Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Guru Meditation
W wolnych chwilach, kiedy mnie nie wkurzają kaczyści ani linuksiarze, wkurzają mnie medialni psychoterapeuci. Dlaczego prasa z taką chęcią drukuje ich wypowiedzi, pozostaje dla mnie zagadką.
Wśród moich kolegów redaktorów (a zwłaszcza koleżanek redaktorek) obserwuję jednak taki mechanizm, że na hasło „depresja” reakcją jest odruch Pawłowa „no to zróbmy wywiad z Eichelbergerem o depresji”, na hasło „miłość”, „no to zróbmy wywiad z Eichelbergerem o miłości”, na hasło „podatki” „no to zróbmy wywiad z Eichelbergerem o psychologii płacenia podatków” i tak dalej. Oczywiście, zamiast Eichelbergera może być Jacek Santorski lub Krzysztof Srebrny (Andrzej Samson ostatnio jakby nieco rzadziej).
W „Gazecie” ruszyła właśnie akcja „powrót taty”, zapoczątkowana - rzecz jasna - wywiadem z Eichelbegerem o ojcostwie. Interesuje mnie ta akcja, więc nawet się do tego wywiadu przymusiłem - zresztą w nagrodę fajny fragment odnalazłem już na samym początku.
Na początku mianowicie Eichelberger tak mówi o sobie jako ojcu: „Gdy chłopcy byli mali, tak intensywnie zajmowałem się własnym duchowym rozwojem, że mogli czuć się przez jakiś czas zaniedbywani”. „Za dużo pan medytował?” - pyta dziennikarka. „Tego nigdy za dużo” - strofuje ją guru i wyjaśnia, że dopiero po latach „zrozumiał, że miłość do dzieci, która znajduje swój praktyczny wyraz w ilości czasu i uwagi, jaką się im poświęca, też jest praktyką duchową”.
No kurna ciekawe, ileż czasu guru musiał medytować, by osiągnąć to satori. Skoro dzieci przestały już być małe, to pewnie coś tak z dziesięć lat. Hare Rama. Jak sobie wyobrażę kolesia, który siedzi i medytuje w pozycji lotosu, kiedy koło niego jakaś biedna kobieta zmienia pieluchy, zawozi dziecko na szczepienie i odrabia z nim lekcje, a ten nie ma na to czasu, bo „tak intensywnie zajmuje się własnym duchowym rozwojem”... to, ujmując moją ocenę możliwie jak najłagodniej, odnoszę się do jego psychoporad ze skrajnym lekceważeniem.
Gdy pytam moich kolegów redaktorów (i zwłaszcza koleżanki redaktorki) o powody, dla których tacy chętni są do drukowania Eichelbergera i kompatybilnych, odpowiedź brzmi „bo ludzie lubią to czytać”. Ludzie, naprawdę lubicie? Dżizas. Ale z was przereklamowany gatunek (że znowu zacytuję hedlajna z „The Onion”: „Dolphins evolve opposable thumbs. Oh shit! - says humanity - That's it for us monkeys!”).
wtorek, 27 listopada 2007, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/11/27 23:36:42
buddysci zen odpowiadają: drogowskazy nie muszą podążać w kierunku, który wskazują, by być sobą. zen.
-
2007/11/27 23:36:48
moja matka swego czasu w akcie desperacji próbowała mnie namówić na medytację i takie tam syfy
ja jednak od psychologów wolę psychiatrów, a od prób skupienia się (które budzą we mnie tylko wściekłą frustrację) - leki

no a poza tym to święta racja - bawić się w takie rzeczy to można jak się jest przepracowanym singlem, który po pracy nie ma nic lepszego do roboty, a nie jak się dzieli z kimś życie, czas i obowiązki
-
wo
2007/11/27 23:39:09
@trzmiel
"buddysci zen odpowiadają: drogowskazy nie muszą podążać w kierunku, który wskazują, by być sobą. zen."

Agnostycy szmen odpowiadają: jeśli ten koleś musiał dziesięć lat medytować, by dojść do tak oczywistej prawdy, to koleś najwyraźniej bardzo wolno kojarzy (by użyć tego eufemizmu na przygłupiastość). Szmen.
-
2007/11/27 23:39:09
Fuck yeah, cytując klasyka
-
2007/11/28 00:16:16
Ach "Guru Meditation", łza się w oku kręci... Widok tej czerwonej ramki z moim ulubionym napisem "disk is not validated" to prawdziwe wspomnienie dzieciństwa.
-
2007/11/28 00:21:34
Kiedyś przejrzałem leżące obok w mpiku „Charaktery” i „Forum Psychologiczne”, w tym pierwszym było o różnych rzeczach, w tym drugim połowa byla o tym, że redakcja tego pierwszego to chuje i dlaczego.

@WO: dziwię się, że sie dziwisz, gazety są w końcu o reklamach a Eichelberger bardzo dobrze pasuje do archetypu świeckiego kapłana, jest po prostu idealny na guru. I tak, lubię go czytać, chociaż gość ostro jedzie cold readingiem; ale jego ksiąźka na ten temat co wspomniany wywiad byla mocna (wywiad ją w zasadzie streszcza).

NB: Samson zniknął (chociaż tuż przed odsiadką GW puściła duźy wywiad z nim, no a teraz raczej nie ma jak się lansować), za to Samsonowa bryluje.

@SHW: lepsze życie dzięki chemii ma swoje zalety, ale czasem trzeba podejść od strony softwaru a nie hardwaru. Nie, żebym polecał medytację czy inne takie chujemuje.
-
2007/11/28 00:32:07
@werdnik

no niestety chemia nie naprawi pewnych czynników zewnętrznych, które ciągle niszczą hardware tak, że software nie działa prawidłowo
wtedy należy sobie postawić pytanie, czy opłaca się nieustanne zewnętrzne poprawianie hardware'u, czy lepiej po prostu trzeba się pogodzić z tym, że pewne funkcje nie pójdą i już

medytacja też jest w sumie swego rodzaju oddziaływaniem na hardware, tak naprawdę, tylko właśnie problem leży w tym, że wymaga raczej nieuszkodzonego pod pewnymi względami software'u
jeśli komuś to pomaga - na zdrowie

jeśli zaś chodzi o różnicę między psychiartami i psychologami, ciągnąć analogię, wolę o radę prosić kogoś, kto wie dobrze, co nie gra na linii software - hardware, a nie kogoś, kto zna się tylko na softwarze

uff... ;)
-
2007/11/28 01:27:00
Nawet nie wiedziałem że ktoś taki jak Eichelberger żyje, istnieje i medytuje. Na początku myślałem że wymyśliłeś to nazwisko:).
-
2007/11/28 01:29:51
Ale od buddystów to mi sie odpierdolcie (pardąsik) bo to stara i mądra religia ;)
Ty tez WO przez ileś tam lat płaciłeś podatki, ale dopiero po lekturze Marksa i Engelsa doszedłeś do wniosku, że to super sprawa, że ogólne dobro itd. Jakoś ci to nie przeszkadza, ale Eichelberger cie razi.


2) Ten cykl Gazety to kolejny żałosny wymysł naszego ulubionego dziennika. Czekam na wyjazd mamy, albo coś równie durnego.

pofejmujemy sie rano, bo teraz to ide spać.
-
2007/11/28 01:47:01
@digan: stara i tak samo głupia jak wszystkie inne.

To w sumie ciekawe, że religie działają jak klasyczne włamywactwo komputerowe: najpierw wrzucamy w system coś co łamie jego zasady przetwarzania (niezaterminowanego stringa, stwierdzenie „bóg jest jeden ale w trzech osobach” czy pytanie „ jak brzmi klaskanie jedną ręką”) i jak system sie zawiesi to możemy z nim zrobić co chcemy.
-
2007/11/28 01:53:14
weirdnik

akurat buddyzm jest najmniej religijny ze wszystkich religii. Zresztą, nie wierze, że zawsze myślisz o tym, co zjesz na obiad i ile możesz wydać przez najbliższy tydzień.
-
2007/11/28 03:05:07
A propos tytuł, wie ktoś, skąd można ściągnąć screensaver Guru Meditation pod Windows? W walce z Guglem poległem.
-
2007/11/28 07:27:07
akurat tu z redaktorem zgadzam się w całej rozciągłości. mierzi mnie okrutnie maniera Eichelbergera i jego pozowanie na mędrca. i to koncentrowanie się na "własnym rozwoju duchowym", z moich osobistych doświadczeń wynika, że takie osoby są wyjątkowo egocentryczne i ze szczególną bezwzględnością dążą do tzw. osobistego szczęścia, często kosztem innych. a poza tym, czy tytuł psychologa uprawnia do wypowiadania się na każdy temat, cóż za tupet.



-
2007/11/28 08:12:29
Pytanie o to, czy "ludzie" lubią czytać różnych namaszczonych przez gazetę wyborczą i Politykę guru pewnie jest retoryczne. Ale ja mimo wszystko, usenetowym zwyczajem, odpowiem w swoim imieniu: nie, nie znoszę tych mędrków. Psychologią gardzę. Psychiatria, o, to jest nauka. Elektrowstrząsy, twarda chemia, tu mój politechniczny umysł się odnajduje. Ale jakieś medytacje, jakieś przemyślenia, wspomnienia z dzieciństwa? Wytarte sztruksowe garnitury, czarne golfy i dwudniowy zarost? Dobre dla panienek z pensji...
-
2007/11/28 08:18:25
jak ja nie cierpie buddystów
-
2007/11/28 08:29:00
@WO

jak ja widzę tych wszystkich guru-rodem-z-Filipinki, to zawsze mam jedno skojarzenie - banalne, ale nic na to nie poradzę - "Królik jest mądry - powiedział Puchatek w zamyśleniu. Tak - zgodził się Prosiaczek - Królik ma rozum... - I myślę - ciągnął Puchatek - że on właśnie dlatego nigdy nic nie rozumie".

> "odnoszę się do jego psychoporad ze skrajnym lekceważeniem"

WO - jak musiałeś czekać na wywiad w GW aż do 2007 roku, żeby dość do takiego wniosku, to chyba odniosę się do tego wszystkiego, co pisałeś ze skrajnym lekceważeniem. Akurat ty powinieneś od lat wiedzieć o nurcie fast-duch, gdzie horoskopy, świecowanie uszu, czy jakieś inne leczenie dzwonami tybetańskimi, miesza się z quasi-religijnym bełkotem na poziomie Obi-Wan Kenobiego. Część z tych ludzi zrobiło sobie taki lans, że teraz są specjalistami od wszystkiego. Od bardzo dawna pamiętam jedno zdanie Pilcha o Tischnerze, który też był dojony przez media na każdy możliwy temat, choć akurat największe osiągnięcia miał na polu dość niemedialnym, jaką jest filozofia fenomenologiczna i filozofia dramatu. No, ale komu chciałoby się przekopywać przez Kierkegaarda, Husserla, Levinasa czy Heideggera, żeby zadać Tischnerowi pytanie godne jego wiedzy. Pilch kiedyś powiedział zdanie: iż pytanie Tischnera o małżeństwo, to chyba nie jest najlepszy adres, bo - mówiąc delikatnie - jego doświadczenia są tu wyjątkowo ograniczone. Moim zdaniem, to dość uniwersalna myśl, która pasuje do wszystkich tych sytuacji, w których guru mówi "co-i-jak" ludziom, których na oczy nie widział i o polach, na których nigdy nie działał.

Pamiętam przypadek jednej pani psycholog, która udzielała porad w jakiejś poradni rodzinnej a sama mieszkała z rodzicami w bloku. Jej własne relacje z rodzicami były takie, że wychodząc z domu zamykała swój pokój na klucz.

A sam E. kiedyś wprost przyznał, że on nie zajmuje się tylko psychoterapią, ale jakimś tam nurtem terapii połączonej z filozofią życiową. W praktyce oznacza to tylko tyle: narzucenie swoim pacjentom nowych definicji rzeczywistości. I na tym polega całe to satori, które oferuje to towarzystwo na końcu drogi.

Dziękuję - ja już wolę swojego własnego świra niż czyjegoś świra, którego ów jegomość nabył dzięki energii Kundalini lub masażowi Shiatsu.

