Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Linux is teh sux0r
Kiedyś, gdy jeszcze dzieliłem w redakcji biurko z Robertem Leszczyńskim, zdarzyło mi się raz przy nim obrzydliwie zarechotać do swojego laptopa. „Co znowu znalazłeś?” - zapytał Robert przyzwyczajony, że taki mój rechot zwykle towarzyszył odkryciu galerii stóp w skarpetkach albo konkursu na najbrzydsze warzywo w Wielkiej Brytanii. „Uczestniczę w grupie dyskysujnej, w której zwolennicy różnych systemów operacyjnych obrzucają się obelgami” - wyjaśniłem i Robert spojrzał na mnie wzrokiem, który opisałbym jako mieszaninę „łodafaka?” i "skimjapracuje”.
Głównym kierunkiem mojej złośliwości jest Linux i towarzysząca mu ideologia „a niechaj to będzie trudne w obsłudze, byle za darmo”. Jestem jej wrogiem nie tylko gdy chodzi o Linuksa zresztą. Jak powiedział ktoś mądry, „Linux jest darmowy tylko jeśli Twój czas nie ma wartości”. Mój na przykład ma.
Zakładam też, że swoją wartość ma czas autora gry komputerowej, piosenki czy filmu. Dlatego nie wierzę w to, żeby komercyjne gry komputerowe kiedykolwiek mogły zastąpić jakieś darmowe hocki-klocki, choć linuksiarze lubią rozprawiać o łże-grach typu Freeciv czy turbosokoban3D.
Jestem też zwolennikiem rozsądnego DRM jako warunku zaistnienia sprzedaży multimediów w sieci na większą skalę. Jasne jasne, ja też znam nieliczne kontrprzykłady sklepów sprzedających niezabezpieczone empetrójki, ale zwykle wiąże się z tym coś dużo gorszego od DRM czyli prenumerata (zamiast kupować piosenki na sztuki, zobowiązuję się do miesięcznego kupowania np. dwudziestu), nie mówiąc już o bardzo ubogiej ofercie. DRM zwykle jest przypisany tylko do platform komercyjnych typu Windows czy MacOS, więc nie działa na Linuksie, a co za tym idzie linuksiarze się przeciw DRM bardzo napingwiniają.
Zauważyłem po statystyce bloga, że pare osób wchodzi na mego bloga w poszukiwaniu wyjaśnienia różnych wylansowanych przeze mnie neologizmów związanych z krytyką Linuksa - jak WUPW czy aptowanie geptów. Na użytek zainteresowanych sporządziłem niewielki słowniczek. Niezainteresowanych przepraszam za nudną notkę i ewentualnie zapraszam do sprawdzenia, jakiego systemu chcieliby bronić, gdyby w ogóle ich kręciły takie rzeczy.
czwartek, 23 listopada 2006, wo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2006/11/23 14:55:01
Dla mnie Linux jest przede wszystkim narzędziem pracy (tej zarobkowej), więc jakoś do mnie ta krytyka Linuxa nie trafia. Zgadzam się natomiast z poglądem że gry zawsze będą komercyjne.
-
2006/11/23 15:02:44
hehehe... z testu wynika, że mam to gdzieś (3 linuks, 4 windows, 5 mac).

a z tymi DRM i sprzedażą mp3 przez net to rzeczywiście ból. nikt jak na razie tego nie rozwiązał (no może faktycznie iTunes jest ok, ale nie ma go w polsce... poza tym polak i tak sobie sciagnie wszystko za free i wisi mu to, ze mnie przycina na kasę). cięzki orzech do zgryzienia. chyba zarabianie na płytach się kończy. pisałem o tym gdzieś kiedyś. jedyne płyty, jakie jeszcze się sprzedają, to produkty stargetowane na kompletnie nieinternetowy elektorat (wyznawcy bajmu i rubika, ktorzy nie wiedza jak odpalic kompa, nie mowiac juz o obsłudze p2p).
-
2006/11/23 15:04:44
Słowniczek ukryłeś pod niepozornym linkiem, a wart on jest własnego wpisu! Zauważ że Makówkarze (do tych od niedawna i ja się zaliczam...) mają często teraz też WUPW i, co za tym idzie, dokupione Windows.
-
2006/11/23 15:19:21
"jedyne płyty, jakie jeszcze się sprzedają, to produkty stargetowane na kompletnie nieinternetowy elektorat"

Pomijasz muzykę poważną.
-
2006/11/23 15:26:25
"DRM zwykle jest przypisany tylko do platform komercyjnych typu Windows czy MacOS, więc nie działa na Linuksie"

To jest problem z DRM, a nie z Linuxem.
-
2006/11/23 15:27:00
Mówiłem że pięknoduch! ;)
-
2006/11/23 15:27:52
E, przesadza pan, panie Wojciechu.

Linux jest doskonałą alternatywą, jeśli nie ma się funduszy, jest studentem, potrzebuje nieskomplikowanej funkcjonalności (net/muzyka/filmy/office), albo prowadzi małą firmę.

Oczywiście, że 3D Studio MAX jest lepsze od Blendera - ale ten pierwszy kosztuje ekwiwalent drogiego samochod, a ten drugi jest darmowy, i dla małego studia do animacji wystarczy.

Jasne, że Gimp nie ma tylu możliwości oraz łatwości użytkowania co Photoshop, ale przy cenie PS rzędu ponad trzech tysięcy złotych mała firma graficzna może się nim posłużyć.

Open Office oferje w tej chwili funkcjonalność bardzo zbliżoną do Microsoft Office, a i kompatybilność ma już bardzo zadowalającą.

I tak dalej, i tak dalej.

A użytkownik domowy ma też parę bardzo przyjaznych dystrybucji do wyboru (Ubuntu, SUSE czy polecany przeze mnie, a mało znany Elive) i wcale nie musi płacić 300-1000PLN za system operacyjny Microsoftu.

Tak że nie jestem zealotem pingwina, ale też uważam, że jest niezła alternatywą w wielu miejscach, a Pański tekst jest odrobinkę "biased" (no ale czego się spodziewać po właścicielu MACa, :P).

