|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Zakaz homoseksualizmu
![]() Na TNV7 - telewizji słynącej głównie z tego, że nadaje rzeczy za cienkie NAWET jak na TVN - nieoczekiwanie natrafiłem na rozkoszny popkulturowy wieczór z filmem „Inside Out” tak kiepskim, że aż dobrym. Polecam go wszystkim bywalcom bloga bo choć kiepski, poruszał on tematy bliskie tutejszym. Akcja dzieje się w zimnowojennym Berlinie, co mnie od razu przykuwa do telewizora. Jako wielbiciel urban decay, ghost towns i ogólnego klimatu postapokalipto, zawsze podniecałem się strefami śmierci, ruinami Reichstagu i porzuconymi stacjami metra. Berlina lat 70. na ekranie jest całkiem sporo - jest nawet sekwencja surrealistycznego z dzisiejszego punktu widzenia romantycznego spaceru przy Murze. Flirtująca para postaci drugoplanowych wchodzi nawet na taras widokowy, mamy pełną panoramę strefy śmierci, w tle widać dźwigi prawdopodobnie budujące czwartą generację umocnień, czyli „Grenzmauer 75”, w jeszcze dalszym tle już strefę wschodnią - a ci sobie patrzą słodko w oczka. Nigdy nie zrozumiem tamtych czasów, choć byłem wtedy na świecie. Sam film jest komedią sensacyjną luźno kojarzącą mi się ze „Złotem dla zuchwałych”, głównie za sprawą aktora grającego główną rolę - czyli Arystotelesa (dla przyjaciół Telly) Savalasa. Oto po 30 latach zgłasza się do niego emerytowany niemiecki oficer, dowódca obozu jenieckiego, w którym bohater kiedyś siedział. Niemca gra za dobry dla takiego filmu James Mason, zgodnie ze znaną hollywoodzką zasadą, że nie ma takiego języka jak niemiecki, jest tylko angielski z dziwacznym akcentem (tzw. ze lengwidż). Obaj rozpoczynają groteskową intrygę celem odnalezienia złota III Rzeszy. Intryga obejmuje m.in. wykradzenie na jedną dobę ostatniego skazańca z Norymbergi (nazwisko jest inne, ale ewidentnie postać wzorowano na Rudolfie Hessie), żeby aktor przebrany za Hitlera wmówił więźniowi, że porażka Trzeciej Rzeszy była tylko koszmarnym snem, wojna trwa dalej... a teraz powiedz, gdzie schowałeś złoto! Okazuje się, że złoto jest w Berlinie Wschodnim - więc bohaterowie w fałszywych radzieckich mundurach przekraczają Checkpoint Charlie. Kluczowym punktem intrygi jest szantażowanie pewnego szanowanego obywatela, którego podstawiony młody człowiek uwodzi, a reszta bohaterów robi zdjęcia z ukrycia. „Współpracuj z nami, albo te zdjęcia trafią na policję” - mówi Savalas. Zaintrygował mnie ten podwątek. Akcja dzieje się w roku 1974 lub 1975, a więc raczej po reformie art. 175 niemieckiego kodeksu karnego (13 września 1973 zniesiono karę za homoseksualizm, zachowując jednak wyższą granicę wieku niż w przypadku stosunków hetero). Ale czy to dotyczyło także Berlina Zachodniego? Obrazków z Berlina lat 70. w tym filmie nie brakuje. Spiskowcy za siedzibę obierają hotel der Schweizerhof, który w 1975 wyglądał olśniewająco luksusowo. Istnieje do dzisiaj. Szybkie czeknięcie w booking.com pokazało dwójkę za 135 euro. Hm! czwartek, 08 stycznia 2009, wo
TrackBack
Komentarze
2009/01/08 15:58:51
@Na TNV7 - telewizji słynącej głównie z tego, że nadaje rzeczy za cienkie NAWET jak na TVN
No nie pierdziel, akurat nadaje rzeczy lepsze niż TVN, np. prawdziwe sitcomy, chociaż zbierają się chmury i puścili to syfsko nieziemskie pt. Hela w opałach, jak widzę na blipie że Kiamil to ogląda z nieprzymuszonej woli to Dziwuję Się Światu. 2009/01/08 18:29:40
@nadaje rzeczy lepsze niż TVN, np. prawdziwe sitcomy
True dat, double true. @Hela w opałach Tak czy inaczej nie są gorsi od TVN. 2009/01/08 19:20:54
Hela w opałach to niestety bardzo poważna rysa, ale inne rzeczy mają niezłe. Dają 'Two and a half man' z życiową rolą Charliego Sheena, jako pierwsza niekodowana polska TV 'Seinfelda' i mój ostatnio ulubiony sitcom - '30 Rockefeller Plaza'. No i w odróżnieniu od tvp2 dają 'Twin Peaks' o ludzkiej porze, czyli o 18, a nie o 2.37, czy 3.08 w sobotę.
