Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Na skrzyzowaniu

Na blogu trzech em zdradziłem się już do swojego zamiłowania do moteli pozostałych po Trzeciej Rzeszy. Słowo „motel” kojarzy mi się głównie z amerykańskimi filmami drogi, a te z kolei z symbolem wolności jednostki. Czy w ustroju totalitarnym jest miejsce dla izirajderów oraz Telmy z Luizą?
Jednak nie, o czym świadczą losy tych miejsc. Królem nazistowskich moteli jest Rasthaus Chiemsee, budowę którego nadzorował sam Hitler, podobnie jak cały przebieg autostrad A8 i A93 w tym regionie. Wódz chciał, by autostrada, ten symbol nowych Niemiec, biegł samym brzegiem jeziora Chiemsee, co podobno bardzo utrudniało samą budowę a i dzisiaj kierowcy na to klną, bo łatwo tam o mgłę czy gołoledź. Droga jest dzięki temu bardzo spektakularna i warto się przejechać choćby z tego powodu.
Motel Chiemsee pełnił swoją rolę krótko. Otwarty w 1938, po wybuchu wojny przekształcony w szpital wojskowy, po wojnie przejęty razem z innymi nazistowskimi budowlami przez okupacyjne wojska amerykańskie, które go opuściły w 2003. Gdy sobie zafundowałem wycieczkę w 2005, był zamknięty.
Bywam za to w mniej znanym nazi-motelu przy Hermsdorfer Kreuz. Za Hitlera planowano tam skrzyżowanie dwóch wielkich autostrad północ-południe i wschód-zachód (dziś są to odpowiednio A9 i A4), które biegły śladem szlaków handlowych znanych jeszcze starożytnym. Wybudowano więc krzyżówkę full wypas w formie pełnej koniczynki.
Krzyżówka jednak okazała się być mocno na wyrost, bo po wojnie znalazła się w rogu NRD. W ciągu dzisiejszej A4 i A9 wycofujący się Niemcy wysadzili klika kluczowych mostów. Ponieważ mosty te leżały w pobliżu granicy niemiecko-niemieckiej, długo nikomu się nie chciało ich odbudowywać.
Autostrada Berlin-Monachium miała duże znaczenie jako droga tranzytowa, za zachodnie dojczmarki odbudowano więc w 1966 roku most w jej ciągu, wysadzony w powietrze pod koniec wojny. Autostradą wschód-zachód nikt się jednak nie przejmował, wysadzone mosty dbudowano dopiero po zjednoczeniu, a reszta - nieremontowana - popadała w zniszczenie. W 1972 roku zamknięto fragment autostrady w pobliżu polskiej granicy, bo stał się już katastrofą budowlaną.
Motel przy skrzyżowaniu dróg-widmo jednak działał nawet w NRD, prowadzony przez firmę Mitropa. Na autostradzie Berlin-Monachium dopuszczony był zarówno ruch tranzytowy jak i lokalny ruch enerdowski. Hermsdorfer Kreuz był więc wygodnym miejscem spotkań rodzin rozdzielonych przez żelazną kurtynę i mur berliński (z jakiegoś powodu Berlińczykom było łatwiej dostać pozwolenie na tranzyt niż wizę pobytową w NRD). Z tego powodu motel był ponoć naszpikowany aparaturą podsłuchową i agentami Stasi - władze tolerowały te spotkania właśnie dlatego, że w takim motelu przy autostradzie mogły mieć na wszystko oko. A przynajmniej ucho.
Dziś jest to zwykły dwugwiazdkowy motel. Lubię się tu zatrzymać na kawę, by podumać o dziejach Europy. Autostrada północ-południe zyskała już planowaną świetność (choć Monachium buduje obwodnicę już siedemdziesiąt lat i zbudować kurna nie może), ale autostrady wschód-zachód dalej nie ma. W zachodnim kierunku urywa się zaraz po przekroczeniu dawnej granicy niemiecko-niemieckiej i nie wiadomo czy i kiedy wschodni odcinek A4 będzie połączony z zachodnim, zbudowanym w latach 60. w Nadrenii. W kierunku wschodnim mamy za to realne szanse, by za dwa lata dojechać autostradą już do Szarowa, na wschód od Krakowa. W 2012 teoretycznie powinno już istnieć połączenie z planowaną ukraińską autostradą M10, do Lwowa, ale chyba nikt w to nie wierzy?
poniedziałek, 24 września 2007, wo

Polecane wpisy

  • Prośba o 1%

    Adam to mój przyjaciel z dzieciństwa. Tak jak ja, należy do pokolenia niepowtarzalnych szans i niewyobrażalnych pokus. Kto z nas naprawdę chciał być bardzo boga

  • Testosteron

    Uwaga: polecanka książkowa. Każdego bywalca tego bloga powinno interesować skrzyżowanie popularyzacji nauki z propagandą lewicowo-liberalnej cywilizacji śmierci

  • Szosa na Zaleszczyki

    Lubię taki smutny szmonces, który już tu być może opowiadałem, że pan Żółtko przychodzi do biura podróży i szuka kraju do emigracji. Sprzedawca pokazuje mu mapę

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Żegnaj NRD 11 : Życie na podsłuchu z Polska - NRD - Niemcy - Świat
  Ministerium für Staatssicherheit Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego , w skrócie Stasi , było odpowiednikiem polskiej Służby Bezpieczeństwa . Ale odpowiednikiem na sterydach - Stasi kontrolowało życie w NRD o wiele dokładniej i ... »
Wysłany 2009/08/18 07:40:57
Komentarze
2007/09/24 15:30:09
Coś Ci nie wyszedł ten wpis. Nie widzę ogniska flejmu.
-
2007/09/24 15:31:24
then again, już widzę ten nagłówek:

NAZI-PERWERSJA DZIENNIKARZA WYBORCZEJ
-
2007/09/24 15:35:06
@Nie widzę ogniska flejmu.

Może to jest flejm dla inteligentnych odbiorców, którzy przetworzą ten tekst w swych jaźniach i jakiś punkt zapalny jednak znajdą. Bo ostatnie pytanie zaczepne nawet chyba Leniucha nie zachęci do repliki.
-
2007/09/24 15:47:15
"Z tego powodu motel był ponoć naszpikowany aparaturą podsłuchową i agentami Stasi - władze tolerowały te spotkania właśnie dlatego, że w takim motelu przy autostradzie mogły mieć na wszystko oko. A przynajmniej ucho.
Dziś jest to zwykły dwugwiazdkowy motel."

Jaką goście tego motelu mają gwarancję, że właściciel wypruł *wszystkie* kable i mikrofony ze ścian?
-
2007/09/24 15:50:11
@Jaką goście tego motelu mają gwarancję, że właściciel wypruł *wszystkie* kable i mikrofony ze ścian?

A co masz do ukrycia? Że krzyczysz "MAAAAŁYSZ!" w trakcie orgazmu?
-
2007/09/24 15:50:27
@Nie widzę ogniska flejmu

iPod to głupia zabawka! Macintosh jest gorszy od Linuksa!

(peirwszy!!!11)
-
wo
2007/09/24 15:58:46
@wojtekr
" Bo ostatnie pytanie zaczepne nawet chyba Leniucha nie zachęci do repliki."

Eeee, dlaczego? Akurat przedłużenie tej drogi do Szarowa będzie zasługą rządu PiS. Może i jedyną, ale staram się być sprawiedliwy. Więc Leniuch powie, że swoim heroizmem rząd Kaczyńskiego zbudował 50 km autostrady, a nasze przygotowania do Euro 2012 zawalili już jego następcy, koalicja PO-LiD (PSL).
-
2007/09/24 16:00:17
„Ognisko flejma” to prawie pleonazm, może lepiej byłoby „zarzewie”?
Poza tym, ucieszyła mnie wiadomość, że Kraków może mieć pełną obwodnicę wcześniej niż München.
-
2007/09/24 16:01:26
Jako miłośnikowi architektury i znawcy historii hitlerowskich Niemiec (broń boże nie na odwrót!!!) polecam zwrócić uwagę na budynek firmy IG Farben we Frankfurcie.
en.wikipedia.org/wiki/IG_Farben_Building

Jest to rarytas architektoniczny i kamień milowy w światowym budownictwie. A historia firmy IG Farben jest już sama w sobie interesująca.
-
wo
2007/09/24 16:01:45
@br
"Jaką goście tego motelu mają gwarancję, że właściciel wypruł *wszystkie* kable i mikrofony ze ścian?"

Żadnej i w tym cała nazistowsko-enerdowska perwersja dziennikarza Wyborczej! Nocowaliśmy tam z małżonką no i, no cóż, niech się Szwaby uczą :-)
-
2007/09/24 16:05:36
@iPod to głupia zabawka! Macintosh jest gorszy od Linuksa!

I znalazł się pierwszy inteligentny ;-).

@wo

"Akurat przedłużenie tej drogi do Szarowa będzie zasługą rządu PiS."

Może i będzie do Szarowa, ale to jeszcze kawał drogi do granicy. Chyba, że w Szarowie stanie teleporter, którym to osiągnięciem technologicznym PiS wygra w cuglach wybory (choć i tak nie zadowolił by wszystkich, bo miały być drogi, a nie jakieś portale).

-
2007/09/24 16:09:14
@time_bandit

A tak poza tym, wszystko w porządku?
-
2007/09/24 16:10:51
@mrw

"A co masz do ukrycia?"

No tak, przecież uczciwi nie mają się czego obawiać!
-
wo
2007/09/24 16:13:15
@wojtekr
"Chyba, że w Szarowie stanie teleporter, którym to osiągnięciem technologicznym PiS wygra w cuglach wybory"

Na _rozpoczęciu_ budowy to nikt nie wygra wyborów, bo wstęgę przeważnie przecina następca. Drogę Kraków-Szarów otworzy jakiś minister z PO-LiD w roku 2009 (2010). Gdy Tusk się nabijał, że planowano 7 km a oddano 500 m, to nabijał się z przebudowy węzła Rusocin w związku z 90 km A1, które będą oddane w przyszłym roku, co rozpoczął rząd Millera; a planowane 7 km rozpoczął rząd Belki (przy wielkich protestach prawicy, że to droga donikąd, bo do Niemiec).
-
2007/09/24 16:13:26
@login99195

Wow, budynek pierwsza klasa. Zaś co do IG Farben, myślę o nich za każdym razem jak mi zakładają plombę.
-
2007/09/24 16:13:44
@wo
"Nocowaliśmy tam z małżonką no i, no cóż, niech się Szwaby uczą :-)"

Brawo WO, wstydem ich, wstydem! ;)
-
wo
2007/09/24 16:22:41
@login ileś
Dzięki! Fantastyczny budynek! Nigdy nie byłem w Frankfurcie (w sensie, nie wyszedłem z lotniska, na którym byłem gazylion razy).

'The US Army returned control of the IG Farben Building to the German government in 1995."

No więc właśnie to jest najbardziej fantastyczne, że większość tych ciekawych budynków okupowali Amerykanie. Komiks moich marzeń o trzeciej wojnie światowej w 1985 roku ma właśnie dramatyczny, gnostycko-satanistyczny finał na terenie dzisiejszego hotelu Intercontintenal w Obersalzberg.
-
2007/09/24 16:23:35
@wo

"Drogę Kraków-Szarów otworzy jakiś minister z PO-LiD w roku 2009 (2010)."

Żebyś się jednak z tym POLiDem nie przeliczył... Chyba jednak przeceniasz Platformę.
-
2007/09/24 16:24:10
gdyby nie Wujek Adolf to w ogóle długo byśmy żadnej autostrady nie mieli
generalnie bardzo fajny wpis - pod nostalgicznym tonem we wpisach o Heimacie podpisuję się moją uszkodzoną lewą ręką (bo prawą nie umiem, żeby nie było)
w ogóle jak myślę o Niemcach i autostradzie, to przypomina mi się komentarz Clarksona do zapowiedzi, że wprowadzą ograniczenia prędkości na niemieckich autostradach "jeśli to zrobią, to po co komu Niemcy?"
ano po to, żebyśmy mogli raz na jakiś czas zobaczyć, nie ruszając się daleko z domu, jak to cholera powinno wyglądać
-
2007/09/24 16:25:03
@wo

"No więc właśnie to jest najbardziej fantastyczne, że większość tych ciekawych budynków okupowali Amerykanie. Komiks moich marzeń o trzeciej wojnie światowej w 1985 roku ma właśnie dramatyczny, gnostycko-satanistyczny finał na terenie dzisiejszego hotelu Intercontintenal w Obersalzberg."

Ech, ty nie pisz na blogu tylko szukaj rysownika...
-
2007/09/24 16:36:06
@IG Farben

Tak jakbym gdzieś to już widział.

de.wikipedia.org/wiki/Bild:FlughafenBerlinTempelhof1984.jpg

Seems similar.
-
2007/09/24 16:41:26
@WO: "Słowo „motel” kojarzy mi się głównie z amerykańskimi filmami drogi, a te z kolei z symbolem wolności jednostki."

A mnie kojarzy się z psychopatami mordującymi pod prysznicem. I z niczym więcej.
-
2007/09/24 16:52:18
@Komiks moich marzeń o trzeciej wojnie światowej w 1985 roku ma właśnie dramatyczny, gnostycko-satanistyczny finał na terenie dzisiejszego hotelu Intercontintenal w Obersalzberg.

W roli głównej BJ Blaskovitz, czy może raczej jego wnuk Bolesław Blaskowicz, ratujący świat przed armią ciemności pod wodzą bliźniaczych klonów Fuerera?
-
2007/09/24 16:53:25
@reski
Nic wspólnego.
Skrzydła budynku są dłuższe. Chodziło o to, by do biur wpadało więcej światła. Wcześniej budowało się budynki w formie kwadratu z dziedzińcem w środku.

Ale jedno jest wspólne dla obu budynków. O oby dwóch krążą legendy, że posiadają potężne niedostępne zalane wodą podziemia i tunele do innych centralnych miejsc.
-
2007/09/24 16:54:58
@sh

""jeśli to zrobią, to po co komu Niemcy?"

A to nie byl Hammond?
-
2007/09/24 16:58:01
@wo
Dawno nie było rankingu on czapy. Jak pan taki znawca, to może by coś o motelach? jak widać po komentarzach - jest popyt.
-
wo
2007/09/24 17:05:02
@wojtekr
"W roli głównej BJ Blaskovitz, czy może raczej jego wnuk Bolesław Blaskowicz, ratujący świat przed armią ciemności pod wodzą bliźniaczych klonów Fuerera?"

Bohaterowie luźno wzorowani na Millerze i Moorze powstrzymują bohaterów luźno wzorowanych na Parowskim i Polchu przed dopełnieniem misterium przepowiedzianym w zaginionej "Historii Przyszłości" Mickiewicza - odkrytej w okupowanym Paryżu przez hitlerowców, wywiezionej do alpejskiej kwatery Hitlera i odkrytej tam ponownie po jej przejęciu przez US Army przez szalonego amerykańskiego agenta NSA - zgodnie z którą Polska ma być Chrystusem narodów; a że to historia satanistyczno-gnostycka, to tutaj Chrystus jest be a szatan cacy; po udaremnieniu przez Millera i Moore'a, przenosimy się ze świata opanowanego przez be-Chrystusa (postapokaliptycznej Europy) do świata opanowanego przez cacy-szatana (Europy konsumpcyjno-dekadenckiej), ostatnia plansza pokazuje Parowskiego i Polcha marudzących na dzisiejsze czasy w Galerii Handlowej Mokotów. Na Twoją cześć, w tle można by dorysować kobietę dającą komuś piwo za loda.
-
wo
2007/09/24 17:05:46
"Dawno nie było rankingu on czapy."

W tym miesiącu już był :-)
-
2007/09/24 17:07:53
@login
"Ale jedno jest wspólne dla obu budynków. O oby dwóch krążą legendy, że posiadają potężne niedostępne zalane wodą podziemia i tunele do innych centralnych miejsc."

