Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Droga pani minister
Jak ja się cieszę, że nie głosowałem na Platformę! Za sprawą pani Katarzyny Hall bardzo szybko bym pożałował tego wyboru. Wygląda na to, że w resorcie edukacji zachowa wszystkie największe idiotyzmy Giertycha - mundurki, religię na maturze, religię liczoną do średniej. To będzie kolejny prawicowy Ministrant Ewangelizacji Nacjonalistycznej, a nie apolityczny Minister Edukacji Narodowej. Najwyżej zamiast księdza Rydzyka będziemy mieć księdza Jankowskiego, wielka mi różnica („ksiądz Jankowski jest dla mnie jak rodzina” - powiedziała pani Hallowa).
Mundurki żona Aleksandra Halla oczywiście chce zachować i argumentuje z typowo prawicową obłudą: „Szkoły już ogłosiły, że obowiązują w tym roku szkolnym. Są placówki, które przyjęły mundurki z zadowoleniem. Po pół roku może się okazać, że to był dobry pomysł, tylko może zbyt nerwowo wprowadzany.”
Droga pani minister, szkoły wprowadziły te mundurki nie z własnej inicjatywy, ale za sprawą przymusu przeforsowanego przez pani poprzedników. Jeśli jakieś placówki „przyjęły to z zadowoleniem”, to nikt ich przecież teraz nie będzie zmuszał do porzucenia mundurków. Kto chciał mundurków, ten mógł je zawsze mieć - chodzi po prostu o to, żeby nie zawracać gitary tym, którzy sobie mundurków nie życzą. Czyli tak jakby większości.
Dla większości rodziców i większości szkół to jest przykra i absurdalna konieczność. W szkole, do której chodzą moje dzieci, wszystko utonęło w typowo bolandzkim bałaganie. Nie wątpię, że swój udział w tym mają rodzice, którzy - tak jak ja - odnosili się do tego pomysłu od początku bez entuzjazmu.
Ponieważ wciąż jeszcze firma odzieżowa nie dostarczyła wszystkim rodzicom zamówionych egzemplarzy, mundurkowy regulamin pozostaje tylko świstkiem papieru - i większości uczniów (i rodziców) odpowiada ten stan rzeczy. Według ostatniej wersji słyszałem, że mundurki staną się obowiązkowe dla wszystkich w nieprzekraczalnym terminie 1 listopada. Well, jest chwalić Spaghetti Monstera już 7 grudnia, a moje dzieci dalej chodzą do szkoły w normalnych ciuchach.
Jak pani myśli, jaki jest efekt wychowawczy tej sytuacji? Jaki stosunek do polskiego państwa i prawa będą mieć dzieci, które dostają tak piękną poglądową lekcję „Bolanda for beginners” - dowiadują się, że wprawdzie w ministerstwie wymyślają różne głupie rzeczy, ale na szczęście wszystko się kończy tradycyjnym swojskim totalnym bajzlem? Bajzlem, który lepiej w tym kraju chroni wolność jednostki od wszystkich trybunałów i konstytucji?
Wyrosną, mam nadzieję, na ludzi o zdrowym braku szacunku do was, zawodowych polityków. Co mi oczywiście odpowiada, bo sam go nie mam za grosz, ale co na to Pani, pani Hall? A co na to drogi pan Aleksander?
piątek, 07 grudnia 2007, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek z Strach przed lataniem czyli zapiski z pobocza
U WOjtka O. krytycznie na temat quot pani Kasi quot :    quot Wygląda na to, że w resorcie edukacji zachowa wszystkie największe idiotyzmy Giertycha - mundurki, religię na maturze, religię liczoną do średniej. To będzie kolejny prawicowy Ministrant ... »
Wysłany 2007/12/08 17:52:01
Komentarze
2007/12/07 14:54:03
Pani Hall może być _gorszym_ ministrem od Giertycha. Olewać mundurki, dla mnie to jest kwestia drugorzędna - ale czytając jej wypowiedzi i śledząc jej karierę mam wrażenie, że to jest taka Dzierzgowska-bis. (Przypominam, Irena Dzierzgowska, wiceminister w rządzie Buzka, ulubienica GW, to osoba, która miała bodaj największy wpływ na reformę szkolnictwa - i która do dziś nie potrafi przyznać się do błędów w takich kwestiach jak: wprowadzenie gimnazjów, ograniczenie szkolnictwa zawodowego i techników, organiczenie podstaw programowych z matematyki i nauk przyrodniczych. A to są decyzje, które już dziś, raptem po kilku latach, mają poważny wpływ na zmniejszenie szans rozwojowych Polski).
-
2007/12/07 15:25:35
ja się coraz poważniej zastanawiam nad czynnym zaangażowaniem w politykę w jednym, jedynym celu - zniesienia obowiązkowości religii w szkołach, liczenia jej do średniej i do matury

ciekawa jestem, jak szybko by mi coś podpalono, przybito kota do drzwi czy uszkodzono któregoś kochanka

@wo

a do jakiej szkoły chodzą Twoje dzieci, państwowej?
-
2007/12/07 15:29:06
to że PO mało różni się od PiS to żadna sensacja, ale nie rozumiem zarzutów że minister nie jest "apolityczny". no chyba że "apolityczny" to u ciebie to samo co "ma takie poglądy jak ja czyli właściwe" :-D
-
2007/12/07 15:37:31
WO:
"Jak pani myśli, jaki jest efekt wychowawczy tej sytuacji? Jaki stosunek do polskiego państwa i prawa będą mieć dzieci, które dostają tak piękną poglądową lekcję „Bolanda for beginners” - dowiadują się, że wprawdzie w ministerstwie wymyślają różne głupie rzeczy, ale na szczęście wszystko się kończy tradycyjnym swojskim totalnym bajzlem? Bajzlem, który lepiej w tym kraju chroni wolność jednostki od wszystkich trybunałów i konstytucji?"

Zamiast wyzywac sie na prostolinijnosci p. Hall (mnie rowniez rozbawila uwaga o familijnym charakterze ks. Jankowskiego w jej zyciu; dodalbym, ze pewnie uprawia seks tylko w pozycji misjonarskiej i bez przyjemnosci, jak to Matka-Polka)poczytalbym cos bardziej konkretnego na temat Twoich pogladow na temat polskiej szkoly. W koncu masz dzieci w tej szkole, czyli jestes jak najbardziej strona zainteresowana. Zaczalbym od listy lektur szkolnych, ktore aprobujesz. Potem- program historii (mniej bohaterszczyzny narodowej i apoteozy kleski, wiecej Konspiry i Marca 68?). Atakowanie religii na maturze jest tak oczywiste, ze nie wiem jakim cudem nie dotarlo to jeszcze do swiadomosci polskiego wyksztalciucha. Moze on jest na obraz i podobienstwo ludzi, ktorzy nim na codzien manipuluja?
-
2007/12/07 15:43:16
Religia na maturze, a komu to szkodzi? Jak ktoś chce to niech zdaje, już prędzej bym zakazał chodzenia ubierania białych skarpetek do sandałów:)

Do średniej? Jasne!:> Jeśli nie będą mieli ludzie alternatywy, tj. jakiegoś przedmiotu do wyboru typu etyka, filozofia, religioznawstwo, to Kościół -który tak nerwowo zareagował na niewinną wypowiedź Legutki, co prawdopodobnie jest powodem postawy obecnej minister - osiągnie efekt przeciwny do zamierzonego. Na zdrowie:>
Jeśli będzie wybór, to dobrzy ludzie po filozofii nie będą musieli pracować jako przedstawiciele handlowi, konsultanci itd:)

Przyroda się wybroni:)
-
2007/12/07 15:54:44
Ja w ogóle nie bardzo czaję, na czym taki egzamin maturalny z religii miałby polegać? Rozprawka na temat 5. przykazania? Ćwiczenia fizyczne "Ile razy przeżegnasz się w ciągu 15 minut"? Licytacja, kto bardziej kocha JP2?
-
2007/12/07 15:59:09
Wreszcie dobrze napisane. Tylko dlaczego nie skończyłeś. No dobra zrobię to za ciebie. Należy zatem jak najszybciej sprywatyzować szkoły, niech każda szkoła rządzi się jak uważa a rodzice będą wybierali szkołę która im odpowiada i daje najlepsze wyniki kształcenia. A całe to ministerstwo z ministrem na czele rozgonić w p...., szkoda naszych pieniędzy. Trzeba to tylko zrobić szybko bo za jakiś czas ministrem zostanie jakaś inna Łybacka i zacznie wprowadzać swoje fobie, a ta frakcja nie odpuści ni centymetra koryta.
-
2007/12/07 16:01:19
@Do średniej? Jasne!:>

Zgadzam się. Do tej pory ministrant za zrobienie loda proboszczowi dostawał najwyżej snickersa i obraz z papą. Teraz przynajmniej będzie miał szóstkę do średniej.
-
2007/12/07 17:06:57
@wolnorynkowiec

"Należy zatem jak najszybciej sprywatyzować szkoły, niech każda szkoła rządzi się jak uważa a rodzice będą wybierali szkołę która im odpowiada i daje najlepsze wyniki kształcenia."

A tak w praktyce, to jak ma to wyglądać? Faza pierwsza, wszystkie szkoły są prywatne. Faza trzecia, profit?

Każda szkoła ma konkretną pojemność. Wszyscy będą chcieli iść do najlepszej. Jakie zastosować kryterium przyjmowania? Kto da więcej?
-
2007/12/07 17:14:02
@WO: 'Jak ja się cieszę, że nie głosowałem na Platformę! Za sprawą pani Katarzyny Hall bardzo szybko bym pożałował tego wyboru.'

A ja wprost przeciwnie. Cieszę się, że w końcu mogę pożałować swojego wyboru (głosowałem na PO). Nie ma dla mnie nic bardziej żenującego u obywatela niż utożsamianie się z władzą. Jak mówi poeta: "niech każdy kto ma władzę zawsze, zawsze budzi w tobie odrazę". W końcu mam jakiś punkt oparcia od którego mogę się odepchnąć (bo do tej pory było żenujące mli-mli).
-
2007/12/07 17:15:25
@wojtekrr: Forget it Jake... It's Korwinland...
-
2007/12/07 17:35:13
@inz.mruwnica

Właśnie wiem, ale bym się chciał trochę pokłócić.
-
2007/12/07 18:05:14
@przewrotnik
"Jeśli będzie wybór, to dobrzy ludzie po filozofii" - wyboru, jak wiadomo w praktyce nie ma, a zawdzięczamy to w dużej mierze O_Mało_Co_Już_Platformersowi Marcinkiewiczowi. Ukatrupienie etyki jako jakiejkolwiek alternatywy dla religii to jedna z jego licznych "zasług" z czasów bycia wiceministrem edukacji (za Suchockiej). Za to, co wtedy wyrabiał w edukacji ma u mnie krechę taką, że jego działalność za kaczystów to przy tym małe miki.
Chciałbym podzielać optymizm WO w kwestii szybkiej deklerykalizacji społeczeństwa (a choćby jego wykształconej, wielkomiejskiej części), żeby np. dzieci nie chodzące na religię w przedszkolu i szkole nie były wytykane palcami przez resztę. Upadek kaczystów przewidział, więc może i upadek czarnej władzy się spełni.
-
2007/12/07 18:32:51
@airborell

Zgadzam się w ocenie Dzierzgowskiej. Poziom wiedzy matematycznej u maturzystów to jest jakieś dno. Dech zapiera, że ta baba ma jeszcze czelność wypowiadać się w mediach jako ekspert od edukacji.

@wo

Mundurki to pikuś. Pani Hall szykuje bony oświatowe, które IMHO będą po prostu transferem kasy ze szkolnictwa publicznego do prywatnego. Obym się mylił.

Z matematyką airborell ma 100% racji. Poziom szkoły jest zerowy. Jeżeli kochasz swoje dzieci, zachęcaj je żeby uczyły się matmy na własną rękę.

Co do PO: głosowałem na PO i nie żałuję, bo wiele poza odsunięciem PiS od władzy się po nich nie spodziewałem. Przed wyborami też klękali przed biskupami, nic się nie zmieniło.

@wolnorynkowiec

Bredzisz.

-
wo
2007/12/07 18:41:07
@sh
"a do jakiej szkoły chodzą Twoje dzieci, państwowej?"

Jasne.

@br
"Jeżeli kochasz swoje dzieci, zachęcaj je żeby uczyły się matmy na własną rękę. "

Bardzo bym się zdziwił, gdyby szkoła mogła im powiedzieć coś nowego na temat matematyki.

@pa
"poczytalbym cos bardziej konkretnego na temat Twoich pogladow na temat polskiej szkoly."

Za ile?
-
2007/12/07 18:51:01
@wo

"Jasne."

Mieszczańska lewica ;-)

"Bardzo bym się zdziwił, gdyby szkoła mogła im powiedzieć coś nowego na temat matematyki."

Keep up the good work.

-
2007/12/07 18:59:16
@wojtekrr

Najlepsze mieszkanie w najlepszej dzielnicy jest tylko jedno. Wszyscy będą chcieli iść do najlepszego. Jakie zastosować kryterium przyjmowania? Kto da więcej?
A poza tym cena szkoły nie zawsze idzie w parze z jej poziomem, widać to na przykładzie szkół wyższych. Często rodzice są gotowi zapłacić majątek żeby tylko ich dzieci skończyły szkołę. A jeśli , o zgrozo, najlepszą szkołą w mieście okaże się szkoła katolicka to wy przecież będziecie ją omijać z daleka.

@inż.mruwnica

Ale z ciebie bystrzak, tylko jak widzisz nie wszyscy boją się dyskutować.
-
2007/12/07 19:02:02
@wolnorynkowiec

Ale wiesz, edukacja ma nie być tylko dla majętnych, ale dla wszystkich.
-
2007/12/07 19:04:35
@newsnews

> Ja w ogóle nie bardzo czaję, na czym taki egzamin maturalny z religii miałby polegać?

eeee - nie czytało się Masłowskiej - w "Wojna polsko-ruska...." jest doskonały opis tego przypadku. Z pamięci - na pytanie w teście wyboru - "czy wierzysz w Boga?" uczennica odpowiada A ("wierze") a nauczycielka robi jej klasyczny, szkolny opier, że ściągała. Jak przeczytałem ten fragment, to wymiękłem. Coś mi świta, że Nyczek w nieistniejącym już dodatku do GW o książkach, padł na kolana nad tym fragmentem Masłowskiej. Podzielam zachwyt. Zresztą ta narracja u Masłowskiej ma dodatkowy smaczek, bo uczennica opowiada to swojej koleżance stosując te wszystkie ozdobniki, które stosowaliśmy wobec nauczycieli, który-nie-bardzo-lubiliśmy.

-
2007/12/07 19:20:05
@wolnorynkowiec: Obejrzyj film, to się dowiesz czy Jake się bał.

"Najlepsze mieszkanie w najlepszej dzielnicy jest tylko jedno. Wszyscy będą chcieli iść do najlepszego. Jakie zastosować kryterium przyjmowania? Kto da więcej?"

Oświeć nas mistrzu jakie inne kryterium jest stosowane.
-
2007/12/07 19:46:58
@airborell: akurat matematykę i nauki przyrodnicze powinno się jeszcze ograniczyć. tak się dziwnie składa, że pewnie z 80% wyżej wykształconych matematykę ma na poziomie szóstej klasy późnoprlowskiej podstawówki, 19,99% nieźle zna ten kawałek, którym posługuje się w swej codziennej pracy a reszta to profesorowie matematyki ;) z resztą jest podobnie.

tak naprawdę to nie widzę w ogóle potrzeby "ogólniaków"
-
2007/12/07 19:59:58
@wo: a ja tylko jestem ciekaw jak ta nasza złota młodzież co to poszła tłumnie wynieść platfusów do władzy zareaguje gdy dojdzie do nich, że są znacznie bardziej klerykalni niż kaczory.
-
2007/12/07 20:20:35
WO:
"Za ile?"

Nie wiedzialem, ze teraz wszystko jest czysta komercja.
-
2007/12/07 20:37:23
@mruwnica
--
Oświeć nas mistrzu jakie inne kryterium jest stosowane.
--

a musi być jakieś? niech sobie sama szkoła by decydowała kogo przyjmować wedle dowolnych kryteriów. choćby nawet, jak w akademii pana kleksa, miałoby to być imię na a.
-
wo
2007/12/07 20:41:51
@pa
"Nie wiedzialem, ze teraz wszystko jest czysta komercja."

Zatem mój blog po raz kolejny spełnił misję edukacyjną.

@partyzan
" a ja tylko jestem ciekaw jak ta nasza złota młodzież co to poszła tłumnie wynieść platfusów do władzy zareaguje gdy dojdzie do nich, że są znacznie bardziej klerykalni niż kaczory."

Los lewicy polskiej w rękach żony Aleksandra Halla :-)
-
2007/12/07 20:42:57
@Matematyka

Ja wiem, że ryzykuję wypowiadając się tak na 3,4-disratatanobloxie, ale maturzyści piszą też, że pierestrojkę to wprowadził Lenin. Moje doświadczenia są zresztą takie, że w liceum (aczkolwiek, przyznaję, niepublicznym) mogłem nauczyć się matmy (gdybym nie wolał uczyć się intensywniej czegoś innego), ale szeroko rozumiana wiedza socjologiczno-politologiczno-prawno-historycznonajnowsza to w przeogromniastym procencie zasługa mojego czytania prasy od czasów podstawówki (ach, ta edukacja seksualna czwartoklasisty za pomocą artykułu w "Polityce" o zippergate :>).
-
2007/12/07 20:51:59
Bo ja w ogóle nie za bardzo jestem w stanie wyobrazić, jak się można nauczyć historii w szkole. Niekoniecznie najnowszej.
-
2007/12/07 21:39:56
@airborell

Przy obecnych programach gimnazjum i liceum (bo pitolenie w podstawówce pomijam)? Można, jeśli się ją lubi ;) Tylko, że:
a) 1 klasa gimnazjum - antyk przez jeden semestr, średniowiecze przez drugi
b) 2 klasa gimnazjum - od XVI wieku do rewolucji francuskiej
c) 3 klasa gimnazjum - od Napoleona po XX wiek, optymistycznie licząc, do lat 50-tych, a potem jest egzamin gimnazjalny i wszyscy mają wszystko w dupie
d) 1 klasa liceum - antyk przez jeden semestr, średniowiecze przez drugi
e) 2 klasa liceum - od XVI wieku do rewolucji francuskiej
f) 3 klasa liceum - od Napoleona po XX wiek, optymistycznie licząc, do lat 50-tych, a potem jest matura.

In other words, potem ludzie nie poznają Thatcher na zdjęciach i nie wiedzą, gdzie pluć ;) Pamiętam, że pytanie z serii "co to za gęba polityka z końca XX wieku" na mojej niedawnej maturze (jestem pierwszym rocznikiem, który pisał ją w Handke-Łybacka stajl) totalnie rozniosła ludzi z mojej szkoły.

Choć do legendy przeszło zupełnie inne pytanie - było zdjęcie tramwaju z napisem "nur fuer Juden" i pytanie, czy jeździł w Warszawie wiosną 1942, czy jesienią 1944. I nie zapomnę Wielkiej Bulwersacji spod znaku "a skąd ja miałem znać modele tramwajów z lat 40-tych" - jakoś mało kto umiał się zastanowić, że dla samego Władysława Szpilmana nie uruchamia się linii tramwajowych...
-
2007/12/07 21:49:14
@suburban.housewife

"ja się coraz poważniej zastanawiam nad czynnym zaangażowaniem w politykę w jednym, jedynym celu - zniesienia obowiązkowości religii w szkołach, liczenia jej do średniej i do matury."

Nigdy nie zastanawiałem się na serio nad zaangażowaniem w politykę. Oprócz oporów moralnym i wrażenie niestosowności udziału w czymś takim, byłoby to dodatkowo wbrew mojej naturze, ale gdybym już miał o tym myśleć, to rzeczywiście w Polsce trzeba zacząć (jeśli ma być jakiś przełom) od kwestii rozdziału państwa od kościoła. Jest to nader dla nas, Polaków kompromitujące, że politycznie należy się określić właśnie w tej sprawie. Co więcej, o czymś takim to nikt na poważnie (z myślą o sukcesie wyborczym) chyba myśli.
Głosowałem z wielkim obrzydzeniem na LiD, ale lepiej by mi było (po raz pierwszy od 1989 roku) zostać w domu. Od Mohairlandu nie ma ucieczki, co zauważyła trafnie Kinga Dunin - mieliśmy kartofle, a teraz mamy frytki, ale to jest ciągle ziemniak.
-
2007/12/07 21:57:45
@wolnorynkowiec

"Najlepsze mieszkanie w najlepszej dzielnicy jest tylko jedno. Wszyscy będą chcieli iść do najlepszego. Jakie zastosować kryterium przyjmowania? Kto da więcej?"

A widzisz różnicę między mieszkaniem, a edukacją? Dwie podpowiedzi:
a) porządna edukacja większości jest korzystna dla państwa,
b) edukuje się dzieci, dlaczego mają być pokrzywdzone tym, że pochodzą z biedniejszej rodziny.

"A poza tym cena szkoły nie zawsze idzie w parze z jej poziomem, widać to na przykładzie szkół wyższych. Często rodzice są gotowi zapłacić majątek żeby tylko ich dzieci skończyły szkołę."

Czyli nie chodzi Ci o poziom edukacji, tylko o papierek dla bogatych?

"A jeśli , o zgrozo, najlepszą szkołą w mieście okaże się szkoła katolicka to wy przecież będziecie ją omijać z daleka. "

Co więcej, jeśli okaże się, że najlepsza szkoła jest pół miasta dalej, to też bym ją omijał z daleka, bo wożenie dziecka tam i z powrotem jest bez sensu, a dodatkowo uczy się z obcymi dziećmi, co utrudnia kontakty (Czy Ty może też gardzisz podwórkiem?).
-
2007/12/07 22:23:59
@wojtekr

"a) porządna edukacja większości jest korzystna dla państwa,
b) edukuje się dzieci, dlaczego mają być pokrzywdzone tym, że pochodzą z biedniejszej rodziny."

a) porządne mieszkanie większości jest korzystna dla państwa,
b) w mieszkaniach mieszkają dzieci, dlaczego mają być pokrzywdzone tym, że pochodzą z biedniejszej rodziny."

"Czyli nie chodzi Ci o poziom edukacji, tylko o papierek dla bogatych?"

Nie, wręcz przeciwnie, papierek jest tylko zaświadczeniem, chodzi o to że zdolne dzieci poradzą sobie w każdej szkole a mniej zdolne żeby skończyć szkołę będą musiały ją zmienić na łatwiejszą tańszą lub często droższą. Trudniej jest przerzucać pustaki niż poduszki.
-
2007/12/07 22:37:55
Korzystając z okazji, chciałbym się poskarżyć, że jestem prześladowany religijnie. Zamawiałem trochę książek zza oceanu i zamiast tego dostałem, kurfa, to .

