Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Twardzi jak polski hiphop
Za dużo tej polityki u mnie ostatnio, więc najwyższy czas na tradycyjny comiesięczny ranking od czapy. W marcu zajmiemy się fascynującym zjawiskiem, jakim są polscy aktorzy gwarantujący swoją obecnością, że film będzie do niczego. Żebyśmy się dobrze zrozumieli (zwłaszcza w kontekście ewentualnego pozwu o naruszenie dóbr), nie mam nic do samych tych aktorów, często są to ludzie utalentowani i ciężko pracujący. Po prostu z jakiegoś tajemniczego powodu wyjątkowo często właśnie ich zaprasza się do filmów z beznadziejnym scenariuszem i amatorską reżyserią.

Bronisław Wrocławski to w tej kategorii numero uno magnifiko absolutistiko. Śródziemnomorska uroda sprawia, że ilekroć jakiś scenarzysta od siedmiu boleści wystuka słowa typu „WNĘTRZE. DZIEŃ. GABINET DON PALANTINO, GROŹNEGO MAFIOSO”, producent z bożej łaski zaczyna klaskać w łapki i wołać, że to wymarzona rola dla Wrocławskiego.
Jego rolą życia był Don Luciano Gambini w straszliwie beznadziejnej komedii sensacyjnej „Dublerzy”. Przynajmniej wreszcie grał prawdziwego włoskiego mafiozo a nie polskiego gangstera snobującego się na takowego - jak w beznadziejnej komedii niesensacyjnej „Francuski numer”.

Nie lubię telenowel, na Małgorzatę Foremniak zwróciłem więc uwagę dopiero w japońsko-polskim filmie „Avalon” wybitnego reżysera filmów animowanych Mamoru Oshii - który nie wiadomo po jaką cholerę zrobił w Polsce beznadziejny film nieanimowany. Foremniak biega w nim po czymś, co przeciętnemu Japończykowi wydaje się wyjątkowo przerażającą postapokaliptyczną ruiną, a przeciętnemu Polakowi po prostu banalnym Wrocławiem.
Największą sławę Foremniak przyniósł zapewne serial „Na dobre i na złe” (yuck!), tandetne superprodukcje „Stara baśń” i „Quo vadis” oraz mój ulubiony film - „Pitbull”, kryminał twardy i autentyczny niczym polski hiphop, pełen prawdziwie prawdziwej prawdy o twardzielach, o których twardości najlepiej świadczą ich profesjonalne ksywki: „Despero”, „Gebels”, „Ciągły”, „Nielat” i „Metyl”. Otóż Foremniak była kobitą „Metyla”.

Nie rozumiem dlaczego w „Pitbullu” zabrakło Radosława Pazury, aktora bardzo chętnie grającego prawdziwych twardzieli („Prawo miasta”, jou madafaka!). W połączeniu z jego aparycją miłego, inteligentnego i przystojnego przedstawiciela klasy średniej, daje to efekt niezamierzonego komizmu. Pamiętacie jeszcze Pazurę jako komandosa z „Demonów wojny” Pasikowskiego?
Na koniec tradycyjnie kilka honorejbl menszynsów. Przede wszystkim - Michał Żebrowski, który ma podobny problem co Pazura (tylko bardziej) i specyficzne zjawisko klątwy Machulskiego - aktorzy wylansowani przez tego reżysera (Jacek Chmielnik, Krzysztof Kiersznowski) często potem wpadali w wieloletni ciąg grania w strasznym chłamie.

Mimo całej sympatii do filmu „Za ścianą”, nie mogę w tym rankingu pominąć Mai Komorowskiej. Wyspecjalizowała się w roli polskich patriotek, które albo są gwałcone przez zwyrodniałych Rosjan na Syberii albo nawracają małych chłopczyków (żeby ci poszli do nieba jak tylko zginą z winy paskudnie ateistycznego ojca). Wygląda na to, że z zasady odrzuca ona scenariusze filmów, w których nie będzie nic o Cierpieniach Narodu Naszego Udręczonego ani o Wierze Naszych Praojców Przenajświętszej. Talk about pidgeonholing!
środa, 14 marca 2007, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/03/14 14:01:00
To niesamowite, że nawet pierwszy lepszy Mark Wahlberg ma w sobie więcej od nich twardości. Nasi polscy groźny gangsterzy mogą co najwyżej konkurować z wodą. Twardą oczywiście.
Nie wiem też skąd się wzięło to przekonanie producentów i reżyserów o tough-owości Roberta Gonery. Zawsze taki sami: Brudny gangster z solidną porcją brelantyny w zadymionym pokoju. Ja go bardziej widzę w roli przyjaznego wujaszka, albo choćby Draculi. Cóż, ale kim ja jestem, aby kwestiować decyzje szych z Bolandwoodu?
-
2007/03/14 14:18:50
Nie nasza wina, że mamy tylko jednego aktora o aparycji mordercy, Zbrojewicza :) Polski metro-hadedek rzeczywiście wzbudza respekt pomieszany z niewiarą zawieszoną na grubym kołku. Wszystko Darki Kordki i tyle.
-
2007/03/14 14:24:57
Brakuje mi na tej liście Bartosza Obuchowicza, który karierę rozpoczął od uprawiania hippiki pod czujnym okiem komando Komorowskiej, w "Hakerze" zagrał lamera, który na końcu staje się twardzielem, a w "Czasie surferów" był już prawdziwym, twardym hiphopowcem z daszkiem do tyłu. Zaś między "Cwałem" a "Ja wam pokażę!" odwalał gangsterkę w filmach groźnych już z nazwy: "Drugie zabicie psa" (jako John), "W krainie władcy smoków" (Buy), "Szara róża" (Złodziej), "Wiórek" (Łysy), "Stacja" (Banan). Real madafaka.
-
wo
2007/03/14 14:25:03
@c2d4
"Nie nasza wina, że mamy tylko jednego aktora o aparycji mordercy, Zbrojewicza :)"

Ja z polskich aktorów współczesnych tylko raz się kimś na serio przestraszyłem - Chyrą w "Długu". Był autentycznie groźny, bez campowego mizdrzenia się jak w komediach sensacyjnych Lubaszenki.
-
2007/03/14 14:25:54
Coś w tym jest...
Zabawnie niezabawne.
-
2007/03/14 14:43:14
Ja tylko chciałem przypomnieć, że to dziś .
-
2007/03/14 14:46:39
@WO
"Żebyśmy się dobrze zrozumieli (zwłaszcza w kontekście ewentualnego pozwu o naruszenie dóbr), nie mam nic do samych tych aktorów(...)właśnie ich zaprasza się do filmów z beznadziejnym scenariuszem i amatorską reżyserią."

A nie boisz się wytoczenia powództwa przez "beznadziejnych" scenarzystów i "amatorskich reżyserów"? ;)

Jeżeli większość polskich filmów nie nadaje się do oglądania, to niby gdzie indziej mają grać? Tylko w teatrze? Wiele znakomitych aktorek i aktorów, bierze udział w filmowej tandecie, podejrzewam, że głównie z powodów finansowych. Chociażby Edyta Jungowska, którą pamiętam ze świetnego telewizyjnego spektaklu "od czasu do czasu" na podstawie sztuki Alana Ayckbourna, zagrała w filmie "Operacja: koza", według mnie najgorszej polskiej komedii, a teraz marnuje się w "Na dobre i na złe" ( tak na marginesie: dałeś wyraz swojej niechęci do tej telenoweli, ale musisz przyznać, że niektórym widzom dostarcza wielu wzruszeń, sam Bogusław Kaczyński przyznał się do jej oglądania :) ).

PS1 Nie czepiaj się "Dekalogu" :)
PS2 Dzięki bogini, nareszcie jakaś notka , w której nie ma nic o Ziemkiewiczu i obecnym rządzie.
-
2007/03/14 14:50:01
@arturjac
"Ja tylko chciałem przypomnieć, że to dziś ."

Pomarzyć zawsze można :).
-
wo
2007/03/14 14:54:41
"A nie boisz się wytoczenia powództwa przez "beznadziejnych" scenarzystów i "amatorskich reżyserów"? "

To są moje dwa wymarzone procesy życia. Chciałbym być pozwany o zniesławienie przez ministra Polaczka i móc dowodzić przed sądem swojej racji. Oraz przez - dajmy na to - Janusza Zaorskiego.

"Nie czepiaj się "Dekalogu""

Pierwszy odcinek po prostu obsysał. Owszem, Szapołowska w negliżu to zawsze coś miłego dla oka, więc przyznam że potem chwilami było lepiej, ale o pierwszym odcinku nie powiem ani jednego dobrego słowa. Ta cała sztuczna inteligencja odpalona na ZX Spectrum, co za szajs...
-
2007/03/14 15:07:03
>Pamiętacie jeszcze Pazurę jako komandosa z „Demonów wojny” Pasikowskiego?

pamiętamy coś gorszego - Pazurę płaczącego w Operacji Samum - wrrrr - od tego filmu ma u mnie szlaban do czasu, aż wyłysieje, straci zęby i utyje niczym Marlon Brando.
-
2007/03/14 15:31:06
@beztłumika
"pamiętamy coś gorszego - Pazurę płaczącego w Operacji Samum"

Był niewiarygodny, czy sam fakt, że płakał powoduje u Ciebie taką reakcję: "wrrrr"?
-
wo
2007/03/14 15:40:11
@arturjac
"Ja tylko chciałem przypomnieć, że to dziś ."

