|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Szczęka na podłodze
Widzę, że koledzy z portalu postanowili nagłośnić pewien artykuł, który po pół roku leżakowania poszedł w końcu w „Dużym Formacie”. Kiedy po raz pierwszy się z nim zetknąłem, uznałem go za tak głupi, że od razu napisałem polemikę - która ukazała się w „Telewizyjnej” w marcu. Zdaje się, że nie ja jeden miałem zastrzeżenia co do tego tekstu, dlatego ukazał się on grubo po mojej ripoście. Szkoda, że w ogóle, ale przynajmniej se zapolemizuję teraz na blogu.
Wymowa tekstu jest z grubsza taka - „bajki” (dla autorki „bajką” jest dowolny serial animowany, choćby dla dorosłych) szkodzą psychice dzieci, bo pewna zaprzyjaźniona z autorką mamuśka usłyszała z ust swojego dziecka Bardzo Brzydkie Wyrazy, takie jak na przykład „debilka” (do siostry) albo „sram na takiego Mikołaja” (gdy nie przyniósł OŚMIOLATKOWI na gwiazdkę „Wiedźmina”). A ponadto czasem się w nocy boi potworów. Zacznijmy od spraw elementarnych: to nieuchronne, że dziecko czasem się będzie bać w nocy potworów. Tak samo jak dorosły. Dziecko ma od tego rodzica, żeby się do niego wtedy przytulić. Rodzic ma od tego Nicka Cave’a. Ale żadna wychowawcza utopia nie wyeliminuje zjawiska nocnych koszmarów. Nawet jeśli ktoś żyje w raju, to czasem mu się przyśni utrata tego raju. Wszystkie wychowawcze utopie (ach, wychowujmy bez przemocy, bez mięsa, bez słodyczy, bez zabawy w wojnę i bez znajomości brzydkich wyrazów) szlag trafi najpóźniej w chwili rozpoczęcia nauki szkolnej. Chyba, że ktoś chce wychowywać jakiegoś aspergerowego dziwoląga przemawiającego do klasowego osiłka słowami „ależ szanowny kolego, obawiam się, że będę musiał zaraportować fakt przywłaszczania przez ciebie mojego kieszonkowego”. Jeśli potencjalnego rodzica ta myśl przeraża, to mam dla niego trzy propozycje: pigułka, prezerwatywa lub abstynencja. Zamiast zadawać dramatyczne pytanie typu „skąd moje dziecko poznało takie słowa?”, należy po prostu od początku wychowywać je z myślą o nieuchronnym wyjściu spod klosza, ze świadomością tego, że gdzieś tam jest straszny świat, w którym debilkę nazywają „debilką” i nasze dziecko musi być po prostu na to przygotowane. Bardzo dobrym sposobem na takie przygotowanie jest WSPÓLNE oglądanie z dziećmi filmów, pokazujących realne życiowe sytuacje młodego człowieka (na przykład zjawisko klasowego osiłka). I WSPÓLNE rozmawianie o nich. Podkreślam jeszcze raz - WSPÓLNE, bo z tekstu wynika, że zaprzyjaźniona z autorką mamuśka marzy o telewizji, przed którą można dziecko zostawić samo (to jej żenujące zaskoczenie, że wyjątkowo „miała wolne popołudnie”, więc po raz pierwszy obejrzała kreskówki w telewizji!). Trzeba z grubsza wiedzieć, co dziecko ogląda - żadne oznaczenia ikonkami nie pomogą. O czym świadczy wzmianka w tekście o „Wiedźminie”. Uważam siebie za rodzica liberalnego, zakładam że dojrzały nastolatek może już grać w grę oznakowaną jako „tylko dla dorosłych”, ale OŚMIO-kuźwa-LATEK? Jak w ogóle mogło dojść do tego, że dzieciak się spodziewał takiego prezentu? Dlaczego ogląda kreskówki nadawane po dwudziestej drugiej? Gdyby mamuśka z reportażu wprowadziła zdrową zasadę „po dziewiątej myk do łóżek”, nie musiałaby sięgać po ośmieszające ją manewry typu „noszenie karty od dekodera w portfelu”. Gdyby zrobiła elementarny risercz na temat „Wiedźmina”, miałaby proste wyjaśnienie dla syna, dlaczego na taki prezent musi on poczekać jeszcze z dziesięć lat. Z tego co pamiętam z rozmów sprzed pół roku, „reportaż o debilce” czekał na uzupełnienie go „rozmową z jakimś psychologiem”. Autorka w końcu znalazła psychologa, który zamiast wyśmiać mamuśkę z reportażu, poparł ją przemową o szkodliwości kreskówek, zadając przy tym rodzicom pytanie, czy chcieliby, żeby ich dzieci żyły w świecie takim jak z kreskówek. Owym psychologiem jest dr Aleksandara Gała z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Coś mnie tknęło, żeby ją przeguglać. I co znalazłem? Kultowy reportaż o oblubienicach Chrystusa: „dr Aleksandra Gała, psycholog z KUL. Pierwsza dziewica konsekrowana w diecezji”. Pani doktor, nie chciałbym żyć w świecie z kreskówek, bo gdyby to była kreskówka, to czekałoby mnie teraz uciążliwe zbieranie okruchów szczęki z podłogi. środa, 17 września 2008, wo
TrackBack
Komentarze
2008/09/17 13:09:02
@mikmach
"Niestety to jest przykład jak przez jakieś ostatnie 2 lata GW ostro skręciła w prawo " Jasne - w końcu dlatego właśnie moja polemika nie mogła się ukazać. 2008/09/17 13:24:39
WO, nie przesadzaj z czekaniem dziesięć lat na "Wiedźmina".
Ja zażyczyłem sobie te książkę jak lat miałem mniej więcej 14 (to chyba był '94) i przywiózł mi ją w pewne czerwcowe popołudnie mój Tata, który znalazł ją z wielkim trudem, bo Sapkowski nie był jeszcze wtedy znany (pani w Empiku powiedziała "Sapkowski? Nie, nie znam, nie mamy"). Rodzice nie mieli zastrzeżeń co do czytania tegoż przeze mnie, sami też przeczytali i podobało im się. Tak na marginesie, to zachciało mi się tej książki po recenzji w Wyborczej (konkretnie "Miecz Przeznaczenia" w pierwszym wydaniu SuperNovej) - czy to aby nie Ty ją pisałeś? 2008/09/17 13:25:00
@Dziecko ma od tego rodzica, żeby się do niego wtedy przytulić. Rodzic ma od tego Nicka Cavea.
#win I za to lubię tego bloga. 2008/09/17 13:28:56
@barts
"zażyczyłem sobie te książkę" ale idzie chyba o grę, nie? (d'oh) 2008/09/17 13:29:59
@barts_706
"WO, nie przesadzaj z czekaniem dziesięć lat na "Wiedźmina". Ja zażyczyłem sobie te książkę jak lat miałem mniej więcej 14 " Z kontekstu wynika, że tu chodzi raczej o grę komputerową, nie o książkę. Za to ja czytanie "Wiedźmina" zacząłem od komiksów Polcha i Parowskiego jako 10-latek. A Sapkowskiego zacząłem czytać jako 12-latek i bardzo wtedy misię. 2008/09/17 13:31:32
@barts
"WO, nie przesadzaj z czekaniem dziesięć lat na "Wiedźmina". " Przecież w tekście chodzi o _grę_. I ja akurat pozwoliłem grać nastolatkowi, ale to była indywidualna decyzja, oparta o znajomość gry i znajomość konkretnego nastolatka. Mamuśka z tego tekstu w grę nigdy nie pogra, więc pozostaje jej trzymanie się nalepek. "Tak na marginesie, to zachciało mi się tej książki po recenzji w Wyborczej (konkretnie "Miecz Przeznaczenia" w pierwszym wydaniu SuperNovej) - czy to aby nie Ty ją pisałeś?" Raczej nie - pojawiłem się w "GW" dopiero razem z "Wieżą jaskółki". Gdzieś nawet zresztą zetknąłem się z jakąś teorią spiskową, dlaczego Michnik zauważył cykl wiedźmiński dopiero przy "Wieży jaskółki". :-) 2008/09/17 13:43:19
Argument o szkodliwym wpływie kreskówek/gier komputerowych (właściwie analogiczne argumenty podawane są na szkodliwość obu) to zawsze krzyk bezradności rodzica. Ale kreskówki/gry nigdy nie są samoistnym problemem, a ich ewentualny negatywny wpływ na zachowanie dziecka świadczą o poważnych niedopatrzeniach ze strony rodziców. A pewnie przede wszystkim brakiem zainteresowania życiem dziecka. Trafnie WO, że skandalem jest gdy zaskoczony rodzic dopiero pod wpływem dziwnych zachowań dziecka po raz pierwszy sam ogląda bajkę, na oglądanie której wcześniej dziecku zezwolił.
Oglądałem mnóstwo głupich bajek, załapałem się już na pierwsze, najdurniejsze japońskie animacje w polskiej telewizji, na cartoon network (chociaż na początku jeszcze po angielsku!), na brutalne gry komputerowe (wliczając i Quake'i, Doomy, GTA i Carmageddon). Większego wpływu na obecny (i ówczesny) stan psychiki nie odnotowano. BTW: Podlinkowali twoją notkę na gazecie:) chyba po raz pierwszy:) 2008/09/17 13:53:10
W zasadzie racja tyle że wychowanie bez słodyczy nie musi być utopią. Słyszałem o przypadkach dzieci, które po pójściu do szkoły nie chciały jeść słodyczy.
Czy dziatwa będzie potem wcinała cukier czy nie, warto ją przed nim chronić. 2008/09/17 13:56:27
@ cave i bad seeds: Wiem, że weeping song jest bardziej "o tym", ale w kategorii tulimy u mnie wygrywa to. Jak to słyszę to mam ochotę się zagrzebać pod pięciometrową pierzynę i wcisnąć w trzewia dowolny miękki obiekt.
@kay: "Większego wpływu na obecny (i ówczesny) stan psychiki nie odnotowano. " Tak Ci się tylko wydaje. młahahaha, młahahaha... 2008/09/17 13:58:34
@W zasadzie racja tyle że wychowanie bez słodyczy nie musi być utopią.
Tylko krańcowym przypadkiem skurwysyństwa. 2008/09/17 14:06:19
@kay
"Oglądałem mnóstwo głupich bajek, załapałem się już na pierwsze, najdurniejsze japońskie animacje w polskiej telewizji, na cartoon network (chociaż na początku jeszcze po angielsku!), na brutalne gry komputerowe (wliczając i Quake'i, Doomy, GTA i Carmageddon). Większego wpływu na obecny (i ówczesny) stan psychiki nie odnotowano. " Ba, ja się jako dziecko nauczyłem angielskiego z Cartoon Network. 2008/09/17 14:06:52
@mrw
traumy z dzieciństwa wyszły? @"i wcisnąć w trzewia dowolny miękki obiekt" Że jak? @"Podlinkowali twoją notkę na gazecie:) chyba po raz pierwszy:)" Że co? 2008/09/17 14:13:04
@traumy z dzieciństwa wyszły?
Nie, raczej wrodzona niechęć do skurwysyństwa. 2008/09/17 14:24:30
@kay
"Podlinkowali twoją notkę na gazecie:) chyba po raz pierwszy:)" Uprzedzając WO - chyba na pececie... @kreskówki To może ktoś się pokusi o przeprowadzenie ciągu przyczynowo-skutkowego od Królika Bugsa w "Duck, rabbit, duck!" do Columbine? Apoteoza broni palnej jak się patrzy.. 2008/09/17 14:31:18
Zgadzam się z tą polemiką. Ale przyczepię się do jednego sformułowania, które bardzo mnie zabolało - "Aspergerowy dziwoląg". Dziecko z zespołem Aspergera ani nie jest dziwolągiem, ani nie jest chore na skutek dziwnych metod wychowawczych swoich rodziców.
2008/09/17 14:34:27
@ivrit
""Aspergerowy dziwoląg". Dziecko z zespołem Aspergera ani nie jest dziwolągiem, ani nie jest chore na skutek dziwnych metod wychowawczych swoich rodziców. " Ale "aspergerowy dziwoląg" nie oznacza "dziecka z zespołem Aspergera", tylko właśnie dziwoląga, który na skutek dziwnych metod wychowawczych swoich rodziców zachowuje się, jakby miał Aspergera. 2008/09/17 14:36:47
@Słyszałem o przypadkach dzieci, które po pójściu do szkoły nie chciały jeść słodyczy.
Na własnym przykładzie szczerze wątpię w skuteczność takich operacji. Jako dziecko też nie dostawałam słodyczy do momentu, póki nie zetknęłam się ze zwyczajem przynoszenia cukierków z okazji urodzin. Pierwsza reakcja była łatwa do przewidzenia ("Ja też tak chcę!") i do dziś pamiętam straszliwe rozczarowanie, kiedy odkryłam, że w mojej urodzinowej torbie nie ma takich fajnych, słodkich kulek w błyszczących papierkach, jakie przynosiły inne dzieciaki, tylko jakieś galaretki owocowe. Nienawidzę galaretek owocowych. 2008/09/17 14:40:24
@"The weeping song"
Kurcze, ta melodia, ale z innymi słowami kojarzy mi się z którąś z piosenek Iggy Popa (Iggiego?) w soundtracku z "Arizona Dream", ale na szybko sprawdziłem w jutiubie i jednak nie. Ale wybitnie znam ją w jakiejś wersji z mocniejszym wokalem (albo raczej cichszym tłem muzycznym) i za cholerę nie wiem skąd. Jakiś help, kto robił kowery? Jakiś Tom Waits może albo inny ponurak? Bo mnie teraz prześladuje : 2008/09/17 14:44:40
Szanowny Panie, z całym szacunkiem dla Pana poglądów, ale jednak większość animowanych bajek na Cartoon Network jest adresowa do zdecydowanie innego rodzaju publiczności, niż dziecko, czy kilkunastoletni młody człowiek. Poziom agresji słownej, w takich kreskówkach, jak np."Bliźniaki Cramp", jest w nich tak wysoki, że uszy więdną nawet dorosłym. A co do poziomu opowieści typu "Naruto" "Klasztor Xaolin", itp. - to nawet bez fachowej wiedzy na temat animacji, czy kultury masowej widać, że to bzdury robione dla pieniędzy (ten sam schemat fabularny w każdym odcinku, każda historia zmierza tylko do tego, by gł. bohater przeżył, coby móc brać udział w następnych produkcjach). Brak przemiany bohatera, brak jakiegoś przesłania... o co właściwie walczą bohaterowie klasztoru Xaolin? - o magiczne przedmioty, pierścienie mocy i inne bzdury, które występują także w baśniach tradycyjnych, ale jako dodatek do działań bohatera... tu jak widzimy jest odwrotnie- liczą się gadżety, nie bohater i jego relacje z innymi... nie będę się rozpisywać obszerniej, bo wiele kompetentnych prac zostało już napisanych na ten temat, chciałam tylko zauważyć, że podobnie jak z myciem zębów, to dorośli muszą nauczyć pewnych "zdrowych" zachowań swoje dzieci, a nie liczyć na cud z nieba. Od kreskówek tego typu należy dzieci trzymać z daleka, podobnie jak od słodkich likierków pędzonych alkoholem... bo, mimo, że słodkie, to nie z myślą o dzieciach się je produkuje
2008/09/17 14:49:33
@WO
Przepraszam za offtopic, ale relewantna (hehe) dyskusja do jednego z wpisow na tym blogu zakonczyla sie tydzien temu, wiec tak jakby w 1320 r. We wpisie o Rokicie TLDR, WO zpaodał: "...niemożebnie nudne Analizy Sceny Politycznej, typu "politolog Marek Migalski i ekspery Eryk Mistewicz będą rozmawiać o komentarzach Jana Marii Rokity". Jestem wspolautorem -- raczkującego dopiero -- bloga pt. "Marek Migalski Watch" (marekmigalskiwatch.blox.pl, czy moge powyższy cytat zapodać jako coś w rodzaju motta? 2008/09/17 14:50:51
@dorwoj1
"co do poziomu opowieści typu "Naruto" "Klasztor Xaolin", itp. - to nawet bez fachowej wiedzy na temat animacji, czy kultury masowej widać, że to bzdury robione dla pieniędzy" Każdy film jest bzdurą robioną dla pieniędzy. Nie mówię, że akurat to są ulubione kreskowki moje czy moich dzieci, ale oczywiście o naszych ulubionych (jak choćby właśnie "Laboratorium Dextera") też można odstawić jakiś monolog w stylu konsekrowanej oblubienicy Chrystusa. 2008/09/17 14:52:36
@Wiedźmin
Ja przyswoiłem, że chodzi o grę, ale na ile się orientuję, to nie jest ona jakoś drastycznie bardziej nie dla dzieci?... Stąd przeskok do książki. A co do recenzji, to pamiętam ją z czasów odległych o lata świetlne, bo to od niej wciągnąłem się w Sapokowskiego, i jakoś tak myślałem, że zabawnie by było, jakby się okazało że to WO pisał. Zresztą, co do meritum dyskusji, to właśnie było tak, że moi Rodzice po pierwsze zakładali, że książki, jako pozbawione graficznej dosłowności filmów czy gier, można dawać młodszemu dziecku niżby to było w przypadku czegoś wizualnego, po drugie, uważali że im więcej pociecha czyta książek, tym ogólnie lepiej, oraz po trzecie, Tata pobieżnie przejrzał przed wręczeniem, a potem równloegle ze mną książkę przeczytał. Więc w sumie modelowy przykład na to, jak lektury/kreskówki/gry dzieciom dopuszczać do użycia. :) 2008/09/17 14:52:48
@mig watch
"Jestem wspolautorem -- raczkującego dopiero -- bloga pt. "Marek Migalski Watch" (marekmigalskiwatch.blox.pl, czy moge powyższy cytat zapodać jako coś w rodzaju motta?" Bardzo proszę, cała przyjemność po mojej stronie. 2008/09/17 14:54:49
@barts
"Ja przyswoiłem, że chodzi o grę, ale na ile się orientuję, to nie jest ona jakoś drastycznie bardziej nie dla dzieci?" Jest, choćby dlatego, że w książce bluzgi można wykropkować, a burdel opisać jakoś eufemistycznie - a tutaj po prostu bluzgi słysysz, a burdel zwiedzasz. 2008/09/17 15:08:22
"Każdy film jest bzdurą robioną dla pieniędzy. Nie mówię, że akurat to są ulubione kreskowki moje czy moich dzieci, ale oczywiście o naszych ulubionych (jak choćby właśnie "Laboratorium Dextera") też można odstawić jakiś monolog w stylu konsekrowanej oblubienicy Chrystusa."
O wszystkim można odprawić taki monolog, nawet o zakazie używania porów w tradycyjnej kuchni polskiej (jako, że afrodyzjak podobno). Problem w tym, że na kanałach filmy nie lecą "wybiórczo", ale ciągiem - chyba, że pana rodzina nagrywa tylko ulubione odcinaki, pomijając resztę. Trudno mi sobie wyobrazić siebie, jak stoję nad swoja latoroślą i tłumaczę mu, ze teraz przełączymy na inny kałan , bo leci "zła" kreskówka, ale jak będzie (np.) "Samuraj Jack" to włączymy z powrotem. Ta "trudność techniczna" sprawia, ze wolę w ogóle zakazać dziecku oglądania takich kanałów, jak Cartoon Network, czy Jetix. 2008/09/17 15:15:31
@dorwoj
"Trudno mi sobie wyobrazić siebie, jak stoję nad swoja latoroślą i tłumaczę mu, ze teraz przełączymy na inny kałan , bo leci "zła" kreskówka, ale jak będzie (np.) "Samuraj Jack" to włączymy z powrotem. Ta "trudność techniczna" sprawia, ze wolę w ogóle zakazać dziecku oglądania takich kanałów, jak Cartoon Network, czy Jetix." Jej, ja w ogóle nie zamierzam im _zabranić_ oglądania kreskówek, których nie lubię, ale oczywiście wyrażam o nich swoje zdanie. Zamiłowanie np. do Simpsonów łączy nas wszystkich, zamiłowanie do "Amerykańskiego smoka" już niekoniecznie, ale nie widzę w tym żadnego wielkiego problemu. Gdyby akurat lubili "Szaolin" no to trudno, by oglądali "Szaolin", nic się od tego nie stanie. 2008/09/17 15:16:31
Oczywiście, gdyby ktoś się postarał, mógłby wykorzystać Xiaolin Showdown jako opowieść o indywidualistach, którzy uczą się współpracować, w ramach tej współpracy szukać kompromisów i jak taka współpraca, choć wymagająca od każdego samoograniczenia, jest na dłuższą metę rozwijająca. Innym ciekawym motywem w tej produkcji to samo zło i pytania o jego źródła, jego charakter, różnice wewnątrz niego. Ale wtedy trzeba by traktować telewizor jako coś innego niż auto-niańkę, przed którą dziecko się sadza, żeby nie przeszkadzało - w takim wypadku rzeczywistym problemem jest to, że oglądając "te dobre" nieopatrznie zobaczy "te złe". Zresztą, nawet jeżeli się trafi na program o zerowej wartości wychowawczej, to da się to dziecku wytłumaczyć. No ale nie od dziś wiadomo, że łatwiej zakazać.
2008/09/17 15:34:58
@WO
"Gdyby akurat lubili "Szaolin" no to trudno, by oglądali "Szaolin", nic się od tego nie stanie." "Szaolin" to w gruncie rzeczy pikuś (zważywszy także na to, co napisał/a blunderbuss, co jest bardzo ciekawe na swój sposób, ale - umówmy się- prawie każdą kreskówkę można opisać w podobny sposób,tzn. jako "wnoszącą coś nowego" w nasze postrzeganie rzeczywistości). Nie chodzi o to, żeby zakazywać "dla zasady", ale o coś , co wykazała praktyka rodzicielska (moja przynajmniej): dziecko odcięte od treści spontanicznie upstrzonych przez twórców agresją i błazeństwem (czyli w sposób nieumotywowany stosownym rozwojem akcji, czy postaci) w sposób znaczący zmienia (na lepsze!) swoje zachowanie. Pawłow by się ucieszył, ale u niektórych dzieci tak to właśnie wygląda. Być może inni posiadają w rodzinie młode osobniki bardziej zaawansowane ewolucyjnie, jeśli chodzi o krytyczne przyswajanie treści z TV, moje dziecko jednak wymaga wspomagania w postaci rodzicielskiej kontroli (i nie należy tego mylić z ograniczaniem swobód). 2008/09/17 15:58:44
@dorwoj
...i takie rzeczy pisze ktoś, kto swojemu dziecku serwował "bajki" żeby mieć spokój w czasie posiłku dziecka??? To dopiero jest "nieprawidłowość": forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=45323128&a=45323128 :-) 2008/09/17 16:04:12
@dorwoj
"prawie każdą kreskówkę można opisać w podobny sposób,tzn. jako "wnoszącą coś nowego" w nasze postrzeganie rzeczywistości" Wydawać by się mogło, że taka konstatacja powinna ucieszyć każdego rodzica, okazuje się bowiem, że nawet największy szit robiony dla zbicia łatwej kasy ma potencjał wychowawczy. Tymczasem mam wrażenie, że pojawia się to jako skarga, że narzekanie na kreskówki jako źródło wychowawczych klęsk nie jest już tak przekonujące. 2008/09/17 16:10:49
@ wyrons
""Podlinkowali twoją notkę na gazecie:) chyba po raz pierwszy:)" Uprzedzając WO - chyba na pececie... " Hmm ja tam nigdy linka do bloga WO nie widziałem, a regularnie przeglądam tą stronę. Teraz nawet trafił na główną:) A dalej co do kreskówek. Myślę, że autorytet rodzica + w miarę konstruktywne wytłumaczenie, czemu się czegoś nie powinno oglądać + sensowna alternatywa (ale nie w stylu proponowanie 10-latkowi oglądania mini mini, ale już wspólny seans gwiezdnych wojen albo króla lwa (osobiście jeden z moich absolutnie ulubionych filmów) to może być niezła rekompensata) to chyba niezłe, choć pewnie i nie łatwe, rozwiązanie. BTW, też podobnie jak już u jednej z osób, swój niezły angielski też w sporej mierze zawdzięczam cartoon network i grom komputerowym. Szkoda, że ten ich atut już nie jest aktualny... 2008/09/17 16:39:23
@dorwoj
", ale - umówmy się- prawie każdą kreskówkę można opisać w podobny sposób,tzn. jako "wnoszącą coś nowego" w nasze postrzeganie rzeczywistości)" Zgoda, umawiam się tak. Skoro jednak już się tak umówiliśmy to znaczy, że rodzic do tej sprawy powinien podejść konstruktywnie, przez pokazanie pozytywnych wartości nawet w takiej kreskówce, ktorej sam nie lubi. Gdyby na przykład mamuśka z reportażu tak podeszła do "Laboratorium Dextera" to pokazałaby to swojemu dziecku jako opowieść o tym, czym się kończy arogancka przemądrzałość i mówienie do siostry per "debilka". Nie wiem dlaczego chcesz, żebyśmy się tak umówili, przecież ta umowa zupełnie rozwala Twoją tezę. @kabotyna O rany... ale zostawię tego posta bez komentarza, bo nie mam tu ochoty na flejmy w stylu edziecko. Jezus Maria, jeszcze mi tu przyjdzie niezawodna w takiej tematyce Jola Pers... 2008/09/17 16:44:10
@barts
"Ja przyswoiłem, że chodzi o grę, ale na ile się orientuję, to nie jest ona jakoś drastycznie bardziej nie dla dzieci?" Dziecko mogłoby doznać nieodwracalnej traumy na widok Triss Merigold z wyeksponowanymi piersiami na wysokości pępka. Grafik, który tworzył jej postać chyba nie widział nigdy z bliska kobiety. 2008/09/17 17:01:17
@Dziecko mogłoby doznać nieodwracalnej traumy na widok Triss Merigold z wyeksponowanymi piersiami na wysokości pępka. Grafik, który tworzył jej postać chyba nie widział nigdy z bliska kobiet
"Ja już nigdy nie założę wydekoltowanej sukni. Nigdy." 2008/09/17 17:13:04
Protestuję przeciwko sformułowaniu "aspergerowego dziwoląga". Nie ma się czym chwalić - jeśli jest się burakiem naśmiewającym się z pewnej formy niepełnosprawności. Mam syna z ZA i nie pozwolę go nazwać dziwolągiem. Proszę nie krzywdzić dzieci. Jasne że lepiej być zdrowym i bogatym niż chorym i biednym ale nie każdy ma tyle szczęścia.
2008/09/17 17:14:22
@krystyna.ch
"Ja już nigdy nie założę wydekoltowanej sukni. Nigdy." Biorąc pod uwagę te subtelnie wplecione w intrygę gry romanse Geralta, jakoś nie sądzę, żeby autorzy postacią Triss w niestety bardzo wydekoltowanej sukni do tego świadomie nawiązywali. 2008/09/17 17:16:41
@bkt
"Protestuję przeciwko sformułowaniu "aspergerowego dziwoląga"" Jako turetykowy bloger, k...., przyjmuję ten p... protest z należytym wyk... "Nie ma się czym chwalić - jeśli jest się burakiem naśmiewającym się z pewnej formy niepełnosprawności." A nawet jeśli się nie jest. 2008/09/17 17:33:48
@jakoś nie sądzę, żeby autorzy do tego świadomie nawiązywali.
Ja też nie. Nawiązywałam do tego, że jakby mnie ktoś tak narysował, no to faktycznie sprawę sukni należałoby przemyśleć. (poza tym z książek chyba nie wiadomo dokładnie, co spowodowało taką decyzję. Blizny, poparzenia, okaleczenia? Zobaczyła manewry sprzymierzonych wojsk i jej ręce i cycki opadły?) 2008/09/17 17:35:34
Przeczytalem ten artykul przy porannej kawie i rozsmieszyl mnie tak, ze mialem zamiar na niego odpisac, chocby w formie marnego posta na forum. Na szczescie odwaliles to za mnie - napisales dokladnie to co mysle.
Dzieki. 2008/09/17 17:46:39
W ogóle jak zacząłem czytać wczoraj ten artykuł, to myślałem, że to jakaś parodia takich zaangażowanych tekstów właśnie. Ale jak widze albo jest troll dopracowany do granic nierozróżnialności, albo rzeczywiście dziewice konsekrowane bronią dzieci przed Dexterem.
And last but not least: te wszystkie matki tak bronią dzieci przed agresją, przemocą i amoralnością, po czym posyłają je do szkoły, gdzie plucie, "napinanie się by puścić bąka", debilki, kretynki i bicie się są na porządku dziennym. Tylko gdzie schować kartę dekodera do szkoły? 2008/09/17 17:56:59
"Bardzo dobrym sposobem na takie przygotowanie jest WSPÓLNE oglądanie z dziećmi filmów, pokazujących realne życiowe sytuacje młodego człowieka"
To jest oczywiście idealne rozwiązanie. Poza tym, można zasiać trochę propagandy, zinterpretować tak, że wyjdzie dobrze. Tyle, że Ty jesteś w poważnej mniejszości, jak sądzę, jako człek obeznany ze światem gier, kreskówek itd. Kiedy pierwszy raz poszedłem do kina z dzieciakami na Harrey'ego Pottera, nic nie kumałem, musieli mi wszystko objaśniać i to ja wyszedłem na głąba. Za drugim razem usnąłem w kinie i to był dopiero obciach. Co do gier, to potrzebna jest wiedza, jak to w ogóle hula. Prosić dzieciaka żeby wyjaśnił? Od razu nastąpi spadek poziomu autorytetu. Nie widzę, byś wspominał w swoich tekstach o Misiu Coralgolu, a to zdaje mi się poważna pozycja. Leci to jeszcze i na jakim kanale? 2008/09/17 18:01:31
@proces7
Durnymi hasłami o stracie autorytetu straciłeś autorytet w moich oczach. 2008/09/17 18:03:32
@forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=45323128&a=45323128
no niezle, 3.5 latek karmiony frytkami... na dzieci powinni licencje wydawac. (nb. kolezanka dorwoj1 ma nick niebezpiecznie przypominajacy autorke tego nieszczesnego artykulu:D) 2008/09/17 18:07:20
@proces7
Zastanawiam się jak wielkim problemem, aby siąść w któryś weekend i przeczytać kilka tomów HP? Żeby wiedzieć, czym się własne dzieci zajmują i zachwycają? Toć chociażby szybki gógiel, jakieś potter-wiki i człowiek przynajmniej wie kto jest kto. 2008/09/17 18:22:59
@proces
"Co do gier, to potrzebna jest wiedza, jak to w ogóle hula. Prosić dzieciaka żeby wyjaśnił? Od razu nastąpi spadek poziomu autorytetu. " Przecież to nie jest tak, że autorytet u dziecka buduje się wszechwiedzącością i nieomylnością. Ja na przykład, jak wiadomo, nie mam zielonego pojęcia o sporcie i moje dzieci często w odróżnieniu ode mnie wiedzą np. kto to są złotka. Co to ma wspólnego z autorytetem? Właśnie wydaje mi się, że umożliwienie dziecku, by się trochę pochwaliło jakąś swoją wiedzą tajemną, to fantastyczne narzędzie porozumienia. @blunderbuss "Zastanawiam się jak wielkim problemem, aby siąść w któryś weekend i przeczytać kilka tomów HP? Żeby wiedzieć, czym się własne dzieci zajmują i zachwycają?" A nawiasem mówiąc, ja napisałem już kabongazylion artykułów typu właśnie "Harry Potter dla opornych". Więc nawet jak ktoś zupełnie nie ma do tego głowy, to może dziecku zaszpanować zakulisową erudycją dotyczącą np. nowego filmu Pixara za jedyne złoty pięćdziesiąt. 2008/09/17 18:33:07
Gdy ja dzieckiem byłem w absolutnie schyłkowej komunie podobne histerie były na punkcie czytania komiksów jak to ogłupiają, jak to odciągają od książek i powodują atrofię wyobraźni, tudzież dysgrafię. Bardzo podobnie skonstruowane artykuły. Jak ktoś miał mało mało kumatych rodziców to miał pecha :)
2008/09/17 18:43:24
Racja, racja, WO, przesadziłem z tym autorytetem. Tylko z drugiej strony jak mogę się przed dzieckiem wymądrzać na temat wartości gier komputerowych, skoro ono widzi, że nie mam o tym bladego pojęcia.
A tak BTW, to uważam temat za bardzo ważny, choć z pozoru nudny i nieistotny. Ja przynajmniej miałem takie odczucie do niedawna. Na pewno w bajkach i marzeniach dzieciaków tkwią ważniejsze rzeczy niż w informacjach o kastrowaniu pedofilów. Digan, miło mi słyszeć, iż byłem dla Ciebie autorytetem. Ale nie przesadzaj, może w tej chwili jesteś zdruzgotany. Kiedyś po latach zrozumiesz, że to nie była aż tak wielka strata. Bo strata autorytetu w Twoich oczach jest Twoją stratą, ja nawet nie zacząłem zabiegać o to, by być dla kogokolwiek na blogach autorytetem. Za krótki jestem;) 2008/09/17 18:51:48
Ludzie, a ile wy macie lat, że takie z was pierdoły? Późne rodzicielstwo? Za waszych czasów nie było rokenrolla, gier i fantasy?
