Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Szalom!

Jakiś czas temu sygnalizowałem tutaj problem z przetłumaczeniem na angielski cytatu z Sapkowskiego „wszystko co złe przez elfy i wozaków”. Po dłuższej korespondencji z organizatorami izraelskiego konwentu ICON stanęło w końcu na bezpretensjonalnym „Blame the Jews and Elves!”. Kto z moich blogokomentatorów przebywa akurat w okolicach Tel-Awiwu (ktoś chyba powinien, kierując się choćby stereotypem?), ma szansę wpaść na mój spicz w czwartek szesnastego o dwunastej. W piątek o jedenastej wygłaszam jeszcze małą prelekcję „Why Stanislaw Lem hated all his Movies”, potem o trzynastej będzie mi jeszcze można nawrzucać na światowym forum fandomu.
Pierwszy raz w życiu jadę do kraju, w którym do tego stopnia nie kumam języka, że nawet nie jestem w stanie dukać napisów. W Grecji mimo wszystko człowiek coś tam rozumiał, ale hebrajski? Kabała i abrakadabra. Podobno jednak kto nie przyjechał tam z Europy Wschodniej ten przyjechał z USA, więc czego nie załatwi angielski, to ma załatwić rosyjski.
Pierwszą okazję przejechać się do Izraela miałem jakiś rok temu, kiedy zapraszano mnie na jakiś polsko-izraelski komiksowy projekt przełamywania stereotypów. Niestety, mój stereotyp Izraela to zamachy, zamachy i jeszcze raz zamachy, więc najzwyczajniej w świecie spietrałem i nie udało mi się go przełamać. Różni znajomi od tego czasu przekonywali mnie, że w Tel-Awiwie zamachów już prawie w ogóle nie ma (faktycznie, ponoć ostatni był w 2006), więc się zdobyłem na odwagę, chociaż być może w ostatniej chwili jeszcze ucieknę na Okęciu...
piątek, 10 października 2008, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/10/10 23:55:47
Besęsu, bo w oryginale elfy to żydy, a nie, ech. Ufojudki.
-
2008/10/11 00:10:14
WO, przecież oryginalnie tekst o Żydach i cyklistach wywodzi się z "Czerwone i Czarne" Remarque'a, więc powinno odwoływać się do tegoż brzmieniem frazy etc., tudzież używać jakiegoś zgrubnego określenia na wozaków / inną grupę od czapy i gwiazdka

A na tym zlocie komiksowym w Izraelu był m.in. Śledziu (nie mogę znaleźć kiedy dokładnie, tu jedna notka w której nawiązuje do tamtego rysowania: mrherring.blogspot.com/2007/12/rprt-64.html , resztę proszę sobie samemu wyguglać). Szkoda że WO spękał, bo byłaby godna reprezentacja PL.

-
2008/10/11 00:11:02
Cholera, po "i gwiazdka" miało być "do tłumaczenia na dole strony szto i kak".
-
2008/10/11 00:12:48
W jakim oryginale, skoro u Sapka banki i niemieckawe nazwiska to AFAIR ma ogrodowa porcelana, a nie cwelfy? Ewentualnie niziolscy geszefciarze, vide historia z dopplem? Elfy są IMNSHO odzwierciedleniem Indian wygnanych z równin (lasów) w góry (do rezerwatów). Ba, same rezerwaty też się gdzieś przewijały. Cały "fluff" Sapkowych elfów jest po bandzie stereotypowo indiański.

Jeśli Indianie mają martyrologię dorównującą intensywnością naszej polskiej, a chyba mają też takich swoich bardziej-w-prawo-od-ściany odpaleńców, to pewnie sprawa wygląda całkiem jak podejście elfów do ludzi. Rozjumaliście nam kulturę, zadeptaliście lasy/bizony, wybiliście nas niemal do nogi - żółć mode ON, przemoc więcej niż opcjonalna.

To, że padło raz czy dwa o uchatych jako ofiarach pogromów, nie robi z nich zaraz analogów naszych pejsiastych braci w wierze. Zapewniam, że Indianie swoje też łyknęli, googlnij sobie choćby Wounded Knee.
-
2008/10/11 00:17:18
@myself
"Elfy są IMNSHO odzwierciedleniem Indian wygnanych z równin (lasów) do rezerwatów (w góry)."

Fixed, sorcia.
-
2008/10/11 01:05:33
Dlaczego MRW jest zawsze online?
-
2008/10/11 01:27:45
@barts_706

"WO, przecież oryginalnie tekst o Żydach i cyklistach wywodzi się z "Czerwone i Czarne" Remarque'a(...)"

"Czerwone i Czarne" jest Stendahla a nie Remarque'a. A sam tekst z tej książki się nie wywodzi, chyba że czytałem niedokładnie, w co wątpie :P.
-
2008/10/11 02:00:40
"Czerwone i Czarne" jest Stendahla

tru, tru

LOLOLOLOLOL
-
2008/10/11 07:51:18
- Ależ wodzu, co wódz.
-To ja przepraszam.[/]

Więc tak: oczywiście "Cz i Cz" to Stendhal. Mea culpa, późno było, a ja wcięty. Wstydzę się. Skąd w ogóle mi się wziął Remarque?

Co do tekstu, to przysiągłbym że w jakiejś rozmowie / wywiadzie Sapkowski powiedział, że tekst o elfach i wozakach to było nawiązanie do tejże książki. Ale kłócić się nie będę, jak odkopię źródło, to wtedy zrobię tryumfalnego offtopa za jakieś trzy miesiące.
-
2008/10/11 09:38:48
@elfy i wozacy

dowcip 'wszystkiemu sa winni zydzi i cyklisci' funkcjonowal w kulturze polskiej od niepamietnych czasow, moze nawet za cara.
oczywiscie byl to dowcip podpuszczajacy:

- wszystkiemu sa winni zydzi i cyklisci
- dlaczego cyklisci?
- a o zydow nie pytasz?!?

w universum sapkowskiego wyewoluowalo to w w 'elfy i wozacy'.
w tej sytuacji czarno widze szanse adekwatnego przekladu na jezyki, w ktorych pierwotny dowcip nie funkcjonowal.
-
2008/10/11 10:07:56
Smieszy mnie jedno, ze dziennikarz wierzy mediom. Izrael kraj zamachow? ROTFL. Jeden z piekniejszych i bezpieczniejszych krajow zaliczanych do kultury europejskiej. Bylem wielokrotnie i mam nadzieje wielokrotnie odwiedzic. Miejsce piekne nowoczesne pelne kontrastow i zmieszane z orientem - idealne dla literatow. A w calym Izraelu prawdopodobnie ginie mniej ludzi rocznie niz w Warszawie (chocby dzieki umiejetnosci prowadzenia samochodu)...
Swoja droga jak mozna miec tyle pogladow na temat Zydow czy uprzedzen do nich i nigdy nie odwiedzic Izraela? Gratuluje odwagi w przyznaniu sie. Ja bedac tak przemadrzalym bym sie nie odwazyl przyznac publicznie faktu nie bycia tam nigdy...

Tel Aviv to taka niemal Warszawa (no przesadzam oczywiscie jest znacznie piekniejszym i ciekawszym miejscem - wielka imprezownia przy okazji) ale niedaleko Jerozolima - a to cud swiata. Zycze duchowych przezyc. Polecam wziac dobrego przewodnika (najlepiej swietnie wyksztalconego Zyda, ktory wie duzo o wszystkich trzech religiach tam sie stykajacych). Lewactwo duchowe moze troche przyblaknac w obliczu tych swietych miejsc. Choc turysci z aparatami to makabryczne przeklenstwo w tym zliberalizowanym (niestetety pozwala sie im na wszystko) miejscu...
-
wo
2008/10/11 10:34:26
@barts
"Skąd w ogóle mi się wziął Remarque? "

Gdy wywiadowałem Sapkowskiego na tę okoliczność, mówił, że to właśnie z Remarque'a, nie podając konkretnego tytułu.

@geerz
"Izrael kraj zamachow? ROTFL"

Czas chyba na kolejne pożegnanie tym bardziej, że nie przypominam sobie, żebyś kiedykolwiek tu napisał coś ciekawego. Poproszę o skomentowanie izraelskiej rządowej statystyki na tej oto stronie i wyjaśnienie, co właściwie miał oznaczać Twój ROTFL w kontekście na przykład tej oto tragedii: "July 2, 2008 - Three people were killed and over 50 wounded in a terror attack in Jerusalem.". Trzy trupy i 50 rannych budzi u Ciebie "rolling on the floor laughing", tak?

www.mfa.gov.il/MFA/Terrorism-%20Obstacle%20to%20Peace/Palestinian%20terror%20since%202000/Suicide%20and%20Other%20Bombing%20Attacks%20in%20Israel%20Since

Masz na to 24 godziny, a potem już żegnam.

"wszystkich trzech religiach tam sie stykajacych)."

No właśnie kompletnie mnie tam nie ciągnie - raczej planuję trzymanie się konwentu + leżenie na plaży. Im dalej od miejsca, w którym stykają się fanatycznie wyznawczy trzech religii, z mojego punktu widzenia praktycznie nieodróżnialnych, tym lepiej.
-
2008/10/11 11:21:59
Wo, Jerozolimę warto zobaczyć nawet mając głęboko w pompie wszystkie wielkie religie (a mam, i ty też masz jak myślę), na tej samej zasadzie na jakiej warto zwiedzić bazylikę w Watykanie. Kawałek historii cywilizacji po prostu i to z tych dość istotnych.

Choć przyznaję szczerze że jak pierwszy raz byłem w Izraelu to też po robocie wybrałem wariant plażowy i żadna siła nie mogła mnie zmusić do zwiedzania czegokolwiek poza okolicznym centrum handlowym ;)

A zamachy - owszem są od czasu do czasu, ale raczej nie w Tel-avivie chyba, tam za dobrze wojsko czesze. Zresztą cholera wie, dawno nie byłem w sumie, ostatni raz ze 4 lata temu.
-
2008/10/11 12:01:14
@WO
Dzięki!
Przez to że wspomniałeś, że to w rozmowie z Tobą, już namierzyłem odnośny kawałek:

WO: A co niemiecki tłumacz zrobił z "gettem ławkowym dla elfów", albo z hasłem "wszystko co złe przez elfów i wozaków"?
AS: Za to się jeszcze nie zabrał, ale jeśli się - daj Boże - zabierze, to będzie miał ułatwione zadanie, bo przecież ja ten żart wziąłem z Remarque'a, z "Czarnego obelisku". Akcja książki - jak wiadomo - ma miejsce tuż po pierwszej wojnie w Niemczech. Ktoś tam mówi, że "przegraliśmy wojnę przez Żydów", na co ktoś inny dodaje: "I cyklistów". A dlaczego, pyta ten pierwszy, zdumiony, przez cyklistów? I tu następuje powszechnie znana pointa. Jak wspominałem, to Erich Maria Remarque, który niemieckiemu tłumaczowi obcy być nie może. Czecha z kolei rozbawia, kiedy nawiązuję do Haszka, Rosjanina bawi gama odniesień od Puszkina po Wysockiego. Powtarzam -- nie ma czegoś takiego, jak proza nieprzekładalna. Są tylko źli tłumacze.


Za:
sapkowski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=459
-
wo
2008/10/11 12:01:35
@embarcadero
"Wo, Jerozolimę warto zobaczyć nawet mając głęboko w pompie wszystkie wielkie religie (a mam, i ty też masz jak myślę), na tej samej zasadzie na jakiej warto zwiedzić bazylikę w Watykanie."

Jako emo nastolatek definitywnie straciłem wiarę zwiedzając Watykan bo uznałem, że te wszystkie uginające się od przepychu dekoracje są przejawem przyziemnej marności tej struktury, która jeśli w ogóle cokolwiek czci, to już tylko Mamonę. Oczywiście, trochę z tego wyrosłem, to znaczy dzisiaj bym to samo sformułował trochę innym językiem. W każdym razie, Jerozolimę odwiedzę dopiero jak tam już będzie spokojnie. Pewnie nigdy nie będzie, no ale mówi się trudno, całego świata i tak nie zwiedzę.
-
2008/10/11 12:32:54
@as
Za to się jeszcze nie zabrał, ale jeśli się - daj Boże - zabierze, to będzie miał ułatwione zadanie, bo przecież ja ten żart wziąłem z Remarque'a, z "Czarnego obelisku". Akcja książki - jak wiadomo - ma miejsce tuż po pierwszej wojnie w Niemczech. Ktoś tam mówi, że "przegraliśmy wojnę przez Żydów", na co ktoś inny dodaje: "I cyklistów". A dlaczego, pyta ten pierwszy, zdumiony, przez cyklistów? I tu następuje powszechnie znana pointa. Jak wspominałem, to Erich Maria Remarque, który niemieckiemu tłumaczowi obcy być nie może.

Czytałem Czarny obelisk jakieś 2 lata temu, to w sumie całkiem niedawno. Nie pamiętam tego dowcipu. Albo go tam nie było, albo był, ale wydał mi się na tyle oczywisty, by go nie zapamiętać ;-) Aż z ciekawości zajumam ebooka i wcisnę ctrl+f.
-
2008/10/11 12:37:10
@remarque
Jest!

Widzi pan mówi gorzko Henryk do Riesenfelda. Przez to przegraliśmy wojnę. Przez rozlazłość inteligentów i przez Żydów.
I cyklistów uzupełnia Riesenfeld.
Dlaczego cyklistów? pyta Henryk zdumiony.
A dlaczego Żydów? odpowiada pytaniem Riesenfeld.
Henryk staje oniemiały.
Ach, tak mówi później z niesmakiem. To ma być dowcip.


No to tłumacz ma ein bischen z górki.
-
2008/10/11 12:37:54
Engine bloxa wyciął myślniki... Normal false false.
-
2008/10/11 12:44:34
@wo
"Jerozolimę odwiedzę dopiero jak tam już będzie spokojnie"

ale idzie o zasady czy o obawę nagłej a nieplanowanej wizyty w stratosferze?
-
2008/10/11 12:47:58
@ale idzie o zasady czy o obawę nagłej a nieplanowanej wizyty w stratosferze?

O strach przed syndromem jerozolimskim.
-
2008/10/11 13:09:00
"potem o trzynastej będzie mi jeszcze można nawrzucać na światowym forum fandomu."

O Boziu, to jakaś większa organizacja jest? Międzynarodowa?
-
wo
2008/10/11 13:29:32
@digan
"O Boziu, to jakaś większa organizacja jest? Międzynarodowa?"

A w Tel-Awiwie to w ogóle są jakieś inne?

@czescjacek
"ale idzie o zasady czy o obawę nagłej a nieplanowanej wizyty w stratosferze?"

Ogólnie o moją niewiarę w życie pozagrobowe.

@m3
"No to tłumacz ma ein bischen z górki."

No to ja to szerzej wyjaśnię w trakcie spiczu, ale organizatorzy uznali, że zbyt hermetyczne na chwytliwy tytuł. Tabloidyzacja konwentów, ot co!
-
2008/10/11 14:22:18
@wo
"Ogólnie o moją niewiarę w życie pozagrobowe"

I tak wezmę Cię do nieba, i co mi pan zrobi?
-
wo
2008/10/11 14:42:11
@kolejny klon esse
"I tak wezmę Cię do nieba, i co mi pan zrobi?"

Banna, banna dig sa hart.
-
2008/10/11 14:48:59
@wo
organizatorzy uznali, że zbyt hermetyczne na chwytliwy tytuł. Tabloidyzacja konwentów, ot co!

Ano... Skoro "kantylena" jest za hermetyczna dla radja z muzyką klasyczną (ponoć), to Remarque dla konwentów - na pewno...
-
2008/10/11 14:57:32
Blog jest super, tylko te kolory. Przeczytałem pół artykułu i dostałem oczopląsu, a przed oczami mam cały czas jasno-ciemne linie. Błagam o iltość nad moim oczami.
-
2008/10/11 15:03:20
@protoplex
Człowieku epoki pre-RSS, idź stąd!
-
2008/10/11 15:25:44
@Sapek
Jak wspominałem, to Erich Maria Remarque, który niemieckiemu tłumaczowi obcy być nie może. Czecha z kolei rozbawia, kiedy nawiązuję do Haszka, Rosjanina bawi gama odniesień od Puszkina po Wysockiego.

Ach, ach. Sapek erudyta, ciekawe do czego nawiązuje wilkołakiem znienacka atakującym od tylca, niechybnie do oryginalnych baśni braci Grimm. Zna ktoś emotkę oddającą pstrykanie palcami? :D

Powtarzam -- nie ma czegoś takiego, jak proza nieprzekładalna. Są tylko źli tłumacze.

Was that a mind blurp? Przełóż Sapciu coś trudnego w swoim życiu, choćby co bardziej smakowite skrawki w/w Lema, zamiast z przepicia spadać pod ławkę na swojej krakonowej prelce, to pogadamy. Ignorant.

-
2008/10/11 15:31:43
EDIT: Żeby nie było, uważam, że jest tylko część literatury, która pisana bardziej formą niż treścią jest mocno nieprzekładalną. I nie, to że gros tłumaczy polegnie na takim tekście nie oznacza, że są "źli". Po prostu do niektórych arcytrudnych rzeczy potrzeba geniusza, zwykły, nawet dobry, artysta/rzemieślnik się rozłoży i żadna w tym jego wina. Jak ze wszystkim innym.

"Jakoś" jednak proza Sapkowa, czy to Wiesiek, czy cykl Wieży Głupców, mi się do tej kategorii nie kwalifikuje.
-
wo
2008/10/11 15:35:04
@kastor.krieg
"Przełóż Sapciu coś trudnego w swoim życiu, choćby co bardziej smakowite skrawki w/w Lema, zamiast z przepicia spadać pod ławkę na swojej krakonowej prelce, to pogadamy. Ignorant."