Hahaha. Tak! Przypomniało mi się, że pracowałem kiedyś z człowekiem, który był Vorarbeiterem na budowie gdy parę lat temu remontowali Tempelhof. Ciągle opowiadał o podziemiach i o tym, że był tunel, chyba do Reichstagu... Ile w tym prawdy nie wiem.
-
2007/09/24 17:13:03
A propos komiksów, to Tytus głosuje na Ziobrę :(

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4514845.html
-
2007/09/24 17:14:10
@wojtek "Słowo „motel” kojarzy mi się głównie z amerykańskimi filmami drogi, a te z kolei z symbolem wolności jednostki."

@inżynier "A mnie kojarzy się z psychopatami"

No to może zaryzykujmy tezę, że niedaleko pada psychopata od wolnej jednostki :)
-
2007/09/24 17:16:04
@wo

To ja się dołączam do ausira, szukaj rysownika, ja zamawiam egzemplarz w ciemno.

@zalane tunele

A po co do Niemiec zaraz jeździć po legendy. Na Dolnym Śląsku, z Wrocławiem na czele, co druga większa budowla ma zalane piwnice, w których ukryta jest Wunderwaffe, bursztynowa komnata i Św Graal. A tunele łączą wszystko ze wszystkim, jakby dobrze poszukać to i do Chin by się doszło.
-
2007/09/24 17:17:09
@ausir
wczoraj się o tym dowiedziałem od kolegów komiksiarzy. że-na-da.
tytus i ziobro?! nawet kajka i kokosza jeszcze bym nie przełknął w tej roli!
-
2007/09/24 17:30:30
No, to tak jakby Superman głosował na Alberto Gonzalesa...
-
2007/09/24 17:51:23
@ausir
"A propos komiksów, to Tytus głosuje na Ziobrę :("
A to skolbysyny! Żadnej świętości nie uszanują! :(

Nad jeziorem Chiemsee mamy dzieło niejakiego Fritza Klimscha "Die Schaunde". Rzuca się w oczy androgyniczność przedstawionej postaci - ta "Syrenka (chłe, chłe) znad Chiemsee" ma bary jak facet! No ale takie obowiązywały wtedy wzorce estetyczne. Wtedy to był taki idealizujący zabieg stylistyczny i z tego rodzaju urodą można było się zetknąć raczej tylko w nazistowskiej sztuce. Dzisiaj natomiast zdarza się, że panie ostro pakują na siłowni i wyglądają jeszcze lepiej/gorzej. :-) Sporo rzeczy w tej konwencji można zobaczyć i u nas, choćby warszawska "Nike". Czasem zastanawia mnie taka nieporadność w przedstawianiu kobiecego ciała. Nie radził sobie z tego rodzaju wyzwaniami również Michał Anioł, mieliżby więc nazistowscy artyści równać jakoś do klasycznego kanonu, czy też może to sprawa krypto-gejostwa? Z kolei pośród scenografii prequelu Gwiezdnych Wojen, można się dopatrzeć monumentalnych statui (np. w otoczeniu gmachu Parlamentu na Coruscant), ale to może celowy zabieg, który ma sugerować, że "kosmiczna demokracja" jest zagrożona.
-
2007/09/24 17:56:58
"z tego rodzaju urodą można było się zetknąć raczej tylko w nazistowskiej sztuce"

E, socrealizm też pakował kobietom w bary.

"nieporadność w przedstawianiu kobiecego ciała"

A Syrenka w Kopenhadze?
-
2007/09/24 17:57:58
@tytus

Wy dopiero teraz? Przecież w poprzednich wyborach też agitował za PiS-em!
-
wo
2007/09/24 18:15:26
@br
"E, socrealizm też pakował kobietom w bary. "

W ramach votum separatum zaznaczę, że podoba mi się na przykład Lucy Lawless.
-
2007/09/24 18:17:02
@tytus i kampania PiS w ogóle

Oni są na swój sposób świetni. PO próbuje nadganiać za nimi w drapieżności reklamówek, ale PiS ich zostawił o jedną długość co najmniej.
-
2007/09/24 18:36:06
@Tytus reklamuje PiS?
Patrząc na dorobek Papcia Chmiela, widzę, że "Tytusy" nadal się pojawiały. Niestety dawno temu straciłem kontakt z tym zacnym komiksem, a własne zbiory porozdawałem, został tylko sentyment. Trudno mi jakoś pogodzić się z tym, że twórca Tytusa mógłby mieć sympatie kaczystowskie. Zresztą może sobie mieć takie sympatie, stworzył w końcu genialny komiks, więc mu wolno. :-)

@BR
"A Syrenka w Kopenhadze?"
To dobry przykład ilustrujący moje zastrzeżenia (nawet tworzywo jest takie same). Tu nie chodzi wyłącznie o nieumiejętne pokazanie kobiecości, ale też temu Klimschowi daleko do biegłości Edvarda Eriksena, bo jego dzieło kompozycyjnie jest też słabe.
-
2007/09/24 18:49:50
Co do komiksu WO to była o nim notka rok temu, którą część aktualnych stałych bywalców mogła przeoczyć:

wo.blox.pl/2006/09/Nineteen-Eighty-Five.html

Swoją drogą to w marcu odpowiedział na nią jakiś rysownik, co z kolei przeoczyć mógł sam WO.
-
2007/09/24 19:19:01
@maciek_r10
"Trudno mi jakoś pogodzić się z tym, że twórca Tytusa mógłby mieć sympatie kaczystowskie. Zresztą może sobie mieć takie sympatie, stworzył w końcu genialny komiks, więc mu wolno."

A mnie by to wcale nie zdziwiło. Pierwsze Tytusy, jakkolwiek wolne od polityki, były jednak ewidentnie zethapowską agitką. O harcerstwie w tamtych latach można powiedzieć wiele dobrego, ale trzeba przyznać, że wychowywało ono konsekwentnie w duchu peerelowskiego socjalizmu. Było w TRiA także miejsce na jawnie propagandowe zagrywki w rodzaju: wizyta bohaterów w obozie pionierów Artek i na Kubie rządzonej przez Fidela. Myślę, że po części dlatego mógł Papcio Chmiel uprawiać zgniłą burżuazyjną i wrogą ludowi sztukę komisu jako jeden z pierwszych w PRL.

Dopiero później przyszła seria absolutnie genialnych odcinków XIII - XVIII, z najwspanialszą przefanstasmagonistyczną księgą XVI "Tytus dziennikarzem" (ukłony dla całej redakcji GW ;) Te odcinki nie miały już nic z polityki i bardzo niewiele z harcerstwa, ale one powstały w schyłkowym PRL-u, za którym nie dało się już po prostu agitować.

Znamienne, że upadek Tytusa nastąpił zaraz później. Wygląda na to, że w nowej rzeczywistości Papcio Chmiel zwyczajnie się pogubił, bo zjazd poziomu Tytusów był katastrofalny, wręcz masakryczny - inaczej nie da się tego określić. Mniej więcej od XIX księgi "Tytus aktorem" odcinki dzielą się na żenadę i kupę totalną. Chmielewskiemu ewidentnie skończyły się pomysły i wyczerpał dowcip - ten sam syndrom dotknął wielu kabareciarzy, którzy po zniesieniu cenzury stali się zwyczajnie nieśmieszni. Być może Papcio Chmiel podjął ostatnią próbę wypłynięcia ponownie na sprawdzonej metodzie pupilka władzuchny. Taki Rosiewicz komiksu. Szkoda chłopa...
-
2007/09/24 19:21:23
Swoją drogą to żenujące były też rysowane od nowa wersje starych ksiąg.
-
2007/09/24 19:28:08
@k.h & ausir

Dzięki za zniszczenie mitów mojej młodości :/
-
2007/09/24 19:38:04
"Hahaha. Tak! Przypomniało mi się, że pracowałem kiedyś z człowekiem, który był Vorarbeiterem na budowie gdy parę lat temu remontowali Tempelhof. Ciągle opowiadał o podziemiach i o tym, że był tunel, chyba do Reichstagu... Ile w tym prawdy nie wiem."

To by akurat była żadna sensacja. Tuż obok Tempelhof przebiega U6. Wystarczy parę metrów tunelu łącznikowego, a znając rozmach podziemnego Berlina, to takowy istnieje. Tunelem szóstki można dojechać do Friedrichstrasse, gdzie krzyżuje się z tunelem S-Bahnu północ-południe (tym samym, w którym wysadzono wiosną 45 strop pod Landwerhkanal, żeby uniemożliwić przejście ruskim, przy okazji grzebiąc żywcem rannych z ulokowanego tam szpitala polowego i schronów). Tunelem S-Bahnu dostaniesz się aż pod sowiecką ambasadę na Unter den Linden, tudzież pod Pariser Platz, a stamtąd do Reichstagu jest znów raptem paręnaście do w porywach parudziesięciu metrów. Zresztą w tej chwili pomiędzy stacją Unter den Linden a Hauptbahnhofem wykańczają właśnie przedłużenie linii U5 i ten tunel przebiega dokładnie pod Reichstagiem.

A budynek IG Farben to dzieło jednego z moich ulubionych architektów - Poelziga :-)
-
2007/09/24 19:54:19
@"Tytus dziennikarzem"

Zmieniła moje życie.
-
2007/09/24 20:00:28
@hippo
Dzięki za informacje. Ha! Wstyd się do tego przyznać, ale ja czytanie Tytusów zakończyłem na księdze VII (gdzieś w połowie lat 70-tych), nie "pobrałem" też ani księgi I-szej ani IV-tej, więc mam dane mocno zdezaktualizowane. Zastanawiają mnie jednak szczególnie przypadki uwiedzenia kaczyzmem ludzi, którym kaczyzm nie ma nic do zaofiarowania (bo sami mają niemały dorobek zawodowy) i dla których kaczyzm powinien być odstręczający. Słynny skądinąd doktor G. sam głosował np. na kaczystów, Jan Klata również (bo mu się PiSowski plakat spodobał).
-
2007/09/24 20:16:05
@maciek_r10

"Słynny skądinąd doktor G. sam głosował np. na kaczystów"

O W MORDE JEŻA

Naprawdę? Skąd wiesz?
-
2007/09/24 20:16:50
@Słynny skądinąd doktor G. sam głosował np. na kaczystów

No to sam jest sobie winien.
-
2007/09/24 20:18:32
@mrwisniewski
"Zmieniła moje życie."

Ba. Do dziś obszerne fragmenty mogę cytować z pamięci. Pamiętam tę scenę sprzed paru lat, gdy w pracy pojechałem kumplowi siedzącemu biurko obok tekstem z tej właśnie księgi, na co on odpowiedział mi... tekstem z następnego dymka! I tak sobie gadaliśmy "Tytusem" a ludzie patrzyli na nas jak na czubów. "Mów po ludzku, staromałpiego dawno nie używałem" :)

@maciek_r10
"Zastanawiają mnie jednak szczególnie przypadki uwiedzenia kaczyzmem ludzi, którym kaczyzm nie ma nic do zaofiarowania (bo sami mają niemały dorobek zawodowy)"

Ależ właśnie ma do zaoferowania! Jedną z kategorii ludzi, do których kaczyzm przemawia, są właśnie przegrane sławy takie jak jak Chmielewski, jak wspomniany przeze mnie Rosiewicz czy kompletnie nieśmieszny kabareciarz Pietrzak Jan. Za schyłkowej komuny sławni i doceniani, bo też i faktycznie w warunkach dogorywającej cenzury potrafili wznieść się na wyżyny, a konkurencja była niewielka, po jej (komuny) upadku popadli w zapomnienie i degrengoladę. Ich poparcie dla kaczystów bierze się z nadziei, że kaczyści zaprowadzą porządek z tym liberalizmem i wolnością wyboru tego, co kto lubi słuchać, czytać, oglądać - i znów będzie jak za starych dobrych czasów: w księgarniach tylko komiksy z Tytusem, w radiu Rosiewicz, a na estradzie Pietrzak Jan zawodzący "żeby Polska była Polską". Brrrr!
-
2007/09/24 20:20:40
@królik
"Naprawdę? Skąd wiesz?"

Sam się przyznał w wywiadzie dla Wyborczej.
-
2007/09/24 20:23:57
"A historia firmy IG Farben jest już sama w sobie interesująca."

w zeszlym tygodniu ktos podlozyl mi pod drzwiami ulotke o histori ig farben.
na przodzie ulotki smakowity tytul "nie pozwol, zeby historia sie powtorzyla".
mam wrazenie, ze ulotka (cztery strony a4, druk kolorowy, porzadny papier) jest antyniemiecka i antyunijna, natomiast podpisu brak - nawet gdybym chcial "nie pozwolic", nie wiedzialbym, kogo mam popierac i w jaki sposob.
-
2007/09/24 20:51:18
@peerelowscy kabareciarze
Nie mogę osobiście potwierdzić błyskotliwości skeczy Pietrzaka, ani "odważnej" krytyki PRL-u w piosenkach Rosiewicza, podobnie też rzecz się dla mnie ma z Laskowikiem. Jednak ci ludzie korzystali z pewnej niszy, publika się śmiała, ale dlatego, że to było śmieszne, tylko żeby odreagować. Jeśli Jan Pietrzak uwierzył, że to dlatego, że był śmieszny, to się mylił. W czasach nieskrępowanego cenzurą zabiegania o uwagę kabaretowego widza, wyszła ta bolesna prawda na jaw. Żenadą nadzwyczajną było w jego sytuacji jojczeć, że "sekują", że "nie puszczają do mikrofonu" w latach 90-tych. Mnie i w latach 70-tych, czy 80-tych tego rodzaju kabaret zupełnie nie śmieszył. Naprawdę natomiast bawiła mnie ekipa z Wrocławia z Andrzejem Waligórskim na czele, to była zabawa i śmiech wysokiej próby. Trylogii Sienkiewicza np. nie byłem w stanie przeczytać (choć "Potop" był lekturą), ale "znam" te książki z ich krzywego odbicia w skeczach "Rycerzy".
-
2007/09/24 21:10:16
@ausir

"No to sam jest sobie winien."

Też tak sobie w pierwszym odruchu pomyślałem ;-) Można by go podawać jako przykład w jakimś łańcuszku internetowym "nie głosuj na PiS: dr G. zagłosował i zrobili z niego mordercę".

@k.h.

"Jedną z kategorii ludzi, do których kaczyzm przemawia, są właśnie przegrane sławy"

Ja znam też inną kategorię: właśnie ludzi sukcesu (na miarę swojego środowiska), np. naukowego. Otóż oni odnieśli sukces, ale gdzieś tam w ich umysłach pełzają polskie zmory homofobii, nacjonalizmu, antysemityzmu i inne obskuranctwa. Właśnie przez to że odnieśli sukces i siedzą w środowisku ludzi generalnie na poziomie, to muszą w sobie te rzeczy tłumić. A tu przychodzi Kaczyński i realizuje ich fetysze, robi to czego oni dawniej nawet nie mieli tupetu się domagać, legitymizuje ich ciemnotę. Porozmawiaj z takim to Ci powie, że on tak cierpiał z powodu "terroru Adama Michnika" a przyjście Kaczyńskich to "oddech świeżego powietrza" itd.

@kabareciarze PRL

Laskowik mnie śmieszył kiedy puszczali jego stare skecze w TVP, bo on ma po prostu autentyczną vis comica. Jest śmieszny nawet jak siedzi w studiu i wspomina swoją karierę. Pietrzak natomiast nie ma vis comica w ogóle. Zresztą, najlepiej go skomentował Kelus: www.lasek.waw.pl/~cobyl/pokaz_piosenke.php?nazwa=na-przystanku-pks-u
-
2007/09/24 22:24:31
@klusujacy.hipopotam

Za zestawianie Papcia Chmiela z Pietrzakiem czy Rosiewiczem w kulturalnym towarzystwie można oberwać po ryju.
-
2007/09/24 22:32:01
@gfedorynski

Jeżeli teraz popiera Kaczyńskich to, że tak powiem, zestawił się sam :(
-
2007/09/24 22:39:22
nie no rosiewicza bardzo lubiłem w latach osiemdziesiątych, miał taką płytę na której okładce był na łące i miał przyczepione motyle skrzydełka i podskakiwał że niby lata, chciałem żeby mi mama takie skrzydełka do latania kupiła :)
-
2007/09/24 22:41:11
@bloody_rabbit

Nie jestem tym zachwycony, ale teraz równie dobrze mógłby wskoczyć do klozetu i stanąć na głowie. Nie zmieni to jego uprzednich dokonań.

