Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Stanął w ogniu nasz Salon24
Ostatnio odkryłem w Psychiatryku24 prawdziwy cymes, jakim jest blog Radosława Krawczyka. Jeśli dobrze rozumiem, to jest jedyna osoba usiłująca w tym towarzystwie pozostać trzeźwa, bo musi regularnie dorzucać koks do serwera. I właśnie dlatego jego blog jest taki zabawny: ze względu na spokój, jaki ten facet usiłuje zachować „dyskutując” z pacjentami, zwłaszcza na tle reszty personelu, która podkrada pacjentom dragi, więc z krzykiem biegnie nago korytarzem uciekając w panice przed widmem Michnika albo po prostu przykuwa się do grzejnika śpiewając Kaczmarskiego.
Krawczyk to teoretycznie ten, który nic nie zażył ani w nic nie odleciał i właśnie dlatego jego teksty typu „Dwa konta zostały czasowo zablokowane za nawoływanie do zabicia Węglarczyka. Po przesłaniu deklaracji o przestrzeganiu regulaminu konta zostaną odblokowane” robią fantastyczne wrażnie.
Gdyby to samo relacjonowali redaktorzy „Kuba Lubelski, Artur Bazak i Gniewek Świechowski” (spis redktorów przeklejony za Igorem Janke, zwracam uwagę na szerokie spektrum ich światopoglądów - od liberalnego konserwatyzmu sięga hen hen, aż po konserwatywny liberalizm), pewnie by odlecieli w jakiś prawicowy bełkot o słuszności spalenia, nomen omen, Węglarczyka na stosie, w imię tej, no, walki z relatywizmem moralnym i cywilizacją śmierci. Ale z klawiatury tej pozornie trzeźwej osoby, tekst o zabijaniu Węglarczyka z zachowaniem przestrzegania regulaminu robi fantastyczne wrażenie - znaczy, co to znaczy, że zobowiążą się do zabicia Węglarczyka bez używania wulgaryzmów?
Skoro już robimy Psychiatryk-Watch, to jeszcze mały komentarz do niedawnej bijatyki na oddziale psychoz paranoidalnych, gdzie sanitariusz Bazak pobił się z pacjentem Sakiewiczem w kwestii spiskowych teorii dotyczących odsunięcia pacjenta Szułdrzyńskiego od kierowania oddziałowym pisemkiem „Nowe Państwo”.
U zarania swojego bloga opisałem historię o tym, jak kiedyś na Walentynki do „Wysokich Obcasów” napisałem żartobliwy tekst o pani psycholog, która leczy z znieszczęśliwej miłości. Redakcja opatrzyła ten tekst dopiskiem, że „Angelique Pas-Vraiment jest postacią fikcyjną”, co wydawało mi się przegięciem. Sądziłem, że inteligentny człowiek od razu się tego domyśli choćby po samym nazwisku pani Nieprawdziwskiej. Okazało się, że dla matołków z „Nowego Państwa” nawet ten łopatologiczny dopisek nie wystarczył, bo bezmyślnie powielili hoaksa.
Od tego czasu takich sytuacji było więcej. Paweł Lisicki, na prawicy uważany za wybitnego intelektualistę, okazał się wystarczająco mało rozgarnięty, żeby się nabrać na hoaksa o „zakazie mówienia tata i mama”. Ilu prawicowców nabrało się na hoaksa o „kobiecie, co to straciła prawo do zasiłku, bo nie chciała pracować w burdelu” - nie wystarczy macek Wielkiego Cthulhu, by ich zliczyć.
W Polsce różnica między lewicą a prawicą to nie jest kwestia tylko różnicy światopoglądów. To jest różnica między ludźmi wykorzystującymi cały potencjał mózgu a ludźmi wykorzystującymi, tak jak Rafał Aleksander Ziemkiewicz, zaledwie jego 10 procent.
poniedziałek, 09 czerwca 2008, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/06/09 13:46:08
Jest jeszcze jedna mała aferka na psychiatryku. po wywaleniu Paliwody pojawił się blog Kambei Shimady. na co "filozof" od razu podniósł lament na prawackim portaliku blog.media.pl - uwaga! fałszywy Shimada w salonie ... to dopiero trzeba mieć berecik zryty żeby sięu ważać za prawdziwego fikcyjnego bohatera.
-
2008/06/09 14:03:51
Świetny tekst - dawno się tak nie usmiałem. Chyba od czasu "Młodej lekarki", która zresztą poszła także do Gazety.
-
2008/06/09 14:09:18
500 Server Error

Innymi słowy był za normalny, a do tego spodobał się temu lewakowi Orlińskiemu. Skasować.

-
2008/06/09 14:11:13
@inteligentny człowiek od razu się tego domyśli choćby po samym nazwisku pani Nieprawdziwskiej.

Bo każdy inteligentny człowiek zna francuski...
-
2008/06/09 14:14:48
ja pierniczę, post tego całego Krawczyka naprawdę zaczyna się od słów:

"Dwa konta zostały czasowo zablokowane za nawoływanie do zabicia Węglarczyka."

A ja już myślałem, ze wo robi sobie jaja na maksa!
-
wo
2008/06/09 14:16:41
@barts
"500 Server Error"

Trzeba się cierpliwie doklikiwać, bo dzisiaj coś za mało koksu jest pod serwerem Psychiatryka. Dyskusja pod notką też jest cudowna. Wszystkie świry oczywiście bardzo oburzone tym, że ktoś może mieć jakieś wąty do hasła "zabić Węglarczyka" (za artykuł):

Az sie nie chce wierzyc, ze Weglarczyk mogl tak postapic
No ale skoro robi w Wyborczej...
2008-06-06 16:16edzio41840
Nie obijam mord, choc czasem mnie korci
www.edzio.salon24.pl

"Dwa konta zostały czasowo zablokowane za nawoływanie do zabicia Węglarczyka"
Odwalilo wam kompletnie. Chociaz chyba nie...Weglarczyk albo ktos z jego ferajny sie poskarzyl, prawda?
2008-06-06 16:36ronson01312

Może trzeba adminom wyjaśnić ..
że w imieniu Rzeczypospolitej odczytuje się wyroki sądowe.
2008-06-06 16:52hokejus281264


Zaszła omyłka
ci panowie nie zachęcali do zabicia Węglarczyka. Kismet, jako ekonomista, zauważył, że gdyby Polacy mieli honor, toby Węglarczyka skazali i wyrok wykonali. Wszakże wcale nie do tego nie zachęcał. Zaś Jerry, jako prawnik, skoncentrował się na zagadnieniach ekonomicznych, trafnie wskazując, że kulki są droższe od kamieni.

Ogólnie obaj panowie wykazali się wybitnymi kompetencjami z dziedzin nie związanych z wykonywanym zawodem oraz zaprezentowali się, jak zwykle, ze swej najlepszej strony :)


Dziwię się administracji, że banuje sól ziemi. Tej ziemi.
2008-06-06 17:02Rafał01091

-
wo
2008/06/09 14:23:13
@waligrucha
"Bo każdy inteligentny człowiek zna francuski..."

Ja nie znam włoskiego ani hiszpańskiego, ale nazwiska Non E. Vero czy Doctor No Verdad by od razu odpaliły na moim biurku hoax detector.
-
2008/06/09 14:26:14
@wo

Z ciekawości -- rozumiem, że można się z Ziemkiewiczem nie zgadzać, ale czym sobie zasłużył na miano kretyna?
-
wo
2008/06/09 14:28:48
@el.wu
"Z ciekawości -- rozumiem, że można się z Ziemkiewiczem nie zgadzać, ale czym sobie zasłużył na miano kretyna?"

Jeju, ale gdzie takie coś wyczytałeś? Ja tylko podejrzewam, że wykorzystuje tylko 10% swojego mózgu. Tu akurat obaj z Ziemkiewiczem jesteśmy zgodni, kliknij na linka.
-
2008/06/09 14:32:34
Qrka, albo to klikanie z bloga, albo coś z tym coxem - psychiatryk nie chodzi wcale. Ale polecałbym blogi rzepy - jest jeszcze weselej. Najpierw głupawy komentarz Lisickiego albo innego Magierowskiego (któremu zresztą od czasu do czasu przypominają, że w Gazecie pracował), a potem dyskusja. W stylu głównie: "Świetny tekst panie redaktorze, niestety Michnik dalej będzie kradł niemowlęta, żeby razem z Urbanem przerabiać je na macę. Itd, itp. Pychota, a kopalnia różnych wielka i zasobna.
-
2008/06/09 14:36:21
hm. 10% vs. 100% - mimo to nierowna walka. Ziemkiewicz powinien polemizowac z wami, obywatelu WO, uzywajac 1% mozgu. I tak wystarczy.
-
wo
2008/06/09 14:40:23
@canislupus
" Ziemkiewicz powinien polemizowac z wami, obywatelu WO, uzywajac 1% mozgu. I tak wystarczy"

No właśnie nie wystarczy, bo jak zademonstrowałem jawne kłamstwa w jego dziele pt. "Michnikowszczyzna", uciekł w niekonkretne "ja nie kamię, kłamie Orliński" (ale już bez odnoszenia się do konkretów).
-
2008/06/09 14:42:39
@Non E. Vero, No Verdad

A jednak wymyśliłeś te przykłady. Nie jestem jednak pewien, że osoba inteligentna a nie mająca wcześniej kontaktu z językami romańskimi by się nie dała nabrać. Nieprawdziwska jest jeszcze trudniejsza bo ma realne imię a ktoś kto nie ma pojęcia o francuskim raczej nie będzie wiedział co znaczy "pas".
-
2008/06/09 15:01:35
@przecież prof. Szaniawski najwyraźniej wskazuje, że płk Kukliński dostał wylewu krwi do mózgu po lekturze tekstu Bartosza Węglarczyka. Dostał wylewu i umarł. Zatem ów Węglarczyk jest sprawcą przedwczesnej śmierci pułkownika.

Czyścisz mi monitor :-P
-
2008/06/09 15:03:27
Off topicznie. WO@ Dziś stojąc przed swoją firmę zastanawiałem się czy to Twoja bryka. tnij.org/bbyl Rejestracja mocno metafizyczna ;-)
-
2008/06/09 15:04:59
@śmieszne wpisy na blogach

Rzeczywiście jest coś takiego, że w pewnych okolicznościach rzeczowa uwaga zaczyna być tak nie na miejscu, że aż prowokuje śmiech.
W tym momencie przypomina mi się pewien skecz MP, w którym Terry Jones gra jakiegoś szarego zahukanego urzędniczynę z banku na którego normalne odzywki (typu "Dzień dobry", albo "Moja żona jest bardzo chora") wszyscy pokładają się ze śmiechu.
-
2008/06/09 15:12:35
@gaweł
"co znaczy "pas"."

No ale chyba wiesz co znaczy "faux pas", albo "pas" w licytacji brydżowej (ja też nie znam francuskiego ale to nazwisko Pas-Vraiment aż "krzyczało", że to podpucha)? Choćby z filmów coś z tego francuskiego powinno każdemu pozostać w pamięci słuchowej dlatego _nie można_ "nie mieć wcześniej kontaktu z językami romańskimi" .
-
2008/06/09 15:35:02
@_nie można_ "nie mieć wcześniej kontaktu z językami romańskimi"

Jeśli ktoś ma takie podejście jak na do niemieckiego, to może nie mieć kontaktu :)
-
2008/06/09 15:39:53
Ja jestem w ogóle daltonistą nazwiskowym, chyba bym nie zareagował nawet jakby się nazywała Notreally.
-
2008/06/09 15:49:00
@"osoba inteligentna a nie mająca wcześniej kontaktu z językami romańskimi"
Osoba inteligentna i choć w minimalnym stopniu wyedukowana w kręgu kultury europejskiej powinna mieć kontakt z jednym z głównych języków tejże kultury w stopniu wystarczającym na wyłapanie podpuchy. Brakiem kontaktu mógłby się tłumaczyć, choćby i bardzo inteligentny, Chińczyk albo Papuas, ale nie Europejczyk.
-
2008/06/09 15:53:19
@wyedukowana w kręgu kultury europejskiej powinna mieć kontakt z jednym z głównych języków tejże kultury

Chciałbym, żeby tak było, ale czy tak jest? Obawiam się, że od jakiegoś czasu już nie, przynajmniej jeśli chodzi o ten język.
-
2008/06/09 15:56:32
@gawel.w
Ale nikt nie każe się tego języka uczyć (chociaż IMHO warto), ale te kilka słów i zwrotów to przecież musi jakoś wpaść przy okazji różnych lektur, filmów itp.
-
2008/06/09 15:57:20
"Sądziłem, że inteligentny człowiek od razu się tego domyśli choćby po samym nazwisku pani Nieprawdziwskiej"

Pewnie tak. Ale najwyraźniej targetem nie są osoby inteligentne, tylko osoby mniej więcej na poziomie redakcji Obciachów, dla której nieprawdziwość madame Pas-Vraiment, jak widać, nie była oczywista.
-
2008/06/09 17:02:24
@pgolik

Dokładnie tak. Jak się trochę czyta, to ciężko jest francuskiego w ogóle nie dotknąć.

Ja chciałem jako kontrprzykład napisać że gdyby WO użył japońskiego doktora Hontou Ja Nai albo psychologa Usou Da Yo to można by się tłumaczyć że nie bangla, ale tak to bez wykrętów.

No i jeszcze ten dopisek jak ktoś już w ogóle niekumaty... a i tak się złapali. :)
-
wo
2008/06/09 17:41:11
@s00hy
"Off topicznie. WO@ Dziś stojąc przed swoją firmę zastanawiałem się czy to Twoja bryka. "

I ain't no Tomasz Lis, ale AŻ TAK nieważny, żeby nie mieć miejscówki na podziemnym, to ja nie jestem :-). Ponadto mój wyglądałby mniej więcej tak, jak na tej oto piosence, stworzonej przez rosyjskich fanów tego modelu:

youtube.com/watch?v=ISzVRTeeEvM

@waligrucha
"Jeśli ktoś ma takie podejście jak na do niemieckiego, to może nie mieć kontaktu :)"

No to wtedy masz Doktora Nicht-Wirklich i też ktoś, kto nie mówi po niemiecku, powinien zauważyć w tym coś podejrzanego. Bo "nicht" jako przeczenie powinieneś mimo wszystko zapamiętać, tak jak mimo wszystko każdy w końcu z pociągu zapamiętuje te wszystkie "ne pas se pencher au dehors".
-
2008/06/09 18:08:37
@wo
"No to wtedy masz Doktora Nicht-Wirklich i też ktoś, kto nie mówi po niemiecku, powinien zauważyć w tym coś podejrzanego. Bo "nicht" jako przeczenie powinieneś mimo wszystko zapamiętać"

Tak, tak. Jak ktoś nazywa się Niewiadomski albo Nieznalska, to też z pewnością jest to bardzo podejrzane.

Parę razy zdarzyło mi się popełnić spore faux pas w sytuacji, gdy jakaś osoba przedstawiała mi się albo była mi przedstawiana, albo była wymieniana z nazwiska, a ja sądziłem, że ktoś robi sobie ze mnie jaja. Od tego czasu jestem skłonny raczej uwierzyć, że ktoś ma na nazwisko nawet Pas-Vraiment czy Nicht-Wirklich, chyba że ktoś jasno powie, że to hoax, tak jak zrobiła to - bardzo mądrze - redakcja Obcasów.
-
2008/06/09 18:49:18
@"Niewiadomski albo Nieznalska"

Jesteśmy narodem pełnym, nomen omen, sprzeczności - mamy więc nazwiska takie, jak typowo polskie przecież nazwisko "Niemiec".
Nie potrafię sobie natomiast przypomnieć jakiegoś nazwiska z zachodniego obszaru kulturowego, które miałoby w sobie przeczenie.
-
2008/06/09 18:55:17
Już pisałem o tym nowym blogu Paliwody. Psychiatryk24 to przy nim oddział dla lekko nerwowo chorych. Poza sprawą Shimady opluł chyba wszystkich czołowych blogerów Salonu bez względu na ich zapatrywania polityczne.
-
wo
2008/06/09 19:16:21
@brysio & m.p.
Kiedybowłaśnie chodzi mi o to, że Radosław Krawczyk nie jest tak walnięty, jak reszta Psychiatryka, ale właśnie ze względu na spokój, z jakim próbuje moderować ten dom wariatów, jego notki mają w sobie coś tragikomicznego. "No już dobra, dobra, mordujcie tego Węglarczyka, ale bez wulgaryzmów proszę".

