|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Ruch obrony złamasów
Czytam gazetę raczej nietypowo, bo dla mnie najważniejszym artykułem dzisiejszego dnia jest tak zwany fachowo półdługi upchnięty gdzieś w szary kąt działu krajowego - „Dom dziecka nauczy je kochać tatę”. Wynika z niego, że jakiś dawca spermy doprowadził do sądowego nakazu umieszczenia dzieci w domu dziecka, bo jego była żona nastawiała dzieci do niego negatywnie.
„Ojciec uważa wyrok za sprawiedliwy: - Wiem, że to jest krzywda dla dzieci. Ale to ostatnia szansa, żeby im pomóc, inaczej nie będą mogły w dorosłym życiu podejmować własnych decyzji”. Samym takim postawieniem sprawy koleś udowadnia, że nie zasługuje na prawa rodzicielskie. To jak w starotestamentowej anegdocie o królu Salomonie - prawdziwą matkę poznajemy po tym, że dla niej najważniejsze jest by zapobiec krzywdzie dziecka, a nie „żeby było sprawiedliwie”. Przyznam, że nie mam za grosz zrozumienia dla ruchów typu „obrona praw ojca”. Wiem, jak ciężko jest być rodzicem i dlatego każdy taki koleś, co to wpadnie sobie w weekend, żeby zabrać dziecko do kina i uważa, że daje mu to równoważne prawa z tym, kto pozostał z pieluchami, szczepieniami, wywiadówkami, ortodontą, praniem i odrabianiem lekcji, budzi we mnie w najlepszym wypadku politowanie, ale nigdy nie współczucie. Wychowanie dzieci to ciężki kawał roboty, przy którym zwyczajnie każda para rąk do pomocy jest na wagę złota. Dlatego nie wierzę w historie typu „ja byłbym dobrym ojcem, ale ta jędza moja żona razem z tą wiedźmą moją teściową nie dały mi szansy i wyrzuciły mnie z domu”. Jeśli cię wyrzuciły, to pewnie dlatego, że na nic się nie umiałeś przydać, złamasie. Nikt by nie „wyrzucił z domu” kogoś, kto umiałby się zająć niemowlęciem na tyle, żeby chociaż dać matce szansę wyjść na parę godzin i odsanąć od pieluchowego kieratu. Gdyby na mnie jako ojca spadło takie nieszczęście, nie mówiłbym o swoich prawach. Mówiłbym o swoich obowiązkach. Ciekawe, czy kolesie od „ruchu obrony praw ojca” w ogóle potrafią myśleć w takich kategoriach? wtorek, 15 stycznia 2008, wo
TrackBack
Komentarze
2008/01/15 11:57:58
@kh
"Słyszałeś o czymś takim jak rozwód? " Przecież piszę o rozwodzie. "Może być milion powodów, dla którego żona do spóły z teściową wyrzucają faceta z domu i odcinają mu dostęp do dziecka" Ale zylion obowiązków rodzinnych daje zylion powodów, żeby zostawić tego faceta choćby dlatego, że on je wykonuje, a po jego odejściu ktoś inny musiałby je przejąć. "Gdyby twoja żona odeszła do innego faceta i w orzeczeniu rozwodowym uzyskała zakaz wszelkich twoich kontaktów z dziećmi na bazie np. tego, że je molestowałeś lub znęcałeś się nad nimi, śpiewałbyś zupełnie inaczej." Spiewałbym tak samo - przede wszystkim martwiłbym się o dobro osób, które kocham, a nie o swoje egoistyczne "żądam praw do zabawy w weekend". 2008/01/15 12:11:18
Co do tego konkretnego złamasa to zgoda w pełni! Jak czytałem ten tekst, to aż się chciało mieć giwerę pod ręką i zakośić gościa. Problem praw rodzicielskich by się rozwiązał jednoznacznie.
Co do "Ruchu..." to zawsze jest tak, że "Ruch na rzecz X-ów" odbywa się kosztem Y-greków. Czy to, że jeden pojebus (pardonez moi) wykorzystuje to w ten sposób musi od razu pogrążać cały ruch? Znam na przykład parę odpychających feministek oraz kilka negatywnych skutków tej całej emancypacji, ale jestem _mimo_to_ za równouprawmnieniem. Nie udowadniam, że jak kobieta źle trakowana, to sama zawsze sobie winna itp. (czasami tak, ale to nic do rzeczy) A w dotychczasowym układzie ojcowie po rozwodzie mieli niewesoło. Film "Tato" to oczwiście przejaskrawienie (niewinny tata, szalona matka) i być może wpłynął jakoś na decyzję sądu. Ale nie wynikł on znikąd. Matki (te maltretowane i te drugie) z chęcią wykorzystują dzieci do zemsty na "starym". A dziecko słuchając tylko jednej wersji wydarzeń w końcu przyznaje je za pewnik. Na koniec, wyrok sądu obnaża miernotę polskiego systemu opieki nad dziećmi. Jak problem, to do domu dziecka. Szkody, jake ta decyzja sprawi na psychice dzieci jakoś nikt nie skalkulował, a ciekaw jestem, jak je zmusić do kochania "tatusia", który je tu ulokował (a mamę też do psychiatryka posłał!). Alternatywy jak nadzór jakiegoś kurtora lub chociaż rodzina zastępcza, pewnie były nierealne do wykonania. Zaprawdę, mądrości Salomona tu zabrakło. 2008/01/15 12:12:14
chyba nie doceniasz bezinteresownej podłości niektórych ludzi, w tym ojców, matek i teściowych. ale z jednym sie zgadzam. duzo takich "pokrzywdzonych" tatusiów to właśnie wiecznie zdziwione złamasy. i rzeczywiscie, moze powinni walczyć o zaszczytne obowiązki ojca, a nie prawo posiadania dziecka.
2008/01/15 12:15:55
W ocenie postawy i argumentacji ojca opisywanego w gazecie zgadzam się z Tobą.
Nie siedzę w problematyce, ale na oko wywody ogólne wydają mi się na oko mocno przesadzone i pewnie w związku z tym w wielu przypadkach krzywdzące. Maniera argumentacyjna rzeczywiście budzi pewne skojarzenia... 2008/01/15 12:17:43
Strasznie nisko kwantyfikatory latają w tej notce. Wiadomo, że zwykle dzieci zostają przy matce, i że w większości wypadków jest to optymalne rozwiązanie, ale zawsze zostaje ta mniejszość.
2008/01/15 12:18:02
@bert
"Czy to, że jeden pojebus (pardonez moi) wykorzystuje to w ten sposób musi od razu pogrążać cały ruch" Moim zdaniem, zasada jest prosta: tyle praw ile obowiązków. Ten, kto został przy pieluchach i wywiadówkach, ten ma więcej do gadania. Jeśli tym kimś jest mężczyzna, to oczywiście jego prawa są ważniejsze od praw biologicznej matki. Ale "weekendowy rodzic" zawsze powinien mieć mniej do gadania. "A w dotychczasowym układzie ojcowie po rozwodzie mieli niewesoło." Za to życie samotnych matek jest, kuźwa, usłane płatkami róż. "A dziecko słuchając tylko jednej wersji wydarzeń w końcu przyznaje je za pewnik." Bzdura. Dziecko zawsze w końcu podejmie własną decyzję, nie można nim manipulować w nieskończoność. @shamsa "chyba nie doceniasz bezinteresownej podłości niektórych ludzi, w tym ojców, matek i teściowych. " Właśnie jeśli to jest bezinteresowna podłość, to raczej sugerowałoby wykorzystywanie czyjejś pomocy, a nie dobrowoną rezygnację. Kto wyrzuci ojca, który się _przydaje_? 2008/01/15 12:18:21
Właściwie to do kogo pretensje? Do promotorów równouprawnienia? Do lewicowej ideologii prowadzącej do takich absurdów? Do sędziów że wydają pojebane wyroki? Do polskiego prawa które zmusza sędziów do wydawania takich wyroków? Do matki która wybrała sobie debila na ojca swoich dzieci? Do ojca że kocha swe dzieci, ale nagle stwierdził że wyszedł za dziwkę?
A może do autorki artykułu, że opisała sprawę stronniczo, tak że to wszystko wygląda na jeden wielki absurd? 2008/01/15 12:19:30
@amatil
"ale zawsze zostaje ta mniejszość" No więc jeśli "ta mniejszość" jest ojcem zakopanym w pieluchy i gerbery, to oczywiście maksymalny szacun dla niego i symetryczne olewanie praw biologicznej matki. Zasada jest taka: ile obowiązków tyle praw. Weekendowa zabawa to nagroda za obowiązki z pozostałych 5 dni tygodnia, a nie święte prawo. 2008/01/15 12:19:58
@qrek
" Do lewicowej ideologii prowadzącej do takich absurdów?" W jaki sposób? 2008/01/15 12:23:33
@wo
"Ale "weekendowy rodzic" zawsze powinien mieć mniej do gadania." Może zdaj sobie wreszcie sprawę, że "weekendowość" takiego rodzica nie jest najczęściej jego widzimisiem, tylko jest wynikiem orzeczenia sądu. "Kto wyrzuci ojca, który się _przydaje_?" "Przydaje", to się robot kuchenny. Kto normalny będzie żył z człowiekiem, którego nie cierpi, tylko dlatego, że ten się "przydaje"? 2008/01/15 12:26:51
@kh
"Może zdaj sobie wreszcie sprawę, że "weekendowość" takiego rodzica nie jest najczęściej jego widzimisiem, tylko jest wynikiem orzeczenia sądu." Ekstra, czyli że facet w sądzie żądał prawa do prania, gotowania i prasowania, ale sąd zgodził się tylko na widzenia w weekendy? ""Przydaje", to się robot kuchenny." Na tym właśnie polega cały ciężar tego wszystkiego, że wykonujesz wiele nużących czynności jako sprzątacz(ka), pracz(ka), kuchar(z/ka), szofer. " Kto normalny będzie żył z człowiekiem, którego nie cierpi, tylko dlatego, że ten się "przydaje"" A kto normalny w ogóle ma kłopoty takie, jak opisałeś ("wstrętna zołza fałszywie oskarży go molestowanie")? 2008/01/15 12:31:26
" Do lewicowej ideologii prowadzącej do takich absurdów?"
A w taki sposób że lewicowe ideologie postulują wtrącanie się państwa w sprawy rodziny > Dziecko zawsze w końcu podejmie własną decyzję Czasami po 20 latach z wielkim kacem przyjdzie właściwa decyzja 2008/01/15 12:32:00
Skąd i jak uzasadnione założenie, że to matka walczy o prawa do opieki nad dzieckiem tylko z myślą o dobru dziecka, a ojciec, żeby zaspokoić jakieś swoje egoistyczne potrzeby? Skąd ta dysproporcja w ocenie motywów. To że Ty w przypadku rozwodu nie widziałbyś się w roli przewijacza i opiekunki nie uprawnia chyba takich wniosków?
2008/01/15 12:32:13
@wo
"Ekstra, czyli że facet w sądzie żądał prawa do prania, gotowania i prasowania" No jeśli facet żąda w sądzie prawa do opieki nad dzieckiem, to chyba razem z całym wymienionym przez ciebie dobrodziejstwem inwentarza? "ale sąd zgodził się tylko na widzenia w weekendy?" Naprawdę dowiedz się czegoś więcej o rozwodach orzekanych przez polskie sądy rodzinne. "A kto normalny w ogóle ma kłopoty takie, jak opisałeś" Mam ci podać nazwiska osób znanych osobiście członkom mojej rodziny? 2008/01/15 12:32:47
@qrek
"A w taki sposób że lewicowe ideologie postulują wtrącanie się państwa w sprawy rodziny " Uważasz, że za obowiązującym od średniowiecza zakazem uprawiania seksu analnego i oralnego stoją "lewicowe ideologie"? Ja myślałem, że lewicowe ideologie stoją raczej za tym, że się te zakazy od 1968 roku systematycznie znosi. 2008/01/15 12:34:09
@kh
"No jeśli facet żąda w sądzie prawa do opieki nad dzieckiem, to chyba razem z całym wymienionym przez ciebie dobrodziejstwem inwentarza? " To Ty mi powiedz, to Ty znasz takie przypadki. "Mam ci podać nazwiska osób znanych osobiście członkom mojej rodziny?" Skoro to Twoi znajomi, to jakby naturalne, że wierzą w ich wersję. Ja nie muszę. 2008/01/15 12:38:40
> A kto normalny w ogóle ma kłopoty takie, jak opisałeś ("wstrętna >zołza fałszywie oskarży go molestowanie")?
Na takiej samej zasadzie, kto normalny wychodzi za mąż za pijaka bijącego kobiety? 2008/01/15 12:39:55
@wo
"To Ty mi powiedz, to Ty znasz takie przypadki." Nie to ty mi najpierw wyjaśnij, bo jak na razie widzę w tym co piszesz jedną wielką brednię: czy żądanie w sądzie prawa do opieki nad dzieckiem jest twoim zdaniem tożsame z żądaniem prawa do widywania się z nim w weekendy? "Skoro to Twoi znajomi, to jakby naturalne, że wierzą w ich wersję. " Tzn. wersję żony czy wersję męża, bo znajomymi są oboje? 2008/01/15 12:43:30
Jako osoba z drugiej strony barykady, powiem tylko: "damn, wo, przegiąłeś"
Rozumiem, że felieton, lub blogonotka, ma wywołać w czytelniku reakcje, sprowokować. Ale nie spodziewałem się że taki poziom uogólnienia i zagęszczenia stereotypów pojawi się akurat tutaj. Argumentację, którą przeczytałem powyżej znam. W tym samym tonie mówiły to już sędziny, teściowie, ex... Tym bardziej, że zazwyczaj każda taka historia jest indywidualna. A jeśli notka nie jest pewną formą prowokacji, a oświadczeniem - no cóż, szkoda. 2008/01/15 12:45:50
@kh
"Nie to ty mi najpierw wyjaśnij, bo jak na razie widzę w tym co piszesz jedną wielką brednię: czy żądanie w sądzie prawa do opieki nad dzieckiem jest twoim zdaniem tożsame z żądaniem prawa do widywania się z nim w weekendy?" Nie to ty mi najpierw wyjaśnij, bo jak na razie widzę w tym co piszesz jedną wielką brednię: czy ci "wyrzucani z domu" biedni ojcowie bronieni przez ruch obrony praw ojca byli w swojej rodzinie potrzebni _na codzień_? Czy ich żony z samej tylko złośliwości wolały przejąć na siebie wszystkie ich obowiązki, tylko by im zrobić na złość? "Tzn. wersję żony czy wersję męża, bo znajomymi są oboje?" Temu, komu wierzysz. W każdym razie, ludzie mający takie problemy już nie są normalnymi ludźmi, mają nienormalną sytuację i dlatego radzę im jak sobie radzić w nienormalnej sytuacji (a Twoje retoryczne pytanie " Kto normalny będzie żył z człowiekiem, którego nie cierpi, tylko dlatego, że ten się "przydaje"" nie ma zastosowania; w takiej sytuacji już za późno by mówić o normalności). @qrek "Na takiej samej zasadzie, kto normalny wychodzi za mąż za pijaka bijącego kobiety?" Katoliczka, która odrzuciła lewicowo-liberalny cywilizacjośmierciowy koncept "najpierw sprawdźmy, czy do siebie pasujemy". 2008/01/15 12:46:45
@mattness
"Argumentację, którą przeczytałem powyżej znam. W tym samym tonie mówiły to już sędziny, teściowie, ex... " Może dlatego, że miały/mieli trochę racji? 2008/01/15 12:50:03
> Katoliczka, która odrzuciła lewicowo-liberalny >cywilizacjośmierciowy koncept "najpierw sprawdźmy, czy do siebie >pasujemy"
Nie tylko katoliczka, ale w ogóle osoba z dobrego domu, takiego co to wychowanie w nim gwarantuje, że się nie pójdzie do więzienia. 2008/01/15 12:52:22
@wo
"Ale zylion obowiązków rodzinnych daje zylion powodów, żeby zostawić tego faceta choćby dlatego, że on je wykonuje, a po jego odejściu ktoś inny musiałby je przejąć. " wo, ludzie nie sa racjonalni. w kazdym razie w takim sensie. get used to it. 2008/01/15 12:53:41
@"No więc jeśli "ta mniejszość" jest ojcem zakopanym w pieluchy i gerbery, to oczywiście maksymalny szacun dla niego "
Bzdura. W twoich wypowiedziach nie ma najmniejszego szacunu, nawet minimalnego. Kierujesz się czystym stereotypem, do tego nie chcesz uznać, że ludzie potrafią być na tyle wredni, że zdolni zrobić na złość innym nawet kosztem własnego interesu. Nawet wystawiając za drzwi walizki gościa, który by "się przydał" "A kto normalny w ogóle ma kłopoty takie" Ludzie czasami się mylą, i, na przykład, żenią z niewłaściwą osobą. Nie tylko literatura zna takie przypadki. 2008/01/15 12:56:28
@wo
"czy ci "wyrzucani z domu" biedni ojcowie bronieni przez ruch obrony praw ojca byli w swojej rodzinie potrzebni _na codzień_?" To, że ty uważasz zmienianie pieluch za jedyną formę "bycia potrzebnym", to nie znaczy, że wszyscy tak mają. Nie wszyscy, wystaw sobie, uprawiają tak jak ty wolny zawód, nie wszyscy mogą sobie klepać bzdurki na laptopie w domu. Niektórzy zapierdalają 16 godzin dziennie na własny rachunek, po to, żeby było na utrzymanie niepracującej żony i na pieluchy, i na niańkę w razie czego i na przyszłe studia dla dziecka. "Czy ich żony z samej tylko złośliwości wolały przejąć na siebie wszystkie ich obowiązki, tylko by im zrobić na złość?" Nie, z samej tylko złośliwości ich żony wolały przejąć na siebie większą część majątku, a kontakty z dzieckiem ograniczyły im dodatkowo tylko by im zrobić na złość. "W każdym razie, ludzie mający takie problemy już nie są normalnymi ludźmi" Aha, a przestępcy pochodzą wyłącznie z rodzin patologicznych, bo każda rodzina, która wydała na świat przestępcę, jest patologiczna. 2008/01/15 12:56:45
@qrek
"Nie tylko katoliczka, ale w ogóle osoba z dobrego domu, takiego co to wychowanie w nim gwarantuje, że się nie pójdzie do więzienia." Myślałem, że przestępcy czasem też biją żony? @pafcio "wo, ludzie nie sa racjonalni. w kazdym razie w takim sensie. get used to it." Żeby się zemścić na nim, będę teraz robiła sama wszystko to, co on dotąd robił? To brzmi dla Ciebie prawdopodobnie? @amatil "W twoich wypowiedziach nie ma najmniejszego szacunu, nawet minimalnego." Dla _weekendowego_ ojca oczywiście nie. Ale teraz pisaliśmy o "tej mniejszości", w której rozwód poszedł odwrotnie i mamy weekendową biologiczną matkę. "Ludzie czasami się mylą, i, na przykład, żenią z niewłaściwą osobą. Nie tylko literatura zna takie przypadki. " I dlatego właśnie proponuję rozwiązanie, które już nie jest normalne - no ale na normalne w tej sytuacji za późno. 2008/01/15 13:00:33
@kh
"Niektórzy zapierdalają 16 godzin dziennie na własny rachunek, po to, żeby było na utrzymanie niepracującej żony i na pieluchy, i na niańkę w razie czego i na przyszłe studia dla dziecka. " Model "znudzona niepracująca żona" + "przepracowany nieobecny mąż" to w ogóle jest bardzo zły model. Kto sobie wybrał taki model ojcostwa, niech się nie dziwi, że pewnego dnia dostał kopa w dupę i ma już tylko opiekować się dzieckiem tak samo jak przedtem. Czyli przysyłając pieniądze. I będąc nieobecnym (może teraz troszkę bardziej niż przedtem). "Aha, a przestępcy pochodzą wyłącznie z rodzin patologicznych, bo każda rodzina, która wydała na świat przestępcę, jest patologiczna." Aha, a to Ty uważałeś, że jak ktoś żyje z kimś przydatnym, to jest nienormalny. 2008/01/15 13:08:55
@wo
"Model "znudzona niepracująca żona" + "przepracowany nieobecny mąż" to w ogóle jest bardzo zły model." Ta, jasne. Bo to ty decydujesz. Bo matka po roku zajmowania się niemowlęciem i przewijania pieluch, które tak fetyszyzujesz, nie będzie mogła wrócić do pracy, prawda? Bo przez ten rok pieluchy same będą rosły w ogródku, wystarczy tylko podlewać? Bo najlepszy model to 3 miesiące macierzyńskiego, a potem oddajemy dziecko niańce? "Aha, a to Ty uważałeś, że jak ktoś żyje z kimś przydatnym, to jest nienormalny." Może poproś kogoś, kto umie czytać i nie posługuje się katologiką, żeby wytłumaczył ci, o co chodzi w zdaniu "Kto normalny będzie żył z człowiekiem, którego nie cierpi, tylko dlatego, że ten się "przydaje"" 2008/01/15 13:10:27
@wo
"Żeby się zemścić na nim, będę teraz robiła sama wszystko to, co on dotąd robił?" znam taki przypadek z reala. kobieta porzucona z miesięcznym dzieckiem robiła z siebie jeszcze większą męczennicę niż already była, żeby wzbudzić wyrzuty sumienia u męża-dupka i zmusić go do zabiegania o prawo do zajęcia się niemowlakiem. inna rzecz, że mąż-dupek skwapliwie z tego korzystał i nigdy nie zabiegał, a pewnie niewiele by wystarczyło, żeby ją przekonać. 2008/01/15 13:19:30
@kh
"Ta, jasne. Bo to ty decydujesz." Bo ja po prostu jestem mądrym człowiekiem, którego porad warto wysłuchać. "Bo matka po roku zajmowania się niemowlęciem i przewijania pieluch, które tak fetyszyzujesz, nie będzie mogła wrócić do pracy, prawda?" I co wtedy zrobi ten facio pracujący 16 godzin na dobę? Będzie pracował mniej? "żeby wytłumaczył ci, o co chodzi w zdaniu" Chodzi w nim o to, że z godnością odrzucasz propozycję wyjścia z takiej trudnej sytuacji, bo jest "nie dla normalnych ludzi"; normalni ludzie rozwiązują takie problemy przez fałszywe oskarżanie o moelstowanie i odsyłanie dzieci do domu dziecka. 2008/01/15 13:22:56
@kazek
"znam taki przypadek z reala. kobieta porzucona z miesięcznym dzieckiem robiła z siebie jeszcze większą męczennicę niż already była," No wybacz, ale kobieta porzucona z miesięcznym dzieckiem _jest_ męczennicą. Kto ją porzucił, ten jest zasługującym na najwyższą pogardę skurwielem. 2008/01/15 13:22:59
W tym wszystkim jest jeszcze trzecia strona, czyli nowy partner osoby pozostającej z dziećmi. Otóż on/ona nie musi akceptować tego, żeby były partner krążył gdzieś w okolicy pod hasłem "chcę zasłużyć pomocą przy dzieciach na kontakty z nimi". W dodatku jeżeli już się związał na stałe z dzieciatą osobą, to pewnie chce te dzieci chować jak swoje, bez pomocy z zewnątrz.
2008/01/15 13:23:28
@wo
"Ale teraz pisaliśmy o "tej mniejszości", w której rozwód poszedł odwrotnie i mamy weekendową biologiczną matkę. " Nie, piszemy o tej mniejszości, którzy byli normalnymi ojcami, a potem rozwiedli się, zostali w konflikcie z żoną, która karze ich utrudniając kontakt z dzieckiem. A sąd, kierując sie dokładnie tymi samymi stereotypami co Ty staje po stronie żony. Jak napisałeś, że każdy, kto nie jest w związku, dałby się poderwać na jakiś tam tekst, to uznałem to za zwyczajną retoryczną przesadę. Ale tym razem mam wrażenie, że ty naprawdę myślisz, że każdy ojciec, który twierdzi, że sąd rodzinny jest stronniczy jest ex definitione złamasem. 2008/01/15 13:24:08
@wo
I jeszcze a propos notki: "Przyznam, że nie mam za grosz zrozumienia dla ruchów typu „obrona praw ojca”" Otóż tak się składa, że tylko w 3%(!!!) spraw sąd orzekając rozwód przyznaje prawo opieki nad dziećmi ojcu. I nawet jeśli ojciec chciałby zajmować się na co dzień swoimi dziećmi, łącznie ze zmienianiem pieluch i chodzeniem na wywiadówki, to po prostu nie daje mu się takiej możliwości. A przecież statystycznie niemożliwe jest, by matki były 30 razy lepszymi rodzicami niż ojcowie - a to oznacza, że w bardzo wielu przypadkach skrzywdzone zostało samo dziecko! Na dodatek bardzo często nawet przyznane przez sąd weekendowe widzenia są trudne do wyegzekwowania, a matka podsyca w dzieciach wrogość do ojca. Nazywając tych ojców "złamasami" stawiasz się na równi z tymi, którzy "nie mają za grosz zrozumienia" np. dla homoseksualistów i nazywają ich "obrzydliwymi zboczeńcami z hifem". 2008/01/15 13:32:04
@amatil
"Nie, piszemy o tej mniejszości, którzy byli normalnymi ojcami, a potem rozwiedli się, zostali w konflikcie z żoną, która karze ich utrudniając kontakt z dzieckiem." Znaczy, jeżeli na głowie tej żony pozostały wywiadówki i ortodonta, to jest to oczywiste, że mając więcej obowiązków, ma więcej praw. Może koleś domagający się "kontaktów z dzieckiem" zaproponuje - na przykład - że będzie wozić je do przedszkola/szkoły i z powrotem? @kh "I nawet jeśli ojciec chciałby zajmować się na co dzień swoimi dziećmi, łącznie ze zmienianiem pieluch i chodzeniem na wywiadówki, to po prostu nie daje mu się takiej możliwości." Treba było się tym wszystkim zajmować _przed_ rozwodem. " Nazywając tych ojców "złamasami" stawiasz się na równi z tymi, którzy "nie mają za grosz zrozumienia" np. dla homoseksualistów i nazywają ich "obrzydliwymi zboczeńcami z hifem"" Nazywając mnie w ten sposób stawiasz się na równi z Ojcem Rydzykiem, który - radośnie nieświadomy prawa Godwina - cokolwiek go spotka kojarzy z nazizmem. Oczywiście, wszystko można z wszystkim skojarzyć, ale inteligentni ludzie nie powinni. No ale inteligentni ludzie potrafią też wybrać takiego ubezpieczyciela, że jeśli się zepsuje, to mili państwo z assistance odwiozą do czterogwiazdkowego hotelu itd. itp. 2008/01/15 13:34:30
@bert
"no comments" Jeśli wyguglanie źródeł hoaksu o zakazie mówienia mama i tata w Kaliforni zajęło mi mniej niż minutę, a Ty w to wierzysz nie wiadomo od jak dawna, bo nie umiesz znaleźć źródła - to jak mam to inaczej skomentować niż jako przykład różnicy w potencjale intelektualnym między nami? 2008/01/15 13:35:03
@wo
"No wybacz, ale kobieta porzucona z miesięcznym dzieckiem _jest_ męczennicą. Kto ją porzucił, ten jest zasługującym na najwyższą pogardę skurwielem." pełna zgoda co do jednego i drugiego. chodziło mi o to, że słuszny wkurw na męża powodował, że nie przyjmowała od niego pomocy, którą mogłaby przyjąć. 2008/01/15 13:35:48
@wo
"Bo ja po prostu jestem mądrym człowiekiem, którego porad warto wysłuchać." Jeśli twoja mądrość jest tak samo wielka, jak dobry jest twój gust popkulturowy (wilq, mash-upy), to już ci mówiłem, że powinieneś zacząć produkować się na tematy rodzinne w Radyju. "I co wtedy zrobi ten facio pracujący 16 godzin na dobę? Będzie pracował mniej?" A widzisz z tym jakiś problem? "Chodzi w nim o to..." Może jednak poproś kogoś, jak nikogo nie masz pod ręką, to przejedź się do redakcji, albo nie wiem... (Hint: chodziło o pozostawanie z kimś w związku ze względu na jego "przydatność", nie o prawo opieki nad dziećmi). 2008/01/15 13:37:35
@kh
"Jeśli twoja mądrość jest tak samo wielka, jak dobry jest twój gust popkulturowy (wilq, mash-upy), to już ci mówiłem, że powinieneś zacząć produkować się na tematy rodzinne w Radyju. " Jeśli Twoja głupota jest tak samo wielka, jak zły jest Twój gust popkulturowy, to może idź komentować blogi w psychiatryku? " (Hint: chodziło o pozostawanie z kimś w związku ze względu na jego "przydatność", nie o prawo opieki nad dziećmi)." Hint: chodzi o to, że Ty jako lepsze rozwiązanie proponujesz dom dziecka i fałszywe oskarżenie o molestowanie. 2008/01/15 13:39:57
@amatil
"Nie, piszemy o tej mniejszości, którzy byli normalnymi ojcami, a potem rozwiedli się, zostali w konflikcie z żoną, która karze ich utrudniając kontakt z dzieckiem. A sąd, kierując sie dokładnie tymi samymi stereotypami co Ty staje po stronie żony." Bo dzieci to nie są rzeczy, a ludzie. Jeżeli facet po rozwodzie poprztyka się z żoną o pralkę która mu się zgodnie z wyrokiem sądu należy, to może przyjść po tę pralkę w asyście policji i ją se zabrać. Z dziećmi nieco trudniej tak postępować, bo dzieci w odróżnieniu od pralek mają psychikę. Rodzice dość im wyrządzili krzywdy rozwodząc się, żeby jeszcze potem musiały oglądać darcie kotów o sprawiedliwy podział łupów, ups... prawa do widzenia. Dlatego jeżeli matka która ma prawa do opieki nad dziećmi nie chce ułatwiać ojcowi widzeń z dziećmi, to IMHO lepiej jest nie angażować w tę kwestię organów państwa, bo ja nie chciałbym być w skórze dziecka po które w weekend przychodzi tatuś w asyście policjanta, żeby zabrać je do kina. 2008/01/15 13:41:14
@wo
"Jeśli Twoja głupota jest tak samo wielka, jak zły jest Twój gust popkulturowy, to może idź komentować blogi w psychiatryku?" Ależ przecież właśnie to robię... Nie? O cholera, poziom argumentacji mnie zmylił. "Hint: chodzi o to, że Ty jako lepsze rozwiązanie proponujesz dom dziecka i fałszywe oskarżenie o molestowanie." Gdzie ja proponuję coś takiego, do ciężkiej nędzy?! 2008/01/15 13:41:22
"Może koleś domagający się "kontaktów z dzieckiem" zaproponuje - na przykład - że będzie wozić je do przedszkola/szkoły i z powrotem?"
A jeśli żona będzie osobą rozsądną to bez problemu zgodzi się na taki układ. Nawet bez angażowania sądu. No chyba, że będzie się kierowała wyłącznie złośliwością, albo będzie mentalnie uzależniona od matki, która byłego zięcia akurat nie cierpi. W takim wypadku się nie zgodzi. Parę osób w tym wątku próbuje ci delikatnie wyjaśnić, że niesprawiedliwie uogólniasz, a nie że byłe żony to wredne zołzy szczujące dzieci na wspaniałych byłych mężów i cudownych ojców. 2008/01/15 13:43:04
@amatil
"A jeśli żona będzie osobą rozsądną to bez problemu zgodzi się na taki układ. Nawet bez angażowania sądu. " A jak się nie zgodzi, to robimy wjazd z policją na chatę? "Dzieci, kładźcie się na podłodze, ręce splecione na plecy, żadnych gwałtownych ruchów. Tatuś przyszedł zabrać was do kina." 2008/01/15 13:45:17
@kh
"Ależ przecież właśnie to robię... Nie? O cholera, poziom argumentacji mnie zmylił. " No i sam widzisz, jak kiepsko z Tobą. "Gdzie ja proponuję coś takiego, do ciężkiej nędzy?!" Odrzucają rozwiązanie podane przeze mnie, broniąc sądowych złamasów. @br " nie chciałbym być w skórze dziecka po które w weekend przychodzi tatuś w asyście policjanta, żeby zabrać je do kina." Co więcej, dawca spermy, który akceptuje takie rozwiązanie ("to krzywda dla dziecka, ale tak będzie sprawiedliwie") tym samym udowodnił, że nie zasługuje na miano ojca. @amatil "No chyba, że będzie się kierowała wyłącznie złośliwością, albo będzie mentalnie uzależniona od matki, która byłego zięcia akurat nie cierpi. W takim wypadku się nie zgodzi. " I wtedy właśnie złamas powinien zażądać oddania dzieci do domu dziecka. On wie, że to dla nich krzywda, ale tak będzie sprawiedliwie. 2008/01/15 13:50:26
@bloody and wo: @policja i dom dziecka
Niesamowite, i wyczytaliście to w moich postach? 2008/01/15 13:51:52
@wo
"Jeśli wyguglanie źródeł hoaksu ..." Gratuluję umiejętności guglowania. To oczywiste kryterium mnie przekonuje, żeś waćpan człowiekiem mądrym. "Może koleś domagający się "kontaktów z dzieckiem" zaproponuje - na przykład - że będzie wozić je do przedszkola/szkoły i z powrotem? " Czy znasz może jakiś sąd, który na to by poszedł? To znaczy, jest to realna propozycja, czy jakiś świat alternatywny, w którym wszyscy są rozsądni i gotowi do kompromisów? PS: Rozumiem, że taki gość, jak z tego artykułu może (musi) wk**wić, ale nie wylewaj tej złości na wszystkich rozwiedzionych ojców. Oraz na osoby, które z tobą dyskutują 2008/01/15 13:52:45
@wo
"No i sam widzisz, jak kiepsko z Tobą." Fakt, powinienem był włączyć style i odróżnić po kolorkach, bo po treści raczej ciężko... "Odrzucają rozwiązanie podane przeze mnie, broniąc sądowych złamasów." Jakie rozwiązanie? Żona podczas rozwodu oskarża męża o molestowanie, żeby uniemożliwić mu kontakt z dziećmi (jeśli kobieta jest zdolna do czegoś takiego, to z dużym prawdopodobieństwem może skrzywdzić później same dzieci), a mąż ma stulić uszy po sobie, bo to dla dobra dzieci? A potem i tak wszechmądre indywiduum z bloxa nazwie faceta dawcą spermy i weekendowym złamasem... 2008/01/15 13:56:58
lojezu, moze sie WO nie wyspal albo uderzyl rano w czerep, kazdy moze miec marny dzien ...
2008/01/15 13:58:04
@amatil
"Niesamowite, i wyczytaliście to w moich postach?" Chyba zapominasz o kontekście tej blogonotki - to nie jest Ogólna Teoria Prawa Rodzinnego tylko komentarz do konkretnej sprawy. @bert "Gratuluję umiejętności guglowania. To oczywiste kryterium mnie przekonuje, żeś waćpan człowiekiem mądrym. " Odwrotnie - Twój upór przy 'nie było dementi, więc to prawda" bardzo źle świadczy o Twoim potencjale. "Czy znasz może jakiś sąd, który na to by poszedł? " Sąd, o ile dobrze rozumiem, przede wszystkim stara się nakłonić stronę do ugody. Brzmi to jak rozsądna ugoda. W każdym razie, ja bym w ten sposób starał się walczyć o swoje _obowiązki_ (nie "prawa"!), gdyby na mnie spadło kiedykolwiek takie nieszczęście. 2008/01/15 13:59:08
@wo
"Treba było się tym wszystkim zajmować _przed_ rozwodem." Takiś mądry, że wiesz, że się nie zajmował? 2008/01/15 13:59:46
@kh
"Fakt, powinienem był włączyć style i odróżnić po kolorkach, bo po treści raczej ciężko... " Naprawdę mamy się nawzajem zanudzać rewelacjami o tym, kto się komu z czym kojarzy? "mąż ma stulić uszy po sobie, bo to dla dobra dzieci" Dobro dzieci wydaje mi się w takiej sytuacji dość istotną wartością. Tobie nie? 2008/01/15 14:01:55
@wo
"Twój upór przy 'nie było dementi, więc to prawda" bardzo źle świadczy o Twoim potencjale. " przesadzasz - gieneralnie obowiązuje założenie, że media nie kłamią w sposób aż tak bezczelny; trudno zrazu uwierzyć w bezczelność kłamstw prawicowych mediów w kwestiach obyczajowych. 2008/01/15 14:03:22
@wo
"W każdym razie, ja bym w ten sposób starał się walczyć o swoje _obowiązki_ (nie "prawa"!)" Gdyby cię żona z teściową przedstawiły w najgorszym świetle, np. jako nadużywającego alkoholu (a to bardzo łatwo "udowodnić", w internecie pełno jest śladów twojego uwielbienia dla określonych gatunków whisky) awanturnika znęcającego się nad rodziną, to powalczyć mógłbyś sobie co najwyżej w Quake'a z botami. 2008/01/15 14:03:43
@amatil
"Niesamowite, i wyczytaliście to w moich postach?" To jak sobie wyobrażasz zapewnienie rodzicowi widzeń, kiedy matka tego bardzo nie chce? @k.h. "Żona podczas rozwodu oskarża męża o molestowanie, żeby uniemożliwić mu kontakt z dziećmi (jeśli kobieta jest zdolna do czegoś takiego, to z dużym prawdopodobieństwem może skrzywdzić później same dzieci" Na pewno to nie jest dobry przykład dla nich. 2008/01/15 14:05:00
@blogi w psychiatryku
BTW, "Panie Profesorze, proszę mi pozwolić ostrzec Pana, że jeżeli nie zgodzi się Pan z moimi powyższymi uwagami, będę w Salonie 24 pisał na ten temat teksty o objętości minimum 30 stron." Yes! Yes! Yes! 2008/01/15 14:06:39
@wo
"Dobro dzieci wydaje mi się w takiej sytuacji dość istotną wartością. Tobie nie?" Pytanie, czy w tej sytuacji pozostawienie dzieci pod opieką matki jest najlepsze dla dzieci? Mówię ogólnie, nie o przypadku opisanym w artykule. Zadałem wcześniej pytanie: czy matki są faktycznie kilkadziesiąt razy(!) lepszymi rodzicami niż ojcowie, skoro taka jest proporcja w przyznawaniu opieki nad dziećmi przez sądy rodzinne. Jakoś nie raczyłeś się ustosunkować, a przecież jeśli tak nie jest, to oznacza, że w wielu przypadkach odbyło się to z naruszeniem dobra dziecka. 2008/01/15 14:10:37
Bo na razie wygląda na to, ze w tym właśnie miejscu przechodzisz od analizy przypadku do Ogólnej Teorii. Nie mówiąc już o tym, że z krótkiego (półdługiego?) artykułu nie da się wywnioskować, czy matka rzeczywiście nie była psychiczna i czy rzeczywiście nie mogła skrzywdzić dzieci. Choć (jeśli tak było) ja na jego miejscu pewnie poczekałbym, aż córki dorosną i dopiero wtedy uświadomił im jak się rzeczy mialy. To już jednak zupełnie osobna kwestia. 2008/01/15 14:19:26
@k.h.
"Zadałem wcześniej pytanie: czy matki są faktycznie kilkadziesiąt razy(!) lepszymi rodzicami niż ojcowie, skoro taka jest proporcja w przyznawaniu opieki nad dziećmi przez sądy rodzinne." Kto Cię uczył matematyki? Z tego że matka dostaje prawo opieki 30 razy częściej niż ojciec nie wynika, że jest 30 razy lepsza. Mogłaby być tylko 5% lepsza, byleby prawie zawsze (w 97% przypadków), i byłoby fair. W Polsce duży % rozwodów jest z powodu przemocy w rodzinie. Zgadnij, kto na ogół wtedy bije kogo, automatycznie dyskwalifikując się jako opiekun dzieci? 2008/01/15 14:21:03
@rabbit "To jak sobie wyobrażasz zapewnienie rodzicowi widzeń, kiedy matka tego bardzo nie chce? "
Sorry, uważasz, że kobieta może sobie po prostu ignorować wyroki sądu, bo odpowiednim instytucja nie potrafi ich wyegzekwować w cywilizowany sposób? Na przykład, do czasu unormowania sytuacji alimenty powinny trafiać na oprocentowane konto powiernicze. 2008/01/15 14:24:44
@wo
"Kto Cię uczył matematyki?" Twoja stara. "Z tego że matka dostaje prawo opieki 30 razy częściej niż ojciec nie wynika, że jest 30 razy lepsza. Mogłaby być tylko 5% lepsza, byleby prawie zawsze (w 97% przypadków), i byłoby fair." Inteligentny człowiek od razu zorientowałby się, że właśnie o to mi chodziło, bo "lepszość" rodzica nie jest wielkością, którą można mierzyć ilościowo. "W Polsce duży % rozwodów" pl.wikipedia.org/wiki/Rozwód 2008/01/15 14:29:23
mój wpis dwa razy w górę się sypnął, bo nieopacznie użyłem zakazanego znaku.
odniosłem sie do "Chyba zapominasz o kontekście tej blogonotki - to nie jest Ogólna Teoria Prawa Rodzinnego tylko komentarz do konkretnej sprawy. " że od 3. akapitu jest już przejście od analizy przypadku do ogólej teorii. 2008/01/15 14:46:54
@wo
"Odwrotnie - Twój upór przy 'nie było dementi, więc to prawda" bardzo źle świadczy o Twoim potencjale." Ty widzisz upór gdzie ja się pytałem uprzejmie o jakieś inne źródło wiedzy. Nie boję się przyznać do błędu, ale brak zaprzeczenia z oficjalnej strony mnie dziwi do teraz. Jeśli naprawdę upieram się przy moim zdaniu, to to trochę inaczej wygląda. "Sąd, o ile dobrze rozumiem, przede wszystkim stara się nakłonić stronę do ugody. Brzmi to jak rozsądna ugoda. W każdym razie, ja bym w ten sposób starał się walczyć o swoje _obowiązki_ (nie "prawa"!), gdyby na mnie spadło kiedykolwiek takie nieszczęście." W zasadzie rozsądne podejście, obawiam się tylko, że nieżyciowe. Wprawdzie minęły czasy, gdzie rozwody orzekano tylko z "całkowitego rozpadu małżeństwa" i z konieczością przyznania winy, ale praktyka sądowa zmienia się wolno. Wygrywa strona bardziej bezwzględna. Nawet w tym artykule o który poszło sąd bardziej zdecydował "przeciwko" niż "za", tylko, że tym razem kobiecie się dostało. I dzieciom. (Choć dzieciom się zawsze dostaje, ale dom dziecka to już jakiś obłęd) 2008/01/15 14:51:58
@amatil
"Sorry, uważasz, że kobieta może sobie po prostu ignorować wyroki sądu, bo odpowiednim instytucja nie potrafi ich wyegzekwować w cywilizowany sposób?" Uważam, że nie zawsze da się to wyegzekwować w cywilizowany sposób. Pralkę może mąż odebrać byłej żonie za pomocą przymusu policyjnej pały. Dzieci nie, bo to dla nich będzie masakra psychiczna. Dlatego rodzice są w takich sprawach skazani na ugodę. Jeżeli strona, która opiekuje się dziećmi na codzień, nie chce ugody, to niestety zbyt wiele tutaj nie zrobisz. Life sucks, get used to it. @k.h. "Inteligentny człowiek od razu zorientowałby się, że właśnie o to mi chodziło, bo "lepszość" rodzica nie jest wielkością, którą można mierzyć ilościowo." Najpierw zabełkotałeś a teraz masz do mnie o to pretensje? 2008/01/15 14:55:31
@królik
"Najpierw zabełkotałeś a teraz masz do mnie o to pretensje?" Nie mam. Po prostu przeceniłem cię. 2008/01/15 15:03:00
No to dałeś tym razem WO do żywego. Deklarowałeś (?), że nie uważasz ogólnie ludzi za racjonalnych, a tym razem wyjeżdżasz z matką, która starannie rozważa "przydatność" ojca i ten namysł całkowicie tłumi w niej negatywne emocje to tego człowieka. "Wprawdzie go nienawidzę, ale zmienia pieluchy, więc niech zostanie" Puhlezee.
2008/01/15 15:14:47
Coś za często ostatnio się z WO zgadzałem. Na szczęście wszystko powoli wraca do normy.
