Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Ratujcie! Biją mnie Niemcy!
Człowiek, który się awanturuje w samolocie z personelem pokładowym, w moich oczach automatycznie klasyfikowany jest jako głupi cham. Głupi - bo brak mu inteligencji, żeby wiedzieć, że nic tą awanturą nie uzyska, niezależnie od tego, czy mu się wydaje, że „ma rację” czy nie. Cham - bo przez niego samolot odleci z kilkugodzinnym opóźnieniem i kilkudziesięciu lub kilkuset pasażerów straci przez niego mnóstwo czasu, co może ich kosztować utratą dalszych połączeń.
Nigdy nie miałem wygórowanej opinii o inteligencji duetu egzotyznego John, Mary & Nelly, ale ich ostatni wybryk mnie jednak zaskoczył. Niedoszły „premier z Krakowa” to ostatecznie nie jest Karol Karski, czerwononosy antykomunista z PRON, który absolutnie na trzeźwo absolutnie nie jeździł po absolutnie żadnym Cyprze żadnym wózkiem golfowym. Tak przynajmniej się mogło zdawać do wczoraj.
Według relacji Nelly Rokity afera zaczęła się tak, że państwo politykowstwo weszli na pokład samolotu jako ostatni. Ech, kocham tę buconerię od „po co się śpieszyć, beze mnie nie odleci” ale to dopiero uwertura.
Państwo Rokitowie położyli swe płaszcze i legendarne kapelusze na wolnych siedzeniach - chociaż każdy średnio rozgarnięty przedstawiciel laicko-liberalnej cywilizacji śmierci wie, że personel pokładowy ma obowiązek dopilnowania tego, żeby podczas startu cały bagaż pokładowy, wliczając w to okrycia wierzchnie, był gdzieś bezpiecznie zamocowany.
Zgodnie z regulaminem stewardessa podała państwu Rokitom kapelusze a płaszcze upchnęła do schowka nad głowami, co jest rutynowym traktowaniem okrycia wierzchniego w klasie ekonomicznej. Jak komuś smutno, że mu pogniotą, to albo niech leci biznesem, albo niech UPRZEJMIE POPROSI o udostępnienie biznesowej szafy (personel pokładowy MOŻE to zrobić, ale nie MUSI - a z relacji samej Rokity wynika, że po prostu było już na to za późno; jak się ma osobiste prośby do personalu pokładowego zwyczajnie trzeba być na boardingu gdy się zaczyna, a nie kiedy już ogłaszają final call).
Były poseł licznych imion Jan Maria Władysław (y otros, y otros) Rokita olał sygnalizację „zapiąć pasy”, wstał i poszedł się szarogęsić w klasie biznes. Wtedy już stewardessa zażądała opuszczenia pokładu, a gdy Wannabe z Krakowa się dalej handryczył, wezwała policję, która szamoczącego się polityka wyprowadziła w kajdankach.
Rokita skarży się, że ktoś go nazwał „Arszlochem”, czyli dupkiem. Faktycznie, w internecie jest już nagranie, na którym słychać wrzask jakiegoś dupka „Ratujcie mnie! Biją mnie Niemcy!” (sic!) i zrezygnowany głos jakiejś spóźnionej pasażerki „No proszę już wyjść...”. Po raz pierwszy od czasu brawurowego wykonania hymnu Wolski przez Kaczyńskiego mam ochotę sobie ustawić dzwonek w komórce z głosem polskiego polityka...
Najzabawniejsze w tym jest to, że ci ludzie zapewne nie tracą jeszcze nadziei powrót do głównego nurtu polityki. Karol „PRON” Karski otarł się o MSZ, Jan Maria (y otros) Rokita marzy o stolcu premiera.
Kochani, demolki urządzane przez was w pięciogwiazdkowych hotelach i szamotaniny w samolotach będą towarzyszyć w europejskich mediach każdej waszej notce biograficznej. Rozsądny polityk nie powinien Was sobie brać do gabinetu, bo na starcie będzie sobie fundował zły pijar.
Wasze szczęście w tym, że w Polsce rozsądnych polityków jest mało. Więc pewnie jeszcze niejeden głupi cham będzie się szamotać z niejednym funkcjonariuszem krzycząc „wy nie wiecie kto ja jestem”!
środa, 11 lutego 2009, wo

Polecane wpisy

  • Jaki dresiarz

    W języku, jakim mówimy o polskich podziałach społecznych („beneficjenci transformacji” kontra „ci którym nie wyszło”, „klasa ludow

  • Opozycjo, terrain ahead!

    Jest takie amerykańskie powiedzonko, „gdy tkwisz po szyję w błocie - przestań kopać”. Radziłbym je przemyśleć opozycyjnym mediom i politykom, w kont

  • Zemsta orła-morła

    Udało mi się odnieść niespodziewany sukces w soszial mediach wpisem kpiącym z okładkowego materiału w najnowszym „Newsweeku”. W materiale tym Żakows

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
My name is Arschloch, Jan Maria Arschloch z Rózga Świętego Mikołaja...
Niedoszły premier z Krakowa dał popis buractwa na lotnisku w Monachium. Z miejsca stał się pośmiewiskiem całej Europy, niestety na pośmiewisko wystawiając współrodaków. Tradycyjnie już nie pomaga jego małżonka, dzielnie zwiększając pozi... »
Wysłany 2009/02/12 19:27:47
Komentarze
-
wo
2009/02/11 19:45:28
@m3
O CHRYSTE PANIE. "Ratujcie mnie! Biją mnie Niemcy!" Ja chyba teraz muszę napisać tę notkę od nowa. Ten człowiek jest żałośniejszy niż myślałem...
-
2009/02/11 19:47:18
No właśnie zdziwiło mnie, że tego nagrania nie słyszałeś. Aż sprawdziłem wszystkie linki czy nie dubluję. To piskliwe, paniczne "biją mnie Niemcy" to jest nie wiem, słów brak :-)
-
wo
2009/02/11 19:51:06
Fakt. Arszloch ze mnie nie bloger. Ale ciągle nie mogę tego zgrokować. To przecież naprawdę rekord żenady w polskiej polityce, nawet Karski z meleksami przy tym wymięka.
-
2009/02/11 19:52:14
Kurczę, w tym nagraniu Nelly jest taka zaaferowana. Taki szok przeżywa, że ktoś jej upycha JEJ płaszcz, że GO wciskają. Minuta ciszy nad pogniecionym płaszczem. Jeśli to Nelly prowadziła negocjacje (a tak wychodzi z rozmowy) to ja się nie dziwię, że sprawy przybrały taki obrót. Jej sposób mówienia za każdym razem lekko wyprowadza mnie z równowagi.
-
2009/02/11 19:59:05
a co powiecie na to?
http://www.tvn24.pl/25b-4993129f
-
2009/02/11 19:59:05
Gdy na portalu gazety przeczytałem dzisiaj nagłówek w stylu "Jan Maria Rokita wyrzucony z samolotu Lufthansy" to powiedziałem pod nosem: "To nie może być prawda, to by było zbyt piękne". :-) Mam jednak nadzieję, że oznacza to, że właśnie znalazł się za burtą naszego życia politycznego.
-
2009/02/11 20:01:44
Szkoda, że go nie postrzelili.
-
2009/02/11 20:02:40
Trochę szkoda, że w zapomnienie poszedł numer posła z samej brony, który nawet w domu publicznym nie potrafił się zachować, jak dziki i go po sądach ganiali. Swoją drogą najstarszy epos Gilgamesz zaczyna się od próby ucywilizowania dzikiego wojownika wychowanego na puszczy wśród zwierząt.

" Przed obliczem Gilgamesza rzecze te słowa:
Ze wzgórz jakowyś mąż się zjawił, siła jego na cały kraj nasz
ogromna, potężny jest jako zastępy Anu! Nieustannie ugania po
wszystkich górach. U wodopoju staje ze zwierzętami, stopę swą
wciąż stawia u wodopoju. Straszny mi jest, nie śmiem do niego
podejść! Ja wykopię jamę, on ją zasypie, ja paści zastawiam, on
je poniszczy! Z rąk mych wyprowadza dziką zwierzynę! Miesza
moje zajęcia na stepie.
Rzecze doń Gilgamesz, do myśliwego:
Idźże, mój myśliwcze, zabierz ze sobą nierządnicę Szamhat
z przybytku Isztar. Gdy on bydło przywiedzie do wodopoju,
niech ona szaty z siebie zedrze, wdzięki ukaże. Skoro ujrzy,
wnet zbliży się do niej. Wtedy obcym się uczyni dla dzikich
zwierząt, które z nim wyrosły na jego puszczy.
(...)

Obłaskawił się Enkidu, już nie będzie biegał jak niegdyś,
zyskał za to rozum i słyszenie swoje rozszerzył."

Jest w tym jakaś głęboka mądrość wieków, gdy starożytni mówią, że nierządnice i piwo czynią człowieka cywilizowanym. Nasi dzicy nie zostaliby wpuszczeni do żadnego miasta Sumeru. Kultury picia nie znają, a prostytutki próbują gwałcić. ;)
A to zacytuję jeszcze:

"Na położony sobie chleb w pomieszaniu zerka, łypie Enkidu.
Nie umiał Enkidu spożywać chleba, picia chmielu nie był uczo-
ny. Umiał tylko ssać mleko zwierzęce. Guzdrał się niezdarnie,
oczy wytrzeszczał, jak się zabrać do tego, nie wiedział, jak jeść,
jak pić napitek chmielony.
Rozwarła usta nierządnica i rzecze:
Jedz chleb, Enkidu, tak to jest w życiu! Pij napitek chmielony,
taki jest świat!
Spożył więc Enkidu chleba do syta, chmielu wychylił siedem
dzbanów. Zagrała w nim wątroba raźno, swobodnie, serce się
w nim weseli, twarz promienieje. Ciało swe włochate wziął
i obmacał, starł z siebie sierść kudłatą, olejkiem się namaścił,
do ludzi stał się podobny, w odzież się odział, mężem stał się
z wyglądu. Chwycił za oręż, lwy szedł wojować, pasterze po nocy spali w
spokoju. Wilki poskramiał, lwy zwyciężał, spoczywali błogo starsi z
pastuchów: Enkidu stał na straży, mąż wciąż bezsenny."
-
2009/02/11 20:03:46
@"ratujcie mnie"

ja jeszcze nie zdecydowałem, czy w to uwierzyć...

@maciek
"że oznacza to, że właśnie znalazł się za burtą naszego życia politycznego"

no właśnie jedyne co jest w tej historii mniej piękne niż by mogło, to to, że on w większej części już wcześniej był wyautowany :(
a tak ładnie by było: better to burn out than to fade away
-
2009/02/11 20:07:26
Może tymi fochami w ekonomi klas JMR kompensuje sobie rządowego tupolewa.
-
2009/02/11 20:11:24
@czescjacek:
"ratujcie mnie"
ja jeszcze nie zdecydowałem, czy w to uwierzyć...


Też mi się głoś jakiś dziwny wydał, ale:
- Możliwe, że słowa "Niemcy mnie biją" należy do mnie powiedział Rokita, któremu na antenie TVN24 zostało przedstawione nagranie z samolotu.

Chyba musisz uwierzyć :-)
-
2009/02/11 20:13:11
Po co się z nim szarpali? W Niemczech policja nie ma taserów? :]
-
2009/02/11 20:13:57
@anhalter
To jest na 110% głos Rokity.
-
wo
2009/02/11 20:14:02
OK, dzwonek do telefonu gotowy - artist "Jan Maria Rokita", album "Kiedy bija mnie Niemcy", track "Ratujcie mnie!". Minuta osiem w Garagebandzie :-)
-
2009/02/11 20:14:10
Oj bo się nie znacie. Po prostu cywilizacyjnośmiercionośny przedstawiciele lewackiego, totalitarnego, narodowo-socjalistycznego państwa niemieckiego chcieli ograniczyć WOLNOŚĆ polskiego, konserwatywno-liberalnego polityka, nakazując mu ZAPIĘCIE PASÓW przed startem samolotu. JMR po prostu zrobił to, co należało: w imię niepodważalnych WARTOŚCI walczył z totalitarnymi praktykami. Należy mu w Krakowie usypać kopiec, najlepiej wedle tej skały, z której skoczyła do Wisły Wanda, co nie chciała Niemca.
Dwie uwagi:
1. Incydent pewnie będzie podnosił Springerowi nakład przez co najmniej tydzień, i to po obu stronach granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej.
2. IMHO JMR może powrócić do polskiej polityki. Bohater, którego pobili Niemcy? Przecież sporej części elektoratu to się spodoba.
-
2009/02/11 20:18:06
Arszloch z Krakowa:) czyli bajka o Rokicie co nie chciała Niemca
-
wo
2009/02/11 20:18:51
Natomiast rzeczywiście jak odsłuchałem tego nagrania parę razy w Garagebadzie to zacząłem się zastanawiać, czy to już nie jest po prostu schizofrenia. Ten jego krzyk robi wrażenie, jakby on naprawdę panicznie się czegoś obawiał, to już przypomina takie mrożące krew w żyłach krzyki, które czasem słychać na korytarzach szpitali psychiatrycznych, jacyś tacy ludzie w demencji wzywających pomocy, bo ktoś ich morduje. Może wszyscy szydzimy z chorego człowieka? Tylko jak nie będzie można szydzić z głupoty i paranoi, to trudno będzie w ogóle pisać o polskiej prawicy.
-
wo
2009/02/11 20:22:14
@anichwili
"1. Incydent pewnie będzie podnosił Springerowi nakład przez co najmniej tydzień, i to po obu stronach granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. "

O, koledzy z "Dziennika" już uderzają w styl "brutalne potraktowanie niewinnego polskiego polityka":

Niemiecka policja brutalnie potraktowała Jana Rokitę. W środę wieczorem były poseł wraz z żoną miał lecieć z Monachium do Krakowa. Jednak zamiast dolecieć do Polski, trafił na komisariat. "Policjanci w kajdanach wywlekli mnie z samolotu! Obrażali mnie, szydzili i straszyli, że wsadzą mnie do więzienia" - opowiada Rokita.
"Mieliśmy płaszcze zimowe i kapelusze. Musieliśmy z nimi coś zrobić. Miejsca bagażowe nad naszymi fotelami były już pełne. Więc położyłem te płaszcze i kapelusze na jakimś wolnym miejscu i przypiąłem je paskami do siedzenia" - relacjonuje Rokita. I dodaje: "Nagle stewardesa z niesłychaną agresją rzuca te kapelusze na Nelly, krzyczy coś po niemiecku, otwiera nad nami te przegrody bagażowe, które są pełne i próbuje ze złością wepchnąć tam nasze płaszcze. Płaszcz Nelly spada. Znów go podnosi. Dociska go klapą. I odchodzi."
Wtedy Rokita wstał, wyjął płaszcze i przełożył do innego, mniej zapchanego luku bagażowego. "Ta stewardesa znów podeszła do mnie, zaczęła krzyczeć, że tu ona rządzi, a nie ja, i że mam opuścić samolot. Potraktowaliśmy to jako żart" - opowiada Rokita.
Po kilkunastu minutach na pokład wkroczyli policjanci. Rozkazali Rokicie opuścić samolot. Jego żona mogła zostać. "Tłumaczyłem im, że nie opuszczę. Miałem przecież bilet, to był ostatni lot do Krakowa, była prawie północ, Nelly miała być rano w Sejmie" - relacjonuje były poseł. "Zrzucili mnie z krzesła, bardzo boleśnie zakuli w kajdany. To były jakieś koszmarne niemieckie kajdany. Nawet bezpieka miała lepsze, bardziej wygodne" -opowiada.

Przeklejam obszerny fragment, bo to pewnie potem zniknie tak jak ekstatyczny reportaż Karnowskiego o premierze gaworzącym z emerytkami. Przekleję jeszcze nazwisko autorki, żeby się wstydziła: Kamila Wronowska.

-
2009/02/11 20:23:38
Jeśli niewinny, to może Niemcy bili, tj. skuwali za Grunwald i Traktat Wersalski?

- Wyzywano mnie od "Arschlochów", od dziur w odbycie męskim relacjonował Rokita.

A to ciekawe, jeśli to nie błąd. Czy jest odbyt męski i żeński? Jest jakaś differentia specifica? Czy chodzi o to, że jego odbyt jest bardziej męski niż jakiś tam pedalskich Niemców z parady miłości?
-
2009/02/11 20:25:26
Po kasku ich, po kasku!
-
2009/02/11 20:26:03
A ja myślę, że wcale go to nie skreśli. Wszyscy, którzy robili och-ach-jaki-geniusz musieli być na tyle niekumaci, że to ich wcale nie zrazi. Facet zawsze, ale to od początku był bucowaty, jeszcze u Suchockiej. Teraz sobie pochodzi w glorii.
@"koszmarne niemieckie kajdany. Nawet bezpieka miała lepsze, bardziej wygodne"
to twórcze rozwinięcie rozważań JK o trzynastolatkach na gestapo, cymes
-
2009/02/11 20:33:01
Jest i Karnowski, nawet na korektę nie było czasu (for the record):


Trzeba by dużej dawki dziwactwa by uwierzyć, że Jan Rokita to człowiek zdolny do awanturowania się na pokładzie samolotu. I trzeba by dużej do niego niechęci by w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać niezwykle brutalne traktowanie jakiego doświadczył na lotnisku w Monachium - uważa Michał Karnowski.

I trudno nie uznać, że jego wersja wydarzeń jest niezwykle logiczna i trudna do obalenia, na dodatek potwierdzana przez świadków - pasażerów samolotu Rozmawiałem z Janem Rokitą w tych dramatycznych chwilach gdy siedział w niemieckim areszcie. Był oskarżony nie wiadomo o co, zmuszany do zapłacenia kaucji nie wiadomo za co, wzburzony obelgami jakie rzucano pod jego adresem, zakuciem w kajdanki. I wiem, że to co mówił wtedy brzmiidentycznie jak to co mówi teraz: nie było żadnego realnego powodu by tak go potraktować.

Ta sprawa musi być wyjaśniona. Były polityk PO, a obecnie publicysta DZIENNIKA, nie może być traktowany w taki sposób. Więcej - nikt z nas nie może być tak traktowany! Procedury bezpieczeństwa, zasada, że na pokładzie samolotu nie ma miejsca dla awanturników - jak najbardziej. Ale chamstwo, wulgarność i przemoc zastosowane wobec pasażera tylko dlatego, że prosi by nie niszczyć jego płasza - nie.

Dlatego polskie władze i służby dyplomatyczne powinny na ten skandaliczny akt agresji wobec polskiego obywatela zareagować zdecydowanie. Bo jeśli tak umiarkowana w sądach osoba jak Jan Rokita mówi, że czuł iż niechęć do niego niemieckich służb zajmujących się bezpieczeństwem wynikała z faktu iż jest Polakiem, to sytuacja zaczyna być poważna.
-
2009/02/11 20:34:49
O raju to jest cymes:D Ale, że z Jana Marii taki histeryk (wyznam, że w połowie nagrania liczyłem, że zacznie śpiewać wiadomą strofę Roty);) Najwyższy czas panie Janie, żeby przy okazji tego kapelusza powiedzieć sobie "The accumulated filth of all their sex and murder will foam up about their waists and all the whores and politicians will look up and shout "Save Us!"......and I'll look down, and whisper, "No"". Z bloga MRW wiemy, że odpowiednią maskę do kapelusza też można znaleźć ;)
-
2009/02/11 20:38:42
Jakie skreślili? Gość ma teraz +10 do charyzmy w środowiskach okołopisowskich. A na psychiatryku przez najbliższe dwa tygodnie będą analizować z czego zrobione niemieckie kajdanki skoro nawet esbeckie wygodniejsze były. Swoją drogą Jan Maria zaciąga ładnym falsecikiem:)
-
wo
2009/02/11 20:40:16
O rety, kolejny komentarz Karnowskiego, który potem zniknie z internetowego archiwum.

"Były polityk PO, a obecnie publicysta DZIENNIKA, nie może być traktowany w taki sposób."

Ależ oczywiście! Po pierwsze, były polityk PO a obecnie publicysta DZIENNIKA, powinien mieć prawo do (a) kładzenia kapelusza na wolnym fotelu, (b) biegania po pokładzie po zapaleniu sygnalizacji "zapiąć pasy", (c) wieszania swoich ubrań w biznesie kiedy leci ekonomiczną. Byłych polityków PO, a obecnie publicystów DZIENNIKA, nie powinny dotyczyć te durne reguły obowiązujące jakąś hołotę z ekonomicznej! Tylko dlatego, że były polityk PO a obecnie publicysta DZIENNIKA leci ekonomiczną to jeszcze nie znaczy, że go coś z tymi ludźmi łączy.
-
2009/02/11 20:43:02
@Jak podkreślił, do Polski wracał "błogosławionym LOT-em".

Kuffa, fraza miażdży ;)
-
2009/02/11 20:44:40
@Karnowski:
"I trudno nie uznać, że jego wersja wydarzeń jest niezwykle logiczna i trudna do obalenia, na dodatek potwierdzana przez świadków"

Not!

tvn24:
"Próbowano przekonać kłopotliwego pasażera, żeby wyszedł dobrowolnie. Rokita kurczowo trzymał się fotela."

Czy nie było czegoś podobnego kiedyś z Gabrielem Janowskim, bo obaj krzyczą trochę podobnie.
-
wo
2009/02/11 20:49:53
@anhalter
""I trudno nie uznać, że jego wersja wydarzeń jest niezwykle logiczna i trudna do obalenia, na dodatek potwierdzana przez świadków"
Not!"

Wiesz, ale nawet z ich wersji wynika, że zachowywali się skandalicznie. Personel pokładowy nie może tolerować pasażera, który ignoruje polecenie "zapiąć pasy" po to, żeby sobie pójść do klasy biznes i korzystać z ficzerów, za które inny pasażer musi albo dołożyć sporo kasy, albo dopłacić 15.000 mil z programu frequent flyer. A z relacji Nelly wyraźnie wynika, że to właśnie stało się przyczyną usunięcia z pokładu.

-
2009/02/11 20:50:57
@czescjacek
"no właśnie jedyne co jest w tej historii mniej piękne niż by mogło, to to, że on w większej części już wcześniej był wyautowany :("

Ja się ciągle spodziewałem, że on jeszcze tu politycznie jakoś powstanie. Teraz myślę, że tym wybrykiem wymierzył sobie politycznego overkilla. Ciekawi mnie też jak się teraz potoczy jego kariera komentatora politycznego.
-
wo
2009/02/11 20:54:09
@maciek
"Ja się ciągle spodziewałem, że on jeszcze tu politycznie jakoś powstanie. Teraz myślę, że tym wybrykiem wymierzył sobie politycznego overkilla. Ciekawi mnie też jak się teraz potoczy jego kariera komentatora politycznego."

Przeceniasz polską prawicę. Ci sami ludzie, którzy chwalili Kaczyńskiego za wyliczanie Niemcom strat za powstanie warszawskie, teraz są dumni z tego, że ich polityk walczył z niemieckimi policjantami za wolność naszą i waszą. Antyniemiecka szajba to ciągle jest coś, na czym można ugrać 10, może 20 procent głosów. Dla ugrupowania Polska IXI to już był byłoby marzenie.
-
2009/02/11 20:57:04
@ Wronowska, Karnowski

Wiedziałem, wiedziałem!

