Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Aborcja kompromisu

Zdawałoby się, że aborcja to klasyczny przykład tematu, w którym nie da się kogoś przekonać do zmiany zdania. Wszystko tu zależy od przyjętych z góry założeń: albo się zakłada, że już morula jest człowiekiem i wtedy przerwanie ciąży nawet w piątym tygodniu jawi się jako zbrodnia - albo wiąże się człowieczeństwo z wyższymi funkcjami mózgowymi, co sugeruje granicę gdzieś w trzecim trymestrze, a co za tym idzie limit np. 12 tygodni jawi się jako wystarczająco bezpieczny, by nie było mowy o zabijaniu istoty ludzkiej. Jakie przyjmiemy założenia, takie dostaniemy wnioski - a nie można nikogo racjonalnie przekonać do zmiany założeń.
To powiedziawszy, chciałbym niniejszym ogłosić, że dałem się przekonać. W jednym z ostatnich flejmów w Usenecie na ten temat byłem jeszcze skłonny bronić tak zwanego „aborcyjnego kompromisu”, który zwalczał wtedy m.in. M.R. Wiśniewski. Cóż MRW, możesz sobie narysować kolejną łysą główkę na komputerze, z opóźnieniem bo z opóźnieniem ale zmieniam zdanie.
Kluczowe znaczenie ma dla mnie oczywiście przypadek Alicji Tysiąc, który doszczętnie skompromitował w moich oczach „aborcyjny kompromis”. Jeśli powiemy, że aborcja ma być dostępna tylko w trzech ściśle określonych wyjątkach - a potem na kobietę będącą i tak w desperackiej sytuacji wrzucimy obowiązek zbierania zaświadczeń od Annasza i Kajfasza - to już zróbmy od razu zakaz bez wyjątków. Wyjdzie na to samo.
Dlaczego z góry zakładam desperacką sytuację? Bo tylko w wyobraźni prawicowych psycholi istnieją kobiety dokonujące aborcji pod wpływem kaprysu. Jeśli kobieta jest zdecydowana przerwać ciążę, to już samo w sobie świadczy o tym, że ma powody. A jak już je ma, to żaden durny paragraf jej nie powstrzyma - przecież tam gdzie obowiązuje całkowity zakaz, tam kobiety ryzykują nawet życiem dokonując zabiegów w upiornie ryzykowny sposób.
Tylko w wyobraźni prawicowego psychola istnieje ktoś taki jak „zwolennik aborcji” (fantomowy twór o którym często piszą pisma takie jak „(Nasz) Dziennik”). Nie ma „zwolenników aborcji” tak jak nie ma „zwolenników rozwodów”. Chciałbym, by państwo działało na rzecz ograniczania liczby aborcji - przez upowszechnianie oświaty seksualnej, dostępu do antykoncepcji, ułatwianie procedur adopcyjnych. Gdy państwo będzie działać w tym kierunku, aborcja i tak będzie dokonywana tylko w wyjątkowych sytuacjach. Nawet dostępna na życzenie, jak w cywilizowanych krajach.
środa, 21 marca 2007, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
ważki temat czyli słowo na ab... z blog daromara
W temacie pisze chyba dość wyraźnie o czym będzie więc czujcie się ostrzeżeni. »
Wysłany 2007/03/22 09:15:48
Komentarze
2007/03/21 22:36:13
A czy to nie jest problem z tą ustawą, a z jej egzekwowaniem?
-
wo
2007/03/21 22:38:21
"A czy to nie jest problem z tą ustawą, a z jej egzekwowaniem?"

Nie.
-
2007/03/21 23:20:51
"Tylko w wyobraźni prawicowego psychola istnieje ktoś taki jak „zwolennik aborcji”. Nie ma „zwolenników aborcji” tak jak nie ma „zwolenników rozwodów”."
Soooo true.
Co do tego, kiedy człowiek zaczyna być człowiekiem, to jest jeszcze interpretacja biblijnej Księgi Kapłaństwa przez Gila Grissoma: "Bo życie ciała jest we krwi.", czyli, wg naszego entomologa, 18 dni po styku spermy z komórką jajową, wtedy to bowiem embrion styka się z krwią. Ah, ten Grissom. :)
Tak, czy owak, w ogóle to decydowanie o aborcji przez mężczyzn uważam za tak samo stosowne, jakby Bosak miał decydować o współżyciu za drzwiami sypialń. Kiedy słyszę te ich wypowiedzi, że nieważne, czy zgwałcona, niewazne, że zginie w męczarniach - ma urodzic i basta, to.. bleh.
To prawo, które jest teraz, wbrew pozorom nie jest dobre. Ale nie ma co myśleć o jego zmianie, o nie. Taka prawda. Sprawdzania, czy kobieta z brzuchem, która wyjechała za granicę, wraca nim, czy bez niego, też nie wprowadzą. To wszystko pozostawia nam jedno: to, co mamy teraz. Załapanie się na przepis/statki aborcyjny/wyjazd za granicę/podziemie.
-
2007/03/21 23:23:17
Tylko, żeby zrozumieć takie niuanse trzeba sie wykazać pewną wrażliwością na cudze nieszczęście, a to jest akurat domena obrzydliwych lewaków. Dlatego też wyobraźnia prawicowych psycholi zwycięża z niedorozwinętą empatią.
pozdrawiam z lewackim pozdrowieniem!
-
wo
2007/03/21 23:27:30
@brian
"Kiedy słyszę te ich wypowiedzi, że nieważne, czy zgwałcona, niewazne, że zginie w męczarniach - ma urodzic i basta, to.. bleh."

Znaczy, ja też powiem że kobieta, która decyduje się na urodzenie dziecka swojego gwałciciela albo decyduje się na urodzenie mimo wielkiego ryzyka zdrowotnego zasługuje w moich oczach na wielki szacunek. Tylko że nikt nie może od nikogo _żądać_ heroizmu. Heroizm można podziwiać, nagradzać, hołubić etc - ale nie można go dekretować.
-
2007/03/21 23:37:09
ale żont wie lepiej, niczym rodzic...
wszechwiedzący co najlepsze
bo kobieta (obywatel) niezdolna jest do myślenia, ... tak z tego (rozumowania? żontu) wynika,,,
i taka kobieta (obywatel) to aborcję, używać będzie w zastępstwie środków antykoncepcyjnych, tylko i wyłącznie...
blech...
-
2007/03/21 23:46:27
*Chciałbym, by państwo działało na rzecz ograniczania liczby aborcji - przez upowszechnianie oświaty seksualnej, dostępu do antykoncepcji, ułatwianie procedur adopcyjnych.*

Już kiedyś o tym pisałem. Prawicowym "obrońcom życia" nie zależy wcale na zmniejszaniu liczby zabiegów. Zależy im na manifestacyjnym podporządkowaniu prawa moralności katolickiej. Ponieważ jednak sformułowanie takiego celu wprost może być problematyczne, odwołują się do wartości, które mają pewną wiarygodność w społeczeństwie.

Stąd bierze się w ich retoryce "prawo naturalne" albo "obrona życia ludzkiego". Nie dopowiadają już, że mają na myśli katolickie rozumienie prawa naturalnego; nie przyznają się też, że życia ludzkiego są gotowi bronić tylko o tyle, o ile nie popada to w sprzeczność z innymi wskazaniami moralności katolickiej.

Przecież prawicowy sceptycyzm lub wręcz niechęć wobec edukacji seksualnej i upowszechniania środków antykoncepcyjnych pokazuje jak na dłoni, że ponad realne minimalizowanie aborcji nasi konserwatyści przedkładają katolickie wskazania dot. etyki seksualnej. Należy więc walczyć ze zjawiskiem przerywania ciąży mimo dramatów kobiet, ale taką walkę należy przerwać jeśli podjęte działanie nie zgodzi się z jakąś encykliką. Mamy tu sprawdzian prawdziwych intencji.
-
2007/03/22 00:04:15
@brianthedog
app tego odcinka CSI - organizacja propagujaca adopcje i wszczepianie "przuconych" embrionow to jakis koszmar, pastisz na prawicowych oszolomow (a przy okazji scenarzysci gladko pomineli fakt, ze aktywisci pro-life nie godza sie na in vitro)!
nie pamietam dokladnie, ale Grissom chyba sie na kogos powoluje - nie dam glowy, czy to jest JEGO interpretacja.

-
2007/03/22 00:24:21
@kamnez
"ponad realne minimalizowanie aborcji nasi konserwatyści przedkładają katolickie wskazania dot. etyki seksualnej. Należy więc walczyć ze zjawiskiem przerywania ciąży mimo dramatów kobiet, ale taką walkę należy przerwać jeśli podjęte działanie nie zgodzi się z jakąś encykliką. Mamy tu sprawdzian prawdziwych intencji."
ciekawe, ze etyka katolicka pozwala na zmuszanie kobiety, by rodzila niechciane dziecko. zaden idiota rodem z konserwatywnej partii nie ma prawa zmuszac zadnej kobiety, by donosila ciaze. wszyscy ci, ktorzy ze slepym uporem powtarzaja, ze osoby wypowiadajace sie za wolnoscia wyboru, traktuja aborcje jako srodek post/antykoncepcyjny, etc., to wybitni jednokomorkowcy intelektualni, itd. (a kwantyfikatory uzyte celowo).
bardzo mi przeszkadza, ze jedynymi, ktorzy glosno opowiadaja sie za wolnoscia wyboru dla kobiet, sa czlonkowie SLD i LiDu.
minimalizowanie ilosci aborcji rygorystycznymi zakazami skutkuje megawielkim podziemiem aborcyjnym, ergo zwiekszaniem ilosci aborcji. ciekawe, czemu zaden z konserwatywnych debili nie wykorzysta sprawdzonych wzorow z Francji czy Holandii - legalna i dostepna aborcja, w pelni dostepne srodki antykoncepcyjne (a nawet czesciowo darmowe) i niewielka liczba aborcji.

-
2007/03/22 00:31:55
@mpaulk:
*ciekawe, czemu zaden z konserwatywnych debili nie wykorzysta sprawdzonych wzorow z Francji czy Holandii - legalna i dostepna aborcja, w pelni dostepne srodki antykoncepcyjne (a nawet czesciowo darmowe) i niewielka liczba aborcji.*

Wydawało mi się, że wyjaśniłem dlaczego tak właśnie jest :)
-
2007/03/22 00:33:40
* bardzo chciałbym, żeby było tak jak pisze rabbit, że mamy do czynienia jedynie ze złym ekzekwowaniem sensownego prawa. I że przypadek pani Tysiąc, zmieni praktykę postępowania w podobych przypadkach.

* zgadzam się z wo, że wyjątki w ustawie odnoszą się do sytuacji, w której urodzenie dziecka wymagałoby heroizmu, i że nie jest to zachowanie które może być wymagane prawnie.

* nie rozumiem, dlaczego karalność przerywania ciąży jest prawie zawsze wiązana z kwestią człowieczeństwa zarodka/embrionu/płodu.
Dla mnie osobiście, to czy kilkutygodniowy płód jest, czy nie jest człowiekiem jest sprawą drugorzędną.
Dla mnie jest po prostu wartością, która zasługuje na ochronę. Życie ludzkie nie jest jedyną wartością chronioną prawnie. Zresztą nawet obowiązująca ustawa daje temu wyraz uznając dramatyczne pogorszenie jakości życia kobiety (gwałt), czy potencjalną niepełnowartościowść [brrr jak to brzmi] nowego życia jako przesłankę dopuszczającą przerywanie ciąży.
Jeśli już uznaję, że życie embrionu jest wartością, a zamach na tę wartość jest złem (z czym skłonni są się zgodzić nawet niektórzy pro choioce'owcy) to jest następne pytanie czy dokonanie takiego zła powinno być karalne (jak jest karalne zamknięcie psa w nagrzanym samochodzie, czy oblewanie kota benzyną), czy to jest kwestia w którą państwo nie powinno ingerować (tak jak w moje intymne relacje z dziewczyną najlepszego kumpla, czy umyślne spóźnianie się na spotkanie z fanatykiem punkualności)
Osobiście jestem zwolennikiem obecnie obowiązującej ustawy i chciałbym, żeby była przestrzegana w całej swojej rozciągłości: zarówno jeśli chodzi o karanie za przerwaie ciąży, jak i w zakresie określonych w niej warunków w których aborcja jest legalna.
-
2007/03/22 00:34:51
@kamnez
ponioslo mnie :/
-
2007/03/22 00:39:42
@lapacz_w_zycie
"Osobiście jestem zwolennikiem obecnie obowiązującej ustawy i chciałbym, żeby była przestrzegana w całej swojej rozciągłości:"
ja bylabym zwolenniczka takiej ustawy, ktora zezwolilaby na aborcje z powodow spolecznych, i doprowadza mnie do szalu, ze "trzeba bronic obecnie obowiazujacej kompromisowej ustawy", bo zapedy idiotow z prawej strony powoduja, ze moze byc jeszcze gorzej.
-
2007/03/22 00:45:01
We wszystkich tego typu prawicowych akcjach widac jedną fundamentalną pomyłkę - myli się zasady moralne z zasadami prawnymi. Prawo nie może w stu procentach reprezentować moralności, nie w cywilizowanym państwie - bo kłóci się to z wolnością osobistą i z oczywistym faktem, że moralność zawsze w pewnym momencie staje się kwestią sumienia, a więc indywidualnego rozstrzygnięcia. To jest przestrzeń swobody, której w prawie być nie może, żeby było stosowalne, a jednocześnie którą prawo musi zostawiać każdemu obywatelowi, żeby nie gwałcić sumień. I dlatego istnieją kwestie moralne, od których prawo powinno się trzymać z daleka.

Trochę z innej beczki: popularnym, a nawet populistycznym stwierdzeniem jest, że facet nie powinien przyznawać bądź odbierać kobiecie prawa do aborcji. Nie do końca się zgodzę. Na pewno byle facet ma mniejszy tytuł do wybowiedzi na ten temat niż byle kobieta, szczególnie matka. Ale już ojciec dziecka, jeśli podejmuje odpowiedzialność za jego poczęcie i jego ewentualne dalsze losy, ma może mniejsze prawa, ale na pewno istotne ma do udziału w decyzji o jego dalszych losach.
-
2007/03/22 00:47:25
@mpaulk:
"ciekawe, czemu zaden z konserwatywnych debili nie wykorzysta sprawdzonych wzorow z Francji czy Holandii - legalna i dostepna aborcja, w pelni dostepne srodki antykoncepcyjne (a nawet czesciowo darmowe) i niewielka liczba aborcji."

dlatego, że dla konserwatystów jest to kwestia wartości, a nie utylitarnych kalkulacji.
z podobnego powodu dla którego nie zgodziłabyś się (jak przypuszczam)
na legalizację gwałtów w połączeiu z łatwo dostępnymi i częściowe refundowanymi przez państwo usługami masażu erotycznego, nawet jeśli miałoby to zmnijeszyć liczbę gwałtów.
rajt?
-
2007/03/22 01:00:22
@rudy013
"Ale już ojciec dziecka, jeśli podejmuje odpowiedzialność za jego poczęcie i jego ewentualne dalsze losy, ma może mniejsze prawa, ale na pewno istotne ma do udziału w decyzji o jego dalszych losach"
w idealnym swiecie byloby cudownie. rodzily by sie tylko chciane i zaplanowane dzieci. ich ojcowie nie mieliby zadnych watpliwosci, a nawet jesli wykazywaliby poczatkowo jakies obawy i strach, to szybko by je przezwyciezyli i wspieraliby szczesliwi oczekujaca mamusie.
jasne, ojcowie powinni miec wplyw na decyzje, ale to kobieta podejmuje ostateczna decyzje. jak czesto slyszales o mezczyznach, ktorzy walczyli o to, by kobiety nie usuwaly ich dzieci? bo ja raz - to chyba byl odcinek amerykanskiego serialu Ally McBeal (chyba?).

-
2007/03/22 01:06:02
@rudy
"z podobnego powodu dla którego nie zgodziłabyś się (jak przypuszczam)
na legalizację gwałtów w połączeiu z łatwo dostępnymi i częściowe refundowanymi przez państwo usługami masażu erotycznego, nawet jeśli miałoby to zmnijeszyć liczbę gwałtów. rajt?"
coz, a) to baaardzo naciagany argument (porownujesz gwalt dokonany na swiadomej istocie do usuniecia kilku komorek/zygoty?), b) nie zgodzilabym sie na spoleczny eksperyment, i to ma niewiele wspolnego z wyznawanymi wartosciami - jak to mozna uzasadnic? stworzyc matematyczny model i symbolami logicznymi opisac dowod, ze to dziala??
-
2007/03/22 01:06:49
ERRATA - lapacz oczywiscie
-
2007/03/22 01:10:39
@rudy013:
Chodzi o "byle facecetów", którzy są zaostrzeniem przepisów. Bo, jak już było wspominane, wiadomo jest, że nikt dla hecy nie poddaje się aborcji. "O, w horoskopie napisali, że mam się strzec małego człowiecka. Hm, chyba usunę tę ciążę!". Aborcja tyczy się co prawda też rodzin, które nie są w stanie zapewnić dziecku normalnego życia, i tu występują mama z tatą, gdzie oboje mogą decydować w porównywalnym stopniu (wiadomo, że jednak mama nadal ma więcej powiedzenia, ale bez przesady), lecz ile spraw to przypadki gwałtu/samotnej matki, która nie podoła wyzwaniu/możliwość uszkodzenia zdrowia matki to sprawy tylko i wyłącznie rodzicielki, a nie kibiującemgo temu wszystkiemu ojca.
Choć przyznam, że ten 'zarzut' o decydowaniu przez męski rząd jest dość aż za bardzo popularny (i często zasłania bardziej merytoryczne argumenty)
-
2007/03/22 01:28:26
@mpaulk
"a) to baaardzo naciagany argument (porownujesz gwalt dokonany na swiadomej istocie do usuniecia kilku komorek/zygoty?),"

Nie. Porównuję dwie propozycje takiego samego dealu:
"pozwólcie nam robić Coś Złego i postarajcie się, żebyśmy robili tego mniej to będziemy robili tego mniej"

Jeśli wierzę, że Coś Złego jest na prawdę złe (tak jak gwałt czy aborcja) to po pierwszej części mówię _NIE_, niezależnie od potencjalnych, korzyści jakie miałaby przynieść zgoda na to zło.
-
2007/03/22 01:43:51
Ale zwolennicy zakazu aborcji są często jednocześnie zwolennikami kary śmierci. Tutaj jakoś gwałt na życiu akceptują w imię domniemanych korzyści społecznych.