2009/01/08 19:22:23
@mrw
Ja myślałem, że Kiamil to się ma taką pracę, żeby oglądac te wszystkie gówna, bo jeśli on to wszystko ogląda prywatnie a nie służbowo, to nie mam słów. 2009/01/08 20:08:44
@weirdnik
Najprościej spytać, ale z pattern recognition mi wygląda że sam z siebie. Hela to leciała jeszcze jak miałem śledzionę (facet co ze mną leżał powiedział "No proszę jakie nasi potrafią fajne rzeczy zrobić, a nie tylko Amerykanie!"), a DVD Kiamil ogląda teraz. @mój ostatnio ulubiony sitcom - '30 Rockefeller Plaza'. To nie sitcom. Sitcomy muszą jednakoż być zabawne. 2009/01/08 20:16:02
jako ciekawostke dodam tylko, ze paragraf 175 zniesiono w Niemczech calkowicie DOPIERO w 1994 roku, natomiast homoseksualizm w Polsce nigdy ( !) nie byl karalny (prawnie).
2009/01/08 20:30:10
2009/01/08 20:49:16
@@mój ostatnio ulubiony sitcom - '30 Rockefeller Plaza'.
Mój ostatnio ulubiony to chyba "The Big Bang Theory" i właśnie TVN7 go nadaje:) Plus klasyki złotej ery Hollywood w rodzaju "Tylko dla orłów" plus wymieniony "Twin Peaks". Jest niewątpliwie lepiej niż na TVN. 2009/01/08 21:19:35
@Zaintrygował mnie ten podwątek. Akcja dzieje się w roku 1974 lub 1975, a więc raczej po reformie art. 175 niemieckiego kodeksu karnego (13 września 1973 zniesiono karę za homoseksualizm, zachowując jednak wyższą granicę wieku niż w przypadku stosunków hetero).
Karalność aktów homoseksualnych zniesiono właściwie w 1969. W 1973 obniżono dozwolony wiek (z 21. na 18) i zniesiono karalność prostytucji homoseksualnej. @Ale czy dotyczyło także Berlina Zachodniego? Jako że Berlin Zachodni nie stanowił części RFN, pozostając do 1990 r. "okupowanym terytorium niemieckim", Bundestag nie miał nad nim jurysdykcji. Praktyka jednak była taka, że po przyjęciu ustawy przez Bundestag, zachodnioberliński parlament (działający z upoważnienia okupantów) przyjmował identyczną/podobną ustawę. Można więc zakładać, że paragraf 175. zmieniano w Berlinie Zachodnim analogicznie, jak w RFN. 2009/01/08 21:22:41
@ voicefromberlin
Nie tak szybko. W Polsce przedrozbiorowej podlegał karze jako wykroczenie religijne (grzech sodomii), podobnie jak i we wszystkich innych krajach ówczesnej chrześcijańskiej Europy, a po rozbiorach homoseksualizmu zabraniały kodeksy karne wszystkich trzech państw zaborczych. Ale ktoś o prawicowej interpunkcji tego może akurat nie wiedzieć. 2009/01/08 21:29:44
czy mozna aliantow nazywac okupantami to juz inna kwestia, natomiast masz calkowita racje - od 1990 roku decyzje (ustawy) RFNu byly automatycznie przyjmowane w Berlinie Zachodnim czy tez nowych landach.
