|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Lem w Gazecie
![]() Ufff, nareszcie poszedł oficjalny komunikat, więc wreszcie mogę się tu napisać o projekcie, przy którym ostatnio się krzątam. Ruszamy z gazetową edycją dzieł zebranych Stanisława Lema. Aby zwabić tych, którzy te dzieła już mają z innych edycji - wszystkie tomy opatrujemy unikalnymi bonus trackami. Z właściwą sobie skromnością powiem, że niektóre z nich wydają mi się naprawdę warte wywalenia kasy. Chwaliłem się już na blogu uroczym wieczorem spędzonym w towarzystwie pewnego miłego nowojorczyka. Teraz już przyznam się, że był to Michael Kandel. Siedzieliśmy na ławce z widokiem na instalację Olafura Eliassona, rozmawialiśmy o (nie)przekładalności Lema na angielski, a także o tym, dlaczego nim nastał Lem, musieli nastać Tuwim, Norwid i Kochanowski. Byłem w siódmym niebie, mam nadzieję, że ta rozmowa będzie ciekawa dla prawdziwych lemofilów. Z tej okazji mikrokonkurs: Kandel wyznał mi, jaki polski rzeczownik pozbawiony jest angielskiego odpowiednika, a jednocześnie jest na tyle przydatny, że używa go w prywatnych rozmowach z własną małżonką. Szczęśliwemu odgadującemu oferuję wybrany tom z kolekcji. Ale uprzedzam, że konkurs jest trudny, choć jednocześnie to słowo na tyle potoczne, że w przeciętnej polskiej rodzinie ktoś wypowiada je przynajmniej raz w tygodniu. Specjalnie dla nas Jacek Dukaj napisał utwór utrzymany w stylu „Próżni doskonałej” - recenzję z książki „Apokryfy Lema” wydanej przez Wydawnictwo Literackie na 150 urodziny pisarza. Rzecz jasna, w roku 2071 słowo „apokryfy” zyskało nowe znaczenie. Jakie? Nie zdradzę, przytoczę tylko wyrwany z kontekstu fragment: „trwa polowanie na zdziczałe książki”. Gdy do niego doszedłem, dostałem z zachwytu trzęsiączki wzdłużnej, bo po po prostu jakby duch Lema tchnął w klawiaturę Dukaja. Wśród bonusów jest wywiad z Wolszczanem. Decyzję oczywiście podjęliśmy na długo przed wybuchem afery - takich projektów nie robi się z dnia na dzień. Wolszczan był dla nas po prostu automatyczną odpowiedzią na pytanie „z kim wywiad jako bonus do Głosu Pana”? Jak już gruchnęła ta afera, mogliśmy przewalić skład książki, ale postanowiliśmy nie dać się zwariować. Unikalnym bonusem jest szyderczy utwór o Stalinie, napisany przez Lema pod koniec lat 40. Mówił o nim w wywiadach z Beresiem i Fiałkowskim. Do końca życia pisarz uważał utwór za zaginiony, odnalazł go po jego śmierci jego sekretarz, pan Wojciech Zemek. Pisarz tak skutecznie ukrył maszynopis przed wpadnięciem w niepowołane ręce (w PRL za takie zabawy można było bardzo daleko zajechać), że sam go nigdy już nie odnalazł, mimo „przetrząśnięcia z żoną domu od góry do dołu”. Jak? Też nie zdradzę! Zdradzę tylko, że i u Beresia i u Fiałkowskiego wspomniany jest gruziński enkawudysta Anichwilitegonieradze. Okazuje się, że w rzeczywistości to jest imię i nazwisko - Anichwili Tegonieradze. O ileż tak jest śmieszniej! czwartek, 09 października 2008, wo
TrackBack
Komentarze
inz.mruwnica
2008/10/09 23:49:41
Kombinować albo załatwić
2008/10/09 23:53:44
@inz.mruwnica
"Kombinować albo załatwić" Jak to są Twoje propozycje rzeczowników, to chyba czas wrócić do szkoły ;). @wo Bardzo mi się podoba ta inicjatywa, nadrobię braki w Lemie, a mam je, wstyd się przyznać, całkiem spore. I dodatki też kuszące. 2008/10/09 23:56:59
Bylabym wdzieczna za informacje na temat mozliwosci kupienia tej serii przez mieszkancow wysunietych placowek zagranicznych.
2008/10/10 00:04:20
@vierablu
"Bylabym wdzieczna za informacje na temat mozliwosci kupienia tej serii przez mieszkancow wysunietych placowek zagranicznych." Tak ogólnie właściwy adres to: serwisy.gazeta.pl/kolekcje/0,94887.html Jeszcze nie ma tam opcji "zamów", ale w kioskach też tego jeszcze nie ma. W każdym razie, ja muszę do poniedziałku poznać odpowiedź na Twoje pytanie, bo w poniedziałek jadę na pewien zamorski konwent science-fiction (o którym niebawem machnę osobną notkę) i zamierzam tam uprawiać shameless plugin wśród polonusów. 2008/10/10 00:20:36
Dziekuje!. Podany link zaprowadzil mnie do sklepu internetowego Agory i adresu sklep@agora.pl, na ktory zaraz wysle swoje pytanie.
(A za ktore morze?) 2008/10/10 00:39:52
Stawiałbym, że będzie to jakiś rzeczownik zbiorowy typu sztućce czy zastawa stołowa (akurat oba mają odpowiedniki w angielskim, ale raczej rzadziej używane) Sztućce poza tym pewnie odpadną ze względu na trudną wymowę (przy założeniu że żona p. Kaplana nie mówi po polsku).
2008/10/10 00:45:09
Zapewne istnieje wiecej niz jeden taki rzeczownik bez adekwatnego --kolokwialnego, zakladem-- angielskiego odpowiednika, wiec to nie tyle zgadywanka na pytanie, co loteria. Moze wiec jakos bys to wyszczególnil, albo przynajmiej podal z jakiej dziedziny/domeny?
2008/10/10 01:06:41
@apokryfy
Wyobrażam je sobie jako stworzenia latające podobnie do ptactwa (książki machające stronicami) - coś przypominającego zawartość regałów biblioteki z filmu "MirrorMask". 2008/10/10 01:13:52
ojej. to przegapiliśmy - agora lema wydaje? czemu nie ma w mieście reklam, na ulicach zajebistych plakatów. jakieś bonusy dla zbanownych czytelników tego bloga? ej wo, skoro pracowałeś nad redakcją, kupiłbym z twoja dedykacją, choćby pierwszy tom. najwyższy czas, bo lem to jest wieszcz, oczywiście z tym jego romantyzmem się można nie zgadzać, jak on sam dzisiaj. ale pomysł, marketingowy lub nie wcale nie marketingowy, ogromny. grqtuluję.
jak kupić, zarezerwować, moze jakiś fon do dystrybucji? 2008/10/10 01:21:28
"sam go nigdy już nie odnalazł, mimo przetrząśnięcia z żoną domu od góry do dołu. "
A systemem Pinkertona na kwadraty dom podzielił? 2008/10/10 01:27:03
PS. Może z rozpędu byście jako wszechwładna agora co to rządzi światem załatwili jakoś, by Lem trafił na polskie euro, a nie jakaś syrenka, lub co gorsza wawel, lub co gorsza wojtyła?
2008/10/10 01:27:51
Ale dałem... tak byłem podjarany, że znam odpowiedź, że nie zauważyłem, że na inne pytanie...
2008/10/10 01:31:11
@apokryfy cd
W przyszłości żaden literat nie będzie sobie łamał głowy nad fabułą, zastąpią ich specjalnie preparowane plemniki wysiewane wprost na glebę z których "napisze się" samoczynnie powieść czy poemat. Ponieważ upadnie nie tylko pisarstwo lecz również i czytelnictwo, to za sto lat będzie można się przechadzać już tylko po zagajnikach zdziczałych książek, dojdzie do genetycznych wynaturzeń i hybryd gatunkowych w stylu literatury pornograficzno-mistyczno-dewocyjnej. W takie dzikie ostępy lepiej się nie zapuszczać bez naładowanego blastera. 2008/10/10 01:31:16
@WO
A te dzienniki co wyjdą jako pierwsze to która wersja będzie? Z ejbomem? 2008/10/10 01:34:05
@utwór o Stalinie
ZTCP, to miał on być zarejestrowany na taśmie magnetofonowej (Lem o tym wspominał w rozmowie z Beresiem?). 2008/10/10 01:50:04
@czemu nie ma w mieście? moze jakiś fon?
A może by przeczytać wpis, odnośniki i komentarze? FEI: 1. Dzienniki gwiazdowe 2. Kongres futurystyczny. Opowiadania Ijona Tichego 3. Solaris 4. Głos Pana 5. Opowieści o pilocie Pirxie 6. Doskonała próżnia 7. Bajki robotów 8. Śledztwo. Katar 9. Szpital Przemienienia 10. Eden 11. Powrót z gwiazd 12. Niezwyciężony 13. Pamiętnik znaleziony w wannie 14. Wysoki Zamek 15. Cyberiada 16. Sknocony kryminał W pierwszym tomie "Spór między Muenchhausenem a Guliwerem" - posłowie prof. Jerzego Jastrzębskiego; "Słownik terminów Lemowskich", odc. I; "Lema nie ma?" - esej Wojciecha Orlińskiego o szaleństwie Philipa Dicka. Numery telefonu: 0801 130 000, 022 825 74 29 (ten drugi to firma "Press Promocja"). 2008/10/10 01:55:36
@2. Kongres futurystyczny. Opowiadania Ijona Tichego
Durr, "futurologiczny". BTW, czy "opowiadania Ijona Tichego" ma oznaczać to samo co "Ze wspomnień Ijona Tichego" w moim wydaniu WL? 2008/10/10 02:01:50
O właśnie, też mnie to interesuje najbardziej - na ile kompletne będzie wydanie "Dzienników gwiazdowych"? "Podróży dwudziestej szóstej i ostatniej" się nie spodziewam, ale może po raz pierwszy w formie książkowej ukaże się "Ostatnia podróż Ijona Tichego"?
2008/10/10 05:08:39
O tak, brak "Fiaska" to duży brak. Ja bym jeszcze wrzucił "Pamiętnik znaleziony w wannie".
2008/10/10 07:46:59
Wooohooo!
Co do rzeczownika, to ja bym obstawiał "znajomy" albo "kolega" - bo chociaż mają angielskie odpowiedniki, to zakres znaczeniowy jest inny niż "acquintance" czy "colleague". 2008/10/10 08:54:05
A jaki był Kandel tak w ogóle? Ciekawy jestem, bo Kandel to mój osobisty bohater odkąd przeczytałem jego przekład wiersza o miłości napisany językiem wyższej matematyki przez elektrybałta .
Co do Tajemniczego Rzeczownika - też pierwsza rzecz, która mi przyszła do głowy, to czasowniki, zresztą te same, co mruwnicy ("kombinować" ewentualnie "załatwiać") - tylko w jakim celu Kandel miałby używać ich w USA? :-) 2008/10/10 09:18:29
Jakoś kompletne to to wydanie nie jest. Gdzie "filozofia przypadku" czy "fantastyka i futurologia"? Chyba, że to wydanie stricte beletrystyki Lema.
2008/10/10 09:27:18
lem ogolnie fajny jest, ale skoro juz jestesmy przy wygrzebywaniu nieznanych perelek z wczesnego okresu tworczosci, moznaby przypomniec to opowiadanie jak pirx trafil do kraju gdzie czcili bombe atomowa
tez fajne tytulu nie pomne 2008/10/10 10:07:06
Odpowiedz z Agory w sprawie wysylki zagranice:
Szanowna Pani, z przykrością informuję, że nie wysyłamy tej kolekcji za granice Polski. :( 2008/10/10 10:23:08
Szanowna Pani,
z przykrością informuję, że nie wysyłamy tej kolekcji za granice Polski. Kmać... 2008/10/10 10:25:08
Bardzo fajnie, chociaż brak "Fiaska" to fiasko. Mnie osobiście brakuje też "Summy" i "Dialogów". Miałem nadzieję, że ktoś w końcu wyda "Dzieła Wszystkie, Ale To Zupełnie Wszystkie" oprawione w skórę bladawca, bo teraz mam mieszaninę różnych wydań. WO, nie wiesz przypadkiem, czy jakieś wydawnictwo nie ma takich ambitnych planów?
2008/10/10 10:28:57
Cudownie, podjarałem się esejem Adama Michnika o totalitaryzmie. Muszę go mieć! Fani Lema są chyba w siódmym niebie...
2008/10/10 10:30:08
@WO
Gratulacje. Moim zdaniem Lem jest najwybitniejszym polskim pisarzem. Jedynym uniwersalnym. I absolutnym geniuszem. Skoro się grzebałeś w Lemianach, to może wiesz czy kiedykolwiek przewijał się w zasięgu wzroku Szwedzkiej Akademii? Moim skromnym zdaniem Lem jest wybitniejszy od większości czcigodnych laureatów, no ale wiadomo, że zdanie ścisłych nigdy nie miało większego znaczenia... 2008/10/10 10:50:42
@konkurs: Moim zdaniem sa dwa takie rzeczowniki, ktore najmniej raz w tygodniu padaja w porzadnym polskim domu, zwykle w konfiguracji: "Chcesz _popite_ czy _zagryche_". Ale pewnie nic nie wygralem. Jakos nie widze jak Michael Kandel wypowiada te sentencje do zony.