@br: ja oczywiście rozumiem, że nowemu facetowi kobiety jest przykro, że jej były mąż usiłuje się kontaktować z dziećmi i przy okazji z nią, ale szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi, powinien przyjąć to z dobrodziejstwem inwentarza. Oczywiście to zależy od sytuacji; co innego, jeżeli to ojciec dziecka porzucił kobietę, co innego, jeśli rozwód był z inicjatywy kobiety i za sprawą tego właśnie nowego faceta. Wtedy jego jakiekolwiek roszczenia do ograniczenia ojcu kontaktów z dziećmi są bezczelnością graniczącą ze skurwysyństwem. 2008/01/15 15:23:40
Jeszcze raz o tych obowiązkach, bo wątek można rozwinąć. Załóżmy taki idealny rozwód, parka rozchodzi się w zgodzie, tylko dzieci należy jakoś "podzielić". Zazwyczaj zostaną przydzielone do jednego rodzica, a drugi ma prawo odwiedzin. Inne rozwiązania są po prostu jeszcze gorsze. Choć znam przykład z BRD, gdzie sąd najpierw chciał, aby oboje rodzice kupili mieszkanie dla dziecka a oni u niego mieszkali ze zmianą co tydzień. Potem przystał na to, że "pozwolił" na to, żeby dziecko jeździło co tydzień od jednego do drugiego. (Oni NAPRAWDę chcieli wspólnie i zgodnie itd.!). Męczyli się tak czas jakiś, aż w końcu on sie miał przeprowadzić za pracą. Więc poszli do sądu rodzinnego i ON wziął dziecko z sobą (ona była z tych rodziców o 5% gorszych)
Normalka to jest wtedy, jeśli sąd ustanawia, że dziecko mieszka u A, a B jest "weekendowcem". W 60% A jest matka, w 40% ten kto zostaje na mieszkaniu, które też częćciej ona dostaje. Wychodzi pakiet łączony na 80-95% dla matek. I pewnie 75% ojców ten układ odpowiada, a te 25% "złamasów" walczy o coś więcej (prozenty oczywiście wziałem z sufitu, jakby się ktoś czepiał) 2008/01/15 15:29:00
@inżynier
"No to dałeś tym razem WO do żywego." Nie zdziw się, jak się zaraz dowiesz, że "jako lepsze rozwiązanie proponujesz dom dziecka i fałszywe oskarżenie o molestowanie". 2008/01/15 15:31:22
@czescjacek
"gieneralnie obowiązuje założenie, że media nie kłamią w sposób aż tak bezczelny;" PRAWICOWE TABLOIDY??? To co, może jeszcze w Szkocji nie wolno mówić "mama" i "tata"? @kh "to powalczyć mógłbyś sobie co najwyżej w Quake'a z botami." No ale nikt nie wyrzuci z domu ojca i męża, który wkłada coś cennego w życie rodziny. @bert "Ty widzisz upór gdzie ja się pytałem uprzejmie o jakieś inne źródło wiedzy." Ja tu widzę przede wszystkim żałosną nieumiejętność użycia gugla. "Nie boję się przyznać do błędu, ale brak zaprzeczenia z oficjalnej strony mnie dziwi do teraz. " Jasne, bo oczywiście biuro gubernatora powinno zatrudniać specjalnego pracownika tylko od prostowania ściemniań w tabloidach. "Wygrywa strona bardziej bezwzględna. " Całkiem jak w przytoczonej przeze mnie anegdotce o Salomonie. 2008/01/15 15:49:20
@wo
>PRAWICOWE TABLOIDY Rozumiem, że lewicowe tabloidy z definicji nie ściemniają i wystarczy czytać GW, Trybunę i Przegląd do pełni wiedzy o świecie. >"No ale nikt nie wyrzuci z domu ojca i męża, który wkłada coś cennego w życie rodziny." Upraszczasz. Nie zawsze dobry ojciec=dobry mąż! Czyli to żona (lub mąż) wnosi o rozwód a nie dzieci. Czy naprawdę trudno znaleźć na to przykłady? >gugiel Wrzucałem hasło, i była tylko informacja że podpisał. Mam zakładać automatycznie, że jak pisali w Rzepie to nieprawda? >"Jasne, bo oczywiście biuro gubernatora powinno zatrudniać specjalnego pracownika tylko od prostowania ściemniań w tabloidach." W USA, w Kaliforni, w sprawie praw homoseksualistów... Cóż, przyjąłem do wiadomości, że nie zaprzeczył. I Hoax poszedł w świat. Może powinien był. W PL to każda instytucja , każdy powiat ma swojego rzecznika prasowego, co chwila ktoś czemuś zaprzecza. Mylnie przeniosłem te standrty do USA >Salomon Gdyby to sędziowie Salomonami byli... Idealista jesteś waćpan. 2008/01/15 16:12:30
no proszę, czyli WO staje na stanowisku "śmierć frajerom".
ruch obrony kobiet przed przemocą domową też jest podobny. przecież gdyby kobieta była w domu przydatna to nikt by jej nie bił! jeżeli byłaś bita to znaczy że na nic się nie umiałaś przydać, złamasie. nie mam dla nich za grosz zrozumienia... dlaczego te kobiety nic nie mówią o swoich obowiązkach tylko o "prawach"? czy te damulki z obrony "praw" kobiet w ogóle umieją myśleć w takich kategoriach? 2008/01/15 16:12:54
@bert
"Rozumiem, że lewicowe tabloidy z definicji nie ściemniają" Lewicowe tabloidy to rzadkość. W Polsce żadnego nie ma. Jest jakiś w Niemczech? "Nie zawsze dobry ojciec=dobry mąż!" Nie wyobrażam sobie dobrego ojca, będącego złym mężem. "Czy naprawdę trudno znaleźć na to przykłady? " Rzuć jakiś. "I Hoax poszedł w świat. " A bo to jeden. Nie pierwszy, nie ostatni. 2008/01/15 16:14:13
@szu
"przecież gdyby kobieta była w domu przydatna to nikt by jej nie bił" Bo z siniakiem będzie gorzej prasowała? Dlaczego? 2008/01/15 16:21:57
@wo
"No ale nikt nie wyrzuci z domu ojca i męża, który wkłada coś cennego w życie rodziny." Masz wiele wspólnego z Korwinem. Obaj argumentujecie w oparciu o pewien model idealnego świata, który sobie założyliście, ale który w nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością. "Nie wyobrażam sobie dobrego ojca, będącego złym mężem." Nigdy nie grzeszyłeś wyobraźnią. "Rzuć jakiś." Mój własny. 2008/01/15 16:25:24
@wo
"Ale zylion obowiązków rodzinnych daje zylion powodów, żeby zostawić tego faceta choćby dlatego, że on je wykonuje, a po jego odejściu ktoś inny musiałby je przejąć. " "No ale inteligentni ludzie potrafią też wybrać takiego ubezpieczyciela, że jeśli się zepsuje, to mili państwo z assistance odwiozą do czterogwiazdkowego hotelu itd. itp." Cierpliwie czekam, aż zaczniesz bronić pomysłów spod znaku "dorwać złodzieja i urwać mu jaja, a potem na dekadę do paki z rygorem" - one też się zasadzają na założeniu, że ludzie są inteligentni, zastanawiają się nad konsekwencjami swoich zachowań i robią codziennie rano analizę SWOT ;) 2008/01/15 16:27:55
@WO: "Bo z siniakiem będzie gorzej prasowała? Dlaczego?"
No i sam widzisz, że takie "przecież" to bzdury. Dostaje w oko, bo mąż ma ochotę komuś przypieprzyć, a nie bo zupa za słona. 2008/01/15 16:32:03
@kh
"Nigdy nie grzeszyłeś wyobraźnią." To nie jest kwestia wyobraźni, to kwestia logiki. "Mój własny." Bingo. Zatem przylazłeś tutaj opowiadać swoją wersję bajki o tym, jak to ta wredna jędza zawarła spisek z teściową i ogranicza weekendowe widzenia? @inz.mru "No i sam widzisz, że takie "przecież" to bzdury. Dostaje w oko, bo mąż ma ochotę komuś przypieprzyć, a nie bo zupa za słona." Nie widzę. Takie przecież jak u kolegi szu to oczywiście jest bzdura. Ale dlaczego ktoś miałby z czystej złośliwości komplikować sobie życie i brać na siebie te wszystkie obowiązki, które dotąd wykonywał ojciec dziecka? Jak go "wyrzuca z domu", to znaczy, że bilans z takiego wyrzucenia widzi pozytywny, tj. koleś wnosił mniej niż odbierał. 2008/01/15 16:38:48
@wo
"Bingo. Zatem przylazłeś tutaj opowiadać swoją wersję bajki o tym, jak to ta wredna jędza zawarła spisek z teściową i ogranicza weekendowe widzenia?" Nie miszczu. Znowu strzał z kaczej dupy. Mnie żadna wredna jędza nie okradła z dzieci. Nie potrafiłeś wysilić wyobraźni, by znaleźć "przykład dobrego ojca będącego złym mężem", więc ci podałem: "mój własny (ojciec)". I tyle na temat tej twojej pseudologiki a'la Korwin. 2008/01/15 16:41:31
@wo
>tabloidy Chociażby "taz - die Tageszeitung". Ci od kartofla, ci sami! Czytałem trochę co oni o bliźniakach, o Polsce pisali, i prawdy wiele w tym nie było. Usiłowali na przykład tak kręcić tłumaczeniem wywiadu, żeby z Jarka (albo Lesia, ja też ich mylę) zrobić antysemitę (bo każdy prawicowiec to antysemita, a zwłaszcza Polak) >przykłady dobry mąż =/= dobry ojciec? A choćby najprostszy: "Serce nie sługa, nie wie co to pany...". Czyli mąż choćby i złoto, ale ona za innym poszła. I dzieci z nią... Albo na odwrót. On ochydny zdrajca, z jakąś lafiryndą w pościeli wylądował. Nie ma się to nijak do jego zdolności ojcowskich, może być mistrzem przewijania pieluch. Ale jak zdradzi, to go żona w diabły pośle. Albo facet na bezrobociu, który się głównie dziećmi zajmuje, gotuje, a żona pracuje na dom. Wiem o czym mówię, miałem taki okres w moim życiu. I gdybym na czas roboty nie znalazł, to by się nam rozpadło. Bo mimo emancypacji itd. "facet domowy" nie jest akurat kobiecym ideałem mężczyzny. (Ale ile wtedy czasu z dzieckiem spędzałem, tego mi nikt nie zabierze) ... Można też odwrotny przykład dać, żeby nie było, że wszyscy tatusie to ideały. Czyli facet dla żony dobry, pieniążki OK i w ogóle. Tylko do dzieci ciężką rękę ma i "czasem" przyłoży. Ale ona go kocha i nie widzi siniaków u dzieci 2008/01/15 16:42:34
@kh
" Mnie żadna wredna jędza nie okradła z dzieci" Rzeczywicie byłem zaskoczony, bo robisz zbyt infantylne wrażenie, żeby już mieć za sobą takie przejścia. "Nie potrafiłeś wysilić wyobraźni, by znaleźć "przykład dobrego ojca będącego złym mężem", więc ci podałem: "mój własny (ojciec)"." No niestety, taki gołosłowny "strzał z kaczej dupy" to każdy może wykonać. Nie ma powodu, żebym Ci uwierzył, że to dobry ojciec (albo zły mąż). 2008/01/15 16:44:52
@bert
"Chociażby "taz - die Tageszeitung"." Nigdy nie czytałem - to jest "tabloid" w takim sensie jak "Bild", że pierwszą stronę wypełnia wielkie zdjęcie z sensacyjnym nagłówkiem, a czyta to głównie klasa robotnicza w metrze? "Albo na odwrót. On ochydny zdrajca, z jakąś lafiryndą w pościeli wylądował. Nie ma się to nijak do jego zdolności ojcowskich, może być mistrzem przewijania pieluch. Ale jak zdradzi, to go żona w diabły pośle. " No to koniecznie teraz powinien się procesować o swoje święte prawa. 2008/01/15 16:53:08
@wo
"Rzeczywicie byłem zaskoczony, bo robisz zbyt infantylne wrażenie, żeby już mieć za sobą takie przejścia." Powiedział ten co takie przejścia miał. Ja przynajmniej znam takie przypadki w swoim otoczeniu. Ty sprawiasz wrażenie zupełnego braku kontaktu ze światem rzeczywistym. "No niestety, taki gołosłowny "strzał z kaczej dupy" to każdy może wykonać. Nie ma powodu, żebym Ci uwierzył, że to dobry ojciec (albo zły mąż)." No przecież wiem, że nie uwierzysz. Od początku twierdzę, że żyjesz w idealnym świecie, w którym na takie przypadki po prostu nie ma miejsca. Dla mnie jednak jest to przypadek jak najbardziej realny i w związku z tym twoja "logika" ma dla mnie taką samą wagę, jak bredzenie Korwina - i będę od tej pory brał na to poprawkę. 2008/01/15 16:53:21
@wo
"Ale dlaczego ktoś miałby z czystej złośliwości komplikować sobie życie i brać na siebie te wszystkie obowiązki, które dotąd wykonywał ojciec dziecka?" Bo się zakochała w innym facecie? 2008/01/15 16:54:00
@bert04
"On ochydny zdrajca, z jakąś lafiryndą w pościeli wylądował. Nie ma się to nijak do jego zdolności ojcowskich" No niestety ma. 2008/01/15 16:54:29
@wo
"No to koniecznie teraz powinien się procesować o swoje święte prawa." A nie powinien, bo...? 2008/01/15 16:58:09
@wo
"Żeby się zemścić na nim, będę teraz robiła sama wszystko to, co on dotąd robił?" Sorry, ale wyjątkowo bzdurny jest ten Twój tekst dzisiaj. Przypadek z życia - facet pracuje i zajmuje się dziećmi (pieluchy, to tam wszystko), żona łapie deprechę (zgon ojca tudzież, proszę się nie śmiać, ulubionego kota), zdradza męża z gachem, raz, drugi, trzeci, potem już bez żadnych oporów, potem wnosi o rozwód, oczywiście z prawem do opieki nad dziećmi. Zaczyna się batalia, bo kobieta mało stabilna psychicznie, do tego z kiepską pracą, a gach prymitywny dosyć. Sąd zasięga opinii psychologów tudzież przyjaciół małżeństwa, wszyscy zgodnie odpisują że lepiej żeby dzieciaki zostały z ojcem - odpowiedzialny, stabilny, zarabiający sensownie. Sąd, jak to w Bolandzie, przyznaje prawa do opieki matce. Ojciec walczy, walczy, w końcu się poddaje, buli alimenty i ogląda dzieci parę razy do roku. Kobieta trochę odbija się od dna, wznawia pracę, gach dzieci zlewa, są sceny, gach zostaje wystawiony za drzwi, matka robi bokami, ale ojcu nie pozwoli na nic. Jeden ze szczeniaków kończy na odwyku od dragów, drugi jest zawodowym żulem. I to według Ciebie też wina ojca? Nie przykładał się? Sorry, ale argumentacja i przykład z d... wzięte. A pomysł, że jak facet jest przydatny, to go baba nie wykopie od dzieci jest albo naiwny do granic możliwości, albo głupi do granic możliwości. To już lepiej pisz o muzyce, ipodach, Kaczyńskich i grach komputerowych. 2008/01/15 17:00:01
@królik
"No niestety ma." Niby jak? Przecież wykonuje swoje obowiązki ojcowskie (które wg WO obejmują m.in. "pieluchy, szczepienia, wywiadówki, ortodontę, pranie i odrabianie lekcji"), a dodatkowo znajduje czas dla kochanki na boku. Co wyście się, Beniowi spod sutanny urwali, że nagle po okresie podejścia czysto utylitarnego, chcecie oceniać moralność faceta? 2008/01/15 17:00:12
@wo
>taz Oczywiście tak można kręcić definicją tabloidów, żeby tylko te prawicowe w niej zostały (tak jak to było z dyskusją o rodzinach patologicznych), ale zapewniam ciebie, że taz te kryteria spełnia (no może tylko "gołej baby" brak). A że czytają go pseudo-intelektualiści, wiecznie zbuntowane pokolenie '68 i tzw. "Autonomen" (tutejsze określenie radykalnej ultra-lewicowej młodzieży, nie mniej skorej do przemocy niż noe-naziści), to nie wyklucza gazety automatycznie jako brukowca. Zresztą przeczytaj sam... Może się spodoba? >zdradzający mąż Celowo opisałem faceta zdradzającego "czarno", w przeciwieństwie do kobiety (one to tylko z miłości), bo to stereotyp. Równie dobrze kobietę może "swędzić", równie dobrze facet może odnaleźć "prawdziwą miłość" już po ślubie. Jednocześnie każda z tych osób może być kochającym i dobrym rodzicem. Jest milion powodów że małżeństwa się rozpadają, zakładnie z góry, że to wina faceta i że jak zły mąż to automatycznie zły ojciec to, jak już ci pisałem, _uproszczenie_ 2008/01/15 17:03:31
@barts
"Przypadek z życia" Zaraz dowiesz się, że "taki gołosłowny "strzał z kaczej dupy" to każdy może wykonać" i że "nie ma powodu, by WO ci uwierzył". 2008/01/15 17:10:54
@kh
"Powiedział ten co takie przejścia miał" Ja mam za sobą, my very young padawan, dogłębną wiedzę o tym, na czym polega rodzicielstwo. Ty możesz najwyżej pokornie słuchać mojego wykładu. "A nie powinien, bo...?" Bo złamas ma teraz tylko prawo do pokornego błagania na kolanach o łaskawe przebaczenie? @barts "Sąd, jak to w Bolandzie, przyznaje prawa do opieki matce." I ona mimo depresji nagle znajduje w sobie tak duże pokłady energii? "I to według Ciebie też wina ojca?" To wydaje mi się fabułą pełną dziur logicznych. @bert "Oczywiście tak można kręcić definicją tabloidów, żeby tylko te prawicowe w niej zostały " No to nie kręć. " ale zapewniam ciebie, że taz te kryteria spełnia (no może tylko "gołej baby" brak)." No to mu nie wierz. 2008/01/15 17:18:38
@bert
"Jednocześnie każda z tych osób może być kochającym i dobrym rodzicem. " Nie może. Jeśli przedkłada potrzeby swojego penisa lub waginy ponad dobro dzieci, to jest to ch... nie ojciec (ew. p... nie matka). 2008/01/15 17:19:26
@k.h.
"Niby jak? Przecież wykonuje swoje obowiązki ojcowskie" Jednym z obowiązków rodziców jest pokazanie dzieciom, że można mieć dobry związek w życiu i nauczenie takich rzeczy jak wierność partnerowi (i nie ma znaczenia, czy uczy tego para hetero, dwie lesbijki czy dwóch gejów). Ty myślisz, że córki tego faceta nie będą miały, w czasie swojej dorosłości i własnych związków z facetami, w tyle głowy swojego ojca zdradzającego ich matkę? 2008/01/15 17:20:37
@wo: "Ale dlaczego ktoś miałby z czystej złośliwości komplikować sobie życie i brać na siebie te wszystkie obowiązki, które dotąd wykonywał ojciec dziecka?"
Bo jest nie-ra-cjo-nal-ny. Jak większość ludzi. Do bilansu oprócz kalkulacji "ma" i "winien" wprowadza emocje (ba! chwilowy poryw emocji). Czy działanie na własną szkodę pod wpływem emocji na prawdę nie mieści Ci się w głowie? '"Albo na odwrót. On ochydny zdrajca, z jakąś lafiryndą w pościeli wylądował. Nie ma się to nijak do jego zdolności ojcowskich, może być mistrzem przewijania pieluch. Ale jak zdradzi, to go żona w diabły pośle. " No to koniecznie teraz powinien się procesować o swoje święte prawa.' I nagle dobro dzieci poszło się walić? Pozbawiamy dzieci ojca, bo był niewierny matce? Za co? Bo może co, przestał być dla nich autorytetem moralnym? Zresztą nie musi chodzić aż o zdradę. Cała sfera seksualności ma się nijak do bycia dobrym/złym ojcem, a ma się bardzo do bycia dobrym/złym mężem. 2008/01/15 17:21:18
@wo
"Nie może. Jeśli przedkłada potrzeby swojego penisa lub waginy ponad dobro dzieci" Z drugiej strony, to nie jest tak że dobro dzieci prawem najwyższym i para jak tylko dorobi się dziecka, to już nie ma prawa mieć własnych potrzeb. 2008/01/15 17:21:36
@wo:
"Gdyby na mnie jako ojca spadło takie nieszczęście, nie mówiłbym o swoich prawach. Mówiłbym o swoich obowiązkach. Ciekawe, czy kolesie od „ruchu obrony praw ojca” w ogóle potrafią myśleć w takich kategoriach?" Na koncu notki jest napisane, ze jesli matka nie zmieni swojego nastawienia, dzieci trafią pod opieke ojca. 2008/01/15 17:22:52
> Nie wyobrażam sobie dobrego ojca, będącego złym mężem.
złym mężem dla kogo? Bo na tej zasadzie można sobie nie wyobrażać dobrej matki będącej złą żoną. A ta pani w oczach tego pana na pewno nie była dobrą żoną... 2008/01/15 17:23:29
@wo
"Ja mam za sobą, my very young padawan, dogłębną wiedzę o tym, na czym polega rodzicielstwo. Ty możesz najwyżej pokornie słuchać mojego wykładu." Ty masz, miszczu Joda, co najwyżej szczęście, że nic złego nie spotkało cię w małżeństwie i wiedzę, jak to powinno wyglądać w skrajnie optymistycznym wypadku. Ja natomiast pochodzę z rodziny, w której dla obojga rodziców nie jest to pierwsze małżeństwo i na dodatek mam przyrodnie rodzeństwo z poprzedniego, więc o tego rodzaju przypadkach to ty możesz co najwyżej posłuchać co mam do powiedzenia jako bezpośredni świadek. "Bo złamas ma teraz tylko prawo do pokornego błagania na kolanach o łaskawe przebaczenie?" A czyni go to złym _ojcem_, bo...? "To wydaje mi się fabułą pełną dziur logicznych." A nie mówiłem... 2008/01/15 17:23:51
@inz.mru
" Do bilansu oprócz kalkulacji "ma" i "winien" wprowadza emocje (ba! chwilowy poryw emocji)." No więc "chwilowy poryw emocji" opadnie po tygodniu, dwóch i zmęczona dodatkowymi obowiązkami matka z ulgą przyjmie powrót małżonka. "I nagle dobro dzieci poszło się walić?" I o dobru dziecka trzeba było myśleć, zanim poszło się walić inną kobietę. "Cała sfera seksualności ma się nijak do bycia dobrym/złym ojcem, a ma się bardzo do bycia dobrym/złym mężem." Nieprawda. Do bycia dobrym/złym rodzicem bardzo silnie ma się to, czy dziecko dorasta w atmosferze rodzinnej miłości. 2008/01/15 17:25:34
@kh
"Ty masz, miszczu Joda, co najwyżej szczęście, że nic złego nie spotkało cię w małżeństwie i wiedzę, jak to powinno wyglądać w skrajnie optymistycznym wypadku. " Słowem, przypadkiem składa się tak, że jestem szczęśliwy w małżeństwie, mam ogromne szczęście co do wybierania bezawaryjnych samochodów, ogromne szczęście co do wybierania bezawaryjnych komputerów i systemów operacyjnych, etc. A Ty - oraz Hipopotam senior - po prostu jesteście prześladowani przez uporczywy życiowy pech. Tak to widzisz? "A czyni go to złym _ojcem_, bo...?" Bo miał gdzieś to, na co naraża swoje dzieci, kiedy ściągał gacie. 2008/01/15 17:27:44
@wo
"Jeśli przedkłada potrzeby swojego penisa lub waginy ponad dobro dzieci, to jest to ch... nie ojciec (ew. p... nie matka)." Naprawdę niczym nie różnisz się w argumentacji od fundamentalistów katolickich. @królik "Ty myślisz, że córki tego faceta nie będą miały, w czasie swojej dorosłości i własnych związków z facetami, w tyle głowy swojego ojca zdradzającego ich matkę?" A kto mówi, że muszą się o tym dowiedzieć?! 2008/01/15 17:27:51
@wo
"Nie wyobrażam sobie dobrego ojca, będącego złym mężem." mężczyzna, który kocha swoje dziecko wcale nie musi kochać kobiety, która je urodziła a ja nie bardzo sobie wyobrażam dobrego męża, który nie kocha swojej żony generalnie wo pojechałeś po bandzie i nie byłoby to tak rażące, gdyby Twój udział w tej dyskusji nie ograniczał się do miotania bluzgów i oskarżeń bez uprzedniego przeczytania co piszą inni ja znam kilka osób, które przez rozwód rodziców są absolutnymi wrakami emocjonalnymi, dlatego uważam, że powinno się to łagodzić na ile się da - jeśli mają to być tylko weekendowe spotkaania z ojcem, to ok o ile facet nie jest jakimś toksycznym brutalnym chorym skurwysynem, obowiązkiem matki dziecka i jego jest zapewnienie dziecku regularnego i w miarę częstego kontaktu z nim poza tym, wyobraź sobie, że czasami nie można kogoś znieść do tego stopnia, że użeranie się samemu z pieluchami i ortodontą to nie jest wygórowana cecha za to, by go nie oglądać 2008/01/15 17:30:59
@sh
"ja znam kilka osób, które przez rozwód rodziców są absolutnymi wrakami emocjonalnymi, dlatego uważam, że powinno się to łagodzić na ile się da - jeśli mają to być tylko weekendowe spotkaania z ojcem, to ok " A czy ja jestem przeciwnikiem weekendowych spotkań jako takich? Ja tylko nie uważam, żeby walka o prawa dawcy spermy kończąca się umieszczeniem dzieci w placówce wychowawczej była "łagodzeniem ile się da". "mężczyzna, który kocha swoje dziecko wcale nie musi kochać kobiety, która je urodziła" Sorki, ale dobrym ojcem wtedy nie będzie. @kh "Naprawdę niczym nie różnisz się w argumentacji od fundamentalistów katolickich. " Byłoby dziwne, gdybym specjalnie dla odróżnienia się od nich, nie zgadzał się z nimi w absolutnie wszystkim. 2008/01/15 17:32:15
@wo: "Ja mam za sobą, my very young padawan, dogłębną wiedzę o tym, na czym polega rodzicielstwo. Ty możesz najwyżej pokornie słuchać mojego wykładu."
i jest to najlepszy autokomentarz do powyższej notki. Która więcej mówi o redaktorze O. i środowisku białych kołnierzyków z centrum Warszawy niż o prawdziwym problemie, z jakim walczą "ruchy obrony praw ojca" czyli rozwydrzonymi biurwami w togach. 2008/01/15 17:34:24
@WO: "I o dobru dziecka trzeba było myśleć, zanim poszło się walić inną kobietę."
Ale co to obchodzi dziecko? To jemu zabierają tatusia. Dziecko może nawet nie rozumieć dlaczego. Nagle skupiasz się na (słusznym) dokopaniu ojcu jako priorytecie panie dobro-dzieci-ponad-wszystko? 'No więc "chwilowy poryw emocji" opadnie po tygodniu' Ale niechwilowy nie opadnie. Tym bardziej się zakonserwuje. 2008/01/15 17:37:23
@wo
"Słowem, przypadkiem składa się tak, że [...] mam ogromne szczęście" Jest jeszcze jedna możliwość: taki gołosłowny "strzał z kaczej dupy" to każdy może wykonać. "A Ty - oraz Hipopotam senior - po prostu jesteście prześladowani przez uporczywy życiowy pech. Tak to widzisz?" Nie. Tylko ty próbujesz cały czas próbujesz powalić mnie mocą argumentów ex cathedra (jestem mądry i znam się na rodzicielstwie). Ja uświadamiam ci tylko, że mimo całego swojego rodzicielskiego doświadczenia gówno wiesz o życiu. "Nieprawda. Do bycia dobrym/złym rodzicem bardzo silnie ma się to, czy dziecko dorasta w atmosferze rodzinnej miłości." Bullshit rodem z katolickich podręczników do wychowania w rodzinie. 2008/01/15 17:39:14
@leniuch
"Która więcej mówi o redaktorze O. i środowisku białych kołnierzyków z centrum Warszawy niż o prawdziwym problemie, z jakim walczą "ruchy obrony praw ojca" czyli rozwydrzonymi biurwami w togach." Bo oczywiście blogokomentatorzy reprezentują Prawdziwą Mądrość Ludu, przed którą noszący białe kołnierzyki w centrum Warszawy (wypadającym zresztą dokładnie na dolnym Mokotowie), powinni się ukorzyć. @inz.mru "Ale co to obchodzi dziecko? To jemu zabierają tatusia." Przecież jeśli będzie wychowywane przez dwoje rodziców, którzy się nawzajem serdecznie nienawidzą, to też nic dobrego dla niego nie wyniknie. No niestety, w takim przypadku dobro dziecka JUŻ naruszono, teraz zostało już tylko damage management. 2008/01/15 17:40:44
@wo
"Sorki, ale dobrym ojcem wtedy nie będzie." No tak, bo dobry ojciec to tylko taki, który kocha matkę swojego dziecka, a facet, który nie kocha matki swojego dziecka, nie może być dobrym ojcem. A przestępcy pochodzą wyłącznie z rodzin patologicznych, bo każda rodzina, która wydała na świat przestępcę, jest patologiczna. Wszystko jest kwestią definicji. Kołowej najlepiej. 2008/01/15 17:41:20
@WO: "Nieprawda. Do bycia dobrym/złym rodzicem bardzo silnie ma się to, czy dziecko dorasta w atmosferze rodzinnej miłości."
Ale co to ma do seksu? 2008/01/15 17:41:59
@kh
"Tylko ty próbujesz cały czas próbujesz powalić mnie mocą argumentów ex cathedra (jestem mądry i znam się na rodzicielstwie)." Możemy w sumie przyjać tylko dwie interpretacje - albo mam gigantycznego farta, albo jednak warto uważnie wysłuchać tego, co mam do powiedzenia, bo dokonuję trafnych wyborów. Jak rozumiem, opowiadasz się za tą pierwszą interpretacją, do czego masz oczywiśćie prawo, ale ja zostanę przy tej drugiej. "Bullshit rodem z katolickich podręczników do wychowania w rodzinie." Tak sobie powtarzaj, to z pewnością zniszczysz swoją rodzinę. Co oczywiście uznasz za kolejny przejaw prześladującego Cię pecha. 2008/01/15 17:58:58
@wo
"dokonuję trafnych wyborów" Dokonujesz dosyć przypadkowych wyborów i przy tym masz niezgorszego farta ale później znakomicie adaptujesz się do nowej sytuacji i możesz sobie wybór zracjonalizować jako trafny. One of your own stories: wo.blox.pl/2007/05/Osiemnastka-Gazety.html "Tak sobie powtarzaj, to z pewnością zniszczysz swoją rodzinę." Bullshit. Znane jest mi sporo przypadków - od mojej bliskiej rodziny poczynając - ludzi, którzy wyrośli w domach, gdzie "atmosfery rodzinnej miłości" nie było, bo jeden z rodziców był "weekendowym złamasem". W niczym nie przeszkodziło im to w założeniu własnych szczęśliwych (póki co) rodzin i na dodatek uważają, że rodzice byli dobrymi rodzicami. "Co oczywiście uznasz za kolejny przejaw prześladującego Cię pecha." Ten pech to jakaś twoja projekcja, miszczu? Bo ja za pechowca się nie uważam. Znam po prostu bardziej nieprzyjemne strony życia, ale to żaden pech. 2008/01/15 18:01:15
@wo
I jeszcze "mam ogromne szczęście co do wybierania bezawaryjnych samochodów" Rzeczywiście, opowiadałeś, że garbus w ogóle się nie psuł... 2008/01/15 18:02:03
@wo
"A czy ja jestem przeciwnikiem weekendowych spotkań jako takich? Ja tylko nie uważam, żeby walka o prawa dawcy spermy kończąca się umieszczeniem dzieci w placówce wychowawczej była "łagodzeniem ile się da"." ok, ale z przypadku kończącego się na umieszczeniu dzieciaków w pierdlu wyjechałeś na ogólną walkę ojców o prawa do widywania dzieci zresztą, absolutnie nie brodnię tego gościa, ale ta matka też mogła się połapać do czego to dąży i dla świętego spokoju się z nim dogadać jakoś (jeżeli faktycznie jest tak jak piszą i nie maltretował jej etc) - a jeśli jest psychiczna, na co wiele wskazuje, to problemem jest to, że polska opieka społeczna nie miała lepszego pomysłu na to co zrobić z tymi dziećmi niż oddanie ich do pierdla, nie to, że je od niej zabrali a pieprznięta, manipulująca matka może człowieka załatwić na całe życie 2008/01/15 18:04:08
@kh
"W niczym nie przeszkodziło im to w założeniu własnych szczęśliwych (póki co) rodzin i na dodatek uważają, że rodzice byli dobrymi rodzicami." Yeah, right, na pewno szczerze i od serca Ci mówią to, co myślą o swoich rodzicach. "Znam po prostu bardziej nieprzyjemne strony życia, ale to żaden pech." Ja też je znam i dlatego umiem ich unikać. 2008/01/15 18:08:01
@sh
"ok, ale z przypadku kończącego się na umieszczeniu dzieciaków w pierdlu wyjechałeś na ogólną walkę ojców o prawa do widywania dzieci " Bo mam dla nich wszystkich przyjacielską poradę - walczcie o obowiązki. Prawa wynikają z obowiązków, to w sumie trywialne. 2008/01/15 18:12:17
@wo
W idealnym świecie dobry ojciec jest zawsze jednocześnie idealnym mężem i vice versa. Rodzice opierają się na wzajemnej miłości i poszanowaniu a ich związek nie przechodzi żadnych kryzysów, prób, chwil zwątpień. Tylko że w idealnym świecie nie ma rozwodów. Mi zarzucałeś upór a sam z uporem godnym lepszej sprawy bronisz tej tezy o "złamasach". I to z powodu jednego ekstremalnego przykładu. Na tej podstawie wszystkich rozwiedzionych ojców wrzucasz do jednego wora i walisz z grubej rury. I to dlatego, że chcą coś więcej niż te weekendy z łaski jeśli żona zezwoli, że chcą być ojcami także po rozwodzie. A przecież w idealnym świecie, jeśli zawiedli jako małżeństwo (jedno albo oboje) to per se facet jest złym ojcem i kropka. Naprawdę życzę ci, żebyś nie obudził się pewnego dnia na gruzach twojego szklanego pałacu. Sam nie wiesz ile szczęścia miałeś, dotychczas. Nie umniejsza to twoich zasług, jeśli potrafiłeś to szczęście dobrze wykorzystać. Ale to twoje zadufanie w siebie, że wszystko sam osiągasz i potrafisz... Czasami życie lubi takie zadufanie pokarać. Ale jak powtarzam, nie życzę tego ani ci ani nikomu w ogóle. A tak poza tym to u mnie fajrant, a więc dobranoc wszystkim 2008/01/15 18:12:59
@wo
"nie uważam, żeby walka o prawa dawcy spermy kończąca się umieszczeniem dzieci w placówce wychowawczej była "łagodzeniem ile się da" Akurat opisany w artykule przypadek też wydaje mi się mocno kontrowersyjny, ale zwróć uwagę, że: - dzieci nie trafią do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego na stałe, a tylko na terapię - sprawa była apelacją i w drugiej instancji zapadł taki sam wyrok jak w pierwszej, mocno odbiegający od standardowych wyroków zapadających w takich sprawach - wg ojca "biegli uważają, że w efekcie będzie to dla nich korzystne"; sąd zapewne to zdanie podzielił Biegli, to zapewne jacyś psychologowie dziecięcy, mający doświadczenie w podobnych trudnych przypadkach, ale zapewne ty jako człek mądry i rodzicielsko doświadczony, bez zapoznania się z aktami sprawy wiesz lepiej od nich i od dwóch składów sędziowskich, co dla dzieci będzie najlepsze. 2008/01/15 18:17:47
@wo
"Yeah, right, na pewno szczerze i od serca Ci mówią to, co myślą o swoich rodzicach." Gościu, jesteś z innej planety. Masz rodzeństwo, albo może chociaż jakichś kuzynów? 2008/01/15 18:23:21
@wo
Teza, że męża porzuca się, bo jest nieprzydatny przy dziecku jest nie do obronienia. 2008/01/15 18:28:34
@tomba
"Teza, że męża porzuca się, bo jest nieprzydatny przy dziecku jest nie do obronienia." Moja teza jest odwrotna. Nie porzuca się męża, który jest potrzebny. Do czegokolwiek. 2008/01/15 18:31:27
matka dobrze wie, ze manipulując dzieckiem może się "zemścić" na ojcu. i często tylko o to chodzi. to jest oczywiście samolubne i krzywdzące, ale jest faktem.
2008/01/15 18:32:33
@bert
"Ale to twoje zadufanie w siebie, że wszystko sam osiągasz i potrafisz." Ieee tam, zadufanie. Po prostu straszne zmęczenie. Oczywiście, że wolałbym odziedziczyć wielką posiadłość ziemską a w prezencie ślubnym dostać mieszkanie, samochód i opłaconą przez rodziców i/lub teściów podróż poślubną na archipelag Sranyevbanye. To w sumie straszliwa chujozeria, tak wszystko ciężką pracą osiągać i z konieczności potrafić, bo trzeba się było nauczyć, bo nie było innego wyjścia. 2008/01/15 18:35:56
@wo
"Moja teza jest odwrotna. Nie porzuca się męża, który jest potrzebny. Do czegokolwiek." A co z mężami, którzy stają się niepotrzebni, bo zła kobieta trafiła na lepszy model? I z ich weekenowym prawem do dzieci? 2008/01/15 18:51:14
@tomba
"A co z mężami, którzy stają się niepotrzebni, bo zła kobieta trafiła na lepszy model?" Mam im swoją uniwersalną poradę, którą wygłaszam tym, których cierpienie budzi we mnie głębokie współczucie - "cry me a fuckin' river". Zresztą czy to nie jest piosenka właśnie o takim złamasie, który nagle pożałował tego, co utracił? Now you say you're lonely You cried the long night through Well, you can cry me a river Cry me a river I cried a river over you I remember all that you said You told me love was too plebeian You told me you were through with me... And now, now you say you love me Well, just to prove you do... Come on and cry me a river, cry me a river... Cause I cried a river over you 2008/01/15 18:57:14
"Cry me a river"
Still - co z prawem do spotykania dzieci, a co z prawem dziecka do spotykania w weekend ojca? 2008/01/15 19:02:29
@WO: 'Mam im swoją uniwersalną poradę, którą wygłaszam tym, których cierpienie budzi we mnie głębokie współczucie - "cry me a fuckin' river"'
Ale wychodzi na to, że dla ich dzieci masz tę samą poradę. "Moja teza jest odwrotna." Przecież one są równoważne. 2008/01/15 19:05:28
@tomba
"co z prawem" Jakim "prawem"? Obowiązki, stary, obowiązki. Tylko obowiązki. Chuj, że matka zabrała dzieci, że manipuluje nimi, żeby zemścić się na "dawcy spermy", który okazuje się takim strasznym "złamasem", że nie odbiera dziecka ze szkoły ani nie idzie z nim do ortodonty, a nie robi tego, bo w ogóle nie może się z dzieckiem widywać, ale alimenty to powinien bulić jak najwyższe, bo inaczej komornik wlezie mu na pensję, bo dobro dziecka najwyższym dobrem i obowiązki, stary, obowiązki... 2008/01/15 19:17:07
@myself: "Tezy są równoważne"
Wycofuję się! Nie są. Zaplątałem się w implikacjach. 2008/01/15 19:48:13
@wo: bo jak facet odchodzi od kobiety, to znaczy, że facet jest drań, ale jak kobieta odchodzi od faceta, to znaczy dla odróżnienia, że facet jest/był drań. Super.
2008/01/15 19:53:56
@airborell:
"bo jak facet odchodzi od kobiety, to znaczy, że facet jest drań, ale jak kobieta odchodzi od faceta, to znaczy dla odróżnienia, że facet jest/był drań. Super. " Czyli co? Wszyscy faceci to dranie? 2008/01/15 20:06:21
@tomba1
"Still - co z prawem do spotykania dzieci, a co z prawem dziecka do spotykania w weekend ojca?" To jest dobre pytanie: nawet jeżeli ojciec nie kiwnie palcem w bucie żeby pomóc w opiece nad dzieckiem, a dziecko nadal chce się z nim spotykać, to matka nie ma prawa odmówić (w granicach rozsądku). Co nie zmienia oceny ojca. @k.h. i bert04 "ale zapewne ty jako człek mądry i rodzicielsko doświadczony" "Ale to twoje zadufanie w siebie" Takie stare konie a dajecie WO się prowokować jak dzieci. 2008/01/15 20:08:46
Czasami ma Pan tendencję do wygłaszania niesprawiedliwych, daleko idących uogólnionych twierdzeń. Zupełnie jakby Pan nie myślał
2008/01/15 20:20:20
Dzięki Ci WO, dzięki Ci za ten tekst i za tę dyskusję. Naprawdę, jestem pod wielkim wrażeniem.
Nie dam rady do wszystkiego się odnieść, choć chciałoby się spokojnie pogadać (a nie tylko odpierać idiotyczne ataki łapiących Cię za słowa złamasów). Tak, jestem jedną z tych, która została zostawiona, rozwód bez orzekania, żeby było prościej. Syn został przy mnie, ale widuje się z ojcem częściej niż przeciętna, bo ich relacja jest stosunkowo głęboka (co drugi weekend, ale od piątku do wtorku oraz każda środa popołudniu). A czasami jeszcze więcej, gdy zatęskni albo gdy nie mamy żadnych planów, a coś mogliby zrobić razem. Niby cudownie, tatuś może się nie przejmować, że odszedł i rozwalił rodzinę, bo przecież tak nowocześnie zajmuje się synem, i ma z nim stały kontakt. Ale teraz on znowu walczy, chce mieć co drugi tydzień, albo co drugi miesiąc, albo nawet co drugi semestr "byleby było po równo, wysoki sądzie". A mnie szlag trafia, bo Młody w coraz gorszym stanie, gdy jego tatuś robi przy nim jazdy o to, że mu "ograniczam kontakt z synem". Sąd oddalił wniosek, ale nie, tatuś wniósł apelację. Sąd okręgowy zapewne znowu oddali, ale kolejnym etapem może być wniosek o obniżenie alimentów. Albo wniosek o odebranie mi praw, bo przecież on ma kobietę i tworzy pełny związek, a ja wychowuję syna mniej lub bardziej w pojedynkę ... A Młody w coraz gorszym stanie. I nie wie, jak poradzić sobie z miłością do matki, i z tym, że jego ojciec lekceważy matkę, a i nieraz podniósł na nią rękę. Jak poradzić sobie z miłością do ojca i z tym, że jego matka - wedle słów ojca - ogranicza im kontakt. Jak poradzić sobie z miłością do rodziców i z tym, że ciągle się kłócą. O niego.... Panowie! Ciszej nad tym grobem! W sprawach rodzinnych post-rozwodowych NIGDY NIE MA DOBREGO ROZWIĄZANIA. Każde rozwiązanie jest mniej lub bardziej złe. Bo w każdym rozwiązaniu największą ofiarą jest dziecko. I to w jego imieniu sąd występuje. Sąd bywa niestety nieudolny lub zbyt pryncypialny. Biegli (warszawskich znam niestety z autopsji, jednych i drugich) bywają mało kompetentni i łatwowierni (szczególnie gdy jeden z rodziców lepiej umie się sprzedać). I potem mamy takie wyroki potworki, jak ten z bliźniaczkami. Rzecz jasna, nie wiemy nic o stanie psychicznym matki i o tym, czy ona rzeczywiście potrzebuje terapii (a niestety, widziałam opinię biełgych, którzy wypowiedzieli się na temat zdrowia psychicznego matki na podstawie tego, co mówił ojciec. Wiem również, że żargon opinii ma swoje tłumaczenie... Gdy biegły mówi "bywa niezrównoważony emocjonalnie" to oznacza zazwyczaj "bije żonę"). Nie wiemy też, o co dokładnie wnioskował ojciec (czy naprawdę o odebranie dzieci za wszelką cenę matce????). dziwi mnie to, że nikt im nie powiedział w którymś momencie: stop! tak dalej nie można! zapomnieli w tym wszystkim o dzieciach, prawdopodobnie obydwoje. i może z tego względu decyzja sądu brzmi mniej absurdalnie, a rzeczywiście może jest to decyzja, która jest najmniej zła. Może ktoś z nich się wreszcie opamięta.... 8 lat walki to musi zniszczyć. Anyway, drodzy państwo, są różni ojcowie, i dobrzy i źli. Ale w jednym się zgadzam z WO, choć jest to pogląd bardzo niepopularny w tzw. "nowej elicie" i "klasie średniej". Zły mąż (lub były mąż) nie może być dobrym ojcem. Bo nie będzie w stanie wychować swoich dzieci do wartości. Nie będzie umiał im wpoić systemu wartości, ani nauczyć szacunku do innych. Nie będzie w stanie przekonać ich, że czasami warto zacisnąć zęby i ustąpić, aby osiągnąć wyższą wartość, większe dobro. Ale to jest zrozumiałe tylko dla tych, którzy wiedzą, że wychowywanie dzieci nie polega na zmienianiu pieluch i zabieraniu do kina, ale na nauczeniu czym jest zło, a czym dobro. Albo na pokazaniu, gdzie kończy się zabawa, a zaczyna złośliwość. Czy też czym jest godność drugiego człowieka. I moja własna godność też. Jeszcze raz, WO, wielkie dzięki. W ustach kobiety te słowa nie byłyby takie mocne. 2008/01/15 20:24:39
@wo
""mężczyzna, który kocha swoje dziecko wcale nie musi kochać kobiety, która je urodziła" Sorki, ale dobrym ojcem wtedy nie będzie." Ale kobieta, która mężczyzny, które spłodził to dziecko nie kocha, dobrą matką i tak będzie? Gratulujemy podwójnych standardów. 2008/01/15 20:30:26
@Jednym z obowiązków rodziców jest pokazanie dzieciom, że można mieć dobry związek w życiu i nauczenie takich rzeczy jak wierność partnerowi
ok, *jednym z*. wiec facet, ktory jest doskonalym, kochajacym, ofiarnym ojcem, a przy tym posuwa na boku jakas panienke nie spelnia jednego z waznych obowiazkow. czyli jest ojcem dobrym w - ja wiem - 70%. mam nadzieje, ze nie przejales od naszego gospodarza uwielbienia dla liczb 0 i 1, polaczonego z kompletnym ignorowaniem wszystkiego, co pomiedzy? czy nie jest charakterystyczne, ze notka o sztuce podrywania dorobila sie niecalych 70 komentarzy przez kilka dni, a notka o tym, co moze po kilkunastu latach wyniknac z poderwania niewlasciwej osoby juz w pierwszym dniu osiaga kilka razy wiecej? 2008/01/15 20:40:06
@odnowiona:
" Zły mąż (lub były mąż) nie może być dobrym ojcem." Rozumiem, iz ten tok rozumowania dotyczy i drugiej strony tzn. zła żona (lub była żona) nie moze byc dobrą matką... 2008/01/15 20:42:55
Czytam czytam i.