Teraz to nie wiem, chyba będę tu crapfloodował cytatami.
-
2007/12/07 23:24:43
@przewrotnik

"Religia na maturze, a komu to szkodzi? Jak ktoś chce to niech zdaje, już prędzej bym zakazał chodzenia ubierania białych skarpetek do sandałów:)"

Proponuję wprowadzić wpisywanie wyznania w dowodzie. Jak ktoś, chce, niech wpisuje, co komu zaszkodzi?

Zastanów się, co to będzie de facto szkodzić, a potem uprawiaj propagandę w stylu "im lepiej, tym gorzej". Bo komuś od tego naprawdę będzie gorzej. Wiem, jak działa ta niby nieobowiązkowa religia w małych miejscowościach podwarszawskich. Dyskryminacja na fulla, przynajmniej jeszcze do niedawna.

A co do zatrudnienia po filozofii, to o ile mi wiadomo, mniejszość pracuje na marnych posadach. Zbyt inteligentni, żeby ich do słabo płatnej roboty brali, więc robią za menedżerów po bankach, szefów spółek, uprawiają wolne zawody itd. (gdzieś widziałem ciekawe statystyki). Jak kumasz Hegla i zaawansowaną logikę matematyczną, to zakumasz dowolny tekst, więc do pracy intelektualnej na dowolnym stanowisku się nadasz. Do szkoły poszłoby chyba niewielu, może desperaci lub tacy z misją.

@wolnorynkowiec:

Mieszkanie jest prawem, nie towarem. Masz rację, w tym jest podobne do edukacji, nie powinno podlegać wyłącznie obrotowi handlowymi na warunkach wolnorynkowych. Widzisz, już zaczynasz mieć właściwe poglądy, tylko kilka chwil na tym blogu ;P
-
2007/12/07 23:44:17
to o panu, panie WO

-
wo
2007/12/07 23:50:56
@ser
"to o panu, panie WO "

Wszystko na moim blogu jest w jakimś sensie o mnie, ale co konkretnie?
-
2007/12/08 00:45:31
@obywatelkane1

"Proponuję wprowadzić wpisywanie wyznania w dowodzie."

Grecja za to zbiera baty od UE ;-)

"Jak kumasz Hegla i zaawansowaną logikę matematyczną, to zakumasz dowolny tekst, więc do pracy intelektualnej na dowolnym stanowisku się nadasz."

A oni potrafią liczyć całki? Bo jak nie, to nie każdy tekst zrozumieją.

@wolnorynkowiec

Nie ma symetrii pomiędzy mieszkaniem a edukacją. Mogę mieszkać w ciasnym syfiastym mieszkaniu, ale zdobyć dobrą pracę i zarobić na większe dla moich dzieci, które będą mieszkały w lepszym. Z ciasnym i syfiastym wykształceniem nie zdobędę dobrej pracy i nie zarobię na edukację dla moich dzieci, które nadal będą miały więc ciasne i syfiaste wykształcenie.

Brak powszechnego dostępu do edukacji == dziedziczenie biedy. Rozumie to każde cywilizowane państwo świata, poza Republiką Korwinlandu.
-
2007/12/08 02:00:48
Kościół Katolicki to w Polsce po prostu najlepsza instytucja lobbingowa. Gdybym był np. szefem wielkiej firmy i chciał coś załatwić z rządem, to zwróciłbym się o pomoc do jakiegoś hierarchy, wcześniej wspomagając odpowiednio jego diecezję. Efekt na pewno murowany. A tak bardziej poważnie, to zgadzam się całkowicie z tym co Pisze Pan o Kościele Katolickim made in Poland. Biskupi poczuli, że przy prawicowych rządach i Prezydencie mogą wiele ugrać i bezwzględnie to wykorzystują, wiedząc, że strach przed ich reakcją wielkim jest na Wiejskiej, Krakowskim Przedmieściu i Alejach Ujazdowskich. To tchórzostwo polityków i wywieszanie białej flagi nie byłoby tak silne, gdyby nie ofensywa ultrakonserwatyzmu, a właściwie "polokatolickiego" fundamentalizmu w wydaniu wielu świeckich grup, która nastąpiła dwa lata temu. Przykładem niech będzie obecne środowisko "Rzeczpospolitej". Na kanwie tej fali stworzono m.in. bazę do roszczeń i żądań ze strony Kościoła. Cofnęliśmy się w rozwoju zasady świeckości państwa o lata świetlne. Nie pamiętam, aby w ostatniej dekadzie XX wieku fundamentalizm katolicki był tak silny jak teraz. Nie jestem żadnym wielkim antyklerykałem, ale widząc te permanentne przymilanki ze strony ostatnich rządów do Kościoła, po prostu nie wytrzymuję. Czy już naprawdę każdy rząd musi zaczynać swoje urzędowanie od mszy? Czy politycy muszą być we wszystkim co dotyczy spraw światopoglądowych tak beznadziejnie biernymi i strachliwymi? Kościół sam podcina sobie gałąź na której siedzi. Kiedyś na tym straci.
Gratuluję świetnego bloga.

-
2007/12/08 08:04:58
>Czy Ty może też gardzisz podwórkiem?

Jako gość wychowany przez podwórko ze spokojem mogę powiedzieć, że podwórkami należy gardzić. Jak całym anturażem, który staje się doświadczeniem ludzi określanych czasami mianem klasy robotniczej. Oczywiście nie idzie o pogardę dla ludzi chowanych przez podwórka, ale w podwórko, jako sposób socjalizowania się dzieci do społeczeństwa. Doprawdy, trzeba być inteligencikiem, żeby widzieć jakiś romantyzm w zasranych, zarzyganych i zaszczanych przez lumpów przestrzeniach. Ciekawe ilu z dyskutantów kiedyś doświadczyło najgorszej szkoły w mieście i widziało swoich kolegów z klasy wyprowadzanych przez milicję za gwałt na własnej koleżance. Zadam pytanko ala Paliwoda - czy może w ramach romantycznego kontaktu z podwórkiem chcielibyście, żeby to wasza córka była tą osobą, która obsłużyli moi koledzy?

Segregacja przestrzenna - między innymi przez lepsze szkoły i lepsze dzielnice - to zupełnie zdrowy sposób na unikanie kontaktów z pewnym typem ludzi, którzy tak się zsocjalizowali w kulturze podwórka, że nabierają mentalności z getta i każdą inna kulturę postrzegają, jako coś obcego.
-
2007/12/08 08:18:46
@beztlumika

"Jako gość wychowany przez podwórko"

Przez jakieś syfiaste podwórko, czyż nie? Są podwórka i podwórka.
-
2007/12/08 08:25:25
>Przez jakieś syfiaste podwórko, czyż nie?

Przez kilka podwórek. Stare dzielnice, gdzie nie było bieżącej wody i część mieszkańców srała do wychodków i przez komunistyczne blokowiska w różnych dzielnicach, które za komuny uznawano za lepszy świat. Dla mnie wszystkie były jednakowo brzydkie pod względem estetycznym i - co gorsza - społecznym.
-
2007/12/08 09:34:07
@wojtekrr: dziecka nie trzeba wozić, dziecko może do szkoły jeździć _samo_. Jako dziewięciolatek jeździłem sam do miasta na zajęcia pozalekcyjne - to, że dzisiaj jest to trudne do wyobrażenia dla wielu, jest jak dla mnie jednym z najdziwniejszych zjawisk Polski po 1989. Jeszcze rozumiem, jak ktoś jest Kulczykiem.

Co do zatrudnienia po filozofii - można robić wiele fajnych rzeczy, ale mostu raczej nie zbudujesz ani nowego leku nie wynajdziesz. Chyba że znajdziesz czas na kolejne trudne studia.
-
2007/12/08 09:54:50
@beztlumika

"Przez kilka podwórek. Stare dzielnice, gdzie nie było bieżącej wody i część mieszkańców srała do wychodków"

No to faktycznie miałeś PRZESRANE :P

@airborell

"Jako dziewięciolatek jeździłem sam do miasta na zajęcia pozalekcyjne"

Ja też pamiętam, że jako mały gówniarz bawiłem się z siostrą na podwórku w Warszawie, bez żadnej opieki dorosłych. Teraz? forget it. Zaraz przyjdzie jakiś ksiądz i da Snickers za loda.
-
2007/12/08 10:04:47
@ pgolik
"Ukatrupienie etyki jako jakiejkolwiek alternatywy dla religii" - hmm, kawał czasu mnie nie było w Polsce. Co masz na myśli? Wydaje mi się, że taka alternatywa ma wciąż szansę zaistnieć.

@obywatelkane1

"Proponuję wprowadzić wpisywanie wyznania w dowodzie. Jak ktoś, chce, niech wpisuje, co komu zaszkodzi?" - Myślę, że to złe porównanie. Przedmioty maturalne ludzie wybierają sobie kierując się kryteriami pragmatycznymi. Nie sądzę, że ludzie, którzy nie wybrali religii jako dodatkowego przedmiotu maturalnego, będą dyskryminowani. Zwykle jest tak, że to większość dyskryminuje mniejszość.

"Jak kumasz Hegla i zaawansowaną logikę matematyczną, to zakumasz dowolny tekst, więc do pracy intelektualnej na dowolnym stanowisku się nadasz." - Wydaje mi się, że zdolność czytania tekstu ze zrozumieniem to trochę za mało, żeby Cię zatrudnili. A Hegel to nie najlepszy przykład, już prędzej bym się odgrażał Qiunem czy Wittgensteinem...

@bloody rabbit
... czytelnicy owych mogą mniej więcej wiedzieć co to całki;)

-
2007/12/08 10:11:24
>No to faktycznie miałeś PRZESRANE :P

absolutnie nie miałem - do dziś potrafię wejść do większości środowisk społecznych i szybko złapać z ludźmi kontakt (jeśli mam na to ochotę). Niektórzy muszą uczyć się takich umiejętności na różnych szkoleniach dla handlowców czy innych szpiegów - ja to wyniosłem z podwórka. Najlepsze jest to, że żadne z tych środowisk nie miało nigdy władzy nad tym, co myślę i co mam robić. Część moich znajomych, mocno zakorzenionych we własnych piaskownicach, do dziś czuje potrzebę konkurowania z kolegami z podwórka i pozostała wrażliwa na oceny przez nich wyrażane.

@Jako dziewięciolatek jeździłem sam do miasta na zajęcia pozalekcyjne"

ja też od 3 klasy podstawówki jeździłem 5 lat do szkoły do centrum. Wspominam to jako coś rewelacyjnego.
-
2007/12/08 11:31:26
@przewrotnik

"Nie sądzę, że ludzie, którzy nie wybrali religii jako dodatkowego przedmiotu maturalnego, będą dyskryminowani. Zwykle jest tak, że to większość dyskryminuje mniejszość."

Przynajmniej na początku, bo w końcu dodatkowa matura z religii może się stać równie nieobowiązkowa, co lekcje religii.
-
2007/12/08 12:30:03
@ ausir
jaasne:) chyba panikujesz. Moim zdaniem ani PiS ani PO tak naprawdę nie chce religii ani do średniej, ani jako przedmiotu maturalnego, ale nikt nie chce iść na noże z biskupami. Zdumiała mnie reakcja Kościoła na zapowiedź Legutki. W tej jednak sytuacji uspokojenie atmosfery jest ważniejsze, niż pozbycie się- swoją drogą kontrskutecznej- indoktrynacji kościelnej ze szkół. Wydaje mi się, że nie ma sensu wykonywać kolejnego ruchu antagonizującego społeczeństwo.

Na dobrą sprawę obie sytuacje mogą wywoływać kontrowersje, jak widać, ale idąc na kompromis ze stanowiskiem Kościoła, mamy "ożywioną" dyskusję, konfrontacyjne rozwiązanie prowadzi zaś do jakiejś bezsensownej szarpaniny i pyskówki (przy illydycznym założeniu, że większość ateistów, bezbożników i innowierców nie jest wojowniczymi antyklerykałami- obrońcami nowej jedynie słusznej wiary)
-
2007/12/08 12:42:58
@przewrotnik
"W tej jednak sytuacji uspokojenie atmosfery jest ważniejsze, niż pozbycie się- swoją drogą kontrskutecznej- indoktrynacji kościelnej ze szkół."

To znaczy - fuck it, niech się rządzą?
-
2007/12/08 13:08:37
@wyrons
tzn. rozegrać to na spokojnie
-
2007/12/08 13:08:58
Pokładam pewną nadzieję w szkolnictwie wyższym. Może będą traktować maturę z religii tak jak giertychowską.
-
2007/12/08 13:15:28
[dysklajmer:] przepraszam za emocjonalny post, ale to chyba najbardziej zagotowujący mnie (ze względu na komentarze) wpis ever

@wolnorynkowiec

"(korwinland)
@inż.mruwnica
Ale z ciebie bystrzak(...)"

Tu akurat się z mruwnicą zgadzam. Ja korwinizm rozumiem jako umiejętność takiego prezentowania sensownych idei, żeby zniechęcić do nich możliwie dużą liczbę normalnych ludzi. I sory wolnorynkowiec, ale się w to wpisujesz.
Tak a propos, to żywię pewien rodzaj szacunku dla SLD, że udało im się pozbyć ich szalonego brydżysty.


@bloody r.

Co za obłuda. Z jednej strony dostrzegasz niezadowalający poziom szkolnictwa, widzisz że część z tych wad i problemów wynika z centralnego sterowania przez polityków, doceniasz wagę tej kwestii dla społeczeństwa, a z drugiej nie zgadzasz się na jeden z bardziej skutecznych sposobów poprawy jakości.
I jeszcze jako Wujek Dobra Rada piszesz: uczcie dzieci, bo szkoła ich nie nauczy. A jak ktoś nie ma ochoty na takie chałupnictwo? Jeśli nie ma czasu i umiejtności, żeby poprawiać robotę po państwowej szkole? I nie ma pieniędzy żeby takie poprawianie zlecić komu innemu?

Co widzisz złego w bonach edukacyjnych? Z tego, że to transfer pieniędzy z mechanizmu mniej do bardziej efektywnego należy się tylko cieszyć.

@inz.mruwnica
"Nie ma dla mnie nic bardziej żenującego u obywatela niż utożsamianie się z władzą."

@suburban.housewife
"ja się coraz poważniej zastanawiam nad czynnym zaangażowaniem w politykę w jednym, jedynym celu"

@maciek_r10
"Nigdy nie zastanawiałem się na serio nad zaangażowaniem w politykę. Oprócz oporów moralnym (...)"

No i to mnie właśnie najbardziej wkurza. Zostało wam to z zaborów czy z PRL? Ta niechęć do zaangażowania społecznego i nieustająca kontestacja działań tych co się angażują. Tak powszechna na tym lewicowym blogu. Gremialnie chcecie żeby państwo zrobiło wam dobrze w zamian za kartkę wrzuconą raz na parę lat. A jak już ktoś ma się ochotę zaangażować to tylko po to żeby zmienić jakąś marginalną kwestię w stylu wliczania religii do średniej, małżeństw jednopłciowych czy zaostrzenia lub zliberalizowania ustawy aborcyjnej. A potem się dziwicie, że o waszych sprawach decyduje jakiś typek z Towarzystwa Unikania Pracy, który nie nadawał się do robienia żadnej z robót którą wy odwalacie.
Nie będzie Stanów, nie będzie Szwecji, będzie Bolanda.
-
2007/12/08 13:15:53
@przewrotnik

To znaczy jak?

IMHO w tej chwili rząd rozgrywa to na spokojnie. Pani Hall idzie do abp. Nycza na herbatkę i sprawa załatwiona, tylko niech "Kościół przygotuje dokumenty", to "decyzje będą podjęte". Żadnego sporu, porządek panuje w Warszawie ;)
-
wo
2007/12/08 13:49:45
@lapacz
"A jak już ktoś ma się ochotę zaangażować to tylko po to żeby zmienić jakąś marginalną kwestię w stylu wliczania religii do średniej, małżeństw jednopłciowych czy zaostrzenia lub zliberalizowania ustawy aborcyjnej. "

No więc ja te kwestie uważałem za marginalne 5 lat temu. Różne czynniki - przede wszystkim oczywiście kaczystowskie bieno negro - sprawiły, że zmieniłem zdanie. Małżeństwa gejów same w sobie nie są istotne, ale istotny jest model państwa - czy zbudujemy państwo na zdrowym zachodnioeuropejskim hedonizmie czy na jakimś klerykalnym pierdu-pierdu o matrycy antropologicznej.

"A jak ktoś nie ma ochoty na takie chałupnictwo? Jeśli nie ma czasu i umiejtności, żeby poprawiać robotę po państwowej szkole? I nie ma pieniędzy żeby takie poprawianie zlecić komu innemu? "

To jego dzieci mają przesrane. I?

" Zostało wam to z zaborów czy z PRL? Ta niechęć do zaangażowania społecznego i nieustająca kontestacja działań tych co się angażują."

Mi to zostało po początkach 3 RP. Jak wiemy, partie postsolidarnościowe i postkomunistycze zajumały wtedy majątek różnych peerelowskich instytucji i trzymają go do dzisiaj. Dlatego polska polityka to ciągle te same mordasy, przeskakujace z szyldu do szyldu. Najpierw Tusk i Kaczyński byli w jednej partii, Niesiołowski i Jurek w drugiej a Hall i Frasyniuk w trzeciej. Potem Tusk hop do jednej partii z Frasyniukiem, Niesiołowski hop do jednej partii z Tuskiem, Frasyniuk hop do jednej partii z Kwaśniewskim i tak dalej. Stąd żenujące sytuacje typu:

- Pedały do gazu! Prymas na tron!
- Stefan, odbiło ci, od miesiąca jesteś w partii proeuropejskich liberałów
- Ups, sorasy, myślałem, że to jeszcze ZChN

Gardzę tymi ludźmi i nie chcę nigdy być w żadnej partii, którą oni kierują. Z kolei wiem, że zbudowali sobie system, w którym nikt nowy nie ma szansy zaistnieć - bo oni mają zajumane kamienice i dotacje według ustawy, którą sami sobie pod tym kątem napisali. W swojej idealistycznej młodości zaliczyłem obowiązkowy dla każdego studenta okres idealistycznego walenia głową w mur, usiłując wskrzesić PPS - mi się znudziło, ale każdy młody człowiek, który chce dalej walić, ma moje moralne poparcie.
-
2007/12/08 13:55:31
@matura z religii

Ciekawe, ilu uczniów ją wybierze, kiedy okaże się, że punkty z takiej matury są wartościowe jedynie dla seminariów duchownych albo Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Biskupa Kardynała Śmoszyńskiego.
-
wo
2007/12/08 13:56:19
@przewrotnik
"ale nikt nie chce iść na noże z biskupami."

Problem polega na tym, że chociaż biskupi byli wobec komunistycznych władz więcej niż ugodowi, wobec władzy demokratycznej idą właśnie na noże. Jedyny "kompromis" jaki mogą zaakceptować, to aborcja ratująca życie kobiecie, faryzejskie "i inni" w preambule, konkordatowe "a poza tym inne wyznania też se mogą istnieć" etc. Wobec episkopatu nie można w dzisiejszej Polsce nie iść na noże, bo to oni nieustannie są w nożowniczym ataku. Ty masz tylko wybor, albo dać się sterroryzować, jak WSZYSTKIE - tak zwane lewicowe i prawicowe - rządy od 1989, albo jednak się bronić. Jak jakiś mój przyszły wymarzony Zapaterski.
-
2007/12/08 14:04:24
@bloody_rabbit

"Z ciasnym i syfiastym wykształceniem nie zdobędę dobrej pracy i nie zarobię na edukację dla moich dzieci, które nadal będą miały więc ciasne i syfiaste wykształcenie."

Nie wiem jak ty ale ja 70% wiedzy zdobyłem poza polskimi szkołami, głównie w domu. Szkoła służyła mi w zasadzie do zdobywania papierków, jak to mówicie.

"Brak powszechnego dostępu do edukacji == dziedziczenie biedy. Rozumie to każde cywilizowane państwo świata, poza Republiką Korwinlandu."

To jakieś ogromne nieporozumienie. Uważam że edukacja powinna być powszechna jak pieczywo, nawet na każdym rogu. Wydaje mi się że ty mylisz to z darmową. Wyobraź sobie że pieczywo jest darmowe (oczywiście umownie bo taka kategoria nie istnieje). Płacimy za pieczywo w podatkach, trzeba opłacić zbierających kasę, przesyłających ją do Warszawy do ministerstwa pieczywa, minister z całym ministerstwem układają programy i receptury wypiekania chleba, no i dzielą kasę na państwowe piekarnie, to wszystko kosztuje. W rezultacie płacimy za jeden bochenek 4 zł zamiast 2zł po to żeby odebrać darmowego gniota w państwowym sklepie z pieczywem (bo kto by się starał upiec coś porządnego).
Słyszałeś jak twoje kochane państwo karze piekarzy którzy chcą podarować za darmo chleb biednym. Nikt nie chce zakazywać pomagania ubogim w edukowaniu przez samorządy, instytucje, firmy prywatne, nawet państwo (w określonych przypadkach), tylko na litość boską nie darmowa, niewydolna, słaba edukacja państwowa.
-
2007/12/08 14:44:45
@wolnorynkowiec

"ja 70% wiedzy zdobyłem poza polskimi szkołami"

To kiedy się edukowałeś? Ja w czasach PRL, w prowincjonalnym mieście powiatowym i uważam, że zdobyłem tam znakomite wykształcenie. Nawet historyczka, działaczka PZPR, reprezentowała (tak to oceniam z dzisiejszej perspektywy) zaskakująco wysoki poziom pod warunkiem, że nie dotykało się Katynia, Afganistanu etc. A że zrobiłem później po drodze jeszcze parę tytułów, to chyba mogę to pisać z niejaką pewnością siebie :-)

Chyba, że Cię źle zrozumiałem, a chodzi Ci tylko o to, że szkolna edukacja to jedynie punkt wyjścia i dalej młody człowiek musi już sam się rozwijać zgodnie ze swymi zainteresowaniami. Ale chyba nie, bo dalej piszesz: "Szkoła służyła mi w zasadzie do zdobywania papierków..." No to szczerze współczuję.
-
2007/12/08 15:23:43
@wo

Gdzie masz to "i inni" w konstytucji? Nie chcę łapać za słówka, po prostu nie załapałem.
-
2007/12/08 15:24:36
@WO

"Mi to zostało po początkach 3 RP. Jak wiemy, partie postsolidarnościowe i postkomunistycze zajumały wtedy majątek różnych peerelowskich instytucji i trzymają go do dzisiaj. Dlatego polska polityka to ciągle te same mordasy, przeskakujace z szyldu do szyldu."

