|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Napisow.org pamięci żałobny rapsod
Jako człowiek żyjący z eksploatacji majątkowych praw autorskich na wszystkie koncepcje typu „darmowa kultura” spoglądam mniej więcej z takim samym entuzjazmem, z jakim kelner spoglądałby na serwis niedawajcienapiwkow.org. Zapuszkowanie kolesi od serwisu dostarczającego napisy do pirackich filmów wzbudziło więc we mnie oczywistą satysfakcję.
Dalszą satysfakcję sprawia mi głupota piratofili bezmyślnie przytaczających orzeczenie Sądu Najwyższego wydane w zupełnie innej sprawie. W orzeczeniu chodziło o to, że dwie firmy pokłóciły się przy okazji handlu kredkami i jedna z nich - na podstawie tego, że wykonała polski przekład reklamy owych kredek - uważała, że emisja tej reklamy narusza jej prawa autorskie. Innymi słowy, ten wyrok wcale nie stwierdził, że pirackie tłumaczenie jest OK; stwierdził raczej, że autor pirackiego tłumaczenia zasługuje najwyżej na zamaszystego kopa a nie na respektowanie jego rzekomych praw majątkowych przez posiadacza praw do audiowizualnej całości. Prywatnie mógłbym żałować pirackiego tłumacza tylko w dwóch przypadkach. Po pierwsze, tam gdzie chodzi o film bez oficjalnej polskiej dystrybucji (dotyczy to często np. produkcji azjatyckich). Po drugie tam, gdzie tłumaczenie „oficjalne” skopano tak bardzo, że nóż się w plecaku otwiera (casus polskiego „Matriksa”). Serwisy ograniczające się wyłącznie do pierwszego przypadku byłyby praktycznie nie do ruszenia - nie sądzę, żeby FOTA bezinteresownie uganiało się za tłumaczami azjatyckich filmów, poza tym jakie u licha szacunkowe straty mogliby wymienić w pozwie? W drugim przypadku walka z napisami przyniosłaby dystrybutorowi mejdżor pijar dizaster (note to self: zrobić blogonotkę o „Owcy w wielkim mieście”), bo jednak wtedy generalnie media stanęłyby po stronie lepszego tłumacza. No ale wszyscy wiemy, że gdyby chodziło tylko o szlachetną pomoc niepełnosprawnym czy o edukacyjne wyrównywanie szans czy tym podobne srutu-tutu, na które się powołują obrońcy piractwa, to w ogóle nie byłoby ani tego serwisu ani tego zatrzymania. Wobec ludzi piratujących filmy w normalnej dystrybucji nie mam zaś niestety cienia zrozumienia. Że kogoś nie stać na płytę DVD? Mnie też nie stać na wszystkie DVD, które chciałbym mieć - mniej więcej od dwóch lat moim wielkim marzeniem jest pełna edycja „Z Archiwum X”; chciałbym wziąć urlop, wyjechać w przysłowiowe Bieszczady i zafundować sobie parodniowy maraton. Może kiedyś znajdę na to kasę, ale nie zamierzam kraść dlatego, że chwilowo jej brak. niedziela, 20 maja 2007, wo
TrackBack
Interes kulturalny
z burlap.pl
Mieszane uczucia budzi tekst WO, który pisze, że zapuszkowanie kolesi od napisów wzbudziło w nim oczywistą satysfakcję jest zadowolony z zamknięcia serwisu napisy.org. » Wysłany 2007/05/23 00:22:01
Dlaczego bronię Napisów.org
z PR 2.0
Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to kilka dni temu, w blasku wschodzącego słońca, funkcjonariusze polskiej Policji 8211 na białych koniach, w srebrnych zbrojach, etc - najechali tłumaczy i administratorów portalu napisy.org. Pewnie nic by się stało, ... » Wysłany 2007/06/04 19:01:27
Komentarze
czescjacek
2007/05/20 15:09:29
tej, a "Owcę" to gdzieś można wogle zobaczyć?? kupić??
2007/05/20 15:13:54
@wo: "Prywatnie mógłbym żałować pirackiego tłumacza tylko w dwóch przypadkach. Po pierwsze, tam gdzie chodzi o film bez oficjalnej polskiej dystrybucji (dotyczy to często np. produkcji azjatyckich)"
Ale to jak - w jednej drugiej żałujesz tych kolesiów z napisy.org, w jednej drugiej masz satysfakcję, że ich przyskrzynili? Nie wiem dokładnie jaki na napisy.org był stosunek tłumaczeń filmów dystrybuowanych w Polsce do niedystrybuowanych, ale z grubsza to jakieś fifty-fifty, a jeśli w którąś stronę więcej, to na pewno niedystrybuowanych. "Po drugie tam, gdzie tłumaczenie „oficjalne” skopano tak bardzo, że nóż się w plecaku otwiera (casus polskiego „Matriksa”)." Cóż, byle jakie tłumaczenie z napisy.org było lepsze od oficjalnych tłumaczeń kinowych i DVD. "Clerks 2" chociażby, żeby daleko nie szukać. Ostatnio zrobiłem sobie maratonik z Kevinem Smithem i tłumaczenie na DVD, poza jednym wyjątkiem, gdzie tłumaczył bodaj KLC, jest strasznie kiepskie. Śmiałkowski i jakieś babki za to odpowiadają, znaczy on raz jest tłumaczem, raz konsultantem, w każdym bądź razie oglądało się to z niesmakiem. 2007/05/20 15:16:48
jako osoba, której tydzień jest regulowany przez pojawianie się kolejnych odcinków kilku seriali na torrentach, muszę przyznać, że mam do całej sprawy stosunek cokolwiek ambiwalentny
tutaj bowiem pojawia się pewna nieścisłość jeśli chodzi o kwestię "bycia w dystrybucji" - oczywiście, mogę czekać, aż dany serial wyjdzie na dvd (zresztą często kupuję seriale, które już znam na pamięć), mogę też czekać, aż serial pojawi się w polskiej telewizji (o ile się pojawi i będę miała na tyle farta, że będzie emitowany w godzinach, w których mogę go oglądać). bla bla bla. krótko mówiąc, mogę go obejrzeć rok po emisji, z różnych źródeł wiedząc już dawno co się w nim stało. a w tej chwili serwisy napisowe kręcą się głównie wokół wszystkich Lostów, Heroesów, Grey's Anatomy i tym podobnych. ale dochodzi jeszcze jedna kwestia, w której moje stanowisko jest jasne - nie znasz angielskiego, to się, k..., naucz - nie rozumiesz czy Kate powiedziała Sawyerowi, że ją nudzi, czy że chce żeby jej upolował dzika - przewijaj i słuchaj tak długo, aż cholera zrozumiesz - tak się uczy języków "Jest nas, tłumaczy-hobbystów, wielu. Mamy różne pasje, cele, zainteresowania. Różnimy się płcią, wiekiem, doświadczeniem zawodowym, przekonaniami i wyznawaną religią. Przynależymy do różnych grup społecznych. Są wśród nas również osoby niepełnosprawne. Łączy nas jedno – bezgraniczna miłość do filmów. Opętani tą miłością, staramy się ją od kilku lat pielęgnować w sposób należyty – mając w ręku kopię filmu (i nie ma tu znaczenia, legalną czy nie) wykonujemy własne, autorskie opracowania utworu." cytując "Grey's Anatomy" - "seriously..." 2007/05/20 15:18:53
@pd
"Nie wiem dokładnie jaki na napisy.org był stosunek tłumaczeń filmów dystrybuowanych w Polsce do niedystrybuowanych, ale z grubsza to jakieś fifty-fifty, a jeśli w którąś stronę więcej, to na pewno niedystrybuowanych. " No to tych od filmów niszowych szkoda mi tak jak przysłowiowych hydraulików na Gwieździe Śmierci. "byle jakie tłumaczenie z napisy.org było lepsze od oficjalnych tłumaczeń kinowych i DVD" No więc chętnie bym przeczytał interesujący tekst porównujący jedno z drugim. Sam nie napiszę, bo mam zbyt skromną kolekcję DVD, a napisów pirackich już w ogóle. 2007/05/20 15:20:42
->housewife
no właśnie już nie leci. za to przeczytałem, że można kupić na itunes, więc czekam do wypłaty :)) 2007/05/20 15:53:01
@wo: "No więc chętnie bym przeczytał interesujący tekst porównujący jedno z drugim. Sam nie napiszę, bo mam zbyt skromną kolekcję DVD, a napisów pirackich już w ogóle."
No więc trochę upraszczając, bo zbyt ładna pogoda, żeby mi się chciało tu teraz rozpisywać, generalnie jest tak, że tłumacz oficjalny przekłada "Fuck you, you fucking motherfucker" na "Spadaj, koleś", a pirat stara się raczej wiernie oddać treść. 2007/05/20 15:58:38
W kazdym liberale jest krztyna anarchisty i to ta krztyna we mnie zacierala rece gdy pojawialy sie tlumaczenia w necie. Mysli o tlumaczach mialem i mam nadal cieple.
Cieszylo mnie, ze pirackie ripy filmow i tlumaczenia sa presja na wydawcow, dzieki ktorym Superman Trzeci w malym miasteczku na kole podbiegunowym mial premiere o tej samej godzinie co w NYC. Gdyby nie oni obejrzalbym go pewnie gdzies na przelomie listopada i grudnia albo cieszyl sie z prezentu bozonarodzeniowego od wielkiej korporacji juz 23 grudnia. Tlumaczenia sa oczywiscie rozne, czasami dobre czasem zawieraja glupie bledy, ktore psuja zabawe, to wynik braku dostepu do sztabu konsultantow-specjalistow. suburban: "Mamy różne pasje, cele, zainteresowania. Różnimy się płcią, wiekiem, doświadczeniem zawodowym, przekonaniami i wyznawaną religią. Przynależymy do różnych grup społecznych. Są wśród nas również osoby niepełnosprawne." troche sie zasmialem. Skojarzylo mi sie to z "To Be or Not to Be" Mela Brooksa i tekst "gdy mnie uklujesz to krwawie" 2007/05/20 16:09:11
miss.take:
"Tlumaczenia sa oczywiscie rozne, czasami dobre czasem zawieraja glupie bledy, ktore psuja zabawe, to wynik braku dostepu do sztabu konsultantow-specjalistow." i chyba właśnie z tego powodu tłumaczenia amatorskie są często lepsze - jeżeli czegoś nie robisz na termin i pod presją, to to jest właśnie najfajniejsza część procesu tłumaczenia - wyręczanie sztabu konstultantów-specjalistów i szukanie pewnych rzeczy samemu. "troche sie zasmialem. Skojarzylo mi sie to z "To Be or Not to Be" Mela Brooksa i tekst "gdy mnie uklujesz to krwawie"" szczerze mówiąc Mela Brooksa nie znam za dobrze, ale już w "Kupcu Weneckim" byłoby to stwierdzenie tak patetyczne i pretensjonalne, że ręce opadają, gdyby nie fragment o łaskotaniu ;) ("if you prick us, do we not bleed? if you tickle us, do we not laugh?") 2007/05/20 16:18:50
"No, jeżeli wyższość ma polegać tyllko na tym, to nie jestem przekonany."
Ja widziałem tyle strasznie syfnych pirackich napisów, że trzeba by wiele, żeby mnie przekonać, i zupełnie nie wierzę w to "byle jakie tłumaczenie z napisy.org". Swoją drogą istnieje teoria spiskowa, że za całą akcją stoi właściciel napisy.info, który wybrał taką metodę walki z konkurencją. 2007/05/20 16:23:30
Heh, a ja mam to (nie)szczęście nie mieszkać w Bolandzie tylko w kraju, w którym robi się dubbing. W efekcie tego pół biedy, jeśli film jest anglojęzyczny, bo mogę sobie obejrzeć wersję z oryginalną ścieżką dźwiękową, ale jeśli nie jest - to często jedyną opcją na kupionym DVD jest: a) oglądać w wersji oryginalnej bez napisów (czyli na przykład po chińsku, japońsku, koreańsku, francusku, hiszpańsku czy w innym niechrześcijańskim języku) albo b) oglądać z niemieckim dubbingiem. Trzecią opcją jest po prostu ściągnięcie sobie (do legalnie kupionego DVD, powtarzam) polskich lub angielskich napisów z wiadomej strony.
I to nie jest przykład wydumany. Rzeczone DVD leży przede mną: Hero Director's cut. Pocieszam się tym, że po prostu ściągnę sobie skądś angielskie napisy. Co do seriali - przyznam szczerze, nie żal mi aż tak. I tak w South Parku 50% dowcipów ginie w tłumaczeniu ;-) 2007/05/20 16:24:13
@suburban
W "To Be or Not to Be" jest wlasnie ta kwestia z Shakespeare'a! Jezeli nie ogladalas to musisz. Jedyny moim zdaniem dobry film Brooksa (moze dlatego ze to remake?). 2007/05/20 16:26:40
@arturjac
"Swoją drogą istnieje teoria spiskowa, że za całą akcją stoi właściciel napisy.info, który wybrał taką metodę walki z konkurencją." Kiedy Gutek pozwał napisy.info, ich właściciel z kolei oskarżał napisy.org o zdradę a Gutka o hipokryzję, że niby zamiast stanąć okoniem podporządkowali się i usunęli napisy do filmów dystrybuowanych przez Gutka a temu nagle przestała przeszkadzać cała reszta. 2007/05/20 16:26:47
"I to nie jest przykład wydumany. Rzeczone DVD leży przede mną: Hero Director's cut. Pocieszam się tym, że po prostu ściągnę sobie skądś angielskie napisy. "
E, to już lepiej było kupić sobie DVD z [poseł Gadzinowski]Hong Kongu[/poseł Gadzinowski]. Od razu napisy angielskie by były. 2007/05/20 16:39:29
@wo:
jako rzecze k_wandachowicz, "z tymi napisami to już przeginasz" 2007/05/20 16:41:25
@wo:
po czym dodaje (k_wandachowicz): "no bo przecież ni można ludziom zabronić wymieniania się SŁOWAMI" 2007/05/20 16:51:17
wojtku, ja też w życiu zawodowym cierpię z powodu tzw. nielegalnego obrotu dobrami intelektualnymi, ale jakoś mnie serwis napisy.org nie wkurzał.
pewnych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyć. nie można ludziom zabronić wymieniania się tłumaczeniami filmów, robionymi za free. tak jak to u góry napisała housewife: nie można ludziom zabronić wymieniania się słowami. 2007/05/20 16:58:24
"(note to self: zrobić blogonotkę o „Owcy w wielkim mieście”)"
O TAK!!! [sezon pierwszy można podobno dorwać na iTunesie] 2007/05/20 17:01:51
@arturjac
Z Hong-Kongu przesyłka trochę więcej kosztuje. A tak na marginesie dodam, że też żyję z eksploatacji majątkowych praw autorskich i mimo wszystko odczuwanie satysfakcji z faktu, że kogoś zamknęli do pierdla za bezinteresowne rozpowszechnianie owocu swojej hobbystycznej pracy, trochę mi się w pale nie mieści. Nie chciałbym wysnuwać tu daleko idącego wniosku, że źródło różnic podejścia kryje się w słowie "majątkowy" a konkretnie w wysokości pewnych sum, ale takie prostackie skojarzenie mi się nasuwa. Ciekaw jestem, jaką widownię miałby festiwal Gutka, gdyby naprawdę jedyną możliwością kontaktu z filmem było to, co dają kina, TV i co można kupić na DVD. Ile osób, przy takim a nie innym repertuarze stacji TV i kin, oraz przeliczniku ceny płyty/biletu do kina na płacę, wiedziałoby, co to "Cremaster", kto to Wong Kar Wai itepe. itede. I jakiej muzyki słuchałby dzisiaj WO, gdyby fafnaście lat temu twórców zinów, pirackich kaset itp. pozamykano w pierdlu za naruszenie praw autorskich. 2007/05/20 17:04:07
Piractwo czy nie, to że ich aresztowano uważam za nadużycie. Rozumiem, że będą bulić kary -- ale areszt??
2007/05/20 17:05:44
@kuba
" nie można ludziom zabronić wymieniania się słowami." Jak nie można, jak można? For starters, miałbym do Ciebie żal, gdybyś upublicznił prywatną korespondencję (zwłaszcza, no wiesz, tego maila w którym pisałem, co lubię robić do taktu "Megapixela"). Ty miałbyś do mnie żal, gdybym wydrukował coś, co mi powiedziałeś off the record. Wspomnę tu jeszcze o słowach, które określają nasze piny do kart, hasła do rachunków bankowych itd. "Nie można ludziom zabronić wymieniania się słowami" to takie samo pustosłowie jak "informacja chce być antropomorfizowana". Nad naszymi słowami czają się najrozmaitsze przepisy prawne chroniące nasze sprawy bankowe, prywatność, godność cywilną i - last but not least - majątkowe prawa autorskie. 2007/05/20 17:08:54
@3m
" jakiej muzyki słuchałby dzisiaj WO, gdyby fafnaście lat temu twórców zinów, pirackich kaset itp. pozamykano w pierdlu za naruszenie praw autorskich." Znaczy, mój gust muzyczny w latach 80. kształtował głównie obieg winyli - z natury rzeczy dokładnie spełniający warunki dozwolonego użytku; byle komu płyty byś nie pożyczył, a bezstratne powielanie było niemożliwe technicznie. Z tego powodu zresztą nie przeszkadza mi DRM, w porównaniu z tym, jak surowo ograniczał ARM. @rabbit i 3m "Piractwo czy nie, to że ich aresztowano uważam za nadużycie. " Tu w zasadzie się zgadzam i w blogonotce wyraziłem swoją satysfakcję w sposób przesadzony. Cieszę się z zamknięcia serwisu, nie jego współpracowników. 2007/05/20 17:40:04
@wo
"Znaczy, mój gust muzyczny w latach 80. kształtował głównie obieg winyli" A mój - obieg pirackich kaset z Taktu. I jakoś, jako wół pamiętający jak cielęciem był, nie potrafię popierać rozwiązań które zastosowane x lat wcześniej doprowadziłyby w prostej linii do tego, że dzisiaj słuchałbym radia bzdet i oglądał sieczkę pokazywaną w TV. Na efekty obecnych trendów w ochronie praw autorskich poczekamy pewnie z 20-30 lat, aż dorośnie pokolenie wychowane bez dostępu do pirackich greenewayów, zornów itp. Szczerze życzę Ci, WO, żeby wówczas było jeszcze zapotrzebowanie na Twoje teksty i ktokolwiek je rozumiał. 2007/05/20 17:43:54
suburban:
"i chyba właśnie z tego powodu tłumaczenia amatorskie są często lepsze - jeżeli czegoś nie robisz na termin i pod presją, to to jest właśnie najfajniejsza część procesu tłumaczenia - wyręczanie sztabu konstultantów-specjalistów" Ale gdy w filmie o zolnierzach Special Forces pada slowo "operator" chodzi raczej o komandosa a nie o telefonistke. Wtedy przydaje sie wsparcie specjalisty. 2007/05/20 17:51:10
wo:
"mój gust muzyczny w latach 80. kształtował głównie obieg winyli" Gust muzyczny wiekszosci ksztaltowalo PR emitujac cale plyty. Do dzisiaj mam kasete z nagranym z Trojki "Closer" Joy Division. I jeszcze jedna z "naggrrhaniami zespolu Brrhhak z tegorrhhocznej imprrhhezy Rrrhhockowisko" emitowanej i anonsowanej przez Marka Gaszynskiego. 2007/05/20 17:54:44
@miss.take
"Gust muzyczny wiekszosci ksztaltowalo PR emitujac cale plyty." Za co dzisiaj odpowiednie osoby poszłyby siedzieć... 2007/05/20 17:55:24
Wyhamujcie trochę z tą gloryfikacją poziomu amatorskich napisów, bo często zdarzają się w nich takie kwiatki, że Gałązek-Salomon wyrasta przy nich na Barańczaka.
Niezależnie od wyroku SN, samo tłumaczenie jest legalne, bo w żaden sposób nie narusza niczyich praw autorskich. Dopiero rozporządzanie tym tłumaczeniem i korzystanie z niego (więc w szczególności uploadowanie na jakiś serwer) jest łamaniem prawa. Wyglądałoby to na zbędną analnoretentywność, ale wiele zachodnich serwisów (slaszdot, arstechnica) podchwyciło mema o nielegalności samego aktu tłumaczenia. co jest bulszitem. TSD, ciekawe ile piractwa nakręcają pozytywne recenzje seriali nadawanych na stacjach o oglądalności w granicach błędu statystycznego. @kuba: nie można zakazać wymieniania się słowami? Kanadyjski sąd raz zakazał nawet czytania posiadanej książki. 2007/05/20 17:55:38
@3m
"20-30 lat, aż dorośnie pokolenie wychowane bez dostępu do pirackich greenewayów, zornów itp. Szczerze życzę Ci, WO, żeby wówczas było jeszcze zapotrzebowanie na Twoje teksty i ktokolwiek je rozumiał" Za 20-30 lat będę martwy lub na emeryturze, więc tak czy siak, owe zapotrzebowanie nie spotka się z adekwatną podażą :-). Zakładając nawet optymistycznie, że my ugly big car will climb this hill, chciałbym już wtedy nie pracować i cieszyć się emeryturą, zależną z kolei od notowań giełdowych korporacji eksploatujących prawa autorskie. Pokolenie zaś będzie miało taki sam dostęp jak my - przecież nigdy nie ruszą nieformalnego obiegu NAPRAWDĘ trzymającego się tylko kręgów towarzyskich. Tak jak 20-30 lat temu latały winyle. 2007/05/20 17:58:07
@miasto-masa-maszyna: "Za co dzisiaj odpowiednie osoby poszłyby siedzieć..."
Nie dalej niż dwa miesiące temu w Trójce leciała powtórka Beksińskiego emitującego całą jedną Lacrimosę. W XXI wieku leciała w trójce audycja "Pół Perfekcyjnej Płyty", w której regularnie puszczano wiadomo co. Zasadniczo możesz emitować sobie co chcesz, dopóki płacisz od tego tantiemy. 2007/05/20 17:59:58
@oviary
"wiele zachodnich serwisów" Skoro o tym mowa, najbardziej podobały mi się komentarze z boingboinga i slashdota o instytucji lektora: "yro.slashdot.org/comments.pl?sid=235229&cid=19179743 "movies in poland are normally dubbed with ONE guy translating all the roles in the movie. i already hate the german dubbing. not lipsync. you may even see a totally different movie with german dubbing and their creative dubbing. .. etc etc ... but at least its professional and every actor gets its own german dubbing-actor. but the most horrible thing is an age 40-50 guy translating the movie by himself. its been like that forever in poland." www.boingboing.net/2007/05/18/report_polish_police.html I was in Warsaw and Krakow a few months ago, and during primetime the television stations were running top American TV shows without subtitles-- instead, they'd turned the native audio track way down; instead, all you heard was some dude translating the action and dialog in Polish. It was pretty weird and unsatisfying having to watch "Lost" without hearing the music, or the sound effects, or even the dialog, so I'd say the rogue subtitlers are providing an important service. 2007/05/20 18:07:51
@wo
"Pokolenie zaś będzie miało taki sam dostęp jak my - przecież nigdy nie ruszą nieformalnego obiegu NAPRAWDĘ trzymającego się tylko kręgów towarzyskich." Skąd wiesz, że nie ruszą? Przecież właśnie do tego się dąży. Czym innym są próby uniemożliwienia skopiowania sobie płyty/pliku na własny użytek (np. do samochodu), albo sprzedawanie zamiast nośnika "licencji" na jakiś konkretny typ użycia? Czy trzeba być Dickiem, żeby zauważyć, że to wszystko dąży do sytuacji, w której kupując muzykę będę płacił więcej, jeśli mam żonę (bo ona też będzie słuchać) a puszczenie muzyki na prywatce będzie groziło nalotem FOTA, FOPA, SROPA, czy jak tam ta policja myśli się nazywa? Przecież już dzisiaj w niektórych krajach nielegalne jest wykonanie kopii zapasowej nośnika na użytek własny! Nie mówiąc już o tym, że obecne działania prawne prowadzą do takich absurdów, że ZAIKS zaskarża ludzi i próbuje pobierać opłaty za dystrybucję muzyki twórców, którzy wcale nie są w nim zrzeszeni i którym ani grosza sam nie wypłaca... 2007/05/20 18:18:01
@3m
" Czy trzeba być Dickiem," No właśnie z całym szacunkiem, wydaje mi się, że na razie takie straszenie DRM to czysta fantastyka. W praktyce sam czasem kupuję muzykę zabezpieczaną DRM i nadal uważam, że swobody (w tym swobody w jej powielaniu i przenoszeniu na inne nośniki) mam nieskończenie więcej niż w czasach ARM. 2007/05/20 18:27:50
"Skoro o tym mowa, najbardziej podobały mi się komentarze z boingboinga i slashdota o instytucji lektora"
Oni chyba żartują. Przekładać niemiecki dubbing nad lektora? wtf? Co do napisów, to światek tłumaczy jakiś czas temu zamieścił oświadczenie www.hatak.pl Cóż, nie da się ukryć, że złamali prawo, dura lex sed lex, ale głupie prawo. Na tej samej zasadzie można oskrażać serwisy z tłumaczeniami piosenek. co lepsza, ruch ten nie podoba się nawet samym policjantom www.ifp.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=21775&highlight=napisy+org Z tego co mówił rzecznik policji, to akcja ta była przeprowadzona na własną inicjatywę policji(!). Nikt nie wniósł żadnej skargi. Ot, pan komendant chciał podwyższyć statystyki i zorganizował obławę na groźny gang tłumaczy o 6 rano. Nie da sie ukryć, że teraz czuję się zdecydowanie bezpieczniej. Co za ulga. Akca w kilku województwach, współpracą z niemiecką policją, what the duce? Dziw, że kamer nie mieli ze sobą. W końcu złapanie twórcy subtitlesów ze słuchu do Losta, to nie byle co. Śmiech na sali. A tak swoją drogą, to nawet nie dopuszczałem myśli, że ktoś w ogóle inny dostrzegał Owcę. W polskim necie (w 'światowym' też niewiele wiecej) ona praktycznie nie istnieje, a z carton network zniknęła bez śladu. A to przecież była kreskówka z siłą wołu! 2007/05/20 18:34:34
kiedys sie mozna bylo spodziewac,ze ktos cos z tego typu serwisami zrobi. mi takze niestety w glowie sie nie miesci,zeby osoby zajmujace sie tego typu tlumaczeniami wsadzac do wiezienia. komus chyba znowu brakuje propagandowego sukcesu ("ci piraci nigdy juz nikogo nie zabija").
moj cykl tygodnia takze jest regulowany torrentami, glownie z uwagi na seriale ktorych nigdy nie uswiadcze w TV, chociazby dlatego,ze nie posiadam odbiornika...jakbym nie znal jezyka to mialbym niezly problem, zeby zrezygnowac ze stalego programu tygodnia. oczywiscie angielski nie stoi na przeszkodzie,to jest jezyk ktory more or less kazdy umie, niestety ciekawe kino czesto sie z daleka od angielskiego trzyma. nie wierze,ze jakikolwiek dystrybutor sprowadzi i wprowadzi do kin/na dvd wiele z filmow ktore z przyjemnoscia ogladnalem. jako,ze moje umiejetnosci hiszpanskiego,japonskiego sa dosc ograniczone, to pozostanie mi teraz szukac angielskich napisow. kilka lat temu polskie premiery byly pol wieku za reszta swiata, teraz sie to zmienilo. nie wierze,ze ryzyko tego, ze ktos sobie pociagnie dvdripa,dvdscr na kompa i potem nie pojdzie do kina nie wplynelo na dystrybutorow i ich chec do walki o tyruly. standard kin tez sie mocno zmienil. 2007/05/20 18:34:53
@brian
"A tak swoją drogą, to nawet nie dopuszczałem myśli, że ktoś w ogóle inny dostrzegał Owcę. W polskim necie (w 'światowym' też niewiele wiecej) ona praktycznie nie istnieje, a z carton network zniknęła bez śladu. A to przecież była kreskówka z siłą wołu!" W "Likwidatorze" pojmanego i skutego łańcuchami Likwidatora jakiś facet, podejrzanie podobny do mojego szefa lutuje z okrzykiem "to za nieczytanie wy-wyborczej". Na takie dictum sam czasem chcę komuś przylutować. Przecież pisałem w "Telewizyjnej"!... 2007/05/20 18:37:32
@wo
"Za 20-30 lat będę martwy lub na emeryturze, więc tak czy siak, owe zapotrzebowanie nie spotka się z adekwatną podażą :-)" Ujmując to innymi słowy: wyrosłem już z tego wieku, kiedy człowieka nie stać na płytę więc mam w dupie tych, których teraz nie stać, a stan kultury, którą oni będą tworzyć, kiedy do tego dorosną, też mam w dupie, bo do tego czasu się nachapię. Po mnie choćby potop i radio bzdet. Kwintesencja lewicowości ;-P 2007/05/20 18:38:28
"kilka lat temu polskie premiery byly pol wieku za reszta swiata, teraz sie to zmienilo."
Chuja tam zmieniło. Kiedy była premiera Stranger than Fiction w Stanach, a kiedy w Polsce? Zodiac? Black Dahlia? 2007/05/20 18:45:06
"Chuja tam zmieniło. Kiedy była premiera Stranger than Fiction w Stanach, a kiedy w Polsce? Zodiac? Black Dahlia?"
Odnosilem sie tylko do najbardziej znanych filmow. Niestety masz duza racje tutaj... 2007/05/20 18:48:46
@m3
"Ujmując to innymi słowy:" Wiesz, jak już się mamy bawić w ujmowanie wypowiedzi oponenta innymi słowy, to ja z przyjemnością ujmę Twoją wypowiedź innymi słowy - "vote for Giertych" or compatible. Tak poważnie, to po prostu Twoje straszenie upadkiem kultury uważam za bezpodstawne. Na pewno nie będzie gorzej niż w czasach ARM. 2007/05/20 18:53:07
"movies in poland are normally dubbed with ONE guy translating all the roles in the movie."
Ja w rozmowach z nie-Polakami jestem w stanie przetrwac dyskusje o Polaku majacym 8 promili i jadacym rowerem, "polskich obozach koncentracyjnych", Polakach jadacych pod prad autostrada, rzucaniem uroku po policzeniu zebow sasiada. Wymiekam gdy ktos mnie zahaczy o "polski dubbing". 2007/05/20 18:53:24
@m3: "Na efekty obecnych trendów w ochronie praw autorskich poczekamy pewnie z 20-30 lat, aż dorośnie pokolenie wychowane bez dostępu do pirackich greenewayów, zornów itp."
Przecież przez dziesiątki lat dostęp ludzi do muzyki, książek i filmów był ograniczony do telewizora, lokalnego kina i empiku (or compatible). Swobodny dostęp do zornów i greenawayów to jakaś ostatnia dziesięciolatka. Skoro i Zorn i Greenaway ukształtowali się w świecie z ograniczonym technicznie i organizacyjnie dostępem do niszowej kultury, to ja zupełnie twojego strachu nie podzielam. 2007/05/20 19:01:05
@wo
"(zwłaszcza, no wiesz, tego maila w którym pisałem, co lubię robić do taktu "Megapixela")" oj, bez przesady, to nie takie straszne..! czy nie wszyscy to robią? nie? @miss.take "Ale gdy w filmie o zolnierzach Special Forces pada slowo "operator" chodzi raczej o komandosa a nie o telefonistke. Wtedy przydaje sie wsparcie specjalisty." ja jestem jednak troche idealistką i wierzę, że jak ktoś coś tłumaczy bo chce, a nie bo musi dziecko nakarmić, to uwzględni też rzeczy takie jak kontekst i w momencie, jak przetłumaczy na "telefonistka" i coś mu nie będzie się zgadzało z kontekstem, to będzie szukał tak długo, aż znajdzie - jeżeli film jest o żołnierzach ze Special Forces to wiadomo gdzie szukać nie wiem, przynajmniej ja tak robię, każde słowo, do którego mam wątpliwości, nawet najprostsze, sprawdzam dokładnie - zawsze może się okazać, że się popełnia jakąś gafę nie uwzględniając slangu, czy to technicznego, czy społecznego @oviary "Wyhamujcie trochę z tą gloryfikacją poziomu amatorskich napisów, bo często zdarzają się w nich takie kwiatki, że Gałązek-Salomon wyrasta przy nich na Barańczaka." mi się tylko przypominają gry z bazaru "ja chcieć ten kosmodrom wybuchłe" w ogóle to mnie jeszcze frapuje kwestia praw autorskich jeśli chodzi o tłumaczenia, ktoś o tym wcześniej wspomniał no bo oczywiście, są prawa autorskie autorów tekstów tłumaczonych (tu: scenariuszy) i wiadomo, że te są w takim przypadku naruszane ale ciekawa jestem, czy w ten sam sposób traktowana będzie osoba, która przepisuje tłumaczenie z oryginalnego DVD i umieszcza w internecie, (czyli dodatkowo narusza prawa autorskie tłumacza) i ta, która przetłumaczyła sama 2007/05/20 19:01:51
@wo
"Tak poważnie, to po prostu Twoje straszenie upadkiem kultury uważam za bezpodstawne." Obym się mylił. "Na pewno nie będzie gorzej niż w czasach ARM." Porównaj sobie program TV i radiowy z tych czasów z dzisiejszym. Porównaj ceny biletu do kina, teatru, opery i filharmonii w stosunku do płac. Dzisiaj to, co wartościowe z publicznych rozgłośni ruguje się do stacji o zasięgu i oglądalności w granicach błędu statystycznego (a np. Dwójce ostatnio zabiera się częstotliwości), co przy cenie DVD z operą w granicach 1/4 najniższej pensji a płyty z dobrą muzyką - 1/8, czyni dostęp do kultury czysto teoretycznym dla znacznego procenta obywateli. Pod względem dostępności kultury cofamy się do czasów feudalnych. Swoją drogą, to ciekawe, że jedna z najlepiej realizujących "misję" telewizji publicznych - francuska tv Arte - działa w kraju, w którym kwestię dostępności kultury drogą cyfrową próbuje się rozwiązać w alternatywny sposób, za pomocą zryczałtowanych opłat itp. a nie za pomocą pały i kajdanek. Widać, ktoś tam rozumie, że kultura to coś więcej niż towar a dostęp do kultury jest inwestycją w społeczeństwo. 2007/05/20 19:10:52
@3m: "Porównaj ceny biletu do kina, teatru, opery i filharmonii w stosunku do płac. Dzisiaj to, co wartościowe z publicznych rozgłośni ruguje się do stacji o zasięgu i oglądalności w granicach błędu statystycznego (a np. Dwójce ostatnio zabiera się częstotliwości), co przy cenie DVD z operą w granicach 1/4 najniższej pensji a płyty z dobrą muzyką - 1/8"
No więc nie zgadzam się. Jak dziś pamiętam cenę rodzinnej wycieczki do odremontowanej Feminy (pierwszy multipleks w Warszawie; a było to na Mission Impossible 1) i że do dziś ceny biletów do multipleksów praktycznie nie wzrosły. A nawet staniały dla niektórych; jajako student mam wejście do Atlantica o dowolnej porze dnia i nocy za 12 zeta. Pięć lat temu rzecz AFAIR nie do pomyślenia. Płyty? Tydzień temu kupiłem sobie hurtem dziesięć płyt w empiku, zapłaciwszy łącznie średnio dokładnie 27 zł za płytę. A staram się raczej dobrą muzykę kupować. Oczywiście że nie każda płyta tyle kosztuje i oczywiście że jest mnóstwo płyt i filmów, które są niedostępne dla przeciętnego Kowalskiego, ale i nie jest tak, że w dzisiejszych warunkach jest on zupełnie od kultury odcięty. 2007/05/20 19:16:22
@oviary
"Przecież przez dziesiątki lat dostęp ludzi do muzyki, książek i filmów był ograniczony do telewizora, lokalnego kina i empiku (or compatible). Swobodny dostęp do zornów i greenawayów to jakaś ostatnia dziesięciolatka. Skoro i Zorn i Greenaway ukształtowali się w świecie z ograniczonym technicznie i organizacyjnie dostępem do niszowej kultury, to ja zupełnie twojego strachu nie podzielam." Masz rację, ale nie do końca. Nie możesz porównywać dostępu do kultury w warunkach tak odmiennej konkurencji jak 20-30 lat temu i dzisiaj. W dzisiejszych warunkach osaczenia odbiorcy gównem kultura musi być dostępna bardziej i łatwiej, niż 20 lat temu. Bo inaczej się po prostu nie przebije i co z tego, że teoretycznie jest łatwiejsza do dostania... Wszystko to oczywiście pod warunkiem, że uznajemy istnienie obiegu kultury w społeczeństwie za wartość autoteliczną. Jeśli wychodzimy z założenia, że kultura to luksus, rzecz równie ważna/nieważna co kawior i samochody SUV i chcemy/możemy żyć w społeczeństwie jej pozbawionej, to OK. Ze znaczenia obiegu kultury dla społeczeństwa zdawał sobie sprawę nawet Hitler i akurat jego celom doskonale służyło ograniczanie tego obiegu. Ja tam w takim społeczeństwie nie chciałbym żyć nawet już na emeryturze. 2007/05/20 19:21:51
@3m: Ale i przecież kultura jest dziś łatwiej dostępna, także legalnie. Jeśli masz kartę kredytową z adresem ze zgniłego zachodu, to masz dostęp do iTMS, który oferuje sto razy więcej i "gówna" (acz mówienie tak o popkulturze na blogu krytyka popkultury trąci nielekką prowokacją ;-> ) i tego, co uważasz za wyższą kulturę.
Poza tym jakoś nie wierzę w to, że 20-30 lat temu było "lepiej" pod względem możliwości selekcji i wyboru; trąci mi to typowym podejściem, że za naszych czasów to młodzież była mądrzejsza i lepiej wychowana. 2007/05/20 19:29:36
@oviary
"No więc nie zgadzam się. Jak dziś pamiętam cenę rodzinnej wycieczki do odremontowanej Feminy (pierwszy multipleks w Warszawie; a było to na Mission Impossible 1) i że do dziś ceny biletów do multipleksów praktycznie nie wzrosły." W czasach MI1 to płaciłeś jeszcze frycowe za to, że to multiplex. Coś jak z tymi pierwszymi supermarketami około roku 1988, w których wszystko było droższe niż gdzie indziej. Abstrahując już zupełnie od faktu, że to że ceny nie wzrosły to właśnie zasługa głównie szarej strefy, która jest jedynym mechanizmem konkurencji na tym rynku. 2007/05/20 19:36:59
@3m
"Porównaj sobie program TV i radiowy z tych czasów z dzisiejszym. Porównaj ceny biletu do kina, teatru, opery i filharmonii w stosunku do płac." No zlituj się. Moja młodość upłynęła w ogarniętym permanentnym kryzysem kraju komunistycznym. Dwa kanały TV, trzy kanały w radiu (jedynkę pomijam, bo radio AM zawsze uważałem za nieporozumienie). Samo porównanie oferty tego co mam w pakiecie telewizji cyfrowej - wliczając w to stymulujące intelektualnie kanały typu Discovery czy nadające niszowe filmy kanały typu HBO - do tamtej telewizji, jest po prostu komiczne. Ile teraz jest kin i ile się sprowadza filmów (w tym niszowych przez dystrybutorów takich jak Gutek)... przecież trudno to w ogóle porównać. Teraz i tak jest gazylion razy lepiej. 2007/05/20 19:43:09
@oviary
"(acz mówienie tak o popkulturze na blogu krytyka popkultury trąci nielekką prowokacją ;-> )" Jest popkultura i popkultura, nie? ;-P "Poza tym jakoś nie wierzę w to, że 20-30 lat temu było "lepiej" pod względem możliwości selekcji i wyboru; trąci mi to typowym podejściem, że za naszych czasów to młodzież była mądrzejsza i lepiej wychowana." Hyhy, nie rób ze mnie zgreda. Jeśli chodzi o wybór - pewnie, było gorzej. Ale instytucjonalna zapewniała pewien nie przekraczalny dolny poziom gównowatości, przynajmniej pod pewnymi względami. Pewnie, że ze względu na ustrój, leciała często straszna chała, ale też można było w normalnej porze zobaczyć w tv operę, balet, teatr telewizji. Dzisiaj za darmo można sobie obejrzeć p jak pierdoły albo bigbrodera. Za cokolwiek innego trzeba już płacić. Ja zapłacę, Ty zapłacisz, WO zapłaci. Stać nas. Ale człowieka, który nigdy nie miał szansy się z tym zetknąć za darmo, to już nie zainteresuje. A takich szans jest coraz mniej. Kultura wylatuje z publicznej TV, dobra muzyka wylatuje z Trójki, Radiostacji, radia Bis, Dwójce obcina się zasięg. Co z tego, że będzie podaż kultury i szeroka dystrybucja, jeśli zaniknie popyt? A popyt na kulturę nie bierze się sam z siebie. Sam z siebie to człowiek musi jeść, ciupciać i zasnąć w cieple. TV Kultura to jest krok w dobrym kierunku, tylko tak na moje oko jakieś 10 lat za późno... 2007/05/20 19:48:35
@wo
Skoro jest gazylion razy lepiej z dostępem do kultury, to dlaczego poziom intelektualny i kulturalny społeczeństwa leci na łeb na szyję? Ot, zagwozdka. 2007/05/20 19:56:06
"poziom intelektualny i kulturalny społeczeństwa leci na łeb na szyję? "
Jakieś dowody? 2007/05/20 19:57:20
@wo
"Ile teraz jest kin i ile się sprowadza filmów (w tym niszowych przez dystrybutorów takich jak Gutek)... przecież trudno to w ogóle porównać." Bardzo łatwo porównać. Mam wymienić wrocławskie kina, w których oglądałem niszowe filmy, a które już nie istnieją? Proszę: Studio Polonia Oskar Atom Pałacyk A co powstało w zamian? Kolejne multipleksy z fafnastą wersją matrixa. 2007/05/20 19:59:16
@wo
"Jakieś dowody?" Rzut oka na ministra kultury nie starcza? ;-) 2007/05/20 20:01:44
@miasto-masa-maszyna
"Skoro jest gazylion razy lepiej z dostępem do kultury, to dlaczego poziom intelektualny i kulturalny społeczeństwa leci na łeb na szyję?" 1. dostęp do kultury powinien się łączyć z pewnym wysiłkiem, kultura przyjmowana biernie nie zostanie przyjęta do końca - pewne rzeczy trzeba chcieć zrozumieć, trzeba się na nie nastawić etc - np. obejrzenie przez przypadek jakiegoś filmu w tv to nie to samo co proces od dowiedzenia się o nim do zdobycia i obejrzenia go 2. poza większym dostępem do kultury "wyższej", mamy też większy dostęp do szajsu, który po prostu zapycha nam głowę 2007/05/20 20:09:30
@3m
"Kolejne multipleksy z fafnastą wersją matrixa." Nie wiem jak jest we Wrocławiu, ale w stolycy na niszowe filmy chodzi się do Gutka do Luny, Paradiso, Rejsu, Kultury, Muranowa, Kinoteki, Wisły, Kinolabu... "Rzut oka na ministra kultury nie starcza?" Nie, to nie jest dowód na upadek poziomu intelektualnego w społeczeństwie. 2007/05/20 20:14:23
@wo: "wliczając w to stymulujące intelektualnie kanały typu Discovery "
nie mogę się przyczepić do notki to podrę łacha z tego komenta. Może powinieneś od czasu do czasu przełączyć się z kobiecej nagiej wolnoamerykanki na polecany przez siebie kanał. Dowiedziałbyś się np., że piramidy są dziełem kosmitów i prawda ta została objawiono pewnemu Amerykaninowi przekazem telepatycznym z Saturna. Discovery to szajs, poziom audycji i tłumaczeń denny, obleciałoby jakieś 10%, kłopot, że nie wiadomo które. reszta rantu tu: leniuch.blox.pl/2005/09/Listonoszka-idzie-w-tango.html 2007/05/20 20:14:54
@suburban.housewife
"2. poza większym dostępem do kultury "wyższej", mamy też większy dostęp do szajsu, który po prostu zapycha nam głowę" No właśnie. Stąd pytanie - jak kulturę wyższą uczynić na tyle konkurencyjną, by miała jakąkolwiek szansę z tym szajsem konkurować? Czy wstawianie jej na półkę z napisem "towar luksusowy, możliwość zakupu licencji na jedną osobę, pokazanie osobom o stopniu pokrewieństwa większym niż X grozi pozbawieniem wolności do lat 2" jest właściwym kierunkiem? IMHO nie. A właśnie w takim kierunku wydają się zmierzać lobbyści koncernów fonograficznych. 2007/05/20 20:19:07
@wo
"Nie wiem jak jest we Wrocławiu, ale w stolycy na niszowe filmy chodzi się do Gutka do Luny, Paradiso, Rejsu, Kultury, Muranowa, Kinoteki, Wisły, Kinolabu..." A poza stolycą do osiołka. 2007/05/20 20:22:27
@leniuch
"Dowiedziałbyś się np., że piramidy są dziełem kosmitów i prawda ta została objawiono pewnemu Amerykaninowi przekazem telepatycznym z Saturna." Może czasem byś się przełączył na chlastany przez siebie kanał i obejrzał "Pogromców mitów". 2007/05/20 20:22:42
Jeśli zaglądacie na tego bloga znacie zapewne "W obronie wolności" Richarda Stallmana. Ciekawie przedstawia problem własności intelektualnej. Przypominam, że istnieje też - Lawrence Lessig i jego “Wolna kultura“. Obie książki w sieci za free.
P.S. Zamykanie ludzi z powodu o którym mowa jest chore. Nad czym dyskutujecie?! Że napisy są słabej jakości?! Że ktoś wyliczył wirtualne straty na 380 mln zł?! Jak przekroczy 500 mln to morze karę śmierci wprowadzimy? 2007/05/20 20:25:39
@zkod
"Richarda Stallmana. Ciekawie przedstawia problem własności intelektualnej. Przypominam, że istnieje też - Lawrence Lessig" Jeszcze to trzecie nazwisko, które zawsze się musi pojawić to Cory Doctorow. Typowa linuksiarska argumentacja wygląda tak: Jak słusznie napisał Richard M. Stallman [bezmyślne copypaste z jego ideolo]. Rozwinął to w swojej książce Lawrence Lessig [bezmyślne copypaste z kolejnego ideolo]. Bo jak to podsumował Cory Doctorow - [bezmyślne copypaste z kolejnego ideolo udającego że jest dowcipne]. Wszystkie teksty Bendyka i Lipszyca na ten temat da się sprowadzić do tego schematu :-) 2007/05/20 20:28:03
@arturjac: "Ja widziałem tyle strasznie syfnych pirackich napisów, że trzeba by wiele, żeby mnie przekonać, i zupełnie nie wierzę w to "byle jakie tłumaczenie z napisy.org"."