2008/10/10 11:12:28
@m3 & vierablu
To apsurt i bessęsu. Tyle o tym rozmawiałem z Tymi Co Tym Interesem Kręcą, że będę to promował na zamorskim konwencie wśród polonusów i że potencjalnymi nabywcami będą przysłowiowi Polacy w Londynie i tak dalej. Dzisiaj to spróbuję wyjaśnić u samego Kalkulatora. @elektrobob "Jakos nie widze jak Michael Kandel wypowiada te sentencje do zony." W wywiadzie pada nawet konkretny przykład makaronizmu (barbaryzmu?) - angielskiego zdania, w którym ten rzeczownik jest dopełnieniem :-) @eemdd "moznaby przypomniec to opowiadanie jak pirx trafil do kraju gdzie czcili bombe atomowa" Najpierw Pirxa od Tichego by się nauczył odróżniać, a potem by zaczał dopiero po blogach konwersować, a? @maciek "ZTCP, to miał on być zarejestrowany na taśmie magnetofonowej (Lem o tym wspominał w rozmowie z Beresiem?)." Taśma jest nie do odczytania - Tomasz Lem próbował z tym już walczyć u fachowców. @weirdnik "A te dzienniki co wyjdą jako pierwsze to która wersja będzie? Z ejbomem?" Weź Linuksa, odpal apt gept gnalculator i sam se dodaj te 70 lat do daty ostatniej podróży Lema, OK? @bballman " (akurat oba mają odpowiedniki w angielskim, ale raczej rzadziej używane) " Nic z tych rzeczy. Kandel na przykłąd zaskoczył mnie rzeczownikiem, którego ja z kolei nie znam - "sough". To jest, wbrew pozorom, dosłowny odpowiednik naszego słowa "szum", tyle że praktycznie wyszedł z potocznego użycia setki lat temu. Ten rzeczownik nie ma żadnego odpowiednika. @bmw "A systemem Pinkertona na kwadraty dom podzielił?" No więc właśnie to jest spektakularny przykład przyczyn, dla których ten system by zawiódł :-). Coś w rodzaju absolutnie genialnej analogowej steganografii. @visnialk "Cudownie, podjarałem się esejem Adama Michnika o totalitaryzmie. Muszę go mieć! Fani Lema są chyba w siódmym niebie..." Pokaż mi fana Lema, który nie chciałby przeczytać eseju Michnika o totalitaryzmie inspirowanego Cyberiadą. Aj min, siriusli, pokaż mi kogoś takiego, ja sobie nie umiem w ogóle wyobrazić takiego dziwoląga. Albo ktoś czyta Lema, albo podziela te jakieś prawicowe szajby antymichnikowe, tertium nie ma w tym Wszechświecie. 2008/10/10 11:18:01
Anegdotka na marginesie:
Otóż kiedy pracowałem w Japonii, najczęstszym skojarzeniem z Polską (o ile w ogóle jakimś, bo jesteśmy w zasadzie tam nieznani) był Szopen. Drugim w kolejności Wałęsa, odnosiłem wrażenie że po lekturze notki w encyklopedii przed spotkaniem ze mną (z typowo japońskiej uprzejmości). Natomiast miejsce trzecie zajął właśnie Lem, i to nie za sprawą filmu Solaris, a tłumaczenia na japoński. I był to jedyny polski pisarz o jakim tam słyszeli. Jeden z moich współpracowników był wręcz jego fanem, ale ja pracowałem w laboratoriach telekomunikacyjnych, więc to nie jest reprezentatywna próbka społeczeństwa. 2008/10/10 11:39:18
rzeczownik - stawiam na "bałagan". chociaż to z jidysz czy z hebrajskiego wręcz. znajomi Niemcy na zastępstwie służby wojskowej w Izraelu byli kolosalnie zdumieni uniwersalnością tego słowa (tudzież trafnością wobec tamtejszych warunków życia) - w NY może też się sprawdza?
2008/10/10 11:43:25
@bwv1004
A systemem Pinkertona na kwadraty dom podzielił? System zawiódł już przy szukaniu spodni. A pomysł świetny, nie mogę się doczekać. 2008/10/10 11:48:23
ad rzeczownik: kombinowałem w stylu "wihajster" (chociaż to w sumie z niemieckiego pochodzi) ale ma toto odpowiednik angielski......
2008/10/10 12:11:24
@barts
"Lem w Japonii" Lem kiedyś wspominał, że pisują do niego fani z Japonii, ale podobno cały humor gdzieś miał się gubić przy okazji. Ale przecież coś najwyraźniej ocalało w tłumaczeniu. Przy lekturze "Kongresu..." dostrzegłem jednak, że pisarz uczcił w specyficzny sposób oficynę japońską, która tam propagowała jego pisarstwo. Tak swoją drogą to musi być ciekawa osoba ten japoński tłumacz Lema, zachowując proporcje to dla mnie ktoś w rodzaju niemal Chiune Sugihary. 2008/10/10 12:35:00
@tajemnicze słowo
Słowo "popita" w angielskim jak najbardziej istnieje (chaser). Z zakąską jest większy problem, ale to faktycznie nie na rozmowę z żoną. Doba? Fajrant? Chałtura? :) 2008/10/10 12:40:14
Jajco, kupa, zboczeniec, kłamczuszek, foch, Hitler Road, Auschwitz Mall, pierdu-pierdu - podstawy polskiego dla młodych Japonek.
2008/10/10 12:49:23
@wo
Albo ktoś czyta Lema, albo podziela te jakieś prawicowe szajby antymichnikowe nieprawda. czytam lema i sci-fi - jednoczesnie podzielam w jakis sposob szajby antymichnikowe osobiscie z checia przeczytam co sadzi o lemie nie tylko michnik, ale i inne celebrities, jezeli maja cos na ten temat do powiedzenia (chocby mieli byc to urban pod ramie z rydzykiem) wracajac do notki super inicjatywa, gratulacje. szkoda, ze agora nie szarpnela sie na to o czym ktos tu juz pisal dziela absolutnie wszystkie. byla okazja, moze bezpowrotna. co do brakujacych tytulow, mam podobne doswiadczenia w wybieraniu the best of i wiem, ze jest to ciezkie zadanie, bo chcialoby sie wrzucic prawie wszystko mam tez pytanie, czy w ramach spogladania laskawym okiem przez agore na sci-fi, jest szansa na cos w stylu kanonu swiatowej sci-fi XX wieku, kiedys, gdzies w przyszlosci? dajac np. cos co nie ukazalo sie jeszcze w polskim przekladzie? @słowo kolega tlumacz mowil mi, ze takim slowem jest ciekawostka, zawsze musial to tlumaczyc dookola 2008/10/10 12:51:47
@cws
"fucha" Plonk warning za nieznajomość znakomitego filmu "Moonlightning" (po polsku właśnie "Fucha") :-). Poza tym, tak zbiorczo - jeszcze nikt nie trafił... dla ułatwienia dodam, że odpowiednik nie istnieje w ogóle. Nie to, że archaiczny, rzadki czy "to nie zupełnie to samo". Nie ma go wcale, a jednak przeciętna rodzina tak z raz na tydzień to musi powiedzieć :-) @mrw " Hitler Road, Auschwitz Mall," A jak właściwie w ich transkrypcji to wygląda? Hitreru? 2008/10/10 12:52:34
@krystyna.ch: dzieki za chasera, nie mialem pojecia. z kolei doba to po prostu "day".
2008/10/10 12:54:58
@mirinda
"osobiscie z checia przeczytam co sadzi o lemie nie tylko michnik, ale i inne celebrities, jezeli maja cos na ten temat do powiedzenia (chocby mieli byc to urban pod ramie z rydzykiem)" A zatem Ty też to przeczytasz z zaciekawieniem - chociaż być może zaślinisz wolumen pieniąc się z wściekłości. "agora nie szarpnela sie na to o czym ktos tu juz pisal dziela absolutnie wszystkie. " Do roku 2076 nikt nie będzie miał prawnej możliwości szarpnięcia się na takie coś. "kolega tlumacz mowil mi, ze takim slowem jest ciekawostka, zawsze musial to tlumaczyc dookola" What's wrong with the "quirk"? 2008/10/10 13:01:56
@myself
""to nie zupełnie to samo"" Cholera, muszę odstawić czytanie Psychiatryka. 2008/10/10 13:03:47
@podstawy polskiego dla młodych Japonek.
Yikes! Na jakim kursie? 2008/10/10 13:09:02
@kolei doba to po prostu "day".
Tak, ale "day" to także "dzień" w sensie od wschodu do zachodu słońca (I'm a lumberjack, and I'm okay, I sleep all night and I work all day, itd.). Nie ma osobnego słowa na określenie tworu "dzień plus noc" tak jak w polskim czy rosyjskim. 2008/10/10 13:11:30
@"schowek" Lema
Wziąwszy pod uwagę tamtejsze realia to może takie lemiana najłatwiej było rozparcelować między leniniana/staliniana? 2008/10/10 13:15:00
@"schowek" Lema
Masz racje Maćku, to po prostu było ukryte jako książka w bibliotece zgodnie z zasadą, że brylantu nie znajdziesz pośród stosu potłuczonego szkła (o tym Lem sam pisał) 2008/10/10 13:15:18
@krystyna.ch: jasne. co nie zmienia faktu, ze oznacza tez cykl 24 godzin, czyli dobe.
2008/10/10 13:16:51
@to po prostu było ukryte jako książka w bibliotece
... w obwolucie z napisem "Anegdoty o słynnych księgowych"? 2008/10/10 13:18:49
@mrwisniewski & wo
trivia i quirk on twierdzi, ze nie w tym znaczeniu. w znaczeniu i've got something interesting for you. ale szukam w myslach dalej, skoro to cos innego... @wo A zatem Ty też to przeczytasz z zaciekawieniem - chociaż być może zaślinisz wolumen pieniąc się z wściekłości bez obaw, mam specjalny sliniak do czytania wyborczej, a zwlaszcza ojca redaktora 2008/10/10 13:22:42
@WO
"nie zupełnie" Cholerka, nie zdążyłem. "Jak oni to piszą?" Wziąłem się za risercz jako osoba mająca było nie było kontakt z japońskim (egzamin w Wawie 7 grudnia, ktoś z komentatorów albo nawet autor pozwoli się zaprosić na piwo późnym popołudniem?). Rezultat poniżej: ja.wikipedia.org/wiki/%E3%82%A2%E3%83%89%E3%83%AB%E3%83%95%E3%83%BB%E3%83%92%E3%83%88%E3%83%A9%E3%83%BC Bonusowe skrinszoty z gierki z mangowymi, wielkookimi nazistkami tutaj (luźno mi się skojarzyło): www.bartsnews.net/2008/06/also-tits.html @krystyna.ch +10 punktów dla Gryffindoru za Pratchettyzm. 2008/10/10 13:24:32
A, i jeszcze wymowa, bo nie każdemu się będzie chciało robić konwersję z katakany:
A-do-ru-fu Hi-to-raa 2008/10/10 13:44:58
Na półce pewnego mrocznego i demonicznego Fina, takiego co to zgodnie z ostatnimi prasowymi analizami stanu duszy młodych mieszkańców Helsinek i okolic tylko przez przypadek nie przekuł wirtualnych przeżyć w realną hekatombę, też znalazłem kiedyś niezły set twórczości Lema, w tym popieprzonym języku ofkors. Tyle, że buc myślał, że Lem to Rosjanin.
Rzeczownik jaki mi się od razu rzucił na myśl to bigos, ale aj si noł fakin pojnt w rodzinnym cotygodniowym bajaniu o bigosie, chyba że Kandel mieszka na grinpojncie i wkurwiają go zapachy od sąsiadów. 2008/10/10 13:51:53
@Yikes! Na jakim kursie?
Na kursie "Masaki, mówiłem żebyś się nie uczyła polskiego od michio" 2008/10/10 13:57:07
@wo
"Moonlightning" po pierwsze to moonlighting, a po drugie to po prostu zapierdalanie na dwie zmiany po nocy. fucha to praca łatwa, dodatkowa i jeszcze najlepiej robiona w czasie płatnym w ramach pracy podstawowej. 2008/10/10 14:01:41
"Baba"
Wszystkie odcienie tego słowa, od pogardliwego poprzez czułość aż do dumy (vide A Świrszczyńska) absolutnie nieprzetłumaczalne. 2008/10/10 14:04:07
@czescjacek
"fucha to praca łatwa, dodatkowa i jeszcze najlepiej robiona w czasie płatnym w ramach pracy podstawowej." Dzięki za poprawkę. Zobacz przykładowe użycia: Danbury's City Clerk moonlighting at taxpayer's expense? www.myleftnutmeg.com/showDiary.do?diaryId=10433 The Dark Side of Teacher Moonlighting: www.jstor.org/pss/1164474 2008/10/10 14:22:28
Cholera, ja gdzieś czytałem jakaś wypowiedź Kandela o tym słowie, ale nie pamiętam o jakie chodziło. A doba to jest natural day.
2008/10/10 14:35:28
@wo
"moonlighting" dziwne, bo w dictionary.com nie ma nic o negatywnych konotacjach, a nawet w urbandictionary też jest tylko, że ta dodatkowa praca bywa "of a sketchy nature" (przykład: "moonlighting as a stripper"). no ale oczywiście rzeczywiste użycie bije słownik, więc stoję poprawiony. 2008/10/10 14:38:01
@barts_706
Wziąłem się za risercz jako osoba mająca było nie było kontakt z japońskim (egzamin w Wawie 7 grudnia (...) Niech zgadnę - punktualnie o 7:48? 2008/10/10 14:38:05
@redraban
"Tajniak" To słowo oczywiście pada w wywiadzie, nawet pisząc swoją książkę zwróciłem uwagę na to, że mimo wszystko amerikan inglisz nie ma na to osobnego rzeczownika (Kandel tłumaczy to w "Pamiętniku" jako "undercover man"). Chociaż w sąsiedniej dyskusji jest wątek prowokacji FBI! No ale ani u nas, ani u nich nie jest tak strasznie, żeby "tajniak" pojawiał się w średnio-raz-na-tygodniowej rozmowie przeciętnej rodziny... 2008/10/10 14:38:26
@tajniak
Z tajniakiem Kandel miał problem przy "Pamiętniku znalezionym w wannie" (NB, plainclothes man pasowałby mi bardziej niż undercover man, ale może nie czuję subtelności znaczeniowych), ale to zdecydowanie nie jest słowo, którego przeciętna rodzina używa raz w tygodniu. 2008/10/10 15:03:52
m3: Kmać...