To zresztą mechanizm szerszy. Może któryś z waszych dziennikarzy zajmie się następującym tematem: Taniec z gwiazdami spowodował, że panowie tancerze stali się dość popularnymi nauczycielami tańca dla 40-letnich dam z Warszawy. Idę o zakład, że relacje pomiędzy tancerzami a owymi damami przypominają relacje pomiędzy częścią medialnych terapeutów a ich pacjentkami. Resztę sam sobie dopowiesz. Następnym nurtem pewnie będzie terapia tańcem, od której JS stanie się narodowym specjalistą.
-
2007/11/28 09:00:21
@Kiedyś przejrzałem leżące obok w mpiku „Charaktery” i „Forum Psychologiczne”, w tym pierwszym było o różnych rzeczach, w tym drugim połowa byla o tym, że redakcja tego pierwszego to chuje i dlaczego.

bo sa. pismo 'charaktery' opanowane jest przez ludzi zwiazanych w osobliwy sposob z samoobrona (+++rip+++) leppera.
-
2007/11/28 09:01:35
@Jak sobie wyobrażę kolesia, który siedzi i medytuje w pozycji lotosu, kiedy koło niego jakaś biedna kobieta zmienia pieluchy

to detal. wyobraz sobie rozwiedziona dziennikarke, ktora podrzuca dwuletnia corke do kolezanek, zeby w spokoju napisac do prasy kobiecej artykul o... niezbednosci ciaglego kontaku matki z dzieckiem.
-
2007/11/28 09:11:13
>hooligan

>wyobraz sobie rozwiedziona dziennikarke, ktora podrzuca dwuletnia corke do kolezanek, zeby w spokoju napisac do prasy kobiecej artykul o... niezbednosci ciaglego kontaku matki z dzieckiem.

świat filmu Altmana Na Skróty w Polsce - idę poczytać opowiadania Carvera, którego opisy ludzkich świrów w postmodernistycznym kapitalizmie zaczynają być kompatybilne z polską rzeczywistością.
-
2007/11/28 09:14:34
jaki tam postmodernistyczny kapitalizm. ta dziennikarka to fakt autentyczny, a rzecz dziala sie w prl w okolicach 1975 roku.
-
wo
2007/11/28 09:15:01
@janek
"wyobraz sobie rozwiedziona dziennikarke, ktora podrzuca dwuletnia corke do kolezanek, zeby w spokoju napisac do prasy kobiecej artykul o... niezbednosci ciaglego kontaku matki z dzieckiem."

_Dwuletnią_? Przecież w tym wieku już i tak dzieci można posyłać do żłobka czy do prywatnego przedszkola. Co ma być w tym takiego szokującego? _Ciągłego_ kontaktu to potrzebuje niemowlę, dwulatek już chce się pobawić z innymi dziećmi.

@beztlumika
"WO - jak musiałeś czekać na wywiad w GW aż do 2007 roku, żeby dość do takiego wniosku, to chyba odniosę się do tego wszystkiego, co pisałeś ze skrajnym lekceważeniem. "

Jeśli uważasz, że moja pierwsza blogonotka z 2006 inaugurująca niniejszego bloga powinna była zawierać kompletny alfabetyczny spis wszystkich, których uważam za przygłupów, to Ciebie do tej listy z przyjemnością dopiszę.

"Idę o zakład, że relacje pomiędzy tancerzami a owymi damami przypominają relacje pomiędzy częścią medialnych terapeutów a ich pacjentkami. Resztę sam sobie dopowiesz."

Nie dopowiem, bo nie mam pojęcia, o co Ci chodzi i jakoś mi ogólnie zwisają relację tancerzy z nauczycielami. Łajdefak szudaj giwedamn?

@digan
"Ty tez WO przez ileś tam lat płaciłeś podatki, ale dopiero po lekturze Marksa i Engelsa doszedłeś do wniosku, że to super sprawa, że ogólne dobro itd."

Marksem i Engelsem to ja się zainteresowałem we właściwym momencie czyli w liceum, a nie płaciłem wtedy żadnych podatków. Nie przypominam sobie jednak żadnego tekstu Marksa i Engelsa o podatkach jako "super sprawie, że ogólne dobro itd.".

"Jakoś ci to nie przeszkadza, ale Eichelberger cie razi. "

Nie rozumiem tezy - chodzi Ci o to, że skoro mi się podobają książki uważane przeze mnie za mądre, to nie mogę szydzić z autorów uważanych przeze mnie za głupków? Tak?

@weirdnik
"cold readingiem"

Huh?

"jest po prostu idealny na guru"

A ja mam alergię na takich łonabi-guru, czy to katolicki biskup czy to buddysta. Więc ode mnie zawsze mogą oni liczyć na ironiczno-dekonstruktywistyczny werbalny wpierdol.

@sh
"kto wie dobrze, co nie gra na linii software - hardware,"

Pibibip. Nie ma takiego numeru, nie ma takiegu numeru. Pibibip.
-
2007/11/28 09:23:23
WO:
Chodzi mi o to, że też przez pewien czas robiłeś rzecz, w której dopiero potem doszukałeś się sensu. Nie wiem, kupiłeś iPoda z myślą, że zwykły odtwarzacz, a potem nagle: "O, i ma takie kółeczko, i inteligentne plejlisty" Coś na tej zasadzie.
-
2007/11/28 09:24:48
@_Dwuletnią_? Przecież w tym wieku już i tak dzieci można posyłać do żłobka czy do prywatnego przedszkola. Co ma być w tym takiego szokującego? _Ciągłego_ kontaktu to potrzebuje niemowlę, dwulatek już chce się pobawić z innymi dziećmi.

memoria jest fragilna. moze to i bylo roczne dziecko, glowy nie dam.
poza tym w prl-u w latach 70. nie bylo prywatnych zlobkow/przedszkoli, a do owczesnych panstwowych nie chcialbys oddawac dzieci - zareczam.

-
wo
2007/11/28 09:26:24
@digan
"Chodzi mi o to, że też przez pewien czas robiłeś rzecz, w której dopiero potem doszukałeś się sensu."

Jakoś mi nie przychodzi do głowy, szczerze mówiąc. A po jaką cholerę ja miałbym ją robić, jeśli nie widzę sensu?

"Nie wiem, kupiłeś iPoda z myślą, że zwykły odtwarzacz, a potem nagle: "O, i ma takie kółeczko, i inteligentne plejlisty""

Oszalałeś? Ja jestem dziennikarzem. Ja nie kupuję praktycznie niczego w ciemno - najpierw np. zajrzę do redakcji "Logo" albo do redakcji "Wysokich Obrotów", żeby mi pozwolili się pobawić/pojeździć/gruntownie przetestować, by dokonać zasadniczego wyboru egzystencjalnego typu "Subaru czy Mitsubishi?". Najpierw wiedziałem co jest fajnego w iPodzie, a potem dopiero go kupiłem.
-
wo
2007/11/28 09:27:36
@janek
"memoria jest fragilna."

Zatem niniejszym rozbijam o kant dupy Twoją anegdotkę, bo już widać, że zamierzasz ją swobodnie manipulować (nie dwuletnie tylko roczne, nie w Leningradzie tylko w Moskwie), dla sporządzenia historii o Zbrodniczej Feminazistce Mordującej Grzędowicza.
-
2007/11/28 09:29:16
WO:
Ok. Niech ci będzie, że wszystko, co czynisz, jest dla ciebie jasne, oczywiste, i we wszystkim widzisz zajebisty sens.
-
2007/11/28 09:30:36
fajny tytuł wywiadu: "kaci i kastraci". w tej całej akcji GW naprawdę obrzydzenie budzą we mnie popaprańcy nadający na własnych rodziców. ale w wyborcza to doskonałe forum dla takich emocjonalnych meneli.
co do eichelbergera - kiedyś w wywiadzie dla wysokich obcasów wypsnęło mu się, że "przy okazji" prostowania pokręconych osobowości zdarza mu się naprostować geja.
jakimś cudem ta oczywistość przecisnęła się przez gazwybolską cenzurę.
-
wo
2007/11/28 09:32:14
@digan
"Niech ci będzie, że wszystko, co czynisz, jest dla ciebie jasne, oczywiste, i we wszystkim widzisz zajebisty sens."

My very young padawaan, listen to the words of a sage guru. Today you will learn the most important mantra in the Universe. You should repeat it anytime you are about to do something that seems pointless to you. This is known as the mantra of the shmen agnostics. It sounds:

PYER-DO-LEH NYE-RO-BYEH
PYER-DO-LEH NYE-RO-BYEH
PYER-DO-LEH NYE-RO-BYEH
PYER-DO-LEH NYE-RO-BYEH

Repat 'till satori.
-
2007/11/28 09:33:34
@WO> to Ciebie do tej listy [przygłupów] z przyjemnością dopiszę.

wal - jak może jeszcze kiedyś będę zmuszony iść do pracy, to powołam się na to wpisem w CV: "Guru graczy komputerowych i miłośników powieści fantasy, wielki redaktor Gazety Wyborczej z równie wielkim przejęciem piszący o prawach gejów, jak i ewolucji iPodów, Wojciech Orliński, uważa mnie za przygłupa". Powinno zadziałać.
-
wo
2007/11/28 09:37:33
@beztlumika
"wal"

No tak, ale tam był pewien warunek. Naprawdę uważasz, że tak powinna brzmieć moja pierwsza notka? A jeśli tak nie uważasz, to co miało oznaczać to "dopiero teraz"?
-
2007/11/28 09:38:21
Oh, cudny jest ten artykuł.
Jest tam naprawdę wszystko - i podświadoma homoseksualność, i indukowana homoseksualność, i nadmiar uwagi, i brak uwagi, i to że jak ojciec bierze syna na wyprawę, to źle, bo chce mu zaimponować, i odwrotnie, że najlepiej z synem na wyprawy jeździć... Zastanawiam się jak człowiek może to z przyjemnością czytać, jeśli jest w stanie zachować koncentrację przez czas wystarczający do przeczytania całego tekstu.
-
2007/11/28 09:40:44
@ hooolighan
@Kiedyś przejrzałem leżące obok w mpiku „Charaktery”...

Jeden numer był interesujący, zostali zrobieni w Sokala
"
W październiku tego roku w popularnonaukowym miesięczniku „Charaktery” ukazał się artykuł pt.: „Wiedza prosto z pola” poświęcony nowej psychoterapii. Artykuł zawiera same kłamstwa i fantazje nie mające absolutnie żadnych podstaw naukowych oraz plagiat dodany przez Redakcję. Mogę to stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, ponieważ jestem jego autorem, występującym pod pseudonimem Renata Aulagnier. "
www.tomaszwitkowski.pl/
-
2007/11/28 09:43:19
My master jedi, you`re truelly great. You`re doing only things you want!
You shouldn`t repeat anything, couse your satori is bigger than Force.



(jeśli skopałem coś z tym engliszem, to przepraszam, ostatni raz go miałem w ustach pół roku temu)
-
wo
2007/11/28 09:44:38
@mirror
"Jest tam naprawdę wszystko - i podświadoma homoseksualność, i indukowana homoseksualność, i nadmiar uwagi, i brak uwagi, i to że jak ojciec bierze syna na wyprawę, to źle, bo chce mu zaimponować, i odwrotnie, że najlepiej z synem na wyprawy jeździć... "

Wystąpię teraz trochę w roli Leniucha próbującego rozpaczliwie bronić bredni Matki Teresy z Kalkuty - przypuszczam, że guru chciał przez to powiedzieć, że We Wszystkim Trzeba Zachować Umiar. Następne dziesięć lat medytacji zajęło mu po prostu dotarcie do tej odkrywczej prawdy. Może po dalszych 10 latach nauczy się już wyrażać to zwięźlej :-)
-
wo
2007/11/28 09:46:48
@digan
"You`re doing only things you want! "

Ale jeśli robię coś, czego nie chem ale muszem, to automatycznie nasuwa mi sens - robiem bo muszem (bo np. za niepłacenie podatków przyjdzie komornik). Tylko, że to nie znajduje zastosowania wobec rodzicielstwa - ja CHCIAŁEM być ojcem. To nie jest tak, że trzykrotnie przydarzyła mi się wpadka i potem musiałem medytować dla osiągnięcia satori typu "po jaką cholerę w ogóle". To było tak, że trzy razy skoczyłem do basenu bo miałem ochotę popływać.
-
2007/11/28 09:47:57
@wo
"Jeśli uważasz, że moja pierwsza blogonotka..."
"My very young padawaan..."

No proszę, wracasz do formy. Zabolało?
-
wo
2007/11/28 09:49:18
"No proszę, wracasz do formy."

Jak ja bym chciał się kiedyś zrewanżować podobnym tekstem...

