Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Bez niej bułeczki gorzej chrupią
Jej, to już 19 lat „Gazety”? Sam w niej pracuję prawie 11 lat, a więc już przeszło połowa gazetowej historii pokrywa się z moją osobistą biografią. Ale tak naprawdę czuję się związany od pierwszego numeru. Byłem zawsze wiernym czytelnikiem, nawet dzisiaj śniadania bez „Gazety” mi gorzej smakują (dlatego chociaż teoretycznie mogę dostawać za darmo, i tak kupuję ją razem z masełkiem i bułeczkami). W latach 1989-1997 czytałem „Gazetę” kompletnie się z nią nie zgadzając. Uważałem ją wtedy (jako młody ideowy marksista) za klerykalno-neokonserwatywny element transformowania Polski w kolonię globalnego kapitału. W zasadzie z żadnym autorem „Gazety” się nie zgadzałem w podstawowych sprawach. Wysyłałem gniewne listy do redakcji (a to było w czasach, w których list się drukowało na papierze, kupowało znaczek i szło do skrzynki pocztowej - ciekawe ilu dzisiejszym blogokomentatorom by się chciało?). Niektóre się nawet ukazywały, oczywiście drastycznie okrojone i ocenzurowane przez prawicowo-klerykalnych siepaczy Michnika tak żeby wyszło, że lewica i tak nie ma racji, a Kieślowski to lepszy reżyser od Tarantino.
Kiedy dostałem w 1997 propozycję pracy w „Gazecie”, nawet przez chwilę chciałem z wyższością odmówić, że nie będę się sprzedawać polskiej burżuazji kompradorskiej, ale szczerze mówiąc, miałem taki finansowy nóż na gardle, że wybrałem strategię zmieniania systemu od wewnątrz. Strategia niewątpliwie przyniosła owoce - gdyby dziś na jakimś internetowym forum zadać pytanie o ideową tożsamość „Gazety”, usłyszymy praktycznie jednogłośną opinię, że jest to pismo lewicowo-laickie, będące narzędziem przekształcania Polski w ateistyczny eurokołchoz rządzony przez brukselskich socjalistów (opinia stałych bywalców mojego bloga się nie liczy, bo panuje tu ostra selekcja). Mogę więc chyba uznać, że moje zmienianie systemu od środka się powiodło?
Teraz czeka mnie więc misja nie mniej ambitna: w ciągu następnych 10 lat doprowadzić do przesiadki „Gazety” na mekintosze! Zdaje się, że niedługo bardzo tanio będzie można kupić kompletne applowskie wyposażenie redakcji, kiedy Herr Axel Springer pogodzi się wreszcie z tym, że „Dziennik” już nie ma szans na prześcignięcie „Rzeczpospolitej”?
czwartek, 08 maja 2008, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/05/08 13:10:45
@wo
"klerykalno-neokonserwatywny element transformowania Polski w kolonię globalnego kapitału" i narzędzie "przekształcania Polski w ateistyczny eurokołchoz rządzony przez brukselskich socjalistów"

a może to świadczy o tym, ze klerykalno-neokonserwatywna transformacja w kolonię globalnego kapitału się powiodła lepiej, niż to GW sobie zaplanowała?
-
2008/05/08 13:15:45
@wo: "...usłyszymy praktycznie jednogłośną opinię, że jest to pismo lewicowo-laickie..."

No ale chyba tylko na osi obyczajowość/wolność światopoglądowa/prawa obywatelskie. Poza tym "It only takes 20 years for a liberal to become a conservative without changing a single idea.", w tym przypadku w drugą stronę oczywiście.
-
wo
2008/05/08 13:22:33
@czescjacek
"a może to świadczy o tym, ze klerykalno-neokonserwatywna transformacja w kolonię globalnego kapitału się powiodła lepiej, niż to GW sobie zaplanowała?"

W połowie lat 90. kompletnie nie wierzyłem w szanse na pełoprawne członkostwo w UE. Moja wizja przyszłości była w pewnym sensie symetrycznie lewicowym odbiciem "Kataryniarza" Ziemkiewicza (czyli podobny syf, ale bardziej mnie przerażał nieograniczony kapitalistyczny wyzysk niż kariera Szczypiorskiego).
-
2008/05/08 13:39:54
@bułeczki & masełko

Ludzie kochają jeść. :-)
-
2008/05/08 13:48:05
@bułeczki & masełko

Fakulce, właśnie wróciłem na dietę. Masełko to dzieło szatana 666.

-
2008/05/08 14:04:45
@ wo i reszta

A gińcie tam z tymi waszymi bułeczkami i masełkami.
-
2008/05/08 14:18:07
@diminutives

Mnie to zawsze jakoś brzmi trywialnie i/lub afektowanie, szczególnie mi "podpadły" np. "pieniążki". W sferze seksu też panuje zresztą zasmucające ubóstwo, ale u nas z kolei tę sferę skrywano także językowo z nielicznymi wyjątkami na gruncie literatury (wieszczom nie wypadało się wypowiadać na ten temat). Jeśli już jednak ktoś coś fajnego kiedy wymyślił, to w naturalny sposób takie wynalazki szły w trwałe zapoznanie. Tak więc skazani jesteśmy i tu na infantylne zdrobnienia (a w stosunku do męskich klejnotów to i z tym trzeba być ostrożnym).

Najgorszy (w moim prywatnym rankingu) kawałek Jethro Tull o Willie (ale za to całkiem fajne wideo):
www.youtube.com/watch?v=9H1JYRmxiT0

-
2008/05/08 14:42:20
@wo
" (...) pytanie o ideową tożsamość Gazety, usłyszymy praktycznie jednogłośną opinię, że jest to pismo lewicowo-laickie"

A, zdaniem autora bloga, to jest pismo lewicowo-laickie? A czy ma określoną "ideową tożsamość"? Rozszerzając pytanie, to czy dzienniki, jak ludzie, powinny mieć "tożsamość ideową", czy raczej nosić wyłącznie informacje?
-
2008/05/08 14:52:43
Nadal nie rozumiem w jaki sposób taki self-proclaimed lewicowiec jak Ty uwielbia te Apple. Przecież każdy socjalista (komunista) warty tego określenia powinien zachwycać się lewicowym i społecznym OS-em jakim jest Linux, a nie wybitnie kapitalistycznym i elitarnym wymysłem jakim jest MAC OS.

Może kiedyś byłeś ideowcem ale teraz jesteś mój drogi WO typowym " Champagne socialist", osobą która udaje lewicowe poglądy i propaguje je ale tylko z bezpiecznej ambony dostatku i samozadowolenia jakie przynosi ze sobą życie w tzw. "średniej klasie". W następnych wyborach będziesz już głosował bez zmrużenia oka na PO (chyba, że naprawdę spieprzą budowę autostrad), ciekawe tylko czy nadal na tym forum będziesz udawał socjalistę.
-
jsw
2008/05/08 15:01:18
Witam wszystkich po dłuzszej przerwie.
@WO
Ja również czytam gazete od samego początku (niemal mam przed oczami pierwszy historyczny numer) i przez cały ten czas jest ona zbiezna z moim zdaniem. Ponieważ zacząłem ją czytać gdy byłem juz dorosły to stawiam teze, ze to nie Ty zmieniłeś Gazete a ona Ciebie, zresztą korzystnie, choć wciąż za dużo w tobie lewaka, no ale jak popracujesz tam jeszcze kilka latek to może wyjdziesz w końcu na ludzi :).

@tomba
A, zdaniem autora bloga, to jest pismo lewicowo-laickie? A czy ma określoną "ideową tożsamość"? Rozszerzając pytanie, to czy dzienniki, jak ludzie, powinny mieć "tożsamość ideową", czy raczej nosić wyłącznie informacje?

Wyłącznie informacje?? brrr, chroń mnie Panie Boże przed takimi dziennikami
-
2008/05/08 15:05:12
Wow, kombatantyzm :)
Ale ja nie o ideologii Gazety, co jest mi w sumie obojętną, bo działy stricte ideologiczne omijam (Polska, świat, polityka - kto to czyta tak w ogóle?) a w kulturówce, nie licząc tekstów PF, się raczej nie ujawnia. Za to chciałbym się dowiedzieć, gdzie wywędrowali twórcy najlepszych reportaży pisanych w Polsce, co się ukazywały w DF i Świątecznej i dlaczego tego typu rewelacyjne teksty praktycznie przestały się ukazywać? Kadra wymarła? Lewicowośc przeszkadza w dziennikarstwie? Czy inny czort?
-
2008/05/08 15:47:07
@wo
[Przed podjęciem pracy w Gazecie] "uważałem ją (jako młody ideowy marksista) za klerykalno-neokonserwatywny element transformowania Polski w kolonię globalnego kapitału."
[Dziś] "usłyszymy praktycznie jednogłośną opinię, że jest to pismo lewicowo-laickie, będące narzędziem przekształcania Polski w ateistyczny eurokołchoz rządzony przez brukselskich socjalistów."

Hmm... Przecież z zestawienia tego, co Ty kiedyś uważałeś z rzekomo powszechną opinią panującą dziś nic nie wynika, a już na pewno nie to, że to Gazeta się zmieniła. Jeśli przed laty nie lubiłeś konfitur, a dziś widzisz, że tak jak wszyscy przepadasz za konfiturami, to co się według Ciebie raczej zmieniło: Twój smak czy konfitury?

Natomiast co do bułeczek -- pełna zgoda.
-
2008/05/08 15:57:43
Twój pierwszy tekst (a przynajmniej pierwszy dający się wyszukać przez archiwum elektroniczne) w GW:

tinyurl.com/4suqb5

Jako młody czytelnik pamiętam ten twój tekst.

Muszę też powiedzieć, że pierwszy raz usłyszałem o tobie w roku 1994. Dawałeś wykład na zebraniu Dyskusyjnego Klubu Wściekłych Radykałów. Był on poświęcony mediom, nie pamiętam dokładnie o czym. W pamięci utkwił mi twój wywód, że skoro utrata jednego reklamodawcy jest dla GW większą stratą niż jednego czytelnika, to GW musi być na pasku kapitalistów:)
-
wo
2008/05/08 15:59:47
@mrw
"Fakulce, właśnie wróciłem na dietę. Masełko to dzieło szatana 666. "

Dlatego mnie zawsze śmieszy hipokryzja zakazywania marihuany, kiedy legalnie można wpierniczać cholesterol.

@tomba
"Rozszerzając pytanie, to czy dzienniki, jak ludzie, powinny mieć "tożsamość ideową", czy raczej nosić wyłącznie informacje?"

Przecież wszystkie literki niosą wyłącznie informację. Można to nawet wymierzyć w bitach.

@roo
"Przecież każdy socjalista (komunista) warty tego określenia powinien zachwycać się lewicowym i społecznym OS-em jakim jest Linux, a nie wybitnie kapitalistycznym i elitarnym wymysłem jakim jest MAC OS. "

Jasne jasne, i w ogóle każdy socjalista warty tego określenia powinien nosić mundurek przewodniczącego Mao oraz żywić się ryżem i fasolą, bo jak ktoś lubi zjeść coś smacznego i używać dobrych laptopów, to już przeszedł na stronę Zła.

@stribog
"Przecież z zestawienia tego, co Ty kiedyś uważałeś z rzekomo powszechną opinią panującą dziś nic nie wynika, a już na pewno nie to, że to Gazeta się zmieniła."

Ty naprawdę masz chyba za mało poczucia humoru na tego bloga.

@braineater
"Za to chciałbym się dowiedzieć, gdzie wywędrowali twórcy najlepszych reportaży pisanych w Polsce, co się ukazywały w DF i Świątecznej i dlaczego tego typu rewelacyjne teksty praktycznie przestały się ukazywać? Kadra wymarła? Lewicowośc przeszkadza w dziennikarstwie? "

Ojej, to jest pytanie na innego bloga, bo dotyka tematu Czym Jest Dzisiaj Reportaż, a to akurat pytanie bardzo serio. Masz rację, że reportaż w 'Gazecie' uległ ogromnej pokoleniowej transformacji. Kiedyś rządziła tym Małgorzata Szejnert, dzisiaj Mariusz Szczygieł i Paweł Goźliński (trywializując, bo oczywiście to jest dużo bardziej kolegialne). Reportaże kiedyś były bardzo serio - i ja nie zawsze je lubiłem, na kolegiach "DF" regularnie marudząc na temat dokładnie takiego rodzaju tekstów, jakich nie lubię czytać przy śniadaniu, bo odbierają mi apetyt i wprawiają w ponury nastrój, czyli kolejnego reportażu o tym, jak runął w przepaść autokar wiozący chore na raka zgwałcone wdowy z Bośni. Ogólnie nastąpiło więc przesunięcie reportażu w stronę tematyki, za którą ja akurat przeważnie agituję na kolegiach - na przykład, swingersi. Czy to dobrze, czy to źle, to oczywiście kwestia de gustibus coś tam coś tam. Ja wolę reportaż o seksie od Bardzo Poważnych Tekstów O Zajebiście Istotnych Sprawach. Aczkolwiek swingersi byli zaskakująco mało apetyczni, pamiętam, że przerwałem w połowie i przeskoczyłem... już nie pamiętam do czego, ale czegoś bardziej tradycyjnego.
-
2008/05/08 16:01:46
@"a to było w czasach, w których list się drukowało na papierze, kupowało znaczek i szło do skrzynki pocztowej - ciekawe ilu dzisiejszym blogokomentatorom by się chciało?"

No mi się właśnie ostatnio nie chciało wysłać e-maila. Pomyślałem sobie, że autorka odbierze go między spamem, a spamem. I w jakim tonie ja mam go niby pisać, żeby nie wyjść na buca co z nudów klepnął kilka pouczeń? I gdyby mnie potraktowała jak kolejnego internetowego świra to wcale bym nie miał pretensji. List papierowy to co innego -- włożony wysiłek uprawnia do odrobiny (!) przemądrzałości, ale wysyłając papierowy wyszedłbym na jeszcze większego freaka. E-mail popsuł kilka spraw...

"Rozszerzając pytanie, to czy dzienniki, jak ludzie, powinny mieć "tożsamość ideową", czy raczej nosić wyłącznie informacje?"

To w ogóle nie jest dylemat, bo to drugie jest niemożliwe, a pierwsze sprowadza się do wewnętrznej cenzury. Najlepiej jak dziennik przekazuje różną tożsamość ideową ludzi w nim piszących i gdy tak jest odczytywany.
-
wo
2008/05/08 16:02:41
@mefju
"W pamięci utkwił mi twój wywód, że skoro utrata jednego reklamodawcy jest dla GW większą stratą niż jednego czytelnika, to GW musi być na pasku kapitalistów:)"

No bo jest, i w dodatku to jest problem, nad którym jako lewicowiec ubolewam (acz abstrakcyjnie). Moherów jako demografię media liberalne oddały Rydzykowi w prezencie, bo to kiepska demografia. Ile nowych samochodów taka stara babcia kupi w ciagu najbliższych 5 lat? A ile iPodów? Ile pakietów wczasowych all inclusive? Gdybyśmy jako burżuazyjne media nie byli tak bardzo kierunkowani w szukanie atrakcyjnej demografii dla ogłoszeniodawców, może przynajmniej część moherowego targetu zagospodarowałoby jakieś hipotetyczne Radio W Miarę Rozsądnego Seniora.
-
2008/05/08 16:03:49
No właśnie, gdzie się podział Jacek Hugo-Bader?
-
2008/05/08 16:07:44
@"Aczkolwiek swingersi byli zaskakująco mało apetyczni"

No właśnie... To była wręcz smutna historia o smutnych ludziach. Taka zabawa z domalowanym uśmiechem.
-
2008/05/08 16:08:17
Swingersi jeszcze ujdą, dużo gorszy był ten dramat dziennikarski spod znaku copy/paste o jakimś burdelowym forumu, co to się serio długo zastanawiałem, czy panna go wam jakoś pokątnie nie wpuściła na serwer.
Ale teraz przynajmniej wiem Kto Za Tym Agitował! :)
Podsumowując: trochę szkoda - jak kupowałem regularnie książkowe wydania tych starych reportaży - Cała Polska Trzaska i inne (z dwa lub trzy jeszcze były) gdzie naprawdę był przekrój przez cała pierwszą ligę zaangażowanego pisania dziennikarskiego, często gęsto zresztą podkręconego dużymi dawkami talentu, to tak obawiam się, że z tych, które wychodziły po 2000r. nie udałoby się złożyć nawet skromnego wyboru.
Smutne trochę jednak.
-
wo
2008/05/08 16:11:57
@mefju
"Twój pierwszy tekst (a przynajmniej pierwszy dający się wyszukać przez archiwum elektroniczne) w GW: "

Pierwszy, który napisałem będąc już na etacie, to recenzja z "Kokainowych nocy" Ballarda. Na początku byłem na etacie redaktorskim, więc nie wymagano ode mnie pisania, a w dodatku nie dostawałem za to wierszówki. Ale chciałem się przekwalifikować na piszącego (dlatego jak ktoś do mnie mówi "panie redaktorze", to mam ochotę odpowiedzieć jak doktor Livingstone z komiksu Mleczki, "nie wie pacan, że dostałem docenta"). Czytałem te "Kokainowe noce" w koszmarnych warunkach, płaczące niemowlę, jacyś budowlańcy, z którymi gnieździliśmy się na parterze (piętro z sypialniami jeszcze niegotowe), a ja usiłuję przeczytać książkę i wymyślić o niej coś ciekawego, słuchając na walkmanie soundtracka z "Zaginionej autostrady"... brrr.

A co do kluby dyskusyjnego, nie byłeś przypadkiem takim skinhedem, który wesoło się bawił z moim najstarszym (wtedy niemowlęciem)?

@champagne socialism
Urąga mi przytaczanie cytatu z wikipedii, jakby mnie trzeba było pouczać, co to znaczy. Tłumaczył mi to sam boski Hju:

kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,55341,908366.html
-
2008/05/08 16:25:58
[B. Linda mode on]
Co ty wiesz o jedzeniu buleczek...
[/B. Linda mode off]

Zeby moc sie o tym wypowiadac trzeba przezyc okres abstynencji. Ty siedzisz sobie w Starym Kraju i masz sklepik z buleczkami, maselkiem i Gazeta w odleglosci porannego spaceru. Ja musze piec co rano w piekarniku croissanty z ciasta sprzedawanego w puszkach albo polsurowe buleczki, ktore kupuje sie w supermarketach raz na tydzien, bo kapitalistyczne swinie zniszczyly drobny handel w socjalistycznej Szwecji i sklepikow z buleczkami juz nie ma. Jest to jakis ersatz swierzej buleczki i zapachu farby drukarskiej, ale ciesze sie jak dziecko, gdy na wakacjach moge wrocic do starych zwyczajow.
Teraz Gazete czytam na kompie przy kawie i ta "digitalizacja sniadania" bardzo mi nie odpowiada.
-
2008/05/08 16:50:34
@wo

Dołączę się do pytania tatamaxa

"No właśnie, gdzie się podział Jacek Hugo-Bader?"

On jest mistrzem. Pracuje nad czymś dużym czy to jakaś tajemnica jest (mam nadzieję, że nie mroczna)?