2008/09/17 19:05:00
@mrwisniewski
Ludzie, a ile wy macie lat, że takie z was pierdoły? Późne rodzicielstwo? Za waszych czasów nie było rokenrolla, gier i fantasy? Może urwali sie sprzed drugiej połowy lat 80tych tudzież całych 90tych ? ;) 2008/09/17 19:06:05
@proces
"Tylko z drugiej strony jak mogę się przed dzieckiem wymądrzać na temat wartości gier komputerowych, skoro ono widzi, że nie mam o tym bladego pojęcia. " Ale przecież ja ani bym nie umiał samodzielnie zrobić filmu animowanego, ani nie udaję przed dzieckiem, że bym umiał. Rozmawiam o fabule. Trzymając się przykładu "Dextera", mogę na przykład powiedzieć, że zobaczcie, do czego prowadzi taka arogancja i przekonanie, że siostra nie może mieć racji, bo się nie zna. Z grą przecież też można komentować fabułę - chyba, że jej nie ma, ale wtedy tym bardziej nie widzę problemu wychowawczego (kolejny temat badawczy dr. Gały - negatywny wpływ Tetrisa i Sokobana). 2008/09/17 19:09:03
@ "Tylko z drugiej strony jak mogę się przed dzieckiem wymądrzać na temat wartości gier komputerowych, skoro ono widzi, że nie mam o tym bladego pojęcia. "
To elementarne. Wiedza o świecie nie polega na tym, że wiesz absolutnie wszystko o absolutnie wszystkim, tylko, że potrafisz szybko uogólnić pewne informacje. Mówisz dzieciakowi "pokaż mi jak w to się gra" i po pięciu minutach już wiesz czy jest to odpowiednie (chociaż grać nie umiesz) i potrafisz odpowiednio uzasadnić, bo porównasz to do gazyliona sytuacji, które już przeżyłeś, a dzieciak nie i będzie Cię słuchał z otwartą buzią. Jak pojawią się wtykane w ucho microsofty to też będziesz mógł coś na ten temat powiedzieć porównując ze starą dobrą heroiną. Czym więcej się zmienia tym więcej pozostaje tak samo. @offtop (in the other news): Okazuje się, że Jacek Dukaj, źle przewidział nazwę statku kosmicznego Adama Zamoyskiego. Ten statek powinien nazywać się "Gwiazda" (hłe, hłe, sob). 2008/09/17 19:31:45
@kabotyna
"...i takie rzeczy pisze ktoś, kto swojemu dziecku serwował "bajki" żeby mieć spokój w czasie posiłku dziecka??? To dopiero jest "nieprawidłowość":" Cóż za czujność, moje gratulacje. Będąc matką podręcznikowego ektomorfika miałam swoje powody do lekkich szaleństw w temacie jedzenia. Errare humanum est ;) Jednakowoż nawet te bajki, które oglądaliśmy podczas posiłków nie były kreskówkami sygnowanymi przez Cartoon Network, so? @blunderbuss "Wydawać by się mogło, że taka konstatacja powinna ucieszyć każdego rodzica, okazuje się bowiem, że nawet największy szit robiony dla zbicia łatwej kasy ma potencjał wychowawczy. Tymczasem mam wrażenie, że pojawia się to jako skarga, że narzekanie na kreskówki jako źródło wychowawczych klęsk nie jest już tak przekonujące." Być może zbyt mało wyraziście sformułowałam pewne wnioski: chodziło raczej o to, że mając pewna dozę wyobraźni i elokwencji można z każdej produkcji telewizyjnej zrobić coś przekonującego na papierze, itd. Jednak dzieci (szczególnie te młodsze) kierują się zupełnie innymi kryteriami oceny rzeczywistości, takie tłumaczenie rodzica , ze "to w bajce znaczy to, choć powinno znaczyć zeprzenie coś innego " , ma więc dla nich wartość znikomą. Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) potrzebuje pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera, który pokonując różne trudności i przeciwności, zwycięża zyskując tym samym mądrość, odwagę, itd... Proszę zauważyć, że tych elementów w kreskówkach, które produkują CN, czy Jetix, itp kanały - brak. @ WO "Skoro jednak już się tak umówiliśmy to znaczy, że rodzic do tej sprawy powinien podejść konstruktywnie, przez pokazanie pozytywnych wartości nawet w takiej kreskówce, ktorej sam nie lubi. Gdyby na przykład mamuśka z reportażu tak podeszła do "Laboratorium Dextera" to pokazałaby to swojemu dziecku jako opowieść o tym, czym się kończy arogancka przemądrzałość i mówienie do siostry per "debilka". Nie wiem dlaczego chcesz, żebyśmy się tak umówili, przecież ta umowa zupełnie rozwala Twoją tezę. " Jak wspomniałam wyżej - to był przykład argumentacji pokrzepiających się rodziców, którzy przekonują samych siebie, że dadzą radę w każdej sytuacji, nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach z małego banditos zrobić pozytywnego bohatera. Znaczy się - nieporozumienie na linii: teza-argumenty-potwierdzenie/obalenie tezy. Z mojej strony to było krytyka, nie aplauz. @pafcio.gazeta "no niezle, 3.5 latek karmiony frytkami.." Mało tego - jadł nawet pesto i oliwki. Oraz inne bezeceństwa kulinarne. "na dzieci powinni licencje wydawac." Serio? A ile masz dzieci? Teoria ,jak wiadomo bardzo różni się od praktyki ;) "(nb. kolezanka dorwoj1 ma nick niebezpiecznie przypominajacy autorke tego nieszczesnego artykulu:D)" A tu już kolego przegiąłeś i to w bardzo niesmacznym stylu. Co skłania mnie od smutnych refleksji, że na posiadanie klawiatury też powinni dawać licencję. @zamorano102 "Gdy ja dzieckiem byłem w absolutnie schyłkowej komunie podobne histerie były na punkcie czytania komiksów jak to ogłupiają, jak to odciągają od książek i powodują atrofię wyobraźni, tudzież dysgrafię. Bardzo podobnie skonstruowane artykuły. Jak ktoś miał mało mało kumatych rodziców to miał pecha :)" Wystarczy porównać nasze rodzime produkcje z tamtych lat (np. Kajko i Kokosz, Tytusy) z naprawdę beznadziejnymi "Donaldami", które co zamożniejsi dostawali w paczkach od rodziny" z zagranicy"... oczywiście, wszyscy chcieli mieć "te zagraniczne" komiksy... dziś można je dostać w każdym kiosku - Cartoon Network ma nawet swoje komiksowe pisemko... I czy po przejrzeniu takiego komiksu nie nasuwają się na myśl takie właśnie skojarzenia, jak: atrofia wyobraźni, itp? O dysgrafii nigdzie nie czytałam, wręcz przeciwnie: wiem, ze w USA była prowadzona akcja dla dzieci z Harlemu, nauki czytania za pomocą komiksów... no, ale to kolejny skrajny przykład, jakich wiele w tej dyskusji ;) 2008/09/17 19:45:42
Ja także miałem skojarzenie z komiksami. W czasach mojego dzieciństwa (urodziłem się w 1975 roku) nakręcano się głównie na "obrazki z dymkami", które uczyły mnie i równieśników siłowego rozwiązywania wszelkich konfliktów, skrótowego, wulgarnego słownictwa, przedwczesnego zainteresowania seksem, atawistycznych zachowań etc.
Słusznie odpowiedział wtedy Maciej Parowski, że podobne zarzuty da się postawić także baśniom braci Grimm - pełnym okrucieństw, przemocy, prostych stosunków międzyludzkich, gdzie starszych pali się w kaflowych piecach (a tak - oskarżano je o sprowokowanie nazizmu!). A wiele z wymienionych kreskówek jest przeznaczone dla młodzieży i dorosłych (Dexter, Edki, nie mówiąc o Włatcach), tylko oni potrafią zrozumieć kulturowe nawiązania i często wyrafinowany dowcip. 2008/09/17 19:57:12
W dzisiejszym odcinku: jak wychować krakowskiego konserwatystę (albo powstańca warszawskiego, jak kto woli):
"Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) potrzebuje pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera, który pokonując różne trudności i przeciwności, zwycięża zyskując tym samym mądrość, odwagę" Dammit! Już nawet w kreskówkach mamy maderfakingowy postmodernizm gdzieś od początku wieku... 2008/09/17 19:57:57
@rafal-nawrocki
"Słusznie odpowiedział wtedy Maciej Parowski, że podobne zarzuty da się postawić także baśniom braci Grimm - pełnym okrucieństw, przemocy, prostych stosunków międzyludzkich, gdzie starszych pali się w kaflowych piecach (a tak - oskarżano je o sprowokowanie nazizmu!). " Zanim baśnie, takie jak te ze zbioru braci Grimm stały się własnością dzieci, były przeznaczone głównie dla dorosłych słuchaczy. Stąd podteksty seksualne, obsceniczność i okrucieństwo. Wersje dla dzieci starano się "załagodzić" , ale na tyle, by miały coś wspólnego z ludowym pierwowzorem (bracia Grimm byli także folklorystami i jednymi z pierwszych etnografów). Dziś zupełnie się o to nie dba, tworząc durnoty a la Disney, które dzięki użyciu dziewięciu zdań i dwudziestu ilustracji potrafią opowiedzieć historię"Czerwonego Kapturka" - to o wiele bardziej grozi atrofią wyobraźni, niż zły komiks. PS: Postaram się w najbliższym czasie założyć własnego bloga, żeby na przyszłość nie zdominować komentarzy w Pańskim blogu i nie być posądzaną o trollowanie, czy inne konsekracje ;) 2008/09/17 19:59:30
@dorwoj
"Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) potrzebuje pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera, który pokonując różne trudności i przeciwności, zwycięża zyskując tym samym mądrość, odwagę, itd" no właśnie tego nie mogłem nigdy strawić, jak czytałem o teoriach pedagogicznych nt. bajek i baśni. ani moje wspomnienia tego nie potwierdzają, ani jak sobie teraz myślę, to nie mogę przyznać racji takiemu rozumowaniu. gdyż bowiem świat jest dużo bardziej skomplikowańszy niż dobro vs. zło i niby dlaczego dziecku ma się wmawiać, że jest inaczej? i jeszcze na koniec te wymyślne kary dla Zła (cenzurowane w disnejowskich adaptacjach :) 2008/09/17 20:06:14
@ inz.mruwnica
"W dzisiejszym odcinku: jak wychować krakowskiego konserwatystę (albo powstańca warszawskiego, jak kto woli): Dammit! Już nawet w kreskówkach mamy maderfakingowy postmodernizm gdzieś od początku wieku..." Taaak - zapodajmy trzy- , cztero-, albo i sześciolatkowi moderfakingowy postmodernizm w wersji hardcore (a niech się dziecko edukuje) , czyli z elementami seks, drugs i rock n rolla. A jeśli chodzi o patriotyzm, to proszę wskazać choć jedną książkę współczesną dla dzieci o Powstaniu Warszawkim, która nie ocieka martyrologią itd. Ułatwię zadanie- jest jeden taki tytuł "Mały powstaniec" Szymona Sławińskiego: zdjęcia i opisy broni, mapy, autentyczne zdjęcia... I jeszcze coś- w gruncie rzeczy nie mam nic przeciwko temu, by moje dziecko było patriotą. Serio. 2008/09/17 20:11:55
@czescjacek
"no właśnie tego nie mogłem nigdy strawić, jak czytałem o teoriach pedagogicznych nt. bajek i baśni. ani moje wspomnienia tego nie potwierdzają, ani jak sobie teraz myślę, to nie mogę przyznać racji takiemu rozumowaniu. gdyż bowiem świat jest dużo bardziej skomplikowańszy niż dobro vs. zło i niby dlaczego dziecku ma się wmawiać, że jest inaczej? i jeszcze na koniec te wymyślne kary dla Zła (cenzurowane w disnejowskich adaptacjach :)" Cóż temat jest trochę bardziej skomplikowany i nie da się go rozkminić w jednym wpisie na blogu ;) Powiem może tyle, ze prowadziłam kiedyś badania na ten temat wśród przedszkolaków i wszystkie dzieci bardzo dążyły od pozytywnego zakończenia historii - im bardziej okrutna była historia (a wybrałam te najbardziej dla dzieci okrutne bajki braci Grimm, w których występuje motyw odrzucenia dziecka przez rodziców), tym więcej pozytywnych akcentów zw. z zakończeniem pojawiało się w rysunkach dzieci... 2008/09/17 20:16:25
@wo: "Wymowa tekstu jest z grubsza taka - bajki (dla autorki bajką jest dowolny serial animowany, choćby dla dorosłych) szkodzą psychice dzieci, bo pewna zaprzyjaźniona z autorką mamuśka usłyszała z ust swojego dziecka Bardzo Brzydkie Wyrazy"
No dobra, tekst jest głupi, a matki jakieś dziwne. Z drugiej strony zastanawia mnie rozziew między świetnymi pełnometrażowymi kreskówkami takimi jak "Toy story" czy "Nemo", a kiepską lub bardzo kiepską codzienną młócką na programach dziecięcych. Te programy mogłyby być dużo lepsze bez rujnowania budżetu stacji. "Bliźniaki Cramp" np. to kompletne nieporozumienie, "EdEdEddy" tak samo. Disney - całość bieżącej oferty - nudziarstwo. Problem jest, zwłaszcza jak dziecko lepiej radzi sobie z pilotem niż matka. 2008/09/17 20:18:05
@darawoj1
Wystarczy porównać nasze rodzime produkcje z tamtych lat (np. Kajko i Kokosz, Tytusy) z naprawdę beznadziejnymi "Donaldami", które co zamożniejsi dostawali w paczkach od rodziny" z zagranicy"... oczywiście, wszyscy chcieli mieć "te zagraniczne" komiksy... dziś można je dostać w każdym kiosku - Cartoon Network ma nawet swoje komiksowe pisemko... I czy po przejrzeniu takiego komiksu nie nasuwają się na myśl takie właśnie skojarzenia, jak: atrofia wyobraźni, itp? Po pierwsze ja się trochę na komiksach znam napiszę nieskromnie i z wymową tego tekstu się nie zgadzam. Po drugie komiksy Christy, Baranowskiego i Papcia to absolutna klasyka komiksu dziecięcego, ale to nie znaczy, że komiksy zagraniczne są w tym zakresie jakieś daremne. Nawiasem pisząc najfajniejsze co jest w twórczości Christy czy Papcia jest dla dziecka często nieuchwytne jak kreskówkach DreamWorks... Po drugie co głupiego i szkodliwego dla dziecka jest w komiksach Disneya ? Co jest nie tak z siostrzeńcami Kaczora Donalda ? Na czym polega ich głupota? Taki Don Rosa, który rysował przygody Kaczora Donalda to uznany klasyk, dostał nawet Eisnera. pl.wikipedia.org/wiki/Don_Rosa I owszem anglo - amerykańska i frankofońska kultura komiksowa biły naszą na głowę. Nie wiem czy komiksy wg. Cartoon Network można opisać jako "atrofię wyobraźni", bo ich nie znam. Wiem za to, że moim osobistym zdaniem najlepszy dziecięcy komiks w historii jest zagraniczny. Uważam, za taki przepiękną baśń belgijskiego twórcy Bedu pod tytułem "Hugo". Po polsku było chyba 5 albumów. Wiem, że "Asterix" jest absolutnie wskazany dla dzieciaków (straszne, zagraniczny komiks).Wiem, że tamte artykuły w bodaj takim czymś co sie nazywało "Kobieta i życie" były równie "mądre" i fachowe jak Twój post. Nie uczciwiej napisać coś w tym stylu "Nie mam o tym pojęcia, tak sobie piszę histerycznie" ? BTW. wtedy jako o ogłupiacze z atrofią wyobraźni produkujące analfabetów były przecież przedstawiane Tystusy, Kajki etc. 2008/09/17 20:21:48
@Słusznie odpowiedział wtedy Maciej Parowski, że podobne zarzuty da się postawić także baśniom braci Grimm - pełnym okrucieństw, przemocy, prostych stosunków międzyludzkich, gdzie starszych pali się w kaflowych piecach (a tak - oskarżano je o sprowokowanie nazizmu!).
Ta odpowiedź była w którymś z "Komiksów - fantastyk" (był taki dodatek kwartalny do "F" z albumami komiksowymi oraz publicystyką) :) 2008/09/17 20:24:03
@ "Taaak - zapodajmy trzy- , cztero-, albo i sześciolatkowi moderfakingowy postmodernizm w wersji hardcore"
Tak, zapodajmy sobie straw-man fallacy, 2/10. "A jeśli chodzi o patriotyzm, to proszę wskazać choć jedną książkę współczesną dla dzieci o Powstaniu Warszawkim, która nie ocieka martyrologią itd. Ułatwię zadanie- jest jeden taki tytuł "Mały powstaniec" Szymona Sławińskiego: zdjęcia i opisy broni, mapy, autentyczne zdjęcia... I jeszcze coś- w gruncie rzeczy nie mam nic przeciwko temu, by moje dziecko było patriotą. Serio." Sorry, ale gubię się w Twoim sarkazmie i mam wrażenie, że Ty też. O istnieniu Powstania Warszawskiego i o innych groźnych dla życia zboczeniach dzieci w ogóle nie powinny się dowiadywać. A jak chcesz, żeby Twoje dziecko było patriotą to naucz je płacić podatki. 2008/09/17 20:27:29
@ "wszystkie dzieci bardzo dążyły od pozytywnego zakończenia historii "
Piękny przykład na wydumaną interpretację: Ty w tym widzisz potrzebę "dychotomicznego podziału na dobro i zło", a ja na przykład banalną potrzebę bezpieczeństwa i empatię. 2008/09/17 20:28:26
@zamorano102
"BTW. wtedy jako o ogłupiacze z atrofią wyobraźni produkujące analfabetów były przecież przedstawiane Tystusy, Kajki etc." Po pierwsze, argumenty da się formułować bez ataków personalnych. A po drugie, siostrzeńcy Donalda są bezdennie głupi w porównaniu do Tytusa i jego kompanów. Taka jest moja subiektywna opinia i nikt mi jej nie zabroni, choć - jak twierdzisz- nie znam się zupełnie na komiksach. Znam się za to na czymś innym, dlatego z komiksów (starszych) wybieram: "Asterixa", "Atlandtydę", całego Baranowskiego,"Thorgale", a z nowszych - np. "Jeża Jerzego". Co nie oznacza, że będę "Jeża" czytać wspólnie z moim sześciolatkiem :P 2008/09/17 20:34:05
@całego Baranowskiego
ależ jego komiksy dla dorosłych są nad wyraz żenujące 2008/09/17 20:34:15
@inz.mruwnica
Piękny przykład na wydumaną interpretację: Ty w tym widzisz potrzebę "dychotomicznego podziału na dobro i zło", a ja na przykład banalną potrzebę bezpieczeństwa i empatię. Czytanie ze zrozumieniem, oto czego nam brakuje w tej rozmowie. Gdzie napisałam, że pozytywne zakończenie jest konsekwencją dziecięcej potrzeby podziału świata wartości na dobro i zło... no proszę cię... tak, potrzeba dążenia do pozytywnego zakończenia i rozładowanie negatywnych emocji jest wynikiem potrzeby bezpieczeństwa. 2008/09/17 20:39:14
@dorwoj: Ewentualnie rozumienia kontekstu. Cześćjecek zadał był pytanie:
"gdyż bowiem świat jest dużo bardziej skomplikowańszy niż dobro vs. zło i niby dlaczego dziecku ma się wmawiać, że jest inaczej?" A Ty na to: "Powiem może tyle, ze prowadziłam kiedyś badania na ten temat wśród przedszkolaków" 2008/09/17 20:43:54
@inz.mruwnica
"Sorry, ale gubię się w Twoim sarkazmie i mam wrażenie, że Ty też. O istnieniu Powstania Warszawskiego i o innych groźnych dla życia zboczeniach dzieci w ogóle nie powinny się dowiadywać. A jak chcesz, żeby Twoje dziecko było patriotą to naucz je płacić podatki." Chcesz, czy nie - Powstanie się odbyło, ne nam oceniać przeszłość, bi przyjdą inni i tez ocenią . I to wszystko w rytm zmieniającego się wiatru historii. Zmarłym należy się szacunek- ot, i cała moja filozofia w tej kwestii. Co zaś do rozumienia kontekstu, to zdaje się ,ze inz. Mamoń powiedziałby, że ma to głęboko w... drodze na Ostrołękę :P 2008/09/17 20:45:10
@Po pierwsze, argumenty da się formułować bez ataków personalnych.
Ale wtedy jest nudno ;) @A po drugie, siostrzeńcy Donalda są bezdennie głupi w porównaniu do Tytusa i jego kompanów. Tytus bywało, że pełnił wręcz propagandowe funkcje, a ostatnie Tytusy to taka porażka, że żal.pl... :) @"Thorgal" To nie jest polski komiks, tylko ten straszny zagraniczny :) @a z nowszych - np. "Jeża Jerzego" "Jeż Jerzy" to się akurat dla dzieci (poza jednym jedynym albumem "Jeż Jerzy dla dzieci" nomen omen) WYBITNIE nie nadaje. Narracje o dresiarzach etc. są fajniejsze i bardziej przyjazne dzieciom niż "Siostrzeńcy Kaczora Donalda" czy "Gumisie" ? No bądźmy poważni choć przez chwilę... Co dalej? Może "Wilqa" 7 latkowi podrzucisz" ? Albo "Osiedle Swoboda" ? :) @Znam się za to na czymś innym, Być może natomiast Twoje rozpoznanie rzeczywistości jak by to delikatnie ująć w inkrynominowanym temacie komiksu dziecięcego jest nienajlepsze. Rodzic który zabrania Disneya bo uważa że ogłupiający a daje dziecku "Jeża Jerzego" powinien liczyć się z hiphopową ripostą w stylu "sram na takiego Mikołaja". W sekcji "lektura komiksów a dziecko" jakoś o to się stara. IMVHO :) @czescjacek ależ jego komiksy dla dorosłych są nad wyraz żenujące Poza "Poradami praktycznego pana" zrobił coś jeszcze ? 2008/09/17 20:54:29
@"Jeż Jerzy" to się akurat dla dzieci WYBITNIE nie nadaje
Przecież napisała, że nie będzie go czytać z dzieckiem. A jeśli chodzi o rozróżnianie jakości poszczególnych komiksów, to jesteśmy w tym dobrzy, bo, come on, to my tutaj jesteśmy dzieci. Ludziom z pokolenia moich rodziców było dokładnie wszystko jedno: Tytus czy Tajfun, Kaczor Donald, Valerian czy Superman, wszystko leciało do worka z napisem "Głupoty, ohyda, chryja, poróbstwo i gołe baby". 2008/09/17 20:56:46
@zrobił coś jeszcze
zdaje się że tak... chyba że mi się w głowie rozmnożyło. no w każdym razie praktyczny pan to żenujący żal 2008/09/17 20:58:10
a no czeknąłem w wikipedii i zdaje się że orient man jest stargetowany na nieco starszych czytelników niż nerwosolki? nie wiem, bo mnie po dwóch stronach odrzuciło.
2008/09/17 20:58:37
@Przecież napisała, że nie będzie go czytać z dzieckiem.
A "Thorgala" np. "Łuczników" będzie z 6 latkiem czytać ? A jak dojdzie do sceny gwałtu na Kriss to zasłoni ręką ? Czy powie 6 latkowi "Widzisz moje 6 letnie Kochanie, to nie są takie głupoty jak Sknerus Mc Kwacz" ? ?;) 2008/09/17 21:00:27
Najpierw:
Polecam całość - Cartoons are Evil - najlepiej lecieć po pasku z jutuba. W tym czymś, praktycznie . w . jest powtórzony dokładnie ten sam bełkot, co w omawianym reportażu. Po drugie - ten trynd dorobił się już swoich silnych wyznawców: Christians Against Cartoons Po trzecie, aż się chce sparafrazować ulubiony cytat W.O: Najpierw przyszli po porno, ale nie protestowałem, bo miałem zapasy Potem przyszli po komiksy, ale nie protestowałem, bo są skany na torrentach Potem przyszli po gry, ale nie protestowałem, bo nie gram za dużo Potem przyszli po kreskówki, ale nie protestowałem, bo to przecież dla dzieci. Potem przyszli po M jak miłośc... i nareszcie ktoś się wkurwił. 2008/09/17 21:04:02
@orient man jest stargetowany na nieco starszych czytelników niż nerwosolki? nie wiem, bo mnie po dwóch stronach odrzuciło.
Nie bluźnij, mon. Orient-man to był pierwszy przykład humoru abstrakcyjnego, z jakim się zetknęłam w życiu i faktycznie z początku nie bardzo rozumiałam, o co biega, ale narkotyk wszedł i dał kopa. Nie wiem, jak byłoby teraz, ale wtedy to był mój ulubiony Baranowski ever. A z nowszych rzeczy to chyba "O zmroku" jest? 2008/09/17 21:11:57
@"O zmroku"
"O zmroku" to dość stary komiks, jeszcze robiony w czasie pobytu Baranowskiego w Belgii. Pierwotnie Dufaux to pisał. W polskiej edycji te teksty w dymkach są dość przepracowane i "ubaranowskowione". Zgadzam sie, że ten pastisz jest "kumaty" dla nieco starszego czytelnika. A "Orient men" imvho to komiks dziecięco - baranowski :) Dość typowy dla niego. Nietypowe komiksy Baranowskiego to "Opowieść wyssana z kropla lodu" (baśń, też napisania dla Dufaux) oraz "Ecie pecie o wszechświecie wynalazku i komecie", a także komiks jaki zrobił z żoną "Jak ciotka Fru Bęc uratowała świat od zagłady". Tam plastycznie jest klasyczny Baranowski a w storyline i tekstach raczej mniej tego Baranowskiego poczucia humoru, raczej klasyczny komiks dziecięcy, ale bardzo ok. :) 2008/09/17 21:13:54
@ krystyna.ch
Przecież napisała, że nie będzie go czytać z dzieckiem. Jeszcze zapomniałem dodać, że jeśli pozwoli go czytać dziecku samemu to jeszcze gorzej... ;) 2008/09/17 21:15:27
@ Nie wiem, jak byłoby teraz, ale wtedy to był mój ulubiony Baranowski ever.
Jest dobrze. Orient Men dalej się broni, chyba taki Baranowski, do którego najczęściej wracam ostatnio. A tak w ogóle, to co Wy wszyscy chcecie od Praktycznego Pana? Sympatryczna pierdołka, bez większych pretensji, dobrze się to przecież czyta. 2008/09/17 21:23:44
@"O zmroku" to dość stary komiks, jeszcze robiony w czasie pobytu Baranowskiego w Belgii.
W takim razie zmyliła mnie data wydania. Ostatnio wznawiają sporo z jego rzeczy, ale tego akurat nie rozpoznałam jako czegoś, co widziałam w ejtis czy najntis, a do tego na stronie empiku piszą, że zawiera sporo aluzji do wydarzeń z 2005 (może są tam nowe paski). @Przecież napisała, że nie będzie go czytać z dzieckiem. "Jeszcze zapomniałem dodać, że jeśli pozwoli go czytać dziecku samemu to jeszcze gorzej... " Wszystkie Thorgale czytałam sama (nie w wieku sześciu lat, ale w niskiej podstawówce) i Łucznicy, mimo sceny gwałtu, przeszli zupełnie spoko, zresztą do dziś jest to jeden z moich ulubionych tomów. Za to Alinoe sfreakował mnie do poziomu nie-mogę-spać-alinoe-mnie-zje i naciągania kołdry na głowę. 2008/09/17 21:26:54
Za to Alinoe sfreakował mnie do poziomu nie-mogę-spać-alinoe-mnie-zje i naciągania kołdry na głowę.
To podpada pod "przeżycie pokoleniowe". Mało znam osób, których nie przerażałby do dziś kadr z Muffem o białych oczach:) 2008/09/17 21:43:39
@ "Zmarłym należy się szacunek- ot, i cała moja filozofia w tej kwestii."
Bardzo głupia filozofia. Potem z tego szacunku robi się kolejne idiotyczne powstania (mamy już trzy w dorobku narodowym). @ "Co zaś do rozumienia kontekstu, to zdaje się ,ze inz. Mamoń powiedziałby, że ma to głęboko w... drodze na Ostrołękę :P" Łee... jaki niski skill polemiczny. Nie będę czytał Twojego bloga. :-P 2008/09/17 21:47:39
Większość z opisanych kreskówek jest moim zdaniem denna, ale to osobna sprawa, po prostu ich akurat nie lubię - de gustibus... Zapewne, gdybym miala dziecko, nie chciałabym, żeby je oglądało, bo uważam je za brzydko narysowane i o niczym. Choć nie wiem, czy jeszcze bardziej nie obrzydzają mnie cukierkowatości typu My Little Pony, czy jak to się nazywa. Oraz - to ukłon do pani psycholog - lukrowane wydania Biblii dla dzieci. Zabroniłabym dziecku do czegos takiego się zbliżać.
A co do reportażu - chodzi o Wiedźmina książkę czy grę? Bo nijak to z tekstu nie wynika... A co do skrętu Wyborczej w prawo - ja mam wrażenie, że ona momentami skręca za bardzo w lewo, w tekstach o charakterze społecznym, znaczy się. Czyli srednia pewnie jest centrowa. 2008/09/17 21:50:16
@zamorano102
"A "Thorgala" np. "Łuczników" będzie z 6 latkiem czytać ? A jak dojdzie do sceny gwałtu na Kriss to zasłoni ręką ? Czy powie 6 latkowi "Widzisz moje 6 letnie Kochanie, to nie są takie głupoty jak Sknerus Mc Kwacz" ? ?;)" O , i to jest przykład na wybiórcze potraktowanie informacji. Ani "Thorgala" , ani "Jeża" z 6-latkiem raczej czytać się nie da. Z tytułów przeze mnie wymienionych najbardziej możliwy od wspólnej lektury jest "Asterix" i "Tytusy" (te propagandowe wtręty nie były aż tak nachalne, ale faktycznie ostatnie Tytusy o podróży poślubnej, czy internecie, raczej bym dziecku odpuściła - to nie ten Tytus i nie ten poziom dowcipu). Ale, co to za frajda, czytać komuś komiks i paluchem zaznaczać, który to obrazek :P Jak się nauczy czytać, to nadrobi braki w lekturze komiksów- mam nadzieję. "Atlantydy" już nikt nie pamięta...szkoda. 2008/09/17 21:57:08
Pana _szczęście_, ale nie _zasługa_, że nie musi Pan wychowywać "jakiegoś aspergerowego dziwoląga". Nieładnie, Panie Orliński.
2008/09/17 22:00:41
@inz.mruwnica
"Potem z tego szacunku robi się kolejne idiotyczne powstania (mamy już trzy w dorobku narodowym)." Ciekawa nomenklatura. Można wiedzieć, jakimi kryteriami się kierujesz przy obliczaniu co było powstaniem narodowym , a co nie? Poznań '56 podchodzi np. pod powstanie, czy nie? A powstania śląskie? Ciekawe, ciekawe... @drakaina "Choć nie wiem, czy jeszcze bardziej nie obrzydzają mnie cukierkowatości typu My Little Pony, czy jak to się nazywa. Oraz - to ukłon do pani psycholog - lukrowane wydania Biblii dla dzieci. Zabroniłabym dziecku do czegos takiego się zbliżać." Dzieci są idealnymi odbiorcami reklam, trzeba się sporo napocić, żeby dziecko dokonywało wyborów według własnych upodobań i zainteresowań, a nie tylko w oparciu o reklamy, modę i wpływ rówieśników. 2008/09/17 23:16:01
@inz.mru
"Okazuje się, że Jacek Dukaj, źle przewidział nazwę statku kosmicznego Adama Zamoyskiego." To jest chyba też jednocześnie ostateczne ośmieszenie samej idei lustracji naukowców - ciekawe, czy znajdzie się jakiś przygłup gotów oświadczyć, że potępia go za to, że podpisał jakieś papiurki, żeby dostać paszport - bo lepiej byłoby dla Narodu, gdyby z godnością odmówił i spędził resztę życia na Univeristy of Pipidówek? @dorwoj " Będąc matką podręcznikowego ektomorfika miałam swoje powody do lekkich szaleństw w temacie jedzenia." Mam apel - proszę NIE przenosić tutaj flejmów o dzieciach z grup i forów o dzieciach. Strasznie ich wszystkich nie lubię. "Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) potrzebuje pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera, który pokonując różne trudności i przeciwności, zwycięża zyskując tym samym mądrość, odwagę, itd..." Bzdura. " Z mojej strony to było krytyka, nie aplauz. " Z Twojej strony był to bardzo celny strzał oddany we własną stopę. "PS: Postaram się w najbliższym czasie założyć własnego bloga, żeby na przyszłość nie zdominować komentarzy w Pańskim blogu i nie być posądzaną o trollowanie, czy inne konsekracje ;)" Trolling na poziomie tutaj jest jak najbardziej doceniany. Jak mawiał perski filozof Hipokrytes, primum non nudzere. @rafal.nawrocki "Słusznie odpowiedział wtedy Maciej Parowski, że podobne zarzuty da się postawić także baśniom braci Grimm - pełnym okrucieństw, przemocy, prostych stosunków międzyludzkich, gdzie starszych pali się w kaflowych piecach (a tak - oskarżano je o sprowokowanie nazizmu!). " I słusznie. Ja prędzej pozwoliłbym dziecku grać w "Dooma" niż czytać braci Grimm w wersji nieocenzurowanej przez współczesnych redaktorów. Przemoc, do jakiej przyzwyczajane były dzieci w XIX wieku jest zbyt hardkorowa nawet dla współczesnego mistrza dżojstika. 2008/09/17 23:18:30
dorwoj1:
"A co do poziomu opowieści typu "Naruto" "Klasztor Xaolin", itp. - to nawet bez fachowej wiedzy na temat animacji, czy kultury masowej widać, że to bzdury robione dla pieniędzy (ten sam schemat fabularny w każdym odcinku, każda historia zmierza tylko do tego, by gł. bohater przeżył, coby móc brać udział w następnych produkcjach). Brak przemiany bohatera, brak jakiegoś przesłania..." Ahahaha... doooobre. Jakbys widzial Naruto na oczy, wiedzialbys ze w jego przypadku jakies 60% czasu zajmuja przemiany wewnetrzne i rozterki bohaterow, glebokie przeslania i inne przynudzacze. To chyba najbardziej "uduchowiony" tasiemiec w historii wszystkich animowanych tasiemcow. Serio, nastepnym razem jak wystartujesz z teza, obejrzyj choc jeden odcinek tego co podajesz jako przyklad, obejdzie sie bez tak absurdalnych kompromitacji. I na koniec darmowa rada - zamien Naruto na "Dragon Ball"a - bedzie pasowac _idealnie_. 2008/09/17 23:24:09
@dorwoj
"Powiem może tyle, ze prowadziłam kiedyś badania na ten temat wśród przedszkolaków i wszystkie dzieci bardzo dążyły od pozytywnego zakończenia historii - im bardziej okrutna była historia (a wybrałam te najbardziej dla dzieci okrutne bajki braci Grimm, w których występuje motyw odrzucenia dziecka przez rodziców), tym więcej pozytywnych akcentów zw. z zakończeniem pojawiało się w rysunkach dzieci..." Zgoda. Z tego, że happy end musi być, to ja nie wyrosłem w zasadzie do dzisiaj. Ale od żądania happy endu do przekonania o pragnieniu jednoznacznego bohatera pozytywnego jest kawał drogi. Skąd w takim razie zamiłowanie dzieci do antybohaterów takich choćby, jak Koszmarny Karolek? Skąd gigantyczny fanclub Malfoya, który przerażał samą J.K. Rowling? " I jeszcze coś- w gruncie rzeczy nie mam nic przeciwko temu, by moje dziecko było patriotą." Ja też nie, tylko że ja definiuję patriotę tak, że to jest człowiek, który ciężko pracuje i uczciwie płaci podatki. A jak już ma brać udział w wojnie, to nie ginie za swoją ojczyznę, tylko sprawia, żeby wrogowie ginęli za swoją. "Czytanie ze zrozumieniem, oto czego nam brakuje w tej rozmowie. Gdzie napisałam, że pozytywne zakończenie jest konsekwencją dziecięcej potrzeby podziału świata wartości na dobro i zło... " Myślenie przed kliknięciem na "wyślij", oto czego nam brakuje w Twoich wypowiedziach. Najpierw przydzwoniłaś o potrzebie dychotomii, a potem uzasadniałaś to potrzebą happy endu. A teraz się głupkowato wycofujesz przez przeczenie własnym słowom. @leniuch ""Bliźniaki Cramp" np. to kompletne nieporozumienie, "EdEdEddy" tak samo. Disney - całość bieżącej oferty - nudziarstwo. " Ale są też pojedyncze perełki - "Dexter", "Johny Bravo", "Owca w wielkim mieście"... Uważam, że skrzywdziłbym swoje dzieci odcinając je od tego. @zamorano " Nie wiem czy komiksy wg. Cartoon Network można opisać jako "atrofię wyobraźni", bo ich nie znam. " Moje dzieci wypowiadają się o nich z niesmakiem, ale cenią sobie "Kaczora Donalda". 2008/09/17 23:30:41
@braineater
"A tak w ogóle, to co Wy wszyscy chcecie od Praktycznego Pana? Sympatryczna pierdołka, bez większych pretensji, dobrze się to przecież czyta." Też nie wiem. Pamiętam, jak przeczytałem po raz pierwszy (chyba w jakiejś "Walce Młodych", albo czymś równie obiachowym?) swojego pierwszego Baranowskiego, był to właśnie Praktyczny Pan o rzucaniu palenia. Pamiętam, że musiałem prosić mamę, żeby mi dokładnie wyjaśniła, co to znaczy "karton goluazów, silwuple". Mogłem mieć coś koło ośmiu lat. 2008/09/17 23:31:27
@mimi
"Pana _szczęście_, ale nie _zasługa_, że nie musi Pan wychowywać "jakiegoś aspergerowego dziwoląga". Nieładnie, Panie Orliński." Dlaczego jak się napisze o "schizofrenicznej niespójności" albo "paranoicznej podejrzliwości", nie przychodzą tłumy kolesi od "pana szczęście, że pan nie wychowuje niespójnego schizofrenika" (itd)? 2008/09/17 23:40:03
@I na koniec darmowa rada - zamien Naruto na "Dragon Ball"a - bedzie pasowac _idealnie_.