To był też mój pierwszy odruch, ale potem przyszła refleksja. W zasadzie po co mi drugi komplet na półce? :-) Z tym słowem niezła zagwozdka, chodzę i kombinuję co przeciętna polska rodzina robi raz na tydzień. Msza? Niedzielny obiad? Sobotnie sprzątanie? Chyba za mało się znam na przeciętnych polskich rodzinach. Przy okazji zapytam: czy ktoś gdzieś (chociażby wo w swej książce, której, przyznaję, nie miałem w ręku) pokusił się o zebranie błędów, takich gufsów a'la imdb z książek Lema? Niżej, czy raczej wyżej podpisany kiedyś miał zamiar zrobić taką stronkę w necie, ale z lenistwa i braku czasu na zamiarze się skończyło... 2008/10/10 15:07:01
@bmw
"W zasadzie po co mi drugi komplet na półce? :-)" Liczę tu na to samo, co mają nabywcy płyty "Best of", którzy już mają pełną dyskografię - bonus tracki typu b-tracki, remiksy 12", covery... "Z tym słowem niezła zagwozdka, chodzę i kombinuję co przeciętna polska rodzina robi raz na tydzień." Ja nie mówię, że to jest jakaś cykliczna regularność - po prostu chodziło mi o to, że nie jest to słowo tak egzotyczne, jak jakaś żętyca (czymkolwiek to jest). 2008/10/10 15:12:35
"wszystkie tomy opatrujemy unikalnymi bonus trackami."
znaczy z tych bonusow w każdym tomiku jest troche, tak to sobie kombinujecie? a nie lepiej byloby wszystkie bonusy zebrac w jednym tomie? 2008/10/10 15:20:48
hooolighan : a nie lepiej byloby wszystkie bonusy zebrac w jednym tomie?
To tacy jak ja na pewno nie kupili by serii. Transakcja wiązana, pakietowa, zmora współczesnego świata :-). 2008/10/10 15:21:16
@janek
"znaczy z tych bonusow w każdym tomiku jest troche, tak to sobie kombinujecie?" Kinda sorta. Oczywiście, niektóre są tak superfajoskie, jak tekst Dukaja a niektóre tak obiachowe, jak tekst Jorsa Truliego. "a nie lepiej byloby wszystkie bonusy zebrac w jednym tomie?" Żeby ten jeden się dobrze sprzedał a reszta zaległa w kioskach? Brzmi to rzeczywiście zachęcająco. Cholera, że też na to nie wpadliśmy! 2008/10/10 15:23:49
@tajniak
A spook? Brytyjczycy i Amerykanie tak nazywają funkcjonariuszy swoich wywiadów/kontrwywiadów. 2008/10/10 15:27:21
"Kinda sorta. Oczywiście, niektóre są tak superfajoskie, jak tekst Dukaja a niektóre tak obiachowe, jak tekst Jorsa Truliego. "
no to inne pytanie - czy w *kazdym* tomiku bedzie jakikolwiek bonus? bo ja mam na polce sporo lema - moze nawet wiecej, niz ty... btw szukam brakujacych dwoch kartek do 'oblokow magellana'. 2008/10/10 15:27:24
@redraban
"Nie mam rodziny. Nawet przeciętnej." Ale z całą pewnością znasz to słowo i umiałbyś rozpoznać jego desygnat. 2008/10/10 15:27:50
Wracając do wątku "zdziczałych książek" to w przyszłości widzę to jako poważny problem. Nieczytana i książka nie tylko może dotkliwie ubóść złoconym rogiem ale taki np. wściekły słownik może rąbnąć w głowę na płask za nieznajomość przydatnego słówka, którego nie-używają-w-Ameryce-choć-powinni (a wyobraźmy sobie jeszcze jak potworny może być to widok, kiedy atakuje całą sforą takie wydanie wielotomowe).
2008/10/10 15:28:24
@janek
"no to inne pytanie - czy w *kazdym* tomiku bedzie jakikolwiek bonus? " [wzdech] Tak. Oczywiście, niektóre są tak superfajoskie, jak tekst Dukaja a niektóre tak obiachowe, jak tekst Jorsa Truliego. Ale w *każdym* coś tam jest. 2008/10/10 15:31:28
@ slowo
Ja nie znam angielskiego odpowiednika słowa "bigos". @ żętyca Yuck! @ muzyquest "rzeczownik - stawiam na "bałagan". chociaż to z jidysz czy z hebrajskiego wręcz." Balagan po hebrajsku w jidysz znaczy bajzel :-) 2008/10/10 15:40:39
@bigos, wędliny i inne kulinaria
Na pewno gospodarzowi nie szło o żarcie, bo "tradycyjna kuchnia amerykańska" ma praktycznie wszystko skądś zajumane. Na grzybach np. też się zresztą nie znają, więc i nie tu należy szukać. 2008/10/10 15:45:28
Bałagan w jidysz może sobie znaczyć, ale to tak samo jak w polskim jest wtórne. O ile pamiętam, to z tureckiego i znaczy coś w okolicy "namiot" albo "obóz".
2008/10/10 15:50:17
@wo
Albo ktoś czyta Lema, albo podziela te jakieś prawicowe szajby antymichnikowe, tertium nie ma w tym Wszechświecie. Jest jeszcze Korwin. 2008/10/10 15:50:22
...przygodny gugiel: perski (balkon, górne piętro) - turecki (drewniany budynek, szałas). Z tego samego źródłosłowu jest balkon, burdel i ponoć belka. Wow.
2008/10/10 16:08:32
@wo
"na pewno gospodarzowi nie szło o żarcie, bo "tradycyjna kuchnia amerykańska" ma praktycznie wszystko skądś zajumane." Chodziło mi o to, że mogą nie mieć ogólnego określenia tego zbioru, tylko konkretne desygnaty pt. szynka, salceson, itd., jak ci nieszczęśni Eskimosi z śniegiem. A tak poza tym, to podobno nowojorczycy używają podziału na "sausage" i "kielbasa" i chętnie wybierają się na Greenpoint po tę drugą. 2008/10/10 16:16:02
@Chodziło mi o to, że mogą nie mieć ogólnego określenia tego zbioru, tylko konkretne desygnaty
Analogicznie: szmata. 2008/10/10 16:31:44
@krystyna.ch
"Chodziło mi o to, że mogą nie mieć ogólnego określenia tego zbioru, tylko konkretne desygnaty pt. szynka, salceson, itd., jak ci nieszczęśni Eskimosi z śniegiem. " Chyba umknął Ci mój wcześniejszy komentarz, ale to jest zasadniczy problem z przekładami, że desygnaty zachodzą na siebie ale tylko częściowo. Najczęściej widzimy, że "to nie jest dokładnie to samo". 2008/10/10 16:38:16
Spook to jest coś jak nasze ubek tylko bez bardzo negatywnej konotacji polityczno historycznej.
2008/10/10 16:48:52
@weirdnik
"Spook to jest coś jak nasze ubek tylko bez bardzo negatywnej konotacji polityczno historycznej." No właśnie zupełnie nie! Spook to musi być szpieg. Nie przypomnę sobie kryminału, w którym to konkretnie widziałem, ale właśnie jacyś funkcjonariusze przekazywali sobie wiadomość, że wyłączono ich ze sprawy, bo teraz zajmują się tym 'spooks'. To chyba było w "The Bank Job"? 2008/10/10 16:51:38
UWAGA WSZYSCY BLOGOWICZE POZA TERYTORIUM RZECZPOSPOLITEJ. Poszedłem do czeluści Kalkulatura, wyciągano przy mnie umowę z posiadaczami praw autorskich. Licencja upoważnia do sprzedaży na terytorium RP, plus zamówienia spoza terytorium RP, ale wyłącznie składane za pośrednictwem internetowego sklepu Agory. Osoby odpowiedzialne za wywalenie osób odpowiedzialnych za wywalenie osób odpowiedzialnych za wywalenie osób odpowiedzialnych za wywalenie osób odpowiedzialnych za spławienie Vierablu zostaną wywalone. Bardzo przepraszam za fakapa, tak naprawdę to wszystko jeszcze nie ruszyło, bo oficjalnie startujemy od poniedziałku.
2008/10/10 17:14:14
2008/10/10 17:24:13
Ach te cotygodniowe dyskusje rodzinne. Ale przecież w angielskim jest słowo pogrom.
2008/10/10 17:24:42
tomaszkrzyzan: Może "pogrom"?
Pomijając, że: www.merriam-webster.com/dictionary/pogrom to pogrom rzeczywiście jest słowem używanym co tydzień w każdej polskiej rodzinie. 2008/10/10 17:32:50
@tomaszkrzyzan
"Może "pogrom"?" ...uprzedzając dalsze pytania tego typu, nie chodzi też o łapankę, rozwałkę, szmalcownika, stójkę, łagier, kacet ani konwejer. 2008/10/10 17:54:40
"Spook to musi być szpieg. "
Word. Najbliższe naszym tajniakom jest "plainclothes men". 2008/10/10 17:55:50
@wo
"...uprzedzając dalsze pytania tego typu" Q: Is he your friend? A: No, he's just a guy I know. Mnie dziwiła łatwość nawiązywania (i kończenia) tamtejszych "przyjaźni". Ale to powinno być jakieś słowo z zakresu takich zwykłych codziennych spraw. 2008/10/10 17:59:37
@jonatankoot
"A może to "obciach"? :)" Sooooo lame. I mean, seriously, that was just uncool. 2008/10/10 18:01:04
@maciek
" Ale to powinno być jakieś słowo z zakresu takich zwykłych codziennych spraw." No więc właśnie straszliwa banalna przyziemność tego słowa sprawi, że uczestnicy konkursu się palną w czoło a potem na mnie bardzo obrażą, że ich w coś takiego wpuściłem :-) 2008/10/10 18:05:59
@ a potem na mnie bardzo obrażą
Jeśli już, to powinni na siebie, bo dotąd jadą takimi schematami, że głowa boli. 2008/10/10 18:34:44
O, albo np. trele-morele (btw. Lem tłumaczy czym różnią się jedne od drugich). Stawiam w ciemno na rzeczownik, występujący tylko w liczbie mnogiej. :-)
2008/10/10 18:35:27
Mnie zawsze brakuje uniwersalnego angielskiego odpowiednika słowa "napis". Ani label, anii inscription moim zdaniem nie trafiają w sedno. Może Kandela zdaniem też?
2008/10/10 18:57:51
@wo
UWAGA WSZYSCY BLOGOWICZE POZA TERYTORIUM RZECZPOSPOLITEJ No więc mam jeszcze jedną wątpliwość, którą muszę rozstrzygnąć przed podjęciem decyzji "kupno w sklepie Agory vs. zatrudnienie teścia (z ryzykiem, że przegapi któryś tom)" i boję się, że jak zapytam tam, to odpowiedź będzie równie kompetentna jak ta udzielona błękitnej Wieruszce... Mianowicie: Czy można będzie to zamówić cuzamen do kupy, tak żeby nie płacić 15x za przesyłkę? 2008/10/10 19:16:40
@mmm
Na dzisiejszej wkładce do GW traktującej o kolekcji stoi taki napis: "Drogi prenumeratorze! Zamów prenumeratę kolekcji i oszczędź 34,84zł! Zamiast 318,84zł zapłacisz tylko 285zł Koszty wysyłki pokrywa wydawca* * Pierwszą przesyłkę otrzymają Państwo po dwóch tygodniach od zaksięgowania wpłaty, a kolejne tomy będą wysyłane co dwa tygodnie" Wychodzi na to, że płacisz raz z góry, a potem po prostu wysyłają Ci na podany adres (może być teścia) i masz z głowy jego pamiętanie. 2008/10/10 19:47:39
Zaprzyjaźniony Anglik używa czasem frazy I'm going to this fuckin' robota.
Więc może robota? 2008/10/10 21:01:14
Ze skojarzeń pokrętnych: ciuch? (u nich są tylko clothes, czyli kilka albo apparel czyli strój). Pobudka?
2008/10/10 21:13:14
bardzo się ciesze że gazeta wzięła się za Lema. to był gość... już takich nie robią.
2008/10/10 21:29:58
"Raczejprawienapewno" o to nie chodzi, bo co za rodzina by to była, ale AFAIK nie ma w angielskim dobrego i równie negatywnie nacechowanego odpowiednika wyrażeń "żarcie"/"żarło". Mają tylko neutralne "food" ("chow" jest neutralnym i nieformalnym wyrażeniem z genezą bodaj z woja). A jak jest, to chcę żeby mnie ktoś wyprowadził z błędu i powiedział co za słówko zna.
No, oczywiście, chyba że po prostu mam zaćmę mózgu teraz. 2008/10/10 21:31:36
BTW
Słowo "aż" w angielskim. Jak w zdaniu: " czekałem aż 10 minut". Jak bedzie? 2008/10/10 21:40:40
wo
"uczestnicy konkursu się palną w czoło a potem na mnie bardzo obrażą, że ich w coś takiego wpuściłem :-)" Malinka! (może nie raz w tygodniu, ale na pewno częściej niż tajniak). 2008/10/10 21:42:49
@OT
Skoro jest to notka o Lemie to może ktoś tu będzie w stanie mnie oświecić, bo ta myśl od lat nie daje mi spokoju. Czy ktokolwiek wie coś na temat jakiejś niemieckiej lub austriackiej (a może nawet i holenderskiej) ekranizacji jednego z opowiadań Lema, które ukazało się w zbiorku "Inwazja z Aldebarana"? To była historia o pewnym elektroniku-amatorze, któremu dziwny człowiek zleca wykonanie różnych niezwykle złożonych elektrocjonaliów, służących, jak się później okazało, do rozbudowy potencjału intelektualnego pewnego mózgu elektronowego obdarzonego świadomością. Rzecz była świetnie zrealizowana (wystylizowano to trochę pod wzgl. kostiumów i nastroju, na kryminał, coś jak "Sokół maltański") przy raczej przy skromnym budżecie, chyba na początku lat 90-tych. Sęk w tym, że film oglądałem nie od początku w państwowej TV ok. roku 1995 (+/- 1 rok) a inspirację Lemem rozpoznałem tylko po fabule. Niestety imdb milczy na temat. 2008/10/10 22:00:49
"smacznego" - nie ma dobrego odpowiednika. Jest enjoy your meal ale tego mało kto używa. Poza konkursem, bo jednak niezbyt dobry, ale odpowiednik jest.