Przegapiacie istotny szczegół: to jest człowiek, który narysował Tytusa.
-
2007/09/24 22:54:36
@rosiewicz-motylek

No i teraz dla podobnego targetu śpiewa o ministrze Ziobro.
-
2007/09/24 23:16:40
@dla podobnego targetu
znaczy dla 5-8-letnich dzieci?
-
2007/09/24 23:18:43
@Nie zmieni to jego uprzednich dokonań.

Większości ludzi na starość odwala, takie życie. :(


-
2007/09/24 23:20:45
@czescjacek

No, na podobnym poziomie umysłowym ;-)
-
2007/09/24 23:29:54
ciekawe swoją drogą czy cztery ziobra się tak szczerze komukolwiek podobają
-
2007/09/24 23:33:03
@czescjacek

Ziobrze?
-
2007/09/24 23:48:35
@cztery ziobra
Już się nie podobają nikomu, bo w tekście jest Kaczmarek.
-
2007/09/24 23:50:26
@Ziobrze?

Nie potrafię sobie wyobrazić, że Ziobro czy Kaczyński Jarosław (z Lechem jednak jest inaczej) w ogóle mają kategorię, że im się coś podoba. Sprawiają wrażenie osób cierpiących na jakiś fundamentalny defekt osobowości, owocujący np. brakiem empatii i poczucia humoru.
-
2007/09/25 00:00:02
@gfedorynski
"Nie zmieni to jego uprzednich dokonań. Przegapiacie istotny szczegół: to jest człowiek, który narysował Tytusa."

Don't get me wrong, jestem ogromnym fanem ksiąg XIII - XVIII i cenię Papcia Chmiela, za to, że narysował Tytusa, ale przegapiasz jeden istotny szczegół: to jest człowiek, który z genialnego niegdyś komiksu, pełnego surrealistycznego humoru, aluzji i gier słownych, zrobił potworną kupę. Nowe odcinki Tytusa, począwszy od księgi XIX, są biedne jak żelazko bez kabla i głupsze niż młodzież wychowana na hip-hopie. Dobra księga Tytusa nie wyszła spod pióra Papcia od 20 lat! A teraz na dodatek pozwala wykorzystywać swoją postać w kampanii wyborczej pojebów najgorszego sortu. To prawda, że - tu zgodzę się z mrwisniewskim - na starość ludziom odwala, ale prawdziwego mężczyznę poznajemy przecież nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy.
-
2007/09/25 00:14:23
@wojtekrr

E, Jarek ma kota. Kota chyba lubi?
-
2007/09/25 00:17:11
@bloody_rabbit

Kot pewnie i tak jest na podsłuchu. W końcu nikomu nie można ufać.
-
2007/09/25 00:19:49
@kh
"(...)głupsze niż młodzież wychowana na hip-hopie."

Zgłaszam votum separatum. Sounds like moral panic to me. Równie dobrze można powiedzieć "głupsze niż młodzież wychowana na komiksach".
-
2007/09/25 00:21:58
@bloody:
"Dzięki za zniszczenie mitów mojej młodości :/"

Luz. Gdyby Mandela poparł PiS, postkomuchy zapisałyby go do KuKluxKlanu. Ani by się spostrzegł.

@wo: Bolanda, jak zwykłeś nazywać mój kraj, wygrała organizację Euro 2012. Rozumiem, że Cię to boli, w końcu to jakiś nasz sukces.
Nie przejmuj się, niebawem Euro 2012 zostanie przyćmione przez Olimpiadę 2016 organizowaną przez Czechy.
Kupili nawet słownik angielski: www.olympicprague.net/olympic-history/
Urzekła mnie fraza: "Thanks, do you big propagator sport became a top marshal president Tomáše Garrigua Masaryka, go everything like after steel wool."
Prosiłbym przy tej okazji o ukucie jakiejś fajnej murzyńskiej nazwy dla Czech, przez analogię do pary Polska-Bolanda.
-
2007/09/25 00:27:02
@królik
"Ja znam też inną kategorię: właśnie ludzi sukcesu (na miarę swojego środowiska), np. naukowego. Otóż oni odnieśli sukces, ale gdzieś tam w ich umysłach pełzają polskie zmory homofobii, nacjonalizmu, antysemityzmu i inne obskuranctwa."

Ja takich nie znam, z racji tego, że obracam się w nieco innym środowisku, ale coś mi przyszło do głowy: może jednak mają odrobinę racji ci, którzy twierdzą, że Fryce do spóły z Kacapami wytłukli nam inteligencję, a ta obecna "z awansu" jest taka nie do końca tego... Osiągnięcia naukowe to jedno, ale katolicka tresura i stereotypy, które zostały wszczepione za młodu w chłoporobotniczej rodzinie w umysł takiego delikwenta są trudne do wykorzenienia. Może rzeczywiście to znika dopiero w trzecim pokoleniu, ale niestety recydywa najgorszej polskiej ciemnoty, której obecnie doświadczamy, tylko ten proces opóźnia.
-
2007/09/25 00:43:03
@k.h.

"może jednak mają odrobinę racji ci, którzy twierdzą, że Fryce do spóły z Kacapami wytłukli nam inteligencję, a ta obecna "z awansu" jest taka nie do końca tego... Osiągnięcia naukowe to jedno, ale katolicka tresura i stereotypy, które zostały wszczepione za młodu w chłoporobotniczej rodzinie w umysł takiego delikwenta są trudne do wykorzenienia."

E no, to zupełnie nie tak. Przedwojenna inteligencja jest w Polsce mitologizowana -- szeregi endecji na uniwersytetach zapełniał kto, chłopi małorolni? Polska inteligencja to również katolicka tresura.
-
2007/09/25 01:18:42
@WO
"W ramach votum separatum zaznaczę, że podoba mi się na przykład Lucy Lawless."

bary?
www.sgn.org/sgnnews20/pictures/Lucy%20Lawless%20(WinCE).jpg
-
2007/09/25 07:23:26
@bary?

Bary to miała Diana.
-
2007/09/25 08:19:35
jeśli chodzi o Lucy Lawless, to ja po Death Proof zapałałam wielkim uczuciem do Zoë Bell, która była dublerką Lawless w Xenie

@mrw
Diana who?
bary to nic złego jak kobieta poza tym jest zgrabna i proporcjonalna
jak się np pół życia jeździ konno to trudno nie mieć barów, fajnych tricepsów i ud, którymi można z kogoś niechcący sok wycisnąć
-
2007/09/25 08:34:18
Czesi dobrze wiedzą, że nie wygrają olimpiady 2016 (bo Europa nie ma szans na dwie olimpiady z rzędu), na poważnie zamierzają startować do organizacji igrzysk 2020. No i oni _jakieś_ stadiony i hale mają (chociaż obwodnicy Praga nie ma tak samo jak Warszawa).

Swoją drogą, nie wiem, czy kto pamięta, ale kilkanaście lat temu mówiło się o tym, że Warszawa miała starać się o organizację igrzysk 2012. A igrzyska to przedsięwzięcie _znacznie_ większej skali niż Euro.
-
2007/09/25 08:34:23
Jeżeli jazda konna u kogoś powoduje przyrost barów i tricepsów, to ta osoba źle jeździ konno.
-
wo
2007/09/25 09:05:39
@powermetal
E, na pewno ją odchudzili Fotoszopem.

@kh
"coś mi przyszło do głowy: może jednak mają odrobinę racji ci, którzy twierdzą, że Fryce do spóły z Kacapami wytłukli nam inteligencję, a ta obecna "z awansu" jest taka nie do końca tego..."

Powiem bardzo brutalnie: takie coś może przychodzić do głowy tylko ludziom, którzy mało czytają o Drugiej Rzeczpospolitej. Ja przypomnę jednak, że "Kariera Nikodema Dyzmy" to parodia tamtych elit, a ówcześni protokaczyści próbowali Dołęgę-Mostowicza nawet fizycznie zamordować (pobity protobejsbolami został wrzucony do glinianki, skąd wyciągnął go przypadkowy świadek zbrodni).

@leniuch
"Prosiłbym przy tej okazji o ukucie jakiejś fajnej murzyńskiej nazwy dla Czech, przez analogię do pary Polska-Bolanda"

Trochę nie rozumiem analogii - czy w Czechach doszedł do władzy jakiś pojeb, który wstrzymał budowę autostrady D8, żeby nie mieć połączenia drogowego z Niemcami? Czy Czechom grozi spektakularne upokorzenie przez odebranie organizacji igrzysk? Może tak, nie wiem, nie znam się na sporcie, ale tego nie dodałeś.
-
2007/09/25 09:48:22
"Prosiłbym przy tej okazji o ukucie jakiejś fajnej murzyńskiej nazwy dla Czech, przez analogię do pary Polska-Bolanda."

Bolanda to nie miejsce, to stan umyslu. Podobnie jak warszawka.
A stan umyslu Czechow to pepiczki.
-
2007/09/25 10:02:31
@Diana who?

Wilqa nie czytasz?
-
2007/09/25 10:09:55
@bloody_rabbit
"Jeżeli jazda konna u kogoś powoduje przyrost barów i tricepsów, to ta osoba źle jeździ konno."

ustawienie konia tak, żeby dało się go kontrolować jedynie łydkami, trzymając wodze w dwóch palcach luźnej ręki, to są miesiące, a nawet lata ciężkiej pracy, przy której ten koń wyrywa człowiekowi ręce i przyrastają mu bary i tricepsy
poza tym samo trzymanie rąk w prawidłowej pozycji przez cały czas też trochę wyrabia ręce

ja nie miałam na myśli jazdy rekreacyjnej na koniu-profesorze
-
2007/09/25 10:11:09
@mrw

no, nie.
-
2007/09/25 10:15:55
@A stan umyslu Czechow to pepiczki.

"Pepiczki" to stan wiedzy Bolandczyków o Czechach.
-
2007/09/25 10:21:18
@no, nie.

Podludź.
-
2007/09/25 10:40:06
@s.h

"ustawienie konia tak, żeby dało się go kontrolować jedynie łydkami, trzymając wodze w dwóch palcach luźnej ręki,"

No więc ja mam tylko jakie-takie pojęcie o klasycznym ujeżdżeniu. Tak więc to co napiszę ma sens jeżeli ktoś ma zamiar uczyć konia tego czego uczono konie przez setki lat a nie do jazdy w stylu western. IMHO jest to najbardziej sensowny sposób, bo sprawdzony przez wieki w takich ekstremalnych sytuacjach jak latanie gromady ludzi nazwajem za sobą po w miarę równym polu i usiłowanie siebie zabić nawzajem. No i ten styl jest najlepszy dla samego konia, zwł. jeśli chodzi o jego stawy.

Tak więc, łydki i wodze trzymane w dłoni (bez przesady z tymi dwoma palcami), to nie wszysto co jeździec ma do dyspozycji. Jest jeszcze równowaga. Bardzo ważna sprawa, której ludzie IMHO nie doceniają.

"przy której ten koń wyrywa człowiekowi ręce i przyrastają mu bary i tricepsy"

To znaczy, że się to źle robi. Siłowanie się z koniem nie ma sensu. Bo koń i tak jest silniejszy od człowieka, i cała sztuka polega na tym żeby go utrzymać w stanie ignorancji co do tego faktu. Siłowanie się z koniem w który trzyma w pysku wędzidło i munsztuk, tylko mu szkodzi, bo powoduje że obojętnieje na te bodźce, które powinno się stosować z najwyższą delikatnością.

Tak naprawdę, to większość mięśni jeźdźca powinna być rozlużniona. Łydki, owszem, pracują - i jazda konna wyrabia łydki. Ale jeżeli np. usztywnimy sobie mięśnie zadu (swojego, nie konia), to nie będziemy w stanie czuć którą tylną nogę koń akurat podnosi, co uniemożliwia prawidłowe przykładanie łydek w kłusie.

"poza tym samo trzymanie rąk w prawidłowej pozycji przez cały czas też trochę wyrabia ręce"

Minimalnie. Przecież ich się nie trzyma nieruchomo, tylko reaguje na to jak koń nami potrząsa. Jeżeli ktoś napina cały czas mięśnie, to nie będzie tego robił dobrze tylko szarpał konia za pysk.

"ja nie miałam na myśli jazdy rekreacyjnej na koniu-profesorze"

Neither did I. Wszystkie moje uwagi stosują się z jeszcze większą mocą do konia którego się dopiero uczy, bo koń-profesor jest już przyzwyczajony do tego że ludzie go szarpią i siedzą na nim jak sztywne kołki, a młody po prostu się może zepsuć.
-
wo
2007/09/25 10:49:21
@br
" Siłowanie się z koniem nie ma sensu. Bo koń i tak jest silniejszy od człowieka, "

No więc drogi bloody, ostatnie miesiące mojego życia sprawiły, że nabyłem fachowej medycznej wiedzy w zakresie pakowania mięśni, bo za sprawą usztywnienia stawu kolanowego, unicestwiłem swoje mięśnie prawej nogi i teraz usiłuję je odbudować. Mięsień się buduje nie tyle przez siłowanie co po prostu przez regularne napinanie. Wysiłek siłowy pomaga tylko o tyle, że zwykle przy nim mięśnie się same naprężają, ale teoretycznie da się wyobrazić serię ćwiczeń ciężkimi hantlami, które będą skierowane raczej na palenie tłuszczu niż budowę mięśni - i odwrotnie, serię ćwiczeń leciuteńkim ciężarkiem, która zbuduje mięsień.

Z moich skromnych doświadczeń w jeździe konnej wynika, że budujesz sobie mięśnie całkiem nieźle, bo po prostu często musisz być napięty - zwłaszcza w półsiadzie - a do tego napinasz sobie partie mięśni, których zwykły człowiek nie używa na codzień (na przykład grzbietowe). Oczywiście, nie jest to pakowanie w stylu karka na siłowni, ale z całą pewnością sobie rozbudowujesz różne partie - robiąć właśnie to o czym pisałeś, czyli trzymając równowagę.

" Ale jeżeli np. usztywnimy sobie mięśnie zadu (swojego, nie konia), to nie będziemy w stanie czuć którą tylną nogę koń akurat podnosi, co uniemożliwia prawidłowe przykładanie łydek w kłusie."

