|
Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Prostowane banany z Unii
Sylwestrowe pogaduszki przypomniały mi o kolejnej legendzie miejskiej do rozwalenia przez kapitana wobloksa. Pewien mój znajomy przytoczył anegdotę o niemieckiej bezrobotnej, którą urząd pracy ukarał odebraniem zasiłku za odmowę podjęcia pracy w agencji towarzyskiej. Myślałem, że to wyszukany żart w stylu „a wiecie, że Kubusia Puchatka zakrywają w empiku wielkim kartonowym Ziemkiewiczem”, ale okazało się, że kolega mówił absolutnie sero.
Zawsze gdy się z czymś takim zetknę, załamuję ręce nad brakiem edukacji medialnej w naszym kraju. Podstawową takowej powinna być zasada „too good to be true”. Im ciekawszy mem tym silniejszą ma propagację (tym większe szanse, że zacytują go wszelakie agencje, portale i audycje radiowe). I właśnie tym bardziej nieufnie należy do niego podchodzić. W tym przypadku źródłem mema była niejaka Clare Chapman, która wyprodukowała fałszywy artykuł dla Daily Telegraph. Jako gazeta konserwatywna, Telegraph ma ogromną ssawkę na wyszukiwanie „prostowanych bananów”, czyli wyssanych z palca „ciekawostek” o Unii Europejskich. Zapewne dlatego w ogóle to wydrukowali. Badacze legend miejskich ustalili, że koleżanka Chapan pomysł zerżnęła z satyry w TAZ (tak, to ci sami od szanownej mamuśki!), w której podobny scenariusz rozpatrywano hipotetycznie. Następnie metodą znaną w mediach jako „Axel jump” wyssała sobie z palucha jakieś ubarwiające postacie typu „Tatiana Ulyanova, who owns a brothel in central Berlin” i ściema poszła w świat. I to by było na tyle w moim pierwszym poście in de jer tu tauzend moherkwaking sewen. Wypadałoby złożyć z tej okazji wszystkim odwiedzającym życzenia. Kochani! Daliśmy sobie radę z dwa tysiące szóstym, to dwa tysiące siódmemu też nakopiemy do rzyci! poniedziałek, 01 stycznia 2007, wo
TrackBack
Komentarze
2007/01/02 08:40:27
PS. Pytam, bo faktycznie słyszałem od znajomego profesora, że "Dziennik" wydrukował wywiad z nim, którego ten profesor im nie udzielił.
Natomiast u moich znajomych, portal internetowy "Agory" staje się symbolem niechlujnej korekty. Np. ten kwiatek : "Ale jestem farciarz, kocham Ga-Pa - mówił rozpromieniony na konferencji prasowej wywołując salwy niepochamowanej radość wśród dziennikarzy." 2007/01/02 09:46:55
News wystarczająco pikantny nie musi być prawdziwy, zwłaszcza jak się nim przyp... w słusznej sprawie.
Ciemnogród wyprostowanym bananem w unię, elita maybachem w ojca dyrektora. BTW gratuluję relacji z życia seksualnego leppera zamieszczanych na 2giej stronie GW. Upodobania, smaczki i szczególiki niedostępne nawet w Fakcie. 2007/01/02 10:53:04
Jeśli chodzi o portal "Agory", to swego czasu też wywinęli takiego lekkiego Axla. Wciąż można przeczytać, jak to "Wczoraj w 'A dobro Polski?' gościli Przemysław Gosiewski (PiS) z kancelarii premiera, Andrzej Lepper, szef Samoobrony i wicepremier, oraz Jan Rokita (PO)." W papierowym wydaniu zostało to poprawione. Przypominam, że chodzi o słynną akcję, jak wicepremier Dorn spierniczył z telewizji na widok wicepremiera Giertycha. Gosiewskiego nie było nigdzie w pobliżu (chyba że u Dorna w bagażniku).
2007/01/02 12:43:37
@leniuch
"BTW gratuluję relacji z życia seksualnego leppera zamieszczanych na 2giej stronie GW. Upodobania, smaczki i szczególiki niedostępne nawet w Fakcie." Jak już poprosisz o pomoc kogoś, kto umie czytać to zauważysz, że na drugiej stronie mogłeś najwyżej przeczytać komentarz do tego co napisał "Newsweek". My - jak to pismo opiniotwórcze - cały czas nudno się trzymaliśmy kwestii prawdopodobnego łamania art. 199. Upodobania, smaczki i szczególiki były w "Newsweeku". @arturjac & rabbit Co innego pomyłka, co innego wyssanie sobie z palca kogoś w stylu 32-letniej pani Alicji z Rzeszowa. 2007/01/02 13:26:36
WO: "Co innego pomyłka, co innego wyssanie sobie z palca kogoś w stylu 32-letniej pani Alicji z Rzeszowa."
Albo samochodu na literę "M" :) 2007/01/02 13:29:16
"Albo samochodu na literę "M" :)"
Zgoda! To w końcu było w tym samym artykule, w którym napisano o przekreśleniu grubą kreską zbrodni komunistycznych. 2007/01/02 14:14:52
"Co innego pomyłka"
Tyle że tutaj pomyłka polegała na napisaniu artykułu przed emisją programu. 2007/01/02 15:02:45
Legendy miejskie legendami, ale z bananami to akurat prawda. Przyjęta regulacja żąda co prawda tylko, aby nie były za bardzo krzywe, ale w pierwotnych wersjach próbowano zdefiniować, jak bardzo jest za bardzo.
2007/01/02 15:03:39
"Tyle że tutaj pomyłka polegała na napisaniu artykułu przed emisją programu"
Bez tego w ogóle nie można by pisać w gazecie o telewizji. Chyba że odpowiadałaby Ci formuła "w zeszłym tygodniu oglądaliśmy". Praktycznie zawsze gdy coś piszę o telewizji, to piszę przed emisją programu - i potem wystarczy, że ktoś puści nie ten odcinek co był zaplanowany (a wbrew pozorom takie wpadki telewizjom się zdarzają). 2007/01/02 15:12:45
@amatil
" z bananami to akurat prawda" Nie, z bananami to akurat typowa legenda miejska: edition.cnn.com/2004/WORLD/europe/06/08/eu.facts.myths/ 2007/01/02 15:16:14
Z bananami w Unii jest dosyć ciekawie. Commission Regulation (EC) No 2257/94 określa normy dla bananów sprzedawanych w Unii, w szczególności powinny być one "free from malformation or abnormal curvature of the fingers". Kto chce, może to sobie interpretować jako "w unii każą prostować banany" :-)
Inna sprawa, że to samo rozporządzenie określa minimalną długość banana na 14 cm, co już ma znaczenie praktyczne - odcina dostęp do unijnego rynku odmianie bananów hodowanej na Wyspach Kanaryjskich, co działa na korzyść byłych kolonii niektórych państw Unii. W '94-tym Hiszpanie jeszcze byli poza Unią, więc nie mieli tu nic do gadania. 2007/01/02 15:20:41
"Kto chce, może to sobie interpretować jako "w unii każą prostować banany""
Tylko że kto tak chce interpretować, powinien też powiedzieć, że cały cywilizowany świat każe prostować banany, bo w praktyce nie ma takiego kraju, który nie miałby jakichś norm branżowych, konsumenckich, jakościowych itd. 2007/01/02 15:46:09
Praptaku, ubiegłeś mnie. Widać w CNN nie potrafili dotrzeć do tej dyrektywy.
Oczywiście, zapis „abnormal curvature” sam w sobie nic nie znaczy, jeśli nie zdefiniowano „normal curvature”. Jest jednak poszlaką wskazującą, że próbowano ustalić normę krzywizny. Przy okazji, banany poniżej 14 cm są zakazane, chyba że pochodzą z Madery, Algavre, Krety albo Lakonii. Dziwnym trafem, karłowate owoce rosnące w tych regionach nie są szkodliwe ani dla wspólnego rynku, ani dla konsumentów. Małe banany z innych regionów są najwyraźniej trujące. “bo w praktyce nie ma takiego kraju, który nie miałby jakichś norm branżowych, konsumenckich, jakościowych itd.” Normy jakościowe nie muszą być one obowiązkowe i zapisane w państwowym prawie stanowionym. Dla bananów wystarczyłoby, gdyby normę uzgodnili między sobą najważniejsi producenci i importerzy. Wpisanie jej do acquis communautaire to objaw nie cywilizacji, a choroby nazywanej sraczką legislacyjną. 2007/01/02 15:56:23
"Jest jednak poszlaką wskazującą, że próbowano ustalić normę krzywizny."