A mój numero uno to oczywiście Emisariusz:

Mamy teraz problem z PODOLSKIM.
Czuje się Polakiem, był Polakiem, otacza się Polakami, ale jest już Niemcem. Kim jest Polak, który robi taką krzywdę NARODOWI POLSKIEMU jak wczoraj? Czy można nas bardziej upokorzyć? Nie powinien grać w tym AKURAT WYJĄTKOWO meczu, NIGDY MU TEGO NIE MOŻEMY DAROWAĆ, koniec wywiadów po polsku, pytać go wyłącznie w języku niemieckim, pikiety kiedy przyjedzie do Polski z napisami po NIEMIECKU, acz bez jakiejś agresji, raczej chodzi o ZŁOŚLIWOŚĆ, niech czuje że ŹLE ZROBIŁ, BARDZO ŹLE, a było inne, dobre wyjście. Co zrobi "polak" Podolski, kiedy armia niemiecka wezwie go do wojny z Polską? Też powie że nas "kocha" i pójdzie zabijać polskie bydło "wyzwalając ojczyste" ziemie do granic z 1 września 1939 roku?
-
2008/06/09 20:04:39
Nowy Paliwoda

Rzeczywiście, warto poczytać. Na przykład takie coś:
"Paweł Paliwoda :
Salon24 uzmysłowił mi ogrom ludzkiego łajdactwa. Szczególnie rozczarowałem się do tzw. prawicy. Owszem, najbliższa ciału koszula. Ale to, że żaden ze znanych (i znających mnie osobiście!) "czerwonych" salonowców nie dał głosu w sprawie stosunku Jankego do mnie, to skandal. Piszą sobie w najlepsze szczęśliwi, że im Janke pozwala. Tak jak mnie, potraktowaliby każdego. Karierowicze (no, może z jednym czy dwoma wyjątkami), pies ich j...

Pozdrawiam "
-
2008/06/09 20:10:06
Panie Redaktorze,
nie sądziłam że tak inteligentny człowiek jak Pan potrafi być jednocześnie aż tak... żałośnie wulgarny.
Pozdrawiam.
-
2008/06/09 20:15:51
Jestem zawiedziony, że emisariusz nie postulował filmu o Podolskim i Ebim Smolarku w reżyserii Mela Gibsona ;) Tylko tego brakuje w jego opinii, żeby był full serwis ;) Poza tym ja i moja druga połówka kiedyś myśleliśmy, że emisariusz to taka ściema. Jasiu Śmietana S 24 ;) Ale cóż ... ;)
-
2008/06/09 20:20:35
@zamorano102

Wielu łącznie ze mną sądziło że emisariusz to ściema mająca kompromitować PiS. Ale on tak na serio. Litościiii.......
-
2008/06/09 20:23:24
Trzeba jednak przyznać że w przypoadku propozycji Orzechowskiego (nazwane przez kogoś przerośniętą nutrią:) cały Salon24 na czele z Sakiewiczem zachował się rozsądnie.
-
2008/06/09 21:02:08
@ingerencje redakcji

A propos tego, jak redakcja "Obcasów" ocenia inteligencję czytelników - przypomina mi się stwierdzenie Władyki o tym, że komentarze w "Polityce" muszą być możliwie nieskomplikowane, żeby były zrozumiałe dla "inteligenta z Mławy".

Inna rzecz, że akurat w tym przypadku ja się ustawiam za inz.mruwnicą w kolejeczce do coming-outu jako nazwiskowy półgłówek. Na upartego można w ten sposób uznać Dicka za jeden wielki hoax. Nawiasem mówiąc - ta dyskusja daje parę ciekawych przykładów, choć nie dam głowy, czy to nie same bzdury. Podoba mi się zwłaszcza Sergeant Sargent - prawie jak Major Major.

Z drugiej strony, już przy Rein W. Deer czy jak mu tam było sytuacja jest nieco inna, bo prawdopodobieństwo takiej gry słów jest po prostu znikome.
-
2008/06/09 21:10:27
A ten koleś co zmienił nazwisko na Heywood Yablowme? (sprawdzić czy nie miejska legenda)
-
2008/06/09 21:18:35
@te kilka słów i zwrotów to przecież musi jakoś wpaść

Z niemieckiego niby też a jak sobie (gugletranslatorem) stworzyłem pana Heinricha Nieprawdziwskiego to stwierdziłem, że nie poznałbym się. Chociaż wiem, co to znaczy "hande hoch" i "keine grenzen". Ale po prostu nie znając de facto ni w ząb niemieckiego na nazwisko Nichtwirklich nawet bym nie zwrócił uwagi.
-
2008/06/09 21:18:41
@wyrons
"Sergeant Sargent - prawie jak Major Major"

en.wikipedia.org/wiki/Spanish_names#.22Mohamed.22
-
2008/06/09 21:23:35
@No to wtedy masz Doktora Nicht-Wirklich

O właśnie. Albo zapisanyponiemiecku czyli Nichtwirklich. Zresztą moje pierwsze skojarzenie na "nicht" to jest "noc". :)

@pociągu zapamiętuje te wszystkie "ne pas se pencher

I musi już wiedzieć coś o francuskim, żeby zidentyfikować "pas" jako część przeczenia. Ja bym raczej pomyślał, że całe przeczenie to jest "ne".
-
2008/06/09 21:29:04
@maciek_r10
"mamy więc nazwiska takie, jak typowo polskie przecież nazwisko "Niemiec"."

en.wikipedia.org/wiki/Németh_(surname)
-
2008/06/09 21:53:35
@Németh

Ja z kolei gdzieś czytałem (GW?), że "Niemiec" to starosłowiańskie określenie kogoś kto "NIE Mówi (po naszemu)" a więc ktoś dla Słowian jakby "niemy".
-
2008/06/09 22:11:30
@maciek_r10
"Ja z kolei gdzieś czytałem (GW?), że "Niemiec" to starosłowiańskie określenie kogoś kto "NIE Mówi"

Bo tak jest. Pytanie tylko czy tak samo jest z nazwiskiem, czy też ktoś został tak nazwany, bo był etnicznym Niemcem.
-
2008/06/09 23:22:34
Mnie powalilo w S24 powazne potraktowanie przez cokolwiek oblakanych komentatorow tego tekstu

W preambule Dekalogu Bóg powiedział Mojżeszowi i ludzkości Jam jest Pan Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" ustanawiając tym samym pierwszą w dziejach ludzkości swobodę podróżowania w sprawach prywatnych, w interesach oraz celem podjęcia pracy, zastrzegając jednak dla siebie prawo kontroli ruchu podróżnych.

-
wo
2008/06/09 23:27:29
@tatarstan
"nie sądziłam że tak inteligentny człowiek jak Pan potrafi być jednocześnie aż tak... żałośnie wulgarny. "

Człowiek uczy się przez całe życie! Ale skąd w ogóle ten błąd w rozumowaniu, że jak ktoś już jest inteligentny, to od razu w związku z tym, na przykład, nie może Używać Brzydkich Wyrazów? Związek jednego z drugim jest luźny, jeśli jakikolwiek.

@waligrucha
"I musi już wiedzieć coś o francuskim, żeby zidentyfikować "pas" jako część przeczenia. Ja bym raczej pomyślał, że całe przeczenie to jest "ne". "

No to bezczelnie powiem, być może obrażając znaczną część moich drogich stałych bywalców - i to właśnie tych, których obrażać nie chcę, ale amicus Plato, sed magis amicus sedes - że dla mnie właśnie zdolność rozgryzania takich prawidłowości to element testu na ingeligencję. Moja znajomość niemieckiego i francuskiego jest fatalna, ale zwyczajnie gapiąc się w pociągach na te wszystkie napisy "wasserniveauanzeigersatz" zrobiłem im w końcu szampoliona i chyba w każdym z tych napisów umiem rozpoznać każdą część składową. Jeszcze zanim zacząłem się uczyć francuskiego, z różnych filmów zapamiętałem okrzyki typu "ne pa bużer" albo "tusze pa", znałem też już zwrot "nespa?" i zacząłem się domyślać, że "pa" to kawałek jakiegoś przeczenia.

Ludzie, przecież w ogóle w testach na ingeligencję są czasem właśnie takie zadania, że mamy sztuczny język, cztery zapisane nim zdania i trzeba się z nich domyślić, jak w tym języku jest "ręcznik" (or sth).

In the immortal words of Zucker-Abrahams-Zucker:

ein blitzen - a pen
ein flachematuchen - a table
Ein a blitzen es en der flachematuchen - The pen is on the table
Bilchaben Frichtmitten un der heinerblachund - There is a sauerkraut in my lederhosen
Ist der tochter achtzehn, bite? - Is your daughter eighteen?
Echberdeshtal bitterburgen - I want a schnauser with my winerschnitzel
-
2008/06/09 23:52:46
- The swan's escaped, right... and who might you be?
- Mr. Staker, yeah... Mr. Peter Ian Staker.
- P.I Staker? Right! "Piss Taker!" Come on!

Z tymi Niemcami to podobno nie jest tak jak mówicie. Tak tłumaczył prof. Miodek i nawet mnie przekonał. Po pierwsze: z Niemcami się handlowało, więc jacy tam oni niemi. Po drugie: nazwa narodu brała się często od nazwy plemienia z jakim się stykano. I tak w języku francuskim Niemcy mieli wziąć swoją nazwę (Allemagne) od plemienia Alemanów. Nie pamiętam jak się nazywało to od którego się wzięły Niemcy, ale też podawał.
-
2008/06/10 00:36:27
"W Polsce różnica między lewicą a prawicą to nie jest kwestia tylko różnicy światopoglądów. To jest różnica między ludźmi wykorzystującymi cały potencjał mózgu a ludźmi wykorzystującymi, tak jak Rafał Aleksander Ziemkiewicz, zaledwie jego 10 procent."

E tam. Prawicowe psychole są tak samo jebnięte jak lewicowe. Tylko, że lewicowe nie mają w internecie takiego miejsca zbiórek jak salon24. Trzeba ich wyszukiwać pojedynczo. Taka już specyfika tego kraju i tego czasu, że prawicowców jest statystycznie więcej. WO wyszukuje najbardziej pierdolnięte blogi i komentatorów i przedstawia ich jako reprezentatywną próbkę prawicy. Powiedzmy sobie szczerze: normalni ludzie (o ile nie są dziennikarzami) nie piszą blogów politycznych ani nie komentują w internecie, bo nie mają na to czasu ani ochoty.
-
2008/06/10 01:06:52
Was chyba wszystkich pogięło równo, że uważacie Sławojkę24 za zdominowaną przez prawicowców. W rzeczywistości jest przecież wręcz przeciwnie: pełno tam nie tylko zwykłego lewactwa, ale wręcz "Faktów i mitów". Bóg mi świadkiem.
-
2008/06/10 01:22:46
@wo
"No to bezczelnie powiem, być może obrażając znaczną część moich drogich stałych bywalców [...] że dla mnie właśnie zdolność rozgryzania takich prawidłowości to element testu na ingeligencję."

Ale dla kogo piszesz te artykuły w Obciachach? Dla stałych bywalców twojego bloga? Członków Mensy? Zdaje się, że WO są dodatkiem do największego polskiego dziennika, więc chyba ci się target trochę pokitrasił.

- Niestety, nie możemy przyjąć pańskiego tekstu do druku, gdyż jest on zbyt niezrozumiały.
- Niezrozumiały?!
- Używa pan na przykład takich pojęć jak "foton" i nie tłumaczy, co to jest.
- Pan żartuje! Przecież każdy wie, co to jest foton. Możemy zrobić szybki test. Proszę państwa!!! - wrzasnąłem na całą redakcję. - Kto wie, co to jest "foton"?
Spojrzało na mnie kilka par baranich oczu. W końcu ktoś oznajmił:
- To zakład fotograficzny w mojej dzielnicy.
Z łomotem usiadłem na krześle. Cud, że się nie rozleciało.
- Przecież to jest poziom fizyki z pierwszej klasy szkoły średniej! - zaskowyczałem.
- Proszę pana, nasi czytelnicy to humaniści, którzy w szkole nie lubili fizyki i matematyki. Często wspominają o tym w swoich listach. Może więc napisałby pan coś o parapsychologii lub o poznaniu pozazmysłowym.
-
2008/06/10 07:12:54
@zwyczajnie gapiąc się w pociągach na te wszystkie napisy "wasserniveauanzeigersatz" zrobiłem im w końcu szampoliona

Jeśli lubisz zabawę w odgadywanie co znaczą zdania w nieznanym języku to dobrze. Sam też lubię o ile to nie jest niemiecki. Nie wiem tylko dlaczego mam odmawiać inteligencji komuś, kto ma akurat inne zajęcie - np. czytanie książki w znanym sobie języku.
-
2008/06/10 07:26:26
@wo i lingwistyka
Tak, mówisz prozą. Polecam link (w wolnej chwili można sobie poćwiczyć umysł):
www.fsmw.uni.wroc.pl/lingw/
Od kilku lat odbywają się takie olimpiady dla szkół średnich. Biorą w nich udział z zamiłowaniem uczniowie liceów matematycznych, często olimpiczycy z matematyki, fizyki lub chemii.
Nie pierwszy raz okazuje się, że matematycy statystycznie są lepszymi humanistami niż humaniści "ścisłowcami". Chemicy też :-)

Po prostu myślenie ma przyszłość, no ale po co komu matura z matematyki? Może reformę edukacji należałby zacząć od podwyższenia 2-krotnie pensji nauczycielom matematyki, aby odwrócić 30-letnią selekcję negatywną do zawodu? Z programu wywalić wszelkie logarytmy i zaawansowane szlaczki z sinusami a zostawić parę łatwych klocków na których należy ćwiczyć logikę, logikę, logikę i komunikację (zwięzłe formułowanie i odczytywanie wypowiedzi), dalej erystykę. Plus kilka klocków, które się przydają w praktyce. Potem tylko poczekać parę lat na efekty :-).
Ale może politykom na tym nie zależy, bo efekty mogą być dla nich opłakane...

@vogon.jeltz
Typowy przykład. Autentyk?

Tak jest wszędzie, tylko czasem ryzykujemy życiem. Zapytajcie znajomego lekarza "co było najtrudniejsze na Twoich studiach" - w 3 przedmiotach większość wymieni Diagnostykę różnicową. No bo oni też "byli słabi z matematyki w liceum". Strach chorować ! Stąd np. na popularną wirusową mononukleozę rzadko kto choruje - nie rozpoznaje się jej i się wali antybiotyki "na anginę" nie umiejąc połączyć 3 objawów naraz - to za trudna logika. Znajomy medyk-wykładowca na fuchach płaconych przez firmy farmaceutyczne powtarza głównie elementarz ze stosowania antybiotyków, bo to najczęstszy błąd, z którego potem wyciąga w klinice pacjentów - albo i nie wyciąga :-((
Opowiadał o dziecku leczonym przez 4 tygodnie 3 kolejnymi antybiotykami (bo poprzedni nie działał) - a to był Augmentin pod różnymi nazwami handlowymi. Pan/pani doktor rodzinny uczył się od przedstawicieli handlowych tego, bez znajomości czego nie powinien być wpuszczony na ćwiczenia na studiach.
-
2008/06/10 07:52:06
Orliński! - Zabiję! czytam twój txt w dzisiejszej GW i jest tam jakiś "Ostrowiec Wielkopolski" - Ostrowiec jest, ale Świętokrzyski, a Wielkopolski jest OSTRÓW - wężykiem, wężykiem! Nie uwierzysz, ale ludzie z małych miast są naprawdę wrażliwi na takie przekłamania. Choć pamiętam któregoś z twoich ziomków jak oburzał się, że on jest z Warszawy, a nie wszawy, warszafki itp.
pzdr
MP
-
2008/06/10 08:21:10
@ kaneis

Zgadzam się co do teorii, że często lepszymi humanistami są tzw. umysły ścisłe. I odwrotnie, prawdziwi humaniści, tacy w sensie "człowiek renesansu" mają bardzo często bardzo szeroką wiedzę z zakresu nauk ścisłych (przykład: Terry Pratchett).

Zgadzam się również co do tego, że bardzo brakuje w naszym kraju i systemie edukacji dobrze zrobionej logiki oraz erystyki. Ludzie nie potrafią pisać i wysławiać się logicznie i w sposób uporządkowany, przeprowadzać podstawowego wnioskowania i argumentować swoich wypowiedzi (megaprzykład: posłowie na Sejm RP).