Bardzo przepraszam, ale anonimowe gnojki obrażające pisarzy powinny to robić - jeśli w ogóle - gdzie indziej w sieci, nie na moim blogu. Spaduwa.
-
2008/10/11 15:42:39
@wo
"Jerozolimę odwiedzę dopiero jak tam już będzie spokojnie. Pewnie nigdy nie będzie"

Bardzo lubie Twojego bloga, tak wiec z duza checia Cie po niej oprowadze, po zydowskiej czesci, arbaskiej, po mniej i bardziej znanych zakamarkach. Z Jerozolima i Tel-Avivem jest troche tak jak z Barcelona i Madrytem, Krakowem i Warszawa...

Nie domyslilabym sie nigdy ze przyjdzie mi pierwszy raz wypowiedziec sie tu (jestem tzw. czytaczem) wlasnie z powodu Jerozolimy, w ktorej mieszkamy z mezem od rowno roku, z powodow czysto zawodowych zreszta (Hebrew Univ).
Pozdrawiam i do uslug!
-
wo
2008/10/11 15:49:19
@buruuberi
"Bardzo lubie Twojego bloga, tak wiec z duza checia Cie po niej oprowadze, po zydowskiej czesci, arbaskiej, po mniej i bardziej znanych zakamarkach. Z Jerozolima i Tel-Avivem jest troche tak jak z Barcelona i Madrytem, Krakowem i Warszawa... "

Bardzo dziękuję za przemiłą propozycję, na razie nie wyobrażam sobie, żebym się odważył. Organizatorzy Icon nam nawet organizują jakąś zbiorową wycieczkę, ale ja chyba jednak zostanę na plaży :-). Ale może łyknę bakcyla...
-
2008/10/11 16:02:11
@Banna, banna dig sa hart

Zbanowałeś pana Boga?
-
2008/10/11 16:21:11
@wo
"Bardzo przepraszam, ale anonimowe gnojki obrażające pisarzy powinny to robić - jeśli w ogóle - gdzie indziej w sieci, nie na moim blogu."

ej no kaman, kastor przegiął, ale generalnie to ma rację. jakoś tak się utarło, że o tłumaczach literatury się wspomina raczej tylko, kiedy dadzą ciała, a pomija się ich ewidentne zasługi. np. właśnie czytałem sobie popkurioza z esensji i mnie ubodło, że zwrot "zdarza się" został przypisany bezpośrednio vonnegutowi. jak on to przecież po angielsku napisał.
-
2008/10/11 16:27:26
@wo
Pierwsze primo, anonimowy? Identyfikowałem się już na twoim blogu z imienia i nazwiska, albo przynajmniej miejsc gdzie je można znaleźć minimum raz. W nicku mam też link do miejsca, gdzie na stronie redakcyjnej jestem z niniejszej ksywy, imienia i nazwiska, a nawet numeru GG i telefonu wymieniony. "Parę" osób w fandomie też mnie kojarzy jako twarz i nazwisko połączone z tym nickiem. "Gnojka" pozwól, że przemilczę.

Drugie primo, twoje prawo mi przybanować (od razu zbanuj też nieniejszy login gazetowy, z którego wcześniej już tu korzystałem), ale co - nie mogę zareagować jak marny moim zdaniem pisarz pluje mi z kolei w twarz (jako przedstawicielowi zawodu translatorskiego - tak, wziąłem do siebie), przechwalając się jednocześnie do czego to on nie nawiązuje?

Przepraszam serdecznie, że się uniosłem, faktycznie pojechałem po bandzie, ale mnie telepnęło. Jeśli uznasz za stosowne, unPLONKnij mnie proszę i napisz o tym, bo nie mam karty Get Out of Ban Free - jeśli nie, to zbanuj też ten login i też nadmień, to nie będę się pocił nad następnym wpisem, mimo wszystko co jakiś czas sobie lurkując, bo bywa ciekawie.

Sapek, moim zdaniem, posiadł dwie umiejętności - miejscami bardzo przeciętnego, miejscami świetnego pisania rozrywkowego (kul, na plus), oraz w miarę sprawnego korzystania z baz danych (cytatów, nawiązań, etc.), choć gorzej u niego z mało łopatologicznym wykorzystywaniem tychże. Świetnie, ale niech się tym tak nie przechwala w wywiadach, bo to żenujące.

Mamy innego prozaika, naprawdę potencjalnie trudnego w przekładzie, jednocześnie będącego autentycznym erudytą nawiązującym do koszmarnej ilości różnorodnych rzeczy. W dodatku skromnego, patrząc po wywiadach które czytałem. Mam rzucać nazwiskiem, czy już wszyscy wiedzą o kogo chodzi?

Moim zdaniem o czymś jednak świadczy choćby to, kogo z polskich fandomowych okołofantastów wydaje Wydawnictwo Literackie (mające w katalogu wyłączność na Gombrowicza i Lema - właśnie, jak z kolekcją Gazety i prawami WL, wydajecie pod auspicjami? - czy Szymborską i Miłosza), a kogo Prószyński et S-ka.

Tyle ode mnie w temacie. Jeśli definitywnie, to cya.
-
wo
2008/10/11 16:45:52
@alpha wolf
"Gnojka" pozwól, że przemilczę. "

Nie musiałeś - otóż wydaje mi się to właściwym przedstawieniem pozycji chłopaczka, który do wybitnego pisarza zwraca się per "Sapciu ignorancie".

"nie mogę zareagować jak marny moim zdaniem pisarz pluje mi z kolei w twarz (jako przedstawicielowi zawodu translatorskiego - tak, wziąłem do siebie)"

Musiałbym być bardzo niepewny swojej pozycji, żeby na tekst typu "istnieją źli dziennikarze" zareagować jakimiś emo wyzwiskami, bo "wziąłem do siebie".

@czescjacek
"jakoś tak się utarło, że o tłumaczach literatury się wspomina raczej tylko, kiedy dadzą ciała,"

Dokładnie tak samo jest z dziennikarzami. Nazwisko faceta pod tekstem też zapamiętasz tylko, jeśli Cię wkurzy jakąś swoją pomyłką. Krajnij mi fakingowego riwera - jak ktoś chce, żeby wszyscy go lubili, to powinien grać w orkiestrze dętej (in the immortal words of Jacek Kuroń).
-
2008/10/11 16:46:03
@tłumaczenie aluzji

tak w ogóle to z aluzjami literackimi jest jak z polem minowym - postawienie pola minowego to taniocha i szybciocha, rozbrojenie jest długotrwałe, trudne i niebezpiecznie. wykrycie aluzji do czegokolwiek spoza absolutnie kanonicznego kanonu (a to i tak tych fragmentów, co do których można oczekiwać, że kulturny człowiek zna je niemal na pamięć) wymaga ogromniastego wysiłku, a kwerenda nastawiona na poszukiwanie aluzji daje mnóstwo false positives.
za to każdy głupek może wpleść do byle utworu aluzję do siedemnastowiecznego poety kambodżańskiego, a potem psioczyć na tłumacza, że debil.
-
2008/10/11 16:59:03
@wo
"Dokładnie tak samo jest z dziennikarzami"

wcale nie. nie wiem jak Tobie, ale mnie się czasami zdarza przeczytać artykuł, po którym myślę sobie "mmm, jaki ciekawy artykuł" i nie mam wątpliwości, komu to zawdzięczam (nawet jeśli nie kojarzę imienia i nazwiska). tłumacz ma przejebane o tyle, że po przeczytaniu ciekawej, tłumaczonej książki czytelnik całą swoją wdzięczność kieruje do autora. jedynym tłumaczem, który ostatnio zyskał jakieś uznanie, był Wierzbięta :/

a wkurzające w wypowiedzi Sapkowskiego jest nie tyle stwierdzenie, że istnieją źli tłumacze, co obnażenie się z własną zarozumiałą niewiedzą o tłumaczeniu. przekład aluzji, jak się ją już wykryje, jest akurat banalny, ale często jedynym sposobem wykrycia jest pomoc ze strony autora.
-
wo
2008/10/11 17:01:34
@czescjacek
" tłumacz ma przejebane o tyle, że po przeczytaniu ciekawej, tłumaczonej książki czytelnik całą swoją wdzięczność kieruje do autora."

Chyba na pececie.
-
2008/10/11 17:08:01
@czescjacek
Maj faking point egzaktly. A jak jeszcze ów wzmiankowany uważa, że jest ho-ho-ho! erudytą, bo wrzucił w tekst luzem X nawiązań do Y, a tłumacz jest ciul, bo nie jest w stanie wszystkich Genialnych Aluzji Autora wyłapać / oddać w języku przekładu (bo np. dla jego kultury są obce w danym kontekście, ojej), to ja będę się pienił.

@wo
Przecież przeprosiłem, że pojechałem po bandzie, nay? Ale, *khem* wybitny *khem* pisarz mógłby też uprzejmie odfanzolić się od ogólnikowania na temat mojego fachu, co?

Jakby do tego to był tekst "są źli tłumacze, nie byłoby bólu". On jednak stwierdził, że jeśli tłumacz uznaje coś za nieprzekładalne, to jest złym tłumaczem.

Ponieważ w swojej pracy spotkałem się z wieloma nieprzekładalnymi kwestiami, w sprawie których przez ostatni rok zasięgałem nawet rady specjalistów wykładających na moim wydziale (Katedra Języków Specjalistycznych Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskich Uniwersytetu Warszawskiego, kierunek translatoryka języka angielskiego), którzy również pewne kwestie uznają za nieprzekładalne, wziąłem do siebie zarówno afront pod moim, jak i moich wykładowców adresem. Nie zauważyłem tytułu akademickiego przed nazwiskiem pana Andrzeja Sapkowskiego, z tego co wiem ma wykształcenie ekonomiczne. Coś tłumaczył w swoim życiu, więc może nie powinien się z tak kategorycznymi wypowiedziami jednak wygłupiać.

W sumie jednak fakt, mogłem zluzować, wiadomo że Sapek kłapie często bessęsu, vide kłapanie przy ludziach na Polconie do Dagajewa o dwunastolatkach i Żydach oraz Cyganach, po czym ostre spławienie dziennikarki, która to słyszała. Oh, well. Kontrowersyjny to on jest, a przynajmniej stara się być. Wybitny? Wiem śmątpić.
-
2008/10/11 17:50:46
Mam w dupie. Nie musze cie w ogole komentowac. Wiec mozesz mnie wyciac kiedy chcesz nie bedzie mi smutno. Tym bardziej ze masz problemy z rozumieniem co inni maja do powiedzenia zasluchujac sie w swoje zapiski natomiast nie masz zadnych zahanowan do manipulowania cudzymi wypowiedziami czy ich przeinaczania. Twoja megalomania jest meczaca. Czytam czasem bo bywa napiszesz cos ciekawego. Coraz rzadziej jednak generalnie to smutek. Grunt to utrzymac towarzystwo wzajemnej adoracji.

PAPA
-
2008/10/11 17:56:13
Dodam jeszcze ze nie chce mi sie komentowac.
Jest to smutna statystyka i tyle. Poza tym przyjrzyj sie miejscowosciom w ktorych dochodzi do zamachow. A jak to sie ma do "kraju zamachow"? Nie wiem co oznacza okreslenie "kraj zamachow". Tym bardziej ze odwiedzajac go kilkukrotnie jakos nie czulem sie bym byl w "kraju zamachow" choc srodki ostroznosci da sie odczuc tu i owdzie.

-
2008/10/11 17:57:01
@AlphaWolf aka Kastor Krieg
Sapkowski zdecydowanie jest wybitny jako pisarz (not so much as a person) i zaprzeczanie temu za chwilę doprowadzi do zbanowania Twojego drugiego nicka.

Facet który nie tylko spowodował, że wiele osób w tym kraju wzięło się za książkę fantasy, ale który jest jeszcze popularny w Rosji, Czechach, Hiszpanii i na Słowacji, oraz rozpoznawalny we Francji i krajach anglosaskich miałby nie być wybitnym pisarzem? To jaka jest Twoja definicja wybitnego pisarza?

Jasne, że nie wszytko co napisał jest genialne, jasne że ma kawałki mniej skomplikowane i rubaszne (niektórzy powiedzieliby, że dzięki temu i mniej wysublimowani czytelnicy niż Ty mogą coś dla siebie znaleźć w jego książkach), ale jeśli idzie o erudycję, wiedzę, skojarzenia i sprawność językową jest rewelacyjny, i, szczerze mówiąc, ciężko mi jest wymyśleć jaki inny polski pisarz byłby w stanie napisać coś takiego jak trylogia husycka. Dukaj? Piekara? Pilch? Ziemiański?

*snigger*

A propos innych, ten skromny, a tłumaczony i popularny to niby kto? Bo ja na przykład nie kojarzę.

Co do tego, że tłumacz może nie wyłapać nawiązania, to krajuj mi fakingową riwierę - tłumacz jak się porywa na tłumaczenie prozy ogólnie, a beletrystyki z nawiązaniami kulturowymi ogólnie jest od wyłapywania nawiązań, jak ona rzyć od srania (in immortal words of Andrzej Sapkowski). Jak nie umiesz, to się za to nie bierz, bo za cienki jesteś na takie tłumaczenia w uszach i jazda tłumaczyć książki informatyczne dla Helionu, tam nie ma nawiązań.
-
2008/10/11 18:14:52
@barts
wybitność sapkowskiego

"wybitność" to taka głupia kategoria, trochę mająca pretensje do obiektywizmu, a trochę niby subiektywna. akurat to, na ile języków go przetłumaczono i ile sprzedał książek to kwestia do rozważenia w kontekście (szybki gugiel) twórczości przewodniczącego Mao.

można chylić czołą przed zasługami Sapkowskiego dla popularyzacji fantastyki i imidżu Bolandy w świecie, co i ja niniejszym czynię, ale nie trawić jego twórczości.

"ale jeśli idzie o erudycję, wiedzę, skojarzenia i sprawność językową jest rewelacyjny"

no właśnie niekoniecznie. jego sprawność językowa bywa strasznie manieryczna, a skojarzenia boleśnie banalne ("Oxenfurt", jak, wiecie, ha ha, Oxford).

"Bo ja na przykład nie kojarzę"

wstydź się.

"tłumacz jak się porywa na tłumaczenie prozy ogólnie, a beletrystyki z nawiązaniami kulturowymi ogólnie jest od wyłapywania nawiązań, jak ona rzyć od srania"

bzdura, tłumacz wynajmujący się za pieniądze ma zrobić jak najlepsze tłumaczenie w przeznaczonym na to czasie i za wyznaczoną stawkę. gdyby każdy tłumacz miał takie maksymalistyczne podejście, jak postulujesz, to byśmy mieli dostęp do może 1/100 części tej literatury światowej, do której mamy dostęp teraz, bo tłumaczyliby tylko hobbyści z miłości. że w niedoskonałych przekładach, to trudno, akurat tłumacze sami wiedzą o tym najlepiej - w końcu podstawowym gatunkiem artykułu naukowego z translatoryki jest zjebka z uzasadnieniem.
-
2008/10/11 18:15:18
@barts_706
Sapkowski zdecydowanie jest wybitny jako pisarz (not so much as a person) i zaprzeczanie temu za chwilę doprowadzi do zbanowania Twojego drugiego nicka.

Pozwól jednak (mam błagać?), że zachowam własne zdanie i będę go uważał za sprawnego rzemieślniczo przeciętniaka, który się wycfanił. Jak mnie WO zbanuje i na tym nicku, naprawdę przeżyję. Chyba jednak to nie ty tego bana mi wydasz.

Facet który nie tylko spowodował, że wiele osób w tym kraju wzięło się za książkę fantasy, ale który jest jeszcze popularny w Rosji, Czechach, Hiszpanii i na Słowacji, oraz rozpoznawalny we Francji i krajach anglosaskich miałby nie być wybitnym pisarzem?

Zajebiście. Chwała mu za to. Jest wybitnym promotorem literatury sf-f. Nie robi to z niego wybitnego pisarza. Chyba, że uznajesz Dana Browna za Boga pisarstwa. Przecież taki populatny jest i tłumaczony, czytany chyba wszędzie. No Rowling, też przynajmniej demiurg pióra.

To jaka jest Twoja definicja wybitnego pisarza?

Definicji nie będę na twoje potrzeby formułował, nie chce mi się. Mogę podać przykład. Polskiego? Jacek Dukaj.

ciężko mi jest wymyśleć jaki inny polski pisarz byłby w stanie napisać coś takiego jak trylogia husycka.

Nie moja wina, że ci ciężko myśleć. Nie wiem też, co tak wybitnego jest w husyckiej. Niektórych powieleń własnych schematów, graniczących wręcz z autoplagiatem, np. z rodzaju "złapali go po raz n-ty i uciekł po raz n-ty", na miejscu Sapka bym się wstydził.

Dukaj?

Podczas posiadywania na kiblu by taką husycką skrzesał.

Piekara?

Nope. W tego pana nie wierzę, chyba że miałby napisać spin-off Wieśka o pogromie oraz gwałtach na elfach i torturowaniu odmieńców.

Pilch?

Nie ta kategoria nieco, ale dałby radę, jakby był "w temacie".

Ziemiański?

Daj mu słownik cytatów z którego Sapkowski korzysta ii powinien podołać. Też ma "ucho do dialogów", resztę rzemiosła ma wystarczające.

A propos innych, ten skromny, a tłumaczony i popularny to niby kto? Bo ja na przykład nie kojarzę.

A chcesz kopa za strawmana? Nie mówiłem o tłumaczonym, nie mówiłem o popularnym, mówiłem o wybitnym i skromnym. Jacek Dukaj. Sorcia, ale nie masz w tym kraju klina na Dukaja.

Co do tego, że tłumacz może nie wyłapać nawiązania, to krajuj mi fakingową riwierę - tłumacz jak się porywa na tłumaczenie prozy ogólnie, a beletrystyki z nawiązaniami kulturowymi ogólnie jest od wyłapywania nawiązań, jak ona rzyć od srania (in immortal words of Andrzej Sapkowski). Jak nie umiesz, to się za to nie bierz, bo za cienki jesteś na takie tłumaczenia w uszach i jazda tłumaczyć książki informatyczne dla Helionu, tam nie ma nawiązań.