Ojej, toć przecież pierwszy lepszy 12-latek czy nawet ktoś starszy z podejściem "a może być tak spróbować coś przetłumaczyć, przy okazji język można podszkolić" (tak działał swego czasu jeden znany krytyk filmowy) może sobie wrzucić tłumaczenie do sieci, które Ty później nazwiesz syfnym. Postaw tłumaczy profesjonalnych kontra piratów "profesjonalnych" (jak choćby Grupa Hatak), to zobaczysz różnicę. 2007/05/20 20:29:13
@wo: "Może czasem byś się przełączył na chlastany przez siebie kanał i obejrzał "Pogromców mitów"."
to te 10%. a i tak nie do końca. ostatnio jak oglądałem pogromców kolesie próbowali trafić do kukły lincolna z półtora kilometra przy pomocy karabinu z epoki. jakież stymulujące. jedyny zysk to odświeżenie niemczyzny, bo disco mam piratowane z krzyżackiej platformy. 2007/05/20 20:32:04
@m.m.m
"Porównaj ceny biletu do kina, teatru, opery i filharmonii w stosunku do płac. Dzisiaj to, co wartościowe z publicznych rozgłośni ruguje się do stacji o zasięgu i oglądalności w granicach błędu statystycznego (a np. Dwójce ostatnio zabiera się częstotliwości), co przy cenie DVD z operą w granicach 1/4 najniższej pensji a płyty z dobrą muzyką - 1/8," Jakiś czas temu Filharmonia Narodowa była sponsorowana przez którąś ze złych korporacji (nie wiem czy nie przez Evil Dr Kulczyka) i najniższe ceny biletów były na poziomie 20-30 zł. Nie każdy musi siedzieć w pierwszym rzędzie. @leniuch102 "Discovery to szajs, poziom audycji i tłumaczeń denny, obleciałoby jakieś 10%, kłopot, że nie wiadomo które." Na liście dyskusyjnej soc.history.world-war-ii (gdzie dyskusje IMHO są na wysokim poziomie) panuje b. niska opinia o rzetelności audycji Discovery o II wojnie światowej. Podobną prezentuje mój znajomy, który doktoryzuje się z tego tematu. 2007/05/20 20:34:53
Proponuję wprowadzić opłaty za alfabet. W końcu korzystamy z liter nielegalnie. Co więcej "tworzymy" z nich wyrazy. Chociaż nie tworzymy bo w końcu one tu były jak trafiliśmy na obszar. Kołakowski powiedział, że cała nasza kultura opiera się na powtarzaniu, tyle że w innym kontekście czasowym ( zgrubsza oto chodziło).
P.S. Słusznie Kołakowski nie lubił Lema ;-))) 2007/05/20 20:51:26
@leniuch
"to te 10%. a i tak nie do końca." 90% of ANYTHING is crap. @zkod " W końcu korzystamy z liter nielegalnie. " Nieprawda. 2007/05/20 20:56:33
@WO
" W końcu korzystamy z liter nielegalnie. " Nieprawda. Zgadza się. Kultura to nam dała. Za darmo. Zresztą nie tylko to. 2007/05/20 21:11:51
wojtek, kiepskie porównanie. napisy do filmu to nie jest ani pin, ani pesel, ani nip, ani inny list intymny. jak ktoś wypuści napisy do filmu na którym robisz przy "megapixelu" to o czym pisałeś mi w mailu, to sam na niego policję naślę.
kumam zasadę której bronisz, ale kompletnie nie wiem jak ją ludzkości narzucić, a jestem zwolennikiem przystosowywania zasad do potrzeb ludzkości a nie odwrotnie. tego się po prostu nie da ominąć. 2007/05/20 21:16:24
""Zgadza się."
Ciesze sie, ze dotarło." Rozumiem, że reszta nie dotarła. Widocznie Twoje synapsy obsługuje Poczta Polska. Poczekam tydzień :) 2007/05/20 21:48:48
@kuba
"wojtek, kiepskie porównanie. napisy do filmu to nie jest ani pin, ani pesel, ani nip, ani inny list intymny." To w ogóle nie jest porównanie, to po prostu zauważenie, że Twój slogan - "nie moża zabronić wymieniania się słowami" - jest fałszywy. Otóż można. " jestem zwolennikiem przystosowywania zasad do potrzeb ludzkości" Zarabianie na eksploatacji majątkowych praw autorskich to też potrzeba ludzkości. @zkod "Rozumiem, że reszta nie dotarła." Reszta czyli niebywałe odkrycie, że niektóre rzeczy w kulturze są public domain? Naprawdę domagasz się komentarza do tego? Proszę bardzo, "sou fakin uot". 2007/05/20 21:55:02
A jak jest z tzw. fan fiction? Czy to łamie prawa autorskie, czy nie?
2007/05/20 21:57:29
Masz moją zgodę na cytowanie tj. przetwarzanie wyrazów, które wyświetla Twój monitor?
A o tym czy coś przechodzi do domeny publicznej nie decyduje nawet autor. 2007/05/20 22:01:05
@rabbit
"A jak jest z tzw. fan fiction? Czy to łamie prawa autorskie, czy nie?" Tak. @zkod "Masz moją zgodę na cytowanie tj. przetwarzanie wyrazów, które wyświetla Twój monitor? " Nie potrzebuję. 2007/05/20 22:03:29
WO, do cholery, w myśl takiego prawa Ty też jesteś piratem, zamieszczając (publikując!) pirackie filmy z jutuba. Chcesz się jutro spodziewać aresztowania, że popierasz takie prawo? Masochizm...
2007/05/20 22:08:19
@tadeusz.szymanski
"Chcesz się jutro spodziewać aresztowania, że popierasz takie prawo" Otóż właśnie niespecjalnie się spodziewam. 2007/05/20 22:19:35
Co do jakości tłumaczeń amatorskich, pozwolę sobie rzucić paroma przykładami. Jeden film: "brownnosing" radośnie przetłumaczone jako "hałasujący brąz" (moim zdaniem absolutny numero uno), "testicles" na "taktyka" (a to już w co drugim tłumoczeniu z napisy.org). Inny: japoński film, tłumacz z napisy.org zapewne posiłkował się napisami angielskimi, bo wetknął "podwójnie!" tam, gdzie po angielsku było "on the double". Tak że różowo nie jest. Owszem, bywają i dobre, ale nieprawdą jest, jakoby "byle jakie tłumaczenie z napisy.org" było cokolwiek warte.
Profesjonaliści, z drugiej strony, potrafią spierniczyć tłumaczenie równie koncertowo, z tą jednak różnicą, że oni za to biorą pieniądze. Z branży filmowej akurat przykładem nie rzucę (DVD polskich prawie nie mam, kupuję w Amazonie, z dwojga złego wolę wrzucić gotówkę w gardło celnikom i pocztowcom, niż polskim, pożal się Boże, dystrybutorom). Ale co Łoziński zrobił "Władcy Pierścieni" i "Diunie" wszyscy mniej więcej wiedzą, Kotarski angielskie "dumbfounded" nieodmiennie tłumaczy jako "wygłupiony" (zresztą masakruje książki nie gorzej niż Łoziński), a pewien wielki koncern elektroniczny (z litości nie wymienię nazwy) na pewnej konferencji prasowej całkiem serio chwalił się "technologią ciętych krawędzi". 2007/05/20 22:22:57
@wo
"Otóż można" Pewnie że można. Wszystko można. Można nawet zakazać wpisywania komentarzy na tym blogu, ale co z tego wynika?! "Zarabianie na eksploatacji majątkowych praw autorskich to też potrzeba ludzkości" Jasne, ludzkość posiada wiele sprzecznych potrzeb - i za to ją lubię! :) Nie zrozum mnie źle, ja rozumiem twoją pryncypialność, ale pewnych spraw nie da się przeskoczyć. Ludzie sobie teraz będą na privach przesyłali te napisy i nikt im nie będzie w stanie podksoczyć. Zmienisz to jakoś? Chcesz byś Wierzejskim Intrenetu? Mam głęboko w dupie to, ze stacja XXX musi zarobić na serialu YYY trylion milairdów euro. Tak się składa, że jestem fanem Doctora Who i choćby nawet minister Ziobro przyszedł do mnie osobiście z nakazem aresztowania to ja i tak będę w pierdlu kombinował jak tu najnowszy odcinek ściągnąć. A jak wyjdzie oficjalnie na DVD w empiku to obiecuję, że kupię kilkanaście egzemparzy. Oryginalnych, z hologramem. 2007/05/20 22:24:14
@mb
"Co do jakości tłumaczeń amatorskich, pozwolę sobie rzucić paroma przykładami. " Dzięki! Bardzo interesujące. Ktoś powinien wreszcie strzelić jakiś porządniejszy materiał porównawczy, najlepiej biorąc te same filmy. O tym jak profesjonalni tłumacze potrafią coś skopać, było na x-muzie i Rufus T. Firefly ma nawet ciągnący się od dwóch lat proces o naruszenie dobrego imienia wytoczony przez Magdę Balcerek i Agatę Dekę. 2007/05/20 22:25:54
@wo: "Zarabianie na eksploatacji majątkowych praw autorskich to też potrzeba ludzkości."
Over the line! . Mów za swoją część ludzkości. 2007/05/20 22:29:38
@kuba
"ale co z tego wynika" Przede wszystkim to, że kolesie od haseł "nie da się zabronić wymieniania słowami" muszą sobie wymyślić mądrzejsze hasła. " twoją pryncypialność" Pryncypialność? Ja przecież też mam na ogół olewczy stosunek do prawa. Po prostu źle życzę akurat kolesiom od "think free speech not free beer" - for starters, I don't want my speech to be free, in fact I'd rather want it to be quite expensive. So I take the the free beer, thank you very much. " Ludzie sobie teraz będą na privach przesyłali te napisy i nikt im nie będzie w stanie podksoczyć. Zmienisz to jakoś? " I bardzo dobrze. I jak przesyłają to sobie na priva to jesteśmy już blisko realnego traktowania definicji dozwolnogo użytku jako coś tam coś tam w ramach kręgu towarzyskiego. Nie podoba mi się tylko piracki serwer działający na zasadzie "chcesz spiracić film? no problemo! kliknij i po krzyku, ale przedtem obejrzyj reklamę od naszego sponsora". 2007/05/20 22:38:35
@wo
"Przede wszystkim to, że kolesie od haseł "nie da się zabronić wymieniania słowami" muszą sobie wymyślić mądrzejsze hasła." Ale to nie jest kwestia haseł, tylko faktów. Możemy se pogadać ad infinitum a napisy i tak będą krążyć. Ja nie opisuję sytuacji idealnej, tylko fakty. Nie piszę "nie da się zabronić wymieniania słowami" dlatego, że taką wyznaję religię, tylko dlatego, że rzeczywiście nie da się tego zrobić. I należy z tego jakieś wnioski wyciągnąć. 2007/05/20 22:46:39
"I don't want my speech to be free, in fact I'd rather want it to be quite expensive."
To ile jesteś gotów zapłacić? 2007/05/20 22:46:40
@kuba
"rzeczywiście nie da się tego zrobić" O ile mi wiadomo, serwis napisy.org jednak już nie działa. 2007/05/20 22:53:21
"Dzięki! Bardzo interesujące."
Wyszukałem na Deżaguglu znalezione kiedyś perełki z napisów do "Lock, Stock and Two Smoking Barrels": "Let me feel the fibre of your fabric" "Daj mi poczuć budowę twojej fabryki" (goście chodzą wśród krzaków marychy) "You know Charles, this gear is getting heavier" "Charles, ta skrzynia biegów chodzi coraz ciężej" "If you do have to buy sodding fertiliser, could you just be a little more subtle?" "Skoro już kupujesz sodowany nawóz, czy mógłbyś być trochę bardziej subtelny?" Ale to było prawie 5 lat temu, od tego czasu wiele mogło się zmienić, ha, ha, ha. 2007/05/20 22:55:02
@idealne przekłady
"All your base are belong to us!" @WO ""A jak jest z tzw. fan fiction? Czy to łamie prawa autorskie, czy nie?" Tak." Aha, czyli pisząc od 10 lat materiały fanowskie do erpegów (scenariusze, NPCów, opowiadania osadzone w danym świecie, opisy różnego stuffu, sposoby wykorzystania i zmian mechaniki, else) łamałem prawo i okradałem wydawców wzmiankowanych erpegów? Ajgesurkłajtwronk. Aresztuj cały fandom, dare ya. 2007/05/20 22:57:40
"pewien wielki koncern elektroniczny (z litości nie wymienię nazwy) na pewnej konferencji prasowej całkiem serio chwalił się "technologią ciętych krawędzi".
made may day.. :) 2007/05/20 23:00:24
@wo
"@rabbit "A jak jest z tzw. fan fiction? Czy to łamie prawa autorskie, czy nie?" Tak. " No to szkoda, bo czasami fan fiction jest bardzo fajne. No i, jednak, jest to czyjś kreatywny wkład w kulturę -- coś innego od rippowania DVD. Co do tłumaczeń: niektóre z pięknych wierszy Mickiewicza to tłumaczenia. Myślisz, że płacił Byronowi tantiemy za "Giaura"? Ja nie mówię tego jako argumentu w obronie napisy.org, ale że czasami wartość dodana od tłumacza/twórcy fan fiction może być bardzo duża. Trochę byłoby szkoda to tracić, w końcu koncept praw autorskich -- ze wszech miar słuszny -- ma służyć rozwojowi kultury, a nie go hamować. Nawiasem mówiąc, jeżeli ktoś chce "uwolnić słowa i myśl" to zamiast atakować producentów muzyki i filmów, którzy w końcu sprzedają swoje produkty w cenie przystępnej dla przeciętnego Polaka, mógłby zainteresować się czasopismami naukowymi. To jest IMHO totalnie chore, że wyniki badań finansowanych na ogół z publicznych pieniędzy, w formie publikacji recenzowanych za darmo (dla czasopisma) przez innych badaczy finansowanych na ogół z publicznych pieniędzy, są publikowane w czasopismach których roczna prenumerata kosztuje od tysiąca dolarów wzwyż. Ja nie wiem co z tym zrobić (wywieszanie preprintów jest jakąś odpowiedzią), ale problem ewidentnie jest. 2007/05/20 23:01:10
WO głupi z ciebie hipokryta. Powiedz mi gdzie masz uprawnienia do zamieszczania na tym blogu teledysków do ciebie nie należących? Cała wyborcza to zbiorowisko pajaców z choinki urwanych.
2007/05/20 23:10:00
@wo
"O ile mi wiadomo, serwis napisy.org jednak już nie działa." Tako rzecze policji rzecznik. 2007/05/20 23:18:57
I jeszcze jedno. Mam nadzieję, że znasz angielski na tyle dobrze, że zrozumiesz co jest w tym Xfiles gadane (żargon medyczny, paranaukowy itd.), bo polskich napisów już nie dostaniesz.
2007/05/20 23:19:40
@WO: jako źródło legalnej kolekcji "Z Archiwum X" w rozsądnej cenie zdecydowanie mogę polecić amazon.co.uk. Co jakiś czas pojawiają się niezłe promocje z Amazon Jersey i jeden sezon chodzi po 12-13 funtów. Potem trzeba tylko wygospodarować dwa tygodnie w głuszy i dużo kawy ;)
Co do fan fiction, to RPG nie było akurat dobrym przykładem, bo gra RPG z definicji nie jest tworem zamkniętym i zakłada mocny udział odbiorcy w tworzeniu treści dodanej. Ja bym raczej zapytała, czy Kirył Jeśkow i cały nurt rosyjskiego fantasy posttolkienowkiego jest nielegalny? I miliony dzieł fanów Harry'ego Pottera, abstrahując od ich jakości? 2007/05/20 23:20:25
@wo
"Otóż właśnie niespecjalnie się spodziewam." Na zasadzie "jestem-dziennikarzem-i-jak-mnie-aresztują-to-koledzy-zrobią-szopkę"? 2007/05/20 23:21:11
@k_wandachowicz:
problem jest taki, że rzuciłeś bardzo ogólne hasło, a ogólne hasła mają do siebie to, że łatwo je podważyć, generalnie prowadzona przez was (@wo) teraz kłótnia jest czysto formalna i ogranicza się do wyszukiwaniu nieścisłości w formułowaniu myśli równie dobrze można powiedzieć, że nie da się niczego zabronić - zawsze jak oglądam programy o obozach dla trudnej młodzieży, której każą robić jakieś kretynizmy, na każdy rozkaz odpowiadam sobie w głowie "BO CO?" - bo nic. tylko nie wiem jak to się ma do kwestii piractwa, a w szczególności - nielegalnej wymiany tłumaczeniami ścieżek dialogowych @wo: wzgl fan fiction - rozumiem, że chodzi o dysponowanie wymyślonym przez kogoś światem i postaciami, ale jednak nie wydaje mi się, by isstniały przypadki prób zarabiania na tym o ile w przypadku tłumaczenia mamy do czynienia z ułatwianiem ludziom odbierania czegoś poza oficjalnym obiegiem, z którego płyną dla autorów pieniądze, tak rzeczy takie jak fan-fiction nie mają z czymś takim nic wspólnego, tak więc nie wiem, czy naprawdę można mówić o jakimś naruszeniu dóbr czy narażeniu na straty nie jest przecież tak, że ludzie od fan fiction mówią "ohoho, wymyśliłem to wszystko sam od podstaw", credit dla autorów jest 2007/05/20 23:24:52
@wo
jesteś jeszcze większym faszystą ode mnie! to straszne! :D you have to leave, I am the only fascist in this village! 2007/05/20 23:33:38
wszystko co chciałem w tej sprawie powiedzieć sprowadza się do znanej ludowej mądrości: nie zawrócisz Wisły kijem.
2007/05/20 23:42:39
@maciej.bojko: "Tak że różowo nie jest."
Ale to chyba oczywiste, że i legalne, i nielegalne źródła napisów pozostawiają wiele do życzenia. Niewiele oglądam divxów, w większości rzeczy niedostępne u nas w kraju, i kiedy wrzucam na ruszt coś azjatyckiego, to jako osoba nieznająca żadnego dalekowschodniego języka nie mam możliwości sprawdzenia w trakcie seansu, na ile wierne jest tłumaczenie. Przeważnie jednak nie mam większych zastrzeżeń, bo napisy dobrze korespondują z tym, co się dzieje na ekranie, z emocjami, z zachowaniem bohaterów. Natomiast oglądając coś w kinie, na DVD czy w telewizji, najczęściej jednak mam właśnie tego typu zastrzeżenia, że stoi Samuel L. Jackson z wielkim gunem i rzuca taką wiąchę, że uszy więdną, a lektor/tłumacz na to "zmykaj, gamoniu". Like większość filmów Kevina Smitha na DVD, gdzie purytanizm tłumocza/dystrybutora kompletnie psuje zamierzony efekt komiczny. 2007/05/20 23:44:39
@alpha wolf
"Aresztuj cały fandom, dare ya." Ściganie odbywa się na wniosek pokrzywdzonego. @fafluchten "my mialo byc :D" Ale też wyszło fajnie :-) @rabbit "No to szkoda, bo czasami fan fiction jest bardzo fajne." @hans_olo "Mam nadzieję, że znasz angielski na tyle dobrze, że zrozumiesz co jest w tym Xfiles gadane (żargon medyczny, paranaukowy itd.), bo polskich napisów już nie dostaniesz." Bardzo bym się zdziwił, gdyby faktycznie wśród kolesi od napisy.org znalazł się ktoś mocniejszy ode mnie. @tadeusz.szymański "Na zasadzie "jestem-dziennikarzem-i-jak-mnie-aresztują-to-koledzy-zrobią-szopkę"?" Na zasadzie "poproszę o przykład polskiego lub przynajmniej unijnego orzecznictwa w porównywalnej sprawie albo dev/spaduwa". @konishiko "jako źródło legalnej kolekcji "Z Archiwum X" w rozsądnej cenie zdecydowanie mogę polecić amazon.co.uk." Kurczę, przecież sam podałem linka! "Ja bym raczej zapytała, czy Kirył Jeśkow i cały nurt rosyjskiego fantasy posttolkienowkiego jest nielegalny" A jacy zachodni wydawcy to zaryzykowali wydać? 2007/05/20 23:45:35
@rabbit
"No to szkoda, bo czasami fan fiction jest bardzo fajne." Live's a bitch. 2007/05/20 23:50:09
@wo:
Czy nie widzisz niczego żałosnego w tym, że żeby zachować pozory legalności puszczając 'swoją' muzykę na promocji swojej książki musisz robić hece z 'imiennymi' zaproszeniami? Tak przy okazji to nie zrozumiawszy aluzji i zaciągnąłem do Punktu mojego kumpla lemofila (nabywcę Twojej książki zresztą), więc chyba uczciwiej byłoby gdybyś rozliczył się z ZAIKSem z nielegalngo słuchacza. Czy nie widzisz pewnej hipokryzji w tym, że w co drugiej notce zamieszczasz link do materiałów łamiących prawa autorskie? Czy jak ich obrońcy rozprawią się z jutubem i żeby zrozumieć Twój wpis trzeba będzie wydać od kilku do kilkudziesięciu złotych (i to nie do Twojej kieszeni) też będziesz odczuwał satysfakcję? "Wszystkie teksty Bendyka i Lipszyca na ten temat da się sprowadzić do tego schematu :-)" A czy poza zwróceniem uwagi na kompromitujący fakt, że kilku myślących ludzi myśli podobnie masz jakiś inny argument? "I bardzo dobrze. I jak przesyłają to sobie na priva to jesteśmy już blisko realnego traktowania definicji dozwolnogo użytku jako coś tam coś tam w ramach kręgu towarzyskiego." Guano prawda. Jak dalej będą się starali zrobić prawdziwy enforcement durnego law, to paru kumpli po klawiaturze napisze system obsługujący sieć, w którym każdy będzie mógł kopiować treści tylko od swoich _rzeczywistych_ kumpli. I ściągnę napisy od kumpla, który ściągnie je od kumpla itd. Teoria mówi, że łańcuszek nie będzie dłuższy niż 3-4 osoby. I wtedy z czystym sumieniem wrzucę moją skromną, używaną przez 0,01% czasu kolekcję oryginalnych filmów, mając pewność, że tylko jeden ze znajomych moich znajomych w danym momencie z nich korzysta i nikt nikogo nie okrada. Problem jest w tym, że Twoja postawa konserwuje prawo (i wspiera jego egzekucję) nieprzystające do obecnych możliwości technicznych. A bronisz go z takim przekonaniem jak obrońcy prawa naturalnego, z tym że tamto prawo obowiązuje przez czas większy o rząd wielkości. 2007/05/20 23:58:07
@lapacz
"musisz robić hece z 'imiennymi' zaproszeniami" Ale ja właśnie chciałem zrobić imprezę dla zaproszonych gości. Jak wiesz, ja nie lubię idei "każdy przypadkowy gostek jest mile widziany". "zaciągnąłem do Punktu mojego kumpla lemofila (nabywcę Twojej książki zresztą)" Cała przyjemność po mojej stronie, ale przecież nie wyszliśmy tego poza kręg znajomych znajomych (i to naprawdę, a nie jak w linuksiarskich bredniach o dozwolonym użytku z przyjacielem Warezem Kazaa). " co drugiej notce zamieszczasz link do materiałów łamiących prawa autorskie" Allegedly. "Czy jak ich obrońcy rozprawią się z jutubem i żeby zrozumieć Twój wpis trzeba będzie wydać od kilku do kilkudziesięciu złotych (i to nie do Twojej kieszeni) też będziesz odczuwał satysfakcję?" Przecież i tak go jako-tako zrozumiesz z "previewu" w iTMS i pokrewnych. "A czy poza zwróceniem uwagi na kompromitujący fakt, że kilku myślących ludzi myśli podobnie masz jakiś inny argument" Sorki, nie jestem z prawicy, dla mnie copy/paste to jeszcze nie jest myślenie. "I wtedy z czystym sumieniem wrzucę moją skromną, używaną przez 0,01% czasu kolekcję oryginalnych filmów, mając pewność, że tylko jeden ze znajomych moich znajomych w danym momencie z nich korzysta i nikt nikogo nie okrada." Fajosko, no to se piszcie, do I look like I give a damn? "A bronisz go z takim przekonaniem jak obrońcy prawa naturalnego, z tym że tamto prawo obowiązuje przez czas większy o rząd wielkości." Czy dobrze rozumiem, że wydaje Ci się, że prawo naturalne jest jedno i w dodatku niezmienne? Mylisz się. 2007/05/21 00:06:06
@wo
"@rabbit "No to szkoda, bo czasami fan fiction jest bardzo fajne." Live's a bitch." No więc ja bym wprowadził w prawie autorskim furtkę, że jeżeli fan fiction (i podobne) ma dużą wartość artystyczną, to po pewnym okresie czasu od powstania pierwowzoru (krótszym niż wygaśnięcie praw autorskich do samego pierwowzoru), rozpowszechnianie tegoż fan fiction nie jest naruszeniem prawa autorskiego. 2007/05/21 00:15:06
@rabbit
"ma dużą wartość artystyczną" I co, jedna strona w sądzie przedstawi ekspertów mówiących, że to jest bardzo wybitne dzieło artystyczne a druga strona ekspertów mówiących, że kicha totalna, syf kiła i mogiła? W praktyce wystarczy udowodnić, że w rzeczony fanfik autor włożył tyle inwencji, że wyszedł mu przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze - wtedy będzie to już dzieło inspirowane innym dzielem, aczkolwiek to z kolei już nie podpada pod ścisłą definicję fanfiku. 2007/05/21 00:25:24
@WO
"Ściganie odbywa się na wniosek pokrzywdzonego. " Napisy.org zamknięto na wniosek którego z majorsów? :P Się weź odnieś proszę ja ciebie bardzo uprzejmie. Krysia twierdzi że nie, na Forum White Wolfa developerzy mówią że w zasadzie mogliby pozwać za każde wykorzystanie znaku towarowego (nazwy wampirzego klanu. No to w takim razie, okradam ich, czy nie? Podpowiadam adresy do zamknięcia: www.polter.pl www.paradoks.net.pl www.gildia.pl www.valkiria.net LOL. 2007/05/21 00:27:14
EDIT:
[...] znaku towarowego (nazwy wampirzego klanu, tytułu podręcznika, imienia sztandarowe enpisa). 2007/05/21 00:35:47
@alpha
"Napisy.org zamknięto na wniosek którego z majorsów? " Na wniosek FOTA. Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi mają prawo zastępować w postępowaniach samych właścicieli praw autorskich (rozdział dwunasty ustawy). " Forum White Wolfa developerzy mówią że w zasadzie mogliby pozwać za każde wykorzystanie znaku towarowego (nazwy wampirzego klanu. " Nie wiem niestety co to jest White Wolf, ale rzeczeni developerzy najprawdopodobniej mają rację. Nie wiem, czy sąd uznałby Twoją "Krysia defense". 2007/05/21 00:37:55
"dla mnie copy/paste to jeszcze nie jest myślenie."
Dla mnie też nie, ale Luther Blissett napisał spoko książkę. 2007/05/21 00:40:20
Co tu dużo mówić. Oficjalne polskie tłumaczenia to przeżycie traumatyczne, szczególnie jeśli dochodzi do tego smętny głos lektora. Zamknięcie napisy.org to zbrodnia popełniona na języku polskim.
A kupowanie DVD? Mam ich całą kolekcję w tym Casino Royale i polska wersja językowa jako jedyna zresztą ma lektora (wyjątkowo okropnego) i żenujące tłumaczenie. Na szczęście w odróżnieniu od wielu rodaków mogę pozwolić sobie na kupowanie i oglądanie filmów na DVD i zawsze mam opcję, żeby wyłączyć w nich bezmyślne oficjalne tłumaczenie. 2007/05/21 00:43:32
Ad FOTA - a to sowwy, wszędzie w prasie wyglądało to na statsobijny spontan naszych obrońców prawa (i sprawiedliwości).
White Wolf Publishing jest, jako i nazwa wskazuje, wydawcą tych grzesznych zabawek jakimi jest rypygy spod znaku Świata Mroku (acz, nie tylko). Co do Krysi, przepraszam, odruchowo - miałem na myśli wypowiedź znanej mi z Poltera Krysi "konishiko" Nahlik o tym, że "gra RPG z definicji nie jest tworem zamkniętym i zakłada mocny udział odbiorcy w tworzeniu treści dodanej". Wygląda mi to na spójne, acz znowu rozbija się o to, co nabywca treści może z nią zrobić. Mój szef, polski wydawca wyżej wymienionych (Grzegorz Szulc, Wydawnictwo ISA), twierdzi iż póki jest to nonprofit (jak w/w serwisy), WW się nie czepnie, acz nadal jest to wyłącznie ich dobra wola. Ciekaw jestem, jako laik, realności takiego pozwu na terenie Polski. Wobec treści oryginalnych z USA i inspirowanych z Potatoe Republik ov Bolanda obowiązuje prawo którego kraju? I jak to byłoby / mogłoby być rozpatrywane? 2007/05/21 00:49:07
@WO
"Bardzo bym się zdziwił, gdyby faktycznie wśród kolesi od napisy.org znalazł się ktoś mocniejszy ode mnie." Rozumiem, że Twoja rodzina też jest taka "wspaniała" i jak cioci na imieninach zaprazentujesz jeden odcinek hipotetycznie nowo nabytego zestawu, to też wszystko zrozumie i wójek też? A moze będziesz robil za lektora na bieżąco? No nie sądzę. I jak możesz w ogóle osądzać umiejętności takich ludzi jak Slideroh, Cholek (znam osobiście), Kimera skoro jesteś taki "legalny"? 2007/05/21 00:49:16
@wo:
"bo radio AM zawsze uważałem za nieporozumienie" Gdybyś przeczytał 'Wolną kulturę' to wiedziałbyś, że miłośnicy ochrony własności intelektualnej dążyli do utrwalenia tego nieporozumienia, doprowadzając wynalazcę FM do samobójstwa. I nawet jeżeli życie bywa dziwką, to nie usprawiedliwia moim zdaniem odgrywania w nim roli alfonsa. "Fajosko, no to se piszcie" Do tej pory nie było powodów do takiego wysiłku. Zrobiłem sobie mały test: próbowałem ściągnąć napisy do 'Dnia świstaka' (nie wszedł do polskich kin, bo dystrybutorzy stwierdzili, że się nie sprzeda). W ciągu 5 minut mi się nie udało. To jest nieakceptowalnie długi czas. Jeśli za pół roku test da podobny wynik to będzie przesłanka żeby pisać taki system. Ale sądzę, że wcześniej bitewny pył opadnie i będzie je można pobrać na dotychczasowych zasadach. "Przecież i tak go jako-tako zrozumiesz z "previewu" w iTMS i pokrewnych." co nie przeszkadza Ci podawać linków do szemranej tuby, a nie legalnych pokrewnych. "Czy dobrze rozumiem, że wydaje Ci się, że prawo naturalne jest jedno i w dodatku niezmienne?" Źle rozumiesz. Nie jest jedno i jest zmienne, ale jest o wiele bardziej trwałe i uniwersalne niż prawo autorskie. I mi wystarcza wyrażona już przez k.wandachowicza wiara w ludową mądrość. 2007/05/21 01:00:23
@wo:
nie żebym się czepiał, ale wytykanie innym nieznajomości języka angielskiego a post później nasadzienie takiego babola(patrz post: 2007/05/20 23:45:35) jest co najmniej komiczne :D 2007/05/21 01:08:44
@wo
"I co, jedna strona w sądzie przedstawi ekspertów mówiących, że to jest bardzo wybitne dzieło artystyczne a druga strona ekspertów mówiących, że kicha totalna, syf kiła i mogiła? W praktyce wystarczy udowodnić, że w rzeczony fanfik autor włożył tyle inwencji, że wyszedł mu przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze - wtedy będzie to już dzieło inspirowane innym dzielem, aczkolwiek to z kolei już nie podpada pod ścisłą definicję fanfiku." Może być i tak. Czułbym się bardzo źle, gdyby prawo autorskie miało zniknąć z sieci "Magiczne przygody Kubusia Puchatka", mimo że, jakby nie patrzeć, ich wartość artystyczna jest znikoma. Ba, ja kiedyś popełniłem jeden odcinek (nie, nie wszedł -- i dobrze -- do kanonicznego zbioru). 2007/05/21 04:58:21
@wo:
"Na wniosek FOTA. Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi mają prawo zastępować w postępowaniach samych właścicieli praw autorskich (rozdział dwunasty ustawy)." FOTA nie posiada takowych uprawnień. Do bycia organizacją zbiorowego zarządzania nie wystarczy zwykłe "chciejstwo", potrzebna jest jeszcze odpowiednia ministerialna decyzja (art. 104, pkt. 2.2, i art 105 wzmiankowanej ustawy). Aktualny wykaz udzielonych zezwoleń (M.P. 2004 nr 18 poz. 322) Fundacji Ochrony Twórczości Audiowizualnej nie zawiera. Zatem działanie na wniosek FOTA (gdyby przyjąć taką wersję), niczym się od samowolki organów ścigania nie różni. Serio, serio. Pojawia się w tym momencie pytanie: dlaczego do takiej samowolki dochodzi? 2007/05/21 06:42:55
No cóż, ja też bym z wielką chęcią zrobił sobie maraton z X-Files. Ale zaraz.... X-Files jak dotąd nie zostało w Polsce wydane (zaczęło jakieś wydawnictwo puszczać zeszyty z pierwszymi odcinkami, ale że płyty zawierały tylko lektora, zostały zbojkotowane przez fanów).
No więc? Pozostaje Amazon albo Sendit, właśnie na amazon.co.uk zostały jeszcze dwie sztuki kompletnego zestawu X-files, sezony od 1 do 9, cena tylko 103,97 funta, więc rzeczywiście jest to nie lada gratka! Szkoda tylko, że napisów polskich już nie będzie można ściągnąć - można by sobie wypalić kopię bezpieczeństwa z podłożonymi polskimi napisami, a tak no cóż... 2007/05/21 06:57:37
A mnie dręczy takie pytanie: czy Wojciech Mann nie łamał prawa, publikując w "Dużym Formacie" swoje tłumaczenia słynnych piosenek?
2007/05/21 07:41:01
Drogi autorze...
Przyjmujesz za pewnik (podobnie jak większość), iż takie tłumaczenie (ze słuchu) dialogów filmowych (specjalnie zaznaczam DIALOGÓW a nie Listy Dialogowej, jak pisze większość) JEST niedozwolonym opracowaniem utworu... Wszyscy, z Tobą Drogi Autorze włącznie przyjmują za pewnik ze tak jest... A ja się zapytam czy aby na pewno??? Dlaczego? I to pytanie "dlaczego" sądzisz, że tak jest w tym przypadku kluczowe... byłbym wdzięczny za odpowiedź na powyższe WK 2007/05/21 08:14:40
@wielki.kot
A cóż za różnica w jaki sposób powstało tłumaczenie? O ile trzymać się ściśle definicji z naszego (ułomnego momentami, nie przeczę) prawa autorskiego, każde twórcze tłumaczenie jest opracowaniem - a więc utworem zależnym, do którego rozpowszechniania potrzbna jest również zgoda oryginalnego twórcy (prawo zależne). Istnieją oczywiście przypadki kiedy tłumaczenie jest nietwórcze (jak cytowanym ad nauseam wyroku SN w sprawie "Zębozaurusa"), ale wtedy prawa majątkowe tak czy siak pozostają przy autorze oryginału. W jednym i drugim wypadku prawo do rozpowszechniania zależy od pierwotnego twórcy (a właściwie - dysponenta autorskich praw majątkowych do utworu stanowiącego bazę dla tłumaczenia). 2007/05/21 08:26:43
@varg0
"W jednym i drugim wypadku prawo do rozpowszechniania zależy od pierwotnego twórcy (a właściwie - dysponenta autorskich praw majątkowych do utworu stanowiącego bazę dla tłumaczenia)." Ale zapytam, prawo do rozpowszechniania CZEGO zależy od pierwotnego twórcy ??? 1.Utworu? 2.Części utworu? jeżeli 2. to JAKIEJ części 2007/05/21 08:28:09
Powiem wam jak to sie skonczy.
Gazeta Wyborcza z 21 maja 2037 informuje, ze: "Marszalek-Prokurator Zbigniew Ziobro zdymisjonowal Generala-Prokuratora Arkadiusza Mularczyka. Kancelaria Marszalka-Prokuratora informuje, ze powodem dymisji jest brak postepow w walce z terrorystyczna siatka Fahrenheit. Przypominamy, ze Fahrenheit to grozni terrorysci uczacy sie na pamiec list dialogowych filmow i wynajmujacy swoje uslugi "zywego dubbingu" za drobna oplata, najczesciej puszki piwa. Irytacje Marszalka-Prokuratora wywolaly sankcje nalozone na Polske przez Warner-Sony-iApple za nieskuteczna walke z kradzieza intelektualnej wlasnosci W-S-iP. Szczegolnie zabolalo Marszalka-Prokuratora odebranie polskim nadawcom prawa do emisji "Mody na Sukces" - ulubionego serialu wyborcow Marszalka-Prokuratora. Poparcie dla Marszalka spadlo o 0,5 punkta procentowego " 2007/05/21 08:38:14
@WO
Na zasadzie "poproszę o przykład polskiego lub przynajmniej unijnego orzecznictwa w porównywalnej sprawie albo dev/spaduwa". Wysyłanie ludzi do /dev/null to kiepski argument, o ile w ogóle jest to argument. Wcześniej za napisy też nikt nie był zatrzymany - a tu nagle siurpriza. Skoro FOTA nie jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, to równie dobrze komentujący na tym blogu mogą złożyć doniesienie na Ciebie. Przyznasz - komiczna perspektywa. 2007/05/21 08:40:59
@wielki.kot
1. Oczywiście. Cały utwór -> sprawa jasna. 2. Tu wchodzimy na grząski grunt tego czy część utworu jest utworem. Generalnie, biorąc pod uwagę zakres ustawowej definicji ("Każdy przejaw działalności twórczej o indywiduwalnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)"), czysta interpretacja normy daje bardzo mocne przesłanki że część dzieła również utworem jest. Zatem bezpiecznie można korzystać co najwyżej z tzw. prawa cytatu (art. 29), ale z całą pewnością nie można nim objąć całości tłumaczenia. 2007/05/21 09:16:26
@alpha
"miałem na myśli wypowiedź znanej mi z Poltera Krysi "konishiko" Nahlik" A to ja przepraszam. "Wygląda mi to na spójne, " Błędnie, prawdę mówiąc, to zupełnie bezsensowna argumentacja. Nie wiem oczywiście jak się nazywają te klany wampirów, jeśli po prostu "klan numer jeden, klan numer dwa", to rzecz jasna możesz sobie też tak nazywać, ale jeśli jest w tym choć tyle oryginalności co w nazwach domów uczniowskich w Hogwarcie - you're fucked. Po prostu tam gdzie mówimy o - dajmy na to - koncepcjach takich jak "otóż gracz do rzucenia czaru potrzebuje energii magicznej zwanej mana, której źródłem są oznaczone znakiem i kolorem karty symbolizujące ziemie", niezależnie od ochrony copyrightem masz ochronę trademarkiem. "Mój szef, polski wydawca wyżej wymienionych (Grzegorz Szulc, Wydawnictwo ISA), twierdzi iż póki jest to nonprofit (jak w/w serwisy), WW się nie czepnie, acz nadal jest to wyłącznie ich dobra wola. Ciekaw jestem, jako laik, realności takiego pozwu na terenie Polski." Uwierz Grzegorzowi, bo to jest bardzo mądry człowiek (przekaż moje serdeczne pozdrowienia). Pozew jest najzupełniej realny bo polskie prawo też chroni trademark, nawet dosyć surowo. Grzegorz reprezentuje firmę Wizards Of The Coast, która - z tego co wiem - surowo kontroluje swoje trademarki. Jest więc dokładnie tak jak napisałem - jeśli będą Ciebie chcieli ścignąć, to Ciebie ścigną i nie masz nic do gadania. Z myślą o ewentualnym procesie cywilnym staraj się wykazywać swoją dobrą wolę, tzn. jeśli masz jakiekolwiek dowody na to, że przedstawiciele owej firmy wiedzieli o Twojej działalności i się nie czepiali, to je na wszelki wypadek gdzieś zbunkruj. @hans_olo "i jak cioci na imieninach zaprazentujesz jeden odcinek hipotetycznie nowo nabytego zestawu, to też wszystko zrozumie i wójek też" Droga ciociu, z okazji twoich imienin będziemy teraz oglądać mój ulubiony odcinek 3x20, "Jose Chung's 'From Outer Space'". Dżizas, wszystkie anonimki z forów to "zbiorowisko pajaców z choinki urwanych". @kris.m "Szkoda tylko, że napisów polskich już nie będzie można ściągnąć " Moja dewiza jest prosta - jeśli potrzebujesz napisów do serialu w języku angielskim, to zamiast "X-Files" se Magdę M. oglądaj. @wielki.kot "I to pytanie "dlaczego" sądzisz, że tak jest w tym przypadku kluczowe... byłbym wdzięczny za odpowiedź na powyższe" Odpowiedź brzmi oczywiście - "dlaczego nie"? @tadeusz.szymanski "Wysyłanie ludzi do /dev/null to kiepski argument, o ile w ogóle jest to argument." To nie jest argument, natomiast jest to dobry sposób na traktowanie ludzi, którzy nie mają argumentów. Nie przedstawiłeś takowych - a więc proszę albo je przedstawić albo się przekierować. @lapacz "Gdybyś przeczytał 'Wolną kulturę' to wiedziałbyś, że miłośnicy ochrony własności intelektualnej dążyli do utrwalenia tego nieporozumienia, doprowadzając wynalazcę FM do samobójstwa" Rany, jeśli naprawdę przedstawiają to w sposób tak zakłamany, to cieszę się, że nie traciłem na to czasu. "Do tej pory nie było powodów do takiego wysiłku. " Fajosko, no to se nie piszcie. Do I look like I give a damn? "co nie przeszkadza Ci podawać linków do szemranej tuby," Oczywiście że nie. "Nie jest jedno i jest zmienne, ale jest o wiele bardziej trwałe i uniwersalne niż prawo autorskie." Bzdura. @miss.take "Powiem wam jak to sie skonczy. Gazeta Wyborcza z 21 maja 2037 informuje, ze: " Mmm, jak optymistycznie - papierowa prasa dotrwała do 2037. Od wielu lat jestem już na emeryturze, ostatni tekst napisałem w roku 2029, dożywam kresu swych dni jako rentier w Monte Carlo... 2007/05/21 09:31:12
"Mmm, jak optymistycznie - papierowa prasa dotrwała do 2037"
Jaka papierowa??? Nie slyszales o 0,5 mm grubosci panelach silikonowych??? Zeby popsuc ci humor dodam, ze w Dubaju dozywa kresu swych dni Ziemkiewicz, ktory kupil na wlasnosc Burj al-Arab za procent od rozprowadzanej w p2p Michnikowszczyzny. 2007/05/21 09:35:26
Kurde, jak pomyślę, że mój anglista z podstawówki, który rozdawał nam kserówki ze swoimi przekładami wierszy Dylana Thomasa, dziś mógłby pójść siedzieć...
Wojtek, dziwi mnie jedno - generalnie optujesz za wszystkim, co ułatwia Ci życie. W kwestii autostrad nie interesuje Cię, kto będzie akurat rządził, czy przetarg nie będzie ściemniony, czy nie pójdą na ten cel jakieś lewe pieniądze - Ty chcesz po prostu mieć wreszcie te autostrady. Czemu więc w ogóle dajesz latającego faka, jeśli idzie o napisy.org, pisząc o satyfakcji z powodu zamknięcia tego serwisu? Powinno Ci to chyba zwisać kalafiorem, a czasem nawet mógłbyś skorzystać - jakbyś np. dostał zlecenie napisania o popularnym tajlandzkim serialu, który na świecie robi furorę, a u nas nikt o nim nie słyszał. Sorry, ale nie wierzę, że jako przeciwnik wszelkich teorii spiskowych naprawdę tkwisz w przekonaniu, iż "darmowa kultura" mogłaby Cię kiedyś pozbawić pracy. Piractwo od paru lat utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie, a film puszczony w legalny obieg jest dziś w stanie wyciągnąć 160 mln baksów w premierowy weekend - to chyba nie są dowody, że "kultura płatna" sięga dna i niedługo nie będziesz miał o czym pisać? 2007/05/21 09:36:49
@WO
"Moja dewiza jest prosta - jeśli potrzebujesz napisów do serialu w języku angielskim, to zamiast "X-Files" se Magdę M. oglądaj." Tak się składa, że niecierpię produkcji typu Magda M. Ale moment, czy to że nie znam aż tak dobrze angielskiego, to skazuje mnie na jakieś popłuczyny TVN-u? Tak szczerze, to oglądając X-Files z angielskimi napisami, zrozumiałbym może 70%, więc polskie dodatkowo by się przydały. Po prostu uważam, że nauka języków poprzez oglądanie seriali to świetna sprawa (na przemian - napisy polskie, angielskie, bez napisów). 2007/05/21 09:58:02
@miss.take
"Zeby popsuc ci humor dodam, ze w Dubaju dozywa kresu swych dni Ziemkiewicz, ktory kupil na wlasnosc Burj al-Arab za procent od rozprowadzanej w p2p Michnikowszczyzny." Nie popsujesz - póki ja jeżdżę czym chcę i mieszkam gdzie chcę, nie obchodzi mnie to gdzie żyje ktoś inny i czym on jeździ. @pd "ze swoimi przekładami wierszy Dylana Thomasa, dziś mógłby pójść siedzieć" A poezja Dylana Thomasa jeszcze jest chroniona prawami majątkowymi? "czasem nawet mógłbyś skorzystać - jakbyś np. dostał zlecenie napisania o popularnym tajlandzkim serialu, który na świecie robi furorę, a u nas nikt o nim nie słyszał." Jeżeli zrobił na świecie furorę, to musi istnieć wersja DVD z napisami angielskimi. Poza tym pewnie że "czasem mógłbym skorzystać", ale generalnie w perspektywie całego życia więcej mam do zarobienia na eksploatacji praw majątkowych do własności intelektualnej niż zaoszczędzić na cyckaniu posiadaczy tychże. @kris.m "Tak szczerze, to oglądając X-Files z angielskimi napisami, zrozumiałbym może 70%, więc polskie dodatkowo by się przydały." Bardzo watpię. Jeśli zrozumiesz 70%, to już do dalszej nauki wystarczą ci słownik i stopklatka, a napisy jakichś pirackich debili tylko podsuną ci "fałszywych przyjaciół" ("sodding fertilizer" - "nawóz sodowy" itd.). Zgadzam się, że nauka języków przez oglądanie seriali to świetna sprawa, ale wystarczy w zupełności opcja "English subtitles on". 2007/05/21 10:01:24
@kris.m: "(na przemian - napisy polskie, angielskie, bez napisów)."