Nie widzę wynikania. "Dla bananów wystarczyłoby, gdyby normę uzgodnili między sobą najważniejsi producenci i importerzy. " Jasne, bo w ogóle najlepiej, żeby normy jakościowe ustalali "najważniejsi producenci i importerzy". Broń Boże nikt nie powinien im przeszkadzać! I jeszcze koniecznie zażądajmy tłumaczenia imion i przywrócenia kary śmierci, żeby było bardziej korwinistycznie. 2007/01/02 16:07:43
WO: "Zgoda! To w końcu było w tym samym artykule, w którym napisano o przekreśleniu grubą kreską zbrodni komunistycznych."
No patrz pan, a ja na własne oczy widziałem w "GW" notkę o Maybachu ojca Rydzyka. Oraz, za parę dni, notkę o tym że to jednak ściema była. "Jasne, bo w ogóle najlepiej, żeby normy jakościowe ustalali "najważniejsi producenci i importerzy"." WO, przecież z faktów podanych przez amatila wyraźnie wynika, że to nie chodzi o ochronę konsumenta (niby od jedzenia krzywych bananów dzieciom robi się wada postawy a od jedzenia zbyt małych maleje długość członka?), tylko o robienie dobrze lubianym producentom. Manipulacja przeciwników UE polega na udawaniu, że tak robi tylko UE, podczas gdy naprawdę to każdy kraj z osobna lubił sobie wpisywać do prawa podobne kwiatki, i per saldo UE ze swoją polityką wolnego handlu *wewnątrz* UE przyniosła w tej materii więcej dobrego (wg zwolenników wolnego handlu) niż złego. Znaczącym wyjątkiem jest oczywiście Wspólna Polityka Rolna. "Tylko że kto tak chce interpretować, powinien też powiedzieć, że cały cywilizowany świat każe prostować banany, bo w praktyce nie ma takiego kraju, który nie miałby jakichś norm branżowych, konsumenckich, jakościowych itd." I w każdym kraju te normy są sensowne albo nie. Polska np. miała (nie wiem, czy to się zmieniło po wejściu do UE czy nie) absurdalnie ostre normy dopuszczalnego promieniowania dla kuchenek mikrofalowych. Z bananami jest podobnie: podaj mi powód, dla którego krzywizna bananów ma jakiekolwiek znaczenie, poza może wygodą w transporcie (tylko co miałoby to wspólnego z ochroną praw konsumenta? konsument olewa to jak mu dowożą banany, byle dowieźli). A normy które mają znaczenie wyłącznie dla producentów i importerów (a nie dla konsumenta końcowego) oczywiście najlepiej niech ustalają sami producenci i importerzy, bo to w końcu ich zafajdany interes. 2007/01/02 16:10:59
WO:
""Jest jednak poszlaką wskazującą, że próbowano ustalić normę krzywizny." Nie widzę wynikania." Widziałbyś, gdybyś był importerem któremu jakiś urzędnik zakwestionował partię bananów z powodu "abnormal curvature". Bo oczywiście wtedy urzędnik (to nie Rosja carska) musi uzasadnić dlaczego "curvature" jest "abnormal", czyli chcąc niechcąc wracamy do temat co to jest "normal curvature". 2007/01/02 16:12:31
@rabbit
"No patrz pan, a ja na własne oczy widziałem w "GW" notkę o Maybachu ojca Rydzyka" Łał, to może jesteś też tą jedyną osobą na świecie, która widziała ten apokryficzny program telewizyjny pt. "Odpieprzcie się do generała"? "WO, przecież z faktów podanych przez amatila wyraźnie wynika, że to nie chodzi o ochronę konsumenta (niby od jedzenia krzywych bananów dzieciom robi się wada postawy a od jedzenia zbyt małych maleje długość członka?), tylko o robienie dobrze lubianym producentom" Przecież jeszcze się tak w kapitalizmie nie zdarzyło, żeby lokalni producenci nie interweniowali przy definiowaniu standardów tak by chroniono ich interesy (cf. historia amerykańskiego napięcia 110 V i standardu NTSC). "podaj mi powód, dla którego krzywizna bananów ma jakiekolwiek znaczenie" Przy anormalnej krzywiźnie się kiepsko obiera. 2007/01/02 16:21:15
"Przy anormalnej krzywiźnie się kiepsko obiera."
LOL. Ja nigdy nie miałem żadnych problemów z obieraniem bananów o dowolnej krzywiźnie. Kupiłeś sobie kiedyś dojrzałego banana, z którego obieraniem miałeś jakieś problemy? 2007/01/02 16:23:33
"LOL. Ja nigdy nie miałem żadnych problemów z obieraniem bananów o dowolnej krzywiźnie"
LOL. A gdzie miałbyś takowy kupić? W Związku Korwinistycznych Republik Wirtualnych? 2007/01/02 16:29:17
>>"Jest jednak poszlaką wskazującą, że próbowano ustalić normę krzywizny."
Nie widzę wynikania. Teraz ja nie widzę wynikania. BTW, nieporównywalne ważniejsze dla handlu światowego normy INCOTERMS są ustalane przez Międzynarodową Izbę Handlową, czyli de facto przez "najważniejszych producentów i importerów". Nie wymagało to ani przywrócenia kary śmierci, ani tłumaczenia imion. Ba, Incoterms nie są nawet obowiązkowe, w przeciwieństwie do unijnych regulacji o bananach. BTW2, czy ktokolwiek miał problemy z obieraniem bananów przed przystąpieniem Polski do UE? 2007/01/02 16:36:32
@wo
"Jak już poprosisz o pomoc kogoś, kto umie czytać to zauważysz, że na drugiej stronie mogłeś najwyżej przeczytać komentarz do tego co napisał "Newsweek". My - jak to pismo opiniotwórcze - cały czas nudno się trzymaliśmy kwestii prawdopodobnego łamania art. 199." Poproś może jakiegoś stażystę o pomoc w posylwestrowym komentowaniu, może wytłumaczy Ci, że par 199 ma się nijak do kontaktów z prostytutkami. "Opiniotwórczość" GW od jakiegoś czasu sprowadza się do prymitywnych, ale upartych ataków na polityków/ludzi mediów, którzy jakoś tam GW podpadli. Kanonierzy z GW ładują polewaczkę wyssaną z palca brednią np. o maybachu szefa konkurencyjnej rozgłośni i napierdzielają z niej tygodniami. Skłonność Leppera do prostytutek "to hańba premiera Kaczyńskiego" komentuje kompletnie odklejony red. Lizut. Jakie pismo takie opinie. 2007/01/02 16:45:24
WO: "LOL. A gdzie miałbyś takowy kupić? W Związku Korwinistycznych Republik Wirtualnych?"
W Polsce przed wejściem do UE. 2007/01/02 16:54:53
"Poproś może jakiegoś stażystę o pomoc w posylwestrowym komentowaniu, może wytłumaczy Ci, że par 199 ma się nijak do kontaktów z prostytutkami."
Może prostytutki starały się o pracę w "Samoobronie"? W sumie byłyby najlepiej przygotowane do przyszłych obowiązków asystentki działacza politycznego IV RP. "Skłonność Leppera do prostytutek "to hańba premiera Kaczyńskiego" komentuje kompletnie odklejony red. Lizut." Było nie robić "rewolucji moralnej" z Lepperem. 2007/01/02 16:59:36
WO: "Łał, to może jesteś też tą jedyną osobą na świecie, która widziała ten apokryficzny program telewizyjny pt. "Odpieprzcie się do generała"? "
Cytat z notki w "GW": " Ksiądz Henryk Jankowski pozazdrościł podróży luksusowymi limuzynami Tadeuszowi Rydzykowi." serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2182356.html Nudge nudge, wink wink, a czytelnicy już wiedzą o jakie "luksusowe limuzyny" chodzi. Ja też nie cierpię Rydzyka, ale redaktorzy "GW" mają jakąś obsesję na jego punkcie. Czy to zdrowe? 2007/01/02 17:01:24
@leniuch
"Poproś może jakiegoś stażystę o pomoc w posylwestrowym komentowaniu, może wytłumaczy Ci, że par 199 ma się nijak do kontaktów z prostytutkami. " Zgoda. Ten ktoś, kto umie czytać wyjaśni Ci, że my dotąd nudno i rzeczowo pisaliśmy właśnie o sprawach związanych z art 199. To, co Cię tak bardzo podekscytowało, ujawnił "Newsweek". "Skłonność Leppera do prostytutek "to hańba premiera Kaczyńskiego" komentuje kompletnie odklejony red. Lizut. " Ktoś, kto umie czytać wyjaśni Ci, że Lizut za hańbę Kaczyńskiego uważa zawiązanie z kimś takim koalicji rządowej. I powiem od razu, że moim zdaniem trzeba być żałosnym palantem, by w ogóle taką tezę kwestionować. Wzięcie kogoś takiego do rządu to hańba, end of story. @rabbit "W Polsce przed wejściem do UE." LOL, Tobie się wydaje, że w Polsce przed wejściem do UE nie było ochrony konsumenta? W tym między innymi norm dotyczących wymiarów i kształtów owoców i warzyw? 2007/01/02 17:05:23
WO:
"LOL, Tobie się wydaje, że w Polsce przed wejściem do UE nie było ochrony konsumenta? W tym między innymi norm dotyczących wymiarów i kształtów owoców i warzyw?" LOL, Tobie się wydaje że ta ochrona polegała na kopiowaniu regulacji unijnych? 2007/01/02 17:11:29
"LOL, Tobie się wydaje że ta ochrona polegała na kopiowaniu regulacji unijnych?"