Ulubioną wymówką jest "ja mam umysł humanistyczny" albo "ja nie mam umysłu ścisłego" (najczęściej jako usprawiedliwienie nieuctwa z zakresu matematyki fizyki, gdzie nie można ominąć jakiś kawałków albo "wykuć na pałę"). Takie przypadki kiedy mówią, to w zasadzie bardziej bełkoczą - nie ma w tym struktury, nie ma wynikania, jest potok świadomości, przemyśleń i luźno powiązanych kawałków. W piśmie wygląda to tak, jak na większości blogów z Psychiatryka, z reguły na dodatek niegramatycznie i z awersją do dużych literek.

Zabawnym jest że spośród znanych mi ludzi najbardziej precyzyjnie i uporządkowanie wyrażają się informatycy, inżynierowie, prawnicy oraz niekiedy medycy (?). Również najbardziej oczytani ludzie jakich znam to w większości informatycy. No dobra, i jeden student kulturoznawstwa, który jest najlepszy u siebie na roku i dostał się na studia z marszu nie przygotowując do egzaminów, bo powiedział mi w rozmowie że kulturę albo się ma, albo się nie ma. Ale ten facet to wyjątek, a nie reguła.

Nie zgadzam się natomiast z wyrzucaniem logarytmów oraz bardziej abstrakcyjnej matematyki. To doskonale kształtuje między innymi wyobraźnię (tak, tak!). Zauważyliście ile miłośników sci-fi tudzież np. rzeczonego Pratchetta jest wśród "technicznych"? Jeśli ktoś dysponuje lub też wykształci sobie apart myślowy pozwalający mu analizować i wyobrazić sobie np. transformaty i co się tam w tym procesie dzieje lub też naprawdę widzieć w głowie zastosowanie prawa Gaussa (powierzchnie, linie pola), to tym samym można uznać że ma wyobraźnię w niczym nieustępującą fantazjującemu humaniście, jak nie lepiej rozwiniętą, bo precyzyjną.

Wspomniane logarytmy (uczepiłem się ich, bo podałeś je jako przykład) to też przecież podstawa do tego, żeby pokazać szczeniakom co to jest skala logarytmiczna, i żeby wiedzieli co to jest wzrost eksponencjalny i tak dalej. Więc nie, matematyki nigdy za wiele.
-
2008/06/10 08:25:40
@rebusy w nazwiskach

To może być test na inteligencję, pod warunkiem, że ktoś te nazwiska czyta. Dla mnie francuskie nazwiska wyglądają mniej więcej tak: Hou-dużo-liter-eq (znany pisarz), Gis..rd d'E-cośtam-gn (polityk), Pas-Vrrrr (psycholog). Tak w ogóle to inteligentni ludzie nie subwokalizują, tylko po prostu rozpoznają wyrazy.

Wbrew pozorom, węgierski jest dużo łatwiejszy (Sarkozy).
-
2008/06/10 09:12:30
Co do S.24 to zawsze przypomina mi się tekst przeczytany w jednym z wczesnych komiksowych Batmanów po polsku "to getto i wytwarza mentalność getta". Ileż energii idzie w gwizdek na tym portalu. Chociaż myślę sobie że wchodząc do jakiejś warszawskiej kancelarii i rozmawiając z Panem Radcą Kowalskim możemy nie zdawać sobie sprawy że wieczorami na S.24 to "Nieustraszony łowca..." albo inny bojownik o jedynie słuszną sprawę. Widać z głosowaniem na PiS jest jak z wciąganiem dragów w Pulp Fiction, czynność intymna...
-
2008/06/10 09:22:26
@pas w kartach:

nie pochodzi z francuskiego, a z angielskiego. "Pass" oznaczało tyle, co "przenoszę prawo licytacji na innego gracza".
-
2008/06/10 09:51:02
@ównież najbardziej oczytani ludzie jakich znam to w większości informatycy.

Tu akurat mam odwrotne doświadczenia, zazwyczaj spotykałem gnomów którzy nic poza kodem nie widzieli. Poza jednym wyjątkiem ale on kończył geografię.

@Ulubioną wymówką jest "ja mam umysł humanistyczny" albo "ja nie mam umysłu ścisłego" (najczęściej jako usprawiedliwienie nieuctwa z zakresu matematyki fizyki, gdzie nie można ominąć jakiś kawałków albo "wykuć na pałę")

Oj tu się zgadzam, te moje nieuctwo później mi się czkawką odbijało przez 2 lata studiów.
-
2008/06/10 09:52:07
@bart
To jest off topic, więc ani się nie rozwijałem ani nie powinienem teraz. Może Gospodarz wrzuci ten temat w którymś z kolejnych wpisów. Oczywiście zgadzam się, że kawałek "abstrakcyjnej" matematyki stanowi kanon średniego wykształcenia. To są 3 sprawy: kanon wiedzy, umiejętności pragmatyczne, umiejętność rozumowania i komunikacji.
Czym innym jest "informacja" o funkcji wykładniczej lub logarytmicznej - ale ubierana w anegdoty typu "zapłata za wynalezienie szachów" (na 1 polu 1 ziarno przenicy, na drugim 2,na 3 - 4 ziarna itd - i płacący szach jest bankrutem), następnie w podst.własności i wykresy. A czym innym praktyka rozwiązywania 1000 równań i nierówności logarytmicznych. Logarytmy były ważne gdy nie było kalkulatorów tylko suwaki. Logikę, analizę i syntezę przypadków w rozwiązywaniu równania można ćwiczyć na bardziej praktycznych klockach.
Słyszałęm, że obecnie z programu podstawówki wylatują procenty (kredyty!), a z minimum programowego liceum nie tylko "wieki temu" wyleciały całki i pochodne (nawet jako "informacja"), ale samo POJĘCIE granicy, nawet dla ciągu typu {1/n}. Czyli maturzysta nie musi rozumieć dlaczego Achilles dogoni żółwia i dlaczego np. pierwiastek(2) jest konkretną liczbą, mimo że ma rozwinięcie dziesiętne nieskończone i nieokresowe. Średnio wykształcony Polak cofa się mentalnie od filozofii i oglądu świata z 17 wieku (Newton) do głębokiej starożytności - wracamy do magii liczb i "proroków".
Wg. wielu mądrych ludzi to ma wielki związek z jakością a nawet istnieniem demokracji i z polityką.
-
2008/06/10 10:04:13
@maciek r10
"Ja z kolei gdzieś czytałem (GW?), że "Niemiec" to starosłowiańskie określenie kogoś kto "NIE Mówi (po naszemu)" a więc ktoś dla Słowian jakby "niemy"."

To w ogóle jest historycznie ciekawy i częsty motyw.
Cymry czyli "współziomkowie" u germanśkich intruzów to Welsh ("cudzoziemcy").
Francusckich Walonów Flamandowie nazywają Waalsh.
Ludy germańskie nazywają siebie Deutsch, Dutch ("przynależący" lub "podobni"), a przez słowiańskich sąsiadów nazywani są Niemcy ("niemowy").
Słowianie uważają się za ludzi wspólnego słowa lub za Serbów ("krewnych"), a południowców nazywają Vlachami, Wallachami, Włochami (wszystko to wariant "Welsh"). A ci Wallachowie nazywają samych siebie Romani, Rumeni, Aromani (czyli "Romanie"). Tak przynajmniej można przeczytać u Normana Daviesa.
-
2008/06/10 10:06:32
@barts
"Terry Pratchett"
Bliższy mi przykład to S.Lem. Chyba nie odważysz się stwierdzić, że lekarz to nie humanista :-). On naprawdę wiedział choć ogólnie o czym pisze układając wierszyk Elektrybałta w języku matematyki.
-
2008/06/10 10:10:59
@Wg. wielu mądrych ludzi to ma wielki związek z jakością a nawet istnieniem demokracji i z polityką.

IMO popkulturą. Otóż marzy mi się superheros: Kapitan Szydera, który każdemu tępemu chujowi, który bez żenady chwali się w TV nieznajomością matematyki spuszczałby na tej wizji memetyczny wpierdol.
-
2008/06/10 10:11:57
@barts_706

"zabawnym jest że spośród znanych mi ludzi najbardziej precyzyjnie i uporządkowanie wyrażają się informatycy, inżynierowie, prawnicy"

Prawnicy? To ciekawe. Słyszałem, że logika jest postrachem początkowych lat prawa i skutecznie wycina.


@kaneis
"Logarytmy były ważne gdy nie było kalkulatorów tylko suwaki."

No, lekka przesada. A w naukach przyrodniczych i unaukowionych humanistycznych bez logarytmów ani rusz.
Nieszczęsne prawo Webera-Fechnera

pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Webera-Fechnera

jest używane w marketingu do odpowiedzi na pytanie: "o ile można zmiejszyć zawartość netto produktu (np. masło w kostce) żeby klient na pierwszy rzut oka nie zauważył"


-
2008/06/10 10:16:36
@ weirdnik
A ten koleś co zmienił nazwisko na Heywood Yablowme? (sprawdzić czy nie miejska legenda)
Miejska legenda. Choć kiedyś się ktoś na ten żart nabrał (notka w Snopes.com, encyklopedii miejskich legend z ju-es-end-ej).

@ pan_opticum
- The swan's escaped, right... and who might you be?
- Mr. Staker, yeah... Mr. Peter Ian Staker.
- P.I Staker? Right! "Piss Taker!" Come on!

Hot Fuzz :) dobry film.
-
2008/06/10 10:28:08
@kaneis
No nie wiem. Co z tego, że ze szkoły średniej wylatuje większość matematyki, skoro mamy coraz większy odsetek polaków z Wyższym Wykształceniem! :)

Jeszcze tragiczniejsza sytuacja niż z matematyką jest obecnie z fizyką. To właśnie w fizyce używa sie abstrakcyjnego matematycznego aparatu do ćwiczenia objaśniania funkcjonowania świata. Lał pies na to, czy sobie przyszły absolwent nie będzie w stanie obliczyć przywoływanych zazwyczaj w takich dyskusjach odsetek od kredytu albo reszty w sklepie, jeśli coś powoduje powszechny powrót do myślenia magicznego to właśnie niedostatek tego ćwiczenia w myśleniu, którym jest fizyka.
To nawet nie chodzi o to, żeby każdy wiedział jak działa lodówka albo transformator.
Chodzi o to, że trzeba odpowiednio wcześnie człowieka zarazić przekonaniem, że za pomocą abstrakcyjnego myślenia i modeli matematycznych można dokonywać niesamowitych rzeczy, np. posłać sondę na Marsa.

Fizyki jest coraz mniej i coraz gorzej nauczanej. Jak wiele osób zdaje maturę z fizyki?

-
2008/06/10 10:28:22
@jhenri
Prawnicy? To ciekawe. Słyszałem, że logika jest postrachem początkowych lat prawa i skutecznie wycina.

No wycina. To znaczy że ci, którzy się na niej nie wyłożyli, logikę powinni znać. W czym więc problem?
-
2008/06/10 10:32:52
@pan_opticum
"Prawnicy? To ciekawe. Słyszałem, że logika jest postrachem początkowych lat prawa i skutecznie wycina.

No wycina. To znaczy że ci, którzy się na niej nie wyłożyli, logikę powinni znać. W czym więc problem?"

Rozumujesz zbyt logicznie...
Teoretycznie masz rację, a życie swoje prawa ma.
Jeśli jakiś przedmiot jest postrachem ogółu, to wśród niewyciętych jest też spory odsetek takich, co zaliczyli cudem, za pomocą bezrefleksyjnego wykucia albo i gorszymi metodami.
-
2008/06/10 10:33:17
@No wycina. To znaczy że ci, którzy się na niej nie wyłożyli, logikę powinni znać. W czym więc problem?

W braku logiki jhenri'ego :) Ale poważnie mówiąc, to że komuś ogromnych wysiłkiem udało się przez nią przebrnąć nie oznacza jeszcze że w ten sposób "materiał" na całe życie "opanował". Jakoś miałbym większą ufność w logiczność myślenia przedstawicieli profesji, którzy gromadnie kurs podstaw logiki przechodzili by z palcem w ... niż do tych, którzy przekazują sobie legendy o tym jaki ten przedmiot jest trudny.
-
2008/06/10 10:36:57
@kaneis
Nie boję się offtopów, bo tu juz nie raz wyradzały się wątki w jakimś ciekawym kierunku i WO to raczej toleruje, o ile oczywiście nie robi się z tego jakiś totalny bełkot. A jakby co mam kartę "You get out of plonk" w zapasie. :)

"tysiące równań logarytmicznych" - nie wiem jaka szkoła ma na to czas w takiej skali, ale nadal podtrzymuję, że to też jest potrzebne. Bajka o szachach i zairenkach to w podstawówce, a w licku powinny być podstawy matematyki i równania logarytmiczne do nich zaliczam.

Masakra jaka dokonywana jest na matematyce od lat jest mi znana nieomal z autopsji:
a) moja Mama udziela korków z matmy dla maturzystów i załamuje ręce - co roku poziom i wymagania spadają, a liczba godzin maleje;
b) mój brat jest teraz na studiach - to jak go uczono matematyki w najlepszym liceum publicznym w Polsce (łódzka jedynka, tzw. Kopernik) woła o pomstę do nieba;
c) rozmawiając z praktykantami w mojej firmie (ludzie po/na kierunkach informatyczno-telekomunistycznych) oraz ze studentami mam wrażenie jakbym był z innej epoki - rażące braki w wykształceniu technicznym (oraz wiedzy ogólnej), w szczególności matematyce właśnie mnie przerażająl

Wniosek: mit o wyższości naszego systemu edukacji nad cywilizacyjnośmieriowym (a to jest akurat dosyć żywotny mem) można sobie wetknąć razem z mitem o naszej drużynie piłki nożnej wygrywającej cokolwiek. Za pare lat będziemy bandą debilów w skali kraju.

Stanisław Lem był medykiem ze starej szkoły, to w ogóle inna kategoria. Ubermensch i tyle.

@mrw
To the szyderomobile!

@jhenri
No właśnie, jest to postrach dla band szczeniaków które się naoglądały Ally MacBeal i potem idą na studia prawnicze, ale ci co przejdą przez to sito w sporej części uczą się wnioskowania i precyzyjnego wyrażania myśli (czysty darwinizm). Jasne że nie wszyscy, ale wielu.
-
wo
2008/06/10 10:37:12
@mp
"czytam twój txt w dzisiejszej GW"

A myślisz, że mi to coś mówi? Wakacje za pasem, tłukę te chałtury w obłędnych ilościach, nie mam zielonego pojęcia, czy chodzi Ci o tekst o LSD czy o Houellebecq'a.

"Nie uwierzysz, ale ludzie z małych miast są naprawdę wrażliwi"

czułem jak wyzwalam się
od zbędnego nadmiaru energii
w którą wyposażyła mnie młodość
możliwe
że mógłbym użyć jej inaczej
np. napisać 4 reportaże
o perspektywach rozwoju małych miasteczek
ale

"Choć pamiętam któregoś z twoich ziomków jak oburzał się, że on jest z Warszawy, a nie wszawy, warszafki itp."

Pewnie przyjechał do tego obleśnego miasta właśnie z Oborników Wielkopolskich albo z Włoszczowy (czy udało mi się oba napisać nieprawidłowo? takie patriotyzmy lokalne zawsze mnie prowokują do bycia złośliwym)
@tomhagen
"E tam. Prawicowe psychole są tak samo jebnięte jak lewicowe."

To wynika z definicji psychola, ale wciąż wracamy do tego samego problemu braku symetrii: potrafisz sobie wyobrazić coś takiego, jak komentarz lewicowego publicysty, opublikowany w prasie, w całości zbudowanej na tym, że koleś nabrał się na hoaksa czy legendę miejską - tak jak np. Lisicki na "zakaz mówienia tata i mama"? Przecież już nie mówimy o dziwacznych blogach ekscentryków, tylko o puszczaniu do druków tekstów, do sprawdzenia których wystarczyłoby zajrzenie na snopes.com!

@vogon
"Zdaje się, że WO są dodatkiem do największego polskiego dziennika, więc chyba ci się target trochę pokitrasił. "

O Wielki Bwana! Lepiej ode mnie się znasz na rynku prasowym! Oświeć prostego amatora, co by na flachę prosecco w Wenecji zarobił! Ty przecież tak dużo piszesz do różnych gazet i tak dużo wiesz o ich targetach!
-
2008/06/10 10:38:41
I jeszcze moje małe co nieco na temat prawników. Jeśli chodzi o moich znajomych, którzy w tym kierunku udali się po skończeniu liceum, to bez wyjątku były to nogi z matematyki, fizyką ich można było straszyć.

