Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
List do Macieja Damieckiego
Szanowny panie Macieju Damięcki. W odróżnieniu od Krzysztofa Leskiego, nie mogę niestety uważać siebie za Pańskiego bliskiego przyjaciela, ale jak wielu moich rówieśników, od dobrych trzydziestu lat traktuję Pana niemalże jak członka rodziny. Podobnie jak Zygmunta Kęstowicza zresztą. Chociaż, muszę to szczerze wyznać, prawdziwą gwiazdą tych programów był dla nas jednak przede wszystkim Telesfor.
Odczuwam osobistą przykrość z powodu tego, co pan musi teraz przeżywać. Ach, jacy nasi drodzy koledzy z „Dziennika” muszą być teraz z siebie dumni. Nie potrafili przyciągnąć czytelników wartością swoich tekstów, to będą przyciągać brudami wyciąganymi z biografii osób znanych i lubianych. Wzór odważnego, bezkompromisowego dziennikarstwa Michał Karnowski przypierniczył Panu z wyżyn swego autorytetu moralnego.
Wiem, że takie porady na niewiele się zdają, ale mimo to proszę, żeby się pan nie przejmował tą nagonką. Wiadomo, usłyszymy teraz chór wujów, którzy do niczego znaczącego w życiu nie doszli, ale za to - och co za osiągnięcie - nigdy nie prowadzili po pijanemu, więc dawaj teraz się napawać swoją wyższością nad popularnym aktorem. Proszę im nie dawać tej satysfakcji, nie wycofywać się z życia publicznego.
Mam nadzieję, że pański dramat nie pójdzie na marne w takim sensie, że uświadomi choć niektórym bezsens lustracji. Nawet taki beton jak Leski zaczyna chyba wreszcie coś jarzyć. Czy świat stał się lepszym miejscem dzięki artykułowi „Dziennika”? Czy „prawda” nas „wyzwoliła”? Czy coś się w Polsce poprawi dzięki temu, że będziemy się dowiadywali, jakie znany piosenkarz pisał donosy na znaną modelkę, a znany lekarz na znanego pisarza? Zmaleje od tego korupcja? Ruszy wreszcie budowa dalszego ciągu autostrady A2? Poprawi się bezpieczeństwo na ulicach? Przestaniemy być izolowani w Unii Europejskiej? Poprawi się pogoda?
Jeśli o mnie chodzi, to ja chrzanię taką prawdę. Nie obchodzą mnie drobne grzeszki z życia sławnych osob. Normalnych ludzi w teatrze interesuje to, jak aktor gra, a nie czy pije, bije czy donosi. Normalni panu nie mają nic do zarzucenia, a nienormalnych proszę mochrolić, jak by to ujął Telesfor.
piątek, 30 marca 2007, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/03/30 16:41:20
Ci ktorzy do niczego nie doszli, jezdza na trzezwo, chyba zasluguja na troche szacunku.
Gyby wtedy sprzedawali swoich kolegow za prawo jazdy i koniaki, dzis moze byliby majetniejsi, niz sa teraz.
Ale wtedy ich sumienia mowily im, ze nie warto sprzedawac sie dla pieniedzy i pozycji.
Dzis Pan im mowi, ze sa farjerami.
Dziekuje.
-
2007/03/30 16:47:10
"Zmaleje od tego korupcja? Ruszy wreszcie budowa dalszego ciągu autostrady A2? Poprawi się bezpieczeństwo na ulicach? Przestaniemy być izolowani w Unii Europejskiej? Poprawi się pogoda?"

he, ależ taksówkarska argumentacja.
"bierzmy się do roboty, towarzysze, od tej gadaniny chleba nie przybędzie".
-
wo
2007/03/30 16:55:06
@trunz
"Gyby wtedy sprzedawali swoich kolegow za prawo jazdy i koniaki, dzis moze byliby majetniejsi, niz sa teraz. "

A może nie. Wydaje Ci się, że komuś pozbawionemu talentu takie prawo jazdy i dwa koniaki pozwoli zrobić karierę popularnego aktora?

@leniuch
"he, ależ taksówkarska argumentacja.
"bierzmy się do roboty, towarzysze, od tej gadaniny chleba nie przybędzie". "

Heh, ależ pisowski brak argumentacji.
-
2007/03/30 17:22:47
@ wo
Przecież nie mówimy o robieniu kariery przez pana Damięckiego za cenę współpracy z SB, ale o załatwianiu sobie jakichś prozaicznych spraw dzięki donoszeniu na kolegów i koleżanki z pracy. Rozumiem jeśli ktoś był przez SB szantażowany, grożono mu i jego rodzinie więc podpisywał papiery, ale takie donosicielstwo to jest zwykłe świństwo. Dokonania pana Damięckiego w tv i teatrze i filmie to osobna sprawa, nie oceniam tego. Jednak jako człowiek okazał się małym wujkiem bez honoru.
-
wo
2007/03/30 17:27:36
@caido
" Jednak jako człowiek okazał się małym wujkiem bez honoru."

Jak to trafnie ujęła jedna z jego "ofiar" - a co mnie to obchodzi?
-
2007/03/30 17:54:29
WO
"ale za to - och co za osiągnięcie - nigdy nie prowadzili po pijanemu, więc dawaj teraz się napawać swoją wyższością nad popularnym aktorem"
sory, ale pijany palant za kolkiem, to pijany palant za kolkiem. fakt, jazda na trzezwo nie powinna byc traktowana jako wyjatkowe osiagniecie, ale, kurcze, facet narozrabial, i niech sie teraz ci, co zawsze trzezwi jezdzili, napawaja.
i to nie ma nic wspolnego z moimi pogladami na lustracje. ani z tym, ze smieszy mnie karnowski piszacy elaborat na podstawie dwoch swistkow.
-
wo
2007/03/30 17:56:23
@mpaulk
"kurcze, facet narozrabial, i niech sie teraz ci, co zawsze trzezwi jezdzili, napawaja."

No więc ja z kolei rezerwuję sobie swoje prawo do obrzydzenia wobec takich napawaczy.
-
2007/03/30 18:02:11
wo, zdajesz sobie sprawe, ze maja sie napawac tym, ze zawsze trzezwo jezdzili, a nie swoja wyzszoscia, bo nie donosili?
-
jsw
2007/03/30 18:14:57
@mpaulk:

Człowieku, ludzie codziennie donoszą. Nie zauważyłeś tego prawda?. A dlaczego nie zauważyłeś?. Bo to jest tak powszechne jak codzienny wschód Słońca, jak poranne wyszczanie się. Nie zauważasz takich rzeczy bo są codziennością. Oczywiście wiesz, że pani Krysia paskudnie obmawia w twoim biurze za plecami panią Marysie, a Kowalski próbuje wysadzić z siodła Nowaka, ale to przecież nic takiego. To się dzieje codziennie, kto by zwracał już na to uwagę. Tylko, do cholery, czym to się różni od tych wszystkich zapisanych historii w aktach SB?. Czemu dzisiejsza codzienna donosicielska historia ciebie nie obchodzi, a żyły byś sobie dał popodcinać za „prawdę objawioną” z przed 30 lat.
-
2007/03/30 18:20:19
@jsw
czlowieku, czy Ty przeczytales, co ja napisalam?
wisi mi prawda objawiona sprzed 30, 20, a nawet 10 lat, ale nie rozumiem, dlaczego nie mozna krytykowac kogos, kto siada za kolkiem majac 2 promile we krwi.
-
wo
2007/03/30 18:26:36
@mpaulk
"maja sie napawac tym, ze zawsze trzezwo jezdzili,"

A nawet nie tym, tylko tym że nikt ich nie złapał na jeżdżeniu na pijaku. Otóż powiedziałbym, że to dość żałosny powód do napawania się.
-
jsw
2007/03/30 18:30:55
@mpaulk:

Sorry stary, to nie było adresowane do Ciebie. Po prostu nawinąłeś się pod rękę, a że trochę niejasno brzmi twój tekst to tak głupio wyszło. To co napisałem dedykuję oczywiście wszystkim zwolennikom lustracji
-
2007/03/30 18:31:57
@wo
zalosny.
ale przyznam, ze wole, zeby sie napawali tym, ze nie jezdzili po pijaku/nikt ich na tym nie zlapal, niz tym, ze nigdy nie zostali zastraszeni i zmuszeni do donoszenia, szantazem/grozbami/etc.
nie ma to jak byc odwaznym po latach.
ale nadal - k..., facetowi nie jest wstyd, ze jezdzil po wplywem alko!
-
wo
2007/03/30 18:35:07
@mpaulk
"facetowi nie jest wstyd, ze jezdzil po wplywem alko"

Poproszę o jakieś źródło.
-
2007/03/30 18:37:41
wlasnie ogladam tvn24. odnioslam wrazenie, ze damieckiemu jest bardziej przykro, ze mu wyciagaja donoszenie niz to, ze zamroczony siadl za kolko.
i nie lap mnie za slowa :P
-
jsw
2007/03/30 18:37:45
@mpaulk:

"ale nadal - k..., facetowi nie jest wstyd, ze jezdzil po wplywem alko!"

Ale teraz to już do ciebie. Czemu zamulasz rozmowe pierdołami. Nie masz nic ciekawszego do powiedzenia?
-
wo
2007/03/30 18:43:22
@mpaulk
Ja generalnie mam wrażenie że jest mu przykro, że mu to wyciągają tak w ogóle, w całokształcie, co nie daje podstaw do tezy, że nie wstydzi się jazdy po pijaku. I ja jestem przeciwnikiem wyciągania tak w ogóle, w całokształcie.
-
2007/03/30 18:47:03
nie wiem czy zauważyliście, ale po wawie krąży jakiś kolo, który mazia białą farbą napisy "alkohol zagłada polaków", a na stawkach jest: "weekend. XX pijanych kierowców siada za kierownicą. xx trafi do piekła" gdzie XX i xx to jakieś tam liczby, których nie pamiętam. tak a propos lustracji
-
2007/03/30 19:07:05
@wo
po caloksztalcie, to my sie sie zgadzamy, niestety. wyciaganie jakis pierdol z przeszlosci, to chyba klasyczne hobby niektorych dziennikarzy i zwolennikow niektorych partii. a akcja dziennika przypomina mi stylem njusy faktu.

choc nadal mnie dziwi, ze dla wielu wieksza zbrodnia jest donoszenie, niz jazda na podwojnym gazie.
generalnie rozwala mnie nagonka na damieckiego, co wiecej, ja jej nie rozumiem, jak dla mnie to sredniej jakosci news, najwidoczniej to take-trash-out day (rodem z WestWinga).


@czescjacek
cos podobnego jest pod palacem - zdaje sie, ze al.jerozolimskich.

@jsw
przyjmijmy, ze nie mam i zamulam, bedzie Ci lzej.
-
wo
2007/03/30 19:12:37
@mpaulk
"choc nadal mnie dziwi, ze dla wielu wieksza zbrodnia jest donoszenie, niz jazda na podwojnym gazie. "

To tu się już zgadzamy. Też mam odwrotną hierarchię, prędzej wybaczę donoszenie niż jazdę z dwoma promilami (chociaż jeszcze dalej uściślając, jestem za podniesieniem limitu do unijnego 0,5 promila - czyli jedno piwo czy jedna lampka wina jeszcze OK). Ale przy dwóch promilach jazda samochodem to oczywiście już samo w sobie jest przestępstwo, nawet jeśli jakimś cudem nie będzie wypadku.
-
2007/03/30 19:34:40
Nie sadzilem, ze akurat szanowny gospodaz sprowokuje mnie (w sensie negatywnym) do odezwania sie.