@ bantus

Czyli nie jestem jedyną osobą, którą zafrapowała ta homoerotyczna aluzja w dramatycznych wspomnieniach Jana Marii?

@ WO "Były polityk PO, a obecnie publicysta DZIENNIKA"

Ale jak myślicie, wg Karnowskiego JMR nie może być traktowany w taki sposób bardziej z tego powodu, że jest byłym politykiem PO, czy jednak raczej dlatego, że jest obecnie publicystą DZIENNIKA?
-
2009/02/11 20:58:14
Rany "Jesteście przecież Polakami" było mniej więcej w podobnym brzmieniu w "Alternatywach 4"...
-
2009/02/11 21:05:04
"ratujcie, biją mnie Niemcy!" - po kasku chyba.
Christian Bale rant a'la Polonaise - voila!
-
2009/02/11 21:10:09
@anichwili.tegonieradze
Może to freudowska pomyłka? Rokita ponoć słynie z "kantowskiego rozumu" i wygląda na pedantycznego sztywniaka - wypisz wymaluj osobowość analna, może nawet analno-szowinistyczna. ;)
-
2009/02/11 21:11:57
@ all

W którymś z tvnowskich linków materiał o Rokicie jest ilustrowany zdjęciami Jana Marii z jakiejś konferencji prasowej, na której występuje wspólnie z Ryszardem Bugajem i Ludwikiem Dornem. Przepraszam, czy ja coś przeoczyłem, czy towarzysze ze styropianu zakładają jakąś nową post-solidarnościową Apolityczną Partię Antykomunistycznych Autorytetów z Opozycji?
-
2009/02/11 21:16:15
Czytam Wasze posty i trochę się dziwię.
Nie jestem wielbicielem JMR, ale nie podjąłbym się oceny wydarzenia. Pewnie pojawią się jeszcze inne świadectwa, może i inne nagrania. Macie te dodatkowe informacje, że możecie wykluczyć scenariusz jak z Dziennika? Ot taki:
- nerwowa sytuacja - opóźniony lot (zawinił JMR?),
- brak miejsca w schowku (często tak bywa gdy się jest ostatnim, jest zima a linie lotnicze przymykają oko na zbyt duże bagaże pasażerów),
- zrobił z płaszczami pierwsze co mu przyszło na myśl (twierdzi że je przypiął, więc, argument WO o bezpieczeństwie chyba nie działa)
- stewardessa zamanifestowała swoją władzę (to jest kluczowy moment - powinna chyba grzecznie podać płaszcze i poprosić o schowanie - ale się b.spieszyła, czy była nieuprzejma?)
- jeśli je strasznie zmięła, to jakoś naturalne wydaje się wstać i przełożyć do innego pustego schowka (czy to był schowek czy znowu fotele w klasie business, czy to było po zapaleniu sygnału "zapiąć pasy", po ruszeniu samolotu?)
- pewnie była dyskusja, może nawet burzliwa - ale to też naturalne, jeśli zapiął pasy i podporządkował się zwykłym regułom to mówić w czasie startu wolno?
- czy to nie na "personelu pokładowym" spoczywa obowiązek wygaszania konfliktów i uspokajania nerwowej dyskusji, czy to jest kompania wojska i wszyscy mają kłaść "ruki po szwam" bo pani stewardessa kazała?
- dalszy ciąg też jest różnie opisywany ale wydaje się, że jeśli stewardessa komunikuje, że pasażer ma opuścić samolot, to chyba można prosić żeby potwierdziła to osoba kierująca wszystkim - czyli kapitan.

Dalej to już sprawa osobowości JRM i jego aktualnej kondycji psychicznej, tzw. "normalny" człowiek podda się i będzie dochodzić swego po fakcie, po nocy spędzonej na lotnisku i zapłaceniu sporej sumy za nowe bilety. Bo takie są zasady w samolotach, bo szkoda pozostałych pasażerów itd.

Tu natomiast oceniacie wydarzenie z punktu widzenia: jak wielkim zarozumialcem i bucem jest JMR. W ocenie w tych kategoriach istotne są niuanse - czy była agresja ze strony "personelu", było nieuprzejme uciszanie żony (wypada stanąć w obronie), było uprzedzenie do Polaków (nigdy się nie spotkaliście?). Istotne też jest czy JMR zna dobrze język - niemiecki lub angielski, bo jeśli w całym zdarzeniu tłumaczem była jego żona, to ona mogła doprowadzić do histerycznego finału. A wtedy dyskusja nie jest o bucowatości JMR tylko NR - co już jest mniej zabawne, jak podśmiechiwanie się z niepełnosprawnych.
Co do samych patetycznych okrzyków, to mogły być one mimo wszystko objawem swoistego poczucia humoru lub poczucia groteskowości sytuacji, ale może to rzeczywiście popiskiwania urażonej dumy.

Jeśli w ogóle warto dyskutować na taki temat, to raczej po otrzymaniu większej liczby wiadomości. Inaczej to nie są opinie tylko wyraz niechęci do faceta, pewnie zasłużonej, ale z innych przyczyn.
-
2009/02/11 21:18:40
@kaneis
No więcej masz na tvn24 w relacji szwajcarskiego pasażera. Żenada totalna. Awanturował się okrągłą godzinę.
-
2009/02/11 21:21:00
Chociaż muszę powiedzieć, że okrzyk "Ratujcie mnie! Niemcy mnie biją! Proszę państwa, jesteście Polakami, ratujcie mnie!" za bardzo teatralny, udany i w całkiem niezłym stylu.
-
2009/02/11 21:40:21
@kaneis
"Nie jestem wielbicielem JMR, ale nie podjąłbym się oceny wydarzenia."
Twój problem. Jako rzekł Zappa, większość ludzi nie poznałaby dobrej muzyki nawet gdyby podeszła ona do nich i ugryzła ich w dupę.
Taka szkoda, że nie JMR nie odśpiewał - w duecie z Nelly - Roty. Kurczowe trzymanie się fotela i piski są ok, ale chciałoby się czegoś mocniejszego...
-
2009/02/11 21:42:10
@erm.land
Jeśli to było tak, jak Szwajcar opowiada na tvn24, to stawiam na depresję JRM i należy mu życzyć zdrowia. Podobno większość ludzi w depresji nie szuka pomocy i nie leczy się nijak bo myśli że tak ciężko musi być i trzeba wytrzymać. Do tego brak znajomości języków i specyficzna osobowość żony-negocjatora (sam sobie wybrał :-)).
Świadczą o tym słowa świadka "on zaczął krzyczeć i płakać, po polsku", " kobieta cały czas mówiła".

Jeśli JRM jest zdrowy, to przetrzymanie ludzi o dodatkową godzinę dla pomiętego płaszcza, przy grzecznym i fachowym zachowaniu personelu samolotu i policji, jest bucowstwem dużej rangi.
-
2009/02/11 21:52:32
@kaneis
Ale co nas obchodzi czy on ma depresję? Nie jest chłopem z rzeszowskiego który się może boi lekarza, jeśli ma problem to chyba wie co zrobić. A moim zdaniem to żadna choroba tylko istota Nellizmu-Janmariarokicizmu. Oni tacy są, i teraz widzę, jakim cienkim Bolkiem był Kononowicz.
-
2009/02/11 21:54:23
Rokita był, jest i pewnie będzie dupkiem. Mam wrażenie, że mu "vipowatość" do łba uderzyła, a przecież poza granicami Polski jest zwykłym nikim, jak miliardy innych. Awanturował się w samolocie, więc była krótka piłka, zgodna z zasadami bezpieczeństwa na pokładzie samolotu -- wysadzić gościa i kontynuować lot bez niego.

Teraz madame Rokita produkuje się w TVN24, a Rymanowski oczywiście odpytuje ją na okoliczność, wierząc bezgranicznie. I jakoś trudnych pytań nie zadał, choć wypadałoby skonfrontować ich bajania z relacją Szwajcara.

PS. Mam cichą nadzieję, że ktoś na pokładzie to filmował i obrazki udostępni.
-
wo
2009/02/11 21:56:56
@kaneis
"Nie jestem wielbicielem JMR, ale nie podjąłbym się oceny wydarzenia. "

Z Twojego komentarza wynika, że nie latasz samolotami. Wyjaśnię Ci punkty, których w związku z tym nie rozumiesz.

"twierdzi że je przypiął, więc, argument WO o bezpieczeństwie chyba nie działa"

W takim samolocie masz kilkudziesięciu lub kilkuset pasażerów. Nie ma czasu na takie coś, że każdy pasażer wymyśla sobie jakiś własny sposób na bezpieczeństwo ("ja tu to tak przypiąłem, żeby się nie majtało"). Wątpię zresztą, żeby to w ogóle było możliwe, ale to nieistotne - personel pokładowy kieruje się standardowym postępowaniem. Po prostu nie ma czasu na to, żeby z każdą osobą odbyć indywidualną rozmowę. W chwili startu i lądowania bagaż pokładowy ma być w schowkach lub ewentualnie pod fotelem, kropka.

"czy to było po zapaleniu sygnału "zapiąć pasy", po ruszeniu samolotu"

Trochę mnie to przytkało - Tobie się wydaje, że sygnał "zapiąć pasy" pojawia się "po ruszeniu samolotu"? Odwrotnie. Pojawia się ten sygnał, personel pokładowy sprawdza, czy wszyscy się już zapięli i mają bagaż pochowany i dopiero gdy personel pokładowy zasygnalizuje zakończenie procedur bezpieczeństwa, samolot "rusza".

"- pewnie była dyskusja, może nawet burzliwa - ale to też naturalne, jeśli zapiął pasy i podporządkował się zwykłym regułom to mówić w czasie startu wolno? "

Ty się weź chwilę zastanów - jeśli kłócisz się ze stewardessą, to ktoś - albo Ty, albo stewardessa - nie ma zapiętych pasów. Zatem procedura nie może się zakończyć i wszyscy mają czekać na jednego dyskutanta. Gadać w czasie startu możesz ze swoim sąsiadem czy sąsiadką, ale NIE Z PERSONELEM POKŁADOWYM.

"- czy to nie na "personelu pokładowym" spoczywa obowiązek wygaszania konfliktów i uspokajania nerwowej dyskusji, czy to jest kompania wojska i wszyscy mają kłaść "ruki po szwam" bo pani stewardessa kazała?"

Tak, wszyscy mają kłaść "ruki po szwam" bo pani stewardessa kazała". Będzie dobrze, jeśli zapamiętasz sobie tę regułę. Wygaszanie konfliktów nie polega na tym, że spełnia się każdy kaprys, czasem polega na tym, że się kogoś wzywa do opuszczenai pokładu.

"- dalszy ciąg też jest różnie opisywany ale wydaje się, że jeśli stewardessa komunikuje, że pasażer ma opuścić samolot, to chyba można prosić żeby potwierdziła to osoba kierująca wszystkim - czyli kapitan. "

Prosić to se możesz o wszystko, nawet trzymać się jak debil oparcia i wrzeszczeć "Niemcy mnie biją".

"Jeśli w ogóle warto dyskutować na taki temat, to raczej po otrzymaniu większej liczby wiadomości"

Nieprawda. Mi już wystarczają dwa punkty:

- żądanie przywilejów klasy biznes w klasie ekonomicznej
- bieganie po pokładzie po zapaleniu sygnału zapiąć pasy

Te wiadomości potwierdzają nawet Rokitowie. To wystarcza w zupełności do oceny sytuacji.
-
2009/02/11 21:59:53
@urbane
Racja, moja sprawa, że jestem ostrożny w sądach. Może to więcej doświadczenia życiowego? Zły przykład z tym Zappą - ja bym go nie poznał nawet gdyby mnie ugryzł :-). Dyskutujemy tu o jakiś faktach i je oceniamy, nie o gustach. "Dobra muzyka" - co to jest? Może dla mnie dobre są tylko barokowe pieśni w wykonaniu Emmy Kirkby? A może tylko zespół Feel? Co z tych dwóch byś poznał/rozpoznał/wolał gdyby cię ugryzło?
-
wo
2009/02/11 22:05:00
@kaneis
"Może to więcej doświadczenia życiowego?"

Doświadczenia w lataniu to Ty ewidentnie nie masz.
-
2009/02/11 22:30:21
@wo
"będą towarzyszyć w europejskich mediach każdej waszej notce biograficznej"

juz kiedys zapadla tu zgoda na temat tego, ze czy tego chcemy czy nie chcemy, to polska jest niestety zadupiem i nikogo w europie nie obchodzi nic z polskiej polityki ponizej prezydenta i premiera (bywa ze szef MSZ badz MON), wiec dopoki JMR nie zostanie premierem, nie bedzie to mialo znaczenia

"To przecież naprawdę rekord żenady w polskiej polityce"

dzizas, wo obserwujesz to z racji wieku dluzej ode mnie i dobrze wiesz ze histeria rokity w samolocie niespecjalnie odstaje
prosto z palca przeglad zenady: posel (byly minister) podskakujacy endogennie w sejmie (pozniej okupacja mownicy), przyszly prezydent uciekajacy przed dziennikarzami po drabinie i z naoliwiona golenia podczas oficjalnej wizyty, przywolany hymn Wolski, rzecznik praw dziecka doklejajacy swoja glowe do zdjec imprez na ktorych nie byl, byly skinhead prezesem tv, byly kibol ministrem, wicepremier A.L. i jego wystepy, minister tworzacy prawo z lukami by pozniej zakladac firme doradzajaca jak te luki wykorzystac, pani posel ktora sie zakochala w agencie-biznesmenie i w zwiazku z tym obiecuje co mu zrobi z ludzmi jak "talala", caloksztalt marcinkiewicza, hanna gw z puszkami psionicznymi itd bez konca...

a propos "bija mnie niemcy", czy nelly nie jest czasem niemka z rosji?

@maciek
"że oznacza to, że właśnie znalazł się za burtą naszego życia politycznego"

lol, tak mozna twierdzic tylko w przypadku obserwowania polskiego zycia politycznego od dzisiejszego popoludnia
-
wo
2009/02/11 22:35:43
@mirinda
"wiec dopoki JMR nie zostanie premierem, nie bedzie to mialo znaczenia "

Tu się zgadzamy. Przecież sformułowałem to warunkowo. Jeśli zajmie jakieś reprezentacyjne stanowisko - jak nie premiera, to ministra od czegoś tam, to zapewne gdy przyjedzie z roboczą wizytą, dajmy na to, do Francji, to francuskie talk-shows pewnie obiegną dowcipy na temat szamotaniny ze stewardessą (albo rajdu wózkami golfowymi).

"dobrze wiesz ze histeria rokity w samolocie niespecjalnie odstaje "

Odstaje, bo z jego własnej relacji wynika, że umieszczono go na "no-fly list". To chyba pierwszy taki polityk w Unii Europejskiej. Człowieku, unijny polityk, który w Europie nie może latać rejsowymi samolotami. Tego jeszcze nie było.
-
2009/02/11 22:38:56
@odstaje, nie odstaje

no różnicę mz robi głównie to kuriozalne nagranie.
-
2009/02/11 22:39:20
Mi bardzo podoba sie to:

Jan Rokita:
"próbowano wyłudzić ode mnie 8 tysięcy euro"

Rzecznik policji:
"Chodzi o próbę uszkodzenia ciała i naruszenie ustawy o bezpieczeństwie ruchu lotniczego. Prokuratura zażądała kaucji w wysokości kilku tysięcy euro."

Jakie piekne roznice w interpretacji...

Proba uszkodzenia ciala, czyli musial sie szarpac ze stewardessą. To juz znaczy ze nie jest zwyklym bucem. Jest uberbucem.
-
2009/02/11 22:43:32
@ bantus

Freudowska może tak. Pamiętam jak przez mgłę, jak Newsweek (ach, Axel Springer ciągle się przewija w tej narracji) u szczytu popularności JMR (Miller chyba wtedy już dogorywał) dał kiedyś o nim takiego covera (cytuje z pamięci): "Co na niego mają: fiskus, teczki, obyczajówka?" Tekst mi wyglądał na takie typowe rozbrojenie tematu przez zaprzyjaźnioną, prawicową gazetę, a ten lapsus tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że coś może być na rzeczy.

@ kaneis

Nie no, pewnie. A może Amerykanie trzymają w Strefie 51 ufoka? Po prostu gościu jest bucem, a to, że z sukcesem przez lata funkcjonował w polskiej polityce tylko tę jego bucowatość zwiększyły. Czego efekty są do odsłuchania w którymś z linków.
-
2009/02/11 22:46:31
@wo
Dzięki za wykład. Teraz już wiem jak się zachować gdy w końcu polecę samolotem :-).
Chodziło mi nie o to że trzeba zapiąć pasy i nie szukać sobie miejsca na płaszcz przez kwadrans. Chodziło mi to CZY takie fakty miały miejsce (nie czytałem wszelkich możliwych doniesień). I chodziło mi o to, że głupie zachowania JMR i personelu były spowodowane może pośpiechem i spóźnieniem.

"...pasy, ruszenie samolotu" - ten przecinek to był spójnik logiczny "lub". Wyobraziłem sobie, że siedział, był znak o pasach, stewardessa sprawdzała, upchnęła płaszcze, a on rozpiął pasy i przełożył je obok w ciągu powiedzmy 15 sekund, gdy stewardessa kontrolowała innych pasażerów. Samolot stał, wiem, że nie powinien był wstawać. Ale widziałem wiele razy takie sytuacje i nikt nikogo z samolotu nie wyrzucał - tylko czarujący uśmiech i prośba o zajęcie miejsca i zapięcie pasów.
Do dyskusji z "personelem bez zapiętych pasów" potrzeba 2 dyskutantów. Personel mógł powiedzieć czarująco "pan ma zapięte pasy, ja też muszę zapiąć, za chwilę startujemy, przyjemnego lotu, adres do ewentualnej skargi znajdzie pan np.w kieszeni fotela przed sobą".
Zgadzam się, że czasem trzeba wyprosić kogoś i to nie po godzinie tylko dużo wcześniej. Ale żeby ocenić czy trzeba było, trzeba znać fakty. Kto rządzi na pokładzie wiem - szkoda czasu na truizmy. Ale nawet w Lufthansie nie spodziewam się pruskiego drylu, tylko uśmiechu.

"Żądanie przywilejów klasy biznes"
Nieprawda. To żądanie, żeby w schowku nad moją głową było stosowne miejsce dla mnie, odpowiednie do klasy - nawet gdy przyjdę ostatni. Skoro linia lotnicza wpuszcza ludzi ze zbyt dużym bagażem i nie bierze pod uwagę zimy, to niech kładzie płaszcze do schowków w business class. Ja bym dał płaszcze stewardessie żądając ich schowania bez pogniecenia - nie będę się użerał z sąsiadami, którzy zapakowali schowek nad moją głową. Jeśli nie było czasu ani personelu w pobliżu, położyłbym płaszcze na kolanach i poczekał aż personel podejdzie w czasie sprawdzania pasów i schowków. Latasz tylko business class, skoro z taką sytuacją się nie spotkałeś. Nb. uważam BC za lekki obciach na krótkich trasach. Jaką potrzebę się zaspokaja w czasie godziny lotu, jeśli nie ma się 2 metrów lub 130kg i nie brak tych kilku centymetrów miejsca?

"Bieganie po pokładzie". Masz więcej informacji, w doniesieniu, które czytałem tego jednoznacznie nie było. Grzecznie pytałem więc.

Generalnie - WO, nie podejrzewałbym Cię o bycie miłośnikiem instrukcji i zasad przestrzeganych co do kropki. Czy to kompensacja braku doświadczeń wojskowych :-)? Wiele latając - nie widziałeś nigdy lekkiego naginania zasad i miłego, taktownego rozwiązywania takich mikroproblemów? Bez dodatkowych danych, ta awantura może świadczyć o nieprofesjonalizmie personelu. Oczywiście uznaję świadectwo Szwajcara (bardziej wiarygodny bo pewnie nie uprzedzony do JMR), że był profesjonalizm, ale ja zadałem pytania nie znając go - erm.land mi podrzucił linka i dziękuję. To się nazywa dyskusja. Po tym świadectwie wygląda to na bucowatość JMR z cyklu - wszyscy czekajcie aż ja znajdę miejsce na płaszcz i poużeram się ze zdenerwowaną stewardessą.
-
wo
2009/02/11 22:46:48
@lobster
"Proba uszkodzenia ciala, czyli musial sie szarpac ze stewardessą."

Znaczy, standardowa procedura jest taka, że jakiekolwiek - aj min, jakiekolwiek - naruszenie nietykalności cielesnej personelu pokładowego jest traktowane bardzo serio. Nie musiał się nawet szarpać, taki sam zarzut miałby nawet od delikatnego odepchnięcia. Kaneis, jeśli pisałeś to serio, to sobie to zapamiętaj, żeby kiedyś nie narobić sobie kłopotów (a innym Bogu ducha winnym pasażerom zafundować parę godzin czekania na następny wolny slot). RUKI PA SZWAM I DBAJ O TO, ŻEBY MIEĆ ŚWIADKÓW, KTÓRZY POTWIERDZĄ, ŻE RĘCE MIAŁEŚ CAŁY CZAS PRZY SOBIE.
-
2009/02/11 22:51:30
lobster:
""Prokuratura zażądała kaucji w wysokości kilku tysięcy euro.""

No właśnie, polewanie polewaniem, ale co mu w DE za taki numer grozi? Mam nadzieję, że tamtejszy prokurator nie odpuści.
-
2009/02/11 22:53:05
@rzecznik praw dziecka doklejajacy swoja glowe do zdjec imprez na ktorych nie byl, minister tworzacy prawo z lukami by pozniej zakladac firme doradzajaca jak te luki wykorzystac

Przepraszam, mam luki w wykształceniu z historii najnowszej. Czy ktoś może mi podać słowa, które trzeba wpisać do Google'a, żeby dowiedzieć się nieco więcej o wspomnianych wyżej dwóch historiach?
-
wo
2009/02/11 22:59:32
@kaneis
"Chodziło mi to CZY takie fakty miały miejsce (nie czytałem wszelkich możliwych doniesień)"

Swoją blogonotkę zbudowałem na podstawie relacji Rokitów - od Nelly zaczerpnąłem chronologię wydarzeń, od Jana Marii okrzyki "Niemcy mnie biją". Dlatego zakładam, że miały, skoro oni sami się do nich przyznają.

"Ale widziałem wiele razy takie sytuacje i nikt nikogo z samolotu nie wyrzucał - tylko czarujący uśmiech i prośba o zajęcie miejsca i zapięcie pasów. "

Za drugim razem już nie będzie czarującego uśmiechu. Tu mamy ewidnentnie ludzi, którzy na pierwsze wezwanie reagowali sporem, a nie posłusznym podporządkowaniem się.

"Ale nawet w Lufthansie nie spodziewam się pruskiego drylu, tylko uśmiechu. "

Uśmiech wszędzie będzie tylko za pierwszym razem.

