyników dla Dead Kennedys, the Jesus Lizard, the Residents itd itp. "

są na emusic.
-
2009/03/12 08:45:03
wo:
""To oznacza, że jeśli komuś się wydaje, że parlament europejski "odrzucił patenty", czyli uniemożliwił EPO w Monachium wydawanie patentów na wynalazki z zastosowaniem komputera, to już nawet nie jest freetardem tylko po prostu retardem. ""

Nie musisz od razu takiej samokrytyki, naprawdę. Wiemy, że jest kryzys i pewnie musiałeś zwolnić tego, kto dla Ciebie czytał ze zrozumieniem, ale może daj mu zlecenie wytłumaczenia różnicy między patentem na wynalazek z zastosowaniem komputera a patentem na program komputerowy, może w promocji doczyta Ci czego miała dotyczyć dyrektywa odrzucona 6 lipca 2005 roku.
-
2009/03/12 09:22:56
@plopli

"Nie chce mi się, ale odsyłam np. do W. Machała "DRM a prawo własności intelektualnej", Prawo Nowych Technologii, Nr 1/2008.
Potem będziemy mogli toczyć zażarte dyskusje o możliwości zastosowania pojęcia "skuteczne zabezpieczenia techniczne" do technologii stosowanej przez last.fm i pojęcia "obejście" dla technologii LastSharp."

Szkoda, że Ci się nie chce bo miałbyś szansę sprawdzić że niejaki Machała wywiódł z tej dyrektywy jakieś nieuprawnione niczym wnioski. Przeczytałbyś (bo oczywiście tej dyrektywy którą wymieniasz nie znasz w ogóle) i zrozumiał, że jest dokładnie odwrotnie niż Ci się wydaje.

Last.fm nie stosuje żadnego zabezpieczenia generowanego streamu więc babole o DRM mają się nijak do tej sytuacji a LastSharp funkcjonalnie pełni rolę identyczną jak własny program oferowany przez Last.fm do słuchania tego radio. Jedyna różnica jaka jest, to taka że jak używałem do słuchania programiku od Last.fm to miałem do wyjścia optycznego wetknięty kabelek podłączony do nagrywarki a przy LastSharp mam wetknięte USB i docka do iPoda.
-
2009/03/12 09:31:43
@ mmzimu
"są na emusic"

Są na mojej półce z CD przede wszystkim. To, że w sieci jest pełno serwisów z tymi plikami to żadna nowość. Ja pisałem a propos rzekomo dobrej oferty Muzodajni, pożal się Boże.
-
2009/03/12 10:46:29
Na szczęście jest mapple, który wywodzi jedynie uprawnione wnioski, choć nie dostrzega, że w dyrektywie nie ma mowy o DRM tylko o środkach technicznych (w polskiej wersji technologicznych). A środkami takimi są wszystkie technologie, które przy normalnym funkcjonowaniu są przeznaczone do powstrzymania lub ograniczenia czynności w odniesieniu do utworów.
EOT
-
2009/03/12 11:25:04
@plopli
mapple tradycyjnie już wyciąga wnioski z tego, co wygrzebie za majtami.

@mapple
"Dokładnie tak jak nagrywam sobie film z HBO na twardym dysku nagrywarki, żeby obejrzeć go w innym niż czas nadawania momencie."

Znów sobie coś wygrzebałeś. Otóż HBO udostępniając sygnał przez satelitę (zgaduję, że mówisz o sygnale cyfrowym, i dlatego w'ogle czynisz porówniania z last.fm) do odbiorcy, który opłaca abonament umożliwia mu nagranie takiego materiału. Przecież w dobie powszechnego HDMI nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zablokować możliwość nagrania takiego czy innego programu.
-
2009/03/12 11:50:34
@ wo
Jeśli masz coś przeciwko temu, aby twórcy byli marksistami (albo marksiści twórcami), to bądź łaskaw to dokladniej wyjaśnić. Za takie debilne onelinery zarobisz w końcu bana.

:)
Przyjmuję ostrzeżenie poważnie... myślałem, że Pan nie z tych marksistów, co cenią sobie cenzurę... ale może się mylę.

Jeżeli chce Pan mieć bloga pełnego komentarzy klakierów, to proszę bardzo. Szkoda, że dyskusja czy prowokacyjnie postawione pytanie staje się potencjalnym obiektem cenzury... hmmm

Po prostu w mojej logice nie do końca zgadza się pogodzenie faktu, iż marksiści optowali za wywłaszczeniem posiadaczy z ich dóbr, których tak zaciekle Pan broni (prawa autorskie) nazywając się jednocześnie marksistą...

A jeśli w tym pytaniu moim doszukuje się Pan protestu przeciwko twórcom by nie byli marksistami (albo marksiści twórcami), to gratuluję sztuki dedukcji...

