Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Teraz odtwarzane (56)

Dzisiejszy odcinek cyklu nietypowo polski i bez teledysku. Zamiast niego zapraszam do jutubki na fragment filmu „Ikarie XB 1”, inspirowanego lemowskim „Obłokiem Magellana”. Na tapecie mam bowiem ostatnio nową płytę Homo Twist, a w niej „Lema Pamięci Kosmiczny Pogrzeb”. Jak to u Maleńczuka, kawałek w warstwie muzycznej jest taki sobie, ale nadrabia to znakomitym tekstem.
Tekst jest do wyguglania... ale w jednym egzemplarzu? Dziwne. Komuś nabiję licznik wejść na blogu, ale komu szkoda pieniędzy na płytę „Matematyk”, niech choć kliknie, bo tekst formą nawiązujący do poematu Elektrybałta („studium topologiczne uściskiem otwiera, badając Moebiusowi nie znane krzywizny”), nawiązuje też do innych utworów Lema, niewątpliwie demonstrując przynajmniej, że poeta je przeczytał ze zrozumieniem.
„Dzięki też losowi – życia twardej skale, żem cię Stanisławie czytał w oryginale” - śpiewa Maleńczuk i coś w tym oczywiście jest. Gdyby ktoś miał możliwość wybrać sobie kraj, do którego zabierze go bocian, możliwość czytania Lema w oryginale należałaby do tych nielicznych powodów sugerujących wybór Polski jako kraju docelowego. Nawet tego bym jednak nie przeceniał, bo jednak warto byłoby rozważyć Manhattan czy Santa Monica ze względu na kongenialne przekłady Michaela Kandela. Zaryzykowałbym nawet bluźnierczą tezę, że jego przekład wiersza o miłości jest wręcz lepszy.
Nie wszystko jednak dawało się przełożyć. Uderzyło mnie przy „Memoirs Found In A Bathtub”, że rym, rytm i dowcip ludowej przyśpiewki o tajniakach rozsypał się z braku angielskiego odpowiednika słowa „tajniak”, zastąpionego topornym „undercover man”. Im jednak brak słówek na określenie inwigilacji czy eksterminacji, nawet na określenie pogromu muszą używać rusycyzmu.
Nam z kolei brak idiomów na określanie różnych patologii w demokracji - w dyskusji o sondażach wyskoczył temat brak bezpośredniego odpowiednika „ballot stuffing”. Nie da się też prosto przełożyć piosenki Stranglersów „I don't really care about which way you vote cause my gerrymander works out fine”. U nas korupcja to po prostu korupcja, nie mamy takich fajnych słówek jak „perk”, „logrolling” czy „peddling”. Tylko jak się zastanowić nad tym, skąd się wzięły te lingwistyczne różnice, to znowu wychodzi na to, że należało uciekać przed bocianami, których fajnal destinejszyn to GDN, KRK, POZ czy inny WAW.
PS. Z jutubowych lemianów polecam jeszcze wykorzystany przez Piestraka fragment byłej niemieckiej nazistowskiej autostrady Fyrom - Legnica :-)
czwartek, 27 marca 2008, wo

Polecane wpisy

  • Na srebrnej tacy

    Jest taki słynny webcomic o żywotach równoległych Richarda i Pauli. Na początku wyglądają praktycznie jednakowo, jak to niemowlęta. Ale rodzice Richarda dają s

  • Hard rock w czasach #metoo

    Miałem niedawno kilka spotkań autorskich w UK (jakie to jednak zabawne, że Ziemkiewicz - przy całym tym swoim hajsie, jednak nie może tego o sobie powiedzieć)!

  • Dobre choć polskie

    Przeważnie nie lubię polskiej muzyki rozrywkowej - denerwują mnie słabi wokaliści i kiepskie teksty. Reszta przeważnie jest spoko, ale chciałbym, żeby wywalili

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/03/28 01:36:38
Kandel przełożył Lema, ale -- trzymając się kryterium językowego -- kiedy, jeśli w ogóle, przełoży ,,Lód''? Poza tym Lem to nie tylko wierszyki i wyliczanki (tsd teraz można zaryzykować tajniak=spook), ale też fraza reszty tekstu.
-
2008/03/28 03:24:59
"Im jednak brak słówek na określenie inwigilacji czy eksterminacji"

www.merriam-webster.com/dictionary/extermination
"exterminate: to get rid of completely usually by killing off"
-
wo
2008/03/28 07:21:50
@mb
""exterminate: to get rid of completely usually by killing off""

Dziękuję, Kapitanie Obwiesiu. My też mamy słowo "korupcja". Chodzi po prostu o całe bogactwo związanych z tym słówek, jak "łapanka", "rozwałka" czy wymieniony już "pogrom".
-
2008/03/28 08:23:11
A to nie jest tak, że amerykanie całkowicie położyli przekład Solarisa wycinając między innymi mnóstwo tekstu o oceanie. Efektem był m.in. beznadziejny film Solaris w ich wykonaniu. Nie dość, że z bezsensownymi kompletnie zmianami bohaterów to jeszcze właściwie całkowicie omijający magię oceanu.

Zresztą zdaje się, że sam Lem bardzo nie lubił angielskich przekładów swoich rzeczy.
-
wo
2008/03/28 09:09:45
@bartolpatrol
"A to nie jest tak, że amerykanie całkowicie położyli przekład Solarisa wycinając między innymi mnóstwo tekstu o oceanie."

Raczej Francuzi i Polacy.

"Efektem był m.in. beznadziejny film Solaris w ich wykonaniu."

Misię podobał.

"Zresztą zdaje się, że sam Lem bardzo nie lubił angielskich przekładów swoich rzeczy."

HUH???
-
2008/03/28 09:12:50
@bartol
"Lem bardzo nie lubił angielskich przekładów swoich rzeczy"

Nie długo przed śmiercią pisarza, wydano listy Lema - część z nich stanowi korespondencja z Kandlem. Z jej lektury nasuwa się odmienny od Twojego wniosek.

@"Ikarie XB 1"
Do YT zaglądam b. rzadko, ale coś mnie podkusiło, by zrobić to 3 dni temu i wtedy trafiłem właśnie na ten fragment "Ikarie XB 1" (znany mi wcześniej tylko ze słyszenia). Wydał mi się on nawet lepszy od "Milczącej gwiazdy", gdyi weźmiemy poprawkę na epokę i okoliczności. Zastanawiająca dla mnie jest jednak zbieżność Twojego wpisu z tymi moimi przypadkowymi poszukiwaniami.
"Milcząca gwiazda" (pierwszy film sci-fi w moim zyciu) z kolei podoba mi się ale w wersji "Mystery Science Theater 3000". Bez docinków ("I like your toothbrush.", "Oh, the crolicopter! That's the answer for everything!", "Ha, ha, ha. They are nude!") ze strony Servo, Crow T. Robota czy Gypsy, jest to dzisiaj rzecz nie do zniesienia.
-
2008/03/28 09:27:50
Nowy system komentowania jeszcze bardziej obsysa niż ten stary!
-
wo
2008/03/28 09:29:48
@maciek
"Zastanawiająca dla mnie jest jednak zbieżność Twojego wpisu z tymi moimi przypadkowymi poszukiwaniami. "

Ha ha! Po pierwsze, nic nie dzieje się przypadkowo, po drugie, nie sądzisz chyba, że Twoje poszukiwania mogą być ukryte przed Majestic 12?
-
2008/03/28 09:34:21
@wo i maciek
[Lem i tłumaczenia]

Nie wiem. Czytałem m.in. Tako rzecze Lem i parę innych wypowiedzi Lema i odnosiłem wrażenie, że mu się tłumaczenia nie podobały. Zresztą zdaje się powiedział, że nie będzie oglądał ameryckiego Solarisa, bo nie miał wpływu na scenariusz (zgodnie z umową na tłumaczenie), a tłumaczenie, na którym oparł się scenarzysta jest beznadziejne.

Może będę musiał grzebnąć w tekstach żeby to znaleźć lub zweryfikować swoje wrażenie. Może ktoś Lemowi dorobił gębę, co zresztą jest prawdopodobne, bo GWowi krytycy filmowi są dziwni jacyś (jak im się mogło podobać "Uwaga pożądanie" przypominające sowiecki produkcyjniak o edukacji seksualnej Wiery traktorzystki?).
-
wo
2008/03/28 09:39:22
@bartol
"Zresztą zdaje się powiedział, że nie będzie oglądał ameryckiego Solarisa, bo nie miał wpływu na scenariusz (zgodnie z umową na tłumaczenie), a tłumaczenie, na którym oparł się scenarzysta jest beznadziejne. "

No tak, ale ja piszę o tłumaczeniach Kandela a Ty o tłumaczeniu "Solaris". Tłumaczenie "Solaris" oczywiście jest słabe, ale to nie jest podstawa do tezy "sam Lem bardzo nie lubił angielskich przekładów swoich rzeczy". W ogólności lubił, bo Kandela są kongenialne, w szczególności natomiast "Solaris" to osobny przypadek.

"Może ktoś Lemowi dorobił gębę, co zresztą jest prawdopodobne, bo GWowi krytycy filmowi są dziwni jacyś "

A jacy to krytycy filmowi z "GW" piszą o tłumaczeniach Lema właściwie?
-
2008/03/28 09:51:30
@wo
[tłumaczenia]

OK.

[gęba i krytycy]

Chodziło o film i jakieś dygresje w sprawie. Z dużym prawdopodobieństwem pisał takie rzeczy Sobolewski (w sensie: Solaris jest taki i owaki, a Lem powiedział to i tamto). Generalnie takie rzeczy układają mi się w pamięci. Która bywa zawodna.

W każdym razie lata doświadczeń podpowiadają mi pewną prawidłowość. Jeśli wszyscy krytycy w GW piszą, że film jest super, to należy film omijać wielkim łukiem. Jak wszyscy piszą, że jest do bani, to prawdopodobnie warto film zobaczyć, chociaż miewają rację. Najgorzej gdy mają różne zdania, bo wtedy rydzyk-fizyk. ;-)
-
2008/03/28 09:56:54
@Memoirs Found In A Bathtub

Ze wstydem przyznam, że ta książka, poza genialnym wstępem, do mnie nie trafia. Jakaś nieporadna stylistycznie i - co tu ukrywać - nudna.
-
2008/03/28 10:26:10
@wo
"nic nie dzieje się przypadkowo"

Zgoda, to moje wcześniejsze wejście na YT tak CAŁKIEM przypadkowe nie było (wziąwszy pod uwagę moje ograniczone zainteresowania literackie). Może więc bardziej zastanawia mnie nasze podobieństwo. To było zresztą uderzające dla mnie ponad rok temu, kiedy zacząłem Cię czytać uważnie. Potem narastało we mnie przeciwstawne mu poczucie odmienności, że jednak w wielu aspektach różnimy się tak bardzo, że miałem nieraz wrażenie, że nawet i Lema czytamy jakoś inaczej.
Bardziej mnie więc zaskakuje właśnie to, że nam się czasem drogi przecinają. Ponieważ takie zdarzenia stoją po przeciwnym biegunie tego, co dominuje w moim przypadku, czyli jakiegoś zasadniczego niezrozumienia. Takie wyobcowanie traktuję jak jakieś prawo przyrody, więc mnie ono już nawet niezbyt "uwiera".
Tak więc, moim pierwszym dzisiaj wpisem odnotowuję tylko pewną anomalię.
-
2008/03/28 10:30:08
@Nudna "Memoirs Found In A Bathtub"

Bo to trzeba czytać w oryginale. :-)
-
2008/03/28 10:32:41
PS. Z jutubowych lemianów polecam jeszcze wykorzystany przez Piestraka fragment byłej niemieckiej nazistowskiej autostrady Fyrom - Legnica :-)

Muzyka: Arvo Pärt
Spadłem z fotela ;-)

Tzn. nie żebym był wielkim fanem Pärta, ale czasami w tych filmach się zaskakujące nazwiska pojawiają... Np. Giya Kanczeli w "Kin Dza Dza" :-)
-
2008/03/28 10:40:11
@maciek
[Milcząca gwiazda]

Niedawno w ramach eksplorowania filmów okołolemowych obejrzałem Milczącą gwiazdę. No po prostu koszmarny koszmar. ;-) Ciężko się to ogląda. O ile Astronauci mają swój urok (poza samym początkiem), o tyle film uroku nie ma za grosz. Ale niewątpliwie warto go zobaczyć, żeby wiedzieć co ludzie kiedyś potrafili nakręcić.

Ikaria jest skądinąd interesująca. A Test pilota Pirxa ogląda się zupełnie przyjemnie. Choć jeśli chodzi o kosmiczną scenografię, to radziecki Solaris wymiata.
-
2008/03/28 10:40:49
""Efektem był m.in. beznadziejny film Solaris w ich wykonaniu."

Misię podobał. "

Miteż. Bardzo.

