|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
O lustracji na serio
Długi łykend nastroił mnie do refleksyj natury ogólnofilozoficznopolitycznej, proponuję więc wrócić do jakże lubianego przez nas wszystkich tematu lustracji dziennikarzy tym razem bardzo serio, od strony jurysprudencji. Zwolennicy tejże lustracji popełniają błąd, którego dotąd (chyba?) im nie wytknięto. To błąd nazywania dziennikarstwa „zawodem zaufania publicznego”.
Pojęcie zawodu zaufania publicznego definiowane jest w konstytucji. W artykule 17 mowa jest o tym, że w interesie publicznym pewne zawody mogą być ustawowo wyjęte spod pełnej swobody działalności gospodarczej - chodzi o to, że jak się komuś zawali dom zaprojektowany przez architekta-amatora, marną pociechą dla tego kogoś będzie to, że do następnego domu wynajmie lepszego fachowca. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest tutaj narzucanie kontroli jakości usług a priori, nie przez niewidzialną rękę rynku, tylko przez samorząd (korporację), wymuszający pewne minimum jakie ma spełniać osoba chcąca wykonywać zawód architekta. W odróżnieniu od trudnych do zdefiniowania pojęć takich jak „dziennikarz” czy „prozaik”, zawód zaufania publicznego jest bardzo łatwy do zdefiniowania - definicja jest po prostu enumeratywna. Zawodami zaufania publicznego są te, które tak określono ustawowo. Póki co, dziennikarz zawodem zaufania publicznego nie jest - w odróżnieniu od architekta, pielęgniarki, dentysty, biegłego rewidenta i takich tam. Facet uzasadniający lustrację dziennikarzy przez nazywanie ich „zawodem zaufania publicznego” ośmiesza się więc na dwa sposoby. Po pierwsze, ujawniając swoją ignorancję. Po drugie, przez wytworzenie surrealistycznej wizji lustrowania dentystów, weterynarzy i położnych (no bo jak wszystkie z.z.p., to dlaczego weterynarze nie? Muuu!). Ludzie o peerelowskiej mentalności, jak bracia Kaczyńscy czy Andrzej Lepper, prawdopodobnie marzą o tym, żeby listę z.z.p. wydłużyć. W końcu skutki błędów w sztuce popełnianych przez - dajmy na to - wulkanizatorów, kelnerów, hydraulików czy fryzjerów mogą być dalece bardziej katastrofalne od tych popełnianych przez weterynarza. Dawaj, zapędźmy wszystkie zawody w obligatoryjne korporacje, które będą wyznaczać zawodowe standardy! Moim zdaniem, to byłby głupi pomysł. Wkurzył cię wulkanizator? Następnym razem opony zmieniaj u innego. Wkurzył cię kelner? Nie daj napiwku i więcej tu nie przychodź. Wkurzyła cię gazeta? Więcej jej nie kupuj. W przypadku większości profesji - w tym w dziennikarstwie - wolny rynek sprawdza się lepiej w roli regulatora standardów od tego, co mogłyby narzucać obligatoryjne samorządy dziennikarzy czy wulkanizatorów. niedziela, 06 maja 2007, wo
TrackBack
Komentarze
roo72
2007/05/06 23:44:17
Bardzo dobre.
2007/05/06 23:57:43
bardzo głupie.
są argumenty za i przeciw lustracji dziennikarzy, te przytoczone powyżej nadają się do kosza, a zwłaszcza pomysł, żeby rynek regulował wiarygodność dziennikarzy. jaki rynek?! 'Wkurzył cię kelner? Nie daj napiwku i więcej tu nie przychodź. Wkurzyła cię gazeta? Więcej jej nie kupuj.' Porównanie idiotyczne nawet jak na Twoje standardy. Knajp jest jakby trochę więcej niż dzienników. obu. czy wo masz pojęcie, ile kosztuje wjazd na rynek dzienników ogólnopolskich? oczywiście że masz, ale wolisz robić ludziom wodę z mózgu. pl.wikipedia.org/wiki/Bariera_wej%C5%9Bcia pl.wikipedia.org/wiki/Duopol 2007/05/07 00:05:59
@leniuch102 - "są argumenty za i przeciw lustracji dziennikarzy, te przytoczone powyżej nadają się do kosza, a zwłaszcza pomysł, żeby rynek regulował wiarygodność dziennikarzy"
Ale tego, że głównym argumentem tego wywodu jest to, że zawód dziennikarza nie jest prawnie zdefiniowany jako "zawód zaufania publicznego" to nie zauważyłeś czy nie chciałeś zauważyć? 2007/05/07 00:11:30
@leniuch
" Knajp jest jakby trochę więcej niż dzienników. obu. " Co znaczy to "obu"? Twierdzisz, że w Polsce są tylko dwa dzienniki? "czy wo masz pojęcie, ile kosztuje wjazd na rynek dzienników ogólnopolskich? " Nie obchodzi mnie to. Do założenia knajpy też trzeba jakiejś tam kasy. W dalszym ciągu uważam, że lepiej by działalność knajpy regulował rynek a nie korporacja kelnerów. Podobnie z gazetami. Korporacja dziennikarska byłaby pomysłem przynoszącym więcej szkody niż pożytku. Dla _każdej_ profesji da się wymyślić jakieś tam uzasadnienie, że lepiej by ją objąć obligatoryjnym samorządem pilnującym standardów ("korporacja kolesi z helpdesku! no bo jak się wkurzę na helpdeskowca to nie mogę zadzwonić po konkurencję!"), ale w znakomitej większości byłby to głupi pomysł. Wkurzyła cię gazeta? Kupuj jedną z fafnastu konkurencyjnych (ileś tam ogólnopolskich, ileś tam lokalnych). 2007/05/07 00:15:42
@WO: "W odróżnieniu od trudnych do zdefiniowania pojęć takich jak „dziennikarz” czy „prozaik”, zawód zaufania publicznego jest bardzo łatwy do zdefiniowania - definicja jest po prostu enumeratywna. Zawodami zaufania publicznego są te, które tak określono ustawowo."
W której ustawie enumeratywnie określono zawody zaufania publicznego? Zajrzałem np. tutaj: www.monitorprawniczy.pl/index.php?mod=m_artykuly&cid=25&id=210 i się dowiedziałem, że "W polskim systemie prawnym brak jest legalnej definicji, która w sposób ogólny i wyczerpujący przedstawiłaby elementy podmiotowo i przedmiotowo istotne dla zawodów zaufania publicznego". Oraz że dużo "się wydaje", jest "zdaniem autorów" i "pomocniczy charakter może mieć". 2007/05/07 00:22:10
@oviary
"W której ustawie enumeratywnie określono zawody zaufania publicznego?" Nie ma jednej, każdy zawód załapuje się na własną ustawę, gdy ustawodawca w swej nieskończonej mądrości zechce go wciągnąć na listę z.z.p. Pośrednią definicją jest wyliczenie zawodów, które mogą tworzyć spółki partnerskie w prawie o spółkach (te spółki specjalnie stworzono dla zawodów łapiących się na z.z.p.). 2007/05/07 00:41:44
@leniuch102: "a zwłaszcza pomysł, żeby rynek regulował wiarygodność dziennikarzy."
Zgaduję, że Ty też jesteś "całkowicie apolitycznym zwolennikiem prawdy". 2007/05/07 00:56:05
@wo: tak, istnieją tylko 2 liczące się ekonomicznie dzienniki ogólnopolskie, bo rzepa na dłuższą metę nie jest w stanie konkurować z gw i dziennikiem i jest skazana na niszę. a skoro tak, rynku nie ma.
żeby wszedł 3ci gracz musiałby mieć jakiś miliard złotych na początek, a takiej kasy w kraju nikt nie wyłoży. "Stanisław Turnau, wydawca Gazety Wyborczej:[...] Jednak, jak pokazują doświadczenia, wprowadzanie na rynek nowych tytułów, w tym jak już widać Dziennika jest procesem bardzo kosztowym i długotrwałym. Jeszcze trudniejsze okazuje się wypracowanie przez nowe tytuły odpowiedniego poziomu sprzedaży i pozyskanie zaufania zarówno czytelników, jak i reklamodawców, które w dłuższej perspektywie stanowi o rentowności tytułu i sensowności jego wydawania." Jak dla mnie w/w dowodzi zupełnej bezsensowności porównania prawdziwego rynku usług gastronomicznych z brakiem rynku dzienników ogólnopolskich. Co do Twoich wygibasów wokół zawodu zaufania publicznego jakim jest niewątpliwe zawód dziennikarza. Media potrafią obalić prezydenta, wywołać wojnę en.wikipedia.org/wiki/Yellow_journalism#Spanish-American_War a nawet sprowadzić ufoludki en.wikipedia.org/wiki/The_War_of_the_Worlds_%28radio%29#Public_reaction Media albo ci, którzy je kontrolują za pomocą teczek redaktorów. 2007/05/07 01:01:39
@leniuch
"żeby wszedł 3ci gracz musiałby mieć jakiś miliard złotych na początek, a takiej kasy w kraju nikt nie wyłoży. " Akurat w tym roku rusza nowy projekt Polskapresse. "Jak dla mnie w/w dowodzi zupełnej bezsensowności porównania prawdziwego rynku usług gastronomicznych z brakiem rynku dzienników ogólnopolskich. " Przecież jeśli Twoim stylem stawiać sztuczne warunki (ma być sushi, nazwa ma się zaczynać na "Z") łatwo udowodnić brak rynku usług gastronomicznych. "Media potrafią obalić prezydenta, wywołać wojnę " W definicji zawodu zaufania publicznego nie ma nic o tym, że ten zawód ma polegać na obalaniu prezydenta lub wywoływaniu wojen. Może się z nią zapoznaj, zamiast bredzić. Zawodem zaufania publicznego jest niewątpliwie weterynarz, nie jest nim natomiast niewątpliwie generał armii (chociaż - też niewątpliwie - łatwiej mu wywołać wojnę niż dziennikarzowi). 2007/05/07 01:01:50
leniuchu, nie rób z siebie patafiana intelektualnego (bo nim nie jesteś) i nie udawaj, żeś skazany na dwa dzienniki. klik klik. i bariery wejścia nic do rzeczy nie mają, neostrada jest już bardzo tania.
2007/05/07 01:11:35
@oviary
"nie rób z siebie patafiana intelektualnego (bo nim nie jesteś) " Hm. Człowiek, który odrzuca pomysł "żeby rynek regulował wiarygodność dziennikarzy" - zatem postuluje powołanie Głównego Urzędu Kontroli Wiarygodności Publikacji i Widowisk - to moim zdaniem totalny patafian. 2007/05/07 01:28:02
@wo: 'Zawodem zaufania publicznego jest niewątpliwie weterynarz, nie jest nim natomiast niewątpliwie generał armii'
Niewątpliwie nie ma takiego zawodu (ani stopnia): "generał armii". Niemądrą notkę dobijasz niekompetentnymi komentarzami. to napisał wo: 'W definicji zawodu zaufania publicznego nie ma nic o tym, że ten zawód ma polegać na obalaniu prezydenta. Może się z nią zapoznaj, zamiast bredzić.' to też napisał wo: 'Pośrednią definicją jest wyliczenie zawodów, które mogą tworzyć spółki partnerskie' aha, z braku definicji 'bezpośredniej' wywnioskowałeś, że dziennikarz nie jest zawodem zaufania, bo obalacze prezydentów nie mogą łączyć się w 'spółki partnerskie'? napisz coś jeszcze, pośmiejemy się razem. 2007/05/07 03:01:08
@ wo
Jeżeli chodzi o tworzenie nowych korporacji, rzeczywistość wyprzedza najśmielsze pana oczekiwania. Projekt ustawy o rzemiośle (autorstwa, jakże by inaczej, PiSu) uzależniający prawo do wykonywania zawodu rzemieślniczego od zdania egzaminu czeladniczego, prowadzenie zaś egzaminów powierzający cechom zrzeszonym w Polskiej Izbie Rzemiosła opuścił już sejm i leży w senacie. A chodzi tu o tak ważne zawody jak np malarz pokojowy, glazurnik, hydraulik i fryzjer. Szczegóły na moim blogu www.teoriachaosu.salon24.pl ps. może tak słówko do naczalstwa żeby to nagłośnić zanim senat uchwali? Przecież to jest piramidalna bzdura, a w mediach o tym cisza. 2007/05/07 04:17:54
"ps. może tak słówko do naczalstwa żeby to nagłośnić zanim senat uchwali? Przecież to jest piramidalna bzdura, a w mediach o tym cisza."
Może by czasem zajrzeć do tych mediów? Ja na przykład czytałem o tym artykuł w "Wyborczej", ale w innych mediach też było, nie wiem, czy chłopaki w "Szkle kontaktowym" tego nie obśmiewali. To co jeszcze, Michnik ma to zablokować w parlamencie, jak kiedyś rozliczenie komunistów czy co to tam było? 2007/05/07 07:28:55
@leniuch
"Niewątpliwie nie ma takiego zawodu (ani stopnia): "generał armii". " Tym bardziej więc nie jest to zawód zaufania publicznego :-). W odróżnieniu od weterynarza. "aha, z braku definicji 'bezpośredniej' wywnioskowałeś, że dziennikarz nie jest zawodem zaufania, bo obalacze prezydentów nie mogą łączyć się w 'spółki partnerskie'?" Wywnioskowałem to z tego, że żadna ustawa tak tego zawodu nie określa. Skoro odrzucasz definicję z.z.p. zawartą w konstytucji (w sumie słusznie - czymże jest jakaś tam konstytucja wobec tej najwyższej prawnej instancji, jaką są Pitolenia Internetowego Anonima?), to może podasz własną? Chętnie się pośmieję. @teoriachaosu "A chodzi tu o tak ważne zawody jak np malarz pokojowy, glazurnik, hydraulik i fryzjer. " No tak. Ludzie o mentalności PRL są trudni do sparodiowania, bo zwykle rzeczywistość wyprzedza satyryka :-) 2007/05/07 08:04:00
dzien dobry,
bardzo lubie ten blog i uwielbiam patrzec jak rowno leje pan po mordzie pseudo-prawicowy ciemnogrod. gratulacje! 2007/05/07 08:15:12
Leniuch102, a właściwie dlaczego jesteś za tak daleko posuniętą ingerencją państwa w gospodarkę? Czyżbyś chciał powrotu do gospodarki centralnie sterowanej?
2007/05/07 08:33:20
@wo: "Skoro odrzucasz definicję z.z.p. zawartą w konstytucji"
to właśnie największe kłamstwo tej notki - tej definicji w konstytucji nie ma. kropka. "Art. 17. 1. W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony." i to wszystko nt zawodów zaufania w Konstytucji www.prawo.lex.pl/bap/samorzad/Dz.U.1997.78.483.html ale kłam dalej, chyba wydaje Ci się, że jeśli jako dziennikarz nakłamiesz wystarczająco dużo, to dowiedziesz, że dziennikarze jednak nie są z.z.p. @bloody: "Czyżbyś chciał powrotu do gospodarki centralnie sterowanej?" tak. i cenzury. i łagrów. i powrotu magnetofonów szpulowych. a teraz wysil intelekt i daj odpór. 2007/05/07 09:23:09
@leniuch
"to właśnie największe kłamstwo tej notki - tej definicji w konstytucji nie ma. kropka. " Zatem musisz poprosić kogoś, kto umie czytać, żeby Ci ten artykuł przeczytał. Miałeś mnie jednak rozśmieszyć podaniem własnej definicji, tej wiążącej "zaufanie publiczne" z możliwością wywoływania wojen. Już kapitulujesz? Tak szybko? "tak. i cenzury. i łagrów." Jeśli nie rynek ma regulować prasę, to co? Bardzo mi przykro, Leniuchu, ale tertium non datur. Jeśli chcesz nadawać dziennikarzom status "zaufania publicznego" to oznacza, że chcesz powołania jakiejś kolejnej zawodowej korporacji, będącej de facto cenzurą. 2007/05/07 09:47:22
@wo
And now for something (not) completely different... W wielu krajach istnieją korporacje dziennikarzy, np. we Francji, gdzie by być zatrudnionym przez gazetę trzeba mieć carte de presse en France. Wyjątki są symboliczne. Czy to znaczy, że w tamtych krajach mają cenzurę? 2007/05/07 09:59:16
@wo: "Zatem musisz poprosić kogoś, kto umie czytać, żeby Ci ten artykuł przeczytał."
definicję widzisz tam tylko Ty. Poza mną nie widzą jej jeszcze np. konstytucjonaliści i senatorowie, z tej prostej przyczyny, że jej tam nie ma. A np. "Zdaniem prof. Michała Kuleszy z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, nie ma jednak sensu tworzenia merytorycznej definicji zawodu zaufania publicznego, bowiem "wykonywanie każdego zawodu wymaga zaufania publicznego"." Poczytaj sobie i chwyć się innej brzytwy niż zzp: www.senat.pl/k5/agenda/seminar/020408.htm 2007/05/07 10:18:23
@caido
"Wyjątki są symboliczne. Czy to znaczy, że w tamtych krajach mają cenzurę?" Nie mogę odpowiedzieć, dopóki nie rozwiniesz tego i nie powiesz co to dokładnie znaczy, że "wyjątki są symboliczne". W ogólności może być tak, że odpowiedź na to pytanie będzie twierdząca - na przykład w brytyjskiej prasie różne syndykalistyczne rozwiązania prowadziły do tego, że jeszcze w latach 1970. zawodowa korporacja mogła zablokować druk jakichś niesprzyjających jej treści. To była oczywiście de facto cenzura i akurat za plus poczytuję Thatcher to, że to wszystko rozpirzyła w drobiazgi (nawet jeśli ubocznym skutkiem była tabloidyzacja brytyjskiej prasy w latach 80.). 2007/05/07 10:19:35
@leniuch
"definicję widzisz tam tylko Ty." Bzdura. "bowiem "wykonywanie każdego zawodu wymaga zaufania publicznego" Ach, zatem teraz już twierdzisz, że _każdy_ zawód jest zawodem zaufania publicznego? Zatem powinniśmy po prostu zlustrować wszystko co się rusza? Kul :-) 2007/05/07 10:28:59
@wo: "Ach, zatem teraz już twierdzisz, że _każdy_ zawód jest zawodem zaufania publicznego? "
Widać zostało Ci rżnięcie głupa, bo wyraźnie cytowałem prof. Kuleszę. Zatem. 2007/05/07 10:32:15
@leniuch
"Widać zostało Ci rżnięcie głupa, bo wyraźnie cytowałem prof. Kuleszę. " Jak zwykle nie zostaje Ci nic poza rżnięciem głupa, skoro umiesz już tylko cytować wypowiedzi nijak nie związane z Twoimi tezami. Została Ci jeszcze jakaś teza, poza oczywiśćie taką, że zawodem zaufania publicznego jest dowolny, który na koleinym parteitagu Twój firer uzna za stosowne lustrować? 2007/05/07 10:54:06
Rekapituluję.
Definicja zawodów zaufania publicznego wg: wo: jest w konstytucji mnie: nie ma w konstytucji senatu: nie ma w konstytucji więc wymyślmy prof. Kuleszy: nie ma w konstytucji i nie ma po co wymyślać (linki i cytaty powyżej) Widzę, że już się zagotowałeś i z braku argumentów strzelasz partajtagiem i firerem. I - jakże na czasie - Internetowym Anonimem. Ochłoniesz, pogadamy. 2007/05/07 11:02:48
@wo
Wyjęci spod przepisów o obowiązkowym samorządzie zawodowym sa np. rzecznicy prasowi, czy też osoby zajmujące się PR. Dopuszcza się by gazety miały korespondentów np. w małych miejscowościach, czy innych krajach, którzy nieregularnie dostarczają materiały prasowe. Poza tym za dziennikarza uważa się osobę, która ponad 50% dochodów osiąga z pracy dla gazety. Ale np. we Włoszech nie ma wyjątków a za dziennikarzy uważa się nawet stażystów w gazetach. A co więcej za bezprawne wykonywanie zawodu można pojść siedzieć. Oczywiście, że można patrzeć na to jak na potencjalną cenzurę. Z drugiej strony eliminuje to przypadki takie jak pl.wikipedia.org/wiki/Eliza_Michalik . Pani mogłaby sobie bloga zalożyć co najwyżej. 2007/05/07 11:11:09
@leniuch
"Widzę, że już się zagotowałeś i z braku argumentów strzelasz partajtagiem i firerem. " Poproś kiedyś kogoś inteligentnego, żeby Ci wyjaśnil różnice między definicją enumeratywną, opisową, analityczną, kontekstową i tak dalej - wtedy już zrozumiesz jak to się dzieje, że ktoś mówi "nie ma definicji wiązania chemicznego", ktoś drugi odpowiada "no jak to, mam tu encyklopedię a w niej jest" i nawet wcale nie oznacza to, że jeden z nich nie ma racji. @caido "Oczywiście, że można patrzeć na to jak na potencjalną cenzurę. Z drugiej strony eliminuje to przypadki" Po pierwsze, praktyka pokazuje, że to nie są skuteczne środki eliminowania takich przypadków. Po drugie, ograniczanie wolności słowa dla eliminowania jednej słodkiej idiotki to typowy przykład rozwiązania przynoszącego więcej szkod niż korzyści. Tak samo mógłbyś korporacjonizować wulkanizatorów czy kelnerów, wszak to też by mogło eliminować niektóre przypadki. Warto? Moim zdaniem, nie warto i korporacyjność należy ograniczyć tylko do sytuacji właśnie wyjątkowych, najlepiej enumeratywnie wyliczonych i regulowanych ustawowo. 2007/05/07 11:13:43
"Art. 17."