Ciekawe, ze zadna kobieta sie nie udzielala w tej dyskusji (chyba, ze cos przegapilam?) W opisanym wypadku sadowi rzucilo sie na glowe i to powaznie. Ja na miejscu matki bym apelacje skladala, nie pojmuje jak mozna bylo dzieciaki oddac do domu dziecka??? Jak ten tatus taki zatroskany to czemu do cholery nie walczyl w sadzie zeby miec 50% czy juz nawet te cholerne 100% opieki nad dziecmi??? Dlaczego dom dziecka??????? To w ogole jakas dziwna sprawa. Ja sama rozwodu nie doswiadczylam, ale moja najlepsza przyjaciolka pochodzi z rozwiedzionej rodziny. Na porzadku dziennym byly awantury i rodzice wytrzymac ze soba nie mogli. Ona bardzo sie cieszyla kiedy w koncu ojciec wystapil o rozwod. Miala wtedy 11 lat i tak - w socjalistycznej wtedy Polsce - sad zapytal sie jej o zdanie z kim chce mieszkac. Wybrala ojca. Przypominam, to nie Kalifornia ani Szwecja, ale Polska przed 1989 rokiem. Ja rozumiem ze czasem sady, jak w tym wpadku, wydaja wyroki zupelnie od czapy. Z drugiej strony jednak to matka najczesciej sie dzieciakami zajmuje, ona pierze, gotuje, przewija i tak dalej. W naszym nadal patriarchalnym spoleczenstwie robi to, bo musi. wiekszosc tatusiow uwaza ze ich rola jako ojcow przy malym dziecku ogranicza sie do dostarczania pieniedzy, no i ewentualnie kiedy bobas troche podrosnie to mozna wtedy z nim sie bawic, rozmawiac, zabierac na wycieczki. Wkurza mnie, ze nadal wiekszosc mezczyzn (ot chociazby tutaj komentujacych) uwaza ze robia potworne poswiecenie zasuwajac 16 godzin na dobe zeby pieniedzy dostarczyc. Ja wam powiem tak: kobieta w pologu, karmiaca dzieciaka jest strasznie bezradna i wtedy najbardziej potrzebne jest jej wsparcie meza, ojca, bliskich. Jesli tego wsparcia nie ma, bedzie sie oddalac od meza/partnera, nie ma bata. I wazniejsza jest obecnosc ojca, ktory dzieciakiem sie zajmie na jakis czas zeby ja odciazyc nawet za cene przyniesienia do domu o te kilkaset zlotych mniej. Kobiety bardziej cenia czas spedzony wspolnie niz kase. Facet, ktory brak czasu dla rodziny usprawiedliwia koniecznoscia zarabiania jest imho niedojrzaly do rodziny posiadania bo nie rozumie, ze kobieta ma nieco inne priorytety i dla niej na pierwszym miejscu nie stoi kasa. Przykro mi. 2008/01/15 20:45:08
Taak. Kobieta wyrzuciła faceta z domu, bo był do niczego. A mężczyźni rzucają kobiety, bo te nie nadają się do niczego.
Jeśli o ruch obrony praw ojca chodzi to, choć nie wiem dokładnie, nie zgłębiałem tego tematu, nie wiem, jak Ty, myślę, że chodzi jednak o to, że niektórzy mężczyźni, którzy rzeczywiście chcieliby brać udział w życiu swoich dzieci, mimo że nie ułożyło im się z tychże dzieci matkami, nie mają takiej możliwości. 2008/01/15 20:45:26
@odnowiona
"Niby cudownie, tatuś może się nie przejmować, że odszedł i rozwalił rodzinę, bo przecież tak nowocześnie zajmuje się synem, i ma z nim stały kontakt." Przykro mi z powodu rozpadu twojego małżeństwa, ale z tymi podziękowaniami dla WO to się tak nie spiesz. Mąż nie olał waszego syna, lecz zajmuje się nim niemal na równi z tobą, więc nie jest zwyczajnym "złamasem", tylko najprawdopodobniej wziął na siebie jakieś obowiązki. W takim wypadku - zgodnie z teorią WO - zostawił cię, bo po prostu byłaś nieprzydatna... 2008/01/15 20:45:36
@nina.mazur
"Czytam czytam i. Ciekawe, ze zadna kobieta sie nie udzielala w tej dyskusji (chyba, ze cos przegapilam?) " Udzielała się - suburban.housewife. 2008/01/15 20:46:27
Co tu ma być charakterystycznego? WO palnął głupotę i polemiści się rzucili na niego, ot co :).
2008/01/15 20:56:28
Chyba inaczej zrozumiałam słowa WO...
:) Ale swoją drogą, ja jestem mojemu byłemu absolutnie nieprzydatna :) Spokojnie, już przebolałam to, że nie jesteśmy małżeństwem, więc nie w tym kwestia. Nie kocham go, ani on mnie. Natomiast istotne jest to, że rodzicami naszego syna będziemy już zawsze. I Młody będzie pod tym względem już zawsze przegrany. Myślę, że każdy musi znać i zaakceptować swoją rolę. Wyobrażam sobie, że kiedyś mój syn może wybrać, że chce zamieszkać z ojcem (jak będzie starszy) i wtedy moja rola będzie inna. Ale teraz to ja mam większość obowiązków (bo weekendy łatwo zorganizować, uwierz mi.. i popołudnie przed telewizorem też). Ale niech już da spokój... Wiecie, większość spraw o dzieci to sprawy o szacunek, o władzę, o własne dowartościowanie i o uregulowanie długów emocjonalnych z czasów małżeństwa. Ta walka jest łatwa, bo drugiej stronie zazwyczaj również zależy. A jak komuś zależy to jest bardziej podatny. Pralkę przecież byśmy już dawno oddali. Wystawilibysmy przed drzwi, niech se zabiera .... 2008/01/15 20:56:47
@odnowiona
>Albo wniosek o odebranie mi praw, bo przecież >on ma kobietę i tworzy pełny związek, a ja >wychowuję syna mniej lub bardziej w pojedynkę >... Dzieki! Trzeba wziac pod uwage uczucia facetki ojca, ktora na pewno nie bedzie sie dobrze czula, gdy weekendowa mamusia bedzie przy niej przychodzila wychowywac dzieci jej partnera? Ona ma na pewno swoja wizje! @wo Coz to za zlamasowe wypisywanie listow do jakichs dupnych gazet w braku pomyslu na zdobycie kasy na dokonczenie budowy domu? Czy nie logiczniejsze byloby, w takiej sytuacji, rozejrzenie sie za bardziej "przydatnym" partnerem dla zonki i tatusiem dla dziecka? Problem by sie sam rozwiazal. @klusujacy.hipopotam Gratulacje! Dosypuj mu do pieca, moze sie przegrzeje i zrobi nam cudowny big bang bang, jak z dwoch zlamasowych dakassow? Moze wtedy szlag tez trafi jego pseudologike janczara-Kalego? 2008/01/15 21:01:30
@nina.mazur
"Wkurza mnie, ze nadal wiekszosc mezczyzn (ot chociazby tutaj komentujacych) uwaza ze robia potworne poswiecenie zasuwajac 16 godzin na dobe zeby pieniedzy dostarczyc." To ja pisałem o facetach zapieprzających po 16 godzin, ale nie wspominałem nic o poświęceniu. WO twierdził, że facet, który nie pomaga w przewijaniu dziecka, nie zasługuje na miano dobrego ojca, a ja kontrowałem, że nie każdy ma zawód, który może sobie wykonywać leżąc na werandzie z laptopem na kolanach, robiąc sobie przerwy na rozwieszanie wypranych śpioszków. Ale jeżeli matka przez okres niemowlęctwa dziecka nie pracuje zawodowo - a psychologowie dziecięcy są raczej zgodni, że jest to najlepsze dla rozwoju dziecka rozwiązanie - to ktoś na te cholerne pampersy musi zarobić. Ja doskonale wiem, że kobiety cenią sobie bardziej (do pewnego stopnia) obecność partnera niż kasę, ale wiem też, ile potrafi kosztować prywatna wizyta lekarska, gdy coś z dzieckiem jest nie tak. Jeżeli facet nie będzie miał poczucia, że zapewnia byt swojej rodzinie, to jego samoocena będzie się sukcesywnie obniżać i będzie oddalać się od żony/partnerki, nie ma bata. 2008/01/15 21:08:01
WO: przyznaj, kupiłeś sobie właśnie książkę Colberta i chcesz sobie udowodnić, że masz taki sam talent komediowy?
Spoiler space Nie masz. Not even close. 2008/01/15 21:11:33
@tomba
"Still - co z prawem do spotykania dzieci, a co z prawem dziecka do spotykania w weekend ojca? " Jeśli dziecko będzie chcieć się skontaktować z ojcem po osiągnięciu nastoletniości, to kto mu zabroni? @airborell "ale jak kobieta odchodzi od faceta, to znaczy dla odróżnienia, że facet jest/był..." ...złamas. Było popracować nad techniką lub grą wstępną. @nobliwy "Czasami ma Pan tendencję do wygłaszania niesprawiedliwych, daleko idących uogólnionych twierdzeń" Ja tylko piszę, że dla kogoś "nie mam zrozumienia". No soraski, nie mam i tyle. Muszę mieć? Mam prawo nie mieć? @odnowiona "W sprawach rodzinnych post-rozwodowych NIGDY NIE MA DOBREGO ROZWIĄZANIA." Też tak uważam. Dlatego - już tak całkiem serio, bez hiperbolizacji i prowokacji - uważam, że gdy do tego doszło, należy się kierować zasadą "kto ma więcej obowiązków, ten ma więcej praw". A temu, kto się tym czuje poszkodowany, radzę po prostu, żeby starał się być maksymalnie przydatny, zwiększając obowiązki, którymi może odciążyć osobę, która została z dzieckiem. W praktyce to najczęściej oznacza matkę, ale oczywiście mam maksymalny szacun dla samotnych ojców. Samotny rodzic zawsze się ucieszy z propozycji _odciążenia_ go (np. nie z tym, że ktoś sobie tak po prostu radośnie "podtrzyma kontakt" w weekend, ale weźmie jakąś cholernie upierdliwie rutynową czynność typu zawożenie na lekcje francuskiego). 2008/01/15 21:22:56
@wo
"Samotny rodzic zawsze się ucieszy z propozycji _odciążenia_ go (np. nie z tym, że ktoś sobie tak po prostu radośnie "podtrzyma kontakt" w weekend, ale weźmie jakąś cholernie upierdliwie rutynową czynność typu zawożenie na lekcje francuskiego)." Nie kumasz, no nie kumasz i już! Samotny rodzic nie zawsze się ucieszy z propozycji odciążenia go tym, że drugie z rodziców weźmie jakąś cholernie upierdliwie rutynową czynność typu zawożenie na lekcje francuskiego, bo może zwyczajnie NIE CHCIEĆ, by dziecko miało z nim w ogóle jakikolwiek kontakt. I będzie robić wszystko, żeby do tego NIE DOPUŚCIĆ. Tak zwyczajnie na złość drugiej stronie i ze szkodą dla dziecka. To będzie oczywiście fatalny rodzic, ale takie przypadki występują w przyrodzie dość pospolicie. 2008/01/15 21:23:04
@ausir
"Ale kobieta, która mężczyzny, które spłodził to dziecko nie kocha, dobrą matką i tak będzie" Skąd ten wniosek? @nina.mazur (czy jesteś Niną Mazur sławną z Usenetu, ale akurat nie tych zakątków, gdzie ja szalałem?) "Ja na miejscu matki bym apelacje skladala, nie pojmuje jak mozna bylo dzieciaki oddac do domu dziecka" To już była apelacja... @jezier "Jeśli o ruch obrony praw ojca chodzi to, choć nie wiem dokładnie, nie zgłębiałem tego tematu, nie wiem, jak Ty, myślę, że chodzi jednak o to, że niektórzy mężczyźni, którzy rzeczywiście chcieliby brać udział w życiu swoich dzieci, mimo że nie ułożyło im się z tychże dzieci matkami, nie mają takiej możliwości." A co byli gotowi poświęcić, żeby im się lepiej ułożyło z tymi matkami? @odnowiona "bo weekendy łatwo zorganizować, uwierz mi.. " Na Boga, weekend z dzieckiem czy wakacje z dzieckiem to jest nagroda. To nie jest poświęcenie. Jak ktoś powie, że się strasznie poświęca, bo organizuje "podtrzymywanie kontaktu" w weekendy, to ja złamasa po prostu wyśmieję. @kh " nie każdy ma zawód, który może sobie wykonywać leżąc na werandzie z laptopem na kolanach" Ja się nie urodziłem ze swoim zawodem. Ba, nawet się go nie nauczyłem na studiach. Po prostu w pewnym momencie stanąłem przed problemem połączenia pracy zarobkowej z byciem ojcem _obecnym_. I połączyłem. To wszystko. Moja porada jest więc prosta - nie masz takiego zawodu, który pozwoli Ci zmieniać pieluchy? To zmień zawód, złamasie. "Jeżeli facet nie będzie miał poczucia, że zapewnia byt swojej rodzinie, to jego samoocena będzie się sukcesywnie obniżać i będzie oddalać się od żony/partnerki, nie ma bata." No więc jakość faceta poznajemy po tym, że umie te rzeczy połączyć - rozwijać się zawodowo, zapewnić byt materialny, być obecnym. Złamas się rozpłacze i powie, że to sprzeczności nie do pogodzenia. 2008/01/15 21:26:39
@Wo
ale to by wymagało, żeby on miał choć odrobinę honoru, ten ojciec. i żeby rzeczywiście chciał zapomnieć o sobie, a pamiętać o dzieciach. i żeby nie chciał się odgrywać i wygrywać dzieci (zapominając, że one tym samym przegrywają). to by było piękne ... na razie to jednak głównie słyszę, że znowu jestem nieelastyczna, ponieważ nie zgadzam się, aby Młody chodził na tenisa wymyślonego przez tatusia tylko dlatego, że jest to w "mój" dzień i jeszcze wielkie zdziwienie, że nie chcę mieć dodatkowych obowiązków i dodatkowego wożenia przez pół miasta w godzinach szczytu. tak często, zamiast "jak mogę pomóc" jest "skoro chciałaś, to teraz cierp i wykaż się" ... 2008/01/15 21:31:12
@odnowiona
"i jeszcze wielkie zdziwienie, że nie chcę mieć dodatkowych obowiązków i dodatkowego wożenia przez pół miasta w godzinach szczytu. " Przykro mi teraz obrażać kogoś, kogo kiedyś kochałaś, ale właśnie ludźmi z taką postawą się po prostu brzydzę. "Byłem dawcą spermy i teraz mam prawa - proszę mi natychmiast dostarczyć dziecko pod wskazany adres, a ja się bardzo poświęcę łaskawie grając z nim w tenisa". A samemu podjechać nie łaska, żeby zyskać w ten sposób dodatkowe pół godziny "kontaktu"? 2008/01/15 21:34:10
@kłusujący.H
oczywiście, że tacy rodzice się też zdarzają. najczęściej obie strony się wzajemnie nakręcają. ja Ci utrudnię kontakt, Ty mi obniżysz alimenty. Ja Cię obrażę, Ty nie przyjdziesz do dziecka w ogóle. I tak dalej.,.. ale tu nie chodzi o to, czy ta matka chce obecności ojca. tu chodzi o to, żeby on pomógł w czymś najbardziej męczącym. normalna matka nie odmówi, bo często ledwo zipie. jeśli to ma być przywożenie świeżego chleba kukurydzianego dla alergika, to niech to będzie to. albo kupowanie pieluch. albo stanie w kolejce po numerek do lekarza o piątej rano. albo opieka nad dzieckiem po szkole, a przed końcem pracy mamusi. 2008/01/15 21:37:01
@odnowiona
"tu chodzi o to, żeby on pomógł w czymś najbardziej męczącym. normalna matka nie odmówi, bo często ledwo zipie. jeśli to ma być przywożenie świeżego chleba kukurydzianego dla alergika, to niech to będzie to. albo kupowanie pieluch. albo stanie w kolejce po numerek do lekarza o piątej rano. albo opieka nad dzieckiem po szkole, a przed końcem pracy mamusi. " Egzaktly. Ale taki pryszczaty chłopaczek, co to nigdy się nie dowiedział, co to jest ojcostwo, po prostu tego nie zrozumie. Może za 10, 20 lat. Na razie kolega Hipopotam będzie się wściekał, że za bardzo mu to przypomina katolicyzm. 2008/01/15 21:37:07
@wo:
"No więc jakość faceta poznajemy po tym, że umie te rzeczy połączyć - rozwijać się zawodowo, zapewnić byt materialny, być obecnym." Ciekawa jestem co w takim razie powiesz o marynarzach? 2008/01/15 21:40:32
@WO
ja też już się brzydzę, ale chwilę to potrwało, zanim sobie to uzmysłowiłam... :) aby jednak powiedzieć całą prawdę, miałam wozić na zajęcia z jakimś tam trenerem, bo ojciec tak sobie ten tenis wymyślił. i jeszcze buty miałam kupić. i mówił, że jeśli nie mogę, to on może odbierać. sęk w tym, że tym samym chciał mi zabrać jedyne popołudnie, które mogę w całości spędzać z młodym... odmówiłam, zachęciłam do znalezienia innego trenera, w dniu, w którym oni są razem. swoją drogą nikt chyba nigdy nie zauważył, że w wyniku rozwodu nie tylko ojciec ma mniejszy kontakt z dzieckiem. matka również - bo musi się dzielić weekendami, bo zazwyczaj musi więcej pracować, więc później wraca do domu, i tak dalej... no ale oni widzą tylko to, że im się coś zabrało. nie widzą, że sami zabrali. 2008/01/15 21:41:29
@malech
"Ciekawa jestem co w takim razie powiesz o marynarzach?" Uważam, że to nie jest dobry zawód dla kogoś, kto chce założyć rodzinę. W latach 80. zbierałem prace naukowe o dziwnych tytułach, które kupowałem w księgarni PAN w PKiN (już nie istnieje). Kupiłem sobie tam książkę pod tytułem, mniej więcej, "Osobowość marynarza a jego przystosowanie do pełnienia zawodu". Badano korelację między różnymi cechami psychicznymi a oceną przełożonych. Wyszło, że najważniejsze są niskie potrzeby seksualne. Sugerowałbym więc po prostu celibat. 2008/01/15 21:50:03
WO: yes, to ja we wlasnej osobie :) (swoja droga o jezusie nie wiedzialam ze w czasach, kiedy wszystkie moje posty na newsy wyekspirowaly z google archiwow ktos jeszcze bedzie pamietal ha :)))
2008/01/15 21:51:45
@WO
dlatego pisałam o wychowywaniu dzieci, a nie o ich hodowaniu czy też opiece. Ale 20latek może nie zrozumieć subtelności. Tymczasem to piękne, że ktoś w końcu powiedział, że rodzicielstwo to nie tylko dar, ale również obowiązek. Bo wpisy w ramach akcji "powrót ojca" mnie dobiły - ona zabrała, jestem nieszczęśliwy, ona uniemożliwia, jestem nieszczęśliwy. albo jeszcze lepsza postawa "płacę (alimenty) więc wymagam". Ktoś kiedyś powiedział, że tacy walczący ojcowie sobie z dziecka zrobili przedłużenie swojego penisa. Może lepiej nie sobie auto kupią... 2008/01/15 22:03:13
@wo:
"Uważam, że to nie jest dobry zawód dla kogoś, kto chce założyć rodzinę." A kto wybiera sobie zawód pod kątem zakładania rodziny? 2008/01/15 22:04:07
@wo
"A co byli gotowi poświęcić, żeby im się lepiej ułożyło z tymi matkami?" Często całkiem sporo, księże arcybiskupie. "Moja porada jest więc prosta - nie masz takiego zawodu, który pozwoli Ci zmieniać pieluchy? To zmień zawód, złamasie." W idealnym świecie Orlinlandu może. Ale ponieważ w realu możliwości zmiany zawodu są ograniczone - dla niektórych bardzo, bo nawet zmiana zawodu niewiele pomoże, a szczególnie w momencie, gdy jest małe dziecko i trzeba zarabiać kasę, a nie przekwalifikowywać się - to mamy sytuację, jaką mamy: przyrost naturalny pikuje w dół, za to liczba rozwodów z powodu nieprzydatności małżonka i odsetek dzieci wychowywanych w niepełnych rodzinach szybuje coraz wyżej. "No więc jakość faceta poznajemy po tym" No więc po czym poznajemy jakość faceta w idealnym świecie Orlinlandu, gdzie mężczyźni dzielą się na przypadkowo uprawiających w domu wolny zawód gierojów oraz złamasów, to ja się domyślam. Ilu jest takich gierojów w realnym świecie? Pół procenta? Natomiast celem mojej odpowiedzi Ninie, było uświadomienie jej, że ten kij zwany "rozumieniem potrzeb drugiej strony" ma dwa końce. Jak tak czytam ciebie oraz doraźną koalicję skrzywdzonych kobiet to przypomina mi się sławna humoreska "jak uszczęśliwić kobietę, a jak mężczyznę". I teraz faceci bombardowani są komunikatem: musisz poświęcić się dla partnerki, dla dziecka, więc próbują wyrazić to poświęcenie najlepiej jak potrafią tj. zapewniając godziwy byt swojej rodzinie - i słyszą, że źle, bo potrzebny jest kontakt, obecność, więc przystopowują z tym materializmem - i słyszą, że źle, bo która kobieta chciałaby być być w związku z nieudacznikiem itd. Na koniec facet nie ma prawa nawet do słabości, bo wtedy słyszy, że jest złamas. No cóż, drogie panie, skoro w tej rzeczywistości tylu jest złamasów, to może pora przeprowadzić się do idealnego świata Orlinlandu? @odnowiona "tak często, zamiast "jak mogę pomóc" jest "skoro chciałaś, to teraz cierp i wykaż się" To co piszesz jest dość przykre, ale zanim zacznę wyrażać współczucie, chętnie poznałbym relację drugiej strony. 2008/01/15 22:04:43
@malech
"A kto wybiera sobie zawód pod kątem zakładania rodziny?" Ze znanych mi osób, na przykład ja. 2008/01/15 22:05:07
- mówili górnikom i sierotom po PGR-ach panowie liberałowie, a WO zakładał "Lewą Nogą".
2008/01/15 22:06:18
kurde, znowu się popsuło.
@wo "Moja porada jest więc prosta - nie masz takiego zawodu, który pozwoli Ci zmieniać pieluchy? To zmień zawód, złamasie. " "Panie, w Ameryce to sześć razy się robotę zmienia w życiu!" - mówili górnikom i sierotom po PGR-ach panowie liberałowie, a WO zakładał "Lewą Nogą". 2008/01/15 22:10:26
@kh
"Często całkiem sporo, księże arcybiskupie. " Było się bardziej starać. "W idealnym świecie Orlinlandu może." Mi się to jakoś kurna udało. Czy uważasz, że jestem taki wyjątkowo zdolny i mądry, że inni by tego samego nie potrafili? "Ilu jest takich gierojów w realnym świecie?" Ja się ogólnie zgadzam, że w Polsce ma miejsce kryzys modelu ojcostwa, pisałem o tym przy okazji naszej akcji (wyłamując się znacznie od płaczliwego tonu reszty tekstów z cyklu "ona mnie skrzywdziła"). W kulturze mieszczańskiej jednak tak się ocenia wartość faceta jako faceta. "I teraz faceci bombardowani są komunikatem: musisz poświęcić się dla partnerki, dla dziecka, więc próbują wyrazić to poświęcenie najlepiej jak potrafią tj. zapewniając godziwy byt swojej rodzinie - i słyszą, że źle, bo potrzebny jest kontakt, obecność, więc przystopowują z tym materializmem - i słyszą, że źle, bo która kobieta chciałaby być być w związku z nieudacznikiem itd. " Przez pierwszy tydzień Kłusujący Hipopotam mył nogi - i słyszał, że źle, bo mu pachy śmierdzą. Przez drugi tydzień mył pachy - i słyszał, że źle, bo mu z gęby jedzie. Przez następny tydzień mył zęby - i słyszał, że źle, bo mu nogi capią. Samo zarabianie - czy sam kontakt - oczywiście nie wystarczy. Ale takie stawianie sprawy to jak pytanie, czy należy myć ręce czy nogi. 2008/01/15 22:12:06
@wo:
"Ze znanych mi osób, na przykład ja." Aha, poszedłeś studiowac chemię, pod kątem zakladania rodziny. 2008/01/15 22:14:00
Hipopotam:
"że nie każdy ma zawód, który może sobie wykonywać leżąc na werandzie z laptopem na kolanach, robiąc sobie przerwy na rozwieszanie wypranych śpioszków." - wiesz, juz tutaj ktos zauwazyl, ze z zawodem sie nie rodzi. I dlaczegoz to tak jest, ze matka dziecka jakos moze sobie zmienic zawod, przestac pracowac, pracowacv na pol etatu - slowem dostosowac sie nowej sytuacji zyciowej czyli potomka wymagajacego ciaglej opieki - a ojciec nie??? Ja osobiscie uwazam ze argument o "ktos musi zarabiac" jest wymowka. Szczerze mowiac ja tez wolalabym "ciezko pracowac" i "zarabiac pieniazki" zamiast bebrac sie w zasranych pieluchach, uczyc jak supokajac wycie niemowlaka i tak dalej. Dlaczego to kobieta musi zawsze byc elastyczna i przystosowac sie do nowej roli matki a ojciec jakos nie? Ja mam w nosie porady psychologow jakie tu zacytowales, bo te porady nie biora pod uwage, ze bardzo czesto matka przeladowana obowiazkami (zwlaszcza, jesli nie ma pomocy w postaci babci, ciotek i innych czlonkow rodziny pod reka tudziez zlobkow, przedszkoli itd.) zaczyna miec zal do ojca dziecka, zwiazek sie rozlazi a potem konczy rozwodem. I gdzie wtedy dobro dzieci jest? Tradycyjny model rodziny z podzialem rol to byl dobry w spoleczenstwie stricte patriarchalnym, gdzie kobieta i tak wtedy nie miala szans na bycie finansowo niezalezna, a jej kariera zyciowa z koniecznosci ograniczala sie do wychowywania dzieci. Czasy sie zmienily i ja tutaj sie zgadzam z WO ze zanim jakikolwiek facet sie bedzie domagal przed sadem praw do zajmowania sie dzieckiem powinien najpierw udowodnic ze ma o tym jakies pojecie. Zeby nie bylo tak jak w wypadku mojej znajomej (sprawa z USA): zostala weekendowa mama bo stracila prace i podaczas sprawy rozwodowej sad przyznal 80% czasu opieki nad dzieckiem mezowi, ktory zarabial bardzo duzo. Tyle, ze niespecjalnie synem sie umial zajac. Jego wizja "zajmowania sie" ograniczala sie do dania piecioletniemu dziecku komputera i karmienia go pizza tudziez frytkami (tatus sam takie rzeczy jadal, wiec..) a jak marudzil o wiecej uwagi to kupowaniu mu roznych zabawek. Wlasciwie.. to sad moglby przeprowadzac testy praktyczne :) np. kazac ojcu przewinac dzieciaka :) albo wymienic nazwiska przynajmniej paru nauczycieli z podstawowki. Albo nazwisko doktora :) I mysle tez czasami ze ludzie zanim zafunduja sobie dziecko powinni przymusowo przechodzic specjalny trening oraz badania na to, czy juz dojrzeli do roli rodzicow...bo jak patrze na niektorych "rodzicow" to zaprawde, wielu z nich nigdy absolutnie nie powinno bylo miec dzieci. No ale mniejsza z tym. 2008/01/15 22:18:02
@malech
"Aha, poszedłeś studiowac chemię, pod kątem zakladania rodziny. " Przeciwnie - gdy szedłem na chemię uważałem, że rodzina w ogóle nie jest dla mnie. Chciałem po prostu jak najszybciej wyjechać z Bolandy na stypendium doktoranckie, w zasadzie dokądkolwiek, byle dalej stąd. Oczywiście, w takich planach nie było miejsca na rodzinę, byłaby tylko obciążeniem przy skoku z jednego stypendium na drugie, ale mi to nie przeszkadzało. No ale się zakochałem i nagle musiałem przedefiniować wszystkie swoje plany na życie. 2008/01/15 22:19:15
@ kiedy wszystkie moje posty na newsy wyekspirowaly z google archiwow ktos jeszcze bedzie pamietal
jejku, jak można zapomnie kogoś piszącego z serwera "pierdol"!? 2008/01/15 22:20:57
@nina
"Wlasciwie.. to sad moglby przeprowadzac testy praktyczne :) np. kazac ojcu przewinac dzieciaka :) albo wymienic nazwiska przynajmniej paru nauczycieli z podstawowki. Albo nazwisko doktora :) " To akurat fajna scena w filmie "Tato", w której Linda zapewnia Jandę o swoim dobrym kontakcie z córką, a ta go nagle pyta o jej ulubiony kolor, i Linda oczywiście "eeee". 2008/01/15 22:23:35
@hipopotam
zamiast atakować WO i jego "doraźną koalicję skrzywdzonych (hehe) kobiet" może byś zwyczajnie zastanowił się, jaki obraz faceta pokazujesz w swoich komentarzach. jesteś do bólu roszczeniowy, pewien swojego nawet jak Ci się udowodni coś innego, a gdy przypadkiem ktoś może mieć rację, to na wszelki wypadek nie zabierasz głosu albo odwołujesz się do nieobecnych w dyskusji (np. do ojca mojego dziecka, jakby jego zdanie mogło coś zmienić). równocześnie w zaskakujący sposób robisz z siebie wielką ofiarę tych okropnych kobiet, które nie wiedzą czego chcą i ciągle zmieniają zdanie i wymagają mycia i nóg i rąk i jeszcze buzi. taki słodko-kwaśny miś, irytujący się z łatwością i podskakujący po każdym komentarzu WO :) czego Ty się kolego boisz? wiadomo, że nie ma idealnego świata. ale warto do niego dążyć. a kiedy wiesz, do czego zmierzasz, to wiesz, kto idzie razem z Tobą, w tym samym kierunku. Ty najwyraźniej podążasz w przeciwnym :) 2008/01/15 22:24:02
@wo
"Czy uważasz, że jestem taki wyjątkowo zdolny i mądry, że inni by tego samego nie potrafili?" Jesteś niewątpliwie inteligentny grubo ponad przeciętną, posiadasz ogromną wiedzę z wielu dziedzin, natomiast ta, w której się specjalizujesz, jest dość unikalna. Na dodatek miałeś w życiu sporo szczęścia. Nie każdy tak ma. "Przez pierwszy tydzień Kłusujący Hipopotam mył nogi ..." Wiesz, właśnie jakiś czas temu zakończyłem pewien dość długi związek z kobietą, która dzięki temu na szczeście nie zostanie matką mojego dziecka (a brałem poważnie pod uwagę taką możliwość). Generalny powód był właśnie taki, że jak już wszystko, na co zwracała mi uwagę, doprowadziłem do stanu "jak należy", to zawsze znalazło się coś nowego, do czego można by się przyczepić. A na koniec oświadczyła mi, że i tak kocha swojego byłego męża, który puścił był ją kantem. Więc bardzo proszę mi tu nie pierdolić o potrzebach kobiet i "złamasach", którzy nie potrafią stanąć na wysokości zadania. 2008/01/15 22:27:03
@odnowiona
Myślę, że mój ostatni komentarz sporo ci wyjaśni 2008/01/15 22:27:03
@nina.mazur:
"I mysle tez czasami ze ludzie zanim zafunduja sobie dziecko powinni przymusowo przechodzic specjalny trening oraz badania na to, czy juz dojrzeli do roli rodzicow... " Zwłaszcza niektóre grupy zawodowe powinny byc poddawane takim treningom oraz badaniom np. marynarze, lotnicy, pracownicy kolei, kierowcy tirow, przewodnicy wycieczek, tłumacze etc. etc... 2008/01/15 22:30:07
@kh
" Więc bardzo proszę mi tu nie pierdolić o potrzebach kobiet i "złamasach", którzy nie potrafią stanąć na wysokości zadania." Przynajmniej dobrze, że się wypróbowaliście PRZED ślubem i już wiecie, że to nie mogło się udać. Szukaj dalej. Przecież to nie jest tak, że uważam, że z każdą kobietą należy się rozmnażać. Ale jak już się rozmnożyło, to trzeba myśieć NAJPIERW o obowiązkach, a POTEM o prawach. 2008/01/15 22:31:25
@hipopotam
przyznam się, że nie do końca rozumiem wnioskowania. co ma piernik do wiatraka? przecież my tu o potrzebach dzieci mówimy, a nie o potrzebach kobiet, a tym bardziej ich facetów, mężów, narzeczonych, kochanków czy też złamasów. Złamasem jest ten, kto chce być ojcem bez obowiązków. A że Ty się okazałeś nieprzydatny swojej kobiecie, to bardzo mi przykro. Ale jak to się mówi we Francji "ca ne va pas faire avancer le Schmilblick", czyli zasadniczo niewiele to wnosi do dyskusji. Może jedynie rzeczywiście wyjaśnia frustrację antykobiecą, którą prezentujesz. 2008/01/15 22:31:32
@wo
"To akurat fajna scena w filmie "Tato", w której Linda zapewnia Jandę o swoim dobrym kontakcie z córką, a ta go nagle pyta o jej ulubiony kolor, i Linda oczywiście "eeee"." To ja w takim razie nie mam dobrego kontaktu z nikim, nawet z sobą samym, bo coś takiego jak "ulubiony kolor" zawsze wydawało mi się głupie. 2008/01/15 22:33:59
@airborell
>"ale jak kobieta odchodzi od faceta, to znaczy >dla odróżnienia, że facet jest/był..." >...złamas. Było popracować nad techniką lub grą >wstępną. @wo Buahahaha, technika prania mozgu byla w niektorych kregach wcale niewstepna. Co za zaslepionego i totalnie bezmyslnego leszcza-robota mozna w ten spsob uchowac, ino dziw! Pracuj, pracuj, nad technika wypinania tylka na slusznego kopa w dupe, gdy sie z jakichs powodow staniesz "nieprzydatny". Moze ci wtedy cos do glowy wskoczy (chociaz watpie). Lepiej popracuj nad zrozumieniem psychologii ewolucyjnej. Lewica powinna TAKIE lektury czytywac zamiast wywracac na lewa strone radiomaryjne pierdoly i wygladac jak czerwone rydzyjki. 2008/01/15 22:36:52
@odnowiona
A teraz szczegółowo: "jesteś do bólu roszczeniowy, pewien swojego nawet jak Ci się udowodni coś innego," Tzn. konkretnie: co kto gdzie mi udowodnił? "a gdy przypadkiem ktoś może mieć rację, to na wszelki wypadek nie zabierasz głosu" Zauważ, że ja zabieram głos pod tą notką tyle razy, że więcej się już fizycznie nie da, więc konkretnie: na co nie odpowiedziałem? " albo odwołujesz się do nieobecnych w dyskusji (np. do ojca mojego dziecka, jakby jego zdanie mogło coś zmienić)" Na razie znamy tylko twoją relację krzywdzonej kobiety. Sorry, ale ja do twojego przypadku nie mam stosunku emocjonalnego tak jak ty i aby wyrobić sobie opinię, musiałbym wysłuchać drugiej strony. "równocześnie w zaskakujący sposób robisz z siebie wielką ofiarę tych okropnych kobiet, które nie wiedzą czego chcą i ciągle zmieniają zdanie i wymagają mycia i nóg i rąk i jeszcze buzi." Tzn. konkretnie: zanim napisałem o rozwalonym związku, gdzie robiłem z siebie ofiarę tych okropnych kobiet? "taki słodko-kwaśny miś, irytujący się z łatwością i podskakujący po każdym komentarzu WO :) " A nie, to już specyfika dyskusji z WO. Ja się z nim dość często zgadzam, ale jak trafi się temat, gdzie chłop ewidentnie jedzie po bandzie, to lubię też pojechać ostro. Nic ponadto. 2008/01/15 22:38:35
@wo
"Żeby się zemścić na nim, będę teraz robiła sama wszystko to, co on dotąd robił? To brzmi dla Ciebie prawdopodobnie? " No:-) (co z tego ze bede to robila, nawet o tym teraz nie mysle, wazne zeby dowalic sk*synowi). Choc oczywiscie duza czesc pojdzie w strone 'chocby pil i bil nie zostawie go bo sie boje', i bedzie to podobnie nieracjonalne (z Twojego punktu widzenia). Wish things were so simple:-) 2008/01/15 22:42:23
Malech: a pewnie.
Tak juz jest, ze w niektorych zawodach jest wiecej ludzi stanu wolnego bo ciezko to pogodzic z posiadaniem rodziny. Normalna sprawa. Gdybym planowala dzieci z kims kto z racji pracy jest nieobecny pol roku w domu to moje pierwsze pytanie byloby: ok, zamierzasz to zmienic? Bo jesli nie to ja dziekuje. Zwiazki na odleglosc i samotne wychowywanie dzieci sa nie dla mnie. Pewnie zaraz powiesz, ze " a rzeczywistosc"... a ja na to: jak ktos ma chociaz kawalek mozgu to dziecko sobie bedzie planowal stosownie do tego czy go na taki wydatek do konca zycia stac, czy nie. Smutne tylko ze w Polsce dostep do antykoncepcji jest bardzo utrudniony a ci, ktorzy jej potrzebuja najbardziej (tj, najbiedniejsi i glownie kobiety) maja z tym najwieksze problemy. 2008/01/15 22:44:07
@odnowiona
"przecież my tu o potrzebach dzieci mówimy, a nie o potrzebach kobiet" Oł rili? Przykro mi, ale to ty, wypłakująca się na forum jak to strasznie krzywdzi cię twój były mąż oraz przede wszystkim Nina ("Kobiety bardziej cenia czas spedzony wspolnie niz kase" itd.) pierwsze skręciłyście na temat potrzeb kobiet. 2008/01/15 22:45:19
@ausir
"To ja w takim razie nie mam dobrego kontaktu z nikim, nawet z sobą samym, bo coś takiego jak "ulubiony kolor" zawsze wydawało mi się głupie." Chodziło o dziewczynkę, która już jest w takim wieku, w którym dziewczynki się już lubią stroić. I wtedy preferują jakąś kolorystykę. Albo się nie lubią stroić, bo wyrastają na tomboya, ale TO TEŻ już wtedy powinno być wiadome na tyle, że facet to powinien po prostu wiedzieć i już. @bar_annex "Moze ci wtedy cos do glowy wskoczy (chociaz watpie)." Ja w ogóle wątpię, żeby mi to na serio groziło. Już bardziej się martwię kryzysem giełdowym (cholera, sprzedawać teraz w panice czy jednak liczyć, że w perspektywie roku-dwóch sytuacja wróci do normy?) "Lepiej popracuj nad zrozumieniem psychologii ewolucyjnej." O rany, czyżbym miał na blogu wizytę kolesia od "socjobiologia Naukowo Udowodniła prawo Samca do Zdrady"? Czad! @pafcio "(co z tego ze bede to robila, nawet o tym teraz nie mysle, wazne zeby dowalic sk*synowi). " No to jej przejdzie po tygodniu. Uważasz, ża prawdopodobne psychologicznie to, że zostanie z tym postanowieniem np. po miesiącu? To znaczy, że złamas faktycznie niewiele brał na siebie. 2008/01/15 22:46:07
wow, widzę, że poczułeś się wywołany do tablicy.
czyli prowokacja się udała :) jak bym poszukała bardzo uważnie, to na pewno znalazłabym dowody na poszczególne swoje stwierdzenia, ale żal mi czasu... :) natomiast to robienie z siebie ofiary widzę tutaj: "I teraz faceci bombardowani..." - wymowa całego akapitu jest bardzo taka hmm "łomatko i tak Wam nigdy nie dogodzę.." a co do mojego byłego związku, to ja się nie czuję teraz krzywdzona , i nie o tym chciałam napisać. Krzywdzone jest raczej moje dziecko, głównie z powodu rozstania. I każde dziecko, które przeżyło rozwód. A faceta miałam rzeczywiście nieszczególnie sensownego. Ale to już zupełnie inna bajka :) 2008/01/15 22:46:33
@malech
Zwłaszcza niektóre grupy zawodowe powinny byc poddawane takim treningom oraz badaniom np. marynarze, lotnicy, pracownicy kolei, kierowcy tirow, przewodnicy wycieczek, tłumacze etc. etc... Ja propoponuje im celibat. To najlepsze rozwiazanie. W ogole do tych zawodow najlepiej byloby dopuszczac tylko zakonnikow, redemptorystow. Nadmiarowym paniom pozotaloby wstapienie do zakonu klarysek i zawod stewardessy albo tirowki lub przejscie do Mormonow i wstapienie do haremu jakiegos "przydatnego" patriarchy. Taki tatus na pewno przykladnie by podzielil obowiazki pomiedzy czeste erekcje i gre wstepna ze soimi licznymi zonami a podcieranie tylka swoim licznym pociechom. Po tym byscie poznali "faceta" - lwa morskiego:))) Innego rozwiazania nie widze chyba, ze jakies z kaczej dupy. 2008/01/15 22:48:23
@bar_annex
"Ja propoponuje im celibat. To najlepsze rozwiazanie. W ogole do tych zawodow najlepiej byloby dopuszczac tylko zakonnikow, redemptorystow. " A ja mam prośbę o stosowanie normalnych akapitów, bez bawienia się w poetę. 2008/01/15 22:53:01
a propos marynarzy i antykoncepcji, to kiedyś jakiś ksiądz mi mówił, że w latach, gdy z antykoncepcją w ogóle było słabo w Polsce, to żony marynarzy podobno dostawały dyspensę od niestosowania antykoncepcji (znaczy się, że mogły), ponieważ ich cykl się tak ustawiał, że ilekroć mąż był w domu, to one zachodziły w ciążę :))))
2008/01/15 22:56:49
@odnowiona
"żony marynarzy podobno dostawały dyspensę od niestosowania antykoncepcji" Od pewnego zaufanego źródła :-) wiem, że w tej sprawie co ksiądz, to inna teoria. Są tacy, którzy z pełnym zrozumieniem reagują na tekst "bo na razie nam wystarczy tyle ile mamy" ale i są tacy, którzy uważają, że nie ma nawet przeciwskazań medycznych, bo nawet jakby matka umarła przy porodzie i osierociła te dzieci, które już ma, to i tak by było dobrze, bo tak chciał Bóg. 2008/01/15 22:57:07
@nina.mazur:
"Gdybym planowala dzieci z kims kto z racji pracy jest nieobecny pol roku w domu to moje pierwsze pytanie byloby: ok, zamierzasz to zmienic? Bo jesli nie to ja dziekuje. Zwiazki na odleglosc i samotne wychowywanie dzieci sa nie dla mnie. " OK.Your choice. "Pewnie zaraz powiesz, ze " a rzeczywistosc"... a ja na to: jak ktos ma chociaz kawalek mozgu to dziecko sobie bedzie planowal stosownie do tego czy go na taki wydatek do konca zycia stac, czy nie. " Nie bardzo rozumiem... "Smutne tylko ze w Polsce dostep do antykoncepcji jest bardzo utrudniony a ci, ktorzy jej potrzebuja najbardziej (tj, najbiedniejsi i glownie kobiety) maja z tym najwieksze problemy." Przesada. 2008/01/15 23:00:35
@malech
"Nie bardzo rozumiem." A ja z kolei nie bardzo rozumiem Twój punkt, bo go nie wykładasz wprost, tylko każesz go odgadywać z jakichś dziwacznych sarkazmów. Tezę Niny rozumiem tak, że jeśli planujesz dziecko, musisz jakoś to pogodzić ze swoimi planami życiowymi - na przykład dostosować do rodzicielstwa swoje plany zawodowe na najbliższe lata. Ten sarkazm - jak się domyślam - ma być jakimś kwestionowaniem takiej postawy, ale co w niej jest do zakwestionowania? Nikt się z zawodem nie rodzi, każdy ma tu jakieś możliwości manewru, aż do całkowitego przekwalifikowania (np. z chemika na krytyka) włącznie. 2008/01/15 23:02:19
@wo
A w ogóle zdarzają się takie przypadki, że zostawiając dziecko z matką robi mu się większą krzywdę, niż oddając do domu dziecka? "No więc jakość faceta poznajemy po tym, że umie te rzeczy połączyć - rozwijać się zawodowo, zapewnić byt materialny, być obecnym. Złamas się rozpłacze i powie, że to sprzeczności nie do pogodzenia." [...] "Moja porada jest więc prosta - nie masz takiego zawodu, który pozwoli Ci zmieniać pieluchy? To zmień zawód, złamasie." Moment, ale z pierwszego cytatu widać, że złamas po zmianie zawodu będzie zarabiał za mało, żeby utrzymać rodzinę. Twoja rada dla złamasów jest taka, żeby wysłać matkę z dziećmi na bruk? 2008/01/15 23:04:59
@septi
"Moment, ale z pierwszego cytatu widać, że złamas po zmianie zawodu będzie zarabiał za mało, żeby utrzymać rodzinę." Nie widzę powodów. "A w ogóle zdarzają się takie przypadki, że zostawiając dziecko z matką robi mu się większą krzywdę, niż oddając do domu dziecka? " Pewnie tak, ale to jakaś ezgotyka. 2008/01/15 23:05:24
@WO
"jeśli planujesz dziecko, musisz jakoś to pogodzić ze swoimi planami życiowymi" to znowu chyba chcemy idealnego świata. przecież dzieci się u nas nie planuje, a jeśli ktoś planuje, to na pewno nie zdaje sobie sprawy, co planuje. może przy drugim, trzecim, ale wtedy to już nie jest planowanie rodzicielstwa, to realizacja kolejnych etapów ... :) a tak naprawdę, to dla niektórych to normalne, że dziecko może wywrócić świat do góry nogami i zmienić priorytety, a innych nawet wrodzona choroba dziecka może nie zmusić do wcześniejszego powrotu z pracy. kwestia priorytetów. pytanie natomiast brzmi, kiedy zaczyna się dzieciokracja. Bo mnie jednak zastanawiają ci ludzie, którzy po urodzeniu dziecka wywracają wszystko, przestają się spotykać, i są teraz już tylko rodzicami, a pozostałe role społeczne zawieszają na kołku. 2008/01/15 23:07:00
@WO
z tą antykoncepcją to ja wiem, że różnie mówią, ale te żony marynarza to jakoś mi się obiły kilkakrotnie o uszy, niemal jako casusy z nauki spowiadania :) 2008/01/15 23:08:04
@nina
"a pewnie" Oho, powiedz to tym, którzy taki zawód wykonują, że twoim zdaniem nie powinni mieć dzieci. Tylko, kuźwa, jak przychodzi do dyskusji o in vitro (nie mówię że z tobą), to koronnym argumentem - z którym się zresztą zgadzam - jest, że potrzeba posiadania _własnego_ potomstwa jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Ale okazuje się, że nie każdego człowieka, tylko najlepiej takiego, który wykonuje wolny zawód pracując w domu. Może jeszcze wprowadzimy system kastowy i kartki na dzieci? "Smutne tylko ze w Polsce dostep do antykoncepcji jest bardzo utrudniony a ci, ktorzy jej potrzebuja najbardziej (tj, najbiedniejsi i glownie kobiety) maja z tym najwieksze problemy" Smutne jest to, że nie ma w Polsce kompleksowego programu zapewnienia zdrowia prokreacyjnego, a nie że tylko antykoncepcja jest droga. Jakby zacząć rozdawać biednym pigułki, to albo z braku wiedzy nie będą potrafili ich właściwie użyć, albo jak się już nauczą, to przyrost naturalny spadnie drastycznie poniżej zera. 2008/01/15 23:11:03
@Hipo
"powiedz to tym, którzy taki zawód wykonują, że twoim zdaniem nie powinni mieć dzieci" Błąd implikacji, kolego. Nikt tu marynarzom nie zabrania mieć dzieci. Natomiast mówimy, że jak masz już dziecko (lub chcesz je mieć), to lepiej, żebyś zawód zmienił z marynarza na bardziej stacjonarny. 2008/01/15 23:11:29
@wo
"Pewnie tak, ale to jakaś ezgotyka." Ale przecież nius nie jest wtedy, kiedy pies pogryzie człowieka, tylko kiedy człowiek pogryzie psa. Stąd być może notka w gazecie o tej konkretnej _egzotycznej_ sprawie, a nie o dziesiątkach tysięcy innych, które załatwiane są w sposób standardowy. 2008/01/15 23:13:06
@WO
"Pewnie tak, ale to jakaś ezgotyka." Na przykład taka Birtney Spears :) 2008/01/15 23:13:46
@odnowiona:
"a propos marynarzy i antykoncepcji, to kiedyś jakiś ksiądz mi mówił, że w latach, gdy z antykoncepcją w ogóle było słabo w Polsce, to żony marynarzy podobno dostawały dyspensę od niestosowania antykoncepcji (znaczy się, że mogły), ponieważ ich cykl się tak ustawiał, że ilekroć mąż był w domu, to one zachodziły w ciążę :)))) " No i jak to sie ma do tego, co wyczytał WO o marynarzach w "Osobowości marynarza, a jego przystosowaniu do zawodu" ? 2008/01/15 23:15:00
@odnowiona
"Błąd implikacji, kolego. Nikt tu marynarzom nie zabrania mieć dzieci." No fakt. Nie zabrania. Tylko postuluje konieczność przeprowadzania testów wśród pewnych grup zawodowych przed przyznaniem im prawa do rozmnażania się. Wielka mi różnica. "Natomiast mówimy, że jak masz już dziecko (lub chcesz je mieć), to lepiej, żebyś zawód zmienił z marynarza na bardziej stacjonarny." Znasz jakieś dzieci marynarzy? Ja znam. Wszystko z nimi w porządku, chociaż ojca nie widywały przez pół roku. 2008/01/15 23:20:04
@odnowiona
"natomiast to robienie z siebie ofiary widzę tutaj: "I teraz faceci bombardowani..." - wymowa całego akapitu jest bardzo taka hmm "łomatko i tak Wam nigdy nie dogodzę.." Na pewno nie możesz tego traktować jako robienie z siebie ofiary przeze mnie samego, bo ja, jak już wiesz, nigdy nie byłem w sytuacji, którą przedstawiłem w akapicie, więc trudno, żebym osobiście miał do kogoś pretensje. Wymowa tego akapitu jest natomiast wypadkową komentarzy doraźnej koalicji skrzywdzonych kobiet tu na blogu oraz moich obserwacji w realu. Może jestem skrzywiony w tym punkcie życia, w którym sie znajduję, ale obiektywnie rosnąca liczba rozwodów przemawia raczej za moją tezą. 2008/01/15 23:22:11
@Znasz jakieś dzieci marynarzy? Ja znam.