""Zresztą zdaje się powiedział, że nie będzie oglądał ameryckiego Solarisa, bo nie miał wpływu na scenariusz (zgodnie z umową na tłumaczenie), a tłumaczenie, na którym oparł się scenarzysta jest beznadziejne. "

I nie dotrzymał słowa, bo film obejrzał i był dla niego - jak na Lema - nad wyraz łaskawy.
miasta.gazeta.pl/krakow/1,65505,2708096.html
-
2008/03/28 10:46:52
"Ikarie XB1 "

Nie wiem czy wiecie, ale istnieją (jak to często bywa w przypadku sf z demoludów) dwie wersje "Ikarii". W czeskiej oczywiście mamy bezczelne zrzynanie wielu wątków z "Obłoku Magellana" (mówie o zrzynaniu, bo nazwisko Lema się w creditsach nie pojawia), ze zniszczeniem ziemskiej stacji na czele, ale przynajmniej końcówka pozostaje Lemowsko nieoczywista. Wersja amerykańska, poza zdubbingowaniem postaci, dorabia inną końcówkę. Nad Białą Planetą rozwiewają się chmury, po czym bohaterowie oglądają ...Statuę Wolności. (!) Do dziś ni cholery nie wiem, co właściwie to miało oznaczać.
-
2008/03/28 10:52:18
@konrad_wagrowski
Miteż. Bardzo.

Mi się za to podoba to co zrobił Tarkowski. Soderbergh pogubił mnóstwo klimatów ze stacji. I ta koszmarna poprawność polityczna w doborze bohaterów!

I nie dotrzymał słowa, bo film obejrzał i był dla niego - jak na Lema - nad wyraz łaskawy.

LOL. To taka Lemowska łaskawość. Powiem szczerze, że na miejscu Soderbergha wolałbym być potraktowany jak Tarkowski. ;-)
-
wo
2008/03/28 11:05:03
@bartol
"I ta koszmarna poprawność polityczna w doborze bohaterów! "

O Boże, należysz do tych żałosnych prawicowców, którzy w kinie krzyczą "Murzynka, Murzynka, w książce nie było Murzynki, co za polityczna poprawność"? Bo to nie do pomyślenia, żeby w kosmos latał ktoś poza białymi Amerykanami?

"Chodziło o film i jakieś dygresje w sprawie. Z dużym prawdopodobieństwem pisał takie rzeczy Sobolewski (w sensie: Solaris jest taki i owaki, a Lem powiedział to i tamto). Generalnie takie rzeczy układają mi się w pamięci. Która bywa zawodna. "

No więc ja jestem w zasadzie pewien, że zapamiętałeś piąte przez dziesiąte mój artykuł, tylko że niesłusznie go zgeneralizowałeś (pisałem w nim o niskiej jakości przekładu "Solaris", Tobie się to rozmnożyło na "Lem nie był zadowolony ze swoich _przekładów_"). Sorki, że od razu tego nie wyjaśniłem, ale musisz zrozumieć, ile ubawu mam, gdy blogokomentator polemizuje ze mną na podstawie wiedzy piąte przez dziesiąte zapamiętanej z mojego tekstu sprzed 4 lat.

"Jak wszyscy piszą, że jest do bani, to prawdopodobnie warto film zobaczyć, chociaż miewają rację."

No ba! Ja zawsze pójdę na każdy film, któremu Felis czy Mossakowski zarzucą bezsensowne epatowanie przemocą lub wulgarny humor na poziomie rynsztoka (a jeszcze w kasie za bilet zapłacę).
-
2008/03/28 11:06:26
@konrad_wagrowski

"istnieją (jak to często bywa w przypadku sf z demoludów) dwie wersje "Ikarii"

Czy to można gdzieś kupić? Widziałem dawno temu w TV, ale chętnie bym obejrzał jeszcze raz.
-
2008/03/28 11:13:30
"I ta koszmarna poprawność polityczna w doborze bohaterów!"

Aha. A już myślałem, że masz jakieś argumenty.

"I nie dotrzymał słowa, bo film obejrzał i był dla niego - jak na Lema - nad wyraz łaskawy.

LOL. To taka Lemowska łaskawość. Powiem szczerze, że na miejscu Soderbergha wolałbym być potraktowany jak Tarkowski. ;-)"

Zakładam, że ta wypowiedź ma jakiś sens. Nie będę jednak zbyt przejmował się, by go znaleźć.
-
2008/03/28 11:18:46
@wo
O Boże, należysz do tych żałosnych prawicowców, którzy w kinie krzyczą "Murzynka, Murzynka, w książce nie było Murzynki, co za polityczna poprawność"? Bo to nie do pomyślenia, żeby w kosmos latał ktoś poza białymi Amerykanami?

Ejże, nie rozpędzaj się tak. Ja nie widzę innego sensu wstawienia murzynki i paru innych zmian niż poprawność polityczna. Tak mi się skojarzyło, nic na to nie poradzę. Dla mnie to co zrobił Soderbergh nie trzyma się kupy i tyle. Wyciąganie z tego dalej idących wniosków jest co najmniej nie uprawnione.

No więc ja jestem w zasadzie pewien...

Myślę, że wątpię. Wygłosiłem pewną tezę opatrując ją komentarzem o mojej pamięci i po odpowiedziach m.in. Twoich uznałem, że nie ma co dalej sprawy wałkować. I tyle. Masz coś jeszcze do dodania?

... Felis czy Mossakowski...

No ci dwaj są super. Warto oglądać to co zjadą. Im bardziej zjadą tym bardziej warto. T w sumie ciekawe.
-
2008/03/28 11:24:14
@Lem w filmie

"Test pilota Pirxa" to nr 1 na mojej szitliście dennych adaptacji Lema. Film głęboko mną "wstrząsnął" w czasach, kiedy wchodził na ekrany naszych kin. No ale to już wina Piestraka, którego po "Wilczycy" omijam szerokim łukiem. Tym razem jednak 3M (a nie WO) mnie zachęcił do obejrzenia podlinkowanego urywka - ten film ma świetną muzykę! Zastanawiam się nad tym jak doszło do takiego nieporozumienia i dochodzę do wniosku, że Piestrak musiał faktycznie mieć spory talent autopromocyjny, może nawet jakąś charyzmę.
Za najlepszą adaptację z kolei uważam "Szpital przemienienia" Żebrowskiego (tydzień temu leciał w TVP Kultura).
"Solaris" Soderberga nie uważam za adaptację sensu stricto - to raczej luźna wariacja osnuta na książce Lema. Nie wydaje mi się, żeby należało za te odstępstwa winić wyłącznie zły przekład, ponieważ istnieje np. rosyjska wersja telewizyjna "Solaris" (oparta także na okrojonym radzieckim tłumaczeniu), która oddaje dość dobrze ducha pierwowzoru.
Naturalnie, ja rozumiem, że film rządzi się swoimi regułami i przy tworzeniu scenariusza z reguły dokonuje się pewnych opuszczeń - o co nie należy mieć żalu do twórców filmu. Ja jednak spodziewałem się czegoś bliższego Lemowi więc się rozczarowałem.
-
wo
2008/03/28 11:24:49
@bartol
"Ja nie widzę innego sensu wstawienia murzynki i paru innych zmian niż poprawność polityczna."

Hmmm... nie przypominam sobie, żeby ktoś tam powiedział "mama" i "tata"... przebóg, zdemaskowałeś ich!

A ja widzę taki mianowicie na przykład powód, że wizje czysto biało-męskiej załogi stacji kosmicznej są dzisiaj koszmarnie anachroniczne. Niby dlaczego współczesne science-fiction ma się trzymać jakiejś anachronicznej obyczajowości z lat 50., w dodatku wzorowanej na dziewiętnastowiecznej literaturze marynistycznej?

"Myślę, że wątpię."

Znaczy, kwestionujesz to, że to był mój artykuł i dalej twierdzisz, że " Z dużym prawdopodobieństwem pisał takie rzeczy Sobolewski"? W co konkretnie "wątpisz" i czy jesteś pewien, że polemizowanie akurat ZE MNĄ o tym, o czym był MÓJ artykuł, to już nie jest przesadna brawura?
-
wo
2008/03/28 11:30:46
@maciek
"Zastanawiam się nad tym jak doszło do takiego nieporozumienia i dochodzę do wniosku, że Piestrak musiał faktycznie mieć spory talent autopromocyjny, może nawet jakąś charyzmę. "

Ludzie tacy jak Piestrak są mistrzami w pociąganiu sznurków charakterystycznych dla danego ustroju. "Test pilota" podczepił pod przyjaźń bratnich narodów bratniego bloku, więc otworzyły się pieniądze, możliwości, chodniki lotniska "Szeremetiewo" i tak dalej. Gdyby Piestrak dzisiaj był aktywnym filmowcem, to miałbyś za parę dni premierę jego superprodukcji "Jan Paweł Drugi na łyżwach", z muzyką Piotra Rubika i Znanym Piłkarzem w roli Ratzingera.
-
2008/03/28 11:36:24
@wo
Hmmm... nie przypominam sobie, żeby ktoś tam powiedział "mama" i "tata"... przebóg, zdemaskowałeś ich!

Skup się proszę na tym co piszę, a nie na swoich projekcjach.

A ja widzę taki mianowicie na przykład powód, że wizje czysto biało-męskiej załogi stacji kosmicznej są dzisiaj koszmarnie anachroniczne. Niby dlaczego współczesne science-fiction ma się trzymać jakiejś anachronicznej obyczajowości z lat 50., w dodatku wzorowanej na dziewiętnastowiecznej literaturze marynistycznej?

A to apropos czego? Zdaje się, że dyskusja dotyczy Solarisa (i to wersji ameryckiej), a nie filmów sci-fi jako takich.

Znaczy, kwestionujesz...

Ja sobie po prostu wątpię i mam do tego prawo. Chyba, że jesteś jedynym autorem jedynego artykułu o Solarisie w historii GW. Wtedy przestanę wątpić. Problem w tym, że wątpię, że kimś takim jesteś.
-
wo
2008/03/28 11:47:43
@bartol
"Skup się proszę na tym co piszę, a nie na swoich projekcjach. "

Piszesz, że tylko "polityczna poprawność" może sprawić, że zmieni się płeć i/lub kolor skóry jednego z bohaterów. A ja tymczasem uważam, że może to sprawić zwykłe dbanie o realizm - jak inaczej wyjaśnić to, że stacja zaludniona jest samymi mężczyznami? To jakiś klub dla gejów czy co?

"A to apropos czego? Zdaje się, że dyskusja dotyczy Solarisa (i to wersji ameryckiej), a nie filmów sci-fi jako takich. "

Skup się się proszę na tym co piszę, a nie na swoich projekcjach. Odpowiadam tutaj na Twój tekst o "obrzydliwej politycznej poprawności" w amerykańskiej ekranizacji Solaris.

"Chyba, że jesteś jedynym autorem jedynego artykułu o Solarisie w historii GW."

O przekładach? Owszem (nie tyle "jedynego" co "wszystkich", bo ten temat wracał parę razy).

"Problem w tym, że wątpię, że kimś takim jesteś"

Z głupoty.
-
2008/03/28 11:51:31
@wo

"O Boże, należysz do tych żałosnych prawicowców, którzy w kinie krzyczą "Murzynka, Murzynka, w książce nie było Murzynki"

Przecież w książce Murzynka _była_ :-)
-
2008/03/28 11:55:56
mały apdejt

@wo
A ja widzę taki mianowicie na przykład powód, że wizje czysto biało-męskiej załogi stacji kosmicznej są dzisiaj koszmarnie anachroniczne. Niby dlaczego współczesne science-fiction ma się trzymać jakiejś anachronicznej obyczajowości z lat 50., w dodatku wzorowanej na dziewiętnastowiecznej literaturze marynistycznej?

No więc w Solarisie pojawiają się bohaterom osoby, którymi raczej nie mają ochoty się pochwalić. Tym bardziej, że są odzwierciedleniem ich głębokich przeżyć/fascynacji (gruba murzynka, która pojawiła się jednemu z bohaterów). Właściwie to tylko główny bohater nie ma się czego wstydzić. ;-) Nie miałbym nic przeciwko murzynkom, chińczykom, łotewer gdyby został zachowany klimat. A ten klimat w Solarisie ameryckim poszedł się gonić. No i zrzuciłem to na karb poprawności politycznej, bo tak mi było wygodnie i tak mi się skojarzyło przeniesienie murzynki z obiektu fascynacji seksualnej na jednego z głównych bohaterów.

Generalnie chodzi o wrażenia. Mi się ten film nie podobał, bo nie było w nim magii znanej mi z książki. I tyle. Może gdyby miał inny tytuł nie byłoby problemu. ;-)
-
2008/03/28 12:11:31
@wo
Piszesz, że tylko "polityczna poprawność" może sprawić, że zmieni się płeć i/lub kolor skóry jednego z bohaterów. A ja tymczasem uważam, że może to sprawić zwykłe dbanie o realizm - jak inaczej wyjaśnić to, że stacja zaludniona jest samymi mężczyznami? To jakiś klub dla gejów czy co?