Odpierdolże się pan od Dragon Balla. 2008/09/17 23:46:30
joetf
"Ahahaha... doooobre. Jakbys widzial Naruto na oczy, wiedzialbys ze w jego przypadku jakies 60% czasu zajmuja przemiany wewnetrzne i rozterki bohaterow, glebokie przeslania i inne przynudzacze. To chyba najbardziej "uduchowiony" tasiemiec w historii wszystkich animowanych tasiemcow." Widziałam Naruto nie raz, nie dwa i zapewniam, ze to co w tym filmie zapodaje się , jako "przemianę wewnętrzną" bohatera nie ma nic wspólnego z "przemianą wewnętrzną" bohatera z tradycyjnej ludowej bajki magicznej (czyli baśni) - bohaterowie Naruto (Króla Szamanów i innych bzdurnych fabuł też) nie ewoluują- zawsze pozostają na tym samym etapie rozwoju. Coś tam się o nich nowego dowiadujemy (czyś ojciec także brał udział w rozgrywkach i w ogóle to kwestia klątwy rodzinnej, itp.) i tyle. Z uduchowieniem ten film ma tyle wspólnego, co pocztówka z wizerunkiem Kaplicy Sykstyńskiej z Michałem Aniołem. @WO Czytając inne wpisy pod tekstem, trudno czasami zrozumieć, o co autorom faktycznie chodzi (trzy powstania narodowe? nauczyć dziecko płacić podatki w ramach lekcji patriotyzmu? i wszystko w wątku nt. "kreskówki a rozwój dziecka"). Moja niezborność intelektualna na tym tle, to doprawdy nic wielkiego... Mam natomiast pytanie odnośnie samego tekstu: jeśli kreskówki typu "Bliźniaki Cramp" i inne tego typu produkcje, są tak zabawne i nowatorskie, to może faktycznie zastąpmy nimi "Fifi Niespodziankę" i "Kucyki Pony" w ramach "Wieczorynki" , jako że ten cukier, niestety, też nie krzepi. Zarówno tekst "Jasiek poznaje idiotę" , jak i polemizująca z nim "Szczęka na podłodze" to jednostronnie napisane teksty, nie oddające złożoności zjawiska, z jakim mamy tu do czynienia, czyli odbiorcy niedorosłego w ramach współczesnej kultury medialnej... jako, że istniej na ten temat bogata literatura przedmiotu nie będę już "trollować na poziomie". @WO "Bzdura. " Znakomity argument ;) Pozdrawiam, kulejąc lekko :) 2008/09/17 23:50:18
PS:
@WO "Skąd w takim razie zamiłowanie dzieci do antybohaterów takich choćby, jak Koszmarny Karolek? Skąd gigantyczny fanclub Malfoya, który przerażał samą J.K. Rowling?" To są założenia antypedagogiki - Roald Dahl jako pierwszy zaczął tworzyć w tym duchu. Antypedagogika była odpowiedzią na pewne przemiany obyczajowe, społeczne, itd. Trzeba to wszystko uwzględnić, kiedy pisze się "antybohater" , "antybaśń" , itd. 2008/09/17 23:51:20
@dorwoj
"Czytając inne wpisy pod tekstem, trudno czasami zrozumieć, o co autorom faktycznie chodzi (trzy powstania narodowe? nauczyć dziecko płacić podatki w ramach lekcji patriotyzmu? i wszystko w wątku nt. "kreskówki a rozwój dziecka"). Moja niezborność intelektualna na tym tle, to doprawdy nic wielkiego..." Nieprawda. To typowy syndrom n00ba. Jesteś tu nowa, więc oczywiście nie możesz rozumieć wszystkich grepsów, wszystkich skrótów myślowych, wszystkich nawiązań do dawniejszych dyskusji. Ale Twoja niespójność to po prostu niespójność, a nie nawiązanie do dawnych sporów. Z tym "naturalnym pragnieniem dychotomii" po prostu przydzwoniłaś. Ja rozumiem, że nie chcesz się do tego przyznać, ale proszę przynajmniej nie bronić się przez żenujące "a ja czegoś nie rozumiem u inżyniera Mruwnicy". "jeśli kreskówki typu "Bliźniaki Cramp" i inne tego typu produkcje, są tak zabawne i nowatorskie, to może faktycznie zastąpmy nimi "Fifi Niespodziankę" i "Kucyki Pony" w ramach "Wieczorynki" , jako że ten cukier, niestety, też nie krzepi. " Ale skąd w ogóle te pomysły, żeby czymś coś zastępować? Tu jest taka oferta, tam jest siaka oferta. W czym problem? "Znakomity argument ;) " Zgoda. 2008/09/17 23:54:04
@dorwoj
"To są założenia antypedagogiki - Roald Dahl jako pierwszy zaczął tworzyć w tym duchu. Antypedagogika była odpowiedzią na pewne przemiany obyczajowe, społeczne, itd." Z "założeń antypedagogiki" wynika to, że dzieci - chociaż zgodnie z tak zwaną Teorią Dorwoj - pragną dychotomii, to jednak tak naprawdę wcale jej nie pragną? Zgodnie z Teorią Dorwoj pragną jednoznacznie pozytywnego bohatera, a jednak tak naprawdę go nie chcą, bo to wynika z "założeń antypedagogiki"? Jeszcze raz: mogę wykazać pewną wyrozumiałość Twojej niechęci do przyznania się, że przydzwoniłaś, ale dalsze brnięcie w obronę tego przydzwonienia doprowadzi Cię w końcu do plonka. 2008/09/17 23:57:07
Noz kurna, wlasnie tak: nauczyc dzieci placic podatki w ramach lekcji patriotyzmu.
2008/09/18 00:01:30
@niezgoda
"Noz kurna, wlasnie tak: nauczyc dzieci placic podatki w ramach lekcji patriotyzmu." Jeśli to ma być sarkazm, to zanim się rozpędzisz, proponuję sprawdzić skalę rozbieżności z moimi poglądami: wo.blox.pl/2007/09/Serio-o-patriotyzmie.html 2008/09/18 00:03:20
@wo
Może dlatego, że w wyrażeniach "schozofrenicza niespójność" lub "paranoiczna podejrzliwość" żadne ze słów nie jest nacechowane negatywnie, tak jak "dziwoląg"? A może dlatego, że schizofrenia i zaburzenia urojeniowe zazwyczaj dotykają ludzi dorosłych, a Asperger dzieciaków? A może dlatego, że zdecydowana większość ludzi czytając o "schizofrenicznej niespójności", "pranoicznej podejrzliwości" lub "aspergerowym dziwolągu" nie ma pojęcia o czym czyta? :-/ 2008/09/18 00:07:10
@mimi
"Może dlatego, że w wyrażeniach "schozofrenicza niespójność" lub "paranoiczna podejrzliwość" żadne ze słów nie jest nacechowane negatywnie, tak jak "dziwoląg"? " Dziwoląg jest nacechowany negatywnie? Bardziej niż ktoś o schizofrenicznie niespójny paranoik? Na pewno nie na tym blogu. "A może dlatego, że schizofrenia i zaburzenia urojeniowe zazwyczaj dotykają ludzi dorosłych, a Asperger dzieciaków? " No to niech będzie "anemiczna próba". Dzieciaków chyba też dotyka anemia? "A może dlatego, że zdecydowana większość ludzi czytając o "schizofrenicznej niespójności", "pranoicznej podejrzliwości" lub "aspergerowym dziwolągu" nie ma pojęcia o czym czyta? :-/ " Zdecydowanej większości ludzi to przeszkadzają zielone literki na czarnym, więc - ku mojej radości - coś tylko marudzą o tym, jak bardzo im tu się nie podoba, a potem se idą gdzie indziej. 2008/09/18 00:08:42
@WO
"Z "założeń antypedagogiki" wynika to, że dzieci - chociaż zgodnie z tak zwaną Teorią Dorwoj - pragną dychotomii, to jednak tak naprawdę wcale jej nie pragną? Zgodnie z Teorią Dorwoj pragną jednoznacznie pozytywnego bohatera, a jednak tak naprawdę go nie chcą, bo to wynika z "założeń antypedagogiki"? Jeszcze raz: mogę wykazać pewną wyrozumiałość Twojej niechęci do przyznania się, że przydzwoniłaś, ale dalsze brnięcie w obronę tego przydzwonienia doprowadzi Cię w końcu do plonka." Nie istnieje coś takiego, jak Teoria Dorwoj. Podaję tylko kilka skrótów myślowych (czyt. "stwórz se pan odpowiednią bibliografie, kiedy zaczynasz pisać na dany temat) . Początek antypedagogiki, to Korczak i jego antysentymentalizm (naprawdę tak to się nazywało). Król Maciuś tez ginie marnie, trudno go więc uznać za bohatera pozytywnego... liczy się tzw. prawda życiowa, a tej ani w "Bliźniakach Cramp" , ani w "Dexterze" , ani w "Fifi Niespodziance" nie ma... wszystko jest jednak kwestią wyboru rodzica, a nie dziecka na pewnym poziomie rozwoju... jedno jest pewne - dzieciak se tych puzzli sam nie poskłada (za mało wiedzy), więc poszukuje jakiejś w miarę "spójnej" wizji świata, bo tak łatwiej mu funkcjonować. Baśń tradycyjna to jakby pierwszy stopień wtajemniczenia. Ma takie, a nie inne cechy kompozycyjne (dychotomiczny podział świata wartości do nich właśnie należy)- jeśli się ową baśń i cechy charakterystyczne tylko dla niej pominie, inicjacja w kulturę, literaturę wygląda inaczej. Czy gorzej? Trudno powiedzieć - badania nad dziecięcą kulturą pokemonów nadal trwają ... 2008/09/18 00:15:48
@dorwoj
"Nie istnieje coś takiego, jak Teoria Dorwoj." Widzę, że jednak błyskawicznie zmierzasz w kierunku plonka. Przekleję ponownie Twoje słowa, których się teraz chcesz zaprzeć: "Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) potrzebuje pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera, który pokonując różne trudności i przeciwności, zwycięża zyskując tym samym mądrość, odwagę, itd... " Podane Ci kontrprzykłady pokazują, że to zdanie to brednia. Bzdura, dzieciom nie zależy na "dychotomicznym podziale na dobro i zło". Bardzo proszę, żebyś przestała bronić wypowiedzianej bzdury przez zmiany tematu. "liczy się tzw. prawda życiowa, a tej ani w "Bliźniakach Cramp" , ani w "Dexterze" , ani w "Fifi Niespodziance" nie ma..." Znów bzdura. Z tej listy znam i lubię "Dextera" (i znam i nie lubię "Bliźniaków"). Jest tam dużo mądrości życiowej dotyczącej relacji dziecka z rodzicami, dziecka z rodzeństwem i dziecka z grupą rówieśniczą. "jedno jest pewne - dzieciak se tych puzzli sam nie poskłada (za mało wiedzy), więc poszukuje jakiejś w miarę "spójnej" wizji świata" Jedno jest pewne - nic ciekawego nie masz o tych kreskówkach do powiedzenia (za mało wiedzy), więc swój niespójny bełkot próbujesz maskować udawaniem autorytetu ("ja to badałam na przedszkolakach", "stwórz se pan odpowiednią bibliografie"). Jako newbie pewnie nie wiesz o tym, że ja bardzo szybko tutaj żegnam się z takimi dyskutantami. 2008/09/18 00:17:21
@wo
Masz rację. Trafiłam przez przypadek i - ku twej radości - se pójdę. I zostawię z poczuciem, że zajebistych ripost udzielasz. 2008/09/18 00:19:54
@mimi
"I zostawię z poczuciem, że zajebistych ripost udzielasz. " Czadowo. Papatki. 2008/09/18 00:29:57
@WO
Widzę, że jednak błyskawicznie zmierzasz w kierunku plonka. Przekleję ponownie Twoje słowa, których się teraz chcesz zaprzeć: "Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) potrzebuje pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera, który pokonując różne trudności i przeciwności, zwycięża zyskując tym samym mądrość, odwagę, itd... " Podane Ci kontrprzykłady pokazują, że to zdanie to brednia. Bzdura, dzieciom nie zależy na "dychotomicznym podziale na dobro i zło". Bardzo proszę, żebyś przestała bronić wypowiedzianej bzdury przez zmiany tematu. Nie zmieniam tematu, nie zapieram się swoich słów: mają one znaczenie jedynie w kontekście tradycyjnej baśni, bo nie ma takich elementów w fabule ani bajek postdahlowskich, ani w kreskówkach :P Oczywiście, dopraszam się o tego "plonka"- zdaje się,ze to jakaś nagroda tutaj? Za nieuleganie wkrętom ze strony adwersarzy pewnikiem... "Znów bzdura. Z tej listy znam i lubię "Dextera" (i znam i nie lubię "Bliźniaków"). Jest tam dużo mądrości życiowej dotyczącej relacji dziecka z rodzicami, dziecka z rodzeństwem i dziecka z grupą rówieśniczą." Oczywiście. Na pewno jest dokładnie tak jak P.T. Autor miał na myśli. Niemniej jednak, ja dorwoj1 jakoś tej mądrości życiowej w "Dexterze" nie widzę. Zdecydowanie wolę latorośli zaprezentować utwory A. Lindgren ...Pipi Pończoszanka, czy Emil ze Smalandii biją na głowę Dextera i jego siostrę, a także bliźniaków Crampp razem wziętych, jeśli chodzi o pomysłowość i przeciwstawianie się dorosłym z ich "życiowym rygorem".. robią to w sposób fajny, mądry, bez rzucania mięsem i destruktywnych zachowań... "Dexter" to zabawna, ale jednak w gruncie rzeczy pusta historyjka o niczym... Cudownie się rozmawiało, doprawdy. Mimo mojej skromnej wiedzy w tym temacie :) 2008/09/18 00:32:45
@krystyna.ch
"W takim razie zmyliła mnie data wydania. Ostatnio wznawiają sporo z jego rzeczy, ale tego akurat nie rozpoznałam jako czegoś, co widziałam w ejtis czy najntis, a do tego na stronie empiku piszą, że zawiera sporo aluzji do wydarzeń z 2005 (może są tam nowe paski). " Nie, wszystkie paski są stare. Ale Baranowski stwierdził, że nie podoba mu się zbyt łopatologiczny humor Dufaux, więc po prostu napisał wszystkie dialogi od nowa ubaranowszczając je i od razu uwspółcześniając. 2008/09/18 00:34:54
@dorwoj
"Nie zmieniam tematu, nie zapieram się swoich słów: mają one znaczenie jedynie w kontekście tradycyjnej baśni, " Jesteś pewna, że nie pochrzaniły Ci się blogi? Dyskusja o tradycyjnych baśniach trzy kliki w górę i dwa w lewo. Tutaj mówimy o kreskówkach w kanałach tematycznych. Zatem niniejszym Twoją tezę o pragnieniu dychotomii rozbijamy o kant bioder i proponuję to już tak zostawić. "Oczywiście, dopraszam się o tego "plonka"- zdaje się,ze to jakaś nagroda tutaj?" Jako skrajny relatywista nie mam oczywiście nic przeciwko temu, żebyś to tak traktowała. Tylko jak już przyjdzie co do czego, proszę bez żenady w stylu kreowania kolejnych nicków w stylu "dorwoj4". "Niemniej jednak, ja dorwoj1 jakoś tej mądrości życiowej w "Dexterze" nie widzę." Jak to ujął poeta - to już Twój problem, koleś. 2008/09/18 00:39:16
@wo
"Moje dzieci wypowiadają się o nich z niesmakiem, ale cenią sobie "Kaczora Donalda"." Komiksy o Donaldzie są dość nierówne - od klasyków Dona Rosy i Carla Barksa po np. słabsze komiksy produkcji włoskiej. A stwierdzanie kategorycznie, że całość amerykańskiej produkcji komiksowej z jej ogromnym zróżnicowaniem nie umywa się do Tytusów (zwłaszcza co nowszych czy koszmarnych remake'ów starszych książeczek) Kajki itp. to oczywisty idiotyzm. 2008/09/18 00:42:49
Z perspektywy czasu jako najdziwniejszą kreskówkę wspominam jedną z puszczanych na Polonii 1. Tam byl jakis konflikt zbrojny w stylu s-f, ale glowna roznica bylo to, ze w odroznieniu od np. He-Mana czy wojowniczych zolwi ninja trup slal sie tam gesto i nawet byly tam motywy w stylu uzywania broni masowego razenia czy atakowania obiektow cywilnych (pokazana np. kreskowkowa panika w bombardowanym miescie). Nie pamietam tytulu, ale to nie byl ani Yataman ani Krolestwo Kalendarza (w tych z kolei co jakis czas pojawialo sie full frontal nudity). Mialem wtedy z 8-10 lat i szczerze mowiac te japonskie kreskowki bardzo mnie intrygowaly, tym bardziej, ze u mnie w domu Polonia 1 nie odbierala i moglem je ogladac tylko u kolegow.
Szczerze mowiac, jako dziecko wyczuwalem irytujacy brak konsekwencji w tym, ze skoro He-Man czy Zolwie Ninja biora udzial w walkach i dzialaniach wojennych przy jednoczesnym braku trupow (jak np. w westernach w sobote o 20). Poruszony zostal temat Korczaka - ksiazka, ktora mnie naprawde przerazila w dziecinstwie byl "Kajtus Czarodziej". Krola Maciusia docenialem z reszta z podobnych powodow, co japonskie kreskowki z Polonii 1 - za nieuciekanie od ofiar w ludziach. 2008/09/18 00:44:14
@WO
"Jesteś pewna, że nie pochrzaniły Ci się blogi? Dyskusja o tradycyjnych baśniach trzy kliki w górę i dwa w lewo. Tutaj mówimy o kreskówkach w kanałach tematycznych. Zatem niniejszym Twoją tezę o pragnieniu dychotomii rozbijamy o kant bioder i proponuję to już tak zostawić." Pewna jestem, że mi się nie pochrzaniły :) Gdyby nie baśń tradycyjna, która weszła na stałe do repertuaru tzw."folkloru dziecięcego" w kulturze masowej nie pojawiałaby się żadna kreskówka ( J. Cieślikowski "Wieka zabawa" - polecam, świetna książka, jak na pisanie o kreskówkach, folklorze dziecięcym, kulturze masowej, itd - od czegoś trzeba zacząć:)) "Jako skrajny relatywista nie mam oczywiście nic przeciwko temu, żebyś to tak traktowała. Tylko jak już przyjdzie co do czego, proszę bez żenady w stylu kreowania kolejnych nicków w stylu "dorwoj4"." Jeszcze się nie zhańbiłam dorabianiem sobie innych nicków i nie widzę powodu, żeby brnąć w coś takiego... ale dobijać się tu raczej nie będę - "mało kurturalnie" się robi pod koniec dyskusji... taka mała uwaga na marginesie "Jak to ujął poeta - to już Twój problem, koleś." I tym optymistycznym akcentem... pożegnajmy temat i siebie nawzajem. Howgh. 2008/09/18 00:54:20
@dorwoj
"Gdyby nie baśń tradycyjna, która weszła na stałe do repertuaru tzw."folkloru dziecięcego" w kulturze masowej nie pojawiałaby się żadna kreskówka" A gdyby z plazmy kwarkowo-gluonowej nie wyłoniły się pierwsze hadrony, nie pojawiłby się żaden folklor dziecięcy. Ale ja bym proponował jednak nie wybiegać aż tak daleko w przeszlość i trzymać się kreskówek. Oki? "Jeszcze się nie zhańbiłam dorabianiem sobie innych nicków i nie widzę powodu, żeby brnąć w coś takiego..." No właśnie nie wyobrażasz sobie, ile razy tu się powtarzał ten scenariusz - najpierw "a zabanuj mnie, myślisz, że mi zależy?", a potem powrót pod innym nickiem z tekstami "to skandal, naruszasz moją wolność słowa" (które już wtedy kasuję, aczkolwiek kiedyś może zrobię ich osobną galerię, bo to jednak dziwny mechanizm psychologiczny, ten przeskok od "myślisz, że mi zależy" do "jak mogłeś"). "I tym optymistycznym akcentem... pożegnajmy temat i siebie nawzajem. Howgh. " Dobranoc. 2008/09/18 01:52:33
@wo
"Jeśli to ma być sarkazm, to zanim się rozpędzisz, proponuję sprawdzić skalę rozbieżności z moimi poglądami" Dokladnie odwrotnie: zaden sarkazm, a stwierdzenie (powtorzenie) jak najbardziej serio i skierowane nie do Ciebie, a do dorwoj, ktora patriotyzm rozumie na tyle inaczej, ze az zechciala uzyc tego zdania jako przykladu na absurdalnosc niektorych tez w dyskusji. W przyszlosci postaram sie wyrazac bardziej przejrzyscie. 2008/09/18 02:49:13
Ja nawet jako dziecko lubiłem nieszczęśliwe zakończenia i brak absolutnej dychotomii moralnej.
2008/09/18 03:16:21
@ Ja nawet jako dziecko lubiłem nieszczęśliwe zakończenia i brak absolutnej dychotomii moralnej.
Tak właśnie robi Pszczółka Maja. To potem zostaje do końca życia. 2008/09/18 04:05:19
@ Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) potrzebuje pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera, który pokonując różne trudności i przeciwności, zwycięża zyskując tym samym mądrość, odwagę, itd...
Dychotomia? Pozytywny bohater? Gdzie? "Nie rusz Andziu tego kwiatka - Róża kole" - rzekła matka. Andzia mamy nie słuchała, Ukłuła się i płakała." albo tu - z maks klasycznego zbioru Shockheaded Peter, co go od dobrych 150 lat zna każde niemieckie (orginał), angielskie (tłumaczenia i remiksy) i polskie (przeróbki m-dzy innymi Jachowicza) dziecko: web.pertus.com.pl/~mysza/straszy.html#zapalki To są rzeczy powstałe na długo przedtem iiż komukolwiek chciało się wymyślać takie długie słowa, jak antypedagogika i od zawsze cieszyły się ogromną popularnością (further reading: nursery rhymes, poezja absurdu dla dzieci - powstająca od średniowiecza co najmniej, głównie pod postacią rymowanek-wyliczanek). Wystarczy spokojnie spojrzeć na wrzuconą wyżej Andzię, by zobaczyć w tych czterech zdaniach sedno praktycznie każdej baśni, w których według ciebie dzieciaki szukają dychotomii i innych trudnych wyrazów. Baśń ma im narzucić jakąś rolę, jakąś zasadę, jakieś prawo i równie często, jak nie częściej nawet robi to przez przykład negatywny - zrobisz tak, to kara - jak sięgając do przykładów pozytywnych. Jak się tak rozejrzysz po głównych postaciach, które kształtowały umysły dzieciaków od XIX wieku w górę (rozpowszechnienie druku na skalę masową), to w miarę prosto zauważyć, że te wszystkie Czerwone Kapturki, Jasie/Małgosie, biedne Saszeńki, to przede wszystkim nieokiełznana banda małych anarchistycznych łamaczy reguł - nie schodź ze ścieżki - a chu..a tam, nie idź do lasu - a g..o, nie pij ze źrdełka - sp..aj - a cały pozytyw zakończenia wypływa z tego, że poniekąd unikają słusznej kary - a to leśniczy wilka rozpruje, a to uda się Babę Jagę do pieca wsadzić. I równie dobrze można twierdzić, że dzieci pociąga dychotomia, jak że kręcą je podobni im bohaterowie, którzy we krwi mają wypróbowywanie elastyczności pewnych granic. Dokładnie to dostajesz w Dexterze, w Edach, w całym szeregu współczesnych kreskówek i dokładnie tego samego zapewne dzieciaki w nich szukają. Może dlatego zresztą uznajemy je za "niewywchowawcze" bo zrezygnowały z pojęcia kary za przewiny prawie zupełnie (przy powierzchownym oglądzie, bo tak naprawdę Dexter obrywa za wszystko i musi być dużo twardszy, niż pierwszy lepszy Kapturek), natomiast skupiły się na pokazaniu tego, że dzieciństwo tak naprawdę polega na ciągłym testowaniu otoczenia. Dzieci mają to na co dzień, więc szukają tego też w kreskówkach - po prostu medium podążyło za odbiorcą, dostosowało się do jego potrzeb, w dużo dyskretniejszy, a często i bardziej przewrotny sposób próbując mu przemycić te same propagandy o dobru i złu, nie narzucając mu ich po prostu tak chamsko. Ale tak czy siusiak - w zakresie odbioru nie zmienia się zbyt wiele - i te bajki i klasyki uczą sprawdzania świata, badania otoczenia i opisują najzwyklejszą dziecięcą ciekawość. A że przy okazji się dzieciak dwie, że siostrę można do spazmów doprowadzić hasłem 'debilka' to już bonus dodany, zupełnie niezmieniający podstawowych nauk płynących ze wszystkich baśni i większości wyklętych kreskówek. Zawsze jednak wygodniej pomarudzić na brak morału, niż poszukać go gdzie indziej niż wybitego dwumetrowymi wołami na końcu tekstu. 2008/09/18 07:35:51
@Yataman ani Krolestwo Kalendarza (w tych z kolei co jakis czas pojawialo sie full frontal nudity).
W bogatej wyobraźni twej, najwyżej, albo nie rozumiesz co to jest FFN. 2008/09/18 10:08:43
@dorwoj1
Ja się zastanawiam , na czym tak bardzo w wymiarze pedagogicznym tudzież znajomości mentalności przedszkolaków się trzeba znać, żeby będąc dorosłą osobą z komiksów wybierać właśnie to co wymieniłaś... :] Cieszę się, że wycofałaś się z pozycji "bo zagraniczne komiksy są głupie z definicji". Szkoda, że nie doczekałem się jakiejś sensownej analizy czemu to komiksy disneyowskie Dana Rossy są głupie i szkodliwe tzn. storyline, kreska, dialogi, wzorce zachowań, kompozycja planszy ? Na przykładzie bo ja wiem jakiegoś konkretnego albumu... Ale to trzeba poza swoim wewnętrznym przekonaniem chociaż przekartkować ze dwa trzy albumy, prawda ? :) @ausir Komiksy o Donaldzie są dość nierówne - od klasyków Dona Rosy i Carla Barksa po np. słabsze komiksy produkcji włoskiej. To w ogóle jest typowe dla komiksów licencyjnych, również w kwestii takich postaci jak np. "Muminki" czy "Kubuś Puchatek". Tu jest przewaga polskich wydawców, że mogą wybierać tylko te lepsze rzeczy. @ausir A stwierdzanie kategorycznie, że całość amerykańskiej produkcji komiksowej z jej ogromnym zróżnicowaniem nie umywa się do Tytusów (zwłaszcza co nowszych czy koszmarnych remake'ów starszych książeczek) Kajki itp. to oczywisty idiotyzm. Nic dodać nic ująć. Do tego przedziwna konstrukcja "komiksy zagraniczne" przy sprowadzeniu ich w zasadzie tylko do Disneya. Ignoruje się w ten sposób choćby całą tradycją frankofońską gdzie jest mnóstwo produkcji skierowanej zarówno do dzieci jak i nastolatków. Choćby rzeczony "Hugo" Bedu :) 2008/09/18 10:58:58
@braineater
"albo tu - z maks klasycznego zbioru Shockheaded Peter" Tak ogólnie a propos Struwwelpeter, pozwolę sobie odesłać do mojego tekstu sprzed paru lat: wyborcza.pl/1,75517,2543353.html 2008/09/18 11:07:21
@Z pewnością oszałamiający sukces "Harry'ego Pottera" wiele zawdzięczał właśnie temu, że autorka za nic sobie miała "bezstresowe wychowanie", "humanistyczną pedagogikę" i tym podobne teorie.
BEZSTRESOWE WYCHOWANIE STRIKES BACK AND BACKFIRES. 2008/09/18 11:27:10
@ Tak ogólnie a propos Struwwelpeter, pozwolę sobie odesłać do mojego tekstu sprzed paru lat:
Najsłan. Spróbuję gdzieś znaleźć egzemplarz. W ramach rewanżu kawałek najlepszego (imho) współczesnego wykonania tekstów z Petera: www.youtube.com/watch?v=OinwHOZ2Erw 2008/09/18 11:40:29
@stawiała nawet naciąganą tezę, jakoby "czarna pedagogika" była odpowiedzialna za hitleryzm
Czemu uważasz, że to naciągana teza? (poza tym, że hitleryzm miał milion powodów, a nie jeden). Wprawdzie Miller czytałam dosyć dawno, na początku studiów, ale to, co pisała o kształtowaniu konkretnych postaw i tym, co może przemawiać do ludzi wychowanych w ten sposób, brzmiało dość sensownie. 2008/09/18 11:42:07
@braineater
Dychotomia? Pozytywny bohater? Gdzie?" Przywołany Jachowicz, to przykład pozytywistycznej strategii dydaktycznej, Prekursorem "książeczek dla niegrzecznych dzieci" był Heinrich Hoffman, frankfurcki psychiatra :) Polskie wersje takich utworów, to lajciki: Andzię boli ukłuty paluszek, a inny bohater dostaje dyscypliną od ojca - w utworach niemieckojęzycznych dzieciom ucina się palce, a niejadki mrą z głodu jak muchy, itd... Nowatorstwo tych książeczek polegało jednak także na tym, że po raz pierwszy dokonano tu montażu rycin i tekstu w jednej kolumnie, tak że możemy mówić nawet o zaczynach komiksu (choć "znawcy" zaczną oponować, że powinnam przekartkować ze trzy albumy Kaczora Donalda, zanim zacznę wydawać taki sądy :P )...Szczęściem polskich czytelników adaptatorem owych historyjek byli tacy pisarze, jak np. Artur Oppman, którzy z niemieckich grafomańskich wypocin zrobili całkiem niezłe, wpadające w ucho i pamięć wierszyki "Dobre wino to rzecz zdrowa Więc je tatuś pilnie chowa. Janek myśli: Popróbuję, Jak też winko to smakuje. Wziął miseczkę i i tak cicho, Jakby myszka - psotne licho Przed wszystkimi w tajemnicy Idzie chyłkiem do piwnicy" Itd. Taki był urok pozytywistycznych przekonań, że dziecko to istota niezdolna do samostanowienia, którą należy surowymi przykładami sprowadzać na dobrą drogę. Ale "Złota rószczka" i jej kontynuacje cieszyła się w Polsce powodzeniem tylko przez pewien okres czasu i wraz z rozwojem refleksji pedagogicznej, polska lit. dla dzieci i młodzieży zajęła się inną tematyką: nastąpił rozwój tzw. "książki rodzinnej", w której ważne były idee patriotyczne, itp. I tu już możemy mówić o rdzennej lit. polskiej dla dzieci i młodzieży , a nie o naśladownictwie z niemieckich, czy rosyjskich oryginałów. Co do Twoich koncepcji i interpretacji roli bohatera i obecności, czy też braku jasno sformułowanego przesłania moralnego w baśni tradycyjnej oraz produkcjach typu "Dextrer" , czy "Ed,Edd, Eddie" to pozwolę sobie nie zgodzić się z nimi zupełnie :) Zacznijmy od pewnych podstaw: 1. Baśń nie kształtowała umysłów dzieci począwszy od XIX wieku (upowszechnienie druku, jak piszesz), gdyż funkcjonowała dużo wcześniej w obiegu , jako tzw. oralitura (G. Durand, Wyobraźnia symboliczna), czyli w swej pierwotnej wersji- ustnej 2. Owa pierwotna postać oralna fabuł baśniowych ma duże znaczeni dla konstrukcji fabuły, jak i samej budowy baśni ( formuły inicjalne, finalne, itd), ukształtowania postaci bohatera, itd (W. Propp, Morfologia baśni) 3."(...) w miarę prosto zauważyć, że te wszystkie Czerwone Kapturki, Jasie/Małgosie, biedne Saszeńki, to przede wszystkim nieokiełznana banda małych anarchistycznych łamaczy reguł - nie schodź ze ścieżki - a chu..a tam, nie idź do lasu - a g..o, nie pij ze źrdełka - sp..aj - a cały pozytyw zakończenia wypływa z tego, że poniekąd unikają słusznej kary - a to leśniczy wilka rozpruje, a to uda się Babę Jagę do pieca wsadzić." I tu właśnie uchwyciłeś/aś idealnie wymiar poznawczy i edukacyjny baśni, który miał znaczenie różne: np. takie, że fabuły te powstawały w ramach określonej społeczności ( kultura ludowa), kierującej się swoistymi zasadami moralnymi, etycznymi, itd. Dlatego w baśni często zwycięża Głupi Ale Sprytny Jaś, jednak pewne cechy (pożądane z punktu widzenia społeczności wiejskiej), takie jak pracowitość, bogobojność, odwaga, samodzielność, umiejętność poświęcania się - zawsze zostają nagrodzone. Itd., itp. Naprawdę istnieje bogata literatura przedmiotu na ten arcyciekawy temat :))) 2008/09/18 11:56:22
@Struwwelpeter
W amerykańskiej wersji "Biura", Dwight Schrute(amerykański Gareth), czyta to dzieciom podczas dnia, w którym przyprowadza się swą latorośl do pracy. Michael Scott jest z tego bardzo niezadowolony:) 2008/09/18 11:58:44
PS:
Bym zapomniała: @braineater "poezja absurdu dla dzieci - powstająca od średniowiecza co najmniej" To ja poproszę o przykłady. 2008/09/18 11:59:18
@kch
"Czemu uważasz, że to naciągana teza? (poza tym, że hitleryzm miał milion powodów, a nie jeden)." "Poza tym"? Ale przecież tak uważam właśnie dlatego. "ale to, co pisała o kształtowaniu konkretnych postaw i tym, co może przemawiać do ludzi wychowanych w ten sposób, brzmiało dość sensownie." Ale jednocześnie przecież identyczne postawy kształtowano u Brytyjczyków i też wychodziło z tego mnóstwo paskudnych rzeczy - ale nie hitleryzm. Z kolei zupełnie inne wartości teoretycznie kształtowano w ZSRR... a ustrój zaskakująco podobny. Dlatego przy całym moim potępieniu dla czarnej pedagogiki i kształtowania takich postaw, nie wierzę w nie jako w uniwersalne wyjaśnienie. 2008/09/18 12:09:39
@dorwoj
"To ja poproszę o przykłady." tej no ale na co przykłady. na nursery rhymes, czy na to że są stare, czy że są absurdalne? Hey diddle diddle, The cat and the fiddle, The cow jumped over the moon. The little dog laughed to see such fun, And the dish ran away with the spoon. szybki gugiel wskazuje, że to ponoć z czasów Elżbiety I, nie średniowiecze, ale close inuff. na pewno na tyle stare, żeby fun się rymowało ze spoon :) 2008/09/18 12:17:49
@czescjacek
"szybki gugiel wskazuje, że to ponoć z czasów Elżbiety I, nie średniowiecze, ale close inuff. na pewno na tyle stare, żeby fun się rymowało ze spoon :)" Siur, czyli na tej samej zasadzie "sroczka kaszkę ważyła" może być absurdalnym wierszykiem dla dzieci z bóg wi jakiej epoki, nie? ;) 2008/09/18 12:24:03
guglaj se dalej, jak chcesz znaleźć lepiej udokumentowane wystąpienia tego wierszyka. pierwszy raz w druku się ukazał koło połowy XVIII w.