Toż to spisek! Szara sieć. Białoczerwona pajęczyna.
Układ niszczący zdolnych idealistycznych polityków jak WO 10(15?) lat temu. Masoni i cykliści sie uwzieli.

-
2007/12/08 16:00:21
Oczywiście, że ;)
-
2007/12/08 16:03:38
@wo:

"To jego dzieci mają przesrane. I?"

I dlatego nie rozumiem cholernego Królika broniącego niewydolnego, podatnego na szajby polityków systemu przed zmianą na sprawniejszy i bardziej niezależny tylko dlatego, że ktoś miałby w nim przesrane.

"Małżeństwa gejów same w sobie nie są istotne, ale istotny jest model państwa"

I o to mi właśnie chodzi. Że to jest tylko jeden, mało istotny element państwa, oczywiście każdy polityk powinien mieć w tej kwestii sprecyzowane zdanie, żeby móc się opowiedzieć wyborcom, ewentualnie w odpowiednim momencie nacisnąć guzik i podnieść rękę. Ale traktowanie uregulowania tej czy podobnej kwestii jako czynnika decydującego o zaangażowaniu politycznym wydaje mi się nierozsądne.

"Mi to zostało po początkach 3 RP. Jak wiemy, partie postsolidarnościowe i postkomunistycze zajumały wtedy majątek różnych peerelowskich instytucji i trzymają go do dzisiaj."

Wydaje mi się, że przeceniasz rolę majątku. Myślę że lepszym od ustawowych subwencji gwarantem status quo jest atmosfera, którą mordasy wytworzyły, a która w znacznym stopniu kształtuje stosunek Polaków do zaangażowania w politykę.

"Dlatego polska polityka to ciągle te same mordasy, przeskakujace z szyldu do szyldu. Najpierw Tusk i Kaczyński (...)"

Ale tak się składa (czego z perspektywy Czerskiej łatwo nie zauważyć) że spora część rzeczywistości nie jest kształtowana na Wiejskiej czy Krakowskim tylko bardzo blisko ludzi i stosunkowo łatwo mogłaby być zmieniona przez stosunkowo nieliczną grupę zdeterminowanych jednostek.

"W swojej idealistycznej młodości zaliczyłem obowiązkowy dla każdego studenta okres idealistycznego walenia głową w mur, usiłując wskrzesić PPS - mi się znudziło, ale każdy młody człowiek, który chce dalej walić, ma moje moralne poparcie."

Gdybym był młodym idealistą to niechybnie poinformowałbym Cię gdzie sobie możesz swoje moralne poparcie zdeponować.
Ale mając kilka lat więcej i korzystając ze sprzyjającego zbiegu okoliczności spróbuję pokazać Ci na przykładzie (będzie w nim wszystko i tradycja PPS i idealistyczna młodzież i mordasy). Będę do tego potrzebował Twojej pomocy. Kiedyś żaliłeś się na blogu na jakiegoś lokalnego mordasa, co zalazł Ci za skórę w sprawie Tęczy. Jak mi napiszesz (gratis) kilka zdań jak to wtedy wyglądało z Twojej strony to Ci napiszę jak to wygląda z drugiej strony.
-
2007/12/08 16:17:36
@lapacz_w_zycie
"A jak już ktoś ma się ochotę zaangażować to tylko po to żeby zmienić jakąś marginalną kwestię w stylu wliczania religii do średniej, małżeństw jednopłciowych czy zaostrzenia lub zliberalizowania ustawy aborcyjnej."

Dla połowy ludzkości kształt ustawy dotyczącej aborcji NIE jest kwestią marginalną.

@WO
"Małżeństwa gejów same w sobie nie są istotne"

Są istotne i to bardzo.
-
2007/12/08 16:25:36
@podwórko

Przecież nie chodzi mi dosłownie o podwórko, tylko o to, żeby dziecko chodziło do szkoły ze swoimi sąsiadami. Bo faktycznie blokowiska się u nas w dużej mierze zmieniły w slumsy.

@airborell i beztlumika

"Jako dziewięciolatek jeździłem sam do miasta na zajęcia pozalekcyjne - to, że dzisiaj jest to trudne do wyobrażenia dla wielu, jest jak dla mnie jednym z najdziwniejszych zjawisk Polski po 1989."

A sześciolatka też byście samego puścili? Czy może ma się edukacja zaczynać w wieku lat dziewięciu? Poza tym zajęcia pozalekcyjne nie odbywają się codziennie. I w dojeżdzaniu nie chodzi mi tylko o bezpieczeństwo, ale i o czas. Ja dobrze wspominam, że do podstawówki miałem 5 minut.

@wolnorynkowiec

"a) porządne mieszkanie większości jest korzystna dla państwa,
b) w mieszkaniach mieszkają dzieci, dlaczego mają być pokrzywdzone tym, że pochodzą z biedniejszej rodziny."

Jak już ktoś napisał, mieszkanie też jest towarem specyficznym. Poza tym, wynikanie jest raczej w drugą stronę, w bogatym państwie ludzie mają mieszkania, wyedukowane społeczeństwo jest bogatsze. Jedyną szansą tych biednych dzieci jest właśnie edukacja, czy może chcesz im rozdać pieniądze?
Czy w Polsce nie ma prywatnych szkół podstawowych (naprawdę nie wiem)? Ja przecież nie mam nic przeciwko ich istnieniu. Ale mają też istnieć porządne szkoły publiczne. I wymaga to zwiększenia pensji nauczycieli, czyli postawienia się w końcu górnikom, rolnikom i innym kolejarzom.
By the way, co liczni tu lewicowcy sądzą o emeryturach pomostowych?
-
2007/12/08 16:33:18
@lapacz: 'Zostało wam to z zaborów czy z PRL? Ta niechęć do zaangażowania społecznego i nieustająca kontestacja działań tych co się angażują.'

Powoli. Angażowanie się w organizacje pozarządowe uważam za jak najbardziej chwalebne. Totalne olewanie takich organizacji (patrz Rospuda) przez polityków to moim zdaniem największa mizeria polskiej demokracji. Oni się po prostu nie boją ludzi (w sensie, że ludzie im zapamiętają co robili i wyciągną konsekwencje przy kolejnych wyborach).

Mi chodziło o pewien mechanizm psychologiczny -- gdy się na kogoś zagłosowało, to ma się potem tendencję do wybaczania wybrańcom wszelkich głupot. Taka racjonalizacja wyboru. I od tego utożsamienia uchowaj mnie niewidzialna różowa jednorożyco.
-
2007/12/08 16:44:47
@inż: moim zdaniem nie ma takiego mechanizmu, przynajmniej w moim przypadku. Jest odwrotnie - błędy i głupoty Unii Wolności (ostatniej partii, z którą się w jakimś stopniu identyfikowałem) wkurzały mnie dużo bardziej, niż błędy i głupoty np. PiS.

@wojtekrr: sześciolatka bym nie puścił, ale sześciolatka bym nie wysyłał na zajęcia pozalekcyjne. Wystarczającym absurdem dla mnie jest angielski w przedszkolu.
-
2007/12/08 16:55:31
@airborell

"sześciolatka bym nie puścił, ale sześciolatka bym nie wysyłał na zajęcia pozalekcyjne"

Przecież chodziło o dojeżdzanie do szkoły, a nie na ekstra zajęcia.
-
2007/12/08 16:58:43
@airborall: 'moim zdaniem nie ma takiego mechanizmu, przynajmniej w moim przypadku. Jest odwrotnie - błędy i głupoty Unii Wolności wkurzały mnie dużo bardziej, niż błędy i głupoty np. PiS.'

Bo ten mechanizm działa wcześniej -- zanim uznasz coś za błąd czy głupotę mówisz sobie: "hej, oni muszą mieć rację, bo inaczej wyjdzie na to że zagłosowałem na kretyna, więc sam jestem kretynem". Jeżeli się s kimś utożsamiasz, to masz tendencję do brania jego opinii za swoje.
-
2007/12/08 17:17:56
No więc kompletnie się nie zgadzam. Po pierwsze, odwracasz przyczynę i skutek - najpierw jest zbieżność opinii i wartości, a potem utożsamienie, a nie na odwrót. Z jakiegoś powodu utożsamiłem się np. z GW (do czasu, kiedy poczułem się zmanipulowany), a nie z Naszym Dziennikiem. Po drugie, pragnę przypomnieć, że w Polsce żadna partia rządząca nie utrzymała się przy rządzie po kolejnych wyborach, mało tego - bardzo rzadko osiągała choćby przyzwoity wynik. Pamięć polityczna Polaków jest bardzo krótka, co jest nota bene jednym z największych przekleństw polskiej polityki - założę się, że połowa tych wykształciuchów, którzy w akcie narodowej mobilizacji rzucili się głosować na PO, za dwa lata będzie jechać na Tuska i popierać PiS w sondażach (o ile Kaczyński się opamięta i da sobie i PiS-owi szansę).
-
2007/12/08 17:19:27
@wojtekrr: ja tam sądzę, że "elitarne podstawówki" to gruba przesada.
-
wo
2007/12/08 17:19:57
@nasiznajomi
"Gdzie masz to "i inni" w konstytucji? Nie chcę łapać za słówka, po prostu nie załapałem."

...jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł...

Co za bełkot.

@lapacz
"Wydaje mi się, że przeceniasz rolę majątku."

Nie można "przecenić roli majątku".

"Ale tak się składa (czego z perspektywy Czerskiej łatwo nie zauważyć) że spora część rzeczywistości nie jest kształtowana na Wiejskiej czy Krakowskim tylko bardzo blisko ludzi i stosunkowo łatwo mogłaby być zmieniona przez stosunkowo nieliczną grupę zdeterminowanych jednostek."

Ale tak się składa (czego z perspektywy ulicy, na której jest firma płacąca Twój ZUS, łatwo nie zauważyć) że spora część rzeczywistości jest kształtowana przez oligarchiczną klasę polityczną, bardzo daleko od ludzi i nieliczna grupa zdeterminowanych jednostek prędzej czy później będzie się musiała albo zapisać do jakiejś oligarchicznej partii, albo założyć kółko dyskusyjne pozbawione znaczenia.

"Kiedyś żaliłeś się na blogu na jakiegoś lokalnego mordasa, co zalazł Ci za skórę w sprawie Tęczy. Jak mi napiszesz (gratis) kilka zdań jak to wtedy wyglądało z Twojej strony to Ci napiszę jak to wygląda z drugiej strony. "

Karol Karski był najpierw radnym PRON, a potem radnym Porozumienia Centrum. Jako radny Porozumienia Centrum zaistniał wykańczając kino Tęcza i towarzyszący mu ośrodek kulturalny Akademii Ruchu. Do dzisiaj jest tam pustostan. Aczkolwiek Karski uprawia już destrukcyjną działalność na skalę krajową. Z mojej strony wyglądało to tak, że byłem mieszkańcem Żoliborza (potem jakiś debil na Wiejskiej podzielił Żoliborz na mniejsze jednostki). Co mogłem zrobić poza podpisaniem petycji w obronie kina Tęcza?

-
2007/12/08 17:28:04
@wolnorynkowiec

"ja 70% wiedzy zdobyłem poza polskimi szkołami"

Co ty nie powiesz...
hehehe

To wiele tlumaczy o naszych prawicowcach
-
2007/12/08 17:35:32
@wolnorynkowiec

"Nie wiem jak ty ale ja 70% wiedzy zdobyłem poza polskimi szkołami, głównie w domu. Szkoła służyła mi w zasadzie do zdobywania papierków, jak to mówicie."

No to widać mało wiesz. Ja się dużo nauczyłem w szkole i na studiach.

"To jakieś ogromne nieporozumienie. Uważam że edukacja powinna być powszechna jak pieczywo, nawet na każdym rogu. Wydaje mi się że ty mylisz to z darmową."

Przede wszystkim, nie mylę pieczywa z edukacją.

@lwz

"Co widzisz złego w bonach edukacyjnych? Z tego, że to transfer pieniędzy z mechanizmu mniej do bardziej efektywnego"

Nie, to transfer pieniędzy od biednych do bogatych rodziców. Przecież to nie jest tak że szkoła publiczna uczy za 500 zł na semestr (powiedzmy) i szkoła prywatna też za 500 zł, tylko lepiej. Nie, w prywatnej zapłacisz 1000 zł. Do tej pory było tak, że jak ktoś szedł do prywatnej to zwalniał miejsce w publicznej i od tego tym biedniejszym robiło się luźniej i mieli lepsze warunki. Z bonem edukacyjnym będzie to tak, że państwo dopłaci bogatemu 500 zł do jego 500 zł, on pośle dziecko tanio do prywatnej szkoły, ale szkole publicznej do której chodzą dzieci biednych ubędzie 500 zł. Na pewno koledzy pani Hall ze szkoły prywatnej którą kiedyś zarządzała się ucieszą, ale ja nie.

-
2007/12/08 17:37:01
@ lapacz

"I dlatego nie rozumiem cholernego Królika broniącego niewydolnego, podatnego na szajby polityków systemu przed zmianą na sprawniejszy i bardziej niezależny tylko dlatego, że ktoś miałby w nim przesrane."

A kto ci takich glupot naopowiadal, ze bon edukacyjny jest takim dobrym rozwiazaniem ???

Polska edukacja potrzebuje zmian. Tylko dlaczego zawsze musza one prowadzic do komercjalizacji, ktora odbije nam sie wszystkim czkawka w niedalekiej przyszlosci?

Swoja droga, reforma ktora prowadzi do tego, ze ktos bedzie mial przesrane jest jakims skrajnym skurwysynstwem. Inwestycja w edukacje jest inwestycja w spoleczenstwo. Jezeli nie chcemy tabunow ludzi pelnych frustracji i narazonych na wzgledy populistow, to musimy wyrownywac szanse, wlasnie poprzez dobra edukacje dostepna dla wszystkich.
Ten twoj bon edukacyjny jest wyrokiem smierci dla szkol wiejskich. Brawo, nic tylko oczekiwac Leppera 2, ktory bedzie sie zywil frustracja polskiej wsi.
-
wo
2007/12/08 17:38:04
@br
"Ja się dużo nauczyłem w szkole i na studiach. "

Ja tylko na studiach. W szkole należałem do tych upierdliwych nerdów, którzy w ciągu pierwszego miesiąca rozwiązują cały zbiór zadań do końca roku i potem np. na matematyce czy fizyce się już tylko obijają. Oczywiście, był jeszcze polski, ale specjalnie starałem się jak najintensywniej zapomnieć te wszystkie bzdety.
-
2007/12/08 17:47:24
@WO: 'W szkole należałem do tych upierdliwych nerdów, którzy w ciągu pierwszego miesiąca rozwiązują cały zbiór zadań do końca roku i potem np. na matematyce czy fizyce się już tylko obijają.'

Widzisz... ja miałem takich nauczycieli of matematyki i fizyki, że jakby wykryli to, że zrobiłem cały zbiór w miesiąc, to bym dostał następny i następny. A na polskim trzeba było mieć przede wszystkim własne zdanie na poruszane tematy, co jest sporym wymaganiem dla przeciętnego nastolatka. Nie wystarczyło się obryć. Do dziś pamiętam jak zebraliśmy opierdziel, bo nikt nie miał zdania o ostatnim odcinku Kabaretu Olgi Lipińskiej. Reszta przedmiotów była do odbębnienia.
-
2007/12/08 17:50:45
@airborell:

Ok. Najpierw jest zbieżność poglądów, potem jest wybór, a potem jest racjonalizacja wyboru i naginanie własnych poglądów, żeby nie wyjść na kretyna, który wybrał kretyna.
-
2007/12/08 17:53:14
@inz: ale tłumaczę Ci, że w Polsce to nie działa. W Polsce nie naginasz własnych poglądów, tylko zapominasz o tym, że kiedykolwiek na tego kretyna głosowałeś.
-
2007/12/08 17:58:13
airborell: Sugerujesz, że wyborcy PiS olali Fotygę gdy zobaczyli kto zacz? Nie, oni zracjonalizowali sobie, że to minister, który nie prowadzi polityki zagranicznej na kolanach.
-
2007/12/08 18:10:11
@wo

"Co mogłem zrobić poza podpisaniem petycji"

Sporo, chociażby awanturując się.

Niedawno dowiedzieliśmy, że zastępca prezydenta naszego miasta wpadł na pomysł, by od września sześciolatki chodziły do tzw. zerówek nie w przedszkolach, lecz wyłącznie w szkołach podstawowych. Obiecywał, że do września wszystkie bodajże 69 podstawówki zostaną przygotowane na tip-top, w co oczywiście mogli uwierzyć tylko ludzie oderwani od rzeczywistości.

Oburzył nas przede wszystkim tryb, w jakim plany te realizowano (cichcem, bo o sprawie dowiedzieliśmy się z gazet) oraz arogancja, bijąca z wypowiedzi przedstawicieli władz miasta. Poruszyliśmy niebo i ziemię. Poszliśmy na wojnę. Kilkudziesięciu nas z posiedzenia Komisji Oświaty Rady Miasta urządziło jesień średniowiecza. Pośpiesznie organizowane w ramach "konsultacji" spotkania urzędników z rodzicami w wybranych szkołach zmieniły się w pole bitwy. Zaangażowaliśmy prasę i telewizję, zasypaliśmy radnych i Wydział Oświaty mailami i telefonami. Ja sam jeszcze wczoraj wysłałem pisma do NIK-u i wojewody z doniesieniem o naruszaniu Ustawy o Systemie Oświaty (art. 14) i złamaniu pięciu artykułów konstytucji. Inni rodzice pisali do posłów, Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka. Nasza sprawa zdominowała lokalne fora dyskusyjne w internecie.

No i wczoraj wieczorem władze ustąpiły. Klub radnych PO (popierający w Radzie prezydenta) doszedł do wniosku, że nie będzie im się kalkulowało firmować tych planów. Dowiedzieliśmy się o tym, gdy wchodziliśmy do studia TV Info na debatę z prezydentem.

A podpisy pod petycją też zbieraliśmy. Myślisz, że wystarczyłyby?

-
2007/12/08 18:29:28
@nasiznajomi

Rispekt.
-
2007/12/08 18:45:58
@lapacz
"No i to mnie właśnie najbardziej wkurza. Zostało wam to z zaborów czy z PRL? Ta niechęć do zaangażowania społecznego i nieustająca kontestacja działań tych co się angażują."

nie z zaborów i nie z PRL, tylko z tego, że u mnie w rodzinie jest uraz do polityki po tym, jak wykończyła mojego dziadka

"A jak już ktoś ma się ochotę zaangażować to tylko po to żeby zmienić jakąś marginalną kwestię w stylu wliczania religii do średniej, małżeństw jednopłciowych czy zaostrzenia lub zliberalizowania ustawy aborcyjnej."

robienie wody z mózgu obywatelom od najmłodszych lat czy zmuszanie ludzi do rujnowania życia sobie i wszystkim naokoło to nie są marginalne kwestie
dzięki, że mi przypomniałeś, o aborcję też bym powalczyła
myślę zresztą, że świadomość, że to urodzone na siłę dziecko można wychować tak, jak się chce, a nie tak, jak nas do tego przymusza banda oszołomów, też by trochę kobietom pomogła

i właśnie taki jest jeden z problemów tego kraju - że takie rzeczy traktowane są jak marginalne kwestie
-
2007/12/08 18:47:11
Co wy pierdolicie z tym dojeżdżaniem do szkoły? Przecież to nie jest ani argument za prywatnymi szkołami, ani za publicznymi. Do jednych i drugich trzeba dojechać i w jednych i drugich jest zróżnicowany poziom. I poziom nie tylko różni się między szkołami, ale nawet między klasami. Z mojej klasy C z podstawówki 50% osób skończyło studia. Z klas innych około 10%.
A podstawówki oczywiście powinny być prywatne i tylko i wyłącznie z tego powodu, że prywatne firmy zawsze rozsądniej i mądrzej wydają pieniądze niż państwowe. Poziomu nauki oczywiście to nie zmieni. Bo to czy dziecko będzie mądre czy głupie w tylko w 10% zależy od szkoły a w całej reszcie od wychowania i cech osobniczych.
-
2007/12/08 18:53:49
@airborell:
"@wojtekrr: ja tam sądzę, że "elitarne podstawówki" to gruba przesada. "

A ja stoje przed dylematem czy mam posłać dziecko do elitarnej, prywatnej podstawówki czy do podstawówki rejonowej, znajdującej sie w samym sercu Służewca, przy ulicu nomen omen Bokserskiej. W rejonowej, perspektywa braku sali gimnastycznej oraz tego, że syn w pewnym momencie, może zacząć przemawiać do rymu, jakos nie bardzo mnie pociagają.
W prywatnej natomiast, czeka mnie czesne circa 1100zł miesięcznie ale ekstra warunki lokalowe , wysoki poziom nauczania no i bonus w postaci lekcji etyki.


-
2007/12/08 19:10:37
@llukiz

"A podstawówki oczywiście powinny być prywatne i tylko i wyłącznie z tego powodu, że prywatne firmy zawsze rozsądniej i mądrzej wydają pieniądze niż państwowe."

Ale szkoła publiczna to nie firma - nie ma być nastawiona na zysk. Pełna zgoda z tym, że zysk lepiej kreują firmy prywatne niż publiczne.
-
2007/12/08 19:29:37
Z tym bonem oświatowym to jedna wielka ściema. Od N lat de facto mamy system z bonem. Szkoły niepubliczne też dostają dotacje, równie duże jak szkoły publiczne. Dotacje są dokładnie takie same - równa kwota na każde dziecko. Finansowanie szkoły zależy od ilości dzieci. I wiem o czym mówię, bo przez pięć lat byłem w zarządzie lokalnej szkoły społecznej i wiem dokładnie skąd pieniądze na tą szkołę pochodziły.
Tak to jest, jak się dyletanci do dyskusji zabierają.

P.S. Jestem zdecydowanym zwolennikiem mundurków. Przyzwoitych, fundowanych przez szkołę (państwo). Podobnie jak podręczników - też fundowanych przez państwo.
W GB dzieciaki w mundurkach biegają, i nikomu to nie przeszkadza...
-
2007/12/08 19:38:34
@pohjois

"I wiem o czym mówię, bo przez pięć lat byłem w zarządzie lokalnej szkoły społecznej"

Społecznej, nie prywatnej.

"W GB dzieciaki w mundurkach biegają, i nikomu to nie przeszkadza..."