LOL, Tobie się wydaje, że każda ochrona przewidująca normy dotyczące wymiarów i kształtów owoców i warzyw to "kopiowanie regulacji unijnych"? 2007/01/02 17:12:36
Unijna norma zakazująca „abnormal curvature” nosi sygnaturę (EC) No 2257/94. Do sprawdzenia.
Jaki jest tytuł, sygnatura, bądź miejsce publikacji normy dot. krzywizny bananów obowiązującej Polsce przed 1. maja 2004? A jeśli jej jednak nie było, to jakim cudem udało mi się obierać banany? 2007/01/02 17:15:02
WO: "LOL, Tobie się wydaje, że każda ochrona przewidująca normy dotyczące wymiarów i kształtów owoców i warzyw to "kopiowanie regulacji unijnych"?"
LOL, tobie się wydaje że każda norma dotycząca wymiarów i kształtów owoców i warzyw musi regulować krzywiznę banana i zakazywać sprzedaży bananów odbiegających od normy (zamiast np. nakazywać sprzedaż posortowaną wg kategorii)? 2007/01/02 17:16:26
amatil: "Jaki jest tytuł, sygnatura, bądź miejsce publikacji normy dot. krzywizny bananów obowiązującej Polsce przed 1. maja 2004? A jeśli jej jednak nie było, to jakim cudem udało mi się obierać banany?"
Pewnie Ci się wydawało że je obierasz, a naprawdę zjadałeś ze skórką. Podobno korwiniści tak mają. 2007/01/02 17:21:21
"LOL, tobie się wydaje że każda norma dotycząca wymiarów i kształtów owoców i warzyw musi regulować krzywiznę banana"
Oczywiście, że nie. Znakomitym przykładem jest norma unijna. @amatil "Jaki jest tytuł, sygnatura, bądź miejsce publikacji normy dot. krzywizny bananów obowiązującej Polsce przed 1. maja 2004?" Jaki jest tytuł, sygnatura, bądź miejsce publikacji normy dot. krzywizny bananów obowiązującej w Unii? Jak dotąd potrafisz tylko podać namiar publikacji która takiej normy NIE zawiera. Jeśli chcesz, ja też zrewanżuję Ci się polską publikacją NIE zawierającą normy dotyczącej krzywizny. Nie zawiera jej na przykład powieść młodzieżowa "Niezwykłe przygody Anatola stukniętego na początku". 2007/01/02 17:29:51
WO: "Oczywiście, że nie. Znakomitym przykładem jest norma unijna."
O, to w UE się banany źle obierają? Bo przecież bez takiej normy ani rusz... "Jak dotąd potrafisz tylko podać namiar publikacji która takiej normy NIE zawiera." Ale sugeruje jej istnienie. Nie można zakazywać "abnormal curvature" bez określenia co to znaczy "abnormal", czyli zdefiniowania normy. Jeżeli taka norma nigdzie nie istnieje, to jest to jeszcze większy bezsens, bo pozwalałoby urzędnikom karać importerów bananów "po uważaniu". "Nie zawiera jej na przykład powieść młodzieżowa "Niezwykłe przygody Anatola stukniętego na początku"." Kłamiesz, nie ma takiej książki. 2007/01/02 17:32:29
podana przeze mnie regulacja ZAWIERA przepis, że krzywizna banana nie może być nieprawidłowa. W aneksie 1, punkt II, podpunkt A. Jaśniej nie potrafię.
Czekam na analogiczne polskie prawo obowiązujące przez 1. maja 2004. 2007/01/02 17:48:54
Z tego co znalazłem w Googlu wynika, że regulacje dot. bananów opisują jakie powinny być cechy bananów jeżeli mają być sprzedawane jako "banany 1. klasy" oraz "banany 2. klasy". Banany nie spełniające tych norm można sprzedawać, ale nie są to już banany 1. albo 2. klasy. Tak więc norma istnieje, ale nie jest tak restrykcyjna jak się twierdzi.
2007/01/02 17:53:49
"In _all classes_, subject to the special provisions for each class and the tolerances allowed, the bananas must be:
(...) - free from malformation or abnormal curvature of the fingers" 2007/01/02 18:05:43
Tak, ale:
" A. Quality tolerances (i) 'Extra' class 5 % by number or weight of bananas not satisfying the requirements for the 'extra' class but meeting those for Class I, or, exceptionally, coming within the tolerances for that class. (ii) Class I 10 % by number or weight of bananas not satisfying the requirements of Class I but meeting those for Class II, or, exceptionally, coming within the tolerances for that class. (iii) Class II 10 % by number or weight of bananas satisfying neither the requirements for Class II nor the minimum requirements, with the exception of produce affected by rotting or any other deterioration rendering it unfit for consumption." Tak więc okazjonalny krzywy banan jest perfectly OK. Co ciekawe, ten tekst napisany przez jakąś niemiecką Bundesanstalt für Landwirtschaft und Ernährung, twierdzi że "abnormal curvature" odnosi się do wariacji krzywizny bananów w kiści, a nie do krzywizny w ogóle. Tak więc jeżeli ktoś chce sprzedawać krzywe banany, może to robić, byle tylko wszystkie były tak samo krzywe. 2007/01/02 18:10:17
i dają się obrać?
I tak twierdzę, że powinny to być zalecane normy branżowe, a nie obowiązujące prawo. Jak przywołane przeze mnie wyżej Incoterms 2007/01/02 18:21:11
"i dają się obrać?"