co do absurdalności, to jednak jest trochę różnica między "krowa przeskoczyła przez księżyc, a talerz dał nogę z łyżeczką" a "tu sroczka kaszkę warzyła". ale tak, na moje laickie oko to trochu zbliżone wierszyki. 2008/09/18 12:36:08
@czescjacek
"co do absurdalności, to jednak jest trochę różnica między "krowa przeskoczyła przez księżyc, a talerz dał nogę z łyżeczką" a "tu sroczka kaszkę warzyła". ale tak, na moje laickie oko to trochu zbliżone wierszyki." Tak, bo jest różnica pomiędzy określeniem "poezja absurdu" , a "absurd w poezji" , czy tez "elementy absurdalne w poezji". Poezja absurdu, czy tez nonsensu (pure nonsens), to np.Edward Lear, Lewis Carroll, T.S. Eliot... Elementy absurdalne w kołysankach, czy wyliczankach dla dzieci pojawiały się , zgodznie z licentia poetica, chyba zawsze: "Na Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga chodź opowiem ci bajeczkę, bajka będzie długa Byla sobie Baba Jaga miała chatkę z masła, chces zopowiem Ci co dalej cyt iskirerka zgasła", itd Nie trzeba szukać w poezji staroangielskiej, żeby trafić na coś takiego ;) 2008/09/18 12:41:26
@dorwoj
Eliot poetą absurdu?? coś ci się sehr mocno poszrotermajerowało, mein Liebchen. 2008/09/18 12:51:18
No to jedziemy mega notkami (sorry, tl;dr jak najbardziej wskazane)
@ 1. Baśń nie kształtowała umysłów dzieci począwszy od XIX wieku (upowszechnienie druku, jak piszesz), gdyż funkcjonowała dużo wcześniej w obiegu , jako tzw. oralitura (G. Durand, Wyobraźnia symboliczna), czyli w swej pierwotnej wersji- ustnej Odnoszę się do przykładów XIX wiecznych, bo to są te teksty kultury, które wywarły największy wpływ na dzisiejsze wyobrażenia tego, czym jest baśń, jakie elementy powinna zawierać, jak powinien być ukształtowany bohater i w jaki sposób przekazać zasadę, regułę, której dana opowieść dotyczy. Piszesz: Dlatego w baśni często zwycięża Głupi Ale Sprytny Jaś, jednak pewne cechy (pożądane z punktu widzenia społeczności wiejskiej), takie jak pracowitość, bogobojność, odwaga, samodzielność, umiejętność poświęcania się - zawsze zostają nagrodzone. Z czym się oczywiście zgadzam, bo też pamiętam te kawałki z Bettelheima. Niestety, z jakiś niezrozumiałych dla mnie powodów - nadmiar przyzwyczajeni do tradycyjnej formy, nieumiejętność odczytania przekazu, który jest odrobinę głębiej schowany niż w klasykach (hipotezy, nie przytyki) - nie potrafisz zauważyć, że ten element został zachowany we wszystkich kreskówkach, których niniejsza dyskusja dotyczy. Twoja obrona klasyków, przynajmniej jak dla mnie, wynika z wiary, że to właśnie Czerwone Kapturki, Baby Jagi, Big Bad Wolfy pomagają dzieciom - współczesnym XXI wiecznym dzieciom - poznać te cechy ludzkiej kondycji, które są pomocne w radzeniu sobie ze światem. I tak bez wątpienia jest - tylko, że są to cechy, które pomagają radzić sobie ze światem XIX wieku, nie ze współczesnością. Trochę to przypomina upieranie się przy twierdzeniu, że Nowe Ateny Chmielowskiego, są dla dzisiejszego czytelnika bardziej wiarygodnym źródłem wiedzy o świecie, niż Wiki. Zakładasz również - tak przynajmniej mi wynika z Twoich wpisów - że dzisiejszy dzieciak równie bezkrytycznie łyknie prymitywnie podany morał, co panienka z dobrego domu na początku stulecia, do której cała wiedza o świecie zewnętrznym docierała przefiltrowana przez dorosłych - czy to rodziców, czy guwernantki. Podstawowy błąd takiego założenia tkwi w tym - że nie chcesz, nie możesz, wolisz nie zauważyć - że psychika dzisiejszego dzieciaka jest zupełnie inaczej kształtowana niż jeszcze sto lat temu i właśnie ze względu na to, te wszystkie podstawowe prawdy o świecie, należy mu przekazywać w zupełnie inny sposób - dostosowany do tu i teraz, wypływający nie z (najczęściej błędnych) przekonań standardowych rodziców o tym, co powinno mieć w głowie idealne dziecko, tylko z samych pragnień dziecka i znajomości jego potrzeb. Naprawdę - dziecko, nawet zupełnie nieświadomie, poradzi sobie z morałem ukrytym w podtekstach Dextera (nie dokuczaj siostrze, nie baw się retortą, nie wymyślaj głupot, bo zawsze ci laboratorium wybuchnie i będzie płacz) i przyjmie go do siebie z dużo mniejszymi oporami, niż wywalonym w łopatologiczny sposób morałem baśni klasycznej, który nie daje mu żadnego miejsca na użycie własnego rozumu. Morał w klasyce, jest jak klaps w dupę - tak ma być i koniec, starzy wiedzą lepiej. Morał we współczesnych tekstach dla dzieci, takich właśnie jak kreskówki, traktuje dziecko, jak istotę myślącą - pokażemy ci, że łamanie, testowanie zasad, to może być kupa radochy, coś co będzie cię bawić, jednak pamiętaj - zbytnie przekraczanie reguł, może skończyć się nieszczęściem. Zauważ też, że w baśniach dla dzieci, tak naprawdę istnieją dwa typy bohaterów, z którymi dzieciakom przychodzi się łatwo identyfikować - albo bohater w sieci własnych kompleksów - ten właśnie Głupi Jaś, który nie rozumie otaczającego go świata i testuje jego granice jakby przypadkiem, kierowany niewiedzą, który odpowiada właśnie podobnym sobie odbiorcom - wstydliwym dzieciakom, które boją się zadawania pytań; 2008/09/18 12:54:02
czescjacek
"Eliot poetą absurdu?? coś ci się sehr mocno poszrotermajerowało, mein Liebchen." O, jeśli masz na myśli tylko "Ziemię jałową ", itp, rzeczy - to tak. Ale Eliot pisał tez zabawne wierszyki o kotach - nie wiem, czy czytałeś. Zapewniam,ze to jest poezja absurdu, w jej najlepszym brytyjskim wydaniu ;) "Ramtamtamek jest dziwny niesłychanie: Gdy mu dajesz bażanta, on cietrzewia mieć chciałby, Kiedy domek dostanie, to wolałby mieszkanie, Gdy dostanie mieszkanie, wtedy domek wolałby, Za myszami go słałbyś, on na szczury ma manie, A gdy szczur przed nim stanie, za mysz wszystko oddałby, Tak, Ramtamtamek jest dziwny niesłychanie - I nie ma potrzeby głośno mówić o tym: Bo on będzie robić, Co sam chce robić, I nie ma co robić z takim kotem!" Autor: T. S. Eliot :))) Całość można przeczytać w zgrabnym zbiorku, pt. ""Wiersze o kotach" (tłum. A . Nowicki) 2008/09/18 12:54:04
albo tzw. "maszyna 'a czemu' - czyli niestrudzony mały cyborg, który składa się tylko i wyłącznie z tysięcy pytań, zadawanych wszędzie i każdemu - to są ci wszyscy sprytni, przedsiębiorczy bohaterowie klasycznych opowieści, z którymi łatwo identyfikują się dzieci z adhd. I dokładnie ten sam schemat bohatera występuje w większości dzisiejszych cartoonnetworkowych kreskówek. Z jednej strony mamy trzech Edów, którzy tak kompletnie nie kumają otaczającej rzeczywistości, że każdym gestem, każdym krokiem poddają ją kolejnym próbom, z drugiej strony mamy postacie pokroju Dextera, których niepohamowana ciekawość, prowadzi do rozlicznych przygód i katastrof. Nie zmienia się też kolejny standardowy element, czyli to, że ci bohaterowie zawsze wychodzą zwycięsko z prób, którym poddaje ich i oni poddają rzeczywistość, właśnie dzięki wykorzystaniu cech, które pomagają radzić sobie ze współczesnym światem - przebojowości, umiejętności dogłębnego drążenia tematu, ciekawości, no i oczywiście szczęściu (szczególnie w przypadku bohaterów pierwszego typu). Kreskówki dzisiejsze, być może nie kształtują automatyzmów w zakresie odróżniania dobra od zła, skłaniając się raczej ku pełniejszemu zaprezentowaniu obu opcji, ale nie zmienia to ich podstawowego waloru, dokładnie takiego samego, jak w baśniach klasycznych - zawsze pokazują, że istnieje ścieżka prawych i sprawiedliwych, którą można podążać. Jedyne, co się tak naprawdę zmieniło (i to też nie tak do końca), to to, że nie wymuszają chamsko na małym odbiorcy tego właśnie wyboru. Tutaj pojawia się zresztą rola rodzica, jako pomocnika (nie dyktatora) w podjęciu właściwej decyzji. Podsumowując - cały konflikt wynika z tego, że próbując wychować dziecko w świecie, gdzie nie ma praw absolutnych, zgodnie z przyzwyczajeniami z XIX wiecznych metod wychowawczych, próbujemy wmówić im, jakoby takie prawdy istniały. A dzisiejsze dziecko wie, na wpółświadomie rozumie, że to nie jest prawda i dlatego z dużo większymi oporami łyka prymitywnie zapodane morały i łatwiej identyfikuje się z postaciami, które same muszą coś nabroić, nim dojdą do jakiejś uogólniającej konkluzji.
@ To ja poproszę o przykłady. Wstęp do Fioletowej Krowy Barańczaka (to jest długie, więc wybacz brak copy/paste); www.rhymes.org.uk/ 2008/09/18 13:14:58
@dorwoj1
Proszę pani, Już trzy razy zapowiadała pani w postach że opuszcza to forum, aby zawsze powrócić z kolejnymi elaboratami. Niechże będzie pani konsekwentna i stąd wreszcie pójdzie, bo coraz bliżej pani z tym zachowaniem do jakiejś odchodzącej i powracającej w pretensjach divy w Psychiatryka24. I jeszcze niech pani na Boga przestanie stawiać po każdym akapicie emotikony, bo to infantylne, tym bardziej, że to co te emotikony poprzedza, nie jest akurat ani dowcipne, ani ironiczne, ani złośliwe. Moja prośba jest jak najbardziej osobista - nie mogę patrzeć jak potwierdza pani panującą swego czasu na moim wydziale obiegową opinię o studentach (a właściwie na ogół studentkach), którzy przesadnie biorąc sobie do serca teorie pedagogiczne i z zapałem miksując je z historią literatury dziecięcej oraz teorią literatury dorabiali się błyskawicznie etykietki nawiedzonych i niereformowalnych oszołomów. Pliz, ja naprawdę chcę wierzyć że to tylko był głupi studencki stereotyp. 2008/09/18 13:34:17
@braineater
No to jadziem: 1. "Odnoszę się do przykładów XIX wiecznych, bo to są te teksty kultury, które wywarły największy wpływ na dzisiejsze wyobrażenia tego, czym jest baśń, jakie elementy powinna zawierać, jak powinien być ukształtowany bohater i w jaki sposób przekazać zasadę, regułę, której dana opowieść dotyczy." Jaka baśń? ludowa bajka magiczna czy jej literacki odpowiednik- baśń literacka? a może mówimy o epigramatycznej bajce zwierzęcej, której początki wywodzi się z narracji przypisywanych rzymskiemu niewolnikowi, niejakiemu Ezopowi? Czym byłyby więc owe elementy podstawowe dla baśni (której jej odmiany, itd?) i jak wg Ciebie ukształtował się ostatecznie baśniowy bohater, że rozpoznajemy te elementy jako cechy konstytuujące budowę każdej (?) baśni? 2. "bo też pamiętam te kawałki z Bettelheima" To akurat był Andre Jolles- on pisał,ze prawda w baśni jest o wiele bliższa prawdzie zdarzeń, niż prawdzie tzw. życiowej. Czyli, że nie można fabuły baśniowej przekładać bezpośrednio na naszą interpretację rzeczywistości, nie ma też w niej naiwnej moralistyki, jak potocznie się sądzi, bo spalenie Baby Jagi ma sens tylko z punktu widzenia baśniowej fabuły. Ok, to było proste :) 2. "Twoja obrona klasyków, przynajmniej jak dla mnie, wynika z wiary, że to właśnie Czerwone Kapturki, Baby Jagi, Big Bad Wolfy pomagają dzieciom - współczesnym XXI wiecznym dzieciom - poznać te cechy ludzkiej kondycji, które są pomocne w radzeniu sobie ze światem. I tak bez wątpienia jest - tylko, że są to cechy, które pomagają radzić sobie ze światem XIX wieku, nie ze współczesnością. Trochę to przypomina upieranie się przy twierdzeniu, że Nowe Ateny Chmielowskiego, są dla dzisiejszego czytelnika bardziej wiarygodnym źródłem wiedzy o świecie, niż Wiki." Tradycyjna baśń jest jak gdyby pierwszym stopniem do poznawania kolejnych poziomów fantastycznych światów: weźmy np.postać Jeża z Erlenwaldu. Pomysł zaczerpnięty ze zbioru baśni braci Grimm, z historii o Jasiu-Jeżyku...sama fabuła- bardzo ciekawa, być może opowiada w ludowy sposób i przy użyciu baśniowego repertuaru o dziecku autystycznym? Można by długo się nad tym rozwodzić, więc skupmy się na najprostszych rzeczach: żyjemy w kulturze, która została przesiąknięta kluczem baśniowych symboli i metafor - ich nieznajomość dyskwalifikuje już na wstępie. Poza tym, z racji pewnych doświadczeń hmm biblioterapeutycznych, wierzę, że tradycyjne baśniowe fabuły posiadają pewne, swoiste tylko dla siebie właściwości terapeutyczne, których nie znajdziemy w kreskówkach... właściwości tych fabuł, działają, tak jak to udowodnił już Bettelheim, niczym ukryty program w komputerze- w odpowiednim momencie uruchamiają się w psychice dziecka i przekazują wymagane informacje. 3." Podstawowy błąd takiego założenia tkwi w tym - że nie chcesz, nie możesz, wolisz nie zauważyć - że psychika dzisiejszego dzieciaka jest zupełnie inaczej kształtowana niż jeszcze sto lat temu i właśnie ze względu na to, te wszystkie podstawowe prawdy o świecie, należy mu przekazywać w zupełnie inny sposób - dostosowany do tu i teraz, wypływający nie z (najczęściej błędnych) przekonań standardowych rodziców o tym, co powinno mieć w głowie idealne dziecko, tylko z samych pragnień dziecka i znajomości jego potrzeb." A ja mam wrażenie, ze od czasów Homera, Sofoklesa, czy Eurypidesa nic się w gruncie rzeczy nie zmieniło, jeśli chodzi o kondycje psychiki ludzkiej- zmieniają się jedynie opinie pedagogów i wychowawców co do tego kim i czym jest dziecko w ramach procesu dydaktycznego. Itp. Jasne, że nie można do dziecka mówic archaicznym językiem, ale mylisz oświeceniową, czy pozytywistyczną baśń, z tym, czym tradycyjne fabuły baśniowe naprawdę są. Takie "Baśnie z 1000 i 1" nocy dają pewien przedsmak tego, czym były te fabuły i czym mogą być teraz (np.baśń o Sinobrodym jest bardzo chętnie wykorzystywana w krytyce feministycznej , itd). Gdzie niby w tych baśniach jest prymitywny morał? 4. Co do Głupich Jasiów- także nie zgadzam się z Twoimi koncepcjami, ale to kwestia na zupełnie inną dyskusję ;) 2008/09/18 13:40:44
@babeintoyland
"Moja prośba jest jak najbardziej osobista - nie mogę patrzeć jak potwierdza pani panującą swego czasu na moim wydziale obiegową opinię o studentach (a właściwie na ogół studentkach), którzy przesadnie biorąc sobie do serca teorie pedagogiczne i z zapałem miksując je z historią literatury dziecięcej oraz teorią literatury dorabiali się błyskawicznie etykietki nawiedzonych i niereformowalnych oszołomów. Pliz, ja naprawdę chcę wierzyć że to tylko był głupi studencki stereotyp." Szanowny Panie,Szanowna Pani (tak łatwo teraz ukryć swoja tożsamość w internecie, prawda?) Serce mnie boli , gdy w sposób dyletancki podchodzi się do każdego tematu korzystając z tego, że jest się dziennikarzem poczytnej gazety. Dlaczego prof. Jerzy Bralczyk nie pisze np. o sytuacji w Darfurze, itp? Bo się szanuje. PS: Używanie sformułowań, typ "pliz" jest również infantylne, nie uważa Szanowny/a Pan/Pani? 2008/09/18 13:51:11
@tak łatwo teraz ukryć swoja tożsamość w internecie, prawda?
Szczerze mówiąc, to bardzo trudno (chyba że dla określonych parametrów "komu" i "przed kim"). @PS: Używanie sformułowań, typ "pliz" jest również infantylne, nie uważa Szanowny/a Pan/Pani? Nie wiem, jak "Szanowny/a Pan/Pani", ale ja nie uważam. 2008/09/18 13:55:09
@darwoj
Nie brnij dalej, proszę. Czym dalej się pogrążasz, tym bardziej wywołujesz uczucie głębokiego zażenowania podobne do tego kiedy słucha się ekspertek z TVN Style udzielających rad "jak pakować walizkę męża" bądź "jak elegancko jeść sorbet z guajawy". 2008/09/18 14:12:06
@kabotyna.kabotyna
Dziękuję bardzo za wszystkie dobre rady. To cudownie, że pan W. Orliński ma tylu przyjaciół gotowych oddać za niego życie. I jego dywagacja na różne tematy. Uczucie zażenowania wywołuje u mnie natomiast sposób, w jaki się tu prowadzi dyskusję (wątki z forum edziecko?). No i wzajemna adoracja osób skupionych wokół autora bloga. Od wczoraj jestem w szoku, ale chyba mam to, czego chciałam się dowiedzieć. Brak emotikonu nich będzie dowodem mojego powolnego dojrzewania do decyzji, coby osoby zauroczone swoja elokwencją i erudycją pozyskiwać ich własnemu losowi. Pozdrawiam, miłego dnia. 2008/09/18 14:24:47
@ tak łatwo teraz ukryć swoja tożsamość w internecie
Bez przesady. W 2 minuty można się dowiedzieć na jakim uniwersytecie uszczęśliwi pani wydział polonistyki swoim doktoratem z recepcji fantastyki baśniowej. Ze zdjęciem. Pani pseudosarkazm w ostatnim poście jest absolutnie kompromitujący. Z poglądami WO można się zgadzać, można się też nie zgadzać, ale pani problem leży zupełnie gdzie indziej. Nie rozumie pani podstawowych zasad dotyczących komunikacji w blogosferze. Wszyscy - i wielbiciele, i przeciwnicy WO - posługują się tu ustalonym kodem. Pani wpada tu przelotem i oburza się na "sposób, w jaki się tu prowadzi dyskusję". Halo, mieliście tam we Wrocławiu zajęcia z teorii komunikacji? 2008/09/18 14:27:15
Strasznie rozbudowana obrona, aż szkoda trochę, że w całości podporządkowana drugo i trzeciorzędnym aspektom dyskusji, zbudowana na całkowitym pominięciu wniosków. (tl;dr dla pozostałych nadal)
@ Jaka baśń? Patrz wyżej - każda. Spróbujemy jaśniej, choć już było to dwa razy. Podstawowym zadaniem baśni jest tworzenie wzorca - poprzez przykład negatywny lub pozytywny. I nie ma to nic wspólnego z jej morfologią (naprawdę, warto odłożyć Proppa po pierwszym roku pedagogiki, to jest praca o wiele bardziej literaturoznawcza, niż pedagogiczna), bo tworzenie wzorców występuje w każdym tekście intencjonalnie kierowanym do dziecięcego odbiorcy - czy będzie to ezopowy Lis i Kruk, czy będzie to Sailor Moon, czy będzie to wspominany tutaj po wielokroć Tytus. Źródło konfliktu w wypadku tego pytania opiera się na niezauważaniu prostego faktu, że od czasu Ezopa wzorce, które chcemy przekazać naszym dzieciom uległy radykalnym przemianom. @ nie ma też (...) naiwnej moralistyki Brak zgody - baśń klasyczna dla dzisiejszego odbiorcy, nawet bardzo nieletniego, zawsze będzie naiwną moralistyką. Głownie z powodu o którym sama piszesz - żyjemy w kulturze, która została przesiąknięta kluczem baśniowych symboli i metafor. Nawet jeśli pierwotne założenia były wysublimowane, morał zapodawany perfidnie, to wielokrotna repetycja tych morałów sprowadziła je do postaci naiwnych truizmów, w które w większości sami nie wierzymy. I teraz pytanie - dlaczego, samemu nie wierząc w morał płynący z Czerwonego Kapturka, mamy wymuszać w dzieciach taką wiarę? Dziecko jest dobrym wykrywaczem kłamstw i dość szybko się połapie, że coś nie gra. Dlatego też widząc nieskuteczność takiej metody 'umoralniania' dziecka, sięgnięto po inne sposoby, cięgle jednak tworząc wzorce, które pozwalają radzić sobie z rzeczywistością. Zasada pozostaje niezmienna - dokładnie tak jak w religiach, które niezależnie od swoich zewnętrznych aspektów opierają się na regule: rób dobrze swojej bozi, bozia zrobi ci dobrze. Zmienia się tylko scenografia i definicje tego, co oznacza 'rób dobrze' @ A ja mam wrażenie, (...) że nic się w gruncie rzeczy nie zmieniło I tu tak właściwie możemy skończyć z tym całym wodolejstwem, bo właśnie z mania takiego wrażenia, wynika najprawdopodobniej Twój absolutny brak zrozumienia, że dzisiejsze dziecko jest całkowicie innym tworem psychologicznym, niż dziecko z czasów Homera. Dla ciebie jest to nadal stworzenie, które trzeba wprowadzać świat krok po kroku, podsuwając mu naiwne prawdy o świecie i licząc, że się nimi przejmie i kompletnie nie zwracasz uwagi na to, że to dziecko egzystuje gros czasu w świecie dorosłych i pobiera tysiące zupełnie nieprzefiltrowanych prawd ze świata dorosłych, które w sekundzie każdy naiwny morał wywalają na plecy. A Ty się nadal upierasz, że dziecko będzie weń wierzyć, mając na podorędziu tysiące, być może całkowicie dla niego niezrozumiałych, ale obecnych kontrprzykładów. Zaryzykuję - tak wychowywać własne dzieci, to mogą sobie zakonnice - w odcięciu od świata, od mediów, od kontaktów z normalnymi ludźmi. Każde dziecko wychowywane w normalnych, współczesnych warunkach usłyszawszy morał w stylu bądź dobry, to świat będzie dobry, powie ci, że ściemniasz i nic nie kumasz. I właśnie dlatego, współczesne kreskówki muszą być o wiele bardziej relatywistyczne, niż opowieści z czasów, kiedy jedynym dorosłym widzianym przez dziecko była guwernantka. So, nie dogadamy się raczej, a ja już wyczerpałem pulę literek, które wypada wrzucać na cudzym blogu. 2008/09/18 14:49:44
@ babeintoyland
"W 2 minuty można się dowiedzieć na jakim uniwersytecie uszczęśliwi pani wydział polonistyki swoim doktoratem z recepcji fantastyki baśniowej. Ze zdjęciem." I mamy tam, proszę sobie wyrazić, na tej stronie nie tylko zdjęcia, ale nawet artykuły (nie tylko moje), stosowne do tej dyskusji! @braineater "Podstawowym zadaniem baśni jest tworzenie wzorca - poprzez przykład negatywny lub pozytywny." To jest jedna z funkcji baśni, ale trudno powiedzieć, żeby była podstawowa.Raczej wszystkie razem dają pewna całość, którą możemy nazwać np. baśniowym światem wartości moralnych, itp "Źródło konfliktu w wypadku tego pytania opiera się na niezauważaniu prostego faktu, że od czasu Ezopa wzorce, które chcemy przekazać naszym dzieciom uległy radykalnym przemianom." W jaki sposób? czy takie wartości, jak uczciwość, odwaga, mądrość, przyjaźń, miłość zupełnie się zdezawuowały? "I teraz pytanie - dlaczego, samemu nie wierząc w morał płynący z Czerwonego Kapturka, mamy wymuszać w dzieciach taką wiarę? Dziecko jest dobrym wykrywaczem kłamstw i dość szybko się połapie, że coś nie gra." Ale w co mamy nie wierzyć? ze trzeba zachować ostrożność w kontaktach z nieznajomymi? o tym przecież jest ta baśń i nie bez powodu została chyba uznana za baśń inicjacyjną... "Dla ciebie jest to nadal stworzenie, które trzeba wprowadzać świat krok po kroku, podsuwając mu naiwne prawdy o świecie i licząc, że się nimi przejmie i kompletnie nie zwracasz uwagi na to, że to dziecko egzystuje gros czasu w świecie dorosłych i pobiera tysiące zupełnie nieprzefiltrowanych prawd ze świata dorosłych, które w sekundzie każdy naiwny morał wywalają na plecy." A kiedyś dzieci nie egzystowały w świecie dorosłych? Momentem przełomowym było wynalezienie szkół z internatem, ale do tego czasu dzieci i dorośli egzystowali raczej wspólnie... "Zaryzykuję - tak wychowywać własne dzieci, to mogą sobie zakonnice - w odcięciu od świata, od mediów, od kontaktów z normalnymi ludźmi. Każde dziecko wychowywane w normalnych, współczesnych warunkach usłyszawszy morał w stylu bądź dobry, to świat będzie dobry, powie ci, że ściemniasz i nic nie kumasz. I właśnie dlatego, współczesne kreskówki muszą być o wiele bardziej relatywistyczne, niż opowieści z czasów, kiedy jedynym dorosłym widzianym przez dziecko była guwernantka." Tak, szczególnie dziecko wiejskie widziało jedynie guwernantki. Dlatego, po dłuższym namyśle, będę jednak namawiać Państwa do oglądania kreskówek. Być może wszyscy na tym skorzystamy. Tym bardziej, że odbieram już pogróżki mailowe i telefoniczne od wielbicieli pana Wojciecha i jego -jak tu ktoś napisał ładnie- "blogaska" 2008/09/18 14:56:28
@dorwoj
"czy takie wartości, jak uczciwość, odwaga, mądrość, przyjaźń, miłość zupełnie się zdezawuowały?" Parę lat temu pani w przedszkolu uznała za konieczne przeczytać rodzicom program, było "wychowanie oparte na wartościach" i podobna wyliczanka. Jedna z mam zauważyła -Uczycie ich strasznie niemodnych rzeczy. A jak lubisz analizować bajeczki, to tu masz taką z morałem "Dwie dziewczynki pluły z okna na przechodniów. Jedna dziewczynka była dobra, druga zła. Zła trafiła trzy razy, dobra osiem. Dobro zawsze zwycięży zło. " 2008/09/18 14:57:10
Pas.
Pojęcie 'walenie głową w mur' zyskało dla mnie nowy synonim. Miło było poćwiczyć sobie palce. Dziękuję. 2008/09/18 14:59:41
@dorwoj
"Tym bardziej, że odbieram już pogróżki mailowe i telefoniczne od wielbicieli pana Wojciecha i jego -jak tu ktoś napisał ładnie- "blogaska" " Jeśli to prawda, to proszę niezwłocznie zawiadomić o tym administrację serwisu blox, sprawców takich zjawisk należy tępić. Mogę wziąć na siebie pośrednictwo (imie.nazwisko@agora.pl). 2008/09/18 15:01:05
@ I mamy tam, proszę sobie wyrazić, na tej stronie nie tylko zdjęcia, ale nawet artykuły (nie tylko moje), stosowne do tej dyskusji!
Brawo! Rozumiem że tu dyskutują same matoły, ponieważ nie zapoznały się z pracami profesora Pipcińskiego i doktora Przydupasewicza. 2008/09/18 15:04:18
@dorwoj
"W jaki sposób? czy takie wartości, jak uczciwość, odwaga, mądrość, przyjaźń, miłość zupełnie się zdezawuowały? " o krajstusie. nie, ale są zupełnie czym innym niż w czasach Homera. weźmy np. miłość, teraz to raczej co innego niż rozmawianie z pięknym młodzieńcem o filozofii przeplatane z bzykaniem. 2008/09/18 15:05:05
super, mamusia z artykulu wychowa narodowi kolejnych braci kaczynskich: zamiast dziecka z uwewnetrzniona przyzwoitoscia wyrosnie koles, ktory wszystkie zakazy i nakazy bedzie musial dostac z zewnatrz. co gorsza takie barany swoj niedorozwoj etyczny ekstrapoluja na reszte ludzkosci, wiec zostaja politykami i zamiast na przyklad w edukacje kieruja publiczna energie i pieniadze w smazenie kodeksow karnych, kastrowanie przestepcow seksualnych i budowanie wiezien. lepiej kobieto wlacz dziecku telewizor i troche z nim pogadaj o zyciu. moze sie okazac, ze jednak jestes dla niego autorytetem i nie bedziesz musiala zabierac ze soba plazmy do firmy.
a w kwestii gier komputerowych marcus brigstocke: "Computer games dont affect kids; I mean if Pac-Man affected us as kids, wed all be running around in darkened rooms, munching magic pills and listening to repetitive music" :D 2008/09/18 15:17:43
@ rpyzel
"Parę lat temu pani w przedszkolu uznała za konieczne przeczytać rodzicom program, było "wychowanie oparte na wartościach" i podobna wyliczanka. Jedna z mam zauważyła -Uczycie ich strasznie niemodnych rzeczy." Ba, jest różnica uczyć o wartościach, a samemu być mądrym, odważnym, uczciwym, itd. Nawet jeśli moje dziecko byłoby uznane za frajera, to zdecydowanie będę je namawiać do takich "pozytywnych" zachowań, a nie do bycia cwanym, czy "inteligentnie" złośliwym... Bajeczka mi się nie spodobała i nie sądzę, żeby ktoś takie opowiastki prezentował sowim podopiecznym... @babeintoyland "Brawo! Rozumiem że tu dyskutują same matoły, ponieważ nie zapoznały się z pracami profesora Pipcińskiego i doktora Przydupasewicza." Nie, po prostu zdziwiło mnie, że kogoś może zainteresować moje zdjęcie w pierwszej kolejności. @WO Jeśli to prawda, to proszę niezwłocznie zawiadomić o tym administrację serwisu blox, sprawców takich zjawisk należy tępić. Mogę wziąć na siebie pośrednictwo (imie.nazwisko@agora.pl). Mam powody wątpić w pańską pomoc, jako że nie reaguje pan na napastliwość innych osób nawet w komentarzach na tym blogu (jedynie nie lubi pan "flejm z edziecka"). Poza tym, sama jestem sobie winna, angażując się nadmiernie w tę dyskusję. 2008/09/18 15:26:28
@ zdziwiło mnie, że kogoś może zainteresować moje zdjęcie w pierwszej kolejności.
Proszę pani, z niską samooceną to do terapeuty, tutaj jest blogosfera, nie grupa wsparcia. 2008/09/18 15:29:02
@dorwoj
nie no pogróżki telefoniczne to przecież jakaś żenada wymagająca natychmiastowego wytępienia, wypalenia żelazem, napiętnowania i w ogóle potępienia delikwenta, wywołująca, jak sądzę, szczere oburzenie każdego komentatora tego bloga. jeśli to prawda, rzecz jasna. 2008/09/18 15:38:28
@dorwoj1
"Mam powody wątpić w pańską pomoc, jako że nie reaguje pan na napastliwość innych osób nawet w komentarzach na tym blogu (jedynie nie lubi pan "flejm z edziecka"). " Gdzie w tych komentarzach były niby jakieś pogróżki? 2008/09/18 15:41:14
@zamorano
"Po drugie co głupiego i szkodliwego dla dziecka jest w komiksach Disneya ? Co jest nie tak z siostrzeńcami Kaczora Donalda ? Na czym polega ich głupota? Taki Don Rosa, który rysował przygody Kaczora Donalda to uznany klasyk, dostał nawet Eisnera. " Przecież Eisner też jest zagraniczny, więc gupi z definicji. 2008/09/18 15:48:47
@dorwoj
Się pewnie nie powinienem odzywać, ale te Pani wypowiedzi zaczynają mnie drażnić. Na tym blogu istnieje pewien styl prowadzenia dyskusji, jest on często ostry, ale personalnych wycieczek się tu nie uświadcza, bo to żenujące. Tym bardziej pogróżek. Jak się Pani nie podoba ten styl, to jest wiele innych możliwości. Można założyć własny blog i tam według własnych kryteriów tępić niewłaściwie się wypowiadających. Do tego jeszcze to obrażanie się. Tu jest internet, tu trzeba być twardym, nie miętkim. A co do pogróżek mailowych/telefonicznych to oczywiście należy je zgłosić i piętnować, bo to już czystej wodzy kurewstwo. A wątpienie w pomoc WO jest jakby niegrzeczne. @braineater&krystyna.ch "To podpada pod "przeżycie pokoleniowe". Mało znam osób, których nie przerażałby do dziś kadr z Muffem o białych oczach:)" Święte słowa, dalej mnie to przeraża. 2008/09/18 15:56:52
@ babeintoyland
"Proszę pani, z niską samooceną to do terapeuty, tutaj jest blogosfera, nie grupa wsparcia." O tak, polecam toż samo. Na pewno nie zaszkodzi,sądząc po ocenie rzeczywistości jaką Pan/Pani się kieruje. Strzelam, że sympatyczny sms był od Ciebie. A ten drugi, mniej sympatyczny..pewnie też do Ciebie? @ausir "Gdzie w tych komentarzach były niby jakieś pogróżki?" A napisałam, że są pogróżki w komentarzach? @czescjacek "nie no pogróżki telefoniczne to przecież jakaś żenada wymagająca natychmiastowego wytępienia, wypalenia żelazem, napiętnowania i w ogóle potępienia delikwenta, wywołująca, jak sądzę, szczere oburzenie każdego komentatora tego bloga. jeśli to prawda, rzecz jasna. " Cześć Jacek. Ano żenada. Oczywiście, jeśli to prawda, rzecz jasna Itd. W każdym bądź razie, osoba podpisująca się w sms-ie "Budda" ma u mnie plusa, pozostałe - minus. Co jeszcze? Namierzenie sms-ujących raczej niemożliwe, bo posłużyły się sms-ową bramką...bardzo sprytne, powiem szczerze, sama bym na to nie wpadła. Jak również na to, że można sprawdzać, na jakich stronach bywają inni. Ano, żenada. 2008/09/18 15:59:44
Pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza miłośników Baranowskiego, Minkiewiczów, Rosińskiego... i innych komiksiarzy.