Już kiedyś wklejałem to linki dowodzące że owszem, przeszkadza.

news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/5341762.stm
www.citizensadvice.org.uk/index/pressoffice/press_index/press_20070601.htm
www.lancashiretelegraph.co.uk/news/rossendale/ramsbottom/display.var.1615771.0.limit_on_cost_of_school_uniforms.php
oft.gov.uk/shared_oft/reports/consumer_protection/schooluniformssummary.pdf
-
2007/12/08 19:54:52
@inż: jakaś część pewnie sobie tak to zracjonalizowała, inni pewnie wcale Fotygą zachwyceni nie byli, ale dochodzili do wniosku, że Wielki Program Jarosława Mądrego wymaga ofiar, ale dla najtwardszego elektoratu PiS przecież pogonienie agentów WSI z dyplomacji było celem samym w sobie. No a iluś tam wyborców PiS z 2005 roku pewnie najeżdżało na "tego głupiego Kaczora" i głosowało, jak wskazują szacunki przepływu elektoratów, na PO. Nie przymierzając, Władysław Bartoszewski w 2005 roku mówił, że można równie dobrze zagłosować na PiS jak i na PO - więc może zagłosował właśnie na PiS.
-
2007/12/08 20:15:53
@rabbit

Przysiągłbym, że te szkoły spod znaku pani minister to też społeczne, a nie prywatne...
-
2007/12/08 20:41:07
"Karol Karski był najpierw radnym PRON, a potem radnym Porozumienia Centrum. Jako radny Porozumienia Centrum zaistniał wykańczając kino Tęcza i towarzyszący mu ośrodek kulturalny Akademii Ruchu. Do dzisiaj jest tam pustostan. Aczkolwiek Karski uprawia już destrukcyjną działalność na skalę krajową. Z mojej strony wyglądało to tak, że byłem mieszkańcem Żoliborza (potem jakiś debil na Wiejskiej podzielił Żoliborz na mniejsze jednostki). Co mogłem zrobić poza podpisaniem petycji w obronie kina Tęcza? "

Ok, dzieki. To z drugiej strony to wyglada tak:
Budynek w ktorym znajdowalo sie kino Tecza, nalezy do Warszawskiej Spoldzielni Mieszkaniowej - Zoliborz Centralny - dziedziczki w prostej linii przedwojennych tradycji robotniczego Zoliborza. Decyzje o wynajeciu lokalu podejmowane sa przez organy wybrane (posrednio lub bezposrednio) przez samych spoldzielcow (ok. 2500 ludzi).
Ja sprowadzilem sie na Zoliborz juz po zamknieciu Teczy. Wsrod kilkunastu rozmow, ktore prowadzilem o niej ze spoldzielnianymi aktywistami, spotkalem sie z jedna umiarkowanie pozytywna opinia. Wszystkie pozostale osoby traktowaly Akademie Ruchu jak dopust bozy.
Rozumiem, ze Karski wykanczal Tecze odcinajac ja od samorzadowych pieniedzy, a nie od lokalu, tak?
Pare lat temu zainteresowanie lokalem (wtedy pustym) wyrazily Teremiski (bardzo im odpowiadala lokalizacja, genius loci, te sprawy), a ich szefowa wiarygodnie opowiadala o deszczu norweskich pieniedzy jakimi moznaby to miejsce zasypac.
Nie miala szans przebic sie przez mur nieufnosci spodzielnianych dzialaczy (bez zadnych wrazistych afiliacji partyjnych).
Jednym z powtarzajacych sie argumentow bylo: "Bedzie to samo co z Akademia Ruchu, tylko Teremisek tak latwo nie uda nam sie wyrzucic"

Zaangazowanie spoldzielcow jest nikle, a jej organy swietna ilustracja selekcji negatywnej - nie majacy co zrobic z czasem emeryci, sfrustrowani pieniacze, ludzie usilujacy zalatwic swoje drobne interesiki. Nie ma zadnych powodow dla ktorych czlowiek posiadajacy rodzine, satysfakconujaca prace, przytjaciol, jakies hobby mialby spedzac czas w takim towarzystwie. Godza sie z mieszkaniem w niedoremontowanych budynkach, czynsz o kilkadziesiat zlotych wiekszy nie moglby byc i oczywiscie udzielaja moralnego wsparcia tym, ktorzy chca cos zmienic. Na pewno kiedy byla zamykana Tecza, czules moc tego moralnego wsparcia.

Wbrew temu co piszesz ten budynek nie jest pustostanem, byl pustostanem przez krotki czas po Teczy, potem byla tam jakas szkola reklamy, potem znow troche pustostan, teraz zostal wynajety na 10 lat jakiemus studio fotografii.


-
2007/12/08 20:46:18
@b. rabbit

"Nie, to transfer pieniędzy od biednych do bogatych rodziców."

Dajac mozliwosc zaglosowania swoimi pieniedzmi (czy to w postaci bonu, czy biletow NBP) stworzy sie w edukacji konkurencje, ktora zawsze ma pozytywny wplyw na jakosc produktu, a to Ci chyba chodzi.
Wprowadzenie bonow umozliwi to glosowanie znacznie wiekszej ilosci osob, a nie jak tak teraz tylko nielicznym, ktorych stac na pokrycie calosci czesnego.
Obecnie


Ewentualnie (widzac jakie politycy wszelkich frakcji sieja spustoszenie w edukacji) jakie masz realne pomysly na poprawe tej sytuacji.

"Przecież to nie jest tak że szkoła publiczna uczy za 500 zł na semestr (powiedzmy) i szkoła prywatna też za 500 zł, tylko lepiej. Nie, w prywatnej zapłacisz 1000 zł."

Przeciez wiem. Chodzi o to, ze wole zaplacic dodatkowe 500 za dobra szkole (albo 200 za troche gorsza jak mnie nie bedzie stac).


@boguslaw_siemiatkowski

"A kto ci takich glupot naopowiadal, ze bon edukacyjny jest takim dobrym rozwiazaniem ??? "

Korwin-Mikke, a czemu pytasz?
Jakie znaczenie ma to, kto mi to naopowiadal? Jak rozumiem nie dopuszczasz mozliwosci, ze sam doszedlem do takiego wniosku.

"Polska edukacja potrzebuje zmian. Tylko dlaczego zawsze musza one prowadzic do komercjalizacji, ktora odbije nam sie wszystkim czkawka w niedalekiej przyszlosci?"

Bo komercjalizacja jest jedna z łatwiejszych metod poprawienia funkcjonowania instytucji. Z trudniejszymi metodami jak uczy doswiadczenie sobie nie radzimy.

"Ten twoj bon edukacyjny jest wyrokiem smierci dla szkol wiejskich."

Na jakiej zasadzie?
Dostrzegam problem z wiejskimi szkolami - tam nie bedzie dzialac. Moze dzieci trzech bogatszych gospodarzy wyjada to lepszych-drozszych szkol. Wlasnie dlatego uwazam, ze ta koalicja - liberalowie z PO i lobbysci z PSL maja szanse wprowadzic bon edukacyjny z oslona dla szkol wiejskich.

"Inwestycja w edukacje jest inwestycja w spoleczenstwo. Jezeli nie chcemy tabunow ludzi pelnych frustracji i narazonych na wzgledy populistow, to musimy wyrownywac szanse, wlasnie poprzez dobra edukacje dostepna dla wszystkich. "

Ze tez sam na to nie wpadlem. To przeciez oczywiste.

"Brawo, nic tylko oczekiwac Leppera 2, ktory bedzie sie zywil frustracja polskiej wsi."

Jak rozumiem wyborcy Leppera 1 ksztalcili sie w koszmarnych szkolach sanacyjnych.

-
wo
2007/12/08 20:46:31
@lapacz
" dziedziczki w prostej linii przedwojennych tradycji robotniczego Zoliborza"

...oraz jakiejś inteligenckiej żeromszczyzny. Wyburzyć, zaorać, puścić obwodnicę z europejskich dotacji, a przedtem urządzić paradę gejów dla wyegzorcyzmowania ostatnich miazmatów.

"Wbrew temu co piszesz ten budynek nie jest pustostanem, byl pustostanem przez krotki czas po Teczy, potem byla tam jakas szkola reklamy, potem znow troche pustostan, teraz zostal wynajety na 10 lat jakiemus studio fotografii. "

Nie no, rewela - było tętniące życiem centrum kulturalne, a jest "jakieś studio fotografii". Łej tu gou. Dimokrasi in Bolanda weri gud.
-
2007/12/08 20:57:27
@wo:

"Nie no, rewela - było tętniące życiem centrum kulturalne, a jest "jakieś studio fotografii". Łej tu gou. Dimokrasi in Bolanda weri gud."

Tak, przypominam sobie, sasiedzi wspominali cos o tetnieniu.
Ja nie wartosciuje (choc jednak uznaje, ze studio fotografii jest lepsze niz pustostan), tylko informuje, ze jest inaczej niz piszesz. Jak wolisz w poetyce WO, prosze bardzo:

"Do dzisiaj jest tam pustostan."

Kłamiesz.

-
2007/12/08 21:33:46
@airborell: 'inni pewnie wcale Fotygą zachwyceni nie byli, ale dochodzili do wniosku, że Wielki Program Jarosława Mądrego wymaga ofiar'

I to jest właśnie racjonalizacja. Fotyga jest beznadziejna, ale mniejsze zło, stabilny rząd z Lepperem, Jarkacz ma rację, bo na niego głosowałem. Kto głosował ten sobie znajdzie "bocośtam", zamiast uczciwie krytykować.
-
2007/12/08 22:07:34
To nie jest żadna racjonalizacja, tylko zwykły bilans plusów i minusów. Ok, Fotyga jest beznadziejna, ale przynajmniej wypieprzyła tych ambasadorów, co ich Geremek nawsadzał, a poza tym mamy lustrację, zlikwidowano WSI i walczymy z korupcją.

Jest jeszcze kwestia otoczenia. Uważałem na przykład, że Balcerowicz w rządzie Buzka prowadził politykę złą, a jego słynna reforma podatkowa była nie tylko sprzeczna z wartościami, które wyznaję, ale przede wszystkim zakłamana (mówił o obniżce podatków, gdy dla mnie była to realnie podwyżka). Ale... mimo wszystko zdecydowanie bardziej zgadzałem się z jego polityką niż z krytyką ze strony ówczesnej Samoobrony czy innego PSL albo radykałów z AWS. Podobnie pewnie zwolennicy PiS mieli z Fotygą.
-
2007/12/08 22:19:33
@""W GB dzieciaki w mundurkach biegają, i nikomu to nie przeszkadza..."

Bzdura."

porównajcie sobie mundurki w GB i te gówna, które zaproponowano u nas
-
2007/12/08 23:39:44
"Co do zatrudnienia po filozofii - można robić wiele fajnych rzeczy, ale mostu raczej nie zbudujesz ani nowego leku nie wynajdziesz. Chyba że znajdziesz czas na kolejne trudne studia."

Soraski, ale w Bolandzie nie wynajduje się nowych leków, tylko produkuje na licencji wyroby zachodnich koncernów lub generyki. Albo robi leki ziołowe, które byle kretyn potrafiłby zrobić po przeczytaniu książki o farmakognozji.

Mostu nie zbudujesz, ale ja tylko mówię, że akurat na nauczycieli filozofii ludzie po filozofii mogą co najwyżej z dobrych chęci iść, nie z braku zajęć czy pieniędzy. Kiedyś z rozbawieniem odkryłem, że redakcje kilku konkurencyjnych pism informatycznych obsadzone były wyłącznie filozofami, bo informatycy nie potrafili zdania sklecić po polsku, a filozofowie nie dość, że łatwo rozumieli się na programowaniu itd., to jeszcze to łopatologicznie opisywali. Nie wiem, jak jest teraz, bo płacili tak sobie (choć jak na owe czasy dobrze), więc pewnie poszli na lepsze posady, a pisma się mogły zrypać.

Aha, a Hegel był dla przykładu, podstawcie sobie dowolny trudny w lekturze tekst. Quine nie jest aż taki trudny, jak Fenomenologia ducha czy inny Husserl czy Tomasz.
-
2007/12/08 23:39:46
@boguslaw_siemiatkowski

Rozumiem że ty jako lewicowiec czerpałeś garściami 100% wiedzy z naszych państwowych szkół kiedy uczyły np. że 17 września 1939 r. Rosjanie weszli do Polski aby chronić ludność pochodzenia rosyjskiego przed Niemcami. "To wiele tłumaczy o naszych" lewicowcach.


@bloody_rabbit

"Przede wszystkim, nie mylę pieczywa z edukacją."

Ja nie pomyliłem. Przedstawiłem jedynie rozumowanie oparte na pewnym przykładzie z którego wnioski można przełożyć na inne dziedziny poprzez pewne analogie, choćby takie że zarówno pieczywo jak i edukacja są człowiekowi do życia bardzo potrzebne. To się nazywa „indukcja” , jedna z metod naukowych dochodzenia do prawdy.
-
2007/12/09 07:42:01
Soraski, ale nie widzę powodu, dla którego jakiś zachodni koncern nie miałby stworzyć u nas jakiegoś centrum badawczego. Pod warunkiem, że będą ku temu warunki, czyli odpowiednia liczba ludzi dysponująca odpowiednią hard knowledge.

-
2007/12/09 11:01:16
@ lapacz

"Korwin-Mikke, a czemu pytasz?
Jakie znaczenie ma to, kto mi to naopowiadal? Jak rozumiem nie dopuszczasz mozliwosci, ze sam doszedlem do takiego wniosku."

Nie dopuszczam. Tacy jak ty, karmia sie papka jaka czestuja im oszolomy z centrum im. adama smitha i nastepnie powtarzaja bezrefleksyjnie wszystkie te neoliberalne zaklecia.

"Bo komercjalizacja jest jedna z łatwiejszych metod poprawienia funkcjonowania instytucji. Z trudniejszymi metodami jak uczy doswiadczenie sobie nie radzimy."

Bzdura. Komercjalizacja wcale nie musi prowadzic do polepszenia.
Trudniejszych metod, jak pokazuje historia, nigdy nikt nie chcial u nas wprowadzac ,bo zawsze pojawiala sie jakas pieprzona Kasandra wieszczaca porazke.

Jesli chodzi o Leppera, to widac jak malo sie nauczyles. Ignorant jestes. Wyborcami Leppera byli ci ktorzy nie odnalezli sie w nowej rzeczywistoci, mozna na ten temat dlugo dyskutowac. Wyborcami Leppera 2 beda ci ktorzy z kolei nie odnajda sie w plynnych czasach globalizacji, dlatego tak wazna jest dobra edukacja w tym kraju. Bon edukayjcny jest takim rynkowym populizmem, ktory ludzi ludzi oddaniem wladzy w ich rece. Fajnie, tylko, ze dobre szkoly nie moga przyjac wszystkich do siebie, wiec beda srubowac w gore czesne. Tak jak teraz dla wiekszosci nie sa dostepne, tak nadal takimi beda.
-
2007/12/09 11:48:41
> Ale szkoła publiczna to nie firma - nie ma być nastawiona na >zysk. Pełna zgoda z tym, że zysk lepiej kreują firmy prywatne niż >publiczne.

No właśnie w tym problem że szkoła publiczna to nie firma. Dlatego tak nieskutecznie uczy. To takie komunistyczne myślenie z niektórych wychodzi. Jak za komuny: Sklep to nie firma bo nie ma generować zysku tylko sprzedawać. Piekarnia to nie firma bo nie ma generować zysku tylko chleb piec. Kopalnia to nie firma (obecnie) bo nie ma generować zysku tylko dawać miejsce pracy górnikom.

Nie widzicie jak komunizm wam mózgi zepsuł?
-
2007/12/09 14:45:16
@llukiz

"Nie widzicie jak komunizm wam mózgi zepsuł?"

Kto mózg zepsuł Tobie, to wszyscy wiemy. Szkoła ma dawać zysk? A szpital? Straż pożarna? Sanepid?
-
2007/12/09 14:58:31
@ktory ludzi ludzi

Piękne.
-
2007/12/09 14:58:53
@ llukiz

No tak ,ale prywatne wcale nie musi byc lepsze od panstwowego.

Gdzie wolisz tankowac swoj samochod ? ( to dla Ciebie wojtek )
Na stacji panstwowego Statoil/Orlen, czy gdzies na bezimiennej prywatnej stacji ? Prywatny darzy do generowania zyskow za wszelka cene, wiec w tym wypadku chrzci paliwo. Zawsze znajdzie sie jakis frajer gdyz na prywtnych stacjach jest taniej. Ale w dluzszej perspektywie to sie jednak nie oplaca.
Dodajmy do tego prywatna brytyjska kolei, ktora jest uznawana za najgorsza w Europie i porownajmy ja do francuskiej, panstwowej, uznawanej za najlepsza na swiecie. Najbardziej innowacyjna i bezpieczna. To Francuzi buduja najszybsze i najnowoczesniejsze pociagi. I tak, robia to z pomoca panstwa.
-
wo
2007/12/09 15:48:12
@obywatelkane
"Soraski, ale w Bolandzie nie wynajduje się nowych leków, "

To już od dobrych kilku lat nieprawda. Se guglnij pod "adamed" na przykład.

@lapacz
"Kłamiesz. "

Nie kłamię tylko hiperbolizuję - był ważny ośrodek kulturalny, teraz nie ma nic (z punktu widzenia potrzeb kultury).
-
2007/12/09 18:16:55
>Dodajmy do tego prywatna brytyjska kolei, ktora jest uznawana za najgorsza w Europie i porownajmy ja do francuskiej, panstwowej, uznawanej za najlepsza na swiecie. Najbardziej innowacyjna i bezpieczna. To Francuzi buduja najszybsze i najnowoczesniejsze pociagi. I tak, robia to z pomoca panstwa.

Tu akurat jest poważna wątpliwość, czy ładowanie gigantycznych pieniędzy w TGV to jest najlepsza możliwa ich alokacja z punktu widzenia interesu publicznego. Być może lepiej by było, gdyby pociąg z Paryża do Lyonu jechał pół godziny dłużej, a za to kosztował francuskiego podatnika o połowę mniej.

Generalnie problemem państwowego właściciela jest skłonność do inwestycji nieracjonalnych ekonomicznie, ale za to spektakularnych. Polska kolej też tak ma - na CMK chcą zwiększyć maksymalną prędkość bodaj do 250 km/h. To nic, że lepszy efekt dla czasu przejazdu Warszawa-Katowice/Kraków dałaby choćby umiarkowana modernizacja odcinków dojazdowych do obu końców trasy.
-
jsw
2007/12/09 18:28:10
hiperbolizować - kurcze to lepsze niż skrót myślowy
-
2007/12/09 18:58:49
@wo:

To jest jakieś symptomatyczne dla młodych ideowców, żeby zamelinować się w środku osiedla zamieszkanego głównie przez staruszków, w lokalu do tych staruszków należący, a jak ich wywalą to zrzucić na lokalnego mordasa. Generalnie nie mam nic do Niegdysiejszej Tęczy, nie było mnie tu, nie mój cyrk, nie moje barany, ale z tego co mówili lokalsi, to wcale nie potrzebowali Karskiego żeby Tęczę wyrzucić (słyszałem, panie, że tam ludzie z irokezami przychodzili). Jak teraz 300 metrów dalej, też w budynku spółdzielni się zalęgła pracovnia (nie żaden dom kultury, raczej knajpa z ambicjami, pewnie nie bywasz bo zadymione, ale może słyszałeś), to chuchamy, dmuchamy i lokalsów przekonujemy, bo już były zakusy, żeby ich stamtąd wyrzucić.

"...oraz jakiejś inteligenckiej żeromszczyzny."

No sorki panie Nie Wypieram Tych Elementów Tradycji Co Mi Nie Pasują, ale jak już się podczepiasz pod PPS, to w komplecie dostajesz nie tylko szklane domy, ale i inaugurację Powstania Warszawskiego na Żoliborzu.

"Nie kłamię tylko hiperbolizuję"

żałosne
-
wo
2007/12/09 19:23:09
@lapacz
" Generalnie nie mam nic do Niegdysiejszej Tęczy, nie było mnie tu, nie mój cyrk, nie moje barany, ale z tego co mówili lokalsi, to wcale nie potrzebowali Karskiego żeby Tęczę wyrzucić (słyszałem, panie, że tam ludzie z irokezami przychodzili)."

Zdemenciały emeryt to sobie może różne rzeczy mówić. Ale potrzebowali Karskiego, żeby zarzucić kinu Tęcza propagowanie faszyzmu (bo był pokaz Rifensztal). Do tego już potrzebujesz naginania prawa w stylu PRON-PC-PiS.

"No sorki panie Nie Wypieram Tych Elementów Tradycji Co Mi Nie Pasują, ale jak już się podczepiasz pod PPS, to w komplecie dostajesz nie tylko szklane domy, ale i inaugurację Powstania Warszawskiego na Żoliborzu. "

Przecież się już nie podczepiam. Zgadzam się, że lewicę w Polsce trzeba zbudować od zera.

"żałosne"

Jak nie znasz takich słów, to będziesz tu ciągle zagubiony.
-
2007/12/09 20:20:19
@wo:

"Do tego już potrzebujesz naginania prawa w stylu PRON-PC-PiS. "

Do tego, żeby właściciel lokalu wymówił umowę najmu (choćby z powodu niewłaściwych fryzur najemcy) nie potrzeba żadnego naginania prawa. Tak właśnie działa święte prawo własności.

"Zgadzam się, że lewicę w Polsce trzeba zbudować od zera."

Racja. Od zera i bardzo powoli.

"Jak nie znasz takich słów, to będziesz tu ciągle zagubiony."

Nie chodzi o znajomość słów tylko, że jeżeli w przekazie umieszczasz sformułowanie, które mam wszelkie prawo rozumieć dosłownie, a po zwróceniu uwagi na niezgodność z rzeczywistością wykręcasz się hiperbolizacją to jest żałosne. PRON Karskiego i kultura Akademii Ruchu też były hiperbolą?

-
2007/12/09 20:33:10
@lapacz_w_zycie

"bo już były zakusy, żeby ich stamtąd wyrzucić."

_Wyrzucić_ jedyną przyzwoitą knajpę w tej dzikiej i zimnej części miasta?
Takie rzeczy to tylko u nas.
-
2007/12/09 21:08:56
"_Wyrzucić_ jedyną przyzwoitą knajpę w tej dzikiej i zimnej części miasta? "

Właśnie niestety dokładnie tak jak piszesz. Zresztą to jest zrozumiałe. Pieniędzy z wynajmu pracovni jest tyle co z 15m2 dowolnego lokalu przy placu Wilsona, przeciętny okoliczny mieszkaniec z takich przybytków nie korzysta, za to lokatorzy z sąsiednich kamienic strasznie marudzą. Zlikwidowanie lokalu jest jednym z narzucających się sposobów 'rozwiązania problemu' dla zarządu, któremu przecież fajność pracovni zupełnie wisi.
-
wo
2007/12/09 21:38:08
@lapacz
"Nie chodzi o znajomość słów tylko, że jeżeli w przekazie umieszczasz sformułowanie, które mam wszelkie prawo rozumieć dosłownie, a po zwróceniu uwagi na niezgodność z rzeczywistością wykręcasz się hiperbolizacją to jest żałosne."