Ja wo uzasadnia zwiekszenie dopuszczalnego limitu? Za malo mamy pijanych kierowcow? Nalezy bezwzglednie walczyc z jezdzeniem po spozyciu, walczyc z ogolnym przyzwoleniem spolecznym, "co to jedno piwko", a jak ktos ma silniejsza glowe to 2, a czemu nie 3, jak sie dobrze czuje?

Moze w Europie 0.5 promila sie sprawdza, ale nie u nas.
-
wo
2007/03/30 19:41:33
@ojtekrr
"Jak wo uzasadnia zwiekszenie dopuszczalnego limitu"

A jak Ty uzasadniasz obniżenie?

"Moze w Europie 0.5 promila sie sprawdza, ale nie u nas."

Najbardziej lubię teksty typu "może w innych krajach to ta wolność się sprawdza, panie, ale nas to trzeba za pysk trzymać, bo my taki gorszy naród jesteśmy, my tam do tej unijnej wolności nie dorastamy".
-
2007/03/30 19:44:19
z jednym się z wo zgadzam - rzygam tą lustracją z pierwszych stron gazet - zawsze uważałem, że należy akta SB otworzyć i znowelizować jednocześnie kodeks cywilny tak, żeby można było w sądzie domagać się milionowych odszkodowań za pomówienia za pomocą środków masowego przekazu i to nie na cele społeczne, ale prosto do kieszonki pomówionego - nic tak nie kanalizuje ludzkiego szaleństwa jak pieniądze.

PS. wo - oglądałem dziś "sepulki" w księgarni - wstęp mnie zniechęcił - pojechałeś tatusiem, jak jakiś burżuj z korzeniami - wrrr - spodziewałem się albo pseudo-naukowego wstępu albo post-punkowego a tu taki bigos "tatuś mi przeczytał" :)
-
wo
2007/03/30 19:49:44
@beztlumika
Też tego nie chciałem, ale wydawnictwo mnie molestowało, że we wstępie musi być "coś osobistego".
-
2007/03/30 19:54:42
"choc nadal mnie dziwi, ze dla wielu wieksza zbrodnia jest donoszenie, niz jazda na podwojnym gazie." - czy ja śnię? Ogólne, zgodne pohukiwanie, że nic się nie stało, że jazda po pijaku to i owszem, ale SB? A kogo to obchodzi?

A mnie!

Bo to jest jedna z ważniejszych miar UCZCIWOŚCI i GODNOŚCI. Prawda boli, ale Pan Maciej Damięcki okazał się kapusiem.

Damięcki będzie miał spore problemy, zeby się ogolić i mam nadzieję, że się nie mylę, bo to mu rokuje jeszcze jakieś nadzieje.

Po rozmowie z nim w tvn widzę, że on w odróżnieniu od Szanownych Państwa WIDZI PROBLEM, przynajmniej tyle.
-
2007/03/30 19:57:51
donosił? donosił.
okazał się kapusiem, do tego załganym.
jego koledzy (nawet trochę bardziej utalentowani) w podobnej sytuacji 'współpracować - nie współpracować' wybierali zamiast kariery aktora 'karierę' np. taksówkarza.
nie wiem ja ty, wo, ale ja wolałbym żyć w społeczeństwie, które ceni wyżej Polskę od prawa jazdy.
-
2007/03/30 20:01:52
Tak sie obawialem, ze zostane skarcony zgodnie z zalozeniem, ze jak wo kogos nie zna to pewnie nie jest za madry i zinterpretuje jego wypowiedz podlug tej linii.

Postaram sie wiec byc bardziej precyzyjny. Napisalem "Moze w Europie 0.5 promila sie sprawdza, ale nie u nas." Moze dotyczy tego, ze nie wiem czy sie sprawdza czy nie, bo nie znam zadnych statystyk. Znam za to w Polsce i sa przerazajace (czy tez raczej porazajace).

I pomimo moich liberalnych pogladow musze przyznac, ze w tej sprawie bym wprowadzil limit zero zawartosci alkoholu, zeby nikt nie mial watpliwosci czy jeszcze mozna prowadzic. Bo liberalne podejscie w tej sprawie zakrawa na koncepcje liberalizmu wedlug Korwina. Po prostu pijany kierowca jest zbyt niebezpieczny, zeby mu jego wolnosci w tym zakresie nie ograniczac.

I niestety uwazam, ze na tym polu to jestesmy gorszy narod, moze sie myle ale podejrzewam ze nigdzie sie tyle nie jezdzi po pijaku jak u nas.

Slabym punktem mojego postulatu jest to, ze najgrozniejsi sa zapewne debile jadacy na kompletnej bani i im zadne limity nie przeszkadzaja, ale 0.5 promila rowniez jest niebezpieczne.
-
2007/03/30 20:04:29
a odnosnie tematu, owszem MD donosil i nieladnie robil

ale to wylacznie jego sprawa i osob ewentualnie przez niego poszkodowanych

po co o tym pisac?

to kogos uszczesliwia? czyni lepszym czlowiekiem?
-
2007/03/30 20:09:49
Ano po to, po co się karze lub nagradza.
Po to, żeby mu było wstyd, po to, żeby inni nie szli w podobnych moralnie sytuacjach w jego ślady. Po to, aby docenić tych, którzy się oparli, bo zasługują na nagrodę.

Autostrad od tego nie przybędzie, ale może szlachetność zyska na wartości?
-
2007/03/30 20:18:06
ludzi, ktorzy sie oparli, nie trzeba nagradzac, bo nie robili tego dla nagrody

a gazety nie sa od pietnowania ludzi nie pelniacych funkcji publicznych, MD jest aktorem i za to go mozna publicznie oceniac, cala reszta jest jego prywatna sprawa

a ze szlachetnoscia to juz ma to najmniej wspolnego, raczej ze szlachtowaniem
-
wo
2007/03/30 20:20:01
@wojtekrr
"Znam za to w Polsce i sa przerazajace (czy tez raczej porazajace). "

Skąd możesz wiedzieć, czy podniesienie limitu do 0,5 by je pogorszyło?

"w tej sprawie bym wprowadzil limit zero zawartosci alkoholu,"

Słusznie! Jedzenie owoców powinno być surowo karane.

" 0.5 promila rowniez jest niebezpieczne."

I stąd ta hekatomba na niemieckich ulicach.

@biko
"Po to, żeby mu było wstyd, po to, żeby inni nie szli w podobnych moralnie sytuacjach w jego ślady."

No fakt, pod wpływem tej afery już nikt nie będzie współpracował z SB.
-
2007/03/30 20:25:07
te czerwono-czarne sukinsyny z PiS, popie.....ieleni faszole z LPR czy burasy z samejbrony zniszcza ten kraj w imie swoich szalenczych faszystowskich planow.
Szlag czlowieka trafia jak sie widzi co robi to faszystowskie IPN wyciagajac jakies niesprawdzone papiery. Wtóruje im i daje poklast dwu sfrustrowanych braci - niedoszlych zlodziei ksiezyca.
Ciekawwe kiedy w koncu pogonimy tych zasrańców.
-
2007/03/30 20:33:13
oczywiscie nie moge wiedziec, jaki bylby wplyw podniesienia limitu do 0,5 i faktycznie z 0,0 to moze przesadzilem (jesli to prawda z tymi owocami)

a zeby porownywac cos to trzeba znac statystyki, bo to ze w Niemczech (i w reszcie Europy) nie ma rzezi na drogach moze wynikac z:
- lepszych drog,
- lepszych (bezpieczniejszych) samochodow,
- z nie korzystania z prawa bycia pod wplywem

czemu ma sluzyc powiekszenie limitu? po co jezdzic po spozyciu? zeby na taksowce zaoszczedzic? alkohol nie jest obowiazkowy, mozna go nie pic (podobno, ja nie jestem zwolennikiem tej koncepcji)

co do tego, ze nawet 0,5 promila zwieksza szanse wypadku, jestesmy chyba zgodni? ludzie rozsadni zachowaja sie rozsadnie, ale tu chodzi o bezpieczenstwo, wiec nie widze przeszkod
przed narzucaniem przez panstwo ostrych ograniczen
-
2007/03/30 20:36:59
WO:

nikt nie będzie współpracował z SB nie pod wpływem tej afery, ale z powodu braku SB. Dlatego napisałem o sytuacjach podobnych. Proszę czytać uważnie.

wojtekrr:

powszechnie znany aktor jest osobą publiczną i jako taka będzie zawsze obiektem zainteresowania mediów. Jako osoba powszechnie znana a nie jako aktor. Będzie oceniana i jest to nieuniknione. Dla niektórych to powód do chwały (choć nie robili tego dla nagrody), dla innych hańba.
-
wo
2007/03/30 20:38:02
@wojtekr
"po co jezdzic po spozyciu"

Bo lampka wina do obiadu to fajna sprawa.

"co do tego, ze nawet 0,5 promila zwieksza szanse wypadku, jestesmy chyba zgodni"

Nie. Zaburzenia kognitywne w przedziale 0,2 do 0,5 są tak nieistotne, że nie mają wpływu na bezpieczeństwo. Większe wydłużenie czasu reakcji kierowcy na ewentualne zagrożenie powoduje wtedy np. nieprawidłowa pozycja za kierownicą, niż ledwo rejestrowalne w tym przedziale osłabienie refleksu. Dlatego właśnie w krajach, w których przy tworzeniu prawa liczą się racjonalne argumenty", dopuszcza się te 0,5.
-
wo
2007/03/30 20:39:39
@biko
"nikt nie będzie współpracował z SB nie pod wpływem tej afery, ale z powodu braku SB."

O rety! Dotarło! Gratulacje!

"Dlatego napisałem o sytuacjach podobnych."

Jakoś za cholerę nie potrafię sobie wyobrazić czegoś podobnego do współpracy z SB wobec braku SB. Chodzi Ci o to, że całe to zamieszanie jest tylko po to, żeby w demokratycznym kraju policja nie mogła pozyskiwać informatorów? A coś dobrego z tego wyniknie?
-
2007/03/30 20:44:40
biko:
>powszechnie znany aktor jest osobą publiczną i jako taka będzie zawsze obiektem zainteresowania mediów

jej no będą się interesować czy zdradzał żonę, czy jest dobry dla dzieci i czy nosi slipki czy bokserki, ale wśród poważnych ludzi panuje konsens że to raczej kwestie moralności albo gustu a tu nagle moralność a zresztą co ja będę paluchy strzępił
-
2007/03/30 20:51:14
A moglbym poznac zrodlo tych wynikow? Moje obserwacje (tzn. obserwacje mnie samego po piwie) oraz niepewne dane (jak np. ze strony zdrowie.medicentrum.pl) wskazywalyby, ze to jednak obniza istotnie zdolnosc prowadzenia samochodu (mozna to nadrobic wzmozona koncentracja, ale to chyba nie o to chodzi).