IMHO z tego przepisu można wywodzić, że jakiś zawód jest zzp (bo ma taki "ustawowy" samorząd), ale już nie odwrotnie. Bo "w drodze ustawy MOŻNA tworzyć samorządy zawodowe..." Czyli brak samorządu (np. dziennikarzy) o niczym nie świadczy. ps przy okazji spóźnione podziękowania za ujawnienie mojego spisku z Michnikiem i Kozłowskim ;-) 2007/05/07 11:16:30
@sewerjan
"Czyli brak samorządu (np. dziennikarzy) o niczym nie świadczy. " Świadczy po prostu o tym, że daną profesję - dajmy na to, sprzedawcy lodów na patyku - uważa się już z prawnego punktu widzenia za zawód taki sam jak wszystkie inne. W pewnym sensie wszystkie się wiążą z zaufaniem. Gdybym był Leniuchem, wrzuciłbym teraz linki do wojen wywołanych przez piłkarzy, śpiewaków operowych i sprzedawców lodów na patyku, ale na szczęście nie jestem. "przy okazji spóźnione podziękowania za ujawnienie mojego spisku z Michnikiem i Kozłowskim " No wiesz, ostatnie pięć minut obowiązywania ustawy przed jej nieuchronnym uwaleniem przez Trybunał :-). Jak coś ujawniać, to teraz :-) 2007/05/07 11:28:12
@wo
Kelnerów nie, ale to, że Sanepid kontroluje knajpy uważam, że jest ok. Inna sprawa na ile skutecznie. Nie sprawdza przecież wcale smaku, choć teoretycznie też mógłby stosować jakąś cenzurę kulinarną w zależności od preferencji kontrolującego. (który będąc wegetarianinem likwidowałby sprzeczne z jego światopoglądem knajpy) 2007/05/07 11:36:32
@wo: "różnice między definicją enumeratywną, opisową, analityczną, kontekstową"
nie będę się już nad Tobą znęcał i dopytywał się, jaką definicję zzp zawiera konstytucja skoro nie zawiera. Bo w ogóle fałszywie stawiasz problem. Podstawą do lustracji dziennikarzy nie jest definicja zzp tylko ustawa sejmowa. To, że dziennikarze są zzp to był jeden z powodów, dla których demokratycznie wybrani posłowie zdecydowali się ich zlustrować. BTW nawiązując do Twojego przykładu z generałem: oczywiście, żołnierz to zawód zaufania publicznego (oczywiście nie w sensie nieistniejącej definicji konstytucyjnej) m.in. dlatego że może wywołać wojnę. Tym łatwiej im większą ilością luf dysponuje. Dlatego składa przysięgę i jest kontrolowany w dużo większym stopniu niż dziennikarz, a przełożony np. w wielu różnych sytuacjach może go zastrzelić. 2007/05/07 11:42:39
troche obok: w takiej Finlandii nie ma korporacji, nie ma zawodow zaufania publicznego etc. i jakos domy sie nie wala na potege. W Irlandii tez dom moze zaprojektowac kucharz, bo nie ma prawnej ochrony zawodu architekta.
Jak to mozliwe? wo pisze ze albo korporacja albo wolny rynek. otoz chyba nie tylko - jest jeszcze instytucja ktora wydaje pozwolenie na budowe, i to ona sprawdza czy chalupa sie nie zawali. dzinnikarz dziala w sferze symbolicznej - jak leniuch tak sie boi wywolywania przez nich wojen, to co powiedziec o religiach? a w Polsce akurat ksieza lustracji nie podlegaja - choc ich wplyw na ludzi jest olbrzymi... 2007/05/07 11:43:50
@caido
"Kelnerów nie, ale to, że Sanepid kontroluje knajpy uważam, że jest ok." Ale ja też uważam, że za bezpodstawne naruszenie czyjegoś dobrego imienia lub czyjejś prywatności dziennikarz i/lub jego wydawca powinien beknąć w procesie cywilnym. Przecież nie chodzi o to, żeby prasa była bezkarna. Ale wszystkie działania prewencyjne ("zażądajmy, żeby wszyscy dziennikarze musieli należeć do związku") przyniosą więcej szkody niż pożytku. @leniuch "nie będę się już nad Tobą znęcał i dopytywał się, jaką definicję zzp zawiera konstytucja skoro nie zawiera. " Z natury rzeczy jak już zawiera jedną, to nie zawiera innych. "Podstawą do lustracji dziennikarzy nie jest definicja zzp tylko ustawa sejmowa. " Oczywiście! Nie napisałem przecież, że taka jest podstawa tylko że taki argument często się pojawia w wypowiedziach uzasadniających tę ustawę. "To, że dziennikarze są zzp to był jeden z powodów, dla których demokratycznie wybrani posłowie zdecydowali się ich zlustrować. " A ponieważ dziennikarze nie są zzp, to skoro posłom się wydawało, że są - znaczy, koalicyjni posłowie są głupi. Dokładnie tak brzmi moja teza. " oczywiście, żołnierz to zawód zaufania publicznego" Bzdura. "oczywiście nie w sensie nieistniejącej definicji konstytucyjnej" Tylko oczywiście w sensie istniejącej definicji najwyższej instancji - P.I.A. 2007/05/07 11:44:02
@leniuch
Każdy może wojne wywołać. Gavrilo Princip to nawet zawodu nie miał, co więcej niepełnoletni był. 2007/05/07 11:47:27
@przecinaki
"troche obok: w takiej Finlandii nie ma korporacji, nie ma zawodow zaufania publicznego etc. i jakos domy sie nie wala na potege. " Żebyśmy się dobrze zrozumieli: ja nie jestem entuzjastą rozszerzania listy z.z.p., przeciwnie, parę zawodów bym z tej listy wolał raczej skreślić. Praktyka pokazuje, że korporacje beznadziejnie kiepsko pełnią funkcje strażników standardów. "a w Polsce akurat ksieza lustracji nie podlegaja - choc ich wplyw na ludzi jest olbrzymi..." A co z kucharzami i kelnerami? Na mnie jakość posiłku oraz sposób i szybkość jego podania ma kolosalny wpływ na mój nastrój, a w konsekwencji na ton mojej publicystyki. Cholera wie, może będzie tak, że wkurzony w knajpie wyjdę potem zniesmaczony z kina, napiszę masakryczną recenzję z filmu rosyjskiego, Rosja w odpowiedzi rozpocznie inwazję... wniosek jasny, ZLUSTROWAĆ KELNERÓW! 2007/05/07 11:48:11
@wo
Ja nie twierdzę czy to dobrze czy źle. Po prostu piszę jak jest zagranicą, w krajach, które trudno o totalitaryzm posądzać. 2007/05/07 11:54:02
@caido
A ja z kolei nie mowię o totalitaryzmie. W wielu krajach zachodnich cenzura mediów funkcjonowała najzupełniej jawnie, nawet pod taką właśnie nazwą (nie pomnę w którym roku British Board Of Film Censors zmieniła nazwę na British Board Of Film Classification?). Do dzisiaj na przykład amerykańskie komiksy podlegają cenzurze (Comics Code Authority). Jeśli ktoś proponuje cenzurę to nazywam to właśnie tak, że on proponuje cenzurę - totalitaryzm czy łagry to już samoobrona takich kolesi, nie mój zarzut. Ja na przykład po prostu jestem przeciwko wszelkim formom cenzury. Rozumiem, że ktoś ma prawicowe poglądy więc jest cenzury zwolennikiem - szanuję to, ale jego poglądów nie podzielam. 2007/05/07 11:55:12
@wo
"Praktyka pokazuje, że korporacje beznadziejnie kiepsko pełnią funkcje strażników standardów." Ale jeśli nie korporacje to wówczas minister, który jest zerem przy współpracy kolegów z rządu. 2007/05/07 11:56:18
@ wo
"W pewnym sensie wszystkie się wiążą z zaufaniem." Ale mimo wszystko z art. 17 KonstRP (+ ustaw w nim wspomnianych) nie wyinterpretujesz ZAMKNIĘTEGO katalogu zawodów zaufania publicznego. A to próbowałeś zrobić w swojej notatce ("...definicja jest po prostu enumeratywna. Zawodami zaufania publicznego są te, które tak określono ustawowo.") I tyko do tego się (tradycyjnie) przyczepiłem ;-) "No wiesz, ostatnie pięć minut obowiązywania ustawy przed jej nieuchronnym uwaleniem przez Trybunał :-). Jak coś ujawniać, to teraz :-) " Trudno mi będzie wybaczyć TK, że nie zamknął sprawy PRZED długim weekendem. Byłaby dodatkowa okazja do poświętowania.... 2007/05/07 12:02:06
@myself
"nie pomnę w którym roku British Board Of Film Censors zmieniła nazwę" Thanks @DEITY za wikI! 1984. @caido "Ale jeśli nie korporacje to wówczas minister, który jest zerem przy współpracy kolegów z rządu." Dlatego palestra i lekarze to te dwa ewidentne przypadki, na których korporacyjność się zgadzam. Ale doradcy podatkowi? Wetarynarze? Nie mówiąc o najnowszych pomysłach z glazurnikami? To już IMO przegięcie. Dlaczego z wolnego rynku mamy mieć tylko najbardziej syfiaste aspekty? @sewerjan "nie wyinterpretujesz ZAMKNIĘTEGO katalogu zawodów zaufania publicznego." Zważywszy, że to w ogóle jedyny akt prawny, w którym pojawia się to określenie (mylę się? będę oczywiście wdzięczny za sprostowanie) - za to akt prawny dość wysokiej rangi - to ja się będę upierał, że w innych przypadkach poza tymi z art 17 o z.z.p. może być mowa już tylko potocznie, bez konsekwencji prawnych (poza ogólnymi zasadami współżycia spolecznego i działalności gospodarczej, że jak ktoś świadczy usługi, to powinien się postarać). 2007/05/07 12:09:58
@leniuch102
LOL! LOL! LOL! LOL! Wejście na rynek ogólnoświatowych dzienników kosztuje jakieś 100 PLN rocznie. Tyle trzeba zapłacić za hosting, na którym stawiasz sobie bloga. Jesteś kolejną osobą, dla której "rynek" to idealnie sferyczna (i niebezpieczna, gdy próbuje się do niej naginać rzeczywistą gospodarkę) utopia modelu konkurencji doskonałej. Tymczasem nawet w duopolu jaki próbujesz nam tu wmówić w stosunku do ogólnopolskich dzienników, konkurencja wyraźnie się sprawdza. Co się stało z "SE" gdy przyszedł "Fakt"? Stracił udział. Dlaczego? Bo rynek zweryfikował go negatywnie w stosunku do nowej konkurencji. Dlaczego bagatelizujesz "RP"? Przecież jej udział jest niewielki właśnie ze względu na weryfikację wśród czytelników dzienników. Dziennikarz może pisać dla wielu publikacji, a każda publikacja to wielu dziennikarzy. Pomiędzy tymi dwoma grupami rozgrywa się wewnętrzna, niewidzialna dla czytelnika konkurencyjna walka. Dziennikarze chcą pracować w tytule "X" i biją się o miejsca w jego redakcji, z drugiej strony redakcje walczą o teksty co bardziej poczytnych dziennikarzy. To jest jeden z etapów konkurencji. Więcej, żeby dwa dobra ze sobą konkurowały, nie musi pomiędzy nimi być doskonałej substytucji (wtedy nie byłoby nawet mowy o konkurencji). "Wprost" nie jest doskonałym substytutem "Wyborczej" ale jest dla niej konkurencją. Konkuruje nie tylko dziennikarską treścią ale i formatem, liczbą stron, kolorem, innym cyklem wydawniczym. To po prostu dwa modele sprzedaży podobnej usługi. Zanim więc zaczniesz coś pisać o konkurencji przez wąskie klapki uproszczonego modelu, w którym produkt i rynek są tak łatwe do zdefiniowania, rozejrzyj się po prawdziwym świecie. Proces konkurencji to nie jest prosta walka dwóch rycerzy o podobnych parametrach. Rozgrywa się on na wielu płaszczyznach, z których większość nie ma nawet bezpośredniego związku z produktem właściwym. Walczy się marketingiem, kanałami dystrybucji, usługami dodatkowymi. W tym sensie polski rynek prasowy jest jak najbardziej konkurencyjny, zwłaszcza że największe portale wyrównują szanse dotarcia wielu publikacji do tej samej bazy odbiorców. Kliknięcie na artykule z "Gościa niedzienego" nie jest trudniejsze od pójścia za linkiem do tekstu z "Logo". 2007/05/07 12:15:24
@wo
Ekhm. Lewicowiec, który broni wolnego rynku i to w dość skrajnie liberalnej formie, no, no. ;) Pytanie co cenzuruje cenzura. Jeśli sprawdza by dzieciaki nie oglądały filmów z gołymi babami i chłopami uchwyconymi podczas czynności prokreacyjnych to w sumie dla mnie ok. Jak wstrzymuje nakład gazety, bo w artykule jest wiele drażliwych pytań pod adresem Jaśnie Panującego Prezydenta to nieok. Wolałbym jednak by w ten sposób ocenzurowano film, niż by moje dzieci obejrzały to czego nie powinny a ja bym się bujał z prywatnymi oskarżeniami pod adresem jakiegoś hollywoodzkiego majorsa. I nawet jeśli bym wygrał zwitek zielonych banknotów to nie wiem czy zrekompensowałoby to stratę. 2007/05/07 12:17:06
@sewerjan: przestań ZNOWU rozpieprzać panawojtkową notkę :D. Poprzednio wykazałeś, że wybitny karnista WO nie odróżnia przestępstwa od 'wykroczenia przeciw etyce zawodowej', teraz wybitny konstytucjonalista WO widzi w Ustawie coś, czego tam nie ma.
On się z Twoim zdaniem liczy i znowu będzie korygował, a najśmieszniej jest przecież, gdy przeczy oczywistościom. No i chowa przed lustracją za weterynarzem i glazurnikiem (redakcyjnych kolegów, bo sam oświadczenie złożył. good boy). @wo: I(nternetowy).A(nonim). and proud of it. Bardzo nieciekawie wyglądacie (WO, Kalukin/Sadurski) przysrywając bloggerom za anonimowość. 2007/05/07 12:20:46
@wysisback
"Przecież jej udział jest niewielki właśnie ze względu na weryfikację wśród czytelników dzienników. " Co więcej, sprzedaż "Rzeczpospolitej" jest akurat bliższy sprzedaży "Dziennika" niż naszej. Oba tytuły rywalizują o zaszczytne miano lidera segmentu "między sto parędziesiąt tysięcy a dwieście parędziesiąt", w dodatku zresztą na starcie "Dziennik" koncertowo strzelił sobie w stopę wytwarzając silną identyfikację z prawicowym oszołomstwem - i choćby teraz przyszło tysiąc Sierakowskich i każdy z nich zjadł tysiąc kotletów i choćby nie wiem jak się wytężał cytując Sławoja Żiżka, to i tak nie zmieni to dobrej kreciej roboty wykonanej przez Karnowskiego, Rybińskiego i Michalskiego. Nie ma nic pocieszniejszego dla lewicowca od widoku dawnych kumpli z "Frondy" okładających po głowach krucyfiksami i tomami dzieł zebranych von Hayeka ("to ja jestem nowoczesna prawica!" "a właśnie że ja!"). Jeśli więc Leniuch szuka bezpośredniego konkurenta dla "Dziennika" to raczej w "Rzepie" niż u nas. Nie ta liga, nie ten segment. 2007/05/07 12:22:50
@leniuch
"Bardzo nieciekawie wyglądacie (WO, Kalukin/Sadurski) przysrywając bloggerom za anonimowość." Łojejku, że też komuś się w ogóle chce rzucać takimi oczywistościami - jak się z kimś nie zgadzasz to jasne, że on dla Ciebie nieciekawie wygląda. Ty dla mnie z rozpaczliwymi próbami podczepiania się pod sewerjana (który jak dotąd ani razu nie zakwestionował istoty mojego wywodu, korygując tylko detale) też w końcu wyglądasz ciekawie jak Kataryn. 2007/05/07 12:32:58
@wysyisback: "Wejście na rynek ogólnoświatowych dzienników kosztuje jakieś 100 PLN rocznie. Tyle trzeba zapłacić za hosting, na którym stawiasz sobie bloga. "
LOL! LOL! LOL! LOL! Jak już postawisz, daj adres to zlinkuję. Będziesz miał swoje pięć wejść dziennie. 'Dlaczego bagatelizujesz "RP"? Przecież jej udział jest niewielki właśnie ze względu na weryfikację wśród czytelników dzienników. ' oczywiście cena rzepy nie ma tu nic do rzeczy. gdzyby pisali mądrze to ludzie chętnie bulnęli by dwa razy tyle co za GW, tak? 'Tymczasem nawet w duopolu jaki próbujesz nam tu wmówić w stosunku do ogólnopolskich dzienników, konkurencja wyraźnie się sprawdza.' to prawda, widać choćby po cenie GW. ale duopol to określenie na wyrost w stosunku do gazety, która tu była od zawsze i dziennika, który jest od kwietnia. dziennik to konkurent na razie potencjalny. Sprowadzasz całą rzecz do absurdu, udowadniając że internetowe wydanie gościa niedzielnego to konkurencja dla papierowej gw. Idąc tym tokiem rozumowania również niedzielny spacer jest konkurencją dla GW. Bez urazy, ale świetnie odnalazłbyś się w Microsofcie. Oni w podobny sposób udowadniają, że konkurencja ich właśnie wykańcza. 2007/05/07 12:34:40
>wo
"Rozumiem, że ktoś ma prawicowe poglądy więc jest cenzury zwolennikiem - szanuję to, ale jego poglądów nie podzielam" szacun za megazłośliwość tego zdanka 2007/05/07 12:34:55
@caido
"Lewicowiec, który broni wolnego rynku i to w dość skrajnie liberalnej formie, no, no. " Żadne no no tylko znajomość historii idei. Kiedy w europejskiej polityce zaczął się kształtować podział lewica/prawica, prawica hołdowała merkantylizmowi, doktrynie skrajnie antyrynkowej (forsującej protekcyjną politykę w handlu zagranicznym + wszechkorporacyjną cechowość na rynku wewnętrznym), a kwestionujących to liberałów wtedy sytuowano na lewym skrzydle. To, że u nas lewica ludziom się kojarzy z PRL, to już nie moja wina, ja na to patrzę z dużo szerszej perspektywy, moje pierwsze skojarzenie z lewicą to Skandynawia. "Wolałbym jednak by w ten sposób ocenzurowano film, niż by moje dzieci obejrzały to czego nie powinny a ja bym się bujał z prywatnymi oskarżeniami pod adresem jakiegoś hollywoodzkiego majorsa" A ja jestem za tym, żeby z cenzury przejść do klasyfikajci, jak np. w Hollywood po skasowaniu kodeksu Haysa. Akceptuję ideę oznaczeń typu "bez ograniczeń wiekowych" czy "tylko od dwunastego roku życia", ale z kolei Twoje prawo jako rodzica do samodzielnego decydowania o tym, co dziecko ma prawo a czego nie ma prawa oglądać, jest dla mnie nadrzędne wobec decyzji urzędasów. 2007/05/07 12:35:14
@caido "Pytanie co cenzuruje cenzura. Jeśli sprawdza by dzieciaki nie oglądały filmów z gołymi babami i chłopami uchwyconymi podczas czynności prokreacyjnych to w sumie dla mnie ok. Jak wstrzymuje nakład gazety, bo w artykule jest wiele drażliwych pytań pod adresem Jaśnie Panującego Prezydenta to nieok."