Z tego, co czytam, większości umysłów fascynacje komiksami nie rozpłaszczyły. Ja także uwielbiam czytać zarówno Wilqa, jak i "Blady ogień" Nabokova. Do Lautreamonta bardzo mi pasuje Miasteczko South Park. By wrócić trochę do tematu, widzę tu dwa problemy: - rodzic musi czasem śledzić współczesną kulturę, bo inaczej każdą kreskówkę (nawet po 23, z czerwonym kółeczkiem) uzna za bajkę dla dzieci, a nawet Arta Spigelmana za komiks dla najmłodszych; - ja swemu ewentualnemu dziecku nie zabraniałbym kontaktu ze sztuką wizualną, bliższą komercji, jak mi nie zabraniano lektury komiksowej. Ale czytano mi również Puchatki Milne'a, "Alicje" Lewisa, Korczaka, Saint-Exuperego... po tem sam znalazłem Lewisa od Narnii i Tolkiena... Dbać chyba o kontakt dziecka ze sztuką słowa, narracji, refleksji, pure-nonsensowego żartu, to także jest dla dzieci! Wtedy odnajdą w kreskówkach i komiksach to, co warte poznania, jak my abstrakcyjno - lingwistyczny żart w Orient-manie Baranowskiego. Pozdr. 2008/09/18 16:04:42
@ ausir
"Gdzie w tych komentarzach były niby jakieś pogróżki?" Pogróżki może nie, ale wyciągnięcie publicznie tożsamości osoby, która może chcieć pozostać anonimową, samemu się nie ujawniając, to jednak cios poniżej pasa. Bo nawet jeśli samo w sobie pogróżką nie jest, otwiera prostą drogę do prywatnych pogróżek i jeśli prawdą jest co dorwoj mówi, to faktycznie takie były następstwa. Poza tym śledząc tą dyskusję, było nie było dosyć merytoryczną, dziwi mnie poziom emocji zaprezentowany przez parę osób i zachowanie babeintoyland wydaje się być zdecydowanie nieproporcjonalne (szczerze mówiąc to zajechało epizodem z przygody Paliwody z blogiem na Salonie24). Możemy się zgadzać, możemy nie ale IMHO sam fakt zawodowego zajmowania się tym tematem upoważnia panią Dorwoj do swobodnego uczestnictwa w dyskusji... A już docinki sugerujące, że skoro dorwoj nie łapie klimatu bloga i nie zgadza się z przyjętymi tu dogmatami (typu: "Dexter jest cool") to jej obecność jest zbędna to już prosta droga do faktycznego obrócenia tego bloga w kółko wzajemnej adoracji... A jednak uczestnictwo w dyskusjach linuksiarzy, gniewków czy też osoby odmawiającej jakiejkolwiek wartości Dexterowi też stanowi o ich atrakcyjności. Wydaje mi się, że interwencja właściciela bloga nie byłaby nie na miejscu... Sorry za offtop ale trochę mnie ta sytuacja zniesmaczyła... 2008/09/18 16:09:01
@kay_84
.... Teraz to mi opadła szczęka na podłogę :) I świat jakby bardziej wrócił na swoje miejsce i jakby bardziej znormalniał - dziękuję! 2008/09/18 16:16:47
@Pogróżki może nie, ale wyciągnięcie publicznie tożsamości osoby, która może chcieć pozostać anonimową, samemu się nie ujawniając, to jednak cios poniżej pasa.
What? Jak ktoś chce pozostać anonimowy, to nie linkuje sobie strony strony w loginie. 2008/09/18 16:20:43
@kay
nie no, problem komunikacyjny Dorwoj polega głównie na dążeniu do wymiany sążnistych epistołów luźno się odnoszących do tematu i wypowiedzi poprzednika zamiast standardowych krótkich wypowiedzi odnoszących się bezpośrednio do tego, co mówił dyskutant. jej tożsamości nie wyciągnięto na wierzch, tylko wskazano, jak to można zrobić - zresztą jak się linkuje do portalu, gdzie są artykuły podpisywane imieniem i nazwiskiem no to sory, ale widać dla takiej osoby ochrona prywatności nie jest priorytetem. chociaż istotnie to było trochę po chamsku ze strony babeintoyland. @dorwoj ale ale. babeintoyland nie jest stałą komentatorką tego bloga, ja ją przynajmniej pierwszy raz widzę. w ogóle to mam wrażenie, że jesteś nienawykła do dyskusji blogowych i stąd Twoje poczucie, że klika rządzi. albo przeciwnie, rozmyślnie trollujesz, domagając się wsparcia osób trzecich, kiedy dyskusja się robi zbyt intensywna. 2008/09/18 16:22:45
@kay_84
"Pogróżki może nie, ale wyciągnięcie publicznie tożsamości osoby, która może chcieć pozostać anonimową, samemu się nie ujawniając, to jednak cios poniżej pasa. " Dżizas, gdzie tu ktoś niby "wyciąga publicznie tożsamość osoby, która może chcieć pozostać anonimową"? Jak ktoś napisze tu, że kim jest "Ausir" można sobie w minutę wyguglać, to też wyciąga publicznie moją anonimową tożsamość? Jeśli ktoś używa odnazwiskowego loginu, który podaje w innej części internetu w ramach adresu e-mail oraz z nazwiskiem i numerem telefonu to stara się według ciebie zachować anonimowość? "Możemy się zgadzać, możemy nie ale IMHO sam fakt zawodowego zajmowania się tym tematem upoważnia panią Dorwoj do swobodnego uczestnictwa w dyskusji." Z jednej strony bronisz jej anonimowości, a z drugiej uprzywilejowanej pozycji jako eksperta? Does not compute. 2008/09/18 16:27:06
@ALL
no cóż, zostaliśmy strollowani, folks. od paru komentarzy zajmujemy się dyskusją na temat dyskusji na temat jednej z komentatorek. 2008/09/18 16:28:22
@wojtekrr
"To podpada pod "przeżycie pokoleniowe". Mało znam osób, których nie przerażałby do dziś kadr z Muffem o białych oczach:)" Święte słowa, dalej mnie to przeraża. A nie uważacie, że kadr z Aaricią o białych oczach jest jednak bardziej przerażający ? :) 2008/09/18 16:34:11
na tym blogu to komentarze są ciekawsze od notek, szczególnie gdy pojawi się taka osoba jak dojwor na którą moża się rzucić jak wściekłe psy. Nie żebym bronił, bo fakt faktem dosyć irytująca to obecność, ale co zrobić egzaltowani psycholodzy/pedagodzy to plaga której wytępić się nie da
a teraz w temacie moja młodość przypadała na czasy różnych Yatamanów, DragonBalli i innych takich, przez pewien okres czasu uważałem się nawet za otaku i kupowałem branżową prasę (czytał z was ktoś kiedyś Kawaii? wychodzi to jeszcze?). Wiele tych kreskówek widziałem i zawsze wydawało mi się, że ta wspomniana wcześniej dychotomia jest aż nazbyt widoczna (no może poza Vegetą, który na początku był zły, a potem taki niby dobry, ale nie do końca). "Pozytywność" bohaterów była rzeczą, której w takich produkcjach najbardziej nie znosiłem. Co zaś się tyczy artykułu z DF to mam takie dziwne wrażenie że powstaje nam w chwili obecnej pokolenie matek, dla których dziecko jest swego rodzaju obciążeniem i trudnieniem w "realizowaniu siebie"/malowaniu paznokci/odpoczywaniu po pracy* i które możliwość wyłączenia dziecka za pomocą telewizora uważają za wielce pomocne (generalizuję oczywiście). Gdy zaś tv nie pomaga, zawsze można zadzwonić po supernianię tudiez innego wysoce wykwalifikowanego specjalistę No ale co zrobić, osobiście nie wierzę w to że każdy rodzic ma chęci/zdolności by być dla swojego dziecka przewodnikiem, uczestniczyć w pełni w jego wychowaniu, rozmawiać z nim etc. Są tacy, ale są w mniejszości. Tak jak nie wszyscy mają zdolności do spokojnej i merytorycznej dyskusji tak samo nie każdy potrafi dobrze (cokolwiek by to znaczyło) wychować dziecko. Nie długo (termin na przyszły tydzień) sam zostanę ojcem i powiem szczerze że sram w gacie ze strachu czy starczy mi talentu by być dobrym tatą dla Jonaszka. 2008/09/18 16:36:30
@rafał.nawrocki
Z tego, co czytam, większości umysłów fascynacje komiksami nie rozpłaszczyły. Pierwszego Funky'ego czytałem chyba jako 7 lub 8 latek, "Szninkiel" to 4 klasa podstawówki. Choć to oferta była dla zauważalnie starszych :) Chyba faktycznie nie rozpłaszczyły :) 2008/09/18 16:40:31
@A nie uważacie, że kadr z Aaricią o białych oczach jest jednak bardziej przerażający ?
Trudny wybór, ale chyba tak. Aaricia to był "ostatni bastion". Swoją drogą, wie ktoś, dlaczego Jolan nie zwraca się do niej po prostu "mamo"? (kto napisze coś o unijnym zakazie, dostaje liścia w ucho za pójście na łatwiznę) 2008/09/18 16:45:29
@muff vs aaricia
zdaje się że muff miał jeszcze bonus za surprise factor, którego brakowało aaricii? dobrze pamiętam? @krystyna ja do rodziców też mówię od zawsze po imieniu, tak jak i moje rodzeństwo. w ogóle jak zauważyłem kiedy mój młodszy brat wyrastał z mówienia mamo i tato, utrzymanie tych form przez dziecko starsze niż 3-4 lata musi wymagać sporego nakładu sił ze strony rodziny. bo dziecko musi sobie przyswoić, że co prawda dla większości ludzi ta osoba jest Krystyną, ale dla mnie będzie mamą. 2008/09/18 16:47:58
@Swoją drogą, wie ktoś, dlaczego Jolan nie zwraca się do niej po prostu "mamo"?
Jakieś osiem lat temu bym odpowiedział "bo był wychowywany bezstresowo". @czytał z was ktoś kiedyś Kawaii? A Ty? 2008/09/18 16:51:56
@nobliwy
"powstaje nam w chwili obecnej pokolenie matek, dla których dziecko jest swego rodzaju obciążeniem i trudnieniem w "realizowaniu siebie"/malowaniu paznokci/odpoczywaniu po pracy" bzdura, po prostu jeszcze 15 lat temu dziecko się puszczało na cały dzień na podwórko i to była norma, teraz wymagania wobec rodziców są defaultowo większe, więc jeśli ktoś ich nie spełnia, to zostaje trochu bardziej napiętnowany. szkoda że w taki durny sposób, że jest matką chcącą malować paznokcie i przez osobę, dla której rodzice = matka 2008/09/18 17:00:37
@Swoją drogą, wie ktoś, dlaczego Jolan nie zwraca się do niej po prostu "mamo"? (kto napisze coś o unijnym zakazie, dostaje liścia w ucho za pójście na łatwiznę)
Może jak seria startowała taka była na Zachodzie moda lub wręcz norma ? :) A może Wikingowie tak mieli i to jest rekonstrukcja ? ;) 2008/09/18 17:00:56
@ mikmach "Niestety to jest przykład jak przez jakieś ostatnie 2 lata GW ostro skręciła w prawo"
Moim zdaniem po prostu zeszli na psy... Dawniej lubilam GW za to, że tworzyło ją spolaryzowane środowisko dziennikarskie: artykuł zbyt wychylony z centrum spotkał się wkrótce z rzeczową polemiką. Wstyd sie przyznać, ale podejrzewam, że miało to jakiś wpływ na ukształtowanie mojej liberalnej dodopostawy. Teraz, kiedy widzę jak wo jedzie po jakiejś lasce z KUL-u za to, że ona bardziej lubi na kolanach niż na jeźdźca, to myślę sobie, że chyba nie zauważył jak mu ten jego liberalizm, na który klnie się w każdej notce, wyszedl razem z włosami. @ wo "Uważam siebie za rodzica liberalnego, zakładam że dojrzały nastolatek może już grać w grę oznakowaną jako tylko dla dorosłych, ale OŚMIO-kuźwa-LATEK? Jak w ogóle mogło dojść do tego, że dzieciak się spodziewał takiego prezentu?" Może wyszło "spod klosza" do szkoły, gdzie opowiedzieli mu o tym starsi koledzy? (Mój mózg doświadcza efektu ponderemotorycznego na zakrętach strumienia Twojej świadomości.) OT: My z tchórzofretką codziennie oglądamy Cartoon Network i mamy tylko jedno zastrzeżenie: w tłumaczeniach kaleczą polszczyznę. @ ivrit jesz lo chara ba rosz kereach @ nobliwy "czytał z was ktoś kiedyś Kawaii?" Tak. "wychodzi to jeszcze?" Zapytaj mrw. "przez pewien okres czasu ..." Tak, Tobie uwierzę, że oglądasz dużo Cartoon Network. "... uważałem się nawet za otaku" Chyba za otaka... 2008/09/18 17:01:20
@mrwisniewski
"A Ty?" "kupowałem branżową prasę " - no tak mogłem napisać że kupowałem i czytałem, wszak nie którzy kupują żeby się kurzyło @czescjacek no dla mnie rodzice=matka, pewnie przez fakt że nie miałem ojca, ale nie ważne zauważ jednak jaka jest rożnica między puszczaniem dziecko na podwórko a sadzaniem go przed telewizorem. W dużym skrócie i uproszczeniu: podwórko=koledzy=środowisko rowieśnicze stymulujące rozwój społeczny czemu równa się tv to nie będę powtarzał, bo to chyba już dogłębnie zostało omówione 2008/09/18 17:04:43
@dodo
"OT: My z tchórzofretką codziennie oglądamy Cartoon Network i mamy tylko jedno zastrzeżenie: w tłumaczeniach kaleczą polszczyznę. " Ja nie jestem w stanie oglądać Cartoon Network odkąd wprowadzili w Polsce wersję dubbingowaną zamiast oryginalnej. 2008/09/18 17:06:12
@nobliwy
"no dla mnie rodzice=matka, pewnie przez fakt że nie miałem ojca, ale nie ważne" sory za urażenie Twojego emo, ale wypowiadałeś się ogólnie "zauważ jednak jaka jest rożnica między puszczaniem dziecko na podwórko a sadzaniem go przed telewizorem." że przed telewizorem nie złamie nogi? 2008/09/18 17:09:10
@ zdaje się że muff miał jeszcze bonus za surprise factor, którego brakowało aaricii? dobrze pamiętam?
Dokładnie - właśnie Muff robił za tą ostatnia kroplę, po której paranoja tego tomu dostaje kosmicznego przyspieszenia i pojawiają się reakcje "Alinoe mnie zeżre". Plus - teza - no kto kurde na tyle polubił Aaricię, żeby się przejmować tym, że jej odbiło? Niech zdycha :) 2008/09/18 17:13:35
"zauważ jednak jaka jest rożnica między puszczaniem dziecko na podwórko a sadzaniem go przed telewizorem."
A to jest jakaś różnica, czy na aspołecznego gnojka wychowa ulica czy telewizor? 2008/09/18 17:14:37
@dodosdontquack
"Chyba za otaka..." zawsze myślałem że się pisze "otaku", dzięki za wyprowadzenie z błędu :) @ czescjacek "sory za urażenie Twojego emo, ale wypowiadałeś się ogólnie" no ale przez swoje schematy poznawcze gdzie do pojęcia rodzice przypisane jest pojęcie matka a nie matka i ojciec. Ale jak mówiłem nieważne, chyba że koniecznie chcesz to mogę trochę poteoretyzować z zakresu kognitywistyki "że przed telewizorem nie złamie nogi?" ale mi pojechałeeeeeś! 2008/09/18 17:18:06
@nobliwy
"no ale przez swoje schematy poznawcze gdzie do pojęcia rodzice przypisane jest pojęcie matka a nie matka i ojciec. Ale jak mówiłem nieważne, chyba że koniecznie chcesz to mogę trochę poteoretyzować z zakresu kognitywistyki" hę? "ale mi pojechałeeeeeś" hę? 2008/09/18 17:19:26
@2eli.wurman
"A to jest jakaś różnica, czy na aspołecznego gnojka wychowa ulica czy telewizor?" jeszcze mi powiedz że każde dziecko z paiskownicy wyrośnie na bandytę 2008/09/18 17:23:14
@nobliwy
"jeszcze mi powiedz że każde dziecko z paiskownicy wyrośnie na bandytę" Takie rzeczy można przeczytać tylko po instalacji Linuksa. 2008/09/18 17:25:02
@dodosdontquack
"Teraz, kiedy widzę jak wo jedzie po jakiejś lasce z KUL-u za to, że ona bardziej lubi na kolanach niż na jeźdźca,..." Bo to kurczę jest przezabawne, że "laska z KUL", która poślubiła niewidzialnego człowieka(?) o niepewnym statusie ontologicznym, bierze na warsztat "Dom dla zmyślonych przyjaciół Pani Foster" 2008/09/18 17:25:11
@nobliwy
"mam użyć większych liter czy piktogramów" użyj większego sęsu 2008/09/18 17:38:39
@czescjanek
ech, niby jestem w pracy, ale dobra zajmę się pierdołami Zasadniczo chodzi o to, że słowa "matka", uzyłem automatycznie, miałem na myśli "osobę wychowującą dziecko", ale jako ktoś nie wychowywany przez ojca moim pierwszym skojarzeniem była "matka" więc tym słowem się posłużyłem. To wszystko odbyło się na poziomie automatycznym. tak samo jak Arab zapytany o owoc raczej powie "daktyl" niż "jabłko", gdyż z "daktyl" ma w jego sieci asocjacyjnej silniejsze powiązanie z pojęciem węzłowym "owoc". Tak jak w mojej sieci asocjacyjnej "matka" jest silniej powiązana z pojęciem "osoba wychowująca dziecko" niż "ojciec" czy też "rodzice". To po prostu wynika z historii wzmocnień. Twoje wytknięcie mi "matki" jest według mnie czepialstwem, ale mam nadzieję że Ci teraz to wystarczająco wyjaśniłem (narażając gospodarkę krajową na straty) co zaś się tyczy tego że mi pojechałeś, było to swego rodzaju zaskoczenie poziomem merytorycznym Twojego kontrargumentu, który, co tu ukrywać był bliski zeru. Pozostaję więc w przeświadczeniu że uznajesz wyższość tv nad podwórkiem, co wydaje mi się smutne w kontekście Twojego tudież Twoich potomków dzieciństwa 2008/09/18 17:48:33
@nobliwy
"Zasadniczo chodzi o to, że słowa "matka", uzyłem automatycznie" no właśnie o to się czepiłem. Ty jesteś, że tak powiem, usprawiedliwiony, ale gieneralnie mam tendencję czepiać się jak ktoś powiela stereotypy płciowe co do telewizji vs. podwórka, to w przeciwieństwie do Ciebie raczej się nie wypowiadałem na temat wyższości któregoś z tych środków wychowawczych. zaniedbane dziecko to dla mnie zaniedbane dziecko, ale jak rozumiem Ty uważasz, że puszczenie go samopas na podwórko i malowanie w tym czasie paznokci jest okej, a posadzenie przed telewizorem i malowanie w tym czasie paznokci to znak schyłkowości kultury Zachodu? 2008/09/18 17:58:59
z dwojga złego: tak
jeżeli ktos nie zajmuje się dzieckiem i puszcza je samopas uważam że lepiej dla rozwoju tego dziecko (skoro ten rozwój nie jest wspierany przez rodzica) by biegało sobie po podwórku z rówieśnikami niż żeby siedziało przed telewizorem. Zaznaczę jednak że to moje prywatne zdanie i nie chcę go nikomu narzucać a jego przeciwnków obrażam bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby ;) 2008/09/18 18:00:45
@ czescjacek
"no cóż, zostaliśmy strollowani, folks. od paru komentarzy zajmujemy się dyskusją na temat dyskusji na temat jednej z komentatorek." I za to przepraszam. Z innych rzeczy (podlinkowanie odnazwiskowego nicku, itd) tłumaczyć się nie zamierzam. Powiem może tylko, ze zarówno nr tel., jak i mail są dostępne w necie do ponad pół roku i nikt nigdy nie zrobił z nich takiego użytku, jak tu. Co do poziomu pewnych komentarzy (@nobliwy, @ausir, @dodosdontquack, @babeintoyland plus inni) też należy zmilczeć, no bo co tu można powiedzieć? Chamstwo to o wiele gorsza plaga do wytępienia, niż "egzaltowani psycholodzy/pedagodzy". Autentycznie, jestem w szoku, co do osób zabierających tu głos. Tak, to jest blogosfera i trzeba być twardym, nie miękkim. I chamskim do oporu. 2008/09/18 18:13:26
@ Strzelam, że sympatyczny sms był od Ciebie. A ten drugi, mniej sympatyczny..pewnie też do Ciebie?
No to jest akurat niczym nie poparta insynuacja (pomijam że także nieprawdziwa, ale to akurat nieistotne - nijak nie mogę udowodnić że nie jestem wielbłądem). Widzę w każdym razie że pani dorwoj zaczyna łapać klimat blogosfery i próbuje się odgryzać. @ Pogróżki może nie, ale wyciągnięcie publicznie tożsamości osoby, która może chcieć pozostać anonimową, samemu się nie ujawniając, to jednak cios poniżej pasa. Nie wiem czy poniżej pasa, przypominam że to wobec mnie pani dorwoj jako pierwsza rzuciła uwagę o chowaniu się za internetową anonimowością, nie pozostało mi nic innego jak pokazać, że ta anonimowość to często fikcja. I to na ogół na życzenie samego zainteresowanego, który informacje o sobie sieje w sieci gdzie się tylko da. @ babeintoyland nie jest stałą komentatorką tego bloga, ja ją przynajmniej pierwszy raz widzę. Stała czy niestała, who cares. Blog nie jest zahasłowany, może tu wpaść i wypowiedzieć się każdy kto akurat obok przechodził. W tym i ja, i pani dorwoj. Była we mnie pokusa, aby włączyć się do tej dyskusji merytorycznie, ale wystarczyła chwila, aby cała ta pogawędka potoczyła się w kierunku, w którym już tylko - moim zdaniem - pozostało postawić tamę - nawet w sposób nieelegancki - pani dowroj zmierzającej w swoim zacietrzewieniu ku klasycznemu trollingowi. Żeby zakończyć tę dyskusję i choć trochę wyjaśnić moje zachowanie, powiem że mnie ostatecznie szlag trafił (odbierając resztki chęci do normalnej dyskusji) mniej więcej w okolicach, gdy nasza bohaterka zadeklarowała: "A ja mam wrażenie, ze od czasów Homera, Sofoklesa, czy Eurypidesa nic się w gruncie rzeczy nie zmieniło" oraz "czy takie wartości, jak uczciwość, odwaga, mądrość, przyjaźń, miłość zupełnie się zdezawuowały". Proszę pani, wrażenie to sobie pani może mieć na prywatny użytek, ale jak się przy okazji sięga po tony mniej lub bardziej naukowych dowodów to wypada trzymać pewien poziom. Tak samo prywatnie może sobie pani wierzyć w peace, love and harmony i co tam jeszcze pani chce. Może sobie pani nawet biegać po ulicy z kwiatkami we włosach i tańczyć przy ognisku boso w noc Kupały. Ale gdy przemawia pani z pozycji naukowca to (for krajst sejk!) wypada poruszać się na nieco wyższym poziomie refleksji (można by tu jeszcze dorzucić naukowy obiektywizm, ale tu akurat zdaję sobie sprawę że to abstrakt) niż "czy takie wartości jak miłość czy przyjaźń się zdezawuowały" bo to pachnie wypracowaniem z tezą mocno egzaltowanej licealistki. Sorki, ale w paru miejscach w necie przyznaje się pani do pracy naukowej, prosi o pomoc w zbieraniu materiałów, więc trzeba się w takiej sytuacji liczyć, że ktoś będzie oceniał pani wypowiedzi w takim kontekście. A jak się wkurzy to i pani tę pracę naukową - kosztem internetowej anonimowości - wypomni. No i tyle tego. Poniosło i mnie trochę. Przepraszam wszystkich zainteresowanych za eskalację napięcia. Jest już następna blogonotka to może dla ukojenia nerwów lepiej popisać coś o muzyce. 2008/09/18 18:18:23
@dorwoj1
"I za to przepraszam. Z innych rzeczy (podlinkowanie odnazwiskowego nicku, itd) tłumaczyć się nie zamierzam. Powiem może tylko, ze zarówno nr tel., jak i mail są dostępne w necie do ponad pół roku i nikt nigdy nie zrobił z nich takiego użytku, jak tu." Czy ktokolwiek każe się tu tłumaczyć? Podkreślamy jedynie, że bzdurą jest, jakoby ktokolwiek wyciągał tu czyjąkolwiek ukrytą tożsamość, niezależnie od użytku zrobionego z telefonu czy maila. "Co do poziomu pewnych komentarzy (@nobliwy, @ausir, @dodosdontquack, @babeintoyland plus inni) też należy zmilczeć, no bo co tu można powiedzieć? " Znaczy się, które niby moje komentarze należy zmilczeć? Uznanie mieszania z błotem wszystkich zagranicznych produkcji komiksowych jako nie umywających się do polskich za idiotyzm? Czy też może wykazanie, że nikt nie wyciąga tu tożsamości osób, które starają się zachować anonimowość (abstrahując zupełnie od jakichkolwiek SMSów z pogróżkami)? 2008/09/18 18:23:10
@dorwoj
"Mam powody wątpić w pańską pomoc, jako że nie reaguje pan na napastliwość innych osób nawet w komentarzach na tym blogu (jedynie nie lubi pan "flejm z edziecka"). " Bo na tym właśnie polega blogosfera - komentarze na blogu z natury rzeczy bywają ostre. No trudno, kto do tego nie ma zdrowia, niech się tu nie udziela. Przekroczeniem reguł gry jednak jest grożenie komuś już poza blogiem. To mniej więcej tak, jakbyś wątpiła w pomoc sędziego bokserskiego ("a nie interweniował pan, kiedy ci dwaj faceci w krótkich gatkach się prali po ryjach"). W każdym razie, powinnaś to zgłosić administratorom nawet całkowicie rezygnując z mojej pomocy. @kay "Możemy się zgadzać, możemy nie ale IMHO sam fakt zawodowego zajmowania się tym tematem upoważnia panią Dorwoj do swobodnego uczestnictwa w dyskusji..." A ktoś jej odbiera "prawo do uczestnictwa"? W sensie, że jest zabanowana? Dyskusje to jednak mają do siebie, że tezę spotyka antyteza. Obrona tezy per "ja się znam, bo ja to badam naukowo, a wy cicho bądźcie, amatorzy" to nigdy nie jest dobry pomysł, ale nie zdarzyło to się przecież po raz pierwszy w dziejach dyskusji internetowych. @czescjacek "ale ale. babeintoyland nie jest stałą komentatorką tego bloga, ja ją przynajmniej pierwszy raz widzę." A no właśnie - czy to przypadkiem nie było po prostu jakieś echo innych sporów Dorwoj z innych forów/blogów/łotewerów? Bo też jakoś nie kojarzę tego nicka. 2008/09/18 18:25:36
@dorwoj
"Z innych rzeczy (podlinkowanie odnazwiskowego nicku, itd) tłumaczyć się nie zamierzam." I nikt tego nie wymaga. "Powiem może tylko, ze zarówno nr tel., jak i mail są dostępne w necie do ponad pół roku i nikt nigdy nie zrobił z nich takiego użytku, jak tu." Chamskie insynuacje. "Co do poziomu pewnych komentarzy (@nobliwy, @ausir, @dodosdontquack, @babeintoyland plus inni) też należy zmilczeć, no bo co tu można powiedzieć?" Może coś na temat? "Chamstwo to o wiele gorsza plaga do wytępienia, niż "egzaltowani psycholodzy/pedagodzy"." No nie wiem. "Autentycznie, jestem w szoku, co do osób zabierających tu głos. Tak, to jest blogosfera i trzeba być twardym, nie miękkim. I chamskim do oporu." Timmy! 2008/09/18 18:31:11
@dodo
"Teraz, kiedy widzę jak wo jedzie po jakiejś lasce z KUL-u za to, że ona bardziej lubi na kolanach niż na jeźdźca, to myślę sobie, że chyba nie zauważył jak mu ten jego liberalizm, na który klnie się w każdej notce," Jasne, napisałem bardzo wiele notek propagujących liberalizm. "wyszedl razem z włosami. " Twoja fascynacja moimi włosami mnie zaczyna trochę nudzić, szczerze mówiąc. Proszę twórczo wymyślić sobie jakąś ciekawszą adpersonę. @nobliwy "co zaś się tyczy tego że mi pojechałeś, było to swego rodzaju zaskoczenie poziomem merytorycznym Twojego kontrargumentu, który, co tu ukrywać był bliski zeru. " Hej, ja tego tak nie odebrałem - odebrałem to jako właśnie merytoryczne wyjaśnienie, dlaczego rodzice bardziej się boją złego wpływu podwórka niż złego wpływu telewizora. Jedno i drugie może zdemoralizować, ale to drugie przynajmniej nie zagraża przetrwaniu w sensie czysto biologicznym. Tak ja zrozumiałem poziom merytoryczny Czescjacka. @dorwoj "Powiem może tylko, ze zarówno nr tel., jak i mail są dostępne w necie do ponad pół roku i nikt nigdy nie zrobił z nich takiego użytku, jak tu. " Ale też i blog istnieje od ponad dwóch lat (a wypowiadają się tu ludzie, których nr. tel i mail są dostępne, etc.), a nikt jeszcze się na coś takiego nie skarżył. Stąd pewne zaskoczenie. 2008/09/18 18:38:06
@WO
"To mniej więcej tak, jakbyś wątpiła w pomoc sędziego bokserskiego ("a nie interweniował pan, kiedy ci dwaj faceci w krótkich gatkach się prali po ryjach")." Ok, łapię konwencję, ale pewne sformułowania (czepliwe, nawet nie chamskie, po prostu - czepliwe) są no.. poza konkurencją, jednak podkopują czyjeś sądy, tak? I co pan wtedy, jako właściciel tego bloga robi? Pozwala się w tym unurzać? "Obrona tezy per "ja się znam, bo ja to badam naukowo, a wy cicho bądźcie, amatorzy" to nigdy nie jest dobry pomysł, ale nie zdarzyło to się przecież po raz pierwszy w dziejach dyskusji internetowych." No ja bardzo przepraszam, ale to nadinterpretacja moich słów. Napisałam to, bo praktyką zajmują się wszyscy, empirią - mało kto. Czy pan,jako autor artykułu nt. kreskówek, zrobił jakąś ankietę chociażby, przeanalizował roczne badania nad inicjacją czytelnicza pod wpływem filmu robione np. przez "Guliwera", oprócz tej "obserwacji uczestniczącej" w ramach własnej rodziny? Ile zrobiono badań empirycznych od czasów Stefana Szumana jeśli chodzi o bezpośrednie reakcje dziecka na zawartość fabuły baśniowej? Bardzo mało, no ale to raczej nikogo tu nie interesuje...ważne, żeby błyskotliwe rąbnąć wiąchą po nerach i jest git. Z tego, co wiem, na ringu tez obowiązują pewne zasady. "Za wszelką cenę" to bardzo pouczający film, jeśli chodzi o tzw. ludzkie odruchy. "A no właśnie - czy to przypadkiem nie było po prostu jakieś echo innych sporów Dorwoj z innych forów/blogów/łotewerów? Bo też jakoś nie kojarzę tego nicka." Nie znam człowieka. 2008/09/18 18:47:30
@wo
"ostateczne ośmieszenie samej idei lustracji naukowców - ciekawe, czy znajdzie się jakiś przygłup gotów oświadczyć, że potępia go za to, że podpisał jakieś papiurki" oczywiscie ze sie nie znajdzie, bo to nie jest kwestia idei lustracji, ale tego jak sie ona odbywa w Polsce nie powinno chodzic o papierki, tylko o to czy komus przesral zycie donoszac, czy tez nie. zwroc uwage, ze zwolennicy lustracji przeszli np do porzadku dziennego nad przyznaniem sie Boniego, bo nikomu nie zaszkodzil @dorwoj1 "Serce mnie boli , gdy w sposób dyletancki podchodzi się do każdego tematu korzystając z tego, że jest się dziennikarzem poczytnej gazety. Dlaczego prof. Jerzy Bralczyk nie pisze np. o sytuacji w Darfurze, itp? Bo się szanuje" sorry, ale jest to typowa brednia doprowadzajaca mnie do furii - uzywana zazwyczaj przez polonistow, ktorym nie udalo sie zostac pisarzami badz krytykami wobec tych, ktorzy nimi zostali (bedac np. po politechnice). Wedlug ciebie Lem musialby pisac wylacznie o medycynie, wo o chemii a kaczmarski nie mialby prawa spiewac o historii badz polityce bo wszyscy maja papiery na co innego. wspominany prof.bralczyk na wykladach wlasnie na dziennikarstwie mawia, ze "dziennikarz powinien umiec zajac sie kazdym tematem wiedzac po trosze o wszystkim i wszystko o czyms" 2008/09/18 18:49:24
@dorowoj1
Wzajemna adoracja osób skupionych wokół autora bloga. Czytam tego bloga dosc krotko, ale nie widze, by wszyscy ze wszystkimi sie zgadzali. Bedac kilka dni zdazylem sie juz sciac, sa osoby jak leniuch, ktore scinaja sie b. czesto. Jest tu pewne przegiecie w lewo, ale na wielbionym tu salonie24 masz przegiecie w prawo. nic w tym dziwnego. ot wpadaja ci, ktorzy lubia sie pospierac i podyskutowac, a niekoniecznie nadymac, gdy sie ktos z nimi nie zgadza @know super, mamusia z artykulu wychowa narodowi kolejnych braci kaczynskich (...) to jest wlasnie przyklad histerii, w ktorej z kazdej szafy wyskakuje kaczynski. z drugiej strony know polewasz pewnie, ze innym z kazdej wyskakuje michnik @pogrozki sms to tylko potwierdza, ze wbrew temu co pisze znaczna czesc komentatorow tego bloga, psychole nie rekrutuja sie wylacznie z szeregow prawicy 2008/09/18 18:50:06
@dorwoj1
"Serce mnie boli , gdy w sposób dyletancki podchodzi się do każdego tematu"(ciach) No właśnie mnie też boli jak się tak podchodzi np. do tematu komiksu dziecięcego :) Dlatego polemizuję :) 2008/09/18 18:53:59
@Czy pan,jako autor artykułu nt. kreskówek, zrobił jakąś ankietę chociażby,
A Ty? Zrobiłaś ankietę? I co z tego, skoro pleciesz bzdury w temacie komiksów, to ile warta jest taka ankieta? 2008/09/18 18:59:35
@mirinda1974
"Wedlug ciebie Lem musialby pisac wylacznie o medycynie, wo o chemii a kaczmarski nie mialby prawa spiewac o historii badz polityce bo wszyscy maja papiery na co innego. wspominany prof.bralczyk na wykladach wlasnie na dziennikarstwie mawia, ze "dziennikarz powinien umiec zajac sie kazdym tematem wiedzac po trosze o wszystkim i wszystko o czyms"" Lem i Kaczmarski mieli talent, do innych rzeczy (np. do pisania o twórczości Lema) trzeba mieć fest wiedzę. Oczywiście, prawdziwy dziennikarz powinien umieć napisać artykuł i o miłości i o dżdżownicy- problem tylko, ile z tego pożytku mają czytający, a ile sam autor? @wojtekrr "Timmy!" Życzę sobie...nie być wielbłądem w tej dyskusji. 2008/09/18 19:02:11
@mrwisniewski
"A Ty? Zrobiłaś ankietę? I co z tego, skoro pleciesz bzdury w temacie komiksów, to ile warta jest taka ankieta?" Nie zajmuję się zawodowo komiksem dziecięcym. Ankiety dotyczyły roli fantastyki baśniowej na tle innych wyborów lekturowych w zależności od wieku, płci, tradycji czytelniczych w rodzinie, itd. 2008/09/18 19:05:46
@Nie zajmuję się zawodowo komiksem dziecięcym.