A jesli chodzi o lampke wina do obiadu, to kalkulator zamieszczony tamze pokazuje, ze po 1h od jej spozycia ma sie mniej niz 0,2 promila).

Ja po prostu uwazam, ze problem pijanych kierowcow w Polsce jest tak powazny, ze nie ma powodu wysylania sygnalow (podniesienia limitu), ze alkohol+samochod to nie jest fatal

i juz na ten temat chyba nie bede glowy zawracal
-
2007/03/30 20:57:01
@biko

"powszechnie znany aktor jest osobą publiczną i jako taka będzie zawsze obiektem zainteresowania mediów."

powinien byc oceniany za to jakim jest aktorem, natomiast wpychanie sie z butami do jego zycia prywatnego jest domena brukowcow i tak ta publikacje oceniam

a ta rola odstraszajaca to cos jak publiczna egzekucja? bardzo szlachetnie
-
wo
2007/03/30 20:57:48
@wojtekrr
"Ja po prostu uwazam, ze problem pijanych kierowcow w Polsce jest tak powazny, ze nie ma powodu wysylania sygnalow"

A ja po prostu uważam, że jeśli ktoś decyduje się usiąść pijany za kierownicą to i tak już łamie wszystkie możliwe normy - polską, europejską czy brytyjską (0,8), ponieważ po prostu ktoś taki wszystkie normy ma gdzieś. Taki limit dotyczy interesuje tylko praworządnego obywatela, ktory i tak będzie jeździł ostrożnie - z 0,2, 0,5 czy 0,8. To właśnie przywoływane przez Ciebie straszne statystyki pokazują _nieskuteczność_ takiego modelu walki o bezpieczeństwo na drogach.
-
2007/03/30 20:59:46

"O rety! Dotarło! Gratulacje!"
Nie dziękuję. Nie potrafisz żyć bez tanich złośliwości?

"Jakoś za cholerę nie potrafię sobie wyobrazić czegoś podobnego do współpracy z SB wobec braku SB."
Nie potrafisz sobie wyobrazić niczego podobnego?

Życie jest pasmem decyzji, a wiele z tych decyzji ma kontekst moralny. Obecność SB nie jest jedynym probierzem wartości ludzi, wbrew temu co piszesz można sobie wyobrazić sytuacje bardziej dramatyczne moralnie niż współpraca z SB.

"Chodzi Ci o to, że..."
Chodzi mi o to, że porównywanie pozyskania TW Bliżniaka z pozyskiwaniem informatorów przez policję w demokratycznym państwie jest - delikatnie mówiąc - karkołomną argumentacją.

Gwoli ścisłości: nie wysyłam na stos pana MD, ale nie piszcie, że jego współpraca z SB jest niemal niczym wobec jego jazdy po kielichu. Nie dajmy się zwariować i przykładajmy właściwą miarę do rzeczy.
-
wo
2007/03/30 21:07:36
@biko
"Nie potrafisz sobie wyobrazić niczego podobnego? "

W demokratycznym kraju? Nie. Poproszę o jakiś praktyczny przykład. Wydaje mi się, że w demokratycznym kraju, w którym służby specjalne są jakąś tam emanacją demokratycznego państwa, ewentualna z nimi współpraca już nie jest podobna do współpracy z SB.

"wbrew temu co piszesz można sobie wyobrazić sytuacje bardziej dramatyczne moralnie niż współpraca z SB. "

Jasne - ale ja nie potrafię sobie wyobrazić "sytuacji podobnych do". Z tego, że umiem sobie wyobrazić zwierzę wyższe od żyrafy jeszcze nie wynika to, że umiem sobie wyobrazić bezkręgowca podobnego do żyrafy.

"Chodzi mi o to, że porównywanie pozyskania TW Bliżniaka z pozyskiwaniem informatorów przez policję w demokratycznym państwie jest - delikatnie mówiąc - karkołomną argumentacją. "

My point exactly. Ilekroć probuję sobie wyobrazić jakąś podobną sytuację w demokratycznym państwie - wyobraźnia mnie zawodzi. Jakiś przykład?
-
2007/03/30 21:11:00
@wo

"A ja po prostu uważam, że jeśli ktoś decyduje się usiąść pijany za kierownicą to i tak już łamie wszystkie możliwe normy"

Z tym sie niestety musze zgodzic, ale to chyba czesciowo potwierdza, ze u nas narod jakos nie teges, jak mowilem na poczatku ;)

I oczywiscie o progu powinny decydowac wyniki badan naukowych, Ty znasz takie co mowia, ze do 0,5 nie jest zle, ja w nie watpie, stad roznica zdan.

I zeby nawiazac do tematu, pijani kierowcy sa naprawde w Polsce wiekszym problem, niz kapujacy 25 lat temu aktor.

Pozdrawiam i zycze milegu weekendu wszystkim czytelnikom, nawet tym lubujacym sie w lapaniu czarownic
-
2007/03/30 21:12:54
Podobnie jak wo, mało mnie obchodzi czy 30, 20 lat temu md donosił. Jak ktoś słusznie zauważył, to sprawa jego sumienia i może to co najwyżej obchodzić tych, na których donosił(?). Bardziej mnie obchodzi jak na mnie donoszą do szefa niby moi koledzy z pracy, ja mi obrabiają d..., na wazelinie w mojej firmie można sie poślizgać jak na lodowisku. Ale to nie jest donosicielstwo, nie ma podpisanych kwitów, to po prostu rzeczywistość - "wyścig szczurów"
-
2007/03/30 21:29:56
Krótkie resume:

Bliźniak podjął świadomą współpracę i jest to odrażające.

SB nie istnieje, mamy demokratyczne państwo (choć to też na wyrost, bo demokracja to nie ciąża, która albo jest, albo jej nie ma, demokracja jest raczej ideałem, do którego się dąży a w dzisiejszym, codziennym życiu zdarzają się ciągoty totalitarne, despotyczne...) i policję, która werbuje i powinna werbować współpracowników.

TW to zupełnie nie to samo co współpracownik policji w demokr. państwie i nigdy tego nie napisałem.

W demokr. państwie z łatwością wyobrażam sobie np. zabójstwa polityczne, bo - jak napisałem wyżej - demokracja to nie słowo-wytrych, ale stan, do którego się dąży.

Pisząc o "sytuacjach podobnych" mam na myśli sytuacje podobne moralnie - niekoniecznie z zakresu współpracy z różnorakimi instytucjami, ale równie negatywnie oceniane.

Chodzi o zasadę domina, po tym "incydencie" nie mam już zaufania do p. MD. W żadnej sferze. Nie będzie już dla mnie przekonujący jako aktor, nie postawię go nikomu za wzór, nie pożyczę mu pieniędzy. Nie zaufam mu, bo okazał się słaby, a prawo jazdy znaczyło dla niego więcej niż uczciwość.
-
wo
2007/03/30 21:37:41
@biko
"Pisząc o "sytuacjach podobnych" mam na myśli sytuacje podobne moralnie - niekoniecznie z zakresu współpracy z różnorakimi instytucjami, ale równie negatywnie oceniane. "

Ja wiem co masz na myśli, ja tylko ciągle nie umiem sobie wyobrazić podobnej sytuacji.

" Nie będzie już dla mnie przekonujący jako aktor,"

Żal mi Ciebie, ale to już w sumie Twój problem.
-
2007/03/30 21:43:28
"Żal mi Ciebie, ale to już w sumie Twój problem."

Nie pierwszy to raz, kiedy brak argumentów sprawia, że atakujesz adwersarza a nie jego racje?

Uwierz, Twój żal nie jest dla mnie żadnym problemem.

pozdrawiam
-
wo
2007/03/30 21:50:07
@biko
"Nie pierwszy to raz, kiedy brak argumentów sprawia, że atakujesz adwersarza a nie jego racje? "

Przecież pisząc "Nie będzie już dla mnie przekonujący jako aktor" nie przedstawiłeś żadnej "racji" tylko pewną swoją cechę osobistą - to, że nie obserwujesz na scenie czy na ekranie gry aktora, tylko moralne laurki. To jest Twój problem, bo wygląda na to, że przepada Ci w ten sposób w ogóle spora część sztuki, rzadko bowiem bywa tak, że akurat ci z największym talentem mają najbardziej moralne biografie. Stąd mój żal.

Ja w każdym razie mam inne osobiste cechy - gdy obserwuję dzieło sztuki, kompletnie zwisa mi to, czy autor był szlachetnym opozycjonistą czy paskudnym kolaboratorem. Nie mam z tym problemu bo dzięki temu mogę się zachwycać - dajmy na to - prozą Knuta Hamsuna. Nie jest to jednak oczywiście żadna "racja" tylko opis cechy.
-
2007/03/30 22:00:45
offtopikując: szacun za dzisiejszy art o acid housie.
trawestując: odpierdolcie się od damięckiego. bez niego niczym by był najlepszy odcinek klossa.
-
2007/03/30 22:02:46
@ biko
"Nie będzie już dla mnie przekonujący jako aktor"

te-fał-pe w jakimś niedawnym odcinku "(e)misji (nie)specjalnej" wyraziła myśl podobną wobec Marka Piwowskiego.

niestety, kurczę, to nie jest kwestia warsztatu (bycia przekonującym aktorem, robienia ciekawych filmów), ale nastawienia (zaprogramowania) widza.

to tak jak by np.: smakują ci bułki z piekarni za rogiem, a nagle gazetka osiedlowa donosi, że piekarz był ileś lat TW "Mąka" - ale bułki od tego nie zaczynają w gardle stawać. Damięcki czyatjący bajki to nadal najlepszy usypiacz dla dzieci, a "Rejs" śmieszy jak zwykle.

lustracja w Bolandzie to manipulacja. żadne tam rozliczanie, otwarcie archiwów, ale igrzyska dla ludu od frontu, a na zapleczu udupianie bliźnich.
-
2007/03/30 22:04:28
Przyznaję Ci rację. Postawa moralna nie rzutuje na umiejętności czy talent.

Prawdą jest też, że jest kwestią konstrukcji psychicznej, że silniej do mnie przemawia ktoś, kto swoim życiem uwiarygadnia treści, które przekazuje. Nawet jeśli jest tylko aktorem.

Być może coś mi przez to umyka, trudno. Zastanowię się.

pozdrawiam
-
wo
2007/03/30 22:10:44
@biko
"Prawdą jest też, że jest kwestią konstrukcji psychicznej, że silniej do mnie przemawia ktoś, kto swoim życiem uwiarygadnia treści, które przekazuje. Nawet jeśli jest tylko aktorem. "

Co to znaczy "uwiarygodnia treści, które przekazuje" w przypadku aktora grającego np. postać negatywną? Wolałbyś, żeby aktor grający seryjnego mordercę naprawdę mordował, a aktor grający robota miał przynajmniej rozrusznik serca? Przecież to nie jest tak, że w teatrze wszyscy tylko grają skrzywdzone dziewice o duszy białej niczym lelija u ruczaja. Ja to postrzegam tak, że na scenie jeden gra mordercę a drugi jego ofiarę, a po spektaklu na piwo idą razem Hamlet, Klaudiusz, Ofelia i Fortynbras.