Pytaj tych którzy twierdzą, że te normy mają ułatwić obieranie bananów. "I tak twierdzę, że powinny to być zalecane normy branżowe, a nie obowiązujące prawo." Być może. Oby nie było to tak jak z normą ATX w komputerach: ostatnio montowałem zasilacz ATX w obudowie ATX, i cholerstwa nie dało się zmieścić, mimo że norma ATX jak żywo specyfikuje wymiary komponentów. Masz swoją normę branżową. Intel olewa, że ktoś tam na Tajwanie przyciął blachę 3mm za długą. Gdyby to była norma UE albo krajowa, to wątpię żeby doszło do takiej sytuacji, bo towar niezgodny z tą normą po prostu nie zostałby sprzedany w sklepie. Możesz powiedzieć że to drobiazg, ale skończyło się na zamienianiu obudów pomiedzy dwoma komputerami i straconym czasie. (Note 2 WO: pozwalam wsadzić tu zjadliwy komentarz macofana o pecetach.) 2007/01/02 18:23:12
@rabbit
"O, to w UE się banany źle obierają" O, to w UE norma nie definiuje krzywizny. @amatil "Czekam na analogiczne polskie prawo obowiązujące przez 1. maja 2004. " Analogiczne do Twojej ściemy? No to niechaj puszczę wodze wyobraźni - regulacja normy zakrzywienia amatilów? "I tak twierdzę, że powinny to być zalecane normy branżowe, a nie obowiązujące prawo." Se twierdź. Ale nie sądzę, by poparł to ktokolwiek poza jakąś ultrafanatyczną frakcją Unii Polityki Surrealnej. Normalni ludzie wiedzą, że prawo ma chronić konsumenta m.in. przed producentem. 2007/01/02 18:25:57
@rabbit
"Cytat z notki w "GW"" Kłamiesz, Wbrew temu, co się wydaje niektórym internetowym ściemniaczom, nie każdy tekst jaki się pojawił na portalu Agory jest "notką w GW". 2007/01/02 18:31:56
Jakim zagrożeniem dla konsumementa (normalnego człowieka z poza Unii Polityki Surrealnej) są:
a) banany o nietypowej krzywiźnie (sorry, nie kupuję tezy o niemożności ich obrania) b) banany o długości 11 cm nie pochodzące z Madery, Algavre, Krety i Lakonii? bloody: na opakowaniu było napisane, że zasilacz zgodny z normą? 2007/01/02 18:37:48
"(sorry, nie kupuję tezy o niemożności ich obrania) "
Przecież nie chodzi o niemożność, ale po prostu o drobną upierdliwość. Geometryczny kształt banana jest tak dobrze dostosowany do ludzkich dłoni, że nawet podniecają się tym zwolennicy intelligent design. Zbyt duża odchyła od tej normy zabija część korzyści jakie oczekiwałbym po owocu zwanym bananem - tak jak niedostatek masła kakaowego w produkcie zabija część korzyści jakich oczekuję po produkcie zwanym czekoladą. I chcę żeby państwo zabraniało sprzedawania produktów czekoladopodobnych pod nazwą "czekolada". Choć oczywiście ich spożycie nie jest "niemożnością". 2007/01/02 18:48:38
"Zbyt duża odchyła od tej normy zabija część korzyści jakie oczekiwałbym po owocu zwanym bananem - tak jak niedostatek masła kakaowego w produkcie zabija część korzyści jakich oczekuję po produkcie zwanym czekoladą"
W świetle tego, co wyczytał bloody rabbit banany mogą być dowolnie krzywe, byle cała kiść była taka. Więc nie o wygodę konsumenta chodzi w tej normie. Być może przepisano ją z jakichś prywatnych norm branżowych właśnie, które ustalono po to, żeby można się bylo do nihc odnieść w kontraktach, likwidując potrzebę każdorazowego zamieszczania dokładnej specyfikacji. Tylko niepotrzebnie zrobiono z pożytecznej skądinąd normy obowiązujące powszechnie prawo. Analogiczna sytuacja była z ogórkeim, ktory przed przystąpieniem Polski do UE musiał mieć minimalną długość uniemożliwiającą zrobienie z niego smacznego korniszona. Rzutem na taśmie Polakom udało sie znieść ten przepis. Jakoś nie spowodowało to żadnego uszczerbku interesów zachodnich konsumentów. W każdym razie miło, że od dyskusji o tym, czy istnieje unijna norma dot. krzywizny bananów przeszliśmy do tematu, "czy to dobrze że istnieje unijna norma dotycząca bananów" Normy dotyczące składu czekolady to zupełnie inna brosza. Na oko widać czy banan jest krzywy i jak bardzo, składu produktów żywnościowych nie da się tak łatwo stwierdzić. 2007/01/02 19:10:24
@wo:
>>"Skłonność Leppera do prostytutek "to >>hańba premiera Kaczyńskiego" komentuje >>kompletnie odklejony red. Lizut. " >Ktoś, kto umie czytać wyjaśni Ci, że >Lizut za hańbę Kaczyńskiego uważa >zawiązanie z kimś takim koalicji >rządowej. I powiem od razu, że moim >zdaniem trzeba być żałosnym palantem, >by w ogóle taką tezę kwestionować." Fajne chłopaki ci michnikowcy, póki nie zaczną zionąć tolerancją... Tu, co naprawdę napisał red. Lizut: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3818667.html co napisał red. Orliński powyżej, który na swoje ekskursje w dyskursie bez bejsbola, sorry, palanta, najwyraźniej nie umie. 2007/01/02 19:56:39
@leniuch
Fajnie, że przynajmniej do Ciebie już dotarło, że to komentarz do publikacji "Newsweeka". Teraz jeszcze ktoś potrafiący czytać musi Ci to streścić. BTW: wbrew bzdurom, które Ci ktoś nawkładał do głowy, tolerancja nie oznacza tego, że się wszystkich lubi i jest się milusim pluszowym przytulankiem. @amatil "W każdym razie miło, że od dyskusji o tym, czy istnieje unijna norma dot. krzywizny bananów przeszliśmy do tematu, " Cieszę się, że nie zamierzasz już ściemniać w tej materii. "Na oko widać czy banan jest krzywy." A jeśli po prostu zamówię np. dwa kilo bananów przez telefon czy internet? 2007/01/02 20:31:49
@wo
>Fajnie, że przynajmniej do Ciebie już >dotarło, że to komentarz do publikacji >"Newsweeka". przynajmniej do mnie, bo pozostałym czytelnikom wciąż się wydaje, że to rozporkowy komentarz własny red. Lizuta. > Teraz jeszcze ktoś > potrafiący czytać musi Ci to streścić. trochę logiczniej byłoby, gdyby sam komentarz napisał ktoś potrafiący pisać, może z newsweeka? >wbrew bzdurom, które Ci ktoś nawkładał > do głowy, tolerancja nie oznacza -ciach- wbrew praniu mózgu, jakiemu poddały Cię karaluszki sobiemaszki tabliczka mnożenia nie przeterminowała się w 84 2007/01/02 20:35:44
@leniuch
"przynajmniej do mnie, bo pozostałym czytelnikom wciąż się wydaje, że to rozporkowy komentarz własny red. Lizuta." Jeśli ktoś nie umie przeczytać ze zrozumieniem zdań takich jak "Ostatni "Newsweek" we wstrząsającym tekście "Od rządu do nierządu" opisuje brutalne ekscesy wicepremiera Leppera z prostytutkami" albo "Również do "Gazety" docierały sygnały, że posłowie Samoobrony, a także jej szef korzystają z usług agencji towarzyskich. Zawsze uważaliśmy, że to ich prywatna sprawa. Ale publikacja "Newsweeka" pokazuje coś znacznie gorszego od obyczajowej rozwiązłości. ", to niech lepiej czyta co innego, byle nie gazetę. "trochę logiczniej byłoby, gdyby sam komentarz napisał ktoś potrafiący pisać," No ale akurat Twoje komentarze pisze niejaki Leniuch102. Dlatego są takie nielogiczne. 2007/01/02 21:00:55
amatil: "bloody: na opakowaniu było napisane, że zasilacz zgodny z normą?"
Owszem. WO: "nie każdy tekst jaki się pojawił na portalu Agory jest "notką w GW"." No to z "Metra". Dalej to Agora. Kiedy jedziesz po Springerze, jakoś nie rozróżniasz pisemek. WO: "A jeśli po prostu zamówię np. dwa kilo bananów przez telefon czy internet?" I właśnie dlatego produkty kupowane poza sklepem ("zdalnie") objęte są odrębnymi regulacjami prawnymi. Nie ma potrzeby wprowadzać takich regulacji do sprzedaży sklepowej. BTW, ta dyrektywa zdaje się jest skierowana do importerów, a nie do detalistów. Czyli, zdaje mi się, marne masz szanse kiedy postanowisz wnieść skargę że pani Zosia z warzywniaka przysłała Ci do domu zbyt krzywe banany. 2007/01/02 21:22:39
Podaj autora i rok wydania książki "Niezwykłe przygody Anatola stukniętego na początku".
2007/01/02 21:25:18
WO: "No to kilkakrotnie skłamałeś pisząc, że z "GW". Typowe."
Wyciąłeś dalszy ciąg, zamiast się do niego ustosunkować. Typowe. Dlatego jeszcze raz: jakie to ma znaczenie, czy to "Metro" czy też "GW"? Jedno i drugie to Agora. Skoro mentalnie wyobraziliśmy sobie Wielkiego Złego Axla Springera, to możemy również wyobrazić sobie Wielką Manipulancką Agorę i jechać po niej, cytując teksty a to z "GW", a to z "Metra", a to i te które ukazały się wyłącznie na portalu gazeta.pl Co niniejszym czynię i nie mam zamiaru się tego wstydzić, skoro dla Ciebie jest OK jechać po Axlu. 2007/01/02 21:48:01
"Wyciąłeś dalszy ciąg, zamiast się do niego ustosunkować".