" Personel mógł powiedzieć czarująco "pan ma zapięte pasy, ja też muszę zapiąć, za chwilę startujemy, przyjemnego lotu, adres do ewentualnej skargi znajdzie pan np.w kieszeni fotela przed sobą". "

Otóż uprzejme traktowanie buca to nieuprzejme traktowanie reszty. Im więcej czasu tracisz na dyskusje z bucem, tym większe ryzyko, że samolot straci slot startowy i lot się opóźni np. o kolejną godzinę.

"Ja bym dał płaszcze stewardessie żądając"

Jeśli żądając, to jesteś głupi. Mała porada: lustro i do niego poćwicz: "pliz", "pliz", "pliz". Ułatwi życie.

"WO, nie podejrzewałbym Cię o bycie miłośnikiem instrukcji i zasad przestrzeganych co do kropki. "

Status frequent flyer.

" Wiele latając - nie widziałeś nigdy lekkiego naginania zasad i miłego, taktownego rozwiązywania takich mikroproblemów?"

Widziałem i wielokrotnie sam prosiłem o różne drobne przysługi ekstra - właśnie np. powieszenie płaszcza albo kieliszek Bailey's, teoretycznie mi nie przysługujący w ekonomicnej. Magiczne zaklęcie brzmi "poproszę". Nikt nie będzie "naginał zasad" dla awanturnika, który "żąda".

"Masz więcej informacji, w doniesieniu, które czytałem tego jednoznacznie nie było. "

Jest w relacji Rokity. "Mąż wstał i ponownie przełożył płaszcze".
-
2009/02/11 23:00:40
@wo
Je generalnie mam przeważnie ręce przy sobie. Niezależnie czy są świadkowie i czy to jest w samolocie. To się nazywa kultura osobista (pozwól że ja też Cię trochę pouczę w mentorskim stylu :-)). Natomiast gdy coś jest nie w prządku, to wypowiem krótko swoje zdanie. Bo to jest jedyny moment, gdy mogę dać sygnał osobie np. nieuprzejmej. Jeśli nie ma czasu, to na 1 zdaniu się kończy, chodzi o sygnał, a nie o dojście do konkluzji. Jeśli trzeba, to można wrócić do prawy w odp. czasie i w odpowiedniej formie. Milcz i bądź potulny - to zaproszenie do odbierania mi moich skromnych praw, w tym praw klienta. I powiedzą "przecież się nie skarżył, trzeba było dać sygnał, skąd mogliśmy wiedzieć".
-
2009/02/11 23:03:07
@kaneis
"Wiele latając - nie widziałeś nigdy lekkiego naginania zasad i miłego, taktownego rozwiązywania takich mikroproblemów?"

kiedy właśnie idzie o to, że takie problemy przeważnie są rozwiązywane miło i taktownie, a w lufthansie można się spodziewać, że tym bardziej. więc jeśli dochodzi do takiej eskalacji, to raczej nie z winy miłej i taktownej obsługi.
-
2009/02/11 23:03:49
Nie oszukujmy się - występ w samolocie to tylko użyteczny pretekst do pastwienia się nad JMR przez wszystkich, których ten polityk z tych czy innych przyczyn mierził już wcześniej. A także dowód utwierdzający w słuszności takiego poglądu na temat "premiera z Krakowa". Nie wiem, co mnie tu spotka za taką deklarację ;) ale swego czasu byłem pod urokiem retorycznej swady naszego bohatera, jednak w ostatnich latach skutecznie się z tego stanu wyleczyłem. Koronnym argumentem była dla mnie, niezrozumiała u tego jakże inteligentnego człowieka, skrajna homofobia, ujawniana w formie IMO bardziej żenującej, niż okrzyki w rodzaju "Niemcy mnie biją!". (Te ostatnie można bowiem tłumaczyć afektem.)

Kiedyś JMR w rozmowie z Żakowskim w TOK FM porównał marsz równości czy innej tolerancji do marszu onanistów, co było widać tak bulwersujace dla redakcji (a może i samego - wtedy jeszcze - posła), że w opublikowanej transkrypcji sformułowanie to się nie znalazło.

A samo zdarzenie? Cóż, upadek człowieka w samolocie Lufthansy, jak napisałby Pilch. W tym przypadku upadek pod wpływem owładniętego antypolskim resentymentem (BdV?) niemieckiego policjanta.
-
2009/02/11 23:07:28
@imponderabilium
"swego czasu byłem pod urokiem retorycznej swady naszego bohatera"
Naszego? mów za siebie. To zawsze, powtarzam, był buc. A ten incydent to nie jest pretekst, to żenada która nadaje się do Sevres do gablotki.
-
2009/02/11 23:14:54
@urbane.abuse
To zawsze, powtarzam, był buc. A ten incydent to nie jest pretekst, to żenada która nadaje się do Sevres do gablotki.

Miałem raczej na myśli fakt, iż nasz/mój bohater miał tyle innych wyskoków, że tych, których mógł do siebie zniechęcić, zniechęcił już dawno. Bo nie zauważyłem opinii w rodzaju "po takim występie muszę zrewidować swoje zdanie o Rokicie!", tylko właśnie raczej "to zawsze był buc" :)
-
wo
2009/02/11 23:16:01
@kaneis
"Je generalnie mam przeważnie ręce przy sobie. Niezależnie czy są świadkowie i czy to jest w samolocie. To się nazywa kultura osobista (pozwól że ja też Cię trochę pouczę w mentorskim stylu :-))"

Jakoś Cię to niedawno bulwersowało, że przy stewardessie trzeba "ruki pa szwam".

" Milcz i bądź potulny - to zaproszenie do odbierania mi moich skromnych praw, w tym praw klienta. "

Na pokładzie samolotu albo statku jesteś nie tyle klientem, co pasażerem. To między innymi oznacza, że po prostu musisz się stosować do poleceń personelu dotyczących bezpieczeństwa. Sorki, życie jest okrutne i znam zresztą ludzi, którzy w związku z tym bojkotują samoloty i statki jako takie - to Lars von Trier, którego przyjazd camperem na festiwal w Cannes zawsze jest wydarzeniem. Bierz z niego przykład.

@imponderabilium
"owładniętego antypolskim resentymentem (BdV?) niemieckiego policjanta."

Ty to serio?
-
2009/02/11 23:21:28
"owładniętego antypolskim resentymentem (BdV?) niemieckiego policjanta"
to ten sam, który nękał Drzymałę, bił polskie dzieci we Wrześni, a potem torturował trzynastki w czasie wojny. Tylko takich biorą do niemieckiej policji, sure.
-
2009/02/11 23:23:31
@cześć.jacek
Point taken. To jeden z najmocniejszych dowodów w sprawie, obok Szwajcara. Latałem też Lufthansą i nie odbiegało to od wysokiego standardu uprzejmości i profesjonalizmu. Jeśli tak się skończyło, to się Rokitowie musieli postarać.
Mimo całego prawicowo-konserwatywnego skrzywienia JMR, był on dla mnie wiarygodny, gdy mówił, że jest "grzecznym krakusem". Stąd hipoteza o chorobie. Ciężko przeżywa odejście z polityki, ale żonę polityk i grzeczny krakus też powinien sobie umieć wybrać/wychować. Tymi grzecznymi, konserwatywnymi zasadami plus swoistą logiką sam się facet zapędził w kozi róg, wypędził z polityki a finał groteskowy.
-
2009/02/11 23:25:23
@wo
"@imponderabilium
"owładniętego antypolskim resentymentem (BdV?) niemieckiego policjanta."

Ty to serio?"

A tak to zabrzmiało? Myślałem, że to tak absurdalne, że nie trzeba ;) itp.
-
2009/02/11 23:26:11
@"owładniętego antypolskim resentymentem (BdV?) niemieckiego policjanta."
Ty to serio?


A gdyby policjant wiedział, że ma do czynienia z gościem z listy płac Spriengera? ;)
-
2009/02/11 23:33:37
@myself
"że oznacza to, że właśnie znalazł się za burtą naszego życia politycznego"

@mirinda
"lol, tak mozna twierdzic tylko w przypadku obserwowania polskiego zycia politycznego od dzisiejszego popoludnia"

No właśnie trafiłem na coś takiego z szumną nazwą Ruch Patriotyczny Wszystkich Polaków i u dołu mogę sobie dzisiaj z zadowoleniem kliknąć tylko na taki ślepy link "Oficjalna storna (sic!) Gabriela Janowskiego". Czy mam więc prawo przypuszczać, że podobne skandale jednak politykom, także i w Polsce, nie służą? Chcę wierzyć, że to skutek tego, że choć mozolnie, ale jednak odrabiamy swoje lekcje.
Zgodzę się jednak, że do tamtych wyskoków jak na pogo, ostatnia awantura Rokity się jednak nie umywa, nawet gdyby wkrótce miał wypłynąć jakiś jej zapis na czyjejś komórce or compatible.
-
2009/02/11 23:38:40
Latałem różnymi liniami i akurat Lufthansa IMO odbiegała raczej in minus w kwestiach uprzejmości obsługi ALE z personelem pokładowym w kwestiach bezpieczeństwa się nie dyskutuje. Kropka.
-
2009/02/11 23:39:53
Wyobraziłem sobie taka historię alternatywną: Rokita zostaje w areszcie, a Kamiński leci do niego (oczywiście "błogosławionym LOTem") z ryngrafem
-
2009/02/11 23:41:43
A z Polityki redaktor Wołek
-
2009/02/11 23:42:04
@wo
Lekcja rosyjskiego: "ruki po szwam" oznacza, że na cudze zdanie/polecenie reagujesz w postawie na baczność. Nie daj Boże zasygnalizować jakąś obiekcję. Nie oznacza powstrzymywanie się od rękoczynów.

Zgadzam się z drugiej strony, że powszechna jest nieznajomość jak się zachować w przypadku kontaktu fizycznego - np. gdy ktoś kogoś popchnie pokazując kierunek, sugerując wyjście, gdy pragnie zwrócić czyjąś uwagę. Można uniknąć kłopotów dzięki wyczuciu/kulturze albo poczuciu humoru (np. na dotyk "personelu" unieść ręce do góry lub ułożyć je na karku). Ale to co innego niż znajomość przepisów prawa, ich interpetacji, zwyczajów - zależnych i od kraju i od miejsca (np. samolot).
A co robić z kimś, kto nie zna języków obcych, paralizatorem go?
Ciekawe, jak się ten kontakt fizyczny :-) z personelem dla JMR skończy.

Znowu się robię polemistą na żądanie, przecież generalnie zgadzając się z notką. Mam nawet swoje osobiste doświadczenie z bucowatością JMR. Moje obiekcje co do profesjonalizmu personelu wywołał fakt chamskiego upychania bagażu w schowku. Obie rzeczy widziałem. I pełne schowki i trochę chamskie upychanie (oczywiście to rzadkość). Teraz pasuję.
-
2009/02/11 23:46:03
@kaneis: "żonę polityk i grzeczny krakus też powinien sobie umieć wybrać/wychować"

Taaa, zamiast wyżywać się na stwardessie powinien lutować Nelly, najlepiej kablem od żelazka - dla zachowania higieny psychicznej.
-
wo
2009/02/11 23:47:06
@kaneis
"A co robić z kimś, kto nie zna języków obcych"

W domu siedzieć, kury szczać prowadzać, nie podróżować samemu za granicę.

"Moje obiekcje co do profesjonalizmu personelu wywołał fakt chamskiego upychania bagażu w schowku."

Pośpiech to pośpiech. Zasady są dwie: albo jesteś nastawiony na podróż ekonomiczną, a więc ubrałeś się adekwatnie do tego; albo z jakichś powodów musisz lecieć biznesowo elegancki, to albo leć biznesem, albo się pojaw na boardingu jak najwcześniej i jak najwcześniej formułuj swoje UPRZEJME PROŚBY do personelu pokładowego. W ekonomicznej nie możesz żądać gwarancji, że nikt nie pogniecie płaszczyka. Sorki, ale tak to działa.
-
2009/02/11 23:50:02
@JMR & krakowski sznyt
No właśnie też mi się zawsze wydawało, że z tą szaleńczą wręcz kulturą osobistą i mieszczańską galanterią Rokity jest trochę tak jak z wyjątkową rewerencją w stosunku do kobiet braci Kaczyńskich. Wszystko pięknie, pani Zosia z sekretariatu, co my byśmy bez pani, cmok w mankiet (z szarpnięciem damskiej dłoni do ust), panie przodem, może pani spocznie; a jak coś nie idzie po myśli to: ja panią wykończę, małpa w czerwonym i rodzice z KPP.
Podobnie z tym intelektualnym wyrafinowaniem i ważeniem słów przez Rokitę, vide wspomniana homofobia, czy oskarżenie z trybuny sejmowej o zbrodnię policjantów, którym wydano z magazynu ostrą amunicję zamiast gumowych pocisków.

@WO & frequent flyer
Btw, zawsze się chciałem dowiedzieć jak to jest z tymi różnymi miles and more, czy jak latam głównie służbowo i płaci mój pracodawca to ja mogę sobie na prywatnym koncie nabijać punkty? Kiedyś była jakaś aferka z Giertychem na ten temat, ktory zdaje się za mile wylatane dzięki pełnieniu mandatu posła dostał jakiś wypasiony bonus. WO, też dużo latasz służbowo (np. do Berlina na wywiad), i co, to wszystko Ci się liczy do puli?
-
wo
2009/02/11 23:56:38
@fin
"Kiedyś była jakaś aferka z Giertychem na ten temat, ktory zdaje się za mile wylatane dzięki pełnieniu mandatu posła dostał jakiś wypasiony bonus"

Ja bym delikatnie sugerował nie mieszanie funkcjonariuszy publicznych i korporacyjnych wyrobników.

"WO, też dużo latasz służbowo (np. do Berlina na wywiad)"

Do Berlina służbowo to parę razy mi Maciek Nowak rozliczał pociąg, a akurat z tym wywiadem to jechałem własnym samochodem, ale Wysokie Obcasy wielkodusznie mi rozliczyły dwie noce w hotelu :-). Dzięki temu przynajmniej spełniłem swoje stare marzenie przejechania najstarszą autostradą świata (A115).
-
2009/02/12 00:01:48
@wo
"bez języków... kury szczać prowadzać"
Oczywiście. Można spróbować sobie wybrać żonę z fluent German :-). Ale personel musi umieć rozwiązywać problemy nawet w przypadku głuchoniemego, który uciekł od kur na lotnisko.

"ubieraj się adekwatnie... wczesny boarding".
Czyli twierdzisz, że w zimie albo bez płaszcza albo biznesem, bo linie maja letnią wersję schowków. Filozofia "kto pierwszy ten lepszy" to akceptacja zasad, że w zimie 10% spóźnialskich albo wierzących, że za coś zapłacili, będzie ru*ana przez sprytnych współpasażerów z licznymi tobołkami i przez sprytne linie lotnicze oszczędzające na czym się da i personel unikający pracy typu: zapytać czyj to bagaż nad moją głową i kazać tobołkowiczowi sobie położyć go pod fotelem (jak wziąłeś tobołki, to nie wyciągniesz nóg). Nie wierzę, że jesteś tak potulny i podajesz bliźnim jeszcze wazelinę.
O taką pracę uprzejmie bym poprosił w sytuacji JMR i oczekiwałbym jej wykonania. Użyłbym 10 słów pliz i wielu uśmiechów. Ale jeśli by nie była wykonana poskarżyłbym się przełożonym. To miałem na myśli mówiąc "żądam". Uprzejmość nie oznacza potulności (pliz, ruki po szwam).


-
2009/02/12 00:02:23
@fin1978

Z tymi służbowymi milami to kwestia firmy. W poprzedniej, w której latałem jak dziki, wszyscy mieli gdzieś że nabijam prywatne mile i mam bonusy. W obecnej jest firmowe zarządzenie że nie wolno, i wprawdzie nie sądzę by było to do wykrycia, ale skoro nie wolno to nie będę robił wsi. Tym bardziej że teraz latam sporadycznie :)

A co do Rokity - wszystko już powiedział WO, co do oceny zachowań na pokładzie zgadzam się z każdym jego słowem. Chamstwo, bucostwo, nieobycie totalne, do tego jeszcze zapewne nieznajomość żadnego obcego języka. Klasyczny polski polityk jednym słowem.
-
wo
2009/02/12 00:09:19
@kaneis
"Ale personel musi umieć rozwiązywać problemy nawet w przypadku głuchoniemego, który uciekł od kur na lotnisko. "

Na przykład wzywając policję.

" i przez sprytne linie lotnicze oszczędzające na czym się da "

To jest tak zwany fachowo "kapitalizm". Po rewolucji to oczywiście pierwszy zmienię jako Ludowy Komisarz ds. Transportu. Na razie jednak trzeba się pogodzić z tym, że oni nie podają Ci drinka dlatego, że Cię lubią.

"Nie wierzę, że jesteś tak potulny i podajesz bliźnim jeszcze wazelinę. "

Jeśli Cię nie splonkuję to tylko dlatego, że lubię niewierzących. Ale owszem, generalnie wiem co mnie czeka w ekonomicznej i gdy mi zależy, podbijam sobie do biznesu właśnie z owych mil.
-
2009/02/12 00:21:00
Z wdziękiem nie komentujesz odpowiedzialności współpasażerów za pełny schowek nad moją głową. I linii lotniczych wpuszczających ludzi z za dużym bagażem na pokład. I unikania przez personel rozwiązywania takiego "sporu" między pasażerami. Ja wierzę w matematykę. Ktoś policzył przypadające na pasażera economy miejsce i się pewnie zgadza. Od egzekwowania zapłaconego przez mnie miejsca jest personel.
Co do plonka - przepraszam za wazelinę. Trochę wydało mi się sztuczne to układanie świata wg przepisów, zasad bezpieczeństwa, oczywistości "podporządkowywania się" itd. u kogoś takiego jak Ty. To mi trochę wygląda na szukanie argumentów prawnych pod tezę "JRM bucem jest". Do tego takich argumentów nie trzeba, jest mnóstwo innych. Natomiast warto pomyśleć o wariancie choroby - nawet jeśli jej praprzyczyną jest bucowatość.
-
2009/02/12 00:24:56
Dziwnym trafem miejsca nad głową w economy brakuje głównie w samolotach zaczynających bądź kończących lot w PL... Tylko polakom aż tak bardzo się spieszy (albo tak się boją że ich okradną) że tarabanią się wszędzie z walizką zamiast jak cywilizowany człowiek oddać ją do luku. Fakt że personel nie zawsze reaguje ale o 22:30 to też trudno się po nich spodziewać że będą świeżutcy i rześcy i chętni do pomocy.

-
2009/02/12 00:31:34
Sprawdziło się, że ,,czerwony kapelusz jest zawsze podejrzany'' :)

Na pierwszy rzut oka absurdalne skojarzenie, ale mi się to idealnie komponuje z profilem psychologicznym typowego kapelusznika. Facet po prostu nie postrzega opinii innych osób na swój temat, a cały sens interakcji interpersonalnych to dla niego uporczywe udowadnianie, że to on ma we wszystkim rację. Widziałem to nie raz i nie dwa - zawsze działało w sporach z żoną, więc był przekonany że i ze stewardessą tak wygra. Po czym komplet zaskok i panika, że nie każdy będzie mu ustępował. Jak dla mnie ta przygoda Jana Marii to zero zdziwień.
-
wo
2009/02/12 00:31:57
@kaneis
"Z wdziękiem nie komentujesz odpowiedzialności współpasażerów za pełny schowek nad moją głową"

Nie komentuję, bo to nie ma sensu. W tym przypadku zresztą wcale nie był za duży - stewardessa znalazła miejsce na płaszcz w schowku. Tyle, że kosztem pogniecenia. Owszem, specjalnie w podróż nie zabieram płaszczy, które się gniotą - zimą latam w kurtce typu anorak, która ma na tyle praktyczny krój, że pod spodem wygodnie mieści marynarkę. Takich luksusów, żeby płaszcz się w schowku nie pogniótł, ekonomiczna po prostu nie oferuje. End of story.

" Trochę wydało mi się sztuczne to układanie świata wg przepisów, zasad bezpieczeństwa, oczywistości "podporządkowywania się" itd. u kogoś takiego jak Ty."

Błędnie. Ktoś taki jak ja to ktoś, kto nie parkuje na miejscu dla niepełnosprawnych, w hotelu nie ogląda głośno telewizji po 22-ej, nie kombinuje z ZUS-em ani podatkami, w terminie robi przeglądy gwarancyjne samochodu, nie kłóci się z selekcjonerem gdy ten nie chce wpuścić do klubu, zachowuje bezpieczną odległość do pojazdu przed sobą i nie przekracza prędkości o więcej niż 20 km/h, wie co wolno wnieść na pokład i w podróż lotniczą zakłada ciemne skarpetki bo wie, że przy kontroli bezpieczeństwa być może trzeba będzie zdjąć buty, wie jakie są przepisy celne i ma przy sobie zawsze dozwoloną ilość alkoholu kupionego w duty free, bez dyskusji spełnia polecenia personelu pokladowego. Jeśli wytworzyłeś sobie obraz mnie jako jakiegoś romantycznego anarchisty, to jest to błędny obraz. Ja jestem w takich sprawach drobnomieszczański do szpiku kości (i dumny z tego).
-
wo
2009/02/12 00:34:58
@embarcadero
"Tylko polakom aż tak bardzo się spieszy (albo tak się boją że ich okradną) że tarabanią się wszędzie z walizką zamiast jak cywilizowany człowiek oddać ją do luku."

A to swoją drogą. Często gdy jadę z jakimiś kolegami dziennikarzami, to potem słucham ich lamentów, że stracili dezodorant i wodę po goleniu, bo nie wiedzieli, że nie wolno (itd). Ja praktycznie zawsze w podróży coś nadaję na bagaż, bo nie wyobrażam sobie podróży bez kilku różnych płynów, no i mojego ukochanego Victorinoxa. Do samolotu tylko laptop, książki i poducha obejmująca kark (gdy lot daleki).
-
2009/02/12 00:36:35
@embercadero
Thx

@WO
Nie mieszam urzędnika z wyrobnikiem. Tylko nie pamiętam, czy Giertychowi robiono wtedy wyrzuty, bo pracodawca (ktokolwiek by nim nie był) jest jakoś stratny na tym, że sobie pracownik nabija mile za slużbowe loty (bo może pracodawca móglby jakoś inaczej te deputaty wykorzystać), czy w imię innych zasad.
Nie wiem nawet, czy mile nabijam bukując bilet i płacąc, czy post factum podając numer karty pokładowej np. i pracodawca wiedzieć o procederze nie musi. Dlatego grzecznie spytałem, bo o dobrodziejstwach tych systemów czytałem tu juz parokrotnie.
-
wo
2009/02/12 00:39:42
@fin
"Nie wiem nawet, czy mile nabijam bukując bilet i płacąc,"

Po prostu lecąc.
-
2009/02/12 00:40:57
@WO

Ja latałem na pewno ponad setkę razy i nie sądzę bym kiedykolwiek nie oddał walizki na bagaż. Po prostu niby po jaką cholerę mam ją taszczyć jak nie muszę. I zawsze jeśli jesteśmy w PL to jestem wyjątkiem.