Pozdrawiam,

Barts
-
2006/11/23 15:28:46
"wo.blox.pl was running Apache on Linux when last queried at 23-Nov-2006 14:26:58 GMT"
-
2006/11/23 15:36:49
"ale przy cenie PS rzędu ponad trzech tysięcy złotych mała firma graficzna może się nim posłużyć"

Jeżeli mała firma graficzna ma problem z zainwestowaniem 3 tys. zł w główne narzędzie pracy, to nie ma czego szukać na rynku. Tak samo mógłbyś zalecać tej firmie kupno najtańszych monitorów, color fidelity be damned.
-
2006/11/23 15:38:57
Leniuchu:

"$ host wo.blox.pl
wo.blox.pl has address 80.252.0.131

$ host 80.252.0.131
131.0.252.80.in-addr.arpa domain name pointer blox.pl."

Chyba nie myślisz, że każdy blogger stawia swój serwer?
-
2006/11/23 15:40:02
muzyki poważnej też już się nie kupuje
ściąga się ape`a albo flac`a i wypala
-
2006/11/23 16:35:31
Linuksa ukochała Indyjska Partia Komunistyczna (Marksitowska), która rządzi w indyjskim stanie Kerala:

www.businessweek.com/globalbiz/content/sep2006/gb20060921_463452.htm

Trudno wyobrazić sobie lepszą rekomendację dla antyimperialistycznego sysopa.

A tu jest prawda o panu, który pojawia się w tekście BW:

en.wikipedia.org/wiki/V.S._Achuthanandan
-
wo
2006/11/23 17:37:35
@Barts:
"jest doskonałą alternatywą, jeśli nie ma się funduszy, jest studentem"

No przecież dokładnie to napisałem - dla ludzi, których czas nie ma wartości, Linux faktycznie jest darmowy :-). MAC'a tak poza tym to ma każdy, a nawet wiele egzemplarzy. MAC - czyli Media Access Control - to sprzętowy adres każdego urządzenia sieciowego. Ja jestem zaś oczywiście całkowicie stronniczym zwolennikiem Maca :-)

@Hubert:
Ale partycja windowsowa na Maku nie musi być ukrywana. Na Linuksie ukrywanie ma sens, bo po tylu bajeczkach o tym jak skreślamy sobie parę tygodni z życiorysu dla zaoszczędzenia paru stów nagle się okazuje, że i tak ich nie zaoszczędziliśmy, bo i tak bez kopii Windows ani rusz. Po co ukrywać partycję windowsową na Maku?
-
2006/11/23 17:53:43
Masz rację, jednak z romantycznym rozrzewnieniem patrzę na materiały reklamowe Apple'a (również na ich stronach), gdzie często pojawia się charakterystyczna grafika "UNIX BASED", mająca przekonać o solidności uniksowych fundamentów Darwina. Czyli po prostu dla biednych studentów Unix w formie Linuksa (kto pogoogla to zobaczy i mnie jako Linukiarskiego aktywistę), a dla ceniących sobie swój czas profesjonalistów Unix w formie Mac OS? To dla kogo Windows? :-P
-
wo
2006/11/23 18:01:27
Jeśli o mnie chodzi, to dla Halflife i Operation Flashpoint.
-
2006/11/23 19:37:01
"No przecież dokładnie to napisałem - dla ludzi, których czas nie ma wartości, Linux faktycznie jest darmowy :-)."

No, żebym ja tu nie podliczył czasu jaki ostatnio zabrała mi Totalnie Niespodziewana Awaria Windows :/
-
wo
2006/11/23 19:42:59
No bo przecież Linux, panie, to się w ogóle nigdy nie zawiesza. Kto by tam słyszał o jakichś panikarskich kernelach.
-
2006/11/23 19:56:09
U mnie się psuje zacznie rzadziej niż Windows.

Tak naprawdę to trzymam się w pracy Linuxa z dwóch powodów: pisanie programów numerycznych i edycja LaTeX-a. W obu przypadkach Linux jest dla mnie znacznie wygodniejszy. Awaryjność Windows XP jest na tyle niska, że nie trzymałbym na dysku dwóch systemów tylko dlatego że Linux jest (dla mnie) jeszcze mniej awaryjny.

Tak na marginesie, argument "dla ludzi, których czas nie ma wartości, Linux faktycznie jest darmowy" warto uzupełnić informacją, że Windows też nie jest systemem "bezobsługowym". OS/X pewnie też nie, bo takich systemów po prostu nie ma.
-
wo
2006/11/23 20:45:22
Ty, no ale cały dowcip polega na tym, że skoro u Ciebie i tak jest WUPW, no to w kosmos poleciał argument o oszczędności jaką daje Linux.
-
2006/11/23 21:10:41
Uczciwie powiem - probowalem instalowac Linuxa.

Poddalem sie, kiedy przyszlo do zainstalowania GIMPa. Poprosil o 20 pakietow. Przy instalacji pakietu 1, poprosil on o pakiet 5. Pakiet 5 poprosil o pakiet 1.

Co do DRMow - no wlasnie - r o z s a d n e. Tzn. takie, ktore nie sprawia, ze prawo do dozwolonego wlasnego uzytku bedzie mrzonka.
-
2006/11/23 21:17:07
"Ty, no ale cały dowcip polega na tym, że skoro u Ciebie i tak jest WUPW, no to w kosmos poleciał argument o oszczędności jaką daje Linux."

Po pierwsze, WUPW nie jest WU. Po drugie, oszczędności mam i tak, i to właśnie na czasie -- tę samą pracę jaką wykonuję pod Linuxem, dłużej bym wykonał pod Windows. Po trzecie, wątpię żebym całość oprogramowania które mam i używam pod Linuxem miał za darmo pod Windows. Software to nie tylko system operacyjny.

Po czwarte i najważniejsze, dla mnie decydująca w korzystaniu z Linuxa nie jest oszczędność finansowa, tylko jego większa przydatność do zadań jakie musi spełnić mój system operacyjny.

"Poddalem sie, kiedy przyszlo do zainstalowania GIMPa. Poprosil o 20 pakietow. Przy instalacji pakietu 1, poprosil on o pakiet 5. Pakiet 5 poprosil o pakiet 1. "

To kijowego menedżera pakietów tam miałeś. W PLD było coś takiego jak poldek, i działało git.
-
wo
2006/11/23 21:31:52
No więc ja - uwaga uwaga - jestem za powołaniem kogoś w rodzaju ombudsmana DRM. W praktyce da się to chyba zlecić urzędowi ochrony konsumenta i konkurencji i jego odpowiednikom. Chodzi o to, żeby np. wszelkie modyfikacje warunków DRM mogły działać tylko na korzyść konsumenta i tak dalej.
-
2006/11/23 21:33:20
Całkiem dobry pomysł.
-
pdz
2006/11/23 21:55:25
Linux jest darmowy, jeżeli masz głowę na karku.