Przypomnę zresztą, że wiele państw (w tym OIDP Polska, a na pewno Niemcy) mają prawo pozwalające rządowi zestrzelić samolot pasażerski porwany przez terrorystów. Czyli poświęcamy życie 200 niewinnych ludzi w imię likwidacji potencjalnego zagrożenia ze strony terrorystów. Łapaczu, jak Ci się taki deal podoba?
-
2007/03/22 07:10:23
lapaczu: ja jednej rzeczy nie rozumiem, czy uwazasz Aborcje za Zlo, czy _prawna dopuszczalnosc aborcji_ za Zlo?
to nie jest to samo.
jesli uwazasz Aborcje za Zlo, to stosujesz wszelkie mozliwe sposoby by ja zlikwidowac , jesli uwazasz ze _dopuszczalnosc_ jest zlem - po prostu ja zakazujesz. A fakt ze Polki dokonuja dziesiatki tyiecy aborcji rocznie (nielegalnie i poza granicami Polski) nie ma dla Ciebie znaczenia.
wiec jak to jest - interesuje Cie zycie plodu i jego ochrona, czy po prostu wprowadzanie w zycie WARTOSCI?
wydaje mi sie, ze to drugie (zdecydowanie Wartosci sa wazniejsze dla prawicowych oszolomow niz konkretne Zycie) - czy jednak aby taka postawa nie jest czysto ideologiczna? czy to nie jest aby antychrzescijanska postawa ktora ignoruje konkretna i realna Osobe ludzka, a wywyzsza Prawo?
-
2007/03/22 07:20:50
he, nie ma jak dobry flamebait. następny proponuję o karze śmierci.
tak, w zakazie aborcji jest sporo hipokryzji ale, moim zdaniem, hipokryzja to fundament społeczeństwa.
A chciałem 'się odnieść' do takiego nieznośnego dysonansu, jaki słyszę, gdy lewica, taka nowsza, zielona, wegańska, która deklaruje gotowość bycia posiekanym z jakiś gówniany storczyk plus trzy kaczki na drodze autostrady z tą samą determinacją domaga się prawa do likwidacji, przecież nie 'moruli', ale (w aborcyjnej praktyce) całkiem już rozwiniętego prawie-dziecka.
Jest w homo chyba jakaś stała nieuświadamianej krwiożerczości, która musi się zrealizować, u jednego w kibicowaniu legii i pożeraniu czerwonego mięsa, u tych 'rozumnych' w proaborcyjnym świrze.
-
wo
2007/03/22 08:40:37
@leniuch
" następny proponuję o karze śmierci"

Chyba z osób zaglądających na mojego bloga nie ma nikogo aż tak głupiego, by się opowiadał za karą śmierci?

"Jest w homo chyba jakaś stała nieuświadamianej krwiożerczości, która musi się zrealizować, u jednego w kibicowaniu legii i pożeraniu czerwonego mięsa, u tych 'rozumnych' w proaborcyjnym świrze."

Znaczy, Ty to sobie wyobrażasz tak, że kobiety dokonują aborcji dla przyjemności - zaspokajając tę samą potrzebę, którą mężczyzna zaspokaja jedząc krwisty stek? Komiczne.


@lapacz
"Nie. Porównuję dwie propozycje takiego samego dealu:
"pozwólcie nam robić Coś Złego i postarajcie się, żebyśmy robili tego mniej to będziemy robili tego mniej"

Doskonała będzie zatem analogia z narkotykami. Czy to jest coś dobrego, gdy ludzie zatruwają sobie mózg chemikaliami? Nie. Ale pragmatyczne statystyki pokazują, że znacznie lepiej z ograniczaniem skali tego problemu radzi sobie Holandia od USA. Zatem z powodów czysto pragmatycznych lepiej odrzucić propozycje konserwatywne (ZAKAZAĆ KARAĆ ZAKAZAĆ KARAĆ!) i przyjąć liberalno-lewicowe.

"Dla mnie jest po prostu wartością, która zasługuje na ochronę."

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: DLA MNIE TEŻ. Ale kluczowe będzie dla mnie pytanie o skuteczność polityki tej ochrony. Wariat cywilizowanego kraju - dostępność antykoncepcji + aborcja na życzenie = bardzo mało aborcji daje po prostu SKUTECZNIEJSZĄ OCHRONĘ. Tak jak w kraju, w którym kto chce zapalić skręta, ten sobie po prostu idzie do specjalistycznej knajpki, mniejsze jest zagrożenie dealerami czyhającymi na młodzież w szkołach.
-
2007/03/22 08:43:39
@rabbit:

"Ale zwolennicy zakazu aborcji (...)"
dowodzenie spójności cudzego systemu wartości, nawet jeśli jest powszechny i w jakiejś cześci zgodny z moim, to nie jest wdzięczne zadanie i chyba nie jestem w stanie się go teraz podjąć.

@przecinaki
"to nie jest to samo."

absolutnie się zgadzam, to są dwie zupełnie różne rzeczy. Ja osobiście jestem przeciwnikiem obu, ale rozumiem, że rozpoznając aborcję jako zło, można jednocześnie być przeciwnikiem jej penalizacji. Nie domagam się karania za taki pogląd.

"jesli uwazasz Aborcje za Zlo, to stosujesz wszelkie mozliwe sposoby by ja zlikwidowac"
Nie wszystkie, tylko takie, które nie są gorsze od zła, któremu mają zapobiegać. Np. jedną z metod likwidacji aborcji jest sterylizacja kobiet w wieku rozrodczym. Nie jest to metoda, której zastosowanie uważałbym za właściwe.

Penalizacja aborcji jest moim zdaniem jedną z prostszych, dość prymitywnych, ale stosunkowo skuteczych metod ograniczania ilości aborcji. Również chciałbym, aby oprócz tego były zastosowane inne metody ograniczające to niekorzystne zjawisko.
Zupełnie do mnie nie trafia pogląd, że legalizacja aborcji jest sensownym sposobem jej ograniczania.
-
2007/03/22 08:46:08
Co do zwolenników aborcji: nie jest prawdą, że takowi nie istnieją. Dokładnie tak samo jak w przypadku jej całkowitych przeciwników istnieje radykalna grupa dyskutantów, która zatraciła kontakt z rzeczywistością i argumentuje "to jest moje ciało, kilka komórek, i zrobię z nimi, co chcę". W prawdziwym życiu, miejmy nadzieję, takie postawy się nie zdarzają, ale ich stała obecność w dyskusji powoduje radykalizację i zwarcie szeregów przez "obrońców życia".
Co do regulacji prawnych kontra moralnych: konflikt moralny jest w dwóch rzeczach. Pierwsza, to określenie od kiedy w ogóle zarodek/płód określamy jako wartość do ochrony. A druga to na ile ta wartość może być porównana do wartości, jaką jest kolejno życie, zdrowie lub inne dobra osobiste matki.
Problem prawa, które rzeczywiście musi chronić pewne podstawowe wartości, naprawdę nie jest prosty. Matka oczywiście musi mieć przestrzeń wyboru, jeśli jest konflikt między jej dobrem a dobrem zarodka/płodu/dziecka. Ale trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że prawo powinno chronić płód/dziecko w jakimś stopniu, bo jest ono pewną wartością i nie każde dobro matki jest od niego istotniejsze - podobnie jak w przypadku małego dziecka, tylko mniej. Dlatego np. koncepcja ochrony prawnej płodu starszego niż te 12 tygodni w każdym przypadku prócz zagrożenia zdrowia/życia matki moim zdaniem jest właściwa. Moralności nie należy w to mieszać w tym sensie, że w każdym rozsądnym zakresie trzeba pozostawiać prawo do decyzji rodzicom/matce. Ale nie może to oznaczać całkowitej rezygnacji z ochrony prawnej.
-
2007/03/22 08:55:40
"Nie ma „zwolenników aborcji” "

Przekonano mnie, że istnieli zwolennicy aborcji - to ci trenerzy sportowi w NRD, który ponoć zwiększali sprawność zawodniczek przez zapuszczenie (jak to inaczej nazwać) im i przerwanie ciąży.

Czy ten proceder rzeczywiście był stosowany, czy to legenda miejska?
-
2007/03/22 08:55:46
@wo

"Doskonała będzie zatem analogia z narkotykami."

Nie będzie, gdyż w przypadku narkotyków każdy rozsądny człowiek powie, że wbijający sobie igłę w ramię narkoman krzywdzi najwyżej tylko jedną istotę: siebie. Do legalizacji handlu narkotykami wystarczy zasada "volenti non fit iniuria". Do legalizacji aborcji -- trochę mniej wystarczy, bo wielu ludzi uważa życie płodu (nieważne, czy ma on prawa osoby ludzkiej czy nie) za wartość godną ochrony.

Ja osobiście nie umiem zobaczyć w zlepku 8 komórek człowieka, stąd nie mam problemu z wyskrobaniem czegoś takiego. Z drugiej strony, gdyby to było 8 komórek spłodzonych przeze mnie osobiście, to byłoby mi naprawdę ich żal -- ale na poziomie "żal mi manuskryptu ksiązki którą pisałem przez pół życia, a który właśnie płonie" a nie "żal mi dziecka które ktoś przejechał samochodem". No jednak inna kategoria i za palenie swoich rękopisów nikogo nie można karać, nawet jeśli strata dla kultury nie do opisania by była. Jedyna rzecz, która mnie nieco dystansuje od "aborcji na życzenie" jest to, że jest to jednak zabieg medyczny i to inwazyjny. Przyjęło się, że nie robi się ich na życzenie, np. nie mogę sobie zażyczyć zrobienia gastroskopii "bo tak chcę". Uczciwy lekarz skieruje mnie za drzwi.
-
wo
2007/03/22 08:58:25
@rudy
"argumentuje "to jest moje ciało, kilka komórek, i zrobię z nimi, co chcę""

Z czego jeszcze nie wynika bycie _zwolennikiem_ aborcji. To jakbyś z deklaracji "to moje ciało" wyciągał wniosek, że ktoś jest zwolennikiem amputacji. Aborcja - tak jak amputacja - jest rozpaczliwym rozwiązaniem, po które sięga się tylko w naprawdę zabagnionych sytuacjach. Nikt tego nie robi "dla zaspokojenia naturalnej krwiożerczości".

"Ale nie może to oznaczać całkowitej rezygnacji z ochrony prawnej."

Ja takowej nie postuluję.
-
2007/03/22 08:59:03
@lapacz

"Penalizacja aborcji jest moim zdaniem jedną z prostszych, dość prymitywnych, ale stosunkowo skuteczych metod ograniczania ilości aborcji."

Przejrzyj na oczy: w każdym kraju który zakazał aborcji (pomijam państwa totalitarne) proporcja legalnych do nielegalych aborcji jest rzędu 1:100 albo mniej. To jest "stosunkowo skuteczna metoda"?
-
wo
2007/03/22 09:01:12
@janek
"istnieli zwolennicy aborcji - to ci trenerzy sportowi w NRD"

Welcome to the past perfect. _Istnieli_ to nawet zwolennicy amputacji.
-
2007/03/22 09:03:40
@wo

"Aborcja - tak jak amputacja - jest rozpaczliwym rozwiązaniem, po które sięga się tylko w naprawdę zabagnionych sytuacjach. Nikt tego nie robi "dla zaspokojenia naturalnej krwiożerczości". "

Amputacji pewnie nie (powiedz to jednak pewnemu góralowi...). Ale generalnie, ludzie są w stanie zrobić różne absurdalne rzeczy swojemu organizmowi. Np. zrezygnować z leczenia raka w szpitalu i iść do zielarza (casus Kaczmarskiego). Jaką potrzebę zaspokojają? Ano różną. Jedni chcą nadziei (Kaczmarski), inni chcą się wyróżnić...
-
2007/03/22 09:06:13
"Np. jedną z metod likwidacji aborcji jest sterylizacja kobiet w wieku rozrodczym. Nie jest to metoda, której zastosowanie uważałbym za właściwe. "

Całkowicie i absolutnie dobrowolna? A zwłaszcza odwracalna? Dlaczego nie?
-
2007/03/22 09:09:31
a mnie się zdaje, że tłumaczenie się, że się nie jest zwolennikiem aborcji a jedynie jej dopuszczalności itd. to ślepa uliczka, bo spycha stronę pro-choice na pozycje obronne i zakłada przyjęcie schizowego dyskursu "obrońców życia". myślę że trzeba powiedzieć jasno: (w niektórych sytuacjach) jestem za aborcją i gówno mnie obchodzi, czy ktoś zygotę uważa za człowieka.

mówienie, że rezygnacja z aborcji bywa heroizmem też nie jest najlepsze, bo zakłada zgodę, że brak aborcji zawsze jest czymś lepszym niż aborcja. a wcale tak nie jest.
-
2007/03/22 09:33:57
rudy,
a ja ci powiem, sto razy powtorze, to jest moje cialo i robie z nim co uwazam za stosowne,
nigdy nie zgodze sie na to by traktowac mnie jak inkubator,
nie interesuje mnie twoja moralnosc ani pana giertycha, kaczynskiego, ani mojego sasiada...
kobiety maja prawo do swiadomego macierzynstwa, maja prawo wybrac czy chca byc matkami i przedewszystkim kiedy tymi matkami zostana,

by osiagnac ten cel istnieje kilka prostych srodkow :

po pierwsze oswiata sexualna, wiazaca sie z rozspowszechnieniem systemu planowania rodzinnego przy osrodkach zdrowia (szczegolnie na prowincji) a takze dostep do porad dla mlodziezy w placowkach pedagogicznych,

po drugie szeroki i BEZPLATNY dostep do srodkow antykoncepcyjnych (dystrybutory prezerwatyw obok dystrybutorow gazet)

no i na koncu, (bo zycie to nie zawsz bajka), pelen nieogrniczony dostep do aborcji, do momentu 10/12 tygodnia ciazy, oraz jej mozliwosc, tu juz kontrolowana ze wzgledow medycznych (wady plodu, zagrozenie zycia matki) do konca (tak zwana aborcja terpeutyczna)

oczywiscie do tego nalezaloby dodac kilka bardzo waznych srodkow ktore zapewnia kobiecie materialny i psychiczny komfort w czasie ciazy, przy obowiazku badan prenatalnych oczywiscie bezplatnych

acha,nie ma tez co podnisic larum na temat zabijania zygoty, czy plodu, zycia poczetego,

dziecko rodzi sie w glowie rodzicow, a pozniej to juz sumienie kazdego z nas, i panstwu z jego sankcjami karnymi nic do tego
-
2007/03/22 09:54:01
Bloody: "Nie będzie, gdyż w przypadku narkotyków każdy rozsądny człowiek powie, że wbijający sobie igłę w ramię narkoman krzywdzi najwyżej tylko jedną istotę: siebie"

"każdy rozsądny człowiek" wie, że żaden człowiek nie jest wyspą. Rozważ sobie np. dzieci narkomana, który "krzywdzi tylko siebie".
-
2007/03/22 09:54:18
"to jest moje cialo i robie z nim co uwazam za stosowne"

Przyczepię się, że tak dosłownie to jest to nieprawda, bo np. nie wolno sprzedać nerki.
-
2007/03/22 09:56:39
@mrwisniewski

""każdy rozsądny człowiek" wie, że żaden człowiek nie jest wyspą."

Spoko, ale to jest niebezpieczny śliski stok: ograniczać ludzką wolność bo "nikt nie jest wyspą". Jak Robertowi Kubicy urodzi się dziecko, to możemy mu zakazać startować w wyścigach Formuły 1?

"Rozważ sobie np. dzieci narkomana, który "krzywdzi tylko siebie".""

Mogły gorzej trafić -- mógł je wysłać na kurs tańca.
-
wo
2007/03/22 09:58:13
@mrw
""każdy rozsądny człowiek" wie, że żaden człowiek nie jest wyspą. Rozważ sobie np. dzieci narkomana, który "krzywdzi tylko siebie"."

Poza tym to tak jak z pasami bezpieczeństwa - do narkomana, który przedawkuje będzie przecież pędziła na sygnale karetka reanimacyjna (tak jak do korwinisty, który wyszedłby z wraka bez szwanku, gdyby się debil zapiął). Z samego przyjęcia istnienia pogotowia ratunkowego już odrzucamy niestety rozumowanie typu "wszak krzywdzę sam siebie".

@rabbit
"Przyczepię się, że tak dosłownie to jest to nieprawda, bo np. nie wolno sprzedać nerki."

To w ogóle nieprawda, bo biologicznie rzecz biorąc to jest inne ciało - łożysko to przecież wyspecjalizowany alienowski facehugger a płód to chestburster.
-
2007/03/22 10:04:59
~~~~Spoko, ale to jest niebezpieczny śliski stok: ograniczać ludzką wolność bo "nikt nie jest wyspą". Jak Robertowi Kubicy urodzi się dziecko, to możemy mu zakazać startować w wyścigach Formuły 1?"~~~~

A co, wozi to dziecko w foteliku w bolidzie?

~~~~Mogły gorzej trafić -- mógł je wysłać na kurs tańca.~~~~

Ahahaha, oh lol. To jak - krzywdzi tylko siebie?
-
wo
2007/03/22 10:07:02
@rabbit
"Robertowi Kubicy urodzi się dziecko, to możemy mu zakazać startować w wyścigach Formuły 1? "

Jestem za tym, żeby wyścigi Formuły 1 poddawać obowiązkowym rygorom bezpieczeństwa i zabraniać startu np. w imprezach nie spełniających norm.
-
2007/03/22 10:13:43
"to jest moje ciało"

"biologicznie rzecz biorąc to jest inne ciało"

ale w punkcie widzenia "moje ciało" nie idzie o to, że płód to ciało kobiety, tylko o to, że nie ma obowiązku trzymania w brzuchu ciała obcego.
-
wo
2007/03/22 10:19:17
"ale w punkcie widzenia "moje ciało" nie idzie o to, że płód to ciało kobiety, tylko o to, że nie ma obowiązku trzymania w brzuchu ciała obcego."

