Ekskursje w dyskursie
Blog > Komentarze do wpisu
Gordon Freeman wraca do domu
Żem se kupił nowego Maka, co samo w sobie nie jest sensacją, ale to mój pierwszy Mak z Intelem, więc dokupiłem sobie do niego moje pierwsze w życiu Windowsy. Jezusicku, jak ten system obsysa, od samej jego instalacji i późniejszej aktywacji można zostać fanatycznym makówkarzem. Interfejs użytkownika jak zwykle tragiczny - jakaś pieprzona „tarcza systemu Windows” usiłuje mi uniemożliwić odpalenie „aplikacji Half-Life”. Ale ja przecież cały ten system kupiłem tylko do odpalania tej aplikacji!
„Half-Life” uważam za jedną z najlepszych gier ever. To jedna z pierwszych gier o fabule na tyle rozbudowanej literacko, że można mówić o różnych interpretacjach. Najbardziej oczywistą jest metafora zimnowojennego wyścigu zbrojeń, ale czasem gdy jestem w firmie napada mnie myśl o „Half-Life” jako metaforze sytuacji, w której człowiek próbuje wrócić z pracy do domu.
No bo niby już nie ma nic do roboty, już na mnie czas, ale ktoś zadzwoni, na kogoś wpadnę na korytarzu, coś mi się jeszcze przypomni w windzie i robi się z tego wszystkiego nie wiadomo która godzina.
W pewnym sensie całą fabułę „Half-Life” można streścić jako opowieść o facecie, który odwalił już w firmie swoją robotę i usiłuje wrócić do domu. Ale ciągle ktoś na niego wpada na korytarzu...
Tak czy siak, muszę serdecznie przeprosić za zaniedbywanie bloga, ale na razie pojawiła mi się silna konkurencja w kategorii komputerowego uprzyjemniania sobie życia :-). 
czwartek, 05 października 2006, wo

Polecane wpisy

  • Propaganda sukcesu

    Niniejszym ogłaszam, że nowe książki Wosia („To nie jest kraj dla pracowników”) i Fejfera („Zawód”) są na tym blogu de rigueur. Wypada z

  • Niech żyje dziennikarstwo partyjne

    W najnowszym „Tygodniku Powszechnym” Dariusz Rosiak napisał esej, którego streszczeniem jest sam tytuł „Dziennikarz nie wiecuje”. Cenię

  • Prośba o 1%

    Adam to mój przyjaciel z dzieciństwa. Tak jak ja, należy do pokolenia niepowtarzalnych szans i niewyobrażalnych pokus. Kto z nas naprawdę chciał być bardzo boga

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2006/10/05 17:36:24
Kupiłeś oddzielny komputer pod Windows, czy będziesz się rebootować w celu zagrania w cokolwiek Windowsowego?
-
wo
2006/10/05 18:06:30
Jedno i drugie - kupiłem oddzielny komputer, ale na nim też przez większość czasu chodzi MacOS X, bo jednak większość gier w moim domu to albo PS2 albo MOX. Więc oddzielny komputer, ale reboot :-)
-
2006/10/05 18:39:33
Jedynka czy dwójka? ;)
-
wo
2006/10/05 18:55:57
Jedynka, a właściwie dodatkowy pakiet "Opposing Force" (w której ogląda się te same wydarzenia z punktu widzenia marinsa przysłanego dla wykończenia wszystkich świadków). Jedynkę "właściwą" zaliczyłem jeszcze na PS2. Dawkuję sobie zabawę po troszeczku i jak zakończę wszystkie dodatkowe misje do jedynki (na PS2 z kolei jest dodatek "Decay"), zabiorę się za dwójkę.
-
2006/10/05 20:45:18
1998 to byl dobry rok. Oprocz Half-life, pojawil sie tez Unreal. Mnie uwiodla ta druga gra. Do dzisiaj pamietam wrazenie towarzyszace wyjsciu z dusznego wraku transportowca na wielka odslonieta przestrzen. Agorafoba mogloby to zabic!