Jeżeli gubisz się już przy instalowaniu gimpa, to faktycznie szkoda twojego czasu.

-
2006/11/23 21:56:37
WO, co do prenumeraty/kupowania pojedynczych piosenek to kwestia gustu (osobiście kupuję całe tony muzyki, i w moim wypadku prenumerata się świetnie sprawdza), ale z brakiem wyboru to przesadzasz. Tom Waits, Pixies, Bauhaus, Fela Kuti, Bjork, Charlie Parker, Miles Davis, John Coltrane - coś ci to mówi? Można kupić ich muzykę legalnie i bez DRM, i to bynajmniej nie z żadnego rosyjskiego podejrzanego site. Uprzedzę: Madonny, U2 itp. nie można kupić, ale ich wytwory mnie kompletnie nie interesują.

Co do DRM: w idealnym świecie taki ombudsman rozwiązał by większość problemów z DRM związanych, w realnym świecie niestety firmy często modyfikują warunki DRM na niekorzyść konsumenta - także twoje ulubione Apple .

PS. Nouvelle Vague też jest.
-
2006/11/23 22:15:43
"Jeżeli gubisz się już przy instalowaniu gimpa, to faktycznie szkoda twojego czasu."

To szkoda jego czasu na instalowanie pokręconych dystrybucji.
-
2006/11/23 22:25:17
Ja linuxa nie uzywam ale ciesze sie, ze jest. Dzieki niemu windows B.Gatesa jest lepszy nizby nim byl gdyby linuxa nie bylo.

A DRM pojdzie sie bujac gdy Piratpartiet wygra wybory :)
-
2006/11/23 22:30:08
WO: to pewnie mozna dorzucic do kompetencji prezesa UOKiK...

A gdyby obwarowac takimi sankcjami, ze przedsiebiorcom oplacaloby sie przestrzegac prawa...to mialoby to rece i nogi.

Sek w tym, zeby wlasnosci intelektualnej nie absolutyzowac. Badz co badz utwor to nie nieruchomosc.

pdz: Luzik, dla Ciebie moge robic za poldebila, bo przy ktoryms make, czy innym make install komputer zaczal wyrzygiwac jakies krzaki, z czego naturalnie nie wyniknelo nic jawnie konstruktywnego.

bloody rabbit: To byla Fedora Core. Podobno latwa jak na Linuxa.
-
2006/11/23 22:51:06
"To byla Fedora Core. Podobno latwa jak na Linuxa."

Fedora suxx.
-
wo
2006/11/23 22:53:35
Oczywiście lubię Bauhaus i Pixies, ale na ile jeszcze sposobów mam ich sobie kupić :-). Jazz jest zaś dla mnie muzyką, która równie dobrze mogłaby nie istnieć. Powiedzieć, że prenumerata versus sprzedaż pojedynczych piosenek to kwestia gustu tak jak powiedzieć, że Naomi Campbell versus pani Zocha z warzywniaka to kwestia gustu. Ze dwie, trzy osoby wolące panią Zochę może i się znajdą, ale jest tu kolosalna dysproporcja - tak samo z prenumeratami versus iTMS. Poddanie DRM kontroli instytucji takich jak UOKiK jest realistyczne i pewnie tak to się skończy w bliskiej przyszłości. I na koniec - ja nie absolutyzuję żadnej własności, nawet nieruchomości (pod budowy autostrad, wywłaszczyć ze standardowym odszkodowaniem i kopa).
-
2006/11/24 00:30:07
WO, od dawna wszem i wobec wiadomo że najwyraźniej masz za dużo pieniędzy, że dajesz się medialnym korporacjom bez wazeliny i protestów, ale sobie czasami porównaj ile kosztuje x piosenek w iTunes czy z czegokolwiek MS-compatible, a ile w owej prenumeracie, i porównaj co z owymi piosenkami możesz zrobić. Że nie wspomnę o tym drobnym szczególe, że iTunes w Polsce nadal nie sprzedaje i tutaj nic z niego nie kupisz.

Z Naomi i panią Zochą to nie ma nic wspólnego - bardziej pasuje tu porównanie: drogi sklep w centrum miasta (który na dodatek po zakupieniu czegokolwiek wysyła cerbera który obserwuje czy aby przypadkiem klient nie robił rzeczy nie pasujących do regulaminu owego sklepu) i hurtowania na przedmieściach, gdzie jest o wiele taniej i sprzedawcy nic nie obchodzi co klient zrobi z nabytym towarem.
-
2006/11/24 09:13:03
co do linuxa, to jestem zdumiony, że przez tyle lat nadal nie nadaje się do zastąpienia choćby windowsów. chyba ze trzy razy dawałem mu szanse. a to interfejs działa, jakby chciał a nie mógł (dosłownie wszystko niedopracowane, od akceleracji myszki do czasu po jakim kliknięte menu się rozwija), a to programy nie współpracują ze sobą...

ostatnie doświadczenie: próba instalacji (dołączonego!!!) linuxa na laptopie z wyświetlaczem panoramicznym. i dupa. nie wykrywa tej rozdzielczości. "ściągnij drivery, wkompiluj w kernel, pogrzeb w konfiguracji iksów podając częstotliwości odświeżania itd.." no ja pier*** to ma być system operacyjny w XXI wieku? rozumiem, żeby nie obsługiwał najnowszej wersji WiFi, ale nawet rozdzielczości ekranu nie jest w stanie wykryć (albo nie umożliwia podania mu jej w prosty sposób)? spróbowałem jeszcze ze 3 dystrybucji, ubuntu, kubuntu, srubuntu... to samo. no to ja dziękuję.
-
2006/11/24 09:13:51
dodam, że był to najnormalniejszy laptop z najnormalniejszym ekranem 15.4, nie żadne cudo.
-
wo
2006/11/24 09:53:59
"sobie czasami porównaj ile kosztuje x piosenek w iTunes czy z czegokolwiek MS-compatible, a ile w owej prenumeracie, i porównaj co z owymi piosenkami możesz zrobić"

Ty, no ale ja i tak uważam, że jeden singiel Madonny "Hung Up" (z dwoma świetnymi remiksami) jest wart więcej od całej dyskografii "The Generic Boring Jazz Ensemble". Warunki DRM z iTMS zaś nie zabraniałyby mi niczego, na co miałbym ochotę - nie zależy mi na słuchaniu muzyki na CP/M-86 ani na Linuksie. To prawda, że iTMS u nas jeszcze nie działa, ale to właśnie clou dyskusji o DRM. Linuksiarze u nas opowiadają bajędy o tym jakie to niby okropne, a tymczasem są u nas tłumy ludzi, które nie mogą się doczekać.