W takim razie jednak Damięcki powinien teraz być dla Ciebie doskonałym aktorem w rolach wszelakich villainów. Dobrze rozumiem Twoje podejście? Bo skoro się zachował kiedyś niemoralnie, to go uwiarygodni jako np. Klaudiusza w "Hamlecie"?
-
2007/03/30 22:30:32
Znów masz rację, ale jeśli masz wybór: kupić bułki u opozycjonisty ps."Kajzer" lub u TW "Mąka" to co zrobisz?

Ostracyzm to jest to, czym można wyrazić swój stosunek do ludzi, którzy "piją, biją czy donoszą" jak to napisałeś.

Podstawą o której nie wolno zapomnieć, jest poczucie sprawiedliwości.
Jeśli o to będziemy dbali, to "prawda wyzwoli", a przynajmniej zyska na wartości.

Donoszenie na kolegów nie jest bułką z masłem, nie jest też prywatną sprawą Damięckiego i jego ewentualnych "ofiar".
Draństwo powinno być piętnowane, nie uważasz?

Niezależnie od tego, czy draniem jest Damięcki czy Kowalski.
-
2007/03/30 22:31:10
A cóż tu komentować, zwykły mały kapuś jakich wielu :) Pozdrowienia dla pana WO.
-
wo
2007/03/30 22:37:09
@biko
"kupić bułki u opozycjonisty ps."Kajzer" lub u TW "Mąka" to co zrobisz"

Nie będzie to dla mnie kryterium. Za dobrze znam historię by wierzyć w to, że heroiczna postawa podczas dyktatury 30 lat temu - lub brak takowej - cokolwiek mówi o tym jak dana osoba zachowa się w wolnym kraju. Dajmy na to, w aferę Towarzystwa Budowy Kanału Panamskiego we francuskiej III Republice zamieszani byli dawni heroiczni republikańscy opozycjoniści czasów Drugiego Cesarstwa. Będę więc te bułki kupował po prostu tam gdzie smaczniej czy gdzie bardziej po drodze.

"Draństwo powinno być piętnowane, nie uważasz? "

Czy jak ktoś zdradza żonę, to jest to draństwo? Pewnie że tak. Czy to powinno być podawane do wiadomości publicznej? Pewnie że nie. Czy bułki mi będą gorzej smakować, jak się dowiem, że piekarz zdradza żonę? Pewnie że nie.

Ja generalnie nie wierzę w sens "kary piętnowania"; ba, samo proponowanie takiej kary uważam właśnie za draństwo. Niniejszym więc Cię piętnuję i ogłaszam, że nie kupię Twoich bułek :-)
-
2007/03/30 23:38:06
@wo:
"Czy coś się w Polsce poprawi dzięki temu, że będziemy się dowiadywali, jakie znany piosenkarz pisał donosy na znaną modelkę, a znany lekarz na znanego pisarza?"

Nic sie nie zmieni.Chłopcy z IPN-u muszą dbać o swoje interesy więc "show must go on"! Zanosi sie na neverending story...
-
2007/03/30 23:44:58
Widząc pana Macieja dziś w tvn24 widziałem sens piętnowania.

Gość się wstydził. Przynajmniej tyle.

Zdradzanie żony jest prywatną sprawą piekarza.

Współpraca z aparatem represji dyktatury, utrudnianie działalności mającej obalić dyktaturę to bycie jej częścią, a to już nie jest prywatna sprawa.

Nie chcę mieć z takimi ludźmi do czynienia, nie chcę ich oglądać, nie chcę, by czerpali profity ze zmian, które zaszły wbrew ich działaniom.
Bojkotując np. ich występy jestem w zgodzie ze swoim poczuciem sprawiedliwości.
Nie zarobią ode mnie nawet złotówki.
Nawet, jeśli stracę przez to część ich talentu.
Jakoś to przeboleję, to kwestia hierarchii wartości.

Ty zaś oczywiście masz prawo kupować bułki gdzie chcesz.

pozdrawiam
-
2007/03/31 00:09:07
"Nic sie nie zmieni.Chłopcy z IPN-u muszą dbać o swoje interesy więc "show must go on"! Zanosi sie na neverending story..."

Gontarczyk kupi nowy sweter, to będzie się musiał pokazać w telewizji. Przecież już się chłopaki szykują .
-
2007/03/31 00:16:13
a nad czym tu płakać? Kapuś to kapuś, czy za jazdę po pijaku czy za inne łgarstwo...swoją drogą to tym ujawnionym agentom zawsze tak jakoś coś się przytrafiało niespodziewanego: zmuszano ich do współpracy, oni byli mało przydatni i robili w konia bezpiekę nie szkodząc nikomu i jakimś cudem to gówno zwane komunizmem przetrwało ponad 50 lat...zaiste dziwne
-
2007/03/31 01:29:39
Zabrakło mi w pańskim wpisie jakiegoś końcowego akordu w stylu 'studenci do piór, dziennikarze do dzienników, lustratorzy do luster, Damięcki na prezydenta Warszawy'. Przeoczył Pan też, że tak naprawdę wszystkiemu winien alkomat i tramwaj. Normalni ludzie nie interesują się zawartością alkoholu we krwi znanych aktorów bo i po co. Czy od tego powstanie choć 1 km nowej autostrady? Nie. Mam nadzieję, że dramat Pana Macieja nie pójdzie na marne i odtąd policjanci nie będą uciekać się do tak nikczemnych uczynków jak sprawdzanie stanu trzeźwości aktorów. Motorniczy też powinni sobie wziąć do serca dramat Pana Macieja.
-
2007/03/31 01:31:54
Jest taki znany wiersz Bursy z aniołkiem reagującym na dobre i złe uczynki. Po zakończeniu procesu odnowy moralnej IV rp proponuję każdemu przydzielić takiego aniołka polustracyjnego. Dobry Polak – aniołek z podniesioną główką, łże-Polak – aniołek ze spuszczoną główką (np. w formie znaczka, nadruku lub wygodnej opaski). Wtedy łatwo będzie zorientować się, kogo można zbezczescić słownie lub kończynami, a komu należy oddać cześć.

Biko
"silniej do mnie przemawia ktoś, kto swoim życiem uwiarygadnia treści, które przekazuje."

Ja tez optuję za tym, żeby panu D. przydzielać tylko role podelców. Tak będzie prawie i sprawiedliwie!
-
2007/03/31 09:32:25
Zycie w prl bylo pelne odcieni szarosci - nie czarno-biale, o czym mlodociani inkwizytorzy nie pamietaja badz nie wiedza lub nie chca wiedziec. Nic nie bylo takie proste i oczywiste jak sie wydaje wspolczesnym sawonarolom usawiajacym stosy. W prostych - a wlasciwie - prostackich ogladach przeszlosci ginie czesc prawdy o tamtych czasach. Odwaga potaniala - rozum podrozal.
-
2007/03/31 10:26:13
co do artykułu p. Orlińskiego to słabiutki, oj bardzo,dyskusja w pewnym momencie zeszła na temat pić/nie pić, a przecież nie o to tak naprawdę chodzi, to pewien mechanizm z tamtych lat, ale nie mówmy z kolei o odcieniach i szarościach jakby dziś ich nie było. sorry, ale w d.. mam czy p.Damięcki współpracował,facet ma swoje sumienie i on musi z nim spać,jeśli był słaby kiedyś to nie kopmy go teraz.tylko smutno, że tyle jadu w rodakach...
-
2007/03/31 10:27:47
@biko
"Prawdą jest też, że jest kwestią konstrukcji psychicznej, że silniej do mnie przemawia ktoś, kto swoim życiem uwiarygadnia treści, które przekazuje. Nawet jeśli jest tylko aktorem. "

Przypomniała mi się historia o Hitchcocku. Jakiś aktor kiedyś marudził mu, że nie potrafi zrozumieć emocji swojej postaci. Reżyser zmroził go tylko wzrokiem i rzucił: "just fake it".
Wiesz, to straszne, ale oni tylko udają. Podsumowując pewnie pan Damięcki to niezbyt ciekawa osoba. Być może, ale mnie to nie obchodzi i nie wiem dlaczego miałoby innych.
-
wo
2007/03/31 12:30:39
@blogooblatywacz
"Normalni ludzie nie interesują się zawartością alkoholu we krwi znanych aktorów bo i po co."

Interesują, ale nie po trzydziestu latach. Normalni ludzie godzą się z pojęciami takimi jak "przedawnienie" czy "zatarcie". Tylko ktoś ciężko nienormalny wypominałby wykroczenie sprzed kilku dekad.

@biko
"Zdradzanie żony jest prywatną sprawą piekarza. "

Halo halo, nie uważasz, że jest draństwem? Dlaczego nagle jedne draństwa chcesz piętnować a innych nie? Przecież im więcej draństw piętnujemy, tym więcej ludzi będzie się czegoś wstydzić w telewizji i tym większą będziesz miał radochę. Powinieneś być za.

"Bojkotując np. ich występy jestem w zgodzie ze swoim poczuciem sprawiedliwości.
Nie zarobią ode mnie nawet złotówki. "

Nie gniewaj się, ale jakoś nie robisz na mnie wrażenia osoby regularnie kupującej bilety do teatru czy do kina. Myślę. że z Twoim bojkotem wszyscy więc jakoś się pogodzą. "Ja mu pokażę, nie będę już ściągał filmów z jego udziałem z p2p" :-)
-
2007/03/31 14:20:43
"Bojkotując np. ich występy jestem w zgodzie ze swoim poczuciem sprawiedliwości.
Nie zarobią ode mnie nawet złotówki. "

Przecież jak go z "Plebanii" wypiszą, to i tak już go nie będziesz oglądał.
-
2007/03/31 14:36:51
@arturjac
"Przecież jak go z "Plebanii" wypiszą, to i tak już go nie będziesz oglądał."

No i właśnie chcą go wypisać, a dokładniej uśmiercić:

www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4028148.html

Paranoja!
-
2007/03/31 16:40:20
@grzmucin:
Błąd. Powinni go uczynić agentem SB i zlustrować (w serialu oczywiście).
-
2007/03/31 17:35:24
wo:

"Dlaczego nagle jedne draństwa chcesz piętnować a innych nie?"

Te jedne nie są prywatne, te inne - owszem. Nie udawaj, że nie rozumiesz.


"Powinieneś być za."

Wtedy będę Ci pasował do wyobrażeń?


"Nie gniewaj się, ale jakoś nie robisz na mnie wrażenia osoby regularnie kupującej bilety do teatru czy do kina"

Nie gniewają mnie Twoje wrażenia


"Myślę. że z Twoim bojkotem wszyscy więc jakoś się pogodzą."

Daj spokój wszystkim, trybunie ludowy i mów lepiej o SWOICH wrażeniach (jak wyżej). Nie o zgodę (czy jej brak) na mój bojkot chodzi.