Goń się z tymi swoimi strawmanami. Nie mówię o niezdolności w ogóle (bo dopiero TO jest zły tłumacz), tylko o napotkaniu nieprzekładalnego nawiązania kulturowego bądź językowego. Shit happunz, pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć inaczej, niż samemu zmieniając się w autora (vide Stiller i przekłady A/R/N Mechanicznej), na co nie zawsze jest przyzwolenie, albo co nie zawsze jest wykonalną woltą. Czasami się po prostu nie da i wyżej dupy nie podskoczysz.
-
2008/10/11 18:17:22
@czescjacek
"bzdura"

kurde, przejąłem manierę gospodarza :/
-
2008/10/11 18:17:33
@gnojki obrażające pisarzy

Kiedy kastor_alpha miał sporo racji - rzeczy nieprzetłumaczalne istnieją. Najczęściej to te wynikające z bardzo specyficznych właściwości danego języka, jak choćby dyskutowane tu ostatnio apostrofy sprzedawcy warzyw, nie mówiąc już o językach posługujących się np. ideogramami, gdzie dowcip odwołuje się do graficznej strony pisma (jak w tej anegdocie o dwóch uczonych Chińczykach zapraszających się nazwajem na "górną i dolną połowę księstwa Liu"). Oczywiście, można to oddać po polsku stawiając apostrofy gdzie popadnie, albo wytłumaczyć, że górna połowa ideogramów oznaczających "księstwo Liu" czytana w oderwaniu znaczy "ryba" i tak dalej, ale takie tłumaczenie bardzo kiepsko spełnia definicję "tłumaczenia".

Z tego że tłumaczenie tekstów z kręgu kultury europejskiej na różne europejskie języki (a z wypowiedzi pisarza jasno widać, że ogranicza się do Europy) często jest wykonalne bez większego bólu, to jeszcze nie znaczy, że możliwe jest idealne przełożenie wszystkich tekstów na wszystkie języki.
-
2008/10/11 18:20:26
Aha, jeszcze jedno - jeśli jest jak Sapek mówi, to PWC jest złym tłumaczem. Jak dla mnie za samo to zasługuje na zjebkę ode mnie, za obrażanie mi znakomitego kolegi po fachu.
-
2008/10/11 18:23:58
@Sorcia, ale nie masz w tym kraju klina na Dukaja.

O, właśnie, tak mi się przypomniało. Najnowsza książka Wita Szostaka jest napisana w rytmie oberków, każdy rozdział innego. Dobrze, że nikt nigdy nie wpadnie na pomysł, żeby to wydać za granicą, bo to jest normalnie płyńcie łzy moje rzekł tłumacz.
-
2008/10/11 18:28:49
@krystyna
Najnowsza książka Wita Szostaka jest napisana w rytmie oberków, każdy rozdział innego. Dobrze, że nikt nigdy nie wpadnie na pomysł, żeby to wydać za granicą, bo to jest normalnie płyńcie łzy moje rzekł tłumacz.

Niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi za tego njusa, muszę sobie kupić taki kwiatek do kolekcji. Jak się to cudo zowie?
-
2008/10/11 18:34:38
@Jak się to cudo zowie?

www.piw.pl/fragmenty/oberki.htm
-
2008/10/11 18:36:04
Domek aligator.
-
2008/10/11 19:01:12
@alpha_wolf
vide Stiller i przekłady A/R/N Mechanicznej

Przekład teutoński to ukazał się w końcu?
-
2008/10/11 19:05:15
Zabij mnie, nie wiem, w łapach nie miałem. Podałem raczej jako przykład tego, co z tekstem trzeba zrobić, żeby okazał się "przekładalny".
-
2008/10/11 19:09:54
@ copy pasta ze spotkania z Listą Sapek daaaaaaaaaaawno temu:


- (Marek Szyjewski) "O miejsca handlowe dla nieludzi".
- (AS) Dokładnie tak. "Ławka" to wszakże sklep, miejsce handlowe. A tłumacz niemiecki za nic nie pojmował anegdoty o "elfach i wozakach", czyli "Żydach i cyklistach", chociaż cytat wzięty jest z Remarque'a, więc Niemiec powinien go rozumieć w lot. Wiele, wiele moich żartów wyszło w tłumaczeniach tak, że nie bardzo wiadomo, że czego się tu śmiać.

Osobiście obstawiał bym "Czarny obelisk", ale nie chce mi się teraz kartkować czy na 100% ;)
-
2008/10/11 19:17:17
@Pozwól jednak (mam błagać?), że zachowam własne zdanie i będę go uważał za sprawnego rzemieślniczo przeciętniaka, który się wycfanił.

Bzdura. "Maladie" plus opowiadania wiedźmińskie są w swoim gatunku absolutnie wybitne. Czy "Saga" jest6 wybitna? Czyta się świetnie, to na 100%. Trylogia husycka jest faktycznie mocno rzemieślnicza. Zwłaszcza tom 2 i 3. AS wszedł w rolę gwiazdy list czytelniczych przebojów, Wszedł w rolę "Top Paperback Writer" i tyle. Czy napisze coś jeszcze na miarę "Złotego popłudnia" czy "Coś więcej"? Ja sobie nie robię nadziei, choć rozrywkę będzie dostarczał fajną.
-
2008/10/11 19:23:18
Przepraszam za 3 komcie pod rząd, ale

@Daj mu słownik cytatów z którego Sapkowski korzysta ii powinien podołać. Też ma "ucho do dialogów", resztę rzemiosła ma wystarczające.

Czegoś równie głupiego o popkulturze w komciach na tym blogu jeszcze nie napisano...
Ucho do dialogów. Lol.

Rzucę copy pastą wrednie z grafomańskiej Achai:

- My z Królestwa Troy. A tam imiona władców od gwiazd wzięte.
- Ha! - krzyknęła. - A u nas to od krów, co? - Usiłowała zakpić, ale nie jej było mierzyć się z Zaanem.
- Cóż, współczuć tylko. Ale to nie nasza wina, pani?
- Kpisz?
- Gdzieżbym śmiał.

Nawet w najsłabszym tekście Sapkowskiego takie coś by nie przeszło:) Uprzedzacjąc kontrprzykłady nawet te nieco bardziej sensowne rzeczy Ziemiańskiego typu "Bomba Heisenberga" czy "Zapach szkła" zawierają w sobie dialogi po prostu żenujące. Jak ktoś ma ochotę na flejm, będę po prostu rzucał cytatami ;)
-
2008/10/11 19:35:39
W Izraelu stosunkowo latwo mozna dogadac sie po angielsku. W Tel Avivie pomogla mi znajomosc rosyjskiego.
-
2008/10/11 19:36:57
@wo
"Bardzo dziękuję za przemiłą propozycję, na razie nie wyobrażam sobie, żebym się odważył. Organizatorzy Icon nam nawet organizują jakąś zbiorową wycieczkę, ale ja chyba jednak zostanę na plaży :-)."

Prosze! A z ta plaża to akurat rozumiem, w koncu sama czesto jezdze (zawsze pozostaje plaża Yerushalaim, czyli z Jerozolima w nazwie).

Odnosnie bezpieczenstwa, to wszyscy blicy i znajomi rok temu zadawali nam pytania w stylu "czy calkiem zwariowaliscie?" (zwlaszcza, ze wczesniej spedzilismy 2 lata w super-bezpiecznej Pradze), a jednak tu mieszkamy i powiem ze jest ciekawie i ze warto.
Na uniwerystecie jest wiecej zagranicznych studentow i wykladowcow (w tym czesto polskich) niz na przyklad na UJ . Miasto jest pelne turystow, a zamachow nie da sie bagatelizowc, tak jak nie da sie pominac napadow w 'mniej bezpiecznych miejscach' w Polsce.
Nie chce absolutnie Cie zmuszac, ale jeslibys zechcial, to mozesz liczyc na przewodnikow :)
-
2008/10/11 19:57:22
@zamorano102
Osobiście obstawiał bym "Czarny obelisk", ale nie chce mi się teraz kartkować czy na 100% ;)

Czytaj uważniej. Już sprawdziłem :-P

"Maladie" plus opowiadania wiedźmińskie są w swoim gatunku absolutnie wybitne. Czy "Saga" jest6 wybitna? Czyta się świetnie, to na 100%. Trylogia husycka jest faktycznie mocno rzemieślnicza. Zwłaszcza tom 2 i 3. AS wszedł w rolę gwiazdy list czytelniczych przebojów, Wszedł w rolę "Top Paperback Writer" i tyle. Czy napisze coś jeszcze na miarę "Złotego popłudnia" czy "Coś więcej"? Ja sobie nie robię nadziei, choć rozrywkę będzie dostarczał fajną.

Ja mam wrażenie, że Sapek wpadł w tą samą pułapkę, co Kazik - zatchnął się uwielbieniem "dzieciaków" (do pewnego momentu wspieranym - owszem, zasłużonym - zachwytem krytyki). Jeden uwierzył, że jest Artystą (z wielkiej litery koniecznie) i Wieszczem, drugi, że cytowanie Alicji w krainie czarów, albo sadzenie wyrafinowanych aluzji w stylu cytowanego już "Oxenfurt - Oxford" to już jest nie wiadomo jaka erudycja i postmodernizm. No offence, obaj panowie byli świetni w tym co robili dopóki fani i część krytyków nie wmówili im (a oni sami uwierzyli), że są czymś więcej. I o ile sagę wiedźmińską przeczytałem chyba z parę razy (co jak na cykl paru książek nie zdarza mi się często) a płyt Kultu do Ostatecznego krachu włącznie słucham dotąd, tak na dokonania późniejsze (włączając w to trylogię husycką Sapka, której nie uratowało nawet to, że czytałem ją w miejscach gdzie się rozgrywała) spuśćmy zasłonę milczenia.
-
wo
2008/10/11 21:36:43
@geerz
"Nie wiem co oznacza okreslenie "kraj zamachow".

Ja też nie. Skoro to Ty je wymyśliłeś, to pewnie to możesz komuś wyjaśnić, ale już nie tu.

@alpha
"Ale, *khem* wybitny *khem* pisarz mógłby też uprzejmie odfanzolić się od ogólnikowania na temat mojego fachu, co? "

Nie widzę powodu. Nie wygłosił tezy, która by kogokolwiek obrażała. To, że istnieją źli tłumacze, to przecież dość oczywiste. Jeśli ktoś reaguje wyzwiskami na samo zdanie "istnieją kiepscy tłumacze", to powinien leczyć swoje kompleksy gdzie indziej.

"On jednak stwierdził, że jeśli tłumacz uznaje coś za nieprzekładalne, to jest złym tłumaczem. "

Zanim się chłopczyku zabierzesz za tłumaczenie czegokolwiek, może najpierw naucz się czytać po polsku.

"Aha, jeszcze jedno - jeśli jest jak Sapek mówi, to PWC jest złym tłumaczem."

Goń się ze swoimi strawmanami.
-
2008/10/11 21:53:12
to książki są wybitne, a nie pisarze. Popisy erudycji nie są żadnym dowodem wartości dzieła. Moim zdaniem forma, nawet najbardziej oryginalna i atrakcyjna, również o tym nie decyduje. Nowatorskie podjeście do formy ma czemuś służyć - lepszemu wyrażeniu treści, podkreśleniu przekazu. Nie jest zaś wartością samą w sobie - choć oczywiście może do tego stopnia urzekać. Rozpoznawczy styl, biegłość narracji - to też są atuty, ale one nie wystarczają by książka znalazła się pomiędzy dziełami klasyków. Bardzo trudno ocenić książkę pod kątem treści - tak naprawdę ocenia ją historia, a my dziś tylko możemy mieć nosa i się o to kłocić.

Izrael to świetne żarcie - wszystko niesamowicie świeże, zdrowe i naturalne. Znakomite restauracje, wyborna kuchnia, ale diabelnie tam drogo (jak dla mnie).
-
2008/10/11 22:56:39
@m-m-m
Czytaj uważniej. Już sprawdziłem :-P


Sorry:) A faktycznie wcześniej nie przeczytałem całej dyskusji pod notką, tylko trochę początku i trochę końca:D
-
2008/10/11 23:05:44
@m-m-m
"Oxenfurt - Oxford" to już jest nie wiadomo jaka erudycja i postmodernizm.

IMVHO tego "postmodernizmu" było kiedyś nieco więcej i to stylowego. Na przykład AS w opowiadaniach miodnie bawił się archetypami, albo robił przepiękne retellingi (jako ta "Maladie"). I jak to kiedyś ktoś napisał (Parowski?) "rozsadził gatunek nowoczesną emocjonalnością". Teraz erudycja faktycznie to często zgrane cytaty (np. tekst z nizołkiem Franklinem z Sagi został powtórzony w "Narrenturmie" w tekście z kotem Lutrem, postać Flutka w trylogii husyckiej to taka kopia Dijkstry etc., ale mimo wszystko czyta się nieźle). A co do "sadzenie się na bycie wielkim artystą" to sądzę, po rozmowach z ASem, że to nie to. AS imvho nie ma takiego parcia. Woli uwielbienie fanbojów właśnie ;-)
-
2008/10/11 23:25:31
@krystyna.ch
Najnowsza książka Wita Szostaka jest napisana w rytmie oberków, każdy rozdział innego. Dobrze, że nikt nigdy nie wpadnie na pomysł, żeby to wydać za granicą, bo to jest normalnie płyńcie łzy moje rzekł tłumacz.

Twórczość Wita Szostaka ogólnie jest paskudna do tłumaczenia - ot, choćby sam tytuł "Poszarpane granie" (w kontekście pierwszego i ostatniego zdania książki) to już mogiła, a w środku książki wcale nie jest lepiej. Spośród żyjących polskich fantastów to moim zdaniem jeden z najtrudniejszych orzechów do zgryzienia dla tłumacza, dużo trudniejszy niż choćby Dukaj (u którego głównie "Lód" jest ciężko przekładalny, resztę dałoby się zrobić).
-
2008/10/11 23:55:28
@CześćJacek
"Oxenfurt"

A mnie akurat to nie irytowało, odebrałem to razczej jako jeden z elementów zaporzyczeń (zabaw językowych) z języków germanskich.

@ alpha_wolf
"Pozwól jednak (mam błagać?), że zachowam własne zdanie i będę go uważał za sprawnego rzemieślniczo przeciętniaka,"

Kurcze co sie porobilo, co jest złego w byciu sprawnym rzemieślinikiem? Tylko naćpany, natchniony artysta się liczy? Czego więcej oczekiwać od pisarza?. Bardzo dobre rzemiosło wystarcza. To nie czary, to zupełnie realne, konkretne umiejetności.

Co do mądrzenia się Sapkowskiego, to ma on jakies podstawy do tego. Za pieniadze tłumaczył dla fantastyki (opowiadania?) przed karierą pisarza. Wspomina o tym w wywiadzie, że jak odbierał kase od w.w. pisma - to dziwiono się że był w ich systemie księgowym.
Jak mu szło? Ktos to czytał?
-
2008/10/12 00:30:19
@piotrdiy
Za pieniadze tłumaczył dla fantastyki (opowiadania?) przed karierą pisarza. Wspomina o tym w wywiadzie, że jak odbierał kase od w.w. pisma - to dziwiono się że był w ich systemie księgowym.

Na pewno tłumaczył "Słowa guru" Kornblutha w NF 6/83, być może coś jeszcze.

Jak mu szło? Ktos to czytał?

www.niniwa2.cba.pl/slowa_guru.htm
-
2008/10/12 00:33:39
@jeden z elementów zaporzyczeń
Spoko, że zaporzyczeń, a nawet zapożyczeń, ale że akurat tak!
-
2008/10/12 00:55:25
@majself - "Rozpoznawczy styl" - o rany, chciałbym to wymazać gumką, ale nie ma takiej czarnej do zielonego ołówka.
-
2008/10/12 02:25:58
Kurcze co sie porobilo, co jest złego w byciu sprawnym rzemieślinikiem? Tylko naćpany, natchniony artysta się liczy? Czego więcej oczekiwać od pisarza?. Bardzo dobre rzemiosło wystarcza. To nie czary, to zupełnie realne, konkretne umiejetności.

Dude. Ja nie mówię, że to źle. Ja naprawdę cenię sobie Sapka jako rozrywkowego prozaika, ale nic więcej. Natomiast na wpieranie mi, jak to WO próbuje robić, że "Sapkowski wybitnym prozaikiem był" reagował będę histeryczną śmiechawką, nic nie poradzę.

Co do mądrzenia się Sapkowskiego, to ma on jakies podstawy do tego. Za pieniadze tłumaczył dla fantastyki (opowiadania?) przed karierą pisarza.

I to go upoważnia do wygłaszania opinii mieszających z błotem PWCa albo moich wykładowców, prfesorów z wydziału translatoryki UW? Bo oba te źródła otwarcie przyznawały, że pewne rzeczy są nieprzekładalne. Zresztą, sam mogę od ręki przytoczyć, ale chyba nie muszę wyjaśniać oczywistości. Więc nie, Sapek nie ma podstaw do mądrzenia się na temat pracy tłumacza, a na pewno nie ma pojęcia o czym bredzi.
-
2008/10/12 02:51:07
@urodzony czepiacz

"Dukaj (u którego głównie "Lód" jest ciężko przekładalny, resztę dałoby się zrobić)."

Zapraszam do "Perfekcyjnej niedoskonałości". Jak oddać rodzaje w języku ich nierozróżniającym?

@alpha wolf

Najpierw offtop, na grzyba Ci był drugi login?