Z Naomi i panią Zochą ma to wspólnego tyle, że ludzi autentycznie preferujących system prenumerat jest garstka. I zwykle są to właśnie ideologiczni fanatycy, którzy "w imię wolności" gotowi są zabić wszelką swobodę.
-
2006/11/24 10:55:17
Ot, z życia wzięty przykład, że marnowanie czasu -- zwłaszcza na omawiany system operacyjny -- nie popłaca:
www.esensja.pl/ksiazka/wywiady/tekst.html?id=3687
(konkretnie, odpowiedź na 6. pytanie)
-
2006/11/24 10:56:12
Czasu zaoszczędzonego na Mac-ach starcza ci pewnie akurat na tyle, żeby pisać jakie są fajne i jak wszystko inne obsysa :)
-
2006/11/24 11:26:51
"Warunki DRM z iTMS zaś nie zabraniałyby mi niczego, na co miałbym ochotę - nie zależy mi na słuchaniu muzyki na CP/M-86 ani na Linuksie."

Wielu ludziom zależy na słuchaniu plików mp3 na innym odtwarzaczu mp3 niż iPod.
-
2006/11/24 11:27:51
PS. Poza tym, z tego że Ty nie chcesz słuchać muzyki pod Linuxem nie wynika, że ja nie chcę. Poza tym liczba użytkowników Linuxa >> liczba użytkowników CP/M-86, więc takie zestawienie jest manipulacją.
-
2006/11/24 11:55:54
@ wo

No tak, ale to nie jest też tak, że linuks jest tylko dla ludzi, których czas nie ma wartości. Bo to grube uproszczenie i własnie to mi się nie podobało. Żeby daleko nie szukać, moja firma używa potężnych clusterów linuksowych ze sporą redundancją na wypadek awarii. Taniej wychodzi im X duplikatów serwera MySQL chodzącego pod Linuksem i oddział pingwiniarzy do napraw tego, co się popsuje, niż płacenie licencji Oracle'owi.

Podkreślę raz jeszcze : Linux nie jest bezwarunkowo lepszy niż Windows, ale jest doskonałą alternatywą w wielu przypadkach.

Co do mnie, na moim komputerze jest Ubuntu 6.06 i Windows XP Home (oryginalny). Ten drugi do grania w gry i niektórych programów w rodzaju klienta InternetCalls, Project DogWaffle czy czegoś do prostej obróbki animacji.


@ KrwawyKrólik

No wiesz, profesjonalna mała firma (bo o takiej Ty myślałeś) to może zły przykład, ale np. dwóch studentów w spółce cywilnej robiących bannery na stronki i oprawę graficzną do tego czy owego, to jednak PS to nie ta liga.
-
2006/11/24 12:09:48
Tych dwóch studentów będzie używało pirackiego PS i nie będzie sobie zawracało głowy gimpem. A jeżeli nie użyją pirackiego PS, to zawsze będą o krok do tyłu za dwoma innymi kolesiami, którzy to zrobią.
-
2006/11/24 13:52:35
Nb. na advocacy do dziś Cię pamiętają ;-)
-
wo
2006/11/24 13:52:47
@barts
"Żeby daleko nie szukać, moja firma"

Egzaktly. Kiedy mówię o ludziach, mam na myśli osoby fizyczne a nie abstrakcyjne byty typu firma czy instytucja.

@królik
Nie wypowiadam się, zauważ, na temat tego, czego Ty chcesz. Konkretnie do mnie zwrócono się z postulatem, bym sprawdził ograniczenia applowskiego DRM i przejął się tym, że łojeja łojeja zabraniają mi używania odtwarzacza MP3 marki Lame iPod Imitation by General Krapotronix. Którego i tak bym nie wziął do ręki bez lateksowych rękawiczek :-)
-
2006/11/24 13:59:29
hm, działalność WO na pl.comp.os.advocacy obrzydziła mi maki na ładnych parę lat ( dodatkowo spędził z niską punktacją w kf nascie miesięcy. Do ładnego maka-mini podchodziłem więc z pewna taka nieśmiałością, ale ciekawość zwyciężyła:) Ale kiedy przyszło do zakupu nowego laptopa dla TŻ, cóż- padło jednak na Tosie, a nie któregoś z równie cieszących oko I-booków.

W środowisku starych amigowców kręcących się niegdyś po liście dyskusyjnej, zwanej szarlotką bodajże, działalność autora bloga, była też przyjmowana z cokolwiek mieszanymi uczuciami -mniej więcej- jak obecnie posła Misztala:/

Reasumując- zdaje mi się że dla makowego środowiska, ba czegoś na kształt sceny makówkowej WO IMHO robił anty-advocacy. I EOT.
-
2006/11/24 14:14:30
@WO: widzisz, ja nie mam ochoty płacić za coś dwa razy więcej niż to jest warte tylko dlatego że ma markę Apple. Zresztą, zdaje się że piosenki z iTunes też można jakoś przenieść na nie-iPod, tylko to jest kłopotliwe. A jak teraz nie można, to za jakiś czas okaże się że można (tak jak było z szyfrowaniem DVD). Dlatego mi temat DRM jako DRM ogólnie zwisa i powiewa. Do tej pory wszystkie zabezpieczenia były łamane, i będą nadal łamane. Co mi się zdecydowanie nie podoba, to penalizacja korzystania z narzędzi do łamania zabezpieczeń obejmująca sytuację, kiedy ktoś łamie te zabezpieczenia żeby skorzystać z praw które mu przysługują jako konsumentowi (fair use). Mniej więcej tak jakby kogoś wsadzić do więzienie za to, że użył wytrycha żeby wejść do własnego mieszkania.
-
wo
2006/11/24 14:15:42
@olgierd