Z całą sympatią, wydaje mi się że to Ty jednak pakujesz się w ślepą uliczkę feminizmu drugiej fali. Gdyby w twoim domu znalazł się ktoś wymagający intensywnej opieki do przeżycia (dajmy na to - pokazujesz komuś szoksajta w internecie i ten pada rażony zawałem na podłogę), to jak najbardziej masz obowiązek (prawny!) przynajmniej zadzwonienia po pogotowie. Moim zdaniem nie ma się co pakować w argumentację typu "aborcja jest OK" - to zawsze jest zabieg bardzo obciążający dla samej kobiety. Dlatego zresztą w praktyce wystarczy dobra dostępność antykoncepcji, żeby dokonywano go tylko w ostateczności (nawet gdy będzie na żądanie do 12 tygodnia).
-
2007/03/22 10:25:30
"moje ciało" to nie jest mój punkt widzenia, prostuję tylko pomyłkę.

z poglądem "aborcja OK" chodzi mi o to, że czasami (zaognione dyskusje nie lubią "czasami") aborcja jest autrajt gut w stosunku do donoszenia ciąży, po której kobieta może zostać kaleką albo urodzić dziecko, o którym wiadomo, że i tak umrze po tygodniu albo dwóch, tyle że wcześniej się nacierpi.
-
2007/03/22 10:29:07
znaczy, pijąc bezpośrednio do Ciebie i pozostając przy szoksajtach, trzeba bardzo jasno powiedzieć, że urodzenie harlequin fetusa raczej heroizmem nie jest.
-
2007/03/22 10:31:03
Jest tu jeszcze jedna kwestia, która IMHO komplikuje sprawę. Łatwo zauważyć, że życie dziecka (już narodzonego) powszechnie jest uważane za wartość większą niż dorosłego -- gdy spadnie samolot z 200 dziećmi to jest większy nius niż analogiczna kraksa z 200 seniorami. (to jest chyba taka atawistyczna zasada, że dziecko jeszcze się nie "zamortyzowało" rodzicom, mówiąc brutalnie ekonomicznie)

Powstawanie człowieka to oczywiście proces ciągły (choć oczywiście są pewne kluczowe momenty jak zapłodnienie, czy znacznie ważniejsza implantacja): od bezwartościowego plemnika i komórki jajowej do dziecka. Gdzieś po drodze zatem istnieje moment w którym życie i zdrowie matki staje się wartością drugorzędną. Kiedy?

I jeszcze ad "prawo naturalne"... WTF? Może mi ktoś wyjaśnić? Bo mnie to się zawsze kojarzy z "prawem dżungli".
-
wo
2007/03/22 10:32:21
"to nie jest mój punkt widzenia, prostuję tylko pomyłkę"

OK, sam byłem zdziwiony - kojarzyłem Cię raczej z feminizmem typu po-mo third wave.

" czasami (zaognione dyskusje nie lubią "czasami") aborcja jest autrajt gut w stosunku do donoszenia ciąży"

Co do tego to chyba wszyscy - nawet Leniuch - się zgadzamy! Ale nie wynika z tego jeszcze bycie zwolennikiem aborcji - tak jak z tego, że czasem nie ma innego wyjścia jak amputować komuś kończynę nie wynika jeszcze bycie zwolennikiem amputacji.
-
wo
2007/03/22 10:35:21
@czescjacek
"urodzenie harlequin fetusa raczej heroizmem nie jest."

No tak, ale już jeśli chodzi o syndrom Downa to ja zawsze jestem pełen podziwu dla rodziców, którzy zdecydują się jednak urodzić i wychować. Natomiast masz rację, że taki heroizm już nie ma żadnego sensu w sytuacjach, w których skądinąd wiadomo, że ewentualne dziecko nie będzie miało szansy przeżycia pierwszego roku.
-
wo
2007/03/22 10:38:59
@inz.mruwnica
"Gdzieś po drodze zatem istnieje moment w którym życie i zdrowie matki staje się wartością drugorzędną. Kiedy? "

A kiedy zaczyna się śmierć? Wszyscy jakoś akceptujemy to, że nie ma czegoś takiego jak wyrazisty koniec ludzkiego życia i pogodziliśmy się z definicją "śmierci mózgowej" (biologiczne życie przy respiratorze nie jest tożsame z życiem ludzkim). Niby dlaczego akurat początek ma się odbywać na zasadzie - presto!, istota ludzka!

"WTF? Może mi ktoś wyjaśnić? Bo mnie to się zawsze kojarzy z "prawem dżungli"."

A słyszałeś kiedyś taki tekścior, że wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi wobec prawa?
-
2007/03/22 11:10:25
@mrwisniewski

"A co, wozi to dziecko w foteliku w bolidzie? "

No nie, ale jak zginie to osieroci dziecko i nie będzie wypełniał obowiązków rodzicielskich. A jak wyjdzie z wypadku sparaliżowany, to dziecko do końca jego życia będzie miało ciężar na głowie.

@wo

"Jestem za tym, żeby wyścigi Formuły 1 poddawać obowiązkowym rygorom bezpieczeństwa i zabraniać startu np. w imprezach nie spełniających norm."

Nie ma sporu.

"Z samego przyjęcia istnienia pogotowia ratunkowego już odrzucamy niestety rozumowanie typu "wszak krzywdzę sam siebie"."

Masz słuszność, ale moja uwaga -- o niebezpieczeństwach wynikających z ograniczania cudzej wolności "dla czyjegoś dobra" -- też niestety jest słuszna. Ja przecież nie postuluję legalizacji każdego świństwa jakie ludzie sobie są w stanie wstrzyknąć do żyły, zwracam uwagę jedynie na tym że troska o ludzi w którymś momencie może się przerodzić w ich zniewolenie, i że trzeba to mieć w głowie zawsze jak się postuluje "zakazać/racjonować/kontrolować X".
-
2007/03/22 11:12:40
@wo

"A słyszałeś kiedyś taki tekścior, że wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi wobec prawa?"

Czyjego prawa? I kto jest "ludź"?

Mi pasuje takie podejście:

Ludy cywilizowane tak się umówiły, że każdy osobnik gatunku homo sapiens ma takie i takie prawa. Każda istota która będzie chciała im te prawa odebrać, dostanie pięścią w zęby/rakietą Tomahawk w jaskinię/promieniem laserowym w gwiazdę śmierci. I tyle, więcej nie potrzeba.
-
wo
2007/03/22 11:14:12
"Ludy cywilizowane tak się umówiły, że każdy osobnik gatunku homo sapiens ma takie i takie prawa. "

Kiedy?
-
2007/03/22 11:19:25
10 grudnia 1948 roku.
-
wo
2007/03/22 11:27:47
"10 grudnia 1948 roku."

Wtedy nie było Tomahawków.
-
2007/03/22 11:33:34
To akurat nieistotne ;-)
-
2007/03/22 12:13:55
Ciekawi mnie ile osób w tej dyskusji ma dzieci, a ile opiera się tylko na teorii....
-
2007/03/22 12:18:42
@caido

"Ciekawi mnie ile osób w tej dyskusji ma dzieci, a ile opiera się tylko na teorii...."

Podejrzewam, że średnia dzietność jest wyższa niż wśród Zawodowych Obrońców Życia (TM).
-
2007/03/22 12:20:38
@bloody_rabbit: Ok, ludy cywilizowane tak się umówiły, ale mało to przydatne w dyskusji o prawie naturalnym i źródłach praw człowieka, i znaczy co najwyżej tyle, że aktualny kształt dokumentu powstałego w wyniku konkretnych procesów politycznych akurat Ci odpowiada, czyli wracamy do punktu wyjścia. A co by było gdyby na kształt deklaracji z '48-go wpływ miało jakieś złe supermocarstwo i wprowadziło tam klauzulę dopuszczającą np. stosowanie tortur w walce z terroryzmem?
To deklaracja praw człowieka ma źródło w koncepcji prawa naturalnego a nie odwrotnie, co pozostawia nas z pytaniem skąd się ta źródłowa koncepcja wzięła, jakie są jej konsekwencje, co dokładnie oznacza prawo naturalne itp.
-
2007/03/22 12:21:48
Ciekawi mnie ile osób w tej dyskusji robiło skrobankę, a ile opiera się tylko na teorii....
-
2007/03/22 12:28:22
Wpisujcie miasta, ile macie dzieci i za jaką formą ustawy jesteście. Podliczymy dzieciogłosy i Słuszność zostanie raz na zawsze ustalona :-)
-
2007/03/22 12:34:45
chciałbym zwrócić uwagę, że w dalszym ciągu zbywamy milczeniem straszliwą i groźną jednostkę chorobową, zbierającą straszliwe żniwo wśród Polaków: syndrom ocaleńca poaborcyjnego.
-
2007/03/22 12:39:50
ingryd:
Jak już wo wskazał, biologicznie rzecz biorąc to nie jest twoje ciało, to "zaledwie" jest twoja macica. Prawnie rzecz biorąc to jest zarodek, płód przynajmniej po części również ojca. A praktycznie rzecz biorąc to masz prawo do stwierdzenia, że twoje zdrowie/ycie - w zgodzie ze swoim sumieniem - jest ważniejsze w konkretnej sytuacji od życia zarodka czy płodu. Ale nie ma co fałszować rzeczywistości i sugerować, że jest to podobnej klasy decyzja co wycięcie wyrostka robaczkowego.

Swoją drogą, tak technicznie rzecz biorąc: zygota trwa raptem chwilkę po zapłodnieniu i natychmiast się dzieli. W momencie, gdy jesteśmy w stanie najwcześniej stwierdzić ciążę - 10 dnia po zapłodnieniu - jest to już zagnieżdżony zarodek, po etapie moruli i blastuli. A w najczęstszym przypadku, gdy ciążę wykrywa się jakoś pod koniec pierwszego miesiąca, zarodek ma już wyselekcjonowany układ nerwowy i wszystkie zawiązki narządów.
-
2007/03/22 12:40:22
@praptak

To co piszesz ma znaczenie w kwestii detali (np. czy przegłosować taką ustawę aborcyjną, czy inną). W kwestii fundamentów, ważne jest czy podstawowe prawa człowieka będą bronione mieczem, czy nie. Na kij mi takie prawa, za którymi nie stoi siła zdolna je wyegzekwować i chronić.

"A co by było gdyby na kształt deklaracji z '48-go wpływ miało jakieś złe supermocarstwo i wprowadziło tam klauzulę dopuszczającą np. stosowanie tortur w walce z terroryzmem?"

To bym powiedział, że to zła deklaracja była. Z prostego powodu: nie chcę być torturowany.

"To deklaracja praw człowieka ma źródło w koncepcji prawa naturalnego"

Której to koncepcji by nie było, gdyby nie fakt, że miliony ludzi po prostu uważają tortury za zło a wolność słowa za dobro.
-
2007/03/22 12:42:58
@wo

Tak nawiasem mówiąc, to jesteś klinicznym przykładem tego, że ZChN i LPR strzeliły sobie w stopę robiąc atak na prawo do aborcji. Ja od początku wiedziałem, że skutkiem tego będzie przekonanie wielu ludzi, którzy do tej pory bronili tzw. kompromisu aborcyjnego, że trzeba to prawo zliberalizować. Akcja rodzi reakcję.
-
2007/03/22 12:47:04
Szkoda że nikt z walczących o ochronę życia ludzkiego od chwili poczęcia nie próbował określić definicji poczęcia - najlepiej katolickiej.

Chodzi o kopulację, która to czynność zupełnie nie jest przez ogół rodaków nazywana "poczęciem" tylko w sposób ubogi językowo i gruby najczęściej.

Poczęciem jest więc przewrócenie nastolatki w krzaki i zgwałcenie jej przez bandę zbirów. Jest to oczywiście jedna z wielu możliwych form poczęcia - nienazwanie ich jednak i obrona każdego poczęcia zaczyna sakralizować też te zbrodnicze od początku.

Ideologizatorzy dlatego używają tego zamierzchłego, biblijnego języka właśnie po to, by oddalić nas od realności każdej kopulacji - od tej "bożej", w noc poślubną po ołtarzowych przyrzeczeniach "pogrobowych" po najbardziej brutalne, wredne i zbrodnicze gwałty. Dziwne to, bo taka bezdyskusyjna obrona czyni z tych skrajności zamysł i dzieło Boga. Takiego Boga ja bym nie chciał ani czcić ani wyznawać!

Ale jedyni słuszni interpretatorzy praw boski i zamysłów wiedzą przecież lepiej!
Girtych i Wierzejski są w tej materii tłumaczami Mądrości Bożej?
-
2007/03/22 12:54:03
@bloody_rabbit:
"W kwestii fundamentów, ważne jest czy podstawowe prawa człowieka będą bronione mieczem, czy nie."

Tego oczywiście nie neguję, chodziło mi tylko o uporządkowanie pojęć, żeby nie wyszło że ten miecz ("to, co jest") ma coś wspólnego ze słusznością ("to, co powinno być").

"To bym powiedział, że to zła deklaracja była. Z prostego powodu: nie chcę być torturowany."

"Której to koncepcji by nie było, gdyby nie fakt, że miliony ludzi po prostu uważają tortury za zło a wolność słowa za dobro."

A, no właśnie chodziło mi o to, że takie uzasadnienia są więcej warte niż poprzestanie na stwierdzeniu "takie jest prawo, chronione mieczem".
-
2007/03/22 12:58:49
W doskonałym świecie w użyciu byłyby symulatory maciczne.
@jotesz:
Ty też mylisz prawo i moralność. Będę bronić zębami i pazurami prawa kobiety do decyzji, co ma zrobić z ciążą, która była wynikiem gwałtu. Nie zmienia to jednak mojego osobistego przekonania, że usunięcie takiej ciąży jest znacznie bardziej wątpliwe moralnie od zrobienia tego w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. Ostatecznie dziecko nie jest winne takiej sytuacji. I nie można mieć do nauki Kościoła pretensji o to, że zajmuje się kwestiami moralnymi. I że broni nowo poczętego życia - to ma w swoich zasadach i tego się konsekwentnie trzyma. Pretensje można kierować tylko do tych, którzy wykorzystują te kwestie moralne do narzucania zasad prawnych ogółowi.
-
2007/03/22 13:18:46
@praptak
Nie, nie chodzi o zrobienie spisu, ale jestem przekonany, że opinia na temat aborcji może ulec zmianie kiedy przejedzie się z wymiaru abstrakcyjnego ("jakaś tam kobieta, jakieś tam dziecko") na poziom konkretny. A zwłaszcza jeśli ma się dzieci i patrząc na nie pomyśli się, że mogłoby ich nie być.

@ ingryd
Ciekawe, czy kobiety, które twierdzą, że ciąża to wyłącznie ich sprawa a innym wara od ich ciała równie zacięcie walczyć będą o zniesienie obowiązku alimentacyjnego (bo to w końcu ich sprawa a nie partnera), czy zmianę prawa pracy (bo co obchodzi pracodawcę ciąża? jak ma ochotę zwolnić z pracy to niech zwalnia, nie jego przecież to ciało by się miał przejmować). Trochę konsekwencji w działaniu.

@ jotesz
Trochę popłynąłeś i wyszedł ci bełkot z tej wypowiedzi. Dyskusja na tym poziomie przestaje być dyskusją a staje się zwykłą pyskówką. Przeciwnicy aborcji wychodzą z założenia, że przykazanie "nie zabijaj" dotyczy także nienarodzonych dzieci, a za takie uznają dziecko poczęte. (kłócenie się o wyznaczanie momentu poczęcia co do sekundy nie ma sensu, bo i tak o ciąży dowiadujemy się z parotygodniowym poślizgiem) Taka mają religię, taki system wartości. Nie widzę powodu by się z niego śmiać, czy atakować go agresywnie. Prawdziwym problemem jest to, że ten system wartości próbują wpisać w normy prawne, narzucając go innym, a nie zostawiając tego problemu sumieniu każdego człowieka.
-
2007/03/22 13:28:42
"opinia na temat aborcji może ulec zmianie kiedy przejedzie się z wymiaru abstrakcyjnego ("jakaś tam kobieta, jakieś tam dziecko") na poziom konkretny."

Jasne. Np. jak ktoś nie ma żony, to może sobie dowoli pieprzyć 'życie poczęte jest ważniejsze od wzroku kobiety'.
-
wo
2007/03/22 13:29:16
@praptak & rabbit
"A co by było gdyby na kształt deklaracji z '48-go wpływ miało jakieś złe supermocarstwo i wprowadziło tam klauzulę dopuszczającą np. stosowanie tortur w walce z terroryzmem?"

Ja tylko przypomnę, że wpływ na kształt miał kraj zwany Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich a jego przywódcę Józefa Wissarionowicza Stalina reprezentował w ONZ prokurator z procesów moskiewskich (budowanych w całości na zeznaniach wymuszanych torturami) - Andriej Wyszyński. Co dobrze pokazuje jak głupio jest wyprowadzać prawa człowieka z ONZ.

@rudy013
"gdy ciążę wykrywa się jakoś pod koniec pierwszego miesiąca, zarodek ma już wyselekcjonowany układ nerwowy i wszystkie zawiązki narządów"

Dalej jednak w sensie biologicznym daleko mu choćby do małp naczelnych. Wyselekcjowany układ nerwowy mają nawet bezkręgowce, na Boga.