Za "moich czasów" egzamin wstępny na prawo na UJ był z historii.
-
2008/06/10 10:41:29
@mrw
"...bez żenady chwali się w TV nieznajomością matematyki"

Powinien za to zebrać jakieś cięgi, bo to jest odbierane w stylu: "patrzcie, olewałem sobie przedmioty ścisłe i nieźle sobie żyję".

@logarytmy
Logarytmy są w nas - w naszym postrzeganiu świata, są też niezwykle przydatne w jego opisie i choćby z tego powodu nie będą passé.

@airborell&pass
Ma to rzeczywiście sensowne uzasadnienie aczkolwiek pochodzenie samej nazwy "brydż", wcale nie jest już takie oczywiste. Choć na studiach miałem dobrą okazję się w to wciągnąć (świetnym brydżystą jest też mój ojciec), to jednak brydża nie umiem grać.
-
2008/06/10 10:48:10
@małe miasta
"O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,
Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,
Gdzie zamiast uczuć wszelkich są tylko jakieś marne substytuty,
A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostytuty "
-
2008/06/10 10:50:17
@mit o wyższości naszego systemu edukacji nad cywilizacyjnośmieriowym

Wyższość ta występowała ale przeminęła wraz z pierwszymi podmuchami wolności i kapitalizmu.
-
2008/06/10 10:52:04
@jhenri
Jeszcze raz: pisałem "wywalić logarytmy" mając na myśli mechaniczne-algorytmiczne rozwiązywanie równań logarytmicznych, nie samo pojęcie i podst. własności. A na studiach można dorobić potrzebne szczegóły. Do zasady W-F wystarczy samo pojęcie i podst. własności.

"zmiejszyć zawartość netto produktu ... żeby klient ... nie zauważył".
Nie znam, ale na zdrowy rozum ma tu wpływ nie tyle logarytm co sama liniowość widzenia. Wyczujemy proporcję długości ("o 30% więcej"), nie proporcje pola ani co gorzej objętości (co za tym idzie wagi). Jajka XL i M niewiele się na oko różnią, ale wagą b.istotnie, więc M się raczej nie opłaca.
Nawiasem, tw.Talesa też wypadło z podstawówki, więc o jakiej głębszej praktyce proporcji można mówić za wyjątkiem arytmetycznych obliczeń na kalkulatorze.
-
2008/06/10 10:54:09
@maciek: faktem jest, że polska terminologia brydżowa jest w większości zapożyczona z francuskiego (nazwy kolorów choćby), ale 'pas' jest jednak angielski.
-
2008/06/10 10:56:19
@wo
"O Wielki Bwana! Lepiej ode mnie się znasz na rynku prasowym!"

Ja - nie. Ale twoja redakcja najwyraźniej tak. Oni widać wiedzą, że ludzi z IQ 140 i znajomością francuskiego, którym na dodatek będzie się chciało rozgryzać twoje kalambury (wyobrażam sobie w jaki samozachwyt musiałeś wpaść w momencie, gdy wymyśliłeś mme Pas-Whatever) jest promil, a nakład jakby większy.
-
wo
2008/06/10 10:57:21
[każdy wie, co to jest foton]

Nawiasem mówiąc, gdybym był Asystentem Z Piekła Rodem, to na zajęciach z elektromagnetyczności bym uwalił studenta przekonanego, że Wie Co To Jest Foton. Że niby co, mała twarda kuleczka, o zerowej masie spoczynkowej, przypadkowo przenosząca przy okazji elektromagnetyczność, która pojawia się i znika dla wypełnienia bilansów energetycznych przy przejściach kwantowych?

O ile dobrze rozumiem interpretację kopenhaską, sprowadza się ona do "umiemy zaobserwować drgnięcie wskazówki na mierniku, ale co to naprawdę oznacza, ch... jeden wie, nie płacą nam za takie puste dywagacje". Dlatego ktokolwiek wyjedzie z tekstem "ja wiem, co to jest foton" albo "ja wiem, co opisuje funkcja falowa", powinien wrócić do biblioteki z dwóją w indeksie.
-
2008/06/10 10:59:11
@maciek_r10
"patrzcie, olewałem sobie przedmioty ścisłe i nieźle sobie żyję"

No ale to przecież prawda, niestety.
-
2008/06/10 11:07:18
@wo
"funkcja falowa"
Są tacy, którzy wiedzą. Na każdym roku matematyki dobrego uniwersytetu tak z 2-5 osób, tych którzy wybrali sobie wykład z jakejś nieliniowej analizy funkcjonalnej, czy spektralnej wg. pomysłu niejakiego von Neumanna. Może też ktoś na fizyce, ale tu nie jestem pewien :-). Oczywiście myślę o ściśle matematycznym pojęciu a nie o tym co "rzeczywistego" to pojęcie ma modelować (to chyba wie tylko Pan Bóg :-))
-
2008/06/10 11:07:43
@WO
"zdolność rozgryzania takich prawidłowości to element testu na ingeligencję"

No chyba że ktoś akurat nie ma ochoty na rozwiązywanie testu na inteligencję, a francuski zbitek liter zlewa równo, głównie z powodu tego że jest on francuskim
-
wo
2008/06/10 11:09:06
@airborell
"faktem jest, że polska terminologia brydżowa jest w większości zapożyczona z francuskiego (nazwy kolorów choćby), ale 'pas' jest jednak angielski."

Wasz lingwistyczny spór jest o tyle nieporozumieniem, że od kiedy Normanowie najechali na Anglosaksonów, w języku angielskim słowa eleganckie i szlachetne mają rodowód francuski, a słowa toporne i prymitywne germański. Dopóki kurczak lata po podwórku i mówi kukuryku, to jest to cziken, ale jak potrawa trafia na stół twojego pana, to jest to już poultry (od "le poulet"). Dopóki ją tylko posuwasz, to jest Twoja gerlfriend, jak ją już przedstawiasz szanownej mamuśce, to jest to fiancee.

No i kiedy swoje prawo do licytacji oddajesz chamowi, to wręcz możesz mu to prawo giwnąć, po anglosasku. Jeśli jednak jesteś dżentelmenem, a bridż to zawsze była rozrywka dżentelmenów, Twoje słownictwo będzie budowane na słowach o romańskich korzeniach, więc użyjesz czasownika zapożyczonego od normańskich najeźdźców, którzy powiedzieliby w tej sytuacji "je passe".
-
2008/06/10 11:11:22
@kaneis
"Typowy przykład. Autentyk?"

No co ty, to cytat przecież. Na dodatek kawałek, z którego to pochodzi to już nieomal klasyka i chyba nie wypada tego nie znać, szczególnie na tym blogu.
-
2008/06/10 11:11:48
@matematyczno-fizyczna sodomia i gomoria w liceach

Zaraz przyjdzie tu, dla odmiany, jakiś wielbiciel historii i literatury, który powie, że brak pogłębionej analizy historii Chin to skandal (bo nie sposób bez tego zrozumieć dzisiejszej Chińskiej Republiki Ludowo-Kapitalistycznej), nieznajomość łaciny prowadzi do zidiocenia osób z wyższym wykształceniem (bo przecież jak wtedy zrozumieć takie zwroty, jak contradictio in adiecto?!), a już zupełnym spsieniem polskiego systemu edukacji jest brak na liście lektur [wstawić Prousta, Balzaca, Manna, Tołstoja, Hugo itd].

A potem zostanie osiągnięty kompromis i dojdziemy do jedynie słusznego wniosku - przed wojną matura to było coś, a teraz maturzysta to debil, co niechybnie prowadzi nas ku upadkowi.

Przypomina mi się biadolenie Ortegi y Gasseta w "Buncie mas" o tym, jak nauki ścisłe są niedoceniane, co miałoby mieć opłakane skutki. Wydał książkę, 15 lat później coś wybuchło w Nowym Meksyku. Niechybnie jako efekt niedocenienia fizyki teoretycznej ;)
-
wo
2008/06/10 11:13:14
@"Do przyjaciół gówniarzy"
O rany... czerwcowy ranking od czapy robię o poezji poświęconej małym miasteczkom!
-
wo
2008/06/10 11:18:46
@wyrons
"Wydał książkę, 15 lat później coś wybuchło w Nowym Meksyku. Niechybnie jako efekt niedocenienia fizyki teoretycznej ;)"

Oż fak, teraz już za żadne skarby sobie nie przypomnę, gdzie o tym czytałem, ale jest taka hipoteza, że powód, że udany wybuch przeprowadzono w Nowym Meksyku a nie w Górach Sowich jest właśnie dokładnie taki, że w niemieckim systemie edukacji całymi latami faworyzowano fizykę doświadczalną kosztem teoretycznej, te katedry dostawały więcej pieniędzy, były bardziej prestiżowe, teoretycy więc czuli się mniej wrośnięci w swoje środowisko i przy pierwszym sygnale, że polityka niemiecka zmierza w złym kierunku, wyjechali bez cienia żalu. W końcu nieprzypadkowo intepretacja kopenhaska nazywa się kopenhaską, a nie na przykład monachijską, chociaż tak dużą rolę w jej opracowaniu odegrali Heisenberg, Born, Pauli i von Weizsacker.
-
2008/06/10 11:20:44
@vogon.jeltz
"a dodatek kawałek, z którego to pochodzi to już nieomal klasyka i chyba nie wypada tego nie znać, szczególnie na tym blogu."

Ho ho! Ja tu przychodzę się ponabijać z prawicowców, wyszydzić "świętości" i pokłócić się, jeśli akurat rysuje się ciekawa linia sporu. Nie wiem czy spełniam elementarne warunki żeby przebywać w tym szlachetnym towarzystwie ;)

Chętnie się dowiem z czego do kawałek.
-
2008/06/10 11:23:56
@adegie
"Chętnie się dowiem z czego do kawałek."

No to superłatwy konkurs bez nagród: kto wie, z czego pochodzi zacytowany przeze mnie fragment?
-
2008/06/10 11:24:57
Ja wiem.
-
2008/06/10 11:28:16
@wyrons
"Zaraz przyjdzie tu, dla odmiany, jakiś wielbiciel historii i literatury, (...)"

Każdy z nas jest w jakimś stopniu wielbicielem historii i literatury, ale na zjawienie się gościa który będzie mi tłumaczył, że ważniejsze jest, żeby młody człowiek znał przemyślenia Władysława R. na temat systemu etyczno-moralnego polskiej wiochy przełomu wieków od tego skąd wiemy, że Słońce nie kręci się wokół Ziemi i jak wysłać człowieka na Księżyc, w skrytości ducha liczę.

Obrzucanie brzydkimi wyrazami takich "wyspecjalizowanych humanistów" to zajęcie, na które chętnie poświęcę trochę czasu.
-
2008/06/10 11:32:29
@vogon & superłatwy konkurs bez nagród
No, dobra, wykonał kwerendę w googlu. Wiesz ja wiem że ludzie "stąd" trzymają pod poduszką Nową Fantastykę i bywają na różnych Polconach. Ale staram się ich po tym nie oceniać. Wierzę, że tylko niewielka skaza ich skądinąd ciekawej osobowości ;)
-
2008/06/10 11:33:43
@vogon.jeltz i Noteka.
@wyrons i historia Chin.
Słuszne uwagi, wpisałem na listę lektur na urlopie lub emeryturze. TU pewnie bardziej nie wypada nie znać dobrze polskiej fantastyki i popkultury niż z historii Chin, czy matematyki. Ale Gospodarz jest przykładem przebywania po obu stronach bariery - jak ten elektron w fizyce kwantowej. Ja nigdy nie powiem, że jestem dumny, że kiedyś przestałem czytać polską fantastykę, prędzej wyrażę żal, że nie mam na to czasu. I zadowolenie, że oszczędziło mi to paru dziełek Ziemkiewicza. A kokieteryjne "byłem słąby z matematyki" jest powszechne.
Nadal uważam, że spadek % populacji której umysł był kształtowany przy udziale specyficznie rozumianej matematyki ma zdecydowanie większy wpływ na życie społeczne, gospodarkę, politykę, niż spadek % populacji, której umysł kształtowała fantastyka, encyklopedyczna historia, pop kultura, mass media, nawet filozofia. Najlepiej wszystkiego po trochu (ale nie "po łebkach").
-
2008/06/10 11:42:09
@brydż
Sama nazwa tej gry to mutacja "rosyjskiego wista", w Rosji znanego pod nazwą "biricz", która to nazwa z kolei jest najprawdopodobniej zapożyczeniem tureckim (tam grywano w coś co zwało się "bir-üç").
-
2008/06/10 11:44:28
@adegie

Ale problem w tym, że tutaj obie strony przeginają w swoim kierunku (jeśli za stronę uznamy tego wyimaginowanego humanistę-specjalistę). I chyba najważniejszym czynnikiem, jakiego nie bierze się pod uwagę, jest to, że człowiek w wieku lat -nastu niektóre rzeczy ma zwyczajnie gdzieś - choćby wpakować do programu nauczania wszystkie "podstawowe składniki wykształcenia", zostaną one olane sikiem prostym. To, jak realistyczne są postulaty poszerzania programu, skoro już teraz nauczyciele nie umieją się z nim wyrobić, zostawiam na boku.

Zresztą, ja tutaj też nie jestem bez grzechu - dzięki uprzejmości programu nauczania w mojej klasie w liceum ani pochodnych, ani całek nigdy się nie uczyłem, a logarytmy kojarzę szóste przez siedemnaste. Przy czym druga połowa mojego rocznika akurat to w swoim programie miała, ale jak słyszy "Breżniew" to myśli "ruska wódka". Coś za coś.

Inna sprawa, że mam nieodparte wrażenie, że akurat programy fizyki i biologii (właśnie! biologia - gdzie jest nawiedzony biolog, który zaraz tu przyjdzie i powie, że bez dokładnej znajomości procesu mejozy nie można sensownie dyskutować o in vitro?) dla gimnazjum były bardziej wymagające, niż program dla liceum w zakresie podstawowym, czyt. dla tej miażdzącej większości, która na maturę z tych przedmiotów nie ma ochoty.
-
2008/06/10 11:57:27
@wyrons i in.
Pozostanę niezrozumiany, trudno ;-).
Pisałem o logice i komunikacji ćwiczonej w szkole na jak najprostszych matematycznych klockach. Najlepiej takich, które mają jakieś praktyczne zastosowanie zarówno w życiu psychologa, marketingowca jak i inżyniera. O pojęciu granicy a nie o wiedzy co to całka. WO pisał o pokorze w formułowaniu opinii na bazie przyzwoitej erudycji w naukach ścisłych (w tym fizyce kwantowej). Ta pokora to też cześć erudycji, nie?
Jeśli umiesz krytycznie czytać tekst (np. historyczny, wypociny "prawicowca" w Salonie24, albo wpis na tym blogu) i formułować jako tako uporządkowane myśli, to jesteś średnio wykształcony. Nie musisz wiedzieć/pamiętać co to mejoza albo mem albo hoax. To doczytasz/doguglasz/dopytasz (bez zażenowania).
-
2008/06/10 12:01:58
@wyrons
"Ale problem w tym, że tutaj obie strony przeginają w swoim kierunku"
Ze zrozumiałych powodów nie mogę sie zgodzić na dostrzeganie tutaj symetrii.

"Zresztą, ja tutaj też nie jestem bez grzechu - dzięki uprzejmości programu nauczania w mojej klasie w liceum ani pochodnych(...). Przy czym druga połowa mojego rocznika (...) "ruska wódka". Coś za coś."
U mnie był jeszcze śmieszniejszy system. Chodziłem do mat-fizu ale w ostatniej klasie dla tzw. "humanistów" przygotowano alternatywną ścieżkę, tzn. mieli defaultowo 3 z matematyki i mogli nie chodzić na lekcje :)

"niż program dla liceum w zakresie podstawowym, czyt. dla tej miażdzącej większości, która na maturę z tych przedmiotów nie ma ochoty."
Jeśli mogę ostro pojechać, to proponowałbym obowiązkową maturę z fizyki/matematyki/biologii/chemii do wyboru. Nic tak dobrze nie robi na brak ochoty jak brak wyboru.