Ja też. Wiele. @Wszystko z nimi w porządku, W dupie byłeś, gówno widziałeś. 2008/01/15 23:24:33
@mrw
"W dupie byłeś, gówno widziałeś." A ja głupi napisałem ci pod sąsiednią notką, że już nie lubię cię mniej... ech! 2008/01/15 23:27:06
@H
znam dzieci marynarzy, nawet dobrze :) i mój ogląd tej sprawy jest nieco skrzywiony, więc nie będę oceniać ich normalności. ale przecież wiesz, że fakt, iż znasz kogoś sensownego, kto miał tatusia marynarza, to nie jest argument przeciwko naszej tezie. to mniej więcej jak argumenty tych, co są za biciem dzieci, bo "mnie bili, i nic mi się nie stało". hehe. albo ci co mówią, że "kiedyś ojcowie pierwszy raz widzieli swoje dzieci, gdy te kończyły 7 lat i jakoś wszyscy żyli" No żyli, i co z tego? Przecież nam właśnie chodzi o jakościowe ojcostwo, prawda? 2008/01/15 23:28:57
tymczasem zbliża się moja godzina, jutro trza wszak progeniturę do szkoły odwieźć, a wcześniej wyprawić z domu, a jeszcze wcześniej dobudzić i nakarmić.
eh, życie :) 2008/01/15 23:31:01
@A ja głupi napisałem ci pod sąsiednią notką, że już nie lubię cię mniej... ech!
Widziałem i mało się nie porzygałem. Oczywiście Tobie się może wydawać, że np. marynarz, który nie widział pierwszych trzech miesięcy życia swojego niemowlaka i spływa to po nim jak po kaczke, albo że gościu, którego nie ma pół roku koniecznie chce zaprowadzać "swoje porządki" czym rozpierdala wszystko, to są takie figo fago bajeczki. I oczywiście na dzieciaczki to nie ma, jak twierdzisz, wpływu. Więc w sumie można by te dzieciaczki ruchać, bo co to zmieni, jedno nieszczęście mniej lub więcej, i tak wszystkie rodziny są pojebane w tę czy inną stronę, prawda? 2008/01/15 23:32:09
Malech: no juz WO odpowiedzial, co mialam na mysli :)
Tu chodzi o priorytety. Z Twojej wypowiedzi wynikalo, ze zawod ma pierwszenstwo a rodzina jak sie pojawi to trudno musi sie pogodzic z tym ze tatusia nie ma pare miesiecy w domu... ja twierdze, ze na odwrot. Posiadanie dziecka wymusza okreslone zmiany w naszym zyciu, nawykach i spojrzeniu na swiat. Dla mnie ktos (czy kobieta czy mezczyzna) kto o tym zapomina jest albo bezmyslny albo zupelny egoista. Hipopotam: alez moge to powiedziec prosto w oczy komus, kto taki zawod wykonuje a planuje zakladanie rodziny. Ba, staralabym sie ta osobe przekonac, bo uwazam, ze w przyszlosci bedzie to krzywdzace dla dzieci zwlaszcza. Co ma system kastowy do planowania rodziny to nie wiem. W Chinach na urodzenie dziecka trzeba miec pozwolenie, system jest jednak kretynski do kwadratu bo srodek przymusu to sa aborcje i to nawet pozne. Ja bym sie sklaniala raczej ku przymusowej antykoncepcji :) a jesli rodzice wykaza sie odpowiednia doza rozsadku i odpowiedzialnosci to wtedy dostaja pozwolenie :) Tak wiem, to czysta fantastyka... niestety kiedy widze przypadki dzieci potwornie katowanych przez rodzicow, bitych i ponizanych to tylko to przychodzi mi do glowy. O spadek przyrostu naturalnego przy pelnej dostepnosci antykoncepcji bym sie nie martwila. Przyklad Szwecji pokazuje ze mozna sobie z tym poradzic, tyle ze droga do "radzenia sobie" wiedzie przez zachety a nie zakazy (vide panstwa religijne lub takie gdzie religia nadal ma ogromny wplyw na masy). 2008/01/15 23:32:43
@odnowiona:
"tymczasem zbliża się moja godzina, jutro trza wszak progeniturę do szkoły odwieźć, a wcześniej wyprawić z domu, a jeszcze wcześniej dobudzić i nakarmić. eh, życie :)" Normalka, za mnie tez nikt tego nie zrobi -:) 2008/01/15 23:33:54
@wo
"Nie widzę powodów." Powód jest taki, że jest złamasem, oczywiście. W rozwinięciu: Większość zawodów wymaga przebywania w godzinach dziennych w zakładzie pracy. Wśród nielicznych tych, które pozwalają pracować w domu, ktoś nie będący złamasem z pewnością znajdzie taki, który mimo braku wykształcenia w tym kierunku jest w stanie wykonywać z racji swoich talentów, wiedzy, zainteresowań itp. A złamas tym się przecież różni, że najbardziej dochodowym zajęciem, jakiem mógłby uprawiać w domu jest np. składanie długopisów. "Pewnie tak, ale to jakaś ezgotyka." A artykuł i wpis w blogu opisują tysiące takich orzeczeń sądów? Poza tym niestety chyba nie taka znowu egzotyka, przecież w całej tej sprawie z rodzinnym domem dziecka Betów jest taki wątek chociażby. 2008/01/15 23:34:55
@odnowiona
"Przecież nam właśnie chodzi o jakościowe ojcostwo, prawda?" Prawda. Ale kto ma oceniać tę jakość? WO i doraźna koalicja skrzywdzonych kobiet? Ja np. napisałem, że uważam, że mój ojciec naprawdę dobrze wywiązał się z tej roli, chociaż nigdy pewnie nie wiedział, jaki był mój aktualnie ulubiony kolor, ani nie zwierzałem mu się z rozterek uczuciowych, ale na wywiadówki chodził i przekazał mi sporo cennej wiedzy i przydatnych umiejętności. Ale mężem był fatalnym i za to pewnie byłby w waszych oczach zdyskwalifikowany, nie? 2008/01/15 23:41:28
@H
myślę, że nikt nie jest dobrym sędzią w swojej sprawie. ja tam wolę nie mówić, czy mój ojciec jest/był dobrym ojcem, bo trudno mi powiedzieć, ile z moich schiz i nienormalności wynika z wychowania i jego obecności lub jej braku, a ile z czego innego. jakość rodzicielstwa to chyba świadomość tego, jak bardzo obecność drugiego człowieka dorosłego w domu jest istotna. i że rozwód (bo w końcu od tego zaczęliśmy) niszczy świat dziecka. (i dobrze, że się rozstałeś z kobietą zanim sobie dziecko zrobiliście) 2008/01/15 23:41:30
@kto normalny ma takie problemy
Procesy rodzinne sa jak seanse nienawisci. Bajer w tym ze w odpowiednich warunkach nie ma normalnych ludzi. Pamietam wywiad z sedzia od spraw megakrymilnalnychniebezpiecznych - zapytany czy nie boi sie ataku na siebie w czasie procesu powiedzial ze takie rzeczy to w sadach rodzinnych. Pewnie ma to zwiazek z tym ze ojcow, matek, tesciow i ciotek sie nie skuwa, ale dobrze oddaje nastroj rozpraw - czy to o dzieci czy o spadek czy o co tam jeszcze rodziny dra koty. @szczescie w rodzinie jak w wielu sprawach, kluczowy jest tu pierwszy element - wybor partnera. jesli tu sknocisz, nawet jesli bedziesz przewijal z predkoscia swiatla, znal kamasutre na piamiec, wozil samochodem do ubikacji i mial prace gdzie beda ci placic tylko za to zyjesz i jestes taki fajny/fajna, to i tak na nic. A sknocic latwo - ludzie zmieniaja sie bardziej niz samochody, komputery czy OSy. @prawa/ obowiazki przejmujac prawa przejmuje sie tez obowiazki. Dla mnie to oczywiste. @ dziecko zawsze odejmie wlasna decyzje U mnie np. w momencie rozejscia mlody mial dwa lata. Zastanowmy sie kiedy podjal by wlasna decyzje gdyby od tego czasu nigdy mnie nie zobaczyl, a tesciowa opowiadalaby mu codziennie do snu jakim to pijakiem i zlodziejem, bo kazdy pijak to zlodziej byl jego ojciec. Z rzeczonym stowarzyszeniem jako rasowy zlamas mialem kontakt (nie wiem czy to ci sami, chyba jest kilka konkurencyjnych grup). Odnioslem wrazenie ze sa troche jak ekstremalne feministki, tylko ze druga strone. Niektore poglady rownie racjonalne jak np. pomysl na zmuszanie firm do szukania pan do spawania, murowania czy programowania w assemblerze tak zeby 50% zalog bylo damskie. Z drugiej strony wiem ze nie dawali porad prawnych ludziom walczacym o obnizenie alimentow - wiec moze nie bylo az tak zle. Nie wiem czy moja walka o dwa dni w tygodniu byla zgodna z dobrem dziecka, ale jesli przynajmniej pare razy w tygodniu mlody moze uslyszec ode mnie ze to wszystko to nie jego wina i poczuc ze nie mam go gdzies, a ja tez moge uslyszec cos w ten desen od niego odnosze wrazenie ze jednak bylo warto. To chyba tak na prawde wazniejsze niz tenis czy dowozenie na francuski. 2008/01/15 23:42:03
@doraźna koalicja skrzywdzonych kobiet
Ty, cwaniak, może zróbmy taki deal, zachowaj swoje bucowate dosrywanki dla mnie? Wtedy byś nie musiał obsrywać w towarzystwie, a mnie to i tak równo wali. 2008/01/15 23:47:32
@mrw
"Widziałem i mało się nie porzygałem." Rzygaj sobie ile chcesz, tylko w ukryciu, co mnie obchodzą twoje problemy gastryczne. Oczywiście Tobie się może wydawać [...] że gościu [...] rozpierdala wszystko [...] Więc w sumie można by te dzieciaczki ruchać [...] i tak wszystkie rodziny są pojebane" Oczywiście może mi się wydawać, że to są wszystko cytaty z komiksów, ale jakoś mi się nie wydaje. Nie wiem, co chciałeś osiągnąć tym komentarzem, bo jeśli chciałeś przekazać, że dzieci marynarzy nie są normalne, to mogłeś to zrobić na wiele sposobów i pewnie nawet byłbyś w stanie mnie przekonać, bo faktycznie wnioski oparłem na pojedynczych przypadkach. Jeśli natomiast chciałeś mi dojebać, to musisz się jeszcze wiele uczyć od WO. Mój ojciec, o którym tu wspominałem, powiada w takich sytuacjach "puśćcie wariata, niech se polata", tak więc bye bye, pojebie... 2008/01/15 23:47:39
@lobster
"Nie wiem czy moja walka o dwa dni w tygodniu byla zgodna z dobrem dziecka, ale jesli przynajmniej pare razy w tygodniu mlody moze uslyszec ode mnie ze to wszystko to nie jego wina i poczuc ze nie mam go gdzies, a ja tez moge uslyszec cos w ten desen od niego odnosze wrazenie ze jednak bylo warto. To chyba tak na prawde wazniejsze niz tenis czy dowozenie na francuski." Walka nie była dobra. Nigdy nie jest. I na pewno wiele kosztowała. Ale może udało Ci się wybrać mniejsze zło. Po owocach poznasz :) 2008/01/15 23:47:57
@nina.mazur:
"Tu chodzi o priorytety. Z Twojej wypowiedzi wynikalo, ze zawod ma pierwszenstwo a rodzina jak sie pojawi to trudno musi sie pogodzic z tym ze tatusia nie ma pare miesiecy w domu... " Napisalaś, ze nie wyobrazasz sobie bycia zoną marynarza czy lotnika. Ja napisalam, ze to rozumiem. Natomiast nie rozumiem chęci narzucenia takiej postawy innym, ktore na przyklad nie maja nic przeciwko temu, ze ich mąż plywa po morzach i oceanach 2008/01/16 00:12:07
@ausir
"To ja w takim razie nie mam dobrego kontaktu z nikim, nawet z sobą samym, bo coś takiego jak ulubiony kolor zawsze wydawało mi się głupie." Ditto. Na Moście Śmierci przepadlibyśmy jak nic (chyba że by spytał o jaskółkę). 2008/01/16 00:13:44
@nina.mazur:
-- Jak ten tatus taki zatroskany to czemu do cholery nie walczyl w sadzie zeby miec 50% czy juz nawet te cholerne 100% opieki nad dziecmi??? Dlaczego dom dziecka??????? -- a skąd wiesz o co on _walczył_? pozew widziałaś? a co to za ziółko z tej mamuśki pewnie też nie bardzo wiesz - ja nie wiem. wygląda mi raczej, że są siebie warci :( chociaż to, że sąd w dwóch instancjach dał wyrok, że jeśli matka nie zmieni postępowania dzieci trafią do ojca (także z odprowadzaniem do szkoły i wywiadówkami) coś mi mówi, że może nie być tak prosto - sądy _bardzo rzadko_ dają opiekę ojcom, musi już naprawdę być coś mocno źle z matką. -- Nadal wiekszosc mezczyzn (ot chociazby tutaj komentujacych) uwaza ze robia potworne poswiecenie zasuwajac 16 godzin na dobe zeby pieniedzy dostarczyc. -- jak już pracuje te 16h to akurat pewnie dlatego, że _musi_. bo inaczej nie będzie czego prać ani gotować. akurat, i to są złamasy, wielu pracuje 8h a potem idzie chlać. -- ja odciazyc nawet za cene przyniesienia do domu o te kilkaset zlotych mniej. -- to nie kalifornia, tu te kilkaset złotych mniej dla 60% polaków to akurat jest być albo nie być. @wo: -- Moja porada jest więc prosta - nie masz takiego zawodu, który pozwoli Ci zmieniać pieluchy? To zmień zawód, złamasie. -- jasne, bo każdy ma iq > 150 i może sobie zmienić zawód jeśli zechce. sorry wo, nie każdy jest tak wspaniały jak ty, nie każdy miał szczęście wychować się w dużym mieście. nawet nie każdy ma tyle szczęścia żeby nie wylecieć z roboty jak akurat dzieciak się szykuje czy właśnie urodził - a wtedy wielu weźmie co dają. jasne, zaraz napiszesz, "zaoszczędź złamasie zanim zrobisz dzieciaka". (i w sumie bym się z tym zgodził - sam tak zrobiłem. tylko że póki co w "bolandzie" za zamożnego uchodzi ten, kto nie musi po piętnastym brać chleba na krechę. lub "chleba", niestety.) @nina.mazur: -- Ja osobiscie uwazam ze argument o "ktos musi zarabiac" jest wymowka. -- to sobie pożyj kilka miesięcy za medianę tutejszych zarobków, zapewniam, że przestaniesz. -- facet sie bedzie domagal przed sadem praw do zajmowania sie dzieckiem powinien najpierw udowodnic ze ma o tym jakies pojecie. -- myślisz, że kobiet, które nie mają pojęcia o zajmowaniu się dzieckiem brakuje? (choć pewnie jest ich sporo mniej niż facetów...) ----- co napisawszy, deklaruję, że z główną tezą wo - "najpierw obowiązki" - się w pełni zgadzam. 2008/01/16 00:17:00
Dobry wieczór :)
@wo "ale weźmie jakąś cholernie upierdliwie rutynową czynność typu zawożenie na lekcje francuskiego" Więc uważasz, że zawożenie dziecka na lekcje francuskiego jest "cholernie upierdliwą czynnością"? Co z ciebie za ojciec? @odnowiona "Natomiast istotne jest to, że rodzicami naszego syna będziemy już zawsze. I Młody będzie pod tym względem już zawsze przegrany." Cóż, jeśli takie właśnie przekonanie sprzedajesz swojemu synowi - tak się z pewnością stanie. Samospełniająca się przepowiednia... 2008/01/16 00:29:13
W feministycznej logice, ktora stosuje wo nie bylo, nie ma i nie bedzie miejsca na jeden standard.
Czarne jest czarne ale kiedy oni chca to jest biale. Gdy on jezdzi do Szanghaju, to "nie robi laski" i ma w dupie ortodonte i wywiadowki. Gdy ona jezdzi to "sie poswieca" i jest twarda jak stal. Gdy ona siedzi w domu to "sie poswieca i jest niewolnica." Gdy on, to jest nieudacznik i zlamas.. Gdy ona kopie go w d... i leje w pysk to znaczy, ze on nie staral sie przy grze wstepnej a gdy on, to znaczy, ze jest zlamas, sk... i brutal i nie staral sie przy grze wstepnej. On jest po to by jej dogodzic a ona ... tez jest po to by jej dogodzic. Nigdy nikomu nie ustapia i zawsze musza miec ostatnie zdanie az nieszczesnemu oponentowi eksploduje mozg. Beda trajkotac z szybkoscia CKM-u te same durne frazy seriami, do wyrzygania, a ostatnia seria musi byc ich: Pach, pach i upewnienie sie czy ofiara juz na pewno ma mozg wyprany do czysta, patrzy tepo w sufit i zaprzestala oporu. Ma powtarzac potulnie: "Tak jest, kiedy mam na czarne mowic biale?" Jesli nie to jeszcze raz go zlamasem i jeszcze raz i jeszcze raz az przyzna potulnie, ze jest sk..syn i zamordowal Matke Terese albo zdechnie. Nie ma bata. 2008/01/16 00:33:38
Skoro już cała sfora rzuciła się na wo, to w sumie czemu się nie przyłączyć.
@wo: primo: wydaje mi się, że fetyszyzujesz to całe przewijanie. Czy fakt, że były okresy, że w tej konkurencji zajmowałem zaszczytne medalowe miejsce zaraz za żoną i nianią umniejsza moje ojcostwo? O zgrozo, zamiast rościć sobie pretensje do dzieci nianie kontentowały się odpowiednią kwotą PLN. secundo: w kwestii, że każdy samotny rodzic z otwartymi rękami przyjmie pomoc eksmałżonka w zajmowaniu się dziećmi pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Tak się składa, że nie tylko Ty masz tę parszywą cechę, że cieszą Cię problemy ludzi, których nie lubisz. Rozwodzący małżonkowie zazwyczaj się nie lubią, czasem pewnie nawet skrajnie nie lubią. O ile zły mąż ma zazwyczaj większy wachlarz możliwości pognębienia małżonki (materialnie, emocjonalnie), o tyle dla kobiety (wspieranej przez standardowe orzecznictwo sądów rodzinnych) dziecko jest często jedynym, choć bardzo mocnym, środkiem oddziaływania na eksmęża. Jestem w stanie uwierzyć, że są żony/matki, które z tego środka korzystają, nawet ponosząc w związku z tym koszty organizacyjne, co w skrajnych przypadkach, w połączeniu z desperacją ojców, może prowadzić do skrajnie toksycznych dla dzieci sytuacji. Od razu zastrzegam, że rozważań z poprzedniego akapitu nie jestem w stanie podeprzeć żadnym przykładem z żadnego zadka, bo szczęśliwie mnie i moich najbliższych omijały tego rodzaju nieszczęścia. Mimo to jestem absolutnie przekonany, że w przypadku ustania emocjonalnej relacji pomiędzy mną, a matką moich dzieci, utrudnienie kontaktu z nimi byłoby dla mnie ciężkim ciosem, a rezygnacja z dochodzenia praw do takiego kontaku, w imię nieeskalowania konfliktu, wymagałby czegoś w rodzaju heroizmu. 2008/01/16 01:24:40
Partyzan:
Ok, pozwu nie widzialam, nie wiem o co walczyl. Wyrok sadu wydaje mi sie jednak debilny dlatego ze ow sad nie wzial pod uwage (nie zapoznal sie) z aktami sprawy karnej o bicie zony. Ze dzieci zachowywaly sie skandalicznie wobec niego? Ja sie nie dziwie. Ktore dziecko nie bedzie sie balo kiedy widzi ze ojciec tlucze matke? A ktora matka nie bedzie sie w takiej sytuacji obawiac, ze tatus w ktoryms momencie szalu nie przywali i dziecku? Nie wiem czy miales do czynienia z ludzmi ktorzy maja anger attacks (napady gniewu i agresji), ja mialam. Dla takiego kogos impulsem do agresji moze stac sie byle co, a wyzyje sie na tym/kim kto akurat jest pod reka. I tak sie sklada ze anger attacks sa niezwykle silnie skorelowane z plcia. Meska. Nie wydaje mi sie, zeby ta kobieta pobila sie sama a potem wniosla sprawe do sadu tylko po to, zeby dopiec ojcu dzieciom... "to sobie pożyj kilka miesięcy za medianę tutejszych zarobków, zapewniam, że przestaniesz." - otoz wyobraz sobie ze zanim wyjechalam do Kalifornii to mieszkalam w Polsce i przez dosc dlugi czas zylam za kase PONIZEJ polskiej mediany wtedy. Byl czas, kiedy nie mialam gdzie mieszkac (waletowalam wtedy w akademiku u znajomych), a moj jedyny zarobek to bylo nedzne kilkaset zlotych z pracy jako sprzataczka. W USA tez byl czas kiedy nie mialam pracy a moj eks mauzonek akurat wpadl na genialny pomysl ze bedziemy sie rozwodzic. I tez zostalam bez dochodu. Tylko, ze miedzy mna a innymi dziewczynami roznica byla taka, ze na pierwszym miejscu stal priorytet wtedy: srodki antykoncpcyjne. Moglam nie miec na papierosy (palilam wtedy), moglam nie zrec nic przed 2 dni, ale kasa na piguly MUSIALA byc. W glowie mi sie nie miescilo, zeby wtedy sie zaciazyc. Dla mnie sprawa jest prosta: nie stac cie, nie masz dzieci. To nie sredniowieczne, mozna sie zabezpieczyc. Podobnie w wypadku faceta, nie uznaje tlumaczen ze "wpadl". Chcialo mu sie seksic a prezerwatywy zalozyc juz nie? Zreszta, kierujesz dyskusje w strone wypadkow nieco skrajnych. Wiadomo, ze rozne rzeczy w zyciu sie zdarzaja i moze byc tak, ze ktos zachoruje, straci prace, etc. i faktycznie zasuwac musi te 16 godzin. Jasne. Ale dyskusja tutaj obraca sie nie wobec przypadkow skrajnych, a wiekszosci. A w Polsce ta wiekszosc (mezczyzn glownie ale kobiety tez sie zdarzaja chociaz mniej) uwaza ze tradycyjny model rodziny w ktorym rola ojca ogranicza sie do zarabiania pieniedzy a potem dyrygowania co dziecku wolno a co nie w zupelnosci wystarcza. Rowniez do tego, zeby potem w sadzie domagac sie przyznania opieki nad dzieckiem. Bo jemu sie "nalezy". Bo on ojciec. A czy faktycznie byl tym ojcem czy tak tylko z nazwy i z faktu ze to jego sperma byla? 2008/01/16 04:02:36
Wyrok jest oczywiście kuriozalny, świadczy jedynie o tym, że facet ma dobrych prawników i wredny, upierdliwy charakter. Konflikt między rodzicami, wzajemne oskarżenia o zdradę, pobicie, molestowanie, poniżanie nie wyczerpują arsenału zaczepnych broni w sądzie rodzinnym.
@WO masz problem powierzchownego pojmowania, który tłumaczony Freudowsko świadczy o stłumieniu czegoś tam, co spowodowało tą nagłą nietypową dla ciebie eksplozję nienawiści do człowieka, a każdy jest świętością (Ian Anderson & Vangelis). 2008/01/16 04:11:02
Polonaise lyrics By : Jon Anderson
www.behindthelyrics.com/202909/Polonaise.html 2008/01/16 08:17:13
"póki co w "bolandzie" za zamożnego uchodzi ten, kto nie musi po piętnastym brać chleba na krechę. lub "chleba", niestety."
Przeciez to nie jest prawda. @dyskusja Dlatego ja jestem zwolennikiem aby w szkołach był przedmiot "Ekstremalne planowanie rodziny". Byłoby o pieniądzach, obowiązkach i prawach, seksie, aborcji, środkach antykoncepcyjnych, umiejętności prowadzenia dialogu, plusach i minusach tego i owego, rozwodach, przewlekłych chorobach, kalectwie i śmierci. Drugi przedmiot to "Ekstremalne planowanie potomstwa" - i tu byłoby tylko i wyłącznie o obowiązkach rodziców wobec dzieci, oraz o kosztach posiadania potomstwa. Zeby złamasy (zeńskie i męskie) nie mogły powiedzieć ze nie wiedziały z czym to się wiąze, albo ze miało byc tak pieknie. Bo najczęściej nie jest. 2008/01/16 08:47:34
@odnowiona
"Bo mnie jednak zastanawiają ci ludzie, którzy po urodzeniu dziecka wywracają wszystko, przestają się spotykać, i są teraz już tylko rodzicami, a pozostałe role społeczne zawieszają na kołku." Przecież to znowu problem z cyklu "myć ręce czy nogi". No pewnie, że nie można przesadzić i należy dbać o pogodzenie pozornych sprzeczności. Na pewno po urodzeniu dziecka NALEŻY różne rzeczy poprzestawiać, ale to nie powinno oznaczać śmierci społecznej, bo oczywiście dziecko też nie chciałoby mieć za rodziców jakichś odciętych od świata eremitów. "Na przykład taka Birtney Spears :)" Dlaczego? @kh "Tylko postuluje konieczność przeprowadzania testów wśród pewnych grup zawodowych przed przyznaniem im prawa do rozmnażania się." Przecież to proponowała Malech, co miało być - jak to odczytuję - sarkastycznym apelem typu "Marynarzu! Rozmnażaj się i się nie przejmuj tymi, którzy uważają, że życie zawodowe trzeba dostosować do potrzeb rodziny!". "a np. napisałem, że uważam, że mój ojciec naprawdę dobrze wywiązał się z tej roli," Nie umiesz jeszcze tego ocenić. Do wartościowej oceny rodzica potrzebujesz najpierw samemu przeżyć rodzicielstwo. Po prostu pogadajmy o tym za 10 lat, chłoptysiu. @lobster " wybor partnera. jesli tu sknocisz, nawet jesli bedziesz przewijal z predkoscia swiatla, znal kamasutre na piamiec, wozil samochodem do ubikacji i mial prace gdzie beda ci placic tylko za to zyjesz i jestes taki fajny/fajna, to i tak na nic." To prawda, ale nie należy popadać w drugą skrajność - powiedzieć sobie, że dobrze wybrałem partnerkę, a w dodatku Jezus H. Chrystus pobłogosławił naszemu związkowi, a zatem już nie muszę się starać. O podtrzymanie płomienia miłości rodzinnej trzeba się starać, like, codziennie. @malech "Natomiast nie rozumiem chęci narzucenia takiej postawy innym, ktore na przyklad nie maja nic przeciwko temu, ze ich mąż plywa po morzach i oceanach " Każdemu jego porno. Jeśli jakąś kobietę ogólnie ekscytuje perspektywa uprawiania seksu z mężem raz na rok a przez resztę czasu "it's just you and your hand tonight" (note to self: zrobić ranking piosenek o masturbacji), to naturalnie nikt TEJ KOBIECIE tego nie zamierza zabronić. Chodzi raczej o to, żeby ten facet był gotów na zmianę planów zawodowych, jeśli tego będzie wymagało małżeństwo i rodzicielstwo. Co innego przemoc w rodzinie, co innego consensual sadomaso. @partyzan "jasne, bo każdy ma iq > 150 i może sobie zmienić zawód jeśli zechce. sorry wo, nie każdy jest tak wspaniały jak ty" If you ain't, then do evolution a favor: don't reproduce. 2008/01/16 08:58:53
@lwz
"primo: wydaje mi się, że fetyszyzujesz to całe przewijanie. " Wymieniłem długą listę różnych rzeczy. Jeśli z całej listy wybrałeś jedną pozycję, to kto z nas ma tu fetysz na punkcie jednej pozycji? "Tak się składa, że nie tylko Ty masz tę parszywą cechę, że cieszą Cię problemy ludzi, których nie lubisz" A jednak gdyby - dajmy na to - Jarosław Kaczyński powiedział mi, że bardzo chce mnie odciążyć w jakichś obowiązkach domowych, to przy całej antypatii do niego, nawet bym niespecjalnie się opierał. Zapominasz o takiej pięknej ludzkiej cesze jak lenistwo. "utrudnienie kontaktu z nimi byłoby dla mnie ciężkim ciosem," A umiesz sobie wyobrażać takie utrudnienie kontaktu od strony technicznej? Przecież w hipotetycznym scenariuszu rozpadu rodziny, moja żona musiałaby do tego celu odciąć moich synów całkowicie od internetu. A już taki g00r00 m4st4h h4ck4h jak Ty by jakoś nawiązał anonimową łączność - ja w każdym razie bym sobie z tym poradził bez problemu. @apf " nietypową dla ciebie eksplozję nienawiści do człowieka" Le huh? Przez półtora roku mój blog był wielkim miziu-miziu saduru-saduru, a teraz dopiero nagle po raz pierwszy pojechałem krzywdzącymi stereotypami i pogardą dla jakiegoś złamasa? Tak mam rozumieć słowo "nietypowa"? @bar_annex "Czarne jest czarne ale kiedy oni chca to jest biale. " Ostatnie ostrzeżenie: piszesz z normalnymi akapitami ("normalne" bardzo rzadko oznacza "jednozdaniowe"), albo się żegnamy. Bełkotliwych poetów z otwartymi rękami witają na Psychiatryku24. @mephi "Więc uważasz, że zawożenie dziecka na lekcje francuskiego jest "cholernie upierdliwą czynnością"? Co z ciebie za ojciec? " Szczery. 2008/01/16 09:07:54
@nie stac cie, nie masz dzieci
popieram. problem w tym, ze jesli wziac na powaznie slowa wo o niebyciu zlamasem, to stac na dzieci w polsce moze 10% spoleczenstwa. przeciez obraz niezlamasa, ktory sie wylania z tekstu to jakis superhipernadczlowiek. gdyby tylko tacy ludzie mieli dzieci, dzietnosc w polsce spadalaby, a przyrost naturalny to juz w ogole. ja uwazam, ze tak byloby swietnie, gdyz to dzieci sa zakala ludzkosci i zagrozeniem ekologicznym, ale niestety ani jeden polityk nijak nie chce wylamac sie z choru 'wymieramy, za maly przyrost, polska potrzebuje dzieci'. ani jeden.... 2008/01/16 09:08:32
@note to self: zrobić ranking piosenek o masturbacji
I doooon't waaaaant anyyyybooodyyyy eeelseeee, wheeen Iiii thiiink aaaaabouuuut youuuuu I tooouuuch myyyyselffff www.newgrounds.com/portal/view/349811 2008/01/16 09:25:59
--
Wyrok sadu wydaje mi sie jednak debilny dlatego ze ow sad nie wzial pod uwage (nie zapoznal sie) z aktami sprawy karnej o bicie zony -- tu racja... -- Nie wydaje mi sie, zeby ta kobieta pobila sie sama a potem wniosla sprawe do sadu tylko po to, zeby dopiec ojcu dzieciom... -- mi się wiele rzeczy nie wydaje, a są. ale racja, że sąd powinien przynajmniej przeczytać akta tamtej sprawy. -- zanim wyjechalam do Kalifornii to mieszkalam w Polsce i przez dosc dlugi czas zylam za kase PONIZEJ polskiej mediany wtedy. -- ale nie miałaś dzieci, right? -- Moglam nie miec na papierosy (palilam wtedy), moglam nie zrec nic przed 2 dni, ale kasa na piguly MUSIALA byc. W glowie mi sie nie miescilo, zeby wtedy sie zaciazyc. Dla mnie sprawa jest prosta: nie stac cie, nie masz dzieci. -- no i dobrze. tylko że dzieciak staje się samodzielny po nastu latach, pewna jesteś, że nikt nie znalazł się w takiej sytuacji gdy _już miał_ dziecko? tutaj to do rzadkości nie należy. chcesz żądać żeby każdy zanim się zdecyduje na dziecko miał oszczędności zapewniające przeżycie 20 lat? -- Zreszta, kierujesz dyskusje w strone wypadkow nieco skrajnych. Wiadomo, ze rozne rzeczy w zyciu sie zdarzaja i moze byc tak, ze ktos zachoruje, straci prace, etc. i faktycznie zasuwac musi te 16 godzin. Jasne. -- w kraju gdzie ponad połowa ludzi żyje poniżej minimum to _nie_ są przypadki skrajne. i jeśli taki ojciec, wpadł czy nie, zapierdala te 16h żeby nakarmić rodzinę to chwała mu za to - bo pewnie więcej będzie żyć z zasiłku a na śniadanie, obiad i kolację dawać wpierdol. @wo: -- "jasne, bo każdy ma iq > 150 i może sobie zmienić zawód jeśli zechce. sorry wo, nie każdy jest tak wspaniały jak ty" If you ain't, then do evolution a favor: don't reproduce. -- jak każdy posłucha twojej rady to już nie będziesz taki wspaniały, wiesz? :-p popatrz na siebie lepiej, ile szczęścia miałeś - najpierw, że się urodziłeś w wawie a nie w pipidówie podlaskiej, że mamusię było stać na posłanie cię do liceum i potem na studia, że zamiast ganiać za krowami mogłeś po szkole czytać książki, że gdy wdepnąłeś w finansowe gówno to akurat znalazła się lepsza robota. masz naprawdę dużego farta i potrafisz go dobrze wykorzystać - ale czy masz pewność, że się nie skończy? zdaje się, że do samodzielności twoich dzieciaków jeszcze trochę wiosen zostało. pamiętaj o tym. 2008/01/16 09:37:44
@janek
"przeciez obraz niezlamasa, ktory sie wylania z tekstu to jakis superhipernadczlowiek. " Defekacja do blaszanego naczynia. Dostosowanie kariery zawodowej do potrzeb rodziny to naprawdę nie jest nie wiadomo jaki wyczyn. W normalnych krajach ludzie to potrafią, tylko u nas pokutuje chora wizja ojcostwa, umacniana przez naszą badziewną postszlachecko-łżeproletariacką kulturę. @partyzan "jak każdy posłucha twojej rady to już nie będziesz taki wspaniały, wiesz? :-p " I super. Przynajmniej mniej będzie dziwolągów, którzy mają swój sposób cytowania, utrudniający zorientowanie się, co jest cytatem a co już jego własną wypowiedzią. Też bardzo gorąco apeluję o zwiększenie klarowności. " mamusię było stać na posłanie cię do liceum " Fakt - edukacja w PRL kosztowała fortunę. " potem na studia" Wszak absolutnie bezcenne w moim zawodzie. Zawsze to powtarzam, że tylko dogłębna znajomość chemii kompleksów ołowiu pozwala mi rozumieć science fiction. "zdaje się, że do samodzielności twoich dzieciaków jeszcze trochę wiosen zostało. pamiętaj o tym." O jak mnie strasznie nastraszyłeś, muszę kończyć, bo właśnie umarłem ze strachu. 2008/01/16 10:21:54
@wo:
" Dostosowanie kariery zawodowej do potrzeb rodziny to naprawdę nie jest nie wiadomo jaki wyczyn. W normalnych krajach ludzie to potrafią, tylko u nas pokutuje chora wizja ojcostwa, umacniana przez naszą badziewną postszlachecko-łżeproletariacką kulturę." W normalnych czyli bogatych, mieszczańskich krajach. Ale jakos nie chce mi sie wierzyc, ze spoleczeństwa te staly sie bogate dzieki temu iz, onegdaj patres familias grzali tyłki przy kominkach i patrzyli jak im majatki same rosną, a ich mottem zyciowym byly słowa poety z Czarnolasu "wsi spokojna, wsi wesoła" 2008/01/16 10:31:34
@malech
"Ale jakos nie chce mi sie wierzyc, ze spoleczeństwa te staly sie bogate dzieki temu iz, onegdaj patres familias grzali tyłki przy kominkach i patrzyli jak im majatki same rosną," Jestem pewien, że te społeczeństwa stały się bogate m.in. dzięki temu, że więcej tam było ludzi rozumujących na zasadzie "lepiej się poddajmy bo inaczej bomby polecą na dom, w którym mieszka moja żona i dziecko", a mniej ludzi rozumujących na zasadzie "żegnaj droga żono, idę zginąć podczas puszczania z dymem naszej stolicy w ramach kolejnego bezsensownego powstania, ku mej pamięci wychowaj naszego syna na takiego samego kamikadze jak jego ojciec". 2008/01/16 10:46:50
@wo
"Przecież to proponowała Malech" Nie, to proponowała Nina. Malech, owszem, rzuciła sarkastycznie listę zawodów, które "powinny" podlegać specjalnemu nadzorowi, ale Nina zgodziła się z tym całkiem serio i dodała, że może innym wyjściem byłaby przymusowa antykoncepcja. Nowy wspaniały świat? "If you ain't, then do evolution a favor: don't reproduce." Na całe szczęście nie ty i tobie podobni uszczęśliwiacze świata o tym decydujecie. Jak tak czytam podobne pomysły, to zaczynam poniekąd rozumieć, jak rodziły się ideologie typu "lepsze jutro wymaga ofiar". "Fakt - edukacja w PRL kosztowała fortunę." Fakt, że wyższe wykształcenie zdobywało tylko kilka % społeczeństwa. Wśród mieszkańców wsi - wykształcenie średnie lub wyższe miało tylko ok. 4%! Ma rację partyzant, że gdybyś wychował się na wsi podlaskiej, przerzucałbyś gnój w oborze, a nie czytał książki. "Nie umiesz jeszcze tego ocenić. Do wartościowej oceny rodzica potrzebujesz najpierw samemu przeżyć rodzicielstwo." Aż taki mądry to ty jednak nie jesteś. Co z milionami ludzi, którzy z wyboru lub ze smutnej konieczności nigdy nie przeżyją radości rodzicielstwa? Nie mają prawa oceniać własnych rodziców? Give me a break... "A jednak gdyby - dajmy na to - Jarosław Kaczyński powiedział mi, że bardzo chce mnie odciążyć w jakichś obowiązkach domowych, to przy całej antypatii do niego, nawet bym niespecjalnie się opierał." Powierzyłbyś swoje dziecko Kaczyńskiemu, żeby woził je (gdyby miał prawo jazdy) na francuski? Niańki dobierałeś równie beztrosko? "A umiesz sobie wyobrażać takie utrudnienie kontaktu od strony technicznej? Przecież w hipotetycznym scenariuszu rozpadu rodziny, moja żona musiałaby do tego celu odciąć moich synów całkowicie od internetu." No jeśli kontakt internetowy by ci wystarczał... Ale tu nie chodzi o środki techniczne, tylko o środki prawne. Dostałbyś zakaz sądowy kontaktowania się z dziećmi i za jego złamanie mógłbyś zdrowo beknąć. "W normalnych krajach..." ... liczba rozwodów jest jeszcze wyższa, niż w naszej badziewnej postszlachecko-łżeproletariackiej Bolandzie. @nina "Zreszta, kierujesz dyskusje w strone wypadkow nieco skrajnych [...] Ale dyskusja tutaj obraca sie nie wobec przypadkow skrajnych, a wiekszosci." Więc twierdzisz, że przypadek opisany w artykule, od którego zaczął się cały flejm, to normalka, a nie skrajność? 2008/01/16 10:52:20
@nina
"Nie wydaje mi sie, zeby ta kobieta pobila sie sama a potem wniosla sprawe do sadu tylko po to, zeby dopiec ojcu dzieciom..." Biorąc pod uwagę, że walczą ze sobą od 8 lat, nie wydaje mi się to wcale aż tak nieprawdopodobne... 2008/01/16 10:52:21
Bez przesady, w Polsce też mieliśmy mieszczańskie rodziny. W wersji literackiej w składzie Aniela i Felicjan oraz trójka dzieci: Zbyszko, Mela i Hesia. Plus własna kamiennica.