Jak pokazuje praktyka, cenzurę raz wprowadzoną ciężko obłaskawić. To zbyt niebezpieczne narzędzie. Przyznawanie filmom kategorii wiekowych jest w sumie OK, ale już pomysł na 'Centrum Dobrych Mediów' był szalenie niebezpieczny. Kiedyś jakaś prawicowa publicystka roiła sobie 'dobrotliwą cenzurę obyczajową'. Otóż moim zdaniem taka cenzura byłaby 'dobrotliwa' akurat w ten sam sposób, co 'dobrotliwy' bywa nowotwór - mimo nazwy nie polecam. 2007/05/07 12:39:36
O lustracji nie da się na serio, skoro zlustrować się muszą prezes Polskiego Związku Sumo,Prezes Polskiego Związku Curlingu,Prezes Polskiego Związku Radioorientacji, Prezes Polskiego Związku Psich Zaprzęgów, .......itd.
2007/05/07 12:40:04
@leniuch
"Sprowadzasz całą rzecz do absurdu, udowadniając że internetowe wydanie gościa niedzielnego to konkurencja dla papierowej gw." To w końcu jest czy nie jest? Że też prawicowe oszołomstwo nie może się co do tego zdecydować. W blogach dokładnie tych samych osób można przeczytać tezy sprowadzające się do: "Monopol Wyborczej już się skończył, już nie jesteście autorytetami które mogą kogoś wykreować lub zniszczyć, wybitni blogerzy tacy jak CaptainMatou czy Anonpalant238 mają większe znaczenie opiniotwórcze od tych waszych publicystów, zniszczył was Dziennik aka Pogromca Agory, nikt już was nie czyta" itd. Oraz tezy sprowadzające się do "No bo przecież blogi mają pięć wejść dziennie, Wyborcza była tu od początku więc jest nie do ruszenia, jej wszechpotężny monopol sprawia, że Fakt i Dziennik się nie liczą". Troszkę mi to przypomina tego kolesia, co to całą książkę napisał o tym, jak bardzo Michnik nie ma znaczenia. 2007/05/07 12:49:35
@wo & @janker
Klasyfikacja to też forma cenzury, przecież producenci czasami portkami trzęsą by dobry rating dostać bo inaczej koszty się nie zwrócą. I ja nie mam nic przeciwko klasyfikacjom, o tym pisałem właśnie. @wo To początki lewicy/prawicy, ale jesteśmy w XXI wieku. Hmmm, swoją drogą to dobre pytanie czym sie różni lewica o prawicy obecnie. Pewnie inaczej przebiega linia podziału jeśli chodzi o gospodarkę, a inaczej jesli chodzi o sprawy społeczne. 2007/05/07 12:56:11
@caido:
Dziś już nie ma lewicy i prawicy. Są tylko zestawy odpowiedzi na pewne pytania. 2007/05/07 13:07:14
@wo (katalog zawodów zaufania publicznego)
Konstytucja USA ("akt prawny dość wysokiej rangi" ;-) zawiera _katalog_ podstawowych praw i wolności. Nie ma wśród nich ochrony prywatności życia czy zakazu segregacji rasowej. Czyli w Stanach o tych istotnych prawach "może być mowa już tylko potocznie, bez konsekwencji prawnych"? Pewnie można by znaleźć podobne przykłady i w polskiej Konstytucji, ale jestem w pracy i nie mam czasu szukać. Te dwa ordynarnie podebrałem prof. Safianowi serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,4105264.html Tam też znajdziesz przykłady kilku istotnych praw, których nie było w katalogu zamieszczonym w naszej poprzedniej Konstytucji, a jednak obowiazywały - m.in. dzieki orzecznictwu TK. "....sewerjana (który jak dotąd ani razu nie zakwestionował istoty mojego wywodu...." Nie licząc tych kilku(nastu?) przypadków wiele lat temu, kiedy jeszcze mu się chciało próbować ;-) @leniuch "On [wo] się z Twoim zdaniem liczy" W życiu nie usłyszałem równie wielkiego komplementu. Przebiłeś wo, który umieścił mnie w jednym spisku z Michnikiem i Kozłowskim. BTW, gdyby ten komplement był prawdziwy, byłbym chyba drugą taka osobą na świecie.... ;-P 2007/05/07 13:12:49
@caido
"To początki lewicy/prawicy, ale jesteśmy w XXI wieku." My point exactly! Dlatego nie ma powodu, by głownym kryterium _dzisiaj_ była dwudziestowieczna efemeryda tzw. realnego socjalizmu. @sewerjan "Konstytucja USA ("akt prawny dość wysokiej rangi" ;-) zawiera _katalog_ podstawowych praw i wolności. " Eeee, ale przecież u nich to działa zupełnie inaczej niż u nas. Tam nawet explicite nie ma zagwarantowanej wolności słowa, jest tylko dość mętny tekst pierwszej poprawki i historia orzecznictwa SN miotającego się od ściany do ściany (od więzienia za poglądy po zezwolenie na palenie flagi). "Tam też znajdziesz przykłady kilku istotnych praw, których nie było w katalogu zamieszczonym w naszej poprzedniej Konstytucji, a jednak obowiazywały - m.in. dzieki orzecznictwu TK. " Fajnie, ale przecież wprowadzanie dodatkowych ograniczeń do swobody działalności gospodarczej to nie jest rozszerzanie ochrony praw obywateli. "Nie licząc tych kilku(nastu?) przypadków wiele lat temu, kiedy jeszcze mu się chciało próbować ;-) " Zważywszy, że ani Leniuch ani ja ich nie kojarzymy (to pewnie inna ksywka była), nie sądzę, żeby o to mu chodziło. "@leniuch "On [wo] się z Twoim zdaniem liczy" " Ja się liczę z każdym merytorycznym argumentem. Jakby Leniuch kiedyś taki napisał, też bym się z nim liczył. 2007/05/07 13:57:38
@sewerjan:
'"On [wo] się z Twoim zdaniem liczy" W życiu nie usłyszałem równie wielkiego komplementu.' wo: '[sewerjan] który jak dotąd ani razu nie zakwestionował istoty mojego wywodu.' Jak widzisz liczy się bo nic nie rozumie. Chyba ujmujesz go delikatnością formy i onieśmielasz prawniczym żargonem. Nawet nie spostrzegł, że upadła jego teza, że skoro nie ma korporacji dziennikarskiej, to dziennikarze nie są zzp. 2007/05/07 14:23:34
Hmmm, to towarzysz Majakowski miałby dziś niezły problem. Bo jak nie "lewą" to "prawą"? A jak nie "prawą" to ... hmmm ... "środkiem"?
@leniuch Jak to powiedział Big Lebowski na spotkaniu z szeryfem "I'm sorry, I wasn't listening".... Zgubiłem się trochę. To w końcu niby skąd wynika, że dziennikarz jest zzp? Z ogólnoludzkiego przeczucia, że jest? Z mądrości ludowej? Z opinii powszechnej? Mnie się zdawało, że jak o prawie mówimy to gdzieś tam w prawie musi mieć to umocowanie. 2007/05/07 14:36:16
Z calego wywodu zrozumialem, ze zzp jest ten, ktory jest tak w jakiejs ustawie okreslony. Mnie sie nie chce czytac ustawy lustracyjnej, ale czy jesli to w niej wlasnie dziennikarz zostanie zzp to nie wystarczy?
Tak pytam w kwestii formalnej, bo calosc pomyslu lustracji dziennikarzy uwazam za bzdure. 2007/05/07 14:40:25
@wo
"Fajnie, ale przecież wprowadzanie dodatkowych ograniczeń do swobody działalności gospodarczej to nie jest rozszerzanie ochrony praw obywateli." Oczywiście. Ale w obu przypadkach (zzs i prawa obywatelskie) mamy do czynienie z otwartym katalogiem w KonstRP. Który Ty w przypadku zzs chciałbyś traktować jak zamknięty (wo: nie ma ustawy o samorządzie dziennikarzy? to dowodzi, że na pewno nie są zawodem zaufania publicznego!) Trudno uwierzyć, że nie rozumiałeś tej analogii. Szczególnie że w poprzednim wpisie wyraźnie podkreślałem słowo _katalog_ I zauważ, że ja nie próbuje definiować zzp. Nie potrafiłbym. IMHO nie da się tego zrobić (jednoznacznie i ostatecznie). Również na gruncie Konstytucji. Reasumując, po prostu mylisz sformułowanie "można tworzyć samorządy zawodowe (dla zzp)" z "tworzy się samorządy zawodowe (dla zzp)". "...to pewnie inna ksywka była..." Była. Ale nie poddam się lustracji. Poczekam na orzeczenie TK.... [leniuch] "On się z Twoim zdaniem liczy" [wo] "Ja się liczę z każdym merytorycznym argumentem." No właśnie - z argumentem. Ale ze zdaniem? To by zakładało, że już "na wejściu" wygłaszający zdanie ma pewien autorytet ;-) @leniuch "jak dotąd" = "do dziś rano" :-) 2007/05/07 15:14:42
@caido: "To w końcu niby skąd wynika, że dziennikarz jest zzp? Z ogólnoludzkiego przeczucia, że jest? Z mądrości ludowej? Z opinii powszechnej? Mnie się zdawało, że jak o prawie mówimy to gdzieś tam w prawie musi mieć to umocowanie."
konstytucja wspomina o istnieniu 'zawodów zaufania publicznego' a ustawa lustracyjna o "funkcjach, stanowiskach i zawodach wymagających zaufania publicznego". Ustawa lustracyjna następnie wymienia "Osoby pełniące funkcje publiczne w rozumieniu ustawy" i są tam między innymi dziennikarze. I właśnie te 'osoby' z pktu 4go ustawy lustracyjnej podlegają lustracji. www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3985093.html A czemu się WO uparł, że dziennikarze nie są zzp i co to zmieni? Beats me. 2007/05/07 15:46:08
Moment... bo ja też się gubię... czyli są lustrowani bo są przedstawicielami zzp, a są przedstawicielami zzp, bo są lustrowani?
2007/05/07 15:50:16
@inz.mruwnica
"Moment... bo ja też się gubię... czyli są lustrowani bo są przedstawicielami zzp, a są przedstawicielami zzp, bo są lustrowani?" Tak to wlasnie zrozumialem, co za piekna paranoja. 2007/05/07 15:51:17
@leniuch:
"(...) LOL! LOL! LOL! LOL! Jak już postawisz, daj adres to zlinkuję. Będziesz miał swoje pięć wejść dziennie. (...)" Jeśli nauczysz się rozróżniać bariery wejścia od udziału w rynku, to rzecz przestanie być taka zabawna. Póki co postulat o wyśrubowanych kosztach wejścia upada. "(...) 'Dlaczego bagatelizujesz "RP"? Przecież jej udział jest niewielki właśnie ze względu na weryfikację wśród czytelników dzienników. ' oczywiście cena rzepy nie ma tu nic do rzeczy. gdzyby pisali mądrze to ludzie chętnie bulnęli by dwa razy tyle co za GW, tak? (...)" Nie rozumiem, cena "RP" to jakaś stała fizyczna? Do tej pory myślałem, że cenę proponuje wydawca, a odbiorcy reagują na nią tak, a nie inaczej. To po pierwsze. Po drugie, jeśli złotówka dziennie ma tak duże znaczenie, to znaczy, że "RP" nie jest w stanie skutecznie konkurować innymi czynnikami. Jest to jak najbardziej rynkowa weryfikacja. Rynek istnieje, konkurencja istnieje. Być może "RP" działa w innym segmencie, być może skierowana jest do innej publiki, niemniej jest to nadal konkurencja dla "GW". No chyba, że myślisz, że "konkurencja" to taki stan, w którym istnieje n dostawców dokładnie tego samego towaru, a każdy posiada 1/n udziału w rynku. 2007/05/07 15:54:56
@leniuch:
"(...) to prawda, widać choćby po cenie GW. ale duopol to określenie na wyrost w stosunku do gazety, która tu była od zawsze i dziennika, który jest od kwietnia. dziennik to konkurent na razie potencjalny. (...)" To nie jest żaden argument. Ile czasu zajęło "Faktowi" prześcignięcie "Superexpressu"? Ile czasu zajęło przekonanie się, że "Nowy dzień" to niewypał? "Dziennik" istnieje już wystarczająco długo, by został zweryfikowany. Jego udział miewał nawet okresy spadkowe, a tego nie da się zrzucić na hegemonię Michnika. "(...) Sprowadzasz całą rzecz do absurdu, udowadniając że internetowe wydanie gościa niedzielnego to konkurencja dla papierowej gw. (...)" Każdy czytacz "GN" w Onecie to jeden artykuł mniej otwarty w "Gazecie.pl" lub innej publikacji. To nie jest sprowadzanie do absurdu i to nie ja napisałem o jakiejś konkurencji pomiędzy internetowym wydaniem jednego, a papierowym wydaniem drugiego. "(...) Idąc tym tokiem rozumowania również niedzielny spacer jest konkurencją dla GW. (...)" Pretty much. Ostatecznie jako dostawca walczysz o miejsce w portfelu klienta, a więc konkurujesz z wszystkimi innymi dostawcami dowolnych produktów, które mógłby kupić. Konkurencja może być bliższa i dalsza ale nawet jeśli pominiemy tę dalszą, to rynek dzienników ogólnopolskich jest jak najbardziej konkurencyjny. "GW" przetrwała na dobrej pozycji, bo ludzie chcą ją kupować. Nie istnieje żaden ustawowy przymus czytania WO i reszty. Największym konkurentem dla każdego przedsiębiorstwa jest ono samo. 2007/05/07 15:57:54
@leniuch:
"(...) Bez urazy, ale świetnie odnalazłbyś się w Microsofcie. Oni w podobny sposób udowadniają, że konkurencja ich właśnie wykańcza. (...)" Nie rozumiem dlaczego ktoś z MS miałby udowadniać, że ktoś ich wykańcza. Natomiast przypadek tej firmy jest znakomitą ilustracją tego, jak działa konkurencja. To MS goni za konkurentami, a nie odwrotnie. Na rynku usług wyszukiwawczych to "Google" i "Yahoo" stworzyły obszar, do którego chce dobrać się MS. Vista jest systemem, który kopiuje ostro z MacOS X. Po co mieliby to robić, skoro MacOS to kilka procent? Według Twojej wizji konkurencji nie miałoby to sensu. Xbox 360 to element konkurencji z produktami Sony i Nintendo. Siódma wersja Internet Explorera to nic innego jak próba nadgonienia technologicznej i ergonomicznej przepaści pomiędzy nim, a Firefoksem i Operą. Nieudana zresztą. Nowy Office to walka Microsoftu z samym Microsoftem. O 2007 zbudowany jest w oparciu o zupełnie nową filozofię pracy z dokumentami. Pomimo braku poważnej konkurencji, nie licząc niszowego OpenOffice, MS musi działać tak, jakby konkurencja w tym segmencie deptała mu po piętach. W końcu przychody ze sprzedaży poprzenich wersji są coraz mniejsze, a żeby sprzedać nową, trzeba zaproponować wreszcie coś innego, bo ileż można sprzedawać to samo? Użytkownicy też się zmieniają. Gdy ktoś zobaczy fajną rzecz u makówkarza, to choćby Maka nie kupił, będzie żądał podobnych bajerów w nowej wersji Windows. Inaczej nici ze sprzedaży. Podobnie jest z prasą. "Fakt" okazał się lepszy niż "SE" ale "Dziennik" nie zaproponował niczego, co dałoby mu większy udział niż "GW". Pomstuj na czytelników. To oni są rynkiem, który najwyraźniej działa. 2007/05/07 16:38:02
@ leniuch
OK, dzięki za odnośniki. Teraz widzę, że w sumie od początku temat jest nie na temat. Czym innym zawody zaufania publicznego, a czym innym osoby pełniące funkcje publiczne. Pytanie co na przykład teraz z definicją funkcji publicznej w Kodeksie Kranym. 2007/05/07 16:49:23
@leniuch
'a ustawa lustracyjna o "funkcjach, stanowiskach i zawodach wymagających zaufania publicznego".' ...we wstępie/preambule/abstrakcie czy jakoś tak. >A czemu się WO uparł, że dziennikarze nie są zzp i co to >zmieni? >Beats me. Chyba chodzi o to, że wg WO niektórzy zwolennicy lustracji argumentują, że dziennikarze powinni być zlustrowani, *ponieważ* są zzp (a nie są i chyba dopiero ustawa lustracyjna robi z nich zzp - nie jestem pewien, co do tego drugiego). Innymi słowy, ten argument zwolenników lustracji odpada; oczywiście zakładając, że zwolennicy używają sformułowania zzp w sensie prawnym. Taka trochę sztuka dla sztuki, lepiej napisałby coś nieantypisowskiego. 2007/05/07 16:59:02
@leniuch
"Nawet nie spostrzegł, że upadła jego teza, że skoro nie ma korporacji dziennikarskiej, to dziennikarze nie są zzp." Ba, ja nawet nie spostrzegłem, że takowa teza (raczej nie moja) w ogóle padła - to co dopiero że upadła :-) "A czemu się WO uparł, że dziennikarze nie są zzp i co to zmieni? " Bo nie są, a osoby argumentujące w ten sposób są głupie. Głupotę należy zwalczać. To wszystko w sumie. @sewerjan "wo: nie ma ustawy o samorządzie dziennikarzy? to dowodzi, że na pewno nie są zawodem zaufania publicznego!) " Ściślej rzecz biorąc, nie ma ustawy określającej, że dziennikarze to z.z.p. - ergo nie są (przynajmniej nie w sensie prawnym). "No właśnie - z argumentem. Ale ze zdaniem? To by zakładało, że już "na wejściu" wygłaszający zdanie ma pewien autorytet" No więc właśnie zwykle zdania popierasz jakimiś tam argumentami. @wojtekrr " Mnie sie nie chce czytac ustawy lustracyjnej, ale czy jesli to w niej wlasnie dziennikarz zostanie zzp to nie wystarczy? " No wlaśnie w niej tego też nie ma :-) @caido "Czym innym zawody zaufania publicznego, a czym innym osoby pełniące funkcje publiczne. " Ale to jest cały czas moja teza! Po prostu kiedy taki pisowski analfabeta prawny pisze "zawód zaufania publicznego" to se wyobraża - no nie wiem - co najmniej radnego powiatowego jeśli nie zgoła posła na Sejm. A tak naprawdę to jest weterynarz :-) @binnoti "Taka trochę sztuka dla sztuki, lepiej napisałby coś nieantypisowskiego." Przecież nawet kiedy piszę o popkulturze to jest antypisowskie - bo na przykład fajne seriale czy fajne piosenki są dla ludzi inteligentnych i z poczuciem humoru; ergo nie dla ludzi z PiS. 2007/05/07 19:48:10
@leniuch102
Postaw sobie fajnego bloga, to będziesz miał wiecej niż 5 wejść. Czy taki serwis jak Joemonster był promowany przez kogokolwiek? A to jeden z najpopularniejszych serwisów jajcarskich w polskim internecie. @wo & caido Ciekawym przykładem jak system ratingów może zostać sprowadzony do absurdu, jest klasyfikacja gier komputerowych. Takiemu Oblivionowi podwyższono rating na "Mature" (czyt: nie znajdziesz go na półce w Walmart), bo pojawiły się mody fanów, które umożliwiały rozebranie postaci do naga. Producent gry nie miał z tym nic wspólnego. Tak jakby książki dla dzieci sklasyfikować jako literaturę dla dorosłych, bo ktoś uzdolniony plastycznie może dorysować Kubusiowi Puchatkowi dorodnego penisa. 2007/05/07 19:59:25
"Czy taki serwis jak Joemonster był promowany przez kogokolwiek?"