A wspomnieniowo, to też czytam od pierwszego numeru, choć na początku mnie głównie sport interesował. A potem mi Michnik wyprał mózg.
-
2008/05/08 17:43:14
Wierz mi, TE maki mogą skutecznie zniechęcić do tej marki, więc akurat tych bym nie polecał. Wśród kilku rzeczy, które mile wspominam z Agory jest i Windows ;)
-
2008/05/08 19:17:47
@Fakulce, właśnie wróciłem na dietę. Masełko to dzieło szatana 666.

ty, sluchaj, podajmy go zbiorowo do sadu.
kazde zdanie o chrupiacych buleczkach z maselkiem uraza nasze uczucia - nas, nieszczesnikow na diecie mniej lub bardziej scislej...
-
2008/05/08 19:34:47
"Przecież wszystkie literki niosą wyłącznie informację. Można to nawet wymierzyć w bitach."
To nie ja pisałem o tożsamości ideowej w kontekscie gazety. Aha, że słowo = info =bit? Pewne rzeczy opadają.
-
2008/05/08 19:37:40
mobbing blogowy
-
wo
2008/05/08 19:53:04
@tatamaxa
"No właśnie, gdzie się podział Jacek Hugo-Bader?"

Coś tam pisze, ale przecież tak właśnie powstają Reportaże Starej Szkoły - że utrzymujesz na etacie 10 osób piszących tekst raz na dwa miesiące.

@miss.take
"kapitalistyczne swinie zniszczyly drobny handel w socjalistycznej Szwecji i sklepikow z buleczkami juz nie ma"

W Wiedniu były przenajpyszniejsze. Nie macie odpowiednika wyspecjalizowanych piekarnio-barów kanapkowych typu wiedeński Anker?

@janek
"podajmy go zbiorowo do sadu. "

Podajcie mnie Jurkowi Bebakowi w opakowaniu po iMaku...

"kazde zdanie o chrupiacych buleczkach z maselkiem uraza nasze uczucia - nas, nieszczesnikow na diecie mniej lub bardziej scislej..."

Ale za to obaj mnie przeżyjecie. Coś za coś. Gdzie mój reblochon...

@tomba
"To nie ja pisałem o tożsamości ideowej w kontekscie gazety. "

Czy ja kiedykolwiek podejrzewałem Cię o napisanie czegokolwiek sensownego?
-
2008/05/08 20:03:27
"Czy ja kiedykolwiek podejrzewałem Cię o napisanie czegokolwiek sensownego?"

Nie? Nigdy? Proszę o pity ban.
-
wo
2008/05/08 20:05:18
@tomba
"Nie? Nigdy? Proszę o pity ban."

Ale to tak jak z Wolnym Rynkiem Owiec - nic mądrego napisać nie umie, ale stara się nie zachowywać niegrzecznie, więc nie daje mi pretekstu. Musiałbyś np. przekleić księgę Eklezjasty?
-
2008/05/08 20:13:14
"Ale to tak jak z Wolnym Rynkiem Owiec - nic mądrego napisać nie umie, ale stara się nie zachowywać niegrzecznie, więc nie daje mi pretekstu."

Gdyby to był mój blog, jużbyś się nie wpisywał, chociażby za to porównanie.
-
2008/05/08 20:18:43
Trochę to jednak smutne, że dla kasy sprzeniewierzyłeś się swoim przekonaniom i dodatkowo stosunkowo szybko dorobiłeś do tego ideologię ("droga lisa") ;)
-
2008/05/08 20:20:40
@tomba1

Mój Ty bohaterze!
-
wo
2008/05/08 20:22:31
@tomba
"Gdyby to był mój blog, jużbyś się nie wpisywał, chociażby za to porównanie."

A gdybyś był inteligentny, to byś był inteligentny.

@adegie
"Trochę to jednak smutne, że dla kasy sprzeniewierzyłeś się swoim przekonaniom i dodatkowo stosunkowo szybko dorobiłeś do tego ideologię ("droga lisa") ;)"

Oczywiście! Na 342 stronie 24 tomu dzieł Marksa, Marks przecież pisał do Engelsa - "zabraniam swoim zwolennikom pisania o komiksach do prasy burżuazyjnej".
-
2008/05/08 20:31:04
@wo
Oczywiście! Na 342 stronie 24 tomu dzieł Marksa, Marks przecież pisał do Engelsa - "zabraniam swoim zwolennikom pisania o komiksach do prasy burżuazyjnej".

Dokładnie! Młody chłonny umysł skuszony artykułem o Batmanie niechcący przewróci stronę a tam natychmiast zostanie nafaszerowany neoliberalno-Balcerowiczowskim stuffingiem. Swoim popkulturowym fletem zwabiasz młodych ludzi w otchłań Michniko-turbokapitalizmu :)
-
2008/05/08 20:31:44
@Ale za to obaj mnie przeżyjecie.

gdybys mogl przedluzyc sobie zycie o x lat w zamain za diete *totalnie*, dozywotnio bez czekolady i pochodnych, dla jakiej wartosci x zdecydowalbys sie?
-
2008/05/08 20:31:49
"A gdybyś był inteligentny, to byś był inteligentny. "
To mnie rozluźniło.
No, chciałbym sprawiać takie wrażenie, miło, że widać, szkoda, że się nie udaje.
-
2008/05/08 20:45:59
@adegie
Eee. Mylisz sprzeniewierzanie się z dojrzewaniem.

Zrobiłem szybki search archiwaliów pre-2007 i muszę przyznać, że ktoś w GW wykazał się niezłą wyobraźnią i head-hunterskim nosem, wyłuskując WO.

@wo
Z niezdrowej ciekawości: Uważasz się za "zwolennika Marksa"?
-
2008/05/08 20:47:12
erratum: pre-1997
-
2008/05/08 21:07:35
@wo
"zabraniam swoim zwolennikom pisania o komiksach do prasy burżuazyjnej"

nie no ale przecież sam w notce napisałeś, że praca dla GW to było sprzedanie się burżuazji
-
wo
2008/05/08 21:17:04
@stribog
"Z niezdrowej ciekawości: Uważasz się za "zwolennika Marksa"?"

Na tyle, na ile uważam siebie za zwolennika Freuda czy zwolennika Keplera.

@czescjacek
"nie no ale przecież sam w notce napisałeś, że praca dla GW to było sprzedanie się burżuazji"

A na Twojego czuja jajcarskości, na ile w skali od 1 do 10, gdzie 1 to Colbert Report a 10 to Piotr Mucharski z Tomaszem Lisem dyskutują o problemie znieczulicy społecznej, oceniłbyś jajcarskość moich intencji gdy to pisałem?
-
2008/05/08 21:20:08
gdzieś tak na 5 - forma jajcarska, ale ból egzystencji się spod niej przebija
-
wo
2008/05/08 21:24:01
@czescjacek
"gdzieś tak na 5 - forma jajcarska, ale ból egzystencji się spod niej przebija"

Dla mnie 2, bo Colbert udaje osobę o innych poglądach niż jego własne (więc 1 dałbym swoim wywodom o zgubnej relatywistycznej cywilizacji śmierci), a tutaj została parodia bliskiego mi dyskursu, w której ironia zbudowana jest na wewnętrznej sprzeczności. Ja się nie mogę burżuazji sprzedać, bo burżuazja to mieszczaństwo; a ja przecież jestem drobnomieszczaninem z krwi i kości, nawet mieszkając na wsi.
-
2008/05/08 21:25:59
@wo
"Aczkolwiek swingersi byli zaskakująco mało apetyczni, pamiętam, że przerwałem w połowie i przeskoczyłem."

Czytałam ten artykuł i nie przypominam sobie nic drastycznego. Może tylko tyle, że całość była jakaś taka przygnębiająca w wymowie (co wcale nie przeszkodziło komuś napisać w komentarzach, że Gazeta zachęca do uprawiania seksu grupowego i jak tak można)

Ej, a jak to w końcu jest z tym Londynem? Na Twoje pytanie o północny Londyn, Hugh Grant odpowiada tak: "Mieszkańcy północnego Londynu są przeważnie bogaci i poruszają się wyłącznie we własnym kręgu". Hornby mówił prawie to samo o ludziach z Londynu zachodniego (że mają tam drogie sklepy, ludzie afiszują się z pieniędzmi i że dla niego to zupełnie inny świat). Jeśli chodzi o bohaterów literackich wspomnianych w wywiadzie, to Daniel Cleaver (z Londynu zachodniego) doskonale pasuje do podanego przez Granta opisu mieszkańca Londynu północnego. To jak to w końcu jest? Gdzie w Londynie mieszkają bogaci ludzie?
-
jsw
2008/05/08 21:28:06
@czescjacek
"nie no ale przecież sam w notce napisałeś, że praca dla GW to było sprzedanie się burżuazji"

to przecież bardzo dobrze, to znaczy, że naprawde robi się "coś" co ktoś chce kupić. Ktoś? - burżuj!, a wiadomo, że grosza od niego nie wyciągniesz na byle co. Ja tam liznąłem czasów gdy nie sprzedawało się swojej pracy tylko ją świadczyło. Jeszcze dziś dostaje zimnych dreszczy na wspomnienie tego "przywileju"
-
2008/05/08 21:34:52
"To jak to w końcu jest? Gdzie w Londynie mieszkają bogaci ludzie?"
W Richmond, nomen omen:) Zmywałem tam kiedyś po Jaggerze.
-
wo
2008/05/08 21:41:34
@kch
"Jeśli chodzi o bohaterów literackich wspomnianych w wywiadzie, to Daniel Cleaver (z Londynu zachodniego) doskonale pasuje do podanego przez Granta opisu mieszkańca Londynu północnego."

W życiu. Cleaver _pracuje_ na swoje utrzymanie, co ustawia nad nim pułap na wysokości klasy średniej średniej. Żeby skoczyć do wyższej średniej (i zamieszkać w Północnym Londynie), musiałby np. odłożyć dość pieniędzy, żeby zacząć żyć z odsetek albo chociaż założyć własne wydawnicwo.

Twoja pomyłka wynika prawdopodobnie z niezrozumienia sensu pojęcia "stare pieniądze" (Hornby ironizuje, że Grant jako parweniusz z zachodniego Londynu w ogóle nie może go nigdy zrozumieć). Zupełnie czym innym jest bogactwo spadkobiercy jakiegoś rodu, do którego należy podlondyńska stadnina koni, ale jednocześnie nic mu się nie chce z życiu zrobić, więc niby ma z czego żyć, z odziedziczonej nieruchomości płyną stale jakieś pieniądze z tytułu np. dzierżawy, ale już na przykład bank go traktuje nieufnie. A zupełnie czymś innym 'bogactwo' kolesia, który jest jakimś arywistą, przybyszem znikąd, który znalazł sobie jakąś w miarę przyzwoitą pracę, dajmy na to, pisze o kulturze do "Guardiana", ma w miarę znośne i pewne zarobki, więc banki go noszą na rękach i z przyjemnością dałyby mu nawet kredyt na kupienie tej stadniny od tamtego gościa, ale on oczywiście kredytów to już zdążył pobrać na mnóstwo innych rzeczy.

Więc ten pierwszy będzie na codzień żył raczej skromnie, jednocześnie będąc na papierze człowiekiem bardzo bogatym i spokojnie obracającym się wśród średniej wyższej. Ten drugi na codzień będzie raczej szastać pieniędzmi, jednocześnie będąc tylko ciężko zapierdzielającym kolesiem ze średniej średniej. Ten pierwszy to północny Londyn, ten drugi to zachodni.
-
2008/05/08 21:44:19
@Londyn

Damn, pomylili mi się bohaterowie literaccy. Wycofuję się z twierdzenia, jakoby Cleaver pasował do opisu północnego londyńczyka (do zachodniego też jakoś nie za bardzo), ale nadal mam wrażenie, że Grant i Hornby licytują się na to, czyja dzielnica jest bogatsza i bardziej hermetyczna.

No i Grant wcale nie twierdził, że rodzina Freemana to "stare pieniądze", wręcz przeciwnie, i tu się z Hornbym zgadzają.
-
2008/05/08 22:12:01
@wo
Zróbmy zestawienie typologiczne:

nowe pieniądze - zarabia na życie, dużo wydaje, mieszka w Londynie zach.
stare pieniądze - nie pracuje (żyje z majątku rodzinnego), mało wydaje, mieszka w Londynie płn.

a teraz
Cleaver - zarabia na życie, trudno powiedzieć, ile wydaje, mieszka w Londynie zach.
William Thacker, Bridget Jones, jw.

Do tego Grant w wywiadzie mówi explicite: "Mieszkańcy zachodniego Londynu są bardziej na luzie, mają stare pieniądze". Gdzie, do licha, są te stare pieniądze, skoro wszyscy wymienieni przez niego mieszkańcy zachodniego Londynu zapierniczają w pracy, że aż miło? OK, potem w rozmowie wychodzi, że w "starych pieniądzach" nie tyle liczą sie tu rzeczywiste pieniądze, ile arystokratyczne pochodzenie, ale to z kolei nie jest spójne z Twoją klasyfikacją i z tym, co mówi Hornby.
-
wo
2008/05/08 22:33:27
@kch
"OK, potem w rozmowie wychodzi, że w "starych pieniądzach" nie tyle liczą sie tu rzeczywiste pieniądze, ile arystokratyczne pochodzenie, ale to z kolei nie jest spójne z Twoją klasyfikacją i z tym, co mówi Hornby."

Masz rację. Cóż, całą sprawę znamy z relacji przedstawiciela obcej cywilizacji - Jorsa Truliego - który jest ramenem w Londynie, relacjonującym rozmowę dwóch londyńskich framlingów. Mogę tylko próbować odgadnąć, że Hornby uważa, że Grant w ogóle nigdy nie byłby zdolny do zagrania prawdziwych "starych pieniędzy", bo po prostu nie wie co to oznacza - i być może ma rację w takim sensie, że rozumienie Granta na zawsze będzie spaczone fantazjami prostego chłopaka z Hammersmith, że to ktoś, kogo stać na Porsche. Ale w sumie jestem bezradny jak ramen.

-
2008/05/08 22:58:56
@wo
"jestem bezradny jak ramen"

Głowa do góry - wygląda na to, że londyńczycy sami nie są pewni, gdzie mają jakie pieniądze. Grant twierdzi, że dorobkiewicze są w północnym, Hornby, że w zachodnim. W sumie, jakby mnie ktoś tak nagle spytał, gdzie w Warszawie mieszkają bogaci ludzie, chyba bym zgłupiała. Może wymieniłabym nazwy konkretnych kompleksów mieszkaniowych, ale na pewno nie dzielnic.
-
2008/05/08 23:11:56
@"Może wymieniłabym nazwy konkretnych kompleksów mieszkaniowych, ale na pewno nie dzielnic."

Mi, jako człowiekowi kompletnie niemazowieckiemu, zawsze się kojarzył Mokotów. Bardzo się mylę?
-
2008/05/08 23:16:28
Zainteresowałem się ostatnim akapitem. Zamykają Dziennik?
-
wo
2008/05/08 23:17:05
@kch
"W sumie, jakby mnie ktoś tak nagle spytał, gdzie w Warszawie mieszkają bogaci ludzie, chyba bym zgłupiała"

Hej hej hej hej, interesujący przykład. Bo jak rozważysz dwóch ludzi, jakiegoś ześwirowanego starego kawalera, bez konta, samochodu i komórki, mieszkającego z mamuśką w starej willi na Żoliborzu, a z drugiej strony nowoczesnego menadżera dużej spółki giełdowej mieszkającego w luksusowym apartamentowcu i jeżdżącego odbajerowanym samochodem, to może się okazać, że paradoksalnie wartość netto tego zdziwaczałego starego kawalera przewyższa wartość tego menadżera. No bo sama tak willa to spokojnie może być parę gigabaksów. A jednocześnie sila nabywcza tego menadżera może być znacznie większa.

@inz.mru
"Mi, jako człowiekowi kompletnie niemazowieckiemu, zawsze się kojarzył Mokotów. Bardzo się mylę?"

U nas na szczęście to wszystko jest zbyt przemieszane - więc oczywiście są piękne wille na Wiśniowej, ale są też blokowiska, w których być może Digan na swoim pececie komponuje jakiś kolejny kawałek prawdziwego, kipującego itrila, głosu warszawskiego getta.
-
2008/05/08 23:34:33
@inz.mru
"Mi, jako człowiekowi kompletnie niemazowieckiemu, zawsze się kojarzył Mokotów. Bardzo się mylę?"

Nie bardzo. Stary Mokotów faktycznie przez długi czas uchodził za jeden z tzw. dobrych adresów, prawdopodobnie ze względu kontrast jaki tworzyły tamte wille w porównaniu z molochami z wielkiej płyty. Teraz karta się trochę odwróciła i, jeśli wierzyć obecnym statystykom, to ponad połowa najdroższych apartamentowców w Warszawie znajduje się właśnie tam (włącznie z tym budynkiem, co to w nim nie chcieli Dodzie mieszkania sprzedać - kurczę, nawet w Parkiecie o tym napisali!)
Z drugiej strony Mokotów to nie tylko wille i apartamentowce, ale i Czerniaków, i Augustówka, i Sierkierki. Nawiązując do niedawnej dyskusji rowerowej - osobom o mocnych nerwach polecam przejazd przez Sierkierki po zmroku, najlepiej we mgle - fantastycznie psychodeliczne doświadczenie, klimat jak ze Stalkera.
-
2008/05/09 08:30:25
@wo "U nas na szczęście to wszystko jest zbyt przemieszane"

Na szczęście? IMO to przemieszanie powoduje zjawisko fortyfikowania "apartamentów" dla średniozamożnych. Nad czym GW od czasu do czasu biadoli.

@temat notki
Nigdy nie przyzwyczaiłem się do czytania dzienników. Owszem, na "Polityce" niemal uczyłem się czytać, w czasach kiedy moglem się nią przykryć, a swego czasu zdarzało mi się kupić trzy tygodniki w tygodniu. Ale dzienniki, szczególnie GW, przerażały mnie ilością makulatury, przy porównywalnie niewielkiej ilości treści. Ergo smacznych bułek, nie skorzystam.
-
2008/05/09 08:56:47
@amatil
"Ergo smacznych bułek"

Vulgo WTF?
-
2008/05/09 09:14:54
@czesc
więc (życzę wam) smacznych bułeczek. Coś nie tak?
-
2008/05/09 09:29:00
@ amatil i reszta

A gińcie tam z tymi waszymi bułeczkami.
-
2008/05/09 10:04:17
@amatil
niejednoznaczna składnia :))
-
wo
2008/05/09 10:34:05
@amatil
"Ale dzienniki, szczególnie GW, przerażały mnie ilością makulatury, przy porównywalnie niewielkiej ilości treści. "

Toteż oczywiście jeszcze w delikatesach, kupując bułeczki, zaczynam wyrzucanie wkładek: targi logistyki w Olsztynie, wkładka o filmie animowanym (kto to w ogóle czyta?), piłka nożna, kuchnie świata: Vanuatu, inwestuj na opolszczyźnie!, wiosenny katalog domu towarowego Klif... zostawiając główny grzbiet, stołek i ewentualnie Obciachy czy Duży Format.
-
wo
2008/05/09 10:34:52
@amatil
"IMO to przemieszanie powoduje zjawisko fortyfikowania "apartamentów" dla średniozamożnych."

Nie widzę związku.
-
2008/05/09 11:08:32
WO @ 29.04.2008:
"usprawiedliwię się od razu, że mam ekspertyzować tylko filmy animowane. A więc jeśli do czegoś się przykładam, to tylko do wyprowadzania pieniędzy publicznych na filmy w stylu Katedry i Piotrusia i wilka, a to jednak zupełnie inna rozmowa, kto nie lubi Bagińskiego, na tego plonk i anatema."