Nie. Nie mam nic przeciwko temu, kto ma jakie poglądy (czy jest artystą czy nie), dopóki nie zabraniają mi one być wobec nich krytycznym (bądź zajmować przychylne stanowisko).

pozdrawiam
-
2009/03/12 11:56:15
@plopli
Ja sobie nie wyobrażam.
Zresztą to, co piszesz dotyczy spraw karnych


Nie wyobrażasz, bo był już taki proces?
Piszę o sprawach dziejących się w praktyce,
bo z cywila pozywać enduserów się zwyczajnie
nikomu nie opłaca (a jak już zbrojne ramię
władzy ludowej kogoś dorwie, to w znanych
mi przypadkach kończy się ugodą).

środkami takimi są wszystkie technologie, które
przy normalnym funkcjonowaniu są przeznaczone
do powstrzymania lub ograniczenia czynności


Aż sprawdziłem kod źródłowy lastfmproxy+streamripper
- nie ma tam żadnego obchodzenia nijakich zabezpieczeń.
Przepisywanie otwartej transmisji. Jak telewizor nie
ma guzika record, to jeszcze nie znaczy, że do tunera
nie wolno podłączyć wideo/nagrywarki hdd.
-
wo
2009/03/12 12:05:20
@dominuqus
´myślałem, że Pan nie z tych marksistów, co cenią sobie cenzurę...´

A Ty jestes z tych, ktorzy uwazaja wywalenie kogos ze swojego prywatnego bloga za ´cenzure´?

´Po prostu w mojej logice nie do końca zgadza się pogodzenie faktu, iż marksiści optowali za wywłaszczeniem posiadaczy z ich dóbr, których tak zaciekle Pan broni (prawa autorskie) nazywając się jednocześnie marksistą...´

Zapewne po prostu Twoja wiedza o marksizmie jest rownie znikoma jak o prawie autorskim.

@moist
´czego miała dotyczyć dyrektywa odrzucona 6 lipca 2005 roku.´

W odroznieniu od Ciebie, ja rozmawialem o tym z jej autorem (bylismy jednoczesnie na stypendium w IMW w Wiedniu), wiec pozostane przy swojej opinii, ze w kiszce byles i eskrement o tym wiesz. Odrzucenie tej dyrektywy utrzymalo tylko status quo, w ktorym EPO moze patentowac generalnie co chce.
-
2009/03/12 12:25:08
@Przecież w dobie powszechnego HDMI

HDMI raczej nie ma nic do rzeczy, jeśli nagrywaczka jest w jednym pudełku z dekoderem, ale ogólnie masz rację.
-
2009/03/12 12:29:19
wo:
""Odrzucenie tej dyrektywy utrzymalo tylko status quo, w ktorym EPO moze patentowac generalnie co chce.""

No właśnie ostro lobbującym za dyrektywą firmom mocno zależało na zmianie tego status quo i to im się nie udało. Całe zamieszanie było pewnie tylko dlatego, że ich właściciele nie rozmawiali z Tobą i nie wiedzieli, że nie ma o co się szczypać.
-
2009/03/12 12:31:43
@arturjac
Jeśli nagrywarka jest w pudełku z dekoderem, to przecież jest jeszcze mniejszy problem: ot programowe "nie masz uprawnień do nagrania tego programu" i pozamiatane. A HDMI obsługuje te wszystkie zabezpieczenia, które uniemożliwią nagranie na nagrywarce zewnętrznej.
-
2009/03/12 12:56:56
@ wo

1) Blog jest owszem prywatny, ale dostępny publicznie i publicznym komentarzom. Usunięcie kogoś komentarzy, bez złamania przez niego tzw. 'netykiety' (o której zapewne wie Pan mniej niż o marksizmie - też sobie pozwolę na złośliwość) jest formą 'cenzury'. Takie mam zdanie.

2) Moja wiedza o marksizmie i traktatach europejskich zdecydowanie przewyższa wiedzę o prawie autorskim. Prawda. Potrafię się do tego przyznać i chcę dyskutować na argumenty.
Z przykrością zauważam, iż deprecjacja wiedzy rozmówcy jest ulubioną formą prowadzenia dyskusji przez Pana. Szkoda.
Czy licytacja na tytuły naukowe jest jedynym możliwym wstępem do dyskusji tutaj, oprócz posiadania podobnych poglądów?

3) Proszę mnie pouczyć w takim razie i wskazać, że rewolucja socjalistyczna nie miała na celu odebrania kapitalistom ich "własności" i "środków produkcji" i przekształcenia ich państwową własność i zarządzanie gospodarką?
-
2009/03/12 13:09:10
@'netykiety'

Prffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffyyfffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy.
-
2009/03/12 13:13:32
@programowe "nie masz uprawnień"

Toć przecież to właśnie napisałem.
-
2009/03/12 13:13:45
@dominiqus
"bez złamania przez niego tzw. 'netykiety'"
A w Związku Radzieckim to netykieta łamie internautów.