Dziś jest też święto bliskie sercu każdego nerda - dzień pi (3.14). :-)

en.wikipedia.org/wiki/Pi_Day
-
2007/03/14 15:52:12
>Był niewiarygodny?

był tak wiarygodny, jak barczysty Edward Żentara grający umierającego z głodu Maksymiliana Kolbe
-
2007/03/14 15:53:05
@WO
Kpisz sobie straszliwie. Nie wierzę, że jedynym jasnym punktem w "Dekalogu" jest dla Ciebie naga Szapołowska (dlaczego w filmach jest tak mało roznegliżowanych mężczyzn? ech...). "Krótki film o zabijaniu" nie zrobił na Tobie żadnego wrażenia?
-
2007/03/14 15:53:34
O fajnie. Ale po angielsku dzień pi brzmi smaczniej.
-
wo
2007/03/14 16:01:39
@lilith
""Krótki film o zabijaniu" nie zrobił na Tobie żadnego wrażenia"

No więc to był ten drugi odcinek wart obejrzenia. Pozostałe osiem to paw kompletny. Brrr, jeszcze mną trzącha jak sobie przypomnę Biedrzynską jako nadpobudliwą córkę, co to nie czci ojca swego i matki swojej. Tylko że ja w ogóle uważam, że czarnym dniem polskiej kinematografii był dzień, w którym Kieślowski poznał Piesiewicza i zaczął robić w metafizyce dla ubogich.
-
2007/03/14 16:34:37
@wo
Teraz już wiem, dlaczego po "Dekalogu" zapisały mi się w pamięci, jako dobre, tylko dwa odcinki. Wydawało mi się np. rzeczą zupełnie psychologicznie nieprawdopodobną, żeby racjonalista nie sprawdził grubości lodu empirycznie (przez jakiś odwiert) a robił to za pomocą jakiejś naiwnej symulacji komputerowej i po wypadku syna jeszcze szamotał się w kościele (bo w obliczeniach był błąd). Rozumiem, że żaden z nas nie jest do końca racjonalny... ale ten irracjonalizm da się pokazać chyba w sposób wiarygodny. Decyzje światopoglądowe (jak ateizm) nie są ciosne od siekiery pod kątem taniego moralizowania, bywają natomiast czasem dramatyczne, choć niekoniecznie musi ktoś od tego ginąć.
C. Pazura w "Nic śmiesznego" Koterskiego faktycznie mnie nie śmieszył. B. Linda w "Szamance" był zupełnie do kitu jak i sama panna Petry (ale z tej mąki chyba i tak nie dało się upiec chleba).
-
wo
2007/03/14 16:42:32
@maciek
" ale ten irracjonalizm da się pokazać chyba w sposób wiarygodny."

Egzaktly! Nie przeczę temu, że można być stuprocentowo racjonalnym agnostykiem, ale mimo to bać się ciemnej piwnicy. I mogę sobie wyobrazić film zabawnie czy ciekawie pokazujący ten kontrast. Ale tu mieliśmy grę bezczelnie znaczonymi kartami. Po pierwsze - cały ten racjonalizm od początku jest OKDR. Facet ma zwyczajnie za mało danych do takiej symulacji, ale nawet gdyby je miał, to by na samej symulacji nie polegał. TEORETYCZNIE zamiast samochodowych crash testów też można by to próbować liczyć na jakichś modelach, ale praktycznie wszyscy jednak wolą crash testy, bo w sprawach życia i zdrowia symulacjom się nie ufa.
-
2007/03/14 17:29:47
ODPIERDOL SIĘ OD AVALONU
-
2007/03/14 17:32:29
@wo
Tak w ogóle to nie mogę się doczekać wiarygodnego (pod względem psychologicznym) portretu racjonalisty. Najbliższa ideału była dla mnie chyba Jodie Foster w filmie "Contact", szkoda, że film wykręcił się w stronę jakiegoś mistycyzmu.
Linda z kolei w "Szamance" gra archeologa. Jego ekipa wydobywa z torfowiska zmumifikowane zwłoki sprzed tysiącleci ale obchodzi się z tym znaleziskiem jak z workiem kartofli.
-
wo
2007/03/14 17:39:59
@maciek
"Linda z kolei w "Szamance" gra archeologa. "

No tak, ale od początku zaprezentowany jest jako irracjonalista. Zaczyna się od jakiegoś jego debilnego wykładu o wyższości szamana nad astronautą. Bredzenia w stylu Castanedy. Wiarygodnymi psychologicznie racjonalistami są hammetowsko-chandlerowscy prywatni detektywi.
-
2007/03/14 18:33:10
"Nie wiem też skąd się wzięło to przekonanie producentów i reżyserów o tough-owości Roberta Gonery."
przejrzałeś go:
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=35281

ale ja nie o tym. Nie kopać pitbulla!
może i trochę z twardością przegli, ale widzę tam echa NYPD Blue, od których byłem przez jakiś czas uzależniony, to raz.
Poza tym w Pitbullu gra Gajos, który gdyby chciał spokojnie mógłby być dużo twardszy, jak choćby w Psach.
No i prawdziwymi bohaterami pitbulla są złachani goście po pięćdziesiątce, którymi również my będziemy, ani się obejrzymy.
-
2007/03/14 18:39:15
@maciek_r10: "Najbliższa ideału była dla mnie chyba Jodie Foster w filmie "Contact", szkoda, że film wykręcił się w stronę jakiegoś mistycyzmu."

A wykręcił się? Musiałbym bardzo spojlować, żeby dyskutować, a w takim liniowym trybie komentarzy wszelkie spoil-warningi i tak są do dupy. To co? wszyscy widzieli? Można pisać? :-)
-
2007/03/14 18:52:43
@mruwnica:
Nie pisz: ci co widzieli wiedzą, że się nie wykręcał. :P

Y
-
jsw
2007/03/14 18:56:22
@yzek: A jednak się wykręcał :P
-
2007/03/14 18:58:20
@wo
"Zaczyna się od jakiegoś jego debilnego wykładu o wyższości szamana nad astronautą. Bredzenia w stylu Castanedy."

Taki naukowiec jest dla mnie po prostu niewiarygodny, tak samo jak i pewien polski fachowiec od dendrologii, próbujący teraz sił w drakologii (Lem był tu jednak pierwszy i o niebo precyzyjniejszy). :-) Możliwe, że mi jakoś kino w konwencji Żuławskiego nie leży.
-
2007/03/14 19:44:33
@maciek_r10:
"Wydawało mi się np. rzeczą zupełnie psychologicznie nieprawdopodobną, żeby racjonalista nie sprawdził grubości lodu empirycznie"
Przecież racjonaliści stronią raczej od empirii.
-
2007/03/14 20:09:26
"Przecież racjonaliści stronią raczej od empirii."
Za Platona może i tak.
Stronienie od testów praktycznych, a opieranie się jedynie na teorii i wyliczeniach komputerowych nie jest za bardzo racjonalistyczne, jest ono? Nazywanie szumnie zwykłego odwiertu (który miałby być wykonany dodatkowo do symulacji) empiryzmem, który to gryzie się z racjonalizmem jest przesadą.
Podsumowując: maciek_r10 ma rację, a January blefuje.
-
2007/03/14 20:30:57
Stop! Ten blogasek to glokk

@MRW

Avalon jest kolejną nietrafioną próbą przeniesienia anime na film tradycyjny. Gdyby go narysować, to ze swoją muzyką byłby miodzio. W końcu życie jest wspaniałą przygodą.

@wo

Jeśli chodzi o twardzieli, to przekonuje mnie Andrzej Chyra, przy czym on może grać tylko ludzi przy okazji piekielnie inteligentnych. W "Symietrii" doskonale pasował do postaci intelektualisty, który przez tę jedną chwilę okazał się być bezwzględny.
-
2007/03/14 20:32:23
Co do Pitbulla to się nie zgadzam wo. Po pierwsze twardziele są twardzi, ale ćpają, chlają, postrzeliwują;) własne kobiety, biorą w łapę itd itp. I Vega wcześniej nakręcił dokument dla tvp2 "Prawdziwe psy" , gdzie jednym z bohaterów był policjant, który potem odszedł ze służby, bo jego kobieta w ciąży, która postrzeliła się z jego broni(brzmi znajomo?) No i sorki, ale to ma cokolwiek autentyczności, bo jak sobie przypomnę jak raz włączyłem Kryminalnych to łojejku. Ja Pitbulla naprawdę uwielbiam uważam, że może i jest trochę przegięty, ale przynajmniej w stronę w którą w Polsce filmowcy nie przeginają:)
-
wo
2007/03/14 21:00:44
"Vega wcześniej nakręcił dokument dla tvp2 "Prawdziwe psy" , gdzie jednym z bohaterów był policjant, który potem odszedł ze służby, bo jego kobieta w ciąży"

Dla mnie to wszystko jednak brzmiało minoderyjnie, to całe twardzielstwo Desperów i Mielonów. To że inspiracją była czyjaś prawdziwa historia wcale nie musi filmowi przydawać autentyczności. Koszmarnie fałszywym filmem o policji jest na przyklad francuskie "36", też twór autokreacji jakiegoś autentycznego flika. Po prostu to wcale nie jest tak, że prawdziwy film o jakimś środowisku można stworzyć tylko we współpracy z kimś z tego środowiska. Wtedy będziesz miał raczej projekcję marzeń i kompleksów tego kogoś. To tak jak - wracając do polityki - z lustracją. To nie jest tak, że esbeckie teczki pokazują nam prawdę o historii tylko jej wersję z marzeń esbeków (jacy my jesteśmy wszechobecni, jak my o wszystkim wiemy i wszystkich kontrolujemy).
Zgoda, "Kryminalni" są przegięci w zupełnie inną stronę i też ich nie znoszę. Ale ideałem jest złoty środek, którym dla mnie był "Glina" - z policjantem bez metroseksualności komisarza Zawady ale i bez pretenscjonalnego twardzielstwa Ksytofa "Ksyfka" Ksyfkowskiego z "Pitbulla".
-
2007/03/14 21:19:08
pojechaliście na maxa z tym racjonalistą u Kieślowskiego - przecież on w tym filmie skupiał się raczej na spójności dramaturgicznej a nie na dyskursie ze światem o obecność Poppera w życiu codziennym - ja nawet uważam, że ten film jest bardziej fayerabendowski niż popperowski w wymowie ;)

no i jeszcze jedno - jak pamiętam - w scenariuszu Dekalogu I nie ma ciepłej wody - jest przelatujący samolot, przez który pęka lód - w pierwotnej wersji Kieślowski jechał więc w stronę przypadku, jako czegoś, co w życiu jednostkowym ma większe znaczenie, niż racjonalność - zmiana nastąpiła na poziomie produkcji.