A na temat:
"Sapka jako rozrywkowego prozaika, ale nic więcej. Natomiast na wpieranie mi, jak to WO próbuje robić, że "Sapkowski wybitnym prozaikiem był" reagował będę histeryczną śmiechawką, nic nie poradzę. "

A ja mam histeryczną śmiechawkę, jak ktoś wprowadza takie debilne kategorie. Joyce jest jakim prozaikiem, jeśli dla mnie czytanie go jest rozrywką?
-
2008/10/12 03:02:17
@wojtekrr

"Zapraszam do "Perfekcyjnej niedoskonałości". Jak oddać rodzaje w języku ich nierozróżniającym? "

W zaimkach rozróżniają.
-
2008/10/12 03:04:03
@wojtekrr i alpha wolf
"A ja mam histeryczną śmiechawkę, jak ktoś wprowadza takie debilne kategorie. Joyce jest jakim prozaikiem, jeśli dla mnie czytanie go jest rozrywką? "

TAK
Uprzedziłeś mnie!!
Właśnie miałem mu coś podbnego napisać :)
Był taki wierszyk w "Kabarecie starszych panów" zaczynal się: "Artyści poważni, aż za bardzo niepoważnymi zwykle gardzą...."

-
2008/10/12 08:53:21
Mógłbym długo, ale niestety mam inne priorytety dzisiaj niż kontynuowanie flejma, więc tylko zaznaczę swoje stanowisko.

Mnie Dukaj nie podchodzi. Owszem, miał parę fajnych pomysłów, ale miał też pare knotów, te zabawy językiem wcale nie powodują u mnie zgięcia kolan, a wrażenie że ciężko się niektóre jegio rzeczy czyta i niepotrzebnie facet udziwnia. Do tego w jego rozważaniach i prowadzeniu narracji brzmi ton, który zawsze mnie drażnił u moich znajomych z filozofii - "jakie to jest mądre, co ja teraz mówię/piszę". Jego bicie w Fabrykę Słów z pozycji krytyka, do którego podlinkował ze swoejgo bloga MRW wcale nie sprawiło na mnie wrażenia skromnego, tak baj de łej.

Dukaj? Jasne, jest jednym z lepszych, niektóre pomysły ma rewelacyjne, ale jak czasem je rozbucha na wielką knigę pisaną dziwnym językiem, to ja przepraszam. Wolę Sapkowskiego, nawet kosztem uznania mnie za idiotę przez bardziej rozwiniętych czytelniczo komentatorów tego bloga.

W książkach Sapkowskiego są kawałki szczerze wzruszające i zapadające w pamięć (po Dukaju wiele mi takich nie zostało, żeby jeszcze raz go trącić). "Maladie" i "Złote popołudnie" to mistrzostwo krótkiej formy. Dialogi są świetne i chwytne, no chyba że przesadzi ze stylizacją na rubasznego chłopa, co wbrew pozorom wcale często się nie zdarza. Ilość nawiązań, puszczeń oka, zabawą motywami jest kosmiczna u Sapkowskiego, a ja osobiście to uwielbiam. Pomysły na opowiadania miał zawsze kapitalne - "Mniejsze zło", "Granica możliwości", "Okruch lodu" i tak dalej, i tak dalej. "W leju po bombie" miażdży, tak jako satyra polityczna, jak i opowiadanie o wojence w niedalekiej przyszłości. Dla Łodzian podwójnie śmieszne, ze względu na lokalne nawiązania (znowu!). Wiedza merytoryczna o heraldyce, broni, fechtunku i szeroko rozumianej historii jest u Sapkowskiego ciężka do pobicia przez kogokolwiek w tym kraju, poza paroma mediewistami i to własnie miałem na myśli, pisząc "kto inny mógłby napisać trylogię husycką".

Dukaj? Nie rozśmieszajcie mnie, wtedy Reynevan nie uwodziłby kobiet, tylko wygłaszał długie rozważania o różnicach między katolikami a husytami. Piekara? To ktoś wyżej bardzo fajnie podsumował, że byłoby "więcej krwi i spermy" (okej, inaczej to ujął, ale nie mogłem się powstrzymać żeby nie użyc cytatu z Sapka). Ziemiański? Bohaterowie wyłącznie by bluzgali, i to jakoś tak kulawo. Lubię jego niektóre opowiadania, ale warsztatowo jest lata świetlne za ASem. Pilch? Wrzuciłem go tu dla dowcipu, mimo że go lubię - w ogóle nie wyobrażam go sobie w fantastyce. Może Pilipiuk? Cue laughter.

Wspomnienie o popularności Sapkowskiego miało byc wisienką na torcie. Porównanie z Danem Brownem od czapy, bo Brown to typowy hamerykański rzemiocha, który odrobił pilnie wszystkie lekcje z podręcznika "jak pisać bestsellery". Porównanie z Rowling już lepiej, bo mimo różnych niedociągnięć pisze dobrze i ma ciekawe pomysły. A że niektórym snobom się nie podoba? Oh well.

No i proszę, miało być krótko, a tu wyartykułowanie paru myśli zajęło mi już taki kawał czasu i znaków. Wystarczy. You get the point.

PS. "Ruch Generała" był świetny, szapku dołoj. A np. "Katedra" podoba mi się tyklo w wersji Bagińskiego.
-
wo
2008/10/12 10:01:03
@alpha
" rozrywkowego prozaika, ale nic więcej"

Każdy prozaik jest rozrywkowy. Literatura - jak to kiedyś trafnie ujął Sapkowski - dzieli się na rozrywkową i podręcznikowo-techniczną. Prozaik "nierozrywkowy" powinien się zabrać za pisanie dokumentacji do kernelizatora kompili.

" Bo oba te źródła otwarcie przyznawały, że pewne rzeczy są nieprzekładalne. "

Bo jak ktoś ma inne zdanie, to jest to "mieszanie z błotem". Dude, ten login zaraz podzieli los poprzedniego, jeśli nadal kontrafaktycznie będziesz wpierać Sapkowskiemu, że jego wypowiedź była dla kogoś konkretnie obraźliwa, mieszała kogoś z błotem, była atakiem na kogoś itd.

"a na pewno nie ma pojęcia o czym bredzi."

Albo co ja tam będę czekał. Sio. Dałem Ci aż za dużo okazji do opanowania się. Może i jesteś rzeczywiście tłumaczem tak niebywale wybitnym, że aż możesz z wyższością zwracać się do Sapkowskiego per "Sapciu ignorancie" i sugerować, że wobec wyżyn Twojej wiedzy, Sapkowski "nie ma pojęcia o czym bredzi". Może i nie jesteś anonimowy, bo Twojej starej chciałoby się klikać na linka i dowiadywać, że nazywasz się Czesław Hudefacki. Wszystko jedno. Nie życzę sobie na moim blogu znieważania wybitnych pisarzy, o czym już pisałem.
-
2008/10/12 11:26:02
Bez złośliwości zapytuję, a bo na zapoprzednią notkę się nie załapałem, jaka jest właściwie różnica między lękiem, że czternastolatka odwiedzając internet wpadnie w łapy pedofila, a lękiem czterdziestolatka, że odwiedzając Jerozolimę w ciągu kilku godzin jednego dnia z 366 w roku zostanie wysadzony w powietrze?

Dla mię działa tu zupełnie ten sam trigger wyzwalający działania panikalne i nieracjonalne.
-
wo
2008/10/12 11:31:51
@leje-sie
"Dla mię działa tu zupełnie ten sam trigger wyzwalający działania panikalne i nieracjonalne."

A dla mię to się tu popisałeś niezrozumieniem pojęcia "pedofil".
-
2008/10/12 11:47:08
@Besęsu, bo w oryginale elfy to żydy, a nie, ech. Ufojudki.

Też mi się widzi, że lepiej by się sprawdziło "elves and waggoners" albo coś lepszego. Tak pół z Sapkowskiego pół z Remarque'a? Chociaż wyobrażam sobie powody dla których tłumacz zdecydował się na "Jews".

@ wybitny pisarz

Hmm, a jaką skalą się posługujemy? Jeśli ponad "wybitnym" jest jeszcze trochę miejsca to psze bardzo. Szanowny pan Sapkowski zarobił u mnie sporo eksploracją tematu husyckiego, chyba musiał zrobić trochę więcej, niż przejrzenie słownika cytatów.

@Każdy prozaik jest rozrywkowy. Literatura - jak to kiedyś trafnie ujął Sapkowski - dzieli się na rozrywkową i podręcznikowo-techniczną

1) No tak, bo katharsis to po polsku rozrywka
2) Trochę wątpliwości może budzić argumentacja o konstrukcji: "x jest P ponieważ jak powiada x.... "

-
2008/10/12 11:50:40
A skąd to oskarżenie mię o nierozumienie pojęcia? Jako, że nie dałem własnej wykładni? Mogłem sformułowanie wziąć w cytat, choć wydaje mi się, że dostatecznej egzegezy dokonano w dyskusji i ustalono wspólne znaczenie. Sporu nie ma.

-
2008/10/12 12:13:40
@ AS wybitnym prozaikiem

Przymiot wybitności to faktycznie dziwna kategoria, quasi-obiektywno-historyczna. Jak jakiś czas temu zastanawiałem się tu nad tym, czy pewne dzieła nie zyskują z czasem przymiotu absolutności to zostałem lekko zjechany, że nie ma dzieł nie podlegających krytyce, a więc i wybitność Sapkowskiego powinna być jak najbardziej kwestionowalna.
Natomiast podobnie jak WO - obraźliwe komentarze w żaden sposób (a przynajmniej słabo) umotywowane to jednak arogancja. Kwestionować można zawsze, ale jeśli w twórczości autora zbiega się ogromna popularność w kraju, zaistnienia poza nim, stałe miejsce w pop-kulturze, załugi dla propagowania kultury i swojego gatunku plus akceptacja części "poważnej" krytyki literackiej (vide paszport polityki, której raczej do hypeowania wokół twórców fantastyki bardzo daleko) to jednak to kwestionowanie musi być przynajmniej mocno umotywowane lub poparte solidnym autorytetem.
Arogancja jest nawet większa, gdy pisarzowi, którego kilkanaście pozycji przełożono na kilkanaście języków zarzuca się zero znajomości w temacie tłumaczenia...
Osobiście Sapka uwielbiam i zawiódł mnie tylko końcówką trylogii husyckiej. Tak jak w Wiedźminie najpierw była postać, jego historia i dopiero dookoła niej dobudowano realia służące ubarwieniu rysu postaci i historii, tak w trylogii husyckiej było zdaje się na odwrót. Najpierw chyba był pomysł na powieść w realiach XV-wiecznego Śląska i wojen husyckich, dopiero potem pojawiła się historia mają najpełniej przedstawić ten koncept. I jak pierwszy sposób skutkował 5 tomami i licznymi opowiadaniami trzymającymi plus minus wysoki równy poziom, tak w mojej opini gdzieś w połowie drugiego tomu husyckiego zachwyt czytelnika (a przynajmniej mój) nad fantastycznie przedstawionymi realiami mógł już wygasać, podobnie jak pomysł Sapkowskiego na to jak jeszcze można wyeksploatować przedstawione realia i pociągnąć dalej historię (subiektywna opinia)
-
2008/10/12 13:47:51
@zamorano
A co do "sadzenie się na bycie wielkim artystą" to sądzę, po rozmowach z ASem, że to nie to. AS imvho nie ma takiego parcia. Woli uwielbienie fanbojów właśnie ;-)

Z tym Artystą to do Kazika piłem ;-)
-
wo
2008/10/12 14:06:49
@przewrotnik
"No tak, bo katharsis to po polsku rozrywka "

Obserwowanie próby katharsis w wydaniu duńskiego księca jest rozrywką.

@leje-sie
"A skąd to oskarżenie mię o nierozumienie pojęcia?"

Bo inaczej cała Twoja wyciągnięta z kiszki symetria się rozsypuje.

@kay
"Przymiot wybitności to faktycznie dziwna kategoria, quasi-obiektywno-historyczna. "

Nie jest ani trochę obiektywna. Jest oczywiście czysto subiektywna, jak wszystkie oceny w sztuce. Natomiast ponieważ to jest mój blog, to tutaj nie ma mowy o realatywizmie, pewna hierarchia ocen ma status uprzywilejowany. Mianowicie moja.

"a więc i wybitność Sapkowskiego powinna być jak najbardziej kwestionowalna. "

A niech se kwestionuje na zdrowie. W skali gustów nie zgadzam się na przykład z Bartsem (bo bardzo sobie cenię Dukaja) oraz z Krysią i Nitpickerem (Szostak to nie moje porno, mam jakąś wrodzoną alergię na hej, panocku, zanudzać wos tyroz byndziemy guralszczyznom). Ale niezależnie od tych różnic w gustach, nikomu tu nie pozwolę na "Jacusiu ignorancie" ani "Witusiu nie masz pojęcia o czym bredzisz". To jakaś amikoszoneria w stylu Salonu24. Kwestionować bardzo proszę, ale znaj proporcjum mociumpanie, nie jesteś z Sapkowskim na takiej towarzyskiej stopie, żeby pozwalać sobie na taką poufałość.
-
2008/10/12 14:26:21
@ausir

"W zaimkach rozróżniają."

Wiadomo, ale to też tylko w jednej osobie. Wydaje mi się, że tylko wymyślenie jakiegoś nowego zaimka nie odda w całości obcości tej nowej gramatyki.
-
2008/10/12 15:36:48
@ "Obserwowanie próby katharsis"

ehm,hmm? tzn?
-
wo
2008/10/12 16:57:34
@przewrotnik
"ehm,hmm? tzn?"

Gdyby to była tragedia grecka, katastrofa rozpętana przez Hamleta przyniosłaby katharsis. Ale nie przynosi - przynosi triumf Fortynbrasa. Tak czy siak, jeśli zapłaciłem za bilety, żeby to oglądać, to oczywiście jest to rozrywka.
-
2008/10/12 17:00:50
a takie filmy jak 'katyn' czy 'pianista' to tez dla ciebie rozrywka? a przeciez ludzie placili za bilety.

czy z innej beczki ta nieszczesna wiszaca w ciemnosciach?
-
2008/10/12 17:07:16
@katharsis vs. rozrywka

ten spór jest niemądry bo prowadzi do postawienia pytania "co to jest prawdziwa rozrywka" i "co to jest prawdziwa sztuka"
-
2008/10/12 17:25:48
nie chodzi o tryumf Fortynbrasa tylko o klęskę Hamleta - ten tryumf Fortynbrasa właśnie pozwala odczuć wymiar tragedii człowieka rozpiętego między dążeniem do prawdy a własnym mniemaniem o sobie, próżnością czy potrzebą zemsty. Poza tym tren fortynbrasa to nie jest marsz tryumfalny tylko właśnie tren. I ma wymiar katharsis.
-
2008/10/12 17:27:59
@Szostak to nie moje porno, mam jakąś wrodzoną alergię na hej, panocku, zanudzać wos tyroz byndziemy guralszczyznom

Oberki to akurat bodaj radomszczyzna.
-
2008/10/12 17:38:41
@wojtekrr
Zapraszam do "Perfekcyjnej niedoskonałości". Jak oddać rodzaje w języku ich nierozróżniającym?

Niektóre języki rozróżniają, w innych rozróżniają zaimki... Ale OK, faktycznie "Perfekcyjna niedoskonałość" też pewnie sprawiłaby problem tłumaczom, podobnie jak "Crux". Co nie zmienia faktu, że Dukaja ogólnie da się tłumaczyć - cała reszta ("Xavras Wyżryn", "Czarne oceany", "Inne pieśni", gazylion różnych opowiadań czy nowelek) już jest moim zdaniem przekładalna spoko. U Wita Szostaka proporcje są dokładnie odwrotne: 2-3 opowiadania dałoby się bez większych zgrzytów przełożyć (np. oba nominowane w ostatnich latach do Zajdla), natomiast całą resztę, czyli wszystkie cztery opublikowane przez niego książki, już nie bardzo.

@wo
W skali gustów nie zgadzam się na przykład [...] z Krysią i Nitpickerem (Szostak to nie moje porno, mam jakąś wrodzoną alergię na hej, panocku, zanudzać wos tyroz byndziemy guralszczyznom).

Whoa, hold your horses. Nie wiem jak Krysia, ale ja wcale jakoś specjalnie nie przepadam za ludowymi tekstami Wita i dużo chętniej czytuję choćby wspomnianych tu Dukaja czy Sapkowskiego. Ja tylko twierdzę, że twórczość Wita jest wyjątkowo paskudna do tłumaczenia.
-
2008/10/12 17:53:05
@Zapraszam do "Perfekcyjnej niedoskonałości". Jak oddać rodzaje w języku ich nierozróżniającym?

Just like that

@gdy pisarzowi, którego kilkanaście pozycji przełożono na kilkanaście języków zarzuca się zero znajomości w temacie tłumaczenia...

Chryste, znaczy, cierpliwości. W jaki sposób fakt, że jacyś ludzie przetłumaczyli powieści Sapkowskiego na kilkanaście języków ma implikować JEGO znajomość tłumaczenia?
(jasne, że może mieć ją skądinąd, ale nie zmienia to faktu, że ten konkretny argument jest z czapki)

@"Bo oba te źródła otwarcie przyznawały, że pewne rzeczy są nieprzekładalne."
"Bo jak ktoś ma inne zdanie, to jest to mieszanie z błotem"

Ale czym właściwie Sapkowski argumentuje tę brawurową tezę? Zobaczmy - "dla każdej kultury europejskiej można znaleźć jakieś zabawne nawiązania (dopisek na marginesie) Na przykład do Puszkina". I w jaki sposób ma nam to dowodzić, że nie istnieje _proza_ nieprzekładalna? Z wypowiedzi Sapkowskiego wynika, że największym wyzwaniem, jakie stoi przed tłumaczem, jest lokalizowanie dowcipnych aluzji pisarza do innych książek, piosenek i postaci historycznych, a tymczasem domestykacja zabawnych nawiązań to jest tylko wierzchołek góry lodowej - a może raczej jeden z wielu grzybów w tym barszczu. Do tego dochodzi specyfika gramatyki danego języka (lub nawet coś tak zaawansowanego jak hallidayowska "gramatyka pojęciowa"), morfologii, słowotwórstwa, fonetyki, składni, wreszcie układu i wizualnej strony pisma. Ale jeśli Sapkowski gotów jest obstawać przy tym stwierdzeniu, to ja chętnie popatrzę, jak tłumaczy "House of Leaves" na, powiedzmy, japoński (oczywiście, używając wielu zabawnych odniesień do Musahiego Miyamoto).
-
2008/10/12 17:56:47
@krystyna.ch

"Just like that"

To już cały komunikat? Bo nic nie zrozumiałem.
-
2008/10/12 17:57:35
@Zapraszam do "Perfekcyjnej niedoskonałości". Jak oddać rodzaje w języku ich nierozróżniającym?