Hehe, hehe, hehe. 2007/05/07 20:05:31
@wo
"Ściślej rzecz biorąc, nie ma ustawy określającej, że dziennikarze to z.z.p. - ergo nie są (przynajmniej nie w sensie prawnym)." To teraz jeszcze musisz tylko wykazać, że cecha "zaliczania się do zawodów zaufania publicznego" musi wynikać z ustawy (tzn. wcześniejszej od tej lustracyjnej). Powodzenia ;-) Bo argumentu z art. 17 KonstRP nie uznaje. Przykro mi, tam jest katalog otwarty. Wbrew temu, co pisałeś (cyt. "zawód zaufania publicznego jest bardzo łatwy do zdefiniowania - definicja jest po prostu enumeratywna. Zawodami zaufania publicznego są te, które tak określono ustawowo.") Może w końcu powinieneś się przyznać, że tym razem nie miałeś racji pisząc, że "KAŻDY zawód [zaufania publicznego] załapuje się na własną ustawę". Bo nie każdy zzp musi mieć taką ustawę (co wynika wprost z art. 17 KRP - "...MOŻNA tworzyć samorządy..."). "No więc właśnie zwykle zdania popierasz jakimiś tam argumentami." I dlatego "liczysz się" z moim zdaniem? Niezależnie od tego, czy zgadzasz się z tymi "jakimiś tam" argumentami? Dzięki za zaufanie ;-) 2007/05/07 20:21:09
@wo: wciąż pytam:
"[nawet jeśli] dziennikarze nie są zzp i co to zmieni?" jak zwykle zignorowałeś niewygodne pytanie. Bo wiesz że fundamentalna dla Ciebie kwestia 'zzp czy nie zzp' ma się absolutnie nijak do ustawy lustracyjnej której pkt czwarty mówi wprost o dziennikarzach takich jak ich zdefiniowano w prawie prasowym. Co do mnie, rzeczywiście podzielam pogląd, że zawód dziennikarza powinien być zawodem zaufania publicznego w zdroworozsądkowym rozumieniu tego określenia, o który to zdrowy rozsądek się nawet otarłeś przytaczając przykład architekta. Tak więc dziennikarze w ogóle są zzp, choć akurat Ty w sprawie lustracji nie okazałeś się dziennikarzem, a raczej propagandystą, manipulatorem i kolegą kolegów. Na szczęście niewiele z tego przeciekło do druku, a w blogu Ci wolno jak nie przymierzając galbie. @wysyisback: "Ile czasu zajęło "Faktowi" prześcignięcie "Superexpressu"? Ile czasu zajęło przekonanie się, że "Nowy dzień" to niewypał?" nie porównuj wołu i zająca. obecnie przewaga GW nad dziennikiem (poza poziomem) to silne dodatki lokalne = paredziesiąt redakcji lokalnych, których nie da się stworzyć z dnia na dzień. fakt i se można robić z wawy. "Nie rozumiem dlaczego ktoś z MS miałby udowadniać, że ktoś ich wykańcza" z powodu ciągłego sporu z organami antymonopolowymi. M$ zatrudnia sztab prawników i lobbystów, którzy udowadniają, że M$ nie jest monopolistą na rynku systemów operacyjnych i nie stosuje tej przewagi do nieuczciwej konkurencji na innych rynkach, m. in. aplikacji. Mózgowcy Ci stosują podobną Twojej argumentację, że niszowy apple to śmiertelny rywal etc. Tylko zresztą dlatego M$ wspomógł apple m.in. macową wersją office i bodaj czy nie gotowizną. BTW jeśli nie M$ to może PKP :-)? Oni na pewno potrzebują pi-arowca, który powołując się na 'dalszą konkurencję' udowodni, że PKP to żaden monopol, a rekin rynkowy. No sorki, piszę to i się chichram. 2007/05/07 20:25:08
leniuch102:
"Tylko zresztą dlatego M$ wspomógł apple m.in. macową wersją office" Nie tylko dlatego. Również po to, żeby po prostu sprzedać więcej kopii MS Office. "Oni na pewno potrzebują pi-arowca, który powołując się na 'dalszą konkurencję' udowodni, że PKP to żaden monopol" Ciekawe zadanie, zważywszy że PKP na niektóre usługi ma monopol przyznany przez prawo RP. 2007/05/07 20:45:35
@sewerjan
"To teraz jeszcze musisz tylko wykazać, że cecha "zaliczania się do zawodów zaufania publicznego" musi wynikać z ustawy (tzn. wcześniejszej od tej lustracyjnej)." A z czego? "I dlatego "liczysz się" z moim zdaniem? Niezależnie od tego, czy zgadzasz się z tymi "jakimiś tam" argumentami?" Ja liczę się tylko z argumentami. Że liczę się ze zdaniem, napisał Leniuch - zapewne dlatego, że nie umie odróżnić argumentu od tych swoich bredotek o wywoływaniu wojen i mordowaniu Pyjasa. @leniuch "jak zwykle zignorowałeś niewygodne pytanie." Napisał facet, którego od iluś tam komentarzy proszę o podanie tej własnej, niezwykłej definicji z.z.p.. "Tak więc dziennikarze w ogóle są zzp, choć akurat Ty w sprawie lustracji nie okazałeś się dziennikarzem, a raczej propagandystą, manipulatorem i kolegą kolegów. " Bo przecież "dziennikarz" to z definicji Facet O Poglądach Takich Samych Jak Leniuch :-). Ustalać to będzie Główny Urząd Kontroli Poglądów i Widowisk. No bo wszak nie można zostawiać tak ważnych spraw rynkowi, jeszcze jakaś wojna z tego może wyniknąć... 2007/05/07 21:03:32
Żeby było śmieszniej, ustawa lustracyjna określa dziennikarzy mianem "osób pełniących funkcje publiczne", nie zaś "zawodu zaufania publicznego" (art. 4).
2007/05/07 21:09:50
Kto pisze te ustawy?
Przeciez w Sejmie jest jakies biuro prawne czy cos takiego? Jak mozna wypuszczac tak niesamowite buble? Pomijajac juz nawet meritum, to niedbalosc w pisaniu prawa jest porazajaca. To przeciez miala byc jedna z 3 najwazniejszych ustaw PiSu. 2007/05/07 21:15:43
Nawet preambuła jest do chrzanu:
"[...] ze względu na konstytucyjne gwarancje zapewniające obywatelom prawo do informacji o osobach pełniących takie funkcje, zajmujących takie stanowiska i wykonujących takie zawody" Gdzie w Konstytucji RP jest takie prawo? 2007/05/07 21:34:51
@wojtekrr
"Przeciez w Sejmie jest jakies biuro prawne czy cos takiego? " Ale nie ma obowiązku korzystania z jego ekspertyz. Przypuszczam, że atmosfera paranoi w PiS jest już taka, że każdy prawnik, który ośmieli się zasugerować jakieś poprawki, od razu jest podejrzewany o bycie agentem Majestic 12 ewentualnie wykształciuchów. 2007/05/07 22:27:51
Nie wiem nawet, czy to dobrze czy zle. Z jednej strony bytu tak nieudolnego ciezko sie obawiac. Ale jednak wladza w ich rekach jest pokazna.
2007/05/07 22:37:23
@ bloody_rabbit
W Art. 61 Konstytucji jest takie prawo jeżeli zgodzimy się, że ustawa lustracyjna definiuje dziennikarza jako osobę pełniącą funckję publiczną (Art. 4) "Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne" @ leniuch Nadal nie widzisz różnicy między osobą pełniąca funkcję publiczną a zawodem zaufania publicznego? To o czym pisze wo w notce dotyczy zzp, a ustawa lustracyjna mówi o opfp. 2007/05/07 22:53:39
@caido
Ale chyba nie uważasz, że autorzy Konstytucji przez "uzyskiwanie informacji o działalności organów władzy publicznych oraz osób pełniących funkcje publiczne" rozumieli spowiedź z tego co te osoby robiły 20 lat temu albo później? IMHO ten artykuł oznacza, że mam prawo wiedzieć jakie decyzje dotyczące mojej gminy podejmuje wójt. 2007/05/07 22:56:03
@leniuch
"(...) nie porównuj wołu i zająca. obecnie przewaga GW nad dziennikiem (poza poziomem) to silne dodatki lokalne = paredziesiąt redakcji lokalnych, których nie da się stworzyć z dnia na dzień. fakt i se można robić z wawy. (...)" No ale co tak się uparłeś, że ja twierdzę, że "D" jest kiepski bo nie dogonił "GW"? Ja się zastanawiam czemu w ogóle nie goni albo co z "RP". "(...) z powodu ciągłego sporu z organami antymonopolowymi. M$ zatrudnia sztab prawników i lobbystów, którzy udowadniają, że M$ nie jest monopolistą na rynku systemów operacyjnych (...)" Bo nie jest monopolem i powie Ci tak każdy dobry podręcznik z podstaw mikroekonomii. "(...) nie stosuje tej przewagi do nieuczciwej konkurencji na innych rynkach, m. in. aplikacji. (...)" Znaczy nieuczciwe jest to, że MS tworzy aplikacje dla systemów MS? Dziwne. Jeśli chcesz się wesprzeć przykładem IE, to zakładam, że masz jakiekolwiek uzasadnienie dla rosnącej popularności Fx. 2007/05/07 22:58:06
@leniuch
"(...) Mózgowcy Ci stosują podobną Twojej argumentację, że niszowy apple to śmiertelny rywal etc. Tylko zresztą dlatego M$ wspomógł apple m.in. macową wersją office i bodaj czy nie gotowizną. (...)" Ja nie piszę o żadnym śmiertelnym rywalu MS, schowaj sobie tę kukłę do szafy. Natomiast owszem, Apple i *nixy są bardzo poważnym rywalem dla MS i widać to po kierunku wpływów. To nie Apple wzoruje się na Windows, jest dokładnie odwrotnie ("Aero" jako odpowiedź na "Aqua", buehehehehe). Przeglądarka? Już pisałem, to MS próbuje dogonić resztę. Gdyby MS był prawdziwym monopolem, to nie musiałby w ogóle inwestować w rozwój produktów. Wystarczyłoby zatrzymać się na Windows 95 i sprzedawać licencje na okres roku. Stały dopływ kasy gotowy. Ciekawe czemu tak nie robią? Co by się stało z MS gdyby wciąż nie gonił za konkurencją? Pomyliłeś dominującą pozycję na rynku z brakiem konkurencji. "(...) BTW jeśli nie M$ to może PKP :-)? (...)" Nie przypominam sobie, by MS był przedsiębiorstwem stworzonym jako monopol przez komunistyczne państwo. Nie przypominam też sobie, by MS dostawał bezpośrednie dotacje od USD of Treasury w ramach restrukturyzacji i był ciągle przez amerykańskie państwo oddłużany. "(...) Oni na pewno potrzebują pi-arowca, który powołując się na 'dalszą konkurencję' udowodni, że PKP to żaden monopol, a rekin rynkowy. No sorki, piszę to i się chichram. (...)" Też bym się chichrał gdybym nie wiedział, że piszę bzdury. O raczkującej ale jednak rosnącej konkurencji dla PKP też poczytaj, tak zupełnie z boku odczapistnego porównania pomiędzy MS i PKP. 2007/05/07 22:58:15
I nie byloby najgorzej, gdyby milosciwie nam panujacy stosowali sie do tego artykulu, a nie wykrecali sie od odpowiedzi na proste pytania dziennikarzy. Typowa odpowiedz: wiem, ale nie powiem
2007/05/07 23:03:22
Zawsze mi sie przy tej okazji przypominaja slowa wieszcza:
"Uciekajac z Sejmu poslowie pogubili notatki Teraz wszyscy sie dowiedza jakie mialy byc podatki" 2007/05/07 23:07:32
@wo
"A z czego?" Np. z samej ustawy lustracyjnej. Parlament jest uprawniony do tworzenia takich definicji na bieżąco, jeśli przy okazji konkretnej ustawy pojawi się taka potrzeba. To, czy tak jest w tym przypadku, to już temat na dyskusję z kimś innym. Ja nie mam na nią ochoty, wolę poczytać książkę. Szczególnie, że w dalszym ciągu skutecznie omijasz zasadniczy punkt naszego "sporu" (czy z art. 17 KonstRP wynika zamknięty katalog zzp, co twierdziłeś na początku). W takim razie dobranoc. EOT "Ja liczę się tylko z argumentami." To właśnie miałem na myśli (p. wpis z 14.40) Nie zrozumieliśmy się. 2007/05/07 23:10:51
@sewerjan
"Np. z samej ustawy lustracyjnej. " Ale tam nic nie ma o z.z.p. "Parlament jest uprawniony do tworzenia takich definicji na bieżąco, jeśli przy okazji konkretnej ustawy pojawi się taka potrzeba. " Zgoda! Ale na razie nie stworzył takiej, z której by wynikał dziennikarz jako z.z.p. "To, czy tak jest w tym przypadku, to już temat na dyskusję z kimś innym." To w ogóle nie jest temat na _dyskusję_ - fakty są takie, jak przytoczyłem. Nie ma sensu z nimi dyskutować. "To właśnie miałem na myśli (p. wpis z 14.40) " Ale przecież w tym wpisie były argumenty, nie tylko zdania. 2007/05/07 23:12:07
@bloody rabit
"Wieszcza???" Zeby chociaz otrzec sie o topic, czy definicja wieszcza jest enumeratywna i zamknieta? Bo jesli nie, to bym sobie pozwolil ja rozszerzyc o autora utworu, z ktorego pochodzi powyzszy cytat. 2007/05/07 23:17:37
wo:
"Ale tam nic nie ma o z.z.p. " Popieram, przeszukałem tekst ustawy pod "zaufania publicznego" i nie wyszło nic. Ustawa uznająca dziennikarza za zawód zaufania publicznego nadal poszukiwana. Ta od lustracji chce lustrować dziennikarzy za to że są "osobami pełniącymi funkcje publiczne" co dla mnie jest jakimś absurdem, bo przecież ani dziennikarz z prywatnej gazety nie dostał tego angażu od państwa czy wyborców, ani nie ma żadnych uprawnień publicznych. No chyba że ma i WO może mi np. wystawić zwolnienie lekarskie. To ja bardzo poproszę 5 kwitów in blanco ;-) 2007/05/07 23:19:49
@wojtekrr
Wieszczem pierwotnie była osoba uważana za zdolną przepowiadać przyszłość. Potem zaczęto tak nazywać w Polsce wielkich poetów: Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Krasiński. A kto jest tym autorem? 2007/05/07 23:27:14
Definicja wieszcza jest mi znana, dziekuje za przypomnienie ;)
wieszcz na miare czasow Kazik "Mars napada" wygooglac mozna latwo 2007/05/07 23:57:27
@wysyisback:
"Znaczy nieuczciwe jest to, że MS tworzy aplikacje dla systemów MS? Dziwne." Nie masz co się indorzyć. M$ na wszystkie możliwe sposoby łamał zasady wolnego rynku, który doprawdy nie jest wolnoamerykanką. Poczytaj sobie może: www.usdoj.gov/atr/cases/f3800/msjudgex.htm Nie możesz np. w swoich aplikacjach korzystać z nieudokumentowanych wywołań funkcji systemowych w OS-ie do którego tylko ty masz źródła. 'Gdyby MS był prawdziwym monopolem' jest nim na wielu polach i w nieuczciwy sposób próbował rozszerzyć ten monopol na inne. Tak w każdym razie twierdzi amerykański Departament of Justice, patrz link wyżej. "Natomiast owszem, Apple i *nixy są bardzo poważnym rywalem dla MS i widać to po kierunku wpływów." Chłopie, zmierz temperaturę. *nixowe desktopy nie istnieją. Jako serwery np. w internecie też istnieją coraz mniej. news.netcraft.com/archives/2007/05/overallc.gif Przywoływany przez Ciebie ff i reszta produktów mozilli to najlepszy dowód, że komercyjne przedsięwzięcia dawno pochowały się w niszach i nawet nie próbują konkurować z M$ na intelu. Przecież Mozilla jest fundacją utrzymującą się z datków i kubków, a nie ze sprzedaży produktów. Co do OS-ów to i Sun i RedHat i Suse nie żyją ze sprzedaży OS-ów, tylko usług wsparcia. Każdy może mieć za darmo wersje ich softu - nie ma mowy o konkurencji z M$. Mimo tego, że rozdają za darmo ich udział w rynku liczy się w ułamkach procenta. 2007/05/08 00:34:16
@leniuch: "*nixowe desktopy nie istnieją." "RedHat (...) nie żyją ze sprzedaży OS-ów" "Mimo tego, że rozdają za darmo ich udział w rynku liczy się w ułamkach procenta."
Dzwonił do Ciebie XXI wiek, mówił żebyś wpadł. 2007/05/08 00:37:04
Tu leniuch102 ma rację, *nix (pomijam Apple'owe klony) na desktopie nie istnieje.
2007/05/08 00:52:23
@bloody_rabbit "*nix (pomijam Apple'owe klony) na desktopie nie istnieje."
www.tectonic.co.za/view.php?id=1347 PSA Peugeot Citroën, the second-largest automobile manufacturer in Europe [...] had signed a "multi-year contract allowing the deployment of up to 20 000 Linux desktops plus 2 500 Linux servers from Novell". 2007/05/08 01:04:45
@inż mruwnica: tak inżynierze,
RedHat żyje z usług, nie ze sprzedaży OS, który jest dostępny gratis np. na centos.org. Całkiem legalnie, jako rekompilacja źródeł. 2007/05/08 01:19:54
@roo72: "up to 20 000 Linux desktops"
jak mawiał jeden zgryźliwy menedżer, 'add a zero to that number'. 200 k albo 2 miliony, to byłby news. @roo72, inż mru: zalety desktopów *nixowych są mi dobrze znane. w niczym nie ustępują, a nawet przewyższają :-). szkoda, że wiemy to tylko my i paru naszych kolegów ze slashdot.org. 2007/05/08 03:44:38
"*nix (pomijam Apple'owe klony) na desktopie nie istnieje."
"I to ma dowodzić, że Linux istnieje na desktopie? Ha ha." Różnica pomiędzy "nie istnieje", a 20.000 tysięcy w jednej tylko firmie jest spora. Gdybyś napisał, że *nix jest znacznie mniej popularny niż Windows to nie byłoby się do takiego stwierdzenia jak przyczepić, ale "nie istnieje" to bardzo stanowcze stwierdzenia które poważnie mija się z prawdą. 2007/05/08 07:29:36
@bloody_rabbit
"Ale chyba nie uważasz, że autorzy Konstytucji przez "uzyskiwanie informacji o działalności organów władzy publicznych oraz osób pełniących funkcje publiczne" rozumieli spowiedź z tego co te osoby robiły 20 lat temu albo później? IMHO ten artykuł oznacza, że mam prawo wiedzieć jakie decyzje dotyczące mojej gminy podejmuje wójt." W prawie nie ma IMHO tylko są definicje. Ustawa lustracyjna podaje definicję "osoby pełniącej funkcje publiczne" i zalicza do niej dziennikarza. Takie są fakty. Czy jest ta definicja właściwa? To pewnie pytanie do jakiegoś sądu. Parę lat temu SN wydał orzeczenie w sprawie łapówek branych przez lekarza i uznał, ze lekarz jest osobą pełniącą funkcję publiczną jeżeli świadczone przez niego usługi (niezależnie czy w przychodni państwowej, czy prywatnej) są "wykonywane w ramach przysługujących osobie uprawnionej (pacjentowi) świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych". Daje to jakiś trop pewnie w myśleniu czy dziennikarz (jak i doradca podatkowy, czy prezes funduszu emerytalnego) jest opfp czy nie. 2007/05/08 08:39:11
@leniuch: "zalety desktopów *nixowych są mi dobrze znane. w niczym nie ustępują, a nawet przewyższają :-). szkoda, że wiemy to tylko my i paru naszych kolegów ze slashdot.org."
Ja właściwie nie wiem, bo Linuxa nie używam, odkąd odkryłem, że całą dodaną tzw. "funkcjonalność" mogę zastąpić pod Windowsem MixTeX-em i CygWin-em. A gdy się przyjrzeć flakom Linuxa (patrz: "/etc") to się okazuje, że tam jest straszny bajzel, którego żadne KDE nie przykryje. Z drugiej strony są już sprawne dystrybucje (np. Ubuntu), które (prawie zawsze) działają z pudełka. Oczywiście "prawie zawsze" to za mało jak na system, ale jeżeli akurat komuś działa, to pewnie jest zadowolony. IE np. nie używam z tego samego powodu dla którego nie używam oryginalnego komunikatora GG -- nie znoszę tego z-łaski-update'u, sprowadzającego się do dodania jakiegoś kwiatka, pomiędzy kasowaniem jednego megabaksa, a kasowaniem drugiego. Mam wrażenie, że zarabiają (-li by) na mnie straszną kasę, maja mnie w dupie i jeszcze się z tego śmieją. Jamais! "RedHat żyje z usług, nie ze sprzedaży OS, który jest dostępny gratis" Jeżeli już przyjmiemy, że MS jest monopolistą na rynku OS, to rzeczywiście wyjdzie nam, że nikt inny OS-ów nie sprzedaje, ergo jest monopolistą. Z tego wynika, że systemu otwartego w ogóle nie można sprzedać, bo zawsze są jakieś źródła. Ale to tak, jakby mówić, że nie sposób sprzedać książkę kucharską, bo każdy może sobie sam ugotować obiad. Model sprzedaży Win jest taki, że MS sprzedaje tajemniczy ciąg zer i jedynek i holograficzną naklejkę na obudowę, zupełnie jakby sprzedawał magiczny miecz w Second Life'ie -- jesteś właścicielem danych, ale możesz je używać tylko w pewien określony sposób (np. nie możesz modyfikować). Tymczasem IMO sprzedaż OS-u to jest właśnie sprzedaż pewnej usługi (a nie kolorowych ikonek z panelu sterowania), którą można by streścić: "sprawimy, że aplikacje będą działać". Czy producent to osiągnie realną bezawaryjnością, sytemem update'u, czy dobrym helpdeskiem to już druga sprawa. 2007/05/08 09:00:21
@caido: "W prawie nie ma IMHO tylko są definicje."