"Zabolało?"

Stykanie się z ludzką głupotą zawsze jest przykre, ale o co teraz chodzi konkretnie?
-
2007/11/28 09:50:38
wo:
zgadza się, i wogóle super, i też tak będę miał ;)
Tyle, że jest masa ludzi w Polsce, którzy są rodzicami, chociaż nie chcą (nie medytowałem, by znaleźć tą odkrywczą prawdę). I do takich ludzi pan Eichelberger (czy tylko ja ciągle zapominam, jak się pisze to nazwisko?) kieruje swoją myśl - że rodzicielstwo to nie jest mordercza udręka, tylko że może przynieść coś poza tym. Zresztą, to jest bardzo w stylu Zen, żeby czerpać siłę duchową z np. rąbania drewna.

@all

co w ogóle sądzicie o tym cyklu?
Bawi was czytanie wyznań kolejnych życiowych nieudaczników?
-
2007/11/28 09:51:34
@WO>

No tak, ale tam był pewien warunek. Naprawdę uważasz, że tak powinna brzmieć moja pierwsza notka? A jeśli tak nie uważasz, to co miało oznaczać to "dopiero teraz"?

Nie - nie uważam. Uważam Cię, za jednego z niewielu gości, których warto czytać i nie podejrzewam o intelektualne lenistwo. Po kilku latach czytania widzę, że masz w sobie zdrową dawkę cynizmu i dotknąłeś wystarczająco dużo, żebyś mógł o sobie powiedzieć, jak bohater tekstu Bono:

"And I'd join the movement
If there was one I could believe in
Yeah I'd break bread and wine
If there was a church
I could receive in"

Jak już piszemy o warunkach, to zdanie zacząłem od "JEŚLI dopiero teraz". Jeśli nie-dopiero-teraz, to mój wywód jest tylko poszerzeniem pola walki - w sumie bełkot podtrzymujący wątek - ale obraziłeś się, jakbym kopnął cię poniżej pasa. Jeśli tak było - sorry.
-
wo
2007/11/28 09:54:17
@digan
" I do takich ludzi pan Eichelberger (czy tylko ja ciągle zapominam, jak się pisze to nazwisko?) kieruje swoją myśl "

Opisał to jednak w taki sposób, jakby sam był takim ludziem. Otóż wobec ludzi, którym przydarzają się wpadki i potem muszą medytować, żeby jakoś samemu sobie wyjaśnić, po cholerę zosałem ojcem, czuję cywilizacyjną wzgardę - jak wobec ludzi, którzy nie myją się pod pachą albo jedzie im z gęby. Use the condom, Luke. Jeśli więc guru do nich należy, to niechaj podskoki, w których każę mu spindalać, sięgają wysokości pieprzonej pagody na Fudżi Jamie (i kompatybilnych)
-
2007/11/28 09:57:04
@WO
Wreszcie! Jak miło przeczytać w mainstreamowym medium (bo za takie uważam blog WO) jakąś krytykę tych naszych poppsychologicznych guru. Ideałem by było, gdybyś jeszcze napisał w notce o zachwycie Eichelbergera nad metodą ustawień rodzinnych Hellingera, ale nikt nie jest doskonały :)

Jak można popierać na serio teorię, która zakłada - cytat za wiki -że "obcy człowiek postawiony symbolicznie na miejscu kogoś z rodziny pacjenta ma takie same odczucia jak osoba, którą reprezentuje, chociaż prawie nic o niej nie wie"?! To przecież głupsze niż horoskopy.

Za sto lat stan wiedzy psychologicznej na początku XXI wieku będzie dowodem na barbarzyństwo tej epoki, w której brano się za leczenie software'u (by użyć metafory suburban_housewife), nie mając pojęcia o hardwarze.
-
2007/11/28 09:57:37
WO:
Pan Eichelberger kieruje więc swoje słowa do większości polskiego społeczeństwa, które myje się, jak sie zaczyna lepić, jedzie im z gęby, a dzieci po prostu "stały się".
Nie ma nic złego w tym, że ktoś się utożsamia z większością, nie? W końcu, to, co jest większością, jest normalnością?
-
2007/11/28 10:09:06
@metodą ustawień rodzinnych Hellingera

czy to jest ten facet, ktory kaze w ramach terapii odgrywać role?
byl z nim jakis dlugi wywiad w gazecie, ale nie umiem znalezc. w kazdym razie zapamietalem, ze w wyniku takiej terapii poniektorzy popelniaja samobojstwo i bardzo dobrze - beda krocej meczyc siebie i innych.
ma ktos blizsze namiary?
-
wo
2007/11/28 10:12:51
@digan
"Pan Eichelberger kieruje więc swoje słowa do większości polskiego społeczeństwa, które myje się, jak sie zaczyna lepić, jedzie im z gęby, a dzieci po prostu "stały się". "

Jak miło spotkać kogoś, kto ma gorsze zdanie o Bolandzie niż nawet Ja Sam Osobiście.

"Nie ma nic złego w tym, że ktoś się utożsamia z większością, nie?"

Zależy od tego, co to za większość.

@janek
"ma ktos blizsze namiary?"

Mam kaczystowską powieść sensacyjną, w której pewien psycholog usiłuje zlustrować ubeka tą metodą.
-
2007/11/28 10:13:00
@buddyzm
Ciekawi mnie bardzo, dlaczego buddyzm jest głupi? To jedna z niewielu religii, jeśli nie jedyna, w której program wpisany jest sceptycyzm, ateizm, która nie poszukuje sensu życia, ba! - otwarcie przyznaje, że życie sensu nie ma - prócz tego, które w nie wtłoczymy. Nie trzeba w buddyzmie w nic wierzyć - bo też nie bardzo jest w co. Nie wspomnę już o tym, że w buddyzmie nikt nie ukrywa, że opowiastki o cudach/demonach i innych tego rodzaju są wymysłem.
-
2007/11/28 10:13:10
@digan re: nieudacznicy

to nie są nieudacznicy

re: o czym myślę

trochę nie rozumiem twojego przypuszczenia, nie myślę tylko o tym co wypić, zjeść i zerżnąć, głownie ponderuję problem zdobycia dużych pieniędzy (z marnym wynikiem jak na razie), i czy mógłbyś podkręcić jasność wypowiedzi?

ja mam jakiś konkretny światopogląd zbudowany na bazie połaczenia marksizmu, kognitywistyki, psychologii ewolucyjnej i pewnych elementów opisu matematycznego teorii chaosu, ale nie zawiera on ani miligrama duchowości, no i jest w zasadzie nieprzekazywalny osobie nie znającej nauk ścisłych

@WO re: cold reading (i pokrewne)

technika psychomanipulacji polegająca na pisaniu rzeczy ogólnikowych i zawierających sprzeczności, tak aby każdy czytelnik po odfitrowaniu swoim osobistym filtrem subiektywności stwierdził „to o mnie!”

re: tancerze

co do tancerzy to przypuszczam, że chodzi o typ relacji który w stanach występuje zwykle między analogiczną damą w wieku balzakowskim i jej trenerem tenisa, a odwołanie jest tutaj bo plotka środowiskowa głosi, że Eichelberger puknął co najmniej jedną swoją pacjentkę, co stanowi oczywiście naruszenie wszelkich etyk zawodu

@rpyzel

piękne, prawda? ja się nawet poudzielałem chwilę na forum Charakterów gdzie większość pisaczy uważa źe – złapcie się czegoś – to Charaktery są ofiarą złego manipulanta

idę budować babilon


-
wo
2007/11/28 10:18:37
@falberg
"Ciekawi mnie bardzo, dlaczego buddyzm jest głupi?

Jezusie Maryjo, a ktoś tu tak napisał?

@weirdnik
"cold reading"

Dzięki! Lubię podłapywać od Ciebie takie memy. Zresztą - to pewnie jest do wyguglania - od Ciebie złapałem mema "mema" :-)
-
2007/11/28 10:19:24
WO:
Padło tam, że buddyzm jest stary i głupi.

use pg up ;)
-
2007/11/28 10:19:55
@digan
"Pan Eichelberger kieruje więc swoje słowa do większości polskiego społeczeństwa"

Zawsze mnie to zastanawiało w taniej psychologii - czy rzeczywiście mówią o większości społeczeństwa, czy o swojej projekcji takiej większości. Jakoś wśród ludzi których znam osobiście, takich przypadków nieomal nie ma - typu archetypowy ojciec z gazetą na kanapie czy dzieci które są złem koniecznym.
-
2007/11/28 10:21:34
>Nie trzeba w buddyzmie w nic wierzyć

w wersji gazetowej nie trzeba :)

a poważnie - to u części polskich psychoterapeutów z TV najpopularniejszy stał się raczej zenizm niż sam buddyzm, którego nurtów jest conajmniej kilka. Dlatego niektórzy uważają, że można być zenistą i chrześcijaninem jednocześnie - coś w stylu kuchni fusion ;)

tradycji buddyjskich jest sporo i część z nich jest całkiem mistyczna - w nich kilka spraw trzeba - mówiąc europejską tradycją - przyjąć na wiarę.
-
2007/11/28 10:26:38
mirror.mirror:
moim zdaniem pan Eichelberger czyta statystyki i mniej-więcej orientuje sie, jaki jest przeciętny polski ojciec.

beztlumika:
Oczywiście, zależy, czy szukam buddyzmu w formie ludycznej, czy mnisiej.

Niektóre nurty buddyzmu zakładają w końcu, że w ogóle nic nie istnieje.
-
wo
2007/11/28 10:27:49
@digan
"moim zdaniem pan Eichelberger czyta statystyki "

Znaczy, usiłujesz go teraz bronić w stylu "on na pewno czyta statystyki i celowo na użytek tego wywiadu wcielił się w przeciętnego ojca - choć oczywiście tak naprawdę jest dużo mądrzejszy i to ściema z tymi latami zaniedbywania dzieci na rzecz rozwoju wewnętrznego"?

Spotkałem bardziej umiarkowanych katoli.
-
2007/11/28 10:31:51
@digan
>Niektóre nurty buddyzmu zakładają w końcu, że w ogóle nic nie istnieje.

no tak, ale do tego nie potrzeba zbierać na bilet do Azji - wystarczy być klasycznym, europejskim solipsystą.
-
2007/11/28 10:35:10
a czy ktoś może kojarzy, jak bodajże dunin w felietonach wysokoobcasowych, ale nie jestem do końca pewien czy ona, się nabijała z guru E., który w jakimś wywiadzie opowiadał jak sobie bzykał w czasach młodości na prawo i lewo i były to miniodyseje ku duchowemu oświeceniu, ale nie jest pewien, czy dla bzykanych kobiet też tak było?
-
wo
2007/11/28 10:39:41
@beztlumika
"wystarczy być klasycznym, europejskim solipsystą."

Nie ma czegoś takiego. W europejskiej tradycji solipsyzm zawsze jest czymś, co uważane jest za błąd - gdy jeden filozof chciał drugiemu dokopać, mówił "twoje rozumowanie prowadzi do solipsyzmu". Aż do najnowszych czasów filozofowie zajmowali się solipsyzmem wyłącznie pod kątem "dawania mu odporu", tj. szukaniem odpowiedzi na pytanie "dlaczego nie solipsyzm" (Fichte itd). Samo pojęcie pojawiło się dopiero w 1652 w paszkwilu napisanym na jezuitów przez pewnego apostatę, zatytułowanym "La monarchie de solipses" (ale autor ukuł ten termin po prostu na określenie egoizmu).
-
2007/11/28 10:42:42
@falberg
"To jedna z niewielu religii"
Jak powiadał Frycek Nietzsche: buddyzm to nie religia lecz fizjologia :)
-
2007/11/28 10:48:24
>Nie ma czegoś takiego.

jak nie ma, jak ludzie poświecili całe tomy, żeby się od tego uwolnić albo zwalczać ;) Właściwie solipsyzm ostatecznie pogrzebał Wittgenstein, który udowodnił, że do istnienia języka potrzeba Innego.

>W europejskiej tradycji solipsyzm zawsze jest czymś, co uważane jest za błąd.

no ale nie zmienia to faktu, że idea jest całkiem atrakcyjna dla niektórych. Kiedy pisałem o europejskim solipsyzmie to nie miałem na myśli tradycji filozoficznej tylko właśnie zarazę umysłową, do której można odwołać się bez sięgania do buddyzmu.