Z czego tak naprawdę wynika Twoje zacietrzewienie w bronieniu kapusia?
-
2007/03/31 19:58:43
Dla mnie trzeba tu rozgraniczyć dwie sprawy. Po pierwsze - ta cała lustracja jako taka to jedna wielki shit, nikomu do niczego nie potrzebny. Po drugie - Maciej Damięcki nie postąpił właściwie, godząc się po prostu dla zachowania prawa jazdy na donoszenie. Wydaje mi się, że to jednak za wysoka stawka za kawałek papierka. W tym sensie nie uważam, że zasługuje na obronę. A tak naprawdę, razem z całą lustracją, mam to głęboko gdzieś i piszę ten komentarz tylko po to, żeby mieć szansę na otrzymanie zaproszenia na promocję kolejnej książki :p
-
wo
2007/03/31 23:43:52
@biko
"Te jedne nie są prywatne, te inne - owszem. Nie udawaj, że nie rozumiesz. "

Dotąd pisałeś, że draństwo należy piętnować, nie wprowadzając żadnego rozgraniczenia. Dopiero potem nagle zacząłeś nagle chcieć jedne piętnować a drugich nie. A ponieważ tylko Ty jeden wiesz, jakie draństwa arbitralnie uznajesz za prywatne a jakie za publiczne, więc niestety nikt poza Tobą nie może tego rozumieć.

"Z czego tak naprawdę wynika Twoje zacietrzewienie w bronieniu kapusia"

To przecież oczywiste? Tak naprawdę to każdy zacietrzewiony obrońca ubeków jest po prostu agentem Cywilizacji Śmierci oraz pióropałkarzem michnikowszczyzny.

@kotbert
"Po drugie - Maciej Damięcki nie postąpił właściwie, godząc się po prostu dla zachowania prawa jazdy na donoszenie. "

Zgoda! Lecz jeszcze gorzej postąpił "Dziennik".
-
2007/04/01 10:19:29
napisal pan najpierw ze "traktuję Pana niemalże jak członka rodziny" a na koncu "Normalnych ludzi w teatrze interesuje to, jak aktor gra, a nie czy pije, bije czy donosi" to juz nie wiem kim dla pana sa aktorzy
-
2007/04/01 11:51:03
i pomyśleć,że "all those things will be lost in time like tears in rain"(Bladerunner).właśnie leniwie mija niedziela,syn śmiga w szkodziku,a kociarstwo kryje się przed nim na meblach... Zostawmy Damięckiego w spokoju.
-
wo
2007/04/01 13:05:41
@pawel
"kim dla pana sa aktorzy"

Dla mnie w sensie dla dziecka oglądającego "Porę na Telesfora" czy dla mnie w sensie dla krytyka w wieku lekkopółśrednim?
-
2007/04/01 13:46:45
a w ktorym wiekszy wplyw ma aktor?
-
2007/04/02 08:20:04
Panie Wojtku - takoż i ja myślę, za co też mi się oberwało, gdym poparł w Salonie25 Leskiego. Teraz wszyscy patrioci wiedzą, jacy byliby dzielni w 1973, gdyby byli...
Pozdrowienia i powodzenia
-
2007/04/02 09:56:11
@wo
Nie przepadam za całą tą lustracyjną nagonką i odkrywaniem średnio raz na tydzień kto donosił (swoją drogą zastanawiam się, na ile legalne jest publikowanie zawartości teczki osoby, która nie jest objęta ustawą lustracyjną (?)),
ale nie wydaje ci się, że trochę przesadzasz w swoim antylustracyjnym manifeście?

MSZ sprawa jest prosta jak budowa cepa - MD jechał na bańce i napisał kilka donosów (lub jak chce Dziennik współpracował kilkanaście lat z SB), aby odzyskać prawo jazdy. Koniec, kropka. Opuśćmy zasłonę milczenia, a nie wynośmy go na ołtarze.

Gdzie tu miejsce na frazy: "Wiadomo, usłyszymy teraz chór wujów, którzy do niczego znaczącego w życiu nie doszli, ale za to - och co za osiągnięcie - nigdy nie prowadzili po pijanemu [...]" czy "Mam nadzieję, że pański dramat nie pójdzie na marne [...]"?

Męczennika robisz z donosiciela (co prawda, jak wynika z jego słów - dość mizernego) i gościa, któremu zdarzyło się kierować pod wpływem?

jasiu śmietany chyba najlepiej ujął: "Bez sęsu. Sprzedał godność za trabanta." (czy jakoś tak)
-
wo
2007/04/02 11:10:46
@pawel
"a w ktorym wiekszy wplyw ma aktor?"

Nie wiem na co, ale to Twoje zmartwienie bo to Ty łączysz obie sprawy.

@spenkju
"swoją drogą zastanawiam się, na ile legalne jest publikowanie zawartości teczki osoby, która nie jest objęta ustawą lustracyjną"

"Dzika lustracja" z definicji jest niezgodna z prawem.

"Męczennika robisz z donosiciela (co prawda, jak wynika z jego słów - dość mizernego) i gościa, któremu zdarzyło się kierować pod wpływem"

Zauważ, że gdyby cała sprawa sprowadzała się tylko do kierowania pod wpływem, też byłbym przeciwnikiem wyciągania czegoś takiego znanej osobie po 30 latach bo po prostu w cywilizowanym kraju obowiązują pojęcia przedawnienia (tam gdzie przestępstwa nie ukarano) lub zatarcia (gdy ukarano). To tak jak z tym lekarzem, któremu zapewne udowodnią przyjęcie paru butelek koniaku - protestuję przeciwko medialnej nagonce nieproporcjonalnej do popełnionego przestępstwa lub wykroczenia. Jeśli Ciebie potraktują tak jak owego lekarza lub Damięckiego *tylko* za to, że 30 lat temu jechałeś na bańce - też Ciebie uznam za męczennika. Po prostu samo to, że ktoś kiedyś zrobił coś złego jeszcze nie oznacza, że zasługuje on na dowolnie absurdalnie surową karę.

""Bez sęsu. Sprzedał godność za trabanta.""

Wiesz, ale mnie w sumie kompletnie nie interesuje to, przed jakim wyborem Damięcki stał 30 lat temu i ocenianie tego, co w tej sytuacji wybrał - choćby dlatego, że nigdy się nie dowiem, jak bym się zachował ja lub którykolwiek przedstawiciel szanownego chóru wujów. Za to mogę oceniać wybory dokonywane przez redakcję "Dziennika", bo sam przed takimi mogę stawać - czy zrobić sobie wielkiego niusa przez nagłośnienie czegoś brzydkiego o sławnej osobie. Bo przed takimi wyborami sam regularnie staję i sam wybieram inaczzej.
-
qrv
2007/04/02 11:33:54
próba
-
2007/04/02 12:06:38
WO: jakie przedawnienie? Przecież nikt nie chce na Damięckiego nakładać jakichkolwiek sankcji prawnych, więc co ma przedawnienie do rzeczy?

Facet 30 lat temu jechał po pijaku, nie chciał ponieść za to kary (gdyby poniósł, wypominanie mu tego uważałbym za skandal), zgodził się trochę podonosić, kary nie poniósł, nikt już nie spieszył się, żeby ją egzekwować. Niech więc dzisiaj chociaż się trochę powstydzi.

-
qrv
2007/04/02 12:38:24
Nie obchodzą mnie drobne grzeszki z życia sławnych osob.
He, he, zabawne. Napisał to przedstawiciel profesji żyjącej z grzebania w życiu sławnych i mniej sławnych ludzi. I to w dodatku dziennikarz Wyborczej, która nikomu nie odpuściła brzydkiego zachowania dajmy nato w 1968 roku a antysemitę będzie tropić do trzeciego pokolenia.
-
2007/04/02 13:05:32
@wo
""Dzika lustracja" z definicji jest niezgodna z prawem. "

A dziennikarze nie mają prawa wglądu do teczek z IPN
(coś takiego chyba obiło mi się kiedyś o uszy)?

"To tak jak z tym lekarzem, któremu zapewne udowodnią przyjęcie paru butelek koniaku - protestuję przeciwko medialnej nagonce nieproporcjonalnej do popełnionego przestępstwa lub wykroczenia."

A czy "nagonka" w przypadku MD jest nieproporcjonalna?
Na razie tylko ujawniono jego współpracę i wygląda na to,
że cała sprawa rozejdzie się po kościach. Jeśli wyrzucą go z "Plebanii" (czy coś w tym stylu), to już będzie inna sprawa,
ale na razie wygląda to na nius, o którym za miesiąc mało kto będzie pamiętał.

"Po prostu samo to, że ktoś kiedyś zrobił coś złego jeszcze nie oznacza, że zasługuje on na dowolnie absurdalnie surową karę. "

Nie sposób się nie zgodzić, ale jak na razie MD kary żadnej nie poniósł. Za to odniosłem wrażenie, że twoja obrona jest nieproporcjonalna do całej sprawy. Te fragmenty, które wcześniej przytoczyłem to trochę z grubej rury.

"[...]choćby dlatego, że nigdy się nie dowiem, jak bym się zachował ja lub którykolwiek przedstawiciel szanownego chóru wujów[...]"

Cieszę się, że ja nie musiałem stawać przed takim wyborem, bo też nie wiem, jak bym postąpił, tylko nie jestem pewien czy to powód, by usprawiedliwiać/gloryfikować TW.

"Za to mogę oceniać wybory dokonywane przez redakcję "Dziennika"[...]"

Oczywiście, że możesz, ale twój wpis to raczej obrona (by nie powiedzieć "martyralizacja" czy jakoś tak) MD, a nie krytyka Dziennika, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie.

A że Dziennik, tym niusem zszedł na poziom pudelek.pl, to inna sprawa.

BTW. okienko do komentarzy 40x15 to jakiś żart; całe szczęście, że istnieje greasemonkey.
-
wo
2007/04/02 15:55:58
@airborell
"jakie przedawnienie? Przecież nikt nie chce na Damięckiego nakładać jakichkolwiek sankcji prawnych, więc co ma przedawnienie do rzeczy?"

Toteż ja po prostu piszę, dlaczego mi się to nie podoba - choć ani Ty ani ja nie jesteśmy sądem karnym.

@qrv
"He, he, zabawne. Napisał to przedstawiciel profesji żyjącej z grzebania w życiu sławnych i mniej sławnych ludzi"

Chyba w "Fakcie" czy w "Dzienniku". Ja się czymś takim nigdy nie zajmowałem i nie zamierzam.

@spenkju
"A dziennikarze nie mają prawa wglądu do teczek z IPN "

I tak i nie. Nie wolno im w każdym razie buszować dla samego buszowania (muszą zgłaszać konkretny temat - i nie może to być "szukanie haków na kogoś znanego").

"A czy "nagonka" w przypadku MD jest nieproporcjonalna? "

Oczywiście.

"Cieszę się, że ja nie musiałem stawać przed takim wyborem, bo też nie wiem, jak bym postąpił, tylko nie jestem pewien czy to powód, by usprawiedliwiać/gloryfikować"

Natomiast dla mnie jest to powód, by uważać każdego oceniającego, który nie stawał przed takim wyborem, za żałosnego palanta.
-
2007/04/02 16:23:36
@wo

"Zgoda! Lecz jeszcze gorzej postąpił "Dziennik"."