@caido
"zwłaszcza jeśli ma się dzieci i patrząc na nie pomyśli się, że mogłoby ich nie być"

Ale z drugiej strony wie się też, jakim wielki wysiłkiem dla kobiety jest ciąża, poród i połóg - i komuś, kto to wie, po prostu nie przejdą przez usta propozycje typu "urodź dziecko gwałciciela, przecież najwyżej oddasz je do adopcji". No chyba że to jakiś buc skończony.
-
2007/03/22 13:38:32
@bloody:
*Ja od początku wiedziałem, że skutkiem tego będzie przekonanie wielu ludzi, którzy do tej pory bronili tzw. kompromisu aborcyjnego, że trzeba to prawo zliberalizować. Akcja rodzi reakcję.*

Ale zwolenników prawa dopuszczającego aborcję z przyczyn społecznych jest dziś dużo mniej niż przed wejściem w życie tej ustawy.
-
2007/03/22 13:39:54
"A zwłaszcza jeśli ma się dzieci i patrząc na nie pomyśli się, że mogłoby ich nie być"

ale z punktu widzenia pro-choice przerwanie ciąży to jest zdarzenie bliższe użyciu kondona i niepoczęciu dziecka, niż zastrzeleniu noworodka.

-
wo
2007/03/22 13:41:45
@kamnez
" zwolenników prawa dopuszczającego aborcję z przyczyn społecznych jest dziś dużo mniej niż przed wejściem w życie tej ustawy. "

A to nie jest ciągle to samo patowe fifty-fifty?
-
2007/03/22 13:51:38
@praptak

"A, no właśnie chodziło mi o to, że takie uzasadnienia są więcej warte niż poprzestanie na stwierdzeniu "takie jest prawo, chronione mieczem". "

No przecież gdyby nie ten konsensus, to nikomu by się nie chciało jechać do Kosowa czy Bośni.

@wo

"Ja tylko przypomnę, że wpływ na kształt miał kraj zwany Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich a jego przywódcę Józefa Wissarionowicza Stalina reprezentował w ONZ prokurator z procesów moskiewskich (budowanych w całości na zeznaniach wymuszanych torturami) - Andriej Wyszyński. Co dobrze pokazuje jak głupio jest wyprowadzać prawa człowieka z ONZ. "

O jezu, i co z tego że ZSSR, że Wyszyński. Patrz na deklarację, a nie na to kogo Stalin wysłał, żeby ją podpisał. Na Proces Norymberski też ZSSR wysłał paru nieciekawych facetów. I co, głupio jest się powoływać na wyroki trybunału w Norymberdze?

Sam fakt, że ZSSR się podpisał pod tą deklaracją, zamiast ją olać, świadczy o moralnym zwycięstwie idei praw człowieka. Spytaj się KOR-owców w redakcji "GW", czy im było obojętne, że Polska Ludowa podpisała Konwencję Helsińską.

"A to nie jest ciągle to samo patowe fifty-fifty?"

www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2006/K_173_06.PDF

@caido

"A zwłaszcza jeśli ma się dzieci i patrząc na nie pomyśli się, że mogłoby ich nie być."

To pomyśl sobie, ile by było dzieci gdyby nie wczesne poronienia. Toż to panie hekatomba nienarodzonych. Właściwie to każda kobieta, która prowadzi regularne współżycie, powinna się albo wysterylizować albo nie wychodzić z domu i leżeć na wznak -- bo inaczej naraża na śmierć Zapłodnionego Człowieka w swojej macicy.
-
2007/03/22 13:55:49
@ wo
Człowiek jest generalnie wyjątkiem wśród ssaków, gdyż rodzi się zupełnie nieprzystosowany do życia i bez pomocy opiekunów (matki najczęściej) nie byłby w stanie samodzielnie przeżyć nawet po urodzeniu. Wydaje mi się, że szukanie "początków życia" to neverending story i każdy będzie miał swoją rację i nikt nie będzie miał odpowiedzi na "pytanie ostateczne". Cybernetyczna definicja życia mówi (skrótowo), że żyje to co jest zdolne do prokreacji, a więc w zasadzie człowiek do momentu uzyskania dojrzałości płciowej jest martwy. Impotenci są martwi całe życie. Tak sobie możemy dywagować o zyciu do samej śmierci.

A co do kobiety zgwałconej.... Problem jest nie z dostrzeganiem trudu i wysiłku ciąży (on jest zawsze niezależnie od tego w jaki sposób kobieta zaszła w ciążę), ale z podstawą moralną. To pewnie tragiczna sytuacja, gdzie każdy wybór jest tak naprawdę zły. Może to zły przykład będzie, ale przypomina mi się film Dług. Żyć w zagrożeniu pod presją bandyty, czy go zabić? Dlatego nie są to sytuacje jednowymiarowe, czarno-białe. Ktoś kto tego tragizmu wyboru nie rozumie jest bucem skończonym.

Uważam, że obecny "kompromis" powinien pozostać, choć na pewno poziom edukacji seksualnej powinien być podniesiony, podobnie jak dostępność środków antykoncepcyjnych. Lepiej wysiłek skupić na profilaktyce, a nie skutkach.
-
2007/03/22 13:58:44
@caido

"Człowiek jest generalnie wyjątkiem wśród ssaków, gdyż rodzi się zupełnie nieprzystosowany do życia i bez pomocy opiekunów (matki najczęściej) nie byłby w stanie samodzielnie przeżyć nawet po urodzeniu."

Człowieku kochany, czy ty kiedyś widziałeś nowo narodzone kocię?!
-
2007/03/22 14:01:19
@caido

"Może to zły przykład będzie, ale przypomina mi się film Dług. Żyć w zagrożeniu pod presją bandyty, czy go zabić?"

Można również iść na policję, na co można mieć mniejszą ochotę kiedy trzeba by się jednocześnie przyznać, że się planowało mały przekręt biznesowy. Historia opowiedziana w "Długu" jest nieco inna niż ta która zdarzyła się naprawdę.
-
wo
2007/03/22 14:02:02
@caido
"Człowiek jest generalnie wyjątkiem wśród ssaków, gdyż rodzi się zupełnie nieprzystosowany do życia i bez pomocy opiekunów (matki najczęściej) nie byłby w stanie samodzielnie przeżyć nawet po urodzeniu"

Wybacz, ale to właśnie typowa sytuacja wśród ssaków. Nie wiem jak Ci to taktownie sformułować... ale powinieneś trochę w tej kwestii się dokształcić, bo luki w wiedzy uniemożliwiają Ci chyba sensowną dyskusję.

@rabbit
"głupio jest się powoływać na wyroki trybunału w Norymberdze"

Ja się nigdy nie powołuję.

-
2007/03/22 14:02:18
@bloody_rabbit

"To pomyśl sobie, ile by było dzieci gdyby nie wczesne poronienia."

Każdy argument można doprowadzić do absurdu oczywiście. Równie dobrze można napisać, że gdyby aborcja była od dawna we wszystkich krajach dozwolona we wszystkich przypadkach to być może spełniłoby się życzenie wieszcza Kononowicza i "nic by nie było".
Chodziło mi tylko o to, że patrzę na swoje dzieci i nie wyobrażam sobie, że parę lat temu kierując się własnym egoizmem i wygodą podjęlibyśmy z żoną decyzję o aborcji. I nie potrzeba mi do tego wiary katolickiej.
-
2007/03/22 14:08:51
@ wo

Nie chodziło mi wcale o funkcje biologiczne, ale o rozwój psychiczny. Wystarczy poczytać Freuda lub Lacana.
-
2007/03/22 14:13:50
@wo

""głupio jest się powoływać na wyroki trybunału w Norymberdze"

Ja się nigdy nie powołuję."

A ja -- i nie tylko ja -- tak, i nie widzę powodu żeby tego nie robić. To były bardzo starannie przeprowadzone procesy. Uważam za absurdalne i głupie oddawanie pola apologetom nazizmu i traktowanie tych procesów jako czegoś podejrzanego i niewiarygodnego. Bo one takie po prostu nie były.

@caido

"Chodziło mi tylko o to, że patrzę na swoje dzieci i nie wyobrażam sobie, że parę lat temu kierując się własnym egoizmem i wygodą podjęlibyśmy z żoną decyzję o aborcji."

A ja z żoną, kierując się egoizmem i wygodą, stosujemy antykoncepcję. Mam się czuć winny?

Gdybyście wyskrobali dziecko w trzecim trymestrze ciąży, kierując się "egoizmem i wygodą", to faktycznie buce bylibyście . Ale prawie nikt tak nie robi.
-
2007/03/22 14:16:22
@caido

"Nie chodziło mi wcale o funkcje biologiczne, ale o rozwój psychiczny."

No to też trafiłeś tak sobie, bo OIMW wiele ssaków np. uczy swoje dzieci polować. Bycie opuszczonym przez rodziców zapewne drastycznie zmniejsza szanse na przetrwanie np. małego rysia.

Zresztą IMHO do przetrwania człowiekowi wsparcie psychiczne rodziców nie jest niezbędnie potrzebne. Tu raczej chodzi o jakość życia.
-
2007/03/22 14:16:55
@ wo

Hej, nigdzie nie napisałem o tym, że antykoncepcja to to samo co aborcja. Wprost przeciwnie, napisałem, że zamiast skupiać się na aborcji, więcej wysiłku należałoby włożyć w zwiększenie dostępności środków antykoncepcyjnych.
-
wo
2007/03/22 14:17:37
@caido
"Nie chodziło mi wcale o funkcje biologiczne, ale o rozwój psychiczny. Wystarczy poczytać Freuda lub Lacana."

To też przydzwoniłeś, bo zwierzęta też swoją psychikę kształtują w interakcji z rodzicami. Naprawdę Freud czy Lacan się wypowiadali na temat _innych ssaków_?
-
wo
2007/03/22 14:19:48
@rabbit
[dygresja o Norymberdze]
"A ja -- i nie tylko ja -- tak, i nie widzę powodu żeby tego nie robić."

A ja widzę, bo podstawy prawne tych procesów były bzdurne. Ale to dygresja na osobną notkę.

"Uważam za absurdalne i głupie oddawanie pola apologetom nazizmu i traktowanie tych procesów jako czegoś podejrzanego i niewiarygodnego. Bo one takie po prostu nie były. "

Uważam za absurdalne i głupie zakłamywanie historii pod hasłem "nie oddawajmy pola apologetom nazizmu". Właśnie w ten sposób oddajesz im pole bo odsłaniasz się na ich merytoryczną krytykę. Nie byłoby Irvinga gdyby nie niemieckie zakazy.
-
2007/03/22 14:21:45
@ bloody rabbit

Żadne ludzkie dziecko nie uczy się niczego od rodziców (opiekunów) tuż po swoim urodzeniu. Przez pierwsze pół roku ono nawet nie wie, że istnieje, bo w percepcji dziecka stanowi ono jedność z matką. Dopiero gdzieś między 6 a 18 miesiącem dostrzega, że jest odrębną istotą i to w dodatku w trzeciej osobie, a nie w pierwszej. Inne ssaki ze względu na znacznie prostszą konstrukcję psychiczną maja inaczej. Ale może odpuśćmy sobie tutaj wykłady i dyskusje o rozwoju psychicznym człowieka.
-
2007/03/22 14:22:58
@caido

"Hej, nigdzie nie napisałem o tym, że antykoncepcja to to samo co aborcja."

Ale tak samo jak, patrząc na dzieci, myślisz sobie "takie ładne szkraby, a mogliśmy je jak idioci wyskrobać", to możesz sobie pomyśleć "takie ładne szkraby, a mogliśmy jak idioci dalej kupować gumki/tabletki" i czuć mniej więcej to samo. Bo tak naprawdę, to Ty się po prostu cieszysz, że zdecydowaliście się z panią Caidową na trud urodzenia i wychowania potomstwa, i opłaciło się. No to fajnie, szczerze gratuluję, ale niech Wasze rodzinne szczęście nie przesłania wam faktu, że dla innych dziecko nie musi oznaczać satysfakcji i szczęścia (mimo wszystkich okropności związanych z faktem, że dziecko to dziecko -- brr, jak ja tych potworków nienawidzę). Np. kobieta zgwałcona która zdecydowała się urodzić/odebrano jej prawo do aborcji może po tych 5 latach patrzeć na swoje dziecko i widzieć tego draba, który jej to zrobił. Co jej powiesz?
-
2007/03/22 14:23:04
@wo:
Mój wtręt biologiczny był w trybie sprostowania, nie argumentu. Znaczy, wiem, że bez erystyki dziś w dyskusji ani rusz, ale jakoś wyjątkowo kulturalnie nam się chwilowo dyskutuje i nie ma co tego psuć sprowadzając rzecz do skrajności, a zarodek do wyrostka robaczkowego.

Oczywiście 100% racji, że daleko zarodkowi do choćby małp naczelnych, ale potencjalna ochrona zarodka nie bierze się (tylko) z poziomu jego rozwoju - małp naczelnych nie chronimy w ten sposób - tylko z tego, że jest to potencjalny obywatel. Miesięczne dziecko też małpom naczelnym inteligencją i sprawnością nie dorówna. Kwestia, jak bardzo chronimy jak rozwinięty zarodek/płód/dziecko musi być w każdym momencie konfrontowana z faktem, że to jest ludzki zarodek/płód/dziecko, więc porównywanie go do jakichkolwiek organizmów, których ochrona prawna w tym stopniu co ludzi nie dotyczy, nie ma sensu.
-
wo
2007/03/22 14:29:17
@caido
"Żadne ludzkie dziecko nie uczy się niczego od rodziców (opiekunów) tuż po swoim urodzeniu."

No popatrz, zupełnie jak inne ssaki.
-
2007/03/22 14:29:33
"A ja widzę, bo podstawy prawne tych procesów były bzdurne. Ale to dygresja na osobną notkę."

Nie były. Naziści łamali konwencje ratyfikowane przez Niemcy (Konwencję Genewską) i prawo niemieckie (pokaż mi paragraf w prawie niemieckim, który pozwalał wsadzić Żyda do komory gazowej). Być może w jakimś stopniu sądzono też na podstawie "prawa naturalnego", ale w olbrzymim stopniu na podstawie konkretnych przepisów, konkretnego prawa. Co więcej, naziści mieli świadomość, że to prawo łamią -- dlatego starali się jak najdłużej utrzymać Holocaust w sekrecie. W pewnym momencie wojny Alianci podali przez radio informację, że SS-mani z Auschwitz którzy dopuszczali się zbrodni na więżniach, staną przed sądem. Kolesie po prostu spanikowali. Wiedzieli, że jest za co ich powiesić.

"Uważam za absurdalne i głupie zakłamywanie historii pod hasłem "nie oddawajmy pola apologetom nazizmu". Właśnie w ten sposób oddajesz im pole bo odsłaniasz się na ich merytoryczną krytykę. Nie byłoby Irvinga gdyby nie niemieckie zakazy."

A teraz stworzyłeś sobie strawmana i strzelasz do niego z dwururki. Pisząc o "oddawaniu pola apologetom" miałem na myśli przejmowanie ich wersji, że Procesy Norymberskie były nieteges. Otóż były, per saldo, bardziej niż teges. Zwłaszcza jeśli chodzi o tryb dochodzenia winy. Wielu ludzi uniewinniono z braku dowodów. To nie była "victor's justice". Nie miałem na myśli zakazywanie komukolwiek kłapania paszczą na temat tych procesów. Wręcz przeciwnie -- im więcej kłapią, tym bardziej się kompromitują.

Jeżeli chciałbyś się do czegoś przyczepić w postępowaniu Aliantów, to byłoby do czego: sporadyczne egzekucje jeńców (m.in. dokonywane prawdopodobnie przez Polaków pod Falaise), spontaniczne rozwalenie strażników w Dachau przez amerykańskich żołnierzy... ale akurat nie do Procesów Norymberskich.
-
2007/03/22 14:30:14
@ wo

Aorcja i antykoncepcja to nie to samo. Miliardy plemników idą w cholerę niekoniecznie przy okazji stosunku seksualnego i nikt nie będzie nad każdym płakał, że oto kolejne dziecko nienarodzone nie dostało szansy. Popadamy w absurd chyba....

Nie wiem co bym powiedział. To nie jest czarno-biała sytuacja. Dlatego uważam, że obcny stan prawny, gdy w wyniku gwałtu aborcja jest dopuszczalna jest dobra. Natomiast uważam, że jest to dylemat moralny każdej kobiety, urodzić, czy nie urodzić. I patrzę na to jako taka tragiczna sytuację, gdzie każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety i ich nie rozstrzygniemy w dyskusji na blogu.
Jako sofista wszędzie widze relatywność.
-
2007/03/22 14:30:37
Piękny wpis, gratuluję.
Temat rzeka. Tak naprawdę LPR-owi nie chodzi o ochronę" zycia poczętego"....itd itp. LPR-zalezy na zbiciu tylko i wyłącznie kapitału politycznego a konkretniej na poparciu ojca Rydzyka. Dobro kobiety, dobro nienarodzonego dziecka jest tylko środkiem do uzyskania celu. Celem są głosy moherowych beretów- chodzi o elektorat w nastepnych wyborach. Giertych-człowiek , który miał 2 procenty poparcia (!!!) uzurpuje sobie prawo by decydować w imieniu milionw obywateli. Oburzające!!!
-
2007/03/22 14:37:03
@ dr_ewa999

Gwoli ścisłości. Giertych o niczym nie zdecyduje. Zdecyduje parlament większością głosów. Parlament, który jest reprezentacją całego społeczeństwa.
-
2007/03/22 14:37:11
Przecież im nawet nie zależy na *skutecznej* penalizacji aborcji, bo Ziobro nic nie robi w sprawie gabinetów aborcyjnych, których w Polsce jest sporo. Chodzi tylko o zepchnięcie aborcji do podziemia ("out of sight, out of mind") i wpisanie kolejnej deklaracji moralnej w prawo.
-
wo
2007/03/22 14:41:30
@caido
" i nikt nie będzie nad każdym płakał, że oto kolejne dziecko nienarodzone nie dostało szansy"

Dlaczego nie? Jeśli można płakać nad morulą jako "potencjalnym obywatelem", to dlaczego nie nad plemnikiem?