Inna sprawa że z płynami to też przeginają. Notorycznie muszę się spowiadać z inhalatora który raczej muszę mieć przy sobie na wszelki wypadek. Wszystko rozumiem ale to już jest przegięcie. Dezodorant zresztą podobnie.
-
wo
2009/02/12 00:42:19
@kaneis
"" Trochę wydało mi się sztuczne to układanie świata wg przepisów, zasad bezpieczeństwa, oczywistości "podporządkowywania się" itd. u kogoś takiego jak Ty."

A żeby Cię do końca zdziwić to Ci powiem, że w samolocie zgodnie z instrukcją bezpieczeństwa zawsze wiem, w stronę którego wyjścia awaryjnego mam uciekać bo zgodnie z instrukcją to sprawdzam przed startem. Masz kompletnie fałszywe wyobrażenie "kogoś takiego jak ja".
-
wo
2009/02/12 00:44:05
@embarcadero
"Inna sprawa że z płynami to też przeginają. Notorycznie muszę się spowiadać z inhalatora który raczej muszę mieć przy sobie na wszelki wypadek. Wszystko rozumiem ale to już jest przegięcie. Dezodorant zresztą podobnie."

Też tak uważam i był na ten temat świetny webkomiks. Ale ja w takich sytuacjach właśnie się po prostu dostosowuję. Nie zgadzam się z tym zarządzeniem, ale nie będę się handryczyć z airport security. Znam przepisy i zawsze mam przy sobie tylko to, co wolno mieć.
-
2009/02/12 00:51:25
No ja też się dostosowywuję - i zakładam że co najmniej 15 dodatkowych minut stracę na tłumaczenie ochronie że tego inhalatora im nie oddam ;))))
-
2009/02/12 00:55:58
@credo WO
Piękne. Jakże bliskie drobnomieszczaństwu bohatera notki :-).
Co do tych skarpetek, to też na to wpadłem, ale wkurza mnie gdy trzeba stać na zimnej podłodze i nie zadbają o jakieś miejsce na ten moment.
To też moje credo, co do sztuki prawie, ale bez fanatyzmu ani dumy. Ale mam też pewną tolerancję dla ludzi łamiących zasady w szczeg.przypadkach. Bo może ludzie głośno rozmawiający o 23 w sąsiednim pokoju tak b.głośni nie są, może to ja mam dziś zbyt czułe uszy?
Te zasady wynikają u ciebie jako racjonalisty z logiki i nie uważania siebie za lepszego od innych "z definicji". Ich uznanie nie równa się milczeniu gdy ktoś swoich praw nadużywa a personelowi wygodnie jest nie ingerować. Nawet, kiedy szkoda czasu, bo "i tak się nie wygra". Nie wszystkie zasady są równie oczywiste, mogą czasem dyskryminować jednego kosztem drugiego, mogą też mieć wewnętrzne sprzeczności.
Poza tym zasady idealne to jedno, praktyka to drugie. Np. gdy personel Cię dotknie - to co jest prośbą "usiądź/wyjdź" a co jest niedopuszczalną napaścią.

Co do "błędnego obrazu" pamiętam o jednym facecie co rozważał kupienie stempla w WKU, ale to były błędy młodości. Co do podatków/ZUSu, to JMR pierwszy publicznie zwrócił uwagę, że KK niestety nie poucza w tej materii wiernych na co dzień z ambony, a przydałoby się na początku lat 90-tych. Może jeśliby pouczał, to RAZ by zrezygnował z KRUSu :-)
-
2009/02/12 00:59:39
"marzy o stolcu premiera" :-) Wyborne. Sam uwielbiam pisać wspominając zapomniane niekiedy wyrazy, a piękne przecież. Ale w tym tekście ów "stolec" pasuje jak ulał. Bo tak mi się coś wydaje, że jedyne o czym marzyć może antybohater blogonotki, to właśnie rzeczony STOLEC, choćby i premiera. Niestety boję się, że może celebryt ten wrócić może i wróci, bo z niewiadomych przyczyn naród dał się nabrać, że on inteligentny taki.
-
wo
2009/02/12 01:03:46
@kaneis
"Jakże bliskie drobnomieszczaństwu bohatera notki :-). "

Bohater notki jest głupcem a nie drobnomieszczaninem.

"ale wkurza mnie gdy trzeba stać na zimnej podłodze i nie zadbają o jakieś miejsce na ten moment. "

Daj im w ryja.

"Te zasady wynikają u ciebie jako racjonalisty z logiki i nie uważania siebie za lepszego od innych "z definicji". "

Trudno powiedzieć. Ja po prostu za straszliwy obciach uważałbym, no nie wiem, bycie przyłapanym na JFK z jakimiś wekami z polską wędliną (a szczuropolacy zawsze próbują łamać zakaz wwozu większośći form żywności). Albo bycie przyłapanym na tym, że mam nieważny dowod rejestracyjny samochodu, czy coś w tym guście.
-
2009/02/12 01:14:26
1. Lot LH3336 wykonywany jest z Monachium do Krakowa Bombardierem CRJ-200. Miałam nieprzyjemność lecieć takim kilka razy, w tym m.in. z Warszawy właśnie do Monachium, i jest w tym samolocie BARDZO mało miejsca, do tego stopnia, że rękawiczka, która spadnie w przejściu, jest w stanie zablokować ten - specjalnie zaprojektowany do CRJ bardzo mały - wózeczek z żarciem, który pchają stewardessy. Wyobrażam sobie, że Rokity miały problem z płaszczami, bo nawet upchnięcie gdzieś swetra jest w Bombardierze problemem. ATR-42 czy ATR-72 to wielkie, luksusowe samoloty w porównaniu z Bombardzierem. Nawet niektóre embraery są większe. Gorzej lata się chyba tylko tymi nyskami ze skrzydłami, którymi LOT lata m.in. do Bydgoszczy - nazywa się toto Jet Stream czy Jet Air i nie da się w środku stać w pozycji wyprostowanej.
Wracając do Rokitów: przestraszony perspektywą lotu JMR, ciasny samolot, żona jaka jest, powrót z ciężkiej wizyty u teściów, w sumie mogło go to wszystko podłamać.

2. Lotnisko w Monachium jest dosyć specyficzne, jak cała Bawaria. Ludzie są tu generalnie bardzo mili, mówią Gruess Gott i się uśmiechają, ale nie należy łamać obowiązujących reguł. Widziałam w czasach przedunijnych pijanych Polaczków wyprowadzanych z kolejki przez Grenzschutzów z psami, bo dupki stały do przejścia "EU" zamiast "Non-EU". Widziałam studenciaków z US, którym barmanka ostrym głosem zaczęła wydawać komendy stawiające ich na baczność, bo rzucili wyżutą gumę obok kosza. I widziałam innych Polaczków, spóźnionych na samolot, którzy weszli do Airbusa po dziesiątym "final call" i na wejściu zaczęli jakieś prymitywne teksty do stewardess, ty mała kurwa wyluuuuzuuuj, przecież góóóówno się stałoooo, no Bogdan weź ją kurwaaaa ucisz...., i policja była w dwie minuty, dosyć brutalna akcja i po kolejnych trzech minutach lecimy bez tych panów. Może więc specyfika Monachium i tamtejszej policji jest taka, że zanim chłop zaczął z mównicy swój popis oratorski, zwinęli, skopali otwór w odbytnicy męskiej i wyładowali.

3. Pasażer, który zachowuje się w sposób, mogący tylko lekko sugerować niezrównoważenie, jeśli zostanie wykryty na wczesnym etapie, ma dużą szansę nie polecieć, bo personel pokładowy jest szkolony na okoliczność takich kolesi. Awanturowanie się z takim, bo pali w toalecie, próbuje otworzyć w czasie lotu drzwi awaryjne, jest agresywny wobec pasażerów i załogi, itd., jest przede wszystkim kosztowne (inni pasażerowie mogą żądać odszkodowania), no i niebezpieczne, co oznacza, że też potencjalnie CHOLERNIE kosztowne (odszkodowania za 50 zabitych są drogie). Personel więc stara się minimalizować takie ryzyko i na początkowym etapie lotu pacyfikuje takiego klienta jak najszybciej. IMHO Rokitowie tak musieli wyglądać. W końcu szybka kalkulacja mówi, że jak się JMR wywali, to najwyżej trzeba mu będzie potem oddać za bilet, a jak się nie wyrzuci, to może nas czekać awaryjne międzylądowanie.

Nawiasem mówiąc, Polacy sobie nie zdają sprawy z tego, że wchodzenie na pokład po pijaku naraża nas na niepolecenie. Pijany jest z definicji podejrzewany o brak kontroli i skłonność do agresji. Czy JMR coś wcześniej bachnął?
-
2009/02/12 01:15:13
@licorea bart
"Czy ktoś może mi podać słowa, które trzeba wpisać do Google'a, żeby dowiedzieć się nieco więcej o wspomnianych wyżej dwóch historiach?"

jaros, zdjęcia, rzecznik - wyjatkowo zenujace, choc nie mial zakazu lotow... - slad zostal chocby tu -
www.bartoszweglarczyk.blox.pl/2007/05/Glupota-za-nasze-pieniadze.html
albo na stronach sejmowych w debacie w sprawie odwolania rzecznika.

druga sprawa - witold modzelewski, wiceminister, luka
dzialo sie to w czasach gdy internet nie byl tak powszechny, wiec po twarde dokumenty i teksty trzeba zapewne isc do biblioteki (chyba ze jest w platnym arch. wyborczej, nie wiem jak gleboko siega). wiceminister finansow od 1993 do 1996, wiekszosc ekspertow i mediow zarzucala mu stworzenie ustawy "powielaczowej", ktora pozostawiala zbyt wiele na dowolna interpretacje urzednikow. modzelewski byl tez autorem pamietnego pomyslu darowizn, ale klecil tez inne ustawy. tuz po odejsciu z rzadu (1996) zalozyl instytut studiow podatkowych sp. z.o.o. ktora doradzala firmom jak unikac podatkow w przepisach ktore stworzyl. dziwnym nie jest, ze firma miala zatrzesienie klientow, chlonacych fachowa wiedze bylego wiceministra oraz ceniacych sobie dowolnosc interpretacji urzednikow (mianowanych przez w.m.) w przypadku przepisow ktore stworzyl

do tego ciekawa jest sprawa google: witold modzelewski, sodexo z tym samym typem. wspominano to jeszcze po latach jak tu: wyborcza.pl/1,75248,1302662.html

@wo i sprawa rokity
to on szarpal sie ze stewardessa, a nie z policjantami? lol
nie wiedzialem tez, ze dostal zakaz lotow - fakt, to go wyroznia. no ale teraz to jest juz tylko publicysta jan m.r. a nie polityk. czy jako posel tez zostalby wciagniety na ta liste?
-
2009/02/12 01:36:12
@fin1978
"trochę tak jak z wyjątkową rewerencją w stosunku do kobiet braci Kaczyńskich"

troche inaczej. sprawa wykanczania, malp w czerwonym i rodzicow w kpp miala sie do plci nijak, podobnie jak spieprzaj dziadu albo oni byli tam gdzie stalo zomo

@wo
"nie kombinuje z ZUS-em ani podatkami" i "nie przekracza prędkości o więcej niż 20 km/h"
nie chce tu znow rozniecac flejma o RAZ i jego rozliczeniach, ale jak to tak - z ZUS-em i podatkami nie wolno kombinowac ani troche, ale juz z innymi przepisami wolno, bo tylko o 20km/h?
-
2009/02/12 02:02:24
Rokita:
"Więcej mówi Jan Rokita: - Nieprzyjemna, dość antypatczna, wściekła stewardesa upokarzała niepełnosprawnego Hindusa, a w moją żonę rzuciła jej kapeluszem."

Rola Hindusów w życiu Rokitów wymaga osobnego zbadania. Byłbyż ten niepełnosprawny Hindus tym poprzednim mężem Nelly, jeszcze z czasów jej hamburskich eksperymentów z rozszczepianiem osobowości? A niepełnosprawny był, bo właśnie się w trójkę upalili w toalecie na Franz-Josef-Strauss i spóźnili się na boarding? Czy Jan Maria coś bierze, czy on tak na trzeźwaka jedzie z tekstem? Jest-li ta akcja koronkowym majstersztykiem globalnie operujących wywiadów? Źli muzułmanie z Pakistanu zabijają naszego inżyniera z Krakowa, więc dobry niepełnosprawny Hindus-buddysta własną piersią zasłania krakowskiego publicystę, w wyniku czego nasz Grom spuszcza łomot separatystom lankijskim przebywającym na urlopie w Nicei?
-
2009/02/12 02:48:18
johanna_haase: pisząc o kosztach chyba ciut nie trafiłaś. Choć Maria jako Krakus i premier (wprawdzie nie de iure bo wykiwany przez liberałów, ale coś jak na uchodźctwie) może w to wierzyć, jednak najdzikszymi swoimi awanturami samolotu by raczej nie zdołał rozbić. O odszkodowaniach dla oplutych pasażerów pewnie myślą, ale sądzę, że najkosztowniejsze co może się zdarzyć, to takie rozbujanie się niezrównoważonego pasażera w trakcie lotu, że trzeba będzie lądować po drodze. Wtedy i odszkodowania dla oplutych, i odszkodowania za spóźnienie, i paliwo poszło, i załoga z samolotem nie tam gdzie trzeba lub nie o tej porze gdzie trzeba.

A co do rzekomo polskiego zwyczaju zabierania waliz do kabiny, zapraszam na wewnętrzne linie USA. Tam mnóstwo ludzi unika nadawania bagażu i upycha walizeczki w kabnie - dzięki temu wychodzą z lotniska 5, może 10 min po wyjściu z samolotu.
-
2009/02/12 04:04:54
@imponderabilium
"Kiedyś JMR w rozmowie z Żakowskim w TOK FM porównał marsz równości czy innej tolerancji do marszu onanistów, co było widać tak bulwersujace dla redakcji (a może i samego - wtedy jeszcze - posła), że w opublikowanej transkrypcji sformułowanie to się nie znalazło."

W homofobię JMR nie wątpię (link do wywiadu trochę źle skopiowany), ale gdzie w Twojej wypowiedzi homofobia Rokity? Nazywanie homofobią porównania marszu równości do marszu onanistów wydaje mi się kłócić z piękną zasadą sformułowaną tu kiedyś przez WO - Każdemu Jego Porno. O ile dobrze zrozumiałem intencję Autora. A usunięcia z transkrypcji przez radio tych słów nie rozumiem - JMR mówi tam większe bzdury.

@wo
Dopiero kopiując URL do notki zauważyłem alternatywny (pierwotny?) tytuł. Nie szkoda było zostawić go sobie na jakiś kolejny wybryk Rokity?
-
2009/02/12 04:09:35
Ostatnie zdanie mojego komentarza jest bez sensu. Powinno być: "Nie lepiej było zostawić go sobie na jakiś kolejny wybryk Rokity?"
-
2009/02/12 06:44:10
@ma-sz
porównania marszu równości do marszu onanistów wydaje mi się kłócić z piękną zasadą sformułowaną tu kiedyś przez WO - Każdemu Jego Porno.

Czyżbyś był kolejnym osobnikiem nie odróżniającym marszu równości (no wiesz Liberté, égalité, fraternité) od Love Parade?
-
2009/02/12 07:24:48
-
2009/02/12 07:40:10
@"ratujcie mnie" (nagranie mp3 1mb)

Co mnie najbardziej dziwi, to że nie zawołał "do mnie matki, wdowy!" wzgl. "do mnie matki, wdowy, sieroty po PO-PISIE!", bo wtedy miałby przecież jakieś szanse ratunku.

Aha, nie ten film.
-
2009/02/12 07:58:22
Lecąc lekkim offtopem: dziś dwustulecie urodzin Darwina. Życzmy JMWR chociaż nominacji do jego nagrody! Moim zdaniem już żeniąc się z Nelly podjął coś w rodzaju próby.
-
wo
2009/02/12 08:23:12
@miskidomleka
"Tam mnóstwo ludzi unika nadawania bagażu i upycha walizeczki w kabnie - dzięki temu wychodzą z lotniska 5, może 10 min po wyjściu z samolotu."

I dzięki temu podróżują bez elementarnych kosmetyków. Fu.
-
2009/02/12 08:52:35
@wo
Radziłbym uważać z tym dzwonkiem, bo się JMW etc. R upomni o tantiemy. Proponuję więc bez wezwania wysłać 1zł plus VAT autorowi tekstu i wykonawcy w jednej arszlochowej osobie.

Sprawa tantiem nie jest oryginalna, parę lat temu Stefan Raab zremiksował ówczesnego bundeskanclera w utworze Ho Mir Ma Ne Flasche Bier i również usiłował być aż do bólu legalny.
-
wo
2009/02/12 08:56:30
@oszust
"Radziłbym uważać z tym dzwonkiem, bo się JMW etc. R upomni o tantiemy"

Otóż bardzo ciekawym z prawnego punktu widzenia jest to, czy Rokita trzymający się poręczy fotela z wrzaskiem "Niemcy mnie biją" jest funkcjonariuszem publicznym w trakcie wykonywania obowiązków. Moim zdaniem, JMW (y otros) R był wtedy wyrazicielem antyniemieckiej szajby polskiego społeczeństwa i jako taki swój performens umieścił w domenie publicznej.
-
2009/02/12 09:02:11
@wo funkcjonariusz publiczny
Otóż pan Chlebowski w Trójce był właśnie łaskaw powiedzieć, że należy jakoś dyplomatycznie wyjaśnić sprawę, bo dotyczy posła na sejm RP - nawet nie dodając, że byłego. Nie ma nadziei dla naszej klasy politycznej, oni jeden w drugiego Prawdziwi Polacy Którzy Mają Swoją Godność. I nie zawahają się jej bronić.
-
2009/02/12 09:16:15
@J.H.

Air rage to jedno z najpoważniejszych zagrożeń przy podróżach lotniczych i są wypracowane standardowe postępowania. Niestety rozwój komunikacji lotniczej poszedł nie w kierunku luksusowych liniowców, tam zapewne ulubiona fedora nie straciłaby fasonu, tylko w stronę pakowania ludzi jak sardynki dając w zamian tani i szybki przelot. Takie stłoczenie niekiedy wyzwala wybuchy agresji ponieważ podobno ludzie są stworzeniami terytorialnymi.

Inną kwestią na którą należy zwrócić uwagę przy długotrwałych przelotach jest zagrożenie DVT.
-
2009/02/12 09:17:14
@nagranie

Telewizji nie oglądam, wczoraj zamiast wieczornego surfowania wybrałem rozbudowę imperium rzymskiego, więc jedynie obiło mi się o uszy, że Rokitę wyprowadzili z samolotu. Dzisiaj słuchałem porannego wfu w esce-rock. Słyszałem nagranie i byłem święcie przekonany, że Wojewódzki z Figurskim sami je zmontowali. To bardzo w ich stylu - w formie i treści. Niesamowite. Myślałem, że politycy w Bolandzie już mnie niczym nie zaskoczą.
-
2009/02/12 09:30:08
Drobne sprostowanie -- LH3336 to nie Bombardier, tylko BAe 146. Bombardier to bizjet i ich stosowanie na trasach tego typu zdarza się wtedy, kiedy leci ktoś własną maszyną ;o)
BAe 146 (RJ85), w barwach Lufthansa CityLine zresztą, widoczny jest na tej fotce: en.wikipedia.org/wiki/File:Lufthansa_-_Avro_RJ85_(D-AVRB).jpg
Jest mniejszy niż Boeing 737, ale bez przesady, miejsca w nim trochę jest. Nie ma niestety miejsca na powieszenie płaszcza i półek na kapelusze, ale konstruktorzy nie przewidzieli istnienia małżeństwa Rokitów.
-
2009/02/12 09:34:17
@W ekonomicznej nie możesz żądać gwarancji, że nikt nie pogniecie płaszczyka.

czy w jakimkolwiek regulaminie linii lotniczych jest - chocby drobnym druczkiem i implicite - zawarte ostrzezenie 'w klasie ekonomicznej ubieraj sie w ciuchy odporne na zniszczenie, nasze linie niczego nie gwarantuja'?

jesli jest - zacytuj prosze.
-
2009/02/12 09:34:52
Na blogu [a="fraglesi.wordpress.com/2009/02/12/mala-zanuc-to-co-ja/]Fraglesa /a] jest przeróbka tekstu Skóry Aya RL. Teraz tylko podkład plus nagranie JMA(Achlos)R wmiksować w refren i hit jak Bogurodzica
-
2009/02/12 09:44:43
@upychanie waliz

ejj to się serio zdarza? w sensie że ludzie w ogóle nie nadają walizy jako bagażu tylko zabierają na pokład? 5 koszul, 2 pary spodni, 3 swetry, szczotka pasta mydło wszystko umyje? dżizas...
-
2009/02/12 09:51:32
Przecież jak lecisz gdzieś na jeden dzień czy na weekend, to zmiana-dwie zmiany ciuchów akurat się mieszczą w walizeczce samolotowej. A jeszcze masz bagaż podręczny, który możesz trzymać pod siedzeniem, w nim się doskonale zmieści laptop, ładowarki, kosmetyki podręczne i wszystko co _naprawdę_ niezbędne.

Głównym plusem takiego rozwiązania nie jest dla mnie nawet oszczędność czasu, tylko minimalizacja ryzyka zgubienia bagażu.
-
2009/02/12 09:56:49
@wkochano

What he said + ew. delivery at aircraft + pokój hotelowy z kosmetykami included. Tylko jeszcze nie wiem co z przyborami do golenia, ale na jeden-dwa dni jest to minimalny problem.
-
2009/02/12 09:59:30
@czesc.jacek
małe walizki się zdarzają (omijanie czekania na bagaż po przylocie), takie po 5-10cm większe w każdą stronę niż wolno. Ale nawet jeśli nie, to oprócz normalnej torby o przepisowych wymiarach, wielu ma jeszcze: duże torebki damskie, aparat, komputer, 2 torby zakupami z duty free, sweterek (gdyby było zimno) i gruby płaszcz. I nic z tych rzeczy nie ma leżeć pod fotelem przede mną, tam mają być wygodnie moje nogi. Bez najmniejszego zażenowania zajmą schowek nawet odległy od swojego miejsca. Kto pierwszy ten lepszy (WO to popiera :-)). Dlatego też biegną do bramki, wejścia do samolotu jak w sklepie do lady w PRLu - kompletny obciach. Linie przymykają na duży bagaż oko - niech się Polaczki same poukładają. Dopóki grzecznie nie zasygnalizujesz, że coś nie tak - nie ma dla Ciebie miejsca - nie zrobią nic.
-
2009/02/12 10:08:13
Krótko mówiąc, mamy piękny, aczkolwiek rzadki (a więc dlatego piękny) przykład tego, jak goście typu Rokity szarogęszą się w Bolandzie, podczas gdy w normalnym kraju sprowadzenie na ziemię Wielm. Pana JMR, posła, ministra, wannabe premiera itp, zajęło okolo godziny (wg relacji świadka. Dziw bierze, że AŻ godzinę to trwało).

U nas personel pokładowy giąłby się w ukłonach, utwierdzając buca JMR w przekonaniu że jest jakimś nadczłowiekiem. A skoro nim jest, to klasy i kindersztuby już mu nie potrzeba.