"jest formą 'cenzury'"
Ja bym Ci chętnie wytłumaczył, gdzie masz skitraną formę cenzury, ale stawiam funty przeciw rublom transferowym, że nie skumasz.

"Potrafię się do tego przyznać i chcę dyskutować na argumenty."
Ale że masz jakieś argumenty, czy o tak se będziesz dyskutował o poglądach, które bzdurnie będziesz utożsamiał z faktami na temat?

"Czy licytacja na tytuły naukowe jest jedynym możliwym wstępem do dyskusji tutaj"
Prekursorem licytacji na tytuły naukowe na tym blogu był oczywiście inżynier Edward Mruwnica.
-
wo
2009/03/12 13:14:03
@dominiqus
" bez złamania przez niego tzw. 'netykiety' (o której zapewne wie Pan mniej niż o marksizmie - też sobie pozwolę na złośliwość) jest formą 'cenzury'. Takie mam zdanie."

Jeśli uważasz, że moderowanie dyskusji na blogu jest łamaniem netykiety, to oczywiście pokazuje nam tylko, że jest jeszcze jedna rzecz, o której nie masz pojęcia.

"Czy licytacja na tytuły naukowe jest jedynym możliwym wstępem do dyskusji tutaj, oprócz posiadania podobnych poglądów? "

Najlepszym wstępem jest mieć coś mądrego do powiedzenia na dany temat. Może spróbuj w ten sposób.

"Proszę mnie pouczyć w takim razie i wskazać, że rewolucja socjalistyczna nie miała na celu odebrania kapitalistom ich "własności" i "środków produkcji" i przekształcenia ich państwową własność i zarządzanie gospodarką?"

Czy twierdzisz, że Konrad Niklewicz zaproponował dokonanie rewolucji socjalistycznej? Jeśli nie, to w jaki sposób to co napisałeś ma się do interpretacji art 36 w wersji Niklewicza?
-
2009/03/12 13:15:22
@A w Związku Radzieckim to netykieta łamie internautów.

W Sowieckiej Rosji, memomutowaczu.
-
wo
2009/03/12 13:18:08
@moist
"No właśnie ostro lobbującym za dyrektywą firmom mocno zależało na zmianie tego status quo i to im się nie udało. Całe zamieszanie było pewnie tylko dlatego, że ich właściciele nie rozmawiali z Tobą i nie wiedzieli, że nie ma o co się szczypać."

No właśnie ewidentnie całą swoją wiedzę o tej dyrektywie opierasz na tym, co wyczytałeś na fajansiarskich serwisach typu 7thguard, technoblog czy linuksiarskiebzdety.org. Ja opieram na pogaduszkach przy lanczu z jej autorem, więc raczej nie zmienię zdania tylko dlatego, że jakiś freetard od "kolory patentują!" nie odróżnia trademarka od copyrighta.
-
2009/03/12 13:38:32
@wo
Ja opieram na pogaduszkach przy lanczu z jej autorem,

Czy możesz więc nam zdradzić jaki był sens w próbie przepchania tej dyrektywy?
-
2009/03/12 13:41:18
proszę czytać ze zrozumieniem, w razie czego wyłuszczam jaśniej:

"usunięcie kogoś komentarzy nie łamiących netykiety jest formą cenzury" - to mam na myśli...

tak ciężko się domyśleć?
-
2009/03/12 13:44:20
@wurman

"Jeśli nagrywarka jest w pudełku z dekoderem, to przecież jest jeszcze mniejszy problem: ot programowe "nie masz uprawnień do nagrania tego programu" i pozamiatane. A HDMI obsługuje te wszystkie zabezpieczenia, które uniemożliwią nagranie na nagrywarce zewnętrznej."

Zanim znowu puścisz bąka, to przełóż trochę szarej substancji z majtów no pustej główki.

Last.fm nie blokuje/koduje w ŻADEN sposób techniczny/technologiczny streamu. Identycznie jak przykładowe HBO. Może to zrobić taka jak HBO ale nie robi więc całe to bajanie o "środkach technicznych do obchodzenia zabezpieczeń" z wspomnianej dyrektywy (nie będącej obowiązującym prawem zresztą) możesz sobie włożyć w majty w miejsce tej szarej masy.

@plopli

Przytoczyłeś artykuł omawiający kwestię DRM który ma się nijak do tego o czym napisałem oraz dyrektywę UE. W dyrektywie nie ma słowa o inkryminowaniu sytuacji występującej w przypadku nagrywania przy pomocy środków technicznych niezabezpieczonej w żaden sposób transmisji cyfrowej w celu jej ponownego odtworzenia w celach prywatnych.