Say apt-gept-hello from me :-)
-
2006/11/24 14:15:50
Chciałem jeszcze dodać, że właśnie borykam się z problemem pt. "chcę kupić Lexa ale nie mam Windowsa". No i okazuje się, że posiadacz Makówki także niewiele zdziała - najtańsza wersja tego softu jest tylko pod Windę, jeśli chcesz inny system (ja pracuję, a jakże, pod Linuksem) to musisz płacić 2 razy tyle za wersję internetową.
-
2006/11/24 14:26:34
Lex to jest niszowe i nieistotne oprogramowanie, bo WO go nie uzywa :)
-
wo
2006/11/24 15:04:38
@rabbit
"widzisz, ja nie mam ochoty płacić za coś dwa razy więcej niż to jest warte tylko dlatego że ma markę Apple."

Jeśli pogadasz kiedyś z jakimś liberałem to ten wyjaśni Ci niechybnie, że wszystko jest warte dokładnie tyle, ile konsumenci są za to skłonni zapłacić. Ani centa więcej, ani mniej.
-
2006/11/24 15:25:51
WO: Zgoda. Pełna. Ja jestem takim konsumentem dla którego Apple jest dwa razy za drogi. I to nie ma związku z tym, że nie mam teraz tyle kasy na koncie żeby sobie kupić Apple'a, bo gdybym miał i chciał ją wydać w całości na komputer, to i tak bym sobie kupił peceta, tylko bardziej wypasionego.
-
wo
2006/11/24 16:15:00
"Ja jestem takim konsumentem dla którego Apple jest dwa razy za drogi."

Jak pogadasz z jakimś liberałem to ten Ci wyjaśni, że na rynku zawsze jest ktoś, dla kogo coś jest za drogie, ale to jakby jego sprawa. Jeśli znajduję nabywców po określonej przeze mnie cenie, to nie-nabywców marudzących że "eee, dla mnie za drogo" mogę oczywiście traktować ciepłym parabolicznym. Ba, nawet powinienem - choćby w interesie akcjonariuszy.
-
2006/11/24 17:30:38
Kolejny raz tłumaczysz mi rzeczy które ja dobrze wiem. W dodatku Twoje słowa lecą w próźnię, bo odpowiadasz na niewypowiedziane opinie. Nie wiem czy zauważyłeś, ale ja wcale nie namawiam firmy Apple żeby obniżyła ceny. Uważam dokładnie to co Ty: oni mogą liczyć sobie za iPoda tyle ile chcą, ja mogę sobie go kupić albo nie. Mam pod dostatkiem innych urządzeń, które Ty uważasz za "krap" bo nie mają białego kabelka do słuchawek i dużego kółka do kręcenia, ja nie.

Ja tylko tłumaczę, dlaczego nie będzie dla mnie atrakcyjna oferta iTunes i dlaczego chciałbym żeby nie rozpowszechniło się DRM wiążace zakupiony plik .mp3 z konkretnym urządzeniem odtwarzającym. W każdym razie, nie chciałbym żeby prawo karało za przegranie pliku zabezpieczonego DRM z komputera na dowolne własne urządzenie odtwarzajace, gdyż to narusza prawo do fair use.

Spodziewam się, że odpowiesz mi "a co mnie to obchodzi, wszyscy powinni sobie kupić iPoda bo reszta to krap" ale wiesz, nie jesteś jedynym konsumentem na świecie...
-
wo
2006/11/24 17:59:35
Halo halo, napisałeś że sprzęt Apple kosztuje dwa razy więcej ile jest wart. Otóż jest wart dokładnie tyle ile kosztuje (a może nawet nieco więcej, bo tutaj częściej podaż nie nadąża za popytem niż odwrotnie) - więc to co napisałeś jest bzdurą wartą sprostowania. Poza tym pewnie, że nie jestem _jedynym_ konsumentem na świecie - poza mną kupują to jeszcze dziesiątki milionów.
-
2006/11/24 18:04:21
"Halo halo, napisałeś że sprzęt Apple kosztuje dwa razy więcej ile jest wart."

W domyśle "dla mnie". Możesz oczywiście doczepić się i uznać to za bzdurę wartą sprostowania, ale to tzw. nabijanie postów.
-
wo
2006/11/24 18:25:19
Jakie to fajne, że czasem chcesz się dokładnie trzymać przeklejonego z czyjejś wypowiedzi ciągu znaków a czasem uważasz, że można się domagać dodanego "w domyśle".
-
2006/11/24 18:43:02
Widzisz, ale ja swoją interpretację słów Michnika opieram na jego dwóch wypowiedziach: jednej w której powiedział "Kiszczak jest człowiekiem honoru" i drugiej, w której powiedział "nie mam prawa orzekać, czy Kiszczak jest czy nie jest człowiekiem honoru". Gdyby chodziło tylko o to, że Michnik podczas pierwszego wywiadu zostawił w domyśle, że "Kiszczak zachował się jak człowiek honoru przy Okrągłym Stole", to by, zagadnięty o tę wypowiedź później, odpowiedział -- analogicznie do mnie -- że "chodziło mi to, że wtedy zachował się jak człowiek honoru, to było w domyśle" czy jakoś tak. A on po prostu wycofał sie z wyrażonej wcześniej opinii, jako nieuprawnionej. Jego *druga* wypowiedź jasno tego dowodzi.

Gdyby zachodziła analogia pomiędzy moją wypowiedzią a Michnika, to bym Ci odpowiedział "masz rację, nie powinienem był wyrokować jaka jest absolutna wartość iPoda, bo tego nie można określić". Ale tego nie zrobiłem. Natomiast odpowiadam: faktycznie, powinienm był powiedzieć że *dla mnie* iPod kosztuje 2 razy więcej niż jest wart. Mea culpa.
-
2006/11/24 19:03:08
@WO:
"Jak pogadasz z jakimś liberałem to ten Ci wyjaśni, że na rynku zawsze jest ktoś, dla kogo coś jest za drogie, ale to jakby jego sprawa. Jeśli znajduję nabywców po określonej przeze mnie cenie, to nie-nabywców marudzących że "eee, dla mnie za drogo" mogę oczywiście traktować ciepłym parabolicznym. Ba, nawet powinienem - choćby w interesie akcjonariuszy."

