Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Now Playing (48)

Gdyby nie wikipedia, nigdy nie dowiedziałbym się, że istnieje taki gatunek muzyczny jak geek rock. Gugiel jednak wywala tyle ciekawostek po wpisaniu geek couture czy geek cuisine, że geek rock staje się historycznie nieuchronny jak ogólnoświatowa rewolucja proletariacka.
Piosenka, która ostatnio za mną chodzi, to podobno typowy przykład geek rocka, choć pochodzi z roku 1953, kiedy jeszcze „rock” oznaczał skałę a „geek” faceta odgryzającego kurczakom głowy w cyrku. Faktycznie chodzi jednak za mną we współcześniejszym coverze duetu They Might Be Giants.
Dla geeka rozkoszna w tej piosence jest jej antyintelektualność. Pozornie jej temat jest bardzo geekowski: refren piosenki informuje nas, że Istambuł był kiedyś Konstantynopolem, a zwrotka dodaje do tego, że nawet Nowy Jork nazywano kiedyś Nowym Amsterdamem. U szanującego się nerda te hasła wywołują pokusę wygłoszenia długiego wykładu o tym, w jakich okolicznościach jedno miasto zmieniło się w drugie, zanudzając na śmierć nieszczęśnicę, która już nigdy nie umówi się z nami na randkę.
Podmiot liryczny w obu przypadkach ucina sprawę w zarodku. „Dlaczego to zmienili? Pojęcia nie mam. Ludziom po prostu tak bardziej odpowiadało” - tak wyjaśnia sprawę Nowego Jorku, z Istambułem zaś jest jeszcze bardziej lakoniczny: „To wyłączna sprawa Turków”.
Ja bym tak chyba nie umiał, no ale dlatego właśnie tyle zabawy daje mi ta piosenka.

piątek, 14 grudnia 2007, wo

Polecane wpisy

  • Na srebrnej tacy

    Jest taki słynny webcomic o żywotach równoległych Richarda i Pauli. Na początku wyglądają praktycznie jednakowo, jak to niemowlęta. Ale rodzice Richarda dają s

  • Hard rock w czasach #metoo

    Miałem niedawno kilka spotkań autorskich w UK (jakie to jednak zabawne, że Ziemkiewicz - przy całym tym swoim hajsie, jednak nie może tego o sobie powiedzieć)!

  • Dobre choć polskie

    Przeważnie nie lubię polskiej muzyki rozrywkowej - denerwują mnie słabi wokaliści i kiepskie teksty. Reszta przeważnie jest spoko, ale chciałbym, żeby wywalili

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
istanbul, +8C z vontrompka.com
a teraz: cały pokład żuje prince-polo. 84 szczęki miarowo miażdżą wafelek. pani stewardessa oblewa kawą machającego rękami pasażera. bardzo mu tak dobrze, powściągliwość w gestach to cnota słusznie wpajana od dzieciństwa. sygnalizacja ... »
Wysłany 2007/12/15 22:23:38
Komentarze
2007/12/14 23:08:42
A bedzie cos kiedys o IT Crowdzie aka MagicyTechnicy jak ich na tubylczy przetlumaczono na pozytek TVP2 ?
-
2007/12/14 23:10:35

@wo:
"Piosenka, która ostatnio za mną chodzi, to podobno typowy przykład geek rocka, choć pochodzi z roku 1953..."

"Na Boga, moja plejlista "Kryzys wieku średniego" to remiksy The Cure, Bauhausu i Joy Division, a nie Mieczysława Fogga."

WO, czyzby kryzys sie pogłębiał?



-
wo
2007/12/14 23:17:03
@innymacuser
"A bedzie cos kiedys o IT Crowdzie aka MagicyTechnicy jak ich na tubylczy przetlumaczono na pozytek TVP2 ?"

serwisy.gazeta.pl/tv/1,47060,3720984.html
-
2007/12/15 01:09:16
A pod tjubką szykuje się flejm Kurda z Turkami ;)
-
2007/12/15 09:42:42
@kuchnia/moda gikowa
Tę nitrodynię to się podaje baaardzo schłodzoną, raczej bym się nie skusił. Natomiast takie czerwone slipy to chyba właśnie mój rozmiar. :-)
-
2007/12/15 18:59:19
Oglądałem kiedyś tą piosenkę w polskim tłumaczeniu. Leciał kiedyś ten serial na TVN-ie. Niestety od dawna go tam nie widziałem.
-
2007/12/16 03:50:03
@wo
Kiedyś w wywiadzie dla Esensji rzuciłeś hasło "Nerd Pride" w Polsce. Jakiś czas temu przez wuwua przewaliła się horda zombiaków. Może warto by odkurzyć pomysł geek parady? :)

Choćby po to, by przekonać się, kto się pojawi: brodacze polskiej SF? emo-cosplayowcy? A może uczestnicy konwentów zechcą się ujawnić?
-
2007/12/16 19:11:46
Boze Wojtek kocham ten 'utwor' tak rzadko go gdziekolwiek spotkac, ale Twoj blog to bylo ostatnie miejsce, w ktorym spodziewalam sie go ujrzec.