WO @ 08.05.2008:
"Toteż oczywiście jeszcze w delikatesach, kupując bułeczki, zaczynam wyrzucanie wkładek: (...) wkładka o filmie animowanym (kto to w ogóle czyta?"

Hell yeah - )
-
2008/05/09 11:13:03
@makulatura

zawsze mnie wtedy nachodzi myśl, że gdyby była droższa wersja deluks, pozbawiona tych wszystkich przewodników po rzymie, to bym ją kupował.
-
2008/05/09 11:32:46
MOj boze, a tak sie swietnie czytalo twojego bloga i tak fajnie bylo na ogol zgadzac sie z Toba i prawie zapominac, ze pracujesz w GW. Ja tez pracowalem czas jakis w tej firmie, jestesmy w podobnym wieku i - jak mi sie wydawalo - mamy podobne poglady, ale moje refleksje na temat ewolucji tozsamosciowej tego pisma sa wprost przeciwne do Twoich. Poczatkowo, Michnik, ROAD, Jacek Kuron - mieli w sobie jeszcze cos z lewicowych kontestatorow z niechecia oddajacych sie nielubianemu zajeciu budowania kapitalizmu (fuj!) w tym kraju, po to, aby kiedys moc stworzyc to wymarzona lewice. No ale nie czas byl po temu. Napisalem wtedy tekst, w ktorym ostrzegalem, ze odkladanie budowania lewicy do czasu az obrosniemy tluszczem nie jest bezpieczne, bo ludziom otlusczonym jakos nie ufam i nie wierze, ze pojda na barykady w obronie demokracji, kiedy np. nastapi jakis kryzys. Raczej popra jakiegos Pinocheta, ktory tylko zapewni ich, ze nie bedzie przymusowej diety:).
Wtedy to jeszcze Michnikowi zdarzalo sie przychylnie wypowiadac o prawie do aborcji, w wywiadzie rzece z Tischnerem i Zakowskim, bronil wolnosci niczym dzis Sierakowski. Dzis to juz typowa gazeta establishmentu, nie majaca nic z tego pierwotnego romantyzmu (chocby tylko werbalnego), gdzie latwiej znalezc debate an temat euro, albo - zamiennie - wspomnienia o zamierzchlych poetach i pisarzach, niz zywa, krwista, wspolczesna debate polityczna, jak chocby w "Dzienniku".
Mimo wszystko sweitnie czyta sie Twojego bloga:). Pozdrawiam.
-
2008/05/09 11:37:22
@gdzie latwiej znalezc debate an temat euro, albo - zamiennie - wspomnienia o zamierzchlych poetach i pisarzach, niz zywa, krwista, wspolczesna debate polityczna, jak chocby w "Dzienniku".

przeciez debata na temat euro jest zylion razy wazniejsze dla normalnych ludzi, niz ta 'krwista, wspolczesna debate polityczna'
-
2008/05/09 11:38:05
@"kiedy Herr Axel Springer pogodzi się wreszcie z tym, że Dziennik już nie ma szans na prześcignięcie Rzeczpospolitej?"

a nie ma?
myślałam, że z tego okrętu nad wodę wystaje już tylko rufa
-
2008/05/09 11:43:31
@"Nie widzę związku."
Ale na serio czy nie chcesz zobaczyć?
-
wo
2008/05/09 11:49:10
@amatil
"Ale na serio czy nie chcesz zobaczyć?"

Na serio. Grodzone osiedla to skutek urbanistycznej głupoty, nie odpowiedź na realne problemy wynikające z różnic społecznych.

@braineater
"Hell yeah - )"

Ojej ojej hura hura, ktoś wreszcie zauważył moją skłonność do autoironii.

@robpur
"Poczatkowo, Michnik, ROAD, Jacek Kuron - mieli w sobie jeszcze cos z lewicowych kontestatorow z niechecia oddajacych sie nielubianemu zajeciu budowania kapitalizmu "

Przychodzą Ci do głowy jakieś objawy tej niechęci? Ja nie zaobserwowałem, a starałem się obserwować ówczesną karierę Michnika i Kuronia bardzo uważnie. Moim zdaniem, właśnie wtedy obaj mieli gospodarcze poglądy na prawo od Miltona Friedmanna i zaczęło ich nachodzić jakieś opamiętanie dopiero w połowie lat 90.

"w wywiadzie rzece z Tischnerem i Zakowskim,"

Łojejku, jak ja tego wywiadu-rzeki nie lubiłem.

" Napisalem wtedy tekst, w ktorym ostrzegalem, ze odkladanie budowania lewicy do czasu az obrosniemy tluszczem nie jest bezpieczne, bo ludziom otlusczonym jakos nie ufam i nie wierze, ze pojda na barykady w obronie demokracji, kiedy np. nastapi jakis kryzys. Raczej popra jakiegos Pinocheta, ktory tylko zapewni ich, ze nie bedzie przymusowej diety:). "

Przecież to absurdalne pomieszanie pojęć. Właśnie ubodzy są otyli, bo ich nie stać na fitness. Ja w zasadzie ciągle sobie fantazjuję o tym, jak fajnie byłoby pojechać na miesięczne wczasy odchudzające w jakimś wellness-spa. Mój brzuszek piwny to jedyne co mnie łączy z polskim proletariuszem.

-
2008/05/09 11:58:07
@wo
"Właśnie ubodzy są otyli, bo ich nie stać na fitness"

sorsy za chapnięcie za łydę, ale żarty oparte na dosłownym zrozumieniu metafory są czerstwe co najmniej od Szekspira :/
-
2008/05/09 12:02:01
@czescjacek "chapnięcie za łydę"

Ale dlaczego gryziesz wo :)

@wo "serio"
nie zgadzam sie, ale nadludzkim wysiłkiem woli powstrzymam się od zaśmiecania wątku
-
2008/05/09 12:02:16
@wo

drogi Wojtku,
człowieka, do którego należy stadnina, nazywamy na ogół szejkiem, podobnie z człowiekiem, do którego należy stado ogierów
jednakże człowieka, do którego należy stajnia, którą po kimś odziedziczył razem z kawałkiem ziemi, nazywamy najczęściej rolnikiem

całuski, uściski, cukiereczki,
Dominika
-
2008/05/09 12:44:41
W imię ojca i synka i docha, amen.

@wo
"śniadania bez *Gazety* mi gorzej smakują"

Czy tylko ja jestem takim krótkowęchowcem albo cierpię na jakąś dysosmię, że odrzuca mnie zapach większości czarno-białych gazet? Czego oni tam dodają? Butaprenu, popiołu? Już nawet pomijam to, że niektóre rodzaju papieru farbują palce niby kalka (bywa, że chwytając za bułkę z masłem kseruję na niej chaotyczne fragmenty eseju Józefy Hennelowej).
-
wo
2008/05/09 12:57:38
@amatil
"nie zgadzam sie, ale nadludzkim wysiłkiem woli powstrzymam się od zaśmiecania wątku"

Szkoda, bo to musi być jakaś ciekawa teoria.

@czescjacek
"sorsy za chapnięcie za łydę, ale żarty oparte na dosłownym zrozumieniu metafory są czerstwe co najmniej od Szekspira :/"

Jest to jednak uprawniona metoda polemizowania z argumentem zbudowanym na nietrafionej metaforze. Zauważ, że błędna metafora robpura prowadzi go do fałszywego wniosku, że Michnik i Kuroń w 1989 byli na lewo od siebie samych z, dajmy na to, 1999 roku. To nieprawda. W rzeczywisości było odwrotnie - w 1989 obaj stali na stanowisku "lewica i prawica są przestarzałe", "nastąpił koniec historii", "naukowo-naukowa naukowość Jeffreya Sachsa", "podatki hamują inicjatywę" itd.
-
2008/05/09 13:02:59
@ja
"bułka z masłem i Józefa Hennelowa"

Językowo bardziej by tu pasował Krzysztof Masłoń ("bułka z Masłoniem").
-
wo
2008/05/09 13:07:13
@esse
To znowu Ty, prawda?
-
2008/05/09 13:07:51
@wo
ale ja nie o tym, tylko o tym, że to nieśmieszne.

a z wypowiedzi robpura wynikałoby chyba, że wtedy, że tak powiem, w sercu byli lewicowi, ale ulegając propagandzie o "naukowej naukowości" tezy, że lewicowość jest dla bogatych, postanowili poczekać z lewicą aż się Polska wzbogaci, a teraz, kiedy ten czas już nadszedł, ze zdziwieniem spostrzegli, że im się aż tak bardzo nie chce. znaczy się oprócz kuronia, bo nie żyje.
-
wo
2008/05/09 13:13:59
@czescjacek
"a z wypowiedzi robpura wynikałoby chyba, że wtedy, że tak powiem, w sercu byli lewicowi, ale ulegając propagandzie o "naukowej naukowości" tezy, że lewicowość jest dla bogatych, postanowili poczekać z lewicą aż się Polska wzbogaci, a teraz, kiedy ten czas już nadszedł, ze zdziwieniem spostrzegli, że im się aż tak bardzo nie chce. znaczy się oprócz kuronia, bo nie żyje."

No ale to właśnie jest błędny opis zjawiska. Wtedy w sercu byli kołakowsko-fukuyamowscy, że lewica i prawica nie ma sensu, a więc liczy się tylko maksymalizacja PKB, bo fala przypływu podnosi wszystkie łódki etc. Kuroń za siebie samego z pierwszej połowy lat 90. przepraszał nawet częściej niż rząd kanadyjski za Briana Adamsa.
-
2008/05/09 13:18:12
@postanowili poczekać z lewicą aż się Polska wzbogaci, a teraz, kiedy ten czas już nadszedł,

nadszedł??!!?? masz ty po kolei w glowie?
-
2008/05/09 13:20:11
@fantazjuję o tym, jak fajnie byłoby pojechać na miesięczne wczasy odchudzające w jakimś wellness-spa.

nie byloby, nie ludz sie.
nie ma odchudzania bez glodowania i zadne welnes-szmelnes tego nie zmienia.
a na wczasach odchudzajacych z dieta glodowa bylem i odradzam.

-
2008/05/09 13:22:02
@wo
"Właśnie ubodzy są otyli, bo ich nie stać na fitness."

Skąd w ogóle ten mem, że do utrzymania szczupłej sylwetki potrzebny jest człowiekowi fitness i inne kosztujące pieniądze rzeczy? Pytam, bo to nie pierwszy raz, jak go widzę i jakoś nie mogę zgrokować.
-
2008/05/09 13:23:21
@wo
"Szkoda, bo to musi być jakaś ciekawa teoria."

Nie mów, że nigdy nie czytałeś / słyszałeś opinii ludzi, którzy ciężko pracując dorobili się zdolności kredytowej pozwalającej za cenę 30-letniego kredytu kupić "apartament" na ogrodzonym osiedlu, że ten płot, kod, brama i ochroniarz strzegą ich przed wszechobecnym menelstwem, bo wszystko czego pragną po ciężkiej pracy to za swoje ciężko zarobione pieniądze kupić sobie ciężki... eee... święty spokój? Nawet jeśli efekt jest głównie psychologiczny, a poczucie bezpieczeństwa - złudne, nowa klasa średnia woli mieszkać właśnie tam. To prawda, że nie jest to właściwa odpowiedź na problemy wynikające z różnic społecznych, ale problem jest jak najbardziej realny. Jak myślisz, dlaczego tak wiele (większość?) oddawanych obecnie osiedli mieszkaniowych to grodzone enklawy?
-
2008/05/09 13:24:52
@Skąd w ogóle ten mem, że do utrzymania szczupłej sylwetki potrzebny jest człowiekowi fitness i inne kosztujące pieniądze rzeczy?

bo jedyna alternatywa jest zp (zrec polowe), a do tego wiekszosci ludzi sily woli brakuje.
poza tym 90% smacznych rzeczy tuczy, a te pozostale 10% jest wyjatkowe drogie.
-
wo
2008/05/09 13:28:09
@janek
"nie ma odchudzania bez glodowania i zadne welnes-szmelnes tego nie zmienia."

Oczywiście, ale ze mną problem polega na tym, że jak jestem głodny to jestem rozdrażniony, a jak się zdenerwuję, to mi się zwiększa apetyt. Dlatego głodować mógłbym tylko w kontrolowanych warunkach totalnego braku jakichkolwiek obowiązków.

"a na wczasach odchudzajacych z dieta glodowa bylem i odradzam. "

Ja tam pewnie nie chciałbym być na żadnych wczasach, na których Ty byłeś, więc to żaden argument.

@vogon
"Nawet jeśli efekt jest głównie psychologiczny, a poczucie bezpieczeństwa - złudne, nowa klasa średnia woli mieszkać właśnie tam. "

Ale przecież menele i stara klasa nieśrednia też się grodzi, więc ta teoria nie wystarcza do wyjaśnienia fenomenu grodzenia. Przecież płoty wyrastają też wokół oldskulowych blokowisk z ziomalami.
-
2008/05/09 13:31:21
@czescjacek

zawsze mnie wtedy nachodzi myśl, że gdyby była droższa wersja deluks, pozbawiona tych wszystkich przewodników po rzymie, to bym ją kupował.

W sumie niezły pomysł, ale musieliby dodawać Telewizyjną. Nie mam telewizora i nigdy nie widziałem żadnego odcinka M jak miłość, ale namiętnie czytam streszczenia "akcji". Z reguły to jedno zdanie na odcinek, tyle się tam dzieje. Nic nie kumam, ale takie totalne oderwanie od źródła (osób, obrazów, łotewer) jest przyjemnie psychodeliczne.
-
2008/05/09 13:32:11
@wo
"Szkoda, bo to musi być jakaś ciekawa teoria."

no skoro jednak nalegasz... Choć ten argument był już przerabiany na różnych forach wielokrotnie.
W skrócie: paryski burżua może zaznaczyć swój statut kupując mieszkanie w dzielnicy o odpowiednim numerze. Polski nowobogacki z lat 90tych nie mógł tego zrobić, kupował za to mieszkanie w grodzonym osiedlu z ochroną.
Obaj, ten w Paryżu i Warszawie, mogli to uzasadniać potrzebą bezpieczeństwa dla siebie, dzieci i samochodu, choć sądzę, że podświadoma potrzeba pokazania statutu była ważniejsza.
Wadą rozwiązania warszawskiego jest to, że dość szybko developerzy zaczęli grodzić osiedla o coraz niższym standardzie. Znane zjawisko klas średnich naśladujących te wyższe.
Doszło do tego, że w dużym mieście trudno teraz kupić nowe mieszkanie bez obwarowań. Widziałem nawet grodzone TBSy.
-
2008/05/09 13:33:34
@wo
"Przecież płoty wyrastają też wokół oldskulowych blokowisk z ziomalami"

Ale na zasadzie: jak mamy zapindalać do centrum handlowego 2 km naokoło, bo sobie paniczyki w swoich blokach z ytonga ogrodziły 50 ha terenu, to niech teraz ich pieski nie srają pod naszymi balkonami.
-
wo
2008/05/09 13:36:17
@bartol
" Nic nie kumam, ale takie totalne oderwanie od źródła (osób, obrazów, łotewer) jest przyjemnie psychodeliczne."

Był kiedyś absolutnie rewelacyjny komiks "Pokolenia: saga gangsterska", opowiadający historię jakiegoś polskiego gangu utrzymaną w stylu streszczenia telenoweli. Autor właśnie mistrzowsko parodiował tę oryginalną poetykę. Pamiętam dwie postacie - niejakiego Szybkiego Lestera, regularnego zwycięzcę konkursów na wciąganie kokainy na czas oraz Świniaka, który wciąż dostawał anonimy "weź się wreszcie umyj, bo śmierdzisz".

@kch
"Skąd w ogóle ten mem, że do utrzymania szczupłej sylwetki potrzebny jest człowiekowi fitness i inne kosztujące pieniądze rzeczy?"

Niewielu ludziom zazdroszczę tak bardzo, jak ludziom, którzy od stresu tracą apetyt.
-
2008/05/09 13:45:33
@wo
"Niewielu ludziom zazdroszczę tak bardzo, jak ludziom, którzy od stresu tracą apetyt."

To chyba ja. W życiu nie byłam tak chuda jak na studiach, chociaż ledwie było mnie stać na parę butów, nie mówiąc już o fitness, a żywiłam się głównie ryżem, ziemniakami, czekoladą i tanim alkoholem.
Z drugiej strony, oprócz fitness jest przecież jeszcze coś takiego jak stara dobra gimnastyka, bieganie czy jazda na rowerze?
-
wo
2008/05/09 13:46:07
@vogon & amatil
"Ale na zasadzie: jak mamy zapindalać do centrum handlowego 2 km naokoło, bo sobie paniczyki w swoich blokach z ytonga ogrodziły 50 ha terenu, to niech teraz ich pieski nie srają pod naszymi balkonami" (...) "Doszło do tego, że w dużym mieście trudno teraz kupić nowe mieszkanie bez obwarowań. Widziałem nawet grodzone TBSy. "

No ale to znaczy, że obaj widzicie to, że zaproponowany przez Was mechanizm nie wystarcza do opisania zjawiska, więc uciekacie w lakatosowskie hipotezy pomocnicze (jakie odruchowo tworzy każdy wyznawca błędnej teorii). A może w ogóle odrzucić interpretację, że chodzi o klasy wyższe i niższe (dla mnie zawsze grodzone osiedle to był syf i nigdy z tym nie kojarzyłem "prestiżu") a szukać innego wyjaśnienia, np. w ogólnym krachu przestrzeni publicznej oraz typowo bolandyjskiej nieufności do sąsiada (jako Polacy to możemy razem ginąć w kolejnym beznadziejnym powstaniu, ale tak na codzień, to siebie nawzajem nienawidzimy, bo jesteśmy może i Narodem, ale nie społeczeństwem?).

-
2008/05/09 13:47:57
@bułeczki i masło

Świeże bułeczki tylko z masłem! Margaryna, czy jak to tam się teraz zwie, jest dla linuxiarzy.

@gazeta

Muszę powiedzieć, że od czasu wprowadzenia prenumeraty teczkowej nie muszę wreszcie kombinować by dostać gazetę wieczorem (w życiu bym nie wyszedł po prasę przed śniadaniem, bo żadna prasa nie jest tego warta) lub gdy gdzieś na parę dni wyjadę. Teraz idę do kiosku kiedy mi się chce i odbieram czekającą na mnie gazetę(y) bez żadnych stresów.

@fitness

Nie kumam po co wszystkim fitness. Wystarczy nie chlać piwska. Ja tam jem bagietki z masłem, piję czerwone wytrawne wino i z tuszą, cholesterolem, cukrem i innymi sprawami problemów nie mam. A lat mam, o ile dobrze kojarzę, tyle co wo, mniej więcej.
-
2008/05/09 13:56:52
@wo
"Pokolenia: saga gangsterska"

LOL. Brzmi interesująco. Będę musiał poszukać.
-
2008/05/09 14:03:29
@"że zaproponowany przez Was mechanizm nie wystarcza do opisania zjawiska, więc uciekacie w lakatosowskie hipotezy pomocnicze"

Ktoś twierdził, że wystarcza? Czy to zjawisko może mieć tylko jedną przyczynę?

"w ogólnym krachu przestrzeni publicznej oraz typowo bolandyjskiej nieufności do sąsiada"
przecież to też nie wystarcza. Poza tym "typowo bolandyjska nieufność" to straszenie mętne i subiektywne pojęcie.