Przyznam, że się trochę gubię.

1. IPody zawsze się świetnie sprzedawały i ciągle się świetnie sprzedają.
2. A mimo to iPody konsekwentnie tanieją.
3. Ctrl-c, ctrl-v z Wykładu Teorii Rynku Widzianej Oczami WO.

Czy z 1, 2 i 3 wynika, że zarząd Apple, obniżając ceny, działa na szkodę akcjonariuszy? Czy może teoria jest... khem... felietonem, innymi słowy bzdurą?
-
2006/11/24 19:14:51
Zarząd Apple nie jest rozliczany z zysku na pojedynczej sztuce, tylko z całkowitego zysku. Ba, Apple mógłby nawet tracić na każdym iPodzie gdyby odbijał to sobie z nawiązką np. na sprzedaży piosenek przez iTunes. Tak jak producenci drukarek dokładają (ponoć) do drukarek a zarabiają na zamiennikach do nich.
-
wo
2006/11/24 19:49:22
@krolik
"Gdyby zachodziła analogia pomiędzy moją wypowiedzią a Michnika, to bym Ci odpowiedział "masz rację, nie powinienem był wyrokować jaka jest absolutna wartość iPoda, bo tego nie można określić". Ale tego nie zrobiłem. "

Niekoniecznie. To, że inaczej się obaj zachowaliście nie musi wynikać z braku analogii między wypowiedziami tylko po prostu z tego, że jesteście różnymi ludźmi.
-
2006/11/24 20:05:37
Niskich lotów zagranie. Jak już chcesz mi zarzucić że ściemniam, to rób to otwarcie.


To że nie powiedziałem "masz rację, nie powinienem był wyrokować jaka jest absolutna wartość iPoda, bo tego nie można określić" wynika po prostu z tego, że pisząc "widzisz, ja nie mam ochoty płacić za coś dwa razy więcej niż to jest warte tylko dlatego że ma markę Apple" miałem na myśli właśnie wartość dla mnie, a nie jakąś absolutną -- tylko zaniedbałem to zaznaczyć. Możesz oczywiście forsować tezę, że nieprawda, że miałem na myśli absolutną a teraz się wypieram, ale byłoby to po prostu niegrzeczne.
-
2006/11/24 21:03:50
Jakie to wszystko ciekawe."Absolutna wartość iPoda"...mężczyzni to jednak skomplikowane istoty :)
-
wo
2006/11/24 21:42:39
"Możesz oczywiście forsować tezę, że nieprawda, że miałem na myśli absolutną a teraz się wypieram, ale byłoby to po prostu niegrzeczne."

Odwrotnie - zakładam że w obu wypadkach trzeba przyjąć doprecyzowujące wyjaśnienie.

Co do mężczyzn i ich stosunku do zabaweczek, BARDZO polecam świetną powieść "Zarys dziejów traktora po ukraińsku"!
-
2006/11/24 22:19:04
WO: składam broń. Ja uważam że Michnik sam przyznał, że wycofuje się z opinii a nie ją doprecyzowuje, Ty nie.
-
2006/11/25 12:21:40
Aaaaaaale czad! :D
Logiczno-semantyczne dywagacje na temat jednego zdania wypowiedzianego przez Michnika są jak wirus! Multiplikują się i zarażają pozostałe części bloga! :D
-
2006/11/25 13:05:41
Dobrze być Michnikiem, nie? ;-)
-
2006/11/25 23:37:36
Dla mnie p.Adam jest jedyną osobą, z którą udałabym się bez womitów na kolację z Generałem :).
-
2006/11/26 00:48:00
A tak w ogóle, to w teście dostałem 3 punkty Linuxowe, 3 Macintoshowe i 6 Windowsowych. I pomyśleć, że kiedyś klepałem spece do PLD :(
-
wo
2006/11/26 13:32:41
Nic dziwnego - z linuksiarstwa się po prostu wyrasta. W Usenecie mieliśmy wiele przykładów eks-linuksiarzy, którzy z biegiem lat, z biegiem dni przestali już uważać kernelowanie kompila za najfajniejszą rozrywkę na sobotni wieczór. Nie chcę wskazywać paluchami, ale przychodzi mi do głowy od razu kilka nazwisk. Interesujące, że nie przychodzi mi do głowy odwrotna ewolucja, tj. makówkarz, który "dorósł" do linuksiarstwa.

Zapomniałem podać swoich wyników: ja w swoim quizie mam jedną odpowiedź klasyfikowaną jako linuksiarską (do pracy wolałbym jednak dojeżdżać dobrze dzialającym transportem publicznym) oraz dwie windowsowe (lubię chodzić na blockbustery a wino jest dla mnie tylko napojem alkoholowym, nie lubię enologicznej grafomanii).



-
2006/11/26 16:49:52
Kiedy ja bym chętnie jeszcze sobie poklepał parę specy, ale czasu nie starcza. Wyrosłem, jeśli już tak to określać, z "Linux advocacy". Sam system nadal cenię, jako narzędzie pracy.
-
2006/11/26 17:29:04
Jeśli z linuksiarstwa się wyrasta, to ja mam na tyle fajnie, że Linux wyrasta równo ze mną (kolejne dystrybucje są coraz mniej linuksiarskie: od lat nie kompilowałem nic, a wszystko mi działa).
-
wo
2006/11/26 18:22:53
Obawiam się, że dla typowo linuksiarskiej wartości "wszystkiego". Czy w świecie Linuksa w dalszym ciągu obowiązuje zasada "wszystkie notebooki są nietypowym sprzętem i jako takie nie są w pełni obsługiwane"? Parokrotnie linuksiarze deklarowali tę zasadę na pcoa.
-
2006/11/26 21:47:41
Chciałem tylko zauważyć, że z instalacją boxowego Windows XP na laptopie też bywają problemy. Może to dlatego producenci tak często dają preinstalowane, specjalne wersje Windowsa razem z laptopem?
-
wo
2006/11/26 21:57:46
Łotewer. Z tego co zauważyłem, producenci dość rzadko dają preinstalowane, specjalne wersje Linuksa razem z laptopem. Zatem kombinacja Linux + laptop zwykle równa się siedem lat nieszczęścia, ewentualnie siedem nocy kernelowania kompili.
-
2006/11/27 07:50:11
"Z tego co zauważyłem, producenci dość rzadko dają preinstalowane, specjalne wersje Linuksa razem z laptopem."