W przypadku wszystkich sezonów X-Files taka praktyka daje w przybliżeniu 30 tys. minut, musisz mieć dużo wolnego czasu :). 2007/05/21 10:12:14
@wo
" A poezja Dylana Thomasa jeszcze jest chroniona prawami majątkowymi? " Jest. Zmarł w 1953, czyli majątkowe prawa wygasają w 2023, chyba że Disneyowi znowu uda się przedłużyć okres ochrony. 2007/05/21 10:17:28
@WO
"A to ja przepraszam." No biggie (tylko zapiszę sobie gdzieś loga do chwalenia się wnukom, że w 2007 to WO mnie przepraszał ;P). "Nie wiem oczywiście jak się nazywają te klany wampirów, jeśli po prostu "klan numer jeden, klan numer dwa", to rzecz jasna możesz sobie też tak nazywać, ale jeśli jest w tym choć tyle oryginalności co w nazwach domów uczniowskich w Hogwarcie - you're fucked." Aha, czyli rzeczywiście bardziej trademark niż copyright - nazwy te to np. "Daeva", "Ventrue", czy nazwy Przymierz (ugrupowań politycznych) "Ordo Dracul", "Circle of the Crone", "Carthians". "Uwierz Grzegorzowi, bo to jest bardzo mądry człowiek (przekaż moje serdeczne pozdrowienia)." Sure will :) " Pozew jest najzupełniej realny bo polskie prawo też chroni trademark, nawet dosyć surowo. Grzegorz reprezentuje firmę Wizards Of The Coast, która - z tego co wiem - surowo kontroluje swoje trademarki. Jest więc dokładnie tak jak napisałem - jeśli będą Ciebie chcieli ścignąć, to Ciebie ścigną i nie masz nic do gadania. Z myślą o ewentualnym procesie cywilnym staraj się wykazywać swoją dobrą wolę, tzn. jeśli masz jakiekolwiek dowody na to, że przedstawiciele owej firmy wiedzieli o Twojej działalności i się nie czepiali, to je na wszelki wypadek gdzieś zbunkruj. " Dlatego właśnie wycfaniam się i niedługo mój dział wod.polter.pl będzie oficjalnym z nadania ISA posiadającej licencję WW na Potatoe Republik ov Bolanda. :P 2007/05/21 10:22:24
@wo: "Poza tym pewnie że "czasem mógłbym skorzystać", ale generalnie"
A ja głupi myślałem, że taką wybiórczą etykę to stosują tylko pisowcy: "Pewnie, że kiedyś mogłem donieść na pana Wacława, ale Kowalski spod piątki to donosił notorycznie, więc mam oczywistą satysfakcję, żeście go wreszcie zapuszkowali". 2007/05/21 10:24:48
dalej bez odpowiedzi pozostaje bardzo ciekawe pytanie rabbita: czy wojciech mann kopsa komuś zaiksy za tłumaczenie tekstów piosenek w monday manniaku?
2007/05/21 10:28:22
Teoretycznie to Wojciech Mann nie musi nic płacić, zakładając że wykonuje pracę zleconą przez Gazetę Wyborczą, wtedy to Wyborcza (czy też Agora) powinna zapłacić odpowiednim organom za "nielegalne tłumaczenie" tekstów piosenek.
2007/05/21 10:31:21
@alpha wolf
"Sure will :) " He he, akurat a propos wyskoczył nowy wpis u kolegi od Wolnej Kultury: jaroslawlipszyc.salon24.pl/16027,index.html "Dlatego właśnie wycfaniam się i niedługo mój dział wod.polter.pl będzie oficjalnym z nadania ISA posiadającej licencję WW na Potatoe Republik ov Bolanda. :P" I bardzo słusznie - ogólnie kluczowe jest w razie ew. procesu wykazanie tego, że działałeś w dobrej wierze. Nonprofitowy serwis fanfikowy może się najwyżej obawiać listu typu "cease and desist", ale jeśli grzecznie się dostosuje do prośby posiadacza trademarku i copyrightu (symbole klanów wampirów czy postaci z gier karcianych mogą być chronione podwójnie, a teoretycznie nawet potrójnie, bo na upartego coś dałoby się tu nawet opatentować), to nic go złego nie spotka. Gorzej jeśli ktoś ewidentnie czerpie z tego zyski (np. sprzedaje na swojej stronie internetowej reklamy) a posiadacz praw może udowodnić, że działał w złej wierze (np. uczestniczył w dyskusji na forum i z niej powinien był wiedzieć, że wchodzi komuś w jego prawa). @pd "A ja głupi myślałem, że taką wybiórczą etykę to stosują tylko pisowcy:" Człowiek całe życie się uczy! Tymczasem wybiórcza etyka w sensie "karanie jednych mnie cieszy, karanie drugich nie" jest zjawiskiem powszechnym - w zależności od indywidualnych poglądów, możesz odczuwać radość lub nie gdy słyszysz o ukaraniu kogoś za posiadanie marihuany, organizowanie wycieczek aborcyjnych, jazdę bez pasów, jazdę samochodem po lesie, piracką dystrybucję filmów etc. 2007/05/21 10:32:28
@kuba
"dalej bez odpowiedzi pozostaje bardzo ciekawe pytanie rabbita: czy wojciech mann kopsa komuś zaiksy za tłumaczenie tekstów piosenek w monday manniaku" Jeśli w ogóle ktokolwiek, to raczej nie on - ale na tym blogu nie wypowiada się chyba nikt, kto by dysponował wiedzą o tym, komu za jakie prawa ile płaci Agora SA. 2007/05/21 10:52:01
Ja akurat oglądam bez napisów polskich bo albo rozumiem co mówią (jak film angielskojęzyczny), albo z napisami angielskimi (bo film nosi tytuł typu "Insutoru" :) ). Filmy które chcę zobaczyć ale ich zdobycie przekracza granice zdrowego rozsądku (czytaj - nie można ich zamówić w Amazonie) również oglądam z pirackich kopii. Są to jednak faktycznie niszowce o których chyba nikt prócz paru osób w PL nie słyszało - nie mówiąc już o posiadaniu polskiego dystrybutora. Ot, kupcie np gdzieś takiego Tetsuo albo Jinzô ningen Hakaidâ. ALE: uważam że lista dialogowa filmu nie jest samodzielnym dziełem i zrobienie jego tłumaczenia nie jest aż takie naganne. Z tego co widzę jednak z newsów, admini napisy.org zostali przyłapani na posiadaniu tysięcy(!) pirackich filmów (nie napisów!). Moje poglądy (jako człowieka który żyje z tworzenia własności intelektualnej) są gdzieś pośrodku - uważam np. że cyrk z patentowaniem liczby pierwszej to już przesada :) (afera z 09 F9 11 02...)
2007/05/21 10:54:50
wo: "Tymczasem wybiórcza etyka w sensie "karanie jednych mnie cieszy, karanie drugich nie" jest zjawiskiem powszechnym - w zależności od indywidualnych poglądów, możesz odczuwać radość lub nie gdy słyszysz o ukaraniu kogoś za posiadanie marihuany, organizowanie wycieczek aborcyjnych, jazdę bez pasów, jazdę samochodem po lesie, piracką dystrybucję filmów etc."
Gdyby tym kimś był któryś z bliźniaków, Wierzejski czy jakiś inny dekiel z moherowej koalicji, to owszem, mógłbym odczuwać satysfakcję, jak zresztą zawsze, kiedy hipokryzja wychodzi na jaw. Natomiast musiałbym mieć bardzo płytką inteligencję emocjonalną, by cieszyć się z ukarania za któryś z powyższych występków jakiegoś anonimowego lekarza, taksówkarza czy tłumacza napisów. To, że wybiórcza etyka jest zjawiskiem powszechnym nie znaczy przecież, że sam miałbym się zniżać do tego, by cieszyć się z cudzej krzywdy. Oczywiście zawsze da się wyciągnąć jakieś skrajne przypadki - raczej odczuwałbym satyfakcję z powodu zapuszkowania mordercy moich rodziców, ale to co innego niż podniecanie się złapaniem groźnej szajki młodych łebków tłumaczących listy dialogowe. 2007/05/21 11:08:33
@pd
" jak zresztą zawsze, kiedy hipokryzja wychodzi na jaw. " Jeżeli hipokryzją nazywasz dowolny stan pośredni między postawą "cieszy mnie karanie wszyskich" lub "nie cieszy mnie karanie kogokolwiek", to jakieś 99% ludzkości się na to łapie. "Oczywiście zawsze da się wyciągnąć jakieś skrajne przypadki - raczej odczuwałbym satyfakcję z powodu zapuszkowania mordercy moich rodziców," Ty hipokryto. A więc za jedne rzeczy chcesz karać a za drugie nie, tak? Co za wybiórczość. 2007/05/21 11:11:39
@maciej.bojko "Z branży filmowej akurat przykładem nie rzucę"
Na pl.hum.tlumaczenia był przykład, o którym pewnie zapomniałeś, a cudnej piękności: Ogladam sobie wczoraj film z Seane Pennem pt "Jestem Sam" ("I Am Sam") gdzie on gra uposledzonego ojca ktorego chca pozbawic praw rodzicielskich. W pewnym momencie corka pyta sie Penna: "Jak ta pani ma na imie?" Penn: "Rita." Corka: "Jak piekna Rita METROWA DZIEWICA?" 2007/05/21 11:13:50
@lapacz_w_zycie "miłośnicy ochrony własności intelektualnej dążyli do utrwalenia tego nieporozumienia, doprowadzając wynalazcę FM do samobójstwa."
Coś kręcisz, przeciwnie wprost było. Wynalazca fm został banalnie okradziony przez RCA, a samobójstwo popełnił, gdyż nie był w stanie sądownie wyegzekwować swojej własności intelektualnej od bogatszego. 2007/05/21 11:18:03
@wo "Moja dewiza jest prosta - jeśli potrzebujesz napisów do serialu w języku angielskim, to zamiast "X-Files" se Magdę M. oglądaj. "
[cenzored] 2007/05/21 11:19:13
@htaler
"ALE: uważam że lista dialogowa filmu nie jest samodzielnym dziełem" Powiedz to ludziom żyjącym z pisania scenariuszy. Oglądałeś "Barton Fink"? 2007/05/21 11:19:31
@WO
"Gorzej jeśli ktoś ewidentnie czerpie z tego zyski (np. sprzedaje na swojej stronie internetowej reklamy) a posiadacz praw może udowodnić, że działał w złej wierze (np. uczestniczył w dyskusji na forum i z niej powinien był wiedzieć, że wchodzi komuś w jego prawa)." No to sorry Gregory, wymienione serwisy idą się kochać - każdy z nich ma bannery reklamujące milion kwadratowych rzeczy, m.in. sklepy internetowe (Rebel, Replikator) handlujące towarem w/w wydawcy oraz innych wydawców. Wydaje mi się, że mimo wszystko panuje jakiś ogólny konsensus co do tego, że wydawcy nie podcinają gałęzi na której siedzą i nie biją w fanbase, chyba że ktoś zaczyna na takich materiałach zarabiać bezpośrednio - nie wiem, wyda komiks z trademarkami, or else. Takie "dobra, mamy po atomówce dla każdego z was, ale nie będziemy świnie i trzymamy łapy z dala od guzika - nie, żeby czasem nas nie świerzbiło" ;) 2007/05/21 11:27:28
@wo: "Jeżeli hipokryzją nazywasz dowolny stan pośredni między postawą "cieszy mnie karanie wszyskich" lub "nie cieszy mnie karanie kogokolwiek", to jakieś 99% ludzkości się na to łapie."
Naucz się czytać ze zrozumieniem. Hipokryzją nazywam stan, kiedy ktoś rusza z ogólnopolską akcją "Geje, piraci i maryśka WON!", a potem zostaje przyłapany z chłopakiem w trakcie ass to mouth, kiedy to w popielniczce dopalają się skręty a na monitorze peceta leci "Anal Gay Obsession vol. 12". "Ty hipokryto. A więc za jedne rzeczy chcesz karać a za drugie nie, tak? Co za wybiórczość." Co za nieumiejętność czytania ze zrozumieniem. Gdybyś jeszcze kiedykolwiek ją posiadł, to może zauważysz, że mowa była o: "karanie jednych mnie cieszy, karanie drugich nie", a nie "karanie jednych jest słuszne, karanie drugich nie". Zrozum wreszcie, że nie dziwi mnie wcale a wcale fakt, że nie popierasz piractwa, dziwi mnie tylko - jako że jesteś człowiekiem inteligentnym - ta płytka satyfakcja z powodu zapuszkowania paru dzieciaków. 2007/05/21 11:30:15
@wo:
"[AM v. FM] Rany, jeśli naprawdę przedstawiają to w sposób tak zakłamany, to cieszę się, że nie traciłem na to czasu." Nie forsując słabodowodliwych tez o przyczynach czyjegoś samobójstwa, to był to klasyczny przykład 'chowania pod sukno' wbrew interesowi publicznemu wynalazków godzących w czyjeś interesy. Z wikipedii : This single FCC action rendered all Armstrong-era FM sets useless overnight, and protected RCA's AM-radio stronghold. Armstrong's radio network did not survive the frequency shift up into the high frequencies; most experts believe that FM technology was set back decades by the FCC decision. This change was strongly supported by AT&T, because loss of FM relaying stations forced radio stations to buy wired links from AT&T. "Tymczasem wybiórcza etyka w sensie "karanie jednych mnie cieszy, karanie drugich nie" jest zjawiskiem powszechnym" Postawa jaką prezentujesz sprawia, że radykalizują się moje poglądy i zachęca do bardziej aktywnego wspierania abolicjonistów. Poza tym to prowadzenie dyskursu na gruncie relatywizmu z kimś, kto w każdej chwili może sięgnąć po młotek "takie poglądy bardziej mi się opłacają" nie ma większego sensu. Skłania raczej do podjęcia działań na rzecz zmiany świata na taki, w którym takie poglądy nie będą się opłacały. I gdyby ktoś z mniejszymi oporami ładnie opracował w htmlu "Wszystko o Lemie" z prawdziwymi hiperlinkami pomiędzy hasłami i umieścił na kilku serwerach znajdujących się poza zasięgiem naszej dzielnej policji to pewnie potrafiłbym to sobie usprawiedliwić. 2007/05/21 11:30:48
@alpha
"Wydaje mi się, że mimo wszystko panuje jakiś ogólny konsensus co do tego, że wydawcy nie podcinają gałęzi na której siedzą i nie biją w fanbase, chyba że ktoś zaczyna na takich materiałach zarabiać bezpośrednio - nie wiem, wyda komiks z trademarkami, or else. " Różnie z tym jest, że przypomnę choćby boje z fanfikami gwiezdnowojennymi. Ogólnie najlepiej jest mieć oficjalną zgodę na papierze albo (second best) przynajmniej jakieś udokumentowanie tego, że istniało bierne przyzwolenie a w postaci "oni wiedzieli że działamy i nie protestowali". 2007/05/21 11:35:02
//część pierwsza
Wczoraj koniec z napisami, dzisiaj z recenzjami a jutro z wywiadami :D Aż wstyd, że ludzie w swojej profesji nie raz działający niezgodnie z prawem i nie raz naruszając prawa prywatne człowieka i nie raz przedstawiając fałszywe wypowiedzi mają czelność odnosić się do tego typu wiadomości. "Wobec ludzi piratujących filmy w normalnej dystrybucji nie mam zaś niestety cienia zrozumienia. Że kogoś nie stać na płytę DVD? Mnie też nie stać na wszystkie DVD,..." Wiem, że pisząc artykuły - dziennikarze zazwyczaj niestety nie mają pojęcia o czym piszą - tak niestety jest i w tym wypadku. Skoro rzekomo Pana nie stać na wymarzoną płytę DVD to jak Pan sądzi ile ludzi w Polsce na nią stać? Może przejrzy Pan sobie ceny płyt muzycznych czy DVD w innych krajach - bardziej cywilizowanych od naszego? Tylko proszę zrobić przelicznik: ile płyt może sobie kupić np. Anglik za swoja średnia płace a ile może kupić Polak za swoja średnią płace - przyznam, że ta informacja zatka Pana. Poza tym jeśli występuje haracz i gangsterstwo to należy z tym walczyć a nie godzić sie na nią - gdyby wcześniej ludzie mieli takie poglądy jak Pan to wątpie, żeby Polska dalej istniała na mapie Polski - w końcu twierdzi Pan, że nic nie należy zmieniać i trzeba sie godzić na różne sytuacje. Ponownie... twierdzi Pan: "...Że kogoś nie stać na płytę DVD? Mnie też nie stać"..." Czy gdyby przykładowo "benzyna" kosztowała obecnie 100 złotych za litr to też przystałby Pan na to, przestał jeździć i nie protestował? Otóż nie - wtedy to głównie Wy - dziennikarze - krytykowalibyście. ... //część druga poniżej... 2007/05/21 11:37:35
@WO
"Różnie z tym jest, że przypomnę choćby boje z fanfikami gwiezdnowojennymi." A to nie wiem, nie orientuję się, prosty WoDziarz jestem ;) "Ogólnie najlepiej jest mieć oficjalną zgodę na papierze" Średnio osiągalne, anforczunetli. " albo (second best) przynajmniej jakieś udokumentowanie tego, że istniało bierne przyzwolenie a w postaci "oni wiedzieli że działamy i nie protestowali"." Erm, jakiś pomysł na to że można to udowodnić? Nie wiem, "mamy serwis o tej tematyce od X lat i jesteśmy na pierwszym miejscu w google (www.google.pl/search?hl=pl&q=World+of+Darkness&btnG=Szukaj&lr=lang_pl)? 2007/05/21 11:38:47
//część druga
Następnie.. czy wie Pan ile artysta dostaje za jedną kupiona płyte wycenioną na 60 złotych? Ależ oczywiście sam odpowiem, skąd ma to pan wiedzieć przecież pisząc artykuły nie ma potrzeby przygotowywać sie merytorycznie. Otóż z tych 60 złotych artysta dostaje 4-5 złotych !!! Tak to fakt - reszte zabierają pośrednicy. Gdyby we wspomnianej sytuacji z benzyna rząd do każdego litra benzyny dodawał 1100% podatków też zgadzałby sie Pan z tym? (artysta dostaje 5zl + 1100% = 60 zl czyli cena standardowej płyty). Otóż watpię. Więc dlaczego ja - jak i inni polscy obywatele mają się zgadzać na taki HARACZ płacony pośrednikom a nie samym artystom. Proszę o jeszcze więcej takich działań FOTA, ZPAV i coraz więcej ludzi zacznie robić tak jak ja - w miesiącu stać mnie na kilka płytek - jednakże jak dowiedziałem sie ze z ceny jednej płyty, pomijając marże sklepu, reszta czyli ponad 90% z ceny płyty idzie do organizacji gangsterskich (tak należy to nazwać) to ja protestuje i przepraszam bardzo w wolnym kraju nie będę płacił HARACZU!!! Niestety w wytwórni nie wiedzą, że gdyby obniżyli cene płyt chociażby o połowe to zyski paradoksalnie mogłyby im sie znacznie zwiększyć. Tak też było w przypadku akcyzy na alkohol - zamiast podwyższać, obniżyli ją swego czasu i paradoksalnie wpływy z niej znacznie się zwiększyły a przy okazji zmniejszył sie przemyt. Niestety wytwórnie zamiast pomyśleć o tym i o obniżeniu płyt i w ten sposób ograniczać piractwu wolą podwyższac ceny i coraz więcej wydawać na niezgodne z prawem działania. Dlaczego dziennikarze wogóle o tym nie piszą? Powód przecież jest oczywisty - nic z tego nie mielibyście więc po co walczyć o prawa dla zwykłego przeciętnego obywatela? Dowiedziałem sie, że w związku z "aferą napisową" pojawia sie nazwisko Tomasza Sianeckiego - więc jeśli jest to ten, który prowadzi dośc popularny program w TV to co do dziennikarzy nie mam juz żadnych złudzeń. Na zakończenie powiem, że udowodnimy, że jako Państwo należące do UE - żadne lobby gangstersko-medialne nie będzie Nas zastraszać, naciskać na bezpodstawne aresztowania ani łamać praw - tym bardziej praw człowieka - i jeśli będzie trzeba to odpowiedzą za to przed stosownymi organami unijnymi :) ! Jedyną wadą serwisu napisy.org było to, że serwery były w Niemczech - przykładowo gdyby byly np w Holandii policja ZPAV i inne FOTY mogłyby jedynie grzecznie przeprosić za próby swojego niegodnego zachowania // młody wykształcony lewak (nie związany z żadna napisową strona ale niegodzący się na bezczelne łamanie prawa w Polsce) 2007/05/21 11:39:05
@pd
" a potem zostaje przyłapany z chłopakiem w trakcie ass to mouth, kiedy to w popielniczce dopalają się skręty " Znaczy, przyłapałeś mnie na czymś? Na czym? "Co za nieumiejętność czytania ze zrozumieniem. Gdybyś jeszcze kiedykolwiek ją posiadł, to może zauważysz, że mowa była o: "karanie jednych mnie cieszy, karanie drugich nie", a nie "karanie jednych jest słuszne, karanie drugich nie". " Przecież cały czas piszę tylko o tym, co mnie cieszy lub co mnie nie cieszy. Unikam kwalifikacji typu "to jest słuszne" tak samo jak unikam słów "ten film to obiektywnie wybitne dzieło". Co jest słuszne, to wiedziałby pan Bóg, gdyby mu się chciało istnieć. My ludzie możemy tylko coś subiektywnie popierać lub nie. @lapacz " był to klasyczny przykład 'chowania pod sukno' wbrew interesowi publicznemu wynalazków godzących w czyjeś interesy. " Znaczy, prywatna korproacja nie powinna się kierować swoimi interesami tylko "dobrem ludzkości"? Może od razu interesem ludu pracującego miast i wsi? "Postawa jaką prezentujesz sprawia, że radykalizują się moje poglądy i zachęca do bardziej aktywnego wspierania abolicjonistów. " I said it before and I'll say it again - do I look like I give a flyin' faq? "Poza tym to prowadzenie dyskursu na gruncie relatywizmu " No bardzo mi przykro, ale ja nie widzę tak naprawdę innych podstaw dyskursu. Jestem oczywiście relatywistą w sensie przekonania o braku niearbitralnie wyróżnionych systemów odniesienia. " to pewnie potrafiłbym to sobie usprawiedliwić." Gdyby już to ktoś zrobił, to przecież ostatnią rzeczą o jaką bym się troszczył byłoby to, czy potrafisz to sobie usprawiedliwić czy też masz z tym jakieś problemy :-) 2007/05/21 11:39:24
Sowwy, link się mnie zlał z ")?"
Poprawny link: www.google.pl/search?hl=pl&q=World+of+Darkness&btnG=Szukaj&lr=lang_pl 2007/05/21 11:40:47
Z cyklu "perełki z napisów":
I'm obsolete - jestem absolutny ;-) 2007/05/21 11:45:34
@janekr:
"Coś kręcisz, przeciwnie wprost było. Wynalazca fm został banalnie okradziony przez RCA, a samobójstwo popełnił, gdyż nie był w stanie sądownie wyegzekwować swojej własności intelektualnej od bogatszego." To chyba było bardziej skomplikowane. Facet dokonał odkrycia pracując dla RCA, ale jego wdrażanie było pracodawcy bardzo nie na rękę. Pozwał RCA do sądu, ale proces trwał latami. W międzyczasie wynalazek został opatentowany przez innego wynalazcy (Lee De Forest). 2007/05/21 11:46:52
@alpha wolf
"Nie wiem, "mamy serwis o tej tematyce od X lat i jesteśmy na pierwszym miejscu w google" Na przykład. Ogólnie brak reakcji posiadacza trademarku na Twoją działalność prowadzoną jawnie przez X lat to jest argument w procesie, wykazujący przynajmniej Twój brak złej woli. Między innymi dlatego firmy aktywnie walczące o wszystkie swoje trademarki/patenty/copyrighty wysyłają cease and desist od razu, nie czekając na rozwój wydarzeń (jak np. moje ulubione Apple). @mwl "Aż wstyd, że ludzie w swojej profesji nie raz działający niezgodnie z prawem i nie raz naruszając prawa prywatne człowieka i nie raz przedstawiając fałszywe wypowiedzi mają czelność odnosić się do tego typu wiadomości. " To wolny kraj. Generalnie wolno mi się odnosić do dowolnego typu wiadomości. "Wiem, że pisząc artykuły - dziennikarze zazwyczaj niestety nie mają pojęcia o czym piszą - tak niestety jest i w tym wypadku." Wiem, że pisząc komentarz na prywatnym blogu dziennikarza anonimowy oszołom zazwyczaj niestety uważa notkę na prywatnym blogu dziennikarza za "artykuł". Tak niestety jest i w tym wypadku. "Niestety w wytwórni nie wiedzą, że gdyby obniżyli cene płyt chociażby o połowe to zyski paradoksalnie mogłyby im sie znacznie zwiększyć." Jeśli masz genialne pomysły na zwiększenie ich zysków, to wyślij do nich CV i list motywacyjny, a nie produkuj się anonimowo w internecie. Wyślesz? Nie. Dlaczego? Bo sam nie wierzysz w sens swoich porad, prawda? " wątpie, żeby Polska dalej istniała na mapie Polski " :-)))) "HARACZU!!!" BYŁOBY TO BARDZIEJ PRZEKONUJĄCE GDYBYŚ JESZCZE WIĘCEJ PISAŁ Z CAPSEM I DAWAŁ JESZCZE WIĘCEJ WYKRZYKNIKÓW!!!!!!!!!!!! JEDNO SLOWO CAPSAMI I TRZY WYKRZYKNIKI TO JESZCZE SŁABIZNA, WIESZ????!!!! 2007/05/21 11:48:09
Taka tylko mała ciekawostka :)
2005-04-01 10:48 Napisy.org rozpoczęły współpracę z Warner Bros filmwebpro W lutym bieżącego roku serwis Napisy.org rozpoczął współpracę z wytwórnią filmową Warner Bros Polska, zaś po miesiącu, jako owoc współpracy ukazała się pierwsza reklama filmu "Constantine". Napisy.org stały się swoisty patronem medialnym. Zachęcają do obejrzenia filmu poprzez jego reklamę umieszczoną na stronie oraz nagradzając biletami wstępu swoich użytkowników za udział w rozmaitych konkursach. www.filmweb.pl/Napisy.org+rozpocz%C4%99%C5%82y+wsp%26oacute+%C5%82prac%C4%99+z+Warn,News,id=21171 2007/05/21 11:52:24
"Jeżeli sprawca organizował działalność przestępczą, to nie oznacza to od razu, żeby osobiście wypełnił wszystkie (lub większą ich część) znamiona czynu zabronionego. Wystarczy, że był jednym z organizatorów początkowego stadium przygotowawczego prowadzącego do przestępstwa. Mógł być autorem pomysłu, dostarczyć narzędzi do rozpowszechniania, znaleźć odbiorców dzieła.
Natomiast kierowanie działalnością przestępczą (występujące również kumulatywnie z organizowaniem działalności przestępczej) jest działalnością polegającą na faktycznym nadzorowaniu, panowaniu i czuwaniu nad prawidłowym przebiegiem działalności. Można więc powiedzieć, że osoba kierująca działalnością przestępczą wydaje polecenia, rozkazy, nakazy, może rozpocząć całą działalność i ją zakończyć." Paweł Kurcman - HOGA.pl Jak dobrze, że Bóg jednak chciał istnieć i obdarzył niektórych rozumem. 2007/05/21 11:57:34
@wo
"Ogólnie brak reakcji posiadacza trademarku na Twoją działalność prowadzoną jawnie przez X lat to jest argument w procesie" OIDW, brak reakcji może oznaczać wręcz utratę praw do trademarku. 2007/05/21 11:58:22
@wo
"Znaczy, prywatna korproacja nie powinna się kierować swoimi interesami tylko "dobrem ludzkości"?" Korporacja nie, ale FCC? 2007/05/21 12:00:50
@lapacz_w_zycie "W międzyczasie wynalazek został opatentowany przez innego wynalazcy "(Lee De Forest). "
Ażem go gugla zajrzał. Nie tak było. To prawda, że Lee De Forest i E.H. Armstrong procesowali się o patent, ale nie chodziło o fm, tylko o zastosowanie 'reakcji' w odbiornikach radiowych. Z fm już L.D.F. nie miał nic wspólnego. E.H.Armstrong wynalazł właściwie wszystkie ważniejsze systemy odbioru radiowego: układ reakcyjny, superreakcyjny, superheterodynę, fm (modulację częstotliwości) 2007/05/21 12:05:04
SALUS REI PUBLICAE SUPREMA LEX ESTO
- dobro publiczne winno być najwyższym prawem. źródło: hoga.pl 2007/05/21 12:05:40
@wo: "Znaczy, przyłapałeś mnie na czymś? Na czym?"
Znaczy, nie wiem jak u was na Melmaku, ale u nas na Ziemi, jeśli przeczytamy zdanie: "Gdyby tym kimś był któryś z bliźniaków, Wierzejski czy jakiś inny dekiel z moherowej koalicji", nie odbieramy tego jako personalnego ataku, chyba że jesteśmy którymś z bliźniakow, Wierzejskim lub innym deklem z moherowej koalicji. "Przecież cały czas piszę tylko o tym, co mnie cieszy lub co mnie nie cieszy. Unikam kwalifikacji typu "to jest słuszne" tak samo jak unikam słów "ten film to obiektywnie wybitne dzieło". Co jest słuszne, to wiedziałby pan Bóg, gdyby mu się chciało istnieć. My ludzie możemy tylko coś subiektywnie popierać lub nie." Gdybyś zamiast na wypisywaniu oczywistości skoncentrował się na sednie sprawy, wiedziałbyś, że idzie mi jedynie o to, że "nie popieram piractwa" nie jest równoznaczne z "cieszę się, że zapuszkowali tych dzieciaków". Chyba że nie widzisz różnicy? No więc, jeszcze raz, łopatą: nie popieram duetu Jarek & Leszek, ba, nawet ich nie lubię, ale jakby Jarek potknął się dziś o krawężnik i zmarł w wyniku silnego obrzęku mózgu, a Leszka podczas kąpieli w Bałtyku pożarłby rekin, nie odczuwałbym z tego powodu satyfakcji. Co najwyżej umarłbym ze śmiechu :). 2007/05/21 12:06:29
@bloody_rabbit "Korporacja nie, ale FCC?"
Najśmieśniejsze jest to, że radiofonię fm brutalnie przekopano w inny zakres częstotliwości, aby zwolnić miejsce dla telewizji. Cały 'stary' zakres fm został zajęty przez kanał pierwszy dla TV. Otóż amerykańskie telewizory już po kilku latach miały przełącznik kanałów zaczynający się od 2 - kanał 1 okazał się z przyczyn technicznych mało użyteczny dla TV i oddano go różnym służbom ruchomym (leśnictwo, takie tam). 2007/05/21 12:08:58
@bloody
"Korporacja nie, ale FCC?" Azaliż Lapacz nie skarży się tutaj właśnie na to, że pracodawca wynalazcy (RCA) nie kierował się Dobrem Ludzkości tylko cholernym interesem akcjonariuszy, tych pieprzonych kapitalistycznych świń? Kto tu jest lewakiem właściwie? :-) "OIDW, brak reakcji może oznaczać wręcz utratę praw do trademarku." Może, chociaż oczywiście zależy z kolei to, na ile jawnie prowadzono działalność. To nie jest tak, że Coca-Cola straci swój trademark z powodu istnienia podobnej firmy w Ubunga-Bubunga, zapukać trzy razy i powiedzieć, że jest się przysłanym przez wuja Makopunkera. Aczkolwiek w przypadku Alpha Wolfa np. 5 lat działania popularnego portalu to już mocny argument w ew. procesie. 2007/05/21 12:10:03
Ludziska, nie kupujcie tego wydania XF, łączącego 9 sezonów w jednym. Brzydkie opakowanie, a i źle transport pocztowy znosi. Poza tym sezon dziewiąty warto kupić TYLKO w wydaniu Region 1, bo zawiera o wiele więcej dodatków (akurat bardzo dobrych), niż wydanie europejskie i australijskie.
2007/05/21 12:10:43
@cholerny_królik (p, nmsp)
"OIDW, brak reakcji może oznaczać wręcz utratę praw do trademarku." Erm, polskie prawo sez, US law sez, else? Bo tym sposobem, to wielu wydawców potraciło prawa, z wymienianym przez WO Wizards of the Coast i moim White Wolfem. Na czym opierasz to stwierdzenie? Bo to jakoś mi się dziwne wydaje, żeby firma, dajmy na to z Kangurowni, traciła prawa dlatego że nie pokumała się że w Bolandzie ktoś publikuje coś i nie wysłała na czas "weź pan przestań bo prawnikiem". 2007/05/21 12:11:35
@pd
"nie jest równoznaczne z "cieszę się, że zapuszkowali tych dzieciaków". " Zatem całe Twoje polemiczne napinanie się wyniknęło tylko z tego, że nie zauważyłeś mojego wycofania się z satysfakcji z zapuszkowania? No dobra, przepastuję to co już było kilkadziesiąt pięter wyżej: @rabbit i 3m "Piractwo czy nie, to że ich aresztowano uważam za nadużycie. " Tu w zasadzie się zgadzam i w blogonotce wyraziłem swoją satysfakcję w sposób przesadzony. Cieszę się z zamknięcia serwisu, nie jego współpracowników. 2007/05/21 12:12:31
""Postawa jaką prezentujesz sprawia, że radykalizują się moje poglądy i zachęca do bardziej aktywnego wspierania abolicjonistów. "
I said it before and I'll say it again - do I look like I give a flyin' faq? " Let's check it: Przypuszczam, że gdybym zadeklarował nagrodę w postaci 3 własnogłownie wymyślonych i własnoręcznie wykonanych łamigłówek, które zyskały uznanie u potomstwa samego WO (lub ekwiwalentu w wysokości powiedzmy 100PLN) za zdigitalizowanie i rozpowszechnienie "Wszystko o Lemie" to byłoby to zachęcanie do popełnienia przestępstwa. Poza tym mógłbyś z czystym sumieniem usunąć taką zachętę ze swojego bloga. "No bardzo mi przykro, ale ja nie widzę tak naprawdę innych podstaw dyskursu. Jestem oczywiście relatywistą w sensie przekonania o braku niearbitralnie wyróżnionych systemów odniesienia." Nie szukam innych podstaw. Zauważam tylko, że relatywizm w połączeniu z podejściem dobre jest to, co bezpośrednio przynosi mi korzyść daje w wyniku dość prymitywną (ale łatwą do obrony w dyskusji) filozofię. 2007/05/21 12:19:54
@: "Zatem całe Twoje polemiczne napinanie się wyniknęło tylko z tego, że nie zauważyłeś mojego wycofania się z satysfakcji z zapuszkowania?"
Nie całe, ale część tak. Nadal nie rozumiem, jak możesz odczuwać satyfakcję z powodu zamknięcia serwisu, z którego zasobów, co sam przyznałeś, mógłbyś czasem skorzystać, ale już chociaż wiem, żeś nie skurwysyn :). 2007/05/21 12:21:00
@alpha
"Bo tym sposobem, to wielu wydawców potraciło prawa, z wymienianym przez WO Wizards of the Coast i moim White Wolfem. " To są dygresje, które Ciebie tak naprawdę nie interesują. Wspomniane wydawnictwa bardzo dbają o swoje trademarki i wszystko co się da już dawno zgłosili gdzie trzeba i zastrzegli. Przypadek o którym pisze rabbit dotyczy raczej sytuacji, w której w Łotewerowicach działa sklepik z guzikami o nazwie "SUPERFAJOSKIE GUZIKI U FRANKA" i Franek przypadkiem podróżując po Polsce odkryje sklepik z identycznym szyldem np. w Indemidlofnołerowie. I będzie chciał go ścignąć za nienależne zyski z reputacji jego sklepiku. Otóż teoretycznie nawet jak nie zastrzeżesz swojego znaku on Ci i tak przysługuje z automatu, jeśli masz jakąkolwiek reputację wartą chronienia. Np. Franek mógłby zapewne wykazać, że cieszył się reputacją w Wąchocku. Ale czy cieszyl się nią też w Indemidlofnołerowie? To już rozstrzygnie sąd. Brak reakcji Franka na istnienie sklepu w innej miejscowości będzie silnym argumentem dla pozwanego. To na pewno nie dotyczy Twojego ewentualnego procesu z Wizard Of The Coast. Może dotyczyć sytuacji, w której zza grobu nagle się wyłoni posiadacz praw do jakiegoś zapomnianego rolpleja typu "Cień Kruka". 2007/05/21 12:22:14
"a nie produkuj się anonimowo w internecie."
Moja odpowiedź jakże podobna do Pana: "To wolny kraj. Generalnie wolno mi się odnosić do dowolnego typu wiadomości." Widzę jednak, że prawdy nie może Pan znieść. "Wyślesz? Nie. Dlaczego?" Z organizacjami wyzyskujacymi nie zwykłem współpracować. Poza tym mam dobra pracę z innej branży i nie muszę nikogo wyzyskiwać. A Pan ma jakieś doświadczenia z tym, że tak mi je poleca? "BYŁOBY TO BARDZIEJ PRZEKONUJĄCE GDYBYŚ" Tak tak znam to. Wyzywający temat artykułu na głownej stronie gazety a sama treść to juz niestety niedorzeczny bełkot! Nie zastosowałem/zastosuję sie do Pańskich metod, gdyż niestety dla mnie liczy się głównie treść wypowiedzi - ale widzę, że Pana koledzy z branży często z tego korzystają. Jak sie ma Pana artykuł do tego, że sam na swoim blogu rozpowszechnia Pan materiały chronione prawem autorskim? (co prawda poprzez serwis YouTube ale zawsze). To najlepiej świadczy o tym, że nie ma Pan pojęcia o czym pisze :) Może taka pobudka przed 6 rano i przedstawienia Pana jako "bezwzględnego kryminalisty rozpowszechniającego pirackie materiały muzyczne chronione prawem autorskim" - dałaby Panu do myślenia i Pana pogląd w tej kwesti zmieniłby się :) 2007/05/21 12:23:18
@mmm
"Z cyklu "perełki z napisów": " To ja się podepnę z kilkoma WTF?: [tłumaczenia tv/kino] 1. jajo ostrygi - "Kopalnie króla Salomona" (starsze, bez Chamberlaina) 2. wodne polo - nie pamiętam gdzie 3. bogini w stringach - Hard Candy (msz chodziło o japonki/klapki) W książkach też czasem się ciekawe patenty trafiają, nawet dobrym tłumaczom. 2007/05/21 12:25:12
@wo "Azaliż Lapacz nie skarży się tutaj właśnie na to, że pracodawca wynalazcy (RCA) nie kierował się Dobrem Ludzkości tylko cholernym interesem akcjonariuszy, tych pieprzonych kapitalistycznych świń? Kto tu jest lewakiem właściwie? :-)"
Skarży się na to, że ta wredna korporacja (a RCA była naprawdę wredna) skorumpowała urząd państwowy, który wydał kretyńską decyzję leżącą w interesie tejże korporacji a bijącą w obywateli. I owszem, krytyka przekupywania urzędów państwowych przez korporacje jest raczej prawicowa niż lewicowa. 2007/05/21 12:27:44
@mwl
"Widzę jednak, że prawdy nie może Pan znieść." No tak, wszak właśnie umarłem. "Z organizacjami wyzyskujacymi nie zwykłem współpracować. " Za to zwykłeś bredzić anonimowo w internecie. "(co prawda poprzez serwis YouTube ale zawsze)" W dobrej wierze korzystam z legalnego serwisu. "Może taka pobudka przed 6 rano i przedstawienia Pana jako " Se puść jeszcze "Megapixela" do tych fantazji. 2007/05/21 12:29:33
"1e-3."
Cholerny engine bloxa! Powyższe to moja odpowiedź Piotrkowi, dlaczego odczuwam satysfakcję z zamknięcia serwisu choć intelektualna uczciwość nakazuje mi przyznać, że z zaniedbywalnym prawdopodobieństwem mógłbym z niego kiedyś skorzystać. Szlag trafił wszystko przed znakiem 'mniejsze od'. 2007/05/21 12:36:23
@wo: "Znaczy, przyłapałeś mnie na czymś? Na czym?"
Zamieszczaniu na blogu filmów z Youtube mniej więcej tak samo pirackich jak napisy z napisy.org? 2007/05/21 12:38:11
@alpha wolf
"Cień Kruka" Przepraszam! Chodziło mi oczywiście o kultową pozycję "Zły cień - kruki urojenia", z którego usenetowy Septi sobie porobił mnóstwo fajnych sygnaturek, moja ulubiona to "Jest to jeden z tych domów, pod który nie został podłożony ogień. Najeźdźcy nie byli więc chyba okrutnymi półgłówkami." 2007/05/21 12:39:24
@ausir
"Zamieszczaniu na blogu filmów z Youtube mniej więcej tak samo pirackich jak napisy z napisy.org?" Sez hu? Poproszę o polskie (lub przynajmniej unijne) orzecznictwo. 2007/05/21 12:39:31
@wo: "Powyższe to moja odpowiedź Piotrkowi, dlaczego odczuwam satysfakcję"
A mógłbyś z laski swojej chociaż streścić to, co uciął cholerny engine, bom oczywiście bardzo ciekaw? 2007/05/21 12:43:13
@WO
"To są dygresje, które Ciebie tak naprawdę nie interesują. [...] To na pewno nie dotyczy Twojego ewentualnego procesu z Wizard Of The Coast." Acknowledged, senk ju. "Może dotyczyć sytuacji, w której zza grobu nagle się wyłoni posiadacz praw do jakiegoś zapomnianego rolpleja typu "Cień Kruka"." Nie, nie, nie - "Zły Cień: Kruki Urojenia". Polecam wszystkim lekturę, książka napisana po polsku, przez Polaka (Jacek S. Greczyszyn), a czyta się ją jak tłumaczenie z translatora. Garść zebranych z naszego Forum cytatów: Wiadomo od razu ile Siły ma mrówka, że wilki mają 7 na "dążeniu do jedzenia". Że 1 sekunda = 3 chwile; 1 runda = 3 1/3 sekundy = 10 chwil; 1 tura = (...) 1 godzina = 60 minut = 360 tur = 1080 rund = 3600 sekund = 10800 chwil. Że "kruk jest czarny, kosmopolityczny". Mrówka czerwona jest mniejsza od zwykłej, czarnej mrówki (wszystkie współczynniki (prócz kwasu) u czarnej sa wieksze o połowę). (...) Wszystkie mrówki (robotnice) posiadają oburęczność. Kwas - Trafienie szczeką może oznaczać (1/2 szans) wstrzyknięcie kwasu, który wypala co turę 0.1 - 0.6 Si przez czas 2k tur. Mrówka posiada 1k ładunków kwasu. Si: 0.6, Kon: 4, Ud: 0.006, OdpF: 2, Sp: 3, Ru: 3, IQ: 2, Moc: 1, OdpP: 2 Łapy: WA: 2, WO: 1, CA: 1, Rany 0.5 +/- 0,5 (jad) Szczęka: WA 1, WO: 2, CA: 3, Rany 1 +/- 0.5 Pancerz mrówek redukuje rany o 1 pkt + 1 na 4000 DT. Komar. Po wypiciu krwi, by wyrównać ciśnienie, wstrzykuje swą kłujką jad. Pozycja Jeźdźca - nie kojarzyć... Sokół -45 Posiada dziób z ostrym zębem Koza -100 Koza domowa została udomowiona ok. 4500 p.n.e. (koniec opisu) CHOROBY WRODZONE -debilizm -imbecylizm -idiotyzm -Mongilizm +200 PE (można za tę wadę to było "kupić" Materializację. "Udana materializacja wymaga zebrania odpowiedniej ilości atomów z otoczenia, może to zrobić duch mający dużą moc lub duch wspomagany przez medium, krwawą ofiarę, gorące mleko lub palone kadzidła" Generalnie, kto kuma, ten wie. Priceless. :D 2007/05/21 12:45:20
WO przeprosił mnie dwa razy w tym samym wątku! Idę się lansować :D
Oczywiście no biggie i przepraszam za dubla twojej informacji - pisałem chwilę te smakołyki ;) 2007/05/21 12:46:51
@wo
"Sez hu? Poproszę o polskie (lub przynajmniej unijne) orzecznictwo." Znaczy się, Youtube nie rozpowszechnia utworów objętych majątkowym prawem autorskim bez zgody ich właścicieli i nie trzepie na tym kasy? Powiedz to Sunmerowi Redstone'owi. To, że majorsi, poza ostatnio Viacomem, przez dłuższy czas ignorowali istnienie YouTube jeszcze o niczym nie świadczy - tak samo przez dłuższy czas nikt nie dawał faka jeśli chodzi o istnienie Napisów.org. A może wrzucenie pociętego na kawałki filmu z polskimi napisami na YouTube jest OK, w przeciwieństwie do wrzucenia samych napisów na napisy.org? 2007/05/21 12:47:49
@wo
"W dobrej wierze korzystam z legalnego serwisu. " ...zamieszczając linki do filmików, które - istnieje dość duże prawdopodobieństwo - są tam nielegalnie. Używając nowomowy prawoautorskiej - nie wydaje ci się, że jesteś pośrednikiem/pomocnikiem w kradzieży? 2007/05/21 12:48:25
"W dobrej wierze korzystam z legalnego serwisu."
I oczywiście "legalnie" korzysta Pan tez z legalnego programu emule do ściagania w dobrej wierze pirackiej muzyki? I myśli Pan, że to wszystko jest legalne? Nieznajomość prawa nie zwalnia z obowiązku jego przestrzegania. Pan rzekomo w dobrej wierze a grupa tłumaczy-hobbystów tworzacych za darmo napisy (również dla osób niepełnosprawnych) juz "nie w dobrej wierze" Żałosna hipokryzja "Za to zwykłeś bredzić anonimowo" Co Pan ma z tym "anonimowo". (A zreszta widzę, że juz Pan przeszedł na 'ty')... więc... moje teksty tak Cie Wojtku urzekły, że chciałbyś sie ze mną umówić nie anonimowo tylko realnie? Jeśli tak to muszę odmówić. Nie wiem jak Ty ale ja preferuje kobiety ;) 2007/05/21 12:51:06
@mlodywyksztalconylewak: Nie rób kaszany zwolennikom napisy.org, bardzo Cię proszę.
2007/05/21 12:51:18
@WO
Art. 116 stanowi: 1) Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny. To by rozwiać wątpliwości z Youtube A zatem jesteś piratem, który wrzeszczy zamknijcie piratów. 2007/05/21 12:52:29
@alpha
"Łapy: WA: 2, WO: 1, CA: 1, Rany 0.5 +/- 0,5 (jad) Szczęka: WA 1, WO: 2, CA: 3, Rany 1 +/- 0.5" Najbardziej lubię Wizardów za wypuszczanie kart-autoparodii, wśród nich Ostateczny Koszmar Telefonicznego Supportu - "ww2.wizards.com/gatherer/CardDetails.aspx?&id=9757 - zawsze mi się przypomina jak widzę jakiś mętny koncept w grze :-) 2007/05/21 12:55:30
@ausir
"Znaczy się, Youtube nie rozpowszechnia utworów objętych majątkowym prawem autorskim bez zgody ich właścicieli i nie trzepie na tym kasy" Znaczy się, to nie ja jestem odpowiadaniem na takie pytania. @mlw "I oczywiście "legalnie" korzysta Pan tez z legalnego programu emule do ściagania w dobrej wierze pirackiej muzyki? " A to w ogóle jest na Maka? @zkod "To by rozwiać wątpliwości z Youtube " Do rozwiania wątpliwości potrzebuję jeszcze drobiazgu - polskiego orzecznictwa, że link do Youtube to rozpowszechnianie. Dawaj go to wszystko wykasuję. Nie chce podać? A to szkoda. 2007/05/21 12:58:12
@WO
"Rozpowszechnianie utworu. Otóż pojęcie to oznacza, iż osoba swoim działaniem lub zaniechaniem stwarza możliwość uczynienia tego utworu powszechnie znanym (znanym przez bliżej nieokreśloną liczbę osób)." Paweł Kurcman - hoga.pl 2007/05/21 12:58:13
Czyli do czasu zatrzymania adminów Napisy.org przez policję ich serwis też nie był piracki? Zresztą według takiego rozumowania podawanie linków do torrentów z filmami to też nie rozpowszechnianie, więc nie ma nic wspólnego z piractwem.