@rudy
"wiem, że bez erystyki dziś w dyskusji ani rusz, ale jakoś wyjątkowo kulturalnie nam się chwilowo dyskutuje"

No to bardzo proszę bez brzydkiej erystyki jaką jest nazywanie argumentów oponenta erystyką :-)

@rabbit
" w olbrzymim stopniu na podstawie konkretnych przepisów, konkretnego prawa"

Bzdura (szerzej w osobnej notce, bo tu wolałbym nie mieć tej dygresji). Sądzono przegranych na podstawie bycia zwycięzcą, to wszystko.
-
2007/03/22 15:29:05
@wo:

Za morulą się nie płacze, bo w 99% o niej w ogóle się nie wie. Zdaje się, że procent naturalnych "strat" na tym etapie (przed zagnieżdżeniem, przed wykryciem ciąży) przekracza 50%. Procent takichże "strat" w przypadku plemniczków jest bliski 100. Za to zarodek po drugim tygodniu (btw. w sensie medycznym, o ile pamiętam, dopiero wtedy mówi się o ciąży) ma już całkiem duże szanse na przeżycie, o ile mu się pozwoli.
A w praktyce, rzecz jasna, i tak stosuje się jakąś arbitralną granicę wyssaną z palca. Bo prawo musi być precyzyjne i stosowalne, a trudno takim nazwać zezwolenie na usunięcie ciąży (z jakichkolwiek powodów) na +/- dzień od najwcześniejszego możliwego momentu jej wykrycia :> Stąd pewnie te 12 tygodni. Plus - być może - czynnik emocjonalny związany z tym, że statystyczny płód starszy od tego wieku ma odpowiednią ilość przyczłapek i odpowiedni kształt, by większa część decydentów uznała go za wystarczająco ludzkiego, by zapewnić mu większą ochronę. Nie ma co szukać argumentów ścisłych.
-
wo
2007/03/22 15:36:28
"A w praktyce, rzecz jasna, i tak stosuje się jakąś arbitralną granicę wyssaną z palca."

Egzaktly! Dlatego śmieszy mnie argument zwolenników "życia od poczęcia", że wolą takie rozwiązanie ze względu na pewność i prostotę jaka się z tym wiąże (rzekomo w odróżnieniu od kryteriów typu "do 12 tygodnia na żądanie"). Otóż niestety kryteria zawsze będą złożone i arbitralne. Żyjemy w świecie, na którym proste i jasne są tylko niemieckie autostrady,
-
2007/03/22 15:56:13
@bloody rabbit: "(...)sporadyczne egzekucje jeńców (m.in. dokonywane prawdopodobnie przez Polaków pod Falaise)"

Forgodssake, cny Króliku nie rozgłaszaj proszę pogłosek opartych na wymysłach i bredniach wyjętych z *bezpodstawnych* fantazji pana Czwartosza. W kwestii źródeł to Bogusław "Ben" Wołoszański wychodzi przy panu Czwartoszu na pedantycznego historyka.

Co do sprawy Norymbergi, ja przychylam się częściowo do stanowiska WO - sporo rzeczy (formalnie) nie było w tym procesie było ok. Przyczyną był jednak racej brak procedur i precedensów niż "victor's justice". No i saldo było zdecydowanie dodatnie.
-
2007/03/22 16:07:48
@wo

"Bzdura (szerzej w osobnej notce, bo tu wolałbym nie mieć tej dygresji)."

Czekam z niecierpliwością na notkę. Szczególnie interesuje mnie, jak udowodnisz że III Rzeszy nie obowiązywały konwencje międzynarodowe które Niemcy ratyfikowały (np. Konwencja Genewska).

@benzodiazepiny

"Forgodssake, cny Króliku nie rozgłaszaj proszę pogłosek opartych na wymysłach i bredniach wyjętych z *bezpodstawnych* fantazji pana Czwartosza."

Dlatego napisałem "prawdopodobnie". Nie wiem kto to Czwartosz i to co napisałem, opieram m.in. na tym źródle (zdaję sobie sprawę z jego słabej jakości): www.bbc.co.uk/ww2peopleswar/stories/46/a2450846.shtml

"We took prisoners. Some of those from the Wehrmacht were of Polish birth. They were asked if they would join us: anyone who accepted was given the rifle and paybook of one of the dead! They were unexpected, precious reinforcements. The S.S. and those whose paybooks showed that they had taken part in the invasion of Poland in ’39 received no mercy!"

Zresztą nie ma o co kruszyć kopii. Jeżeli Polacy tam zabili iluś jeńców, to nie byli jedynymi żołnierzami alianckimi, którzy to robili. Różnica pomiędzy Aliantami a Niemcami była taka, że Niemcy mieli *politykę* maltretowania i zabijania Niemców, a u Aliantów to były po prostu przypadki łamania dyscypliny wojskowej (jak gorliwie były one potem ścigane, to insza inszość).
-
2007/03/22 16:20:28
@bloody rabbit

Jakbyś chciał poczytać, to tu masz szczegółowo przemielony temat (w tym i Twoje źródło, mam wrażenie) www.dws.org.pl/viewtopic.php?t=16292&highlight=czwartosz

"Różnica pomiędzy Aliantami a Niemcami była taka, że Niemcy mieli *politykę* maltretowania i zabijania(...)"

Nie do końca się zgadzam. Jeńcy z krajów które ratyfikowały KG mieli jednak lepiej. To i owo ich nie ominęło (Ciepielów na przykład, osławiona - acz dość unikalna - Malmedy czy rozwalenie uciekinierów z Żagania), ale to były jednak dość incydentalne przypadki, zbyt incydentalne jak na istnienie jakiejś usankcjonowanej morderczej doktryny w Wehrmachcie. Inaczej było z jeńcami radzieckimi, ale tutaj się usprawiedliwiano faktem, że ZSRR do KG nie przystąpił. (OIMW z formalnego punktu widzenia to bezsensowna linia obrony, gdyż kluczowe było, że *Rzesza* przystąpiła.)
-
2007/03/22 16:33:34
@benzodiazepiny

"Jakbyś chciał poczytać, to tu masz szczegółowo przemielony temat (w tym i Twoje źródło, mam wrażenie)"

Dzięki. Sprawa jest niewątpliwie dyskusyjna, zamiast "prawdopodobnie" powinienem był napisać "rzekomo". Argumenty tam padające mówią m.in. o tym, że "polski oficer żartował". Ciekawe, że na anglojęzycznej grupie dyskusyjnej padał ten sam argument ("oficer żartował") kiedy przytoczyłem relację amerykańskiego korespondenta wojennego J. Sevareida o tym jak był świadkiem, jak oficer amerykański wydaje rozkaz (warunkowy, co prawda) zastrzelenia grupy włoskich *cywili*.

"(OIMW z formalnego punktu widzenia to bezsensowna linia obrony, gdyż kluczowe było, że *Rzesza* przystąpiła.)"

Dokładnie. Konwencja obowiązuje tego kto ją ratyfikował dopóki druga strona jej przestrzega:

"Although one of the Powers in conflict may not be a party to the present Convention, the Powers who are parties thereto shall remain bound by it in their mutual relations. They shall furthermore be bound by the Convention in relation to the said Power, if the latter accepts and applies the provisions thereof."

www.unhchr.ch/html/menu3/b/91.htm
-
2007/03/22 16:39:09
Caido-oczywiście wszyscy o tym wiedzą. Uprościłam swoją wypowiedż,jeżeli tego nie zrozumiałaś o trudno.
-
2007/03/22 16:54:21
@wo: "'Gdzieś po drodze zatem istnieje moment w którym życie i zdrowie matki staje się wartością drugorzędną. Kiedy?'

Niby dlaczego akurat początek ma się odbywać na zasadzie - presto!, istota ludzka!"

Ja to wiem i Ty to wiesz i wszyscy to wiemy, ale ustawa wymaga ustalenia cezury. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że "wartość życia" ma swoje maksimum gdzieś w okresie ciąży. Czyli problemem jest nie tylko "od kiedy człowiek", ale też "od kiedy ważniejszy niż własna matka".

"A słyszałeś kiedyś taki tekścior, że wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi wobec prawa?"

I to jest to prawo naturalne? Jedno zdanie cztery problemy: kto to ludzie, wolni od czego, wolni do czego i równi według jakiej miary. Już nie wspominając o tym, że równość i wolność to wartości przeciwstawne.

My point is: Nie ma praw ponad prawa fizyki, reszta to umowa. Tymczasem zbitka "prawo naturalne" sugeruje, że to jakieś zasady zapisane w ROM-ie Wszechświata.
-
2007/03/22 16:55:43
"Parlament, który jest reprezentacją całego społeczeństwa."

ale demokracja w której psychol i przestępca zyskują nieproporcjonalny do poparcia społecznego wpływ na państwo jest trochę... niepoważna. myślałem że to oczywiste, a tu okazuje się, że nie.
-
2007/03/22 17:07:18
@mruwnica:
*równość i wolność to wartości przeciwstawne.*

Rzekłbym, że wręcz tożsame :)
-
wo
2007/03/22 17:17:08
@rabbit & benzo
A możecie z tym zaczekać do stosownej notki?

@inz.
"Już nie wspominając o tym, że równość i wolność to wartości przeciwstawne. "

Przeciwnie, są nierozłączne.

"Tymczasem zbitka "prawo naturalne" sugeruje, że to jakieś zasady zapisane w ROM-ie Wszechświata."

Nie - sugeruje, że osoba posługująca się tym określeniem odrzuca pozytywizm prawny, w którym prawo stanowione jest uber alles. Tylko odwołując się do pojęcia prawa naturalnego możesz wyjaśnić, dlaczego np. kontestowałbyś ustawy norymberskie.
-
2007/03/22 17:33:22
@wo

"A możecie z tym zaczekać do stosownej notki?"

Nie! Zamiast flejma o aborcji będziesz miał flejma o II wojnę światową :P

...

OK, zaczekamy ;-)

"Przeciwnie, są nierozłączne."

A o jakiej równości dyskutujecie?

"Tylko odwołując się do pojęcia prawa naturalnego możesz wyjaśnić, dlaczego np. kontestowałbyś ustawy norymberskie."

A czy te ustawy nie były przypadkiem sprzeczne z konstytucją Republiki Weimarskiej?
-
wo
2007/03/22 17:43:20
"A czy te ustawy nie były przypadkiem sprzeczne z konstytucją Republiki Weimarskiej?"

A czy 23 marca 1933 roku konstytucyjna większość 2/3 głosów (naziści wsparci przez inne partie prawicy) nie przegłosowała zmiany ustroju?
-
2007/03/22 18:01:07
A zmienili konstytucję w punktach które mogły być sprzeczne z ustawami norymberskimi?

Czepiam się, bo ogólnie to masz rację: jak większość chce być mean, to jedyną radą jest wziąć większość za mordę albo nogi za pas.
-
wo
2007/03/22 18:09:17
"zmienili konstytucję w punktach które mogły być sprzeczne z ustawami norymberskimi?"

Tak, zresztą to nastąpiło już wcześniej (tak naprawdę jeszcze przed objęciem władzy przez Hitlera). Wszystko tu się dokonało całkowicie zgodnie z prawem. Stanowionym.
-
2007/03/22 18:15:22
Słyszałem, że Proces Norybmerski miał zamaskować prawdziwego sprawcę WWII.
-
2007/03/22 18:16:21
@ dr_ewa999

Uproszczenie? I to wielkie.

@ wo

Co pan szanowny redaktor z tymi morulami? Aby mówić o usuwaniu ciąży, musi pojawić się ciąża, a tą najwcześniej można wstępnie podejrzewać w 2-3 tygodniu. Morula pojawia się i przekształca w pierwszym tygodniu, więc nikt nie mówi o usuwaniu moruli, bo o jej istnieniu zwyczajnie nie wie.
-
wo
2007/03/22 18:22:10
@caido
"Aby mówić o usuwaniu ciąży, musi pojawić się ciąża, a tą najwcześniej można wstępnie podejrzewać w 2-3 tygodniu."

Och, prawica wcale nie potrzebuje ciąży do pojawienia się ciąży - przecież dla nich mordowaniem życia poczętego są już nawet tak zwane "środki wczesnoporonne" (czyli de facto "środki przeciwciążowe" - zapobiegające zagnieżdżeniu czyli "zabijające" gastrulę).
-
2007/03/22 18:29:04
@wo

Ale nadal nie widzę, w jaki sposób ustawy norymberskie legalizowały działalność Einsatzgruppen albo komory gazowe w Auschwitz. Przede wszystkim, ustawy niemieckie dotyczyły Żydów niemieckich, a nie polskich. Polska mogłaby całkowicie legalnie powiesić w 1945 każdego złapanego przywódcę III Rzeszy, któremu udowodniłaby udział w organizacji Holocaustu na ziemiach polskich.
-
2007/03/22 18:40:32
@ wo

Proszę o wybaczenie, ale w żadnym wypadku nie biorę na siebie odpowiedzialności za to co mówi prawica. Jak to mówią, nie wie lewica co robi prawica.
-
2007/03/22 19:04:05
@caido (BTW - do dupy ten cały Web2.0, nawet wątkowania nie ma i nie da się normalnie zacytować)
"Chodziło mi tylko o to, że patrzę na swoje dzieci i nie wyobrażam sobie, że parę lat temu kierując się własnym egoizmem i wygodą podjęlibyśmy z żoną decyzję o aborcji. I nie potrzeba mi do tego wiary katolickiej."

Śliczny obrazek, (który rozumiem tym bardziej, że taki uroczy raczkujący szkrab właśnie próbuje mi odłączyć kompa od netu). Ale aborcja to nie jest coś, co dotyczy par, które z czułością patrzą na swoje pociechy i piszą o tym w internecie. Jak już ktoś to pisał, ludzie tego typu, którzy do tego traktowaliby aborcję jako metodę regulacji urodzeń istnieją głównie w wyobraźni prawicowców.
Ogólna prawidłowość jest taka, że im bardziej rozwinięta oświata seksualna, im lepszy dostęp do antykoncepcji (z reguły bardzo dobrze to zresztą koreluje z ogólnymi wskaźnikami rozwoju społeczeństwa), tym rzadsze aborcje "na życzenie", bez wskazań medycznych (trauma po gwałcie też jest przecież problemem medycznym).
Problem polega na tym, że ci sami, którzy są za całkowitym zakazem aborcji, są też radykalnymi przeciwnikami antykoncepcji. Nie dopuszczają myśli, że ludzie (podobnie jak i parę innych gatunków naczelnych) mogą ryćkać się z powodów innych, niż prokreacja. To jest fakt biologiczny (gotowość do współżycia niezależnie od fazy płodności), osobiście nie dociera do mnie, po co z tym walczyć i co w tym złego.
Ale tak generalnie, stosunek głównych religii monoteistycznych do sfery seksualności to jedno wielkie nieszczęście i źródło naprawdę wielu problemów tej planety. A katolicyzm jest tu dosyć skrajny, choć szczęśliwie nie mamy jeszcze świrów na miarę amerykańskich aktywistów, którzy są tak bardzo "pro-life", że mordują ginekologów. Ale "everything is bigger in America", szajby też.
-
wo
2007/03/22 19:31:32
@rabbit
"Ale nadal nie widzę, w jaki sposób ustawy norymberskie legalizowały działalność Einsatzgruppen albo komory gazowe w Auschwitz. Przede wszystkim, ustawy niemieckie dotyczyły Żydów niemieckich, a nie polskich."

Drugim zdaniem krytukujesz własny błąd popełniony w pierwszym. Nikt poza Tobą nie twierdzi, że legalizowały akurat to.

@caido
"Jak to mówią, nie wie lewica co robi prawica."

I mówią błędnie. Lewica akurat bardzo dokładnie wie co robi prawica. Prawica nie wie co robi lewica, bo prawica ogólnie bierze się z niewiedzy.
-
2007/03/22 19:40:18
wo: "Nikt poza Tobą nie twierdzi, że legalizowały akurat to."

A jakieś inne legalizowały? Bo jeśli nie, to było za co skazywać przywódców III Rzeszy, lege artis.

"Prawica nie wie co robi lewica, bo prawica ogólnie bierze się z niewiedzy."

W Bolandzie.

pgolik: "Jak już ktoś to pisał, ludzie tego typu, którzy do tego traktowaliby aborcję jako metodę regulacji urodzeń istnieją głównie w wyobraźni prawicowców. "

Istnieli w PRL.
-
2007/03/22 19:51:14
@rabbit
"Istnieli w PRL."
No właśnie. Bo PRLowi daleko było do społeczeństw rozwiniętych, oświata seksualna praktycznie nie istniała, a z dostępem do środków antykoncepcyjnych było kiepsko (podobnie jak z dostępem do praktycznie wszystkiego).
Swoją drogą ciekawe jest, jak bardzo w stosunku do sfery seksualności totalitaryzm komunistyczny był podobny do fundamentalizmu religijnego.
@caido i a propos lewicowców "pro-life" - to chyba polska specjalność, pamiętam z lat 80. kapele punkowe śpiewające ostre antyaborcyjne teksty. W Bolandzie wszystko musi być na opak.
-
wo
2007/03/22 19:58:02
@pgolik
"pamiętam z lat 80. kapele punkowe śpiewające ostre antyaborcyjne teksty"

Czekaj, był jakiś jeden taki megasziteks - pamiętam go z Jarocina 1985 (1986?). "Nienarodzone niewinne dzieci leżą na wysypisku śmieci"... Jak to się nazywało?

@rabbit
"jeśli nie, to było za co skazywać przywódców III Rzeszy, lege artis. "

Nikt nie mówi, że nie było za co. Napisałem tylko, że bez wprowadzenia pojęcia prawa naturalnego trudno wyjaśnić, dlaczego ktoś jest skłonny kontestować ustawy norymberskie.
-
2007/03/22 20:02:07
@wo: "Napisałem tylko, że bez wprowadzenia pojęcia prawa naturalnego trudno wyjaśnić, dlaczego ktoś jest skłonny kontestować ustawy norymberskie."