Just like [url=en.wikipedia.org/wiki/Distress_(novel)]that[/url]

(coś mi wcięło linka z odgłosem "om nom nom nom")
-
2008/10/12 18:28:50
@ wo Różni znajomi od tego czasu przekonywali mnie, że w Tel-Awiwie zamachów już prawie w ogóle nie ma (faktycznie, ponoć ostatni był w 2006)

Przez co można podejrzewać, że jakiś zamach w najbliższym czasie się wydarzy (bo przecież zamachy terrorystyczne to nie proces Markowa). Ale nie chcę siać paniki (masz szczęście, że nie musisz jechać do Ameryki Płd.), nie łaź po zatłoczonych miejscach, nie jeźdź autobusami, i baw się dobrze. Ja bym tylko polemizowała z tym dobrym żarciem w Izraelu.
Tak na wszelki wypadek, miło było!

-
wo
2008/10/12 18:58:38
@dodo
"nie łaź po zatłoczonych miejscach, nie jeźdź autobusami, i baw się dobrze. Ja bym tylko polemizowała z tym dobrym żarciem w Izraelu."

Organizatorzy polecają sushi i kuchnię rosyjską. Że zacytuję maila, "prepare for a very fattening evening at Baba Yaga".

"Tak na wszelki wypadek, miło było!"

Cała przyjemność.

@nitpicker
"Ja tylko twierdzę, że twórczość Wita jest wyjątkowo paskudna do tłumaczenia."

Można pojechać brytolskim odpowiednikiem góralszczyzny, czyli szkockim.

@hecer
"nie chodzi o tryumf Fortynbrasa tylko o klęskę Hamleta "

No więc nie katharsis, przynajmniej nie w sensie greckim. Z "Hamleta" nikt nie wychodzi oczyszczony, wszyscy najpierw toną w szambie, a potem jakiś następny koleś każe to szambo zasypać.

@janek
"a takie filmy jak 'katyn' czy 'pianista' to tez dla ciebie rozrywka? a przeciez ludzie placili za bilety. "

Z "Pianisty" wyszedłem, na "Katyń" nie poszedłem. Że istnieje rozrywka za bardzo emo jak na mnie, to jeszcze nie znaczy, że to nie jest rozrywka - nie każda rozrywka jest dla mnie. Na "Lejdis" też nie poszedłem, bo już "Testosteron" obsysał.

"czy z innej beczki ta nieszczesna wiszaca w ciemnosciach?"

No więc spór między tymi, którym ten film się nie spodobał (ja i Ty) oraz tymi, którym się spodobał (Michał R. W., Lars v. T.) da się w sumie streścić jako "jak to, nie zrozumieliście dowcipu?".

@czescjacek
"ten spór jest niemądry bo prowadzi do postawienia pytania "co to jest prawdziwa rozrywka" i "co to jest prawdziwa sztuka""

Na tym blogu nigdy na serio nie będzie takiego sporu, bo to blog zdeklarowanego postmodernisty. Kto się za bardzo będzie upierał przy sensowności tej dychotomii, w końcu pozdrowi Leniucha. Ja uważam, że nie ma takiego podziału.
-
2008/10/12 19:16:13
@"Tak czy siak, jeśli zapłaciłem za bilety, żeby to oglądać, to oczywiście jest to rozrywka."

Też nie lubię komplikowania spraw prostych, ale brzytwa Ockhama nie służy do wyrżnięcia połowy słownika. Nie widzę sensu takiego poszerzania znaczenia słowa "rozrywka", żeby zmieściła się w nim cała gama doświadczeń związanych z przeżywaniem literatury.

Jak dla mnie wypowiedź Sapkowskiego ma wartość (ewentualnie) żarciku pozwalającego złapać dystans do tematu, a nie dogmatu.
-
2008/10/12 19:18:59
@wo
"że zacytuję maila, "prepare for a very fattening evening at Baba Yaga"."

Prze-pię-kne! :D

"Można pojechać brytolskim odpowiednikiem góralszczyzny, czyli szkockim."

Erm... tego. Nie wiem, czy pamiętasz, jak Paula szukała kiedyś polskiego tłumaczenia takiego opowiadania Kiplinga, gdzie siedzi sobie trzech brytyjskich żołnierzy w jakiejś kolonii i gadają ze sobą, każdy w swoim dialekcie. Chciała zobaczyć, jak ugryzł to tamten tłumacz, bo właśnie robiła powieść sf, gdzie autor zrobił nawiązanie. I co się okazało - w polskim przekładzie jeden mówi po śląsku, drugi po góralsku, trzeci nie pamiętam, w każdym razie wrażenie było podobno surrealistyczne, a ludzie, którzy to widzieli, zdegustowani (zagadnęłam kiedyś o to swojego promotora - kojarzył to opowiadanie i też nie polecał tego sposobu lokalizowania).

Nie mówiąc już o tym, że w przypadku utworu, gdzie forma spleciona jest z rytmem języka (patrz: Oberki, chociaż tam w zasadzie gwary jest bardzo niewiele), taka podmianka to dodatkowe wykręcanie sobie rąk na plecy. Oczywiście, można dopasować rytm utworu do radykalnie innego języka, np. bazując na utworach muzycznych istniejących w tej kulturze, ale pytanie, czy wtedy to jeszcze będzie Szostak.
-
wo
2008/10/12 19:23:05
@przewrotnik
"Też nie lubię komplikowania spraw prostych, ale brzytwa Ockhama nie służy do wyrżnięcia połowy słownika. Nie widzę sensu takiego poszerzania znaczenia słowa "rozrywka", żeby zmieściła się w nim cała gama doświadczeń związanych z przeżywaniem literatury. "

A ja z kolei nie widzę potrzeby ani poszerzania ani wycinania. Można przecież dla rozrywki bać się albo płakać - choćby na rollercoasterze czy klasycznym wyciskaczu łez. To, że jakiś kawałek jest smutny jak tragedia Szekspira to jeszcze nie znaczy, że to nie jest rozrywka.

"Jak dla mnie wypowiedź Sapkowskiego ma wartość (ewentualnie) żarciku pozwalającego złapać dystans do tematu, a nie dogmatu."

Dla mnie żadna wypowiedź nie ma rangi dogmatu. Ale po prostu tak uważam (o rozrywce).
-
wo
2008/10/12 19:25:21
@kch
"Oczywiście, można dopasować rytm utworu do radykalnie innego języka, np. bazując na utworach muzycznych istniejących w tej kulturze, ale pytanie, czy wtedy to jeszcze będzie Szostak."

No więc właśnie sąsiednia notka poświęcona jest wywiadowi-rzece jaki robię z Kandelem, zresztą nad rzeką, wschodnią do tego. Kandel ma taką teorię tłumaczenia, że tłumaczenie to sztuka zarządzania porażką. Wiadomo, że spieprzysz, postaraj się minimalizować szkody. Tłumacząc nieprzekładalną prozę (a zgodzimy się, że taka jest "Cyberiada") Kandel po prostu starał się minimalizować porażkę. I kto mi tu napisze, że sobie z tym nie poradził genialnie, na tego plonk i anatema.
-
2008/10/12 19:41:17
@Można pojechać brytolskim odpowiednikiem góralszczyzny, czyli szkockim.

chłech, to najczęściej wałkowany przykład rozwiązania problemu z dialektami, omawiany już przez wojtasiewicza :) problem jest taki że zastosowanie tej metody przeważnie prowadziłoby do powstania pytania "co do kurwy nędzy szkoci robią na skalnym Podhalu!?"
-
2008/10/12 19:43:17
@wo
"Kto się za bardzo będzie upierał przy sensowności tej dychotomii"

ja się upieram, że równie besęsu jest wmawianie, że o żadnej dychotomii absolutnie nigdy wcale nie może być mowy. bo przeważnie jak ktoś mówi "proza rozrywkowa" to wiadomo o co mu chodzi, podobnie jak z "prozą artystyczną".
-
wo
2008/10/12 19:48:20
@czescjacek
"bo przeważnie jak ktoś mówi "proza rozrywkowa" to wiadomo o co mu chodzi, podobnie jak z "prozą artystyczną"."

Ja też wiem, o co mu chodzi - że jest nadętym bucem, który się dowartościowuje snobizmem.
-
2008/10/12 19:48:29
WO właśnie się wypowiada w Wiadomościach o "Sknoconym kryminale" i tekście o Stalinie przy okazji lansując serię agorową "lemową" wydawniczą :)
-
wo
2008/10/12 19:51:28
@zamorano
"WO właśnie się wypowiada w Wiadomościach o "Sknoconym kryminale" i tekście o Stalinie przy okazji lansując serię agorową "lemową" wydawniczą :)"

I mam krawat!
-
2008/10/12 19:56:49
@wo
"Ja też wiem, o co mu chodzi - że jest nadętym bucem, który się dowartościowuje snobizmem."

wcale niekoniecznie - może np. wyjaśniać, że do tłumaczenia różnego rodzaju prozy należy zastosować różne strategie. przykład podawany przez mojego promotora, skoro już się koneksjami uniwersyteckimi chwalimy: kiedy tłumaczył bezpretensjonalną książkę wspomnieniową pisarki-amatorki z bodajże Teksasu, w której opisywała historię swojej rodziny, bez wyrzutów sumienia poprawiał stylistyczne niedociągnięcia. kiedy tłumaczył książkę bardzo hajpowanego pisarza, zadawał sobie dodatkowy trud, żeby oddać irytującą miałkość jego stylu oraz błędy gramatyczne. no i teraz do zgeneralizowania tej zasady kategorie "proza rozrywkowa" i "proza artystyczna" są jak znalazł. no dobra, rozrywkowa w kontekście książki wspomnieniowej trochę mniej, ale u get the point.
-
2008/10/12 20:00:16
@problem jest taki że zastosowanie tej metody przeważnie prowadziłoby do powstania pytania "co do kurwy nędzy szkoci robią na skalnym Podhalu!?"

Inaczej - co Szkoci robią na tym zimnym końcu świata z dziwną nazwą?
Gdybym tłumaczyła książkę napisaną przez górala, w której wszyscy ludzie po prostu mówiliby tak jak w rodzinnej okolicy, a poza tym nie wpływałoby to specjalnie na treść, to w ogóle nie byłoby kwestii - w przekładzie mówiliby standardowym angielskim czy standardowym łotewerskim.
W momencie kiedy celem jest przekazanie czytelnikowi, że To! Jest! Historia! Zanurzona! W Kulturze! Ludowej!, niewykluczone, że zacisnęłabym zęby i faktycznie mówiliby angielskim lekko stylizowanym na jakiś lokalny dialekt, który pracowicie rzeźbiłabym, żeby pasował do rytmu.

Oczywiście, przy takim zastrzeżeniu, że książkę pokroju Szostaka przetłumaczyłabym tylko wtedy, gdyby Anton Chigurth odbezpieczył przy mnie dużą spluwę i powiedział, że mam tłumaczyć, albo zabije wszystkich na literę M.
-
wo
2008/10/12 20:06:15
@kch
"Inaczej - co Szkoci robią na tym zimnym końcu świata z dziwną nazwą? "

A czymże jest Szkocja, jeśli nie zimnym koncem świata z nazwą typu Glensinglemalotwhateverrrrrrych?

@czescjacek
"wcale niekoniecznie - może np. wyjaśniać, że do tłumaczenia różnego rodzaju prozy należy zastosować różne strategie. "

Do tej tezy nie potrzebujesz sztucznej dychotomii Rozrywka vs Prawdziwa Sztuka.

" no i teraz do zgeneralizowania tej zasady kategorie "proza rozrywkowa" i "proza artystyczna" są jak znalazł. "

No właśnie nie. Znaczy się, nudne pamiętniki to rozrywka czy proza artystyczna?

"ale u get the point."

No właśnie za cholerę. Powiedzmy, Pratchett. Rozrywka, prawda? Trudna w przekładzie? You bet your sweet ass. No i?
-
2008/10/12 20:07:06
@krystyna
"W momencie kiedy celem jest przekazanie czytelnikowi, że To! Jest! Historia! Zanurzona! W Kulturze! Ludowej!"

może kojarzysz, ale w którymś "przekładając nieprzekładalne" jest artykuł o szkockich autorach zdaje się reprezentatywnych dla nurtu literatury rozliczeniowej, dla których zasadniczym problemem jest imperializm angielski nakazujący traktowanie Scots jako zdegenerowanego dialektu angielskiego. w artykule jest zacytowany dialog z książki, której bohater mówi scotsem, a stoi nad nim nauczyciel z rózgą czy czymś i wychodzi ze skóry, każąc mu "use your mother tongue!", na co bohater zaciska zęby i mówi dalej w scots. to dopiero jest teh true untranslatable - przynajmniej jeśli się nie przeniesie akcji na kaszuby czy śląsk :)
-
2008/10/12 20:07:07
@ krystyna.ch
"Chryste, znaczy, cierpliwości. W jaki sposób fakt, że jacyś ludzie przetłumaczyli powieści Sapkowskiego na kilkanaście języków ma implikować JEGO znajomość tłumaczenia?
(jasne, że może mieć ją skądinąd, ale nie zmienia to faktu, że ten konkretny argument jest z czapki) "

a) Czy zbyt popuszczam wodze fantazji, wyobrażając sobie, że w procesie tłumaczenia autor często odgrywa aktywną rolę? (chociażby odpowiadając na pytania typu: czy zwrot xxx mam wyrażać bardziej yyy czy zzz? do czego wcale znajomości języka tłumaczenia nie potrzeba?)
b) Nawet jeśli nie a), to zapewne autor spotyka się ze swoimi tłumaczami, choćby przy okazji promocji etc. Wyobrażam sobie, że tematem ich rozmowy będzie pewnie najczęściej owo tłumaczenie, problemy z nim etc.
c) Zdaje się, że Sapkowski posługuje się jakimiś obcymi językami, (a nawet na pewno jeśli mam rację z d)) a pewnie ciężej o bardziej uświadamiające w temacie tłumaczenia doświadczenie niż zestawienie swojego tekstu z jego tłumaczeniem
d) Również o ile dobrze pamiętam, Sapkowski nawet sam coś tłumaczył (racja, nawet notka na wiki o tym wspomina)

Tak więc sumując moje powyższe przypuszczenia wydaje mi się, że mogę dosyć śmiało bronić tezy, że Sapkowski o tłumaczeniu w praktyce może wiedzieć sporo więcej niż statystyczny student lingwistyki stosowanej.

@ przewrotnik
"Nie widzę sensu takiego poszerzania znaczenia słowa "rozrywka", żeby zmieściła się w nim cała gama doświadczeń związanych z przeżywaniem literatury."

Ale chyba nie trzeba aż sięgać po brzytwę Ockhama, rozrywka to generalnie bardzo pojemny termin. I wcale nie ma opisywać całej gamy doznań z obcowania ze sztuką, ale wydaje się być determinującym elementem w kwesti satysfakcji z tego obcowania. Bo niby co, czytanie książki/oglądanie filmu jako hmm smutny obowiązek? Przerażająca wizja.
Poza tym... czy nie jest tak, że każda ze sztuk u swego zarania miała wprost za cel dostarczać rozrywki? Kino, muzyka, nawet dramat jeśli wywodzić go z dionizji, to cóż, wydaje się, że było to święto na obchody którego nikogo kijem nie trzeba było zapędzać.
-
2008/10/12 20:07:42
Tak łącząc dwa wątki dyskusji, to ciekawi mnie, po jaką cholerę Kandel w swoim tłumaczeniu opowiadania "Wiedźmin" Sapkowskiego aż tak pozmieniał prawie wszystkie nazwy własne:

witcher.wikia.com/wiki/The_Witcher_%28short_story%29#Translations
-
2008/10/12 20:10:09
@wo
"Trudna w przekładzie"

musisz zawołać Leniucha żeby Ci przeczytał mój przykład, bo przecież nie chodzi w nim o trudność, tylko o to, czy traktować potknięcia autora jak integralną część dzieła, czy jak wypadki przy pracy.
-
2008/10/12 20:13:17
@czescjacek

"musisz zawołać Leniucha żeby Ci przeczytał mój przykład, bo przecież nie chodzi w nim o trudność, tylko o to, czy traktować potknięcia autora jak integralną część dzieła, czy jak wypadki przy pracy."

A najprościej (jeśli żyje) nie jest spytać samego autora?
-
wo
2008/10/12 20:16:22
@czescjacek
"musisz zawołać Leniucha żeby Ci przeczytał mój przykład, bo przecież nie chodzi w nim o trudność, tylko o to, czy traktować potknięcia autora jak integralną część dzieła, czy jak wypadki przy pracy."

Przecież to jest całkowicie ortogonalne wobec dychotomii sztuka/rozrywka - po prostu jedno tłumaczenie Twój promotor potraktował serio, a drugie jako fuchę. Trochę jak np. niektórzy tłumacze Lema na języki zachodnie popisali się swoim podejściem, że phi, taka sobie rozrywka, co ja się będę zastanawiał nad tym, co to znaczy "awruk".

@kay
"Bo niby co, czytanie książki/oglądanie filmu jako hmm smutny obowiązek? Przerażająca wizja."

Ale dla snobistycznych buconerów tak właśnie jest - przegryzają się przez "Ulissesa" nie dlatego, że ich to kręci tylko dlatego, że WYPADA.