A proszę Cię bardzo. Moje ustosunkowanie: najeżdżanie na cały koncern to jedno. Kłamanie pisząc, że coś napisało jedno wydawane przezeń pismo podczas gdy napisało to inne wydawane przezeń pismo, to drugie. Otóż Ty właśnie dokonałeś tego drugiego. Twoje kłamstwo zresztą poszło dużo dalej. "Notką" nazywa się materiał informacyjny - typowa notka to "W Zawichoście zawalił się most, nie było ofiar, przyczyny bada komisja". Notka to nawiasem mówiąc jeden z niewielu gatunków dziennikarstwa, od którego wymaga się stuprocentowej obiektywności. Dlatego od razu wiedziałem, że kłamiesz. Artykuł, który przytoczyłeś, nie jest notką. Co więcej, nie ma w nim NIC o Maybachu. Przyczepiłeś się żartobliwego określenia, że ksiądz Jankowski "pozazdrościł Rydzykowi podróży limuzynami". To nie jest "notka o kupieniu Maybacha przez Rydzyka", bo też i w ogóle nie jest to notka. To nawet nie jest stwierdzenie, jakoby Rydzyk sobie Maybacha kupił czy w ogóle nim jeździł (Jankowski mógł równie dobrze pozazdrościć dostępu do floty limuzyn rządowych, które usłużnie Rydzykowi był gotów udostępnić jakiś ministerialny bucefał). Słowem, nakłamałeś ile wlezie i nie umiesz się z tego wycofać - bardzo to w Twoim stylu. Mi osobiście zwisa to, jakie koncerny lubisz lub nie lubisz. Nie lub sobie dowolnego. Ale po prostu nie kłam. 2007/01/02 22:17:55
Do WO: Pohamuj trochę z rzucaniem oskarżeń o "kłamstwa". To się robi trochę nie na poziomie do jakiego przyzwyczaiłeś czytelników swojego bloga. Mówię serio, bez silenia się na efektowne riposty. Pomyliłem się że tekst był z "GW", a był z "Metra" - sorry. To że nie znam Twojej, czy też może i ogólnie przyjętej, definicji "notki", nie znaczy że coś chciałem Ci nakłamać. Podstaw sobie "krótki tekścik". Nigdy nie twierdziłem też, że w podlinkowanym tekście jest coś o Maybachu. Stwierdziłem natomiast, że jest w nim puszczana aluzja do legendy o tymże.
"Jankowski mógł równie dobrze pozazdrościć dostępu do floty limuzyn rządowych, które usłużnie Rydzykowi był gotów udostępnić jakiś ministerialny bucefał" Nie mógł bo tekst pochodzi z 2004 roku (właśnie z okresu kiedy Maybach legend była u szczytu popularności), a bucefał dostał stołek po wyborach 2005. Nie wiem czemu tak usilnie bronisz tego tekstu, dla mnie jest jasne że zawiera on usiłowanie wbicia szpilki Rydzykowi przez odwołanie się do wyssanej z palca legendy o Maybachu. Oczywiście, jest to tylko tekst z "Metra", więc czego się spodziewać. BTW, kto jest autorem książki "Niezwykłe przygody Anatola stukniętego na początku"? 2007/01/02 22:33:59
"Bez tego w ogóle nie można by pisać w gazecie o telewizji. Chyba że odpowiadałaby Ci formuła "w zeszłym tygodniu oglądaliśmy"."
Nie no, spoko, szczególnie że cały tekst nie był o tym programie, a zmiana gości i tak dodatkowo potwierdziała tezę autorki. Zdziwiło mnie tylko, że tak szybko wrzucili tekst na portal i później go nie poprawili. 2007/01/02 22:48:53
@wo:
"do floty limuzyn rządowych, które usłużnie Rydzykowi był gotów udostępnić jakiś ministerialny bucefał" jakby jakiś stażysta zrobił ci rysercz, to "floty limuzyn rządowych" stopniałyby do skody szt. 1. ale nie będziemy się dopieprzać do szczegółów. generalnie masz fajnego blogaska włącznie z komentowaną noworoczną notką, która co prawda nie spełnia Twojej własnej definicji notki, ale zawiera zabawny nowotwór "moherkwaking". pozdrawiam. 2007/01/02 22:53:01
@rabbit
"Pomyliłem się że tekst był z "GW", a był z "Metra" - sorry" Apologies accepted, captain Needa :-). W takim razie ja też już hamuję. Rzecz w tym, że w pierwotnej zaprezentowanej przez Ciebie wersji - tej z apokryficzną "notką z "GW"" - podtrzymywałeś fałszywego mema, którego tutaj na początku zarzucił Leniuch, jakoby to "Gazeta" przypisała Rydzykowi Maybacha. Tekst z "Metra" oczywiście wbijał szpilkę w padre direttore, ale o samo tylko wbijanie szpilki jest dla mnie OK. Nikt przecież też nigdy nie ogłosił żadnej "polityki grubej kreski" polegającej na przekreśleniu zbrodni komunistycznych, ale przyjęło się to jako metaforyczny mem. Dokładnie tak samo jak rydzykowy maybach albo "odpieprzcie się od generała" z tego zagadkowego programu telewizyjnego co to nikt go nie oglądał ale wszyscy słyszeli, że na pewno taki był. W żarcie z "Metra" nie chodzi o żaden konkretny samochód tylko ogólnie o wysoki poziom życia padre direttore. "BTW, kto jest autorem książki "Niezwykłe przygody Anatola stukniętego na początku"?" W zależności od definicji "autora", Edmund Niziurski lub fikcyjna postać wymyślona przez Edmunda Niziurskiego. @arturjac "Zdziwiło mnie tylko, że tak szybko wrzucili tekst na portal i później go nie poprawili." Przecież tak jest zawsze. Na portal wpadają wczesne wersje (dlatego "tak szybko są wrzucane"), jeszcze bez wszystkich poprawek pojawiajacych się na etapie łamania. OIMW nie ma żadnego zautomatyzowanego systemu sprawiającego, że poprawki w łamaniu przerzucane są w wersje portalową, stąd różnice między wersją papierową i portalową. Ale na technologii za bardzo to ja się nie znam. 2007/01/02 22:53:50
arturjac: "Zdziwiło mnie tylko, że tak szybko wrzucili tekst na portal i później go nie poprawili."
No cóż, to tylko gazeta.pl. Najgorsza korekta w tej części WWW. 2007/01/02 23:17:36
"fałszywego mema, którego tutaj na początku zarzucił Leniuch, jakoby to "Gazeta" przypisała Rydzykowi Maybacha"
nieee, ja wiem i ty wiesz, że gazeta "tylko" powieliła tą bzdurę w paru milionach egzemplarzy. "maybach" bez GW byłby tylko epizodem w świętej wojnie bydgosko-toruńskiej, bo to jakiemuś czerwonemu bydgoszczaninowi objawił się rydzyk w maybachu. 2007/01/02 23:22:13
"nieee, ja wiem i ty wiesz, że gazeta "tylko" powieliła tą bzdurę w paru milionach egzemplarzy. "
Znaczy, ja wiem że teraz skłamałeś. A Ty nie odróżniasz wiedzy od wiary. 2007/01/03 00:07:55
"nieee, ja wiem i ty wiesz, że gazeta "tylko" powieliła tą bzdurę w paru milionach egzemplarzy."
Gdyby "GW" wychodziła w paru milionach egzemplarzy, to Maybachem jeździłby Stasiński. 2007/01/03 00:08:49
"W zależności od definicji "autora", Edmund Niziurski lub fikcyjna postać wymyślona przez Edmunda Niziurskiego."
Jesteś pewien? IMHO jest on autorem książki o nieco innym tytule. 2007/01/03 01:26:06
gw nie wychodzi w milionach egzemplarzy, ale metro i gw _kilkukrotnie_ wracały do tematu.
oczywiście artykuły powielające ewidentne kłamstwa zostały usunięte, zostały tylko linki i brudne insynuacje: "Jednak gdy o maybacha pytają go dziennikarze - Rydzyk odmawia odpowiedzi." oraz "głosy potępienia" "W opinii badanych księża nierzadko obnoszą się ze swym bogactwem, jeżdżą drogimi samochodami i prowadzą wystawny tryb życia." "[...] po tym jak prasa opublikowała informację, że o. Rydzyk ponoć jeździ maybachem. Jedni uważają, że [to, co robi o. Rydzyk] to skandal i żerowanie na naiwności starszych ludzi, a inni - pewnie sympatycy Radia Maryja - są zdania, że nawet jeśli to prawda, to nie ma w tym nic złego." 2007/01/03 01:54:42
"Jednak gdy o maybacha pytają go dziennikarze - Rydzyk odmawia odpowiedzi."