2008/10/10 22:13:59
@ bwv1004 "Mnie zawsze brakuje uniwersalnego angielskiego odpowiednika słowa "napis". Ani label, anii inscription moim zdaniem nie trafiają w sedno. Może Kandela zdaniem też?"
writing, sign? @ piotrdiy "czekałem aż 10 minut"." Ja bym powiedziała: I've waited whole/as long as/ as many as 10 minutes. @ kastor.krieg @ ujemne "żarcie" Rozumiem, że "junk food" nie podpada? @ smila5 "Malinka! (może nie raz w tygodniu, ale na pewno częściej niż tajniak)." Po angielsku to hickey/love bite, ale to co Ty masz na myśli nazywa się pimples. 2008/10/10 22:22:25
@gothmucha
No to gites, tylko ja się zawsze boję takich sytuacji, kiedy niby wszystko jest gites ale jak przychodzi co do czego to się okazuje, że "wiesz pan, te zasady obowiązują przy prenumeracie a wiesz pan, sklep internetowy Agory to jest coś zupełnie innego niż prenumerata i my tu mamy taki przepis, że wiesz pan, no nie możemy, no nie da się, no..." 2008/10/10 22:43:48
@ macki "smacznego"
Ano to jest problem. Ja mówię "bon appetit". Tak samo przy kichaniu, "Anglicy", których zna Rabbit mówią "Gruss Gott!" (ja mówię "You snotted down your chin...") 2008/10/10 22:51:00
dodo:
"nazywa się pimples." Na szczęście pod opierzeniem/sierścią nie widać. 2008/10/10 22:56:29
@dodosdontquack: Z kolei amerykanie mówią bless you. A smacznego nie życzą, zresztą nie ma po co - jak dla nich zdrowe jedzenie to kanapka z Subway'a z sałatą lub sałatka z McDonald's :)
2008/10/10 23:04:37
@macki
"Z kolei amerykanie mówią bless you" Anglicy chyba też. W "Żółtej łodzi podwodnej" gdy Ringo zgadza się pomóc wysłańcowi Pepperlandii, ten woła "God bless you!", na co pada odpowiedź "Did I sneeze?". 2008/10/10 23:40:41
Googlałem w poszukiwaniu takiego słowa, ale jedyne, co znalazłem, to "rubaszny" i "dożywocie". No i "radioukacz", ale to raczej nie to.
2008/10/10 23:58:37
@wo
"Osoby odpowiedzialne za wywalenie osób odpowiedzialnych za wywalenie osób odpowiedzialnych za wywalenie osób odpowiedzialnych za wywalenie osób odpowiedzialnych za spławienie Vierablu zostaną wywalone" No tempy jestem. Dopiero teraz załapałem na czym polega ten żart 2008/10/11 00:06:54
@WO
A ja powtarzam wpis bom ciekaw a odpowiedzi nie znalazłem. Gratulacje. Moim zdaniem Lem jest najwybitniejszym polskim pisarzem. Jedynym uniwersalnym. I absolutnym geniuszem. Skoro się grzebałeś w Lemianach, to może wiesz czy kiedykolwiek przewijał się w zasięgu wzroku Szwedzkiej Akademii? Moim skromnym zdaniem Lem jest wybitniejszy od większości czcigodnych laureatów, no ale wiadomo, że zdanie ścisłych nigdy nie miało większego znaczenia... 2008/10/11 00:10:02
@jsw
"No tempy jestem. Dopiero teraz załapałem na czym polega ten żart" Jej, tak łopatologicznie, to na aluzji do: www.youtube.com/watch?v=4I2qWq9L6rw&feature=related @pohjois "A ja powtarzam wpis bom ciekaw a odpowiedzi nie znalazłem. " Sorki. "Nie mam pojęcia". 2008/10/11 00:20:27
wysylka za granice:
Dziekuje, poczekam az Lem bedzie dostepny w sklepie internetowym Agory (mam nadzieje, ze bedzie!). Odpowiedz odmowna, ktora dostalam, byla z dzialu sprzedazy wysylkowej. zagadka: Ciekawe. Dopelnienie anglicyzmu, ktore nie wystepuje w angielskim :) Nic mi w tej chwili nie przychodzi do glowy, choc przypominam sobie rozmowe, w ktorej z corka usilowalysmy wytlumaczyc J. jakis wyraz, ktory nie ma angielskiego odpowiednika. Nie pamietam jednak, co to bylo. 2008/10/11 01:52:46
@pohjois
" Skoro się grzebałeś w Lemianach, to może wiesz czy kiedykolwiek przewijał się w zasięgu wzroku Szwedzkiej Akademii? Moim skromnym zdaniem Lem jest wybitniejszy od większości czcigodnych laureatów, no ale wiadomo, że zdanie ścisłych nigdy nie miało większego znaczenia..." Przewijał się. Rok albo dwa lata przed śmiercią. Tak samo jak Kapuściński i Sendlerowa. Jakiegoś takiego pecha mamy że co sie o kimś mówi że może Nobla dostać, to ten ktoś umiera. Mam nadzieję że Wolszczan pożyje i dostanie za rok albo dwa... 2008/10/11 02:01:11
Mnie się gdzieś obiło, że zaszkodziła mu opinia pisarza SF, bo potencjalni decydenci miewali o SF z góry opinię taką jak... jak Lem o większości SF. Ale może to plota.
A jak niedawno przeczytałem na onecie fragment książki wo o tym, jak go tłumaczyli, to przestało wydawć mi się dziwnym że notowania u niepolskojęzycznych nie stały dobrze. dodosdontquack: writing, sign? Też nie to samo. 2008/10/11 03:33:32
@spook
Spook to jest jednocześnie człowiek ze służb specjalnych (może być burokrata a nie operacyjny), a tych US-ianie mają od cholery i nie tylko wywiadowczych (wiki: alphabet soup), w sumie mogę zapytać na jednej profilowej liście nejtivów jakby kto chętny był. Spooks są federalni/nadrzędni wobec policji więc mogą przejmować sprawy. @kch re: Budd Duch był chętny ale ciało mdłe. Zresztą, tamtego komcia postowałem z komórki akurat. 2008/10/11 07:18:38
@pytanie konkursowe
Obstawiałbym rosół. Bo po ichniemu to będzie i chicken soup i beef soup i _tu_wstaw_nazwę_zwierzęcia_ soup. Choć mają i broth (bardzo ogólne) i, z francuskiego, bouillon. @marcin.gam Jak się przeglądnie listę badań, za jakie przyznano Nagrody Nobla to trudno jest umiejscowić tam Wolszczana i jego "hej, wypatrzyłem planety poza układem słoneczny". To jest jedno z tych odkryć, które choć spektakularne, w porównaniu do innych nagrodzonych badań, niewiele wnosi do nauki. Oczywiście - ogromnie życzyłbym sobie, żeby Wolszczan Nobla dostał, ale nie liczę na to. 2008/10/11 07:55:18
@Jakiegoś takiego pecha mamy że co sie o kimś mówi że może Nobla dostać, to ten ktoś umiera.
Mylisz skutki i przyczyny. Tu chodzi o to, że rozważamy potencjalnych nieboszczyków z nadzieją, że dostaną zanim się przekręcą. 2008/10/11 09:29:09
@eli.wurman
Ja uważam że "hej, możemy obczajać Wszechświat", zasługuje na Nobla. A to słówko to może po prostu "kiełbasa"? Wiem że mają "sausage", ale kołacze mi się też że Tenacious D mieli piosenkę "kielbasa sausage", więc może jednak?;) 2008/10/11 09:35:00
@wo "Do roku 2076 nikt nie będzie miał prawnej możliwości szarpnięcia się na takie coś. "
czy chodzi tylko o te utwory, ktore Pisarz zabronil wydawac, czy takze sa problemy z rozpelznieciem praw autorskich w rozne dziwne miejsca? @maciek_r10 "Czy ktokolwiek wie coś na temat jakiejś niemieckiej lub austriackiej (a może nawet i holenderskiej) ekranizacji jednego z opowiadań Lema, które ukazało się w zbiorku "Inwazja z Aldebarana"? To była historia o pewnym elektroniku-amatorze, któremu dziwny człowiek zleca wykonanie różnych niezwykle złożonych elektrocjonaliów, służących, jak się później okazało, do rozbudowy potencjału intelektualnego pewnego mózgu elektronowego obdarzonego świadomością. " zapewne chodzi ci o opowiadania 'przyjaciel'. byla polska ekranizacja: filmpolski.pl/fp/index.php/126758 nie widzialem tego niestety i nie slyszalem, zeby ktokolwiek widzial, co wiecej podejrzewam, ze juz nie istnieje kopia tego filmu. a co ekranizacji niemieckiej? nie tylko imdb milczy na ten temat. potencjalni kandydaci to jedynie victim of the brain oraz marianengraben. gugile wyrzuca sprzeczne dane o tych filmach... 2008/10/11 09:49:22
@hooligan
Tak, to opowiadanie nosi tytuł "Przyjaciel", jego polskiej wersji też zresztą nie oglądałem. No i właśnie to nie jest ani "Victim Of The Brain" (można sobie to było nawet w sieci obejrzeć) ani też (najprawdopodobniej) "Marianengraben", więc chyba się wkurzę i zastosuję brute force i przejrzę w miejskiej bibliotece zszywki lokalnych dzienników z programem TVP. 2008/10/11 10:12:29
@maciek_r10
koniecznie daj znac, jak sie czegos dowiesz. a dlaczego wykluczasz marianengraben? nie umiem znalezc zadnego streszczenia. 2008/10/11 10:42:02
@nie widzialem tego niestety i nie slyszalem, zeby ktokolwiek widzial
Polskiego "Przyjaciela" widziałam w Iluzjonie na festiwalu Lema. Tyle że ta ekranizacja (zresztą króciutka) jest zupełnie od drugiej mańki: na pierwszym planie jest nie elektronik, któremu ktoś zleca specjalny projekt, tylko Ijon Tichy, jako wysłannik instytutu badający nieregularności w funkcjonowaniu systemu informatycznego i szwendający się po piwnicach warszawskich blokowisk. 2008/10/11 10:43:40
@jakas1
"Przecież to proste o jakie słowo chodzi ;)" Plonk warning za niemerytorycznego onelinera. @janek "czy takze sa problemy z rozpelznieciem praw autorskich w rozne dziwne miejsca? " Tego na szczęście w ogóle nie ma. @eli "rosół" (...) "kiełbasa" Dobrze kombinujesz, ale chodzi o całkowity brak odpowiednika, a nie o "mają coś o podobnym znaczeniu". @weirdnik "Spook to jest jednocześnie człowiek ze służb specjalnych (może być burokrata a nie operacyjny), a tych US-ianie mają od cholery i nie tylko wywiadowczych (wiki: alphabet soup), w sumie mogę zapytać na jednej profilowej liście nejtivów jakby kto chętny był. Spooks są federalni/nadrzędni wobec policji więc mogą przejmować sprawy. " Właśnie, ale to już odsuwa nas bardzo daleko od "tajniaka", bo policja _też_ może mieć swoich tajniaków, w sensie "plainclothes man". Z kolei jakiś tam generał czy admirał z wierchuszki wywiadu może nosić mundur - i dalej być "spook". @vierablu "Dopelnienie anglicyzmu, ktore nie wystepuje w angielskim :) " Moment moment, nie chodzi o dopełnienie anglicyzmu. Chodzi o to, że Kandel używa polskiego słowa w angielskim zdaniu. Przykładowe zastosowanie to dopełnienie, ale oczywiście mogłoby też być podmiotem. Dalszy ciąg rozmowy, już po wygłoszeniu przykładowego angielskiego zdania z polskim rzeczownikiem, brzmi tak: Na szczęście język angielski inaczej niż francuski, ma skłonność do imperializmu leksykalnego. Gdy poczujemy, że jakieś słowo jest nam naprawdę potrzebne, nie mamy żadnych oporów przed wywieszeniem na nim flagi i ogłoszeniem, że od dzisiaj to słowo jest nasze. "usilowalysmy wytlumaczyc J. jakis wyraz, ktory nie ma angielskiego odpowiednika." Ten jest łatwo wyjaśnić, ale mniej więcej podobną peryfrazą jak "tajniak - plainclothes agent". Czyli potrzeba co najmniej dwóch angielskich rzeczowników. 2008/10/11 11:17:09
@mrwisniewski
"Mylisz skutki i przyczyny. Tu chodzi o to, że rozważamy potencjalnych nieboszczyków z nadzieją, że dostaną zanim się przekręcą." Celna uwaga. Przyznaję Ci słuszność. @eli.wurman Ja myślę że to działa na nieco innej zasadzie. Odkrycie Wolszczana nie było niespodzianką. Spodziewana się że prędzej czy później ktoś musi w końcu te panety odkryć. Nie było to takie "Wow, ten koleś odkrył coś co zmienia nasz punkt widzenia na sprawę x". 2008/10/11 11:23:43
@hooligan
"dlaczego wykluczasz marianengraben?" Film Borhaka jest niby oparty na "Katarze". 2008/10/11 11:30:30
oneliner próbował być podchwytliwie merytoryczny, tzn. zgłaszałem słowo "przecież"
2008/10/11 13:55:13
@"zdziczałe" książki
Słowo "apokryf" wzięło się od przekręconia skrzydlatego "gryfa" przy zachowaniu "normalnego" znaczenia tego słowa (specjalnie spreparowany garnitur genowy takich książek gwarantuje, że plon będzie utrzymany w stylistyce np. Dostojewskiego). Książki nieczytane czują oczywiście, że nie są kochane, stąd bierze się ich napastliwość; to podchodzenie nocą pod siedziby ludzkie. Wspomnianego wielotomowego wydania dzieł W.I. Lenina nie kocha chyba nikt, bo to literatura jakby zadżumiona, choć potrafi się łasić do ręki solidną oprawą i złoceniami na tłoczonych grzbietach. Należy jednak pamiętać, by strzec się sławetnych "ukąszeń Heglowskich". Muszę powiedzieć, że jest całe mnóstwo książek jakoś mi obojętnych (i te się cieszą dobrym zdrowiem), ale jeśli się już w którejś zakocham to jest miłość, która ma w sobie coś z perwersji. Moim: "Tytusowi Groanowi", "Wizji lokalnej" czy "Niezwyciężonemu/Solaris" rozsypały się grzbiety, grafika z okładki TG już się zupełnie zatarła (nie zatarł się za to ślad po soku - nietypowym towarzyszu pewnej podróży). Dlatego też rozważam zakup, jeśli nie całej kolekcji, to wybranych pozycji z oferty GW. Chciałem jeszcze zapytać gospodarza o zawartość "Dzienników gwiazdowych" oraz "Cybriady" (ew. "Bajek robotów"), czy jest tam np. "Podróż ostatnia" (opublikowana w "Playboyu"), albo "Edukacja cyfrania"? 2008/10/11 14:45:49
@maciek
"Chciałem jeszcze zapytać gospodarza o zawartość "Dzienników gwiazdowych" oraz "Cybriady" (ew. "Bajek robotów"), czy jest tam np. "Podróż ostatnia" (opublikowana w "Playboyu"), albo "Edukacja cyfrania"?" Dzienniki: podróże 7, 8, 11, 12, 13, 14, 18, 20-25, 28. Ze wspomnień: I-V (Tragedia Pralnicza). Cyberiady nie mam jak sprawdzić, ale w Cyfrania nie wierzę, chyba raczej układ klasyczny. 2008/10/11 15:56:44
Tak zbiorczo dla wszystkich - jeszcze nie, choć niektórzy dobrze kombinują :-). Ale znowu, rozpaczliwa trywialność tego słowa Was rozczaruje, więc się nie angażujcie emocjonalnie.