Katolickie krytyki solipsyzmu mnie nie przekonują, bo spora ich część sprowadza się do krytyki egoizmu właśnie a nie problemu poznawczego.
-
2007/11/28 10:49:33
WO:
Nigdzie nie napisałem, że chce bronić pana Eichelbergera. Pisałem, że zapewne czyta statystyki. Koniec. Sam nie przepadam za mistycyzmem tego psychologa, aczkolwiek lubie buddystów i stąd to wszystko.
-
wo
2007/11/28 10:50:22
@beztlumika
"Katolickie krytyki solipsyzmu mnie nie przekonują,"

Mnie w ogóle katolickie krytyki czegokolwiek nie przekonują, bo najczęściej w końcu odwołują się do założeń, których nie podzielam (np. o istnieniu Boga).
-
wo
2007/11/28 10:51:11
@digan
". Pisałem, że zapewne czyta statystyki."

Skąd ta hipoteza?

"Nigdzie nie napisałem, że chce bronić pana Eichelbergera."

Ja chyba też nigdzie nie napisałem, że chcę zachwalać iPody.
-
2007/11/28 10:52:17
wywiad, w którym mowa o samobojstwach wsrod pacjentow jest chyba tutaj:

szukaj.gazetawyborcza.pl/archiwum/1,0,4228287.html?kdl=20041122GWDF&wyr=

placic nie bede, a gospodarzowi bloga nie bedzie sie zapewne chcialo sprawdzac, bo a nuz dobrze pamietam i z obsmiania nici.
-
2007/11/28 10:53:42
wo:
stąd, że musi, żeby być dobrym psychologiem. Musi czytać badania i statystyki. Jeśliby tego nie robił, to zaniedbywałby prace. Jestem gorącym zwolennikiem domniemania niewinności, w związku z czym uważam, że pan Eichelberger nie zaniedbuje niczego.

"Ja chyba też nigdzie nie napisałem, że chcę zachwalać iPody."

hahahahhaha :)))
-
2007/11/28 10:56:46
-
2007/11/28 10:57:46
-
2007/11/28 11:10:59
>>"Ja chyba też nigdzie nie napisałem, że chcę zachwalać iPody."

>hahahahhaha :)))

ja też dopiszę swoje uśmiechy :)

jako osoba, która nie posiada iPoda mogę powiedzieć, że "gdybym-przypadkiem-był-szefem-sprzedaży-iPodów-w-Polsce", to WO miałby dostęp za free do iTunes i zawsze nowego iPoda od firmy.
-
2007/11/28 11:12:18
@czescjacek

Kingę Dunin wkurzył artykuł Eichelbergera w jakimś piśmie dla dam, gdzie pierdzielił coś o tym, jak to posiadanie kochanki jest przeżyciem mistycznym.
Tymczasem ten kutas uwiódł żonę swojego przyjaciela (zdradzając własną)łamiąc też podstawową zasadę psychoterapii - terapeuta nie wchodzi w relacje osobiste z klientami.
Jego "buddyzm" okazał się natomiast jakąś sektą sado-macho, w której pompował swoje ego i kompleks guru:
[budda.medytacja.net/a/Purba/Trudne%20tematy/(a)%20List%20otwarty%20do%20Wojtka%20Eichelbergera.html]
-
2007/11/28 11:13:24
Sorki, wytnijcie te kwadratowe nawiasy z linka powyżej.
-
2007/11/28 11:13:47
@hool

samobójstwo jest częstym efektem wszystkich możliwych terapii
po pierwsze, bo wychodzą rzeczy, króre skutecznie (i jednak, cholera, po coś) wypieraliśmy, jak właśnie we wspomnianej terapii ustawieniowej
po drugie, w przypadku ciężkiej depresji, terapia, czy to gadana, czy chemiczna, wyciąga człowieka w pewnym momencie z tego skrajnego etapu apatii, że nawet zabić się mu się nie chce i to jest taki krytyczny moment, kiedy jeszcze jest totalny dół, ale jest też siła no i może się to źle skończyć
-
2007/11/28 11:17:05
>tatamaxa

>terapeuta nie wchodzi w relacje osobiste z klientami

ja nie znam sprawy dokładnie, ale on chyba kiedyś powiedział, że to nie była pacjentka, tylko uczestniczka warsztatu dla innych terapeutów.

Myślę też, że to troszkę nie fair rozmawiać o jego życiu prywatnym - jego sprawa co i z kim robi. Możemy pogadać o szerszym obrazie - czy terapeuci nawiązują relacje z klientkami a nie o tym czy X nawiązuje relacje, bo będziemy powtarzali tu plotki.

Nigdy też nie rozumiałem pojęcia "uwiódł" - do jasnej anielki, przecież w 99,9999999 procent przypadków "uwiedzenie" to decyzja dwoje wolnych ludzi.
-
2007/11/28 11:18:11
ty powaznie piszesz? wedle mojej wiedzy psim obowiazkiem psychiatry czy psychoterapeuty jest przede wszystkim nie szkodzic.
psych moze byc i bywa brutalny, jednak powinien umiec te brutalnosc stopniowac.

poza tym jesli nawet, to samobojstwo pacjenta winno byc traktowane jako nieszczesliwy wypadek przy pracy, a nie w stylu 'tak bedzie lepiej dla wszystkich'. (dokladny cytat, jak ktos odzaluje 3.66 na dostep do artykulu).
-
2007/11/28 11:20:15
@beztlumika
"WO miałby dostęp za free do iTunes i zawsze nowego iPoda od firmy"

obawiam się, ze WO raczej bardziej tworzy negatywny obraz firmy a nie pozytywny
-
2007/11/28 11:23:15
czescjacek:
Tak, ale zupełnie niechcący.
Tak jak pan Kurski tworzy negatywny obraz PiSu, chociaż przecież chciałby jak najlepiej.
-
2007/11/28 11:26:14
@hool
"ty powaznie piszesz?"

znaczy ja?
czy ja napisałam, że to ok?
mówię tylko, że samobójstwa podczas terapii zdarzają się tak samo często jak zgony chorych na raka podczas terapii, nie, że to ok
-
2007/11/28 11:27:55
@mówię tylko, że samobójstwa podczas terapii zdarzają się tak samo często jak zgony chorych na raka podczas terapii

masz jakies twarde dane na ten temat?
wedle mojej nietwardej wiedzy kazde samobojstwo w czasie psychoterapii jest co najmniej bledem w sztuce, podczas gdy zgony pacjentow leczonych na raka nie musza byc bledem.
-
2007/11/28 11:35:02
@hooligan
"wedle mojej nietwardej wiedzy kazde samobojstwo w czasie psychoterapii jest co najmniej bledem w sztuce, podczas gdy zgony pacjentow leczonych na raka nie musza byc bledem"

bo rak to choroba, a depresja nie?
chodzi mi też o to, że w wielu wypadkach pęd samobójczy jest tak samo nieuleczalny jak rak, i nie jest winą lekarza, że nic z tym nie może zrobić
-
2007/11/28 11:41:42
@w wielu wypadkach pęd samobójczy jest tak samo nieuleczalny jak rak, i nie jest winą lekarza, że nic z tym nie może zrobić

jasne, jednak w wypadku terapii, do ktorej dalem linka, samobojstwa zdarzaly sie uczestnikom grup, ktorzy nie mieli zadnej depresji, a tak naprawde niekoniecznie chcieli sie leczyc.
-
2007/11/28 11:43:06
@beztlumika

"ja nie znam sprawy dokładnie, ale on chyba kiedyś powiedział, że to nie była pacjentka" - łgał, sąd koleżeński PTP był innego zdania i zawiesili go.

"Myślę też, że to troszkę nie fair rozmawiać o jego życiu prywatnym - jego sprawa co i z kim robi." - nie kiedy jest osobą publiczną, kreuje się na guru i udziela w prasie porad w temacie kochanek.

"Nigdy też nie rozumiałem pojęcia "uwiódł" - do jasnej anielki, przecież w 99,9999999 procent przypadków "uwiedzenie" to decyzja dwoje wolnych ludzi." - nie w relacji terapeuta-pacjent, nauczyciel-uczeń itd.

BTW, od kiedy wypierdzielili go z sanghi, przestał afiszować się jako buddysta.
-
2007/11/28 11:45:40
@rpyzel

"www.tomaszwitkowski.pl/"

Śliczna prowokacja. A tu odpowiedź redakcji:

www.charaktery.com.pl/forum/816/Renata-Aulagnier-Wiedza-prosto-z-pola/wiadomosc/821/

gdzie oczywiście oburzają się, że ktoś śmiał ich okłamać, w ogóle nie poruszają natomiast dodanego przez siebie plagiatu.
-
2007/11/28 11:47:14
@hool

nie no, tu się zgadzam
tego typu terapie to dla mnie jakaś mocno naciągana szarlataneria
dlatego też powiedziałam o tym, że podczas takich terapii wyciągane są rzeczy, które wypieramy, a umysł ludzki sam się reguluje do pewnego stopnia i skoro coś zostało wyparte, to może jednak właśnie tak miało być
-
2007/11/28 11:52:26
>tatamaxa

OK - argumenty przyjmuję i nie polemizuję - osobiście uważam, że to chyba nie moja sprawa zajmować się konkretnymi przypadkami ludzi - procesy są dla mnie ciekawsze i bezpieczniejsze do ocen.
-
wo
2007/11/28 11:53:47
@digan
"hahahahhaha :)))"

Cieszę się, że mój żart ubawił Cię równie dobrze, jak mnie Twój. Nikt nie musi powiedzieć, że "chce zachwalać", by chcieć zachwalać (bronić, itd.).

@czescjacek
"obawiam się, ze WO raczej bardziej tworzy negatywny obraz firmy a nie pozytywny"

Chyba wśród pryszczersów, których i tak nie stać, więc niech się wściekają, kogo to obchodzi.

"WO miałby dostęp za free do iTunes i zawsze nowego iPoda od firmy. "

Jurku, czytasz to? :-)
-
2007/11/28 11:57:04
@umysł ludzki sam się reguluje do pewnego stopnia i skoro coś zostało wyparte, to może jednak właśnie tak miało być

z tego co czytalem, wyparcie zawsze pociaga za soba negatywne skutki. zadaniem dobrego psycha jest uwolnienie wypartych rzeczy bez zaszkodzenia pacjentowi.
zasadnicze pytanie brzmi, czy jest to zawsze mozliwe i czy da sie mozliwosc ustalic przed rozpoczeciem kuracji.
-
2007/11/28 12:04:03
@wo
"Chyba wśród pryszczersów, których i tak nie stać"

mam Ci przesłać wyciąg z konta? ;>
-
wo
2007/11/28 12:11:48
@czescjacek
"mam Ci przesłać wyciąg z konta? ;>"

Proszę uprzejmie. Ale w ogólności wystarczy, że na priva wyjdziesz poza anonimowość i z grubsza coś powiesz o sobie ("so what do you do? oh yeah, I wait tables too", in the immortal words of Dandy Warhols).
-
2007/11/28 12:24:21
@iTunes

A tak w ogóle "smart playlists" obsysają. Kiedy wreszcie dorobią się "or"?
-
2007/11/28 12:25:52
@wo
posłałem na wo@blox.pl
-
wo
2007/11/28 12:28:34
@czescjacek
Dzięki, ale nie ma takiego adresu - dziwne swoją drogą, że nie ustawili aliasa. Portalowe adresy to @gazeta.pl...
-
2007/11/28 12:28:47
"Ludzie, naprawdę lubicie?"

Ja chyba nie bardzo. Stoi mi na półce 'Dobra miłość' Eichelbergera, Samsona i Sosnowskiej i nawet kiedyś się ucieszyłem i postanowiłem przeczytać ze względu na Samsona (jest pozazanaczane co kto mówi), ale się jakoś do dziś nie złożyło.

Sądzę jednak, że za bardzo jedziecie po psychologach. Czasem zdarza się usłyszeć od nich coś, co samemu trudniej byłoby zauważyć.
Za studenckich czasów mieszkałem z jednym takim w pokoju w akademiku - mówiłem o nim per 'mój psycholog' wzbudzając zainteresowanie wśród znajomych. Po wielu latach studiów był na trzecim roku psychologii, na którym dokonuje się wyboru specjalizacji (psychologia terapeutyczna, społeczna, pracy i jakieś inne). Psycholog był inteligentny więc miło się rozmawiało o książkach, kobietach, bogach i otaczającej rzeczywistości. Kiedyś trafiłem z próbą takiej rozmowy we właściwy moment i zostałem oświecony. Mój psycholog czytał jakąś książkę, którą miał szybko skończyć, więc po moim smętnym zagajeniu podniósł wzrok i powiedział: "Ale ja idę na społeczną i pie...lę twoje problemy". Do dziś ilekroć mam pokusę zwierzyć się komuś z czegoś, poświęcam chwilę na zastanowienie czy człowiek czasem nie jest ze 'społecznej'.
-
2007/11/28 12:30:52
ale, ale... WO postawił pytanie

>Ludzie, naprawdę lubicie [to czytać]?