2007/05/21 13:05:04
Swoją drogą jeśli o legalności świadczyć ma to, że "przedstawiciele owej firmy wiedzieli o (...) działalności i się nie czepiali", to zamieszczanie przez Warnera reklam na napisy.org można traktować jako przyzwolenie na ściąganie napisów do filmów Warnera. Jedynym bezpośrednio zainteresowanym, który nakazał usunięcie napisów do swoich filmów był do tej pory Gutek i administratorzy strony rzeczywiście usunęli z niej napisy do filmów dystrybuowanych przez Gutka.
2007/05/21 13:14:21
@zkod
" hoga.pl" Orzecznictwo jak stąd do Krakowa. @ausir "Zresztą według takiego rozumowania podawanie linków do torrentów z filmami to też nie rozpowszechnianie, więc nie ma nic wspólnego z piractwem." A jak tu wygląda polskie _orzecznictwo_? (zlituj się, nie przeklejaj mi czyichś prywatnych opinii)? "jeśli o legalności świadczyć ma to, że "przedstawiciele owej firmy wiedzieli o (...) działalności i się nie czepiali"," Nie mylmy myślowo dwóch porządkow walutowych - to co przekleiłeś odnosiło się do trademarka. 2007/05/21 13:19:11
dobrypiotrek napisal
"Nie rób..." "generalnie jest tak, że tłumacz oficjalny przekłada "Fuck you, you fucking motherfucker" na "Spadaj, koleś", a pirat stara się raczej wiernie oddać treść." Piotrku proszę Cię nie obrażaj tłumaczy-hobbystów swoimi wypowiedziami... 2007/05/21 13:21:07
@bloody_rabbit:
Powiedz to ludziom żyjącym z pisania scenariuszy. Oglądałeś "Barton Fink"? htaler: Barton Fink jak wiadomo, siedział i nie pisał nic! :-) Ale racja - dlatego mówię że moje poglądy są gdzieś pośrodku. Moim zdaniem wyciągniecie elementu dzieła (kawałek ścieżki dźwiękowej, przetłumaczenie listy dialogowej), to trochę co innego niż kradzież tego kawałka potraktowanego jako odrębny produkt (kradzież atrakcyjnego scenariusza z szuflady pisarza, kradzież nut z muzyką i opublikowanie pod własnym nazwiskiem). Pytanie brzmi oczywiście czy przetłumaczenie listy dialogowej szkodzi autorowi scenariusza? Bezpośrednio moim zdaniem nie - nie mamy z zwyczaju kupowania osobno dialogów - kupując film mam je w komplecie. Natomiast pośrednio - być może tak: być może napisy są stosowane do pirackich filmów, więc zwiększa to ich dostępność (czy aby nie odwrotnie? - ale to temat na inną dyskusję), więc producent ma mniej kasy, więc scenarzysta ma mniej kasy. Żebyśmy się rozumieli - ja uważam że skoro prawo daje autorowi napisów ochronę przed ich nieautoryzowanym tłumaczeniem i publikowaniem, to te prawo należy szanować i przestrzegać. Ale zupełnie inna sprawa to moralna, ekonomiczna i logiczna zasadność takiej ochrony - być może (mówię: być może) jest równie bezzasadna jak bezsensowna, moim zdaniem, ochrona regionalna DVD, która szkodzi tylko mi, użytkownikowi oryginalnych DVD, bo pirat ma i tak rozkodowane albo w formacie bez blokady (np. divx). 2007/05/21 13:25:12
Zresztą jak dla mnie ściganie przestępstw polegających na naruszeniu majątkowych praw autorskich z urzędu (lub ze względu na skargę kogoś innego niż właściciel tychże praw) to idiotyzm. Prawa Gutka czy Viacomu do chronienia swojej własności to jedno, ale naloty policji na Napisy.org czy hipotetycznie na YouTube to zdecydowane przegięcie.
2007/05/21 13:28:53
@ausir
" (lub ze względu na skargę kogoś innego niż właściciel tychże praw)" To ryzykowna teza. Trudno od właściciela żądać, żeby dzień zaczynał od rutynowego skanu internetu, czy ktoś mu przypadkiem nie narusza. Akceptuję samą koncepcję istnienia organizacji chroniących prawa autorskie. Natomiast czy rzeczywiście zatrzymanie tu było niezbędnym środkiem zabezpieczającym, też mam wątpliwości. 2007/05/21 13:31:39
Owszem, ale FOTA nie jest nawet "organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi".
2007/05/21 13:34:39
@ausir
"Owszem, ale FOTA nie jest nawet "organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi"." Tego rzeczywiście nie wiedziałem, ale nie jestem pewien czy to tutaj dużo zmienia - wystarczy przecież, żeby pierwszy z brzegu dystrybutor powiedział "łapać ich". 2007/05/21 13:35:13
@bardzomlodylewak: "Piotrku proszę Cię nie obrażaj tłumaczy-hobbystów swoimi wypowiedziami..."
Nie wiem jak u was w żłobku, ale w dorosłym świecie cytowany przez ciebie fragment jest pojmowany jako obrona tychże tłumaczy-hobbystów/piratów, nie obraza. @ausir: "Zresztą jak dla mnie ściganie przestępstw polegających na naruszeniu majątkowych praw autorskich z urzędu (lub ze względu na skargę kogoś innego niż właściciel tychże praw) to idiotyzm. Prawa Gutka czy Viacomu do chronienia swojej własności to jedno, ale naloty policji na Napisy.org czy hipotetycznie na YouTube to zdecydowane przegięcie." Dokładnie. Każdy wydawca czy dystrybutor może sobie przecież pozwać kogo chce, kiedy mu się żywnie podoba, zaś widzimisie jakiegoś komendanta policji nie powinno mieć tu nic do rzeczy. Gutek nie musiał przecież nawet pozywać chłopaków z napisy.org, by ci usunęli dystrybuowane przez niego filmy. No ale do tego trzeba nieco inicjatywy, a nie tylko oglądania się na innych. 2007/05/21 13:41:07
@pd
"|Gutek nie musiał przecież nawet pozywać chłopaków z napisy.org, by ci usunęli dystrybuowane przez niego filmy." No kurna zaraz się dowiem, że zrobili to zupełnie dobrowolnie, nic nie fikali, nie była konieczna groźba pozwu, nikt nie ogłaszał "bojkotu filmów Gutka" (swoją drogą, to ostatnie hasło było o tyle zabawne, że nie podejrzewam żadnego propirackiego chłopca-portalowca o to by kiedykolwiek wydał pieniądze na bilet w kinie Muranów)? 2007/05/21 13:41:16
@wo
Tego rzeczywiście nie wiedziałem, ale nie jestem pewien czy to tutaj dużo zmienia - wystarczy przecież, żeby pierwszy z brzegu dystrybutor powiedział "łapać ich". Owszem, ale jakoś żaden z nich się do tego nie kwapił, a jeden nawet reklamował się na ich stronie. Za to Gutek zamiast pójść na policję wolał załatwić sprawę polubownie. Jak dla mnie jeśli żadnemu dystrybutorowi strony z napisami nie przeszkadzają na tyle, żeby mieszać w to sąd czy policję, to i wszelkie inne organizacje nie powinny dawać w tej sprawie latającego faka i nie należy ich traktować poważniej niż fafnastego stowarzyszenia Arnolda B. 2007/05/21 13:44:22
@wo
"No kurna zaraz się dowiem, że zrobili to zupełnie dobrowolnie, nic nie fikali, nie była konieczna groźba pozwu, nikt nie ogłaszał "bojkotu filmów Gutka" (swoją drogą, to ostatnie hasło było o tyle zabawne, że nie podejrzewam żadnego propirackiego chłopca-portalowca o to by kiedykolwiek wydał pieniądze na bilet w kinie Muranów)?" I zauważ, że teraz ten sam Gutek twierdzi, że groźby sądowe groźbami sądowymi, ale to co wyprawia policja to już kurna przegięcie. 2007/05/21 13:47:52
@wo: "No kurna zaraz się dowiem (...)"
Nie wiem, co tam sobie znów nadinterpretujesz, o tym wszystkim było swego czasu głośno, a chyba nie muszę Ci znowu wyjasniać różnicy między pojęciami, tym razem "pozew" a "groźba pozwu"? I ponawiam prośbę: A mógłbyś z laski swojej chociaż streścić to, co uciął cholerny engine, bom oczywiście bardzo ciekaw? 2007/05/21 13:47:59
@ausir
"I zauważ, że teraz ten sam Gutek twierdzi, że groźby sądowe groźbami sądowymi, ale to co wyprawia policja to już kurna przegięcie." Jak już przyznałem powyżej, też nie cieszę się akurat z zatrzymania współpracowników. Cieszy mnie tylko zamknięcie serwisu. 2007/05/21 13:48:52
"A mógłbyś z laski swojej chociaż streścić to, co uciął cholerny engine, bom oczywiście bardzo ciekaw"
Kiedy to było w tym samym poście - odczuwam satysfakcję z zamknięcia serwisu choć intelektualna uczciwość nakazuje mi przyznać, że z zaniedbywalnym prawdopodobieństwem mógłbym z niego kiedyś skorzystać. 2007/05/21 13:49:14
A mi brakowało w tym wszystkim konferencji prasowej z Ziobrą ogłaszającym "ten pan już niczego nie przetłumaczy".
2007/05/21 13:50:08
@wo
"odczuwam satysfakcję z zamknięcia serwisu choć intelektualna uczciwość nakazuje mi przyznać, że z zaniedbywalnym prawdopodobieństwem mógłbym z niego kiedyś skorzystać." Tym bardziej uzasadnia to Twoją satysfakcję: zawsze o jedną pokusę mniej ;-) 2007/05/21 13:55:43
@wo: "Kiedy to było w tym samym poście - odczuwam satysfakcję z zamknięcia serwisu choć intelektualna uczciwość nakazuje mi przyznać, że z zaniedbywalnym prawdopodobieństwem mógłbym z niego kiedyś skorzystać."
That's it? A to sorry, spodziewałem się po prostu, że wyciągniesz jakieś racjonalne uzasadnienie, dlaczego cieszysz się z zamknięcia serwisu, który w niczym Ci nie wadzi, a nawet mógłbyś z niego kiedyś skorzystać. 2007/05/21 13:59:43
"który w niczym Ci nie wadzi, a nawet mógłbyś z niego kiedyś skorzystać."
Jak pisałem, wadzi mi ogólnie naruszanie majątkowych praw autorskich jako takich. Wobec tego hipotetyczne prawdopodobieństwo, że może kiedyś będę potrzebował napisów do filmu (prawdę mówiąc, nie bardzo sobie umiem wyobrazić taką sytuację - w końcu do popularnego serialu produkcji indonezyjskiej i tak będą jakieś angielskie?) jest zaniedbywalnym czynnikiem. Coś na zasadzie "a gdyby to wasza matka tu przechodziła?" z Barei. 2007/05/21 14:00:54
"Jak pisałem, wadzi mi ogólnie naruszanie majątkowych praw autorskich jako takich."
Ale YouTube już nie, bo żaden polski sąd nie orzekał w tej sprawie? 2007/05/21 14:06:51
@ausir
"Ale YouTube już nie, bo żaden polski sąd nie orzekał w tej sprawie?" Nie "YouTube" już nie, tylko linkowanie do YouTube nie wydaje mi się rozpowszechnianiem (a co komu gdzie łamie YouTube, to problemy tego kogoś i YouTube). 2007/05/21 14:07:12
Nie dałem rady przejrzeć całej tej dyskusji, więc dołącze się tylko do wątłego głosu czekających na notkę o owcy.
"W liniach lotniczych Oksymoron naszych pasażerów traktujemy wyjątkowo. Jak stado bydła." Szeregowy Równoległy 2007/05/21 14:09:57
@miss.take
Hero Director's cut Nawiasem pisząc nie wiedziałem, ze istnieniej Director's Cut Hero. Pytanie warto ? Bardzo się różni, dużo wiecej można zobaczyć ? 2007/05/21 14:14:07
wo: "Nie "YouTube" już nie, tylko linkowanie do YouTube nie wydaje mi się rozpowszechnianiem"
Czyli do takiego www.osloskop.net/ nic nie masz, natomiast z zamknięcia napisy.org się cieszysz, mimo iż działalność tegoż nie wyrządzała Ci najmniejszej szkody. Dziwne podejście, ale OK, przyjmuję do wiadomości. 2007/05/21 14:17:01
@ausir,wo
"Ale YouTube już nie, bo żaden polski sąd nie orzekał w tej sprawie?" Tu jest wyrok w podobnej sprawie: prawo.vagla.pl/node/6918 Dotyczy rozpowszechniania wizerunku za pomocą linków. "[...] Zachowanie strony pozwanej (zamieszczenie linku do witryny, na której znajdował się wizerunek powódki) spełniało zatem cechy publicznego udostępnienia tego wizerunku; wytwarzało bowiem sytuację, w której nieograniczony zbiór użytkowników portalu secunda mógł zapoznać się z wizerunkiem powódki. [...]" Poza tym, nawet jeśli zamieszczanie linków do youtube byłoby legalne , to oglądanie (wo, przyznaj się) OIDW nie jest. 2007/05/21 14:24:18
@WO
"Nie "YouTube" już nie, tylko linkowanie do YouTube nie wydaje mi się rozpowszechnianiem (a co komu gdzie łamie YouTube, to problemy tego kogoś i YouTube)." Roumiem, że teraz udajesz "Napstera". 2007/05/21 14:24:56
@binnoti
"Tu jest wyrok w podobnej sprawie: prawo.vagla.pl/node/6918 " "Podobnej"? W sensie, kliknąłeś na teledysk i otworzyły Ci się jakieś pornole? Ech te pecety. "Poza tym, nawet jeśli zamieszczanie linków do youtube byłoby legalne , to oglądanie (wo, przyznaj się) OIDW nie jest." Jesteś w błędzie. Nielegalne jest oczywiście uploadowanie kontentu do YT, ale oglądanie? Poproszę o fakingowego brejka. 2007/05/21 14:25:41
własnie, ausir ma rację. to, że prawo jest nieostre w kwestii youtube'a nie znaczy, że linkowanie klipów nie jest sprzeczne z ideą ochrony praw autorskich. jeśli bronisz takich podstawowych pryncypiów jak ochrona praw, to nie zasłaniaj się brakiem orzecznictwa, tylko spróbuj podejść do sprawy zgodnie ze swoimi - tak walecznie tu bronionymi - przekonaniami. a w ich myśl udostępnianie wartości intelektualnych szerszemu gronu jest przegięciem. czyli yotube powinno się zamknąć (ma od groma reklam, nie płaci zaiksów, nie pyta o zgodę).
2007/05/21 14:29:08
@kuba
" spróbuj podejść do sprawy zgodnie ze swoimi - tak walecznie tu bronionymi - przekonaniami." Bardzo przepraszam, ale uważam, że ja jednak lepiej wiem jakie mam przekonania. Z całą pewnością nie ma w nich ani pryncypialnego legalizmu ani czegoś takiego jak "idea ochrony praw autorskich". 2007/05/21 14:30:21
@wo
"Jak pisałem, wadzi mi ogólnie naruszanie majątkowych praw autorskich jako takich." Czyli skasowałeś już większość mashupów ze swojej kolekcji aaców/empeczy ?? 2007/05/21 14:37:11
cz. 1
@wo "A jak tu wygląda polskie _orzecznictwo_? (zlituj się, nie przeklejaj mi czyichś prywatnych opinii)? " Proszę o litość Panie Wojtku, w przypadku pana blogu i umieszczonych w nim UTWORÓW (sprawa, że są to kopie z YouTube jest tu naprawdę drugorzędna - ostatecznie kilku utworów wysłuchałem NA PAŃSKIEJ STRONIE) wykazał się Pan, albo wyjątkową hipokryzją, albo standardową moralnością Kalego - mnie wolno, bo tak, a im już nie. Otóż jest Pan w błędzie. Otóż umieszczenie na Pańskiej stronie przedmiotowych utworów (nawet w postaci "odsłuchiwalnego" linku serwisu YT) jest tak samo legalne jak i umieszczanie napisów przez tłumaczy z napisy.org, powiem więcej jest "bardziej nielegalne" (przepraszam za kolokwializm) niż dzieło rzeczonych tłumaczy. Otóż przedmiotowe utwory zamieszcza Pan W CAŁOŚCI, w taki sposób, że dowolny gość np. ja może dany utwór odcłuchać bez przeszkód od początku do końca, czego nie można powiedzieć o tłumaczach z napisy.org, bo konia z rzędem temu, kto mógłby powiedzieć, że zobaczył film, ściągając jedynie do niego polskie napisy (zawsze byłem przekonany, iż aby obejrzeć film, potrzebny jest... film). Owszem, mówi pan, że tłumacze dokonywali OPRACOWANIA utworu (bardzo mocno dyskusyjna kwestia) i ROZPOWSZECHNIALI owe opracowanie i to jest wg Pana BE tak wielkie, że odczuł pan wręcz satysfakcję z ukrócenia niecnego procederu. Gdyby nawet zakładać, że w tej kwestii ma pan rację to już nie dostrzega pan rzeczy o wątpliwym zapachu na własnym podwórku (kłania się Kali i jego moralność) - pan w przeciwieństwie do tłumaczy ROZPOWSZECHNIA CAŁE utwory... cd za chwilke 2007/05/21 14:37:15
@WO
"...wiem jakie mam przekonania. Z całą pewnością nie ma w nich ani pryncypialnego legalizmu ani czegoś takiego jak "idea ochrony praw autorskich"." Biorąc pod uwagę, że zacząłeś od wyrażenia satysfakcji z faktu "zapuszkowania kolesi" do podwarzenia sensu "idei ochrony praw autorskich, można sie spodziewać jeszcze refleksji - Prawo w tym kształcie jest wymierzone w wolność. Tak czy nie? 2007/05/21 14:38:56
Cz 2/3
Żąda Pan polskiego orzecznictwa... następna pomyłka myślowo-logiczna. Otóż można (a wręcz jest rzeczą konieczną) powołać się na DOKŁADNIE te same § z ustawy o PA, jakie tutaj były przytaczane na "dowód przestępstwa" tłumaczy z napisy.org. No bo jaka jest różnica?? Pan pewnie twierdzi, że jest, a ja jestem przekonany, że ŻADNA RÓZNICA. I naprawdę nie potrzebuję żadnego dodatkowego orzecznictwa. 1. Jest pana blog miejscem publicznym w sieci? - Jest, a jakże! 2. Jest to miejsce ogólnodostępne? - Owszem jest Ergo podobnie jak w przypadku napisów.org wykładnia co do tzw. "dozwolonego użytku" musi być identyczna, gdyż każdy kto wejdzie to może... sobie posłuchać. I dajmy na to ja - osobnik o nicku "wielki.kot" wszedłem sobie na Pana blog i co zrobiłem? Ano dzięki Panu mogłem sobie posłuchać np. Manic Street Preachers z „If You Tolerate This”, tudzież kilkanaście innych utwórów... Powiem więcej Słuchałem sobie muzyki NIE PŁACĄC ANI GROSZA - a zgodnie z Pana ideologią, powinienem udać się dajmy na to do EMPIKU i kupić sobie koncertowe DVD ew. zakupić w sieci kilkanaście (kilkadziesiąt) plików mp3, tudzież plików video w formacie dowolnym... Dzięki Panu, Panie Wojtku mogłem to zrobić ZA DARMO (na YT nie zaglądam), ergo umożliwił mi pan dostęp do dóbr, za które w "pańskim" swiecie musiałbym uiścić należność na rzecz Twórcy. Dzięki Panu - nie musiałem tego robić. 2007/05/21 14:40:58
cz. 3/3
Proszę o jasne odpowiedzi: 1. Stracił twórca na tym czy nie stracił (w końcu wielki.kot sobie posłuchał coś za darmochę - a takich uzytkowników jest więcej) 2. KTO WEDłUG PANA POWINIEN WYRóWNAć STRATY JAKIE PONIóSł TWóRCA?? Jakiego "orzecznictwa" Pan jeszcze potrzebuje??? Przepraszam, ale takie są fakty - Pan nie robi nic innego, pan ROZPOWSZECHNIA (dzięki czemu ja i mnie podobni moga zaglądnąć na Pana blog i słuchać do woli) Czyżby chciał Pan teraz powiedzieć, że: ...Pan to robi "hobbystycznie" i nie czerpie Pan z tego korzyści ??? :)))))))) Różnica między pana blogiem, a napisy.org jest taka, że u Pana miałem możliwość odsłuchania UTWORU, aby to samo zrobić w przypadku napisy.org, potrzebować muszę jeszcze... filmu Dura Lex Set Lex - Panie Wojtku... Jeżeli jednak (w co naprawdę wątpię) uiścił Pan stosowne tantiemy za rozpowszechnianie stosownym Twórcom - Zwracam honor... jeżeli jednak nie - to posłużę sie Pańskim cytatem - poniżej: "Do rozwiania wątpliwości potrzebuję jeszcze drobiazgu - polskiego orzecznictwa, że link do Youtube to rozpowszechnianie. Dawaj go to wszystko wykasuję. Nie chce podać? A to szkoda." TRZYMAM ZA SŁOWO PS. I nie ma znaczenia czy jest to link czy "nielink" fakt jest faktem - SŁUCHAŁEM ZA DARMO.... NA PANA STRONIE (nie na YT) 2007/05/21 14:41:06
@wo
""Podobnej"? W sensie, kliknąłeś na teledysk i otworzyły Ci się jakieś pornole? Ech te pecety." Przeczytaj uzasadnienie sądu to może zrozumiesz, że nie chodzi o pornole, ale o definicję (wykładnię) "głębokiego linkowania". Zamieszcając teledyski z youtube w takiej formie, że bez wchodzenia na stronę youtube można je obejrzeć rozpowszechniasz je. Nie ma znaczenia, że "leżą" one sobie na jakimś tam serwerze w Portoryko czy Burkina Faso. 2007/05/21 14:45:58
@wo
"Podobnej"? W sensie, kliknąłeś na teledysk i otworzyły Ci się jakieś pornole? Ech te pecety. W sensie link=rozpowszechnianie; zamieszczasz linki do youtube=rozpowszechaniasz. Specjalnie wyciąłem ci fragment. ;P "Jesteś w błędzie. Nielegalne jest oczywiście uploadowanie kontentu do YT, ale oglądanie? Poproszę o fakingowego brejka. " Oglądanie treści wrzuconych bez wiedzy twórców? 2007/05/21 14:49:56
Ja kiedyś miałem taki problem z "Innocence" na DVD. Po japońsku słabo kumam, a angielskie napisy z DVD były po pierwsze mocno skopane nawet w takim sensie, że utrudniały zrozumienie filmu, o "nawozach sodowych" nawet nie wspominając, a po drugie były dla głuchych, z różnymi wstawkami typu "wyją syreny", "słychać strugi moczu" itp., co mi BARDZO przeszkadza. Nie żebym miał coś przeciwko ułatwieniom dla niepełnosprawnych, ale gdyby jednak dystrybutor zatrudniał przynajmniej na stanowiskach kierowniczych ludzi nie dotkniętych kretynizmem, to ktoś tam mógłby dojść do wniosku że większość ludzi oglądających japoński film z angielskimi napisami korzysta z napisów wcale nie dlatego, że jest głucha. Na szczęście jacyś zbrodniczy mangiści-animiści zrobili bardziej sensowne tłumaczenie i wrzucili je na sieć. Mam szczerą nadzieję, że nie zostali teraz za to aresztowani.
@wo Co do kupowania seriali na DVD, na ebayu można często kupić dużo taniej. Ja nawet sobie tak wykoncypowałem, żeby kupować boxed seta za 1/3 ceny półkowej + przesyłka, a po obejrzeniu odsprzedawać po podobnej cenie i efektywnie płacić tylko za przesyłkę. Wszystko zgdnie z prawem, chociaż właściciele praw autorskich ewidentnie na tym procederze tracą. Przy tej okazji ciekawe jest porównanie takich postaw: A brzydzi się łamaniem praw autoskich jako takim, natomiast mało się przejmuje czy właściciel praw autorskich coś na tym zarobi, więc nie ma problemów z tym, że jego praktyki uderzają w dochody którców czy korporacji żyjących z eksploatowania praw majątkowych, o ile tylko działa w zgodzie z ustawą. W przypadku B mamy osobę, która nie ma problemów z łamaniem prawa, natomiast pryncypialnie uważa, że twórca ma prawo zarobić. Nie ma w związku z tym problemu z łamaniem ustawy np. w tych przypadkach, gdzie z różnych powodów nie może kupić (telewizja w kraju nie emituje, ew. emituje, ale w kiepskiej jakości, kiepski odbiór, cover zagrany jednorazowo na koncercie i dostępny tylko na pirackim bootlegu, DVD wydane tylko w pierwszym regionie itd. itp.), natomiast w miarę możliwości wydaje pieniądze na te dzieła, których twórców chciałby zachęcić do dalszego tworzenia - i raczej woli wydać te pieniądze tak, żeby twórca coś z tego miał, a nie tylko poczta czy firma kurierska. 2007/05/21 14:54:25
@wo
"Bardzo przepraszam, ale uważam, że ja jednak lepiej wiem jakie mam przekonania" no zaczynam powoli w to wątpić. to dlaczego ty się cieszysz że zapuszkowali kolesi od napisów.org? jakiś osobisty uraz? żeby była jasność - ja też chcę, żeby prawa autorskie były egzekwowane i należycie wynagradzane. moim głównym źródłem dochodów jest zaiks, więc jak najbardziej leży to w moim interesie. jednak kompletnie nie mam pojęcia jak ten problem rozgryźć, bo wiem, że takich rzeczy jak ściąganie różnego rodzaju plików przez net ominąć się nie da. więcej powiem: często taki internetowy drugi obieg pomaga w dystrybucji i legalnym handlu. ja np. pomimo tego, że ściągam sobie każdy nowy odcinek tego mojego doctora who, to normalnie przez hmv zamawiam legalne wydania. udostępnianie rzeczy przez net nie musi kłócić się z normalną dystrybycją i ludzie od tzw. showbusinessu powoli zaczynają to kumać. takie czasy nastały, że trzeba się zastanowić jak jedno z drugim pogodzić, bo zwyczajne zakazywanie niczego nie zmieni. internetu nie ogarniesz (patrz: redwatch), tak jak wisły kijem nie zawrócisz. a takie pryncypialne zakazywanie może doprowadzić do przegięć w stylu zamykania youtube'a. 2007/05/21 14:55:40
@septi
"Wszystko zgdnie z prawem, chociaż właściciele praw autorskich ewidentnie na tym procederze tracą." Nie jestem pewien czy zgodne z prawem, nie zawsze. Część płyt DVD (i CD) ma zastrzeżenie, że nie mogą być przedmiotem wtórnego obiegu. Co więcej, nie można ich także pożyczać. 2007/05/21 15:00:01
@septi
"na ebayu można często kupić dużo taniej" jasne. ja polecam hmv, tam są naprawdę niezłe promocje i nawet łącznie z kosztami wysyłki to się na maksa opłaca. film masz w domu po ok 4 dniach (nawet trafiają się okazje z polskimi napisami - ostatnio "rocky horror" świetnie wydane trafiłem). 2007/05/21 15:01:28
Dzień dobry, kilka uwag
1. Pan WO wychował się na winylach. Oczywiście nie było wśród nich piratów z ZSRR i Jugosławii. Oczywiście wszystkie były kupowane na Zachodzie (fajno było mieć znajomych, którym nie odmówiono paszportu) i na żadnym z nich producent nie napisał "do dystrybucji wyłącznie na terenie Wielkiej Brytanii(dajmy na to)". Ktoś w to wierzy? 2. Obrażanie ludzi, którzy nie mówią dobrze po angielsku (a mogą cholera znać ze 3 inne języki) i odsyłanie ich do Magdy M. to chamstwo (zresztą, nawet gdyby nie znali tych 3 innych, to i tak chamstwo). Chamstwo niczym przez te osoby niesprowokowane. No i "Live's a bitch" - jak widać WO też czasem potrzebuje wsparcia tłumacza. 3. Amatorskie tłumaczenia zawierają błędy takie, że szkliwo na zębach pęka, kiedy się to przeczyta. Powyżej kilka przykładów podanych przez dyskutantów. Dla równowagi, kilka przykładów tłumaczeń, za które zapłaciłem (w cenie biletu, tudzież płyty) i zostałem oszukany (pop-ularne produkcje, żadne tam niszowe, nie bądźmy hipokrytami): - Pearl Harbour: alarm bojowy na okręcie, głośniki ryczą "General quarters", tłumacz "Udać się do kwatery generała" (piszę z pamięci, więc zdanie mogło brzmieć nieco inaczej, ale sens ten sam) - Szeregowiec Ryan (tu sięgam po płytę, żeby wspomóc pamięć, surprise surprise, za okładką nadal wetknięty paragon 2005-10-09, 63,73 PLN): generał George C. Marshall, Szef Sztabu Armii Stanów Zjednoczonych kończy przemowę do swoich oficerów, oficerówie "Yes, sir!" a tłumacz "Tak jest, panie pułkowniku"... ten sam film: żołnierz "An arty round took out our .60 mortar" czyli mniej więcej "Pocisk artylerii rozwalił nasz moździeż klibru .60" co tłumacz zinterpretował: "Straciliśmy niedawno 60 moździerzy" i długo by można na tym jednym tylko filmie pokazywać, mam całą półkę orginałów i spora część z nich zakupiona została po obejrzeniu pirata (tak, tak, wielu uzytkowników piratów kupuje film po obejrzeniu nielegalnej kopii - reakcja, wow, trzeba to kupić jest dosyć częsta) Terminy, presja... yeah, right... chęć wzięcia kasiory za odpieprzenie roboty na kolanie, wieczorem, dzień przed terminem. I to ma być wartość intelektualna? Jaka intelektualna, przecież to zupełnie bezmyślne i chyba też ze słuchu tłumaczenie. To jest oszustwo, ktoś nie wykonał swojej pracy w sposób należyty i sprzedaje ją nieświadomemu klientowi. I to jest dopiero przestępstwo. I tu też widać niedostosowanie prawa do potrzeb konsumenta. Jeśli kupię puszkę ze spleśniałą mielonką, mam pewne prawa, z których mogę skorzystać domagając się zadośćuczynienia. Jeśli kupię film z tłumaczeniem nie oddającym sensu oryginalnych dialogów, mogę tylko żałować. Jedno i drugie jest wadliwym towarem, skutkiem czyjegoś zaniedbania i olania swoich obowiązków. A skoro prawo nie chroni mnie w tym wypadku, to mam w dupie to, że chroni dystrybutora. I w dupie mam gówniane hasła o kradzieży. Bo kradzież, to jest i wtedy, kiedy Kali ukraść krowy i wtedy, kiedy ktoś ukraść krowy Kalemu. 2007/05/21 15:02:57
@zamorano102
"Nawiasem pisząc nie wiedziałem, ze istnieniej Director's Cut Hero. Pytanie warto ? Bardzo się różni, dużo wiecej można zobaczyć ?" Powiem Ci, jak znajdę napisy w jakimś cywilizowanym językiem, bo po chińsku nie umiem, a z niemieckim dubbingiem nie zdzierżę. Na razie leży na półce... Różni się pewnie tym, że ma dodatkową płytę z extrasami, ale nie mam wersji zwykłej, więc nie porównam. 2007/05/21 15:03:09
@caido
"Nie jestem pewien czy zgodne z prawem, nie zawsze. Część płyt DVD (i CD) ma zastrzeżenie, że nie mogą być przedmiotem wtórnego obiegu. Co więcej, nie można ich także pożyczać." Mogą sobie zastrzegać co chcą, polskie prawo ma pierwszeństwo. 2007/05/21 15:03:51
PS. Przecież jak coś kupujesz na eBay, to już to jest wtórny obieg.
2007/05/21 15:11:13
Przepraszam za formę, coś spieprzyłem i porozstawiało mi zdania po kątach.
2007/05/21 15:14:52
@freelancer1: "mam całą półkę orginałów i spora część z nich zakupiona została po obejrzeniu pirata (tak, tak, wielu uzytkowników piratów kupuje film po obejrzeniu nielegalnej kopii - reakcja, wow, trzeba to kupić jest dosyć częsta)"
Zgadza się, też tak mam. Z tym że nie tylko po obejrzeniu nielegala, bo również przeglądówki, filmu w kinie czy telewizji, ale film musi mieć u mnie co najmniej 8/10, żebym zakupił go na DVD, po co zawalać sobie półkę syfem... 2007/05/21 15:15:38
@WO
"Firefly" Magda Balcerek, Agata Deka Przepraszam za offtopiczne pytanko. Firefly to Michał Chaciński i chodzią o TĄ kultową dyskusję z aktorskim Scooby Doo w tle, oraz wcześniejszy artykuł w "Filmie"? 2007/05/21 15:19:14
@freelancer1 "Jeśli kupię film z tłumaczeniem nie oddającym sensu oryginalnych dialogów, mogę tylko żałować. Jedno i drugie jest wadliwym towarem, skutkiem czyjegoś zaniedbania i olania swoich obowiązków.
A skoro prawo nie chroni mnie" Jak to jest? Aby na pewno nie chroni? Jestem bardzo ciekaw, czy ktoś próbował wytoczyć proces - mógłby być zbiorowy pozew... 2007/05/21 15:21:16
@dobrypiotrek
Ja tak mam z muzyką, tzn. sporo moich płyt/zespołów słyszałem wcześniej. Niestety wytwórni to nie przekona, bo - jak podejrzewam - chcieliby byśmy kupowali również badziew. 2007/05/21 15:21:28
Co do błędów i niskiej jakości oryginalnych napisów, to nie sposób nie przytoczyć sprawy pani Magdaleny Balcerek, tłumaczki m.in. filmu Matrix. "Oskarżona" o niechlujność i niską jakość tłumaczenia tego filmu, stwierdziła że: "film był słaby, więc nie warto było się wysilać". Całość do wyguglania na grupach dyskusyjnych, zdaje się pl.hum.x-muza czy coś takiego.
Więc gdzie tu sens zamykać tłumaczących za darmo, skoro oficjalnemu tłumaczowi, który dostaje za to zapłatę od dystrybutora - "nie chce mu się wysilać" :( 2007/05/21 15:23:23
@Dobrypiotruś napisał:
"jest pojmowany jako obrona tychże tłumaczy-hobbystów/piratów" Jeżeli w taki sposób ma wyglądać ta obrona to proszę Cie lepiej wstrzymaj sie od komentarzy i nie uwłaczaj inteligencji tłumaczy/hobbystów. Lepiej dla nich bedzie jak nic na Ich temat nie będziesz pisał... @Dobrypiotruś napisał: "Nie wiem jak u was w żłobku..." Dobry Piotrusiu swoimi wypowiedziami obrażasz tłumaczy, obrażasz mnie - wiem, że czujesz sie anonimowy w sieci i w związku z tym czujesz sie bezkarny ale muszę Cie ostrzec, ta anonimowość jest bardzo pozorna i juz wielu ludzi sie o tym przekonało ;) 2007/05/21 15:25:34
"symbole klanów wampirów czy postaci z gier karcianych mogą być chronione podwójnie, a teoretycznie nawet potrójnie, bo na upartego coś dałoby się tu nawet opatentować"
W jakim państwie? Bo chyba nawet w Stanach nie dałoby się? Zresztą ochrona z praw autorskich też mogłaby polec na dozwolonym cytowaniu. O znaku towarowym się nie wypowiem, ale zdaje się to zależy od zastosowania i też darmowa strona z materiałami do gry mogłaby się nie łapać na naruszenie. Ale pewnie i w przypadku praw autorskich i w przypadku znaków towarowych mogą grać rolę różnice w prawie między poszczególnymi krajami: w USA np. coś mogłoby naruszać ich prawo jako "derivative work", w polskim prawie zdaje się nie ma takiego pojęcia w ogóle nie ma i sprawa by się rozbiła o to, czy podanie nazwy klanu w scenariuszu do RPG, opisie NPC-a, a w przypadku karcianki pewnie jakichś opisach strategii, talii, poszczególnych kart - jest cytowaniem zgodnym z prawami gatunku, i tu IANAL, ale IMO jest. Co do praktyki w przypadku materiałów RPG, to naturalnie ściganie przez wydawcę fanów publikujących na sieci za friko dodatkowe materiały do gry byłoby strzelaniem sobie w stopę, po pierwsze dlatego, że istnienie takich materiałów pomaga w sprzedaży gry, po drugie ściganie fanów wkurza graczy i robi zły PR, po trzecie w związku z punktem pierwszym w razie ewentualnego procesu bardzo trudno będzie wykazać własne straty, więc i tak się żadnych odszkodowań nie uzyska w procesie cywilnym, co najwyżej jacyś bogu ducha winni kolesie zostaną skazani za przestępstwo i wsadzeni do pierdla. Jest w branży taka firma o nazwie TSR, która w latach 90-tych wysyłała fanom prowadzącym strony internetowe listy cease&desist, ale niedługo potem zbankrutowała (no dobra, nie mówię, że akurat dlatego). TSR z własnością intelektualną zostało wykupione przez wspomnianych Wizards of the Coast, którzy wymyślili sobie bardzo szczegółowe ramy prawne, pozwalające m. in. tworzyć strony z materiałami do gry (a także wydawać owe materiały komercyjnie) i używać pod pewnymi warunkami pewnych znaków towarowych. Co ciekawe, licencja pozwalająca na wykorzystywanie pokaźnych fragmentów D&D we własnych publikacjach jest wzorowana na GPL. Inni wydawcy często mają na stronie "acceptable use policy", w której wyrażają zgodę na niekomercyjne wykorzystywanie swoich znaków towarowych i tworzenie dzieł pochodnych, albo po prostu zdają się na zdrowy rozsądek (pewnie, że moglibyśmy was pozwać, ale nie jesteśmy głupi). 2007/05/21 15:36:01
Szkoda tylko, że nałogowo wkleja Pan do bloga linki do modelowo naruszającego prawa autorskie serwisu Youtube...
2007/05/21 15:42:49
@mwl
"Dobry Piotrusiu swoimi wypowiedziami obrażasz tłumaczy, obrażasz mnie - wiem, że czujesz sie anonimowy w sieci i w związku z tym czujesz sie bezkarny ale muszę Cie ostrzec, ta anonimowość jest bardzo pozorna i juz wielu ludzi sie o tym przekonało ;)" A jak już rozszyfrujesz DP, to co mu zrobisz? 2007/05/21 15:44:01
@binnoti.spenkmi: "Ja tak mam z muzyką, tzn. sporo moich płyt/zespołów słyszałem wcześniej. Niestety wytwórni to nie przekona, bo - jak podejrzewam - chcieliby byśmy kupowali również badziew."
I właśnie robią błąd, nad którym powinni wreszcie poważnie się zastanowić. Zbadać rynek i wyciągnąć wnioski, który klient jest dla nich ważniejszy - ten, który sprawdzi produkt przed zakupem (a mało kto lubi kupować w ciemno) i zakupi go, jeśli mu się spodoba, czy ten, który wrzeszczy "piraci do gazu", ale kupuje jedną płytę CD/DVD rocznie. Kumpel prowadzący znany sklep internetowy z filmami DVD właśnie zwierzał mi się niedawno, że na sklepowym forum najwięcej krytycznych uwag pod adresem dystrybutora, jakości wydania, braku lektora itd., mają ci, którzy nigdy nie kupili u niego nawet pół krążka. Myślę, że w tej kwestii właśnie coś w stylu próbek mp3 mogłoby być również w branży filmowej niezłym rozwiązaniem, bo sam trailer nie rozwiązuje sprawy. Ale gdyby na stronie dystrybutora można sobie było obejrzeć znaczący fragment filmu, to już co innego. Podejrzewam zresztą, że za kilka lat podobna idea może wejść w życie - już pojawiają się jakieś nieśmiałe próby w rodzaju "Obejrzyl 300 sekund z 300!". @bobolewak: "Jeżeli w taki sposób ma wyglądać ta obrona to proszę Cie lepiej wstrzymaj sie od komentarzy" Nie martw się lewak, do żłobka co prawda nie chodziłem, ale we wczesnych latach przedszkola też jeszcze pojmowałem świat na zasadzie "białe jest białe, czarne jest czarne". "wiem, że czujesz sie anonimowy w sieci i w związku z tym czujesz sie bezkarny ale muszę Cie ostrzec, ta anonimowość jest bardzo pozorna i juz wielu ludzi sie o tym przekonało" Oj, towarzyszu lewak, wy tylko straszyć potraficie. No dalej, zbieraj chłopaków i róbcie mi wjazd na chatę, czekam. 2007/05/21 15:45:20
@wo
"Jesteś w błędzie. Nielegalne jest oczywiście uploadowanie kontentu do YT, ale oglądanie? Poproszę o fakingowego brejka." Linkowanie jest nielegalne. Znaczy, nie wiem jak konkretnie jest w Polsce, ale przypuszczam, że również. @caido "Nie jestem pewien czy zgodne z prawem, nie zawsze. Część płyt DVD (i CD) ma zastrzeżenie, że nie mogą być przedmiotem wtórnego obiegu. Co więcej, nie można ich także pożyczać." Na szczęście napisy na płytce nie są obowiązującym prawem. A klauzula o pożyczaniu zwykle dotyczy komercyjnego wypożyczania, np. przez wypożyczalnię, które faktycznie wykracza poza granice dozwolonego użytku osobistego i wymaga osobnej licencji (przynajmniej w przypadku filmów). 2007/05/21 15:49:06
Można było sobie w sieci legalnie obejrzeć pierwsze 15 or so minut "Przez ciemne zwierciadło" Linklatera.
2007/05/21 15:51:30
@WO
Gratuluję! Niezły humbug z całym tym wpisem:-) Przyznaję, nabrałem się. Czuję się jakbym wystąpił w "Mamy Cię" ;-) 2007/05/21 15:57:30
@wo:
"Nonprofitowy serwis fanfikowy może się najwyżej obawiać listu typu "cease and desist", ale jeśli grzecznie się dostosuje do prośby posiadacza trademarku i copyrightu (symbole klanów wampirów czy postaci z gier karcianych mogą być chronione podwójnie, a teoretycznie nawet potrójnie, bo na upartego coś dałoby się tu nawet opatentować), to nic go złego nie spotka." Z czystej ciekawości - gdzie znajdujesz tu miejsce na patent? Póki co w Polsce zawartość gier karcianych czy fabularnych patentowalna nie jest (konia z rzędem temu, kto wykaże w ich przypadku że jest to wynalazek nowy, o poziomie wynalazczym i nadający się do przemysłowego stosowania). Przy okazji - ktoś pytał skąd się bierze zapał firm do ochrony znaków towarowych - prawo polskie (nie odbiegające w tym względzie od światowej praktyki) określa min. że znakiem towarowym nie może być w szczególności coś, co weszło do języka potocznego bądź jest zwyczajowo używane w uczciwych i utrwalonych praktykach handlowych. Innymi słowy - jeśli firma do tego dopuści, traci ochronę przysługującą znakowi. Przy czym, warto pamiętać, nie wszystko można ocopyrightować i otrademarkować. Stąd zupełnie nie odczuwam strachu przywołując publicznie nazwę "Nosferatu". ;-) nb: z faktu że coś jest chronione trademarkiem/patentem w USA, nie oznacza że jest chronione u nas, w przeciwieństwie do copyrightu. 2007/05/21 16:12:25
256 wpisów! Niniejszym nominuję tą dyskusję do nagrody flejmu tygodnia :-)
2007/05/21 16:13:00
@wielki.kot
"umieszczonych w nim UTWORÓW (sprawa, że są to kopie z YouTube jest tu naprawdę drugorzędna" To, że są to linki do strumieni z youtuba, to sprawa pierwszorzędna. Rety, jeszcze na moim blogu nie było kogoś, kto by dużo mówił nie mając nic do powiedzenia - czy dobrze rozumiem, że reszta Twoich komentarzy to tylko bardzo rozwlekłe wyrażenie tego samego błędu co powyżej? Sory i dżizas, jak powiedziała Doda u Majewskiego. @kuba "to dlaczego ty się cieszysz że zapuszkowali kolesi od napisów.org?" Bo co innego przekazanie czegoś autentycznemu znajomemu (a nie Warezowi Kazaa), a co innego jawnie i na bezczela uprawienie piractwa - w dodatku dla łosiów, którzy potrzebują napisów by zrozumieć o co chodzi w "Lost". @freelancer "(fajno było mieć znajomych, którym nie odmówiono paszportu)" Powiem więcej, mi też odmówiono tylko raz, a ponadto sobie jeździłem. To oczywiście w związku z moją współpracą z Majestic 12. "Obrażanie ludzi, którzy nie mówią dobrze po angielsku" Newsflash, newsflash - kogoś na blogu gdzieś obrazili! 2007/05/21 16:29:55
@wo
"w dodatku dla łosiów, którzy potrzebują napisów by zrozumieć o co chodzi w "Lost"" dobra, sama uważam, że napisy do bzdura i trzeba się uczyć, ale bez przesady - niektórzy chcą sobie na luzie obejrzeć serial bez zastanawiania się, czy wszystko dobrze zrozumieli i nie mają ochoty 15 razy przewijać po drugie, to, że te serwisy są wykorzystywane głównie do tego, nie znaczy, że tylko to mają do zaoferowania to tak jakby powiedzieć "empiki są evil, bo tam ludzie w większości płyty Rubika kupują" -> to, że większość kupuje Rubika, nie znaczy, że w tym samym sklepie kilka osób nie kupuje, chociażby, dobrych książek 2007/05/21 16:30:39
@septi
"Bo chyba nawet w Stanach nie dałoby się" Przecież Wizardsi mają swój słynny patent na karciankę. "Linkowanie jest nielegalne. Znaczy, nie wiem jak konkretnie jest w Polsce," Przyjmij zatem serderczne zaproszenie do mojej uniksowo-dizajnerskiej dev/spaduwy. @varg0 "Z czystej ciekawości - gdzie znajdujesz tu miejsce na patent? " Pomijając słynny patenet Wizardsów, wyobrażam sobie na przykład rolpleja, do którego dodano jakieś urządzenie - berło Lachocjusza - bez którego w ogóle nie dałoby się grać, bo berło Lachocjusza by coś losowało i to w jakiś taki sposób, że zastąpienie tego przez mistrza gry z emulatorem na komputerze byłoby upierdliwe, a jednocześnie jakoś tak fajnie by to wpływało na fabułe gry, że wszyscy by jednak woleli zapłacić za oryginał. 2007/05/21 16:32:28
@WO
Musiałbym poszukać, ale za linkowanie do materiałów naruszających prawa autorskie odnosi sie wyrok sądu niemieckiego z roku 1999, od tego czasu na niemieckich stronach które umieszczają takie linki dodawany jest charakterystyczny "wierszyk" informujący o tym na jakich warunkach jest to zrobione i że umieszczający link nie ponosi za to odpowiedzialności. Co do strumienia - nie pamiętam wyroku, ale sprawa jest tym bardziej dyskusyjna. 2007/05/21 16:34:28
@wo
"To, że są to linki do strumieni z youtuba, to sprawa pierwszorzędna." Kolejny błąd. Sprawą pierwszorzędną jest to, że mogłem sobie posłuchać za darmo U CIEBIE - a nie na YouTube 2007/05/21 16:39:41
@wo
"To, że są to linki do strumieni z youtuba, to sprawa pierwszorzędna." Robisz dokładnie to samo, co robił Napster. W ich przypadku orzecznictwo (nie polskie) było takie, że mimo, że sami nie transmitowali danych objętych copyrightem, to przekazując właśnie "linki" do hostów, z których te dane można było nielegalnie pobrać, uczestniczyli w rozpowszechnianiu przez tworzenie udogodnień. Nie wiem czy w Polsce Napster był legalny, czy nie, w każdym razie faktycznie zdaje się, że polskiego orzecznictwa przeciwko Napsterowi nie ma. Ale brak orzecznictwa nie oznacza legalności. Zresztą w sprawie napisów.org też nie ma orzecznictwa? 2007/05/21 16:52:49
@housewife
"po drugie, to, że te serwisy są wykorzystywane głównie do tego, nie znaczy, że tylko to mają do zaoferowania " Toteż napisałem explicite, że mógłbym żałować np. japonisty tłumaczącego egzotyczne anime. 2007/05/21 16:54:49
"Przecież Wizardsi mają swój słynny patent na karciankę."