Bo nie zgadzają się z poczuciem przyzwoitości tego ktosia? (Bez twierdzenia, że istnieje jakieś "naturalne" prawo ponad prawami stanowionymi?)
-
2007/03/22 20:04:52
@puffin2

My point exactly. "Jak nie wiadomo co robić, zachować się przyzwoicie."
-
wo
2007/03/22 20:09:56
"Bo nie zgadzają się z poczuciem przyzwoitości tego ktosia? (Bez twierdzenia, że istnieje jakieś "naturalne" prawo ponad prawami stanowionymi?)"

To jest czworobok o równych bokach i wszystkich kątach prostych (bez twierdzenia, że to kwadrat).
-
2007/03/22 20:15:38
>apele punkowe śpiewające ostre antyaborcyjne teksty

no nie wiem, czytałem kiedyś wspomnienie jakiejś punkówy amerykańskiej, która twierdziła, że w Kalifornii lat 70/80. najbardziej niemodnie było być katolikiem, a że punki lubiły być niemodnie, to się garnęły do katolicyzmu. i że wtedy ruch pro-life był katolicki, bo ewangelicy później go przejęli, więc punki były antyaborcyjne.
-
2007/03/22 20:30:41
@wo: "Nikt tego nie robi "dla zaspokojenia naturalnej krwiożerczości"."

he, jeszcze raz gratuluję flamebait-u, ale nie ułatwiaj sobie polemiki. Przygniatająca większość zwolenników 'pro choice' (btw newspeak at its best) nigdy nie stawała przed takimi decyzjami. Aborcja jako fakt i aborcja jako temat dyskusji to dwa luźno związane byty.

"Chyba z osób zaglądających na mojego bloga nie ma nikogo aż tak głupiego, by się opowiadał za karą śmierci? "

Zależy jak patrzeć: Kopernik, Wolter i Matka Teresa (zdeklarowani zwolennicy kary śmierci) dopiero czekają na podłączenie interku, ale zagląda sporo oszołomstwa spod znaku karania śmiercią nienarodzonych dzieci za zgoła nie ich winy.
-
wo
2007/03/22 20:33:25
@leniuch
" Kopernik, Wolter i Matka Teresa (zdeklarowani zwolennicy kary śmierci)"

Jak już mamy sięgać po anachronizmy to powiedzmy od razu, że Arystoteles uważał, że wąż nie miał penisa bo by go bolało gdyby miał.
-
2007/03/22 20:38:16
I'm Pro Woman, too! Jak już wcześniej wspominałem w tej sprawie oddałbym głos kobietom, bo moja płeć już dość przy tej regulacji prawnej głupstw narobiła. Podpisuję się więc pod każdym jednym słowem ingryd, albowiem tak się akurat składa, że dokładnie odzwierciedlają one i moje zapatrywania na tę sprawę. Obecny „kompromis” uchwalili ludzie bojący się myślenia i podejmowania decyzji, więc to co „wypracowali” na miano kompromisu nie zasługuje. Dla mnie jest to raczej dowód na istnienie męskiej dominacji w Polsce, pokazaliśmy (my-mężczyźni) oto kobietom, „kto tu rządzi”. Próżno tu wypatrywać choć odrobiny współczucia dla sytuacji kobiet (skoro już zrozumienia i własnych przemyśleń nie staje). Naturalnie taki przygłup (jeden z drugim) czuje się zobowiązany coś (przynajmniej zdawkowo) w uzasadnieniu bąknąć. I tutaj w sukurs przychodzi KRK ze swoim „nauczeniem” Dżej Pi Dze Sekend, wykonując w ten sposób kolejny unik przed dyskusją na jakiekolwiek rzeczowe argumenty. O kompromisie można mówić wtedy, kiedy za argumentami stoją jakieś racje, ale w tym wypadku mamy do czynienia z jaskrawą formą dominacji mężczyzn nad kobietami. Nie, żeby ktoś coś z tego miał (za wyjątkiem może KRK)- ta dominacja to cel sam w sobie, nie chodzi tu ani o względy moralne, ani o troskę o życie ludzkie (bo wtedy zastosowano by rozwiązanie holenderskie). Ma być tu ten trumf nad kobietą („Jakoś trza, panie dziejku, zwalczać ten feminizm, co nie?”)– on jest wzięty z tej samej półki co racje tzw. „damskich bokserów”.
Dla mnie w ogóle to jest zagadka, jak można ufać teodycei, kiedy mamy te wszystkie przypadki wad rozwojowych/genetycznych płodu. Po cóż miłosierny (jak mówią Święte Księgi) Bóg miałby sobie tak drwić z (mało tego – być ich sprawcą) cierpienia niewinnych istot? Co myśleć o takim Bogu, kiedy przychodzi na świat dziecko z rozszepieniem kręgosłupa, które nie jest w stanie przeżyć, albo z progerią. Rzadko (bo rzadko), ale zdarza się czasem przypadek foetus in foeti (tworu niemającego mózgu i żyjącego wewnątrz brata-bliźniaka). Czy „moralność” Boga nie należałoby uznać za potworną i odrażającą i ponad nią raczej wynieść, może niedoskonałą - tę ludzką? Ale wszyscy dogamatycy mają i na to gotową odpowiedź: „Nie nam, maluczkim, oceniać wyroki Pana”.
Matka Natura tymczasem błądzi (ten błąd daje się zresztą dobrze statystycznie oszacować) i jest jej obca zarówno wszelka moralność, jak i stosowane przez nas rozwiązania optymalizujące systemy społeczne. W Naturze też drzemią pewne potencje, które samorzutnie nie zawsze się manifestują i są rodzajem ziemii niczyjej. Na ten teren wchodzi Człowiek z technologią, której użycie z reguły narusza wszystko-to-w-co-wierzyliśmy-dotąd. Rzeczowy spór można prowadzić wtedy, kiedy strony uzmysłowią sobie jaka jest jego (tego sporu) natura.
W najgłębszej warstwie (zapewne nieświadomie) chodzi tu o władzę, w naskórkowej – o lansownie poglądów, które się przyjęło jako swoje, lecz nie dlatego, że wydały się tak przekonujące, ale ze względu na źródło ich pochodzenia.
Czasem powątpiewam i w Rozum, który jest tak bezradny wobec głupoty. Ta ostatnia to dobry temat na osobny wpis (głupota z braku informacji, dezinformacji, głupota jako rytuał, you name it).
Świetny (bo poruszający) tytułowy plakat Wojtku! Taki przekaz graficzny właśnie lubię – zwięzły i zmuszający do refleksji.
-
2007/03/22 21:04:21
@wo: "Bo tylko w wyobraźni prawicowych psycholi istnieją kobiety dokonujące aborcji pod wpływem kaprysu."

W takim razie prawicowym psycholem był także Twój ulubiony P.K.Dick, w którego wyobraźni ulęgły się kobiety dokonające aborcji z nudów bądź dla mody. Że zacytuję z 'Przedludzi':

"Zróbmy sobie skrobankę! - zaproponowała z ożywieniem Cynthia - czy to nie byłoby miłe? Czyto cię nie podnieca?"

"Skrobanki są teraz takie modne. Kosztują 100 dolarów! A ma się temat do rozmowy z każdym, kto wpadnie"

"Propaguje to pewien typ kobiet. Kiedyś nazywano je 'Kobiety kstrujące'"
-
2007/03/22 21:05:00
wo: "Napisałem tylko, że bez wprowadzenia pojęcia prawa naturalnego trudno wyjaśnić, dlaczego ktoś jest skłonny kontestować ustawy norymberskie."

puffin2: "Bo nie zgadzają się z poczuciem przyzwoitości tego ktosia? (Bez twierdzenia, że istnieje jakieś "naturalne" prawo ponad prawami stanowionymi?)"

wo: To jest czworobok o równych bokach i wszystkich kątach prostych (bez twierdzenia, że to kwadrat).

Czyli dochodzimy do tego, że prawo naturalne jest takie jakie misiępodoba. To po co w ogóle wprowadzać taką kategorię? Żadnego dyskursu o to i tak nie oprzemy.

I jeszcze o wolności i równości. Ich przeciwstawność (IMO -- standard disclaimer) wynika wprost z tego, że ludzie są różni: sprytniejsi i mniej sprytni, mądrzejsi i głupsi. A zasoby ograniczone, nie tylko materialne. Im więcej wolności tym bardziej te różnice dochodzą do głosu + dziedziczenie + dodatnie sprzężenie (najtrudniej zarobić pierwszy milion). Im równiej ma być, tym bardziej trzeba przycinać lepszych i redystrybuować i/albo traktować ludzi protekcjonalnie.
-
2007/03/22 21:05:12
@wo
"Jak to się nazywało?"
Nie wiem, czy o to samo chodzi, ale kojarzy mi się teraz tylko Dezerter z kawałkiem, gdzie w refrenie było cos o matkach-zbrodniarkach. Resztę wyparłem, nie siedziałem w tych klimatach za mocno. A Dezerter itp. specjalnie nie dziwi, biorąc pod uwagę, w którą stronę poszła potem spora część tego środowiska, te różne bruLiony itd.
@maciek_r10 - ładnie napisane, z tego kawałka tekstu mógłby być niegłupi esej albo felieton. Może zresztą jesteś, jak Gospodarz, zawodowcem? Ja skomentuje tylko, z "zawodowego obowiązku" jeden fragment:
"Matka Natura tymczasem błądzi" - żeby błądzić, trzeba mieć cel, do którego się idzie. Natura, ewolucja, celu nie ma, jest uosobionym błądzeniem.
-
2007/03/22 21:07:17
@janekr: "W takim razie prawicowym psycholem był także Twój ulubiony P.K.Dick"

A nie był? Zresztą "Przedludzie" to był dla mojego pro-choice, swego czasu, mocny cios.
-
2007/03/22 21:10:23
@pgolik: "Natura, ewolucja, celu nie ma, jest uosobionym błądzeniem."

(JESZcze jeden koment dziiisiaj) Ma cel -- fitness, tylko szuka go bez planu.
-
2007/03/22 21:16:29
@inz.mruwnica:
"@janekr: "W takim razie prawicowym psycholem był także Twój ulubiony P.K.Dick"

A nie był? Zresztą "Przedludzie" to był dla mojego pro-choice, swego czasu, mocny cios."

Poważnie? Przecież to nie trzymający się kupy bełkot. Owszem, grający na Emocjach, ale tylko pod warunkiem zawiązania Rozumu na supełek.

Ulubiony argumenent obrońców życia: 'dlaczego zatem nie zabijacie dzieci, skoro chcecie zabijać nienarodzonych', na co jest tylko jedna (głupia zresztą) odpowiedź - 'bo my, zwolennicy zabijania NIEnarodzonych, z definicji NIE jesteśmy zwolennikami zabijania narodzonych'

-
2007/03/22 21:28:37
@inz.mruwnica
Wiem, o co Ci chodzi, ale nie nazwałbym fitness celem - to jest tylko parametr procesu, bardzo zależny przecież od warunków zewnętrznych, a nie coś wyznaczonego z góry, do czego się dąży.
@wo jeszcze o sziteksowych zaangażowanych tekstach z lat 80. - przypomniał mi się jeszcze jeden. W pisemku Razem była taka rubryka, do której zbuntowane nastolatki mogły nadsyłać swoje utwory. I był jeden antyaborcyjny wiersz/tekst takiego punka, o tym jak "nad miastem suną zakrwawione, zgwałcone bociany", czy jakoś tak. Po tylu latach pamiętam ROTFLa, którego wtedy zaliczyłem.
-
2007/03/22 21:30:10
inż.mruwnica: "(JESZcze jeden koment dziiisiaj) Ma cel -- fitness, tylko szuka go bez planu."

To też trochę nieprawda.
-
wo
2007/03/22 21:40:15
@inz.mruwnica
"Czyli dochodzimy do tego, że prawo naturalne jest takie jakie misiępodoba. To po co w ogóle wprowadzać taką kategorię? Żadnego dyskursu o to i tak nie oprzemy. "

Praktyka stosowania pojęcia praw człowieka przez ostatnie pół wieku temu przeczy. Choć są arbitralne - zbudowano na nich całkiem sympatyczny dyskurs.

@janek
Dick był chory psychicznie? Poważnie? Niemożliwe! Co za szoking!
-
2007/03/22 21:42:56
@maciek_r10:
Zastrzeliłeś absolutnie swoją argumentacją wszystkie wyobrażenia, jakie masz o zasadach moralnych Kościoła oraz nauczaniu JP II. Nie zastrzeliłeś samych zasad ani nauczania, bo wyraźnie go nie rozumiesz. Generalnie obwinianie moralności Kościoła o obecnie obowiązującą ustawę jest niezbyt uczciwe intelektualnie, szczególnie, gdy jest poparte określeniami typu "przygłup jeden z drugim". Także sprowadzając całą kwestię do walki o męską dominację jednocześnie skrajnie banalizujesz problem, jak i sam dajesz wyraz takim szowinistycznym poglądom, domyślnie pozbawiając własnej woli i poglądów wszystkie kobiety, które są za prawną ochroną płodu.
-
2007/03/22 21:43:50
@maciek:
"I'm Pro Woman, too! Jak już wcześniej wspominałem w tej sprawie oddałbym głos kobietom"

i ja też jestem hetero, ale p. Maćku, oddając głos kobietom, zrobiłbym wyjątek dla p. Tysiąc, która wygaduje głupstwa zamiast cieszyć się I Uczciwym Becikowym IV RP.
To raz. I nie zabierałbym głosu mężczyznom, bo wtedy musiałbym odmówić prawa głosu kobietom nt. wojskowości, prostaty itp. Prawdziwie Męskich [tm] zgadnień.
-
2007/03/22 21:47:14
@pgolik
Nie jestem zawodowcem, ale Twoja wypowiedź daje mi do myślenia - jesteś kolejną osobą, która namawia mnie do pisania. Dziękuję.
Niestety napisałem to rano, potem "nie miałem sieci" a kiedy już miałem, to się okazało, że wiele spraw przeze mnie poruszonych, ktoś omówił już wcześniej.
-
2007/03/22 22:18:33
@leniuch

O co chodzi z tą prostatą? Leczyć przerost/nowotwór, czy nie? Czy jest jakiś spór w tej kwestii? Oświeć mnie mistrzu!
Kobiety mogą służyć w wojsku i to niemal na pierwszej linii, nawet kiedyś czytałem artykuł pt. "The Killing Chicks" ("Zabójcze "laski"") opatrzony zdjęciem na którym całkiem przystojna COL. Campbell (imię tej dziewczyny już mi uleciało z pamięci) stała przed swoim postrzelanym w misji nad Irakiem Thunderboltem (którego mimo uszkodzeń doprowadziła bezpiecznie na lotnisko).

@bryka Janka Kosa & Co.

Ja KRK nie obwiniam za ostateczny kształt tego "kompromisu", po prostu to ich całe Nauczanie come in handy wszystkim tym samcom alfa, którzy w takim kształcie ją sformułowali. A zrobili to po to, aby pognębić kobiety - taka jest teza mojej wypowiedzi. A KRK zawsze będzie będzie miał u mnie przechlapane: za hipokryzję, promowanie nieuctwa, zadzieranie nosa, bełkotliwy język, promowanie wizualnej tandety. Jestem tak na nich rozeźlony, że nawet będę im wytykał ten ich niezrozumiały cross-dressing. Tak w ogóle to jest moja próba znalezienia odpowiedzi na pytanie: "Dlaczego panowie posłowie uchwalili tak niekorzystaną dla kobiet regulację prawną".
-
2007/03/22 22:48:59
@maciek_r10
"A KRK zawsze będzie będzie miał u mnie przechlapane: za hipokryzję..."

Wszystkie wielkie religie monoteistyczne mają u mnie przechlapane za stosunek do całej sfery seksualności człowieka, zwłaszcza do kobiet. W pewnym sensie radykalny Islam jest pod tym względem uczciwszy od chrześcijaństwa - oni nie mieli filozofów, którzy im to wszystko wysublimowali, tam jest jasne, że to wszystko to sposób na powiedzenie "nie będziesz się, k..., gapił na _moją_ kobietę!!", nie ukrywa się, że to o to chodzi. Instynkt zresztą całkiem zrozumiały u samca, zwłaszcza z pustynnego plemienia nomadów, a z takich okolic przecież pochodzi m. in chrześcijaństwo.
Tyle, że w chrześcijaństwie do tego doszło kombinowanie, jak ten instynkt ukryć pod płaszczem mistyki, stąd psychole tacy, jak św. Augustyn, czy Katarzy, teksty o kobiecie jako naczyniu zła itp., seks jako czynność z natury grzeszna itp.
A w KRK doszedł do tego celibat, wymyślony jako sposób na zabezpieczenie stabilności materialnej kościoła (po księdzu nikt nie dziedziczy), do którego dorobiono potem wzniosłe teorie.
Szanuję religię jako przeżycie duchowe, którego nie jest mi dane doświadczać, ale wiem, że dla wielu może być ważne. Ale nie cierpię dorabiania na siłę mętnej argumentacji i mieszania mistyki z logiką.
-
2007/03/22 23:44:46
@mruwnica:
*Im więcej wolności tym bardziej te różnice dochodzą do głosu + dziedziczenie + dodatnie sprzężenie (najtrudniej zarobić pierwszy milion). Im równiej ma być, tym bardziej trzeba przycinać lepszych i redystrybuować i/albo traktować ludzi protekcjonalnie.*

Tylko, że na tym nie kończy się działanie tego mechanizmu. Czym większe różnice majątkowe, których źródła dobrze opisałeś, tym większa władza tych, którzy są wyżej w hierarchii nad tymi, którzy są na dole, ergo mniejsza wolność tych ostatnich.

@wo:
*Praktyka stosowania pojęcia praw człowieka przez ostatnie pół wieku temu przeczy. Choć są arbitralne - zbudowano na nich całkiem sympatyczny dyskurs.*

Zgoda, ale nie nazywajmy tego prawem naturalnym. To ostatnie sugeruje metafizyczną konstrukcję, stworzoną na bazie jakiejś filozofii. Tymczasem "prawa człowieka" to tylko abstrakt pewnej tradycji moralnej.
-
wo
2007/03/22 23:50:20
@kamnez
"Zgoda, ale nie nazywajmy tego prawem naturalnym. To ostatnie sugeruje metafizyczną konstrukcję, stworzoną na bazie jakiejś filozofii. Tymczasem "prawa człowieka" to tylko abstrakt pewnej tradycji moralnej."