"dla mnie zawsze grodzone osiedle to był syf i nigdy z tym nie kojarzyłem "prestiżu""

Jakie znaczenie ma twoja jednostkowa opinia?
-
2008/05/09 14:04:05
@WO
"Był kiedyś absolutnie rewelacyjny komiks "Pokolenia: saga gangsterska", opowiadający historię jakiegoś polskiego gangu utrzymaną w stylu streszczenia telenoweli. Autor właśnie mistrzowsko parodiował tę oryginalną poetykę. Pamiętam dwie postacie (...)"

Z Pokoleń to się pamięta najlepiej historyjkę o ławeczce (przez cała planszę nie dzieje się nic, siedzi dwóch drechów, nawet nie za bardzo gadają), no i oczywiście the amazing story about: 'co nafukany dres może znaleźć w kibelku i dlaczego jest to jego fiut'

Czemuż, ach czemuż nikt tego nigdy w album nie złożył? I to do teraz, kiedy cała Produktowa załoga coś tam już powydawała?
-
wo
2008/05/09 14:07:33
@amatil
"przecież to też nie wystarcza. Poza tym "typowo bolandyjska nieufność" to straszenie mętne i subiektywne pojęcie. "

Otóż właśnie wystarcza. I nie jest subiektywne, naszą nieufność da się mierzyć a nawet wykazać, że jest większa niż gdzie indziej w Europie (był o tym niedawno ciekawy wywiad Leszczyńskiego zresztą właśnie).
-
jsw
2008/05/09 14:10:14
wo
"(dla mnie zawsze grodzone osiedle to był syf i nigdy z tym nie kojarzyłem "prestiżu") a szukać innego wyjaśnienia, np. w ogólnym krachu przestrzeni publicznej oraz typowo bolandyjskiej nieufności do sąsiada (jako Polacy to możemy razem ginąć w kolejnym beznadziejnym powstaniu, ale tak na codzień, to siebie nawzajem nienawidzimy, bo jesteśmy może i Narodem, ale nie społeczeństwem?)."

Według mnie te miejskie płoty przywędrowały ze wsi. Zwróciliście uwage, ze każdy chłop musi ogrodzić swoją chałupe stojacą w szczerym polu przed... no właśnie przed czym?. Chyba tylko przed przyrodą, żeby go nie męczyła jeszcze w jego własnym domu męczącą zielenią drzew, agresywnymi barwami kwiatów i ich nieznośnym zapachem.
-
2008/05/09 14:15:36
No, właśnie siedze na kwadracie na górnym mokotowie i śmigam na klawiaturze podłączonej do mojego optimusa przez port ps2.
-
2008/05/09 14:15:51
@wo "Otóż właśnie wystarcza. I nie jest subiektywne, naszą nieufność da się mierzyć a nawet wykazać, że jest większa niż gdzie indziej w Europie"

A zaproponowałbyś jakikolwiek związek przyczynowy pomiędzy mierzalną nieufnością a faktem, że ludzie (wspólnie z sąsiadami) odgradzają się od reszty miasta?

@jsw
Czyżbyś padł ofiarą złudzenia, że w Polsce poza Warszawą to tylko sielska wieś (BTW, w którym roku Warszawa otrzymała prawa miejskie)
-
2008/05/09 14:18:38
@jsw
"Według mnie te miejskie płoty przywędrowały ze wsi."

Absolutnie nie.
Plot wiejski odgradza chlopski dobytek od wolnosci, bo bez niego by sie kury i gesi rozbiegly po swiecie. Plot miejski to zdegenerowany mur obronny co to broni dobytku miejskiej klasy sredniej przed dresiarzami.

Ale my tu sobie pitolimy o buleczkach i mieszczanstwie a Bronek Wildstein zaczyna reklamowac swoja powiesc na salonie24.
Empik musi zamowic nowe standy z Kubusiem Puchatkiem, zeby bylo czym zaslaniac.
-
jsw
2008/05/09 14:20:04
@amatil
"Czyżbyś padł ofiarą złudzenia, że w Polsce poza Warszawą to tylko sielska wieś (BTW, w którym roku Warszawa otrzymała prawa miejskie)"

Poza Warszawą?. Tego nie powiedziałem. Warszawa jest taką samą wiochą jak reszta kraju
-
wo
2008/05/09 14:20:34
@digan
"No, właśnie siedze na kwadracie na górnym mokotowie i śmigam na klawiaturze podłączonej do mojego optimusa przez port ps2."

Jou, maj soul bruda. Tylko pamiętaj, żeby kipować itrila, bo to podobno w hip hopie najważniejsze.

@amatil
"A zaproponowałbyś jakikolwiek związek przyczynowy pomiędzy mierzalną nieufnością a faktem, że ludzie (wspólnie z sąsiadami) odgradzają się od reszty miasta? "

Jest bezpośredni - nie ufasz innym mieszkańcom miasta, więc się od nich odgradzasz. Chętnie odgrodziłbyś się też od sąsiada, ale nie zawsze się to da zrobić (aczkolwiek różne kraty na klatkach schodowych to dalszy ciąg tego samego zjawiska).

@jsw
"Według mnie te miejskie płoty przywędrowały ze wsi".

Egzaktly. Nigdy nie byliśmy społeczeństwem mieszczańskim.
-
2008/05/09 14:26:03
@wo, bartolpartol, braineater - pokolenia

He, ja swego czasu to kserowałem i składałem w taki łże-album. Niestety, nie mam wszystkiego, kończy mi się to na scenie jak Karolek zahacza o motor teścia :)
-
2008/05/09 14:33:52
@wo
Jest bezpośredni - nie ufasz innym mieszkańcom miasta, więc się od nich odgradzasz. Chętnie odgrodziłbyś się też od sąsiada, ale nie zawsze się to da zrobić (aczkolwiek różne kraty na klatkach schodowych to dalszy ciąg tego samego zjawiska).

Dokładnie. Mam wrażenie, że bolandziarze chętnie odgrodziliby się również od własnej rodziny. Te mnóstwa maleńkich pokoików i kuchni bez jadalni w mieszkaniach i domach.

Ale swoistym paradoksem jest, że z jednej strony bolandziarze odgradzają się od wszystkich i wszystkiego, a z drugiej narzucają się brutalnie innym wrzeszcząc na ulicach/działkach/jeziorach/innych przestrzeniach. Gdzie się człowiek nie obróci tam jakieś bydło drze mordę. Do tego kopci pety, dymi z grilla, próbuje zastąpić brak fal w mózgu rykiem niewiadomoczego z głośnika/rury wydechowej.

Hmmmmm, w sumie to piątek i powinienem być bardziej pozytywnie nastawiony do świata, bo weekend za rogiem się już czai. ;-)
-
2008/05/09 14:35:02
@ wo "Chętnie odgrodziłbyś się też od sąsiada, ale nie zawsze się to da zrobić"

Da się. Używamy do tego drzwi.

"Egzaktly. Nigdy nie byliśmy społeczeństwem mieszczańskim."

Takim z konsjerżką przy bramie?
-
2008/05/09 14:43:36
@bartol
"z jednej strony bolandziarze odgradzają się od wszystkich i wszystkiego, a z drugiej narzucają się brutalnie innym"

no przecież jedno powoduje drugie. jak ci się ktoś drze pod nosem na ulicy/działce/jeziorze/innej przestrzeni, to musisz się jakoś odgrodzić.
-
wo
2008/05/09 14:53:42
@amatil
"Da się. Używamy do tego drzwi. "

To nigdy nie wystarczało, stąd dodatkowe kraty na klatkach schodowych. Poza tym drzwi w blokach często podwajano i na różne komiczne sposoby dodatkowo fortyfikowano.
-
2008/05/09 14:55:16
@czescjacek
no przecież jedno powoduje drugie. jak ci się ktoś drze pod nosem na ulicy/działce/jeziorze/innej przestrzeni, to musisz się jakoś odgrodzić.

To jest, moim zdaniem, bardziej skomplikowane. Typowy bolandziarz się wnerwia gdy ktoś mu drze ryja pod oknem. Po czym wychodzi z domu, drze ryja pod czyimś oknem i się wkur@#$ gdy mu ktoś zwróci uwagę. To zresztą dotyczy wszelakich zachowań społecznych bolandziarzy.
-
2008/05/09 15:04:06
@Typowy bolandziarz się wnerwia gdy ktoś mu drze ryja pod oknem. Po czym wychodzi z domu, drze ryja pod czyimś oknem i się wkur@#$ gdy mu ktoś zwróci uwagę. To zresztą dotyczy wszelakich zachowań społecznych bolandziarzy.

typowy bolandziarz pieprzy glupoty o typowych bolandziarzach.
-
2008/05/09 15:10:48
@bartol
no właśnie o to mi idzie. niedawno wróciłem z Kopenhagi i teraz zwalczam zaskakująco, jak się okazuje, popularnego mema, że skandynawowie to donosiciele.

jak się sąsiedzi drą, to Polak się będzie wkurwiał, ale ani nie pójdzie opierdzielić, bo się boi zebrać w ryj, ani nie zadzwoni na straz miejską, "bo nie jest donosicielem". heh zresztą zasłyszana rozmowa podpitych polaków drących ryja w knajpie:
"nie pójdę kurwa się do prezesa kurwa poskarżyć bo kurwa nie jestem kądonem!"
-
2008/05/09 15:14:39
@huligan
"glupoty o typowych bolandziarzach"

łojeju. to kwiz: jakiej narodowości jest pięciu najbanych kolesi lezących przez kopenhagę z jednym citybajkiem (ruk.ca/article/2870) i kłócących się, który z nich będzie nim jechać?
-
2008/05/09 15:20:43
@czescjacek
Polak się będzie wkurwiał, ale ani nie pójdzie opierdzielić, bo się boi zebrać w ryj...

Otóż to. Ja tam z reguły zwracam ludziom uwagę gdy śmiecą, wrzeszczą lub robią inne naganne rzeczy. Ale nie zawsze, bo moja chęć przeżycia jest jednak większa niż chęć naprawienia świata. Czasem dzwonię na policję, ale jakoś nie mam zbyt dużej wiary w ich chęć do działania.
-
2008/05/09 15:27:20
@wo
Naginasz wszystkie przykłady pod z góry przyjętą tezę (że tylko brak zaufania). Obite blachą drzwi w bloku to linuksiarski odpowiednik normalnych antywłamaniowych z porządnym zamkiem. W odróżnieniu od murów naokoło, uważam te ostatnie za zupełnie sensowne.
Dodatkowe kraty w starych często służą do zawłaszczenia fragmentu korytarza przy mikroskopijnych mieszkaniach zawsze przyda się dodatkowe miejsce, gdzie można trzymać rower, wózek albo fikusa.
Nie twierdzę, że mury naokoło bloków nie wynikają z braku zaufania, ale kwestia prestiżu jeszcze do niedawna była ważna. Nie wiem, czy ważniejsza, nie jestem socjologiem. To się szybko zdewaluowało, bo w końcu postawienie ogrodzenia to nie jest jakiś straszny koszt. Teraz główna przyczyna, ze ludzie kupują mieszkania w grodzonych osiedlach jest fakt, ze innych prawie nie ma.

Właśnie, skoro już o tym mowa małych mieszkaniach
@bartol Te mnóstwa maleńkich pokoików i kuchni bez jadalni w mieszkaniach i domach.
Pomysł, że ludzie mieszkają ciasno z wyboru, a z nie konieczności, trąci groteską.
-
2008/05/09 15:29:12
@"typowy bolandziarz pieprzy glupoty o typowych bolandziarzach."

O właśnie... Jak ktoś użyje frazy "typowa polska mentalność / zawiść" to dostanie wirtualnego plaskacza w twarz.
-
2008/05/09 15:38:30
@amatil
Pomysł, że ludzie mieszkają ciasno z wyboru, a z nie konieczności, trąci groteską.

Wiesz, gdybym nie widział sporych mieszkań/domów z mnóstwem małych pokoików to bym Ci przyznał rację. Niewątpliwie w wielu przypadkach małe pokoiki w małych mieszkaniach to konieczność, ale małe pokoiki w dużych mieszkaniach/domach?
-
2008/05/09 15:41:49
Jesli chodzi o tozasamosc i kierunek rozwoju gazety, pozostaje przy swoim - owszem, dogorywajace dzis srodowisko "demokratow.pl" z ktora GW byla organicznie zwiazana glosilo co prawda koniec polityki, ale ten koniec mial swoje miejsce i byla nim moim zdaniem pozycja, gdzies tak okolo takiej blairowskiej socjaldemokracji, czyli tak czy owak lewica, co prawda "nowoczesna" czyli pogodzona z rynkiem, a juz ze wzgledu na polska specyfike wrecz go idealizujaca no i jak pies do jeza podchodzaca do zmian obyczajowych, ale.... Ale zywy byl jeszzce duch PRL -u - aborcji nie uwazano za morderstwo, rozwodu za nieobyczajnosc, handlu w niedziele, za rozwydrzenie. Pamietam znamienna wypowiedz Kuronia z poczatku lat 90- tychj, ze chcialby budowac lewice, ale w normalnym, kapitalistycznym kraju. Podobnie z Michnikiem- jesli WO twierdzi, ze od poczatku lat 90- tych nie przesunal sie on na prawo (podobnie jak cala scena polityczna z Kaczynskimi i Tuskiem na czele), to rzeczywiscie wypamagalo by to dluzeszej wymiany cytatów i argumentow. Jestem gotowy.
To, ze oficjalna moralnosc (bo oczywiscie to co w praktyce i prywatnie to zupelnie inna sprawa), z mojego punktu widzenia cofnela sie i to z duzym udzialem gazety.
Owszem, kwestia euro, jest wazna dla obywateli, ale nie jest ona zawieszona w prozni, jest jakos powiazana, z szeroko rozumiana polityka, w tym sensie, ze ja wciez wierze, ze zycie jest gdzie indziej. Nie tam gdzie sa pieniadze! Pieniadze sa oczywiscie konieczne, ale zycie jest gdzie indziej i to moje lewicowe credo, z ktorym uwielbiany przeze mnie Wojtek Orlinski chyba sie pozegnal:). A to co ludzie beda robic, za te upragnione euro, jak ksztaltowac swoje zycie, gdzie zdobywac wiedze, o swiecie, mozliwych stylach zycia - to uciera - przykro mi- w "dziennikowych" debatach, a nie w eksperckich pouczeniach gazety na tematy makroekonomii.
-
wo
2008/05/09 15:47:53
@robpur
"byla nim moim zdaniem pozycja, gdzies tak okolo takiej blairowskiej socjaldemokracji, czyli tak czy owak lewica"

Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że nic - literalnie nic - w deklaracjach czy to działaczy ROAD w ogóle, czy to personalnie Michnika i Kuronia, w latach 1989-1991 takiej klasyfikacji nie uzasadniało? Nikt z nich wtedy nie mówił, "jestem lewica". Przeciwnie, Michnik rzucił wtedy właśnie swój słynny bon-mot, za który go bardzo pokochałem, "jeśli ja jestem lewica, to wy, moi szanowni polemiści, jesteście świnie". A co do aborcji, to pamiętam stanowisko Kuronia - "jeśli nie jesteśmy pewni, czy w pomieszczeniu jest człowiek, to nie wolno tam rzucić granatem - dlatego jeśli nie wiadomo, czy od poczęcia czy nie, to należy zakazać". No i akurat kiedy rząd Mazowieckiego dokładnie zgodnie z duchem PRL, czyli przez twz. prawo powielaczowe wprowadził religię do szkół - "Gazeta" tego nie krytykowała.

"dluzeszej wymiany cytatów i argumentow. Jestem gotowy. "

Go ahead, rzuć jakiś cytat "jestem lewicą" albo "jestem za aborcją na życzenie" z Kuronia lub Michnika, z lat 1989-1991.
-
2008/05/09 16:16:45
@hooolighan
typowy bolandziarz pieprzy glupoty o typowych bolandziarzach.

Gdyby typowy bolandziarz był taki jak ja, to w naszym kraju żyłoby się miło, spokojnie i bezpiecznie. :-D
-
wo
2008/05/09 17:54:06
@tatamaxa & wojtekr
Panowie, dobra wiadomość: właśnie przeczytałem Duży Format z tego poniedziałku (12 maja). Macie swój wymarzony wielki reportaż Hugo-Badera o życiu rosyjskich punkowców i raperów.
-
2008/05/09 19:16:26
Alez tu nie ma sporu, lewica nikt wowczas otwarcie sie nie nazywal, to okreslenie jeszcze dlugo stygmatyzowalo. Za aborcja na zyczenie tez rzadko kto w Polsce optuje: i wtedy i dzis. Chociaz wtedy w powszechnym obiegu bylo okreslenie plod, a nie dziecko poczete. Mam wrazenie, ze mowimy o dwoch roznych sprawach. Ty o swoim slusznym wrazeniu, ze lewicowosc jako taka, po 1989 r zostala w Posce zdradzona i osierocona, ja zas, ze jeszcze na poczatku lat 90- tych, na w miare rownych prawach, np. w TV funkcjonowali tacy ludzie, jak Lipski, Ikonowicz, Malanowski, ze byly jakies proby budowania partii autentycznie lewicowych (w ktorych o ile wiem jakos uczestniczyles) ze nie tylko nie obawiano sie zbierac podpisow, pod wnioskiem o referendum aborcyjne, ale zebrano ich w koncu ok. miliona. Ze wreszcie, kiedy Rokieta nawolywal do uczynienia z UD partii mieszczanskiej, to Sosnowski (tak Sosnowski!) po prostu go na lamach GW rozjechal. To byl gl. nurt GW, a ze Michnik byl ekscentrykiem i wyrazal swoja "milosc agnostyka do Kosciola" to inna sprawa. Ale w GW jednoczesnie byli i nadawali ton: Zakowski, Gebert, Cichy. Kolakowski w wielkim tekscie z okresu "pierwszej wojny religijnej z poczatku lat 90 - tych", ktory do dzis mam wyciety z egzempl;arza skrytykowal kosciol, a postawe ludzi wierzacych okreslil jako wynik slabosci i niepewnosci wlasnego swiatopogladu, ktory kaze wymagac od innych, by na wszelki wypadek mysleli i postepowali tak jak ja. Wreszcie byl np. Twoj tekst (nie pamietam czy juz wowczas pracowales w gazecie) w cyklu "Pokolenie 2000"w ktorym dosc odwaznie broniles PRL- u/ To nie bylo wielkoduszne bratanie sie z Michnika z dawnymi przesladowcami, lecz glos mlodego pokolenia- nonkonformistyczny. oryginalny.
Mam wrazenie ze spor miedzy nami zasadza sie na dosc subiektywnym odbiorze rzeczywistosci. Dla mnie ten twoj tekst byl wtedy dosc szokujacy. Zwyciestwo postkomunistow w 1993 r.przywitalem zaloba i niemal przerazeniem. I od tego momentu dosc szybko radykalizowalem sie wswojejn lewicowosci, a swiat na moich oczach (i upieram sie, takze gazeta) zmierzal w kierunku liberalnego - konserwatyzmu, ktory nam dzis milosciwie panuje.
-
2008/05/09 19:24:07
@O właśnie... Jak ktoś użyje frazy "typowa polska mentalność / zawiść" to dostanie wirtualnego plaskacza w twarz.

mialem nadzieje, ze jednak nie jestes alter ego gospodarza, bo zachowywales sie rozsadnie i zumiarem, ale tym wpisem jawno mi udowodniles, ze jednak jestes.
splonkuj mnie wiec i spokuj.

owszem, zwrot 'typowa polska/czeska/lotewerska/ mentalnosc' jest sam w sobie idiotyczny i zwalczac go bede z takim samym zarem, co ty linuksiarzy.
-
2008/05/09 19:25:55
@małe pokoiki w dużych mieszkaniach/domach?

a moglbys rzucic przykladem? jak duze mieszkanie, jak male pokoiki, ile osob w rodzinie?
-
2008/05/09 19:29:30
Drogi panie hooolighanie... czy gdybym był WO, to chciałoby mi się straszyć ludzi wirtualnym plaskaczem jako nieszkodliwe alter ego, czy raczej normalnie bym postraszył plonkiem?
-
wo
2008/05/09 19:31:09
@robpur
"Alez tu nie ma sporu"

Przepraszam, ale postawiłeś tezy "Poczatkowo, Michnik, ROAD, Jacek Kuron - mieli w sobie jeszcze cos z lewicowych kontestatorow", "Wtedy to jeszcze Michnikowi zdarzalo sie przychylnie wypowiadac o prawie do aborcji", które mają ilustrować Twoje przekonanie, że Michnik i "Gazeta" zjechali w latach 90. na prawo (" moje refleksje na temat ewolucji tozsamosciowej tego pisma sa wprost przeciwne do Twoich"). Co do tego jest oczywiście spór, bo tutaj przywaliłeś jak Otylia w drzewo. Tyle, że pewnie teraz chcesz udawać, że wcale tego nie napsiałeś?