Felicjan nie porzucił rodziny i nie starał się w sądzie o kontakt ze Z, M i H, wobec czego oczywiście nie był złamasem. BTW., wiem WO dlaczego masz taki problem z głosowaniem. Po prostu u nas nie ma partii mieszczańskiej. Jeden polityk z Krakowa próbował taką zakładać, niestety, nie wyszło mu. Ale na pewno będzie jeszcze próbował. 2008/01/16 11:02:16
@wo
Damn, wcięło mi kawałek tekstu. Miało być: "W normalnych krajach..." ... liczba rozwodów jest jeszcze wyższa, niż w naszej badziewnej postszlachecko-łżeproletariackiej Bolandzie. Tam też same złamasy? To gdzie ten wyśniony Orlinland? 2008/01/16 12:29:22
@wo:
"Jeśli z całej listy wybrałeś jedną pozycję, to kto z nas ma tu fetysz na punkcie jednej pozycji?" Ok, moja wina, powinno być "przewijanie or compatible". Niania ma właśnie taką funkcjonalność. Podałem to jako kontrargument dla Twojej tezy, że obowiązki rodzicielskie są w prosty sposób związane z prawami rodzicielskimi. Oprócz prawa do wynagrodzenia i uczciwego traktowania obowiązki niani nie generują żadnych dodatkowych praw. "A umiesz sobie wyobrażać takie utrudnienie kontaktu od strony technicznej?" Dla mnie zupełnie wystarczającym utrudnieniem byłoby oświadczenie: "Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego i nie chcę żeby dzieci miały. Nie chcę, żebyś widywał dzieci, powiedziałam im żeby z tobą nie rozmawiały. Nie nachodź nas w domu, nie telefonuj". Nie mam zamiaru stawać z Tobą do zawodów który z nas lepiej sobie wyobraża relacje w rozpadającym się związku z dziećmi, po prostu wydaje mi się, że kiepsko Ci to idzie. "Przecież w hipotetycznym scenariuszu rozpadu rodziny, moja żona musiałaby do tego celu odciąć moich synów całkowicie od internetu." Jasssne. Kontakt z dziećmi za plecami ich matki via internet - priceless. "A już taki g00r00 m4st4h h4ck4h jak Ty" Mylisz mnie z kimś innym. Żadne z moich internetowych wcieleń nie pisało nic o byciu hakerem. "ja w każdym razie bym sobie z tym poradził bez problemu.” Przecież wiem. Ty poradziłbyś sobie ze wszystkim. Życzę Ci, żebyś akurat z tym nie musiał. 2008/01/16 12:42:49
@łapacz
"Nie mam zamiaru stawać z Tobą do zawodów który z nas lepiej sobie wyobraża relacje w rozpadającym się związku z dziećmi, po prostu wydaje mi się, że kiepsko Ci to idzie." Do licha, nasz gospodarz miał w życiu tyle szczęścia, że nie ma pojęcia nawet jak wygląda rozpadający się związek bez dzieci. Doświadczenie życiowe, jego mać! 2008/01/16 13:00:46
@lwz
"Ok, moja wina, powinno być "przewijanie or compatible". Niania ma właśnie taką funkcjonalność. " Lista brzmi tak (japko c, japko v): "pieluchami, szczepieniami, wywiadówkami, ortodontą, praniem i odrabianiem lekcji". Jeżeli to jest pełna funkcjonalność Twojej niani, to natychmiast jej zaoferuj podwyżkę, zanim wyjedzie do Dubaju, bo taką nianię to nawet szejk Platinabi-Mastercardabi by podkupił, oferując jej szyb naftowy tygodniowo. "Nie chcę, żebyś widywał dzieci, powiedziałam im żeby z tobą nie rozmawiały." Ja sobie po prostu umiem wyobrazić reakcję moich dzieci na takie dictum. @kh "Nie, to proponowała Nina." Nina proponowała testowanie rodziców w ogóle, jako takich, bez względu na zawód. To Malech uruchomiła swoją emo kampanię pod tytułem "kochajmy marynarzy". "Nie mają prawa oceniać własnych rodziców?" Prawo to każdy ma oceniać wszystko, po prostu taka ocena jest gówno warta. "Aż taki mądry to ty jednak nie jesteś." No właśnie żałosność Twojej argumentacji polega na tym, że na zmianę twierdzisz, że jestem ponadprzeciętnie uzdolniony (dlatego tylko mogłem zmienić zawód tak, by go pogodzić z planami rodzinnymi) i na zmianę, że jestem wyjątkowo głupi. Może uzgodnisz kiedyś sam ze sobą wersje? Bo której byś nie wybrał, połowa Twojej argumentacji wali się z hukiem. "Dostałbyś zakaz sądowy kontaktowania się z dziećmi i za jego złamanie mógłbyś zdrowo beknąć. " Nie dostałbym. "Do licha, nasz gospodarz miał w życiu tyle szczęścia, że nie ma pojęcia nawet jak wygląda rozpadający się związek bez dzieci. " Ojej, jakie masz jeszcze ekscytujące tajne dane na temat mojej przeszłości? @amatil "Bez przesady, w Polsce też mieliśmy mieszczańskie rodziny. W wersji literackiej w składzie Aniela i Felicjan oraz trójka dzieci: Zbyszko, Mela i Hesia. Plus własna kamiennica. " Bingo - to przecież tylko tysiąc pierwszy utwór literacki w naszej tradycji pod tytułem "O jakie mieszczaństwo jest straszne". Sam Ci mogę jeszcze takich wymienić od jasnej cholery. Trudno właśnie będzie w drugą mańkę (oddly enough, równie trudno będzie szukać pozytywnych wzorców ojcostwa, za to znajdziemy od cholery "tatusiów nieobecnych", "tatusiów kamikadze na barykadze", "tatusiów co to przed alimentami uciekli w Bieszczady" itd.). 2008/01/16 13:10:11
@"Malech, owszem, rzuciła sarkastycznie listę zawodów, które "powinny" podlegać specjalnemu nadzorowi, ale Nina zgodziła się z tym całkiem serio"
No właśnie nie bardzo rozumiałam, co jej zrobili np. tłumacze. Gdzieś wyżej padło pytanie retoryczne, czy ktokolwiek wybiera sobie zawód pod kątem planowania rodziny - i mogę z całym przekonaniem powiedzieć: tak, był to jeden z tych powodów, dla których nie piszę tego dziś ze środka Atlantyku (dość duże znaczenie miała rozmowa ze starszym kolegą, który w chwili, gdy zamierzałam wejść w ten biznes, właśnie z niego nawiewał z powodów jak wyżej). W zamian wybrałam sobie najwolniejszy chyba zawód świata. I co? Też źle. Czego potrzeba, żeby was ludzie uszczęśliwić? 2008/01/16 13:14:08
@kch
"No właśnie nie bardzo rozumiałam, co jej zrobili np. tłumacze. " Najwięcej było o marynarzach. Ale między innymi dlatego nie lubię dyskutantów, którzy zamiast pisać wprost o co im chodzi, bawią się w takie głupawe sarkazmy, że potem trzeba ich tezę odgadywać (by rzecz jasna, usłyszeć coś w stylu "proszę mi nie przypisywać takich poglądów"). " W zamian wybrałam sobie najwolniejszy chyba zawód świata." Też zresztą zanim mi nie wypaliło dziennikarstwo, to była moja podstawowa fucha, czego śladem dzisiaj książka Berlina o Marksie oraz dużo opakowań na chemikaliach koncernu Shell. 2008/01/16 13:27:27
@wo:
"równie trudno będzie szukać pozytywnych wzorców ojcostwa, za to znajdziemy od cholery "tatusiów nieobecnych", "tatusiów kamikadze na barykadze", "tatusiów co to przed alimentami uciekli w Bieszczady" itd.)." Jesli ten "tatus" rzeczywiscie jest taki nieobecny, to ja jednak preferowałabym tatusia "w drodze" w interesach, na Antyle Holenderskie czy jakąś inna Gujanę, niż wiecznego partyzanta z Puszczy Kampinoskiej(jakkolwiek ten ostatni jako ojciec bylby bardziej available) "Trudno właśnie będzie w drugą mańkę" Stach Połaniecki -:) 2008/01/16 13:33:52
@wo
"Nina proponowała..." ... rozwiązanie rodem z systemów totalitarnych. Nieważne, czy chodziło o wszystkich potencjalnych rodziców, czy tylko o niektóre grupy zawodowe. Nieważne, czy chodziło o przymusowe testy, czy o przymusową antykoncepcję. Ważne, że w praktyce oznaczałoby to totalne ubezwłasnowolnienie wszystkich! Jeśli podpisujesz się pod tym, to jesteś niespełna rozumu, bo jak w praktyce chcesz coś takiego wyegzekwować bez wprowadzania reżimu a'la Ceausescu? A jak ktoś się nie podporządkuje, nie przejdzie testów i zaciąży to co? Przymusowa aborcja jak w Chinach? Odebranie dziecka zaraz po porodzie i przekazanie go do Lebensbornu, a rodzice do kryminału? A może postawić strażnika przy każdej babie? W takim wypadku może propagatorzy tej idei powinni dogadać się z katolami - pierwsi będą pilnować, czy kobieta nie zaszła, drudzy - czy nie wyskrobała, jak już legalnie zajdzie. Dlatego właśnie mówię: w ten sposób rodziły się wszystkie ideologie uszczęśliwiające ludzi na siłę - jednemu czubowi tylko się marzyło, drugi nie poprzestał na marzeniach, tylko zaczął wcielać je w życie. "Prawo to każdy ma oceniać wszystko, po prostu taka ocena jest gówno warta." Twoja opinia na temat takiej oceny nie jest warta ani trochę więcej. "Nie dostałbym." Gdyby drugiej stronie naprawdę zależało, to byś dostał. Nie jest trudno zrobić z kogoś pijaka czy narkomana (zdaje się, że chwaliłeś się na forum publicznym, jak to robisz sobie wycieczki do Amsterdamu w celu wiadomym). Ale nie o to chodziło. Pytałeś, czy jest możliwość odebrania ci kontaktu z dziećmi. Jest. "Ojej, jakie masz jeszcze ekscytujące tajne dane na temat mojej przeszłości?" Żadnych. Tylko to co sam piszesz. Powiadasz, że początkowo nie planowałeś rodziny, tylko wyjazd na stypendium, w którym rodzina byłaby tylko balastem. Z tego wnoszę, że nie byłeś w żadnym _poważnym_ związku (tj. takim, w którym myśli się o założeniu rodziny), a niepoważne się nie liczą. Mylę się? 2008/01/16 13:34:17
@rodzicielstwo tłumaczy
może szło o ustnych? ustni to źli ludzie ;> 2008/01/16 13:34:37
@wo
"ale między innymi dlatego nie lubię dyskutantów, którzy zamiast pisać wprost o co im chodzi, bawią się w takie głupawe sarkazmy, że potem trzeba ich tezę odgadywać" Dla mnie akurat ten sarkazm był dość czytelny (ale czytelny na zasadzie: "przecież nikt rozsądny nie twierdziłby...", przyznaję, że już kilka razy przejechałam się na takim podejściu). Zdziwiło mnie dopiero, że ktoś mógłby się z tym tak skwapliwie zgodzić, chyba że to był sarkazm na sarkazmie na sarkazmie. 2008/01/16 13:39:38
@czescjacek:
"może szło o ustnych? ustni to źli ludzie ;>" Tak nie ma gorszych niż ci od konsekutywnych i symultanicznych :) 2008/01/16 13:39:49
@Prawo to każdy ma oceniać wszystko, po prostu taka ocena jest gówno warta.
"Córko, otrzyj łzy, nałóż grubą warstwę fluidu na twarz i się podmyj. I, na Boga, nie myśl źle o starym, dopóki sama nie urodzisz" 2008/01/16 13:40:43
@malech
"Jesli ten "tatus" rzeczywiscie jest taki nieobecny, to ja jednak preferowałabym tatusia "w drodze" w interesach, " A ja wolałbym takiego, który to potrafi pogodzić. "Stach Połaniecki -:)" Próżno Malech mu wymienia a to Lucka a to Henia (tak mi się jakoś skojarzyło). @kh "rozwiązanie rodem z systemów totalitarnych." Żartobliwe. "Żadnych. Tylko to co sam piszesz." Ej, i ja coś napisałem, że nie miałem żadnych takich chłopczykowatych miłostek? Nigga, pliz, aż takim nerdem to ja nie byłem. " Z tego wnoszę, że nie byłeś w żadnym _poważnym_ związku " Ty też nie byłeś w "poważnym", chłopczyku. Ty już w ogóle wyprowadziłeś się od mamusi czy dalej kernelujesz kompila w sypialni? 2008/01/16 13:45:13
@pozytywne wzorce
"Stach Połaniecki -:)" Pan Wilmowski i pan Tarkowski? Hieronim Berbelek? 2008/01/16 13:46:27
@wo:
"Próżno Malech mu wymienia a to Lucka a to Henia (tak mi się jakoś skojarzyło)." Rozumiem, ze powinnam byla napisać Wojciech Orliński...Na przyszłość sie poprawię 2008/01/16 13:46:51
@wo
"Żartobliwe" Z takich "żartownisiów" biorą się Ewy Sowińskie. "Ty też nie byłeś w "poważnym", chłopczyku. Ty już w ogóle wyprowadziłeś się od mamusi czy dalej kernelujesz kompila w sypialni?" Chłopczyk to cie robił. Spierdalaj. 2008/01/16 13:47:20
@WO
"Ja sobie po prostu umiem wyobrazić reakcję moich dzieci na takie dictum. " Myślisz, że sąd to obchodzi? Znajomego spotkało w realnym świecie coś takiego "ponieważ dzieci mają bardzo dobry kontakt z ojcem, to należy ten kontakt ograniczyć, wtedy lepiej się przystosują do nowego partnera mamusi" 2008/01/16 13:53:08
@kch
"Hieronim Berbelek?" O rany, no to w ogóle najlepszy przykład to jest w "Lodzie". @rpyzel "Myślisz, że sąd to obchodzi?" Myślę, że nikogo z nas czterech w takiej sytuacji nie będzie obchodziło, co sąd obchodzi. 2008/01/16 13:58:59
@malech
"Rozumiem, ze powinnam byla napisać Wojciech Orliński...Na przyszłość sie poprawię " Po prostu coś spoza repertuaru starej ciotki od Orzeszkowej i Sienkiewicza. 2008/01/16 14:27:11
Kilkanaście godzin, a tutaj widzę druga część dyskusji, równie ciekawa skądinąd.
I taka jedna myśl mi się nasunęła, a propos dyskusji WO z innymi (wybaczcie to wrzucenie do jednego kotła) o tym, czy można skutecznie zabronić ojcu widywać dziecko czy nie. Myślę sobie, ze jeśli ojciec ma więź z dzieckiem (i jest to dziecko, które już umie np. obsłużyć komórkę, czyli powiedzmy powyżej 5tego roku życia lub z rodzeństwem starszym), to rzeczywiście żaden wyrok sądowy raczej nie uniemożliwi podtrzymywania więzi. Nawet gdyby mieli mu prawa rodzicielskie zabrać, to przecież WO znajdzie sposób na skontaktowanie się ze swoimi - jeśli dobrze zrozumiałam - trzema synami. (baj de łej, gratuluję jednopłciowości). Jesli jednak dotychczas ojciec był tylko dawcą spermy, zarabiaczem, złamasem lub złym mężem-ojcem (niepotrzebne skreślić), to po takim wyroku nie będzie miał kontaktu z dzieckiem. Bo nie będzie kompletnie wiedział jak się za to zabrać. Bo on będzie się skupiał na "posiadaniu" dziecka, a nie na "byciu" ojcem. Subtelna różnica .. Bo kurde, żeby więź stworzyć trzeba się napracować. Ojcostwo (rodzicielstwo) to nie jest pójście do kina raz w tygodniu! A matka, która (rzekomo lub nie) manipuluje dzieckiem? Myślę, że im starsze dziecko tym to trudniejsze, im starsze dziecko, tym trudniej je ukryć. Musiałaby naprawdę chcieć wyjechać z tym dzieckiem do Argentyny na zawsze. WIęc czasami wystarczy poczekać chwilę, a dziecko samo będzie chciało tego kontaktu i będzie go szukało. Zresztą, nie ma sensu mowić o przypadkach ekstremalnych, w końcu każdy z nas jednak ma pewien poziom, który możemy zakładać. Prawda? Prawdziwy ojciec umie zachować więź. Nawet jesli w tym celu musiałby ustąpić matce w czymś innym. To będzie go na to stać. 2008/01/16 14:33:17
@odnowiona
"Nawet gdyby mieli mu prawa rodzicielskie zabrać, to przecież WO znajdzie sposób na skontaktowanie się ze swoimi" Na litość boską, ja znam IP serwerów, na których grają w "Enemy Territory" i ich tajne ksywki... "Jesli jednak dotychczas ojciec był tylko dawcą spermy, zarabiaczem, złamasem lub złym mężem-ojcem (niepotrzebne skreślić), to po takim wyroku nie będzie miał kontaktu z dzieckiem. Bo nie będzie kompletnie wiedział jak się za to zabrać. Bo on będzie się skupiał na "posiadaniu" dziecka, a nie na "byciu" ojcem" Eks-fakin-zaktli. Dlatego właśnie ja sobie nie umiem wyobrazić w żadnym scenariuszu skutecznego uniemożliwienia mi tych kontaktów. W naprawdę najskrajniej pesymistycznym scenariuszu totalnego sądowego zakazu, wymyślimy sposób, by się dyskretnie spotkać na mieście, umawiając się choćby przez mechanizm czatowy wbudowany z multiplejera. Bo ani mnie, ani ich, nie powstrzymałby w takiej sytuacji żaden zakaz sądowy. "Prawdziwy ojciec umie zachować więź. Nawet jesli w tym celu musiałby ustąpić matce w czymś innym. To będzie go na to stać." Jestem dokładnie tego samego zdania. Trochę mi psujesz zabawę, bo lubię szkołę blogowania pod tytułem "Ja kontra reszta świata...". 2008/01/16 14:40:55
@odnowiona
"A matka, która (rzekomo lub nie) manipuluje dzieckiem? Myślę, że im starsze dziecko tym to trudniejsze," Niestety, na świecie istnieje pewna kategoria ludzi, którzy za nic nie przyznają, że dali ciała jako rodzice, wszystkim problemom w relacjach z dziećmi zawsze winien jest współmałżonek, który je źle nastawia (nawet gdy rzeczone dzieci mają trzydzieści lat). 2008/01/16 14:44:13
@gospodarz
WO życzę ci z całego serca, żeby pewnego dnia przy śniadaniu twoja połowica zabiła cię tekstem o rozwodzie. Może jak przejdziesz przez cały "proces" to zrozumiesz, że racjonalni ludzie w pewnych momentach zachowują się totalnie nieracjonalnie. A co do twojego chojraczenia to proponuję ci żebyś dla sportu zmienił zawód. Oczywiście na taki, który nie spowoduje spadku stopy życiowej a dalej będzie umożliwiał siedzenie na dupie w domu. Może zrozumiesz wtedy, że twoje pokolenie miało wybitnego farta. 2008/01/16 14:47:31
@kch
"Niestety, na świecie istnieje pewna kategoria ludzi, którzy za nic nie przyznają, że dali ciała jako rodzice, wszystkim problemom w relacjach z dziećmi zawsze winien jest współmałżonek, który je źle nastawia (nawet gdy rzeczone dzieci mają trzydzieści lat)." No ale to właśnie jest problem złamasów. Porządny rodzic zbuduje takie relacje z dzieckiem, że żadne "nastawianie przeciwko" nic nie wskóra. To właśnie usprawiedliwienie typu "ta wstrętna zołza razem z tą jędzą nastawili córkę przeciwko mnie" jest specjalnością złamasów, przeciwko którym nawet nie trzeba było specjalnie nikogo nastawiać. Bo i tak dali ciała jako rodzice. 2008/01/16 14:48:54
@WO
"Jestem dokładnie tego samego zdania. Trochę mi psujesz zabawę, bo lubię szkołę blogowania pod tytułem "Ja kontra reszta świata...". oj to ja przepraszam, ja nie chciałam :) ale rzeczywiście zadziwiająco mam wspólne z Tobą poglądy w tym zakresie, i na dodatek jesteś facetem, więc w ogóle węszę spisek. To może ja już sobie będę tylko obserwować :) 2008/01/16 14:50:02
@general specific
"WO życzę ci z całego serca, żeby pewnego dnia przy śniadaniu twoja połowica zabiła cię tekstem o rozwodzie." Oż fak, ledwie wyszedłem z grobu zabity z przerażenia przez kolegę partyzana, a już znowu umarłem ze strachu. "A co do twojego chojraczenia to proponuję ci żebyś dla sportu zmienił zawód. " Nie znam takiego sportu, ale chyba nie jest dla mnie. Zawód to zawód, sport to sport. "Może zrozumiesz wtedy, że twoje pokolenie miało wybitnego farta." Moje pokolenie to nawet do pieprzonego Londynu miało wizy. 2008/01/16 14:55:28
@WO
jeszcze jedno. zaskakująco często tutaj ludzie mówią o tym, że ktoś ma szczęście, ma farta, albo w ogóle cale pokolenie było pokoleniem wybrańców. tak jakby kurwa udany związek albo głęboka więź z dzieckiem były do wygrania w lotto. jakoś zawsze podchodziłam do życia, że jak coś chcę, to muszę to sobie wypracować. ale może to tylko ja jestem pieprzoną kapitalistką (z elementami protestanckiego kultu pracy) 2008/01/16 15:04:30
Trochę wyżej była mowa o tym, że jak się chce robić doktorat to już o rodzinie o dzieciach nie ma mowy. No więc większość moich kolegów-doktorantów jest żonata, paru ma dzieci. Przewijają pieluchy i wożą do lekarza tak jak reszta ojców na świecie.
2008/01/16 15:10:04
"No ale to właśnie jest problem złamasów. Porządny rodzic zbuduje takie relacje z dzieckiem, że żadne "nastawianie przeciwko" nic nie wskóra."
Tak. Zwłaszcza z niemowlęciem. W przypadku od ktorego zaczął sie flejm spór sądowy trwał 8 lat, a dziewczynki mają po 8 lat. 2008/01/16 15:12:49
@ odnowiona
"Prawdziwy ojciec umie zachować więź. Nawet jesli w tym celu musiałby ustąpić matce w czymś innym. To będzie go na to stać." Mieszkając razem z moimi synami i ich mamą udaje mi się odgrywać rolę ojca na satysfakcjonującym poziomie, dałoby się nad kilkoma rzeczami popracować, ale jest całkiem nieźle. Równocześnie staram się dawać sobie radę na innych polach: relacji małżeńskich, spraw zawodowych, kontaktów towarzyskich, etc. (bo jak nie, to będziemy mieli sytuację opisywaną przez wo jako „nogi, pachy, zęby”). Strasznie trudno mi sobie wyobrazić zachowanie tego satysfakcjonującego poziomu w relacjach ojciec-dziecko jeśli mieszkałbym parę ulic dalej, nie miał swobodnego dostępu do domu dzieci i przyzwolenia ich mamy na takie kontakty. A takie zapewne warunki panują w porozwodowej rzeczywistości. Może ograniczenia mojej wyobraźni wynikają z tego, że obaj moi synowie są w wieku przedszkolnym, więź dopiero się tworzy, a odcięcie od takich relacjotwórczych doświadczeń, jak odprowadzanie do przedszkola, czytanie bajek na dobranoc, codzienne bycie razem w znacznym stopniu uniemożliwiałoby stawanie się prawdziwym ojcem. 2008/01/16 15:16:11
@br
"Trochę wyżej była mowa o tym, że jak się chce robić doktorat to już o rodzinie o dzieciach nie ma mowy." Hm. Japko/f + "doktor" nic takiego nie odnajduje. @odnowiona "jakoś zawsze podchodziłam do życia, że jak coś chcę, to muszę to sobie wypracować. " To znowu moja osobista filozofa życiowa :-). Always be prepared for the worst. Trust no1. Expect the unexpected. Life is pain, get used to it. Arm yourself because there's no one else here to save you, fight fight fight, just push until it breaks, don't howl like a dog... i tak dalej :-). 2008/01/16 15:18:53
@lwz
"Strasznie trudno mi sobie wyobrazić zachowanie tego satysfakcjonującego poziomu w relacjach ojciec-dziecko jeśli mieszkałbym parę ulic dalej, nie miał swobodnego dostępu do domu dzieci i przyzwolenia ich mamy na takie kontakty. " I uważasz, że te relacje, które już zbudowałeś z dzieckiem, tak po prostu znikną bez śladu, bo ktoś będzie dziecko "nastawiać przeciw tobie"? @amatil "Tak. Zwłaszcza z niemowlęciem. " Ale jakie taki dawca spermy ma mieć prawa do dziecka, które od niemowlęctwa wychowywał ktoś inny? 2008/01/16 15:19:26
@Moje pokolenie to nawet do pieprzonego Londynu miało wizy.
chyba na pececie, znaczy w liceum. jak dostales tego magistra, to juz bylo po wizach. 2008/01/16 15:20:00
@janek
"jak dostales tego magistra, to juz bylo po wizach." Jak zwykle bredzisz bez sprawdzenia faktów. 2008/01/16 15:24:38
@WO
to ja już naprawdę nic nie mówię, nie chcę zabierać Ci czasu antenowego :)))) [ale trzeba przyznać, że to kurwa czasami jest trudne, taka filozofia, szczególnie po porażkach typu rozwód (który jest zawsze w pewnej mierze jest porażką) - człowiek se mysli, że głupi był, i sam se górkę usypywal przed sobą, co by potem pod nią podchodzić, a inni robią sobie łatwo i mają łatwo). na szczęście apres la pluie le beau temps i można znowu zacząć walczyć :)))) ] @łapacz 'Strasznie trudno mi sobie wyobrazić zachowanie tego satysfakcjonującego poziomu w relacjach ojciec-dziecko jeśli mieszkałbym parę ulic dalej, nie miał swobodnego dostępu do domu dzieci i przyzwolenia ich mamy na takie kontakty" pewnie byś ich nie miał. ale ta więź nie znika tak z dnia na dzień, można jakoś kontakt utrzymać. spotykać się na placu zabaw. być obecnym w życiu, a nie tylko siedzieć na ławeczce i patrzeć jak syn się bawi. rozwód ma ZAWSZE negatywny wpływ na kontakt z dzieckiem. Dla obu stron, zresztą. Od Ciebie i głównie od Ciebie zależy, jak bardzo zły to będzie wpływ. At least tak sądzę. 2008/01/16 15:25:39
@wo
"Chciałem po prostu jak najszybciej wyjechać z Bolandy na stypendium doktoranckie, w zasadzie dokądkolwiek, byle dalej stąd. Oczywiście, w takich planach nie było miejsca na rodzinę, byłaby tylko obciążeniem przy skoku z jednego stypendium na drugie, ale mi to nie przeszkadzało." No więc mogłeś zrobić ten doktorat z chemii a potem zamiast skakać ze stypendium na stypendium zatrudnić się w jakimś A. G. Chemie i wymyślić lepszy test ciążowy. Tak by to przeszkadzało w życiu rodzinnym? 2008/01/16 15:28:34
@wo:
"To znowu moja osobista filozofa życiowa :-). Always be prepared for the worst. Trust no1. Expect the unexpected. Life is pain, get used to it. Arm yourself because there's no one else here to save you, fight fight fight, just push until it breaks, don't howl like a dog... i tak dalej :-). " To brzmi jak Dezyterata a rebours. 2008/01/16 15:29:18
@"Ale jakie taki dawca spermy ma mieć prawa do dziecka, które od niemowlęctwa wychowywał ktoś inny?"
Żadne, gdyby po zapłodnieniu poszedł sobie w siną dal, a o córkach przypomniał sobie po ośmiu latach. Ale z kontekstu wynika, że od początku próbował mieć z nimi kontakt, ale mu nie pozwolono. Mniejsza zresztą o konkretny przypadek, o którym obaj wiemy prawie nic. Teza, że każdy ojciec, któremu uniemożliwia się kontakt z dziećmi jest złamasem, jest głupia. Chyba, że chodziło tylko o sprowokowanie nawalanki „WO przeciwko wszystkim”, w takim razie gratuluję, dałem się wkręcić. 2008/01/16 15:30:15
@Jak zwykle bredzisz bez sprawdzenia faktów.
to mnie splakuj, bezdiezs mial spokoj. wizy do GB zniesiono w 1991 lub 1992 roku, miales wtedy 23 lata. zrobiles magistra mlodziej? gratuluje, faktycznie tego nie sprawdzilem... 2008/01/16 15:43:18
"(...)Gdy ona kopie go w d... i leje w pysk to znaczy, ze on nie staral sie przy grze wstepnej a gdy on, to znaczy, ze jest zlamas, sk... i brutal i nie staral sie przy grze wstepnej" itd...
Z żalem odnotowuję, że WO zamiast sie ustosunkować do zarzutów o skrzywiony feminizm, czepia się tylko jakichś akapitów. 2008/01/16 15:45:06
@br
"No więc mogłeś zrobić ten doktorat z chemii a potem zamiast skakać ze stypendium na stypendium zatrudnić się w jakimś A. G. Chemie i wymyślić lepszy test ciążowy. Tak by to przeszkadzało w życiu rodzinnym?" Tak, bo ja się zakochałem już i potrzebowałem rozwiązania na teraz-zaraz, pozwalającego natychmiast wynająć mieszkanie. Rozwiązania typu "za pięć lat" były więc skreślone. @amatil "Żadne, gdyby po zapłodnieniu poszedł sobie w siną dal, a o córkach przypomniał sobie po ośmiu latach." A to, że mu bardzo zależy, to już mu daje jakieś prawa, tak? Well, mi bardzo zależy na Maybachu. @malech "To brzmi jak Dezyterata a rebours. " Według gugla, 15 sierpnia 2002 w dyskusji o dezyderacie zarzuciłem taką jej parodię własnego autorstwa (ktorą szczerze wyznaję): You are a bastard of the universe no less than the sharks and the piranhas you have to fight for your right to be here with anything nature gave you: teeth, claws, knowledge, authority, credit cards, baseball bats 2008/01/16 15:45:44
@tomba
"Z żalem odnotowuję, że WO zamiast sie ustosunkować do zarzutów o skrzywiony feminizm, czepia się tylko jakichś akapitów. " Zarzutów o feminizm? Może jeszcze mi ktoś zarzuci relatywizm i postmodernizm? 2008/01/16 16:02:52
@wo:
"you have to fight for your right to be here" Tak mi sie jakos skojarzyło: www.youtube.com/watch?v=6NdAUnnU9Ac 2008/01/16 16:04:50
@malech
"Tak mi sie jakos skojarzyło: " Uff, już się bałem, że Orzeszkowa znowu. Oczywiście, bardzo miłe skojarzenie. 2008/01/16 16:09:46
"Zarzutów o feminizm?"
ja:"do zarzutów o skrzywiony feminizm" Skrzywiony - wynaturzony, sprowadzony na manowce, wreszcie,last but not least, przegięty. Nie udawaj głupka:) 2008/01/16 16:13:02
@wo
>"birth permission" Mieliśmy tu niedawno dyskusję o "porządnych rodzinach" z dziećmi w więzieniu, wtedy jeszcze odpierałeś tezę, że z "porządnych" nie lądują w więzieniach. Teraz jak się zdaje optujesz za "birth permission" tylko dla tych "porządnych rodzin". Dobrze to zrozumiałem? Coś szybko zdanie zmieniasz? >Szczęćcie Szczęście i umiejętności się nie wykluczają. "W życiu jak w pokerze" dostajemy różne karty, ale co z nimi zrobimy to już inna gadka. Jeden "potrafi" z fullem nic nie ugrać, drugi wygrywa regularnie na parkę siódemek. Wierzę ci, że wykorzystałeś twoje "karty" optymalnie. Tobie nawet uwierzę, że z twoim nastawieniem byś podołał, jakby małżonka wyfrunęła z gniazdka zabierając pisklaki, byś zanlazł sposób na kontakt. (Chociaż skutki takiego tajnego spotkania, okłamywania mamy dla taty, a jak się dowie, to sprawa do sądu... ale znowu moja pesymistyczna wyobraźnia mnie ponosi) Co do "szczęścia": przypuszczam, że twój dom rodzinny był "porządny" na ten przykład. Nie wszyscy tak dobrze mają, przemoc, rozwody itp. Swoich rodziców dostajemy na loterii życia. Znam też parę przykładów ludzi, mieli całkiem fajne domy, ale los ich przywalił do gleby. Niektórzy się nie dali, inni nie mieli tej siły. Mi samemu los dał najpierw małego "prztyczka". Wiem, że to co mam, sam sobie zbudowałem. Wiem też jak niewiele brakowało, żeby to legło w gruzach. Ale niedługo potem los się uśmiechnął i teraz surfuję z pracy a nie z domu. Potrafiłem wykorzystać tę okazję, zapracowałem sobie na nią, ale bez paru "przypadkowych" zdarzeń bym tego nie osiągnął. >Model rodziny W "tradycyjnym modelu rodziny" (z którym tak walczysz) rozdział ról jest dla obu stron pewnym poświęceniem. Ona to dom, on to praca. Dzieci przy niej itp. Taki model + rozwód tworzy bardzo nieszczęśliwe wyniki. Albo jemu się powiodło, ma kasę, więc wymienia "starą" na "młodą" (złamasowa baba, jeśli mu już nie dogadza). A przecież tak się dla niego poświęcała. Albo mu się nie powiodło, wtedy ona znajduje sobie kogoś lepszego, a on dzieci już nie zobaczy. Zresztą prawie ich nie zna, przecież dla nich i dla niej się poświęcał i tyrał od rana do wieczora. Oczywiście rozwodzą się wszyscy, związki tradycyjne i partnerskie (nie znam rozkładu statystycznego, ale myślę że niewielka różnica). Myślę tylko, że tym tradycyjnym ciężej jest się pozbierać, ciężej o wspólny rozdział obowiązków (które przedtem były rozdzielone). Taki gościu, który dzieckiem zajmuje się po 7 roku życia i tylko by prawić mu dyrdymały o świecie, to nawet po rozwodzie (jako weekendowiec) może zyskać lepszy kontakt z dziećmi. Chociaż przypuszczam, że to idelalny materiał na złamasa. >Złamasy Może zdefiniuj trochę tego twojego złamasa. Bo jak dotychczas to złamasem jest każdy facet po rozwodzie, który nie chce się pogodzić z rolą "weekendowca", co nie? Dla mnie większy złamas to facet, który się z klęską pogodził i daje się na każdy szantaż swojej byłej wziąć. Był dupa i został dupa. 2008/01/16 16:22:18
@tomba
"Skrzywiony - wynaturzony, sprowadzony na manowce, wreszcie,last but not least, przegięty. Nie udawaj głupka:) " Ale przecież to jest kwestia subiektywnej oceny. Do femimizmu oczywiście się mogę przyznać. A że komuś się wydaje "wynaturzony", co mi do tego. Jednemu się wyda taki, drugiemu siaki, obaj mają prawo do swojej oceny. @bert " Dobrze to zrozumiałem? " Źle, bo to był żart. "Co do "szczęścia": przypuszczam, że twój dom rodzinny był "porządny" na ten przykład. " To wnioskujesz, oczywiście, z moich wykwintnych manier? "Myślę tylko, że tym tradycyjnym ciężej jest się pozbierać, ciężej o wspólny rozdział obowiązków (które przedtem były rozdzielone)." Dlatego uważam, że ten model jest do dupy. Koleżanka Malech na pewno zarzuci nam teraz przykład powieści Orzeszkowej, albo innej Nałkowskiej, o tym, czym to się kończy, kiedy taka kura domowa nagle staje się wdową. Małżonkowie powinni się starać być "interchangeable". Nawet jeśli ich role będą asymetrycznie rozłożone, musi być chociaż potencjalna możliwość zamiany ról (coś się wydarzyło, a więc teraz ty z niemowlakiem, a ja zarabiam). "Dla mnie większy złamas to facet, który się z klęską pogodził i daje się na każdy szantaż swojej byłej wziąć. Był dupa i został dupa." Otóż dla mnie człowiek zdolny do poświęcenia swojego interesu dla dobra dziecka jest już bohaterem. Mieszczańska kultura zna zresztą dobrze motyw tricksterowatego faceta, który z dna ostatecznego zezłamasowania i zmenelenia wydobywa się właśnie, paradoksalnie, przez jeszcze jedno upodlenie, ale już dla dobra dziecka. Bo kiedy idziesz na dno, bo lubisz być na dnie, jesteś złamasem; kiedy idziesz dla dobra dziecka, jesteś bohaterem. Mój ulubiony literacko-filmowy przykład to oczywiście "Full Monty". I znowu, znajdźcie mi kurna cokolwiek choćby lekko porównywalnego w polskiej literaturze... 2008/01/16 16:33:51
"Jednemu się wyda taki, drugiemu siaki, obaj mają prawo do swojej oceny."
Kolejny unik. 2008/01/16 16:34:17
@wo
"To wnioskujesz, oczywiście, z moich wykwintnych manier?" Raczej z komentarzy o ojcu hipopotama, z wypowiedi o "porządnych rodzinach", a także z braku jakiś wywnętrznień osobistych na ten temat. Opieprzasz tu wszystkich i wszystko, od hierarchów Kościoła po użytkowników linuxa, a swoich przodków ni słowem nie wspomnisz. Sądzę więc, że żadnych większych żalów nie masz do nich. PS: Wykwintne maniery??? To chyby między wierszami ;-> 2008/01/16 16:37:14
@wo:
"Koleżanka Malech na pewno zarzuci nam teraz przykład powieści Orzeszkowej, albo innej Nałkowskiej, o tym, czym to się kończy, kiedy taka kura domowa nagle staje się wdową." W tym temacie kolezanka Malech wcale nie musi sie posiłkować jakąś tam Nałkowską :( 2008/01/16 16:39:03
"Myślę tylko, że tym tradycyjnym ciężej jest się pozbierać, ciężej o wspólny rozdział obowiązków (które przedtem były rozdzielone)."
Ja pochodzę z rodziny bliskiej Gnojowi, czy tam "Pręgom" (dziś po 20. w tv Kultura), ale akurat z rozdziałem obowiązków miałem najmnieszy problem, wrecz przeciwnie. 2008/01/16 16:46:48
Errata było:"akurat z rozdziałem obowiązków miałem najmnieszy problem, wrecz przeciwnie." Ma byćNie mamy z żoną problemów z podziałem obowiązków. Zazwyczaj.
2008/01/16 16:57:18
@tomba1
Ja nie o dzieciach pisałem, które już własne doświadczenia robią i żyją dziś. Ja pisałem o tradycyjnym modelu, w którym takiego podziału nie ma, albo jest minimum. Więc jeśli ty z żoną dzielicie się obowiązkami, to wasz związek partnerski jest. (Oczywiście są rodziny "pomiędzy", dlatego piszę o pewnych modelach, które wyznaczają oba krańce skali) Facet, który jest tylko w robocie, albo nawet wyjechał za granicę (pozdrowienia do Anglii!), na przykład. Trochę pisze się teraz, jak takie wyjazdy rozbijają rodziny. A mój dom rodzinny był też bliżej tego tradycyjnego modelu, choć bez gnoju. I bez pręgów! 2008/01/16 17:31:25
@lurk moar
No własnie. Zanim tu napiszę coś niby po angielsku, to się zastanawiam, czy to aby nie snobizm. Jak francuski na petersburskich salonach. mrwiśniewski mógłby np. napisać po prostu: nie rób wiochy, or compatibile;) 2008/01/16 18:40:55
@tomba
"Kolejny unik." Sprecyzuj zarzut, dostaniesz konkretną odpowiedź. "Zanim tu napiszę coś niby po angielsku, to się zastanawiam, czy to aby nie snobizm. " Prawdziwego snoba najlepiej poznać po obsesyjnym zastanawianiu się, czy coś nie jest aby snobizmem. @bert "Opieprzasz tu wszystkich i wszystko, od hierarchów Kościoła po użytkowników linuxa, a swoich przodków ni słowem nie wspomnisz. " Prawda - przypomniałeś mi, po co mam bloga. Oczywiście, założyłem go właśnie po to, żeby się uzewnętrzniać szczerze i od serca, pod nazwiskiem i ze zdjęciem, przed zgrają anonimów. Cholera, wyleciało mi z głowy, sorasy. 2008/01/16 18:45:29
"którzy mają swój sposób cytowania, utrudniający zorientowanie się, co jest cytatem a co już jego własną wypowiedzią. Też bardzo gorąco apeluję o zwiększenie klarowności."
to zmień sposób cytowania na czytelniejszy, polecam "--" w linijce przed i po cytacie. :-p a tak poważnie, to skoro tak prosisz, dostosuję się. "Fakt - edukacja w PRL kosztowała fortunę. " jasne, utrzymanie dzieciaka też było za darmo. zresztą skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle - 4% ludzi ze wsi miało choćby maturę o studiach nie mówiąc... "Wszak absolutnie bezcenne w moim zawodzie. Zawsze to powtarzam, że tylko dogłębna znajomość chemii kompleksów ołowiu pozwala mi rozumieć science fiction. " to znaczy, że przez te 5 lat studiów nic innego nie robiłeś tylko zajmowałeś się chemią, spaniem i jedzeniem? czy może zdarzały ci się też inne czynności, takie jak choćby wyjścia na piwo z kolegami czy, na przykład, czytanie science fiction? "O jak mnie strasznie nastraszyłeś" do prokuratora donieś :-p 2008/01/16 18:54:28
@partyzan
"skoro tak prosisz, dostosuję się. " DZIĘKSY! "jasne, utrzymanie dzieciaka też było za darmo. zresztą skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle - 4% ludzi ze wsi miało choćby maturę o studiach nie mówiąc... " Bo to taki naród, w którym ceni się kamikadze, a nie ceni się wykształconych fachowców. "czy może zdarzały ci się też inne czynności, takie jak choćby wyjścia na piwo z kolegami czy, na przykład, czytanie science fiction? " Zmierzasz do takiej tezy, że gdybym pasł krowy, nie mógłbym czytać science fiction czy może nie mógłbym pić piwa? 2008/01/16 19:21:46
@wo
"gdybym pasł krowy, nie mógłbym czytać science fiction czy może nie mógłbym pić piwa" picie piwa z krowami to mała frajda 2008/01/16 19:25:19
@czescjacek
"picie piwa z krowami to mała frajda" Podczas wykładów też jakby niezręcznie. 2008/01/16 19:30:32
"Sprecyzuj zarzut, dostaniesz konkretną odpowiedź"
Zarzut nie mój, ale przeze mnie zlekka zredagowany pod gusta estetyczne byłego redaktora:) "Feministyczna logika, ktorą stosuje wo (...) Gdy on (facet) jezdzi do Szanghaju, to "nie robi laski" i ma w dupie ortodonte i wywiadowki. Gdy ona jezdzi to "sie poswieca" i jest twarda jak stal. Gdy ona siedzi w domu to "sie poswieca i jest niewolnica." Gdy on, to jest nieudacznik i zlamas.. Gdy ona kopie go w d... i leje w pysk to znaczy, ze on nie staral sie przy grze wstepnej a gdy on, to znaczy, ze jest zlamas, sk... i brutal i nie staral sie przy grze wstepnej." 2008/01/16 19:33:49
"gdybym pasł krowy, nie mógłbym czytać science fiction czy może nie mógłbym pić piwa?"
a tak, dobrze że przypomniałeś: to, że miałeś _dostęp_ do s-f to też spore szczęście w tym przypadku. gdybyś się w tej podlaskiej pipidówie urodził zamiast w wawie, mógłbyś nawet nie wiedzieć co to s-f, choć pewnie w piciu piwa by ci to nie przeszkodziło. 2008/01/16 20:15:19
Hipopotam: przyczepiles sie jak rzep psiego ogona ze ja tu zamierzam jakis terror wprowadzac, tymczasem napisalam wyraznie ze zdaje sobie sprawe, ze to jest fantastyka. I wspomnialam bardziej zartem a nie na serio.