Mój ulubiony sposób hamowania konia polega na tym, że sobie myślę "Linux" albo "szpinak", sztywnieję z obrzydzenia, koń się zatrzymuje :-). No właśnie jak się tak jeździ, to w końcu się i tak wszystko ponapina przy różnych okazjach, co innego w kłusie, co innego w zatrzymywaniu dosiadem, co innego w półsiadzie nad przeszkodą i tak dalej.
-
2007/09/25 11:00:00
@bloody

MUNSZTUK? w życiu nie jeździłam na munsztuku i wolę, żeby mnie koń na wędzidle zabił, niż mu munsztuk zakładać
może jeszcze hakamore?
ok, zapomniałam dodać dosiad do łydek, wiadomo, że ruchem bioder bardzo dużo się robi
jednak zawsze na początku z młodym koniem się poszarpiesz
nakłonienie konia do ignorowania tego, że jest silniejszy, wymaga czasu - trzeba koniowi uświadomić, że pozycja, którą mu sugerujemy jest tak naprawdę wygodniejsza dla niego - nie wymaga to szarpania, ale nieustannego miętoszenia owszem
zresztą zawsze koń może jednak sobie o tym przypomnieć i postanowić, że pobawi się z jeźdźcem w "trzymaj moją głowę, bo mi się nie chce" - koń to ciągle jednak zwierzę, które ma swoje humory
mówiąc o trzymaniu rąk w pozycji nie miałam też na myśli napinania - posiedź sobie przez godzinę na krześle trzymając ręce w powietrzu tak jak na koniu, ruszając nimi do woli, ale w zakresie odpowiedniej pozycji i zobacz, po jakim czasie ci zwiędną, jeśli nie masz wyrobionych mięśni

z koniem profesorem nie chodziło mi o to, do czego jest przyzwyczajony, tylko o to, że nie musisz wkładać pracy w ustawienie go
poza tym sama praca palcami też wbrew pozorom trochę kosztuje
-
2007/09/25 11:02:27
@wo

Point taken co do siłowanie vs napinania. OK, ponieważ ręce jednak musisz trzymać w górze, zamiast dyndać nimi po bokach, to trochę je napinasz. Ale ja kiedyś jeździłem praktycznie codziennie, i nie obserwowałem u siebie szczególnego rozrostu mięśni, poza łydkami.

"po prostu często musisz być napięty - zwłaszcza w półsiadzie"

Nie musisz. A nawet nie powinieneś. Ten półsiad to jakaś patologia jeżeli ktoś nie jedzie na rajd albo akurat nie skacze przez płot.

" - a do tego napinasz sobie partie mięśni, których zwykły człowiek nie używa na codzień (na przykład grzbietowe)"

Nie musisz. A nawet nie powinieneś. A grzbietowych się używa do trzymania prostej postawy, czyż nie? tak więc i tak byś je napinał, na koniu czy pieszo.

"No właśnie jak się tak jeździ, to w końcu się i tak wszystko ponapina przy różnych okazjach"

Ale to jest incydentalne, chyba że ktoś ciągle skacze przez przeszkody i unosi ten tyłek do góry. Nie musisz, a nawet nie powinieneś się usztywniać powyżej kolan podczas zatrzymywania.

Ogólnie, to wyluzuj. Przecież ludzie kiedyś potrafili jeździć cały dzień konno. Gdyby sie ciągle musieli napinać, to by to było strasznie męczące.
-
2007/09/25 11:06:08
@wo
"takie coś może przychodzić do głowy tylko ludziom, którzy mało czytają o Drugiej Rzeczpospolitej. Ja przypomnę jednak, że "Kariera Nikodema Dyzmy" to parodia tamtych elit, a ówcześni protokaczyści próbowali Dołęgę-Mostowicza nawet fizycznie zamordować"

Read my fingers: chodziło mi o elity I-N-T-E-L-E-K-T-U-A-L-N-E, nie polityczne. Mówiąc o wyrżnięciu elit, miałem na myśli nie Katyń, tylko raczej Sonderaktion Krakau.

Naprawdę nie trzeba siedzieć w środowisku naukowym, żeby zauważyć, że dzisiejsze szeroko pojęte elity intelektualne to dno. Nie mamy żadnych osiągnięć w nauce. Ale jak może być inaczej, skoro najbardziej inteligentne jednostki porzucają karierę naukową, żeby pisać do gazety o komiksach i serialach? Jako twórcy kultury też nie liczymy się zupełnie. Czesi, których ktoś tu wspomniał, wyśmiewane przez polaczków "pepiki", robią filmy na poziomie, który dla naszych "twórców" jest nieosiągalny niczym Mgławica Andromedy. Powiedz kiedy ostatni raz pojawił się liczący się w świecie muzyk, pisarz czy reżyser? Zresztą chrzanić świat, niech będzie to chociażby ktoś o oddziaływaniu ogólnopolskim (i nie, Michał Wiśniewski i Doda się nie liczą). Ludzi, którzy mogliby stanowić o sile intelektualnej tego kraju po prostu nie ma. Zostali - co zauważył Królik - sfrustrowani i niezdolni do jakiejkolwiek twórczej działalności, wykoślawieni wyniesioną z domu katolicką tresurą, mentalni kryptokaczyści. I to oni nadają ton debacie intelektualnej w Polsce. A ty się dziwisz, że w tym kraju nie może powstać normalna europejska lewica.

"Elity" polityczne to szambo nawet w krajach, gdzie specjalnie przygotowuje się kadry do rządzenia państwem na elitarnych uczelniach. W dodatku te elity II RP też zresztą były w jakimś stopniu z awansu, więc nic dziwnego, że przypominały do złudzenia kaczystów. Nie ma co tu dyskutować, bo w tym punkcie się zgadzamy.
-
2007/09/25 11:13:39
@s.h.

"MUNSZTUK? w życiu nie jeździłam na munsztuku i wolę, żeby mnie koń na wędzidle zabił, niż mu munsztuk zakładać "

No i bez sensu, bo to dla niego lepsze niż samo wędzidło. Lepsze np. dla jego stawów przednich, która są niesamowicie delikatne i narażone na kontuzje wskutek tego, że człowiek lokuje swoją masę jednak bardziej z przodu i z tyłu, i musi koniowi wytłumaczyć jak ma się poprzestawiać żeby ta masa się opierała bardziej na zadzie niż na tych cieniutkich kosteczkach z przodu.

"jednak zawsze na początku z młodym koniem się poszarpiesz"

Dążymy do minimalizacji szarpania. Szarpanie nie jest produktywne. Owszem, będą momenty szarpaniny. Ale jeżeli ona trwa ciągle i nasze ręce odczuwają to jak wizytę na siłowni, to znaczy że robimy to źle.

"nakłonienie konia do ignorowania tego, że jest silniejszy, wymaga czasu"

Koń na początku nie wie o co biega, nie wie że chcemy go zaprząc do holowania czyichś 90 kg na grzbiecie, i nie stawia się. Idzie o to, żeby skłonić go do pracy tak żeby on się nie połapał, że to praca ;-) ujeżdżony koń zacznie nam pokazywać to co umie bez jeźdźca, np. kiedy się podnieci tym że przyjechał wóz z sianem.

" - trzeba koniowi uświadomić, że pozycja, którą mu sugerujemy jest tak naprawdę wygodniejsza dla niego - nie wymaga to szarpania, ale nieustannego miętoszenia owszem"

Być może za szybko zaczynasz siadać na niego. Zaczyna się od pracy w ręku, gdzie szarpania nie ma -- bo koń nie jest obciążony i jedyne o co musimy się martwić to żeby mu się nie nudziło. Wtedy go się uczy jak reagować na wędziło, reakcji na łydki, trzymania głowy -- tego co Fillis nazywa "zbieraniem konia". Potem jak się siądzie, to ma się już z czym pracować, co pozwala uniknąć szarpania. Oczywiście mogą być walki, bo np. konisko po sezonie zimowym się rozleniwiło. Ale to jest incydentalne, i raczej nie doprowadzi nam do rozrostu mięśni. Mi w każdym razie nie rosły, poza łydkami.

"zresztą zawsze koń może jednak sobie o tym przypomnieć i postanowić, że pobawi się z jeźdźcem w "trzymaj moją głowę, bo mi się nie chce""

Próba rozwiązania tego problemu za pomocą wodzy jest brain-damaged. Ciągnięcie go wodzami tylko zwiększy jego upór. To się rozwiązuje pójściem naprzód, czyli łydkami. Znowu się odwołam do Fillisa -- jego mottem było "En avant!". I słusznie.
-
2007/09/25 11:15:50
@k.h.

"Read my fingers: chodziło mi o elity I-N-T-E-L-E-K-T-U-A-L-N-E, nie polityczne."

Częścią tych elit intelektualnych byli endecy.

"Zostali - co zauważył Królik - sfrustrowani i niezdolni do jakiejkolwiek twórczej działalności, wykoślawieni wyniesioną z domu katolicką tresurą, mentalni kryptokaczyści."

Hej, ja nie pisałem że są "niezdolni do jakiejkolwiek twórczej działalności", tylko że bycie np. twórczymi fizykami nie przeszkadza im w byciu kaczystami. Co IMHO stanowi świadectwo jak kaczyzm jest głęboko w Polsce zakorzeniony.
-
2007/09/25 11:38:37
@królik
"Częścią tych elit intelektualnych byli endecy."

Byli. Tylko, że było to w czasach, gdy idea "narodu" święciła w całej Europie swe największe triumfy, więc nie ma się co dziwić. Poza tym, pamiętając o wszystkich chorych pomysłach endeków, należy też pamiętać, że ruch ten wydał w okresie międzywojenny ludzi tego kalibru, co Władysław Grabski. A dzisiaj mamy co najwyżej Macieja Giertycha, profesora od smoków wawelskich.


"Hej, ja nie pisałem że są "niezdolni do jakiejkolwiek twórczej działalności", tylko że bycie np. twórczymi fizykami nie przeszkadza im w byciu kaczystami"

"Niezdolni do twórczej działalności" dotyczyło w większym stopniu twórców kultury, niż ludzi nauki, ale ok - gdzie są zatem owoce twórczej pracy tych fizyków?
-
wo
2007/09/25 11:50:53
@br
"Ale ja kiedyś jeździłem praktycznie codziennie, i nie obserwowałem u siebie szczególnego rozrostu mięśni, poza łydkami."

Ale ja nie mówię, że robisz z siebie karka, po prostu budujesz mięśnie normalnie zanikające.

"Nie musisz. A nawet nie powinieneś. Ten półsiad to jakaś patologia jeżeli ktoś nie jedzie na rajd albo akurat nie skacze przez płot. "

Moja instruktorka mówi, że należy zrobić półsiad przy każdej przeszkodzie typu gałęź w poprzek. Gdy się jeździ po nadwiślańskich błoniach, zdarza się to dość często.

"A grzbietowych się używa do trzymania prostej postawy, czyż nie?"

Nie! To znaczy, nie wszystkich. Dlatego człowiek, który _tylko_ chodzi i siedzi, w końcu osłabi sobie mięśnie i doprowadzi do dyskopatii. Mój ortopeda mówi mi - może tylko mnie tak pocieszając - że ma dwa rodzaje pacjentów. Ludzi, którzy świrowali w okolicznościach sportowo-rekreacyjnych: wypieprzyli się na nartach, rolkach, murawie boiska, quadzie, koniu, rowerze, motocyklu itd. I ludzi, którzy nigdy w życiu nic z tych rzeczy, całe życie tylko dostojnie chodzili i około pięćdziesiątki jednym potknięciem rozpirzyli sobie osłabioną kończynę w drobiazgi.

"Ogólnie, to wyluzuj. Przecież ludzie kiedyś potrafili jeździć cały dzień konno. Gdyby sie ciągle musieli napinać, to by to było strasznie męczące."

I właśnie dlatego mieli mniej chorób cywilizacyjnych typu dyskopatia.
-
2007/09/25 12:06:13
@k.h.

"gdzie są zatem owoce twórczej pracy tych fizyków?"

Physical Review A
Physical Review D
Journal of Physics A
Journal of Mathematical Physics
Reports on Mathematical Physics
itd.

Być może nawet jakiś kaczysta by się znalazł co publikował w Nature albo Science, nie wykluczam. Ja rozmawiałem ze zdolnym facetem od OTW i kwantowej grawitacji, który współpracuje jak równy z równym z wielkimi sławami w tej dziedzinie, który mi powtarzał z przekonaniem te bzdury o Michniku i "Wyborczej" jakimi brendzlują się prawicowe media (nie jakiś zupełny hardcore w rodzaju "Michnik zgwałcił właścicielkę biura turystycznego", ale jednak). No i weź mi to logicznie wytłumacz.

@wo

"po prostu budujesz mięśnie normalnie zanikające."

To może one są na tyle małe, że nie zauważyłem.

"Moja instruktorka mówi, że należy zrobić półsiad przy każdej przeszkodzie typu gałęź w poprzek."

To chyba tylko po to, żeby tyłek oszczędzić. IMHO wtedy Twój środek ciężkości przesuwa się trochę do przodu, co nie jest najlepszym pomysłem z punktu widzenia konia.

"I właśnie dlatego mieli mniej chorób cywilizacyjnych typu dyskopatia."

No, nie tylko dlatego. Za to kowboje mieli krzywe nogi ;-)

Ale mi chodziło o to, że prawidłowo jeżdżąc, właśnie powinien człowiek napinać tylko to co musi, i być jak najbardziej rozluźniony. To jest też kwestia tego jak koń Ciebie odbiera.
-
2007/09/25 12:08:41
@wo: "Trochę nie rozumiem analogii"

może nie pamiętasz, ale nazwę "Bolanda" ostatnio odmieniałeś przez wszystkie przypadki bo odkryłeś stronę www polskiej placówki dyplomatycznej w jakimś arabskim kraju. Ta strona miała coś nie tak po angielsku i to Cię pobudziło do piętrowych wyzwisk.
Czesi strasznie nieudolnie aspirują do sukcesu Polski, czy jak - wolisz Bolandy - i Ukrainy. Tylko testowałem, czy śmieszne teksty po "angielsku" bulwersują Cię tak samo w obu przypadkach.
-
2007/09/25 12:18:19
@królik
"No i weź mi to logicznie wytłumacz."

Może tak: wybitnie ścisły typ inteligencji, odznaczający się dość często upośledzeniem zdolności do pojmowania zjawisk społecznych i politycznych. Do tego pewnie wnioskowanie w warunkach niedostatecznej informacji, bo taki fizyk jest, jak się domyślam, pochłonięty bez reszty swoją kwantową grawitacją i nie ma czasu na poznawanie różnych punktów widzenia, więc dotrzeć do niego może tylko to co wszechobecne - a wszechobecna jest kaczystowska propaganda niestety.
-
2007/09/25 12:27:52
@bloody_rabbi

-> munsztuk

konia da się dobrze ustawić na samym wędzidle, właśnie odpowiednim dosiadem i nieustannym miętoszeniem wodzy - nie ciągnięciem i szarpaniem, o które mnie ciągle posądzasz - nie trzeba go łamać żeby podstawił zad

->za wcześnie wsiadasz, praca w ręku

żadna praca w ręku nie sprawi, że posadzenie na grzbiecie 50 czy 90 kg człowieka koń przyjmie ze stoickim spokojem
poza tym, poza ujeżdżaniem nowego konia, może się zdarzyć tak, że kupujesz konia, który wcześniej był w wojsku i na akademii rolniczej i jest dużo trudniej nauczyć go zaufania do jeźdźca i mimo najszczerszych chęci noszenia go na rękach, czasem zdarza się walka
zdarzają się też konie narnormalniej w świecie psychiczne - powodzenia życzę bez silnej wodzy

-> mądre nazwiska

ja się nie uczyłam jeździć z książek, tylko od szkockich trenerów i matki, która przejeździła pół życia, więc nie znam nazwisk

-> łyda i do przodu

owszem, ale jeśli koń się uprze i będzie trzymał głowę w dół i napierał na wędzidło z całej siły, to można albo tę głowę trzymać i w tym czasie przekonywać go do łydki, albo zrobić mu bardzo głupi żart, puścić i pozwolić mu polecieć na łeb na szyję
kiedyś stoczyłam taką dwudziestominutową walkę w galopie z moją kruszyną, która właśnie postanowiła cały ciężar przekazać mi
mimo mocnego dosiadu i stosowania wszystkich znanych mi środków, skończyło się na dwóch dniach w łóżku, bo nie mogłam ruszać rękami i szlag trafił mój kręgosłup

@wo
-> półsiad

ja byłam uczona, że w terenie galop zawsze w półsiadzie
faktycznie, kłusem w półsiadzie nie jeżdżę, no bo po co?
wiadomo, że są sytuacje, które półsiadu wymagają i zdarzają się one głównie w terenie, na czworoboku zaś nigdy - whatever, bo od czworoboku trzymam się z dala
-
2007/09/25 12:29:43
@br
"To chyba tylko po to, żeby tyłek oszczędzić."

jasne, bo jak podskakujesz waląc dupskiem w grzbiet konia to to boli tylko ciebie
-
2007/09/25 12:29:48
@leniuch102
"Czesi strasznie nieudolnie aspirują do sukcesu Polski, czy jak - wolisz Bolandy - i Ukrainy."