Przecież ten patent nie obejmuje żadnych symboli i nazw? "Pomijając słynny patenet Wizardsów, wyobrażam sobie na przykład rolpleja, do którego dodano jakieś urządzenie - berło Lachocjusza -" Ale tutaj odchodzisz w jakieś zupełne konfabulacje, bo ani się w praktyce czegoś takiego nie stosuje, ani w ogóle nie o tym była mowa - ewentualny patent na berło Lachocjusza nijak nie wpływa na to, czy można na stronie umieścić autorskie materiały do gry zawierające nazwy czy symbole klanów (czy czego tam). 2007/05/21 16:56:11
@wielki.kot
"Sprawą pierwszorzędną jest to, że mogłem sobie posłuchać za darmo U CIEBIE " Bzdura. @septi "Robisz dokładnie to samo, co robił Napster." Nie mam pojęcia co robił Napster - nie było tego chyba nigdy na Maka. " Ale brak orzecznictwa nie oznacza legalności. " Ale opinia jakiegoś typka z internetu nie oznacza nielegalności. 2007/05/21 16:56:52
@septi
"w jakieś zupełne konfabulacje, bo ani się w praktyce czegoś takiego nie stosuje, " Azaliż nie użyłem pieprzonego trybu przypuszczającego? 2007/05/21 17:01:21
wie Pan co? nawet chciałem wykasować to zdanie o znajomych, bo przyszło mi do głowy, że tylko do tego się Pan odniesie i to w kontekście współpracy, ale olałem, co się będę cenzurował... rozumiem, że pirackich winyli Pan nie słuchał?
olać obrażanie, ale pogląd o tym, że każdy wszystko powninien zrozumieć po angielsku (to znaczy po angielsku brytyjsku, po angielsku amerykańsku (a tu jeszcze różnice między Alabamą a New Yorkiem), australijsku, kanadyjsku, nowozelandzku - w żargonie prawniczym, lekarskim, wojskowym jest po prostu głupi 2007/05/21 17:03:33
jaki piękny flejm :p
@wo Szacun @wo Kompletne OT: a czy widziałeś Max Headroom? Jeśli tak, to napisz recenzję. Jestem ciekaw, czy warto oglądać. Podobno to pierwszy cyberpunk jaki się ukazał - jestem ciekaw, czy kultowy jest tylko dlatego, że był pierwszy, czy wciąz ma w sobie "to coś". Liczę na odpowiedź A teraz na luzie: Osiolki i napisy są dobre, bo... - część ludzi, których poznałem w necie mieszka na takim zadupiu, że bez netu nie ma tam żadnej kultury, o wysokiej nie wspomnę. - Byłem w Kinotece na Renesansie. Koleżanka, która "parlez Francais" była zdruzgotana poziomem napisów. A Polska szkoła dubbingu - szkoda klawiatury... - gdzie w Polsce można zobaczyć Natural City? Beast Cop (było raz w TV4. Skończyło się o 2:40 AM. Kto widział oprócz mnie?)? f8? FF7:AD (nie było tego w kinach!!!)? Ostatni raz Hardware - M.A.R.K. 13 widziałem w obiegu na ś.p. RTL7 (ile to lat?)? @alpha wolf RPG a copyrights... CISZEJ NAD TĄ TRUMNĄ! Znam paru adminów serwisów o RPGach, do części z nich podałeś adresy. Wiem, jakie disclaimery mają popisane w różnych miejscach i wiem, ile to ma wspólnego ze stanem faktycznym i z prawem autorskim. Mniej niż uważasz. Powiem ci, jak to wygląda w przypadku jednego RPGa (a serwisy o których pisałeś mają po kilka systemów na stronie): - Mam pozwolenia od WizKids na użycie znaku towarowego w adresie strony i w nazwie serwisu. - od polskiego wydawcy, ISA - pozwolenie na wykorzystanie grafik Jedno i drugie kosztowało mnie parę \miesięcy pracy (korespondecja & dojazd i obgadanie szczegółów z polskim wydawcą). I moja strona jest more less legalna (chociaż tak naprawdę nikt mnie nie pozywa, bo za friko odwalam robotę na Polskę - promuję produkt a koszty są żadne). Inne powody wymienił septi. Ale jeśli wciąż patrzymy na to "per leges": to to, co napisali panowie z WW to 100% chip truth, baby. I nie pokazuj jako przykładu różnych wiki o RPG - wiki powinna być pisana własnymi słowami i bez nazw własnych, jeśli nie chcesz mieć problemów wg amerykańskiego prawa autorskiego (śmiejesz się, bo jesteś w Polsce, i amerykański sąd może ci nastukać? To lepiej przestań - nawet jeśli serwer nie jest fizycznie w US, to sąd może nakazać blokadę adresu strony. A znasz IP serwa na którym jest twoja strona? Wątpię. A bez adresu na stronę będzie można się dostać tylko po IP). Tyle o RPG a copyrights fani skupieni wokół oficjalnej listy dyskusyjnej. PS. co do strony napisy.xxx - nie ma mirrora na IA? 2007/05/21 17:03:56
@septi
"Zresztą w sprawie napisów.org też nie ma orzecznictwa?" Spraw o naruszenie praw autorskich było bez liku. 2007/05/21 17:08:35
@mattness
"FF7:AD (nie było tego w kinach!!!)?" Widziałem w Empiku na DVD. "śmiejesz się, bo jesteś w Polsce, i amerykański sąd może ci nastukać? To lepiej przestań - nawet jeśli serwer nie jest fizycznie w US, to sąd może nakazać blokadę adresu strony." A to jakaś fantazja jest. Strona wisząca na polskim serwerze ma DNS w Polsce. Amerykański sąd może dużo nakazać polskiemu DNS-owi. Baaardzo dużo ;-) A że ew. Amerykanie nie będą mogli wejść na Twoją stronę? Who cares... "A znasz IP serwa na którym jest twoja strona? Wątpię. A bez adresu na stronę będzie można się dostać tylko po IP" Łatwo poznać swój IP. 2007/05/21 17:08:56
@wo
""Robisz dokładnie to samo, co robił Napster." Nie mam pojęcia co robił Napster - nie było tego chyba nigdy na Maka. " Jak nie jak tak: news.com.com/2100-1023-247603.html 2007/05/21 17:11:31
@ bloody
Swoje IP tak. Ale stawiam kokosy przeciwko dolarom, ze mister Wolf nie postawił strony na swoim kompie. Prawdopodobnie darmowy hosting lub podstrona jakiegoś wortalu. 2007/05/21 17:19:42
@WO
"Pomijając słynny patenet Wizardsów, wyobrażam sobie na przykład rolpleja, do którego dodano jakieś urządzenie - berło Lachocjusza - bez którego w ogóle nie dałoby się grać, bo berło Lachocjusza by coś losowało i to w jakiś taki sposób, że zastąpienie tego przez mistrza gry z emulatorem na komputerze byłoby upierdliwe, a jednocześnie jakoś tak fajnie by to wpływało na fabułe gry, że wszyscy by jednak woleli zapłacić za oryginał." I chwała im za to, mogliby taki pomysł opatentować jako "rolpleja z berłem Lachocjusza". Byłby to z całą pewnością oryginalny, świeży pomysł na urozmaicenie rozgrywki. ;-) Ale wróćmy do meritum: wyraziłeś przypuszczenie że symbole klanów wampirów czy postaci z gier karcianych mogą być chronione również patentem - a ja tu pola do patentowania nie widzę (w myśl naszego prawa ani nazw własnch, ani symboli, ani koncepcji fabularnych typu "postać która przemierzyła pół kontynentu, weszła na wielką górę i wrzuciła Bardzo ZŁy Przedmiot do dziury" patentować nie można). Ty - widzisz miejsce na patentowanie, ja - nie. I tu się różnimy. [Patent Wizardsów jest owszem, niezłym argumentem, tyle że dotyczy po prostu innej kwestii - co więcej, gdyby potraktować go jako wyznacznik fabuły byłby równie stosowalny jak patenty na oprogramowanie zarejstrowane w Europejskim Urzędzie Patentowym. Przypominam dla porządku: z samego faktu że coś cieszy się ochroną gdzieś na świecie nie wynika że cieszy się taką samą ochroną w Polsce.] 2007/05/21 17:21:40
@wo
"Nie mam pojęcia co robił Napster - nie było tego chyba nigdy na Maka." Dziennikarz GW zajmujący się popkulturą nie wie, co robił Napster. Pozostaje kwestia: bezczelność to, czy... 2007/05/21 17:21:54
@mattness
*Każde IP* [bloody@rabbit ~]$ host www.sejm.gov.pl www.sejm.gov.pl has address 195.187.136.11 @wo Dzienks ;-) 2007/05/21 17:23:04
Czy to pod wpływem polemik z Ziemkiewiczem ten gwałtowny zwrot w prawo, czy może honoraria Wyborki robią skrajnego neoliberała z dawnego lewaka? Toż nawet Gutek film zaniepokojony jest zamykaniem ludzi w więzieniach za tłumaczenie filmów, a tu pan Wojtek robi klakę siepaczom Kaczorów. Wyjść ze zdumienia nie mogę...
2007/05/21 17:26:46
@varg0
"Ale wróćmy do meritum: wyraziłeś przypuszczenie że symbole klanów wampirów czy postaci z gier karcianych mogą być chronione również patentem - a ja tu pola do patentowania nie widzę " Zgoda, wyraziłem się nieprecyzyjnie. Chodziło mi o to, że teoretycznie koncept typu "berło Lachocjusza" może być chroniony na wszystkie trzy sposoby, a w dodatku - znowu teoretycznie - może to być powiązane z nazwami klanów w taki sposób, że na przykład gracz grający po stronie określoengo klanu musi mieć swój gadżet, który - eee - łączy się przez bluetooth z gadżetami graczy grających w innych klanach, więc jak chcesz być wampirami z klanu Whatever, musisz kupić odpowiedni gadżet (albo się nim wymienić na allegro, plus zjawisko limitowanych złotych gadżetów dających dodatkowe możliwości... you get the picture). " Ty - widzisz miejsce na patentowanie, ja - nie." Nienienie, ja się po prostu mętnie wyraziłem. "Patent Wizardsów jest owszem, niezłym argumentem, " Prywatnie przypuszczam, że ich patent w ogóle nie miałby szans w sądzie - nawet amerykańskim! - gdyby kiedykolwiek go użyli. To jest typowy "patent słaby" - wiadomo, że posiadacz go nigdy nie użyje; wiadomo też, że nikomu się nie opłaca wszczynać procedury cofnięcia. 2007/05/21 17:27:46
Moje 3 ruble transferowe ;)
"Postaw tłumaczy profesjonalnych kontra piratów "profesjonalnych" (jak choćby Grupa Hatak), to zobaczysz różnicę." Próbka tlumaczen "profesjonalnych" piratów z grupy Hatak na przykładzie tłumaczenia serialu Battlestar Galactica: nuke - jądrówka squadron - szwadron (z kontekstu ewidentnie wynika, że myśliwce) Plus gazylion innych głupot, ale z tych dwóch śmiałem się najdłużej, wiec je zapamiętałem. Ehh... łza mi się w oku kręci gdy trafiam na dyskusję o jakości amatorskich tłumaczeń napisów do filmów. Szkoda że napisy.org zostały zamknięte bo na ichniejszym forum była ciekawa i długa (na kilkanaście podstron) dyskusja o jakości tychże tłumaczeń, zainicjowana przeze mnie. Napisalem ze te tlumaczenia sa w wiekszosci kiepskie, i podalem konkretne przyklady kiepskich tlumaczen (kilkadziesiat przykladow z kilku filmow, w tym Clerks). Zostalem zbluzgany i schlastany przez lobby tlumaczy-amatorow - nie porafili odniesc sie do meritum, wiec atakowali ad personam. Padły koronne argumenty typu "nie podoba sie to nie ogladaj", "a ty ile filmow przetlumaczyles? ani jednego, to won", oraz "tlumaczymy za darmo wiec won". Szkoda ze sobie nie zapisalem tych stron, zapewne przepadly na zawsze. suburban: "i chyba właśnie z tego powodu tłumaczenia amatorskie są często lepsze - jeżeli czegoś nie robisz na termin i pod presją, to to jest właśnie najfajniejsza część procesu tłumaczenia - wyręczanie sztabu konstultantów-specjalistów" Wbrew pozorom niektorzy tlumacze amatorzy spiesza sie jeszcze bardziej niż tlumacze zawodowi pod presją dedlajna - jeżeli wyjdzie piracka wersja (release) jakiegos filmu, to ludzie nie znajacy angielskiego juz w dniu premiery zaczynaja szukac polskich napisow. A zatem ten kto pierwsszy takie napisy dostarczy okryje sie wieczna slawa i chwala i to jego napisy beda najczesciej sciagane. Dlatego tez spora czesc tlumaczy amatorow dokonuje tlumaczenia w rekordowym czasie 1 gora 2 dni, zeby moc zawolac "OMG pierwszy!1!!1oneoneone!" , czego efekty potem widac. Niebagatelny wplyw na mizernosc wiekszosci amatorskich tlumaczen ma fakt, ze sa one dokonoywane ze sluchu - a tlumaczenie ze sluchu jest bardzo trudne, kto probowal ten wie. Oczywiscie chcę wierzyć, że gdzieś tam są ci tłumacze-amatorzy-pasjonaci, którzy powolutku i sumiennie tłumaczą sobie swój ulubiony film, sprawdzając wszystko po 10 razy ;) Trochę na takiej zasadzie parę lat temu popełniłem tłumaczenie "Clerks", ale wiedziony chyba jakimś instynktem za bardzo go nie rozpowszechniałem, krążyło w kręgu znajomych. Gdyby ktoś był zainteresowany to mogę udostępnić :) 2007/05/21 17:28:50
"To jest typowy "patent słaby" - wiadomo, że posiadacz go nigdy nie użyje; wiadomo też, że nikomu się nie opłaca wszczynać procedury cofnięcia."
Takie patentowe MAD? 2007/05/21 17:29:06
@mattness
Gwoli klarowności - moja strona to www.wod.polter.pl, jestem tam szefem działu. OMC strona oficjalna z nadania Wydawnictwa ISA, na licencji White Wolf Publishing. Także, akurat mnie i moim materiało, mało co grozi w tym momencie ;) 2007/05/21 17:31:40
$ host www.wod.polter.pl
www.wod.polter.pl has address 85.25.138.35 Tak na wszelki wypadek ;-) 2007/05/21 17:36:30
@simplex
"Gdyby ktoś był zainteresowany to mogę udostępnić :)" Ja oczywiście bardzo poproszę :-). Przykro mi, ale Twoja relacja utwierdziła mnie w ocenie, że chodzi o jakichś łosiów, których mi po prostu wcale ale to wcale nie żal. 2007/05/21 17:41:14
@br
"Ironia?" Jak nie ma czym odparować argumentu, to pozostaje ironia (czytaj: unik). Co znaczy, że był celny. 2007/05/21 17:43:56
@m3
"Jak nie ma czym odparować argumentu, to pozostaje ironia (czytaj: unik)." Przepraszam najmocniej, ale ironia świetnie się też sprawdza jako odpowiedź na brak argumentu. 2007/05/21 17:51:28
@matness
"Max Headroom? Jestem ciekaw, czy warto oglądać. jestem ciekaw, czy kultowy jest tylko dlatego, że był pierwszy, czy wciąz ma w sobie "to coś"" o, to dużo ciekawszy temat (biorąc pod uwagę bezproduktywne wyeksploatowanie tematu głównego) w skrócie - warto. klasykę zawsze warto poznawać, ale sam w sobie też jest bardzo w porządku. wiadomo, że po tylu latach pewne kwestie techniczne mogą być mało satysfakcjonujące, ale wiele pomysłów jest ciągle "do przodu" 2007/05/21 17:53:17
@simplex
"nuke - jądrówka squadron - szwadron (z kontekstu ewidentnie wynika, że myśliwce) Plus gazylion innych głupot, ale z tych dwóch śmiałem się najdłużej, wiec je zapamiętałem. " Nie generalizujmy - były i takie i takie, a w przypadku Hataka znaczące wpadki można by policzyć na palcach. Osobiście dłużej śmiałem się z "produktów" pani Balcerek: Macierz, Trójca, Szyfrant, OBOJNIA!!! (cóż to takiego)... dobrze, że choć Neo się ostał. W przeciwieństwie do nielicznych (relatywnie) błędów tłumaczy Hataka (które mimo wszystko mają tę zaletę, ze błedy mozna korygować a napisy uaktualniać), to wytwór ww. Pani poszedł w Polskę i sam nie wiem czy owa Polska śmiała się czy płakała (raczej to drugie, bo prawie 100PLN za Matrixa te ładnych parę lat temu to było "nie w kij dmuchał"). 2007/05/21 17:53:32
@WO
"Zgoda, wyraziłem się nieprecyzyjnie. Chodziło mi o to, że teoretycznie koncept typu "berło Lachocjusza" może być chroniony na wszystkie trzy sposoby, a w dodatku - znowu teoretycznie - może to być powiązane z nazwami klanów w taki sposób, że na przykład gracz grający po stronie określoengo klanu musi mieć swój gadżet, który - eee - łączy się przez bluetooth z gadżetami graczy grających w innych klanach, więc jak chcesz być wampirami z klanu Whatever, musisz kupić odpowiedni gadżet [...]" Owszem, i na tym polu panuje pełna zgoda. Mogą wprowadzić nowy typ gry, gdzie "berła Lachocjusza" będą niezbędne, opatentować go - i ja im złego słowa nie powiem. A jak gracze będą chcieli - kupią produkt i będą grać. Ich sprawa. Jednakże - z faktu że opatentowane zostało "berło Lachocjusza", nie oznacza, że ktoś, kto takiego sformułowania chce użyć musi ich pytać o zgodę. Ba, może nawet swobodnie opisać jak to "berło" użyte - po prostu, patent nie przyznaje tego rodzaju ochrony. Co innego trademark i copyright, ale te już omówiliśmy. ;-) Apropos patentu Wizardsów: Zgadzam się, że ten patent jest najprawdopodobniej nie do wyegzekwowania - niemniej jednak istnieje. Stąd wynikło moje porównanie z _europejskimi_ patentami na oprogramowanie - ich sytuacja jest bardzo podobna. 2007/05/21 17:56:41
@wo
"@wielki.kot "Sprawą pierwszorzędną jest to, że mogłem sobie posłuchać za darmo U CIEBIE " Bzdura." Patetyczne, jakby to przetłumaczył kiepski tłumacz. 2007/05/21 18:00:41
@freelancer1
Jak ktoś myśli, że film w którym mówią jak w Alabamie jest zrozumiały tylko dla widzów z Alabamy, to tym bardziej zasługuje na miano łosia. 2007/05/21 18:10:59
septi - a napisałem coś takiego? no to jestem łosiem, bo miałem wrażenie, że napisałem coś innego...
2007/05/21 18:17:22
@freelancer1
No więc niezbyt zrozumiale napisałeś, o co Ci chodziło z tą Alabamą. I owszem, jak ktoś zna język angielski, to powinien dać sobie radę ze zrozumieniem angielskiego z Alabamy. 2007/05/21 18:58:53
Max Headroom - raczej nie pierwszy, wcześniej był choćby Bladerunner(in before "defincja cyberpunka") - świetną zabawą jest porównanie wersji UK i USA.
@Kuba - z Doktorem (przybij) jest jeszcze insza chujnia - gdybyśmy nie mieszkali w Bolandzie, to nie byłoby potrzeby jumania. Pierwszy sezon oglądałem w TVP1, jak Bozia przykazała, ba, za odcinek z Dickensem to nawet osobno zapłaciłem dwa złote do systemu telewizji szpitalnej. Ale potem fiuty przenieśli emisję na sobotę bez rozgłośnienia tego faktu, potem na piątek, potem w ogóle w pizdu... @meritum: oczywiście, że udostępnianie napisów jest gorsze, niż puszczanie divixa po p2p: otwiera to bowiem dostęp szerokiej publisi, którą odsiewa nieznajomość angielskiego (i mówię tu o serialach/blockbusterach, a nie kinie niszowym typu azja czy inne anime). A kolesie z Mantami za 100 zyka (DIVX OBSŁUGA NAPISÓW W TXT) to właśnie blockbustery głównie jumią, zupełnie jak w latach 80 na zrytych VHS. Bez napisów mogliby se je wsadzić: coś jak generatory kodów do softu. 2007/05/21 19:26:58
@wo
napisy wysłałem na wo (at) gazeta (dot) pl. Mam nadzieje, ze to nie podpada pod "rozpowszechnianie", bo inaczej mnie też zaaresztują ;) 2007/05/21 19:36:31
@wo: "Toteż napisałem explicite, że mógłbym żałować np. japonisty tłumaczącego egzotyczne anime."
A gdyby taki człowiek prócz egzotycznego anime tłumaczył też "Losta", to żałowałbyś go od pasa w dół czy w górę? @simplex: "Próbka tlumaczen "profesjonalnych" piratów z grupy Hatak na przykładzie tłumaczenia serialu Battlestar Galactica:" Jakbyś podał jeszcze te same wyrazy w tłumaczeniu profesjonalistów, to wtedy mogłoby to być coś warte. @mrwisniewski: "A kolesie z Mantami za 100 zyka (DIVX OBSŁUGA NAPISÓW W TXT) to właśnie blockbustery głównie jumią" No właśnie, masy jumają głównie, a niektórzy nawet wyłącznie rzeczy najbardziej popularne, które i tak zarabiają na legalu 500 zielonych baniek i Hollywood daje w tej sprawie mniejszego faka niż WO. 2007/05/21 19:41:52
@PD - sou fakin' what, ile zarabiają? Kolesie jumią coś, co można dostać bez problemu w kinie i wypożyczalniach (telewizji i pisemkach, wystarczy poczekać). W tym momencie po prostu obrona pirackich tlumaczy, że oni niosą oświaty kaganek czy coś jest psu na budę.
I pewnie dlatego, że dają nie dają faka pojawiają się reklamy antypirackie na DVD z Batmanem. 2007/05/21 19:43:00
ja tam nigdy nie widziałem dobrego amatorskiego tłumaczenia czegokolwiek, a pirackiego filmu już szczególnie. deczko mi gały wyszły jak się tu na serio pojawiła dysputa że są lepsze niż profesjonalne (które zresztą też bywają kiepskie).
nie zdziwiłbym się za to, gdyby tłumaczenia tych mitycznych azjatyckich urboniedostępnych ambitnych filmów były ok bo o ile pierwszemu lepszemu kajtku się zdaje że po angielsku szprecha, to z bardziej fikuśnymi językami może być inaczej. na pocieszenie moje ulubione kwiatki z programów historycznych na dyskowery: - w 1940 roku wielka brytania miała tylko ileś tam dywizji, w tym jedynie 2 dywizje zbrojne :) - (jakąś tam operację w wojnie o falklandy) miała wykonać brygada paramilitarna :))) wirtualne piwo jak ktoś rozszyfruje o co biega. 2007/05/21 19:50:00
Co do pierwszego nie jestem pewien, ale 'armed' / 'of arms' jest bodaj jakimś tam wyróżnikiem. Laiczę jednak, zgadując.
Co do drugiego zaś, banalne - paratroopers. :D 2007/05/21 19:52:38
dobrypiotrek: "@simplex: "Próbka tlumaczen "profesjonalnych" piratów z grupy Hatak na przykładzie tłumaczenia serialu Battlestar Galactica:"
Jakbyś podał jeszcze te same wyrazy w tłumaczeniu profesjonalistów, to wtedy mogłoby to być coś warte." Proszę bardzo. Musi byc tlumaczenie profesjonalistów, czy wystarczy ze słownika jezyka angielskiego? squadron - eskadra nuke - atomówka (dobra, przyznaje sie - atomówka to nie ze słownika, sam wymyśliłem. Kto uważa, że atomówka jest lepsza od "jadrówki" ręka do góry ;) ). 2007/05/21 19:57:09
@mrwisniewski: "W tym momencie po prostu obrona pirackich tlumaczy, że oni niosą oświaty kaganek czy coś jest psu na budę."
Ale kto tak twierdzi? Piraci byli, są i będą, czy jakiś nadgorliwy komendant zamknie napisy.org czy nie. Osobiście nie mam nic do popierania/negowania/obojętności wobec piractwa, chce mi się tylko śmiać, kiedy wyobrażam sobie taką sytuację: Jakiś typ, nazwijmy go np. Wojtek, urządza party z okazji zamknięcia nielegalnego serwisu napisy.org. Puszcza mashupy ze swojego wypasionego iPoda, ale towarzystwo szybko się męczy na parkiecie i pyta Wojtka: "Wojtek, są tu jakieś kompy, szczerze mówiąc wolelibyśmy posiedzieć na Twoim blogu niż tańcować". "Jasne - mówi Wojtek - na moim blogu zawsze jesteście mile widziani". Więc goście siadają do kompów, wchodzą na blog Wojtka, a tam jakiś, nazwijmy go np. Piotrek, wrzucił linka do strony osloskop.net. Goście klikają, patrzą, a na tej stronce aż bije po oczach świeżo zamieszczony link do książki, nazwijmy ją np. "Co to są sepulki?". Goście patrzą łapczywie na link, potem na Wojtka, na co ten z uśmiechem: "Nie przeszkadzajcie sobie panowie, jesteście na legalnej stronie, bo nie wiem, czy wiecie, ale rozpowszechnianie linków to nie piractwo. No to co, jeszcze po jednym kielichu z okazji zamknięcia napisy.org?". 2007/05/21 20:00:02
simplex: "Proszę bardzo. Musi byc tlumaczenie profesjonalistów, czy wystarczy ze słownika jezyka angielskiego?"
Nie wystarczy. Jeśli porównujemy poziom, to musimy zestawić obie zaangażowane strony. Więc jeśli "Battlestar Galactica" nie wyszedł w Polsce na DVD, nie możesz wiedzieć, czy profesjonaliści nie przetłumaczyliby tychże wyrazów jeszcze gorzej niż piraci. Przykro mi. 2007/05/21 20:16:05
@DP - mój stosunek do piractwa jest taki: jest i będzie, nic nie zmienisz, ale: jestem zawsze przeciwny ułatwianiu łosiom, którzy sobie sami nie potrafią zajumać ("skond sciągnąć nowy odcinek Przygód pana patafiana????"), albo nie dotarło do nich, że w dzisiejszym świecie nieznajomość angielskiego to upośledzenie.
Nie kumam, o co chodzi w Twoim przykładzie z osłem i sepulkami? Ja mam wrażenie, że jutubka funkcjonuje jak radio czy MTV - jakość materiałów jest na tyle licha, że nie stanowi to konkurencji dla CD/MP3 (załadujesz sobie taki teledysk do iPoda? (tak, wiem, że się da - tylko po co)) - inaczej właściciele praw zmietliby to w trymiga. Aha, jeszcze do "oni swoje zarobili" - od serwisu z napisami w dupę nie dostaje Hollywood, tylko nasi rodacy: dystrybutor, kina, właściciele wypożyczalni, wydawcy pisemek z recenzjami załączanymi do DVD itd. Aha2 - to dobre tłumaczenie Smitha, a dokładnie Sprzedawców, to robił Rufus. Kiamil w "Chasing Amy" nasadził anachronizmów. 2007/05/21 20:16:09
"Jeśli porównujemy poziom to musimy zestawić obie zaangażowane strony. "
A porownujemy? Pierwsze słyszę - skad ci przyszlo do glowy, ze ja prownuje jakikolwiek poziom? Nic nie porownuje, ja po prostu stwierdzilem, ze tlumaczenie rzekomo "profesjonalnych" piratów z hataka jest kiepskie i podalem dwa przyklady ktore zapamietalem. Zwisa mi to jak by to przetlumaczyl hipotetyczny profesjonalny tlumacz hipotetycznego polskiego wydania BSG - nie piszę o nieistniejącym tłumaczeniu zawodowca, tylko o istniejącym tłumaczeniu pirata - ktore jest kiepskie, czego dowodzą przykłady. "Więc jeśli "Battlestar Galactica" nie wyszedł w Polsce na DVD, nie możesz wiedzieć, czy profesjonaliści nie przetłumaczyliby tychże wyrazów jeszcze gorzej niż piraci." Aha, no owszem, nie mogę - ale co z tego? Czy z tego powodu nie mogę oceniać tlumaczenia piratów? Ciekawa koncepcja. Mam nadzieje, ze tobie sie cos pomylilo piszac, albo mnie czytajac, bo naprawde nie chce mi sie wierzyc ze jestes zdania, ze brak profesjonalnego tlumaczenia jakiegoś utworu automatycznie uniemożliwia jakąkolwiek krytykę amatorskiego tłumaczenia tegoż utworu "bo nie wiadomo czy zawodowiec nie przetlumaczylby tego gorzej". Brzmi to cokolwiek ekstrawagancko... "Przykro mi." Mnie tez jest przykro, że tłumaczenia BSG w wykonaniu Hataka są kiepskie. Tak bardzo mi przykro, że oglądałem z angielskimi napisami. 2007/05/21 20:19:26
mrwisniewski
"Aha2 - to dobre tłumaczenie Smitha, a dokładnie Sprzedawców, to robił Rufus" A mozna jakoś wejść w posiadanie tego tlumaczenia? 2007/05/21 20:19:36
@septi
"I owszem, jak ktoś zna język angielski, to powinien dać sobie radę ze zrozumieniem angielskiego z Alabamy." Alabama to moze zły przykład, chociaż jeśli ktoś jest osłuchany tylko z brytyjskim akcentem, co nie oznacza, że gorzej zna angielski, MOŻE mieć trudności polecam obejrzenie Trainspotting bez wcześniejszej styczności ze szkockim w USA Trainspotting leciało z napisami, a zapewniam Cię, że język z tego filmu to nie jest jakieś ekstremum znasz australijski? znasz irlandzki? ile rozumiesz z jakiegokolwiek czarnego angielskiego? 2007/05/21 20:21:18
@Simplex: A mozna jakoś wejść w posiadanie tego tlumaczenia?
Było na DVD z magazynem "Premiery", co znaczy że DVD za jakieś śmieszne pieniądze jest na stoiskach z DVD za śmieszne pieniądze (obok trójpaka Tarantino itp.) 2007/05/21 20:23:36
@mrwisniewski
max headroom - podstawa! pamiętam jak jeszcze w podstawówce się jarałem numerem art of noise (www.youtube.com/watch?v=IWaEeHPEGds). pomysł stworzenia hiperrealnego gościa, który się wtrynia w oficjalny broadcasting powalił mnie na łopatki. fajnie, że max pojawił się w kontekście tej dyskusji. dzięki max, że wpadłeś (ja do dziś wierzę, że on żyje sobie gdzieś w hiperrealu:))! a co do doktora: mam nawet megapirackie wydanie pierwszego sezonu z tennantem made in china (w chinach można kupić WSZYSTKO, nawet zanim to nakręcą), gdzie napisy się kompletnie nie zgadzają. ale wydane jest to przepięknie, jak komplet sztućców :) 2007/05/21 20:30:44
coś mi się źle link wkleił do maxa, więc jeszcze raz (ciekawe czy za skopanego linka też będą wsadzać do więzienia :)):
www.youtube.com/watch?v=IWaEeHPEGds fajnie to sobie przypomnieć. nikt się nie jąka tak pięknie jak max, nawet adam michnik. na ostatniej płycie ckod próbowaliśmy w ostatnim numerze taki efekt jąkania uzyskać. 2007/05/21 20:32:35
"znasz australijski? znasz irlandzki? ile rozumiesz z jakiegokolwiek czarnego angielskiego?"
No ale tu mikrogeniusze od pirackich napisów wiele nie pomogą: sprawdziłem na podstawie "Life on Mars" (angielski manchesterski z 1973; jakoby) - więcej zrozumiałem ze słuchu niż te debile z napisów. 2007/05/21 20:34:15
Kuba, zróbcie piosenkę o Doktorze. To by było, like, mostly cool. (Ach, zapomniałem - dzięki za linka do bloga Lawrenca, niesamowity gość).
2007/05/21 20:50:16
a już jest jedna fajna piosenka o doktorze, zrobiona przez KLF: www.youtube.com/watch?v=h5YA0Uq2wXM
2007/05/21 20:51:28
@mrwisniewski
"Kuba, zróbcie piosenkę o Doktorze." tak naprawdę wszystkie piosenki Kuby są o Doktorze ;) 2007/05/21 20:52:31
@pd
"A gdyby taki człowiek prócz egzotycznego anime tłumaczył też "Losta", to żałowałbyś go od pasa w dół czy w górę?" Kurna, jakie Ty filmy człowieku oglądasz, że nigdy nie zetknąłeś się z postacią, co to niby z niej ostatni skunksofon, a jednak jakoś tam gościa za coś tam szkoda. "chce mi się tylko śmiać, kiedy wyobrażam sobie taką sytuację: " Znaczy, w polemicznym szale wyobraziłeś sobie sytuację, w której główna strona jakiegoś pirackiego serwisu wygląda tak: "RANKING POPULARNOŚCI: 1. Shrek_IV.divx, 2. Nowaplytamadonny.zip, 3. KsiazkaWO.pdf, 4. Zloteprzebojepolskiegohiphopu.rar, 5. MichnikowszczyznaII.exe"? 2007/05/21 21:00:18
Ach KLF, jakże ja kilka lat temu byłem zdziwiony jak się okazało że Doktor wcale nie miał Forda Timelorda!
2007/05/21 21:01:15
@wo
"5. MichnikowszczyznaII.exe" Ja sobie właśnie spróbowałem wyobrazić Michnikowszczyznę w wersji .exe. Klikasz i redakcja na Czerskiej robi jebudu? ;-) 2007/05/21 21:02:48
@arwisniewski
"Bladerunner był pierwszy" - according to SFAM z cyberpunkreview, metropolis (1926) Langa to też cyberpunk :P Ale pytając o Max Headroom nie miałem robić kolejnego flejma, ani hijacka. "Wersja UK i US" Widziałem dwie wersje BR - producencką (happy end - jeszcze na VHSie) i reżyserską DVD (ze snem o unicornie). Czy to o to chodzi, czy w latach 9-tych był dwie w obiegu? Z góry dzięki za odpowiedź @housewife Max Headroom - dzięks. Opinie uwzględniam, zaczynam się rozglądać (żeby się jakoś odwdzięczyć: polecam "Natural City" - IMHO warto) @alpha wolf A masz zgodę Grzesia na piśmie / skrzynce e mail? Bo ja mam tylko "na gębę" :( wod.polter.pl/ - a disclaimer gdzie? I wiem, że u mnie nie ma :p - legale posypały się podczas usuwania strony startowej, a nie wiem, jak zmusić webadmina, żeby się tym zajął. @bloody No proszę. Ja tak nie potrafić (serwerem zajmuje się kumpel - ja tylko zarządzam). @czescjacek Walka o wirtualne piwo: - dywizja zbrojna (zgaduję: w org. "Armored"?) to pewnie dywizja pancerna. - paramilitarna - (w org pewnie paratroopers?). Spadochroniarze (Czy Gurhowie bawili się kukri od czasów Falkland?) Jeśli mi się udało, nagrodę przekazuję na PARPA :D 2007/05/21 21:09:27
@3m
"Ja sobie właśnie spróbowałem wyobrazić Michnikowszczyznę w wersji .exe. Klikasz i redakcja na Czerskiej robi jebudu? ;-)" Ja to sobie raczej wyobraziłem tak, że tylko skrajny łosiu by takie coś ściągał :-) 2007/05/21 21:18:30
"Wersja UK i US"
Widziałem dwie wersje BR - producencką (happy end - jeszcze na VHSie) i reżyserską DVD (ze snem o unicornie). Czy to o to chodzi, czy w latach 9-tych był dwie w obiegu? Z góry dzięki za odpowiedź --- Nie, nie - chodzi o to: www.imdb.com/title/tt0089568/ i o to: www.imdb.com/title/tt0092402/ Ta pierwsza mi się bardziej. 2007/05/21 21:30:01
@wo: "Mnie też nie stać na wszystkie DVD, które chciałbym mieć - mniej więcej od dwóch lat moim wielkim marzeniem jest pełna edycja 'Z Archiwum X'"
Ciebie nie stać na spełnienie *wielkiego marzenia* za mniej więcej 7 stówek? Nie rób z czytelników w****. Toż to ze dwa tankowania Twojego Fubaru. 2007/05/21 21:32:12
@janekr
"Ciebie nie stać na spełnienie *wielkiego marzenia* za mniej więcej 7 stówek? " Zawsze jest jakaś lista priorytetów. 2007/05/21 21:50:29
@czescjacek
Walka o wirtualne piwo: - dywizja zbrojna (zgaduję: w org. "Armored"?) to pewnie dywizja pancerna. To mit z tmyi zbrojnymi. Tam był inny błąd. Było dywizja opancerzona zamiast pancerna. Myślenie że armoured to imiesłów od armour a nie przymiotnik samoistny. Częsty błąd tłumaczy programów discovery i via sat history. Największym babolem jaki słyszałem w programach o drugiej wojnie światowej był błąd w programie o operacji berlińskiej. Takie coś się pojawiło : 1 Rosyjski Front Biały... Chwila czacha dymi. Przegapiłem coś w historii Ostfrontu. I eureka. Kongenialny przekład 1 Frontu Białoruskiego :] 2007/05/21 22:14:21
"Dywizja opancerzona" to normalka na Discovery. Ale jeśli chodzi o tłumaczy i trudną dziedzinę wojskowości, to rozwalił mnie tłumacz "Sztuki wojny" Sun Tzu, który w przedmowie pisał (tzn. tłumaczył przedmowę tłumacza wersji angielskiej - bo tłumaczenie było z en) o taborytach... uwaga(!): Johna Zizki ;-)
2007/05/21 22:28:11
orlinski...nie trab epitafium> nigdy nas nie zniszczycie i oficjale maja przep...(taki maly kolokwializm)
2007/05/21 23:05:54
amerykańska wersja headrooma to regularny serial, a anglicy zrobili tylko (aż!) taki background dla postaci maxa wykorzystywanej w normalnym telewizyjnym show.
no i jak już gadamy o piractwie, to nie można pominąć "max headroom pirating incident". tutaj można o tym przeczytać: en.wikipedia.org/wiki/Max_Headroom_Pirating_Incident a tutaj zobaczyć: youtube.com/watch?v=OnDYssFcNxc dla mnie bomba :) max, kocham cię :) i nawet ci wybaczę, że wtedy Doktora przerwałeś :) 2007/05/21 23:26:54
@mrwisniewski: "jestem zawsze przeciwny ułatwianiu łosiom, którzy sobie sami nie potrafią zajumać ("skond sciągnąć nowy odcinek Przygód pana patafiana????")"
Ale przecież ze stron typu osloskop korzysta się nie dlatego, że samemu nie potrafi się zajumać, tylko dlatego, że są tam sprawdzone linki, a wpisując szukaną rzecz w osiołkowej wyszukiwarce zawsze ryzykujesz, że trafisz fejka. Ostatnio chciałem sobie właśnie zajumać na czuja "Bezmiar sprawiedliwości" (no sorry, ale już i tak zdecydowanie za długo dawałem szansę polskim filmom w kinie) i mi się zassało "Nigdy w życiu!". "albo nie dotarło do nich, że w dzisiejszym świecie nieznajomość angielskiego to upośledzenie" No to ja akurat mam tak, że nie oceniam stopnia upośledzenia człowieka pod kątem znajomości/nieznajomości angielskiego. Może dlatego, że sam nie znam go na poziomie WO (czyli pewnie jestem pół- albo ćwierćupośledzony) i uczciwie przyznaję, że jak mi zaiwaniali w "Intermission" irlandzkim slangiem to jakiejś jednej czwartej, może nawet jednej trzeciej nie skumałem. "Nie kumam, o co chodzi w Twoim przykładzie z osłem i sepulkami?" O wybiórczą etykę. "Ja mam wrażenie, że jutubka funkcjonuje jak radio czy MTV - jakość materiałów jest na tyle licha, że nie stanowi to konkurencji" No ja też jeśli już to gustuję w dvd-ripach, ale powiedz to gościom jumającym na potęgę kinówki nagrywane kamerą spod siedzenia. "Aha, jeszcze do "oni swoje zarobili" - od serwisu z napisami w dupę nie dostaje Hollywood, tylko nasi rodacy: dystrybutor, kina, właściciele wypożyczalni, wydawcy pisemek z recenzjami załączanymi do DVD itd." Przyjmuję argument, choć akurat DVD dołączane do pisemek mają dla mnie tyle samo wartości co filmy zgrane na krążek z sieciowego ripu. @simplex: "A porownujemy? Pierwsze słyszę" Wiesz, akurat ten wątek zaczął się od tego, że napisałem, iż "byle jakie tłumaczenie z napisy.org było lepsze od oficjalnych tłumaczeń", na co podniosło się larum, że bzdura, nieprawda itd., i poczęto przytaczać przykłady kiepskich napisów z "napisy.org", co jeszcze przecież nie stanowi dowodu, że choć kiepskie same w sobie, to gorsze od oficjalnych. A ja NIGDZIE NIGDY nie napisałem, że poziom pirackich tłumaczeń jest wysoki, tylko że lepszy (generalnie) od tzw. profesjonalnych. wo: "Kurna, jakie Ty filmy człowieku oglądasz, że nigdy nie zetknąłeś się z postacią, co to niby z niej ostatni skunksofon, a jednak jakoś tam gościa za coś tam szkoda." Pomyliłeś mnie z tych facetem od "oczywistej satyfakcji", mi właśnie bardzo często kogoś tam za coś tam szkoda, nawet Jarka mi szkoda, że taki głupi, a co dopiero jakichś dzieciaków tłumaczących napisy. "Znaczy, w polemicznym szale wyobraziłeś sobie sytuację, w której główna strona jakiegoś pirackiego serwisu wygląda tak: "RANKING POPULARNOŚCI: 1. Shrek_IV.divx, 2. Nowaplytamadonny.zip, 3. KsiazkaWO.pdf, 4. Zloteprzebojepolskiegohiphopu.rar, 5. MichnikowszczyznaII.exe"?" Znaczy, z polemicznym spokojem muszę Ci uświadomić, że żadna ze stron głównych popularnych pirackich serwisu nie wygląda tak, jak Ty to sobie wyobrażasz. Żadnych rankingów, tylko względne nowości i rzeczy świeżo spiracone. Np. osloskop.net wygląda na tę chwilę tak: 1. Prison Break, 2. Batman & Robin, 3. Vuot Song, 4. Plusy dodatnie, plusy ujemne, 5. Akira Kurosawa - Yume. 2007/05/21 23:29:35
@cześćjacek
"masz małe :) a dywizje zbrojne były ARMORED" Duh, nie to znaczenie polskiego wyrazu mi się wzięło (uzbrojone vs. pancerne). Nice one. :) @mattness "A masz zgodę Grzesia na piśmie / skrzynce e mail? Bo ja mam tylko "na gębę" :(" Znaczy, pisałem - OMC. Dlatego, że mam umowę z GSem - dział stanie się oficjalnym w momencie zdania przeze mnie finalnej wersji przekładu World of Darkness Core Rulebook. Bo, tego, jestem ichniejszym szefem zespołu tłumaczeń WoDu - wstyd się przyznawać, proszę być delikatnym, to mój pierwszy raz z tak dużym projektem ;P "wod.polter.pl/ - a disclaimer gdzie? " Jeszcze nie ma, as above. BTW, ty robisz w Shadowrunie, czy mnie pamięć zwodzi? 2007/05/21 23:30:34
wirtualne piwo małe zdobył już alpha wolf, a potem puściłem parę bo niecierpliwy ejstem.
@zamorano102 jaki tam mit, własnymi uchami słyszałem. co nie wyklucza rzecz jasna opancerzonych. dobry też był plan "oparcia obrony o linię Elby i Danuby", o ile Elba to też standard na discovery (i chyba w ogóle w telewizorze), to Danuba już była hardkorowa :) 2007/05/21 23:45:49
@czescjacek
"dobry też był plan "oparcia obrony o linię Elby i Danuby", o ile Elba to też standard na discovery (i chyba w ogóle w telewizorze), to Danuba już była hardkorowa :)" Moc :-) To już prawie jak "Frankfurt (Albo)" ;-) 2007/05/22 00:43:58
"A ja NIGDZIE NIGDY nie napisałem, że poziom pirackich tłumaczeń jest wysoki, tylko że lepszy (generalnie) od tzw. profesjonalnych."