Zajmujesz się zawodowo lekturami dziecięcymi, o ile dobrze zrozumiałem, więc ciasność horyzontów i nieznajomość okolic nie świadczy o Tobie najlepiej. 2008/09/18 19:09:08
@ mrwisniewski
"Zajmujesz się zawodowo lekturami dziecięcymi, o ile dobrze zrozumiałem, więc ciasność horyzontów i nieznajomość okolic nie świadczy o Tobie najlepiej." Napisz jedną rzecz, która o Tobie świadczy dobrze, jak również uświadomi mnie i Tobie, dlaczego możesz mnie tak nonszalancko podsumować. 2008/09/18 19:19:21
@Napisz jedną rzecz, która o Tobie świadczy dobrze,
Hm, "nie pieprzę głupot o komiksach i animacji". @jak również uświadomi mnie i Tobie, dlaczego możesz mnie tak nonszalancko podsumować. Hm, "pieprzysz głupoty o komiksach i animacji". 2008/09/18 19:24:31
@Nie karmić trolla!
oj tam nie karmić znowu. było nudno, a jest wesoło. all in teh quest fer more LULZ!!! 2008/09/18 19:32:10
@ cześćjacek
Wesoło, wesoło, ale się człowiek czasem zapomni, z nerw wyjdzie, coś napisze i później aż sam się dziwi że się dał do takiego wpisu sprowokować 2008/09/18 21:53:45
@dorwoj
"Ok, łapię konwencję, ale pewne sformułowania (czepliwe, nawet nie chamskie, po prostu - czepliwe) są no.. poza konkurencją, jednak podkopują czyjeś sądy, tak? " Dyskusja polega z grubsza właśnie na podkopywaniu czyichś sądów. "Czy pan,jako autor artykułu nt. kreskówek, zrobił jakąś ankietę chociażby, przeanalizował roczne badania nad inicjacją czytelnicza pod wpływem filmu robione np. przez "Guliwera", oprócz tej "obserwacji uczestniczącej" w ramach własnej rodziny?" Czy zadaniem krytyka jest "robienie ankiet chociażby", czy opisywanie subiektywnej oceny dzieła sztuki? "ale to raczej nikogo tu nie interesuje..." Egzaktly. Proponuję wyciągnąc z tego wnioski. Dajmy na to, fuknąć z wielkim oburzeniem "ale ich to w ogóle nie interesuje!" i się obrazić. Zamiast zanudzać ludzi tym, co ich nie interesuje. "Nie znam człowieka" OK. Przyznam, że póki co to właśnie we mnie wzbudziło największe przerażenie - "o rany, przyjdą tu za nią jacyś jej stali polemiści z edziecko". "do innych rzeczy (np. do pisania o twórczości Lema) trzeba mieć fest wiedzę" Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie przygłupy zabierają się w dzisiejszych czasach za pisanie o twórczości Lema. "Nie zajmuję się zawodowo komiksem dziecięcym" Ale problem polega na tym, że rzuciłaś tutaj wiele mocno naciąganych tez dotyczących m.in. komiksu dziecięcego i kreskówek. 2008/09/18 22:03:05
@ przyjdą tu za nią jacyś jej stali polemiści z edziecko
Dawno mnie nikt tak nie uraził jak tym podejrzeniem dotyczącym mego pochodzenia. Idę płakać w poduszkę, chlip, chlip. 2008/09/18 22:22:21
@WO
"Dyskusja polega z grubsza właśnie na podkopywaniu czyichś sądów." Sądów tak, ale nie osób.. ataki personalne są tu na porządku dziennym... "Czy zadaniem krytyka jest "robienie ankiet chociażby", czy opisywanie subiektywnej oceny dzieła sztuki? " Powiedzmy, że im lepszy warsztat, tym mocniejsze argumenty. Erystyka to tylko połowa sukcesu. Słowa zawsze można zweryfikować empirią właśnie. "Egzaktly. Proponuję wyciągnąc z tego wnioski. Dajmy na to, fuknąć z wielkim oburzeniem "ale ich to w ogóle nie interesuje!" i się obrazić. Zamiast zanudzać ludzi tym, co ich nie interesuje." Ja ludzi do wiedzy pchać nie będę - jak wolą sobie pogadać o niczym, ich sprawa. "Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie przygłupy zabierają się w dzisiejszych czasach za pisanie o twórczości Lema." Wyobrażam sobie - ludzie dla kasy zrobią wiele, jeśli nie wszystko. Jak dla mnie bezkonkurencyjny w tej kategorii (pisanie o Lemie) pozostaje St. Bereś. Potem Wojciech Hamerski i -last but not least- Andrzej Zgorzelski. Ale nikogo tu te nazwiska nie interesują!!!! (oskarowo, wg wzorca) "Ale problem polega na tym, że rzuciłaś tutaj wiele mocno naciąganych tez dotyczących m.in. komiksu dziecięcego i kreskówek." A zamiast weryfikacji moich "naciąganych" opinii dostałem na głowę kubeł pomyj w stylu "troll", "nie chciało się przekartkować komiksu", "pieprzysz głupoty i komiksach i animacji" -no, żenada, żenada. Powiem szczerze, że idzie to na pana konto w pewnym sensie, więc ta bierność jakby się nie opłaca. Jest tu stało grono adwersarzy i ... nic poza tym? Liczy się klepanie wg wzorca w klawiaturę? Smutek i nostalgia, tym bardziej, że czytywałam pana publikacje w GW i miałam pana za ... normalnego gościa? 2008/09/18 22:31:59
@A zamiast weryfikacji moich "naciąganych" opinii dostałem na głowę kubeł pomyj w stylu "troll",
I jeszcze Ci wyrósł sisiorek. 2008/09/18 22:34:11
Hej, nie sugeruj mi WO, że jestem kryptycznym starym pierdziochem :-) Napisałem "robić _idiotyczne_ powstania, mamy _trzy_ w dorobku". Co ja poradzę, że Dorwoj nie potrafi obsłużyć dwóch przydawek naraz. No użyłem jeszcze "strawman fallacy", ale kto tego nie zna niech sobie z pożytkiem wygugla. Tekst o podatkach mimo istnienia kontekstu należało rozumieć dosłownie (kurde! zrobiłem dzisiaj Państwo Polskie na 10PLN na VAT-cie i mam moralniaka :-/).
A teraz będę kryptyczny: In internets no one hears your drama. 2008/09/18 22:41:19
@dorwoj
"Sądów tak, ale nie osób.." Fajosko, ale napisałaś właśnie "sądów" a nie "osób". Wszystko byłoby prostsze, gdybyś myślała przed kliknięciem na "wyślij". "Powiedzmy, że im lepszy warsztat, tym mocniejsze argumenty." No fakt - im więcej krytyk robi ankiety, tym lepszy ma warsztat. Ankiety to w ogóle podstawa warszatu krytyka. "Wyobrażam sobie - ludzie dla kasy zrobią wiele, jeśli nie wszystko" Nawet sobie nie wyobrażasz, jaką kasę przynosi pisanie o Lemie. "A zamiast weryfikacji moich "naciąganych" opinii dostałem na głowę kubeł pomyj w stylu "troll", "nie chciało się przekartkować komiksu", "pieprzysz głupoty i komiksach i animacji" -no, żenada, żenada." Nie "zamiast" ale "razem z". I bardzo mi przykro, ale najwyraźniej nie przekartkowałaś i stąd to pieprzenie głupot. Ty to nazywasz "kubłem pomyj", ja to nazywam sprawiedliwą oceną Twoich wypowiedzi. " Smutek i nostalgia, tym bardziej, że czytywałam pana publikacje w GW i miałam pana za ... normalnego gościa? " No proszę, a ja nie czytywałem Twoich publikacji, więc nawet nie mogę powiedzieć, że kiedyś Cię miałem za normalną gościówę. 2008/09/18 22:59:03
@mrwisniewski
"I jeszcze Ci wyrósł sisiorek." Biedne dziecko, wychowane na kreskówkowym żargonie... No, co zrobić, czasami poziom dyskusji nie pozwala na nic innego, tylko na pouczanie w stylu "nawiedzonego pedagoga". I troll jak malowany. @inz.mruwnica "jestem kryptycznym starym pierdziochem" No jesteś... Ale, z drugiej strony, ileż emocji w związku z czymś tak banalnym, jak ... kreskówki? Poza tym, dorwoj potrafi obsłużyć dwie przydawki, ale nie "naraz" z bełkotliwymi kwestiami o... w sumie,to chyba o niczym. 2008/09/18 22:59:59
@dorwoj1
"nie chciało się przekartkować komiksu" A jak inaczej zweryfikować takie coś : "Wystarczy porównać nasze rodzime produkcje z tamtych lat (np. Kajko i Kokosz, Tytusy) z naprawdę beznadziejnymi "Donaldami", które co zamożniejsi dostawali w paczkach od rodziny" z zagranicy"... oczywiście, wszyscy chcieli mieć "te zagraniczne" komiksy... dziś można je dostać w każdym kiosku - Cartoon Network ma nawet swoje komiksowe pisemko... I czy po przejrzeniu takiego komiksu nie nasuwają się na myśl takie właśnie skojarzenia, jak: atrofia wyobraźni, itp? " No jak kiedy stopień nieznajomości rzeczy w temacie "komiks dziecięcy" przekracza masę krytyczną ? Przecież prosiłem o wskazanie mi jak krowie na rowie, że tak kolokwialnie napiszę ta "słabość" albumów Dana Rossy. I co ? Grochem o ścianę. Te "strasznie głupie komiksy zagraniczne", "kiedyś to były komiksy nie to co teraz" to nie jest przecież nawet ślad sensownej tezy. To przecież zestaw "argumentów" bardzo podobny do tego, z którymi polemizował Maciej Parowski w "Grochem o ścianę" daaaaaawno temu. Tak niewiele się zmieniło. Możemy sobie dyskutować o kanonie komiksu dziecięcego i jego wartości, ale to trzeba troszkę go poznać a nie posługiwać się zestawem kilku prostych jak cepy pojęć z gotową tezą pod tytułem ""Wystarczy porównać nasze rodzime produkcje z tamtych lat (np. Kajko i Kokosz, Tytusy) z naprawdę beznadziejnymi "Donaldami"". Rany to nie jest nieznajomość rzeczy to jest jakaś meganieznajomość rzeczy zwłaszcza znając skale inspiracji rodzimych komiksiarzy zarówno w Disneyu jak i w klasyce frankofońskiej (poza może Papciem Chmielem). Nie masz obowiązku znać się na komiksie dziecięcym, ale gdy wyrażasz autorytatywne sądy bez znajomości rzeczy to spodziewaj się polemiki. Czasem nawet wystarczy przeczytać notkę w Wiki bo ja wiem "Carl Barks", żeby dało do myślenia choćby w kwestii komiksów Disneya. I żeby było zabawnie ja nie uważam komiksów licencyjnych Disneya za szczytowe osiągnięcia komiksu dziecięcego, ale jak ktoś mi wyskakuje z "głupim Donaldem" to aż się prosi, że i tutaj są albumy, które zyskały miano klasyka. Że Eisner uważał Barksa za "the Hans Christian Andersen of comic books." etc. BTW. w PRLu lat 80tych dzieci marzyły albo o Marvelach albo o klasyce frankofońskiej typu "Spirou"' Lucky Lucke" czy Asterix raczej :) 2008/09/18 23:09:45
@zamorano102
Poza nazwiskiem Dana Rossy nie padł tu żaden argument, który by mnie przekonał, ze "tamte" komiksy miały sens. Proszę- pokaż mi te zdania, w których robisz jakaś analizę. Poza tym, to moja SUBIEKTYWNA ocena, do której mam prawo - tak się bowiem składa, że WOLĘ "Tytusy", "Asteriksy" i nawet "Fistaszki" od Kaczora Donalda w jakiejkolwiek postaci. 2008/09/18 23:22:12
Ale oczywiście zdajesz sobie sprawę , że "Fistaszki" to zagraniczny komiks ?
Nawiasem pisząc Charles M. Schulz osiągnął w historii gatunku pozycję o jakiej Papcio Chmiel może tylko pomarzyć. Próbowałem podjąć dyskusję o komiksach frankofońskich. Masz oczywiście prawo do swoich subiektywnych ocen, problem leżał w tym że budowałaś bardzo kategoryczny tezy o kondycji komiksu dziecięcego na podstawie swoich wyobrażeń / niedoskonałych wspomnień/ subiektywnych ocen do, których masz prawo DWÓCH tytułów zagranicznych na rynku polskim. I możesz sobie woleć jeden czy drugi tytuł. Natomiast IMVHO powinna być jakaś różnica pomiędzy indywidualnym gustem, a moralną paniką dotyczącą kondycji kultury popularnej dla dzieci. 2008/09/18 23:31:21
@zamorano102
"Natomiast IMVHO powinna być jakaś różnica pomiędzy indywidualnym gustem, a moralną paniką dotyczącą kondycji kultury popularnej dla dzieci." Problem w tym, że dziś dzieci nie czytają "Fistaszek", ani chyba nawet "Asterixów"... Największa popularność "Asterixów" w Polsce, to lata 90-te, jak pamiętam... Teraz mamy zalew pisemek w stylu komiksopodobnym (Cartoon Network, Power Rengers, nie wiem, co tam jeszcze, ale jest tego sporo, wejdź do kiosku, sam się przekonasz)... "takie" komiksy to naprawdę straszne dno jest... trudno mi to bardziej uargumentować- radze samemu przeglądnąć takie pisemko. Warto zauważyć, że tytuły nawiązują do bohaterów kreskówek... wszystko obliczone na robienie jak największej kasy, oczywiście... "Fistaszki" były wydane w Polsce gdzieś w latach 85-87 (?) w takich dziwnych zeszytach, na fatalnym papierze...kupowało się je w kioskach RUCH-u... w brodę sobie dziś pluję, że je oddałam młodszemu rodzeństwu w rodzinie... ech. 2008/09/18 23:40:17
Przepraszam że się powtórzę, ale naprawdę, nie karmcie trolla. Tym bardziej że to troll ideowy, a nie wyrafinowanie przewrotny.
2008/09/18 23:47:51
@ Dorwoj "No jesteś"
Adpersona! Wezwijcie policję internetową! Ach, już wiem co było takiego kryptycznego... ten "krakowski konserwatysta i powstaniec warszawski". No OK, może to wydawać się trochę bełkotliwe, ale w istocie jest bardzo proste: przekonywanie dzieci o istnieniu wyraźnego podziału na dobro i zło i trucie ich "archetypicznymi bohaterami" doprowadzi do wychowania betonowego absolutysty moralnego (krakowski konserwatysta), albo bezmyślnego mięsa armatniego (powstaniec warszawski). A jeszcze groźniejsze jest przekonanie, że "dziecku tego potrzeba", bo wnioskiem z takiego założenia jest, że jeżeli dziecko tego nie chce to jest nienormalne. A co do Dextera, to żeby zrozumieć przesłanie tej kreskówki wystarczy wsłuchać się w piosenkę końcową: In Dexter's laboratory lives the smartest boy you've ever seen But Dee-dee blows his experiments to shmeezerings (czy jak to zapisać). Och, gdybym oglądał to w dzieciństwie to może nie byłbym takim "aspergerowym dziwadłem". (do wszystkich, którzy chcą sobie poużywać: wyrosłem) 2008/09/18 23:49:32
@ Biedne dziecko, wychowane na kreskówkowym żargonie...
nie ma takich trolli. ktoś ją napisał. 2008/09/18 23:49:57
@babeintoyland: Ale dlaczego nie? Na Usenecie zawsze quasiargumentami było "bo mi się czytnik zapycha", "bo mam modem", albo "bo mi wyskakuje z KF-u". Ale w XXI-wiecznej blogosferze?
2008/09/18 23:52:59
@bardzo kategoryczny tezy o kondycji komiksu dziecięcego
Mam wrażenie, że to nie była teza o kondycji komiksu jako takiego, a raczej komiksów opartych na kreskówkach. Coś w rodzaju: Komiksy kreskówkowe (Donald) są evil v inne komiksy (Tytus) są w porządku ----- kreskówki są evil Ale głowy nie dam. 2008/09/19 00:01:14
Krótko w kwestii kreskówek i ich wpływu na zachowanie
Nie sądze żeby mozna było znacząco za ich sprawą formować jakieś rudymenty etyczne. W końcu pomimo braku cartoon network, wyrastaliśmy w klimacie filmów wojennych gdzie faszystowski trup się ścielił a pierwsze nauczone słowa w obcym języku oscylowały pomiedzy "hendeho!" i "sznela!". Krskówki sto razy bardziej służą do treningu wyobraźni. Mnie osobiście nigdy nie podniecał Uszatek a wolałem Dobromira (to juz przywoływany w dyskusji topos ekperymentatora). i dłużej lekko offtopowo w kwestii komiksu Przed 89' "rynek" komiksu w Polsce funkcjonował na zasadach zupełnie nierynkowych. 'Junk comics', że tak to sobie nazwę, występował w przyrodzie w ilościach śladowych pod postacią jakiś Klossów itp badziewia które już w przedszkolu sprawnie odsiewałem. Kilku pozostałych komiksiarzy praktycznie w całości tworzyło rzeczy autorskie. Przyzwyczaiło mnie to na jakis czas do przekonania, że wiekszość pozycji komiksowych prezentuje jako-taki poziom. Dzisiaj jest jak wszędzie indziej: bogata oferta rzeczy na niskim poziomie, trochę pozycji przyzwoitych no i od czasu do czasu jakieś perełki. Na moj większy krytycyzm wpływa też trzeci juz krzyżyk, w związku z którym oceniam komiksy innymi kategoriami niz kiedyśtam. W sumie uwazam, że dalej jest to nieco pobłazliwie traktowane medium, nie tyle przez odbiorców, co raczej przez twórców i to zarówno w sferze fabuły jak i języka gatunku. Traktując komiks jako scenopis filmu fabularnego lub animowanego, który bym chetnie obejrzał, (bo w sumie sądze że duzo blizej komiksowi do filmu niz do książki) niewiele jest komiksów których ekranizację bym chętnie widział. Na filmowego Thorgala to juz może raczej z dziećmi bym poszedł , no ale takie dajmy na to "Glinno" kolegi jednego kolegi z bloga, podchodzi pod klasę Lyncha. W kwestii samego języka komiksu (rzeczy których nie mają inne gatunki -kompozycji, kadrowania, dymków) - rzadko się też trafia coś na poziomie chociażby Valentiny Crepaxa która bądz co bądź ma już 40 lat z okładem. Parę ostatnich tygodni zachodziłem sobie do pobliskiego FNACA żeby się przekonać jak wygląda sytuacja na francuskim - czyli jednym z najprężniejszych komiksowych rynków. No i pomimo tego że oferta jest nieporównywalnie bagatsza niz w Polsce proporcje przeciętności do dobrych rzeczy jest stała. 99% oferty to jednak rzeczy dla dzieci i nastolatków. Duzo jest rzeczy świetnie rysowanych ale fabularnie mało zaskakujących. Dla ew. zainteresowanych parlających wypatrzyłem trzy ciekawe rzeczy: La-fin-du-monde: lekko oniryczne, oryginalnie rysowane, bardzo podobne do Deszczu Ville Ranty który był chyba w Empikach livre.fnac.com/a2416477/Tirabosco-La-fin-du-monde?PID=744 Le goût du chlore - Romans łaziebny, 99% akcji odbywa się w basenie livre.fnac.com/a2242499/Vives-Le-gout-du-chlore?Mn=-1&Ra=-1&To=0&Nu=1&Fr=0 No i niezawodny Riad Satouff z "La vie secrete des jeunes" więcej się mozna dowiedziec o Francji niż dzięki wszystkim-tygodniom-kultury-francuskiej-ohlala-sur-honneur-au-drapeau tricolore kreska cos pomiędzy wczesnym Mleczką a Erykiem Lipińskim 2008/09/19 00:02:34
@"Fistaszki" były wydane w Polsce gdzieś w latach 85-87 (?) w takich dziwnych zeszytach, na fatalnym papierze...kupowało się je w kioskach RUCH-u... w brodę sobie dziś pluję, że je oddałam młodszemu rodzeństwu w rodzinie... ech.
"Podróże z przygodą" nazywała się ta seria. @Największa popularność "Asterixów" w Polsce, to lata 90-te, jak pamiętam... Obecnie z linii wydawniczej Klub Świata Komiksu Egmontu to najbardziej (obok "Thorgala") kasowy tytuł. W ciągu ostatniego 4 lecia drugie czy trzecie wznowienie całej serii (w tym edycja w twardej oprawie). Lepiej sprzedają się tylko te spoza linii "Witch" oraz niektóre Disneye. @Teraz mamy zalew pisemek w stylu komiksopodobnym (Cartoon Network, Power Rengers, nie wiem, co tam jeszcze, ale jest tego sporo, wejdź do kiosku, sam się przekonasz)... "takie" komiksy to naprawdę straszne dno jest... trudno mi to bardziej uargumentować- radze samemu przeglądnąć takie pisemko. Warto zauważyć, że tytuły nawiązują do bohaterów kreskówek... wszystko obliczone na robienie jak największej kasy, oczywiście... Ja sobie dzisiaj zrobiłem research w dwóch sklepach komiksu dziecięcego i oferta się do tego co piszesz się nie ogranicza. Klasyka Goscinnego (Umpa Pa, Iznogud), Snoopy, Klevin & Hobbes, reedycje Christy (również w językach regionalnych po śląsku, góralsku i kaszubsku), kultowy zwlaszcza wśród graczy Titeuf Philippe'a Chappuis, komiksowe Muminki rysowane przez samą Tove Jansson (i tłumaczone przez Teresę Chłapowską), dziecięca linia Marvela, cykl "Orle Pióro" polskich twórców (edycje dwujęzyczne do nauki języków), reedycje Tytusa, klasyka Bohdana Butenki (Gapiszon, Kwapiszon, Gucio i Cezar), dzieła spółki Makuszyński - Walentynowicz w edycji de luxe, Tymek & Mistrz (Leśniak, Skarżycki, ś.p. "Komiksowo" szacunek za pracę u podstaw :)), "Lucky Lucke", reedycje Szarloty Pawel, Disney i to również ten lepszy w serii "Komiksy z Kaczogrodu", Mały Sprytek, "Lou!" i wiele więcej. Sorry, ale w porównaniu z PRLem wybór jest ogromny i zróżnicowany. Tylko pieniądze mieć :) 2008/09/19 00:03:07
@ inz.mruwnica
No bo niby każdemu jego porno, ale akurat u mnie poziom tolerancji na wywody pani dorwoj dawno temu został przekroczony. Pewnie dlatego że mam za sobą podobną co ona ścieżkę edukacyjną i głupio mi, że ktoś z takim wykształceniem może wypisywać takie dyrdymały powołując się na książki, które i mi - przynajmniej po części - są znane. A jeszcze bardziej irytuje mnie że brnie w te dyrdymały wykazując się brakiem elementarnej wiedzy o całej masie innych książek, z których istnienia - zajmując głos w tematach, w których zajmuje - zdawać sobie sprawę powinna. Oczywiście najprostszym rozwiązaniem byłoby jej nie czytać, ale w takim wypadku staje przed nami stare pytanie o granice wolności - dlaczego to moja wolność do czytania tego bloga ma być naruszana kosztem jej wolności do pisania tutaj, skoro to ona, a nie ja, (w tym akurat konkretnym wypadku) od pewnego momentu balansuje na granicy trollowania. 2008/09/19 00:03:52
@nie ma takich trolli. ktoś ją napisał.
Ależ oczywiście. Ktoś się pod panią wannabe-doktor podszywa, co widać było jak przez nieuwagę puścił męską końcówkę (hence sisiorek). 2008/09/19 00:12:45
@ "skoro to ona, a nie ja, od pewnego momentu balansuje na granicy trollowania"
Właśnie dlatego. 2008/09/19 00:18:59
@babeintoyland
Kobieto, rozumiem, że może ci być nieswojo, bo faktycznie, nie przebierałaś w słowach, ale wyluzuj - ja do ciebie żalu nie mam. Nie atakuj mnie i nie wyzywaj od trolli, jeśli nie masz nic innego do dodania w temacie jw. Od kilku- (nastu?) postów jedyne co robisz, to plujesz pod moimi adresem i nic poza tym. @inz.mruwnica "OK, może to wydawać się trochę bełkotliwe, ale w istocie jest bardzo proste: przekonywanie dzieci o istnieniu wyraźnego podziału na dobro i zło i trucie ich "archetypicznymi bohaterami" doprowadzi do wychowania betonowego absolutysty moralnego (krakowski konserwatysta), albo bezmyślnego mięsa armatniego (powstaniec warszawski). A jeszcze groźniejsze jest przekonanie, że "dziecku tego potrzeba", bo wnioskiem z takiego założenia jest, że jeżeli dziecko tego nie chce to jest nienormalne." No , proszę cię, straszne rzeczy tu piszesz. Nie spodziewałam się, że można tak zrozumieć moje słowa (dobrze, ze piszesz, że to twoja wykładnia sensów). Ale nie mam już sił prostować, nie widzę sensu wobec takich jazd... serio.Gdzie ja napisałam, że dziecku "tego trzeba"? czego trzeba (bo nie mogę dalej zrozumieć nic z twojej wypowiedzi)? czuć się bezpiecznie i dobrze w życiu? mieć mamę i tatę w komplecie? widzieć, co dobre, co złe? umieć sobie poradzić w każdej sytuacji, niekoniecznie w sposób siłowy? @braineater "nie ma takich trolli. ktoś ją napisał." Idź zrób siusiu. No bo co ci mogę napisać więcej? @ inz.mruwnica "Ale w XXI-wiecznej blogosferze?" Kopa z półobrotu i piąchą między oczy. Wal tam, gdzie najłatwiej trafić (łap za słówka, bądź upierdliwy, chamski). Nie ma to jak być złośliwym i błyskotliwym jednocześnie, nie? Pan WO toleruje (może nawet i hołubi) takie zachowanie na swoim blogu. Rozmowa robi się nie na temat, za chwilę padną następne zarzutu o trolling, itd, więc... zastanawiałam się, gdzie jest ta granica - ale tu, w tych komentarzach, jej chyba nie ma. Autorowi innego sms-a chciałabym tylko powiedzieć, że "Alma mater" to nie każda uczelnia - w Polsce używa się jej zwyczajowo na określenie Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie sądzę, by "mój" uniwersytet miał coś do moich wpisów w necie, Chyba, że ktoś myśli kategoriami globalnej wiochy. 2008/09/19 00:27:19
@zamorano102
"Tylko pieniądze mieć :)" Ok, a czy ktoś robił jakieś wyliczenia, ile kasy zostaje wyłożone na komiksowe gazetki, a ile na komiksy, które wymieniłeś? Obawiam się, że kultura masowa w swym najgorszym wydaniu (bo przecież komiks to generalnie z kultury masowej jednak się wywodzi) jednak rządzi. 2008/09/19 00:27:36
@ ja do ciebie żalu nie mam
Matko, co za miłosierdzie. Jestem pod wrażeniem. Tak przy okazji, skoro już mówimy o czasami mówimy tu o chamstwie, a tu nagle "ja do ciebie żalu nie ma", to może się dowiem kiedy przeszliśmy na "ty"? @ Nie atakuj mnie i nie wyzywaj od trolli, jeśli nie masz nic innego do dodania w temacie Nie odniosła się pani do mojej jak najbardziej merytorycznej uwagi na temat kompletnej nieumiejętności zachowania dystansu badawczego do materii, którą pani bada. Jeśli pani kompetencja badawcza nie jest "w temacie" to nie wiem, co w tej dyskusji jest. 2008/09/19 00:30:50
@ a czy ktoś robił jakieś wyliczenia, ile kasy zostaje wyłożone na komiksowe gazetki, a ile na komiksy
A czy zrobił ktoś wyliczenie, ile w tym kraju sprzedaje się płyt zespołu Feel, a ile wyprodukowanych przez Danger Mouse'a? Ring the bells, the end is nigh!!! 2008/09/19 00:42:22
@babeintoyland
"A czy zrobił ktoś wyliczenie, ile w tym kraju sprzedaje się płyt zespołu Feel, a ile wyprodukowanych przez Danger Mouse'a? " To akurat jest ciekawe, bo każde wydawnictwo prowadzi takie badania, ale tylko na swój użytek i nie udostępni ich z wiadomych względów... miałam nadzieję, że ktoś może jednak robił takie badania poza samymi zainteresowanymi... @babeintoyland "Matko, co za miłosierdzie. Jestem pod wrażeniem. Tak przy okazji, skoro już mówimy o czasami mówimy tu o chamstwie, a tu nagle "ja do ciebie żalu nie ma", to może się dowiem kiedy przeszliśmy na "ty"?" Od kiedy padły słów "Hello, macie tam we Wrocławiu teorię komunikacji". Mamy, uczą nas tam, żeby z odbiorcą typu "cham" rozmawiać tylko w ramach komunikatu "cham", bo inaczej, niestety, nie da rady się dogadać. Pani jest, po prostu, bezinteresownie złośliwa, widzi to pani? "Nie odniosła się pani do mojej jak najbardziej merytorycznej uwagi na temat kompletnej nieumiejętności zachowania dystansu badawczego do materii, którą pani bada. Jeśli pani kompetencja badawcza nie jest "w temacie" to nie wiem, co w tej dyskusji jest." Pani na pewno nie jest w ramach tej dyskusji, bo pani nie potrafi porzucić złośliwości. Publika rajcuje zbytnio? 2008/09/19 00:43:22
@ mick_0why
No się mnie czepiają, to i ja też sobie pozwalam. A co!? 2008/09/19 00:43:34
@ No bo co ci mogę napisać więcej?
cokolwiek. naprawdę. decisions has been made 2008/09/19 00:50:50
@ Pani jest, po prostu, bezinteresownie złośliwa, widzi to pani
Rety, taki komplement, naprawdę nie trzeba... @ Od kiedy padły słów "Hello, macie tam we Wrocławiu teorię komunikacji" Ja sobie pozwolę polemizować czy aby na pewno "macie" to forma przejścia na "ty". @ uczą nas tam, żeby z odbiorcą typu "cham" rozmawiać tylko w ramach komunikatu "cham" No to w końcu chamstwo czy złośliwość? To jednak nie to samo. @ Pani na pewno nie jest w ramach tej dyskusji, bo pani nie potrafi porzucić złośliwości. Jezus Maria, zaczynam się czuć jak na konferencji prasowej JarKacza. 2008/09/19 00:51:50
@braineater
"cokolwiek. naprawdę. decisions has been made" Nie martw się, Bozia i tak cię kocha, nawet z tą twoją żółcią i goryczą. (Może być?) 2008/09/19 00:59:35
@babeintoyland
Chcę tylko przypomnieć, że WO wywróżył nam jakieś popłuczyny z innych forów. Coś jakby samospełniająca się przepowiedni, nie? Naprawdę, jeśli masz/ma pani ochot porozmawiać- proszę napisać maila. Podobno mamy podobną ścieżkę edukacyjną za sobą, chętnie porozmawiam i dowiem się czegoś nowego. 2008/09/19 01:11:23
@ proszę napisać maila
Dziękuję i jednocześnie przepraszam, bo raczej nie skorzystam. Za pewne rzeczy odpowiada pani promotor. Nie chcę mu odbierać chleba. 2008/09/19 01:16:39
@ smithereens
Swoją drogą całkiem znośna kapela. Choć autor tego bloga pewnie by się z tym stwierdzeniem nie zgodził. 2008/09/19 01:17:34
@dorwoj: "Nie spodziewałam się, że można tak zrozumieć moje słowa"
Są rzeczy na niebie i ziemi. I nie "zrozumieć" tylko "wyciągnąć konsekwencje". Jak myślisz: dlaczego powstańcy warszawscy tak chętnie szli kłaść się pomiędzy wycofujące się czołgi Niemców, a nadjeżdżające Sowietów? Bo nauczono ich w domach relatywizować postawę wobec dychotomii moralnej? @Gdzie ja napisałam, że dziecku "tego trzeba"? czego trzeba (bo nie mogę dalej zrozumieć nic z twojej wypowiedzi)? O tu: "Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) _potrzebuje_ pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera" @ "Kopa z półobrotu i piąchą między oczy." Jej no... bezcelowo dramatyzujesz. A jeśli robisz to celowo (jako quasiargument: nie masz racji bo mnie obrażasz) to to jest właśnie podstawowa technika trollingu. Albo bronisz swojego stanowiska, albo dramatyzujesz nad upadkiem obyczajów. "W internecie nikt nie słyszy twojej dramy" -- już to napisałem. Sama zresztą też coś zabajdurzyłaś o "inż. Mamoniu" jak Ci wykazałem błąd, nie? Więc cheer up emo kid, and let the ethernal flame burn. A w ogóle to ktoś tu idzie na plonka -- przyjmuję zakłady. :-) 2008/09/19 01:21:51
@ babeintoyland
"Dziękuję i jednocześnie przepraszam, bo raczej nie skorzystam. Za pewne rzeczy odpowiada pani promotor. Nie chcę mu odbierać chleba." Proszę się nie obawiać, już po bólu. Nawet jakaś cześć do publikacji zgłoszono. Jak rozumiem, przestane być obiektem dziwnych jazd z pani strony? @ mick_0why @zamorano102 @ktoś jeszcze? Mam pytanie do "fachowców" - gdzie na skali książka-komiks umieścić "powieść graficzną"? Niekoniecznie ramoty (fajne,ale stare), jak "Gapiszony" i Butenko all, czy "Cyryl gdzie jesteś", ale np. formy z fotomontażem, jak"Wilki w ścianach" itp? Z góry dziękuję za odpowiedź. 2008/09/19 01:27:34
@ inz.mruwnica
"Jak myślisz: dlaczego powstańcy warszawscy tak chętnie szli kłaść się pomiędzy wycofujące się czołgi Niemców, a nadjeżdżające Sowietów? Bo nauczono ich w domach relatywizować postawę wobec dychotomii moralnej?" A mieli jakiś wybór? Co tu można nazwać wyborem? "A jeśli robisz to celowo (jako quasiargument: nie masz racji bo mnie obrażasz) to to jest właśnie podstawowa technika trollingu. Albo bronisz swojego stanowiska, albo dramatyzujesz nad upadkiem obyczajów." Dramatyzuję. Zacięłam się w związku z paroma tekstami, na jakie się tu natknęłam. Generalnie, staram się szanować rozmówców. 2008/09/19 01:33:33
PS:
@ inz.mruwnica "Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) _potrzebuje_ pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło, archetypicznego bohatera" A tak, napisałam to, mając na myśli dzieci na początku swojej edukacji czytelniczej: dwu, trzylatki i ich pierwsze fabuły. Jest bardzo ciekawa książka na ten temat, która analizuje dlaczego właśnie takie schematy fabularne dziecko najlepiej przyswaja w tym okresie życia i dlaczego ich właśnie wtedy potrzebuje - J. Papuzińska "Inicjacje czytelnicze". 2008/09/19 01:39:24
@to może się dowiem kiedy przeszliśmy na "ty"?