"Poza tym... czy nie jest tak, że każda ze sztuk u swego zarania miała wprost za cel dostarczać rozrywki? "

Teatr Szekspira działał w dzielnicy rozrywki, do której nie sięgała władza purytańskich rajców i londyńczycy wymykali się tam, żeby zagrać w kości, obstawiać walki kogutów, obmacać wdzięki kurtyzany i obejrzeć pełen przemocy kawałek o tym, jak w Hamlecie wszyscy giną.
-
2008/10/12 20:21:43
@wo
"Przecież to jest całkowicie ortogonalne wobec dychotomii sztuka/rozrywka"

wcale nie - dychotomia się sprawdza jako zasada kciuka.

"po prostu jedno tłumaczenie Twój promotor potraktował serio, a drugie jako fuchę"

no to powiedz mi, które potraktował jak :)

"phi, taka sobie rozrywka, co ja się będę zastanawiał nad tym, co to znaczy "awruk""

nie o to chodzi. raczej o to, że jak tłumaczysz białoszewskiego i napotkasz błąd gramatyczny, to robisz pauzę na 3 dni i myślisz, co autor miał na myśli. jak tłumaczysz pratchetta i napotkasz błąd gramatyczny, to go poprawiasz i jedziesz dalej.
-
2008/10/12 20:22:49
@ausir
"A najprościej (jeśli żyje) nie jest spytać samego autora?"

no właśnie z tego co się orientuję, zasada kciuka jest taka, że w literaturze rozrywkowej to przeważnie niemożliwe :)
-
2008/10/12 20:26:46
@czescjacek

"no właśnie z tego co się orientuję, zasada kciuka jest taka, że w literaturze rozrywkowej to przeważnie niemożliwe :)"

A tam niemożliwe. Jeśli trzymać się przykładu Pratchetta, możliwe jak najbardziej.

Swoją drogą PWC powiedział kiedyś, że on jakoś raz czy dwa na książkę musi pytać Pratchetta, o co chodzi w danym fragmencie. Z ciekawości spytał go kiedyś o to, tłumacz na który język najczęściej go o takie rzeczy pyta. Zgadnijcie, który?
-
wo
2008/10/12 20:35:27
@czescjacek
"wcale nie - dychotomia się sprawdza jako zasada kciuka. "

Tylko na zasadzie kołowego dowodzenia. Tłumacz, któremu nie chce się przyłożyć do zadania, mówi sobie "a, to tylko taka głupia fantastyka" i odwala fuszerkę.

"jak tłumaczysz pratchetta i napotkasz błąd gramatyczny, to go poprawiasz i jedziesz dalej."

Boś buc.
-
2008/10/12 20:36:26
@kay_84
"Czy zbyt popuszczam wodze fantazji, wyobrażając sobie, że w procesie tłumaczenia autor często odgrywa aktywną rolę?"

Nie aż tak często - Sapkowski sam przyznał, że większość tłumaczy w ogóle o nic nie pyta. Najwięcej wątpliwości miał ponoć tłumacz czeski (sic!), parę pytań zadał też rosyjski. Zresztą z korespondencji Sapkowskiego i jego rosyjskiego tłumacza pochodzi jedna z moich ulubionych anegdot na temat problemów translatorycznych ever.

Niemniej jednak, nawet jeśli założymy, że autor odpowiada w miarę często na pytania tłumaczy, to siłą rzeczy są to sprawy proste (w rodzaju: "Który z tych dwóch przymiotników lepiej oddaje stan ducha bohatera?", "Dlaczego bohaterowie śmieją się po tej kwestii?", itd.), bo jeśli jesteś w stanie wyłożyć swoje pytanie w obcym języku i uzyskać odpowiedź, to znaczy że problem wcale nie był taki skomplikowany.

Dla porównania, wyobraź sobie list do Grega Egana o treści: "Dear sir. Piszę do pana, ponieważ chciałbym zapytać, jak powinienem przetłumaczyć formy bezpłciowe, które występują w pana powieści. Problem polega na tym, iż w naszym języku mamy nie tylko zaimki naznaczone rodzajowo, ale także zakończenia fleksyjne czasowników, które w wielu przypadkach również wskazują na płeć osoby wykonującej czynność. Czasowniki odmieniają się się przez osoby, liczby i czasy, mogą przyjmować też formę trybu oznajmującego, przypuszczającego i rozkazującego, jak również występować w stronie czynnej lub biernej. Zaimki osobowe odmieniają się przez przypadki. Gdyby miał pan jakiś pomysł na dobre przetłumaczenie tych form, to proszę dać znać. Your sincerely tłumok"

@Tak więc sumując moje powyższe przypuszczenia

... z grubsza wyczerpałeś zakres pojęcia "skądinąd" zawartego w poprzednim komentarzu :)
-
wo
2008/10/12 20:40:10
@kch
"Zresztą z korespondencji Sapkowskiego i jego rosyjskiego tłumacza pochodzi jedna z moich ulubionych anegdot na temat problemów translatorycznych ever. "

Ta o chuchnięciu? (ależ wodzu, co wódz)
-
2008/10/12 20:44:54
@dialekty w tłumaczeniach

St. Barańczak robi to np. tak:
"Czym niby jeszt ten mój naród? Czy jakisz łotr,
jakisz hultaj, jakisz łajdak, jakisz nikczemnik jeszt...
Czym ma bycz ten mój naród? Kto tu mówi o moim narodże?"

i to bez uciekania w góralszczyznę. W Posłowiu zresztą do mojego wydania "Henryka V" tłumacz obszernie zdaje sprawę z tego jak na gruncie polszczyzny "podrobił" prócz dialektu szkockiego także walijski i irlandzki.
-
2008/10/12 20:56:22
@po prostu jedno tłumaczenie Twój promotor potraktował serio, a drugie jako fuchę.

LIKE HELL. Raz w życiu musiałam przetłumaczyć krótki fragment (może ze dwie strony) tekstu tak, żeby widać w nim było wszystkie popełnione przez autora błędy i niezręczności stylistyczne bo to miał być materiał poglądowy. Dla człowieka, który na codzień przykłada dużą wagę do poprawności językowej, to jest krwawa droga przez mękę. Naprawdę nie przesadzam, mówiąc, że czasem palce odmawiają zapisania tych błędów, które z takim trudem wykombinowało się głową i odruchowo zapisują właściwie (potem trzeba poprawiać). To takie uczucie jakbyś nagle zaczął się golić lewą ręką, jeść prawą stopą, a zębami zawiązywać sznurowadła, i bardzo podobne w skutkach.
-
2008/10/12 20:56:47
@ krystyna.ch
"... z grubsza wyczerpałeś zakres pojęcia "skądinąd" zawartego w poprzednim komentarzu :)"

Owszem, ale w moim odczuciu ze stwierdzenia "autor którego kilkanaście dzieł przetłumoczono na kilkanaście języków" można wykoncypować wszystkie te doświadczenia. Zdaje się, że eksperymentowanie z tłumaczeniem innych jest dosyć częste nawet u poważnych pisarzy?
-
2008/10/12 20:58:21
@napotkasz błąd gramatyczny
Co to jest błąd gramatyczny?

@jakisz hultaj, jakisz łajdak, jakisz nikczemnik jeszt...
Asz performed by Szon Konry.
-
2008/10/12 21:02:04
@tłumacz obszernie zdaje sprawę z tego jak na gruncie polszczyzny "podrobił" prócz dialektu szkockiego także walijski i irlandzki.

A ja myślałam, że to jest taki mój mały fortel i chciałam go karmić, żeby rósł duży i ładny :(
-
2008/10/12 21:06:40
@artur
"Co to jest błąd gramatyczny? "

hmm, myślę że najlepiej będzie, jeśli spróbujesz rozwiązać kwiz.
wskaż zdanie, w którym jest błąd gramatyczny:

- W klasyfikacji błędów zwykle nie wyróżnia się błędów gramatycznych, ale normalni ludzie z reguły rozumieją, co mam na myśli, mówiąc "błąd gramatyczny".
- W klasyfikacji błęduw zwykle nie wyróżnia się błęduw gramatycznych, ale normalni ludzie z reguły rozumieją, co mam na myśli, mówiąc "błąd gramatyczny".
- W klasyfikacji błędów zwykle nie wyróżnia się błędu gramatycznych, ale normalni ludzie z reguły rozumie, co mam na myśli, mówiąc "błąd gramatyczny".
- Nie może być mowy o błędu w żadnym z powyższych zdań, ponieważ za błąd uznaje się tylko nieumyślne odstępstwa od normy.
-
2008/10/12 21:19:01
Ja.
-
2008/10/12 21:33:44
@no właśnie z tego co się orientuję, zasada kciuka jest taka, że w literaturze rozrywkowej to przeważnie niemożliwe :)

BTW, wyguglanie e-maila autora (niewątpliwie rozrywkowej) książki, z której tłumaczyłeś ostatnio bodaj trzy rozdziały zajęło jakieś dwie minuty.
-
2008/10/12 21:40:14
@ausir
"BTW, wyguglanie e-maila autora (niewątpliwie rozrywkowej) książki, z której tłumaczyłeś ostatnio bodaj trzy rozdziały zajęło jakieś dwie minuty."

oj no pomyliłem się z tą zasadą kciuka, weź już nie kop leżącego :)
-
2008/10/12 21:44:51
@wo
"Ta o chuchnięciu? (ależ wodzu, co wódz)"

Meh? Ta o popijawie u Regisa.
-
2008/10/12 21:47:52
@"dialekty" z Henryka V

Jamy:
"Na msze świentom, zanim moje oczy nakryjom sie na noc powiekami, zajme sie jeszcze od nowa przerwanom służom i czegoś dobrego w niej dokonam, albo niech mnie pogrzebiom pod zielonom trawkom: tak jest, niech mnie uśmiercom."

i jeszcze

Fluellen:
"Jeśli pierzesz moje słowa nie w tym sensie, jakiego mają mieć, kapitanie Macmorris, to pyć może pędę musiał przypuścić, że w sposopie, w jakim mnie traktujesz, prak tej uprzejmości."

Cóż, dla mnie to znamienne, że krystyna ch. dokonała niezależnie tego samego wynalazku, ale może nie ma czym się smucić, szkoda energii na ponowne wynajdywanie koła. Pokazanie drogi tłumaczeniowej to jedno, a umiejętność korzystania z tych pomysłów to drugie.

@krystyna.ch
Pewnie to masz, ale na wszelki wypadek polecam "Ocalone w tłumaczeniu" Barańczaka.
-
2008/10/12 21:58:50
@pokazanie drogi tłumaczeniowej to jedno, a umiejętność korzystania z tych pomysłów to drugie.

Mój pomysł był trochę inny - opierał się raczej na modyfikacji odbioru (poprzez tworzenie bardzo różnych od siebie stylów wypowiedzi nie będących żadnymi konkretnymi dialektemi) niż na wybranych alteracjach fonetycznych, ale w sumie to wszystko wariacje na temat.

@Pewnie to masz, ale na wszelki wypadek polecam "Ocalone w tłumaczeniu" Barańczaka.

tl;dr. Poważnie, jeszcze jest w środku zakładka :)
-
2008/10/12 22:12:39
@krystyna.ch
"tl;dr"

Ja ją pochłonąłem w 2 dni, ale to rzeczywiście za szybko. Zacząłem to w ogóle czytać jakoś od środka. Często do niej wracam, bo "morduje" mnie prywatny wielki projekt, który na razie mnie przerasta, bo tak w ogóle można powiedzieć, że moje tłumaczenia to są z tego segmentu helionowego.
-
2008/10/12 22:16:52
ej a w ogóle to skąd nadreprezentacja tłumaczy na blogu wo?
-
2008/10/12 22:20:10
@nadreprezentacja tłumaczy

Specyfika pracy.
-
2008/10/12 22:27:38
@Specyfika pracy.
no właśnie też tak myślałem, ale inne blogi i forumy chyba nie są całe oblezione przez tłumaczy?
-
jsw
2008/10/12 22:28:36
@nadreprezentacja tłumaczy

bo innych WO juz wyciął
-
2008/10/12 22:33:00
@bo innych WO juz wyciął

cholera, a dzisiaj zaczął już i nas wycinać :/
-
2008/10/12 22:33:03
@czescjacek
Ale masz na przykład jakiś przykład błędu gramatycznego z Pratchetta czy to był tylko taki przykład z czapy?
-
2008/10/12 22:38:19
@arturjac

Nac Mac Feegle gadały niegramatycznie, więc tłumaczka wzięła i poprawiła tak, żeby mówiły normalnie.
-
2008/10/12 22:39:06
@artur
z czapy.
gieneralnie jak przemyślałem, to szło o zakres hmm artystycznej organizacji tekstu - w tekście bardziej "artystycznym" będzie się z większym prawdopodobieństwem uznawać, że coś co odbiega od normy językowej będzie celowe, w tekście bardziej "rozrywkowym", "użytkowym" i innym nie-artystycznym elementy odbiegające od normy zostaną z większym prawdopodobieństwem uznane za przypadkowe, "szumy w kanale" albo pomyłki korektora :)
-
2008/10/12 22:41:42
@cześćjacek
"no właśnie też tak myślałem, ale inne blogi i forumy chyba nie są całe oblezione przez tłumaczy?"

Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale blogi, które dają możliwość jakiegoś podciągnięcia się (dla kogoś, kto rzeźbi w tej opornej materii słownej) to raczej chyba rzadkość. Tak więc ja np. uczę się a przy okazji i bawię. Tutaj jeszcze można sobie pogadać interesująco o Lemie.
-
2008/10/12 22:42:57
@ausir
"Nac Mac Feegle gadały niegramatycznie, więc tłumaczka wzięła i poprawiła tak, żeby mówiły normalnie."

bo w ogóle to pratchett jest złym przykładem na udowadnianie moich tez, bardziej by się ten nieszczęsny Mroczny Rycerz nadał.

poza tym Ty też zwalasz wszystko na tłumacza? ; a może to redakcja albo korekta poprawiła, a?
-
2008/10/12 22:52:16
@czescjacek

"poza tym Ty też zwalasz wszystko na tłumacza? ; a może to redakcja albo korekta poprawiła, a?"

Jakoś PWCowi w pozostałych książkach Pratchetta, w tym jednej z tego samego podcyklu, redakcja ani korekta w tym samym wydawnictwie nic (z tego co wiem) nie sknociły. I zbyt "normalnie" mówiące Nac Mac Feegle to tylko jedna z wielu wad tego tłumaczenia.
-
2008/10/12 23:00:17
@ausir
ech, bezlitosny jesteś dla mnie dzisiaj.
-
2008/10/12 23:02:54
@czescjacek

Na usprawiedliwienie powiem, że mnie deadline goni, więc usilnie szukam sobie zajęć zastępczych zanim się za chwilkę zabiorę za robotę.
-
2008/10/12 23:03:54
@deadline goni
to teraz ja będę straszny. właśnie skończyłem i będę oglądać csi :P
-
2008/10/12 23:07:48
@"Na usprawiedliwienie powiem, że mnie deadline goni, więc usilnie szukam sobie zajęć zastępczych"

Widzę, że prokrastynacja zbiera wszędzie wśród tłumaczy obfite żniwo.
-
2008/10/12 23:57:12
@tłumaczenia
sapkowski twierdzac, ze nie ma rzeczy nie do przetlumaczenia, sa tylko zli tlumacze oczywiscie przesadza
lechon (i nie tylko on) narzekal w dziennikach na nieprzetlumaczalnosc polskiej literatury, choc w swojej opinii tez pojechal po bandzie twierdzac, ze gdyby zachod ja znal, to np. niemiecka i caly ten goethe nakryliby sie nogami

@wo
"dla snobistycznych buconerów tak właśnie jest - przegryzają się przez "Ulissesa"

sadze, ze masz o nich zbyt dobre zdanie. wcale sie nie przegryzaja, trzymaja po prostu w domu na polce. ale czesciej spotykana jest chyba wersja z proustem

poruszalismy temat w dyskusji o kreskowkach po komentsach dorowoj1, ale cala masa podobnych nadymaczy nie toleruje niczego, co smierdzi choc troche s-f. na tej zasadzie literat tomasz lubienski nabijal sie w tv ze slowa "krasnolud" dajac wyraz kompletnej nieznajomosci tolkiena (ciekawe co by na to powiedzieli jego brytyjscy koledzy po fachu)
mam wrazenie, ze dukaj zostal zaakceptowany przez wielu dopiero kiedy wydano mu ksiazke w wydawnictwie literackim

@wo i wszyscy
dukaj/lem

ciekaw jestem opinii jako lemologa i fana dukaja oraz innych tu obecnych na temat takiego cytatu(za przekrojem): - "Gdy porównywałem jego dorobek z dorobkiem Lema w 34. roku życia, to jednak Dukaj jest daleko w przodzie mówi Jarzębski"
-
2008/10/13 00:23:42
@mirinda

Sprawa jest dość błaha jeśli porówna się co Lem i Dukaj robili mając 22 lata.
-
2008/10/13 01:37:43
@czescjacek
jak tłumaczysz białoszewskiego i napotkasz błąd gramatyczny, to robisz pauzę na 3 dni i myślisz, co autor miał na myśli. jak tłumaczysz pratchetta i napotkasz błąd gramatyczny, to go poprawiasz i jedziesz dalej.

...not. Tzn. owszem, Pewucowi raz się zdarzyło poprawić błąd u Pratchetta, tylko że potem zemściło się to na nim bardzo paskudnie.

@krystyna.ch
Sapkowski sam przyznał, że większość tłumaczy w ogóle o nic nie pyta. Najwięcej wątpliwości miał ponoć tłumacz czeski (sic!)