Na podstawie osobistych doswiadczen nie moge sie zgodzic z tą tezą. To tak jakby powiedziec "wyniki sportowcow amatorow sa lepsze (generalnie) od wynikow zawodowcow" - nie mowie ze tlumaczenia zawodowcow sa super hiper i nie wolno ich krytykowac - czesto ich jakos pozostawia wiele do zyczenia, ale naprawde rzadko sie zdarza zeby byly totalnie zmasakrowane (jedna Macierz wiosny nie czyni). Czesto chodze do kina i chcac nie chcac czytam napisy (nawet jak sie zna jezyk jest to odruch bezwarunkowy ktory trudno powstrzymac) i jezeli nie sa wybitne, to generalnie trzymaja jako taki poziom. Natomiast wiekszosc tlumaczen pirackich jest fatalna, z błędami ortograficznymi, interpunkcyjnymi i wszelkimi innymi (stylistycznymi, gramatycznymi, kalkami z nagielskiego, etc, etc.). 90% tych bledow moznaby wyeliminowac po prostu uzywajac googla i slownika jezyka polskiego. Przyklad - ogladalem z polskimi napisami dwa rozne filmy w ktorych pada zdanie z tym samym wyrazeniem "to go public" (kontekst jest jasny, dotyczy to spółki) - w obu przypadkach tlumaczenie zostalo kompletnie spartaczone ("stać się publicznym" lub cos podobnego) - a tymczasem małpa z guglem (nie obrazajac małp) w 10 sekund moze dowiedziec sie ze "to go public" oznacza "wejsc na gielde". Takich przykladow moglbym dac setki z wlasnych traumatycznych doswiadczen ogladania pirackich filmow z polskimi napisami - a jak sie do tego dolozy fakt ze wiekszosc tlumaczen powstaje ze sluchu i w pospiechu, to naprawde nie widze takiej mozliwosci, zeby poziom tlumaczen amatorskich dorownywal (a co dopiero przewyzszal!) poziom tlumaczen zawodowych. Jestem w stanie zgodzic sie z tezą, ze tzw. profesjonalne tlumaczenia filmow sa na ogolnie na niskim poziomie, a amatorskie na bardzo niskim (oczywiscie z wyjatkami w obu obozach). Jedno z moich ulubionych tlumaczen, a raczej "tłumoczeń": "Clinton's testimony" - TESTAMENT Clintona :D Gwarantuje ze w tlumaczeniu kinowym cos takiego by nie przeszlo w 99,99% przypadkow, w tlumaczeniach amatorskich jest na porzadku dziennym. Myslisz, ze tlumacz amator wymyslilby "zrobie ci z dupy jesien sredniowiecza"? ;) 2007/05/22 01:32:15
Odnośnie linków do Jutuba
ust. o prawie aut. Art. 45. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje odrębne wynagrodzenie za korzystanie z utworu na każdym odrębnym polu eksploatacji. Art. 50. Odrębne pola eksploatacji stanowią w szczególności: 3) w zakresie rozpowszechniania utworu w sposób inny niż określony w pkt 2 – publiczne wykonanie, wystawienie, wyświetlenie, odtworzenie oraz nadawanie i reemitowanie, a także publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym. Zwracam uwagę na to, jak szeroko jest określone owo odrębne pole eksploatacji. Wklejanie na blogu klipów z YT to po prostu ich "wystawienie" - bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega... ZTCW Sąd Najwyższy nie zajmował stanowiska w takiej sprawie, ale ustawa o pr. aut. raczej nie budzi tu wątpliwości. Bo chyba na zapis "zabronione jest wklejanie linków do YT na blogaska" nikt nie liczy. Polecam też lekturę art. 13 i 18 kodeksu karnego. No ale w przypadku WO ma oczywiście zastosowanie art. 30 kk, w końcu nie ma wyroku SN ;) 2007/05/22 05:25:10
@WO:
"Po pierwsze, tam gdzie chodzi o film bez oficjalnej polskiej dystrybucji (dotyczy to często np. produkcji azjatyckich). (...) Serwisy ograniczające się wyłącznie do pierwszego przypadku byłyby praktycznie nie do ruszenia - nie sądzę, żeby FOTA bezinteresownie uganiało się za tłumaczami azjatyckich filmów" Azjatyckich? Skąd Ty czerpiesz wiedzę o dostępności filmów w Polsce? Pierwszy przykład: uznany powszechnie za przełomowy i kultowy serial "Twin Peaks" Lyncha n i g d y nie doczekał się oficjalnej polskiej dystrybucji... Po 17 latach doczekał się jedynie pierwszej powtórki TV o... 1.30 w nocy! Więc jak możesz sprowadzać ten problem do kina azjatyckiego? 2007/05/22 06:53:28
Co do jakości oryginalnych tłumaczeń, to podam właśnie przykład z innego bloga (quentin.blox.pl)
ostatnio wyświetlany na Polsacie film Behind Enemy Lines: Well, it's better to be prepared than to be caught sleepin' in the field. Może będziecie przygotowani. Lieutenant, what happened to you? Panie kapitanie, co się stało? We're not fighting, we're watching. Nie jesteśmy myśliwcami tylko obserwatorami. At the end of those two weeks, you be on your way. Za dwa tygodnie porozmawiamy. O'Malley told me you dropped your letter. Ponoć chcesz iść pod kapelusz? Wouldn't it be great to look back and there's Britney Spears? But wait, she wants to try flyin' the plane. Yeah, just move the stick right there. Nie chciałbyś latać z Britney Spears? Ponoć lubi być przeciążana. And a warm thank you to the US intelligence community, ladies and gentlemen. Wywiad znowu coś chrzani. We need a bigger heat decoy. Źródło ciepła. Who authorized a search and rescue? Chcesz wysłać ludzi? You are a combat naval aviator. Jesteś żołnierzem. Now what the fuck is the problem?! O co chodzi? Bravo will establish a perimeter, then haul ass back to the helo on my command. [cisza] 2007/05/22 07:30:15
"To tak jakby powiedziec "wyniki sportowcow amatorow sa lepsze (generalnie) od wynikow zawodowcow""
Nie, to zupełnie nie tak. Do sukcesu w sporcie potrzebny jest wrodzony talent, do tłumaczenia napisów tylko wiedza nabyta, która czasem nawet nie musi stać na megazaawansowanym poziomie, by powstało dobre tłumaczenie - wystarczy obudować się w kilka dobrych słowników. "naprawde rzadko sie zdarza zeby byly totalnie zmasakrowane (jedna Macierz wiosny nie czyni)" To weź wyguglaj sobie gdzieś sprawę Michał Chaciński vs. Agata Deka i jeszcze jakaś babka - było tak, że Michał wziął pierwsze lepsze DVD, które miał pod ręką, bodaj którąś część fabularnego "Scooby Doo", i udowodnił tym paniom, że spieprzyły praktycznie wszystko. "90% tych bledow moznaby wyeliminowac po prostu uzywajac googla i slownika jezyka polskiego" Dokładnie. Zauważ, że gdzieś wyżej nieco sprostowałem to moje "byle jakie", bo oczywiście jako zdroworozsądkowiec nie zamierzam się upierać, że napisy kogoś, kto tłumaczy po raz pierwszy (a wiele takich "prób" w sieci) czy kogoś, komu kompletnie nic się nie chce i nie potrafi zdobyć się nawet na gugla, tylko leci ze słuchu, będą lepsze niż napisy profesjonalistów. Powtórzę - postawmy "profesjonalnych" piratów, tych lepszych, obok profesjonalistów, których już przecież nawet nie wypada dzielić na lepszych i amatorów - w końcu za coś pobierają ten hajs, nie? "Takich przykladow moglbym dac setki z wlasnych traumatycznych doswiadczen ogladania pirackich filmow z polskimi napisami" To ja może po prostu mniej divxów oglądam i przeważnie jest też tak, że do danego filmu mam kilka napisów do wyboru, to jasne, że wybiorę te podpisane "Grupa Hatak" niż jakiś "Zyzio_12". "Myslisz, ze tlumacz amator wymyslilby "zrobie ci z dupy jesien sredniowiecza"?" Nie, dlatego Gałązka-Salomon to wyjątkowa postać, co pokazuje zresztą też marnotę rynku profesjonalnych tłumaczy - od premiery "Pulp Fiction" upłynęło w zeszłą sobotę równe 12 lat i nadal nikt nie zrobił bardziej kultowego tłumaczenia. 2007/05/22 07:30:47
@alpha wolf
"ty robisz w Shadowrunie, czy mnie pamięć zwodzi?" yup. shadowrun.rpg.pl @kris.m "We're not fighting, we're watching. Nie jesteśmy myśliwcami..." Toż to lepsze od "All your base are belong to us!" :) 2007/05/22 07:33:35
@kris.m
możliwe że przynajmniej niektóre z twoich przykładów można chociaż trochę usprawiedliwić brakiem czasu na wyświetlanie napisów albo na przeczytanie przez lektora, tłumaczenie filmowe często musi być krótsze niż oryginał. 2007/05/22 08:10:09
@kris.m
"Co do jakości oryginalnych tłumaczeń" Polsat. "Przyjaciele" (kilka lat temu): Chandler: At least I wasn't fooling around with my ex. Tłumacz: Przynajmniej nie zabawiałem się ze swoją siekierą. 2007/05/22 09:07:14
@wo "Zawsze jest jakaś lista priorytetów."
Jak coś nie jest na jej szczycie, nie zasługuje na miano - cytuję - "wielkiego marzenia". Chyba że twoje marzenia dzielą się na wielkie, większe i największe, to w takim razie szacunek. 2007/05/22 09:08:38
@jarek_soja "ustawa o pr. aut. raczej nie budzi tu wątpliwości"
Jak słyszę dysputy prawnicze na temat różnych ustaw dochodzę do wniosku, że wszystkie ustawy w PL, a może i na świecie budzą wątpliwości. 2007/05/22 09:11:19
@dex2k "Chandler: At least I wasn't fooling around with my ex.
Tłumacz: Przynajmniej nie zabawiałem się ze swoją siekierą. " To jest argument za tym, że tłumaczenie filmów ze słuchu, bez listy dialogowej, powinno być policyjnie zabronione. 2007/05/22 09:21:22
@simplex
"Jedno z moich ulubionych tlumaczen, a raczej "tłumoczeń": "Clinton's testimony" - TESTAMENT Clintona :D Gwarantuje ze w tlumaczeniu kinowym cos takiego by nie przeszlo w 99,99% przypadkow, w tlumaczeniach amatorskich jest na porzadku dziennym." No to film "Prestige" jest tym 0,01%, bo ja nie wiem co za kretyn przetłumaczył to jako "Prestiż". O ile wariacje w stylu Terminator - Elektroniczny morderca mogę jeszcze zrozumieć, to tego nie, bo to brak logicznego myślenia. 2007/05/22 09:29:46
problem?!
to będziemy oglądać w wersji oryginalnej filmy, bez napisów; będziemy się języków uczyć! ja nie chce mieć pełnego zestawu "z archiwum X" na dvd, ale mogę np. chcieć sobie go obejrzeć; nie chce mi się chodzić do kina wydawać pieniądze na kolejny badziewny film, ale mogę chcieć go obejrzeć w domu; i to jest cały sens piratowania; 2007/05/22 09:30:55
@pd
"uczciwie przyznaję, że jak mi zaiwaniali w "Intermission" irlandzkim slangiem to jakiejś jednej czwartej, może nawet jednej trzeciej nie skumałem. " I co, napisy robione przez łosiów i dla łosiów by coś tu pomogły? Obawiam się, że tam gdzie nawet ja czegoś nie rozumiem, tam tym bardziej bezradny będzie jakiś łosiu z napisy.org. Zresztą mieliśmy tu już dużo przykładów negatywnych. Czy jest jakiś pozytywny? Czy ktoś z uznaniem mógłby przytoczyć jakiś przykład z napisy.org, gdzie tłumacz faktycznie zabłysnął z jakąś zagwozdką? "co dopiero jakichś dzieciaków tłumaczących napisy. " No to może mi być szkoda tych od kina azjatyckiego. Albo afrykańskiego. Na pewno nie łosiów tłumaczących filmy nadające się do pokazania "u cioci na imieninach" (znakomicie kompromitujący argument niejakiego Hansa Olo - nie mam cienia współczucia dla ludzi uczestniczących w piraceniu blockbusterów). @janek soja Kojeny bezmyślny copypasters - w tym co przekleiłeś nie ma ANI SŁOWA o _linkach_ do Youtuba. Facet, to nie pl.med.linux, tu nie wystarczy bez myślenia przekleić kazanie hackserissimusa Stallmana. "Bo chyba na zapis "zabronione jest wklejanie linków do YT na blogaska" nikt nie liczy. " Owszem, zapis typu "przez rozpowszechnianie rozumie się także" mógłby się tam pojawić. Albo i nie. Albo mógłby tak uznać sąd, że pozwany rozpowszechniał, bo miał linka. Ale ani się nie pojawił, ani nie uznał, więc dev/spaduwa. @simon f1 "Więc jak możesz sprowadzać ten problem do kina azjatyckiego?" Pogadaj kiedyś z kimś kto umie czytać, niechybnie wyjaśni Ci różnicę między "podać przykładową sytuację" a "sprowadzać do". @janekr "Jak coś nie jest na jej szczycie, nie zasługuje na miano - cytuję - "wielkiego marzenia". " To wszystko kwestia stosunku ceny do zjawiska. Na przykład jedna noc w ultrabajeranckim hotelu teoretycznie i tak pozostaje niżej od całych wakacji mojej gigantycznej rodziny, ale co innego zaakceptować, że ktoś przyczerdżuje kartę jakimiś kiloeuro za całe wakacje a co innego że za jeden weekend. 2007/05/22 09:32:14
@inclue
"ja nie chce mieć pełnego zestawu "z archiwum X" na dvd, ale mogę np. chcieć sobie go obejrzeć;" Ja też z pewną taką niechęcią płaciłem za swój samochód. Chociaż mogłem np. chcieć sobie nim pojeździć. Ale zamiast zajumać cudzy, spokojnie czekałem aż mnie będzie stać na własny. Czego i Tobie życzę. 2007/05/22 09:40:51
wo: "I co, napisy robione przez łosiów i dla łosiów by coś tu pomogły?"
Nie wiem, to był argument przeciw nazywaniu ludzi czegoś tam nie kumających po angielsku upośledzonymi. "Czy ktoś z uznaniem mógłby przytoczyć jakiś przykład z napisy.org, gdzie tłumacz faktycznie zabłysnął z jakąś zagwozdką?" Mógłbym w wolnej chwili spróbować coś znaleźć, ale jakiś pacan zamknął tę stronę :). 2007/05/22 09:47:56
@wo, @inclue
"ja nie chce mieć pełnego zestawu "z archiwum X" na dvd, ale mogę np. chcieć sobie go obejrzeć;" Ja też z pewną taką niechęcią płaciłem za swój samochód. Chociaż mogłem np. chcieć sobie nim pojeździć. Ale zamiast zajumać cudzy, spokojnie czekałem aż mnie będzie stać na własny. Czego i Tobie życzę." zarówno samochód jak i DVD można wypożyczyć, więc sie już tak nie zacietrzewiajcie 2007/05/22 09:50:31
A mnie cała powyższa dyskusja, (dotycząca praw autorskich, a nie jakości tłumaczeń) nieco przygnębia. Przeglądnąwszy zagraniczne reakcje na zamknięcie napisów kilkukrotnie zetknąłem się z takim oto stanowiskiem: "skoro to jest zakazane przez prawo, to chyba dobrze, że policja ich zamknęła".
Tutaj nawet WO, jest zadowolony z zamknięcia serwisu nie dlatego, że jest legalistą, tylko dlatego, że takie działanie jest zgodne z jego interesem i światopoglądem (który jak się okazuje często jest przez interes wyznaczany). Z kolei przeciwnicy zamknięcia napisów (w tym ja), których jest miażdżąca przewaga używają następujących argumentów: zarzucają WO hipokryzję i niekonsekwencję, próbują analizami prawnymi własnej roboty karkołomnie wykazać legalność działania serwisu lub przynajmniej jego ogólnospołeczą pożyteczność. Zarzucają właścicielom praw autorskich wspieranie egzekucji korzystnego dla nich prawa czy wreszcie proponują nowelepsze sposoby na jego obejście. Refleksja w rodzaju: "jeżeli egzekucja obowiązującego prawa prowadzi do skutków nieporządanych przez znaczną część społeczeństwa, to może należy zmienić prawo", okazuje się zupełnie poza naszym zasięgiem. Chyba tylko rabbit (jeśli kogoś innego przeoczyłem to przepraszam) rzucił propozycję zmiany prawa. Niestety, zdając sobie sprawę z globalnego charakteru praw autorskich, pieniędzy i lobbingu z nimi związanych, jakości rodzimych prawodawców i poziomu miejscowego zaangażowania obywatelskiego nie należy się łudzić, że jest szansa na coś innego niż jakaś subtelna modyfikacja tego co zostanie uchwalone w Brukseli, i że naszą państwową suwerenność będziemy mogli wyrażać tylko stopniem tolerancji krajowego aparatu ścigania dla intelektualnego jumactwa. 2007/05/22 09:50:36
@pd
"Nie wiem, to był argument przeciw nazywaniu ludzi czegoś tam nie kumających po angielsku upośledzonymi. " Nikt tak nikogo nie nazywał; ja natomiast skrajnie lekceważąco odnoszę się do ludzi tak słabo kumających, że potrzebują napisów do popularnego serialu czy blockbustera. "Mógłbym w wolnej chwili spróbować coś znaleźć, ale jakiś pacan zamknął tę stronę :)." Och, na pewno jako posiadacz 3498 divxów, 348989 empetrójek, zajumanego w Rajchu mercedesa schrottenkoeniga z odtwarzaczem kupionym od znajomego pasera, komórki zajumanej na zamówienie i dresu marki Abibas, masz jakieś napisy w swoim domowym archiwum. @simplex Dzięki za plik! Ale dlaczego w nim są jakieś cyferki w nawiasach? :-) 2007/05/22 09:58:06
@lapacz
" Zarzucają właścicielom praw autorskich wspieranie egzekucji korzystnego dla nich prawa" Łapaczu, niniejszym zarzucam Ci robienie fajnych układanek magnetycznych. (dlaczego to ma być zarzutem? a dlaczego powyższe? albo reprezentowanie interesów pracodawcy, w nawiązaniu do poprzedniego flejma? cholera wie, ale lubisz rzucać takie dziwne zarzuty) "(który jak się okazuje często jest przez interes wyznaczany). " Nie byłbym marksistą, gdybym dopuszczał inną możliwość. "jeżeli egzekucja obowiązującego prawa prowadzi do skutków nieporządanych przez znaczną część społeczeństwa, to może należy zmienić prawo" Nie wiem, czy niepożądanych przez taką znowu znaczną część. Piraci wpadają w błedne rozumowanie "we are the people". Not exactly. W USA przeszło takie rozumowanie, że mejżdorsi płacą podatki, kreują miejsca pracy, a na koniec fundusze inwestycyjne lokują w ich akcje, więc większość społeczeństwa będzie liczyć na emerytury m.in. zależne od kursu akcji Viacom czy wręcz Microsoftu. Go ahead, wystartuj tam z programem "Piracić Wszystko Za Friko", zobacz jakie będziesz miał poparcie. 2007/05/22 10:10:12
wo: "Nikt tak nikogo nie nazywał"
mrwisniewski: "albo nie dotarło do nich, że w dzisiejszym świecie nieznajomość angielskiego to upośledzenie" "ja natomiast skrajnie lekceważąco odnoszę się do ludzi tak słabo kumających, że potrzebują napisów do popularnego serialu czy blockbustera" Twój brak szacunku dla ludzi nie tak inteligentnych, kasiastych i wyloozowanych jak Ty jest już na tyle powszechnie znany, że chociaż mógłbyś przestać się z tym afiszować. "Och, na pewno jako posiadacz 3498 divxów, 348989 empetrójek, zajumanego w Rajchu mercedesa schrottenkoeniga z odtwarzaczem kupionym od znajomego pasera, komórki zajumanej na zamówienie i dresu marki Abibas, masz jakieś napisy w swoim domowym archiwum." Jako posiadacz 2 divxów ("Boksuneun naui geot" - chyba nie oczekiwałeś, że będę czekał 5 lat na polską premierę?; "Black Sheep" - trailer mnie tak rozwalił, że nie mogłem się doczekać, a u nas w kinach pewnie tego nigdy nie będzie), 4000 empetrójek, zakupionego w Gostyninie seata ibiza z odtwarzaczem kasetowym, komórki kupionej w salonie Orange i wirtualnego dresu, nie mam żadnych napisów w swoim domowym archiwum. 2007/05/22 10:11:38
@wo "skrajnie lekceważąco odnoszę się do ludzi tak słabo kumających, że potrzebują napisów do popularnego serialu czy blockbustera."
Dziękuję. 2007/05/22 10:17:37
@wo
"Ale zamiast zajumać cudzy" No nie, nie zapodawaj propagandowego tekstu z serii "nie kradniesz torebek - nie kradnij filmów". Jest między tymi dwoma rodzajami - niech będzie - kradzieży pewna różnica, jak się komuś ukradnie torebkę, to okradziony/a już jej nie będzie mieć, a kradzież filmu to w najgorszym razie strata potencjalnego zysku z biletu do kina/ wypożyczenia/ kupna płyty, a często nawet i to nie, bo ja np. nigdy w życiu nie wydałbym ani złotówki na "Skaj kapitan i świat of tommorrow", a jak dostałem pirata, to owszem, nie pogardziłem. (to zresztą kolejny przykład debilnego tłumaczenia). "skrajnie lekceważąco odnoszę się do ludzi tak słabo kumających, że potrzebują napisów do popularnego serialu czy blockbustera" Ja np. (prawie że magister lingwinistyki, zarabiający od 5 lat przekładami) zawsze oglądam wszystko z subtitlami (znaczy, po ang.). 2007/05/22 10:18:13
@pd
"Twój brak szacunku dla ludzi nie tak inteligentnych, kasiastych i wyloozowanych jak Ty jest już na tyle powszechnie znany, że chociaż mógłbyś przestać się z tym afiszować. " Świadom nieuchronności takich komentarzy bez względu na to co będę pisał, nie zamierzam nic robić by im przeciwdziałać. "Jako posiadacz 2 divxów ("Boksuneun naui geot" - chyba nie oczekiwałeś, że będę czekał 5 lat na polską premierę?; "Black Sheep" - trailer mnie tak rozwalił, że nie mogłem się doczekać, a u nas w kinach pewnie tego nigdy nie będzie), 4000 empetrójek, " Swoją drogą, tak będzie zapewne wygladała lustracja '2030 - co kto ściągnął z sieci w roku 2003 :-) 2007/05/22 10:24:07
Heh, to polskie przekonanie, że wszyscy, na całym świecie mówią po angielsku. A przynajmniej wszyscy "na poziomie"...
A tu panie okazuje się, że ludzie w takich krajach jak Niemcy, Francja czy Japonia wcale nie muszą znać angielskiego i często nie znają, albo znają w stopniu bardzo podstawowym. Jeśli nie robią międzynarodowej kariery naukowej, szołbiznesowej albo innej, to nie muszą, żyją w krajach z tak rozwiniętą rodzimą kulturą i przede wszystkim rynkiem, że nie muszą mieć dylematów typu "obejrzeć film/przeczytać książkę po angielsku vs. czekać latami na polską premierę/tłumaczenie". O tej części świata (nie małej wcale, choć z Potatoe Republic of Bolanda słabo widocznej), dla której lingua latina jest francuski, już nie wspominam... Wystarczy pójść do przychodni u mnie na dzielnicy, żeby mit o powszechnej znajomości angielskiego "we współczesnym świecie" upadł i poturlał się pod szafę. I to nie wśród jakichś starych, pięćdziesięcioletnych pierników tylko lekarzy(!) młodszych od WO, więc i nauki pobierających zapewne nie na zapyziałej (post)socjalistycznej akademii medycznej, tylko w tzw. "zachodnim świecie". Chcesz się dogadać? Proszę Cię bardzo. Parlewu franse? Trochę szacunku dla innych nie zaszkodzi. Bo ten inny wcale nie musi znać angielskiego, żeby obejrzeć ulubiony serial, wykonywać trudny i cieszący się szacunkiem zawód i jeździć lepszym SUV'em od Ciebie, WO. 2007/05/22 10:27:09
No więc właśnie nazywanie nielegalnego kopiowania 'kradzieżą' jest nadużyciem, podobnie jak nadużyciem byłoby nazwanie mordercy złodziejem.
2007/05/22 10:27:18
@czescjacek
"No nie, nie zapodawaj propagandowego tekstu z serii "nie kradniesz torebek - nie kradnij filmów"." Ja bym chętnie przystał na opcję zerową - frakcja propiracka odpuszcza sobie teksty takie jak w tej dyskusji podało kilku chłopców-portalowców, przyciągniętych tu niestety wyciągnięciem bloga na stronę portalu - że komercyjna dystrybucja to gangsterstwo, haracz, złodziejstwo i tak dalej. Opcja zerowa jest niestety nierealna, ale niby dlaczego ja mam przystać na jenostronne rozbrojenie strony z którą sympatyzuję? "zawsze oglądam wszystko z subtitlami (znaczy, po ang.)." Egzaktli! Na argument "potrzebujemy napisów do nauki języka" odpowiadam trzema słowami. ENGLISH SUBTITLES ON. Właściwie czterema, bo tu i ówdzie da się wszak wstawić "fucking". Cholera, właściwie wszędzie. No mniejsza. Jumaczu z napisów.org, jaka przyszłość Cię czeka w IV RP jeśli masz kwalifiikacje za słabe NAWET na zmywanie naczyń w Irlandii? Janku, Ciebie tu oczywiście pomijamy, bo wszyscy wiemy jaka Ciebie przyszłość czeka - w jakimś rozkosznie młodym wieku przejdziesz na emeryturę i będę Cię utrzymywał ze swoich podatków i składek, które (jak wszyscy o tym wiedzą) mi żadnej emerytury nie zapewnią, bo po pierwsze, do tego czasu ten system się zawali, a po drugie nawet jakby się jakimś cudem nie zawalił, to moja pikawa nie ma prawa wytrzymać tego przebiegu i wcześniej padnę na karoshi. 2007/05/22 10:28:51
@3m
"żyją w krajach z tak rozwiniętą rodzimą kulturą i przede wszystkim rynkiem" Fajosko, ale mówimy teraz o Bolandzie. " jeździć lepszym SUV'em od Ciebie" Są oczywiście droższe, ale lepszego nie ma. 2007/05/22 10:29:12
@wo
"niby dlaczego ja mam przystać na jenostronne rozbrojenie" boś bardziej kulturny :)) 2007/05/22 10:30:53
czescjacek: "No nie, nie zapodawaj propagandowego tekstu z serii "nie kradniesz torebek - nie kradnij filmów".
No właśnie w tej kwestii WO jest zaskakująco mało reformowalny. I znów wybiórcza etyka się kłania - mimo że i heroina, i marihuana to narkotyki, jakoś nie spodziewam się po WO akcji "nie wstrzykujesz hery - nie pal trawki". "Swoją drogą, tak będzie zapewne wygladała lustracja '2030 - co kto ściągnął z sieci w roku 2003" No ale wtedy chyba weźmiesz mnie w obronę jak Damięckiego? :). Poza tym pragnę zauważyć, iż z góry założyłeś, iż te 4000 empetrójek to z sieci. Błędnie, ale o to oburzałbym się może, gdybym pierwszy raz coś Twojego przeczytał. 2007/05/22 10:34:09
@3m: "żyją w krajach z tak rozwiniętą rodzimą kulturą i przede wszystkim rynkiem"
wo: "Fajosko, ale mówimy teraz o Bolandzie." wo chwilę wcześniej: "Not exactly. W USA przeszło takie rozumowanie (...)" 2007/05/22 10:36:12
Zyjemy w IV RP i sam juz ten fakt jest wystarczajacym usprawiedliwieniem dla istnienia zjawiska, ktore wszyscy chetnie nazywaja piractwem. Nie bawiac sie w szersze wyjasnianie tej tezy powiem tylko, ze sytuacja finansowa wiekszosci Polakow jest zalosna. Gdybysmy mogli pojsc do kina na $1 movie, to bysmy poszli zamiast sciagac film z netu! Ale u nas bilet to ok. 20 zeta, a wartość 20 zeta zna każdy, kto zostaje z taką kwotą 20 maja, gdy do wyplaty jescze 10 dni.
Piractwo, piractwo... na rynku stoja tacy panowie, zazwyczaj bez wlosow, sprzedaja z kartonu filmy i gry komputerowe, nawet okladeczki drukuja do swoich wydan. Za plyte z 5 filmami biora 30 zeta. Oni moga? Im, z jakichs wzgledow, wolno? Gdy zaczynają krzyczec polscy artysci, to smiac mi sie chce. Artysci. Przez wielkie A. Bodaj ojciec dyrektor jest wiekszym artysta!!! I dystrybutorzy. Liczycie domniemane straty??? Skad w ogole zalozenie, ze ktokolwiek by kupil szit, ktory jest wg Was tak wiele wart??? 2007/05/22 10:39:48
@pd
" I znów wybiórcza etyka się kłania - mimo że i heroina, i marihuana to narkotyki, jakoś nie spodziewam się po WO akcji "nie wstrzykujesz hery - nie pal trawki". " Mam dokładnie tak samo wybiórczę etykę jak Ty - za jedne rzeczy chciałbym karać, za drugie nie. Ja tam jestem za tym, żeby nawet heroina była dostępna (dla consenting adults). "No ale wtedy chyba weźmiesz mnie w obronę jak Damięckiego? :). " Już mnie tu niestety nie będzie :-) @nati "ktokolwiek by kupil szit, ktory jest wg Was tak wiele wart" No ja tam chodzę do kina i kupuję bilety. Chociaż teoretycznie wszystko móglbym legalnie oglądać za darmo. 2007/05/22 10:41:15
@wo
""żyją w krajach z tak rozwiniętą rodzimą kulturą i przede wszystkim rynkiem" Fajosko, ale mówimy teraz o Bolandzie." Faktycznie, to nie Ty napisałeś: "albo nie dotarło do nich, że _w dzisiejszym świecie_ nieznajomość angielskiego to upośledzenie" Zwracam honor. 2007/05/22 10:49:52
P.S. Jeszcze jedna uwaga, skoro już znów powraca temat cen. Ktoś wcześniej (bloody rabbit?) pisał, że cena biletu w FN to 20-30 PLN, przed chwilą ktoś inny, że bilet kinowy kosztuje 12 PLN. I że to jest tanio. Cóż, problem w tym, że właśnie nie jest. Najtańszy bilet na Filharmoników Berlińskich albo do kina w Berlinie _w stosunku do pensji_ (obliczenia opieram na mojej pensji w Bolandzie i tu, nie chce mi się szukać danych o średnich zarobkach) jest 2x tańszy. Porównywanie, co w tym pierwszym przypadku (FN vs. BPh) dostajemy za tą cenę darujmy sobie, żeby nie kopać leżącego a też i nie w tym rzecz. A ceny DVD/CD są porównywalne tu i tu. Oczywiście są ludzie, którzy będą piracić, bo tak się nauczyli. Ale to margines. Normalny człowiek woli kupić, jeśli go tylko stać. To po prostu mniej problematyczne - nie natniesz się na fejka, nie masz problemów z kodekami itp. itd. To tylko kwestia ceny.
2007/05/22 10:51:29
wo: "Mam dokładnie tak samo wybiórczę etykę jak Ty - za jedne rzeczy chciałbym karać, za drugie nie. Ja tam jestem za tym, żeby nawet heroina była dostępna (dla consenting adults)."
Przyjmuję argument, bo w kwestii używek wszelakich mam to samo. Jestem tylko przeciwny popadaniu w absurd typu "morderstwo jest evil, ściąganie napisów jest evil, morderstwo = ściąganie napisów". I od razu wyprzedzam ripostę - Ty czegoś takiego nie postulowałeś, natomiast już porównanie do kradzieży samochodu jest mocno naciągane. "Już mnie tu niestety nie będzie :-)" Ale jeśli pozwolisz, połączę się z sądu przez jakiś wypasiony telebim z Twoją wyspą :). 2007/05/22 10:55:55
@miasto-masa-maszyna
"Heh, to polskie przekonanie, że wszyscy, na całym świecie mówią po angielsku. A przynajmniej wszyscy "na poziomie"..." tak, bo w innych krajach o trudnowyuczalnych dla innych językach, np krajach skandynawskich, płynnie po angielsku mówi starsza pani w warzywniaku i oni nie mają dylematu co po jakiemu obejrzeć, bo w telewizji i tak mają po angielsku, tyle, że z napisami, których dawno nikt nie czyta Niemcy, Francuzi, Hiszpanie ani Anglicy nie muszą się uczyć obcych języków, bo nie muszą. bo wszędzie na świecie znajdą kogoś, kto mówi po ichniemu. jednak brak elementarnej potrzeby poznawania świata i właśnie, wspomnianego przez ciebie, szacunku dla innych (jeśli jedziesz za granicę, niejako w gości, trochę dziwnie jest wymagać, by to oni dostosowali się do ciebie) - przejawiających się w tym, że jednak ludzie uczą się języków obcych, niezależnie od tego, czy ich potrzebują, czy nie - świadczy o poziomie człowieka i świadczy nienajlepiej. i tak samo ocenię Niemca, Francuza, Hiszpana czy Anglika, który nie zna obcego języka, jak każdego innego - kiepsko. ja znam bardzo dobrze angielski, rozumiem po niemiecku i zaczynałam uczyć się norweskiego i uważam, że dla człowieka kulturalnego to bardzo, bardzo mało. nie znaczy to oczywiście, że gardzę ludźmi, którzy kiepsko mówią nawet w jednym języku (chyba, że mają to totalnie w dupie) 2007/05/22 10:58:46
@wo
"Go ahead, wystartuj tam z programem "Piracić Wszystko Za Friko", zobacz jakie będziesz miał poparcie." W USA tyż piracą. To amerykańska propaganda, że świat piraci a USA nie. @nati "Gdybysmy mogli pojsc do kina na $1 movie, to bysmy poszli zamiast sciagac film z netu! Ale u nas bilet to ok. 20 zeta, a wartość 20 zeta zna każdy, kto zostaje z taką kwotą 20 maja, gdy do wyplaty jescze 10 dni. " Jak komuś zostaje na ostatnie 10 dni kwota 20 zł, to ostatnią rzeczą o jakiej powinien myśleć jest chodzenie do kina. 2007/05/22 11:00:29
3m: "To tylko kwestia ceny."
Właśnie sęk w tym, że nie zawsze. To jest najczęstszy argument zwolenników piractwa, ale w moim przypadku, mimo iż nie jestem tak majętny jak WO, decydują zgoła inne czyniki: - pozwólcie mi obejrzeć film wtedy, co reszta świata - nie oferujcie półproduktów, żebym wiedział za co płacę - wprowadźcie jakiś system pozwalający sprawdzić przed zakupem, czy ten produkt trafia w mój gust Czy naprawdę tak wiele wymagam? 2007/05/22 11:05:00
@pd
"Ale jeśli pozwolisz, połączę się z sądu przez jakiś wypasiony telebim z Twoją wyspą :)." To budzące dreszcze wycie w kominie proszę interpretować wtedy jako "popieeeeeramciępiooootrzeeee". "I od razu wyprzedzam ripostę - Ty czegoś takiego nie postulowałeś, natomiast już porównanie do kradzieży samochodu jest mocno naciągane. " Ja nie robię takiego porównania, odrzucam natomiast postawę "nie stać mnie na X, więc sobie zajumam", dla dowolnego X-a. Niestety, postawa "nie stać Cię na X? No to krajnij mi fakingowego riwera, mnie nie stać na X-Files z Amazona, ale nie będę ci z tego powodu szlochać w mankiet" brzmi może arogancko, ale wydaje mi się dużo uczciwsza. 2007/05/22 11:06:45
@rabbit
"W USA tyż piracą. To amerykańska propaganda, że świat piraci a USA nie. " Wszak nie chodziło mi o to, że nikt tam nie piraci tylko o to, że ludzie tam jednak popierają rozwiązania typu DMCA. "Jak komuś zostaje na ostatnie 10 dni kwota 20 zł, to ostatnią rzeczą o jakiej powinien myśleć jest chodzenie do kina" Dziwne. Tyle lat na pcoa i jeszcze nie zajarzyłeś, że takie teksty rzuca zwykle nastolatek utrzymywany przez rodziców - któremu istotnie może zostać tylko 20 zł z wyplaconego na początku miesiąca kieszonkowego. 2007/05/22 11:07:56
@nati
"Gdy zaczynają krzyczec polscy artysci, to smiac mi sie chce. Artysci. Przez wielkie A. Bodaj ojciec dyrektor jest wiekszym artysta!!! I dystrybutorzy. Liczycie domniemane straty??? Skad w ogole zalozenie, ze ktokolwiek by kupil szit, ktory jest wg Was tak wiele wart???" moja droga, Artyści czy nie Artyści, ludzie w tworzenie muzyki czy filmów wkładają sporo ciężkiej pracy i to właśnie o szacunek dla cudzej pracy tutaj chodzi. słyszałaś kiedyś o czymś takim? skoro to taki "szit", to po co to w ogóle kupować? a jeśli coś jest jednak warte posłuchania/obejrzenia, to czy nie byłoby warto jednak jakoś docenić autora? mój kolega jak poleca komuś płytę NOT to mówi "to jest jedyna polska płyta, jaką kupiłem przez ostatnie 3 lata", czyt. "jedyna polska płyta, która mi się podobała przez ostatnie 3 lata" skoro nie jest tego tak dużo, to tym łatwiej kupować to co dobre 2007/05/22 11:08:05
@wo:
"dlaczego to ma być zarzutem? a dlaczego powyższe? albo reprezentowanie interesów pracodawcy" Jestem przekonany, że jakbyś chwilkę pomyślał to sam byś na to wpadł. W poprzednim poście starałem się zrelacjonować argumenty stron. Nie oceniając ich sensowności. O tym, czy coś jest zarzutem czy nie decyduje intencja zarzucającego, więc - tak, zarzut o magnetyczne łamigłówki jest zarzutem - bo tak to sformułowałeś. Kwestia jego sensowności, logiczności, czy nawet syntaktycznej poprawności to już zupełnie inna sprawa. ""skutków nieporządanych przez znaczną część społeczeństwa, to może należy zmienić prawo" Nie wiem, czy niepożądanych przez taką znowu znaczną część." W sprawie po_ż_ądania ze wstydem przyznaję Ci rację. W kwestii stosunku społeczeństwa do praw autorskich, to sam widzisz, że nawet na swoim blogu, gdzie jest dramatyczna nadreprezentacja ludzi żyjących z eksploatacji praw autorskich znajdujesz się w mniejszości. Żeby sprawdzić jak to jest w społeczeństwie, trzebaby, bo ja wiem? Może zrobić referendum z pytaniem: Czy chcesz za darmo ściągać z sieci filmy? Aż sam jestem ciekaw wyników. A poważnie: moim zdaniem obecny system ochrony własności intelektualnej zupełnie nie przystaje do rzeczywistości, bezsensownie ogranicza dostęp do treści i wyklucza duże grupy ludzi z udziału, zarówno czynnego jak i biernego w tworzeniu kultury. Moim zdaniem potrzebna jest w tej kwestii refleksja i dyskusja. Z tym, że dyskusja z kimś, kto otwarcie przyznaje, że jego światopogląd jest kształtowany przez jego interes, który to interes jest oczywisty i raczej się nie zmieni, kto prezentuje podejście: po co nam wolna kultura, mamy przecież iTMS, kto na istotne w dziedzinie praw autorskich zjawiska reaguje rytualnym zapytaniem: "czy to w ogóle jest na Maka?", kto zakłada u swoich oponentów brak myślenia połączony i posługiwanie się myślowymi kalkami, przyznając się równocześnie z dumą do nieczytania fundamentalnych w tej dzidzinie książek, nie ma żadnego, ale to najmniejszego sensu. " Go ahead, wystartuj tam z programem "Piracić Wszystko Za Friko"" I ostatnie ale istotne, nie chodzi mi o to, że pierwszy sposób z Schopenhauerowskiej 'Erystyki', a mianowicie rozszerzanie wypowiedzi oponenta poza jej naturalną granicę, jest jakiś szczególnie haniebny czy głupi, wręcz przeciwnie jeśli przeciwnik się nie zorientuje i zacznie bronić wkładanej mu w usta tezy jest całkiem skuteczny. Chodzi o to, że stosowany bez umiaru i bez przerwy jest po prostu nudny. 2007/05/22 11:11:45
@s-h
"a jeśli coś jest jednak warte posłuchania/obejrzenia, to czy nie byłoby warto jednak jakoś docenić autora?" "Szit" promowany przez majorsów leci na ogół w radiu, które można słuchać za darmochę, a jak ktoś chce, nagrać sobie do mp3 w ramach fair use. 2007/05/22 11:15:08
wo "Ja nie robię takiego porównania, odrzucam natomiast postawę "nie stać mnie na X, więc sobie zajumam", dla dowolnego X-a."
Ja też, patrz wyżej, natomiast nie odrzucam postawy "nie będę, kurna, oglądał X pięć lat później niż wszyscy tylko dlatego, że miałem niefarta urodzić się w Bolandzie, wiec sobie zajumam", dla niedowolnego X-a - bo samochody, komputery, ananasy, cokolwiek poza filmami można już na szczęście dostać w Bolandzie nawet w krótszym czasie niżby zajęło ściągniecie ich zza granicy. 2007/05/22 11:19:17
@lwz
"A poważnie: moim zdaniem obecny system ochrony własności intelektualnej zupełnie nie przystaje do rzeczywistości, bezsensownie ogranicza dostęp do treści i wyklucza duże grupy ludzi z udziału, zarówno czynnego jak i biernego w tworzeniu kultury." Nieprawda. Po pierwsze, są biblioteki publiczne. Zamiast bić pianę o legalizację P2P, powinniśmy walić w posłów żeby rzucili kasę na biblioteki wiejskie. Po drugie, są (jeszcze) takie kanały jak 2-gi program PR. Po trzecie, dostęp do kultury dla ubogich powinna zapewniać TVP, którą należy odpolitycznić i przywrócić tzw. misji. To nie prawo autorskie jest problemem. 2007/05/22 11:20:48
@wo
"Wszak nie chodziło mi o to, że nikt tam nie piraci tylko o to, że ludzie tam jednak popierają rozwiązania typu DMCA." Popierają? Szukałem jakiegoś "opinion poll" ale nie znalazłem. Ty coś wiesz na temat poziomu poparcia dla DMCA wśród Amerykanów? 2007/05/22 11:23:23
@suburban.housewife
"jednak brak elementarnej potrzeby poznawania świata i właśnie, wspomnianego przez ciebie, szacunku dla innych (jeśli jedziesz za granicę, niejako w gości, trochę dziwnie jest wymagać, by to oni dostosowali się do ciebie) - przejawiających się w tym, że jednak ludzie uczą się języków obcych, niezależnie od tego, czy ich potrzebują, czy nie - świadczy o poziomie człowieka i świadczy nienajlepiej." Znam wielu wartościowych ludzi, dla których "poznawanie świata", czy "ciekawość świata" wcale niekoniecznie oznacza potrzebę podróżowania gdziekolwiek. Zwłaszcza, że w obecnych czasach podróżowanie nijak zazwyczaj nie łączy się z poznawaniem świata, co najwyżej z konstatacją, że na całym świecie są lotniska, McDonalds, w knajpach leją Heinekena, w kinach grają Bonda, w teatrach Cooneya a w filharmoniach Beethovena. Żeby być np. filozofem "na poziomie" wystarczy znać niemiecki i francuski i masz dostępne 99.99% wszystkiego, co w tej dziedzinie napisano, z tego 50% w oryginale. Czy taki człowiek jest mniej wartościowy (mniej "na poziomie") od obieżyświata w typie "gdziem to ja nie był, z kim tom ja wódki nie pił"? Wybacz, wątpię. 2007/05/22 11:25:40
@blody_rabbit:
""Szit" promowany przez majorsów leci na ogół w radiu, które można słuchać za darmochę, a jak ktoś chce, nagrać sobie do mp3 w ramach fair use." tak, i oni dostaja kase za to puszczanie w darmowym radio chodzi mi o to, że właśnie to co nie jest szitem warto kupować, żeby twórcy nie-szitu z głodu nie pozdychali 2007/05/22 11:32:19
@miasto-masa-maszyna:
"Żeby być np. filozofem "na poziomie" wystarczy znać niemiecki i francuski i masz dostępne 99.99% wszystkiego, co w tej dziedzinie napisano, z tego 50% w oryginale. Czy taki człowiek jest mniej wartościowy (mniej "na poziomie") od obieżyświata w typie "gdziem to ja nie był, z kim tom ja wódki nie pił"? Wybacz, wątpię." brawo, udało Ci się zupełnie nie zrozumieć co napisałam. Schatzlein, lesen, nicht raten, ok? kwestia podróży była tylko przykładem. czytanie książek w oryginale, to kolejny przykład popierający moją tezę - człowiek kulturalny powinien znać języki obce, żeby przy poznawaniu świata, niezależnie od tego, czy z książek, czy z autopsji, nie musiał być zdany na niedorozwiniętego tłumacza. 2007/05/22 11:36:43
@wo "Egzaktli! Na argument "potrzebujemy napisów do nauki języka" odpowiadam trzema słowami. ENGLISH SUBTITLES ON."
To dlaczego p* francuziki nie dają na swoich płytach napisów ani po francusku, ani po angielsku, ani w ogóle? Uwag o emeryturze w młodym wieku nijak nie rozumiem. Do czego pijesz? 2007/05/22 11:37:56
suburban.housewife: "chodzi mi o to, że właśnie to co nie jest szitem warto kupować, żeby twórcy nie-szitu z głodu nie pozdychali"
No przepraszam, ale zawsze tak będzie, że ludzie częściej będą i kupować, i piracić szit niż rzeczy niszowe, wartościowe, jak zwał tak zwał. Więc ani twórcy megahiperwypasionych szitów nie stracą wiele na tym, że ich produkt spiraci kilka tysięcy osób, bowiem na legalu i tak sprzedadzą miliony sztuk, ani twórcy superniszowych nieszitów nie stracą wiele na tym, że ich produkt spiraci kilka osób, bowiem na legalu i tak sprzedadzą tylko kilkaset sztuk. 2007/05/22 11:38:38
@lapacz
"Jestem przekonany, że jakbyś chwilkę pomyślał to sam byś na to wpadł." A ja jestem przekonany, że jakbyś chwilkę pomyślał to sam byś zauważył, że Twoje zarzuty nie mają sensu. "znajdujesz się w mniejszości. " Czy ja wiem? Obaj np. z Piotrem - mimo hiperbolizowania różnic zdań - zgadamy się by odmiennie traktować ściąganie filmu "Nishowe No Monotagari" wybitnego koreańskiego reżysera Ya Per Do Leh a odmiennie typowy hollywoodzki blockbuster. Tak zwana większość, która ma radykalnie odmienne zdanie, to nie są stali bywalcy bloga tylko przelotne gościnne występy zwabione linkiem z vagli czy z portalu. I zapewne nie są to ludzie, którzy kiedykolwiek cokolwiek stworzą. "Z tym, że dyskusja z kimś, kto otwarcie przyznaje, że jego światopogląd jest kształtowany przez jego interes," Wolisz dyskutować z kimś, kto w tak ważnej sprawie będzie kłamał i się do tego nie przyzna? "że pierwszy sposób z Schopenhauerowskiej 'Erystyki'," Jak siedzę w dyskusjach sieciowych dobre 10 lat, tak nie znam bardziej żenującego erystycznego chwytu niż "to co piszesz to jest któryś tam sposób z Erystyki". @3m "Żeby być np. filozofem "na poziomie" wystarczy znać niemiecki i francuski i masz dostępne 99.99% wszystkiego, co w tej dziedzinie napisano, z tego 50% w oryginale. " Opisujesz teraz model takiego ekscentrycznego lumpeninteligenta jak postać kreowana przez Andrzeja Dobosza w kultowych komediach z początku lat 70. Cóż więc mogę odpowiedzieć poza "lata siedemdziesiąte dzwoniły, chcą żeby im zwrócić ich kryteria bycia na poziomie". 2007/05/22 11:40:16
@wo: "@nati
"ktokolwiek by kupil szit, ktory jest wg Was tak wiele wart" No ja tam chodzę do kina i kupuję bilety. Chociaż teoretycznie wszystko móglbym legalnie oglądać za darmo" twój przedpisca był nieco niejsany, ale mam nieodparte wrażenie, że chodziło mu o polskie filmy. Na które - OIMW - chadzasz z własnej kieszeni rzadko, jeśli w ogóle. 2007/05/22 11:48:47
@nati
"Gdybysmy mogli pojsc do kina na $1 movie, to bysmy poszli zamiast sciagac film z netu!" Otóż niekoniecznie. Zważywszy na posiadane dzieci, wyjście do kina z żoną przez przynajmniej kilka lat jest obarczone dodatkową opłatą za 3 nianiogodziny. Dlatego, doceniając możliwość rozpoczęcia seansu o dowolnej porze w piątkowy czy sobotni wieczór zasiadamy sobie przed komputerem rezygnując z nastroju sali kinowej. Gdybym miał możliwość zapłacenia twórcom tych filmów za ich pracę nie płacąc jednocześnie za utrzymanie sali, pracowników kina i tłumaczy (bo poradziłbym sobie sam albo zadowolił się tym co za darmo zrobią dobrzy ludzie z napisy.org) chętnie bym zapłacił. Serio serio. Wysłałem przelew autorowi freewareowego subedit playera na którym oglądam spiracone filmy i z korespondencji z nim dowiedziałem się że takich jak ja było więcej. Gdybym jeszcze mógł (rozbestwiam się) zapłacić 20% ceny za film, którego oglądanie przerwałem po 20 minutach, albo mógł obejrzeć niszowe filmy w niszowych cenach to oglądałbym kilka razy więcej filmów niż teraz. Niestety, są to tylko marzenia ściętej głowy, nie dlatego, że jest to niemożliwe technicznie, ani dlatego, że przyniosłoby szkodę twórcom filmów, tylko dlatego, że korporacje nie mają żadnej motywacji do zmiany modelu biznesowego na dostosowany do moich potrzeb. 2007/05/22 11:50:29
@dobrypiotrek
"Więc ani twórcy megahiperwypasionych szitów nie stracą wiele na tym, że ich produkt spiraci kilka tysięcy osób, bowiem na legalu i tak sprzedadzą miliony sztuk, ani twórcy superniszowych nieszitów nie stracą wiele na tym, że ich produkt spiraci kilka osób, bowiem na legalu i tak sprzedadzą tylko kilkaset sztuk." chodziło mi o to, że panna "nie umiem gospodarować pieniędzmi, więc będę piracić" wrzuciła ich do jednego worka, tyle 2007/05/22 11:54:57
@wo
No, różnica jest tu jakby taka, że jak kogoś nie stać na samochód i w związku z tym samochodu mieć nie będzie, to koleś, którego nie stać potencjalnie traci w stosunku do scenariusza z kradzieżą, natomiast potencjalnie okradany korzysta. Jak kogoś nie stać na DVD i w związku z tym nie obejrzy filmu w ogóle, to właściciel praw autorskich nie ma żadnej korzyści z tego, że nie został okradziony. 2007/05/22 12:07:24
@wo, @suburban.housewife
Cóż, poznałem paru takich lumpeninteligentów i jakoś bardziej przypadli mi do gustu, niż wielu obieżyświatów co to do Londynu latają po płyty, do Mediolanu po buty a książki mogliby czytać w pięciu językach w oryginale tylko nie czytają bo nie mają czasu. Widać kwestia gustu i definicji "poziomu"... 2007/05/22 12:10:52
@rabbit
"Pozamykali wypożyczalnie DVD?" Uczciwie pisząc to wiesz, że nie wiem? Pewnie nie, po prostu nie mam żadnej po drodze z pracy do domu. Może jestem piratem przez lenistwo, ewentualnie przez nieuświadomione skąpstwo przykryte lenistwem. 2007/05/22 12:19:50
w sądzie i tak wygrają. a policja niech sie martwi o obieg pirackich filmow, a nie łapie pierwszych leszczy jacy im sie nawiną. jak ze wszystkim. kozioł ofiarny nie rozwiąże problemów, tylko działanie systemowe.