a Contact z Foster lubię - mimo tego, że staje się w pewnym momencie zakalcem
-
2007/03/14 21:20:19
To fakt "Glina" to serial świetnie świetny(ech szkoda, że bez drugiej serii). Faktycznie był chyba takim złotym środkiem. Co od tych inspirowane prawdziwymi story to w sumie też racja. Acz kiedyś czytałem wywiad z Vegą i on mówił, że on chce oddać jakiś taki ogólny klimat. Hm nie mam doświadczenia, więc nie wiem ile w tym prawdy co pokazał, jednak ten serial mi pasuje. Pewnie dlatego, że jednak słodko u nas raczej serialowo jest , jakieś sfory, kryminalni. Ja po prostu wychowany na "Shield" jestem, a tam co by nie było policjantom bliżej do tych z Pitbulla niż nawet do tych z "Gliny". Co jest lekko przerażający;) Wolę coś co mi pokaże trochę syfku(choćby i prawdziwy nie był, ale to już taki nihilizm mój "Nihilists! Fuck me. I mean, say what you like about the tenets of National Socialism, Dude, at least it's an ethos:) a nie jakieś "miłość silniejsza od mafii", Choć ta ich twardość w tym "Pitbullu" hm, no jednak ona chyba nie była aż taka twarda. Twardy był Dorociński, ale Gajos(pamiętasz jego przypowieść o "sprawie rurki" toż to genialne było po prostu, ten gajoskowski uśmieszek, dla tej sceny całego Pitbulla warto było nakręcić:) z tymi swymi wieńcami, Grabowski kładący kafelki u mafiosa, czy Stroiński ciągle pijany. Hm przegięcia zapewne, ale jednak jakoś tak mi się podobały:)
-
2007/03/14 21:30:51
"Ale ideałem jest złoty środek, którym dla mnie był "Glina"

Fakt, 'Glina' to chyba najlepsza nasza produkcja kryminalna. Kiedyś obejrzałem ciągiem z DVD. Są słabsze momenty i zakończenie trochę od czapy, ale cały czas miałem wrażenie, że to Radziwiłowicz trzyma na krótkiej smyczy Pasikowskiego Zaraz potem obejrzałem w ten sam sposób 'Oficera I'. To już trochę ladrynka, ale Chyra, Globisz itp. Ale pomyślałem wtedy, że Pasikowski i Dejczer (kiedyś zdaje się okrzyczani wielą nadzieją srebrnego ekranu etc.) tak naprawdę tracili czas w kinowych produkcjach, a w crime stories radzą sobie całekiem, całkiem. U nas chyba za bardzo chcą z filmu zrobić sztukę.
-
2007/03/14 21:35:30
@Dekalog I: To modelowanie rzeczywistości, to przecież była taka zgrywa na ZX-ie, a nie realne określanie bezpieczeństwa. Co do empirii, to nie jest tak, że się zawsze należy. Jak już się model posadzi i zwaliduje, to potem można jechać bez kontroli... aż do ujawnienia się nieprzewidzianego zjawiska. No feyerabendowski to był, takie jest przecież wraże przykazanie (jam jedyna metoda).

@Contact: 2:2 :-/

@Pitbull: Oglądałem "Po godzinach" właśnie na temat przegiętości Pitbulla. Vega oczywiście obstawał, że to wszystko najprawdziwsza prawdziwa prawda. I pewnie miał rację, tylko, że zarzutem IMHO nie jest kłamstwo, tylko wyważenie. Jakby w filmie bite 10h siedział starszy aspiryna i wypełniał druki, to też by była "prawda". Był nawet ten policjant, co to był pierwowzorem Dorocińskiego. Jak Kłopotowski zaczął wywlekać teorię kinematografii to wyszedł do kuchni :-)

@miw1986: Za cytat: szacun.
-
2007/03/14 22:38:08
aż dziwne, że nikt z Wrocławia nie protestuje, hehe
-
2007/03/14 22:52:34
Łysy, jak jeszcze raz usłyszę tekst o przekładaniu anime na film, to komuś dam w mordę. Nie wiem kto wymyślił tego durnego mema, ale krąży on maniacko jako wytrych przy interpretacji chyba każdego japońskiego s-f. Zresztą chodź na sf-f, dawno nie było flejma o Avalonie.
-
2007/03/14 23:37:19
E no, avalon taki zły nie był. Dało się toto wytrzymać.

Ale Foremniak tam nijak nie pasiła.
-
2007/03/15 00:09:46
Wreszcie coś bez polityki!!!
Ziemkiewiczowszczyna jest równie nudna jak Michnikowszczyzna. No może przesadzam, tubgirl nie znalem, a że jadłem podczas serfowania to o mało nie ...


Bardzo trafna lista :D

Są na niej moi "ulubieni": Żebrowski i Formniak.

Foremniak to klasa sama dla siebie.
Mogę ją najpełniej podsumować wierszem "Panna Anna". Ma sie rozumieć, że to nie do Panny Anny porównuje Foremniak.

pozdr.
-
2007/03/15 00:48:54
A można jednakowo mocno lubić "Glinę" i "Pitbulla"? Bo ja chyba mam tą przypadłość...
-
2007/03/15 02:05:57
@wysyisback
"W "Symietrii" doskonale pasował do postaci intelektualisty, który przez tę jedną chwilę okazał się być bezwzględny."

W zasadzie to dwa razy wymierzył sprawiedliwość. Podejrzewam, że każdy/a oglądając "Symetrię" dochodził/a do przekonania, że gdyby był/a na miejscu bohatera granego przez Chyrę, postąpił/aby tak samo (mam na myśli pierwszą sytuację, bo co do drugiej, to mam wątpliwości).

@WO
"Ale ideałem jest złoty środek, którym dla mnie był "Glina" - z policjantem bez metroseksualności komisarza Zawady ale i bez pretenscjonalnego twardzielstwa Ksytofa "Ksyfka" Ksyfkowskiego z "Pitbulla"."
@you are a toy
"Fakt, 'Glina' to chyba najlepsza nasza produkcja kryminalna."

Zgadzam się, dla mnie "Glina" też jest najlepszym polskim serialem kryminalnym.
Świetne role Radziwiłowicza i Stuhra, klimat dość mroczny, trzyma w napięciu i wszystko byłoby cacy, gdyby nie jedna scena, za którą darłabym z Pasikowskiego pasy. Mam na myśli scenę, w której partnerka bohatera granego przez Radziwiłowicza, zostaje zgwałcona, po czym odchodzi od swojego partnera do gwałciciela. To mógł wymyślić tylko facet.
Co do policjantów - twardzieli, to rzeczywiście Radziwiłowicz był najlepszy. Cholernie męski, ale jak dla mnie czasem zbyt bezwzględny, zarówno dla podejrzanych (wręcz brutalny), jak i dla byłej partnerki. Rozumiem jednak, że na tym właśnie polega bycie stereotypowym filmowym twardzielem ;).
BTW zastanawiam się, czym dla Ciebie WO jest metroseksualność, skoro uznałeś, że jest to wadą komisarza Zawady?
-
2007/03/15 07:18:54
@>inz.mruwnica

"No feyerabendowski to był, takie jest przecież wraże przykazanie"

tylko jest jeden problem - Kieślowskiemu nie było po drodze z Bogiem - Jerzy Sztur opowiadał o tym, że Kieślowski pytał go, jak to jest wierzyć i nie mieć żadnych wątpliwości - zdaniem Sztura Kieślowskiemu nie mieściło się to w głowie.

-
2007/03/15 09:06:31
"Mam na myśli scenę, w której partnerka bohatera granego przez Radziwiłowicza, zostaje zgwałcona, po czym odchodzi od swojego partnera do gwałciciela. To mógł wymyślić tylko facet."

kiedy one, suki, takie właśnie są, bejb.
-
wo
2007/03/15 09:17:26
@inz.Mruwnica
"Jak już się model posadzi i zwaliduje, to potem można jechać bez kontroli... aż do ujawnienia się nieprzewidzianego zjawiska."

Ale w tym konkretnym przypadku chodzi o pewien konkretny model - szacowanie wytrzymałości pokrywy lodowej. Za cholerę nie zrobisz tego znając tylko te dane, jakie gupi ateista wpisuje do swojego ZX Spectrum. "Dekalog" po prostu uprawia tandentą propagandę jak w reklamie proszku porównywanego do "zwykłego proszku". Patrzcie, oto człowiek wierzący: kochająca ciotka Maja Komorowska. Patrzcie, oto ateista: pozbawiony uczuć przygłup.

@lilith
"BTW zastanawiam się, czym dla Ciebie WO jest metroseksualność, skoro uznałeś, że jest to wadą komisarza Zawady? "

Dbałość o ciuchy plus aspiracje do klasy wyższej średniej nie pasują do twardziela-policjanta. Dbałość o ciuchy sprawia, że człowiek unika sytuacji, w których coś by mu się pogniotło, poplamiło czy (God forbid!) podarło. Twardziel-policjant nie powinien też żyć na zbyt wysokim poziomie bo we mnie to budzi nieufność - jako sygnał korupcji.
-
2007/03/15 09:18:48
@leniu
Przy takim podejściu do kobiet nie da się stworzyć normalnego partnerskiego związku. Chyba, że teraz (i zawsze?) trollujesz.
-
wo
2007/03/15 09:25:43
@maciek
"Przy takim podejściu do kobiet nie da się stworzyć normalnego partnerskiego związku. "

Toteż bohaterowie Pasikowskiego zwykle mają z tym zasadnicze trudności - zawsze w końcu ta dziwka od nich odejdzie, bo to zła kobieta była.
-
2007/03/15 09:35:34
@inz.Mruwnica
"Jak już się model posadzi i zwaliduje, to potem można jechać bez kontroli... aż do ujawnienia się nieprzewidzianego zjawiska."

To racja, już dzisiaj t.zw. pracę kontrukcji można precyzjnie oddać na modelu. W budownictwie np. już wszystkie te cuda architektoniczne wpierw się oblicza i wizualizuje naprężenia kolorami w komputerze (czymś jednak lepszym niż jakiś ZX Spectrum). Antonio Gaudi robił pomniejszone modele swoich budowli z worków wypełnionych cementem, dzisiaj już nie ma takiej potrzeby. W budownictwie sprawa jest dość jeszcze prosta, ale i w lotnictwie (gdzie obciążenia konstrukcji są ogromnie zróżnicowane) postępuje się podobnie. Wirtualne modele Boeingów dmucha się w wirtualnych tunelach aerodynamicznych. Jeśli czasami robi jakieś crash-testy w skali 1:1 to raczej ze względu na badanie samego procesu produkcji partii samochodów (a może i ze względu na asekuranckie przepisy) aniżeli ze względu na niskie zaufanie do matematycznego modelu.
-
2007/03/15 09:42:23
@wo
"w końcu ta dziwka od nich odejdzie, bo to zła kobieta była."

A może jest tak, że to facet sobie już ex post racjonalizuje w ten sposób swoje niepowodzenia na tym polu. A potem to już zawsze to jest ten sam schemat: facet jest zaniedbany, nieogolony i wiecznie "pod muchą" (tak jakby to był jakiś obowiązek się po tym wszystkim upić).
-
2007/03/15 09:48:49
@wo

>Patrzcie, oto człowiek wierzący: kochająca ciotka Maja Komorowska. Patrzcie, oto ateista: pozbawiony uczuć przygłup.