W blogosferze (a na pewno na tym blogu) "ty" to chyba forma domyślna? 2008/09/19 08:58:12
@W blogosferze (a na pewno na tym blogu) "ty" to chyba forma domyślna?
Usenetowe przesądy. 2008/09/19 09:09:25
"Jak myślisz: dlaczego powstańcy warszawscy tak chętnie ....."
@darwoj - A mieli jakiś wybór? Co tu można nazwać wyborem? A Ciebie to z jakich bajek uczono, skoro uważasz, że nie mieli wyboru? 2008/09/19 09:48:23
@dorwoj1
"Jak myślisz: dlaczego powstańcy warszawscy tak chętnie szli [...]" A mieli jakiś wybór? Co tu można nazwać wyborem? Nie mieli żadnego. Dlatego wszystkie stolice krajów okupowanych przez Niemców, były po wojnie w takim stanie jak Warszawa, nie? 2008/09/19 10:17:18
@ mick_0why
@zamorano102 @ktoś jeszcze? Mam pytanie do "fachowców" - gdzie na skali książka-komiks umieścić "powieść graficzną"? Niekoniecznie ramoty (fajne,ale stare), jak "Gapiszony" i Butenko all, czy "Cyryl gdzie jesteś", ale np. formy z fotomontażem, jak"Wilki w ścianach" itp? Z góry dziękuję za odpowiedź. Najpierw mój ulubiony cytat na ten temat : Pewnego razu, na przyjęciu w Londynie, zagadałem się z pewnym znanym redaktorem działu recenzji z jednej z większych londyńskich gazet. Rozmawiało nam się miło i sympatycznie, aż do czasu, gdy spytał mnie, jak zarabiam na życie. "Piszę komiksy", odpowiedziałem, i od razu zauważyłem, jak zainteresowanie redaktora maleje, tak, jakby moja profesja była czymś niegodnym jego uwagi. Jednak z uprzejmości zdecydował się on kontynuować naszą rozmowę, "Ach tak? A jakie komiksy napisałeś?", wymieniłem więc kilka z moich tytułów, a on potakiwał przy nich głową. Moją wypowiedź zakończyłem tak: "Napisałem też coś takiego jak "Sandman"". W tym momencie mój rozmówca ucieszył się i powiedział "Hej, poczekaj. Wiem, kim jesteś. Jesteś Neil Gaiman!". Przyznałem, że to ja. "Mój Boże, ty nie piszesz komiksów", powiedział redaktor, "Ty piszesz powieści graficzne!". Chciał, jak przypuszczam, sprawić mi komplement. Ale ja, nagle, poczułem się jak ktoś, kto został poinformowany, że tak naprawdę nie jest prostytutką, ale damą do towarzystwa. Redaktor z pewnością słyszał pozytywne rzeczy na temat Sandmana, ale był tak przekonany, że komiksy są dla dzieci, że nie mógł poradzić sobie z faktem, że może istnieć coś dobrego w tej formie. Musiał umieścić Sandmana w szufladce z tytułem, który nadałby mu więcej szacunku." :) "Wilki na ścianach" to moim zdaniem nie jest powieść graficzna tylko ilustrowana książka. W sposób wysmakowany, ale jednak to nie jest narracja graficzna. Powieść graficzna to po prostu termin marketingowy wzięty z tradycji anglo - amerykańskie w celu odróżnienia historii komiksowych dla dorosłych od popularnych komiksów superbohaterskich dla nastolatków. "A graphic novel is a type of comic book, usually with a lengthy and complex storyline similar to those of novels, and often aimed at mature audiences. The term also encompasses comic short story anthologies, and in some cases bound collections of previously published comic book series (more commonly referred to as trade paperbacks). Graphic novels are typically bound in longer and more durable formats than familiar comic magazines, using the same materials and methods as printed books, and are generally sold in bookstores and specialty comic book shops rather than at newsstands." Wcześniej promowano termin "picture novel", który się nie przyjął. Nigdy w prasie komiksowej nie określano tym terminem "Wilków na ścianach". To po prostu "Illustrated children's book". Graphic novel to raczej "Umowa z Bogiem" Eisnera, "Road to Perdition", "Blankets. Pod śnieżną kołderką" Craiga Thompsona. 2008/09/19 10:20:46
@dorwoj1
Ok, a czy ktoś robił jakieś wyliczenia, ile kasy zostaje wyłożone na komiksowe gazetki, a ile na komiksy, które wymieniłeś? Obawiam się, że kultura masowa w swym najgorszym wydaniu (bo przecież komiks to generalnie z kultury masowej jednak się wywodzi) jednak rządzi. No przecież napisałem, że od "Asterixa" lepiej sprzedaje się tylko "Witch" i niektóre Disneye. 2008/09/19 10:57:54
@dorwoj
"Niech pan już da sobie spokój. Pana blog, pan rządzi. " Ale dlatego właśnie nie ma sensu apelować, żebym "dał sobie spokój". Będę chciał - to se dam. @babeintoyland " Tym bardziej że to troll ideowy, a nie wyrafinowanie przewrotny." Takie są śmieszniejsze (przypominam, że jestem fanem EMISARIUSZA). "głupio mi, że ktoś z takim wykształceniem może wypisywać takie dyrdymały " A mnie przy tym bawi to, że osoba podająca się za "kogoś z takim wykształceniem" ma interpunkcję na poziomie przeciętnego pacjenta Psychiatryka (wielokropek zastępujący inne znaki przestankowe, spacja przed przecinkiem itd.). "to może się dowiem kiedy przeszliśmy na "ty"? " A to akurat łatwo wyjaśnić - od kiedy weszliście/weszliście na mojego bloga. @dorwoj "bo przecież komiks to generalnie z kultury masowej jednak się wywodzi" Z tym się zgadzam: komiks to przejaw kultury masowej. Którą wszyscy przecież pogardzamy, prawda? "Ale nie mam już sił prostować, nie widzę sensu wobec takich jazd... serio." Nikt Cię tu przecież siłą nie trzyma. 2008/09/19 11:11:48
@rpyzel
"A Ciebie to z jakich bajek uczono, skoro uważasz, że nie mieli wyboru?" Innych niż ciebie. @deuter "Dlatego wszystkie stolice krajów okupowanych przez Niemców, były po wojnie w takim stanie jak Warszawa, nie?" Pewnie powinni założyć kolaborację a la rząd Vichy i byłaby jasność w kwestii oceny wyborów moralnych powstańców warszawskich. Przestań się łudzić, że możesz oceniać ludzi,którzy już dokonali swoich wyborów. @zamorano102 "Musiał umieścić Sandmana w szufladce z tytułem, który nadałby mu więcej szacunku." Cudownie, ale Sandman faktycznie różni się hmm technicznie od "Wilków w ścianach". W przypadku Sandmana, czy "Morderstw i tajemnic" nigdy nie użyłabym nazwy "powieść graficzna" . "Wilki w ścianach " to coś w rodzaju collage'u zdjęć, rysunków i tekstów - więc jak to nazwać? "Wilki na ścianach" to moim zdaniem nie jest powieść graficzna tylko ilustrowana książka." "Ilustrowana w sposób wysmakowany" książka, to np. "Silvalandia" (Julio Cortazar, Jose SIlva), gdzie ilustracja komentuje tekst, ale nie jest z nim tak organicznie związana,jak w przypadku "Wilków w ścianach"... "Graphic novel to raczej "Umowa z Bogiem" Eisnera, "Road to Perdition", "Blankets. Pod śnieżną kołderką" Craiga Thompsona." Nie znam, ale na pewno przeczytam w najbliższym wolnym czasie. Dziękuję! "No przecież napisałem, że od "Asterixa" lepiej sprzedaje się tylko "Witch" i niektóre Disneye." Ale tak na oko sobie to wyliczasz, czy są jakieś dostępne dane na ten temat? Sadząc po ilości tytułów gazetek komiksopodobnych w kioskach, to ilości, w jakich się sprzedają, muszą być porażające: nakład jednego numeru to ok 120 tys egz, a gazetka wychodzi co tydzień... liczbę 120 tys wzięłam z notki na temat skandalu, jaki wybuchł przy okazji dołączenia do gazety "Kubuś Puchatek" (to nie komiksy, ale też wydawnictwo Egmont, podobnie jak komiksopodobna gazetka "Power Rangers") długopisu z goła panią... sądzę, że ilości nakładów są porównywalne, ale to tylko moje przypuszczenia... 2008/09/19 11:16:26
@dojwor1
"Mamy, uczą nas tam, żeby z odbiorcą typu "cham" rozmawiać tylko w ramach komunikatu "cham", bo inaczej, niestety, nie da rady się dogadać." jako młody adept psychologii, muszę stanowczo powiedzieć że bzdur was tam nauczyli co do powstania warszawskiego, to chyba w "nagrobku z lastryko" Vargi była taka fajna wizja drugiego powstania, gdzie wszyscy powstańcy zebrali się na starówce i kłócili się kto ma jej bronić, aż ich wszystkich zbombardowali i tyle było z tego powstania 2008/09/19 11:18:09
"Poza tym, to moja SUBIEKTYWNA ocena, do której mam prawo - tak się bowiem składa, że WOLĘ "Tytusy", "Asteriksy" i nawet "Fistaszki"..."
Mamy przyjemność z Venissą? 2008/09/19 11:20:03
@WO
"A mnie przy tym bawi to, że osoba podająca się za "kogoś z takim wykształceniem" ma interpunkcję na poziomie przeciętnego pacjenta Psychiatryka (wielokropek zastępujący inne znaki przestankowe, spacja przed przecinkiem itd.)." I na dodatek używam emotikonów, no po prostu skandal i żenada. "Nikt Cię tu przecież siłą nie trzyma." Siur. Zajęło mi trochę więcej czasu niż @mimi_p rozgryzienie tych narcystycznych klimatów, ale lepiej późno, niż wcale. 2008/09/19 11:24:48
@the whole dorwoj thread
Rety, ale się dyskusja wyrodziła. Niestety pani (?) dorwoj jest częstym u nas w Polszy typem humanisty - bardzo nieprecyzyjnie artykułującym swoje myśli, mieszając np. badaną materię i własne poglądy. Ja akurat za to (m.in.) lubię tego bloga, że niektórzy tutaj bardzo precyzyjnie i w sposób uporządkowany piszą, dyskutują (a poza tym te złośliwości...), ale niektórym to jak widać nie podchodzi. Wszystkiemu winna fatalna kondycja matematyki w szkołach i brak podstaw logiki. :) @WO "Nawet sobie nie wyobrażasz, jaką kasę przynosi pisanie o Lemie." A ja myślałem, że "Sepulki" wyrosły z fascynacji pisarzem i jego twórczością. No i smutno mi teraz, żadnych ideałów nie było, a tylko o kasę chodziło... :/ @komiksy Jeśli idzie o komiksy, to mamy trzy główne bieguny tego rysunkowego świata, a mianowicie komiks amerykański, frankofoński i japoński. Każda grupa ma inną specyfikę, wyrasta z innej kultury, a wewnątrz również dzieli się na mnóstwo gatunków, stylów i kawałków które do niczego nie pasują. Do tego komiksy niezależne, do tego multum komiksów internetowych, pasków, "powieści graficznych" - a niektórzy próbują to sprowadzić do konfliktu między "dobrymi polskimi komiksami" a "fatalnymi Kaczorami Donaldami". Argh. Życzliwie: "Fistaszki" można tanio kupić na Allegro: allegro.pl/search.php?string=fistaszki&category=7 (w tym starym wydaniu), albo ściągnąć zza granicy. A na zakończenie obowiązkowy Penny Arcade strip: www.penny-arcade.com/comic/2004/3/19/green-blackboards-and-other-anomalies/ 2008/09/19 11:31:35
@deuter
"Dlatego wszystkie stolice krajów okupowanych przez Niemców, były po wojnie w takim stanie jak Warszawa, nie?" @darwoj1 "Pewnie powinni założyć kolaborację a la rząd Vichy i byłaby jasność w kwestii oceny wyborów moralnych powstańców warszawskich. " No i już znamy dwie stolice. A reszta ? Czy jak spytam Ciebie o wegetarian to skoncentrujesz się na Hitlerze i Gandhim? 2008/09/19 11:33:23
@Wszystkiemu winna fatalna kondycja matematyki w szkołach i brak podstaw logiki. :)
Ale przecież to nie tylko amatematyzm, ale zwykły analfabetyzm, jeśli ktoś badający daną materię nagle o definicjach dowiaduje się z komciów na blogasku. Ale masz rację, to częste zjawisko (normalka), czytałem takie prace, że głowa mała, a wszystko rozbijało się o to, że autor nie przeczytał albo nie zapytał. 2008/09/19 11:35:57
@rypzel
"No i już znamy dwie stolice. A reszta ? Czy jak spytam Ciebie o wegetarian to skoncentrujesz się na Hitlerze i Gandhim?" Na Beckecie. Nie wywodzi się z kultury masowej. 2008/09/19 11:36:38
@dorwoj
"Pewnie powinni założyć kolaborację a la rząd Vichy i byłaby jasność w kwestii oceny wyborów moralnych powstańców warszawskich. " Nawet chcieli, ale Niemcy byli mało zainteresowani. "Przestań się łudzić, że możesz oceniać ludzi,którzy już dokonali swoich wyborów. " No fakt. Przecież tak naprawdę, to nie wolno oceniać ludzi, którzy dokonali wyborów. To tylko takie złudzenie jest. "I na dodatek używam emotikonów, no po prostu skandal i żenada. " Co więcej, _nad_używasz. "Siur. Zajęło mi trochę więcej czasu niż @mimi_p rozgryzienie tych narcystycznych klimatów, ale lepiej późno, niż wcale. " Przypominasz mi Jarka Jareckiego, który po uroczystym pożegnaniu z Psychiatrykiem właśnie napisał kolejną notkę o podłości Wolszczana :-) @barts "No i smutno mi teraz, żadnych ideałów nie było, a tylko o kasę chodziło... :/ " Nawet sobie nie wyobrażasz, jaką. To już Leniuch trafnie zauważył, że dzięki swoim najbardziej kasowym autorom, takim jak Karol Wojtyła czy Isakowicz-Zaleski, Znak wypłaca absolutnie krociowe honoraria. 2008/09/19 11:49:20
@Znak wypłaca absolutnie krociowe honoraria.
Nie narzekaj, na bibę było. 2008/09/19 11:56:34
@mrw
"Ale przecież to nie tylko amatematyzm, ale zwykły analfabetyzm" Ale za ogólną nieprecyzyjność wypowiedzi winię nieznajomość podstawowych reguł logiki, a te wprowadzało się za moich czasów na matematyce w liceum, przez co tzw. chumaniści od razu sobie odpuszczali jakąkolwiek próbę zrozumienia o czym mowa. Nie każdy musi przeczytać Kotarbińskiego czy mieć zajęcia z logiki na studiach (w zależności od uczelni formalnej lub cyfrowej), ale gdyby ten kawałek matematyki był dobrze wprowadzony i egzekwowany, to może mielibyśmy mniej bełkotu dookoła, od polityków, przez media, po blogokomentatorów i rozmaitych doktorantów. @WO "Nawet sobie nie wyobrażasz, jaką." Ja mam plastyczną wyobraźnię. :) Znaczy, niech Ci idzie na zdrowie (czy na wspomożenie Stevea Jobsa), i fajnie że za napisanie książki w tym kraju można dostać jakieś sensowne pieniądze, ale rozpaczam po prostu nad tym, że motywacją nie były uczucia wyższe ichęć szerzenia lemologii w przystępnej i ciekawej wersji, a zwykła chciwość... Seriously though, prawda zapewne leży gdzieś po środku. :) Fajnie jak na pasji można zarobić, jak to chyba Bonhart u Sapkowskiego powiedział "Poszczęściło mi się, by niektórej kurwie. Płacą mi za to co szczerze i prawdziwie lubię." 2008/09/19 11:57:17
@Wo
"Nawet chcieli, ale Niemcy byli mało zainteresowani." Co za szkoda - mielibyśmy ciągłość w dostawie komiksów frankofońskich. "No fakt. Przecież tak naprawdę, to nie wolno oceniać ludzi, którzy dokonali wyborów. To tylko takie złudzenie jest." Czy czyjaś ocena coś zmieni? Powstanie się nie odbędzie lub też za jakiś czas ludzie będą mordować się inaczej, lepiej? Czy publiczne wyciągnięcie flaków przed śmiercią Dzieduszyckiemu za to, że był agentem coś zmieniło? świat stal się lepszy? "Przypominasz mi Jarka Jareckiego" Niema to jak mieć kilku "swoich" łachmaniarzy w necie (Emisariusz, Jarecki). Ciekawe hobby. 2008/09/19 12:03:48
@barts
"Ale za ogólną nieprecyzyjność wypowiedzi winię nieznajomość podstawowych reguł logiki" ja na swoim blogu banuję za użycie ciągu znaków "nieznajomość podstawowych reguł logiki" 2008/09/19 12:09:10
@dorwoj
"Czy czyjaś ocena coś zmieni?" zawsze wiedziałem, że w postępowaniu karnym jest coś nie tak, a dzięki Tobie wiem już, co. dziękuję. 2008/09/19 12:13:39
@Ale tak na oko sobie to wyliczasz, czy są jakieś dostępne dane na ten temat?
Rany przecież jest coś takiego jak listy sprzedaży, było "AQQ" z analizami rynku, praktycznie każdy ważniejszy wydawca komiksów w tym kraju udziela się w necie, są panele wydawców na festiwalach, ludzie ze sklepów specjalistycznych też się udzielają. Nakłady też nie są taką tajemnicą jak Ci się wydaje, ani nawet wysokość marży od konkretnego egzepmlarza. To dość łatwo znaleźć. "Wilki na ścianach" nie są powieścią graficzną. Zazwyczaj się ją określa jako "Illustrated Book", czasem archaicznie "Picture Book". Dostała nawet taką nagrodę "New York Times Best Illustrated Book Award" :) Sam Neil nie kwalifikuje jej jako powieść graficzną. Na swojej stronie ma ten tytuł w dziale "book". Mam wrażenie, że w Twojej recepcji powieści graficzne są czymś nieco innym niż się powszechnie przyjęło uważać. Ok. Tylko to jednak powoduje chaos pojęciowy. 2008/09/19 12:16:52
@komiks amerykański
Bardzo ładnie, ale ja bym jednak się upierał przy pojęciu anglo - amerykański. UK komiksowo jest tak mniej więcej powiązane z USA jak Francja z Belgią czy Zachodnią Szwajcarią :) 2008/09/19 12:21:56
@dorwoj
"Co za szkoda - mielibyśmy ciągłość w dostawie komiksów frankofońskich." Też ubolewam. "Czy czyjaś ocena coś zmieni? " Po pierwsze, zauważmy, że ponownie robisz typowy dla siebie błąd - najpierw piszesz, "nie łudź się, że możesz oceniać", a gdy wytknięto Ci bzdurę tego sformułowania (bo oczywiście można oceniać), zmieniasz temat. Po drugie, czy ocenia się po to, żeby coś zmieniać? Czy jak piszę recenzję książki to po to, żeby autor ją napisał jeszcze raz, ale już uwzględniając moje poprawki? Lukam forłardnie na Twoją kolejną zmianę tematu. "Niema to jak mieć kilku "swoich" łachmaniarzy w necie (Emisariusz, Jarecki). Ciekawe hobby." Stąd moja radość, że doszła mi kolejna barwna postać do kolekcji. Latami jeszcze będziesz przytaczana jako symbol pewnej postawy. Aczkolwiek chyba jeszcze nie pobiłaś rekordu niejakiego pa-ileśtam, który przez pewien czas też każdy swój komentarz kończył deklaracją, że to już jego ostatni-ostatni, bo się bardzo obraził i już sobie poszedł. Nigdy nie zoruzmiem motywów ludzi, którzy to robią - nie widzisz komizmu takich "pożegnań"? @barts "rozpaczam po prostu nad tym, że motywacją nie były uczucia wyższe ichęć szerzenia lemologii w przystępnej i ciekawej wersji, a zwykła chciwość... " To Ty jeszcze nie zauważyłeś, że wszyscy ludzie piszący książki są ponadprzeciętnie chciwi? Normalnie jak się wchodzi do takiego wydawnictwa, to trzeba portfela pilnować. 2008/09/19 12:22:38
@dorwoj1
"Czy czyjaś ocena coś zmieni?" Pięknie pożerasz własny ogonek. Przypominam, że myślą przewodnią twojego wywodu było: "Większość dzieci (bo na pewno są wyjątki) potrzebuje pozytywnego wzmocnienia, dychotomicznego podziału na dobro i zło" A jak chcesz dokonać dychotomicznego podziału bez oceny a priori? Jeżeli wpajasz swojemu dziecku tzw. patriotyzm, przedstawiając np. Powstanie Warszawskie wyłącznie w kategoriach odwagi, bohaterstwa, to robisz to tylko dlatego, że oceniasz je pozytywnie. Może nawet nieświadomie bo taką samą sieczką, jaką teraz chcesz pakować swojemu dziecku, za młodu nakarmiono Ciebie. 2008/09/19 12:23:14
@czescjacek
"zawsze wiedziałem, że w postępowaniu karnym jest coś nie tak, a dzięki Tobie wiem już, co. dziękuję." Kiedyś, wiele lat temu, wydawało mi się, że taki np. Abramowski Edward, wierzący w moralność wewnętrzną człowieka, nie wymagającą regulacji prawnych "z zewnątrz" - może mieć rację. Może faktycznie ludzie nie są szujami i świniakami z definicji i dadzą sobie radę bez kija i marchewki. Że może zachowania altruistyczne mamy w genach. Być może jednak istnieje relatywizm moralny, który musi wiedzieć co dobre, a co złe - z definicji, bo se nie poradzi bez odpowiedniego paragrafu w kodeksie CK . Jak będzie można kraść - to będzie kradł, a jak będzie można się na kimś wyżyć to się wyżyje. Itd. Wyciągasz moje słowa z kontekstu i coś tam sobie jakieś puzzle składasz - i co to niby ma być? Gloryfikacja wolności słowa? Czy instynkt stadny? 2008/09/19 12:27:34
@dorwoj
"Być może jednak istnieje relatywizm moralny, który musi wiedzieć co dobre, a co złe - z definicji, bo se nie poradzi bez odpowiedniego paragrafu w kodeksie CK . " Może jeszcze nie zauważyłaś, ale na tym blogu dominują zwolennicy relatywizmu moralnego, cywilizacji śmierci i poprawności politycznej. Fanklub biskupa Życińskiego trzy linki do dołu i pięć na prawo. 2008/09/19 12:28:47
@barts
"Na szczęście tam nie zaglądam. " żałuj, właśnie otworzyłem nową serię zdjęć, zatytułowaną "młodzi profesjonaliści". 2008/09/19 12:29:44
@W)
"Nigdy nie zoruzmiem motywów ludzi, którzy to robią - nie widzisz komizmu takich "pożegnań"?" Nie, ja np. nudzę się teraz podczas sprzątania i z radością czekam, co dalej. Gdzie jest ta granica wzajemnej adoracji i samozachwytu? PS: Zrobił pan literówkę w słowie "nie zoruzmiem". Skandal, jak osoba publiczna, dziennikarz i z takimi poglądami może zrobić literówkę w słowie "nie zrozumiem". Nie,żebym się czepiała, no nieeee. 2008/09/19 12:31:37
@dorwoj
"Może faktycznie ludzie nie są szujami i świniakami z definicji i dadzą sobie radę bez kija i marchewki. Że może zachowania altruistyczne mamy w genach. Być może jednak istnieje relatywizm moralny, który musi wiedzieć co dobre, a co złe - z definicji, bo se nie poradzi bez odpowiedniego paragrafu w kodeksie CK" zawiesiłaś mi muzg. to już press release'y firm komputerowych były przejrzyściejsze 2008/09/19 12:35:22
@dorwoj
"Nie, ja np. nudzę się teraz podczas sprzątania i z radością czekam, co dalej" Ekstra, masz odkurzacz z wmontowanym laptopem? Jako gadżeciarz cały się od razu ożywiłem. "PS: Zrobił pan literówkę w słowie "nie zoruzmiem". Skandal, jak osoba publiczna, dziennikarz i z takimi poglądami może zrobić literówkę w słowie "nie zrozumiem". Nie,żebym się czepiała, no nieeee. " No właśnie jest pewna zasadnicza różnica między literówką a interpunkcją typu "uniwersalny wielokropek" albo "spacja przed przecinkiem". 2008/09/19 12:41:35
@czescjacek
"żałuj, właśnie otworzyłem nową serię zdjęć, zatytułowaną "młodzi profesjonaliści"." Zwiedzałem niedawno Ljubljanę (to była właśnie ta blogonotka o 9/11 i strachu przed lataniem) i tam jest taka katedra udekorowana współczesną płaskorzeźbą, z której wystają głowy różnych kardynałów, a także Cyryla, Metodego i innych postaci z historii chrześcijańswa, że szczególnie podkreśloną rolą głowy Jana Pawła II. Niewyobrażalnie monumeltalny kicz religijny klasy "lolkremówka". Miałem właśnie uczucie, że te głowy z tej katedry chóralnie mówią CZEŚĆ JACEK. frysingerreunion.org/gc09/ljubijana033.jpg 2008/09/19 12:41:36
@czescjacek
"zawiesiłaś mi muzg." Zbutuj sobie peceta to przejdzie. @deuter "Jeżeli wpajasz swojemu dziecku tzw. patriotyzm, przedstawiając np. Powstanie Warszawskie wyłącznie w kategoriach odwagi, bohaterstwa, to robisz to tylko dlatego, że oceniasz je pozytywnie. " Kto wpaja dziecku, że PW było jakimś pozytywem? Wojna to tylko negatyw i tragedia. Nie widzę w PW żadnych pozytywów - wołałabym, żeby się nie odbyło. Żeby II wojny światowej w ogóle nie było - przynajmniej poznałabym mojego dziadka. Słuchałeś Deutera? "Ojczyzna dumna" - ciekawa płyta, polecam. 2008/09/19 12:42:21
A ja juz od dluzszego czasu nie moge oprzec sie wrazeniu, ze ktos tu zrobil wjazd podobny do tego, jaki Matka Kurka uskutecznil w psychiatryku.
2008/09/19 12:44:19
2008/09/19 12:56:59
@niezgoda
"A ja juz od dluzszego czasu nie moge oprzec sie wrazeniu, ze ktos tu zrobil wjazd podobny do tego, jaki Matka Kurka uskutecznil w psychiatryku." Na pewno nie "taki jak", bo Matka Kurka cały czas zachowywał autoironię ("wybitni prawicowi publicyści tacy jak ja", etc.), a koleżanka Dorwoj swoje potępienia kultury masowej i kreowanie siebie na wybitnego specjalistę od baśni sprzedaje na serio. 2008/09/19 13:21:49
@W0
"a koleżanka Dorwoj swoje potępienia kultury masowej i kreowanie siebie na wybitnego specjalistę od baśni sprzedaje na serio." Ciekawe. Dlaczego, wg jakich kryteriów uznał pan, ze potępiam kulturę masową i uznaję się za wybitnego specjalistę od baśni? Zakwestionowałam tylko pana wiedzę, związaną z postrzeganiem miejsca odbiorcy niedorosłego w ramach kultury masowej. Bo to, podobnie jak pisanie o Lemie, wymaga fest wiedzy - jak wspomniałam wcześniej. Pan pisze w sposób niedbały o rzeczach, które wymagają nie tylko wiedzy teoretycznej, ale też odrobiny praktyki (a nie tylko siedzenia z latoroślą przed TV i subiektywnej oceny kanałów). A pisze pan z pozycji autorytetu. 2008/09/19 13:44:08
Przeczytałem (kontr)wskazany artykuł o kreskówkach i przedstawiam jego streszczenie: Extra Trwam nulla salus.
2008/09/19 13:48:34
Tak, braineater, to na pewno jest drugi dowód.
@WO Napędził pan na mnie nagonkę ze strony bywalców tego bloga, do czego chętnie przyłączyli się inni, przypadkowi czytelnicy (@babeintoyland). Eskalacją tych zachowań było wykorzystanie danych na stronie, którą podlinkowałam w nicku. Ktoś nie tylko pisał prześmiewcze sms-y, ale też wyliczał mi np. na jakie strony wchodziłam, w jakich dyskusjach brałam udział, itd (co łatwo sprawdzić wrzucając w przeglądarkę nick, jeśli ktoś posługuje się nim na stałe). I faktycznie, napiszę o tym do administracji, bo głupotą byłoby odpuszczać coś takiego. Ot, takie znęcanie się psychiczne dla przykładu, żeby "ukarać" kogoś spoza kliki. 2008/09/19 14:06:05
@dorwoj1
"Napędził pan na mnie nagonkę ze strony bywalców tego bloga, do czego chętnie przyłączyli się inni, przypadkowi czytelnicy " Jaką znowu nagonkę? Sama napędziłaś na siebie "nagonkę" gadając bzdury o komiksach i kreskówkach. Gdyby WO sam napisał coś podobnego, też by mu się dostało od stałych bywalców. 2008/09/19 14:07:50
@dojwor1
"Ot, takie znęcanie się psychiczne dla przykładu, żeby "ukarać" kogoś spoza kliki." jako pedagog powinna pani wiedzieć że tak się dzieje gdy obce dziecko wlezie do nieodpowiedniej piaskownicy. Ot, zabawy dużych chłopców 2008/09/19 14:09:57
Oczywiście chodzi mi jedynie o dyskusję na blogu, abstrahując od jakichkolwiek rzekomych SMSów z pogróżkami.
2008/09/19 14:10:02
@dorwoj1
"takie znęcanie się psychiczne dla przykładu, żeby "ukarać" kogoś spoza kliki" No Układ, ani chybi... @czescjacek Wiesz, ja kiedyś do Ciebie zajrzałem, ale jakoś nie dostrzegłem tzw. sęsu w obrazkach różnych ludzi i nie tylko mówiących "cześć Jacek". 2008/09/19 14:13:19
@dorwoj
"Napędził pan na mnie nagonkę ze strony bywalców tego bloga" Mi np. WO płaci komiksami za haniebne ataki na biędną dorwoj. "Eskalacją tych zachowań było wykorzystanie danych na stronie, którą podlinkowałam w nicku. Ktoś nie tylko pisał prześmiewcze sms-y, ale też wyliczał mi np. na jakie strony wchodziłam, w jakich dyskusjach brałam udział, itd (co łatwo sprawdzić wrzucając w przeglądarkę nick, jeśli ktoś posługuje się nim na stałe). I faktycznie, napiszę o tym do administracji, bo głupotą byłoby odpuszczać coś takiego. Ot, takie znęcanie się psychiczne dla przykładu, żeby "ukarać" kogoś spoza kliki." A to jest powtórzenie chamskiej insynuacji. A powód 'ataków' jest prozaiczny. Po prostu piszesz takie głupoty, że głowa boli. klasyczny przypadek afektowanej polonistki, nie potrafiącej przekazać spójnej myśli w przejrzysty sposób. Wypowiedzi takie jak: ""No i już znamy dwie stolice. A reszta ? Czy jak spytam Ciebie o wegetarian to skoncentrujesz się na Hitlerze i Gandhim?" "Na Beckecie. Nie wywodzi się z kultury masowej." czy też: "Przestań się łudzić, że możesz oceniać ludzi,którzy już dokonali swoich wyborów. " świadczą o tym dobitnie. 2008/09/19 14:17:59
@barts
"nie dostrzegłem tzw. sęsu w obrazkach różnych ludzi i nie tylko mówiących "cześć Jacek"" a jaki sęs ma np. to: upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/4a/No._5%2C_1948.jpg żeby daleko nie szukać? to Sztuka i tyle. 2008/09/19 14:20:57
@wojtekrr
"A to jest powtórzenie chamskiej insynuacji." Cudownie, może następna nagonka - za insynuacje? Chamskie to tu jest coś innego - np. wyrywanie słów z poprzednich kontekstów, jak moje słowa o Becketcie i pisanie, że to brak spójności logicznej, itd. 2008/09/19 14:38:21
Cudownie, może następna nagonka - za insynuacje?
Nie chodzi o insynuacje, od tego jest internet, żeby bzdury wypisywać, ale o to, że oprócz zapowiadania i straszenia nic więcej z tym nie robisz. A to tworzy mocno niepokojący i paskudny dla wszystkich precedens, bo jak już wiele osób stwierdziło, jest to maksymalne przekroczenie granic, absolutnie niedopuszczalne nawet w najostrzejszych netowych dyskusjach (a ta jest zupełnie lajtowa - nie ma gróźb karalnych, nie ma jechania po matkach). I albo potrafisz udowodnić swoje twierdzenia i wymusić na administracji bloxa odpowiednią reakcję, jak choćby odanonimowanie danych stalkera/stalkerów (który/którzy momentalnie spotkaliby się z grupową zjebką ze strony wszystkich uczestników dyskusji, łącznie z tymi, którzy dostają spazmów na widok Twoich postów - gwarantowane), albo, niestety na własną szkodę, próbujesz wkręcić wszystkim bardzo ostrą i bardzo niezdrową paranoję. 2008/09/19 14:38:47
@dorwoj
"Chamskie to tu jest coś innego - np. wyrywanie słów z poprzednich kontekstów, jak moje słowa o Becketcie i pisanie, że to brak spójności logicznej, itd." To ja jako osoba lurkująca w tym flejmie od samego jego początku chciałbym zapytać - jaki był kontekst wyskoczenia z tym Becketem? 2008/09/19 14:50:58
@ "Ot, takie znęcanie się psychiczne dla przykładu, żeby "ukarać" kogoś spoza kliki."