Bo tak było w książce i miało to sens? Poza tym murzynka i tak była, tyło w mocno odmiennej roli. Przyczepiłeś się mojej poprawności politycznej i jedziesz na tym jak na łysej kobyle. I zrobiłeś ze mnie prawicowca i zwolennika XIX powieści marynistycznych. Zdziwiłbyś się jak bardzo się pomyliłeś.

Skup się się proszę na tym co piszę, a nie na swoich projekcjach. Odpowiadam tutaj na Twój tekst o "obrzydliwej politycznej poprawności" w amerykańskiej ekranizacji Solaris.

Dalej się skupiaj. Bądź precyzyjny. Nie imputuj mi rzeczy, których nie powiedziałem. Życie będzie piękniejsze.

O przekładach?

Nie, o filmie.

Z głupoty.

Dzięki miszczu.
-
2008/03/28 12:18:36
@Murzynka w "Solaris"

No właśnie, jeśli w "Solaris" ma być jakaś Murzynka to niektórzy wolą ją mieć jako ucieleśnienie fantazji seksualnych białego mężczyzny zza Żelaznej Kurtyny.

@adaptacja "Solaris"
Tutaj jest wersja "Solaris" w reżyserii niejakiego Nikołaja (?) Nirenburga
youtube.com/watch?v=_xZ0IG7K4t4
z 1968 roku. Co mi się w niej podoba, to to odejście w stronę widowiska teatralnego. Uważam, że to była trafna decyzja, pozwalająca oddać to co w książce istotne. Powieść Lema ma też swoją stronę widowiskową - mamy tam szerokie plany, monumentalne sceny, które dzisiaj - dzięki technice - dadzą się już pokazać na ekranie. U Soderberga nie ma tej oryginalnej, arcyciekawej, warstwy dialogowej (to niefilmowe - więc mogę przystać na obszerne nawet cięcia), ale brak też i w tym filmie tego co widowiskowe.
Widzę w "Solaris" tak wielki potencjał, że mnie rozczarowuje sytuacja w której dostaję z tak bogatej książki tak cienki ekstrakt. Pozostaje nadzieja, że może ktoś kiedyś jeszcze zmierzy się po raz kolejny z tym trudnym tematem.
-
2008/03/28 12:19:44
@WO
Raczej Francuzi i Polacy.


Właśnie pamiętam wywiad z Kandelem; nie pamiętam skąd (jeszcze prlowska "F" czy już "NF" ?), że "Solaris" na angielski był przekładany z francuskiego przez kogoś tam. Że nie był przełożony w całości i że Kandel by to chętnie przełożył, ale kwestia praw do tego jest zbyt skomplikowana obecnie. Zmieniło się coś w tej kwestii ? Ale pomimo tego to "Solaris" był chyba nawet wtedy najbardziej rozpoznawalny i ceniony w angloamerykańskim fandomie. Tu już na sto procent wygrzebana w antykwariacie jeszcze prlowska "F" i wywiad z Zelaznym gdzie mówił jak to ceni "Solaris" właśnie.
-
2008/03/28 12:20:06
@wo

"znowu wychodzi na to, że należało uciekać przed bocianami, których fajnal destinejszyn to GDN, KRK, POZ czy inny WAW"

A jeżeli już się nieopatrznie do Polski trafiło, należy być może pogodzić się z jej niepełnosprawnością. Pogodzenie z Polską (a więc: pogodzenie ze sobą) daje siłę.
(Jak zwykle bezbłędny Pilch: "Bądźmy delirykiem Europy, bądźmy jej kloszardem, jej żulem, jej skinem, jej ćpunem, jej kibolem, jej marginesem społecznym. (...) Bądźmy zagrodą Europy, jej pastwiskami, jej kresami, jej nieużytkami, jej ziemią jałową. Z lodowatym spokojem i głową na karku bądźmy Europą B (...) Udawajmy, że śmierdzimy bardziej")

www.dziennik.pl/opinie/article143979/Pilch_Jestesmy_zadupiem_Europy.html
-
2008/03/28 12:23:31
""istnieją (jak to często bywa w przypadku sf z demoludów) dwie wersje "Ikarii"

Czy to można gdzieś kupić? Widziałem dawno temu w TV, ale chętnie bym obejrzał jeszcze raz."

Czesi wydali na DVD w 2006. Nawet z angielskimi napisami, ale bez Statuy Wolności, jakby komuś na niej zależało.

shop.continental-film.sk/index.php?main_page=product_info&products_id=270
-
2008/03/28 12:25:24
ja się niedawno zorientowałem, że teksty o tym, jakim pechem było urodzenie się w Polsce mnie wkurzają, bo w całym świecie nie ma tak znowu dużo miejsc lepszych do urodzenia się w niż Polska - Europa Zachodnia, Stany i Kanada, Australia, Japonia i co jeszcze?
-
2008/03/28 12:38:11
@maciek
No właśnie, jeśli w "Solaris" ma być jakaś Murzynka to niektórzy wolą ją mieć jako ucieleśnienie fantazji seksualnych białego mężczyzny zza Żelaznej Kurtyny.

Wiesz, gdyby u amerykanów murzynce pojawiła się wielka gruba biała baba jako jej najskrytsza fantazja kulinarna to by mogło być ciekawie. S. za dużo pozmieniał, żeby nazywać ten film Solaris. Gdyby oderwać ten film od powieści to by została mejnstrimowa niewiele wnosząca papka, bo w sumie dla mnie ten film tym jest.
-
2008/03/28 12:40:06
@Statua Wolności

Tym motywem kończy się "Planet of the Apes" z 1968 roku. Czy ktoś zna wcześniejsze przykłady wykorzystania tego monumentu w roli pewnej metafory?
-
2008/03/28 12:42:28
@Poza tym murzynka i tak była, tyło w mocno odmiennej roli.

Ktoś mógłby zauważyć, że przecież ludzkie fantazje i fobie opisane 50 lat temu mogą dziś wyglądać równie anachronicznie, co tamte wyobrażenia na temat lotów kosmicznych. W początkach lat 60-tych może i byłoby to szokujące, że białemu mężczyźnie podoba się gruba Murzynka, ale na kim to zrobi dziś wrażenie? Więcej - ludzie przyzwyczajeni do mieszanych lotów kosmicznych, oglądając scenę z ciałem w chłodni, pomyślą raczej, że na stacji doszło do morderstwa, w każdym razie nie będą mieli odczucia tego czystego surrealizmu, o który chodziło Lemowi (bo skąd niby kobieta miałaby się tam wziąć?).
-
2008/03/28 12:52:25
ja się niedawno zorientowałem, że teksty o tym, jakim pechem było urodzenie się w Polsce mnie wkurzają, bo w całym świecie nie ma tak znowu dużo miejsc lepszych do urodzenia się w niż Polska - Europa Zachodnia, Stany i Kanada, Australia, Japonia i co jeszcze?

Chciałbyś się urodzić w czarnym getcie? Albo w jakimś Łatewerowie gdzieś w najmontańszej Montanie?

Brrr.
-
2008/03/28 12:54:57
@czescjacek

"Europa Zachodnia, Stany i Kanada, Australia, Japonia i co jeszcze?"

Ja bym nawet to zawęził. Stokroć bardziej mianowicie "wolałbym się urodzić" w takim Dubrowniku czy innej Swanetii niż na, powiedzmy, cholernej pustyni Nevady.
-
2008/03/28 13:02:24
@krystyna
Ktoś mógłby zauważyć, że przecież ludzkie fantazje i fobie opisane 50 lat temu mogą dziś wyglądać równie anachronicznie, co tamte wyobrażenia na temat lotów kosmicznych. W początkach lat 60-tych może i byłoby to szokujące, że białemu mężczyźnie podoba się gruba Murzynka, ale na kim to zrobi dziś wrażenie? Więcej - ludzie przyzwyczajeni do mieszanych lotów kosmicznych, oglądając scenę z ciałem w chłodni, pomyślą raczej, że na stacji doszło do morderstwa, w każdym razie nie będą mieli odczucia tego czystego surrealizmu, o który chodziło Lemowi (bo skąd niby kobieta miałaby się tam wziąć?).

A to zupełnie ciekawe. Może w chłodni powinien leżeć ufok? No bo niby skąd miałby się wziąć na statku kosmicznym orbitującym nad jakąś planetą? ;-)
-
2008/03/28 13:05:01
@Chciałbyś się urodzić w czarnym getcie? Albo w jakimś Łatewerowie gdzieś w najmontańszej Montanie?

getcie sretcie. a Ty wolałbyś być menelem w Liechtensteinie czy miliarderem w Etiopii?

mając do wyboru być statystycznym obywatelem USA albo statystycznym obywatelem Polski chyba bym jednak stawiał na USA.
-
2008/03/28 13:10:27
@surrealizm w "Solaris"

"Solaris" czytałem już stosunkowo późno, aczkolwiek jeszcze przed "odkryciem"
(prywatnie dla siebie) nurtu filozoficzno-groteskowego u Lema. W tamtym okresie bowiem "Cyberiadę", czy "Dzienniki gwiazdowe" odrzucałem, jako rzeczy "niepoważne". Po "przetrawieniu" pierwszych kart "Solaris", kiedy to już miałem ugruntowane wyobrażenie o tym z _jakim_ Lemem mam tym razem do czynienia, pojawia się na korytarzu stacji ta fantazja/zmora Gibariana. W tym momencie zwątpiłem w swoje zrozumienie konwencji tej powieści i zacząłem się utwierdzać w przekonaniu, że jest ona oniryczna.
W trakcie dalszej lektury Lem przekonująco pokazał, że te dwie odrębne, zdać by się mogło, konwencje na stacji "Solaris" współegzystują, tworząc krawędź na którą rozbija się Intelekt.
-
2008/03/28 13:12:32
"Gdyby Piestrak dzisiaj był aktywnym filmowcem"

Ależ jest. Od lat reżyseruje odcinki serialu "Samo życie"...

BTW - spotkałem Piestraka dwa lata temu, gdy byliśmy w jury małego konkursu na amatorski film SF. :) Przemiły starszy pan. Wypytywałem go wtedy o Lemowskie filmy, bo akurat pisaliśmy z Michałem Ch. tekst do "Filmu". I wiecie co? Pan Piestrak uważa, że były to filmy bardzo dobre.
-
2008/03/28 13:18:08
@orbitująca stacja "Solaris".

Taka stacja istnieje w filmie Soderberga. W książce natomiast ona "szybuje" dzięki jakiejś tam _interferencji pól siłowych_ OIDP, trochę jak samolot. Z tego też powodu w książce Kelvin bez problemu może wyjść na zewnątrz i szwendać się po mimoidach (or compatible).
-
2008/03/28 13:20:14
Ten tekst spod linka ma niby nawiązywać do Elektrybałta? W życiu bym się nie domyślił... :D Tekst Lema jest w melodyce Rimbaudowski (Statek pijany mi się z tym zawsze kojarzy, a moim zdaniem są u Lema i pewne pozamelodyczne nawiązania), a toto to przecie nasze rodzime durnowate mesjanizmy...
-
2008/03/28 13:21:34
@bartolpartol
"Wiesz, gdyby u amerykanów murzynce pojawiła się wielka gruba biała baba jako jej najskrytsza fantazja kulinarna to by mogło być ciekawie."

Cacko. Kupuję to! :-D
-
wo
2008/03/28 13:36:31
@bartolpartol
Nie, o filmie.

O filmie w kontekście przekładów. Najprawdopodobniej pamiętasz ten oto artykuł:

podpis] WO
Człowiek na szczycie
Rok 2001 to dla Stevena Soderbergha szczytowy punkt w karierze. Był pierwszym reżyserem w historii Hollywood, który zdobył nominacje dla dwóch różnych filmów w kategoriach "najlepszy film" i "najlepszy reżyser", a przy tym pierwszym od 1928 r., który pokonał sam siebie w walce o najważniejszą statuetkę - jego "Traffic" wygrał z jego "Erin Brockovich".

Właśnie kiedy Soderbergh był u szczytu sławy, przedstawiciel Twentieth Century Fox zapytał go, czy nie chciałby nakręcić filmu science fiction. Soderbergh odparł, że mogłaby to być jedynie nowa adaptacja "Solaris" i zapomniał o rozmowie. Okazało się, że prawa do "Solaris" ma już James Cameron, który przez pięć lat zabiegał o nie w Mosfilmie i u Stanisława Lema. Cameron jednak chętnie zrezygnuje z reżyserii, jeśli podejmie się jej sam Steven Soderbergh.

Cameron i Soderbergh byli zdumieni różnicami między książką a filmem - obaj uważali, że Tarkowski zgubił przy realizacji na tyle istotne motywy powieści, że warto ją przenieść na ekran jeszcze raz. Sprawę dodatkowo komplikowało jednak to, że obaj znali "Solaris" tylko z angielskiego przekładu.