" Chociaz wtedy w powszechnym obiegu bylo okreslenie plod, a nie dziecko poczete"

Nieprawda. Przeleciałem właśnie archiwum "GW". Aborcja pojawia się w jednym z pierwszych numerów, relacji sejmowej Ewy Milewicz z 12 maja 1989 (jeszcze z ostatniego Sejmu PRL). Artykuł zatytułowany jest "Ochrona dziecka poczętego". Z relacji wynika, że nawet przeciwnicy nowej ustawy używali w dyskusji języka swoich adwersarzy (np. ["w tym projekcie] kobieta jest opakowaniem dla dziecka poczętego", mówiła posłanka J. Palmowska). W tym okresie "Gazeta" wydrukowała mnóswo apeli prawicowych oszołomów, takich jak znany halabardnik Maciej Rayzacher (wymowny tytuł: "Nikomu nie wolno zabijać człowieka", 18 maja 1989). Lewicy nie dopuszczano do głosu, a katolicki dyskurs ("dziecko poczęte", "człowiek", "zabójstwo" etc.) używany był także przez dziennikarzy "GW" i oczywiście wszystkich ówczesnych polityków ROAD. Jak można najpierw powiedzieć "płod" a potem robić sobie kizia-mizia z księdziem profesorem po góralsku?

"ze byly jakies proby budowania partii autentycznie lewicowych (w ktorych o ile wiem jakos uczestniczyles)"

Przypuszczam, że teraz też gdzieś są jakieś kanapy.

"Ale w GW jednoczesnie byli i nadawali ton: Zakowski, Gebert, Cichy"

To był ton centrowo-liberalny. Żakowski za lewicę może robić tylko w tak katoprawicowym kraju jak Bolanda.

"Wreszcie byl np. Twoj tekst (nie pamietam czy juz wowczas pracowales w gazecie) w cyklu "Pokolenie 2000"w ktorym dosc odwaznie broniles PRL- u"

No właśnie, ale to już jest druga połowa lat 90. Czarno widzę szanse na publikacje takiego tekstu w "Gazecie" z 1990.
-
2008/05/09 19:32:54
@A to co ludzie beda robic, za te upragnione euro, jak ksztaltowac swoje zycie, gdzie zdobywac wiedze, o swiecie, mozliwych stylach zycia - to uciera - przykro mi- w "dziennikowych" debatach, a nie w eksperckich pouczeniach gazety na tematy makroekonomii.

bzdura. to wszystko 'utrze' sie w zyciu samym i zadne 'debaty' na to wplywu miec nie beda.
a co wiecej uwazam, ze byloby bardzo niedobrze, gdyby od debat jakiejkolwiek gazety moglo to zalezec.
natomiast euro przyjmiemy (mam nadzieje) dla zwyklej wygody i ulatwienia sobie zycia. otoz o sprawach czysto technicznych ulatwien mozna i nalezy rozmawiac z ekspertami.
-
2008/05/09 19:35:45
@czy gdybym był WO, to chciałoby mi się straszyć ludzi wirtualnym plaskaczem jako nieszkodliwe alter ego, czy raczej normalnie bym postraszył plonkiem?

drogi inzynierze! zrozumialem, ze to ty masz do mnie pretensje o wirtualnego plaskacza, ktorego ci wymierzylem.
jesli zle zrozumialem to, co napisales, to oczywiscie cofam wszystkie pochopne wnioski i przepraszam.
-
2008/05/09 20:52:41
@masełko

Nieprawdą jest, jakoby było bardzo szkodliwe. Przynajmniej jest zdrowsze od margaryny, która przecież musi być utwardzonym tłuszczem roślinnym. W procesie tym wykorzystuje się jako katalizatory metale ciężkie, których ilości śladowe muszą pozostawać w produkcie, nie mówiąc o rozmaitych szkodliwych kwasach tłuszczowych, o silnie rakotwórczym działaniu, które mogą przy okazji powstawać (zwłaszcza przy smażeniu). Każda margaryna czy inny miks zawiera porcję ciężkich metali, które są zdecydowanie bardziej szkodliwe od śladowych ilości cholesterolu.

Zresztą masło nie zawiera cholesterolu, tylko nasycone kwasy tłuszczowe, które mają się przyczyniać do wytwarzania cholesterolu z frakcji LDL (w przeciwieństwie do tego dobrego, HDL, z jajek). Jednak nie jest znany żaden mechanizm, który by za to odpowiadał, to są jedynie badania korelacyjne. Podobnie cholesterol LDL jest tylko predyktorem choroby wieńcowej, czyli sam jego poziom jest tylko objawem, a niekoniecznie przyczyną.

Zdecydowanie gorsze działanie mają kwasy transtłuszczowe (czyli margaryny z olejów roślinnych) niż nasycone kwasy z masła. W każdym razie one silniej korelują z chorobą wieńcową niż tłuszcz z masła, wywołując poza tym raka, otyłość, cukrzycę, dysfunkcję wątroby i być może bezpłodność.

To ja już wolę masełko.
-
2008/05/09 21:20:14
Hmm... kilka miesięcy temu Adam Michnik opublikował na łamach "Gazety" sążnisty esej, w którym ostro rozprawił się z Ostem, Sierakowskim i paroma innymi krytykami Jedynie Słusznej Linii. Naprawdę trudno mi znaleźć jakieś dowody na poparcie tezy, że GW dzisiaj jest bardziej lewicowa niż 10 lat temu (w każdym sensie słowa "lewicowy"). Antykaczyzm to jakby za mało, żeby móc nazywać się lewicą - a z różnymi przedstawicielami Kościoła Gazeta ciągle flirtuje. Zresztą trochę głupio umieszczać antyklerykalne teksty programowe, jak się zarabia na różnych wkładkach o JPII.

Jakby Żakowskiego nie oceniać, to jego w Gazecie już nie ma, a Gadomski ciągle jest.

Zresztą... przecież nie piszesz tego na serio :). Skoro AM na początku lat 90. tak się oburzał na określanie go lewicą, znaczy to, że stale go tak określano.
-
2008/05/09 21:25:27
@Nieprawdą jest, jakoby było bardzo szkodliwe.

Wspomaaga tycie, a tycie prowadzi do różnych smutnych rzeczy.
-
wo
2008/05/09 21:42:04
@airborell
"Naprawdę trudno mi znaleźć jakieś dowody na poparcie tezy, że GW dzisiaj jest bardziej lewicowa niż 10 lat temu (w każdym sensie słowa "lewicowy")"

Ale z kolegą robpurem spór jest o to, czy jest bardziej lewicowa niż w latach 1989-1990, kiedy Michnik i Kuroń rzekomo mieli w sobie coś z "lewicowych kontestatorów". To jest zupełna bujda, co ilustruje choćby kwestia aborcji - w 1989, "Obrona dziecka poczętego", w 2007 roku edytorial Pacewicza, że może jednak niezupełnie. Tu masz zasadniczy przesuw przecież. Że już nie wspomnę o samym fakcie istnienia "Wysokich Obcasów".
-
2008/05/09 22:02:14
Przecież latem 1989 roku Gazeta była organem całego KO i była zobowiązana prezentować poglądy całego Komitetu, w tym Marka Jurka. A z czasów najostrzejszej wojny aborcyjnej - tak 1991 gdzieś - to pamiętam w Gazecie dość ostro pro-choice'owe teksty. I wtedy Jego Eminencja Prymas nazywał Gazetę "szczekającymi kundelkami".

Wysokie Obcasy to powstały w latach 90. jeszcze. Przy czym - tematyka feministyczna była w Gazecie obecna już wcześniej. Ja miałem nawet żal, że skutkiem ubocznym powstania "Wysokich Obcasów" jest to, że mniej o feminizmie pisze się w "Świątecznej", mniej reportaży o ciekawych kobietach jest w "Dużym Formacie". Jakby sprawy kobiet można było zepchnąć do oddzielnego magazynu, który zainteresowani sobie przeczytają, a reszta wyrzuci w delikatesach do kosza.

-
2008/05/09 22:13:43
@obywatelkane1 i reszta

A gińcie tam z tym masełkiem.
-
2008/05/09 22:15:37
Och, "waszym" zjadłem
-
wo
2008/05/09 22:23:20
@airborell
"Przecież latem 1989 roku Gazeta była organem całego KO i była zobowiązana prezentować poglądy całego Komitetu, w tym Marka Jurka."

Ale według teorii kolegi Robpura, podobno w KO byli wtedy ludzie, w których zostało coś z "lewicowych kontestatorów". Jasne, że prezentowano poglądy Marka Jurka, ale problem polega na tym, że nie "w tym" tylko wyłącznie, bo nawet Dżej Dżej Lipski i Ryszard Bugaj wtedy praktykowali "społeczną naukę papieża".

" I wtedy Jego Eminencja Prymas nazywał Gazetę "szczekającymi kundelkami". "

Jai jako dwudziestoletni idealista uważałem i nadal jako czterdziestoletni cynik uważam, że polityka appeasementu wobec KK jest kompletnie samobójcza. Dla tych ludzi nie istnieją żadne kompromisy, przecież nawet już ten faszystowski zakaz aborcji jest dla nich za mało zakazowy. Więc oczywiście dla prymasa kundlem będzie zawsze każdy, kto się ośmiela mieć inne zdanie, nawet nie inne w sensie radykalnie inne, ale inne w sensie "może to warto jednak obgadać, o łaskawa przenajjaśniejsza eminencjo". Dlatego prywatnie uważam, że skoro i tak mam być dla prymasa "kundlem", to ja też mu będę okazywać szacunek w stopniu adekwatnym.
-
2008/05/09 22:59:13
@robpur i wo:
Łatwo mi się zgodzić z każdym z Was. Bo Gazeta zawsze była jak karafka Lafontaine'a, prawie każdy mógł dostrzec w niej swoje barwy ulubione (a także nie). Dlatego zresztą da się lubić, ale przy takim rozwichrzeniu od lewa do prawa każda próba wskazania trendu łatwo spotka się z kontrprzykładem.

@airborell i wo:
Są jednak kultywowane od lat obszary tabu, widoczne zwłaszcza w sferze języka dyskusji o aborcji i KRK. Tu już nie ma miłego rozwichrzenia, a standard dyskursu uosabia Czech. Przypomnijcie sobie też bałwochwalczą stypę po śmierci JPII.

Faktem jest, że bardziej "wolnomyślicielskie" artykuły lądują w dodatkach. Dobre i to.
-
wo
2008/05/09 23:36:05
@stribog
"Dlatego zresztą da się lubić, ale przy takim rozwichrzeniu od lewa do prawa każda próba wskazania trendu łatwo spotka się z kontrprzykładem. "

To ja wreszcie poproszę o te lewicowe kontrprzykłady z lat 1989-1991.
-
2008/05/10 00:18:09
Bardzo lewicowe są teksty Witolda Gadomskiego (vel kochanek bez pieniędzy) z cyklu "Czy rynek ma zawsze rację? I dlaczego "tak". Lewicowa z pewnością była kampania poparcia ataku na Irak. Wspieranie Platformy Obywatelskiej w ostatnich wyborach to wyborny przykład lewicowej postawy.
Doceniam teksty ukazujące dyskryminacje ze względu na orientacje seksualną, ale czemu tak rzadko, spotykam rzetelne teksty dotyczące wykluczenia ekonomicznego, jeśli już się pojawiają, to tylko po to by piętnować bierność, brak inicjatywy, albo bezduszność urzędników. Problem biedy pokazywany jest jako skutek uboczny słusznych w gruncie rzeczy przemian ("Nierówności są ok"). W dziale ekonomicznym "niezależni" eksperci ("główny ekonomista banku xxx") dobrotliwie radzą ograniczać presję na wzrost płac, bo oni juz doskonale wiedzą o ile podskoczy inflacja i bezrobocie.
Jeśli zaś chodzi o poziom tekstów to widać wyraźnie brak talentów, wsród piszących, talent został zastąpiony autorytetem. Tak, część dziennikarzy patrzy na świat z wyżyn swojego pomnika. Obrzydliwe i agresywne teksty o proteście bezdomnych (?) kobiet z Wałbrzycha, brednie Stasińskiego na tematy rozmaite. Zastanawiałem się nie raz czemu GW nie zostało zakasowane przez Dziennik (Michalski pisze ciekawiej niż 10 Stasińskich razem wziętych), przecież to niemal ta sama linia... Ech my Polacy "lubim pomniki".
-
2008/05/10 00:25:47
@wo: "poproszę o te lewicowe kontrprzykłady z lat 1989-1991"

89-91? Trochę to nieuczciwe; wiesz dlaczego.
-
2008/05/10 01:10:04
wo:

moja odpowiedz, na żądanie przytoczenia przykładów lewicowości (w rozumieniu radykała Orlińskiego z początku lat 90 - tych) w GW i jej powiedzmy "bliskim otoczeniu, brzmi: prawdopodobnie takich nie ma, dysponuje zreszta gl. wlasna pamiecia. Mozna oczywiscie pobawic sie w kazuistyke i pogrzebac w archiwach i poprzerzucac sie cytatami, ale z mojego punktu widzenia prawda wyglada tak - brak lewicowosci tez mozna stopniowac. I jak slusznie ktos zauwazyl, brak "centrowo -liberalnego" Jacka Żakowskiego,moze jeaszcze nie rozstrzyga o prawicowym charakterze GW, tak samo jak jego obecnosc nie czynila jej gazeta lewicowa, ale jest to niewatpliwie jakis symptom. Powtarzam-deficyt mysli lewicowej jest stopniowalny i twierdze (chociaz nie wiem, czy to mozliwe do udowodnienia), ze ten deficyt byl kiedys mniejszy niz dzis chociaz rzeczywiscie "sierakowskim" to w GW nikt nigdy nie jechal. To w duzej mierze kwestia wrazenia, ktore jest wrosniete w caly owczesny kontekst, zwiazany z wydarzeniami, nastrojami, przekonaniami wowczas dominujacymi i same cytaty, takie czy inne niczego tu nie zalatwia. I prosze nie posadzac mnie o probe wykrecenia sie od dyskusji. Ja po prostu mam watpliwosci, czy ktostu kogos do czegokolwiek przekona, bo to wiaze sie rowniez tym, gdzie stalismy wowczas my, ktorzy teraz sobie dyskutujemy, co jakos determinuje nasze stanowiska. Czy Jacek Kuron i Adam Michnik nie mieli w sobie nic z lewicowych kontestatorow. Widzialem ich po raz pierwszy na mitingach na UG, gdzie potrafili rozmawiac z tlumami ludzi, w sposob bezposredni, cieplo i serdecznie, czarujac erudycja, polotem, otwartoscia myslenia. W niedbalych strojach, z nieodlacznym papierosem, luznym stylem bycia. Dla mnie, 17- letniego chlopakato bylo objawienie i - jakkolwiek by to naiwnie nie zabrzmialo - synonim szlachetnej lewicowosci. I dzis mimo, ze jestem "trzydziestoparoletnim cynikiem" nie wstydze sie tego i nawet rozumiem siebie z tamtych lat, chociaz nie wielbie juz Adama Michnika, ktory na spotkaniu z Danielem Cohn - Bentidtem, mimo wysilkow nie przypominal juz tego sprzed lat. Zaluje, wiem ze "to se ne wrati", nie sile sie na orzekanie czy tak musialo byc, ale ... mam nadzieje spotkac jeszcze w zyciu kogos takiego, moze cynizm mi przejdzie:). Sorry za osobisty ton. pozdrawiam wszystkich
PS.
Przeglad archiwum jednak zrobie:P.
-
2008/05/10 07:32:34
@wo: ale w 1989 roku chodziło o to, żeby wygrać wybory, a do tego potrzeba było posługiwać się w miarę jednolitym komunikatem. I tak Lipski jako mason był jednym z niewielu kandydatów KO do Senatu, który musiał walczyć w drugiej turze, bo miejscowy biskup poparł prawdziwego Polaka i dobrego katolika.

Właśnie czytam książkę Chwedoruka i generalnie jestem pod wrażeniem złudzeń, jakie solidarnościowa lewica miała w związku z Kościołem (w szczególności, że Kościół będzie sojusznikiem ideowym w walce z liberałami). Ale też nie opowiadaj, że w roku 1991 (czyli szczytu pierwszej wojny aborcyjnej) nikt nie przeciwstawił Kościołowi odpowiednio silnego frontu. Labuda czy Małachowski mówili otwarcie i pełnym głosem, i generalnie znajdowali wtedy wyraźne poparcie w "Gazecie".
-
2008/05/10 09:11:03
@wo
"Ale to tak jak z Wolnym Rynkiem Owiec - nic mądrego napisać nie umie, ale stara się nie zachowywać niegrzecznie, więc nie daje mi pretekstu."

No bardzo mi miło, to chyba znaczy że o mnie myślisz (jeśli traktować poważnie Freuda). Za twoje przejęzyczenie - ,,nic mądrego napisać nie umie zamiast ,,nic lewicowego napisać nie umie , jako Freudowskie, też się nie gniewam.
A odnośnie pretekstu, to wystarczy poprosić a na twój blog więcej nie zajrzę, rozumiem że jako niewygodny prawicowiec, ze swoimi trafnymi uwagami, jestem niemile widziany.

,, @stribog
"Z niezdrowej ciekawości: Uważasz się za "zwolennika Marksa"?"

@wo
Na tyle, na ile uważam siebie za zwolennika Freuda czy zwolennika Keplera.

Zadziwiające zestawienie autorytetów. Manipulatora i naciągacza ideowego Marksa do jednego worka z Freudem i Keplerem. To tak jakby na pytanie czy jesteś zwolennikiem Michnika albo Rydzyka odpowiedzieć- że na tyle, na ile uważam siebie za zwolennika Kopernika czy zwolennika Skłodowkiej-Curie.
-
2008/05/10 09:21:25
wolnorynkowiec - Zadziwiające zestawienie autorytetów.
wolnorynkowiec - Manipulatora i naciągacza ideowego Marksa
wolnorynkowiec - do jednego worka z Freudem i Keplerem.