Co do Windowsa...
Moment, w ktorym user MacOS albo Linuxa przesiada sie na Windowsa jest pierwsza oznaka starzenia.
Ja zostalem windowsowym userem rok temu, czyzbys byl rok mlodszy?
Nie bylem w stanie tego sprawdzic, bo w wikipedii Twoje nazwisko jst nadal na czerwono.

-
wo
2006/10/05 20:51:12
Z natury rzeczy nie mogę być agorafobem :-), ale jako klaustrofob z kolei zapamiętałem podziemia w Unrealu. Dość rozległe by się w nich pogubić, pełne dość mrocznych zakamarków by się przestraszyć samej ciasnoty. Ale przede wszystkim było tam niesamowite tło dźwiękowe - jak słyszę "Unreal", od razu mi się przypomina sam ten dźwięk.

A poza tym wypraszam sobie, ja się nie przesiadłem, ja tylko używam jako wirtualnej konsoli do gier :-).
-
2006/10/05 21:08:53
HL najlepszą grą? Phleeez. Po raz pierwszy zagrałem w nią co prawda całkiem niedawno, ale chyba właśnie dlatego jednak rozczar. Owszem, fajny pomysł, ale potwornie linearna realizacja -- Deus Ex wyśrubował poziom i sytuacja, że z punktu A do punktu B mogę dojść wyłącznie jedną drogą, bo wszystkie pozostałe jakoś tak zupełnym przypadkiem są zablokowane, razi jak cholera.
-
wo
2006/10/05 21:26:58
No przecież kurna napisałem, że "jedna z najlepszych"! Że tak w ogóle the best of the best of the best of the best jest "Deus Ex", to nie ma żadnego sporu między nami.
-
2006/10/05 21:36:27
Możesz się dwójką dość mocno rozczarować - jest od jedynki (nie wiem, jak dodatki, bo w te nie grałem) sporo krótsza, nie mówiac już o tym że Valve/Sierra najwyraźniej postarało ukarać posiadaczy legalnych kopii - mam tu na myśli konieczność megaupierdliwej aktywacji (aktywacja Windows przy tym to pikuś) i równie upierdliwego tworzenia konta w @*%$* Steamie.
-
wo
2006/10/05 21:48:04
Tworzenie konta już mam za sobą, bo jedynkę kupiłem w nowym wydaniu, takim już ze Steamem (i dodatkami). Że się mogę rozczarować to wszyscy mi mówią, ale między innymi właśnie dlatego odwlekam ten moment i zachwycam się dodatkiem "Opposing Force" (rzadki przykład sequelu dorównującego oryginałowi).
-
2006/10/05 21:52:49
Z tą aktywacją i kontem to straszne pierdoły. Nigdy nie miałem żadnych problemów.
-
2006/10/05 22:01:53
Jak rozumiem rozbudowanie literackie fabuły polega na tym, że jest tak szczątkowa, że można NA NIEJ zbudować wszystko, bo nie da się żadnej interpretacji wykluczyć? ;)
-
wo
2006/10/05 22:09:07
Opiszę to na przykładzie mojej ulubionej gry, którą jest właśnie "Deus Ex". Gra zmusza do refleksji nad dwudziestowiecznym korporacyjnym kapitalizmem - czy gdybyś miał czarno na białym dowody na to, że oferowana przez ten ustrój wolność jednostki jest tylko kłamstwem (przez dowody mam na myśli dowody, a nie teoretyzowania Marksa czy Baudrillarda) to wolałbyś: a) wysadzić ten zakłamany ustrój w cholerę i dać ludziom prawdziwą wolność za cenę nowego średniowiecza (Tracer Tong ending), b) ustanowić nową utopię z sobą w roli absolutnego acz sprawiedliwego dyktatora (Helios ending), c) cofnąć wszystko tak jak było, bo korporacyjny kapitalizm to beznadziejny ustrój, ale nikt nie wymyślił lepszego (Illuminati ending). Ja się do dzisiaj zastanawiam, co bym tak naprawdę wybrał na miejscu J.C. Dentona. I w tym sensie można zbudować wszystko, ale na bazie ciekawie sformułowanego pytania.