Tak to jest, jak dzikus do cywilizacji się wybierze.
-
2009/02/12 10:13:03
Cytat z Jacka Kurskiego:

"Zawsze, jak Jan Rokita pojawiał się na lotnisku, to był popłoch, bo jest trudnym człowiekiem i nie chciał przechodzić przez bramki. "

Jak to mówią, trafiła kosa na kamień :-)))
Ale sądzę, że nie nauczyło to niestety nic trudnego człowieka.
-
2009/02/12 10:14:55
Proszę, pisałem i nie wiedziałem, że, wedle posła Brudzińskiego:

"- Zawsze, jak Jan Rokita pojawiał się na lotnisku, to był popłoch, bo jest trudnym człowiekiem i nie chciał przechodzić przez bramki. Wykluczam, żeby pobił stewardessę - tak poseł PiS skomentował incydent z udziałem małżeństwa Rokitów w samolocie Lufthansy."

Nie chcial przechodzic przez bramki! Królowa Elżbieta II, prezio USA i, powiedzmy, kolesie w randze premiera, to sobie mogą nie przechodzić przez bramki, ale nie byle jaki poślina/ministrzyna.

Jednym z moich małych marzeń jest zostanie pracodawcą, poczem zamieszczenie jebitnego ogloszenia w Gazecie Praca, że poszukuję specjalistów, z zaznaczeniem po nazwisku kilkudziesięciu posłow, że "Ci panowie mogą nie fatygować się ze swoimi CV". JMR byłby w czołówce tej listy, tłustym drukiem.
-
2009/02/12 10:16:03
@kaneis - popieram! Cieszę się, szanowny "WO", że nie masz ciągot do władzy. Gdy w komentarzach pojawił jedyny polemiczny z tezą tekstu, Twoja odpowiedź zawierała zdumiewającą agresję. Stwierdziłeś wprost (bez cienia wątpliwości), że kaneis nie był nigdy w samolocie (burak jeden, skoro się z Tobą nie zgadza) i pouczałeś jak uczniaka. Pomyliłeś się, kaneis pokazał, że ma spore doświadczenie w lataniu, więc może Twoja pewność ocen pana JMR też jest mylna? Przecież już udowodniłeś, że się mylisz i nie przyznajesz do błędu.
Argumentacja w dyskusji stosowana przez Szanowniego "WO" niezwykle przypomina debatu prowadzone przez JMR.
-
2009/02/12 10:23:39
@ma-sz
"W homofobię JMR nie wątpię (link do wywiadu trochę źle skopiowany),"

Ups.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3405698.html

" ale gdzie w Twojej wypowiedzi homofobia Rokity? Nazywanie homofobią porównania marszu równości do marszu onanistów wydaje mi się kłócić z piękną zasadą sformułowaną tu kiedyś przez WO - Każdemu Jego Porno."

Tu chodzi właśnie o zauważony już wcześniej błąd rozumowania. Marsz Równości nie jest promocją/propagandą/ekshibicjonizmem tej czy innej seksualności, jak mniema JMR.

Por. www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006061005

"Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Jan Rokita skrytykował Marsz Równości, zwany też Paradą Równości i porównał go do demonstracji onanistów. Rokity nie przekonują argumenty, że parada odbywa się w obronie praw obywatelskich. Jego zdaniem jest to wyłącznie ,,publiczna manifestacja orientacji seksualnej''. Pytany przez dziennikarza Jacka Żakowskiego na antenie radia TOK FM, czy pójdzie na ten marsz, odpowiedział, że nie chodzi ,,na demonstracje ludzi, którzy manifestują swoje przekonania co do sposobu zaspokajania popędu seksualnego''. - Tak jak nie poszedłbym na demonstrację na przykład tych, którzy się onanizują - wyjaśniał."

Kluczowe ostatnie zdanie.
-
2009/02/12 10:23:56
@mirinda
"sprawa wykanczania, malp w czerwonym i rodzicow w kpp miala sie do plci nijak"

Poza tym, że adresatkami tych ciepłych słów były Olejnik, Rosińska i Łuczywo, a autorami znani ze staroświeckiej galanterii i niezwykłej ponoć kurtuazji wobec pań, bracia K.
-
2009/02/12 10:28:31
@bz.net
Nie potrzebuję poparcia. Nie polemizowałem, bo faktem jest, ze trzeba się b.postarać, nawet w spóźnionej Lufthansie, żeby zostać wyprowadzonym w kajdankach. Chamstwem i megalomanią jest przedkładać swój płaszcz nad spóźnienie kilkudziesięciu innych osób - trzeba sygnalizować problem, podporządkować się zaleceniom bezpieczeństwa, praw dochodzić później. A polityka ocenia się za skuteczność - też w załatwieniu kulturalnym miejsca dla płaszcza.
@pouczanie przez WO.
Taka jest konwencja tego bloga. Jestem tu gościem i wchodząc się na to godzę. Na szczęście WO toleruje w miarę kulturalne ataki i "pouczanki" w drugą stronę. Bez tego byłoby nudno, więc warto tę cenę zapłacić. A że trudno się czasem gospodarzowi przyznać do błędu (oczywiste błędy prostuje natychmiast), z wdziękiem pomija czasem niewygodne argumenty lub nie podejmuje nudnych dla niego wątków - cóż, takie jest prawo gospodarza. Kto ma w ręku plonkownicę, ten rządzi :-). Jeśli Cię na blogach takie coś oburza, to nie miejsce dla Ciebie.
-
2009/02/12 10:43:22
Raaaatujcie mnie - to naprawdę pozwoliło mi roześmiać się do łez. Funniest news ever.

Każdy kto latał z Monachium, Frankfurtu czy Brukseli więcej niż kilka razy musiał się już spotkać z zjawiskiem Polskiego Sługi Narodu W Samolocie. I chyba każdy przyzna, że trzeba się naprawdę postarać, żeby zirytować personel Lufthansy na tyle, żeby to było widoczne.
Nie potrafię sobie natomiast wyobrazić jaki spektakl musieli Jan i Nelli zafundować współpasażerom, żeby spowodować interwencję policji. Współczuję pozostałym pasażerom; to mi pachnie jak dodatkowa godzina obsuwy do już opóźnionego lotu powrotnego. Jeśli państwo Rokitowie mieli na dodatek jakiś nadany bagaż, powiedzmy inne jesionki, garsonki i zapas kapelusików, to te precjoza zgodnie z prawem lotniczym trzeba było przed startem usunąć z samolotu. A jako iż wielmożni państwo nie raczyli leciec biznesem, to ich tobołki nie leżały na wierzchu. All in all, gdybym wracał tym samolotem do domu byłbym królewsko wk...wiony.
-
2009/02/12 10:50:20
Skądinąd, numer Rokity "Raaatujcie mnieeee!! Państwo są Polakami, biją mnie Niemcy!!!" przebija Wolskę Kaczyńskiego. Hands down. Rokita śmieszy mnie niemal do łez i po 5tym odsłuchaniu. Jestem zupełnie pewny, że będą covery i remake'i oraz mashupy na jutubie.
-
2009/02/12 10:50:29
@rpyzel
mówisz masz.
Rokita Mix na dole strony
fraglesi.wordpress.com/2009/02/12/mala-zanuc-to-co-ja/
-
2009/02/12 10:53:17
Pajac nie polityk. I tyle.
-
2009/02/12 11:04:15
Lepsze niż "Węże w samolocie".
-
2009/02/12 11:09:35
@kameis
Ale personel musi umieć rozwiązywać problemy nawet w przypadku
głuchoniemego, który uciekł od kur na lotnisko.

I tak w Lufthansie jest. Niedalej jak tydzien temu lecialem samolotem tej linii do Monachium i zdarzylo sie, ze zaslabła Koreanka, podrózująca ze swoją koreańską rodziną, z której *nikt* nie mówił po Niemiecku ani Angielsku. W 2 minuty znaleziono zestaw do pierwszej pomocy, a wśród pasażerów tłumacza i lekarza - a zanim samolot zdążył się zatrzymać na lotnisku stała tam już karetka i drugi tłumacz, z Lufthansy. To są najlepsze linie lotnicze w Europie i żeby zostać z samolotu wyprowadzonym, trzeba sobie zasłużyć. Trzeba być po prostu typowym polskim bucem, któremu się zwyczajnie wydaje, że płaci i żąda.
-
2009/02/12 11:17:42
@hooolighan:"w klasie ekonomicznej ubieraj sie w ciuchy odporne na zniszczenie, nasze linie niczego nie gwarantuja"

Ale jakie znowu zniszczenie? Trwale zdefasonować przez upchnięcie w schowku to się może jakiś tybetański kostium demona ale nie zwykły płaszcz. Jeśli wiedząc o tym, że cały Twój bagaż musi się zmieścić w schowku, zabierasz na pokład swój kostium demona to o ewentualne zniszczenie miej pretensje do siebie.
-
2009/02/12 11:31:04
@Ale jakie znowu zniszczenie?

tak, masz racje, byla to nadinterpretacja slow gospodarza: "podróż ekonomiczną, a więc ubrałeś się adekwatnie do tego".
byc moze dlatego, ze dla mnie ciuchy sa albo ok, albo zniszczone, bez stanow posrednich....
-
2009/02/12 11:34:03
@ stany posrednie

Placzyk z Burberry się Jankowi pogniótł w ekonomicznej? To się go bierze do pralnio-prasowalni i następnego dnia jest jak nowy.
-
jop
2009/02/12 11:45:46
@ fin1978 & miles&more

Przypuszczam, że możesz, nawet latając służbowo, ale nie napalaj się na jakieś szczególne korzyści. Ostatnio próbowaliśmy wymienić wylatane mile na 2 bilety do Salzburga i wyszło: cena regularna ok. 1200 zł, cena biletu "darmowego" ok. 800 zł opłat lotniskowych i 90 zł za wystawienie biletu. Doszliśmy do zgodnego wniosku, że dotąd największą korzyścią z progamu frequent flyer jest otrzymana w prezencie książka kucharska "Bale noblistów". Bardzo zacny przepis na kaczkę z mango i szpinakiem...
-
2009/02/12 12:11:34
@hooolighan:"[...]byc moze dlatego, ze dla mnie ciuchy sa albo ok, albo zniszczone, bez stanow posrednich..."

Tzn. chodzisz w pogniecionych ciuchach, czy wyrzucasz pogniecione i kupujesz nowe?
-
2009/02/12 12:16:41
@hoolighan& brak stanów pośrednich
podziel się w takim razie definicją zniszczonego ciucha, jest jakaś gęstość fałd albo przetarć na m2 której już nie akceptujesz? Jakiś pogniecionomierz?
Co jeszcze dla Ciebie nie występuje w stanach pośrednich? If you are so kind - podejrzewam, że to będzie dla mnie kolejne objawienie percepcyjne.
-
2009/02/12 12:22:25
@Tzn. chodzisz w pogniecionych ciuchach, czy wyrzucasz pogniecione i kupujesz nowe?

to pierwsze.
-
2009/02/12 12:24:38
Zgadzam się z erm.land, że ten okrzyk raczej miał być teatralny - to chyba próbka hermetycznego poczucia humoru JMR.

Ale mam też świadomość, że nie chcę tego przyjąć za dobrą monetę wyłącznie na zasadzie too good to be true. Co za buc.
-
2009/02/12 12:30:53
Człowieku! ZMIEŃ TEN LAYOUT!!! Lata 90-te już się skończyły, toż to oczy żre.
-
2009/02/12 12:33:24
Zmiana layoutu - dużo pracy. Prościej będzie, jak wyjdziesz.
-
2009/02/12 12:34:59
@Człowieku! ZMIEŃ TEN LAYOUT!!! Lata 90-te już się skończyły, toż to oczy żre.

RATUNKU! CCS MNIE BIJE! PO OCZACH, POLAKA!
-
2009/02/12 12:35:52
@CCS

a nawet CSS
-
2009/02/12 12:42:42
@jop

Ja zużywam mile M&M na zakupy w MUC i FRA. To działa w paru sklepach, gdzie są kosmetyki i słodycze i może parę innych rzeczy namiętnie kupowanych przez powracających na łono.

Nawet jeśli nie jest to wprost napisane należy przy kasie zapytać o przelicznik 1000 mil / . Wtedy parę euro odejmują mi od rachunki. W Bolandzie nie działa. Teoretycznie można sobie coś wybrać z niemieckiego katalogu, ale koszty dostawy są - jakże by inaczej - absurdalne.
-
2009/02/12 12:45:12
Endżin bloxa zeżarł symbol Euro. Smacznego. Chodziło mi o przelicznik 1000 mil / EUR
-
2009/02/12 12:45:35
@oszust
"Teoretycznie można sobie coś wybrać z niemieckiego katalogu, ale koszty dostawy są - jakże by inaczej - absurdalne."
Bo w cenie dostawy (oczywiście Lufthansą) zawarte są koszty interwencji Polizei, odsiadki JKR oraz wynagrodzenie red.Karnowskiego. Musi kosztować.
-
2009/02/12 12:47:39
@semafor
"ten okrzyk raczej miał być teatralny - to chyba próbka hermetycznego poczucia humoru JMR"

wątpię. rokita raczej bez humoru podchodzi do całego zajścia.
-
2009/02/12 12:49:32
@tigga
Czyzby to miala byc jedna z najkrotszych karier na tym blogu?
-
2009/02/12 12:59:38
@pan Chlebowski w Trójce był właśnie łaskaw powiedzieć, że należy jakoś dyplomatycznie wyjaśnić sprawę, bo dotyczy posła na sejm RP

Według gazety powiedział to Brudziński w Zetce. Chyba że tym razem panowie okazali się jednomyślni jak rzadko.
-
2009/02/12 13:16:39
"Według relacji Nelly Rokity afera zaczęła się tak, że państwo politykowstwo weszli na pokład samolotu jako ostatni. Ech, kocham tę buconerię od po co się śpieszyć, beze mnie nie odleci"

Zawsze ktoś musi wejść ostatni, nie ma zmiłuj. No, może problem rozwiązałby samolot o nieskończonej liczbie miejsc, ale pomijając już wszystkie inne niepraktyczne aspekty takiego rozwiązania, boarding trwałby dosłownie wieczność.
Wziąwszy to do kupy, wychodzi, że skoro w każdym samolocie ktoś wejdzie ostatni, a kto wejdzie ostatni to buc (o ile nie dwa buce), to otrzymujemy Prawo Orlińskiego: w każdym niepustym samolocie jest buc.
Ciekawe.
-
2009/02/12 13:18:30
@krystyna.ch
www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=87371
ja tam nie wiem co mówi Brudziński, zawsze wyłączam radio - jeśli zdążę - kiedy go zapowiadają. Gosiewski ditto.
-
2009/02/12 13:26:32
@czescjacek
''wątpię. rokita raczej bez humoru podchodzi do całego zajścia.''

Chyba masz rację - czytam i widzę, że sam Rokita tłumaczy, jak to krzyczał o pomoc, bo mu się włączyły reakcje wyuczone w totalitarnym państwie. Bał się, że go niemiecka policja zabije? :-)

Wrzuciłem sobie ten mp3 na iPhone'a, ale podobnie jak wo zaczynam mieć skrupuły, czy nie robimy sobie jaj z chorego człowieka.

-
2009/02/12 13:30:57
Powiedzcie mi przyjaciele, naprawdę nie widzicie, że to był performance? To znaczy, że on faktycznie dostał histerii, ale oprócz tego świadomie zrobił szoł w klimacie pure nonsensu? Od dzisiaj jest moim idolem.

@troll42
Faktycznie, ciekawe.
-
2009/02/12 13:36:00
@rutger.hauer
"Od dzisiaj jest moim idolem."
Poor you. Zrób więc tak samo w jakimś samolocie, pośmiejemy się jeszcze raz.
-
2009/02/12 13:37:22
@rutger
"ale oprócz tego świadomie zrobił szoł w klimacie pure nonsensu"

no właśnie nie widzę. albo jeśli tak było, to wkrótce szoł go przerósł i wypadł z roli, jak ten co twierdzi że zrobił gugle bombę z "kutasem", a teraz mówi, że miał na myśli wisiorek.
-
2009/02/12 13:38:32
hue hue:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6264664,Kaczynski__Polskie_wladze_musza_zainterweniowac.html

krótka historia stosunków polsko-niemieckich:

Cedynia
Grunwald
Prowokacja Gliwicka
Incydent Monachijski

a plakat niewątpliwie złotolwej ekranizacji będzie niebezpiecznie przypominał Zorro.
-
2009/02/12 13:40:53
...będzie wojna: "Zdaniem Kaczyńskiego, takie potraktowanie polskiego polityka w obcym kraju jest niedopuszczalne i nie wolno tego zlekceważyć ani tym bardziej uważać za powód do żartów."
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6264664,Kaczynski__Polskie_wladze_musza_zainterweniowac.html
Na chwilę wyjdę, żeby zobaczyć czy krakowscy komandosi w trybie awaryjnym nie są ściągani z przepustek. Szkoda że w pracy nie mam TVN24- pewnie leci już czerwony pasek, że polska musi odpowiedzieć zbrojnie.....
Cholera, mamy jakiegoś pecha do tego Monachium....
-
2009/02/12 13:42:24
Z dobrych źródeł wiem, że Polacy w ramach akcji odwetowej internowali papieża.
-
2009/02/12 13:44:24
@a teraz mówi, że miał na myśli wisiorek

z tym że, oczywiście, ten gugle bomby zrobił ładny szoł, a rokita brzydki
-
2009/02/12 13:46:11
Uważam, że w ramach akcji odwetowej należy mianować Nelly ambasadorem w Berlinie. Jeszcze będzie im bardzo, bardzo przykro.
-
2009/02/12 13:47:25
@kaczyński

podoba mi się, że (przynajmniej wg relacji gazety) wynika z tego, że kaczyński myśli, że monachijska policja zobaczyła polskiego polityka i wtedy postanowiła go ostro potraktować.
-
2009/02/12 13:50:17
@kaczynski

Tez tak to zrozumialem. Mysle, ze ten incydent utwierdził go w tym, że za granicę, w pewnym wieku, wypada wyjeżdżać już wyłącznie na czele wojsk.
-
2009/02/12 13:58:48
@jop

Może ty się nie masz na co napalać, kwestia kto ile tych mil ma. Swego czasu spędziliśmy z żoną 2 tygodniowe wakacje w tropikach w cenie samego przelotu (i to też dużo tańszego niż normalnie), 5 gwiazdkowy hotel był za free (znaczy za mile). Fakt że na trasie Warszawa Monachium nawet latając raz w tygodniu się takich ilości nie nazbiera. Ale parę wizyt na wschodzie Azji czy w zachodniej części stanów czyni cuda.
-
2009/02/12 14:01:58
@czescjacek i "wypadł z roli"
Nie twierdzę, że on to wszystko sobie zaplanował jako teatr. Mam natomiast silne wrażenie, że w środku histerii naszła go ochota na performance. Nie ukrywam, że to mnie śmieszy. I budzi moją sympatię.
-
2009/02/12 14:06:52
@troll42

"Zawsze ktoś musi wejść ostatni"

Jasne, bardzo często jestem to ja. Czynię to dlatego że poza ewentualną kurtką i małym plecakiem który zawsze kładę pod nogi nigdy nie mam ze sobą żadnych klamotów. Gdybyś latał samolotem nauczyłbyś się że niepisana zasada mówi ze ci co mają więcej gratów pchają się zawsze jako pierwsi. Także sorry, ale nie ma to znaczenia czy ktoś musi wejść ostatni a ktoś nie. Wiadomo że na mało obciążonych trasach latają małe samoloty więc miejsca jest mało, jak się skąpi na bilecik w business classie i nie chce mieć pomiętego płaszczyka to jedyne co można zrobić to starać się wejść na początku. A nie najpierw się spóźnić a potem z ryjem na obsługę.
-
2009/02/12 14:07:33
Mam wrażenie jednakowoż, że medialne zamieszanie wokól afery i kolejne deklaracje ludzi związanych z władzą o "potrzebie interwencji" i tym podobne bzdury, utwierdzają tylko w przekonaniu o własnej racji Rokitów. Czy są chorzy, czy nie, chyba to jednak dla nich samych nie najlepiej.
-
2009/02/12 14:12:38
Deklaracje ludzi związanych z władzą są akurat bardzo proste do wytłumaczenia. Oni po prostu wszyscy są takimi samymi bucami jak Rokita. Przecież gdyby tylko Jarosława nie bała się latać samolotem i miała w ogóle po co wyjeżdżać za granicę to bardzo łatwo byłoby sobie wyobrazić ją w dokładnie tej samej sytuacji. Podobnie takiego Brudzińskiego. Cała sprawa skończy się tak ze przyjmą Jasia jako swojaka do pisu ;))))
-
jop
2009/02/12 14:15:59
@embercadero

Mamy tych mil od cholery i trochę, już nam jakieś zdążyły wyekspirować - latający od 5 lat lata zasadniczo tam i z powrotem jak nie do Stanów, to do Chin, więc natrzaskał tego obłąkane ilości. I oto właśnie podjęliśmy próbę utylizacji, która nas głównie ubawiła - trzy stówki oszczędności jako zamiennik 40 k mil to jest śmiech na sali. Co mnie zresztą średnio dziwi, bo ze wszystkimi programami lojalnościowymi tak jest ("tankuj co tydzień przez rok Jumbo Jeta, dostaniesz kupon na kawę z ciasteczkiem").
-
2009/02/12 14:16:12
niepotwierdzone źródła mówią, że stewardessa z którą starł się Rokita, nazywa się Von Jungingen.
-
2009/02/12 14:16:38
Tak off-topicznie, odnośnie czarów i KK to na tej fotce BXVI wygląda jak Z Hogwartu
BXVI miota fireballa
-
2009/02/12 14:26:45
@jop
To trzebaby jakąś dokładną egzegezę tych mil zrobić, fakt że w od dawna nie widziałem na M&M takich ofert jak pare lat temu (typu 2 tygodnie w Hiltonie na Bali ;) ). Mam wrażenie że spsiało gdy Lot dołączył do Star Aliance, moje mile sprzed paru lat były wylatane prawie wyłącznie w luftwaffe i zupełnie inny poziom tych bonusów wtedy był.
-
2009/02/12 14:29:36
Right on, panie Wojciechu!
-
2009/02/12 14:38:23
Dla mnie drobnomieszczaństwo rozwiało się wraz z dymami Zagłady.

Natomiast ten absolutny egocentryzm, brak jakiejś dyscypliny w obliczu nieuniknionych niewygód i instynktu jakiejś samoorganizacji, czy to będzie w autobusie, pociągu, korku, urzędzie czy samolocie, to coś co mnie niebywale irytuje. Ludzie czasem naprawdę zachowują się jak rozkapryszone dzieci.

A chwytanie za szabelkę z zagrodowym okrzykiem bij X albo Y, niczym anarchistyczny szlachetka z powieści, to prawdziwa groteska.

Żeby nie być jednostronnym, jest też druga strona medalu jak w Kanadzie, gdzie dziarscy junacy w mundurach zabili przerażonego pasażera.
-
2009/02/12 14:49:44
@ dziura w odbycie męskim (DWOM).