Dyskusja o specjalizacja vs ogólna wiedza jest uniwersalna i równie dobrze można by ją prowadzić używając programu studiów tudzież działalności naukowej jako egzemplifikacji. Nie chcę tutaj dokonywać jakiś gigantycznych syntez. Ja zauważam tylko tyle:
1. W nauczaniu ogólnym (czyli wg. obecnej nomenklatury, w "programie podstawowym") jest za mało matematyki i fizyki i w ogóle ćwiczenia ścisłego i logicznego myślenia. Posługiwania się abstrakcją to rozwiązywania nieabstrakcyjnych problemów.
2. Pkt 1. skutkuje tzw. zdebileniem społeczeństwa, co prędzej czy później odbije sie czkawką.
3. Jeśli zwiększenie nacisku na zagadnienia wymienione w pkt 1. wymagać będzie wypieprzenie w kolejności: lekcji religii, Elizy Orzeszkowej, "lekcji przedsiębiorczości", bzdurnie prowadzonej informatyki etc. tym gorzej dla wymienionych tematów, gdyż są moim zdaniem mniej istotne.
-
2008/06/10 12:06:17
Oftopik zupełny:

w pytę tekst o Albercie na DF. Trochę mi brakło choć jednego akapitu o eksperymentach wojska, ale tak czy tak, dobrze napisana rzecz :)
-
2008/06/10 12:07:00
@kaneis

Inżynier/psycholog/marketingowiec prędzej, czy później zwyczajnie beknie za swoje matematyczne braki. Najpewniej jeszcze na studiach. A inni - jeśli będą tego potrzebowali - mogą chyba te braki nadrobić? Doczytają - dopytają.

Nawiasem mówiąc - ludzie w dobrych szkołach rozkładają się na wielomianach. Gdzie tu w ogóle miejsce na "granice ciągów dla każdego"? ;)
-
2008/06/10 12:13:03
@wo

ż fak, teraz już za żadne skarby sobie nie przypomnę, gdzie o tym czytałem, ale jest taka hipoteza, (...)

Jak już znajdziesz, to zrób sobie z wykorzystaniem w/w źródła piknik pod Reichstagiem.

Od zawsze wiadomo, że pierwszą przyczyną prymatu Nowego Meksyku nad Górami Sowimi było walnięcie się Heisenberga w obliczeniach czynnego przekroju grafitu. To, że gospodarczy obdartus, jakim była III Rzesza, nie mógł sobie pozwolić na bombę, to dopiero druga przyczyna.
-
2008/06/10 12:17:15
@adegie

Pod "ostrym pojechaniem" podpisuję się wszystkimi kończynami. Co do trzech punkcików - podoba mi się zwłaszcza trzeci ;) Ale nie przesadzałbym z wnioskowaniem, że 1 prowadzi do 2 - przez lata matematyka była obowiązkowa na maturze, a jakoś nie czuję się członkiem społeczeństwa superwykształconego.
-
2008/06/10 12:18:51
@wyrons
"przez lata matematyka była obowiązkowa na maturze, a jakoś nie czuję się członkiem społeczeństwa superwykształconego."

Poczekaj kilka lat aż będziesz miał porównanie :)
-
2008/06/10 12:19:44
Co z tego że była obowiązkowa, skoro bywało tak że to nauczyciele rozwiązywali zadania a potem podrzucali uczniom.
-
2008/06/10 12:21:11
@wyrons
Nie doczytają. Za późno. M.in. to takie elementarne, matematyczne ukształtowanie umysłu odróżnia człowieka od małpy, od stada czegokolwiek, od mrówek. I procent ludzi kształtowanych elementarną matematyką, logiką (m.in. kształtowanie innymi naukami) ma związek z życiem społecznym generalnie. To są truizmy. Nie darmo wciskano tę matematykę od setek lat każdemu, jak i filozofię na uniwersytetach.
Nie martw się, to nie jest waunek konieczny. Mogłeś sobie ukształtować logiczny umysł sam - w interakcji z ludźmi, za pomocą lektur, czy gier komputerowych. Mówię o statystyce, o procencie populacji.
Z doświadczenia wiem, że większość wykształconych ludzi ma problem, żeby świadomie zanalizować sytuację jakąkolwiek, np. na jaką natrafili w codziennej pracy albo w życiu osobistym. Zsyntezować wyniki przemyśleń, dyskusji, jakieś dane empiryczne. Wykonują z duża pewnością tylko proste, liniowe algorytmy. Ale to nie znaczy, że nie mogą podejąć dobrej decyzji. I dowrotnie - analityk też może nie podjąć decyzji albo nie umieć wprowadzić jej w życie. Ale na % dobrych decyzji kształcenie matematyczne ma wpływ.
-
2008/06/10 12:21:51
dla mnie z tymi Niemcami fascynująca sprawa jest taka, że w każdym języku się ten kraj zupełnie inaczej nazywa, w sensie te nazwy nie są do siebie nawet trochę podobne - zastanawiam się z czego to wynika
Deutschland, Niemcy, Germany, Allemagne, Tyskland, Németország (to akurat najbliższe naszemu, ale z nimi mamy wspólne "kurwa"), Saksa - tylko potem w obrębie tych romańskich się powtarzają jakieś Germania i Alemania/Alemanha
-
2008/06/10 12:27:42
@suburban.housewife
Németország i "kurwa"
A to ciekawe, bo z Ukraińcami też. To w czymś się nam udało promieniować na bratnie narody.
-
2008/06/10 12:27:57
@pan_opticum
To zwyczajne oszustwo. Karalne tak samo wtedy jak i teraz. A teraz drastycznie utrudnione przez procedury zreformowanej matury.
Sugerujesz, że obowiązkowość matury nic nie dawała, bo wszyscy którzy dzisiaj jej sami nie wybierają, wtedy jak jeden mąż oszukiwała? [mam nadzieję, że dziwne użycie czasów nie zaciemniło sensu] Ryzykowna teza.
-
2008/06/10 12:28:59
@kaneis

Skoro sam twierdzisz, że to nie warunek konieczny, to po co tak naciskasz na wprowadzenie konkretnych elementów do szkół? ;)

A co do ostatniego zdania - prowadzono jakieś badania? To nie jest czepialstwo, tylko zwykła ciekawość.

@adegie

Aż będę miał porównanie z czym?

@pan_opticum

Jedynym dowodem, jaki na to miałem, są opowieści moich rodzicieli, a za takie argumenty na tym blogu ostatnio groziła chłosta ;)
-
2008/06/10 12:32:35
@kaneis
Sprawa jest dość zabawna, bo jest przecież taki nurt w reformowaniu polskiego systemu szkolnictwa, żeby ludzi "uczyć myśleć", żeby uczniowie "zdobywali kompetencje" a nie ryli encyklopedycznie. Co z tego, skoro nie wykorzystuje się do tego najlepszych narzędzi, czyli przedmiotów ścisłych.
-
2008/06/10 12:34:17
@adegie
"Aż będę miał porównanie z czym? "
Aż będziesz miał porównanie z tymi kształconymi z olewaniem matematyki. Piszesz, ze aktualnie ludzie są mało bystrzy, ale żeby to stwierdzić musisz mieć przecież jakiś punkt odniesienia. A na pewno możesz sobie wyobrazić, że mogą być jeszcze mnie bystrzy.
-
2008/06/10 12:35:19
@s-h
Germania i pochodne oczywiste. Deutsche ziomkowie, nasi, czy jakoś tak, ktoś już wyżej tłumaczył. Angielskie Dutch na Holendrów jest tego samego pochodzenia. Nawiasem mówiąc, szwajcarski niemiecki to Schwyzer Dütsch.
Allemagne od Alamanów. Choć alemański to inny chyba osobny język. Saksa chyba do Sasów. Tuskland (hehe, dziadek) wygląda mi na zniekształcone Deutschland.

Kurwa jest wyrazem prasłowiańskim. Widać madziarscy najeźdzcy niektóre Słowianki pozostawiły przy zyciu.
-
2008/06/10 12:39:12
@adegie
"Sugerujesz, że obowiązkowość matury nic nie dawała, bo wszyscy którzy dzisiaj jej sami nie wybierają, wtedy jak jeden mąż oszukiwała?"

Sugeruję że jak ktoś wszystko zerżnął to wynik niekoniecznie świadczy o tym że jest bardzo zdolny.

@wyrons
"Jedynym dowodem, jaki na to miałem, są opowieści moich rodzicieli, a za takie argumenty na tym blogu ostatnio groziła chłosta ;)"

No, mi mówił o tym starszy brat więc nie podpadam;). Skoro matematykę zdawały osoby podpadające pod kategorię "wyjątkowe tłuki", to ktoś im musiał podać pomocną dłoń czy inną kartkę z rozwiązaniem.
-
2008/06/10 12:43:11
@wyrons
Niezrozumienie :-). Na nic nie naciskam oprócz logiki i komunikacji. Przeczytaj ponownie moje posty, albo uwierz (to szybsze).
"prowadzono jakieś badania" myślę że tak, nie jestem z branży dydaktyki/socjologii, więc nie przytoczę, chętnie poczytam wpis o tym kogoś wiedzącego np. gdzie szukać. Oceniam po rezultatach. Nikt jakoś matematyki np. z podstawówki nie wyrzucił. To pewnie nie tylko tradycja. A gdyby nie miała wpływu, to pewnie gdzieś by jakieś społeczeństwo usiągnęło sukces bez takiego kształcenia.
Jako ciekawostkę podam, że staro-babilońska procedura liczenia pola 4-kąta była błędna (iloczyn średnich arytmetycznych 2 par przeciwległych boków), ale wystarczająco dobra do poletek w kształćie zbliżonym do prostokąta. I nikomu nie przyszło na myśl podważać wzoru, bo by mu jakiś Hammurabi zrobił kuku.
A w Grecji komuś przyszło na myśl i nawet wyciągnął z niej całą strukturę konsekwencji. I to ma związek z tym, że jest to tzw. "kolebka demokracji", a nie Babilon, państwo Azteków, czy genianilni Arabowie, którzy mogli tworzyć świetne algorytmy (arabskie słowo). Żebym został dobrze zrozumiany: związek z demokracją ma nie tyle sam prawidłowy wzór, ale sama metoda i potrzeba wyciągania logicznych wniosków i brak autorytetu, który mówi np. z Torunia "to jest be".
-
2008/06/10 12:43:21
@amatil

ja nie mówię, że to nie ma wytłumaczenia, tylko że właśnie dziwne jest, że jest to jeden z niewielu krajów, które tak jakby nie miały nazwy własnej, bo jednak w większości przypadków jest tak, że ta nazwa brzmi podobnie w większości języków
-
2008/06/10 12:49:41
""W Śmietankowym Warmii tłuszczu co prawda 73%, ale nie podano, czy na 100 g, czy
na całą kostkę, czyli na 200 g." Anna Zawadzka napisała tak kiedyś w serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,3571260.html

Potem obśmiana na forum poprawiła artykuł, ale oryginał trafił na JoeMonster
www.joemonster.org/article/6334/dziennikarskie-potyczki-z-matematyka
-
2008/06/10 12:49:53
"Wykorzystuja 10% mozgu"...i kto tu mowi o powielaniu hoax'ow...przekazujesz stary, popularny w sci-fi mem, ze gdybysmy nauczyli sie wykorzystywac 100% potencjalu mozgu, to moglibysmy powiekszac biusty kobietom, sama sila woli. To oczywiscie bzdura, najwyzej bysmy sobie zdenaturowali bialko. Prawda jest natomiast, ze stwierdzono roznice w budowie i pracy mozgu ludzi o konserwatywnych i socjo-liberalnych pogladach, wynikaja one zapewne z faktu, ze lewicowcy czesciej mysla sercem niz mozgiem.
-
2008/06/10 12:50:45
@kaneis

Po prostu odniosłem wrażenie, że bez logarytmów w szkole to już tylko śmierć i apokalipsa. Skoro nie, to nie mam pytań ;)
-
2008/06/10 12:53:20
@s-h
Może temu, że Niemcy od niedawna są jednym narodem. To zawsze była Rzesza małych księstw i terytoriów. Dlatego są znani pod nazwami plemiennymi (Alemani, Sasi, w Polsce też nie wiedzieć czemu Szwabi), albo nadmiernie uogólniającymi (przecież Szwedzi to też Germanie, nie?). Sami na siebie mówią Swoi/Tutejsi.
-
2008/06/10 12:56:37
@ kurwa
Nie tylko z Węgrami i Ukraińcami dzielimy to słowo, z Turkami też!
@ amatil - Szwabi
Szwabia - historyczny i etniczny region w dzisiejszych Niemczech. Na Szwabię składa się wschodnia część Badenii-Wirtembergii (dawna Wirtembergia i Hohenzollern) i część zachodniej Bawarii - obecnie Rejencja Szwabia. W czasach średniowiecznych należały do niej także duże tereny dzisiejszej Szwajcarii oraz Alzacji.
(za wikipedią pl.wikipedia.org/wiki/Szwabia)
-
2008/06/10 12:57:12
@wyrons
Ojej, przecież ja zacząłem ten off topic od wywalania logarytmów (tzn.równań), co spotkało się ze sprzeciwem kilku osób.
-
2008/06/10 12:59:56
s-h
Dla uzupełnienia należy dodać jeszcze włoskie określenie narodowości niemieckiej czy języka niemieckiego (tedesco), też dla mnie nieco zaskakujące.
-
2008/06/10 13:13:11
@lonegunman
"Wykorzystuja 10% mozgu"...i kto tu mowi o powielaniu hoax'ow..."

To taki dość nietypowy blog. Autor często nie używa emotikonów, żeby oznaczyć żarty. Niektórzy się gubią.

wo.blox.pl/2006/08/Mozg-Ziemkiewicza.html
-
wo
2008/06/10 13:15:30
@benzo
"Od zawsze wiadomo, że pierwszą przyczyną prymatu Nowego Meksyku nad Górami Sowimi było walnięcie się Heisenberga w obliczeniach czynnego przekroju grafitu."

Mylisz teraz skutek z przyczyną. Proszę mi nie przypisywać, na litość boską, nieznajomości tej historii - temy rencamy namówiłem Maćka Nowaka na zrobienie polskiej prapremiery "Kopenhagi" w Teatrze Wybrzeże. Pomyłka Heisenberga miała tak wielkie znaczenie przede wszystkim dlatego, że był wtedy praktycznie sam - koledzy go opuścili, a jego duński mentor nie chciał już z nim rozmawiać. Gdyby nauka niemiecka miałą w 1940 roku ten sam potencjał jaki miała w roku 1930, to Chryste Panie, w 1944 byłoby już po atomowym nalocie na Londyn. Ale nie miała dlatego, że Niemcy nie lubili fizyki teoretycznej, więc zostawiali te miejsca dla Żydów i elementu niepewnego. Zastanawiam się teraz, czy nie znalazłem tej hipotezy właśnie w "Części i całości"? Ktoś to ma i może sprawdzić? Czytałem to jeszcze na studiach...

@lonegunman
""Wykorzystuja 10% mozgu"...i kto tu mowi o powielaniu hoax'ow..."

A kto tu nie klika na linki i mu się wydaje, że odkrywa jakieś prawdy objawione?
-
2008/06/10 13:19:38
@logarytmy, kaneis i adegie

Okej, ja stanąłem w obronie logarytmów, ponieważ uważam ogólnie że obcinanie programów matematyki jest złe bo prowadzi do produkcji coraz głupszych maturzystów.

Jednak z zasadniczą tezą od której się zaczęło, czyli tym że przydałoby się więcej elemntarnej logiki tudzież trochę filozofii (narzędzia myślowe) i erystyki (nauczyć dzieci prowadzić spory) zgadzam się w całej rozciągłości.

I też uważam, że o ile różne rzeczy można sobie potem doczytać (hej, w końcu definicję mema poznałem niedawno, bo Dawkinsa nie czytałem i kojarzyło mi się wyłącznie z, jak to ujmuje mrw, "obrazkiem z lolcatem"), o tyle ukształtowanie podstaw logicznego myślenia i wnioskowania jest rzeczą ważną, a coraz bardziej zaniedbywaną w potoku innego chłamu (rzeczone przedsiębiorczości i informatyka jako nauka narzędzi, a nie myślenia kategoriami rozwiązywania problemów).
-
2008/06/10 13:23:06
On a side note, jak się żrą w tym Psychiatryku! Przecież to nie jest zwarty front agresywnych prawicowych pojebów za jaki go zawsze uważałem, to jest coś w rodzaju, ja wiem, wyjątkowo podłej brudnej dzielnicy, gdzie lokalne gangi rzezają się nawzajem. Tego zbanujemy, to my naubliżamy banującemu, to idiotycznaksywa się obrazi, to kogoś wyleją, a bloger czerwony (w sensie jak rozumiem rangi, a nie przekonań) napisze zjadliwy pamflet, a potem znowu kogoś i tak dalej.

Rety. I ci ludzie na tym życie spędzają...
-
2008/06/10 13:37:12
@barts_706
"Rety. I ci ludzie na tym życie spędzają..."