I to zapewne ta nieudolność sprawia, że pierwsze słowa polaken przekraczających granicę u mnie na wiosce brzmią zawsze "o kurwa, jak tu czysto". ROTFL
-
2007/09/25 12:43:08
@mmm: ""o kurwa, jak tu czysto". ROTFL"

Czesi są wporzo, ale ich start do Olimpiady 2016 z taką angielszczyzną kiepsko widzę.
-
2007/09/25 12:50:45
@leniuch: niezły ROTFL. Po pierwsze, skąd wiesz z góry, że nieudolnie. Po drugie, sukces to będzie, jak zbudujemy te stadiony - na razie patrząc jak się do tego zabieramy, są poważne wątpliwości. Po trzecie, porównaj sobie _istniejącą_ infrastrukturę sportową w Pradze i Warszawie. Dla mnie to, że w stolicy dużego europejskiego kraju nie ma ani porządnego stadionu, ani porządnej hali widowiskowo-sportowej, to jest powód do wstydu o wiele większy niż Jarosław Kaczyński, Roman Giertych czy nawet autostrada A1.
-
2007/09/25 12:53:10
Ja tam o stadiony nie daję faka, bo sport mnie kompletnie nie interesuje i nie dotyczy. Natomiast autostrady i wyczyny Kaczyńskiego i Giertycha owszem.
-
2007/09/25 12:54:25
@ausir

ale tu nie chodzi o sport, tylko o hajs ;)
-
2007/09/25 12:54:47
@leniuch: widziałeś na dole strony dopisek "translated by robot"? I czy ta strona ma jakikolwiek _oficjalny_ status?

A Praga jest znacznie bardziej kosmopolityczna niż jakiekolwiek polskie miasto. I po angielsku dogadasz się w większości sklepów, a nawet z konduktorem w pociągu.
-
2007/09/25 13:09:16
O koncert takich The Police też nie dajesz faka? (U nas mają być w przyszłym roku w Chorzowie. Znów zyskam na zacofaniu Warszawy :).

Mniejsza z tym, sport to jest jeden z elementów _kultury_ i tak jest traktowany w świecie na zachód od Odry i na południe od Sudetów. To tylko w Bolandzie, kraju zacofanym cywilizacyjnie, normalne jest, że dziennikarz zajmujący się kulturą masową sportu nie lubi, na sporcie się nie zna i to ostentacyjnie podkreśla.
-
2007/09/25 13:15:50
Różnych rzeczy się tu spodziewałem, ale dyskusja o jeździe konnej mnie zaskoczyła. Czy WO jeździsz konno, bo chcesz być jak Pandora?

@polscy fizycy

No bez jaj, mamy jednak sporo osiągnięć na tym polu, publikacje w liczących się czasopismach, Dietl jest światową gwiazdą, z wieloma innymi profesorami ludzie na świecie się liczą. Oczywiście brak kasy utrudnia spektakularne sukcesy, zwłaszcza eksperymentalne, ale w teorii się raczej trzymamy nieźle.
-
2007/09/25 13:27:09
@air: "widziałeś na dole strony dopisek "translated by robot"?"

nie zauważyłem, ale tak podejrzewałem. BTW "robot" - jedyne naprawdę ważne słowiańskie słowo we współczesnej technice, courtesy of Karel Čapek .
To chyba żadna poważna strona, ale dość już znana i obśmiewana w interku, dzięki tym rekordom translatorskim właśnie.
Wiesz, przyznanie Euro 2012 to sukces, który już jest i którego Czesi nie przeskoczą ot tak.
Co do Pragi, to miałem tam zabawną rozmowę z bileterem obserwatorium na wzgórzu Petrin. Miał pretensję, że on nie uczył się polskiego, a wszystko rozumie, ja zaś nie rozumiem jego czeszczyzny, widać złośliwy jestem, bo Polak :-).
-
2007/09/25 13:31:11
@praga

Byłem w ten weekend w Pradze i zastanawiam się, czy Czesi nas nie lubią i za co, bo różne napisy informacyjne podają w 8 językach, ale nie po Polsku, a na brak Polaków zdecydowanie narzekać nie mogą.
-
2007/09/25 13:48:06
>Wiesz, przyznanie Euro 2012 to sukces, który już jest i którego Czesi nie przeskoczą ot tak.

Sukcesem nie jest _przyznanie_, ale _zorganizowanie_. Na razie wykazaliśmy się marketingiem (i tak naprawdę bardziej Ukraińcy niż my), schody się dopiero zaczynają.

Co do czeszczyzny, jako wychowany na transmisjach sportowych w czeskiej telewizji nie miałem problemu z rozumieniem języka i bardzo mnie kiedyś śmieszyli Czesi spotykani w rumuńskich górach (jest ich tam pełno), którzy udawali, że nie rozumieją po polsku i chcieli rozmawiać po angielsku. Jak ostatnio byłem w Pradze, sam przeważnie rozmawiałem po angielsku :).

@wojtekrr: myślę, że przesadzasz.
-
2007/09/25 13:49:00
@airborell

Na koncertach też nie bywam.
-
2007/09/25 13:50:53
@leniuch

"Wiesz, przyznanie Euro 2012 to sukces, który już jest i którego Czesi nie przeskoczą ot tak. "

Za to odebranie Euro 2012 to będzie kompromitacja, której też Czesi tak łatwo nie przeskoczą. :)
-
2007/09/25 13:59:09
@airborell

"myślę, że przesadzasz"

Ale w jakim sensie? Brak napisów po polsku jest faktem, podczas gdy napisy są po francusku, węgiersku czy hiszpańsku. A Polaków jest raczej więcej.
-
2007/09/25 14:07:12
@Na koncertach też nie bywam.

Bo z tego co pamiętam w ogóle nie słuchasz muzyki? V-K pewnie byś nie zdał.
-
2007/09/25 14:18:04
@V-K pewnie byś nie zdał

Kurde, ciekawe, czy Kaczyński by zdał (ja mam coś gorzej niż ten przysłowiowy zboczeniec, wszystko mi się ostatnio z Kaczyńskim kojarzy).
-
2007/09/25 14:21:54
@mrwisniewski

Czasem słucham, ale jakoś rzadziej odczuwam taką potrzebę niż większość ludzi.
-
2007/09/25 14:22:25
@wojtekrr: może Czesi uważają, że Polacy generalnie rozumieją po czesku. W trakcie swojego pobytu w Pradze nawet _nie zauważyłem_, że nie ma napisów po polsku, co znaczy, że nie jest to jakaś potworna niedogodność.

Poza tym to się zmienia. Na Słowacji kiedyś były napisy tylko po węgiersku i niemiecku. Teraz są przeważnie po angielsku, niemiecku i polsku.
-
2007/09/25 15:59:25
@airborell

"może Czesi uważają, że Polacy generalnie rozumieją po czesku. W trakcie swojego pobytu w Pradze nawet _nie zauważyłem_, że nie ma napisów po polsku, co znaczy, że nie jest to jakaś potworna niedogodność."

Też tak pomyślałem, ale czy np. Włoch po hiszpańsku nie zrozumie? I jednak rzuca się to w oczy.
-
2007/09/25 16:11:14
Więc pewnie to relikt przeszłości jest. Nie nadinterpretowałbym w każdym razie.
-
wo
2007/09/25 17:31:20
@leniuch
”może nie pamiętasz, ale nazwę "Bolanda" ostatnio odmieniałeś przez wszystkie przypadki bo odkryłeś stronę www polskiej placówki dyplomatycznej w jakimś arabskim kraju.”

Odkryłem ją przy okazji, już po wpisaniu ”Bolanda” do gugla. Nawiasem mówiąc, ktoś z MSZ czyta mojego bloga, bo dość szybko to poprawili :-). Ale kpiące określenie nawiązuje po prostu do ogólnego Polnische Wirtschaft, czyli tego co się rzuca w oczy po przekroczeniu granicy. Sukces odniesiony przez mroczne oligarchiczne układy to rzecz miła, ale martwię się o potworną kompromitację, jaka nastąpi po odebraniu nam tej organizacji. A kaczyści, jak może zauważyleś, wolą by autostrady w ogóle nie powstały niż by ktoś na nich broń Boże zarobił.
-
wo
2007/09/25 17:32:54
@wojtekr
'Byłem w ten weekend w Pradze i zastanawiam się, czy Czesi nas nie lubią i za co, bo różne napisy informacyjne podają w 8 językach, ale nie po Polsku, a na brak Polaków zdecydowanie narzekać nie mogą.'

To prawda i mnie to też wkurza - w przygranicznych górskich miejscowościach Czech i Słowacji większość turystów to już Polacy, a menu w knajpie po polsku czy interfejs bankomatu po polsku to ciągle rzadkość. Nie żebym nie rozumiał ichniego języka, ale kurna jako turysta chciałbym być uprzejmiej traktowany.
-
2007/09/25 19:08:50
@wo
"Nie żebym nie rozumiał ichniego języka, ale kurna jako turysta chciałbym być uprzejmiej traktowany."

Nie bierz tego osobiście do siebie, ale jak z perspektywy prawie-mestnego patrzę na wyczyny Polaków w Czechach, jak słucham co mówią, jak traktują Czechów i wszystko co czeskie, to często mam wrażenie, że są traktowani aż za uprzejmie. W wioskach w odległości paru kilometrów od granicy, gdzie polaken stanowią przytłaczającą większość, praktycznie wszędzie dostaniesz menu po polsku, możesz zapłacić złotówkami a nawet masz asortyment towarów specjalnie dla Ciebie ze spirytusem na czele :-P A w takiej Pradze? No cóż, jakoś specjalnie się nie dziwię, że nie rozpieszcza się nieokrzesanych gburów, nadużywających alkoholu, wrzeszczących w knajpie, używających przekleństw w miejscach publicznych, okazujących miejscowym mieszaninę pobłażania z pogardą, a do tego skąpych, wydających mało i nie zostawiających napiwków.

Czesi oczywiście też mają swoje za uszami, ale polaken sami sobie na swoją opinię zapracowali. Jest jakiś kraj, w którym mają dobrą? W którym na dźwięk polskiej mowy kelnerowi/sprzedawcy/taksówkarzowi poszerza się uśmiech?
-
2007/09/25 19:10:53
@Papcio Chmiel

przeczytałem ze 2 czy 3 części i było OK, chociaż bez fajerwerków jakichś. co do samego autora, to już jak szczylem byłem jego pseudonim wydawał mi się nad wyraz kompromitujący - coś jak Wujek Oślizgły Gruczoł czy coś w ten deseń.
-
2007/09/25 19:25:22
@3M

"nieokrzesanych gburów, nadużywających alkoholu, wrzeszczących w knajpie, używających przekleństw w miejscach publicznych"

I dlatego nie ma menu po angielsku?
-
2007/09/25 19:43:18
@wo: tam było też o wydawaniu mało :).

-
2007/09/25 20:02:52
@wojtekrr
A nie ma?
-
2007/09/25 20:06:42
@wojtekrr
Czekaj, Ty pijesz do "angoli w Krakowie"? Jak tak, to dobre porównanie. Polacy mają w Czechach taką markę jak angole w Krakowie już teraz, a jeszcze bardziej za parę lat. Tyle, że pracowali na nią trochę dłużej, to i się wryło w podświadomość głębiej. I z tego co widuję - nadal pracują, choć na szczęście ceny się trochę wyrównały i przestaje się opłacać jeździć do Czech w celach czysto alkoholowych.
-
2007/09/25 21:14:43
@sh, wo, br
No świetnie z tymi lejcami i tak dalej, ale koń ma, jak wiadomo, dwa końce. I z tego drugiego wylatuje łajno. Odkąd niedaleko mnie zainstalowała się taka objazdowa obsrywalnia (reklamująca się jako "szkółka jeździecka"), to koniarze spadli u mnie na dno nomen-omen szitlisty, wypierając stamtąd psiarzy. Psy przynajmniej nie capią na kilometr i nie zostawiają zwałów gówna na środku każdej ścieżki w promieniu pięciu kilometrów.
-
2007/09/25 22:09:41
@Jazda konna

Ja korzystam z kursu on-line: 42.pl/u/uIp
-
2007/09/25 22:43:02
@jazda konna

"munsztuk niepotrzebny"

Był taki facet Monty Roberts, który uczył konie i bez wędzidła. Ale on był jeden na świecie, i nie wiem jak te konie były zebrane i jak podstawiały zad.

Tak samo nie wiem jak są zebrane i jak podstawiają zad konie ujeżdżane bez munsztuka. Ale podejrzewam, i mam ku temu solidne podstawy, że gorzej niż te które uczyli ludzie mądrzejsi. Bo mądry człowiek nie ma głowie równości "munsztuk = łamanie konia". On jest ZUPEŁNIE DO CZEGO INNEGO. Właśnie ujeżdżanie bez munsztuka prędzej doprowadzi do takich sytuacji jak siłowanie się z koniem.

"mnie uczyli Szkoci i matka"

Mnie też uczyła matka, która ujeździła parę koni, a jej uczył facet który był rotmistrzem kawalerii przedwojennej. I dla obojga nich nazwisko Fillisa coś znaczyło. Jeżeli komuś kto się zajmuje ujeżdżeniem to nazwisko nic nie mówi... no cóż.

"poza tym, poza ujeżdżaniem nowego konia, może się zdarzyć tak, że kupujesz konia, który wcześniej był w wojsku i na akademii rolniczej i jest dużo trudniej nauczyć go zaufania do jeźdźca i mimo najszczerszych chęci noszenia go na rękach, czasem zdarza się walka "

Wiem, ja te walki toczylem i wygrywałem z naszą ś.p. kobyłką. Przez napęd do przodu, nie siłowanie się wodzami.

"jasne, bo jak podskakujesz waląc dupskiem w grzbiet konia to to boli tylko ciebie"

Jeżeli ktoś ma dobry dosiad, to nie wali konia dupskiem po nerach.

"owszem, ale jeśli koń się uprze i będzie trzymał głowę w dół i napierał na wędzidło z całej siły, to można albo tę głowę trzymać i w tym czasie przekonywać go do łydki, albo zrobić mu bardzo głupi żart, puścić i pozwolić mu polecieć na łeb na szyję "

Który się może skończyć kontuzją KONIA. Sorry, zamiast szarpać go za pysk lepiej nawet go trzepnąć szpicrutą. Lepiej dla niego.

Co do walk: najlepszą strategią na wygranie walki z koniem jest dopuszczenie do walki tylko wtedy, kiedy wie się że ją się wygra. Inaczej mówiąc, nie żądać od konia czegoś czego on nie jest gotowy zrobić. Konie na ogół wtedy brykają, kiedy po prostu nie wiedzą co od nich chcemy i jak to zrobić. Dlatego ważna jest praca w ręku. A do siadania przyzwyczaja się go jednocześnie, tylko że w ręku robi się ambitniejsze rzeczy, a siadać po prostu siada się na niego żeby go przyzwyczaić do ciężaru. Można to zrobić nawet w kantarze tylko. Owszem, czasami ktoś kto trzyma się wysili.

"Moja instruktorka mówi, że należy zrobić półsiad przy każdej przeszkodzie typu gałęź w poprzek."

Przesadza. Przed gałęzią nic nie musisz robić, półsiad, który przesuwa Twój środek ciężkości naprzód, tylko zwiększy prawdopodobieństwo że koń się potknie. Przed gałęzią powinieneś po prostu dać koniowi trochę luzu, żeby sam sobie wybrał jak przez nią przejść.