-
wo
2007/12/16 19:28:01
@go go yubari
"ale Twoj blog to bylo ostatnie miejsce, w ktorym spodziewalam sie go ujrzec. "

Może być Twój za mniej niż dwa pięćdziesiąt:

phobos.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewAlbum?playlistId=149333&s=143441&i=149327

(jest też wersja Ska Cubano, oryginalna wersja z lat 50. i wersja po francusku, w której refren brzmi przesadnie optymistycznie, "Istanbul c'est bien en Europe"):

phobos.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewAlbum?playlistId=205431086&s=143441&i=205431208
-
2007/12/17 06:56:33
-
2007/12/17 10:01:03
@wo
"Może być Twój za mniej niż dwa pięćdziesiąt" - niestety nie w Bolandzie, przynajmniej nie w 100% legalnie.
Owszem da się ciągle dziwnymi sztuczkami założyć konto w ITMS nie mając karty kredytowej z adresem w jakimś kraju, w którym ITMS funkcjonuje (szczegóły na myapple.pl), a potem jechać na zdrapkach kupowanych na eBayu, ale nie zmienia to faktu, że ITMS jest u nas oficjalnie niedostępny, i nieprędko będzie.


-
wo
2007/12/17 10:13:36
@pgolik
"przynajmniej nie w 100% legalnie."

Nie za mocne słowo? Na pewno nie w 100% normalnie i po ludzku, ale jaki według Ciebie łamie się przy tym przepis polskiego prawa?
-
2007/12/17 10:23:01
@wo
Prawnikiem nie jestem, więc powiem tyle, że nie wiem. Na pewno rejestrując się w ITMS zawiera się jakąś cywilnoprawną umowę z Apple, i nie przestrzegając EULA się ją łamie. Oczywiście, jeżeli postanowienia tej umowy są sprzeczne z polskim prawem, to mogą nas cmoknąć, ale czy na pewno są sprzeczne, czy to tylko taka szara strefa? Czy jest jakiś prawnik na sali?
W każdym razie ja wyrzutów sumienia nie odczuwam, zwłaszcza że pod adresem, na który się zarejestrowałem na prawdę kiedyś w US mieszkałem, a sporo osób rejestruje się na 1 Infinite Loop ;)
-
2007/12/17 14:46:48
@wo: "Na pewno nie w 100% normalnie i po ludzku, ale jaki według Ciebie łamie się przy tym przepis polskiego prawa?"

Ok, podobne pytanie - czy jesteś w stanie wskazać przepis polskiego prawa, który łamie gostek kopiujący sobie album CD od kolegi (coś mi się przypomina, że wg Ciebie jest to nielegalne), a którego nie łamie gostek, który ściągnął sobie ten sam album z iTunes na podstawie umowy z której się nie wywiązał ( Terms of Service , punkt 7 - fałszywe dane i punkt 10, zakaz używania poza US).
-
wo
2007/12/17 14:51:19
@praptak
" (coś mi się przypomina, że wg Ciebie jest to nielegalne)"

Konkretny cytat poproszę.
-
2007/12/17 14:57:56
Kliknąłem se dzisiaj, żeby zobaczyć, co tam u kolegi Jarosława na Salonie.

1854. Maciej Faliński, użytkownik komputera Apple

LOL LOL LOL LOL
-
2007/12/17 15:02:39
@wo: Dyskusja pod "EMI bez DRM".

#begin cytat z wo

@roocik
"_Skopiowanie_ kumplowi muzyki (na przyklad w postaci plyty CD) miesci sie w zakresie dozwolonego uzytku"

Mylisz się. Już dobre cztery lata upłynęły od nowelizacji przepisów, a jeszcze ciągle krąży po internecie ta fałszywka.

#end cytat z wo

Ok, przyznaję że "nie mieści się w zakresie dozwolonego użytku" nie jest jednoznaczne z "jest nielegalne". Jest więc zatem wg Ciebie legalne czy nie?
-
wo
2007/12/17 15:11:10
@praptak
"Jest więc zatem wg Ciebie legalne czy nie?"

Ach, to? No to sam sobie odpowiadasz na pytanie - tu masz konkretny przepis polskiego prawa (w tym wypadku zmienioną definicję dozwolonego użytku), a tam masz tylko applowskie eula.
-
2007/12/17 15:49:23
@wo: "No to sam sobie odpowiadasz na pytanie - tu masz konkretny przepis polskiego prawa (w tym wypadku zmienioną definicję dozwolonego użytku), a tam masz tylko applowskie eula."