Przypomniała mi się jedna anegdota. Mój znajomy poszedł kiedyś na spotkanie z pewnym reżyserem, którego kiedyś uważano za wielki talent a od połowy lat 90 już tylko bohatera prasy dla kobiet pod 50-tke. Ów jegomość zajął się pisaniem książek, których nikt nie zauważa, wydawanych przez wydawnictwa pisma dla tychże kobiet. Kupił bilet na to spotkanie i uświadomił sobie, że jest sam na sali pełnej kobiet. Dla jasności - nie chcę obrażać żadnych kobiet - tylko opisuję zdarzenie. Może zatem koleżanki redaktorki wiedzą coś o czytelnikach, czego my nie wiemy. A brutalnie rzecz ujmując - może jest tak, jak w jednej z książek Houellebecqa. Bohater trafia na jakiś zlot emerytowanych mistyków-hippisów i słyszy od jednego z uczestników - może coś kręcę w cytacie i opisie sceny - że w tym wszystkich zawsze chodziło o jedno i tylko to było najważniejsze.
-
2007/11/28 12:30:53
posłałem na właściwy :)
-
wo
2007/11/28 12:37:27
@lapacz
"Stoi mi na półce 'Dobra miłość' Eichelbergera, Samsona i Sosnowskiej i nawet kiedyś się ucieszyłem i postanowiłem przeczytać ze względu na Samsona (jest pozazanaczane co kto mówi), ale się jakoś do dziś nie złożyło. "

O rany, właśnie od koleżanki redaktorki usłyszałem anegdoty o prawdziwych relacjach guru z jego synem (bo my w tej warszawce wszyscy się w końcu znamy)... szkoda, że to się nie nadaje na bloga.

"Czasem zdarza się usłyszeć od nich coś, co samemu trudniej byłoby zauważyć. "

Zgoda. Ale faktem jest, że nie zetknąłem się z czymś takim u nikogo z tej medialnej triady. Podobał mi się kiedyś felieton Zofii Milskiej-Wrzosińskiej o tym, jak kobieta powinna reagować gdy podejrzewa, że facet ją zdradza (namawiała, by porzucić durne nadzieje, że jak się postaram, to do mnie wróci, tylko iść od razu po bandzie). Ale to już chyba wszystko. Reszta to, jak to bardzo trafnie podsumował Weirdnik, strzelanie na oślep bełkotem w nadziei na to, że czytelnik coś sobie z tego wyłowi i powie "o jejku, ten horoskop pisano specjalnie dla mnie, rzeczywiście często rano od razu budzę się zmęczony" (etc).


-
2007/11/28 12:37:50
@wo

Ej, ale on pisze o swoich medytacjach tak:

"Tego nigdy za dużo [i tu fragment, który wyciąłeś] pod warunkiem że się nie odbywa kosztem naszych wcześniejszych zobowiązań wobec innych ludzi."

Czyli de facto przyznał, że można za dużo (tj. medytować można do upadłego, ale jak już się oporządzi dzieciaki, a nie zamiast, a jednak doba ma ograniczoną liczbę godzin), choć faktycznie zrobił to w dziwny sposób.

Reszty dyskusji nie chce mi się nawet komentować. Nie jestem fanem Eichelbergera, ale jak czytam, że psychologowie to banda szarlatanów, a krzesło elek^Welektrowstrząsy - o, to jest rozwiązanie, pisane przez ludzi, którzy o pracy psychologa mają takie pojęcie jak Kurczak Mały o spawaniu aluminium, to mi się nóż w kieszeni otwiera i cała kolekcja w szufladzie.
-
2007/11/28 12:42:14
@wo

"@czescjacek
"obawiam się, ze WO raczej bardziej tworzy negatywny obraz firmy a nie pozytywny"

Chyba wśród pryszczersów, których i tak nie stać, więc niech się wściekają, kogo to obchodzi. "

Jacek pisał chyba o obrazie tworzonym na tym blogu. A podejrzewam, że ogromną większość z zaglądających tu stać na ogromną większość produktów appla - zwłaszcza jeśli 'stać' rozumiemy w sensie zdolności kredytowej - najwyżej nie kupią logana.
-
2007/11/28 12:48:32
>Czyli de facto przyznał, że można za dużo

czyli de facto powiedział - tak byłem kretynem, bo wolałem medytować nad światłem we własnym pępku zamiast zajmować się dziećmi. To nie jest żadna psychologia, tylko doświadczenie życiowe, którego przekazać troszkę nie sposób, ubrane w pozór profesjonalizmu. Ja też bym chciał, żeby moje dziecko nie poszło ślepymi ścieżkami, z których musiałem sam zawracać - co zajmuje troszkę cennego w życiu czasu - ale to chyba właśnie na tym polega, że się błądzi. Więc przepraszam, ale porada pana to właściwie anegdotka z własnego życia, która nijak nie składa się na psychologię, za którą próbuje uchodzić.

a w kwestii znajomości pracy psychologa - to mam w domu za żonę ex-terapeutę młodzieży - szczęśliwie od lat zajmuje się już konkretniejszymi sprawami.
-
wo
2007/11/28 12:53:00
@czescjacek
Właśnie sprawdziłem pocztę w tej skrzynce - faktycznie, jest coś nowego. Sory za spalenie Twojej anonimowości, ale faktycznie masz ciekawy zawód!

From: Harlan@express-scripts.com
Subject: Gain in length and thickness to obtain a real monster for a New Year!

@kch
"Czyli de facto przyznał, że można za dużo (tj. medytować można do upadłego, ale jak już się oporządzi dzieciaki, a nie zamiast, a jednak doba ma ograniczoną liczbę godzin), choć faktycznie zrobił to w dziwny sposób. "

Ale przedtem napisał, że właśnie przez to zaniedbywał oporządzenie dzieciaków.

@lapacz
"zwłaszcza jeśli 'stać' rozumiemy w sensie zdolności kredytowej"

Oj, w takim sensie, to mnie pewnie stać na Maybacha, ale dlatego właśnie takie traktowanie wydaje mi się bez sensu.
-
2007/11/28 12:57:02
@wo

"Podobał mi się kiedyś felieton Zofii Milskiej-Wrzosińskiej"

Autorki tego artykułu:
www.edziecko.pl/rodzice/1,79356,2443568.html ?

(przyznam, że pomysł, iż opisanego w tym artykule ojca, który od czasu poinformowania, że został ojcem, zajmował się wyłącznie niedawaniem znaku życia, a nawet otwartym tekstem oznajmił, że ma wszystko gdzieś i nawet nie chce oglądać tego dziecka, należy przede wszystkim przeprosić za zaistniałą sytuację, wydał mi się niezwykle kuriozalny)
-
2007/11/28 13:01:15
@wo
lol, a tak serio to WTF, słałem z gmaila. to deczko bardziej istotniejsze od kolejnego flejma, bo się tykłem też spraw zawodowych, ale niech będzie że się tu zapytam - czy można Cię nająć do napisania tekstu na 1-2 strony? o wątkach utopijnych w fantastyce? (znaczy w jednej książce, do ustalenie)
-
2007/11/28 13:04:13
@kch

O, zmieniłaś podejście?

@shw

depresja polega na obniżeniu nastroju i braku napędu, jeśli podniesiesz komuś napęd bez podniesienia nastroju to będzie miał energię, żeby skończyć swoją smutną egzystencję, dlatego nie stosuje się już leków (pochodne amfetamin) które podnoszą tylko napęd, i zrobienie czegoś takiego to jest błąd w sztuce

NB terapeuta ma ustawowy obowiązek wsadzić do psychiatryka pacjenta skłonnego do samobójstwa teraz naraz zaraz

@wo

opowiedz na priva

BTW: nowe ipody są brzydkie jak stolce, na gwiazdkę sobie chce kupić nano poprzedniej generacji zanim znikną ze sklepów
-
2007/11/28 13:04:52
@wo

"Ale przedtem napisał, że właśnie przez to zaniedbywał oporządzenie dzieciaków."

No i to właśnie - jak już napisał beztlumika - był jego sposób na powiedzenie: "Byłem głupi i źle robiłem". Fakt, że zrobił to strasznie mętnie, jakby wcale nie miał ochoty się przyznawać i tego można się ewentualnie czepić, ale jednak wyraźnie powiedział, że medytowanie nad własnym rozwojem nie ma prawa odbywać się kosztem oporządzania.
-
2007/11/28 13:09:05
@weirdnik

"O, zmieniłaś podejście?"

?
-
2007/11/28 13:10:29
@kch re: pan wrobiony w ojcostwo

Z punktu widzenia faceta to nie jest takie oczywiste, że ten pomysł jest absurdalny. Ja byłem łapany na coś takiego i chyba zgodziłbym się tylko na płacenie alimentów.
-
wo
2007/11/28 13:18:19
@kch
"No i to właśnie - jak już napisał beztlumika - był jego sposób na powiedzenie: "Byłem głupi i źle robiłem". Fakt, że zrobił to strasznie mętnie, jakby wcale nie miał ochoty się przyznawać i tego można się ewentualnie czepić, ale jednak wyraźnie powiedział, że medytowanie nad własnym rozwojem nie ma prawa odbywać się kosztem oporządzania."

Jak w takim razie naciągniesz jego słowa, żeby deklaracja "na szczęście w porę sobie uświadomiłem..." nie przeczyła temu mętnemu przyznaniu, że źle robił?

@czescjacek
"lol, a tak serio to WTF, słałem z gmaila. "

A, dzięki! Niestety, nie zrobię nikomu prezentu na Mikołajki, bo jestem zachlastany robotą do tego terminu.
-
2007/11/28 13:22:09
@wo
a później? wiesz, takie pisma się dłuugo robią :)
-
2007/11/28 13:23:43
@weirdnik

"Z punktu widzenia faceta to nie jest takie oczywiste, że ten pomysł jest absurdalny."

A jasne, z punktu widzenia takiego dupka, jakiego tam opisano, kobieta prawdopodobnie pewnie powinna paść na twarz i przeprosić, że w ogóle żyje i zawraca mu głowę, ale tę odpowiedź podobno pisał terapeuta.

Normalny facet, jeśli nie miałby ochoty brać ślubu z matką, ani nawet uznawać dziecka, przynajmniej dogadałby sprawę alimentów (sam, nie czekając, aż matka przyjdzie i wyrwie mu je z gardła). Nie mówiąc już o tym, że skoro wcześniej romansował z kobietą, to znaczy, że ją przynajmniej lubił, więc mógłby choć zadzwonić po porodzie, zapytać, jak się czuje, czy wszystko w porządku, takie rzeczy.
-
2007/11/28 13:24:40
@krystyna
"jeśli nie miałby ochoty brać ślubu z matką"

cholera jasna, ja nie mam. kto jeszcze nie ma, niech wpisuje miasta ;)
-
2007/11/28 13:30:43
@krystyna.ch

>skoro wcześniej romansował z kobietą, to znaczy, że ją przynajmniej lubił

to odważna teza - obserwując świat odnoszę wrażenie, że czasami trudno powiedzieć dlaczego X romansuje właśnie z Y - i odwrotnie. Zdaje mi się, że całkiem często tak bardzo X lubi siebie, że wystarczą mu potwierdzenia od innych - że ma racje - bo przecież naprawdę jest świetny skoro Y z nim romansuje i to niezależnie od tego, czy X uznaje Y za obiekt do lubienia.
-
2007/11/28 13:34:12
@wo

"Jak w takim razie naciągniesz jego słowa, żeby deklaracja "na szczęście w porę sobie uświadomiłem..." nie przeczyła temu mętnemu przyznaniu, że źle robił?"

Chodzi Ci o ten fragment:

"Na szczęście, jeszcze nie za późno, zapaliło się światełko ostrzegawcze i dzieci zajęły właściwe miejsce w moim życiu."?