Dzieła Lema na angielski przekładał genialny tłumacz Michael Kandel, który świetnie radził sobie z Lemowskimi neologizmami, takimi jak bladawce, pćmy czy bemby. Niestety, ze względów prawnych nie mógł się podjąć przekładu "Solaris" - wyłączność na język angielski miał bowiem przekład Steve'a Coksa i Joanny Kilmartin. Cox i Kilmartin uprościli sobie zadanie, eliminując wszystkie fragmenty, w których Lema poniosła wyobraźnia czy inwencja słowotwórcza. Na przykład w scenie, w której Kelvin wysyła raport na Ziemię, bohater u Lema przez cały akapit barwnie wyobraża sobie jego drogę przez kosmos. W przekładzie ten akapit sprowadza się do oschłego "It was only a pattern of waves in space" (To była tylko wiązka fal w kosmosie).

Paradoksalnie nie znaczy to, że przekład Coksa i Kilmartin czyta się źle - czyta się go jednak zupełnie inaczej niż oryginał. Kiedy wypadły wszystkie poetyckie opisy i metafory (tłusta Murzynka w angielskiej wersji nie ma już na przykład "słoniowatych kłębów"), została głównie akcja i dialog. Krytykując Soderbergha za to, że nie pokazał "błonkoskrzydłych pianoobłoków", pamiętajmy, że w jego wersji książki po prostu ich nie było!

mógł Cię też zainspirować ten:

Nie wszystkie uproszczenia były świadomym zabiegiem reżysera. Amerykański przekład powieści też jest bardzo uproszczony w porównaniu z oryginałem - wypadły wszystkie poetyckie opisy tworów Oceanu, takie jak "błonkoskrzydłe pianoobłoki". Tłumacze potraktowali tę książkę trochę jak "fuchę", po prostu odpuszczając sobie wszystko, co było zbyt trudne w przekładzie.

Choć są sceny erotyczne, Soderbergh zdecydował się w ogóle nie pokazywać kobiecej nagości - widać za to nagość męską. "Solaris" zyskało dziwaczną sławę filmu, w którym można podziwiać urodę George'a Clooneya nago (choć od tyłu).

WO
-
2008/03/28 13:40:53
mając do wyboru być statystycznym obywatelem USA albo statystycznym obywatelem Polski chyba bym jednak stawiał na USA.

A ja na Bolandę.
-
wo
2008/03/28 13:47:36
@3m
"A ja na Bolandę."

Dawno tu chyba nie byłeś i wyidealizowałeś sobie z tego Berlina jakieś wspomnienie hożych dziewoj w strojach łowickich, nalewających ci z uśmiechem kwaśne mleko do glinianego dzbana, pochylając się przy tym rozkosznie...?

"Chciałbyś się urodzić w czarnym getcie? Albo w jakimś Łatewerowie gdzieś w najmontańszej Montanie? "

Przecież przenosząc się stamtąd na Manhattan czy do San Francisco nawet nie zmieniałbym paszportu. Emigracja do innego kraju to jednak koszmarnie wielkie obciążenie psychiczne i organizacyjne. W Bolandzie choćbym się skichał i choćbym był nie wiadomo jak bogaty, to nigdy nie będę mieszkać w mieście ze sprawną komunikacją publiczną oraz autostradowymi łącznikami z siecią autostrad oplatającą kontynent. No i choćbym był nie wiadomo jak bogaty, nie mogłbym normalnie korzystać z iTunes Music Store czy XBox Live bez idiotycznych zdrapek i hacków. A tutaj i tak muszę kupować tego samego laptociąga za PLN 8000 a nie USD 1999 albo ten sam samochód za PLN 110.000 a nie za USD 20.000. Że o cenach benzyny nie wspomnę.

Osobną sprawą jest oczywiście to, że jakbym już miał wybierać, to bym wybrał normalną klasę średnią w jakimś europejskim kraju - chyba jednak tak naprawdę naprawdę naprawdę to bym najchętniej wybrał bociana lecącego na CDG. Ewentualnie LHR.
-
2008/03/28 13:48:05
@miejsce urodzenia

Wczoraj się zastanawiałem, gdzie byłoby mi najlepiej i doszedłem do wniosku, że mogłaby to być Kastalia, albo Gormenghast. Ale - jak wiadomo - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. :-)
-
2008/03/28 13:51:48
"No ba! Ja zawsze pójdę na każdy film, któremu Felis czy Mossakowski zarzucą bezsensowne epatowanie przemocą lub wulgarny humor na poziomie rynsztoka"

Obejrzyj "Rambo 4", I dare ya.
-
wo
2008/03/28 13:53:12
@bartol
"Bo tak było w książce i miało to sens?"

Jaki to miało sens w książce, poza inspirowaniem się przez Lema dziewiętnastowieczną marynistyką? Jaki sens w książce ma czysto męska obsada stacji?

"Poza tym murzynka i tak była"

My point exactly.

@panieandrzeju
"A jeżeli już się nieopatrznie do Polski trafiło, należy być może pogodzić się z jej niepełnosprawnością. Pogodzenie z Polską (a więc: pogodzenie ze sobą) daje siłę. "

Hej, przecież akceptuję to w takim sensie, w jakim się akceptuje każde kalectwo. Znam ludzi pogodzonych z brakiem więzadła krzyżowego czy brakiem śledziony. To normalny cykl, wyparcie/gniew/depresja/akceptacja. Zilustrowałbym to linkiem do filmu z Robot Chicken o tym, jak żyrafa tonąca w ruchomych piaskach przechodzi ten cykl, ale już usunęli wszystkie robot chickeny (Nie, to niemożliwe - pewnie źle kliknąłem? Ożeż kurna... Życie nie ma sensu... No cóż, w końcu mieli do tego prawo).

Mówię teraz przecież nie o braku akceptacji tylko o wyborze bociana - i uniknięciu sytuacji, w której w ogóle trzeba ten cykl przechodzić.

"Bądźmy delirykiem Europy, bądźmy jej kloszardem, jej żulem, jej skinem, jej ćpunem, jej kibolem, jej marginesem społecznym."

Jak zwykle z przyjemnością zostawię tę rolę Pilchowi.
-
2008/03/28 13:53:56
@wo
O filmie w kontekście przekładów. Najprawdopodobniej pamiętasz ten oto artykuł:

Pamiętam. Nie wiem czy to był jedyny jaki czytałem, ale ten na pewno. No i jest w nim o koślawym tłumaczeniu. Choć nie jako cytat z Lema. Ale ok, wracając do meritum Soderbergh zrobił film na podstawie czegoś co Solarisem nie było. ;-)

No teraz nie wątpię, że czytałem Twój artykuł. Sobolewski nic o Solarisie nie napisał?
-
2008/03/28 13:58:00
@wo
Jaki to miało sens w książce, poza inspirowaniem się przez Lema dziewiętnastowieczną marynistyką? Jaki sens w książce ma czysto męska obsada stacji?

Krystyna się do sprawy ładnie odniosła, więc ja sobie już daruję.
-
2008/03/28 14:02:46
Przecież przenosząc się stamtąd na Manhattan czy do San Francisco nawet nie zmieniałbym paszportu

Tej, ale Tobie się chyba nie wydaje, że ja przenosząc się z zadupia na "ścianie wschodniej" do Berlina potrzebowałem "zmieniać jakiś paszport"?

Emigracja do innego kraju to jednak koszmarnie wielkie obciążenie psychiczne i organizacyjne.

Jak dla kogo. Chyba nie jest bezdyskusyjnie i obiektywnie największym obciążeniem psychicznym i organizacyjnym skoro z jednej strony miliony ludzi na całym świecie migrują a równocześnie w Łatewerowach w najmontańszej Montanie jednak ktoś nadal mieszka.

W Bolandzie choćbym się skichał i choćbym był nie wiadomo jak bogaty, to nigdy nie będę mieszkać w mieście ze sprawną komunikacją publiczną oraz autostradowymi łącznikami z siecią autostrad oplatającą kontynent.

Ale z bolandzkim paszportem możesz mieszkać w "mieście ze sprawną komunikacją publiczną oraz autostradowymi łącznikami z siecią autostrad oplatającą kontynent". Co właśnie czynię. I czego najprawdopodobniej nie miałbym szansy czynić, gdybym dostał porównywalne "warunki startowe" w juesejowskim odpowiedniku ściany wschodniej.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdemu taka opcja odpowiada. I dlatego napisałem "ja wybrałbym" a nie "powinieneś wybrać".
-
wo
2008/03/28 14:12:10
@bartol
"Krystyna się do sprawy ładnie odniosła, więc ja sobie już daruję."

Nie zauważyłem odniesienia się Krysi do kwestii czysto męskiej obsługi stacji. Jaki to ma sens według Ciebie lub niej?

"Nie wiem czy to był jedyny jaki czytałem, ale ten na pewno"

Kurna, ja teraz wrzuciłem do wyszukiwarki "solaris + przekład", więc mam przed oczami wszystkie teksty zawierające wzmiankę o przekładzie Solaris, jakie mogłeś czytać w "GW" (plus tekst z działu gospodarka o kłopotach firmy Sun, bo cięcia przekładają się na kondycję sektora IT).

@3m
"Tej, ale Tobie się chyba nie wydaje, że ja przenosząc się z zadupia na "ścianie wschodniej" do Berlina potrzebowałem "zmieniać jakiś paszport"? "

W zależności od epoki, wiązało się to z mniejszymi lub większymi obciążeniami związanymi z legalnością zatrudnienia oraz zabraniem całej rodziny (i znalezieniem szkoły dla dzieci etc.).

"Ale z bolandzkim paszportem możesz mieszkać w "mieście ze sprawną komunikacją publiczną oraz autostradowymi łącznikami z siecią autostrad oplatającą kontynent""

Z bolandzkim paszportem mogę też mieszkać w Berkeley, ale mowa teraz o wyborze miejsca urodzenia, nie tym dokąd można wyemigrować z Etiopii.
-
2008/03/28 14:23:14
W zależności od epoki, wiązało się to z mniejszymi lub większymi obciążeniami związanymi z legalnością zatrudnienia oraz zabraniem całej rodziny (i znalezieniem szkoły dla dzieci etc.).

No tak. Ale chyba rozmawiamy o czasie teraźniejszym? Ewentualnie o epoce naszych narodzin.

Z bolandzkim paszportem mogę też mieszkać w Berkeley, ale mowa teraz o wyborze miejsca urodzenia, nie tym dokąd można wyemigrować z Etiopii.

Jedno wynika z drugiego. Różnica pomiędzy "wartością" paszportu etiopskiego i paszportu bolandzkiego (wliczając fakt, że z obywatelstwem bolandzkim w wielu sytuacjach w ogóle nie potrzebujesz paszportu) to jedna ze składowych różnicy pomiędzy wartością urodzenia się w Bolandzie lub Etiopii.
-
2008/03/28 14:34:08
,,bo w całym świecie nie ma tak znowu dużo miejsc lepszych do urodzenia się w niż Polska - Europa Zachodnia, Stany i Kanada, Australia, Japonia i co jeszcze?''

W Japonii życie jest dość przejebane: bardzo restrykcyjna kultura (która to sobie kompensuje w działce kompensacyjnej, stąd wszystkie onaru fakka), drogo, rasizm. Tylko jedzenie dobre, ale się szybko nudzi.

Stany, hm. Stany są społeczeństwem klasowym, dość słabo mobilnym wertykalnie, jak się nie urodzisz odpowiedno wysoko to całe życie będziesz burger-flipping white-trash.

W Kanadzie zimno.

Australia i Nowa Zelandia wefchuj daleko i nudno, nic się nie dzieje, nawet Doktor Pająk się wyprowadził.

Europa zachodnia, w UK tradyszyn, klasowość, brzydko i niecywilizowane krany. Wszędzie aksamitny technototalitaryzm. We Włoszech nie ma żadnych egzotycznych kuchni i syfsko.

Berlin jest OK.
-
wo
2008/03/28 14:42:45
@3m
"No tak. Ale chyba rozmawiamy o czasie teraźniejszym? Ewentualnie o epoce naszych narodzin. "

Urodziłem się te kluczowe parę lat wcześniej, więc pamiętam jeszcze... imaginuj Waćpan... wizy do krajów europejskich!