Przeginasz - tak to ja mogę o bohaterze Śledztwa napisać - jaki jełop, chce rozwiązać zagadkę ruszających się zwłok a nie potrafi sobie poradzić z trzeszczącą podłogą - mimo tego, że to oczywisty zabieg literacki potęgujący porażkę poszukiwania odpowiedzi.

Przy okazji - zawsze, jak czytam sugestię, że Kieślowski z Dekalogiem opowiedział się po stronie Wiary, to szlag mnie trafia - chyba oglądaliśmy coś innego.
-
2007/03/15 09:50:26
@maciek: "Przy takim podejściu do kobiet nie da się stworzyć normalnego partnerskiego związku."

się zdecyduj: normalnego czy partnerskiego?
-
wo
2007/03/15 10:08:37
@maciek
"A może jest tak, że to facet sobie już ex post racjonalizuje w ten sposób swoje niepowodzenia na tym polu."

Rany, ja przecież przedstawiam antropologię Pasikowskiego, a nie swój prywatny pogląd na świat

@beztlumika
Dziwny przykład - sam Lem przecież był na tyle niezadowolony z "Śledztwa", że trzasnął "Katar" (podobny pomysł ale "done right"). Nie wiem czemu służyła skrajna głupota ojca ateisty jeśli nie odpowiednim naznaczeniu kart w talii, żeby wygrała Przenajświętsza Wiara Praojców Komorowskiej. Jeśli "Dekalog" nie staje po stronie wiary to po stronie czego? Commodore versus Spectrum?
-
2007/03/15 10:10:41
@leniu
"się zdecyduj: normalnego czy partnerskiego?"

Wezmę wszystko (nie widzę tu żadnej kolizji). To, że się czasem (często?) to nie udaje to nie znaczy, że to są sprzeczne wymogi.
-
2007/03/15 10:30:15
>Nie wiem czemu służyła skrajna głupota ojca ateisty jeśli nie odpowiednim naznaczeniu kart w talii

a czemu służyły "głośne" wybuchy w Gwiezdnych Wojnach, skoro w przestrzeni kosmicznej nie ma medium, które przenosi dźwięk?

Wracając do Dekalogu - jak sądzę - owa "głupota" służyła postawieniu pytania o kondycję (wrrr) człowieka we współczesnym świecie - możemy mieć te swoje wszystkie komputery, wzory, ale nie usunie to problemu dlaczego ja? Dlaczego moje dziecko? Dlaczego robię to, co robię itd. Jak rozumiem, gdy jedno z twoich dzieci utonie, to wskoczysz do internetu i zaczniesz szukać statystyk wypadków, które pomogą ci zracjonalizować ból poprzez rozkłady prawdopodobieństw - jak już znajdziesz odpowiedź, że po prostu taki a taki odsetek dzieci tonie, to uznasz ów wypadek zjawisko "naturalne" na poziomie zbiorowości. Jak nie daj Boże twój syn utonie, bo będzie chciał udowodnić swoją odwagę przed jakaś siksą z klasy, to wyjaśnisz żonie, że to normalne zachowanie opisane w etologii i po prostu trafiło na nasze dziecko?


-
wo
2007/03/15 10:38:30
" pytania o kondycję (wrrr) człowieka we współczesnym świecie - możemy mieć te swoje wszystkie komputery, wzory"

To dlaczego nie pokazali kogoś, kto faktycznie ma "te wszystkie komputery, wzory", tylko przygłupa, który ma za mało danych i... ZET IKS SPEKTRUM!!!!

@beztlumika
" Jak rozumiem, gdy jedno z twoich dzieci utonie"

Skąd w ogóle taka absurdalna zmiana tematu? A gdyby to wasza matka tu przechodziła (sprawdzić czy nie ksiądz). Jeśli jednak jedno z moich dzieci utonie, to na pewno nie dlatego, że uruchomię Sztuczną Inteligencję na jego nintendo DS i wpiszę do niej dane nie wystarczające do budowania symulacji takiej jak w "Dekalogu".

Jakie byłyby dla mnie _skutki_ takiej tragedii, to zupełnie inne pytanie - moja zasadnicza krytyka "Dekalogu" dotyczy _przyczyn_ tragedii. Miała być konfrontacja ateista/jego wierząca siostra, wyszła konfrontacja skończony ignorant/jego wierząca siostra.
-
jsw
2007/03/15 10:42:26
@beztlumika:
"możemy mieć te swoje wszystkie komputery, wzory, ale nie usunie to problemu dlaczego ja? Dlaczego moje dziecko? Dlaczego robię to, co robię itd"

Najlepszą odpowiedź na te dylematy znalazłem u prof. Cezarego Kouski "De Impossibilitate Vitae... "
-
2007/03/15 10:43:04
@beztlumika
Od taniej łopatologii Kieślowskiego (jak Dekalog I) wolę żeby mi ten paradoks w sposób ironiczny przedstawił Lem w "De Impossiblilitate vitae..." podszywając się pod Benedykta/Cezara Kouskę.
-
2007/03/15 10:44:09
@jsw
Ajć!
-
jsw
2007/03/15 10:46:59
@Maciek:
widzę, że wszystko i tak prowadzi nas do Lema :)
-
wo
2007/03/15 10:47:47
@maciek i jsw
No trudno, sprowokowaliście mnie - przekleję fragment swojej książki, z hasła "Przypadek":

"W swoim opowiadaniu Lem wprawdzie oddał też głos profesorowi Bedrzichowi Vrchlicce, który wykazał fundamentalny błąd rozumowania profesora Kouski (który nie uwzględnił tego, że statystyki zajmują się ogólnymi prawidłowościami populacji a nie jednostkami w tejże populacji), ale niewątpliwie bliższa mu jako pisarzowi była fascynacja przypadkową ulotnością ludzkiej egzystencji.
Widać ją przecież także w jego utworach realistycznych. Stefan Trzyniecki w ?Czasie nieutraconym? przypadkiem ociera się o śmierć podczas okupacji, gdzie zostaje wzięty za Żyda (?Koniec, a jaki kretyński! - pomyślał?). Okupacyjna przypadkowa śmierć i ocalenie pojawia się też we wspomnieniach profesora Rappaporta w ?Głosie Pana?. W bohaterów literackich, którzy zawsze wiedzą dlaczego wygrali lub przegrali, łatwiej chyba uwierzyć pisarzowi, który całe życie spędził w Kalifornii niż pisarzowi, który żył w tej samej części świata, co Stefan, Kouska czy Rappaport.
"
-
2007/03/15 10:52:56
@wo

> dotyczy _przyczyn_ tragedii

no i ja ci tłumaczę, że przyczyna tragedii jest wewnętrzna, wpisana w strukturę opowieści a nie obiektywna (bo p... racjonalista okazał się kretynem). Dokonaj może takiego prostego zabiegu - zamiast racjonalisty w tej opowieści mamy zaklinacza lodu, który swoimi zabiegami magicznymi dokonuje aktów zabezpieczających lód a tu i tak jeden szit - lód pęka a dziecko tonie i gość idzie do kościoła i naparza w święty obraz, symbol religii, której się opierał a która była częścią jego wychowania - opowieść by na tym nie straciła - dokładnie byłoby to samo - konflikt dwóch wyznawanych wartości w obliczu tragedii. Jako obcykany z postmodernistyczną myślą zapewne znalazłbyś wyjaśnienie logicznej spójności działań zaklinacza lodu, ale już przyjąć założenia, że racjonalista wpada w te same pułapki egzystencjalne, co zaklinacz lodu nie możesz.
-
wo
2007/03/15 10:59:03
@beztlumika
"przyczyna tragedii jest wewnętrzna, wpisana w strukturę opowieści a nie obiektywna (bo p... racjonalista okazał się kretynem)"

Tłumaczysz to niestety w oderwaniu od materialu filmowego. W filmie widzimy właśnie to, że przyczyną tragedii jest kretynizm racjonalisty, który miał za mało danych i za słaby software i hardware do takich symulacji.

"opowieść by na tym nie straciła "

No tak, ale w tej wersji przynajmniej naga byłaby jej idiotyczność - "zaklinacz lodu, który swymi zabiegami magicznymi" to przecież od razu po prostu psychol i jasne będzie od początku, że nie może mieć racji.

" przyjąć założenia, że racjonalista wpada w te same pułapki egzystencjalne, co zaklinacz lodu nie możesz."

Mnie nie obchodzą jego pułapki egzystencjalne, krytykuję teraz głupotę prowadzonej przez niego symulacji. To nie miało prawa działać.
-
2007/03/15 11:00:01
@wo et consortes

jak rozumiem zaczniemy budować teraz piramidę Kieślowski gorszy od Lema a Lem gorszy od Wittgensteina a Wittgenstein gorszy od Russell'a i gdzie skończymy? W jakimś Lewiatanie, który swoim umysłem objął wszystko? A może jeden z nas się nim okaże?
-
2007/03/15 11:05:59
2wo

>Tłumaczysz to niestety w oderwaniu od materialu filmowego

Look who's taking? Czy ty nie dokonujesz takich zabiegów w swoim tekstach, że odwołujesz się do innych źródeł?

Dałem ci przykład ze scenariusza, w którym lód pęka od przelatującego samolotu - jak rozumiem opowieść byłaby wtedy racjonalniejsza, bo Spektrum liczyłby prawdopodobieństwo a nie wytrzymałość lodu? Dla tej opowieści to, co ów gość liczy i na czym nie ma znaczenia - znaczenie ma to, że próbuje liczyć, przegrywa i co z tą przegraną robi.
-
jsw
2007/03/15 11:07:47
Przypadek. Jest to podstawowa zasada rządząca nami i jednoczesnie jedyna na którą my ludzie nie dajemy zgody. O ile nie mamy żadnych problemów z zaakceptowaniem wszystkich innych praw naturalnych, którym podlegamy to przypadek jest wyjątkiem. Po prostu nie możemy sobie z nim pradzić. Z tej niezgody zrodziły się religie z koncepcją tajemnicy w tym miejscu lub działaniem złych bóstw, ale też (jak podejrzewam) ateizm u Lema. To Lem oczywiście ma racje a nie Kieślowski. Jeśli Kieślowski też był ateistą to nie wiem po co zrobił taki film
-
2007/03/15 11:12:39
@jsw

>Jeśli Kieślowski też był ateistą to nie wiem po co zrobił taki film


moim zdaniem on był agnostykiem i doskonale wyczuwał problem, jaki mają w życiu agnostycy - żyją życiem kundli, które nie przynależą do żadnego obozu i muszą przegrać.
-
jsw
2007/03/15 11:15:37
@beztlumika:

"żyją życiem kundli, które nie przynależą do żadnego obozu i muszą przegrać"

Myślałem, że w tym blogu takie argumenty nie będą padać
-
wo
2007/03/15 11:17:20
@beztlumika
"Czy ty nie dokonujesz takich zabiegów w swoim tekstach, że odwołujesz się do innych źródeł"

Problem jest taki, że konsekwentnie fałszujesz to jedno konkretne źródło czyli "Dekalog Jeden" i głupotę ojca, wrednego ateisty.