You can call it Suzy if it makes you happy (cholera, bardzo lubię ten cytat i nie pamiętam z jakiego jest filmu), ale koncept praw człowieka to przecież jest metafizyczna konstrukcja stworzona na bazie jakiejś filozofii.
-
2007/03/22 23:59:17
@wo
"You can call it Suzy if it makes you happy (cholera, bardzo lubię ten cytat i nie pamiętam z jakiego jest filmu),"

Spotkałem się z pasującą do tego przypadku standardową ripostą: "Niech Ci będzie Wojtek!". :-)
-
2007/03/23 00:01:13
"You can call it Suzy if it makes you happy (cholera, bardzo lubię ten cytat i nie pamiętam z jakiego jest filmu)"

"You can call me Susan if it makes you happy". Bullet Tooth Tony (Snatch).

Prawa człowieka, e tam. Bardziej Prawa Człowieka wg dzisiejszych rozwiniętych cywilizacji. Panu Abu-Tikasi-Kasi z Papui Nowej Gwinei jakoś dobrze się żyje bez żadnych konwencji i deklaracji. A wątpię, aby w jego wiosce zabojstwa/kradzieże/pobicia i inne występki zdarzały się często. Albowiem "prawa naturalnego" jakoś instynktowanie się tam przestrzega, i nie wyobrażam sobie, aby wioska pana Abu długo przetrwała, gdyby to prawo N nie istniało.
-
2007/03/23 00:07:45
@wo:
*ale koncept praw człowieka to przecież jest metafizyczna konstrukcja stworzona na bazie jakiejś filozofii.*

Była niejedna metafizyczna konstrukcja postulująca "prawa człowieka". Ale obrońcom tych praw, do których sam się zaliczam, odradzałbym takie ich traktowanie - w odniesieniu do prawa i polityki. Choćby z tego powodu, że zawsze ktoś będzie mógł obrońcom praw zarzucić, że chcą uczynić jedną z filozofii podstawą prawa dla wszystkich.
-
2007/03/23 00:10:24
@wo:
Snatch - imdb.com/title/tt0208092/quotes
(ja najbardziej lubie ten pierwszy z tej strony: Anything to declare? Yeah. Don't go to England.)
-
2007/03/23 00:12:39
@maciek:
Pretensje do nauki Kościoła w tym względzie są tak samo sensowne jak pretensje do buddystów. Każdą ideologię chcący może nagiąć do swoich celów i się nią podeprzeć - obciążaj tych chcących, nie ideologię. Nauka KK mimo pewnych akcentów patriarchalnych nie zawiera w sobie podległości kobiety mężczyźnie, jej niższości intelektualnej i tak dalej. Moralność KK nie stawia wyżej dobra dziecka i ojca nad dobro matki. Fakt, że stawia wyżej *życie* dziecka od komfortu matki, ale to jakby wynika z pewnych fundamentalnych zasad, według których również stawia wyżej życie matki niż komfort dziecka. Obecnie KK nie popiera też tworzenia państwa wyznaniowego, tj. takiego, gdzie każdy dogmat wiary jest prawem. Nawet więcej - biskupi wprost mówili posłom, by zajęli się swoimi sprawami, a Kościoła do państwa nie mieszali. Ciekaw jestem, czy chęcią władzy uzasadnisz też oficjalny kościelny zakaz pełnienia urzędów publicznych przez osoby duchowne. Fakt, że nie zawsze tak było, ale dajmy i duchownym prawo do tego, by zmądrzeli. Jeszcze raz - do celów politycznych można nagiąć każdą ideologię, ale nie znaczy to, że jest w tym wina ideologii. A Kościół Katolicki, po doświadczeniach ostatnich wieków, bardzo teraz uważa, by państwo od Kościoła oddzielić - dla własnego dobra.

Taka mała uwaga odnośnie celibatu: ma on złożone przyczyny, ale jedną z nich jest właśnie kwestia niezależności politycznej duchownych - znacznie trudniej jest ją osiągnąć, gdy duchowny ma przy sobie rodzinę, więc jest podatny na naciski.
-
2007/03/23 00:15:42
@brianthedog
tja. powtarzam sie :/
-
2007/03/23 00:24:06
@rudy:
*Obecnie KK nie popiera też tworzenia państwa wyznaniowego, tj. takiego, gdzie każdy dogmat wiary jest prawem.*

Robi to pośrednio. Swoje dogmaty podnosi do rangi norm rzekomo uniwersalnych i domaga się od ustawodawców dostosowywania prawa państwowego do nich.
-
2007/03/23 01:00:11
@rudy
Buddystów nie będę gromił, bo to nie jest nawet religia (oni chyba pozostawiają kwestię wiary otwartą), dodatkowo buddyzm mnie nie uwiera tak jak KRK. KRK bywał zamieszany we władzę jak np. na Słowacji ks. J. Tiso (ok. 70 tys. słowackich Żydów Hlinkova Garda mu odstawiła do Auschwitz) i nawet (był to rok bodaj 1990 lub 1991) Prymas Polski całkiem na serio proponował zorganizowanie państwa na wzór feudalny, czyli ze ścisłym związkiem "navy państwowej i kościelnej" (pamiętam, że Glemp zapytał wtedy retorycznie: "Czy to było takie złe?"). Zarówno Święte Pisma jak i nauki doktorów Kościoła to jaskrawe przypadki męskiej mizoginii i cytatów znalazłoby się na potwierdzenie tego aż nadto. I Protestanci (dla pełniejszego obrazu) mają tu "swoje za uszami", ale to mnie (ani np. Szkotów) niezbyt dzisiaj oburza. Jeśli ktoś upatrzy sobie kobiety (czy kogoś innego, kto jest akurat słaby) do prześladowania, to często automatycznie szuka uzasadnienia własnego okrucieństwa w Świętych Pismach. Taki prawidłowość jak np. obserwuję.
-
2007/03/23 01:01:47
@kamnez:
No właśnie nie widzę tego. Patrz: reakcja biskupów na próbę ogłoszenia przez posłów Chrystusa królem Polski. Albo ewolucję ich postaw na temat obecnej ustawy lustracyjnej, która za czasów jej tworzenia była zgniłym kompromisem i obrazą boską. Dziś każdy inteligentny duchowny mówi wprost, że moralność katolicka mówi X, ale nie oznacza to, że prawo musi zmuszać do X. Nie podam linka, ale pamiętam wypowiedź Pieronka, która brzmiała z niezłą dokładnością w ten sposób, że prawo stanowione nie stanowi moralności i nie jest w stanie jej wyegzekwować, dlatego wiele norm moralnych nie jest regulowanych prawem (np. nie wolno kłamać).
-
2007/03/23 01:09:58
@maciek_r10: pozwolisz jednak, że księdza Tiso będę traktował jako patologię, podobnie jak Glempa będę traktował jako głupca, a żadnego z nich jako kogoś, czyje postawy określają zasady Kościoła Katolickiego. Jak chcesz coś udowodnić, odwołaj się do katechizmu albo którejś z encyklik ostatnich papieży - będzie to miało jakąś wartość w odniesieniu do - przypominam - zasad Kościoła Katolickiego (a nie odchyłów, jakie miewają jego przedstawiciele).
Co do uzasadniania znęcania się nad kobietą czy słabszym w świętych pismach, żyjesz w dość dziwnym świecie złudzeń. Przeciętny pijak bijący żonę czy też damski bokser za usprawiedliwienie spokojnie przyjmie, że zupa była za słona, że żona na swojego szczeka, albo po prostu że może, więc bije. Kościół ma z tym mniej wspólnego niż wychowanie podwórkowe i alkoholizm.
-
2007/03/23 01:16:15
@kamnez: ogólnie i raz na zawsze: większość ideologii i religii może być użytych przez byle gościa zarówno jako wsparcie dla niegodziwości, jak i podstawę do wyjątkowego heroizmu. Człowiek w ostatecznym rozrachunku jest aniołem lub świnią zupełnie na własny rachunek, a przypisywanie jednej z tych postaw wpływom przede wszystkim jednej religii to manipulacja albo myślenie życzeniowe, zależnie od intencji. Jeśli większość patologii, które widzisz koreluje z krzyczeniem wielkim głosem "Gott mit uns", to weź pod uwagę, że jest też ogromna rzesza normalnych bądź dobrych ludzi, o których podstawach moralnych wychodzących z Kościoła nic nie wiesz, bo w ich naturze nie leży rozgłaszanie tego wszem i wobec. Podobnie jest z każdą inną ideologią - dziwnym trafem wynaturzenia najgłośniej się przyznają do "źródeł", a ci porządni siedzą cicho.
-
2007/03/23 05:40:31
rudy013:

"Patrz: reakcja biskupów na próbę ogłoszenia przez posłów Chrystusa królem Polski."

Patrz: brak skrępowania w przyjmowaniu przez KK konkretnych finansowych profitów od państwa.

"Albo ewolucję ich postaw na temat obecnej ustawy lustracyjnej"

... kiedy lustracja uderzyła w KK. Przedtem było "prawda was wyzwoli". Dopiero jak wyzwoliła Wielgusa, KK zmienił zdanie.

Dla mnie KK jako instytucję mocno skompromitowało podejście do księży molestujących dzieci. W USA nawet łamali prawo, byleby uchronić księży-molestatorów przed odpowiedzialnością.
-
2007/03/23 06:28:15
@rudy
"pozwolisz jednak, że księdza Tiso będę traktował jako patologię"

A św. Augustyna, jednego z ojców Kościoła też?
A cytaty z niego na temat kobiet znalazły by się niezłe, chocby ten (wygooglałem po angielsku, sorki):
"Women should not be enlightened or educated in any way. They should, in fact, be segregated as they are the cause of hideous and involuntary erections in holy men.”

"hideous and involuntary" - i za to nie lubię tej religii.
-
2007/03/23 08:30:23
@bloody_rabbit: oczywiście jakiś durny Freud zastąpił mi "lustracyjną" ustawę antyaborcyjną.

@pgolik: nie, św. Augustyna będę traktował jak gościa ze średniowiecza, dość typowego przedstawiciela swoich czasów. To nie z tego kawałka jego filozofii KK czerpie swoje zasady dzisiaj. Poza tym ja nie przeczę temu, że zasady KK są patriarchalne, ja przeczę temu, że w jakikolwiek sposób stawiają kobietę niżej od mężczyzny - dzisiaj. Z filozofii średniowiecznej nie jeden Kościół czerpie swoje dzisiejsze zasady, ale też praktycznie nikt nie przejmuje zasad sprzed 1200 lat bez selekcji i modyfikacji, na litość.
-
wo
2007/03/23 08:35:23
@mpaulk & brian
KOCHANI, DZIĘKI ZA POMOC W IDENTYFIKACJI CYTATU!

@brian
"Panu Abu-Tikasi-Kasi z Papui Nowej Gwinei jakoś dobrze się żyje bez żadnych konwencji i deklaracji."

No jasne, pewnie dlatego mieszkańcy krajów takich jak Papua Nowa Gwinea tak chętnie spierniczają czym się tylko da do krajów przestrzegających konwencji i deklaracji.

@kamnez
"Choćby z tego powodu, że zawsze ktoś będzie mógł obrońcom praw zarzucić, że chcą uczynić jedną z filozofii podstawą prawa dla wszystkich."

Zaś automobilistom odradzam jeżdżenie samochodem choćby dlatego, że można im zarzucić, że jeżdżą samochodem. Kamnez, przecież idea praw człowieka polega WŁAŚNIE na tym że się je czyni podstawą prawa dla wszystkich. A jak ktoś je chce łamać na masową skalę, musi się liczyć z konsekwencjami aż do zbrojnej interwencji włącznie. Bez tego koncepcja praw człowieka byłaby tylko ciekawostką dla brodatych intelektualistów, jak przez prawie cały XIX wiek.

-
2007/03/23 09:15:25
A propos praw człowieka: znalazłem gdzieś stwierdzenie, że prawa człowieka (a więc efektywnie implementację prawa naturalnego) skodyfikowano w karcie m. in. właśnie dlatego, że podczas procesów norymberskich trudno było na podstawie istniejącego prawa uzasadnić wyroki przeciw nazistom.
-
2007/03/23 09:19:21
@wo:"" Kopernik, Wolter i Matka Teresa (zdeklarowani zwolennicy kary śmierci)"

Jak już mamy sięgać po anachronizmy"

No to mniej anachronicznie - z nieżyjących wieszanie popierał Lem i Agatha Christie, z żyjących i mniej sławnych Joanna Chmielewska.

W czasie wyborów prezydenckich 1995 czterech kandydatów, którzy zdobyli najwięcej głosów (Wałęsa, Kwaśniewski, Olszewski, Kuroń) deklarowali się przeciw.
W 2005 obaj główni kandydaci deklarowali się za, wzdychając, że ich marzenie jest nierealne.

O ile wiem, żaden z w/w nie wizytuje tego bloga, ani nie wizytowałby, gdyby żył. A może?..
-
wo
2007/03/23 09:26:25
@janek
"No to mniej anachronicznie - z nieżyjących wieszanie popierał Lem i Agatha Christie, z żyjących i mniej sławnych Joanna Chmielewska. "

Sooo last century. Christie i Lem ukształtowali zręby swojego światopoglądu jeszcze przed drugą światówką, Chmielewska zaś nigdy nie robiła na mnie wrażenia wulkanu intelektu.

"W 2005 obaj główni kandydaci deklarowali się za, wzdychając, że ich marzenie jest nierealne. "

Obu głównych kandydatów wyborów prezydenckich roku 2005 uważam za ludzi mało inteligentnych. Zarówno przygłupa od "proszem paniom, jak ja mogiem znać jenzyki obce jak ja robiem błendy jenzykowe nawet po polskiemu, dzienkujem za dobry obiat" jak i kolesia scharakteryzowanego w sąsiedniej notce jako nikifora liberalizmu.
-
2007/03/23 09:46:04
@wo: "Chmielewska zaś nigdy nie robiła na mnie wrażenia wulkanu intelektu."

A był taki warunek?
Z wulkanów intelektu służę RAZem i Jackiem Bartyzelem, który ostatnio - katolikiem będąc - zakwalifikował papieża do lewaków, sgdy ten potępił wieszanie.
Pamiętasz ten tekst o Regaliach czy jakoś tak?...
-
wo
2007/03/23 09:52:42
@janek
"A był taki warunek? "

Był. Cytuję:

"nie ma nikogo aż tak głupiego, by się opowiadał za karą śmierci"
-
2007/03/23 12:23:29
@wo:
*Kamnez, przecież idea praw człowieka polega WŁAŚNIE na tym że się je czyni podstawą prawa dla wszystkich. (...) Bez tego koncepcja praw człowieka byłaby tylko ciekawostką dla brodatych intelektualistów, jak przez prawie cały XIX wiek.*

Przeciwnie. Prawa człowieka były ciekawostką dla brodatych intelektualistów właśnie wtedy, gdy je traktowano jako element pewnej filozofii, mniej lub bardziej wysublimowanych koncepcji prawa naturalnego itd. Stały się bardziej wiarygodne, kiedy zaczęto je odnosić do zwykłego doświadczenia ludzi żyjących w realnych społeczeństwach. Tortury stały się "złe" dlatego, że żadne cywilizowane społeczeństwo oficjalnie ich nie aprobuje, co można stwierdzić empirycznie, nie zaś dlatego, że jest jakaś uniwersalna koncepcja filozoficzna (jaka? dlaczego ta, nie inna?), która z jakiegoś tajemniczego powodu ma być fundamentem wszystkich systemów prawnych. Ot, takie pierwszeństwo demokracji przed filozofią ;)
-
2007/03/23 14:08:45
@janekr "Poważnie? Przecież to ["Przedludzie"] nie trzymający się kupy bełkot. Owszem, grający na Emocjach, ale tylko pod warunkiem zawiązania Rozumu na supełek."

Toteż napisałem "swego czasu". Uderzyło mnie to, że "człowieczeństwo" definiuje się arbitralnie. Jako głos w ówczesnej dyskusji to oczywiście czysty tabloid, ale jako SF jest całkiem spójne (i przerażające).

@bloody:
"ja : 'Ma cel -- fitness, tylko szuka go bez planu.' To też trochę nieprawda."

To strasznie OT, ale kudźju ekspand w dwóch zdaniach?

@wo: "koncept praw człowieka to przecież jest metafizyczna konstrukcja stworzona na bazie jakiejś filozofii"

@kamnez: "Swoje dogmaty podnosi do rangi norm rzekomo uniwersalnych i domaga się od ustawodawców dostosowywania prawa państwowego do nich."

Otóż to! Jak ktoś powie: "hej, wymordujmy swoich Żydów", to czym innym jest reakcja: "Hola, hola. Umówiliśmy się przecież, że to jest niefajne", a czym innym: "Bo Bóg się pogniewa". I właśnie taką różnicę widzę między "prawami człowieka", a "prawem naturalnym". Dla mnie to nie takie całkiem "Suzy". Samo słowo "naturalny" sugeruje, że to jest coś poza człowiekiem, a w szczególności poza kulturą, do której należą właśnie umowy typu "prawa człowieka".
-
wo
2007/03/23 14:14:52
@kamnez
"Tortury stały się "złe" dlatego, że żadne cywilizowane społeczeństwo oficjalnie ich nie aprobuje, co można stwierdzić empirycznie"

Jakim cudem masz to stwierdzić? Państwa założycielskie ONZ akceptowały tortury na masową skalę. Do dzisiaj zaś akceptują je USA.

" dlaczego ta, nie inna?"

Bo tak.

@mruwnica
""Hola, hola. Umówiliśmy się przecież, że to jest niefajne""

Na to właściwa riposta brzmi: "Hola, hola, umówiliśmy się też, że wszelkie umowy można zmienić konstytucyjną większością 2/3 głosów w parlamencie". I gdy tak powiedzieli naziści w marcu 1933, odpowiedzią zwolenników doktryny pozytywizmu prawnego było "ja ja, sicher, dura lex sed lex, żydzi do gazu".