Jeżeli tak, to on przecież niczemu nie przeczy. Źle robił, ale w porę się zorientował, że źle robi i się poprawił. Co tu naciągać?
-
2007/11/28 13:35:08
@wo
"O rany, właśnie od koleżanki redaktorki usłyszałem anegdoty o prawdziwych relacjach guru z jego synem (bo my w tej warszawce wszyscy się w końcu znamy)... szkoda, że to się nie nadaje na bloga."

o, to muszę popytać mojego dochodzącego, bo się przyjaźnią ;)
(w ramach wszyscy się znamy)

a tak btw, ktoś wspomniał o samochodach znów...
skasowałam samochód i jestem zmuszona do nabycia w końcu czegoś nowego
co byście polecali?
(aha, sugestie, w których występują słowa "Dacia", "Kia" i pokrewne będę skutecznie puszczała mimo oczu)
-
wo
2007/11/28 13:41:07
@kch
"Jeżeli tak, to on przecież niczemu nie przeczy. Źle robił, ale w porę się zorientował, że źle robi i się poprawił. Co tu naciągać?"

No więc jeśli się zorientował, gdy dzieci przestały już być małe - to było niestety kurewsko za późno. Absolutnie nie, cytuję, "w porę", koniec cytatu. Co zrobisz, w obronie tego typka, żeby usunąć z tej wypowiedzi owe "w porę"? Bo ono to właśnie, w połączeni z ple-ple o rozwoju wewnętrznym, nadaje tej wypowiedzi charakter parszywego "no owszem, ale przecież nic się nie stało, bo w porę się poprawiłem i dalej uważam, że mam prawo się wymądrzać o byciu ojcem".

Dziecko łatwiej stracić niż spłodzić, bo nawet erekcji czy lubrykacji do tego nie trzeba, wystarczy - powiedzmy - koncentracja na "rozwoju wewnętrznym".
-
2007/11/28 13:41:27
ale daj chociaz widelki cenowe. i nowy czy uzywany. i autostrady, warszawskie bruki czy mazowieckie bezdroza.

a bez zalozen wsteppnych: przeciez wiadomo, ze diamenty^Wporsche sa best friendami dziewczyny.

www.dziennik.pl/zycienaluzie/article85090/Czym_teraz_bawi_sie_Doda_.html

tylko sie nie pomyl i zazadaj, zeby na podswietlanych progach wypisali 'suburbian housewife' a nie 'doda'

-
2007/11/28 13:43:16
@hooolighan

"bo sa. pismo 'charaktery' opanowane jest przez ludzi zwiazanych w osobliwy sposob z samoobrona (+++rip+++) leppera."

coś Ci dzwoni, tylko nie w tym kościele co trzeba
-
2007/11/28 13:46:03
@coś Ci dzwoni, tylko nie w tym kościele co trzeba

bardzo mozliwe, rozjasnij wiec prosze?...
-
2007/11/28 13:47:18
@hool

no nowy nowy, tyle na pewno
gdybym miała kupić używany nie zastanawiałabym się 5 sekund (chevrolet el camino)

ceny raczej z rozsądniejszych - trudno mi mówić o widełkach, bo nie mam zielonego pojęcia ile powinien kosztować nowy samochód

jeśli chodzi o typ dróg, no to jak sama nazwa wskazuje, suburbia

oczywiscie najelpiej to by bylo zeby mogl byc automat (zdrowie nie pozwala mi sie szarpac ze sprzeglem) iii diesel, ale oczywiscie tego sie praktycznie nie robi

jak na razie zastanawiam sie miedzy fiatem 500 (3 drzwi - painful) / honda civic / peugeotem 308, tylko nóż mi się w kieszeni otwiera na to, jakie każde z tych gówienek małe jest (rozbiłam właśnie forda mondeo combi), no a fajnych dużych samochodów praktycznie nie ma, a jak są, to zdecydowanie poza moją zdolnością kredytowo-ratalną
-
2007/11/28 13:50:53
@WO i falberg

ja napisałem że buddyzm jest głupi, jak każda religia; sosumi

@kch

laska pisze list „droga redakcjo, mam dziecko, co robić” a to nie świadczy najlepiej o jej poziomie ogólnej kumacji życiowej (bo wzdragam się przed użyciem słowa „inteligencja”) i wszelka sympatia do kogoś takiego może skończyć się błyskawicznie

przy czym ja nie jestem szczególnie po stronie faceta, tylko widziałem jak kobiecie włącza się program „chcę mieć teraz dziecko, z nim” i to jej wyłącza wszelką racjonalność

@hooligan

to ci od Forum Psychologicznego mieli konszachty z samoobroną, we wspomnianym numerze był wywiad z jakimś mordasem od leppera

@SHW

yaris z automatem
-
2007/11/28 13:54:52
@oczywiscie najelpiej to by bylo zeby mogl byc automat (zdrowie nie pozwala mi sie szarpac ze sprzeglem) iii diesel, ale oczywiscie tego sie praktycznie nie robi

jak nie robi, kiedy robi?

troche abstrakcyjnie ogladalem fiata linea - wersja diesel/automat zaczyna sie od 65000. on jest dluuugi, chociaz podobno za waski jak na kompakt.
za 70000 masz toyote auris(dawna corolla), a z mniejszych yarisa za 60000, oba automaty z dieslem.

najtanszy nowy automat kosztuje niesttety 40000, manualna ich macierz.


-
2007/11/28 13:56:16
@hooolighan

z Lepperem związane jest "Forum Psychologiczne" co łatwo sprawdzić po wejściu na ich stronę i obejrzeniu okładki nowego numeru :)
www.forumpsychologiczne.win.pl/
-
2007/11/28 13:57:51
>rozbiłam właśnie forda mondeo combi

to nie radzę wsiadać do małych samochodów - moje doświadczenie jest takie, że Passata Combi nie daję w Skodzie Octavii (ta starsza na podwoziu rozmiarów Golfa). Może zatem jakieś Suzuki z tych bulwarówek - wielkość przestrzeni nadrabiają wysokością siedzenia? Kobiety wyglądają w nich ciekawie a zwłaszcza te z przedmieścia :)
-
2007/11/28 14:03:44
@wo

"No więc jeśli się zorientował, gdy dzieci przestały już być małe - to było niestety kurewsko za późno."

No właśnie, nie wiemy kiedy się zorientował. Jeśli w momencie, kiedy dzieci miały po kilka lat, to jeszcze nie najgorzej, jeśli kilkanaście, to rzeczywiście po ptokach.

Ale tak całkiem prywatnie, gotowa jestem zasalutować każdemu ojcu, który dostrzega swoje błędy i w ogóle próbuje je poprawiać, niezależnie w którym momencie. Przypomina mi się scena z wycinaniem wyrostka w "Bastionie" Kinga - nieważne, czy to coś da, ważne, żeby chory widział, że próbujesz.

"w połączeni z ple-ple o rozwoju wewnętrznym, nadaje tej wypowiedzi charakter parszywego "no owszem, ale przecież nic się nie stało, bo w porę się poprawiłem."

Mam wrażenie, że to była z jego strony taka próba powiedzenia: "Nikt nie jest doskonały, ja też popełniałem błędy". Przecież on wcale nie twierdzi, że jego błędy nie miały żadnych negatywnych konsekwencji (nie mówi, że "nic się nie stało"). Twierdzi tylko, że gdyby zorientował się później, konsekwencje byłyby gorsze.
-
2007/11/28 14:03:58
@ suburbian:

Dacia i Kia.

@ WO:

Kiedy tak w ogóle myśle o nadętych, mistycznych mesjaszach to tylko ten obraz staje mi przed oczami:

youtube.com/watch?v=ScJMBhgb790
-
2007/11/28 14:05:36
@wo
na hasło „depresja” reakcją jest odruch Pawłowa „no to zróbmy wywiad z Eichelbergerem o depresji”,

A kogo mają się pytać, mechanika samochodowego?
-
wo
2007/11/28 14:08:01
@kch
"No właśnie, nie wiemy kiedy się zorientował. "

Wiemy że "w porę".

"Przecież on wcale nie twierdzi, że jego błędy nie miały żadnych negatywnych konsekwencji (nie mówi, że "nic się nie stało"). Twierdzi tylko, że gdyby zorientował się później, konsekwencje byłyby gorsze."

Z Twoich słow wynika, że dla Ciebie każda chwila na to zorientowanie się jest dobra, bo " gotowa jesteś zasalutować każdemu ojcu, który dostrzega swoje błędy i w ogóle próbuje je poprawiać, niezależnie w którym momencie." Dla Ciebie zatem każda chwila jest jednakowo "w porę", tak? To jak rozumiesz owe "w porę" w słowach Guru? Zorientował się "w porę", czyli, like, piętnaście minut temu, kiedy jego dorosłe dziecko już nie chce go znać?
-
2007/11/28 14:09:05
@digan

Applizm to jak najbardziej jest religia dla post-yuppies.

@umre

kogoś z innej kanapy dla odmiany
-
2007/11/28 14:11:10
weirdnik

Najbardziej mnie przeraża to bałwochwalcze oddanie tłumu, spotykanie tylko gdzieś w środkowej azji.
-
2007/11/28 14:13:42
@SHW
Ja dobrze widzę na sieci, że ten Peugot 308 jest "już od" 52k PLN?
No to w takim zakresie już sporo samochodów jest.
Np. Z lekko większych coś takiego,

Renault Modus
ale chyba nie robią z automatem.
-
2007/11/28 14:14:39
@weirdnik

"przy czym ja nie jestem szczególnie po stronie faceta, tylko widziałem jak kobiecie włącza się program „chcę mieć teraz dziecko, z nim” i to jej wyłącza wszelką racjonalność"

Ale z tego artykułu nijak nie wynika, że kobieta usiłowała "wrobić" partnera w dziecko (z listu wynika tyle, że to był przypadek i nie ma w nim żadnych przesłanek, żeby uważać inaczej). To pani psycholog sugeruje coś takiego i to jej inteligencję/rozsądek w tej chwili oceniam, nie autorki listu. Autorka sobie może być głupia jak wiadro cementu, ale specjalista od tego jest specjalistą, żeby jej doradzić mądrze.
-
2007/11/28 14:15:13
@digan

apple mówi klientom że są lepsi niż w rzeczywistości (ciągłe sugerowanie że z produktami A. będziesz twórczy), umiejętne zarządzanie tłumem, no to go wielbią, jak w każdej sekcie, nie tylko w środkowej azji

dla jobsa to musi być niezły power trip, TSD

a woz dalej jest nerdem
-
2007/11/28 14:16:06
@psychologowie

Ja w czasie studiów psychologicznych na ponoć najlepszym wydziale w polszy spotkałem może 2 osoby, które zajmowały się terapią i stwarzały wrażenie, że są właściwymi osobami na właściwych miejscach. Z tego jednej tak naprawdę nie byłbym w stanie niczego zarzucić. Medialnych psychologów pomijam, tak jak pomija ich środowisko, zwłaszcza ta myśląca jego część. Inna sprawa, ze środowisko polskich terapeutów cierpi wciąż na tym, ze rządzą nim ludzie, którzy szlify zdobywali wspólnie i byli w tym kraju pionierami. Stąd potem takie sytuacje jak konferencja prasowa Eichelbergera i Santorskiego mająca na celu obronę Samsona. Bleh. A dziennikarze nadal kreujący Eichelbergera na guru robią dużo złego, nie wyciągnąwszy wniosków zarówno z jego życiorysu, jak i z występu na tamtej konferencji. Inna sprawa, że pewnie nikt rozsądny nie da z siebie zrobić miedialnego speca, bo prawdziwa robota jest gdzie indziej. I tak się to kręci.

-
2007/11/28 14:19:02
@weirdnik

>kogoś z innej kanapy dla odmiany

ale inni się nie wylansowali i mniej wierzą w to co mówią - w efekcie obwarowują tezy małymi kwantyfikatorami. A widział ktoś kiedyś napis w McDonaldzie "możliwe, że nasze buły nie są najlepsze, możliwe ze są za tłuste, że nie będą ci smakowały"?
-
2007/11/28 14:19:41
@Ja w czasie studiów psychologicznych na ponoć najlepszym wydziale w polszy spotkałem może 2 osoby, które zajmowały się terapią i stwarzały wrażenie, że są właściwymi osobami na właściwych miejscach.

zaraz, rozplaczmy. w polsce istnieja kompletnie oddzielone zawody: psycholog, psychiatra, psychoterapeuta.

psycholog nie jest psychiatra, natomiast moze, chociaz nie musibyc psychoterapeuta. we francji wszyscy razem to psy, ale u nas podzialy sa strasznie ostre.
-
2007/11/28 14:19:57
@wo

"Dla Ciebie zatem każda chwila jest jednakowo "w porę", tak?"