" opowieść byłaby wtedy racjonalniejsza, bo Spektrum liczyłby prawdopodobieństwo a nie wytrzymałość lodu"

Nie, ponieważ w ogóle te obliczenia od początku nie miały sensu.

"agnostycy żyją życiem kundli, które nie przynależą do żadnego obozu i muszą przegrać"

Like, wow. To dla mnie zaszczyt, że Ojciec Dyrektor zawitał na mojego bloga.
-
2007/03/15 11:21:59
@jsw

w tym wypadku słowo kundel odnosi się do pewnego położenia człowieka, który nie jest członkiem zwalczających się obozów, ale posiada cechy obu. Do żadnego się nie zapisze. Nie ma w tym słowie żadnej oceny tylko opis egzystencjalnej pułapki. To zresztą dość mocno grany temat np. w filmach o dzieciach z małżeństw, gdzie jedno z rodziców jest białe a drugie czarne.
-
jsw
2007/03/15 11:25:44
@beztlumika

Jestem agnostykiem i znakomicie się znajduję w swoim położeniu, które o ironio postrzegam nie w parterze lecz ponad głowami naparzających się stron
-
wo
2007/03/15 11:26:38
@beztlumika
" gdzie jedno z rodziców jest białe a drugie czarne."

W w jakim sensie agnostyk lub Mulat - "musi przegrać", koniec cytatu?
-
2007/03/15 11:27:55
@wo

>To dla mnie zaszczyt, że Ojciec Dyrektor zawitał na mojego bloga.

nie unoś się za wysoko - zanim coś napiszesz, to pomyśl dwa razy, bo może okazać się, że Fotyga jednak zna angielski a beztłumika jest agnostykiem i wyjdzie, że znowu czegoś nie wiedziałeś, ale już zdążyłeś przypierdolić poniżej pasa.
-
2007/03/15 11:28:53
@beztlumika
"żyją życiem kundli, które nie przynależą do żadnego obozu i muszą przegrać"

Ta zakładana przez Ciebie "wygrana" może być wyłącznie złudzeniem, ateista/agnostyk rozumie, że chodzi tu o pewną korzyść psychologiczną, z której sam jednak nie może skorzystać. Ale żeby z tego powodu miał się uważać od razu za kundla? Wydaje mi się, że chodzi raczej o pewną uczciwość wobec siebie. Zresztą ja powątpiewam w agnostycyzm Kieślowskiego, czyli w to żeby mając biegunowo odmienne przekonania, miał wychwalać sprzeczne z nimi poglądy. Nie mogę też polemizować z treścią filmu takiego jaki CHCIAŁ zrobić. Można mówić tylko o tym jaki realnie powstał. Zapewne każdy filmowiec powie, że to miał być lepszy/inny film.
-
2007/03/15 11:30:16
@jws

gratuluję
-
2007/03/15 11:30:38
@lilith969
"partnerka bohatera granego przez Radziwiłowicza, zostaje zgwałcona, po czym odchodzi od swojego partnera do gwałciciela."

???
Pisząc "zostaje zgwałcona" masz na myśli scenę ze szpitala??
-
2007/03/15 11:34:33
glina to chyba jedyny wspolczesny polski serial, ktory obejrzalam w calosci. nigdy nie rozumialam zachwytow nad oficerem, a juz na pewno nad oficerami.
w sumie to jednak zenujace, ze publiczna dala pieniadze na kolejnych metroseksualnych policjantow (nawet pazura z problemem alkoholowych jest raczej wyestetyzowany) w ladnych niebieskich wnetrzach.
a pasikowski kasy gline 2 nie moze/nie mogl (?) sie doczekac.
-
wo
2007/03/15 11:35:00
@beztlumika
"pomyśl dwa razy, bo może okazać się, że Fotyga jednak zna angielski a beztłumika jest agnostykiem i wyjdzie, że znowu czegoś nie wiedziałeś, ale już zdążyłeś przypierdolić poniżej pasa."

Pomyślałem nawet trzy razy i w dalszym ciągu za żadną cholerę nie rozumiem, dlaczego agnostyk lub Mulat "muszą przegrać". Zechciałbyś to wyjaśnić zamiast chować się za Fotygą?
-
2007/03/15 11:37:43
@wo>
W w jakim sensie agnostyk lub Mulat - "musi przegrać"?

przecież to zgrany temat nie tylko w literaturze - dzieci mieszanych małżeństw często są poniżane w obu społecznościach, jako "za mało białe" albo "za mało czarne" - nie przynależą nigdzie, bo są uważane za mieszańców. Chyba miłośnikowi coming-out'ów różnych mniejszości seksualnych nie muszę tłumaczyć problemu tożsamości i kłopotów z nią związanych. Przenieś to sobie na problem spójności poglądów i dysonansu poznawczego i będziesz miał odpowiedź, dlaczego siedzenie okrakiem na płocie kończy się bólem ... czego tam chcesz ;)
-
2007/03/15 11:43:43
@ateista/agnostyk

wydaje mi się, że pomiędzy pierwszym a drugim jest przepaść jednak i wrzucanie ich do jednego obozu nie jest dobrym zabiegiem.
-
wo
2007/03/15 11:45:26
@beztlumika
" Chyba miłośnikowi coming-out'ów różnych mniejszości seksualnych nie muszę tłumaczyć problemu tożsamości i kłopotów z nią związanych."

No właśnie musisz, bo jakoś nie umiem tego przenieść na status agnostyka. Wchodzę jako agnostyk do ateistów a oni mi "ty wstrętny papisto" i od razu blacha w czoło i pompki na suficie, tak? A potem idę się wypłakać do katolików, a oni mi robią syfona a Maja Komorowska mnie stawia w kącie?
-
jsw
2007/03/15 11:49:56
@WO: dobre

Może ktoś z agnostyków jeszcze opisze jakie szykany go spotykają :>
-
2007/03/15 11:56:21
>No właśnie musisz

piękny opis z tymi blachami w czoło ;)- metaforycznie tak to by wyglądało, tylko dołóż do tego taki drobny element, że agnostycyzm na poziomie pojedynczego człowieka, to nie jest jakiś akt epistemologicznego wyrachowania, ale właśnie próba zajęcia pozycji jakoś tam spójnej z własnym wychowaniem, tradycją i nabytymi przekonaniami - wówczas walczy w człowieku tradycja oświeceniowa z tym, co wynosi z domu - w takim położeniu był właśnie bohater Kieślowskiego - tu się musi pojawić dysonans poznawczy i ludzie od tego wariują i rzucają świeczkami w święte obrazy.
-
wo
2007/03/15 12:02:37
@beztlumika
"metaforycznie tak to by wyglądało"

Cholera, w ogóle nie kojarzę takich sytuacji. Ja w ogóle mam wrażenie, że niewiele wiem na temat postaw światopoglądowych osób w moim otoczeniu - nie wiem, kto chodzi do kościoła a kto nie chodzi i zwisa mi to kalafiorem. Nie umiem Twoich metafor dopasować do rzeczywistości.

Nawiasem mówiąc: skąd wiesz, że ojciec-przygłup z "Dekalogu Jeden" to agnostyk (nie zajmuje stanowiska) a nie ateissta (wierzy w nieistnienie Boga)?

PS. "Blacha w czoło i pompki na suficie" to cytat z książki "Ludzie w sytuacjach pokusy i upokorzenia" Marka Kosewskiego, bardzo mało znana publikacja a zarazem jedna z najważniejszych lektur mojego życia.

www.atticus.pl/index.php?pag=poz&id=20928
-
jsw
2007/03/15 12:06:38
@beztlumika

„Przenieś to sobie na problem spójności poglądów i dysonansu poznawczego i będziesz miał odpowiedź, dlaczego siedzenie okrakiem na płocie kończy się bólem ... czego tam chcesz ;)”

A ja właśnie w imię spójności poglądów nazywam siebie agnostykiem, inaczej powiedziałbym o sobie ateista. Po prostu istnienia Boga nie można ani udowodnić ani obalić. Chcąc więc być do końca wiernym „spójności poglądów” muszę tak twierdzić. Tylko nie wynika to wcale z bałaganu w głowie z powodu zaśmiecenia jej przez wychowanie, tradycje i narzucone lub nabyte poglądy od sasa do lasa. W pewnym wieku człowiek powinien coś zrobic z tym bałaganem i jakoś go uporządkować
-
2007/03/15 12:08:08
Ale, ale, wracając to głównego tematu tego wątku i idąc tropem "zaczynali u Machulskiego a potem im nie szło" to przypomniał mi się Jacek Chmielnik jako dandys Wentzel Croy-Dulmen, który nawraca się na Wiarę Naszych Ojców Przenajświętszą w filmie "Między ustami a brzegiem pucharu". Z trudem dotrwałem do końca, wciąż bezskutecznie czekając aż Katarzyna Gniewkowska rozbierze się gdzieś pod koniec (a wszystko chyba przez to, że nie czytałem Rodziewiczówny).
-
jsw
2007/03/15 12:11:30
@myself:
" W pewnym wieku człowiek powinien coś zrobic z tym bałaganem i jakoś go uporządkować"

Inaczej kończy się to oddawaniem połowy emerytury ojcu Rydzykowi
-
2007/03/15 12:20:53
@wo

wreszcie zaczynamy gadać bez kopania się

dużo czytałem o konwertytach z perspektywy tożsamości właśnie. W Polsce E. Hałas napisała na ten temat habilitację "Konwersja. Perspektywa socjologiczna". Konwersja jest jedną z najradykalniejszych zmian, jakie może przejść człowiek w społeczeństwie i konwertyci często tak odpalają, że trzeba ich za nogi łapać - co widzimy po środowisku Frondy. Agnostycyzm jest jakimś takim zapętleniem pomiędzy konwersją właśnie a starym przekonaniem.

a bohatera Kieślowskiego ustawiam na pozycji agnostyka dlatego, że tak jest umieszczony w filmie - głównym bohaterem tego filmu jest gość, który nie jest - jak chcesz - racjonalistą, ale próbuje nim być i to dość nieudolnie - jak się trafia tragedia, to idzie do kościoła i wali po obrazach przenajświętszej-panienki. Jego siostra jest tylko tłem, które mu przypomina, że kiedyś wierzył w Boga itd.
-
wo
2007/03/15 12:25:03
@beztlumika
"wreszcie zaczynamy gadać bez kopania się "

Wypraszam sobie, to nie ja tu rzucam wulgaryzmami. Cały czas odpisuję Ci tak samo jak każdemu na blogu.