Co to znaczy "wykręcasz się"? To była hiperbola - pustki po kinie Tęcza nie zastąpi przecież warsztat naprawy maszyn do szycia.

"PRON Karskiego i kultura Akademii Ruchu też były hiperbolą?"

A więc jednak chodzi o nieznajomość słowa. Se kup tego Kopalińskiego może.

@krystyna
"_Wyrzucić_ jedyną przyzwoitą knajpę w tej dzikiej i zimnej części miasta? "

Wyrzucili kino, w którym jako chłopiec pierwszy raz zobaczyłem "Gwiezdne wojny".
-
2007/12/09 21:58:39
@warsztat naprawy

Napisałeś "pustostan". Może się do jakiejś szkółki pisarskiej zapiszcie razem z Aleksandrowiczem.
-
wo
2007/12/09 22:20:39
@arturjac
"Napisałeś "pustostan"."

Stosując hiperbolę.
-
2007/12/09 22:37:02
@wo
"Stosując hiperbolę."

sraka praptaka. jajakozupełnieniezorientowany w temacie jak przeczytałem "pustostan", zrozumiałem "pustostan". hiperbola majas.
-
2007/12/09 23:28:37
@jsw, czescjacek, arturjac

dzięki chłopaki. To właśnie najbardziej lubię w blogu WO, człowiek dowiaduje się, że nie umie czytać ze zrozumieniem, ale za to w zacnym towarzystwie.

Jak to powiedział kiedyś mój kumpel (pozdrowienia dla lurkerów) po zajęciach z algebry numerycznej: poczułem się jak idiota, ale poziom grupy jest wyrównany.

-
2007/12/09 23:49:01
@ airborell

No nie wiem. Przedsiebiorcy we Francji przesiedli sie z samolotow do pociagow, a TGV zawsze jest pelny. Gospodarka na tym jednak zyskuje. Co do Polski, to ja jednak wolalbym jechac te 250 km/h...

Swoja droga nie wiem czy slyszales, ale zarowno PKP - Przewozy Regionalne jak InterCity, zaczynaja przynosic zyski.Podobnie jak PKP - Energetyka.
Co do panstwowych firm dodam tylko, ze zarowno Absolut jak i Finlandia naleza rowniez do panstwa. Wodki te, skutecznie wyparly nasze marki, ktore po sprywatyzowaniu nie potrafia sie odnalezc na zachodnim rynku.
Takich historii jest calkiem sporo, dlatego twierdzenie, ze prywatne jest zawsze lepsze niz panstwowe, jest li tylko zwyklym dogmatem.
Co nie zmienia faktu, ze pewne firmy nalezy prywatyzowac, jak chociazby polskie stocznie.
-
2007/12/10 00:24:37
@Zresztą to jest zrozumiałe.

Cóż - miłosnicy tego lokalu prawdopodobnie tym różnią się od marudnych sąsiadów, że nie chodzą na codzień do administracji, żeby poopowiadać, jak bardzo im się tam podoba.

A fajność fajnych miejsc wpływa pośrednio na fajność samej dzielnicy i choćby z tego względu zasługuje na życzliwość radnych, zresztą fajne miejsca są taką rzadkością, że zasługują na opiekę niezależnie od tego, gdzie by się nie znalazły.
-
2007/12/10 01:14:02
@wo, airborell:

No racja, w Bolandzie może się zdarzyć, że ktoś zainwestuje w R&D. Cieszę się, że istnieje adamed. Fajnie. Ale można też wygrać w Lotto, pewnie - robota w adamedzie pewnie jest trudniejsza do zdobycia.

Bo coś mi się zdaje, że jednak nie ma wielkiego ssania na rynku farmaceutyczno-chemicznym - nie szukają nowych ludzi w skali, która byłaby istotna dla mojego zgrubnego uogólnienia.

Stawiam dolary (dobra, euro, bo dolar może stanieć jeszcze) przeciwko orzechom, że np. chemicy są mniej atrakcyjni na rynku pracy od filozofów. Jeśli we Wrocławiu powstanie ten park technologiczny, to będzie może inaczej, ale jest jak jest. Na razie dobrze płatna robota w dużych ilościach jest tam, gdzie można się stosunkowo niskim kosztem doszkolić, posiadając w miarę duże umiejętności w zdobywaniu nowej wiedzy i myśleniu matematycznym (wg metafizyki MON filozof to rodzaj matematyka - przydzielają w szkołach oficerskich do tych samych oddziałów).

Nie mam nic przeciwko chemikom, broń boże. Zawsze to są jakieś prawdziwe studia, a nie jakieś zarządzanie i zmyślanie w wyższej szkole czegoś i czegoś w Sieradzu filia w Grudziądzu oddział zamiejscowy w Przasnyszu.
-
2007/12/10 08:29:16
@wg metafizyki MON filozof to rodzaj matematyka - przydzielają w szkołach oficerskich do tych samych oddziałów

za moich czasow matematykow brali do artylerii z uwagi na niewatpliwie predyspozycje do wyliczanie trajektorii pociskow w warunkach polowych przy uzyciu suwaka logarytmicznego.

filozofom tez kaza strzelac z armat teraz???!!!???
-
2007/12/10 08:31:55
@boguslaw siemiatkowski:

>No nie wiem. Przedsiebiorcy we Francji przesiedli sie z samolotow do pociagow, a TGV zawsze jest pelny. Gospodarka na tym jednak zyskuje. Co do Polski, to ja jednak wolalbym jechac te 250 km/h...

A ja wolałbym, żeby nakłady były wydatkowane w sposób optymalizujący korzyści. Z Katowic/Krakowa do Warszawy naprawdę jeździ się całkiem szybko, kolej jest konkurencyjna w stosunku do wszystkich innych środków transportu, a zwiększenie prędkości maksymalnej do 250 km/h może spowodować skrócenie czasu przejazdu może o 20% (co da się osiągnąć również, zapewne nieporównywalnie taniej, modernizując odcinki końcowe po obu stronach). Tymczasem z Warszawy do Łodzi jedzie się pociągiem ponad dwie godziny. Do Gdańska ponad cztery, do Wrocławia ponad pięć (najszybsza trasa wiedzie przez Poznań). Z Katowic do Krakowa (80 km) godzinę czterdzieści. Ja już nie mówię o liniach o znaczeniu regionalnym, takich jak Katowice-Bielsko (55 km: 1h 20') czy moja ulubiona Wrocław-Jelenia Góra (126 km: 3,5 h, za Niemca jeździło się parowozem poniżej dwóch godzin). W tym kontekście plany zwiększania Vmax na CMK mogą być rozpatrywane wyłącznie w kontekście zaspokajania ego szefów polskiej kolei - żeby się mogli chwalić, że my też mamy pociągi wysokiej prędkości.

W prywatnej firmie nie ma z tym problemów - ok, wielu prezesów myśli o bizantyjskich inwestycjach, ale myśl o ich amortyzowaniu, spłacaniu rat i odsetek i jak na ewentualną obniżkę wyniku zareagują akcjonariusze, powstrzymuje fantazję.

>Swoja droga nie wiem czy slyszales, ale zarowno PKP - Przewozy Regionalne jak InterCity, zaczynaja przynosic zyski.Podobnie jak PKP - Energetyka.

Bo do przychodów zaliczają im dotacje z województw. Poza tym, dopóki to są wszystko rozliczenia w ramach jednej grupy, to mam duże wątpliwości do tych wyników.
Faktem jest, że w PKP da się zauważyć pewne pozytywne zmiany w ostatnich latach - dzięki UE oczywiście, która np. wymusza, żeby ileś tam kasy przeznaczać na infrastrukturę kolejową (nasze miśki najchętniej wszystko by wydały na autostrady).

-
wo
2007/12/10 09:07:54
@obywatelkane
"Bo coś mi się zdaje, że jednak nie ma wielkiego ssania na rynku farmaceutyczno-chemicznym - nie szukają nowych ludzi w skali, która byłaby istotna dla mojego zgrubnego uogólnienia. "

A to z powodu niewiedzy, oczywiście. Spośród moich kolegów z roku większość trzyma się swojego zawodu i nieźle na tym jedzie, w wymiarze finansowm. Ta zapaść, panie, polskiego przemysłu, co to ją ten Balcerowicz spowodował wyprzedając za bezcen, jest jak MC Hammer - no owszem, było coś takiego w latach 90.

"Stawiam dolary (dobra, euro, bo dolar może stanieć jeszcze) przeciwko orzechom, że np. chemicy są mniej atrakcyjni na rynku pracy od filozofów."

No więc byś przegrał.
-
wo
2007/12/10 09:12:43
@czescjacek
"jajakozupełnieniezorientowany w temacie jak przeczytałem "pustostan", zrozumiałem "pustostan"."

Czyli jeżeli zwizualizowałeś sobie jakieś postapokaliptyczne ruiny bez szyb, to była to udana hiperbola.
-
2007/12/10 09:57:32
@wo

czyli gdybym na podstawie Twoich informacji opowiadał komuś o sprawie to bym powiedział "i wiesz, ten karski wykończył kino tęcza i od paru lat budynek stoi caaaaałkiem pusty"
-
wo
2007/12/10 10:38:34
@czescjacek
"czyli gdybym na podstawie Twoich informacji opowiadał komuś o sprawie to bym powiedział "i wiesz, ten karski wykończył kino tęcza i od paru lat budynek stoi caaaaałkiem pusty""

Ja bym to na Twoim miejscu ujął tak, że Karski wykończył kino Tęcza i od parunastu lat niczym go nie zastąpiono. Wykończenie istotnego kina to sprawa dużego kalibru - nie jest istotne, czy w jego dawnej siedzibie mieści się teraz warsztat naprawy maszyn do szycia, czy nie mieści się już zupełnie ale to zupełnie nic.
-
2007/12/10 10:50:29
@wo
"nie jest istotne, czy w jego dawnej siedzibie mieści się teraz warsztat naprawy maszyn do szycia, czy nie mieści się już zupełnie ale to zupełnie nic"

oczywiście, dlatego tym głupiej wygląda Twoje upieranie się przy adekwatności określenia pustostan i tłumaczenie hiperbolizacją.
-
2007/12/10 10:54:17
porazka... w liceach j.obcy jest 2 godz w tygodniu i wiecej nie mozna bo religia tez jest 2 razy w tyg... paranoja...
lixen.blox.pl
-
wo
2007/12/10 10:57:56
@czescjacek
"oczywiście, dlatego tym głupiej wygląda Twoje upieranie się przy adekwatności określenia pustostan i tłumaczenie hiperbolizacją."

Ja się nie upieram przy adekwatności - to Lapacz się upiera przy nieadekwatności. Dla mnie to jeden penis, czy tam jest warsztat naprawy maszyn do szycia czy pustostan. Gdybym pisał to samo zdanie jeszcze raz, znalazłoby się tam losowo wybrane określenie z zakresu adekwatnych hiperbol: może pustostan, może zabita deskami rudera, a może właśnie warsztat naprawy maszyn do szycia. I powtórzyłby się ten sam scenariusz: przyszedłby Łapacz z analnoretentywną poprawką, że nie warsztat naprawy maszyn do szycia tylko zakład renowacji parasoli. A ja bym tłumaczył, że użyłem hiperboli.
-
2007/12/10 11:03:36
@wo
gdybyś był napisał właśnie coś jak zakład renowacji szczotek to byłaby hiperbola, pustostan jest dość neutralnym określeniem jednak

btw czy ktoś wie co z Le Madame? przechodziłem tam parę miesięcy temu i był pustostan :), gronkiewicz coś puszczała jak dobrze pamietam bąki że będzie reaktywować - nie wiecie, czy coś z tego wynika?
-
2007/12/10 11:19:23
hiperlolizacja
-
2007/12/10 11:40:49
@b.s.

"Fajnie, tylko, ze dobre szkoly nie moga przyjac wszystkich do siebie"

Generalnie, szkoła jest dobra wtedy kiedy nie przyjmuje "wszystkich".

@llukiz

Komercjalizacja szkolnictwa spowoduje, że młodzież z tzw. złych rodzin będzie zostawiona samemu sobie, bo rodzina pijaka i narkomanki to nie jest atrakcyjny klient. Szkoła ma również zadanie cywilizowania urwisów zanim staną się bandytami. Już widzę prywatne firmy liczące niebotyczne zyski na tym przedsięwzięciu.

Skomercjalizowana edukacja będzie dobra tylko dla dzieci z zamożnych, mieszczańskich rodzin (lub wyżej).

@wo

Hiperbola-srola. Pisząc "pustostan", sugerujesz czytelnikowi że nie dość że zniszczyli kino, to jeszcze nie potrafią zarobić na lokalu.

Chyba powstanie określenie "WO-pustostan".
-
2007/12/10 11:45:26
@obywatelkane

"Na razie dobrze płatna robota w dużych ilościach jest tam, gdzie można się stosunkowo niskim kosztem doszkolić, posiadając w miarę duże umiejętności w zdobywaniu nowej wiedzy i myśleniu matematycznym"

Nie chcę obrażać matematyków, ale oni to chyba raczej mniej się tej matematyki uczą niż fizycy czy matematycy. Miałem 2 lata wykładów, ćwiczeń i laborek z chemii w IChF i IChO na Kasprzaka w W-wie, i poziom matmy był wyraźnie niższy niż na wykładach i ćwiczeniach z fizyki - pomijając może chemię kwantową (ale nie, jednak nie pomijając). A jak teoria robi się bardziej zaawansowana, to mamy po prostu fizykę kwantową albo pogranicze fizyki i chemii.

"The deepest part of Theoretical Chemistry must end up in Quantum Mechanics.", jak powiedział Feynman.
-
2007/12/10 11:45:54
s/Nie chcę obrażać matematyków/Nie chcę obrażać chemików

Sory.
-
2007/12/10 11:58:28
@ krystyna.ch

"Cóż - miłosnicy tego lokalu prawdopodobnie tym różnią się od marudnych sąsiadów, że nie chodzą na codzień do administracji, żeby poopowiadać, jak bardzo im się tam podoba."

Właśnie o to chodzi, że czasem wystarczy pójść w odpowiednie miejsce i powiedzieć, że fajnie że coś takiego jest. Czasem trzeba też uświadomić komu trzeba (nawet trochę blefując), że gdyby ktoś chciał zamknąć to miejsce, to z tej okazji będą się działy rzeczy przy których protesty z okazji Le Madame będą wyglądały jak rodzinny piknik.

Jedną z bardziej frustrujących rzeczy w działaniu społecznym jest to, że kiedy dokona się jakiejś zmiany, dotyczącej np. 100 osób, która dla 70 jest korzystna, dla 20 obojętna, a 10 osobom się nie podoba, to potem słyszy się 'dziękuję' od jednej osoby i marudzenie od siedmiu niezadowolonych, którzy oczywiście zawsze dojdą kto za zmianą stoi.

"A fajność fajnych miejsc wpływa pośrednio na fajność samej dzielnicy i choćby z tego względu zasługuje na życzliwość radnych,"

Ale właśnie o to chodzi, że w przypadku lokalu Tęczy czy praCoVni radni nie mają zupełnie nic do powiedzenia (no, pracovni mogą cofnąć licencje na alkohol).
WO sprytnie ominął opis sposobu w jaki konkretnie Karski zaszkodził Tęczy.

@wo:

"Gdybym pisał to samo zdanie jeszcze raz, znalazłoby się tam losowo wybrane określenie z zakresu adekwatnych hiperbol: może pustostan, może zabita deskami rudera, a może właśnie warsztat naprawy maszyn do szycia. I powtórzyłby się ten sam scenariusz: przyszedłby Łapacz z analnoretentywną poprawką, że nie warsztat naprawy maszyn do szycia tylko zakład renowacji parasoli."

Otóż nie. Przeczytałem sobie co to jest hiperbola i cały czas uważam, że 'pustostan', to kłamstwo nie hiperbola. Gdybyś na pisał, że teraz działa tam hurtownia skarpetek, to Twoje przesłanie (teraz jest tam pustostan kulturalny) trafiłoby do odbiorców, a moja ewentualna poprawka (której oczywiście w tej sytuacji by nie było) potraktowana byłaby słusznie jako analnoretentywna.
-
2007/12/10 12:56:19
@wo

"Stawiam dolary (dobra, euro, bo dolar może stanieć jeszcze) przeciwko orzechom, że np. chemicy są mniej atrakcyjni na rynku pracy od filozofów."

"No więc byś przegrał."

Niestety, wo, mam w rodzinie osoby z tytułem doktora nauk chemicznych i dla takich pracy _w zawodzie_ nie ma. Potwierdzone empirycznie.

Dla licencjata chemii pewnie by się jeszcze znalazła praca przy destylowaniu denaturatu dla mafii, ale przy prawdziwej chemii - nie ma o czym mówić. I nigdy nie było, bo polski przemysł nigdy naprawdę nie inwestował w badania, Balcerowicz nie miał czego tutaj niszczyć. Polska nauka nigdy nie była stosowana w gospodarce na jakąkolwiek istotną skalę. I długo jeszcze nie będzie, z braku po pierwsze nauki, którą dałoby się zastosować, i z braku prawdziwych przedsiębiorstw, a nie tylko montowni.
-
2007/12/10 13:04:15
@obywatelkane1

"Dla licencjata chemii pewnie by się jeszcze znalazła praca przy destylowaniu denaturatu dla mafii"

Etam denaturatu. Na każdym porzadnym wydziale chemii uczą jak się syntetyzuje amfetaminę.
-
2007/12/10 13:12:31
@ B. R.

"Generalnie, szkoła jest dobra wtedy kiedy nie przyjmuje "wszystkich"."

No wiem. Chodzilo mi raczej o to, ze wielu wydaje sie, ze wystarzcy wprowadzic bon, a ich dzieci trafia bez problemu do lepszych szkol.

@ Air

Z drugiej strony, moze PKP ma faktycznie jakies racjonalne powody. Trasa Warszawa/Slask i Krakow, to takze trasa miedzynarodowa. Zreszta z tego co pamietam to ona zawsze byla dla kolei bardzo wazna.

Co do firm prywatnych, to zdarza sie, ze sie gubia w takiej patologicznej checi generowania zysku, co nie jest tozsame z jego wygenerowaniem.
-
2007/12/10 13:17:44
@hiperbola
Ludzie, dajcie sobie siana, bo to wygląda tak jak anegdotka z Niemuellerem: wszyscy rozumieją o co chodzi, tylko WO samotnie (chyba, że wpadnie M.R. "Buc" Wiśniewski ze swoim "hell yeah") upiera się, że tam chodzi jednak co innego. Mój ojciec powiada w takich sytuacjach: "puśćie wariata, niech se polata".
-
wo
2007/12/10 14:00:53
@obywatelkane
"Niestety, wo, mam w rodzinie osoby z tytułem doktora nauk chemicznych i dla takich pracy _w zawodzie_ nie ma."

Niestety, Obywatelu Kane, mam licznych znajomych ze studiów i wiem, że mają pracę. W zawodzie.

"I nigdy nie było, bo polski przemysł nigdy naprawdę nie inwestował w badania, Balcerowicz nie miał czego tutaj niszczyć. "

Czniać polski przemysł. Znakomicie możesz wyżyć z produkcji kosmetyków.

@br
"Pisząc "pustostan", sugerujesz czytelnikowi że nie dość że zniszczyli kino, to jeszcze nie potrafią zarobić na lokalu."

Przecież Karski nie był od zarabiania na lokalu. Karski jest właśnie od niszczenia.

@lapacz
"Gdybyś na pisał, że teraz działa tam hurtownia skarpetek, to Twoje przesłanie (teraz jest tam pustostan kulturalny) trafiłoby do odbiorców, a moja ewentualna poprawka (której oczywiście w tej sytuacji by nie było) potraktowana byłaby słusznie jako analnoretentywna."

Oczywiście w tej sytuacji by była, bo przecież analnoretentywnie się czepnąłeś dla samego czepnięcia. Gdybym napisał, że teraz działa tam hurtownia skarpetek, byś to sprostował na punkt repasacji pończoch i z wyższością mnie pouczył, że "było napisać pustostan, to bym się nie czepiał".

@kh
"Ludzie, dajcie sobie siana, bo to wygląda tak jak anegdotka z Niemuellerem: wszyscy rozumieją o co chodzi, "

Ale nie wszyscy wiedzą, kto to jest Niemueller. Jakiś nigdymłynarz? Ale wiesz co, jak chcesz być taki niesympatyczny, to może Ciebie też po prostu zabanuję?
-
2007/12/10 14:06:15
>Z drugiej strony, moze PKP ma faktycznie jakies racjonalne powody. Trasa Warszawa/Slask i Krakow, to takze trasa miedzynarodowa.

Biorąc pod uwagę, jak kretyńskie taryfy powodują kompletny upadek międzynarodowego pasażerskiego ruchu kolejowego, jak w kolejnych rozkładach wylatują kolejne pociągi międzynarodowe, to jakoś za bardzo nie wierzę w ten argument. Dla mnie to jest podejście "zastaw się, a postaw się". Za naszą kasę niestety.
-
2007/12/10 14:06:27
@wo
"jak chcesz być taki niesympatyczny, to może Ciebie też po prostu zabanuję"

nu, kiedy on ma rację
-
2007/12/10 14:13:23
@klusujacy.hipopotam

Kcesz autograf na cyckach?
-
wo
2007/12/10 14:34:33
@czescjacek
"nu, kiedy on ma rację"

Niezależnie od tego, że jej oczywiście nie ma, to od pewnego czasu jego komentarze składają się już głównie z wyzwisk.
-
2007/12/10 15:10:11
@wo
"Niemueller. Jakiś nigdymłynarz?"

Tak, z fiksacją analną.

"to może Ciebie też po prostu zabanuję?"

Suit yourself, mate. Jak chcesz, pomogę ci w podjęciu szybkiej decyzji. Załóżmy, że hiperbolizowałeś - była to zatem wyjątkowo nieudana hiperbola, skoro nikt jej nie skumał (MRW, jak tam z rozumieniem słowa "pustostan"?). Nie pierwszy raz zresztą.. Wzorując się na tobie, przejdźmy zatem do niesympatycznych uogólnień: jak na gościa, który zarabia na chlebuś i fubaru słowem pisanym, masz spore problemy z precyzyjnym formułowaniem swoich myśli, a twój arsenał środków stylistycznych jest cienki jak dupa węża. Nie umiesz zastosować nawet prostej hiperboli, w taki sposób, by była ona czytelna i zrozumiała dla komentatorów twojego blogaska (nieanalfabetów przecież), a pozbawiony możliwości użycia tych wszystkich półwulgarnych ozdobników w stylu "ajdontfakingfynksou", "Dementów-Pojebskich" i tych wszystkich zwrotów, którymi zwykłeś kwestionować inteligencję rozmówców, którzy nie rozumieją twoich wyszukanych hiperbolizacji, zjeżdżasz ze stylem swojej pisaniny do poziomu wypracowań maturalnych.