2008/10/11 16:11:22
@ dodosdontquack
"Ja bym powiedziała: I've waited whole/as long as/ as many as 10 minutes. " No tak ale to są bliskoznaczne albo opisowe tłumaczenia nie oddające dokładnie treści. Jak jak szukałem to chyba stanelo na "long 10 minutes" lub czymś podobnym do tego co podałaś. Ale chodzimi o to nie ma prostego odpowiednika niby podstawowego słowa "aż". whole - całe 10 minut "as long as" i "as many as" znaczą jednak coś troche innego . Zdecydowanie znaczą precyzyjnie "tak długo jak" czyli de facto "czekałem długie 10 minut" lub "czekałem długo - 10 minut" lub po prostu "czekałem 10 minut", a to co innego. 2008/10/11 16:16:04
@piotrdiy
Ale możesz powiedzieć: You made me wait 10 minutes, albo I had to wait 10 minutes, i choć nie ma tam odpowiednika "aż" to z tonu i kontekstu wychodzi to samo zniecierpliwienie. 2008/10/11 16:38:03
@słowo
Kurcze, a nie są to po prostu pierogi? Niektórzy w USA mówią pierogis. 2008/10/11 16:43:50
Słówko: "znajomy"?
Oni też nie mają ładnego słówka na "merytoryka" (na siłę robię rzeczownik, bo naprawdę chodzi o przymiotnik "merytoryczny"). 2008/10/11 16:50:26
pierogi to dumplings po prostu. wrzatek nie ma odpowiednika, ale latwo go zastapic zwrotem boiling water... wnerwia mnie juz ten konkurs, chyba odzaluje i sam sobie kupie wybrany tom kolekcji ;o)
2008/10/11 16:50:33
@lutra
"Kurcze, a nie są to po prostu pierogi? Niektórzy w USA mówią pierogis." Pierogi są w Websterze, więc to już jest [rusycy/poloni]zm zaadaptowany przez mainstream, a nie tylko przez Mr & Mrs Kandel. Tego słowa w Websterze [jeszcze] nie ma (właśnie sprawdziłem online). @maciek "Jaki wyznaczasz dedlajn?" Aż do publikacji stosownego tomu kolekcji. Czyli siódmego... o rany, to chyba grudzień w ogóle? @rufus "Oni też nie mają ładnego słówka na "merytoryka" (na siłę robię rzeczownik, bo naprawdę chodzi o przymiotnik "merytoryczny")." To nie jest aż tak wysilone. To rzeczownik utworzony od... innego rzeczownika :-) 2008/10/11 17:33:54
Aby potrzebować takiego słowa jak "imieniny", trzeba jeszcze je obchodzić. Co w kulturze anglosaskiej jest raczej niespotykane.
2008/10/11 19:17:35
A czy w ogóle warto byśmy marnowali dyski bloxa na słowa, które mają powszechnie używane angielskie odpowiedniki ale dwulubwięcejwyrazowe (cukierniczka, solniczka, odkurzacz, szwagier, synowa, teść, zięć, kierownica), czy też równoważne dwulubwięcejwyrazowe określenie angielskie musiałoby być skonstruowane ad hoc?
2008/10/11 19:32:25
@angielskie slowo
Bulka? Zawsze jak w sklepie chce bulki kupic to mam problem... 2008/10/11 19:44:01
@bwv
A czy w ogóle warto byśmy marnowali dyski bloxa na słowa, które mają powszechnie używane angielskie odpowiedniki ale dwulubwięcejwyrazowe (cukierniczka, solniczka, odkurzacz, szwagier, synowa, teść, zięć, kierownica) I za to lubię niemiecki, że tu zawsze można stworzyć odpowiednik jednowyrazowy, niezależnie od tego ile wyrazów potrzebujesz skleić ;-))) np. Staubsauger, Lenkrad, Salzfass, ;-) 2008/10/11 19:45:13
I oczywiście jak już zakumasz zasady poprawnego tworzenia tego typu zlepek, to możesz tworzyć nowe wedle potrzeby (czyli kiedy nie masz bezpośredniego niemieckiego odpowiednika) i one będą poprawnymi niemieckimi słowami.
2008/10/11 20:07:10
@adaptacje filmowe utw. Lema
Parę dni temu czytałem w GW, że bracia Quay szykują się do realizacji "Maski". 2008/10/11 21:27:43
@maciek
"No dobrze, "granda" - nie, to może "bzdura"?" They don't have a word for 'scam'? That's just bullshit, man! @bmw ", czy też równoważne dwulubwięcejwyrazowe określenie angielskie musiałoby być skonstruowane ad hoc?" Jest taką dość toporną peryfrazą - nawet nie jest to jakiś popularna zbitka typu "fax machine". 2008/10/11 21:36:23
@maciek
"No dobrze, "granda" - nie, to może "bzdura"?" @wo They don't have a word for 'scam'? That's just bullshit, man! Zgoda, ale to nieelegancko kiedy byk w porządnym domu sra na podłogę. 2008/10/11 21:40:40
Jak bycze placki nie pasują do porządnego domu, można powiedzieć rubbish.
2008/10/11 22:25:22
@rubbish
Ale my mówimy tu o Ameryce. Tak w ogóle to jest oznaka, że na dzisiaj się już wystrzelałem i tylko plotę trzy po trzy dla poddierżania rozgowora. 2008/10/11 23:28:06
@rufustf
Korzystając z okazji - Rufus, jak już jesteś napisz co tam u pań Balcerek i Deki. 2008/10/11 23:43:59
@ benzo
"Korzystając z okazji - Rufus, jak już jesteś napisz co tam u pań Balcerek i Deki." Z opóźnieniem pisałem na samym końcu wątku o obciachu, ale pewnie poza WO nikt już tego nie przeczytał, więc najpierw przekleję tamten wpis (i trochę uzupełnię): W skrócie: proces jeszcze się niczym nie skończył. Ale toczy się i byłby bardzo zabawny, gdyby nie był przerażający. Obie strony powoływały już świadków. Strona skarżąca m.in. jednego świadka, którego szefem jest rodzona siostra pani Balcerek i drugiego świadka, który w zeznaniu powiedział, że nie ma wprawdzie wykształcenia w tym kierunku, ale angielski zna na tyle, na ile potrzebuje go w pracy. Dzięki temu wie na przykład, że miałem straszne błędy w jakimś wyciągniętym przez Balcerek tłumaczeniu filmu na angielski, bo m.in. użyłem tam skrótu "doc" na film dokumentalny, a każdy przecież wie, że "doc" oznacza "doctor". (Moje pytanie, jak już wstałem z podłogi, brzmiało: "czy festiwal Planet Doc jest ogólnoświatowym przeglądem filmów medycznych", ale zostało przez sędziego uchylone.) Ja powołałem m.in. Igora Zalewskiego (ówczesny naczelny FILMu). Mówił bardzo dorzecznie. M.in. powiedział, że nie rozumie po co tam przyszedł i po co w ogóle sąd bawi się w sprawę na temat opinii dziennikarza. Powołałem też Paulę Braiter, która powiedziała, że lista podanych przeze mnie błędów ma sporo dziur, bo w wymienionych filmach było ich dużo więcej. W pewnym momencie było trochę zamieszania, w którym, o ile dobrze zarejestrowałem, pani Balcerek rzuciła Pauli, że wzięła jakieś jej dawne tłumaczenie i znalazła w nim ponad sto błędów stylistycznych, czy coś takiego. Paula strasznie się paliła do riposty, ale sędzia nie pozwoliła i kazała iść dalej. Słusznie chyba, bo mogło dojść do pęknięcia czyjejś przepony. Sytuacja na dzisiaj: sąd miał powołać biegłego, który oceni, czy złożona przeze mnie lista bodaj ponad stu błędów obu skarżących to rojenia świra, czy nie. Nie znalazł nikogo wśród przysięgłych. Miał szukać po anglistykach i translatorykach. Decyzję o rzeczoznawcy poznam w połowie listopada. O czym w odpowiednim czasie powiadomię, rzecz jasna. -- A teraz już na żywo z dziś: dostałem dwa dni temu decyzję z sądu o powołaniu na biegłego nieznanego mi pana Arkadiusza Belczyka, który z szybkiego gugla wygląda bardzo kompetentnie, bo napisał o tłumaceniu filmów książkę, tłumaczy filmy i ma doświadczenie w mnóstwie pobocznych tłumaczeniowych zagadnień. Do tego wykonał nowe tłumaczenie "Big Lebowski", a ja w materiale dowodowym składałem m.in. błędy do starego tłumaczenia Deki. Więc może być ciekawie i - dla odmiany - kompetentnie. Następna rozprawa 12.11. Sorry za offtopa. 2008/10/12 09:23:18
@Rufus
Arek Belczyk jest rzeczywiście kompetentnym i zdroworozsądkowym facetem, więc uszy do góry. Będzie dobrze. 2008/10/12 09:59:17
@bułka
Ja słyszałem, że to jest "roll of bread". Moim zdaniem to tajemnicze słowo nie ma nic wspólnego z jedzeniem. Skoro jednak jest "przyziemne" to może ma związek z chodzeniem/stopami/obuwiem? Hej, gospodarzu! Daj no jakiś bliższy namiar. 2008/10/12 10:31:13
Bułka mi prawie od razu przyszła do głowy, ale znalazłem 'bun' i 'bread roll'. Co do żurku - nawet ja, żurek lubiący i czasem robiący, na sugestię, że jest to słowo używane przeciętnie przynajmniej raz na tydzień odpowiadam: chyba na maku/pececie.
Z jednej strony narzuca się pomysł, że to jakaś typowo polska potrawa, jak pierogi, czy kiełbasa, ale z drugiej coś takiego to żadna ciekawostka - ot, po prostu używa się nazwy polskiej. Jak pierogi czy kiełbasa. To tak, jakbym się dziwował, że nie ma polskiego czy angielskiego odpowiednika sushi. No więc jest, i jest to sushi właśnie. Także moim zdaniem to nie o potrawę tu chodzi. WO, może chociaż podpowiesz, czy słowko statystycznie częściej używane jest przez rodzinę polską, czy amerykańską? 2008/10/12 10:55:43
@pedro
"To tak, jakbym się dziwował, że nie ma polskiego czy angielskiego odpowiednika sushi. No więc jest, i jest to sushi właśnie." Dokładnie - sushi, pierogis i kielbasa są w websterze, a więc są już angielskie. "WO, może chociaż podpowiesz, czy słowko statystycznie częściej używane jest przez rodzinę polską, czy amerykańską?" Raczej polską, ale o amerykańskiej, w której nigdy przenigdy nikt nie wypowiedział tej wielorzceczownikowej peryfrazy, też powiemy, że ma bardzo dziwny lajfstajl. 2008/10/12 12:02:06
@słówko
Mnie pierwsze co przyszło do głowy to 'inteligencja' jako 'educated middle-class' ale jeszcze nie 'intelectuals'. Zastanawiam się teraz czy w angielskim takie słówko jest w ogóle potrzebne. W polskim i rosyjskim funkcjonowało ono troche na zasadzie rekompensaty za wciśnięcie np lekarzy i nauczycieli do 30m2 w bloku i marną pensyjke. Mam zresztą wrażenie, że nawet we wspołczesnej polszczyźnie powoli odchodzi ono do lamusa. Mało dziś kulturalnych szpakowatych panów w szarych prochowcach czytających przemycaną do kraju "Kulturę". 2008/10/12 12:13:56
@rufustf 'jajecznica'
Wyobrażasz sobie Kandela mówiącego do żony 'yayetchnitza' zamiast 'scrambled eggs'? 2008/10/12 12:26:28
@inteligencja: alez jest odpowiednik, the intelligentsia. choc uzywany nieczesto, ale znaczenie dokladnie to samo: highly educated people in a society, especially those interested in the arts and in politics.