Bezskutecznie próbują rozładować frustrację, nabytą w skutek niemożności zrozumienia logarytmów.
-
wo
2008/06/10 14:12:09
@deuter
"Bezskutecznie próbują rozładować frustrację, nabytą w skutek niemożności zrozumienia logarytmów."

Jeśli to miał być sarkazm, to pozwolę sobie się nie zgodzić. Naprawdę na tych ludzi duży wpływ ma to, że nie bardzo rozumieją, jak działa świat - i to właśnie na poziomie fizycznym - stąd strach i uleganie sprzecznym ze sobą mitom, przypomnę swoją notkę "Chumanista w akcji" poświęconą chaosowi pojęciowemu, jaki u nich wywołuje nierozumienie zasad dziedziczenia (stąd np. cała teoria "genetycznego patriotyzmu").

No i spośród Psychiatrykowych pacjentów polecam mało znanego, ale chwilami też zabawnego Waldemara M., który metodą samych tylko eksperymentów myślowych odkrył nową cząstkę zwaną "electrino". Polecam na zachętę:

"Dzisaj zakończyliśmy serię eksperymentów, która dokazała, że STW i OTW to szajs. Kilka dni temu na stronie www.electrino.pl zamieściłem tabelę prędkości światła. Uzyskane dzisiaj rezultaty potwierdzają słuszność teorii Prof. Bazijewa (...) Nie mając żadnego finansowania, będąc na kopiejecznej (groszowej) emeryturze, Prof. Bazijew gromadził sprzęt dla przeprowadzenia tego eksperymentu i dopracowania metodyki do takiego poziomu, żeby można było prezentować ten eksperyment światu. Ja oczywiście chciałem, żeby ten eksperyment był przeprowadzony w Polsce, z udziałem polskich naukowców, ale oni kolejny raz okazali się na tyle tępymi, że ... szkoda słów!"


manipulatorzy.salon24.pl/75609,index.html
-
2008/06/10 14:22:43
@"gdzie jest nawiedzony biolog, który zaraz tu przyjdzie i powie, że bez dokładnej znajomości procesu mejozy nie można sensownie dyskutować o in vitro?"

You bet your ass! W ogóle 99% "przeciwników ewolucji" bierze się z tego, że mejoza kojarzy im się wyłącznie z majonezem. Pozostały 1% to beton, którego nie przekonałoby nawet gdyby triceratops pierdolnął ich skamieniałym trylobitem w łby. Biologię z liceum wspominam jak najgorzej. Zostawiłbym samą biochemię, podstawy taksonomii i przede wszystkim "jak działa człowiek". Z tego to może nawet warto by było osobny przedmiot zrobić.

"U mnie był jeszcze śmieszniejszy system. Chodziłem do mat-fizu ale w ostatniej klasie dla tzw. "humanistów" przygotowano alternatywną ścieżkę, tzn. mieli defaultowo 3 z matematyki i mogli nie chodzić na lekcje"

U mnie było jeszcze straszniej. Chodziłem do informatycznej, czyli technicznie do takiego "lepszego" mat-fizu. Tuż przed maturą mat-fiz właściwy przerażony wizją rozszerzonej z matematyki zdezerterował z frontu i stał się ogólną. Jak się okazało, że tak można to u nasz też pojawili się kwękacze, ale ich zakrzyczeliśmy, że jak przyszli do informatycznej dla rzekomego prestiżu to niech spadają.

Obniżenie wymagań ścisłych w szkole będzie miało nawet gorsze skutki niż nieznajomość matematyki. Ludzie matematyki nie umieli, nie umieją i nie będą umieć. Mózg jest do tego po prostu nieprzystosowany jak nogi do grania na skrzypcach, co nie znaczy, że trafiają się szaleńcy, którzy to robią. Przymus matematyczny sprawiał przynajmniej, że ci, którzy matematyki nie znali wiedzieli o tym. Teraz będzie się każdemu wydawało, że matematykę zna, bo przecież dodaje w pamięci do stu. Tak samo jak każdemu się wydaje, że umie obsługiwać pakiet Office, bo miał to w szkole (urzędnicy MNiSW, którzy robią formularze powinni wisieć!).
-
2008/06/10 14:23:50
@Niemcy: ja myślę, że to przez centralne położenie. Każdy z Niemcami się stykał oddzielnie i każdy nadawał im własną nazwę (najczęściej jakiegoś najbliższego plemienia), a nie zapożyczał od sąsiadów. Chociaż Węgrzy akurat zapożyczyli od Słowian.

Z Polską też tak przecież jest. Wschodni i południowi sąsiedzi nazywali nas (a Litwini i Węgrzy nazywają dalej) inaczej niż zachodni.

-
2008/06/10 14:36:15
@wo
"Jeśli to miał być sarkazm."

No właśnie wyjątkowo nie miał być. Oczywiście te nieszczęsne logarytmy należy odczytywać symbolicznie.
-
2008/06/10 14:37:00
@inz.mruwnica

"Zostawiłbym samą biochemię, podstawy taksonomii i przede wszystkim "jak działa człowiek"."

No to prawie powtórzyłeś to, czego mnie uczono na poziomie podstawowym. Organizm człowieka to jakaś połowa, podstawy genetyki plus minus 1/3, a reszta zostaje na zwierzątka i roślinki. Gdyby mnie parę lat wcześniej nie przemaglowano dość ambitnym podręcznikiem do gimnazjum, nie miałbym bladego pojęcia, czemu ptaki latają. Choć może w tym szaleństwie jest jakaś metoda, tzn. szatański plan, żeby uczniów wyposażyć w jakiś szerszy zasób wiedzy, zanim się totalnie wyspecjalizują w liceum.
-
2008/06/10 14:48:46
@"nie miałbym bladego pojęcia, czemu ptaki latają."

Przecież to fizyka. Biolog (szkolny) w ogóle nie powinien się brać za takie tematy.
-
2008/06/10 14:52:32
Po namyśle dodałbym jeszcze jeden dział pt. "wynalazki ewolucji" -- oko, skrzydło, nerka, zarodnik: jak powstały, z czego wyewoluowały, jaka była presja selekcyjna.
-
2008/06/10 14:56:42
@inz.mruwnica

Fizyk może opowiadać o sile nośnej, ale nie o budowie płuc i kościach pneumatycznych.
-
2008/06/10 15:01:03
@biologia
Też nie wspominam dobrze biologii w liceum, ale wydaje mi się że winna tu jest osoba pozbawionego talentu dydaktycznego acz wyposażonego w "rubaszne" poczucie humoru nauczyciela.
Rozumiem natomiast jak ważny to jest przedmiot. Chętnie wrzuciłbym swojego trzy grosze do rozważań nad treścią programu. A te trzy grosze to stwierdzenie, że najcenniejsze i najważniejsze, co można na tym przedmiocie przekazać to genetyka i powiązana z nią teoria ewolucji. A podział kałużonogów na okrytokopytne i parzystozalążkowe czy fascynujące szczegóły mechanizmu kiełkowania fasoli to mniej istotne sprawy. "Jak działa człowiek" obowiązkowo, ale oczywiście z naciskiem na rozumienie mechanizmów a nie wyliczanie kości dłoni.
-
2008/06/10 15:02:35
@inż. mruwnica
"Biolog (szkolny) w ogóle nie powinien się brać za takie tematy."

Biolog może nie, ale fizyk mógłby. Zagadnienie aktywnego lotu i jak był ten problem "rozwiązywany" w naturze to temat wart przekrojowego potraktowania (ze względu choćby na ewolucyjną konwergencję). Całkiem interesująco o tym pisze Jerzy Dzik w "Dziejach życia na Ziemi".
-
2008/06/10 15:11:14
Ja bym do programu wprowadził seriale przyrodnicze BBC.
"Życie na Ziemi" więcej mnie nauczyło niż przrrysowanie do zeszytu budowy komórki (a rysować nie umiem)
-
2008/06/10 15:11:57
@"Fizyk może opowiadać o sile nośnej, ale nie o budowie płuc i kościach pneumatycznych"

To już są (istotne) szczegóły, które mało kogo interesują. Porządny nerd sobie doczyta, a dla reszty wystarczy informacja "dlaczego samolot nie musi machać skrzydłami".
-
2008/06/10 15:14:49
@rpyzel
"seriale przyrodnicze BBC."
To se dzieciak może w TV obejrzeć. Nie po to się zatrudnia nauczyciela, tworzy podręczniki i organizuje klasy żeby później jakieś popularnonaukowe seriale puszczać.
-
2008/06/10 15:23:13
@wo

Proszę mi nie przypisywać, na litość boską, nieznajomości tej historii - temy rencamy namówiłem Maćka Nowaka na zrobienie polskiej prapremiery "Kopenhagi" w Teatrze Wybrzeże.

Yaaaay.Chwilami jesteś skromny jak Zbigniew Ziobro.

Pomyłka Heisenberga miała tak wielkie znaczenie przede wszystkim dlatego, że był wtedy praktycznie sam - koledzy go opuścili, a jego duński mentor nie chciał już z nim rozmawiać.

Chwila, chwila. Pomyłka Heisenberga zabolała, bo wtedy był przecież Tadeuszem Rydzykiem niemieckiego programu nuklearnego. Nie mam pod ręką literatury, ale chyba Diebner policzył jakoś tak niewiele później jeszcze raz ten grafit i zaczął z nim w końcu ekperymentować, ale wtedy dała o sobie znać normalna dla III Rzeszy przypadłość działalności naukowo-technicznej - walka Berlin-Dahlemskiego Popularnego Frontu Wyzwolenia z Popularnym Frontem Wyzwolenia Berlin-Dahlem.

Gdyby nauka niemiecka miałą w 1940 roku ten sam potencjał jaki miała w roku 1930, to Chryste Panie, w 1944 byłoby już po atomowym nalocie na Londyn.

- A takiego! - rzucił kapitan, demonstrując na łokciu, jakiego. Do tego potrzebny był jeszcze taki drobiazg co to się nazywał zasoby.
-
2008/06/10 15:34:58
"ale wtedy dała o sobie znać normalna dla III Rzeszy przypadłość działalności naukowo-technicznej "

Tam jeszcze były wytyczne Adolfa, że gdy coś ma cykl od wynalezienie do użycia na froncie dłuższy niż dwa lata, to nie należy na to marnotrawić środków.
-
wo
2008/06/10 15:37:28
@inz.mru
"Po namyśle dodałbym jeszcze jeden dział pt. "wynalazki ewolucji" -- oko, skrzydło, nerka, zarodnik: jak powstały, z czego wyewoluowały, jaka była presja selekcyjna."

Nic nie powiem, tylko westchnę z ogromnym smutkiem - Karol Sabath...

@benzo
"Do tego potrzebny był jeszcze taki drobiazg co to się nazywał zasoby. "

A niby czego im brakowało?
-
2008/06/10 15:52:57
@rpyzel
2008/06/10 12:49:41
""W Śmietankowym Warmii tłuszczu co prawda 73%, ale nie podano, czy na 100 g, czy
na całą kostkę, czyli na 200 g." Anna Zawadzka napisała tak"


"Anna Zawadzka - doktorantka szkoły nauk społecznych Polskiej Akademmii Nauk"
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=47437183&a=47578003

:)
-
wo
2008/06/10 15:56:31
@piotrdiy & rpyzel
No ale przecież to nie jest przykład na nabranie się na hoaksa i napisanie w związku z tym edytorialu potępiającego złowrogie praktyki, to przykład idiotycznego błędu. Ja bym się nie chichrał w taki sposób z Lisickiego, gdyby on się po prostu _pomylił_, ja się chichram, że on uwierzył w zakaz mówienia tata i mama.
-
2008/06/10 16:09:28
@wo, procenty w Warmii
"to przykład idiotycznego błędu"
Niestety gorzej. To przykład ociężałości umysłowej pani Ani, nieskuteczności systemu edukacji podstawowej, mierności lub zupełnego braku korekty na portalu gazeta.pl oraz padaki instytucji PAN dodatkowo.
-
2008/06/10 16:09:43
@adegie & inz.mruwnica
"najcenniejsze i najważniejsze, co można na tym przedmiocie [biologii] przekazać to genetyka i powiązana z nią teoria ewolucji"
"Po namyśle dodałbym jeszcze jeden dział pt. "wynalazki ewolucji" -- oko, skrzydło, nerka, zarodnik: jak powstały, z czego wyewoluowały, jaka była presja selekcyjna."

Przecież taki skomplikowany twór jak ludzkie oko NIE MÓGŁ powstać w wyniku ewolucji. Tu konieczna była ingerencja siły wyższej! To jest przecież oczywista oczywistość.

A bardziej serio: to co postulujecie jest oczywiście słuszne, ale wykładanie w szkołach ewolucji w takiej postaci, by uczniowie byli w stanie zrozumieć jej mechanizmy, zahacza niebezpiecznie o sferę ideolo. Zaraz podniósłby się jazgot jakichś obrońców prawdziwej objawionej świętej wiary, a siostra katechetka będzie straszyła ogniem piekielnym wszystkich, którzy powtarzają te "brednie jakiegoś Dawkinsa, tfu!". Przecież dzieciaki jeszcze gotowe naprawdę zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, a to już pierwszy krok do niewiary...
-
wo
2008/06/10 16:12:43
@adegie
"Niestety gorzej. To przykład ociężałości umysłowej pani Ani, nieskuteczności systemu edukacji podstawowej, mierności lub zupełnego braku korekty na portalu gazeta.pl oraz padaki instytucji PAN dodatkowo."

Wiesz, ale ja nie postawiłem teraz tezy o lotności pani Ani, tylko o asymetrii między prawicą a lewicą w Polsce, która się objawia podatnością na hoaksy.
-
2008/06/10 16:15:40
@wo
"No ale przecież to nie jest przykład na nabranie się na hoaksa i napisanie w związku z tym edytorialu potępiającego złowrogie praktyki, to przykład idiotycznego błędu. Ja bym się nie chichrał w taki sposób z Lisickiego, gdyby on się po prostu _pomylił_, ja się chichram, że on uwierzył w zakaz mówienia tata i mama."

Ale przecież sam mówiłeś, że podatność na hoaxy bierze się z niewiedzy dotyczącej elementarnych rzeczy. Dlaczego wydaje mi się, że p. Zawadzką też wyjątkowo łatwo byłoby wkręcić w jakiegoś hoaxa...?
-
2008/06/10 16:15:49
@vogon
"wykładanie w szkołach ewolucji w takiej postaci, by uczniowie byli w stanie zrozumieć jej mechanizmy, zahacza niebezpiecznie o sferę ideolo."
W jaki sposób?

"Zaraz podniósłby się jazgot jakichś obrońców prawdziwej objawionej świętej wiary, a siostra katechetka będzie straszyła ogniem piekielnym"
Tym gorzej dla siostry. Nawet katociemaniki wytłumaczyły już sobie przecież że nie ma sprzeczności między ewolucją i wiarą, bo to bóg wymyślił ewolucję i posłużył się nią w celu sprawienia, żeby któryś tam kolejny gatunek był akurat na jego "obraz i podobieństwo" i w broń boże nie używał prezerwatyw.
-
2008/06/10 16:18:30
@vogon
"Dlaczego wydaje mi się, że p. Zawadzką też wyjątkowo łatwo byłoby wkręcić w jakiegoś hoaxa...?"
Nawet gorzej, ona przecież sama hoaxa sama spłodziła i się w niego "autowkręciła". Hoax'a, że koncerny spożywcze parszywie spiskują nie podając na ile gram te 30% tłuszczu, żeby oszukani ludzie wybierali produkty lajt, które lajt wcale nie są.
-
2008/06/10 16:23:56
@wo
"Wiesz, ale ja nie postawiłem teraz tezy o lotności pani Ani, tylko o asymetrii między prawicą a lewicą w Polsce, która się objawia podatnością na hoaksy."
Ok, tylko nie rozumiem dlaczego dokonujesz takiego wyraźnego rozróżnienia jakościowego między wtopami z genetycznym patriotyzmem a tą wtopą o procentowym spisku w spożywczaku.
-
2008/06/10 16:28:06
@"ale wykładanie w szkołach ewolucji w takiej postaci, by uczniowie byli w stanie zrozumieć jej mechanizmy"

Bo nauczanie ewolucji zaczyna się od dupy strony. Od powstania życia, powstawania gatunków, skamieniałości itd. Stąd powstaje mylne przekonanie, że to jest jakaś teoria na którą są dowody. Tak to może było do połowy XXw. Teraz to jest tautologia wynikająca m.in. z tej nieszczęsnej mejozy. I od tego trzeba zacząć: mejoza, crossing-over, mutacje, dobór, fenotyp, przykłady: najpierw twarde (ale przedstawione pobieżnie) te bakterie co się przerzuciły na nylon, albo komary w Undergroundzie, po tym reszta wynalazków i dopiero _ewentualnie_ specjacja i spekulacje o początkach życia.
-
wo
2008/06/10 16:37:14
@vogon
"Ale przecież sam mówiłeś, że podatność na hoaxy bierze się z niewiedzy dotyczącej elementarnych rzeczy."