Nope. Trzymając się analogii z wyrostkiem - można obiektywnie wskazać najlepszy moment do zoperowania wyrostka i dobrze by było (w idealnym świecie), żeby każdy był w stanie ten moment wykorzystać. Ale jeśli ktoś zabierze się za to za późno, to i tak lepiej niż nigdy. Czasem tylko niewiele lepiej, ale jednak lepiej.
-
2007/11/28 14:20:42
@weirdnik
Eichelberger - wydaje mi się, że nie ma go dużo w mediach, zwłaszcza ostatnio.
-
2007/11/28 14:25:07
@kch

No i ponowne nawiązanie jakiejkowliek relacji należy zacząć od usiąścia i znegocjowania na spokojnie „i co teraz robimy”, co sugeruje pani terapeutka. I to może zawierać powiedzenie ”sorry, że tak wyszło„, a taka możliwość zdaje się pani z listu do głowy nie przyszła. Bo ona ma dziecko i jest szczęśliwa.
-
2007/11/28 14:25:54
@umre

teraz nie, kiedyś lodówkę strach było otworzyć
-
2007/11/28 14:49:25
@weirdnik

"No i ponowne nawiązanie jakiejkowliek relacji należy zacząć od usiąścia i znegocjowania na spokojnie „i co teraz robimy”, co sugeruje pani terapeutka."

To jej się udało, ale pomysł zaczynania takiej rozmowy od przepraszania gościa, który od początku zachowuje się jak model dupka z irydoplatyny nadaje się tylko do wyśmiania. Poza tym jeśli oboje ponoszą odpowiedzialność (lub, patrząc na to z innej strony: nikt nie ponosi odpowiedzialności) za to, co się stało, to nie widzę powodu, żeby akurat ona miała przepraszać.
-
2007/11/28 14:54:52
@zaraz, rozplaczmy. w polsce istnieja kompletnie oddzielone zawody: psycholog, psychiatra, psychoterapeuta.

Inaczej. Psychoterapeuta to (przyjmijmy) ktoś z certyfikatem terapeutycznym. Żeby go dostać trzeba być psychologiem lub psychiatrą. Ja pisałem o psychologach zajmujących się terapią, albo w sensie praktyki, lub/i uczenia psychoterapii.

I pomińmy tych, którzy pracują jako terapeuci nie będąc psycholo/psychiatro, bo to aberracja polskiego systemu (właściwie braku systemu) wynikająca z braku ustawy o zawodzie psychologa.
-
wo
2007/11/28 15:05:12
@kch
"Czasem tylko niewiele lepiej, ale jednak lepiej. "

Jak zatem nazwiesz kogoś, kto decyzję o operacji podjął tak późno, że jest to już tylko sekcja zwłok - a mimo to mówi, że podjął ją, cytuję, "w porę", koniec cytatu? Bo ja na przykład ocenię go jako żałosnego dupka. Cały czas Twoja korzystna dla Guru intepretacja jego słów polega na wycięcu fragmentu "w porę".

@sh
Droga Suburban Housewife. Co do Twojego problemu motoryzacyjnego, to radzę wyciągnąć jakieś wnioski z tego, w jaki sposób własnym portfelem głosują dziennkarze, czyli ludzie mający duże możliwości przetestowania sobie samochodów (z wypożyczaniem na jakiś czas włącznie, żeby brykę sprawdzić nie tylko podczas jazdy próbnej, ale i choćby podczas małego wyskoku w góry czy nad morze), więc podejmują naprawdę przemyślane decyzje.

A akurat już niedługo będzie najbardziej wyczekiwana przeze mnie premiera od czasu "Gwiezdnych wojen":

www.worldcarfans.com/9071127.011/the-subaru-forester-countdown-has-begun...
-
2007/11/28 15:12:04
@nowy Forester

pewnie będzie wyglądał jak rozciągnięta Meriva :)
po tym co Subaru zrobiło z Imprezą nie cieszyłbym się a obawiał,
bo czeka Cię ATAK KLONÓW ;)
-
wo
2007/11/28 15:20:25
@gr
"po tym co Subaru zrobiło z Imprezą nie cieszyłbym się a obawiał,
bo czeka Cię ATAK KLONÓW ;)"

Mi się podoba nowa Impreza. Wygląda na to, że dopiero teraz zatrudniają jakichkolwiek dizajnerów, bo przecież wcześniejsze wersje - zwłaszcza Imprezy - to był koszmar, zwłaszcza model "bug eyed".
-
2007/11/28 15:27:59
@wo

"Jak zatem nazwiesz kogoś, kto decyzję o operacji podjął tak późno, że jest to już tylko sekcja zwłok -

Stuart Redman :-> (pacjent umarł tuż po tym, jak, ostro kartkując atlas anatomiczny, zidentyfikował w jego brzuchu wyrostek)

"a mimo to mówi, że podjął ją, cytuję, "w porę", koniec cytatu? Bo ja na przykład ocenię go jako żałosnego dupka."

A skąd wiesz, że "nie w porę"? Nie wiemy, czy jego dzieci miały wtedy 3, 5, 10 czy 15 lat (a przynajmniej nie ma tego w wywiadzie). Eichelberger najwyraźniej uznał, że zorientował się wystarczająco wcześnie, by zdążyć nawiązać z dziećmi dobre relacje i wynagrodzić im swoją wcześniejszą nieobecność i, nie mając konkretnych danych, trudno z tym polemizować.
(chyba że uznamy, że ojciec powinien poświęcać dzieciom dużo czasu już od narodzin i cokolwiek ponadto kwalifikuje się już jako "za późno")
-
2007/11/28 15:32:01
@impreza

True. Poprzednie są słabe, a zwłaszcza w zestawie ze złotymi felgami - nawet alfons stwierdzi, że to przegięcie.
Ale projektując nową Imprezę mogli podążyć tą drogą co EVO IX.
Na żadne z tych aut nie zadłużyłbym się na 5 lat, ale jeśli ktoś chce mi kupić prezent na gwiazdkę to wybieram Mitsubishi. I nic mnie nie obchodzi, że nazywa się Lancer.
-
2007/11/28 15:38:08
@krystyna.ch

Ale facet dodając "w porę" po prostu neguje/minimalizuje fakt popełnienia przez niego błędu.
W zasadzie mówi, że ten błąd popełnił, ale prawie.
-
2007/11/28 15:39:46
@samochód

mój największy problem z samochodem polega na tym, że teraz po prostu nie ma "fajnych", w moim rozumieniu, samochodów, a samochód to niestety jedyne, co miałam do tej pory fajne
i tutaj pojawia się problem - Fiat 500 jest niby ekstremalnie fajny, ale za mały na cokolwiek, a dalej fajnym samochodem nowym jest chrysler 300 i... lista się kończy :/

nowe samochody są brzydkie, bez charakteru, wykastrowane i w ogóle jakieś takie eh...

momentami sobie myślę, że chyba już wolę ze stajni moje stare maruti wyciągnąć niż inwestować chore pieniądze w samochód, który nawet mi się nie będzie podobał i będzie tylko kolejnym głupim kompromisem w moim życiu (czyt kolejną rzeczą której totalnie nie chcę i mnie przytłacza)
-
2007/11/28 15:43:31
@nowy forester

Ciekawe czy będzie już z dieslem, bo zasięg wersji benzynowych jest żałosny.
-
wo
2007/11/28 15:43:53
@mirror
"Ale facet dodając "w porę" po prostu neguje/minimalizuje fakt popełnienia przez niego błędu. W zasadzie mówi, że ten błąd popełnił, ale prawie."

Słuchajcie, jak to się dzieje, że gdy taki typowy blogo-foro-usenetokomentator przychodzi do komentowania materiału dziennikarskiego w prasie, to w trybie superanalnym czepia się każdego kwantyfikatora (zaraz zresztą Janek wyskoczy z tekstem "nie każdego, bo tu o to, w "Głosie Wąchockim" z 24 marca znalazł się kwantyfikator, do którego nikt się przyczepił). A jak kuźwa jakiś guru, biskup czy inny pastor coś takiego chlapnie, to zaraz są głosy że "there is no w porę" albo że "no bo napisał komuniści, ale chodziło mu o związkowców" itd?

Zdaję sobie sprawę z tego, że Eichelberger tym "w porę" "po prostu neguje/minimalizuje fakt popełnienia przez niego błędu" i za to właśnie nań plwam. Denajal isnot dżast e riwer in iiiiżipt, maj hippi guru.
-
2007/11/28 15:44:34
@shw

jeśli chcesz samochodu z charakterem to mój ~brat ma do sprzedania całkiem dobrego UAZ-a
-
2007/11/28 15:45:49
@mirror.mirror

"Ale facet dodając "w porę" po prostu neguje/minimalizuje fakt popełnienia przez niego błędu.
W zasadzie mówi, że ten błąd popełnił, ale prawie."

Nie neguje (bo nie zaprzecza), tylko stara się minimalizować jego konsekwencje.
I napisałam, że tego można się czepiać.
-
wo
2007/11/28 15:46:10
@tatamaxa
"Ciekawe czy będzie już z dieslem, bo zasięg wersji benzynowych jest żałosny."

Jezus Maria, czyżbym spotkał jedynego kierowcę, którego interesuje _zasięg_? Ty naprawdę na autostradzie jesteś w stanie zrobić 600 km bez żadnego postoju na siku, kawkę czy rozprostowanie nóg?

A diesel (przeciwsobny!) skądinąd faktycznie ma być, ale ja nie nadaję się na wczesnego gramofona, z wszystkim czekam na rev. B.
-
2007/11/28 15:47:30
@Denajal isnot dżast e riwer in iiiiżipt

A propos: mrw.blox.pl/2007/11/Najglupsza-reklama-swiata-3.html
-
wo
2007/11/28 15:51:13
@kch
"(chyba że uznamy, że ojciec powinien poświęcać dzieciom dużo czasu już od narodzin i cokolwiek ponadto kwalifikuje się już jako "za późno")"

Jeśli się zainteresuje, jak już dzieci przestaną być "małe" (a tyle wiemy z wywiadu z guru), to zainteresował się za późno.
-
2007/11/28 15:56:51
@weirdnik, cold reading:

A czy "cold reading" nie oznacza raczej (tak mi się wydaje i wikipedia to potwierdza) zdobywania informacji na podstawie reakcji na przekaz i innych niewerbalnych sygnałów dawanych nieświadomie przez ofiarę ? Czyli raczej to co uprawiają cyganki, wróżki czy psychoterapeuci w kontakcie z pacjentami niż autorzy horoskopów i psychoterapeuci w książkach. Wydaje się, że ta technika nie ma zastosowania w sytuacji, w której nie widzi się reakcji adresata przekazu, chociaż pewnie obie techniki się łączą, bo żeby zmodyfikować komunikat na podstawie świeżo zdobytych informacji, początkowo musi on być możliwie nieprecyzyjny.


@wo:

"Oj, w takim sensie, to mnie pewnie stać na Maybacha, ale dlatego właśnie takie traktowanie wydaje mi się bez sensu."

Oj, parę notek temu przekonywałeś, że prawie każdego stać na logana w sensie 800PLN/mc i dlatego nie ma sensu kupować samochodu za 10kPLN. Ale na iPoda i bez kredytu większość ludzi z tego bloga stać i większość z tej okazji nie korzysta.
-
2007/11/28 15:58:31
@tradycji buddyjskich jest sporo i część z nich jest całkiem mistyczna - w nich kilka spraw trzeba - mówiąc europejską tradycją - przyjąć na wiarę.

Naturalnie, nie jest to jednak cechą wszystkich tradycji buddyjskich. Zresztą, z tego co obserwowałem, z tą wiarą też różnie bywa; raczej człowiek pewien pogląd, poprzez praktykę, stara się *sprawdzić*, niż wierzy.
-
2007/11/28 16:00:58
@wo
"Jeśli się zainteresuje, jak już dzieci przestaną być "małe" (a tyle wiemy z wywiadu z guru), to zainteresował się za późno."

Nie napisał, że zainteresował się dopiero, jak były duże, tylko że był taki czas, "gdy chłopcy byli mali", że się nimi za mało zajmował. Diabli wiedzą, ile mógł trwać ten czas, rok, półtora, dwa?