Półsiad przed przeszkodą robi się kiedy koń musi skoczyć przez nią, w faze kiedy odbija się od ziemi, żeby mu odciążyć przednie kończyny. Z tego samego powodu należy zakończyć półsiad zanim on walnie tymi kończynami o ziemię w fazie lądowania. Chodzi po prostu o ochronę delikatnych stawów końskich. Oczywiście najlepiej jest dla tych stawów, jak przeszkodę objedziesz.

Podejrzewam, że Tobie po prostu sprzedała uproszczoną wersję.

Aha, dla wszystkich którzy jeżdzą po "nadwiślańskich błoniach" (choć pewnie wam to i tak mówili) -- ZAWSZE PATRZCIE CZY NIE MA SZKIEŁ NA ZIEMI. CAŁY CZAS.

Ja mam w ogóle swoje prywatne zdanie na temat "szkółek jeździeckich" - te które widziałem oceniam negatywnie. W imię zarobku eksploatują te konie. Znałem faceta, który jak mu koń brykał, to po prostu go głodził.



Podsumowując flejma: owszem, w trakcie jazdy/ujeżdżania czasami napina się mięśnie. Ale ja napinałem je częściej wywożąc gnój ze stajni albo przerzucając siano na strychu.
-
2007/09/25 22:44:05
@wojtekrr

Ty byłeś w tej Pradze służbowo?
-
2007/09/26 08:59:31
koniarze, jecie konine, czy macie irracjonalny opor?
-
2007/09/26 12:12:05
@br
"Który się może skończyć kontuzją KONIA."

wiem, dlatego pisałam ironicznie, przepraszam, że nie zaznaczyłam

"jeżeli komuś, kto się zajmuje ujeżdżeniem"

ja się nigdy nie zajmowałam ujeżdżeniem, a wszelkie nazwiska wplątywane w wydawane mi polecenia po prostu puszczałam mimo uszu, bo nic mnie one nie obchodziły

"Co do walk: najlepszą strategią na wygranie walki z koniem jest dopuszczenie do walki tylko wtedy, kiedy wie się że ją się wygra. Inaczej mówiąc, nie żądać od konia czegoś czego on nie jest gotowy zrobić."

a Ty cały czas o ujeżdżaniu młodych koni
sorry, ja nie czytam w myślach mojemu koniowi i nie mam pojęcia, kiedy ma zły dzień na tyle, by od momentu, w którym na nią wsiadam pokazywać mi, kto tu rządzi

"Jeżeli ktoś ma dobry dosiad, to nie wali konia dupskiem po nerach."

jak uczyłeś się jeździć to od razu miałeś dobry dosiad?
nie mówimy tylko o jeźdźcach "zawodowych"

"Tak samo nie wiem jak są zebrane i jak podstawiają zad konie ujeżdżane bez munsztuka."

miętoszenie, łydka, miętoszenie, biodra, miętoszenie

"Oczywiście najlepiej jest dla tych stawów, jak przeszkodę objedziesz."

powiedz to moim koniom, które uwielbiają skakać i robią to z dziką chęcią zarówno bez jeźdźca ("zobacz gdzie mam twój płot") jak i pod nim

podsumowując flejma: jeżeli chodzisz więcej niż inni, to też rozwijasz mięśnie
nie chodziło o napinanie, tylko o ROZWIJANIE
jazda konna to ruch i to ruch niestandardowy - trudno sobie nie rozwinąć mięśni przy tym - napinając, czy nie
oczywiście można wsiąść na konia, rozluźnić wszystkie mięśnie i zsunąć się z niego z gracją - ale po co?

@hooligan

jesz psy, czy masz irracjonalny opór taki sam jaki żywisz do myślenia najwyraźniej?
-
2007/09/26 12:23:05
@konie
nigdy nie czaiłem, co kogo kręci w użeraniu się z głupim bydlem
-
2007/09/26 12:36:41
opor do myslenia?
alez usiluje, usiluje i ni cholery nie rozumiem, co chcesz napisac.

przeciez mieso z konia bywa w sprzedazy. ludzi to jedza, w polsce tez.

ja - mimo ze nie jezdze konno - mam jakis opor przed jedzeniem koniny.
ciekaw jestem, czy obecni tu koniarze podzielaja ten opor.
-
2007/09/26 12:51:56
@hooligan

sorry, po prostu określenie oporu przed jedzeniem koniny jako "irracjonalnego" sprawiło, że pomyślałam, że należysz do hołoty, która koninę je
bo innego określenia na tych ludzi nie mam
-
2007/09/26 12:53:45
@3M

"Czekaj, Ty pijesz do "angoli w Krakowie""

Nie, ja pije do angoli w Pradze, gdzie mieli to samo, co w Krakowie jest teraz. Jak teraz byłem, to nie widziałem żadnych źle się zachowujących Polaków.

@bloody rabbit

"Ty byłeś w tej Pradze służbowo?"

Nie, czemu pytasz? Jakaś konferencja będzie w Pradze na początku października, mój kolega się wybiera.
-
2007/09/26 13:11:42
@należysz do hołoty, która koninę je

A jesz karpia?
-
2007/09/26 13:11:45
@suburban.housewife

"hołoty, która koninę je
bo innego określenia na tych ludzi nie mam"

Miło mi, tu hołota, co prawda chyba konia nie jadłem, ale bym się jakoś szczególnie nie wahał. I zdecydowanie popieram czescjacka. Pojeździć to se można na rowerze. Po co w to jakieś zwierze angażować.
-
2007/09/26 13:16:18
@że należysz do hołoty, która koninę je

ja jem! bardzo lubiliśmy na studiach z ziomkiem wkurzać wyfiokowane panieny, jedząc kabanosy z konia i mówiąc mmmm jakie pyszne. dużo bardziej mi żal świnek.
-
2007/09/26 14:38:38
Ja się zapisuję do hołoty. Banda hipokrytów.
-
2007/09/26 14:47:32
@wojtekrr
"Nie, ja pije do angoli w Pradze, gdzie mieli to samo, co w Krakowie jest teraz."

No tak, tyle że angielski to język międzynarodowy - angielskie menu zapewne przeczyta Rosjanin, Japończyk, Koreańczyk, facet z RPA. Z polskim to jakoś nie działa.

A Polacy "pracowali" na swoją opinię w Czechach dłużej, zostawiając przy tym mniej kasy.

"Jak teraz byłem, to nie widziałem żadnych źle się zachowujących Polaków."

Tak jak wspominałem - przebicie na alkoholu spadło dramatycznie. Pamiętam jak 9 lat temu za piwo w knajpie płaciło się 12 KC - około 1.5 PLN. Dzisiaj w tym samym miejscu kosztuje ok. 80 eurocentów, co pewnie wyniesie jakieś 3 PLN. To samo jedzenie. Skutek - mniej przyjeżdża turystów alkoholowych a więcej zwykłych. Ale opinię naprawić niestety nie tak łatwo jak popsuć.
-
2007/09/26 14:50:30
@mrwisniewski

nie jadam ryb raczej, zwłaszcza karpia, bo wali błotem

@hołota

życzę smacznego pieska i kotka

@wojtekrr
"po co w to jakieś zwierzę angażować"

cholera, nie wiem, może dla frajdy kontaktu i jakiegoś dialogu ze zwierzęciem, a nie z kupą żelastwa?
-
2007/09/26 15:04:22
@wife
"należysz do hołoty, która koninę je"

Wg muzułmanina jesteś hołotą, która je wieprzowinę. Zapewne spożywasz także wołowinę, więc jesteś również hołotą w oczach hinduisty. Dla ideowego wegetarianina jesteś już megahołotą i wrogiem wszystkich żwych stworzeń, bo w ogóle jesz mięso. Trzeba mieć naprawdę niezłego pierdolca, żeby do sprawy, kto jakie mięso jada, podchodzić w tak ideologiczny i emocjonalny sposób.

"życzę smacznego pieska i kotka"

Jeśli piesek byłby dobrze przyrządzony, to w sumie dlaczego nie? Ale różnica między zjedzeniem konia, a zjedzeniem kota jest taka, że mięso drapieżników jest generalnie niesmaczne i nieatrakcyjne kulinarnie. Natomiast nie widzę większej różnicy między zjedzeniem konia a zjedzeniem, dajmy na to, krowy.
-
2007/09/26 15:13:58
@s.h

"frajdy kontaktu i jakiegoś dialogu ze zwierzęciem"

Tzn. kto ma tę frajdę? Bo koń to musi zapieprzać z kilkudziesięcioma kilogramami na plecach i jeszcze go szarpią, żeby skręcał. Nie lepiej sobie kota kupić?

@3M

"Ale opinię naprawić niestety nie tak łatwo jak popsuć."

Też właśnie mi się wydawało, że oni po prostu coś do nas mają. To airborell mnie jakoś z tego tropu zbijał.
-
2007/09/26 15:30:03
@k.h
"Trzeba mieć naprawdę niezłego pierdolca, żeby do sprawy, kto jakie mięso jada, podchodzić w tak ideologiczny i emocjonalny sposób."

powiedz to tym, którzy ciskają się na kanibalizm
a, i wiesz gdzie mam muzułmanów i hinduistów, a zwłaszcza pojebanych wegetarian, razem z ich opiniami? dokładnie tam, gdzie Ty możesz mieć moją osobistą opinię, której nikomu nie narzucam - i tam też będę miała to, gdzie masz moją opinię

@wojtekrr
"Tzn. kto ma tę frajdę? Bo koń to musi zapieprzać z kilkudziesięcioma kilogramami na plecach i jeszcze go szarpią, żeby skręcał."

pierwsze słyszę, żeby konia się skręcało szarpaniem za cokolwiek, ale spoko, pozwolisz, że nie będę próbować
zapewniam cię, że są konie, które lubią chodzić pod siodłem i jest to dla nich pewien rodzaj zabawy
-
2007/09/26 15:32:42
@s.h.

"a wszelkie nazwiska wplątywane w wydawane mi polecenia po prostu puszczałam mimo uszu, bo nic mnie one nie obchodziły "

A szkoda, z lektury jego książki można się wiele nauczyć, nawet jak się nie chce ujeżdżać koni.

"jak uczyłeś się jeździć to od razu miałeś dobry dosiad?"

O jezu, to wam kazali używać półsiadu *od samego początku*?? Bez sensu.

"miętoszenie, łydka, miętoszenie, biodra, miętoszenie "

No właśnie munsztuk pozwala na delikatniejszą grę z pyskiem niż "miętoszenie". Ideałem jest jak najdelikatniejszy kontakt z pyskiem, i to IMHO jest nie do osiągnięcia samym wędzidłem.

Wędzidło działa bardziej do góry, munsztuk bardziej w dół. Mając *oba* instrumenty w dłoni, można wysyłać bardzo delikatne sygnały a i tak zakomunikować koniowi czego się od niego chce. Samo wędzidło tego nie da.

@wojtekrr

"Tzn. kto ma tę frajdę?"

Nie uwierzysz, ale ujeżdżony koń lubi pokazywać co umie.
-
2007/09/26 15:40:42
@czescjacek
"bardzo lubiliśmy na studiach z ziomkiem wkurzać wyfiokowane panieny, jedząc kabanosy z konia i mówiąc mmmm jakie pyszne"

i co, czuliście się przez to fajniejsi? po co pytam - na pewno tak, skoro do tej pory się tym chwalisz
gratuluję, dokładnie tak robił pewien znany mi socjopata
aż boję się pomyśleć co to jest w twoim mniemaniu "wyfiokowana paniena"
-
2007/09/26 15:41:52
@bloody rabbit

"Nie uwierzysz, ale ujeżdżony koń lubi pokazywać co umie."

Co mam nie uwierzyć, w lody za piwo uwierzyłem ;-).

A ujeżdżenie polega na czym? I ile w tym przyjemności dla konia? Nie żeby mnie to jakoś ruszało, ale łączenie miłości do zwierząt z jazdą konną mi lekko pachnie hipokryzją.

@s.h

"pierwsze słyszę, żeby konia się skręcało szarpaniem za cokolwiek"

A te wodze to do czego służą? Czy teraz się z końmi porozumiewa telepatycznie?
-
2007/09/26 15:52:32
@wojtekrr

"A ujeżdżenie polega na czym?"

Na wielu rzeczach:
1. wytrenowaniu go tak, żeby miał lepszą formę fizyczną (ujeżdżony koń ma np. lepiej rozwinięte mięśnie zadu) i lepiej był przygotowany do noszenia tych 80kg na grzbiecie
2. nauczeniu go różnych rzeczy które robi na komendę
3. nawiązaniu z nim kontaktu emocjonalnego - zaczynasz wyczuwać jego nastroje, a on twoje.

"I ile w tym przyjemności dla konia?"

No jasne że praca nie jest przyjemna, ale kon musi zarobić na swoje utrzymanie ;-)

Ale serio, to ja widziałem jak koń którego coś podnieciło zaczął robić te same figury ujeżdżeniowe które robił pod jeźdźcem.
-
2007/09/26 15:56:37
@wojtekrr

"A te wodze to do czego służą?"

Do wskazywania koniowi co ma zrobić. Koń skręca pod jeźdźcem nie dlatego, że jeździec go ciągnie w tę stronę -- w końcu koń jest silniejszy i jak się uprze, to zrobi co chce -- tylko dlatego że jeździec mu wysyła umówiony wcześniej sygnał "skręć w lewo". *Częścią* tego sygnału jest nieznaczne skrócenie jednej wodzy i uniesienie drugiej do góry. Przede wszystkim, skręcasz konia zmieniając równowagę (przysiadając do środka) i przesuwając zewnętrzną łydkę do tyłu. Koń w trakcie ujeżdżenia jest uczony co to znaczy.
-
2007/09/26 15:56:55
@wojtekrr
"A te wodze to do czego służą? Czy teraz się z końmi porozumiewa telepatycznie?"

do ustawiania konia
skręca się całym ciałem
-
2007/09/26 15:57:13
PS. A jak niewidomy mówi że kocha swojego psa-przewodnika, to też mu zarzucasz hipokryzję?
-
2007/09/26 15:58:05
@wojtekrr

jak zaczniesz konia szarpać jedną wodzą w kierunku, w którym chcesz skręcić, to on conajwyżej wykręci głowę i pójdzie w przeciwnym
-
wo
2007/09/26 16:42:21
@sh
"cholera, nie wiem, może dla frajdy kontaktu i jakiegoś dialogu ze zwierzęciem, a nie z kupą żelastwa?"

Mam jakieś tam porównanie z samochodem i quad-bikiem i naprawdę na serio bym powiedział, że koń to najlepszy znany ludzkości pojazd terenowy. Trudno sobie wyobrazić trasę przejezdną dla samochodu a nieprzejezdną dla konia (jeśli wyeliminujemy oczywiście np. celowe straszenie konia nagłym hałłasem itd). A bardzo łatwo trasę przejezdną dla konia a nieprzejezdną dla najlepszego nawet 4x4.

@wojtekr
"I ile w tym przyjemności dla konia? "

Dużo. Konie lubią jeździć.
-
2007/09/26 17:14:24
@wo

"koń to najlepszy znany ludzkości pojazd terenowy"

No, w górach to ponoć muły są lepsze.

"Trudno sobie wyobrazić trasę przejezdną dla samochodu a nieprzejezdną dla konia"

Dla koni niebezpieczny jest lód.
-
2007/09/26 18:17:45
@wojtekrr
"Tzn. kto ma tę frajdę?"

ja raczej frajdy dla jeźdźca też nie widzę. ciągle tylko kombinowanie, jak by tu tego zwierza poniżyć, chwili spokoju nie ma.

@wife
"a, i wiesz gdzie mam muzułmanów i hinduistów, a zwłaszcza pojebanych wegetarian, razem z ich opiniami? dokładnie tam, gdzie Ty możesz mieć moją osobistą opinię, której nikomu nie narzucam - i tam też będę miała to, gdzie masz moją opinię "

emo mode on ;)

"są konie, które lubią chodzić pod siodłem i jest to dla nich pewien rodzaj zabawy"

a murzyny lubiły jak im się mówiło co majo robić. a kobity dalej lubio jak im sie każe gary myć.