-
2006/10/05 23:29:25
arturjac: Inne firmy produkujące gry są bardziej user-friendly. Jak wydaję te 120 zł na oryginalną grę, to chciałbym aby producent nie traktował mnie jako potencjalnego złodzieja i zmuszał do robienia voodoo z gatunku "aktywowanie gry single-player przez internet" (bo po jaką cholerę, jeśli deathmatch mnie nie interesuje?!) W tej chwili owszem, system aktywacji daje radę, ale przez dobrych kilkanaście dni po premierze trwało to wieki (o ile w ogóle się udawało).
-
2006/10/06 02:22:36
Z drugiej strony inne firmy są mniej user-friendly, bo mało kto pozwala ściągnąć całą grę z sieci w dowolnym miejscu na świecie bez przejmowania się nośnikiem, a także robić dowolną liczbę backupów. A dobrych kilkanaście dni po premierze to dokładnie dobrych kilkanaście dni, a od czasu premiery minęło już ho, ho czasu i wszystko jest ok, chociaż ja akurat nie miałem żadnego problemu w dniu premiery.
-
2006/10/06 07:26:26
Najlepszą grą FPS był, jest i będzie (do czasu aż ktoś wreszcie zrobi remake z nowoczesną grafiką) Duke Nukem 3D.

Klimat. 'nuff said.
-
2006/10/06 07:28:13
"Interfejs użytkownika jak zwykle tragiczny - jakaś pieprzona „tarcza systemu Windows” usiłuje mi uniemożliwić odpalenie „aplikacji Half-Life”. Ale ja przecież cały ten system kupiłem tylko do odpalania tej aplikacji!"

Wyłączenie tej tarczy to pierwsze co robię po instalacji Windowsa. Pozostaje tylko podziwiać idiotyzm programistów, którym wciąż się wydaje że firewall ma chronić Internet przed użytkownikiem systemu, a nie na odwrót.
-
wo
2006/10/06 08:42:56
Mzimu, a jak idziesz do kina to się pieklisz, że ktoś chce oglądać twoje bilety przy wejściu? No przecież skoro sprawdzają, to "traktują cię jak złodzieja". Dla mnie to są sztuczne problemy. Nie widzę żadnego voodoo w tym, że gra w ułamku sekundy połączy się z serwerem Valve.

Uff, a ja myślałem, że wyłączając Tarczę Systemu Windows (TM) popełniam jakąś straszną zbrodnię przeciwko używaniu Windowsów i zaraz pożrą mnie słynne windowsowe wirusy (rzecz dla makjuzera owiana nutką złowrogiej egzotyki, bo ja się z wirusem nie zetknąłem od czasów amigowych).
-
2006/10/06 13:12:46
"Mzimu, a jak idziesz do kina to się pieklisz, że ktoś chce oglądać twoje bilety przy wejściu? No przecież skoro sprawdzają, to "traktują cię jak złodzieja". Dla mnie to są sztuczne problemy. Nie widzę żadnego voodoo w tym, że gra w ułamku sekundy połączy się z serwerem Valve."

Ja też nie, ale widzę problem kiedy:
a) gra instaluje jakieś spyware w systemie którego nie można odinstalować
b) łączenie trwa długo i wymaga robienia uciążliwych czynności (w stylu wklepywania tego samego długiego numeru seryjnego raz za razem).

Sprawdzanie biletów w kinie trwa króciutką chwilkę, nie wymaga żadnego wysiłku ze strony widza a po wyjściu z kina bilet można wyrzucić. Tak więc nie ma porównania...

"Uff, a ja myślałem, że wyłączając Tarczę Systemu Windows (TM) popełniam jakąś straszną zbrodnię przeciwko używaniu Windowsów i zaraz pożrą mnie słynne windowsowe wirusy (rzecz dla makjuzera owiana nutką złowrogiej egzotyki, bo ja się z wirusem nie zetknąłem od czasów amigowych)."