"Niezależnie od tego, że jej oczywiście nie ma,"

Pokaż mi te tłumy, które zrozumiały twoją żenującą hiperbolę.

"to od pewnego czasu jego komentarze składają się już głównie z wyzwisk."

Jakiś, ehm, dowód? Czy swoim zwyczajem kłamiesz jak ostatni kaczysta? Ach, wiem, pewnie hiperbolizujesz...

@mrw
"Kcesz autograf na cyckach?"

Ale walniesz jakąś bucową dedykację z chamskim bluzgiem od czapy?

@jacek
"nu, kiedy on ma rację"

Nie chodzi o to czy mam rację, tylko o to, że regularnie depczę WO po odciskach: już drugi raz wytknąłem mu, że nie rozumie rzeczy oczywistych, które kumają wszyscy poza nim, że niedawno nazwałem jego riposty ("kłamiesz linuksiarzu" etc.) finezyjnymi jak niemiecki pornos (co w języku WO przekłada się na "jego komentarze składają się głównie z wyzwisk") i pewnie też o to, że skrytykowałem jego niezłą merytorycznie, ale nędzną stylistycznie rozprawkę w Dużym Formacie. Ma prawo mnie gość nie lubić, co nie?

To co, zarobiłem już na tego bana?
-
wo
2007/12/10 15:19:03
@kh
"Pokaż mi te tłumy, które zrozumiały twoją żenującą hiperbolę. "

Nie muszę. Nie interesuje mnie taki sposób rozstrzygania sporów.

"(co w języku WO przekłada się na "jego komentarze składają się głównie z wyzwisk") "

Gorzej, przecież gdy Ci odpowiedziałem dokładnie w tym samym stylu, to jęczałeś, że to ja Ciebie obrażam. To dopiero dno!

"To co, zarobiłem już na tego bana?"

Nie, bo specjalnie tym razem się hamowałeś :-). Mam nadzieję, że utrzymasz ten stan rzeczy.
-
2007/12/10 15:21:50
@Ale walniesz jakąś bucową dedykację z chamskim bluzgiem od czapy?

To raczej Twoja specjalność. Moje bluzgi są zawsze do czapy.
-
2007/12/10 15:39:13
@wo
"Nie interesuje mnie taki sposób rozstrzygania sporów."

Ale znasz w ogóle kogoś, kto zrozumiał twoją przesadnie hiperbolistycznie hiperboliczną przesadnię?

"jęczałeś, że to ja Ciebie obrażam"

ŻE CO ROBIŁEM?!

@mrw
"To raczej Twoja specjalność. Moje bluzgi są zawsze do czapy."

Fuck yeah.
-
2007/12/10 15:43:35
@Fuck yeah.

No jak to jest bluzg, to Ty jesteś debil.
-
2007/12/10 15:44:21
@Fuck yeah.

To raz, a dwa - gdzież to było od czapy?
-
2007/12/10 15:48:08
@mrw
"No jak to jest bluzg"

Kurwa, no. Ale to ty to powiedziałeś.

" to Ty jesteś debil."

Twoja stara.
-
wo
2007/12/10 15:51:57
@kh
"Ale znasz w ogóle kogoś, kto zrozumiał twoją przesadnie hiperbolistycznie hiperboliczną przesadnię?"

A nie widzisz naprawdę nic żenującego w postawie dyskutanta typu "jeszcze dwóch jest mojego zdania, więc mamy rację"?

"ŻE CO ROBIŁEM?! "

W każdym razie, brąchałeś na dokładną parafrazę własnej konstrukcji.
-
2007/12/10 16:02:55
@wo
"A nie widzisz naprawdę nic żenującego w postawie dyskutanta typu "jeszcze dwóch jest mojego zdania, więc mamy rację"?"

Widzę. Ale jej nie prezentuję. Nie chodzi tu bowiem o rację, tylko o to, czy treść, którą chciałeś przekazać za pomocą rzekomej hiperboli dotarła do czytelników i przekonała ich. Nie? Dziekuję, nie mam więcej pytań.

"W każdym razie, brąchałeś na dokładną parafrazę własnej konstrukcji."

Nie na parafrazę, tylko na jej tragiczny poziom. Doceniłbym ripostę nawet bardzo obraźliwą, gdyby była naprawdę dobra - a stać cię na taką - ale "masz IQ hipopotama" puka w żenadę od spodu.
-
2007/12/10 16:07:25
@wo

"A nie widzisz naprawdę nic żenującego w postawie dyskutanta typu "jeszcze dwóch jest mojego zdania, więc mamy rację"?"

A nie widzisz nic żenującego w postawie: "wszyscy mi mówią jedno, ale ja wiem lepiej"? Nie, żeby mi o ten pustostan chodziło, nawet nie zwróciłbym na to uwagi. Czepiający się o to też przeginają.

@mrwisniewski

"Moje bluzgi są zawsze do czapy."

A to mnie ubawiłeś.
-
2007/12/10 16:10:27
@lapacz

"Właśnie o to chodzi, że czasem wystarczy pójść w odpowiednie miejsce i powiedzieć, że fajnie że coś takiego jest."

Ja bym nawet i poszła, gdybym wcześniej wiedziała gdzie, do kogo i w jakiej formie należy to zrobić, a przede wszystkim, gdybym wiedziała, że by należało, bo ktoś w spółdzielni kręci sznur na jedno z moich ulubionych miejsc.
(nie wiem, może karteczka z napisem: "Podoba ci się tu? Napisz o tym do spółdzielni" na barze?)

"Czasem trzeba też uświadomić komu trzeba (nawet trochę blefując), że gdyby ktoś chciał zamknąć to miejsce, to z tej okazji będą się działy rzeczy przy których protesty z okazji Le Madame będą wyglądały jak rodzinny piknik."

Jakie "blefując"? Prawdziwsze słowa nigdy nie padły :)
-
2007/12/10 16:17:56
@A to mnie ubawiłeś.

Pewnie swoje ubawienie zaraz poprzesz jakimś mocarnym dowodem.
-
2007/12/10 16:20:56
@all:

Sorki, dopiero zauważyłem, że jeden wątek dalej WO zabanował beztlumnika, jeśli dobrze zrozumiałem za to że miał inne zdanie i wyrażał je w wypowiedziach, które nie mieściły na jednym ekranie (a może dlatego, że przyznał się że jest udziałowcem basenu, sam już nie wiem). kh się tym razem się wywinął, ale nie traćmy nadziei.

Miło było z Wami popisać, spadam na jakiś czas.
-
wo
2007/12/10 16:35:25
@lapacz
"jeśli dobrze zrozumiałem za to że miał inne zdanie i wyrażał je w wypowiedziach,"

Twoja nieumiejętność czytania ze zrozumieniem mnie nie zaskakuje.

"spadam na jakiś czas"

Papatki.
-
wo
2007/12/10 16:43:41
@kh
"Widzę. Ale jej nie prezentuję. Nie chodzi tu bowiem o rację, tylko o to,"

A jak w tym stylu obronisz to, że swoją interpretację Niemoellera uważasz za "słuszną" a moją za "niezrozumienie", na co masz ten sam argument, że "Łapacz jest tego samego zdania co ja"?

"Nie na parafrazę, tylko na jej tragiczny poziom."

Przecież był dokładną kopią Twojego.

" i przekonała ich. "

Skąd absurdalne założenie, że ja kogoś chcę _przekonać_?

@wojtekr
"A nie widzisz nic żenującego w postawie: "wszyscy mi mówią jedno, ale ja wiem lepiej"? "

Nie - bo po pierwsze, owi "wszyscy" to tylko niezbyt udana hiperbola (zwykle chodzi o to, że Pacior popiera Struncla a Struncel Paciora; wiadomo np. że linuksiarze zawsze wystąpią chórem wujów). A po drugie, jak tak se czytam proszę ja ciebie książki o historii filozofii to przeważnie więcej mam sympatii do solistów niż do śpiewaków chóralnych. Postawa "ja wiem lepiej niż cała reszta przekonana, że kamienie nie mogą spadać z nieba" nie ma w sobie per se nic żenującego. Większość często się przecież myli.
-
2007/12/10 17:01:31
@wo

"Nie muszę. Nie interesuje mnie taki sposób rozstrzygania sporów."

Jeżeli spór jest o to czy chciałeś skłamać w swoim tekście lub błędnie myślałeś że tam jest autentyczny pustostan, to taki spór rozstrzygnie tylko telepata.

Ale IMHO można się odwołać do opinii większości czytelników tej notki w sporze na temat "Czy ta hiperbola była zrozumiała?". Jeżeli dla większości była niezrozumiała (a chyba tak jednak jest), to problem jest z hiperbolą, a nie z czytelnikami.

@mrw

"Moje bluzgi są zawsze do czapy."

I tak wychodzisz w moich oczach na takiego irytującego kolesia który podskakuje do wszystkich na około, a kiedy wszyscy się porzadnie zirytują i odwiną, zaczyna skałczeć że boli i przestańcie.
-
2007/12/10 17:11:49
@mrwisniewski

"Pewnie swoje ubawienie zaraz poprzesz jakimś mocarnym dowodem."

Koniecznie muszę wyszukiwać Twoje ataki chujkiem w moim kierunku? Zawsze uzasadnione głęboko.

@wo

"Nie - bo po pierwsze, owi "wszyscy" to tylko niezbyt udana hiperbola"

U Niemoellera to akurat udana, jeden mrwisniewski wyraził coś na kształt poparcia dla Twojej interpretacji.

"linuksiarze zawsze wystąpią chórem wujów"

Rozumiem, że bez delikatnej obrazy nie pójdzie.

"A po drugie, jak tak se czytam proszę ja ciebie książki o historii filozofii to przeważnie więcej mam sympatii do solistów niż do śpiewaków chóralnych. Postawa "ja wiem lepiej niż cała reszta przekonana, że kamienie nie mogą spadać z nieba" nie ma w sobie per se nic żenującego. Większość często się przecież myli."

Ależ naturalnie. Nie sądziłem, że uważasz aktywnych czytelników tego bloga za nie mających własnego zdania matołów. Trochę mnie to zaskoczyło.
-
2007/12/10 17:13:07
@więcej mam sympatii do solistów

Spoko, w internecie pełno takich solistów. Popularne określenie to "crackpot".
-
2007/12/10 17:26:47
@arturjac

www.phys.uu.nl/~thooft/theoristbad.html

Z dedykacją dla gospodarza ;-)

-
2007/12/10 17:36:50
@wo:

"Niestety, Obywatelu Kane, mam licznych znajomych ze studiów i wiem, że mają pracę. W zawodzie."

Akurat oni się wstrzelili w czas, kiedy firmy kosmetyczne poszukiwały młodych dynamicznych. Ile wśród znajomych masz kobiet z grupy 50+ ze stopniem naukowym większym niż magister? Bo jeśli niewiele, to znaczy, że jednak nie liczy się przy zatrudnianiu typ wykształcenia, tylko co innego. Nie twierdzę, że ageism i dyskryminacja płciowa nie dotyka kobiet po filozofii, ale tam to mniej widać, bo drastycznie mniej kobiet ten kierunek studiuje.

[...]

"Czniać polski przemysł. Znakomicie możesz wyżyć z produkcji kosmetyków. "

Yeah, kręcenie kremu to nowoczesna chemia, a słynne polskie koncerny kosmetyczne zdobywają rynek europejski. Sęk w tym, że krem to można robić po licencjacie, tak jak destylować denaturat (teraz to trudniejsze, bo będą skażać dwoma substancjami naraz, żeby utrudnić zabawę) czy robić amfę. Doktoratu do tego nie potrzebujesz, raczej przeszkadza, bo w firmach rządzą półmózgi, o czym wnioskuję na podstawie tekstów, które słyszę w reklamach kosmetyków i czytam na ich etykietach. Np. widziałem niedawno zmywacz do paznokci w sklepie, "bezacetonowy" (co jest oczywiste, bo nie wolno chyba już produkować na bazie acetonu). Skład: dwumetyloketon. Nagroda Nobla z chemii za odkrycie różnicy między dwumetyloketonem a acetonem!

Weź dowolną etykietę w łazience i powiedz, czy to jakiś chemik widział? Taka to i ambitna robota w kosmetykach, panie. Etykiety większości kosmetyków są takie - a to znaczy, że to po prostu jest robione praktycznie bez badań lub bezczelnie kłamiąc. A jak wiadomo etykieta to jedno, zawartość to drugie. Już lepiej się nie dowiadywać, co naprawdę jest w środku.
-
wo
2007/12/10 18:18:00
@br
"Ale IMHO można się odwołać do opinii większości czytelników tej notki w sporze na temat "Czy ta hiperbola była zrozumiała?". Jeżeli dla większości była niezrozumiała (a chyba tak jednak jest), to problem jest z hiperbolą, a nie z czytelnikami. "

Nie bardzo, bo przecież najwyżej możesz się tu odwoływać do "większości tych, ktorym się chciało wypowiedzieć na ten temat". Czyli masz na razie - dajmy na to - trzy osoby, które się po prostu analnie przyczepiły dla analnego przyczepienia. A przecież skądinąd wiemy, że wypowiadają się właśnie osoby, które się chcą przyczepić. Często zdarzają Ci się komentarze treści "zgadzam się"?

@wojtekr
"U Niemoellera to akurat udana, jeden mrwisniewski wyraził coś na kształt poparcia dla Twojej interpretacji. "

Co nadal nie oznacza "wszyscy".

"Rozumiem, że bez delikatnej obrazy nie pójdzie. "

Z naciskiem na "delikatną".

" Nie sądziłem, że uważasz aktywnych czytelników tego bloga za nie mających własnego zdania matołów."

Ja też tak nie sądziłem. Gdzie tu widzisz wynikanie?

@obywatelkane
" Ile wśród znajomych masz kobiet z grupy 50+ ze stopniem naukowym większym niż magister?"

No to nie mów, że problem mają absolwenci chemii tylko mów, że problem mają kobiety po pięćdziesiątce. Kobiety po pięćdziesiątce ogólnie na rynku pracy mają przechlapane bez względu na to, czego są absolwentami.

"Yeah, kręcenie kremu to nowoczesna chemia, a słynne polskie koncerny kosmetyczne zdobywają rynek europejski. "

Rozmawialiśmy dotąd o "pracy w zawodzie" a nie o "nowoczesnej chemii".

"bo w firmach rządzą półmózgi, o czym wnioskuję na podstawie tekstów, które słyszę w reklamach kosmetyków i czytam na ich etykietach."

Półmózgiem to ja bym nazwał kogoś, komu się wydaje, że szef firmy jest copywriterem w agecji reklamowej.

"Taka to i ambitna robota w kosmetykach, panie."

Jednym słowem, od tezy "nie ma pracy dla absolwenta chemii" przechodzisz do "nie ma odpowiednio ambitnej pracy dla pani magister po pięćdziesiątce". To już inna teza. Z tamtą się nie zgadzałem, z tą mogę się zgodzić.

-
wo
2007/12/10 18:29:35
@arturjac
"Spoko, w internecie pełno takich solistów"

A chórzystów według Ciebie jest tu jakiś deficyt? Przypomnij mi, powiedzonko "/aol" oznacza "me too" czy "I disagree"?

@br
"Z dedykacją dla gospodarza ;-) "

Wyważasz otwarte drzwi. To nie jest tak, że ja twierdzę, że solista z definicji ma rację. Twierdzę tylko, że nie jest tak (jak sugerował wojtekr), że z definicji jej nie ma.
-
2007/12/10 19:25:42
@wo

"Co nadal nie oznacza "wszyscy"."

To teraz mojej hiperboli się będziesz czepiać ;-).

"Z naciskiem na "delikatną". "

No przecież nie przez przypadek mi się tak napisało.

Nie sądziłem, że uważasz aktywnych czytelników tego bloga za nie mających własnego zdania matołów.

"Ja też tak nie sądziłem. Gdzie tu widzisz wynikanie?"

A tu:

"zwykle chodzi o to, że Pacior popiera Struncla a Struncel Paciora; wiadomo np. że linuksiarze zawsze wystąpią chórem wujów"

Czyli, że komentujący nie myślą samodzielnie, tylko się wzajemnie w ramach chóru wujów popierają.

"Większość często się przecież myli."
"To nie jest tak, że ja twierdzę, że solista z definicji ma rację. Twierdzę tylko, że nie jest tak (jak sugerował wojtekr), że z definicji jej nie ma."

Bo większość ma rozkład Gaussa o średnim IQ 100 (przy braku lepszego kryterium oceny), a komentującym tu bym jednak przesunął średnią mocno w prawo. I wtedy prawdopodobieństwo 'mylącej się większości' znacznie spada. I tylko to miałem na myśli. Musiałbym na głowę upaść, żeby odnosić to do ogółu. Wpisujcie miasta, kto się ze mną zgadza.
-
jsw
2007/12/10 20:25:53
Po raz pierwszy widzę tu takie spięcie między gospodarzem, a kilkoma aktywnymi komentatorami, co zakończyło się jedną czerwoną i jedną żółtą kartką. Już wcześniej zauważyłem ciekawą korelację między poziomem napięcia wśród dyskutantów, a wagą poruszanych tematów. Zależność jest odwrotnie proporcjonalna, czyli im temat błahszy tym dyskusja ostrzejsza, co dowodzi, że im mniej jest o czym mówić, tym więcej uwagi ześlizguje się w kierunku wykazania, że moje jest najmojsze. Coś jak na psychiatryku!?!?
-
wo
2007/12/10 21:12:38
@wojtekr
"Czyli, że komentujący nie myślą samodzielnie, tylko się wzajemnie w ramach chóru wujów popierają."

Ale przecież to są osobne sprawy - mogą się popierać w dyskusji blogowej, a poza tym myśleć samodzielnie. To przecież ani nie jest tak, że każdy w dyskusji blogowej prezentuje dokładnie swoje najbardziej przemyślane stanowisko.

"Bo większość ma rozkład Gaussa o średnim IQ 100 (przy braku lepszego kryterium oceny), a komentującym tu bym jednak przesunął średnią mocno w prawo. I wtedy prawdopodobieństwo 'mylącej się większości' znacznie spada."

Czy ja dobrze rozumiem, że odwołujesz się do antropologicznego założenia, że zdolność do rozwiązywania testów na inteligencję silnie ujemnie koreluje ze skłonnością do złośliwej kłótliwości i upierdliwego analnego czepiactwa? Odrzucam to założenie, odrzucam więc Twoją tezę. Zgadzam się, że większość komentujących ma tutaj przesuniętą w prawo zdolność do rozwiązywania testów, ale nie zgadzam się, że jakoś to nam obniża prawdopodobieństwo 'mylącej się większości'.

Przeciwnie, za sprawą wszelakich Aspergerów może to właśnie bardzo nam zwiększać ryzyko pomyłki analnoretentwnej. Janek Rudziński, z pewnością bardzo inteligentny facet, wielokrotnie skarżył się na sf-f na swoją wrodzoną niezdolność do rozumienia metafor. Może to jest akurat wspólny problem większości, której nie podobała się moja hiperbola?
-
2007/12/10 21:15:35
@wo
eeee tam czepialstwo. nikt by nie zwrócił uwagi na Twoje rozminięcie się z prawdą AKA denna pseudohiperbola, gdyby nie Twoja analnostomatologiczna obrona swojego głupawego w tej kwestii stanowsika.
-
2007/12/10 21:24:17
@wo:

"Taka to i ambitna robota w kosmetykach, panie."

Jednym słowem, od tezy "nie ma pracy dla absolwenta chemii" przechodzisz do "nie ma odpowiednio ambitnej pracy dla pani magister po pięćdziesiątce". To już inna teza. Z tamtą się nie zgadzałem, z tą mogę się zgodzić.

Nie mówiłem o magisterium, ino o doktoracie, czyli o kimś, kto nie jest absolwentem, tylko chemikiem zawodowym, który ma doświadczenie w obsłudze aparatury itd. Studentowi daje się stare dziadostwo, bo może popsuć itd., więc nie jest on zawodowym chemikiem. Mówię, że doktor po filozofii nie ma problemu ze znalezieniem pracy (co do kobiet - nie wiem), podczas gdy doktor po naukach ścisłych - powoduje przestrach wśród szefostwa takich firm, co te kremy kręcą. Nawet na rozmowy kwalifikacyjne nie zapraszają. Słowo!

A co do tezy, że szef firmy nie musi wiedzieć, co jest w reklamach... Zróbmy mały eksperyment myślowy, bo nie rozumiem, czemu firmy kosmetyczne mają być kompletnie inne od reszty, gdzie liczy się merytoryczna zawartość przekazu. Wyobrażasz sobie np. Steve’a Jobsa, który mówi, że Apple ma procesor wykonany z najlepszego silikonu lub reklamę BMW, w której reklamuje się nowy większy model z silnikiem dwusuwowym o mocy 18KM? Akurat wydaje mi się, że zarząd firmy Apple dobrze wiedział, co było w reklamach i dlaczego. I nie było tam wiadomości o komputerach, które mają magiczne granulki i inteligentne molekuły, aceton bez acetonu, procesor bez krzemu, a z silikonem itp. A kosmetyki mniej więcej w taki debilny sposób są regularnie opisywane. To jedzie na ignorancji odbiorców, ale też i szefów firm, którym to kompletnie zwisa. A mnie wkurza, jak każda postać ignorancji.

Choć potrafię sobie wyobrazić, że w niektórych krajach jest lepiej. Aczkolwiek po obejrzeniu setek komentarzy pod słynnym już filmiku o zasilaniu iPoda cebulą dochodzę do wniosku, że nauka chemii idzie wszędzie w las.
-
2007/12/10 21:43:24
@wo

"Nie bardzo, bo przecież najwyżej możesz się tu odwoływać do "większości tych, ktorym się chciało wypowiedzieć na ten temat". Czyli masz na razie - dajmy na to - trzy osoby, które się po prostu analnie przyczepiły dla analnego przyczepienia. A przecież skądinąd wiemy, że wypowiadają się właśnie osoby, które się chcą przyczepić. Często zdarzają Ci się komentarze treści "zgadzam się"? "

Gdybym po przeczytaniu tej dyskusji zgodził się z Tobą a nie Twoimi krytykami, to bym wpisał komentarz że się zgadzam. Fakt że *nikt* tego nie zrobił, a paru osobom się chciało wpisać sprzeciw, o czymś IMHO świadczy.