2009/01/08 21:34:11
@ anichwili.tegonieradze
mowimy o 20. wieku w polsce przedrozbiorowej ( tzn. czasy przed rewolucja francuska) Zydzi nie byli rownouprawnionymi obywatelami, tak jak kobiety i inni, takze nie odnosmy sie do XVIII wieku. 2009/01/08 22:08:23
@ voicefromberlin
Najpierw napisałes "nigdy", a po wytknięciu błędu zawęziłeś okres tylko do XX wieku. Ale i tak dziękuję za przyznanie mi racji. P.S. 1 Żeby być dokładnym, nawet jeśli pod uwagę wziąć tylko XX wiek, to homoseksualizm był wtedy w Polsce karalny pomiędzy 1918 a 1932 rokiem (a homoseksualna prostytucja - w odróżnieniu od heteroseksualnej - była przestępstwem do 1969). P.S. 2 Nie chciałbym wchodzić w rolę Gospodarza, ale po otwarciu nawiasu nie stawia się spacji. 2009/01/08 22:30:58
@myszodorn
"Praktyka jednak była taka, że po przyjęciu ustawy przez Bundestag, zachodnioberliński parlament (działający z upoważnienia okupantów) przyjmował identyczną/podobną ustawę. Można więc zakładać, że paragraf 175. zmieniano w Berlinie Zachodnim analogicznie, jak w RFN." Ale może z jakimś opóźnieniem - w sensie, skoro w RFN zmieniono w listopadzie 1973, to jeśli akcja filmu dzieje się w 1974, to może jeszcze obowiązuje w Berlinie? 2009/01/08 22:32:35
Nie był w Polsce karalny zdaje się też w okresie Księstwa Warszawskiego; konkretnie w latach 1810 - 1812 również. A co do czasu 1918 - 1932 to w tym okresie nie było w Polsce prawa karnego materialnego takiego samego dla całego kraju, tylko kodyfikacje zaborcze plus na terenie Spiszu i Orawy kodeks węgierski.
2009/01/08 23:03:58
@ anichwili.tegonieradze
primo: nie czepiam sie kazdej literowki (znaku) i ale jesli to tak wazne to przepraszam. duo : jestem kobietą, wiec nie pisz do mnie w rodzaju męskim. tre: a co do prawicy w mojej osobie to szkoda slów. 2009/01/08 23:08:11
@voicefromberlin
"duo : jestem kobietą, wiec nie pisz do mnie w rodzaju męskim." Przykro mi, chłopie, ale trzeba było wymyślić sobie jakąś żeńską ksywkę. Gdy dżender rozmówcy nie wynika z ksywki, domyślnie używa się męskiego. Get used to it or change your nick. 2009/01/08 23:23:37
domyslnie sie uzywa w seksistowskim kraju, ot co. W Berlinie raczej nie. i nie chce nikogo urazic, bo Twoj blog mi sie podoba.