Który, ten pierwszy (zapomniałem, jak mu było)? Bo Standa Komárek AFAIK wręcz przeciwnie - nie pyta prawie nigdy, a jeśli już, to głównie po to, żeby wytknąć Sapkowskiemu błąd merytoryczny (jak choćby ten z ósmej strony "Narrenturm"). BTW: Sapkowski uważa Komárka za najlepszego ze swoich tłumaczy.

parę pytań zadał też rosyjski. Zresztą z korespondencji Sapkowskiego i jego rosyjskiego tłumacza pochodzi jedna z moich ulubionych anegdot na temat problemów translatorycznych ever.

A owszem, rosyjski tłumacz pytał dość często (i wielu rzeczy nie zrozumiał, jak choćby słynnego getta ławkowego czy wspomnianej przez ciebie Milvy pijącej u Regisa).
-
2008/10/13 09:34:41
@Lem vs. Dukaj

Lem to mój ulubiony pisarz (obok M. Peake'a) a Dukaja znam tylko z tomiku "W kraju niewiernych" (pamiętam też jego "Złotą galerę" z NF, czytałem też fragment "Czarnych oceanów"), więc raczej nie mogę mówić o znajomości tego drugiego. W związku z tym będę nieobiektywny.
Jakoś nie udało mi się znaleźć u Dukaja żywej, jędrnej postaci. U Lema natomiast więcej życia znajduję w zdezelowanym robocie z "Koriolana" niż u którejkolwiek z postaci stworzonych Dukaja. Wiem, wiem, to najczęściej nie są ludzie, tylko jakiś np. zaczarowany Jenerał-Minerał, czy alien z tarnowskimi korzeniami, ale czy to nie daje do myślenia? Dukaj chyba wie, że to jego pięta Achillesowa ale, że dysponuje bardzo bogatym arsenałem środków, potrafi świetnie np. zaleśmianić i przykryć ten niedostatek co sprawia, że potem czytelnik się szamoce pośród dekoracji.
Jakoś brakowało mi też u Dukaja ironii, żartu, czy jakiegoś zdystansowania do tego co pisze.
Nie widziałem też u Dukaja umiejętności pisania w innych konwencjach, brak mu tej żyłki prowokacyjnej. On eksperymentuje, owszem, ale tylko jakoś tak jednonurtowo.
Do Lema wracam i czytam go po raz kolejny tak jakbym go wcześniej czytał niedokładnie. Dzieje się tak nie tylko ze wzgl. na moje zapominalstwo czy tępotę, ale też (tak sądzę) umiejętne pozostawienie przez autora kwestii istotnych jakoś niedomkniętych. Tę właściwość pisarstwa Lema uważam w ogóle za genialną, najwyżej ją sobie u niego cenię. U Dukaja tego nie znajduję - czytam go, wszystko w końcu zostaje wyjaśnione i już do niego nie wracam.
Piszę to z pozycji zwykłego czytelnika, Jarzębski wypowiada się też jako krytyk, mając na względzie również jakieś aspekty "techniczne". I może tylko ze wzgl. na to ostatnie, porównywanie twórczości dwóch pisarzy ma w ogóle sens.
-
2008/10/13 10:05:42
@a Dukaja znam tylko z tomiku "W kraju niewiernych"

No to się, z całym szacunkiem, zamknij w temacie.
-
wo
2008/10/13 10:15:07
@maciek
"Jakoś nie udało mi się znaleźć u Dukaja żywej, jędrnej postaci. U Lema natomiast więcej życia znajduję w zdezelowanym robocie z "Koriolana" niż u którejkolwiek z postaci stworzonych Dukaja."

Też mu to zarzucałem, ale on naprawdę zrobił gigantyczny postęp w tej materii od czasu utworów, które masz przyjemność znać. To są dobre i złe skutki tego, że Dukaj komfortowo debiutował w wolnej Polszcze, zamiast tracić młodość na okupację i stalinizm. Lem w apogeum swojej złotej ery (z grubsza wyznaczonej ramami czasowymi Eden - Głos pana) był give or take czterdziestolatkiem. To już wiek, w którym się to i owo Wie O Życiu (niestety zresztą), a to ułatwia kreślenie pełnokrwistych postaci. Dukaj szereg rewelacyjnych pomysłów literackich miał jako, z całym należnym szacunkiem, jednak małolat. Co do rozważań o księgarniach alternatywnych to się można pochorować ze złości myśląc o tym, jak "Czarne Oceany" (ze szczególnym uwzględnieniem postaci Hunta) napisałby ktoś, kto już w życiu realnie zdążył się jakoś o takich Huntów otrzeć. To oczywiście blednie jednak wobec rozważań o tym, co by napisał Kipling, gdyby go brzuch bolał.

Anyway, to wszystko już dawno i nieprawda, bohater Lodu to ho ho i jeszcze trochę.
-
2008/10/13 10:37:57
A czy ktoś mógłby przytoczyć anegdotę o Milvie i Regisie znaną wśród tłumaczy, bo ja nie kojarzę, a chciałbym?
-
2008/10/13 10:38:24
@wo
To oczywiście blednie jednak wobec rozważań o tym, co by napisał Kipling, gdyby go brzuch bolał.

Popieram jednogłośnie przez aklamację.
-
2008/10/13 11:00:49
@wo
"Dokładnie tak samo [jak z tłumaczami - cws] jest z dziennikarzami. Nazwisko faceta pod tekstem też zapamiętasz tylko, jeśli Cię wkurzy jakąś swoją pomyłką."

Jest dokładnie tak samo - to prawda. Że zapamiętasz tylko jak cię wkurzy - to bzdura. Tu na blogu pojawiło sie nazwisko Piotra Osęki - i to bynajmniej nie w kontekście, że coś spaprał. Ja od siebie dodam jeszcze: Wojciech Jagielski, Carlos Marrodan Casas.
-
wo
2008/10/13 11:26:30
@cws
" Tu na blogu pojawiło sie nazwisko Piotra Osęki - i to bynajmniej nie w kontekście, że coś spaprał."

Proszę go nie obrażać. To jest profesjonalny historyk, nie dziennikarz pisujący czasem o historii.

"Carlos Marrodan Casas."

Nie kojarzę - pewnie nic nie spieprzył :-)
-
2008/10/13 11:42:20
@wo
"Nie kojarzę - pewnie nic nie spieprzył :-)"

Eee... a takiego pana jak Gabriel Garcia Marquez kojarzysz? Bo CMC przetłumaczył na polski praktycznie całego. Anyway, kiedyś zacząłem czytać "Cień wiatru" (tak, wiem, zaraz dostanę zjebkę, że czytuję taką popelinę, niemniej mnie się podobało) i po dwóch akapitach wiedziałem bez zaglądania, kto jest autorem tłumaczenia.
-
wo
2008/10/13 11:50:36
@cws
"Eee... a takiego pana jak Gabriel Garcia Marquez kojarzysz?"

Coś tam zacząłem męczyć, ale to nie moje porno.

"Bo CMC przetłumaczył na polski praktycznie całego."

Miał być dziennikarz, a znowu ktoś inny.
-
wo
2008/10/13 11:52:53
Bardzo Offtopicznie: Normal False False jest już passee, dzisiaj Psychiatryk wita tekstem:

Finał procesu Michnik vs.Zybertowicz w środę - potrzebni obserwatorzy
v\:* {behavior:url(#default#VML);} o\:* {behavior:url(#default#VML);} w\:* {behavior:url(#default#VML);} .shape {behavior:url(#default#VML);} Normal 0 21

Czyżby tak się manifestowała przesiadka z XP na Vistę?
-
2008/10/13 11:55:45
@wo
"Miał być dziennikarz, a znowu ktoś inny."

Był dziennikarz (WJ) i był tłumacz (CMC), jako dowód, że jednych i drugich zapamiętuje się - przynajmniej mam tak ja - nie tylko za wpadki.
-
2008/10/13 12:06:37
@Czyżby tak się manifestowała przesiadka z XP na Vistę?

Ja się właśnie przesiadłem i niczym się nie manifestuje. W ogóle bardzo fajna jest, co przyjąłem z pewnym zdziwieniem.
-
2008/10/13 12:11:05
@maciek_r10
Jakoś nie udało mi się znaleźć u Dukaja żywej, jędrnej postaci.

Hieronim Berbelek, "Inne pieśni".
-
2008/10/13 12:39:51
Drogi Gospodarzu,

nie miałeś Pan fascynujących przygód na lotnisku? Pytam, bo gdy moi znajomi fizycy cząstek wybierają się czasem do Izraela na konferencję, to zdarza się, że zostają przepuszczeni przez checkpointy tylko jeśli dadzą swojego spicza celnikom.
-
wo
2008/10/13 12:44:24
@kuku
"nie miałeś Pan fascynujących przygód na lotnisku?"

Jeszcze-m w Polszcze, o piętnastej będę mówił w Tok FM o Lemie :-)
-
2008/10/13 15:44:44
@ "U Dukaja tego nie znajduję - czytam go, wszystko w końcu zostaje wyjaśnione i już do niego nie wracam."

Przeczytaj "Extensę" i "Perfekcyjną niedoskonałość".
-
2008/10/13 16:43:20
@A czy ktoś mógłby przytoczyć anegdotę o Milvie i Regisie znaną wśród tłumaczy, bo ja nie kojarzę, a chciałbym?

W opisie bibki u Regisa pojawia się wzmianka, że ktoś tam dostał do ręki kubek z bimbrem, wypił, otrząsnął się, po czym mówił dalej. No i wyszło na to, że tłumacz rosyjski za żadnego boga nie wiedział, jak ma interpretować to zdanie. Dostał, wypił i otrząsnął się?... Jak to?... Po czym?!
-
2008/10/13 17:15:01
@Eee... a takiego pana jak Gabriel Garcia Marquez kojarzysz? Bo CMC przetłumaczył na polski praktycznie całego.

No to moim zdaniem nie spieprzył. W "Sto lat samotności" zakochałem się bez pamięci po pierwszej stronie.
-
2008/10/13 18:27:16
@Jak to?... Po czym?!

"A co on, chory?"
-
2008/10/13 18:56:27
Szalom,
WO, gratulacje, guest of honor brzmi dumnie, program konwentu imponujący, ale "Jews and Elves" brzmi sensownie tylko w kontekście lokalizacji tego iwentu. Wszystkie tłumaczenia zaproponowane we wcześniejszej dyskusji na ten temat były sensowniejsze. Szczególnie w kontekście Remarque'a i samego Sapkowskiego.
Notabene, w Elfy w roli "Żydów" uniwersum Sapkowskiego bronią się jakoś, najmocniej ze względu na pietno "kozła ofiarnego", ale rację mają przedmówcy zauważający więcej paraleli z Indianami (religia, wojowniczość, plemienność etc.).
A w kontekście żydowskich stereotypów to najbardziej urocze u Sapkowskiego jest królestwo Koviru i jego władca. "mieć milion i nie mieć miliona to są już dwa miliony..."
A btw, pytanie do tłumu tłumaczy lurkających i komentujących. W agendzie konwentu, na którym honorowo będzie się produkowal nasz gospodarz, znalazłem wręczenie nagród za najlepsze tłumaczenie ksiązki S-F na hebrajski. Czy są jakieś takie branżowe wyróżnienia dla polskich tłumaczy? Niekoniecznie za fantastykę?
-
2008/10/13 19:09:52
Krystyna.ch, dzięki za anegdotę. Nie znałem.

Mrw, dzięki za komentarz. :)
-
2008/10/13 20:27:45
@fin1978
Czy są jakieś takie branżowe wyróżnienia dla polskich tłumaczy? Niekoniecznie za fantastykę?

W ramach poszczególnych języków są na pewno, np. nagroda im. Karla Dedeciusa za tłumaczenia z niemieckiego (i na niemiecki), nagroda Instytutu Cervantesa za tłumaczenia z hiszpańskiego itd. Są też wyszczególnienia tematyczne, np. nagroda im. Jerzego Kuryłowicza za przekłady książek naukowych i popularnonaukowych z dziedziny nauk matematyczno-przyrodniczych i technicznych. Z nagród bardziej ogólnych kojarzę tylko nagrodę Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich (BTW: w 1995 r. dostał ją PWC za "Kolor magii" Pratchetta), ale być może jest coś jeszcze.
-
2008/10/13 22:17:56
@they are always eager to use their prose as a vehicle of social criticism
vs.
Każdy prozaik jest rozrywkowy

Nie wiem czy jest sens ciągnąć ten wątek, zwłaszcza, że jakoś nie robię sobie nadziei, że będę tu pierwszym, który do czegoś Cię przekonał ( nie licząc przypadków w których można było zademonstrowac stan faktyczny). Z drugiej strony poeta słusznie stwierdzi, że pokój szczęśliwość ale bojowanie byt nasz podniebny, to sobie jeszcze co skomentuję, powiedzmy, że dla rozrywki.
Ja bym jednak obstawał przy tym, że czytelnicy, a nawet pisarze mogą czasami chcieć realizować jeszcze inne wartości, może bardziej wyszukane niż rozrywka, ale nie koniecznie z pobudek snobistycznych. Powiedziałbym, że w takich przypadkach rozrywka, jeśli wychodzi, to przy okazji. W przypadku fantastyki jest raczej odwrotnie, służy rozrywce a ewentalnie coś jeszcze dostaje się bonusowo.

Tak czy siak, przyjęcie kryteriów, które proponujesz prowadzi do tego, że wszystko można nazwać rozrywką, gorszą lub lepszą ale rozrywką. Wszystkiemu co robimy towarzyszy jakieś tło emocjonalne, ale to nie znaczy, że wszystko jest rozrywką. Film może być nudny albo ciekawy, tak samo praca, ale praca to nie rozrywka, nawet jak kręci bardziej niż dowolnie wybrany film czy książka.

Ze znaczeniem słów można sobie robić co się komu żywnie podoba, tylko po co? Takie słowo traci przydatność, przestaje być użyteczne, a jeśli przyjąć taką nową definicję, to słowa Sapkowkiego przestają być interesujące. Mówi wtedy tyle: lekturze książki powonno towarzyszyć jakieś tło emocjonalne. Aha, zapomniałem o jeszcze jedny kryterium: ... i powinno się za nią zapłacić.
-
2008/10/14 10:27:46
@nitpicker
Thx. Będę guglać
-
2008/10/14 13:07:38
A kto to jest ten Sapkowski? To jakiś pisarz? Pytam, bo nie mam telewizora i nie wiem, a fantazy jako takie mało mnie jara. Chociaż "Baszta Czarownic" Krzysztofa Kochańskiego jest przezabawna, muszę przyznać.
-
2008/10/14 13:53:16
@bartolpartol
"A kto to jest ten Sapkowski?"

Zawsze gdy czytam tego typu teksty, czuję się, z jakiegoś nie do końca uświadomionego powodu, głęboko zażenowany.
-
2008/10/14 14:21:58
@radkowiecki
"Zawsze gdy czytam tego typu teksty, czuję się, z jakiegoś nie do końca uświadomionego powodu, głęboko zażenowany."

Czy wobec tego niekojarzenie Ronaldinha jest dwa rzędy wielkości bardziej żenujące, skoro tyleż ludzi więcej wie, kto to taki?
-
2008/10/14 14:45:26
"Czy wobec tego niekojarzenie Ronaldinha jest dwa rzędy wielkości bardziej żenujące, skoro tyleż ludzi więcej wie, kto to taki?"

Jacy ludzie. Przecież to kibice ;-)
-
2008/10/14 15:00:06
@cieply.welniany.szalik
"Czy wobec tego niekojarzenie Ronaldinha jest dwa rzędy wielkości bardziej żenujące, skoro tyleż ludzi więcej wie, kto to taki?"

Żenujące jest pisanie tego typu tekstów, zamiast użycia np google.
-
2008/10/14 15:08:34
@wo
Ale dla snobistycznych buconerów tak właśnie jest - przegryzają się przez "Ulissesa" nie dlatego, że ich to kręci tylko dlatego, że WYPADA.

Ja tam Ulissesa przeczytałem dla sportu czy z innej ciekawości. I jak już doczytałem do końca to stwierdziłem, że niewiele zrozumiałem. To znaczy zacząłem coś jarzyć pod koniec co spowodowało, że zrozumiałem, że nie jarzyłem o co biega wcześniej. Przy czym owo niezrozumienie zainteresowało mnie na tyle, że chyba jeszcze raz przeczytam. Jakoś tak. W każdym razie ludzie opowiadają o Ulissesie jakieś dziwne rzeczy, że to niewiadomoco w niewiadomoczym zanurzone i tak dalej, a to się po prostu zabawnie czyta.

@żenada

Ech.
-
wo
2008/10/14 15:49:13
@przewrotnik
"Tak czy siak, przyjęcie kryteriów, które proponujesz prowadzi do tego, że wszystko można nazwać rozrywką, gorszą lub lepszą ale rozrywką. "

Nie _wszystko_ - na pewno nie książkę typu "Vademecum lekarza rodzinnego".

" Film może być nudny albo ciekawy, tak samo praca, ale praca to nie rozrywka, nawet jak kręci bardziej niż dowolnie wybrany film czy książka."

Ale za pracę, to mi płacą. A zarobione pieniądze poświęcam na rozrywkę, m.in. na bilety za oglądanie jak się duński książę, biedak, pęzi.

" Takie słowo traci przydatność, przestaje być użyteczne, a jeśli przyjąć taką nową definicję, to słowa Sapkowkiego przestają być interesujące"

Które konkretnie traci przydatność? "Rozrywka"? "Sztuka"? "Snobizm"?

@cws
"Czy wobec tego niekojarzenie Ronaldinha jest dwa rzędy wielkości bardziej żenujące, skoro tyleż ludzi więcej wie, kto to taki?"

To wszystko kwestia habitusa - na blogu o piłce nożnej nie wypada nie kojarzyć Rivaldinho, na moim nie wypada nie kojarzyć Sapkowskiego.

@bartolpartol
" a to się po prostu zabawnie czyta."

Mnie znudziło.
-
2008/10/14 16:00:22
@c.w.szalik
Czy wobec tego niekojarzenie Ronaldinha...