Ale jakiegoś firewalla pod Windows używasz? Bo Windows całkiem dziurawy jest.
-
wo
2006/10/06 13:25:14
Kod wpisywałem jeden raz. Naprawdę Half-Life jeszcze go ode mnie zażąda? U mnie połączenie z serwerem Valve jest też póki co błyskawiczne. W sumie cała dodatkowa upierdliwość wiązała się dla mnie tylko z wymyśleniem sobie loginu i hasła. Jakoś mnie to nie przeraziło. Pozwolę więc sobie Twoją horror story skwitować tak, jak podobne opowieści kwituję w advocacowych flejmach w Usenecie - słowami "chyba na pececie" :-).

(w tym kontekście wyjątkowo paradoksalnymi :-))
-
2006/10/06 14:07:54
A co jak nie mam internetu na komputerze na którym gram?
-
wo
2006/10/06 14:32:39
A co jak nie masz monitora?
-
2006/10/06 16:22:53
Odwlekaniu służyć może jeszcze jeden dodatek, 'Blue Shift' -- znów Black Mesa Incident, tym razem z punktu widzenia pracownika ochrony, Barneya Calhouna. 'Decay' jest, jeśli się nie mylę, grą dwuosobową, ale synowie pewnie chętnie pomogą :)

Co do jeremiad na temat "jakie te Valve ze Steamem beznadziejne" napiszę jak sprawa wygląda urachamianie HL2 "na pececie":
- nie zauważyłem, żeby połączenie ze Steamem zabierało dużo czasu,
- samo łączenie się z Interentem, żeby zagrać, jest potrzebne JEDEN raz, przy rejestracji, potem można grać offline.
- numer seryjny wpisywałem również jeden jedyny raz.
W "jedynkę" grałem dawno, w czasach przedsteamowych jeszcze, ale nie sądzę, żeby występowały tu jakieś różnice.
-
2006/10/06 17:28:19
"A co jak nie masz monitora?"

Monitor jest do grania niezbędny. Ale do grania w gierki single player internet *nie powinien* być niezbędny.
-
wo
2006/10/06 17:53:33
Jak to niezbędny? Na pewno można by go zastąpić zestawem głosnomówiącym, który będzie opowiadał "no więc teraz Gordon Freeman przechodzi po takim no jakby wihajstrze wystającym z wody, ale, łojeja, wyskakują na niego kraby i on ich tak łomem, bums bums bums".

Mamy rok 2006. Jeśli Twój komputer nie jest podłączony do Internetu to znaczy, że jesteś Amiszem i w ogóle nie powinieneś grać w "Half-Life 2" tylko w "Wesołe biblijne przygody 4".
-
2006/10/06 19:23:23
|Mamy rok 2006. Jeśli Twój komputer nie jest podłączony do Internetu to znaczy, że jesteś Amiszem i w ogóle nie powinieneś grać w "Half-Life 2" tylko w "Wesołe biblijne przygody 4"."


Albo mam wypasionego notebooka którego wziąłem na wieś do babci i chciałbym sobie pograć wieczorkiem.
-
2006/10/06 19:50:46
No to w czym rzecz? Jeśli masz zainstalowanego już HL, uruchamiasz Steam w oflajnie. O co wam, kurna, chodzi?
-
2006/10/08 07:15:10
Kurcze, nigdy nie grałem w HL, no bo po prostu mnie to nie kręci. Wolę klimaty wojenne.
-
2006/10/08 11:02:12
plasot --> W HL2 masz powojenne, ale z podnoszącym głowę ruchem oporu.
-
2006/10/08 12:26:24
Z klimatów POwojennych nic nie przebije Fallouta. (Tak, wiem że to nie FPS -- ale zrobić FPS-a na jego kanwie też by mogli...).
-
2006/10/08 22:55:14
Dobre. Też bardzo mi się spodobała fabuła HL (to był dla mnie chyba pierwszy FPS z fabułą). Te wszystkie tajemnice, G-Man, etc. Do dziś pamiętam świetny klimat podziemnej kolejki gdzie słyszałem głosy komandosów wymieniających się informacjami na temat mojej pozycji (nawet z nudów napisali na ścianie "Freeman you're dead" :-) ).
Z tym że właściwie Gordon _szedł_ do pracy a nie wracał :-)
-
2006/10/09 03:00:25
No więc właśnie, można HL na przykład interpretować jako walkę z kacem po wczorajszym oblewaniu nowej roboty. :-)