I oczywiście jest to wina twórców Linuxa, hm?
-
wo
2006/11/27 12:21:04
O winach to sobie pogadaj z jakimś enologiem. Jeśli jakiś system źle działa na laptopach to ten system źle działa na laptopach. Guzik mnie obchodzi, czyja to wina, wybiorę system działający dobrze.
-
2006/11/27 12:53:30
Ja w sumie byłem makówkarzem w okolicach epoki Systemu 7, a do "linuksiarstwa" "dorosłem" już po studiach. Zresztą w przeliczeniu na pieniądze aptowanie greptów to najwydajniejsze spędzanie czasu, jakie zdarzyło mi się uprawiać.
-
2006/11/27 13:39:00
"Jeśli jakiś system źle działa na laptopach to ten system źle działa na laptopach. Guzik mnie obchodzi, czyja to wina, wybiorę system działający dobrze."

Tak się konserwują monopole.
-
wo
2006/11/27 13:45:38
Septi, jeśli jesteś tym septim, którego podejrzewam o bycie Tobą, to chyba nigdy nie byłeś makówkarzem, tzn. osobą głosującą własnym portfelem za pewnymi rozwiązaniami. Najwyżej pracowałeś w instytucji używającej Maków. W takim sensie to ja jestem kloniarzem, bo mam jakieś służbowe krapware marki IBM Thinkpad.

Zgadzam się, Króliku, że nic tak nie konserwuje monopoli jak wannabe konkurencja, która obsysa.
-
2006/11/27 13:51:33
"Septi, jeśli jesteś tym septim, którego podejrzewam o bycie Tobą, to chyba nigdy nie byłeś makówkarzem, tzn. osobą głosującą własnym portfelem za pewnymi rozwiązaniami."

No to w takim razie nie ma linuksiarzy.

"Zgadzam się, Króliku, że nic tak nie konserwuje monopoli jak wannabe konkurencja, która obsysa."

Dla ciebie obsysa, bo nie należych do tzw. "early adopters". Każda nowa technologia na początku jest atrakcyjna tylko dla wąskiej grupy ludzi którzy są na tyle chętni nowych rzeczy / zmęczeni starymi rozwiazaniami, że przenoszą się na nowe rozwiązania. Zdobyta w ten sposób pozycja rynkowa umożliwia nowej technologii walkę o bardziej konserwatywnego konsumenta (czyli Ciebie).

To mniej więcej o to chodzi, i nie ma to wiele wspólnego z jakością Linuxa jako kawałka software'u. Rynek systemów operacyjnych z oczywistych względów jest bardzo podatny na monopolizację, i wg mnie jest zaskakujące, że jakiś inny system operacyjny niż Windows w ogóle ma jakiś rosnący udział w tym rynku (mówię o PC, nie o Macach, bo to inny rynek).
-
2006/11/27 14:07:23
>

Linuksiarska wartość wszystkiego jest taka sama jak u WO i obejmuje wszystko, co użytkownikowi jest potrzebne :) Parodiując twój język: a czniam na to, że komuś nie działa jakiś wihajsterek w Crapshibie czy innym Shitpaq-u, kogo to obchodzi?
-
2006/11/27 14:11:33
ZTCW, to na wielu laptopach problemy będą z instalacją jakiegokolwiek nie-firmowego systemu operacyjnego (w tym OS/X).
-
2006/11/27 14:12:28
"W takim sensie to ja jestem kloniarzem, bo mam jakieś służbowe krapware marki IBM Thinkpad."

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że to krapware IBM pod względem konstrukcji jest dużo mocniejsze niż iBook.
-
2006/11/27 14:15:38
Nigdy nie pracowałem w żadnej instytucji uzywającej Maków. Zresztą jak wychodził System 7, to ja nigdzie nie pracowałem i jedyny ekwiwalent głosowania portfelem na sprzęt komputerowy, jaki był mi dostępny, to było advokacowanie zakupu Maka z pieniędzy rodziców - co też zrobiłem.

A o linuksie też w sumie trudno powiedzieć, że głosowałem za nim portfelem.
-
2006/11/27 20:28:17
@wo

"Nic dziwnego - z linuksiarstwa się po prostu wyrasta. W Usenecie mieliśmy wiele przykładów eks-linuksiarzy, którzy z biegiem lat, z biegiem dni przestali już uważać kernelowanie kompila za najfajniejszą rozrywkę na sobotni wieczór. Nie chcę wskazywać paluchami, ale przychodzi mi do głowy od razu kilka nazwisk. Interesujące, że nie przychodzi mi do głowy odwrotna ewolucja, tj. makówkarz, który "dorósł" do linuksiarstwa."

Właściwie skoro o tym mówimy, to nie ma nic szczególnie interesującego w tym, że licelaliści czy studenci pierwszych lat rzadziej głosują swoimi portfelami za Makiem, a częsciej za linuksem niż studenci pracujący czy ktoś z pierwszą pracą, a ci niż ludzie z ustaloną pozycją zawodową i wieloletnim stażem. I nie musi mieć to nic wspólnego z wyrastaniem czy dorastaniem do czegokolwiek.
-
2006/11/28 00:50:47
septi: w kraju w którym powszechnie piraci się software, koszt ma bardzo mały wpływ na wybór systemu operacyjnego.
-
wo
2006/11/28 09:06:32
@Septi
"Właściwie skoro o tym mówimy, to nie ma nic szczególnie interesującego w tym, że licelaliści czy studenci pierwszych lat rzadziej głosują swoimi portfelami za Makiem, a częsciej za linuksem"

Oczywiście, że nie ma nic dziwnego. Przecież nic bardziej nie wkurza linuksiarzy od diagnozy "w tej chwili nie stać cię na nic porządnego i dorabiasz do tego ideologię". Prawda ich boli.
-
2006/11/28 11:24:40
wo: jak kogoś nie stać Windows, to ma pirackie Windows. Linuxa ma ten, kto lubi. Taka jest prawda.
-
2006/11/28 12:44:37
Ale nie mówimy o ideolo przecież, tylko o głosowaniu portfelem. Nawet jak sobie licealista nie dorobi ideolo i uważa, że mac is teh roxxor, to i tak nie jest zwykle w stanie zagłosowac portfelem.
Przecież w takiej sytuacji nawet takiego kogoś, kto od początku uważa,m że Linux jest badziewiasty i się z tym nie kryje, ale nie stać go na nic innego, a potem zaczyna zarabiać i kupuje sobie maka (po czym np. po bliższym kontakcie rozczarowuje się nim) też nazwiesz "wyrastaniem z linuksiarstwa i dorastaniem do makówkarstwa".