Wasze ucieczkowe EOT jest o tyle zabawne, że w żaden sposób nie potraficie wyjaśnić jak się ma przykład z nagrywaniem z internetowej transmisji radiowej przez wyjście audio/optyk/hdmi do nagrywania tegoż samego przez port usb/firewire.
-
2009/03/12 13:47:19
@dominiqus
"kogoś" czy "czyichś"?
-
2009/03/12 13:54:33
@mapple
"Zanim znowu puścisz bąka"

Zanim znów przydzwonisz jak Mirinda w tezę o znikomym antysemityzmie to przeczytaj, farfoclu, jeszcze raz o czym pisałem: nie odniosłem się do kwestii last.fm ani jednym wyrazem, co oczywiście zauważyłbyś, gdyby tylko Twoja stara nie zasłaniała Ci peceta.

"bajanie o "środkach technicznych do obchodzenia zabezpieczeń" z wspomnianej dyrektywy (nie będącej obowiązującym prawem zresztą) możesz sobie włożyć w majty w miejsce tej szarej masy."

I podobnie, jak poprosisz swoją starą, żeby przesunęła Ci się sprzed peceta, to się dowiesz, że nie napisałem nic o "środkach technicznych do obchodzenia zabezpieczeń", ani o jakiejkolwiek dyrektywie.

@mig
Zdecydowanie czyichś. Zgaduję, że dominiqus jest z białostockiego.
-
2009/03/12 13:55:43
wo:
""No właśnie ewidentnie całą swoją wiedzę o tej dyrektywie opierasz na tym""

Aha, czyli nikomu na tym nie zależało a Gentry'emu po prostu się nudziło. Ur my hero.
-
2009/03/12 14:03:24
@ wo

"Jeśli uważasz, że moderowanie dyskusji na blogu jest łamaniem netykiety, to oczywiście pokazuje nam tylko, że jest jeszcze jedna rzecz, o której nie masz pojęcia."

1) Ma Pan zadziwiającą łatwość przekręcania znaczeń zdań napisanych przez kogoś by obracania ich przeciwko swemu rozmówcy. Przykre.
Nic takiego nie napisałem. Napisałem, iż cenzurą jest usuwanie postów, które tej netykiety nie łamią...

2) Mądre = zgodne z logiką myślenia wo?

3) Łączenie rewolucji i Niklewicza - co to ma do mojego stwierdzenia, iż zaciekle broni Pan swoich praw (autorskich), z których rewolucja socjalistyczna by pana wywłaszczyła? Chyba, że rewolucja polega na wywłaszczaniu innych... a rewolucjoniści mogą co dawniej?


@ eli.wurman

Chyba popełniłeś podobny błąd, co wo - rozumiejąc moje zdanie na opak. Uważam jedynie iż usunięcie mojego komentarza - jeśli nie narusza netykiety - było by formą cenzury. Autor zdecyduje czy bawi się w cenzora czy nie. Tyle.

Co do argumentów rzeczowych - wyłożyłem je w większości na blogu Niklewicza - tam niestety wo odnosi się do nich wyjątkowo wybiórczo... a głównym argumentem jest, że rozmawiał z tym i tamtym (bez nazwisk, bez szczegółów) i że to on ma rację...
Taka to jest rzeczowa dyskusja...
-
2009/03/12 14:11:55
@wurman

A poza swoim zestawem obowiązkowym "stara-majty-pecet" uda ci się sklecić jakieś zdanie na temat do którego w poprzednim poście się dopierdalasz a jak się okazuje nic na ten temat nie wiesz jak zwykle.

Niemniej jednak, rozumiem że tym sposobem grzecznie chowasz się do swojej śmierdzącej, łódzkiej norki i potwierdzasz że można zgodnie z prawem nagrywać sobie last.fm do prywatnego użytku a twój wpis o hdmi miał na celu wykazanie się wiedzą techniczną dotyczącą właściwości tego łącza. Taka wiedza to majątek, więc pielęgnuj ją należycie i nie rozpowszechniaj jej tak pochopnie i byle komu.
-
2009/03/12 14:12:55
@dominiqus
"Chyba popełniłeś podobny błąd, co wo"
Ja prawdopodobnie popełniam jeszcze większy błąd niż wo: zamiast Cię olać usiłuję z Ciebie lolać (w okolicach delikatnej granicy plonka).

"Uważam jedynie iż usunięcie mojego komentarza - jeśli nie narusza netykiety - było by formą cenzury."
Chodzi o to, że mnie np. kompletnie oblatuje to, co se uznajesz za naruszenie netykiety (netykieta jest soooo last century), i co se uznajesz za cenzurę. Twoje emo mnie zupełnie nie boli.

"Co do argumentów rzeczowych - wyłożyłem je w większości na blogu Niklewicza"
I mam dawać faka, że się naprodukowałeś u jakiegoś osła który w jakimś (chyba?) serio artykule pyta "Czy iTunes pytał ZAIKSU"?

"niestety wo odnosi się do nich wyjątkowo wybiórczo"
Jego blog, jego prawo.