Co znowu takiego złego zrobił Dziennik?
Jedyną niepewną sprawą jest to skąd pochodziły materiały, na podstawie których napisano artykuł. Gdybym przypuszczał, że zostały udostępnione przez pokrzywdzonych przez pana MD, to nie miałbym żadnych zastrzeżeń. Ale aż taki naiwny nie jestem.
Dziennik po prostu wpisał się (nie pierwszy raz) w dość szeroki nurt dziennikarstwa brukowego zaspokajającego wszystkie, niekoniecznie najszlachetniejsze, potrzeby.
Ja na przykład za takim dziennikarstwem nie przepadam i korzystam ze swojego konstytucyjnego prawa do nieczytania Faktu, SuperExpresu, Metra a także tego rodzaju materiałów które znajdują się na łamach najznakomitszych nawet krajowych publikatorów.

"Zmaleje od tego korupcja? Ruszy wreszcie budowa dalszego ciągu autostrady A2? Poprawi się bezpieczeństwo na ulicach? Przestaniemy być izolowani w Unii Europejskiej?"
już przygotowałem apel do Springera, żeby zlecił swoim dziennikarzom zajęcie się bardziej państwowotwórczą działalnością. Dać cc do Agory?

"(...)choćby dlatego, że nigdy się nie dowiem, jak bym się zachował ja lub którykolwiek przedstawiciel szanownego chóru wujów."

hmm, ciekawe podejście. Rozumiem, że powstrzymujesz się również od oceny faceta, który powielając wzorce wyniesione z domu łoi żonę z powodu za słonej zupy, fanatyka - terrorysty wysadzającego się w pełnej ludzi kawiarni, czy kobiety, która po zażyciu nalewki babuni czuje się zwolniona z opieki nad swoim dwuletnim dzieckiem? Bo jak przypuszczam nie miałeś okazji znaleźć się w żadnej z wyżej opisanych sytuacji.
Na szczęście już wiemy że złe jest:
* ściąganie spiratowanych filmów i muzyki z Sieci
* uprawianie dziennikarstwa brukowego
* ocenianie innych ludzi
bo wo może to robić, ale nie robi.
Z tego co pamiętam, to napisałeś, że zdradzanie żony jest złe. Rozumiem, że stanąłeś wobec pokusy i ją pokonałeś, bo w przeciwnym razie ta kwestia byłaby nadal nierozstrzygnięta, tak?

Nie uważasz że moralna ocena zachowania w danej sytuacji powinna być niezależna od zachowania oceniającego?

""Dzika lustracja" z definicji jest niezgodna z prawem. "
W takim razie rozumiem, że upublicznianie informacji wyciągniętych z teczek pokrzywdzonych, analizowanie opracowań SB demaskujących TW dziką lustracją nie jest. Czy tak?

Tak naprawdę to mnie ta cała sprawa ani ziębi, ani grzeje.
Mail jest spowodowany jedynie chęcią polemiki z Twoją agresywną obroną utraconej czci pana Damięckiego.
-
wo
2007/04/02 18:19:11
lapacz w zycie zapytał:
"Co znowu takiego złego zrobił Dziennik? "

Zaś catcher in the rye mu odpowiedział:
"Dziennik po prostu wpisał się (nie pierwszy raz) w dość szeroki nurt dziennikarstwa brukowego zaspokajającego wszystkie, niekoniecznie najszlachetniejsze, potrzeby. "

Lubię śledzić wasze wewnętrzne dialogi, chłopaki.
-
2007/04/03 10:04:50
@wo
"Oczywiście."

Ujawnienie to chyba nie to samo co nagonka.

"Natomiast dla mnie jest to powód, by uważać każdego oceniającego, który nie stawał przed takim wyborem, za żałosnego palanta."

Myślę, że warto zwrócić uwagę na wybór,
przed którym stanął MD, bo jest dość kuriozalny.
Napisałbyś kilka(dziesiąt) donosów za zwrot prawa jazdy? Odpowiedź chyba nie jest taka trudna, to nie operacja dla chorej matki czy groźba utraty pracy.

[Co do moralnych ocen to pozostaje mi się zgodzić z lapaczem w zycie; nie będę wyważał otwartych drzwi]
-
wo
2007/04/03 13:22:10
@notiboj
"Napisałbyś kilka(dziesiąt) donosów za zwrot prawa jazdy? Odpowiedź chyba nie jest taka trudna, to nie operacja dla chorej matki czy groźba utraty pracy."

Wszystko zależy od sytuacji. Dla mnie na przykład utrata prawa jazdy oznaczałaby kompletną dezorganizację życia na poziomie utraty pracy. Nie wiem oczywiście w jakiej sytuacji był MD i co on by tracił tracąc mobilność - ale właśnie dlatego, że tego nie wiem, nie zamierzam się przyłączać do chóru wujów.
-
2007/04/04 22:35:52
Moje .02$:

wo: "Normalnych ludzi w teatrze interesuje to, jak aktor gra, a nie czy pije, bije czy donosi."

Takich ludzi jest chyba mało. Wielu (większość?) ludzi patrzy na sławnego aktora jak na ikonę. Aktorzy często zreszto chętnie z tego korzystają, ogłaszając poparcie/brak poparcia dla jakiejś partii czy polityka (np. kiedyś paru aktorów chętnie wspierało swoim wizerunkiem UW), broniąc wielorybów w dolinie Rospudy czy nawołując do walki z rakiem. Co dodatkowo jeszcze wzmaga oczekiwania publiki, że aktor ma nie tylko dobrze grać ale jeszcze być kryształowym człowiekiem. To jest charakterystyczne dla Polski (nie wiem dla jakich krajów jeszcze, może dla USA?), że np. jak umiera zasłużona dla kraju osoba (np. Nowak-Jeziorański) to nie wystarcza ogłosić "facet zrobił dla Polski tyle co 10,000 przeciętnych obywateli by nie zrobiło", tylko jeszcze trzeba z niego zrobić Wspaniałego Męża i Ojca. Co prowadzi do ciekawych sytuacji, jak WMiO okaże się nieco mniej wspaniały (patrz świetny reportaż o trudnym życiu żony Jeziorańskiego opublikowany kiedyś w "GW"). Po co my to sobie robimy? Anglicy szanują Churchilla ale świętego z niego nie robią.

Moja opinia o Damięckim jest taka, że wielu artystów to prywatnie sk... albo palanty. Donoszenie na kolegów za profity wpasowuje się idealnie w ten klimacik (teraz byłoby to np. podsrywanie konkurenta do roli w kasowej produkcji przez np. dostarczanie plotek o nim do "Faktu"). Jak któryś z kolegów ma do niego o to pretensję, może go nazwać świnią i nie podawać ręki. Oczywiście uważam, że ci na których MD ewentualnie donosił, mają prawo wiedzieć o tym -- jeśli chcą.

PS. "a nie czy pije, bije czy donosi."

Z biciem to jest trochę gorzej, bo to przestępstwo. Mnie interesuje, czy przestępstwa kryminalne są ścigane nawet jeśli dopuści się ich sławny aktor.
-
wo
2007/04/04 23:27:03
@rabbit
" Wielu (większość?) ludzi patrzy na sławnego aktora jak na ikonę. Aktorzy często zreszto chętnie z tego korzystają, ogłaszając poparcie/brak poparcia dla jakiejś partii czy polityka (np. kiedyś paru aktorów chętnie wspierało swoim wizerunkiem UW)"

I oszałamiające wyniki wyborcze dostatecznie dobrze pokazują, że na pewno nie jest to większość ludzi ani nawet niezbyt wielu.

"Jak któryś z kolegów ma do niego o to pretensję, może go nazwać świnią i nie podawać ręki"

Ale zauważ, że ze strony samych kolegów nie ma takich reakcji. Chór wujów to niemal wyłącznie chór Janów Kowalskich, którzy i tak nigdy nie mieliby okazji do tego podania ręki.

"Mnie interesuje, czy przestępstwa kryminalne są ścigane nawet jeśli dopuści się ich sławny aktor."

A ja uważam, że po 30 latach nie należy ich już ścigać, nawet jeśli chodzi o sławnego aktora.
-
2007/04/05 08:08:55
@wo
"I oszałamiające wyniki wyborcze dostatecznie dobrze pokazują, że na pewno nie jest to większość ludzi ani nawet niezbyt wielu. "

Pokazują chyba jednak coś wręcz przeciwnego (przy czym rozszerzyłbym kategorię z aktorów na sławnych ludzi); dla przypomnienia do parlamentu weszli: Grzegorz Lato, Krzysztof Cugowski, Sebastian Florek (!), Kazimierz Kutz.
Wypadałoby jeszcze wspomnieć o gubernatorze Kalifornii i prezydencie Ronaldzie. To tyle na szybko.

Sądzę, że doktor Lubicz wygrałby z Religą w cuglach, podobnie Grażynka z Klanu w starciu, z dajmy na to, Zytą. ;)

Zresztą nie chodzi tylko o wybory, Armstrong wypromował "żółte opaski", Oprah zwiększyła czytelnictwo (a właściwie liczbę sprzedanych książek) itd.; już nie wspomnę ile gwiazd reklamuje różne badziewia (reklamodawcy wyrzucają pieniądze w błoto?).
-
wo
2007/04/05 09:10:13
@spenkmi
"(przy czym rozszerzyłbym kategorię z aktorów na sławnych ludzi)"

Och, fajnie. Skoro sławny polityk to z definicji także sławny ludź, no to doszedłeś po prostu do tautologii - faktycznie, sławni ludzie wchodzą do Sejmu. Ale to już dalekie od pierwotnej tezy, że ludzie traktują aktorów jak wyrocznie.

Co zatem dalej - rozszerzenie ustawy lustracyjnej o lustrowanie wszystkich sławnych ludzi? (tak jak w przypadku dziennikarzy, bez klarownej definicji kryterium sławy?)
-
2007/04/05 10:36:39
@wo

"I oszałamiające wyniki wyborcze dostatecznie dobrze pokazują, że na pewno nie jest to większość ludzi ani nawet niezbyt wielu."

Ale sam fakt istnienia tych (oraz innych) reklamówek z udziałem sławnych aktorów pokazuje, jak dalecy są oni od poglądu "aktor jest do grania". Pani Dymna pokazująca się w programach o walce z jakąś tam chorobą też realizuje ten pogląd?

Ja nie bronię lustratorów Damięckiego, coraz mniej mnie te sprawy obchodzą -- ale nie udawajmy, że ci aktorzy to by tylko grać chcieli. Jak mają okazję zostać wyrocznią w sprawie która ich jakoś łechcze, to chętnie nią zostają. Jak myślisz, dużo jest aktorów, którzy poproszeni o wzięcie udziału w kampanii społecznej na rzecz walki z/rozwoju X, odpowiedzą "nie, dziękuję, ja jestem aktor i gram na scenie/przed kamerą, nie chcę robić za wyrocznię"? IMHO --> 0.

"A ja uważam, że po 30 latach nie należy ich już ścigać, nawet jeśli chodzi o sławnego aktora."