Jako, że odbyt niejako z definicji jest dziurą, można zrozumieć oburzenie JM Wannabe Rokity. Niemcy zarzucili jego odbytowi, że ma dziurę. Dziura w dziurze normalnie.
-
2009/02/12 14:51:11
Logo antycypowało incydent kilka miesięcy temu, było na tyle miłe, że zaoferowało poglądowe wprowadzenie:

bi.gazeta.pl/im/9/5814/z5814229M.jpg

"W Polsce pierwszą twarzą Burberry jest na razie znany polityk Jan Rokita. Co prawda jego żona Nelly w jednym z tabloidów zwierzała się, iż ubiera męża w lumpeksach, ale płaszcz Rokity wygląda tak jakoś całkiem jak nowy. Poseł podnosi zresztą często kołnierz, dyskretnie prezentując oryginalną, markową kratkę. (Prawie) zupełnie jak Brad Pitt."
-
jop
2009/02/12 14:58:46
@embercadero

W Luftwaffe - no, no, szacun. Może takie mile liczą się potrójnie?

Na egzegezę mil jesteśmy za ciency, jak prości ludzie zadzwoniliśmy na infolinię z pytaniem: "Mamy od cholery mil na koncie, chcemy 2 bilety do Salzburga. Ile?"
-
2009/02/12 15:00:15
JRM zapewne nagrandził, ale z drugiej strony, jak dajmy na to przykładowo, jakiś dzieciak robi na lekcji dym, to nauczyciel może mu spuścić łomot, ale pomijając kwestie prawne będzie to świadczyło o absolutnym braku profesjonalizmu tego nauczyciela. Takoż trudno mi sobie wyobrazić że stewardesa nie mogła załagodzić tej sytuacji - gdyby tylko zechciała. Ok, JRM przepakował płaszcz do innej szafki, biegał po samolocie po sygnale do zapięcia pasów, więc była w prawie, ale przy odrobinie dobrej woli jestem przekonany, że mogła (a wręcz powinna) całą sprawę załagodzić - chociażby ze względu na całą resztę pasażerów, żeby oszczędzić im solidnego opóźnienia.
-
2009/02/12 15:13:52
Ha! I mam wiadomości z pierwszej ręki ;-). Czyli od osoby będącej na pokładzie. Wygląda na to, że jednak JMR nie był aż tak bardzo agresywny. Zachowywał się jak dupek, ale p. stewardesa wprowadzała pruski dryl. A sprawa rozkręciła się po odmowie przeproszenia przez JMR sterwardesy. Policja zareagowała błyskawiczne.
No i teraz mamy problem, czy mieszać się w awanturę polityczną na szczeblu międzynarodowym, czy udawać, że nas tam nie było......
-
2009/02/12 15:23:36
@meritum
Od paru lat mam tak, że za każdym wygłupem naszych posłów (meleksy), premierów (Wolska) i prezydentów (biegunka po kartoflach, przepychanki do samolotu rządowego) wydaje mi się, że tego to już się przebić nie da. I oto za każdym razem okazuje się, że mało że się da, to jeszcze tak pomysłowo, że mowę mi odejmuje, bo sto lat bym siedział i czegoś takiego bym nie wymyślił.

Swoją drogą latam od lat, dosyć często (parę razy do roku) i nigdy jeszcze nie byłem świadkiem awantury która skutkowałaby wezwaniem policji, a widziałem już chamranie się ze stewardessami i to nieprzyjemne. Więc już samo to powoduje, że ciężko mi uwierzyć, że Rokitowie zachowywali się grzecznie, a Germańscy Oprawcy wzięli ich z marszu pod but. Chociaż od dyżurnych prawicowców u mnie w pracy już usłyszałem, że po pierwsze, może personel był nie w sosie i od razu wezwał policję, po drugie niemiecka policja jest brutalna i nie znosi Polaków, a po trzecie to u Niemców są jugendamty...

@performance
Słyszałem, że Rokita z Marcinkiewiczem się założyli kto narobi większego szumu w mediach... :)

@mig_watch i ogłoszenie
Jak już będziesz publikował to ogłoszenie, to mogę Cię wspomóc finansowo. My hero!

@mig_watch i dziura w dziurze
Bart to wytłumaczył u siebie na blogasku:
"To się nazywa szczelina odbytu, fissura ani. Czasami jest też zwana bolesną szczeliną odbytu, więc to pewnie nic przyjemnego i nie dziwię się, że JMR poczuł się urażony."

@bgsh i Von Jungingen
A na imię miała Ulryka... XD

@tigga
Kolorki maja swoje uzasadnienie z czasów kiedy WO jeszcze nie był japkowym fanbojem, za to stylizował się na konsolę na Komodzie:
wo.blox.pl/2006/08/Zielono-na-czarnym.html
-
2009/02/12 15:26:28
Also, w stylu teatrzyku "Zielona Gęś" i Anichwilitegonieradzę w pracy dostałem to, chwilę temu:

Monachium, opóźniony samolot linii lotniczych Lufthansa

Udział biorą:
- Tajemniczy Pan w Kapeluszu lat około 60
- Tajemnicza Pani w Kapeluszu której wiek litościwie przemilczamy
- Naród Polski
- eine Lufthansaflugzeugebusinessklassestewarderinn - czyli mówiąc po polsku stewardessa
- głos kapitana
- pracownicy niemieckich służb mundurowych


Naród Polski siedzi cierpliwie w samolocie i oczekuje na odlot do Stołecznego Cesarsko Królewskiego miasta Krakowa. Wchodzą dwie osoby - Pan i Pani w kapeluszach ubrani w futra. Zajmują ostatnie wolne miejsca w klasie ekonomicznej i zaczynają się rozbierać. Pod futrami mają kolejne futra, pod nimi płaszcze, prochowce, dyplomatki, szlafroki (dla wszechpolaków podomki), fartuchy i wszystko to odkładają na siedzenia klasy biznesowej. Podchodzi Stewardessa, zdejmuje odzież z foteli i upycha ją w schowku zaraz obok tratwy ratunkowej. Na odchodnym rzuca
- Ordnung muss sein!
Po jej odejściu Pan wstaje, rozpina pas i wyciąga rzeczy ze schowka przekładając je na fotele. Wpada stewardessa i zaczyna się pełna wrzasków kłótnia. Wreszcie z głośników rozlega się głos kapitana:
- Polnische Banditen raus!
Pan w kapeluszu chwyta się kurczowo oparcia fotela i intonuje
- Nie rzucim ziemi skąd nasz ród...
Polski Naród nie podejmuje melodii.
Wpada trzech umundurowanych Niemców i zaczyna odciągać Pana od jego siedzenia. Pan się opiera krzycząc:
- Polacy! Wspomnijcie wóz Drzymały! Dzieci z Wrześni! Polacy!
Wtóruje mu Pani. Jego głos staje się coraz bardziej rozpaczliwy
- Ratujcie mnie! Biją mnie Niemcy! Proszę państwa! Państwo są Polakami! Ratujcie mnie!
Znużony Naród Polski nie rusza się z foteli i uparcie ignoruje te wezwania.
Pan krzyczy:
- Co to za porządki! Czy to naprawdę Lufthansa?
- Nein, das ist... Luftwaffe! - odpowiadają Niemcy, wyciągają pałki i zaczynają go nimi okładać, w rezultacie wyprowadzają Pana i Panią z samolotu.
Polski Naród bije brawo.

Kurtyna
-
2009/02/12 15:35:06
nie czytam folksdojczy,

dziękuje za uwagę, folksdojczu, obyś ...
-
2009/02/12 16:03:07
stalowyszczur:
""Wygląda na to, że jednak JMR nie był aż tak bardzo agresywny. Zachowywał się jak dupek, ale p. stewardesa wprowadzała pruski dryl. A sprawa rozkręciła się po odmowie przeproszenia przez JMR sterwardesy. Policja zareagowała błyskawiczne.""

Co to znaczy "nie był aż tak bardzo agresywny"? Tylko odepchnął stewardessę gdy mógł z całej siły z plaskacza zamalować? Daj spokój, po sygnale "zapiąć pasy" nie zapiął, prośbę stewardessy olał stromym gotyckim to go kapitan poprosił o wyjście z samolotu. To jest normalne i tak powinno być. Zresztą co ja tu piszę, dwóch gliniarzy na niego nie starczyło, musieli jeszcze dwóch wezwać.
-
2009/02/12 16:05:32
Jest już reakcja na YouTube: www.youtube.com/watch?v=rlAts1gEZoY
-
2009/02/12 16:06:50
jeszcze co do Kaczyńskiego, to sobie pomyślałem że Krajst! jakie szczęście że nie jest już premierem, bo dołożyłby wszelkich starań, żeby incydent monachijski nagłośnić.

z drugiej strony, może wtedy traktowałby Rokitę jak wroga i stanął po stronie Germańców :))
-
2009/02/12 16:07:02
@ koniec JMW Rokity

Tragedią polskiego życia politycznego jest brak dobrych satyryków, a tym bardziej satyryków nie bojących się polityki. Przecież w każdym cywilizowanym kraju taki Rokita czy inny Karski byłby skończony z tego własnie powodu że programy satyryczne nie dały by im żyć. Byłby niekończący się festiwaj pojazdu i obśmiewania obciachu jaki zrobili Rokitowie. W takiej sytuacji PiS może by doszedł do wniosku że Nelli szkodzi ich wizerunkowi i by ją gdzieś schowali, "Dziennik" uznał by że JMW nie nadaję się na publicystę, i ekspresowo rozwiązał z nim umowę, a Karski do końca życia jeździł by meleksem zawodowo, bo nie znalazł by lepszej fuchy. Ale nie, u nas w Bolandzie nad zagadnieniem nikt nie myśli w kwestiach obciachu, czy po prostu humoru. Najtęzsze dziennikarski i polityczne głowy gadają o tym czy tak wolno, czy może jednak nie. Co dla przeciętnego, myślącego człowieka jest raczej oczywiste.
Tak czy siak. Jan Maria Rokita w samolocie - EPIC FAIL.
-
2009/02/12 16:08:04
@boulihacker
już nie ma.
-
2009/02/12 16:14:29
No właśnie jak wynika z relacji świadka naocznego- tak nie było, że fikał, chciał lać itp... Wygląda na to, że jednak trafił na zły humor pani stewardesy, a później już poooooooooooszło.....
-
2009/02/12 16:19:36
stalowyszczur:
No pewnie, nie chciał lać tylko odepchnął od Świętego Płaszcza. No nie rób jaj chłopie, po prostu buc chciał pokazać, że on jest OMC premier Rzeczypospolitej i kto tu rządzi i nie będzie mu jakaś stewardesa podskakiwać. No i pokazał.
-
2009/02/12 16:25:15
@moist.von.lipwig

bo oczywiście byłeś w tym samolocie.
-
wo
2009/02/12 16:32:26
@bz.net
" Pomyliłeś się, kaneis pokazał, że ma spore doświadczenie w lataniu,"

Bzdura.

"Argumentacja w dyskusji stosowana przez Szanowniego "WO" niezwykle przypomina debatu prowadzone przez JMR."

Cholera! Rozgryzłeś mnie! A ja chciałem, żeby publiczność to zauważyła dopiero w finale grande, kiedy - tak jak teraz - złapię jedną ręką za oparcie fotela, a drugą zacznę wstukiwać RATUUUUUJCIE MNIEEEE BIJĄ MNIE BLOGOKOMENTATOOOORZY!

@jop
" Doszliśmy do zgodnego wniosku, że dotąd największą korzyścią z progamu frequent flyer jest otrzymana w prezencie książka kucharska "Bale noblistów""

Moje ulubione korzyści:

1. Odprawianie się bez kolejki przy biznesie
2. Wstęp do business lounge
3. Możliwość zapgrejdowanie sobie do biznesu, kiedy np. skądinąd z jakiegoś powodu bardzo mi zależy

@attach
"bo oczywiście byłeś w tym samolocie."

Bo oczywiście była tam Nelly Rokita, której wersja pogrąża Jana Marię.
-
wo
2009/02/12 16:34:30
@attach
"o absolutnym braku profesjonalizmu tego nauczyciela"

O absolutnym braku profesjonalizmu personelu pokładowego świadczyłoby tolerowanie pasażera, który rozkłada swoje płaszcze na wolnym siedzeniu, szarogęsi się w klasie biznes mając bilet na ekonomiczną i nie reaguje na poleceia.
-
2009/02/12 16:39:55
"Bo oczywiście była tam Nelly Rokita, której wersja pogrąża Jana Marię."

Ona coś wspomina o odpychaniu stewardesy co sugeruje mvl?
-
2009/02/12 16:41:34
Może zachowanie JMR wynika z syndromu, który prezentuje wielu polskich pasażerów, którzy wychodzą z założenia, ze skoro płącą tauzena lub dwa za bilet, a nie 2,80 za ulgowy, to im się kurde należy. A guzik. Prawda jest taka, ze to wszystko, z małymi wyjątkami, cholerne podniebne PKS-y, gdzie liczy się jak największa ilość dziur w odbycie męskim na m kw.
-
2009/02/12 16:42:57
"O absolutnym braku profesjonalizmu personelu pokładowego świadczyłoby tolerowanie pasażera, który rozkłada swoje płaszcze na wolnym siedzeniu, szarogęsi się w klasie biznes mając bilet na ekonomiczną i nie reaguje na polecenia."

Pełna zgoda - obowiązkiem personelu jest adekwatna reakcja w takiej sytuacji. Najlepiej taka, która nie opóźni odlotu o godzinę.
-
2009/02/12 16:43:48
@wo. czescjacek, wkochano, upychaniewaliz
"I dzięki temu podróżują bez elementarnych kosmetyków. Fu."
Ja nie mówię, że to dobrze, tylko opisuję powszechność. Z drugiej strony większość kosmetyków (a już zwłaszcza elementarne) jest dostępna w opakowaniach trial/travel size, dozwolonych w podręcznym. Dodajcie małe pakowne walizeczki, szybkie przejście przez lotnisko (mówię główbnie o wewnętrznych liniach USA gdzie na wyjściu nie ma żadnej kontroli, jedyne co spowalnia to czekanie na bagaż) i rzeczywiście niemożność zgubienia bagażu - nie dziwota że wiele osób tak robi.
@piotr.mikolajski
Skoro BAe 146 to masz racje, miejsce tam jest. Z pewnością więcej niz w małych Embraerach, gdzie nawet ciut większy bagaż podręczny zabierano mi na schodkach do samolotu żeby wsadzic do luku.

-
2009/02/12 16:44:44
"bo oczywiście byłeś w tym samolocie."

Nie mówiąc już o ty że nikt z nas nie był w tym czasie w głowie JMR (no chyba, że ktoś znalazł to połówkowe piętro i stąd ta heca). Zapewne z tego powodu tracimy molarne prawo do wypowiadania się.
-
2009/02/12 16:49:35
straszne, straszne jak potrafią się zachowywac ludzie, którzy przecież powinni stanowić jakis wzró dla innych.
-
2009/02/12 16:52:19
Palikot przyznał się, że zdarzyło mu się to samo, choć bez tego histerycznego zakończenia. Dwóch przyjaciół z jednej paki.
-
2009/02/12 17:26:13
"Palikot przyznał się, że zdarzyło mu się to samo, choć bez tego histerycznego zakończenia. Dwóch przyjaciół z jednej paki."

To samo czyli co? Przecież cała ta sprawa jest właśnie histerycznym zakończeniem.
-
wo
2009/02/12 17:31:05
@attach
'Pełna zgoda - obowiązkiem personelu jest adekwatna reakcja w takiej sytuacji. Najlepiej taka, która nie opóźni odlotu o godzinę. '

Najlepiej taka, po której na pokładzie nie będzie awanturnika.
-
2009/02/12 17:45:24
Gwoli informacji - niemieckie gazety podają, że JMR był trzeźwy.
-
2009/02/12 18:01:25
Fer teh lulz:
crusader.salon24.pl/386265.html

"otóż to! Ludzie bowiem robią rózne rzeczy, zwlaszcza w samolotach, w których sporo ludzi odczuwa jakies atawistyczne lęki i potrafia się zachowywac dziwacznie."

"do tego ci wspolpasazerowie....typu jak kopia kogos na ulicy, to najwyzej komorke wyjma zeby nagrac i posmiac sie."

"Zachowanie pracowników Luftwaffe, oups, Lufthansy, oczywiscie, stanowi absolutne zaprzeczenie tej uprzejmości i tej wyrozumiałości, która w cywilizowanym biznesie, dla cywilizowanych ludzi jest normą.

Świadczy o tym, że europejskie postrzeganie konsumenta zostało przez socjalistów przeorientowane całkowicie i zaczyna niepokojaco przypominać to z filmów Barei- tego kierownika sklepu, granego przez Gajosa i "tych klientów nie obsługujemy"."

"Na 100 procent jestem pewien, ze gdyby pasażerem był Niemiec, to stewardessa w dyrdy znalazla by mu miejsce na kapelusze i plaszcze."
-
2009/02/12 18:03:19
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6266183,Obrabowano_bank_w_Parlamencie_Europejskim.html
"Obrabowano Bank ING w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli - powiedziały wiarygodne źródła w PE. Urzędnikom PE nie wolno opuszczać budynku, gdyż policja podejrzewa, że włamywacz wciąż znajduje się na terenie unijnej instytucji."
Ha! i jak teraz zaczną sprawdzać alibi polskich europosłów, to się dopiero zacznie jazda......
-
2009/02/12 18:15:17
@crusader
"europejskie postrzeganie konsumenta zostało przez socjalistów przeorientowane całkowicie"

ugh, może to być, że oni naprawdę nigdy nie byli na Zachodzie, czy raczej idzie o to, że byli, ale mają złe wspomnienia, bo jak się najebali i zaczęli awanturować, to im nie pozwolono?
-
2009/02/12 18:24:26
@bilety za mile

Od jakiegoś roku-dwóch można opłaty lotniskowe uiścić milami (konkretnie: 10k mil), więc bilet tam i z powrotem w Europie kosztuje 30k + 10k mil i ani grosza więcej. Dodatkowo jak się rezerwuje mniej niż dwa tygodnie przed wylotem, to cena spada o połowę, do 15k + 10k za opłaty.
Może coś się zmieniło z okazji kryzysu, ale jeszcze w lipcu zeszłego roku w ten sposób leciałem do Hiszpanii.
-
2009/02/12 18:33:47
Ale Luftwaffe chyba też się winne poczuło, bo dziś ni z tego ni z owego na TOK FM swoje reklamy puszcza (A better way to fly :-)) ask Rokita for evidence)

Wcześniej nie słyszałem, a słucham codziennie, może nie naokrągło, ale jak autem jeżdżę.
-
2009/02/12 19:00:27
@dziś ni z tego ni z owego na TOK FM swoje reklamy puszcza

nie wiem, ale wątpię, żeby się dało tak z dnia na dzień wykupić czas reklamowy
-
2009/02/12 19:30:33
Lufthansa reklamuje się od kilku dni, więc to raczej Jasio wzmacnia przekaz reklamowy, udowadniając że lata się lepiej. Dla mnie np. cała ta sprawa to dowód na to, że w Lufthansie nie spotkam buractwa kładącego swoje manatki na pustym siedzeniu.
-
2009/02/12 19:39:05
Po wysłuchaniu nagrania i kilku wypowiedzi Rokity ("To atak na koalicję PO i PiS!") skłaniam się ku interpretacji psychiatrycznej. Sądzę więc, ze nie powinniśmy się śmiać. Inna rzecz, że Jan Maria wreszcie znalazł wspólny język z duża częścią naszego społeczeństwa - paranoja to przecież nasz defaultowy stan umysłu.
-
2009/02/12 19:41:55
Ale dlaczego tak często tu czytam o "interpretacji psychiatrycznej" etc? Skąd założenie, że kiedy ktoś zachowuje się jak kretyn to z pewnością chory, a nie po prostu głupi? A JMR jest głupi, co o tyle nie zaskakuje, że zawsze był.
-
2009/02/12 20:02:12
@urbane.abuse

Zawsze uważałem Rokitę za człowieka głupiego, ale tym wybrykiem tak bardzo wyszedł poza swój bucowaty kanon, że zacząłem się zastanawiać czy gdzieś tu się nie zaczyna psychoza. Jest coś niepokojącego w tym, jak cienkim głosem wykrzykuje "ratujcie mnie!"
-
2009/02/12 20:06:40
www.youtube.com/watch?v=xpNTvMMSAuQ

odwtorzenie nagrania ataku w stylu porannego WF :D
-
2009/02/12 20:16:15
@Chociaż od dyżurnych prawicowców u mnie w pracy już usłyszałem, że po pierwsze, może personel był nie w sosie i od razu wezwał policję, po drugie niemiecka policja jest brutalna i nie znosi Polaków, a po trzecie to u Niemców są jugendamty...

Zgadzając się z wymową notki gospodarza pozwolę sobie przy okazji złamać tą banalną prawicową kliszę osobistym doświadczeniem co do tzw. Ordnung ;-) W roku bodaj 1999 w Berlinie sprzedano między innymi mi miejscówkę na wykupione już wcześniej miejsce pociągu relacji Berlin - Rostock. Dotyczyło to zresztą całego wagonu. Reklamacja została przyjęta i zwrócono pieniądze w rzeczonym Rostocku :) Choć było multum zamieszania :)
-
2009/02/12 20:18:19
@bartek.m.k
"Jest coś niepokojącego w tym, jak cienkim głosem wykrzykuje "ratujcie mnie!"
Dla mnie jest to wyłącznie żenujące. Zawsze był arogancki, bucowaty, histeryczny i zakochany w sobie z wzajemnością (to zresztą często comes with the bundle). I tak też się zachował teraz, szczęśliwie ktoś to zdołał nagrać, inaczej panowie typu JK zakrzyczeliby wszystkich swoja pewnością, że to przecież taki spokojny człowiek. Oby częściej bucowatość była uwieczniana, jedyne co może pomóc, to strach przed ośmieszeniem.
Ale z drugiej strony - standardowo różni upojeni typu Kruk czy Karski tłumaczą, że Bardzo Chorzy Byli. I brali antybiotyki, więc nie mogliby pić nawet gdyby chcieli, a przecież nie chcieli.
-
2009/02/12 20:24:11
@barts 706
"od dyżurnych prawicowców u mnie w pracy już usłyszałem, że po pierwsze, może personel był nie w sosie i od razu wezwał policję (...) a po trzecie to u Niemców są jugendamty..."

nie dziwie się ich reakcji. kiedy po raz pierwszy uslyszalem o praktyce jugendamtow to moi znajomi dyzurni lewicowcy mowili, ze to bzdura i typowy objaw prawicowej, antyniemieckiej szajby

@wo i wsiadanie na koncu

mozna na to spojrzec z drugiej strony na polskich dworcach kolejowych, nawet do ekspresow i intercity gdzie masz numerowane miejsca, wszyscy cisna się pierwsi, laduja jak po trupach, czego istoty nie jestem w stanie zglebic. tak do pociagow jak i samolotow wsiadam raczej na koncu i nie sadze by była to demonstracja beze mnie nie odleci, a raczej "niech sie q... przepychaja sami ze soba"

@moist
"Co to znaczy "nie był aż tak bardzo agresywny"? i Tylko odepchnął stewardessę gdy mógł z całej siły z plaskacza zamalować? oraz inne dane na temat wydarzenia.

mozesz przytoczyc takie relacje czy po prostu klamiesz bo nie lubisz krakusow w kapeluszach?
Im dluzej o tym slysze, tym mniej jestem pewien tej przepychanki. slyszalem dzis wypowiedz wiceprezesa comarchu, który lecial tym samolotem i on twierdzi, ze rokita agresywny nie był, a stewardessa przesadzila.
rokite stac na skrajne nabzdyczenie, postawe pani nie wie kto ja jestem, ale czy szarpania sie ze stewardessa?
zenujace w sprawie nie jest to co sie stalo na pokladzie (moze sie okazac ze obie strony nie byly tu bez winy) ale zachowanie w momencie zatrzymania (ratunku, niemcy mnie bija), kiedy juz widac bylo ze jedna ze stron nie popusci i nie ma co wszczynac awantury
-
wo
2009/02/12 20:40:36
@mirinda
". tak do pociagow jak i samolotow wsiadam raczej na koncu i nie sadze by była to demonstracja beze mnie nie odleci, a raczej "niech sie q... przepychaja sami ze soba" "

Pozwól mi zgadnąć - jeszcze nigdy nie miałeś lotu opóźnionego właśnie przez takiego kolesia od niespiesznego spacerku?
-
2009/02/12 20:43:44
@zamorano102
Zgadzając się z wymową notki gospodarza pozwolę sobie przy okazji złamać tą banalną prawicową kliszę osobistym doświadczeniem co do tzw. Ordnung ;-) W roku bodaj 1999 w Berlinie sprzedano między innymi mi miejscówkę na wykupione już wcześniej miejsce pociągu relacji Berlin - Rostock.