"Agnostycyzm jest jakimś takim zapętleniem pomiędzy konwersją właśnie a starym przekonaniem. "

W moim przypadku to po prostu logiczna konsekwencja tego o czym pisze jsw - skoro nie da się udowodnić ani istnienia ani nieistnienia, jedynym rozsądnym stanowiskiem jest agnostycyzm.

"Jego siostra jest tylko tłem, które mu przypomina, że kiedyś wierzył w Boga"

A mi się wydaje, że jego siostra występuje tu w roli soku z buraków, który świetnie upierze proszek Cathol Extra a nie upierze go zwykły proszek, którego gra ojciec-przygłup. Słowem - oglądamy namolną reklamę pewnego światopoglądu.
-
2007/03/15 12:27:29
@ grzmucin
"??? Pisząc "zostaje zgwałcona" masz na myśli scenę ze szpitala??"

Nie każde zgwałcenie to wynik użycia przemocy fizycznej; będę się zasłaniał słabą pamięcią, bo serial oglądałem dość dawno, ale tamto podpadałoby chyba pod "przez [...] wykorzystanie krytycznego położenia [...] osoby".
A poza tym w polskim kinie większość scen damsko-męskich wygląda jak gwałt lub przynajmniej coś skrajnie nieprzyjemnego; iście jakby lemowskie "Sexplosion" adaptowali.
-
jsw
2007/03/15 12:27:54
@beztlumika:
"Konwersja jest jedną z najradykalniejszych zmian, jakie może przejść człowiek w społeczeństwie i konwertyci często tak odpalają, że trzeba ich za nogi łapać"

E tam. Dla mnie o wiele ciekawszą zmianą w życiu było jak przestałem byc prawiczkiem a nie jak się "konwertowałem".
-
wo
2007/03/15 12:31:55
@nieckarski
"A poza tym w polskim kinie większość scen damsko-męskich wygląda jak gwałt lub przynajmniej coś skrajnie nieprzyjemnego;"

Ooooo! Mam pomysł na ranking od czapy w przyszłym miesiącu - najmniej seksowne sceny erotyczne polskiego kina. Numero uno to chyba Linda i Pawelec w "Przypadku".
-
2007/03/15 12:38:45
Speaking of fieślowski, what about ,,Przypadek'' - macie i ideolo i przypadek, (i pointę kompletnie agitpropową).
-
2007/03/15 12:40:17
>Numero uno to chyba Linda i Pawelec w "Przypadku".

Kieślowski nie miał szczęścia w "tym temacie". Większość - z szacunku nie dam du dużego kwantyfikatora - tzw. "momentów" w jego filmach to dramat.
-
wo
2007/03/15 12:45:23
"Kieślowski nie miał szczęścia w "tym temacie". Większość - z szacunku nie dam du dużego kwantyfikatora - tzw. "momentów" w jego filmach to dramat."

Reżyser w takich sytuacjach nie ma szczęścia czy pecha. To on woła "cut". Sposób pokazywania seksu w filmach Kieślowskiego pokazuje chyba to jak seks widział sam reżyser - a widział go wyłącznie jako Coś Bardzo Paskudnego. Zacząłem się zastanawiać, czy to nie może być jakoś związane z jego religijną miotaniną. Może jak kogoś nie pociąga seks to musi szukać sensu życia w Kościele? :-)
-
2007/03/15 12:53:41
@wo
"Może jak kogoś nie pociąga seks to musi szukać sensu życia w Kościele?"

Zastanawia obseceniczność ikonografii kościelnej. Prawie nagi, realistycznie przedstawiony mężczyzna, poddany torturom, te wszystko flagellacje, zadawanie bólu i zapewnianie na każdym kroku, że to jest miłość. Według mnie to prosta recepta na wychownie zboczeńca.
-
2007/03/15 12:54:35
@wo

>oglądamy namolną reklamę pewnego światopoglądu.

no a moim zdaniem nie oglądamy żadnej reklamy - głównym bohaterem tego filmu jest ten gość a Komorowska jest w nim sporze. Klasyczna figura protagonisty, który walczy z całym światem i ze sobą i przegrywa. Antagonistą jest właśnie Komorowska. Czujesz jakaś sympatię do Komorowskiej w tym filmie? Przecież ona tam gra klasycznego mohera - jej nie da się lubić.


>jedyny rozsądny agnostycyzm

fajnie - tyle, że agnostycyzm w twoim wypadku to nie światopogląd tylko pozycja epistemologiczna - na poziomie światopoglądu jesteś raczej ateistą i działasz, jakby Boga nie było a nie jakbyś nie mógł powiedzieć, że czy jest.
-
2007/03/15 13:02:49
@wo> w sprawie seksu u Kieślowskiego powinny się wypowiedzieć kobiety - dla mnie te sceny są aseksualne, ale on kręcił ostatnio filmy o kobietach głównie - może nam jakaś czytelniczka bloga wyjaśni, czy to da się oglądać.

moje prywatne zdanie jest takie, że matematyka scenariusza wygrywała u Kieślowskiego z poetyką erotyki. W Weronice są dwie sceny, w których bohaterka w Polsce z radością oddaje się krzyżowaniu oddechów w bramie a druga, we Francji, płacze zaraz po tym, jak skończyła krzyżować oddechy. W pierwszej jest jakoś tam "włączona" w ową zabawę a w drugiej "wyłączona". Tak patrząc to logicznie spójne, ale oglądać się tego nie dało.
-
wo
2007/03/15 13:03:27
"Czujesz jakaś sympatię do Komorowskiej w tym filmie? Przecież ona tam gra klasycznego mohera - jej nie da się lubić. "

Oczywiście, że nie czuję - ale ja w sumie jednakowo nie lubię wszystkich bohaterów "Dekalogu". Dzielą się na moherów i przygłupów. Mam też wrażenie, że moher napisał scenariusz a drugi moher to wyreżyserował.

"na poziomie światopoglądu jesteś raczej ateistą i działasz, jakby Boga nie było"

Ejże, a co w moich działaniach by się tak dramatycznie zmieniło jakbym uwierzył w Boga? Odstawiłbym kokainę? Ożeniłbym się?
-
2007/03/15 13:04:38
@beztlumika
"na poziomie światopoglądu jesteś raczej ateistą i działasz"

Dlatego ja wolę już mówić o sobie jako o ateiście. Bo jest z tak jak z tym orbitującym wokół Ziemi imbryczkiem. Też jego istnieniu nie można zaprzeczyć (bo np. jest na tyle mały, że nie da się go dostrzec przez żaden teleskop). Człowiek jest istotą twórczą, ma tę moc by powoływać do "życia" byty nieistniejące. Jednakże z tak błahego powodu nie wolno mi bezradnie rozkładać rąk.
-
2007/03/15 13:14:06
@wo>

>co w moich działaniach by się tak dramatycznie zmieniło jakbym uwierzył w Boga? Odstawiłbym kokainę? Ożeniłbym się?

obserwując twoje zaangażowanie w świat obawiam się, że mógłbyś się nawet na znak protestu przeciwko czemuś wysadzić w powietrze razem z masą niewiernych ;)
-
jsw
2007/03/15 13:18:29
Się światopoglądowo zrobiło i to z powodu marnego filmu. Jeśli juz to podyskutujmy o "Siódmej pieczęći"
-
wo
2007/03/15 13:18:48
"obserwując twoje zaangażowanie w świat obawiam się, że mógłbyś się nawet na znak protestu przeciwko czemuś wysadzić w powietrze razem z masą niewiernych"

:-))))))
-
2007/03/15 13:29:35
@jsw>

jak na blogu Orlińskiego pojawia się Bergman, to czytelny znak, że czas na nowy odcinek z cyklu Plejlista - zostawmy Bergmana studentkom pierwszego roku kulturoznawstwa ;)
-
jsw
2007/03/15 13:33:18
@beztlumika

jak na blogu Orlińskiego pojawia się Bergman, to czytelny znak, że czas na nowy odcinek z cyklu Plejlista - zostawmy Bergmana studentkom pierwszego roku kulturoznawstwa

:-)))). Jestem na tym blogu od niedawna
-
2007/03/15 13:41:05
No dobra, ale dlaczego Kaśka dała dupy Markowi?
-
2007/03/15 15:05:06
@wo:
Dbałość o ciuchy plus aspiracje do klasy wyższej średniej nie pasują do twardziela-policjanta.

A Miami Vice? Ciuchy są, kasa jest, a policjanci jednak to twardziele.
-
2007/03/15 16:26:27
Uff.
Spotkałem krytyka co o Kieślowskim nie na kolanach. Oglądałem tylko dwie części dekalogu. W szczególności odcinek pierwszy, już tu wspominany. Obydwie były tak beznadziejne (a recenzowane jako wspaniałe), że od tego czasu raz na zawsze omijam starannie wszelkie wytwory spółki Kieślowski/Piesiewicz. Nachalna ideologiczna i łopatologiczna grafomania wizualna. Może się w tym mylę - jeśli tak to poproszę o wskazówkę co warto obejrzeć (bo to niby klasyk polskiego kina..)
Pozdrawiam
-
2007/03/15 17:12:50
>Uff.