2007/05/22 12:30:45
@miasto-masa-maszyna
przeczytaj, k***a, co napisałam, a potem komentuj przede wszystkim o klasie człowieka świadczy znajomość swojego własnego języka, Ty ewidentnie masz z tym problemy, widać wprowadzenie czytania ze zrozumieniem na maturze nie było takim złym pomysłem pokaż mi, gdzie napisałam, że podróżowanie jest ważniejsze od czytania? GDZIE? zacytuj mi to, proszę i nie traktuj mnie do cholery jasnej jak studentki Stosunków Międzynarodowych na Łazarskim - jestem studentką Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego i z moimi priorytetami jeśli chodzi o kulturę jest wszystko ok a jeśli piszę o podróżach, to na pewno nie mam na myśli kupowania sobie butów w Mediolanie! jeszcze mi się przypomniało Twoje genialne "wszędzie grają tego samego Beethovena" - tu generalnie pokazałeś swoją wiedzę nt muzyki poważnej - super, Beethoven ten sam, ale gra go kto inny, inna orkiestra pod innym dyrygentem - nie wmówisz mi, że Beethoven w Filharmonii Berlińskiej pod Karajanem to to samo, co w Warszawie. 2007/05/22 12:47:46
@suburban.housewife
"jeszcze mi się przypomniało Twoje genialne "wszędzie grają tego samego Beethovena" - tu generalnie pokazałeś swoją wiedzę nt muzyki poważnej - super, Beethoven ten sam, ale gra go kto inny, inna orkiestra pod innym dyrygentem - nie wmówisz mi, że Beethoven w Filharmonii Berlińskiej pod Karajanem to to samo, co w Warszawie." Pozostaje mi odbić apel o czytanie ze zrozumieniem i dołączyć o wyluzowanie. Nie napiszę czego jestem/byłem studentem i co łączy mnie z muzyką poważną, bo wierzę, że to co napisałaś powyżej wynika z nie(zro|poro)zumienia i nie chcę, żeby Ci było głupio ;-P 2007/05/22 12:57:19
@suburban.housewife
P.S. "Wszędzie grają tego samego Beethovena" napisałaś Ty. Ja napisałem "wszędzie grają Beethovena". Naprawdę sugeruję wziąć głęboki wdech, policzyć do dziesięciu i spuścić co nieco z nerwów i tonu. 2007/05/22 13:00:06
@lwz
"Uczciwie pisząc to wiesz, że nie wiem? Pewnie nie, po prostu nie mam żadnej po drodze z pracy do domu. Może jestem piratem przez lenistwo, ewentualnie przez nieuświadomione skąpstwo przykryte lenistwem." Mają ruszyć w Polsce wypożyczalnie sieciowe. A tak poza tym, to nikt wam nie kazał rodzić dzieci ;-) @s.h "Beethoven w Filharmonii Berlińskiej pod Karajanem" Jak można tak męczyć nieboszczyka! 2007/05/22 13:07:16
Kurde, przecież są w Bolandzie wypożyczalnie DVD! Na przykład sieć wypożyczalni o jakże pięknej nazwie Beverly Hills ;-)
2007/05/22 13:15:24
Czy jest tu na blogu jakiś tłumacz, ktory moze potwierdzić, ze obudowanie się słownikami nie wystarczy? :)
"To weź wyguglaj sobie gdzieś sprawę Michał Chaciński vs. Agata Deka i jeszcze jakaś babka - było tak, że Michał wziął pierwsze lepsze DVD, które miał pod ręką, bodaj którąś część fabularnego "Scooby Doo", i udowodnił tym paniom, że spieprzyły praktycznie wszystko." Czyzby nie obudowały się słownikami? ;) Nie da sie już wyguglać tej dyskusji, zniknela z sciei. Ale przezornie ją sobie zarchiwiziowałem - czytalem watek i zgadzam sie z Chacińskim - udowodnił, ze tlumaczenie bylo slabe, i ze mozna bylo zrobić lepsze. Ale tłumaczenie Deki ktore zmasakrował Chaciński i tak bylo o niebo lepsze od 95% amatorskich tłumaczeń jakie widziałem (a widzialem sporo). Gwarantuje, ze gdyby wzial na wartsztat pierwsze z brzegu tlumaczenie amatorskie, masakra byłaby jeszcze bardziej masakryczna. Wlasnie przyomniało mi się swietne tlumaczenie z Clerks: tobacco - tabaka lecture - lektura "90% tych bledow moznaby wyeliminowac po prostu uzywajac googla i slownika jezyka polskiego" "Dokładnie. Zauważ, że gdzieś wyżej nieco sprostowałem to moje "byle jakie", bo oczywiście jako zdroworozsądkowiec nie zamierzam się upierać, że napisy kogoś, kto tłumaczy po raz pierwszy (a wiele takich "prób" w sieci) czy kogoś, komu kompletnie nic się nie chce i nie potrafi zdobyć się nawet na gugla, tylko leci ze słuchu, będą lepsze niż napisy profesjonalistów. Powtórzę - postawmy "profesjonalnych" piratów, tych lepszych, obok profesjonalistów, których już przecież nawet nie wypada dzielić na lepszych i amatorów - w końcu za coś pobierają ten hajs, nie?" Tylko akurat to ze 90% bledow mozna wyeliminowac uzywajac gugla i jezyka polskiego swiadczy przeciwko tym napisow - bo oznacza to ze sa one bardzo niestaranne i robione na odwal. Pozatym nada zostanie te 10% bledow ktorych niektorzy po prostu nie przeskocza, bo za slabo znaja jezyk (i/lub nie mają talentu). A ci "profesjonalni" piraci też przecież calego zycia na tlumaczenie nie poswieca. I statystycznie robia bledy czesciej niz tlumacze zawodowi. Od lat chodze do kina na filmy z polskimi napisami zawodowcow i ogladam piraty z polskimi napisami amatorow i na podstawie tych wieloletnich doswiadczen twierdze ze generalnie napisy zawodowcow sa na wyzszym poziomie niz amatorow (przy czym wyzszym nie oznacza wysokim). ""Takich przykladow moglbym dac setki z wlasnych traumatycznych doswiadczen ogladania pirackich filmow z polskimi napisami" "To ja może po prostu mniej divxów oglądam i przeważnie jest też tak, że do danego filmu mam kilka napisów do wyboru, to jasne, że wybiorę te podpisane "Grupa Hatak" niż jakiś "Zyzio_12"." Ja tez bym wybral hataka, bo istnieje mniejsze prawdopodobienstwo totalnego skopania tlumaczenia. Ale to ze hatak zrobi lepsze napsy od zyzia nie oznacza, ze te napisy sa bezbledne i poza krytyka. Pozatym hatak robi glownie wybrane seriale. 90% amatorskich napisow do filmow jest autorstwa Zyzia_12 ;) 2007/05/22 13:22:14
Simplex:
Dobrypiotrek: "Nie, to zupełnie nie tak. Do sukcesu w sporcie potrzebny jest wrodzony talent, do tłumaczenia napisów tylko wiedza nabyta, która czasem nawet nie musi stać na megazaawansowanym poziomie, by powstało dobre tłumaczenie - wystarczy obudować się w kilka dobrych słowników." A do tego zeby być dobrym pisarzem/dziennikarzem też nie jest potrzebny wrodzony talent, tylko wiedza nabyta? Tlumaczenie to nie jest proces mechaniczny, tylko twórczy - talent jest niezbędny, tak jak i warsztat (i oczywiscie mozliwie najlepsza znajomosc jezyka zrodlowego i doceloweg). Sam talent nie wystarczy, warsztat też. Nie redukuj tlumacza do wyrobnika ktorego efektynosc mierzy sie iloscia slownikow ktorymi sie obuduje. "Myslisz, ze tlumacz amator wymyslilby "zrobie ci z dupy jesien sredniowiecza"?" "Nie, dlatego Gałązka-Salomon to wyjątkowa postać, co pokazuje zresztą też marnotę rynku profesjonalnych tłumaczy - od premiery "Pulp Fiction" upłynęło w zeszłą sobotę równe 12 lat i nadal nikt nie zrobił bardziej kultowego tłumaczenia." A zaplacisz komuś za zrobienie takiego tlumaczenie? Zresztą, skoro jest swietne tlumaczenie galazki salomon ktore wszyscy znaja, to z punktu widzenia nadawcy wykonanie nowego tlumaczenia nie ma sensu. A nowe tlumaczenie zrobic moze tylko megaloman (ktory wierzy, ze zrobi to lepiej) albo geniusz (ktory naprawde zrobi to lepiej). Chcialbys ogladac Pulp Fiction w ktorym nie pada kultowe zdanie z "jesienią średniowiecza"? ;) Od premiery Shreka uplynelo 6 lat, niech ktoś zrobi lepsze tlumaczenie niż Wierzbęta ;) Caido: No to film "Prestige" jest tym 0,01%, bo ja nie wiem co za kretyn przetłumaczył to jako "Prestiż". O ile wariacje w stylu Terminator - Elektroniczny morderca mogę jeszcze zrozumieć, to tego nie, bo to brak logicznego myślenia. Przede wszystkim - o tytule filmu nie decyduje tłumacz, tylko dystrybutor/dział marketingu (zwykle kretyn ;) ). A co do przykładów złych tłumaczeń z polsatu - polsat to szitowy kanał, więc i tłumaczenia szitowe. Zreszta ja nie twierdze ze wszystkie tlumaczenia oficjalne sa super cacy, bo nie są. Ja twierdze ze tlumaczenia amatorskie są w większosci przypadków szitowe, bo są. @WO: A w jakim formacie spodziewales sie napisów? Kompatybilnych z twoim oryginalnym DVD Clerksów? ;) Przyslalem ci napisy w formacie microDVD, dostosowane do ripa z FPS 23.976 :P Informacja dla p. Ziobry - posiadam oryginalne DVD Clerks, sprowadzone z Amazona (dokladnie to wydanie specjalne na 10 rocznice premiery filmu - Clerks X: en.wikipedia.org/wiki/Clerks.#Clerks._X ) 2007/05/22 13:23:38
@miasto-masa-maszyna
"Nie napiszę czego jestem/byłem studentem i co łączy mnie z muzyką poważną, bo wierzę, że to co napisałaś powyżej wynika z nie(zro|poro)zumienia i nie chcę, żeby Ci było głupio ;-P" słuchaj, żebyś był znanym dyrygentem, to głupio mi nie będzie - czy Beethovena, czy "tego samego" Beethovena - Twój argument był głupi, a tutaj liczy się to, co piszesz zresztą, nawet zwiedzanie McDonaldsów na całym świecie może być ciekawe, zapewniam Cię, że nie są identyczne nie zmienia to też faktu, że dwukrotnie skrytykowałeś mnie za opinię, której wcale nie wyraziłam @bloody_rabbit "Jak można tak męczyć nieboszczyka!" hehe czekałam, aż ktoś się przyczepi, że go z grobu wyciągam na swoje potrzeby ;) Christian Thielemann może być? chociaż on raczej nie Beethovenem się wsławił 2007/05/22 13:29:09
cos mi pocięło mojego posta :/ najwyżej zrepostuje i poprosze wo o wykasowanie dubli.
2007/05/22 13:36:59
@simplex
"Czy jest tu na blogu jakiś tłumacz, ktory moze potwierdzić, ze obudowanie się słownikami nie wystarczy?" jam ci jest i potwierdzam, walka ze słownikofilią to zresztą jeden z pierwszych etapów każdego chyba kursu tłumaczeń. 2007/05/22 13:38:48
@simplex
"Czy jest tu na blogu jakiś tłumacz, ktory moze potwierdzić, ze obudowanie się słownikami nie wystarczy? :)" W swoim krótkim życiu zrobiłem jedno tłumaczenie które poszło do druku, więc tłumacz ze mnie żaden, ale nawet tak skromne doświadczenie mnie nauczyło, że nawet 10 słowników nie wystarczy. Tłumaczy się całe zdania, a nie pojedyncze słowa. 2007/05/22 13:40:58
@s.w
"czy Beethovena, czy "tego samego" Beethovena - Twój argument był głupi, a tutaj liczy się to, co piszesz" Nie był głupi, bo to nie był argument. To był przykład ilustrujący tezę, że slogan "podróże kształcą" jest zwykłym komunałem. Nie każde podróże, nie tylko podróże i nie każdego kształcą. "czy Beethovena, czy "tego samego" Beethovena" To nie to samo. Opieprzyłaś mnie zapalczywie jeżdżąc sobie 'ad personam', generalizując i popuszczając wodze fantazji za coś, czego NIE napisałem. Co utwierdza mnie w przekonaniu, że... "nie zmienia to też faktu, że dwukrotnie skrytykowałeś mnie za opinię, której wcale nie wyraziłam" ... być może cała reszta Twoich to polemika z rzeczami których nie napisałem, krytykującymi Twoje opinie, których nie wyraziłaś... EOT z mojej strony (czyli jakby powiedział WO dev/spaduwa) 2007/05/22 13:42:02
"zresztą, nawet zwiedzanie McDonaldsów na całym świecie może być ciekawe, zapewniam Cię, że nie są identyczne"
A w Paryżu dają piwo w McDonaldzie. 2007/05/22 13:42:14
@caido
film "Prestige" jest tym 0,01%, bo ja nie wiem co za kretyn przetłumaczył to jako "Prestiż" nie jestem taki pewien, bo całkiem możliwe, że w żargonie polskich iluzjonistów to też jest właśnie prestiż. trzeba by poszukać 2007/05/22 13:48:35
@simplex
"Czy jest tu na blogu jakiś tłumacz, ktory moze potwierdzić, ze obudowanie się słownikami nie wystarczy?" nie wystarczy po pierwsze, trzeba wiedzieć, z którego słownika skorzystać w danym momencie - czy dane wyrażenie jest użyte w przenośni, jako slangowe, potocznie, czy technicznie trzeba rozumieć co się tłumaczy, znać kontekst etc przykład - w "Fear and Loathing in Las Vegas" Huntera S. Thompsona jest moment, w którym jeden z dziennikarzy sportowych w barze mówi, że był na "Triple Crown" i Mint 400 jest lepsze; w USA wydarzeń sportowych nazwanych Triple Crown jest pierdyliard - żaden słownik nie powie ci, o które chodzi, ale możesz to wywnioskować z wiedzy, że Thompson pochodzi z Kentucky, a parę linijek wcześniej wspomniano Kentucky Derby. generalnie, możesz zostawić "Triple Crown", możesz napisać "gonitwy Triple Crown", ale możesz też dać przypis, w którym zaznaczysz, że chodzi prawdopodobnie o wyścigi konne, o połączone gonitwy - Kentucky Derby, Preakness Stakes i Belmont Stakes ja na przykład na maxa sobie cenię Roberta Stillera i jego tłumaczenie Alicji w krainie i Alicji po drugiej stronie, w których roi się od przypisów tłumaczących, dlaczego jest właśnie tak a nie inaczej przetłumaczone, jak by było dosłownie, co to znaczy w oryginale i jak to się przenosi na naszą kulturę 2007/05/22 13:52:33
@simplex: "Czy jest tu na blogu jakiś tłumacz, ktory moze potwierdzić, ze obudowanie się słownikami nie wystarczy?"
Jakbyś nie zauważył, pisałem jeszcze o "wiedzy nabytej". "Gwarantuje, ze gdyby wzial na wartsztat pierwsze z brzegu tlumaczenie amatorskie, masakra byłaby jeszcze bardziej masakryczna." Wierzę. I mam wrażenie, że do Ciebie nadal nie dociera, że gdzieś hen, hen wcześniej wycofałem się z tego "byle jakie". "A ci "profesjonalni" piraci też przecież calego zycia na tlumaczenie nie poswieca." A zawodowi poświęcają całe życie tylko na to? Sorry, jakoś tego w ogóle nie widać. "Od lat chodze do kina na filmy z polskimi napisami zawodowcow i ogladam piraty z polskimi napisami amatorow i na podstawie tych wieloletnich doswiadczen twierdze ze generalnie napisy zawodowcow sa na wyzszym poziomie niz amatorow" Jezu, na ile sposobów mam Ci to jeszcze napisać, byś w końcu załapał, że od dłuższego czasu przekonujesz przekonanego, bo ja już wieki temu wycofałem się z tego "byle jakie"? "Ale to ze hatak zrobi lepsze napsy od zyzia nie oznacza, ze te napisy sa bezbledne i poza krytyka" Ktoś tak kiedykolwiek na tym blogu twierdził? "A do tego zeby być dobrym pisarzem/dziennikarzem też nie jest potrzebny wrodzony talent, tylko wiedza nabyta?" Jest potrzebny. Ale jednak zawód tłumacza wymaga o wiele mniej kreatywności niż w/w zawody, zaś o wiele więcej wkutych na pamięć słówek. "Tlumaczenie to nie jest proces mechaniczny, tylko twórczy" I jedna Gałązka-Salomon ma mi wystarczyć za dowód? "Nie redukuj tlumacza do wyrobnika ktorego efektynosc mierzy sie iloscia slownikow ktorymi sie obuduje." Ale przecież oni sami się redukują, produkając na potęgę te wszystkie pożałowania godne przekłady. "A zaplacisz komuś za zrobienie takiego tlumaczenie?" Nie no, to już wszelkie pojęcie przechodzi - sugerujesz, że kupując film na DVD powinienem w przypadku dobrego tłumaczenia płacić dodatkowe pieniądze tłumaczowi, z wdzięczności, że się postarał? "Zresztą, skoro jest swietne tlumaczenie galazki salomon ktore wszyscy znaja, to z punktu widzenia nadawcy wykonanie nowego tlumaczenia nie ma sensu." A kto twierdzi, że ma? "Chcialbys ogladac Pulp Fiction w ktorym nie pada kultowe zdanie z "jesienią średniowiecza"? ;)" Nie. "Od premiery Shreka uplynelo 6 lat, niech ktoś zrobi lepsze tlumaczenie niż Wierzbęta" Na cholerę? 2007/05/22 13:53:59
Juz wiem co sie stało. Początek mojego posta z 13:15:24 powinien brzmieć:
Simplex: Dobrypiotrek: "Nie, to zupełnie nie tak. Do sukcesu w sporcie potrzebny jest wrodzony talent, do tłumaczenia napisów tylko wiedza nabyta, która czasem nawet nie musi stać na megazaawansowanym poziomie, by powstało dobre tłumaczenie - wystarczy obudować się w kilka dobrych słowników." A do tego zeby być dobrym pisarzem/dziennikarzem też nie jest potrzebny wrodzony talent, tylko wiedza nabyta? Tlumaczenie to nie jest proces mechaniczny, tylko twórczy - talent jest niezbędny, tak jak i warsztat (i oczywiscie mozliwie najlepsza znajomosc jezyka zrodlowego i doceloweg). Sam talent nie wystarczy, warsztat też. Nie redukuj tlumacza do wyrobnika ktorego efektynosc mierzy sie iloscia slownikow ktorymi sie obuduje. Czy jest tu na blogu jakiś tłumacz, ktory moze potwierdzić, ze obudowanie się słownikami nie wystarczy? :) 2007/05/22 13:54:03
Owszem, zapis typu "przez rozpowszechnianie rozumie się także" mógłby się tam pojawić. Albo i nie. Albo mógłby tak uznać sąd, że pozwany rozpowszechniał, bo miał linka. Ale ani się nie pojawił, ani nie uznał, więc dev/spaduwa. " Bredzisz. Sposóbów rozpowszechniania utworu mogą być dziesiątki, a w ustawie nie ma żadnego katalogu, więcej, nie ma w ogóle definicji. Skoro nie ma - odczytuje się ją z pozostałych artykułów. Wklejony art. 50 jest bardzo dobrym przykładem wskazujących co rozpowszechnianiem jest. Idąc za Twoim rozumowaniem należałoby uznać, że póki jakikolwiek przepis nie zostanie użyty w praktyce przez sąd - póty jest martwy. Bo twierdzenie "ale się nie pojawił, ergo nie uznał" jest śmieszne i nieprawdziwe. Prawdziwe za to jest "ale się nie pojawił, ergo sąd nie miał okazji się wypowiedzieć". Poza tym w Polsce wyrok nie ma mocy powszechnie obowiązującego prawa i nawet Sądowi Najwyższemu zdarza się wydać orzeczenie sprzeczne z innym, wydanym wcześniej. Dlatego istotne jest zdanie doktryny, SN w uzasadnieniach wyroków często się na konkretnych autorów powołuje i w tym wypadku istnieje duże prawdopodobieństwo, że właśnie tam sędziowi by sięgneli. Wklejać opinii, ani przytaczać nazwisk nie będę, w tym wypadku mija się to z cele. Po prostu znajdź odpowiednie ksiązki na eMule. A ponieważ żaden z uprawnionych do ścigania za naruszenie praw nie będzie się rozdrabniał na 3 miliardy blogów, tylko uderzy bezpośrednio YT - możesz spokojnie odpisać "dev/spaduwa", dla podkreślenia znaczenia swych słów przytoczyć jeszcze z trzy nazwiska ludzi, którzy w życiu słowa o polskim prawie autorskim nie napisali i na koniec jeszcze raz przekręcić moje imię. 2007/05/22 14:02:38
@wo:
"A ja jestem przekonany, że jakbyś chwilkę pomyślał to sam byś zauważył, że Twoje zarzuty nie mają sensu." nie widzisz różnicy pomiędzy stawianiem zarzutów (czego w stosunku do właścicieli praw autorskich nie robiłem bo uważam że to nie mam sensu), a relacjonowaniem cudzych wypowiedzi? "Wolisz dyskutować z kimś, kto w tak ważnej sprawie będzie kłamał i się do tego nie przyzna?" Ależ skąd. Jestem Ci wdzięczny za szczerość. Gdybyś to ukrywał straciłbym pewnie sporo czasu próbując Cię przekonać. Teraz wiem, że Twój światopogląd można zmienić tylko godząc w Twój interes. "nie znam bardziej żenującego erystycznego chwytu niż "to co piszesz to jest któryś tam sposób z Erystyki"." Jeszcze raz mówię, przeszkadza mi nadużywanie tego chwytu, a nie to gdzie i kto go opisał. @rabbit: "Mają ruszyć w Polsce wypożyczalnie sieciowe." Wiem i na prawdę się cieszę. Jeżeli mając do wyboru pirata i ściągnięty z sieci ten sam tytuł w cenie pojedynczego obejrzenia nie większej niż bilet kinowy będę wybierał pirata to okaże się że jestem obłudnym burakiem. 2007/05/22 14:04:31
@septi
"A w Paryżu dają piwo w McDonaldzie." A w Berlinie frytki z majonezem ;-) 2007/05/22 14:17:55
moim zdaniem jarek soja ma rację. youtube (i wklejanie linków do niego) teoretycznie podpada pod naruszanie dóbr intelektualnych. ale jest też druga strona medalu: jeśli znikną serwisy typu youtube, to zniknie coś bardzo fajnego i cennego - obieg fajnej muzy i fajnych klipów. żadnemu kumającemu sprawę artyście nigdy nie przyjdzie do głowy, żeby pozywać właścicieli youtube'a. dlaczego? bo gdyby nie ten "piracki" obieg to nikt nigdy nie zobaczyłby ich twórczości. to jest szczególnie bolesne w polsce. czy ktoś jeszcze ogląda mtv lub vivę? tam już nie ma muzyki, tam jest chujnia, której oglądać się nie da. to samo można powiedzieć o stacjach radiowych.
tak się jakoś dziwnie składa, że nielegalny obieg jest obecnie Jedynym Fajnym Obiegiem! ja bym sobie chętnie w empiku kupił płytę takiego np. Von Sudenfed, ale raczej marne szanse... 2007/05/22 14:25:44
Wojtku, drogi Wojtku. To jest pierwszy raz, kiedy się z Tobą nie zgadzam. Jako argumentację podrzucam link prawo.vagla.pl/node/7268 . Ku rozwadze. W zanadrzu mam jeszcze parę argumentów.
2007/05/22 14:36:07
@miasto-masa-maszyna&septi
"A w Paryżu dają piwo w McDonaldzie. A w Berlinie frytki z majonezem ;-)" A w Madrycie oliwki w sałatce! 2007/05/22 14:36:55
"A ci "profesjonalni" piraci też przecież calego zycia na tlumaczenie nie poswieca."
A zawodowi poświęcają całe życie tylko na to? Sorry, jakoś tego w ogóle nie widać. " A czy ja gdziekolwiek napisałem, że poświęcają? Ktoś w wątku napisal, ze amatorzy moga sobie powoli a dokladnie tlumaczyc. Na pewno mają po temu lepsze mozliwosci, bo nie gonią ich deadline'y zleceniodawców, jak ma to miejsce w przypadku zawodowych tłumaczy napisów. "Jezu, na ile sposobów mam Ci to jeszcze napisać, byś w końcu załapał, że od dłuższego czasu przekonujesz przekonanego, bo ja już wieki temu wycofałem się z tego "byle jakie"?" Już mi to wyżej napisales. Nie zauważyłem, że się wycofałeś, zabij mnie. Struktura komentarzy na bloxie jest nieprzyjazna, latwo zgubić wpis i go nie przeczytać. Mam sie kajać na kolanach? ;) ""Ale to ze hatak zrobi lepsze napsy od zyzia nie oznacza, ze te napisy sa bezbledne i poza krytyka" Ktoś tak kiedykolwiek na tym blogu twierdził? " Czy ja kiedykolwiek na tym blogu twierdzilem, ze ktoś kiedykowliek na tym blogu tak twierdził? ""A do tego zeby być dobrym pisarzem/dziennikarzem też nie jest potrzebny wrodzony talent, tylko wiedza nabyta?" Jest potrzebny. Ale jednak zawód tłumacza wymaga o wiele mniej kreatywności niż w/w zawody, zaś o wiele więcej wkutych na pamięć słówek."" Zależy co się tłumaczy. Jeżeli umowy korporacyjne, to kreatywność jest zakazana. Jeżeli filmy/książki kreatywność jest niezbędna. Zwlaszcza jezeli trzeba przetlumaczyc nieprzetłumaczalny humor lub aluzje. Do tego potrzebny jest talent. Ba, czasem latwiej byloby napisac cos samemu, niż przetlumaczyć coś na polski - bo ogranicza cie tekst zrodlowy, co nie jest ulatwieniem, tylko utrudnieniem. A słówek nie trzeba wkuwać, zawsze można sobie sprawdzić w słowniku. ""Tlumaczenie to nie jest proces mechaniczny, tylko twórczy" I jedna Gałązka-Salomon ma mi wystarczyć za dowód?" Jeżeli Gałazka-Salomon jest jedynym na świecie dobrym tłumaczem, to owszem. (Tomek Beksiński jak wiadomo nie żyje od 8 lat) Ok, zmiana twierdzenia "Dobre tlumaczenie to nie jest proces mechaniczny, tylko twórczy". "Nie redukuj tlumacza do wyrobnika ktorego efektynosc mierzy sie iloscia slownikow ktorymi sie obuduje." Ale przecież oni sami się redukują, produkając na potęgę te wszystkie pożałowania godne przekłady. " Wszyscy? Nie, zatem to na konkretnym przykladzie konkretnego tlumaczenia mozesz stwierdzic: ten konkretny tlumacz jest wyrobnimkiem, beztalenciem, bo przetlumaczyl ten konkretny film/ksiazke w sposob mechaniczny. A propos tlumaczenia Pulp Fiction, to sie nie zrozumielismy. Ja tez uwazam, ze tlumaczenie jest kultowe i nie ma potrzeby tworzenia kolejnego. Pozdrawiam, Simplex 2007/05/22 14:57:55
@k_wandachowicz
"ale jest też druga strona medalu: jeśli znikną serwisy typu youtube, to zniknie coś bardzo fajnego i cennego - obieg fajnej muzy i fajnych klipów." ...i wo nie będzie musiał się bronić przed hipokryzją. ;P W podobny sposób można argumentować za p2p, to też jest obieg fajnej muzy i klipów. "żadnemu kumającemu sprawę artyście nigdy nie przyjdzie do głowy, żeby pozywać właścicieli youtube'a. dlaczego? bo gdyby nie ten "piracki" obieg to nikt nigdy nie zobaczyłby ich twórczości." OIDP nie artyści pozywają YT, ale wytwórnie. ZTCP na razie jedna wytwórnia zezwoliła na umieszczanie swoich klipów, za to sporo domagało się usuwania. "tak się jakoś dziwnie składa, że nielegalny obieg jest obecnie Jedynym Fajnym Obiegiem!" Nie no, bez przesady. Istnieją różnorakie radia internetowe, istnieją portale typu pandora.com, last.fm itd. "ja bym sobie chętnie w empiku kupił płytę takiego np. Von Sudenfed, ale raczej marne szanse..." A allegro, amazon, ebay itp.? 2007/05/22 15:12:21
Warto jeszcze dodać, że niektórzy z "napisowców" zaczynają od tłumaczenia piratów, a w końcu zostają profesjonalnymi tłumaczami. Sam robiłem swego czasu trochę napisów do seriali, a obecnie zarabiam na swoich tłumaczeniach. Ciężko więc mówić, że tłumaczenia profesjonalistów są zawsze lepsze od tłumaczeń amatorów, bo i każdy profesjonalista był kiedyś nastoletnim amatorem.
2007/05/22 15:18:47
to ja jeszcze 3 grosze z branży tłumaczeniowej dorzucę - co prawda nie tłumaczyłem póki co list dialogowych, ale raz się ubiegałem o taką pracę i rozmawiałem z dziewczyną od rekrutacji - okazuje się, że o ile w tłumaczeniach "szybko i dobrze" jest standardowym wymogiem, to w filmach jest "byle szybko, nawet jak będzie źle". nie pamiętam już jaką płacę oferowali, ale w przeliczeniu na czas wychodziło tego mniej niż przy tłumaczeniu dokumentacji oprogramowania co teraz robię na co dzień. więc proszę nie zwalać wszystkiego na tłumacza, bo gdybym wiedział że za różne błędy i tak nikt się do mnie nie przyczepi (bo pewnie nikt nie sprawdza :) to bym się przecież nie przykładał. szczególnie że duży trzeba mieć przerób, żeby się to opłaciło.
a kumpel tłumaczył "najzabawniejsze zwierzęta świata" z - uwaga - kaset wideo. jakieś 4 lata temu chyba. 2007/05/22 15:21:45
Swoją drogą znam jeden przypadek, że tłumaczenie najpierw umieszczone w sieci jako fanowskie zostało potem kupione przez polskiego dystrybutora (tłumaczenie Piotra Pajerskiego do Star Trek: Nemesis).
2007/05/22 15:22:46
@spanko
"...i wo nie będzie musiał się bronić przed hipokryzją" Zawsze będę musiał, bo dla Piotrka przejawem hipokryzji jest to, że człowiek chciałby puszkować za jedno a za drugie nie. @simplex "A w jakim formacie spodziewales sie napisów? Kompatybilnych z twoim oryginalnym DVD Clerksów? ;) " Nie, spoko, chciałem to po prostu sam sobie czytać. I te programy po tych cyferkach poznają, kiedy to wyświetlić, tak? "i nie ma potrzeby tworzenia kolejnego. " Chodziło chyba o tłumaczenie jakiegoś innego filmu - hipotetyczny kultowy przekład "Kill Bill" dajmy na to. A propos, dzwonił Tadzio i mówił, że nowy Tarantino jest, quote, genialny, end quote. Nie przymierzając, to jakbym ja tak zachwalał Zanussiego! @miras "Jako argumentację podrzucam link prawo.vagla.pl/node/7268" To ma być argumentacja? Gdzie tam jakiś argument za tezą, że link do yt to rozpowszechnianie? @kuba ". żadnemu kumającemu sprawę artyście nigdy nie przyjdzie do głowy, żeby pozywać właścicieli youtube'a. dlaczego" Dlatego, że majorsi cały czas z nimi negocjują zbiorowy dil. Ale bywaly masowe usunięcia całego materiału bo stosowna organizacja sobie tego zażyczyła (IIRC, ostatnio była hekatomba japońszczyzny). To jest zresztą najważniejsza różnica między YT a pirackimi serwisami typu napisy.org - YT nie uchyla się przed zapłaceniem ani nie świruje, kiedy ktoś zażąda usunięcia materiału. @lapacz "Ależ skąd. Jestem Ci wdzięczny za szczerość." A dlaczego wierzysz tym, którzy nieszczerze deklarują, że ich światopogląd nie jest nijak powiązany z ich interesem ekonomicznym? 2007/05/22 15:29:59
@wo
"To jest zresztą najważniejsza różnica między YT a pirackimi serwisami typu napisy.org - YT nie uchyla się przed zapłaceniem ani nie świruje, kiedy ktoś zażąda usunięcia materiału." Napisy.org nie świrowały. Gutek zażądał, to usunęły. Napisy.info nie usunęły i działają nadal ;-) 2007/05/22 15:31:22
@simplex: "Ktoś w wątku napisal, ze amatorzy moga sobie powoli a dokladnie tlumaczyc"
Bo nie mają pracy, studiów, szkoły, tylko siedzą dniami i nocami i tłumaczą? "Na pewno mają po temu lepsze mozliwosci, bo nie gonią ich deadline'y zleceniodawców, jak ma to miejsce w przypadku zawodowych tłumaczy napisów." No sorry, ale Ci ludzie dostają za to pieniądze, groźba rychłego deadline'u nie usprawiedliwa partactwa. "Czy ja kiedykolwiek na tym blogu twierdzilem, ze ktoś kiedykowliek na tym blogu tak twierdził?" To po co w takim razie tekst pt. "to ze hatak zrobi lepsze napsy od zyzia nie oznacza, ze te napisy sa bezbledne i poza krytyka"? Ot tak sobie? "Zależy co się tłumaczy. Jeżeli umowy korporacyjne, to kreatywność jest zakazana. Jeżeli filmy/książki kreatywność jest niezbędna." Po pierwsze, rozmawiamy o tłumaczeniach filmowych. Po drugie, nawet jeśli zgodzę się z tym, że kreatywność powinna być niezbędna, nie zmieni to faktu, że 99% tzw. profesjonalistów tłumaczących listy dialogowe najwyraźniej uważa, że jest zbędna. "Ok, zmiana twierdzenia "Dobre tlumaczenie to nie jest proces mechaniczny, tylko twórczy"." Ok. "Wszyscy? Nie, zatem to na konkretnym przykladzie konkretnego tlumaczenia mozesz stwierdzic" Wiadomo, że dosłownie nie wszyscy, ale jedna Gałązka-Salomon ma mi wystarczyć za dowód? :) Podsumowując, sprawa wygląda tak: tłumaczenia najlepszych piratów stoją mniej więcej na tym samym poziomie, co tłumaczenia przeciętnych profesjonalistów. Zgadzasz się? Oczywiście, że te i te są w gruncie rzeczy słabe, to już inna para kaloszy, natomiast jako przeciwnik cenzury wszelakiej większą sympatią darzę niecenzurujących piratów. A propos - nie wiesz może czy w wyświetlanym niedawno u nas w kinach "Żywocie Briana" był chociaż "Wielgas Kutas" i "Cipencja Niezadowolencja", o "chujomóżdżku" nie wspominając? 2007/05/22 15:40:35
@wo
"Zawsze będę musiał, bo dla Piotrka przejawem hipokryzji jest to, że człowiek chciałby puszkować za jedno a za drugie nie. " Tylko w tym przypadku jedno trochę przypomina drugie. "A propos, dzwonił Tadzio i mówił, że nowy Tarantino jest, quote, genialny, end quote. Nie przymierzając, to jakbym ja tak zachwalał Zanussiego!" Gwoli ścisłości, mowa o Grindhouse czyli gore/zombie/klasa B/itp.? 2007/05/22 15:44:59
@binnoti.spenkmi: "Tylko w tym przypadku jedno trochę przypomina drugie."
Bingo! Dzięki. 2007/05/22 15:46:55
@Grindhouse
Oryginalnie double feature mają zamiar puszczać jako dwa oddzielne filmy w Europie, w odstępie 2 miesięcznym w dodatku. Prawo moralne zezwala w takim razie zajumać to z sieci IMO. 2007/05/22 15:54:31
@mrwisniewski: "Oryginalnie double feature mają zamiar puszczać jako dwa oddzielne filmy w Europie, w odstępie 2 miesięcznym w dodatku. Prawo moralne zezwala w takim razie zajumać to z sieci IMO."
Tym bardziej, że jak znam życie, to w polskich kinach pozbawią nas dodatkowo tych coolerskich fejkowych trailerów. 2007/05/22 15:55:25
@spanko
"Tylko w tym przypadku jedno trochę przypomina drugie." W jakim sensie marihuana przypomina serwis napisy.org? Że można sobie pobrechtać? "Gwoli ścisłości, mowa o Grindhouse czyli gore/zombie/klasa B/itp.?" Stąd ten szoking! Jego pochwała "Jackie Brown" była jakoś naturalna, a w dodatku trochę wymuszona upierdliwością kolegi z działu, ale teraz sam z siebie bez bicia się zachwycił czymś co teoretycznie nie pasuje. Jeju jak ja już się nie mogę doczekać. Ma to ktoś może w divksie? :-) @m3 "Napisy.org nie świrowały. Gutek zażądał, to usunęły." Hm, zapamiętałem z tej afery totalne świrowanie piratofilów. 2007/05/22 15:56:59
Drogi Kubo
"jeśli znikną serwisy typu youtube," Co do youtube'a. Google dało dupy po całości i filmy/klipy już z Youtube'a znikają. G. nie dogadało się z właścicielem MTV (Viacom), i z kilkoma innymi dużymi stacjami TV (np. news.com.com/SNL+cult+hit+yanked+from+video-sharing+site/2100-1026_3-6041031.html . Pisała o tym wybiórcza ale linka nie udało mi się wyszukać). Dlatego ostatnio na youtubie jest plaga znikających klipów. Źle to wróży nie tylko youtubowi, ale IMHO także Google... 2007/05/22 16:01:39
wo: "W jakim sensie marihuana przypomina serwis napisy.org? Że można sobie pobrechtać?"
Wojtek, nie udawaj Zorby, przejawem hipokryzji nie jest dla mnie to, że człowiek chciałby puszkować za palenie trawki a za zamieszczanie napisów nie, tylko to, że człowiek chciałby puszkować za zamieszczanie napisów a za zamieszczanie linków do divxów nie. To podobna sytuacja do tej, kiedy człowiek chciałby puszkować za kradzież części do merca, a za kradzież merca nie. Czyli nie dość, że hipokryta, to jeszcze dziwak :) 2007/05/22 16:09:44
@czescjacek&miasto-masa-maszyna&septi
"A w Paryżu dają piwo w McDonaldzie. A w Berlinie frytki z majonezem ;-)" A w Madrycie oliwki w sałatce!" a w Danii w niezatłoczonym drive-in na zadupiu czeka się 45 minut! @dobrypiotrek "Wielgas Kutas" ha! z tym jest lepsza opcja, bo to było Kutas WIELGUS, co na tle niedawnych wydarzeń wygląda jeszcze lepiej :P ale czy było nie wiem 2007/05/22 16:10:02
@pd
" człowiek chciałby puszkować za zamieszczanie napisów a za zamieszczanie linków do divxów nie. " Bo jak z drugiej strony ktoś chce puszkować za marihuanę to powinien też puszkować za posiadanie fajki? 2007/05/22 16:15:01
wo: "Bo jak z drugiej strony ktoś chce puszkować za marihuanę to powinien też puszkować za posiadanie fajki?"
Nie, ale jak ktoś chce puszkować za marihuanę to powinien też puszkować za posiadanie fajki z marihuaną. 2007/05/22 16:15:16
@wo
"W jakim sensie marihuana przypomina serwis napisy.org? Że można sobie pobrechtać?" Mowa była chyba o YT/linki i napisy.org. [grindhouse] "Stąd ten szoking!" Filmy klasy B na salonach, ech. Chociaż po zachwytach nad Boratem nic mnie już chyba nie zdziwi. 2007/05/22 16:17:09
@wo:
"A dlaczego wierzysz tym, którzy nieszczerze deklarują, że ich światopogląd nie jest nijak powiązany z ich interesem ekonomicznym?" Normalnie jak grochem o ścianę. A dlaczego myślisz, że wierzę tym którzy nieszczerze? A dlaczego zakładasz, że jedyną opcją inną niż wynikanie światopoglądu z interesów jest brak jakiegokolwiek związku pomiędzy światopoglądem a interesem, szczególnie jeśli ten interes ograniczysz do wymiaru ekonomicznego? Jest taki prosty teścik: jakie zmiany rzeczywistości godzące w Twoje interesy byłbyś w stanie poprzeć w imię jakichś wyższych wartości: Ja np. skłonny byłbym poprzeć lepszą egzekucję prawa, która doprowadziłaby m.in. do tego, że nie mógłbym jeździć rowerem po chodniku i oglądać spiraconych filmów. Jak również zlikwidowanie przepisu o 50% KUP, który uważam za niesprawiedliwy, a dzięki któremu jestem uprzywilejowany w stosunku do innych obywateli. Jeśli takich zmian nie potrafisz wskazać to albo doskonale dopasowałeś swoje życie do swoich przekonań, albo przekonania do sposobu życia (to zdaje się Twój przypadek) albo oszukujesz. 2007/05/22 16:21:31
@czescjacek
"niż przy tłumaczeniu dokumentacji oprogramowania co teraz robię na co dzień." Uwielbiam takie fuchy :-). Kiedy mój najstarszy syn był jeszcze niemowlęciem, tłumaczyłem etykiety na chemikaliach, głównie dla Shella. Bardzo dobrze płatne. Możliwe, że patrząc na etykietę jakiejś durnej rozpałki do grilla, czytacie moje słowa :-) @js "Skoro nie ma - odczytuje się ją z pozostałych artykułów. " No jasne, ale Twoja interpretacja, że link do YT spełnia definicję w odpowiednim artykule, to tylko Twoja interpretacja. Mnie nie przekonuje. Ja korzystam z zasobów YT w dobrej wierze. Jeśli oni faktycznie łamią czyjeś prawa - to mam nadzieję, że poniosą za to słuszną i sprawiedliwą karę, ewentualnie zawiorą korzystną dla obu stron ugodę, łotewer, nie moja brocha. Przepraszam za przekręcenie imienia, to niezamierzone. 2007/05/22 16:27:01
@wo
"No jasne, ale Twoja interpretacja, że link do YT spełnia definicję w odpowiednim artykule, to tylko Twoja interpretacja." Nie tylko. Na podobnej podstawie zamknięto np. fileheaven.org, próbuje się uwalić eliteclasica.com a być może przyjdzie kolej i w Bolandzie na osłoskopa i wtedy będziesz miał przykład polskiego orzecznictwa, który będziesz mógł sobie wydrukować i powiesić nad biurkiem. Czy wtedy usłyszymy: "Tak, myliłem się"? 2007/05/22 16:33:57
@m3
" Czy wtedy usłyszymy: "Tak, myliłem się"?" But of course! @pd "Nie, ale jak ktoś chce puszkować za marihuanę to powinien też puszkować za posiadanie fajki z marihuaną." Jeśli Youtube to analogia fajki a napisy.org to analogia marihuany, to teraz opisujesz serwis dający napisy do Youtube. Jestem oczywiście za zapuszkowaniem takowego :-) @lapacz "Ja np. skłonny byłbym poprzeć lepszą egzekucję prawa, która doprowadziłaby m.in. do tego, że nie mógłbym jeździć rowerem po chodniku i oglądać spiraconych filmów." To nie jest dobry przykład. Ja też poparłbym takie coś, ale po prostu my obaj jesteśmy z klasowego punktu widzenia drobnomieszczanami więc my obaj mamy interes w lepszej egzekucji prawa "jako takiej", nawet gdy utrudnia nam to jeżdżenie rowerem po chodniku. 2007/05/22 16:35:51
@wo
"Ja korzystam z zasobów YT w dobrej wierze. " Raczej "w dobrej wierze". Podobnie niektórzy "w dobrej wierze" kupowali na Stadionie. Miejsce handlu legalne, a że spora część towaru to podróbki i piraty, to łotewer, nie ich brocha. 2007/05/22 16:53:01
@wo:
"To nie jest dobry przykład. Ja też poparłbym takie coś, ale po prostu my obaj jesteśmy z klasowego punktu widzenia drobnomieszczanami więc my obaj mamy interes w lepszej egzekucji prawa "jako takiej", nawet gdy utrudnia nam to jeżdżenie rowerem po chodniku." Chwalmy Pana! Na reszcie jakiś porządny argument. Masz rację, rower i piraty to fistaszki. Ale zostaje mi jeszcze 50% KUP. Większość moich znajomych małorolnych informatyków (twórców rzecz jasna) zdaje sobie sprawę, że KRUS to złodziejstwo. Powiem więcej: mam nawet naiwną nadzieję, że istnieją górnicy, którzy uważają, że górnicze emerytury są niesprawiedliwe. 2007/05/22 17:50:40
@simplex
"A w jakim formacie spodziewales sie napisów? Kompatybilnych z twoim oryginalnym DVD Clerksów? ;) " "Nie, spoko, chciałem to po prostu sam sobie czytać. I te programy po tych cyferkach poznają, kiedy to wyświetlić, tak?" @wo: Zakladam, ze pytasz serio, bo nie wiesz, zatem w dobrej wierze objaśniam. Tak, poznają, bo te cyferki oznaczaja kolejne klatki filmu. Np {24}{96} oznacza ze napis pojawi po pierwszej sekundzie trwania filmu (24 klatki to jedna sekunda) i bedzie trwał 3 sekundy (96-24/24) - pozwala to na bardzo precyzyjne sterowanie czasem wyświetlenia napisu, z dokladnoscia do 1/24 sekudny. Nie wiem jak jest z makiem, ale wiekszosc windowsowych odtwarzaczy divxów (np bestplayer, subedit, media player classic, AllPlayer) obsluguje conajmniej jeden (zwykle klika) formatów napisów. Jezeli nazwa pliku z napisami (np. Clerks.txt) jest taka sama jak nazwa pliku video (Clerks.avi) to napisy laduja sie i sa wyswietlane automatycznie. Są też formaty czasowe, ale są mniej dokładne. Teoretycznie (i praktycznie) możesz sobie zripować swoje oryginalne dvd Clerksów i skonwertować je do divxa (zrobi to za ciebie darmowy program AutoGordianKnot - ale nie wiem czy jest na maka ;) i oglądac je z napisami ktore ci podesłałem (tylko musi zgadzać się FPS filmu i napisów - oczywiscie napisy można skonwertować tak żeby dopasować i zsynchronizować je z filmem o innym wspołczynniku FPS). Zapewne możnaby te napisy w jakiś sposób "zaszyć" w filmie w formacie DVD, ale nigdy czegos takiego nie probowalem. 2007/05/22 18:14:16
wo: "Jeśli Youtube to analogia fajki a napisy.org to analogia marihuany, to teraz opisujesz serwis dający napisy do Youtube."