Kepler Keplerem, ale Freud i Marks fantastycznie pasują do jednego worka i niech w nim razem się gnieżdżą po wieki.
Obaj uprawiali pseudonaukę, każdy na swoim poletku.
Obaj mieli (a nawet mają do dziś) wyznawców.
-
wo
2008/05/10 10:30:49
@stribog
"89-91? Trochę to nieuczciwe; wiesz dlaczego."

Postawiono tezę dotyczącą tych lat. Moim zdaniem, ta teza to bujda na resorach. I nie wykażesz jej przy pomocy cytatu z dajmy na to 2005.

@airborell
" Ale też nie opowiadaj, że w roku 1991 (czyli szczytu pierwszej wojny aborcyjnej) nikt nie przeciwstawił Kościołowi odpowiednio silnego frontu."

Nikt nie przeciwstawił Kościołowi odpowiednio silnego frontu. Były w obozie lewicy solidarnościowej jednostki, które tej filozofii po góralsku już nie mogły ścierpieć i odważały się zabrać głos. Za co natychmiast wpadały we własnym środowisku w ostracyzm typu "Celiński, ten kryptokomunista; Labuda, ta stuknięta feministka". To nie były nigdy fronty, to byli samotni strzelcy. Właśnie za to mam zresztą żal do tych ludzi, gdyby wszyscy wystąpili z ROAD czy z UD w jednym momencie, tworząc wspólne ugrupowanie, to miałoby sens - a takie kolejne samotne odejścia Balickiego czy Celińskiego nie miały w ogóle siły sprawczej w polskiej polityce.

"Labuda czy Małachowski mówili otwarcie i pełnym głosem, i generalnie znajdowali wtedy wyraźne poparcie w "Gazecie"."

Nieprawda. Dopuszczano ich do głosu na zasadzie "dopuszczamy do głosu różne opcje" (na jedną Labudę dopuszczano wtedy oczywiście średnio dziesięciu Rayzacherów). Ale pokaż mi ten gazetowy _edytorial_ w sprawie aborcji z tego okresu.

@robpur
"moja odpowiedz, na żądanie przytoczenia przykładów lewicowości (w rozumieniu radykała Orlińskiego z początku lat 90 - tych) w GW i jej powiedzmy "bliskim otoczeniu, brzmi: prawdopodobnie takich nie ma, dysponuje zreszta gl. wlasna pamiecia. "

Która podsuwa Ci też, że w latach 1989-1991 na łamach "GW" o aborcji pisano używając języka "płód" i "aborcja" - jak udowodniłem konkretnymi przykładami, okazało się to być defekacją do blaszanego naczynia.

" Mozna oczywiscie pobawic sie w kazuistyke i pogrzebac w archiwach i poprzerzucac sie cytatami"

To może się wreszcie pobaw, bo najbardziej to lubię takich internetowych misiaczków, którzy stawiają fałszywą tezę, nie potrafią przytoczyć żadnego cytatu na jej poparcie, a jak ktoś im przytacza miażdżący kontrargument, to nazywają to "przerzucaniem się cytatami". Nie ma przerzucania. Jest jedna fałszywa teza nie poparta niczym i jedna prawdziwa, poparta cytatami.

"Powtarzam-deficyt mysli lewicowej jest stopniowalny i twierdze (chociaz nie wiem, czy to mozliwe do udowodnienia), ze ten deficyt byl kiedys mniejszy niz dzis chociaz rzeczywiscie "sierakowskim" to w GW nikt nigdy nie jechal."

Ty weź się zastanów nad tym, co napsiałeś. Centrowego Żakowskiego rzeczywiście nie ma. Zamiast niego są autorzy usytuowani znacznie bardziej na lewo, jak Adam Leszczyński czy Artur Domosławski. Jakim cudem zniknięcie centrysty i pojawienie się dwóch ludzi otwarcie deklarujących sympatie na lewo od centrum (plus otwarcie na środowisko Sierakowskiego) ma doprowadzić do tego, że myśl lewicowa jest _bardziej_ nieobecna?

". I prosze nie posadzac mnie o probe wykrecenia sie od dyskusji."

Ja nie posadzam o próbę wykręcenia się od, ja widzę brak argumentów pozwalających na.

"Dla mnie, 17- letniego chlopakato bylo objawienie i - jakkolwiek by to naiwnie nie zabrzmialo - synonim szlachetnej lewicowosci"

Papieros? Niedbały strój? I to już ma kogoś czynić lewicowcem? Sorki, to ja jednak wolę kogoś eleganckiego, niepalącego ale na przykład pro-choicowego.

@blaise
"Bardzo lewicowe są teksty Witolda Gadomskiego (vel kochanek bez pieniędzy) z cyklu "Czy rynek ma zawsze rację? I dlaczego "tak". "

Przecież zejście na lewo nie polegało na tym, że Gadomski zmienił poglądy tylko na tym, że są też teksty autorów usytowanych znacznie bardziej na lewo, związanych np. ze środowiskiem Krytyki Politycznej.
-
wo
2008/05/10 10:32:55
@rynek owiec
"Zadziwiające zestawienie autorytetów. Manipulatora i naciągacza ideowego Marksa do jednego worka z Freudem i Keplerem."

Twoja nieznajomość historii filozofii prowadziła Cię niedawno do kompromitującej tezy, jakoby filozoficzną podstawę myśli lewicowej zawsze stanowił utylitaryzm. Nie jesteś więc oczywiście w stanie ocenić roli Marksa w rozwoju filozofii.

@świnka
"Kepler Keplerem, ale Freud i Marks fantastycznie pasują do jednego worka i niech w nim razem się gnieżdżą po wieki.
Obaj uprawiali pseudonaukę, każdy na swoim poletku. "

Tak samo jak Kepler. Kepler uważał, że planety krążą po kryształowych obręczach i zastanawiał się, jakie muszą być parametry ruchu, żeby wydawany przez nie odgłos - gdy tak pocierają o te obręcze - układał się w harmonijny akord, bo Muzyka Sfer nie może mieć dysonansów, Bóg nie stworzyłby wszechświata, który nie stroi. Jak to nie jest pseudonauka, to nie wiem co nią jest.
-
2008/05/10 11:58:35
Że Gazeta jest _teraz_ otwarta na środowisko Krytyki Politycznej? Jedna Dunin (i to w "Obcasach") wiosny nie czyni. Ok, raz napisała, że podatki są fajne i zaraz ją Gadomski zglanował.

Prawdą jest, że pojawili się w Gazecie Domosławski i Leszczyński; tyle, że zajmują się głównie Ameryką Południową i Afryką, czyli tematami dosyć... bezpiecznymi. Z drugiej strony, np. w sprawie wojny z Iraku Gazeta szła ręka w rękę z jastrzębiami spod znaku różnych Wprostów (nie mówiąc już o tym, że znany miłośnik Guantanamo właśnie został szefem działu zagranicznego gazety).
-
2008/05/10 13:00:01
Airbonnel:
Rozpędziłeś się. Dunin napisała, że wysokie podatki przyczyniają się do umacniania więzi społecznych, co jest tezą totalnie absurdalną.
-
2008/05/10 14:16:07
Naczelny inteligent PiSu staje po stronie smoka wawelskiego:
pawelpaliwoda.salon24.pl/73829,index.html

Z reguły to jest tak, że czytając czyjeś wypowiedzi, argumenty, przekonuję się trochę do zdania tej osoby albo przynajmniej trochę zaczynam rozumieć jej opinię. Z wyjątkiem prawicy. Tutaj im więcej ich wypowiedzi czytam, tym bardziej przekonuję się, że to g nad g-ami.
-
wo
2008/05/10 14:50:28
@airborell
" Jedna Dunin (i to w "Obcasach") wiosny nie czyni."

Fakt - rzeczywiście, powinniśmy już zdjąć ten bezwzględny zakaz druku z całej reszty tego towarzystwa. Sam nie wiem jak to się stało, że tylko Dunin nie objął.

"; tyle, że zajmują się głównie Ameryką Południową i Afryką,"

No ale nie tylko, zwłaszcza Leszczyński.

"Z drugiej strony, np. w sprawie wojny z Iraku Gazeta szła ręka w rękę z jastrzębiami spod znaku różnych Wprostów (nie mówiąc już o tym, że znany miłośnik Guantanamo właśnie został szefem działu zagranicznego gazety)."

Toteż ja nie mówię, że jest lewicowa - ale w porównaniu z okresem niemalże korwinowskiego przechyłu lat 89-91 widzę ogromny postęp w sensie samego otwarcia na inne idee.
-
2008/05/10 15:05:51
Korwinistyczne nie korwinistyczne. Na początku lat 90. nie było nawet za bardzo dyskusji nad progresją podatkową - wydawała się ona oczywista. Na przestrzeni ostatnich 10 lat przypominam sobie dosłownie pojedyncze teksty w obronie progresji, za to co chwilę czytam, jaki to wspaniały jest podatek liniowy i ile krajów już go wprowadziło.
-
wo
2008/05/10 17:35:23
@airborell
"Na początku lat 90. nie było nawet za bardzo dyskusji nad progresją podatkową - wydawała się ona oczywista. Na przestrzeni ostatnich 10 lat przypominam sobie dosłownie pojedyncze teksty w obronie progresji, za to co chwilę czytam, jaki to wspaniały jest podatek liniowy i ile krajów już go wprowadziło."

No właśnie wcale się to nie zmieniło. Tekstów w obronie progresji w "Gazecie" nie było nigdy, za to zawsze mieliśmy uczone komentarze o "nadmiernym fiskalizmie" i że jak udowodnił wybitny radziecki naukowiec Lafferow, wysokie podatki szkodliwymi są.
-
2008/05/10 18:30:23
Tekstów w obronie progresji nie było, bo kiedy tworzono polski system podatkowy, progresja była czymś oczywistym. Koncepcje podatku liniowego zaczęły się pojawiać gdzieś w połowie lat 90. (coś takiego było chyba w programie Gingricha), a jakaś szersza dyskusja na ten temat wybuchła gdy Balcerowicz został wicepremierem u Buzka.
-
2008/05/10 19:03:47
@airborell "Koncepcje podatku liniowego zaczęły się pojawiać gdzieś w połowie lat 90"

Niezupełnie. Już w latach 80-tych podatek liniowy był np. w Islandii. Chociaż prawdą jest, że w połowie lat 90 spopularyzowali go w Europie wsch. ekonomiści z Instytutu Hoovera (google for Hall & Rabushka)
-
2008/05/10 19:09:39
@socjalliberal

Eh, Sabatha nie ma to dokazują...
-
2008/05/10 20:36:15
Chcecie wzorca lewicowej gazety?
'Harakiri'. To naprawdę dobre pismo i pokazuje, jak można połączyć lewicowość z głęboką mądrością w formie... no cóż, frywolnej. Uczcie się.
Ach, słodka Francja, gdzież są niegdysiejsze śniegi, a gdzie niegdysiejszy profesor Choron.
-
wo
2008/05/10 22:35:48
@swinka
"Chcecie wzorca lewicowej gazety?
'Harakiri'. To naprawdę dobre pismo"

Ale to nie jest, pardon my French, dziennik. Jednoznacnie pozytywnego wzorca lewicowego dziennika dla mnie nie ma (zapewne przyczynia się do tego to, że jestem totalnym varelse jeśli chodzi o języki nordyckie). Pewnie Guardian, ale oni mają (mieli?) jakieś niesmaczne odloty w new age.
-
2008/05/10 22:52:55
@hoool: "zrozumialem, ze to ty masz do mnie pretensje o wirtualnego plaskacza, ktorego ci wymierzylem."

Nie... ja chcę razem z Tobą ramię w ramię bić buców.
-
wo
2008/05/10 23:05:34
@inz.mru
"Nie... ja chcę razem z Tobą ramię w ramię bić buców."

Nie zapominaj, że Janek w pierwszej kolejności chce bić marksistów.
-
2008/05/11 15:00:06
A niech bije. Czy moment... zostałem już marksistą? :-) Niestety dialektykę ciągle uważam za bzdury. Heglowską też. W ogóle neguję całą ideę postępu.
-
2008/05/11 15:14:54
Miazdzace kontrargumenty? Wolne zarty. Po pierwsze to czysta kazuistyka i slusznie ktos zauwazyl,ze nawet w wypowiedziach Marka Jurka daloby sie dogrzebac jakichs wyrwanych zdan, ktore zabrzmialyby lewicowo. Po drugie napisalem i upieram sie przy tym: tu nic nie da sie udowodnic. Bo niby jak? jak to zmierzyc, zwazyc, jak umiescic na osi? Bardziej lewicowa, bardziej prawicowa? Jakich uzyc kryteriów lewicowosci, skoro byles laskaw obsmiac moje zwierzenie, z pierwszego w zyciu spotkania w politykami nie w garniturach i z wasami i nie gadajacych jak na " VII plenum", za to niemalze z skorzanych kurtkach,czy rubaszkach i leninowkach, z nieszczesnymi papierosami w zebach (przypominam, to poczatek lat 90 - tych na mily bog), - w atmosferze jak na wiecu dzien przed szturmem na palac zimowy. Pomine fakt, ze to troche nieladnie cytowac to jako wyznacznik lewicowosci ktory wyznaje, bo caly ten fragment sluzyl czemu innemu - mial na celu zarysowanie roznic mentalnych, jakie musza nas dzielic. Ale niech Ci bedzie. Tylko skoro juz zakpiles sobie z mojej (dzieciecej prawie) egzaltacji, to moze powiesz dlaczego Twoje rozumienie lewicowosci musi byc sluszniejsze. Dla mnie np. styl jest cholernie wazny i polityk lewicowy w garniturze od Armaniego (nie cierpie garniturow, precz z tym umundurowaniem!!!!!), to oksymoron i zawsze bede tesknil do rozchelstanego Kuronia.Czy to znaczy ze nie akceptuje wymuskanego Zapatero. Nie! Ale wolalbym jakis jego skrzyzowanie z Chavezem! Czy to cala moja definicja lewicowosci? Na wszelki wypadek od razu znow krzykne NIE!!!, bo jeszcze WO ją zacytuje i okaze swoja wyzszosc. Jednak styl jakos determinuje poglady, zachowanie i w dodatku (dla mnie) jest pewna wartoscia samoistna. Politykow nie traktuje wylacznie merkantylnie - wymagam tez od nich pewnych wrazen estetycznych.Dlaczego zawsze jestem sklonny uznac demokratow za bardziej lewicowych od republikanow? Bo moim zdaniem nikt nie mialby klopotu z odpowiedzia na pytania , na czyjej konwencji wyborczej kandydat gral na saksofonie, a cala sala tanczyla macarene. To nieistotne? A moim zdaniem to zalezy od tego "gdzie jest naprawde zycie. Dla mnie wlasnie tam.
-
2008/05/11 15:18:39
Dalej - Podobna role grala wzmianka o Zakowskim (zreszta nie pisalem tylko o nim) tez miala (co wyraznie zaznaczylem) zmnaczenie symboliczne. Ty zas rozprawiasz sie z nia "detalicznie". Jesli tak cenisz doslownosc, to pozwol ze przypomne Ci tez, ze z moich dluuuugich wpisow (sorry za to) cytujesz i komentujesz wybrane fragmenty. Na wiele nie otrzymalem zadnych odpowiedzi. Ty zas zacytowales bon mot Michnika, wypowiedz Kuronia, zadecydowales ze "inne glosy" byly tylko tolerowane (nie wiem jak to zmierzyles?) i nazwales to "miazdzacymi argumentami". Cytujesz tytul artykulu Ewy Milewcz, ktory sam byl cytatem z wypowiedzim kogos innego, dodajesz, ze tego jezyka (dziecko poczete) uzywali "wszyscy"(dziennikarze GW ROAD- owcy) juz bez przykladow i to sa Twoim zdaniem "miazdzace argumenty". Pomijasz glosna wypowiedz Kuronia bodajze dla Wiadomosci Kulturalnych, w ktorych chyba w dodatku pracowales, gdzie powiedzial on wyraznie ze serce ma nadal po lewej stronie i jego marzeniem jest budowanie partii socjaldemokratycznej, dla dopiero kiedy zbuduje sie normalny lad demokratyczny i gospodarczy - czyli kapitalizm. Pomijasz glosne wypowiedzi Michnika okreslajace prawice slowami Pilsudzkiego jako "potworne karly" wyplute z rodzimych bagien. Pomijasz fakt, ze w UD na poczatku rola takich ludzi jak Frasyniuk, Balicki czy Kuratowska nie byla marginalna, a wraz z wejsciem do gry Balcerowicza, pierwsze skrzypce zaczeli grac ludzie z dawnej KLD Nie bylo juz wtedy mowy o zadnym przechyle socjaldemokratycznym. Pomijasz to, ze tacy ludzie jak Bujak i Lis mimo ze weszli do UW znikneli z areny publicznej, ze wraz z przegrana prezydencka Kuronia i jego marginalizacja srodowiska te przestaly juz mowic o czymkolwiek innym niz tylko o wzroscie gospodarczym , a wraz z nimi i GW zaczela poswiecac uwage czemukolwiek innemu niz temu wlasnie wymiarowi transformacji. Ironicznie wypowiadasz sie o Tischnerze, ale to on byl piewca UD jako tego srodowiska, do ktorego nalezy - symbolicznie - i ksiadz i dziwka i policjant i zlodzie, i nauczyciel - i wszyscy oni chca zbudowac mostc przez rzeke, za ktora znajduje sie i burdel i posterunek i sklep i szkola. W moim rozumieniu byla to pochwala wielowymiarowej zmiany cywilizacyjnej, dla wszystkich i na wielu polach. Nie zas tylko uczynienia z Polakow spoleczenstwa mieszczanskiego. To za czasow Balcerowicza nastapilo owo zwyciestwo Rokity "zza grobu".
Mam jeszzce jedna odpowiedz na zagadke dlaczego dzieli nas ta roznica zdan. Jako byly pracownik GW uwazam, ze na Twoje zdanie moze rzutowac wewnetrzna atmosfera w redakcji, ktora nie zawsze pokrywa sie z oficjalna linia pisma i jest duzo bardziej lewicowa nizby to wynikalo z tego co sie pisze na lamach gazety. Mam wrazenie, ze troche mieszaja Ci sie te dwie rzeczy.
-
wo
2008/05/11 19:34:17
@robpur
" Po pierwsze to czysta kazuistyka"

Goście nie mający żadnych argumentów na poparcie swoich tez zwykle rzeczywiście albo nazywają argumenty oponenta albo "czystą kazuistyką" albo "czystą demagogią".

" Po drugie napisalem i upieram sie przy tym: tu nic nie da sie udowodnic"

Postawiłeś tezę "wtedy w powszechnym obiegu bylo okreslenie plod, a nie dziecko poczete". To teza, którą dość łatwo udowodnić lub obalić odpowiednimi cytatami.

"moze powiesz dlaczego Twoje rozumienie lewicowosci musi byc sluszniejsze."

Jajako postmodernista unikam klasyfikacji "słuszniejsze"/"mniej słuszne". Jeśli dla kogoś marka garnituru ma wyznaczać lewicowość i prawicowość (i nagle cały tłum klerykonacjonalistów z "Solidarności", jak ten Hudefak co to zawsze chodził w swetrze i był jakimś ministrem w rządzie Buzka, staje się szalenie lewicowa), to po prostu uznaję go za nieodpowiedniego partnera do rozmowy. To nie jest kwestia "słuszniejsze"/"mniej słuszne", to po prostu kwestia "wypad do Psychiatryka24, bo tutaj wolę posługiwać się innymi kryteriami".