2008/10/12 12:50:58
@elektrobob
takie tłumaczenie jest też na cambridge dict. wydaje mi się jednak że nalezy ono do gatunku słów typu 'an aparatchick' które funkcjonują/owały w angielskim na potrzebę opisu naszej rzeczywistości. sądze że musi być to słowo raczej: krótkie proste do wplecenia w agielszczyznę bez nadmiernego składania zębów uniwersalne kulturowo - chociaż nie za często używane - bo inaczej istniałaby jednosylabowa wersja angielska 2008/10/12 13:22:49
Zapewne ma to związek z rytmem zgodnie z którym każda normalna rodzina funkcjonuje, nawet jeśli nie ma dzieci. Co taka amerykańska para robi przynajmniej raz w tygodniu? Jeśli nie zatrudnia gosposi to sprząta, robi pranie...to powinno być coś takiego.
2008/10/12 13:56:37
@pedro
"Wyobrażasz sobie Kandela mówiącego do żony 'yayetchnitza' zamiast 'scrambled eggs'?" Akurat to słowo jest względnie trudne w wymowie, aczkolwiek Kandel wymawiając przy mnie przykładowe zdanie po angielsku zawierające ten rzeczownik, wymówił je praktycznie doskonale. W ogóle jak rozmawiam z Amerykaninem mówiącym po polsku, jak Tim Snyder czy Michael Kandel, to się wstydzę odezwać po angielsku - oni po prostu się uczą tak długo, aż będą mówić praktycznie bez akcentu, coś niesamowitego. @maciek "Zapewne ma to związek z rytmem" Nienienie, nie chodzi w ogóle o rytm. To po prostu była ilustracja tego, że nie chodzi o "żupan" czy coś bardzo egzotycznego, właśnie o coś bardzo pospolitego. I teoretycznie może istnieć rodzina, w której to słowo nigdy nie padło, albo wyrastające w niej dziecko nigdy go nie usłyszało - ale to dziecko gdy potem dorośnie, zostanie wyśmiane przez partnera/partnerkę, że to bardzo dziwne, że nigdy się z tym słowem nie zapoznało. @mick "wydaje mi się jednak że nalezy ono do gatunku słów typu 'an aparatchick' które funkcjonują/owały w angielskim na potrzebę opisu naszej rzeczywistości. " Desygnat istnieje też w rzeczywistości amerykańskiej, choć może rzeczywiście nie odgrywa tam aż takiego znaczenia (no ale jednak Kandel z Kandelową, przeciętne małżeństwo z Long Island, czasem jednak tego słowa potrzebują w swoich codziennych sprawach :-)). 2008/10/12 14:38:29
a może "czczość", mimo iż częściej występuje w wersji przysłówkowej w wyrażeniu przyimkowym "na czczo"
2008/10/12 14:42:33
No to jeszcze i wystrzelę z armaty mięsnej:
pasztetowa, golonka i mortadela (ta ostatnia to samą samą swoją nazwą niesie śmierć). 2008/10/12 15:31:08
moze "koromyslo"? w stronach z ktorych pochodze uzywane dosc czesto, ale jest pochodzenia ukrainskiego - od czasu studiow w warszawie wiem ze warszawiacy czesto nie wiedza o co chodzi, wiec tym bardziej chocby i tlumacz w usa...
przyznam, ze pierwsze do glowy przyszlo mi wiadome slowo na k... ale przecietna polska rodzina uzywa chyba tego czesciej niz raz w tygodniu? 2008/10/12 16:53:26
pedro69:
@rufustf 'jajecznica' Wyobrażasz sobie Kandela mówiącego do żony 'yayetchnitza' zamiast 'scrambled eggs'? Zostawiając na boku konkurs, czemu nie? Bodajże w którejś książeczce Davida Lodge'a jest zachwyt jak wspaniale onomatopeiczną nazwą jest polska jajecznica. I jakoś nie mogę sobie wyobrazić, by małżeństwo z Long Island potrzebowało w codziennym życiu słowa koromysło częściej niż trzy razy w życiu, w trakcie wizyt we wschodnioeuropejskich skansenach. To tyle tytułem krytyki i komentarzy, pomysły na razie mi się skończyły... 2008/10/12 16:53:42
@mirinda
"moze "koromyslo"?" Pierwsze słyszę takie slowo. Ale nawet jakbym je znal, to bym nie pisał, że to jakaś codzienna oczywistość polskiej rodziny. Proszę sobie darować wszystkie kuszaby, żentyce, rzętyce oraz guńki. 2008/10/12 16:55:46
Wiem, że to nie to, ale "bruderszaftu" tam raczej nie znają, prawda?
2008/10/12 17:16:46
@wo
W jaki sposób Lem ukrył operę o Stalinie w "Sknoconym kryminale"? Czy wystukał jedną rzecz między wierszami drugiej, czy na odwrocie, a może pisał bez taśmy z tuszem? 2008/10/12 19:03:32
@maciek
"W jaki sposób Lem ukrył operę o Stalinie w "Sknoconym kryminale"? Czy wystukał jedną rzecz między wierszami drugiej, czy na odwrocie, a może pisał bez taśmy z tuszem?" Po prostu przywalił jedno drugim i to wystarczyło na pół wieku poszukiwań... 2008/10/12 19:52:35
@wo
"Po prostu przywalił jedno drugim i to wystarczyło na pół wieku poszukiwań..." Sądziłem, że to była grubsza konspira. :-) Dlaczego sam Lem nie zajrzał do teczki ze "Sknoconym kryminałem" jest dla mnie zupełnie zrozumiałe, ale, kurczę, mnie jako sekretarza Lema, gdybym szczęśliwym zrządzeniem losu nim został w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bardzo by korciło by ukradkiem, po godzinach, podczytywać to, co się nie ukazało drukiem. To w sumie zabawne, że nikt nie wpadł na pomysł, żeby poszukiwać niewydanych maszynopisów wśród niewydanych maszynopisów. 2008/10/12 20:08:14
@maciek
"ale, kurczę, mnie jako sekretarza Lema, gdybym szczęśliwym zrządzeniem losu nim został w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bardzo by korciło by ukradkiem, po godzinach, podczytywać to, co się nie ukazało drukiem." Ale stary, gdy go zaczynasz czytać, no to czytasz - well - sknocony kryminał. 2008/10/12 20:51:15
@wo
"Ale stary, gdy go zaczynasz czytać, no to czytasz - well - sknocony kryminał." Ale przecież na tym polega frajda. A na koniec dostajesz jeszcze bonus o Stalinie 2008/10/12 21:03:56
@wo
"Ale stary, gdy go zaczynasz czytać, no to czytasz - well - sknocony kryminał." Ale stary, Ty nie wiesz nawet, jak mnie w dołku zabolało, kiedy czytając listy Lema, dowiedziałem się, że gdy pisał "Golema XIV" autor "wywalił do kosza kilkaset stron maszynopisu". 2008/10/12 21:11:46
@maciek
"Ale stary, Ty nie wiesz nawet, jak mnie w dołku zabolało, kiedy czytając listy Lema, dowiedziałem się, że gdy pisał "Golema XIV" autor "wywalił do kosza kilkaset stron maszynopisu"." "Wizja lokalna" pierwotnie miala zawierać tylko sprzeczne ze sobą protokoły z ziemskiej ekspedycji wysłanej na Encję. Lem zdążył to już całkiem daleko doprowadzić, po czym wszystko poszło do pieca (to nie kosz, Lem to fizycznie palił w kominku). Został już tylko rozdział, że Ijon Tichy czyta te protokoly w bibliotece. Więc też się ucieszyłem, że został choćby "Sknocony kryminał" (ciekawe, że jego Lem nigdy nie spalił - musiał niejasno pamiętać, że z jakiegoś powodu to chciał zostawić, tylko zapomniał z jakiego). Ale z tym będzie koszmarna harówka edytorska - widać warsztat pisarza, który np. gdy był niezadowolony z szyku zdania, to pisał je jeszcze raz, nawet nie tracąc czasu na skasowanie poprzedniego. Taki pierwszy przebieg maszynopisu od Lema to naprawdę ciężka lektura, zwłaszcza że sam był niezadowolony z tego, co mu wychodziło. 2008/10/12 21:23:12
"@wo
"wszystko poszło do pieca" Pozwolisz, że sobie u Ciebie na blogu zaklnę szpetnie? 2008/10/12 22:04:27
Cześć wszystkim, od dawna tu lurkowałem, wreszcie przyszedł czas na debiut. Czy może chodzi o 'pilota' - ma się rozumieć, jako odpowiednik 'remote control'?
2008/10/13 10:45:11
@wo
"Akurat to słowo jest względnie trudne w wymowie" Drożdżówka? 2008/10/13 11:57:16
Może się wygłupiam, ale czy chodzi o "żurek"?
Przy okazji dziękuję za Lema w GW bo na książki z WL mnie nie stać... 2008/10/13 12:39:11
@słowo
A może "reklamówka" (w znaczeniu: plastikowa torba na zakupy)? 2008/10/13 12:57:22
@maciek
No daj spokój, przecież to wszystko ma taki ogólny odpowiednik typu "stuff" czy "junk". 2008/10/13 13:18:03
@bwv1004
Gdzie "Astronauci", gdzie przede wszystkim "Fiasko"! Astronauci są zabawni całkiem. Fajna ramota, ale raczej do jakiegoś kompendium dla fanów się nadaje, a nie do serii, która ma się dobrze sprzedać. Ale Fiasko by się przydało. Pięknie pokazuje powalający brak wiary w człowieka. @tomba1 A, nie napisałem. Proszę o "Powrót z gwiazd". Ale to przecież strasznie wtórne jest. 2008/10/13 14:10:07
Jak przeczytalem, że wyborcza opublikuje (" Hołd dla Chandlera i kpina ze Stalina - nieznany utwór Lema publikuje dziś Gazeta Wyborcza. Będzie on także dostępny na wyborcza.pl") książkę w sieci to pomyślałem, że jednak życie jest fajne. Ale oczywiście szumnie zapowiadana publikacja okazała się być tylko jednostronicowym snippetem.
2008/10/13 15:03:53
A na jedynce to w ogole wisi sobie informacja: "Przeczytaj online odnaleziony dramat Lema! Wyborcza.pl publikuje zaginione 'Korzenie' Lema. Tę doskonałą kpinę ze Stalina przeczytasz tylko u nas." Gdzie wiec jest moj nieznany dramat Lema do przeczytania, ja sie pytam?
2008/10/13 15:06:59
Hihihi, wyglada na to, ze wlasnie ktos wrzucil akt drugi. Ile toto ma w sumie aktow? Czy to bedzie nam tak dawkowane w kawalkach?
2008/10/13 17:06:25
@ 'drożdżówka'
ma ona wdzięczny i prosty w wymowie odpowiednik a mianowicie 'danish' @żurki, kiełbasy, salcesony i dalszyje jakoś mi się ten trop kullinarny nie wydaje za szczęśliwy. Ciężko mi wyobrazić sobie WO, który na tyle zaskoczony, że MK powiedział: "I ate zhurek/kielbasa/satzeson once somwhere...", urządza z tego konkurs. Wyjątkiem jest sygnalzowany przez WO 'rosół', co rozumiem tak: w wielu krajach stosuje się wywar z mięsa i warzyw, ale w polski dochodzi jeszcze rosół-instyucja: niedzielny, weselny, na stypie, z marchewką, pietruszką, kluseczkami/makaronem, co stanowi sympatyczne doprecyzowanie i odróżnienie od żoltawej lekko mętnej cieczy z okami tłuszczu na wierzchu, która podlewa się innne potrawy. Po głowie kołacze mi się że musi byc to słowo podobne trochę do niemieckiej 'szadenfrojdy' w polszczyźnie i angielszczyźnie. Nie da się się tego powiedziec nie opisowo. Na marginesie musiałem kiedyś ideę szadenfrojdy tłumaczyć jednemu Kanadyjczykowi i jednemu Amerykaninowi co zwiastuje, że nie jest to u nich tak super powszechny mem. Aż dziw, w tym konteksćie, że w polskim nie wymyślono czegoś własnego. 2008/10/13 17:18:59
@artolpartol
"Ale to przecież strasznie wtórne jest." Nie zgadzam się. Mi się strasznie podoba. Nie jestem aż takim znawcą SF żeby uchodzić za konesera, ale Lema znam nieźle i to od dziecka, a ta książka jest jedną z moich ulubionych. A wogóle szkoda że nie ma 'Obłoku Magellana". Też bardzo lubię mimo jakichś żenujących fragmentów wpisanych dla cenzury. 2008/10/13 18:19:15
@WO
Czy możesz znowu pullnąć ranka i zrobić coś, żeby linki ,,LEM w bibliotece Gazety Wyborczej'' nie prowadziły do drętwego jak martwy węgorz elektryczny press rilisu o tym kto kupił media do zarządzania tym produktem tylko, like do sklepu gdzie to można zamówić, czy co? 2008/10/13 22:10:18
@weirdnik
"Czy możesz znowu pullnąć ranka i zrobić coś" Pull my rank? You seem to confuse me with someone who actually has any authority here. Wydaje mi się, że część problemów wynika z tego, że oficjalnie to startuje w środę - dopiero wtedy pierwszy tom będzie w kioskach. Aczkolwiek wiozę teraz parę egzemplarzy w checked-in luggage (pieruńsko ciężkie hardcovery), żeby dać jako fribisy na moim spiczu w Tel-Awiwie. 2008/10/13 23:44:38
Ostatnia próba kulinariów: kompot.