Te jego odpowiedzi są w ogóle mętne i mało precyzyjne, dlatego trudno z nich cokolwiek wywnioskować. Jeśliby się okazało, że olśniło go, jak dzieci były nastoletnie, to faktycznie zabiłabym śmiechem.
-
2007/11/28 16:04:38
@Te jego odpowiedzi są w ogóle mętne i mało precyzyjne


Dlatego zajmowanie się psychoanalizą psychiki psychologa na podstawie wywiadu jest cokolwiek jałowe.
-
2007/11/28 16:29:39
@wo
"Jezus Maria, czyżbym spotkał jedynego kierowcę, którego interesuje _zasięg_? Ty naprawdę na autostradzie jesteś w stanie zrobić 600 km bez żadnego postoju na siku, kawkę czy rozprostowanie nóg?"

a Tobie naprawdę chce się użerać z tankowaniem samochodu co tydzień przy normalnej jeździe?

@weirdnik

ja mam milion pomysłów na to, jaki samochód z charakterem sobie kupić (wspomniany el camino chociażby)
mam też przed oczami wizję moich rodziców powtarzających mi "musisz wreszcie przestać żyć marzeniami, kup sobie gównianą lodówkę, kup sobie dobry samochód, po cholerę ci pasująca do mieszkania szafa" oraz echa ostatniej kłótni z moim byłym przyjacielem, który zjechał mnie do granic możliwości gdy oświadczyłam, że wiele chętniej kupiłabym sobie Wołgę od, powiedzmy, mazdy 323
-
2007/11/28 16:42:22
@cold reading

z tego co kojarzę terminologię sceptyczno-antywróżbiarską, to to raczej jest shotgunning
-
2007/11/28 16:48:43
@KCH

To jak wg ciebie się powinien zachować facet łapany na dziecko w takiej sytuacji, z założeniem, że on tego dziecka nie chce, i o szczęśliwym zamieszkaniu we wspólnym przytulnym kredycie mieszkaniowym nie ma mowy?

@SHW

Hehe, ja od roku nie mam kuchni bo nie mam $ na taką jak ma być.
-
2007/11/28 16:49:13
@zasięg samochodów

Nie wszędzie są autostrady, a w górach spalanie potrafi drastycznie wzrosnąć. Trasa Zakopane-Dubrownik podwyższyła średnie spalanie w komputerze pokładowym mojego wozidła o prawie 2 litry/100 km. Wolałbym nie być zmuszonym do zmiany trasy i szukania stacji paliw w środku nocy, na jakimś zadupiu w Bośni.
A siku robię co 400 km ;)

-
wo
2007/11/28 17:02:19
@kch
"Nie napisał, że zainteresował się dopiero, jak były duże, tylko że był taki czas, "gdy chłopcy byli mali", że się nimi za mało zajmował. Diabli wiedzą, ile mógł trwać ten czas, rok, półtora, dwa? "

Rok, półtora, dwa - to jeszcze ciągle jest małe dziecko. Możemy najwyżej dyskutować, czy pięć czy dziesięć czy piętnaście.

"Jeśliby się okazało, że olśniło go, jak dzieci były nastoletnie, to faktycznie zabiłabym śmiechem."

No więc w tej materii dysponuję pewną wiedzą skądinąd. I owszem, z tej wiedzy wyłania się taki obraz.
-
2007/11/28 17:04:14
@wierdnik
"Hehe, ja od roku nie mam kuchni bo nie mam $ na taką jak ma być."

i słusznie
ja trzymam ubrania na wieszaku na płaszcze, bo nie mam czasu na zrobienie odpowiedniej szafy, a jedzenie za oknem w oczekiwaniu na czarnego Smega FAB28 (już za dwa tygodnie, już za dwa tygodnie) :)
-
2007/11/28 17:09:45
@weirdnik

"To jak wg ciebie się powinien zachować facet łapany na dziecko w takiej sytuacji"

Nie mam pojęcia, skąd pytanie o "łapanie na dziecko", skoro artykuł nie był o tym, a przynajmniej z listu to nie wynika. Insynuacje pani psycholog, to jednak tylko insynuacje pani psycholog.
A reszta już była.
-
2007/11/28 17:22:21
@KCh

no to s/łapany na dziecko/któremu oświadczono o radosnej niespodziance/ ?

@SHW

latem za oknem jest problem (BTDT)

-
2007/11/28 17:24:17
@weirdnik

wiem wiem, latem się po prostu je rzeczy, z których nie zostają resztki i kupuje się na bieżąco
-
2007/11/28 17:29:56
@weirdnik, suburban.housewife

Ja mam to samo. Mieszkam w wynajętym mieszkaniu z pustymi ścianami na materacu na podłodze, a kasę przeznaczam na podróże (w tym roku Francja, Węgry, Japonia i USA), elektroniczne gadżety (ostatnio TabletPC i iPhone), ubrania (hehe, już całkiem fajna kolekcja), a i chętniej jeździłbym Wołgą niż Mazdą.

Fantazje trzeba realizować, póki można.
-
2007/11/28 17:30:15
@ weirdnik

"no to s/łapany na dziecko/któremu oświadczono o radosnej niespodziance/ ?"

Patrz wyżej.

Dosłownie wyżej.
-
2007/11/28 17:31:30
@weirdnik, suburban.housewife

Ja mam to samo. Mieszkam w wynajętym mieszkaniu z pustymi ścianami na materacu na podłodze, a kasę przeznaczam na podróże (w tym roku Francja, Węgry, Japonia i USA), elektroniczne gadżety (ostatnio TabletPC i iPhone), ubrania (hehe, już całkiem fajna kolekcja), a i chętniej jeździłbym Wołgą niż Mazdą.

Fantazje trzeba realizować, póki można.
-
2007/11/28 17:43:15
@barts

wiesz, u mnie to jest raczej wyrywanie światu tych "małych rzeczy", dzięki którym nie zwariuję
-
2007/11/28 17:49:00
@barts

ja nie lubie grzebać jak mi nie płacą za to i dlatego nie jeżdżę Wołgą ani wspomnianym UAZ-em, ani garbusem (ale New Beetle chętnie)

@KCh

Ja po takim numerze chyba straciłbym resztki przywiązania wymagane do tego żeby dzwonić i się szczerze interesować.
-
2007/11/28 17:50:57
Heh, kwestia punktu widzenia, ale bottom line ta sama : albo to co chcemy, albo cokolwiek, ale nie zgniłe kompromisy.
-
2007/11/28 18:44:25
@weirdnik
"Ja po takim numerze chyba straciłbym resztki przywiązania"

Jakim znowu numerze? Coś jak "ośmieliła się zajść w nieplanowaną ciążę, the bitch"?
-
2007/11/28 19:08:52
@weirdnik

Powinieneś poważnie porozmawiać ze swoim dilerem.
-
2007/11/28 20:22:20
@oświadczyłam, że wiele chętniej kupiłabym sobie Wołgę

jezdzilas jako kierowca? znam osobiscie warszawa sedana i zaprawde, powiadam ci - nie chcesz jedzic ani warszawa, ani wolga ani zadnym innym wyrobem zaprojektowanym w tej strefie klimatycznej.

chcesz diesla z automatem? dzis widzialem sliczne meganki kombi - uzywane 2 letnie z gwarancja dilera.
-
2007/11/28 20:55:38
@MRW

huh?

@KCh

jak chcesz, to możesz tak to też przedstawić
-
2007/11/28 21:18:57
@psycholodzy i samobojstwa

no wiec wlasnie do tej pory jedynie hannibal lecter mowil, ze kazdy psychiatra ma pacjenta tak nudengo, ze dla wszystkich najlepiej go zabic i zjesc.
a tu w powaznym pismie (duzy format) wywiad z powaznym psychem (hellinger) ktory uwaza za naturalne i pozadane, ze po sesji terapetutycznej poniektorzy sie zabijaja.

gospodarzu - sprawdz, czy mnie memoria nie myli na manowce. a moze juz sprawdziles i nie piszesz, bo potwierdzenie, ze mialem racji nie chce ci przejsc przez kalwiture?
-
wo
2007/11/28 22:15:48
@janek
"tu w powaznym pismie (duzy format) "

Czasem bywa nudny, zgoda - ale co w nim "poważnego"?

"potwierdzenie, ze mialem racji nie chce ci przejsc przez kalwiture?"

Ale w czym miałeś rację, bo nie nadążam? Że istnieje jakiś jeszcze jeden przygłup - medialny psycholog? Do I look like I give anything remotely resembling a flying faq?
-
2007/11/28 22:35:04
@weirdnik

A. Ty jednak postanowiłeś się upierać, że autorka listu na pewno tak specjalnie, a jej partner na pewno wiedział, że ona tak specjalnie, w związku z czym miał prawo się obrazić.
Niniejszym pas, z głębokimi przekonaniami staram się nie dyskutować.
-
2007/11/28 22:48:22
@KCh

Uwielbiam jak ktoś dyskutuje z czymś czego nie powiedziałem. Only not.

Zachowanie laski podpada mi pod pewien typ („on NA PEWNO się ucieszy, że będzie tatusiem”), i poza tym nie uważam że logika wszechświata wymaga odpowiedzialniejsze zachowania ojca niż matki. Ponieważ nie mamy więcej danych na temat rozważanego przypadku, to nie wiem JAK BYŁÓ, zastanawiam się jak mogło być.
-
2007/11/28 23:29:02
@weirdnik, k.h

dlatego pewne rzeczy należy ustalić na wstępie
na przykład dokładnie obejrzeć sobie minę chłopca gdy mówi mu się "i tak bym ci nie powiedziała, gdybym była z Tobą w ciąży"
jeśli na twarzy maluje się ekstremalna ulga granicząca z rozkoszą, należy sobie to zapamiętać i wyciągnąć wnioski
-
2007/11/29 00:33:06
@Carver:

Gdzie Carver, gdzie postmodernizm, do cholery. Widziałem, jak jakiś dziennikarzyna z Hameryki do Tołstoja Carvera porównywał, że taki epicki, ale bez przesady, to przecież wszystko bzdety. Carver uprawiał gatunek na pograniczu obrazka i opowiadania, tyle.

@cold reading:

jest jakiś rodzaj terapii krótkoterminowej, który polega na mówieniu ogólnikami i pytaniu, zero interwencji psychologa, autoterapia klienta przy pomocy pokazywania mu jego własnych założeń... Clean language to się nazywa: www.cleanlanguage.co.uk/

Są nawet boty, które to potrafią, to całkiem zabawne:

www.cleanlanguagecoach.co.uk/

Chociaż i tak najfajniejszy jest bot, który uważa, że jest Bogiem:

www.titane.ca/concordia/dfar251/igod/main.html
-
2007/11/29 01:30:16
@weirdnik

"Ponieważ nie mamy więcej danych na temat rozważanego przypadku, to nie wiem JAK BYŁO, zastanawiam się jak mogło być."

Pewnie, że mogło być różnie, ale należy oddzielić swoją interpretację od przesłanek. A z tych, które są, można wnioskować tylko tyle, że zdarzył się wypadek - i póki nie dostaniemy nowych, należy założyć z difolta, że po prostu wypadek i wtedy nikt nie ma za co przepraszać.

Można wspomnieć, że jeśli partnerka nie stosowała antykoncepcji i nie powiadomiła o tym partnera, to cholernie źle zrobiła.
(choć, jak dla mnie, jeśli kobieta pisze: "Nie planowałam dziecka", to znaczy, że nie planowała, to znaczy że stosowała cholerną antykoncepcję i pani psycholog popełnia nadużycie, mówiąc o "partnerze, który został wrobiony", bo w przypadku, kiedy antykoncepcja była w użyciu i się nie sprawdziła, "wrobieni" zostali oboje jednakowo, a nie partner jakoś szczególnie, że tak se zasunę językiem pani psycholog).

Czego psycholog zdecydowanie nie powinien w tej sytuacji robić, to na dzień dobry, bez znajomości istotnych faktów, kazać kobiecie przepraszać, że śmiała zaciążyć, a przez to zestresować partnera i narobić mu kłopotu.
-
jop
2007/12/01 19:06:11
@suburban.housewife

Re: samochód
Civic jest strasznie fajny, bajerancki i w sumie większy niż się z wierzchu wydaje, ale jest nisko zawieszony i czuje się w nim wyboje, więc na lekkie bezdroża jednak odradzam.

Re: kuchnia
Kuchni nie miałam jakieś 2 lata po wprowadzeniu się do własnego mieszkania, z analogicznych powodów.