"i co, czuliście się przez to fajniejsi?"

chichraliśmy jak dzieci słysząc te piski zbrzydzenia i oburzenia wydawane znad kanapki z szynką. ale żeby tak od razu fajniejsi, to nie.

"dokładnie tak robił pewien znany mi socjopata"

a hitler też lubił koniki

"co to jest w twoim mniemaniu "wyfiokowana paniena""

w tym wypadku: taka która na wieść że ma w zasięgu wzroku mięso z konia woła "ach och mięso z konia! aj! oj!" myślałem zresztą że na gruncie pogardy dla innych dojdziemy do porozumienia ;)
-
2007/09/26 18:51:53
Ja się czuję fajniejszy zawsze, kiedy udaje mi się obnażyć czyjąś hipokryzję. Obojętnie czyją - katola, narodowca, zwolennika podatku liniowego albo fanatyka nieparzystokopytnych.
-
2007/09/26 18:52:05
@czescjacek

"ja raczej frajdy dla jeźdźca też nie widzę. ciągle tylko kombinowanie, jak by tu tego zwierza poniżyć, chwili spokoju nie ma. "

No tak, najlepiej krytykować coś o czym się nie ma bladego pojęcia.

"a murzyny lubiły jak im się mówiło co majo robić. a kobity dalej lubio jak im sie każe gary myć."

A niektórzy to nawet konia od człowieka nie odróżnią.
-
2007/09/26 19:02:48
nie spodziewalem sie, ze tutaj tyle amatorow mania konia pod soba, a takze mania konia w sobie.
a czy jest tu ktos, kto lubi konie w obu znaczeniach?
znaczy jezdziec, ktory z przyjemnoscia po wycieczce konsumuje befsztyk (parowki,...) z koniny?
-
2007/09/26 19:09:44
@bloody
ej, to wife się miała na bejta złapać :)
-
wo
2007/09/26 20:20:25
@br
"Dla koni niebezpieczny jest lód."

A dla pojazdu kołowego to niby nie? W obu wypadkach można najwyżej kombinować kolcami w ogumieniu/podkowach.
-
2007/09/26 20:36:29
Gospodarz się przyznaje, że ma słabość do pań odzianych w "stare blachy" (ta zbitka to też lemologizm). Gdzie indziej zauważył, to "wina" tego co nam wpadnie przed oczy na etapie dorastania, więc u mnie to raczej nie jest żadna tam pani Lawless tylko raczej jakaś clothless i do tego na koniu (bez żadnego kiełzna czy siodła). Tak jakoś mi się Podkowiński nałożył na film pt. "Widziadło" Marka Nowickiego z całą galerią zachwycających aktorek.
-
2007/09/26 21:04:46
@ej, to wife się miała na bejta złapać :)

No dajże pan spokój, strollować s-w jest łatwiej niż, hmm, linuksiarza.
-
2007/09/26 21:49:38
@mrw
no może, ale radości dużo więcej przecież.
-
2007/09/26 23:24:59
Ehem, ten flejm miał iść w inną stronę. Ja jestem inteligentem w drugim pokoleniu i zapach takiej nizinno czarno-białej mnie szczególnie nie rusza. Ale tutejsze elitarne towarzystwo w kółko deklaruje, jak to żadnego smrodu nie toleruje i w takim tramwaju pełnym plebei to jakby ich zamkli w komorze gazowej. A tu z własnej woli jeżdzą na zwierzaku co capi gorzej niż nurek ze śmietnika.

Za to jojczą, jak to w Bolandzie to psy srają na ulicy. No więc ja już parę srających koni na ulicy widziałem, ale sprzątającego po nich jeźdźca jakoś nie.
-
2007/09/27 00:02:14
@wo

No, samochód jak stoi na lodzie to mu nic się nie stanie. Koń nawet wtedy nie jest tak naprawdę bezpieczny. Poza tym, samochód po drobnej stłuczce jest jeszcze zdatny do użytku, a koń który złamał nogę często po prostu nie ma szans na normalne życie.
-
2007/09/27 00:03:05
@likary

Jezu, przecież wiadomo że smród własnego gatunku przeszkadza bardziej.
-
wo
2007/09/27 00:21:39
@br
"No, samochód jak stoi na lodzie to mu nic się nie stanie"

Toteż nie chodzi mi o porównania typu "jak bardzo jest odporny na taki czy inny czynnik", bo tutaj oczywiście ludzka maszyneria będzie miała wiele zalet - choćby maszynę znacznie trudniej jest wystraszyć. Napisałem tylko, że trudno sobie wyobrazić trasę przejezdną dla samochodu a nieprzejezdną dla konia (a odwrotną bardzo łatwo);.
-
2007/09/27 02:00:25
@wo

Trudno (zajęło mi to kilka godzin) ale można: drogę wysypaną odłamkami szkła albo innymi rzeczami, które mogą się wbić/skaleczyć końskie kopyto. Samochód *raczej* powinien przejechać tam gdzie konia bym nawet nie próbował poprowadzić.
-
2007/09/27 05:27:41
trasy najbardziej przejezdne dla samochodów - beton, asfalt, są dla konia z drugiej strony mało fajne
-
2007/09/27 08:48:42
to jeszcze pytanko do koniarzy:

w kryminale 'fuks' dicka francisa bohater wyjezdza na konne przejazdzke, a dziewczyna, ktora go w ogle nie zna, wola: 'uczyl cie hiszpan!'.
to faktycznie da sie poznac po stylu jazdy?
-
2007/09/27 09:16:28
@hooligan

w tej chwili to już tak niebardzo, zresztą zależy co się robi
hiszpańska szkoła jazdy to jest akurat odrębny styl w zasadzie, o ile nie osobna "konkurencja"
-
2007/09/27 09:18:52
@Jezu, przecież wiadomo że smród własnego gatunku przeszkadza bardziej.

Raczej - "moje porno mi nie śmierdzi".
-
2007/09/27 10:01:37
@mrw
"Raczej - "moje porno mi nie śmierdzi"."

A może raczej chodzi tu o oznaczanie własnego terytorium, co wyzwala agresję. My jako "ludzie cywilizowani" musimy bardzo dbać o to by sobie nie skoczyć do gardeł w gęsto zaludnionych zakątkach tego świata, usuwając zapach naturalny i maskując swą obecność zapachami roślin.
-
2007/09/27 10:05:00
@Jezu, przecież wiadomo że smród własnego gatunku przeszkadza bardziej.

są tu jakieś Głowacze?
-
2007/09/27 10:05:47
@maciek

"My jako "ludzie cywilizowani" musimy bardzo dbać o to by sobie nie skoczyć do gardeł w gęsto zaludnionych zakątkach tego świata, usuwając zapach naturalny i maskując swą obecność zapachami roślin"

jaka ta socjobiologia głupia bywa
-
2007/09/27 10:18:51
@likary
"Ale tutejsze elitarne towarzystwo w kółko deklaruje, jak to żadnego smrodu nie toleruje i w takim tramwaju pełnym plebei to jakby ich zamkli w komorze gazowej. A tu z własnej woli jeżdzą na zwierzaku co capi gorzej niż nurek ze śmietnika."

jakbyś nie dodał "elitarne" i "plebei" to byś już nie był taki fajny, co?
poskarż się wujkowi Jarkowi na tych niedobrych ludzi, którzy jeżdżą konno - to na pewno przestępcy z salonów
to, czy ktoś dba o swoją higienę czy nie, nie zależy od pozycji społecznej, a od kultury osobistej, może jakbyś należał do "elitarnego środowiska" to wpojonoby ci takie elementarne różnice w domu i nie musiałbyś się dowiadywać o nich z blogów
nie wiem jakie konie Ty wąchałeś, chyba od tygodnia martwe, skoro tak capiły - ja w życiu nie poczułam od konia smrodu porównywalnego do potu i brudnej dupy zakiszonych od wielu sezonów w kurtkach zimowych
-
2007/09/27 10:33:45
@chyba od tygodnia martwe

nie wiem ile czasu upływa od zabicia konia do przerobienia go na kiełbasy.

@życiu nie poczułam od konia smrodu porównywalnego

to ja nie wiem z jakimi Ty się ludźmi zadajesz, że capią gorzej niż konie.

-
2007/09/27 10:34:04
@nie wiem jakie konie Ty wąchałeś, chyba od tygodnia martwe, skoro tak capiły - ja w życiu nie poczułam od konia smrodu porównywalnego do potu

No przecież to chyba normalne, że Ty jedziesz dalej, a placek zostaje.
-
2007/09/27 10:35:38
@poskarż się wujkowi Jarkowi na tych niedobrych ludzi, którzy jeżdżą konno

Poskarż się wujkowi Zanussiemu.
-
2007/09/27 10:40:08
Najlepiej pozabijać wszystkie zwierzęta, bo tylko srają i brudzą. I będzie wtedy porządek, IDEALNY PORZĄDEK!
-
2007/09/27 10:47:50
@bloody

nie no trzeba zostawić te hodowlane
-
2007/09/27 11:00:25
@mrw
"Poskarż się wujkowi Zanussiemu."

Niedawno (na szczęście we fragmencie) obejrzałem "Cwał". Co za (nomen omen) szajs niebywały!

Nie byłbym sobą, gdybym tu znowu nie zakrapfludingował. To rock nawet już nie garażowy, ale prędzej stodołowy. Taka ballada o koniach angielskich, z tym, że zimnokrwistych (perszeronów ras clydesdale czy shire). Podmiot liryczny ubolewa nad tym, że już nie ma dla nich miejsca we współczesnej gospodarce. Wyraża jednak na koniec dziwną nadzieję, że jeszcze wrócą do łask, kiedy wyschną ostatnie szyby naftowe.
www.youtube.com/watch?v=xmMyLBJk-Qw
-
2007/09/27 11:09:34
@Najlepiej pozabijać wszystkie zwierzęta

Najlepiej po nich sprzątać.
-
2007/09/27 11:17:05
W miastach IMHO sprzątają. A na wsi i tak miastowemu śmierdzi.
-
2007/09/27 11:31:42
@W miastach IMHO sprzątają

chyba w jakichś cywilizowanych, w wawie nie widziałem ni razu
-
wo
2007/09/27 11:32:56
@br
Trudno (zajęło mi to kilka godzin) ale można: drogę wysypaną odłamkami szkła albo innymi rzeczami, które mogą się wbić/skaleczyć końskie kopyto."

Ale trudno będzie dobrać akurat takie rzeczy, które się wbijają w kopyto a nie w opony :-)
-
2007/09/27 11:56:11
@czescjacek

"w wawie nie widziałem ni razu"

Kup też nie widziałeś.

@wo

Żwir.
-
2007/09/27 12:04:22
@czescjacek
"to ja nie wiem z jakimi Ty się ludźmi zadajesz, że capią gorzej niż konie"

nie mówimy o tym, z jakimi się zadaję, a o tym, z jakimi byłam czasem zmuszona przebywać w środkach transportu publicznego

@mrwisniewski
"No przecież to chyba normalne, że Ty jedziesz dalej, a placek zostaje."

placki to robi krowa, nie koń
nigdy nie jeździłam po mieście, tylko po lesie - jeśli przeszkadza ci zwierzęce gówno w lesie to ewidentnie Ty masz jakiś problem, z którym ja nie mam nic wspólnego
w mieście po koniach się akurat sprząta

"Poskarż się wujkowi Zanussiemu"

poskarż się swojej starej

@wo
tia, tyle że w samochodzie zmienisz oponę i jedziesz dalej i samochodu to nie boli, z koniem już jest odrobinę gorzej...

@wszyscy, którym koń śmierdzi

polecam wycieczkę na wieś, trochę świeżego powietrza wam nie zaszkodzi, a przy okazji zobaczycie, że w porównaniu do kurzej fermy albo do kiszonki dla krów koń pachnie niczym najlepsza perfuma
poza tym, nie zauważyłam, żeby koni było tak dużo, żeby wszyscy byli ZMUSZENI je wąchać na każdym kroku, a tym bardziej nikt nikogo z koniem w ciasnym pomieszczeniu nie zamyka
śmierdzącej hołoty jest natomiast dużo, dużo więcej i często trzeba z nią przebywać w zamknięciu, jak się chce w mieście dostać z miejsa A do miejsca B, a nie dysponuje się akurat samochodem, rowerem czy koniem
-
2007/09/27 12:13:55
@rabbit
"Kup też nie widziałeś"

gdybym widział to bym nie wlazł :/

@wife
komunikacją miejską też nikt Ci nie każe jeździć
-
2007/09/27 12:22:18
@czescjacek

mogłam chodzić przez całe miasto na piechotę, jasne
nie martw się, od pół roku nie siedziałam w autobusie czy tramwaju
ale z drugiej strony chyba nie trzeba ci tłumaczyć jak kretyńskie jest porównanie braku przymusu obcowania z koniem i braku przymusu korzystania z komunikacji publicznej
-
2007/09/27 12:33:12
@wife
"nie trzeba ci tłumaczyć jak kretyńskie jest porównanie braku przymusu obcowania z koniem i braku przymusu korzystania z komunikacji publicznej"

tak serio, to wiele rzeczy mi przeszkadza w komunikacji miejskiej, ale brak higieny współpasażerów stosunkowo rzadko. no chyba że bezdomnych, ale to akurat taka karma, a nie ich wina. chociaż ostatnio siedział przede mną kolo z fryzem "na sarmatę" znaczy od gorcka, ale chyba przed przyłożeniem owego gorcka nie usunął zeń resztek kapuśniaku i mu się zakażenie wdało, więc miał głowę pokrytą ropniakami na które chcąc nie chcąc miałem znakomity widok. czytał za to książkę, nie wiem co, ale zgaduję, że Komudę. założę się też, że jeździł konno ;>
-
2007/09/27 12:37:09
@tylko po lesie - jeśli przeszkadza ci zwierzęce gówno w lesie

Na ścieżce? Mieszkałem pod lasem i jakoś sarny i dziki nigdy tam nie srały, wiesz. Jedyne kupy na ścieżkach pochodziły od kabanosów. Podobnie nad morzem na plaży, bardzo to romantyczne, taka sraka na piasku.

@że w porównaniu do kurzej fermy albo do kiszonki dla krów

Znowu mentalność palacza - skoro tak wszystko strasznie śmierdzi, to jeszcze należy dołożyć kup i zapachów.

@śmierdzącej hołoty jest natomiast dużo

Tak, zwłaszcza przystankowych "ostatni mach przed wejściem" palaczy.
-
2007/09/27 12:42:09
@nad morzem na plaży, bardzo to romantyczne, taka sraka na piasku

QFT
-
2007/09/27 13:01:19
@suburbia

A anglezowałaś w galopie?
-
2007/09/27 13:19:36
@maggie_t

a po co?
żeby konia wybić z rytmu?