Otóż odwołując się do pojęcia prawa naturalnego możesz odpowiedzieć "iś fike waszą konstytucyjną większość".

-
2007/03/23 14:27:14
@wo:
*Jakim cudem masz to stwierdzić? Państwa założycielskie ONZ akceptowały tortury na masową skalę. Do dzisiaj zaś akceptują je USA.*

Nie ma idealnego rozwiązania. Ale łatwiej uzyskać zgodę w sprawie zakazu tortur niż w sprawie koncepcji filozoficznej, z której wywodzi się taki zakaz.

*" dlaczego ta, nie inna?"

Bo tak.*

No to życzę powodzenia w uskutecznianiu praw człowieka :)
-
2007/03/23 14:31:43
@mruwnica:
*Dla mnie to nie takie całkiem "Suzy". Samo słowo "naturalny" sugeruje, że to jest coś poza człowiekiem, a w szczególności poza kulturą, do której należą właśnie umowy typu "prawa człowieka".*

Tyle, że wskazania wynikające z kultury mają współcześnie dużo większą skuteczność niż to "coś zewnętrznego". Boga można oszukiwać, jego zalecenia można interpretować w korzystny dla siebie sposób, a On będzie milczał. W świecie kultury bliźni o wiele szybciej przywołają Cię do porządku :)
-
2007/03/23 14:38:36
@wo:
*I gdy tak powiedzieli naziści w marcu 1933, odpowiedzią zwolenników doktryny pozytywizmu prawnego było "ja ja, sicher, dura lex sed lex, żydzi do gazu".*

Doktryna pozytywizmu prawnego nie jest jedyną alternatywą dla doktryny prawa naturalnego. Prawo stanowione można krytykować i podważać choćby z punktu widzenia społecznie uznanych wartości, które nie zostały uwzględnione w takim lub innym przepisie prawnym. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, mówienie o "prawach naturalnych" to samooszukiwanie się. Mówimy tak naprawdę o pewnych wartościach określonej kultury. Niektórym wydaje się, że jeśli tym w 100 proc. uwarunkowanym kulturowo zasadom przyklei się łatkę "prawo naturalne", to będą traktowane poważniej. Uważam, że wręcz przeciwnie.
-
2007/03/23 14:48:07
@ rudy013
"Jak chcesz coś udowodnić, odwołaj się do katechizmu albo którejś z encyklik ostatnich papieży - będzie to miało jakąś wartość w odniesieniu do - przypominam - zasad Kościoła"

To tak, jakby sowietolog miał analizować wyłącznie konstytucję ZSRR i uchwały eNtego plenum KC PZPR, bo reszta to indywidualne odchyły czynowników.
-
wo
2007/03/23 14:50:24
@kamnez
"No to życzę powodzenia w uskutecznianiu praw człowieka :)"

Idzie całkiem nieźle, dzięki.

" z punktu widzenia społecznie uznanych wartości"

Huh?

"Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, mówienie o "prawach naturalnych" to samooszukiwanie się. Mówimy tak naprawdę o pewnych wartościach określonej kultury."

Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, mówienie o kwadratach to samooszukiwanie się. Mówimy tak naprawdę o czworobokach mających cztery kąty proste i identyczne boki.
-
2007/03/23 15:03:48
@wo:
*"No to życzę powodzenia w uskutecznianiu praw człowieka :)"

Idzie całkiem nieźle, dzięki.*

Niech no spojrzę w ostatni sondaż :)

*" z punktu widzenia społecznie uznanych wartości"

Huh?*

Czego nie zrozumiawszy? ;)

*Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, mówienie o kwadratach to samooszukiwanie się. Mówimy tak naprawdę o czworobokach mających cztery kąty proste i identyczne boki.*

W rzeczy samej. Ale nadawanie nazw służy osiąganiu pożądanych celów. "Kwadraty" są użyteczne, a "prawa naturalne" - z punktu widzenia liberalnie rozumianych praw człowieka - nie są.
-
2007/03/23 15:24:30
o rany, ale sie tu porobilo,
nie bylo mnie tu przez 24h (wiecie jak to z dziecmi, zoske trzeba odwiezc na taniec, jaska na na tenis a franek mial regulowanie aparatu u ortodonty a potem kaska lekcja oboju, a juz do szalu mnie doprowadzaja zadania z teori talesa antka, uf....he,he,he..), i jestem spozniona o jakies 150 postow, wiec krotko :
naczytala sie, ze az od zielonego oczy bola, ale slowo daje ze JESTEM ZA, A I NAWET PRZECIW,
kazdy z was (co tu tak malo kobit) ma "bardzo" racje, i tak trzymac, to jeszcze raz potwierdzenie mojego przekonania zeby zostawic decyzje o zyciu samym zainteresowanym (do pewnego momentu, no niech bedzie 12 tyg), ewentualnie pozniej lekarzom,
penalizowanie aborcji jest bzdura i barbarzynstwem,
kilka uwag
@rudy
to nie moje cialo, to tylko macica, no to czy ja moge ja pozyczyc na 9 miesiecy "tatusiowi", ktory sie naogladal rozkosznych bobaskow i tak bardzo by chcial dzidziusa ?
@ wo
to nie "moje cialo", plod jest odrebnym cialem, ok, ale dopoki on (ten plod) nie urodzi sie w mojej glowie jako moje dziecko, to jest to dla mnie tylko alien, ktoremu nie mam zamiaru udzielac gosciny w moim"domu" ( z przyczyn: .........), oczywiscie w ramach przyjetych (moze i konwencyjnie) terminow,

ktos pisal o ochronie prawnej fetusa, nic nowego moi panstwo, juz w prawie rzymskim fetus byl podmiotem prawnym, w prawie..... spadkowym, ale nikt nie wytaczal procesow ad feminam za to ze poronily "przez zaniedbanie", zjezdzajac na nartach piste noire w chamonix, i nie pociagal ich do odpowiedzialnosci za "nierozsadne" uprawianie jazdy konnej (wielka pardowicka),

i mozna by bylo tak dlugo, ale musze leciec po staszka do przedszkola,

narazicho




-
wo
2007/03/23 18:02:32
@kamnez
""prawa naturalne" - z punktu widzenia liberalnie rozumianych praw człowieka - nie są."

Moim zdaniem są, ale przecież w tej dyskusji nie spieramy się o pijar praw człowieka - jak to ładnie sformułować na ulotkach Human Rights Watch, to już zmartwienie odpowiednich woluntariuszy - tylko po prostu o różne pojęcia z zakresu teorii stanowienia prawa.
-
2007/03/23 18:03:41
@janek
"A był taki warunek? "

Był. Cytuję:

"nie ma nikogo aż tak głupiego, by się opowiadał za karą śmierci"

Jak już cytujesz, to cytuj dokładnie (tym bardziej, że cytujesz siebie). A to było tak:

"Chyba z osób zaglądających na mojego bloga nie ma nikogo aż tak głupiego, by się opowiadał za karą śmierci?"

Ładnie wyciąłeś sobie kłopotliwy początek (kłopotliwy, bo cytując całość musiałbys udowodnić, że Chmielewska odwiedza Twój blog)
-
wo
2007/03/23 18:44:31
@esse
"(kłopotliwy, bo cytując całość musiałbys udowodnić, że Chmielewska odwiedza Twój blog)"

Przeciwnie! To Janek musiałby udowodnić, że odwiedza - skoro uznał ją za kontrprzykład do tego zdania.
-
2007/03/23 19:01:37
to chmielewska musiałaby dowieść, że nie odwiedza :)
-
2007/03/23 19:35:14
Wszystkim tym, którzy przekonani są, że Kościół katolicki nie jest już zainteresowany przenoszeniem swoich dogmatów na grunt prawa państwowego, polecam link:

www.gazetawyborcza.pl/1,75477,4007485.html
-
2007/03/23 19:44:09
@wo
"Przeciwnie! To Janek musiałby udowodnić, że odwiedza - skoro uznał ją za kontrprzykład do tego zdania."

Tyle, że raczej to Ty uznałeś, że on "uznał ją za kontrprzykład do tego zdania". Podług mnie wyliczał on raczej zwolenników (jeżeli można tak powiedzieć) kary śmierci Jako Takich. Bot, niedorozumienije :)
-
2007/03/23 20:43:00
@wo: "Otóż odwołując się do pojęcia prawa naturalnego możesz odpowiedzieć 'iś fike waszą konstytucyjną większość'. "

To akurat mogę zawsze zrobić odwołując się do whatevera. A jeśli będę argumentował prawem naturalnym, to antagonista ma prawo odśmiać sobie dupę, bo zbijam umowę (prawną) umową (kulturową). Natomiast zwykle osoby używające zwrotu "prawo naturalne" mają na myśli oczywiste, absolutne i niezmienne zasady ustanowione przed początkiem czasu. Absolutyzmowi etycznemu mówimy gromkie "nie!".
-
2007/03/24 08:12:27
@kamnez:
kwestia związków homoseksualnych nie jest dogmatem Kościoła :)

OK, trochę się nie zrozumieliśmy. Oczywiście, że Kościół jest zainteresowany tym, by jego zasady były reprezentowane w państwie. Tyle, że nie jest tak, że Kościół je narzuca - on tylko używa swojego autorytetu, którego przyjęcie jest przecież kwestią wyboru. W konretnym przypadku Ratzinger uważa, że wprowadzenie ustawy zaszkodzi wszystkim Włochom i mówi to, używając swojego autorytetu. A nie nakazuje z pozycji nieomylności, grożąc ekskomuniką.
W kwestii argumentu "Bóg tak chce": zarówno katolicki Bóg, jak też Najwyższe Istoty (tm) innych religii nie są po prostu wytrychem, za pomocą którego kończy się dyskusje - wtedy wśród wierzących nie byłoby raczej osób z IQ powyżej 80. Każdy taki absolut przychodzi z pewnym zbiorem fundamentalnych cech określających go, z których dopiero wyinterpretowuje się dalsze zasady - prawo naturalne. Inteligentny człowiek nie mówi "mam Boga, więc ma on 101% racji i wyłączam myślenie", tylko raczej "zasady, jakie reprezentuje ten absolut, są moimi zasadami". Wbrew pozorom ktoś argumentujący z użyciem religii nie jest zwolniony z logicznej argumentacji. Zarówno u kogoś religijnego jak i nie w dyskusji o moralności sprowadzenie do fundamentalnej niezgodności poglądów kończy się nie na "tak będzie lepiej dla wszystkich", a raczej "ja uważam, że tak będzie lepiej" - czyli na różnych interpretacjach prawa naturalnego właśnie. Dlatego moim skromnym zdaniem bez sensu jest obwinianie religii za promocję "ochrony życia" czy wielu innych poglądów. Większość inteligentnych ludzi (a z takimi zwykle dyskutujemy) nie została zahipnotyzowana religią, tylko przyjęła jej dogmaty, podobnie jak agnostyk czy ateista przyjął pewne fundamenty etyczne, które stanowią podstawę dla jego rozumienia moralności. I zauważcie, na ile te fundamenty w ramach naszej części świata są wspólne: jak WO zauważył, praktycznie nikt nie uważa niszczenia zarodka/płodu za dobro, ani nawet za kwestię neutralną etycznie. Konflikt zaczyna się dopiero przy stopniowaniu, jak dobro płodu ma się do dobra matki.

@inz.mruwnica:
A prawo naturalne jako takie to nie jest coś, co większość obśmiewa dupą. Jest na tyle powszechne jako zjawisko kulturowe i na tyle ciśnie ludzi we wspomnianą dupę jako coś potrzebnego, że podjęto trud skodyfikowania jego wspólnego mianownika w postaci właśnie Europejskiej Karty Praw Człowieka. Od tej pory, gdy ktoś powie "nie można torturować", zamiast obśmiać zastanowi się dwa razy. To, że rzeczona Karta powstałą jako jakiśtam efekt etycznej demokracji to tylko manifestacja tego, że zasady w niej zawarte były powszechne w naszej kulturze.
-
2007/03/24 09:21:36
@rudy:
*Tyle, że nie jest tak, że Kościół je narzuca - on tylko używa swojego autorytetu, którego przyjęcie jest przecież kwestią wyboru.*

W takim razie zawsze tak było. Nawet wówczas, gdy Kościół używał swoich wpływów, by skłonić władze państwowe do tępienia herezji. Używał jedynie swojego autorytetu, którego przyjęcie było przecież kwestią wyboru. Oczywiście Kościół katolicki - jako organizacja społeczna - ma prawo walczyć w demokratycznym państwie o realizację swoich idei. W takiej sytuacji powinien określić się jako partia polityczna i wszystkim wstępującym w jego struktury powinien dać jednoznaczny sygnał, że wchodzą do organizacji o sprofilowanych celach politycznych. Kiedy jednak tego nie robi, w dodatku stosuje moralny szantaż wobec swoich członków ("poseł katolicki ma obowiązek moralny..."), stawia się ponad partiami i staje się siłą co najmniej quasi-tyrańską.

A co do tego logicznego argumentowania, to poniekąd masz rację. Tyle, że Kościół katolicki nakazuje zamknąć to logiczne argumentowanie w każdej sytuacji, kiedy jego wnioski popadają w sprzeczność z głosem Autorytetu.
-
2007/03/24 13:00:32
@rudy:

To, że doszliśmy do konsensu nazywanego EKPC to chwała ludzkości. Chwała nie tyle za treść, co za samą powszechną zgodę. Większość ludzi (w tym ja) nie obśmiewa praw człowieka i uważam to za bardzo pożyteczne i, co ważniejsze, skuteczne.

Ale jeśli ktoś (zły, zły człowiek) neguje tę powszechną zgodę, to nie wystarczy mu powiedzieć: "hej, mieliśmy konsens, nie psuj go". Bo to będzie dla niego śmieszne. Można próbować go zakneblować argumentując, że zgoda nie wynika z tego, że po prostu wszyscy się dogadali, tylko że zasady tej zgody są fundamentalne, niezmienne i przedwieczne. I to uważam za nieuczciwe, chociaż w skrajnych przypadkach dopuszczalne.
-
wo
2007/03/24 18:02:12
@inzynier
"To akurat mogę zawsze zrobić odwołując się do whatevera. A jeśli będę argumentował prawem naturalnym, to antagonista ma prawo odśmiać sobie dupę, bo zbijam umowę (prawną) umową (kulturową). "

Niech sobie odśmiewa co chce. Koncept praw człowieka ma sens wtedy, kiedy jest enforcowalny przez odpowiedni enforcement. Osobom chcącym łamać prawa człowieka należy się wpierdol, a nie dyskusja - właśnie dlatego, że to jest koncepcja prawna stojąca ponad prawem stanowionym. Niedyskutowalna, bo nie dyskutuje się o aksjomatach.
-
2007/03/24 18:31:25
@wo: "Koncept praw człowieka ma sens wtedy, kiedy jest enforcowalny przez odpowiedni enforcement."

Jako i każda inna umowa -- zgoda.

"Osobom chcącym łamać prawa człowieka należy się wpierdol, a nie dyskusja"

W świecie, w którym ChRL ma kształt idealnego okręgu.

"Niedyskutowalna, bo nie dyskutuje się o aksjomatach."

A jednak protokoły do EKPC co jakiś czas uchwalają. Fakt, że zawsze rozszerzające. Nie wiem jak się tworzy ich treść (w razie co odszczekam), ale zapewne przez głosowanie nad projektami poprawek. Taki to głosowany aksjomat.
-
wo
2007/03/24 20:57:41
"W świecie, w którym ChRL ma kształt idealnego okręgu. "

ChRL jest na razie poza tą częścią świata, która uważa HR za aksjomat. I najciekawsze pytanie w XXI wieku to czy kiedyś się przekabacą na nasze.

"Taki to głosowany aksjomat."

Przecież dyskusje dotyczą technicznych aspektów sprawy, a nie tego czy chronimy prawa człowieka czy nie.
-
2007/03/24 21:17:14
@wo: "ChRL jest na razie poza tą częścią świata, która uważa HR za aksjomat."

Ale mimo to państwom, które uznają HR za absolutnie fundamentalny fundament nie przeszkadza to robić z ChRL interesów. HRW coś tam pokrzykuje dla fasonu, ale nikt nie chce "wpierdolić" Chinom za nieprzestrzeganie i to nie tyle przez hipokryzję, ale przez banalny fakt, że oni się z nami na te HR nie _umawiali_.

"I najciekawsze pytanie w XXI wieku to czy kiedyś się przekabacą na nasze."

Jak wejdą w fazę postindustrialną to myślę, że z miłą chęcią, bo będą potrzebowali bardziej kreatywności niż siły roboczej. Na razie ktoś nam musi te T-shirty robić. Potem pewnie Afryka.
-
2007/04/04 23:23:59
@rudy103

"jak WO zauważył, praktycznie nikt nie uważa niszczenia zarodka/płodu za dobro, ani nawet za kwestię neutralną etycznie."

Mi tam, szczerze mówiąc, zwisa los 10-komórkowego zlepka.

@wo

"ChRL jest na razie poza tą częścią świata, która uważa HR za aksjomat. I najciekawsze pytanie w XXI wieku to czy kiedyś się przekabacą na nasze."

Jeżeli tego nie zrobią, to wykonają efektowne kaboom. Prawa człowieka nie są tylko marzeniem pięknoduchów, to także pewien zbiór zasad gwarantujących, w długim okresie, stabilny rozwój cywilizacji. ChRL to obecnie, jak to określił pewien znajomy profesor po wizycie tamże, "300 milionów ludzi robiących kasę kosztem miliarda". Dopóki ChRL nie zacznie przestrzegać praw człowieka, nie rozwiąże tego problemu. A on im grozi gigantycznym wybuchem społecznym.

@inz.mruwnica

"HRW coś tam pokrzykuje dla fasonu, ale nikt nie chce "wpierdolić" Chinom za nieprzestrzeganie i to nie tyle przez hipokryzję, ale przez banalny fakt, że oni się z nami na te HR nie _umawiali_."

Umawiali się. Tylko nikt od nich tego nie egzekwuje.