To ja może inaczej: naprawdę masz zbyt wysokie mniemanie o ważności tzw. swojej osoby i dlatego Ci się wydaje, że wkręcisz nas w smutną historię pt. "jestem straszona SMS-ami przez blogokomentatora". Zrozum, w internecie jesteś tylko ciągiem zielonych literek i nikogo nie obchodzisz. Jeśli dostajesz jakieś SMS-y to na 99% od osoby, którą znasz osobiście. 2008/09/19 14:54:27
@dorwoj
"Chamskie to tu jest coś innego - np. wyrywanie słów z poprzednich kontekstów, jak moje słowa o Becketcie i pisanie, że to brak spójności logicznej," To może zrekapitulujmy. Zaczęło się od Powstania Warszawskiego. Pojawiły się głosy o jego głupocie. Ty napisałaś, że nie mieli wyboru. Jako kontrargument usłyszałaś, że inne stolice wyzwalanych państw nie zostały zniszczone. Odparłaś, że Francuzi kolaborowali. Pojawiło się pytanie, co z pozostałymi stolicami i, jako ilustracja Twojej metody argumentowanie, Hitler i Ghandi jako świetne przykłady w rozmowie o wegetarianizmie. Na to odparłaś, że Ty byś użyła Becketta, bo nie jest popkulturowy, i olałaś kwestię pozostałych stolic i tym samy meritum sporu. Czyli brak logiki wypowiedzi i żenujące wyskoczenie z 'ale jestem wysublimowana' Beckettem. 2008/09/19 15:24:16
@wojtek
"To może zrekapitulujmy. " nie no to zła metoda, bo starasz się trolla zmusić do jakiejś merytorycznej dyskusji. ja tu głównie lurkam, ale chciałbym, żeby ci, którym się chce, zastosowali strategię "go with the flow & ciesz się ensuing lulz" 2008/09/19 15:30:26
@czescjacek
Ale ja sądzę, że linia obrony dorwoj przed rekapitulacją wojtkarr (sam się do takiej przymierzałem) może całkiem ładnie podbić lulz-factor. 2008/09/19 15:35:36
2008/09/19 17:14:32
@ dorwoj "Co do poziomu pewnych komentarzy (@nobliwy, @ausir, @dodosdontquack, @babeintoyland plus inni) też należy zmilczeć, no bo co tu można powiedzieć?"
No to trzeba było przemilczeć, bo nie interesuje mnie opinia jakiejś pustyni umysłowej, która zamiast podziękować wo za to, że dzięki jego notce wiele osób zmusiło się do przeczytania jej smętnego i mało profesjonalnego artykułu (choć porusza już tyle razy odgrzewany temat), zaczyna mu podskakiwać. Może nie lubię wo bo jest stary i łysy, ale pisze jak ktoś kto ma wielkie nastroszone afro. "Znam się za to na czymś innym, dlatego z komiksów (starszych) wybieram: "Asterixa", "Atlandtydę", całego Baranowskiego,"Thorgale"" & "Taaak - zapodajmy trzy- , cztero-, albo i sześciolatkowi moderfakingowy postmodernizm w wersji hardcore (a niech się dziecko edukuje) , czyli z elementami seks, drugs i rock n rolla." Ty jesteś pewna, że to Thorgal był? Ty w ogóle jesteś w stanie napisać choć jeden logiczny i zrozumiały post? Cała ta twoja pisanina to taka luźna sraczka -- zero sensu i konkretu. Skaczesz z tematu na temat, jak by Ci ktoś ledwo wczoraj pokazał googla. Może idź się zastanów się jeszcze raz, na czym się rzeczywiście znasz. Adio! "Z uduchowieniem ten film ma tyle wspólnego, co pocztówka z wizerunkiem Kaplicy Sykstyńskiej z Michałem Aniołem." Nie mogę oprzeć się skojarzeniu... Ciekawe ile miałabyś punktów w teście na inteligencję, bo podejrzewam, że jesteś najgłupszą osobą jaką spotkałam. Poza tym, wiele rzeczy w Twoich komentarzach sugeruje, że masz powazną nerwicę i powinnaś się leczyć (skonsultowałam ze znajomym specjalistą). "Powiem może tylko, ze zarówno nr tel., jak i mail są dostępne w necie do ponad pół roku i nikt nigdy nie zrobił z nich takiego użytku, jak tu. " Następna dostaje esemesy miłosne od Michnika. @ nobliwy "zawsze myślałem że się pisze "otaku", dzięki za wyprowadzenie z błędu :)" Żartowałam. Otak to był chowaniec Geda. Po prostu otaku powinien skojarzyć Kawaii i mrw, i obowiązkowo tego ostatniego zbluzgać. "ech, niby jestem w pracy, ale dobra zajmę się pierdołami [...] (narażając gospodarkę krajową na straty)" Ciekawa jestem, gdzie blogowali ci z Lehman Brothers. @ wo "Ale są też pojedyncze perełki - "Dexter", "Johny Bravo", "Owca w wielkim mieście"... Uważam, że skrzywdziłbym swoje dzieci odcinając je od tego." i "Chojrak tchórzliwy pies"! Jeden odcinek zrobili na podstawie Walkirii Wagnera i nawet śpiewają Walkurenritt! Hojotohoo! Mhm... Pardon. @ czescjacek @eliot i koty "no przecież to nie absurd" Chyba jednak absurd. Przypomnij sobie imiona kotów czy sam tytuł zbiorku (oczywiście oryginału... z tłumaczeń należałoby wybrać Barańczaka). Ale to miło, że dorwoj odkrył przed nami Eliota. @ dorwoj "I faktycznie, napiszę o tym do administracji, bo głupotą byłoby odpuszczać coś takiego." Tylko się upewnij, że masz o czym pisać, bo w Twojej skrzynce na pewno nie ma listów z pogróżkami. "Ot, takie znęcanie się psychiczne dla przykładu, żeby "ukarać" kogoś spoza kliki." Tu nie ma żadnej kliki. Po prostu jesteś przygłupia i społecznie nieprzystosowana. @d0rw0j do wo "A pisze pan z pozycji autorytetu." Call him Master. 2008/09/19 17:32:41
@dodo@eliot
szczerze mówiąc "kotów" zanadto nie znam, ale z tego co się orientuję, to co najwyżej elementy absurdu tam można trejsnąć, ale nie jest to chyba naczelna zasada świata przedstawionego? elementy absurdu są też u WO jak mówi "chyba na pececie". zresztą dorwoj po pierwsze pisała o Eliocie jako o twórcy "poezji absurdu", co jest utter krapszitem przecież, a po drugie przytoczyła fragment w swoim pojęciu absurdalny, gdzie absurdu ani dydy. 2008/09/19 17:43:04
@ czescjacek
"a po drugie przytoczyła fragment w swoim pojęciu absurdalny, gdzie absurdu ani dydy." To może jednak lepiej wróć do czytania press release'y firm komputerowych. I to jest właśnie to - kółko wzajemnych adoratorów, ustanawiające np. co jest, a co nie jest absurdem w poezji Eliota (w wierszu pt. RAMTAMTAMEK) i w poezji w ogóle. 2008/09/19 17:51:33
@dorwoj
"To może jednak lepiej wróć do czytania press release'y firm komputerowych." To może jednak wróć do podstawówki się poduczyć gramatyki. "I to jest właśnie to - kółko wzajemnych adoratorów, ustanawiające np. co jest, a co nie jest absurdem w poezji Eliota (w wierszu pt. RAMTAMTAMEK) i w poezji w ogóle." Wiesz no bo my z Dodo się po prostu znamy na poezji w ogóle i poezji Eliota szczególnie. 2008/09/19 18:12:23
@dorwoj
"ze potępiam kulturę masową" W paru Twoich wypowiedziach w tym wątku pojawiały się konstrukcje zdaniowe typu "komiks pochodzi z kultury masowej, a więc jest be". "uznaję się za wybitnego specjalistę od baśni" W paru Twoich wypowiedziach w tym wątku pojawiały się konstrukcje zdaniowe typu "ja się znam, bo to badałam na przedszkolakach". "A pisze pan z pozycji autorytetu." No cóż, ja się znam, bo to badałem na zerówkowiczach. Słuchaj, a co z tymi wszystkimi Twoimi pożegnaniami? Dlaczego tyle razu już deklarowałaś, że się obraziłaś i sobie poszłaś... ale zostawałaś? Mógłbym dostać jakąś odpowiedź na to pytanie - prawdę mówiąc, to mnie właśnie w takich "żegnaczach" intryguje najbardziej (bo nie jesteś oczywiście tu ani pierwsza, ani ostatnia). Nie widzicie całego komizmu takiej sytuacji, czy co? 2008/09/19 18:16:37
@wo
"Słuchaj, a co z tymi wszystkimi Twoimi pożegnaniami" ej no nie prowokuj jej bo sobie pójdzie naprawdę a jest tak fajnie! a deklaracje pójścia są chyba takie same, jak z dziecięcym obrażaniem się, nie? 2008/09/19 18:20:47
@dorwoj
"Napędził pan na mnie nagonkę ze strony bywalców tego bloga, do czego chętnie przyłączyli się inni, przypadkowi czytelnicy (@babeintoyland)." A dlaczego uważasz, że to przypadkowy czytelnik? Dobrze zorganizowana nagonka wymaga dla uwiarygodnienia kogoś, kto udaje, że tylko tak przypadkiem się tu pojawił. Babeintoyland to tak naprawdę sokpapet Leniucha, chyba mogę to już ujawnić. " I faktycznie, napiszę o tym do administracji, bo głupotą byłoby odpuszczać coś takiego." Też tak uważam, gdyby te tajemnicze esemesy były prawdą, należy to zgłosić koniecznie. Ale prawdę mówiąc, atmosfera paranoi wyłaniająca się z Twoich wypowiedzi zaczyna budzić we mnie niesmak. Prześladowcę koniecznie zgłoś, koledzy z bloksa powinni go przynajmniej spróbować namierzyć (nie zapominaj o pełnych nagłówkach nękających maili, z adresami IP). Ale przestań w komentarzach skarżyć się na nagonki i tajemnicze esemesy, bo to tak czy siak nie jest dobre miejsce do załatwiania takich spraw. 2008/09/19 18:25:04
@Pan pisze w sposób niedbały o rzeczach, które wymagają nie tylko wiedzy teoretycznej, ale też odrobiny praktyki
To coś takiego jak nieumiejętne używanie pojęcia "Powieść graficzna" na przykład ;) 2008/09/19 18:28:55
@blunderbuss
"Ale ja sądzę, że linia obrony dorwoj przed rekapitulacją wojtkarr (sam się do takiej przymierzałem) może całkiem ładnie podbić lulz-factor." Nie podbije, bo przecież już tak z nią próbował rozmawiać m.in. Zamorano - ona wtedy po prostu całkowicie porzuca temat i zaczyna jakiś nowy (na przykład co znowu jej przysłał jej tajemniczy esemesowy prześladowca). @czescjacek "ej no nie prowokuj jej bo sobie pójdzie naprawdę a jest tak fajnie! " A ja z kolei jestem na progu plonka - ta esemesowa paranoja przekracza moje granice dobrego smaku, tym bardziej, że z tym jej "faktycznie to zgłoszę" będzie zapewne tak samo jak z "już się obraziłam i sobie poszłam". @dodo " Może nie lubię wo bo jest stary i łysy," Była uprzejma prośba, teraz jest plonk warning. Jesteś z tym strasznie monotonna. 2008/09/19 18:31:47
@ "Babeintoyland to tak naprawdę sokpapet Leniucha, chyba mogę to już ujawnić. "
Oj weż... bo jej żyłka w mózgu pęknie. Moja hipoteza jest taka, że dorwoj powypisywała jakieś bzdury na forumach, teraz się tego nie da skasować bo google pamięta i dorwoj ma schizę, że ją ujawnią i promotor się o wszystkim dowie. Dlatego na samo wspomnienie nieistnienia anonimowości w internecie dostaje berserka (giewałt, giewałt!). A w ogóle to nie chcę zaczynać świętej wojny, ale powiedzcie mi wszyscy, jaka jest poprawna definicja powieści graficznej. :-) 2008/09/19 18:34:26
@poprawna definicja powieści graficznej
zdaje się że w wiki kiedyś czytałem, że to wymyślili amerykańscy markietingowcy żeby się odróżnić od komiksów o superbohaterach, natomiast w europie nie było nigdy potrzeby stosowania tego pojęcia, bo nikt i tak komiksami nie pogardzał. no ale to o zachodniej było. 2008/09/19 18:38:07
@inz.mru
"A w ogóle to nie chcę zaczynać świętej wojny, ale powiedzcie mi wszyscy, jaka jest poprawna definicja powieści graficznej. :-)" Moim zdaniem, w ogóle jej nie ma, jest czysto marketingowa - to jest to, co wydawca zechce oprawić w hardcovera i pacnąć na półce "graphic novels" w Bordersie. W europejskim komiksie to w ogóle nie ma sensu, Tintin od zawsze (albo nigdy) był/nie był powieścią graficzną. "Łoczmeni" to niby sztandarowy przykład graphic novel, ale przecież korzenie mają w ordynarnych zeszytach komiksowych. I tak dalej. 2008/09/19 18:48:03
Ej no... nie o to mi chodziło, tylko chciałem nieśmiało zauważyć jak Dorwoj się twórczo wpisuje w klasykę trollingu.
2008/09/19 18:54:46
2008/09/19 18:54:59
Oczywiście, że to pojęcie czysto marketingowe (które w USA / UK spełniło swoją rolę zresztą). Poza tym najpopularniejszą definicje wkleiłem wyżej. Z jednej strony określa się tak długie, grube komiksy obyczajowe jak "Blankets", z drugiej już nawet określa się po prostu tak wydania zbiorcze, trejdy (przykład z Sandmanem). Nie jest dziwnym, że w komiksie frankofońskim pojęcie ma znaczenie marginalne, skoro tu nawet trejdów nie ma bo nazywają się "integrale" ;) "Powieść graficzna" to nie jest żaden tam nowatoski synkretyzm tradycyjnej powieści i ilustracji tylko po prostu termin marketingowy z rynku komiksów. A "Wilki na ścianach" to nie jest powieść graficzna tylko ilustrowana. Bo to nie jest narracja graficzna. Cała wysmakowana robota McKeana to jednak jest scenografia do tekstu literackiego i tyle. Jak zbierzesz oprawę graficzną to zostanie:
np. W całym domu panowała cisza. Matka Lucy napełniała słoiki dżemem domowej roboty Jej ojciec był w pracy. Grał na tubie. Brat siedział w salonie i grał w gry wideo. Lucy usłyszała jakieś dźwięki. Dźwięki, dobiegające prosto z wnętrza ścian. Odgłosy krzątaniny i ganianiny. I rak dalej i tak dalej... Jasne, że to był projekt pomyślany z ilustracjami, ale bez nich narracja istnieje. Ale to nie komiks, a powieść graficzna to komiks. Z "Blankets" nie zostanie żadne dzieło literackie jeśli zabierzesz grafikę. Trzeba by dopiero dokonać "nowelizacji. 2008/09/19 18:56:57
@Moim zdaniem, w ogóle jej nie ma, jest czysto marketingowa
Też. Ale również w celu pimpowania getta - brzmi poważniej. 2008/09/19 19:00:34
@mrw
"w celu pimpowania getta" mnie się najbardziej podoba, że ta kiszka o kurcie kobajnie to "opowieść w OBRAZACH" 2008/09/19 19:11:20
@Ale również w celu pimpowania getta - brzmi poważniej.
I to sie udało. Więcej miejsca w działach kultury opiniotwórczych gazet czy nagrody typu Pulitzer czy National Book Critics Circle Award. We Francji / Belgii jednak komiks jako pełnoprawną część kultury, również wysokiej stał się wcześniej (patronat ministra kultury taki festiwal w Angoulme miał od początku, manifest kolejnej sztuki wyzwolonej w tv to bodaj 1964 rok, ale taki Tintin ikoną był już znacznie wcześniej). I znowu jeśli wierzyć historykom komiksu ważkim faktem była forma wydania (a nie treść) - twarde, lakierowane okładki albumów... :) 2008/09/19 19:29:28
@taki festiwal w Angouleme
Właśnie, to ja się podczepię z pytaniem. Był tam ktoś albo słyszał coś na temat? Mam takie małe nerdowe marzenie, żeby wybrać się tam w przyszłym roku, ale nie wiem, czy to dobry pomysł dla kogoś, kto po francusku tylko: "Je ne comprends pas", "Je ne parle pas français", "merde" i "Je ne regrette rien". 2008/09/19 21:19:25
@czescjacek
"Wiesz no bo my z Dodo się po prostu znamy na poezji w ogóle i poezji Eliota szczególnie." No, nie znasz się, to fakt. @wo "W paru Twoich wypowiedziach w tym wątku pojawiały się konstrukcje zdaniowe typu "komiks pochodzi z kultury masowej, a więc jest be"." Zła interpretacja. Komiks jest ok, nie lubię jedynie pewnego typu komiksów, ale ponieważ vox populi uznał, że się na komiksach nie znam ("pieprzę głupoty", "intelektualna sraczka" "pustynia umysłowa"), to nie będę się wdrażać, jakie to komiksy i dlaczego ich nie lubię. Do kultury masowej też nic nie mam. Jednak pan, jako WO, i entuzjaści tego bloga coś tam wymyślają na temat moich gustów, no i ze zdumieniem odkrywam, że czegoś tam nie lubię, albo np. że uważam , iż powstanie warszawski było ok. No, dyrdymały i sieczka, po prostu. "W paru Twoich wypowiedziach w tym wątku pojawiały się konstrukcje zdaniowe typu "ja się znam, bo to badałam na przedszkolakach"." Proszę przytoczyć dokładny przykład zdania, w którym mówię dosłownie, że "ja się znam, bo to badałam na przedszkolakach". Wg mnie to spora nadinterpretacja moich słów. No, ale pan tu rządki i huzia na dorwoj. "No cóż, ja się znam, bo to badałem na zerówkowiczach." No tak, grunt to dobre samopoczucie i niezmącone horyzonty umysłowe. "Słuchaj, a co z tymi wszystkimi Twoimi pożegnaniami? Dlaczego tyle razu już deklarowałaś, że się obraziłaś i sobie poszłaś... ale zostawałaś?" Po prostu śmieszy mnie bark zahamowań u adwersarzy. Bardzo zabawna sprawa. @zamorano102 "To coś takiego jak nieumiejętne używanie pojęcia "Powieść graficzna" na przykład ;)" No to akurat jest bardzo ciekawe. Serio. Czy np. książka J. J. Kolskiego (tego samego) "Jadzia i małoludki" z impresjonistycznymi obrazami zamiast ilustracji mogłaby być "powieścią graficzną" ? Takie se pytanie retoryczne, coś co czescjacek, czy inny internetowy bluzgacz, (co tu tylko "lurka od czasu do czasu w tę flejmę") podczepi pod "twórcze wpisywanie się w klasyczny trolling". Nigdy nie byłam trollem, ale czas widocznie przełamać pewne utarte konwencje towarzyskie. @mrwisniewski "japierdoleolaboga" No proszę, czujność 10. Podczepisz to pod nerwicę, czy egzaltację? Tak, miałam podobny przypadek w rodzinie i mnie poruszył ten artykuł. Coś jeszcze na ten temat chcesz dodać, czy już samo zdechnie? @WO "A ja z kolei jestem na progu plonka - ta esemesowa paranoja przekracza moje granice dobrego smaku, tym bardziej, że z tym jej "faktycznie to zgłoszę" będzie zapewne tak samo jak z "już się obraziłam i sobie poszłam"." A już myślałam, że na serio mogę prosić o pomoc w wyczyszczeniu tej sprawy. @ inz.mruwnica " i dorwoj ma schizę, że ją ujawnią i promotor się o wszystkim dowie. Dlatego na samo wspomnienie nieistnienia anonimowości w internecie dostaje berserka (giewałt, giewałt!). " Nie bluzgam na innych, to nie muszę podpisywać się "inz.mruwnica", czy "misio1234". @dodosdontquack "Może nie lubię wo bo jest stary i łysy, ale pisze jak ktoś kto ma wielkie nastroszone afro. " No i przy tej iluzji włosów, wiedzy i wzajemnego szacunku pozostańmy. 2008/09/19 21:59:19
@dorwoj
"Jednak pan, jako WO, i entuzjaści tego bloga coś tam wymyślają na temat moich gustów, no i ze zdumieniem odkrywam, że czegoś tam nie lubię, albo np. że uważam , iż powstanie warszawski było ok. No, dyrdymały i sieczka, po prostu." Wszystkie moje arcywyedukowane pańcie polonistki miały zawsze jeden feler (a - dziwnym zbiegiem okoliczności - nie występował on u nauczycielek fizyki) nie o to chodzi co się ma w swoim natchnionym i ubogaconym wnętrzu, ale to, czy się potrafi precyzyjnie wyartykułować co się ma pod deklem. Jak się nie potrafi, to są dwa wyjścia: albo nie odzywać się w'ogle, albo czytać co się napisało, zanim kliknie się "wyślij". Czytam tego bloga od samego początku i podobny poziom paranoi, że jaki to ja biedny, skrzywdzony i zakrzyczany przez klikę "stałych czytelników" reprezentował Cezary D. @całość Co do głównego tematu notki, nieszczęście ty moje, artykułu o "szkodliwości kreskówek nadawanych w Cartoon Network": puść dziecko nienadzorowane w jakąkolwiek przestrzeń bez wykształcenia w nim wcześniej poczucia logicznej spójności, spójności osobowości, itp. a przykościelna schola przekręci mu osobowość tak, że zostanie pogromcą pedałów i, jak wojownik w sprawie zmuszenia małoletniej do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu Maciej Gnyszka, będzie czuł potrzebę ewangelizowania wszystkiego co nie zwiewa na drzewo. Dziecko jest po to, żeby się nim zajmować, pokazywać mu świat, zabierać w miejsca rozmaite i dawać mu możliwość zrozumienia i wydania _własnego_ osądu. Ja sam ze swoich dziecinnych doświadczeń pamiętam, że nic mnie tak nie zepsuło jak podstawówka (do 7 roku życia nie używałem żadnych wulgarnych słów!). I rodzice tu niewiele mają do zrobienia, bo dzieciak musi się dopasować do grupy, zwłaszcza poprzez wspólny język i wspólny kontekst. Jak ktoś myśli, że to z obrazków z telewizora - to jest głupi. Skąd wulgarne, agresywne dzieci czerpały "inspirację", kiedy nie było CN? Ano uczyły się od swoich rodziców, starszego rodzeństwa, otoczenia. Ja mam młodszą siostrę i pamiętam, że też było z nią ciężko, bo była wulgarna, kolczasta, itp. Ale wystarczyło że zmieniła otoczenie na takie, w którym "nie wypada być chamem" i się nauczyła. A w tamtym czasie telewizora akurat w moim domu nie było. 2008/09/19 22:25:17
@dorowoj1
No to akurat jest bardzo ciekawe. Serio. Czy np. książka J. J. Kolskiego (tego samego) "Jadzia i małoludki" z impresjonistycznymi obrazami zamiast ilustracji mogłaby być "powieścią graficzną" ? W świetle wszelkich przywołanych definicji oczywistą oczywistością jest, że nie mogła by być. Nie spełnia żadnego z takich warunków jak : "A graphic novel is a type of comic book", "narrative artwork", "comic short story anthologies", "bound collections of previously published comic book series (more commonly referred to as trade paperbacks).". Adaptację komiksową powieści można by "metkować" takim marketingowym terminem. A powieść ilustrowaną impresjonistycznie, kubistycznie, dadaistycznie etc. nie można :) 2008/09/19 22:32:35
Alan Moore : "It's a marketing term ... that I never had any sympathy with. The term 'comic' does just as well for me. ... The problem is that 'graphic novel' just came to mean 'expensive comic book' and so what you'd get is people like DC Comics or Marvel comics because 'graphic novels' were getting some attention, they'd stick six issues of whatever worthless piece of crap they happened to be publishing lately under a glossy cover and call it The She-Hulk Graphic Novel...."
Robin Williams "'Is that a comic book? No! It's a graphic novel! Is that porn? No! It's adult entertainment!'" :) 2008/09/19 22:32:55
@No proszę, czujność 10.
110. Telefon 110. @Podczepisz to pod nerwicę, czy egzaltację? Bucówę. @Tak, miałam podobny przypadek w rodzinie i mnie poruszył ten artykuł. Serio? Poza tą biedną dziewczyną z artykułu skrzywdzono tak jeszcze kogoś innego? Więc przybijasz wirtualną piątkę? Gratulacje. 2008/09/19 22:34:46
@dorwoj
"nie lubię jedynie pewnego typu komiksów, ale ponieważ vox populi uznał, że się na komiksach nie znam ("pieprzę głupoty", "intelektualna sraczka" "pustynia umysłowa"), to nie będę się wdrażać, jakie to komiksy i dlaczego ich nie lubię" Przez trwającą ponad trzysta postów dyskusję nie byłaś w stanie "się wdrożyć" jakie komiksy Ci się nie podobają i dlaczego (poza tym, że "zagraniczne są kiepskie" albo "Donaldy są kiepskie"), więc nikogo raczej nie zawiedziesz, jeżeli ten stan się nie zmieni. "Czy np. książka J. J. Kolskiego (tego samego) "Jadzia i małoludki" z impresjonistycznymi obrazami zamiast ilustracji mogłaby być "powieścią graficzną"" Toć Ci tłumaczą jak dziadek krowie na granicy - powieść graficzna to taki twór, w którym narracja umieszczona jest w obrazkach. Powieść graficzna to nie jest książka z ilustracjami ani książka z dużą ilością ilustracji ani książka z dużą ilością bardzo ładnych i pełnych artyzmu ilustracji. Jeżeli chcesz wiedzieć, czy coś jest powieścią graficzną, zastanów się, czy po usunięciu obrazków zachowana jest narracja. Nawet przy mojej indolencji w zakresie komiksu tyle z tej dyskusji wyniosłem. "lurka od czasu do czasu w tę flejmę" Dżizas, Ty nawet nie umiesz po kimś powtarzać... 2008/09/19 22:37:53
@eli.wurman
"puść dziecko nienadzorowane w jakąkolwiek przestrzeń (...)" Myślę właśnie, że tu tkwi istota sprawy: są przestrzenie mniej i bardziej bezpieczne, wymagające różnej intensywaności rodzicielskiego nadzoru. Zostawiając regularnie potomstwo sam na sam z pudełkiem geomagów nie mam obaw że narażam ich niewykształcone osobowości na jakieś niebezpieczeństwo. Wygląda na to, że bohaterka artykułu (i pewnie nie ona jedyna spośród osób w wieku rodzicielskim) błędnie zakładała, że telewizor w którym lecą kreskówki nie stanowi zagrożenia dla jej dziecka, bo tak było za czasów jej dziecięctwa. Internet już budzi odpowiedni respekt i nieufność, ale przeznaczony dla dzieci kanał z kreskówkami jak widać raczej czujność usypia. 2008/09/19 22:41:31
@eli.wurman
"podobny poziom paranoi, że jaki to ja biedny, skrzywdzony i zakrzyczany przez klikę "stałych czytelników" reprezentował Cezary D. " Cóż, określenia typu "intelektualna sraczka" nie należą do przyjemnych. Moim zdaniem brak wystarczającej wiedzy nt. komiksów, itp. nie powinien być pretekstem do mieszania kogoś z błotem. "Wszystkie moje arcywyedukowane pańcie polonistki miały zawsze jeden feler (a - dziwnym zbiegiem okoliczności - nie występował on u nauczycielek fizyki) nie o to chodzi co się ma w swoim natchnionym i ubogaconym wnętrzu, ale to, czy się potrafi precyzyjnie wyartykułować co się ma pod deklem." Rozumiem sens tego zdania, mimo że składniowo legło ono w gruzach, niestety (widać nie aż tak bardzo były jednak arcywyedukowane te "pańcie polonistki"). I nie żebym była specjalnie czepliwa (bo nigdy nie byłam), ale podobno zwraca się tu uwagę np. na spacje przed przecinkiem. Tak, więc - bądźmy konsekwentni. "Ale wystarczyło że zmieniła otoczenie na takie, w którym "nie wypada być chamem" i się nauczyła." I to jest pocieszające. Nawet bardzo, jako że prawie po ludzku ktoś przemówił. 2008/09/19 22:46:17
@dorwoj
"Po prostu śmieszy mnie bark zahamowań u adwersarzy. Bardzo zabawna sprawa. " I jak Cię coś śmieszy, to Twoją typową reakcją jest właśnie ogłoszenie focha, że się obrażasz i wychodzisz? W kinie oglądając komedię wydajesz z siebie odgłosy typu "ha ha ha, ja już się obraziłam i sobie poszłam, ha ha ha, a teraz już naprawdę sobie idę, ha ha ha"? Bardzo to w sumie dziwne, ale do historii mojego bloga przejdziesz nie jako "ta od licznych pożegnań" (bo to już było przedtem), ale "ta, co na nią zrobiliśmy nagonkę" (bo to była rzeczywiście nowość). "A już myślałam, że na serio mogę prosić o pomoc w wyczyszczeniu tej sprawy. " Na pomoc oczywiście możesz liczyć w dalszym ciągu, ale co do mojego bloga, to ja z kolei się już pożegnam, bo straciłem nadzieję na poprawę. Zainteresowani kontynuowaniem rozmowy z pewnością będą wiedzieli, gdzie Cię odnaleźć. Papatki. 2008/09/20 11:15:38
@lapacz_w_zycie
"Wygląda na to, że bohaterka artykułu (i pewnie nie ona jedyna spośród osób w wieku rodzicielskim) błędnie zakładała, że telewizor w którym lecą kreskówki nie stanowi zagrożenia dla jej dziecka, bo tak było za czasów jej dziecięctwa." Znaczy chcesz mi powiedzieć, że kobita lata 90 i pierwszą dekadę XXI wieku przesiedziała w zamrażarce? Nie czytała gazet, nie słuchała rozmów na przystanku czy u fryzjera "bo Pani, widzi Pani, dziś te bajki to nie to co kiedyś, tylko bezmyślna napierdalanka i wyzywają się!"? Niezakoniecznie mi się widzi opcja, że można być aż tak oderwanym od rzeczywistość jednocześnie jakkolwiek uczestnicząc w życiu (pracując, robiąc zakupy, spotykając się ze znajomymi i rodziną, itp.), co z kolei kieruje mnie w stronę poglądu, że autorka artykułu zmyśliła swoją bohaterkę. To zaś utwierdza mnie w przekonaniu, że Prawicowe Po*eby muszą zmyślać tą straszną cywilizacjośmierciową rzeczywistość, bo świat wygląda całkiem ok. @dorwoj1 "Rozumiem sens tego zdania, mimo że składniowo legło ono w gruzach, niestety (widać nie aż tak bardzo były jednak arcywyedukowane te "pańcie polonistki")." Ehe. "I nie żebym była specjalnie czepliwa (bo nigdy nie byłam), ale podobno zwraca się tu uwagę np. na spacje przed przecinkiem. Tak, więc - bądźmy konsekwentni." trole.joemonster.org/?troll=purysta 2008/09/20 11:50:36
@eli.wurman
Ale wiesz, że za link do joemonstera masz -25 pkt do lansu? 2008/09/20 11:53:25
Jest lepiej i będzie jeszcze lepiej... Unia Europejska już czuje nasz gorący oddech na swoich zamożnych plecach. Nasze trolle internetowe już dawno przegoniły ich trolle internetowe ;)
2008/09/20 12:29:19
@Nasze trolle internetowe już dawno przegoniły ich trolle internetowe ;)
Coś w tym jest. Jak się kiedyś odezwałem na jednym blogasku o Doktorze, po dwóch postach zostałem nazwany trollem. 2008/09/20 12:48:38
@mrw
Niezależnie jak nisko upadnę, zawsze się znajdzie jakaś dorwojn+1, która będzie pukać od spodu. 2008/09/20 14:24:49
@ barts
"Nie każdy musi przeczytać Kotarbińskiego czy mieć zajęcia z logiki na studiach (w zależności od uczelni formalnej lub cyfrowej), ale gdyby ten kawałek matematyki był dobrze wprowadzony i egzekwowany, to może mielibyśmy mniej bełkotu dookoła, od polityków, przez media, po blogokomentatorów i rozmaitych doktorantów." E tam. Moim zdaniem ludzi wychowanych w pewien sposób nie da się nauczyć logiki. Muszą odrzucić ją jako wyssane z palca pierdoły. I wcale nie wtedy gdy dowiedzą się, że ze zdania fałszywego wynikają wszystkie zdania. Oni odrzucą logikę, jako absurdalny, oderwany od rzeczywistości bełkot, od razu gdy tylko spróbuje się im wytłumaczyć, że może być tak, że a jest b, ale b nie jest a. Bo to jest absolutnie nie zgodne z doświadczeniem ludzi wychowanych w kulturze, której podstawą jest "dychotomiczny podział na dobro i zło". 2008/09/20 14:44:33
@marekkrukowski
Najwyraźniej nie brałeś udziału w eliminacjach do Wielkiej Gry z tematu "Pisownia nie z różnymi częściami mowy"? 2008/09/20 14:55:13
@eli.wurman
"Niezależnie jak nisko upadnę, zawsze się znajdzie jakaś dorwojn+1, która będzie pukać od spodu. " Na szczęście nie na tym blogu - serdecznie przepraszam wszyskich zainteresowanych za małego fakapa, wpisałem ciąg znaków do listy domen do blokowania, a nie do listy loginów. Już poprawiłem. 2008/09/20 16:14:40
@ biało-niebieski
Ja wiem, jak się pisze "niezgodne" i na testowych eliminacjach nie miałbym z tym problemu. Niestety do pisania na klawiaturze używam jakichś zupełnie dziwnych części mózgu, z którymi mam bardzo ograniczony kontakt. 2008/09/23 17:04:01
@markkrukowski
"może być tak, że a jest b, ale b nie jest a" Każdy śledź jest rybą, ale nie każda ryba jest śledziem (to zresztą cytat z jakiejś bajki). Jeśli dla kogoś takie zdanie jest problemem, to znaczy że się ociera o upośledzenie umysłowe i nie należy go uczyć logiki, tylko jeść nożem i widelcem oraz nie wypróżniać się w miejscach publicznych. 2008/09/24 02:40:26
@ bialo-niebieski "Najwyraźniej nie brałeś udziału w eliminacjach do Wielkiej Gry z tematu "Pisownia nie z różnymi częściami mowy"?"
Albo brał w nich udział ponad 10 lat temu :-) @markkrukowski "może być tak, że a jest b, ale b nie jest a" Objection! @ wo "Była uprzejma prośba, teraz jest plonk warning. Jesteś z tym strasznie monotonna." Tak to już bywa z nerwicą natręctw. Sorry. Wrócę do ukladania długopisów i ołówków. |
|
GW, teraz jak szuka eksperta to znajduje go na KUL-u, jak chce ocen sceny hiszpańskiej to sięga do tamtejszego odpowiednika Radia Maryja, jak komentuje politykę USA to przyjmuje postawę "skoro robi to USA to na pewno dobrze a teraz to uzasadnijmy", w Gazecie Telewizyjnej zdarzały się przeprosiny, że recenzują film tego znanego lewaka Kena Loacha - a co gorsza może nawet miał rację opisując dane zjawiska?
Być może to rodzynki w cieście, ale w sprawach jakimi się interesuję jest to bardzo widoczne.