@obywatelkane1

"podczas gdy doktor po naukach ścisłych - powoduje przestrach wśród szefostwa takich firm, co te kremy kręcą"

Go West, young man. Mój prawie-doktorat nie budzi strachu w *sensownych* firmach. A w bezsensownych nie mam ochoty pracować.
-
wo
2007/12/10 21:46:41
@czescjacek
"nikt by nie zwrócił uwagi na Twoje rozminięcie się z prawdą AKA denna pseudohiperbola, gdyby nie Twoja analnostomatologiczna obrona swojego głupawego w tej kwestii stanowsika."

Nieprawda! Przecież najpierw Łapacz wyskoczył ze swoim "sprostowaniem". Dopiero na moje zbywające go "hiperbola", odezwał się analny tercet egzotyczny.

@obywatelkane
"Mówię, że doktor po filozofii nie ma problemu ze znalezieniem pracy"

Po pięćdziesiątce? Ajdontfakinfynksou.

"(co do kobiet - nie wiem), podczas gdy doktor po naukach ścisłych - powoduje przestrach wśród szefostwa takich firm, co te kremy kręcą. Nawet na rozmowy kwalifikacyjne nie zapraszają. Słowo!"

A sam - będąc potencjalnym pracodawcą - mając wybór między czterema dwudziestoparolatkami, dwoma trzydziestoparolatkami, czterdziestoparolatkiem i pięćdziesięcioparolatkiem, zaprosiłbyś właśnie pięćdziesięcioparolatka?

"Wyobrażasz sobie np. Steve’a Jobsa,"

Jobs to akurat control freak, ale owszem, bywały w dziejach Apple'a reklamy, które zarząd zobaczył dopiero w telewizji i potem protestował (OIDP byli bardzo niezadowoleni z C:/ONGRATULAT.IONS).

"Aczkolwiek po obejrzeniu setek komentarzy pod słynnym już filmiku o zasilaniu iPoda cebulą dochodzę do wniosku, że nauka chemii idzie wszędzie w las."

Obaj się chyba zgodzimy, że trzeba być ciężkim pojebem, żeby najlepsze lata życia spędzać na laborce w towarzystwie bulgocących naczynek, zamiast na snuciu się po klubach studenckich w poszukiwaniu Mitycznych Kobiet Oferujących Piwo Za Loda Z Fantazji Wojtka R.
-
wo
2007/12/10 21:48:15
@br
"Gdybym po przeczytaniu tej dyskusji zgodził się z Tobą a nie Twoimi krytykami, to bym wpisał komentarz że się zgadzam. "

A ja bym, być może, miał do Ciebie żal za zamulanie /aolami.
-
2007/12/10 21:56:22
@wo
"Nieprawda! Przecież najpierw Łapacz wyskoczył ze swoim "sprostowaniem". Dopiero na moje zbywające go "hiperbola", odezwał się analny tercet egzotyczny."

ależ pisząc że "nikt" użyłem hiperboli, oznaczającej "nikt oprócz łapacza", a pisząc "nie zwrócił uwagi" użyłem hiperboli oznaczającej "wdał się w durnego i zaperzonego flejma"
-
2007/12/10 22:00:01
@wo
"Obaj się chyba zgodzimy, że trzeba być ciężkim pojebem, żeby najlepsze lata życia spędzać na laborce w towarzystwie bulgocących naczynek, zamiast na snuciu się po klubach studenckich w poszukiwaniu Mitycznych Kobiet Oferujących Piwo Za Loda Z Fantazji Wojtka R."

nie no wystarczy być gejem albo kobietą ;>
-
2007/12/10 22:04:10
@wo

"A sam - będąc potencjalnym pracodawcą - mając wybór między czterema dwudziestoparolatkami, dwoma trzydziestoparolatkami, czterdziestoparolatkiem i pięćdziesięcioparolatkiem, zaprosiłbyś właśnie pięćdziesięcioparolatka?"

Tego który ma najlepsze CV...
-
2007/12/10 22:08:32
@doktor filozofii

w moim pokoju (zbiorowisku osob robiacych kompletnie nie to, do czego sie ksztalcili) siedzi doktor filozofii.
zajmuje sie organizacja wspolpracy z uczelniami zagranicznymi, szuka sal bankietowych na lunczyk* etc.
nie mamy zludzen - jego prace moglby wykonywac kazdy inteligentny maturzysta z angielskim na poziomie konwersacyjnym.

dalej twierdzisz, ze nie ma problemow z praca dla filozofow?

pry sasiednim biurku siedzi doktorant biologii. dopoki nie dostal sie na studia doktoranckie i byl tylko magistrem, ukladal plany zajec, a teraz tylko ustawia^W\organizuje przetargi dla wydzialu.

*zgadnijcie, ile chce zamek krolewski za wynajecie na popoludnie sali bankietowej bez cateringu?
-
2007/12/10 22:09:24
@wo:

"Po pięćdziesiątce? Ajdontfakinfynksou."

Well, są takie zawody, w których filozof może zarabiać, a w których pracodawca ma wiek głęboko gdzieś. Pewnie o wolnych zawodach słyszałeś - to właśnie w nich absolwenci filozofii mają robotę, przede wszystkim.


"A sam - będąc potencjalnym pracodawcą - mając wybór między czterema dwudziestoparolatkami, dwoma trzydziestoparolatkami, czterdziestoparolatkiem i pięćdziesięcioparolatkiem, zaprosiłbyś właśnie pięćdziesięcioparolatka? "

Tak, bo on nie pójdzie na urlop macierzyński i już nie wyjedzie do Anglii, no i ma doświadczenie, więc pewnie go nawet szkolić nie trzeba. W mojej branży (tej, w której naprawdę zarabiam) najpierw standardowo wymagano 2 lata doświadczeń, potem 3, potem 5, a od niedawna nawet 7. Ciekawe, kto ma szansę na więcej doświadczeń? No i ja ageistą nie jestem.

"Obaj się chyba zgodzimy, że trzeba być ciężkim pojebem, żeby najlepsze lata życia spędzać na laborce w towarzystwie bulgocących naczynek, zamiast na snuciu się po klubach studenckich w poszukiwaniu Mitycznych Kobiet Oferujących Piwo Za Loda Z Fantazji Wojtka R."

Chwila, a czy to nie był lód za piwo?

Anyway, zgodzę się, ale ja snucie zamieniłbym na tańczenie, a wtedy nawet w piwo nie trzeba inwestować. Tak przynajmniej brzmi moja wersja tej Urban Legend ;P
-
wo
2007/12/10 22:24:04
@czescjacek
"ależ pisząc że "nikt" użyłem hiperboli, oznaczającej "nikt oprócz łapacza", a pisząc "nie zwrócił uwagi" użyłem hiperboli oznaczającej "wdał się w durnego i zaperzonego flejma""

Bingo - zatem wszyscy, którzy się czepiali, po prostu bardzo nieporadnie traktują metafory.

@br
"Tego który ma najlepsze CV..."

Obaj wiemy, że to wcale nie jest najważniejsze kryterium.

@obywatelkane
"Well, są takie zawody, w których filozof może zarabiać, a w których pracodawca ma wiek głęboko gdzieś. Pewnie o wolnych zawodach słyszałeś - to właśnie w nich absolwenci filozofii mają robotę, przede wszystkim. "

No fakt, to nie wchodzi w grę, żeby po chemii żyć z pisania, bo ja wiem, tekstów o książkach. Albo nawet książek o tekstach.

"Tak, bo on nie pójdzie na urlop macierzyński i już nie wyjedzie do Anglii, no i ma doświadczenie, więc pewnie go nawet szkolić nie trzeba. "

A ja nie, bo on pewnie potknie się o własne nogi i wyłamie sobie staw biodrowy (mój ortopeda mówi na to "syndrom pięćdziesięcioletniej księgowej"), biorąc wielomiesięczne zwolnienie lekarskie. Poza tym będzie uparty, niechętny do uczenia się nowych metod pracy, leniwy, będzie go znacznie trudniej włączyć do zespołu, jeśli to kobieta, to będzie zawracać głowę opowieściami o swojej migrenie czy kręgosłupie, jeśli mężczyzna, to będzie miał kłopoty z przyswojeniem nowoczesnej obyczajowości i będzie np. prawił niewydarzone komplementy znacznie młodszym koleżankom z pracy itd. Są niestety powody, dla których rynek pracy działa ejdżystowsko. Po pięćdziesiątce albo powinieneś już być tak ustawiony życiowo, żebyś to TY szukał pracowników do SWOJEJ firmy, albo... masz problem.

"No i ja ageistą nie jestem. "

A ja jestem, bo totalnie wypalonych zawodowo dziennikarzy w wieku tuż-przed emerytalnym to ja jednak trochę widziałem. Zresztą moje pokolenie dokonało holocaustu na pokoleniu peerelowskich starych pryków z czasów, w których Pa-Ileś przyjaźnił się z Januszem Wilhelmim - ci ludzie nawet nie potafili obsłużyć edytora tekstu i nie umieli się tego nauczyć. Umiejętność uczenia się, to coś co zanika z wiekiem.
-
2007/12/10 22:51:10
@wo:

"A ja jestem, bo totalnie wypalonych zawodowo dziennikarzy w wieku tuż-przed emerytalnym to ja jednak trochę widziałem. Zresztą moje pokolenie dokonało holocaustu na pokoleniu peerelowskich starych pryków z czasów, w których Pa-Ileś przyjaźnił się z Januszem Wilhelmim - ci ludzie nawet nie potafili obsłużyć edytora tekstu i nie umieli się tego nauczyć. Umiejętność uczenia się, to coś co zanika z wiekiem."

A zajrzyj do podręcznika, zanim będziesz tak ex cathedra głosił takie mądrości prosto z dupy Ziemkiewicza. Inteligencja i umiejętność uczenia zanika z wiekiem u osób, które nie pracują intelektualnie, znajdziesz to w każdym akademickim podręczniku z psychologii poznawczej, np. u Nęcki. Że wśród dziennikarzy jest pełno frustratów i wypalonych dupków, to wiadomo świetnie, ale takie pampersy - jeśli wierzyć Michalskim i Horubałom - sami są na maksa sfrustrowani i wypaleni. A chyba młodsi?

Przy wszystkich warunkach identycznych redaktor/dziennikarz z doświadczeniem będzie lepszy od takiego samego bez doświadczenia. I sorry, ale ja już wolę starego KTT, u którego kiedyś razem pracowaliśmy w śp. Wiadomościach nudnych jak flaki, od większości Twoich rówieśników i innych młodziaków, bo jest przynajmniej solidny. I zawsze wolałem czytać Kuncewicza niż Dunina-Wąsowicza.

A te teksty o sile młodości, że z młodymi, dla młodych, o młodzi! - to jest jaka żenująca farsa wyjęta z "Ferdydurke". Młody Olejniczak to taka sama dupa wołowa jak stary Janik, bo oleju w kiepełe tyle samo. Igor Janke taki sam dziennikarz, jak inny Czabański. Dla mnie liczy się talent, a nie wiek, religia czy ulubiona marka samochodu. I tym różni się myślenie lewicowe od drobnomieszczańskiego.
-
wo
2007/12/10 23:03:21
@obywatelkane
"I sorry, ale ja już wolę starego KTT, u którego kiedyś razem pracowaliśmy w śp. Wiadomościach nudnych jak flaki, od większości Twoich rówieśników i innych młodziaków, bo jest przynajmniej solidny."

No tak, ale dlaczego one były nudne jak flaki? Właśnie dlatego, że większość autorów jednak pochodziła tam z pokolenia Kuncewicza. Akurat pisząc o takim fatalnym dziennikarzu tuż-przed-emerytalnym myślałem o pewnym bardzo konkretnym starszym panu, który naszym, jak rozumiem, wspólnym koleżankom (Ewie i Monice) strasznie się naprzykrzał ze swoimi idiotycznymi komplementami. Plus tekstami typu "Ewuniu, kochanie, tak mnie głowa boli, zrobisz mi kawę?".
-
2007/12/10 23:37:15
@wo:

Dlaczego były nudne jak flaki? Oj, bo pismo było stargetowane na adwokata z Milanówka, a nie dlatego, że tam jeden czy ów był w określonym wieku. Inna rzecz, że to jednak jedno z niewielu pism w miarę mainstreamowych, w których pojawiły się takie nazwiska, jak Wielgosz czy wo, nie zapominając o Zychowiczu sprzed zwariowania. Było tam też wiele tekstów nie do przeczytania, w tym i produkty redaktor EL, które były tak głupie, że aż to wyparłem.

(Pewnie piszesz o AB, bo on wygląda na takiego, co pisze, a nie ma o czym, ale ja jako dobrze-zapowiadający się grafoman-freelancer znałem tylko parę osób, więc Twoje koleżanki nie są naszymi wspólnymi).
-
2007/12/10 23:43:13
@wo

"To przecież ani nie jest tak, że każdy w dyskusji blogowej prezentuje dokładnie swoje najbardziej przemyślane stanowisko."

Widzisz, ja ciągle zapominam, że Ty jako weteran flejmów traktujesz je jako zabawę, a nie jako nazwijmy to rzetelną dyskusję i podobnie oceniasz swoich rozmówców (nie mówię, że nie słusznie, jak np. pokazał dobrypiotrek). Ja jednak staram się być 'uczciwy' i podobnie traktuje wypowiedzi innych (przynajmniej tych, co częściej występują). Pewnie rację mamy obaj, naprzemiennie.

"Czy ja dobrze rozumiem, że odwołujesz się do antropologicznego założenia, że zdolność do rozwiązywania testów na inteligencję silnie ujemnie koreluje ze skłonnością do złośliwej kłótliwości i upierdliwego analnego czepiactwa? Odrzucam to założenie, odrzucam więc Twoją tezę."

IQ napisałem, bo co miałem napisać innego? Się tym rozwiązywaniem testów nie musisz czepiać, przecież sam użyłem tego kryterium w przenośni. Zaczynam podejrzewać, żę celowo się przypieprzasz, żeby pokazać, że do każdego można. A co do korelacji, to masz rację, rzekłbym nawet, że jest mocno dodatnia.

"Zgadzam się, że większość komentujących ma tutaj przesuniętą w prawo zdolność do rozwiązywania testów, ale nie zgadzam się, że jakoś to nam obniża prawdopodobieństwo 'mylącej się większości'."

Czyli zakładasz:
a) złą wolę komentujących,
b) ich (naszą) nieumiejętność czytania ze zrozumieniem (odcyfrowywania hiperbol),
c) oba?
-
2007/12/11 08:52:14
@wo

"Obaj wiemy, że to wcale nie jest najważniejsze kryterium."

Przed rozmową telefoniczną to jest w zasadzie jedyne dostępne, chyba że któryś kandydat ma osobistą rekomendację Twojego współpracownika.

"Poza tym będzie uparty, niechętny do uczenia się nowych metod pracy, leniwy, będzie go znacznie trudniej włączyć do zespołu"

How Bolandish.
-
2007/12/11 11:37:16
Chciałbym przypomnieć gospodarzowi, że w odróżnieniu od spadających po hiperboli kamieni z nieba, w tym przypadku jest tak, że jeśli solista mówi coś innego niż reszta, to choćby nie wiem jak się wytężał, nie ma racji. Taka umowa społeczna, panie kolego. A co do nieporadności, czas nauczyć się odróżniać hiperbolę od metafory i nie tylko.
-
wo
2007/12/11 12:30:58
@obywatelkane
"(Pewnie piszesz o AB, bo on wygląda na takiego, co pisze, a nie ma o czym, ale ja jako dobrze-zapowiadający się grafoman-freelancer znałem tylko parę osób, więc Twoje koleżanki nie są naszymi wspólnymi)."

Akurat piłem do pana MK, ale mniejsza - pismo było stargetowane na adwokata z Milanówka, bo niestety nic innego z tej ekipy nie można było wycisnąć.

@wojtekr
"IQ napisałem, bo co miałem napisać innego? Się tym rozwiązywaniem testów nie musisz czepiać, przecież sam użyłem tego kryterium w przenośni. Zaczynam podejrzewać, żę celowo się przypieprzasz, żeby pokazać, że do każdego można."

Dobrze, pomińmy dosłowne odczytanie, powiedzmy, że nie chodziło CI o IQ tylko o "coś w tym stylu". Widzisz - nie jestem tak upierdliwy jak pustostaniści.

"A co do korelacji, to masz rację, rzekłbym nawet, że jest mocno dodatnia."

Innymi słowy uważasz, że im ktoś jest "mądrzejszy" (w bardzo ogólnym znaczeniu), tym mniej jest złośliwy? Absurd przecież.

"c) oba?"

Oba. Złą wolę komentujących zakładam difoltowo. Ponadto z inteligencją łączą się rozmaite Aspergery prowadzące np. do kompulsywnego odczytywania metafor dosłownie, na co skarżył się wspomniany Janek Rudziński.

@arturjac
"Taka umowa społeczna, panie kolego."

Nie, panie kolego. Umowa społeczna blogosfery jest taka: MY BLOG, MY RULES. The net is vast and infinite, jeśli Ci się tu nie podoba, na pewno znajdziesz fajniejsze miejsca.
-
2007/12/11 14:12:42
@wo

"Nie, panie kolego. Umowa społeczna blogosfery jest taka: MY BLOG, MY RULES."

OK, dla Twojej definicji udanej hiperboli napisałeś udaną hiperbolę. Happy?
-
2007/12/11 14:25:20
@Nie, panie kolego. Umowa społeczna blogosfery jest taka: MY BLOG, MY RULES.

Tak jest, panie Paliwoda. Widzę, że przeprowadzka z Salonu24 na Blox.pl się udała.
-
wo
2007/12/11 15:52:59
@br
"OK, dla Twojej definicji udanej hiperboli napisałeś udaną hiperbolę. Happy?"

Ofkors! Nie ulega dla mnie natomiast wątpliwości to, że może istnieć ktoś z innymi definicjami - ale co mnie to właściwie?

@arturjac
"Tak jest, panie Paliwoda. Widzę, że przeprowadzka z Salonu24 na Blox.pl się udała."

Mon Dieu, dla odkrycia tej prostej zasady musisz przeglądać prawicowe blogi na psychiatryku?
-
2007/12/11 15:57:29
@wo

"Ofkors!"

No i super, tylko że Twoja definicja trochę się rozmywa z definicją czytelników. Co może być problemem kiedy ktoś pisze tekst z intencją bycia zrozumianym. Ale jak nie masz takiej intencji, to spoko.
-
wo
2007/12/11 16:01:07
@br
"No i super, tylko że Twoja definicja trochę się rozmywa z definicją czytelników."

Jeszcze nie było takiej definicji, żeby się z czyjąś nie rozmijała.
-
2007/12/11 16:17:42
Co może być większym lub mniejszym problemem, zależnie od tego czy ktoś ma intencję bycia zrozumianym. Oczywiście możesz sobie teraz przedefiniować słowo "zrozumianym", ale jak już tak sobie przedefiniujesz ileś słów, to możesz równie dobrze zacząć pisać bloga w suahili.

BTW, oddaj mi moje 100 zł.
-
2007/12/11 17:10:35
@wo

"Innymi słowy uważasz, że im ktoś jest "mądrzejszy" (w bardzo ogólnym znaczeniu), tym mniej jest złośliwy? Absurd przecież."

Wydawało mi się, że napisałem na odwrót, tzn. złośliwość jest mocno powiązana z mądrością uogólnioną, według mnie jest nawet jednym z jej wyznaczników.

"Oba. Złą wolę komentujących zakładam difoltowo. Ponadto z inteligencją łączą się rozmaite Aspergery prowadzące np. do kompulsywnego odczytywania metafor dosłownie, na co skarżył się wspomniany Janek Rudziński."

Czyli nie da się Ciebie przekonać żadnym argumentem 'z większości'. Nie rozumiem tej koncepcji, ale przyjmuję do wiadomości. I pozostaje jeszcze kwestia poruszona przez Rabbita, tzn. jeśli tekst jest niezrozumiały dla większości, to jednak chyba źle świadczy o tekście. A nie piszesz do pustki, bo z kim byś mógł się pokłócić.
-
2007/12/11 17:17:09
@Mon Dieu, dla odkrycia tej prostej zasady musisz przeglądać prawicowe blogi na psychiatryku?

Tak jest, panie Paliwoda.
-
wo
2007/12/11 18:48:50
@br
"Co może być większym lub mniejszym problemem, zależnie od tego czy ktoś ma intencję bycia zrozumianym. "

Intencję bycia zrozumianym to ja mam jak piszę za kasę. Bloga piszę dla siebie.

@wojtekr
"Wydawało mi się, że napisałem na odwrót, tzn. złośliwość jest mocno powiązana z mądrością uogólnioną, według mnie jest nawet jednym z jej wyznaczników. "

Sorki. Maj mistejk. Ale teraz przecież obalasz swoją pierwotną tezę. WŁAŚNIE to, że większość tu przebywa na prawo od średniej/mediany rozkładu hiperbolicznego IQ, NALEŻY się spodziewać większej złośliwości. Ergo, argument "większość tak twierdzi" ma mniejsze znaczenie. Miałby on znaczenie, paradoksalne, gdybym uważał blogokomentatorów za (statystycznych) przygłupów.

"A nie piszesz do pustki, bo z kim byś mógł się pokłócić."

Hej hej hej, azaliż blogi nie wyewoluowały z tego, czym dla naszych przodków było "kochany dzienniczku, dziś opowiem ci, jak straciłem dziewictwo"?
-
2007/12/11 19:47:23
@wo:

Cóż, stargetowanie na adwokata z Milanówka to było coś więcej - KTT naprawdę w to wierzył. Próbowałem mu powiedzieć, że adwokat z Milanówka kupi sobie co najwyżej kolorowy magazyn i gazetkę o samochodach, ale on miał jakieś mocno pozytywistyczne pojęcie o inteligencji polskiej.

MK uważał E. za idiotkę, która nie powinna pisać, a że był złośliwy, to nic dziwnego. Ale ja go i tak lubię, bo brał ode mnie kilogramy tekstów i zamawiał tony.

Swoją drogą, jedyną gazetą, gdzie krytycznie napisano o "filozofii po góralsku" Tischnera, były właśnie "WK". Trochę to burzy obraz kompromisu laickiego w mediach, skoro Zychowicz cały czas tak pisał.