@3m
"Jedno wynika z drugiego. Różnica pomiędzy "wartością" paszportu etiopskiego i paszportu bolandzkiego (wliczając fakt, że z obywatelstwem bolandzkim w wielu sytuacjach w ogóle nie potrzebujesz paszportu)"

A jednak żeby samemu pojechać do Nowego Jorku, muszę wypełniać jakiś kwestionariusz i tłumaczyć urzędnikowi w ambasadzie, kim jestem. Ja i tak jestem uprzywilejowany, bo występuję o wizę dla dziennikarzy raz na pięć lat, ale w tej samej kolejce stoją ludzie zmuszeni do odpowiadania na naprawdę upokarzające pytania - w rodzaju "proszę dokładnie opisać relację ze swoim ojcem" / "nie mam z nim kontaktu od 10 lat" (autentyk zasłyszany podczas mojej ostatniej wizyty w ambasadzie). Nowojorczyk do Warszawy zaś przyjeżdża po prostu przez hop, do samolotu - żadnej wizy. Niewątpliwie lepiej mieć paszport USA niż paszport Bolandy. Ba - lepiej mieć paszport "starej Unii" niż paszport "nowej Unii" (BTW: właśnie wybieram się w pewien wojaż i będę pokazywać paszport Ostatniego Dnia Kiedy To Jeszcze Jest Wymagane - muszę to jakoś uczcić).

Inna sprawa, że na moich oczach bolandzki paszport wciąż zyskiwał na wartości - pamiętam czasy wiz; pamiętam czasy, gdy wizy nie było, ale była konieczność tłumaczenia komuś na Heathrow, po co tu przyleciałem (to meet Julia Roberts - I mean, seriously); pamiętam radosny pierwszy wyjazd, gdy nie trzeba go było w ogóle pokazywać; a teraz go nie będę pokazywać już nawet wracając samolotem. No ale on ciągle jeszcze daje mniej możliwości niż starounijny czy amerykański... kawał życia jednak straciłem uwięziony Żelazną Kurtyną i strzeżonymi z zasiekami Granicami Przyjaźni, podczas gdy moi rówieśnicy z Paryża skakali sobie do Włoch już praktycznie bez formalności. Tego mi nikt nie zwróci.
-
2008/03/28 14:48:39
@czescjacek & m-m-m & panieandrzeju

Z tym chwaleniem Ameryki (USA) jako całości, to naprawdę przesada. Montana jest właśnie dobrym przykładem. Na pewno są ludzie, którzy kochają fly fishing, ale ja też bym wolał się urodzić gdzie indziej niż w Montanie.

Ale Panie Andrzeju! z tym Dubrownikiem to już lekka przesada przechodząca w cynizm. Poza tym co ty chcesz o Nevady? Jedyny stan, w którym legalny jest hazard, dobre warunki narciarskie, Burning Man i co najważniejsze Area51.
-
2008/03/28 14:50:12
@wo o paszportach

a powiedz, czy masz jakieś wrażenie niestosowności, przechodząc granicę po machnięciu dowodem albo nawet i bez tego? za każdym razem, kiedy zdarza mi się przechodzić przez granicę z moimi rodzicami, mówią, że niby wiedzą, że Unia, Schengen itd., ale i tak czują nieracjonalny strach, że zaraz zza węgła wyskoczy strażnik graniczny i zacznie się przypierdalać, że co oni sobie, kurwa, myślą, bez paszportu, bez wizy, bez niczego, co to ma znaczyć. jesteś niby od nich kilkanaście lat młodszy, ale masz też taki syndrom?
-
2008/03/28 14:53:23
"A tutaj i tak muszę kupować tego samego laptociąga za PLN 8000 a nie USD 1999 albo ten sam samochód za PLN 110.000 a nie za USD 20.000"

A może warto sobie zadać pytanie dlaczego tak jest?
-
2008/03/28 14:54:00
@wo
Nie zauważyłem odniesienia się Krysi do kwestii czysto męskiej obsługi stacji. Jaki to ma sens według Ciebie lub niej?

Taki, że teraz się to w sensie dramatycznym nie trzyma kupy, bo ludność nie skuma o co biega.

Kurna, ja teraz wrzuciłem do wyszukiwarki "solaris + przekład"

To giwmiefakingfejwor i wrzuć "solaris + film". I powiedz czy jest tam coś Sobolewskiego.
-
2008/03/28 15:00:00
Urodziłem się te kluczowe parę lat wcześniej, więc pamiętam jeszcze... imaginuj Waćpan... wizy do krajów europejskich!

No i dlatego nie twierdzę, że fajniej mieć w kieszeni paszport bolandzki niż na przykład niemiecki. Zresztą w kwestii posiadanego paszportu to przyznaję, że juesejski jest fajniejszy. Ale to tylko jedna ze składowych, które dla różnych ludzi będą miały przecież różne współczynniki istotności.
-
wo
2008/03/28 15:11:00
@3m
"No i dlatego nie twierdzę, że fajniej mieć w kieszeni paszport bolandzki niż na przykład niemiecki"

No i dlatego mówię, że więcej opcji człowiek miałby z innego bociana.

@rzulmajowy
"A może warto sobie zadać pytanie dlaczego tak jest?"

Czynnik skali. Dla Apple nie jesteśmy nawet Europą. Jesteśmy dla nich częścią rynku CEMEA (Central Europe, Middle East, Africa). Tam, gdzie Apple sprzedaje sprzęt masowo, tam będą specjalne ceny, tam będzie przedstawicielstwo firmy (a nie autoryzowany reseller), tam będą różne specjalne promocje. To samo firmy motoryzacyjne. Tutaj promocje mogą być tylko na najgorszy chłam - laptopy marki Gericom i samochody marki Renault.

@bartol
"Taki, że teraz się to w sensie dramatycznym nie trzyma kupy, bo ludność nie skuma o co biega. "

Jak to - ludność prędzej zrozumie, dlaczego cała załoga stacji to mężczyźni? Mi się wydaje, że własnie trzymanie się tu przesadnej wierności wprowadzi dodatkową zmyłkę ("a dlaczego tu nie ma kobiet? a dlaczego tu nie ma klamek?"). Tak samo dzisiaj Gibarian już tak bardzo by się nie wstydził fetyszu Ebony BBW - bo i czego tu się wstydzić?

"To giwmiefakingfejwor i wrzuć "solaris + film". I powiedz czy jest tam coś Sobolewskiego."

No jest korespondencja z Berlina, ale nie ma nic o tym, co tu pisałeś o przekładach.
-
2008/03/28 15:21:07
No i dlatego mówię, że więcej opcji człowiek miałby z innego bociana.

Sure. Ja jednak nie założyłbym się, że bocian lecący nad Łatewerowem w Montanie ma do zaoferowania więcej opcji niż nad dajmy na to Kraśnikiem. A już na pewno nie z zestawu opcji interesujących mnie :-P
-
2008/03/28 15:24:08
-
2008/03/28 15:24:39
@paszporty

najlepiej ze znanych mi paszportowych sytuacji ma mój kolega, ma dwa obywatelstwa, PL i US, szczerze mu tego zazdraszczam
-
2008/03/28 15:26:29
@wo
Jak to - ludność prędzej zrozumie, dlaczego cała załoga stacji to mężczyźni? Mi się wydaje, że własnie trzymanie się tu przesadnej wierności wprowadzi dodatkową zmyłkę ("a dlaczego tu nie ma kobiet? a dlaczego tu nie ma klamek?"). Tak samo dzisiaj Gibarian już tak bardzo by się nie wstydził fetyszu Ebony BBW - bo i czego tu się wstydzić?

"Teraz" użyłem w sensie następującym: teraz to co napisał Lem nie trzyma się kupy w sensie dramatycznym, bo zdaniem Krystyny zimna kobieta w chłodni statku kosmicznego to nic dziwnego (tu dodam: dla kogoś kto nie czytał Solarisa), bo najwyraźniej ktoś ją zaszlachtował (tu dodam: i może np. schował na czarną godzinę, bo w kosmosie zawsze może się zdarzyć, że się skończy jedzenie). I z tym się zgadzam w całej rozciągłości. Ciepła kobieta w kosmosie to też już nic nadzwyczajnego. Tu jest oczywiste odniesienie do tego, że u Lema było oczywiste, że po kosmosie hulają sami faciowie, a teraz już nie (tak na marginesie to teraz przynajmniej wiadomo, że nie latają tam ufoki, albo my ich nie potrafimy znaleźć, co na jedno wychodzi).

No jest korespondencja z Berlina, ale nie ma nic o tym, co tu pisałeś o przekładach.

No nic. Moja ostatnia deska ratunku to wywiady z Lemem niepublikowane w GW. ;-)
-
2008/03/28 15:36:00
@tatamaxa
Jeden Zappa nie czyni z Montany Żelazowej Woli albo Tymoszówki ;-)
-
2008/03/28 16:26:21
@login

"z tym Dubrownikiem to już lekka przesada"

Przesadą jest urodzić się na pustyni.

"Poza tym co ty chcesz o Nevady?"

Żeby się odpierdoliła.

@wo

"Jak zwykle z przyjemnością zostawię tę rolę Pilchowi"

Niedelikatnie pijesz do jego choroby alkoholowej? Wyleczonej? Nie masz serca. W tym samym dzisiejszym tekście pada taka fraza, w której Pilch - profetycznie - odnosi się do Twoich słów: "Polska jest jak alkoholik, który choćby do końca życia nie wypił ani kropli i tak będzie alkoholikiem". Długo będziesz jeszcze zły na niego, że Cię kiedyś sponiewierał? Dziecinada.

"Znam ludzi pogodzonych z brakiem więzadła krzyżowego czy brakiem śledziony"

Ja - po Pilchu - miałem raczej na myśli postulat perwersyjnej miłości do brakującego więzadła krzyżowego czy brakującej śledziony. Nie tyle więc należy zaakceptować bycie "kloszardem Europy" co pokochać (a nawet więcej: polubić) bycie "kloszardem Europy". ("Dotacje na rolnictwo przeznaczmy na produkcję wozów drabiniastych, a resztę na tkanie barchanowych gaci"). Ale z drugiej strony wiadomo przecież - z niewolnika nie ma kochanka.
-
wo
2008/03/28 16:42:58
@panieandrzeju
"Niedelikatnie pijesz do jego choroby alkoholowej?"

Niedelikatnie piję do tego, co napisał. Jego propozycja mnie nie interesuje. Rolę, którą on proponuje pełnić, z przyjemnością zostawię jemu.

"Ja - po Pilchu - miałem raczej na myśli postulat perwersyjnej miłości do brakującego więzadła krzyżowego czy brakującej śledziony. "

Tak jak napisałem - nie jestem zainteresowany.

"Ale z drugiej strony wiadomo przecież - z niewolnika nie ma kochanka."

Nie jestem pewien, czy społeczność BDSM się z tym zgodzi.

@bartol
""Teraz" użyłem w sensie następującym: teraz to co napisał Lem nie trzyma się kupy w sensie dramatycznym, bo zdaniem Krystyny zimna kobieta w chłodni statku kosmicznego to nic dziwnego (tu dodam: dla kogoś kto nie czytał Solarisa), bo najwyraźniej ktoś ją zaszlachtował "

Ani nie zgadzam się z taką interpretacją słów Krysi (zrozumiałem to tak, że w dzisiejszych czasach martwa kobieta na stacji kosmicznej nie musi się od razu kojarzyć ze stłumioną seksualnością), ani nie uważam, żeby teraz nie trzymało się to kupy.
-
2008/03/28 16:55:56
@wo

"Nie jestem pewien, czy społeczność BDSM się z tym zgodzi."

Mówiłem o miłości.
-
2008/03/28 16:58:56
@martwa kobieta w chłodni

Ossso chozzi? Przecież w książce ta "hebanowa bogini" nie była martwa, co zresztą Kelvin sprawdził osobiście. Położyła się w chłodni, ponieważ tam znajdowały się zwłoki Gibariana.
-
2008/03/28 17:00:03
@BDSM

Ja mówię: "Piersi twe jak dwoje koźląt, bliźniąt gazeli, co pasą się pośród lilii", Ty mówisz: "Usiądź mi na twarzy".
-
wo
2008/03/28 17:03:48
@panieandrzeju
"Mówiłem o miłości."

Uważasz, że jak ktoś lubi lateksowe gorsety, to już nie może kochać?

"Ja mówię: "Piersi twe jak dwoje koźląt, bliźniąt gazeli, co pasą się pośród lilii", Ty mówisz: "Usiądź mi na twarzy"."

Każdemu Jego Porno.

@maciek
"Ossso chozzi? Przecież w książce ta "hebanowa bogini" nie była martwa, co zresztą Kelvin sprawdził osobiście. Położyła się w chłodni, ponieważ tam znajdowały się zwłoki Gibariana."

Ja cały czas nie wiem, o co chodzi Bartolowi - poza tym, że o "obrzydliwą polityczną poprawność".
-
2008/03/28 17:04:21
@Ty mówisz

Miało być: społeczność BDSM mówi.
-
2008/03/28 17:05:06
@wo
Ani nie zgadzam się z taką interpretacją słów Krysi (zrozumiałem to tak, że w dzisiejszych czasach martwa kobieta na stacji kosmicznej nie musi się od razu kojarzyć ze stłumioną seksualnością), ani nie uważam, żeby teraz nie trzymało się to kupy.

Ojej, ale jesteś analny.

Od początku:
1. Jak sobie teraz czytasz Solarisa to się wszystko ładnie kupy trzyma. I będzie się trzymało, bo Lem wielkim pisarzem był. Choć im ktoś młodszy tym trudniej będzie mu w różne kwestie wniknąć. Tak mi się wydaje.