"Taka to jest rzeczowa dyskusja..."
W sensie, że tutaj dużo bardziej rzeczowy może być argument z "Twojej starej" niż jakieś marudzenia, że się komuś wydaje cośtam (patrz komcie mapple).
-
2009/03/12 14:22:23
@ eli.wurman
problem w tym, że jak się nie ma argumentów, to jedyna obrona kogoś olać - pozwól sobie zatem na taką odrobinę luksusu...

ja z szacunku dla Orlińskiego - na jego rzeczowy komentarz (a nie inwektywy) poczekam.

wolność i brak cenzury nie są dane raz na zawsze - ale skoro Ciebie to oblatuje, to rzeczywiście nie mamy o czym dyskutować.
-
2009/03/12 14:38:10
@mapple
"A poza swoim zestawem obowiązkowym "stara-majty-pecet"
Oczywiście, zaserwowałem poza zestawem obowiązkowym Mirindę z pomyloną tezą.

"jakieś zdanie na temat do którego w poprzednim poście się dopierdalasz a jak się okazuje nic na ten temat nie wiesz jak zwykle."

No to skleciłem, Ci zacytuję, bo najwyraźniej ogarniasz jeszcze mniej komci niż ja (może nawet mniej niż Mirinda1974):
Otóż HBO udostępniając sygnał przez satelitę (zgaduję, że mówisz o sygnale cyfrowym, i dlatego w'ogle czynisz porówniania z last.fm) do odbiorcy, który opłaca abonament umożliwia mu nagranie takiego materiału.

"Niemniej jednak, rozumiem że tym sposobem grzecznie chowasz się do swojej śmierdzącej, łódzkiej norki"
Aż zerknąłem za okno, żeby zobaczyć na jakim jestem oceanie, ale nie, okazuje się, że to nie Łódź. Skąd Ci się biorą takie brednie pod deklem (serio pytam)?

"i potwierdzasz że można zgodnie z prawem nagrywać sobie last.fm do prywatnego użytku"
Potwierdzam, że nie umiesz czytać. Nigdzie nie zaprzeczyłem, nigdzie nie potwierdziłem. Zauważyłem tylko delikatną różnicę pomiędzy dostawcą treści jakim jest HBO, który ma możliwość decydowania o stosowaniu ograniczeń co do zapisywania treści a last.fm, który sieje w eter co popadnie i jedynymi ograniczeniami jakie w tym wypadku są możliwe do zastosowania to te wynikające z przepisów. [Aż boję się pomyśleć, jakie brednie wyciągniesz z tego, co napisałem].

"twój wpis o hdmi miał na celu wykazanie się wiedzą techniczną dotyczącą właściwości tego łącza"
Mój wpis o HDMI miał pokazać, że w powszechnym użyciu są urządzenia które rozwiewają twoje wyobrażenia o możliwej dowolności rejestrowania treści które są streamingiem.

@dominiqus
"problem w tym, że jak się nie ma argumentów, to jedyna obrona kogoś olać - pozwól sobie zatem na taką odrobinę luksusu..."

Ty ciągle nie rozumiesz. Przecież lolanie - czyli obśmiewanie Twojego niezrozumienia stylu dyskusji tutaj - to jest to, co takie trolle jak ja lubią najbardziej.

"wolność i brak cenzury nie są dane raz na zawsze - ale skoro Ciebie to oblatuje, to rzeczywiście nie mamy o czym dyskutować."
Stary, to jest blog, to są teh internety, schowaj swoje emo do kieszeni, uśmiechnij się i przyjmij, że skoro trafiłeś w miejsce, gdzie dyskusje prowadzi się raczej nieformalnie, gdzie czyta się z kontekstu - to musisz się do tego przyzwyczaić (jeśli chcesz, jeśli nie, to KJP, ale nie dziw się, że będę darł łacha z Twojego nabzdyczenia).

I nie "Ciebie to oblatuje" a "Tobie to oblatuje". Ale racja, dyskusja z Tobą póki co jest niemożliwa: lurk moar.
-
2009/03/12 14:52:58
@mapple
Wasze ucieczkowe EOT jest o tyle zabawne

Za to Twoja ucieczkowa podmianka dumpowania streamów z pojedynczymi trackami z last.fm na nagrywanie audycji z radia internetowego jest smutne. Bo to jednak mimo wszystko smutne, że ludzie są tak głupi.
-
2009/03/12 15:18:19
@wurman

"No to skleciłem, Ci zacytuję, bo najwyraźniej ogarniasz jeszcze mniej komci niż ja (może nawet mniej niż Mirinda1974):
Otóż HBO udostępniając sygnał przez satelitę (zgaduję, że mówisz o sygnale cyfrowym, i dlatego w'ogle czynisz porówniania z last.fm)"

Gdybyś przeczytał to do czego się odnosisz, nie musiałbyś zgadywać. To jest właśnie napisane parę linijek wyżej. Tradycyjnie wpierdalasz się w jakąś dyskusję bez czytania i walisz takie smrody nie bardzo na temat. Nic nowego, więc czemu się dziwić.