Ale uzasadnienia jakieś chyba są? Jak sobie zdefiniujemy, że śledź jest owocem, to jeszcze nie znaczy, że dżem śledziowy jest dobry. 2007/05/08 09:14:16
@wojtekrr "Kto pisze te ustawy?
Przeciez w Sejmie jest jakies biuro prawne czy cos takiego? Jak mozna wypuszczac tak niesamowite buble? Pomijajac juz nawet meritum, to niedbalosc w pisaniu prawa jest porazajaca. To przeciez miala byc jedna z 3 najwazniejszych ustaw PiSu." Istnieje biuro prawne, jego przedstawiciele biorą udział w posiedzeniach komisji, ALE... nie wolno im odzywać się bez pytania. Tu widać przewagę Senatu - prawnik w komisjach senackich *może* - w przeciwieństwie do swojego kolegi w Sejmie - podnieść rękę i powiedzieć "art. 4 jest sprzeczny z ustępem 6". 2007/05/08 09:19:34
@inz.mruwnica
Nawet jeżeli przyjmiesz założenie śledź=owoc to wcale nie znaczy, że śledź=dobry dżem, dlatego, że zdanie owoc=dobry dżem nie jest prawdziwe. Np. wawrzynek wilczełyko albo wiciokrzew suchodrzew to też owoce, a zapewniam, że dżem nie będzie dobry, co więcej, wyśle cię szybko na tamten świat. 2007/05/08 09:36:10
@wo
"To w ogóle nie jest temat na _dyskusję_ - fakty są takie, jak przytoczyłem. Nie ma sensu z nimi dyskutować." Nawet nie próbuje, bo nie mam ochoty analizować ustawy lustracyjnej. Przyjmuję do wiadomości, że w tej ustawie dziennikarze są zaliczeni do osób pełniących funkcje publiczne (definicja - art. 4), a grupy podmiotów wymienione w tym przepisie mają podlegać lustracji (art. 7). O zzp jest mowa tylko w preambule. Która, jak każda preambuła, z założenia ma charakter ogólny, intencjonalny. Więc może/musi posługiwać się pojęciami nieostrymi (spróbuj definiować "piękno" z preambuły do Konstytucji). _Wracając_do_tematu_ przypominam: nie ma sensu dyskutować z faktem, że na podst. art. 17 KonstRP (+ ustaw w nim wspomnianych) nie da się skonstruować zamkniętego katalogu zzp. Co, jak się domyślam, przyjąłeś do wiadomości, bo ten fragment dyskusji znowu ominałeś ;-) "Ale przecież w tym wpisie były argumenty, nie tylko zdania." W tym wpisie było, że się liczysz z argumentami, a ze zdaniem chyba nie, bo to by zakładało, że już "na wejściu" wygłaszający zdanie ma pewien autorytet. Co potwierdziłeś o 20.45. I tylko o to mi chodziło. 2007/05/08 09:57:07
@wo & rabbit & reszta wykształciuchów:
przykład z życia: 'biznesmen'-agent dostaje państwową koncesję na budowę autostrady. buduje 'autostradę' grubszą od europejskiej drogi gminnej o centymetr i dużo drożej niż budująca (w tym samym czasie) normalną autostradę państwowa firma. 'biznesmen' znajduje profesora, który potwierdza - tak, to wybudowane 'cóś' jest autostradą i dziennikarza szanowanej gazety, który wystawia laurkę tej inwestycji. Zaznaczam, że i profesor i dziennikarz są dobrze opłacanymi profesjonalistami szanującymi swoją pozycję zawodową i w związku z tym niepodatnymi na ordynarną korupcję. Czemu w takim razie osłaniają bezczelny szwindel? Może i biznesmen i profesor i redaktor mieli tego samego oficera prowadzącego? Który ma jeszcze kupę fajnych pomysłów na zagospodarowanie naszych podatków? Dla mnie to wystarczający powód do lustracji i profesora i dziennikarza. 2007/05/08 10:36:02
@leniuch
Mam dla ciebie lepszy przykład z życia. Prywatna firma, chce by blisko niej zatrzymywały się pociągi. Więc dogaduje się z PKP i buduje za włase pieniądze przystanek za 1mln złotych. Nowoczesny, z windami dla niepełnosprawnych i innymi udogodnieniami. A pewien poseł, minister wymyśla sobie, że ufunduje stacje kolejową w małej mieścinie za państwowe pieniądze. Bez wind dla niepełnosprawnych i innych udogodnień. Kosztuje to 3mln zł. Ciekawe czy zgodnie z twoją koncepcją miał oficera prowadzącego? Czy może jest przykładem funkcjonariusza publicznego, który marnuje pieniądze publiczne by kupić sobie poklask w okręgu wyborczym. Może to wystarczający powód by odwołać takiego polityka z funkcji rządowej? Nie.... najlepiej zrobić go wicepremierem. 2007/05/08 10:55:05
@roo72
"Różnica pomiędzy "nie istnieje", a 20.000 tysięcy w jednej tylko firmie jest spora." Jeszcze większa jest różnica pomiędzy Linuxem na desktopie a Linuxem na 20,000 specjalnie dobranych przez jednego dostawcę komputerach. @leniuch102 "Może i biznesmen i profesor i redaktor mieli tego samego oficera prowadzącego? Który ma jeszcze kupę fajnych pomysłów na zagospodarowanie naszych podatków? Dla mnie to wystarczający powód do lustracji i profesora i dziennikarza." Powodem do lustracji jest zatem Twoja paranoja. W sumie było to wiadome od poczatku. @inz.mruwnica "Ja właściwie nie wiem, bo Linuxa nie używam, odkąd odkryłem, że całą dodaną tzw. "funkcjonalność" mogę zastąpić pod Windowsem MixTeX-em i CygWin-em." Jestem na początku drogi (Linuxa przestałem w domu używać, od kiedy okazało się że ponad pół roku po wejściu płyty Asus P5B Deluxe na rynek, Linux wciąż nie potrafi poprawnie obsłużyć OOTB sieciówek na niej. A mi się już nie chce odstawiać kombinacji alpejskich z patchowaniem kernela i kompilowaniem go na innej maszynie. Sorry. Natomiast wciąż nie mogę znaleźć pod Win dows edytora LaTeX-a który dorównuje linuxowemu Kile. 2007/05/08 11:55:28
@sewerjan
"O zzp jest mowa tylko w preambule." Pokażesz gdzie konkretnie? Jakoś nie mogę się doszukać. "Co, jak się domyślam, przyjąłeś do wiadomości, bo ten fragment dyskusji znowu ominałeś" Jeśli bardzo Ci zależy na moim komentarzu do tego fragmentu dyskusji to oczywiście mogę go skomentować. Komentarz brzmi "yeah, whatever". Póki żadna ustawa tak nie określa dziennikarzy, to nie jest z.z.p. - i tyle. @leniuch "przykład z życia:" Kłamiesz. "Dla mnie to wystarczający powód do lustracji i profesora i dziennikarza." I jeszcze koniecznie faceta z myjni, który myje im obu samochody nie mówiąc już o barmanie serwującym im piwo. Też są w Układzie, no nie? 2007/05/08 13:39:55
@ wo
preambuła ustawy lustracyjnej, zdanie drugie: Mając na względzie powyższe, a także konieczność zapewnienia obsady funkcji, stanowisk i zawodów wymagających zaufania publicznego przez osoby... "Póki żadna ustawa tak nie określa dziennikarzy, to nie jest z.z.p. - i tyle." Oto objawił nam się nowy zwolennik uregulowania wszystkiego w drodze ustaw. Nie ma w ustawie? Nie istnieje ;-) Przypominam - z prawnego punktu widzenia dziennikarze mają być lustrowani, bo są wymienieni w art. 4 jako jedna z grup osób pełniących funkcje publiczne, a nie dlatego, że zdaniem Kuchcińskiego&Co są zzp. Bo "zzp" pojawia się tylko w "ideowej" preambule, która nie jest źródłem prawa (nie zawiera wiążących zobowiazań prawnych). 2007/05/08 13:52:34
@sewerjan
"Mając na względzie powyższe, a także konieczność zapewnienia obsady funkcji, stanowisk i zawodów wymagających zaufania publicznego przez osoby" Ale przecież gdy pisano preambułę, nie miało to jeszcze dotyczyć dziennikarzy. "Oto objawił nam się nowy zwolennik uregulowania wszystkiego w drodze ustaw. Nie ma w ustawie? Nie istnieje ;-) " Dlaczego 'wszystkiego'? Po prostu prawa. Czy to taki dziwny postulat, żeby nie tworzono nagle od czapy nowych norm prawnych? 2007/05/08 13:53:09
ps
na końcu powinno być: (nie zawiera norm prawnych). W końcu to ustawa, a nie umowa międzynarodowa... 2007/05/08 14:02:46
@wo
"Ale przecież gdy pisano preambułę, nie miało to jeszcze dotyczyć dziennikarzy." I co z tego? Pytałeś, gdzie w preambule jest mowa o zzp, a nie o dziennikarzach. Odpowiadałem na temat zzp, a nie dziennikarzy. "Dlaczego 'wszystkiego'? Po prostu prawa. Czy to taki dziwny postulat, żeby nie tworzono nagle od czapy nowych norm prawnych?" Toteż Ci dalej wyjaśniłem, że sformułowanie "zzp" _z_prawnego_punktu_widzenia_ nie mam znaczenia. Decyduje przynależność do osób pełniących funkcje publiczne. A to zostało zdefiniowane. Być może źle, ale nie o tym rozmawiamy. Nie żądaj od ustawy definiowania rzeczy nieistotnych. Mówiąc krótko - "zzp" nie jest elementem normy prawnej. Jest nim "pełnienie funkcji publicznych". A Ty powielasz błąd PiSmanów. Wstyd ;-) 2007/05/08 14:14:14
A poza tym, może wrócimy do tematu i w końcu rozstrzygniemy konkurs pt. "Czy z art. 17 KonstRP wynika zamknięty katalog zzp?"
Odp. A: TAK Odp. B: NIE Mój typ: B Twój? ;-P 2007/05/08 14:56:24
@sewerjan3
"Toteż Ci dalej wyjaśniłem, że sformułowanie "zzp" _z_prawnego_punktu_widzenia_ nie mam znaczenia. Decyduje przynależność do osób pełniących funkcje publiczne." Zaraz, to pełnienie funkcji publicznych jest tożsame z wykonywaniem zawody zaufania publicznego? 2007/05/08 15:21:33
Nie mam pojęcia. To wo podobno potrafił (?) zdefiniować zzp, na podst. art. 17 Konstytucji. Spytaj go przy okazji, może Tobie odpowie ;-)
Ja mogę tylko przypuszczać, że taka myśl pojawiła się w głowach twórców ustawy lustracyjnej, skoro wrzucili "zzp" do preambuły. Ale z prawnego punktu widzenia ma to mniej wiecej takie znaczenie, jak pojęcie "dobra" w Konstytucji. 2007/05/08 17:08:32
@wo: 'Kłamiesz.'
Takie 'kłamiesz' z Twojej klawiatury oszczercy to certyfikat prawdomówności. A czytelnicy mogą sobie zweryfikować mój przykład z życia choćby tu: www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3007505.html 2007/05/08 17:30:26
@sewerjan
"Odpowiadałem na temat zzp, a nie dziennikarzy. " Wydaje mi się, że tematem powyższej blogonotki jednak jest (nie)istnienie ustawy definiującej dziennikarza jako z.z.p. "A Ty powielasz błąd PiSmanów. " Nie tyle powielam, co krytykuję. Spotkałem się z wieloma wypowiedziami typu "dziennikarz to z.z.p.". Leniuch w kółko to tu powtarzał choćby. Polemizuję z tym uzasadnieniem - to wszystko. "Mój typ: B Twój? " Mój typ jest taki, że z Art 17 wynika, że to wyjątkowe zawody, definiowane tak przez odpowiednie ustawy. @leniuch "A czytelnicy mogą sobie zweryfikować mój przykład z życia choćby tu: " Toteż każdy umiejący czytać czytelnik zobaczy "choćby tu", że Twój przykład z życia to wyssana z palca bajka bardzo luźno związana z jakimikolwiek faktami (coś jak hollywoodzki film "na motywach"). 2007/05/08 18:36:05
@sewerjan:
'Ja mogę tylko przypuszczać, że taka myśl pojawiła się w głowach twórców ustawy lustracyjnej, skoro wrzucili "zzp" do preambuły.' Zaraziczek. Tytuł notki jest 'na serio', więc bądźmy precyzyjni. Konstytucja wspomina o istnieniu 'zawodów zaufania publicznego' a ustawa lustracyjna o "_funkcjach, stanowiskach_ i zawodach _wymagających_ zaufania publicznego". Dla WO to być może bez różnicy, ja jednak różnicę widzę. Pedant powiedziałby, że krzyczącą, bo jednak np. 'blog inteligentnego autora' (mój) to nie to samo co 'blog wymagający inteligentnego autora' (jak nie przymierzając blog wo :-D). Pedantem nie jestem, ale zzp z konstytucji to jednak co innego niż zwzp z preambuły ustawy lustracyjnej i WO, pardon le mot, obszczekuje niewłaściwe drzewo. 2007/05/08 19:20:32
@bloody: "Natomiast wciąż nie mogę znaleźć pod Windows edytora LaTeX-a który dorównuje linuxowemu Kile."
Raduj się krwawy króliku, albowiem radosny dzień dziś nastał! LaTeX Editor (LEd) Troszkę niżej w googlu, po diodach, albo w wiki. Program, który ma przenajlepszy na całym wszechświecie spelczeker ever. Wersja ciągle gdzieś poniżej 0.5, ale u mnie (Win2kPro) śmiga. 2007/05/08 20:07:09
@wo
"Wydaje mi się, że tematem powyższej blogonotki jednak jest (nie)istnienie ustawy definiującej dziennikarza jako z.z.p." A mi się wydawało, że tematem powyższej blog notki jest (nie)istnienie zamkniętego katalogu zzp. Poza tym, Twoje pytanie i moja odpowiedź, w tym konkretnym "podwątku", dotyczyła kwestii "zapis o zzp w preambule ustawy lustracyjnej". Po prostu odpowiedziałem precyzyjnie na Twoje pytanie (gdzie w preambule jest mowa o zzp?). Nie pytałeś, czy preambuła odnosi się do dziennikarzy. Jeśli tego nie rozumiesz, nie mój problem. "Nie tyle powielam, co krytykuję." Nie, jednak powielasz. Uważając, że określenie, jakie zawody to zzp (preambuła), jest istotne z prawnego punktu widzenia. Gdy tymczasem o podleganiu lustracji decyduje co innego (art. 4), co próbuję Ci przekazać od ładnych paru wpisów. Nie dociera? Trudno, nie mój problem. "Mój typ jest taki, że z Art 17 wynika, że to wyjątkowe zawody, definiowane tak przez odpowiednie ustawy." Czyli jednak nie odpowiedziałeś na pytanie. A wybór był prosty: A lub B. Tertium non datur. Katalog w definicji może być albo otwarty, albo zamknięty. Szkoda, bo jeszcze dwa dni temu nie miałes takich oporów: "definicja jest po prostu ENUMERATYWNA. Zawodami zaufania publicznego są te, które tak określono ustawowo." Dla jasności - "enumeratywny" znaczy "zamknięty" ;-) Zamykam konkurs. W świetle cyt. fragmentu notki i Twoich późniejszych uników, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przyjąć, że w dalszym ciągu wybierasz odpowiedź A. Tymczasem analiza art. 17 KonstRP prowadzi do wniosku, że prawidłowa jest odpowiedź B ("W drodze ustawy MOŻNA tworzyć samorządy..."). Szczegóły powyżej. Przegrałeś. Nie chcesz się do tego przyznać? Nie mój problem. Z drugiej strony, rozumiem Cię. Gdybyś się wycofał z odpowiedzi A, musiałbyś jednocześnie przyznać, że cała powyższa notka została oparta na błędnym założeniu. @leniuch Dla mnie to jednak to samo, przynajmniej jeśli chodzi o znaczenie z KonstRP i ustawy lustracyjnej. Co jednak z prawnego punktu widzenia jest bez znaczenia - lustracji podlegają grupy podmiotów wymienione w art. 4, nie zzp/zwzp. Szczegóły wyżej. 2007/05/08 20:43:12
@leniuch
"Dla WO to być może bez różnicy, ja jednak różnicę widzę." Odwrotnie - to ja widzę tę różnicę i stąd mój pogardliwy stosunek do ludzi uzasadniających lustrację dziennikarzy tym, że rzekomo uprawiają z.z.p., jak weterynarze czy położne. @sewerjan "A mi się wydawało, że tematem powyższej blog notki jest (nie)istnienie zamkniętego katalogu zzp. " Błędnie - tematem jest polemika z ludźmi uzasadniającymi (rzekomą) konieczność lustracji dziennikarzy tym, że (rzekomo) uprawiają z.z.p. (Nie)istnienie katalogu to dygresja od głownego tematu i niespecjalnie mi na niej zależy. Nie upieram się przy tym. "Nie, jednak powielasz. Uważając, że określenie, jakie zawody to zzp (preambuła), jest istotne z prawnego punktu widzenia. " Nie, jednak krytykuję. Co decyduje o lustracji to jedno. Jak uzasadniają to zwolennicy kaczyzmu (jak np. Leniuch) to drugie. Blogonotka to polemika ze zwolennikami, nie z ustawą. "nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przyjąć, że w dalszym ciągu wybierasz odpowiedź A." Moje powyższe uniki to po prostu wyraz braku zainteresowania tą kwestią - ważniejsze dla mnie jest to, że dziennikarze to nie jest z.z.p., tak ważny dla Ciebie katalog to drugorzędny detal. Nie upieram się przy nim. "Gdybyś się wycofał z odpowiedzi A, musiałbyś jednocześnie przyznać, że cała powyższa notka została oparta na błędnym założeniu. " Jasne, wszak w ogóle _cała powyższa notka_ traktuje tylko o tym. Gdybym chciał się czepiać w Twoim stylu, zacząłbym teraz przeklejać wszystkie fragmenty powyższej notki nijak z tym nie związane. 2007/05/08 20:54:22
@inz.mruwnica
"Raduj się krwawy króliku, albowiem radosny dzień dziś nastał! LaTeX Editor (LEd) Troszkę niżej w googlu, po diodach, albo w wiki." Znałem, ale się odbiłem. Po pierwsze, LeD u mnie wywala się przy próbie otwarcia pliku .tex. Po drugie, nie uzupełnia komend otwierających środowisko komendą zamykającą. Po trzecie, jego GUI wygląda jak zmasakrowane serią z karabinu maszynowego. No ale ma uzupełnianie składni, to już jest coś. Może jeszcze spróbuję zawalczyć. 2007/05/08 21:22:17
@wo