2. Jak na podstawie Solarisa zrobisz film, do którego wprost przeniesiesz powieść to ludzie, którzy nie czytali Solarisa nie zrozumieją prawdopodobnie, że w tym, że w chłodziarce leży kobieta jest coś dziwnego. To samo dotyczy innych okoliczności przytrafiających się bohaterom. Ot zwyrole jak wszyscy inni. Tylko jakoś tak mało ganiają się z siekierami po statku.

3. Soderbergh poszedł do tego na łatwiznę i zrobił z przeżyć bohaterów jakiś shit dla biedaków i żeby w ogóle ktokolwiek się na film pofatygował pokazał gołą dupę Kluneja. To swoją drogą ciekawy zabieg. ;-)

4. I jeszcze to kretyńskie zakończenie! Rzygać się chce.
-
wo
2008/03/28 17:06:15
@panieandrzeju
"Miało być: społeczność BDSM mówi."

OK - no więc Twoje religijne porno jest lepsze niż facesittingowe porno tej społeczności. Niech będzie. I z tego ma w jakiś magiczno-religijny sposób wynikać atrakcyjność propozycji Pilcha? Mnie jakoś nie pociąga.
-
2008/03/28 17:07:43
Jeszcze inaczej. Myślę, że kiedy Lem pisał tę powieść, taka kompozycja (trzej faceci sami w kosmosie i ich perwersyjne marzenia) miała mnóstwo sensu, ale ze względu na zmiany obyczajowe, jakie od tamtego czasu zaszły, absolutnie wierna adaptacja nie miałaby dzisiaj tej samej siły wyrazu, którą powieść miała wtedy. Dlatego potencjalny reżyser miałby do wyboru: robić wierną adaptację mimo wszystko, mając dużą szansę, że będzie wyglądać archaicznie, albo trochę pozmieniać, próbując osiągnąć ten sam efekt inymi metodami.
(oczywiście, nie mówię o Soderberghu, on niczego takiego nie próbował)
-
2008/03/28 17:10:01
@wo

"Uważasz, że jak ktoś lubi lateksowe gorsety, to już nie może kochać?"

Tego nie mówię, ale myślę że dotykasz pewnej prawdy ;-)
-
2008/03/28 17:14:04
@wo

"Twoje religijne porno"

Nie "moje", niestety. Nie została mi dana łaska wiary.
-
2008/03/28 17:19:43
@wo
Ja cały czas nie wiem, o co chodzi Bartolowi - poza tym, że o "obrzydliwą polityczną poprawność".

W skrócie chodzi o to, że Soderbergh nakręcił shit dla biedaków. Reszta to swobodna wymiana myśli i skojarzeń.
-
wo
2008/03/28 17:24:23
@panieandrzeju
"Tego nie mówię, ale myślę że dotykasz pewnej prawdy ;-)"

A więc to prawda, że tak uważasz?

"Nie "moje", niestety. Nie została mi dana łaska wiary."

A bo to trzeba wierzyć, żeby kupić kostium zakonnicy w sex shopie?

@kch
"Myślę, że kiedy Lem pisał tę powieść, taka kompozycja (trzej faceci sami w kosmosie i ich perwersyjne marzenia) miała mnóstwo sensu, ale ze względu na zmiany obyczajowe, jakie od tamtego czasu zaszły, absolutnie wierna adaptacja nie miałaby dzisiaj tej samej siły wyrazu, którą powieść miała wtedy"

To jest dokładnie moja opinia.

@bartol
"W skrócie chodzi o to, że Soderbergh nakręcił shit dla biedaków. "

Faktycznie, jakoś szczególnie bogaty to ja nie jestem (w każdym razie nie na standardy unijne).

" Jak sobie teraz czytasz Solarisa to się wszystko ładnie kupy trzyma"

Wcale nie. Tam jest mnóstwo rzeczy niespójnych a w dodatku _brak_ zakończenia. Film nie może być tak chaotyczny - no i musi mieć jakąś puentę bardziej wyrazistą od starego mimoida.
-
2008/03/28 17:34:25
jakie to piękne jak się teoretycy ze swadą o BDSM wypowiadają
-
2008/03/28 17:35:46
@wo

"A więc to prawda, że tak uważasz?"

Nie uważam tak, ale myślę że to prawda.

Podoba mi się pastelowa finezja i aforystyczność mojej odpowiedzi.
-
2008/03/28 17:54:19
@samobójstwo Gibariana

Snauta i Startoriusa "twory F" maltretują najwyraźniej na tle obyczajowym, ale nie wiadomo ani kim/czym są ani nie jest dane czytelnikowi w pełni dociec charakteru tego ich "obnażenia". Lem w przypadku tych postaci rzuca nas na pastwę domysłów.
Do czego czytelnik ma wgląd, to cierpienie Kelvina, które wypływa z poczuciu winy i nie ma związku z naruszeniem jakichkolwiek niepisanych norm społecznych.
Wobec tego mnie np. nie przekonuje taka teza, że Gibarian się zabił z lęku przed ujawnieniem swoich fantazji erotycznych. Prędzej bym uwierzył w to, że dla niego seks z tą wyfantazjowaną kobietą, stał się torturą; czymś w rodzaju bezustannego maratonu ponad siły ludzkie.
-
2008/03/28 18:06:24
w polskiej politologii (hehe) gerrymandering tlumaczy sie czasami jako gerrymanderka:)
-
2008/03/28 18:40:06
@panieandrzeju

czepiasz się WO tego nieszczęsnego lateksowego gorsetu a koźlęta i lilie (obslizgłe) to jest dopiero solidna parafilia, niepozazdrościć
-
wo
2008/03/28 18:46:40
@maciej
"Wobec tego mnie np. nie przekonuje taka teza, że Gibarian się zabił z lęku przed ujawnieniem swoich fantazji erotycznych. Prędzej bym uwierzył w to, że dla niego seks z tą wyfantazjowaną kobietą, stał się torturą; czymś w rodzaju bezustannego maratonu ponad siły ludzkie. "

Hm, dla mnie kpiny Snauta + zamykanie się Sartoriusa silnie sugerują, że chodzi o coś wstydliwego, związanego z potężnymi wyrzutami sumienia. Sartorius nie ucieka przed swoim tworem, ucieka przed ludźmi, którzy się mogą dowiedzieć co to/kto to. Dla mnie oczywista jest taka interpretacja, że Gibarian się zabił nie mogąc znieść myśli, że jego brudny sekret wyszedł na jaw.

@panieandrzeju
"Podoba mi się pastelowa finezja i aforystyczność mojej odpowiedzi."

Przecież to bełkot, ale szkoda, że jak zwykle nie dowiem się, co jest takiego atrakcyjnego w propozycji Pilcha, że aż ją tu chcesz zachwalać.
-
wo
2008/03/28 18:47:34
@weirdnik
"jakie to piękne jak się teoretycy ze swadą o BDSM wypowiadają"

Mmm, czuj się zaproszony do ubogacenia nas bogatą wiedzą praktyczną!
-
2008/03/28 19:22:38
@wo

Ależ ja się zgadzam z Twoją interpretacją. Jednakowoż w moim wcześniejszym wpisie chcę pokazać, że w "Solaris" informacje o "prześladowcach" z którymi czytelnik się zapoznaje są tak przez autora dawkowane (najobszerniejszą wiedzę mamy o Kelvinie i Harey, o tym co/kto dręczy Snauta i Sartoriusa nie wiemy nic konkretnego - tu mamy tylko przypuszczenia i ich paniczne reakcje), że pozwalają się temu dziełu nieźle bronić przed zarzutem anachronizmu.
-
2008/03/28 19:29:31
@czescjacek
mając do wyboru być statystycznym obywatelem USA albo statystycznym obywatelem Polski chyba bym jednak stawiał na USA.

Umiesz to jakoś poprzeć argumentami, czy tak tylko czujesz w moczu?

...statystycznym obywatelem USA ...

Statystyczny obywatel USA to mniej więcej to samo co statystyczny mieszkaniec miedzy Odra a Mekong - może mieć skośne oczy.
-
2008/03/29 08:27:04
@wo
""Test pilota" podczepił pod przyjaźń bratnich narodów bratniego bloku,"

W tym całym nieudanym filmie najlepszą rzeczy była obsada ról morderców. To byli Łotysze albo Estończycy o tak zakazanych mordach, jakich nie ma żaden chyba polski czy amerykański aktor.
I to jest jedyna zasługa Piestraka.

@konrad_wagrowski

"Czesi wydali na DVD w 2006."

A czy ktoś u nas to sprowadza? A może znacie jakąś sensowną czeską księgarnię, która niezawodnie wyśle do nas i nie zedrze nad miarę?

@wo

"Hej, przecież akceptuję to w takim sensie, w jakim się akceptuje każde kalectwo. Znam ludzi pogodzonych z brakiem więzadła krzyżowego czy brakiem śledziony. To normalny cykl, wyparcie/gniew/depresja/akceptacja."

Zazdroszczę Ci, że jesteś na etapie akceptacji (chociaż trochę w to wątpię). Ja miotam się między gniewem a depresją.

Chociaż na bociana do USA bym wsiadał nie za chętnie. Francja (z uwagi na to, o czym pisałeś przy okazji książki "Merde...") albo Dania, o!

Czy 'Solaris' powinno się odmieniać? Mnie bardziej pasuje forma nieodmienna, jakoś 'o Solarisie' źle brzmi.


-
2008/03/29 09:11:23
Na poparcie tego że od czasu napisania książki realia się zmieniły przyznam się że nigdy mi nie przyszedł do głowy fetysz 'ebony' w związku z murzynką. Jawiła mi się zawsze jako hotentocka kobieta z dupą odstająca na pół metra - coś na kształt ucieleśnienia Wenus z Wilensdorfu. Ponieważ fetysz nie przychodził mi do głowy, w konsekwencji czego nie uważałem jednoznacznie tworów F jako projekcji seksualnych fetyszy en masse (w czym utwierdzała mnie postać Harey), murzynka jawiła mi się jako zagadkowy i surrealistyczny element i to mi się podobało.
But now, you've ruined ev'rything you dirty bastards...:((((((

@analność
mam takie wrażenie że niektórzy sie naumieli tego słówka i wtrącają gdzie popadnie
z radości - upadł upadł upad upa dupa dupa dupa ....jaaaaaaaa!!!!
analny to był Adrian Mole - czyli neat 'n tidy pedancik składający ciuchy w kostkę i gaszący niepotrzebnie palące się światła.
-
2008/03/29 09:16:57
"Tutaj promocje mogą być tylko na najgorszy chłam - laptopy marki Gericom i samochody marki Renault."

Coś nie tak z Loganem?

"Że o cenach benzyny nie wspomnę."

Witaj w domu synu prodigalny. Idź i nie grzesz więcej. JKM.
-
2008/03/29 11:56:04
@Wobec tego mnie np. nie przekonuje taka teza, że Gibarian się zabił z lęku przed ujawnieniem swoich fantazji erotycznych.

Jest taki monolog Snauta, w którym tamten wykłada Kelvinowi, jak to on ma dobrze, że się nie musi krępować swojego gościa i żeby sobie wyobraził OIDP człowieka zakochanego w kawałku brudnej bielizny. Być może w przypadku Gibariana z Murzynką wiązały się jakieś szczególnie nieprzyjemne wspomnienia, np. jako nieletni chłopak wyrwał jej zdjęcie z gazety i użył do zrobienia sobie dobrze w szkolnej łazience, na czym go przyłapano.

@Czy 'Solaris' powinno się odmieniać?