Zygmunt Kałużyński uważał, że Kieślowski to akademizm - miał nawet powiedzieć po trylogii "N-B-Cz" coś w stylu "w ten sposób to można nakręcić film o 50 gwiazdkach na fladze amerykańskiej"
-
2007/03/15 17:42:09
W ramach odpoczynku od Dekalogów, twardych metroseksualistów, i ZX Spectrum(to nie me czasy, ja to jestem z okresu Bruce'a Lee na Atari;)) o i "North vs South" na amigę, ech no rozczuliłem się) daje linka do mej najnowszej miłości;)
www.youtube.com/watch?v=MdIUlbnxqEk
-
2007/03/15 19:59:33
@maciek_r10: "To racja, już dzisiaj tzw. pracę konstrukcji można precyzyjnie oddać na modelu. W budownictwie np. już wszystkie te cuda architektoniczne wpierw się oblicza i wizualizuje naprężenia kolorami w komputerze"

Muszę Cię zmartwić. Tak to tylko wygląda na National Geographic :-/ W realu to też jest ciężka orka z modelem. Szczególnie w temacie "architektoniczne cuda". Typowe rzeczy rzeczywiście może robić sekretarka, ale to tylko dlatego, że już ktoś to porządnie zwalidował jak pisał program. No i większość budowli stoi nie dlatego, że tak świetnie rozwiązujemy równania konstytutywne mechaniki na kompie, tylko, że wcześniej zrobiono 10^8 budynków.

@beztlumika: "Konwersja jest jedną z najradykalniejszych zmian, jakie może przejść człowiek w społeczeństwie."

I tam... wszystkie moje trzy konwersje [1] to była intelektualna przygoda.

[1] młody katolik -> ateista -> agnostyk -> to-nihilistyczne-chuj-wie-co-którym-jestem-teraz
-
2007/03/15 20:54:44
@inz.mruwnica
"Muszę Cię zmartwić. Tak to tylko wygląda na National Geographic :-/ W realu to też jest ciężka orka z modelem."

Zawodowo się tym nie zajmuję, to fakt. Oczywiście rozumiem, że każdy kolejny oryginalny projekt architektoniczny to inny rodzaj bestii, i że przy każdym projekcie trafia się na kilka przypadków szczególnych, że trzeba sobie je rozpracować na piechotę. Choć moja wypowiedź wygląda na rzuconą lekko, to jednak rozumiem specyfikę zawodu inżyniera, nie chciałem się tylko tutaj nad tym rozwodzić. Chciałem natomiast tylko zasygnalizować, że jednak podobne zagadnienia jak wytrzymałość płyty lodowej można, rozwiązać już dzisiaj nawet na pececie. Jeśli mamy ZX Spectrum , to lepiej i prościej jest wykonać odwiert.
-
2007/03/15 21:17:26
@grzmucin
"Pisząc "zostaje zgwałcona" masz na myśli scenę ze szpitala??"

Tak

@nieckarski
"Nie każde zgwałcenie to wynik użycia przemocy fizycznej; będę się zasłaniał słabą pamięcią, bo serial oglądałem dość dawno, ale tamto podpadałoby chyba pod "przez [...] wykorzystanie krytycznego położenia [...] osoby"."

Co do pierwszego zdania - zgoda, nie tylko przemoc jest środkiem prowadzącym do zgwałcenia, ale także groźba bezprawna i podstęp. Jednakże omawiana przez nas scena przedstawia doprowadzenie PRZEMOCĄ do obcowania płciowego. W żadnym razie nie można uznać ,że doszło do przestępstwa z art. 199 KK, czyli do wykorzystania krytycznego położenia innej osoby, aby doprowadzić ją do obcowania płciowego. Zacytuję fragment "Prawa karnego" Andrzeja Marka: "Odmianą uzależnienia jest krytyczne położenie, tj. sytuacja, w której osobie pokrzywdzonej grożą poważne szkody osobiste lub majątkowe. Wyzyskanie tego położenia przez sprawcę polega na uzależnieniu udzielenia pomocy lub zajęcia korzystnego stanowiska od zgody osoby zagrożonej na stosunek seksualny lub inną czynność seksualną." Zgodzisz się, że to nie ma nic wspólnego ze sceną z serialu "Glina".
Jak już wspominałam, ten wątek w "Glinie" jest kretyński. Partnerka naszego policjanta - twardziela, zostaje zgwałcona przez lekarza - wymoczka, po czym odchodzi od swojego partnera do gwałciciela, który po niedługim czasie - surprise! - zaczyna ją bić. Zamienił stryjek siekierkę na kijek...
-
2007/03/15 21:32:45
Konwersja to chyba zmiana jednego wyznania na inne, i to w ramach tej samej religii (w Słowniku Kopalińskiego mowa wręcz wyłącznie o chrześcijaństwie), czyli powiedzmy z katolicyzmu na protestantyzm.
Przejście od wiary do ateizmu/agnostycyzmu to raczej apostazja, a Beztlumikowi chodziło chyba o proces odwrotny, który prowadzi nieraz do spektakularnego zelotyzmu.
-
2007/03/15 22:12:00
nie wiem co miał Kopaliński na myśli, ale dziś to pojęcie szersze - nie koniecznie w ramach jednej religii.

Czasami używa się go również w odniesieniu do osób zmieniających poglądy. Zmieniający np. wybory polityczne czy prasowe - wyobraźcie sobie wyznawcę światopoglądu Gazety na wyznawcę Gazety Polskiej.

Tu ciekawy byłby - zwłaszcza dla wo - przykład jego ex-redakcyjnego-kolegi Graczyka, który radykalnie zmienił poglądy na lustrację. On występuje teraz dokładnie w takiej samej roli społecznej, w jakiej czasami wyznawcy pewnych religii przewinięci na jakieś sekty, którzy publicznie walczą o uznanie jakiejś racji - oskarża, sam jest oskarżany, jest wykorzystywany, jako przykład w sporach z przeciwnikami.

Kategoria zdrajcy wisi w powietrzu - a bez pardonu jest używana do Isakiwicz czy Wierzbickiego - dawnych ludzi związanych z Gazetą Polską a dziś piszących dla GW czy Newsweek-PL.

Dla RAZ-a (sorry znowu) Graczyk to przykład odejścia od Michnikowszczyzny. Dziennik dał z nim ostatnio wywiad dokładnie w tym samym stylu - gościa, który się nawrócił a D. Wielowieyska czuła się zobowiązana odpowiedzieć na to.

Kto wie, może od sporu o lustrację ciekawszy byłby spór o to, dlaczego ludzie zmieniają poglądy na lustrację.
-
2007/03/15 22:12:06
@lilith
Opacznie zrozumiałem to "krytyczne położenie", sądząc, że można to rozumieć jako złą kondycję psychiczną.
Nasuwa się pytanie: dlaczego Agacie (Grabowska) nie przeszkadzał gwałt z użyciem przemocy, a przeszadzało pobicie (gdy lekarz okazuje się być tzw. damskim bokserem natychmiast od niego odchodzi)?
-
2007/03/15 22:34:00
To to będzie renegat, nie zdrajca, bo zakładamy, że zmienił poglądy nie dla zysku, ideowiec jeden:) Ale ja się tam nie znam na tych całych mediach, powiem Ci tylko wo, że Simpsonowie zupełnie mi nie leżą, to chyba powód tego, że najpierw spróbowałem "South Parku", a to chyba inne poziomy czaru i smaku;)
No i "Mała Brytania" w Tvp2, hihi, trzeba aż było Wildsteina wyrzucić, aby się doczekać:)
-
2007/03/16 07:43:49
@wo

"Sposób pokazywania seksu w filmach Kieślowskiego pokazuje chyba to jak seks widział sam reżyser - a widział go wyłącznie jako Coś Bardzo Paskudnego."

Zabawne, ja mam taką samą opinię o filmach Agnieszki Holland (np. "Zabić księdza"). Seks jako ciężka, mozolna praca. Może to cecha definiująca polskich reżyserów?
-
2007/03/16 09:15:28
@rabbit

Holland i Kieślowski to jedno pokolenie reżyserów. Myślę, że to raczej cecha polskiej kinematografii, która nigdy właściwie nie kręciła romansów, komedii romantycznych. Jedynym polskim filmowcem, który seks traktował jak seks - ale w kontrze do estetyki mieszczańskiej (cholera, jak ja nie lubię tego słowa) - był Żuławski. Niestety Żuławski kręci filmy, których oglądanie sprawia głównie ból. Jedynym filmem, który trawię, to Possession z S. Neillem i I. Adjani. Kto widział, ten jaką rolę seks gra w tym filmie ;)

PS. dokonałem kiedyś rytualnej zemsty na jego sztuce - kupiłem płytę DVD z filmem Wierność... dodaną do paczki kawy Lavazza ;)
-
2007/03/16 09:46:27
@beztlumika
"Niestety Żuławski kręci filmy, których oglądanie sprawia głównie ból."

Właśnie dlatego nie spodobała mi się "Szamanka", bo (obok innych wad tego filmu) to jest histeryczny skowyt, co w tym filmie nie znajduje uzasadnienia. Natomiast w "Trzeciej części nocy" ten rodzaj emocji jest już dla mnie nawet do przyjęcia. Żałuję, że nie doszedł do skutku film "Na srebrnym globie", głównie pewnie ze względu na książkę, która kiedyś zrobiła na mnie duże wrażenie.
-
2007/03/16 11:44:46
Żałuję, że nie doszedł do skutku film "Na srebrnym globie"

Jak nie doszedł, skoro doszedł? Nawet w TV go kiedyś pokazywali...
Tzn. aktualna wersja to jakiś dziwny montaż tego, co udało się nakręcić i fragmentów, w których reżyser opowiada, co miało być.

Wydawało mi się to nudne i *potwornie* ekspresyjnie zagrane.
-
2007/03/16 11:54:19
@janker
"Jak nie doszedł, skoro doszedł?"