"Aż zerknąłem za okno, żeby zobaczyć na jakim jestem oceanie, ale nie, okazuje się, że to nie Łódź. Skąd Ci się biorą takie brednie pod deklem (serio pytam)?"

Serio odpowiadam. Styl pisania pasuje do łódzkich frustratów z ambicjami na bycie intelygencją. Taki językl w Wawie królował jakieś 10 lat temu ale z niego powyrastali gówniarze.

"Zauważyłem tylko delikatną różnicę pomiędzy dostawcą treści jakim jest HBO, który ma możliwość decydowania o stosowaniu ograniczeń co do zapisywania treści a last.fm, który sieje w eter co popadnie i jedynymi ograniczeniami jakie w tym wypadku są możliwe do zastosowania to te wynikające z przepisów. [Aż boję się pomyśleć, jakie brednie wyciągniesz z tego, co napisałem]."

A co tu wyciągać. Przepisy tego nie ograniczają i cały czas o tym piszę że jeśli stream nie jest zabezpieczony to zgodnie z ustawą wolno go do prywatnego użytku zapisywać. Na co jadą mi jacyś goście z dyrektywami i analizowaniem różnic pomiędzy streamem takim i siakim oraz nagrywaniem kabelkiem minijack versus cinch versus usb. Podłączyłeś się do chóru 3M&plopli&Co. na chwilę, więc padło na Ciebie też. I tyle. A to czy się HBO czy last.fm zabezpiecza czy nie, to wyłącznie ich decyzja która wpływa na to, czy ja nagram sobie coś od nich czy kupię gdzie indziej żeby obejrzeć/posłuchać w innym terminie. Artysta-muzyk decydujący się na nadawanie w last.fm wie że nadają jego muzę niezabezpieczoną w żaden sposób, więc niech potem nie lamentuje.

"Mój wpis o HDMI miał pokazać, że w powszechnym użyciu są urządzenia które rozwiewają twoje wyobrażenia o możliwej dowolności rejestrowania treści które są streamingiem."

Wskaż fragment w którym napisałem o technicznej możliwości rejestrowania dowolnego streamu.

Twierdzę właśnie coś odwrotnego. Otóż skoro są techniczne możliwości poważnego utrudnienia zapisywania streamu, które pozwalały by nadawcy ścigać zabezpieczenia te łamiącego odbiorcy (jeśli jakiś kraj oczywiście wprowadził zalecenia wspominanej dyrektywy UE) a nadawca świadomie ich nie stosuje to właśnie daje użytkownikowi możliwość zapisu do prywatnego, legalnego użytku.
-
2009/03/12 15:28:29
@mapple
Jako że merytorycznie to się z Tobą nie da to tylko lekko potroluję:
"walisz takie smrody"
Skąd Ci się biorą te wszystkie smrody i pierdy?
-
2009/03/12 15:31:17
@3M

Smutna jest nieumiejętność czytania i bredzenie o jakiejś" podmiance". Piszę o last.fm które swojego streamu nie zabezpiecza i oferuje wybór na przykład "radio tarantella" czy "radio pizzica" i ono sobie gra zgodnie z tym co last.fm wygeneruje. I to się zapisuje mi na iPoda. Jeśli uważasz że jest to nielegalne, to proszę o podanie przepisów które regulują taki proceder. Będę wdzięczny i natychmiast zaprzestanę tych praktyk.
-
2009/03/12 15:33:25
@wurman

"Skąd Ci się biorą te wszystkie smrody i pierdy?"

...i Ty o to akurat pytasz? Wstydź się.

One są prosto z majtów twojej starej i twoich.
-
wo
2009/03/12 15:37:37
@dominiqus
"Ma Pan zadziwiającą łatwość przekręcania znaczeń zdań napisanych przez kogoś by obracania ich przeciwko swemu rozmówcy. Przykre. Nic takiego nie napisałem. Napisałem, iż cenzurą jest usuwanie postów, które tej netykiety nie łamią... "

Masz zadziwiającą trudność w zrozumieniu zdań napisanych przez kogoś i przekręcasz je obrażajac swoją inteligencję. Przykre. Nie napisałem, że Ci coś usunę - napisałem, że jeśli nie zmienisz postawy, zostaniesz zabanowany.

"Chyba, że rewolucja polega na wywłaszczaniu innych... a rewolucjoniści mogą co dawniej? "

Rewolucja polega na tym, że jest zmianą całego ustroju a nie na tym, że jedna osoba nagle ogłasza, że w oczekiwaniu na nowy ustrój zamierza się żywić korzonkami.

"ja z szacunku dla Orlińskiego - na jego rzeczowy komentarz (a nie inwektywy) poczekam."