2009/01/08 23:36:31
@voice
"domyslnie sie uzywa w seksistowskim kraju, ot co. W Berlinie raczej nie." Cwaniaczkom łatwiej, bo w ich języku nie widać dżenderu w drugiej osobie. 2009/01/08 23:46:52
@voicefromberlin
"czy mozna aliantow nazywac okupantami to juz inna kwestia" W świetle prawa międzynarodowego - można, co zresztą sami alianci podkreślali, protestując przeciw włączeniu wschodniego Berlina do NRD (tylko zgoda wszystkich czterech "okupujących mocarstw" mogła zakończyć okupację Berlina i włączyć go tam, czy siam). Czy taka "okupacja" była lepsza od naszej "niepodległości" to, rzeczywiście, inna kwestia. @wo "Ale może z jakimś opóźnieniem - w sensie, skoro w RFN zmieniono w listopadzie 1973, to jeśli akcja filmu dzieje się w 1974, to może jeszcze obowiązuje w Berlinie?" To możliwe; niestety sprawdzenie tego wymagałoby zrobienia riserczu przez kogoś, kto lubi badać takie prawne niuansiki i - do tego - zna niemiecki. Drugiego warunku nie spełniam. Pamiętajmy, że zmiany z listopada 1973 mają tu znaczenie, o ile ów "młody człowiek" był w przedziale 18-20 lat. 2009/01/09 00:59:50
@WO
"Gdy dżender rozmówcy nie wynika z ksywki, domyślnie używa się męskiego. Get used to it or change your nick." Over our dead bodies. 2009/01/09 01:12:21
@lilith969
Czyli kiedy gender rozmówcy nie wynika z ksywki a rozmowa toczy się w języku polskim (lub innym, w którym występuje ten problem): a) używasz rodzaju męskiego (jesteś seksistką) b) używasz rodzaju żeńskiego (jesteś seksistką) c) używasz rodzaju nijakiego d) rzucasz monetą by zdecydować, jakiego rodzaju użyć e) prowadzisz dzienniczek, w którym notujesz, jakiego rodzaju ostatnio użyłaś, żeby na pewno używać obu na zmianę f) stosujesz inny (jaki?) sposób na zapewnienie równomiernego rozkładu statystycznego używanego rodzaju Proszę o odpowiedź jednoliterową (z wyjątkiem dla opcji f). 2009/01/09 02:17:12
@lilith969
"np. napisałaś/eś" To ja Ci będę przysyłał wszystkie komcie jakie chciałbym dodać, gdzie nie mam pewności co do płci komciowanego, okay? I będziesz mi tam wstawiać aś/eś, bo ja mam ciekawsze rzeczy do roboty. 2009/01/09 08:39:10
I tym sposobem kupiłem pewnie najgłupszy w życiu film na DVD ;-]
2009/01/09 08:48:09
@"skoro w RFN zmieniono w listopadzie 1973, to jeśli akcja filmu dzieje się w 1974"
Istotne jest tylko to, kiedy scenarzysta wpadł na pomysł z homoszantażem. Może nawet po 11.193, jeśli na przykład nie śledził niemieckiego dziennika ustaw 2009/01/09 09:19:14
Ale w zasadzie dlaczego omawiany film miałby się zaliczać do - na oko - 0.01% fabuł, w których nie ma błędów logicznych? Nie mówiąc o tym, że blef jest raczej często stosowany w sytuacjach typu szantaż (ważne co działa, a nie co jest prawdą). Może szanowany obywatel nie śledził dzienników ustaw? Czasem ktoś coś przegapi, np niektórzy Japończycy walczyli jeszcze w 1974, w ramach II wojny.