Nigdy dobrze nie rozumiałem jakie jest uzasadnienie instytucji przedawnienia. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed zawaleniem prokuratur sprawami sprzed X lat. Fajnie, ale to że "sprawa jest za stara żebyśmy ją ruszali" != "po 30 latach pobicie człowieka przestaje być czymś nieładnym". Oczywiście, zależy od tego kto pobił kogo i o co. Jeżeli Damięcki stłukł Olbrychskiego bo ten odbił mu Tyszkiewicz (nazwiska wyssane z palca), to mogę to skomentować jedynie szerokim uśmiechem.
-
wo
2007/04/05 12:34:36
@rabbit
" sam fakt istnienia tych (oraz innych) reklamówek z udziałem sławnych aktorów pokazuje, jak dalecy są oni od poglądu "aktor jest do grania". "

Bzdura. Moim zdaniem, jest właśnie potwierdzeniem tego jak bliscy są tego poglądu. Czy jesteś tak infantylny że wierzysz, że autor pijący w reklamie kawę i mruczący "ach jaka przepyszna kawa" naprawdę pije kawę?

"Nigdy dobrze nie rozumiałem jakie jest uzasadnienie instytucji przedawnienia."

To już Twój problem, koleś. Znaczy, żartuję - problemem tego nieszczęsnego kraju jest to, że podstaw cywilizowanego prawodastwa nie uczy się tutaj w szkołach w ramach wiedzy o społeczeństwie, stąd nieporadność z jaką posługujemy się np. "domniemaniem niewinności" czy "wolnością słowa" albo nieustannie mylimy prawo karne z cywilnym.
-
2007/04/05 12:36:59
@wo
"Och, fajnie. Skoro sławny polityk to z definicji także sławny ludź, no to doszedłeś po prostu do tautologii - faktycznie, sławni ludzie wchodzą do Sejmu. "

Ke?
Jeśli chodzi o sławę, to nie myślałem akurat o politykach.
Ich sława jest trochę innego rodzaju (tego gorszego). ;)
A z ww., którzy weszli do naszego parlamentu dzięki sławie, żaden sławnym politykiem nie był/nie został.

"Ale to już dalekie od pierwotnej tezy, że ludzie traktują aktorów jak wyrocznie."

Dla uproszczenia (nie wiem czy przekręcasz czy nie doczytałeś) - moja teza jest taka, że sławni ludzie (w tym aktorzy) są traktowani jak ikony (nie jestem pewien czy wyrocznia=ikona).
Dlatego reklamują różne badziewia, popierają różnych fagasów i kandydując bez doświadczenia politycznego np. do parlamentu wygrywają. Nie bez powodu gwiazdy są wykorzystywane przez różnej maści agencje reklamowe i PR. I jest to teza MSZ bardzo bliska pierwotnej tezy.

"Co zatem dalej - rozszerzenie ustawy lustracyjnej o lustrowanie wszystkich sławnych ludzi? (tak jak w przypadku dziennikarzy, bez klarownej definicji kryterium sławy?)"

Ke?
To do mnie czy do kró^Wrabbita?
-
2007/04/05 12:51:22
@wo

"Bzdura. Moim zdaniem, jest właśnie potwierdzeniem tego jak bliscy są tego poglądu. Czy jesteś tak infantylny że wierzysz, że autor pijący w reklamie kawę i mruczący "ach jaka przepyszna kawa" naprawdę pije kawę?"

Łojezu, ale mi nie chodzi o reklamy w których Kondrat reklamuje ING Bank, ale te w których jako Marek Kondrat deklarował poparcie dla Unii Wolności albo wystąpienia różnych gwiazd i gwiazdek nawołujące do np. walki z rakiem piersi. Jakoś od tego się nie wykręcają tekstami "ja jestem od grania, a nie od onkologii". Możesz to tłumaczyć różnie:
- promowaniem siebie
- chęcią pomocy szlachetnej inicjatywie
ale faktem jest, że występując w czymś takim (nie grając, ale występując w swoim własnym imieniu) aktor akceptuje rolę społecznej ikony. Dlatego aktorzy są trochę sami sobie winni, że potem różne "Fakty" czy "Wprosty" grzebią im w życiorysach.
-
wo
2007/04/05 13:44:14
@rabbit
"ale mi nie chodzi o reklamy w których Kondrat reklamuje ING Bank, ale te w których jako Marek Kondrat deklarował poparcie dla Unii Wolności"

Innymi słowy, nie chodzi Ci o skuteczne reklamy z Kondratem tylko o nieskuteczne reklamy z Kondratem. Jedne i drugie potwierdzają moją tezę.
-
2007/04/05 15:09:41
@wo

"Innymi słowy, nie chodzi Ci o skuteczne reklamy z Kondratem tylko o nieskuteczne r
reklamy z Kondratem."

Po pierwsze, nie tylko o reklamy UW z Kondratem. Inne wystąpienia aktorów (o których pisałem) były bardziej skuteczne.

Po drugie, skuteczność czy nieskuteczność tych wystąpień Kondrata nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że Kondrat popierając publicznie UW wychodził poza schemat "aktor jest do grania" i próbował korzystać ze statusu aktora-ikony. A że nieskutecznie? Nieistotne to. Jakiś znany aktor popierał również Kwaśniewskiego w jego kampanii prezydenckiej. Tu się nie przyczepisz, że nieskutecznie.

"Jedne i drugie potwierdzają moją tezę."

Jaką tezę?
-
wo
2007/04/05 15:31:00
" Inne wystąpienia aktorów (o których pisałem) były bardziej skuteczne. "

Jasne. Reklama IMG.

"Znaczenie ma to, że Kondrat popierając publicznie UW wychodził poza schemat "aktor jest do grania" i próbował korzystać ze statusu aktora-ikony"

Przypomnij mi ten fragment, w którym wyjaśniasz, że to wina Damięckiego, bo jakoś go przegapiłem.
-
2007/04/05 16:59:19
"Jasne. Reklama IMG. "

Nie.

"Przypomnij mi ten fragment, w którym wyjaśniasz, że to wina Damięckiego, bo jakoś go przegapiłem."

I nic dziwnego, bo nigdy czegoś takiego nie twierdziłem.
-
2007/04/05 22:19:33
Przeleciałem po komentarzach i chyba nikt nie zadał tego pytania:
Jak Pan by się zachował? Czy za zachowanie prawa jazdy po prowadzeniu po pijanemu zgodziłby się Pan donosić dla SB?

> Mam nadzieję, że pański dramat nie pójdzie na marne

Och. Dramat. Kto spowodował ów dramat? Czy nie czasem pan Damięcki?
Ciekawym dlaczego pan Damięcki nie potrafił się teraz zachować jak Stanisław Filosek: link: tinyurl.com/22jvuw
-
wo
2007/04/05 23:18:41
@rabbit
"I nic dziwnego, bo nigdy czegoś takiego nie twierdziłem."

Ciekawe. A jednak twierdziłeś, że to wina aktorów, że im grzebią w życiorysach. To ja już zupełnie nie widzę wynikania.

@aardvark
"Jak Pan by się zachował?"

Uważam otóż, że tylko totalny dupek gotów byłby z pewnością w głosie udzielać odpowiedzi na takie pytania, jeśli sam nigdy nie był w takiej sytuacji. Stąd moja abominacja do wspomnianego chóru wujów.

Człowiek z jakimś tam minimum klasy odpowie natomiast mniej więcej tak: "Nie mam zielonego pojęcia - mam nadzieję, że zachowałbym się heroiczne i honorowo, ale to tylko nadzieja".
-
2007/04/06 08:43:05
"Nigdy dobrze nie rozumiałem jakie jest uzasadnienie instytucji przedawnienia."

Głównie taki, że po np. 30 latach każdy z nas jest już "innym" człowiekiem, a karanie za grzechy innych byłoby niesprawiedliwe ;-)
-
2007/04/06 10:32:53
@wo

"Ciekawe. A jednak twierdziłeś, że to wina aktorów, że im grzebią w życiorysach."

Wina to trochę za dużo powiedziane, ale sami w jakimś sensie prowokują takie zachowania (oczywiście, zdarzałyby się pewnie i bez tego, ale IMHO rzadziej). Ale głównie mi chodziło o pokazanie, że w swoim poglądzie "aktor jest do grania" jesteś raczej osamotniony nawet jakby brać pod uwagę tylko Ciebie i aktorów.
-
2007/04/06 10:34:07
@sewerjan

"Głównie taki, że po np. 30 latach każdy z nas jest już "innym" człowiekiem, a karanie za grzechy innych byłoby niesprawiedliwe ;-)"

Pfft. I dlatego nie ściga się zbrodni nazistowskich?
-
wo
2007/04/06 10:58:58
"Pfft. I dlatego nie ściga się zbrodni nazistowskich?"

Kluczowe słowo to "zbrodnia". Przedawnienie zbrodni ("morderstwo z premedytacją") wygląda inaczej niż przedawnienie przestępstwa pospolitego ("po pijaku włamał się do sklepu by ukraść następną butelkę").
-
2007/04/06 11:33:24
@wo

Sewerjan nie robił takiego rozróżnienia.
-
2007/04/06 13:12:06
@ bloody_rabbit
"Sewerjan nie robił takiego rozróżnienia."

bo....
1) nie miał zamiaru pisać kolejnej magisterki, szczególnie z prawa karnego;
2) mowa była o "uzasadnieniu" instytucji przedawnienia, a nie o Jedynie Słusznej I Ostatecznej Odpowiedzi, jak rozwiązać ten trudny - przyznaję - problem.

A kaliber czynu w tym przypadku rzeczywiście jest istotny, jak zauważył nasz gospodarz.

Jeśli bardzo Ci zależy, to mogę takie rozróżnienie dopisać teraz. Chyba nie będzie za późno? ;-)

Głównie taki, że po np. 30 latach każdy z nas jest już "innym" człowiekiem, a karanie za grzechy innych byłoby niesprawiedliwe. Co oczywiście nie znaczy, że zmieniamy się we wszyskim - cechy istotniejsze pozostają (co dotyczy zarówno charakteru, jak i wyglądu). W moim przypadku np. kilka włosów zmieniło ostatnio kolor na "znacznie jaśniejszy", ale w dalszym ciągu pozostałem brunetem. Przyznaję również, że w zamierzchłej przeszłości, zasnutej nikotynowym dymem, kilka niedopałków wyrzuciłem na ulicy, choć w pobliżu czekał na nie kosz. Wydoroślałem, zmądrzałem. Wysoki Sądzie, karanie mandatem dla realizacji celu prewencji szczególnej nie będzie potrzebne. [Wybacz przykład lżejszego kalibru, ale chciałem, żeby było osobiście, a większych grzechów w tej chwili nie pamiętam ;-]

ps
Zwróć też uwagę na ważne słówko "głównie", pojawiajace się na początku mojej pierwszej wypowiedzi. Ale - jak już wspomiałem - magisterkom w tym wcieleniu mówię DOŚĆ.
-
wo
2007/04/06 15:16:26
@rabbit
"Sewerjan nie robił takiego rozróżnienia."