PS. WO, o co chodzi dzisiaj w GW z tym dramatem? To jest kawałek? Pierwszy akt? Całość? 2008/10/14 08:11:23
Akurat kiszona kapucha funkcjonuje pod nazwą niemiecką:
en.wikipedia.org/wiki/Sauerkraut 2008/10/14 09:40:40
@marcin.gam
"Ale to przecież strasznie wtórne jest." Nie zgadzam się. Mi się strasznie podoba. Nie jestem aż takim znawcą SF żeby uchodzić za konesera, ale Lema znam nieźle i to od dziecka, a ta książka jest jedną z moich ulubionych. Bardzo źle mi się to czytało. Trudno było mi uwierzyć, że Lem popełnił coś tak trywialnego i wtórnego. Poza tym do stwierdzenia, że coś jest nie halo nie trzeba być znawcą SF (ja nie jestem, bo po czytaniu Lema w młodości trudno mi strawić coś innego z fantastyki), wystarczy trochę klasyki. Tutaj akurat "Nowy wspaniały świat" Huxleya i "Ludzie jak bogowie" Wellsa. Bardziej to drugie zresztą. W serii gazetowej brakuje mi jeszcze "Pokoju na ziemi", choć to mocno odjechane jest. ;-) 2008/10/14 12:55:24
@ "Trudno było mi uwierzyć, że Lem popełnił coś tak trywialnego i wtórnego."
Jak to mi raz napisał MRW: drzewa, las (nie to żebym się wtedy zgadzał). Wtórne stosunki społeczne to tylko tło do uzasadnienia tezy "nie ma po co lecieć w kosmos, nobody will give a fuck in the future". Napisał to w 1961. To jest wtórne? Heloł! To pieprzone proroctwo. 2008/10/14 12:57:27
@bartol
"W serii gazetowej brakuje mi jeszcze "Pokoju na ziemi", choć to mocno odjechane jest. ;-)" Odjechane? Przecież Lem w "PNZ" jedzie na pomyśle, który została opisany wcześniej w "Weapon Systems of the Twenty First Century" z "Biblioteki XXI wieku", a tak w ogóle to powstał już przy okazji "Niezwyciężonego". Nawet jak na przygody Tichego jest to mało odjechane. Odjechany na maxa to jest "Kongres Futurologiczny" albo "Profesor Dońda", o! :) Ale fakt, "PNZ" brakuje. 2008/10/14 15:57:58
@rufusf
"PS. WO, o co chodzi dzisiaj w GW z tym dramatem? To jest kawałek? Pierwszy akt? Całość?" How the hell should I know? Owszem, krzątam się przy tej serii wydawnicze, ale to naprawdę nie znaczy, że zajmuję się redagowaniem portalu. @marcin.gam "Też bardzo lubię mimo jakichś żenujących fragmentów wpisanych dla cenzury. " No właśnie nawet te fragmenty nie są jednoznaczne. Koncesje są dwie - jedna pokazuje coś w rodzaju wraka statku bojowego John Birch Society. Takie świry jednak naprawdę istniały i można było założyć w latach 50., że będą próbowali wysyłać własne misje kosmiczne. Druga to rozdział _zatytułowany_ "Komuniści", w którym jednak nic nie ma o samym komunizmie. Na dobrą sprawę nawet nie wiadomo, czy bohaterowie żyją w czasach komunizmu, czy może jakiejś nanoutopii drexlerowskiej. @bartolpartol "Trudno było mi uwierzyć, że Lem popełnił coś tak trywialnego i wtórnego." Masz żenująco zły gust. 2008/10/14 16:40:02
@inz
Wtórne stosunki społeczne to tylko tło do uzasadnienia tezy "nie ma po co lecieć w kosmos, nobody will give a fuck in the future". Napisał to w 1961. To jest wtórne? Heloł! To pieprzone proroctwo. No dobrze, ale dla uzasadnienia tezy użył czegoś mocno niewyszukanego. Czytałem i telepało mi się po głowie "no fak, już kiedyś takie coś czytałem i tamto robiło na mnie lepsze wrażenie". I przez to owo przesłanie, mimo, że samo w sobie ciekawe, poszło się gonić. Chodzi o wrażenie. Ja czytam/oglądam/słucham głównie (często tylko) dla wrażeń. Na przykład jak idę posłuchać Requiem Mozarta do kościoła to wali mnie to kto i po co to skomponował. Idę, bo gdy słucham dobrze wykonanego Requiem w miejscu z doskonałą akustyką ciary łażą mi po ciele i odrywam się od rzeczywistości. I dla tych wrażeń warto czasem zajrzeć do kościoła. ;-) Albo, żeby trzymać się Lema, w jednym z opowiadań o Pirxie jest sobie robot, który ni z z tego ni z owego zostawia sprzęt i idzie się powspinać po skałach (ginąc przy okazji przez przypadek). Jakie to ludzkie! A jakie robi wrażenie! Mimo, że od uczłowieczonych robotów roi się w literaturze. @szalik Odjechane? Przecież Lem w "PNZ" jedzie na pomyśle, który została opisany wcześniej w "Weapon Systems of the Twenty First Century" z "Biblioteki XXI wieku", a tak w ogóle to powstał już przy okazji "Niezwyciężonego". Pomysł pomysłem, ale chodzi o całą resztę. @wo Masz żenująco zły gust. A Ty zajebiście dobry. I dokładnie nic z tego nie wynika. 2008/10/14 17:21:03
@wo
"oni po prostu się uczą tak długo, aż będą mówić praktycznie bez akcentu, coś niesamowitego. " Akurat w jezyku polskim akcent jest banalny w porównaniu z resztą elementów (odmiana!!!). pozdr. 2008/10/14 18:32:18
@bartolpartol
"No dobrze, ale dla uzasadnienia tezy użył czegoś mocno niewyszukanego. Czytałem i telepało mi się po głowie "no fak, już kiedyś takie coś czytałem i tamto robiło na mnie lepsze wrażenie". I przez to owo przesłanie, mimo, że samo w sobie ciekawe, poszło się gonić. Chodzi o wrażenie. Ja czytam/oglądam/słucham głównie (często tylko) dla wrażeń. " Też zresztą sądzę, że tutaj po prostu zgubił Cię Twój fatalny gust, bo opis społeczeństwa w "PzG" jest nietrywialny. For starters, nawet nie wiadomo, czy to społeczeństwo - że tak górnolotnie powiem - otwarte czy zamknięte. Dla mnie to zawsze była alegoria permisywnego Zachodu, w którym wszystko wolno, ale wielu ludzi odczytuje to jako totalitaryzm z hello kitty zamiast swastyki. Narracja urywa się w paru momentach zostawiając niedopowiedzenia - np. w końcu nie wiemy, dlaczego do naprawdę fajnego seksu trzeba zażyć perto. Nawiasem mówiąc, w pierwotnej wersji mojej książki pojechałem tutaj różnymi domysłami, które mi świętoszkowate wydawnictwo zasugerowało w końcu zredukować do "coś ostrzejszego"... 2008/10/14 19:26:13
Dla samego opisu dworca kosmicznego wart PzG przeczytać... Równać mu się chyba tylko może paryskie lotnisko na prochach z Kataru.
2008/10/14 21:13:49
@powrot z gwiazd
oto co sam Autor powiedzial o tej ksiazce beresiowi: "razi mnie sentymentalizm tej ksiazki, krzepa bohaterow, papierowosc bohaterki. cos mi tam zalatuje remarkiem z jego trzech towarzyszy. jest w tym cos gowniarskiego[...] ten swiat jest zbyt plaski, jednowymiarowy. moj obojnaczy stosunek do tej ksiazki najlepiej widac po tym, ze jednak pozwalam ja wznawiac" @"No właśnie nawet te fragmenty nie są jednoznaczne. Koncesje są dwie - jedna pokazuje coś w rodzaju wraka statku bojowego John Birch Society. Takie świry jednak naprawdę istniały i można było założyć w latach 50., że będą próbowali wysyłać własne misje kosmiczne. Druga to rozdział _zatytułowany_ "Komuniści", w którym jednak nic nie ma o samym komunizmie. Na dobrą sprawę nawet nie wiadomo, czy bohaterowie żyją w czasach komunizmu, czy może jakiejś nanoutopii drexlerowskiej." no tos pojechal. pewnie liczysz na to, ze nikt z czytelnikow nie ma pod reka egzemplarza 'obloku...'. we wraku ksiezyca atlantydow byly napisy 'united states interstelllar force' (btw taki byl tytul rozdzialu). zreszta wiecej opisow sugerowalo, ze byl to regularny bojowy satelita amerykanski. skad w ogole wziales to John Birch Society? co do ustroju - nanotopia nie byla to na pewno. gdyby mieli nanomaszynki, chirurg schrey nie musialby sie meczyc skalpelami i takimi innymi. w kazdy razie w koncowce rozdzialu o komunistach ter haar wyglasza zdanie: "jego smierc - moze o minuty - przyspieszyla nadejscie komunizmu. a otoz jestesmy na drodze do gwiazd, bo on po to umieral, a otoz i komunizm... ale gdzie sa komunisci?!!!" 2008/10/14 21:37:10
"papierowosc bohaterki"
To akurat nie dziwne, kobiety to nie była mocna strona pisarstwa Lema. 2008/10/15 00:39:43
@janek
" skad w ogole wziales to John Birch Society? " Bo to byli tacy maniakalni antykomuniści, jacy mogliby być na pokładzie takiego statku. Powiedzmy, że by objęli władzę w USA i mieli kontrolę nad Interstellar Force... "a otoz i komunizm... ale gdzie sa komunisci?!!!" " No fakt, prorządowe jak cholera. 2008/10/15 03:25:32
@"For starters, nawet nie wiadomo, czy to społeczeństwo - że tak górnolotnie powiem - otwarte czy zamknięte."
Mnie się wydaje, że ani jedno, ani drugie. Tam jest w ogóle jakiś stosunek władzy? Po co władza, a bardziej szczegółowo: po co ją zmieniać, jeśli i tak nie jesteś w stanie zrobić kuku innej osobie/ klasie społecznej/ przeciwnikowi politycznemu itd. @ "Dla mnie to zawsze była alegoria permisywnego Zachodu, w którym wszystko wolno, ale wielu ludzi odczytuje to jako totalitaryzm z hello kitty zamiast swastyki." What's the difference? @ "Narracja urywa się w paru momentach zostawiając niedopowiedzenia - np. w końcu nie wiemy, dlaczego do naprawdę fajnego seksu trzeba zażyć perto. " To chyba też dość oczywiste: żeby dawać klapsy i drapać pazurami. 2008/10/15 08:30:37
@No fakt, prorządowe jak cholera.
teza brzmiala: "Na dobrą sprawę nawet nie wiadomo, czy bohaterowie żyją w czasach komunizmu". teze te obalilem - owszem, wiadomo. bohaterowie explicite mowie, ze we wlasnym ich mniemaniu zyja w czasach komunizmu. o prorzadowosci nic nie pisalem, zreszta imo nic prorzadowego w 'obloku...' sie nie znajdowalo. jeszcze 'powrot z gwiazd' - cokolwiek by o wlasnym dziele nie sadzil autor, zarzut wtornosci jest nabardziej zadziwiajacy. jeszcze 'nowy wspanialy...' od biedy jakies podobienstwa za uszy sie naciagnie, ale 'ludzie jak bogowie' - toz nie ma tu nic wspolnego. 2008/10/15 09:41:39
@wo
Wszystko ok, ale nie wiem co ma tutaj gust do rzeczy. @hooolighan Hmmmmm, chodziło mi o skojarzenie dotyczące opisu społeczeństwa. @PzG Cholera, może jeszcze raz przeczytam. Odświeżę sprawę i zobaczę. Czytałem to już spory kawałek czasu temu i być może prawie bezpośrednio po lekturze Wellsa. Stąd skojarzenia. 2008/10/15 10:37:22
@chodziło mi o skojarzenie dotyczące opisu społeczeństwa.
toz mowie - hedonistyczne, permisywne, wyzbyte agresji spoleczenstwo 'powrotu...' nie ma kompletnie nic wspolnego z prometejskim spoleczenstwem 'ludzi...' 2008/10/15 11:23:45
No dopsz, skoro wszystko jest tak pięknie, wiek mamy XXI nawet w Bolandzie, to czy ktoś potrafi mi podać linka pod którym mogę to zamówić?
Google po zagooglaniu na "agora sklep" wyrzuca mnie na taką stronę: prenumerata.agora.pl To jest to? Pod hasłem "Lem" znajduje mi tylko 1. 26. Adam FERENCY "Kongres futorologiczny" Stanisław Lem 2. Mistrzowie słowa (mp3) O so chozi? 2008/10/15 13:23:42
@hooolighan
toz mowie - hedonistyczne, permisywne, wyzbyte agresji spoleczenstwo 'powrotu...' nie ma kompletnie nic wspolnego z prometejskim spoleczenstwem 'ludzi...' O fak, jakie życie ciężkie jest - trzeba się tłumaczyć z własnych wrażeń. Wrażenie miałem takie, a nie inne i tyle. W sumie dla wrażenia nie jest istotne czy chodziło o hedonizm czy prometeizm, a o wrażenie jako takie. Sądzę, że na tym możemy zakończyć. Do PzG pewnie jeszcze kiedyś sięgnę, podobnie jak do LnK. I pewnie będę miał nowe wrażenia. ;-) 2008/10/15 15:07:56
@ 'jeszcze 'nowy wspanialy...' od biedy jakies podobienstwa za uszy sie naciagnie'
I jeszcze wehihuł. Nawet przede wszystkim. 2008/10/15 18:44:29
@I jeszcze wehihuł. Nawet przede wszystkim.
ty powaznie znajdujesz elementy 'wehikulu czasu' wellsa w 'powrocie z gwiazd'? niby jakie? ze ludzie to zdegenerowani eloje, a roboty to morloki? zatem nuze, napisz odkrywczy szkic odczytujacy 'powrot z gwiazd' jako powiesz o ucisku klasy robotniczej, zakamuflowana jako roboty. zapewne ze strachu przed kapitalistyczna cenzura... przejdziesz do historii. tyllko wiesz, te roboty jakos nie jadly ludzi. 2008/10/15 20:29:17
Słowo klucz: elementy. Gdyby analogia była pełna to byśmy mówili o zżynce, a nie wtórności. Do budowy całej fabuły Lemowi potrzebne jest założenie, że postęp i wellfare wyłagadza obyczaje, ale też otumania i ogłupia. Za to prawdziwie żyjesz, gdy pójdziesz w góry i cię mewa dziobnie w mordę. Ja nie twierdzę, że to jest pogląd jakoś fundamentalnie fałszywy, ani że jakoś fundamentalnie prawdziwy, tylko, że w momencie pisania PzG miał już jakieś 80 lat.