"(Nie)istnienie katalogu to dygresja od głownego tematu i niespecjalnie mi na niej zależy. Nie upieram się przy tym." etc. etc. Istota Twojej notatki sprowadza się do stwierdzenia, że zwolennicy ustawy lustracyjnej nie mają racji, zaliczając dziennikarzy do zzp, bo zamknięty katalog zzp wynika z art. 17 KonstRP. I to był Twój jedyny argument (a przynajmniej jedyny wskazany w notatce). Cała reszta to konsekwencja tego stwierdzenia. Nie masz racji. W końcu to, pośrednio, przyznałeś - dziękuję i doceniam ;-P "ważniejsze dla mnie jest to, że dziennikarze to nie jest z.z.p." Jakiś argument? Dowód? Oczywiście, poza nieujęciem dziennikarzy w _otwartym_ katalogu z art. 17 KonstRP? 2007/05/08 22:07:15
@wo
"Odwrotnie - to ja widzę tę różnicę i stąd mój pogardliwy stosunek do ludzi uzasadniających lustrację dziennikarzy tym, że rzekomo uprawiają z.z.p., jak weterynarze czy położne." Widzisz różnicę? Czy to znaczy, że uznajesz możliwość zaliczania dziennikarzy do zawodów _wymagających_ zaufania publicznego? Bo o różnicy pomiędzy zzp a zwzp byłą mowa. Czyli Twoim zdaniem dziennikarze "mieszczą się" w preambule do ustawy lustracyjnej? 2007/05/09 01:45:14
@sewerjan
"Cała reszta to konsekwencja tego stwierdzenia." Jasne, gdy na przykład piszę o wulkanizatorze i napiwku dla kelnera, to oczywiście dlatego, że o napiwkach mówi Art 17 p 3 a o zmianie opon na zimowe Art 17 p 4. "Oczywiście, poza nieujęciem dziennikarzy w _otwartym_ katalogu z art. 17 KonstRP?" A niech Ci nawet będzie, że jest otwarty. Z tego katalogu można łatwo wywnioskować prawidłowość dotyczącą tego, jakie zawody są z.z.p., choćby na zasadzie testu na inteligencję "co pasuje w polu oznaczonym E", jeśli w polach A-D znajdą się weterynarz, pielęgniarka, dentysta i architekt. Za cholerę do pola E nie pasuje dziennikarz. Piszę w blogonotce dlaczego ustawodawca chciał nadać ten status architektowi. Podobne rozumowanie można łatwo dopasować do położnej i do dentysty. Nie bardzo do dziennikarza. To jest właśnie mój główny argument (a nie Twoje zafiksowanie na punkcie "katalog otwarty/zamknięty"). "Czy to znaczy, że uznajesz możliwość zaliczania dziennikarzy do zawodów _wymagających_ zaufania publicznego?" _Możliwość_ to ja widzę choćby i zaliczenia sewerjanów do dzyndzlotronów, aczkolwiek póki nie ma takiej ustawy, nie widzę powodu by budować takie konstrukcje prawne. 2007/05/09 08:31:53
@wo
"Jasne, gdy na przykład piszę o wulkanizatorze i napiwku dla kelnera, to oczywiście dlatego, że o napiwkach mówi Art 17 p 3 a o zmianie opon na zimowe Art 17 p 4." Czyli w Twojej blognotce tak naprawdę chodziło o wulkanizatorów i kelnerów, a nie o dziennikarzy? Przyznaję, jestem zaskoczony... ;-P "A niech Ci nawet będzie, że jest otwarty. Z tego katalogu można łatwo wywnioskować prawidłowość dotyczącą tego, jakie zawody są z.z.p., choćby na zasadzie testu na inteligencję..." Stop! Chciałem zauważyć, że mówimy o prawie, a nie o "testach na inteligencję". Przy okazji przypominam (po raz enty), że lustracji nie podlegają zzp/zwzp (uwaga! skrót myślowy!!). Poza tym, testy na inteligencję to tak naprawdę taka zabawa, nie pamiętasz? ;-) "...Nie bardzo do dziennikarza..." Czyżbyś nie doceniał siły "czwartej władzy"? "...a nie Twoje zafiksowanie na punkcie "katalog otwarty/zamknięty"" Ogłaszam, że nastąpiło odfiksowania. Skuteczną terapię zastosował młody lekarz, dr wo, wklepując na swoim blogu magiczne słowa "A niech Ci nawet będzie, że jest otwarty." Niniejszym składam wyrazy podziękowania. Niestety, terapia trwała długo, doszło do wycieńczenia organizmu. Dlatego kopertę zostawiam na podłodze _pod_ parapetem. "_Możliwość_ to ja widzę choćby i zaliczenia sewerjanów do dzyndzlotronów... Dla Ciebie mogę być i dzyndzlotronem. Jeśli tylko przyznasz szczerze, że po prostu nie przeczytałeś uważnie, o co chodziło leniuchowi, tylko odpowiedziałeś szybkim atakiem na hasło "blog (wymagający) inteligentnego autora". 2007/05/09 08:57:45
ps
[wo now] "...Podobne rozumowanie można łatwo dopasować do położnej i do dentysty. Nie bardzo do dziennikarza. To jest właśnie mój główny argument... [wo then] "W odróżnieniu od trudnych do zdefiniowania pojęć takich jak „dziennikarz” czy „prozaik”, zawód zaufania publicznego jest bardzo łatwy do zdefiniowania - definicja jest po prostu enumeratywna. Zawodami zaufania publicznego są te, które tak określono ustawowo. _Póki_co_, dziennikarz zawodem zaufania publicznego nie jest - w odróżnieniu od architekta, pielęgniarki, dentysty, biegłego rewidenta i takich tam." Póki co? A: Póki nie będzie ustawy o samorządzie dziennikarzy? B: Póki termin "dziennikarze" nie zacznie oznaczać osób zajmujących się zawodowo projektowaniem domów czy leczeniem zębów? Chyba jednak "A". Czyli jednak argument prawny, a nie z "testu na inteligencję". QED 2007/05/09 11:02:48
@sewerjan
"Czyli w Twojej blognotce tak naprawdę chodziło o wulkanizatorów i kelnerów, a nie o dziennikarzy? Przyznaję, jestem zaskoczony... ;-P" Przykłady z wulkanizatorem, kelnerem i architetem (oraz dźwiękowy marteriał podlinkowany do weterynarza, proszę o tym nie zapomnieć) to przykłady argumentacji obecnej w mojej blogonotce nijak nie związanej z tym, czy art 17 zawiera zamknięty czy otwarty katalog zawodów zaufania publicznego. Zatem Twoja kilkakrotnie powtórzona teza, jakoby _cała_ moja notka opierała się tylko o założenie, że zawiera on zamknięty katalog, jest fałszywe. Nie czepiałbym się go oczywiście, gdybym sam nie rozmawiał z kimś, kto uwielbia przyczepić się do fafnastorzędnego detalu. Uważasz, że tylko Ty możesz się tak bawić? Nieprawda. Oddawaj kontroler, teraz ja będę grał w Sewerjana III. Otóż skoro pojawili się tam wulkanizatorzy i kelnerzy, a o nich nic nie ma w Art 17, to mamy tylko dwie możliwości: A - nie cała moja notka opiera się o założenie, że art 17 zawiera zamknięty czy otwarty katalog zawodów zaufania publicznego. B - cała moja notka opiera się o założenie, że art 17 zawiera zamknięty czy otwarty katalog zawodów zaufania publicznego. Tertium non datur. Twój upór przy punkcie B oraz uporczywe uchylanie się przed odpowiedzią na powyższe pytanie świadczy o tym, że nie umiesz się przyznać do porażki. Popełniłeś błąd błędnie-błędny. Wszystkie Twoje blogokomentarze są w całości zbudowane na tym błędzie, to pewnie dlatego nie umiesz powiedzieć, że przegrałeś. Ekstra gra. Ciekawe, co będzie w Serwerjanie IV, może dadzą tryb single-player? "Czyżbyś nie doceniał siły "czwartej władzy"? " Uważam,, że "czwarta władza" to pozbawiony znaczenia slogan taki jak "Zakopane, zimowa stolica Polski". Nic z niego na serio nie wynika. Chociaż oczywiście tylko patrzeć, jak jakiś następny dureń potraktuje ten slogan serio i zainstaluje zimową siedzibę władz w Zakopanem. 2007/05/09 11:57:34
@wo
Jestem bardzo ciekaw, co Twoim zdaniem oznacza słowo "konsekwencja". Bo ja pisałem o "konsekwencji", a nie - że w całej blognotce piszesz _wyłącznie_ o dziennikarzach i art. 17 KonstRP. Czyżbyś twierdził, że tę blognotkę napisałeś, bo zainteresował Cię temat ewentualnej lustracji "wulkanizatorów i kelnerów"? Czy też jednak myślałeś wtedy o lustracji dziennikarzy? "...przyczepić się do fafnastorzędnego detalu." "Uważam,, że "czwarta władza" to pozbawiony znaczenia slogan" [wo mode] Kłamiesz [/wo mode] ;-P "Ekstra gra. Ciekawe, co będzie w Serwerjanie IV, może dadzą tryb single-player?" Mało prawdopodobne - kat potrzebuje ofiar. Poza tym, jestem uparty. Mojego kontrolera nie oddam. A że lubię się z Tobą spierać na tematy teoretyczne, to jeszcze trochę Cię potorturuję... "Póki co"... do usłyszenia... ;-) 2007/05/09 12:13:11
@sewerjan
"[wo mode] Kłamiesz [/wo mode]" Nie wiem do czego to odniosłeś - że nie wierzę w sens sloganu "czwarta władza"? Może rozwinę swoją krytykę tego sloganu do osobnej notki, w każdym razie zupełnie serio uważam, że to bzdura. 99% mediów to media typu "Ilustrowane Wiadomości Dla Ludzi Którym Polityka Zupełnie Zwisa". Slogany typu "media to ogromna władza" powtarzają ludzie, którym media kojarzą się wyłącznie z kimś w rodzaju Tomasza Lisa. Mi się kojarzą przede wszystkim z kimś, kto pisze o ufokach (i kompatybilnych). Znany dowódca wojskowy General Public woli czytać o silikonach Dody niż o sejmowych popierduszkach, więc automatycznie większe znaczenie mają media unikające polityki. 2007/05/09 13:35:35
@wo
"Nie wiem do czego to odniosłeś..." Nie uwierzę, że nie dostrzegasz wpływu dziennikarzy na świat. Może w Polsce PiS jest odrobinę mniejszy niż wcześniej (w sferze polityki), może określenie "czwarta władza" to przesada (bo są np. 5. czy 7.) - ale na pewno nie jest to "pozbawiony (jakiegokolwiek) znaczenia slogan" (wielki kwantyfikator? tak to się chyba nazywa?). "media to ogromna władza" Wolę określenie _niektóre_ media. "...większe znaczenie mają media unikające polityki." I to jest argument na poparcie tezy, że media/dziennikarze mają nieduży wpływ na świat? Określenie "czwarta władza" nie odnosi się tylko do polityki, ale do życia - sądy co do zasady nie zajmują się polityką, podobnie jak architekci i dentyści (którzy - jak rozumiem - Twoim zdaniem mają większy wpływ na życie/świat/ludzi niż dziennikarze). "...General Public..." Wątpię, żeby mieli istotny wpływ na losy świata. en.wikipedia.org/wiki/General_public Już większe miał J.N.Jeziorański tygodnik.onet.pl/1547,1213506,dzial.html "Może rozwinę swoją krytykę tego sloganu do osobnej notki..." To już byłaby druga notka - _konsekwencja_ moich wpisów. You can call me YourPersonalMuze for a while :-) Rozumiem, że reszta (pod)wątków właśnie padła. Czyli jako kat nie spisałem się najlepiej. Szkoda ;-) 2007/05/09 13:51:33
@sewerjan
"Nie uwierzę, że nie dostrzegasz wpływu dziennikarzy na świat." Dostrzegam wpływ wszystkich ludzi na świat. Dziennikarzy, wulkanizatorów, kelnerów, malarzy, elektryków itd. "Wolę określenie _niektóre_ media. " To tak jak niektórzy malarze czy niektore knajpy. "Rozumiem, że reszta (pod)wątków właśnie padła." Oczywiście, wszak cała Twoja argumentacja jest konsekwencją błędnego założenia, którego błędnie-błedną błędność wykazałem powyżej. Ja też umiem grać w Sewerjana III. 2007/05/09 14:11:14
@wo [choć to chyba niepotrzebne?]
"Dostrzegam wpływ wszystkich ludzi na świat." Wierzę. Tylko nie potrafisz ich uszeregować wg ważności tego wpływu? Nic, poczekam na notkę, to się upewnię... "To tak jak niektórzy malarze czy niektore knajpy." Fakt, prznajmniej jeden malarz miał duży wpływ na świat... Ale chyba nie dlatego, że był malarzem? "...którego błędnie-błedną błędność wykazałem powyżej" www.minibite.com/oldies/dream.htm "Ja też umiem grać w Sewerjana III." Nie umiesz. Kończysz grę i wyłączasz komputer. 2007/05/09 14:29:17
@sewerjan
"Tylko nie potrafisz ich uszeregować wg ważności tego wpływu? " Pojedyncze osoby z pewnością, ale to raczej niezależne od zawodu. Bez trudu znajdę np. elektryka, którego wpływ był większy od np. danego dziennikarza. "Fakt, prznajmniej jeden malarz miał duży wpływ na świat... Ale chyba nie dlatego, że był malarzem? " W sensie, dziennikarz dostając legitymację prasową automatycznie zyskuje zwiększenie wpływu na świat? "Nie umiesz. Kończysz grę i wyłączasz komputer." Nonsens, Maków się nie wyłącza, Maki się usypia. 2007/05/09 14:50:37
"Maków się nie wyłącza, Maki się usypia"
Aaa... to już wiem, dlaczego wywar z makówek służył do usypiania dzieci. 2007/05/09 14:55:17
@janekr
"Aaa... to już wiem, dlaczego wywar z makówek służył do usypiania dzieci." A ja wiem, dlaczego najważnejsze pytanie dla kloniarza ciągle brzmi "jak długo się bootuje". W pieprzonym XXI wieku! 2007/05/09 14:58:27
"Pojedyncze osoby z pewnością, ale to raczej niezależne od zawodu."
Tylko że Twoja notka dotyczy grup zawodowych, nie o pojedynczych osób. A lustracji mają podlegać dziennikarze, nie Lis i Wildstein. "W sensie, dziennikarz dostając legitymację prasową automatycznie zyskuje zwiększenie wpływu na świat?" A skąd się tu wzięła legitymacja prasowa? I to w kontekście Hitlera? Poza tym, jeśli leg.pr. umożliwia dziennikarzowi wstęp do ważnych miejsc (Sejm, IPN...), to zwiększa jego _potencjalną_możliwość_ większego wpływu na świat. Bo może tam wypatrzyć coś ważnego. Oczywiście, to tylko jeden z wielu czynników (obok talentu, szczęścia etc.). "Nonsens, Maków się nie wyłącza, Maki się usypia." Wyłącza, usypia, zrzuca ze schodów... co to ma za znaczenie? Ważne, że próbujesz zakończyć grę ;-) 2007/05/09 15:01:51
@janekr
"Aaa... to już wiem, dlaczego wywar z makówek służył do usypiania dzieci." To ktoś to jeszcze śledzi/czyta? Dzięki ;-) 2007/05/09 15:10:44
Prezentujecie imponujacy zapal do dyskusji/klotni, jakby mozna to przegapic :)
2007/05/09 15:21:09
Po prostu pomagam wo radzić sobie z nudą w pracy i bezsennością. Wczoraj zająłem mu czas do 01:45:14 AM, zobaczymy jak będzie dziś :-)
2007/05/09 15:23:52
@sewerjan
"Tylko że Twoja notka dotyczy grup zawodowych, nie o pojedynczych osób. A lustracji mają podlegać dziennikarze, nie Lis i Wildstein. " Stąd właśnie moje rozbawienie koncepcją lustrowania redakcji pisma "Głos Kujawskiego Fanklubu Phila Collinsa". "Poza tym, jeśli leg.pr. umożliwia dziennikarzowi wstęp do ważnych miejsc (Sejm, IPN...)," Ale to nieprawda przecież. "Wyłącza, usypia, zrzuca ze schodów... co to ma za znaczenie? Ważne, że próbujesz zakończyć grę ;-) " A czym to się różni od Twojej metody gry? Obaj gramy w Sewerjana tak samo - wybieram fafnastorzędny detal i się dopierniczamy. 2007/05/09 15:45:24
@wo
"Stąd właśnie moje rozbawienie koncepcją lustrowania redakcji pisma "Głos Kujawskiego Fanklubu Phila Collinsa"." Rozumiem, wolałbyś (jeśli już w ogóle) przepis w stylu: Lustracji podlegają: 1) politycy partii, którch przedstawiciele zasiadają w parlamencie 37) dziennikarze: Lis, Wildstein, Olejnik... 42) malarze pokojowi, którzy zamierzają wywołać wojnę światową "Ale to nieprawda przecież." No to pewnie leg.pr. nie ma większego znaczenia. Nie jestem dziennikarzem, nie znam się na tym (pisałem "jeśli"). W końcu to nie ja o niej wspomniałem, tylko Ty. Po co? (przypominam, w kontekście Hitlera) "A czym to się różni od Twojej metody gry? Obaj gramy w Sewerjana tak samo - wybieram fafnastorzędny detal i się dopierniczamy." Nie. Ja z reguły odpowiadam (chyba że kilka fragmentów dotyczy tej samej kwestii). Ty z reguły zamykasz niewygodne dla siebie wątki, pomijając je milczeniem. Poza tym, wklej sobie swoją blognotkę do notatnika (czy co tam masz) i wykasuj zdania, w których jest mowa o art. 17 KonstRP i enumeratywności definicji. Oraz zdania z nich wynikające. Zobaczysz, co Ci zostanie. (Ja już to zrobiłem, zaczęły mnie boleć oczy ;-) 2007/05/09 16:14:48
@sewerjan
"Rozumiem, wolałbyś (jeśli już w ogóle) przepis w stylu: Lustracji podlegają: " ...jeśli już w ogóle, osoby utrzymywane przez podatnika i nie chronione autonomią życia akademickiego. "No to pewnie leg.pr. nie ma większego znaczenia." Dokładnie. Jeden jedyny raz gdy mi się do czegoś przydała, to wszedłem do muzeum whisky w Edynburgu za darmo. To wszystko przez 10 lat pracy w tym zawodzie, jeśli oczywiście pominąć codzienną funkcję RFID-owego otwieracza bramy na parking. "Ja z reguły odpowiadam (chyba że kilka fragmentów dotyczy tej samej kwestii)." Skąd. W ogóle nie odpowiedziałeś i pominąłeś milczeniem. "Zobaczysz, co Ci zostanie." Jakieś 80%. 2007/05/09 16:21:37
@wo
To taki pietrowy cytat, ze juz nie wiem jakie znaczki stawiac: ! Lustracji podlegają: " ...jeśli już w ogóle, osoby utrzymywane przez podatnika i nie chronione autonomią życia akademickiego. ! Tu to juz ostro pojechales, lustrowac strazakow, nauczycieli w podstawowkach, czesc przedszkolanek itp? 2007/05/09 17:10:48
"lustrowac strazakow, nauczycieli w podstawowkach, czesc przedszkolanek itp?"