Insynuacją jest brak odpowiedzi? Nawet jeżeli, to pretensje kieruj pod właściwy adres -- do ojca Rydzyka. Można by się przyczepić do tego "Jednak", które sugeruje że panie tego, coś jest na rzeczy. Ale fakt faktem, że Rydzyk odmawiał odpowiedzi. "W opinii badanych księża nierzadko obnoszą się ze swym bogactwem, jeżdżą drogimi samochodami i prowadzą wystawny tryb życia." Jeżeli ktoś dowiedział się o tym dopiero w 2004 roku, to chyba przyleciał do Polski z planety Melmak. Rozmawiałeś kiedyś z ludźmi na wsi? Oni ci powiedzą że ich ksiądz a) kupił sobie samochód/dom za pieniądze z tacy b) ma dziecko z gosposią I są święcie przekonani że to prawda. "[...] po tym jak prasa opublikowała informację, że o. Rydzyk ponoć jeździ maybachem. Jedni uważają, że [to, co robi o. Rydzyk] to skandal i żerowanie na naiwności starszych ludzi, a inni - pewnie sympatycy Radia Maryja - są zdania, że nawet jeśli to prawda, to nie ma w tym nic złego." Co po tym? Jak na kogoś kto tak zażarcie tropi manipulację, pominąłeś zadziwiająco dużo kontekstu. Jest oczywiste że media "Agory" nie lubia z wzajemnością Rydzyka i że wbijają mu szpilę przy każdej okazji, ale o maybachu zdaje się jednak nie "Agora" pierwsza pisała tylko "Gazeta Pomorska" (BTW to ciekawe, że takie sensacyjki często wypływają na Wybrzeżu: o Ałganowie i Kwaśniewskim w Cetniewie pierwszy pisał zdaje się "Dziennik Bałtycki"; czy to wpływ morskiego powietrza?). Odkrycia nie zrobiłeś. 2007/01/03 08:09:33
O tym, że nie Agora pierwsza wymyśliła tę sensację napisałem wcześniej. Mogłeś przeoczyć, bo zrobiło się tu dużo komentów (wo zarzuciłby Ci nieumiejętność czytania, kłamstwo etc. :-D)
Zarzuciłem jej _tylko_ milionowe publikowanie kłamstw. Przyklepane 'sondażem' i 'niezależnym komentarzem', potępiającymi maybacha, Rydzyka i księży w ogóle. Oryginalnych artykułów pt "Czyim samochodem jeździ ojciec Rydzyk?" i "Alleluja i do przodu" (ale ten nie z gw tylko z metra) nie mogłem przytoczyć, bo przezornie 'wyparowały'. Zostały do nich niedziałające linki i omówienia w innych mediach. Oczywiście, odkrycia nie zrobiłem, manipulacje GW są powszechnie znane i znajdują odbicie w przydomku 'Wybiórcza', używanym również przez autora tego bloga. Tak się składa, że od paru lat mieszkam na wsi i na _mojej_ wsi to oczywiste że "ksiądz a) kupił sobie samochód/dom za pieniądze z tacy " - sami mu dali, a nawet pomagali budować plebanię. Księże gosposie to zwykle starsze panie, ewentualne dziecko byłoby sensacją na miarę maybacha. 2007/01/03 10:17:29
"oczywiście artykuły powielające ewidentne kłamstwa zostały usunięte"
Zapewne Układ je przykrył wielkimi kartonowymi Puchatkami, które zostały z demobilu po akcji zakrywania Ziemkiewicza. A może po prostu umyłeś ręce, więc już nie da się nic tak smakowitego wyssać z palucha? "i na _mojej_ wsi to oczywiste że "ksiądz a) kupił sobie samochód/dom za pieniądze z tacy "" I fajosko, ale Twój ksiądz prawdopodobnie nie uczestniczy w jakichś zagadkowych przewałach zbiórek pieniędzy na cele społeczne, za które ktoś potem zaszalał na giełdzie i tak dalej. Finanse "Radia Maryja" są, łagodnie mówiąc, dość zagadkowe. 2007/01/03 10:36:56
pozwolisz, że powtórzę, bo też się pogubiłeś:
"Oryginalnych artykułów pt "Czyim samochodem jeździ ojciec Rydzyk?" i "Alleluja i do przodu" (ale ten nie z gw tylko z metra) nie mogłem przytoczyć, bo przezornie 'wyparowały'. Zostały do nich niedziałające linki i omówienia w innych mediach." Postępowanie Agory wobec Rydzyka jest _podwójnie_ nieetyczne. Rydzyk wprost konkuruje z Agorą o słuchaczy i czytelników, a wkrótce prawdopodobnie telewidzów. (Dez)informacje nt Rydzyka oprócz nachalnej, kłamliwej propagandy są też antyreklamą dla konkurenta. Do tej kategorii (ukrytej antyreklamy) należałoby zaliczyć niedawny news na 1. stronę GW o kłopotach Springera (Forbes) w Rosji. Do rąk polecam pastę BHP. 2007/01/03 12:02:38
@leniuch
"Oryginalnych artykułów pt "Czyim samochodem jeździ ojciec Rydzyk?" i "Alleluja i do przodu" (ale ten nie z gw tylko z metra) nie mogłem przytoczyć," Układ był tak skuteczny, że usunął opisywane przez Ciebie artykuły nawet z wewnętrznego archiwum. Domyślam się, że Ty wolisz to wyjaśniać jakaś wariacką teorią spiskową z kartonowymi Puchatkami, ja pozwolę sobie pozostać przy prostszym wyjaśnieniu, że po prostu nigdy ich nie było. Znalazłem tylko artykuł "Czyje jest to auto" z "Metra" (a więc, nawiasem mówiąc, też nie z "GW"). Autorzy piszą tam o jeżdżącym po Wrocławiu maybachu, w którym - według "Gazety Pomorskiej" - widziano Rydzyka. Podjęli próbę odpowiedzi na tytułowe pytanie, ale nie udało im się ustalić nic poza tym, że auto sprowadzono z Niemiec. To wszystko. "Alleluja i do przodu" z kolei było akurat właśnie w toruńskim dodatku do "GW" i traktowało o budowie akademickiego kampusa rydzykowej uczelni. W ogóle nie występuje w nim ciąg znaków "maybach", ba - w ogóle nie ma nic o motoryzacji. Słowem, jak przystało na tropiciela manipulacji - nakłamałeś i namanipulowałeś. "Postępowanie Agory wobec Rydzyka jest _podwójnie_ nieetyczne. " Po pierwsze, nie widzę nic nieetycznego w próbie ustalenia, do kogo należy samochód przypisany przez "Gazetę Pomorską" Rydzykowi. Po drugie, nie widzę nic nieetycznego w pisaniu o konkurencji, także krytycznie. Jeśli Ty uważasz, że to nieetyczne, powinieneś chyba w pierwszej kolejności zadzwonić do ojca dyrektora i poprosić go, by nie wypowiadał się na temat innych koncernów medialnych i ich publikacji. Mam wrażenie, że akurat Radio Maryja wciąż się zajmuje taką tematyką. 2007/01/03 13:02:02
WO: "Układ był tak skuteczny, że usunął opisywane przez Ciebie artykuły nawet z wewnętrznego archiwum."
Można domniemywać, że kierownictwo "Agory" nie miałoby większych problemów z kasowaniem zawartości archiwum którego "Agora" jest właścicielem. "Domyślam się, że Ty wolisz to wyjaśniać jakaś wariacką teorią spiskową z kartonowymi Puchatkami, ja pozwolę sobie pozostać przy prostszym wyjaśnieniu, że po prostu nigdy ich nie było." Tekst zatytułowany "Czyim samochodem jeździ ojciec Rydzyk?" zdaje się jednak był, albowiem ten tekst ma z boku linka do tekstu o takim tytule, z datą 15.07.2004. Daliby linka do nieistniejącego nigdy tekstu? 2007/01/03 13:04:25
Odpowiedź dlaczego tego tekstu w archiwum "GW" nie ma, jest zdaje się prosta: bo to był tekst z "Metra" (wskazuje na to adres w linku), które zdaje się archiwizowane nie jest (wstydzą się?).