2009/01/09 10:11:34
@rpyzel
Się pisze się. @urbane.abuse Nie mówiąc o tym, że blef jest raczej często stosowany w sytuacjach typu szantaż (ważne co działa, a nie co jest prawdą). Może szanowany obywatel nie śledził dzienników ustaw Albo śledził, ale pomiędzy nie pójściem do więzienia a wyjściem z szafy jest pewnie jeszcze spory kawałek. 2009/01/09 10:22:02
@lilith
"Over our dead bodies." Ale Ty masz akurat jednoznaczną genderowo ksywkę, ewokującą w dodatku jakąś sexy goth chick z suicidegirls.com. Od początku unikasz więc pomyłek trapiących np. miss.take (ten to se wymyślił dopiero). "np. napisałaś/eś" Wygląda to tak sztucznie, że w praktyce mało kto stosuje. Jestem ciekaw, czy znajdziecie przykład owego "nieseksistowskiego kraju", w którym z jednej strony, w drugiej osobie czasu przeszlego dokonanego nie da się uniknąć genderu rozmówcy (a więc skreślamy angielski, niemiecki i francuski), a jednocześnie w potocznej rozmowie stosuje się jakiś wykręt pozwalający unikać kwestii płci domyślnej. @urbane "Ale w zasadzie dlaczego omawiany film miałby się zaliczać do - na oko - 0.01% fabuł, w których nie ma błędów logicznych" Ludzie, przecież na dobrą sprawę w ogóle nie wiadomo, dlaczego James Mason zgłasza się do Telly Savalasa, zamiast samemu probować dobrać się do złota. Bohaterowie dość beztrosko przyjmują kolejnych członków gangu, żeby było więcej do podziału łupu. 2009/01/09 10:23:28
@m3
"I tym sposobem kupiłem pewnie najgłupszy w życiu film na DVD ;-]" Tylko proszę się mnie nie czepiać - w blogonotce zaznaczyłem, że film jako film jest beznadziejny, ale przyciągnęła mnie panorama Berlina circa 1975 (a na brak tejże nie powinieneś się skarżyć). 2009/01/09 10:27:44
@wo
ale przyciągnęła mnie panorama Berlina circa 1975 (a na brak tejże nie powinieneś się skarżyć). No na to właśnie liczę :-) 2009/01/09 11:02:29
@m-m-m
"f) stosujesz inny (jaki?) sposób na zapewnienie równomiernego rozkładu statystycznego używanego rodzaju" zrobiłu, napisału, pomyslału 2009/01/09 11:02:39
ja myślę, że truly postgenderowo feministycznie i politpoprawnie byłoby zlewać, w jakim genderze się rozmówca zwraca. "cześć jacek, gdzie byłaś?" - fine by me.
2009/01/09 11:04:45
@czescjacek
chociaż z drugiej strony w praktyce by to tak wyglądało, że każdy zawsze by mówił po męsku, when in doubt :(( 2009/01/09 11:08:01
@miss.take
"zrobiłu, napisału, pomyslału" Na ile oceniasz prawdopodobieństwo, że Die Stimme Aus Berlin to zrozumie? 2009/01/09 11:11:18
@m-m-m
"pomiędzy nie pójściem do więzienia a wyjściem z szafy jest pewnie jeszcze spory kawałek" ale pomiędzy "policja się dowie" a "prasa/żona się dowie" też jest jakaś różnica - to są dwie zupełnie różne groźby 2009/01/09 11:23:43
wo
"Na ile oceniasz prawdopodobieństwo, że Die Stimme Aus Berlin to zrozumie?" Ja wierze w ludzi. Rpyzel mnie uprzedzil 2009/01/09 11:25:32
@płeć
Niemiecki zwyczaj pisania -Innen (LeiterInnen, PartnerInnen, ArchitektInnen usw.) mi się dosyć podoba, ale raczej słabo się sprawdza w rozmowie, choć zdarzało się, że ktoś to "I" akcentował 2009/01/09 11:47:43
@urbane
"Niemiecki zwyczaj pisania -Innen (LeiterInnen, PartnerInnen, ArchitektInnen usw.) mi się dosyć podoba, ale raczej słabo się sprawdza w rozmowie, choć zdarzało się, że ktoś to "I" akcentował" Ale to ciągle trzecia osoba, której w ogóle w dyskusji blogonotkowej można uniknąć. Niemiecki to nie jest język, który bym sobie wpisywał do cv (a już na pewno nie z dodatkiem "biegle"), ale wydaje mi się, że zdanie Anichwilego ("Najpierw napisałes "nigdy", a po wytknięciu błędu zawęziłeś okres tylko do XX wieku") po niemiecku będzie w naturalny sposób genderowo neutralne. Otóż trudno w blogonotkowej dyskusji unikać drugiej osoby. 2009/01/09 11:55:09
@wo
można się zawsze przerzucić na pisanie w stronie biernej - zgodnie ze wzorem "Najpierw zostało napisane "nigdy", a po wytknięciu błędu okres został zawężony tylko do XX w." Od razu zaznaczam, że nie zamierzam się temu genderowo poprawnemu zapisowi podporządkować. 2009/01/09 12:34:17
@bballman
Weź przestań, mam już tego dość w różnych Neverwinterach, a tu jeszcze mnie znienacka na blogu dopada. 2009/01/09 12:39:28
Jest jeszcze, używany przez naszych polityków, tryb "ontologiczny": "nie ma zgody", "jest inicjatywa" itd. Każda treść przekonwertowana w ten sposób potwornieje.