"Na wiele nie otrzymalem zadnych odpowiedzi. "

Wydawało mi się, że wybieram istotne punkty, odcedzając bezsensowną wodę, którą zapełniasz teksty. Czym Ty na litość boską się zajmowałeś w redakcji, skoro nie umiesz swoich argumentów wyrazić w krótkich punktach? Jeśli pominąłem coś, co Twoim zdaniem było istotne, to oczywiście przypomnij to, a niezwłocznie się odniosę. Ale niech to będzie, proszę, raczej zwięzłe.

"Cytujesz tytul artykulu Ewy Milewcz, ktory sam byl cytatem z wypowiedzim kogos innego,"

Bzdura. Owszem, przytoczyłem akurat ten fragment artykułu Ewy Milewicz, który był cytatem z czyjejś wypowiedzi. Ale sam artykuł cytatem już nie był i określenia "dziecko poczęte" Ewa Milewicz używała z własnej inicjatywy.

". Pomijasz glosna wypowiedz Kuronia bodajze dla Wiadomosci Kulturalnych, w ktorych chyba w dodatku pracowales, gdzie powiedzial on wyraznie ze serce ma nadal po lewej stronie i jego marzeniem jest budowanie partii socjaldemokratyczne"

Spieramy się teraz o lata 89-91. Według mojej najlepszej wiedzy, nie ukazywało się wtedy pismo o takim tytule. Ja twierdzę, że w połowie lat 90. Michnik i Kuroń przesunęli się na lewo w porównaniu ze swoim ultraliberalnym podejściem z lat 89-91. Ty twierdzisz, że przesunięcie było odwrotne - w latach 89-91 obaj mieli jeszcze coś w sobie z "lewicowych kontestatorów" (czyli, jeśli dobrze Cię rozumiem, strój). Nie uzasadnisz tej tezy wypowiedzią Kuronia z połowy lat 90., bo ta akurat przecież wspiera moją tezę o kierunku ich przesunięcia. Owszem, w drugiej połowie lat 90. Kuroń żałował swojego prawicowego przechyłu z lat 89-91 i miał dużo deklaracji o tym, jak to on by kiedyś chciał jeszcze działać w lewicowej partii. Rychło w pieprzony czas.

" Ironicznie wypowiadasz sie o Tischnerze, ale to on byl piewca UD"

Nie "ale" tylko "dlatego, że". Nigdy nie głosowałem na tę partię, zawsze uważałem ją za wielkie polityczne nieporozumienie, służące tylko dalszej klerykalizacji Bolandy.

"Mam jeszzce jedna odpowiedz na zagadke dlaczego dzieli nas ta roznica zdan."

Tu nie ma żadnej zagadki. Ja należę do ludzi, którzy wysoce sobie cenią szkołe polemiki typu cytat-kontrcytat. Z natury rzeczy skazuje mnie to na różnice zdań z różnymi palcossakami.

@inz.mru
"W ogóle neguję całą ideę postępu."

Ja też :-). Jestem marksistą pesymistycznym - odpowiada mi marksistowski język opisu rzeczywistości (walka klas, alienacja, dominujący dyskurs etc.). Natomiast nie wierzę w postęp i happy end społeczeństwa bezklasowego. To trochę jak pesymistyczny katolik wierzący w pusty raj (i stuprocentową frekwencję w piekle) - przecież nadal będzie katolikiem, acz melancholijnym.
-
2008/05/11 21:00:23
Nie wymieniajmy Michnika i Kuronia razem jak nie przymierzając propaganda PRL, bo ich poglądy się różniły. Kuroń pod koniec lat 90. zawrócił na lewo, Michnik nie. Kuroń zgodziłby się z Ostem i Sierakowskim, Michnik ostro z nimi polemizuje.

BTW, Pałubicki był ZTCP jedynym ministrem w rządzie Buzka, który nie dodał do ślubowania prośby, żeby Bóg mu dopomógł, więc uważaj z tym klerykonacjonalizmem. A najlepiej przeczytaj sobie "Gwiezdny czas" Kuronia i opis głodówki w Podkowie Leśnej.
-
2008/05/11 21:13:52

- ustawiasz dyskusje wedle swojego widzimisie - z debaty o plynnym przechodzeniu GW i zwiazanych z nia srodowisk na pozycje konserwatywno - liberalne, zrobiles spor o ich tozsamosc w latach 89 - 91 (nie wiem skad takie ograniczenie?), a z roznych faktow i wypowiedzi wybrales okreslenie "plod" i toczysz batalie o to, czy bylo uzywane czy tez zastapiono je dzieckiem poczetym. Nie, kazuistyka to zbyt lagodne okreslenie. To poprostu manipulacja. Spor toczyl sie o niezwykle szeroki i trudny do zdefiniowania proces odchodzenia GW od wzglednej (jak na Polske ) lewicowosci, do postawy liberalna - konserwatywnej (lub na odwrot jak twierdzisz Ty). Tu nie ma miejsca na taktyke "cytat - kontrcytat" Chyba ze na 5000 cytatów - 3750 kontrycytatów. Lub odwrotnie. A dla okreslenia kto ma racje trzeba by chyba stworzyc jakis specjalny algorytm. Tylko czy poddalbys sie tego rodzaju werdyktowi i sam nie powiedzialbys ze to kazuistyka? Jesli w calym tym procesie (dotyczacym calego srodowiska) mozna wyznaczyc jakies wyrazne cezury, to dla mnie istnieje jedna - powolanie Leszka Balcerowicza na prezesa UW partii i kleska Kuronia w wyborach prezydenckich).To juz polowa lat 90- tych, a nie lata 89 - 91.

- odszedlem z gazety, bo zaczeto mnie otwarcie sekowac, gdy przyznalem sie glosno ze glosowalem na Kwasniewskiego - takie byly zwyczaje w pewnym oddziale tego pisma, ktorego naczelny podobno sie ze wspomniana postacia przyjazni. Moze tez rzeczywiscie nie potrafilem sie streszczac - ale teraz juz nie musze i nie bede stosowac klucza niczym na maturze z polskiego, do dyskusji o procesie tak zlozonym. Zwlaszcza, jesli nie mialem udzialu w tworzeniu tego narzedzia. Tu nikt nikogo nie przekona, bo to nie jest kwestia w stylu: "czy Rywin przyszedl do Michnika o 11.00 czy tez 11.30". Mozemy co najwyzej dac sobie nawzajem do myslenia. Ja jestem na to otwarty.

- jesli chodzi o te wzmianke o roli stroju czy tez szerzej - stylu w polityce (vide Pałubicki), to po wszystkich moich wyjasnieniach musze to uznac za czysta, zlosliwosc, i to tylko po to, zeby nie zakwalifikowac tego jeszcze inaczej i nieco dosadniej

- na koniec musze powiewiedziec, ze mi troche smutno. czytalem twoj blog z zainteresowaniem,oczywiscie widzialem w Tobie aroganta, ale takiego sympatycznego:). Coz, czuje sie tu troche staromodnie, nie uzywam inwektyw, swoich adwersarzy nigdzie nie odsylam, slucham (czytam) ich z uwaga.Kiedy mam wrazenie, ze nie bardzo rozumiemy sie nawzajem, bo ja wole np. analizowac lewicowosc z pozycji blizszych psychoanalizy niz ekonomii, to nie irytuje sie, ale przyjmuje to ze zrozumieniem - wielosc interpretacji, jest dla mnie zawsze zaleta dyskursu. Klopoty ze zrozumieniem czyjegos punktu widzenia, nigdy nie sa dla mnie przeslanka do ich dyskwalifikacji.
Szczerze mowiac, dla mnie postacia totemiczna w tradycji lewicowej jest ten gosc z przypowiesci o synu marnotrawnym, ktory przebaczyl i nagrodzil nawet niewdziecznego i lekkomyslnego, prawica zas to ustawa, dogmat, konsekwencja, sprawiedliwiosc odwazona aptekarska waga...

PS. Gazeta zawsze i od poczatku byla narzedziem lewicy laickiej, przywlaszczonym sobie przez korowski odlam solidarnosci, chociaz nalezala sie calemu ruchowi, za co prawdziwi Polacy, solidarnosciowcy odebrali jej znaczek zwiazku. W odroznieniu od Ciebie, ja takie glosy znacznie czesciej slyszalem wtedy, na poczatku lat 90 - tych, niz dzis. dzisdiablem nie jest juz Michnik, lecz Sierakowski. A wrazym medium Krytyka Polityczna, a nie GW.
-
wo
2008/05/11 21:57:41
@airborell
"Pałubicki był ZTCP jedynym ministrem w rządzie Buzka, który nie dodał do ślubowania prośby, żeby Bóg mu dopomógł, więc uważaj z tym klerykonacjonalizmem"

Pałubicki był ministrem w rządzie Buzka, a więc był politykiem klerykonacjonalistycznym. I nie miałoby najmniejszego znaczenia nawet gdyby prywatnie grał na gitarze w satanistyczno-metalowej grupie Necrocanibalistic Vomitorium.

@robpur
"z debaty o plynnym przechodzeniu GW i zwiazanych z nia srodowisk na pozycje konserwatywno - liberalne, zrobiles spor o ich tozsamosc w latach 89 - 91 (nie wiem skad takie ograniczenie?)"

Moja teza jest taka, że w przeciągu lat 90. GW zjechała na lewo - Twoja taka, że zjechała na prawo. Do określenia kierunku zjeżdżania musimy chyba określić punkt startowy. Moim zdaniem, właśnie punkt startowy to antyaborcyjny neoliberalizm, a potem zaczęto niuansować, otwierając się np. na lewicowych autorów.

"Tu nie ma miejsca na taktyke "cytat - kontrcytat" "

Więc zamiast tego proponujesz "cytat - ogólnikowe pieprzenie kotka za pomocą młotka"? Otóż tutaj - w sensie na tym blogu - właśnie na takie coś nie bardzo jest miejsce, więc bardzo Cię proszę, żebyś swój brak argumentów wyrażał zwięźlej.

"takie byly zwyczaje w pewnym oddziale tego pisma"

Jest mi bardzo przykro, serio - często słyszę, że w Warszawie mamy cieplarniane warunki w porównaniu z oddziałami.

"Moze tez rzeczywiscie nie potrafilem sie streszczac - ale teraz juz nie musze i nie bede stosowac klucza niczym na maturze z polskiego, do dyskusji o procesie tak zlozonym. "

Oczywiście nikt nic nie musi, ale także nikt nie musi się produkować na moim blogu.

"na koniec musze powiewiedziec, ze mi troche smutno. czytalem twoj blog z zainteresowaniem,oczywiscie widzialem w Tobie aroganta, ale takiego sympatycznego:)"

No ale przecież zawsze tak jest, że każdy arogant wydaje się sympatyczny, dopóki się z nim zgadzasz :-)

" Coz, czuje sie tu troche staromodnie, nie uzywam inwektyw, swoich adwersarzy nigdzie nie odsylam, slucham (czytam) ich z uwaga"

Wiesz, monolog z cyklu "ja jestem szlachetnym dyskutantem, który wszystkich czyta z uwagą, a tu mnie ktoś tak arogancko flekuje" to niezbyt oryginalny chwyt erystyczny. Twój tekst o artykule Ewy Milewicz "ktory sam byl cytatem z wypowiedzim kogos innego" niespecjalnie świadczy o uważnym przeczytaniu tego, co o tym artykule napisałem.

"Szczerze mowiac, dla mnie postacia totemiczna w tradycji lewicowej jest ten gosc z przypowiesci o synu marnotrawnym, ktory przebaczyl i nagrodzil nawet niewdziecznego i lekkomyslnego, prawica zas to ustawa, dogmat, konsekwencja, sprawiedliwiosc odwazona aptekarska waga..."

Zgoda, ale teraz przecież mówimy o literaturze i psychologii. A lewica i prawica gdzieś tam się jednak przekłada na progresję podatkową i prawo do aborcji, a więc prędzej czy później musi się pojawić jakaś ustawa i nawet sprawiedliwość odmierzana excelem księgowej.

-
jsw
2008/05/11 22:16:17
@WO
" a więc prędzej czy później musi się pojawić jakaś ustawa i nawet sprawiedliwość odmierzana excelem księgowej."

Tak jak ty nie lubisz słowa _postęp_ tak ja nie cierpię słowa _sprawiedliwość_ :)
-
wo
2008/05/11 22:18:45
@jsw
"Tak jak ty nie lubisz słowa _postęp_ tak ja nie cierpię słowa _sprawiedliwość_ :)"

Hej, ja nie mam nic przeciwko słowom, ja jestem tylko sceptykiem i pesymistą w większości kwestii. W kwestii sprawiedliwości zresztą też, ale przecież trudno uniknąć odwołania się do tego pojęcia prędzej czy później ilekroć się dyskutuje o podatkach.
-
jsw
2008/05/11 22:28:47
ja też słów o nic nie obwiniam, ale niektóre służą głównie fałszowaniu rzeczywistości i jak tylko się pojawiają w obiegu znak, że szykuje kolejna masakra. Do tych słów na pierwszym miejscu zaliczam "sprawiedliwość" zaraz obok "miłości bliźniego"
-
2008/05/12 00:35:45
A propos wypowiedzi WO o cieplarnianych warunkach w centrali w porównaniu z oddziałami.
Jak prawie dekadę temu stawiałem pierwsze kroki w dziennikarstwie to pewna pani red. w oddziale GW powiedziała mi, żebym nie używał tak trudnych słów jak "lapidarnie". Bo lokalni czytelnicy nie zrozumieją o co mi chodzi. Drugich kroków dziennikarskich nie postawiłem, ani w GW, ani nigdzie indziej, do czego przyczynił sie też dokładnie w tym samym czasie usłyszany zakaz (który napłynął z centrali) pytania Kwaśniewskiego, wizytującego właśnie region, o kilka dni wcześniejsze samopoczucie na ukraińskich cmentarzach (co mnie osobiscie nie dotyczyło, ja mogłem wówczas co najwyżej otwarcie i bezkompromisowo zadawać pytania szefowi straży miejskiej albo radnym z komisji kultury).
Pogłoskę o tym, że w centrali jest inaczej (w tym przypadku znaczy: lepiej) potwierdzili wszyscy, z którymi rozmawiałem, a którzy mieli empiryczne porównanie.
W sprawie meritum, nie wiem jak można porównywać lewicowe listki figowe z lat 90-tych z dzisiejszymi sążnistymi esejami Leszczyńskiego, Domosławskiego, czy szeroko dopuszczanych na łamy autorów z KP. Pomimo Węglarczyka i Gadomskiego
-
2008/05/12 07:44:33
Czyli rozumiem, że klerykalno-nacjonalistycznym politykiem był Balcerowicz. Jasne.

-
wo
2008/05/12 08:18:56
"Czyli rozumiem, że klerykalno-nacjonalistycznym politykiem był Balcerowicz. Jasne. "

Ojej, no to zamień "ministrem w rządzie Buzka" na "politykiem z AWS". AWS to przecież właśnie ta partia, która zaproponowała intronizację Chrystusa Króla dla uchronienia Bolandy przed bolszewicką nawałą w postaci nowej konstytucji. To była partia klerykalno-nacjonalistyczna, a więc każdy jej polityk był politykiem obozu klerykalno-nacjonalistycznego. I nawet najbardziej poplamiony sweter cuchnący papierosami jak dworcowa popielniczka nikogo w niej nie mogły uczynić politykiem lewicowym.

A Balcerowicz w tej koalicji był po prostu uczestnikiem udanej skądinąd próby zbiorowego udziału w konkursie o nagrodę Darwina, niewątpliwie należną Unii Wolności.
-
2008/05/12 18:15:13
@WO: "Jestem marksistą pesymistycznym - odpowiada mi marksistowski język opisu rzeczywistości (walka klas, alienacja, dominujący dyskurs etc.)."

No to może ja też jestem, ale nie mogę się o tym nigdy przekonać, bo zawsze odbijam się od diamatu, który jest wykładany jako podstawa marksizmu. No i ten nieszczęsny, wyrwany z kontekstu cytat o opium (to szersza tradycja wyrywania z kontekstu, że wspomnę "niebo gwiaździste" i "byt określa świadomość").

"Natomiast nie wierzę w postęp i happy end społeczeństwa bezklasowego."

Chyba się nie zrozumieliśmy. Ty nie wierzysz w postęp tak jak się nie wierzy w drużynę reprezentacyjną w piłce nożnej. Ja nie wierzę tak jak się nie wierzy w krasnoludki. :-)
-
wo
2008/05/13 10:10:49
@inz.mru
"No to może ja też jestem, ale nie mogę się o tym nigdy przekonać, bo zawsze odbijam się od diamatu, który jest wykładany jako podstawa marksizmu"

"Podstawa"? Podstawą jest walka klas. Materializm dialektyczny to metafizyka marksizmu, wobec której mam stosunek olewczy, jak wobec wszelakiej metafizyki czegokolwiek.

"Chyba się nie zrozumieliśmy. Ty nie wierzysz w postęp tak jak się nie wierzy w drużynę reprezentacyjną w piłce nożnej. Ja nie wierzę tak jak się nie wierzy w krasnoludki. :-)"

Nie, ja nie wierzę właśnie jak w twór fantomowy.
-
jsw
2008/05/15 21:04:52
@WO
""Podstawa"? Podstawą jest walka klas. Materializm dialektyczny to metafizyka marksizmu, wobec której mam stosunek olewczy, jak wobec wszelakiej metafizyki czegokolwiek."

Co to jest walka klas?. Klasa Ia naparza się z Ib czy co?. Albo sobie żartujesz a ja tego nie załapałem, albo za dużo oczytałeś się Marksa i ci się coś w głowie przez to porobiło
-
wo
2008/05/16 01:14:47
@jsw
"Co to jest walka klas?. Klasa Ia naparza się z Ib czy co?"

Proponuję zacząć od en.wikipedia.org/wiki/Class_conflict , nie chce mi się wyjaśniać od zera tak złożonego pojęcia.
-
2008/05/17 14:35:44
"Przecież zejście na lewo nie polegało na tym, że Gadomski zmienił poglądy tylko na tym, że są też teksty autorów usytowanych znacznie bardziej na lewo, związanych np. ze środowiskiem Krytyki Politycznej. "

Dziennik" też często drukuje teksty Sierakowskiego, czy też można mówić, że skręcił na lewo? Nie czytam GW od tak dawna (teraz też nie kupuję) i nie jestem w stanie określić jak się zmieniła na przestrzeni lat. Ale na dzisiejszym rynku prasy codziennej jest pod względem "lini"i tuż obok "Dziennika". Można by powiedzieć, unikając nieporozumień, że oba dzienniki reprezentują skrajną prawicę ekonomiczną.
We ostatnim wydaniu internetowym GW autorzy rozpisują się o szkodliwym działąniu związków zawodowych, piszą np ile kosztują skarb państwa związki zawodowe.. i o ogólnej szkodliwości ich istnienia. Nie podają natomiast, że w zakładach niepaństwowych związków zawodowych praktycznie nie ma. Tekst ten ukazuje się w momencie kiedy co chwilą docierają do nas informacje o zmianach w kodeksie pracy, zmiany te, czego nikt nie ukrywa pogarszają sytuację pracowników. Ale idźmy dalej.. Wczoraj przeczytałęm w GW tekst w którym w któym ludzie z Byznes senter klap lamentują nad wzrostem płac. W obu artykułach przytaczane były tylko wypowiedzi ekspertów Lewiatana i BCC, i jeszcze "niezależni analitycy" różnych banków (to w tym drugim teksćie) - tezy ich były oczywiście zbieżne. Jeden czytelnik pytał tu o walkę klas. Tak właśnie wygląda hegemonia klasy panującej w sferze przemysłu medialnego i kulturalnego.
-
wo
2008/05/17 16:07:56
@blaise
"czy też można mówić, że skręcił na lewo?"