Gdzie dokładnie?

@adegie
"Ok, tylko nie rozumiem dlaczego dokonujesz takiego wyraźnego rozróżnienia jakościowego między wtopami z genetycznym patriotyzmem a tą wtopą o procentowym spisku w spożywczaku."

Bo wtopa jest zjawiskiem jednorazowym i samowygaszającym - pomyliła się, od razu wszyscy jej zwrócili na to uwagę, dalszą egzystencję sprawa ma już tylko w postaci joemonsterowej. Nikt przecież na bazie tej pomyłki nie buduje całej doktryny politycznej, nikt też na jej podstawie nie napisze powieści science-fiction. Tymczasem doktryny genetycznego patriotyzmu nikt nie odwołał, wciąż jest traktowana serio przez niektórych prawicowców, a Marcin Wolski napisał dwie powieści sf odwołujące się do tego założenia.

Nie widzisz różnicy między sytuacją "pomyliła się, przeprosiła, sprawa dalej istnieje tylko jako żart" a sytuacją "ogłosił doktrynę, znalazł zwolenników i twórczych kontynuatorów doktryny"?

-
2008/06/10 16:37:59
@inż
Nie wiem jak teraz sie naucza ewolucji i już nie pamiętam jak mnie uczono, ale masz rację. Bez sensu tłumaczyć mechanizm w oparciu o początki życia, o których wiemy niewiele, skoro pod ręką są bardziej "aktualne" przykłady jego działania. Najważniejsze jest wytłumaczenie mechanizmu który jest piękny swoją prostotą i skutecznością. Na dokładkę na kółku biologicznym można dowalić wykorzystanie algorytmów genetycznych w informatyce ;)
-
2008/06/10 16:38:42
@wo
A niby czego im brakowało?

Łatwiej powiedzieć, czego nie brakowało! Drewna i kamienia.

Sęk w tym, że obróbka uranu wymagała gigantycznych inwestycji, które nie mogłyby obejść się ersatzami. Stal wysokiej jakości, domieszki, metale szlachetne, mechanika precyzyjna. Rzesza ledwo wyrabiała się, żeby zbudować te kilka czołgów co się opierały czerwonej hordzie na froncie wschodnim, albo te kilka samolotów, które nastepnie combo USAAF i RAF mogło sobie zestrzelić z nieba nad Rzeszą. A tu trzeba by kaskadę paru tysięcy wirówek postawić, zakłady dyfuzji uranu czy instalacje do jego elektromagnetycznej separacji - a może jeszcze reaktor powielający. Albo trzy.

USA miało komfort opływania we wszystkie możliwe zasoby i ambitną, nieskłonną do sabotażu, zmechanizowaną siłę roboczą, a i tak pracując z wywieszonym ozorem ledwie zdążyli na 1945. A mogli sobie na wiele pozwolić, m. in. wydatkowali sobie 20 000 ton srebra do przemysłowego zastosowania w Projekcie Manhattan. Speer jak sądzę, wolałby tym srebrem zapłacić za szwedzką rudę albo portugalski wolfram.

Notabene oni masy krytycznej zdaje się nie policzyli poprawnie do końca?
-
2008/06/10 16:44:05
@wo
"Gdzie dokładnie?"

deuter: "Bezskutecznie próbują rozładować frustrację, nabytą w skutek niemożności zrozumienia logarytmów."
wo: "Jeśli to miał być sarkazm, to pozwolę sobie się nie zgodzić. Naprawdę na tych ludzi duży wpływ ma to, że nie bardzo rozumieją, jak działa świat - i to właśnie na poziomie fizycznym - stąd strach i uleganie sprzecznym ze sobą mitom"
-
2008/06/10 16:45:53
Ok, tylko 14 700 ton. Uzyli go zamiast miedzi, bo ta była potrzebna do produkcji zbrojeniowej, a srebro sobie leżało w skarbcach...
-
wo
2008/06/10 16:47:18
@vogon
To jest rozmowa o źródłach frustracji, nie podatności na hoaksy.

@benzo
Nie upieram się zatem.
-
2008/06/10 16:50:15
@wo
Nie upieram się zatem.

Ej! Czy Ty mi właśnie niniejszym przyznajesz rację?
-
2008/06/10 16:51:28
@wo
"Nie widzisz różnicy między sytuacją [wtopa vs początek sekty - przyp. Adam]"
Dobra, widzę różnicę między tymi konkretnymi sytuacjami.

Widzę jednak też podobieństwa w konstrukcji mentalnej aktorów, w których czaszkach znajdują sie dziwne i niezbadane obszary ignorancji, na których od czasu do czasu wyrasta jakiś kwiatek.
W toku dyskusji o brakach w podstawach wykształcenia ścisłego, ktoś słusznie przywołał panią Anię, którą przysypianie na lekcjach matematyki naraziło na sporą śmieszność. Ta postać pewnie nie była przywołana w kontekście tego, że prawicowcy nabierają się na hoaxy, tylko raczej tego, że elementarne braki wyprowadzają ludzi na manowce. Stąd się trochę zdziwiłem gdy odpowiedziałeś na posta tak jakby był on polemiką z tezą blogonotki.
-
2008/06/10 16:53:15
@wo
"To jest rozmowa o źródłach frustracji, nie podatności na hoaksy."

Uleganie sprzecznym ze sobą mitom nie jest tym samym co podatność na hoaxy?

"Nikt przecież na bazie tej pomyłki nie buduje całej doktryny politycznej"

Ale już na innych przesłankach wynikających - może nie z łyknięcia hoaxa, ale ze zwyczajnej niewiedzy - tak. Ruchy ekologiczne sprzeciwiające się energetyce jądrowej są chyba lewicowe, nieprawdaż?
-
wo
2008/06/10 16:57:50
@vogon
"Uleganie sprzecznym ze sobą mitom nie jest tym samym co podatność na hoaxy?"

Nie.

"Ruchy ekologiczne sprzeciwiające się energetyce jądrowej są chyba lewicowe, nieprawdaż?"

Ale tu mamy właśnie fenomen "Obywatela" - w Polsce te środowiska wessała jednak stuknięta prawica (nie twierdzę z kolei, że ta asymetria działa na skali ogólnoświatowej)

@adegie
"Widzę jednak też podobieństwa w konstrukcji mentalnej aktorów, w których czaszkach znajdują sie dziwne i niezbadane obszary ignorancji, na których od czasu do czasu wyrasta jakiś kwiatek. "

Ja to podobieństwo też widzę, ale widzę też różnicę między "a fakt, pochrzaniło mi się, sorasy" a "krytykujecie moją alternatywną teorię, bo jesteście z Układu!". A dopiero to drugie sprawi, że zostaniesz gorącym zwolennikiem PiS lub LPR.
-
2008/06/10 16:58:11
@vogon
"Ruchy ekologiczne sprzeciwiające się energetyce jądrowej są chyba lewicowe, nieprawdaż?"

Smutnym przykładem tego, do czego nawiedzeni zieloni potrafią doprowadzić są Niemcy z ich likwidacją energetyki jądrowej.
Żeby było śmieszniej, słyszałem ostatnio o protestach tych samych zielonych wobec budowy elektrowni węglowych (chodzi ofkors o nowoczesne elektrownie, które nie trują tak jak nasze, bo proces spalania zachodzi tam bodajże w zupełnie innych temperaturach), które tam stawiają, bo przecież z wiatraczków i paneli słonecznych wiele się nie wyciągnie. Dla mnie właśnie podejście Greenpeacu do energetyki kompromituje te środowiska.
-
2008/06/10 17:30:14
@adegie
Greenpeace'owcy są elastyczni. Jak zaczepiona przez człowieka z Greepeace'u, powiedziałam standardowe, że nigdy ich nie poprę, bo jestem zwolenniczką elektrowni jądrowych, to mi odparł, że ich oddział nic przeciwko energetyce jądrowej nie ma.
-
2008/06/10 17:39:54
@sanciasancia
Herezja w łonie :)
-
2008/06/10 19:10:26
@adegie

"Żeby było śmieszniej, słyszałem ostatnio o protestach tych samych zielonych wobec budowy elektrowni węglowych "

To jeszcze detal. Prawdziwą zgrozą napawa mnie fakt, że zieloni są również przeciwni jedynej realnej, czystej alternatywie - energetyce wodnej z wielkimi zaporami.
-
2008/06/10 19:36:22
@rpyzel

"Tam jeszcze były wytyczne Adolfa, że gdy coś ma cykl od wynalezienie do użycia na froncie dłuższy niż dwa lata, to nie należy na to marnotrawić środków."

Nie pamiętam dokładnie dat, ale z V2 też się nie bardzo mieścili w tych wytycznych?
Raczej była to kwestia siły przebicia - zapewne inżynier robiący rakiety łatwiej mógł dogadać się z generałami, niż naukowiec od niewidzialnych cząstek materii, opisanych przez żydowską naukę.

W końcu z punktu widzenia stosunku nakładów do efektów dla III Rzeszy V2 było niewyobrażalnym marnotrawstwem.
Celność w promieniu 17 kilometrów, odsetek udanych startów zależnie od okresu w zakresie 20% - 50%.
Za te pieniądze i materiały można było hohoho.
-
2008/06/10 21:45:10
I wiatrakom też są przeciwni bo podobnież rzekomo zabijają ptaki, mieszają powietrze i hałasują (to akurat się zgadza). Może to takie sprytne huncwoty, że jak im się powie "nie poprę was, bo jesteście przeciw X", to oni "ale nasza komórka jest akurat za X". Bo jakby tak zsumować czemu są przeciw to są w ogóle Tedami Kaczyńskimi.
-
2008/06/10 23:20:16
@Greenpeace i energetyka

Ciekawe - mnie powiedzieli, że wiatraki są cacy, bo ptaszki się odstrasza, a jak nie lubię ich walki z elektrowniami atomowymi, to może chociaż dam kasę w nadziei, że pójdzie na ochronę morświnów.

@jhenri

Spytaj Chińczyka dotkniętego syndromem ich nowej Uojapierdzielęjakdużej zapory, jakie to rewelacyjne rozwiązanie...
-
2008/06/10 23:31:05
@wo

Czytasz jeszcze wpisy pod notką o wychowaniu bezstresowym? Specjalnie na potrzeby dyskusji wygrzebałam książkę Miry Michałowskiej ("Przez kuchnię i od frontu"), bo coś mi się wydawało, że to ona tłumaczyła to mityczne pierwsze wydanie Spocka i byłam bardzo blisko. Michałowska pisze tak:

"Gdzieś we wczesnych latach pięćdziesiątych Marian Eile, redaktor Przekroju, zażądał, żeby streściła słynną podówczas książkę Williama Spocka na temat pielęgnacji niemowląt i małych dzieci. Zgodziłam się raczej niechętnie, bo Spock absolutnie zabraniał najlżejszych nawet klapsów i zalecał zupełnie dziką tolerancję wobec wszelkich wybryków naszych milusińskich. Sama miałam wówczas mnóstwo problemów wychowawczych i niejakie trudności ze stosowaniem zaleceń zacnego doktora, który, krótko mówiąc, uważał, że dziecko powinno być tyranem, a rodzic jego ofiarą. No, ale zrobiłam to, co co mnie Eile poprosił, prosząc jego z kolei, żeby wymyślił mi jakikolwiek pseudonim, a potem się zobaczy."

Jeśli książka Spocka, również w tym pierwszym wydaniu, była zwykłym zbiorem praktycznych porad, to cała sprawa jest co najmniej dziwna. Jeśli chodzi o podejście do wychowania dzieci, to z reszty książki wyziera całkiem wyluzowana i sensowna babka. Być może w latach pięćdziesiątych zakaz klapsów był czymś tak niewyobrażalnym, że automatycznie oznaczał dziką tolerancję" i stawiał rodziców w pozycji ofiary. Naprawdę nie wiem.
-
2008/06/11 00:09:34
@Spock: Guglu guglu.

Tu jest to legendarne pierwsze wydanie z możliwością ograniczonego przeszukiwania. Słowo "permisive" nie występuje w ogóle, "stress" trzy razy w znaczeniu "podkreślić [stanowisko rodzica]" (w kontekście miesiączki i adopcji).

Tu stwierdza się, że "The next revised editions were identical in their advice for adolescents".

Guglam dalej
-
wo
2008/06/11 00:23:35
@inz.mru
O RANY! Zapuściłem wyszukiwarkę pod hasło "spanking" i "discipline" (dla nabicia sobie licznika przez wejścia z googla, dodam jeszcze "big boobs" i "strapon dildo"), i co ja widzę - Spock wyraża się o spankingu z dezaprobatą, ale na stronie 271 nawet przyznaje, że z dwojga złego, jak masz przez pół dnia pieprzyć dziecku o tym, jak bardzo cię rozczarowało swoim zachowaniem i nie umiesz się inaczej opanować, to już daj mu tego cholernego klapa:

'If an angry parent keeps himself from spanking, he may show his irritation in other ways: for instance, by nagging the child for half the day, or trying to make him feel deeply guilty. I'm not particularly advocating spanking, but I think it is less poisonous than lengthy disapproval, because it clears the air, for parent and child.''

BEZSTRESOWE WYCHOWANIE MY ASS.
-
2008/06/11 00:31:29
Tu więcej światła na całą akcję udupienia Spocka. Okazuje się, że bydlak radził przytulać dzieci.
-
wo
2008/06/11 00:37:48
@inz.mru
"Okazuje się, że bydlak radził przytulać dzieci."

O rany, pamiętam jakieś szalone doktryny wychowawcze, że jak się dziecku okazuje czułość, to się mu tym łamie charakter i potem będzie nieudacznikiem!
-
2008/06/11 09:18:35
@tatarstan1

"Panie Redaktorze, nie sądziłam że tak inteligentny człowiek jak Pan potrafi być jednocześnie aż tak... żałośnie wulgarny."

Drogi tatarstanie1, do tego są właśnie służą dziennikarskie blogi - bez redakcyjnego kagańca łatwiej można dostrzec w dziennikarzu tępaka, socjopatę, buca, frustrata czy idiotę. Bo przed kamerami, mikrofonami czy na stronach gazet to prawie wszyscy dziennikarze wyglądają/brzmią kulturalnie i inteligentnie.

@wo:

"To wynika z definicji psychola, ale wciąż wracamy do tego samego problemu braku symetrii: potrafisz sobie wyobrazić coś takiego, jak komentarz lewicowego publicysty, opublikowany w prasie, w całości zbudowanej na tym, że koleś nabrał się na hoaksa czy legendę miejską"

W obronie symetrii - tu www.gazeta.pl/0,0.html masz komentarz lewicowej publicystki, gdzie heroicznie powstrzymuje się od krytycznej analizy danych, żeby przypadkiem nie okazało się, że mają się one nijak do jej tezy, a tu wo.blox.pl/2007/12/Sroda-kontra-Terlikowski.html lewicowy blogger łyka tę ściemę jak indor klucha, twórczo przekształcając asekuracyjne
"W Londynie w grudniu 2007 r. polski konsulat zarejestrował 17 tys. podań o dokument tożsamości dla noworodków (podaję za Życiem Warszawy z 22 grudnia). W Warszawie urodziło się w tym czasie o połowę mniej dzieci."
na nie pozostawiające wątpliwości
"W Londynie rodzi się teraz dwa razy więcej polskich dzieci niż w Warszawie"
i pusząc się jednoczenie swoimi przyrodniczymi studiami: "Mój światopogląd ukształtował się na studiach przyrodniczych, więc dla mnie twardy, empiryczny konkret jest czymś, czego nie mogę zignorować".

Jeśli chodzi o lewicową nabieralność na miejskie legendy, to pamiętam jak znajoma feministka w dyskusji powołała się na istnienie w Szwecji obowiązkowych urlopów tacierzyńskich. Oczywiście z miejsca zarzuciłem jej kłamstwo (nie do końca, jak się okazało rozumiejąc znaczenie tego słowa), a potem musiałem ze wstydem przepraszać (mimo, że wszelkie znaki w internecie wskazywały na nieobowiązkowość ojcowskiego urlopu w Szwecji), bo znajoma przyniosła książkę pani Graff "Świat bez kobiet" gdzie było napisane o obowiązkowości urlopów tacierzyńskich i Słownik Języka Polskiego gdzie stoi, że kłamstwo to świadome wprowadzenie kogoś w błąd. A ona w te tacierzyńskie urlopy naprawdę wierzyła.