2009/01/09 13:38:53
@bballman
"można się zawsze przerzucić na pisanie w stronie biernej - zgodnie ze wzorem "Najpierw zostało napisane "nigdy", a po wytknięciu błędu okres został zawężony tylko do XX w." " Ale są języki, w których strona bierna brzmi naturalnie - i znowu to będą znane mi języki zachodnie. Po polsku brzmi sztucznie. 2009/01/09 15:49:09
@wo
A tam. Od wielu lat pracuję pod anglojęzycznymi redachtorami i tępią oni stronę bierną jak mogą. Chociaż może journalese to coś troche innego niż normalny angielski. 2009/01/09 18:23:43
@mig_watch i strona bierna:
A ja pracuje z jednym jedynym angielskim redaktorem, na dodatek od niedawna, ale takze w moim wypadku pierwsze przykazanie brzmi: no passives. Tyle, ze to jest bardziej kwestia konwencji stylistycznej przyjetej w naszych opracowaniach, niz poprawnosci jezykowej. Nie zminia to wiec faktu, ze w angielskim strona bierna brzmi naturalnie i jest uzywana (sic) duuuzo czesciej niz w polskim. Poza tym, jak widac w zdaniu powyzej - nawet strona bierna po polsku niekoniecznie zalatwi kwestie dzenderu. Mamy seksistowski jezyk, ot co. 2009/01/09 19:18:11
A large number of commentators agree that sentences in which the verb is in the active voice are preferable to those in which the verb is in the passive voice. The passive has long been discouraged as the weaker form of expression. In spite of generations of textbooks, use of the passive has increased and, ironically, studies show the passive to be much more frequently used by the educated than by the uneducated.
The passive has its uses, as we shall see. Even grammarians and usage commentators find it useful, or perhaps subtly enticing. Joseph M. Williams caught these two specimens for exhibit in College Composition and Communications, May 1981: Emphasis is often achieved by the use of verbs rather than nouns formed from them, and by the use of verbs in the active rather than in the passive voice --S. J. Reisman, ed., A Style Manual for Technical Writers and Editors, 1972 ...the passive voice is wherever possible used in preference to the active --George Orwell, "Politics and the English Language," 1946 Orwell's dictum in the same essay is "Never use the passive where you can use the active." Orwell's essay is interesting in another regard. Bryant 1962 reports three statistical studies of passive versus active sentences in various periodicals; the highest incidence of passive constructions was 13 percent. Orwell runs to a little over 20 percent in "Politics and the English Language." Clearly he found the construction useful in spite of his advice to avoid it as much as possible. Itd. itp. Sos 2009/01/09 21:19:04
Die Notiz fuer mich selbst: pamiętać, że voiceofberlin jest kobietą.
Note to myself: wdając się w dyskusje z osobami o nieustalonej tożsamości płciowej zaczynać od zdania, którym według Parandowskiego niektóre swoje modlitwy zaczynali starożytni Rzymianie: "Czyś jest bóg, czy bogini, czyś mężczyzna, czy kobieta..." 2009/01/09 22:22:09
@how to recognize a blogging man from a certain distance
tip: Jeśli ktoś pisze o swoim Aspergerze to jest mężczyzną bo a) kobiet to nie dotyka b) kobieta nie lansowałaby się w ten sposób 2009/01/11 00:20:54
@ja myślę, że truly postgenderowo feministycznie i politpoprawnie byłoby zlewać, w jakim genderze się rozmówca zwraca.