2007/01/03 13:05:34
WO: ""Alleluja i do przodu" z kolei było akurat właśnie w toruńskim dodatku do "GW""
Trudno powiedzieć po samym tytule. Mi wyszukiwarka na gazeta.pl wyrzuciła kilka tekstów o tym tytule. Przypadek opisywanego przez Ciebie recyklingu tytułów ;-) 2007/01/03 13:50:37
@rabbit
”Można domniemywać, że kierownictwo "Agory" nie miałoby większych problemów z kasowaniem zawartości archiwum którego "Agora" jest właścicielem. ” Podobnie zresztą rząd amerykański nie ma problemów z ukrywaniem szczątków latającego talerza rozbitego w Roswell. ”ma z boku linka do tekstu o takim tytule, z datą 15.07.2004. Daliby linka do nieistniejącego nigdy tekstu?” Treść linka to nie to samo co tytuł artykułu, na litość. Po dacie widzę, że to ten artykuł, o którym piszę powyżej - zatytułowany ”Czyje jest to auto”. ”[Metro] zdaje się archiwizowane nie jest” Różne rzeczy Ci się zdają zresztą. 2007/01/03 14:09:41
WO: "Treść linka to nie to samo co tytuł artykułu, na litość."
Na ogół na gazeta.pl treść linka pokrywa się z tytułem podlinkowanego artykułu. Sprawdziłem przed chwilką na ok. 10 linkach. "Różne rzeczy Ci się zdają zresztą." To daj link do archiwum internetowego "Metra". 2007/01/03 14:10:01
@rabbit: thx
@wo: argumentu 'nie ma w archiwum GW - nie istnieje' użył również red. Wroński, oświadczając w telewizorze, że red. Maleszka (ps. Ketman - niezorientowanym polecam film "Gry uliczne") nigdy nie wypowiadał się nt lustracji. Oczywiście kłamał. www.tygodniksolidarnosc.com/2005/11/7_mal.htm Tyle nt wiarygodności archiwum GW i red. red. Wrońskiego, Maleszki, Orlińskiego... 2007/01/03 14:18:29
@rabbit
” Sprawdziłem przed chwilką na ok. 10 linkach.” I porównywałeś z wersją papierową? Szybki jesteś, ale sądzę, że jednak ściemniasz. ”to daj link do archiwum internetowego "Metra"” LOL, to już ”nie są archiwizowane” to to samo co ”nie dam ci linka do archiwum internetowego”? Przed chwilą przecież streszczałem ten artykuł wyciągnięty z archiwum. @leniuch ”argumentu 'nie ma w archiwum GW - nie istnieje' użył również red. Wroński” Znowu skłamałeś. Nie oglądałem tego programu ale raczej nie sądzę, że Wroński miał wtedy na kolanach laptopa podłączonego do archiwum. Ja akurat w tej chwili mam, więc mogę się na ten temat wiarygodnie wypowiedzieć. 2007/01/03 14:19:12
Jak ja kocham ten prawicowy bełkot:
"Z poczuciem moralnej wyższości wypowiadał krytyczne uwagi o polskiej prawicy, dowcipkował ze "zwolenników wartości chrześcijańskich". Decydował, kto jest filozofem, a kto głupcem; kto zasługuje na miano antysemity i komu brzydko pachnie z buzi." Kiedy prawicowiec wypowiada swoją opinię, to wypowiada opinię. Kiedy dziennikarz "GW" wypowiada swoją opinię, to "decyduje kto jest głupcem". Taaaak. 2007/01/03 14:23:54
WO: "I porównywałeś z wersją papierową? Szybki jesteś, ale sądzę, że jednak ściemniasz."
A po cholerę miałem porównywać z wersją papierową, kiedy moja teza była, że istniał tekst o takim a nie innym tytule. Istniał na gazeta.pl. Nie twierdziłem, że musiał istnieć w wersji papierowej. Nadal twierdzę, że treść linka na gazeta.pl na ogół pokrywa się z tytułem podlinkowanego tekstu na gazeta.pl. Sprawdziłem szybko na ok. 10 przykładach, że tak jest. To Ty ściemniasz, że mam szukać w wersji papierowej (jak daje się linka do artykułu wydrukowanego na papierze?). Jeśli wierzyć "TS", to Wroński kłamał twierdząc że Maleszka nigdy nie pisał w "GW" o lustracji, nie zaś twierdząc, że nie ma jego tekstów w archiwum "GW". 2007/01/03 14:41:44
@rabbit
"Kiedy prawicowiec wypowiada swoją opinię, to wypowiada opinię. Kiedy dziennikarz "GW" wypowiada swoją opinię, to "decyduje kto jest głupcem"." You need to improve your rightish, my very young padawan. Repeat after me: prawicowiec - wypowiada opinię dziennikarz "GW" - z pozycji wyroczni narzuca wszystkim swoją jedynie słuszną interpretację "po cholerę miałem porównywać z wersją papierową" Jeżeli piszesz o tytule tesktu z "Metra", to nie pisz o tytule tekstu z portalu. Nie muszą być tożsame. "Jeśli wierzyć "TS", to Wroński kłamał twierdząc że Maleszka nigdy nie pisał w "GW" o lustracji, nie zaś twierdząc, że nie ma jego tekstów w archiwum "GW"." Niezupełnie. To Leniuch kłamał pisząc, że Wroński sięgnął po argument z archiwum. 2007/01/03 14:56:23
WO: "Jeżeli piszesz o tytule tesktu z "Metra", to nie pisz o tytule tekstu z portalu. Nie muszą być tożsame. "
OK, co nie zmienia faktu, że prawdopodobnie tekst o takim tytule istniał. Tylko tyle chciałem powiedzieć. "To Leniuch kłamał pisząc, że Wroński sięgnął po argument z archiwum." Owszem. Ale, jeśli "TS" nie przekręcił słów Wrońskiego, to tenże również kłamał. No i co z tym archiwum internetowym "Metra"? 2007/01/03 15:06:28
@wo:
"To Leniuch kłamał pisząc, że Wroński sięgnął po argument z archiwum." a wcześniej "Nie oglądałem tego programu ale raczej nie sądzę, że Wroński miał wtedy na kolanach laptopa podłączonego do archiwum" Ty to wypisujesz na poważnie? A nie przyszło Ci do głowy, że mógł sprawdzić przed programem, albo w ogóle nie sprawdzać, bo podnieciła go kamera tv i możliwość dotarcia z kłamstwem do publiczności nie sięgającej po GW? Byli tacy, co oglądali ten program: "Sprawdziłem w naszym archiwum. Lesław Maleszka nigdy nie wypowiadał się w sprawie lustracji. Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" [notatka z programu Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać" z lutego 2005 r.]" www.tygodniksolidarnosc.com/2005/11/7_mal.htm 2007/01/03 15:14:19
OK, punkt dla Ciebie, aczkolwiek jestem ciekaw co to jest "notatka z programu". "Notatkę z programu" to se może każdy.