Podkresle to jeszcze raz: nie, nie zamierzam egzekwowac sugerowanych rozwiazan w zakresie egaminow na rodzicielstwo. Niemniej uwazam nadal i jak narazie nie widzialam powaznego kontrargumentu na to, ze jesli sie planuje dziecko to powinno sie tez zaplanowac swoja kariere pod katem tegoz dziecka posiadania. Tj. znalezc czas na jego wychowanie, przebywanie z nim i dzielenie sie obowiazkami przy dziecku z partnerem/ka. Nie bylam, nie jestem i raczej nie bede zwolennikiem "klasycznego" modelu rodziny gdzie pater familias do rzadzenia i zarabiania kasy a z cala reszta uzerac sie ma zona. Uwazam ze w obecnej rzeczywistosci jest nie do utrzymania i wiekszosci wypadkow sie nie sprawdza. partyzan1: no nie zaszlam wtedy w ciaze. Again: ja rozumiem przypadki skrajne typu ze dobrze sie komus wiodlo i nagle bum, czyjas smierc, choroba, utrata pracy i nagle zycie staje na glowie a rodzine utrzymac trzeba. Chodzilo mi o sytuacje gdzie facet z gory zaklada ze on bedzie od zarabiania pieniedzy i na tym sie jego rola jako ojca konczy. I gdzie ludzie funduja sobie dzieciaki z przypadku a na pytanie a z czego bedzecie zyli odpowiadaja "a jakos to bedzie". A i jeszcze jedno odnosnie dostepu do edukacji i fantastyki za czasow PRL. Pameitam te czasy, sama pochodze z pipidowy calkiem blisko Podlasia :) wiec znam temat. Podowczas dzieki dodatkowym punktom i stypendiom socjalnym ludziom ze wsi bylo latwo dostac sie na studia w porownaniu z dzis. Problemem raczej byla presja srodowiska i rodziny, bo taki ktos co chcial isc na studia i jakies ksiazki czytal (o matko a jakie tanie byly wtedy...) byl uwazany niemalze za mutanta popromiennego i darmozjada. 2008/01/16 20:28:11
@wo
"Podczas wykładów też jakby niezręcznie." zręcznie czy nie, za to jakie przyjemne :P 2008/01/16 20:28:50
@nina.mazur:
"Chodzilo mi o sytuacje gdzie facet z gory zaklada ze on bedzie od zarabiania pieniedzy i na tym sie jego rola jako ojca konczy." no jak tak zakłada. ale czy to też nie jest tak, że te pary w ogóle nie rozmawiają zanim się zdecydują na dziecko? nie rozmawiają jak to będzie wyglądać? "Podowczas dzieki dodatkowym punktom i stypendiom socjalnym ludziom ze wsi bylo latwo dostac sie na studia w porownaniu z dzis. Problemem raczej byla presja srodowiska i rodziny," so? efekt jaki był taki był. i dziś też raczej na wsi nie spotyka się wielu fanów lema ;) 2008/01/16 20:37:48
partyzan1: wiekszosc z tradycyjnych par na takie tematy nie rozmawia bo po pierwsze tenze model rozmow i negocjacji raczej nie bierze pod uwage.. po co, skoro kazdy i tak wie, jak role sa podzielone? :)[uwaga to sarkazm :)]
Poza tym wiekszosc z nich nawet jakby chcialo to nie wie jak. No i potem nierzadko sie konczy tak, ze kazde z nich inaczej to sobie wszystko wyobrazalo... kobieta czuje sie samotna, ma pretensje do meza ze za malo sie angazuje, on nie wie czego ona sie czepia, przeciez ma wszystko co chciala, "ja tu sobie rece urabiam po lokcie czego ta jedza jeszcze ode mnie chce"...Niedomowienia, wrong expectations, rosnaca frustracja, pretensje... i drogi sie rozchodza. Co do tego dostepu do edukacji: efekt byl jaki byl, ale jeszcze raz podkresle, ze to bardziej wina innych czynnikow a niekoniecznie samej dostepnosci studiow wyzszych, bo te dla ludzi ze wsi w tamtym czasie byly calkiem niezle w porownaniu z dzis. 2008/01/16 23:22:48
"Co do tego dostepu do edukacji: efekt byl jaki byl, ale jeszcze raz podkresle, ze to bardziej wina innych czynnikow a niekoniecznie samej dostepnosci studiow wyzszych"
no tak tylko te inne czynniki były także krytycznie nastawione do innych niż studia form nauki, takich jak np. czytanie książek. bo to trzeba "siłom i godnościom osobistom" a nie filozofować. a że krytyka też bywała "siłom i godnościom" to, mimo że prl ludziom wsi raczej ułatwiał niż utrudniał edukację nie na wiele się to zdało. ps. dziś chyba jednak - jeśli chodzi o efekty - jest sporo lepiej. ale to badania metodą prof. suckamyfinga, może się komuś chce sprawdzić? ;) 2008/01/16 23:26:46
@czescjacek
"zręcznie czy nie, za to jakie przyjemne :P" Ja zdecydowanie wolę piweczko na świeżym powietrzu. @nina "Niemniej uwazam nadal i jak narazie nie widzialam powaznego kontrargumentu na to, ze jesli sie planuje dziecko to powinno sie tez zaplanowac swoja kariere pod katem tegoz dziecka posiadania. " Jeśli dobrze rozumiem, kontrargumentem koleżanki Malech jest "no przecież nikt tak nie robi". @tomba "Zarzut nie mój, ale przeze mnie zlekka zredagowany pod gusta estetyczne byłego redaktora:) " Ale przecież to jakieś fabularne bredzenia tego świra, a nie precyzyjnie sformułowany zarzut. Ja nawet nie bardzo wiem, o co mu chodzi - jak go ktoś kopie, to niech wezwie policję, dlaczego to ma być mój problem w ogóle? 2008/01/16 23:42:10
"Jeśli dobrze rozumiem, kontrargumentem koleżanki Malech jest "no przecież nikt tak nie robi". "
w każdym razie pewien mądry człowiek, znany z kupowania bezawaryjnych komputerów i samochodów tak nie zrobił. ale to jeszcze były te cudowne lata, kiedy młodość służy człowiekowi jako generalny ekwiwalent wszystkiego. 2008/01/16 23:43:41
@partyzan
"w każdym razie pewien mądry człowiek, znany z kupowania bezawaryjnych komputerów i samochodów tak nie zrobił. ale to jeszcze były te cudowne lata, kiedy młodość służy człowiekowi jako generalny ekwiwalent wszystkiego. " Znaczy, sugerujesz, że zmieniłem zawód nie w ramach ninowego "jesli sie planuje dziecko to powinno sie tez zaplanowac swoja kariere pod katem tegoz dziecka posiadania"? To w ramach czego, Twoim zdaniem? 2008/01/16 23:50:15
--
Znaczy, sugerujesz, że zmieniłem zawód nie w ramach ninowego "jesli sie planuje dziecko to powinno sie tez zaplanowac swoja kariere pod katem tegoz dziecka posiadania"? -- ależ sugeruję tylko, że, mimo iż dla ciebie wtedy niejasne było w ogóle to, jak utrzymać dwójkę dzieci, a było pewne, że nie ze skromnych zarobków w tygodniku "wiadomości kulturalne" - na to drugie dziecko się zdecydowałeś. mógłbym jeszcze posugerować, że olałeś telefon w jedynej ważnej sprawie dla ojca rodziny - z propozycją pracy i tylko temu, że dzwoniący był wyrozumiały dla faceta właśnie jadącego na poród żony i nie olał wzajemnie zawdzięczasz to co dziś masz. ;) 2008/01/17 00:00:35
@Ja zdecydowanie wolę piweczko na świeżym powietrzu.
no ja też od kiedy skończyłem studia raczej nie chodzę na nudne wykłady tylko po to, żeby się skryć za filarem i obalić pilsenera na 1,60. tern tern tern. 2008/01/17 00:04:56
@partyzan
Hej - MIAŁEŚ SOBIE ODPUŚCIĆ SWÓJ ORYGINALNY PATENT NA CYTOWANIE! "a było pewne, że nie ze skromnych zarobków w tygodniku "wiadomości kulturalne" - na to drugie dziecko się zdecydowałeś. " No pewnie, że nie były to moje głowne zarobki - dorabiałem sobie wtedy jako tłumacz. Gdybyś czytał moje wypowiedzi uważnie, a nie tylko z psycholskim "dopadnę go! dopadnę go! na pewno gdzieś jest jakaś sprzeczność!", byś zauważył odpowiednią wzmiankę nawet w tym wątku. 2008/01/17 00:24:58
@wo:
"MIAŁEŚ SOBIE ODPUŚCIĆ SWÓJ ORYGINALNY PATENT NA CYTOWANIE!" późno jest. "No pewnie, że nie były to moje głowne zarobki - dorabiałem sobie wtedy jako tłumacz." co nie zmienia faktu, że jasne nie było ;) bo przecież nawet komedyjkę "joe's apartment" odnosiłeś do swojej sytuacji życiowej ;) a kasę władowałeś w niedokończony dom w stylu typowego nieodpowiedzialnego „jakoś to będzie”. ;) "a nie tylko z psycholskim "dopadnę go! " e tam, bawi mnie to raczej. ;-p co nie zmienia faktu, że jeśli w tamtym wpisie nie koloryzowałeś zanadto, to kariery dziennikarza na kilka minut przed telefonem z wyborczej nie uważałeś już za zbyt obiecującą, czyż nie? :) 2008/01/17 00:27:33
@partyzan
"co nie zmienia faktu, że jeśli w tamtym wpisie nie koloryzowałeś zanadto, to kariery dziennikarza na kilka minut przed telefonem z wyborczej nie uważałeś już za zbyt obiecującą, czyż nie? :)" Oczywiście, że nie. Ale gdyby nie telefon, byłbym sobie do dzisiaj tłumaczem etykiet na chemikaliach. A jeszcze przez pierwsze dwa lata w "Gazecie", na wsiakij pożarnyj słuczaj robiłem różne fuchy na zlecenia, już nie dla kasy ale dla ciągłości w CV, na wypadek, jakby z tym dziennikarstwem jednak mi nie wyszło. Bo nie ma czegoś takiego jak pech, jest tylko brak sensownego planu awaryjnego. 2008/01/17 00:38:28
@wo:
"Oczywiście, że nie. Ale gdyby nie telefon, byłbym sobie do dzisiaj tłumaczem etykiet na chemikaliach." pamiętasz kiedy to było - rok 1997, czyż nie? właśnie nadchodził "dobrobyt" rządu buzka, pewien jesteś, że miałbyś wciąż tak dużo zleceń by skutecznie dorobić? miałeś plan awaryjny do planu awaryjnego? i czy przypadkiem któryś z serii planów awaryjnych do planów awaryjnych nie wymagałby, powiedzmy, zapierdalania 16h na dobę? :) "Bo nie ma czegoś takiego jak pech, jest tylko brak sensownego planu awaryjnego." no tu już przegiąłeś, sam mam zawsze plan b, c, d i często e ale też świadomość, że wszystkiego nie przewidzę. (dlatego pewnie jeszcze nie zrealizowałem kilku zbrodni doskonałych ;)) 2008/01/17 08:23:48
@partyzan
"pewien jesteś, że miałbyś wciąż tak dużo zleceń by skutecznie dorobić?" Tak. "i czy przypadkiem któryś z serii planów awaryjnych do planów awaryjnych nie wymagałby, powiedzmy, zapierdalania 16h na dobę?" I czy przypadkiem nie mówimy tu już o ryzyku rzędu "a co jak meteor zleci im na chałupę"? "no tu już przegiąłeś, sam mam zawsze plan b, c, d i często e ale też świadomość, że wszystkiego nie przewidzę." Otóż taki typowy złamas od "no przecież jestem marynarzem, morze to moja prawdziwa miłość, nie zmienię zawodu tylko dlatego, że ta zołza za mną tęskni" przeważnie właśnie niszczy swoją rodzinę przez własny upór przy wykoncypowanym przez siebie planie a. Ja się nie upierałem. Jako chemik nie utrzymam rodziny? Żegnajcie odczynniki. 2008/01/17 08:59:47
""pewien jesteś, że miałbyś wciąż tak dużo zleceń by skutecznie dorobić?"
Tak. " szklaną kulę masz? wtedy ogólnie było ciężko i wiele firm ratowało swoje finanse np. nie płacąc miesiącami zleceniobiorcom. "I czy przypadkiem nie mówimy tu już o ryzyku rzędu "a co jak meteor zleci im na chałupę"? " oj chyba nie - może to ryzyko nie wydaje się takie wielkie ale gdy dotyczy prawie 20 lat to już nie tak mało. btw, twoje plany awaryjne nie przewidują upadku meteoru? :-p "morze to moja prawdziwa miłość, nie zmienię zawodu tylko dlatego, że ta zołza za mną tęskni" przeważnie właśnie niszczy swoją rodzinę" ale to też trochę "widziały gały co brały", znaczy jak taka kobieta przecież wie za kogo idzie za mąż i się potem dziwi, że marynarz trzy czwarte roku jest poza domem to... ja tam bym nie hajtnął się ze stewardesą, jeśliby odmówiła zmiany zawodu na nieco bardziej stacjonarny. no ale skoro tradycyjne katolickie pary po prostu o tym nie rozmawiają... "własny upór przy wykoncypowanym przez siebie planie a" co nie zmienia faktu, że pech istnieje. :-p 2008/01/17 09:08:26
@partyzan
"szklaną kulę masz? " Mam hindsight, który jest zawsze 20/20. "oj chyba nie " Oj chyba tak. "co nie zmienia faktu, że pech istnieje. :-p" ...jako samousprawiedliwienie złamasów. 2008/01/17 09:37:54
@wo:
"Jeśli dobrze rozumiem, kontrargumentem koleżanki Malech jest "no przecież nikt tak nie robi". " Jak szlismy na studia w wieku 19 lat, to ewentualne przyszle dzieci były jakąś totalną abstrakcją i nikt nie wybierał sobie kierunku pod ich kontem. 2008/01/17 09:41:16
@malech
"Jak szlismy na studia w wieku 19 lat, to ewentualne przyszle dzieci były jakąś totalną abstrakcją i nikt nie wybierał sobie kierunku pod ich kontem. " Dokładnie tak samo było w moim przypadku. Ale jeśli ktoś nie chce zmienić zawodu, gdy przyszłe dzieci przestały być abstrakcją, to niech się złamas nie oczekuje ode mnie współczucia czy zrozumienia. 2008/01/17 09:57:16
@wo:
"Dokładnie tak samo było w moim przypadku. Ale jeśli ktoś nie chce zmienić zawodu, gdy przyszłe dzieci przestały być abstrakcją, to niech się złamas nie oczekuje ode mnie współczucia czy zrozumienia." No wiesz, tak do konca to ja nie jestem przekonana. Gdyby na przyklad, szanowny malżonek poprosil mnie abym zmieniła wyuczony zawod na bycie tancerką go-go, bo mają bardziej elastyczne godziny pracy, to poczulabym sie troche dziwnie... 2008/01/17 09:57:35
@brednie o wizach
znaczy tego - wizy do londynu zniesiono 1 lipca 1992. naprawde byles juz wtedy magistrem? jesli nawet, to bardzo swiezo upieczonym. 2008/01/17 10:07:37
Teraz to optymistycznie, ale trzeba pamietac, ze ta cala sprawa trwala 7 lat, czyli praktycznie cale dotychczasowe zycie dzieci. Patologiczna nienawisc do ojca corki zawdzieczaja swojej mamusi, wiec pretensje to ona powinna miec do siebie, a nie do sadu. A te oskarzenia, o rzekoma przemoc pojawiaja sie w kazdej
sprawie, gdzie jest konflikt miedzy rodzicami, teraz rowniez czesto oskarzenia o molestowanie. Mamusie musza jakos odreagowac najwidoczniej. Pozdrowienia, dla sedziego, ktory wydal wyrok w tej sprawie w pierwszej instancji - MEZCZYZNA ! Acha co do ojca to pewnmie, ze bije i pije, przeciez wiadomo, ze kazdy ojciec to pijak i zlodziej. W wolnych chwilach jeszcze molestuje i zneca sie, nie to co matka, ach ta jest wspaniala, jak one wszystkie. Czytalem opinie bieglych w tej sprawie, gwarantuje, ze kazdy kto przeczyta, do czego matka doprowadzila wlasne corki, nie bedzie mial watpliwosci, ze to jedyny rozsadny wyrok. Praktycznie zniszczyla im zycie, rujnujac psychiczne i fizyczne. Problem w tym, ze wyrok jest jeden, a co roku jest 70 - 80 tys rozwodow, polowa z rodzin ma dzieci, czyli 30 tys polsierot nam przybywa co roku, bo niestety sady wielbia mamusie. A jak jakis ojciec wygra to az trzeba to w gazecie opisac. Przemoc psychiczna to chyba najgorsze co moze spotkac dziecko. www.prawaojca.org 2008/01/17 10:12:55
@malech
" Gdyby na przyklad, szanowny malżonek poprosil mnie abym zmieniła wyuczony zawod na bycie tancerką go-go, bo mają bardziej elastyczne godziny pracy, to poczulabym sie troche dziwnie..." Ty to sobie wyobrażasz tak, że żona mnie poprosiła o zmianę zawodu, bo ja sam bym na to nie wpadł? @mbo "Patologiczna nienawisc do ojca corki zawdzieczaja swojej mamusi, " Dobro dziecka jest ważniejsze od tego "kto zaczął", "komu to zawdzięczają", "jak byłoby sprawiedliwie" itd. Jeśli ojciec był nieobecny w życiu córek od niemowlęctwa, no to trudno, stało się, powinien sobie odpuścić. Dla ich dobra. Jeśli postawienie na swoim jest dla niego ważniejsze od dobra dziecka - udowodnił, że się nie nadaje na ojca. "Acha co do ojca to pewnmie, ze bije i pije, przeciez wiadomo, ze kazdy ojciec to pijak i zlodziej." "Acha", co do matki, to pewnie, że kłamie i musi odreagować, " Mamusie musza jakos odreagowac najwidoczniej". "Przemoc psychiczna to chyba najgorsze co moze spotkac dziecko. " Na szczęście są domy dziecka, ratujące dzieci przed matkami. 2008/01/17 10:15:08
@wo:
"Mam hindsight, który jest zawsze 20/20." czyli z polskiego na nasze, dobrze racjonalizujesz swoje niezbyt przeyślane decyzje :-p ""co nie zmienia faktu, że pech istnieje. :-p" ...jako samousprawiedliwienie złamasów." nie. jako niekorzystne zdarzenia na które nie masz żadnego wpływu. to czy/jak sobie z nimi poradzisz to już zupełnie inna sprawa :-p (ale tu wjeżdżamy na definicję definicji) 2008/01/17 10:17:06
@partyzan
"czyli z polskiego na nasze, dobrze racjonalizujesz swoje niezbyt przeyślane decyzje :-p " Czyli z polskiego na nasze, teraz już wiem na sto procent, że gdyby mi nie wypadliło dziennikarstwo, spokojnie bym się utrzymał z tłumaczenia etykiet na chemikaliach. Wtedy to tylko prognozowałem. "jako niekorzystne zdarzenia na które nie masz żadnego wpływu" "...bo ja wybrałem takie studia i nie mogłem potem zmienić zawodu..." 2008/01/17 10:22:05
""jako niekorzystne zdarzenia na które nie masz żadnego wpływu"
"...bo ja wybrałem takie studia i nie mogłem potem zmienić zawodu..."" rozumiem, że na wybór studiów nie miałeś wpływu? tatuś wybrał czy mamusia? 2008/01/17 10:35:22
@Mam hindsight, który jest zawsze 20/20.
But looking back it's still a bit fuzzy. 2008/01/17 10:37:22
@wo:
"Ty to sobie wyobrażasz tak, że żona mnie poprosiła o zmianę zawodu, bo ja sam bym na to nie wpadł? " A gdybys mial zadowalajace warunki finansowe, to co? 2008/01/17 10:48:33
@wo
"Prawda - przypomniałeś mi, po co mam bloga. Oczywiście, założyłem go właśnie po to, żeby się uzewnętrzniać szczerze i od serca, pod nazwiskiem i ze zdjęciem, przed zgrają anonimów." No zdarzało Ci się napisać coś krytycznego o swoich rodzicach. 2008/01/17 10:48:35
@malech
"A gdybys mial zadowalajace warunki finansowe, to co? " Jakbym mógł pogodzić wszystkie sprzeczności (bycie obecnym ojcem + zacne zarabianie + samorozwój), to bym oczywiście przyjął dowolną pracę. 2008/01/17 10:49:18
@br
"No zdarzało Ci się napisać coś krytycznego o swoich rodzicach." Dlatego propozycja MRW była jak zwykle bardzo trafna. 2008/01/17 11:13:18
@wo:
"Jakbym mógł pogodzić wszystkie sprzeczności (bycie obecnym ojcem + zacne zarabianie + samorozwój), to bym oczywiście przyjął dowolną pracę." Ale na pasjonata chemii to ty mi nie wygladasz. 2008/01/17 11:15:27
@malech
"Ale na pasjonata chemii to ty mi nie wygladasz." Ja nie wyglądam na pasjonata? Chyba nigdy mnie nie widziałaś wkurzonego. 2008/01/17 11:30:58
@wo:
"Chyba nigdy mnie nie widziałaś wkurzonego." No ale to raczej nie "chemia uczuc" 2008/01/17 11:37:39
@malech
"No ale to raczej nie "chemia uczuc" " To jest w każdym razie bycie pasjonatem. 2008/01/17 12:11:43
Taki mi jeszcze przyszedł data point, na poparcie tezy WO, że zły mąż będzie również niedomagał jako ojciec (OK, WO to postawił ostrzej, ale ja ją popieram w złagodzonej wersji). No więc w znajomej rodzinie tato zdradzał mamę. I nie to żeby dzieci go jakoś nienawidziły za to, nie - kochały mocno. Tylko że i syn, i córka są teraz po rozwodach. Przypadek?
2008/01/17 12:15:51
@wo
"Dlatego propozycja MRW była jak zwykle bardzo trafna. Mam przeszukiwać cały blog? Przy tej "komfortowej" obsłudze i przy wielości wpisów, to ja dziękuję. Już za tym jednym wątkiem mój RSS nie nadąża Zresztą nie będę Ci do metryk zaglądał. Zadowoliłem się pewnymi wypowiedziami (a brakiem innych), jak temat zszedł na rodziców. Zwłaszcza ten tekst, że od ojca uczymy się ojcostwa... Ale mogę się mylić, ofkorz @mbo Wreszcie pojawił się jakiś przedstawiciel tej grupy, na którą WO tu tak najeżdża. Może odpowiesz łaskawie na dwa pytania: - Jak dom dziecka może być lepszy od czegokolwiek? Jaki "ojciec" może dopuścić do takiego cierpienia swoich dzieci? - Jeśli ta mama taka wredna, a opinie biegłych tak powalają, to czemu sąd nie przyznał pełni praw ojcu? Co nie starał się o to wcale, czy jak? Albo sąd nie przyzna, i to przy taaaaaakich opiniach? Zdajesz się znać sprawę bliżej, to rozjaśnij to trochę. Bo jak na razie pozostaję przy swojej opini o tym konkretnym "tatusiu" oraz propozycji "rozwiąznia sprawy. (Dla przpomnienia: Zakosić faceta z giwery. Dzieci się strachu pozbędą, a i on już się stresować specjalnie nie będzie...) 2008/01/17 12:28:02
@Ja nie wyglądam na pasjonata? Chyba nigdy mnie nie widziałaś wkurzonego.
Very droll. 2008/01/17 12:29:45
@Tylko że i syn, i córka są teraz po rozwodach. Przypadek?
przypadek. czy nie rozwodzi sie teraz co trzecia rodzina? 2008/01/17 13:05:19
@malech
"Jak szlismy na studia w wieku 19 lat, to ewentualne przyszle dzieci były jakąś totalną abstrakcją i nikt nie wybierał sobie kierunku pod ich kontem." Jak już pisałam wcześniej, ja sobie wybierałam, ale ja nie jestem nikim. (może nie miałam już dziewiętnastu lat, ale niewiele więcej, dzieci, owszem, były pewną abstrakcją, ale nie aż taką, żebym nie była w stanie ogarnąć, że jeśli pójdę dalej tą drogą, to nie będzie mowy o żadnych dzieciach, a skoro i tak będzie należało zmienić zawód, to lepiej wcześniej niż później; i nie była to żadna rocket science) 2008/01/17 13:16:42
WO o czarno-białe widzenie świata, w iście katolickim stylu o który Cię nawet nie podejrzewałem. Ostre słowa, niczym z posiedzenia sądu kapturowego...
2008/01/17 13:26:38
@Ale ktoś kurczę musi być tym marynarzem czy policjantem.
pedaly? ponoc co siodmy obywatel woli obywateli niz obywatelki. to wiecej niz potrzeba policjantow, marynarzy etc. 2008/01/17 13:45:51
@hoolighan
Marynarze mogą mieć przecież "dutch wives". A co policjantów i innych formacji mundurowych, to faktycznie - starożytni Grecy uważali że jak towarzysze broni są również towarzyszami łoża, to wzrasta unit cohesion i wojsko lepiej walczy. 2008/01/17 14:00:52
@Ale ktoś kurczę musi być tym marynarzem czy policjantem.
Albo księdzem. 2008/01/17 14:03:58
@mrw
Księża są niepotrzebni, a ktoś musi nam ropę na tankowcu przywieźć. 2008/01/17 14:05:43
@Marynarze mogą mieć przecież "dutch wives".
racja. wycofuje sie wiec, marynarzami powinni byc po prostu ludzie, ktorzy nienawidza dzieci, albo przynajmniej sa gleboko obojetni na instynkt rozrodczy. 2008/01/17 14:13:36
@ktoś musi nam ropę na tankowcu przywieźć.
Ba, były już przecież próby używania jednostek w pełni zautomatyzowanych, ale, póki co, to się jednak nie sprawdza. (i, o ile mi wiadomo, nie tyle chodzi tu o ukrócenie dramatów rodzinnych, ile o koszty utrzymania załogi - taki system antykolizyjny nie jada w zasadzie nic oprócz prądu, nie mówiąc o pobieraniu pensji) 2008/01/17 14:16:01
@marynarzami powinni byc po prostu ludzie, ktorzy nienawidza dzieci, albo przynajmniej sa gleboko obojetni na instynkt rozrodczy.
Innymi słowy, feministki. 2008/01/17 14:18:36
@Zapewne
To co? Jednak istnieją ludzie, którzy sobie wybierają? Jednak istnieję ja? Na litość boską, szybciej, bo już czuję się jak Benedykt Gierosławski!!! 2008/01/17 14:19:50
@mrw
"A kto będzie chodził po kolędzie?" A po co ma ktoś chodzić? Natomiast przywozić ropę do Orlenu i łapać bandziorów ktoś musi. 2008/01/17 14:22:24
W młodości czytałem dużo książek podróżniczo-awanturniczych i tam zawsze było tak, że bohater przeżywał wiele niebezpiecznych przygód *zanim* się zakochał. Jak już się zakochał, to się żenił, kupował domek z ogródkiem i znajdował dobrą pracę na miejscu. Teraz ludzie mają jakieś dziwne pomysły, żeby najpierw się żenić, spłodzić dziecko, a potem gdzieś jechać walczyć z dzikimi panterami w górach Katmandu ;-)
2008/01/17 14:22:26
@krystyna.ch.:
"To co? Jednak istnieją ludzie, którzy sobie wybierają? Jednak istnieję ja? Na litość boską, szybciej, bo już czuję się jak Benedykt Gierosławski!!!" Nie, to ja nie istnieję 2008/01/17 14:29:45
@Innymi słowy, feministki.
feminazistki raczej? to nawet dobrze pasuje - taki tankowiec obsadzony wilczycami z ss. 2008/01/17 14:35:02
@malech
"Nie, to ja nie istnieję" A to już pan powiedział, panie dzielnicowy. 2008/01/17 15:53:32
@krystyna.ch.:
"A to już pan powiedział, panie dzielnicowy." Pozwolisz, ze jako dzielnicowa sprobuję w przyszłym wcieleniu, bo w obecnym nie pozwala mi na to zbyt slaby instynkt macierzyński. 2008/01/17 16:06:10
@br
"Ale ktoś kurczę musi być tym marynarzem czy policjantem." I ten ktoś koniecznie, no po prostu koniecznie musi mieć dzieci? @bert4 "Mam przeszukiwać cały blog?" Sieciowe dobre obyczaje sugerują pewien okres lurkania, czyli przeglądania jakiegoś bloga, forum, grupy (itd) bez zabierania głosu, żeby wyczuć dane środowisko, wyłapać jakieś lokalne grepsy i tak dalej. MRW Ci elegancko zasugerował, że szkoda, że olałeś te dobre obyczaje, ale jak już olałeś, to chociaż się teraz przymknij. @pkropka "czarno-białe widzenie świata, w iście katolickim stylu o który Cię nawet nie podejrzewałem. Ostre słowa, niczym z posiedzenia sądu kapturowego..." I takie nietypowe dla mnie, prawda? Ja przecież zawsze się wypowiadam w sposób uprzejmy i zniuansowany. 2008/01/17 18:49:52
„Ojciec uważa wyrok za sprawiedliwy: - Wiem, że to jest krzywda dla dzieci. Ale to ostatnia szansa, żeby im pomóc, inaczej nie będą mogły w dorosłym życiu podejmować własnych decyzji”. Samym takim postawieniem sprawy koleś udowadnia, że nie zasługuje na prawa rodzicielskie.
Zrozum filozofie od siedmiu boleści że prawa jak i obowiązki ma się od chwili urodzenia dziecka.A to co robią sądy rodzinne wraz z właścicielkami ich wspólnych dzieci to zwykły bandytyzm w majestacie prawa. 2008/01/17 18:53:31
@caraoce
"Zrozum filozofie od siedmiu boleści że prawa jak i obowiązki ma się od chwili urodzenia dziecka." Jakie konkretnie obowiązki ojca spełniał złamas, który wyprocesował sobie umieszczenie dzieci w domu dziecka? PS. Spacja _po_ kropce. 2008/01/18 01:46:48
Biegli stwierdzili że należy jak najszybciej odseparować dziewczynki od krzywdzącego -agresywnego(toksycznego rodzica).
Mówi się, że agresja kobiety ma inny charakter niż mężczyzny, rzadko jest wyrażana wprost. Jest bardziej ukryta i przejawia się raczej w formie zawoalowanej kontroli i manipulacji. Bywa szantażem własną słabością, nieszczęściem, chorobą czy lękiem przed śmiercią. Ma na celu wywołanie współczucia, zainteresowania, poczucia winy, przez co nie tyle bezpośrednio rani, ile uzależnia i zniewala. Jeśli kobieta ma istotne problemy z agresją i nie może opanować frustracji, wskazuje to na poważne problemy w kontakcie ze sobą, z własnym ciałem i głębszymi emocjami. Ta baba agresją i walką odreagowuje frustracje spowodowane ograniczonym doświadczeniem naturalnej kobiecości w relacji z mężczyzną czy w macierzyństwie. Maltretowaniu dziecka - o ile nie wiedzie ono do bezpośrednich okaleczeń lub śmierci - towarzyszy brak społecznego zainteresowania i interwencji opartych na przekonaniu, że jest ono nieszkodliwe, matka ma do niego prawo, a dziecko o nim zapomni. Nauka dowodzi jednak, że wszystkie doświadczenia, nawet z najwcześniejszych dni życia, są przechowywane głęboko w pamięci . W każdym z tych przypadków wyżej opisanych dorosły ( toksyczna matka) kosztem dziecka zaspakaja własne potrzeby lub własne ambicje, nie zdając sobie zwykle sprawy ani z prawdziwych motywów swego postępowania, ani tym bardziej z jego konsekwencji. Niszczenie dziecięcej psychiki odbywa się nie tylko w rodzinach pijackich i dysfunkcyjnych, ale także w tzw. dobrych domach. Nasuwa się wniosek , myśląc o przyszłości , przyszłym społeczeństwie - gdyby dekalog naszych zasad poszerzyć o jedno przykazanie - „Szanuj dziecko swoje”- okazałoby się zapewne, że z przestrzeganiem pozostałych przykazań byłoby znacznie mniej problemów. Matki znecające się nad dzieckiem ,izolujące od taty ciągle nie chcą zrozumieć, że posiadanie dzieci to ogromna odpowiedzialność, a stwarzanie im godziwych warunków do prawidłowego rozwoju to wielka sztuka . Prosty fakt – kształtujemy nasze dzieci poprzez warunki jakie im stwarzamy i nie trzeba zostać bandytą, żeby zatruwać dziecku życiową przestrzeń-ciągle niezrozumiany . Instytucje powołane do likwidowania patologii społecznych (sr), to co dzieje się w bezpośrednim otoczeniu dziecka obchodzi dopiero wtedy, kiedy matka i jej rodzina peklują zwłoki dzieci w beczkach po kapuście. Wcześniej – cisza. Dziecięce ofiary domowej przemocy zazwyczaj milczą – choć może wydawać się to nieprawdopodobne, małe dziecko nie ma innego wyjścia jak kochać i kryć własnych oprawców. 2008/01/18 07:45:54
Nie bez powodu mowi sie o hitlerowcach,
ze byli odmiana lewicy. Jakze to prawdziwe! Jak widac wciaz mamy nawroty tej "lewicowej" zarazy. Zdechnac nie chce za nic, za zadne fakin-skarby swiata. Ta sama "lewicowa" demagogia eugeniki i ograniczania prawa do rozrodu do przedstawicieli wyselekcjonowanego "Herrenvolku". To samo zwalczanie "zycia niegodnego zycia". Ta sama, wypisz wymaluj, zideologizowana, fanatyczna, do szalenstwa obledna i kolowa argumentacja o "uzytecznosci" ludzi (ch.. wi dla kogo i do czego?). Te same fakin-twarde lby, 100% odporne na wszelkie argumenty zdrowego rozsadku czy humanizmu. Szkoda tylko, ze takie wykoslawione faszystowskie buce wciaz wstrzykuja swoja sperme, jak trucizne, w ludzki fakin-dżenetik-pul i strumien publicznej informacji. Szkoda, ze zatruwaja w ten sposob geny i mozgi kolejnych pokolen australopitekow w dzinsach i garniturach. 2008/01/18 08:15:48
@tatagdansk
Kobiety wyrazaja agresje poprzez chorobliwa kontrole, donosicielska manie, manipulacje i prowadzenie z premedytacja podwojnej gry (z ukrytymi celami) Wzbudzaja w swych ofiarach poczucie winy przy pomocy 100% do bolu i konsekwetnie stosowanych podwojnych standardow, zapamietywanie na wieki swoich najdrobniejszych krzywd, czesto urojonych, i totalnego niezauwazania swoich win. Czasami wyglada to tak jakby pojecie wlasnej winy (wobec mezczyzn zwlaszcza) w ogole dla nich nie istnialo. Calkowicie jest im obce pojecie lojalnosci i jednakowego standardu. To pojecia dla nich "nieuzyteczne". Gdy zdobeda dominujacy wplyw na ksztaltowanie umyslu jakiegos chlopaczka (najczesciej synalka) to produktem takiej obrobki jest "uzyteczny" 100% mentalny totalitarny helota jak wo - facio-troll ktorego sie poznaje po fanatycznie kobiecym fakin-sirkular-mozgu. Jest taki jak pies, ktory nie pozwoli szczeknac i nie szczeknie na rase Pań. Zapomnial ze od wilka pochodzi i mysli, ze jest czlowiekiem. Z duma pokazuje obroze i z pogarda obszczekuje swoich dzikich pobratymcow, od ktorych odgradza go ozdobny plot. Nawet sika na nich nie podnoszac nozki tylko kucajac. 2008/01/18 09:32:20
@Nawet sika na nich nie podnoszac nozki tylko kucajac.
Tyle słów wylanych, a chodzi tylko o Front Wyzwolenia Mucho Macho Szczających Na Stojąco. 2008/01/18 10:19:22
@bar annex
Była uprzejma prośba, było ostrzeżenie, a teraz nadszedł czas pożegnania. @tatagdansk "W każdym z tych przypadków wyżej opisanych dorosły ( toksyczna matka) kosztem dziecka zaspakaja własne potrzeby lub własne ambicje, nie zdając sobie zwykle sprawy ani z prawdziwych motywów swego postępowania, ani tym bardziej z jego konsekwencji. " Za to oczywiście ten złamas, który doprowadził do umieszczenia własnych dzieci w domu dziecka, zrobił to bezinteresownie dla ich dobra. Wcale nie dla zaspokajania własnych potrzeb lub własnych ambicji. Z pewnością zdając sobie sprawę z prawdziwych motywów swego postępowania, i tym bardziej z jego konsekwencji. Strasznie to żałosna próba obrony złamasa, który chciał sobie wydłużyć przez postawienie na swoim. O ileż wszystkim byłoby lepiej, gdyby w ramach leczenia kompleksów kupił sobie samochód. 2008/01/18 10:58:10
@wo
"złamas, który doprowadził do umieszczenia własnych dzieci w domu dziecka" A właściwie to skąd wiadomo, że w domu dziecka? Podlinkowany artykuł mówi o "placówce opiekuńczo-wychowawczej", co niekoniecznie oznacza dom dziecka. 2008/01/18 10:58:38
@wo
Nie chodzi mi o obronę tego pana, ale mam pytanie. Czy nie uważasz, że jeśli ta matka jest naprawdę zdrowo pierdolnięta, to dla dobra dziecka lepszym nie byłoby jej od wychowania odcięcie? 2008/01/18 12:31:06
@br
"Podlinkowany artykuł mówi o "placówce opiekuńczo-wychowawczej", co niekoniecznie oznacza dom dziecka." "...a mógł zabić..." @wojtekr " Czy nie uważasz, że jeśli ta matka jest naprawdę zdrowo pierdolnięta, to dla dobra dziecka lepszym nie byłoby jej od wychowania odcięcie?" Czy nie uważasz, że jeśli ta matka jest naprawdę kosmitą, to powinniśmy się tym zająć w MJ12? 2008/01/18 18:57:13
@wojtekr
"Prawdziwa koniunkcja sfer" No bez takiej bełkotliwości, bo ostatnio jestem bardzo trigger happy w plonkownicy. Jak nie masz nic merytorycznego do dodania, to zachowaj to dla siebie. 2008/01/19 01:08:24
Huh? Dlaczego wysylaja te dzieci do instytucji? Ojciec sie nimi nie moze zajac? Przeciez jak mama nastawia na niego dzieci to bezposredni kontakt 24-godzinny to najlepiej zalatwi... Strasznie dziwaczna spawa...
2008/01/19 01:13:50
@wo
""...a mógł zabić..." " Ja tylko tak merytorycznie zwracam uwagę, że wszyscy dyskutanci zakładają że chodzi o dom dziecka, i sobie wyobrażają stereotypowy dom-horror, a to nie musi być to. Nie to żebym uważał że to co się wokół tych dzieci dzieje im się przysłuży (chyba że matka faktycznie jest pierdolnięta), ale nie wpadajmy w histerię. Na miejscu ojca, jakbym już wrabiał byłą żonę w bycie wredną zołzą stanowiącą chodzące zagrożenie dla swoich dzieci, to bym się domagał żeby dzieci poszły do mnie, a nie do jakiegoś Andrzeja Samsona. 2008/01/19 01:44:58
Ta ideologia jest zdumiewająca . Najpierw postuluje żeby młodzi robili co chcą, walili się jak chcą i z kim chcą byle w prezerwatywie „róbta co chceta” takie jest przykazanie lewicy, zapomnijcie o jakiejś odpowiedzialności w razie czego to się wyskrobie (najlepiej państwo wam to zrobi za darmo). Jeśli już nawet się urodzi to też nie ma strachu, państwo się tym zajmie za was jak będzie trzeba i tak przecież to Pani ministrowa wie co jest najlepsze dla wszystkich dzieci i każdego z osobna. No i nie ważcie się słuchać księdza wywodów o tradycyjnej rodzinie o wstrzemięźliwości i odpowiedzialności to wszystko przestarzałe archaizmy. Na koniec wyznawcy tej ideologii generują wyrazy zdziwienia, że państwo nie może sobie poradzić z pojedynczym przypadkiem wykolejonej rodziny, wyrazy oburzenia skąd się biorą takie złamasy co to odchodzą od rodziny? Skąd się biorą tak lekkomyślne matki? Skąd się biorą niechciane dzieci? No a te warunki w państwowych domach dziecka to tragedia i w dodatku te biedne dzieci bez rodziców (no to nie wystarczy im Pani ministrowa w telewizji?). Ja się zawszę zastanawiam czy ci lewicowcy to naprawdę myślą tak jak mówią czy sobie jaja robią, to trzeba mieć jakieś zdumiewające rozdwojenie jaźni. Może powinno się przeprowadzić badania nad fenomenem umysłu lewicowca.
2008/01/19 01:58:50
@wolnorynkowiec
"skąd się biorą takie złamasy co to odchodzą od rodziny? Skąd się biorą tak lekkomyślne matki? Skąd się biorą niechciane dzieci? " Na pewno z tego że podatki są za wysokie a młodzież uprawia seks przed ślubem i w prezerwatywie. 2008/01/19 12:21:08
@allexamina
"Ojciec sie nimi nie moze zajac? " Pewnie nie chce. Złamasowi chodzi o zemstę na byłej żonie a nie o miłość dzieci. Nie wygrasz miłości osadzeniem w ośrodku wychowawczym, to akurat pewne. @br "Ja tylko tak merytorycznie zwracam uwagę, że wszyscy dyskutanci zakładają że chodzi o dom dziecka, i sobie wyobrażają stereotypowy dom-horror, a to nie musi być to." Człowieku, każde przymusowe zgarnięcie dzieci przez policję i zmuszenie ich do spania nie we własnym łóżku, żywienia się na stołówce, oddzielenia od swojego ukochanego pluszowego misiaczka/księgozbioru/komputera/kompatybilnych, osadzenia wśród innych dzieci i w ich układach rówieśniczych, poddania zupełnie nowej musztre i rygorowi, jest dla nich bardzo, bardzo, bardzo, bardzo nieprzyjemnym zjawiskiem. Głupi złamas, który do tego doprowadził, teraz już ma zagwarantowane na sto procent, że "jego" dzieci nie odezwą się do skurwysyna do końca życia za taki numer, jaki im wyciął by się zemścić na byłej żonie. Której posłanie na przymusową psychoterapię też przecież ma tylko charakter bezsensownej zemsty - co może zmienić przymusowa terapia? "Na miejscu ojca, jakbym już wrabiał byłą żonę w bycie wredną zołzą stanowiącą chodzące zagrożenie dla swoich dzieci, to bym się domagał żeby dzieci poszły do mnie, " Dlatego moim zdaniem ewidentne w tej sprawie jest to, że złamasowi chodzi o zemstę i dowartościowanie się argumentem "dałem tej zołzie i durnym bachorom popalić, patrzecie jaki ze mnie muczo maczo". Dzieci ma oczywiście tak samo w nosie jak miał je osiem lat temu. 2008/01/19 12:52:48
@wo
"Której posłanie na przymusową psychoterapię też przecież ma tylko charakter bezsensownej zemsty - co może zmienić przymusowa terapia?" To czemu w tylu cywilizowanych krajach świata sądy skazują dorosłych ludzi na przymusowe terapie? Tak dla jajec? Ciekawe BTW jak się potoczy jego sprawa karna o pobicie żony. 2008/01/19 12:56:27
@br
"To czemu w tylu cywilizowanych krajach świata sądy skazują dorosłych ludzi na przymusowe terapie? " Nie "skazują na przymusowe". Dobrowolne poddanie się terapii może być po prostu formą okazania dobrej woli, może być elementem ugody itd. Wielu pedofili przecież po prostu chciałoby się z tego wyleczyć i nie mieć takich kłopotów. Ale jak sobie wyobrażasz zmuszenie kogoś do terapii, na którą ten zwyczajnie nie ma ochoty? 2008/01/19 13:51:39
@wo: "Ale jak sobie wyobrażasz zmuszenie kogoś do terapii, na którą ten zwyczajnie nie ma ochoty?"
Teraz to już coś kręcisz... Sam przed chwilą pisałeś, że: "Której [żony] posłanie na przymusową psychoterapię też przecież ma tylko charakter bezsensownej zemsty" To posłał ją na przymusową terapię, której nie można sobie wyobrazić? Po za tym, to oddziały zamknięte pełne są ludzi, którym aplikuje się przymusową terapię. Facet dzieci wziąć nie mógł, bo jak twierdzi: "Odkąd sąd zezwolił mi na kontakty z dziećmi bez obecności matki, córki zaczęły mnie kopać i wyzywać. Ich matka kłamała dzieciom na mój temat" Jeżeli matka przy tym jest psychiczna (chociaż tego akurat nie wiemy) to dzieci nie mogą być ani z matką, ani z ojcem. Manipulujesz też twierdząc, że ojciec wie, że to krzywda, ale sprawiedliwość jest dla niego ważniejsza (przywołując historię salomonową). Otóż stwierdzenie: "Ojciec uważa wyrok za sprawiedliwy" to stwierdzenie Doroty Frontczak. Nie wiemy, czy ojciec powiedział "uważam wyrok za sprawiedliwy", najprawdopodobniej pani Dorota sobie to dointerpretowała z cytowanych słów ojca: "Wiem, że to jest krzywda dla dzieci. Ale to ostatnia szansa, żeby im pomóc (...)" Co już nie brzmi jak "wiem, że to krzywda, ale za to jest sprawiedliwie", ale jak "wiem, że to krzywda, ale to mniejsze zło". Przy czym ja nie neguję, że facet spierdzielił swoje kontakty z dziećmi. Rozumiem, że jedynym niezłamasowym wyjściem z tej sytuacji byłoby odpuszczenie sobie dzieci kompletne. Co też byłoby złamasowe. I nie chodzi mi o to co facet powinien był zrobić osiem lat temu, ale co powinien, jako wannabe niezłamas, zrobić _teraz_. 2008/01/19 14:34:11
@każde przymusowe zgarnięcie dzieci przez policję i zmuszenie ich do spania nie we własnym łóżku, żywienia się na stołówce, oddzielenia od swojego ukochanego pluszowego misiaczka/księgozbioru/komputera/kompatybilnych, osadzenia wśród innych dzieci i w ich układach rówieśniczych, poddania zupełnie nowej musztre i rygorowi, jest dla nich bardzo, bardzo, bardzo, bardzo nieprzyjemnym zjawiskiem.
a skad TY to mozesz wiedziec? to JA mam w swoim zyciorysie kilkumiesieczny epizod, zreszta nie zadnego domu dziecka, i wiem, ze w powyzszym zdaniu... masz 110% racji. 2008/01/19 15:11:24
@wo
"Ale jak sobie wyobrażasz zmuszenie kogoś do terapii, na którą ten zwyczajnie nie ma ochoty?" Ja rozumiem, że to jest taki deal: "Jak terapia nie da efektów, to dzieci do pani nie wrócą". Więc niewspółpracując, kobieta skazuje się na rozłąkę z dziećmi. Więc będzie współpracować i mieć ochotę na terapię (bo musi). @inz.mruwnica Sytuacja jak z greckiej tragedii. Ken Loach ma gotowy scenariusz. 2008/01/19 16:10:34
@inz.mru
"To posłał ją na przymusową terapię, której nie można sobie wyobrazić? " Nie ma jak taki internetowy Bernardo Guy za trzy grosze, któremu się wydaje, że znalazł sprzeczność. Nie można sobie wyobrazić tego jako skutecznej psychoterapii. Da się oczywiście wyobrazić złamasa, który sobie wydłuży tym, że kogoś zmusi do bezsensownej straty czasu. " Po za tym, to oddziały zamknięte pełne są ludzi, którym aplikuje się przymusową terapię. " Czy celowo manipulujesz używając różnych znaczeń słowa "terapia" czy wyszło Ci to po prostu z głupoty? "Co już nie brzmi jak "wiem, że to krzywda, ale za to jest sprawiedliwie", ale jak "wiem, że to krzywda, ale to mniejsze zło". " Czyli że w pierwszej wersji facet wychodzi na głupiego skurwiela a w drugiej wersji na skurwysyńskiego głupka. Taka duża różnica? " Rozumiem, że jedynym niezłamasowym wyjściem z tej sytuacji byłoby odpuszczenie sobie dzieci kompletne." Tak. "Co też byłoby złamasowe." Nie, bo człowiek ustępujący dla dobra innego człowieka z definicji nie jest już złamasem, tylko człowiekiem szlachetnym. Człowiek gotów na krzywdę własnych dzieci tylko dla postawienia na swoim jest zaś z definicji skurwielem, bez względu na to, na jak dobrego go było stać prawnika. @janek "a skad TY to mozesz wiedziec? " W odróżnieniu od przeciętnego matołersa z Internetu, mam tak zwaną fachowo empatię. 2008/01/19 16:12:17
@br
"Ja rozumiem, że to jest taki deal: "Jak terapia nie da efektów, to dzieci do pani nie wrócą". Więc niewspółpracując, kobieta skazuje się na rozłąkę z dziećmi. Więc będzie współpracować i mieć ochotę na terapię (bo musi). " Jak sobie wyobrażasz mierzenie efektów psychoterapii na tyle, by w intersubiektywny sposób powiedzieć, że nie przyniosła efektów? 2008/01/19 17:46:52
@wo: "Da się oczywiście wyobrazić złamasa, który sobie wydłuży tym, że kogoś zmusi do bezsensownej straty czasu."
Bo Ty sobie założyłeś, że z matką dzieci jest wszystko w porządku. Oczywiście na bazie takiego założenia łatwo udowadniasz, że ojciec jest złamasem, bo tylko złamas rozdzielałby szczęśliwą, choć niepełną, rodzinę. Ale tak być nie musi. Kobieta może naprawdę mieć problemy i przymusowa terapia może okazać się skuteczna, bo kobieta ma motywację w postaci dzieci. 'Czy celowo manipulujesz używając różnych znaczeń słowa "terapia"' To w Polsce istnieje sztuczne rozróżnienie między psychoterapią, a terapią psychiatryczną. "w drugiej wersji na skurwysyńskiego głupka" Wybór mniejszego zła -- skurwysyńska głupota -- fixed. "Nie, bo człowiek ustępujący dla dobra innego człowieka z definicji nie jest już złamasem, tylko człowiekiem szlachetnym." Kiedy właśnie to "dobro" jest dyskusyjne. Jeżeli matka jest szurnięta to nie powinny dalej z nią przebywać. Odpuszczenie sobie w takiej sytuacji opieki nad dziećmi jest megazłamasowe. "Człowiek gotów na krzywdę własnych dzieci tylko dla postawienia na swoim" Pokazałem Ci już, że ta teza jest dyskusyjna, co wynika z rzekomego stwierdzenia ojca jakoby to proces był "sprawiedliwy". 2008/01/19 18:02:27
@inz.mru
"Bo Ty sobie założyłeś, że z matką dzieci jest wszystko w porządku. " Nic takiego nie założyłem, bo w ogóle nie wierzę w istnienie ludzi, z którymi jest WSZYSTKO w porządku. "Kobieta może naprawdę mieć problemy i przymusowa terapia może okazać się skuteczna, bo kobieta ma motywację w postaci dzieci. " Na pewno ma motywację, żeby odbyć określoną liczbę spotkań dla formalności. "To w Polsce istnieje sztuczne rozróżnienie między psychoterapią, a terapią psychiatryczną. " Nie tylko w Polsce i nie jest sztuczne. Na oddziałach zamkniętych są ludzie, którzy stanowili bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa swojego i innych. Nikogo nie można zamknać za to, że ma uraz i nie lubi mężczyzn (a jak rozumiem, na tym polega "choroba" owej matki). "Wybór mniejszego zła -- skurwysyńska głupota -- fixed. " Nazwanie zamknięcia dzieci w zakładzie wychowawczym "mniejszym złem" to skurwysyńska głupota. "Jeżeli matka jest szurnięta to nie powinny dalej z nią przebywać." Normalny się znalazł. Każdy człowiek jest jakoś tam szurnięty. "Odpuszczenie sobie w takiej sytuacji opieki nad dziećmi jest megazłamasowe." Przecież te dzieci już *nigdy* nie pozwolą jemu sobą opiekować. Będą go za to co zrobił nienawidzieć do końca swoich dni. Nikt nie wybaczy choćby paru miesięcy w zakładzie wychowawczym rodzicowi, który do tego doprowadził. Żądając takiego rozwiązania, złamas pokazał, że tak naprawdę nie chodzi mu o to, żeby dzieci kiedykolwiek do niego wróciły, kiedykolwiek go kochały, kiedykolwiek przyprowadzały do niego swoje dzieci z okazji dnia dziadka. Bo to jest oczywiste, że po umieszczeniu ich w zakładzie, on będzie dla nich już na zawsze tym, kto ich umieścił w zakładzie. Jakoś z dziwnym uporem abstrahujesz od tego aspektu sprawy, który dla mnie jest kluczowy, bo pokazuje hipokryzję złamasa. 2008/01/19 18:21:48
@wo
"Czyli że w pierwszej wersji facet wychodzi na głupiego skurwiela a w drugiej wersji na skurwysyńskiego głupka." No tak, bo przecież porządny człowiek nie musi nigdy wybierać pomiędzy dwoma złami. Ale zgadzam się, że szurnięta matka to nie wystarczy, żeby dzieci kierować na terapię. Każda matka w sumie jest szurnięta, nauczył nas tego Woody Allen. "Jak sobie wyobrażasz mierzenie efektów psychoterapii na tyle, by w intersubiektywny sposób powiedzieć, że nie przyniosła efektów?" Tak jak to robią ludzie którzy przedłużają choremu pobyt w szpitalu psychiatrycznym -- "nie przyniosła efektów" := "przyniosła zbyt małe efekty". 2008/01/19 18:38:46
@wo: "Na pewno ma motywację, żeby odbyć określoną liczbę spotkań dla formalności."