Niemcy to Niemcy a Berlin to Berlin. Ciesz się, że Ci nie sprzedali na nieistniejący pociąg :-) Ja pamiętam taką średnio zabawną historię jak przez megafon na Ostbahnohofie co pięć minut zapowiadali, że z powodu prac budowlanych pociąg do Krakowa będzie jechał z dworca Lichtenberg i nawet podawali w którą linię S-Bahnu trzeba wsiąść i tak dalej, podczas gdy panie w kasie i informacji twierdziły, że ależ przeciwnie, jedzie stąd. I jechał stąd, ale niektórzy z peronu pojechali na Lichtenberg. Od tej pory beachtuję anzagi z tzw. ograniczonym zaufaniem.
-
2009/02/12 20:49:57
@wo
". tak do pociagow jak i samolotow wsiadam raczej na koncu i nie sadze by była to demonstracja beze mnie nie odleci, a raczej "niech sie q... przepychaja sami ze soba" "

Pozwól mi zgadnąć - jeszcze nigdy nie miałeś lotu opóźnionego właśnie przez takiego kolesia od niespiesznego spacerku?


Przecież przy spokojnym wchodzeniu w rozsądnych odstępach, bez tłoczenia się uniemożliwiającego choćby cofnięcie się o dwa rzędy (bo już 20 osób Ci napiera na plecy), przepustowość jest tak naprawdę większa.

@mirinda1974
Im dluzej o tym slysze, tym mniej jestem pewien tej przepychanki. slyszalem dzis wypowiedz wiceprezesa comarchu, który lecial tym samolotem i on twierdzi, ze rokita agresywny nie był, a stewardessa przesadzila.
rokite stac na skrajne nabzdyczenie, postawe pani nie wie kto ja jestem, ale czy szarpania sie ze stewardessa?


Z komentarzy pod artykułem w Welt Online:
Unsere Stewardessen sind als hochagressiv bekannt. Sie werden auch "Dobermänner der Lüfte genannt" Wer nicht spurt wird weggebissen.
-
2009/02/12 21:01:00
@ordnung musi zajnowac

zaczalem powatpiewam w niemiecki porzadek, gdy probowalem w roku 1974 z budki telefonicznej w stuttgarcie dodzwonic sie do bonn.
w budce byla kartka z numerami kierunkowymi, wykrecalem wszystko wedlug instrukcji i... nic.
dopiero na poczcie dowiedzialem sie, ze:

1. numery kierunkowe miast sa faktycznie ujendolicone, ale...
2. w stuttgarcie numery te sa zupelnie inne, niz gdzie indziej, ale...
3. w budkach telefonicznych stuttgartu umieszczono bezuzyteczne numery ogolnoniemieckie.
botak.

juz rok wczesniej zreszta w tymze stuttgarcie slyszalem narzekania w firmie: jeszcze nigdy z centrali nie przyszlo dokladnie to, co zamowilismy.
-
wo
2009/02/12 21:04:31
@m3
"Przecież przy spokojnym wchodzeniu w rozsądnych odstępach, bez tłoczenia się uniemożliwiającego choćby cofnięcie się o dwa rzędy (bo już 20 osób Ci napiera na plecy), przepustowość jest tak naprawdę większa. "

Moment - nie mówię o nieśpieszny spacerek razem z resztą pasażerów podczas rutynowego boardingu. Mówię o pojawieniu się na boardingu kiedy już wywołują przez megafony.
-
2009/02/12 21:06:13
@wo
Moment - nie mówię o nieśpieszny spacerek razem z resztą pasażerów podczas rutynowego boardingu. Mówię o pojawieniu się na boardingu kiedy już wywołują przez megafony.

I Twoim zdaniem mirinda też pisał o postawie z Twojego drugiego zdania? IMHO z pierwszego.
-
wo
2009/02/12 21:07:52
@m3
"I Twoim zdaniem mirinda też pisał o postawie z Twojego drugiego zdania? IMHO z pierwszego."

Moim zdaniem Mirinda pisał nie o tym, co ja, przypisują mi jakąś nie moją tezę.
-
2009/02/12 21:18:23
@hooligan & ordnung
Po prostu działa prawo przesady. W Niemczech faktycznie wiele instytucji działa sprawniej, można polegać na wielu rzeczach, które w innych krajach są ruletką (np. komunikacja miejska czy poczta). Z drugiej strony wielu obcokrajowców ma takie wyobrażenie o niemieckim odrnungu, że spodziewa się szwajcarskiego ordnungu ;-)

Stereotyp niemieckiej praworządności obala zwykłe przyjrzenie się przez 15 minut temu co robią na skrzyżowaniu ze światłami berlińscy rowerzyści ;-)

No i jeszcze anegdotka a propos ordnungu. Nigdy nie zapomnę jak na dworcu w Bernie fuksem zdążyłem na pociąg tylko dlatego, że był o 10 min opóźniony. Wpadam do przedziału, pytam czy jest wolne miejsce, upewniam się że to dobry pociąg itp. (oczywiście po niemiecku a nie w switzerdütch), siadam. Kobieta przez głośniki mówi, że mamy opóźnienie, entschuldiguje i tak dalej. A naprzeciwko mnie siedzi koleś z miną jakby miał eksplodować, czerwony cały, nerwowo patrzy na zegarek, na mnie, przewraca oczami i coś memła pod nosem pod adresem Niemców, jacy to oni bałaganiarze. Dopiero wysiadając zauważyłem, że to był pociąg Deutsche Bahn (do Berlina zresztą) - tego cholernego bałaganiarskiego Deutsche Bahn. No bo przecież szwajcarskie pociągi się nie spóźniają. Dobrze, że mnie nie pobił ;-)
-
2009/02/12 21:19:35
Maciej Kaczka nagral piosenke o tym przezabawnym zdarzeniu. W piosenke wmiksowano fragmenty kultowego nagrania: Rota Rokity
-
2009/02/12 21:22:01
O, makowy trójkropek blox też zjada... Co za scheisse.
-
2009/02/12 22:37:43
@m-m-m SBB
Mity. W Zurychu opóźnienie 10-15min zdarzało się "moim" pociągom do Bern czy Basel dość regularnie. Ale opinię SBB ma owszem, dobrą.
-
2009/02/12 22:44:51
Niemieckojęzyczna obsługa na lotniskach bywa dosyć szorstka w obejściu, a może po prostu tak mi się zdaje nie znając niemieckiego (efekt oglądania czterech pancernych w dzieciństwie?:D). Kiedyś na lotnisku w Wiedniu na bramce pani wskazując na moja torbę do laptopa powiedziała "Raus!" (chodziło jej o to żebym tegoż laptopa wyjął) - gdybym nie był w stanie głębokiego szoku to bym ją spytał czy w języku niemieckim istnieje słowo 'proszę'. Tak czy inaczej latając w miarę często nigdy nie spotkałem się z żadnymi nieprzyjemnościami ze strony załogi. Ale nie żebym uważał Luftwaffe za jakąś super linię - jeśli ktoś z was miał okazję lecieć kiedyś liniami z antypodów, Qantasem np., to wie o czym mowię. Sam sposób przekazywania np. info o tym co trzeba robić w razie emergency - czysta poezja. Żadnych nakazów, wszystko sympatycznie i na maksa racjonalnie wytłumaczone, aż się samemu chce doczytać gdzie jest najbliższe wyjście awaryjne:) Europa się nie umywa (nie tylko w tej kwestii zresztą).
-
wo
2009/02/12 22:52:39
@pafcio
"Kiedyś na lotnisku w Wiedniu na bramce"

Hola hola. Airport security to uprzejme jest tylko w Tel-Awiwie (ale to dlatego, że z bardzo uprzejmą miną rozpakowują cały bagaż, również ten nadawany na bagaż).

"Ale nie żebym uważał Luftwaffe za jakąś super linię"

A ktoś uważa? Ja po prostu nie spodziewam się limo z szoferem gdy lecę ekonomiczną na feederowej linii typu "hub - mało istotny port lotniczy".
-
2009/02/12 23:05:41
a to znacie? press.pl/lewa_strona/pokaz.php?id=1413&strona=1
Naczelny Press o Karnowskich i innych (pośrednio). Jeśli ktoś już wklejał, to sorry.
-
2009/02/12 23:21:10
To co, Rymanowski nie dostanie w tym roku nagrody za wywiad z Rokitą?
-
2009/02/12 23:46:45
Nie wiem czy kogoś to interesuje ale Sejm właśnie zagłosował za delegalizacją tzw "dopalaczy". Tym samym jesteśmy jednym z nielicznych krajów gdzie zakazane sa takie rośliny jak np Salvia Divinorum (do tej pory nielegalny tylko w Australii i kilku stanach USA". Znowu jesteśmy w awadgardzie. Przy okazji oczywiście nasz "liberalny" rząd raczył poczuczyć KE żeby szyciutko poszła w nasze ślady. Chop-chop!
Przeciw było tylko pięcioro posłów.
-
2009/02/12 23:50:55
@marcin

Jest pogląd, że to właśnie Jezus Maria Rokita urządził swój performance zażywszy uprzednio dopalaczy.com.
-
wo
2009/02/12 23:53:13
@nasiznajomi
"Jest pogląd, że to właśnie Jezus Maria Rokita urządził swój performance zażywszy uprzednio dopalaczy.com."

Pewnie ma tego samego sejmowego dilera co Gabriel Janowski (przedawkował proski, po rękach całuje, śmiesznie podskakuje)

www.maxior.pl/film/33985/Gabriel_Janowski_przedawkowal_proszki
-
2009/02/12 23:58:00
"Jest pogląd, że to właśnie Jezus Maria Rokita urządził swój performance zażywszy uprzednio dopalaczy.com."

I złapał agresora? To raczej substancję luzujące albo poprawiające nastrój. Nie słyszalem jeszcze żeby ktoś sprzedawał substancję zamieniającą w ponurego kretyna
-
2009/02/13 00:08:46
Pozwolę sobie wrócić do omawianego wcześniej tematu, a mianowicie tajemniczej sprawy męskiego odbytu.

Przyszła mi do głowy teoria, że może JWP JMWR myślał, że w języku niemieckim odbyt ma różne formy w zależności od płci i w związku z tym Arschloch jest określeniem odbytu konkretnie męskiego.
-
2009/02/13 00:46:37
Z ciekawości przejrzałam pierwsze lepsze forum niemieckie:
www.tz-online.de/de/aktuelles/muenchen/artikel_58904.html (wygląda na nasz onet ale co tam).

Ciekawe, że 1/3 komentarzy jest skasowana ze względu na "Bitte beachten Sie auch unsere Netiquette", 1/3 to dyskusje między samymi Niemcami o tym kto kogo zabijał w czasie wojny, z 1/3 uważa, że pasażer zachowywał się nagannie i kapitan miał prawo go wyprosić.
-
2009/02/13 00:55:56
@ interpretacja psychiatryczna

Zgadzam się z urban.abuse, że taka interpretacja nie ma sensu (chyba że uznamy, że w Polsce bycie prawicowcem automatycznie oznacza bycie świrem - przyznam, że dla mnie osobiście ta hipoteza jest kusząca) i że mamy tu do czynienia ze zwykłą bucerią spotęgowaną dodatkowo przez fakt przynależności do polskiej wierchuszki (słowo elita jakoś w tym kontekście nie chce mi przejść przez klawiaturę) polityczno-medialnej. Człowiek w depresji TAK SIĘ NIE ZACHOWUJE. A jeśli to nie depresja, ale psychoza, paranoja, lub mania prześladowcza? Hmm, i tu dochodzimy do poważnej kwestii: do jakiego stopdnia w liberalnej demokracji psychiczne i fizyczne zdrowie polityków jest ich prywatną sprawą, a do jakiego typu wrażliwych informacji wyborcy mogą (czy nawet powinni) mieć dostęp? Bo jeżeli rządzą nami świry...
-
2009/02/13 01:00:05
@urbane.abuse
Mity. W Zurychu opóźnienie 10-15min zdarzało się "moim" pociągom do Bern czy Basel dość regularnie.

No mity, mity. Takie same jak pruska dyscyplina widziana przez przybyszy ze wschodniego brzegu Odry w olewackim Berlinie :-] Ale fajne jest właśnie obserwowanie jak one funkcjonują. Np. w Niemczech wszyscy jojczą, jak to kiedyś było dobrze, wszystko funkcjonowało itp. a dzisiaj to się Francja porobiła albo Włochy. A w Szwajcarii przeciwnie - wolą sobie wmawiać, że u nich to się nie zdarza. Jak powiedziałem, że dokumenty wyślę poleconym ale mogą się opóźnić parę dni, bo w Germanii strajkuje poczta ostatnio, to najpierw były oczy szeroko otwarte a potem chóralne "no coś takiego w Szwajcarii to by było nie-do-po-myś-le-nia!" ;-)

@pafcio.gazeta
Niemieckojęzyczna obsługa na lotniskach bywa dosyć szorstka w obejściu, a może po prostu tak mi się zdaje nie znając niemieckiego (efekt oglądania czterech pancernych w dzieciństwie?:D).

Efekt nieznania języka. That's all. Mam za sobą kontakty z różnej maści niemieckimi oficjelami, także te z gatunku mniej przyjemnych typu kanar + jazda na gapę czy policjant na drodze po złamaniu przepisów. Jeśli mówisz po niemiecku (po angielsku też zresztą przeważnie skutkuje), nie chandryczysz się, nie robisz dymu i nie kombinujesz, czyli - zachowujesz jak normalny, zdrowy na umyśle obywatel - to są dla ciebie fair. Owszem, są stanowczy. Ale w uprzejmy sposób. Tylko, że standardowemu Polakowi Marii Rokicie na nawet grzeczną (ale po niemiecku) stanowczość w tym momencie na czoło wyjeżdża Rudy 102 i zaczyna się szopka pt. "ratujcie mnie! jesteście przecież Polakaaamiii!!! nie rzucim ziemi skąd nasz ród!"
-
2009/02/13 01:03:49
@Nie słyszalem jeszcze żeby ktoś sprzedawał substancję zamieniającą w ponurego kretyna

Ja tam widziałem niejednego amphetamine reptile'a. Poza tym mnóstwo dolegliwości wcale nie musi być indukowanych przez substancje, wystarczy światopogląd lub osobiste porażki, traumy itd. Mam wrażenie, że życie polityczne wyluzuje, jak będziemy dopuszczać, że takowe to rzeczywistość, a nie "żadnemu polskiemu ułańskiemu maczo nigdy w życiu to się nie przydarzy", zwłaszcza temu "odpowiedzialnemu za losy narodu". Jak to napisała ładnie Pani Środa "Polska jest przedfreudowska".Tutaj płaszczyk, a pod płaszczykiem Wehrmacht, tudziez William Peter Blatty. Oczywisćie, że ja tak serio, zupełnie serio. Zwłaszcza po performensa obejrzeniu Gabriela, co mnie raczej zasmucił, niż rozśmieszył.
-
2009/02/13 01:16:34
@hooligan & stuttgart & numery kierunkowe
Jeszcze taka uwaga. Ordnung ordnungiem, ale w Niemczech też funkcjonują pewne tradycje, które dla Polaka przyzwyczajonego, że Gierek podzielił na 49 a Buzek na 16 województw i szlus, bywają zaskakujące. Pewne zaszłości się po prostu pielęgnuje, bo coś tam - bo zawsze tu numery były inne, bo w XV wieku byliśmy hrabstwem a nie lennem książęcym, albo coś w ten deseń. To się niekoniecznie kłóci z ordnungiem. Wręcz przeciwnie - często doskonale uzupełnia.
-
2009/02/13 01:53:05
A JMW etc.etc. R wygląda na jednego z normalniejszych spośród polskich "polityków". Jak sobie pomyślę do czego zdolni są ci, którzy nawet w świetle jupiterów nie potrafią zamarkować kindersztuby i ogłady to LUUUDZIEEEEE RRRAAATUUUUJCIEEEEE!!!!!!
-
2009/02/13 01:56:29
PS Żeby uprzedzić - nie popieram go, się nie zgadzam z nim i nie napisałem że na całkiem normalnego wygląda. Tak dla jasności. Sorry za ratalne wpisy.
-
2009/02/13 02:39:53
@anichwili
"dochodzimy do poważnej kwestii: do jakiego stopnia w liberalnej demokracji psychiczne i fizyczne zdrowie polityków jest ich prywatną sprawą, a do jakiego typu wrażliwych informacji wyborcy mogą (czy nawet powinni) mieć dostęp?"

Taki pomysł jakby się nasuwa automatycznie. Jak dla mnie jednak wyłaniani w toku demokratycznych wyborów najwyżsi urzędnicy państwowi mogą nie mieć nogi, czy cierpieć na cukrzycę, ale zabanować się powinno tak gostków chorych psychicznie (nawet w umiarkowanym stopniu) jak też i tych z zaburzeniami osobowości, z tym że od razu pojawiają się pytania typu:
a. czy te stanowiska będzie w ogóle kim obsadzić?
b. quis custodiet ipsos custodes?
-
2009/02/13 08:13:53
@Pewne zaszłości się po prostu pielęgnuje, bo coś tam - bo zawsze tu numery były inne, bo w XV wieku byliśmy hrabstwem a nie lennem książęcym, albo coś w ten deseń. To się niekoniecznie kłóci z ordnungiem.

no jasne, manie odrebnych numerow kierunkowych nie kloci sie z ordnungiem. ale umieszczanie w budkach telefonicznych niewlasciwych, ogolnoniemieckich numerow owszem, kloci sie.
-
2009/02/13 09:02:27
mirinda:
""mozesz przytoczyc takie relacje czy po prostu klamiesz bo nie lubisz krakusow w kapeluszach?""

Telewizja kłamie, oczywiście.

a tego pajaca rzecz jasna nie lubię.

""Im dluzej o tym slysze, tym mniej jestem pewien tej przepychanki. slyszalem dzis wypowiedz wiceprezesa comarchu, który lecial tym samolotem i on twierdzi, ze rokita agresywny nie był, a stewardessa przesadzila.""

Słyszałem, wszyscy słyszeli Rokitę drącego na pół samolotu ryj, że go "Niemcy biją". Oczywiście możesz wierzyć, i nawet pójść dzielić się tą wiarą na salon24, że wredna niemiecka stewardesa z nienawiści do Polaków spowodowała awanturę, wezwanie policji i opóźnienie startu. Ja pozostanę przy przekonaniu, że to kretyn wrzeszczący "ratujcie, jesteście przecież Polakami" gdy go policja wyprowadza (na co on liczył, że pasażerowie rozpoczną walkę z policją?) spowodował całe zajście. Wypowiedź szwajcarskiego biznesmena, że Rokitowie od początku usiłowali zwrócić na siebie uwagę także mnie do tego przekonuje.

""rokite stac na skrajne nabzdyczenie, postawe pani nie wie kto ja jestem, ale czy szarpania sie ze stewardessa?""

Na pewno szarpał się z policją, więc nie mam wielkich trudności uwierzyć, że odepchnął stewardessę od Świętego Płaszcza.
-
2009/02/13 09:56:23
@hooligan
no jasne, manie odrebnych numerow kierunkowych nie kloci sie z ordnungiem. ale umieszczanie w budkach telefonicznych niewlasciwych, ogolnoniemieckich numerow owszem, kloci sie.

No i w idealnie sferycznych Niemczech by się nie zdarzyło.
-
2009/02/13 10:02:58
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6267645,Pomylkowa_akcja_antyterrorystow.html

No i Państwo Polskie nie pozostawiło incydentu bez reakcji odpowiedniej. Pokażemy im kto jest prawdziwym mocarstwem.

Ps. WO - literówka alert: "personalu pokładowego " na szczęście tylko raz.

-
2009/02/13 11:38:59
@ Szwajcar w samolocie

"Szwajcar Cengiz Pecer leciał do Krakowa w interesach."
Jaki tam Szwajcar. Toż to Turek. Świadczy przeciw JMR Wannabe, bo dostał w dupsko pod Wiedniem od J3S.
-
2009/02/13 11:47:37
@omc premier

pragne jednak zauwazyc, ze jmr mial szanse na premierostwo tylko w tym okresie, gdy premierem byl jedyny i niepowtarzalny jaroslaw k.
czy to mimo wszystko nie bylby dobry deal - jmr zamiast jk?
-
wo
2009/02/13 11:54:13
@janek
"czy to mimo wszystko nie bylby dobry deal - jmr zamiast jk?"

DLACZEGO? Gardzę obydwoma dokładnie po równi.
-
2009/02/13 12:05:48
Ja o całej sprawie dowiedziałem się dopiero ostatniej nocy. Wzruszyłem się szczerze, ale przyszła mi do głowy myśl, że przyczyny najoryginalniejszego zachowania PzK mogły być głębsze, ze odezwało się w nim lata upokorzeń. A tu proszę dziś w poczcie znajduję sprawę ujętą wierszem. Trochę tl;dr, ale pointa trafia w sedno. Za chwilę prześlę to tutaj. Przepraszam, za takie zaśmiecanie.
-
2009/02/13 12:13:32
Ballada o Janie Marii Rokicie; (ciepła jeszcze).. Autor nieznany;

Już nad Monachium wieczór zapada,
słowik pieśń nocną zaczyna nucić,
Jasio Marysia w samolot wsiada,
by na ojczyzny łono powrócić.