Z czystej ciekawości - który ze swoich komentarzy uważasz za _rzeczowy_? Od tego pierwszego o marksistach, wszystkie Twoje wydają mi się od czapy, nie na temat i bez wartości merytorycznej. Stąd perspektywa bana - nie zależy mi na takim zaśmiecaniu blogodyskusji.
-
2009/03/12 16:29:22
@ wo

"Masz zadziwiającą trudność w zrozumieniu zdań napisanych przez kogoś i przekręcasz je obrażajac swoją inteligencję. Przykre"

- Konkrety?

"Nie napisałem, że Ci coś usunę - napisałem, że jeśli nie zmienisz postawy, zostaniesz zabanowany."

- I właśnie tego się doczepiłem. Usuwanie możliwości wypowiedzi (= ban) uważam za cenzurę.
- Nie rozumiem zastrzeżenia do postawy - zwykłe stwierdzenie, poddające w wątpliwość marksizm autora w kontekście głoszonych w notce poglądów. Chyba mam prawo?

"Rewolucja polega na tym, że jest zmianą całego ustroju a nie na tym, że jedna osoba nagle ogłasza, że w oczekiwaniu na nowy ustrój zamierza się żywić korzonkami."

- Choćby na taką odpowiedź, bez inwektyw pod adresem mojej inteligencji oczekiwałem...

"Z czystej ciekawości - który ze swoich komentarzy uważasz za _rzeczowy_?"

- Rzeczową dyskusję to prowadziliśmy na blogu Niklewicza. Miałem szczerze mówiąc nadzieję, że konkretnymi argumentami lub przepisami, przekona mnie Pan do swojej racji, skoro zabrał Pan głos w dyskusji.
- Tutaj niestety przyszło mi bronić swobody wypowiedzi i ten wątek jedynie uważam za rzeczowy.
- Szkoda, że tak poważnie zareagował Pan na ten delikatny marksistowski przytyk, zamiast od razu na logiczne pytanie odpowiedzieć jak wyżej, logicznie.

Nie zamierzam już dłużej "zaśmiecać" (jak Pan to określił) blogodyskusji.
Dobra wiadomość:
blogue.blox.pl/2009/03/Nawet-europoslowie-pytaja-o-iTunes.html

Oznacza to, iż Komisja Europejska ma obowiązek udzielić formalnie odpowiedzi dotyczące naszej i Pana z Niklewiczem dyskusji. Ciekawy jestem jej orzeczenia i obiecuję zwrócić na tym blogu honor - jeśli to ja się myliłem.

Czołem towarzyszu!


@ mig_watch
""kogoś" czy "czyichś"?"

- Dziękuję za wyłapanie błędu. racja.


@ eli.wurman
"Zdecydowanie czyichś. Zgaduję, że dominiqus jest z białostockiego."

Dla Ciebie mogę być i z białostockiego, i Żydem, i cyklistą, i masonem... i może jeszcze pedałem* - wtedy będziesz mógł sobie ksenofobicznie wybrać, opcję którą będziesz uważał za uprawnioną do wytłumaczenia mojego błędu (* - niepotrzebne skreślić).

Ja stygmatyzować nikogo nie zamierzam. Pozdrawiam.
-
2009/03/12 16:36:22
@mapple
Jeśli uważasz że jest to nielegalne

A jeśli nie uważam? To zauważysz wreszcie, że od 12h z okładem boksujesz straw mana?
-
2009/03/12 16:38:04
@ dominiqus

Za bardzo uładzone te Twoje posty. Tu trzeba inteligentnie i z humorem przysrywać innym. Taki styl.
-
2009/03/12 16:44:11
@3M

"A jeśli nie uważam? To zauważysz wreszcie, że od 12h z okładem boksujesz straw mana?"

Wtedy przyznam i zauważę, że tak.
-
2009/03/12 16:55:34
@dominiqus
"Ja stygmatyzować nikogo nie zamierzam."

Ja też nie. Po prostu zauważyłem, że takie błędy wskazują na pochodzenie z tamtych rejonów. Niczym się to nie różni od krakowskiego "spaźniać".

"Dla Ciebie mogę być i z białostockiego, i Żydem, i cyklistą, i masonem..."

No i co z tego? Dlaczego miałoby mnie obchodzić kim naprawdę jesteś, skoro po to są internety, żeby se w razie życzenia być nawet cycatą brunetką.

"i może jeszcze pedałem*"

Eee, póki co to ja tu jestem pedałem, więc łapanie mnie na ewentualną homofobię jest do oblolania. Wiedziałbyś gdybyś polurkał trochę, zamiast ze świętym oburzeniem jechał ze swoim emo.
-
2009/03/12 19:29:25
@eli.wurman
Po prostu zauważyłem, że takie błędy

Regionalizmy.
-
2009/03/12 20:46:01
@ eli.wurman

"Zauważyłem tylko delikatną różnicę pomiędzy dostawcą treści jakim jest HBO, który ma możliwość decydowania o stosowaniu ograniczeń co do zapisywania treści a last.fm, który sieje w eter co popadnie i jedynymi ograniczeniami jakie w tym wypadku są możliwe do zastosowania to te wynikające z przepisów. [Aż boję się pomyśleć, jakie brednie wyciągniesz..."