Nie, osloskop.net to analogia fajki a napisy.org to analogia marihuany. Opisuję stronę z linkami do nielegalnych filmów, podobnie jak Twój blog. 2007/05/22 18:30:10
"Są też formaty czasowe, ale są mniej dokładne."
Jasne. 00:02:52,513 --> 00:02:55,676 with the Ching Wu school being wiped out. 2007/05/22 18:31:59
@binnoti.spenkmi
"Nie no, bez przesady. Istnieją różnorakie radia internetowe, istnieją portale typu pandora.com, last.fm itd." A last.fm płaci komukolwiek zaiks?! "A allegro, amazon, ebay itp.?" Uwierz, że jak coś tam znajdę, to kupuję (btw: ktoś tu wcześniej pytał o "M.A.R.K. 13 - Hardware" - można na luzaku kupić nienajgorsze niemieckie wydanie na ebayu). Ja naprawdę lubię mieć fajnie wydaną płytę, film itp., ale czasem nawet tam jest trudno. Poza tym nie każdy ma kartę kredytową i nie może sobie PayPala założyć. No i niestety nie mamy iTunesa w Polsce, co też jest kiepskie. 2007/05/22 18:43:53
@simplex
"Są też formaty czasowe, ale są mniej dokładne." Błąd - najdokładniejszy jest właśnie format MPL2 - typowo czasowy. W odróżnieniu od formatu mDVD (który raczyłes opisać) "cyferki" umieszcza się w nawiasach kwadratowych np [000][123] - gdzie liczba określa setne części sekundy - w tym przypadku napis trwa od początku do 1.23 sekundy filmu - dużo bardziej dokładniejszy od mDVD... 2007/05/22 18:45:33
I tak wo jest bubek -)
Zastanawiam się ,czy wiesz,że istnieje jakiś świat poza twoją stolycą? Mój realny ,kulturalny świat to brak księgarni/ostatnią w moim 7-tysięcznym miasteczku przerobiono na sklep z chemią domową,jedyne kino,które było od zawsze,przerobiono na wielostoiskowy "megastore" -).To śmiech przez łzy. Do dobrego kina w Szczecinie muszę jechać 80 minut.Ostatni taki wyjazd na premierowego GLADIATORA miał miejsce kilka lat temu/cały dzień "stracony"i poza tym ,koszmarna akustyka w kinie ,mimo dolby cośtam cośtam/. I oczywiście później kupiłem jeszcze LEGALNE dvd z filmem i takież cd z soundtrackiem -) bo tak mi się film podobał. Co wcale nie przeszkadza mi mieć teraz sporo różności legalne inaczej. Czy jakiś dystrybutor coś na mnie traci?Ależ skąd!Jest dokładnie odwrotnie.Oni na mnie całkiem dużo zarabiają! Dziwne,co? Dostęp do kultury,który nota bene jest obowiązkiem Państwa,musiałem załatwić sobie sam.Ukulturalniam się przez internet,Canal+,książki,prasę...Biorę udział w życiu kulturalnym,oglądam różne reklamy,zajawki:kup TERAZ,obejrzyj TERAZ,posmakuj TERAZ.Ty w Warszawie możesz posmakować teraz,ja nie.A bardzo chcę,bo właśnie sprytną kampania reklamową we mnie tę chęć rozbudzono.Ściągam divx na już,a później co nieco kupuję w Merlinach,czy innych Empikach/źle ,oni trzymają ceny,dużo lepiej jest w MediaMarktach/,jak Bozia pozwoli -). Przez to,że biorę dość aktywny udział w tak pojmowanym życiu kulturalnym/o różnym stopniu legalności/ wiem dużo więcej i jestem przez to DUŻO wiekszym konsumentem legalnych filmów ,muzyki,czyli wydaję więcej kasy. Nie muszę dodawać,że napisy.org bronię jak wolności,bo sam wstawiłem tam kilka tłumaczeń -).Ktoś powyżej rozbawił mnie do łez pisząc ,że wystarczy kilka słowników,google i ...można tłumaczyć.To już teraz wiem,jak powstają te koszmarne tłumaczenia.Na pewno sam nic nie przetłumaczył pisząc takie bzdety.Często mi się zdarzało,że mimo zrozumienia danego tekstu,nie tłumaczyłem,bo nie znałem kontekstu.Trzeba było pójść dalej,cofnąć się i dopiero wtedy coś napisać.No i bez pośpiechu,ze spokojną głową,mocno skoncentrowanym.A potem i tak przed ostanim szlifem są jeszcze poprawki,bo sam nie lubię bałaganiarstwa u innych,to u siebie tym bardziej. Wojtek,fajnie by było ,gdyby młodzi czy starzy chociaż w połowie tak się angażowali w tworzenie napisów,bo to bardzo rozwija.I przy tym wszystkim ten wydumany argument "piractwa" staje się śmieszny.Wiadomo ,że chodzi o kasę dystrybutorów.Jak powyżej udowodniłem,nie ,tracą a zyskują.Muszą tylko spojrzeć trochę dalej ,poza czubek swojego nosa pzdr 2007/05/22 18:51:14
"najdokładniejszy jest właśnie format MPL2 [...] gdzie liczba określa setne części sekundy"
Fajnie trafiłeś po moim przykładzie dokładności do tysięcznej. 2007/05/22 18:53:42
@simplex A może wiesz, czym wywlec fragment audio z płyty dvd? Nie jest zabezpieczona, bo to nagranie z TV.
WO prosił o fragment meczu z 'Noża w wodzie'. Mam płytę i nie wiem, co dalej, a przez kartę dźwiękową - fuj... 2007/05/22 18:55:22
@k_wandachowicz
"A last.fm płaci komukolwiek zaiks?!" ZTCP (nie korzystam, ale ostatnio jakiś artykuł czytałem) sprawy praw autorskich ma jakoś uregulowane, podobnie Pandora. "Ja naprawdę lubię mieć fajnie wydaną płytę, film itp., ale czasem nawet tam jest trudno." Znam ten ból, zamówiłem ostatnio Flapjacka w musiccorner i czekam już chyba 3 miesiąc (swoją drogą to miło, że zamiast "brak" mają "na zamówienie" :/). Nie wspominając już o tym, że "Życie jak sen" na DVD do Polski nie dotarło OIDW. "Poza tym nie każdy ma kartę kredytową i nie może sobie PayPala założyć." Karta kredytowa to chyba nie problem, mi już wciskali chyba z 10 razy (na razie bezskutecznie). 2007/05/22 19:01:32
Janku,
Spróbuj Xmpega . Jak zainstalujesz, uruchom, olej wizardy, pod prawym przyciskiem myszki wybierz "Open DVD Root", jak się otworzy, znowu pod prawym masz "Extract Audio to" i tam dalej masz jakieś opcje. Prostszego sposobu nie znam. 2007/05/22 19:09:27
@binnoti.spenkmi
"Karta kredytowa to chyba nie problem, mi już wciskali chyba z 10 razy (na razie bezskutecznie)." Kartą wystawioną na polski adres (nie tłumaczą jaki: banku czy właściciela) nie zapłacisz na iT. 2007/05/22 19:18:18
@arturjac
Dzięki. Tylko widzę, że cholernik potrzebuje 1 GB pamięci. Z całością sobie poradzę. Audacity sobie chyba poradzi? No i czy to będzie piractwo, jeśli w celach różnych wyrwę 2 minuty ścieżki dźwiękowej i wystawię publicznie dla WO i Waszej rozrywki? 2007/05/22 19:27:42
@janekr
"No i czy to będzie piractwo, jeśli w celach różnych wyrwę 2 minuty ścieżki dźwiękowej i wystawię publicznie dla WO i Waszej rozrywki?" Będzie. Żeby było legalnie musisz podzielić to na dwa fragmenty nie dłuższe, niż minuta ;-) 2007/05/22 19:30:56
@....
"Spróbuj Xmpega . Jak zainstalujesz, uruchom, olej wizardy, pod prawym przyciskiem myszki wybierz "Open DVD Root", jak się otworzy, znowu pod prawym masz "Extract Audio to" i tam dalej masz jakieś opcje. Prostszego sposobu nie znam." Wole GordianKnota (ew. AutoGK dla "wizardowców") - przynajmniej jest darmowy :) 2007/05/22 19:40:21
Jak już przy takich rzeczach jesteśmy to może doradzicie jakiegoś dobrego playera, którym można do DVD załadować napisy z dysku? Może bym wreszcie tego Hero obejrzał ;-)
2007/05/22 19:44:47
Janku, ja nie mam 1 GB, a działa. Żeby tu nie robić syfu, na gazetowy adres z loginu wysłałem ci alternatywny opis wyrzynania kawałka dźwięku.
2007/05/22 19:48:57
@wielki.kot
Ja też wolę GK, choć to tylko nakładka na VirtualDuba i AviSyntha, ale zauważ, że tym sposobem z Xmpegiem zrzucasz dźwięk do WAV CZTEROMA kliknięciami (do MP3 pięcioma). 2007/05/22 19:54:01
@3m
Do DVD nie jest tak "hop siup" - trzeba trochę popracować... więc albo (chyba legalnie skoro mamy DVD) przerabiamy DVD (format MPEG-2) na DivX/XviD (MPEG-4) co trudne nie jest, i wtedy praktycznie kazdy player jest dobry (dajmy na to SubEdit Player) Albo... jeśli już koniecznie chcemy na DVD to się pomęczymy... najlepiej (żeby dużo nie pisać) poczytać sobie na: divx.howto.pl/ a konkretnie artykuł divx.howto.pl/Czytaj-artykul-57.html lub divx.howto.pl/Czytaj-artykul-59.html ale tak czy tak - może być problem z synchronizacją napisów z obrazem pzdr 2007/05/22 19:56:03
@arturjec
"Ja też wolę GK, choć to tylko nakładka na VirtualDuba i AviSyntha, ale zauważ, że tym sposobem z Xmpegiem zrzucasz dźwięk do WAV CZTEROMA kliknięciami (do MP3 pięcioma)." Bardziej mi chodziło, że GK i VirtualDub (teraz już jest VirtualDub MPEG-2, tak, że "no problemi) - jest Freeware (za Xmpeg trza bulić) 2007/05/22 19:56:38
@mmm
Media Player Classic i chyba też VideoLan. Dobrość obu oczywiście dyskusyjna. 2007/05/22 19:58:51
"(za Xmpeg trza bulić)"
"Donate for the free XMPEG software" Jak ktoś kazał ci za niego zapłacić, to zgłoś oszusta na policję. 2007/05/22 20:06:06
VideoLan - rozczarowałem się.
Do wersji 1.7 wszystko działało, ale było upiornie uciążliwe w różnych detalach, co powodowało że za każdym razem musiałem korygować ustawienia. Wersja 1.8 usunęła wszystkie uciążliwośći, ale przestała chodzić płynnie na moim komputerku (P4 1.7Mhz, 512 MB). BTW Czy aby ten temat nie pobił już rekordu liczby komentarzy na tym blogu? 2007/05/22 20:07:52
@3m
"Będzie. Żeby było legalnie musisz podzielić to na dwa fragmenty nie dłuższe, niż minuta ;-)" Bzdura: "Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości." Minuty nie mają tu znaczenia, wystarczy że janek napisze normalną odpowiedź na posta i użyje tam odnośnika np. do owych dwóch minut na swoim serwerze. @simplex "Zakladam, ze pytasz serio, bo nie wiesz, zatem w dobrej wierze objaśniam." Dzięki! Ja naprawdę nie wiem jak to działa bo sam nigdy nie korzystałem. @pd "osloskop.net to analogia fajki a napisy.org to analogia marihuany. Opisuję stronę z linkami do nielegalnych filmów, podobnie jak Twój blog." Nie wiem co to jest osloskop, nazwa brzmi jak jakiś szajs dla kloniarzy, nie zamierzam klikać i się dowiadywać. Mój blog ma linki do legalnego jutuba, jeśli tamci też linkują do jutuba to nie mam nic przeciwko. @smaq1 "Zastanawiam się ,czy wiesz,że istnieje jakiś świat poza twoją stolycą? " Bubek czy nie, pliz: spacja NIGDY PRZED znakiem przestankowym, ZAWSZE PO. Oczywiście, że wiem, że istnieje świat poza moją stolycą, ale jestem wyznawcą zasady, że wszystko jest za coś. Mieszkanie w pobliżu dużego miasta ma swoje oczywiste zalety, ale mieszkanie poza wielkimi ośrodkami też je ma. Płacisz niższe stawki ubezpieczeniowe, możesz kupić dom za cenę jednego pokoiku w Warszawie, nie sterczysz w korkach, masz mniejsze prawdopodobieństwo padnięcia ofiarą przestępstwa, generalnie zapewne masz dłuższy oczekiwany czas życia niż ja. Cholera wie, który z nas ma lepiej - więc bardzo proszę, bez duszoszczipatielnych tekstów o tym, jak nam tu ciężko, prostym ludziom. "Nie muszę dodawać,że napisy.org bronię jak wolności,bo sam wstawiłem tam kilka tłumaczeń" Gratulacje, ale obawiam się, że człowiek z taką interpunkcją nie powinien się w ogóle czymś takim zajmować. Przyjąłbyś moje porady na stronie fryzury.org? "Jak powyżej udowodniłem,nie ,tracą a zyskują." Nie udowodniłeś tego. Twój indywidualny przypadek to jest, well, Twój indywidualny przypadek. Z tego, że Twoje zaangażowanie w napisy.org przyniosło dystrybutorom zysk nie wynika jeszcze to, że w skali globalnej im się to opłaca. @lapacz "Chwalmy Pana! Na reszcie jakiś porządny argument. " To czysty marksizm akurat :-) 2007/05/22 20:30:55
@wo "zapewne masz dłuższy oczekiwany czas życia niż ja"
Co Ty w tym wątku tak grobowo? Już trzeci raz robisz aluzje do swojego zejścia w dającej się przewidzieć przyszłości. Nie wierzę, że właśnie byleś u lekarza, który coś kręcił - wszak oni strajkują! 2007/05/22 20:34:03
simplex: "Ktoś w wątku napisal, ze amatorzy moga sobie powoli a dokladnie tlumaczyc"
dobrypiotrek: Bo nie mają pracy, studiów, szkoły, tylko siedzą dniami i nocami i tłumaczą?" Do mnie to pytanie? ;) Zakladajac, ze jednak do mnie: Byc moze tej osobie chodzilo o to, ze moga poswiecic na tlumaczenie filmu np. 30 minut dziennie przez 3 lata, bo nie gonia ich zadne terminy oddania tego tlumaczenia. "Na pewno mają po temu lepsze mozliwosci, bo nie gonią ich deadline'y zleceniodawców, jak ma to miejsce w przypadku zawodowych tłumaczy napisów." "No sorry, ale Ci ludzie dostają za to pieniądze, groźba rychłego deadline'u nie usprawiedliwa partactwa." Ja nie usprawiedliwiam, ja mowie jakie są realia. Jeżeli dostajesz zlecenie "na wczoraj" to albo je bierzesz i ryzykujesz partactwo bo jest za mało czasu (wliczajac w to zarwaną noc), albo nie bierzesz i przestajesz jeść posiłki ;) Prawie każdy tłumacz powie ci, ze 90% zleceń jest "na wczoraj" albo "na ASAP". "To po co w takim razie tekst pt. "to ze hatak zrobi lepsze napsy od zyzia nie oznacza, ze te napisy sa bezbledne i poza krytyka"?" Po to, aby świat na wszeki wypadek dowiedział się, że uwazam, iż napisy amatorskie nie sa bezbledne i nie sa poza wszelka krytyka :) "Zależy co się tłumaczy. Jeżeli umowy korporacyjne, to kreatywność jest zakazana. Jeżeli filmy/książki kreatywność jest niezbędna." "Po pierwsze, rozmawiamy o tłumaczeniach filmowych. Po drugie, nawet jeśli zgodzę się z tym, że kreatywność powinna być niezbędna, nie zmieni to faktu, że 9% tzw. profesjonalistów tłumaczących listy dialogowe najwyraźniej uważa, że jest zbędna." Ja bym ten procent troche obniżył, mysle ze 99% to przesada. Nie znam nazwisk, ale zakładam, że poza gałązką salomon żyje jeszcze jakiś tłumacz o zbliżonym poziomie talentu co ona. Nawet jeżeli zgodzę się, że 99% tzw. profesjonalistów tłumaczących listy dialogowe najwyraźniej uważa, że kreatywnośc jest zbędna, nie zmieni to faktu, że jest ona niezbędna :) "Wszyscy? Nie, zatem to na konkretnym przykladzie konkretnego tlumaczenia mozesz stwierdzic" Wiadomo, że dosłownie nie wszyscy, ale jedna Gałązka-Salomon ma mi wystarczyć za dowód? :) Wierzbięta? (za chwile pewnie wybuchnie flame na temat dubbingu) Ś.p. Tomek Beksiński? Chodze troche do kin, chcąc nie chcąc czytam napisy i zwykle nie powodują one u mnie otwarcia się noża w kieszeni. Tzn. nie są wybitne, ale na tyle ok, żeby nie zgrzytać zębami, co mi się zdarza przy prawie każdym filmie oglądanym z napisami amatorskimi. "Podsumowując, sprawa wygląda tak: tłumaczenia najlepszych piratów stoją mniej więcej na tym samym poziomie, co tłumaczenia przeciętnych profesjonalistów. Zgadzasz się?" Z tym to się mogę mniej więcej zgodzić :) "A propos - nie wiesz może czy w wyświetlanym niedawno u nas w kinach "Żywocie Briana" był chociaż "Wielgas Kutas" i "Cipencja Niezadowolencja", o "chujomóżdżku" nie wspominając?" Nie wiedzialem, ze w kinach wyswietlali ponownie Zywot Briana. Jezeli zaś chodzi o usuwanie wulgaryzmów, to w 99% przypadków nie jest to fanaberia tłumaczy tylko wymóg zleceniodawcy, zwykle wynikający z wymogów ustawy o języku polskim (nie wiem na ile to wykręt, a na ile ta ustawa naprawde nie pozwala na tlumaczenie wulgaryzmow - zauwazam sprzecznosc w tym, ze w polskich filmach mogą sobie bluzgac, a w tlumaczeniu zagranicznych już nie). Pozdrawiam, Simplex 2007/05/22 20:43:13
@janekr
"właśnie byleś u lekarza, który coś kręcił - wszak oni strajkują!" Wszak nie w sektorze prywatnym. "Ś.p. Tomek Beksiński? " Kupowałem kiedyś samochód od tłumacza, który - podczas small talku przy oględzinach samochodu - powiedział mi, że legenda Beksińskiego jest trochę przesadzona i on sam w ramach fuchy zarabial na poprawianiu tłumaczeń po Beksińskich. Jako przykład przytoczył to, że Beksiński nie zauważył "blessed are the cheesemakers" w "Żywocie Briana". "Mój" tłumacz (ten, który mi sprzedał VW 1302 S z silnikiem 1200 za zawrotną wówczas dla mnie sumę 25 milionów złotych) przełożył to na "Błogosławieni malujący pokój" (i potem głos w tłumie "Chyba nie chodziło mu o konkretnie malujących pokój, należy to rozumieć szerzej w odniesieniu do wszystkich remontujących mieszkania"). 2007/05/22 20:45:43
@wielki.kot
"Do DVD nie jest tak "hop siup" - trzeba trochę popracować... więc albo (chyba legalnie skoro mamy DVD) przerabiamy DVD (format MPEG-2) na DivX/XviD (MPEG-4) co trudne nie jest, i wtedy praktycznie kazdy player jest dobry (dajmy na to SubEdit Player)" No bez jaj. Wiem, że można zripować do divx, ale po nie po to kupiłem DVD :-P Dzięki za linki. @wo "Bzdura:" A jednak nie do końca, skoro aby to opublikować, to trzeba to wtyknąć w środek innego "utworu" (załóżmy, ze nazwanie komentarza na blogu "utworem" przechodzi mi przez gardło). Jeśli chcesz tak po prostu opublikować jakiś fragment utworu muzycznego to zdaje się (może to już nie aktualne - nie śledzę na bieżąco przepisów w tej sprawie) nie może być dłuższy niż 30 albo 60 sekund (nie pomnę dokładnie) - vide wszelkie previewy na amazon itp. 2007/05/22 20:56:59
@simplex
"Wierzbięta? (za chwile pewnie wybuchnie flame na temat dubbingu)" Ja nie przepadam za Wierzbiętą od czasu kiedy zauważyłem, że przetłumaczył "PINNOCHIO: Oh gosh, no one invited us." na "Pinokio: Nie bądź drewniak" czy jakoś tak. Podejrzewam, że takich "super" kwiatków jest więcej. Gratuluję mu pomysłowości i życzę powodzenia jako autorowi dowcipów/scenariuszy/cokolwiek, ale od tłumaczenia niech się odp.... 2007/05/22 21:53:59
@miasto-masa-maszyna
AllPlayer funcjonuje też jako odtwarzacz dvd. MOżesz ustawić jako domyślny odtawrzac dvd i tak spróbować. Ja nie póbowałem nigdy All Playera (PowerDVD mi wystarcza a takiej sytuacji z potrzebą załadowa innych napisów nie miałem do dvd) jako odtwarzacza dvd więc nie wiem jak sie sprawdza. Ale teoretycznie taką funkcję oferuje. 2007/05/22 21:58:12
@wo
""Błogosławieni malujący pokój"" Rzeczywiście, jak najbardziej trafnie i to ma wreszcie sens! Ten błąd jest zrozumiały dla mnie o tyle, że Tomek mógł być z klasyką tego rodzaju nieco na bakier. Miałem okazję porównać sobie jego tłumaczenia tekstów piosenek z płyty Jethro Tull pt. "Under Wraps" (miał cykliczne prezentacje nowości muzycznych w klubie studenckim) z moim, późniejszym, prywatnym przekładem i widziałem, że pewne rzeczy w tłumaczeniu nie wyszły mu należycie, co mnie też nie dziwi, ale już z innego powodu. Święci garnków nie lepią, i sądzę, że przecież nieźle nam przybliżał fenomeny popkultury powstające na Zachodzie. 2007/05/22 22:09:25
@ maciek r10
"Beksa" się w którymś z felietonów z "Tylko Rocku" od swoich tłumaczeń piosenek odciął ;) 2007/05/22 22:27:53
co do Beksińskiego, to pewnie każdemu tłumaczowi można wytknąć to & owo.
co do Wierzbięty, to w pierwszym szreku był wporzo, a potem jakieś smutnawe rutyniarstwo tworzy(ł) co do "markowych" tłumaczy wogle, to jak to zwykle bywa, w pewnym momencie marka zaczyna się bardziej liczyć niż samo tłumaczenie i ciemny lud gotów jest wszystko kupić, jak autorytet za tym stoi. na lingwinistyce (a i pewnie na różnych filologiach) kwitnie zresztą gatunek zaliczeń semestralnych/ referatów, w których autor wytyka Barańczakowi, co przetłumaczył debilnie albo co mógł przetłumaczyć lepiej. Jacek Dehnel magisterkę zresztą z tego napisał :) 2007/05/22 22:35:35
@zamorano102
Czasem się zastanawiam, czy jest sens tłumaczyć piosenki. Kiedyś słyszałem np. "Mazurka Dąbrowskiego" po... angielsku ("Strike: The Birth of Solidarity") i to mi "kaleczyło" słuch, ale już np. śpiewany (po angielsku) przez wracających nocą z pracy Żydów "Marsz strzelców" w "Pianiście", już mnie nie raził. 2007/05/22 22:47:54
Gratulacje, ale obawiam się, że człowiek z taką interpunkcją nie powinien się w ogóle czymś takim zajmować. Przyjąłbyś moje porady na stronie fryzury.org?
Mea culpa wo Sez hu? Poproszę o polskie (lub przynajmniej unijne) orzecznictwo Sez hu????To przebija moją interpunkcję. W końcu,ja nie jestem dziennikarzem -).W jakiej szkole tego uczą? A takie pseudoangielskie wstawki w tekst, to tylko przejaw kiepskiej samooceny. Acha. I coś więcej niż słoma w butach. W ogóle pominąłeś meritum mojej wypowiedzi. Wszedłem, zobaczyłem i...spadam stąd. Bez odbioru 2007/05/22 22:48:36
No dobra. Przypomnę, że w jednej z poprzednich dyskusji była mowa o tym, że w filmie 'Nóż w wodzie' słuchają radia z bredzącym komentatorem sportowym.
No więc nadludzkim wysiłkiem wyszarpałem ten fragment. 6 minut on ma i prawie 6MB. Już mi się nie chce szukać kompresorów do mp3, audacity dał jakąś domyślną kompresję, pewnie za małą... www.mimuw.edu.pl/~janek/sport_w_wodzie.mp3 Oczywiście wisi tylko w celach poznawczych a na pierwsze żądanie osób odpowiednio uprawomocnionych go zdejmę. Przypomnę kontekst - po przemoczeniu cała trójka siedzi wieczorem w kabinie. Ona przebiera się odwrócona do widzów półprofilem (odważne jak na owe czasy fragmenty widać), Auutostopowicz udaje że nie patrzy, a wszyscy razem słuchają radia i piją wino. 2007/05/22 22:57:09
@simplex: "Byc moze tej osobie chodzilo o to, ze moga poswiecic na tlumaczenie filmu np. 30 minut dziennie przez 3 lata"
No sorry, jaki frajer czekałby na pirackie tłumaczenie 3 lata? "Nie znam nazwisk, ale zakładam, że poza gałązką salomon żyje jeszcze jakiś tłumacz o zbliżonym poziomie talentu co ona." No, to dopiero jest argument. Ja zakładam, że poza Koterskim żyje jeszcze jakiś polski reżyser, na którego film chętnie bym się wybrał, ale popatrz, sukinkot gdzieś się zabunkrował i nie chce się ujawnić! "Wierzbięta?" Za "Shreka" ma u mnie dużego plusa, ale czy możemy jednego gościa od pisania listy dubbingowej do animacji uznać za pełnowartościowego tłumacza? Tym bardziej, że na pozostałą jego działalność, jak np. "próbę wprowadzenia angielskiego humoru do polskich sitcomów", jak to się chwali w wywiadach, wolę litościwie spuścić zasłonę milczenia. "Ś.p. Tomek Beksiński" Zdawało mi się, że mówimy o aktualnym poziomie, więc zmarli niet. "Chodze troche do kin, chcąc nie chcąc czytam napisy i zwykle nie powodują one u mnie otwarcia się noża w kieszeni." Zgodzę się, że na DVD są dużo gorsze. "Z tym to się mogę mniej więcej zgodzić" Cieszę się. "Jezeli zaś chodzi o usuwanie wulgaryzmów, to w 99% przypadków nie jest to fanaberia tłumaczy tylko wymóg zleceniodawcy, zwykle wynikający z wymogów ustawy o języku polskim" A kiedy weszła w życie ta ustawa? Bo na VHS-ach tłumaczenia były pięć razy ostrzejsze niż na DVD, mimo iż każde dziecko mogło sobie wypożyczyć film za 5 zeta, a raczej mało które dziecko stać na wybulenie kilkudziesięciu złotych na DVD. Skrajny idiotyzm, no ale to przecież Bolanda. Wiesz, nie to żebym był jakimś zagorzałym fanem wulgaryzmów, ale sytuacje, kiedy na IMDB podają, że w takim a takim filmie mafijnym padł rekord "fucków" na milimetr celuloidu, a w tłumaczeniu mam trzy "cholercie" i dwie "spadówy", to już ewidentne przegięcie. 2007/05/22 22:58:36
"a wszyscy razem słuchają radia i piją wino."
Egri Bikaver :-) 2007/05/22 23:13:44
@wo:
Nie mowie ze beksinski jest jakims super nieomylnym ubertłumaczem - i zapewne także jemu, jak wszystkim, zdarzały się mu się wpadki. W koncu nie był replikantem, tylko człowiekiem ;) Swoje o tłumaczeniu wiedział, co można wywnioskować oglądając filmy z jego tłumaczeniem i np. czytajac ten felieton: www.krypta.whad.pl/html/opowiesci_z_krypty/patetyczny_bekart.htm @niedokladnosc formatu czasowego Tak, slyszalem o srt i używam VobSuba :P (oraz subripa do ripowania napisów z dvd) Piszac o niedokladnosci formatu czasowego mialem na mysli ten pierwszy prymitywny format w ktorym jedynym wskaznikiem czasu (bodajże format TMplayer). Ja i tak wszystkie napisy zawsze konwertuje do mDVD bo to jest domyslny format uzywany przez subedita, wiec najlatwiej sie obrabia pliki z napisami w tym formacie. Zaleta formatu czasowego jest to ze jest niezalezny od FPS filmu, wiec potencjalnie bardziej uniwersalny. Ale napisy w formacie mDVD tez da sie dostosowac do filmu z innym FPS. 2007/05/23 00:02:06
@smaq1
"Sez hu????To przebija moją interpunkcję." Ajdontfakinfynksou. @janekr Janku, dzięki! Od dzisiaj na żądanie mogę Cię nazywać Jankiem Wielkim - Johnny The Great! 2007/05/23 00:06:53
"@simplex: "Byc moze tej osobie chodzilo o to, ze moga poswiecic na tlumaczenie filmu np. 30 minut dziennie przez 3 lata"
dobrypiotrek: No sorry, jaki frajer czekałby na pirackie tłumaczenie 3 lata?" To zalezy czy tlumacz tlumaczy po to zeby zadowolic ciemny lud, czy po to zeby zrobic dobre tlumaczenie. W tym drugim przypadku moze sobie pozwolic na tlumaczenie przez 3 lata i chromolić frajerów ktorym sie nie chce czekać ;) ""Nie znam nazwisk, ale zakładam, że poza gałązką salomon żyje jeszcze jakiś tłumacz o zbliżonym poziomie talentu co ona." No, to dopiero jest argument. Ja zakładam, że poza Koterskim żyje jeszcze jakiś polski reżyser, na którego film chętnie bym się wybrał, ale popatrz, sukinkot gdzieś się zabunkrował i nie chce się ujawnić!" Doceniam ironię, ale zakładam to na podstawie wrażeń z oglądania filmów z polskimi napisami w kinie. Albo przypadkowo oglądam tylko takie które tłumaczy Gałązka, albo mimo wszystko jeszcze ktoś poza nią tworzy w miare przyzwoite tłumaczenia, od ktorych noz w kieszeni sie nie otwiera za szeroko. ""Wierzbięta?" Za "Shreka" ma u mnie dużego plusa, ale czy możemy jednego gościa od pisania listy dubbingowej do animacji uznać za pełnowartościowego tłumacza? Tym bardziej, że na pozostałą jego działalność, jak np. "próbę wprowadzenia angielskiego humoru do polskich sitcomów", jak to się chwali w wywiadach, wolę litościwie spuścić zasłonę milczenia." O próbie nic nie wiem, sitcomow nie ogladam :) Co do listy dialogowej do animacji, to asterix i obelix to nie animacja :P Moze i nie jest do konca tlumaczem, tylko czesciowo adaptatorem, ale czasami niezle mu wychodzi. W ksiażce "Przekład audiowizualny" wydanej przez PWN (wedle mej wiedzy jedyna ksiazka o tlumaczeniu filmowym na polskim rynku) autorstwa prof. Tomaszkiewicz sporo miejsca (prawie caly ostatni rozdzial) poswiecone jest polskiem dubbingowi "Misji Kleopatra" - gdyby to bylo marne tlumaczenie, albo gdyby to w ogole nie bylo tlumaczenie, to watpie aby prof. Tomaszewska slowem wspomniala o Wierzbięcie w dosc powaznej i (popularno)naukowej publikacji. No a pozatym dubbing rządzi się swoimi prawami - dozwolona jest daleko idąca ingerencja w oryginał - film ma sie podobac publicznosci docelowej po to zeby zarobić kasę (zainteresowanym masochistom polecam zapooznanie się z teorię Skoposu ;)- uwaga, nie ma w wipkedii polskiej ani angielskiej, jest troche w niemieckiej ;) 2007/05/23 00:32:33
"Ś.p. Tomek Beksiński"
Zdawało mi się, że mówimy o aktualnym poziomie, więc zmarli niet." Niech ci będzie;) Do Beksińskiego mam sentyment, bo chodziliśmy do tego samego liceum (w odstepie dziestu lat ale zawsze ;)) ) "Chodze troche do kin, chcąc nie chcąc czytam napisy i zwykle nie powodują one u mnie otwarcia się noża w kieszeni." Zgodzę się, że na DVD są dużo gorsze." Hm, ma zdrowy chłopski rozum najprościej byłoby wziac napisy kinowe i wrzucic je na dvd, ktore wychodzi przeciez sporo pozniej niz film wchodzi do kina. Nie wiem jakiej jakosci sa polskie napisy na dvd, bo nie kupuje. Na plytkach dvd z filmami za 5zł dolaczanych do gazety raczej trudno oczekiwac najwyzszej klasy tlumaczenia - dostaje sie za to za co sie placi ;) "Jezeli zaś chodzi o usuwanie wulgaryzmów, to w 99% przypadków nie jest to fanaberia tłumaczy tylko wymóg zleceniodawcy, zwykle wynikający z wymogów ustawy o języku polskim"" A kiedy weszła w życie ta ustawa? Bo na VHS-ach tłumaczenia były pięć razy ostrzejsze niż na DVD, mimo iż każde dziecko mogło sobie wypożyczyć film za 5 zeta, a raczej mało które dziecko stać na wybulenie kilkudziesięciu złotych na DVD. Skrajny idiotyzm, no ale to przecież Bolanda. Wiesz, nie to żebym był jakimś zagorzałym fanem wulgaryzmów, ale sytuacje, kiedy na IMDB podają, że w takim a takim filmie mafijnym padł rekord "fucków" na milimetr celuloidu, a w tłumaczeniu mam trzy "cholercie" i dwie "spadówy", to już ewidentne przegięcie." To jest totalne przegiecie i jeden z wielu powodow dla ktorych ogladam filmy z angielskimi napisami, ale kilkukrotnie czytalem na roznych forach narzekania tlumaczy ktorzy chcieliby przetlumaczyc bluzgi jak rzecz, ale nie moga - na pewno przy tlumaczeniach dla TV jest na to ban, dla tlumaczen kinowych i DVD/VHS nie powinno go byc, bo w koncu sa kategorie wiekowe i o ile brzdąc moze poogladac w nocy film od 18 lat (nie chodzi o xxx) o tyle w teorii nie powinni go puscic do kina anie wypozyczyc mu go w beverly hills (w teorii oczywiscie). 2007/05/23 01:42:34
ciekaw jestem, jaki ułamek ceny zatankowania pana fajnego, leśnego samochodu do pełna, stanowi stufuntowy wszystkosezonowy zestaw x-files... argument bardzo nieprzekonujący.
szacuję, że następnym sukcesem polskiej policji, będzie łapanie dwunastolatków ściągających mp3 z internetu - wezmą pewnie przykład z akcji, które odbyły się w usa. potem to już zostaną do łapania tylko przedszkolanki za kserowanie czarno-białej hanny-barbery i disneya na kolorowanki a4 dla dzieci. no ale łatwiej złapać tłumacza (albo dilera, tylko koniecznie takiego co rozdaje towar za darmo, ewentualnie może mieć jakieś logo na koszulce) niż mafioza co przemyca wagon płyt (czy tonę koksu) i zatkać tym jednen timeslot w dzienniku telewizyjnym. a niech majorsi od ałdio i wideło srają w majtki ze strachu przed panem internetem, skoro sprzedawali kasety kompaktowe za 1/4 ceny płyty także kompaktowej z tą samą zawartością a koszt wyprodukowania tej pierwszej był pewnie dużo większy niż czterokrotność kosztu wyprodukowania tej drugiej. czyli jednak da się sprzedać album za 10 zł jak się chce. jak scjentologom spadnie w najlbiższych latach gaża za występ w filmie o pare milionów to wciąż parę dostaną. ja z tego powodu nie będę płakał. poza tym jak pokazuje przykład microsoftu, celowe przymykanie oka na piractwo wśród osób prywatnych - to chyba będzie niedługo opisywane w książkach dla esgiehowców jako superstrategia marketingowa z lat '90 (aczkolwiek już się zestarzała, znowu winien internet i m.in. jego goglowe odpowiedniki pakietów biurowych). niestety. internet wywraca parę spraw (w tym biznesowych branż) do góry nogami. i różnym decydento-jajogłowcom trudno się z tym pogodzić, zamiast po prostu to wykorzystać (w tym, biznesowo). 2007/05/23 08:26:39
@thoffir
"jaki ułamek ceny zatankowania pana fajnego, leśnego samochodu do pełna, stanowi stufuntowy wszystkosezonowy zestaw x-files..." Ten zestaw to jakieś 3 tankowania. "szacuję, że następnym sukcesem polskiej policji, będzie łapanie dwunastolatków ściągających mp3 z internetu - wezmą pewnie przykład z akcji, które odbyły się w usa. " Mam nadzieję! "jak scjentologom spadnie w najlbiższych latach gaża za występ w filmie o pare milionów to wciąż parę dostaną. ja z tego powodu nie będę płakał. " Piracąc polskie wersje filmów nie uderzasz finansowo w gwiazdy Hollywood tylko w polską dystrybucję. A więc między innymi w pracowników kina w jakichś Myciskach Niżnich, którzy stracą pracę. 2007/05/23 08:38:19
@simplex "Na plytkach dvd z filmami za 5zł dolaczanych do gazety raczej trudno oczekiwac najwyzszej klasy tlumaczenia - dostaje sie za to za co sie placi ;)"
No nie wiem. Za "Kontrolerów" kupionych z jakąś Olivią albo inną Panią Domu dałem 10 zł i film jako taki jest OK. Nie potrafię ocenić jakości przekładu, nie bardzo rozumiem jednak, dlaczego gdy jedna pani krzyczy do drugiej pani 'k*va', w napisach pojawia się 'ty dziwko'. 2007/05/23 09:10:17
@janekr
"Za "Kontrolerów" kupionych z jakąś Olivią albo inną Panią Domu dałem 10 zł i film jako taki jest OK. " Nożeżjasnacholera, przegapiłem rzeczoną Olivię albo inną Panią Domu! A kocham ten film! 2007/05/23 10:04:28
@simplex: "W tym drugim przypadku moze sobie pozwolic na tlumaczenie przez 3 lata i chromolić frajerów ktorym sie nie chce czekać"
To ja jestem frajerem, bo jeśli przystałbym na czekanie 3 lata na tłumaczenie nowego filmu Jang Bor-Suka, to i nie miałbym nic przeciw, by oglądać filmy w oficjalnym obiegu 3 lata później niż reszta świata. A mam. "w miare przyzwoite tłumaczenia, od ktorych noz w kieszeni sie nie otwiera za szeroko" Jeśli byłbym tłumaczem, to po takiej rekomendacji moich napisów, rzeczywiście czułbym się jak Gałązka po pochwałach za "jesień" :) "Moze i nie jest do konca tlumaczem, tylko czesciowo adaptatorem, ale czasami niezle mu wychodzi." No i to mi wystarczy, żeby nie stawiać go obok Gałązki. A nawet jeśli miałbym się już nagiąć, to dwoje czy nawet troje (jeśli dorzucimy zupełnie niezłego Wecsile) i tak przecież wiosny nie czyni. Chyba że średniowiecza :) "autorstwa prof. Tomaszkiewicz sporo miejsca (prawie caly ostatni rozdzial) poswiecone jest polskiem dubbingowi "Misji Kleopatra" - gdyby to bylo marne tlumaczenie, albo gdyby to w ogole nie bylo tlumaczenie, to watpie aby prof. Tomaszewska slowem wspomniala o Wierzbięcie" Doceniam zdanie prof. Tomaszkiewicz-Tomaszewskiej, ale dla mnie ten film sam w sobie jest beznadziejny, a teksty Wierzbięty co najwyżej znośne - kilka niezłych żartów dałoby się może znaleźć, ale ogólnie miałem wrażenie, że oglądam "przefajnowaną" parodię polskim reklam z telefonią komórkową na czele. "Hm, ma zdrowy chłopski rozum najprościej byłoby wziac napisy kinowe i wrzucic je na dvd, ktore wychodzi przeciez sporo pozniej niz film wchodzi do kina." Tyle że filmy, które najpierw wchodzą u nas do kin, stanowią stosunkowo niewielki procent tego, co wydaje się u nas na DVD. Ale oczywiście częstogęsto napisy kinowe z napisami DVD się pokrywają. "Na plytkach dvd z filmami za 5zł dolaczanych do gazety raczej trudno oczekiwac najwyzszej klasy tlumaczenia - dostaje sie za to za co sie placi" Tyle że przeważnie jest to to samo tłumaczenie, które dystrybutor zamieścił na wydaniu danego filmu za 60-70 zł, zanim się skurwił i zaprzedał duszę Pani Domu. "kilkukrotnie czytalem na roznych forach narzekania tlumaczy ktorzy chcieliby przetlumaczyc bluzgi jak rzecz, ale nie moga" No więc mogę się zgodzić, że o ile polscy tłumacze zasługują na gilotynę, tak ich zleceniodawców bym jeszcze przedtem łamał kołem :). 2007/05/23 14:39:05
@wo
"Nożeżjasnacholera, przegapiłem rzeczoną Olivię" Mnie się np. udało razem z "Naj" (którego to pisma zasadniczo nie kupuję) nabyć "12 małp" za parę złotych. 2007/05/23 15:16:24
@simplex
"Nie wiem jakiej jakosci sa polskie napisy na dvd, bo nie kupuje. Na plytkach dvd z filmami za 5zł dolaczanych do gazety raczej trudno oczekiwac najwyzszej klasy tlumaczenia - dostaje sie za to za co sie placi ;)" Przecież zrobienie napisów to koszt stały, więc niższy zysk na sztuce odbijają sobie większą sprzedażą. 2007/05/23 16:25:27
@wo
Kontrolerów kupisz - pod dworcem centralnym. Film ten sam, ale bez Olivii :) (ja kupiłem z gazetką :P )... I faktycznie - wart zapłacenia za gazetkę (Olivia nr 4/2006) Jak koniecznie chcesz być 100% legal, to - Olivia ma jakiegoś wydawcę ( olivia.redakcja.pl/redakcja/ Axel Springer ) - www.swistak.pl/aukcje/1877196,KONTROLERZY-DVD.html 2007/05/23 21:55:31
No, drogi wo
Chyba będziesz musiał sporo odszczekać. Zacznij lepiej trenować -) Sprawa wraca na właściwe tory: Komisarz Policji Zbigniew Urbański zdymisjonowany!!! W związku z nierzetelnym informowaniem opinii publicznej co do rzeczywistych powodów zatrzymań właściciela oraz tłumaczy z portalu Napisy.org oraz z wprowadzaniem w błąd co do podstaw prawnych tychże zatrzymań - Rzecznik Prasowy Komendy Głównej Policji - komisarz Zbigniew Urbański został ze skutkiem natychmiastowym zdymisjonowany!!! Na razie bez adresu. I będziesz mógł ten topik o kant assa/ty tak lubisz,hahahahaha/ potrzaskać. Chociaż szkoda, bo kilka opini było ciekawych. 2007/05/23 22:56:48
@smaq1
"No, drogi wo Chyba będziesz musiał sporo odszczekać. " Nie widzę powodu, nawet gdyby ta plotka się potwierdziła. Co u licha miałaby zmiana rzecznika prasowego policji do zamknięcia pirackiego serwisu? 2007/05/24 06:37:10
To zdymisjowanie komisarza to tylko wymysł i prowokacja Szklarskiego z napisy.info.
Tam też jest jego wyjaśnienie na ten temat. 2007/05/24 09:38:09
@kris.m
"To zdymisjowanie komisarza to tylko wymysł i prowokacja Szklarskiego z napisy.info. " Tak myślałem, bo generalna zasada jest taka, że jeśli ktoś używa ORYGINALNEJ INTERPUNKCJI !!!!!!!, to nie należy go traktować serio. Ale nawet gdyby, to co u licha nowego do tej sprawy wnosiłaby akurat zmiana rzecznika prasowego? Czy następny newsflash będzie dotyczył zmiany portiera? 2007/05/24 18:33:14
Dajcie spokój, z Wierzbięty taki tłumacz jak z koziej dupy trąba. Wystarczyło, że dostał coś innego niż postmodernistyczną komedię, do której mógłby skopypastować dialogi z "Seksmisji" i wyjebał się jak wróbel na końskim łajnie ("Spirited away" i drewniane mydło).
A ten serial co on przy nim robi to rzyg niemożebny. 2007/05/24 18:55:54
@mrw
"("Spirited away" i drewniane mydło)." Nawiasem mówiąc, w "Piratach z Karaibow.org" jest pokazana taka łaźnia z żetonami. Łaźniuje się w niej Chow Yun Fat. 2007/05/25 07:52:02
2007/05/25 08:35:16
@rabbit
"Robi się gorąco w temacie praw autorskich." No więc tym razem się już nie zapędzę i nie wyrażę zadowolenia z puszkowania kogokolwiek, natomiast tam gdzie są dowody czarno na białym, tam naprawdę nie widzę powodów, żeby posiadacz praw autorskich (lub zbiorowa organizacja reprezentująca interesy) nie ścignęła delikwenta z pozwem cywilnym, proponując jednocześnie ugodę tak jak RIAA w Stanach (powiedzmy, parę kafli i po krzyku). |
|