Wie, że od tzw. postępów będzie zależała przyszła decyzja sądu. "Nie tylko w Polsce i nie jest sztuczne." kolega miał problemy i wybierał się do specjalisty. Radziłem mu, żeby napierw poszedł pogadać do psychoterapeuty, a ten, jeżeli uzna leczenie farmakologiczne za konieczne, najwyżej skieruje go do psychiatry. Kolega uznał, że nie ma czasu na gadanie i idzie od razu do psychiatry. Dostał leki. Moim zdaniem lepiej by było, gdyby w ogóle nie musiał stawać przed wyborem terapeuta/psychiatra. "Na oddziałach zamkniętych są ludzie, którzy stanowili bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa swojego i innych." To jest po prostu ekstremum skali "problemów ze sobą". Moja teza jest taka, że skala jest ciągła i nie ma sztywnych punktów podziału shrink/farmakologia/hospitalizacja. 'Nikogo nie można zamknać za to, że ma uraz i nie lubi mężczyzn (a jak rozumiem, na tym polega "choroba" owej matki)' To jest właśnie Twoje założenie z sufitu. Matka ma taki uraz, że dzieci kopią i wyzywają ojca na spotkaniach bez matki. "Normalny się znalazł. Każdy człowiek jest jakoś tam szurnięty. " Tylko jedni mniej, a inni bardziej. Na pierwszych wzrusza się ramionami, a drugim odbiera dzieci. Tak, umieszcza się je wtedy po skurwysyńsku w domach opieki. "Jakoś z dziwnym uporem abstrahujesz od tego aspektu sprawy, który dla mnie jest kluczowy, bo pokazuje hipokryzję złamasa." Abstrahuję, bo rozmawiamy o dobru dzieci, a nie o tym czy złamas będzie szczęśliwym dziadkiem. Może nie będzie, może dzieci go znienawidzą (pewnie liczy na to, że gdy dorosną przyznają mu rację). Jeżeli on ma tego świadomość, a toksyczność matki jest rzeczywistym zagrożeniem dla dzieci, tym większe jego poświęcenie. 2008/01/19 20:23:11
"Żądając takiego rozwiązania,"
sam bym się chętnie zapoznał z aktami... 2008/01/19 22:43:14
@br
"No tak, bo przecież porządny człowiek nie musi nigdy wybierać pomiędzy dwoma złami. " Porządny człowiek nie wybiera zamknięcia swoich dzieci w zakładzie wychowawczym. "Tak jak to robią ludzie którzy przedłużają choremu pobyt w szpitalu psychiatrycznym " Przecież nie mówimy tutaj teraz o przymusowym leczeniu osoby niebezpiecznej dla siebie i otoczenia tylko o psychoterapii. Nie leczy się szpitalnie "urazu do mężczyzn". @inz.mru "Wie, że od tzw. postępów będzie zależała przyszła decyzja sądu. " Dlatego oczywiście nie będzie odpowiadać szczerze na żadne pytanie, więc to będzie cyrk a nie psychoterapia. "To jest po prostu ekstremum skali "problemów ze sobą". " Amputacja to też jest w pewnym sensie ekstremum ortopedii, ale do żadnych sensownych wniosków takie rozważanie Cię nie doprowadzi. W przypadku pospolitego "urazu do mężczyzn" nie mówimy o takim ekstremum. "Matka ma taki uraz, że dzieci kopią i wyzywają ojca na spotkaniach bez matki. " Za zamknięcie dzieci w ośrodku sam bym złamasowi przykopał. Jeżeli dzieci widziały, jak on bije matkę, to mają go witać radosnym "dzień dobry tato, cieszymy się, że znowu przylutujesz tej jędzy"? " Na pierwszych wzrusza się ramionami, a drugim odbiera dzieci." Gdyby rzeczywiście ta matka była aż tak groźna, to mówilibyśmy już o leczeniu zamkniętym a nie o przymusowej psychoterapii. To nie jest takie ekstremum skali, żeby usprawiedliwiać takie działania. "Abstrahuję, bo rozmawiamy o dobru dzieci, a nie o tym czy złamas będzie szczęśliwym dziadkiem." Nie, to mnie w tej sprawie interesuje dobro dzieci. Złamasa interesowało postawienie na swoim, żeby sobie wydłużyć. Ciebie interesuje budowanie głupkowatych paradoksów (że skoro amputacja to ekstremalna skala ortopedii, no to może ta matka nie miała obu nóg i fizycznie nie mogła podołać opiece nad dziećmi, skąd wiemy że nie, wszak artykuł tego wprost nie wyklucza). 2008/01/20 01:43:32
@wo
"Porządny człowiek nie wybiera zamknięcia swoich dzieci w zakładzie wychowawczym." Mówiliśmy o zamknięciu matki. Też uważam, że sensowniej by było żeby dzieci, jeżeli już sąd odbiera je matce, przeszły pod opiekę ojca. "Jeżeli dzieci widziały, jak on bije matkę" Tego mu jeszcze nie udowodniono. 2008/01/20 03:42:35
@wo
"Pewnie nie chce. Złamasowi chodzi o zemstę na byłej żonie a nie o miłość dzieci. Nie wygrasz miłości osadzeniem w ośrodku wychowawczym, to akurat pewne." Dlatego mysle ze to sedzia sie pomylil. Mysle ze nie ma ta sprawa nic wspolnego z zadnym nawolywaniem do takiego czy siakiego ideopogladu. Sedzia byl po prostu kalosz, tak tez w zyciu bywa ze tych kaloszy troche na drodze jest... i trzeba sie po prostu odwolac od niesprawiedliwej decyzji. Mam nadzieje ze jest nastepna instancja ktora moze cos wiecej niz odeslac do ponownego rozpatrzenia w przez tego samego sedziego kalosza? Jak to dziala w Polsce? Biedna ta kobieta jesli ojczulek uzywa sadu do jej ciaglego zastraszania... Jedno jest pewne - jesli wykonaja wyrok to dzieci sa dla ojczulka 100% przegrane i to na cale zycie. Wszystko co im mowila mama, niezaleznie od jej motywow, okazalo sie wlasnie prawda... i wiecej jeszcze... Mowilam... kalosz... 2008/01/20 08:41:28
@wo: "Dlatego oczywiście nie będzie odpowiadać szczerze na żadne pytanie, więc to będzie cyrk a nie psychoterapia."
I oczywiście psychoterapeuta nie zorientuje się, że uczestniczy w cyrku i wystawi pozytywną opinię. "Gdyby rzeczywiście ta matka była aż tak groźna, to mówilibyśmy już o leczeniu zamkniętym a nie o przymusowej psychoterapii." Mimo wszystko dzieci zostały jej odebrane. Zatem musiała być "aż tak groźna". "Nie, to mnie w tej sprawie interesuje dobro dzieci." To czemu ciągle wyjeżdżasz z tym jak bardzo złamas złamał sobie życie? Hukiers? "Złamasa interesowało postawienie na swoim, żeby sobie wydłużyć." Jeszcze raz Ci napiszę, że to Twoja teza oparta na nadinterpretacji tekstu Doroty Frontczak: "ojciec uważa wyrok za sprawiedliwy". Sądząc po słowach samego ojca uważa go za smutny, ale konieczny. Gdyby rzeczywiście powiedział "tak jest sprawiedliwie" zgodziłbym się, że jest fiutem, któremu zależało tylko na dopieprzeniu matce dzieci. Ale jego cytowane słowa mają inny wydźwięk. "Ciebie interesuje budowanie głupkowatych paradoksów" Nie mamy pełnej informacji o zdarzeniu. Ty wszystkie wątpliwości rozstrzygasz na niekorzyść ojca, prawie jakbyś był adwokatem matki. Żeby pokazać Ci twój bias przyjąłem rolę adwokata ojca i rozstrzygam wszystkie wątpliwości na jego korzyść. Jeżeli Ty możesz stwierdzić, że ojciec bił matkę, a ona ma tylko "uraz do mężczyzn", to ja mogę stwierdzić, że matka jest wariatką. Tak naprawdę to za najbardziej prawdopodobne uważam, że oboje są złamasami, którzy grają dziećmi żeby sobie dopiec. Matka miała dosyć odwiedzin ojca, więc postanowiła przelać swoją frustrację na córki i (uwaga: nie zważając na dobro dzieci!) nastawić je negatywnie do niego, żeby fiut widział kto tu rządzi. Gdy to nie pomogło oskarżyła go o bicie (następny etap to molestowanie). On za to chciał zrobić z niej wariatkę. Pewnie sam przeraził się tym do czego doprowadził i teraz sobie racjonalizuje, że "tak będzie lepiej dla dzieci". Szczególnie, że utwierdzają go w tym biegli. 2008/01/20 12:52:08
@br
"Mówiliśmy o zamknięciu matki" Cieszę się, że wyobraźnia u Ciebie pracuje, ale fakty są takie, że dzieci zamknięto a matce narzucono obowiązek pojawienia się parę razy u terapeuty. @inz.mru "I oczywiście psychoterapeuta nie zorientuje się, że uczestniczy w cyrku i wystawi pozytywną opinię. " Oczywiście. Narzędziem pracy psychoterapeuty jest zaufanie pacjenta. Jeśli go nie ma, psychoterapeuta nie ma ani możliwości stawiania diagnozy ani leczenia. "To czemu ciągle wyjeżdżasz z tym jak bardzo złamas złamał sobie życie? " Wskażesz jakiś konkretny cytat, bo nie kojarzę? "Ale jego cytowane słowa mają inny wydźwięk. " Taki sam. " Ty wszystkie wątpliwości rozstrzygasz na niekorzyść ojca, prawie jakbyś był adwokatem matki. " Podane fakty mi do tego wystarczają. Matka nie mogła być aż tak stuknięta jak to sugerujesz (wtedy poddawano by ją leczeniu zamkniętemu). "to ja mogę stwierdzić, że matka jest wariatką. " Nie możesz, bo wtedy by ją skierowano na leczenie zamknięte a nie na przymusową psychoterapię. "Tak naprawdę to za najbardziej prawdopodobne uważam, że oboje są złamasami, którzy grają dziećmi żeby sobie dopiec. " A ja nie mówię, że obraz matki mi się wyłania w tej syuacji jakoś szczególnie sympatyczny. Ale to nie ma znaczenia. 2008/01/20 18:09:01
@wo:
"Oczywiście. Narzędziem pracy psychoterapeuty jest zaufanie pacjenta. Jeśli go nie ma, psychoterapeuta nie ma ani możliwości stawiania diagnozy ani leczenia. " i "pacjent odmawia jakiejkolwiek współpracy" uważasz za pozytywną opinię? myślisz, że sąd też tak zrobi? "Podane fakty mi do tego wystarczają. Matka nie mogła być aż tak stuknięta jak to sugerujesz (wtedy poddawano by ją leczeniu zamkniętemu). " e nie - jeśli biegli/sąd uznali, że jej działanie zagraża dzieciom a nie całej okolicy to po co zamykać? leczenie zamknięte jest dla takich, co zagrażają otoczeniu. www.prawaojca.org/index.php?option=com_content&task=view&id=76&Itemid=2 jakiś troglodyta z ruchu obrony złamasów pisze jeszcze jedną ciekawą rzecz: że mamusia oskarżyła tatę o molestowanie córek, czemu sąd nie dał wiary. ciekawe, nie sądzisz? 2008/01/20 18:20:30
@partyzan
"i "pacjent odmawia jakiejkolwiek współpracy" uważasz za pozytywną opinię?" A skąd wiesz, że odmówi jakiejkolwiek? "leczenie zamknięte jest dla takich, co zagrażają otoczeniu. " I dlatego właśnie argument inżyniera odwołujący się do sytuacji osób zagrażających otoczeniu jest OKDR. " że mamusia oskarżyła tatę o molestowanie córek, czemu sąd nie dał wiary. ciekawe, nie sądzisz?" Niespecjalnie. Udowodnienie molestowania to bardzo ciężka sprawa, ale przecież w ogóle wyrok w sprawie o znęcanie się i molestowanie jeszcze nie zapadł. 2008/01/20 18:27:45
"Niespecjalnie. Udowodnienie molestowania to bardzo ciężka sprawa,"
owszem, choćby dlatego, że wymaga poddania tych dziewczynek dość nieprzyjemnym badaniom psychologicznym (taka jest procedura w wypadku molestowania małych dzieci). i dziwne mi się wydaje, żeby sąd w ogóle zlał _coś takiego_. "przecież w ogóle wyrok w sprawie o znęcanie się i molestowanie jeszcze nie zapadł." bardzo jestem ciekaw _kiedy_ rozpoczęła się sprawa karna - zupełnie nie zdziwiłoby mnie gdyby była pod koniec lub już po wyroku pierwszej instancji, dla wzmocnienia strony. btw, skoro znasz akta sprawy to może nas oświecisz czy jest w nich informacja o rzekomym molestowaniu. 2008/01/20 18:28:41
@wo:
"A skąd wiesz, że odmówi jakiejkolwiek? " a myślisz, że zrobić psychoterapeutę w ch* to takie trywialne, że nikt wcześniej nie próbował? ;-) 2008/01/20 18:38:32
@partyzan
"dziwne mi się wydaje, żeby sąd w ogóle zlał _coś takiego_. " To jest inny sąd. Z artykułu winika, że sąd rodzinny zignorował postępowanie karne. Też wydaje mi się, że nie powinien był. "btw, skoro znasz akta sprawy to może nas oświecisz czy jest w nich informacja o rzekomym molestowaniu." To przecież Ty się wypowiadasz tak, jakbyś je znał. Ja komentuję artykuł z gazety. "a myślisz, że zrobić psychoterapeutę w ch* to takie trywialne, że nikt wcześniej nie próbował? ;-)" A myślisz, że ja tak myślę, bo...? 2008/01/20 18:46:54
@wo:
"Z artykułu winika, że sąd rodzinny zignorował postępowanie karne. Też wydaje mi się, że nie powinien był. " postępowanie karne jest o pobicie żony, nie o molestowanie córek. to zupełnie inna sprawa. "To przecież Ty się wypowiadasz tak, jakbyś je znał. Ja komentuję artykuł z gazety. " ja twierdziłem, że ojciec żądał zamknięcia dzieci w bidulu? "A myślisz, że ja tak myślę, bo...?" bo napisałeś inżynierowi: " @inz.mru "I oczywiście psychoterapeuta nie zorientuje się, że uczestniczy w cyrku i wystawi pozytywną opinię. " Oczywiście. " 2008/01/20 19:01:23
@partyzan
"postępowanie karne jest o pobicie żony, nie o molestowanie córek. to zupełnie inna sprawa. " Ja to zrozumiałem tak, że ogólnie jest o przemoc nad rodziną. "ja twierdziłem, że ojciec żądał zamknięcia dzieci w bidulu? " Nie twierdziłeś. No i? "bo napisałeś inżynierowi: " Cholera, zupełnie w tym nie widzę fragmentu "nikt wcześniej nie próbował zrobić psychoterapeutę w ch*". Pokażesz mi to jakoś bliżej? 2008/01/20 19:39:49
@wo:
"Ja to zrozumiałem tak, że ogólnie jest o przemoc nad rodziną." w artykule jest "Przeciwko Cezaremu D. toczy się sprawa karna o pobicie żony." - musiałeś nieźle się wysilać żeby to inaczej zrozumieć ;) "Nie twierdziłeś. No i?" kto twierdził? podpowiem, chodzi o zdanie: "Żądając takiego rozwiązania, złamas pokazał" "Cholera, zupełnie w tym nie widzę fragmentu" ja tu widzę twierdzenie, że mamusia zrobi. więc pytam, czy myślisz, że to takie trywialne, że da radę i czy uważasz, że nikt nie próbował. :-p [naprawdę musisz udawać, że nie rozumiesz?] 2008/01/20 19:52:36
@partyzan
"kto twierdził? podpowiem, chodzi o zdanie: "Żądając takiego rozwiązania, złamas pokazał" " A nie żądał? Chcesz się naprawdę - tak jak Bloody Rabbit - analnie przyczepić do tego, e "nie dom dziecka tylko zakład wychowawczy"? "ja tu widzę twierdzenie, że mamusia zrobi. więc pytam, czy myślisz, że to takie trywialne, że da radę i czy uważasz, że nikt nie próbował. :-p " Myślę, że to takie trywialne, że da radę. Myślę też, że próbowało z dobrym skutkiem bardzo wielu ludzi. "[naprawdę musisz udawać, że nie rozumiesz?]" Naprawdę musisz nadużywać pytań retorycznych, które wobec nadmiaru robionych przez Ciebie skrótów myślowych, zamulają dyskusję? 2008/01/20 20:07:58
"A nie żądał? Chcesz się naprawdę - tak jak Bloody Rabbit - analnie przyczepić do tego, e "nie dom dziecka tylko zakład wychowawczy"?"
skąd wiesz, że nie żądał po prostu pełnej opieki? wyrok nie musi odpowiadać treści pozwu... "Myślę, że to takie trywialne, że da radę. Myślę też, że próbowało z dobrym skutkiem bardzo wielu ludzi. " aha. no to myśl tak dalej. :-) zależy oczywiście od jakości terapeuty, ale trywialne to to nie jest. "Naprawdę musisz" to może zaczniemy rozmawiać jak ludzie? :-p 2008/01/20 20:13:19
@partyzan
"skąd wiesz, że nie żądał po prostu pełnej opieki? wyrok nie musi odpowiadać treści pozwu... " Doprowadził do umieszczenia w "Niedomudzieckatylkozakładzie"? Doprowadził i jest z tego zadowolony. Nie mam więcej pytań. "aha. no to myśl tak dalej. :-) zależy oczywiście od jakości terapeuty, ale trywialne to to nie jest. " Przecież nie mówimy o leczeniu schizofrenii tylko o leczeniu "niechęci do mężczyzn". Jakie możliwości ma terapeuta by sprawdzić, czy ktoś wyleczył się z "niechęci do mężczyzn" - inne niż zapytać "no jak tam, czy nadal pani czuje niechęć do mężczyzn"? "to może zaczniemy rozmawiać jak ludzie? :-p" Przepraszam, ale to ja zwykłem przedstawiać swoje poglądy wprost, otwartym tekstem, a to Ty polemizujesz ze mną przez mętne pytania retoryczne. 2008/01/20 20:46:31
@wo
"Doprowadził" pytanie było, skąd wiesz czy/że żądał. "Przecież nie mówimy o leczeniu schizofrenii tylko o leczeniu "niechęci do mężczyzn". " skąd ten pomysł? ani w artykule, ani na stronie roz nic takiego nie ma. ja nie wiem czego ma jej terapia dotyczyć. "a to Ty polemizujesz ze mną" nooo, zacząłem prawie normalnie:-p potem dostosowałem się do poziomu "do a favor" :-p 2008/01/20 20:49:00
@blox
niestety blox mi działa gorzej niż psychiatryk dziś, więc chyba wrócę jutro. albo później jakoś. :-p 2008/01/20 21:22:35
"Jeśli jednak matka nie zmieni swojego nastawienia, dzieci trafią po terapii pod opiekę ojca."
W koncu doczytalam do tego miejsca... Ladnie! Innymi slowy, sedzia nie kalosz, sedzia psychopata. Wymyslil sobie ze wytrenuje sobie dzieci i mame... a psychologowie mu pomoga... mam nadzieje ze dzieci wysle do osrodka gdzie tylko behawiorysci urzeduja... bo inaczej nie zadziala... Czasami czuje ulge ze mieszkam poza granicami Polski. To jest wlasnie taki moment... 2008/01/20 21:34:34
@wo
"Chcesz się naprawdę - tak jak Bloody Rabbit - analnie przyczepić do tego" Analnie-sralnie. Sam też ludziom wytykasz nieścisłości i nadinterpretacje. BTW, ostatnie zdanie sugeruje, że być może facet się spodziewa że matka nie wypadnie dobrze na terapii i w ten sposób dostanie prawa do opieki. Brutalny sposób, nie przeczę. A w ogóle to mógłbyś też wg swojej logiki nazwać matkę złamaską, bo przecież mogła ustąpić ojcu i oszczędzić dzieciom procesu i terapii. Ale z jakiegoś powodu Twoja agresja była od początku skierowana przeciwko ojcu. Kiedy w Polsce wreszcie przyjmie się idea równouprawnienia płci? 2008/01/20 21:45:43
@br
"Analnie-sralnie." Ale o co tu się obrażać? Jesteś ewidentnym przykładem charakteru analnego. "Ale z jakiegoś powodu Twoja agresja była od początku skierowana przeciwko ojcu. Kiedy w Polsce wreszcie przyjmie się idea równouprawnienia płci?" Że pozwolę sobie zacytować fragment blogonotki, którego zapewne nie przeczytałeś: "Wiem, jak ciężko jest być rodzicem i dlatego każdy taki koleś, co to wpadnie sobie w weekend, żeby zabrać dziecko do kina i uważa, że daje mu to równoważne prawa z tym, kto pozostał z pieluchami, szczepieniami, wywiadówkami, ortodontą, praniem i odrabianiem lekcji, budzi we mnie w najlepszym wypadku politowanie, ale nigdy nie współczucie." Otóż ta osoba, która przez siedem czy osiem lat zajmowała się całym tym szaszorem, z natury rzeczy ma w moich oczach większe prawa. 2008/01/20 21:51:37
@wo
"Ale o co tu się obrażać?" No właśnie nie ma o co się obrażać: nadintepretowałeś treść artykułu, świadomie (żeby gościa jeszcze bardziej pogrążyć) albo nie, a ja Ci to wytknąłem. Stay cool. 2008/01/20 21:59:11
@wo
"Otóż ta osoba, która przez siedem czy osiem lat zajmowała się całym tym szaszorem, z natury rzeczy ma w moich oczach większe prawa." Ale Ty "złamasami" nazwałeś w zasadzie wszystkich kolesi którzy przegrali sprawę o prawa do opieki nad dziećmi. 2008/01/20 22:25:53
@br
"nadintepretowałeś treść artykułu" W praktyce różnica między "domem dziecka" a "formalnie nie będącym domem dziecka czymś tak poza tym identycznym z domem dziecka" wydaje mi się zaniedbywalna. "Ale Ty "złamasami" nazwałeś w zasadzie wszystkich kolesi którzy przegrali sprawę o prawa do opieki nad dziećmi." Który fragment tak intepretujesz? 2008/01/21 09:28:55
@wo
"Który fragment tak intepretujesz?" "Przyznam, że nie mam za grosz zrozumienia dla ruchów typu „obrona praw ojca”." "Jeśli cię wyrzuciły, to pewnie dlatego, że na nic się nie umiałeś przydać, złamasie." Twoje założenie racjonalnego postępowania matki i teściowej wydaje mi się po prostu nieuzasadnione. Skoro zakładamy racjonalną matkę i teściową, to czemu nie założysz racjonalnego byłego męża? 2008/01/21 10:05:42
@br
Chwila - nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Który fragment mojej wypowiedzi zrozumiałeś tak: "Ale Ty "złamasami" nazwałeś w zasadzie wszystkich kolesi którzy przegrali sprawę o prawa do opieki nad dziećmi." Fragmenty typu "Jeśli cię wyrzuciły, to pewnie dlatego, że na nic się nie umiałeś przydać, złamasie." nie dają podstaw do takiej interpretacji. "Twoje założenie racjonalnego postępowania matki i teściowej wydaje mi się po prostu nieuzasadnione. Skoro zakładamy racjonalną matkę i teściową, to czemu nie założysz racjonalnego byłego męża?" A co ma do tego racjonalność? Zakładam po prostu, że kto miał więcej obowiązków związanych z wychowaniem dzieci, ten ma więcej praw. To wszystko. Przy czym "prawa" tu oczywiście mają znaczenie moralne, nie kodeksowe. Zdaję sobie sprawę z tego, że kodeksy dają pewne prawa dawcy spermy za samo tylko oddanie spermy - no trudno, ja mam z kolei (kodeksowe!) prawo do swojej oceny. 2008/01/21 11:20:53
@wo: '"To czemu ciągle wyjeżdżasz z tym jak bardzo złamas złamał sobie życie? "
Wskażesz jakiś konkretny cytat, bo nie kojarzę? ' "Żądając takiego rozwiązania, złamas pokazał, że tak naprawdę nie chodzi mu o to, żeby dzieci kiedykolwiek do niego wróciły, kiedykolwiek go kochały, kiedykolwiek przyprowadzały do niego swoje dzieci z okazji dnia dziadka." Biedny złamas. '"Ale jego cytowane słowa mają inny wydźwięk. " Taki sam. ' "synu, trzeba wyrwać ten ząb, ja wiem, że to boli ale tak będzie dla ciebie lepiej" "synu, trzeba wyrwać ten ząb, ja wiem, że to boli ale tak będzie sprawiedliwie" Zupełnie ten sam wydźwięk. "Matka nie mogła być aż tak stuknięta jak to sugerujesz (wtedy poddawano by ją leczeniu zamkniętemu)." By-zy-du-ra. Była akurat na tyle stuknięta, żeby odebrać jej dzieci, ale nie aż tak, żeby ją zamykać. Wydaje mi się, że istnieją tysiące ludzi, którym odebrano dzieci, a mimo to nie zamknięto w psychiatryku. "I dlatego właśnie argument inżyniera odwołujący się do sytuacji osób zagrażających otoczeniu jest OKDR." Ale Ty ciągle zaprzeczasz tzw. faktom. Dzieci jej ODEBRANO. Musiała im jakoś zagrażać, co nie znaczy że zagraża szeroko pojętemu otoczeniu. "Doprowadził i jest z tego zadowolony." To tylko Twoja imaginacja. 2008/01/21 11:24:18
@wo
"Fragmenty typu "Jeśli cię wyrzuciły, to pewnie dlatego, że na nic się nie umiałeś przydać, złamasie." nie dają podstaw do takiej interpretacji." IMHO dają. "A co ma do tego racjonalność?" Ma do argumentu "gdyby był przydatny, to by go nie wyrzuciła". Otóż tak postępuje osoba racjonalna. Osoba nieracjonalna mogłaby wyrzucić przydatnego faceta. Albo np. ponad potrzeby dzieci postawić swoje. Dodatkowo zakładasz że matka automatycznie przejmie na siebie wszystkie obowiązki które spełniał były małżonek, a nie np. zredukuje stopień dbania o dzieci ("a właściwie po co mają chodzić na gimnastykę korekcyjną?"). 2008/01/21 11:31:08
@br
"IMHO dają." Nie widzę wynikania. Mógłbyś je wskazać wprost, zamiast się bawić w pytania retoryczne i tym podobne igraszki? "Dodatkowo zakładasz że matka automatycznie przejmie na siebie wszystkie obowiązki które spełniał były małżonek, a nie np. zredukuje stopień dbania o dzieci ("a właściwie po co mają chodzić na gimnastykę korekcyjną?")." Matka z samego biologicznego faktu bycia matką, na dzień dobry w bilansie ma wyrzeczenia związane z ciążą, porodem, połogiem i (opcjonalnie) karmieniem piersią. W tym samym momencie ojciec w swoim bilansie wysiłków rodzicielskich ma tylko jedną pozycję: orgazm. Jeśli potem wkład ojca ma się ograniczyć do chodzenia na gimnastykę korekcyjną, to jest zaniedbywalny. A jeśli na matkę dodatkowo spada pranie, prasowanie, gotowanie itd., to już praktycznie oczywiste jest to, że powinna mieć więcej do gadania. 2008/01/21 11:36:06
@wo
"Nie widzę wynikania." No jeżeli piszesz, że nie masz zrozumienia dla ruchów obrony praw ojca, a te(n) ruch(y) zrzeszają również ludzi wkurzonych faktem że sąd olał ich starania o to żeby zajmować się dziećmi na codzień, a notka ma tytuł "ruch obrony złamasów" to jest oczywiste, że en masse uczestników tego ruchu nazywasz złamasami. W tym również facetów którzy niczego bardziej nie pragną niż zmieniać pieluchy. 2008/01/21 11:38:15
@br
"sąd olał ich starania o to żeby zajmować się dziećmi na codzień," Doprawdy? A który to niby jest ten, który właśnie o to się starał? Zawsze jak czytam teksty tych kolesi, na przykład wyżalających się w gazetowej dyskusji o ojcostwie, to ich wizja rodzicielstwa sprowadza się do "tak cudownie się z synem bawiłem w weekendy, a ta jędza nam to odebrała". "W tym również facetów którzy niczego bardziej nie pragną niż zmieniać pieluchy." No fakt, rzeczywiście stanowią przytłaczającą większość tego ruchu. 2008/01/21 11:38:21
@wo
"Matka z samego biologicznego faktu bycia matką, na dzień dobry w bilansie ma wyrzeczenia związane z ciążą, porodem, połogiem i (opcjonalnie) karmieniem piersią." Ale przecież przyjęliśmy założenie, że prawa dziecka górują nad prawami rodzica. Dotyczy to również matek. 2008/01/21 11:40:30
@br
"Ale przecież przyjęliśmy założenie, że prawa dziecka górują nad prawami rodzica. Dotyczy to również matek." Ale przecież przyjęliśmy założenie, że ten, kto miał więcej obowiązków, ten ma więcej do gadania. 2008/01/21 11:57:42
@inz.mru
'"To czemu ciągle wyjeżdżasz z tym jak bardzo złamas złamał sobie życie? " Miałeś przytoczyć "ciągłe wyjeżdżanie z tym, jak sobie złamał życie", a przytoczyłeś mój argument za tym, że facetowi nie chodziło o miłość córek. Jeśli chcesz wiedzieć, czemu wyjechałem z tym argumentem, to wydaje mi się dość istotny w sporze o to, co konkretnie chciał wywalczyć tym procesem - zemścić się na byłej żonie czy odbudować swoją pozycję jako ojca. "Ale Ty ciągle zaprzeczasz tzw. faktom. Dzieci jej ODEBRANO. Musiała im jakoś zagrażać, co nie znaczy że zagraża szeroko pojętemu otoczeniu. " Z tego, że Stowarzyszenie Obrony Złamasów dostarczyło mu lepszego prawnika jeszcze nie wynika to, że matka rzeczywiście im jakoś zagrażała. "To tylko Twoja imaginacja" Nie, to fakty. 2008/01/21 11:58:23
@br
'Nawet jeżeli druga osoba mogłaby je spełniać lepiej?' Po ośmiu latach nie ma już namniejszego znaczeia to, kto mógłby co spełniać lepiej. Liczy się tylko to, kto co spełnił. 2008/01/21 12:11:21
@wo
"Po ośmiu latach nie ma już namniejszego znaczeia to, kto mógłby co spełniać lepiej. Liczy się tylko to, kto co spełnił." Czyli stawiasz sprawiedliwość nad dobrem dziecka. "Z tego, że Stowarzyszenie Obrony Złamasów dostarczyło mu lepszego prawnika jeszcze nie wynika to, że matka rzeczywiście im jakoś zagrażała." Tak to każdy wyrok sądowy możesz kwestionować. 2008/01/21 12:27:54
@br
"Czyli stawiasz sprawiedliwość nad dobrem dziecka. " Ponad "dobrem dziecka" rozumianym tak, że wsiadamy w wehikuł czasu i zmieniamy bieg ostatnich ośmiu lat jego życia na lepszy niż był? A owszem. Ale nigdy nie byłem fanem cyklu "Back To The Future". "Tak to każdy wyrok sądowy możesz kwestionować." Tak to tylko kwestionuję głupkowaty argument "skoro sąd tak zadecydował, to na pewno stanowiła zagrożenie". 2008/01/21 12:30:34
@wo
"Ponad "dobrem dziecka" rozumianym tak, że wsiadamy w wehikuł czasu i zmieniamy bieg ostatnich ośmiu lat jego życia na lepszy niż był?" Nie, zmieniamy dalsze lata na lepsze. "Tak to tylko kwestionuję głupkowaty argument "skoro sąd tak zadecydował, to na pewno stanowiła zagrożenie"." Przecież takiego argumentu inz.mruwnica nie stawia, tylko że w absencji innych danych, rozsądne jest przyjęcie że sąd wiedział o tym więcej niż Ty i ja. 2008/01/21 12:36:26
@br
"Nie, zmieniamy dalsze lata na lepsze. " Ja napisałem: "Po ośmiu latach nie ma już namniejszego znaczeia to, kto mógłby co spełniać lepiej. Liczy się tylko to, kto co spełnił." Zwróć uwagę na czas przeszły. Ty skomentowałeś to jako: "Czyli stawiasz sprawiedliwość nad dobrem dziecka. " Stąd moja ironia nawiązująca do tego, że w tamtym zdaniu był czas przeszły. Z wychowaniem dziecka nie jest tak jak z pieskiem czy kotkiem - jeśli ktoś się nim opiekował przez pierwsze osiem lat życia, to samo w sobie tworzy pewną więź. Bezboleśnie ją zerwać można by tylko przy pomocy machiny czasu. Wszystkie inne próby zerwania przyniosą tak dużo cierpienia dziecku, że korzyść musi być naprawdę, naprawdę, naprawdę kosmiczna (np. oddzielenie go od notorycznego pedofila-gwałciciela), żeby to uzasadniała. "Przecież takiego argumentu inz.mruwnica nie stawia, tylko że w absencji innych danych, rozsądne jest przyjęcie że sąd wiedział o tym więcej niż Ty i ja." Mamy dużo danych - choćby to, że aprobata dawcy spermy dla tego wyroku oznacza, że matka "nastawiając dzieci źle" po prostu mówiła im o nim prawdę. 2008/01/21 14:57:05
@wo
"Mamy dużo danych - choćby to, że aprobata dawcy spermy dla tego wyroku oznacza, że matka "nastawiając dzieci źle" po prostu mówiła im o nim prawdę." To nie są żadne dane, to jest Twoja ocena tego faceta. Zakładasz tezę. 2008/01/21 15:02:54
Poza tym, niezależnie od tego czy facet jest złamasem czy nie, to nie sądzisz że doprowadzenie córek do takiego stanu nerwowego, że dostają ataku histerii na widok ojca, było krzywdą wyrządzoną im przez matkę? Nie wierzę, że latorośl tak się zachowywała bo usłyszała jak kiedyś matka mówi o ojcu per "złamas jeden". Albo on rzeczywiście bił na ich oczach matkę (czego nie udowodniono), albo matka musiała im zrobić jakieś pranie mózgu. Rozumiałbym, gdyby "zerwana więź" polegała na tym że córki olewają ojca, nie mają ochoty na przebywanie z nim i nie dają buzi na powitanie. Ale tutaj mówimy o ciężkiej nerwicy. Samo się nie zrobiło, a ponieważ córki przebywały z matką a nie z ojcem, podejrzenie spada na nią. Być może oskarżenie o pobicie pojawiło się jako sposób pozbycia się przez matkę odpowiedzialności za doprowadzenie swoich córek do takiego stanu?
2008/01/21 15:39:06
@wo: "Z tego, że Stowarzyszenie Obrony Złamasów dostarczyło mu lepszego prawnika jeszcze nie wynika to, że matka rzeczywiście im jakoś zagrażała."
No proszę Cię... teraz to już budujesz teorię spiskową. "Nie, to fakty." Chuja tam fakty. Trzy zdania, z których kluczowe (to o sprawiedliwości) nie zostało w ogóle wypowiedziane przez ojca, tylko pociągnięte z palca przez Dorotę Frontczak; i dwa które mają inny wydźwięk niż sugerujesz. "Mamy dużo danych" Ale niektóre pomijamy, bo biegli, adwokat, ojciec i sąd należą do spisku. "aprobata dawcy spermy dla tego wyroku" Penis opodal aprobata. 2008/01/21 17:07:49
@br
"Poza tym, niezależnie od tego czy facet jest złamasem czy nie, to nie sądzisz że doprowadzenie córek do takiego stanu nerwowego, że dostają ataku histerii na widok ojca, było krzywdą wyrządzoną im przez matkę?" Ja bym powiedział, że to jednak przede wszystkim wina ojca. "To nie są żadne dane, to jest Twoja ocena tego faceta." Nie, to wynika z jego zadowolenia z wyroku. @inz.mru "No proszę Cię... teraz to już budujesz teorię spiskową. " Nie, teraz obalam Twój słaby argument. "i dwa które mają inny wydźwięk niż sugerujesz. " Według Ciebie, dawca spermy był: 1. Zadowolony z wyroku 2. Niezadowolony z wyroku 3. Masajem 2008/01/21 18:18:02
@partyzan
"przestałeś bić żonę?" Och, super, Partyzan i jego mętne pytania retoryczne - The Sequel. Teraz chciałeś zasugerować, że ten złamas nie jest dawcą spermy, więc to nawet nie są jego dzieci? 2008/01/21 19:48:58
@wo:
"Och, super, Partyzan i jego mętne pytania retoryczne - The Sequel." i vice versa rybciu:-p "Teraz chciałeś zasugerować" wartość (pozaretoryczną :-p) twojego pytania. 2008/01/21 20:06:29
@partyzan
"i vice versa rybciu:-p" Żadne "vice versa", bo ja jak zwykle swoje tezy wyrażam wprost, a Ty jak zwykle rzucasz mętnymi pytaniami retorycznymi, by potem apelować "to może zaczniemy rozmawiać jak ludzie". No to zacznij, bo to jest męczące. "wartość (pozaretoryczną :-p) twojego pytania." Jeśli coś kwestionujesz wprost, to zakwestionuj. Jeśli nie masz nic merytorycznie do zakwestionowania, to zachowaj to dla siebie. OK? 2008/01/21 20:20:58
@wo:
"Jeśli coś kwestionujesz wprost, to zakwestionuj. Jeśli nie masz nic merytorycznie do zakwestionowania, to zachowaj to dla siebie. OK?" u ciebie też jest pełno retoryki i jakoś tylko nikt nie marudzi. no, poza tobą. :-p ale skoro tak prosisz: wypowiedź gościa mi wygląda nie tyle na zadowolenie czy niezadowolenie tylko na wyraz, bojawiem, ulgi. takiej jaką się czuje gdy się podejmie i przeprowadzi do końca decyzję będącą mniejszym złem. (co nie znaczy, że uważam jego decyzję za właściwą) może nie musiałeś nigdy takiej podjąć, ja musiałem (nie dotyczyła dziecka) i do dziś mi się czkawką odbija czy na pewno zrobiłem dobrze. ps. i uważam za przejaw pecha, że akurat ja znalazłem się w takiej sytuacji. no ale pech nie istnieje :-p 2008/01/21 20:33:13
@partyzan
"ale skoro tak prosisz: wypowiedź gościa mi wygląda nie tyle na zadowolenie czy niezadowolenie tylko na wyraz, bojawiem, ulgi. takiej jaką się czuje gdy się podejmie i przeprowadzi do końca decyzję będącą mniejszym złem" Jeśli uważa ją za mniejsze zło, to znaczy, że jest zadowolony z wyroku. Q.E.F.D. Nie rozumiem, po co Wam w ogóle te analne "był zadowolony, ale tak nie do końca" oraz "nie dom dziecka, tylko prawie to samo". 2008/01/21 20:42:12
"Jeśli uważa ją za mniejsze zło, to znaczy, że jest zadowolony z wyroku."
zahaczamy o kwestię definicji zadowolenia, ale ja widzę różnicę między "hurraaaa" a "to potwornie, ale inne opcje są jeszcze gorsze". "Nie rozumiem, po co Wam w ogóle te analne" za to my, partyzan1, doskonale rozumiemy po co tobie to zrównanie "to straszne, ale inaczej byłoby jeszcze gorzej" z "hurra, ale jej dopierdoliłem" :) przecież bez tego połowa twojej argumentacji pada jak domek z kart :-) 2008/01/21 20:49:13
@partyzan
"zahaczamy o kwestię definicji zadowolenia, ale ja widzę różnicę między "hurraaaa" a "to potwornie, ale inne opcje są jeszcze gorsze". " Ja też ją widzę, ale dla mojej argumentacji to nie ma żadnego znaczenia. "przecież bez tego połowa twojej argumentacji pada jak domek z kart :-)" Nieprawda. To nie ma znaczenia, czy koleś się ucieszył na zasadzie "jupi! wredne bachory pójdą do domu dziecka!" czy też na zasadzie "no cóż, to przykre, że pójdą do domu dziecka, który tak naprawdę zresztą jest placówką wychowawczą, ale to jest mniejsze zło". Wywalczył taki wyrok i go aprobuje, guzik mnie obchodzi, czy na zasadzie "hura" czy "mniejsze zło", tak czy siak, u mnie jest skreślony. 2008/01/21 21:39:15
@wo: Jesteś bardzo osamotniony w swoim radykalizmie. 85% gospodyń z Gdańska widzi różnicę pomiędzy "hura!", a "mniejsze zło". Dlatego powszechne jest przyzwolenie na odbieranie dzieci niektórym rodzicom i umieszczanie ich w ośrodkach wychowawczych -- właśnie na zasadzie mniejszego zła. Twoje poglądy podzielają chyba tylko betonowi konserwatyści od "ręce precz od rodziny".
"1. Zadowolony z wyroku 2. Niezadowolony z wyroku 3. Masajem" Och, nie bądź nagle taki zerojedynkowy. Oczywiście, że był Masajem. Zapewne słyszałeś o ambiwalentnych uczuciach? Czy może już całkiem zostałeś lutowczykiem? "Nie, teraz obalam Twój słaby argument." Uzależniając ogląd sprawy od arbitralnie przyjętego założenia "kto ma silniejszego adwokata" możemy dojść do dowolnych wniosków. Choćby takiego, że matka jest tak straszna, że cudem, dzięki wspaniałemu adwokatowi, uniknęła 15 lat odsiadki. To jest właśnie mechanizm tworzenia teorii spiskowej: zakładasz tezę, a potem interpretujesz każde odstępstwo jako działanie wszechmocnego czynnika. 2008/01/21 22:00:30
@inz.mru
"Jesteś bardzo osamotniony w swoim radykalizmie. 85% gospodyń z Gdańska widzi różnicę pomiędzy "hura!", a "mniejsze zło". " Ja nie mówię, że nie ma różnicy. Ja mówię, że w tej konkretnie sytuacji ta różnica nie ma znaczenia. "Och, nie bądź nagle taki zerojedynkowy." Są życiowe sytuacje, w których ambiwalentne uczucia nie mają znaczenia. To tak jak w wyborach - nie ma znaczenia, czy postawiłeś krzyżyk przy jakiejś partii politycznej z uczuciem "hura! kocham ich z całego serca!" czy z uczuciem "no niech ktoś już odsunie od władzy tych durni, co są przy niej teraz". "Uzależniając ogląd sprawy od arbitralnie przyjętego założenia "kto ma silniejszego adwokata" możemy dojść do dowolnych wniosków. " Wcale nie "dowolnych". Jedno już wiemy na pewno: to nie jest kochający ojciec. 2008/01/21 23:06:02
@wo:
""przecież bez tego połowa twojej argumentacji pada jak domek z kart :-)" Nieprawda. To nie ma znaczenia, czy koleś się ucieszył" prawda - nie bez przyczyny trzymasz się tego "ucieszył/zadowolony" aż tak kurczowo :) sam popatrz - jeśli zamiast "ucieszył się" wstawimy "poczuł ulgę/nadzieję" a zamiast "aprobuje" "akceptuje" to może się okazać, że gość nie jest podłym złamasem tylko rodzdarym facetem który popełnił w życiu od cholery błędów. tylko że gdzieś tu właśnie jest ta cienka granica między "jak go spotkam to mu dam w ryj" a "jak go spotkam to mu powiem +człowieku, zastanów się, przegiąłeś+. i wysłucham odpowiedzi". ps. a myślałem, że to ja jestem z tych co to "śmierć frajerom"... 2008/01/21 23:08:58
@wo, offtop:
"To tak jak w wyborach - nie ma znaczenia, czy postawiłeś krzyżyk przy jakiejś partii politycznej z uczuciem "hura! kocham ich z całego serca!" czy z uczuciem "no niech ktoś już odsunie od władzy tych durni, co są przy niej teraz". " dla wyniku wyborów rzeczywiście nie, ale chwilę wcześniej, dla podjęcia decyzji ma. i dla własnej oceny słuszności tej decyzji też. inaczej głosowałbym na pis :) 2008/01/21 23:48:08
@WO: "Są życiowe sytuacje, w których ambiwalentne uczucia nie mają znaczenia."