Jak kto chce. Jak dla mnie, problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś zacznie się upierać, że wszystko, co kończy się na -is powinno się odmieniać jak rodzaj żeński, bo gramatyka łacińska tak nakazuje.
-
2008/03/29 12:52:38
@nieprzyjemne wspomnienia Gibariana

Urodziłem się w 1962 roku, więc pamiętam też czasy gomułkowskie. Moja pierwsza styczność z zdjęciami nagiego ciała kobiecego to było czasopismo "podróżnicze" pt. "Kontynenty". Dzisiaj wydaje mi się, że mogło ono pełnić rolę podobną do "Playboya". Jeśli był jakiś reportaż z Czarnego Lądu, to często opatrzony zdjęciami jakichś Masajek odzianych tylko w naszyjnik z kolorowych paciorków. Te kobiety były zawsze smukłe jak gazele, miały śnieżnobiałe, równe zęby i małe, kształtne piersiami (zapewne redakcja specjalnie dobierała akurat taki materiał zdjęciowy), więc kiedy czytałem po raz pierwszy opis zetknięcia się Kelvina z Murzynką na stacji Solaris, to nie wydało mi się to podszyte erotyzmem. Teraz odbieram to jeszcze inaczej; teraz kojarzy mi się to z fantazjami faceta właśnie zza Żelaznej Kurtyny.
-
2008/03/29 14:37:38
@login
"Umiesz to jakoś poprzeć argumentami, czy tak tylko czujesz w moczu"

en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_HDI

"może mieć skośne oczy"

jakoś bym to przeżył
-
2008/03/29 17:14:34
@jakoś bym to przeżył

A małego penisa? Nie zapominaj o małym penisie!
-
2008/03/29 17:53:42
@mrw

ale może byłby prosty
-
2008/03/30 03:54:43
@wo

Witam, mam pytanie nie związane z tym wpisem, ale z Pana dzisiejszym wywiadem w - notabene - WO. Na studiach czasem zwraca mi się uwagę na całkowitą anachroniczność słowa "klasa społeczna", co uważam za nadgorliwość i przedłużenie zapędów lustratorsko-rozliczeniowych niektórych profesorów także na sferę języka. Pytam więc z ciekawości - jakiego słowa używał w rozmowie z Panem John Cleese? Tekst jest swoją drogą świetny.
-
2008/03/30 10:45:56
jakiego słowa używał w rozmowie z Panem John Cleese?
Uprzejmie uprasza się Pana Jan Kowalski, żeby do stu ciężkich beczek wiśniowego rumu raczył odmieniać nazwiska. Dziękuje się.
-
2008/03/30 12:10:07
Się dziękuje się.
-
2008/03/30 12:10:51
@ kastor.krieg

A jak twoim zdaniem powinien wyglądać mianownik od "John Cleese"?
-
2008/03/30 12:22:36
@ A jak twoim zdaniem powinien wyglądać mianownik od "John Cleese"?

Dzień dobry. Raczej narzędnik. "Johnem Cleese".
-
2008/03/30 12:26:29
Jan Cleese?
-
2008/03/30 12:29:50
@kastor.krieg
"jakiego słowa używał w rozmowie z Panem John Cleese?
Uprzejmie uprasza się Pana Jan Kowalski, żeby do stu ciężkich beczek wiśniowego rumu raczył odmieniać nazwiska. Dziękuje się."

Tu nie chodzi o "...z Panem Johnem Cleese'em..." tylko o "jakiego słowa używał w rozmowie z Panem (Wojtkiem Orlińskim) John Cleese". Ta pierwsza wersja jest przecież bez sensu bo w takim zdaniu brakuje podmiotu. Możnaby ewentualnie wstawić przecinek między "Panem" a "John" ale, moim zdaniem, dziwnie to wtedy wygląda.
-
2008/03/30 13:38:41
@weirdnik

mnie urzekło "BDSM=facesitting" ; )
-
2008/03/30 14:13:34
@ duzybiceps

Ja wiedziałem, że twierdzi się, żeprzerost bicepsów moze wpłynąć negatywnie na władzu umysłowe, ale odnosiłem się do tego raczej sceptycznie. Jednak pomysł, że podmiot w języku polskim może być w narzędniku wydaje mi się dość ekscentryczny.

Ach, zapomniałem, że nie należy używac zdań złożonych, bo są nieczytelne dla wielu czytających.
-
2008/03/30 14:59:57
Wrócę jeszcze do tematu.
W podlinkowanym kawałku filmu mamy scenę odnalezienia dryfującego satelity - ewidentnie 'inspirowaną' przez "Obłok Magellana".
Wśród wymarłej załogi widać kobiety.

Czy ma ktoś może egzemplarz "Obłoku..." pod ręką? Nie pamiętam, czy Lem umieścił kobiety w amerykańskim satelicie wojskowym.
Jeśli nie, to by znaczyło, że nawet Czesi w 1963 roku dołożyli kobiety tam, gdzie Lem ich nie przewidział.

A w ogóle to 70 zł za czarnobiały film z 1963 roku - upadli na głowę...
-
2008/03/30 15:18:28
@jhenri

"Obłok Magellana" czytałem bodaj w... 1974 roku i już potem do tego nigdy nie wracałem (to zresztą moja pierwsza chyba styczność z Lemem), ale ZTCP, na tym obiekcie kosmicznym nie było kobiet, były natomiast jakieś freski (or compatible) z przedstawieniem roznegliżowanych kobiet ( la pin-ups czy raczej nose art). Utkwiło mi w pamięci to, że miały czerwone paznokcie.
Więcej grzechów nie pamiętam. :-)
-
2008/03/30 16:47:39
@krystyna.ch
Ja wiem, że Ty wiesz i wiem, że wiesz, że ja wie. I wszystko wiadomo ;)

@duzybiceps
+1, "Johnem Cleese". Ale, rozumiem swój błąd. Dzięki, deuter. Przeoczyłem pierwsze "panowanie" i wypadłem z kontekstu :)
-
wo
2008/03/31 00:14:21
@masz
"Na studiach czasem zwraca mi się uwagę na całkowitą anachroniczność słowa "klasa społeczna", co uważam za nadgorliwość i przedłużenie zapędów lustratorsko-rozliczeniowych niektórych profesorów także na sferę języka. Pytam więc z ciekawości - jakiego słowa używał w rozmowie z Panem John Cleese?"

Po prostu 'class'. Po polsku 'klasa' jednak rzeczywiście kojarzy się w pierwszej kolejności ze szkołą, a nie z tym, czy ktoś pracuje na utrzymanie.
-
2008/03/31 00:30:48
@wo
"Po prostu 'class'. Po polsku 'klasa' jednak rzeczywiście kojarzy się w pierwszej kolejności ze szkołą, a nie z tym, czy ktoś pracuje na utrzymanie."

Niestety nie każdemu - niektórzy myślą jeszcze o "walce klas" i tych sprawach, dlatego zastępują ten, jak widać, zakorzeniony nie tylko u nas wyraz słowem grupa, warstwa i tysiącem innych.
-
wo
2008/03/31 00:41:40
@masz
"Niestety nie każdemu - niektórzy myślą jeszcze o "walce klas" i tych sprawach, dlatego zastępują ten, jak widać, zakorzeniony nie tylko u nas wyraz słowem grupa, warstwa i tysiącem innych."

Ja też myślę o "walce klas" i dlatego właśnie mówię "klasa".
-
wo
2008/03/31 00:42:53
@mick
"@analność
mam takie wrażenie że niektórzy sie naumieli tego słówka i wtrącają gdzie popadnie "

No więc właśnie niedawno splonkowałem jakiegoś typka, któremu się to wydawało chyba jakąś uniwersalną obelgą (?). Też denerwuje mnie rozwadnianie semantyczne.
-
2008/03/31 00:50:56
@wo
"Ja też myślę o "walce klas" i dlatego właśnie mówię "klasa"."

Chyba ujawniła się właśnie tzw. różnica pokoleń - mi ze szkołą to się raczej nie kojarzy, a jeśli już to nie w tym kontekście...
-
2008/03/31 09:12:18
@WO re: ubogacające doświadczenia

Nobody can be told woth The Matrix is, you have to see it for yourself.

TSD to smutne, że w tak dojrzałym i wspaniałym związku nie jesteś w stanie wprowadzić kajdanek, nawet takich z bezpiecznikiem i futerkiem, jako jakiegoś urozmaicenia. Może to kompleks dziwki/świętej?

@SHW

Starałem się nie kopać leżącego. chociaż może niesłusznie (tak jest najbezpieczniej).
-
2008/03/31 09:21:30
""jakie to piękne jak się teoretycy ze swadą o BDSM wypowiadają"

Mmm, czuj się zaproszony do ubogacenia nas bogatą wiedzą praktyczną!"

Pytasz czy zgłaszasz się na ochotnika?
-
2008/03/31 09:24:41
@weirdnik "TSD to smutne, że w tak dojrzałym i wspaniałym związku nie jesteś w stanie wprowadzić kajdanek, nawet takich z bezpiecznikiem i futerkiem, jako jakiegoś urozmaicenia. Może to kompleks dziwki/świętej? "

A piszesz to @WO, bo co wyczytałeś między wierszami?
-
2008/03/31 09:38:00
@MRW

Nic nie wyczytałem między wierszami, nie mam zwyczaju tak dogłębnie analizować blogowych wypowiedzi, żeby aż sprawdzać na poziomie źródła strony co jest ukryte.
-
2008/03/31 09:48:57
@wierdnik

W takim razie nie rozumiem, która wypowiedź WO skłoniła Cię do napisania "TSD to smutne, że w tak dojrzałym i wspaniałym związku nie jesteś w stanie wprowadzić kajdanek, nawet takich z bezpiecznikiem i futerkiem, jako jakiegoś urozmaicenia. Może to kompleks dziwki/świętej? "
-
2008/03/31 10:09:17
WOW WOW WOW!

WO ma bona fide adwokata. Żeby jeszcze adwokat miał równie cięte riposty...

ps. kajdanki obsysają. linka 6mm to jest to.
-
2008/03/31 10:14:07
@sadomat

Jakbyś na chwilę wyjął świeczkę z dupy to może byś zrozumiał, że próbuję nawiązać komunikację z weirdnikiem szczytnym celem zrozumienia o co mu chodzi, a nie zastrzelić go ciętą ripostą.
-
2008/03/31 10:38:51
@weirdnik

bo ja wiem, czy tak bezpiecznie? leżący może gryźć po kostkach/łydkach (stąd przydatność oficerek, I guess...)

@all

ja tam uważam, że każdemu jego porno, tak długo jak wszystkie biorące w nim udział strony są zadowolone
nie mam zamiaru ani udowadniać nikomu, że moje porno jest fajniejsze, ani ubolewać nad tym, że inni nie są zdolni do zrobienia sobie takiego fajnego porno jak ja, a tym bardziej wyśmiewać czyjegoś porno
myślę, że wśród dorosłych ludzi powinna być to szerzej rozpowszechniona postawa, oczywiście jeśli w tym przypadku porno traktujemy dosłownie
poglądy poglądami, łóżko łóżkiem
no i stosuje się tutaj święta zasada każdego kontekstu - jak nie będzie to nie kupuj, a innymi słowy - nie wiesz? nie mów.
-
2008/03/31 10:52:22
@ja tam uważam, że każdemu jego porno,

Ta zasada KJP jest tak genialna, że to musiał jakiś geniusz wymyślić, co do tego się chyba zgodzimy?

Ja tylko nadal nie rozumiem, co takiego napisał WO że zasłużył sobie na docinki ekspertów od sznurków i wosku.
-
2008/03/31 13:20:33
Ciekawa dyskusja. Panu Weirdnikowi niedawno się wydawało że kevin smiht wynalazł ass to mouth a teraz jaki z niego mistrz sadomaco i pewnie autofellieto też?
-
2008/03/31 14:41:53
@mrw

latami ciężkiej pracy na Usenecie i nie tylko
-
2008/03/31 15:12:52
@weirdnik

Zdziwniej i zdziwniej! Tzn. za jakieś zaszłe dyskusje o wyższości przeglądarek użytych w programie Apollo nad linuksowymi terenówkami Jobsa czepiasz się go o BDSM, mimo że nic złego (ani w sumie nic w ogóle) na temat BDSM nie napisał? Whiskey tango foxtrot?
-
2008/03/31 15:14:14
@suburban.housewife

"mnie urzekło "BDSM=facesitting" ; )"

Widzisz różnicę między:
BDSM=facesitting
a
BDSM: "facesitting"
?
-
2008/03/31 15:46:03
@mrw

ja tam nie wiem

@panieandrzeju

nie wiem, wiem za to, że to dziwne, kiedy dla kogoś pierwszym skojarzeniem z BDSM jest facesitting
-
2008/03/31 16:08:46
@shw "ja tam nie wiem"

A ja wiem. 05.04.2008.
-
2008/03/31 18:00:18
@mrw

akurat cholera jak jade na Gogol Bordello :/
i bede ostatnia, ktora zobaczy :/
-
2008/03/31 20:10:03
@subterranean.homesick.blues

"nie wiem"

Come again?

"wiem za to"

Wiesz za to, że mowa niezależna = znak równania.
-
2008/03/31 22:14:37
panieandrzeju, wiem tylko, że strasznie pan kręci żeby zniwelować absmak pozostający po pańskich głupich skojarzeniach, a mi się nie chce dawać wciągać w żadne głupie gierki

poza tym, czasem lepiej powiedzieć "nie wiem", niż udawać lub udowadniać na siłę, że się wie
-
2008/03/31 22:30:10
@i bede ostatnia, ktora zobaczy :/

Jeszcze jeszcze pan Wandachowicz, ostatnio jakiś nieprzytomny, więc pewnie się ocknie po 3 odcinku.
-
wo
2008/03/31 23:29:53
@masz
"Chyba ujawniła się właśnie tzw. różnica pokoleń - mi ze szkołą to się raczej nie kojarzy, a jeśli już to nie w tym kontekście..."

Mi też nie - moi nauczyciele to byli w przeważającej większości strasznie drętwe solidaruchy. W Ważne Sercu Każdego Prawdziwego Polaka Rocznice nosili jakieś wstążki, oporniki i ryngrafy z Reaganem. W moich czasach kto miał naturę lizusa, ten się uczył skandować "precz sko munom precz sko munom", kto pieprzył system - ten czytał Marksa.