Ale dotąd w kontekście nie było nic o _zbrodniach_. Damięcki nie dokonal zbrodni.
-
2007/04/06 17:22:54
@wo

Ale przecież było jasne, że wątek zszedł z Damięckiego na instytucję przedawnienia. Co nie?
-
2007/04/06 17:24:41
@sewerjan3

Gdyby chodziło wyłącznie o "ludzie się zmieniają", to byśmy mieli przedawnienie warunkowe (np. przestępstwo się przedawnia jeżeli oskarżony później nie dopuszczał się podobnych przestępstw). A tu nie ma żadnego "jeśli", po X latach od wydarzenie nikt mnie nie skaże za kradzież laptopa i basta. Nawet jeżeli drugiego laptopa ukradłem wczoraj.
-
wo
2007/04/06 18:44:02
"Nawet jeżeli drugiego laptopa ukradłem wczoraj."

Jeśli sąd o tym wie, to odpowiesz za to - a jeśli wie też o tym, że kradniesz laptopy od 30 lat, powinien to uwzględnić szacując Twoją postawę i Twoje szanse na resocjalizację.
-
2007/04/06 19:59:28
"Gdyby chodziło wyłącznie..."

Toteż napisałem "głównie", a Ty się czepiasz ;-)

Poza tym, za to kolejne przestępstwo gość musiałby jeszcze zostać ukarany prawomocnym wyrokiem sądowym - wersja obowiązująca obecnie jest zatem prostsza, łatwiejsza do stosowania. Bo bez dodatkowych warunków (i jednocześnie problemów typu "jak udowodnić przestępstwo sprzed 30 lat?"). A że w niektórych wypadkach jest niesprawiedliwa? Taki lajf. Inaczej miałbyś prawo jak 200 lat temu - kodeksy po kilka tysięcy stron, "próbujące" uwzględnić wszystkie możliwe sytuacje.
-
2007/04/06 21:24:47
@sewerjan3

"Poza tym, za to kolejne przestępstwo gość musiałby jeszcze zostać ukarany prawomocnym wyrokiem sądowym - wersja obowiązująca obecnie jest zatem prostsza, łatwiejsza do stosowania."

No więc moim zdaniem główną funkcją przedawnienia jest ułatwienie roboty wymiarowi sprawiedliwości. Ale jak ktoś jest prawnikiem i wie lepiej, to chętnię się dokształcę.

"Inaczej miałbyś prawo jak 200 lat temu - kodeksy po kilka tysięcy stron, "próbujące" uwzględnić wszystkie możliwe sytuacje."

Serio? Ja myślałem, że 200 lat temu to kodeksy mieli krótsze niż teraz.
-
2007/04/07 00:34:12
"No więc moim zdaniem główną funkcją przedawnienia jest ułatwienie roboty wymiarowi sprawiedliwości."

Jest też inne wyjaśnienie - i jest nim, paradoksalnie, sprawiedliwość (w znaczeniu takiego samego traktowania takich samych sytuacji). Przy warunkowym przedawnieniu (WP) możliwość ukarania za "stare" przestępstwo zależałaby od udowodnienia "nowego".
PRZYKŁAD: Masz dwóch facetów, obaj coś ukradli 25 lat temu i po raz drugi teraz. W tym że jednemu udało się udowodnić obie kradzieże, drugiemu - tylko tę starą. Przy "WP" pierwszy poszedłby siedzieć podwójnie, drugi - wcale. Choć przecież "stary" czyn udowodniono obu. IMHO tradycyjne przedawnienie jest trochę bardziej sprawiedliwe - karze się za "czyn" i "za recydywę", a nie dlatego, że ktoś za 25 lat znowu coś ukradnie.
Poza tym, nadal podtrzymuję opinię, że przez 25 lat ludzie się zmieniają. I nie wydaje mi się, żeby organa ścigania odkrywały sprawców aż tak wielu przestępstw sprzed lat, żeby musiały "pomagać sobie" (i sądom) przy pomocy przedwnienia. Które przy zbrodniach następuje dopiero po 20 latach, a przy zabójstwie - po 30.

ps
Najpierw nie mogłem wrzucić wpisu z powodu jakiegoś "klucza", przy drugiej próbie dostałem taką oto informację:
"Tempo wpisania komentarza wskazuje, że być może jesteś automatem spamującym. Poczekaj chwilę i spróbuj wysłać ponownie." Kolejne próby - to samo. Nic, dzielę wpis na dwa i próbuję jeszcze raz. Acha, jeszcze jedno...

NIE JESTEM AUTOMATEM SPAMUJACYM.

AJ9Fm76
-
2007/04/07 00:38:02
"Serio? Ja myślałem, że 200 lat temu to kodeksy mieli krótsze niż teraz."

Nasz kodeks cywilny ma około 1100 artykułów, Napoleona miał ponad dwa razy więcej (w tym że już on "unikał kazuistyki*"). A przecież przez ostatnie 200 lat życie trochę się skomplikowało i pojawiły się nowe formy stosunków cywilnoprawnych.

Wcześniej było jeszcze gorzej. Justynian skodyfikował i ujednolicił prawo rzymskie cywilne, zostawiając podobno ok. 5% - a i tak wyszło tego ponad 60 ksiąg, w tym 12 ksiag samych konstytucji cesarskich (4600 sztuk).

Z netu o Landrecht'cie pruskim (1794):
"Kodeks ten obejmował, oprócz prawa cywilnego, przepisy z zakresu prawa państwowego, karnego, administracyjnego i inne. Procedura sądowa nie była w nim zawarta. Było to olbrzymie dzieło, zawierał 19 187 paragrafów (w tym ok. 15 tys. paragrafów obejmujących prawo prywatne), odznaczające się mała przejrzystością i niskim poziomem techniki kodyfikacyjnej. Objętość Landrecht'u wynikała tak z przyjętej metody kazuistycznego uregulowania wszelkich możliwych rozwiązań, co miało zapobiec uczonym sporom oraz wątpliwościom orzecznictwa sądowego, a także skłonności monarchii absolutnej do ścisłej reglamentacji życia swych obywateli."

*kazuistyka [prawn.] metoda formułowania przepisów, oparta bardziej na przewidywaniu szczegółowych wypadków niż na wytyczaniu ogólnych zasad

ED5h87Q
-
2007/04/07 08:52:57
@sewerjan3

"PRZYKŁAD: Masz dwóch facetów, obaj coś ukradli 25 lat temu i po raz drugi teraz. W tym że jednemu udało się udowodnić obie kradzieże, drugiemu - tylko tę starą."

No to na mój rozum nie jest to ta sama sytuacja, chyba że sąd ma przyjąć wobec drugiego faceta założenie "nie udowodniliśmy mu drugiej kradzieży, ale orzekamy tak, jak gdybyśmy mu ją udowodnili". Mi to się kłóci z zasadą, że winę trzeba udowodnić.
-
2007/04/07 10:54:23
Przecież cały czas mówimy o karaniu/niekaraniu za PIERWSZĄ kradzież. Tę, którą udowodniono obu. Tylko Ty chciałbyś uzależniać karanie za nią od możliwości udowodnienia tej DRUGIEJ, dokonanej - w naszym przykładzie - po 25 latach. I to jest IMHO niesprawiedliwe.
A jeśli sprawca "nie jest innym człowiekiem", to najprawdopodobniej w tzw. międzyczasie ukradł jeszcze kilka razy - więc i tak dostanie wyższy wyrok, bo te czyny się nie przedawniły.

"Mi to się kłóci z zasadą, że winę trzeba udowodnić."

Oczywiście, że się kłóci. Właśnie żeby sąd nie musiał przyjmować takich założeń, a z drugiej strony żeby było plus minus sprawiedliwie (patrz moja argumentacja) - przedawnienie jest "bezwarunkowe". A przepisy dzięki tamu są jasne i precyzyjne. Czyli takie, jakie powinny być - dla dobra wszystkich, nie tylko "leniwego wymiaru sprawiedliwości".
-
2007/04/09 16:52:27
To była najbardziej ŻAŁOSNA obrona Nie-Lustracji jaką zdarzyło mi się czytać. Zaczynam nawet przez to sympatyzować z Kaczyńskimi, chociaż miałem do nich wiele zarzutów.

Czy coś się w Polsce poprawi dzięki temu, że będziemy się dowiadywali, jakie znany piosenkarz pisał donosy na znaną modelkę, a znany lekarz na znanego pisarza?

Będziemy wiedzieć, które autorytety nie zasługują na nasze zaufanie i sympatię.
-
2007/04/09 19:09:21
@mario-radyja

Bzdura. Ludzie się zmieniają i dystrybucja autorytetu 30 lat temu jest na pewno zgoła odmienna niż teraz. Tak więc teczki obejmujące tylko wycinek rzeczywistości *sprzed wielu lat* nie nadają się na przewodnika w życiu. Believe it or not, ale w życiu musisz sobie radzić sam, a nie wg wskazówek z IPN. To po pierwsze.

Po drugie, z faktu że bardzo Ciebie interesuje życie prywatne innych osób, nie wynika w żadnym stopniu Twoje prawo do informacji o tym życiu. Załóżmy, że autorytetem dla mnie byłby prymas Glemp. Na pewno moje zaufanie do niego spadłoby , gdyby się okazało że Glemp ma kochankę której spłodził dwójkę dzieci (no bo co innego głosi, co innego robi, itd.) Czy mam prawo domagać się wglądu w życie prywatne Glempa *wbrew jego woli*? Absolutnie nie.
-
2007/04/09 19:11:00
PS. Np. wśród lekarzy autorytetem jest nie ten który ma najczystsze konto w IPN, ale ten który najlepiej leczy i nie bierze w łapę od pacjentów (jeśli leczy w publicznej służbie zdrowia).
-
wo
2007/04/09 21:23:21
@mario-radyja
"Będziemy wiedzieć, które autorytety nie zasługują na nasze zaufanie i sympatię."

Ja oceniam lekarzy po tym jak leczą, aktorów po tym jak grają a pisarzy po tym jak piszą. Po co mi dodatkowe kryteria?
-
2007/04/10 09:24:21
Co do przedawnienia:

Zbrodnie przeciw ludzkości - jako absolutnie wyjątkowy wyjątek - nie podlegają przedawnieniu w ogóle:

"W 1964 r. Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce stała się inicjatorem uchwalenia przez Sejm ustawy o przerwaniu biegu przedawnienia ścigania zbrodni hitlerowskich w Polsce. W 1968 r. Polska stała się inicjatorem uchwalenia Konwencji ONZ o niestosowaniu przedawnienia wobec zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości. "

BTW w polskich gazetach aż huczało, gdy zbliżał się termin przedawnienia zbrodni nazistowskich. Znaczy, że trzeba coś z tym zrobić. Nawet petycje zbiorowe podpisywano.

Zwykłe zabójstwo na własny użytek nie jest zbrodnią przeciw ludzkości i podlega przedawnieniu, chociaż strasznie długo trzeba czekać:

"Karalność przestępstwa ustaje po upływie:

30 lat - gdy czyn stanowi zbrodnię zabójstwa,
20 lat - gdy czyn stanowi inną zbrodnię,
15 lat - gdy czyn stanowi występek zagrożony karą pozbawienia wolności przekraczającą 5 lat,
10 lat - gdy czyn stanowi występek zagrożony karą pozbawienia wolności przekraczającą 3 lata,
5 lat - gdy chodzi o pozostałe występki."

(za wiki, więc może nie być ściśle)