@czescjacek
"założę się też, że jeździł konno ;>"

jeżeli zakładasz, że lubię ludzi, którzy jeżdżą konno, to się mylisz - gdybym lubiła to jeździłabym w klubach, gdzie tworzą się pojebane komuny pizdeniek opowiadających o tym, jaką śliczną dereczkę kupiły swojemu konisiowi, a nie na własnym pastwisku przed własną stajnią

@mrw

ja się nigdy nie spotkałam z końską kupą na plaży, więc trudno mi się odnieść
tak jak w przypadku ludzi śmierdzących w autobusach - wszystko zależy od kultury - w miejsach, w których kupa może przeszkadzać, sprząta się po swoim koniu i tyle
jeśli chodzi o las, to mieszkam pod lasem od 20 lat i pierwsze słyszę, żeby komuś końska kupa w lesie przeszkadzała, więc chyba jednak przesadzasz
-
2007/09/27 13:30:41
@sprząta się po swoim koniu

ej ale jak to się robi? masz lusterko zamontowane żeby widzieć, jak koń sra, a jak się zesra to zsiadasz i zbierasz do wora? czy wór mu się pod ogonem na stałe przyczepia?
-
2007/09/27 13:35:47
@czescjacek

jeździec czuje jak koń sra
jeśli chodzi o wór pod ogonem, to konie w bryczkach jeżdżących po cywilizowanych miastach mają takie wory - nie dam sobie ręki uciąć, czy nie widziałam czegoś takiego w Warszawie
jeżeli zaś na przykład jeździ się po plaży nad morzem, to najczęściej jest to w pobliżu klubu i można spokojnie wrócić ze zbieraczką i zebrać
nie wiem - nie znam szczegółów takich procedur, bo, tak jak mówiłam, ja jeżdżę tylko po swoim terenie i po lesie, nie mam w zwyczaju jeździć po miastach, parkach czy plażach
-
2007/09/27 13:36:20
Kupy w lesie to pikuś. Najfajniejsze są bryczki jeżdżące po miastach, ostatnio we Wrocławiu na rynku na ten genialny pomysł wpadli. Konie śmierdzą i srają, owszem, sprzątają po nich, ale i tak widok konia walącego kupę, gdy spożywasz sobie piwo w ogródku, jest niezwykle wręcz urokliwy.
-
2007/09/27 13:39:20
@można spokojnie wrócić ze zbieraczką i zebrać

nie no jasne, już widzę jak komuś się chce.
-
2007/09/27 13:42:33
@wojtekrr: a piwo to niby nie śmierdzi, zaczynając kolejnego flejma?
-
2007/09/27 13:50:25
@a piwo to niby nie śmierdzi

ja chyba jestem chory, od jakiegoś miesiąca mi piwo nie smakuje. zupełnie ani ani.
-
2007/09/27 13:53:01
@ja się nigdy nie spotkałam z końską kupą na plaży, więc trudno mi się odnieść

No pewnie - koń jedzie dalej, a placek zostaje.
-
2007/09/27 13:54:05
@jeśli chodzi o las, to mieszkam pod lasem od 20 lat i pierwsze słyszę, żeby komuś końska kupa w lesie przeszkadzała, więc chyba jednak przesadzasz

A ja od prawie trzydziestu, i słyszałem, więc przebijam o prawie dychę.
-
2007/09/27 13:54:35
@suburbia

właśnie. dlatego pytam
-
2007/09/27 13:58:15
@jeżeli zakładasz, że lubię ludzi, którzy jeżdżą konno, to się mylisz - gdybym lubiła to jeździłabym w klubach,

Powiedz mi, jak to jest być najzajebistrzą istotą we wszechświecie?
-
2007/09/27 14:02:28
@airborell

"a piwo to niby nie śmierdzi, zaczynając kolejnego flejma?"

Śmierdzi, ale sam się na to zgadzam. Na konia walącego kupę w zasięgu mego wzroku już nie. I jednak koń śmierdzi znacznie mocniej, niż kufel piwa.

@czescjacek

"ja chyba jestem chory, od jakiegoś miesiąca mi piwo nie smakuje. zupełnie ani ani."

No to jest dramat. Ale polecam nieustępliwość, to przejdzie, trzeba tylko próbować.
-
2007/09/27 14:02:57
@tak widok konia walącego kupę, gdy spożywasz sobie piwo w ogródku

to nic w porównaniu z gołym cyckiem z ROZSTĘPAMI karmiącej matki
-
2007/09/27 14:04:44
@mrw
"Powiedz mi, jak to jest być najzajebistrzą istotą we wszechświecie?"

powiem Ci po weekendzie, bo akurat będę miała okazję spytać
wiesz co, skoro masz taki problem z plackami, to może wcale nie chodzi o konie, tylko przebywasz w pobliżu trasy, którą ktoś sprowadza krowy z pastwiska?
bo jak na razie z tego co mówisz wynika tylko to, że nie widziałeś końskiej kupy w życiu

@maggie_t

generalnie to ostatnio pierwszy raz w życiu widziałam, żeby ktoś anglezował w galopie - oglądałam jakieś zawody nieletnich na kucach w szwedzkiej telewizji - nie wiem, kto się bardziej męczył - koń, czy jeździec
więc - nie, ja nie i nikt kogo znam (chociaż chociaż - ktoś kiedyś z sukcesem próbował w ten sposób zmusić konia do przejścia do kłusa)
-
2007/09/27 14:18:52
@przebywasz w pobliżu trasy, którą ktoś sprowadza krowy z pastwiska?

Taaaaak, i tylko przypadkiem na trasie z łąki do obory leży plaża i szkółka jeździecka.

@powiem Ci po weekendzie

Teraz mi powiedz.
-
2007/09/27 14:21:03
@(chociaż chociaż - ktoś kiedyś z sukcesem próbował w ten sposób zmusić konia do przejścia do kłusa)

No ja też widziałam w necie 42.pl/u/uJN ale nie wiem co o tym myśleć.
-
2007/09/27 14:41:18
@mrw
"Teraz mi powiedz."

teraz nie będę do niego dzwoniła i zawracała mu głowy tylko dlatego, że ty chcesz wiedzieć

@maggie_t

proponuję pomyśleć, że to głupie
-
2007/09/27 14:43:58
@teraz nie będę do niego dzwoniła i zawracała mu głowy tylko dlatego, że ty chcesz wiedzieć

Jakiego "niego"? Ja pytam o Ciebie, Kasandro.
-
2007/09/27 14:47:50
@suburbia

Ale dlaczego? Jakieś uzasadnienie by mnie bardziej przekonało...
-
2007/09/27 14:50:33
@mrw
"Jakiego "niego"?"

no, do Najzajebistszej Istoty Na Świecie...
skoro "naj" to może być tylko jedna i już dawno określiłam kto to jest

"Ja pytam o Ciebie, Kasandro."

oj biedny, no
od bycia fajniejszym od dziuń gadających pół dnia o tym, jak dobrały czapraczek do owijeczek, do bycia najzajebistszą istotą na świecie jest bardzo, bardzo daleko
przykro mi, że nie znasz na tyle fajnych ludzi, by było to dla Ciebie oczywiste...
-
2007/09/27 14:51:22
@maggie_t

myślałam, że to o wybijaniu konia z rytmu jest wystarczające
-
2007/09/27 14:57:17
@suburbia

to dlaczego tamta osoba anglezowała?
-
2007/09/27 16:57:45
Chciałbym się kurde jakoś do flejma włączyć...
Może tak:

koń obsysa
rower rulez

;-)
-
2007/09/27 17:06:43
@koń obsysa
rower rulez

ale tu nie ma o co flejmować bo to co powiedziałeś wogle nei ejst kontrowersyjne
-
wo
2007/09/27 22:17:33
@housewife
"na własnym pastwisku przed własną stajnią "

Czy mogłabyś podsycić lub osłabić fantazje na swój temat i sprecyzować, czy mialaś tu na myśli metaforę typu "moje miasto", czy jednak niezależnie od wszystkich swoich kosmicznych przymiotów jesteś jeszcze na dodatek obrzydliwie bogata i masz notarialnie własne pastwisko przed notarialnie własną stajnią?

@maggie_t
"Jakieś uzasadnienie by mnie bardziej przekonało..."

Wprawdzie tańczę z gracją elektrycznego robota z 1984 [1], ale wydaje mi się, że anglezowanie w galopie to coś na zasadzie tańczenia pogo do walca. Znaczy się, metrum się nie zgadza.

[1[ youtube.com/watch?v=ohLd4C-Bh0Y
-
2007/09/27 23:52:27
@wo
"czy mialaś tu na myśli metaforę typu "moje miasto", czy [...] jesteś jeszcze na dodatek obrzydliwie bogata i masz notarialnie własne pastwisko przed notarialnie własną stajnią?"

notarialnie należy to do moich rodziców, którzy są nie tyle bogaci, co raczej dzięki ciężkiej pracy są w stanie realizować jakoś swoje marzenia
25 lat temu mojemu ojcu zamarzył się kawałek ziemi na wsi, a mojej matce stajnia, żeby miała gdzie trzymać swojego konia i o

@maggie_t

bo była głupia?
-
2007/09/28 00:19:50
@bo była głupia?

Ale na tamtym filmie to nie wygląda głupio.
-
2007/09/28 05:15:46
@maggie_t

to pewnie glupio patrzysz
-
2007/09/28 07:38:24
@wo

"obrzydliwie bogata i masz notarialnie własne pastwisko przed notarialnie własną stajnią?"

Nie trzeba być obrzydliwie bogatym, żeby mieć stajnię z pastwiskiem. Moja własna rodzona rodzicielka machnęła se stajenkę na dwie sztuki koni za, OIDP, ok. 5000 PLN w okolicach 1993-1994 roku, z pomocą swojej rodzicielki. Pastwisko już miała po babci (ale małe, konie w sumie miały do dyspozycji ok. hektara z czego połowa to był las).
-
2007/09/28 07:40:56
Czekaj, mi się coś pochrzaniło. To był 1995 rok raczej.
-
2007/09/28 09:54:38
@b_r

dziękuję, bo cholera trudno jest to ludziom wytłumaczyć
pamiętam jak byłam swego czasu przedstawiana "to jest Dominika, Dominika ma konia, koń jest drogi, Dominika jest bogata"
-
wo
2007/09/28 09:55:18
@sh
"25 lat temu mojemu ojcu zamarzył się kawałek ziemi na wsi, a mojej matce stajnia, żeby miała gdzie trzymać swojego konia i o"

No to jesteś obrzydliwie bogata :-). Bogactwo w Bolandzie przecież nie bierze się z ciężkiej pracy tylko z odpowiedzialnej postawy rodziców, którzy 25 lat temu pomyśleli o kupieniu kawałka nieruchomości, dzisiaj wartej zapewne jakieś gazyliony. Jakby podliczyć wartość netto, prawdopodobnie moglibyście sobie mnie z bloodym rabbitem wielorotnie kupić na własność :-)
-
2007/09/28 10:02:01
@Pastwisko już miała po babci

Cóż za dłobiazg.
-
wo
2007/09/28 10:06:02
@sh
"dziękuję, bo cholera trudno jest to ludziom wytłumaczyć
pamiętam jak byłam swego czasu przedstawiana "to jest Dominika, Dominika ma konia, koń jest drogi, Dominika jest bogata""

Koń jest potwornie drogi jeśli uwzględnić TCO (Total Cost Of Ownership). Konia tak po prostu to rzeczywiście może sobie strzelić każdy, bo to cena mniej więcej skutera, ale potem wariackie są koszty utrzymania. Albo go trzymasz w komercyjnym pensjonacie dla koni, gdzie ktoś się nim zajmuje kiedy Ty nie masz czasu, a sam sobie wpadasz parę razy w tygodniu - albo sam możesz poświęcić mu parę godzin dziennie. A to znaczy, że albo w ogóle nie pracujesz zawodowo tylko żyjesz z odsetek (a więc jesteś obrzydliwie bogatym rentierem), albo że Twoja prywatna wielkopowierzchniowa posesja jest na tyle blisko wielkiego miasta, że oplacają się dojazdy (a więc masz wielkopowierzchniowa posesję tam, gdzie metr kwadratowy kosztuje parę stów, a więc jesteś obrzydliwie bogaty).
-
2007/09/28 10:23:12
@wo

"prawdopodobnie moglibyście sobie mnie z bloodym rabbitem wielorotnie kupić na własność :-)"

Eeee tam. To jest działka rolna, więc to tak nie drożeje. Tzn. miły jesteś, ale gdyby ta ziemia którą moja mama ma była taka atrakcyjna, to już by ktoś się do niej zgłosił z propozycją kupna, a jakoś nikogo takiego nie było. W dodatku na niej jest las, żeby coś wybudować, musiałbyś wyciąć las, a na to musisz dostać pozwolenie, itd. Zresztą mama by jej nie sprzedała.

A sam ze swoich środków na pewno bym Ciebie nie mógł kupić. Może za dwa-trzy lata ;-)

"Koń jest potwornie drogi jeśli uwzględnić TCO (Total Cost Of Ownership)."

TCO konia jest dosyć niskie (niższe niż TCO dziecka), dopóki koń jest zdrowy. Jak koń choruje, to leczenie jest drogie, bo za wszystko płacisz 100% stawki a dobrych specjalistów od koni nie ma zbyt wielu, zwł. z dala od ośrodków typu stadnina.

BTW, odradzam znanego w kręgach właścicieli koni weterynarza Petelickiego (tak tak, brat generała).

"albo sam możesz poświęcić mu parę godzin dziennie. A to znaczy, że albo w ogóle nie pracujesz zawodowo tylko żyjesz z odsetek"

Albo jesteś wiejską nauczycielką, przy koniu pomagają ci dzieci i generalnie ustawiasz sobie życie pod tego konia, bo to twoje marzenie "od zawsze". I wstajesz o 6 rano, żeby dać mu jeść (albo wysyłasz dziecko). I całe wakacje poświęcasz na pracę z koniem, koszenie mu trawy gdzie się da (tzn. gdzie pozwolą), itd.

Kurde, jak mi się wtedy dobrze żyło na wsi. Jak ja bym chciał się wynieść z miasta na wieś...

@mrw

Weź się zapoznaj z cenami ziemi rolnej V klasy w Polsce i nie pisz bzdur. W dodatku ta działka jest kilkadziesiąt km od jakiegokolwiek porządnego miasta, więc...
-
2007/09/28 11:22:10
@wo

ale ja mieszkam na mojej prywatnej posesji ze stajnia, więc nie ma żadnych dojazdów
i jeśli chcesz trzymać konie w domu to najlepszym rozwiązaniem jest zrobienie samemu pensjonatu, wtedy cudze konie spłacają Twoje własne (o ile masz siłę się użerać z właścicielami)

@br

dlaczego Petelickiego odradzasz?
tak z ciekawości pytam, bo sąsiedzi go chwalą raczej
u nas od lat tylko Okoński (tzn do poważniejszych spraw, bo wiadomo, że nie ma czasu, żeby mu byle szwami dupę zawracać)
no niestety, z tymi kosztami to się zgadza - jak koń ma nowotwór i wybite w źrebięctwie biodro to koszty drastycznie wzrastają
-
2007/09/28 11:40:11
@Petelicki

Bo się nie stara. Przyjeżdżał do naszej kobyły, brał 100zł za wizytę, niewiele z tego wynikło. Kobyła padła. OIDP on nawet nie bardzo umiał powiedzieć, co jej dolega.

Może jak widzi że ktoś ma dużo koni, dużo kasy, itd. to się stara.
-
2007/09/28 11:43:47
@br

:/
szlag

no sąsiedzi się z nim przyjaźnią, może to dlatego się stara lepiej :/
tylko kurwa weterynarz powinien myśleć o zwierzęciu, nie o właścicielu
-
2007/09/28 12:35:17
@blabit

Rozdział 3
Zasady Nabywania Uprawnień do Zakupu bądź Dzierżawy Ziemi Rolnej
Art. 4. Uprawnienia do zakupu bądź dzierżawy ziemi rolnej nabywa osoba fizyczna jeżeli: posiada obywatelstwo polskie bądź obywatelstwo innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej, posiada wykształcenie rolnicze, nie toczy się przeciwko niej postępowanie karne lub postępowanie w sprawach o przestępstwo skarbowe z winy umyślnej, ma pełną zdolność do czynności prawnych
-
2007/09/28 13:48:45
@mrw

"Art 1

2. Ziemią rolną w rozumieniu niniejszej ustawy jest obszar podlegający kupnu, sprzedaży bądź dzierżawie nie mniejszy niż 2 ha uwzględniony w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako ziemia rolna."


Na półtorej hektara możesz sobie spokojnie trzymać jednego konika, olewając ustawę. BTW, moja mama ma wykształcenie rolnicze (zootechnik). A ziemię odziedziczyła po babci, która odziedziczyła po rodzicach, bo działka była w naszych rękach od lat trzydziestych.
-
2007/10/01 09:06:53
@b_r

moi rodzice też zootechnicy ;)