A jak właśnie kiedyś miałem "ideolo", że Mak rulz, Linux suxx, a jakbym miał kasę, to bym sobie kupił Maka. Teraz mnie stać na Maka, ale o jego fajności mam już nieco inne zdanie. A moim ideolo jest pragmatyzm - używam Linuxa do jednych rzeczy, do których nadaje się lepiej, Windowsa do innych rzeczy, a jak kupię Maka, to też do konkretnego zastosowania, do którego akurat nadaje się lepiej, a nie po to, żeby na nim oglądać stony www czy katalogować zdjęcia.
-
2006/11/28 12:59:42
Ależ septi, przecież rozsądny linuksiarz nie istnieje, to jest sprzeczne z aksjomatami WO.
-
2006/11/28 14:25:47
Ten wątek powinien zostać copyandpastowany na p.c.o.a :)
-
wo
2006/11/28 15:16:34
"Nawet jak sobie licealista nie dorobi ideolo i uważa, że mac is teh roxxor, to i tak nie jest zwykle w stanie zagłosowac portfelem. "

Niekoniecznie. Nawet mając jakiś ograniczony budżet na komputer możesz ciągle wybierać między low-endowym lub second handowym Makiem a na przykład czymś marki Zenek's Garage. Ktoś uważający, że Linux obsysa nie może być linuksiarzem z definicji.
-
2006/11/29 13:37:36
Najtańszy Mak w sklepie appla kosztuje 2600 PLN bez monitora, klawiatury ani myszy. Mając jakiś ograniczony budżet może kogoś być na to stać, ale nietrudno mi sobie wyobrazić budżet tak ograniczony, żeby jednak naszego przykładowego licealistę stać nie było.

Kupowanie second handowego Maka to trochę jak kupowanie piętnastoletniego BMW z rajchu, nie?

A jeśli mówimy o kimś, kto dzisiaj płaci za komputer z pensji, a kiedyśtam w liceum kupował za kieszonkowe, to ten wybór mógł być dokonywany np. 10 czy 15 lat temu, kiedy low-endowe maki były jednak stosunkowo droższe niż dzisiaj, a second handy w Polsce jakby trudno dostępne.

W ogóle, to też wcale nie musi to wyglądać tak, że np. rodzice mówią licealiście "masz tu 3kPLN, kup sobie jakiś komputer". Dwa równie prawdopodobne scenariusze to a) "mamotato, hce komputer" - "a ile taki komputer kosztuje?" b) "Kazku, chcemy kupić dziecku komputer na gwiazdkę. Ty się na tym znasz, doradź jaki będzie dobry".

Jeśli o mnie osobiście chodzi, to w liceum swój ograniczony budżet wydałem na nową Amigę, a na studiach miałem peceta, bo do tego, do czego mi był potrzebny komputer, Mak się nie nadawał w ogóle.
-
wo
2006/11/29 16:01:05
Zależy jak starego. Szacuję to z grubsza tak, że rok komputera liczy się jak dwa lata samochodu - trzyletni komputer to jak sześcioletni samochód. Więc jak kupujesz rocznego Maka to tak jakbyś kupował dwuletnie BMW z Rajchu. W czasach amigowych ja oczywiście też miałem Amigę :-). Bardzo długo trzymała się taka sytuacja, że gier na Amigę było więcej - "Settlers" wyszli tylko na Amigę, a "Settlers 2" już tylko na Maka.
-
2007/02/10 21:07:32
Dla jednego raj, dla innego piekło. Dla mnie linuks to raj. Dla czego? Bo jestem programistą, a linuks - jak każdy unix to środowisko zorientowane na użytkownika... który jest programista. To że świat idzie w kierunku klikaczy - nie znaczy że wszystkie systemy muszą.
Linuks jest niesamowicie potężnym narzędziem - pytanie tylko czy wszyscy musza używać takich narzędzi? Jedynym błędem jaki widze w linuksie jest to że pewna grupa ludzi próbuje zrobić z niego konkurencje dla windows/mac os x. Po co? Niektórzy lubią siedzieć w klatkach, skoro im tam komfortowo (bo donoszą jedzenie) to po co zmuszać ich do zmian?
Nie każdy chce jeździć ferrari - jeszcze mniej ludzi potrafi jeździć takim samochodem.
-
wo
2007/02/10 22:22:17
"Nie każdy chce jeździć ferrari - jeszcze mniej ludzi potrafi jeździć takim samochodem."

Na ile znam linuksiarzy, jeśli czymś jeżdżą, to raczej czymś w rodzaju Mercedesa Schrottenkoeniga rocznik 1975 :-). I argumentacja przeważnie ta sama: że wtedy samochody to były samochody, wszystko można było naprawić własnoręcznie kluczem fi piętnaście, a teraz z byle czym trzeba latać do diagnostyki, więc jaka to wielka wolność panocku. I też mają rację, nie każdy chciałby czymś takim jeździć a jeszcze mniej by się chciało z tym pieprzyć :-)
-
2007/05/01 16:16:56

Tak, tak ... globalnie to bym się zgodził ale:

- jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać?
- jeśli jesteś wystarczająco inteligentny by robić coś innego niż przesuwanie szarego pudełka po biurku, to może systemy oparte o unixa będą dla ciebie.
- jeśli masz problem z instalacją gimpa to może zacznij od nauki czytania (podręczników)
- jeśli jesteś miłośnikiem gier – kup sobie konsolę.
- jeśli już musisz się ośmieszać, kandyduj do sejmu.
-
2007/05/01 16:40:48
No dobra, wcale tak nie myślę.
Apropos, od kilku dni nie mogę wyłączyć komputera z powodu awarii mojej myszki ;)