Nie mogę tego nazwać pełnotłustym filmem, trudno to nazwać nawet "director's cut" (choć na pewno jakieś ścinki to są).
-
2007/03/16 12:20:10
No to sądząc po tych ścinkach, absolutnie nie ma czego żałować.
-
2007/03/16 13:11:03
@beztlumika:
"dokonałem kiedyś rytualnej zemsty na jego sztuce - kupiłem płytę DVD z filmem Wierność... dodaną do paczki kawy Lavazza ;)"
ja tez :D i nigdy nie obejrzalam w calosci, choc uwielbiam S.Marceau.
-
wo
2007/03/16 21:11:28
AAAAARGH! Jaka szkoda że ta dyskusja wygasła. Obejrzałem właśnie serial "Odwróceni" - co za szajs niebywały, pełen wszystkiego tego z czego nabijaliśmy się powyżej, ze szczególnym uwzględnieniem minoderyjnego twardzielstwa: oto Ksystof "Ksyfka" Ksyfkowski mówi Brzydkie Wyrazy i siedzi w specjalnym Klubie Dla Gangsterów, ale na szczęście tropi go Dzielny Porucznik, który ma niestety dziecko z białaczką... wszystkie sztampy dozwolone. Plus kolejny aktor-zły zwiastun - Andrzej Zieliński...
-
2007/03/16 21:17:55
@wo
"co za szajs niebywały"

Wywaliłem telewizor na strych 2 lata temu (czemu ludzie się tak katują tymi pełgającymi po luminoforze czy plazmie zajączkami?), zrobiło mi się przy okazji sporo wolnego czasu. Rozumiem jednak, że Ty zawodowo tym się zajmujesz i poniekąd musisz. :-)
-
2007/03/16 21:30:21
Się też dałem nabrać i włączyłem. Jejku nie zdzierżyłem. Gangsta taka twarda, że Pitbull przy tym wypada jak ratlerek. Czemu nie mogą być jak Sza z świetnego "Rzeczy, które robisz w Denver będąc martwym"? Tacy skromni i w ogóle:)
Ale nie zapominajmy, że Dzielny Porucznik musi mieć przeciwności losu, nawet o zgrozo się upije w którymś odcinku. Powiem wam, że jakoś taka tendencja jest ostatnio, żeby byli sami skalani(ale tak śmiesznie, a to pijak, a to żona go nie kocha), że tęskni mi się tak Montalbano, co se lubi zjeść i książki czytać, ja wiem taki policjantów nie ma ale i tak bym jakiś może obejrzał takich choć trochę normalniejszych(niezwykła psychologizacja bohaterów- tak pisali gdzieś o "Odwróconych";)
-
2007/03/16 22:59:42
"ja wiem taki policjantów nie ma ale i tak bym jakiś może obejrzał takich choć trochę normalniejszych"

Trzeba oglądać klasykę: Colombo, Kodjak...
-
2007/03/16 23:42:44
Nie wiem jaki był "Mrok" to miało być coś w tych klimatach chyba, wo? Znaczy ja nawet jestem za tym, żeby oni byli nieładni, ale tak jak w "Świecie gliniarzy" realistycznie nieładni:) A Colombo już się naoglądałem, co do Kojaka nigdy jakoś mnie nie bawił, nie wiem czemu, może przez te wszystkie "Parszywe dwunastki", wbiło mi się do głowy jaki to podły gwałciciel i już no i jeszcze Blofeld:)
Mogliby być gładcy Ci nasi detektywi jak Agent Cooper, ciekawi mnie do tej pory cz następna seria Twin Peaksa wyszłaby nam na dobre czy nie:)
I jeszcze przygnębiające zjawisko wszystkobieraczy naszych. Żmijewski no po prostu wszędzie. Idę do kina na "Bezmiar sprawiedliwości" Żmijewski. Włączam "Sforę" Żmijewski, "Odwróceni" Żmijewski. Straszne. To samo było kiedyś z Żebrowskim(może to ma związek z literą "ż"?) i teraz to samo chyba jest z Gonerą. Za mało mamy aktorów albo raczej za ślepych producentów. Czy u nas mogłaby powstać "Kompania braci", gdzie nie ma aktorów superpopularnych? Nie u nas by było Gonera, Żmijewski, a jako Kapitan Sobel Paweł Małaszyński
-
wo
2007/03/17 12:51:21
@miw1986
" Za mało mamy aktorów albo raczej za ślepych producentów."

To działa tak: zanim jeszcze komercyjna telewizja wprowadzi serial sensacyjny na antenę, już szuka sponsorów i reklamodawców pod reklamę pierwszych odcinków. Niestety atrakcyjniej w stosownej powerpointowej prezentacji dla klientów wygląda hasło "serial z Żebrowskim i Gonerą, zrobiony przez ekipę Na Wspólnej" (zapewne tak zachwalali "Odwróconych") od hasła "zupełnie nowe twarze, błyskotliwy młody debiutujący reżyser". Niewidzialna ręka rynku niestety promuje filmy i seriale zrealizowane według formuły "Pięciu Popularnych Chałturzystów Odstawia W Kółko Te Same Numery".

Dotknąłeś sedna problemu - polskie filmy sensacyjne obsysają, bo są przewidywalne. Znamy już na pamięć minę Wzruszonego Żmijewskiego, Wkurzonego Gonery i Groźnego Kiersznowskiego. Zero zaskoczeń.

Dlaczego zachwycił nas "Dług"? Bo Chyra był (stosunkowo) nieznaną twarzą i jego nieoczekiwane ujawnienie bandziorstwa (od miłego kolegi z dzieciństwa do pierwszego pobicia Gonery), odebraliśmy jako zaskoczenie. I za takie coś warto w kasie zapłacić za bilet. Dlaczego "Glina"? Bo Radziwiłłowicz to niby znana twarz, ale kompletnie nie jako walący po mordzie policjant. Niestety, istniejacy system produkcji nie promuje ZASKOCZEŃ - tego, o czym najbardziej marzy każdy widz.
-
2007/03/17 14:23:56
dlaczego Chyra, aktor bardzo dobry, zagrał w takim szicie jak "Samotność w sieci"?
Mam nadzieje, że li tylko dla pieniędzy...

dobry motyw jest też jak obsadza sie aktora wbrew jego imidżowi ... wide Nowak jako As w "Hydrozagadce"

dobry (jak nie znakomity) był Wilchelmi* jako Fornalski (twarda szuja!) w "Zaklętych rewirach" ... ale już jako Charles Bronson (też Polak!) w "Prywatnym śledztwie" był tak przekonywujący jak Malajkat w roli informatyka...

*) mimo wszystko znakomity aktor! wszyscy wiemy dlaczego

-
2007/03/17 14:56:43
Pamięta ktoś jeszcze Gustawa Holoubka? No to dawno, dawno temu obsadzonym nim rolę szeryfa - twardziela w polskim 'westernie' Prawo i Pięść.

To dopiero rola kompletnie nie pasująca do aktora!
-
2007/03/17 16:05:57
ale ta "nieprzewidywalnosc", "zaskoczenie", "niestereotypowosc" to nie jest polska regula - dziala takze w przypadku amerykanskich seriali kryminalno-sensacyjnych - vide Miami Vice, NYPD, CSI, 24, itd. Kazdy z tych seriali prezentowal cos nowego - albo przez formule, albo przez sposob ujecia tematu, zaskaukujace postaci, etc.

-
2007/03/17 16:43:12
Nom właśnie dobrze by było jakby ten widz marzył o tych zaskoczeniach. O tym marzy chyba tylko widz, co już widział to i owo i nie rusza go jak Żmijewski czymśtam się wzruszy(ja osobiście uwielbiałem go jako Cyrka w Ekstradycji, wtedy to dla mnie była właśnie nowa twarz, pomijając jego role w Psach) Niestety większość ludzi chyba nie ogląda za dużo i ich nadal bawi Gonera(i tu ukłon w stronę "Gliny" zabić go to było zaskoczenie)
Ja mam ten problem, że jestem młody;) i nie oglądam filmów wg lat powstania, tak więc Psy nie mało ruszyły i uważam to za bardzo średni film(oprócz sceny jak pierwszy raz do nich strzelają, ale ich zdziwko złapało;)
Nie ma u nas po prostu HBO i Foxa po prostu nie opłaca się chyba wypuścić czegoś oryginalnego(chyba, że publiczna płaci, bo TVN czy Polsat totalnie żenadę zapodają) Tak, więc jak dziś wygram w Totka to dzwonię do Ciebie wo, siadamy i złamiemy wszystkie istniejące schematy;)
A tak po prostu musimy oglądać zagranicę, liczyć na "Glinę" od czasu do czasu a niektórzy na "Pitbulla":)
-
2007/03/17 19:48:06
ale z drugiej strony czy konieczni są tacy "jednoznaczni" tafgajs?
jak dla mnie mistrzostwem jest wiecznie zapijaczony Mitchum jako Marlowe :)
-
2007/03/17 20:00:01
Ależ właśnie oni nie powinni być jednoznaczni, bo nikt nie jest. Chodzi o to, żeby to nie była niejednoznaczność typu pije, ale poza tym to swój chłop. Jak jest film to niech już czasami będzie, ale po to się ma 6,10 20,50 odcinków, żeby pokazać, że jego jedyną złą rzeczą jest to, że se chlapnie, a w ogóle to ma chore dziecko więc wara od niego. Albo żenujący wątek w "Kryminalnych" jak to mu żonę zabili zaraz po ślubie, więc on teraz jedzie na Maltę, gdzie czekają na niego złoczyńcy, i go ogłuszają, ale broń boże zabiją, tylko go do skały przywiązują niech go przypływ zabije. No paranoja. Zmutowane rekiny go pożrą, a zastrzelić to nie jak to było w Austinie:)
A co do tych zaskoczeń, w polskich filmach czy serialach nadal zaskakuje mnie to co dawno już nie zaskoczy mnie w filmie amerykańskim czy angielskim i to mnie dziwi:) A najbardziej to by mnie zaskoczyło jakby TVN powiedział, a co tam dajmy trochę kasy i swobody, a nuż zrobią coś ciekawego. Wracam do mikrostruktur społecznych najbardziej ekscytującego przedmiotu od czasu kiedy Artur powiedział, że myśli nad postawieniem drugiej szopy.
-
2007/03/19 23:17:46
@miw1986: "Psy" mają poczwórne dno. ten film świetnie się ogląda trzeci raz, gdy już się zrozumie całą warstwę sensacyjną i można skupić się na smaczkach politycznych. Oczywiście wymaga to pewnego minimalnego oblatania w polityce wczesnych lat 90.
-
2007/03/23 09:31:44
Acz mi chodzi o to, żeby to był dobry film sensacyjny, a nie żeby miał poczwórne dno. A cóż jako sensacja mnie nie przekonał. A wracając do Pitbulla, można go nie lubić, ale za tą genialną parodię Rutkowskiego(gra go nie kto inny tylko Krashan Bhamaradżanga:) należą się brawa. Wczoraj np. było kultowe "Wiesz z kim tańczysz", a jak on się przedstawia "Detektyw Ostrowski nie mylić z Rutkowskim':)
-
2007/03/23 11:31:59
Btw znalazłem w rodzimym serialu pierwszą postać zasługującą na spin offa. Jest to ten twardy Metyl z Pitbulla, wyrzucili go z policji, zaszył się i pracuje jako detektyw, Stroiński to świetny aktor. Serio serio:)