Tuż za nim Nelli się tarabani,
ciągnąc za sobą różne bajery:
dwa płaszcze z firmy "Tani Armani",
pięć kapeluszy, trzy nesesery.

Lecz w samolocie ciasność doskwiera
tej garderobie, tak bardzo licznej,
bo Jaś Marysia, centuś i sknera,
kupił bilety w ekonomicznej!

"Ty ośle!" - krzyknie pani Rokita -
na licach płomień, w oczętach ognie -
"Kto mi zapłaci, ja ciebie pytam,
gdy się kapelusz mnie strasznie pognie?!"

"Nic to, powiada z Krakowa premier,
zaraz zaradzę tu biedzie owej,
wszakoż nie jestem ja bity w ciemię
przeniosę ciuchy do byznesowej!

Nawet i lepiej będzie, tak mniemam,
skoro nadejdzie pora wysiadać,
gdy z klasy biznes wyjdziem, jak trzeba,
pola nie będzie by nas obgadać."

Jako rzekł, takoż i był uczynił,
lecz stewardessa rzecze: "verboten,
enschuldigung, bitte, proszę w tej chwili
zabierać zurück deine kapotę."

I gdy ta Niemka coś mu tłumaczy,
Jaś odpowiada jej z butnym gestem:
"Ty głupia babo, wiesz, co ja znaczę?!
Czy ty, w ogóle, wiesz kim ja jestem?!"

"Schade - powiada Niemka Rokicie -
że pan nasz ordnung w dupie posiadasz,
schade, bo fakt ten znaczy niezbicie,
że z polizei pan sobie pogadasz."

Herr policmajster przybył i rzecze:
"Pan przestań krzyczeć i zechciej wysiąść."
"Za nic - powiada Jasio - człowiecze,
choćbyś pan błagał i przez lat tysiąc!"

Więc policjanci Rokitkę łapią,
kują w kajdanki i precz wynoszą,
A ów się szarpie, wyjąc i sapiąc,
"Ratunku!" krzyczy, o wsparcie prosząc.

"Ratujcie! - wrzeszczy - bracia Polacy!
Niemcy mnie biją w tym wrażym kraju!"
(A w tylnych rzędach myślą rodacy
"Czy tam prosiaka gdzie zarzynają?!")

"Ratujcie!- krzyczy - Gwałt mi się dzieje!
Polaka biją tu Szwaby wredne!"
Lecz nikt do wsparcia gotowy nie jest
i miny wszystkich... nieodpowiednie.

Niektórym uśmiech wargi rozchyla,
inni policję wspierają w geście:
"Zabrać bufona! Zabrać debila!
Niech ten samolot odleci wreszcie!"

Jakoż odleciał, a Jaś Rokita
wraz z Nelli, co trwa u męża boku,
na komisariat, w końcu zawitał,
gdzie pono rzekli mu: "Ty aszlochu!"

Teraz Jan Maria - już bez kajdanek -
w krajowych mediach łzy swe wylewa,
łka, zapłakany i usmarkany:
"Tak było pięknie, a taka krewa!"

Lecz po tym, cośmy narozważali,
czas by konkluzję tu jakąś przyjąć:
czy, gdy mu Nelli w mordę przywali,
Jaś wrzaśnie: "Gwałtu! Niemcy mnie biją!???

-
2009/02/13 12:24:46
@DLACZEGO?

nie wiem, dlaczego. dlatego pytam 'czy'?
-
2009/02/13 12:34:07
Ballada o Janie Marii Rokicie; (ciepła jeszcze).. Autor nieznany;

Już nad Monachium wieczór zapada,
słowik pieśń nocną zaczyna nucić,
Jasio Marysia w samolot wsiada,
by na ojczyzny łono powrócić.

Tuż za nim Nelli się tarabani,
ciągnąc za sobą różne bajery:
dwa płaszcze z firmy "Tani Armani",
pięć kapeluszy, trzy nesesery.

Lecz w samolocie ciasność doskwiera
tej garderobie, tak bardzo licznej,
bo Jaś Marysia, centuś i sknera,
kupił bilety w ekonomicznej!

"Ty ośle!" - krzyknie pani Rokita -
na licach płomień, w oczętach ognie -
"Kto mi zapłaci, ja ciebie pytam,
gdy się kapelusz mnie strasznie pognie?!"

"Nic to, powiada z Krakowa premier,
zaraz zaradzę tu biedzie owej,
wszakoż nie jestem ja bity w ciemię
przeniosę ciuchy do byznesowej!

Nawet i lepiej będzie, tak mniemam,
skoro nadejdzie pora wysiadać,
gdy z klasy biznes wyjdziem, jak trzeba, pola nie będzie by nas obgadać."

Jako rzekł, takoż i był uczynił,
lecz stewardessa rzecze: "verboten,
enschuldigung, bitte, proszę w tej chwili zabierać zurück deine kapotę."

I gdy ta Niemka coś mu tłumaczy,
Jaś odpowiada jej z butnym gestem:
"Ty głupia babo, wiesz, co ja znaczę?!
Czy ty, w ogóle, wiesz kim ja jestem?!"

"Schade - powiada Niemka Rokicie -
że pan nasz ordnung w dupie posiadasz,
schade, bo fakt ten znaczy niezbicie,
że z polizei pan sobie pogadasz."

Herr policmajster przybył i rzecze:
"Pan przestań krzyczeć i zechciej wysiąść."
"Za nic - powiada Jasio - człowiecze,
choćbyś pan błagał i przez lat tysiąc!"

Więc policjanci Rokitkę łapią,
kują w kajdanki i precz wynoszą,
A ów się szarpie, wyjąc i sapiąc,
"Ratunku!" krzyczy, o wsparcie prosząc.

"Ratujcie! - wrzeszczy - bracia Polacy!
Niemcy mnie biją w tym wrażym kraju!"
(A w tylnych rzędach myślą rodacy
"Czy tam prosiaka gdzie zarzynają?!")

"Ratujcie!- krzyczy - Gwałt mi się dzieje!
Polaka biją tu Szwaby wredne!"
Lecz nikt do wsparcia gotowy nie jest
i miny wszystkich... nieodpowiednie.

Niektórym uśmiech wargi rozchyla,
inni policję wspierają w geście:
"Zabrać bufona! Zabrać debila!
Niech ten samolot odleci wreszcie!"

Jakoż odleciał, a Jaś Rokita
wraz z Nelli, co trwa u męża boku,
na komisariat, w końcu zawitał,
gdzie pono rzekli mu: "Ty aszlochu!"

Teraz Jan Maria - już bez kajdanek -
w krajowych mediach łzy swe wylewa,
łka, zapłakany i usmarkany:
"Tak było pięknie, a taka krewa!"

Lecz po tym, cośmy narozważali,
czas by konkluzję tu jakąś przyjąć:
czy, gdy mu Nelli w mordę przywali,
Jaś wrzaśnie: "Gwałtu! Niemcy mnie biją!???

-
2009/02/13 13:58:10
@Jaki tam Szwajcar. Toż to Turek. Świadczy przeciw JMR Wannabe, bo dostał w dupsko pod Wiedniem od J3S.

Ależ ta teoria ma luki, bo czemu ten Szwajcar nie uznał rozbiorów? Czemu przyjął na ziemię swą generała Bema?
-
2009/02/13 15:04:36
@wo
"jeszcze nigdy nie miałeś lotu opóźnionego właśnie przez takiego kolesia od niespiesznego spacerku?"

fakt, nie mialem. stad widoczne bardziej irytuje mnie cizba wlazaca mi na plecy, jakby samolot mial zatrzasnac im drzwi przed nosem.
-
2009/02/13 15:10:55
@moist.von.lipwig
"Telewizja kłamie, oczywiście"

nie, to ty klamiesz. nie widze tam zadnego zapisu o odepchnieciu i przemocy wobec stewardessy. Jedyne co znalazlem to przemoc werbalna "nagle on wstał i zaczął głośno krzyczeć na stewardesę."

lubisz konfabulowac na temat pajacow, ktorych nie lubisz ("tylko odepchnal, dobrze ze nie zmalowal") i to akurat nie rozni cie od gosci z salonu do ktorych mnie odsylasz...
zenada tego wydarzenia jest wystarczajaca juz przy samych okrzykach i stawianiu sie policji. nie widze powodu do dorzucania facetowi opinii damskiego boksera

"wszyscy słyszeli Rokitę drącego na pół samolotu ryj, że go "Niemcy biją". Oczywiście możesz wierzyć, i nawet pójść dzielić się tą wiarą na salon24, że wredna niemiecka stewardesa z nienawiści do Polaków spowodowała awanturę, wezwanie policji i opóźnienie startu".

pokaz mi w ktorym momencie powatpiewam w to ze sie awanturowal, albo odszczekaj. powatpiewam w przepychanke i przemoc fizyczna wobec kobiety. wciaz nie znalazlem zadnego potwierdzenia.

"Wypowiedź szwajcarskiego biznesmena, że Rokitowie od początku usiłowali zwrócić na siebie uwagę także mnie do tego przekonuje. "

przekonuje cie do tego ze uzyl sily wobec stewardesy?

"Na pewno szarpał się z policją, więc nie mam wielkich trudności uwierzyć, że odepchnął stewardessę od Świętego Płaszcza."

dzizas. na pewno ogladales sie za nastolatkami na ulicy, "nie mam wiec wielkich trudnosci by uwierzyc", ze jestes pedofilem. jakas relacja plizl? sa tylko te o policji i robieniu z siebie blazna okrzykami.
-
wo
2009/02/13 16:49:56
@mirinda
"zenada tego wydarzenia jest wystarczajaca juz przy samych okrzykach i stawianiu sie policji. nie widze powodu do dorzucania facetowi opinii damskiego boksera "

Nieporozumienie. Nie chodzi o damskiego boksera, on w swoim przekonaniu po prostu delikatnie odepchnął i nawet nie wie, że na pokładzie już to jest przestępstwem. A zarzuca mu to przede wszystkim policja. Dla mnie w tej sprawie bardziej wiarygodna jest stewardessa od chamidła z Krakowa.
-
2009/02/13 20:43:18
mirinda:
""nie widze tam zadnego zapisu o odepchnieciu i przemocy wobec stewardessy.""

Jasne, a policja mu zarzuca naruszenie nietykalności cielesnej w postaci wręczenia bukietu kwiatów. Naprawdę jesteś taki głupi czy tylko udajesz?

""nie widze powodu do dorzucania facetowi opinii damskiego boksera ""

Policja widzi. Ale to na pewno polakożercy są.

""na pewno ogladales sie za nastolatkami na ulicy, "nie mam wiec wielkich trudnosci by uwierzyc", ze jestes pedofilem. ""

Jak dla mnie, możesz nawet wierzyć w boga, co mnie to?

-
2009/02/14 18:50:03
@moist
"policja mu zarzuca naruszenie nietykalności cielesnej w postaci wręczenia bukietu kwiatów. Naprawdę jesteś taki głupi czy tylko udajesz?"

moze to glupota, ale dopoki nie mam zeznania postronnego swiadka, tylko slowo kogos w stanie histerii (JMR) przeciwko komus wyprowadzonemu z rownowagi (stewardessa) czekam z opiniami "dobrze ze nie wyrznal w ryj". najb. prawdopodobna wydaje mi sie faktycznie wersja wo, ze facet delikatnie odepchnal i nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ze w tym wypadku to przestepstwo. malo zauwazalne i stad nie ma relacji swiadkow, choc jak twierdziles sa.

"Policja widzi. Ale to na pewno polakożercy są".

policja ma obowiazek widziec, skoro takie zeznanie sklada stewardessa

"Jak dla mnie, możesz nawet wierzyć w boga, co mnie to?"

tak, ale to ze lubisz lacine, nie czyni cie jeszcze lefebrysta
-
wo
2009/02/14 20:03:09
@mirinda
"najb. prawdopodobna wydaje mi sie faktycznie wersja wo, ze facet delikatnie odepchnal i nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ze w tym wypadku to przestepstwo. malo zauwazalne i stad nie ma relacji swiadkow, choc jak twierdziles sa."

Nie jesteśmy w tej dyskusji sądem karnym, więc nie musimy się trzymać domniemania niewinności. Skoro Ty też przyznajesz, że to całkiem prawdopodobne, że ją odepchnął (choćby bardzo łagodnie), bo to pasuje do jego dalszego zachowania wobec policji - to o co tu się spierać w ogóle?
-
2009/02/15 00:44:34
@ wo

" że to całkiem prawdopodobne, że ją odepchnął (choćby bardzo łagodnie), "

A nie wystarczyłoby, żeby ją chwycił za rękę, którą się zamachnęła na płaszcz?
-
2009/02/15 06:11:00
Spodobalo mi sie to twoje "y otros". Rzeczywiscie imion u tego pana tyle co u hiszpanskiego szlachcica, ale pod czaszka pustkowie.
-
wo
2009/02/15 14:02:54
@mk
"A nie wystarczyłoby, żeby ją chwycił za rękę, którą się zamachnęła na płaszcz?"

Owszem. Wiemy o tym incydencie tyle, że dla personelu pokładowego w tym momencie priorytetem było to, żeby wszyscy pasażerowie zapięli pasy i samolot mógł zacząć procedurę startową. Stewardessa niekontaktowemu pasażerowi mogła próbować ten pas zapiąć własnoręcznie, skoro nie rozumie polecenia po niemiecku ani po angielsku. Oczywiście, nie było mnie przy tym, ale nie spodziewam się, żeby JM (y otros) Rokita sobie pozwolił na takie skandaliczne zachowanie byle Niemry - mógł ją złapać za rękę, odepchnąć tę rękę lub nawet samą stewardessę.

@usak
"Spodobalo mi sie to twoje "y otros"."

Mam ostatnio jakąś zajawkę na "Rękopis znaleziony w Saragossie" i wszystko mi się kojarzy :-).
-
2009/02/15 14:13:09
@"Skoro Ty też przyznajesz, że to całkiem prawdopodobne, że ją odepchnął (choćby bardzo łagodnie) (...) to o co tu się spierać w ogóle?"

true, ponioslo mnie gdy zaczelo to skrecac w strone fazy "bo kazdy pijak to zlodziej"
-
wo
2009/02/15 18:42:39
@mirinda
"true, ponioslo mnie gdy zaczelo to skrecac w strone fazy "bo kazdy pijak to zlodziej""

Ale taka teza, że każdy polski zawodowy polityk to arogancki dupek, jest może i krzywdzącym uogólnieniem, ale na tyle solidnie opartym na obszernym materiale dowodowym, że jestem gotów urazić troskliwe uczucia pana Jana Apokryfińskiego, jedynego wyjątku od tej reguły, o którym przypadkowo nie słyszałem. W polskiej polityce rotacja kadr jest minimalna. Kto dziś jest zawodowym politykiem, był nim też prawdopodobnie w 1989. Ci ludzie spędzili 20 lat w warunkach, w którym wiecznie mogli się zasłaniać immunitetem lub znajomościami. A jednocześnie przeważnie brak im kwalifikacji, żeby od polityki odejść i zajmować się uczciwą pracą - to charakterystyczne, że kto może np. wrócić na wyższą uczelnię, ten szybko wraca i z tą bandą palantów nie chce mieć już więcej do czynienia. Tak więc przeciętny polski zawodowy polityk jest zdemoralizowany przez 20 lat życia ponad wszelkim prawem - czy prowadził po pijaku, czy parkował w niedozwolonym miejscu, czy się rozsiadał w biznesie wykupiwszy ekonomiczną, nikt w Polsce nie ośmielał się mu zwrócić uwagi. To jest w ogóle charakterystyczne, że ci goście mają wpadki wyłącznie za granicą, bo na Cyprze policjanci mogą nie wiedzieć, kto to jest Karol Karski i kogo on zna w Warszawie.
-
2009/02/16 02:07:58
I to jest właśnie ciekawe w kontekście Rokity. Słyszałem dzisiaj Żakowskiego w Loży Prasowej jak mówił, że incydent monachijski pokazuje w jak strasznym stanie umysłowym jest JMR po porażce politycznej. Nikt mu już na to nie replikował z litości, ale IMO Żakowski jest w całkowicie mylnym błędzie.

Rokita wycofał się z polityki sam. Wiedział, że po wycofaniu będzie mógł najwyżej podlewać kwiatki w Dzienniku (zgodnie z tym co piszesz wyżej). Zaraz niespodziewanie żona wystawiła się do PiS-u. To wszystko wygląda na zaplanowaną akcję, jako odpoczynek po siarze "premier z Krakowa", a nie jakby chciał Żakowski na "porażkę". Gość doskonale wie, że "rządzenie zużywa". Przy Tusku w opozycji nie mógł liczyć na zbyt wiele, jak się okazało, postanowił zrobić sobie urlop i zrobić nam urlop od siebie. Pewnie miał w planach zadekowanie się gdzieś jako "apolityczny komentator" i powrót w wielkiej chwale do polityki. Już nawet dawał takie głosy w tiwi, że to wszystko panie taliby w tym Sejmie co się pałami po łbach napieprzają, w domyśle: patrzcie jaki ze mnie rozsądny i grzeczny krakowski carsko-królewski krakus.

Nie jestem aż takim świrem, żeby twierdzić, że cały ten incydent był zaplanowany jakoś szczególnie, ale naszło mi na myśl, że skoro tłumaczenie Żakowskiego, że JMR upadł na rozumie pod wpływem porażki (sam tak twierdziłem, dopiero złożyłem to w całość pod wpływem komentarza Twojego i Żakowskiego) nie trzyma się kupy, to może i ten okrzyk "Niemcy mnie biją" i cała ta hardość wobec Teutonów i poddanie się aresztowaniu to też nie był efekt chwilowej niepoczytalności. Może początek był przypadkowy, ale potem JMR zagrał świadomie do bramki PiS-owskiego nacjonalizmu. Tę hipotezę potwierdzałoby to, że Kaczyński ekspresowo ich poparł. Jeśli przed następnymi wyborami JMR wystąpi w Radyju, albo w Trwamie (albo chociaż w Gazecie Polskiej) relacjonując swoją traumę to gromko krzyknę "ajtoldźjusoł!".
-
2009/02/16 03:34:12
@wo
"każdy polski zawodowy polityk to arogancki dupek, jest może i krzywdzącym uogólnieniem, ale na tyle solidnie opartym na obszernym materiale dowodowym

fakt, rozszerzylbym to tez generalnie o polskich vip'ow, takze dziennikarskich (zdarzylo mi sie widziec w akcji tomasza lisa ktorego smieli nie rozpoznac straznicy w brukseli, choc nie bylo takiej histerii...)

"charakterystyczne, że ci goście mają wpadki wyłącznie za granicą"

oprocz wiadomych powodow, za granica trudniej jest dac w lape by to zatuszowac. do dzis nie rozumiem dlaczego karski nie dal w lape obsludze by miec problem z glowy - nie brala, czy nie pomyslal (w co az mi sie nie chce wierzyc)

@inz.mruwnica
"Rokita wycofał się z polityki sam. (...) Zaraz niespodziewanie żona wystawiła się do PiS-u."

wycofal sie sam, ale zona wcale nie tak niespodziewanie wystawila sie do pisu. jestem niemal pewien, ze byl to pomysl JMR.

"Jeśli przed następnymi wyborami JMR wystąpi w Radyju, albo w Trwamie (albo chociaż w Gazecie Polskiej) relacjonując swoją traumę to gromko krzyknę "ajtoldźjusoł

JMR gra na to co jest pomiedzy po i pis - stad nie w trwamie, maryi czy gazecie polskiej, ale normalnie w mainstreamowych mediach, gdzie wroci z wytesknieniem wypatrywany przez wielu dziennikarzy. liczy na wystrzelanie sie kaczora z jednej, i porazke tuska z kryzysem z drugiej. a znajac sentyment dziennikarzy do "pana jana" o powrot bedzie bardzo latwo. wracal juz nie raz, choc nie raz obwolywano go bankrutem. co dowodzi zreszta (wraz z tym o czym pisze wo) personalnej mizeri naszej sceny politycznej
-
2009/02/16 10:05:51
@mirinda1974
do dzis nie rozumiem dlaczego karski nie dal w lape obsludze by miec problem z glowy - nie brala, czy nie pomyslal

Po prostu nie przyszło mu do głowy, że to w ogóle jest problem. Przecież nie takie rzeczy już ze szwagrem po pijaku robił.
-
2009/02/16 13:40:22
Płakałam ze śmiechu słysząc te piskliwe wrzaski!
Ten arogancki i emocjonalny człowiek ma nas reprezentować?
Już raz się obraził wycofując się z polityki. Może niech już do tej polityki nie wraca?

PS. Rokitę mocno broni prezydent ... czyżby nadawali na tych samych falach?
-
2009/02/22 23:23:29
Trochę mnie nie było, bo latałem daleko m.in. Lufthansą, więc dopiero teraz nadrobiłem zaległości. Ale może jeszcze ktoś zerknie.

@bagaż podręczny
Mam wrażenie, że ludzie nie tylko w Bolandzie zabierają co się da do samolotu. Najbardziej wypchane "podręczne" walizki widziałem na lokalnych lotach w USiech. Do tego przynajmniej jedna spora torebka/teczka. Aż dziwne, że obsługa ma to w dupie, bo rzeczywiście przy pełnym samolocie jest problem z miejscem. Rozumiem, że przy odbieraniu nadmiarowego bagażu robiłby się dym, ale może wystarczy przymierzyć do wzorca (a takie są w wielu miejscach) i dawać alternatywę: oddajesz albo płacisz (sporo). Zero dymu, a ludzie w końcu zrozumieją, że nie wszystko da się na pokład wnieść.

@wchodzenie do samolotu
Czasami (nie jest to chyba regułą w ramach poszczególnych linii) podczas boardingu obsługa próbuje porządkować wchodzących do samolotu. W USairways mają jakieś strefy (zone 1, 2, ...) - nie wiem dokładnie o co biega, bo jakoś mnie to nie interesowało za bardzo. W każdym razie wywołują zonami, przy czym nie chodzi o odległość od wejścia, a chyba o miejsce w rzędzie. Miałem dwa miejsca obok siebie (okno i środek) w różnych zonach.

W Lufie za to przy jednym z lotów wywoływali rzędami. Od najdalszych do najbliższych. Na zasadzie" pasażerów z miejscami w rzędach od 35 w górę zapraszamy do samolotu". No i pakowanie bardzo sprawnie poszło.

@obsługa
USairways podczas self check-in dało mi jakieś dziwaczne miejsca na ostatni, trzeci, lot (drugi i trzeci obsługiwała LH). Przed boardingiem na drugi lot podszedłem do pracownicy LH, powiedziałem, że dostałem dziwne miejsca nie wiedzieć czemu i bez zbędnych ceregieli dostałem nowe karty pokładowe z innymi miejscami. Absolutnie bez jakiegokolwiek problemu, krzywych min itp.

Jedyne do czego mogę mieć zastrzeżenie to trochę infantylne stewardesy w jednym z samolotów, ale to w sumie dosyć specyficzny zawód i bez duszy przedszkolanki chyba trudno nań się zdecydować.
-
2009/09/22 11:18:15
Rokita zrobił niezły numer -wstyd!