Mamy googla. Mamy wiki. Mamy maile. Mamy komunikatory. Mamy komórki. I mamy znajomych i przyjaciół w outernecie. Jak ktoś mi rzuca tekstem, że nie wie kto to X, bo nie ma telewizji, to mam prawo czuć w powietrzu żen, niezależnie od tego, czy za X podstawisz sobie Sapkowskiego, czy Ronaldinho. Poza tym nigdy nie wiem czy taki pytający nieudolnie zapuszcza trola, próbuje słabo żartować czy jest po prostu głupi. Jeszcze jakieś pytania w temacie, czy wyjaśniłem dostatecznie jasno o co mi chodzi?
-
wo
2008/10/14 16:33:38
@radkowiecki
"Mamy googla. Mamy wiki. Mamy maile. Mamy komunikatory. Mamy komórki. "

Mamy też latające faki, co nie oznacza, że będziemy je tak na prawo i na lewo rozdawać. Ja na przykład telewizor wprawdzie mam, ale publicznego szajsu już praktycznie nie dotykam, więc nie oglądam wszelakich "gwiazd na lodzie" i "M jak Miłość", więc nie mam zielonego pojęcia, kim są nazwiska pojawiające się często na pierwszej stronie portalu, jak Rutowicz, Jacyków, bracia Mroczkowie i Kasia Cichopek. I dobrze mi z tym i prędzej se Della kupię, niż będę tych braci Mroczków guglał. Jak nie wiem, kto to jest, to wiadomo, kto to jest - albo gwiazda telenoweli, albo juror w "Talentach na lodzie", albo znany piłkarz.
-
2008/10/14 16:38:10
@wo
"To wszystko kwestia habitusa - na blogu o piłce nożnej nie wypada nie kojarzyć Rivaldinho, na moim nie wypada nie kojarzyć Sapkowskiego."

Z tym drobnym zastrzeżeniem, że koledze radkowieckiemu żenuła włącza się ZAWSZE, gdy ktoś pyta o powszechnie znaną postać, tak przynajmniej zrozumiałem jego wypowiedź, a kolejnym komentarzem potwierdził moją interpretację. Ach, i zdaje się, że nie jest gospodarzem twojego bloga.

@radkowiecki
"Poza tym nigdy nie wiem czy taki pytający nieudolnie zapuszcza trola, próbuje słabo żartować czy jest po prostu głupi."

Uważaj, obrażasz gospodarza bloga. Za to zdaje się można tutaj dostać bana.
-
2008/10/14 16:55:43
OK, OK, Sapkowskiego kojarzę, ale nic jego nie czytałem i co więcej jakoś nie mam zamiaru. Może dlatego, że sporo ludzi się nim strasznie jarało w moim otoczeniu, co mi włączyło czerwoną lampkę w głowie (jakoś zawsze czytałem inne rzeczy niż otoczenie). Nie wykluczone oczywiście , że kiedyś przypadkiem coś przeczytam i mi się spodoba. I tyle. Więc Sapkowski jest dla mnie tak samo mało istotny jak Rowling, ten od Kodu i wielu innych autorów.

A napisałem co napisałem, bo byłem ciekawy reakcji akurat w tej dyskusji. Prawdę mówiąc spodziewałem się całkowitego olania, ale się zawiodłem.
-
2008/10/14 18:28:20
@wo
"Nie _wszystko_ - na pewno nie książkę typu "Vademecum lekarza rodzinnego"."

Się w wakacje zawieruszyłem na Wyszechradzie, trafiłem do małego hoteliku z całkiem przyjemną knajpką (i pozycją w menu "dla dzieci do 133 cm"). Półki wyładowane książkami (nawet jakaś Orzeszkowa czy inna Eliza Michalik się trafiła), wyciągnąłem medyczny podręcznik o laparoskopii w ginekologii. W oczekiwaniu na jedzenie przeglądaliśmy z wielkim zaciekawieniem, traktując jako rozrywkę właśnie. No i do tego genialne odręczne rysunki. Coś, czego dziś się nie uświadczy, bo wszystko wyfotoszopowane na Makach.
-
2008/10/15 00:34:59
@bartolpartol

"Sapkowskiego kojarzę, ale nic jego nie czytałem i co więcej jakoś nie mam zamiaru"

Moja Stara? Natrętne chwalenie się nieznajomością Sapkowskiego naprowadza mnie na trzy tropy:
- jesteś trollem,
- jesteś idiotą,
- jest mi Ciebie szczerze żal, bo tracisz naprawdę dobry kawałek w imię pseudoszczytnych racji.

"Może dlatego, że sporo ludzi się nim strasznie jarało w moim otoczeniu, co mi włączyło czerwoną lampkę w głowie"

Fascynujące. Nie będziesz czytać, co inni czytają, bo inni nie maja na Ciebie wpływu.
-
2008/10/15 03:03:21
Ja na przykład też nie mogę się pochwalić zbytnio znajomością tekstów Sapkowskiego, bo, jak to mówią, nie czytam książek, które mają lafiryndę z mieczem, albo spoconego karła na okładce. Sokold fantazy jakoś kompletnie mi nie podchodzi. A Fiction without blasters is a fiction not worth having.
-
2008/10/15 09:03:11
@wojtekr

Puknij się w bańkę. Twoja stara mnie nie interesuje. Na świecie jest mnóstwo dobrej literatury. Czyżbyś nie zdawał sobie z tego sprawy? Może powinieneś był w dzieciństwie/młodości bardziej korzystać z rad rodziców niż rówieśników?

@inz

Yes, yes, yes. Chociaż muszę przyznać, że krejzi fantazy bywa zabawne.
-
2008/10/15 11:59:14
@wojtekrr
"Natrętne chwalenie się nieznajomością Sapkowskiego naprowadza mnie na trzy tropy"

Ma się to nieodparte poczucie wyższości, co nie? Ja Sapkowskiego akurat znam, ale rozumiem, że ktoś może gustować w innej literaturze i nie wyzywam z tego powodu ludzi od idiotów.

Zdradź mi, czy nieznajomość, dajmy na to, twórczości G. Garcii Marqueza - było nie było noblisty i pisarza dużo bardziej znanego i cenionego niż jakiś tam Sapkowski z Bolandy - też naprowadza cię na te trzy tropy? W takim razie idź powiedz to facetowi, który na hasło "Marquez" odpisał "Coś tam zacząłem męczyć, ale to nie moje porno". Ach, zapomniałem cię uprzedzić: możesz za to dostać bana.
-
2008/10/15 12:28:25
@c.w.szalik

@"Ma się to nieodparte poczucie wyższości, co nie?"

No właśnie zupełnie nie. Za mało się jasno wyraziłem. Te trzy tropy to są alternatywy. I naprawdę żal mi kogoś, kto w imię jakichś uprzedzeń odrzuca część literatury.

"W takim razie idź powiedz to facetowi, który na hasło "Marquez" odpisał "Coś tam zacząłem męczyć, ale to nie moje porno"."

Ja widzę różnicę między "czytałem, znudziło mnie" a "nie będę tego czytał, bo sporo ludzi się nim strasznie jarało w moim otoczeniu". W pierwszym przypadku mogę się co najwyżej zdziwić, drugi przywołuje trzy tropy.

@bartol.partol

"Na świecie jest mnóstwo dobrej literatury. "

Zawęziłeś się do troll lub idiota. Stawiam na trolla. EOT

@inz.mruwnica

"A Fiction without blasters is a fiction not worth having."

I Ty też?
-
2008/10/15 12:41:53
@wojtekrr
"Ja widzę różnicę między "czytałem, znudziło mnie" a "nie będę tego czytał, bo sporo ludzi się nim strasznie jarało w moim otoczeniu". W pierwszym przypadku mogę się co najwyżej zdziwić, drugi przywołuje trzy tropy."

Ja też widzę różnicę, ale daleki jestem od tak kategorycznego formułowania sądów. Miałem to samo co bartolpartol z twórczością pani Rowling - w pewnym momencie miałem powyżej uszu wyskakującego zewsząd Harry'ego Pottera i stwierdziłem, że za chińskiego boga tego nie ruszę. Koniec końców, po jakimś czasie wpadł mi w ręce jeden z pierwszych tomów i szybko przekonałem się, że nic nie straciłem. Pamiętam, że wymiękłem po pierwszych kilku stronach - poraził mnie prosty, ubogi język, jakim to było napisane (być może to tylko właściwość tłumaczenia - tak, wiem, że to lektura dla dzieci).
-
2008/10/15 13:18:14
@wojtekr

Ty rzeczywiście głupi jesteś.
-
2008/10/15 13:51:54
@cieply.welniany.szalik

"miałem powyżej uszu wyskakującego zewsząd Harry'ego Pottera i stwierdziłem, że za chińskiego boga tego nie ruszę"

I ogłaszałeś to publicznie?

"szybko przekonałem się, że nic nie straciłem"

I tym się różnisz od bartolapartola.

@bartolpartol

"Ty rzeczywiście głupi jesteś."

Ale ile miałem radości z czytania Sapkowskiego! Warto być głupim.
-
2008/10/15 13:56:03
@Koniec końców, po jakimś czasie wpadł mi w ręce jeden z pierwszych tomów i szybko przekonałem się, że nic nie straciłem.

Pffffffffffffff.
-
2008/10/15 14:10:03
@wojtekrr
"I ogłaszałeś to publicznie?"

Nie kryłem tego w rozmowach z ludźmi zachwycającymi się Potterem.

"I tym się różnisz od bartolapartola."

bartolpartol: "Nie wykluczone oczywiście , że kiedyś przypadkiem coś przeczytam i mi się spodoba." (pisownia oryginalna)

@mrwisniewski
"Pffffffffffffff."

Co chciałeś przez to powiedzieć?
-
2008/10/15 14:29:58
bartolpartol: "Nie wykluczone oczywiście , że kiedyś przypadkiem coś przeczytam i mi się spodoba." (pisownia oryginalna)

Dżizas! Wstawiłem spację przed myślnikiem? Ale jaja. ;-)
-
2008/10/15 14:52:15
@Ma się to nieodparte poczucie wyższości, co nie?

Kiedy chłopaki mają rację - w dobie Internetu trolling z gatunku "A kim jest ten facet?" jest cienki jak jelito węgorza, zwlaszcza gdy rzeczony facet ma hasło w Wikipedii i 257.000 odnośników w googlu. 0.5/10 max.
-
2008/10/15 15:03:24
@ "I Ty też?"

Zależy od definicji "też". Sapkowski "ma sukces" i to nie wśród spragnionych akceptacji rówieśniczej małolatów, którzy zrobią wszystko by być tacy jak koledzy, ale wśród osób bywszych, więc podejrzewam, że na drugiej, no najdalej trzeciej, warstwie tam jest coś genialnego, ale ja nie mogę się przebić przez pierwszą. To znaczy nie mogłem lata temu kiedy próbowałem, może do teraz mi się zmieniło. At the other hand, to samo miałem z dr. Who. Mam świadomość, że jak się w to zabrnie to jest fajnie, ale nie mogłem się przebić przez pierwszowarstwową teatrotelewizyjną inscenizację.
-
2008/10/15 15:08:14
@inz.mruwnica

Czyli Ty nie, bo wystąpiła próba przebicia się. A że się nie spodobało, to już KJP.
Bałem się tylko, że mnie trollujesz 'spoconym karłem z okładki', a że ostatnio ujawniłeś, że tylko buców trollujesz, to się zmartwiłem.
-
2008/10/15 15:31:29
@krystyna
Kiedy chłopaki mają rację - w dobie Internetu trolling z gatunku "A kim jest ten facet?" jest cienki jak jelito węgorza, zwlaszcza gdy rzeczony facet ma hasło w Wikipedii i 257.000 odnośników w googlu. 0.5/10 max.

Jeju, mój tekst (w części dotyczącej Sapkowskiego) był w tak oczywisty sposób głupi, że zareagować na niego mogli właściwie tylko ludzie na jego poziomie. Napisałem go dla sportu i zabawy, a jedna osoba łyknęła go jak prawdę objawioną i zaczęła cudować. Nie mam pojęcia po co to dalej wałkujecie. Przecież to bez sensu.
-
2008/10/15 15:42:10
@bartolpartol

"Napisałem go dla sportu i zabawy, a jedna osoba łyknęła go jak prawdę objawioną i zaczęła cudować."

Nazwanie trolla trollem jest łykaniem jak prawda objawiona?

"Nie mam pojęcia po co to dalej wałkujecie. Przecież to bez sensu."

Każdy sobie wałkuje na co ma ochotę. A że sensu to nie ma żadnego, to się trudno nie zgodzić. Więc po chuj to napisałeś?

"mój tekst (w części dotyczącej Sapkowskiego) był w tak oczywisty sposób głupi, że zareagować na niego mogli właściwie tylko ludzie na jego poziomie"

Ty jednak jesteś bucem.

-
2008/10/15 15:46:01
@ "Napisałem go dla sportu i zabawy"

For teh lulz? Troll retreat strategy #18.
-
2008/10/15 20:31:04
W świetle faktów, które widzę w telewizorze WO jest teraz pewnie bardzo zajęty przekonywaniem przygodnie poznanych rozmówców, że jest *Słowakiem* a nie *Polakiem* i nie, w ogóle nie ma pojęcia kto to jest Lech Kaczyński.
-
2008/10/15 20:46:38
To on pojechał na konwent ludzi dających faka?
-
wo
2008/10/15 21:15:04
@bartolpartol
" Napisałem go dla sportu i zabawy, a jedna osoba łyknęła go jak prawdę objawioną i zaczęła cudować."

Ooo, mój drogi, nie będę tu tolerował trollowania polegającego na tym, że ktoś "w oczywisty sposób" nie wierzy w to, co pisze. Uważaj na siebie, bo zaraz będziesz pisał pracę magisterską razem z Piotrem Dobrym.

@benzo
"W świetle faktów, które widzę w telewizorze WO jest teraz pewnie bardzo zajęty przekonywaniem przygodnie poznanych rozmówców,"

A znowu się coś wydarzyło? Ja mam takie szczęście, że najbardziej żenujące sceny z polskiej polityki szczęśliwie spędzam wśród ludzi nadających na innej częstotliwości. W zeszłym roku przegapiłem na Polconie aferę, która wyglądała na jakiegoś egzotycznego LARPa, w którym ministrowie PiS i prokuratorzy odstawiali Pacmana na ulicach Warszawy.
-
2008/10/16 01:00:19
@barts_706
"Dukaj...."

IMVHO Problem ma on taki, że masa fanbojsów bezkrytycznie dość go wychwala.
Niestety miejscami jego teksty są za bardzo mętne. I nie chodzi mi o rozbudowanie język ale o prowadzenie narracji. Miejscami nie wiadomo co się dzieje i kto kogo... Nie jest dziwne potem że autor tłumaczy czytelnikowi o co mu chodziło.

Co do filozofii to naprawdę żenada to, że w Lodzie wcisnął ten solipsyzm. Ile można?

Najsmutniejsze jest to że Dukaj nie ma chyba zamiaru sie zmienić i popracować nad niwelowaniem mętności. Już jest chyba za popularny i już nie będzie mu się chciało.









-
2008/10/16 09:02:20
@IMVHO Problem ma on taki, że masa fanbojsów bezkrytycznie dość go wychwala.

YVHO jest O debila. Najwięksi fani Dukaja zawsze byli jego największymi (konstruktywnymi) krytykami.

@Najsmutniejsze jest to że Dukaj nie ma chyba zamiaru sie zmienić i popracować nad niwelowaniem mętności. Już jest chyba za popularny i już nie będzie mu się chciało.

Najsmutniejsi są internetowi mędrkowie, którym się wydaje, że pisarzowi klasy Dukaja zależy na tak rozumianej popularności.
-
2008/10/16 10:23:46
@wo
Ooo, mój drogi, nie będę tu tolerował trollowania polegającego na tym, że ktoś "w oczywisty sposób" nie wierzy w to, co pisze. Uważaj na siebie, bo zaraz będziesz pisał pracę magisterską razem z Piotrem Dobrym.

Yo, spoko, przepraszam. Tak mnie naszło po tym jak przeczytałem, że ktoś uważa tutaj Sapkowskiego za naj, naj, naj i w ogóle. Nie to, żebym coś miał przeciwko Sapkowskiemu. Nic nie czytałem, więc nie mam zdania. Czysta przekora. Jak się okazało niestety w nie najlepszym wydaniu.

A kto to właściwie jest ten Piotr Dobry? Tym razem na serio nie wiem.
-
2008/10/17 11:31:40
@wo
"dla snobistycznych buconerów tak właśnie jest - przegryzają się przez "Ulissesa"

To co oni tacy, przecież wystarczy Coenów podać. O Brother, where art thou? Też przecież w bon tonie i malowniczo i w ogóle.. Na co komu Bloom, albo ludzie, którzy śpią i miewają płynne marzenia w półśnie. Żaden normalny człowiek nie będzie przecież tracił czasu na wyobrażanie sobie wiszącej półki w kącie oka. Zresztą może warto dać do zrozumienia snobom, że duzi pisarze mają zaległości w czytelnictwie, że hoho i wybierają sobie fragmenty przestrzeni intertekstualnej (tutaj wskakuje snobi grymas na moją facjatę), które im pasują. Czasem bardziej intuicyjnie, niż systemowo.
-
2008/10/17 11:32:59
Czasem bardziej intuicyjnie niż systemowo.
-
2008/10/17 12:09:11
@martin.slenderlink

zainteresowało mnie co mówisz, ale za chuj tego nie rozumiem.
-
2008/10/17 21:22:00
@ludzie, którzy śpią i miewają płynne marzenia w półśnie

Dzisiaj na przykład śniło mi się, że po palcu wskazującym lewej ręki chodzą mi dwa małe pajączki. Poczułem się nieswojo, jak nagle zniknęły pod skórą, a jak zaczęły wychodzić z palca w większej liczbie, to stwierdziłem, że nie no, kurwa, dość tego, pełne wynurzenie.