@sadomat
"Pytasz czy zgłaszasz się na ochotnika?"

Jeśli nie umiesz dokonać rozbioru gramatycznego tak prostego zdania jak "czuj się zaproszony do ubogacenia nas bogatą wiedzą praktyczną!", to długo tu nie zabawisz.

@weirdnik
"TSD to smutne, że w tak dojrzałym i wspaniałym związku nie jesteś w stanie wprowadzić kajdanek, nawet takich z bezpiecznikiem i futerkiem, jako jakiegoś urozmaicenia. Może to kompleks dziwki/świętej? "

TSD to smutne, że po tylu latach w Internecie jeszcze nie przeszedłem do blogowania na bieżąco o tym, co robię i w jakiej pozycji. Może to kompleks prywatności?

"Nic nie wyczytałem między wierszami, nie mam zwyczaju tak dogłębnie analizować blogowych wypowiedzi, żeby aż sprawdzać na poziomie źródła strony co jest ukryte."

Przecież właśnie robisz to, czego rzekomo nie masz w zwyczaju robić - tak dogłębnie analizujesz, że aż wyciągasz jakieś wnioski o tym, co jest ukryte. To musi odgrywać dla Ciebie duże znaczenie, skoro tak intensywnie to wypierasz.

@sh
"nie wiem, wiem za to, że to dziwne, kiedy dla kogoś pierwszym skojarzeniem z BDSM jest facesitting"

In the immortal words of Czesiek Niemen, dziwny jest teeeeen świaaat, na którym wciąż, gugiel daje wyniki takie jak bdsm + facesitting:

Results 1 - 10 of about 1,460,000 for bdsm facesitting. (0.53 seconds)
Sponsored LinksErotic Femdom
MeanWorld.com Beautiful Mistresses using men for their pleasure
Facesitting dominatrixes
www.facesittingpov.com Upskirt pov butt worship fetishes Smother DVDs. BDSM, femdoms upskirt
-
2008/04/01 00:04:48
@"Jeśli nie umiesz dokonać rozbioru gramatycznego tak prostego zdania jak "czuj się zaproszony do ubogacenia nas bogatą wiedzą praktyczną!", to długo tu nie zabawisz. "

Zdanie nie musi być pytaniem w sensie gramatycznym, żeby jego sens był właśnie pytaniem. :-)

Nie zabawię na pewno, pozwoliłem sobie tylko na mały lemowski akcent i spadam. ;)
-
wo
2008/04/01 00:09:20
@sadomat
"Zdanie nie musi być pytaniem w sensie gramatycznym, żeby jego sens był właśnie pytaniem. :-) "

Rozbiór gramatyczny pozwoliłby Ci ustalić, czy sensem zdania jest "zgłoszenie się na ochotnika".

"pozwoliłem sobie tylko na mały lemowski akcent"

Turururu, że pozwolę sobie na taki mały mocartowski akcent.

"spadam"

Dzięksy.
-
2008/04/01 06:21:22
@mrw

strzelilam sobie w kolano - poinformowalam go
-
2008/04/01 08:24:26
@mrw, s-h

hahaha, w sprawie doctora trzymam rękę na pulsie, nikt mnie nie musi informować! i nie nieprzytomny, tylko mam dużo bardzo ciekawych zajęć w szkole rodzenia i płytę wydaję w tej przeklętej agorze zdrajcy michnika.
poza tym takie bezeceństwa tu ostatnio na blogu odchodzą, że chyba się przełącze na tv puls, bo tam przynajmniej wiedzą co i kiedy z filmu wyciąć.

@wo

uwaga, dis na blogu: MALEŃCZAK SUCKS!
-
2008/04/01 08:46:37
@hooolighan

No tak, przeczytałem.
Właściwie nie wiadomo - te zwłoki mogły być płci dowolnej.
Jest tylko ślad pośredni - gdyby załoga była mieszana, zapewne na ścianach nie byłoby malowideł nagich kobiet na żółwiu, w których "uśmiechu było coś nieporównanie ohydnego".

Jeśli przyjmiemy, że na stacji Atlantydów kobiet nie było, wyjdzie że Czesi już w 1963 zrobili z wątkami Lema to samo, co Amerykanie 40 lat później.
A wtedy o żadnej politycznej poprawności nikt nie słyszał - istnieła tylko zlowroga polityczna prawdziwość.
-
2008/04/01 10:45:03
@suburban.housesick

"wiem tylko, że strasznie pan kręci żeby zniwelować absmak pozostający po pańskich głupich skojarzeniach"

Słodki Boże; a wiesz może jeszcze dlaczego miałbym nie mieć w dupie Twoich wariacji nt. moich skojarzeń? I mojego absmaku? Który tylko Ty czujesz?

"poza tym, czasem lepiej powiedzieć "nie wiem""

Poza tym, czasem lepiej powiedzieć "w dupie byłam, chuja widziałam".
-
2008/04/01 11:30:22
Jedynymi żałosnymi osobami w tym kręgu jesteście wy, komentujący. Nie ma tu miejsc na negatywne komentarze. Wojtek Orliński stara się zwrócić naszą uwagę na rzeczy, których nie dostrzegamy. To po pierwsze. Po drugie, Wojtek jest pierwszą osobą w naszej polskiej blogosferze, która nie boi się głośno wypowiedzieć swojego zdania. Jestem przekonany, że wiele ludzi ma takie same poglądy jak WO.
-
2008/04/01 11:33:33
@wandachowicz

A wyjebać ci?
-
2008/04/01 17:09:04
@wo
"W moich czasach kto miał naturę lizusa, ten się uczył skandować "precz sko munom precz sko munom", kto pieprzył system - ten czytał Marksa."

Teraz podobno w gimnazjach lizusy skandują, że UE to szansa i postęp. Ciekawe, jak tam młodzi kontestatorzy, i co z nich wyrośnie.
-
wo
2008/04/01 18:00:12
@tomba
"Teraz podobno w gimnazjach lizusy skandują, że UE to szansa i postęp. "

W odróżnieniu od Ciebie, ja mam informacje z pierwszej ręki. No i wiem, że teraz w gimnazjach lizusy noszą mundurki. A kontestatorzy zadają niewygodne pytania Xiendzu Dobrodziejowi podczas lekcji o tym, że nie wolno bez ślubu.
-
2008/04/01 18:17:09
@wo
"A kontestatorzy zadają niewygodne pytania Xiendzu Dobrodziejowi"
A kontestują na pozostałych X - 2 (3?) lekcjach tygodniowo?
-
wo
2008/04/01 18:47:46
@tomba
"A kontestują na pozostałych X - 2 (3?) lekcjach tygodniowo?"

Z tego co wiem, to logarytmy budzą duże sprzeciwy.
-
2008/04/01 19:21:27
@wo
"kto pieprzył system - ten czytał Marksa."
No bo to było o liceum, rozumiem.
A kogo będzie czytał w liceum Twój archetypowy syn, antyglobalistkę, czy któregoś z kreacjonistów?
-
2008/04/01 19:30:09
@panieandrzeju

to powiedz, przyznaj się wreszcie i zalicz tę jedną jedyną sensowną wypowiedź
tylko dokładnie przemyśl formę gramatyczną, zanim to zrobisz
-
wo
2008/04/01 19:37:13
@tomba
"A kogo będzie czytał w liceum Twój archetypowy syn, antyglobalistkę, czy któregoś z kreacjonistów? "

Nie używaj słów, których nie rozumiesz.
-
2008/04/01 19:52:42
"Nie używaj słów, których nie rozumiesz."
Jeżeli wo potraktować jako archetyp ojca, to nie widzę o co halo.
-
wo
2008/04/01 20:15:20
@tomba
"Jeżeli wo potraktować jako archetyp ojca, to nie widzę o co halo. "

Jeżeli uważasz, że realną osobę można potraktować jako archetyp kogokolwiek, to jesteś głupi.
-
2008/04/01 20:41:37
@przełącze na tv puls, bo tam przynajmniej wiedzą co i kiedy z filmu wyciąć

masz jakies konkrety? tak z ciekawosci pytam...
jak kto chce bezecenstwa, to polecam 'ale kino'. *polskie* filmy z 1964 z mnostwem golych cyckow.
no i barbarella leciala ostatnio.
-
2008/04/01 20:44:04
@wo
"Jeżeli uważasz, że realną osobę można potraktować jako archetyp kogokolwiek, to jesteś głupi."

Jeżeli uważasz, że realnej osoby nie można potraktować jako archetyp kogokolwiek, to albo jesteś głupi, albo postmodernista bez jaj.

-
2008/04/01 20:45:26
archetypu
-
wo
2008/04/01 21:09:05
@tomba
Splonkowałem niedawno kogoś, kto wygłupił się podobnie jak Ty, upierając się przy swoim błędnym użyciu słowa "analny". On też, tak jak Ty, bronił się próbą obracania tego w żart, bo każdy taki głupek uważa, że jak po prostu przekręci moje słowa, to będzie bardzo dowcipna riposta. Poproszę teraz o:

1. Wycofanie z pomyłki

lub

2. Wyjaśnienie tego, jak rozumiesz słowo "archetyp" i dlaczego uważasz, że realna osoba może być archetypem. Ale już serio, otwartym tekstem, bez głupawych żarcików.

@janek
"masz jakies konkrety? tak z ciekawosci pytam... "

To była jakaś aluzja do dzisiejszego (?) "Dziennika".
-
2008/04/01 21:58:31

@wo
"Splonkowałem niedawno kogoś, kto wygłupił się podobnie jak Ty, upierając się przy swoim błędnym użyciu słowa "analny". On też, tak jak Ty, bronił się próbą obracania tego w żart, bo każdy taki głupek uważa, że jak po prostu przekręci moje słowa, to będzie bardzo dowcipna riposta. Poproszę teraz o:

1. Wycofanie z pomyłki "

Przepraszam, wycofuję się z pomyłki, archetyp, to po prostu archetyp. Nie mnie dodawać słowom znaczeń czy obracać w żart ewidentne błędy. Przynajmniej nie tutaj. Jak chce, to mogę się wynieść, nikt po mnie płakać nie będzie. Mogę zostać, prooszę.
-
2008/04/02 13:51:44
Próba, czy nie ma plonka.
-
2008/04/03 15:53:05
@tomba1

mięczak
-
2008/04/04 15:44:22
@tatamaksa
Mięczak, ale w towarzystwie.
-
2008/04/06 22:46:25
@zajebistość juesejskiego paszportu
Przed chwilką był u mnie kumpel posiadający takiż. Wolno mu mieszkać w Berlinie 6 miesięcy w roku, przy czym tylko 3 pod rząd. W środę mu się kończy ten okres i musi lecieć na parę dni do USA. Oczywiście są sytuacje w których jego paszport jest więcej warty od mojego, ale nie umiem nie odczuwać pewnej satysfakcji, kiedy patrzę na kombinacje które on musi robić, żeby mieszkać w Berlinie :-)
-
wo
2008/04/06 22:58:04
@3m
"Przed chwilką był u mnie kumpel posiadający takiż. Wolno mu mieszkać w Berlinie 6 miesięcy w roku, przy czym tylko 3 pod rząd. W środę mu się kończy ten okres i musi lecieć na parę dni do USA. Oczywiście są sytuacje w których jego paszport jest więcej warty od mojego, ale nie umiem nie odczuwać pewnej satysfakcji, kiedy patrzę na kombinacje które on musi robić, żeby mieszkać w Berlinie :-)"

Ej, ale ja też bym wolał starounijny od amerykańskiego. Ja jednak ze swoim polskim w dalszym ciągu nie mógłbym tak po prostu legalnie zacząć od jutra pracować w Berlinie.
-
2008/04/07 10:40:14
@wo
Ja jednak ze swoim polskim w dalszym ciągu nie mógłbym tak po prostu legalnie zacząć od jutra pracować w Berlinie.

Prawie. Primo - w wielu branżach rynek został uwolniony dla inżynierów, więc być może mógłbyś w zawodzie wyuczonym ;-) Secundo - w każdej chwili możesz założyć własną firmę i podpisać kontrakt jako podwykonawca. No ale fakt faktem, że in generic to nie jest aż takie proste jak w GB. Tyle, że Niemcy powoli rozumieją, że sami na tym tracą najwięcej i próbują się po cichu z tego wycofać.

Co do tego, że najfajniejszy jest paszport starounijny to się zgadzamy :-)
-
2008/04/18 16:35:54
@wp paszport

Jak najbardziej mozesz - musisz tylko znalezc pracodawce - tak jak wszedzie.
Tak wiec szczerze mowiac nie widze zadnej roznicy pomiedzy paszportem starounijnym a nowounujnym. Oba umozliwja przebywanie w dowolnym kraju unijnym a zaden z nich nie gwarantuje pracy.