Do lustrowania czci przedszkolanek to akurat znalazłoby się trochę chętnych. 2007/05/09 17:34:37
@wo
"...jeśli już w ogóle, osoby utrzymywane przez podatnika i nie chronione autonomią życia akademickiego." Ten wątek, jako praktyczny, pozostawiam Wojtkowi... Ja jestem od teorii, języka i logiki ;-) Chyba że bardzo Ci zależy na mojej opinii... "Dokładnie." Czyli zamykamy wątek legitymacji dziennikarskiej? Tylko pozostaje pytanie, po co w ogóle go otwieraliśmy? ;-) "Skąd. W ogóle nie odpowiedziałeś i pominąłeś milczeniem." Na co i co? "Zobaczysz, co Ci zostanie." / "Jakieś 80%." Ja mówię "co", Ty odpowiadasz "ile". Ilość ważniejsza od jakości? Zresztą, te 80% to spora przesada... Szczegóły w drodze... 2007/05/09 17:56:08
@wo
Dobra, do roboty. Wylatują zdania na temat art. 17 Konstytucji i katalogu zamkniętego? I zdania z nich wynikające - tj. takie, które bez tamtych tracą sens? Czyli IMHO z notki znika: "Pojęcie zawodu zaufania publicznego definiowane jest w konstytucji." ...bo dotyczy art. 17 Konstytucji i bez złożenia, że katalog jest zamknięty, nie stanowi istotnego argumentu w sprawie lustracji dziennikarzy (brak dziennikarzy w otwartym katalogu świadczy tylko o braku dziennikarzy w otwartym katalogu) "W artykule 17 mowa jest o tym, że w interesie publicznym pewne zawody mogą być ustawowo wyjęte spod pełnej swobody działalności gospodarczej - chodzi o to, że jak się komuś zawali dom zaprojektowany przez architekta-amatora, marną pociechą dla tego kogoś będzie to, że do następnego domu wynajmie lepszego fachowca." ...j.w. (do myślnika wprost, reszta to uzasadnienie) "Jedynym sensownym rozwiązaniem jest tutaj narzucanie kontroli jakości usług a priori, nie przez niewidzialną rękę rynku, tylko przez samorząd (korporację), wymuszający pewne minimum jakie ma spełniać osoba chcąca wykonywać zawód architekta." ...bo wynika ze zdania poprzedniego i bez niego traci sens - czego dowodzi choćby użycie słówka "tutaj" i odwołanie się do "rozwiązania" [problemu opisanego wcześniej] "W odróżnieniu od trudnych do zdefiniowania pojęć takich jak „dziennikarz” czy „prozaik”, zawód zaufania publicznego jest bardzo łatwy do zdefiniowania - definicja jest po prostu enumeratywna." ...bo dotyczy katalogu zamkniętego "Zawodami zaufania publicznego są te, które tak określono ustawowo." ...j.w. - chyba że dodamy zwrot "między innymi", ale wtedy brak dziennikarzy w katalogu świadczy tylko o.... [p.wyżej] "Póki co, dziennikarz zawodem zaufania publicznego nie jest - w odróżnieniu od architekta, pielęgniarki, dentysty, biegłego rewidenta i takich tam." ...bo to wniosek, wynikający z poprzedniego zdania ("póki co") "Po pierwsze, ujawniając swoją ignorancję." ...bo o ignorancję w zakresie nieuwzględnienia "Twojej" (zamkniętej) definicji zzp przecież chodzi +++ Miałem pewne wątpliwości co do zdań: "Facet uzasadniający lustrację dziennikarzy przez nazywanie ich „zawodem zaufania publicznego” ośmiesza się więc na dwa sposoby." i "Po drugie, przez wytworzenie surrealistycznej wizji lustrowania dentystów, weterynarzy i położnych (no bo jak wszystkie z.z.p., to dlaczego weterynarze nie? Muuu!)." Ale w sumie też powinny wylecieć, bo bez usuniętych fragmentów nie mają sensu. Co zostaje? Trzy pierwsze zdania i dwa końcowe akapity. Czyli teza (ale bez uzasadnienia) i końcowe wnioski (ale w nich niewiele jest o dziennikarzach, a przecież o nich Ci chodziło). W dodatku plącze się po nich ten weterynarz, czego zupełnie nie rozumiem. 2007/05/09 19:34:48
@sewerjan
"Czyli zamykamy wątek legitymacji dziennikarskiej? Tylko pozostaje pytanie, po co w ogóle go otwieraliśmy? ;-) " Jak już dyskutujesz sam ze sobą, to może niekoniecznie na moim blogu? Cholera wie, po co go otwieraliście. "Ja mówię "co", Ty odpowiadasz "ile". Przecież wcześniej pisałem, że napiwki, wulkanizatorzy, weterynarze itd. "nie stanowi istotnego argumentu w sprawie lustracji dziennikarzy" Stanowi wykpienie tego, jak osoby argumentujące w ten sposób za lustracją rozumieją pojęcie z.z.p. (kto z nich w ogóle wie, że łapie się na to weterynarz?) - zawody wymienione w tym punkcie (bez względu na to, czy to katalog zamknięty) i tak nie są lustrowane, więc argument "to zzp, więc lustrować" jest bez sensu. "..bo wynika ze zdania poprzedniego i bez niego traci sens" A że poprzednie było sensowne, to razem z nim ma sens. "...j.w." J.w. "...bo to wniosek, wynikający z poprzedniego zdania ("póki co") " Więc razem z nim zostaje. "bo o ignorancję w zakresie nieuwzględnienia "Twojej" (zamkniętej) definicji zzp przecież chodzi " Bo o ignorancję, że weterynarz to z.z.p. chodzi. "Miałem pewne wątpliwości co do zdań: (...)Ale w sumie też powinny wylecieć, bo bez usuniętych fragmentów nie mają sensu. " A skoro ich nie usuwamy - te zdania też zostają. "Co zostaje? " Cholernie dużo, jak widać. Nie upieram się oczywiście przy zamkniętości, cała reszta zostaje. 2007/05/09 20:22:02
@wo
"Jak już dyskutujesz sam ze sobą, to może niekoniecznie na moim blogu? Cholera wie, po co go otwieraliście." Dziwne. Temat legitymacji dziennikarskiej po raz pierwszy pojawia się we wpisie 2007/05/09 14:29:17 Twoim wpisie. Ale Tobie dyskutować z samym sobą na swoim blogu przecież wolno... ;-) "Przecież wcześniej pisałem, że napiwki, wulkanizatorzy, weterynarze itd." W "jurysprudencyjnej" notce na temat (bez)sensu lustracji dziennikarzy? Zaiste, bardzo istotne to elementy... Zanim mi zarzucisz, że przecież nie o lustracji dziennikarzy jest ta notka, tylko o lustracji w ogóle, przeczytaj uważnie trzy pierwsze zdania (teza Twoja - podkreślenia moje) "Długi łykend nastroił mnie do refleksyj natury ogólnofilozoficznopolitycznej, proponuję więc wrócić do jakże lubianego przez nas wszystkich _tematu_lustracji_dziennikarzy_ tym razem bardzo serio, od strony jurysprudencji. Zwolennicy _tejże_lustracji_ popełniają błąd, którego dotąd (chyba?) im nie wytknięto. To błąd nazywania _dziennikarstwa_ „zawodem zaufania publicznego”." I dalej idzie (błędne) uzasadnienie i wnioski (te być może są prawdziwe, nie spieram się). Czyli jednak cały środek blognotki wylatuje, bo nie mam sensu. BTW, zniknął Twój zarzut, że unikam odpowiedzi na coś. To go przypomnę: "Skąd. W ogóle nie odpowiedziałeś i pominąłeś milczeniem." / "Na co i co?" 2007/05/09 21:02:12
@sewerjan
" Temat legitymacji dziennikarskiej po raz pierwszy pojawia się we wpisie 2007/05/09 14:29:17 " To była prośba do Ciebie o doprecyzowanie Twojej tezy, sugerującej jakoby sama ta legitymacja dawala większy wpływ. Zgodziłeś się na takie doprecyzowanie swoją odpowiedzią. "W "jurysprudencyjnej" notce na temat (bez)sensu lustracji dziennikarzy? Zaiste, bardzo istotne to elementy..." Moim zdaniem istotne. "Czyli jednak cały środek blognotki wylatuje, bo nie mam sensu. " Sorki, ale nie będę wywalał kawałka notki, bo nie masz sensu. ""Na co i co?" A na co ja unikam? 2007/05/09 21:39:27
@wo
"Zgodziłeś się na takie doprecyzowanie swoją odpowiedzią." Pewnie tym jej fragmentem: "A skąd się tu wzięła legitymacja prasowa? I to w kontekście Hitlera?" A potem pisałem warunkowo ("jeśli"). Tylko że to wszystko i tak nie zmieni faktu, że to Ty zacząłeś temat legitymacji służbowej. Więc jeśli ktoś tu gada sam ze sobą, to Ty. Chciałeś być złośliwy, nie udało się ;-) "...Twojej tezy, sugerującej jakoby sama ta legitymacja dawala większy wpływ..." Nawet nie pomyślałem o legitymacji, zanim o niej nie wspomniałeś. Więc jak mógłbym sugerować, że daje większy wpływ? Chyba że dla Ciebie dziennikarz to ten, kto ma legitymację. Niech zgadnę... bo bez niej nie można otworzyć bramy na parkingu? No i nie zapominajmy o wchodzeniu do muzeum whisky w Edynburgu za darmo... "Moim zdaniem istotne." [wo mode] Jakiś argument? Poza opinią dziennikarza przeciwnego lustracji dziennikarzy? [/wo mode] ;-) "Sorki, ale nie będę wywalał kawałka notki, bo nie masz sensu." A więc przechodzimy na poziom czepiania się literówek? "A na co ja unikam?" Skoro nie masz czasu poszukać, to przypomnę. W pewnym momencie napisałem: "Ja z reguły odpowiadam (chyba że kilka fragmentów dotyczy tej samej kwestii)." Wtedy postawiłeś zarzut: "Skąd. W ogóle nie odpowiedziałeś i pominąłeś milczeniem." Nie zrozumiałem, o co chodzi, więc zapytałem (cytując Twój zarzut): "Na co [nie odpowiedziałem] i co [pominąłem milczeniem]" Twój ruch... 2007/05/09 22:11:38
@sewerjan
"Pewnie tym jej fragmentem:" Nie, tym: "Poza tym, jeśli leg.pr. umożliwia dziennikarzowi wstęp do ważnych miejsc (Sejm, IPN...)," "Ty zacząłeś temat legitymacji służbowej. " Niezupełnie, to Ty zacząłeś dziwną wypowiedzią o tym, jakoby dziennikarz z automatu miał większe możliwości "jako dziennikarz". "dla Ciebie dziennikarz to ten, kto ma legitymację." A kto? "A więc przechodzimy na poziom czepiania się literówek? " Och, taki żart. W każdym razie, z tego że Twoja wypowiedź nie ma sensu nic nie wynika dla mojej wypowiedzi. "zapytałem (cytując Twój zarzut): "Na co [nie odpowiedziałem] i co [pominąłem milczeniem]" " Ja tylko pastiszowałem Twoje "bo Ty unikasz", kiedy rzekomym unikaniem jest moje "yeah, whatever" na Twoje obsesyjne "nie zamknięty tylko otwarty". 2007/05/09 23:26:32
@wo
"Nie, tym: "Poza tym, jeśli leg.pr. umożliwia dziennikarzowi wstęp do ważnych miejsc (Sejm, IPN...)," No i okazało się, że "to nieprawda przecież" (Twoje słowa). A ja na nic się nie zgodziłem i nie mam się z czego wycofywać, bo pisałem warunkowo ("jeśli"). "Niezupełnie, to Ty zacząłeś dziwną wypowiedzią o tym, jakoby dziennikarz z automatu miał większe możliwości "jako dziennikarz"." Dalej czekam na tę blognotkę, w której udowodnisz, że to nieprawda, bo "czwarta władza" to "pozbawiony znaczenia slogan". "A kto?" Np. ten, kto pisze regularnie artykuły do gazet i z tego żyje. Do tego trzeba mieć legitymację prasową? "Och, taki żart. W każdym razie, z tego że Twoja wypowiedź nie ma sensu nic nie wynika dla mojej wypowiedzi." Żart powtórzony nie robi się przez to śmieszniejszy. Lepiej zakończmy ten podwątek, dobra? "Ja tylko pastiszowałem Twoje "bo Ty unikasz", kiedy rzekomym unikaniem jest moje "yeah, whatever" na Twoje obsesyjne "nie zamknięty tylko otwarty"." Nawet to Twoje słynne "yeah, whatever" nie chciało Ci przejść przez palce przez ładnych kilka wpisów. Po drodze zgubiłeś też kilka innych tematów, np. co rozumiesz pod pojęciem "konsekwencja". Albo co w Twojej blognotce robi zwrot "póki co" (w kontekście - dziennikarze nie są zzp, bo nie mają samorządu). Albo dlaczego utożsamiasz kolejne "władze" tylko z polityką i jak do tego wpasujesz sądy. Nie odpowiedziałeś też (ale to już Wojtkowi) dlaczego chcesz (ewentualnie) lustrowac strazakow, nauczycieli w podstawowkach i czesc przedszkolanek. 2007/05/09 23:31:07
@wo: "Znany dowódca wojskowy General Public woli czytać o silikonach Dody niż o sejmowych popierduszkach, więc automatycznie większe znaczenie mają media unikające polityki."
tak i nie. gdyby Michnik był walnął na 1. stronie wstępniak "To nie nasz wojna", podparł się z jednej strony Miłoszem a z drugiej Szymborską... nie ma wafla, nie pojechalibyśmy do Iraku. Nie, żeby to robiło dużą różnicę. 2007/05/10 08:41:32
Eeeee... one przecież były bardziej wszechstronne. Czapki z głów!
A my tylko o lustracjach i katalogach... ;-P 2007/05/10 09:03:58
@leniuch102
Niestety, Michnik poparł tę idiotyczną wojnę. Co mu do łba strzeliło wtedy?? 2007/05/10 09:10:16
@wo (ps :-)
[ja] "dla Ciebie dziennikarz to ten, kto ma legitymację." [Ty] "A kto?" Fast Rewind... [marjunio] "Szkoda, ze nie jestem dziennikarzem." Jesteś! Komentujesz na blogach. Czy Cię ustawa obejmuje czy nie, wypowie się Trybunał Konstytucyjny dopiero gdzieś w maju. Możesz założyć, że uważasz, że Cię obejmuje. Tak jak ja czy Ewa Milewicz zakładamy, że Trybunał uwali tę nowelizację w całości. wo.blox.pl/2007/03/Ziemkiewicz-znowu-sciemnia.html#ListaKomentarzy 2007/03/09 10:08:39 Dziennikarzem może być każdy, komu ktoś chce płacić za teksty. wo.blox.pl/2007/03/Moje-oswiadczenie-lustracyjne.html#ListaKomentarzy 2007/03/06 20:33:16 (wiem, tu pada słówko "może", ale przecież nie o legitymację Ci wtedy chodziło, prawda?) Próba podpuszczenia? Przejaw "relatywizm definicyjnego a la wo"? Bo przecież nie szczere pytanie... 2007/05/10 10:29:33
@sewerjan
"A ja na nic się nie zgodziłem i nie mam się z czego wycofywać, bo pisałem warunkowo ("jeśli"). " Masz z czego, bo napisałeś, że dziennikarz z samego faktu pisania w "Dolnośląskim biuletynie modelarza redukcyjnego" ma jakieś większe możliwości wpływania na świat. "Np. ten, kto pisze regularnie artykuły do gazet i z tego żyje. " To jest bardzo zła definicja. Znam kilka przypadków lewicowych publicystów, którzy żyją z tego, że utrzymuje ich małżonka (or compatible). Sam zresztą marzę o tym, że pewnego dnia moim głównym źródłem utrzymania będzie bycie "przy żonie", a pisać będę tylko dla przyjemności (if applicable). "Nawet to Twoje słynne "yeah, whatever" nie chciało Ci przejść przez palce przez ładnych kilka wpisów." Wydawało mi się to w oczywisty sposób zaimplikowane, ale skoro zażądałeś explicite - to masz. " Po drodze zgubiłeś też kilka innych tematów, np. co rozumiesz pod pojęciem "konsekwencja"." No wiesz, nie mogę na to odpowiedzieć póki mi nie powiesz, co rozumiesz pod pojęciem "rozumiesz". "(w kontekście - dziennikarze nie są zzp, bo nie mają samorządu)" W kontekście - nie są zzp, bo żadna ustawa ich tak nie określa. @leniuch "gdyby Michnik był walnął na 1. stronie wstępniak "To nie nasz wojna", podparł się z jednej strony Miłoszem a z drugiej Szymborską... nie ma wafla, nie pojechalibyśmy do Iraku. " Bzdura. Przyznam, że jednym z powodów, dla których lubię czytać teksty świrniętych wrogów "Gazety" jest ich wiara w naszą wszechmoc. Jest w tym coś mile łechcącego ego, tak czytać o sobie jako o pracowniku superwszechpotężnej instytucji. Przecież jeśli dobrze rozumiem Twoje paranoiczne wywody, zakładasz, że Układowi opłaca się korumpować dziennikarzy, by coś pisali na prywatnych blogach. Like, wow. A już jakie w takim razie łapówki powinienem dostawać za recenzje, to ho ho. Ja generalnie nie wierzę w moc sprawczą "wstępniaków na pierwszej stronie" ani "apeli autorytetów". Na Ciebie takie apele działają? Biedny jesteś. Na mnie na szczęście nie. @malech "A coż to za Gadalińska z Madalińską " Blogosferyczna emulacja Usenetu po prostu. 2007/05/10 11:26:33
@sewerjan & @wo:
"Blogosferyczna emulacja Usenetu po prostu". "Ze cioteczna spod Piaseczna Okazała sie stryjeczna..." :))) 2007/05/10 12:04:53
@wo
"Masz z czego, bo napisałeś, że dziennikarz z samego faktu pisania w "Dolnośląskim biuletynie modelarza redukcyjnego" ma jakieś większe możliwości wpływania na świat." To ja coś pisałem o "Dolnośląskim biuletynie modelarza redukcyjnego"? Nie wydaje mi się ;-) A teraz poważnie: Nie. Z faktu bycia dziennikarzem. Czyli że "statystycznie" ma większe możliwości. W końcu nie rozmawialiśmy o konkretnych dziennikarzach, tylko o grupie zawodowej. Poza tym, już dawno temu uściśliłem (dla jasności - z własnej inicjatywy ;-), pisząc że "możliwości wpływania na świat" mają "niektóre media". Dowód? Wpis z 2007/05/09 13:35:35: [Ty] "media to ogromna władza" [ja] Wolę określenie _niektóre_ media. "To jest bardzo zła definicja." To jest definicja otwarta. I to bardzo otwarta. Wiesz, tam na początku był taki skrót - "np." ;-) W końcu pytałeś tylko, kto jest wg mnie dziennikarzem (w kontekście (nie)posiadania legitymacji prasowej), a nie jaka jest definicja pojęcia "dziennikarz". "Wydawało mi się to w oczywisty sposób zaimplikowane, ale skoro zażądałeś explicite - to masz." Pozwól, że się powtórzę. Dziękuję i doceniam ;-) No wiesz, nie mogę na to odpowiedzieć póki mi nie powiesz, co rozumiesz pod pojęciem "rozumiesz". Tania sztuczka. Powinieneś się wstydzić ;-) "W kontekście - nie są zzp, bo żadna ustawa ich tak nie określa." Przecież to żaden dowód, skoro definicja jest otwarta. Już to przerobiliśmy ;-) Pozosteje pytanie, dlaczego utożsamiasz pojęcie "czwarta władza" tylko z wpływem na politykę? 2007/05/10 12:12:19
@malech
"Ze cioteczna spod Piaseczna Okazała sie stryjeczna..." :))) Wiesz, z prawnego punktu widzenia to może być istotny problem. Np. przy dziedziczeniu. A w końcu to jest dyskusja wywołana blognotką "bardzo serio, od strony jurysprudencji" :-) ps W poprzednim wpisie oczywiście zabrakło parki "..." Nie przyznaję się do autorstwa zdania: "No wiesz, nie mogę na to odpowiedzieć póki mi nie powiesz, co rozumiesz pod pojęciem "rozumiesz"." To nie mój styl ;-) 2007/05/10 12:27:40
@sewerjan
To ja coś pisałem o "Dolnośląskim biuletynie modelarza redukcyjnego"?" To już dziennikarz z "D.B.M.R." nie jest dziennikarzem? " Czyli że "statystycznie" ma większe możliwości." 99% dziennikarzy to dziennikarze pism typu D.B.M.R. Jak to uwzględnisz w tej statystyce, zniknie ewentualna większa możliwość Tomasza Lisa. "Przecież to żaden dowód, skoro definicja jest otwarta. " Przecież dowodem jest brak ustawy a nie art 17. "To nie mój styl ;-)" Dlaczego identyczne zdanie z "konsekwencją" już jest w Twoim stylu? 2007/05/10 12:48:45
Czyli sie juz nie doczekam komentarza do mojej cokolwiek zlosliwej uwagi o lustrowaniu:
"...jeśli już w ogóle, osoby utrzymywane przez podatnika i nie chronione autonomią życia akademickiego." Tu to juz ostro pojechales, lustrowac strazakow, nauczycieli w podstawowkach, czesc przedszkolanek itp? Czy to tez jest granie w Sewerjana? 2007/05/10 12:55:57
@wo & @sewerjan:
"...kim innym jest dziennikarz, a kim innym pracownik mediów. W polskim języku to rozróżnienie niestety nie funkcjonuje. W angielskim jest natomiast bardzo wyraznie definiowane. Uzywa sie pojecia journalist i uzywa sie pojecia media worker, które z dziennikarstwem nikomu sie nie kojarzy.Można byc journalist i wcale nie byc media worker . I odwrotnie. Media worker dziś jest prezenterem w dzienniku telewizyjnym, jutro moze być rzecznikiem rządu, pojutrze maklerem giełdowym... Dla niego ta praca nie jest związana z żadną powinnościa społeczną czy obowiązkiem etycznym. On jest sprzedawcą towarów, jak wszyscy pracownicy sektora usług... Dlatego tak trudno nam mówić o dziennikarstwie i mediach w ogóle". R. Kapuściński "Autoportret reportera" 2007/05/10 13:07:25
@sewerjan
"To już dziennikarz z "D.B.M.R." nie jest dziennikarzem? " Och, co się stało z moim smajlejem? Był i znikł.... ;-) "99% dziennikarzy to dziennikarze pism typu D.B.M.R. Jak to uwzględnisz w tej statystyce, zniknie ewentualna większa możliwość Tomasza Lisa." A ile procent przedszkolanek czy weterynarzy (z racji wykonywania zawodu, of koz) ma możliwości Tomasza Lisa? Poniżej 1%? Argument odrzucony... Te 99% przyjmuję na wiarę, bo nie mam jak sprawdzić. Choć wydaje mi się przesadzone. "Przecież dowodem jest brak ustawy a nie art 17. " A Ty znowu o tym samym! Przecież brak ustawy nie oznacza, że jakiś zawód na pewno nie jest zzp. A o pewności pisałeś (cyt. "W kontekście - nie są zzp, bo żadna ustawa ich tak nie określa.") Przypominam, zgodnie z art. 17 KonstRp zzp _mogą_ mieć samorząd. "Dlaczego identyczne zdanie z "konsekwencją" już jest w Twoim stylu?" Bo jest pewna różnica pomiędzy zdaniami: [ja] Jestem bardzo ciekaw, co Twoim zdaniem oznacza słowo "konsekwencja". (potem przypomniane w formie lekko złośliwej, bo tradycyjnie nie doczekałem się odpowiedzi: Po drodze zgubiłeś też kilka innych tematów, np. co rozumiesz pod pojęciem "konsekwencja".) i [Ty] No wiesz, nie mogę na to odpowiedzieć póki mi nie powiesz, co rozumiesz pod pojęciem "rozumiesz". Trzecie to ucieczka przed odpowiedzią na kłopotliwe (?) pytanie. Pierwsze i drugie nie. Więc nie są identyczne. QED ;-) 2007/05/10 13:15:05
@wojtekrr
"Czyli sie juz nie doczekam komentarza do mojej cokolwiek zlosliwej uwagi o lustrowaniu:" Próbowałem pomóc. Przypominałem wo. Sorki, nie pomogło ;-) "Czy to tez jest granie w Sewerjana?" Raczej granie w "wo". Ja odpowiadam na pytania. 2007/05/10 13:18:01
"Czy to tez jest granie w Sewerjana?"