@ dr Spock
"I'm not particularly advocating spanking,(...)"

Nie potrafiłbym równie elegancko wyrazić swojego stosunku do klapsów, ale w końcu nie jestem promującym bezstresowe wychowanie psychologiem dziecięcym.
-
wo
2008/06/11 09:23:19
@lapacz
"Bo przed kamerami, mikrofonami czy na stronach gazet to prawie wszyscy dziennikarze wyglądają/brzmią kulturalnie i inteligentnie. "

Mam nadzieję, że tym "prawie" zostawiłeś mi jakąś furtkę, bo ostatnia rzecz, na jaką miałbym ochotę, to bycie uważanym za "kulturalnego i inteligentnego" przez jakiegoś przygłupa z Psychiatryka24.

"heroicznie powstrzymuje się od krytycznej analizy danych"

Ale gdzie ta legenda miejska?

"Jeśli chodzi o lewicową nabieralność na miejskie legendy, to pamiętam jak znajoma feministka w dyskusji powołała się na istnienie w Szwecji obowiązkowych urlopów tacierzyńskich."

Och, dokonałeś jakiegoś nowego odkrycia?
-
2008/06/11 09:49:22
"Mam nadzieję, że tym "prawie" zostawiłeś mi jakąś furtkę"

Szczerze mówiąc to dopisując "prawie" miałem na myśli dziennikarzy pism typu 'Nie' (kultura) i 'Fakt' (inteligencja). Jeśli chodzi o dziennikarzy 'poważnej' prasy, a do takich chcąc niechcąc się zaliczasz, to niektórzy czytelnicy zakładają, że kultura języka i sensowność tekstów są dla nich naturalne, a nie wymuszone redakcyjnymi ograniczeniami. Dlatego potem przychodzą i marudzą: a to za dużo anglicyzmów, a to wulgarność, a to kolor nie ten.

"Jeśli chodzi o lewicową nabieralność na miejskie legendy, to pamiętam jak znajoma feministka w dyskusji powołała się na istnienie w Szwecji obowiązkowych urlopów tacierzyńskich."

Och, dokonałeś jakiegoś nowego odkrycia?

Chyba nie do końca rozumiem Twoje pytanie. Chodziło mi o to, że obowiązkowy urlop tacierzyński to taka sama bzdura jak zakaz mówienia 'mama' i 'tata', i wystarczy minimum rozsądku i krytycyzmu żeby to zauważyć. Pani Graff i ufającej jej mojej znajomej w tym przypadku tych cech zabrakło.
-
2008/06/11 11:45:10
@wo:

"Ale gdzie ta legenda miejska?"

Aż przeczytałem jeszcze raz artykuł ten Środy i tam też powtórzenie miejskiej legendy: "W Szwecji urlopy rodzicielskie dla ojców są obowiązkowe (i płatne)." Nada się? Podejrzewam, że w przypadku prof. Środy źródłem tego fałszywego przekonania jest również książka panie Graff.
-
2008/06/11 12:55:55
Obowiazkowe urlopy dla ojcow nowo narodzonych dzieci to nie miejska legenda. W Szwecji 3 miesiace urlopu macierzynskiego MUSZA byc wziete przez drugiego rodzica. Zwykle przez ojca, bo zwykle to matka bierze urlop 'glowny'.
-
2008/06/11 13:10:30
Przeszukuje jeszcze internet i moze z tym musza przesadzilam. Oto co jest na stonie emplaw.co.uk:
Sweded: Paid maternity leave - 16 months at 80% of pay (subject to upper limit) for first 13 months then a flat rate for 3 months. This can be shared with father subject to father taking a minimum of 2 months.

www.ilo.org: Sweden 10 days' paid paternity leave + 2 months paid parental leave reserved for the father

I jeszcze www.thelocal.se/10420/20080312/
Fathers in the Scandinavian country have been entitled to take paid parental leave since 1974. In 1995 the system was adapted to reserve a month of the leave specifically for fathers, weeks that could not be transferred to the mother. If they did not take their month, they lost it.

In 2002, the system was changed again, and now two months of the leave are reserved for each parent and are non-transferrable. The remaining 12 months can be divided as couples wishand that is one of the main criticisms of the system in the current debate.

Innymi slowy - ojcowie maja zapewnione 2 miesiace opieki nad dzieckiem, jak ich nie wykorzystaja, matka nie moze tych 2 miesiecy uzyc. Jezeli tatus sie nie zdecyduje, opieka nad nowonarodzonym trwa dwa miesiace kroecj. Stad pewnie te nieporozumienia dotyczace slowa 'musza'.
-
2008/06/11 13:26:49
@vierablu
"Przeszukuje jeszcze internet i moze z tym musza przesadzilam."
mhm


"Innymi slowy - ojcowie maja zapewnione 2 miesiace opieki nad dzieckiem, jak ich nie wykorzystaja, matka nie moze tych 2 miesiecy uzyc."
Właśnie tak. Nazwałbym to nietransferowalnym na drugiego rodzica prawem do urlopu wychowawczego - panie Środa i Graff nazywają to obowiązkiem. Równie dobrze można stwierdzić, że w Polsce urlop wychowawczy jest obowiązkowy (bo jak nie zostanie wzięty to przepadnie) lub że obowiązkowe jest przekazanie 1% na OPP w PIT. Dobrym wskaźnikiem tej obowiązkowości jest ilość ojców wypełniających ten obowiązek - z tego co czytałem w pierwszych latach to było kilkanaście procent.

"Stad pewnie te nieporozumienia dotyczace slowa 'musza'."

Pewnie. A nieporozumienia dotyczące zakazu mówienia 'mama' i 'tata' zapewne biorą się z tego, że na jakimś formularzu było napisane: 'Opiekun 1' i 'Opiekun 2'.
-
2008/06/11 14:54:40
@"Nie potrafiłbym równie elegancko wyrazić swojego stosunku do klapsów"

Chciałem zauważyć, że uwaga Spocka jest w duchu: jeśli rodzic jest taką beznadziejną mendą, że będzie pieprzył pół dnia maltretując psychicznie dziecko, to niech już lepiej rozładuje swoją frustrację debila i pomaltretuje je fizycznie przez minutę.
-
wo
2008/06/11 19:01:10
@inz.mru
"Chciałem zauważyć, że uwaga Spocka jest w duchu: jeśli rodzic jest taką beznadziejną mendą, że będzie pieprzył pół dnia maltretując psychicznie dziecko, to niech już lepiej rozładuje swoją frustrację debila i pomaltretuje je fizycznie przez minutę."

Na co ja mam zawsze tę samą odpowiedź dla wszystkich takich rodziców: "may I suggest Quake IV?".
-
wo
2008/06/11 19:01:52
@lapacz
"Nada się?"

Na wykazanie, że jesteś głupi - pewnie tak. Ale nie na przykład legendy miejskiej.
-
2008/06/12 07:56:13
WO pan mnie nieodmiennie zadziwia. Wydaje się że w temacie głupoty, cynizmu i hipokryzji istnieją pewne osiągi które trudno pobić a panu się zawsze udaje! Idź pan do Urbana pisać. A prawda płaci gorzej, to jedyne kryterium dla "inteligenta bez etosu".
-
2008/06/12 08:06:09
Poza tym ktoś tu ma chyba obsesję - jedni mają rzekomo na punkcie gw inni jak widać na punkcie s24. Nie szanuje, uważa za idiotyzmy ale czyta czyta czyta . . . To umysłowa masturbacja najwyraźniej w waszym przypadku Orliński. Bez odbioru.
-
wo
2008/06/12 09:05:57
@michal
"WO pan mnie nieodmiennie zadziwia."

Zaletą Alzheimera jest to, że ciągle poznaje się nowych ludzi. Zaletą niskiej inteligencji jest to, że się jest "nieodmiennie zadziwianym" - a przekleństwo inteligencji to zauważanie prawidłowości, po których rzeczywistość staje się monotonnie przewidywalna.

"Nie szanuje, uważa za idiotyzmy ale czyta czyta czyta ."

A co w tym takiego dziwnego? Tobie się wydaje, że czytać należy tylko to, co się szanuje i uważa za bardzo mądre?
-
2008/06/12 09:52:19
@wo

"A co w tym takiego dziwnego? Tobie się wydaje, że czytać należy tylko to, co się szanuje i uważa za bardzo mądre?"

To zależy. Jakiś czas temu stwierdziłem, że szkoda mi zasobów (głównie nerwów) na psychiatryk24 i przestałem tam zaglądać.

Ale oczywiście - jak sam piszesz - każdemu jego porno.
-
wo
2008/06/12 12:06:15
@lapacz
" Nazwałbym to nietransferowalnym na drugiego rodzica prawem do urlopu wychowawczego - panie Środa i Graff nazywają to obowiązkiem."

Nazywaj to sobie Suzy, jeśli Cię to raduje, ale ja to nazywam dokładnie tak jak panie Środa i Graff.
-
2008/06/12 15:43:50
łapacz

Tak, tylko ze Wojciech Orliński kojarzył mi się dotąd z inteligentnymi tekstami, a teraz kojarzy mi się z niesmacznymi żartami.
Wyzywanie blogerów z Salonu (do których i ja należę) od idiotów i chorych psychicznie (prosze darować, ale chyba nie tak wygląda polityczna poprawność Gazety Wyborczej) jest CONAJMNIEJ niesmaczne.
Dziękuję za uwagę.
-
2008/06/12 15:55:18
"Nazywaj to sobie Suzy, jeśli Cię to raduje, ale ja to nazywam dokładnie tak jak panie Środa i Graff."

Pisz zatem o obowiązkowych urlopach ojcowskich w Szwecji jak najczęściej i na jak najszerszych forach.
Fajnie się potem rozmawia z łatwowiernymi istotami typu moja znajoma czy vierablu, które nie mają na tyle tupetu, żeby udawać że nie wiedzą co znaczy słowo obowiązkowy.
-
wo
2008/06/12 17:33:05
@tatarstan
"(prosze darować, ale chyba nie tak wygląda polityczna poprawność Gazety Wyborczej)"

Ojeju, czyżbym był o krok od dowiedzenia się, jak wygląda polityczna poprawność Gazety Wyborczej? Wiem, że to tak jak z Archiwum X, tylko ktoś zasygnalizuje, że wie jak to jest z tą polityczną poprawnością, a potem już się rozpłynie w cybeprzestrzeni, ale I want to believe, więc będę pytać i pytać...

@lapacz
"Fajnie się potem rozmawia z łatwowiernymi istotami typu moja znajoma czy vierablu, które nie mają na tyle tupetu, żeby udawać że nie wiedzą co znaczy słowo obowiązkowy."

Hm, jak coś jest nietransferowalne i przepadnie jak nie wykorzystasz, to wydaje mi się to jednak trafnym skrótem myślowym. Na przykład w wielu programach lojalnościowych typu frequent flyer zebrane punkty tracą ważność np. po 3 latach, więc już odbyłem jedną obowiązkową wycieczkę do Paryża po prostu dlatego, że, like, inaczej by przepadło. "Obowiązkowy" to wtedy dobre podsumowanie tego jednym słowem (bo przedstawienie sytuacji w całej jej złożoności wymaga osobnego zdania, a nie słowa).

-
2008/06/12 18:04:58
Nieprzechodni?
-
2008/06/12 18:35:56
@wo

"Na przykład w wielu programach lojalnościowych typu frequent flyer zebrane punkty tracą ważność np. po 3 latach, więc już odbyłem jedną obowiązkową wycieczkę do Paryża po prostu dlatego, że, like, inaczej by przepadło. "Obowiązkowy" to wtedy dobre podsumowanie tego jednym słowem"

Chyba mamy inne wyczucie językowe. Dla mnie "obowiązkowy" ma jednak zdecydowanie inny wydźwięk - dość bliski "przymusowemu".
Leży teraz na moim biurku kupon rabatowy ze zniżkami do Auchan.
Nietransferowalny i przepadający wkrótce - a jednak nigdy nie powiedziałbym, że robię "obowiązkowe zakupy".
-
wo
2008/06/12 22:14:34
@jhenri
"Leży teraz na moim biurku kupon rabatowy ze zniżkami do Auchan.
Nietransferowalny i przepadający wkrótce - a jednak nigdy nie powiedziałbym, że robię "obowiązkowe zakupy". "

No bo zawsze w przypadku obowiązku kluczowe jest pytanie o represję, jaka spadnie na Ciebie za niedopełnienie obowiązku. Kupon rabatowy do Auchan to jednak nie to samo co miesiąc urlopu czy "wybierz-sobie-dowolny-punkt-docelowy-klasą-biznes-w-Europie". Jak coś robisz, żeby takie coś nie przepadlo, to już to robisz jakby prawie pod przepisem.
-
2008/06/13 00:02:12
Fajnie się potem rozmawia z łatwowiernymi istotami typu moja znajoma czy vierablu, które nie mają na tyle tupetu, żeby udawać że nie wiedzą co znaczy słowo obowiązkowy.

W moim przypadku to nie tyle sprawa latwowiernosci, co obserwacji i niedostatkow w dociekliwosci. Znam wielu Szwedow i wszyscy, jak im sie rodzilo dziecko, szli na urlop z tym zwiazany. Jak przeczytalam, ze dwa miesiace urlopu sa przeznaczone w Szwecji dla ojca, doprowadzilo mnie to do wniosku o obowiazkowosci. Ale pamietac nalezy, ze rowniez urlop macierzynski nie jest (moze poza paroma tygodniami) obowiazkowy!
-
wo
2008/06/13 00:04:45
@vierablu
"Jak przeczytalam, ze dwa miesiace urlopu sa przeznaczone w Szwecji dla ojca, doprowadzilo mnie to do wniosku o obowiazkowosci. Ale pamietac nalezy, ze rowniez urlop macierzynski nie jest (moze poza paroma tygodniami) obowiazkowy!"

No i właśnie dlatego uważam, że to jest uprawniony skrót myślowy. Wszyscy mniej więcej wiedzą, jak działa urlop macierzyński i wiedzą, że on też nie jest obowiązkowy w takim sensie, w jakim Łapacz odkrył, że nie jest obowiązkowy tacierzyński (czyli że nie przyjedzie żaden oddział komandosów Politycznej Poprawności i do niego nie zmusi). Stąd "obowiązkowy tacierzyński" odwołuje się do skojarzenia z tym, jak działa macierzyński.
-
2008/06/13 08:20:13
@wo

"No bo zawsze w przypadku obowiązku kluczowe jest pytanie o represję, jaka spadnie na Ciebie za niedopełnienie obowiązku."

Niby tak, ale idąc tym tropem mógłbyś też napisać, że wygrana w lotto jest obowiązkowa, bo jak nie odbierzesz tego milionika, to go stracisz...
Z moją intuicją językową to się kłóci, chociaż lojalnie przyznaję, że dla mojej żony urlop, który przepada, jest obowiązkowy.
-
wo
2008/06/13 11:30:27
@jhenri
"Niby tak, ale idąc tym tropem mógłbyś też napisać, że wygrana w lotto jest obowiązkowa, bo jak nie odbierzesz tego milionika, to go stracisz... "

No więc naprawdę gdyby ktoś powiedział "właśnie wygrałem, ale obowiązkowo muszę się zgłosić po odbiór w ciągu tygodnia, bo inaczej mi przepadnie", to byś tego kogoś poprawił, że to nie jest obowiązek? Dla mnie to uprawniony skrót myślowy. Przypuszczam, że dla Ciebie też, ale to jeden z tych skrótów myślowych, które nagle zaczynają Lapaczowi bardzo przeszkadzać, gdy wiąże się z tym jakaś polityka (przypuszczam, że jeszcze najdalej trzy dni temu akceptował sformułowanie, że "przerwanie ciąży jest dozwolone w przypadku gwałtu", a od trzech dni to już jest dla niego bardzo istotnte, że "nie gwałtu, tylko czynu zabronionego", i dlatego Wyborcza skłamała pisząc o gwałcie.
-
2008/10/14 23:21:13
czy ten blog naprawdę musi mieć tak gównianą formę graficzną?
przecież tego się nie da czytać bez bólu oczu. autor sam siebie sabotuje.
-
wo
2008/10/15 00:42:13
@pissglowki
Jakoś kurna mało mi zależy na przyciąganiu dyskutantów o takich nickach. Komentator sam siebie sabotuje.