2008/10/15 20:37:18
@założenie, że postęp i wellfare wyłagadza obyczaje, ale też otumania i ogłupia. Za to prawdziwie żyjesz, gdy pójdziesz w góry i cię mewa dziobnie w mordę. Ja nie twierdzę, że to jest pogląd jakoś fundamentalnie fałszywy, ani że jakoś fundamentalnie prawdziwy, tylko, że w momencie pisania PzG miał już jakieś 80 lat.
i tam, takie poglady to juz za rzymu cezarow gloszono. w wehikule jakby jednak nie do konca o to chodzi - powiem, ze tego pogladu jest u wellsa mniej niz, w pzg. 2008/10/15 22:44:05
@ 3m - prenumerata
ja znalazłam coś takiego: serwisy.gazeta.pl/kolekcje/1,94887,5791497,Dziela_Stanislawa_Lema.html trzeba chyba zadzwonić albo napisać maila, jak zwierzę. ale podają telefon dla dzwoniących zza granicy, więc jest nadzieja. 2008/10/16 01:18:17
Prenumeratę można zamówić tutaj:
kulturalnysklep.pl/LEM/prcl/kolekcja-ksiazek--dziela-stanislawa-lema-.html 2008/10/16 09:35:27
@wehikuł
Związek jest raptem taki, że chodzi o trafienie w inne czasy gdzie społeczeństwo jest tak inne, że się nie da w nim normalnie funkcjonować. I chce się uciekać, choć nie zawsze jest gdzie. Tak moim zdaniem. @kolekcja No, zupełnie ładnie wydane! Staranne. Gratulacje dla Gazety. Mimo, że dużą część pozycji mam to chyba sobie sprawię komplet, bo jednak czytanie książki wydanej byle jak, a czytanie książki wydanej porządnie to inna klasa przyjemności. 2008/10/16 21:33:27
@"Do PzG pewnie jeszcze kiedyś sięgnę"
Spodziewałem się kontrowersji, ale nie aż tak w kierunku za. Też przeczytam jeszcze raz, jak wygram konkurs. Nie wygram, bo nie mam pomysłu. Dawać rozwiązanie! 2008/10/19 15:04:37
"prześcieradło"
Też o tym pomyślałem, jak WO użył w ostatniej notce to słówko, ale chyba jest sheet, albo bedsheet? 2008/10/19 20:56:47
@anhalter
No fakt, jest też bed-linen. Ale sheet ma jeszcze parę znaczeń, a prześcieradło jest unikalne i ma ciekawe brzmienie. Chwytam się brzytwy w sumie. 2008/10/20 05:06:30
@fin
" Ale sheet ma jeszcze parę znaczeń," Ale wyraźnie pisałem, że nie chodzi o takie sytuacje, że "oznacza niezupełnie to samo" albo "ma też parę innych znaczeń" - zresztą jaki byłby wtedy sens robić z tego aż konkurs... 2008/10/20 13:15:24
sztućce - cutlery
wersalka - sofa, sofa bed obrus - tablecloth mieć ochotę - zdziwiłbym się, gdyby to było to, po angielsku nie używa się takiej konstrukcji z "mieć", więc to słowo byłoby dla amerykanina raczej bezużyteczne, zresztą odpowiedniki istnieją 2008/10/20 13:22:16
@bartolpartol
"Ochota? W sensie "mieć ochotę"." Nie, ale na zachętę zauważę, że Kandel mówił w wywiadzie o bolesnym braku czasownika "milczeć". Można go tłumaczyć okrężnie, typu "he was silent", ale można się wtedy wpakować na pułapkę w rodzaju "milczał, bo nie było sensu przekrzykiwać młota pneumantycznego, którym kruszył asfalt". 2008/10/20 13:44:46
@wo
Nie myśleliście o tomiku z wyborem Lemowej felietonistyki politycznej? Teksty z "TP" wydał chyba Znak, ale zostały chociażby te z "Przeglądu"... 2008/10/20 14:05:25
@cieply.welniany.szalik
sofa to jednak nie to samo co wersalka :) chodzi mi o cos, co francuzi nazywaja klik-klak ale widze ze pudlo 2008/10/20 14:32:03
@nasiznajomi
"Nie myśleliście o tomiku z wyborem Lemowej felietonistyki politycznej? " Jak to się dobrze sprzeda to w ogóle myślimy o drugim rzucie różnych rzeczy. Ale proszę nie liczyć na wznowienie tego, na co się nie zgadzał za życia sam Lem. 2008/10/30 23:21:22
@taje
"może "wieczorynka", ewentualnie "dobranocka"?" Ludzie, odrobinę realizmu. W jakim kontekście to by się miało pojawić w rozmowie mieszkańców Long Island? 2008/10/31 00:44:58
W jakim? A w takim samym jak u przeciętnej polskiej rodziny, która posiada dzieci czy wnuki. Istnieje takie słowo w angielskim? Nie wydaje mi się. Desygnat i owszem - bajki ogladane wieczorem przed pójściem spać. Czyli wszystko pasuje. Zdziwienia taką propozycją nie rozumiem.
2008/10/31 10:12:37
@taje
" bajki ogladane wieczorem przed pójściem spać. " Jesteś pewien, że któraś z ich ogólnodostępnych telewizji ma odpowiednik wieczorynki w postaci wieczornej kreskówki? Bo przecież "wieczorynka" to nie jest po prostu animowany program oglądany wieczorem, tylko emitowany w telewizji? Jak Twoje dzieci ogladają przed pójściem spać "Simpsonów", to to się w Twojej rodzinie nazywa "wieczorynką"? 2008/10/31 21:42:10
@wo
"Jak Twoje dzieci ogladają przed pójściem spać "Simpsonów", to to się w Twojej rodzinie nazywa "wieczorynką"?" Moje dziecko jest jeszcze na etapie Baby Television i Simpsonów jeszcze docenić nie potrafi ale owszem, u nas wieczorynką, a raczej dobranocką, nazywany jest animowany program oglądany wieczorem przed zaśnięciem. Nieważne czy emitowany w telewizji, czy oglądany na DVD. Słowo "dobranocka" tak jak było rozumiane dawniej czyli kreskówka emitowana przez TVP 1 bezpośrednio przed Dziennikiem chyba się trochę zdezaktualizowało. A tak w ogóle, moim zdaniem padło tutaj kilka całkiem ciekawych propozycji, które przeszły bez echa np. 'kompot". 2008/10/31 21:47:28
@taje
"u nas wieczorynką, a raczej dobranocką, nazywany jest animowany program oglądany wieczorem przed zaśnięciem." To jest to jakiś neosemantyzm charakterystyczny dla Twojej rodziny - u mnie nigdy się nie pojawił. "Słowo "dobranocka" tak jak było rozumiane dawniej czyli kreskówka emitowana przez TVP 1 bezpośrednio przed Dziennikiem chyba się trochę zdezaktualizowało." Dlaczego? Przecież to jest nazwa własna konkretnej audycji na TVP1, tak jak np. "Szkło kontaktowe". " A tak w ogóle, moim zdaniem padło tutaj kilka całkiem ciekawych propozycji, które przeszły bez echa " Wszystkie czytam uważnie, a poza tym czasem przelatuję tę dyskusję przez japko/f by sprawdzić, czy nie przeoczyłem poprawnej odpowiedzi. "np. 'kompot"." A to nie jest w ogóle germanizm? 2008/10/31 22:15:31
wo: A to nie jest w ogóle germanizm?
Chyba raczej francuzizm, poza tym wyraz istnieje w języku angielskim w niemal identycznym brzmieniu i bardzo podobnym znaczeniu. dictionary.reference.com/browse/compote?r=75 2008/11/01 15:17:19
@kasia
"konkurs- burdel - w znaczeniu bałagan" Przecież chodzi o słowo, które nie ma jednowyrazowego odpowiednika, a nie o słowo, które można by zapożyczyć, bo fajnie brzmi. 2008/11/02 22:59:07
Może obrączka? Pasuje do kontekstu rodzinno-małżeńskiego, jest utworzona od innego rzeczownika i stosunkowo trudna w wymowie, ale nie skrajnie trudna w porównaniu z jajecznicą i tym podobnymi. Co prawda "wedding ring" jest zbitką słowną równie - jeśli nie bardziej - popularną niż "fax machine", a to nie pasuje do wcześniejszych wskazówek. Obrączka nie jest chyba też słowem aż tak często używanym w codziennych rozmowach, ale jednak to drobiazg bardzo pospolity. Ciekawe... :-)
2008/11/11 13:56:23
Tak zbiorczo, że jeszcze nikt nie trafił - ale pamiętajcie, że regularnie to monitoruję.
2008/11/12 16:36:58
Czas na podpowiedź: przeleciałem właśnie bloga guglem. To słowo zostało użyte jeden jedyny raz w historii mojego bloga - w komentarzu napisanym (na ile można być tego pewnym w internecie) przez kobietę. Zapewne teraz wygranie konkursu to kwestia onelinera w perlu :-)
2008/11/12 17:41:34
@wo
To słowo zostało użyte jeden jedyny raz w historii mojego bloga - w komentarzu napisanym (na ile można być tego pewnym w internecie) przez kobietę. W mianowniku? Zapewne teraz wygranie konkursu to kwestia onelinera w perlu :-) Patrz wyżej ;-) 2008/11/12 18:09:18
@m3
"W mianowniku? " No przecież znalazłem przez guglanie tego słowa na blogu: Wyniki 1 - 1 z 1 z domeny wo.blox.pl dla zapytania ... 2008/11/12 19:29:52
No ale wiedząc jakie to słowo mogłeś googlać za wszystkimi przypadkami i innymi takimi, albo wręcz za samym rdzeniem (choć tu chyba musiałbyś użyć innej wyszukiwarki niż google). Taka np. szukarka po archiwum GW całkiem nieźle odmienia przez przypadki wiele polskich słów.
2008/11/14 21:13:20
"dywagacja" okazała się strzałem w płot (divagation)
Ale może dobre będzie słowo: "dzieciarnia"? I jeszcze kilka zupełnie już radosnych propozycji: spychologia, obsuwa, zgniot, huzia. 2008/11/14 21:56:08
Wszystkie propozycje proponuję testować tak jak to opisałem: google advanced, [propozycja] z domeny wo.blox.pl. Prawidłowy wynik powinen dać 1 trafienie, w dodatku w komentarzu kobiety. To się chyba da rozwiązać atakiem słownikowym :-)
2008/11/14 22:45:18
I jeszcze kila: półprawda, pomocnictwo, kretyństwo, basza
Testowane w guglu - dają jedną odpowiedź. Płeć komentatorów "nie pewna, ze wskazaniem na kobiety" 2008/11/14 23:00:45
Fajnie, ale testuj to też ze słownikiem angielsko-polskim. Półprawda, kretyństwo czy obsuwa mają całkiem niezłe odpowiedniki - halftruth, baloney, fubar/snafu/fuckup. A już baszą naprawdę nie musisz zamulać konkursu - ani to polskie, ani jakoś regularnie używane w przeciętnej rodzinie.
2008/11/26 22:30:59
Czy kogoś jeszcze interesuje że rozwiązaniem jest słowo włoszczyzna? Wiem, bom przeczytał słowa Kandela własne. Przyszedłem sprawdzić czy w rulsach konkursu jest jakiś deadline. Nie ma, więc ŻĄDAM! :P
2008/11/26 23:45:11
@szcz
"Przyszedłem sprawdzić czy w rulsach konkursu jest jakiś deadline." Było sprawdzić dyskusję pod notką, nie tylko samą notkę. Cytuję: "Aż do publikacji stosownego tomu kolekcji." 2008/11/28 19:00:10
@szczy
"Przyszedłem sprawdzić czy w rulsach konkursu jest jakiś deadline. Nie ma, więc ŻĄDAM! :P " Trochę jak: WYMAGAM! kumpli "syna Pawliszczewa":) 2009/01/03 17:54:39
To co, włoszczyzna to była?
www.merriam-webster.com/dictionary/mirepoix en.wikipedia.org/wiki/Mirepoix_(cuisine) 2009/01/09 10:01:03
Witam,
Podobno jest szansa, że kolekcja Dzieł S. Lema wydawana przez GW zostanie uzupełniona o dodatkowe pozycję... Czy to prawda? 2009/01/09 10:14:37
@tomasz
"Podobno jest szansa, że kolekcja Dzieł S. Lema wydawana przez GW zostanie uzupełniona o dodatkowe pozycję... Czy to prawda?" W sensie, dalsze tomy? Słowo kluczowe to "szansa", ale owszem. Aczkolwiek nic mi nie wiadomo o żadnych konkretnych decyzjach. 2009/01/30 20:07:59
Witam ponownie.
Na stronie wyborcza.pl/1,75475,6204711,Lem_kryminalny_i_Lem_kabaretowy__Juz_jutro.html przeczytałem, że w marcu będzie ciąg dalszy kolekcji. Czy wiadomo już jakie konkretnie będą to pozycje? |
|