Ostatnio wystawiam sporo rzeczy na aukcjach WOŚPu i nie uwierzycie, ile osób pisze rzeczy w rodzaju: "Proszę pana o wysłanie przedmiotu na adres...", mimo że w mailu od allegro mają wyraźne napisane, jakie phoebe im ten przedmiot sprzedału. 2009/01/11 00:43:08
Ja z kolei na forach zwracam się zwykle kierując płcią awatara, to się bardzo obruszają różni laskiwstawiający.
2009/01/11 17:37:11
plec plcia, ale w taim francuskim nie da sie poprosic o sol przy obiedzie bez precyzyjnego stwierdzenia, czy sie dana osoba tutuajuje czy wuwuajuje.
co do meritum - w 'czwartym protokole' forsyta oficer kgb szantazuje pewnego akademika, grozac opublikowaniem zdjec jego syna z pedalskich imprez w czasie pobytu na stypendium w usa. przy czym pada sugestia, ze ten syn trafi za to do obozu. tez nie wiem, jaki byl wtedy w zsrr stan prawny? 2009/01/11 18:14:55
@janek
"plec plcia, ale w taim francuskim nie da sie poprosic o sol przy obiedzie bez precyzyjnego stwierdzenia, czy sie dana osoba tutuajuje czy wuwuajuje. " Na kursie na dżentelmena powiedzieli mi, że o ile angielska etykieta dopuszcza użycie soli i pieprzu podczas obiadu, to we Francji trzeba pamiętać, że pieprzniczka i solniczka to głównie dekoracja stołu. Sięgnięcie po nie z własnej inicjatywy może obrazić gospodarza ("ja tu ich podejmuję pasztetem strasburskim, a oni marudzą, że za mało pikantny"). 2009/01/15 10:47:57
Dodam tyle, że dla scenarzysty było pewnie jedynie ważne, że taki paragraf był w Niemczech i że to było znane w szerokim świecie. Bo to był raczej wyjątek w powojennej Europie Zachodniej. A że to prawo kiedyś-tam znieśli, już do "światowej opinii publicznej" nie dotarło. Dla scenarzysty to wystarcza.
Trochę podobną wpadkę widziałem nie tak dawno w jednym serialu kryminalnym zza wielkiej wody (tytuł zapomniałem, ale też nie warto było pamiętać). Tam kwestią kluczową dla fabuły było to, że w Niemczech obywatelstwo uzyskuje się jedynie przez pochodzenie. Tymczasem obywatelstwo przez zasiedzenie zostało za "wczesnego Schroedera" wprowadzone. To wprawdzie stosunkowo późno, ale mimo to jeszcze grubo przed powstaniem owego serialu. 2009/01/15 11:13:07
@bert
"Bo to był raczej wyjątek w powojennej Europie Zachodniej" No właśnie niestety nie. Akurat scenariusz taki, że homoseksualizm jest zupełnie nielegalny do mniej więcej 1968, potem ma quasi-legalny status, że niby można, ale z wolna i z ostrożna, a dopiero w latach 80. czy wręcz 90. przewalcza się pełne zrównanie "age of consent" niezależnie od orientacji, jest dla Europy Zachodniej typowy. Por. przypadek brytyjski, ważny dla Polaków ze względu na wpływ płyty "Age of consent" na naszą kulturę taneczną. 2009/01/16 16:08:00
Nie udało mi się sprawdzić, ale ja tak to pamiętałem, że na zachodzie dosyć szybko po wojnie zniesiono KARALNOSC homoseksualizmu dorosłych. Z nieletnimi dłużej trwało. A Niemcy i Demo-Ludy były tym krajami w Europie, w których Homoseksualizm dorosłych podpadał pod prawo karne.
Ale to z /disclaimerem/ tylko po szybkim google/wiki, sprawdzę dokładniej przy okazji. |
|
Istnieje do dzisiaj. Szybkie czeknięcie w booking.com pokazało dwójkę za 135 euro. Hm!
Jak znam życie to prędzej Ci się uda odwiedzić ten hotel niż mi wybrać się w końcu na spacer śladami Opętania Żuławskiego...