Ale ta do nich nie należy. Sam pisałeś, że byłbyś za posłaniem dzieci do bidula, żeby odłączyć je od praktykującego pedofila. Pozostaje tylko kwestia ustalenia granicy. All I'm saying: Ty masz tę granicę postawioną strasznie wysoko. A nawet więcej: Ty już wiesz, że ta granica nie została przekroczona, a ewentualne wątpliwości tłumaczysz spiskiem adwokatów. Za nic też masz opinie biegłych, którzy uznali przekroczenie granicy (zapewne psychologowie z bardziej szczegółową wiedzą od naszej i doświadczeniem w takich sprawach). Pewnie też są w spisku. "Jedno już wiemy na pewno: to nie jest kochający ojciec." Twoja Stara. 2008/01/21 23:53:11
@partyzan
"prawda - nie bez przyczyny trzymasz się tego "ucieszył/zadowolony" aż tak kurczowo :) " Nieprawda - nie bez powodu usiłujesz zakwestionować moją argumentację żałosnym "zadowolony/umiarkowanie ukontentowany z łagodną domieszką melancholijnej refleksji, że to jednak nie jest najdoskonalszy ze światów". Przy takiej upierdliwości to ja nigdy z niczego nie jestem zadowolony, bo nawet gdy jem z zadowoleniem przepyszny stek, to i tak byłoby lepiej być o 10 lat młodszym i o 10 milionów bogatszym. "że gość nie jest podłym złamasem tylko rodzdarym facetem który popełnił w życiu od cholery błędów" Przecież każdy podły złamas jest rodzdarym facetem który popełnił w życiu od cholery błędów. Na pewno Stalinowi też czasami było smutno. " tylko że gdzieś tu właśnie jest ta cienka granica między "jak go spotkam to mu dam w ryj" a "jak go spotkam to mu powiem +człowieku, zastanów się, przegiąłeś+. i wysłucham odpowiedzi". " Dla mnie wszystko, co chciałbym mu powiedzieć przed daniem mu w ryja, to "posłałeś własne dzieci do domu dziecka", nie słuchając już durnego "ściślej rzecz biorąc, nie chodzi o dom dziecka, tylko o coś bardzo podobnego, a poza tym nie cieszyłem się aż tak bardzo, tylko troszkę". "ps. a myślałem, że to ja jestem z tych co to "śmierć frajerom"..." Za to ja jestem z tych, co to "śmierć krzywdzicielom dzieci". 2008/01/22 00:07:39
@inz.mru
"Sam pisałeś, że byłbyś za posłaniem dzieci do bidula, żeby odłączyć je od praktykującego pedofila. " Co oznacza w praktyce, że akceptowałbym dom dziecka jako alternatywę dla rodzica, któremu natychmiast postawi się prokuratorskie zarzuty za to, co stało się przyczyną przekazania dzieci do domu dziecka. Jeśli sprawa nie ociera się o prokuratora tylko o niewinne "nastawianie dzieci przeciwko", to za daleko do tej granicy. "Twoja Stara." O rodzicielstwie oczywiście wiesz mniej niż ja o grepowaniu gzipów. Dla dobra Twoich niespłodzonych dzieci, niech tak zostanie. Inżynierze, Partyzancie - błagam, zawsze miejscie kondona w portfelu. Mogę wam sponsorować. 2008/01/22 00:14:29
@wo:
"Nieprawda - nie bez powodu usiłujesz zakwestionować moją argumentację" oczywiście, przecież to ja usiłuję wszystkim wcisnąć, że "ja wiem, ze to krzywda, ale to ostatnia szansa" jest przejawem radości. no ale rozumiem, że się zapętliłeś :-p "ja nigdy z niczego nie jestem zadowolony" jesteś zawsze. z siebie. :-p "rodzdarym" no ale moich literówek nie musisz kopiować :p "Na pewno Stalinowi też czasami było smutno." jesteś blisko. wiesz czego. :-p "Dla mnie wszystko, co chciałbym mu powiedzieć przed daniem mu w ryja" twoje prawo (niekodeksowe!). choć, jak pisze inżynier - to kwestia tylko i wyłącznie granicy o której ja z czystym sumieniem nie mogę powiedzieć czy została przekroczona. a wolę takie rzeczy wiedzieć zanim komuś dam w ryj. " "śmierć krzywdzicielom dzieci". " no ale przecież zrobiłeś wyjątek dla matki tych dzieci, chociaż jej krzywdzenie dzieci, odmiennie niż ojca zostało potwierdzone przez sąd w dwóch instancjach. ach zapomniałem, spisek adwokatów, biegłych i sądu. 2008/01/22 00:24:18
@wo:
" niewinne "nastawianie dzieci przeciwko" " niewinne pranie mózgu, dobre sobie. "O rodzicielstwie oczywiście wiesz mniej niż ja o grepowaniu gzipów." schodzisz na poziom "to linuksiarz i złamas. bo każdy linuksiarz to złamas". 2008/01/22 00:36:19
@wo:
"Jeśli sprawa nie ociera się o prokuratora" nie fetyszyzuj tak tego prokuratora też, w pl jeśli złamas nie gasi na dzieciaku fajek ani nie łamie kości a "tylko" kontrolnie paskiem codziennie wpierdoli, prokurator go raczej nie dotknie. o takich krzywdach jak znęcanie bez przemocy w ogóle nie warto wspominać. :( 2008/01/22 09:17:19
@partyzan
"oczywiście, przecież to ja usiłuję wszystkim wcisnąć, że "ja wiem, ze to krzywda, ale to ostatnia szansa" jest przejawem radości. " Na pewno nie ja. Ja twierdzę, że to przejaw akceptacji wyroku. "jesteś zawsze. z siebie. :-p " Według Twoich kryteriów nie jestem, bo siebie też uważam za mniejsze zło - wolałbym być bogatszy, zdrowszy i młodszy. Akceptuję to co jest tylko niechętnie, z braku lepszych rozwiązań. Dokładnie tak samo jak ten złamas akceptuje wyrok. "jesteś blisko. wiesz czego. :-p " Za to Ty jesteś już nie blisko, tylko wpadłeś w jawną głupotę twierdząc, że bycie podłym złamasem wyklucza bycie rozdartym, nieszczęśliwym i pełnym wątpliwości. "niewinne pranie mózgu, dobre sobie. " Każdy rodzic przekazuje jakiś system wartości, a więc według Ciebie każdy rodzic dokonuje "prania mózgu". "schodzisz na poziom "to linuksiarz i złamas. bo każdy linuksiarz to złamas". Schodzę na poziom "obaj gówno wiecie o rodzicielstwie", skoro tacy jesteście bidul happy. I lepiej dla Waszych na szczęście nieistniejących dzieci jest, żeby pozostały nieistniejące, dlatego zawsze przypominam się ze swoją ofertą, paczka dureksów dojdzie kurierem pod wskazany adres. OK? " prokurator go raczej nie dotknie" No więc niech będzie, że nie chodzi o zarzuty karne w sensie pozytywnym (jakie realnie by postawił realnie istniejący urząd) ale chociaż w sensie nominalnym (że ktoś bił i się znęcał, niezależnie od tego, czy uszło na sucho). Gdyby były podstawy do stawiania takowych, złamas by się z pewnością domagał wszczęcia postępowania. Skoro nie było, to znaczy też, że nie było podstaw do odebrania dziecka. 2008/01/22 10:18:41
@wo:
"Na pewno nie ja. Ja twierdzę, że to przejaw akceptacji wyroku. " jassssne. a kto od x postów twierdzi, że się "ucieszył", jest "zadowolony", że "sobie przedłużył". święty mikołaj pewnie. "twierdząc, że bycie podłym złamasem wyklucza bycie rozdartym," nie twierdzę, że _wyklucza_, twierdzę, że nie ma _implikacji_. w żadną stronę. "Każdy rodzic przekazuje jakiś system wartości, a więc według Ciebie każdy rodzic dokonuje "prania mózgu". " nie każdemu rodzicowi z tego powodu sąd nakazuje odebrać dziecko i wysłać na terapię. "bidul happy." raczej mam jakieś zaufanie (jeszcze) do sądów. zwłaszcza gdy ich wyroki pokazują, że kończy się przyzwolenie także na niefizyczne znęcanie nad dziećmi. "Gdyby były podstawy do stawiania takowych, złamas by się z pewnością domagał wszczęcia postępowania. " skąd wiesz, że się nie domagał? nie takie rzeczy prokuratura odrzucała z "braku znamion przestępstwa" o "niskiej szkodliwości" nie wspominając. akurat w bolandzie jest pełne przyzwolenie na krzywdzenie dzieci, byle już narodzonych i dopiero takie rzeczy jak www.nie.com.pl/art6737.htm wzbudzają jakiekolwiek zainteresowanie. co zresztą dotyczy zarówno przemocy wobec dzieci jak i kobiet. a także, o czym dotąd nasze mucho macho społeczeństwo wstydziło się nawet wspomnieć, przemocy kobiet wobec mężczyzn - i takie rzeczy się zdarzają. zresztą nie wiem nawet czy jest w bolandzie przepis karny obejmujący psychiczne maltretowanie dzieciaka, bo przepisu obejmującego wpierdol paskiem _nie ma_. a jak kilka lat temu ktoś (szyszkowska?) zaczął nieśmiało przebąkiwać o jego wprowadzeniu to się podniósł klangor obrońców świętości rodziny i na tym się skończyło. realia prawne są dziś takie, że jak ktoś podejdzie do dorosłego i wlepi mu plaskacza to może mieć proces w trybie karnym, jeśli zrobi coś takiego własnemu dzieciakowi nic mu się nie stanie. plus gwarancja, że dzieciak nie odda. "Skoro nie było, to znaczy też, że nie było podstaw do odebrania dziecka." tylko dwa sądy postanowiły inaczej, bo ruch obrony złamasów dał super adwokata. biegłych też przekupił? sorry, no bonus. wo, poruszyłeś w tej notce cholernie ważną sprawę - relacje między prawami a obowiązkami rodzica, w naszym tradycyjnym społeczeństwie przez mało kogo rozumianą. i za to ci dzięki. (jak deklarowałem w pierwszym komentarzu, nie ma tu między nami niezgody.) czym innym jednak jest twoje podejście do _tej konkretnej_ sprawy: po przeczytaniu artykułu narysowałeś sobie obrazek odpowiadający twoim poglądom i doświadczeniom. dlatego cokolwiek robiła tym dzieciakom matka jest "niewinnym nastawianiem", reakcja ojca musi być "zadowoleniem", wyrok w dwóch instancjach jest tylko zasługą "lepszego adwokata" itd. tylko że to wszystko już jest twoja projekcja. to zresztą nie tylko twoje podejście, już sam tytuł artykułu jest sformułowany tak, żeby czytelnika nastawić negatywnie do ojca. 2008/01/22 10:30:34
@partyzan
"jassssne. a kto od x postów twierdzi, że się "ucieszył", jest "zadowolony", że "sobie przedłużył". święty mikołaj pewnie. " Akceptuje wyrok? Akceptuje. Jakie ot ma znaczenie, że akceptuje go z nutą melancholii. "nie twierdzę, że _wyklucza_," Stwierdziłeś, bo wykluczasz moją interpretację "podły złamas" wysuwając za argument "wcale nie, bo rozdarty i pełen wątpliwości". "raczej mam jakieś zaufanie (jeszcze) do sądów. " nie fetyszyzuj tak tego sądu też, w pl jeśli złamas nie gasi na dzieciaku fajek ani nie łamie kości a "tylko" kontrolnie paskiem codziennie wpierdoli, sąd go raczej nie dotknie. o takich krzywdach jak znęcanie bez przemocy w ogóle nie warto wspominać. :( "skąd wiesz, że się nie domagał?" Bo nic o tym nie pisze wspomagający go Ruch Obrony Złamasów na swoim łebsajcie. "biegłych też przekupił? " Przecież tak zwani biegli w polskim wymiarze sprawiedliwości to od zawsze najsłabsze ogniwo. "reakcja ojca musi być "zadowoleniem"" Moja kiszka stolcowa jest po prostu dostatecznie pojemna, bym miał w dupie także to, czy swoją satysfakcję dawca spermy mieszał z większą czy mniejszą porcją melancholii. "to zresztą nie tylko twoje podejście, już sam tytuł artykułu jest sformułowany tak, żeby czytelnika nastawić negatywnie do ojca." Nigdy nie byłeś ojcem, dlatego właśnie używasz tego słowa wobec faceta, którego wkład w wychowanie dziecka ograniczał się jak dotąd do wytrysku bez gumki. Ja jednak wolę go charakteryzować jako dawcę spermy. Z dobrym prawnikiem. 2008/01/22 11:08:05
@wo:
"Akceptuje wyrok? Akceptuje." no proszę - z "żądał", przez "był zadowolony", "ucieszył się" i "aprobuje" zszedłeś do "akceptuje" - czynisz postępy. :-) " wykluczasz moją interpretację " nie uważam jej za jedyną możliwą. "nie fetyszyzuj tak tego sądu też, w pl jeśli złamas nie gasi na dzieciaku fajek ani nie łamie kości a "tylko" kontrolnie paskiem codziennie wpierdoli, sąd go raczej nie dotknie. o takich krzywdach jak znęcanie bez przemocy w ogóle nie warto wspominać." tym razem _dotknął_. stwierdził, i to jest część wyroku, że u matki dzieciom dzieje się _krzywda_ niefizyczna. niezależnie od tego, że w twoim obrazku to musi być "niewinne nastawianie". ""skąd wiesz, że się nie domagał?" Bo nic o tym nie pisze wspomagający go Ruch Obrony Złamasów na swoim łebsajcie. " może i tak być. zostaje to co wyciąłeś - czy w pl taka forma przemocy niefizycznej _w ogóle_ jest karalna. bo przecież jeśli nie jest to ten znakomity adwokat z ruchu mu powiedział od razu, żeby sobie prokuratora odpuścił... "Przecież tak zwani biegli w polskim wymiarze sprawiedliwości to od zawsze najsłabsze ogniwo. " w odróżnieniu oczywiście od bloggera, który przeczytał półdługi artykuł w codziennej gazecie i już doskonale wie, że było tylko "niewinne nastawianie". ja wiem, że nawet ekspierd był biegłym (a przynajmniej tak się przedstawiał), co nie zmienia faktu, że nie wiemy o tych biegłych _nic_ i przynajmniej ja nie zamierzam kwestionować ich kompetencji tylko dlatego, że nie pasują mi do wizji. "Nigdy nie byłeś ojcem, dlatego właśnie używasz tego słowa wobec faceta, którego wkład w wychowanie dziecka ograniczał się jak dotąd do wytrysku bez gumki. " nieprawda - sąd rodzinny zawiesił widzenia półtora roku temu, co znaczy, że przez pięć czy sześć lat te widzenia były. nie wiem jak wyglądały, czy ten facet chciał swoim córkom, tak jak jeden z piszących tutaj po prostu powiedzieć, że ten pasztet to nie ich wina, pokazać, że mu wciąż zależy? gdyby było tak, że on się spuścił, zniknął, po pięciu latach wrócił z adwokatem, kontrolnie wpierdolił ex-małżonce i odebrał jej sądownie dzieci... tylko tak nie było i widać to nawet z tego artykułu. niezależnie od wielkości twoich kiszek, świat nie jest taki prosty. 2008/01/22 11:13:29
@partyzan
"no proszę - z "żądał", przez "był zadowolony", "ucieszył się" i "aprobuje" zszedłeś do "akceptuje" - czynisz postępy. :-)" To nie ma znaczenia dla tej sprawy. "tym razem _dotknął_." Słowem, jeśli Ty wątpisz w wymiar sprawiedliwości - to wątpisz. Jeśli ktoś inny wątpi - to wyznaje teorię spiskową. "w odróżnieniu oczywiście od bloggera, który przeczytał półdługi artykuł w codziennej gazecie i już doskonale wie, że było tylko "niewinne nastawianie". " W odróżnieniu oczywiście od blogokomentatora, który przeczytał blogonotkę i już doskonale wie, że było to "znęcanie się psychiczne". "tylko tak nie było i widać to nawet z tego artykułu. " Widać. 2008/01/22 11:25:51
@wo:
" To nie ma znaczenia dla tej sprawy. " _intencje_ tego faceta mają znaczenie kolosalne. no ale jeśli _dla ciebie_ nie mają, to chyba możemy na tym zakończyć. "Słowem, jeśli Ty wątpisz w wymiar sprawiedliwości - to wątpisz. Jeśli ktoś inny wątpi - to wyznaje teorię spiskową. " tak samo jak ty przecież, tylko w drugą stronę :-) pozostaje wciąż pytanie - czy w ogóle _da się_ w naszym prawie kogoś oskarżyć o taką formę przemocy. odpowiedzi nie znam a to ważne skoro istnieją formy przemocy wobec dzieci, które karalne nie są. "W odróżnieniu oczywiście od blogokomentatora" i sądów dwóch instancji... :-) 2008/01/22 20:12:22
@wo: "O rodzicielstwie oczywiście wiesz mniej niż ja o grepowaniu gzipów."
Och, i dzięki temu posiadłeś zdolności telepatyczne do rozsądzania "z całą pewnością" kogo kocha typek z artykułu na dziesięć akapitów. To już jest takie ssanie palucha, że tylko Twoja Stara na to odpowie. 2008/01/23 12:45:06
@partyzan
"tak samo jak ty przecież, tylko w drugą stronę :-) " Kto z nas dwóch użył głupkowatego argumentu o teorii spiskowej: 1. Ja 2. Ty 3. Ty, ale za to bardzo niechętnie - nie zrobiłeś tego z zadowoleniem, tylko z melancholijnym westchnieniem, że to nie jest najdoskonalszy ze światów @inz.mru "Och, i dzięki temu posiadłeś zdolności telepatyczne do rozsądzania "z całą pewnością" kogo kocha typek z artykułu na dziesięć akapitów." Tak. Jeśli osadzenie własnych dzieci w zakładzie wychodawczym uważasz, ża sprawiedliwy wyrok i mniejsze zło, to ich nie kochasz. As fuckin simple as that. Jednego akapitu na to wystarczy. 2008/01/23 13:25:31
@wo:
oczywiście ty - wyskoczyłeś z "dostarczonym przez stowarzyszenie złamasów adwokatem". :-p a do obrazka oprócz genialnego adwokata przecież potrzebujesz jeszcze niekompetentnych a najlepiej pewnie przekupionych biegłych. mamy dwa wyjścia 1. przyjąć z braku lepszej wiedzy, że sąd się zachował przyzwoicie, biegli byli na rozsądnym poziomie kompetencji etc 2. przyjąć, że w procesie _coś_ faworyzowało jedną ze stron, ale wtedy ja mam takie samo prawo naciągać jak ty :-p 3. poznać lepiej sprawę - jeśli np. wykażesz, że gość żądał umieszczenia, albo coś takiego oczywiście przyznam ci rację, na razie nie wiemy obaj nic ponad artykuł 4. dać sobie siana 5. (w imię tradycji) masaj 2008/01/23 15:03:47
@wo: "Jeśli osadzenie własnych dzieci w zakładzie wychodawczym uważasz, ża sprawiedliwy wyrok i mniejsze zło, to ich nie kochasz."
O "uważaniu za sprawiedliwy wyrok" pisałem już z fafnaście razy, ale nie zaszkodzi jeszcze raz: to nadinterpretacja tekstu wypowiedzianego przez _Dorotę_Frontczak_ i przypisanie go ojcu aka złamasowi. Ty chyba sobie podstawiasz "dobro" w miejsce "mniejsze zło". To, że ktoś prowadzi syna do dentysty nie oznacza, że: a) życzy mu bólu b) nie kocha go c) uważa wyrwanie zęba za sprawiedliwe. Akceptacja mniejszego zła zawsze oznacza odrzucenie większego zła. Np. w imię miłości. 2008/01/23 16:10:58
@partyzan
oczywiście ty - wyskoczyłeś z "dostarczonym przez stowarzyszenie złamasów adwokatem". Pytałem, kto wyskoczył z pseudoargumentem "to co mówisz, to teoria spiskowa". @inz.mru "Ty chyba sobie podstawiasz "dobro" w miejsce "mniejsze zło". To, że ktoś prowadzi syna do dentysty nie oznacza," Tobie się najwyraźniej wydaje, że zamknąć dziecko w zakładzie wychowawczym to jak zaprowadzić dziecko do dentysty. Niechaj kondona Ci nie zabraknie, ilekroć otrzesz się o ryzyko zostania dawcą spermy. 2008/01/23 16:33:27
@wo: 'Pytałem, kto wyskoczył z pseudoargumentem "to co mówisz, to teoria spiskowa".'
Ja. I pisałem Ci już na czym polega mechanizm teorii spiskowej w tym przypadku. "Tobie się najwyraźniej wydaje, że zamknąć dziecko w zakładzie wychowawczym to jak zaprowadzić dziecko do dentysty." Tobie się najwyraźniej wydaje, że każda analogia musi być równoważna. 2008/01/23 19:25:09
@inz.mru
"Ja. I pisałem Ci już na czym polega mechanizm teorii spiskowej w tym przypadku. " To jest argument głupi bo odwracalny. Każdy człowiek wyrażający dowolną wątpliwość co do dowolnego wyroku może być tak skrytykowany. Inteligentny dyskutant powinien sobie takie argumenty odpuścić (podobnie jak równie uniwersalne pseudoargumenty typu "twoja wypowiedź kojarzy mi się z X"). "Tobie się najwyraźniej wydaje, że każda analogia musi być równoważna. " Go ahead, znajdź inną, wiernie oddającą całą krzywdę dziecka zamkniętego w zakładzie wychowawczym. 2008/01/24 00:00:34
@wo:
"Każdy człowiek wyrażający dowolną wątpliwość co do dowolnego wyroku może być tak skrytykowany." nieprawda. wątpliwość "coś śmierdzi, bo sąd odmawiał powoływania świadków na wnioski jednej strony" albo "bo sąd zignorował część dowodów" jest jak najbardziej ok; wątpliwość "coś śmierdzi, bo sąd wydał inny wyrok niż ja bym to zrobił po przeczytaniu małego artykułu o procesie" nie. dlatego tutaj jedyna sensowna wątpliwość dotyczy odmowy sądu zapoznania się z aktami równoległej sprawy karnej. wartoby poznać uzasadnienie podane przez sąd, nie przefiltrowane przez p. frontczak. (a także upewnić się czy prawo w ogóle pozwala na uwzględnienie takiego dowodu!) 2008/01/24 13:43:01
@partyzan
"wątpliwość "coś śmierdzi, bo sąd odmawiał powoływania świadków na wnioski jednej strony" albo "bo sąd zignorował część dowodów" jest jak najbardziej ok; wątpliwość "coś śmierdzi, bo sąd wydał inny wyrok niż ja bym to zrobił po przeczytaniu małego artykułu o procesie" nie. " A wątpliwość: "nie fetyszyzuj tak tego prokuratora też, w pl jeśli złamas nie gasi na dzieciaku fajek ani nie łamie kości a "tylko" kontrolnie paskiem codziennie wpierdoli, prokurator go raczej nie dotknie"? "wartoby poznać uzasadnienie podane przez sąd, nie przefiltrowane przez p. frontczak." Koleś z Ruchu Obrony Złamasów przedstawił swój komentarz na swojej stronie. Gdyby miał do powiedzenia coś, co pominięto w artykule - to by to napisał. 2008/01/24 14:27:01
@wo:
"A wątpliwość:" to nie wątpliwość, to _fakt_. w polsce wpierdolenie własnemu dziecku karalne nie jest i trzeba ostro przegiąć (najczęściej z końcówką w szpitalu) żeby się tym nasza sprawiedliwość zainteresowała. "Koleś z Ruchu Obrony Złamasów przedstawił" znaczy ten troglodyta, który nie umie nawet w miarę poprawnego zdania złożyć? puhleeze. 2008/01/24 14:29:41
@partyzan
"to nie wątpliwość, to _fakt_." A to, że Ruch Obrony Złamasów otoczył owego złamasa fachową opieką prawną, na którą nie mogła liczyć matka choćby ze względu na brak Ruchu Obrony Matek - to nie fakt? "znaczy ten troglodyta, który nie umie nawet w miarę poprawnego zdania złożyć" Jeśli kogoś bronią tylko troglodyci... to już samo w sobie dużo wyjaśnia. 2008/01/24 14:43:13
@wo:
"fachową opieką prawną" jasne, wygrał sprawę bo miał lepszego adwokata. a miał lepszego adwokata bo wygrał sprawę. a wszystko za sprawą wszechpotężnego ruchu obrony złamasów zarządzanego przez kolesia, który nawet poprawnie po polsku nie mówi. tak se to tłumacz. "Jeśli kogoś bronią tylko troglodyci... to już samo w sobie dużo wyjaśnia." jeśli kogoś bronią tylko bloggerzy po przeczytaniu pół strony... :-p resztę sam sobie dopowiedz. ps. nie jesteś w stanie mnie obrazić, nie musisz próbować :-p 2008/01/24 15:45:27
@wo:
"brak Ruchu Obrony Matek" skoro 97% procesów o opiekę matki wygrywają to po co im ruch obrony? skądś biorą tych lepszych adwokatów i jakoś przekupują biegłych ;) a tak poważnie, to nie jest tak źle: samodzielne-matki.free.ngo.pl/index.html samotnematki.most.org.pl/ oczywiście te ruchy zajmują się raczej sprawami alimentów niż praw rodzicielskich - bo taki jest główny problem rozwiedzionych matek. 2008/01/24 16:11:54
@partyzan
"oczywiście te ruchy zajmują się raczej sprawami alimentów niż praw rodzicielskich" Zatem w tej konkretnie sprawie wysoce prawdopodobne jest to, że złamas miał dodatkowe wsparcie a matka nie. "jeśli kogoś bronią tylko bloggerzy po przeczytaniu pół strony... :-p resztę sam sobie dopowiedz. " Rzucisz namiar na bloga Doroty? 2008/01/24 23:11:58
@wo:
"Zatem w tej konkretnie sprawie wysoce prawdopodobne jest to, że złamas miał dodatkowe wsparcie a matka nie. " zatem w tej konkretnie sprawie wysoce prawdopodobne jest, że podobny w obu instancjach wyrok został wydany przez sąd uczciwie, po dokładnym zapoznaniu się z sytuacją, dla dobra dzieci. ziew. "Rzucisz namiar na bloga Doroty?" chyba nie chcesz powiedzieć, że artykuł uważasz za _obronę_? :-) 2008/01/25 00:15:44
@partyzan
"zatem w tej konkretnie sprawie wysoce prawdopodobne jest, że podobny w obu instancjach wyrok został wydany przez sąd uczciwie, po dokładnym zapoznaniu się z sytuacją, dla dobra dzieci. " zatem w tej konkretnie sprawie wysoce prawdopodobne jest, że złamas miał lepsze wsparcie prawne. Ziew (skąd się biorą w internecie typki, którym chce się rzucać takimi pseudoargumentami?). "chyba nie chcesz powiedzieć, że artykuł uważasz za _obronę_? :-) " chyba nie chcesz powiedzieć, że artykuł uważasz za wsparcie złamasa? 2008/01/25 08:52:56
@wo:
zatem w tej konkretnie sprawie wysoce prawdopodobne jest, że podobny w obu instancjach wyrok został wydany przez sąd uczciwie, po dokładnym zapoznaniu się z sytuacją, dla dobra dzieci. ziew. (potrafisz lepiej chyba :-p) "chyba nie chcesz powiedzieć, że artykuł uważasz za wsparcie" nie. :-p za próbę przedstawienia faktów. (czy jakiejś ich części) 2008/01/25 14:00:19
Nie rozumiem twojego agresywnego komentarza.Skoro tak jak wiele feministek narzekasz na trudy opieki nad dzieckiem,to czemu nie popierasz ruchu dążącego do tego,aby opiekę sprawował właśnie ojciec a to matka -jak teraz piszesz o ojcach- brała dziecko na weekend i płaciła alimenty...???
I skąd Ci przychodzi do głowy,że opiekuńczego męża żadna żona by się nie pozbyła... Czy w takim razie rozwódki nie powinny mieć prawa do pracy,bo kobity,która łożyła na dom to żaden mąż by się nie pozbył. Jeżeli chcesz wiedzieć,to ruch Obrony Praw Mężczyzn i Ruch Obrony Praw Ojca i Dziecka w przeciwieństwie do ruchów feministycznych działają właśnie z nieegoistycznych pobudek.Tam się właśnie mówi o prawie DZIECKA do OJCA a nie o prawie kobiety do jej brzucha.Wiedział byś o tym, gdybyś się pofatygował najpierw na strony takich ruchów. Np. Stowarzyszenie Centrum Praw Ojca i Dziecka ( www.prawaojca.org/index.php )działa dla dzieci a jego hasłem jest "Broniąc praw dziecka do ojca bronimy ojcowskiego honoru".Ty natomiast oskarżasz ich swoje urojenie,którego wyzbyłbyś się,gdybyś poznał właśnie tę prawdę. Piszeż te swoje "pewnie dla tego" "nie wierzę w te historie" a to są realne ludzkie tragedie. Idź i porozmawiaj z tymi ludźmi. Ciekawe czy zgwałconej nastolatce też byś powiedział prosto w oczy nie "wierzę w tego typu historie, dziewczyny zawsze prowokują a potem rozmyślają się w trakcie albo w ogóle zmyślają wszystko po fakcie"? Ciebie też mogą spotkać problemy wynikające z dyskryminacji ojców.Ciebie też mogą spotkać problemy na rynku pracy związane z ingerencją władz w wolność tego rynku,ty też musiałeś przejść służbę wojskową. Potrafię dostrzec motywy w mężczyznach,którzy w obecności kobiet robią z siebie wielkich feministów. Ale negowanie w obecności tylko mężczyzn (w dodatku obcych) sowich praw jest dla mnie wynikiem jakiejś małości ducha i uleganiu instynktowi "obrońcy kobiet" tam, gdzie nie ma powodu jemu ulegać. 2008/01/25 16:48:27
@partyzan
"ziew." Plonk warning za używanie takich argumentów. Jak nie masz nic merytorycznego do powiedzenia, zachowaj to dla siebie. @adamibndkrzysztof Spacja to taki podłużny klawisz, który masz na dole klawiatury. Naciskaj ją zawsze po postawieniu kropki, przecinka, pytajnika, wykrzyknika itp. "Czy w takim razie rozwódki nie powinny mieć prawa do pracy,bo kobity,która łożyła na dom to żaden mąż by się nie pozbył. " Pytajnik robisz przez shift + slash. Stawiaj go na końcu zdań będących pytaniami. "Wiedział byś o tym, gdybyś się pofatygował najpierw na strony takich ruchów. " Pofatygowałem się i uznałem, że stronę prowadzi półanalfabeta. "Piszeż te swoje "pewnie dla tego"" O nie nie nie nie nie. "Pewnie dla tego" to mógłby napisać półanalfabeta, prowadzący stronę ruchu obrony złamasów. "ty też musiałeś przejść służbę wojskową" Nie. "Ale negowanie w obecności tylko mężczyzn (w dodatku obcych) sowich praw" Nie uważam, żeby sowom należały się jakieś szczególne prawa. 2008/01/25 21:57:19
@wo:
"merytorycznego" po co skoro zlewasz i popisujesz się tanią retoryką? "Nie uważam, żeby sowom " o jak choćby tu. 2008/01/25 22:10:56
@partyzan
"po co skoro zlewasz i popisujesz się tanią retoryką? " Podałem merytoryczne uzasadnienie mojej tezy, że wysoce prawdopodobne jest to, że w tej sprawie obie strony miały równie dobre wsparcie prawne. Ty nie podałeś żadnego uzasadnienia dla swojego przekonania, że "wyrok został wydany przez sąd uczciwie, po dokładnym zapoznaniu się z sytuacją, dla dobra dzieci". "o jak choćby tu. " Och jaki jestem okropny, że wyśmiałem ten bełkot. 2008/01/25 23:24:31
@wo:
"Podałem merytoryczne uzasadnienie mojej tezy, że wysoce prawdopodobne jest to, że w tej sprawie obie strony miały równie dobre wsparcie prawne." z tą tezą mógłbym się zgodzić ;) ...ale miałeś przeciwną. z lektury stron 'prawaojca' wychodzi mi na to, że ich realna pomoc prawna sprowadza się do dwóch godzin tygodniowo hotlajnu (czy raczej koldlajnu) gdzie jak się dodzwonisz to możesz porozmawiać z adwokatem. nawet chciałem spróbować zadzwonić ale tu wstroneojca.pl/content/view/47/33/ znalazłem info, że nawet to jest zawieszone. oczywiście ten cały troglodyta był na procesie, ale chyba nie podejrzewasz, że to on stanowił wsparcie prawne. :) natomiast nigdzie nie ma żadnej choćby sugestii (poza twoją), że stowarzyszenie jemu czy komukolwiek zapewniło adwokata na proces. " Ty nie podałeś żadnego uzasadnienia dla swojego przekonania, że "wyrok został wydany przez sąd uczciwie " wyroki sądów obu instancji były "podobne", utrzymanie sensu wyroku w procesie apelacyjnym daje podstawę do stwierdzenia: "wysoce prawdopodobne jest, że podobny w obu instancjach wyrok został wydany przez sąd uczciwie". "wyśmiałem ten bełkot." no właśnie wyśmiałeś na dobrą sprawę tylko literówki i błędy językowe. a jakoś nie lubię wyśmiewania literówek. może dlatego, że moje to najczęściej freudowskie potyłki w stylu bardziej goatse niż playboya... ;-) 2008/01/26 09:57:00
@partyzan
"no właśnie wyśmiałeś na dobrą sprawę tylko literówki i błędy językowe. " Jak piszę w sąsiedniej notce o akapitach, niezdolność do poprawnego wyrażania swoich myśli najczęściej zdradza nędzę tych myśli. Pisząc "Potrafię dostrzec motywy w mężczyznach,którzy w obecności kobiet robią z siebie wielkich feministów. Ale negowanie w obecności tylko mężczyzn (w dodatku obcych) sowich praw jest dla mnie wynikiem jakiejś małości ducha" facet buduje jakąś absurdalną konstrukcję myślową, zgodnie z którą człowiek powinien mieć inne poglądy, gdy go słuchają kobiety i inne, gdy jest tylko w męskim gronie. Już sama taka teza jest idiotyczna - nie szanuję ludzi, którzy swoje poglądy uzależniają od tego, kto ich słucha. Jednak gościu dodaje do tego następny idiotyczny błąd - zakłada, że kobiety (z racji wrodzonej głupoty?) nie czytają blogów, więc na blogu jest się "w obecności tylko mężczyzn". Słowem, w jego wypowiedzi mamy przynajmniej dubeltowy idiotyzm. To w ogóle nie zasługuje na poważną polemikę, wyłącznie na szyderstwo. Porady, które mu udzieliłem, mają zresztą wartość uniwersalną i dla niego samego lepiej byłoby, gdyby je przeczytał i ze skruchą wcielił w życie. Ale dla,mnie,koleś,nie,jest,żadnym,partnerem,do,rozmowy. 2008/01/26 11:21:13
@wo:
"Jak piszę w sąsiedniej notce o akapitach, niezdolność do poprawnego wyrażania swoich myśli najczęściej zdradza nędzę tych myśli" pełna zgoda. dlatego wybrałem właśnie przykład ewidentnej literówki. 2008/01/26 12:02:11
@partyzan
"pełna zgoda. dlatego wybrałem właśnie przykład ewidentnej literówki." Zatem: 1. Cała reszta moich zarzutów wydała Ci się słuszna 2. Wybrałeś przykład pochodzący z samego środka bełkotu o tym, że my tu na blogu w czysto męskim gronie powinniśmy mieć inne poglądy, niż kiedy nas mogą słuchać feminazistki (zgadzając się z moją krytyką tego rozumowania) Ergo: Przyczepiłeś się zupełnie idiotycznie do żartobliwej puenty. 2008/01/26 12:45:46
@wo: (sam się prosisz)
"1. Cała reszta moich zarzutów wydała Ci się słuszna " nie było tam żadnych. jeno szyderstwa z językowej nieporadności delikwenta, stwierdzenie, że stronę 'prawaojca' prowadzi półanalfabeta oraz stwierdzenie faktu, że nie byłeś w wojsku. "bełkotu o tym, że my tu na blogu w czysto męskim gronie powinniśmy mieć inne poglądy, niż kiedy nas mogą słuchać feminazistki (zgadzając się z moją krytyką tego rozumowania) " no ale skoro tak sam się prosisz... to oryginalne zdanie brzmiało: "Potrafię dostrzec motywy w mężczyznach,którzy w obecności kobiet robią z siebie wielkich feministów." - musisz bardzo się starać, żeby "potrafię dostrzec motywy" zrozumieć jako "uważam, że powinniśmy" a "robią z siebie feministów" jako "mają inne poglądy". no ale jak rozumiem, łatwiej ci totalnie przekręcić sens zdania a potem napieprzać słomianą kukłę - też dostrzegam twoje motywy, co nie znaczy, że uważam taką technikę za wartościową. :-p swoją drogą już zupełnie śmiesznie wypadłeś - jako przykład wybrałeś zdanie które nie dość, że jest napisane prawie poprawnie to jeszcze ma sens. ;-) "żartobliwej puenty." poczucie humoru też nas różni... 2008/01/26 13:26:59
Ale żeś Orliński pojechał w tej notce. Zrobiłeś z siebie kretyna i jeszcze dzielnie walczysz w komentarzach. Gościu, trochę samokrytyki.
2008/01/26 13:27:22
@partyzan
"jeno szyderstwa z językowej nieporadności delikwenta, " Jego nieumiejętność językowa podpada już pod to, o czym piszę w wątku o akapitach. Zgodziłeś się z diagnozą "Jak piszę w sąsiedniej notce o akapitach, niezdolność do poprawnego wyrażania swoich myśli najczęściej zdradza nędzę tych myśli." "stwierdzenie, że stronę 'prawaojca' prowadzi półanalfabeta" Zamiast, oczywiście, jak kolega Partyzan kulturalnie nazwać to troglodytą, to zupełnie co innego. "a "robią z siebie feministów" jako "mają inne poglądy". " Jeżeli "robi z siebie", to znaczy, że w rzeczywistości ma inne. "swoją drogą już zupełnie śmiesznie wypadłeś - jako przykład wybrałeś zdanie które nie dość, że jest napisane prawie poprawnie to jeszcze ma sens." Idiotyczne zdania zwykle mają sens - tyle że idiotyczny. "poczucie humoru też nas różni..." Jak i w ogóle potencjał intelektualny. 2008/01/26 13:30:09
@adegie
"Ale żeś Orliński pojechał w tej notce. Zrobiłeś z siebie kretyna i jeszcze dzielnie walczysz w komentarzach. Gościu, trochę samokrytyki." Ale żeś anonimowy palancie pojechał w tym komentarzu. Zrobiłeś z siebie kretyna i jeszcze tchórzliwie zrezygnujesz z walki w komentarzach. Gościu, trochę samokrytyki. 2008/01/26 13:47:06
Ale żeś Orliński czujny w monitorowaniu nowych komentarzy na blogu. Chciałem ci (co prawda mało subtelnie) zwrócić uwagę, że zanim wdasz się w pyskówkę w komentarzach, czasami warto przeczytać drugi raz to co się naskrobało. Wiem, że przejaskrawienia są jednym z powodów, dla których wejście od czasu do czasu na tego bloga jest przyjemną rozrywką, ale teza, że problem praw ojca (dyskryminacja przed sądami rodzinnymi, nielegalne ograniczanie możliwości spotykania się z dzieckiem, wykorzystywanie fałszywych oskarżeń do walki o dziecko) sprowadza się do tego, że jakiemuś
"złamasowi" nie chciało się zmieniać obsranej pieluchy, łagodnie mówiąc nie broni się. Owszem, jako felietonista, masz prawo spłycać, przejaskrawiać i uogólniać poruszając się na granicy "pieprzenia głupot". Natomiast ja jako czytelnik (w dodatku na skutek Twojej wspaniałomyślności wyposażony w możliwość komentowania), mam prawo gdy IMHO tę granicę przekroczyć, napisać to w ostrych słowach. Tym bardziej, że w głębi swojej zadziornej, ślizgającej się po powierzchni rzeczy duszy, wiesz że napisałeś kawał głupot. pozdrawiam 2008/01/26 13:54:58
@adegie
"Chciałem ci (co prawda mało subtelnie) zwrócić uwagę, że zanim wdasz się w pyskówkę w komentarzach, czasami warto przeczytać drugi raz to co się naskrobało" A ja chciałem Ci (z adekwatnym poziomem subtelności) zwrócić uwagę na to, że jak masz jakiś merytoryczny zarzut, to go zarzuć; jak nie masz, to wypad. Masz? Nie wygląda na to. "teza, że problem praw ojca (...) sprowadza się do tego, że jakiemuś "złamasowi" nie chciało się zmieniać obsranej pieluchy, łagodnie mówiąc nie broni się." Ani nawet nie atakuje, bo tak sformułowanej tezy nie stawiałem. "Natomiast ja jako czytelnik (w dodatku na skutek Twojej wspaniałomyślności wyposażony w możliwość komentowania), mam prawo gdy IMHO tę granicę przekroczyć, napisać to w ostrych słowach. " Skoro nie miałeś merytorycznego zarzutu do żadnego konkretnego punktu wypowiedzi, to szkoda, że nie zachowałeś tego dla siebie, no ale oczywiście korzystaj sobie z wspaniałomyślnie pozostawionej możliwości komentowania. Dla mnie cały ten ruch obrony złamasów to coś równie komicznego, jakby prezes Kaczyński założył ruch obrony użytkowników kont bankowych. Klienci banków z pewnością mają różne problemy, ale co o tym może wiedzieć prezes Kaczyński? Analogicznie, co taki weekendowy tatuś może wiedzieć o ojcostwie? Ja nawet odmawiam porozwodowemu dawcy spermy prawa do posługiwania się tym pięknym słowem (oczywiście, "odmawiam prawa" w sensie moralnym, nie kodeksowym). 2008/01/26 14:32:22
@wo
"Ani nawet nie atakuje, bo tak sformułowanej tezy nie stawiałem." Moim zdaniem, jednak stawiasz. Stwierdzasz że "ruch praw ojca" jest tak naprawdę akcją ochrony interesów złamasów. A złamasy te są złamasami a nie prawdziwymi ojcami dlatego, że nie mają udziału w codziennej harówie związanej z wychowywaniem latorośli. "Skoro nie miałeś merytorycznego zarzutu do żadnego konkretnego punktu wypowiedzi, to szkoda, że nie zachowałeś tego dla siebie,(...)" No ale przecież wyłuszczam już w trzecim poście mój wielgachny zarzut, że w uogólnieniach (bronieni przez ruch "ojcowie" to zawsze "ojcowie weekendowi", "ojcowie weekendowi" są weekendowi, bo nie chcieli zmieniać pieluch etc.) posuwasz się kilka kilometrów za daleko. Wybacz jeśli ten zarzut formułuję zbyt nieczytelnie. Dodam do tego jeszcze w tym momencie nie tyle zarzut, ale raczej obserwację, że czasami chyba więcej wysiłku wkładasz w rozgrywanie ciętych ripost pod notką niż w treść samej notki;) Co of course służy dobrze temperaturze dyskusji na blogu i przyczynia się do ogólnego entertainment bloga odwiedzających. "Dla mnie cały ten ruch obrony złamasów to coś równie komicznego, (...) Analogicznie, co taki weekendowy tatuś może wiedzieć o ojcostwie?" Masz rację, ale dlaczego zakładasz że ruch praw ojca to ruch praw weekendowych tatusiów? Takie właśnie uogólnienia glanują jakość twojego wywodu. 2008/01/26 15:22:16
@wo:
" Jeżeli "robi z siebie", to znaczy, że w rzeczywistości ma inne. " brawo! jeszcze trochę i zrozumiesz. postaraj się, potrafisz. " Idiotyczne zdania zwykle mają sens - tyle że idiotyczny. " trafił swój na swego. " Jak i w ogóle potencjał intelektualny. " i bogu niech będą dzięki! |
|
"Dlatego nie wierzę w historie typu „ja byłbym dobrym ojcem, ale ta jędza moja żona razem z tą wiedźmą moją teściową nie dały mi szansy i wyrzuciły mnie z domu”. Jeśli cię wyrzuciły, to pewnie dlatego, że na nic się nie umiałeś przydać, złamasie."
Odbiło ci? Może jeszcze zaczniesz jakąś audycję porad rodzinnych w Radiu Maryja prowadzić, o tym jak powinna wyglądąć idealna rodzina? Słyszałeś o czymś takim jak rozwód? Może sięgnij do "twardych empirycznych faktów" i sprawdź, ile małżeństw się rozpada i po jakim czasie trwania. Dowiedz się, po jakie środki sięgają rozwodzący się ludzie w walce o dziecko - nierzadkie jest oskarżanie współmałżonka o molestowanie.
Już ci kiedyś pisałem: żyjesz w izolowanym wyidealizowanym świecie, gdzie wszystko jest piękne, ludzie są mili, kulturalni, inteligentni, mają poczucie humoru i dobry gust muzyczny, nawalone nastolatki nie bzykają się na imprezach, komputery raz wyjęte z pudełka działają do momentu SWChKN, SUVem można dojechać wszędzie, a jeśli się zepsuje, to mili państwo z assistance odwiozą do czterogwiazdkowego hotelu itd. itp. Ale świat niestety taki nie jest. Może być milion powodów, dla którego żona do spóły z teściową wyrzucają faceta z domu i odcinają mu dostęp do dziecka (NIE mówimy tutaj tylko o niemowlakach): dziecko mogło być owocem wpadki niedojrzałych ludzi (albo i dojrzałych), którzy po latach nie mogą na siebie patrzeć, albo teściowa nie znosiła zięcia od samego początku i ryjąc przez lata w końcu doprowadziła do rozpadu rodziny córki, albo zwyczajnie kobieta znalazła sobie innego partnera.
"Gdyby na mnie jako ojca spadło takie nieszczęście, nie mówiłbym o swoich prawach. Mówiłbym o swoich obowiązkach."
Gdyby twoja żona odeszła do innego faceta i w orzeczeniu rozwodowym uzyskała zakaz wszelkich twoich kontaktów z dziećmi na bazie np. tego, że je molestowałeś lub znęcałeś się nad nimi, śpiewałbyś zupełnie inaczej.
Chyba za dużo czytasz prawicowych pojebów z psychiatryka, bo ostatnimi czasy poziomem logiki argumentacji (vide twarde liczby prof. Środy) niebezpiecznie zaczynasz się do nich zbliżać.