Drugą przyczyną klęski WK była ostra kampania medialna Agory, że WK to postkomunistyczne bagno wyciągające od zbrodniarza Dejmka ciężkie pieniądze podatnika, które powinny iść na przyspieszenie prywatyzacji albo przynajmniej na prenumeratę Zeszytów Literackich we wszystkich agendach rządowych, szkołach i przedszkolach.
-
2007/12/11 22:57:23
@opowiem ci, jak straciłem dziewictwo

Wreszcie by była jakaś odmiana.
-
2007/12/12 08:21:30
A propos definicji i nieomylności niektórych kolegów, stary kawał mi się przypomniał:

Lekcja wf-u
"Jasiu, co się dzieje? Jak wszystkie dzieci robiły przysiady, ty robiłeś podskoki, a jak teraz wszyscy robią podskoki to ty przysiady"
"No widzi pani? Już drugi raz WSZYSCY się pomylili!"
-
2007/12/12 08:35:06
@wo

"Intencję bycia zrozumianym to ja mam jak piszę za kasę. Bloga piszę dla siebie."

I wszystko jasne.
-
2007/12/12 09:09:25
@Lekcja wf-u
"Jasiu, co się dzieje? Jak wszystkie dzieci robiły przysiady, ty robiłeś podskoki, a jak teraz wszyscy robią podskoki to ty przysiady"
"No widzi pani? Już drugi raz WSZYSCY się pomylili!"

Cóż za cwana anegdotka. Ja natomiast sobie przypominam, że kilka razy jako jedyny z klasy miałem dobrze rozwiązane zadanie z matematyki.
-
wo
2007/12/12 09:14:37
@br
"I wszystko jasne."

Po półtora roku doznałeś Oświecenia?
-
wo
2007/12/12 09:32:30
@mrw
" Ja natomiast sobie przypominam, że kilka razy jako jedyny z klasy miałem dobrze rozwiązane zadanie z matematyki."

Bardzo bym się zdziwił, gdyby koledze Bertowi coś takiego się przydarzyło w całym jego życiu - że on rzeczywiście górował wiedzą np. nad całą swoją klasą.
-
2007/12/12 10:16:58
@wo

"Bardzo bym się zdziwił, gdyby koledze Bertowi coś takiego się przydarzyło w całym jego życiu"

Mi to nie raz i nie dwa.
-
2007/12/12 10:47:07
@wo, br
"Mi to nie raz i nie dwa."

a mnie na tym blogu cały czas. wpisujcie maista kot ejszcze atk am.
-
2007/12/12 10:50:20
@WO
"Bardzo bym się zdziwił, gdyby koledze Bertowi coś takiego się przydarzyło w całym jego życiu - że on rzeczywiście górował wiedzą np. nad całą swoją klasą."

Bym się nie zdziwił, jeśli WO jako jedyny nie potrafił rozwiązać zadania z matmy. Nieznajomość hiperboli wyłazi. (Pewnie też wtedy udowadniał, że hiperbola to coś innego)

Nie będę się przechwalał czasami szkolnymi, bo mi gostek i tak nie uwierzy. Znając WO z jego wypowiedzi już ma jakiś urojony obraz mojej osoby i nic go od niego nie odprowadzi. Chamstwo pod przykrywką erudycji wyłazi

-
wo
2007/12/12 10:57:48
@czescjacek
"a mnie na tym blogu cały czas."

Nie bardzo - mówimy tu o sytuacji, w której lepsza wiedza podlega jakiejś tam weryfikowalności. Dajmy na to - poprawność rozwiązania zadania z matmy można sprawdzić. Ty na tym blogu upierasz się przy stanowiskach nieweryfikowalnych ("ja tę metaforę odczytałem inaczej"), a gdy różnimy się w sprawach weryfikowalnych, wypadasz zwykle na głąba, że przypomnę jakieś durne "do Maków nie można podłączyć myszki z dwoma klawiszami".

Czasem zdarza się, że ktoś zabłyśnie tutaj przede mną weryfikowalną wiedzą i oczywiście zawsze wtedy przyznaję mu rację. Ale argument typu "Lapacz i Rabbit mnie popierają w sprawie mojej subiektywnej opinii" to nie jest argument.
-
wo
2007/12/12 11:09:29
@bert
"Nie będę się przechwalał czasami szkolnymi, bo mi gostek i tak nie uwierzy. "

Znaczy, w to że ładnie powiedziałeś paciorek i pani katechetka pogłaskała po główce i wpisała szóstkę w kształcie uśmiechniętego aniołka, to ja nawet uwierzę.
-
2007/12/12 11:22:53
@wo

Naprawdę chcesz iść dalej tym tropem? Musisz oceniać innych po sobie? Czy to taka taktyka, jeśli brakuje ci argumentów? Może jeszcze coś "dowcipnego" opowiesz z mojej przeszłości? Jakieś anegdotki itp.?

Myślisz, że obrażając kogoś osobiście sprowokujesz go do nazwania ciebie bucem, chamem i bęcwałem? No to ja tak ciebie nie nazwę. Nie dam ci pretekstu do bana (możesz zbanować however, twój blog)

Sam swoimi wypowiedziami świadczysz o sobie. Może to bezcelowe, apelować do ciebie o umiar, ale coż. Jakby co, radzę ponownie herbatkę miętową i głębokie oddechy, może wtedy te przykre wspomnienia szkolne przestaną ci skrzywiać obraz rzeczywistości.
-
2007/12/12 11:24:19
@wo

"Czasem zdarza się, że ktoś zabłyśnie tutaj przede mną weryfikowalną wiedzą"

To zdanie mówi wiele o Twoim charakterze ;-)
-
wo
2007/12/12 11:30:21
@bert
"Czy to taka taktyka, jeśli brakuje ci argumentów?"

Jakich argumentów, na Potwora Spaghetti? Przecież nie spieramy się tu o nic merytorycznego. Twój komentarz - ten o Twoich rzekomych osiągnięciach edukacyjnych - też żadnych argumentów nie zawierał, zawierał tylko niemerytoryczną złośliwość ad personam. Niby dlaczego Tobie ma być wolno się tak bawić a mnie nie?
-
2007/12/12 11:48:17
@wo
"Twój komentarz - ten o Twoich rzekomych osiągnięciach edukacyjnych - też żadnych argumentów nie zawierał,"

Gdzie ja coś o moich osiągnięciach edukacyjnych pisałem? Jak dotychczas to od ciebie usłyszałem dwa teksty. Ja tam moich świadectw tu wyciągał nie będę. Jak chcesz się w to bawić, to twoja sprawa.

"(...)tylko niemerytoryczną złośliwość ad personam."

Ten dowcip ciebie tak uraził? No nie wiedziałem. Bo ta druga wypowiedź była niejako odwróceniem twojej. Czy przesadziłem? Ja tam się mocno ograniczałem. Pierwsza odpowiedź zawierała zbyt dużo wyrazów niecenzuralnych.

Jak następnym razem będziesz coś pisał o przeszłości ludzi, których nie znasz, to nie dziw się odpowiedziom w tym samym stylu. Lubie się z tobą spierać na kulturalnych zasadach, ale osobiste wycieczki mnie wkurzają

Jak na razie proponuję rozejm i wirtualne podanie dłoni. Bo inaczej znowu ktoś będzie musiał nam robić statystyki "Kto zaczął". A na to też nie mam ochoty...
-
2007/12/12 11:51:55
PS: Małe wyjaśnienie: "pierwsza odpowiedź" znaczy to, co napisałem w pierwszej reakcji, potem wymazałem i napisałem to co napisałem (Hiperbola itp.). Wiem, że takie małe niejasności prowadzą do tekstów "jaka pierwsza odpowiedź?", albo do mylnego przyporządkowania itp. Więc wyjaśniam.
-
wo
2007/12/12 12:01:42
@bert
"Gdzie ja coś o moich osiągnięciach edukacyjnych pisałem?"

O tu: "Nie będę się przechwalał czasami szkolnymi, bo mi gostek i tak nie uwierzy."

"Ten dowcip ciebie tak uraził?"

A moje Ciebie tak bardzo uraziły? Który dowcip jak kogo uraził, to osobna kwestia - zwracam tylko uwagę na to, że skoro Twój udział w tej dyskusji ograniczał się wyłącznie do złośliwości ad personam, trochę głupawo wyglądają Twoje apele o argumenty, wyciszanie sporu, miętowe herbatki i coś tam jeszcze.

"Lubie się z tobą spierać na kulturalnych zasadach, ale osobiste wycieczki mnie wkurzają "

Do tego wątku nie wniosłeś nic merytorycznego. Twój pierwszy wkład to komentarz: "2007/12/12 08:21:30 A propos definicji i nieomylności niektórych kolegów, stary kawał mi się przypomniał:... ". Była to niewątpliwie osobista wycieczka. Dla mnie spoko, mnie osobiste wycieczki akurat nie wkurzają. Przeciwnie, nawet je lubię, bo dają mi sympatyczny pretekst, by odpowiedzieć w tym samym stylu.

"Jak na razie proponuję rozejm i wirtualne podanie dłoni."

Ja mam lepszą propozycję: ze mną merytorycznie, to i ja merytorycznie. Ze mną ad personam, to ja też ad personam. Proste jak rak prostaty.
-
2007/12/12 12:16:04
@wo
"ze mną merytorycznie, to i ja merytorycznie."

Powiedzmy, że tym merytorycznym akcentem rozstaniemy się w tej dyskusji.

Dowcip nie miał być osobistą wycieczką, ale niech Ci będzie. Jak mawiał jeden znajomy "Prawdą nie jest to co my mówimy, ale to co druga osoba przy tym odczuwa". Jeśli poczułeś się dotknięty, to wirtualne sorry

Ale żeby nie było, jak już ton inny, to się pochwalę. Stan opisany przez mrw był dla mnie w szkole raczej stanem ciągłym, aż do matury. Zwłaszcza na matmie. Wliczając w to co niektórych nauczycieli; nie w PL ale już w BRD to nauczyciele są o parę poziomów niżej. Zwłaszcza w matmie. A co do czasów w PL, to wtedy religia była tylko w salkach katechetycznych. A za chodzenie na nią można było mieć raczej obniżoną ocenę.

Może dlatego oba Twoje teksty mnie tak dotknęły.
-
2007/12/12 12:28:26
@wo
głąb to cię robił
"mówimy tu o sytuacji, w której lepsza wiedza podlega jakiejś tam weryfikowalności"

to może ty o takiej sytuacji mówisz, bo ja mówiłem o sytuacji, w której parę osób zaczęło się nagle przechwalać jacy to byli mądrzy w podstawówce.
-
2007/12/12 12:59:47
@parę osób zaczęło się nagle przechwalać jacy to byli mądrzy w podstawówce

Ależ ja się nie przechwalam, tylko odpowiadam anegdotką na anegdotkę (czy tam żarcik).
-
2007/12/12 13:27:44
@mrw
a ja to mniej czy bardziej żartobliwo-złosliwie skomentowałem. all in a days' blogokomenting.
-
2007/12/12 13:29:07
*a że WO nie wyczaił hiperboli, to już nie dziwota, bo jak wiadomo z hiperbolami ma kłopot :)
-
wo
2007/12/12 13:30:57
@bert
"Dowcip nie miał być osobistą wycieczką, ale niech Ci będzie"

A propos niektórych kolesi, których drażnią osobiste wycieczki, taki stary kawał mi się przypomniał: "A propos definicji i nieomylności niektórych kolegów, stary kawał mi się przypomniał: przychodzi facet i robi osobiste wycieczki, a potem się skarży, że pod jego adresem ktoś robi osobiste wycieczki".

"Jeśli poczułeś się dotknięty, to wirtualne sorry "

Nie poczułem, wyjaśniam tylko, skąd moje wirtualne fakju.

@czescjacek
"to może ty o takiej sytuacji mówisz, bo ja mówiłem o sytuacji, w której parę osób zaczęło się nagle przechwalać jacy to byli mądrzy w podstawówce."

Ty mówiłeś o tej sytuacji, o której ja mówilem, bo mi odpowiadałeś. Głąbie.
-
2007/12/12 13:45:06
@wo
"Głąbie."

zwiędły huju
-
2007/12/12 13:51:33
@wo

Jak na to, że się nie poczułeś, to już długo i zażarcie ciągniemy ten wątek. Ale zostawmy to. Twój blog, twój styl.

Tak dla odmiany: w sprawie tej ministerki / pani minister (niepoprawne politycznie skreślić), to zdaje się, że Tusk przytemperował trochę jej zapędy bałwochwalcze. Więc może nie jest jeszcze tak tragicznie z tą PO, jak się obawiałeś? Coś jak w polityce zagranicznej: zmiana stylu dialogu, także do wewnątrz. Ja tam nadzieji na poprawę bym nie tracił
-
wo
2007/12/12 13:52:10
@czescjacek
"zwiędły huju"

Wiesz co, facet, który się zawodowo zajmuje komputerystycznym komputeryzowaniem powinien z grubsza wiedzieć na przykład co to jest USB. A jak się skompromituje niewiedzą, to chociaż siedzieć ciho.
-
2007/12/12 13:56:34
@wo
sory za zwiędłego huja, trochę mnie poniesło

still, jak już mówiłem wiele razy, maka na oczy widziałem u mojej ciotki 15 lat temu przez pół godziny. z podłączaniem myszek do maków istotnie błysnąłem niewiedzą, ale po skorygowaniu się przecież nie upierałem, że wiem lepiej. ty to teraz z kapy wyciągasz nie wiadomo po co.
-
2007/12/12 14:02:19
@sory za zwiędłego huja,

Kurwa no, do jakiej szkoły chodziłeś, że nie wiesz jak należy pisać "chuj"? Ale a propos: mrw.blox.pl/2007/12/Zaby-i-chuje.html
-
2007/12/12 14:09:46
@mrw
zawsze jak napiszę gdzieś "huj" to się zastanawiam, czy komuś się będzie chciało przypierdolić :)

swoją drogą kiedyś moja mama była wzywana do szkoły, bo padło na mnie podejrzenie, że napisałem na tablicy "huj" (nie napisałem tak naprawdę). wybroniła mnie, bo powiedziała, że gdybym to ja napisał, to by było przez ce-cha.
-
wo
2007/12/12 14:12:47
@czescjacek
"still, jak już mówiłem wiele razy, maka na oczy widziałem u mojej ciotki 15 lat temu przez pół godziny."

No ale czy to jednak nie jest kompromitujące dla kogoś zajmującego się zawodowo komputerystyczną komputerystyką?

"ty to teraz z kapy wyciągasz nie wiadomo po co."

O rany, no jak wymiana personalnych złośliwości, to wymiana personalnych złośliwości.
-
2007/12/12 14:15:04
A propos h / ch - ujów

Wiem, że "poprawna" pisownia jest przez Ce-Ha, mimo to pisownia przez samo-Ha jest też dosyć popularna, nie tylko na murach. Kto z nas nie grał jeszcze w Historię Upadku Japonii ? (wpisywać miasta).

Gdzieś w jakimś zbiorze sprośnych aforyzów czytałem, że "CHUJE" to te twarde, a "HUJE" to te miękkie. Wtedy "zwiędły huj" to by było masło maślane. Ale to "raczej" nie było na poważnie.

DISCLAIMER: Tą nie-merytoryczną notką nie chcę nikogo obrażać osobiście. Ani przez Ce-Ha ani przez samo-Ha
-
2007/12/12 14:19:54
@wo
"No ale czy to jednak nie jest kompromitujące dla kogoś zajmującego się zawodowo komputerystyczną komputerystyką?"

co najwyżej odrobinę. po pierwsze (cierpliwie powtórzę) nie zajmuję się w ogóle makami. po drugie z tłumaczeniem tekstów komputerowych jest do pewnego stopnia jak z pilchem i kobietami - w jakimś wywiadzie p. powiedział, że nie, nie zna się na kobietach, a dobrze o nich pisze, bo odrobinę zna się na literaturze.

"O rany, no jak wymiana personalnych złośliwości, to wymiana personalnych złośliwości."

a ty za to myślałeś, że Norwegia mogła się wywinąć od niemieckiej inwazji! enienienie!!!!
-
wo
2007/12/12 14:22:54
@czescjacek
"a ty za to myślałeś, że Norwegia mogła się wywinąć od niemieckiej inwazji! enienienie!!!!"

A czy ja się zajmuję zawodowo planowaniem inwazji? A może wywijaniem się Norwegii? Cholera, w obu przypadkach do odpowiedzi przeczącej dodałbym melancholijne "niestety zresztą".
-
2007/12/12 14:24:45
@wo
"A czy ja się zajmuję zawodowo planowaniem inwazji?"

A czy ja się zajmuję zawodowo makami?
-
wo
2007/12/12 16:06:05
@czescjacek
"A czy ja się zajmuję zawodowo makami?"

No więc już przy tym, czym Ty się zajmujesz zawodowo - jak wynikało z prywatnej korespondencji - wypadałoby wiedzieć, czym z grubsza jest USB i od kiedy to zyskało popularność. Związek tu jest dużo bliższy od bardzo naciąganego związku między najeżdżaniem na Norwegię a popkulturą, ktory zapewne będziesz teraz próbował w odwecie zbudować.
-
2007/12/12 16:06:57
@wo

"WŁAŚNIE to, że większość tu przebywa na prawo od średniej/mediany rozkładu hiperbolicznego IQ, NALEŻY się spodziewać większej złośliwości. Ergo, argument "większość tak twierdzi" ma mniejsze znaczenie. "

Poddaje się, bardzo to zgrabny dowodzik. Tylko uważam, że przeceniasz jednak tę złośliwość, tzn. mało kto będzie się nie zgadzał wyłącznie przez przekorę.

"Hej hej hej, azaliż blogi nie wyewoluowały z tego, czym dla naszych przodków było "kochany dzienniczku, dziś opowiem ci, jak straciłem dziewictwo"?"

Pewnie tak, ale Ty akurat nie sprawiasz wrażenia osoby skłonnej do pisania pamiętniczka, za to dyskutować lubisz pasjami.

@zawodowe planowanie inwazji

Ale fajny zawód.
-
2007/12/12 16:41:04
@wo
"wypadałoby wiedzieć, czym z grubsza jest USB i od kiedy to zyskało popularność"

ale kwestią nie była popularność usb. sam se zresztą dyskutuj nad tym, czy bardzo się skompromitowałem, czy może tylko troszeczkę, to durne.
-
2007/12/12 19:23:23
@wo

"ciho"

To celowo czy pomyłka?
-
wo
2007/12/12 19:44:10
@czescjacek
"ale kwestią nie była popularność usb."

No właśnie jednak tak, bo ktoś, kto zna historię popularności usb ten wie, że kluczową rolę odegrał iMac.

@br
"To celowo czy pomyłka?"

Jako odpowiedź na "ty huhu"? Zgaduj trzy razy.
-
2007/12/12 20:14:23
@Mac i kabelki

U mnie jeden profesor kupił sobie nowego Maca. Chodził potem po pokojach i szperał czy ktoś nie ma kabla Firewire, żeby przenieść pliki ze starego Maca na nowy. Usability, jak w mordę strzelił.
-
wo
2007/12/12 20:43:19
@br
" Chodził potem po pokojach i szperał czy ktoś nie ma kabla Firewire, żeby przenieść pliki ze starego Maca na nowy."

Właściwie zawsze chciałem zapytać, jak to się robi na pececie. Wyobraźmy sobie, że masz pecetowego laptopa, powiedzmy marki Dell. Kupiłeś sobie właśnie nowego. Na tym starym masz wszystkie swoje maile, aplikacje, dokumenty, hasła, notatki, gry razem z sejwami i tak dalej. Co musisz zrobić, żeby to wszystko automagicznie przeniosło się z jednego Della na drugiego?

Na Maku to wygląda tak, że ten nowy zaraz po wyjęciu z pudełka pyta cię, czy nie masz przypadkiem jakiegoś innego Maka, z którego chciałbyś przenieść konta użytkowników, aplikacje, ustawienia sieciowe itd; jeśli odpowiesz przecząco, tworzysz pierwsze konto administratora, jeśli twierdząco, pojawia się komunikat, żebyś podpiął tego starego przez firewire, dokona się automagiczny transfer.

A jak na pececie?
-
2007/12/12 21:20:31
@wo

Na pececie jest znacznie gorzej, zgoda. Ale Apple mógł jednak dać ten kabel w zestawie, nie? Bo tak to "pojawia się komunikat, żebyś podpiął tego starego przez firewire" i użytkownik chodzi po ludziach i prosi żeby ktoś pożyczył kabel od Firewire. BTW, czy to nie jest podobne pytanie do "czy chcesz mieć system plików FAT czy NTFS"? Wujek Heniek nie wie co to jest Firewire.
-
wo
2007/12/12 21:35:50
@br
"Na pececie jest znacznie gorzej, zgoda. "

Bardzo interesujące. Zatem jeśli sytuację na Maku określasz jako "Usability, jak w mordę strzelił", to jakich słów użyjesz w przypadku peceta?

"Ale Apple mógł jednak dać ten kabel w zestawie, nie?"

Bo wiadomo skądinąd, że każda instytucja używająca Maków w swojej sieci komputerowej najbardziej na świecie potrzebuje szafy na 1000 kabli Firewire.

"BTW, czy to nie jest podobne pytanie do "czy chcesz mieć system plików FAT czy NTFS"? Wujek Heniek nie wie co to jest Firewire."

Pytaniu towarzyszy dość łopatologiczny obrazek. Ty zresztą też nie masz prawa wiedzieć, co to jest Firewire, na pecetach to się nazywa jakoś IEEE-3498/816b-grept-gzipt.
-
2007/12/12 21:54:55
@wo

"Zatem jeśli sytuację na Maku określasz jako "Usability, jak w mordę strzelił", to jakich słów użyjesz w przypadku peceta?"

Pecetów się nie promuje jako najbardziej userfriendly komputerów na świecie, więc mam mniejsze oczekiwania.

"Bo wiadomo skądinąd, że każda instytucja używająca Maków w swojej sieci komputerowej najbardziej na świecie potrzebuje szafy na 1000 kabli Firewire. "

To je mogą wyrzucić.
-
wo
2007/12/12 21:58:20
@br
"Pecetów się nie promuje jako najbardziej userfriendly komputerów na świecie, więc mam mniejsze oczekiwania. "

Dzięki! Będę na przyszłość wiedział, że kiedy piszesz o pececie, to "nie było żadnego problemu" oznacza instalację wszystkich aplikacji od zera (i od nowa wpisywanie kodów do gier), a kiedy piszesz na Maku o wielkich problemach, to chodzi CI o to, że ktoś zapomniał kabelka, ale akurat kupił nowy komputer i mu się nie chciało męczyć jak na pececie.

"To je mogą wyrzucić."

No co Ty - takie dodatkowe utrudnienie?
-
2007/12/13 14:22:53
@ch czy h

W "Innym słowniku języka polskiego" Bańko (nb. szef redakcji słowników PWN) uznał pisownię przez samo "h" jako dopuszczalną. Na razie on jeden, ale z czasem tak już dopuszczą wszyscy. Bo uzus jednak rządzi.
-
2007/12/13 14:24:12
@myself:

s/jaka dopuszczalną/za dopuszczalną/g

fu, co za błąd mi się wklepał