Ja obciągnąłem tak:

zauważyłem tylko delikatną różnicę pomiędzy dostawcą treści jakim jest last.fm, który ma możliwość decydowania o stosowaniu ograniczeń co do zapisywania treści a HBO, który sieje w eter co popadnie i jedynymi ograniczeniami jakie w tym wypadku są możliwe do zastosowania to te wynikające z przepisów.
-
2009/03/12 20:54:23
@fr ee

LOLZ

Eli tak ma wbudowane. Luz.
-
2009/03/12 21:30:45
Z instrukcji do ipoda nano od znajomego posiadacza tego sprzętu (wersja z 2008 r.).
Skrócona instrukcja "Szybki start" po polsku, rosyjsku i hiszpańsku.
Kolejne etapy:
- Pobierz i zainstaluj Itunes
- Przejrzyj instrukcję obsługi - link
- Pobierz muzykę (i nie tylko) z iTunes Store
- Możesz też importować muzykę z płyt CD
itd jeszcze kilka stron.

Wygląda to na obietnicę bez pokrycia, bo nie ma słowa o tym, że usługa nie działa w niektórych krajach.
Po rosyjsku jest "pokupajte" , czy to oznacza że Rosjanie mogą kupować, a Polacy "pobierają" za darmo?
-
wo
2009/03/12 22:14:35
@dominiqus
"Usuwanie możliwości wypowiedzi (= ban) uważam za cenzurę."

Twój problem, koleś.

"Nie rozumiem zastrzeżenia do postawy - zwykłe stwierdzenie, poddające w wątpliwość marksizm autora w kontekście głoszonych w notce poglądów. Chyba mam prawo? "

Ty masz prawo tak uważać, ja mam prawo zabanować.

"Choćby na taką odpowiedź, bez inwektyw pod adresem mojej inteligencji oczekiwałem... "

Było nie dawać podstaw do oceny Twojej inteligencji.

"Nie zamierzam już dłużej "zaśmiecać" (jak Pan to określił) blogodyskusji. "

Ekstra.

"Ciekawy jestem jej orzeczenia i obiecuję zwrócić na tym blogu honor - jeśli to ja się myliłem."

Przecież to nie jest tak, że jeśli Ty (lub Konrad Niklewicz) masz inną interpretację niż Komisja Europejska, to się mylisz. Ty masz swoją, ja mam swoją, Konrad Niklewicz ma swoją itd. Moja ma na razie tylko tę przewagę, że podzielają ją praktycznie wszystkie firmy zajmujące się tym profesjonalnie, ale to przecież nie znaczy, że "jest słuszna".
-
wo
2009/03/12 22:20:56
@mamik
"Wygląda to na obietnicę bez pokrycia, bo nie ma słowa o tym, że usługa nie działa w niektórych krajach. Po rosyjsku jest "pokupajte" , czy to oznacza że Rosjanie mogą kupować, a Polacy "pobierają" za darmo?"

Wy możetie, grażdanin, pakupat' kakuju-to igruszku. Spor Oriżins naprimier. Tolka s mjuzikom budziet' u was prabliema.
-
2009/03/12 22:31:17
Żarty żartami, ale z tej instrukcji wynika, że muzykę z iTunes Store pobiera się tak samo jak iTunes. Czyli bez opłat.
-
2009/03/12 23:16:12
@mamik
Z instrukcji do ipoda nano od znajomego posiadacza tego sprzętu (wersja z 2008 r.).
Skrócona instrukcja "Szybki start" po polsku, rosyjsku i hiszpańsku.
Kolejne etapy:
- Pobierz i zainstaluj Itunes
- Przejrzyj instrukcję obsługi - link
- Pobierz muzykę (i nie tylko) z iTunes Store
- Możesz też importować muzykę z płyt CD
itd jeszcze kilka stron.

Wygląda to na obietnicę bez pokrycia


Dlaczego bez pokrycia? Ja kupuję muzykę na iTMS.

Żarty żartami, ale z tej instrukcji wynika, że muzykę z iTunes Store pobiera się tak samo jak iTunes. Czyli bez opłat.

Nie wynika.
-
2009/03/12 23:18:01
@wo
Wy możetie, grażdanin, pakupat' kakuju-to igruszku. Spor Oriżins naprimier. Tolka s mjuzikom budziet' u was prabliema.

Kakije prabliema? Jest' bolsza wazmożnost' szto etat grażdanin żiwiot w Londynie ;-)
-
2009/03/15 23:52:13
Jeżeli ten produkt jest sprzedawany w Polsce to powinna być informacja, że muzyki, nie tylko że się nie "pobiera" ale nawet kupić nie można.