No sorasy, ale skręt od "giętki język redaktora Karnowskiego robi dobrze żelaznemu kanclerzowi Jarosławowi Wielkiemu" do "redaktor Karnowski wyjaśni nam dziś, za co jeszcze kocha Tuska" to właśnie skręt na lewo (choćby był to skręt od prawicy schizofrenicznej do prawicy oligofrenicznej, a tak mniej więcej postrzegam różnicę między PiS a PO).

"We ostatnim wydaniu internetowym GW autorzy rozpisują się o szkodliwym działąniu związków zawodowych, piszą np ile kosztują skarb państwa związki zawodowe.. i o ogólnej szkodliwości ich istnienia."

Akurat co do Solidarności i OPZZ ja niestety nie mam złudzeń - to pasożytnicze organizacje, które im prędzej szlag trafi, tym lepiej dla polskich ludzi pracy. Serio serio. I mam bardzo lewicowych znajomych, którzy mnie przekonali do tej opinii, właśnie dlatego, że oni polską biurokrację związkową znają z realu a nie tylko z wyidealizowanych fantazji.

"Tak właśnie wygląda hegemonia klasy panującej w sferze przemysłu medialnego i kulturalnego."

Hej, ale czy Ty polemizujesz z kimś, kto postawił tezę, że "GW jest lewicowa"? To chyba coś Ci się źle kliknęło i chciałeś na Psychiatryk24? Moja teza jest tylko taka, że zeszła na lewo w porównaniu z niemalże korwinistycznym etapem 89-91.
-
2008/05/18 00:05:34
Tekst o związkach zawodowych nie mówi tylko o OPZZ i o Solidarności. Nie żartuj ze mnie, dobrze wiesz, że autorzy tego tekstu dążą w kierunku jednej tezy, której oczywiście nikt nie postawi otwartym tekstem. Teza ta brzmi : "związki zawodowe są złe w ogóle (taki np. Ziemkiewicz nazywa je gangami), tylko zabierają część naszych podatków, powinniśmy je tępic a uczciwi pracownicy trzymają się z dala od związków". Nie przekonasz mnie że jest inaczej, czytam GW od jakiegoś czasu i w tym właśnie kierunku ida wszelkie rozważania o związkach zawodowych. Ja równiez nie twierdzę, że
OPZZ jest ok., ale tutaj pojedyncze ekscesy związkowców służą za pretekst nie tylko dla ograniczania działania wszelkich zwązków, ale też odbierania praw pracownikom. Nie podobają mi się wyczyny wszystkich związkowców, ale prawda jest taka, że jeśli związków nie będzie sytuacja pracowników się pogorszy. Dlatego, że samo istnienie związków już w jakiś sposób zmuszało pracodawców do liczenia się z interesami pracowników. Pracodawca jeśli chce obniżyć płacę, musi sie dobrze zastanowić, bo wie, ze związki mogą zwołać strajk, jeśli związków nie będzie nikt nie będzie miał żadnych skrupułów i nie będzie się przejmował sytuacją materialną pracowników. Upadek zwiazków zawodowych miałby też pewien plus: być może dzięki temu powstałaby jakaś lepsza forma zorganizowania ruchu pracowniczego, trzeba by było budować od podstaw, byłaby więc szansa na uniknięcie patologii jaka zalęgła się w dużych związkach takich jak solidarność i opzz. Muszę jeszcze dodać, ze działania związkowców w Tychach w Tesco uważam za pożyteczne i skuteczne.. jednak można. I to nie jest żadna "wyidealizowana fantazja" ani fantastyczna idealizacja. Wiem jakie zastrzeżenia ma do związków zawodowych radykalna lewica, po części je podzielam.
No tak, źle Cię zrozumiałem, nie chcę się juz więcej wymądrzać kto jest lewicowy, a kto nie jest, bo nie jestem w tych sprawach ekspertem. W latach 89-91 to ja miałem 10 lat. Pzryznaję ci rację, z jedną tylko uwagą: nie wiem czy zwrot od Kaczyńskiego do Tuska jest ruchem na lewo, to nie jest posunięcie warte czyjejkolwiek uwagi, moze publicysty z branży.
Nie wysyłąj mnie do psychiatryka, jeszcze nie pora na mnie.
-
wo
2008/05/18 11:52:10
@blaise
"Nie żartuj ze mnie, dobrze wiesz, że autorzy tego tekstu dążą w kierunku jednej tezy, której oczywiście nikt nie postawi otwartym tekstem. "

Dobrze wiem, że dyskutant doszukujący się w tekstach ukrytych tez (których oczywiście nikt nie postawi otwartym tekstem) zasługuje tylko na szyderstwo. To jest poziom Paliwody, który wszędzie w "GW" widzi propagandę ateizmu lub poziom baristy, który wszędzie w "GW" widzi propagandę katolicyzmu. Obaj znakomicie pasują do Psychiatryka24. Na swoim blogu wolałbym trzymać się samego tekstu, bez tego, co to ktoś dobrze wie, że w nim jest, chociaż nie otwartym tekstem.

"Nie przekonasz mnie że jest inaczej,"

Domyślam się! Najwyżej splonkuję, jak to się stanie upierdliwe. Ale ostatnia rzecz, na którą liczę w Internecie, to przekonanie specjalisty od "ja wiem, o co naprawdę chodzi w tym tekście, chociaż oczywiście autorzy tego nie powiedzą otwartym tekstem".

"czytam GW od jakiegoś czasu i w tym właśnie kierunku ida wszelkie rozważania o związkach zawodowych"

A Paliwoda czyta GW od jakiegoś czasu i on już dobrze wie, w jakim kierunku idą wszystkie rozważania o religii. Podobnie Barista. A Ziemkiewicz czyta GW już od jakiegoś czasu i on dobrze wie, że zapewniała, że program Balcerowicza będzie bezbolesny. A ja też czytam już od jakiegoś czasu i wiem, że wszyscy czterej pieprzycie jak potłuczeni.

"Muszę jeszcze dodać, ze działania związkowców w Tychach w Tesco uważam za pożyteczne i skuteczne"

Ja też - dlatego byłem wstrząśnięty tekstami z "GW" na temat związkowćow w Tychach w Tesco, które wszystkie były podoporządkowane tezie "związki zawodowe są złe w ogóle (taki np. Ziemkiewicz nazywa je gangami), tylko zabierają część naszych podatków, powinniśmy je tępic a uczciwi pracownicy trzymają się z dala od związków". Wszystkie, jak dobrze pamiętasz, proponowały rozstrzelanie związkowców bez sądu. A na okładce Wysokich Obcasów zamiast strajkujących pracownic hipermarketów była zdolna młoda pani menadżer z Tesco, pamiętasz tę edycję? Tam był też ten artykuł "Nie napiszemy ani słowa o rocznicy stanu wojennego", który cytował Ziemkiewicz, artykuł "Niech żyje ewangelizacyjna ewangelizacja", o którym wspomina Barista, artykuł "Niech żyje ateistyczny agnostycyzm", który dobrzez na Paliwoda i jeszcze artykul "Jerozolima nasza", o którym tyle pisał Michałkiewicz.
-
2008/05/18 13:51:16
Ostatni tekst o związkach który czytałem wczoraj, jednak nie pozostawia złudzeń i dobór ekspertów, komentujący całą sprawę też nie. Czuję się sfrustrowany gdy czytam podobne rzeczy, więc zachowałem się jak miłośnik spiskowych teorii. Wybacz.
Chyba jednak ograniczę się do Wysokoich Obcasów.
-
wo
2008/05/18 15:47:07
@blaise
"Ostatni tekst o związkach który czytałem wczoraj, jednak nie pozostawia złudzeń i dobór ekspertów, komentujący całą sprawę też nie."

Pojedynczy artykuł i dobór ekspertów mogą "nie pozostawiać wątpliwości" co do intencji autora artykułu i redaktora dobierającego ekspertów. Nie może jednak służyć uzasadnianiu tezy "w tym właśnie kierunku ida wszelkie rozważania o związkach zawodowych", tym bardziej że potem...

"Chyba jednak ograniczę się do Wysokoich Obcasów."

...sam jej przeczysz. Bo potem nagle się okazuje, że jednak nie wszelkie i jednak na przykład podejście Obcasów do danej tematyki bardziej Ci odpowiada. Zastanów się nad tym, bo to pierwszy krok do skutecznej terapii od świata ziemkiewiczo-paliwodo-baristowskiego, że "wszystkie artykuły zmierzają w jednym kierunku" (a wtedy już Gniewomir i Janke wręczają Ci karty pacjenta) do świata ludzi zdrowych psychicznie, którzy są świadomi tego, że poglądy na związki zawodowe Adama Leszczyńskiego i Witolda Gadomskiego mogą być mniej więcej tak odległe, jak gust filmowy Pawła T. Felisa odmienny jest od gustu Wojciecha Bezliterki Orlińskiego.
-
2008/05/18 18:13:11
O.K zacznę pierwszy krok terapii. Dlaczego wszędzie widzę ideologiczne drugie dno,
zmanipulowane i tendencyjne tezy i ukrytą perswazję skierowaną do rzesz odbiorców? Ma to podłoże biograficzne. Otóż w swoim najbardziej popieprzonym okresie życia(który jeszcze się nie skończył) miałem przyjemność pracować w księgarni, zauważyłem, że najczęściej kupowanymi ksiązkami przez kadrę menedżerską są podręczniki o perswazji i manipulacji,wywieraniu wpływu itd. Więc kiedy widzę menedżerów z BCC albo PKPP Lewiatan natychmiast przypominają mi się te ksiązki i staje się wobec tych panów nieufny, posądzam ich o manipulacje. Przyznasz, że te psychopatyczne reakcje mają całkiem racjonalne podstawy. Nie mogę się wówczas oprzeć wrażeniu, że wprowadzają w życie wyczytane w tych księgach nauki i swoimi na pozór neutralnymi "analizami" wspierają swoje interesy, bo są przecież jedną stroną konfliktu pracodawców ze związkami. Czy mam raczej przyjąć, że w swoich wypowiedziach dla mediów pozostają całkowicie bezstronni i maja na uwadze tylko troskę o dobro ludzkości? Ostatni tekst o ZZ nosi tytuł "Związki zawodowe kosztują nas (tutaj suma w milionach złtówek) " (Nie mogę teraz znaleźć tego tekstu na stronach GW, wczoraj jeszcze był). Tytuł tego tekstu juz nastawia negatywnie odbiorce wobec związków, ponadto ujmuje całą sprawę z perspektywy ekonomicznej efektywności, bilansu zysków i strat. Narzuca się bardzo negatywny obraz ZZ (czytam nie tylko tyutły, a i dalej nie jest lepiej).
Wydaje mi się też że jest pewna różnica, czy dany tekst pojawia się np. w wysokich obcasach czy też w dziale gosp. Teksty z działu gosp. jawią się jako bardziej poważne niz te które pojawiają się w wysokich obcasach. Tutaj piszą "publicyści" i wygłaszają swoje "opinie", a tam "eksperci" publikuja swoje "analizy". Podejrzewam, że większość czytelników potraktuje poważniej dział gosp. W internetowym wydaniu GW znalazłem też tekst pt. "Czy zz to zło konieczne?" Samo postawienie sprawy już nakazuje szukać minusów działalności zz, ostatecznie przepytywany tam socjolog dostrzega pozytywną rolę zz. Ale czy samo tytułowe pytanie było w ogóle zasadne, jeżeli tylko 15 % pracowników należy do związków i są to głównie pracownicy państwowych zakładów?. Jeśli ekspert przyznaje, że to konieczne zło, to jest opinia pozytywna czy raczej negatywna? Mógłby przecież powiedzieć, że nie "konieczne", prawda?
GW jest pluralistyczna i prezentuje różne punkty widzenia masz rację, więc jednak nie wszystkie opinie prezentowane na łamach" idą w jednym kierunku" ale propozycje rzadu w sprawie kodeksu pracy wskazywałyby, że to raczej ci "niezależni eksperci" z działu gosp. mają większy wpływ na ustawodawców. Kto podniesie wrzask jeśili nie związki? Dlatego ich bronię i w.k.urwiam się. Gdyby nie ostatnie projekty zmian, nie zwróciłbym uwagi na te artykuły. Jeśli nawet przesadzam trochę, to jeszcze trzymam się w bezpiecznej odległości od psychiatryka, gardłuję bo uważam, że pozycja pracowników najemnych jest katastrofalna. A panów Gadomskich, Winieckich, Mordasewczów po prostu nie lubię..
-
wo
2008/05/18 19:06:29
@blaise
"Więc kiedy widzę menedżerów z BCC albo PKPP Lewiatan natychmiast przypominają mi się te ksiązki i staje się wobec tych panów nieufny"

Naprawdę potrzebujesz wiedzy o ich żałosnych gustach literackich, żeby być wobec nich nieufny? Ja jestem wobec nich nieufny z zasady, i nie zmienilbym tego nawet gdyby czytali Dukaja.

". Nie mogę się wówczas oprzeć wrażeniu, że wprowadzają w życie wyczytane w tych księgach nauki"

Przestań, przecież tam nie ma żadnych "nauk", to szarlataneria z cyklu "9 sposobów by osiągnąc swe marzenia".

" Czy mam raczej przyjąć, że w swoich wypowiedziach dla mediów pozostają całkowicie bezstronni i maja na uwadze tylko troskę o dobro ludzkości?"

Skąd ten pomysł?

"Wydaje mi się też że jest pewna różnica, czy dany tekst pojawia się np. w wysokich obcasach czy też w dziale gosp."

Zauważyłeś? Łał. Kongra-fakin-tulejszyns. A mi się wydaje, że maj jest między kwietniem a czerwcem.

" ale propozycje rzadu w sprawie kodeksu pracy wskazywałyby, że to raczej ci "niezależni eksperci" z działu gosp. mają większy wpływ na ustawodawców"

Przecież rządzi prawica, to kto ma mieć na nią wpływ, Sierakowski?

"Jeśli nawet przesadzam trochę, to jeszcze trzymam się w bezpiecznej odległości od psychiatryka, gardłuję bo uważam, że pozycja pracowników najemnych jest katastrofalna."

Nie trzymasz się z daleka, bo rzucasz tezami w stylu "wszystkie teksty zawierają ukrytą tezę, że".
-
2008/05/18 21:04:19
Ja jestem wobec nich nieufny z zasady, i nie zmienilbym tego nawet gdyby czytali Dukaja.
"to tak jak Ziemkiewicz i Paliwoda wobec "wyborczej", tez za nic w świecie nie zmieniliby zdania.

"Przestań, przecież tam nie ma żadnych "nauk", to szarlataneria z cyklu "9 sposobów by osiągnąc swe marzenia"."

Nie o tych ksiązkach mówię... Podręczniki do manipulacji uczą jak przekonywać odbiorcę: np. że trzeba obudować każdą tezę siecią naukowych pojęć, zasłoną dymną żargonu, jak pokazać oponentów jako ignorantów i populistów itd. Tego typu bzdety, nie traktuję tego jako naukę, to tylko ilustracja pewnego sposobu myślenia..
"Przecież rządzi prawica, to kto ma mieć na nią wpływ, Sierakowski?"

To że rządzi prawica nie znaczy, że nalezy bez słowa przyznawac im prawo do osłabiania pozycji pracowników. Właśnie dlatego trzeba by trochę hamować jej zapędy i tych ekspertów.
"Nie trzymasz się z daleka, bo rzucasz tezami w stylu "wszystkie teksty zawierają ukrytą tezę, że"."
Odszczekałem te tezy w poprzednim komentarzu. Więc powiem jeszcze raz: nie wszystkie teksty jadą w tym kierunku, ale spora część z nich upowszechnia negatywne stereotypy i tych nie lubię.

"Zauważyłeś? Łał. Kongra-fakin-tulejszyns. A mi się wydaje, że maj jest między kwietniem a czerwcem."
Cieszę się, że doceniasz moją spostrzegawczość i pochwalasz w tak żywiołowy sposób.




-
2008/05/18 21:18:08
Acha, byłbym zapomniał, Dukaja też czytają i inne science fiction w tym Ziemkiewicza.
Lem się słabo sprzedaje podobnie jak Dick, którego praktycznie nie ma, Snerg-Wiśniewski jakby wcale nie istniał.
-
wo
2008/05/18 21:18:16
@blaise
"To że rządzi prawica nie znaczy, że nalezy bez słowa przyznawac im prawo do osłabiania pozycji pracowników. "

Fajosko, ale znowu coś Ci się źle kliknęło i wydaje Ci się, że ja bez słowa przyznaję rację prawicy.

"Odszczekałem te tezy w poprzednim komentarzu."

Dzięks.

" Więc powiem jeszcze raz: nie wszystkie teksty jadą w tym kierunku, ale spora część z nich upowszechnia negatywne stereotypy i tych nie lubię. "

Co to jest, na litość boską, "negatywny stereotyp"? Z kontekstu wynika, że to stereotyp, którego nie lubisz. Ale w takim razie to zdanie jest tautologią. No więc ja też jedne teksty lubię, a innych nie lubię.
-
2008/05/18 21:42:29
Chodziło mi o stereotyp związkowca, taki jaki jest np. w filmie "Inwazja barbarzyńców".
Jest on negatywny bo przedstawia związkowca jako pasożyta, słowem patologiczne zjawisko. Można by też sobie wyobrazić pozytywny stereotyp np. jako społecznika oddanego sprawie, podobno w czasach komuny tak czasem odbierano związkowców. Niektórzy lubią rozpowszechniać ten negatywny, a ja nie lubię. Chyba, że uznasz samo sformułowanie "negatywny stereotyp" za tautologię. No coś w tym jest..
Wiem, że "można lubic, mozna nie lubić", ale tu chodzi przeciez o położenie pracowników, którzy zarabiąją często 1200 z górą na rękę i dlatego się przejmuję, że nieprzychylne opinię przeważają nad innymi..
Być może jakoś niefortunnie prowadzę te dyskusje bo w zasadzie się z tobą zgadzam. Wyszedłęm od stwierdzenia, że gazeta wyborcza dołącza się do głosów glanujących związki zawodowe, uświadomiłeś mi że do glanowania związków, na łamach "gw", tylko część redaktorów przystąpiła, ta z Obcasów ma inne zdanie.. i dobrze bo glanowanie przy pomocy obcasów byłoby już zbyt bolesne.
-
wo
2008/05/18 22:53:20
@blaise
" ale tu chodzi przeciez o położenie pracowników, którzy zarabiąją często 1200 z górą na rękę"

Co jednak polskiej związkowej biurokracji raczej nie dotyczy, więc proszę mi tu bez takich negatywnych stereotypów.

"i dobrze bo glanowanie przy pomocy obcasów byłoby już zbyt bolesne. "

Cóż, wolałbym być glanowany obcasami przeuroczych redaktorek z "Wysokich Obcasów" niż trzewikami red. Gadomskiego...
-
2008/05/18 23:19:50
O kp się właśnie obudziła
www.krytykapolityczna.pl/Naszym-zdaniem/Smolenski-Nie-oddawac-prawa-do-strajku/menu-id-34.html

OPZZ=OddajmyPracodawcomZwiązkiZawodowe