A nie jest aby tak, że dozwolony użytek to tylko klauzula wykluczająca działanie innych przepisów, więc samo niełapanie się na d.u. nie wystarcza do nielegalności?
-
2007/12/17 17:11:20
A propo nerdowskiej muzy.

Now płyta zespołu Ayreon nazywa sie 01011001.

www.ayreon.com/ayreon/ay_01011001.html
en.wikipedia.org/wiki/01011001

pozdr


mój blog:
piotrdiy.wordpress.com
-
wo
2007/12/17 17:11:39
@praptak
"A nie jest aby tak, że dozwolony użytek to tylko klauzula wykluczająca działanie innych przepisów, więc samo niełapanie się na d.u. nie wystarcza do nielegalności?"

Na mojego czuja, dozwolony użytek nie ma się nijak do pytania, czy obowiązuje mnie eula. Dozwolony użytek to kwestia tego, co mogę robić z dziełem chronionym copyrightem. EULA to pytanie, czy kupując plastikową zdrapkę, wpisując kod i klikanąc na "I agree" jestem chroniony przez polskie prawo o ochronie konsumenta czy nie.
-
2007/12/17 21:54:10
@wo: "Na mojego czuja, dozwolony użytek nie ma się nijak do pytania, czy obowiązuje mnie eula."

Tu oczywiście zgoda. Jednak skoro eula (ściśle: TOS) nie obowiązuje, to skąd się biorą Twoje uprawnienia do dysponowania utworami? Chciałbyś pewnie mieć ważną umowę kupna-sprzedaży bez TOS, ale takie wybieranie co obowiązuje a co nie, to na mojego czuja spełnia kryteria niestuprocentowej legalności.
-
wo
2007/12/17 22:05:30
@praptak
"Chciałbyś pewnie mieć ważną umowę kupna-sprzedaży bez TOS, ale takie wybieranie co obowiązuje a co nie, to na mojego czuja spełnia kryteria niestuprocentowej legalności."

Dlaczego? Polskie prawo chroni nabywcę przed niekorzystnymi warunkami umowy. Na przykład warunki typu "producent umywa ręce od wszelkich skutków ubocznych" w polskim prawie są nieważne, nawet jeśli się podpiszę własną krwią, a nie tylko kliknę na "I accept". W Unii generalnie jesteśmy lepiej chronieni niż w Usiech i z tego co wiem, różne unijne instytucje cały czas wywierają naciski na Apple o niezgodność EULA iTMS z europejskim prawem. Się to jeszcze ZTCW nie rozwiązało. Bottom line jest taki, że kliknięcie na ikonkę "zgadzam się" to jeszcze nie to samo co zawiązanie ważnej umowy.
-
2007/12/18 00:47:51
@wo

"Na przykład warunki typu "producent umywa ręce od wszelkich skutków ubocznych" w polskim prawie są nieważne"

Tzn. jeżeli wskutek błędu w kupionym przeze mnie programie stracę ważne dane, to mam szanse na skuteczny pozew przeciwko producentowi programu?
-
2007/12/18 10:35:18
@wo: "Bottom line jest taki, że kliknięcie na ikonkę "zgadzam się" to jeszcze nie to samo co zawiązanie ważnej umowy"

Zgoda, ale żeby pliki były legalne (tzn. "legalniejsze" niż skopiowane od kolegi), musisz mieć właśnie ważną umowę ale z nieważnymi konkretnymi postanowieniami. Być może da się uzykać takie cudo na podstawie prawa UE, ale po pierwsze "Się to jeszcze ZTCW nie rozwiązało", a druga wątpliwość to stosowalność w/w prawa do umów zawartych, no właśnie, gdzie? Na terytorium Unii? US? W wolnym mieście Internet? Jak dla mnie wątpliwości jest dosyć aby uzasadnić określenie "nie w 100% legalne", no ale o definicje się spierał nie będę.
-
2007/12/19 02:42:25
"U szanującego się nerda te hasła wywołują pokusę wygłoszenia długiego wykładu o tym, w jakich okolicznościach jedno miasto zmieniło się w drugie, zanudzając na śmierć nieszczęśnicę, która już nigdy nie umówi się z nami na randkę."

czyli jak Istanbul zmienił się w Nowy Jork? :O

Ja, kiedy spotkałam faceta, z którym można było o takich rzeczach na randkach pogadać, to od razu wyszłam za niego za mąż ;)

-
wo
2007/12/19 11:12:45
@dodo
"Ja, kiedy spotkałam faceta, z którym można było o takich rzeczach na randkach pogadać, to od razu wyszłam za niego za mąż ;) "

Ja to się w ogóle w żonie zacząłem durzyć, jak mi podpowiadała na kolokwium z chemii analitycznej, ale my tu na tym blogu to w ogóle dziwni jesteśmy.
-
2007/12/19 12:49:50
@dodo

Bo zacznę opowiadać, o czym Ty mi mówiłaś ;-)