2007/01/03 15:15:22
@rabbit
"Ja chcę link do internetowego archiwum "Metra"!" Napisałeś, cytuję, "nie są archiwizowane", koniec cytatu. To nieprawda. Czy jest jakiś dostępny dla Ciebie link czy nie ma, to inne pytanie (w ogóle się w tej kwestii nie wypowiadam bo nawet nie mam motywacji, by szukać dostępnego dla Ciebie linka; mi wystarcza intranetowy). 2007/01/03 15:36:49
WO: "Napisałeś, cytuję, "nie są archiwizowane""
Oczywiście chodziło mi o publicznie dostępne archiwa (co jest oczywiste dla każdego kto śledzi naszą dyskusję). To że ktoś se dla siebie i pracowników swojej firmy archiwizuje, lata mi koło pióra. Ale OK, nie napisałem tego wprost, więc sorry. Ciekawe skądinąd, czemu archiwum "GW" jest publicznie dostępne a archiwum "Metra" nie. "Agora" się wstydzi swojej publikacji? 2007/01/03 15:40:26
"Ciekawe skądinąd, czemu archiwum "GW" jest publicznie dostępne a archiwum "Metra" nie. "
A jesteś tego w ogóle na sto procent pewien? 2007/01/03 15:43:00
Kontynuując wątek prawicowego bełkotu, ostatnio za każdym razem jak wejdę na stronę "Rz", wiem że wystarczy kliknąć na link "Druga strona" żeby dostać świeżą próbkę. Co dziś znalazłem:
"Pieniądze pójdą nie tylko na odszkodowania dla Indian, których jako dzieci przymusowo umieszczono w internatach, ale też na działalność powołanej właśnie Komisji Prawdy i Pojednania. Komisja ma przygotować kompletny raport o szkołach, przy których tworzono internaty (umieszczano w nich odbierane siłą rodzicom indiańskie dzieci). Pierwsze takie szkoły powstały w 1874 roku, państwo przejęło nad nimi kontrolę w 1969 r., a ostatnią, w Saskatchewan, zamknięto dopiero w 1996 roku. Ale też podobno dochodziło tam do używania metod dalekich od tych, jakie dziś uważamy za europejskie. "Bili mnie za mówienie w języku ojibwa (jeden z języków indiańskich - red.) i praktykowanie mojej kultury, zniszczyli moją duchowość swoją religią. To było pięć lat prześladowań" - opisywał swoje przeżycia w "Ottawa Citizen" jeden z byłych uczniów. Dodał, że uczono go, iż jest kimś gorszym, wręcz "dzikim". We wszystkich szkołach uczyło się łącznie około 100 tysięcy Indian. Niewielka część z nich po wieloletnich procesach wywalczyła w sądach w 2006 roku rekompensaty od rządu federalnego - łącznie blisko 2 miliardy dolarów kanadyjskich. Ale to nie wszystkie koszty, które musi ponieść rząd kanadyjski, aby zaspokoić wymogi politycznej poprawności. Musiał także powołać Komisję Prawdy i Pojednania, która w ciągu pięciu lat opublikuje wszystko, co łączy się z indiańskimi szkołami. Ujawnione mają być nawet prywatne wspomnienia nauczycieli oraz dokumenty przechowywane przez Kościoły. - Musimy być przygotowani na pokazanie niemiłej prawdy o szkołach z internatami, bo jest to konieczny element uzdrowienia i pojednania. Wiem, że będzie to straszne przeżycie dla tych, którzy przeżyli naukę w tych szkołach - powiedział Phil Fontaine, szef Zgromadzenia Pierwszych Narodów (Indianie nazywani są w Kanadzie Pierwszymi Narodami). Cała operacja kosztować będzie 60 milionów dolarów kanadyjskich." Według "Rz" wypłacanie odszkodowań za przymusowe koszarowanie dzieci (a więc odbieranie ich rodzicom) i bicie to "wymogi politycznej poprawności". Rozumiem więc, że redaktorzy "Rz", jako wrogowie politycznej poprawności, nie będą mieli nic przeciwko kiedy MEN Giertycha skoszaruje im dzieci w jakiejś jednostce wojskowej i tam, wykorzystując kary fizyczne, będzie je "dostosowywał" do wymogów IV RP. 2007/01/03 15:44:46
""Ciekawe skądinąd, czemu archiwum "GW" jest publicznie dostępne a archiwum "Metra" nie. "
A jesteś tego w ogóle na sto procent pewien?" Na 100% nie, ale jakoś nie udało mi się znaleźć tego archiwum, choć archiwum "GW" jest łatwo dostępne w sieci. Jeżeli uważasz że archiwum "Metra" jest dostępne w sieci, to podaj linka. Łatwiej Tobie udowodnić że to archiwum jest publicznie dostępne w sieci, niż mi że nie jest. Bo niby jak miałbym to zrobić, przejrzeć każdą stronę WWW na świecie? 2007/01/03 16:04:39
W archiwum "Metra" można próbować grzebać ze strony głownej serwisu tego tytułu:
serwisy.gazeta.pl/metro/0,0.html Tam w prawym górnym rogu znajduje się wyszukiwarka, która "difoltowo" przeszukuje najpierw teksty z "Metra", potem dopiero można jej zadać pytanie o cały serwis gazeta.pl. Po wpisaniu "maybach" nic o Rydzyku jednak nie wyskakuje, choć pojawiają się teksty nawet z 2003 roku... Poza tym uważam że powinniście panowie - wszyscy - przestać używać wielkich kwantyfikatorów. Po co od razu "kłamiesz"? to już ludzie się w IV RP nie mają prawa mylić? Albo czegoś nie pamiętać? Lub błednie interpretować? A tak w ogóle to już czas na nową notkę bo dyskusja robi się coraz bardziej jałowa... 2007/01/03 16:11:43
"Po co od razu "kłamiesz"? to już ludzie się w IV RP nie mają prawa mylić? Albo czegoś nie pamiętać? Lub błednie interpretować?"
Ja nie będę wytykał palcami, ale to WO zaczął. 2007/01/03 16:12:26
"Tam w prawym górnym rogu znajduje się wyszukiwarka, która "difoltowo" przeszukuje najpierw teksty z "Metra", potem dopiero można jej zadać pytanie o cały serwis gazeta.pl."
To jest wyszukiwarka tekstów z archiwum "Metra", czy tych opublikowanych w serwisie gazeta.pl ? 2007/01/03 16:13:47
A swoją drogą...
WO: "A jesteś tego w ogóle na sto procent pewien?" Dziwne to pytanie w ustach anty-sokalisty. Przecież na 100% pewien to ja mogę (wg Ciebie) być, że istnieję. 2007/01/03 16:14:18
PS.
"Przecież na 100% pewien to ja mogę (wg Ciebie) być, że istnieję." + "I niczego więcej." 2007/01/03 16:20:17
Nie mam 100% pewności, ale myślę że to wyszukiwarka tekstów z serwisu internetowego "metra", więc, posrednio, takich które wisiały na serwerze gazeta.pl (choć nie musiały być dostępne bezposrednio ze strony gazeta.pl, trochę to skomplikowane ale chyba jasne, o co chodzi - wbrew pozorom nie wszystkie teksty publikowane na serwisie "Wyborczej" lądują na gazeta.pl).
PS. Wiem dobrze kto zaczął. Stąd mój apel skierowany jest do wszystkich - do autora bloga też. 2007/01/03 16:30:32
PS. Myslę że "Metro" może nie mieć ogólnodostepnego archiwum wszystkich drukowanych tekstów nie dlatego, że sie ich "Agora" wstydzi, ale że tworzenie takiego archiwum nie zbilansowałoby się wobec nikłego zainteresowania czytelników. Z podobnego powodu - jak sądzę - nie jest tworzone pełne archiwum "Faktu" (choć "Superak" takie ma - nie wiem czy w 100% pełne, bo nigdy nie korzystałem, ale jakieś jednak ma).
2007/01/03 16:34:47
Też rozpatrywałem taką możliwość, ale odrzuciłem ją jako nudną i niepozwalającą wbijać nikomu szpilek.
2007/01/03 17:02:56
@dr. avalanche
"Wiem dobrze kto zaczął." A właśnie że nie wiesz, bo to mem usenetowy, który wylansował ktoś na wiele lat przede mną. W każdym razie, ta lakoniczna riposta należy od co najmniej 10 lat do folkloru pcoa, gdzie ścieraliśmy się byliśmy z bloody rabbitem jakiś czas temu :-) 2007/01/03 18:11:27
No mnie też ani trochę. Tym bardziej że ja żaden usenetowiec, tylko zwyczajny niewtajemniczony internauta.
Na dodatek tłumaczenie autora - co prawda po pewnym nagięciu - trochę przypomina wyjasnienia niektórych dziarskich chłopców, że oni zamawiając pięć piw wcale nie posługują się faszystowskim gestem, lecz starym rzymskim pozdrowieniem, które przecież jest OK ;))) 2007/01/03 18:32:12
@dr a
"Po co od razu "kłamiesz"?" a choćby dla mojej satysfakcji. ja się nie obrażam, wręcz lubię ten syk przyszpilanego wo, to jego: "kłamieszszszsz !" To uwiarygadnia moją wersję. 2007/01/03 18:43:07
@avalanche
Chwila chwila, ja tylko podaję etymologię, skoro jej nie znasz. Nie zamierzam jednak się bronić przed zarzutami, że jestem niesympatyczny, opryskliwy i gburowaty! Nie bez kozery mam w końcu w zakładkach linka do wilq.pl z opisem "my hero". @leniuch Swojej wersji sam odebrałeś wiarygodność skoro zmieniłeś temat - Twoje kłamstwa o maybachu Rydzyka upadły, więc możesz tu już tylko najwyżej wyżalić się na talk show Pospieszalskiego. 2007/01/03 18:48:29
WO: "Swojej wersji sam odebrałeś wiarygodność skoro zmieniłeś temat"
Jakoś nie widzę wynikania. Gdyby dalej drążył temat, byłby bardziej wiarygodny? 2007/01/03 18:53:32
Kiedy już jego tezy upadły, mógłby się postarać o wykrztuszenie z siebie jakiegokolwiek przyznania do tego - zamiast zmieniać temat na "tata a Paweł powiedział".
2007/01/03 18:55:34
No i super - wo i leniuch sprowadzają się powoli do parteru swoim zamiłowaniem do rzucania durnych epitetów. Jesteście znajwyraźniej siebie godni, panowie.
|
|
Rzeczywiście w mediach istnieje takie określenie?