Raczej granie w "wo". Ja odpowiadam na pytania. Mialem na mysli, ze moze moje pytanie jest czepianiem sie slowek (co zostalo nazwane poprzednio gra w Sewerjana) i nie zasluguje na odpowiedz ze strony wo. 2007/05/10 13:19:27
@wojtekrr
"Tu to juz ostro pojechales, lustrowac strazakow, nauczycieli w podstawowkach, czesc przedszkolanek itp? " Traktuję bycie na garnuszku podatników to jako warunek konieczny, nie jako wystarczający. W praktyce ograniczałbym to oczywiście do stanowisk administracyjnych. @malech "Dla niego ta praca nie jest związana z żadną powinnościa społeczną czy obowiązkiem etycznym. On jest sprzedawcą towarów, jak wszyscy pracownicy sektora usług." To ja w takim razie nie jestem dziennikarzem. Nie czuję, by moja praca była związana z jakąś powinnością czy obowiązkiem. Czuję, że sprzedaję towary, jak wszyscy pracownicy sektora usług. Ktoś na tyle chce czytać to co piszę, że jest mi za to gotów zapłacić - fajosko, ale nie róbmy z tego na litość boską jakichś czwartych władz, powinności czy innych autorytetów moralnych. @sewerjan "Och, co się stało z moim smajlejem? Był i znikł.... ;-) " Rany, po cholerę przeklejać smajleje? " Poniżej 1%? Argument odrzucony... " Wcale nie musi to się tak rozkładać. "Przecież brak ustawy nie oznacza, że jakiś zawód na pewno nie jest zzp." Oczywiście że oznacza. "Trzecie to ucieczka przed odpowiedzią na kłopotliwe (?) pytanie. " To tak jak Twoja ucieczka przed rozumieszem. 2007/05/10 13:20:36
@malech
Dzięki. Tylko że mnie w sumie nie interesuje definicja dziennikarza. Tematem tej dyskusji (jeśli ktoś nie pamięta ;-)jest kwestia, dlaczego wo "jurysprudencyjnie" odrzuca możliwość zaliczenia dziennikarzy do zzp 2007/05/10 13:28:26
@sewerjan
"...dlaczego wo "jurysprudencyjnie" odrzuca możliwość zaliczenia dziennikarzy do zzp" Przeciez to nie o to wo chodzi (o ile rozumiem), tylko o to ze dziennikarze nie byli zaliczeni do zzp przed powstaniem ustawy lustracyjnej, wiec stosowanie argumentu, ze sa zzp jako uzasadnienia koniecznosci ich lustracji jest idiotyzmem. @wo "Traktuję bycie na garnuszku podatników to jako warunek konieczny, nie jako wystarczający. W praktyce ograniczałbym to oczywiście do stanowisk administracyjnych." To ja bym jeszcze podrazyl, bo mam w sumie bardzo zblizone zdanie, ale nie do konca sprecycyzowane. Bo co to sa stanowiska administracyjne? Cala wladza ustawodawcza, sadownicza, wykonawcza? Sejm i senat to latwo, ale np. podsekretarz czegostam rowniez? Jak gleboko? 2007/05/10 13:33:15
@wo
"Rany, po cholerę przeklejać smajleje?" Bo może wtedy "przeklejający" zauważyłby, że odpowiada na żart. A odpowiedź serio "przeklejanego" jest dalej (po słowach "A teraz poważnie:" ;-) "Wcale nie musi to się tak rozkładać." Pewnie. A Niemcy nie musieli przegrać IIWS... "Oczywiście że oznacza." Czyli jednak definicja z KonstRP jest otwarta i _każdy_ zzp musi mieć samorząd? Gdzie się podziało "yeah, whatever"? "To tak jak Twoja ucieczka przed rozumieszem." Jak mogę uciekać przed kimś, kto już dawno mi uciekł? ;-) Może już pora wyciągnąć tę belkę z oka? Pewnie zaczyna uwierać.... ;-P Do usłyszenia za kilka godzin.... 2007/05/10 13:45:52
@wojtekrr
"Przeciez to nie o to wo chodzi (o ile rozumiem), tylko o to ze dziennikarze nie byli zaliczeni do zzp przed powstaniem ustawy lustracyjnej, wiec stosowanie argumentu, ze sa zzp jako uzasadnienia koniecznosci ich lustracji jest idiotyzmem." Ale argumentuje, że nie są zzp, bo nie mają samorzadu, wynikającego z art. 17 KonstRP. Choć ten przepis mówi wprost, że zzp _mogą_ mieć taki samorząd. Czyli brak niczego nie dowodzi. I tylko tego się czepiam. Bo skąd wo ma pewność, że dziennikarze nie byli zzp _przed_ ustawą lustracyjną? Poza tym, w tej ustawie zzp pojawia się tylko w preambule (a tam nie ma nic o dziennikarzach). A preambuła nie zawiera norm prawnych. W przepisach ustawy dziennikarze trafili do worka "osób pełniących funkcje publiczne w rozumieniu ustawy". I tylko dlatego mają podlegać lustracji (a nie dlatego, że niby są zzp). Ta dyskusja ma charakter ściśle teoretyczny. Zgadzam się z tezą wo (że dziennikarze nie powinni podlegać lustracji), tylko argumentację uważam za "obarczoną błędem logicznym". Poglądy polityczne mam w sumie zbliżone do poglądów wo ;-) 2007/05/10 19:16:01
@wojtek
"To ja bym jeszcze podrazyl, bo mam w sumie bardzo zblizone zdanie, ale nie do konca sprecycyzowane. " Już raczej beze mnie, bo na poziomie detalicznego rozważania "czy podsekretarz stanu też" to mnie już nudzi. Ogólnie, mam nadzieję, getujesz pikczera. @sewerjan "Bo może wtedy "przeklejający" zauważyłby, że odpowiada na żart." Żartobliwy argument to też argument. " _każdy_ zzp musi mieć samorząd?" Musi mieć ustawę. "argumentuje, że nie są zzp, bo nie mają samorzadu, wynikającego z art. 17 KonstRP. " Wiesz co, tyle razy już prostowałem Twoje nieuczciwe streszczenie mojego argumentu, że teraz już napiszę tylko "kłamiesz", bo przestaję wierzyć że robisz to niechcący. 2007/05/10 20:29:44
@wo:
'przecież jeśli dobrze rozumiem Twoje paranoiczne wywody, zakładasz, że Układowi opłaca się korumpować dziennikarzy, by coś pisali na prywatnych blogach. Like, wow.' no nie, jeśli wziąłeś do siebie 'przykład z życia dr K i A2' to sorki. tam bardziej chodziło mi o stadko profesorów, którzy ochoczo zaświadczają, że piętnaście centymetrów asfaltu na chudziaku to już autostrada. Twoje uwielbienie dla dr K traktuję jako objaw nie korupcyjnej podłości, ale hmm.. zagubienia. Dr K nie potrzebuje zresztą laurek. On potrzebuje ciszy. 2007/05/10 20:39:36
@wo
"Żartobliwy argument to też argument." Ale to nie był argument, tylko żart. Argument był dwie linijki niżej (przypominam, po tekście "A teraz poważnie:") "[zzp] Musi mieć ustawę." Powołującą samorząd? Czy jakąkolwiek? Art. 17 (na który się powołałeś w blognotce) mówi tylko o ustawach "samorządowych". Kilka godzin temu zgodziłeś się, że katalog z art. 17 jest otwarty. Czyli - jak ja to rozumiem - że nie każdy zzp musi mieć ustawę tworzącą samorząd. Teraz piszesz inaczej. To jak to w końcu jest? Bo naprawdę przestałem Cię rozumieć. Pytam zupełnie serio. "Wiesz co, tyle razy już prostowałem ..." p. wyżej Twoim zdaniem naprawdę jest różnica pomiędzy: "nie są zzp, bo nie mają samorządu, wynikającego z art. 17 KonstRP" i "nie są zzp, bo nie mają ustawy, o jakiej mowa w art. 17 KonstRP" 2007/05/10 21:01:59
@wo
"Ale to nie był argument, tylko żart. " Jeśli nie chcesz bronić swoich słów, to może ich po prostu nie pisz. "Powołującą samorząd? " Określającą go jako z.z.p. 2007/05/11 00:18:49
@wo
"Jeśli nie chcesz bronić swoich słów, to może ich po prostu nie pisz." Ręce opadają. Dobra, jak chcesz to nie będę bronił tego żartu. Niech Ci będzie, był średnio śmieszny. "[zzp] Musi mieć ustawę." "Określającą go jako z.z.p." To teraz już tylko podaj przepis, z którego to wynika... Bo nie z art. 17 KonstRP "W drodze ustawy _można_ tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego" a nie "W drodze ustawy tworzy się samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego" Uwierz mi, to spora różnica. Mam jeszcze jedną prośbę. Próbuję znaleźć ustawy określające adwokatów, architektów i lekarzy jako "zawody zaufania publicznego". Samorządy mają. Ale nic o zzp nie znalazłem. A chyba są zzp? Ten wykaz wolnych zawodów z Ksh? Ale nawet jeśli przyjąć (hipotetycznie), że wolne zawody z Ksh są zzp, to skąd wniosek, że zawody niewymienione w Ksh nie są zzp? Np. nauczyciele. Są zzp? 2007/05/11 11:09:53
@sewerjan
"To teraz już tylko podaj przepis, z którego to wynika... " Dziennikarze nie są zawodem zaufania publicznego bo są zawodem zaufania prywatnego. Określa to ten sam przepis :-). Notice: użyłem smileya, bo się uśmiechałem oraz był to faktycznie złośliwy żart; ale jestem go gotów bronić. Jeśli nagle się okazuje, że każdy zawód może być z.z.p. bez żadnego ustawowego zamocowania, no to oczywiście może być też wszystkim innym, no nie? " Próbuję znaleźć ustawy określające adwokatów, architektów i lekarzy jako "zawody zaufania publicznego"." Kul, to już porzucasz tezę, że z Art 17 wynika otwarty katalog i twierdzisz, że w ogóle nie wynika żaden? 2007/05/11 13:38:44
@wo
"Jeśli nagle się okazuje, że każdy zawód może być z.z.p. bez żadnego ustawowego zamocowania, no to oczywiście może być też wszystkim innym, no nie?' Ależ ja nie twierdzę, że dziennikarze są zzp. Ja się po prostu pytam, skąd masz _pewność_, że nie są. I dlaczego _musi_ to wynikać z ustawy. I gdzie w Twojej blognotce przedstawiłeś ten dowód (bo o prawidłowość argumentacji tam zawartej się spieramy, nie o słuszność poglądu). Poza tym, nie "każdy" zawód. Mówimy o konkretnym zawodzie. I nie "wszystkim", tylko zzp. Nie sprowadzaj argumentu do absurdu. "Kul, to już porzucasz tezę, że z Art 17 wynika otwarty katalog i twierdzisz, że w ogóle nie wynika żaden?" Oczywiście, że nie twierdzę. Tylko napisałeś, że każdy zzp "Musi mieć ustawę." "Określającą go jako z.z.p." _Określającą_ Stąd moje pytanie, w celu doprecyzowania. Ale rozumiem, że tak naprawdę chodziło Ci o to, że wystarczy, że z jakiejś ustawy będzie to _pośrednio_ wynikało. W przypadku zawodów, posiadających te specjalne samorządy - z Konstytucji? A co z takim razie z nauczycielami i tym fragmentem o Ksh? IMO to istotne, więc postaraj się odpowiedziec ;-) No i znajdź ten przepis, z którego wynika, że _każdy_ zzp musi mieć ustawę, z której choćby pośrednio wynika zaliczenie go do zzp. W końcu to jest blognotka "od strony jurysprudencji". A nie luźne dywagacje niepoparte faktami. 2007/05/11 14:33:23
@sewerjan
"Ja się po prostu pytam, skąd masz _pewność_, że nie są." Stąd, skąd wiem, że dziennikarze nie są weterynarzami. "Nie sprowadzaj argumentu do absurdu. " Dlaczego? To moja ulubiona metoda dowodzenia - wykazać, że teza oponenta kryje w sobie jakieś absurdalne sprzeczności. "IMO to istotne, więc postaraj się odpowiedziec ;-) " Ha ha, świetny kawał (tym razem smileya potraktowałem z należnym pietyzmem, więc już się chyba nie będziesz czepiał, że potraktowałem serio coś opatrzone smileyem?) "No i znajdź ten przepis, z którego wynika, że _każdy_ zzp musi mieć ustawę, z której choćby pośrednio wynika zaliczenie go do zzp." Nie musi, wszak wystarcza Brak Ustawy. Tenże Brak Ustawy orzeka, że dziennikarze to zawód zaufania prywatnego. 2007/05/11 15:21:21
@wo
"A co z takim razie z nauczycielami i tym fragmentem o Ksh?" ........................................................................................................................................................................................................... [miejsce na odpowiedź] "Nie musi, wszak wystarcza Brak Ustawy." A o tym decyduje Wszechwładnie Nam Panujący WO? Zaiste, stwierdzenie godne obecnej władzy... Dobra, w końcu do mnie dotarło. Dowód nie istnieje. Istnieje tylko przekonanie WNP WO o jego (prawie)nieomylności. I niepowtarzalności we Wszechświecie (a przynajmniej w Polsce), bo przecież "Zwolennicy tejże lustracji popełniają błąd, którego dotąd (chyba?) im nie wytknięto." Ale pojawił się WNP WO i to niedopatrzenie naprawił. Co prawda "nieomylność" niewiele ma wspólnego z "jurysprudencją". Ale to przecież yeahwhateverowaty szczegół, niegodny uwagi WNP WO. "Stąd, skąd wiem, że dziennikarze nie są weterynarzami." Czyli z lektury Doktora Dolittle'a? Czy może wiedziałeś już wcześniej? "Dlaczego? To moja ulubiona metoda dowodzenia - wykazać, że teza oponenta kryje w sobie jakieś absurdalne sprzeczności." No to spróbuj... Ale może najpierw odpowiesz na moje pytanie? Pliiiiiiizzzzzz.... 2007/05/11 18:06:51
@sewerjan
"A o tym decyduje Wszechwładnie Nam Panujący WO? " Nie no sorki, jasne że o tym decyduje Jeszcze Wszechwładniej Nam Panujący SJ3. "Ale może najpierw odpowiesz na moje pytanie" To o nauczycieli? Oto odpowiedź: do I look like a give a damn? 2007/05/11 20:44:26
@rabbit
"WO, Twoje męki się skończyły: TK uwalił lustrację dziennikarzy." Jakie tam męki, przecież wystarczała inteligencja na poziomie szkarłupnia by widzieć niekonstytucyjność tego bełkotu. Ucieszyłem się przynajmniej z medialnej kariery posła Mularczyka - w dyskusji zastanawialiśmy się tutaj kim mógł być kretyn, ktory tę ustawę napisał. No to już wiemy. Dżizzzzasss... 2007/05/11 21:41:13
@wo
"To o nauczycieli? Oto odpowiedź: do I look like a give a damn?" A powinno, bo jeśli nauczyciele są zzp, a nie wynika to z żadnej ustawy, to Twoja definicja zzp (wykluczające dziennikarzy, bo "nie ma na nich ustawy") jest o kant wiadomoczego co... A o prawdziwości i logiczności Twojej definicji rozmawiamy, nieprawdaż? 2007/05/11 22:01:49
@sewerjan
"jeśli nauczyciele są zzp, a nie wynika to z żadnej ustawy, to Twoja definicja zzp (wykluczające dziennikarzy, bo "nie ma na nich ustawy") jest o kant wiadomoczego co... " A jeśli cokolwiek napisze ktoś z ksywką na "s" a priori jest niesłuszne (choć nie ma tego w żadnej ustawie), to Twoje argumenty są o kant wiadomoczego co. Nie zapominaj, że ja też umiem grać w SJ III. 2007/05/11 23:59:09
@wo
Tylko że ja w nic teraz nie gram, ale poważnie pytam. Nie chcesz odpowiedzieć - Twoja sprawa. EOT +++ A jeśli ciągle masz zamiar napisać tę notkę o "czwartej władzy" to na koniec przyjmij ten oto cytat (tzw. "dosłowny") z dzisiejszej konferencji prasowej prof. Stępnia "dziennikarze są osobami publicznymi o olbrzymim wpływie, w niektórych wypadkach, na społeczeństwo" Na szczęście tylko w niektórych wypadkach. Dobranoc, mimo wszystko to była fajna zabawa. Lubię takie wymiany złośliwości. I za to dzięki ;-) 2007/05/12 08:24:03
@wo
Pisząc "męki" chodziło mi dyskomfort związany z przekroczeniem dopuszczalnego poziomu bzdury na metr sześcienny. "Ucieszyłem się przynajmniej z medialnej kariery posła Mularczyka - w dyskusji zastanawialiśmy się tutaj kim mógł być kretyn, ktory tę ustawę napisał. No to już wiemy." Nie nie, on tej ustawy sam nie napisał. On był tylko kretynem który miał kopać sędziów po kostkach materiałami przygotowanymi w nocy w IPN. Kurczę, gdybym pracował w IPN choćby jako elektryk, to bym się sąsiadom nie przyznał ;-) 2007/05/12 11:27:11
@sewerjan
""dziennikarze są osobami publicznymi o olbrzymim wpływie, w niektórych wypadkach, na społeczeństwo" " No patrz, całkiem jak elektrycy. Dobranoc i nawzajem. @rabbit "Pisząc "męki" chodziło mi dyskomfort związany z przekroczeniem dopuszczalnego poziomu bzdury na metr sześcienny." A mnie to właśnie nieodmiennie ciągle bawi. Do sformowania koalicji Lepper - Giertych - Entenfirer ja jeszcze ciągle miałem postawę apolitycznego olewacza, któremu się nie chce chodzić na wybory. Wyśmiałbym wtedy kogoś, kto by mi przepowiedział, że wkrótce będą mnie bawić dowcipy polityczne ("Szczyt egoizmu? Zagłosować na PiS i wyjechać do Irlandii"). "Nie nie, on tej ustawy sam nie napisał." Jezusie Nazareński, sugerujesz że w kazamatach Sejmu PiS trzyma w klatce na łańcuchu jakiegoś posła jeszcze głupszego od Mularczyka? Niejaki Bolo z "Wejścia smoka" mi się przypomniał :-) 2007/05/12 12:17:38
@wo
Ja myślę, że gdyby tę ustawę pisała jedna osoba, to ona by taka durna nie była. Żeby spłodzić coś takiego, trzeba kolektywu. Kolektyw, jak wiadomo, jest w stanie osiągnąć poziom durnoty nieosiągalny dla jednostki. Nawet wbitej w garnitur posła PiS. 2007/05/12 12:18:49
PS. Poza tym, przecież chyba pamiętasz, że tę ustawę pisały PiS + PO? Dlatego na widok Tuska komentującego wyrok TK mam ochotę zjeść kabel od telewizji.
2007/05/12 13:08:43
@rabbit
"Poza tym, przecież chyba pamiętasz, że tę ustawę pisały PiS + PO? Dlatego na widok Tuska komentującego wyrok TK mam ochotę zjeść kabel od telewizji." Co do tego, który z nas bardziej gardzi Tuskiem, moglibyśmy się zapewne długo i namiętnie licytować :-). Ja w ogóle postrzegam PO jako coś w rodzaju "PiS - frakcja pierdułowata". Chcieli tego samego, ale się nie załapali, więc teraz ich niektórzy postrzegają jako "tych lepszych", ale dla mnie to jak dyskusja o wyższości DNVP wobec NSDAP. Ale z ustawą było chyba jednak tak, że najpierw Sejm wyprodukował coś jako Sejm, a potem prezydent przeforsował swoją wersję? 2007/05/12 16:21:42
Tak. Z tym, że zdaje się że ustawa przed poprawkami prezydenta była jeszcze gorsza (wiem, trudno w to uwierzyć na trzeźwo).
|
|